[00:01] - Teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. No one knows. The truth is out there.
[00:59] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy. Dzisiaj mamy 19 października, czyli jesień w pełni. Zbliża się koniec świata, oczywiście. Możecie tej audycji słuchać w Radiu Nafalin, a także w Radiu Paranormalium. Dzisiaj mamy wyjątkową audycję. Zanim do niej przejdę, bo mamy gościa. Natomiast chciałbym powiedzieć tutaj o jednej sprawie, że odkryto pozaziemską planetę w najbliższym układzie gwiezdnym w Alfa Centauri, który jest oddalony około cztery lata świetlne od Ziemi, od Słońca. Także ciekawostka.
I to jest układ chyba podwójny nawet. Także są planety w układach podwójnych. Kiedyś mówiono, że nie może być. Ale dobrze. Dzisiaj przechodzę do tematu audycji, a tematem audycji są media i podejście mediów do rzeczy niewyjaśnionych, a także o niezależnej telewizji. Z nami jest gość Janusz Zagórski. Witaj Januszu, jesteś z nami?
[02:34] - Tak, witam was serdecznie. Witam siebie również.
[02:36] - Super. Zaprosiłem cię dzisiaj do tej audycji właśnie o mediach, bo chyba z całego środowiska osób, które zajmują się rzeczami niewyjaśnionymi, jesteś chyba najbardziej aktywny w obszarze mediów, jeśli chodzi o te rzeczy, o których się w mediach mainstreamowych praktycznie nie mówi, a ewentualnie z uśmieszkiem.
[03:04] - Tak, to jest zresztą moja przygoda z tą tematyką, która rozpoczęła się na początku lat 90. Ona tym różni się może od tego, co dzieje się dzisiaj, że wtedy wraz z wiatrem przemian, które zaczynały się właśnie wraz z nową dekadą lat 90., niezwykle szeroko otworzyły się wówczas media na tą tematykę. Wtedy może nie docenialiśmy tego i nie mamy wszyscy takiego właściwego progu porównania. I ja przez to, że w tamtych czasach byłem aktywny i teraz jestem aktywny, widzę olbrzymią różnicę, jeśli chodzi o zainteresowanie mediów tak zwaną naszą tematyką, tematyką alternatywną, a więc od spraw UFO począwszy, zjawiska paranormalne, fenomeny różnego typu niewyjaśnione, zagadnienia medycyny niekonwencjonalnej, naturalnej, rozwoju duchowego, różnych szkół rozwoju duchowego. To wtedy wlało się w przestrzeń publiczną polską wraz z wieloma innymi rzeczami, które do tej pory były trochę zakazane. W czasie PRL-u o tych sprawach można było mówić i pojawiały się medialne programy i stowarzyszenia tworzono. Natomiast nie ma porównania z tym, co stało się po roku 90. I rzeczywiście było takie swoiste zachłyśnięcie się mediów, nowych mediów. Proszę pamiętać, że większość mediów prywatnych powstała de facto dopiero wtedy, bo czy duże stacje telewizyjne, czy rozgłośnie radiowe to wszystko wtedy się rodziło i w tym całym tak zwanym chaosie, a twój program właśnie też odwoływał się do pojęcia teoria chaosu, w tak zwanym ówczesnym chaosie było naprawdę dużo otwarcia. I ja pamiętam, startując praktycznie z niewypału, bo ja się do roku 90 tą tematyką nie zajmowałem i parę miesięcy jakiegoś takiego obcowania z tymi zagadnieniami, jakieś tam spotkania, dyskusje.
Dziennikarze dosyć szybko wyłapali to moje zainteresowanie i pamiętam naprawdę lata, powiedzmy, może już tak 94, 95, naprawdę mnóstwo różnych artykułów. Miałem nawet taki epizod, że współpracowałem bezpośrednio w 95 roku z Telewizją Wrocław, współprowadząc program, redagując taki program w telewizji publicznej wrocławskiej, w tak zwanej Piątce wtedy poświęcony tym zagadnieniom. Robiłem wtedy, pamiętam, trzy czy cztery wywiady zrobiłem ze śp. Mostowiczem na temat anomalii grawitacyjnych. Był cały zespół ludzi, telewizja oddawała do naszej dyspozycji swoje zasoby. W radiu wielokrotnie miałem przyjemność. Imprezy te, które już w późniejszych latach 90., późniejsze, 97. rok, kiedy zaczęło się UFO Forum, bez problemu po pierwszym chyba UFO Forum miałem już patronat medialny RMF FM, co dzisiaj wydaje się rzeczą zupełnie niemożliwą. Gazety pisały różne artykuły. Nie chodzi tylko o mnie.
Oczywiście myślę, że to dotyczy większości aktywnych ludzi w tamtym czasie. Zainteresowanie też bioterapią, naturopatią, mnóstwo różnych akcji pamiętam. Sam zresztą pisałem w latach 98-2000 artykuły do takiej wysokonakładowej gazety „Codzienne Słowo Polskie” i I potem, po roku 2000 uważam, zaczęła się taka lekka równia pochyła. Troszkę może ten milenijny czas napinał wszystkich. I teraz, dzisiaj powiem tak, że sytuacja radykalnie się odmieniła. Nie ma najmniejszego istotnego, poważnego zainteresowania mediów tą tematyką. Najwyżej w sezonie ogórkowym, wiadomo. Nie chodzi tylko o moją osobę, która się już niezwykle rzadko pojawia w mediach mainstreamowych. Są inni badacze czy popularyzatorzy, którzy też się nie pojawiają, też ich nikt nie zaprasza. Może jakąś aktywność młodszego pokolenia poprzez Wirtualną Polskę czy w Onecie.
Media przez swoich dziennikarzy, przez swój punkt widzenia kupiły tę tematykę i ją sprzedają. Wystarczy popatrzeć na Onet czy Wirtualną Polskę, która ma tam swoje strefy tajemnic. Są też czasopisma, ale to już przejęło wszystko korporacje. Onet czy Wirtualna Polska to są wszystko korporacje medialne. To już nie jest niezależne, to już nie jest spontaniczne, to już nie sięga głębi tego zainteresowania, tylko jest to przerabianie przez ludzi, którym się płaci. Konkretnej tematyki, która się gdzieś tam już pojawiła, pojawia i się to przerabia z czysto komercyjnych powodów. Więc sytuacja, wydaje mi się, jest paradoksalnie odmienna, ale z kolei nasza aktywność też przeniosła się do internetu. Myśmy po tych wszystkich latach też uciekli do przodu w różne rejony. Zaczęliśmy poruszać w sprawach UFO nie takie rzeczy, które mainstream jest w stanie przełknąć, bo mainstream może przełknąć, że coś gdzieś leciało, gdzieś ufoludek coś zobaczył. Natomiast my podejmujemy dyskusje, debaty, robimy różne seminaria czy na forum UFO robimy takie rzeczy jak porwani.
Kim są obcy, skąd pochodzą, jakie mają zamiary, w jakich rękach jest władza, czy są jakieś ukryte kręgi władzy a UFO. To są rzeczy, które są już nie do przełknięcia.
[08:31] - Przepraszam, Januszu. Odsyłam oczywiście do archiwalnych audycji Teorii Chaosu, gdzie możecie posłuchać audycji o UFO w Polsce. Też, Januszu, organizujesz UFO Forum już kilkanaście razy chyba.
[08:49] - To już jest 16 lat wciąż.
[08:51] - 16. O rany.
[08:53] - To jest największa impreza cykliczna w Europie.
[08:55] - I chyba jedyna cykliczna w Polsce.
[08:56] - W Europie jedyna, bo nie ma takich cyklicznych.
[08:58] - W Europie nie ma nawet?
[08:59] - W granicach między 150 a 300 osób, bo taka średnia mniej więcej się krąży wokół tych imprez.
[09:06] - Tak. I to jest zadziwiające, że tylu jest ufologów. Może nie jest ich tak wiele, ale jednak jest trochę jakaś organizacja i chociażby w Polsce czy też w Europie ten temat jest praktycznie ciągnięty przez ciebie tutaj, w tym miejscu.
[09:26] - Może nie tylko przeze mnie, tylko że ja w ogóle zawsze się interesowałem wieloma zagadnieniami.
[09:34] - Tak, ale przepraszam, bo chcę tylko wyprostować. Ciągnięty w sensie tym, że najważniejsze jest to, żeby wychodzić do ludzi. Nie to, żeby sobie nawet stronę zrobić czy coś, tylko żeby wyjść do ludzi, żeby zrobić jakieś spotkanie w temacie UFO. Nie bać się, bo wszyscy się kryją za jakimiś pseudonimami, czymś różnym i nie podają swojego nazwiska, i nie wychodzą do ludzi, organizując jakieś sympozjum. Co jest bardzo istotne, żeby pokazać, że ten temat jest.
[10:06] - To jest olbrzymie narażenie się i takich osób nie jest za dużo, a robienie w ogóle konferencji ufologicznych naprawdę nie jest prostą sprawą dzisiaj. Finansowo sprostać wymaganiom wynajęcia sali, zrobienia marketingu, obsługi tego nie jest proste i jak się okazuje, tych forum UFO w tej historii 16-letniej miałem dwukrotnie, trzykrotnie jakąś próbę, że ktoś próbował to powtórzyć bez większego efektu. Natomiast jeszcze chciałem zwrócić uwagę na to, że jak robiłem te imprezy UFO Forum do roku 2000 mniej więcej, to też były konferencje prasowe, które zawsze przed forum UFO organizowałem i można było wtedy liczyć na dziennikarzy z telewizji wrocławskiej, z radia. To się przenosiło często na newsy w Panoramie. To potem totalnie zanikło. Ja przestałem robić te konferencje prasowe, bo zauważyłem, że dziennikarze przestali przychodzić. A to nie tylko zresztą dotyczyło UFO, bo nawet robiąc taką unikatową przez 10 lat imprezę Forum Niekonwencjonalnych Wyrazów, Konstrukcji i Pomysłów, też miałem tam bez problemu patronaty medialne duże i sponsoring nawet się pojawiał. Natomiast pod koniec, już rok 2009 czy 2010, to już widziałem, że jest opór materii, że to już ich nie interesuje, że już dzisiaj taki kanon myślenia narzucony przez korporacje medialne, generalnie przez tą całą rządzącą tak zwaną elitę, wypycha na zewnątrz i nie ma tam miejsca dla ludzi, którzy działają jako wolni ludzie, jako ludzie, którzy po prostu mają jakiś własny punkt widzenia, którzy się nie dostosowują do pewnych standardów czytania sprawy UFO. Gdzie można coś tam powiedzieć, napisać, a to się musi mieścić w pewnej interpretacji, trochę z uśmieszkiem i koniec. I tyle.
Tutaj wrócił program „Nie do wiary”. To jest dla mnie fenomen, ale program „Nie do wiary” od początku, jak był nadawany w latach 2000.
[11:59] - Tak, bo też często występowałeś w tym programie.
[12:02] - Tak. Często mnie proszono o zabieranie głosu. Często im dawałem jakieś ciekawe tematy, telefony, nazwiska. Teraz prowadzę własną telewizję o bardzo nastawieniu antysystemowym, o dźwięku momentami społecznym, czasami nawet politycznym. My tu w ogóle się nie mieścimy. My nadawaliśmy się do mediów mainstreamowych jako ludzie, którzy opowiadają o tajemnicach. Wiecie co? Nudno jest. Może posłuchamy o UFO, a może o telepatia czy coś. Był taki czas, kiedy to wszystko można było traktować z przymrużeniem oka i to sprzedawać widzom.
Dzisiaj wielu z nas, którzy się tym zajmowali, poszli dalej. To nie tylko jest pasjonowanie się zjawiskiem UFO czy zjawisk paranormalnych, ale to jest wejście głębsze w kwestie struktury współczesnego świata, tego tak zwanego ukrytego porządku, nowego porządku świata. Część z nas, tak jak ja, świadomie odcięła się od tego typu sytuacji, ale podkreślam, jednocześnie gdyby odciągnąć moją osobę od tej sprawy, nie ma specjalnie jakichś programów, nie ma w normalnych programach, ramówce tych tematów. Można byłoby zapraszać kilka innych osób w Polsce, które wydaje mi się mają dużo do powiedzenia i oni nie są już zapraszani tak często, jak byli kiedyś. To są naprawdę rzadkości. Co się stało z mediami mainstreamowymi? Ja już powiedziałem co. Zostały przejęte praktycznie przez korporacje. Jest standard. Jest to tak naprawdę własność dużych firm.
Dzisiaj RMF czy Radio Zet, czy jedna, druga telewizja prywatna to wszystko są potężne korporacje, część kapitału zagranicznego i tylko Telewizja Publiczna teraz trzyma się, ale ona jest z kolei na pasku politycznym. Proszę popatrzeć, że po okresie pewnego zauroczenia tą tematyką wszystkich, bo wielu nawet sceptyków zawsze chciało osłuchać się, o co z tym UFO chodzi. I teraz jest takie rozczarowanie. Ja zresztą uważam, że i w środowisku ufologicznym jest pewien rodzaj rozczarowania. Już pomijam podziały wewnętrzne. Proszę popatrzeć na losy, dzisiaj w moim programie puszczaliśmy archiwalne wystąpienie Żebronka Rzepeckiego z 1997 roku z UFO Forum. Takie długie, fajne. Panek się wycofał. I Robert Leśniakiewicz w jakimś stopniu też. Tylko tego bloga prowadzi.
Wielu ludzi z tego okresu jeszcze przed nową Polską, którzy byli aktywni, się wycofali. Oni się zmęczyli.
[14:35] - To chyba wątek finansowy, prawda? Że to nie ma profitu finansowego w tej dziedzinie.
[14:41] - To naprawdę jest ciężka sprawa. Ludzie, którzy uważają, że na UFO można zrobić jakieś duże pieniądze, to nawet średnich nie można zrobić. Sztuką jest utrzymanie tego przy życiu, żeby można było zrobić imprezę i ją sfinansować. Gdyby to było łatwe, gdyby na tym środowisku łatwo robiło się pieniądze, bo się na tym pieniędzy nie robi, to po prostu by mnóstwo ludzi robiło różne eventy, a nie robi. Tu trzeba mieć pasję, żeby chcieć to robić i chęć poznawania nowych ludzi. Ja to robię, ponieważ ciągle widzę olbrzymi potencjał i widzę znaczenie sprawy UFO dla historii świata i dla czasów, w których żyjemy. Natomiast też odczuwam, jak i większość ludzi, że spodziewaliśmy się, że oni w sposób bardziej ofensywny będą manifestować swoją obecność tutaj stopniowo, wraz ze wzrostem uznania sprawy UFO za fakt, bo tu paradoksalnie z punktu widzenia dojrzewania w świadomości zbiorowej tego poglądu, że nie jesteśmy sami, że oni tu mogą być, to się posunęło dużo do przodu. I to paradoksalnie z jednej strony jest w mojej ocenie więcej osób akceptujących ten fakt, że coś jest na rzeczy, a jednocześnie mainstream jeszcze bardziej się od tego odgrodził. To są takie bardzo ciekawe sprzeczności, na których życie polega.
[15:56] - Ale tu nie do końca się chcę z tobą zgodzić, Januszu, ze względu na to, że w Polsce faktycznie jest to, co widzimy, czyli kompletna cisza w tematach rzeczy niewyjaśnionych, tych zjawisk, tylko wyśmianie ewentualnie. Natomiast za granicą są debaty w takich programach jak u Monici Oleynik, jest na przykład Larry King Live czy w tych mainstreamowych telewizjach jest bardzo dużo o UFO. Oczywiście najczęściej się wyśmiewają, ale zapraszani są też eksperci, ufolodzy, którzy to badają, tak jak Stanton Friedman bardzo często jest zapraszany. I bronią, pokazują swoją twarz, imię, nazwisko i tam już nie jest to temat śmieszny w Stanach Zjednoczonych. Jakoś te debaty są, ludzie się interesują tymi tematami i są oczywiście te zjazdy, różne konwenty czy też spotkania na temat UFO. W Polsce tego nie ma, ale myślę, że to niedługo może się zmienić.
[16:56] - Przyznam, ty masz lepszy ogląd za granicą, dłużej siedzisz. Ja rzeczy czasami rzeczywiście w Discovery choćby widziałem czy na przykład inne programy z udziałem zachodnich ufologów. Natomiast w Polsce mamy dwie rzeczy. Po pierwsze w mojej ocenie akademicką naukę najbardziej zacofaną mentalnie w wielu kwestiach. Naprawdę zacofani mentalnie. Mam na ten temat sporo wiedzy z doświadczeń, bo pracowałem na uczelni wiele lat, siedem lat i też mam kontakt z środowiskiem akademickim ciągle, cały czas, chociaż nie pracuję tam. Po drugie potężna obawa i lęk Kościoła katolickiego. Swoisty temat tabu UFO lub też traktowanie tego jako jakiegoś pomiotu, jeszcze nie daj Bóg jakichś nieczystych sił. Więc tutaj się nakłada, jeśli chodzi o mainstream, po pierwsze właśnie nauka absolutnie tchórzliwa, niekompetentna, zadufana w sobie. Mówię o akademickiej nauce jako pewnym zespole instytucji i ludzi, którzy za tym stoją.
I z drugiej strony bardzo silne wpływy Kościoła katolickiego, które akurat w tej sprawie, w sprawie obecności pozaziemskiej na Ziemi, są totalnie zablokowane. Czyni różne starania, żeby jakoś w tej sprawie gdzieś znaleźć jakiś dialog, ale on się wydaje na razie niewykonalny, więc pod tym względem jesteśmy mentalnie szczególnie zacofani i stąd też u nas te sprawy się tak słabo przebijają. Może paradoksalnie ja powiem, że przez to, że nie przebijają się do mainstreamu, to z kolei myślę, że w świadomości społecznej mnóstwo ludzi takich zwykłych, często wykształconych, jednak przyjmuje do wiadomości ten fakt i gdy dojdzie w Polsce do zmiany, a sądzę, że dojdzie nie tylko w Polsce do wielkiej zmiany, to wtedy to będzie trochę na zasadzie wahadła. To znaczy jak tutaj byliśmy kompletnie zacofani ze względu na postawę instytucji naukowych oraz instytucji religijnych, tak to wszystko, co się gromadziło poza tym systemem, jeżeli dojdzie do głosu, to tę szalę, tę wagę przekręci w drugą stronę i uzyskamy wtedy potężny impet, potężny ruch w drugą stronę, ponieważ ludzi jest naprawdę dużo po tej alternatywnej stronie, tylko oni są zgłoszeni, oni jeszcze się nie policzyli i tak dalej. My widzimy nawet po tym wzroście zainteresowania, jeśli chodzi o naszą niezależną telewizję NTV1.pl łatwiej trafić, że pewne programy, którym nam jest nawet trudno realizować ten program z powodu braku, zaraz o tym powiem, z powodu braku właściwie czasami nowych tematów, z powodu braku ludzi, którzy chcieliby o tym opowiadać. To i tak oglądalność tych odcinków o kosmosie i UFO jest w sumie największa. Natomiast przy okazji to jest fenomen, ponieważ kiedy próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie, z czym mamy kłopot? Po pierwsze świadkowie UFO. Owszem, zdarzają się tacy, jest tego mnóstwo, ale mówienie o tym, że ktoś gdzieś coś widział w takim trybie leciało czarne, zielone, czerwone, nieważne, wysoko, nisko. Słuchajcie, to już specjalnie nie jest takie intrygujące.
Za dużo tego już było. To są już setki tysięcy, jak nie miliony przypadków w skali świata i Polska też już zaliczyła, więc to, że gdzieś coś leciało, to już specjalnie aż tak bardzo nie rajcuje. Po drugie fotografie, nagrania wideo. Kiedyś jeszcze takie nagranie, zdjęcie gdzieś nawet czarno-białe to robiło wypieki na twarzy, emocje i tak dalej. Ale weszła technika komputerowa, weszły cyfrowe zdjęcia, cyfrowy zapis wideo i teraz wszystko, co najbardziej niesamowitego możemy nawet na YouTube zobaczyć. Ile tych filmików jest, gdzie to wszystko są dowcipy, fotomontaże, więc nie mamy zaufania do materiałów zdjęciowych i filmowych, które nam ktoś podrzuci. A żeby taki materiał sprawdzić, to trzeba mieć mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby pojechać, znaleźć świadka, zrobić badania specjalistyczne. Kto na to ma pieniądze? Więc tutaj się te materiały filmowe i zdjęciowe w żaden sposób specjalnie nie bronią. Pokażesz, powiedzą: „ Haha, oszustwo” i zaraz ci zrobią taki fotomontaż, że idealnie wygląda jak prawdziwe zdjęcie UFO i będą się śmiać.
Już miałem takie przypadki, że ktoś zdjęcia wysłał fajne i ktoś po prostu podrobił, prawie dokładnie to samo zrobił, bo to wszystko można podrobić. Takie programy ludzie robią i nawet lepiej może niż te nieznane nam siły i w związku z tym nie masz tutaj tej wiarygodności. To co zostało? Jeżeli jest jakieś zainteresowanie, to tymi ludźmi, którzy przeżyli porwania i są w stanie przyjść i mówić do kamery. Przepraszam bardzo, kto nam został? Kto nam został w Polsce z nowych ludzi, którzy przeżyli, powiedzmy, trzeci czy czwarty stopień? Pokażcie mi takich. Nie widzę ich po prostu. Oni się boją, unikają. Ja spotykam takie przypadki, ale nikt się absolutnie nie odważy mówić teraz do kamery, bo zauważyli, że przez te 20 lat większość tych ludzi była wyśmiewana, pokazywana palcami, miała kłopoty w pracy, w szkole, więc to wypada.
Teraz z tych starszych, z tych ludzi, którzy już zaliczyli to doświadczenie, to mamy Grzesiu Nowak. On powiedział swoje teraz dwa lata temu czy trzy pewne nowe rzeczy się zdarzyły. Powiedział na forum UFO. Przepadł, bo w konsekwencji nie ma nic nowego do powiedzenia. Pani Elżbieta, już nie wymieniam nazwiska, bo ostatnio już mnie prosiła. Na „Czasach UFO” przyjechała, też chowa się. Też nie chce, żeby nowych nagrań z nią, wywiadów puszczać. Chociaż też nowych rzeczy specjalnie nie opowie, bo to są stare rzeczy. Jeszcze dwa, trzy nazwiska i wystąpił teraz Grzesiu z Łodzi na konferencji UFO też dwa lata temu. Tutaj nie pokażę twarzy.
Lidia, którą poznałem na „Czasach UFO” w Tucznnie, która przeżyła niesamowite doświadczenie, takie powiedzmy z kimś z obszaru gadoidalnych istot 40 lat temu, też twarzy nie pokaże. Zdecydowała się tylko wystąpić za kwotą na forum UFO i stąd mamy tę jej wypowiedź. Więc nie ma kim tego robić. Jest Zachód, jest oczywiście mocno teraz był Däniken. Miałem tą wielką przyjemność po tylu latach różnych perypetii, bo już od dawna chciałem go tutaj do Polski zaprosić. I wreszcie się trafiła idealna okazja, bo w ramach Polconu poproszono mnie o koordynowanie tej wizyty i załatwienie w ogóle przyjazdu Dänikena, co zresztą uczyniłem i z zespołem przyjaciół, tłumaczy żeśmy przeżyli te dwa dni naprawdę wspaniałe z Dänikenem. Ale co bym powiedział? Była pełna sala na pierwszym, drugim wykładzie Ericha, było się mnóstwo kolejek. Długa kolejka, żeby podpisywał książkę. To było na Polconie, ale bym nie powiedział, że w mediach owszem, było troszkę takie halo, że Däniken przyjechał do Wrocławia, ale już bym nie powiedział, że to było takie niesamowite, że to już było takie absolutnie na topie.
To było wydarzenie, ale naprawdę nie Spada tam temperatura. Chociaż on sam ciągle krewki, rześki, wspaniały, pełny wigoru. Mieliśmy z nim przyjemność spędzić dwie kolacje, i pierwszą nocy, i później drugą. To w sumie dwie, trzy godziny. To w ogóle jest osobne doświadczenie, bo to jest niezwykły człowiek i bardzo wykształcony szeroko, nie tylko w kwestiach parastraunautycznych oczywiście.
[23:50] - Jeszcze do Danikena wrócimy, do tych wszystkich rzeczy, też oczywiście do Niezależnej Telewizji. Z nami jest Karol. Możecie wy też dzwonić, radiofali.com lub telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321. Witaj Karolu. Czy masz pytanie?
[24:07] - Witam bardzo serdecznie. Tak, oczywiście mam pytanie do pana Janusza. Panie Januszu, czy to nie jest przypadkiem tak, że cały ten problem jest nie po naszej stronie, tylko leży po stronie obcych cywilizacji? Dlatego, że to one są dużo bardziej rozwinięte, skoro dolatują tutaj do nas, do Ziemi, to one nie chcą się po prostu ujawnić. Możemy sobie tutaj zbierać zdjęcia, dowody i tak dalej, ale dopóki oni nie będą chcieli oficjalnie się ujawnić, to żadne dowody nie będą na tyle dobre, żeby większość mainstreamu w to uwierzyła, czyli większość ludzi. Dopóki obce cywilizacje się nie chcą ujawnić, a wszyscy mamy świadomość tego, że porywają, że są tutaj i tak dalej, to nic z tym nie będzie można zrobić. I kropka.
[24:52] - Ma pan rację. Tego jeszcze nie poruszaliśmy. W tym sensie tak. Gdyby oni chcieli, to nie byłoby wszystkich tych dyskusji. To jest jedna prawda. Dobrze, że pan w ten sposób to ujął, bo ja też nawet zacząłem o pewnej frustracji. Źródłem tej frustracji jest to, że oni nie chcą się dość mocno zamanifestować. Nawet gdyby to miało być etapami, to uważam, że ta fala teraz, którą obserwujemy, jest dość miękka i bardzo słaba. Ciągle nie o to chodziło. Natomiast proszę pamiętać, że ilość doświadczeń z UFO, dowodów, szczególnie tych ukrywanych przez poszczególne rządy, pomimo ujawnienia przez Brytyjskie Instytut Obrony tych dokumentacji i kiwnięcia głową, że tam nie ma zagrożenia, jakby nigdy nic się nie stało.
Gdyby była wola po stronie ludzi, którzy mają wiedzę o UFO i to wiedzę szokującą, wiedzę niebywałą, również artefakty z przeszłości pochowane po różnych muzeach, to gdyby istniała wola polityczna na tej planecie, żeby ujawnić to, co mają, to byłaby wystarczająca dawka faktów do tego, żeby tą prawdę zobaczyć i żeby ci, którzy się śmieją, wątpią, czy są neutralni, żeby nie mieli wątpliwości, że to jest.
[26:07] - Ale wtedy byłaby ta sama sytuacja. Teraz Obama jakieś nowe dowody będzie wprowadzał i dopóki oni się nie ujawnią, to i tak nie będziemy w pełni świadomości, że rzeczywiście oni są. Bo każdy dowód można sfiksować i każde zdjęcie można podrobić.
[26:26] - Wie pan co, ja powiem panu w ten sposób, bo to jest ważny temat. Cieszę się, że pan w ten sposób prowadzi tą rozmowę, trochę polemicznie. Ja bym zrobił tak na ich miejscu. Wielką to byłaby sensacją i wielkim szokiem dla ludzkości, gdyby na przykład powiedzieli tak: „Zobaczcie, mamy na Księżycu dowody istnienia sztucznych budowli. Mamy na Marsie dowody istnienia sztucznych budowli. Mamy na Ziemi dowody obecności pozaziemskiej przed tysiącami lat”. Nie muszą od razu dawać nam tego po oczach piaskiem, że oni tu już są, bo wtedy ten szok jest jeszcze większy. Jest gigantyczny, bo wtedy zaraz gdzie oni są, może nas zabiją, a może chcą nas zniszczyć. Zrobi się straszny rwetes. Rozpoczęcie edukacji ludzkości, tego disclosure, ujawniania powinno się zacząć od pokazania mocnych dowodów na to, że oni tutaj w Układzie Słonecznym i na Ziemi byli wiele tysięcy lat temu, tak jak gdyby trochę po danickenosku.
To byłby olbrzymi szok, nie ma dyskusji, to by się zagotowało i to równo. Proszę przypomnieć sobie, jak w książce, a potem filmie „Kontakt” z Jodie Foster, ten kontakt ludzkości nawiązany przez te teleskopy. Zresztą to jest wersja fabularna, potem cała ta wyprawa. Przecież tam nie było kontaktu bezpośredniego z tymi cywilizacjami pozaziemskimi. To był jakiś sygnał. Przekazali plany budowy tego urządzenia. Tam się nikt z nikim nie widział. A proszę zobaczyć książkę, potem się trafi o Saganie, bo Carl Sagan napisał tą książkę, już nieżyjący astrofizyk i pod tym względem taki profetysta jednak po części, że to wywołało gigantyczne perturbacje w naszej cywilizacji ziemskiej i zmiany. Uważam, te zmiany potrzebne i konieczne tak czy inaczej. Można by było, gdyby ktoś chciał.
Ale tu możemy się zastanawiać, dlaczego obcy nie chcą i dlaczego rządy, te ukryte rządy, bo te oficjalne rządy to w ogóle popłuczyny, a nie rządy, że te ukryte rządy, ukryte kręgi władzy też nie chcą. I to jest osobny problem podejmowany w ostatnich latach, choćby przez Davida Icke bardzo mocno i mający sporą literaturę już.
[28:36] - Tak. Ja jednak dalej będę się trzymał tezy, że dopóki oni tego nie zrobią, to my dalej będziemy depczeć w miejscu. Także dziękuję bardzo i przełączam.
[28:45] - Nie, tak nie można mówić. Ale dziękuję ci, Karolu.
[28:49] - Tak wyszło na to, jak ja bym się nie zgadzał z kolegą Karolem, że najważniejsze jest to, żeby oni chcieli. Przecież ja się z tym zgadzam. Halo?
[28:59] - Tak, Karola już nie ma.
[29:01] - Przecież ja nie mogę mieć innego poglądu na ten temat. Natomiast zwracałem uwagę na to, że nawet kiedy oni by nie chcieli, to my mamy wystarczająco dowodów i faktów ich obecności i w przeszłości, i dzisiaj. Moglibyśmy duży postęp w tej kwestii poczynić, ale nie chcemy. Nie chcą ci, którzy mają narzędzia. Tak że tu nie ma jakiejś głębszej różnicy zdań, tylko podkreślam, że my też moglibśmy coś w tej sprawie zrobić, nawet bez aktywności obcych. Ale nie chcemy.
[29:31] - Tak. Ja ze swojej strony dodam, że myślę, że kluczową sprawą jest dezinformacja. Te dowody już byłyby dawno, ludzie nawet posiadali jakieś różne fragmenty czy też spodków, ich pojazdów, czy artefaktów, które ewidentnie świadczyłyby o tym, że pochodzą nie z tej Ziemi. Nie wytworzyła ich cywilizacja ludzka. Tylko że to wszystko jest przejmowane przez tajne organizacje, które zajmują się dezinformacją i z drugiej strony zbieraniem różnych artefaktów z całego świata. Wiadomo, w takim celu, aby to nie wyszło na jaw. O tym też Erich von Däniken mówi, że znajdowane są u starożytnych kosmitów różne takie rzeczy. I to wszystko tak samo jest utajniane.
[30:24] - Dokładnie.
[30:26] - Trudno. Trzeba walczyć z tym utajnianiem, ale nie jest to proste zadanie. To jest bardzo trudne, bo to nie jest fizyk, który sobie w laboratorium siedzi i coś odkrywa, bo jego nikt nie blokuje. Natomiast tutaj jest rządowa dezinformacja.
[30:44] - I to taka rządowa w sensie nawet nie formalnie, że rząd polski, bo rząd polski w mojej ocenie jest kompletnie niekompetentny w takim temacie. I tam są politycy, którzy jakoś grupą w Wojsku Polskim. Myślę, że jedyną kompetentną strukturą mającą istotną wiedzę o UFO w Europie są tajne komórki NATO związane z wywiadem, głównie wywiadem wojskowym, które niewątpliwie gromadzą te informacje profesjonalnie, mają dostęp do takich rzeczy, do których my nie mamy. Pod tym względem to jest bardzo wąska grupa ludzi. Ona się z tą wiedzą nie ujawnia z różnych względów. Często, kiedy rozmawialiśmy, dlaczego ci, którzy wiedzą w strukturach wojskowych, w wywiadach, w tych wszystkich utajnionych grupach, dlaczego oni nie chcą podpowiedzieć władzy cywilnej, z czym mamy do czynienia. Po pierwsze sami mają świadomość, że dopóki oni są jedynymi i nielicznymi depozytariuszami takiej wielkiej tajemnicy, mają gigantyczną przewagę nad światem rzeczywistości publicznej, politycznej, tej tak zwanej jawnej. Oddawanie tematu tak szokującego do obiegu publicznego oznacza trzęsienie ziemi, również pociąganie, czy również postulaty pociągnięcia ich do odpowiedzialności za to, że przez te wszystkie lata ukrywali te gigantyczne zasoby i w związku z tym są winni temu wielkiemu oszustwu, jakie na planecie trwa od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Drugim powodem jest to, że nawet gdyby iluś tam odważnych ludzi, a myślę, takie próby były przez nich robione, bo żadna struktura nie jest jednolita i ja bym nawet, gdybyśmy mieli czas, wskazał takie momenty w historii Stanów Zjednoczonych, kiedy uważam, że podejmowano pewne próby sprawdzania, na ile opinia publiczna, kręgi tej publicznej władzy są przygotowane na te sprawy i opinia publiczna. Natomiast drugim powodem jest to, że ci, którzy rządzą w tej jawnej przestrzeni, też nie chcą mieć kukułczych jaj.
Co taki polityk, weźmy sobie polityka, czy to lewego, czy prawego, który nagle ma wyjść z tematem, że obcy na Ziemi są i mają bazy. Przecież niektóre pojęcia przez język nie przejdą, przez gardło mu nie przejdą, on ich nigdy nie używał. Trochę może prywatnie, bo dziecko czy ktoś tam może. To jest kłopot. I ci, którzy mają przyjść do nich z taką hiobową wiadomością: „Słuchajcie, oni tu już są”, to przecież pierwsze, co usłyszą od polityków, to dymisja za to, że jakiś dureń się znalazł i może prowokację szykuje. Popatrz, przychodzą ci ze służb specjalnych i próbują ci podrzucić szczura. Złapiesz się na to, że to jakaś poważna historia. Wyskoczysz z tym publicznie, poinformujesz ludzi, a oni z ciebie durnia zrobią. Więc każdy się boi, z obu stron, z każdej strony nikomu to nie jest na rękę. Tamci po co mają się narażać?
Po drugie, po co w ogóle oddawać takie tajne informacje ludziom, którzy kompletnie są niekompetentni w ogóle do tego, żeby rozumieć świat? My nie musimy pracować w służbach specjalnych, żeby mieć wiedzę o UFO i to dość głęboką. Każdy człowiek, łącznie z prezydentem, premierem, ministrem, urzędnikiem lewym czy prawym jest w stanie posiąść wiedzę mniej więcej podobną do naszej. Wystarczy tylko się pochylić nad tym, co jest na rynku informacyjnym, bo to wszystko przecież jest. Są książki, filmy, są świadkowie, wszystko można mieć, jak się chce. Ale przecież większość z nich się nie pochyla. Chociaż prywatnie to powiem wam, że się nie stykam z tymi ludźmi establishmentu zbyt często. Jeszcze w dawnych czasach, jak byłem studentem i mocno działałem, to znałem różnych ludzi, którzy mieli karierę polityczną zrobioną, to nawet docierało do mnie, że niektórzy podcichu się zainteresują. Ale publicznie? O Jezus Maria, nikt się nawet nie zająknął.
To jest wszystko tchórzostwo. Pamiętajcie, oni dbają przede wszystkim o to, żeby się utrzymać na stanowiskach czy w karierach politycznych i nikt ich nie zrewiduje nigdy. Nie zaryzykuję. Dopóki nie będzie to prawdą oczywistą, na której można jeszcze zbić kapitał polityczny, oni palcem nie kiwną, żeby jakąkolwiek prawdę w tej kwestii ujawnić.
[34:50] - Chciałbym takie pytanie zadać, bo to chyba jedyna audycja, oprócz oczywiście twojej, Januszu, telewizji, raczej chyba tylko w tych dwóch. Pytanie, jakie to służby? Bo mówisz, że nie Wojsko Polskie, nie te stricte służby podlegające pod rząd polski.
[35:10] - Tak. Ja po prostu stykałem się z ludźmi. Mój kolega, nie odpowiadam nazwiska jego, już nie przytaczam, w naszym klubie FNC na początku lat 90. działał taki chorąży zawodowy, który w wojsku zajmował się UFO czysto z prywatnych powodów i nawet załatwiał mi spotkania, rozmowy z oficerami, którzy byli otwarci, mieli jakąś tam wiedzę. To były takie spotkania w zasadzie niezobowiązujące. On sam zbierał, był tolerowany wtedy przez tą swoją kadrę dowódczą, bo zbierał różne informacje o tym, jak w wojsku gdzieś ktoś coś widział i to było prywatne. Ale mówił: „Wiesz co, mam takie marzenie, żeby trafić do takiej specjalnej jednostki, która zajmuje się tym UFO”. Minęły może dwa, trzy lata, nagle się kontakt z nim urywa i ja tam mówię: „Co tak jest? Nie widujemy się”. On mówi: „Słuchaj, nie mogę z tobą rozmawiać na te tematy”.
I dał mi do zrozumienia bezsłownie, że wreszcie jego marzenie się spełniło. Ostatnio się z nim spotkałem, z rok temu chyba. Akurat twierdzi, że wyszedł z tej służby. Bardzo możliwe. Ale nie rozmawiamy, bo też i on w naturalny sposób boi się ujawniania tych tajemnic. Ja też go nie wypytuję, nie chcę go narażać na jakieś kłopoty. Ale z takich sytuacji jak ta i z paru innych wywnioskowałem oczywistą i prostą rzecz. Zresztą jak to było nawet na spotkaniu z ministrem, często to powtarzam, z ministrem obrony narodowej tutaj we Wrocławiu, na salonie prasowym, Onyszkiewiczem, kiedy miałem okazję zadać mu pytanie o UFO. Zresztą było totalną porutę tam w salonie. On powiedział, w mojej ocenie uczciwie, że on w ogóle nie wie, on nic nie wie ani o zespołach wojskowych i tak dalej.
Wprawdzie były pewne grupy wojskowe w Polsce powoływane na przykład do sprawy Nadarzyc i pisała prasa wojskowa o tym. Wiemy, że pułkownik Rudwan, którego znam osobiście, ostatnio jeszcze robiłem z nim wywiad telefoniczny, był na moim forum UFO, gromadził sam w latach 1981–1983, 1984, kiedy był szefem służby lotów, czyli bezpieczeństwo lotów w wojsku, zbierał te raporty o dziwnych przypadkach. Ale to nie jest ten poziom. Teraz uważam, nie wiem, to może być od 10 lat, od kiedy jesteśmy w NATO na pewno, tak solidnie to uważam, że tymi sprawami zajmuje się komórka NATO działająca na terenie Polski. Oczywiście ona jest integralnie związana ze strukturami natowskimi, z dowództwem NATO. I tu pracują polscy oficerowie. I to jest idealna sytuacja, ponieważ jak ktoś zapyta rzecznika MON-u czy ministra, tak jak zapytałem Onyszkiewicza, czy Polska armia zajmuje się UFO, to jemu jest wygodnie powiedzieć, że nie, bo jako Polska armia się nie zajmują. A proszę zapytać kogoś z NATO, czy się zajmują. Jak pan, do kogo pan dotrze? Gdzie pan ma przedstawiciela NATO w Polsce, którego można zapytać o coś?
Przecież pan do niego nie dotrze, bo on nie podlega żadnej weryfikacji. Jego minister nie będzie wybierał, nie będzie mu dawał absolutorium, nikt w parlamencie za nim głosował czy go podważał. To jest genialnie pomyślane. Zresztą cała ta władza na planecie teraz jest kapitalnie przechwytywana od tych instytucji, na które mają jeszcze wpływ obywatele i przestawiona do tych instytucji, które już tego wpływu nie mają. Zobaczcie na przykładzie NASA. To jest tak ewidentny przykład, co się stało z podbojem kosmosu, kiedy NASA nie ma już kasy na budowanie tych kolosów. One się drogi, to w ogóle jest katastrofa, te wahadłowce i tak dalej do muzeum już poszły. W zasadzie już nie lata w kosmos, musi się z Rosjanami na Sojuzach zabierać, tą stację orbitalną, bo nie ma kto ich zawozić tam. A tymczasem nawet w mainstreamowych mediach przeszła informacja, że właśnie po roku łatania wylądował pojazd kosmiczny Pentagon. Z kosmosu sobie po roku łatania wrócili.
Oni co chwilę coś wysyłają. Nawet czytałem gdzieś taki moment wypowiedzi kogoś tam z establishmentu, że teraz ciężar podboju kosmosu przejmie wojsko. Wiadomo, że przejęło i to jeszcze jak. W powietrzu, zgodnie z wyciekami, jakie podaje projekt Cameron na przykład, że latali na Marsa, latują na Księżyc, tam mają trzy ewidentne układy z obcymi. To jest w ogóle osobna sprawa, skąd to wszystko bierze. Więc w tym sensie uważam, że tak, że struktury wojskowe, kręgi wywiadu, jakichś specjalnych oddziałów, jednostek podległe pod instytucje, z którymi obywatel Polski nie ma najmniejszych szans dotknąć, liznąć nawet szybę. Kto, co i dlaczego. Odbierają nam wpływ na najbardziej istotne rzeczy, jakie dzieją się na tej planecie. Uważam tą sprawę za najbardziej istotną tak naprawdę.
[39:37] - Tak, myślę, że właśnie to jest najbardziej istotne, aczkolwiek w mediach można by było pomyśleć i też tak muszę tutaj powiedzieć, że wielu słuchaczy, także „Teorii Chaosu”, uważa ten temat za mało ważny, aczkolwiek interesujący. Że często ludzie nie uważają tego tematu za ważny, ale bardzo się miło tego słucha. Myślę, że jest taka podświadoma chęć poznania tej prawdy. Bo czy istnieją kosmici? Każdy się tym interesuje.
[40:10] - Właśnie tym się różnimy, że ludzie w naturalny sposób myślą, że to jest taka sobie tylko przygoda intelektualna. Popatrz, są jednak. Jak to miło. Ma przewartościuje pewne poglądy filozoficzne. Ja uważam, że to jest w ogóle tylko wierzchołek góry lodowej. Nie tam, że daleko są. To, że daleko są, to pytałem biskupa Pieronka i innych księży i wszyscy są za. I Kościół głosi, że Bóg jest wielki i ich stworzył i na pewno gdzie indziej. Więc to jest żadna odwaga, żadna intelektualna głębia stwierdzić, że życie inteligentne poza naszą planetą może istnieć gdzieś w kosmosie, bo to już jest banał. Natomiast to, że oni są tu i teraz To nie jest kwestia ciekawostki.
To jest tak ciężka kwestia, przepraszam za to słowo, ale jako politolog z wykształcenia pozwolę sobie użyć słowa „polityczna”. Ta kwestia dotyczy w ogóle suwerenności rodzaju ludzkiego, jego tożsamości, jego źródeł powstania, skali kontroli nad rozwojem rodzaju ludzkiego, jakim jesteśmy objęci, w jakim sensie opresji, jaka towarzyszy. Przynajmniej w jakimś stopniu ta opresja jest ewidentna. Tylko że ona nie jest stuprocentowa, bo nie tylko ci tak zwani „źli” mają wpływ na sprawy ziemi. To są sprawy, jakbyś pytał się o niepodległość i suwerenność Polski. O to, czy ma być ona podbity, czy ma być wolny. To są takie sprawy. Dlatego ja tak wielką wagę do tego przywiązuję. Nie tylko dlatego, że to jest jakaś ciekawostka intelektualna dla mnie, tylko dlatego, że to ma absolutnie zasadnicze znaczenie dla wyzwolenia ludzkości, dla wyjścia poza opłotki szczura hodowanego gdzieś tam, niemającego świadomości, że jest w hodowli.
[41:53] - Tak. To może przejdźmy teraz do twojej telewizji Niezależnej TV. Ja pamiętam jeszcze, jeżeli źle zapamiętałem, to mnie popraw, 2008, 2009 rok, kiedy ta telewizja chyba startowała. Ale już była. To niesamowite, że właśnie w tamtych latach zacząłeś puszczać. Co prawda chyba wtedy było raz w tygodniu.
[42:15] - Tak, jeszcze nie było studia. Co tu w ogóle jest w tej historii? Ja po raz pierwszy spróbowałem tego. Pochwalę się, że to była inicjatywa w 2004 roku, na początku całkowicie moja, kiedy się uparłem, że trzeba stworzyć studio i prawdziwy monitoring w Wylatowie. I kiedy zdobyłem ten sprzęt, kiedy z podziemi wyciągnąłem profesjonalny sprzęt monitorujący, kamery. Ileś firm czy osób mi pomogło zwieźć do Wylatowa. I tam wtedy dołączyło mnóstwo kapitalnych ludzi, z którymi razem stworzyliśmy to studio RTV w Wylatowie. Tam przez lata 2004–2007, bo co roku przez miesiąc prowadziliśmy to studio, zrobiliśmy te pierwsze doświadczenia telewizji live, takiej alternatywnej. Robiliśmy programy praktycznie codziennie, może poza weekendami. Potem Waldek Wawer już po kilku latach, chyba w 2008 mówi: „Weź, Janusz, wróć do sprawy pomysłu z Wylatowa”.
I przyjechał tu specjalnie do mnie, przespał się, zrobił mi całą konfigurację i ruszyłem wtedy sam w niedzielę. Robiłem to przez te wszystkie lata, aż do tego roku. Teraz do, już nie pamiętam, września, bo już stwierdziłem, że skoro 2 lutego ruszyliśmy z programem studia, które udało się założyć we Wrocławiu, wynająć pomieszczenie w centrum miasta, zdobyć jakieś środki finansowe na to, żeby to finansować. I wprawdzie to nie jest dużo, bo to jest 20 metrów kwadratowych, ale tam mamy rzeczywiście sprzęt, jak na warunki polskiej alternatywnej telewizji naprawdę solidny, bo wiadomo, że nadajemy w HD, wszystko to wygląda dość już przyzwoicie, mimo że nadajemy kompletnie bez żadnych zależności od jakiejkolwiek firmy, kapitału, grupy nacisku. Po prostu reprezentujemy tam tylko i wyłącznie swój sposób myślenia i komu się to może nie podobać, mnie to osobiście nie interesuje. Ja mam mówić to, co uważam za słuszne. Parę osób, z którymi współpracuję, też ma podobne poglądy, mniej lub bardziej. Mnóstwo fajnych ludzi też korespondencje jakieś zaczyna z nami robić. I robimy swoje po prostu. Nic więcej.
Robimy swoje.
[44:14] - Ja zapamiętałem Niezależną TV od tematu, który był właśnie, pamiętam, chyba 2008 rok. Były w tym programie u ciebie informacje o chemtrails, o tych chmurach chemicznych. I to było niesamowite, bo wtedy w ogóle nie wiedziałem, że to jest jakiś spisek. Wtedy dopiero się zainteresowałem tym tematem i to mnie zszokowało, że jest ktoś w Polsce, kto się interesuje takimi tematami, które już są kompletnie wyśmiane. Bo jeszcze UFO powiedzmy.
[44:52] - To już było oswojone, ale chemtrails to był kosmos jeszcze większy niż UFO.
[44:55] - Kosmos i niesamowicie. Jednak większość ludzi stwierdziło, że coś w tym jest, bo zadzierają głowę do góry i to można zobaczyć. UFO można nie widzieć, ale te chmury to każdy widzi. Ja jestem w Polsce teraz i to widzę, bo w Irlandii aż tak źle nie ma, bo Irlandia nie należy do NATO. A samoloty latają tak samo często, jak nie częściej, bo jest naprawdę bardzo mocny ruch lotniczy. Co się w Polsce dzieje, to nie ma normalnego nieba praktycznie.
[45:30] - Nie ma normalnego nieba.
[45:31] - To jest po prostu tylko jakaś zawiesina taka biało-niebieska.
[45:38] - Dla mnie najbardziej szokujące jest to, że ludzie tego nie zauważają. To jest nie do pomyślenia. Przecież to jest nad naszymi głowami. Wystarczy popatrzeć kilkanaście minut i już wiesz, z czego te chmury sztuczne się biorą, bo każdy pamięta, jakie są chmury naturalne. A kiedy sztuczna chmura powstaje, to jest zupełnie czytelne. Trochę nam brakuje. Powinniśmy zrobić taki dzień, powiedzmy stop chemtrails, dzień patroli, żeby nagrać porządnie przez siedem, osiem godzin od świtu do późnych godzin popołudniowych jednym longiem cały ten proces. Kiedy samolot leci, smuga, wiadomo, następna, następna, krzyżowanie i z tego robi się zawiesina. Bo ludzie po prostu nie widzą tego związku. Przeleci samolot, to smuga kondensacyjna.
Za dwie godziny patrzy, chmura taka zawiesina. To chmura, to nie ma nic wspólnego z samolotem. A to takie proste. Tylko kto stoi dzisiaj dwie czy trzy godziny i patrzy się w niebo i widzi ten związek między pojedynczym samolotem, który zostawi smugę, a potem za trzy godziny tych smug jest kilkanaście, kilkadziesiąt, robi się chmura. Jeszcze wiatr przepędzi, więc wiadomo, że przychodzi w miejsce, gdzie wcześniej nic nie było i jest już zawiesina i nawet samoloty nie musiały latać, a zawiesina będzie wisiała, bo ją wiatr trochę przesunął. To są niesamowite rzeczy. Zresztą nawet w dokumentach oficjalnych przebija się cała ta akcja z chemtrails. Wiadomo przynajmniej jaka jest oficjalna przykrywka, w cudzysłowie oficjalna, bo nigdy tego się ludziom nie mówi. Ale jak ktoś zapyta i dopyta, to mu wyjaśnią. Gdyby trafił do ONZ, toby mu wyjaśnili, co to jest za program, czemu to służy.
To niby ochrona przed ociepleniem klimatu, przed promieniowaniem słonecznym, stąd ten aluminium i tak dalej. Więc oni to przykryli czymś takim. W mojej ocenie i znowu większość ludzi, nawet w naszej branży, powie: „Zagórski znowu coś wymyśla”. Według mnie jest to ściśle powiązane z projektem HAARP i te wiadomości, które napłynęły do nas w tej kwestii, uważam za poważne, warte rozpatrzenia. Niewątpliwie oddziaływania teraz HAARP i częstotliwości drgań na całą jonosferę i odbijanie się od tych chmur w kierunku Ziemi różnych częstotliwości drgań jest rzeczą prawie pewną. Tym bardziej, że im więcej wiemy o biorezonansie, o procesach związanych na przykład z wpływem na człowieka. Możesz człowiekowi poprawić stan wątroby, samopoczucia czy nerek, wszystkiego, co masz. Zabić patogeny typu bakterie, wirusy, a możesz je zresztą wspomóc. W zależności od tego, jaką częstotliwość drgania, a tych są biliony, wybierzesz i wrzucisz. Więc jeżeli na poziomie mikro, czyli człowiek, nowoczesna medycyna, biorezonans działa, to dlaczego to nie miałoby działać w skali całej planety, kiedy urządzeń typu HAARP wysyłają potężne wiązki drgań różnych elektromagnetycznych częstotliwości, których parametrów nie znasz.
One trują i jak mają zawiesinę tego typu, mogą się odbić i wracają do ciebie. Nawet nie czujesz tego, na czym jesteś drażniony. Możesz mieć różne stany lękowe czy frustracyjne. I dziwisz się? Uważam, że ten stan przygnębienia ludzi, który obserwujemy, nie tylko wynika z tego, że coraz trudniej się żyje, że stosunki międzyludzkie są coraz trudniejsze, że każdy za kasą, żeby przeżyć, że między innymi te procesy ekonomiczne, zniewolenia ekonomicznego, finansowego są wspomagane przez eksperymenty na poziomie globalnej kontroli umysłu i oddziaływania na organizm ludzki, na umysł człowieka poprzez odpowiednie frekwencje elektromagnetyczne.
[48:58] - To jest wielce prawdopodobne ze względu na to, że w globalnym ociepleniu, aż tak się nie znam, ale w każdym razie wiem, że wyliczono, że to musiałoby być bardziej systematyczne, większa powierzchnia. Wiem, że zdarzają się też w nocy, a w nocy nie ma potrzeby.
[49:19] - Widziałem w nocy na własne oczy. Więc to całkowicie przekreśla tą całą ideologię, taką półoficjalną ideologię, że oni bronią nas przed ociepleniem klimatu, bronią nas przed słońcem. To jest dowód na to, że po nocach latają, a widziałem to nie raz.
[49:32] - Także jesteś na rzeczy i myślę, że to jest bardzo prawdopodobne, że chodzi o sterowanie umysłem, czyli żeby ludzi uśpić. Tak samo fluor do wody dodawany masowo. Może niekoniecznie w Polsce, ale na pewno w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej jest on masowo stosowany. Zresztą hitlerowcy jako pierwsi to stosowali i to ma otępiać ludzi. Mają być takimi zombie, tylko do pracy i z powrotem. I nie myśleć.
[50:03] - Do pracy i do konsumpcji. Oczywiście oni muszą jeszcze kupować, bo ktoś musi się bogacić na tym procesie.
[50:07] - Tak, absolutnie nie wolno wyjść z systemu. Ostatnio był taki festiwal Kochabitat, gdzie uczyli ludzi, już kilkaset osób, jak można sobie poradzić bez systemu z budową domu. Czyli że nawet już nie z cegły można budować, ale ze słomy, która też jest rewelacyjnym materiałem budowlanym i takie rzeczy się zaczynają. Ludzie zaczynają współpracować i w końcu, jeżeli ludzie będą mogli obniżyć koszty na przykład budowy domu, będą mogli sami sobie budować tego typu rzeczy, sami zdobyć fach, bo to jest dużo prostsze niż stawianie z cegły. Nie mówię, że dla każdego, ale dla tych, którzy nie mają domu, bo przecież większość ludzi nie ma. Musi wynajmować, całe życie pracować na mieszkanie, kawalerkę w Warszawie. Trzeba całe życie pracować. System dzisiaj jest potworny, który mamy.
[51:07] - Jest potworny. Uważam, że tutaj te słowa są zupełnie na miejscu. To, co się dzieje, jest po prostu potworne.
[51:17] - Kiedyś przecież zupełnie było inaczej. Człowiek sobie potrafił wybudować dom w przeciągu niecałego roku, nawet szybciej, paru miesięcy i nie potrzebował do tego banku. Oczywiście były większe przestrzenie, były lasy dostępne, drewno, ale ludzie jakoś sobie sami potrafili budować różne budynki użyteczności społecznej i tak dalej, tak jak na Dzikim Zachodzie. To przecież były dużo prymitywniejsze czasy. Nie było takich narzędzi jak dzisiaj, takiej dostępności tego wszystkiego, ale ludzie sobie jakoś radzili i nie potrzebowali do tego banku żadnego. Dzisiaj natomiast nikt sobie nie wyobraża, nikogo nie stać, żeby mieszkanie kupić, ale nawet nie myśli człowiek, że może sam wyjść z tego systemu i samemu sobie poradzić.
[52:02] - Ponieważ wszystko, co widzi w telewizji, w radiu, w prasie jest osaczone przez korporacje, które sprzedają materiały budowlane, które mają technologie, patenty i są właścicielami tych wszystkich najważniejszych wytwórni tego, co potrzebne do zbudowania domu. Zresztą cały przemysł, deweloperzy to wszystko zaczyna być coraz bardziej przechwytywane przez duże firmy, korporacje. Jest cały czas proces oddzielania obywateli od własności, od wpływów i przechwytywania wszystkiego, co ma jakąś wartość przez wąskie grupy elity tak zwane, powtarzam, bo dla mnie ktoś, kto przechwytuje władzę nad ludźmi, ktoś, kto chce wykorzystywać ludzi, nie zasługuje na miano elity. Dlatego zawsze mówię tak zwane elity. Natomiast wracając jeszcze do kwestii, żeby nasi słuchacze nie W tej lasce nie o mnie. Ja lubię te tematy społeczne, Michał, to nie ma problemu. Jeśli chodzi o ekonomię, też z chęcią.
[52:59] - Tak, wrócić do tych chemtrails w Niezależnej Telewizji. Ale tak, do Niezależnej Telewizji. Tak jest. Też w Niezależnej Telewizji dużo macie polityki. Jednak można powiedzieć 50% to jest taka polityka.
[53:15] - Głównie przez AlterNews, to prawda, ale też przez poniedziałki i przez środy. To wynika, po pierwsze, jeśli chodzi o moje inklinacje, ja skończyłem nauki społeczne. Jak wiesz, jestem politologiem z wykształcenia, nawet po części filozofem. Pracowałem na uczelni w naukach społecznych, więc to mi zawsze było bliskie, mimo że się odczepiłem od polityki aktywnej w roku 1992 ostatecznie, bo tam jeszcze społecznie działałem oczywiście. To ja cały czas sobie tam to monitorowałem, nie wypowiadając się nigdzie i tak dalej. Teraz, kiedy powstała ta telewizja i kiedy studiując to UFO i zjawiska para zauważyłem, że tego wszystkiego nie da się oderwać od tematyki społecznej. Kiedy zauważyłem, że mamy ten proces tworzenia nowego porządku świata, że tak naprawdę to już nie jest kwestia, żeby się odsunąć od polityki, bo to jest być albo nie być ludzkości, w sensie pewnej wolności. Kiedy my staramy się budować taki paradygmat wychodzenia poza poglądy, że ktoś jest lewica, prawica, czy jest wierzący, czy niewierzący. Chcemy uciec od tych podziałów, pokazując, że można o tym rozmawiać konkretnie. Nie być pośrodku na zasadzie: „Ci mają trochę racji, ci mają trochę racji”.
Ja w swoich alternewsowych najczęściej wystąpieniach wyraźnie podkreślam: za każdym razem musisz żądać i mówić prawdę, a przynajmniej tak, jak ją postrzegasz. Dlatego na przykład dla niektórych ludzi to jest nie do pojęcia, bo z jednej strony, jak tylko jest okazja, sprawa przykładowo więzień CIA w Polsce, to z Rutkiem Piniorem, który tutaj jako parlamentarzysta nagłaśniał ten temat teraz, ale wcześniej był jako europoseł w to zaangażowany. Czy inni ludzie, którzy podnoszą i wyciągają prawdę o więzieniach CIA. My to natychmiast nagłaśniamy, bo to jest temat absolutnie ważny i wiemy, że tam jest przekręt. Jak mamy tragedię smoleńską, widzimy, jak jest prowadzone skandalicznie to śledztwo, co tam się dzieje, co jest takiego cyrku, to nikt dawno nie widział, to też nagłaśniamy to. A proszę zobaczyć, jak to na gruncie politycznym wygląda. Ci, którzy są za odkryciem prawdy o tragedii smoleńskiej, jednocześnie chowają pod dywan, ile mogą sprawę więzień CIA czy na przykład gaz łupkowy. My tutaj odkrywamy cały ten przekręt z gazem łupkowym, a praktycznie wszystkie ugrupowania polityczne w parlamencie są bezkrytyczni. Opozycja, wiadomo, tak samo, jak i rząd za wydobyciem tego w takiej formie, jak to teraz odkrywamy, to byłby dramat dla Polski. I to też nie pasuje pod nic.
My się kierujemy nie tym, czy to komuś się podoba, czy nie, czy jakaś partia polityczna ma to w swoim programie jako ważne, czy też nie ma. Nie, my po prostu kierujemy się własnym wyczuciem prawdy i rzeczywistości. I tyle. Jak to komuś pasuje bardziej lewicy, czasami prawicy, a co mnie to obchodzi? Ja mówię za siebie. Ja się nie próbuję komuś przypodobać. Ja po prostu chcę wyrażać swój punkt widzenia i stać za nim.
[56:01] - To może właśnie jest źle. Przepraszam.
[56:04] - Melon jestem.
[56:08] - Mi się właśnie nie podoba to podejście: nie obchodzi mnie, jak to ludzie będą postrzegać, bo to jest błędne. My musimy trafiać z tym przekazem do kogokolwiek, więc podejście „mnie nie obchodzi, jak ktoś na to patrzy” to jest błędne. Musimy to promować, bo jak ci ludzie się mają dowiedzieć? Ja, szczerze mówiąc, nie mam ani pół znajomego, który by podzielał moje zainteresowania czy poglądy typu, które znajduję tutaj w radiu. Więc to oznacza, że to nie jest popularne wśród społeczeństwa. Jednak to są takie tylko czcze albo optymistyczne wizje, że coraz lepiej jest albo coś takiego. Wcale nie jest tak. Ludzie wcale o tym nie myślą. Ludzie popadają bardziej w propagandę i w inne rzeczy, w marketing. I może pomyśleć o tym, żeby ten marketing wykorzystać przeciwko nim, tymi samymi metodami walczyć co oni.
[57:03] - Jakieś nieporozumienie jest. Ja wszystko, co mogę w sprawie swoich skromnych możliwości, telewizję zbudowaliśmy i wymyśliłem ten cały projekt i przewodzę mu. My praktycznie codziennie przekazujemy swój punkt widzenia i staramy się przekonać do niego tych, którzy chcą nas słuchać. Ale co powiedziałem, mnie nie obchodzi to, czy to się podoba lewicowej czy prawicowej stronie sceny politycznej.
[57:31] - Jasne.
[57:32] - W tym sensie ja mówię po prostu, że kieruję się swoim wyczuciem prawdy i chciałbym, żeby jak najwięcej osób. Nie obchodzi mnie to, że komuś wielkiemu się to nie podoba, że to się nie podoba służbom specjalnym, że to się nie podoba lewej czy prawej.
[57:43] - Jasne, oczywiście.
[57:45] - Tylko mi i zespołowi, to zobaczy, że ja co dzień robię wszystko, żeby tymi poglądami trafić do jak najszerszej grupy ludzi. Ale póki co, jak sam kolega stwierdził, też wokół siebie nie widzi za dużo myślących.
[58:02] - Właśnie. Ja myślę, że to jest pole dosyć otwarte, w którym możemy coś zrobić i to nie jest taka beznadziejność, że możemy to jakoś szerzej wszystko promować, nawet całe to radio. Tylko trzeba by to jakoś zestopniować. Jak ludziom się wyleje kubeł zimnej wody na głowę, to oni tego nie chwycą jako dowcip albo za coś przyjemnego. Więc oni będą od tego uciekać. Trzeba im to w jakiś przystępny sposób może podać bardziej na początku i popracować bardziej wśród ludzi, którzy są w stanie Ocenić, jakie są marketingowe sposoby. Przecież to się wszystko opiera na ludzkiej psychice, więc oni wykorzystują gotowe mechanizmy. To jest jak prawa grawitacji. To są mechanizmy automatyczne.
[58:58] - Ja się z tym nie zgodzę, Melanie.
[59:00] - Można to ludziom zaszczepić.
[59:03] - Nie zgodzę się. Kiedyś Tischner powiedział, akurat z tym się absolutnie zgadzam, że zniewolony człowiek dopiero poznaje, co to jest wolność, jeżeli spotka wolnego człowieka. Tak samo tutaj. Nie możesz marketingiem wszystkiego załatwić. Ci ludzie, którzy będą chcieli spotkać tą wolność, spotkać prawdę o świecie, przyjdą.
[59:30] - Claude, sorry, że ci przerwę. Powiedziałeś właśnie „prawdę i fałsz”. Ten wolny człowiek może być obiektem reklamy. Możesz reklamować tego wolnego człowieka. Możesz pokazać ludziom, że mogą być wolni, bo oni nie wiedzą, że w ogóle jest taka opcja.
[59:47] - Często myślą, że są wolni, bo mają na przykład pieniądze. Bo zarabiają pięć czy sześć tysięcy na rękę i myślą, że są wolni.
[59:55] - Definicja wolności u nich jest zaszczepiona zupełnie inna i oni jej nie rozumieją. Gdybyś ty im pokazał tą wolność tak, jak my tutaj ją rozumujemy, to oni ją muszą zobaczyć. Oni ich nie widzą. Ja widzę to po obserwacji tych ludzi. Oni po prostu nie wiedzą, na czym to polega.
[01:00:15] - Tak, większość ludzi nie wie. Dlatego my staramy się tymi małymi kroczkami. Proszę zauważyć, że po raz pierwszy w historii tych wszystkich alternatywnych różnych eventów teraz na ten 21, 22 grudnia zwołujemy w Sobótce. Akurat symbolicznie na przejście kalendarza Majów, bo szukaliśmy jakiejś daty, która mobilizuje ludzi do takiego momentu zebrania się. Zrobimy ten duży kongres wolnych ludzi właśnie w Sobótce. Na który przy okazji, korzystając tutaj z uprzejmości, że jestem na fali waszego radia, chciałbym was serdecznie zaprosić.
[01:00:46] - Jeszcze są miejsca, tak?
[01:00:47] - Tak!
[01:00:48] - Ja spotkałem ludzi, którzy się wybierają. Już teraz nawet kupili bilety.
[01:00:55] - Sala widowiskowa jest na tysiąc osób, więc miejsc jeszcze jest bardzo dużo. Ja przewiduję, że gdzieś tak dopiero do 15 grudnia zaczną się nam wyczerpywać miejsca, bo na pewno tysiąc osób to jest bardzo dużo. Nigdy w Polsce, w jednej sali, w takiej konwencji nie spotkało tylu ludzi. Pod tym względem, że się policzymy, że ogłosimy bardzo ważne tematy związane z programem tej nowej cywilizacji. Bo my mamy też pozytywny program. To nie o to chodzi, że my tylko się wyżywamy na systemie i pokazujemy patologię. My mówimy: „Słuchajcie, to można zbudować zupełnie inaczej” i podajemy całą masę różnych recept, różnych rozwiązań. Ten kongres ma być takim przyjęciem pewnej wizji, ale nawet więcej, pewnego programu nowej cywilizacji. Tam mają być przedstawione to, co nam się uda ściągnąć, jakieś nowoczesne rozwiązania, jeśli chodzi o free energy, temat nowej ekonomii, edukacji bezpośredniej. To wszystko, co gromadzimy od lat, musimy tam zwieńczyć.
I taka jest idea. Także ja was serdecznie zapraszam. Ja to tak zaprojektowałem, żeby koszt uczestnictwa w tym kongresie naprawdę nie był duży. To jest 30 złotych za dwa dni. Jak popatrzycie na przykład na konferencję goHabi czy jakąkolwiek inną taką dwudniową, to nigdy nie kosztuje coś 30 złotych. Tak potężna impreza z taką ilością jeszcze prelegentów.
[01:02:07] - Wie pan, ja przez to free energy, to ja nie śpię po nocach, ale tym ludziom trzeba by coś jeszcze zaproponować innego. Halo?
[01:02:18] - Tak, słyszymy się. Ale jak? Co innego?
[01:02:20] - Czekaj, bo to wszystko, co my tu mówimy, to jest taki hard level. To jest takie dla zawodowców już. A ktoś nie jest w stanie się podłączyć do gry, bo nie ma tego poziomu easy czy medium. To wszystko tutaj już jest takie bardzo hardkorowe, co my tu mówimy. I ludzie tacy z ulicy mają problem się wstrzelić, a właśnie na tym ma zależeć, żeby oni to zrozumieli.
[01:02:42] - Najpierw będzie tysiąc osób, potem będzie 10 tysięcy i tak dalej.
[01:02:47] - Rozmawiamy na dość hardkorowym poziomie, na dosyć wysokim. Przeciętny człowiek nie zrozumie w ogóle, o czym my mówimy.
[01:02:54] - Duża część zrozumie.
[01:02:55] - Trzeba zebrać tysiąc osób, które są świadome. Nigdy wszyscy nie są świadomi danego problemu na równym poziomie. Zawsze jest to proces i ktoś musi zacząć. Ktoś musi być odważny, więc przyjmijmy to po prostu. Róbmy to.
[01:03:05] - To róbmy jeszcze coś takiego, żeby był taki niski poziom, żeby było łatwiej wskoczyć na tor myślenia. Ci młodzi szczególnie mają problem teraz zrozumieć, bo to się wszystko rozwija. Oni nie mają na przykład tego bagażu doświadczeń, które my mamy jeszcze za komuny i tak dalej. Różnych takich dziwnych rzeczy. Oni wskakują w coś zupełnie abstrakcyjnego i nie chcą tego przyjąć. Ja próbowałem to wielu młodym ludziom zaszczepić i oni nie wiedzą, o czym jest mowa. Dla nich to jest zbyt abstrakcyjne, o czym my mówimy. Oni po prostu głupieją.
[01:03:38] - To muszą dorosnąć, bo nie można się dostosowywać wiecznie do kogoś. Ja na przykład czytam często książki popularnonaukowe.
[01:03:45] - Można rozszerzyć wachlarz usług, że tak powiem.
[01:03:48] - Na przykład Michio Kaku to jest taki mój ulubiony pisarz popularnonaukowy. On opisuje tak skomplikowane rzeczy, multiwszechświat i tak dalej, ale w dosyć prostych, przystępnych słowach. Ale skomplikowane rzeczy od razu, na głęboką wodę. U niego nie ma czegoś takiego, że jest wprowadzenie. Że będzie wprowadzał do praw Newtona i tak dalej. Nie. On od razu już pokazuje na przykład wielowymiarowy wszechświat i omawia, o co w tym wszystkim chodzi. Co to znaczy 11 wymiarów. I jest to od razu pokazane. Nie ma pośrednich kroków do tego.
Po prostu się nie da. Czasami trzeba coś szybko powiedzieć.
[01:04:20] - Mało jest ludzi, którzy tak potrafią. Ja wiem, o kim mówisz. Ja znam. Mógłbym sam ci podać kilku takich. Ale mało jest takich ludzi, którzy potrafią wiedzę przekazywać w ten sposób. Takich wyrodzonych nauczycieli. Mało jest takich ludzi.
[01:04:36] - Ja myślę, że Janusz Zagórski do nich należy, bo często też zdarza mi się słuchać audycji w Niezależnej TV i naprawdę jest mnóstwo takich materiałów bardzo ciekawie przygotowanych.
[01:04:47] - Zajebisty tylko temat czasami mógłby być zapodany wśród młodzieży, która by tego słuchała. Zawsze by się złowiło coś więcej i temat żeby był lżejszy.
[01:05:03] - Czasami są lżejsze, czasami nie. A z młodzieżą kolega ma dużo racji, że coś jest dziwnego. Mam córkę, która jest w tej chwili na drugim roku studiów i widzę, że jest jakaś przepaść. To znaczy jest trochę młodych ludzi, którzy wchodzą w tą ścieżkę alternatywną. To są niezwykle cenni ludzie i to prawdziwe skarby. Natomiast takie mam wrażenie rzeczywiście, że tych ludzi jest mało i próbuję zastanowić się, czy jak ja studiowałem, ci, którzy są z tamtych czasów jeszcze. Ja mam w tej chwili 54 lata, więc pamiętam, byłem bardzo aktywny, jak były czasy komuny, czasy do roku 1980, do Solidarności, potem wiadomo, są wyjątkowe. Zastanawiam się, czy do czasu Solidarności, bo potem to wszystko już jakby wyrosła nowa siła społeczna, obudził się naród. Natomiast do tego roku te grupy opozycyjne, które działały gdzieś tam w ruchu studenckim, to były bardzo mikre, bardzo małe. To było KOR, KPN, jeszcze ROPCiO i coś tam jeszcze.
I to było w ogóle nic. To było ze 100, 200 osób w skali Polski, które robiło opozycję. Natomiast teraz tych ludzi, którzy robią przeciwko systemowi w sensie intelektualnym, bo ja mówię przeciwko systemowi nie w sensie przemocy, bo jestem przeciwny przemocy, to są setki tysięcy ludzi, którzy mają podobne poglądy, a jednocześnie niewiele możemy zmienić. Wtedy też dużo można było się nauczyć w tym legalnym ruchu studenckim, ponieważ ja też w nim działałem. Oprócz tego, że potem po roku 1981 miałem dużą współpracę z opozycją, ale widziałem dwie strony barykady i bym powiedział tak, że można było się w tym legalnym ruchu studenckim naprawdę dużo mądrych rzeczy nauczyć, jeśli chodzi o działanie, o pewną sprawność organizacyjną, o zdolność do tego. Natomiast oczywiście on był wypaczony, bo służył systemowi, służył opresji. Zresztą większość tych ludzi, studentów nieświadomie to robiła. Też w tym pierwszym okresie nie miałem świadomości, jaka jest skala opresji, bo to było ukrywane. A teraz jest tak, że ten ruch studencki jest bardzo słaby. Już nie ważne, czy jest to bardziej lewicujący czy prawicujący, czy to będzie NZS, czy ZSP, bo te organizacje zdaje się dalej zostały.
Ale to jest pryszcz w stosunku do tego, jak życie studenckie toczyło się nawet w latach 80. I to legalne, to ZSP i ten NZS, kiedy był w podziemiu.
[01:07:12] - Przecież dzisiaj wszystko idzie szybciej. Przecież się mówi, że już trzylatek potrafi obsługiwać komputer i tak dalej. Wszystko idzie do przodu. Przecież to oni powinni być w tym momencie tacy do przodu. Co jest grane?
[01:07:26] - A może zdarzyło się coś takiego, że ta cała aktywność, którą wtedy przejawialiśmy na spotkaniach, seminariach, wyjazdach, rajdach, że ona się przeniosła do internetu? Że gdybyśmy tak przeliczyli ilość godzin, które każdy z młodych ludzi spędza w internecie, to by się okazało, że to jest kilka godzin dziennie i to jest właśnie te kilka godzin dziennie, które kiedyś mógł spędzać w jakimś aktywnym społecznym wymiarze, działając w jakimś klubie, seminarium, w kole naukowym czy w organizacji studenckiej, czy turystycznej, czy sportowej, bo to niekoniecznie chodzi o działalność polityczną. Więc w tym sensie uważam, ta aktywność młodego pokolenia została przeniesiona do internetu. A więc siedzimy tutaj, jak to się mówi, na tych krzesłach, na tym ID i siedzimy te kilka godzin, nawet dziennie wychodzi. Więc tu może jest ten mechanizm. Dlaczego nie za dużo się dzieje w tej przestrzeni młodzieżowej.
[01:08:22] - Ale dzieje się, jeśli opresja wzrasta, bo dzisiaj jednak jest dużo mniejsza opresja niż za czasów komunistycznych.
[01:08:30] - Oczywiście zewnętrzna tak, w sensie politycznej przemocy wobec niemyślących to w ogóle jest niebo a ziemia.
[01:08:37] - I jeżeli na przykład tak jak te ACTA próbował Donald Tusk wprowadzać, to mnóstwo młodych ludzi wyszło na ulicę. Jednak to były dziesiątki tysięcy ludzi, gdzie nie łączyło chleb, tylko-
[01:08:48] - Mam ten swój wiek, ale kiedy młodzi ludzie we Wrocławiu dzwonili do mnie i przyłączyłem się. Nie tylko, że tam szedłem, ale byłem w czołówce tego pochodu i zabierałem głos na wszystkich tych trzech najważniejszych manifestacjach ACTA we Wrocławiu, gdzie pierwsze było tam chyba z 8 tysięcy ludzi. Wprawdzie nie chciałem tam się zapychać dużo, ale parę zdań powiedziałem od tego starszego pokolenia i ta młodzież mnie tam w sumie zaakceptowała i widziałem tą potężną siłę, która zbudziła się tylko na ten miesiąc czasu, bo tyle trwała ta fala. Potem wszystko wygasło, bo się premier wycofał. Pytanie, czy teraz byłoby nas stać na podobną akcję, gdyby chcieli ten numer nam wyciąć. Oni są teraz inteligentniejsi i robią to w taki sposób typu Indeks i od tyłu nam wprowadzają.
[01:09:35] - Jedno zastopowaliśmy, wypuścili cztery następne jak smoła. Skurwysyny.
[01:09:43] - Ale uczyliśmy od kosmosu, co?
[01:09:45] - Tak, dzięki Melonie. Mamy kolejnego słuchacza. Zaraz jeszcze powrócimy do- Lucki dzwoni. Aż tak źle? Cztery osoby? Żeby tak po kolei, bo w tej chwili Grzegorz jest z nami.
[01:09:58] - Tak.
[01:10:00] - Także Melonie, dzięki Ci. Jak będziesz chciał to jeszcze zadzwoń.
[01:10:03] - Okej.
[01:10:04] - Dobra, dzięki.
[01:10:05] - Dobrze, to ja się przywitam. Witam serdecznie panie Januszu, witam Michale. To ja tak tylko dorzucę, panie Januszu, że ja kiedyś z panem też wywiadzik mały robiłem w swoim radyjku, które już co prawda nie istnieje, ale mniejsza z tym. Ja tak chciałbym dorzucić tutaj informację, że tak jak tutaj rozmawiacie, ważne jest, żeby rzeczywiście iść w stronę młodzieży, ale z drugiej strony powinniśmy działać też, to jest chyba dla słuchaczy, działać też lokalnie. Ja na przykład rozmawiam zawsze z moimi znajomymi na najróżniejsze tematy. Wielu z nich zaczyna rzeczywiście myśleć inaczej, kiedy im o czymś powiem nietypowym, kiedy powiem im o tym, że jest B17 gdzieś w pestkach jabłka, że coś tam jest, że jak im mówię o jakichś innych stronach internetowych czy jakichś informacjach, dokumentach, o których nic nie wiedzieli. Powinniśmy działać też lokalnie, zachęcać ludzi, żeby lokalnie działali. Bo wiadomo, co z tego, że jest duży moloch, powiedzmy, czy duża jakaś strona internetowa, gdzie są najróżniejsze informacje, jeżeli ludzie na daną sprawę i tak tam nie wejdą, czy nie będą tym zainteresowani? I właśnie z drugiej strony też, tak jak rozmawialiście o tej młodzieży
[01:11:14] - Ja też myślę, przynajmniej widzę, że oni się interesują różnymi rzeczami, że się rozwijają. Tylko problem polega na tym, że oni mają tą swoją telewizję. Jak słuchałem wypowiedzi młodych ludzi na przykład w pracy, to oni tak, rozwijali się, mieli bardzo dużo informacji, bardzo wiele ciekawych newsów czy innych rzeczy, ale na tematy typu kto jest nowym trenerem w jakiejś drużynie, kto odszedł, kto ile bramek strzelił albo jakieś inne tego typu pierdoły. Kto w jakim programie przeszedł eliminacje, a kto nie. A nie o poważnych rzeczach. Telewizja po prostu spełnia swoje zadanie. Daje ludziom to, czym mają się interesować, czyli tymi pierdołami, które kompletnie nie są związane z ich życiem. Też tak uważam i ciężko jest mi powiedzieć, co z tym zrobić. Myślę, że lokalność jest istotna, a nie działanie. Jeżeli nie mamy kolegów, którzy się tym interesują, co my, to może spróbujmy po prostu ich lekko zainteresować.
Nie muszą się przekonać od razu do naszego zdania, ale przynajmniej po części zainteresować ich czymś ciekawym. Ja na przykład działam też na swoją rodzinę. Z jednej strony mnie trochę przegrinają przez to, ale z drugiej strony zaczęli trochę inaczej patrzeć na różne dokumenty, które oglądają i rzeczy po tym, co ja im mówię albo co ja im puszczam i jestem z tego zadowolony, więc myślę, że wszyscy powinniśmy tak działać, jeżeli chodzi o słuchaczy. A jeżeli chodzi o resztę, to tu dobrym źródłem są takie jak, panie Januszu, pana telewizja dobrym źródłem jest informacji. Ja się tutaj trochę z tym nie zgodzę, że nie idzie w stronę młodzieży, bo rzeczywiście są te programy, gdzie, tu już nie pamiętam, jak się chłopak nazywa, który z tego ruchu Zeitgeist opowiada o różnych-
[01:13:11] - Jasiek Łuszczki, tak.
[01:13:12] - Tak.
[01:13:13] - O nauce i technologii XXI wiek. Świetny.
[01:13:17] - Dokładnie. To jest bardzo fajne źródło informacji, więc jednak programy są. Tylko pytanie jest, kto działa, rozsyła, informuje, bo ludzie nadal mają taki pogląd, tak jak mówiłeś dobrze, Michale, o tym programie psucia się, czyli tego-
[01:13:38] - Planned obsolescence, tak?
[01:13:39] - Dokładnie. To o tym, że jak ja mówię na przykład, przykładowo, że Samsung ma takie coś, to mówią: „Co ty głupoty gadasz? Jak Samsung się psuje, to ja sobie wezmę Sony, kupię”.
[01:13:51] - Ja sam byłem świadkiem tego, bo sam miałem czytnik CD, który był zaprojektowany tak, że jakiś rezystor się psuł. To elektronik mi wytłumaczył. Ja jeszcze nie wiedziałem, że taki termin jest planned obsolescence, bo to się wiele lat później dowiedziałem, ale pokazał mi i w każdym. Po prostu było kilka takich sztuk i w każdym ten się psuł. Bardzo tani element, którego nie można było kupić w Polsce, który powodował, że po dwóch latach czy po półtora roku się ten napęd psuł. Niesamowita rzecz i to na pewno jest na 100%, ale ludzie nie wierzą. Ludzie mówią, pukają się w czoło: „No jak? Ktoś by projektował, żeby się coś wcześniej psuło? Niemożliwe”.
[01:14:34] - Ja się tak śmieję z nich na zasadzie, że to jest takie mądre myślenie głupiego człowieka. Bo racja, nie ta firma, to inna. Tylko problem polega na tym, co się kupi. Dajmy na to jest Warka Strong i jest Strong, bo jest tak napisane na tym. To co, ktoś sobie pomyśli z tych mądrych ludzi i powie tak: „To ja dzisiaj nie kupię Stronga, tylko kupię Warkę. Niech się Strong wali, nie zarobi sobie na mnie”. Na takiej troszeczkę zasadzie ludzie podchodzą.
[01:14:58] - Może wróćmy do tematu. Jakieś pytanie do Niezależnej TV czy tylko te szczury?
[01:15:04] - Do Niezależnej TV. Ciężko jest mi coś powiedzieć.
[01:15:06] - O Niezależnej. Wszystko jest dobrze.
[01:15:11] - Wiecie, czego nam brakuje? Nam brakuje kontaktu z takimi ludźmi jak wy, którzy mają mnóstwo ciekawych przemyśleń i swojej wiedzy. My na prostu zapraszamy do udziału w audycjach. Przecież jest Skype, tak jak teraz rozmawiamy i przerzucamy to na audycję. Możemy też z Radiem Na Fali znaleźć jakąś formę współpracy. Różne rzeczy. Musimy przede wszystkim więcej współpracować ze sobą.
[01:15:39] - A właśnie, panie Januszu, à propos, czy są jakieś plany rozwojowe w kierunku integracji ze słuchaczami? Bo ja wiem, że nieraz czasem można zadzwonić podczas audycji, tylko że audycja ma swoje ramy czasowe.
[01:15:57] - Ja powiem, w czym jest problem, bo to widać wyraźnie, jak my się zwijamy przed 10:00, a spora część internautów tak naprawdę zaczyna wtedy życie. A to wynika z tego, że wynajmując pomieszczenie w centrum miasta w Domu Ekonomisty były różne za i przeciw. To jest kwestia też dostępu do internetu po dość przyzwoitej cenie. Ja tam mam 80 megabitów uploadu, choć nominalnie faktycznie tam wychodzi może 20, a może 30, ale to ma duże znaczenie. I to jest położone blisko Orange TPSA na ul. Kutniego i tam ileś takich elementów. Też cena. W sumie mnie to pomieszczenie kosztuje razem z internetem około 1500 zł miesięcznie. Natomiast o 22:00 portiernia zamyka, alarmy są włączane i nas po prostu tam wypraszają i najnormalniej w życiu musimy się zwijać. Także plany jakie są?
To wszystko zależy jednak od środków finansowych. Na razie mnie się udaje zbilansować to na zero. To naprawdę jest w jakimś sensie mistrzostwo świata. Duża też jest pomoc. Prawie te kwoty nie są duże, ale jednak zawsze jakieś są. I o co mi chodzi? Że gdybyśmy mieli inne pomieszczenie, tak zastanawiam się od nowego roku, gdyby się udało wystartować w pomieszczeniu w innej firmie, gdzie jest czynne dłużej, to wtedy nam się ten program może wydłużyć do 20:00, nawet 24:00. I wtedy można więcej zawrzeć różnych fajnych korespondencji. A tak to niewątpliwie czasami moce przerobowe cały czas są, ale rzeczywiście planuję, żeby W przyszłym roku rozwinąć skrzydła, jeżeli się da, bo proszę pamiętać, że władza, jeżeli będzie chciała uprącić nas wszystkich, tutaj jeżeli chodzi o mnie, znajdzie zawsze jakiś kij na nas. Natomiast ja czasami zażartuję sobie w audycji czy czasami w studio, które też uważam, że jest na podsłuchu, że z punktu widzenia władzy niszczyć nas, takie na przykład jak Radio Nafali czy naszą NTV, to właściwie jest zły wybór.
Dlatego, że kiedy ja już stracę możliwości legalnego działania, gdzie trzeba patrzeć tu faktury, tam przepisy, tutaj wszystko odprowadza człowiek podatek też od drobnych wpłat, bo to wiadomo, wszystko musi być, to ja po prostu przejdę do podziemia i wtedy się nie będę nikogo pytał o żadne podatki, o darowizny, które mogę pobierać bez żadnego podatku i po prostu to będzie czysta konspiracja na wielką skalę z wykorzystaniem dalej internetu pod nazwiskiem własnym. I dopiero wtedy damy się we znaki władzy, bo teraz człowiek nie jest jakimś kamikadze. Robimy to, co jest możliwe. Ja mam rodzinę, mam żonę, mam 20-letnią córkę i normalnie funkcjonuję. Natomiast jakby mnie władza przyparła do muru i by mnie pozbawiła tych możliwości, to ja nie będę miał wyboru. Mój wybór będzie w konspiracji i taki jak wy robię jeszcze trzy razy większą robotę, niż robię dzisiaj.
[01:18:49] - Może też o to chodzi nawet, że musimy zostać aż tak przyparci, że rzeczywiście zaczniemy się bronić. Bo tak jak zwierzęta, gdy czują się zagrożone, to wtedy dopiero zaczynają gryźć. Może my też jesteśmy trochę uśpieni, a dopiero ludzie zaczną pod presją działać.
[01:19:04] - Ta władza chyba jest dosyć mądra w tym sensie politycznym i oni niestety nie zrobią tego kroku, tak mi się przynajmniej wydaje. Dobrze, dzięki.
[01:19:12] - Oni są inteligentni. Cokolwiek o nich złego mówimy, to ci, którzy są na tych szczytach, oni są inteligentni w jednym, w tak zwanej mechanice władzy, w tak zwanej socjotechnice, w tak zwanym ocenianiu poziomu ryzyka. Komu popuścić, komu przykręcić. I uważam, że są mistrzami gry w tej kwestii. My jako całe środowisko alternatywne kompletne cienkie błonki. Przepraszam, że tak mówię. Nawet te spory jak dajemy się podpuszczać, te ataki, które się permanentnie powtarzają, personalne, sterowane w mojej ocenie, albo tu już jest głębszy problem, jak to się dzieje. Przecież zabijamy się wzajemnie. Oni nie muszą w ogóle specjalnie się przejmować, że my im dokuczymy, bo my się sami powykańczamy. Paru prowokatorów wpuszczą do nas i wszyscy będą się epatowali tymi prowokatorami jeszcze przez pół roku.
Kto co napisał, kto co o kim powiedział i jak kłamał. I będziemy się jeszcze wzajemnie podjudzać. To po prostu jest proste. Ja myślę z takimi ludźmi do czynienia. Ja myślałem, że to środowisko jest bardziej dojrzałe, ale teraz, ostatnio po tych incydentach, to powiem wam szczerze, że straciłem wiele szacunku do tego. Myślałem, że ludzie są mądrzejsi w naszym środowisku.
[01:20:13] - Ja też miałem dużo przejść. Muszę powiedzieć, że też miałem dużo przejść. Także dzięki ci, Grzegorzu.
[01:20:18] - Dobrze, ja też nie zabieram już miejsca. Pozdrawiam.
[01:20:22] - Dziękuję bardzo, Grzegorz.
[01:20:23] - Od razu jest słuchacz z nami. Lucki. Witaj, Lucku.
[01:20:27] - Witam serdecznie pana Janusza. Ciebie też, Claude.
[01:20:30] - Witaj.
[01:20:31] - Mam dwa pytania do pana Janusza. Mogę powiedzieć z czystym sercem, że jestem fanem telewizji. Wprawdzie ostatnio za często nie oglądam, ale miałem taki moment, że oglądałem codziennie. Oczywiście w weekendy nic nie leci, to w tym wypadku nie oglądam. Pierwsze pytanie jest, czy mógłby się pan Janusz odnieść do sprawy Dariusza Kwietnia w jakikolwiek sposób? Czy jest jakieś oficjalne podejście do tej sprawy, czy współpraca została zakończona, czy jak to wygląda na dzień dzisiejszy? Jeśli by pan Janusz był tak miły i coś w tej sprawie powiedział.
[01:21:09] - Ja powiem tak: to nie jest łatwy temat. Ja Darka bardzo cenię i mimo że jest wiele różnych zarzutów co do jego sposobu działania i pewnych socjotechnik, które też były stosowane i ja sam — zresztą przeprosił mnie, bo naprodukował różnych takich informacji bardzo wiele na mój temat, całkowicie nieprawdziwych. Jestem taki trochę zaskoczony i ja to Darkowi chciałem z lekkim poznać w cztery oczy. Nie udało, nie spotkaliśmy się, ale rozmawiamy normalnie przez telefon po tym, co się stało. To jest w jakimś sensie talent. To jest człowiek, który można powiedzieć jest sobą, ma pewne cechy charakteru, co do których wiemy, że nie są w porządku. Ja sam na własnej skórze się przekonałem i chcę się Darka zapytać, dlaczego pewne rzeczy tak robił, mimo że dalej go szanuję również za tą odwagę, którą ma jak mało kto w pewnych kwestiach. Natomiast zastanawiałem się, czy te wytwory fantazji, mówiąc umownie, były tylko i wyłącznie cechą jego charakteru, bo różni ludzie mają cechy. Ja staram się być bardzo tolerancyjny w ogóle i otwarty wobec ludzi, którzy mnie atakują. Natomiast czy też to był jakiś nakaz, czy może jakaś sugestia ze strony służb specjalnych, żeby w zamian za jakieś darowanie win, bo Darek się strasznie z nimi wałkuje.
Przecież on wyciąga takie sprawy, które w naturalny sposób ma sprawy sądowe, musi się z tego jakoś wymigać, więc nie wiem, czy to, co się działo, jeśli chodzi o moją osobę, było efektem jakichś sugestii ze strony służb, że tam mu pomogą, a on trochę brzydkich rzeczy na mnie nagada, czy też po prostu Darek ma taką cechę nieprzyjemną niewątpliwie, ale to wszystko, czy było tak czy inaczej, to może się kiedyś dowiem. Czy to tylko taka cecha, taka maniera Nieprzyjemna dla innych czy też może jakiś zamysł. Natomiast wydaje mi się, że bez względu na to, co zrobił złego, koniec końców napisał słowa przeprosin u siebie na blogu, to jest to człowiek w mojej ocenie niezwykły. Człowiek, który jest spontaniczny. Często się mówi to jest samorodny talent. On nie jest szlifowany przez jakieś szkoły, nie jest przecież absolwentem szkoły wyższej, co ja wiem. W jakimś sensie jest samorodnym talentem, który działa trochę impulsywnie i często według mnie popełnia błędy merytoryczne. Czasami w pośpiechu coś źle powie, czasami coś zapamięta źle. Czasami może coś zmyśli. Nie wiem, bo wiem, że takie zarzuty są i sam nawet ostatnio się przyznał, że pewne rzeczy czasami wymyśla i sprawia, że ludzie są durniami.
To też oczywiście nieładnie. Natomiast powtarzam jeszcze raz ludzie są bardzo złożeni i staram się zawsze w ludziach szukać tego, co dobre i w nim jest dużo ważnych, naprawdę wielkich rzeczy. Jak będzie go ktoś atakował w sensie władzy czy tych nazistowskich różnych ugrupowań, jakichkolwiek czy jakichś tam Caritasów, czy zwał, jak zwał, to zawsze będę go bronił, kiedy będę widział, że on broni pewnej prawdy szerszej czy broni jakiegoś interesu ogólnego przeciwko jakimś partykularnym interesom. Także ciągle go podziwiam, mimo że przykro mi, że tak się zachował i zastanawiam się, skąd to się bierze. Myślę, że może potrzebuje też pomocy. Teraz jego z kolei atakują bardzo nieładnie. Tyle mogę powiedzieć. Zrozumiecie. Myślę, że to wystarczy.
[01:24:41] - Ja rozumiem. Dziękuję za odpowiedź, bo zdaję sobie sprawę, że na pewno rozmowa o tym jest dosyć trudna, bo znalazł się pan między młotem a kowadłem trochę w tej całej sytuacji. Dariuszowi nie można zarzucić braku charyzmy. To na pewno jest człowiek bardzo charyzmatyczny.
[01:24:58] - Bardzo i poświęca się dla tych spraw, które robi. Podziwiam go, popieram go w tych pozytywnych rzeczach, które robił i będę go dalej popierał, bez względu na to, co się zdarzyło i na pewno muszę się z nim rozmówić i oczekuję wyjaśnień. Tak bym powiedział o niego ostatecznie. Pewnie do tego dojdzie.
[01:25:14] - Jeszcze jedno mam pytanie, jeśli można. Chciałbym się dowiedzieć, czy będzie jakaś szersza współpraca z tym nowym państwem Neu Deutschland, które się wytworzyło w Niemczech?
[01:25:27] - Myślę, że tak, chociaż sądzę, że władza na ten temat będzie szczególnie wrażliwa, bo to, co oni zrobili, niewątpliwie może być swoistą zarazą, którą w cudzysłowie oczywiście dla tego systemu, który się chce na świecie osadzić i panoszyć. Mamy zaproszonego szefa tego Alpenparlament, tych mediów właśnie takich niezależnych, takiej telewizji jak nasza, tylko na większą skalę się tam działają. On przyjedzie tutaj już na kongres. On wspiera tam medialnie ten koncept i tą działalność. Jeśli chodzi o Ficka z kolei, tego twórcę, to jest zaproszenie przekazane przeze mnie przez Jurka. Jurek miał z tym dotrzeć. Nie wiem, czy się uda, żeby przyjechał, natomiast nawet się wybieramy prawdopodobnie przed kongresem. Może tam będzie jeszcze jedna delegacja od nas, żeby dowiedzieć się, co tam się dzieje. A na pewno chcemy, żeby przedstawiciele tych Nowych Niemiec przyjechali na Kongres Wolnych Ludzi. Na razie mamy potwierdzenie przedstawiciela Alpenparlament.
Natomiast jeśli chodzi o szefa tego całego projektu, to czynimy starania, żeby przyjechał.
[01:26:38] - Ja tylko dopowiem, że to chodzi o zrobienie państwa w państwie, czyli takiego niezależnego-
[01:26:45] - Właściwie to państwa w spółce.
[01:26:48] - W spółce z o.o. A Polska jest krajem, który, bo tu się może władze boją, że my to będziemy chcieli zrobić w Polsce. W Polsce nie ma według mnie takich podstaw prawnych na to. Złożenie obywatelstwa, wyrzeczenie się obywatelstwa niewiele zmienia, a ci Niemcy z tych Nowych Niemiec w większości nie złożyli obywatelstwa. Może to są pojedyncze osoby. Większość z nich ma obywatelstwo dalej normalnie niemieckie, bo to nie jest obywatelstwo, bo to jest uczestnictwo w spółce. Natomiast tutaj sobie przyjęli obywatelstwo tych Nowych Niemiec i tak to funkcjonuje.
[01:27:17] - Ale mają własny pieniądz, granice. Także tam dużo rzeczy oni mają po prostu. Ziemię, prawda?
[01:27:25] - Tak, ale to jest kilkanaście hektarów. Jest budynek.
[01:27:27] - No ale zawsze.
[01:27:29] - Od czegoś trzeba zacząć. Jak była rozmowa z taką panią, nie wiem, czy tam padło jej imię, bo nazwisko w żaden sposób nie mogło paść. Jak ona nam udzieliła tej szerokiej wypowiedzi pokazującej głębiej te wszystkie mechanizmy i tą całą spółkę z o.o. z kapitałem tam ile? 50 000 marek, prawda? To potem ta pani zamilkła. Ja tam już od niej e-maila, bo nie wiem co się stało, ale mieliśmy dostać materiały nowe. Była mowa o jakimś kolejnym wystąpieniu i ta pani, która przez telefon nam opowiadała o tych wewnętrznych sprężynach tej sytuacji, zamilkła. Ona mnie ostrzegała, mówiła mi, uprzedzała, że mogą mieć kłopoty i zdaje się, że zaczęła mieć kłopoty, bo się nie odzywa. Zobaczcie ten Jurek z Niemiec na przykład.
My nie podajemy jego nazwiska. Znaczy ja go znam. On też troszeczkę się boi. Mam przyjaciół, którzy nam pomagali w projekcie Däniken. Mówię opiekunów, tłumaczy. Też nie robią korespondencji, przynajmniej część z nich, bo po prostu tam pracuje, żyje i Niemcy są niezwykle opresyjni wewnętrznie. Tam jest dużo gorzej niż w Polsce pod pewnymi względami, tak bym powiedział. Tu jest dużo swobody ciągle. Tak narzekamy, psioczymy tutaj, można powiedzieć. Nie chcę przez to laurki dawać naszej władzy, bo Polacy są wystarczająco doświadczeni, ciężko walczą o wolność i z taką krwawicą tą wolność zdobyli, że dzisiaj tej władzy trudno jest tak łatwo tą wolność ludziom odebrać, ale sporo nam już jej odebrali.
[01:29:01] - Dobrze, dzięki ci. Czy jeszcze jakieś pytanie?
[01:29:04] - Nie, dziękuję bardzo. Życzę wszystkiego najlepszego zarówno w radiu u ciebie Klot, jak i dla pana Janusza Zagórskiego, żeby wszystko szło w dobrą stronę i żebyśmy byli coraz bardziej wolnymi ludźmi. Dobranoc.
[01:29:16] - Dzięki. Zachęcam, jak czasami się nie da na żywo, żeby na tym naszym koncie archiwalnym, gdzie już jest prawie 450 programów spokojnie sobie czasami zajrzeć. Tym bardziej, że jest jakość HD już posadzona, bo na żywo jest niższa jakość. Także w HD mamy archiwum. Także zachęcam czasami do jakiegoś przeszukania archiwalnych audycji. Dziękuję jeszcze raz za zainteresowanie.
[01:29:35] - Dziękuję, dobranoc.
[01:29:36] - Dzięki. Tu mam takie pytanie jeszcze z czata. Jeszcze możemy przedłużyć, tak?
[01:29:45] - Tak.
[01:29:46] - Dobrze, to za chwilkę jeszcze przerwę zrobimy. A tak przed przerwą pytanie bardzo trudne i takie najbardziej można powiedzieć podstawowe. Dlaczego telewizja, a nie radio? Radio jest przecież troszeczkę prostszą formą mediów.
[01:30:07] - Wiesz, to wszystko prawda. Byśmy docierali do większej grupy ludzi i myślę, że może jakiś element radia się niedługo pojawi, chociaż na razie nie przygotowuję tego na poziomie operacyjnym. Po pierwsze to wynika z tego, że ja w tym Gierałtowie zobaczyłem wtedy telewizję. Po drugie krytykujemy za to telewizję i w jakimś sensie słusznie, że ona potrafi jednak w jakiś sposób wiązać ludzi. Ja to patrzę w ten sposób, że jeżeli ja chcę coś przekazać ludziom czy ludzie, którzy występują w tej telewizji, to jednak ta siła, ta ilość informacji, jaka dociera do człowieka, kiedy widzisz go nie tylko jak mówi, ale też jak wygląda, jak gestykuluje, jak się zachowuje, to dociera do ciebie dużo więcej informacji niewerbalnych niż przez same radio. I albo tych ludzi akceptujesz, albo nie, ale przynajmniej masz jakieś głębsze wyobrażenie o tych ludziach, którzy tam się pojawiają. A ponieważ też chcielibyśmy wpływać pozytywnie na tworzenie tego wielkiego ruchu społecznego wolnych ludzi, to zauważyliśmy, ja też to zauważam, że to jest istotne, czy ktoś siebie rozpoznaje również z twarzy lub też nie. I to ma duży wpływ na to, czy cię akceptują, czy też nie. Jeżeli nawet się osobiście nie znają, co jest najlepszą formą komunikacji i najwięcej się można z takiej komunikacji dowiedzieć o drugim człowieku, to jednak to jest taki erzac. Lepszego na razie nie mamy, prawda?
A więc jest kamera, jest głos, jest obraz, są emocje jakieś twarzy czy cokolwiek, co widzicie i słyszycie. Jest przekaz niewerbalny i to albo się komuś podoba, albo nie. I dlatego tak to zostało.
[01:31:46] - Jest z nami Tomek Mapet. Witaj Mapecie.
[01:31:49] - Witam serdecznie.
[01:31:50] - Współtwórca Radia Na Fali, tak dodam.
[01:31:53] - Witam serdecznie. Pozdrawiam serdecznie panie Januszu, bo sam jestem miłośnikiem telewizji i śledzę na przykład, bo muszę powiedzieć, że to chyba jedyna telewizja aktualnie w Polsce, która w miarę na żywo śledzi i komentuje akcję zmieleni.pl. W żadnym innym miejscu o tej akcji aktualnie nie ma żadnej informacji, jeżeli chodzi o polskie media. Poza oczywiście Telewizją Niezależną i naszym radiem w sumie.
[01:32:18] - To się cieszę, że tak działamy.
[01:32:20] - Także ja przyznam się szczerze, ja to promuję u siebie w audycjach, także wysyłam linka, wrzucam na Facebooku, także sami, że tak powiem, wykorzystujemy.
[01:32:29] - My też z chęcią wzbogacimy nasz linkowani na dole właśnie o wasze różne media. Jeżeli na przykład nie ma kolegi tam u nas na dole tej banerowni, to proszę przesłać mailem do mnie tylko to hasło przypomnienie. Wymieńmy się banerami na przykład i my też wstawimy baner tej czy innej strony internetowej. Naprawdę jestem na to otwarty. Po prostu wzajemna wymiana. Nie ma problemu do banerowni tam naszej miejsce naprawdę nie brakuje.
[01:32:56] - To na pewno.
[01:32:58] - Też poza anteną poruszamy wszystkie takie organizacyjne sprawy, to już nie będziemy słuchaczy zamęczać. Ja mam takie pytanie à propos, bo słuchacze mnie uprzedzili z pytaniem, takie śmiałe, z tą niemiecką opcją, bo to brzmi rewelacyjnie. To przypomina troszeczkę... W Europie jest to być może coś nowego, ale są takie wariackie pomysły na przykład w Ameryce Południowej jest kilka takich wariackich pomysłów. W Brazylii ludzie na przykład uciekają do dżungli poważnie i próbują budować jakieś takie komuny. No ale to trochę inna sprawa. Nie jest to do końca tak samo. Ja w ogóle mam takie śmiałe pytanie, czy z tego powodu na przykład telewizja NTV zaczęła myśleć o własnej walucie? Bo to już powoli.
[01:33:37] - Fajnie to zabrzmiało. Ja powiem może w ten sposób. Jeśli chodzi o tą lokalną jakąś społeczność, którą można by tworzyć, wiadomo, że takich warunków prawnych jak mają Niemcy nie mamy, bo Niemcy w tym sensie wiemy, że nie mają państwa w dosłownym znaczeniu, natomiast my moglibyśmy i to się stanie prędzej czy później, bo mamy dwie drogi zmiany. Z jednej strony taka próba zmiany od góry, która jest najtrudniejsza, a z drugiej strony na przykład proszę sobie wyobrazić jakąś sytuację, gdzie jest mała gmina, jakaś atrakcyjna, gdzie się osiedla powiedzmy coraz więcej ludzi o podobnych poglądach, o podobnej wrażliwości. Zaczynają tam budować swoje, dzierżawić ziemie czy budować domy takie swoje własne, ekologiczne, sweet energy i tak dalej. I w którymś momencie decydują się na to, żeby na poziomie gminy przykładowo wystawić swoich kandydatów do wyborów municypalnych i wygrać te wybory i zaproponować całkowicie nowy, osobliwy. Oczywiście w ramach tego systemu. On daje niewiele możliwości do tego, żeby iść w te środki, ale jednak jakieś daje i budować tą nową Polskę, tą cywilizację oddolnie, poprzez właśnie takie przejmowanie małych enklaw administracyjnych. A druga to jest ta trudniejsza droga, czyli spowodować powstanie ruchu obywatelskiego, który zmieni choćby poprzez ten system wyborczy jakość rządzenia Polską i pozwoli dokonać takich zmian w ustawodawstwie, w konstytucji że nam się odblokuje drogi do życia, do wolności i do dobrobytu, bo dobrobyt leży na wyciągnięcie ręki. Rzeczywiście stworzenie lokalnej waluty.
Nie ukrywam, że Darek Brzozowiec nad tym pracuje.
[01:35:19] - Jakby co to możemy dołączyć, bo też mamy taki szalony pomysł, żeby tworzyć własną walutę jako radio. Myślę, że to już jest chyba właściwy czas.
[01:35:28] - Już korzystamy z niezależnych.
[01:35:30] - Od banku czasu zacznijmy, na Zachodzie funkcjonują. Bank czasu jest pewną formą istnienia lokalnej waluty, bo jednostka czasu, godzina pracy jest w sumie pewną formą rozliczenia, prawda?
[01:35:41] - Jest.
[01:35:43] - Jestem absolutnie za. Każda taka inicjatywa. Zwołajmy się po audycji, to już raczej jutro czy może w poniedziałek, wtorek i rozmawiajmy o tym. Absolutnie poprzemy każdą taką. Sami się może włączymy, jak się da.
[01:35:56] - My jesteśmy chyba raczej trochę mniejsi, więc my się wolimy dołączyć.
[01:36:00] - Ale za to mamy świetne pomysły.
[01:36:04] - Dawaj, jak to zrobić.
[01:36:07] - Mam ostatnie pytanie à propos, bo to telewizja i jest może troszkę egoistyczne pytanie, bo ja też generalnie jako radio, tak jak Michał teraz jest w Polsce, a normalnie jest w Irlandii. Ja jestem w Anglii. I to, co obserwuję w telewizji takiej niezależnej, angielskojęzycznej, czyli w tym, co się dzieje przy projekcie Camelot, tego typu rzeczach. Tak mówiliście na tą młodzież, ale dużo tej młodzieży bierze kamery i na przykład chodzi i kręci na tych kamerach kamienne kręgi, próbuje robić swoje własne prelekcje, robi swoje własne dochodzenie. Nie zawsze jest to celne. Ja oczywiście nie mówię, że to wszystko jest fantastyczne. Czasami jest to po prostu potworne klisze, jakaś zlepką kompletnie bezsensownych rzeczy. Czasami. Ale to też nie ma na to reguły. To jest proces i to jest moment tego procesu.
Być może na początku wygląda trochę chaotycznie, ale później on nabierze trochę rozpędu. Ja się tak zastanawiałem, czy nie macie jakiegoś pomysłu, żeby wziąć kamerę, wygonić troszeczkę ludzi do lasu, niech nakręcą trochę reportaży z terenu.
[01:37:25] - Ja bym powiedział w ten sposób, że w gruncie rzeczy to wszystko powstaje w bardzo skromnym gronie. Cała ta produkcja. My z urzędu nawujemy: „Słuchajcie, cokolwiek ciekawego zrobicie w terenie, gdziekolwiek, to natychmiast, by to ma ręce i nogi, emitujemy to u nas ze wszystkimi napisami, jak to kamera, montaż tamto czy tamto”. Jesteśmy do dyspozycji, żeby wyemitować każdy materiał własny, jeżeli jest ciekawy i zmieści się w tym naszym nurcie. My sami już nie wydalamy, prawda?
[01:38:00] - Rozumiem. To samo.
[01:38:02] - Proszę zobaczyć, że ja prowadząc, teraz już Paweł, znowuż mam mniej czasu. On mnie trochę odciążał i dla mnie to jest w ogóle za dużo tego, że ja muszę prowadzić większość tych audycji i pilnować, bo ja miałem dużo różnych rzeczy, które mógłbym zrobić na poziomie strategicznym dla tej telewizji, poszukać na przykład bardziej istotnych pieniążków.
[01:38:22] - Ja podejrzewam, że jesteśmy w tej samej książce na tej samej stronie pod tym względem.
[01:38:31] - To się rozumie.
[01:38:34] - Tak się tylko zapytałem, czy przypadkiem nie ma takiej ambicji. Bo jak jest już pomysł na początku, to ja już jestem powoli zadowolony. Bo jak jest pomysł, to wiadomo, że coś z tego może wyjdzie. Może nie zawsze i nie od razu, bo to czasami trochę energii i czasu potrzeba.
[01:38:49] - Wszystko zaczyna się od pomysłu. Potem to już kwestia determinacji i to wiadomo jak jest. Ale coś się z tego wykluwa. Jeśli chodzi o całą tematykę nowej waluty, to na pewno będziemy ostro o tym mówić na kongresie i kongres będzie takim miejscem, z którego mam nadzieję, wykluje się jakaś bardzo praktyczna inicjatywa, bo tu potrzeba tej masy krytycznej, tu potrzeba tego poczucia: „Słuchajcie, nie jestem jeden, dwa czy trzy osoby, tylko spotkaliśmy się w kilkaset osób” i po prostu dziesięciu z nich naprawdę czuje problem lokalnej waluty. Niech to będzie bank czasu i zaczynamy to kręcić, bo sami wiecie, żeby do czegoś doszło do końca, to ludzie się muszą jeszcze spotkać. To musi zaiskrzyć. Wszystkie nasze skype'owe, telefoniczne rozmowy, maile to jest gra wstępna. Natomiast wszystko rozgrywa się dopiero wtedy dalej, kiedy ludzie się spotkają, dotkną się dosłownie. I z tego dopiero się może wykluć dalsza forma działania. Dlatego ten kongres może być taki ważny.
Bo to już będzie też nie tak harmonia kosmosu na zlocie, że jesteśmy na polanie, tam to wszystko się też tak bardzo lokalnie rozchodzi. To będzie olbrzymia kondensacja, bo to jednak są korytarze, jest duża sala, ale jednak to jest potężna dawka takiego poczucia, że słuchajcie, to jest siła, to jest realna moc, która jest w nas, bo jesteśmy razem i pięć, siedem osób z tego grona może stać się twoimi sojusznikami w projekcie, który zaczniesz robić dalej, już o etap wyżej.
[01:40:12] - Brzmi fantastycznie. Ja myślę, że będziemy promowali to spotkanie jak nic, żeby było jak najwięcej.
[01:40:18] - Chciałem was prosić, będę jeszcze później, już po audycji, nie dzisiaj, rozsyłać takie propozycje, żeby zostać patronem medialnym, bo my jako NTV jesteśmy takim patronem medialnym tego przedsięwzięcia, gdzie my na te plakaty i te wszystkie ulotki, banery tych wszystkich stron internetowych, radia, wszystkich mediów alternatywnych, które się zgodzą przyjąć patronat, wkładamy oczywiście banery. W zamian prosimy oczywiście o to, by u was był baner, linkowanie do informacji o tym, że jest kongres, gdzie jest kongres.
[01:40:46] - Tak, z miłą chęcią nawet dżingiel zrobimy promujący to. Oczywiście do radia, bez wideo, ale takie bardzo ciekawe, fajne. Byliśmy patronem medialnym Konwentu Fraktalnego, który się odbywał Miesiąc temu, tak?
[01:41:06] - Tak, w Gdyni.
[01:41:06] - W Gdyni, tak. Bardzo fajnie. Sami poprosili, że możemy być i że mamy podobny klimat.
[01:41:15] - Dla patronów medialnych, którzy rzeczywiście to oprócz tego będą zaproszeni. Jeżeli chodzi o strony internetowe poszczególne, które zdecydują się być patronem medialnym, to ja przeznaczam jedno zaproszenie na kongres, takie niebiletowane dla tych wszystkich partnerów, którzy będą nam pomagać. Dodatkowo takie będzie skromne nasze podziękowanie plus oczywiście baner u nas na stronie tak czy inaczej.
[01:41:36] - Może ktoś się od nas by wybrał, ale my raczej nie, bo ja będę wtedy w Irlandii chyba.
[01:41:40] - On nie jedzie.
[01:41:41] - Ja też nie wybieram się do Polski wtedy.
[01:41:42] - Ale może ktoś wyznaczony przez redakcję.
[01:41:47] - Dobrze, ja proponuję przerwę. Może zróbmy przerwę i za chwilę.
[01:41:50] - Słuchajcie, dodajcie mi ostatnie pytanie, takie bardzo głupie, bo nie mogę się powstrzymać. Czy telewizja NTV będzie coś informowała o Fundacji Keshe?
[01:42:02] - Myśmy już informowali.
[01:42:04] - To wiem. Planujecie?
[01:42:06] - Jesteśmy nieźle poruszeni. Teraz jest nowa sprawa z oświadczeniem, też to z niemieckiego języka wyszło, poznazistowskich pogróżek czy też zapowiedzi, że sobie nie pozwolą na atak na Iran i na cokolwiek. Tutaj ci, którzy są spadkobiercami III Rzeszy i powiedzmy w Norwegii przechowali tą całą technologię. Przecież my znamy ten temat, my wiemy, o co chodzi i ja uważam, że coś jest na rzeczy absolutnie co do tych tajnych baz poznazistowskich. Do czego zmierzam? Coś mi z tym Keshe nie pasuje. Nie pasuje mi kilka rzeczy, chociaż oczywiście z punktu widzenia teoretycznego tam jest język, system pojęciowy nam bardzo bliski, a idee są w jakimś sensie też takie nasze. Natomiast nie podobało mi się, kiedy tak analizujemy to, co on zrobił, że on się najpierw zwrócił do ambasad.
[01:42:59] - Dokładnie, do polityków od razu.
[01:43:02] - Resort takiego rewolucyjnego, rewolucji energetyczno-przemysłowej. Przecież to jest w ogóle coś zupełnie nie na miejscu. Następnie okazało się, że zrobił to spotkanie dla ludzi, niby dla tych wszystkich niezależnych, które się nie wiadomo nawet w jakiej konwencji odbyło, o czym mówił w wyrazie Dionizy, oglądając ten film, dokładnie to tłumacząc, tamte materiały tego Amerykanina, który się spóźnił i w zasadzie nie rozmawiał właśnie nawet już nie o Keshe 5 przez 10. Więc coś tu w ogóle nie gra. Teraz ogłosili, że będą robić wielkie halo na grudzień, że będą sprzedawać generatory czy coś, co uważam, że zupełnie niemożliwe, bo ja trochę znam się na praktyce i nikt mi nie powie, że sprzeda, nie wiem, milion czy nawet tysiąc generatorów, kiedy ani jednego się nie pokazał i nikt od nas nie pojechał, bo my byśmy chcieli tam pojechać i sprawdzić to miejsce i mieć swoich fachowców, którzy nam powiedzą: tak, słuchajcie, tu ma ręce i nogi. Nie ma tego. To jest gra. Ja przepraszam, tak przedłużyliśmy tę audycję, ale wam powiem, to jest po prostu taka gra, która może nasze nadzieje. Trochę jak z projektem Cheops. Tam też przez dziesiątki lat ludzie odkrywali tajemnice Egiptu, pisali prawdy, że tam są takie niesamowite, cudowne rzeczy i pojawił się projekt Cheops, który skonsumował to wszystko.
Po prostu ludzie zaczęli dawać pieniądze, bo uwierzyło nagle, że tam ktoś ma kontakt z Ankim, że tu będzie ludzkość ratowana. Ja zresztą byłem tego blisko. Ja ostrzegałem, jednocześnie doceniam pewne pozytywne działania tej fundacji, bo dużo fajnych rzeczy zrobili, jeśli chodzi o badania archeologiczne. To nic do tego nie zarzucam.
[01:44:30] - Zaistnieli nawet w Egipcie, że było zabawnie. Gdzieś nawet czytałem w angielskojęzycznych pracach, że pojawili się po prostu normalnie, zaistnieli jako ludzie badający coś tam w Egipcie.
[01:44:39] - Tak, to jest to pozytywne. Natomiast to, co zostało zrobione, nie było tak jak trzeba. Było tam dużo konfabulacji po stronie tych wszystkich przekazów. Ale do czego zmierzam? Wytworzyła się w środowisku potrzeba, że ktoś przyjdzie i powie: słuchajcie, my jedziemy do Egiptu i otworzymy wam Cheopsa i Labirynt. I nagle ludzie uwierzyli. Tak, to jest ten moment. Tak samo jest teraz. Ja się samym zajmowałem cztery lata tą free energy i robiłem te konferencje, niekonwencjonalne wynalazki i tyle różnych rzeczy. I wiem, jakie jest napięcie, jaka jest potrzeba, żeby wreszcie cholera ktoś położył ten silnik, to urządzenie, które wreszcie zadziała.
I nagle się pojawia Fundacja Keshe, w której my mamy to wszystko, opracowaliśmy, ambasady.
[01:45:15] - No i płynie z tajemnicą i nikt nie wie, co to jest za płyn, który powoduje to, że warstwa, która zamienia się w diament.
[01:45:22] - Dobrze, tylko mnie się to od tej strony nie podoba i mam poważne zastrzeżenia, czy to na pewno jest czysta gra. Natomiast wydaje się, że coś za tym jest, bo to, co mówimy, zresztą nie tylko ja, że jak to się stało, że Iran przechwycił tego predatora. Drona, przepraszam.
[01:45:43] - Drona.
[01:45:44] - Jak on przechwycił tego drona? Przecież dron jest nie do przechwycenia przy tej technologii, jaką ma normalnie, tradycyjnie Iran. Przecież on ulega samozniszczeniu, jeżeli tam by ktoś majstrował. Oni to po prostu przechwycili. To jest jakaś wyższa szkoła jazdy. Cholera wie. Bo rzeczywiście tam na tym poziomie Keshe, powiedzmy tam oni coś od niego wzięli. Może być tak, że rzeczywiście doszło do różnych rzeczy, ale jest pod wpływem teraz, powiedzmy, władz irańskich, wywiadu. Jestem pewny, że jest powiązany w tej sytuacji już chyba z wywiadem irańskim albo nie wiadomo jeszcze jakim. I po prostu już jest siema, że znikną te dostawy.
[01:46:14] - Przyznam szczerze, że właśnie dzisiaj oglądałem ostatni, taki najświeższy wywiad właśnie z nim i było pytanie dlaczego politycy, dlaczego poszło w tym kierunku? Tłumaczy to kwestiami patentowymi, że chcą mieć po prostu patenty, żeby te patenty były zarejestrowane wszędzie legalnie, że w momencie, kiedy opublikują tą technologię, żeby nikt nie mógł zablokować tej technologii, żeby po prostu nie dało się jej już zablokować i dali szansę rządom. Tego właśnie ja też nie rozumiem. Też mam z tym problem. Po co dawać szansę rządom, skoro można dać szansę ludziom?
[01:46:49] - Ludziom. Oczywiście.
[01:46:51] - Tak jak ja. Dokładnie. Bardzo mi się to podoba. Chciałem po prostu, żeby to była właśnie taka bajka, o której marzymy.
[01:47:00] - O której ja też marzę i wielu z nas. Ale marzenia trzeba osadzać w twardym myśleniu. Bądźmy ostrożni i popierajmy sprawę, ale bądźmy bardzo ostrożni.
[01:47:09] - I może się spełni. Także teraz przerwa i wracamy za trzy i pół minuty. W Radiu na Fali Noam Chomsky.
[01:50:46] - Jeżeli gdzieś istnieje stacja radiowa finansowana przez słuchaczy, oznacza to, że ludzie codziennie mogą za jej pośrednictwem inaczej spoglądać na świat. Widzieć nie tylko to, co raczą pokazywać nam medialne molochy, ale również coś nowego. Mogą nie tylko słuchać, ale także brać udział w dyskusji. Jest możliwość podzielenia się własnymi spostrzeżeniami, nauczenia się czegoś. Właśnie w ten sposób w ludziach budzi się człowieczeństwo i stają się rozumnymi uczestnikami życia społecznego i politycznego.
[01:51:22] - Jesteśmy z powrotem. Z nami jest Janusz Zagórski oraz Tomek Mapez.
[01:51:31] - Witam wszystkim serdecznie ponownie w Radiu na Fali sił Michała, opozycji teorii chaosu.
[01:51:39] - Januszze, jesteś z nami?
[01:51:41] - Tak. Wziąłem telefon do pokoju, także wszystko.
[01:51:43] - Super. Trochę może za krótką przerwę zrobiłem, ale okej. Czy jeszcze masz jakieś pytanie?
[01:51:53] - Jeszcze wykorzystam okazję. Jeszcze jedno całkiem troszkę poza, poniekąd telewizję, ale trochę z boku. Czy jakieś pomysły na 2012, na ów 21 grudnia, takie prywatne twoje? Masz jakieś refleksje na ten temat?
[01:52:14] - Ja to powiedziałem, robiąc ten kongres 21-22.
[01:52:18] - Dokładnie.
[01:52:18] - Właśnie staram się to tłumaczyć. Po pierwsze, jeżeli by miało dojść do jakiejś, nazwijmy to, katastrofy, jak niektórzy przewidują, i to nie od dzisiaj, więc lepiej w takim szczególnym i trudnym dniu czy okresie być razem w gronie ludzi, z którymi się ma coś naprawdę wspólnego, bo sądzę, że tacy się tam znajdą. Jeżeli jednak do tej katastrofy nie dojdzie, na co bardzo liczę i uważam, że spektakularnej katastrofy nie będzie, że to jest słusznie zakończyć ten cykl kalendarza Majów, rozpocząć nowy etap rozwoju ludzkości w sposób symboliczny i ogłosić sobie i otoczeniu, że tworzy się wielki ruch społeczny. Na razie może nie jest wielki, ale jest wielki duchem i intelektem. Właśnie ruch wolnych ludzi i ogłosić jego podstawowe założenia. Nie będzie tam tworzona jakaś struktura. Ja jestem na razie przeciwny jakimś strukturom, ale chodzi o pewne zintegrowanie środowisk, różnych porozumień i ogłoszenie pewnej deklaracji i pewnego programu do następnego kongresu. Będzie tam oczywiście bardzo sympatyczne przywitanie tego nowego cyklu, nowej cywilizacji. Będą koncerty muzyczne, dźwiękowe. Przywitanie, wizualizacje.
To wszystko będzie pięknym przeżyciem dla mnie. Ja też jestem takim cichym eksperymentatorem w obszarze napędu inercyjnego i silnika magnetycznego. Może by mi się udało zdążyć wykonać podstawowe eksperymenty, które mam już od lat zaplanowane i czasami coś pomykam i bym coś mógł wreszcie ogłosić od siebie w tej kwestii, ale ciągle mi brakuje czasu i determinacji, żeby skończyć pewne eksperymenty. Może przynajmniej jeden z nich zdążę.
[01:54:09] - Proszę bardzo. To jeszcze byłby własny prąd na tej imprezie, własny agregator. I to się nazywa duch działania.
[01:54:17] - Taki najbardziej, ale póki co nie ma na to czasu.
[01:54:20] - Ja też utkwiłem z takim projektem, ze schematami test i też grałem i się bawię. Jak tylko znajduję troszeczkę czasu, próbuję pchać to do przodu. Myślę, że to jest właściwy czas. To nawet miło brzmi, jak się okazuje, że coraz więcej ludzi ma hobby pod tytułem budowanie prototypu urządzenia, które będzie generowało energię. To jest właściwe hobby.
[01:54:42] - Tych osób, które ja znam, które tam dłubią po cichu, to co druga osoba, którą znam coś tam dłubała w życiu, chciałaby dłubać. Tylko 99% z tych ludzi tego nie robi, nie kończy, bo z różnych powodów jest przyhamowane. Ja nawet powiem szczerze wam, że odczuwam czasami opory zupełnie nieznanej mi natury, które powodują, że nie dociągam do końca pewnych eksperymentów. Na przykład bardzo mocno siedzę w kwestii bezwładnościowego napędu pędnika, który wprawdzie uświadomił mi działanie Lucjan Łągiewka. Wspaniały człowiek, ale to wymyślono przed nim, tą całą bezwładnościową akcję, reakcję i niesymetrię. I mam na to zresztą dowody, w internecie też można je znaleźć. Lucjan natomiast od nikogo tego nie kopiował. Lucjan Łągiewka sam na to wpadł. Zresztą w moim filmie i Wojtka o Lucjanie jest taka fraza pokazująca to, że przed nim ktoś ten cały efekt wymyślił, jak to działa. Ale uświadommy sobie, że to jest prawdziwa rewolucja w dziedzinie fizyki i nawet filozofii, bo tak zwany pędnik czy napęd nieinercyjny oznacza nic innego jak istnienie pewnego rodzaju napędu.
To nie chodzi o energię, tylko napęd, bo energia może być różnie istnia, że obiekt się porusza bez punktu podparcia. Fizyka nam uświadamia, że każdy ruch, jaki wykonuje w przestrzeni, zawsze związany jest z tym, że ktoś się popchnie albo ty się od czegoś odepchniesz. Natomiast w przypadku tego pojazdu, który ma ten napęd asymetrii związany z asymetrią akcja, reakcja, on porusza się bez jakiegokolwiek oddziaływania na poziomie mechanicznym, jeśli chodzi o otoczenie. I to jest absolutna według mnie rewolucja. To nawet podważa wielkie kanony w tej fizyce współczesnej, bo punkt podparcia jest czymś zupełnie elementarnym dla mechaniki. Lucjan nigdy nie pokazał publicznie pędnika. Ja go widziałem w takiej wersji bardzo jeszcze prototypowej dawno temu. On to zarzucił. Nigdzie to nie jest podejmowane przez jego syna. I co więcej, przed Lucjanem byli inni, którzy to zrobili.
Nawet pokazywane w prasie zachodniej były takie rzeczy. Chciałbym to pokazać ludziom. Po prostu pokazać, bo Lucjan tego nie pokaże i Fundacja EPAR też tego nie pokaże.
[01:56:57] - Boją się czegoś, że nie pokażą?
[01:56:59] - Ponieważ tutaj nie ma właściciela. Ci, którzy to wymyślili przed Lucjanem też nie wiem.
[01:57:06] - Może jak na ironię to właściwie jest powód, żeby to pokazać, bo skoro nie ma właściciela, to dlaczego nie puścić tego w obieg?
[01:57:13] - Ideę naukową nie ma właściciela i Lucjan tutaj nie pierwszy. Ja zresztą na kongresie chyba pokażę przynajmniej opis tego, przy tego bólu, który został zawieszony w prasie. Ja zresztą doskonale uważam tą ideę. Przepraszam, że tak powiedziałem sprawę. Ja rozumiem tą ideę. Naprawdę myślę, że przyzwoicie konsultowałem ją dwa lata temu, nie, rok temu, jak Lucjan był w szpitalu jeszcze raz z Lucjanem i pytałem się, czy ja to dobrze rozumiem. Mówię o tym całym pędniku. Lucjan potwierdzał i mówił, że jemu to się wielokrotnie udało udowodnić w prosty sposób, że ta zasada działa. To jest wszystko podobne jak i z hamulcem i z zderzakiem, bo mechanizm zamiany ruchu prostolinijnego na ruch wirowy czy vice versa jest źródłem tej asymetrii, jeśli chodzi o akcję i reakcję. I nic więcej.
[01:57:58] - To może czas najwyższy opublikować, zrobić taki open source z tego.
[01:58:03] - Pokazać prostym eksperymentem na małym wahadle czy małym urządzeniu, takim dosłownie zabawce w cudzysłowie, pokazać, jak taki napęd, nazwijmy to nieinercyjny czy bezwładnościowy właśnie, bo różnie to można nazywać. Ja jeszcze nawet uważam, że jakaś nazwa będzie lepsza. I myślę, że do tego, nawet żeby was zachęcić, żebyście przyjechali na kongres, to muszę się do końca zmobilizować i przygotować nawet prymitywny, ale jednak taki model, który pokaże, że to działa.
[01:58:37] - Projekcja w internecie może być teraz, bo to jest modne.
[01:58:41] - Na kongresie pokażemy, a ponieważ cztery godziny kongresu ma być transmitowane, czyli od godziny 20 mniej więcej wieczorem w piątek, bo to z piątku na sobotę jest. Ale to tylko będą może trzy, może cztery godziny transmisji. Reszta będzie bez transmisji, bo tak to by mnie nie chciał przyjechać.
[01:59:02] - Zachęcające. Dobrze, dzięki.
[01:59:05] - Dziękuję bardzo za wszystkie możliwe odpowiedzi i do usłyszenia mam nadzieję także poza anteną. Jasne, jak najbardziej musimy doprowadzić do tej współpracy, Krystian.
[01:59:15] - Absolutnie.
[01:59:16] - Dziękuję.
[01:59:18] - Także pozdrawiam wszystkich was słuchaczy, pozdrawiam cię Michał i życzę miłego słuchania i powstania od słuchu. Trzymajcie się.
[01:59:28] - Trzymaj się. Ja bym powrócił, jeżeli można Januszu jeszcze do tej sprawy z Lucjanem Łągiewką, bo to jest naprawdę niesamowita rzecz. On był przez tyle lat praktycznie
[01:59:42] - Za Lucjanem Łągiewką ty stałeś. W sensie takim, że chroniłeś go medialnie. Byłeś takim, można powiedzieć, rzecznikiem. Nie wiem, może za duże słowo, ale takim rzecznikiem Lucjana Łągiewki. On był opluwany naprawdę wszędzie w internecie, przez szczególnie naukowców. Był traktowany gorzej niż ufolog.
[02:00:06] - Tak.
[02:00:06] - Gorzej. To było coś potwornego. I później, niedawno, parę lat temu dosłownie zaczął zdobywać nagrody. Chyba w zeszłym roku, prawda? W zeszłym roku to jest taka wynalazcza w Szwecji. Kongres wynalazców, który jest przy Szwedzkiej Akademii Nauk, uznał wynalazek Lucjana Łągiewki za najważniejszy wynalazek pierwszej połowy XXI wieku.
[02:00:32] - Tak.
[02:00:32] - I nic się nie dzieje w Polsce. Świat nauki jakby nic, spłynęło po nim to wszystko. To jest coś niesamowitego. Przecież to powinny trąbić wszystkie media o tym, a tam tylko jakieś zmianki.
[02:00:46] - Trochę było.
[02:00:46] - Troszkę tak.
[02:00:47] - Jak przyniósł złoty medal z Genewy, najpierw, potem z Brukseli, potem był gdzieś w Arabii Saudyjskiej. I teraz rzeczywiście ten rok, który mija, zdaje się, czy na początku, czy na końcu tego roku dostał od tej szwedzkiej akademii, tego związku międzynarodowego, tych wynalazców. To niesamowite. I troszkę tam się ruszyło, dużo hałasu medialnego.
[02:01:06] - Ktoś przeprosił ze świata nauki.
[02:01:07] - Tam zawsze przy nim był, od kiedy się pojawił profesor Gomuła.
[02:01:13] - Tak. To jeden z niewielu, który stał za nim.
[02:01:17] - On jedyny, który tak głęboko uwierzył w wielkość tych odkryć. Poza takimi ludźmi jak ja, którzy nie są naukowcami, tym bardziej fizykami. Natomiast ja miałem swoją intuicję i powiem ci szczerze, jestem szczęśliwy, że tak się przynajmniej udało na dzisiaj, że on uzyskał taki rozgłos i mogę powiedzieć nie myliłem się. Cieszę się bardzo, że się nie myliłem. Teraz ja już jestem niepotrzebny im, bo nawet powiem wam, że zarządza tymi sprawami jego syn i co odczułem? Powiem wam uczciwie, to taki mechanizm jest. Zresztą zawsze uważam, że pomagasz komuś, to pamiętaj, rób to bezinteresownie, żebyś później nie czuł się rozczarowany i nie czuję rozczarowania w tym sensie, że teraz ja osobiście czy nasze środowisko jesteśmy niepotrzebni, a nawet trochę jesteśmy taką zawadą. Dlatego ja tam byłem w tej fundacji w radzie, ale przestałem. Nie pisali już do mnie więcej. Ja tam też nie miałem czasu jeździć.
W każdym razie my jako środowisko alternatywne nie pasujemy już dzisiaj do tego statusu już uznanego wynalazcy, którym się interesują wielkie instytucje, choćby nawet Europejska Agencja Kosmiczna i wiele innych. Więc my tutaj jesteśmy już niepotrzebni, jesteśmy wstydliwą grupą i tutaj wyraźnie widzę brak zainteresowania ze strony Przemka tym tytułem. Ale ja powiem tak: takie jest życie i tak to działa. Ja zrobiłem swoje. Ja kiedy mogłem, pomogłem. Kiedy inni się nie rozumieli tego albo bali się, bo było wstyd. Ja po prostu mówiłem, co myślałem i tyle. I mam z tego satysfakcję. Myślę, że Lucjan przynajmniej zawsze wyrażał wobec mnie takie wielkie wyrazy sympatii i na pewno się tutaj nic nie zmieniło, ale nie próbuję tam specjalnie się wpychać, bo widzę, że oni tam teraz z ważnymi rozmawiają, więc boją się jakiegoś negatywnego odbioru, że jakieś środowiska alternatywne, antysystemowe. Boją się, że to zaszkodzi.
Ja to tak czytam. Nikt mi tego wprost nie powiedział, ale tak między wierszami to, że tak powiem, odczytałem.
[02:03:17] - Myślę, że najważniejsze, że pociągnąłeś ten temat i dzięki twojej pracy włożonej w to, ten temat wypłynął, bo tak może dopiero dziesięć lat później albo w ogóle już nigdy by nie wypłynął ze względu na to, że jest pewien okres, kiedy człowiek może pracować. Tak jak też z Nikolą Teslą było, że w pewnym momencie jak przekroczy się Rubikon, człowiek jest coraz starszy, już ma mniej siły na walkę z całym systemem, ma mniej środków, żeby móc uruchomić różne mechanizmy i wtedy jest dużo trudniej z tymi wszystkimi wynalazkami. I tak samo może i prawdopodobnie jest właśnie z Lucjanem Łągiewką, że to był właśnie ostatni moment, że jeszcze mogło się coś załapać na tą popularność, że można było to gdzieś rozpropagować za granicą ten temat. Bo w Polsce to do dzisiaj się praktycznie tym nikt nie interesuje.
[02:04:11] - Nie. Oni mają problem taki, że de facto okradziono ich z tego pomysłu, bo ten profesor z Cambridge najnormalniej w życiu wziął to opatentował. Natomiast polski Urząd Patentowy tego nie zrobił, bo wiadomo, że Lucjan tam ze swoim rzecznikiem zgłosili przecież od razu do urzędu, ale w Polsce stwierdzono, że tego się nie da udowodnić. Niech on to udowodni. A jak udowodnił na stadionie w 1998 roku, to też tego nie uznano. A w Anglii ten profesor niczego nie udowadniał. Wziął, napisał wniosek, zrobił rysunek, wysłał i nikt się nie pytał, czy to działa, czy też nie. Wziął, przyjął. Co to ich kosztuje? Miał facet ochronę patentową.
A w Polsce tak jest. Polska jest krajem, który jest przeznaczony nie po to, żeby jakieś doniosłe patenty tutaj powstawały, tylko żeby dostarczać mądrych, inteligentnych ludzi, którzy będą pracować dla koncernów. Ja to słyszałem od kilku osób, dosyć poważnych osób na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, które mają dostęp do mainstreamu, którzy powiedzieli: taki jest podział ról. Polska jest traktowana na zasadzie ludzi do roboty, a nie ludzi, którzy tu będą wprowadzać jakieś poważne technologie. My możemy mieć zdolnych inżynierów, konstruktorów, wynalazców, którzy będą pracować dla koncernów, ale sami absolutnie nie mamy prawa tutaj się szarogęsić w tych kwestiach.
[02:05:26] - Mamy nowego słuchacza, kolejnego słuchacza. Jest Marek z nami.
[02:05:33] - Dobry wieczór, witam cię Claude. Witam pana Janusza.
[02:05:37] - Witam.
[02:05:38] - Ja dzwonię jako przedstawiciel młodszego pokolenia, o którym panowie wcześniej wspominali. Ja jestem z miasta pana Stanisława Barskiego i à propos tematu wcześniejszego chciałem powiedzieć, że interesuję się wieloma takimi tematami z zakresu ufologii, teorii spisków i chciałem powiedzieć, że temat ten jest strasznie maskowany. Jakiekolwiek dyskusje z młodszym pokoleniem na ten temat czy w moim wieku, bo mam 20 lat, czy z osobami starszymi, czy młodszymi są po prostu bezowocne. Kończy się zazwyczaj na tym, że mówią: „A głupoty gadasz. Ja tam nic nie widzę”. Bardzo sztywne, racjonalne podejście jest do tego, niwelujące wszelakie takie zjawiska. I chciałem też powiedzieć à propos tego, że jest taka stagnacja w tym kierunku, że młodzi ludzie, oczywiście są takie grupy młodych ludzi, które siedzą w tym temacie i są też takie, które po prostu ich myślenie się zatrzymało w pewnym momencie na sprawach błahych i prostych, płytkich bardzo.
[02:07:14] - A jakieś pytanie?
[02:07:15] - Nie. Właśnie à propos, bo ja tu chciałem poruszyć temat przez panów przemilczany. Nie wiem dlaczego. Może jeszcze do tego nie doszliście, ale mianowicie sprawa, przepraszam, że tak zmienię temat brutalnie, ale sprawa zdjęć ze Smoleńska najnowszych. Nie wiem, Claude, czy widziałeś. Pan Janusz się wypowiadał w Alter Newsie na ten temat i większość osób na jakichkolwiek forach, które tam były, mówi, że ludzie patrzą na te zdjęcia z takiego powodu zezwierzęcenia, takiej ludzkiej ciekawości, bez sensu. Ja właśnie chciałem powiedzieć z takiego-
[02:07:59] - To chyba w mainstreamie mówią takie rzeczy.
[02:08:01] - Nie. Właśnie przeglądałem fora i na forach tak mówią.
[02:08:04] - Bo oni słuchają mainstreamowych mediów i oni są tak zwanymi repeaters, czyli powtarzaczami. Oni powtarzają to po mediach, to gdzie usłyszeli.
[02:08:12] - Dokładnie, ale też chciałem się odnieść do spojrzenia innego. Mianowicie widziałem zdjęcia, prawda, masakryczne, straszne zdjęcia, ale znam troszeczkę te sprawy. Miałem kolegę w zakładzie pogrzebowym. Oczywiście tego tematu nie ruszę, ale patrz, Claude. Powiem brutalnie. Prezydent miał pourywane nogi, tak? A wiesz, jakie obciążenie wytrzymuje ludzka kość udowa? Wiesz jaką siłę trzeba mieć, żeby rozerwać taką nogę?
[02:08:46] - 50 g?
[02:08:48] - Nie, słuchaj, to wymaga obciążenia 5,5 tony, żeby rozerwać taką nogę.
[02:08:52] - Aha, obciążenie w takich wymiarach.
[02:08:55] - Wyobraź sobie, co tam musiało zajść.
[02:08:58] - Nie wiem, to trzeba by było specjalisty. Ja się w takich tematach nie wypowiadam.
[02:09:02] - Nie, ale po prostu chodzi o to, że spójrz, komisja Millera i komisja badania wypadków lotniczych powiedziały zupełnie co innego. Pan Janusz Zagórski wrzucił konferencję pana doktora jakiegoś, który przyleciał z Ameryki.
[02:09:19] - Nowaczyka. Tak.
[02:09:21] - Właśnie tam pan wspominał o sygnale TARS 38, przy którym według komisji Millera samolot po urwaniu skrzydła miał zrobić beczkę na odległości 160 czy 140 metrów. To jest po prostu kabaret. Przy czym są nagrania, przy których samolot, który ląduje, po prostu rozrywa słupy, które stoją. A ten samolot, Tupolew 134 bodajże, niestety nie pamiętam.
[02:09:50] - 154.
[02:09:51] - 154, przepraszam, ma wagę ponad 40 ton. Przy czym według komisji samolot ten leciał z prędkością 256 kilometrów na godzinę. Przy czym przy lądowaniu jest bardzo podobna prędkość, więc pancerna brzoza to jest kabaret. I samolot ten nagle zmienił kierunek. Większość osób, z którymi rozmawiam na ten temat, wypowiada się na temat tajemniczej broni elektronicznej, która została tam użyta, żeby w jakikolwiek sposób wpłynąć na stery.
[02:10:28] - Nie wiem. Ja jestem sceptyczny co do tego, że to Rosjanie mogli spowodować. Natomiast czy to był zamach? Tu nie wypowiadam się, bo nie wiem. Po prostu to trzeba by było dokładnie zbadać. Tego się nie da zbadać, bo to Rosjanie trzymają pieczę nad tym. Także nawet jeśliby się okazało, że zamach nie przez Rosjan, to oni na pewno, jeżeli odkryli, że to był zamach, to na pewno nic nie oddadzą, bo będą się bali też, żeby prawda nie wyszła.
[02:10:55] - Wiesz, à propos tych zdjęć, nie wiem, jakie ma stanowisko co do tego, ale ani Rosja, ani Polska nie przyznaje się do posiadania takowych zdjęć, więc najprawdopodobniej, bynajmniej moim zdaniem, był to po prostu przeciek kontrolowany, który miał na celu wywołanie ponownej dyskusji na ten temat.
[02:11:17] - Tak, to są bardzo trudne sprawy. W pierwszej kolejności podziękuję tu koledze, bo jako młody człowiek zaprezentował się w tej pierwszej części jako zorientowany, rozumiejący te procesy. Należy do tej ciągle jeszcze skromnej mniejszości tego młodego pokolenia. Ale wiesz, nawet nie w ilości siła, co w jakości. Zawsze było tak w historii, że niewielkie grupy ludzi tak naprawdę pociągały ostatecznie za sobą większość pozostałych, jeżeli mieli rację i siłę perswazji.
[02:11:47] - Wie pan co, panie Januszu? Z tą siłą perswazji to jest różnie, bo ja panu powiem przykład. Rozmawiałem ze znajomym i on po prostu zapytał się mnie: „Ty słuchaj, dlaczego ty zajmujesz się takimi sprawami? Przecież nikt ci nie da spodka do ręki czy cię nikt nie zaprowadzi”. A ja powiedziałem tak: „Słuchaj, a wiesz, co odróżnia człowieka od zwierzęcia?”. On powiedział: „No nie, powiedz mi”. A ja mu odpowiedziałem na ten temat, że ciekawość i dociekliwość i to, że człowiek potrafi kojarzyć fakty. I człowiek bez takiej swojej dociekliwości, co prawda zwierzęcej, ale ze zdrową dozą racjonalizmu i moralności przede wszystkim, że potrafi dojść do własnych przemyśleń w pewnym temacie, które mogą totalnie odbiegać. I człowiek w każdym momencie potrafi powiedzieć: „Nie, ja sądzę co innego”. I większość młodych ludzi jest totalnie zmanipulowana przez to, jak ogląda MTV, Polsat czy inne tego typu rzeczy.
To po prostu jest kabaret, bo nie ma własnego spojrzenia na świat. Jako młody człowiek nie ma własnego prywatnego spojrzenia na świat, który nas otacza, który jest bardzo ciekawy. Nie ma totalnie spojrzenia na jakiegokolwiek własnego zdania. Jest po prostu taka świadomość masowa. Jak się pan do tego odniesie, panie Januszu?
[02:13:12] - Ja się zgadzam z tymi opiniami. Już powiedziałem. Tak dokładnie się dzieje. I tak ciekawe, że jednak parę procent tego społeczeństwa, a może więcej niż parę, nie daje się tak całkiem ogłupić i ma zachowaną taką własną zdolność do oceny sytuacji. Nie poddaje się tej opresji propagandowej mediów elektronicznych i nieelektronicznych. Natomiast tylko dwa zdania o sprawie tragedii smoleńskiej, bo ja rzeczywiście przywiązuję do niej olbrzymią wagę. Faktem jest to, co Michał wspomniał, że tak do końca nie wiadomo, kto za tym stał, bo nawet gdyby ta hipoteza zamachu okazała się prawdziwa, to pytanie, czy na pewno stali za nią Rosjanie, czy też nie. To oczywiście trudno będzie udowodnić. Dla mnie dobrym sposobem odpowiedzenia sobie na pytanie, że stało się coś zupełnie innego niż nam oficjalnie powiedziano, jest właśnie utrzymywanie w tajemnicy mnóstwa ważnych rzeczy, które się tutaj zdarzyły, o których my nie wiemy. To, że wyciekły te fotografie w konsekwencji dla spraw uważam, że dobrze, bo wielu niezależnych specjalistów będzie mogło nawet po tych straszliwych obrazach rozszarpanych ciał być w stanie może coś więcej powiedzieć o bezpośrednich przyczynach, że tak się stało.
Jedno jest pewne: jest na pewno coś strasznego do ukrycia, skoro tyle oczywistych, najbardziej elementarnych rzeczy została ukryta lub też została zrobiona. Pomijając, co tam się stało, to złamane zostały tak elementarne standardy badania wypadków lotniczych, że to nawet w najbardziej zacofanym kraju, podejrzewam, by to było wszystko lepiej zrobione. Tych afer jest cała lista. Już większość z nich jest znana. Zresztą często w programach staram się o tym mówić, ale jeżeli to zdjęcie satelitarne, które nam Amerykanie dostarczyli, podejrzewam, że niejedno po prostu nie zostało udostępnione opinii publicznej.
[02:15:15] - Które oficjalnie zaginęły te zdjęcia.
[02:15:18] - Tak, ale to słowo „zaginęły” to raz, że jest skandal, a dwa przecież Amerykanie nie oddali oryginału. Mają swoje oryginały, a tu dali kopie, więc można poprosić jeszcze raz o to samo, prawda? Nikt nie prosi.
[02:15:27] - No właśnie.
[02:15:29] - To jest w ogóle dla mnie taki szok. Ale tych szoków jest więcej. Sam fakt, że giną w katastrofie, już nie mówię o prezydencie, tylko po to, żeby nie wcinać się w ten spór PO-PiS. Tylko mówię o dowódcach armii z NATO giną. Nie ma przy sekcji zwłok na terenie obcego państwa, w którym się jest, jakaś tam nawet placówka policyjna. Nie ma tam lekarzy ani prokuratorów przy sekcji zwłok. Przyjeżdżają te zwłoki do Polski i nie ma dokumentacji jeszcze i na tej podstawie ktoś je chowa i nie robi normalnej sekcji zwłok, jaką się proceduralnie realizuje. To są rzeczy po prostu tak dla mnie kuriozalne, że to się w głowie nie mieści, że coś takiego mogło się zdarzyć, że Rosjanie mogli w ogóle przeprowadzić sekcję zwłok, nie czekając na polskich patomorfologów. To po prostu jest jakaś chora sytuacja.
[02:16:25] - À propos, przepraszam, że przerwę.
[02:16:28] - Standardy poniżej jakiejkolwiek. A tutaj nie zginęła para jakichś tam królików doświadczalnych w samolocie, tylko zginęli ludzie i to jeszcze z najwyższej półki, nawet państwowej.
[02:16:39] - Właśnie też chciałem poruszyć temat. Gdzieś przewinął mi się filmik w internecie, gdzie w amerykańskich mediach wypowiadał się jakiś znany amerykański patomorfolog, który zaoferował swoją pomoc.
[02:16:53] - Ten od JFK. Tak. Było. Ten, który nazywa się Biden. Nazywa się Biden. Został dopuszczony teraz do ekshumacji tych wcześniejszych, między innymi pani Wasserman, która wnioskowała, też nie pozwolono na pana Wassermana sekcję. To jest skandal.
[02:17:13] - I właśnie chodzi o to, że mu odmówiono. On zadzwonił tam i się zapytał i mu odmówiono jako światowej sławy patomorfologowi. To jest po prostu kuriozum, cała ta sytuacja. Przepraszam, ja bym chciał jeszcze zadać jedno pytanie i już będę uciekał. Jak pan się odniesie na temat informacji blogera, który uważa, że te mordy miały charakter rytualny?
[02:17:41] - Ja oczywiście odnotowałem to. Ta sprawa jest mi już wcześniej... Ja miałem informację na ten temat już wcześniej, bo w internecie krążył taki motyw Powiem tak, bo przecież trudno mi to wszystko zweryfikować. Trochę mnie zaskoczyło to, że on tak to poprowadził. Swego czasu na takiej stronie polskiej pojawiły się tego typu sugestie. Ja bym powiedział w ten sposób: jedno jest dla mnie pewne, chociaż mało jest na to takich twardych dowodów, że ludzie z kręgów władzy tej ukrytej w skali świata i myślę Europy, bardzo mocno zaangażowani są w praktyki satanistyczne, powiedzmy różni tam prawnienci. To, co mówi David Icke, co wynika jeszcze z paru innych rzeczy, jest to według mnie absolutnie pewne. Czasami nawet słyszę tutaj, że i w polskich kręgach są też tacy ludzie. Gdzieś tam ktoś coś zaplotkuje z kręgów katolickich, gdzieś tam to wyskoczy. Patrząc, jak świat działa, jak wygląda, jaka jest ta głęboka patologia, nie wyobrażam sobie, żeby całe to zło, które płynie, o którym mówimy dziś już pół wieczoru, płynęło tak samo z siebie i z jakiejś niezrozumiałej, spontanicznej reakcji ludzi.
Ktoś za tym zawsze stoi, ktoś jest rdzeniem. Zawsze jest jakiś rdzeń, biegun, który to napędza. I to musi być ta najbardziej do czystego zła zbliżona siła. I nie ukrywam, że absolutnie tacy ludzie są na wysokich szczytach władzy. Tutaj też nasz bardzo poważany w Stanach Zjednoczonych Info War Alex Jones też nawiązuje do takich motywów. I tyle. Jeżeli to jest tak, to w takim razie wiele rzeczy, które dzieją się w sensie tragedii, zabijania ludzi, składania ofiar. Dla ludzi zajmujących się psychotroniką, parapsychologią, takimi tematami energii jest rzeczą oczywistą, wręcz instruktażową, że to się robi, że to działa, że oni są w tym naprawdę dobrzy. Dobierają odpowiednie daty, dobierają symbole, dokonują wcześniej jakichś możliwie dla mnie znanych praktyk czarnomagicznych, żeby tą energię jeszcze spić, tych ludzi, którzy giną z jakichś powodów. Może to mieć znamiona.
Tajemnicą poliszynela jest, że sataniści mają gigantyczne wpływy we współczesnym świecie i tyle. Ale szczegółów trudno mi podać, bo przecież nie zajmuję się tym na co dzień. Są tacy, którzy śledzą i tropią to na tyle. Ja tylko mogę uznać ogólnie, że tak się dzieje. Zapewne tak jest i to może też mieć związek, ale nie mam prostych dowodów na to.
[02:20:16] - Dobrze. Dziękuję panu bardzo, panie Januszu. Dziękuję tobie, Claude. Życzę miłego wieczoru. Do usłyszenia.
[02:20:23] - Dzięki. Trzymaj się. To tak, to już zbliżamy się do końca. A właściwie aż tak dużo.
[02:20:32] - Nawet druga minęła. Druga trzydzieści się zbliża.
[02:20:34] - Także takie ostatnie na koniec pytanie, żeby już nie przedłużać o narażanie się na to, co robisz. Ale tak ogólnie. Zdarzało mi się też, że do mnie pisali ludzie i na różnych forach pytali się, czy warto zajmować się właśnie tego typu sprawami, też ze względów finansowych oczywiście się też pytali. Ja najczęściej im odradzałem ze względów finansowych, ale na pewno jest to świetna przygoda. Ale jeszcze jest taka mroczniejsza strona tego. Też kiedyś wspominałeś w audycjach tutaj o różnych atakach, różnych takich atakach w sensie jakichś dziwnych ludzi, niekoniecznie może służb specjalnych.
[02:21:22] - Tak, niekoniecznie.
[02:21:23] - W internecie ostatnio widziałem, tak tylko jeszcze powiem, ataki na twoją osobę i w ogóle niezależną telewizję jakichś różnych dziwnych ufologów w cudzysłowie ufologów, bo jak wszedłem na forum, sobie przeczytałem, to po prostu jakieś zupełne oszołomstwo. Nie będę tam się pytał, skąd się to bierze, ale czy warto po prostu pomimo tego typu utrudnień właśnie się tym zajmować?
[02:21:52] - Wiesz, to jest wszystko kwestia osobistego wyboru. Każdy z nas jakąś tam osobistą decyzję podejmuje. Czasami nie wiemy do końca, co jest gdzieś głębiej podyktowane, że idziesz taką ścieżką, a nie inną. Ja jak zastanawiam się nad tym, czemu tak kroczę mimo tych wszystkich kłopotów, a im więcej coś robisz, to tych ataków jest więcej. Ja myślę, że to jest taki imperatyw wewnętrzny, który sobie gdzieś tam w którymś momencie życia stawiasz i chcesz być mu wierny mimo różnych przeciwieństw. I tak naprawdę to, co robię, w jakimś sensie to może brzmi śmiesznie, ale robię dla siebie, bo jeśli o wymiar finansowy chodzi, to możecie mojej żony zapytać albo córki, to wam powie, jakie są z tego kokosy. Dużą cenę za to płacę i moja rodzina właśnie w tym wymiarze finansowym, bo wiadomo, jaki to jest ciężki chleb to wszystko utrzymać. Natomiast jeśli chodzi o taką głębszą motywację, to po prostu nie chcę odchodzić z tego świata w takim poczuciu, że moje wewnętrzne ja, moje sumienie nie będzie mnie gryzło, że ja po prostu będąc przekonany do czegoś, nie robiłem wystarczająco dużo, żeby być zgodny z samym sobą. I to wydaje mi się takim najważniejszym powodem tego, że to robię. To znaczy po prostu czuję, że gdybym tego nie robił, to byłbym nie w porządku.
Oczywiście staram się też być w tym rozsądny, nieoszołomski, nienawiedzony, nie chcę być ofiarą. Nie chcę być bohaterem, który zginie, padnie zniszczony przez tą ciemną stronę. Nie, po prostu uważam, że trzeba w tym wszystkim zachować też rozum, rozsądek i posuwać się do przodu dzielnie, ale jednocześnie jakoś tam roztropnie, bo nie sztuką jest dać się zabić. Raczej sztuką jest przeżyć. Tym bardziej że po tamtej stronie też są ludzie, którzy tak naprawdę tylko może Inaczej rozumieją świat. Mają tak, myślą, a nie inaczej. I to czasami nie jest kwestia ich złych intencji, tylko przekonania, że to oni robią dobrze, a my przeszkadzamy w normalnym życiu ludzi. I to jest też efekt tego, że kiedy pojmujesz świat jako globalną świadomość i ja sobie nieraz wyobrażam, że jak nawet kogoś krytykuję w sensie publicznym, chociaż staram się personalnie tego unikać, to w jakimś sensie walczę z częścią samego siebie. Że ci ludzie, którzy są tak zwanymi naszymi przeciwnikami, to tak naprawdę jesteśmy my. To jest nasze alter ego i tak naprawdę walczysz sam z sobą.
I czasami ta walka to nawet jest złe słowo. Też mam tego świadomość. Też nieraz się zastanawiam, czy nie powinniśmy odpuścić pewnej dozy ostrej krytyki systemu i skoncentrować się tylko i wyłącznie na podstawowych zasadach zbudowania nowej cywilizacji, nowego społeczeństwa. Nieraz nawet się spieramy, dyskutujemy na ten temat, ale zauważyłem jedną rzecz, że zawsze musi być ktoś, kto będzie się z tą ciemną stroną bezpośrednio stykał i bezpośrednio się z nią wadził. I musi ktoś to robić. Inni będą medytować gdzieś wysoko w górach czy na warsztatach jogę, inne typy medytacji i ćwiczeń. I też dobrą robotę wykonają, ale ktoś inny musi zejść tam, gdzie brudno, ciężko, gdzie plują, gdzie cię kopią. I to jest trudna praca. Nieraz właśnie odwołuję się do takiego przykładu, kto jest wyżej rozwinięty duchowo, czy jogin medytujący przez całe miesiące w górach w Indiach czy w Tybecie, czy uczciwy policjant w Nowym Jorku, który ściga pedofilską mafię i robi wszystko, żeby ukrócić coś tak okropnego. I powiem wam szczerze, że może się okazać, że jeżeli robi to uczciwie i z pasją i wiadomo jakiej motywacji, to ten policjant w Nowym Jorku jest w tym sensie wyżej duchowo rozwinięty niż tylko ten medytujący.
Tak wyszło. Jeżeli łatwiej mi przychodzi poruszanie się w przestrzeni społecznej niż izolowanie się w górach i codzienne medytowanie przez dwie, trzy godziny, to robię to tutaj. Gdybym miał inklinacje do tego drugiego, to podejrzewam, że bym robił tamto. Jedno i drugie jest pożyteczne, ale skoro tak się sformatowałem, skonfigurowałem, to idę tą ścieżką, mając świadomość tych wszystkich wiesz. Natomiast kiedy popatrzę na ludzi, którzy oddawali swoje życie za swoje ideały w przeszłości, również dzisiaj, na to cierpienie, gdzie inni ponoszą olbrzymie koszty walki o swoje przekonania, to my w tym wszystkim jesteśmy absolutnymi szczęśliwcami. Żyjemy w absolutnym raju. Mówimy, co myślimy. Mamy co jeść, pić. Mamy często rodzinę. To funkcjonuje mimo różnych czasami trudnych sytuacji i narzekamy.
Z jednej strony ja często narzekam, ale z drugiej strony zdążę coś powiedzieć w jakiejś audycji, że ta przemiana, w której uczestniczymy, jest największym darem, jaki sobie można było na ten życiorys zamówić, zaklepać u tych sił wyższych, żeby tutaj się zameldować i zrobić swoje. Bo póki co, widzisz, tutaj Michał nadajesz audycję, ja robię telewizję, wadzimy się z tym tak zwanym złem. To, że ktoś na mnie wypisuje bzdury, że jestem bandytą, oszustem, narkomanem czy złodziejem, to w jakimś sensie tym ludziom współczuję. To też jest dla mnie sprawdzian, na ile ja takie sytuacje potrafię przetrzymać, na ile nie wzbudzę w sobie nienawiści, niechęci, na ile w korespondencji z takim człowiekiem, który ostatnio mnie atakuje, zachowam kulturę. Będę chciał go przekonać, że nie jestem bandytą, złodziejem, narkomanem. A jeżeli się już to nie da, to trudno. Nie będę z nim rozmawiał. I to jest według mnie sprawdzanie samego siebie w pierwszej kolejności. Jak widzisz, nie próbuję z siebie robić człowieka, który walczy o wielkie ideały, bo oczywiście ja mam w sobie i wiem, że w jakimś sensie o to walczę, ale nie lubię o sobie w ten sposób mówić. Wolę mówić, że jest to moje prywatne wyzwanie, żebym zachował się przyzwoicie w tych czasach, które ode mnie tego wymagają i nie czuję się w żaden sposób specjalnie wyróżniony ani bohaterski w tym czasie.
Robię swoje, na ile to potrafię. A jeżeli to przynosi pozytywne skutki, to będę się cieszył na koniec swojej misji na tej planecie. Jak ona dojdzie do końca, to myślę, że będę miał okazję to ogłosić i wtedy udać się na zasłużony wypoczynek. Może wtedy gdzieś w góry medytować w osadzie ekologicznej.
[02:28:43] - Tego ci życzę, Januszu. Oczywiście też wszystkiego dobrego z telewizją, żeby się rozwinęła, bo naprawdę jest fajna. Może szczerze powiem, nie wszystko mi się podoba, nie wszystkie programy, jak wszędzie, ale naprawdę mnóstwo wiedzy bardzo ciekawej, z której można skorzystać. Większość, muszę się przyznać, że trochę wiem, bo z zachodnich mediów słucham.
[02:29:08] - Duża ilość i nie musisz jej oglądać, bo ty sam wiesz, o co chodzi.
[02:29:13] - Ale sporo naprawdę fajnych rzeczy jest, szczególnie o nowych wynalazkach, free energy urządzeniach. Dużo bardzo ciekawych rzeczy i wszystkim wam polecam tutaj, słuchaczom Teorii Chaosu, pomimo że często nie macie telewizora, nie oglądacie telewizji, ale to jest telewizja internetowa i naprawdę warto sobie zobaczyć pewne programy. Ogólnie.
[02:29:40] - Dziękuję za tą rekomendację. Skontaktujemy się po poniedziałku jeszcze na prawie tych banerów i tej współpracy z kongresem.
[02:29:49] - Tak, odezwę się na pewno.
[02:29:50] - Trzymam za was kciuki, bo przecież już kilka dobrych lat jak trzymasz Trzymasz ten program i temat. Dlatego też myślę sobie, że w drodze rewanżu musimy zrobić skypową audycję w ramach naszego czasu antenowego i chwilę porozmawiać o tobie i o tym, co robisz.
[02:30:06] - Nie mam kamery, muszę się dorobić kamery.
[02:30:11] - Kamera do Skype'a, dużo nie trzeba.
[02:30:16] - Na pewno. Także dziękuję ci, Januszu i wszystkiego dobrego.
[02:30:20] - Dziękuję też wszystkim twoim słuchaczom i tobie osobiście i mam nadzieję do bliskiego kontaktu. Dobranoc.
[02:30:25] - Cześć. A my będziemy już kończyli dzisiejszą audycję znanym utworem Maxa Wavesa. Dzięki, że byliście. Ponad dwie i pół godziny wytrzymaliście z „Teorią chaosu”. Dzisiaj była wyjątkowa audycja, mieliśmy wyjątkowego gościa i rozmawialiśmy o telewizji, o alternatywnych mediach, które myślę, że to będzie domena XXI wieku. Właśnie takie media. Zapraszam was za tydzień i miłego weekendu. Cześć.
[02:31:44] - Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you travelled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles. Do you build a new one inside you to see?
Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean. Did you play with the piper? When he came for his fee. Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you travelled too far?
Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you travelled too far? Do you know the story?