[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam Państwa na kolejnej audycji Infry. Dzisiaj gościmy Kasjela, który kontynuuje rozpoczęty temat. Witam Cię Kasjel.
[00:24] - Witam serdecznie.
[00:26] - Ostatnią audycję skończyliśmy na pytaniu dlaczego duchy lub byty kradną nam energię. Cała rzesza zmarłych sobie radzi bez. Po co mu właśnie ta energia?
[00:36] - No właśnie po to, żeby być bliżej tego planu fizycznego, do którego tak bardzo jest przywiązany i od którego nie chce się odczepić. Chodzi o to, że zazwyczaj są to byty takich ludzi, którzy nie chcą odejść dalej. Jeśli była to osoba, która miała pewne nałogi, to ona chce kultywować te nałogi dalej, będąc w bliskim kontakcie z kimś, na kim może te nałogi wymusić. I ona się wówczas żywi tą energią, która płynie z tego procesu. Jeżeli jest to na przykład byt osoby, która była za życia alkoholikiem, to ona będzie działać na nią w taki sposób, żeby ona również zaczęła spożywać ten alkohol i wówczas ona się będzie nasycać.
[01:14] - Spotkaliśmy się raz z Kazikiem we Wrocławiu. Wciągnęło mnie w niego. Tak, wiem, że nic nie byłem w stanie odczytać, ale był moment, w którym rozpoznałem, że pijemy wspólnie piwo.
[01:25] - Mhm, mhm.
[01:25] - Kazikowi powiedziałem. On się trochę wystraszył, że tam go podsłuchiwałem. Nic się nie dało w ogóle podsłuchać, ale to picie piwa odczułem. Razem z nim piłem piwo i na jakiś ułamek sekundy odzyskałem jego oczy, nie? Przez które patrzyłem. Można po prostu siedząc z kimś, razem z nim pić piwo i delektować się. A było rzeczywiście smaczne.
[01:45] - No tak, tak można powiedzieć, że jest to bliskie właśnie temu, co chciałem powiedzieć. Więc to nie jest tak, że to jest takie karmienie się właśnie dosłowne, tylko takie w cudzysłowie, tak? Czyli chęć kontynuowania tego, co robiło się tutaj w warunkach ziemskich wcześniej.
[02:00] - Jaka forma symbiozy jest między tą osobą, która wchodzi i tą, która dostarcza tego pomieszczenia? Bo to nie ma tak, że można sobie gdzieś wejść i będziesz tam sobie siedzieć. Ktoś cię musi wpuścić, aby z jakiegoś powodu nie spostrzec to, że ktoś wlazł. Jest jakiś związek między tymi dwiema osobami. Coś musi łączyć ich. Podobne cele, pragnienia, zainteresowania, potrzeby.
[02:23] - Bo najbardziej miło się siedzi w tych osobach, które mają najmniejszą świadomość swojej pozacielesności.
[02:29] - I protestują.
[02:30] - Tak. To znaczy no są nieświadome, są osłabione. Kiedy już przy jakiejś osobie znajduje się jeden byt, on bardzo często ściąga te kolejne. I czasami są takie sytuacje, że przy jednej osobie tych bytów jest naprawdę bardzo dużo, dlatego, że ona osłabiona obecnością już paru ściąga kolejne, którym jest łatwiej się żywić. I to też nie jest zawsze tak, że to musi być koniecznie byt, który ma świadomość tego, że w jakiś sposób właśnie oddziałuje na, na tę osobę. Bo na przykład zdarzają się takie przypadki, że takim bytem jest osoba z rodziny. I tutaj tak pseudo ironicznie można by było powiedzieć tym czynnikiem, który powoduje, że ta osoba-
[03:07] - Miłość.
[03:07] - Chce ścią... Jest miłość, chęć pomocy, chęć bycia blisko, ale nieświadomość tego, że przenosi się choroby.
[03:14] - Nie mogą być świadomi, bo ktoś, kto kocha swoje dzieci, swoją żonę, swoich rodziców nie będzie ich krzywdził. W stu procentach nie jest tego świadomy.
[03:23] - Właśnie o to chodzi, żeby to uświadomić. Nie chodzi o wygonienie na siłę, przepędzenie miotłą. Nie, nie chodzi o to. Bo to wówczas by było próbą zniszczenia czegoś. Tutaj nie chodzi o to, żeby coś zniszczyć, tylko chodzi o to, żeby spowodować, aby ten ruch szedł dalej. A więc chodzi o wytłumaczenie i uświadomienie tym bytom, że jest inna możliwość. A właśnie ten czynnik, o którym mówiliśmy, ta miłość wcześniej, no to takie osoby nie są świadome, bo na przykład osoba z rodziny po śmierci wiąże się z kimś mocno do tego stopnia, że przenosi na tą osobę choroby, które miała za życia i nie jest świadoma absolutnie tego, że przenosi te choroby na tę osobę. Intencje są piękne, natomiast skutki są no niepożądane.
[04:06] - Te demoniczne przypadki, o których się mówi, że osobiście Lucyfer wlazł komuś, diabeł.
[04:11] - To są wszystko nazwy. Zależy jak w to wierzyć. W tej chwili wchodzimy w krąg egzorcyzmowania w ujęciu i rozumieniu takim katolickim. To egzorcyzmowanie, o którym ja mówię, jest absolutnie różne od tego katolickiego, dlatego że wykonywane na odległość, a nie w bezpośrednim kontakcie. Dlaczego na odległość, a nie w bezpośrednim kontakcie? Dlatego, że w momencie wykonywania egzorcyzmów w takim ujęciu katolickim jest to moim zdaniem o tyle niepraktyczne, że dodatkowo wymusza i w jakiś sposób wzbudza strach w tej osobie, która jest egzorcyzmowana. Natomiast nie chodzi o to, żeby ten strach wywoływać i jeszcze bardziej kumulować. Chodzi o to, żeby się go pozbyć. O tyle właśnie wydają mi się te egzorcyzmy przeprowadzane na odległość ciekawsze i myślę, że nawet zaryzykowałbym bardziej skuteczne tak? Chociaż-
[04:58] - Twoim zdaniem jak to jest możliwe? Siedzisz od kogoś oddalony pięćset kilometrów, nagle wyciągasz komuś ducha, a wiesz, że jesteś na przykład w ciele u siebie i siedzisz na krześle. Jak jest to możliwe, żeby pomimo tej odległości, żebyś się z kimś połączył i żeby to w ogóle było skuteczne?
[05:14] - Przekaz pozacielesny nie widzi granic w odległości. To, czy to będzie kilometr, pięć kilometrów dalej czy pięćdziesiąt, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Dlatego że mentalnie, jakkolwiek to nazwiemy, to nie jest barierą odległość wówczas. To nie jest żadnym problemem. Tak, tak bym powiedział.
[05:31] - No nie jest problemem. To fakt. Co ty robisz, jeżeli do kogoś chcesz dotrzeć? Jak siadasz, jak odczuwasz połączenie się z tą drugą osobą?
[05:40] - Kieruję się tym swoim instrumentem odbioru, jakim jest czucie. Najbardziej wrażliwym w moim przypadku i wyczulonym jest właśnie ten instrument czucia. Kiedy ja się znajduję w tej przestrzeni pomiędzy mną a osobą, która jest egzorcyzmowana, to ta przestrzeń nabiera pewnego rodzaju subtelności. Ta subtelność jest wyczuwalna właśnie poprzez pewien rodzaj energii. I w momencie, kiedy ta energia jest taka mało wyrazista, trudność jest z przebiciem się przez tę właśnie barierę, no to wiem, że trzeba dalej tak kontynuować ten egzorcyzm i podążać w stronę tego oczyszczenia. W momencie, kiedy dochodzi już do takiej kumulacji, kiedy kieruję tą intencję do przewodników tej osoby, która jest egzorcyzmowana, to ta energia też wzmaga. W momencie, kiedy oni odchodzą już w stronę wyższych częstotliwości, bo to jest właśnie tym efektem, który ja chcę osiągnąć, to jest tym rezultatem. Ja pragnę tego, żeby oni podążyli wyżej, tak? W te wyższe częstotliwości i żeby przestąpili ten próg takiego bycia ziemskiego i kolejnego ściągania. W momencie, kiedy ja bym ich zostawił w tym planie przyziemnym, to one podążyłyby być może do innej osoby, a nie chodzi o to.
A więc w momencie, kiedy one już są blisko przekroczenia tego planu przyziemskiego, to wówczas ta energia się oczyszcza.
[07:04] - To jest ten moment wejścia w światło.
[07:06] - Tak, dokładnie. To jest ten moment wejścia w światło i w momencie, kiedy następuje przejście w ten inny plan, to to światło staje się tak bardzo intensywne, że wówczas odczuwam to tak bardzo energetycznie. Prawie tak bardzo, jakbym doznawał wibracji podczas OOBE.
[07:22] - Na początku rozwijania tej swojej umiejętności odzyskiwania stawiałem duży nacisk na moją niezależność. To znaczy się sam musiałem rozwiązywać problemy i w którymś momencie stawałem przed zagadnieniami, których nie znałem. Parę razy brałem udział w czymś, co się bardzo źle skończyło. Na szczęście nie miało to wielkich następstw. Pojawiała się osoba jakaś przy mnie, która tworzyła mi jak gdyby mój przebieg, porównując go do tej optymalnej, którą bym mógł przeprowadzić, gdybym skorzystał z czyjejś pomocy. W którymś momencie zauważyłem, że jak powiem: „Okej, prowadź. Daję ci moje to ciało”, o wiele lepiej wychodziłem. To jak gdyby niezależna jakaś siła mentalna kierowała moim postępowaniem i podsuwała mi myśli i pomysły, i słowa, jakie mam używać w chwili odzyskiwania. I lepiej skorzystać z pomocy nie wiedząc jak się zachować, niż robić błędy i-
[08:09] - Mhm, mhm.
[08:10] - A wiesz jeszcze coś ciekawego zauważyłem? Że jak korzystam z opiekuna. Rób teraz ty. Oddaję ci. Proszę ci, pomóż. Mogę jak gdyby towarzyszyć tym decyzjom przez niego podjętym i ja po prostu widzę, że nagle staje się mądrzejszy, a tylko obserwuję, nic nie robię i on jak gdyby tym moim ciałem zarządza i w moim imieniu wypowiada myśli i robi pewne ruchy i kroki, które są wspaniałym trafieniem.
[08:33] - Tak, tylko że ty w tej chwili mówisz Zbyszku o takim planie pozacielesnym, tak? Bycia poza ciałem.
[08:38] - Tak, tak.
[08:39] - Tak, tak.
[08:39] - Albo nie, również mentalnie. Jeżeli-
[08:41] - Aha.
[08:42] - Robisz sobie tylko wyobrażeniową taką podróż, że siedzisz w ciele fizycznym i sobie kreujesz, to i tak nasze ciało astralne jest na zewnątrz. My siedzimy w ciele fizycznym, jak gdyby planujemy pewne ruchy, pewne jego kroki. Ono rozgrywa pewną akcję jak w teatrze, w pobliżu tej osoby zmarłej, którą chcemy odzyskać. Jeżeli ja w ciele fizycznym przyzwolę opiekunowi przejąć kontrolę i jestem tylko takim obserwatorem, podglądaczem zgadzającym się na jego decyzje, to również takie coś się dzieje. On jak gdyby przejmuje kontrolę nad moim ciałem astralnym, które niezależnie ode mnie gdzieś tam lata, jak gdyby jak w śnie, chociaż ja śnię w środku we mnie.
[09:17] - Rozumiem.
[09:18] - I efekty są tego takie same.
[09:19] - Te decyzje, które w pewien sposób ja podejmuję, są już też podpowiedziane przez nich.
[09:24] - Są was wspólne.
[09:26] - Tak, tak. I ja myślę, że w tym może być dużo racji. A wiesz dlaczego? Zaraz ci powiem, Zbyszku, jakie było chyba najciekawsze w ogóle, w ogóle moje doświadczenie OOBE. Wszystko zaczęło się, gdy miałem mniej więcej osiem lat. Byłem sobie takim dzieciaczkiem całkowicie nieinteresującym się sprawami OOBE, bycia poza ciałem. Nie wiedziałem, co to znaczy. W nocy budziłem się, będąc w paraliżu przysennym. Odzyskiwałem wzrok. Ponieważ moje ciało energetyczne było absolutnie nierozwinięte wówczas to ja nie byłem w stanie się ruszyć ani wykonać ruchu.
Więc ja byłem przerażony sytuacją tego, że nagle w czasie snu otwieram oczy i jestem w swoim łóżku i jestem świadomy tego, że tu jestem, ale że to nie jest przebudzenie, tylko że tak jakby sobie tkwię i nie mogę nic zrobić. No i to było przerażające dla mnie jako dla dziecka. Im częściej się to wydarzało, a wydarzało się swego czasu bardzo często. Później zaczęły się pojawiać oczywiście różnego rodzaju efekty. Na początku było to, był to tylko pokój i tak jakby otwieranie oczu. Będąc w paraliżu przysennym nie mogłem zrobić nic. Kiedy one stawały się coraz częstsze, zaczęły się pojawiać mi jakieś istoty świetl-- wówczas to było przerażające i jak najszybciej chciałem się budzić z tego stanu, wierząc w to, że prawdopodobnie umieram. Po trzech miesiącach, czterech takiego intensywnego przeżywania tego praktycznie co noc to minęło. Rodzice mi tłumaczyli, że to są złe sny, żeby się w ogóle nie przejmować.
[10:51] - A ile miałeś wtedy lat?
[10:52] - Około ośmiu lat miałem. Ja w ogóle na ten temat nic wcześniej nie słyszałem i no i byłem tym po prostu przerażony. No i to minęło. Wiele, wiele lat później, kiedy już byłem starszy i zacząłem interesować się właśnie świadomym śnieniem i OOBE, nagle zdałem sobie sprawę z tego, że kiedyś już coś takiego doznawałem. I w momencie, kiedy po raz pierwszy doznałem świadomego OOBE, nie były to już jakieś domysły. To już była świadomość tego, że to jest właśnie ten stan, w którym byłem kiedyś. I nie było już tego strachu, nie było już tej całej jakiejś takiej otoczki ciemnej wokół tego wszystkiego. W tej chwili nie mam już takich problemów ze strachem. Jeśli chodzi o OOBE, co wiem, że jest dla wielu osób właśnie taką barierą nie do przeskoczenia. Mnie się udało właśnie ten strach pokonać już teraz.
No i wiem, że jestem całkowicie bezpieczny będąc poza ciałem. Zacząłem od tamtego wydarzenia po to, żeby powiedzieć teraz, że-Jednym z najciekawszych doświadczeń w OOBE, jakie miałem, było takie, że pragnąłem znaleźć się w jakiejś sytuacji ważnej w moim życiu. Będąc w OOBE wyraziłem taką intencję, że, że chciałbym przenieść się w jakieś miejsce, jakieś takie, które będzie dla mnie istotne w moim życiu. No i wówczas, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu było to, jak pojawiłem się w tym pokoju. Widziałem siebie jako to dziecko, które jest w tym paraliżu i stałem koło siebie i widziałem siebie przeżywającego wtedy to doświadczenie.
[12:16] - Ale pomogłeś sobie.
[12:17] - Tak właśnie. Wiesz, o co chodzi teraz Zbyszku? Chodzi o to, że ja wtedy, kiedy byłem tym dzieciakiem, obserwowałem te wszystkie jakieś takie świetlne istoty koło mnie, to ja nagle uświadomiłem sobie, że to ja jestem tą świetlną istotą, która pojawiła mi się, kiedy byłem tym dzieckiem.
[12:33] - Dokładnie.
[12:34] - Dla mnie taki dowód na to, że poza ciałem nie ma takiego czegoś jak bariera czasu, że jest to absolutnie do przeskoczenia, że ja będąc tam wtedy mogłem obserwować siebie, będąc tu i teraz. Ten moment uświadomienia sobie tego był najbardziej wzruszający. I ta bezradność właśnie siebie, kiedy widziałem jako to dziecko, które nie jest w stanie sobie poradzić z tym przeżyciem. Później sobie uzmysłowiłem, że mniej więcej krótki czas po tym, jak ja zacząłem obserwować tą świetlną postać, te niekontrolowane, samoistne właśnie paraliże przysenne przestały mi się przytrafiać. Chyba tak jest właśnie, jak powiedziałeś wcześniej, że to jest ta pomoc, tak jakby sam sobie pomogłem, że nie ma sensu przeżywać być może tego stanu wtedy i tak bardzo cierpieć.
[13:18] - Też kiedyś miałem tak, że w moim życiu pojawiła się dwa razy ta sama postać i pomogła w bardzo ważnej sprawie. Nie widziałem precyzyjnie. Ona była jak cień, ale prowadziła mnie. Słyszałem i doradzała mi, co mam mówić, co mam robić, jak się zachowywać. A za drugim razem był to starszy pan, ale bez brody. I teraz się zastanawiam, czy mam się ogolić, żeby się spełniło, czy poprosić kolegę, żeby to zrobił za mnie, bo szkoda mi tej brody.
[13:43] - Rozumiem.
[13:44] - Mam konflikt wewnętrzny.
[13:45] - No nie wiem. Nie wiem. Zbyszku, co ci radzić.
[13:48] - Co zrobić?
[13:48] - Dokładnie.
[13:49] - Mógłbyś nam troszeczkę opowiedzieć o swojej percepcji niefizycznej? Bo wyobraźmy sobie słuchaczy siedzą właśnie teraz na krześle i zastanawiają się, jak to jest, jak ja umrę, jak widać, jak się ruszam, jak siebie odczuwam. Czy byś mógł troszeczkę na ten temat coś powiedzieć?
[14:07] - W moim przypadku nigdy nie jest tak samo. Zazwyczaj odzyskuję wzrok, taki fizyczny wzrok, ale czasami absolutnie nie przeszkadza mi to będąc poza ciałem. Jest to taki widok odcieni szarości, które gdzieś się zmieniają. Tak jakby oglądać czarno-biały film na dodatkowo zaśnieżonym telewizorze. Ale nie jest to barierą, która by w jakiś sposób przeszkadzała. Jestem w stanie zmienić tą percepcję bycia na inną, jeśli oczywiście będę mieć taką potrzebę i tego zapragnę.
[14:36] - Jeszcze jak żyjemy, bardzo się obawiamy tego, że jeżeli umrzemy, to pozostawimy naszych znajomych, naszych przyjaciół, członków rodziny. My tracimy wszystko. Jak myślisz, jak sobie będziemy radzić w takiej sytuacji?
[14:47] - Trudno mi to powiedzieć, ponieważ ja wiem doskonale, jak ja sobie poradzę. Więc... No bo dla mnie ten plan pozacielesny jest oczywisty i dla mnie to doświadczenie jest samo w sobie wystarczającym.
[15:00] - Ale powiedz, jest strasznie czy będzie fajnie?
[15:04] - Jeśli tylko jesteśmy w stanie się na to odpowiednio przygotować wcześniej, chociażby poprzez nawet słuchanie takich, takich opowieści, to nie będzie straszne. Trzeba się przygotować tylko i wyłącznie na to, że straszne może być wówczas, gdy sami będziemy w jakiś sposób kreować taką straszną wizję. Natomiast jeśli będziemy przygotowani na to, że tak naprawdę nie ma to w sobie nic wspólnego z jakąś, ze strachem, to nie, to wówczas nie będzie straszne. I to dużo zależy od nas samych, w jaki sposób pokierujemy, w jaki sposób my to wykreujemy.
[15:35] - To by znaczyło, że może być źle i może być dobrze.
[15:38] - To by znaczyło tak, że może być źle, ale może być źle tylko i wyłącznie wtedy, kiedy my sami będziemy kumulować ten obraz, tej, tego strachu.
[15:49] - Ja jestem przekonany, że będzie dobrze.
[15:51] - Nie, no oczywiście nie. No myślę, że, że nie chodzi o to, że źle, tylko może pozostać ta niepewność dla kogoś, kto jest nieświadomy. Tak jak z tymi bytami, które trzeba uświadamiać poza ciałem, że-
[16:02] - Może być tego przyczyną, że oni są nieświadomi. Co się stało?
[16:05] - Przywiązanie do pewnych ziemskich spraw. Do spraw, które mogą być albo w jakiś sposób związane z naszym życiem, czyli miłością do kogoś, czyli na przykład niezałatwieniem pewnych spraw, które bardzo się chciało załatwić.
[16:19] - A papierosy?
[16:20] - A to także. No i nałogi oczywiście, czyli chęć kultywowania tych naleciałości, które sobie zebraliśmy tutaj gdzieś podczas życia.
[16:27] - A co się stanie, jeżeli ktoś sobie z tym poradzi i pójdzie do światła? Jak byś mógł opisać tą sytuację? Ma teraz nagle lepiej? Czy z jego pamięcią, z jego całymi doświadczeniami zachowuje to, a może nawet i później gdzieś to wszystko straci?
[16:40] - Czyli jest pewne źródło, które jest esencją całej świadomości. Ta kopia, która właśnie manifestuje się w postaci różnych planów, jest takim rozbiciem tej, tego wspólnego źródła na takie pojedyncze świadomości i te pojedyncze świadomości manifestują się w tej pewnej sferze, w tej, którą nazywamy sferą świata fizycznego czy sferą świata pozacielesnego. Nie chodzi o to, że nie zabieramy niczego, bo zabieramy oczywiście tę pamięć, która jest oczywistą cząstką tego źródła, tą pojedynczą cząstką całości, bo to jest dla mnie takie, jakby się odwołać do formy być może jakiegoś takiego fraktalu, o! Gdzie mała cząstka jest jednocześnie całością czegoś, gdzie w najmniejszym fragmencie jakiejś wielkiej struktury jesteśmy w stanie odnaleźć całość tej struktury jednocześnie. A więc pojedyncza świadomość, ta rozbita świadomość tego wspólnego źródła jest jednocześnie także tym źródłem. Dlatego nie tracimy tego, przechodząc tam dalej. Zyskujemy i trzymamy cały czas tę pamięć tego wszystkiego, co się wydarzało. Tak myślę, że w wielkim skrócie próbowałbym uzasadnić tutaj to swoje widzenie tego właśnie, jak to wygląda w tym szerszym planie.
[17:55] - Kolejne pytanie, które jest chyba najtrudniejsze. Czemu służy życie?
[18:01] - Myślę, że w odnalezieniu właśnie tej jedności, w nieskończoności tych wszy-- tego swojego ja i próbom utożsamienia tego swojego doświadczenia w odniesieniu do całej reszty, do, do tego, co... W odnalezieniu tego, co jest właśnie esencją tego źródła, które nazwałbym miłością. No bo tak, tak, tak mi się wydaje, że właśnie, yy, próba ulokowania tych pojedynczych pamięci, tych pojedynczych świadomości w tym właśnie szerokim planie, tym planie nieskończoności.
[18:32] - Możemy znaleźć jak gdyby jakąś część siebie na zewnątrz nas, z którą się możemy połączyć. Wielokrotnie miałem, że udawało mi się łączyć jak gdyby z sobą będącym gdzieś indziej i byłem takim biernym obserwatorem. Mogłem postrzegać, jak mi prędkość spada, jak wszystkie procesy umysłowe zostają. Element mnie na zewnątrz mnie dał mi możliwość zapoznania się z jego możliwościami, bo ja nie wiem, gdzie udawało mi się docierać, ale to, co przeżywałem było niezwykłe. Gdyby taki był mój cel w przyszłości, do tego bym dążył, to powiedziałbym, że bym nie żałował, tracąc swoje skarby zgromadzone w czasie życia, bo ta sytuacja odmienna jest tak wspaniała, że warto po prostu zabiegać o to.
[19:15] - Trudno mi tutaj odnieść się do takiego doświadczenia, o jakim ty mówisz. Natomiast czasami brałem udział w seansach hipnozy regresywnej. Sam też prowadziłem trochę takich seansów związanych właśnie z powracaniem do swoich poprzednich wcieleń, tak? Do wydarzeń ze swojego ja będącego właśnie gdzie indziej, tak jak mówisz. I podczas jednego z takich seansów, które przeprowadzał na mnie Wolfi, te uczucia, które mi towarzyszyły, były właśnie takim świetnym doświadczeniem wartościowym samym w sobie. To doznanie właśnie tego uczucia było niesamowite. Co prawda w innym ujęciu, tak jak to mówisz, bo ja tutaj mówię teraz o hipnozie, ale jednak doświadczenie takie było autentycznie bezcenne.
[19:58] - Warto wspomnieć osoby, które żyją czy mają jak gdyby tych zmarłych na uwięzi swoimi wspomnieniami.
[20:05] - Mhm, mhm.
[20:05] - Zetknąłeś się z czymś takim?
[20:07] - Myślę, że jest to całkiem możliwe, ale też tylko przypuszczam, że w takiej sytuacji, kiedy ta osoba odchodząca ma małą świadomość tego, co, co może stać się z nią później. Natomiast ta myśl tej osoby, która w jakiś sposób tamtą osobę więzi, no musi być mocna bardzo.
[20:24] - Jak oderwać tych, którzy ugrzęźli we własnym umyśle, którzy są bombardowani wspomnieniami osób żyjących, bo oni również będą grzęznąć. Spotykasz jakiegoś strasznego zbója. Czy będziesz starał się również go odzyskiwać?
[20:40] - Raczej się będę starał. Nie próbuję tutaj wartościować w takim naszym tutaj ziemskim systemie wartościowania. Kiedy widzę albo, albo kiedy czuję, że znajduję się w pobliżu kogoś, kto w jakiś sposób utkwił i nie może ruszyć dalej, to staram się mu pomóc bez względu na to, jaką był osobą.
[20:56] - Twoje możliwości będą ograniczone, bo ty masz przed sobą nie tylko to poczucie winy tej osoby, która ugrzęzła, ale jeszcze te kilkadziesiąt osób, setki czy może nawet tysiące osób, które obciążają taką osobę. Jak byś sobie wtedy z tym poradził? Bo to będzie potężna moc. Tutaj się wydaje, że to jest tylko zwykła myśl, a tam to jest po prostu siła sprawcza.
[21:19] - Nie miałem nigdy takiej sytuacji, żeby spotkać kogoś faktycznie takiego, jak mówisz teraz, aż tak bardzo obciążonego. Nie zdarzyło mi się to. Natomiast myślę, że gdyby taka sytuacja była i to gdybym w ogóle zdążył się tym zająć, no to byłby to faktycznie kawał ciężkiej roboty, bo trzeba by się było po kolei prawdopodobnie zwracać albo grupowo do przewodników tych osób, które w jakiś sposób więżą tę jedną osobę, aby pomogły właśnie odzyskać tamtą. Trzeba by było się albo właśnie po kolei zwracać, albo grupowo. Nie widzę innej, innej opcji, bo oczywiście można by było spróbować odgrodzić tę, ten uwięziony byt jakimiś blokadami, tak? Odblokować go po prostu w jakiś sposób i posłać go dalej, zanim coś go dosięgnie z powrotem. Ale to faktycznie by musiała być taka energia, taka siła, że nie wiem, czy jedna osoba dałaby radę tego dokonać.
[22:05] - Jeżeliby dostroić kogoś do planu mentalnego, to znaczy się odciąć mu możliwość odczuwania tych emocji. Jeżeliby zetknął się z odczuciem wielkiej miłości.
[22:18] - O właśnie, o właśnie.
[22:19] - Jeżeli wypaliłaby w nim to wrzaskliwe trzewienie i tą złość, co by było wtedy?
[22:24] - No to jest właśnie, to jest szansa na to, żeby właśnie takie byty trwale poprawiły swoją naturę. Tak bym to nazwał. Ja tak staram się robić. W momencie, kiedy zwracam się do takich bytów, takich gdzieś złośliwych, których ciężko jest odwołać, zazwyczaj wyjaśniam im, że po prostu zbłądziły tutaj, w tym miejscu, w którym są i tłumaczę im, że pomimo tego wszystkiego, co się stało, to nie jest tak, że one nie zasługują na coś więcej, bo każdy zasługuje na coś więcej i gdzieś w nich, chociażby teraz tego nie widać, tkwiła kiedyś ta cząstka piękna miłości i nadal jest ta cząstka tego piękna. Wystarczy tylko je wyzwolić, bo wystarczy odrobina, taka malutka cząstka, żeby nagle pokonać całą tą barierę tej ciemności, tego zła, tych niskich właśnie wibracji, które gdzieś tam się znajdują, które ogarnęły właśnie czyny tej istoty. No i wówczas, kiedy spróbujemy dotrzeć do tej małej cząstki tego jądra, które znajduje się gdzieś, to jest szansa na to właśnie, że ta zmiana będzie trwała, a nie będzie to tylko taką blokadą czasową, chwilową. Więc ja właśnie próbuję zwracać się do tych istot, tłumacząc im to, że to nie jest tak, że one nie są warte na przykład tej przemiany, tej transformacji, bo nie ma takiej istoty, która by nie zasługiwała na tę miłość, która jest tym fundamentem, która jest tą właśnie energią budującą. Bardzo często się udaje dotrzeć do tych istot poprzez wytłumaczenie im tego, że one także są warte doznania tej miłości. Idąc dalej, czynią lepiej dla siebie jednocześnie. No bo przecież tam dopiero połączą się z tym, z tym wszystkim, co było dla nich dobre za życia.
[24:04] - Udało ci zetknąć się jakiegoś mistrza, jakąś osobęKtóra by przewyższała swoimi umiejętnościami twoje i podziękowałaby ci za twoje próby pomocy tym osobom, które gdzieś ugrzęzną. Dała ci coś z siebie, coś, co by cię po prostu zaszokowało, olśniło, wzruszyło i wprawiło w niesamowity nastrój podziwu.
[24:27] - Bardzo często mnie to wzrusza, kiedy osiągam taki kontakt z opiekunami tych osób, tych bytów, które są odprawiane dalej. W momencie, kiedy one są uwięzione w tym planie, to ten ich opiekun nie opuszcza ich tak naprawdę. On cały czas gdzieś tam błądzi też w pobliżu i-
[24:44] - Męczy się chłopina.
[24:45] - Tak, tak. Męczy się, ponieważ też on nie jest w stanie sam z siebie wymusić tego postępu. Dlatego jest też poniekąd uwięziony blisko tego bytu. No i wówczas takie doznanie, o którym mówisz, to właśnie ta wdzięczność płynąca od tego przewodnika jest bardzo wzruszająca. No jest bardzo ciekawym doznaniem, niepowtarzalnym. To na pewno jest czymś fantastycznym wówczas.
[25:06] - Co twoim zdaniem należałoby zrobić jeszcze za życia, żeby w momencie, gdy się ono już skończy, trafić w obszary światła, gdzie jest po prostu super wspaniale?
[25:14] - Należy chociaż troszeczkę spróbować poznać te obszary. Rozwój duchowy, medytacja. Takie najprostsze sposoby. Próba sięgnięcia, chociaż dotknięcia tego świata już teraz, bo wówczas jesteśmy przygotowani na to i dużo łatwiej jest nam zaakceptować to nowe miejsce. A wiadomo, że zazwyczaj jest tak, że to, co nieznane budzi w nas jakiś strach, niepewność. Gubimy drogę. Jeśli poznamy już trochę teraz tę drogę, jeśli ją zobaczymy, będzie nam zdecydowanie łatwiej. I myślę, że to jest taki tutaj punkt. Taka rada, którą można podsunąć właśnie każdemu, kto chciałby mieć pewność, że nie pogubi się wówczas, gdy przyjdzie ten moment.
[25:52] - Ale wiesz, my mamy ciągle wątpliwości, czy w ogóle to jest możliwe, czy to jest prawdą, czy ten wewnętrzny świat jest odbiciem rzeczywiście tego świata duchowego. Ludzie są targani rozterkami i w tym wypadku wiedzieć to, co mówisz, czy ewentualnie zrobić to coś takiego oznacza uwierzyć, że to jest możliwe. A więc automatycznie jesteś już chroniony. Ale co zrobić z tymi osobami, które nie wierzą? Nie wierzą, że to jest możliwe, że w ogóle istnieje życie po śmierci i że cokolwiek ma sens.
[26:19] - Powiem tak, że kiedyś również nie wierzyłem w to, że to jest możliwe, bo pamiętam takie czasy, kiedy byłem także bardzo sceptycznie nastawiony do zjawisk takich. Wszystko zmieniło się w momencie doświadczenia i doznania. To była sytuacja takiej zmiany o, nie wiem, trzysta sześćdziesiąt stopni. Z miejsca takiej osoby właśnie sceptycznej bardzo szybko stałem się osobą nawet nie tyle wierzącą, bo to ja bardzo nie lubię tego określenia właśnie wiara. Dla mnie bycie poza ciałem i podróżowanie to jest przede wszystkim doświadczenie i jeśli wiązać je z wiarą, to ono tutaj się bardzo przeplata. W momencie doświadczenia to już nawet nie jest wiara, to już jest wtedy właśnie świadomość i pewność tego doświadczenia. Czyli-
[26:59] - No tak, ale zawsze ktoś może ci przyjść i powiedzieć, że masz halucynacje, że falami elektromagnetycznymi można wywołać pewne zmiany, które są przybliżone do tego, które ty przeżywasz. I co wtedy zrobisz? Jak wyjdziesz z takiej sytuacji?
[27:10] - Nigdy nie próbowałem doszukiwać się takich dowodów w świecie rzeczywistym. Istnieją też takie zagadnienia jak na przykład telepatia, próby połączeń telepatycznych. Ciężko wydaje mi się byłoby to całkowicie obalić współcześnie. Natomiast wszyscy niby wiemy, że to istnieje i że jest to możliwe, żeby odtrącić w ogóle możliwość istnienia takiego poza ciałem albo próby właśnie przesyłania informacji bez użycia jakichś innych narzędzi, poza właśnie świadomością, musielibyśmy także odtrącić możliwość takiej komunikacji telepatycznej. Mnie się też zdarzyły takie przypadki, które w jakiś sposób dla mnie albo dla innych osób potwierdzałyby to, że, że to faktycznie zdarza się naprawdę. Na przykład na zlocie obenautów miałem taką sytuację, że będąc poza ciałem krążyłem sobie wokół tego ośrodka, gdzie nocowaliśmy. W pewnym momencie zauważyłem kilka osób z towarzystwa, które też się kręciły blisko właśnie tego ośrodka. Podszedłem do dwóch, z którymi wymieniłem myśli, bo ja to tak nazywam. Raczej nie używam formy werbalnej komunikacji będąc poza ciałem, tylko staram się wszystko robić mentalnie, myślowo. No i wówczas skomunikowałem się z dwiema osobami.
Także znajdowały się przy ośrodku. Ciekawe było to, że następnego dnia jedna z tych osób potwierdziła to, że my faktycznie się spotkaliśmy i bylibyśmy, byliśmy dokładnie w stanie nawet powiedzieć, jakie to były te myśli, które wymieniliśmy będąc wtedy poza ciałem. Dla tej drugiej osoby, która ze mną wówczas wymieniała myśl, było to właśnie takie zaskoczenie. A przecież faktycznie no tak, no tak, ja się spodziewałem, że tak będzie. Natomiast ta druga osoba dopiero w momencie, kiedy ja podszedłem do niej i pisałem, że tak było, ona to potwierdziła całkowicie. Myślę, że byłby taki dowód, jeśli ktoś by szukał. No to była jedna taka. Taka jedna, która gdzieś w sposób taki bardziej namacalny by potwierdzała prawdziwość tych zjawisk. Ta druga osoba dopiero w momencie, kiedy ja podszedłem do niej i pisałem, że tak było, ona to potwierdziła całkowicie. Myślę, że byłby taki dowód, jeśli ktoś by szukał.
Będąc poza ciałem podróżowałem do swoich przyjaciół, odwiedzałem ich w mieszkaniu. O tyle, o ile ci przyjaciele nigdy nie zauważyli tego, że ja na przykład mogłem być w pobliżu, o tyle na przykład zwierzęta w mieszkaniach tych osób nagle odczuwały. Zdarzały się takie sytuacje, że ja będąc w mieszkaniu kogoś znajomego, nagle pies stawał naprzeciwko mnie i zaczynał szczekać. Więc dla mnie automatycznie był to dowód na to, że faktycznie coś się dzieje. I później ci moi znajomi przyjaciele opowiadali o tym, że słuchaj Piotrek, taka sytuacja, bo tutaj wczoraj w nocy na przykład pies tak nagle stanął koło drzwi i zaczął szczekać, a oni już tak trochę z uśmiechem, no bo oni wiedzą, że czasami zdarza mi się gdzieś podróżować. To mógłby być taki dowód. Tylko że oczywiście są to takie dowody, które my możemy gdzieś interpretować. Bo tak naprawdę może to być sytuacja zbieżna i przypadkowa, że pies nagle gdzieś stanął i zaczął szczekać.
[29:58] - Też kiedyś spotkałem psa. Wobec siebie byłem-W parku siedziałem na ławce, zrobiło mi się OBE i wyszedłem z ciała. Akurat przyszła grupa ludzi ze swoimi wielkimi psami i te psy przyglądały mi się. Podszedłem do jednego, chciałem go pogłaskać. A on mnie tym swoim ciałem fizycznym chlap za rękę. Odczułem to jako chłód. Nie zrobiło to na mnie wrażenia. I co było dziwne, patrzę, jakiś pies nabiera rozpędu i na mnie skacze. Rzuca się. To w ułamku sekundy przesunąłem się, a on przeszybował przez to miejsce, w którym ja się znajdowałem, a fizycznym ciałem siedziałem gdzieś chyba z dwa, trzy metry obok.
Wiem, że przyszli ci ludzie. Postarali się psy uciszać, bo one zaczęły trochę raban robić. Chciałem parę psów jeszcze gładzić po czuprynie. Nie dało się. Psy zareagowały gwałtownie, szczekały. To było też dla mnie dowodem, że zwierzęta widzą.
[30:43] - Też miałem zazwyczaj przygody z psami, które odczuwają i widzą. Mhm.
[30:47] - No więc można by było powiedzieć nawet, że jeżeli jakiś złośnik do nas przyjdzie, nasza psina uratuje nas.
[30:52] - Tak.
[30:53] - I straszy tego zbója.
[30:54] - Tak.
[30:55] - Bo wtedy na mnie wrażenia to nie zrobiło jak mnie chlapnął tą paszczą za rękę. Gdyby jemu się OBE zrobiło, to by musiał uciekać.
[31:03] - Pewnie tak.
[31:04] - Ja miałem taką kiedyś świnkę morską, która siedząc w klatce, zamierała w bezruchu i biegała po pokoju. Co by było, gdyby zwierzęta robiły OBE?
[31:14] - Szczerze mówiąc trudno mi tutaj odpowiedzieć, ponieważ nie spotkałem nigdy aż tak namacalnie zwierząt będąc poza. Poza tymi właśnie przypadkami, takimi odosobnionymi. No myślę, że tak. Tylko że właśnie ta kwestia tego ataku, o którym mówisz. Jakby to miało wyglądać? Czy to by był taki atak astralny pozorowany na atak fizyczny? Czy to by trzeba było jakiejś prowokacji użyć tutaj, żeby takie zwierzę nakłonić do ataku?
[31:38] - W przypadku tego mojego psa on nie był zainteresowany jakimkolwiek kontaktem. On sobie nie życzył tego. Ja zrobiłem to przeciwko jego woli. To znaczy się chwyciłem go za głowę. Ewentualnie albo odczuwał to jako jakieś nieprzyjemne doznanie i w związku z tym bronił się albo nie akceptował w ogóle mojego towarzystwa w swoim pobliżu. Tego nie będę wiedział i zresztą nawet nie było to potrzebne.
[31:58] - Tak, bo tutaj też kwestia taka czy nawet zwierzę, które doznaje takich zjawisk, jeśli faktycznie można tutaj tak powiedzieć, to czy ono jest w ogóle świadome tego, że w tej chwili znajduje się w jakimś innym planie? Bo będąc tak jak wcześniej właśnie ta sytuacja w parku, o której mówiłeś, w tym planie fizycznym nagle dostrzega coś z innego planu, czyli ciebie. I to być może wydało się takie dziwne i tutaj nastąpił atak. Natomiast czy zwierzę będące właśnie w poza ma świadomość w ogóle tego, że jest w innym planie i wówczas, kiedy zobaczyłoby kogoś z tego planu również, czy nie zareagowałoby normalnie?
[32:34] - Jestem przekonany, że zwierzęta mają również jaźń, coś takiego jak my. Tylko nie radzą sobie z tymi procesami umysłowymi. Ale nasuwa się cała masa pytań. Co zrobić w takim razie z tymi zwierzękami, które trzymamy w klatkach i służą nam za pokarm? Wspaniale się z tobą rozmawiało. Przyniosłeś dużo nowego, zwłaszcza te egzorcyzmy. Dziękuję ci za rozmowę.
[32:53] - Dziękuję bardzo również.
[32:55] - Pragniemy się z państwem pożegnać i zapraszamy za tydzień. Do usłyszenia Państwu. Produkcja i realizacja Portal info www.info.org.pl