Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Mówią Świadkowie

Mówią Świadkowie

Odcinek: Odc. 106 - Dziedzictwo tajemnic. Rodzinne sekrety
Dzisiejszy odcinek w całości wypełni zapis rozmowy z dwójką Słuchaczy z Pomorza, którzy podzielą się z Państwem licznymi często trudnymi do wytłumaczenia przeżyciami, nie tylko ze swojego życia, ale również takimi, by tak rzec, wyjętymi z zakamarków wielopokoleniowej rodzinnej pamięci. Usłyszymy opisy spotkań z duchami, kontaktów z zaświatami, obserwacji istot jak gdyby żywcem wyjętych z ludowego folkloru oraz ciekawych przypadków związanych z postrzeganiem pozazmysłowym.

Uwaga: dla zapewnienia pełnej anonimowości rozmówcy poprosili o zmianę barwy głosu oraz niepodawanie dokładnie nazw miejscowości.

START 00:00:00
Wstęp 00:01:08
00) Słowo wstępu 00:02:28
01) Małe dziecko mówi obcym językiem. Czyżby ksenoglosja? 00:03:13
02) Jestem kolejnym wcieleniem swojego dziadka 00:05:11
03) Historia domu dziadka 00:08:26
04) Nowy dom, stare paranormalia 00:12:14
05) Obserwator-widmo 00:19:17
06) Nawiedzony poniemiecki dom 00:21:41
07) Wydaje mi się, że widzę i czuję więcej... - niezwykła historia bratanicy 00:29:33
08) Wizja senna ze zmarłą mamą kolegi bratanicy 00:39:52
09) Duch Marka 00:44:28
10) Zjawa dziadka Romka 00:52:04
11) Zjawiska paranormalne nie są tematem tabu 00:59:03
12) Dziwna postać o aparycji krasnala zakłóca nocny spokój 01:04:36
13) Diabeł Piszczałka. Humanoidalna istota o aparycji niedźwiedzia 01:06:29
14) Widmowe psy i zmora 01:20:59
15) Słowo zakończenia 01:25:00
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Audycja była zapisem rozmowy z dwiema osobami z Pomorza, które opowiadały o licznych doświadczeniach związanych z duchami, przeczuciami, zjawiskami niewyjaśnionymi i lokalnymi opowieściami rodzinnymi. Wspólnym motywem była wielopokoleniowa obecność takich historii w rodzinie oraz przekonanie, że zjawiska paranormalne nie są tam traktowane jako tabu, lecz jako część codziennego doświadczenia i rodzinnej pamięci. Pierwszy rozmówca zaczął od wspomnienia z wczesnego dzieciństwa: jako około trzyletnie dziecko miał nagle mówić przez kilka minut w obcym języku, wypowiadając całe zdania i gestykulując jak w rozmowie z kimś niewidzialnym. Rodzina nie potrafiła rozpoznać języka. Mężczyzna wiązał to później z własnym silnym zainteresowaniem językami obcymi oraz z historią dziadka, który w czasie wojny był w niewoli, uciekał, przebywał kolejno we Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii, a po latach wrócił do domu. Rozmówca sugerował też, że może być jego wcieleniem, bo sam z zainteresowaniem i łatwością uczył się języków, którymi posługiwał się wcześniej dziadek. Dodatkowym elementem było odkrycie z testu DNA, że dziadek miał drugie imię Bruno, które rozmówcy od dawna szczególnie się podobało. Wiele opowieści dotyczyło starego domu rodzinnego, przejętego po Niemcach po wojnie. Według relacji od zawsze działy się tam dziwne rzeczy: słychać było śmiechy, dźwięki i obecność czegoś niewidzialnego. W domu mieszkał kiedyś lekarz, który miał się powiesić na strychu, i to z nim łączono część zjawisk. Jedna z najbardziej charakterystycznych historii dotyczyła sytuacji, gdy matka rozmówcy opiekowała się niemowlęciem w pokoju z kaflowym piecem. Z kupy drewna przy piecu samoistnie wysuwały się kawałki opału, przelatywały przez pokój w stronę łóżeczka, wykonywały w powietrzu skręt o dziewięćdziesiąt stopni i spadały jej pod nogi. Zdarzenie powtórzyło się kilka razy, aż kobieta uciekła z pokoju. W tym samym domu ojciec słyszał nocami nienaturalnie głośny śmiech dobiegający z szafy. Po przeprowadzce do nowo wybudowanego domu zjawiska nie ustały. Mówiono tam o ruchu postaci przez długi korytarz, a rodzina podejrzewała, że teren mógł być dawnym cmentarzem. Jednej nocy matka i siostra rozmówcy zobaczyły w świetle telewizora mężczyznę w brązowych, sztruksowych ubraniach, idącego korytarzem do małego pokoju. Gdy poszły sprawdzić, nikogo tam nie było. Później sam rozmówca zobaczył w odbiciu monitora sylwetkę przechodzącą przez korytarz i znikającą w ścianie. W innym domu jego brat widywał czerwone, świecące oczy nad kaflowym piecem, a pewnego razu zobaczył z daleka, jak ktoś wchodzi do piwnicy; gdy wyszedł chwilę później, postać zniknęła. Jednym z najbardziej osobistych doświadczeń pierwszego rozmówcy była historia z koleżanką ze szkoły, której matka zmarła. W nocy przyśniła mu się nieznana wcześniej kobieta, która poprosiła, by zaopiekował się jej synem, bo może grozić mu coś złego. Dopiero po pogrzebie, gdy zobaczył zdjęcie zmarłej matki kolegi, rozpoznał w niej osobę ze snu. Uznał to za jedno z pierwszych wyraźnych potwierdzeń, że jego sny bywają kontaktami z kimś zmarłym. W innym przypadku, wiele lat później, po śmierci znajomego pana Marka, bardzo lubianego przez rodzinę, zobaczył go w nocy siedzącego na łóżku brata, opierającego się o stolik i patrzącego na niego. Na drugi dzień położył na to tarot i uzyskał potwierdzenie, że to rzeczywiście mógł być zmarły znajomy. W tej samej części rozmowy pojawił się też wątek obserwacji postaci na drodze. Jako nastolatek rozmówca widział przy szkolnej drodze młodego mężczyznę z blond włosami, wychylającego się zza drzewa i patrzącego na grupę znajomych. Inni nie widzieli nikogo. Podobnie jego brat, jadąc kiedyś do pieca w piwnicy starego domu, zobaczył postać wychodzącą zza domu i wchodzącą do piwnicy; gdy wrócił, ujrzał ją ponownie opuszczającą to miejsce. Uderzający był też przypadek z aparatem cyfrowym: po zrobieniu kilku zdjęć w miejscu uznawanym za nawiedzone obiektyw aparatu został fizycznie uszkodzony, a na zdjęciach pojawiły się liczne orby układające się jakby w kierunku wychodzącym z piwnicy. W tym samym domu krążyła też rodzinna opowieść o jedenastu osobach zamordowanych w czasie wojny, co łączono z liczbą kul widocznych na fotografii. Druga część rozmowy należała do bratanicy pierwszego rozmówcy, która opowiadała własne doświadczenia od dzieciństwa. Jako kilkuletnia dziewczynka miała widzieć postacie nad sobą podczas snu u babci, a po śmierci prababci przez kilka nocy nawiedzała ją zmarła, pytając, dlaczego nie przyszła się pożegnać. Gdy dziewczynka w końcu pojechała na cmentarz i pożegnała prababcię, nocne wizyty ustały. Później, mając około dwanaście lat, zobaczyła w progu pokoju młodą kobietę opartą o futrynę. Postać wydała jej się znajoma i dopiero z czasem zaczęła ją kojarzyć z samą sobą z tamtego okresu, co uznała za możliwy ślad doświadczenia poza ciałem albo bardzo dziwne wrażenie podobieństwa. Kolejne wydarzenie potwierdziło dla niej, że sny mogą mieć znaczenie kontaktowe. Przyśniła jej się nieznana kobieta, która poprosiła, by przypilnować jej syna po śmierci. Niedługo potem zmarła mama kolegi. Po pogrzebie, na zdjęciu przy grobie, rozpoznała w niej kobietę ze snu. Uważała to za pierwszy wyraźny dowód, że jej wcześniejsze doświadczenia nie były przypadkowe. Sama mówiła, że w rodzinie od zawsze rozmawiano otwarcie o takich rzeczach i nigdy nie zbywano dzieci słowami, że „to tylko sen”. Jednym z najmocniejszych przeżyć tej rozmówczyni było spotkanie ze zmarłym znajomym rodziny, panem Markiem, którego bardzo lubiła jako dziecko. Po jego śmierci, gdy spała z bratem w pokoju, obudziła się i zobaczyła postać siedzącą na łóżku brata, opartą na stoliku i patrzącą na nią. Najpierw wzięła ją za brata, bo leżała naprzeciw jego łóżka, ale po chwili rozpoznała Marka. Przestraszona przykryła się kołdrą. Następnego dnia pojechała na cmentarz, zapaliła świeczkę i poprosiła, by więcej do niej nie przychodził. Zdarzenie uznała za najbardziej przerażające w życiu, bo nie miała wątpliwości, że widziała rzeczywistą postać, a nie sen. W życiu dorosłym, już po przeprowadzce do domu męża, nadal doświadczała obecności. Opisywała uczucie ucisku w klatce piersiowej, które wiązała z późniejszymi zjawiskami. W czasie drugiej ciąży, w nocy, wychodząc do toalety, zobaczyła w salonie męża starszego mężczyznę siedzącego na kanapie. Gdy wróciła, już go nie było. Następnego dnia mąż pokazał jej zdjęcie i wyjaśnił, że był to dziadek Romek, dawny domownik i poprzedni właściciel domu. Rozmówczyni twierdziła, że widziała go bardzo wyraźnie, jak zwykłego człowieka, i że później miała wrażenie, iż w tym domu stale obecni są zmarli dawni mieszkańcy. Po pewnym czasie próbowała ich „odesłać” rytuałem, po czym takie sytuacje miały się skończyć. W rodzinie wielokrotnie zdarzały się też wspólne potwierdzenia widzeń. Rozmówczyni wspominała, że około piątej rano zobaczyła przy oknie postać swojej prababci, a w tym samym czasie jej trzyletni syn obudził się i wskazał dokładnie to samo miejsce. Tego samego dnia jej ojciec w domu rodzinnym również zobaczył idącą przez korytarz babcię Helenę, choć nie od razu rozpoznał, że to nie była żywa osoba. Takie równoległe doświadczenia utwierdzały ich w przekonaniu, że zjawiska są realne, choć rozmówczyni podkreślała, że nie każde wrażenie od razu uznaje za paranormalne. W końcowej części audycji pojawiły się opowieści z pogranicza ludowego folkloru. Matka rozmówcy wspominała, że jako dziecko szarpała się nocą z czymś, co przypominało krasnala w czerwonej czapce, próbującego ściągnąć jej kołdrę. Najbardziej rozwinięta była jednak rodzinna legenda o włochatej, humanoidalnej postaci, określanej jako „małpolud” albo „diabeł piszczałka”. Wujek rozmówcy wracając z pól o świcie miał spotkać wysokie, owłosione stworzenie, stojące na dwóch nogach i zachowujące dystans na odległość wyciągniętego kija. Psy piszczały i chowały się przy nim, a istota nie wydawała dźwięków ani nie atakowała, tylko jakby towarzyszyła mu w odległości na skraju drogi, aż ten dobiegł do skrzyżowania i uciekł do domu. Później inny świadek z tych samych okolic opisał niemal identyczne spotkanie, a jeszcze inna osoba wspominała podobną postać i nazywała ją diabłem. Rozmówca przywołał też epizod z przydrożnego lasu, gdzie jego brat z dziewczyną zobaczyli wśród drzew dziwny ruch, po czym w samochodzie samoistnie przekręciło się boczne lusterko. Audycję domykała refleksja o tym, że w rodzinie i wśród bliskich takie zdarzenia rozciągają się na dziesiątki lat, ale nie są codziennością. Rozmówcy podkreślali, że nie każdą drobną rzecz uznają za duchy; starają się najpierw szukać racjonalnego wyjaśnienia. Dopiero gdy zjawiska są wspólne dla kilku osób, pojawiają się wielokrotnie albo zostawiają po sobie konkretne ślady, traktują je jako realne. W ich opowieściach szczególnie wybrzmiewało przekonanie, że śmierć nie kończy wszystkiego, a zmarli mogą czasem dawać o sobie znać w snach, w domu albo na miejscu, z którym byli związani za życia.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).