[00:00] - W Radiu Paranormalium minęła przed chwilą godzina 20:00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć zapowiedzianą niedawno audycję poświęconą postrzeganiu pozazmysłowemu na żywo 27 maja 2025 roku. Witają państwa prowadzący Marek Sęk „Ivellios” oraz nasz dzisiejszy gość Barbara Falbierska. Dobry wieczór, Barbaro.
[00:23] - Dobry wieczór, witam serdecznie.
[00:26] - Zanim przejdziemy do tematu dzisiejszej rozmowy, powiedz proszę kilka słów o sobie. Przedstaw się naszym słuchaczom. Kim jesteś i czym się zajmujesz?
[00:34] - Okej. Witam serdecznie jeszcze raz. Może troszeczkę przybliżę swoją postać, bo mnie nie widać. Zaznaczę tutaj jeszcze, że jest to mój debiut w radio. Jestem kobietą, która jest w połowie stulecia poza połową stulecia, czyli jestem już dojrzała, doświadczona. Jestem mamą dorosłych dzieci. Już w swoim życiu byłam wdową. Obecnie jestem szczęśliwą żoną, a na co dzień jestem terapeutką holistyczną, hipnoterapeutką, naturopatką. Moim konikiem w pracy z ludźmi jest przestrzeń Kronik Akaszy, gdzie pracujemy z emocjami, z traumami. Tyle o mnie.
Tak jak wspomniałeś, dzisiaj porozmawiamy sobie o postrzeganiu pozazmysłowym.
[01:36] - Wiem, że prowadzisz stronę internetową o bardzo intrygującym adresie jestescudem.pl. Co to dla ciebie znaczy być cudem? Skąd pomysł właśnie na taką nazwę?
[01:48] - Jesteś cudem, czyli cud, ciało, umysł, dusza. To jest holistyczne połączenie ciała, umysłu i duszy. Człowiek jako całość. W mojej pracy uważam, że ta całość jest bardzo istotna. Nie możemy się zająć tylko częścią człowieka, tylko emocjami albo tylko pracą z duszą i z tym, co pozazmysłowe, albo tylko z ciałem, bo tylko praca z całością przynosi najlepszy rezultat, całkowite uzdrowienie. A skąd nazwa? Skąd pomysł na nazwę Jesteś Cudem? W roku 2019 brałam udział w szkoleniu Wejście do Kronik Akaszy z Gabrielle Orr. Tam zmieniło się moje postrzeganie na cały świat, na to, co robię, kim jestem, co chciałabym robić. Już wtedy wiedziałam, co chciałabym robić.
Zawsze marzyłam o tym, żeby czytać przestrzeń. Zawsze patrzyłam z podziwem na to, co robią jasnowidze, wróżki, osoby, które czytają przestrzeń, osoby, które prowadzą ustawienia, na przykład systemowe i tak dalej. Osoby pracujące z energią. To dla mnie było fascynujące i podczas szkolenia na Kronikach Akaszy ta przestrzeń się otworzyła. W momencie, gdy postanowiłam, że już pójdę tą ścieżką, że stworzę sobie stronę internetową i tak dalej, zapytałam w moich Kronikach Akaszy, jaką nazwę sobie założyć, jaką domenę wybrać. Właśnie taką nazwę usłyszałam. Ta nazwa teraz jest obecnie bardzo popularna z tego, co widzę. To określenie cud, ciało, umysł, dusza. I cieszę się, że taką właśnie wybrałam. Z tego, co później zobaczyłam, Gabrielle Orr też napisała książkę „Jesteś Cudem”.
Motto moje, to motto też mam zapisane na mojej stronie: jesteś cudem, a ja pomogę ci ten cud w tobie na nowo odnaleźć, odkryć.
[04:05] - Ja myślę, że wiele osób uczestniczących w warsztatach poświęconych postrzeganiu pozazmysłowemu może zgodzić się co do tego, że udział sam w takich warsztatach bardzo dużo może zmienić. Właściwie zawsze coś zmienia w postrzeganiu naszej rzeczywistości, prawda?
[04:23] - Tak. Otwiera się przestrzeń. My się otwieramy, my zauważamy dużo więcej możliwości. Także tak, masz rację.
[04:34] - Ja jeszcze tylko słuchaczom wspomnę, że dzisiaj nadajemy na żywo 27 maja 2025 roku, a to oznacza, że będziemy monitorować z naszym dzisiejszym gościem, z Barbarą Falbierską czata pod kątem pytań od państwa. Także jeżeli będzie na to czas, i jeżeli oczywiście będą pytania, to oczywiście będą one przekazane naszemu dzisiejszemu gościowi i znajdą, myślę, swoją odpowiedź. Także piszcie na czatach na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym transmisji na YouTube. Można także wysyłać SMS-y z pytaniami pod numer 53620 493, a my przechodzimy do tematu głównego naszej dzisiejszej rozmowy, czyli do postrzegania pozazmysłowego. Czym właściwie jest postrzeganie pozazmysłowe i jak je rozumiesz? Co powinniśmy rozumieć pod tym pojęciem według ciebie?
[05:39] - Okej, ja może najpierw powiem regułkę tego postrzegania pozazmysłowego. Postrzeganie pozazmysłowe lub po angielsku extrasensory perception, czyli w skrócie ESP. Termin od lat badany na całym świecie. Postrzeganie pozazmysłowe to sięganie po nieograniczone informacje z biblioteki wszechświata lub, jak kto woli, ze świadomości globalnej, z pola informacyjnego z pominięciem podstawowych zmysłów: wzroku, węchu, smaku, słuchu i dotyku.I według mnie, według moich obserwacji, postrzeganie pozazmysłowe to nic innego jak jasnowidzenie, jasnoczucie, telepatia, prekognicja, głęboko rozwinięta intuicja, jasnosłyszenie, jasnośnienie. Czyli to, co znamy już do tej pory, to jest właśnie postrzeganie pozazmysłowe.
[06:42] - Czyli można powiedzieć, że osoby jasnosłyszące bądź jasnowidzące, bądź jasnoczujące, mając tylko jeden zakres tych możliwości, są wyspecjalizowane w postrzeganiu pozazmysłowym, tak?
[06:57] - Myślę, że tak. Popatrz, bo jeżeli masz umiejętność wejścia w przestrzeń pola w jakikolwiek sposób, to pomijasz zmysły. Czyli tak to rozumiem, że nie jest istotne, w jaki sposób. My jako ludzie różnimy się od siebie. Ja osobiście jestem jasnoczująca. Bardzo odczuwam przez czucie. Podczas sesji na przykład odczuwam, jak czuje się klient, z jakimi emocjami do mnie przychodzi, z jakimi blokadami, gdzie te blokady w ciele utrzymuje. Odczuwam jego traumy z przeszłości. Plus nasłuchuję to pole informacyjne, co mówi, na co mam zwrócić uwagę, jak poprowadzić i co uzdrowić. Inna osoba jasnowidzi, czyli widzi te wszystkie elementy i to widzenie prowadzi.
I tak dalej. Ale jak jesteśmy już przy tych naszych darach, to może opowiem tak troszeczkę dla rozluźnienia fajną historię z moją koleżanką, już obecnie koleżanką, nawet przyjaciółką. Była kiedyś moją klientką. Bardzo się polubiłyśmy. Zazwyczaj nie zapisuję danych klientów. Do niej też nie zapisałam. I nagle przyszło mi do głowy, żeby ją poinformować o czymś. To była właśnie tematyka z postrzeganiem pozazmysłowym. I ja tak: „Kurczę, jak ja ją znajdę? Jak w ogóle ona miała na imię?
Wiem, jak wygląda. Wiem, z czym pracowałyśmy, ale nic więcej”. To siedzę, scrolluję swój telefon, szukam w SMS-ach tych bez podpisów, tych niezapisanych. Szukam, który może być od niej. Znalazłam. Jest numer. To już dużo mam. Dzwonię do niej. Nie uwierzysz, jak mnie przywitała. Odebrała telefon i mówi tak: „To jest niewiarygodne".
A ja mówię: „Co?” . „Od tygodnia wyobrażam sobie, że wyciągam antenkę u siebie i wyobrażam sobie ciebie, że wyciągasz swoją antenkę i te antenki się łączą i wysyłają sobie informacje". A ja mówię: „Co ty do mnie w ogóle mówisz i co mi wysyłałaś?" . „Wysyłałam do ciebie informację: zadzwoń do mnie". A ja mówię: „A nie łatwiej było zadzwonić do mnie?" . Ona mówi: „Nie, nie byłoby magii". Zobacz, jakie to jest fantastyczne. Czyli to jest takie potwierdzenie, że korzystamy, jeżeli chcemy, to korzystamy z tego postrzegania, z intuicji, z telepatii.
[09:51] - Te antenki to właściwie takie bardzo wizualne przedstawienie, jak telepatia działa.
[09:57] - Tak. Telepatia, widzisz, tutaj można rozciągać temat. Z moimi dziećmi od zawsze telepatycznie się porozumiewaliśmy. Jeszcze nie byłam w rozwoju duchowym, a wysyłaliśmy sobie telepatycznie różne myśli i do dzisiaj tak jest. I to jest naprawdę fantastyczne, żeby tak móc się porozumiewać. Popatrz, w tym momencie mamy komputer, mamy telefon, ale wystarczy, że nam to wszystko ktoś wyłączy, nad czymś już nie zapanujemy. I co wtedy? Ludzie prehistoryczni w taki sposób właśnie wykorzystywali postrzeganie pozazmysłowe do tego, żeby przetrwać. Czyli nie bądźmy gorsi niż prehistoryczni ludzie.
[10:48] - Kiedyś się używało takiego niepoprawnego, nieeleganckiego określenia „prymitywni". A jak się okazuje, że oni wcale tacy prymitywni nie byli. Pod pewnymi względami byli bardziej uzdolnieni, czy też bardziej rozwinięci od nas.
[11:05] - Może nie bardziej, tylko korzystali z tych naturalnych darów, które my gdzieś po drodze utraciliśmy.
[11:12] - A czy każdy człowiek ma dostęp do informacji z pola świadomości? Czy to jest dar tylko dla takich wybrańców?
[11:19] - To jest dobre pytanie, bo jak myślisz? Jak ty myślisz? Ja odpowiem oczywiście. A jak ty myślisz?
[11:31] - Myślę, że to potrafi się u niektórych osób, nawet niekoniecznie świadomych istnienia takich fenomenów, objawić. Taki typowy przykład, to trzeba być mną, żeby tak powiedzieć. Taki przykład: myślisz o kimś i ta osoba dzwoni. To sugeruje, że każdy może uzyskać dostęp do tych danych z kroniki Akaszy, do tego połączenia. Tylko nie każdy o tym wie i nie każdy potrafi to kontrolować.
[12:05] - Dokładnie. A ja tutaj rozwinę troszeczkę ten temat. W momencie, gdy się rodzimy, rodzimy się jako świetliste istoty, czyste istoty z czystym sercem, z wysokimi wibracjami. Istoty, które mają dostęp, można to powiedzieć-Jedni się mogą z tym zgadzać, inni nie. Jesteśmy częścią Boga, czyli na wzór Boga, na wzór doskonałości. Tak jak mówię, każdy niech sobie to wytłumaczy po swojemu. To nie jest istotne, jak sobie to wytłumaczymy, ale rodzimy się jako doskonała istota. Małe dzieci do siódmego roku życia żyją w permanentnej hipnozie, w stanie alfa. Niektórzy mówią, że nawet w stanie theta. Do siódmego, ósmego roku życia są chłonne jak gąbka, czyli chłoną wszystko do swojego typu komputera, do swojej podświadomości.
Wszystko to, co je otacza, co słyszą, co się do nich mówi, co się mówi obok nich, co inni robią, czego inni oczekują, nawet to, co inni myślą. Bo te dzieciaki w stanie alfa cały czas są otwarte na postrzeganie pozazmysłowe, na to, co płynie ze świadomości globalnej, na poczucie. Dzieciaki czują swoich rodziców, opiekunów. Czują inne dzieci w przedszkolu, opiekunów. Niekiedy do tego stopnia, że nieświadomie biorą na siebie jakieś emocje. Nawet totalna biologia potwierdza, że dzieciaki do siódmego roku życia chronią swoich rodziców w myśl: „Z miłości do ciebie wezmę twój stres, twoją chorobę, twoje zmartwienie na siebie, żeby ciebie ochronić, bo jak ciebie nie będzie, to ja nie przetrwam”. Czyli znowu takie pierwotne myślenie człowieka pierwotnego: „Nie przetrwam bez tego dorosłego”. To wszystko jest na poziomie podświadomym, nieświadomym, ale tak to właśnie istnieje. Totalna biologia to potwierdza i cała reszta. Te dzieciaki czują i postrzegają, widzą więcej.
Często się mówi, że dzieci boją się jakichś stworów, że dzieci widzą zmarłych przodków, których nigdy wcześniej nie widziały. Rozpoznają ich na zdjęciach i mówią: „O, dziadek, babcia” czy: „O, ja go znam” i tak dalej. Często się tak zdarza. I tak się mówi: „On z tego wyrośnie”, tak? I my z tego właśnie wyrastamy, bo rodzimy się z tym darem wszyscy. Wszyscy, którzy posiadają duszę, tak myślę. Rodzimy się z tym darem i to powoli gdzieś zanika. Nie wiem, czy tutaj odpowiedziałam na twoje pytanie, czy rozwinąć jeszcze mocniej?
[15:21] - Jeżeli chcesz coś jeszcze dodać, to możesz się rozwinąć jak najbardziej. Tutaj patrzę na komentarze na czacie, które się pojawiają, i pan Oskar, nasz słuchacz, podał taki dosyć smutny przykład komunikacji telepatycznej, który też można podciągnąć, skategoryzować jako taką monicję: „Raz obserwowałem przelot kawek jesienią i pomyślałem, że trzeba pojechać do wujków. Wybieraliśmy się tam z tatą. Za chwilę zadzwonił do nas jeden z wujków i powiedział, że ten drugi nie żyje”.
[15:53] - Dokładnie tak. Ja tak mam właśnie ze śmierciami w rodzinie. Nie wiem, czy dobrze śmierć odmieniłam w mowie, ale to nieistotne. Też tak mam w rodzinie. Właśnie dzisiaj o tym też wspominałam do znajomego. Jak umarł mój tata, akurat często sobie puszczam losowo jakieś piosenki na Spotify i piosenki lecą, a tutaj nagle Mori Dawida Podsiadło. Muszę iść. I łezka mi poleciała, bo poczułam, że tata odszedł i jeszcze się piosenka nie skończyła, jak dostałam telefon, że faktycznie tata odszedł. Czyli przestrzeń też do nas mówi. Tak jak tutaj te ptaki, to przestrzeń do nas mówi.
Jest mnóstwo znaków. Liczby mówią do nas. Pamiętam, jak byłam na warsztatach w Gdańsku z moją córką. Często razem jeździmy na różne warsztaty i po ciężkim dniu warsztatów poszłyśmy połazić po plaży. Podciągnęłyśmy sobie gadki, łazimy sobie po wodzie, po morzu, po plaży i zadałam jakieś pytanie. Wchodzę do wody, patrzę, a tutaj mnóstwo białych piórek. Mówię: „O rany, patrz Asia, aniołki mi odpowiedziały”. Dla mnie to był znak, że te białe piórka malutkie to odpowiedź aniołków na moje pytanie. Także znaki.
[17:36] - A tutaj kolejny słuchacz, Artur, napisał: „Telepatia to zbiór...”, i tutaj następuje wymienienie elementów w takiej kolejności: „... intuicja, doświadczenie, inteligencja, dedukcja w tej kolejności nabywania”. Jakbyś się do tego odniosła?
[17:55] - Dedu kcji bym tutaj nie podciągała. Doświadczenie jak najbardziej. Już sobie popatrzę w moim przestrzeni, jak ja bym to podciągnęła. Intuicja. W momencie, gdy jesteśmy zapatrzeni w telefon, w komputer, w telewizor czy inne social media, czy w inne osoby, które do nas mówią, gdzie nas programują i tak dalej, to tutaj nie ma mowy o sięgnięciu do intuicji. Najpierw trzeba gdzieś powyłączać teElementy, które nas bodźcują. Zacząć od uważności i wtedy się otwiera przestrzeń intuicyjna. Wtedy możemy też powiedzieć o doświadczeniu, o jakiejś pracy. Ale czy dedukcja? Według mnie nie, ale ja się mogę mylić.
Ja zaznaczam zawsze: moja prawda jest moją prawdą, ale jeżeli ty, słuchaczu, tak masz, to jak najbardziej może tak być. Możesz tak mieć.
[19:02] - Być może akurat w przypadku pana Artura, naszego słuchacza, dedukcja może odgrywać rzeczywiście jakąś rolę w doświadczaniu tych fenomenów. To jest bardzo indywidualna kwestia, tak mi się wydaje.
[19:18] - Tak. Być może on sam ze sobą rozmawia i może wtedy otwiera sobie tą przestrzeń informacyjną. Wydaje mu się, że to jest dedukcja. Ale w momencie, gdy on sobie zaczyna dyskutować, wycisza umysł, skupia się i okej, może tak być.
[19:42] - A dlaczego z wiekiem tracimy kontakt z tym naturalnym potencjałem do postrzegania pozazmysłowego i jak można go odzyskać?
[19:50] - Okej. W momencie, gdy jesteśmy dziećmi, tak jak wspomniałam, jesteśmy poddawani tej permanentnej hipnozie, czyli programowaniu naszej podświadomości. W wieku dziecięcym programujemy, nie chcę tutaj procentów podawać, bo pewnie mogę nie trafić, także nie chcę liczb podawać, ale w bardzo dużej części w wieku dziecięcym ta podświadomość jest zaprogramowana już na całe życie. I to, co ja robię teraz, pracując z ludźmi, to my sobie przeprogramowujemy tą podświadomość, nadpisujemy te programy, często niekorzystne. My wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nasi rodzice też są ludźmi, popełniają błędy, popełniali nasi opiekunowie. Do tego dochodzą różne instytucje. Najpierw przedszkole, później szkoła, gdzie musimy iść w jakimś schemacie. Te schematy mocno nas okrawają z tej naszej fantastycznej świadomości, z tego otwarcia. Z dzieci, które są otwarte do świata, z dzieci, które mają w sobie luz, nagle muszą się stać osobnikami, które muszą być posłuszne, które nie mogą być indywidualnością, bo za to się karze.
Muszą być taką owieczką, która idzie za tym prowadzącym. A jak się jakaś czarna owca wychyli, bo jest inna, to jest wypychana poza stado, wykluczona. A my znowu tutaj jako człowiek pierwotny nie chcemy być wykluczeni. I co zrobić, żeby to odzyskać? Właśnie nie wiem, czy rozwinąć temat dzieci, jak u dzieci się przejawia postrzeganie pozazmysłowe, czy jak odzyskać. Zadaj, proszę, mi pytanie.
[22:02] - Właśnie do dzieci za chwilę przejdziemy. Może najpierw zacznijmy od tego, jak można odzyskać ten potencjał do postrzegania pozazmysłowego, bo to jest chyba kwestia, która najbardziej teraz słuchaczy interesuje.
[22:16] - Okej, dobrze. Czyli co? Mamy różne blokady. Lęk przed oceną, brak wiary. Ja często mam takie pytania podczas sesji: jak odzyskać zaufanie do siebie? Wow, grubo. Jakby się wydawało, że mamy zaufanie do siebie, ale tak naprawdę w momencie, gdy nie mamy dostępu do tych przestrzeni, to nie mamy zaufania do siebie, bo dostajemy bardzo dużo znaków, a my ich nie odczytujemy. Ja na przykład powiem ze swojego życia, jak to wygląda, bo ja cały czas się uczę, cały czas się rozwijam, cały czas się też uczę na swoich błędach i tak się łapię na różnych przykładach. Podam przykład. Jesteśmy z mężem na wakacjach.
Chorwacja, kamienista plaża i tak dalej. Wyszukaliśmy sobie fantastyczną plażę na uboczu, bo lubimy odpocząć na ustronnych plażach. Sęk był w tym, że trzeba było dojść przez kamieniste góry, żeby dotrzeć do tej plaży. Krzątam się po mieszkaniu, szykuję sobie strój, picie, jakąś przekąskę i tak dalej. I słyszę: „Zmień buty”. Ja odpowiadam: „Dobrze, dobrze, zaraz”. Okej. Za chwilę drugie ostrzeżenie: „Zmień buty”. I znowu sobie odpowiadam: „Zaraz”. I co się okazało?
Jestem na ścieżce i mam na stopach klapki, w których chodziłam po pokoju. Nie mam butów do przejścia po kamieniach, nie mam butów do wejścia do morza. I tak się uśmiechnęłam do siebie: „Dobrze, Barbaro, nie słuchasz podpowiedzi. No to tak musi być. Teraz musisz być uważna, żeby się gdzieś tam nie pokaleczyć, nie spaść”. Czyli dostajemy te sygnały. Nauczmy się te sygnały rozpoznawać. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz to, co wspomniałam przed chwileczką. Wyłączmy troszeczkę to, co nas programuje.Trzecia rzecz: popracujmy sobie z naszymi ranami, traumami, z blokadami, które ktoś świadomie bądź nieświadomie nam zafundował.
To jest początek do tego odzyskiwania. I powolutku sobie zaufać. Jeżeli mamy czas, to mogę jakąś przypowieść tutaj opowiedzieć. To twoja decyzja.
[25:03] - Oczywiście jak najbardziej.
[25:05] - To świetnie, to lecimy. Postaram się bardzo szybko opowiedzieć. Lubię przypowieści. Są bardzo twórcze, z morałem i można się coś nauczyć. Był sobie pewien kupiec i ten kupiec dorobił się majątku i ten majątek chciał sobie jakoś zabezpieczyć. Kupił sobie cudowny diament. Kupił sobie ten diament. Przy każdej okazji na spotkaniach ze znajomymi chwalił się tym diamentem i podczas jednego ze spotkań ktoś ze znajomych mu powiedział tak: „Jejku, jaki piękny diament! Ale jest tak ogromny. Warty jest jakieś dwa miliony dolarów.
Ale wiesz co? Jakbyś go przeciął na pół, to byś miał dwa kamienie. Każdy wart po dwa miliony”. To po prostu zniszczyło jego życie, bo od tej pory już o niczym innym nie myślał, tylko o tym, żeby przeciąć ten kamień i mieć cztery miliony dolarów zamiast dwa miliony dolarów. I od tego dnia dzień w dzień szukał jubilera, który mu przetnie ten kamień. Każdy jubiler powtarzał: „Tak, jest to możliwe. Masz rację, ale ja tego nie zrobię, bo istnieje ryzyko, że zniszczę twój kamień”. Ale kupiec nie odpuszczał. Szukał dalej. Stracił cały majątek.
Został mu tylko ten kamień, czyli już nie miał nic do stracenia. I pewnego dnia, już poza granicami swojego kraju, gdy się tak szwędał uliczkami, nagle patrzy, jakaś dziura, jakiś szyld: „Jubiler”. Wchodzi. Ciemno, szaro. Wychodzi przygarbiony jubiler z pejsami za uchem. I ten kupiec pyta: „Czy jest możliwość, aby przeciąć ten kamień na pół?” A jubiler: „Ajajaj, jaki piękny kamień! Gdybyś go przeciął na pół, miałbyś dwa kamienie, a każdy wart byłby co najmniej dwa miliony dolarów”. „Okej, to już wiem, ale wszyscy mi odmawiają. Czy ty zgodzisz się przeciąć ten kamień na pół? Czy potrafisz to zrobić?” Na to jubiler potarł sobie paluszki w geście pieniężnym, spieniężnienia i mówi: „Jak się da, to się da”.
„Okej, nie mam nic do stracenia. Rób”. Na to jubiler woła gdzieś tam w głąb korytarza: „Icek, Icek, chodź tu szybko”. No i wychodzi chłopiec, jakiś 12-letni, z miotłą, obdarty, gdzieś tam coś sprzątał. „Szefie, co się dzieje?” „Icek, masz tu kamień, masz tu dłuto. Przetnij ten kamień na pół, tylko równiutko i niech ci się ręka nie omsknie, bo jak źle go przetniesz, to dostaniesz takie lanie, jakiego jeszcze w życiu nie dostałeś”. A Icek na to: „Czy ja kiedykolwiek zepsułem jakiś kamień? Czy mi się kiedykolwiek ręka omsknęła?” „A nie, ja tak mówię naprzód, żebyś dobrze to zrobił”. I Icek nawet się nie zastanowił. Wziął dłuto, uderzył.
Piękne dwa kamienie, równiutkie. Nie do wiary. Jubiler stoi, nie może w to uwierzyć i mówi: „Jak to jest możliwe?” „Ee, bo to dzieciak. On jeszcze nie ma żadnych zahamowań, nie wie, ile to jest warte. Nic go nie ogranicza”. Czyli popatrz, co nam mówi. Nic go nie ogranicza. Dzieci nic nie ogranicza. Dlatego dzieci mają łatwy dostęp do postrzegania pozazmysłowego. A w momencie, gdy my zaczniemy czuć te ograniczenia, oczekiwania czy czujemy opinię innych, to wszystko zaczyna nas blokować.
[28:58] - Można powiedzieć: dziecko jeszcze nie wie, że się nie da, prawda?
[29:03] - Dokładnie tak.
[29:06] - To właśnie, przechodzimy teraz do kolejnego rozdziału naszej audycji, czyli do dzieci i ich potencjału. Z ogromną pasją opowiadasz o dzieciach. Jak to się przejawia u dzieci, ten potencjał do postrzegania pozazmysłowego?
[29:22] - Tak. I tutaj to jest już bardzo ciekawa historia. Powiem tak: dziecku wystarczy powiedzieć tak: „Zasłoń sobie oczy” albo dajesz mu maskę na oczy, zakładasz opaskę, chustkę i podajesz polecenia. „Pokaż mi kolor żółty, czerwony, niebieski”. I to dziecko pokazuje po prostu bez żadnych ograniczeń, tak jak to dziecko jubilera. Bez żadnych ograniczeń sięga po właściwy kolor. Później dalej: „Powiedz mi, jaki to jest kolor”. Dziecko mówi, jaki to jest kolor. Następnie: „Jaki to jest przedmiot? Narysuj to samo, co ja narysowałam.
Odczytaj, co ja napisałam. Napisz coś. Dokończ rysunek”. Skąd to dziecko wie, jak dokończyć rysunek? I ja często robię właśnie takie doświadczenie. I robię doświadczenie z takim samym rysunkiem. A te dzieci się nie znają, czyli nie mogą wiedzieć o tym, jaki to jest rysunek i co trzeba dokończyć. Czyli ja rysuję podstawowy model domu i dach, czyli kwadrat i dach, i tyle. I mówię: „Dokończ rysunek”. I dziecko już wie.
I te wszystkie dzieciaki, to jest niesamowite, wszystkie dzieciaki w tych samych miejscach rysują okna, w oknach kraty, na środku drzwi, w drzwiachKlameczkę i na dachu komin. Niektóre dorysowują dymek. Szok, co?
[30:50] - Ja tutaj mógłbym przytoczyć dużo ciekawych historii, gdzie też ocieramy się o wątek pod tytułem dzieci i postrzeganie pozazmysłowe. Dużo takich historii pojawiło się w podcaście Radia Paranormalium „Mówią świadkowie”, gdzie ludzie wspominali o takich przygodach, że na przykład wizyta w domu prababci, której dziecko nie miało szansy poznać, skończyła się tym, że dziecko obserwowało niefizycznym zmysłem, co się w tym domu działo sto lat wcześniej. Opisywało otoczenie, jakieś zwierzęta, gości, jak byli ludzie ubrani i jak się później okazywało, pokrywało się to z tym, jak pozostali członkowie rodziny tę prababcię pamiętali, co się w tym domu działo. Okazuje się, że to się bardzo mocno pokrywa z tym, jak ta sytuacja w domu wyglądała w rzeczywistości.
[31:58] - Tak, dokładnie tak. Tutaj ten wątek można na dwie części podzielić, bo z jednej strony mogą sobie sczytywać faktycznie te informacje. Drugie mogą mieć połączenie, nawet na trzy wątki, mogą mieć połączenie ze zmarłą babcią i ją słyszeć, jej opowieści. A trzy to też się zdarza, czyli wcześniejsze wcielenie. Też tak bywa. Bo niekiedy te dusze odradzają się w tej samej rodzinie, jeżeli mają coś do dokończenia. Także różnowątkowo można to wyjaśnić. Ale jeszcze taka fajna historia z dziećmi i ze zwierzętami, bo zwierzęta też mają fajnie, nie są niczym ograniczone, też mają to postrzeganie fajne. Można się z nimi fajnie komunikować. Opowiem ci taką fajną, zabawną historię, jaka mnie spotyka z małymi dziećmi na ulicach, w sklepach i tak dalej.
Nawet gdzieś za granicą. Nie wiem, co dzieci widzą. Nie wiem, czy czują, że gdzieś pracuję. Kocham te dzieci. Czy widzą coś więcej? Nie wiem, ale niesamowicie się na mnie patrzą. Zatrzymują, machają do mnie. Kiedyś taka malutka, dosłownie dwuletnia, byłam we Włoszech, dwuletnia dziewczynka: „Pa pa, pa pa!” Rodzice się tak dziwnie patrzą. Czemu to dziecko tak na mnie reaguje? Kiedyś w sklepie stoję, odwracam się, a stoi dziewczynka i, jak się to mówi, opaczczeny.
Czyli ma opadniętą szczękę i takie ogromne oczy, się na mnie patrzy. To nie było z przerażenia, ale tak jak coś zobaczyła, nie bała się. To tutaj zapewnię, że się nie bała. Niekiedy nawet nie wiem, jak zareagować. Albo podchodzą do mnie, zaczepiają, gadają. Od razu jesteśmy przyjaciółkami z tymi małymi dziewczynkami. Później nie wiem, jak się uwolnić. Rodzice się na mnie dziwnie patrzą, bo chcę iść dalej, a dziecko chce ze mną zostać. Także takie fajne historie. Dzieci czują, bardzo czują.
[34:09] - Czują i mają dosyć dużą często wiedzę na tematy, na które teoretycznie nie powinny za dużo, że tak to ujmę, wiedzieć. Przypomniała mi się taka historia, której jeszcze nie prezentowałem w żadnej audycji. Jak to małoletnie dziecko zaczęło nagle spontanicznie podczas wizyty w sklepie tłumaczyć swojemu dziadkowi meandry reinkarnacji na przykładzie babki, takiej starszej pani, która stała przed nimi w kolejce do kasy. „Dziadku, zobacz, ta pani jest stara, chora i niedługo umrze i potem znowu będzie baby”. Dosłownie takie słowa przytoczył mój rozmówca.
[34:48] - Ekstra. Super. Bardzo fajnie. Wiesz, ja to się śmieję, że już wiem, dlaczego niemowlęta nie mówią. Za dużo by powiedziały, bo jeszcze pamiętają być może poprzednie wcielenia, być może życie między wcieleniami. Być może za dużo czują, rozmawiają z innymi istotami. Także pewnie dlatego nie mówimy dosyć długo, gdy się rodzimy.
[35:13] - Można żartobliwie powiedzieć, że czasami chyba lepiej, że nie potrafią mówić, bo mogłyby zdradzić jakieś nie takie sekrety.
[35:24] - Dokładnie. Chociaż z tego, co widziałam, to Chińczycy już pracują nad tym, nawet już chyba są takie urządzenia, które tłumaczą płacz dziecka. Czyli ten płacz oznacza: mam mokro. Ten płacz oznacza: jestem głodny. Ten płacz oznacza: weź mnie, przytul, weź mnie na ręce i tak dalej. Ale ja tak to tłumaczę, jeżeli sobie popracujemy z tym poczuciem, to nie musimy mieć tego urządzenia, tylko możemy wyczuć te emocje u dziecka i nie robić na chybił trafił. Płacze znowu, głodne, płacze znowu, głodne, płacze znowu, głodne. Tylko okej, dobrze, spokojnie. A może chcesz sobie teraz po prostu pokwilić, poużalać się nad sobą? Może chcesz sobie pogadać?
To też jest taka sztuka, żeby słuchać. Żeby słuchać i niemowlaki, i te starsze dzieci. Słuchać. Podążać za dzieckiem tak jak w terapii podąża się za klientem.
[36:30] - A czy każde dziecko ma w sobie ten potencjał do postrzegania pozazmysłowego, czy tylko niektóre?
[36:36] - Ja uważam, że każde. Z tym że jesteśmy różni i mamy różne zdolności, różnie rozwinięte.A być może to zależy właśnie od tego środowiska, które nas programuje. Bo popatrz, w momencie, gdy dziecko rodzi się w rodzinie lekarzy, prawników czy sportowców, to rozwija się w tej tematyce, która jest w danym domu. Z kolei u mnie w domu nie było tematyki rozwoju duchowego, a gdzieś ten potencjał zawsze w sobie czułam. Od dziecka rozmawiałam ze zwierzętami, rozumiałam zwierzęta. Myślałam, że wszyscy tak mają. A może jednak nie? Może faktycznie rodzimy się z tym potencjałem, jedni takim, inni takim. To znaczy każdy go ma, ale w różnym stopniu rozwinięty. Ktoś może mieć rozwiniętą bardziej jedną umiejętność, a ktoś inną.
Każdy z nas mówi, ale ktoś mówi pięknie, bardzo interesująco, tworzy rozbudowane zdania, pisze i tak dalej. Pracuje, zarabia tą mową, a ktoś inny tylko się nią komunikuje. Tak samo może być z postrzeganiem. Chociaż w momencie, gdy pracowałam z dziećmi, zauważyłam, że te dzieciaki, każde z nich ma tą umiejętność. Ale uwaga! Tutaj być może cię zaskoczę, bo dzieci z różnymi łatkami, które są teraz modne: nadpobudliwy, ADHD, Asperger i tak dalej, mają większą łatwość i szybciej wchodzą w to postrzeganie. Pracowałyśmy z dziećmi w przedszkolu z córką. I co tam się okazało? Tam się okazało, że wychowawczynie, dyrektorka były zaszokowane, że te dzieci z tymi orzeczeniami pierwsze wchodziły w te ćwiczenia i najszybciej je wykonywały. A kolejna ciekawostka z tych warsztatów: w trakcie pierwszej pół godziny te dzieci robiły już wszystko.
Wszystko to, co wymieniłam. Odgadywały kolory, rysowały, pisały. Te, co umiały czytać, czytały, odgadywały przedmioty. Wszystko. Czyli to jest tak naturalne i one się nie zastanawiają, tylko to robią. Trzeba też umiejętnie podejść do nich, ale to potrafią. Czyli na twoje pytanie odpowiem: tak, każdy to ma, ale w różnym natężeniu. Tak to ujmę.
[39:40] - Mi się wydaje, że dzieciom i w ogóle osobom ze spektrum autyzmu jakoś naturalniej, łatwiej udaje się wejść w ten stan ze względu na taką tendencję u wielu z nich do wyłączania się, odłączania się od rzeczywistości fizycznej.
[39:57] - Być może tak. Ja ogólnie uważam, że te dzieci z autyzmem czy Aspergerem są wyjątkowo uzdolnione w jakimś obszarze. Ponoć słynni naukowcy też mieli takie spektrum. Na przykład ponoć Leo Messi też ma jakieś spektrum i popatrz, jaki on jest fantastyczny. Nie wiem jak teraz, bo teraz już go nie widzę na boisku, ale w momencie, gdy go obserwowałam, uwielbiałam patrzeć na tego człowieka. Jemu jak się nie chciało, to po prostu sobie chodził po tym boisku, ale jak złapał piłkę, to nie było mocnych, żeby mu odebrali. I to jest właśnie ten wyjątkowy talent. Tutaj nasze społeczeństwo, nasze szkolnictwo, zamiast to dziecko ochronić i powiedzieć tak: „Okej, tutaj nie radzisz sobie z emocjami. Zrobię wszystko, żeby cię nauczyć, żebyś sobie z tym poradził. Żebyś sobie radził.
Ja ci to wytłumaczę. Ja cię wprowadzę w ten świat emocji. Ale jesteś wyjątkowy w tym i w tym obszarze. Zobacz, jak ty to pięknie robisz. Zobacz, jaki jesteś fantastyczny”. Czyli budować mu: „Jesteś cudem. Jesteś fantastyczną istotą. To jest nieistotne, że jesteś inny. Jesteś cudowny. Jesteś wyjątkowy”.
Wtedy to dziecko ma szansę zdobyć, odkryć coś fantastycznego, a nie tylko udawać, że nie jest osłem, nie jest słoniem i na siłę próbować się stać, w cudzysłowie, normalnym człowiekiem. Kiedyś pracowałam z takim chłopcem z orzeczeniem i na pierwszym spotkaniu patrzę na tego człowieka. Przecież to jest tak cudowne dziecko, tak fantastyczny człowiek. Jakie on mi rzeczy pokazywał! Miał wtedy chyba osiem lat. Nie znam drugiego ośmiolatka, który robi tak fantastyczne rzeczy jak ten człowieczek. A ten człowieczek lata od psychologa, do jakiejś poradni, do jeszcze jakiejś grupy i tak dalej. Tak wygląda to w naszym szkolnictwie.
[42:28] - Tutaj pan Patryk pisze: „Obejrzę w wolnej chwili, bo teraz nie mogę”. Ależ oczywiście, zapraszamy do oglądania czy też do słuchania, jak państwo wolą, ponieważ po zakończeniu tego programu na żywo audycja zostanie jak zawsze poddana obróbce i udostępniona w wersji podcastowej na www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube, tak że będzie można słuchać.Może nawet nie raz, może nawet nie dwa razy. To jest taka audycja, której warto posłuchać razy kilka, a najlepiej jeszcze udostępnić ją swoim znajomym. Najlepiej też takim, którzy troszkę się interesują tymi tematami. To jest świetna okazja, żeby troszeczkę zgłębili tę tematykę. A czy widzenie w maskach to taka magiczna sztuczka? Czy to jest magia, sztuczka, czy coś więcej? Jak reagują dzieci, a jak dorośli? Bo wiem, że czasami takie eksperymenty ludzie ze swoimi dziećmi odbywają. Ale jak reagują na to sami najbardziej zainteresowani tymi eksperymentami?
Dzieci, dorośli uczestnicy.
[43:45] - Okej, dobrze. Dzieci to są fantastyczne istoty i jeżeli faktycznie pozwalasz mi mówić, to znowu opowiem coś fajnego. Miałam taką historię, że na imprezie rodzinnej było dziecko, które mało znałam. Dziecko mnie mało znało i nie miało oczywiście pojęcia o tych niby sztuczkach. Ja mówię: „A chcesz się zabawić ze mną?” „A w co?” „W taką zabawę z zasłoniętymi oczami.” „Nie ma problemu.” Wzięłyśmy jakąś chusteczkę, bo nie mieliśmy wtedy maski. Założyłyśmy dziewczynce, ona miała osiem lat. Słuchaj, ta dziewczynka po prostu robiła wszystko. Ona była najmłodsza w tej rodzinie. Jej kuzynostwo miało 20, 30 lat, ona ośmiolatka i ona zawsze ta gorsza, ta mała, ta mało ważna, nagle stała się gwiazdą. I ona tak rozkwitała, była coraz bardziej pewna siebie, a oni siedzieli i tak: „Wow, ale super.
Jak to jest możliwe?” Sprawdzali, coś zasłaniali jeszcze dodatkowo oczy. Ona dalej widziała. Rysowali różne kształty, ona rysowała dokładnie to co oni. Zaszokowała ich wszystkich. I nagle wychodzą dorośli i wujek mówi: „To jest niemożliwe, to nie istnieje”. I to jest takie straszne. To jest jeden przykład. W takim momencie to już koniec przedstawienia. Ale najgorsze jest, jeżeli jeden rodzic lub obydwoje, albo ktoś z rodziny zaneguje coś takiego u dziecka. Dziecko podchodzi do tego: „Jakie to jest fajne, jaka to jest fajna zabawa” i to jest cały czas zabawa.
Ja mówię, że to jest zabawa i dziecko traktuje to jak zabawę. I dla dziecka nie ma w tym jakiejś magii. Jest fajna zabawa. Rodzice czy jeden rodzic, który to obserwuje, na początku jest taka reakcja: „Wow, ale czad, ale super”. Druga reakcja: „Jak ty to zrobiłaś czy zrobiłeś?” Trzecia reakcja: „Pokaż. Nic tam nie widzisz? Pokaż. A nasuń sobie tą maskę. Przyciśnij tą maskę”. Od tego momentu, wcześniej te moje dzieciaki, z którymi ćwiczyłam, miały takie papierowe maseczki, a teraz już kupuję oryginalne maski firmy Mindfold.
To są takie maski z gąbeczką, która szczelnie dotyka do policzka, do czoła, do boczków i na tym jest plastik nieprzezroczysty, czyli czarny jak smoła, przylegający. Nic kompletnie nie widać. Czyli nie widzisz, nie podglądasz. I to jest bardzo niefajna reakcja. Bardzo niefajna, bo w momencie, gdy dziecko poczuje się fajne, gdy poczuje się docenione, pochwalone, gdy poczuje tę nagrodę, czyli ten zachwyt, tę pochwałę, a nagle to się zabiera. To tak, jakbyś dał mu czekoladkę, cukierka. „Ale super, masz za to cukierka. A za chwileczkę nie, oddaj tego cukierka, bo podglądałeś.” I wtedy może się zrodzić w dziecku: „Nie ufam sobie. Nie ufam sobie, bo nie wiem, czy już mogę sobie zaufać, bo wydawało mi się, że to, co robię, to jest możliwe, ale teraz już nie wiem, czy to jest możliwe, czy ja podglądałem, jak ja to widziałem, a w ogóle co to było?” I może się dziecko gdzieś tam zamknąć, zablokować i to w ogóle na lata z czymś takim. Nie wiem, czy już odpowiedziałam na twoje pytanie, czy jeszcze kontynuować ten temat.
[47:42] - Mi się tutaj przypomniały eksperymenty, które widziałem kilka lat temu. To pokazuje, że takie eksperymenty trzeba umieć robić i trzeba je robić z głową tak, żeby dziecko nie miało możliwości podglądać bokiem gdzieś tego, nad czym pracuje. Bo widziałem takie eksperymenty, były publikowane kiedyś na YouTube, tylko że tam wyraźnie było widać taką szparę, przez którą dziecko sobie patrzyło na to, czym się miało zająć. Myślę, że autor tamtych eksperymentów pewną szkodę swoim dzieciom akurat wyrządził w ten sposób. Bo to nie chodzi o to, żeby dziecko nauczyć poszukiwać, tylko żeby dziecko nauczyć korzystać z tego pozazmysłowego talentu.
[48:36] - I tutaj powiem: na dwoje babka wróżyła, bo mogło to dziecko oszukiwać, a nie musiało, ale nawet jeżeli nie oszukiwało, to w momencie, gdy zostało podejrzewane o oszustwo, to już ta łatka przylgnęła.Tak jak ja teraz z dorosłymi pracuję i są takie tematy: „Bo jak byłem dzieckiem, to oskarżono mnie, że coś ukradłem albo coś zrobiłem, a ja tego nie zrobiłem i nikt mi nie wierzył. Nawet rodzice mi nie wierzyli”. I to jest taka trauma, która się cały czas ciągnie za tym człowiekiem i później w tym polu energetycznym się zapisuje. Muszę udowodnić, że jestem niewinny i idzie do pracy i wszystko, co tylko się wydarzy, to spada na niego, bo on ma to pole. Musiał udowodnić i on cały czas udowadnia. Dopóki tego gdzieś nie zmyjemy z podświadomości. Także tutaj można dzieciom zrobić, niechcący, taką traumę.
[49:42] - Mi się wydaje, że to jest taka trauma, którą można spokojnie porównać do tego, co się dzieje z osobą pomówioną w momencie, gdy pomówienie trafia do bardzo dużej grupy ludzi i ci ludzie w oparciu tylko o to pomówienie wydają osąd.
[49:58] - Dokładnie tak. Widzisz, i tutaj znowu by się przydało takie postrzeganie pozazmysłowe, czyli ta otwartość ludzi na to, co się mówi. Widzisz, ja nie chcę tutaj w politykę wchodzić, ale tak tylko nadmienię, bo popatrz, jest teraz kampania przedwyborcza i kandydaci naskakują: a ten ma haka na tego, a tamten ma na tego. Jeżeli ktoś się skupi na tych hakach, a nie na tym, co ewentualnie może być lepsze w wyborze tego czy tego kandydata, to może wybrać nie to, co potrzeba. I tutaj cała sterta specjalistów pracuje nad tym, żeby mój kandydat wybrał. Ten ma znowu swoich specjalistów. I tutaj jest walka między tymi specjalistami. I tak naprawdę to nie ci kandydaci ze sobą walczą, tylko ich sztaby. A my jako ludzie myślący, czujący, powinniśmy sobie zaobserwować, co by było dla nas lepsze w takim większym spektrum. Nie tylko ta osoba jako osoba, tylko cały ten sztab, który idzie za tą osobą.
[51:17] - A wracając do dzieci i do wątku pod tytułem maski, czy są jakieś zagrożenia przy tego typu ćwiczeniach? Jakie warunki muszą być spełnione, by były one bezpieczne i wspierające?
[51:30] - Te maski, tak jak wspomniałam tutaj, to jeżeli już faktycznie chcemy z dziećmi ćwiczyć i chcemy pokazać im albo sobie, że to istnieje, udowodnić sobie, że to istnieje, albo pobawić się z dziećmi, bo dzieci lubią tego typu zabawy, pod warunkiem, że to jest zabawa, a nie dodatkowy jakiś przedmiot. I widzisz, tutaj jedno z zagrożeń to żeby nie robić z tego dodatkowego, kolejnego obciążającego przedmiotu. Czyli po zajęciach, po matematyce, po angielskim, po koniach jeszcze idziesz na postrzeganie pozazmysłowe. Nie przeciążajmy dzieci. Ale jeżeli my na przykład potrafimy sobie z dziećmi w domu usiąść i pobawić się w ten sposób, to świetnie. To może być fajna zabawa. Znam rodziców, którzy sami też zakładają maski i ćwiczą z dziećmi, grają sobie w coś. Są notorycznie ogrywani przez swoje dzieci, bo dzieci są bystrzejsze w tym temacie. Ale to może być fajne, zabawne. Taką najgorszą pułapką to jest moment, gdzie dziecko wraca do domu, gdzie co najmniej jeden z rodziców albo domowników tego nie rozumie i neguje.
To jest ogromna pułapka. Miałam też taki przypadek: cudowna kobieta, fantastyczna, fajna, czująca i taka w rozwoju duchowym. I te dzieciaki tak by chciała bardzo, żeby ćwiczyły. Mąż kompletnie tego nie rozumiał. No i ona pokryła mu przed nim z tymi dzieciakami, gdzieś tam na te ćwiczenia przychodziła. I nie mam absolutnie do niej pretensji, bo ją rozumiem. Tak między młotem a kowadłem. Co zrobić? Ale te dzieci jeszcze bardziej były między młotem a kowadłem, bo w momencie, gdy wracały do domu, to nie mogły nic powiedzieć, nie mogły się pochwalić, a wręcz musiały kłamać, gdzie były, co robiły. I za jakiś czas pytam: „Jak tam dzieciaczki ćwiczą?” „No nie, bo boją się przy tacie”.
Ja mówię: „Kurczę, a może trzeba podejść do tego tak bardziej na luzie?” Przecież jak byliśmy dziećmi, też zawiązywaliśmy sobie oczy chusteczką i bawiliśmy się w ciuciubabkę. Na filmach amerykańskich z kolei gdzieś tam bawią się w przypinanie ogonka do osiołka. Zawiązują dzieciaczkom oczy i przypinają ogonek. To przecież nic innego jak ta zabawa w postrzeganie pozazmysłowe. Czyli w momencie, gdybyśmy tak podchodzili tylko w formie zabawy, a nie jakiegoś wielkiego show, wielkich nazw, to być może to byłoby dużo łatwiejsze i bezpieczniejsze.
[54:30] - Ja mam taką cichą nadzieję, że nikt ze słuchaczy nie wczuł się za bardzo w muzykę, którą dałem do tła pod dzisiejszą audycją. Taka bardzo spokojna, medytacyjna wręcz bym powiedział muzyka. Nie ma jeszcze czasu na spanie, jeszcze nie ma 22, jeszcze nie idziemy spać. Kontynuujemy wywiad z Barbarą Falbierską. Naszym gościem jest dzisiaj Barbara Falbierska.Hipnoterapeutka i terapeutka holistyczna. Tematem głównym dzisiejszej audycji jest postrzeganie pozazmysłowe i wszelkie aspekty z tym związane. Oczywiście zachęcamy również do nadsyłania pytań na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można też wysyłać SMS-y pod numer 530 620 493. A w momencie, gdy będzie udostępniony zapis tej audycji, będziemy oczywiście czekać na państwa komentarze i jeżeli pojawi się odpowiednia liczba pytań do zorganizowania kolejnej audycji, to myślę, że spokojnie możemy zorganizować kolejną, prawda?
[55:46] - Oczywiście, jak najbardziej.
[55:48] - A teraz przechodzimy do kolejnego rozdziału: doświadczenia i refleksje. Jak wygląda twoja praca z dziećmi w praktyce i jakie efekty widzisz najczęściej?
[56:01] - Jakie efekty widzę najczęściej? Często, o czym już wspominałam wcześniej, fajne efekty są w momencie, gdy cała rodzina wchodzi w postrzeganie pozazmysłowe i może sobie przy tym puszczać swoje blokady. Można zacząć od zabawy i rozwijać się. Być może nie ma jeszcze potrzeby, żeby rozwijać w dziecku coś więcej. My mu możemy pokazać: masz to i zawsze możesz sobie tam sięgnąć. Masz nieograniczone możliwości. Ale ja przy tobie też chcę sobie to przypomnieć. Chcę z tobą też ćwiczyć. Ćwiczmy, rozwijajmy sobie temat. Poczekaj, już sobie sprawdzę, co jeszcze mogę ci odpowiedzieć na to pytanie.
Jakie efekty widzę najczęściej? Często widzę, że dziecku wystarczy, że się pobawi i tyle. Dziecko nie ma takiej potrzeby, żeby robić z tym Bóg wie co więcej. Żeby to rozwijać i zrobić coś z tego więcej, to tutaj widzę potencjał w dorosłych. Widzę to tak, że my nie musimy robić, tak jak stwierdziłam przed chwileczką, wielkiego show z postrzegania pozazmysłowego u dzieci, ale my ich nie ograniczajmy. My ich nie blokujmy, nie zamykajmy tego, co mają naturalne w sobie i dajmy im fajny, dobry grunt. Popatrz, jak sobie wstecz zerkniemy. Jak ja patrzę na moją babcię, jakie miała życie, jak żyła. Moja mama miała trochę lżej, ale też nie było łatwo. Ja, jako pokolenie lat 70., też nie miałam zbyt łatwo.
Moje dzieci już mają łatwiej. Te, co teraz się rodzą, pewnie też mają jeszcze łatwiej, ale są inne zagrożenia z kolei. Czyli każde pokolenie robi jakiś grunt. I my zróbmy młodemu pokoleniu taki fajny grunt. Chodzisz sobie, ja ciebie nie blokuję i zobacz, jakie masz możliwości. A ja się tutaj zajmę sobą. Ja zajmę się tą przestrzenią, żeby ci przygotować, żeby ciebie nic nie blokowało. Tak widzę naszą rolę. Takie są moje obserwacje po tych ćwiczeniach, po tych zabawach.
[58:59] - A jakie efekty widzisz najczęściej u osób dorosłych?
[59:03] - Z dorosłymi to jest tak, że z dorosłymi będę mieć pierwsze warsztaty z postrzeganiem pozazmysłowego już za półtora tygodnia. 7 czerwca organizuję w Niepołomicach warsztaty i zjazd sympatyków postrzegania pozazmysłowego. Zapraszam. Jeszcze jest parę wolnych miejsc, tak że kto szybciutko się zapisze. Więcej informacji na mojej stronie internetowej, którą tutaj wcześniej już podałeś. Uważam, że w momencie, gdy zaproszę całą rodzinę, to będzie najlepszy efekt. Zaraz to rozwinę. Muszę sobie to ułożyć i już rozwijam. Na moje warsztaty zapraszam. Można przyjechać samemu.
Osoba dorosła. Można przyjechać w parze. Można przyjechać całą rodziną, czyli z dziećmi. Można przyjechać z wnukami, jeżeli ktoś takie posiada i może je zabrać i przywieźć. Tu jest dowolność. Dzieciaczki będą się bawić pod okiem mojej córki z boku, w maskach na oczach. My to nazywamy, że będą ćwiczyć postrzeganie pozazmysłowe, a one się będą świetnie bawić. Ja z dorosłymi, tutaj w pomocy będę mieć też Józefa Dąbrowskiego, który przyjedzie z Anglii. Jeszcze będzie nas wspierał mój znajomy Paweł, który swoim pięknym głosem będzie wprowadzał w stan rozluźnienia, medytacji. Widzę to tak, że my będziemy pracować nad tym, aby wejść w stan alfa, w stan rozluźnienia, stan nieoceniania i będziemy sobie ćwiczyć.
Będziemy sobie ćwiczyć kolory, odczytywanie przedmiotów i tak dalej. Czyli dokładnie to, co robią dzieci, plus coś więcej.Szeroko pojęte postrzeganie pozazmysłowe.
[01:01:11] - Ja tutaj dla chętnych postaram się wstawić do opisu tej audycji po udostępnieniu, po obróbce link do zapisu na warsztaty. Link znajdziecie już teraz na czacie Radia Paranormalium, właściwie na obydwu czatach, bo też na www.paranormalium.pl oraz na naszym czacie youtube'owym. Póki są jeszcze wolne miejsca, chętnych oczywiście zachęcamy do skorzystania. A czy miałaś jakieś doświadczenia, które ciebie szczególnie poruszyły lub zmieniły twoje spojrzenie?
[01:01:46] - Spróbuję sobie przypomnieć, co mnie najbardziej poruszyło. Najbardziej mnie poruszyło to, gdy dorośli zarzucali dzieciom, że oszukują. Ja już ten przykład gdzieś opowiadałam. To było w przedszkolu, gdzie po zajęciach dzieciaki w szatni tak bardzo się cieszyły, opowiadały rodzicom. Niektórzy faktycznie się cieszyli razem z tymi dziećmi, a jeden tatuś stwierdził: „To niemożliwe”. Widział naocznie, co chłopiec robił w masce na oczach, bo ten chłopiec pokazywał to wszystkim rodzicom. Czyli odczytywał. Ja wyciągałam z plecaka przedmioty i pokazywałam mu te przedmioty. On ich wcześniej nie widział. I on w tej masce na oczach każdy przedmiot błyskawicznie odgadywał.
On się tak bardzo cieszył. Jego mama była taka szczęśliwa. A ten tatuś innego dziecka najpierw zachwyt: „Wow, ale super, rewelacyjnie”. Za chwileczkę: „To niemożliwe, podglądał”. I złapał swoją córkę za rękę i wyszedł, a jego córeczka z taką miną przygnębiającą wyszła, bo przed chwileczką robiła dokładnie to samo, co jej kolega, jej tatuś to podważył. To mnie tak odrzuciło od tego takiego wchodzenia, żeby wchodzić na siłę do przedszkoli i tak dalej. Stwierdziłam: róbmy to na spokojnie. Nie ma żadnego napięcia, żadnego ciśnienia, żeby te dzieciaki ciągnąć. I wtedy postanowiłam: zacznijmy od dorosłych. Najpierw przygotujmy grunt, a później to ziarno, żeby sobie weszło na ten przygotowany grunt i spokojnie kiełkowało.
Przecież to są tak cudowne istotki. Nie rańmy ich, bo po co? Nie ma sensu.
[01:03:53] - Zaczyna mnie teraz zastanawiać, jak wygląda postrzeganie pozazmysłowe u osób, które na przykład są niewidome albo niesłyszące. Takim najbardziej chyba interesującym wątkiem są osoby niewidome, bo zdarzają się czasami, przynajmniej sądząc po publikacjach w różnych źródłach, że osoba niewidoma na przykład zachowuje się tak, jakby miała ten zmysł wzroku całkowicie sprawny.
[01:04:20] - Świetne pytanie. Już odpowiadam. Nie wiem, jak u niesłyszących, ale myślę, że to nie ma znaczenia. Niewidomi, to tutaj się przyjrzyjmy tematowi i rozszerzmy temat. Jest taka postać, która się nazywa Mark Komissarov. Człowiek, który pochodzi z Rosji. Mark Komissarov od kilkunastu lat bada postrzeganie pozazmysłowe. Wkręcił się, jak on to mówi, na maksa w temat, a mówi o sobie, że wcześniej żył sobie jako taki człowiek zupełnie taki w materii, czyli nic, co poza materią nie istnieje. On był inżynierem rosyjskim i dusza nie istniała. Nic, co poza materią nie istniało, jak jasnowidy coś tam mówili, to on machał ręką.
To nie istnieje, to jest kłamstwo. Jak to udowodnisz? I w momencie, gdy zobaczył, że istnieje coś takiego jak ćwiczenia w masce na oczach z zasłoniętymi oczami, gdy on uszczelnił tę maskę. I teraz korzysta z tych samych masek co ja, z firmy Mind Fort. I te osoby odczytywały dokładnie to, o czym ja mówiłam wcześniej. Kolory i czytały i wszystkie przedmioty odczytywały. To on wtedy stwierdził, że jest to namacalny dowód na to, że istnieje coś, co istnieje poza materią. Można sobie poszukać w internecie informacji na temat Marka Komissarova i jego doświadczeń. I to były już takie profesjonalne doświadczenia, gdzie stwierdzono, że faktycznie w momencie, gdy ma maskę na oczach zupełnie zaciemnioną i żaden impuls nie dociera do mózgu i do tego tylnego płatu, który jest odpowiedzialny za funkcje wzroku, a ten człowiek odczytuje wszystko. Naukowcy nie wiedzieli, jak to zdefiniować i tych badań mu nie zatwierdzili, gdzie mieli naoczny dowód.
Ale Mark Komissarov właśnie postanowił coś więcej. Postanowił pracować z niewidomymi. Ma fantastyczne rezultaty. Ja mam nawet na swoim kanale filmik z kanału Marka Komissarova. Na moim kanale Postrzeganie Pozazmysłowe na YouTube. Tam na filmiku jest pięcioletni chłopczyk, Czech, który od urodzenia nie widzi. Nigdy nie widział i Mark Komissarov go nauczył w krótkim czasie odróżniania kolorów. I ten MaricekIdzie i widzi stojące kubeczki kolorowe, a on mówi: „Żółty, zielony, modry". Tak słodko nazywa te kolorowe kubki, później kolorowe kartki. Później dostaje zadanie: na krzesełkach są ułożone kolorowe kubeczki.
Jego zadaniem jest znaleźć odpowiedni kubeczek, gdzie on przecież nie widzi, gdzie jest krzesło, gdzie jest kubek i odpowiedni kolor piłeczki wrzucić do tego kolorowego kubeczka. I ten malcyk fantastycznie wykonuje te ćwiczenia. Aż się łza w oku kręci, jak się patrzy na ten filmik, bo widać, że ten malcyk kompletnie nic nie widzi. Świetne. Mark Komisarow ogólnie stworzył swoją metodę. Na podstawie jego metody jest bardzo dużo szkół na całym świecie, między innymi w Niemczech szkoła kilkanaście lat już funkcjonuje. Szkoła nazywa się Sehen ohne Augen, czyli widzenie bez oczu. Organizują bardzo dużo seminaria i z osobami widzącymi, i z niewidzącymi, z dziećmi i z dorosłymi. Na swojej stronie napisali: „Jeżeli po tygodniowym seminarium twoje dziecko nie będzie widzieć bez oczu, zwrócimy ci koszt seminarium". Nie dotyczy dorosłych.
Dorośli mają już swoje przekonania, blokady, a są pewni, że u dzieci tego nie ma. Także każde dziecko wchodzi w to. W tych maskach na oczach nawet jeżdżą na rowerze, na gokartach, strzelają z łuku. Wszystko. Jest też szkoła w Ameryce. Ona się różni troszeczkę od Komisarowa i to jest szkoła VibraVision. Tutaj znowu jest szkoła, która łączy sztuki walki z postrzeganiem pozazmysłowym, z medytacją, z rozluźnieniem. I tam nie tylko uczniowie tych sztuk walki ćwiczą, uczą się, ale też osoby niewidome się u nich uczą. Oglądałam filmik, jakie mają fantastyczne rezultaty. Osoby niewidome są zachwycone, mówią, że teraz ich życie stało się prostsze.
I pewnie twoje pytanie będzie brzmiało, czy ja miałam okazję pracować z osobami niewidomymi. Jeszcze nie miałam okazji pracować, ale uwaga: ostatnio spotkałam się z osobami niewidomymi i opowiedziałam o postrzeganiu pozazmysłowym. Zaproponowałam, nawet zaprosiłam na warsztaty, także nie wiem, czy się zgłoszą, czy nie, ale z jedną osobą już byłam umówiona nawet na spotkanie. Była zachwycona. Okazało się, że blisko od siebie mieszkamy. I nagle ja sobie myślę: „A, to wyślę parę moich materiałów o tym, co robię, czym się zajmuję, jak to wygląda i tak dalej. Posłucha sobie". I nagle dostaję telefon: „Muszę zrezygnować". Ja się pytam: „Dlaczego?" „Bo mówisz o medytacji, o kronikach Akaszy, o hipnoterapii, a ja jestem wierząca i to koliduje z moją wiarą". Ja to muszę uszanować, bo każdy ma prawo do takiego postrzegania, chociaż nie uważam, że postrzeganie pozazmysłowe koliduje z jakąkolwiek wiarą.
Ale jeżeli ona tak czuje i się tego boi, to nie mogę tutaj wchodzić z butami i nic na siłę robić. Ale co ma wisieć, nie utonie. I tak myślę, że jeżeli to ma się udać i mam z tym pracować, to przestrzeń mnie tam poprowadzi. Ale uwaga! I tutaj powiem taką ciekawostkę, bo tak zachwalam Marka Komisarowa. Mark Komisarow ma w tym momencie 75 lat. Mieszka w Stanach Zjednoczonych od lat i cały czas się rozwija i uczy ludzi z tego postrzegania. Przyjeżdża do Polski 16 czerwca. Moja znajoma w Radomiu, Wioletta Zawada, organizuje warsztaty z Markiem Komisarowem. Z tego, co mówiła, wiele lat się starała o to, żeby przyjechał do Polski.
Już 16 lat temu Mark Komisarow był w Polsce i jest w internecie. U mnie na facebookowej stronie Postrzeganie pozazmysłowe jest filmik z tego wydarzenia. 16 lat temu w Krakowie krakowska dziewczynka z maską na oczach odczytywała już kolory z Markiem Komisarowem. I teraz Mark Komisarow będzie w Radomiu. Z tego, co wiem, jest jedna osoba niewidoma zapisana na te warsztaty i zobaczymy, jak to pójdzie. Zobaczymy. Być może więcej tych osób niewidomych będzie. Ja wiem o jednej na ten moment. Nie znam przypadków w Polsce, żeby jakiś niewidomy się nauczył. Być może o czymś nie wiem, ale nie znam takiego człowieka, który się nauczył postrzegania pozazmysłowego do tej pory.
[01:12:46] - Można powiedzieć, że niewidomi czy też osoby cierpiące na jakieś inne niepełnosprawności jeden niedziałający zmysł potrafią czasami zastąpić innym działającym, bądź to fizycznym, bądź niefizycznym. Z takich fizycznych przypomina mi się postać nieżyjącego już niestety Bena Underwooda, który w wyniku nowotworu stracił wzrok w oczach, ale nauczył się zastępować brak wzroku echolokacją na przykład.
[01:13:19] - O, właśnie!
[01:13:20] - Chodził i takie dźwiękiTakie coś wydawał i na podstawie tego potrafił określić na przykład, czy to, co mija, to jest samochód, rower. Grał nawet w gry komputerowe, co ciekawe, takie już strzelanki z przyjaciółmi. Niestety choroba nowotworowa powróciła z pełną mocą i odebrała mu to, co najcenniejsze, czyli życie. Ale to jest przykład tego, że jak najbardziej da się niedziałający zmysł zastąpić czymś innym, bądź to fizycznym, bądź nie fizycznym.
[01:13:53] - Okej, i tutaj pociągnę temat. Te osoby niewidome, z którymi rozmawiałam, to też ten pan opowiadał, że używa echolokacji. Bardzo mu to pomaga. Ale uwaga! Ja z nim rozmawiam, zadaję pytania i on mówi tak: „Mam wrażenie, że pani jest blondynką”. A ja mówię: „Tak”. Mówi: „Nie wiem skąd wiem”. I to już nie jest echolokacja. To jest postrzeganie pozazmysłowe. Myślę, że niewidomi sobie podciągają niektóre rzeczy, które czują pod jakieś określenia, które im to wytłumaczą.
Być może się czegoś boją. Być może to jest dalej taka troszeczkę zaściankowość, że to, czego nie znamy, to jest straszne. Diabeł, szatan, czarna magia i tak dalej. Czyli za mało wiedzy na ten temat. A jeszcze jedna historia. Mój wujek też stracił wzrok, gdy ja byłam dzieckiem. Mieszkał obok mnie i za każdym razem jak przychodziłam do niego, to on zawsze wiedział, że to ja. Później się skradałam po cichutku na paluszkach. On i tak wiedział, że to ja. „A skąd ty wiesz, że to ja?” On mówi: „Przecież słyszę”.
To ja jeszcze bezszaleśnie wpełzałam. On i tak wiedział, że to ja. To nic innego jak postrzeganie pozazmysłowe, tylko nie umieliśmy tego nazwać i rozwijać. Gdybym wtedy miała wiedzę tą, co teraz, to pewnie zupełnie inaczej bym do wujka podchodziła.
[01:15:37] - A czy w Polsce istnieje przestrzeń do rozwijania takich inicjatyw? Mam na myśli głównie inicjatywy angażujące dzieci, zachęcające ich do podjęcia tego tematu. Bo wiem, że inicjatywy przeznaczone dla dorosłych są, bo Radio Paranormalium kilka takich inicjatyw też wspiera. A jak jest z inicjatywami, w których głównie udział biorą dzieci? Jak reagują ich rodzice?
[01:16:05] - Okej, ja to widzę tak: jeżeli to jest na przykład jakieś prywatne przedszkole czy szkoła, gdzie są osoby z rozwoju duchowego, takie środowisko, które rozumie temat, jest otwarte na temat, to jest to przestrzeń na coś takiego. Ale gdybyśmy my teraz wyszli z tym tematem prosto do polskich szkół, gdzie ta świadomość jest taka sama jak u tej dziewczyny niewidomej, że tego nie rozumie i boi się nawet głupiej medytacji. Nie rozumie, czym jest medytacja. Wydaje się jej, że to jest inna religia. Gdzie medytacja to tylko wyciszenie umysłu, wprowadzenie w stan rozluźnienia, w stan alfa. Ja tutaj nie widzę szans, żeby wejść z hucznym tematem postrzegania pozazmysłowego do polskich szkół i przedszkoli na dużą skalę. Poza tym nie wiem, czy jest taki sens w ogóle. W polskich szkołach widzę inny temat. W polskich szkołach grasuje przemoc psychiczna, cyberprzemoc, wykluczenie społeczne, dokuczanie, wyśmiewanie. To jest największy problem w tym momencie w szkołach.
Uzależnienie od cyfrowych urządzeń to jest mega temat, gruby temat. Gdzie szkoły sobie z tym nie radzą. Zauważyłam też na przykład dzieci, które u mnie ćwiczyły postrzeganie pozazmysłowe, nagle przestały chcieć. Dlaczego? „Bo się boję, że w szkole się dowiedzą, będą się śmiać”. Kurczę, czyli cały czas niezrozumienie. Czyli nie ma szerokiego gruntu i cały czas trąbię, powtarzam: zacznijmy od dorosłych. Zacznijmy edukację od dorosłych, a tym młodym ludziom pomóżmy w tym, żeby były bezpieczne. Przede wszystkim bezpieczne, żeby czuły się bezpiecznie, żeby były spokojne, żeby miały ten czas na naukę, bo na wszystko jest czas. Nie ma drogi na skróty.
Też jest ważne, żeby poznawać ten świat. Wiadomo, że fajnie, gdy mamy przestrzeń otwartą i mamy szersze postrzeganie. To, co mówiłam wcześniej, nie zamykajmy tego dzieciom i to wystarczy. Czyli odpowiadając na twoje pytanie, czy jest przestrzeń w Polsce na tego typu zajęcia na szerszą skalę. Jest taki człowiek, nazywa się Tomek Niedzielski. On też bardzo chciałby wprowadzić do polskich szkół nowy przedmiot, wiedzę o sobie. I to już jest bardziej fajny, rozwinięty temat i pomysł. Można o Tomku zobaczyć na stronach Wiedza o sobie albo Tomasz Niedzielski. Można sobie wpisać, wygooglować i człowieka posłuchać. Ma różne też fajne rzeczy na swoich kanałach.I wiedzę o sobie, co taki przedmiot mógłby nieść.
Czyli przede wszystkim czym są emocje. Przecież nas tego nikt nie uczy. Ja mam ludzi na sesjach dorosłych, którzy nie potrafią ogarnąć emocji. A co z dziećmi? Przecież nas nikt tego nie uczy. Nikt tego w szkole nie uczy, jak sobie radzić w życiu, jak się zrelaksować, rozluźnić. Mogą być metody jakieś relaksacyjne, ale nie muszą być to szumne nazwy. Teraz robimy medytację. Tylko powiemy: teraz sobie zrobimy rozluźnienie, żeby puścić ten stres, żeby się uspokoić i żeby łatwiej się nam uczyło. To jest zupełnie coś innego.
Nawet gdybyśmy zrobili tutaj ćwiczenia z postrzegania pozazmysłowego, to możemy powiedzieć: okej, a teraz będziemy się bawić z zamkniętymi oczami. Czyli cały czas to, co mówię. Nie potrzebujemy szumnych nazw, ale potrzebujemy drobnych kroczków. Możemy zrobić drobne kroczki i coś sobie podziałać dla tych dzieciaków. Ale jeszcze raz podkreślę najważniejszy jest spokój, bezpieczeństwo naszych dzieci, a my zadbajmy o resztę.
[01:20:44] - Chyba takim dobrym początkiem byłaby nauka trudnej dla wielu osób, ale jednak przydatnej sztuki wyciszania się, nauka medytacji. W niektórych krajach, z tego, co mi wiadomo, już taką naukę medytacji w szkołach, przynajmniej niektórych, wprowadzono, a w Polsce chyba jeszcze nie ma na to nawet za bardzo przestrzeni, bo tutaj działają jakieś blokady mentalne. Na przykład jak by rodzice zareagowali?
[01:21:15] - Dokładnie tak. Świetnie, że o tym mówisz. To samo obserwuję na świecie. Niemcy przecież są blisko. Przecież tam w szkołach normalnie są prowadzone lekcje relaksacyjne. I znowu z mojego doświadczenia powiem. Jesteśmy na kursie z córką. To było takie dłuższe szkolenie cykliczne. Przyjeżdżamy na to szkolenie z różnych stron kraju, a nawet spoza kraju. Wchodzimy, kolejne, nie możemy się nagadać.
Prowadząca wchodzi, nie wie, jak nas ogarnąć. I mówi: „Dobrze, teraz sobie zrobimy krótką medytację”. I ona siada, prowadzi krótką medytację, ona wszystko puszcza, wyciszamy się i mówi: „Okej, teraz możemy pracować”. No i popatrz, wchodzi nauczyciel do klasy. My dorośli przychodziliśmy z emocjami. A czego my wymagamy od tych dzieci? Cicho! Taki mamy sposób w szkole na to, żeby wyciszyć dzieci? Kurczę, a gdyby nauczyciel wszedł do klasy i powiedział tak: „Okej, dobrze, przyszliście tutaj ze swoimi emocjami, ja to rozumiem. A teraz sobie wyciszymy nasze emocje”.
I coś w taki dostępny dla dzieci sposób, króciutką jakąś relaksację. I te dzieciaczki byłyby zupełnie inne, bardziej skupione. Ja, Marku, pracuję z dziećmi też. W większości z dorosłymi, ale z dziećmi nie tylko z tym postrzeganiem, ale takie sesje terapeutyczne prowadzę z dziećmi. Czy to hipnoterapia, czy jakieś rozmowy tylko. Mają niesamowitą umiejętność wchodzenia w ten stan relaksacji i w pracę podświadomością. Uwielbiam z dziećmi pracować. W zasadzie niby hipnoterapia, nawet w hipnozę nie wprowadzam, tylko rozmawiam. Mówię: „Zamknij sobie oczy” i to dziecko podąża gdzieś tam za moim głosem. Rozmawiamy sobie, szukamy.
I ja widzę, że to dziecko odkrywa przestrzeń i samo sobie dochodzi do sedna problemu, a przy tym uczy się, jak sobie następnym razem poradzić. Bo ja go prowadzę w tej sesji, a on się uczy, jak sobie następnym razem poradzić. Czyli skoro dzieci mają taką umiejętność, to szkoda, że nie potrafimy im tego dać w polskich szkołach. Ale póki nie ma wiedzy, to nie ma postępu. Czyli znowu zacznijmy od dorosłych.
[01:24:02] - Wiemy już, jak sytuacja wygląda w Polsce. A jak wygląda to za granicą? Czy są kraje, które są bardziej otwarte na tego typu rozwój? Wspomnieliśmy tu oczywiście już o Niemczech, ale poza Niemcami?
[01:24:17] - Tak. Wiesz co, bardzo dużo jest szkół w Czechach. Czechy też tak blisko i w zasadzie to my mamy mało informacji na temat Czechów. Ale w momencie, gdy ja szukałam informacji na temat Marka Komisarowa, to mi się mnóstwo tutaj pokazało w Czechach szkół z postrzeganiem pozazmysłowym, z warsztatami Marka Komisarowa i szkoły, które pracują na licencji Marka Komisarowa. Tutaj byłam bardzo zaskoczona. I Węgry, i tak dalej. Czyli cała Europa, Anglia i tak dalej. I to nie tylko Marka Komisarowa ja tutaj przytaczam, bo ta postać gdzieś mnie zainteresowała. Jest Wieńcesław Bronnikow. Tak samo, on nawet chyba dłużej pracuje jeszcze niż Komisarow, troszeczkę inną metodą.
W zasadzie cały świat już w to wchodzi. A kraje, które są bardziej otwarte, to myślę, że nawet nie muszą z tym pracować, bo mają to w bardziej naturalny sposób, czy nawet stan relaksacji i tak dalej.
[01:25:24] - A jak ty sama łączysz swoje podejście terapeutyczne z tematem percepcji pozazmysłowej?
[01:25:30] - Jak ja to łączę, moją pracę terapeutyczną?Już wiem. Miałam kilka takich przykładów, że zgłosiły się do mnie osoby, że chcą poćwiczyć zdalnie percepcję pozazmysłową, postrzeganie pozazmysłowe. W rozmowie czuję tu blokada, tam blokada, bo mi te informacje spływają i mówię tak: „Wiesz co? Umówmy się na sesję i popracujemy sobie z tym i z tym, bo ja widzę, że tu jest blokada tego i tego”. „Okej”. Umawiamy się na sesję, pracujemy sobie z tymi blokadami. Pod koniec sesji mówię: „Okej, dobra, teraz jest ten moment, możemy sobie poćwiczyć”. I słyszę: „Wiesz co? Już nie mam takiej potrzeby”. Bo tak naprawdę postrzeganie pozazmysłowe nie polega na tym, że mamy odczytywać kolory i widzieć przedmioty.
To zostawmy niewidomym, bo oni tego naprawdę potrzebują, a my potrzebujemy czegoś innego. My potrzebujemy, żeby to pole informacji się otworzyło, żebyśmy poczuli ten spokój ducha w sobie, tę równowagę. Do tego większość z nas dąży, żeby poczuć w sobie spokój i równowagę. I w momencie, gdy ja słyszę ten oddech na końcu sesji, wdech, wydech i taki luz, i pytam: „Co czujesz?” „Czuję ulgę, czuję spokój”. „Jak widzisz to i to teraz?” „Zupełnie inaczej”. Tutaj automatycznie się otwiera ta przestrzeń. Niektórzy potrzebują jednej sesji, inni więcej, ale za każdym razem się otwiera i coś się zmienia. W taki sposób ja to łączę.
[01:27:18] - Teraz przechodzimy do kolejnej części naszej dzisiejszej audycji: praktyka i inspiracja. Czy rodzice mogą ćwiczyć z dziećmi w domu? Jakie proste zabawy lub ćwiczenia byś poleciła?
[01:27:32] - Tak, jak najbardziej. Jeżeli już chcemy ćwiczyć z dziećmi, to najlepiej właśnie, żeby rodzice ćwiczyli z dziećmi. Dlatego moje warsztaty są dla dorosłych i dla dzieci, bo na tych warsztatach dorośli się nauczą, jak ćwiczyć ze swoimi dziećmi. W momencie, gdy rodzic to rozumie, gdy rodzic to czuje, gdy rodzic jest w tej tematyce całkowicie, rodzic podchodzi do dziecka z tym wsparciem, dziecko do rodzica z zaufaniem. Tutaj też się więź większa buduje między nimi. Być może więcej czasu ze sobą spędzają i to jest korzystne i dla dziecka, i dla rodzica. Jakie zabawy polecam? Najprostsze. Zawiąż dziecku oczy, rozłóż kolorowe kredki i powiedz: „Podaj mi zieloną kredkę”. Takie proste informacje.
„Podaj mi zieloną kredkę”. Dziecko podaje. Jeżeli się na początku gdzieś pogubi, nie załamujmy się albo nie mówmy: „Źle”. Tylko: „Okej, spokojnie, dobrze. Pomieszam kredeczki”. Albo się zapytaj: „A który twój kolor jest ulubiony?” „Różowy”. „Okej, podaj mi różowy kolor” i tak dalej. Czyli od takich prostych ćwiczeń. Przede wszystkim z humorem, z luzem. Nie da się tego zrobić w formie zadania domowego.
„Siadaj, teraz będziemy ćwiczyć postrzeganie pozazmysłowe. Podaj mi zielony kolor”. Tutaj automatycznie to raczej nie wyjdzie. Ale jeżeli to zrobimy z miłością, w zaufaniu, w spokoju, to gwarantuję, że wyjdzie. Najlepsze efekty widać u dzieci w wieku przedszkolnym. Dzieci później 7, 8, 9 lat też łatwo. Później to w zależności już, jak mocno gdzieś tam się poblokowały, ale u tych starszych dzieci też można ćwiczyć, tylko tutaj więcej wrażliwości trzeba włożyć, więcej cierpliwości i zaufania, żeby to dziecko zaufało. Też jest to możliwe, bo z takimi dziećmi też ćwiczyłam. Warto ćwiczyć do pierwszego sukcesu małego. Czyli dzisiaj, jeżeli mamy ten mały sukces, to na tym sukcesie zakończymy.
Brawo! I za każdym razem pochwalić. Super. Brawo. Fantastycznie to zrobiłeś, zrobiłaś. Cudnie. I tak dalej.
[01:30:12] - A jakie jest twoje przesłanie dla dorosłych, którzy chcą wspierać swoje dzieci w rozwoju wewnętrznym, a nie przeszkadzać im?
[01:30:21] - Jakie jest moje przesłanie? Traktuj swoje dziecko, jakby było cudem. To jest po pierwsze. Jeżeli mogę, ty mi tutaj dzisiaj na dużo pozwalasz, ewentualnie to później wytniesz, ale póki co mi nie przeszkadzasz, to opowiem jeszcze jedną przypowieść. Mogę?
[01:30:38] - Oczywiście, jak najbardziej. Nie będzie żadnego cięcia.
[01:30:42] - Okej, no to lecimy. Przypowieść. Była sobie wieś. To jest prawdziwa ponoć przypowieść, gdzieś tam zasłyszana z internetu, ale ponoć prawdziwa. Wieś i takie czasy powojenne. Do szkoły przyjeżdża wybitny naukowiec. Wybitny naukowiec, cała szkoła, apel i tak dalej. I ten naukowiec miał wskazać 10 wyjątkowo uzdolnionych dzieci. Wszyscy wierzą w to, że ten naukowiec w jakiś sposób wyłoni te dzieci. Ale to było doświadczenie.
Ten naukowiec przyjechał i wytypował: ten, ten, ten i ten. Naukowiec sobie pojechał. Te dzieci zostały wytypowane. Były różne dzieci. Jedne faktycznie były zdolne, drugie mniej zdolne, trzecie zaniedbane. I uwaga, od tamtej pory te dzieci nagle stały się wyjątkowo zdolne. Dlaczego? Dlatego, że nauczyciele uwierzyli w te dzieci. Inne dzieci uwierzyły w te dzieci.Te dzieci uwierzyły same w siebie. Rodzice uwierzyli w te dzieci.
Czyli potrzebujemy tej wiary w to, że jesteśmy wyjątkowi, wyjątkowo zdolni, żebyśmy sięgali po to, co najlepsze. I to jest właśnie to przesłanie do rodziców. Traktuj swoje dziecko jako wyjątkową istotę i taką będzie. Bo jeżeli patrzysz na swoje dziecko i sobie myślisz, czujesz: „Ach, ty tu masz tego Aspergera i tylko cały czas problemy z tobą”. Przecież to dziecko czuje, a to dziecko z tym Aspergerem czy z innym spektrum, czy z inną łatką jeszcze bardziej to czuje. I to dziecko czuje się ciężarem, czuje się gorsze, inne, niechciane, wykluczone i tak dalej. Czyli do rodziców: twoje dziecko jest cudem, jakiekolwiek jest. Zauważ ten cud, pielęgnuj ten cud i rozwijaj. I takie jest moje przesłanie do rodziców.
[01:32:57] - Tak sobie pomyślałem, że to wspieranie dziecka przez całą rodzinę powoduje powstanie takiej energii grupy. Nie wiem, jak to można nazwać. Takiej zbiorowej energii wspierającej jednostkę.
[01:33:14] - Dokładnie tak. Pięknie to ująłeś, w punkt. To samo się obserwuje na różnego typu warsztatach. I tutaj znowu przytoczę warsztaty z Gabrielle Orr, gdzie było 200 osób na jednej sali. Ona, prowadząca, wtedy przyjechała z dwoma koleżankami tylko do pomocy i ogarnęła całą grupę. I cała ta grupa po pierwszej medytacji w ciszy, w spokoju słuchała, pracowała i wszyscy otwierali Kroniki Akaszy. Wszyscy. Z tego, co wiem, to teraz już niewielka grupka z tej grupy pracuje z Kronikami Akaszy, ale w tamtym momencie cała grupa otwierała. Taka była moc grupy. Czyli w domu, gdy ta moc grupy, moc rodziny jest mocno wspierająca, to właśnie tak to działa na to dziecko.
Widzisz, i możemy zauważyć także, znowu przytoczę tutaj rodzinę muzyków. Na przykład tata muzyk, mama muzyk. Dziecko się uczy. Nie dość, że ma tutaj wsparcie, bo go uczą, bo się na tym znają, to jeszcze cieszą się, klaszczą, chwalą i tak dalej. I to dziecko wzrasta, wzrasta, wzrasta, rośnie i zdobywa sławę i rozwija się w tym, co robi. Chyba że są wiecznie niezadowoleni, to idzie w drugą stronę, bo tak też może być.
[01:34:39] - Proponuję, byśmy teraz zerknęli w komentarze z czatów, głównie z czata youtube'owego, bo tutaj większość naszych słuchających, klikających form życia się z reguły skupia podczas audycji na żywo. Pozwolę sobie połączyć dwa pytania o zmarłych. „Co oznacza, jak śnią mi się często zmarli z rodziny i znajomi, także ci, których znam z widzenia. Niektórzy mnie przytulają”. I drugie pytanie: „Czy sny o zmarłych to jest jakiś przekaz?”
[01:35:14] - Okej, dobrze. Pierwsze pytanie, „przytulają” to tak mocno gdzieś tam ze mną rezonowało. Za kim tęsknisz? Za jakim zmarłym tęsknisz? Bo możesz tęsknić za kimś, bo mówisz, że tutaj nawet nieznajomi cię przytulają, ale możesz tęsknić za jakąś wyjątkową osobą, istotą. A to jest tylko taki właśnie przekaz przez kogoś albo w ogóle za czym tęsknisz, co jest gdzieś po drugiej stronie. Tak mi przychodzi. A drugie było? Jeszcze raz to drugie pytanie.
[01:35:52] - Czy sny o zmarłych to jest jakiegoś rodzaju przekaz?
[01:35:55] - Aha, okej. Zależy też, jak my sobie do tego podejdziemy i zinterpretujemy. Pamiętam moją teściową, która też już nie żyje. Ona zawsze dzwoniła do mnie i mówi tak: „Basia, śniła mi się moja mama, a jak ona mi się śni, to zawsze się coś złego stanie”. Czyli ona sobie tak to połączyła. I faktycznie te sny z mamą ostrzegały ją przed czymś. Ale sny to tutaj jest wielkie pole do popisu, bo my możemy na przykład sobie powiedzieć przed snem: zadać pytanie i oczekiwać odpowiedzi. Możemy sny interpretować przez metafory różne. Co to dla ciebie oznacza? Spróbuj sobie zobaczyć, co dany sen, co dana postać dla ciebie znaczy, co dany przekaz dla ciebie znaczy.
Czyli to jest mnóstwo możliwości. Czy sny o zmarłych? Często się tak zdarza, że sny o zmarłych to są jakieś przekazy. Tylko możesz sobie do tej osoby powiedzieć tak: „Okej, jeżeli to i to, to proszę, żeby mi się przyśniło to i to”. Albo: „Proszę, aby dzisiaj przyśniła mi się odpowiedź na to i na to pytanie i proszę, żebym się obudziła, obudził w tym momencie, gdy to pytanie mi się przyśni”. Albo: „Proszę, abym rano się obudził z odpowiedzią na to i na to pytanie”. Także to też jest rodzaj postrzegania pozazmysłowego.
[01:37:37] - Tutaj pan Oskar z czata Radia Paranormalium na YouTube zadał takie pytanie: „Słyszałem, że dzieci pamiętają poprzednie wcielenia do siódmego roku życia, a potem zapominają. Nie wiem, czy to normalne, czy cywilizacja nas jakoś resetuje. Niektórym udaje się z jakiegoś powodu zachować pewne wspomnienia”.
[01:37:58] - Wiesz, ja też właśnie o tym słyszałam, że dzieci pamiętają, ale nie będę tutaj przytaczać, do którego roku życia, bo do siódmego roku życia dzieci są bardzo otwarte na percepcję pozazmysłową. I w zależności od tego, jak mocne było poprzednie wcielenie. To, co mówiłam wcześniej, w tym pierwszym roku życia bardzo dużo się dzieje i według mnie, według mojej wiedzy i według mojej percepcji postrzegania, do pierwszego roku życia możliwe jest, że pamiętają te wcielenia. Niektóre pamiętają dłużej. Sporo jest takich opowieści, że dziecko idzie i opowiada: „Jak byłem duży, to coś tam”. Albo o swojej śmierci opowiadają. Zwłaszcza gdy ta śmierć była dramatyczna. Rodzicom się niekiedy wydaje, że te dzieci fantazjują, a często jest tak, że opowiadają o swoich wcześniejszych wcieleniach. Jest bardzo dużo przykładów na to, że dzieci, które opowiadają takie rzeczy, opowiadają prawdę. Taką świetną historię słyszałam u Roberta Bernatowicza.
Robert opowiada, że pewien słuchacz do niego zadzwonił i opowiada, że nie wierzy kompletnie w życie pozagrobowe. Nie wierzył w poprzednie wcielenia, był historykiem i tak dalej. Rodzina historyków i taka ściśle naukowa. I nagle urodził się wnuk. I ten wnuk opowiada tak: „Jak byłem duży, to mieszkałem w takim zamku i chodziliśmy sobie tak” i pokazuje slalom, „po korytarzach”. Wszyscy machali rękami na to. I raz jadą z wycieczki znad morza i przejeżdżają koło Malborka i mówi: „O, tu mieszkałem. I tutaj konie jechały do góry na windzie” i tak dalej. I znowu: o czym to dziecko mówi? I ten historyk też gdzieś tam szukał.
Nie znalazł takiej historii. O co chodzi? Skąd to dziecko w ogóle ma takie informacje? Weszli do tego zamku, zwiedzają i on opowiada: „O, to jest ten korytarz”. I co się okazało? Przewodnik opowiada tak: „Tutaj, widzicie państwo, jest taki szlaczek wytarty na podłodze, bo kiedyś na suficie wisiały lampiony ze świeczkami. Mnóstwo świeczek w lampionie. Nie wiem, jak się to nazywało. I te świeczki kapały. I jak przechodzili tym korytarzem, to szli slalomem, żeby ten wosk na świece nie kapał”.
I to dziecko właśnie to wspominało. A ta winda faktycznie gdzieś tam na konie była. Do przenoszenia koni na dziedziniec. I ten facet mówi: „Niestety teraz wierzę w to życie pozagrobowe czy wcześniejsze wcielenia, reinkarnację” i tak dalej. Nie wszystkie, ale są przykłady, że pamiętają i o tym mówią.
[01:41:28] - Ja pamiętam taki przykład z audycji „Mówią świadkowie” w Radiu Paranormalium, gdzie jeden ze słuchaczy opisywał sytuację z dzieciństwa, gdzie cała klasa, taka wycieczka szkolna, pojechała sobie na zamek w Malborku i z jakiegoś powodu ten konkretny słuchacz, to konkretne dziecko wiedziało, co gdzie w tym zamku jest i chodził sobie po tym zamku jak po swoim. Wiedział, gdzie się poruszać. Uciekł po prostu spod oka instruktora, że to tak ujmę. Czy przewodnika. Przewodnik, chyba tak to się nazywa. Chodził po tym zamku jak po swoim. Wiedział, co gdzie jest, wiedział, co gdzie zobaczy, jakie pomieszczenie, jaką funkcję pełni i tak dalej. Skądś musiał tę wiedzę mieć, a nigdy wcześniej tam podobno nie był. Także z archiwum Radia Paranormalium taki przykład potwierdzający istnienie tej pamięci. Oczywiście jest dużo innych relacji, ale to jest taka, która teraz mi akurat przyszła na myśl.
[01:42:35] - Jeżeli chcesz, to tutaj rozwinę troszeczkę ten temat poprzednich wcieleń, bo też pracuję z regresją i z planem duszy. Mamy na to czas?
[01:42:45] - Oczywiście, jak najbardziej.
[01:42:47] - Okej, to ja powiem, jak to wygląda z perspektywy mojej pracy. Są opinie, że niektóre wcielenia są wgrane, czyli tak jakby młoda dusza, gdy się tutaj rodzi, nie ma żadnych doświadczeń, a musi mieć jakieś traumy do przepracowania, to ma wgrane. Okej, może tak być. Nie będę mówić ani że jestem za, ani przeciw, ale obserwuję na przykład często w planie duszy, gdzie najpierw sobie zerkamy w doświadczenie, które miało największy wpływ na wybór obecnego wcielenia, to tam się dzieją różne historie i często klient, gdy zobaczy, poczuje sobie to wcześniejsze wcielenie, to ma szereg odpowiedzi na temat obecnego wcielenia, czyli tego, dlaczego mi się przydarza to i to. Dlaczego czuję tak i tak. Dlaczego mam problem z tym i tym. Dlaczego sobie nie umiem poradzić z tym i tym. Później przychodzą kolejne odpowiedzi, ale niekiedy faktycznie można sobie zerknąć, żeby pouzdrawiać te wcześniejsze wcielenia. Także tutaj nigdy nie zostawiam rozgrzebanego wcielenia, tylko zawsze, jeżeli tam jest coś do uzdrowienia, domknięcia, to pomagam to domknąć. Z kolei regresy-Jeżeli ktoś mówi, że chce zobaczyć, kim był w poprzednim wcieleniu albo myśli, że zrobi sobie regres i się okaże, że był królem albo kimś fantastycznym, to nie bardzo polecam dla zabawy.
Ale uwaga, w hipnoterapii to jest nawet zalecenie. Jeżeli zrobisz proces z wewnętrznym dzieckiem, jeżeli zrobisz proces wybaczania innym, proces wybaczenia sobie, integrację części i dalej jest nieuzdrowiony problem, z którym klient przychodzi, to robimy regres. Regres w tym wcieleniu i do poprzednich wcieleń. W hipnoterapii zdarzało się, że nawet wychodziliśmy poza przestrzeń i w przestrzeniach kosmicznych pracowaliśmy, że tam były różne rzeczy do zniewolenia i tak dalej, do uzdrowienia. Takie ciekawe historie. Trzeba podążać za klientem, żeby to dobrze poprowadzić. Jeżeli się decydujemy na tego typu pracę, to wybierajmy doświadczone osoby, które potrafią to poprowadzić, żeby sobie nie zrobić tak zwanego kuku.
[01:45:35] - Właśnie, jeden ze słuchaczy, pan Oskar, wspomniał na czacie, że pamięta tę historię o Malborku. Dobrze mieć naprawdę takich słuchaczy, którzy pamiętają historie prezentowane ileś odcinków wcześniej. To świadczy o tym, że naprawdę w dzisiejszych czasach ludzie jeszcze potrafią słuchać podcastów z należytą uwagą. Tutaj jeszcze takie pytania przyszły w trakcie naszej rozmowy. „Czy postrzeganie pozazmysłowe, zresztą jakiekolwiek, nawet zmysłowe, czy to są postrzegania nasze?” — pyta pan Tomasz. — „Pytam w ujęciu dylematu mózgu w słoiku lub, jak ktoś inny woli, symulacji.”
[01:46:21] - Ojeju, jakie trudne to pytanie. Mózg w symulacji to chyba nie dla mnie pytanie. Dobra, momencik, spróbuję coś znaleźć. Czy postrzeganie pozazmysłowe czy zmysłowe należy do nas? My jesteśmy tutaj kreatorami naszego życia, także nie oddajmy nikomu naszej władzy, naszej sprawczości. Taka jest moja opinia. Absolutnie, ja bym nawet nie myślała w takiej kategorii, że my komuś jakąś sprawczość oddajemy, bo cały czas to ja sobie gdzieś tam sięgam i nie pozwalam sobie na to, żeby ktoś mi coś narzucił. O to właśnie chodzi, o tę uważność. To połączenie ze sobą, ze swoim wyższym ja, ze swoją duszą. To jest klucz do wszystkiego, do tej prawdy i do tego więcej.
[01:47:24] - Tu jeszcze taki komentarz, który z jakiegoś powodu jest urwany. Być może przekroczył limit narzucony przez YouTube'a. Spróbuję zobaczyć, czy jest jakaś kontynuacja, ale chyba nie ma. Nasz słuchacz nie zauważył, że przekroczył limit 200 znaków wiadomości, ale część jego komentarza się zachowała. „Pamiętam swoje przyjście na świat. Opisałem to swojej mamie i potwierdziła szczegóły. Jako dziecko pamiętam głos opiekuna, który był przy mnie, wprowadzając mnie w ten świat.”
[01:47:59] - Świetnie. To jest właśnie dostęp do podświadomości. Na sesjach to jest normalne, jak ja prowadzę sesje. Nawet dzisiaj miałam tego typu sesję. Nieważne, nie będę tego opowiadać, nie wolno. Ale często zdarza się tak, że mamy potrzebę nawet wejścia w to życie łonowe, żeby coś uzdrowić, zobaczyć, zrozumieć tuż po urodzeniu czy moment urodzenia. Także fantastycznie, jeżeli ten człowiek sam sobie potrafi tam wejść, to znaczy, że jest w świetnym połączeniu ze sobą, ze swoim polem informacyjnym, ze swoją podświadomością i tak dalej. Super.
[01:48:48] - Tutaj jeszcze masz podziękowanie od słuchacza Artura odnośnie wcześniejszej wypowiedzi z początku audycji. „Dziękuję pani Barbarze za rozwinięcie i uzupełnienie moich spostrzeżeń. Rzeczywiście wyciszenie stanowi istotę procesu. Rzeczywiście dedukcja jest tylko wzmocnieniem czy też katalizatorem całego procesu.”
[01:49:10] - Super, dziękuję za ten komentarz.
[01:49:12] - I tak patrzę, na razie wygląda na to, że wyczerpaliśmy chyba pytania od słuchaczy. Tutaj AZ pisze: „To i tak nie jest dowód na reinkarnację, bo wytłumaczeń na te zjawiska jest co najmniej kilka.” To chyba odnosi się do tych zamkowych wątków, jakie omawialiśmy przed momentem.
[01:49:33] - Ja powiem na to tak: każdy ma prawo do swojej prawdy i jak najbardziej szanuję każdą prawdę każdego człowieka i nie będę nikogo przekonywać do swojej prawdy, do twojej prawdy i do innych prawd. Także wszystko jest okej, jest w porządku.
[01:49:51] - To jest też swoją drogą fascynujące i fajne, że jedną rzecz, taką paranormalną, można tłumaczyć na milion różnych sposobów, prawda? Taka trochę zabawa umysłowa się uruchamia.
[01:50:06] - Uważność. My tutaj zaczynamy temat i słuchacze zaczynają wchodzić, obserwować. Ja podejrzewam, że tutaj każdy sobie znalazł jakiś dowód u siebie na istnienie u siebie postrzegania pozazmysłowego. Na to przykładJedziesz samochodem i chcesz wyminąć samochód, spieszysz się i nagle słyszysz: "Nie rób tego, nie teraz" i cofasz się, a za chwileczkę: . Gdybyś to zrobił, to może byś zginął. Może by doszło do kraksy. Albo jadę samochodem. Jestem kobietą. Kobieta ma druciki w mózgu tak połączone, że wszystko naraz. Czyli jadę, gadam, patrzę na znaki na ulicy i tak dalej.
Jeszcze gdzieś tam coś myślę, obmyślam i nagle słyszę: "Zwolnij, bo może stać policja" albo: "Zwolnij, bo coś może się wydarzyć". I zwalniam. Patrzę, faktycznie policja. Albo zwalniam. Ups, przejście dla pieszych. Dobrze, że zwolniłam. Akurat ktoś przechodzi. Mogłabym nie zdążyć wyhamować albo coś w tym stylu. Każdy z nas ma takie informacje. Także wyszukujmy sobie znaków i podpowiedzi.
[01:51:34] - Tymczasem tutaj słuchacz Oskar odpisał słuchaczowi AZ na ten komentarz odnośnie wytłumaczeń: „Jasne, na początku trzeba szukać najbardziej oczywistych wyjaśnień, a potem tych bardziej skomplikowanych”. To jest taka praca badawcza w jakimś sensie. Najpierw odsiewa się wszystkie możliwe racjonalne wytłumaczenia, a potem zaczynają wchodzić te coraz bardziej paranormalne.
[01:52:03] - Tak. Jak to mówili? I zobaczyli, że to jest dobre. W momencie, gdy zobaczymy, że to jest dobre, że przynosi dobre owoce, że to coś daje, to czemu nie? Czemu w to nie iść? Czemu tego nie rozwijać?
[01:52:20] - I Oskar właśnie teraz napisał: „Ja też pamiętam moment urodzenia, ale nikt nie może tego potwierdzić, bo w sumie nie ma czego, a i pamięć się zaciera. Pamiętam lekarzy, światło i ścianę szpitala”. Ja mam w archiwum Radia Paranormalium taką relację, która chyba jeszcze nie była emitowana. Chociaż w sumie nie pamiętam już tego. Tyle przerobiłem w podcaście „Mówią świadkowie” i w innych audycjach, że już po prostu mi się miesza. Relacja o tym, jak osoba przed narodzeniem odczuwała emocje matki czy widziała jakimś innym zmysłem to, co się działo poza brzuchem. Jakie mama buty nakładała, jaką sukienkę nosiła i tak dalej.
[01:53:05] - Tak. Super, fantastycznie. I tutaj jeszcze raz to potwierdzę, że ja często razem z klientami widzę coś takiego na sesjach. Bardzo często się zdarza, że pierwsza trauma powstaje już w brzuchu mamy. Wiadomo, że, tak jak wspomniałam wcześniej, matka jako człowiek ma różnego rodzaju przeżycia. Często są to też ciąże niechciane. Często matka, która nie ma warunków, nie ma tej drugiej osoby i tak dalej. Różne mają kobiety problemy. Plus hormony, zmiana hormonów, gospodarki hormonalnej. To wszystko wpływa na kobietę, że ma milion myśli, milion odczuć i różnego rodzaju odczucia.
I to dziecko w brzuchu mamy czuje to. Tak mocno czuje, że bierze na siebie i rodzi się z tą traumą mamy, z tymi odczuciami mamy i później szuka całe życie. Szuka całe życie, skąd się to wzięło. Robimy sesje, szukamy pierwotnej przyczyny i prowadzi nas właśnie do brzucha mamy, do tego porodu, do tych pierwszych miesięcy czy lat życia. I tutaj właśnie twoi słuchacze mówią, że mają dostęp. Fantastycznie, ale ogrom ludzi nie ma pojęcia o tym. I takie sesje pomagają tam dotrzeć i to uzdrowić. Ja zadam teraz pytanie do słuchaczy, którzy piszą komentarze. Czy te wspomnienia są dobre z tego porodu? Czy to są wspomnienia takie jakieś drastyczne, zimne, bolesne, smutne?
[01:55:02] - Tak więc czekamy na odpowiedzi od słuchaczy, a tutaj pojawiło się w międzyczasie kolejne pytanie od Szynka3000: „Czy można postrzeganie pozazmysłowe rozumieć też pod pojęciem podróży astralnych?” Nazywa to też widzeniem astralnym. „Można to też w jakiś sposób łączyć ze śnieniem? Kiedy wiedzieć, że już się sporo osiągnęło?”
[01:55:29] - To byśmy polecieli, jak ja to mówię, w astral. Dobra, astral sobie zostawię na boku. Ja tam nigdy się nie udawałam. To nie są moje przestrzenie. Także tutaj się nie będę wypowiadać, bo tego nie doświadczyłam. Ale śnienie to tak jak najbardziej, bo też to nasza podświadomość mówi do nas w nocy i odpowiada na nasze pytania. Podświadomość też nam pokazuje to, z czym kładziemy się spać. Ja obserwuję na przykład po sobie. Jeżeli idę z jakimś pytaniem, to śni mi się odpowiedź. A jeżeli oglądam przed snem jakiś film, to mi się śni kontynuacja filmu albo ten film, albo inny film.
Także tam bardzo dużo może się wydarzyć w snach i sny są podciągnięte pod postrzeganie pozazmysłowe.
[01:56:26] - I pojawiła się chyba pierwsza odpowiedź na twoje pytanie na czacie Radia Paranormalium. „Jeśli chodzi o poprzednie wcielenia” — pisze Oskar — „jeśli chodzi o poprzednie wcielenia, wydaje mi się, że byłem jakąś chłopką pracującą na polu. Zdaje się, iż były to czasy przed rozwiniętą mechaniką”.Teraz jest to bardziej wspomnienie o wspomnieniu.
[01:56:55] - Okej. Często jak robię regresję, to pierwsze co widzisz to stopy. Jakie? Bose. Bardzo często. I bardzo często są właśnie takie: rolnicy, chłopki, chłopi i tak dalej. I tutaj znowu pytanie do słuchacza, co za tym idzie, jak to się odbija na twoim obecnym wcieleniu? Dlaczego to widzisz? Czy to ci sprawia jakąś trudność? Czy to jest tylko miłe wspomnienie?
A może się wydarzyło coś dalej? Może sobie teraz powiedz: „Okej, zobaczyłem już tyle, jestem gotowy na więcej. Teraz chcę zobaczyć, co tam się wydarzyło. Jakie wydarzenie mnie tam spotkało. Wydarzenie, które prawdopodobnie ma wpływ na obecne wcielenie.”
[01:57:49] - Czekamy zatem na odpowiedź od Oskara. W międzyczasie wyczerpaliśmy listę pytań, które się pojawiły w trakcie naszej audycji. A w sumie to nie. Gdzieś koło początku naszej rozmowy pojawiło się pytanie zahaczające o UFO. Postrzeganie pozazmysłowe a kwestia fenomenu UFO. Bardzo szeroki temat.
[01:58:17] - Okej, a jak brzmi pytanie?
[01:58:21] - Postrzeganie pozazmysłowe a kwestia fenomenu UFO. Chciałby słuchacz, żebyś się wypowiedziała na ten temat. Jeżeli czujesz się na siłach.
[01:58:31] - Dobra. Spróbuję.
[01:58:33] - Mówię, że to szeroki temat, bo w radiu Paranormalium zrobiliśmy kiedyś cykl pod tytułem „Debaty ufologiczne online” i to jest audycja, podczas której rozebraliśmy temat pod tytułem UFO na czynniki pierwsze, a odcinków jest chyba 120 czy 130. Także temat bardzo szeroki.
[01:58:58] - Super. Ja powiem tak: nie jestem ufologiem i nie będę tutaj podważać nic kompletnie, co do tej pory powiedzieliście. Ale uwaga, co mi przyszło teraz? Bo sobie sięgam w tą moją przestrzeń, która do mnie przychodzi, te informacje. Taką ciekawostkę, bo tak jak wspomniałam na sesjach Plan Duszy, gdzie najpierw widzimy poprzednie wcielenie, a później prowadzę wyżej i to jest spotkanie z Radą Starszych. I 99% osób mówi tak. Ja mówię: „Co widzisz?” „Widzę jakieś postacie w szatach. Nie bardzo widzę twarze, ale szaty i tak dalej. Widzę długi stół” i tak dalej. No to dobra.
Wiem już, gdzie jesteś, co widzisz. Teraz uwaga. Co widzisz? „Jestem w kapsule. Teraz rozumiem to, co czuję całe życie. Nie jestem tu z własnej woli”. Wow. To mnie zaskoczyło bardzo mocno. Czyli jak się ma postrzeganie pozazmysłowe do UFO? Ja bym tego nie nazywała UFO, bo tak naprawdę to my wszyscy jesteśmy kosmitami.
Naszym domem jest wszechświat. Nie tylko Ziemia. Ziemia to tylko malutka planeta, na której są emocje, doświadczanie. I przychodzimy tutaj po to, żeby doświadczać czegoś, poczuć, zrozumieć, wzbogacać naszą duszę i wzrastać. Najbardziej się wzrasta tutaj na Ziemi i tylko odważne dusze wybierają życie na Ziemi. I myślę, że tyle potrafię odpowiedzieć na ten temat, żeby tutaj czegoś nie zaburzać. Ja tego nie traktuję jako UFO, nie traktuję takich nazw. Dla mnie wszechświat jest otwarty i wszyscy jesteśmy wszechświatem. Tak to ujmę. Jakkolwiek to zabrzmiało i jakakolwiek to jest dla tej osoby odpowiedź.
Tyle mi przyszło.
[02:01:20] - A tymczasem nasz słuchacz Oskar odpisał: „Nie mogę być pewny, czy czegoś sobie nie wizualizuję, a pamięć, jak już mówiłem, się zaciera. Nie wiem nawet, czy nie rodziłem jako ta chłopka. Może i na tym polu. Mówię poważnie. Jak to się odbija na mnie dzisiaj? Nie wiem. Czuję jakiś sentyment do wsi i coś mnie ciągnie do historii.”
[02:01:41] - Świetnie. I sam sobie odpowiada. Czyli świetnie się prowadzi. Nie że prowadzi się, tylko prowadzi się tak, jakby sobie sam prowadził jakąś sesję, czyli jest otwarty na przestrzeń, która do niego mówi. Fantastycznie. Jest otwarty na postrzeganie pozazmysłowe i umiejętne pytania, wyciszenie. Przyjdą odpowiedzi. Dalej. Co masz z tym zrobić i jakie podpowiedzi niesie dla ciebie ta wizja, którą widzisz? Nie myślę, że sobie nie wizualizujesz, nie wymyślasz, bo gdybyś wymyślał, to wymyśliłbyś sobie, że jesteś królem, a nie chłopką, która rodzi na polu.
Także prawdopodobnie to idzie dla ciebie jakieś przesłanie i myślę, że przyjdzie do ciebie bardzo szybko ta odpowiedź końcowa.
[02:02:32] - Są ludzie, którzy nie chcieliby być nigdy królem ani kimś bogatym, prawda? Woleliby być takim prostym chłopem czy chłopką. Takie prostsze życie wieść.
[02:02:43] - Ale miałam raz taki świetny regres, gdzie człowiek nie chciał wyjść, bo miał tak fantastyczne życie. Naprawdę, jeszcze tak pięknie opowiadał. Po prostu czułam się jak w jakimś cudownym filmie. To było cudowne, wspaniałe, bo zazwyczaj to są dosyć trudne regresy, bo najczęściej, tak jak mówiłam, regres jest po to, żeby coś uzdrowić, dowiedzieć się i puścić. A tutaj mieliśmy przepiękny regres. Także musiałam poganiać: „Okej, a jeszcze to i jeszcze to. Oj, a jakie to wspaniałe! Ojeju, jacy ludzie tam przychodzą!” Ale oprócz tego, że te piękne rzeczy widział, to też znalazł odpowiedź na pytanie, z którym przyszedł.
[02:03:32] - Myślę, że możemy przejść do ostatniej części naszej audycji, czyli do podsumowania. Gdybyś mogła zostawić słuchaczom jedną myśl, jedno zdanie, które zostanie z nimi po tej rozmowie, to co by to było?
[02:03:48] - Jedna myśl, jedno zdanie. Nie ograniczajmy się, rozwijajmy się, ufajmy sobie. Łączmy się z naszym potencjałem, bo wszyscy mamy ten potencjał, a zwłaszcza twoi słuchacze, Marku, mają ten potencjał, bo gdyby tego nie mieli, to ich by tutaj nie było. Oglądaliby teraz pewnie jakiś serial albo debaty sejmowe, a oni słuchają twojej audycji. Także na 100% mają ten potencjał. Rozwijajcie ten potencjał. Zacznijcie od uważności. Uważność to jest klucz do sukcesu. Wyciszenie, spokój, ufność, wiara i wszystko się pootwiera. Będzie dobrze.
Plus po drodze praca z emocjami, z różnymi traumami i tak dalej, ale to tylko, jak to mówią, skutki uboczne. Teraz powiedziałam to z żartem, że skutki uboczne. Praca z traumami, z emocjami. Przy okazji puścimy sobie to, ale cały czas się rozwijamy i tego wszystkim życzę. Niech się wszechświat otworzy, niech te informacje płyną strumieniami. Prawda niech płynie i my sobie w tej prawdzie bądźmy.
[02:05:09] - Myślę, że tym akcentem możemy dzisiaj zakończyć naszą już ponad dwugodzinną audycję poświęconą postrzeganiu pozazmysłowemu. Naszym dzisiejszym gościem była Barbara Falbierska, hipnoterapeutka i terapeutka holistyczna oraz organizatorka warsztatów, które, raz jeszcze możesz przypomnieć, odbędą się gdzie?
[02:05:34] - W Niepołomicach koło Krakowa 7 czerwca. Jeżeli ktoś jest chętny to zapraszam, ale tak szybciutko, bo jeszcze parę dni będę przyjmować zapisy i będzie zamknięcie zapisów, ale są jeszcze wolne miejsca, także zapraszam dorosłych, dzieci albo rodzinami, albo solo. Jak kto chce, jak kto lubi. Zapraszam. Jeszcze tutaj powiem ci, jeżeli mogę, Marku, dlaczego wymyśliłam, że są fajne warsztaty razem z rodziną. Ja obserwuję też ludzi, którzy jadą na warsztaty, świetnie podnoszą energetykę. Wibracje wzrastają, są na takim wysokim poziomie, wręcz odlatują i nagle przyjeżdżają do domu, w którym się nic nie zmienia. Nikt ich nie rozumie. I tutaj tak: co dalej? Albo muszę zejść do tej ich energii, żeby dalej z nimi być, albo mam odejść.
Co mam zrobić? A jeżeli przyjedzie cała rodzina, to cała rodzina wróci na tych wysokich wibracjach, w zrozumieniu i wzrasta.
[02:06:42] - Ja oczywiście postaram się, żeby link do informacji o zapisach na warsztaty znalazł się w opisie pod audycją. Pozwolę sobie go jeszcze raz wkleić tutaj naszym chatowiczom. Także korzystajcie z możliwości zapisu, póki są jeszcze wolne miejsca oczywiście, bo zaraz mogą się skończyć. Mając na względzie to, że audycji w szczytowym momencie słuchało dzisiaj 136 osób, teraz licznik pokazuje 134. Łącznie na YouTube i na naszym serwerze radiowym. Jak na wtorek wieczorem to jest całkiem niezła frekwencja, muszę powiedzieć. Także dziękujemy raz jeszcze za uwagę. Naszym dzisiejszym gościem była hipnoterapeutka i terapeutka holistyczna Barbara Falbierska. Dzięki jeszcze raz Basiu za przyjęcie zaproszenia do Radia Paranormalium.
[02:07:32] - Ja dziękuję bardzo za zaproszenie i dziękuję za to, że mogłam być w radiu, bo to mój debiut i było bardzo fajnie. Bardzo dziękuję i dziękuję słuchaczom za ciekawe pytania.
[02:07:45] - Pierwszy raz na żywo oczywiście.
[02:07:48] - Tak, na żywo czy jakkolwiek pierwszy raz. Pierwszy raz i od razu na żywo.
[02:07:54] - Tak jest. Pierwsze koty za płoty. Tak jak mówiłem, jeżeli pojawi się pod audycją odpowiednia liczba pytań pozwalająca na zrobienie jeszcze kiedyś jednego takiego wywiadu, to oczywiście jest możliwość, że jeszcze się z Basią Falbierską dzisiaj usłyszymy. Już też troszeczkę miałem dzisiaj aktywny dzień, troszkę mi się wszystko miesza, także to jest chyba najwyższa pora, żeby powolutku się zawijać. Szczególnie, że audycja trwa już prawie dwie i pół godziny i to właściwie takie wyszło nam kompendium wiedzy na temat postrzegania pozazmysłowego. Wszystko w takiej pigułce.
[02:08:41] - Ja też to dodam: szeroko rozumianego postrzegania pozazmysłowego. Czyli ja nie uważam, że postrzeganie pozazmysłowe to jest tylko odczytywanie różnych rzeczy, tylko szeroko rozumiane postrzeganie pozazmysłowe. To jest więcej. To wszystko, co mamy.
[02:09:02] - Właśnie tutaj dostaliśmy komentarz od Lulu: „Było super”. Dziękuję. Dziękujemy za uwagę. Audycję jak zwykle obsługiwał technicznie i prowadził Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tak jak mówiłem, link do zapisów na warsztaty oraz link do kanału Basi Falbierskiej znajdziecie państwo w opisie pod tą audycją, gdy już audycja będzie po obróbce udostępniona w wersji podcastowej oraz na YouTube. Dzięki jeszcze raz. Trzymajcie się.
[02:09:39] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam.
[02:09:41] - Trzymajcie się. Cześć i do następnego.