[00:00] - Witam na antenie Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Rozmowa, której zapis dzisiaj państwo usłyszycie, w dużej części może brzmieć jak kolejny materiał do podcastu „Mówią świadkowie”. Tak też zresztą początkowo umówiliśmy się z moją rozmówczynią. Z pewnych jednak powodów postanowiłem to nagranie opublikować poza tym cyklem, ku przestrodze, bowiem w toku rozmowy wyszło na jaw coś dużo bardziej niepokojącego. Odnoszę wrażenie, że będzie to jeden z cięższych gatunkowo materiałów opublikowanych przez Radio Paranormalium. Uprzedzam, że jakość dźwięku nie jest najlepsza. Dodatkowo moja rozmówczyni prosiła, aby zmienić jej barwę głosu. Dlatego jeśli już zdecydowaliście się państwo wysłuchać tego materiału, to sugeruję to uczynić z dużą uwagą. Jeśli zaś słuchanie okaże się ponad możliwości państwa uszu, to postaram się, aby przynajmniej ta zapowiedź spełniła swoje zadanie i przestrzegła państwa lub bliskie wam osoby przed pewnym niebezpieczeństwem.
Szczególnie tyczy się to osób zagubionych i bardziej podatnych na sugestie. Jakie to niebezpieczeństwo? Pewnie się zastanawiacie. Jak to zwykle bywa, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi. Tylko że tutaj oprócz pieniędzy chodzi też o zagrożenie dla zdrowia psychicznego. Prowadząc rozmowę, której zapis za chwilę zaprezentuję, z każdą chwilą coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że mam do czynienia z osobą przejawiającą bardzo silnie ugruntowane myślenie związane z atakami energetycznymi, ingerencjami obcych istot w jej życie i tak dalej. Wyjątkowo silne przekonanie, by nie rzec wręcz, że w przypadku tej pani mamy do czynienia po prostu z paranoją. Trudno powiedzieć, co spowodowało u tej kobiety rozwinięcie się akurat takich silnie ugruntowanych poglądów. Mogę powiedzieć tylko tyle, że znam wiele przypadków osób, które doświadczając jakichś trudności w życiu, zamiast rozważyć możliwe racjonalne ich przyczyny i na przykład udać się do lekarza, czy choćby zbadać swoje mieszkanie pod kątem występowania w nim pluskiew, natychmiast kierują swe kroki w stronę for, grup i profili o tematyce ezoterycznej, czy jakkolwiek rozumieć to słowo: alternatywnej. I choć nie mam nic przeciwko istnieniu takich miejsc, to jednak należy zauważyć, że oprócz osób chcących powymieniać się poglądami i doświadczeniami grasuje tam również bardzo wielu manipulatorów poszukujących łatwego zarobku.
Osoby, do których moja rozmówczyni zgłaszała się po pomoc, zauważyły, że mają do czynienia z osobą bardzo podatną na sugestie i manipulacje. I przez to moja rozmówczyni padła ofiarą, nie boję się użyć tego słowa, mafii samozwańczych internetowych uzdrawiaczy, którzy za ciężkie pieniądze wykonują zabiegi oczyszczające na odległość i którzy polecają się nawzajem, wymieniając się między sobą swoimi ofiarami. Można podejrzewać, że raczej nie są to ludzie o potwierdzonych zdolnościach, tylko zwykli hochsztaplerzy, którzy pojawili się znikąd. Ich modus operandi polega na utwierdzaniu swojego klienta w przekonaniu o oddziaływaniu na niego jakichś sił paranormalnych, po czym następuje obietnica przeprowadzenia oczyszczania na odległość i uwolnienia klienta spod działania sił nieczystych w zamian za przesłanie określonej kwoty pieniędzy. Usłyszymy zresztą w tym materiale również opisy rozmów, jakie samozwańczy uzdrawiacze przeprowadzali z naszą słuchaczką, utwierdzając ją przy tym w przekonaniu o atakach energetycznych i rzekomych eksperymentach, gwałtach, pobieraniu krwi i innych nieprzyjemnościach ze strony domniemanych obcych istot. Można wręcz powiedzieć expressis verbis, że zrobili biednej kobiecie pranie mózgu. Przyszło im to z tym większą łatwością, że moja rozmówczyni niedawno straciła męża. Istnieją badania sugerujące, że osoby starsze przeżywające żałobę po śmierci małżonka mogą być bardziej podatne na psychomanipulację ze względu choćby na osłabienie emocjonalne, potrzebę wsparcia, zmniejszenie zdolności do krytycznego myślenia oraz poczucie samotności i izolacji społecznej, które może występować nawet w sytuacji, gdy osoba wciąż ma towarzystwo. Moja rozmówczyni mieszka razem z pełnoletnim synem. Proszę też zauważyć, że na moje próby naprowadzenia rozmówczyni na bardziej racjonalne tory myślowe, ta kobieta natychmiast odpowiadała stwierdzeniami na zasadzie: „ale tamten pan czy pani robili mi odczyty i wyszło to i tamto”.
W chwili rejestrowania tej rozmowy internetowi uzdrawiacze zdążyli już wyłudzić od mojej rozmówczyni kwotę rzędu kilku tysięcy złotych. Na jej prośbę wypikowałem dokładną wartość. Zanim przejdziemy wreszcie do zapisu rozmowy, pragnę podkreślić jeszcze jedną rzecz. W żadnym wypadku nie jest moim celem obśmianie mojej rozmówczyni. Pragnę jedynie uczulić państwa na pewne niebezpieczeństwa czyhające w internecie, szczególnie na osoby cechujące się silnie ugruntowanym, nazwijmy to, spiskowo-ezoterycznym światopoglądem.
[05:09] - To było dokądś co... Dokładnie parę lata temu się to zaczęło. Jak miałam sen tak o szóstej nad ranem. Miałam taki sen, jak przysłunili się takie dwaj bardzo wysocy panowie, bardzo wysocy, że nie widziałam ich głowy, to może mieli ponad dwa metry. I jak się obudziłam i poszłam do łazienki, no to zauważyłam, że byłam po prostu, no, zwarcona, prawda? Ale nie wiedziałam, czy to był sen, czy co, czy to po prostu mi się tak wydawało. No i później wynajęłam takie dwie panie, że pan reklamowały na YouTube, że one tam no takie przeprowadzały sesje. No i powiedziały mi, że to było, to naprawdę się działo. Tak, byli takie panowie u mnie i to się wydarzyło to, co ja podejrzewałam. No i później był spokój.
Spokój był niedługo i pewnego wieczoru tak oglądałam coś w telewizji. Ja raczej to na YouTube oglądam takie różne programy, a wcześniej sobie czytałam Biblię i tak sobie odłożyłam tą Biblię na bokI oglądałam sobie coś na tym YouTube i tak mi się po prostu przytnęło oko. Tak poleciało chwilę. Jak się ocknęłam, to byłam tak pochylona. Miałam głowę na tej bibie położoną. I wie pan co? Poczułam, jak był czwart tu z tyłu. Jakieś ukłucie było, prawda? Był taki straszny ból i sobie wzięłam lusterko. No i tam było widać właśnie, że zostałam ukłuta.
I po kilku dniach zauważyłam, że zostałam skarzona jakimiś pasożytami, że oni mi tam coś wszczepili. Po prostu jakieś pasożyty, coś, bo od tamtej pory odczuwam do tej pory. Później może troszeczkę było przerwy parę dni i się zaczęło. To było najpierw w nocy. Jak spałam, to przychodziły do mnie jakieś istoty i najpierw zauważyłam, jakby mi pobierali krew, szczególnie to było w kuchni. Takie zostawiane były właśnie kropki mojej i tak jakby resztki papki, prawda? Te resztki. Najpierw to było w kuchni, tam na blacie, na podłodze najczęściej, bo białe płytki są na podłodze i to widać było. A później to jest w łazience i w salonie i gdzie tylko. Wszędzie już to widziałam.
Najpierw mi właśnie pobierali tą krew, a później zauważyłam, że jakiś taki niebieski płyn mi wszczepiali. Może nie do żył, no ale do mojego organizmu, prawda? Taki niebieski płyn. Bo jak zauważyłam, że to żyło to wszystko takie aż dramatyczne, to jak się obudziłam, to taki miałam bardzo dziwny smak w buzi. Strasznie, potwornie dziwny smak i wiedziałam, że już coś było w nocy. Później, bo to chodzi chyba o strach, żebym ja się bała. Podkładali mi jakieś robale, jakieś pająki potwornie, że ja tego w życiu nie widziałam. Nawet i w domu to miałam. I wie pan co? Że jednego tego robaka pierwszy raz jak zobaczyłam, ja go złapałam i go zabiłam.
Zapach był taki, jakby z jakiegoś laboratorium. Cały czas czułam ten zapach jakiegoś laboratorium, jakichś chemikalii z laboratorium. Tak jakby oni gdzieś te robaki specjalnie hodowali i po prostu podrzucali mi na tarasie i w salonie jak się obudziłam. Mi się wydaje, że to chodziło o strach, żebym ja się bała. I to było coraz częściej, każdej nocy. A gdzieś tak od, nie wiem, pięciu miesięcy, to nawet w dzień ja tylko poczuję takie ukłucie, potworne ukłucie w plecach. Już wiem, że coś tu było na rzeczy. I też synku go prosiłam, bo on tam bardziej sobie kumaty, żeby też mi wynajął kogoś, bo to się ogłaszają na YouTube, prawda? Tacy, co widzą, rzekomo momentalnie coś tam. Ja coś na tym temacie nie znam, ale wie pan ile ja pieniędzy na to wydałam?
I każdy mi mówił co innego. Każdy mówił co innego, że niby tam jakieś doświadczenia przeprowadzają, że coś tam widzą, jakieś tam laboratoria, faktycznie jakieś probówki. Ale ja nadal nie wiem, o co tu w ogóle chodzi, czego oni ode mnie chcą. I prawdopodobnie, że to szaraki przychodzą. Ja mówię: „Nie wiem, o co im chodzi, czego oni ode mnie chcą. Po co im ta moja krew? Po co mi oni coś wstrzykują do organizmu, wszczepiają mi?” I ostatnio miałam sesję, chyba miesiąc temu przeprowadzaną. Prawdopodobnie co ja tam miałam, wie pan? Jakieś implanty, jakieś siatki pozakładane. Nawet nie potrafię tego powtórzyć.
I na sercu coś miałam, jakąś blokadę i na brzuchu, bo właśnie czułam, że codziennie mnie potwornie bolał brzuch bez powodu. I właśnie jak mi ten pan robił tę sesję, to mówi, że tam właśnie na brzuchu też coś miałam założoną jakąś blokadę i w plecach chyba dwa czy trzy implanty. Po prostu byłam w takim szoku. Ja mówię, że ja nie wiem, o co tu w ogóle chodzi. I do tej pory, bo każdy mówił mi co innego, każdy rzekomo co innego widział. Ja mówię: „No kurczę, po co im to wszystko ode mnie? Czego oni ode mnie chcą?” I wie pan, i to trwa do tej pory. To trwa naprawdę już tak długo. I jak na razie do tej pory nikt nie jest w stanie mi pomóc i konkretnie powiedzieć, czego oni ode mnie chcą. To mało tego, w zeszłym roku, to chyba był sierpień.
Jechałam busem z innego miasta, bo pojechałam sobie tak na zakupy i wracałam tym busem i wsiadł do tego busa, a ja cały czas mam takie wrażenie, jakbym była obserwowana. I wsiadł do tego busa taki dziwny człowieczek, takiego może wzrostu metr pięćdziesiąt pięć. I wie pan co? Bo ja mam taką intuicję, że jak coś, to ja od razu wyczuję, że coś jest na rzeczy. I tak popatrzyłam na tego człowieka. Twarz miał, jakby miał maskę na twarzy. I tak raz, drugi, trzeci spojrzałam. Mówię: „No dziwny ten chłopiec, taki mały”. I miał taki jakby niebieski kombinezon, zielony kombinezon, taki ciemnozielony, a pod tym kombinezonem to nie wiem, co on tam miał. Tak strasznie był w środku, tam coś miał pod tym kombinezonem takie wypchane.
I wie pan co? Tak stanął ze dwa siedzenia przede mną. Tak coś tam sobie pod tą kurtką, pod tym kombinezonem pan sobie coś tak grzebał, jakby coś ustawiał. Później się cofnął do tyłu, też tak ze dwa siedzenia. Też to samo. Tam coś tak pogrzebał i się cofnął z powrotem do mnie, do przodu i się zapytał mnie, czy może sobie siąść koło mnie. A było dosłownie więcej pół tego busa pustych miejsc, bo było bardzo mało ludzi w tym busie. Mnie tak coś-... tknęło. Mówię: „Kurczę, przecież tyle miejsc wolnych jest, a czemu on akurat do tej?” Najpierw się tak popatrzył na mnie i się zapytał, czy może sobie usiąść koło mnie.
Ale sobie myślę: „Dobra, ludzi trochę jest, może nic się nie wydarzy, prawda?” Mówię: „Proszę, niech pan siada”. Usiadł. Ale taki był dziwny, ta twarz, w ogóle to wszystko. Całą drogę siedziałam i nie mogłam o tym przestać myśleć. On całą drogę sobie grzebał pod tym kombinezonem, coś sobie tam słuchał, jakby coś tam ustawiał przed sobą. Ja tego z początku nie mogłam zrozumieć, o co tu chodzi. I w pewnym momencie oparłam głowę o siedzenie i zasnęłam jak nigdy. Oczy mi się zamknęły i po prostu odcięło mnie, tak jakbym zasnęła. I otknęłam się. Popatrzyłam na niego.
On cały czas coś sobie tam robił pod tym kombinezonem. Nie wiem, co on tam robił. Przyjechałam do domu i od razu poczułam się bardzo dziwnie. Mówię: „Kurczę, przecież pojechałam, normalnie się czułam, a wróciłam. Co ten człowiek mi zrobił?” I dosłownie na drugi dzień potwornie się czułam i przez miesiąc czasu tak jakbym dostała depresji. Tak się czułam. Nic nie mogłam jeść, żadnego apetytu, ani spać, chodziłam taka w pół zgięta. Ja mówię: „Kurczę, o co tu chodzi? Co on mi zrobił?” I pomału po miesiącu doszłam do siebie. Upłynęło od tego czasu może ze dwa tygodnie i poszłam z psem na spacer.
Tam mam takie swoje ścieżki, chodzimy sobie. I też dziwny traf, bo idziemy tą ścieżką i stoi z daleka jakby jakaś dziewczynka. Ja to tak odebrałam, jakby jakaś dziewczynka. Ale dochodzę coraz bliżej i mówię: „Kurczę”. Też takiego wzrostu niskiego, też w jakimś takim kombinezonie dziwnym. I wie pan co? Na głowie miała takie coś jakby jakiś czepek. Ja nie wiem, co to było. Czy to była kobieta, czy to był mężczyzna? Nie wiem.
Jakby jakiś czepek, a na tym czepku takie potwornie ogromne słuchawki na uszy, takie tu i na głowie. Ja to tak odebrałam. To było tak dziwne dla mnie. Nie miałam telefonu ze sobą, bo ja raczej jak idę na spacer, to nie biorę telefonu, bo bym zrobiła zdjęcie. Jak podchodziłam bliżej, to tak jakby się ta osoba kontaktowała z kimś, jakby rozmawiała, jakby się kontaktowała. Ale coraz bliżej się zbliżałam i to ucichło. Stała i patrzyła się na mnie ta osoba. I tak jakby ta rozmowa się po prostu przerwała. Jak ja minęłam tą osobę tak dwa, trzy kroki, to ona ruszyła za mną i po prostu tak jakby zaczęła biec. Ja się dosłownie ze cztery razy obróciłam za tą osobą, bo ja czegoś takiego nie widziałam.
To był bieg. Jak ta osoba biegła, to ja nie wiem, czy to był bieg dziecka, czy to był dorosłego człowieka, czy co. Ja nie potrafię tego wytłumaczyć. To był tak dziwny bieg, że ze cztery razy się odwróciłam i mówię: „Kurczę, o co tu w ogóle chodzi?” I mówię panu, że ja mam cały czas takie wrażenie, jakbym była obserwowana, jakby mnie ktoś obserwował. Jeżeli tylko skądś wrócę, jestem na zakupach czy gdziekolwiek, wrócę do domu, od razu atak na mnie. Czuję to, bo takie ukłucie dostaję i wiem, że coś tam już u mnie zostawili i do tej pory wiem, że coś mam w sobie. Już po tym oczyszczaniu od nowa coś tam mi zostawili. Nie jestem w stanie powiedzieć co. Ja naprawdę już tyle pracy wdałam na to oczyszczanie i po prostu sobie przychodzą i ponawia się to wszystko. I to wraca, i wraca.
Ja nie wiem, o co tu w ogóle chodzi i ktokolwiek by mógł cokolwiek powiedzieć, pomóc mi, bo jestem kłębkiem nerwów. Schudłam przeokropnie. Nie wiem, jak to się dalej skończy. Jeszcze niedawno byłam w sanatorium. Mówię: „Trzy tygodnie wyniosę się z tego domu, może to się po prostu zakończy, prawda?” Ale niestety tam mnie też dopadli. Tam też miałam taki atak. Dziwne. I wie pan, co dziwne było? To, że po pewnej nocy się obudziłam i chciałam sobie poprawić poduszkę, a pod tą poduszką miałam cztery kasztany. Cztery kasztany.
I zachodziłam w głowę, skąd to się wzięło. Patrzyłam i wcześniej nic nie było. Było czystutko, a po jednej nocy właśnie cztery kasztany pod głową, tak jakby jakiś znak. Nie wiem. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Mówię: „Jestem już kłębkiem nerwów”, bo mówię: „Widocznie nigdzie przed nimi się nie schowam ni ucieknę”. I wróciłam do domu, no i nadal to samo. Ja myślę, że oni jeszcze współpracują, jakby to nazwać, z tą ciemną stroną, z jakimiś bytami, z jakimś bo czuję, że tutaj w domu też ktoś przebywa i oni tak jakby się razem tam kontaktowali, porozumiewali. Bo ja tylko zasnę, czasami ze zmęczenia już, bo powiem panu jeszcze, że bardzo dużo nocy nie przespalam, bo myślałam, że jak nie będę spać, to po prostu uniknę tego. Tak jakby uniknę temu atakowi.
Ale niestety ze zmęczenia oko mi szchili.Chwilę poleciało. Jak się ocknęłam, to wiedziałam, że już był ten atak na mnie. Nie mam pojęcia, o co tu chodzi, co się dzieje i co oni robią. Jakieś eksperymenty na mnie? Nie wiem. Nie wiem po prostu, co mam o tym wszystkim myśleć. Że gdyby ktoś tego wysłuchał, to może by mi ktoś pomógł. Nie mam pojęcia, jak to się skończy.
[18:46] - A pani się interesuje tematyką paranormalną, spiskową i tak dalej? Czy pani czyta może na przykład publikacje o tematyce paranormalnej? Jakieś programy na YouTube o tematyce teorii spiskowych i tego typu rzeczy?
[19:01] - To znaczy nie. Wie pan, oglądam takie programy czasami na YouTube i wczoraj właśnie oglądałam taki pana opowiadając, nie pamiętam dokładnie szczegółów i coś tak we mnie jakby, no nie wiem. Nie to, że pękło, ale coś tak jakby mnie poruszyło. I ja mówię: „Kurczę, no ja muszę coś z tym zrobić. Muszę to komuś powiedzieć”, bo ja do tej pory nikomu tego nie mówiłam. Tylko syn tu mieszka ze mną i on o tym wie. A tak poza tym nikomu nie mówiłam. No bo wie pan, ludzie, już i tak jestem tutaj na językach ludzi, bo że schudłam i też podejrzałam. Widzę właściwie, że troszeczkę się skurczyłam, no bo to strach też działa, prawda? Strach.
No bo to człowiek myśli o tym. I też już ludzie zaczęli plotkować, że coś jest nie tak. I ja nikomu o tym nie mówiłam. Ale wczoraj jak obejrzałam ten program, jak taki pan opowiadał, chyba to było w 2010 roku, że on doświadczył właśnie tych szaraków. Ja mówię: „Kurczę, ja muszę to komuś powiedzieć”, wyrzucić to przynajmniej z siebie, prawda? A jeżeli ktoś to obejrzy, wysłucha, może by mi ktoś pomógł. Ja nie wiem, nie mam pojęcia. Żebym chociaż wiedziała, o co tu chodzi w ogóle, czego oni ode mnie chcą. Po co im te eksperymenty na mnie? Jakaś krew, coś, nie wiem.
[20:20] - Pani wspominała na początku o dwóch wysokich panach, dwóch męskich chyba postaciach, ponad dwa metry. Jak te postacie wyglądały? To, co się pani udało zauważyć z ich wyglądu.
[20:35] - Wie pan co? Nie widziałam w ogóle głowy, bo byli strasznie wysocy. Jak panu mówię, to się właśnie od tamtego momentu zaczęło. Ten sen o szóstej rano właśnie. I mnie to się wydawało, jak otworzyłam oczy, mówię: „Kurde, czy to mi się śni, czy to było naprawdę?” Ale poszłam do łazienki i właśnie zauważyłam, że zostałam zgwałcona. A mąż już nie żyje. No to już nie żył wtedy właśnie. No mówię: „No coś tu mi dziwne się wydaje”. Jeszcze co? W łazience w brodziku zauważyłam właśnie te dwie krople krwi.
To wtedy było pierwszy raz takie coś i później rzekomo, że tak, bo jak ja te sesje mi przeprowadzały te dwie panie, to one powiedziały, że tak to było. To się działo naprawdę. Oni byli i nawet mówili, jak się nazywają. Nie plejadianie. Jak oni to mówili? Zaraz, kurde, uciekło mi z głowy, ale może sobie wspomnę. I że to po prostu oni, ci szaracy, oni wykonują tak jakby ich polecenia, że tamci wysocy są tak jakby szefem tej, tak powiem, tej całej bandy, tej szajki. A ci właśnie szaracy to po prostu wykonują ich polecenia. Tak mi powiedziały te panie właśnie, że to tak działa. No ale ja nadal tego wszystkiego nie rozumiem, o co tu w ogóle chodzi.
[21:56] - Rozumiem, że pani nie za bardzo może podać personalia czy namiary na te panie, które tam panią jako redaktor badały.
[22:04] - Wie pan co? Ja miałam nagranie, bo to też było nagrane wszystko, ale syn to skasował, bo ja to dwa razy obejrzałam i mówi: „Nie, dość tego, nie będziesz sobie robić prania mózgu” i skasował mi to wszystko. Ja nawet nie wiem, czy te panie jeszcze tam robią właśnie te sesje, bo nie mam kontaktu już z nimi.
[22:26] - Tutaj też trzeba bardzo uważać na osoby, które się znajduje w internecie, bo niby ogłaszają, że coś tam pomogą, a tak naprawdę mogą zrobić takie pranie mózgu. Nastawiają człowieka na określony sposób myślenia i na przykład zdarzają się osoby, z którymi rozmawiam, które po takich właśnie zabiegach, nazwijmy to, doszukują się wszędzie, we wszystkich jakichś wampirów energetycznych. Wchodzą do autobusu i tam na przykład czują, że coś z nich wysysa energię i tak dalej. A się okazuje po takiej dłuższej rozmowie, że miały kontakt właśnie z takimi niby uzdrowicielami online, coś tego typu. I właśnie to czucie tego wysysania energii zostało jakby wdrukowane im w głowy, że tak to powiem.
[23:15] - Powiem panu, że z tego, co one opowiadały — bo syn jeszcze był przy tej sesji, bo ja mówię, że były ze mną — po prostu wysłuchał, co te panie mają do powiedzenia. To powiem panu, że z tego, co one opowiadały, to mi się to wszystko zgadzało, że one prawdę mi mówiły. Ale mnie to niepokoi ten dziwny człowieczek. Ja nie wiem, skąd kto wiedział, że ja tam jestem w tym mieście. 13 kilometrów od miejsca zamieszkania pojechałam sobie do innego miasta na zakupy. Ja nie wiem, skąd kto wiedział, że ja tam jestem, że będę jechać tym busem o tej godzinie i że ten człowieczek akurat wsiadł wtedy i się dosiadł do mnie. Przecież było tyle wolnych miejsc. Przyjechałam do domu i mówiłam to do syna, a syn mówi: „Oj mamo, ty wiesz, ile dziwnych ludzi teraz jest?”
[24:10] - Właśnie też takie odniosłem wrażenie, że on chyba poszukiwał jakiejś kobiety. Chciał się dosiąść do jakiejś kobiety, bo to mogło go podniecać. Krótko mówiąc, powiem wprost. A pani wiedziała, w którym miejscu on sobie grzebał w tym autobusie pod tym płaszczem? Czy co to tam było?
[24:35] - Wie pan co, szczerze? Nawet tak dokładnie jak siadł koło mnie, nie patrzyłam na jego twarz, bo jak widziałam, jak wsiadał, to był przerażający. Miał tak dziwną twarz. Ja to odebrałam, jakby on miał jakąś maskę na twarzy. Tak miałam ochotę dojść i mu poderwać tej twarzy, ale było kilka osób w tym busie. Mówię: „Nie, kierowca i w ogóle”. Ale był tak dziwny na tej twarzy i miał taki wzrost metr pięćdziesiąt, nie miał więcej. Taki właśnie ten kombinezon, taka ta zieleń bardzo cudna, taki gruby, jak nadmuchany. I tam miał coś pod tym kombinezonem, bo wyglądał taki strasznie gruby i non stop sobie tam coś grzebał, tak jakby sobie tam coś ustawiał, jakby coś tam przełączał. Ja to tak odebrałam.
Ale to mnie to zaniepokoiło, że ja w pewnym momencie zasnęłam, wie pan? A ja nie mam zwyczaju, żeby tak mnie dotykać, bo ja niedaleko, te 13 kilometrów chyba tylko jest. I w pewnym momencie zasnęłam. Głowa mi poleciała na siedzenie i oczy. Zasnęłam i po chwili się ocknęłam, to już tak się dziwnie poczułam wtedy. Dziwnie. Ale wysiadłam z tego busa, miałam pół kilometra chyba do domu i szłam sobie i się nawet nie odwracałam, czy ktoś za mną idzie, czy nie. Ale już jak do domu przyszłam, to mówię: „Kurde, czemu ja się tak dziwnie czuję?” I wtedy zauważyłam, że coś jest na rzeczy. A na drugi dzień to powiem panu, że nawet wstać z łóżka nie mogłam. Nie miałam w ogóle ochoty.
Nie miałam apetytu do jedzenia. Nie mogłam jeść przez miesiąc czasu. Ja się czułam tak, jakbym miała depresję. W ogóle żadnego apetytu, tylko wypiłam kawę i cały dzień na tym chodziłam. Jeszcze taka byłam zgięta w pół, że po prostu nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie wiedziałam po prostu. Ja mówię: „Kurczę, ten gościu mi coś zrobił”. Ale do tej pory nie wiem co. Nie wiem.
[26:41] - Wie pani co? Nie musiał fizycznie nic robić. Wystarczyło, że pani zauważyła, że on sobie coś podejrzanego pod tym kombinezonem robi i nastąpił u pani atak paniki. Bo atak paniki też się takim zasapnięciem czasami u niektórych osób objawia.
[26:57] - Nie, powiem panu, że byłam zupełnie... Siedziałam na tym siedzeniu zupełnie spokojnie, tylko obserwowałam. A ja mam taką intuicję. Mówię panu, że ja tak wyczuwam intuicyjnie wszystko i czułam, że coś mi tu nie pasuje. Coś mi ten człowiek w ogóle nie pasuje. I naprawdę ta moja intuicja mnie nie zawiodła. I tu jak mówię, na tym spacerze, nie wiem, czy to była dziewczyna i kobieta, czy to był mężczyzna. Nie mam pojęcia, kto to był, bo też taki dziwny. Dziwna ta twarz była w ogóle. I mówię panu, takie ogromne słuchawki na uszach.
Pies nawija się z oka, to ja pomyślałam, że jakaś dziewczynka sobie stoi, sobie nasłuchuje i coś tam słucha. Bo właśnie słyszałam, jakby się z kimś kontaktowała, jakaś taka rozmowa. Ale jak podchodziłam bliżej, to ucichła ta rozmowa, a ona tylko stała tak przodem do mnie i stała i się nie ruszała. Jeszcze dziwne, bo mój pies jest taki, że on raczej do każdego dochodzi, żeby go ktoś pogłaskał. Ma trzy lata. A do tej osoby nie doszedł, tylko przeszedł i poszedł prosto. A ja za nim. Właśnie przyszłam do domu i też mówię do syna: „Kurczę, coś tu nie pasuje. Coś tu tak, jakby oni mnie śledzili, współpracowali ze sobą”. I ja byłam cały czas, gdy byłam śledzona.
Ja takie mam wrażenie, że cały czas jestem obserwowana, śledzona. Tak czuję.
[28:29] - A czym to wrażenie bycia obserwowaną jest spowodowane w pani przypadku?
[28:34] - Jak panu mówię, że mam taką intuicję i takie przeczucie, że jak przyjdę z zakupów — bo tu mam tak kilometr do sklepu na osiedlu — i tylko wrócę, od razu czuję, że już jest ten atak na mnie. To ukłucie w plecy i nie wiem czemu wiecznie w plecy dostaję. Ja to tak nazywam ten strzał taki. Tak potwornie, aż czasami aż do góry podskoczę. To ukłucie, ten strzał taki. I w nocy i teraz w dzień sobie chodzą normalnie. Tylko że ja nie widzę, co to jest i kto to jest. A pies, ten mój pies potwornie szczeka. Tylko że on jest młody i ma trzy latka, także po prostu stara się bronić, ale nie jest jeszcze w stanie tak, żeby przegonić to towarzystwo. Tak ja to powiem.
[29:33] - A może pani powiedzieć, jak te ukłucia wyglądają? Szczególnie to ukłucie w kark. Ale tak ogólnie to, co pani pamięta, jak te ukłucia wyglądają? Czy to jest jedno ukłucie, czy to jest kilka ukłuć?
[29:44] - Wie pan co? Jezu, że te sesje już miałam. Nie wiem, z pięć do sześciu tych sesji. To jedna pani powiedziała, bo ona rzekomo mentalnie widziTo mówi, że jestem tak jak sitko po prostu skulona. I ja to czuję. Ja to wiem. Ja to czuję.
[30:01] - Tutaj nie chodzi mi o tę sesję, tylko o to, jak te ukłucia wyglądają na skórze.
[30:07] - Nie wiem, jak mam to panu wytłumaczyć. Ja to widzę, że coś tam było, prawda? A jeszcze powiem panu, że pod obydwoma łopatkami miałam implant pod lewą i pod prawą łopatką. Zauważyłam właśnie, jak szłam pod prysznic. Jak się rozebrałam i po prostu sobie popatrzyłam plecy, to miałam takie jakby żółte, jakby lekki siniak, coś takiego. Takie kółko wkoło. Wie pan? I to mnie zaniepokoiło. Najpierw pod jedną łopatką i czułam taki ból i to właśnie, że tam było ukłucie i się takie zrobiło coś właśnie jakby zażółknięte, jakby takie lekko zasinione. Takie coś było.
I na jakieś dwie, trzy noce pod drugą łopatką. Ja mówię: „Kurde, co się dzieje? Co jest grane?” Ale wiedziałam, że to właśnie się dzieje. Te ataki na mnie i że tam miałam implanty.
[31:04] - Tutaj mi się skojarzyły te ukłucia i ten ślad teraz, co pani przekazała. Opis tego śladu z ukłuciem przez jakiegoś owada. Pani jest pewna, że nie ma jakichś pluskiew czy kleszczy w mieszkaniu, czy czegoś takiego?
[31:20] - Wie pan co? Odkąd bym miała te implanty, ja naprawdę, wie pan, jak sobie dotknęłam palcem w tym miejscu jednym, potem drugim, to miałam te ślady takie zażółknięte czy zasinione, to wie pan, że ja tam czułam takie twarde coś, jakby faktycznie coś tam było. Tak pod palcem to wyczułam. Ja mówię: „Kurczę, przecież tam coś mam”. No i później właśnie ten pan, jak mi tę sesję robił, mówi, że niestety implanty były jak nic.
[31:51] - Wie pani, ja tutaj próbuję dociec, co może być przyczyną tych śladów, tych wszystkich pani przeżyć, bo najpierw mam takie podejście, że najpierw staram się odciąć wszystkie racjonalne wytłumaczenia, prawda? Dopiero na samym końcu zostawiam tłumaczenie takie bardziej, bym powiedział, paranormalne. Bo wie pani, te ślady po ukąszeniach mogą bardzo różnie wyglądać, zależnie co panią ukąsiło. Mnie ostatnio pokąsiły na przykład pluskwy i ten ślad wyglądał tak, że w taki trójkąt się te kropki czerwone ułożyły. Takie czerwone kropki i takie wyrostki się porobiły w tych miejscach. To mi już zeszło, ale to miałem w kilku miejscach, więc albo pluskwy, albo jakieś kleszcze czy coś też takiego latającego musiało mnie pogryźć i po prostu pojawiła się u mnie reakcja alergiczna w postaci obniżonego mocno ciśnienia, w postaci bólu brzucha. Także też z własnego doświadczenia, w oparciu o własne doświadczenie tutaj podsuwam jakieś racjonalne możliwości.
[32:59] - Ja pana bardzo doskonale rozumiem, ale jeszcze powiem panu taką rzecz, że oni prawdopodobnie przez te implanty pobierają energię nam, prawda? I wie pan, że ja czułam, jak tam mi się coś rusza. Tam właśnie w tych miejscach. I to było takie coś bolesne. Tam się to ruszało. Właśnie tak się jakby gdzieś coś przemieszczało. Ja to tak odczuwałam i to było potwornie bolesne. Jak ten pan mi tę sesję robił, mówi, że tak, bo oni cały czas pobierają energię. I wie pan co? Nawet ja odnosiłam takie wrażenie, że oni też działali na moje myśli.
Jeżeli ja tylko o czymś takim sobie pomyślałam, że coś tam mam, że mnie tak boli, że tam mi się to rusza, przemieszcza takie coś, to ten atak się nasilał. Ten ból, to wszystko tak, jakby to oni czymś tam sterowali, tak po prostu. zdalnie od tego swojego miejsca, bo tam gdzieś przebywają. Jakby oni to sterowali mną, tym czymś, co ja miałam tam w sobie. I ten pan właśnie mnie oczyścił. Rzekomo mi to, oni to nazywają tak. I wróciło to od nowa wszystko i to bardzo w krótkim czasie. Wszystko z powrotem wróciło. Ja nie wiem, co ja mam dalej robić. Ja mówię: „Panu, ja już tyle pieniędzy wydałam na to oczyszczanie, żebym się dowiedziała, o co tu chodzi”.
Każdy mi mówi co innego. Ja nadal nie wiem, o co tu chodzi i co mam dalej z tym robić, bo czuję właśnie w plecach.Czuję z powrotem to samo wszystko. Nie odpuszczają. Jeżeli tamto znikło, ten pan, że koło mnie oczyścił. Od nowa, od nowa to samo. Od nowa atak i od nowa to samo. Także nie wiem, o co tu chodzi, czego oni ode mnie chcą. Nie mam zielonego pojęcia i wie pan, że najgorsze jest to, że nie wiem, jak się to skończy.
[35:01] - Ja to się obawiam, że może się skończyć prędzej czy później wydrenowaniem pani portfela przez różnych internetowych uzdrawiaczy, że to tak ujmę. Była pani może u lekarza? Robiła pani jakieś badania, żeby się upewnić, czy to nie jest jakiś skutek choroby, pokąsania przez jakieś owady, czy przez coś?
[35:18] - Powiem panu, że byłam, bo wie pan co mnie zaniepokoiło? Ten niebieski płyn w moim organizmie, bo na to patrzyłam. Widziałam, jak stałam i w ogóle się czułam potwornie. Jak dostałam właśnie ten niebieski płyn wstrzyknięty miałam do organizmu, to ja się potwornie czułam. Ja po prostu się zataczałam po tym, jak chodziłam. Ja mówię: „Kurczę, co się dzieje?” I wie pan co? Poszłam do przychodni i zrobiłam sobie badanie krwi, prawda? Ja byłam przerażona, bo ja mówię: „Jak wyjdzie mi jakaś niebieska krew, jakaś granatowa czy nie daj Bóg wie co, no to już chyba skończona będę”. I powiem panu o dziwo, że pani laborantka mi powiedziała, że mam strasznie gęstą krew, a jak popatrzyłam, jak ona tą krew mi pobierała, to była aż bordowa. Bordowa ta krew i mówi, że chyba mało piję wody, bo mam bardzo gęstą krew.
Ja mówię: „No normalnie piję wodę, normalnie”. No i po prostu nic nie powiedziałam więcej. No bo co mogę mówić? Kto mi w to uwierzy? Przecież normalne. Laborantka jak mi pobierała krew z żyły, to mówi, że jest gęsta krew. No i ja widziałam. No zerknęłam prawda, że aż bordowa była ta krew, taki kolor miała ciemny, aż bordowa była.
[36:38] - No krew pobierana z żył ma taki kolor. Tak, tam nie ma tlenu, tam jest dwutlenek węgla. Jeżeli nie spałem na lekcjach z biologii, to tam jest w tej krwi żylnej dwutlenek węgla.
[36:51] - Tylko powiem panu, że ja tą krew mam nieraz pobieraną jako zwyczajna. Oglądam, jak mi pobierają tą krew. No to pierwszy raz zauważyłam, że aż tak ciemna była. Ale co? Wyniki wyszły idealne. Lekarka powiedziała, że wszystko jest w porządku. A ja mówię: „To czemu ja się tak źle czuję?” Ja naprawdę czasami to wie pan, że z domu nie wychodzę, bo się czuję potwornie, fatalnie po takich właśnie atakach.
[37:17] - A badała się pani może pod kątem jakichś onkologicznych spraw?
[37:20] - Tak, wszystko mam. No pewnie, że jest OOBE dobre i wszystkie wyniki dobre. Powiedziała lekarka, że nie ma się czego doczepić, bo wyniki są idealne. No ale ja się potwornie czuję, powiem panu naprawdę. I wybrałam się do sanatorium, bo mówię: „No troszeczkę się tam podkuruję i może uniknę tego. Zapomną o mnie”. No ale niestety tam mnie też dopadli. Też tam przeszłam. Nie będę mówić co, no bo wiadomo. I wróciłam do domu po trzech tygodniach i nic się nie zmieniło.
Nic.
[37:53] - Ja pamiętam, że taką gęstą krew miałem kiedyś, jak przesadziłem troszkę z konsumpcją buraków, prawda? One mają dużo witaminy K. To powoduje też większe zgęstnienie tej krwi i jak się przesadzi z witaminą K, to może być bardzo niewesoło z sercem.
[38:09] - Nie, nie byłam o takiej witaminie.
[38:12] - Ona jest zawarta chociażby w burakach, w innych jakichś czerwonych warzywach, owocach.
[38:19] - Nie powiem panu szczerze. Syn się do tego nie włączy, do tej rozmowy absolutnie, bo on już powiedział, że on już nie chce brać w tym udziału. Ale to się dzieje. Ja tego doświadczam i to powiem panu, że dość długo. Naprawdę już czasami to jestem tak zmęczona tym wszystkim. A to właśnie w nocy to przychodzą tak. Trudno mi powiedzieć. Tak po pierwszej, między pierwszą a drugą, koło trzeciej czasami. Często, gęsto próbowałam tą noc tak przesiedzieć, przetrzymać. Mówię: „To uniknę tego ataku”, ale niestety nie uniknę, bo do zmęczenia już oko mi poleciało za chwilę.
No i w tym czasie był ten atak. Ja nie wiem, jak to działa. Ja nie mam pojęcia, jak oni to działają. Ale wie pan co? Jeszcze panu powiem. Oglądałam kiedyś na YouTube. Taka dziewczyna opowiadała , nie będę też mówić szczegółów. Właśnie też o tych szarakach, że ona to samo przechodziła. Tylko ona z kolei była dręczona każdej nocy. I to ona normalnie się na YouTubie pokazała i opowiadała o tym.
A ja bym się nie chciała pokazać. Ja bym to chciała, żeby to było anonimowo to wszystko.
[39:36] - Oczywiście zapewnię pani pełną anonimowość. Natomiast pani mówiła, że razem z panią mieszka syn. Jak on to wszystko postrzega? Czy on też czegoś doświadcza? Czy jego to jakby całkowicie omija?
[39:49] - No właśnie, że on wie pan co? Ja powiem jeszcze tak, że tu chyba chodzi też bardziej o psychikę, prawda? Że on jest taki silniejszy psychicznie i on raczej, no jakby to powiedzieć, że nie myśli o takich rzeczach. Nie myśli, nie boi się, nie przejmuje się. A ja z kolei no troszeczkę jestem inna. I może to przez to, że ja tak bardziej jakiś tam strach, jakiś lęk, jakieś tam mam inne myśli i w ogóle. No nie wiem, nie mam pojęcia. Po prostu nie wiem.
[40:20] - No tak mi przyszło na myśl, że może tutaj nie ma żadnych jakichś paranormalnych sił działających w pani przypadku, tylko po prostu ktoś panią manipuluje. Bo pani dużo takich różnych uzdrawiaczy internetowych zdążyła zaliczyć z tego, co zrozumiałem, tak?
[40:37] - Tak, bo wie pan co? Ja chcę się dowiedzieć, o co tu właściwie chodzi, czego oni ode mnie chcą. I ten pan ostatnio, co mi robił to oczyszczanie, mówił, że takPrzychodzą szaraki we cztery. Ale ja panu tłumaczę, że oni mnie tak jakby z początku zastraszali, bo jakieś robaki ja miałam na tarasie. Ja w życiu czegoś takiego nie widziałam. Pająki w domu. Jak ja zobaczyłam tego pająka, to ja sobie myślę: „Ja pierniczę, ja czegoś takiego w życiu nie widziałam”. U nas nie ma takich robaków. Nie ma. Jednego złapałam i mówię: „Nie, muszę zobaczyć, co czuję”.
I go zabiłam. To mówię panu, że ja cały dzień czułam laboratorium i całe te chemikalia w laboratorium, tak jakby on był tam nie to, że wyprodukowany, tylko po prostu hodowany. Coś takiego, jakby oni tam hodowali te robale.
[41:35] - Ja miałem niedawno wątpliwą przyjemność zabić u siebie w domu takiego pluskwiaka, który po tym jak go rozgniotłem zaczął wydzielać taki dosyć nieprzyjemny, silny fetor. Także też tutaj mam swoje pewne doświadczenia w tym temacie, niestety, które wykorzystuję też w rozmowach później ze słuchaczami, próbując dociec, co tak naprawdę się u słuchacza wydarzyło. Ja bym bardzo uważał na tych uzdrawiaczy internetowych, prawda? Szczególnie na tych, którzy sobie życzą pewnych sum pieniędzy za uzdrowienie. Bo to raz, że często to są takie osoby samozwańcze, tak? Nie wiadomo tak właściwie, komu pani przekazuje te pieniądze. A też dużo takich jest osób o mniej lub bardziej uświadomionych, ale jednak złych intencjach. Robią pranie mózgu i ustawiają człowieka mentalnie tak, że myśli, że cały czas ktoś go śledzi, cały czas go ktoś atakuje energetycznie, kradnie mu energię i tak dalej, i tak dalej. Ja przez pewien czas miałem kontakt z takim właśnie człowiekiem i też jakoś tak udało mu się mnie przez pewien czas ustawić tak, że jak wchodziłem do autobusu, to czułem, jakby coś mnie atakowało, coś wysysało ze mnie energię, prawda? Nawet fizycznie, jakby mnie coś ciągnęło za głowę.
A okazało się, że po prostu ten człowiek tak mi umysł ustawił, że tak ujmę w słowa, że tak mi się cały czas wydawało. Taką trochę paranoję lekką u mnie na tym punkcie wytworzył.
[43:05] - Tak, tylko ja panu powiem, że oni mi takiego nie mówili, ci, jak to pan nazywa, uzdrawiacze.
[43:15] - Wie pani, oni niekoniecznie muszą akurat takich sformułowań używać. Oni mogą używać innych sformułowań, też dostosowywać swoje wypowiedzi do tego w taki sposób, żeby jakby współgrało z tym, co ich, nazwijmy to, klient im przekazuje, tak?
[43:31] - No ale dobra, to niech mi pan wytłumaczy ten pierwszy raz. Właśnie ten pierwszy raz, jak to się zadziało. Ja sobie tak czytałam Biblię, ale potem ją odłożyłam na bok, zamknęłam, odłożyłam i oglądałam na YouTubie coś. I tak mi oko poleciało przez chwilę nic takiego i zasnęło. I otwieram oczy, a ja leżę tak zgięta na lewy bok i głowę miałam na tej Biblii. Jak podniosłam głowę do góry, mówię: „Ja pierdzielę, co jest w karku?” Właśnie z tyłu. Mówię: „Co tam się stało?” Taki ból poczułam i w ogóle. I w lusterku sobie zobaczyłam jedno, w lusterku drugie. No i niestety zauważyłam tam ukąsienie. I po dosłownie dwóch, trzech dniach jakieś pasożyty poczułam tam w tym miejscu, tak jakby mi tam coś po prostu szczepiły jakieś pasożyty, skaziły mnie.
Bo to tak działa, bywa tak. I od tego się właśnie zaczęło. I widzi pan, i później ten sen. Ja myślałam, że mówię: „Nie wiem, czy to mi się śniło, czy to mi się wydawało”. Ale poszłam do łazienki i te kropki, i poczułam, że prawda, nabyliśmy na to, że niestety, ale coś się wydarzyło, a tym bardziej że już mąż nie żyje. I po prostu sama zostałam.
[44:55] - Tutaj ja bym przede wszystkim rozpatrywał jednak opcję, że coś pani się przysnęło przed tym telewizorem i coś panią w tym momencie pogryzło, tak? To nie musiał być jakiś komar, jakaś meszka, jakaś pluskwa, tylko na przykład to mógł być też pająk. Pająki też kąsają. Wiem po sobie, niestety.
[45:14] - Wie pan co? Mam 61 lat, prawda? Trochę przeżyłam w życiu, ale to, co teraz doświadczam, to nie są żarty. Bo ja syna też zawsze po nocy opowiadam mu. I on to widzi, ale on mówi, że nie chce brać w tym udziału, bo ja go prosiłam o te wszystkie kontakty z tym rzekomym, jak to pan mówi, uzdrowicielami i o nim przesyłam pieniądze i w ogóle po tych sprawach. Ale on mówi, że on już po prostu nie chce brać udziału. Ale on wie o tym wszystkim. On to widzi, bo ja mu to wszystko pokazuję i mówię mu, i on to wie o tym, że tak się dzieje. A jak pan myśli z tym duchem wtedy to co to było?
[46:02] - Mógł się trafić pani jakiś po prostu człowiek niezrównoważony. Nie tyle psychicznie, co seksualnie, że to tak ujmę. Oblech po prostu. Nie wiadomo, co on tam sobie robił pod tym kombinezonem, tak? Pani to zauważyła. Przestraszyła się, do czego ten człowiek może być zdolny, mimo że ten strach, mimo że ten lęk u pani nie był taki świadomy, tak? Pani nie wiedziała, nie czuła tego lęku tak na 100%. Ale coś tam pani zauważyła, że z tym człowiekiem coś może być nie tak. I pojawiła się reakcja w postaci ataku paniki.
[46:38] - Ale ja byłam zupełnie spokojna. Zupełnie.
[46:42] - Tak się wydaje.
[46:44] - Jeżeli bym sama i w tym busie. Ale było kilka osób. Ja byłam zupełnie spoko.Spokojna. Tylko to mnie właśnie zaniepokoiło, co on tam tak w tym kombinezonach? On tam coś miał jakby. Ja nie wiem, ja to tak odebrałam, jakiś aparat, nie wiem, bo to było widać. Normalnie powiem o tym, że on coś tam ma pod tym. Takie to było, wie pan, że wzruszona byłam po prostu. No i dlaczego ja się później tak dziwnie czułam? Już jak wróciłam do domu, zauważyłam, że: „Kurczę, przecież ja pojechałam zdrowa, a czemu ja taka wróciłam?” Już mnie coś zaczynało, wie pan, wtedy zaczęłam się źle czuć.
Dosłownie na drugi dzień i przez miesiąc czasu depresja jak nic. Panie kochany, ja nic, kawę tylko wypiłam rano i cały dzień o tym chodziłam. I to mnie zaniepokoiło, że ja taka chodziłam zgięta w pół. Ja nie mogłam się wyprostować. Ja taka chodziłam zgięta w pół jak... Nie potrafię tego opisać. I wiedziałam, że coś ten gościu mi zrobił. Ale to, wie pan co? Z początku to ja sobie myślałam, że to może jakaś sztuczna inteligencja albo coś, bo oni takie niby robią rzeczy. Ale z tego, co się do tej pory dzieje, no to metr pięćdziesiąt wzrostu, no to nie ma jakby, to te szaraki, nie?
Tylko że on miał twarz taką dziwną, jakby miał jakąś maskę na twarzy.
[48:12] - Wie pani, takie różne podejrzane typy, które się trafiają w autobusach, niekoniecznie muszą coś fizycznie robić, żeby komuś zrobić krzywdę. Wystarczy, że przysiądą się do kobiety i w pobliżu tej osoby będą coś podejrzanego robić. Kiedyś byłem świadkiem. Jechałem sobie na studia, autobus pełen ludzi, taka atrakcyjna dziewczyna, mniej więcej w moim wieku sobie siedziała naprzeciwko i przysiadł się do niej właśnie taki jakiś dziwny gość o dosyć dziwnej mimice i o dosyć chyba dziwnych, że to tak ujmę, zamiarach względem niej. Autobus pełen ludzi. Dziewczyna niby nie powinna się bać, bo na pewno ktoś zareaguje, ale jednak jakaś reakcja lękowa u niej wystąpiła, bo w pewnym momencie się przesiadła z wyraźnym niesmakiem na twarzy. Także niekoniecznie muszą tacy ludzie fizycznie nam coś zrobić, żeby wyrządzić nam krzywdę. Wystarczy, że robią sobie coś podejrzanego, coś, co budzi nasze podejrzenie, czy też coś niezrozumiałego dla nas. I psychika reaguje tak, jak reaguje.
[49:15] - Nie mam pojęcia, ale powiem panu, że to od początku mi się to wszystko wydawało takie dziwne, jak on wszedł do tego busa. Ja nawet nie wiem, co ten kierowca się go pytał, ale ja nawet nie wiem, co on odpowiedział, bo to było takie niezrozumiałe. Coś to jakby blokował. Ja nie wiem. Po prostu nie wiem. Nie umiem tego wytłumaczyć. I wie pan co? Dosłownie dwa siedzenia przede mną postał chwilę. Coś sobie tam grzebał pod tym kaskandrem lekonym. Później się cofnął tak jakby dwa siedzenia znowu do tyłu za mną i z powrotem wrócił do tego mojego, tak jakby na wprost do mojego siedzenia.
Jakoś też tak dziwnie go zrozumiałam. Ja to tak zrozumiałam, że może sobie usiąść. Ale później to mówię: „Boże, jaka ja byłam głupia. Przecież mogłam go wypierdzielić. Panie, idź pan tam z tyłu, jest tyle siedzeń wolnych. Czemu akurat do mnie?” No ale wie pan, mądry Polak po szkodzie, nie?
[50:13] - Też nie wiadomo, w jakim stanie ten człowiek był. Mógł być na przykład, kolokwialnie mówiąc, napruty jakimś środkiem, którego nie czuć nosem, że to tak ubiorę w słowa.
[50:23] - Powiem panu, że to od początku ja mam taką intuicję. Jak mówię, na tym stoperze też ta osoba taka. Też mnie tak coś piknęło, że mówię: „Kurczę, czemu ona stoi, nie rusza się, nigdzie nie idzie, tylko stoi?” Ja ją minęłam. Ona dopiero tak jakby ruszyła w przeciwną stronę i zaczęła biec. Ale to był... Ja się dosłownie ze cztery razy obejrzałam, bo nie wierzyłam w to, że człowiek normalny może tak biec. To dziecko, czy to jakaś dziewczyna, czy kobieta, czy mężczyzna. Nie, to nie był bieg człowieka zwykłego. Ja się obejrzałam raz. Tam ile drugie?
Cztery razy się obejrzałam, bo to było dla mnie po prostu nie do pomyślenia. Ten bieg taki potwornie dziwny. Ja mówię: „Kurczę, o co tutaj chodzi?” I powiem panu, że tak jakby ona się z kimś kontaktowała, jak ja nadchodziłam, jakby coś tam, że ona to tak odebrała, że ja nadchodzę, a później nagle cisza. I ona stała bez ruchu ta osoba. Ale jak ja ją minęłam, to wtedy dopiero przeszła w stronę za mnie i z tyłu zaczęła biec. Ale to ten bieg to naprawdę mówię panu, że to nie był ludzki bieg normalny, normalnego człowieka.
[51:38] - Mnie się tak wydaje, że może ta osoba, kimkolwiek była, włączyła sobie po prostu muzykę przez słuchawki i biegła w rytm tej muzyki. Ja tak czasami mam, kiedyś przynajmniej jak chodziłem, dużo chodziłem, to właśnie ze słuchawkami na uszach, to tak sobie trochę pobiegiewałem, potruchtałem, pochodziłem sobie tak, żeby ten rytm tych kroków współgrał mi z muzyką, którą miałem odtworzoną. A wcześniej ta osoba mogła przez te słuchawki rozmawiać sobie z kimś, prawda? Też jest taka możliwość.
[52:10] - Wiem, że mogła rozmawiać, ale to dla mnie to było potwornie dziwne to wszystko. I jeszcze mówię, ten mój pies, on zazwyczaj do każdego dochodzi, żeby go pogłaskać, to dziecko czy to dorosły, obojętne kto. A tą osobę po prostu przeszedł koło niej. Myślę, że on czuł, że coś tu jest. A żałuję, że nie wzięłam telefonu, bo ja raczej jak idę na spacer, to mówię: „Po co mi telefon?” Bo bym zdjęcie zrobiła po prostu.I wie pan co? Jak miałam taką sesję jednak z tym panem wcześniej, to ja mu o tym opowiedziałam. On mówi, że żeby po prostu zrobić nagranie z nim nawet. On mówi: „Może mam z tobą zrobić nagranie?” Ale ja mówię: „Nie, ja się nie odważę. Ja się nie pokażę przed kamerą, bo ja nie chcę sensacji. Ja już mam dość tego wszystkiego”.
I po prostu się nie zgodziłam. Ale tak jak mówię, ta dziewczyna, co też doświadczała przez tych szaraków, to ona się odważyła i się pokazała przed kamerą i opowiadała. Jak ja to obejrzałam, mówię: „Ja pierniczę”. Jednak to się dzieje. Niestety to się dzieje.
[53:20] - Ja mam jeszcze takie pytanie, jeżeli mogę oczywiście zapytać, ile pani do tej pory wydała pieniędzy na tych uzdrawiaczy internetowych? Czy to są kwoty idące w setki, czy już w tysiące złotych?
[53:32] - Wie pan co? Nie, nie, ja mam z tego, nie chcę o tym.
[53:37] - A taka kwota większa niż mniejsza, prawda?
[53:39] - To znaczy tak około tysiąc.
[53:43] - Ja się w zasadzie nie dziwię pani synowi, że już nie chce z tym mieć nic wspólnego, prawdę mówiąc. Bo pani syn wydaje się osobą taką mocno stąpającą twardo po ziemi. Taki racjonalista z niego, tak?
[53:57] - Znaczy tak. On jest taki, wie pan, on twierdzi, że ja nic nie widzę, bo on się nie boi. On to olewa wszystko. On po prostu nie myśli o tym i po prostu do niego nic nie dociera tak jak mnie. A ja mam z kolei inny charakter, jeszcze szczególnie po śmierci męża. Tutaj jestem więcej sama i w ogóle, bo on pracuje. I tak troszeczkę inaczej to odbieram, odczuwam. Ale naprawdę powiem panu szczerze, że coś się dzieje, bo ja to czuję. Ja już w tej chwili w plecach czuję, jak rozmawiam z panem o tym, jak mi tam coś łupie pod tymi łopatkami. Cały czas to czuję, ale nie wiem, co mam z tym teraz zrobić.
Nie mam pojęcia.
[54:44] - Mnie to się wydaje, że panią jednak te osoby, które ja nazywam uzdrawiaczami, dosyć mocno zmanipulowały, skoro pani wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze na coś, co w zasadzie niekoniecznie musi jakiś efekt przynieść. Takie zabiegi na odległość. Ja bym bardzo z tym uważał, szczerze powiedziawszy. A co bym jeszcze pani tutaj zasugerował? Oczywiście to już w pani gestii, czy pani zrobi użytek z tej porady. Ja bym odbył poważną rozmowę z synem i zapytał syna, jak on to widzi, co by doradził, co by sugerował. I przez jakiś przynajmniej czas bym się postarał na pani miejscu troszkę tych jego porad trzymać. Cokolwiek powie.
[55:35] - On mi powiedział: „Nie myśl o tym”. Ja mówię: „Jak nie myśl, jak widzę, że coś w nocy się wydarzyło? Jak mam nie myśleć?” On mówi, żeby po prostu nie myśleć o tym, nie przejmować się. W ogóle to znaczy on ma inny charakter i taki jest.
[55:56] - Dobrze, jak w domu jest ktoś taki mocno racjonalnie podchodzący do życia. Ja nie mówię, żeby syn od razu odrzucał wszystkie paranormalne teorie. Natomiast tutaj pani poszła chyba w pewną taką skrajność, że tutaj dużo tych kontaktów z nie wiadomo jakimi osobami z internetu. Bo każdy w internecie może się nazwać uzdrawiaczem, oferować jakieś swoje nie wiadomo jakie usługi, brać za to pieniądze, a nie ponosić za to odpowiedzialności. Nie wiem, jak pani zareaguje na tą sugestię z mojej strony, ale ja bym poszukał takiego psychologa jednak, który by panią ustawił na troszkę inne tory i żeby to pani pozwoliło spojrzeć z innej perspektywy na tą całą sytuację, prawda?
[56:46] - Myśli pan, że nie byłam? Oni w to nie wierzą.
[56:51] - Psycholog nie musi w to wierzyć. Psycholog jest od tego, żeby pacjenta wyprowadzić na prostą.
[56:58] - Ja wiem, ale oni w takie rzeczy nie wierzą, powiem panu szczerze. Oni tylko wierzą w to, co ich wyuczyli z książek i w ogóle. Oni nie wierzą w takie rzeczy. Myśli pan, że nie byłam? Oni nie wierzą w takie rzeczy.
[57:11] - Nie muszą wierzyć. Ważne, żeby pacjentowi jakoś pomóc. Nie wiem, co tu jeszcze pani doradzić, szczerze powiedziawszy.
[57:21] - Ale przepraszam pana, chyba szybko pytam. Ogląda pan na YouTube jakieś programy?
[57:28] - Oglądam, ale mam też taką listę kanałów, do których nie mam po prostu zaufania jakiegoś przesadnego.
[57:36] - Właśnie to ja oglądam, to powiem panu, że ci ludzie to normalnie przed kamerą to opowiadają. Ci, co właśnie zostali przez tych, jak to pan mówi, uzdrawiaczy. Oni to przed kamerą opowiadają, czego doświadczyli i z tego co stali właśnie tak jakby uzdrowieni, uwolnieni, prawda? Ja to oglądam i oni to przed kamerą mówią.
[57:59] - To, że przed kamerą to oni mówią, to jeszcze o niczym nie świadczy. To jeszcze nie świadczy o jakichś tam kompetencjach tych osób, które powiedzmy przeprowadzały jakieś zabiegi na nich.
[58:11] - Powiem panu, że nie wiem po prostu, co mam myśleć, ale wiem, że tego doświadczyłam, bo ja to czuję na sobie, na własnej skórze. Czuję po prostu ten ból, to coś tam, to czuję. A najbardziej mnie to niepokoi jak rano wstanę i w kuchni widzę te jakieś tam kropki. Rano i wieczorem sobie wysprzątam, a mam białe płytki na podłodze to wie pan, jak to widać. Czy na blacie w kuchni, czy gdziekolwiek. Normalnie tak jakby ze szczypkawki kropki.Które mam zostawiane. Nie wiem, czy po to, żebym się bała, czy o co tu chodzi, ale jest i to jest tak, że jak to zobaczę, to po prostu już nie. W porządku, to się denerwowałam i w ogóle. Ale teraz to już nic nie mówię, no bo co mi to da, jak wiem, że tak się dzieje, bo widzę to.
[59:03] - Ja powiem tak: syn musi panią z tego jakoś wyciągnąć. Cokolwiek to jest, musi panią wyciągnąć. Właściwie to jest obowiązek wobec matki. Tak czuję. Musi pani z synem bardzo poważnie i całkiem szczerze, bez jakichś tam uprzedzeń porozmawiać, jak on to widzi, jakie on ma propozycje co do rozwiązania tej sytuacji. No i jakiś plan sobie ustalić. Musicie sobie jakiś plan wspólnie ustalić, co robić z tym dalej.
[59:30] - Wie pan co? Ja panu mówię, że syn powiedział tak, że on o tym nie myśli. On się nie boi. On po prostu nie zwraca na to uwagi. Jest, to jest. Nie zwraca na to uwagi, nie przygląda się.
[59:44] - Jego ta sytuacja może przerażać i przerastać.
[59:47] - Tak. On wie, że to się dzieje, bo on to widzi, ale po prostu on nie przykłada do tego jakiegoś tam strachu czy lęku, czy jakiejś tam obawy. On to po prostu jest, to jest. No trudno, nie? Stało się, wydarzyło się. Ale ja się go pytam: „Ale jak to się zakończy? Kiedy to się zakończy i jak?” No do tego nikt nie wie.
[01:00:12] - Żeby się tylko nie zakończyło wydrenowaniem rodzinnego budżetu przez wiadomo kogo.
[01:00:18] - Już więcej nie będę nikogo wynajmować, bo po prostu wykorzystałam limit tych zdrobikieli. Ale wie pan, chciałabym wiedzieć, o co tu właściwie chodzi, co się dzieje, nie? Ale jak mówię, każdy mówi coś innego. Niby tam się coś tam pokrywa, ale tak szczerze to każdy jakieś tam miał inne wizje. No nie wiem właściwie. Wiem tylko tyle, że czuję się fatalnie. Schudłam z 15 kilo, troszeczkę się skurczyłam, no bo wiadomo też tak działa lęk przed tym wszystkim. Jak to się skończy? Co się dzieje? O co tu chodzi?
No i po prostu gołym okiem widać, że coś się dzieje, nie?
[01:01:02] - To też może być lęk zindukowany, wprowadzony pani przez pewne osoby, z którymi pani miała do czynienia, próbując znaleźć rozwiązanie dla swoich opisanych bolączek podczas tej rozmowy. Może być tak, że ktoś pani zaszczepił ten lęk i pani podświadomie ten lęk dalej sama karmi. Także tutaj to, co syn mówił o tej zmianie podejścia, o zmianie sposobu myślenia, myślę, że warto się postarać, żeby ten sposób myślenia o tych doświadczeniach zmienić.
[01:01:37] - Ale wie pan co? Niech się pan postawi w mojej sytuacji. Jak ja mam o tym nie myśleć, jak ja wstaję rano i wiem, że coś się wydarzyło. Wiem to. Po prostu czuję to. Czuję ten ból, czuję to. Zresztą powiem panu jeszcze szczerze tak: ja zawsze się kładę i całą noc przesypiam na lewym boku. Praktycznie całą noc. Jeszcze kiedyś do syna mówiłam, że jak się położę, tak. Ale niestety kilka razy miałam taki przypadek, że dziwnie byłam na wznak położona i ręce miałam pod głową.
Pod głowę podłożone ręce. Ja nigdy w życiu w takiej pozycji nie sypiam, a tak się często obudziłam, wie pan? Czy to w nocy, czy to nad ranem. Tak. A ja zawsze jak się położę na lewy bok, tak się budzę. Kilka razy właśnie się tak obudziłam. Na wznak byłam położona i ręce miałam pod głową. Ja zachodziłam w głowę, że ja w życiu tak nie spałam. Kto mnie tak ułoży w takiej pozycji? O co tu w ogóle chodzi?
Ja się tak sama nie położę absolutnie.
[01:02:45] - Zdarza się, że sami się tak zupełnie nieświadomie układamy, bo jest coś takiego, że mózg w momencie zasypiania wyłącza wszystkie ruchy naszych kończyn górnych, dolnych, ale pozbawia się w tym czasie kontroli nad tym, co z tymi kończynami się dzieje i one same z siebie się zaczynają ruszać. Mi się czasami zdarza. Ja z reguły śpię na prawym boku, bo jak śpię na lewym, to najczęściej mi się nos blokuje. Jakąś taką mam przypadłość dziwną, ale czasami zdarza mi się obudzić na wznak z rękami założonymi do góry za siebie, co skutkuje często tym, że ręce mi drętwieją i nie potrafię nimi ruszać przez jakiś czas, dopóki jakiś czas po obudzeniu minie. Także tutaj też niekoniecznie muszą działać jakieś paranormalne siły, po prostu ręce same z siebie się ruszają.
[01:03:38] - Wie pan czemu się ośmiałam? Bo ja mam chore stawy od kilku lat, od kilkunastu bym powiedziała. Nawet brałam sterydy na te stawy, leczono mnie sterydami. Ja nie mogę czasami się ubrać, ręki do góry podnieść. A pan mówi, że ja bym sobie ręce pod głowę podłożyła. To jest nierealne w ogóle. Naprawdę to jest nierealne, bo ja czasami się nie mogę ubrać, rąk do góry podnieść. To jak ja bym sobie ręce pod głowę podłożyła? W życiu to jest niemożliwe.
[01:04:10] - We śnie sen to jest taki stan dla naszego organizmu, w którym teoretycznie wszystko jest możliwe. Możemy się ułożyć w pozycji, która po obudzeniu wywołuje u nas ból, a we śnie tego nie czujemy. Dopiero jak się obudzimy, to widzimy, co się podziało. Taki to łobuz z tego naszego organizmu.
[01:04:28] - Tylko jeszcze panu powiem, bo nie chciałam tego mówić, ale jeszcze panu powiem na koniec, że po każdej nocy czuję, że jestem seksualnie wykorzystana. Po prostu. Po prostu, że jestem gwałcona po każdej nocy. Miałam tego panu nie mówić i to zatrzymać dla siebie, ale już jak tak rozmawiamy, no to najczęściej właśnie jak w takiej pozycji jestem ułożona na wznak i te ręce pod głowę, to czuję, że to była ostra jazda. Ale wie pan co? Że się w tym momencie nie mogę wybudzić.Tak jestem jakoś. Oni to, jak ta dziewczyna opowiadała wtedy na tym YouTube, co oglądałam, że ona tak to samo miała. Mówi: obudziła się, wiedziała, że była bardzo potwornie skręcona, ale nie mogła się wybudzić. Tak jakby oni jakąś hipnozę wprowadzają. Nie wiem, nie umiem tego wytłumaczyć.
Tak jakąś hipnozę, że człowiek się nie jest w stanie wybudzić dopiero jak się wybudzi człowiek z tego, no to wie, że już coś się działo. Bo kilka razy sobie jak miałam przed snem intencję taką sobie robiłam, prawda? No ale niestety to jest taka siła, że oni właśnie jakąś hipnozę nas wprowadzają, że my nie jesteśmy w stanie zareagować na to, żeby się móc obronić. To samo mówiła właśnie ta dziewczyna na YouTube jak oglądałam.
[01:05:51] - Różne rzeczy się z nami dzieją, bo my w czasie snu część zapamiętujemy, część nie zapamiętujemy. Część jakby da się wytłumaczyć tak w prosty sposób. Część jeszcze, że tak to ujmę, czeka na wyjaśnienie. Ja zawsze stosuję takie podejście, że zawsze staram się najpierw odciąć wszystkie możliwe, takie przyziemne, powiedzmy wytłumaczenia, takie racjonalne i dopiero na końcu doszukiwać się jakichś ingerencji innych sił, krótko mówiąc.
[01:06:22] - Jeszcze panu powiem tak, że ona mówi... Tylko tyle powiem, że ona ma na imię . Nie wiem, czy pan to wytnie, czy pan to zostawi, ale tylko ta dziewczyna co opowiadała i mówiła, że tak pracowała nad trzecim okiem, że po prostu to trzecie oko się jej uaktywniło. I wtedy ich zobaczyła. Czterech osobników w domu. Mówi: była przerażona, jak ich zobaczyła. Tak. I wtedy się kapnęła, że to oni jej to robią. Tylko że ona była w młodszym wieku dużo młodsza ode mnie i mówi, że po prostu zobaczyła ich, że to byli sobie Szaracy i czterech ich widziała w domu. Jak ja to obejrzałam i to właśnie robił nagranie z nią taki pan.
Też nie będę ujawniać kto, bo nie chcę. I ja do niego zadzwoniła i on mówi: to możemy zrobić takie nagranie jak z Martyną. Ja mówię: wiem, oglądałam, ale ona naprawdę miała odwagę, że się po prostu przed kamerą pokazała i w ogóle. A ja mówię: nie, ja tego nie zrobię. Ja nie chcę tego się pokazywać, ujawniać. W ogóle nie. Na tym przestałam, prawda? Ale to się dzieje, niestety. A jeszcze zapytam pana, a to też może pan wytnie, bo też nie chcę tak. I może ogląda pan na YouTube pana , ale ja oglądam te właśnie jego programy.
Lubię. Po prostu lubię oglądać. Oglądam, ale też widzi pan. On też otrzymuje dużo telefonów i on te nagrania telefoniczne puszcza na antenie tych swoich programach. Słyszał pan kiedyś to?
[01:08:01] - Słyszałem, słyszałem. Natomiast do mnie też się zgłaszają ludzie, którzy byli po kontakcie z . Twierdzą, że on dużo rzeczy jakby zmienia pod swoją narrację w relacjach. Szczególnie jeżeli czyta jakiś tekst, to nie jest to człowiek jakiś godny zaufania. On właśnie celuje w takich ludzi, którzy mają takie bardzo paranormalne nastawienie. Takie troszeczkę bym powiedział, nawet naiwne do pewnych spraw. I on właśnie celuje w takich ludzi. Tak formułuje swoją gadkę, że ludzie jakby biorą go za pewnik.
[01:08:38] - No nie wiem po prostu. Ale oglądałam kilkanaście takiego nagrań. No i się wydaje, że on chyba zwykłych żartów nie robi. A tym bardziej, że on właśnie te, co ludzie nagrywają, on to puszcza na tym swoim programie, na antenie, prawda? Te nagrania telefoniczne.
[01:08:57] - To w moim odczuciu w dalszym ciągu niczego nie zmienia, ponieważ ten człowiek jest łapany na różnych mniejszych lub większych wpadkach.
[01:09:04] - No nie wiem. Wszystkich odcinków nie oglądałam, ale sporo oglądałam. Ale też powiem panu, że on z tym panem że oni tam współpracują i że ten pan dużo rzeczy tak przewidział i że to jest prawda mówił. No nie wiem. Z tego, co oglądałam nie te odcinki jego, te nagrania. Wiem, że tam obejrzałam kilkanaście może tych odcinków. No i tak do tego przytoczyłam to, prawda? No ale jak to jest, to nie wiadomo, nic tego nie wiemy. Ale ja naprawdę mówię panu, że ja to doświadczam tego. Jestem tego świadkiem.
Tylko że syn powiedział: w nic mnie nie wkręcaj, żadne tam telewizje, żadne radia. Kompletnie ja nie chcę w tym brać udziału mówi. Nie, no po prostu nie chce. No ale on wie, że ja tego doświadczam, bo on to widzi i on jest codziennie świadkiem tego wszystkiego, co się dzieje. Ja mu pokazuję, widzisz tą krew tutaj czy tutaj. Przecież tego nie było, bo ja wieczorem sprzątam, a rano niestety. No ale nie wiem, czy się kiedykolwiek w życiu dowiem, o co chodzi. To co im to wszystko. Ale wie pan co? Też słyszałam, że oni mogą tak jakby im chodzi o nasze DNA.
Tym rzekomym Szarakom czy tam jakimś tam innym istotom, że oni tak jakby no to krew nasza to wszystko, że oni robią jakieś eksperymenty, że im chodzi o DNA. Ja nie wiem, czy to jest prawda, ale z tego, co tam na tym YouTube oglądam te różne programy, to niby tak mówią, że ci obcy właśnie to im chodzi o nasze DNA, ale po co im to? Na co im to? Nie mam pojęcia.
[01:10:47] - I tak wygląda ta historia. Smutna historia zagubionej i zmanipulowanej starszej kobiety, której internetowi uzdrawiacze zrobili pranie mózgu i od której wyciągnęli kwotę kilku tysięcy złotych. Na prośbę mojej rozmówczyni wypikowałem dokładną wartość. W oryginalnym nagraniu padły nazwiska kilku znanych i aktywnych na YouTube osób zajmujących się tematami paranormalnymi. Natomiast na prośbę mojej rozmówczyni wyciąłem je oraz usunąłem spore fragmenty zawierające komentarze do ich materiałów, aby utrudnić ich identyfikację i uchronić starszą panią przed jakimiś nieprzyjemnościami z ich strony. Powiem tylko, że te osoby w swoich programach i publikacjach wydają się celować właśnie w taką grupę docelową. Osoby w starszym wieku, samotne, zagubione, cechujące się dużą podatnością na sugestie. Zaznaczam, że wedle mojej wiedzy wycięci z nagrania twórcy nie zajmują się wykonywaniem jakichś płatnych zabiegów na odległość, niemniej jednak dokładają swoją cegiełkę do robienia szczególnie mniej racjonalnie myślącym ludziom mętliku w głowie. I to już wszystko, co przygotowałem w tym nagraniu. Mówił do państwa lekko przeziębiony Marek Sęk Ivellios.
Dzięki za uwagę i do usłyszenia w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium.