Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:04] - Para Radio. Poznajemy nieznane. Nowa audycja w grudziądzkim radiu internetowym. Serdecznie zapraszam. Arek Paterek. Para Radio. Poznajemy nieznane. Witam serdecznie wszystkich słuchaczy, Arek Paterek z tej strony. Na samym wstępie, zanim jeszcze zaczniemy dzisiejszy program, chciałbym podziękować serdecznie wszystkim, którzy tydzień temu tak licznie dopisali podczas naszego programu. Jak już pisałem i pewnie wielu słuchaczy to przeczytało, właśnie wy pobiliście dwa rekordy.
Pobiliście indywidualny rekord Para Radia, dobiliśmy do granicy 50 słuchaczy, która jeszcze niedawno była dosyć odległa. Brakowało nam z dwóch dyszek, tak potocznie mówiąc. I pobiliśmy razem, bo ja jako ten tutaj nagrywający i wy oczywiście jako słuchacze, czyli główna siła, pobiliście także rekord Radia Paranormalium. Rekord słuchaczy, którzy w danym momencie włączyli fale Radia Paranormalium. Dobiliśmy na Paranormalium do 37 osób. Może troszeczkę więcej, bo z tego, co mi wiadomo, co przekazał mi Ivellios, Radio Paranormalium nadaje także na FM, bo w zachodniopomorskim ktoś właśnie wrzucił Radio Paranormalium na fale UKF. Także może nas było więcej. Kto wie. Liczby bardzo fajne i między innymi też dlatego, a także że umówiliśmy się tak tydzień temu, moim dzisiejszym gościem jest zeszłotygodniowy gość Radek Karwaszewski. Witaj Radku.
[01:42] - Witaj serdecznie. Zaskoczyłeś mnie tą informacją.
[01:45] - Prawie. Ja również byłem bardzo zaskoczony. Myślę, że wielu słuchaczy również. Tydzień temu mówiliśmy o takich rzeczach, bardzo, wydawałoby się, ciężkich, trudnych, bo mówiliśmy o tych tajnych stowarzyszeniach, czy bać się tych stowarzyszeń, czy nie bać. Niektórzy słuchacze byli rozczarowani, jak się okazało, że wiele tej tajemnicy nie ma. Dzisiaj już stwierdziliśmy, że ta audycja będzie troszeczkę audycją humorystyczną. Może niekoniecznie dla tych, którzy tak bardzo serio podchodzą do tematu, bo zaraz właśnie o nich też będziesz mówił. Ale o czym dziś będzie mowa?
[02:25] - O Necronomiconie i mitologii Cthulhu.
[02:28] - Właśnie Necronomicon i mitologia Cthulhu, czyli krótko mówiąc fikcja. Fikcja, którą bardzo wielu bierze na serio.
[02:37] - Albo bardzo twórczo przerabia po swojemu.
[02:41] - Tak. Tak się zdarza, że bardzo twórczo przerabia się mitologię Cthulhu po swojemu. Może nie wszyscy wiedzą, co to jest ten Necromonikon.
[02:50] - Necronomicon.
[02:52] - Tak. Czasem można się pomylić. Nie wszyscy może to wiedzą, nie wszyscy może znają mitologię Cthulhu.
[03:00] - Wiesz, zawsze możesz używać arabskiego tytułu Kitab al-Azif.
[03:04] - Wydaje mi się, że ten bardziej swojski, że tak powiem, jest przyjaźniejszy naszym jamom gębowym. Właśnie powiedzieliśmy fikcja. Fikcja Lovecrafta, który wymyślił sobie tę księgę na użytek swoich powieści science fiction, powieści grozy. I co można więcej powiedzieć o tej księdze?
[03:30] - Cóż, można podać tą domniemaną historię tej księgi.
[03:35] - Właśnie. Więc jak to wyglądało z historią?
[03:38] - Na wstępie tylko dodam, że sama książka z tytułów jest tylko wymieniana, pojawia się w różnych opowiadaniach Lovecrafta. Plus najbardziej znany cytat, który rzekomo miał z owej księgi pochodzić. Jest to dwuwiersz, który w tłumaczeniu brzmi: „Nie jest umarłym ten, który spoczywa wiekami. Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami". Intrygujące, ciekawe albo nudne dla niektórych. I znam takich. Niemniej historia Necronomiconu ma się zaczynać w roku 730, kiedy szalony Arab Abdul Alhazred miał ją spisać. Po spisaniu jej miał raczej źle skończyć. W 950 roku miała zostać przetłumaczona przez mieszkańca Bizancjum Theodorusa Philetusa, który nadał jej tytuł Necronomicon, co w poetyckim tłumaczeniu oznacza „Księga umarłego prawa". A później miała wędrować.
Niektórzy uważają, że John Dee miał być zapoznany z tą księgą. Inni uważają, że miała ona trafiać do różnych stowarzyszeń czarnomagicznych. Uważana jest przede wszystkim za rzecz zawierającą najbardziej plugawą, tajemną, magiczną wiedzę służącą najgorszym i najohydniejszym praktykom. Przyznasz, że dla wyobraźni ciekawa.
[05:17] - Dla wyobraźni na pewno ciekawa, ale czy ta wyobraźnia nie za bardzo ponosi niektórych ludzi? Bo musimy tutaj wspomnieć, że Necronomicon jako ta księga dla wielu z tej fikcji stała się prawdą.
[05:31] - W zasadzie trudno powiedzieć, jak to wynikało. W listach swoich jak najbardziej Lovecraft wprost pisał, że to wszystko jest wymyślone. Niemniej nie wiadomo, w wyniku czego powstały pierwsze edycje. W zasadzie powstały trzy edycje takie popularne Necronomiconu, wydane. Najbardziej znaną jest tak zwana edycja Simonsa I nie wiadomo, czy one też powstały jako żart, czy zostały stworzone przez osoby, które wierzyły w ich faktyczność. Chociaż jak ktoś pisze od początku coś takiego, bardziej mi to zakrawa na żart niż wiarę w fakt. Niemniej z chwilą powstania ktoś już mógł swobodnie to przyjmować jako prawdę.
[06:21] - Powiedziałeś, że powstały trzy takie najbardziej popularne. A powstało ich więcej?
[06:27] - Powiem szczerze, o trzech się wspomina, gdy się czyta informacje na temat „Necronomiconu”. Teraz nie powiem ci dokładnie. Mniej więcej wszystkie pochodzą od roku 1940 do 1960 ubiegłego wieku na ogół. Chyba jedna też z lat 80. jest. Powiem tak: one zazwyczaj nie były wydawane drukiem wprost albo dopiero z czasem były wydawane drukiem. Powstawały raczej jako takie, moim zdaniem, zabawne żarty. Niemniej czy jest ich więcej? Samego „Necronomiconu” nie wiem, ile może być wersji, bo myślę, że takich rzeczy mogło powstać więcej. Na pewno powstał szereg książek bawiących się tytułem „Necronomicon”.
Powstał tak zwany „Neonomicon”. „Necronomemecon” powstał i parę innych rzeczy również się znajdzie. Jeżeli przejrzymy PDF-y dostępne na przykład na torrentach „Necronomiconowe”, też mamy kilka różnych wersji. Mniej więcej wszystkie nawiązują, że są edycją Simonsa, ale można pomiędzy nimi znaleźć różnice. Oprócz tego pojawiają się już teraz kopie, w których jako autora podaje się czy to Johna Dee, niektóre nawet przypisuje się Aleisterowi Crowleyowi. To jest jeszcze bardziej zabawne moim zdaniem. Wszak ten człowiek sam stworzył tyle dzieł, że chyba „Necronomiconu” już by nie potrzebował do szczęścia. Niemniej pokazuje to, jak bardzo płodna może być ta mitologia, jak genialny jest pomysł, skoro spotkał się z takim odzewem i z taką ilością wariacji.
[08:17] - Mówimy o tym „Necronomiconie” cały czas, o tych edycjach, o tych odmianach. Ale co właściwie zawierał „Necronomicon” jako ta tajemnicza, złowroga księga?
[08:28] - Z tego, co my wiemy wprost, zawierał przede wszystkim ten dwuwiersz, który lubił cytować Lovecraft w swoich opowiadaniach. Miał zawierać plugawe zaklęcia pozwalające przywołać Wielkich Przedwiecznych bądź to spoczywających na dnie oceanów, bądź to przebywających w innych dziwnych wymiarach, którzy mieli powrócić, gdy tylko gwiazdy ułożą się we właściwej pozycji i ponownie przejąć władzę nad światem.
[08:57] - Wielu ludzi, szczególnie takich, którzy bardzo lubili eksperymentować z okultyzmem, wzięli tę księgę bardzo serio, mimo iż Lovecraft twierdził, że to jest tylko fikcja. Jak to wygląda? Bo chyba do dzisiaj to się przewija, że gdzieś tam ktoś uważa, że „Necronomicon” jest księgą prawdziwą i potrzebną do zaklęć czy przywoływania.
[09:20] - Jak z każdym ciekawym artefaktem myślę, że dzieje się tak samo, zwłaszcza w tradycji okultystycznej, jak się jej poprzgląda. Jeżeli o czymś gdzieś kiedyś wspomniano, coś zaginęło lub czegoś nie ma, zapładnia to wyobraźnię. Tak samo się mówi o tajemnej księdze Adama Kadmona, która miała być przechowywana i przekazywana. Miała trafić do tradycji kabalistycznej i miała pozwalać na działanie wielkich cudów w świecie fizycznym. Podobnie jest również z księgami, których treści nie potrafimy odgadnąć. Są to treści zaszyfrowane. Bo są takie księgi czy grimuary, którym też się przypisuje dziwne magiczne właściwości. Więc tym bardziej „Necronomicon” myślę, że swobodnie mógł zapładniać wyobraźnię i kierować ją w tę stronę, gdyż miała być księgą zawierającą najbardziej plugawe i tajemne sekrety pozwalające na czynienie ogromnego zła. A wszak wiadomo, zło jest pociągające.
[10:33] - Myślisz, że to działanie wyobraźnią to klucz do sukcesu „Necronomiconu” w głowach wielu ludzi?
[10:43] - Myślę, że jak najbardziej z tego względu, że jak czytamy samą prozę Lovecrafta, ona jest nie tyle strasznie przerażająca, ile strasznie nudna. Więc raczej poszczególne idee są ciekawe i tak zapładniają wyobraźnię, gdyż nie sądzę, żeby to był oryginalny styl Lovecrafta czy groza jego powieści. Niemniej można też wskazać inną przyczynę, że może to zdradzać jakiś tajemny pęd w człowieku ukryty do przyjmowania lub wiarę w istnienie czegoś poza wszystkim, poza wyobraźnią, przekraczające tę wyobraźnię. Na swój sposób, jeżeli podejdziemy do tego psychologicznie, to rzeczywiście mitologia Cthulhu zdradza skłonność do przyjmowania, że za osłoną rzeczywistości kryje się coś jeszcze. I to coś jeszcze, jako że jest nieznane, niekoniecznie musi być przyjazne człowiekowi.
[11:48] - Właśnie, mitologia Cthulhu. Wspomniałeś o tym, bo Lovecraft to nie tylko ten „Necronomicon”, ale to też – nie wiem, czy nie przede wszystkim – mitologia Cthulhu. Cthulhu wykorzystywany do przeróżnych celów w popkulturze. O tym też będziemy mówili za chwilkę, ale może kilka słów o tej mitologii Cthulhu. Kim jest Cthulhu? Co ta mitologia zawiera i z czym to się je?
[12:16] - Mitologia Cthulhu przede wszystkim wprowadza istnienie tak zwanych Wielkich Przedwiecznych. Mają to być Bosko-demoniczne istoty, które występują w utworach Lovecrafta. Co ciekawe, mitologia Cthulhu ma swoją własną historiozofię i na samym początku istnienia Ziemi te istoty miały zlądować z innego wymiaru i stworzyć tak zwanego Shoggotha. Shoggoth czy Shoggoty, bardzo często to jest w liczbie mnogiej. Przy czym to miały być bezkształtne postaci składające się tylko z oczu i ust, które miały być sługami Wielkich Przedwiecznych. Później miała się wytworzyć wojna między bogami i starzy bogowie mieli pokonać Wielkich Przedwiecznych i albo wypędzić ich i uwięzić w innych wymiarach, albo uwięzić ich na dnie oceanów, jak jest na przykład w przypadku Cthulhu czy Dagona. Najważniejsze postacie spośród panteonu Wielkich Przedwiecznych to jest Cthulhu, to jest Dagon. Oni się pojawiają przede wszystkim w oryginalnych lovecraftowskich opowiadaniach. Kolejną postacią jest Yog-Sothoth, który ma być strażnikiem bramy. Następną istotną postacią jest pełzający chaos.
Czy też Czarny Człowiek Sabatu. Pełzający chaos kryje się pod wieloma imionami, który miał być również jednym z faraonów w historii Egiptu. Jest to istota, która ma być przede wszystkim wroga człowiekowi i dążąca do jego zniszczenia, a jego imieniem jest Nyarlathotep.
[14:20] - Same bardzo łatwe dla języka nazwy.
[14:23] - Ale to pokazuje szerokość horyzontów Lovecrafta plus dosyć nietypową jego spójność, gdyż jeżeli spojrzymy na te słowa, one wszystkie kojarzą się albo z jakimiś językami perskimi, albo z językami egipskimi. Czyli mniej więcej cały ten region Bliskiego Wschodu był tym miejscem, z którego czerpał Lovecraft swoją inspirację.
[14:52] - A właśnie skąd ta inspiracja Lovecrafta? Może wiesz coś o tym?
[14:56] - Co do samych inspiracji Lovecrafta jakoś szczególnie tego nie śledziłem. Co by tu powiedzieć? Przede wszystkim Lovecraft był nietypową jednostką, bardzo introwertyczną, bardzo zamkniętą, inaczej przeżywającą rzeczywistość. Myślę, że mógł odczuwać ten stan zagrożenia czy zachwiania bytu czy rzeczywistości i to stało się otwarciem dla jego wyobraźni. A później już czerpał, z czego się da. Z plotek, które się powiada wiem, że jeden z pisarskich mentorów Lovecrafta miał być członkiem Zakonu Złotego Brzasku, więc między innymi tędy mogła iść inspiracja wątkami okultystycznymi. Niemniej uważam, że raczej dosyć twórcze to było i oryginalne, jeżeli chodzi o stworzenie tego panteonu. Nie spodziewam się tutaj przejmowania jakichś wcześniej istniejących rzeczy, poza podpinaniem pod tą mitologię znanych innych rzeczy, jak właśnie z tym Czarnym Człowiekiem Sabatu, czy też z Dagonem, który jest wymieniany również w Biblii i pojawia się jako bóstwo filistyńskie. Myślę, że to stąd wynika.
[16:24] - A powiedz, bo powiedziałeś, że jedno z tych bóstw było bardzo nieprzychylne człowiekowi. Czy było jakieś wśród tych bóstw takie, które człowiekowi przychylne było?
[16:33] - Przychylne? W jakim sensie przychylne? Można powiedzieć, że takim dosyć neutralnym wobec człowieka bóstwem jest Azathoth, który jest, jak to w oryginale się mówi confused god, bogiem skonfundowanym. Bogiem, który jest sercem i centrum całego chaosu o wielkiej, potężnej energii, wokół którego fruwają nieustannie małe demony grające na piszczałkach, bębenkach, czym wprowadzają go w stan ciągłego szału. Można powiedzieć również, że Dagon jest takim dosyć neutralnym bóstwem wobec człowieka, gdyż Dagon ma swoje plemię tak zwanych Deep Ones. Są to ludzie, którzy mają być skrzyżowaniem człowieka i ryby i którzy mają być pierwotnymi wyznawcami Dagona. Także można jeszcze powiedzieć o Shub-Niggurath. Shub-Niggurath jako jeszcze jedna z postaci istotnych dla mitologii Cthulhu jest o tyle ciekawa, że ona swego pierwowzoru może nazwą ma z tej tradycji, można powiedzieć mezopotamskiej, ogólnie to nazwijmy, ale samo jej przedstawienie jest zdecydowanie bardziej europejskie z czasów polowań na czarownice, gdyż Shub-Niggurath jest przedstawiana jako czarna koza o tysiącu młodych. Jest bóstwem lasów kryjącym się w lasach i czczonym poprzez sabaty.
[18:11] - Ciekawe. A powiedz może, dlaczego Cthulhu jest tą centralną postacią, na której skupiła się ta mitologia? Bo mówi się mitologia Cthulhu.
[18:21] - Mitologia Cthulhu jest to termin ukuty przez innego pisarza Augusta Derletha już po śmierci Lovecrafta Lovecrafta wynika przede wszystkim z tego, że o Cthulhu najwięcej się wspomina w powieściach Lovecrafta. Właśnie Necronomicon miał służyć przywoływaniu Cthulhu. Co jeszcze można dodać? Cthulhu funkcjonuje na Ziemi. Jest zamknięty w swoim deep R'lyeh, głębokim R'lyeh gdzieś na dnie Oceanu Pacyfiku. Ma tam być pogrążony w swoim ogromnym śnie i poprzez sen i koszmary ma możliwość kontaktowania się z ludźmi. Lecz póki się gwiazdy nie ułożą we właściwej pozycji, nie przebudzi się i nie wyłoni się. Ale będzie to pierwsze bóstwo, z którym rasa ludzka ma się spotkać, gdy tylko Przedwieczni znowu przybędą.
[19:24] - Co by się stało, gdyby Cthulhu się przebudził?
[19:27] - Co by się stało?
[19:28] - On chyba taki sympatyczny nie jest.
[19:30] - Jak to nie? Są takie ładne małe maskotki z Cthulhu.
[19:34] - Czego nie ma z Cthulhu.
[19:35] - Ma parę fajnych macek. Nawet jest w wersji Hello Kitty Cthulhu.
[19:40] - Bardzo ciekawe.
[19:41] - Ubuntu miało swego czasu taką tapetę.
[19:47] - Jak już mówiliśmy o bóstwach z tej mitologii, jaki jest stosunek Cthulhu do ludzkości?
[19:55] - Cthulhu przede wszystkim pożywia się ludzkością, jak wszystkie te bóstwa. Mawia się, że nadejście Wielkich Przedwiecznych będzie czasem wielkiego, niewyobrażalnego terroru i nawet ludzcy kultyści tych Wielkich Przedwiecznych bóstw raczej nie są na wygranej pozycji. Co jest ciekawe, jest to jedyna mitologia, która nie oszczędza nikogo. Nie ma żadnych wybrańców, którzy będą korzystać z Wielkich Przedwiecznych. Co jeszcze można powiedzieć? Wszystkie te bóstwa łakną ludzkiej krwi, pragną się żywić człowiekiem, więc los człowieka będzie przede wszystkim jako zwierzyny.
[20:44] - Powiedziałeś o kultystach.
[20:46] - Tak.
[20:46] - Czy ci kultyści występują tylko w prozie? Czy są też w naszym realnym świecie?
[20:52] - Czy są w realnym świecie? Tego ci nie powiem. Nie spotkałem żadnego. Za rękę nie złapałem. Może poza paroma osobami, które inspirują się okultyzmem i mitologią Cthulhu, lecz daleko im do tych kultystów z prozy Lovecrafta. Przede wszystkim kultyści występują w prozie Lovecrafta. Są to osoby, które poświęcają czas i wysiłki na dotarcie bądź do Necronomiconu, bądź wykonanie odpowiednich operacji. Na ogół są to osoby, które z pokolenia na pokolenie dowiadują się o wszystkim. Co jeszcze można o kultystach Cthulhu powiedzieć? Ich podstawową cechą jest to, że praktykują krwawe rytuały, gdyż to jest skuteczne.
Co ciekawe, duża część opowiadań Lovecrafta jest skoncentrowana wokół miasteczek Arkham i Dunwich. Są to miasteczka w prowincji Providence, z której również pochodził Lovecraft i chyba to bardzo go zainspirowało. W Arkham ma się znajdować Uniwersytet Miskatonic, w którego bibliotece ma się znajdować kopia Necronomiconu. Co ciekawe, ma być okuta w ogromne metalowe sztaby i zamknięta na wiele kłódek, jakby była to księga, która sama próbuje wydostać się i uwolnić to, co skrywa.
[22:41] - Właśnie. Skrywa wielką moc, wielkie zaklęcia. Mówiliśmy tak trochę pół żartem o tych kultystach. Ty powiedziałeś, że są ludzie, którzy w pewien sposób związani z okultyzmem, posiłkują się Necronomiconem i tą całą mitologią Cthulhu. Kiedyś miałem tutaj również program o okultyzmie jako o całości. Czy myślisz, że tych Necronomiconów, które zostały wydane, niektórzy mogą używać do przywoływania bytów?
[23:17] - Jak najbardziej. Tym bardziej że w 2004 roku nieistniejące już wydawnictwo Fox wydało Necronomicon. Była to jedna z edycji Simmonsa przetłumaczona przez Krzysztofa Azarewicza. Krzysztof Azarewicz jest prominentną postacią wydawnictwa obecnie Laschtal, a oprócz tego był twórcą piosenek dla Behemotha. Przynajmniej przez pewien czas. Nie wiem, czy w chwili obecnej wciąż dla nich pisze. Z tego, co wiem, tamta wersja wówczas rozeszła się na pniu, a jakiś czas temu się spotkałem chyba z nielegalnym dodrukiem. Nielegalnym ze względu na prawa autorskie, chociaż nie wiem, jak to tam wygląda.
[24:03] - Na prawa autorskie musimy uważać ze względu na akcję.
[24:08] - Tutaj chodzi o troszeczkę inną zabawę, gdyż czasami wydawnictwa między sobą robią sobie psikusy. Niemniej udało mi się nabyć tą drugą polską edycję Necronomiconu. I powiem szczerze, rzecz jest zabawna, chociaż niektóre przepisy tam umieszczone Przyznam szczerze, nie należą do zachęcających. Jak chociażby jedna z mikstur na przywołanie miłości, w ramach której trzeba zmieszać ze sobą proch mumii, sierść psa pośród paru innych składników. Ma się cechować fetorem i tak dalej. W ogóle o Necronomiconie jeszcze zapomniałem jedną ciekawostkę powiedzieć. Podobno utrzymanie tej księgi ma powodować smród w mieszkaniu czy w domu, w którym przebywa.
[25:04] - To jak to wygląda u ciebie?
[25:06] - Nie spotkałem się.
[25:07] - Chyba twoje wydanie nie działa tak jak powinno.
[25:11] - Może jest nieautoryzowane i dlatego.
[25:13] - Właśnie. Sam powiedziałeś, że to nielegalny dodruk.
[25:16] - Może.
[25:16] - Miał znak wodny?
[25:19] - Nie wiem. Nie sprawdzałem pod tym względem. Może powinienem nacrzeć cytryną albo nad płomieniem świecy potrzymać.
[25:25] - No tak. Dobra, wracamy do okultystów.
[25:29] - Wracając jeszcze do okultystów, warto wspomnieć o prominentnej postaci współczesnego modernistycznego okultyzmu XX wieku, czyli o Philu Hynie, który eksperymentując samemu z mitologią Cthulhu wskazywał na efekt ogromnej transgresji osiąganej dzięki tej mitologii. Na możliwości skonfrontowania się z tymi instynktami w podświadomości, które odpowiadają za poczucie grozy, zagrożenia. Strach, koszmary, bardzo negatywne stany, stany rozbicia psychiki i tak dalej. Wskazywał, że to może być przyczyną podatności, płynności istnienia tych postaci. Sam napisał o swoich eksperymentach krótką książeczkę, która również została wydana w języku polskim przez wydawnictwo Okultura. „Pseudonomikon” ją nazwał z kolei.
[26:28] - Może to był efekt placebo.
[26:30] - Może. Niemniej w okultyzmie, zwłaszcza tym współczesnym, myślę, że za Crowleym można by zacytować fragment z wstępu do jednej z jego książek: „W tej księdze jest mowa o sefirach, aniołach. Nie mówi się o tym, czy one istnieją, nie istnieją, niemniej pewne działania wywołują pewne skutki”. Myślę, że to jest duch, który przyświeca eksperymentowaniu z rzeczami, które nie pochodzą z oryginału, nie istnieją. Niemniej jeżeli chodzi o wszystkie istoty uznawane w okultyzmie, myślę, że mogą mieć ten sam rodowód co i Wielcy Przedwieczni. Mogły to być istoty kiedyś wymyślone, które jednak praktykując z nimi na tyle działają na naszą psychikę, że pojawiają się rezultaty.
[27:15] - Gdyby teraz odnieść kwestię Necronomiconu do okultyzmu. Znając mojego kolegę Wojtka z „Ezokultusa”, który również tutaj kilka razy był, którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam. Wojtek by pewnie powiedział tak: „Jeżeli ktoś się bawi w przywoływanie czegokolwiek za pomocą czegokolwiek, to tak czy siak coś się do niego przyklei. Może to być coś bardzo złośliwego”. Wydaje mi się, że Wojtek właśnie tak by to zinterpretował. Powiedz, co ty o tym sądzisz? Czy zabawa z Necronomiconom może się skończyć źle?
[27:50] - Powiem szczerze, znam bezpośrednio kilka osób, które eksperymentowały sobie z Necronomiconom i co ciekawe, wszystkie te osoby bardzo pozytywnie się odnoszą do tego.
[28:03] - To co znaczy pozytywnie odnosić się do eksperymentów z Necronomiconom?
[28:09] - Jedna z nich stwierdziła, żeby tu nie skłamać, odczuwa istnienie tych energii jako opiekuńcze.
[28:18] - Opiekuńcze. Jeszcze jedno słowo do Wojtka. Wojtku, jeżeli nie zgadzasz się z tym, co powiedziałem przed chwilą, jak może byś to zinterpretował, to śmiało możesz mnie tutaj zlinczować przez internet, sprostować, ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób byś w ten temat uderzył.
[28:35] - Ja powiem szczerze, że jeżeli już interpretowałbym jakiekolwiek zjawiska natury okultystycznej, raczej bym używał modelu psychologicznego do tego i wskazywał, że za tymi wszystkimi postaciami, aniołami czy demonami, czy Wielkimi Przedwiecznymi kryją się pewne siły w naszej nieświadomości, które mogą się ujawnić, które mogą poszerzyć percepcję bądź ją zawęzić, bądź pokazać nam zupełnie inny sposób patrzenia. Tutaj nawiążę do innej z osób, które mi opowiadały o swoich doświadczeniach i opowiadała, że po serii praktyk z inwokacjami Cthulhu miał sen, gdzie Cthulhu zdjął mu jakąś przesłonę z oczu i zupełnie inaczej zaczął postrzegać rzeczywistość. Nie potrafił sprecyzować, na czym ta różnica miała polegać. Mówi, że to jest pozaopisowe. Niemniej taki zaprezentował rezultat.
[29:32] - Powiedz jeszcze, bo powiedziałeś, że w Necronomiconie, w tej całej mitologii występują istoty bosko-demoniczne.
[29:40] - Mówię o Wielkich Przedwiecznych, bo z jednej strony one mają status bóstw, ale to, co sobą reprezentują, raczej przypisuje się tradycyjnie demonom, czyli można powiedzieć to są źli bogowie.
[29:52] - No właśnie, a czy są tam źli bogowie?
[29:54] - W Necronomiconie pojawia się informacja o starych bóstwach Elder Gods, które miały pokonać Wielkich Przedwiecznych w czasach początku człowieka. Przy czym po Elder Gods został nam tylko jeden znak, który miał odpędzać Przedwiecznych. Można powiedzieć to jest jedyna ścieżka i linia obrony, w razie gdyby się pojawili. Wszak nie wiemy, kiedy te ustawienie gwiazd będzie właściwe. Niemniej nie ma bardziej szczegółowych informacji. Przyjmuje się, że Gdy się mówi o Elder Gods, chodzi o bóstwa mezopotamskie typu Marduk, Isztar i tym podobne bóstwa.
[30:38] - Rozumiem. Teraz powiedzieliśmy, a raczej ty powiedziałeś o samym „Necronomiconie”, o mitologii Cthulhu, o bazie tego wszystkiego. Ale jak już wspomniałem na początku, Cthulhu i właśnie „Necronomicon” ma wielki wpływ na popkulturę, na to, co się dzieje w dzisiejszych czasach i to się ciągnie. Jest mnóstwo memów internetowych, gdzie występuje Cthulhu na prezydenta, czy różne inne. Powiedz, czym to właściwie tak zapracowało na swój status w obecnej, aktualnej popkulturze? Bo jak wspomniałeś, sama proza Lovecrafta była nudna.
[31:20] - Tak, ale miał parę ciekawych pomysłów. Sam przyznasz, że w momencie, gdy sytuacja wyborcza dla wielu osób się jawi jako wybór między jednym a drugim złem, wybranie Cthulhu, który jest złem najgorszym, może być dla niektórych ciekawsze niż wybieranie złamniejszego. Wszak ten demotywator miał podpis: wybierz większe zło.
[31:40] - Powiem ci, że mój kolega przed ostatnimi wyborami stwierdził, że dopisze swojego kandydata, jak to można robić bodajże w Szwecji czy w którymś z krajów skandynawskich i chciał właśnie dopisać Cthulhu.
[31:54] - Chociaż myślę, że to jest zapożyczenie ze Stanów Zjednoczonych, gdzie jak już w poprzedniej audycji wspominałem o Anthony'm Wilsonie. On uwielbiał w swojej prozie czy w swoich wystąpieniach również przywoływać fragmenty mitologii Lovecrafta i wskazywać na Cthulhu czy Yog-Sothotha jako ukryte siły działające za spiskami Illuminatów i podobnymi teoriami. Jeżeli chodzi o popularność, jest to rzecz, która ma z jednej strony być niewyobrażalnym terrorem i grozą. Z drugiej strony jest to rzecz, która nosi w sobie dużo potencjału, gdyż parę ciekawych rzeczy jednak Lovecraft opisał. Nieciekawych pod względem formy, ale interesujących bądź intrygujących. Tutaj warto chociażby wspomnieć moim zdaniem wiedzę, która przynosi smutek. Sam twórca „Necronomiconu” miał być poszukiwaczem wiedzy tajemnej i wraz z przybywaniem tej wiedzy, kiedy uzyskiwał kolejne magiczne moce, możliwość przemieszczania się między wymiarami, poznawał coraz gorsze i bardziej plugawe sekrety magii. Miało mu to przynosić coraz większy smutek. Jest to ciekawa rzecz. Zazwyczaj uważamy, że wiedza przynosi dobro, przynosi korzyść.
Tutaj po raz pierwszy pojawia się wprost wiedza, która będzie po pierwsze nienasycona, będzie generować potrzebę kolejnej wiedzy i zdobywanie tej wiedzy nie ma końca. A z drugiej strony im bardziej ją poznajesz, im więcej poznajesz, tym bardziej degeneruje się twoje życie, twoje człowieczeństwo, przynosi ci smutek i cierpienie.
[33:49] - Powiedziałeś, że elementy mitologii Lovecrafta pojawiały się w trylogii książek o zombie nazistach i spiskach Illuminatów. Czy pojawiały się jeszcze w jakichś częściach? Bo jeżeli spojrzeć na to zimnym okiem, Lovecraft umarł w 1937 roku. Prawa autorskie przeszły dalej.
[34:13] - Przede wszystkim Lovecraft miał już po swojej śmierci kontynuatorów, którzy pisali kolejne opowiadania osadzone w mitologii Cthulhu, wprowadzając nowe byty, nowych przedwiecznych, nowe wątki. Warto się tym zainteresować. Wypłynęły te rzeczy na fali popularności literatury fantasy i horrorów gdzieś tak w tym samym czasie mniej więcej, kiedy Philip K. Dick zaczynał pisać. Tutaj jest ten pierwszy element popularności mitologii, którą Lovecraft stworzył, że nie tyle się nawiązuje bezpośrednio do jego twórczości, ile tworzy się kolejne pomysły na rozszerzanie panteonu. Można powiedzieć, że nasz region doczekał się również swojego bytu pod wodą i na dnie Morza Bałtyckiego ma przebywać jakiś pomniejszy pomiot Cthulhu, który ma być również złożony z jakichś macek i radioaktywności.
[35:24] - Ja spotkałem się z takim bardzo fajnym smaczkiem, kiedy czytałem którąś z książek o Jakubie Wędrowyczu. Tam było powiedziane, że Wędrowycz wrzucił granat do studni, z której jakaś dziwna ośmiornica do niego coś tam gadała i zrobił sobie z niej zaprawy jako zagrychę do bimbru.
[35:46] - Jeżeli chodzi o Wędrowycza, trzeba też pamiętać, że u Wędrowycza pojawiały się Pokemony, między innymi Pikachu.
[35:53] - Pojawiało się bardzo dużo rzeczy.
[35:54] - Inną serią książek, w której mitologia Cthulhu również występuje, jest seria „Świat Dysku” Terry'ego Pratchetta.
[36:03] - Właśnie, to tak bardzo w „Krzywym zwierciadle” chyba Pratchett spojrzał na „Necronomicon”.
[36:07] - Pratchett spojrzał w „Krzywym zwierciadle” na całą naszą współczesną rzeczywistość, gdy pisał swój „Świat Dysku”. To trzeba od tego zacząć. Co jest ciekawe, rozwinął twórczo pomysł Lovecrafta. Już wiadomo, Lovecraft tworzył i żył w czasach, kiedy zaczynały się pojawiać wielkie odkrycia naukowe. Fizyka kwantowa się zaczęła pojawiać, zaczęły się pojawiać nowe teorie astrozooficzne. Czy nowe odkrycia astronomiczne. I to też miało wpływ na mitologię Cthulhu, mitologię, którą stworzył. I przede wszystkim ten wątek bardzo twórczo wykorzystał Pratchett, gdyż drogą dla Wielkich Przedwiecznych na świat Dysku ma być fizyka kwantowa i wyższa matematyka. W jednym z opowiadań, w których po raz pierwszy pojawia się myślak Stibbons, jest to opisane, czy też Wielcy Przedwieczni mieli-- próbowali zejść na ziemię w Świętym Gaju poprzez ideę kinematografii i wielkiego kina w ogóle.
[37:20] - No właśnie co do Necronomiconu w tej popkulturze. Może troszeczkę teraz powiedzmy o filmach, bo wiadomo, że trzeba mieć bystre oko, żeby zauważyć, gdzie ten Necronomicon się pokazuje. Ja tu korzystam ze ściągi, przyznam się bez bicia. W znanej trylogii Martwe zło ponoć pojawia się Księga Umarłych, czyli coś, co nawiązuje bardzo mocno do Necronomiconu. Dalej widzę, że w jednym z odcinków Simpsonów Bob Dole czyta fragment Necronomiconu podczas zebrania Partii Republikańskiej.
[37:56] - To jest też bardzo-- to też chyba się pojawiało właśnie u Wilsona, przy czym w jednej z jego rzeczy niepublikowanych, nietłumaczonych na język polski, gdzie za-- wiadomo, że to były czasy rządów Republikanów w Stanach Zjednoczonych, gdzie za Białym Domem miała się kryć macka Cthulhu.
[38:20] - No Republikanie chyba nie mogą być tacy źli. Aż tacy źli chyba nie są. Wydaje mi się.
[38:26] - À propos tego tutaj przypomina-- przypomniał mi się jeden ze specjalnych odcinków South Parku, gdzie za kościołem katolickim miał stać wielki pająk czy wielka pajączyca. I myślę, że to też jest jakby pokłosie tej mitologii Cthulhu, gdzie istnieje jakiś wielki byt przekraczający naszą wyobraźnię, który istnieje za jakąś istniejącą, funkcjonującą w naszej rzeczywistości organizacją. Więc chyba podobny klimat. To wiesz dlaczego Republikanie nie mieliby być tacy źli.
[39:00] - Tak jeszcze uderzając w stronę Cthulhu powiedziałeś, że on jakby działa na ziemi, ale czy jest najsilniejszym bóstwem z tego całego panteonu?
[39:11] - Czy jest najsilniejszym? Najsilniejszym ma być Yog-Sothoth, który ma być właśnie bramą. Jak się przyjęło Yog-Sothoth ma o sobie mówić "I am the gate, I am the key." Ma być bramą i kluczem, przez dzięki któremu inne bóstwa mogą się przemieszczać. Bardzo ciekawie zostało to rozwinięte w humorystycznym, parodystycznym komiksie Vault of Doom. Myślę, że Yog-Sothoth-- przy czym najsilniejszym i najpotężniejszym bóstwem, ale zarazem najmniej działającym jest Azathoth, gdyż wiadomo, jest ciągle skofundowany przez te grające na bębenkach i piszczałkach istoty dookoła niego latające, więc nie może sobie przygotować żadnego planu. Yog-Sothoth ma być z kolei pożeraczem dusz i dusza pożarta przez Yog-Sothotha ma przez wieczność cierpieć męki w jego wnętrzu.
[40:08] - Co ciekawego jeszcze można powiedzieć o samym Cthulhu, bądź o tej mitologii, czy też Necronomiconie? No bo teraz mówimy o tej popkulturze. Pewnie wiesz więcej ode mnie o tym, gdzie to, gdzie to uderzało, w co to uderzało.
[40:21] - No zacznijmy przede wszystkim od tego, że inspirowało to twórców muzyki, chociażby metalowej. Czy to poprzez okładki, czy poprzez odwołania w tekstach. Tutaj też scena dark ambientowa. Mówię o tym z własnej działki. Jest bardzo inspirowana przez postać Cthulhu czy przez Necronomicon, któremu między innymi w całości Nox Arcana poświęciła album, nazywając go Necronomicon. Co więcej można jeszcze powiedzieć? Myślę, że najciekawszą rzeczą, z którą się zetknąłem w popkulturze, jeżeli chodzi o mitologię Cthulhu, to są przeróbki kolęd i piosenek świątecznych angielskich, anglojęzycznych na-- gdzie teksty, melodie zostały zachowane, teksty zostały zmienione na inspirowane mitologią Cthulhu, czy też wydane to zostało przez grupę artystyczną The Historic Society of Howard Phillips Lovecraft i ta sama grupa artystyczna stworzyła i wystawiała na deskach teatru musical Shoggoth on the Roof, gdzie wykorzystali melodię Skrzypka na dachu, tylko również pozmieniano teksty i własne teksty umieszczono do istniejącej już muzyki. Chociaż i w samej muzyce są pewne drobne zmiany, gdyż gdy słyszymy pierwszy utwór otwierający cały musical w Shoggoth on the Roof nazywa się on Tentacle, czyli macka. Zaczyna się od muzyki organowej, żeby był zachowany jakiś klimat grozy.
[42:06] - No właśnie, a powiedz może tak troszeczkę-- uprzedziłem zupełnie na początku, że będzie to bardziej humorystyczna audycja. Powiedz, czy tak takie poważne bóstwo jak Cthulhu i ta mitologia, która no bądź co bądź na pewno zajęła sporo czasu, żeby ją jakoś napisać, jakoś usystematyzować. Czy nie uważasz, że troszeczkę to zeszło do takiego poziomu, w którym no jest to ośmieszone całkowicie?
[42:35] - Z jednej strony tak, ale pamiętaj, że to jest podstawowa rzecz, którą się robi z rzeczami, które mają być przerażające. Trzeba to ośmieszyć. Z drugiej strony, jak już wspomniałeś, jest to ciekawa pożywka dla memów. W tym momencie polecam lekturę strony internetowej www.guminet.com, że tak z angielska powiem Unspeakable Vault. To jest właśnie komiks, o którym wspominałem w domyśle tytułu Unspeakable Vault of Doom. Ten komiks jest również przetłumaczony na Jo Monsterze. Można go odnaleźć. Myślę, że ten komiks jest genialnym podsumowaniem istniejących memów czy sposobu parodiowania, ośmieszania mitologii Cthulhu. Jest wręcz kopalnią pomysłów co można z Cthulhu zrobić jeszcze. Jeżeli chodzi o popkulturę czy ośmieszanie, czy inspirowanie się mitologią na stronie www.miskatonic-university.org można znaleźć fikcyjną stronę Uniwersytetu Miskatonic.
Łącznie z rozplanowaniem kampusu czy artykułami z gazet stylizowanych na czasy, kiedy Lovecraft pisał swoje powieści. Co więcej, ta strona ma też swoją odsłonę na Facebooku. Można ją polubić, można zostać jej fanem. To są ciekawsze internetowe memy. Jak już wspomniałem, jeszcze jest Shoggoth Underwreath. Spokojnie można w całości Shoggoth Underwreath posłuchać, jak i części, bo nie wszystkich kolęd, o których wspomniałem na YouTube. Można to odnaleźć. Myślę, że to jest warte. Do tego co jeszcze, jeżeli chodzi o popkulturę. Zew Cthulhu przecież się pojawił.
Gra RPG, która gdy jest prowadzona przez dobrego mistrza gry, rzeczywiście potrafi sprawić, że ciarki chodzą ci po plecach. Mój znajomy opowiadał kiedyś o jednej sesji, w której brał udział, gdzie trafili na tak dobrego mistrza gry, który jeszcze wykorzystał dark ambientową industrialową muzykę jako podkłady. Podobno używał wtedy In Slaughter Natives, gdzie stan grozy doszedł do takiego momentu, gdy jeden z uczestników miał wypowiedzieć zaklęcie odpędzające demona i ręce mu się trzęsły tak, że nie był w stanie odczytać i inny z graczy musiał wyrwać mu kartkę i odczytać. Wtedy akurat larpowo sobie grali, ale to pokazuje jednak, że wbrew pozorom groza jest. Jest moc, jest potencjał, więc myślę, że tym bardziej stąd wynika również potrzeba ośmieszania tego.
[45:40] - Sam Lovecraft ile napisał powieści, w których uderzał w stronę tej mitologii, Necronomiconu?
[45:49] - W zasadzie praktycznie chyba wszystkie jego opowiadania w jakiś sposób mniej lub bardziej zaangażowany odwołują się do mitologii. W zasadzie one ją tworzą. To jest zrąb, na podstawie którego powstaje ta mitologia i przede wszystkim z takich ważniejszych to są z powieści. To jest w Górach Szaleństwa. Tam jest bardzo ciekawie i dogłębnie przedstawiona mitologia, jest jej duży rys. Potem Zew Cthulhu. Ciekawym też jest śladem i dla mnie jest ogólnie to ciekawe opowiadanie. Bardzo je lubię, mimo że nie wszystkie opowiadania Lovecrafta są porywające. Ma ciekawe zakończenie. Sny w domu wiedźmy, gdzie Lovecraft z jednej strony przywołuje Azathotha, z drugiej strony przywołuje Nyarlathotepa, a z trzeciej strony przede wszystkim odwołuje się do mitologii wiedźm z Salem.
Do mitologii w tym sensie, że wspomina o wiedźmie, która miała przeżyć dzięki znajomości sekretów Necronomiconu. Miała umiejętność przenoszenia się w czasie i przestrzeni i uniknęła stosu. Przepraszam w przypadku Salem uniknęła powieszenia.
[47:14] - Również bardzo ciekawe łączenie różnych motywów. Powiedz może, czy powstają do dzisiaj jakieś powieści inspirowane mitologią, które bazują na tej mitologii?
[47:27] - Powiem szczerze nie śledzę rynku powieści grozy. Niemniej nie wątpię, że tak się dzieje, że nawet jeżeli nie powieści, to z pewnością wciąż pojawiają się nowe opowiadania. Wszak jeżeli twórcy komiksów potrafią wymyślać wciąż nowe rzeczy, to czemu nie miano by tworzyć nowych opowiadań? To jest bardzo ciekawa rzecz, że ta mitologia wciąż jest otwarta. Sama mitologia pierwotnie nakreślona przez Lovecrafta ma wiele luk. Dużo też o mitologii swojej pisze w listach, więc tutaj lektura jego listów byłaby rzeczą wskazaną, wręcz wartościową, jeżeli chciałoby się bliżej poznać mitologię Cthulhu.
[48:10] - Czy te listy jakoś uzupełniają mitologię z powieści?
[48:13] - Nie tyle ją uzupełniają, ile wspominają o rozmaitych jej korzeniach, o źródłach dla poszczególnych pomysłów, czy też o pomysłach, które nie zostały zrealizowane, a które Lovecraft w sobie nosił. I one stają się też takim ciekawym wytrychem. Trzeba przyznać, że jak na tak bardzo rozrzucone i niezorganizowane dzieło, jest ona dosyć spójna. Myślę, że to też przemawia za jej wartością i pozwala na takie ciekawe rozwiązania i rozwinięcia.
[48:47] - Wspomniałeś wcześniej o maskotkach Cthulhu, o Cthulhu w wydaniu Hello Kitty. Czy są jeszcze jakieś smaczki, które do tego poziomu, że tak powiem, zaniżają samą postać?
[49:01] - Ozdoby choinkowe Cthulhu. Powiem szczerze tak Gdybym miał zrobić z tobą zakład, to bym powiedział tak: podejrzewam, że mniej jest rzeczy, których nie ma z Cthulhu niż rzeczy, które z Cthulhu są.
[49:18] - Bardzo ciekawe. Jeżeli powieści, które mówisz, według ciebie nie są porywające, ta mitologia po prostu przejechała jak walec przez historię i przez całą popkulturę, bo trzeba zaznaczyć, że to się nie obudziło teraz, tylko to działa już od wielu lat, prawda?
[49:36] - Tak. Ale pamiętajmy też, że z jednej strony to zostało stworzone przez Lovecrafta od początku do końca, ale z drugiej strony on, jak już wspomniałem, łączył mitologię Cthulhu, swoją własną mitologię z rzeczami znanymi z historii. Gdzie właśnie, jak już wspomniałem, gdy odwoływał się do sabatów czarownic, w opisach sabatów czarownic pojawia się czarny człowiek sabatu. Zazwyczaj przyjmuje się, że to miał być szatan, a Lovecraft twierdzi, że to jest Nyarlathotep. Więc pojawiają się kolejne podpięcia i myślę, że to jest też rzecz, która sprawiła, że jednak ta mitologia była atrakcyjna, gdyż na wiele rzeczy można spojrzeć przez jej pryzmat i odczytać przez jej pryzmat.
[50:22] - Czyli można powiedzieć, że pewne niedopowiedzenia przedłużyły żywotność powieści i samej tej mitologii.
[50:30] - Tak. I to jest pozostawione świadomie bądź nieświadomie, tego nie potrafię orzec. Spora ilość rozmaitych wytrychów czy właśnie tych smaczków typu ciekawych koneksji, powiązań, tropów. Gdzie jeszcze można coś rozwijać? Gdzie jeszcze można szukać?
[50:48] - Do godzinki zostało nam jeszcze 10 minut, ale wydaje mi się, że temat został mało wiele wyczerpany. Dzisiaj nagraliśmy taki program w zupełnie innym-
[51:00] - Totalnie absurdalnie, przyznasz.
[51:03] - Totalnie absurdalnie. Tak, totalnie absurdalnie będzie zaraz po ParaRadiu. Ale właśnie dziś nagraliśmy w zupełnie innym stylu audycję zrobiliśmy. Może nie do końca prześmiewczą, ale bardziej luźniejszy program niż to, o czym mówiliśmy tydzień temu, czyli o tych tajnych stowarzyszeniach. Niektórzy słuchacze byli troszeczkę rozczarowani, że te tajne stowarzyszenia wcale nie okazały się takie diaboliczne i demoniczne, jak to się uważa, jak chociażby Dan Brown je przedstawia.
[51:35] - Powiem ci tak: gdy się czyta źródła, źródła są zawsze nudne i to, co jest w źródłach nudno wygląda. Dlatego fikcja będzie zawsze ciekawsza. Dlatego ciekawsza jest mitologia Cthulhu niż czytanie o historii tajnych stowarzyszeń. Przyznam szczerze, gdyby nie to, że wiele rzeczy zajemnie się zazębia w temacie tajnych stowarzyszeń, mnie samego by strasznie to nudziło. Z racji tego, że właśnie nie ma za dużo tych smaczków. Parę skandali się zdarzyło, na przykład skandal z lożą P4 swego czasu we Włoszech, o czym napomknąłem tylko. A tak poza tym powiem tak: jeżeli tajne stowarzyszenia są skuteczne, to nie będziemy o nich wiedzieć. Jeżeli są nieskuteczne, to wiemy o nich wszystko i okazuje się, że nie są wcale tak atrakcyjne, nie?
[52:25] - No właśnie, nie można przez cały czas demonizować. Wiadomo, jeżeli będą tematy tutaj o duchach, a będą takie, to już mogę zapowiedzieć, że będziemy rozmawiali z kimś, z kim przytoczymy temat duchów w jakiś tam sposób, czy o okultyzmie, czy o przywoływaniu, jak to już mieliśmy w przeszłości przyjemność mówić w ParaRadiu. Takie tematy na pewno będą się cieszyły większym braniem dla tych osób, które czekają. W samej nazwie jest przecież ParaRadio.
[52:58] - Wracając do tematu Lovecrafta i mitologii Cthulhu, warto wspomnieć, że powstało swego czasu i pewnie dalej powstają nawet zakony magiczne inspirujące się Cthulhu. Czy są nawet grimuary inspirujące się mitologią Cthulhu jak Biblia Cthulhu czy Rytuał Yog-Sothotha, czy Księga Dagona. Dokładnie są chyba Disciples of Dagon, czyli Apostołowie Dagona. Więc dla tych, którzy potrzebują okultystycznych smaczków, te smaczki są. Ta mitologia również w tę stronę jednak zapładnia wyobraźnię, rozszerza. Łączy się tam różne rzeczy. W samej edycji Simmonsa „Necronomiconu” jest dużo odwołań do magii mezopotamskiej czy tradycji grimuarów średniowiecznych. Często też przy okazji „Necronomiconu” przywołuje się Grimorium Verum. Nie wiem, czym jest to spowodowane, niemniej Grimorium Verum jest przedstawiane jako jedna z takich alternatywnych wersji „Necronomiconu”. Jest to grimuar pochodzący bodajże z XV wieku.
Jeżeli chodzi o okultystyczne motywy, tak się dzieje. Wiem też, chociaż ta organizacja w chwili obecnej chyba ukrywa swoją działalność w sieci, swego czasu posiadała internetową stronę i przyjmowała nowych członków. Powstał tak zwany Kościół Otchłani IUA, którego członkowie również spośród różnych źródeł, z których czerpią, czerpią z mitologii Cthulhu.
[54:42] - Czyli kto chce, ten znajdzie.
[54:44] - Oczywiście.
[54:47] - Dzisiaj, czyli nagrywamy w poniedziałek, program leci w niedzielę. Ale wracamy do tego poniedziałku, bo w poniedziałek nasz dzisiejszy gość ma swoją autorską audycję o godzinie?
[54:57] - 19:00.
[54:59] - O godzinie 19:00.
[54:59] - Tak, Piątek dla Miłośniki Muzyki i zainspirowany tematem, który dzisiaj wyniknął mogę zapowiedzieć, że te rzeczy ze strony muzycznej, o których wspominałem, a także te, o których wspomnieć nie zdążyłem, będzie można posłuchać. Na pewno będą fragmenty Shoggoth on the Roof, na pewno będą trawestacje i parodie kolęd. Na pewno będzie Nox Arcanas z kilkoma swoimi utworami i parę innych rzeczy, które również czerpią z mitologii Cthulhu.
[55:29] - Także jeżeli kogoś zainteresowały te popkulturowe odniesienia do mitologii Cthulhu, do Necronomicona, to zapraszamy za 23 godziny do Grudziądzkiego Radia Internetowego.
[55:43] - Nie, to będzie w przyszłym tygodniu.
[55:45] - W przyszłym tygodniu tak, to jest troszeczkę mylne, bo nagrywamy tutaj zazwyczaj w poniedziałki, bo tak nam się ułożył kalendarz, a audycja leci w niedzielę. Są teraz dwa dni pod znakiem Cthulhu w grudziądzkim radiu internetowym. Ja Radku tobie podziękuję dzisiaj, bo bardzo dużo rozjaśniłeś mi, jeżeli chodzi o prozę Lovecrafta.
[56:11] - Powiem tak, temat jest wart przede wszystkim własnych poszukiwań, bo ilość tych parodii, trawestacji czy tropów jest nieprzebrana. W sieci jest tym masz kipi. Warto po to spojrzeć. Z jednej strony można się dowiedzieć czegoś ciekawego, z drugiej strony można się pośmiać. Chociażby komiks, o którym wspomniałem, wykorzystuje postacie z Cthulhu na przykład jako komentarze satyryczne do bieżących wydarzeń. Czy w ogóle różni twórcy posługują się mitologią Cthulhu jako komentarzami do bieżących wydarzeń. I myślę, że tutaj się kryje też duża wartość, że można poprzez odwołanie się do rzeczy nieistniejącej czy wręcz absurdalnej komentować to, co się dzieje na bieżąco.
[56:56] - Jeszcze raz dziękuję za ten dzisiejszy program. Co za tydzień jeszcze nie wiem, ale oczywiście będę informował na bieżąco, bo kilka tematów jest cały czas dogrywanych z kilkoma gośćmi. Także jeżeli nic nie wypali, to posłuchajcie sobie jeszcze raz o Cthulhu bądź o tajnych stowarzyszeniach, ale mam nadzieję, że zafundujemy wam kolejną premierę. Zapraszam też w lutym, bo 18 lutego będziemy obchodzili rok istnienia Pararadia. 18 mówiłem, że 20 bodajże. Czyli tutaj wypada, że to będzie 19 luty, czyli coś pomiędzy 18 i 20. Na tę datę planujemy kolejną ciekawą audycję, ciekawy program. Zobaczymy, może uda się zorganizować jakiś konkurs. Do tej pory może coś się wymyśli. Ja gorąco zachęcam do słuchania dalej Pararadia.
Właśnie po Pararadio będzie w grudziądzkim radiu internetowym Totalnie Absurdalnie. W Radiu Paranormalium ramówka będzie na pewno troszeczkę inna. Zapraszam też w każdy poniedziałek do posłuchania ambientowej audycji naszego gościa dzisiejszego, jak i zeszłotygodniowego.
[58:14] - Jak to mawiają w Zielonej Górze jeszcze raz i piwo.
[58:18] - Także dziękuję tobie jeszcze raz bardzo.
[58:21] - Dziękuję również.
[58:22] - Dziękuję.
[58:22] - Mam nadzieję, że nie zanudziłem.
[58:25] - Dziękujemy słuchaczom za godzinkę ich czasu i zapraszamy, jak już wspomniałem, do grudziądzkiego radia internetowego, do Radia Paranormalium i oczywiście do słuchania Pararadia tak nowych, jak i tych archiwalnych audycji. Dziękuję bardzo. Pararadio Poznajemy Nieznane. Dobranoc.