Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:04] - Para Radio. Poznajemy nieznane. Nowa audycja w grudziądzkim radiu internetowym. Serdecznie zapraszam. Arek Paterek. Para Radio Poznajemy Nieznane. Arek Paterek. Witam wszystkich słuchaczy. Witam w dzisiejszy poniedziałkowy wieczór. Nagrywamy audycję w poniedziałki.
One są emitowane w niedzielę, ale nagrywamy właśnie dzisiaj. A dziś mamy święto, które zostało bardzo wybite przez media, szczególnie zachodnie. Mówię o święcie Halloween, które ruszyło pełną parą nawet w Polsce, co jest dziwne. Muszę przyznać, że szczególnie w Stanach Zjednoczonych to święto ma wielkie znaczenie, jeżeli chodzi o marketing i handel. Muszę przyznać, że kiedy byłem w Stanach Zjednoczonych, muszę wam powiedzieć, że już w sierpniu w supermarketach były wielkie stoiska, gdzie można było kupić różne gadżety, kostiumy i tak dalej. Dzisiaj moim gościem będzie po raz kolejny Adam Borowski z projektu NPN. Witam cię, Adam.
[01:12] - Witam.
[01:13] - Adamie, może zanim przejdziemy do tematu dzisiejszego programu, powiemy kilka słów o Halloween, bo to jest takie święto, myślę, bardzo medialne. Może coś o tym święcie powiesz więcej.
[01:24] - Tak, to jest święto wywodzące się z czasów celtyckich od Druidów. I w zasadzie można powiedzieć, że jeżeli chodzi o te słynne dynie, które teraz mamy i o ten słynny zwyczaj, jak to na polski przetłumaczone zostało: cukierek albo psikus, ma polegać na tym, żeby odpędzić ducha. Z tego, co mi wiadomo. Zaoferować mu coś, żeby duch nie czuł się źle. To jest też okres, kiedy najbliżsi mają możliwość, taka jest teoria, bardziej połączyć się z żyjącymi, więc to jest taka geneza tego święta. Aczkolwiek tych genez tutaj tak naprawdę jest wiele. Tutaj trudno powiedzieć na 100%, bo my do końca nie wiemy. Ogólnie można stwierdzić tylko to, że to jest taki portal między światem żywych a światem zmarłych. Myślę, że to jest takie dobre pokazanie tego i ta symbolika tak naprawdę całego święta wokół tego się obraca. Bo przecież samo słowo, na przykład angielskie „hallow”, czyli coś świętego, coś, nad czym możemy się skupić, pomyśleć.
Myślę, że tutaj jest pewien wyznacznik tak naprawdę, o czym mówimy.
[02:42] - Właśnie, to jest święto celtyckie i nie tylko to, co wspomniałeś, ta tradycja dyni, ale również tradycja przebierania się ma swoje korzenie właśnie w tej kulturze celtyckiej. Z tym przebieraniem się chodziło o to, że ludzie uważali, że tej nocy do naszego świata przemieszczają się duchy i szukają sobie ciał żywicieli i chcą do tych ciał wejść i w tym naszym materialnym świecie, w tym ludzkim świecie jeszcze chcą sobie troszeczkę pożyć. I ludzie przebierali się, ale przebierali się w jakieś łachmany, ubierali jakieś szmaty na siebie po to właśnie, aby duch był zniechęcony taką ofiarą, takim ciałem i żeby poszedł sobie dalej. Także te świeczki, które były palone właśnie, czy te ubiory to jest właśnie element. I właśnie ten cukierek czy psikus. Cukierek, czyli w jakiś sposób zostawiano tym duchom na parapetach czy na progu coś do schrupania. I taki właśnie zwyczaj przeszedł do dzisiaj. Myślisz, że w Polsce ma to szansę zaistnieć pełną parą, powiedzmy, jak na Zachodzie za parę lat?
[03:58] - Myślę, że jak obserwuję na przestrzeni już paru lat, to się zaczyna dziać. Aczkolwiek trzeba pamiętać, że jednak w Polsce ta mentalność jest inna. To nie jest to samo co w Anglii czy w Stanach, gdzie nawet taka prozaiczna sprawa jak brak ogrodzenia powoduje, że sytuacja jest zupełnie inna. W Polsce jednak te ogrodzenia częściej występują. Nie mówiąc już o mocnym skrzywieniu religijnym, które w Polsce na pewno występuje, więc myślę, że takie stwierdzenie, które nie musi być pejoratywne, po prostu można je potraktować neutralnie: jaki kraj, taki Halloween. Myślę, że to jak najbardziej oddaje klimat tego, że w Polsce jednak to Halloween wygląda inaczej. Między innymi dlatego właśnie, że ludzie jednak mają trochę, myślę, czasami nawet schizofrenię w tym względzie, dlatego że z jednej strony to mocne święto, cmentarze i tak dalej, a z drugiej strony tutaj taki aspekt bardziej, co by nam niektórzy chcieli powiedzieć, demoniczny. To jest taka trochę schizofrenia dla niektórych ludzi. Niektórzy się nie mogą w tym odnaleźć i takich ludzi jest całkiem sporo, ale myślę właśnie, że przez to w Polsce będzie problem, żeby to święto osiągnęło taki stopień jak na Zachodzie. Ale na pewno, jak już zresztą widać teraz, to święto istnieje, to święto już się adaptuje.
Myślę, że to też się łączy ze stopniem, nazwijmy to, bogactwa danego państwa. Myślę, że tutaj też mamy pewien wykładnik i może tak być, że właśnie Halloween jest przez pewne osoby nawet podświadomie postrzegane jako takie połączenie się z Zachodem. Czyli jednak ciągle jest to wyobrażenie w wielu osobach, że Zachód jest czymś lepszym, więc myślę, że tutaj też to może z tego wynikać. Kiedyś pamiętam, wiele lat temu to był McDonald. W tej chwili kto wie, czy właśnie takie adoptowanie Halloween nie jest kolejnym tego przykładem. Nie mówię, że to źle, to nie ma nic z tym wspólnego. Po prostu stwierdzam, że tak to właśnie też może wyglądać. Niemniej jednak obawiam się, że w Polsce Ci słynni właśnie, te osoby, które chodzą. Właściwie nawet chyba to słowo nie ma polskiego odpowiednika, czyli ta osoba, która chodzi tam niczym kolędnik. Cukierek albo psikus, jak to zostało przetłumaczone.
Myślę, że jednak w Polsce ten grunt jest trochę mniej przyjazny, że tak powiem, niż na Zachodzie.
[06:19] - Właśnie wcześniej wspomniałeś takimi dokładnie słowami, że to jest skrzywienie religijne. Jesteśmy straszeni, że to jest pogańskie strasznie święto i żaden chrześcijanin nie może brać udziału w tym wszystkim. Jak wspomniałeś, to podłoże społeczne, może nie będę tego nazywał, ogranicza nas, bo i tak dopiero wydaje mi się, że Polska w pewien sposób raczkuje, jeżeli chodzi o celebrowanie takiego medialnego święta, jakim jest Halloween. Ale myślę, że jest wiele imprez tematycznych, jeżeli chodzi o Halloween, są jakieś fajne koncerty. Myślę, że jeżeli jeszcze przez parę lat będziemy właśnie na tym poziomie, to nic wielkiego się nie stanie. A to, że nie będą pukały do nas dzieci, które jeżeli nie dostaną cukierków, bo zwyczajnie zwykły Kowalski nie byłby przygotowany na taką wizytę, nie będzie musiał później ze swojej wycieraczki różnych świństw zbierać. Także myślę, że jeżeli zostaniemy jeszcze na tym poziomie, na którym jesteśmy teraz w Polsce, jeżeli chodzi o Halloween, to nie będzie najmniejszego problemu. Chyba się ze mną zgodzisz.
[07:20] - Myślę, że tak. Myślę, że nie będzie takiego problemu. Nie słyszałem o takich przypadkach, żeby były jakieś problemy związane z tym, że osoba, która nie otrzymała czy osoby, które nie otrzymały prezentu. Przy czym należy pamiętać ten przysłowiowy cukierek to tłumaczenie z angielskiego, jak pewnie dobrze się orientujesz, jest luźnym tłumaczeniem, bo w angielskim tak naprawdę to znaczenie jest dużo szersze, ale w polskim tak to zostało przetłumaczone. Trudno byłoby znaleźć tak naprawdę odpowiednie słowo, w tym przypadku do słowa treat. Trudno byłoby tutaj znaleźć, więc cukierek myślę jakoś tam pasuje, możemy to w tym zawrzeć. Ale też to jest taka ciekawa różnica językowa, że jednak język oddaje pewien sposób myślenia, pewien sposób rozumowania. I też tutaj, nawet na takim prostym przykładzie to widać.
[08:07] - Jeżeli już tak będziemy kończyli powoli ten temat Halloween, bo dzisiaj nie o Halloween, ale trzeba chyba wspomnieć, że bardzo ciekawe jest to, że w naszej religii, ogólnie przyjętej w naszym kraju, także w różnych religiach na świecie. Ale właśnie to stare celtyckie święto przypada mniej więcej w tym samym okresie, kiedy święto zmarłych przypada w religii katolickiej. Jest to coś ciekawego, bo to jest dosyć uniwersalne, prawda?
[08:36] - Tak, też się nad tym zastanawiałem, z czego to wynika. To jest ciekawa sprawa, bo jednak przesłanie, można powiedzieć, jest takie samo w pewnym sensie, więc może inaczej jest, powiedzmy w cudzysłowie celebrowane. Wiadomo jedno Halloween jest takim bardziej świętem w tej chwili komercyjnym. Bardziej jest taka fanfaronada, można powiedzieć, podczas gdy święto wszystkich, czy dzień zmarłych, Zaduszki i tak dalej, 1 listopada również to jest tak jednak trochę bardziej-
[09:06] - Ale mówiłem tutaj właśnie o tym święcie, z którego wywodzi się Halloween. Właśnie ciekawa jest ta data. Ciekawe, co się właściwie dzieje, czego nie widzimy.
[09:16] - Tak. W sensie, że uważasz, że są jakieś przejścia, tak? Że w tym okresie-
[09:21] - Może nie uważam, że przejścia, ale pewne zjawiska, może astrologiczne, które były obserwowane przez naszych praprzodków. Nie wiem. Jest to na pewno ciekawa data i coś właśnie tak jak przesilenia, które były widoczne.
[09:36] - Skądś ta data musiała się wziąć. Raczej nie wzięła się z przypadku. A może też być tak, że ludzie mając świadomość, że taka data jest w tym momencie też jakoś sami podświadomie otwierają się na pewne rzeczy. Też tak może być. I z tego właśnie względu możemy obserwować wzmożoną aktywność pewnych zjawisk. Kto wie. Też tak może być.
[09:57] - Ale tu już byśmy musieli mówić o świadomości zbiorowej, ale dzisiaj nie o tym. Zostawmy temat Halloween. Może na przyszły rok. Zobaczymy. Dzisiaj właśnie będziemy mówili o czymś. Mieliśmy mówić o UFO w Polsce. Jednak audycja niestety nie wypali w takiej formule, jaką mieliśmy w planach. Mówię, że nie wypali teraz. Może wypali w przyszłości. Tego jeszcze nie wiemy.
Miejmy nadzieję, że jak najszybciej. Dzisiaj takim tematem zastępczym, ale wydaje mi się, że bardzo ciekawym, bo również miałem go w planach. Dzisiejszym tematem będą naziści i ich tajemnice. Adam, co można powiedzieć właściwie o tych tajemnicach tak ogólnie? Bo wiadomo, że naziści z czasów II wojny światowej oprócz tego, że byli niesamowitą siłą militarną, szukali jakichś sił, które miałyby im pomóc w wygraniu II wojny światowej nie tylko w laboratoriach i fabrykach, ale właśnie gdzie?
[10:59] - Przede wszystkim, czym jest nazizm? Myślę, od tego można zacząć, dlatego że my często używamy pojęcia nazizm, faszyzm na przemian, a to nie jest prawda. Jednak to, co było u Mussoliniego, różni się tym, co było u pana Hitlera. Jest tutaj różnica. Faszyzm był jednak mniej agresywny. Przede wszystkim faszyzm jest definiowany jako połączenie władzy państwowej i władzy korporacyjnej. W ten sposób to można przedstawić. Więc faszyzm jest oczywiście systemem totalitarnym, ale nie ma w swoich korzeniach na przykład nienawiści do Żydów czy nienawiści rasowej jako takiej, którą nazizm, czyli narodowy socjalizm jak najbardziej posiadał. Więc myślę, że ta różnica przede wszystkim jest bardzo istotna. I oczywiście nazizm jest jak najbardziej oprócz tych wszystkich technologii, o których myślę, większość ludzi sobie kojarzy i o całej tej machinie wojennej, która nazizm miał bardzo mocne podłoże właśnie okultystyczne, co się przekładało bezpośrednio na ideologię.
Przede wszystkim chodziło tutaj o tą słynną rasę aryjską, która tak naprawdę nie miała nic wspólnego, można powiedzieć, nie zaczęła się może w ten sposób z nazistami. Ona była dużo, dużo wcześniej.
[12:10] - No właśnie, może kilka słów takich historycznych o rasie aryjskiej.
[12:16] - Tak. To Ariowie. To miały być te ludy indoeuropejskie. Stamtąd miały iść na teren Europy i te tereny miały zasiedlić. Z sanskrytu jest to słowo. „Arya” bodajże znaczy „szlachetny”. To jest dosyć ciekawa informacja. Jeżeli chodzi o samą rasę aryjską, był teoretyk rasizmu de Gobineau. Taki Francuz był. Nie wiem, czy dokładnie to dobrze wymawiam, ale on się tak mniej więcej nazywał.
I on już wspominał o tej słynnej rasie nordyckiej, że ona jest prowodyrem kulturowym. Bo trzeba powiedzieć, że w nazizmie były trzy rodzaje ludzi, oprócz tych wszystkich ras. Byli kreatorzy kultury, byli ci ludzie, którzy odtwarzają kulturę i były rasy, które niszczyły kulturę. Kreatorzy kultury to Aryjczycy, tylko i wyłącznie Nordycy, do których należeli oczywiście Niemcy. Jak najwyżej byli według tej teorii. Później oczywiście państwa skandynawskie: Dania, Belgia, też część Francji. Ale co ciekawe też w Polsce jak najbardziej te jednostki były przez teoretyków nazizmu zauważane. Potem możemy przejść, dlaczego Polska mimo tego wszystkiego została tak potraktowana. Mamy taką sytuację.
[13:47] - Czyli mamy kreatorów kultury i są teraz jeszcze dwie kategorie, tak?
[13:53] - Tak. Oprócz kreatorów kultury, czyli Aryjczyków, mamy kultury, które podtrzymują kulturę, korzystają z kreatorów, a potem mamy kultury, które niszczą cywilizację.
[14:08] - I kogo zaliczano do tych, którzy niszczyli, a kogo zaliczali do tych, którzy podtrzymywali kulturę?
[14:14] - Jeżeli chodzi o podtrzymywanie, czyli takie bierne korzystanie ze zdobyczy kreatorów, czyli Aryjczyków, to oczywiście byli tutaj między innymi Słowianie. Jeżeli chodzi o niszczycieli natomiast, to przede wszystkim Żydzi, rasy negroidalne, czyli Murzyni i wszystkie plemiona, Indianie, tego typu osobniki. Tak to spektrum się przedstawiało.
[14:41] - Naziści dążyli do tego, żeby była na Ziemi rasa panów. Co wokół tego zostało stworzone? Bo był pewien ruch, który miał na celu stworzenie tej rasy panów.
[14:56] - Tak. Taki ruch. Nie wiem, czy dokładnie o tym mówisz. Nazywał się na przykład Lebensborn.
[15:01] - Tak, dokładnie.
[15:02] - To była ustalona w 1935 roku przez Himmlera organizacja, która była przez wielu nazywana pół żartem, pół serio „burdelami SS”. Tam, mówiąc krótko, kobieta, która miała odpowiednie cechy rasowe, niekoniecznie z Niemiec, mogła być z każdego innego zakątka. Ważne było, że miała udokumentowane dobre, pożądane cechy rasowe, czyli standardy takie jak w SS, czyli do 1750 roku musiała udowodnić, że nie ma żydowskich przodków, tylko tak zwane nordyckie korzenie, aryjskie. Potem pojawiał się esesman i dochodziło do unii i potem ta para nie trwała długo. Właściwie to można powiedzieć, były takie maszynki do robienia dzieci, bo to trwało bardzo krótko. Co ciekawe, były też takie pseudoceremonie, gdzie te pary były ze sobą łączone. Takie pogańskie pseudoceremonie, można powiedzieć, polegające na tym, że jedna kobieta i mężczyzna stali obok siebie i to był taki pseudoślub. Co ciekawe, po 1945 roku, jak wchodzili alianci, natrafili na kilka takich domów Lebensborn. Tam były te dzieci i okazało się, że ta rasa panów często były to dzieci z zespołem Downa, niedożywione, mające problemy z życiem jako takim. Okazało się, że traktowanie dzieci w sposób maszynkowy, czyli bez miłości, bez niczego, spowodowało to, że te dzieci nie posiadały tego, co powoduje, że człowiek się rozwija.
I dużo z tych dzieci miało potem wielkie problemy w życiu. Zresztą w Norwegii można też wspomnieć o takim wątku. W Norwegii te dzieci potem były zamykane w szpitalach psychiatrycznych nie dlatego, że powinny tam być zamykane, tylko dlatego, że Norwedzy traktowali te dzieci jako taką kartę w historii, której chcą się pozbyć. I do tej pory, do dzisiaj są procesy głównie w Norwegii jako tym jednym z tych bastionów Lebensbornu poza Niemcami, gdzie do tej pory są procesy o to, jak te dzieci były potraktowane. Bo te dzieci często nie znają swoich ojców, w ogóle nie wiedzą, kim oni są, bo to się działo na takiej zasadzie, że właściwie jak w burdelu, można powiedzieć. Tak to wyglądało.
[17:27] - Jaka była ideologia wokół tego, żeby powstała rasa panów? Czy mieli oni rządzić całym światem? I co z tymi innymi rasami? Kto miał wyginąć, a kto miał jeszcze pozostać, aby tym panom służyć?
[17:44] - Żydzi mieli w ogóle wyginąć. Nie miałoby Żydów być w ogóle. Co ciekawe, Żydzi byli postrzegani jako taka przeciwwaga. Z jednej strony byli postrzegani jako przysłowiowe szczury, jednostki najgorsze, robactwo, które się pleni i wszystko niszczy, więc trzeba je wyplenić. Ale z drugiej strony Żydzi byli postrzegani jako jedyni właściwie rywale Aryjczyków, tylko taka ich przeciwwaga. Dlatego uważano, że trzeba ich wyplenić. To robiono z takim podejściem. Jakie były plany? Plany konkretnie to wiadomo. Jeżeli chodzi o Żydów, to Holocaust tak w końcu się skończyło, totalne unicestwienie.
Miał nie zostać ani jeden. Jeżeli chodzi o Słowian natomiast, to Generalplan Ost. Tutaj bardzo ciekawa książka Igora Witkowskiego też o tym wspomina. Zakładał, że Słowian bodajże 85% miało zostać albo wysiedlonych, albo zabitych. Reszta miała służyć jako niewolnicy i też w miarę czasu po prostu by wyginęli. Himmler stwierdził, że Słowianowi nie potrzeba więcej niż liczenia do 500. Przekazanie, że jego panem jest Niemiec i służenie w każdej możliwej sytuacji. Tak to się przedstawiało. Dlatego też dążono do eliminacji inteligencji, chociażby w Polsce, bo uważano, że wtedy będzie dużo łatwiej tych chłopów, którzy zostaną, zrobić z nich niewolników, a ci, którzy są w cudzysłowie przydatni rasowo, odpowiedni rasowo, mogą zostać zgermanizowani. To też jest taki ciekawy wątek.
[19:24] - Właśnie w nawiązaniu do tego, co powiedziałeś o Żydach, że byli przeciwwagą i rywalami dla rasy aryjskiej. Widziałem jakiś czas temu w internecie zeskanowany fragment jakiegoś czasopisma, w którym mimo tego wszystkiego, co nazistowskie Niemcy zrobiły w Polsce i jaki stosunek Hitler miał do Polaków, to przyznał, że Polacy są jednym z najbardziej bystrych i inteligentnych narodów. Pewnie miał na myśli powstańców i jakieś partyzantki, które przeciwstawiały się wielkiej sile Niemiec.
[19:59] - Tak, ja też o tym słyszałem, czytałem to. Tutaj są różne wątki. Tutaj pojawia się też stwierdzenie, że to jest jakaś fabrykacja, że Hitler w życiu by tak nie powiedział. Aczkolwiek, co jest ciekawe, na przykład jeżeli chodzi o jego stosunek do Piłsudskiego, należy pamiętać, że była warta honorowa przy grobie Piłsudskiego za okupacji. Więc jednak coś w tym może być. A sami teoretycy nazizmu przyznawali, że w Polsce jest jak najbardziej duży odsetek rasy nordyckiej, Nordyków. Tylko problem polegał na tym, że uznano, że w Polsce jest bardzo duży element patriotyczny, który nie pozwoli na to, żeby tu była jakakolwiek okupacja lub kolaboracja z Niemcami. Wobec czego uznano, że jedynym rozsądnym wyjściem będzie potraktowanie Polski w taki, a nie inny sposób.
[20:46] - Dobrze.
[20:47] - Trzeba pamiętać o tym też, że były plany, przynajmniej w teorii, żeby złączyć się i zaatakować Rosję. To był jeden z planów i Piłsudski również zakładał tak zwane uderzenie prewencyjne na Niemcy, bodajże w 35 czy 34 roku, pod koniec jego życia. Ale niestety chyba Francja wtedy nie wyraziła na to zgody i do tego nie doszło.
[21:09] - Jak zwykle Francuzi.
[21:11] - Tak, z tego wynika właśnie, że jak zwykle tutaj coś właśnie oni zawinili.
[21:15] - Ale nie jesteśmy szowinistami.
[21:17] - Tak, to jest taki tylko żart oczywiście.
[21:19] - Dokładnie. Wspomniałeś już jakiś czas temu, że były jakieś obrzędy pogańskie. Ja chcę się odnieść do tego, bo myślę, że będzie jedna z ciekawszych takich chwil w tej audycji. Mówiło się, że Hitler był Żydem, ale też mówiło się o tym, że był katolikiem. I tu nagle biorą się jakieś pogańskie sceny. Co o tym wszystkim można powiedzieć?
[21:49] - Przede wszystkim taki zamek w Wewelsburgu. To jest taka miała być siedziba na wzór rycerzy Okrągłego Stołu przez Himmlera. Taki zamek został nie tyle oczywiście zbudowany, co on wydał rozkaz, żeby ten zamek tam powstał. Był ten zamek budowany też przez więźniów obozów koncentracyjnych. Specjalny oddział obozu koncentracyjnego został stworzony właśnie w tym celu. Nie wiem do końca, czy on został zbudowany od początku. Chyba nie, ale w każdym razie ten zamek miał służyć temu, że tam się mieli zbierać esesmani i na wzór rycerzy Okrągłego Stołu, których było 12.
[22:29] - Tak.
[22:30] - Właśnie mieli tam sobie debatować z Himmlerem razem nad wieloma rzeczami. Bo sam SS należy pamiętać, że używali tam na przykład runów i ogólnie każdy esesman musiał przejść przez takie szkolenie runiczne, okultystyczne. Nawet jak nie posiadał żadnego wykształcenia, to musiał przejść przez takie szkolenie. I ogólnie esesmanom wpajano, że są elitą elit, czyli nie tylko, że rasą panów, ale naprawdę takim przykładem najczystszego z najczystszych, jeżeli chodzi o rasę. Więc dlatego oni walczyli tak, a nie inaczej i tak traktowali innych ludzi, których nie postrzegali jak ludzi. Bo należy pamiętać, że esesman postrzegał jako człowieka tylko, jak to się nazywało, osobę bratniej krwi, czyli w tym wypadku krwi, którą on postrzegał jako germańską.
[23:19] - Czyli drugiego esesmana.
[23:21] - Nie, nie tylko. Oczywiście ja mówię też z populacji jako takiej. Oczywiście esesman tutaj to byłby jak bracia, to by takie można powiedzieć coś bardzo takie mocne między innymi połączenie. Ale ogólnie oni mieli tak wpojone, że ktokolwiek nie należy do rasy germańskiej, czyli nie jest Niemcem, Holendrem czy Anglikiem, to po prostu jest to osoba niegodna jakiegokolwiek statusu jako człowieka. Czyli z tą osobą można zrobić wszystko, co się tylko chce. Co mieliśmy przykład podczas powstania warszawskiego, jak to w praktyce działa, że właściwie były osoby masakrowane na masową skalę bez żadnego problemu. Właśnie dlatego, że w tej ideologii były to po prostu nie osoby, to nie byli ludzie. To byli podludzie.
[24:15] - A skąd te pogańskie ciągoty Himmlera, że tak powiem?
[24:20] - To jest ciekawe. Ogólnie Himmler był bardzo głęboko w okultyzmie, jak zresztą Hitler i Himmlera bardzo interesowały runy. W całej ideologii rasy aryjskiej są odniesienia do różnych mistycznych wartości typu: we wnętrzu Ziemi Agarta, Szambala. Himmler chciał jak najbardziej udowodnić, że tak naprawdę rasa aryjska jest, można powiedzieć, rasą nie z tej ziemi. Były też głosy w ruchach nazistowskich, że osoby rasy aryjskiej są potomkami połączenia między tym, jak bogowie czy jakieś istoty się pojawiły z Ziemianami, do tego dochodziło w niektórych kręgach. Himmler wysyłał ekspedycje do Tybetu po to, aby zweryfikować, czy stamtąd rasa aryjska pochodziła. On był o tym przekonany. Chciał pokazać, że ta rasa pochodzi od jakiejś super rasy, która mogła być pod ziemią. To są wierzenia Himmlera, więc nietrudno się domyślić, że jak taki człowiek zarządza tak potężną machiną, jaką było SS, to skutki wiadomo, jakie są tego. Nie trzeba daleko szukać.
[25:33] - Wydaje się być to mieszanką wybuchową, bo teraz mówimy, że Himmler wysyła jakieś oddziały do Tybetu, ale szukali też chyba, jeżeli dobrze mi się wydaje, na Islandii bodajże, czy też w krajach skandynawskich jakichś śladów, które by potwierdziły to, że oni pochodzą od rasy panów. Wydaje mi się, że to jest taki miszmasz, że oni mieszali różne rzeczy, żeby stworzyć tę swoją ideologię, prawda?
[26:07] - Dokładnie. Ta ideologia łączyła w sobie wiele rzeczy: od religii po pseudonaukowe dywagacje. Co ciekawe, nazizm był bardzo łatwo dostosowywany, jak było trzeba. Było takie powiedzenie, bodajże Hitlera: „Ja decyduję, kto jest Żydem”. To też było bardzo wygodne, bo można dzięki temu było osoby niewygodne bardzo szybko eliminować na podstawie jakichś dokumentów czy też nie dokumentów. Był to dosyć prosty proces, więc myślę, że to też warto znać. Oczywiście homoseksualizm też jak najbardziej był postrzegany w sposób bardzo negatywny. Zresztą ten słynny kolor różowy też się przypisuje nazistom, że tak naprawdę oni dali przez tę swoją perwersję, że dawali go w obozach koncentracyjnych, ten trójkąt różowy, że to tak naprawdę jest takie odniesienie. W tej chwili nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, że w obecnej kulturze ten różowy też kojarzymy, jak widzimy u mężczyzn kolor różowy w naszej kulturze obecnej, to jest konotacja, że osoba zniewieściała i tak dalej. Często tak bywa.
Co ciekawe, ten kolor mógł się wziąć z obozów koncentracyjnych. Nawet my sobie nie zdajemy z tego sprawy, bo warto wspomnieć może taką anegdotę kulturową, że przed II wojną światową jakiś czas kolor różowy był postrzegany jako kolor męski, a z kolei kolor niebieski jako kolor kobiecy, bardziej łagodny. Więc też jest to ciekawym zjawiskiem, jak to się wszystko może zmienić, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. To jest też ciekawy wątek, jak od strony historycznej te rzeczy działają. Myślę, że warto o tym wspomnieć.
[28:03] - Do tej kwestii Agharty za chwileczkę wrócimy, bo to jest niesamowicie ciekawy temat. Myślę, że nawet na tyle, że można by o tym nagrać osobną audycję, ale jeszcze nie o tym. Jeszcze do tego za chwilkę wrócimy. Przed audycją, kiedy rozmawialiśmy jeszcze, o czym by tu można było powiedzieć, wspomniałeś o Brązowych Siostrach.
[28:23] - Tak, Brązowe Siostry to jest bardzo mało znany wątek polegający na tym, że w Polsce, jak w każdym innym kraju było wiele sierocińców i w tych sierocińcach były najróżniejsze dzieci. Ideologia nazistowska jasno mówiła, że w ramach programu Lebensborn należy dzieci dobrej krwi, tak to było nazywane, po prostu znaleźć gdziekolwiek się dało. Więc takie Brązowe Siostry wchodziły na przykład do sierocińca i tam wypatrywały takich dzieci. Te dzieci były zabierane. Oczywiście to była tylko wstępna analiza. Potem im robiono, co ciekawe, testy również na inteligencję, nie tylko na wygląd i na zachowanie. Jeżeli dziecko miało zachowanie nieodpowiednie, czyli było na przykład chamskie lub intelektualnie jakoś ograniczone, to absolutnie to dziecko nie miało szans na przeżycie. Było wtedy zabierane do Oświęcimia czy do jakiegoś innego obozu. A jeżeli uznano, że dziecko się nadaje do germanizacji, to wysyłano do Rzeszy, gdzie potem dostawało nową rodzinę. Przedtem oczywiście przebyło jakieś kursy języka i tak dalej.
Też ciekawe, jak to było robione, bo w końcu jednak ten język się na pewno różnił od języka autochtonów, ale zawsze jakoś podobno te wytłumaczenia były typu, że to sierota osadników na Wschodzie i tak dalej. Ale z tego, co literatura wskazuje, to Niemcy, jak się dowiadywali, że ich dziecko pochodzi z Polski, bo nazwiska były zmieniane na bardziej niemieckobrzmiące, to często to dziecko było szykanowane, źle traktowane i tak dalej. Do tej pory szacuje się, że około 200 000 dzieci, czyli już dorosłych ludzi z taką historią w Niemczech się do tej pory znajduje.
[30:13] - Teraz wracamy do Tybetu, do tej Agharty, o której wspomniałeś. Niemcy szukali na rozkaz Himmlera wejścia do Agharty, które rzekomo miało się znajdować między innymi w Tybecie. Przybliżmy słuchaczom. Chodziło o to, że Agharta to jest świat pod światem, czyli Ziemia jest w środku pusta, a właściwie nie pusta, bo tam jest inny świat, w którym żyją ludzie rasy aryjskiej. Ten świat miał mieć kilka wejść na całej naszej planecie i właśnie w Tybecie miały być główne wrota wstępu do tego świata. Stamtąd miała pochodzić siła, która się nazywa Vrilem, która miała dać niesamowitą siłę nazistom, która miała pomóc im wygrać wojnę w jak najszybszym tempie. Himmler wysłał tam kilka ekspedycji i mówi się o tym, że ekspedycje nazistowskie w jakiś sposób zbratały się z mnichami.
[31:19] - Tak, ponieważ w 1945 roku, jak już Berlin był pod ostrzałem, to Rosjanie zaczęli znajdować w Berlinie dużo ciał mnichów. Taki był ciekawy wątek, mało znany zresztą. Mało tego, ci mnisi byli ułożeni często w specyficzne konfiguracje typu kwiaty i tym podobne rzeczy, jakieś figury. Więc jak najbardziej jest to możliwe na podstawie tego faktu, bo właściwie możemy powiedzieć, że jest to fakt potwierdzony przez wielu Rosjan. Naziści jak najbardziej współpracowali z mnichami właśnie po to, żeby odkryć wejście do tej tajemniczej krainy, gdzie według samego Führera miało znajdować się siedlisko rasy super, która miała pomóc wygrać wojnę. Sam Hitler twierdził zresztą, że raz widział przedstawicieli tej super rasy i stwierdził, że zrobili na nim wrażenie piorunujące. W sensie, że był on przerażony. Więc możemy sobie wyobrazić, co to mogło być. Aczkolwiek w jego przypadku należy uważać, bo twierdzi się, że były takie momenty, że potrafił się budzić w nocy, patrzeć w jakiś róg i mówił maniakalnym głosem, że ktoś tam jest. Wchodzili jacyś z obsługi, z ochrony i nikogo tam nie było.
Więc myślę, że na razie tutaj bardzo ostrożnie podchodzić, aczkolwiek wątek wnętrza Ziemi w tych dywagacjach jak najbardziej jest istotny.
[32:55] - Adamie, teraz myślę, że możemy przekazać tobie pytania od naszych słuchaczy. Otrzymaliśmy pytania od Miłosza i od Wojtka. Najpierw może zacznijmy od pytań Miłosza, bo one są spokrewnione z tym, o czym mówimy teraz. Miłosz zapytał: „Jak widzicie zderzenie pogańskich czy okultystycznych praktyk, wierzeń, przekonań i temu podobnych i wpływu chrześcijaństwa na nazizm?”
[33:18] - To jest ciekawe pytanie, bo przede wszystkim jak na przykład Hitler postrzegał Jezusa? Hitler się nigdy nie odważył powiedzieć o Jezusie złego słowa. Widocznie był na tyle pragmatycznym człowiekiem, że wiedział, że jest to ryzykowne w tym czasie. Aczkolwiek pojawiły się głosy, że to był pół-Nordyk. Też takie było stwierdzenie, że Jezus był pół-Nordykiem czy wręcz Nordykiem. Wszystko podciągali pod tę ideologię. Z tego, co mi wiadomo Hitler wspomniał o Jezusie: „Zobaczcie, on nawet Żydów gonił w tej świątyni słynnej, tam te stoły przewracał. Zobaczcie, nawet on to robił”. Czyli on jednak już od początku szukał tego wątku, żeby się nim podporządkować, pomóc sobie tym wątkiem. Aczkolwiek wiem, że w dalszych planach było założenie powieszenia papieża w tiarze na terenie Watykanu, na tym centralnym placu.
Bodajże to jest Plac Świętego Piotra.
[34:20] - Tak, zgadza się.
[34:22] - Tam miał być papież powieszony. Ale jeszcze nie na tym etapie. To miało być dopiero dalej, ponieważ jednak polityka brała górę i wiadomo było, że w tym okresie jeszcze nikt nie chciał tego ryzykować. Ale były takie plany w dalszej perspektywie, żeby jak najbardziej pozbyć się zupełnie chrześcijaństwa, gdyż chrześcijaństwo było postrzegane jako religia słabych, religia moralności, religia czegoś, co do niczego dobrego nie prowadzi, poza tym, że była stworzona przez Żydów. W zasadzie wszystko, co złe, było stworzone przez Żydów. Wobec tego należało się tego pozbyć. Więc jeśli chodzi o te połączenia religijne, to miał być jakiś rodzaj nowego pogaństwa, jeżeli chodzi o przyszłą religię. Coś jak nordyckie wierzenia, czyli bogowie mieli być brani ze Skandynawii, z nordyckich wikingowie, tego typu rzeczy. Natomiast samo chrześcijaństwo miało być totalnie wyplenione i do tego dążono. Oczywiście po trochu, bo wiadomo było, że jednak nie można było tego zrobić od razu, bo konsekwencje były widoczne w Akcji T4.
Akcja T4 polegała na tym, że w szpitalach psychiatrycznych na terenie Niemiec i okupowanych miejsc pacjenci byli gazowani, zabijani. Wysyłano potem rodzinom certyfikat. Ale był problem, bo okazało się, że każdy certyfikat praktycznie jest taki sam. W końcu biskupi zaczęli protestować i musiano przerwać całą tę operację. Więc naziści pomyśleli, że jednak trochę za wcześnie, że jednak jeszcze ten paradygmat się utrzymuje, że oczywiście wśród esesmanów nie jest to problem, bo oni już są właściwie przedstawicielami tego nowego świata, ale społeczeństwo jakie takie, jeszcze musi trochę to potrwać. Więc czekano z tym na odpowiedni moment.
[36:07] - Czyli chrześcijaństwo było traktowane bardzo przedmiotowo, żeby tylko zrobić sobie podpórkę u tych wierzących ludzi, że jednak nazizm i hitlerowskie Niemcy to jest coś dobrego.
[36:21] - Tak, dokładnie. To tak było postrzegane, że to była taka podpórka, żeby wykorzystać to, co jest w danym momencie, korzystać z tego w jak najlepszy sposób. I dlatego między innymi stworzono organizacje takie jak Hitlerjugend, bo uznano, że bez tego nie da się rozwinąć przyszłego pokolenia, więc należy zacząć już od małego. Tam uczono dzieci zupełnie innej ideologii, która nie miała nic wspólnego z chrześcijaństwem. Wręcz się tam wyśmiewano z chrześcijaństwa. Postawiono po prostu na ludzi młodych. Uznano, że społeczeństwo ogólne w sile wieku to sobie jakoś przejdzie. A ludzie młodzi, w każdym reżimie tak jest, od tego trzeba wyjść.
[37:12] - Dobrze, mamy jeszcze jedno pytanie od Miłosza. Miłosz zapytał: „Jak po zakończeniu II wojny światowej strona polska odnosiła się do pozostałości po okultystycznych zjawiskach nazistowskich okupantów?” Czy w Polsce naziści zdążyli rozsiać te swoje okultystyczne ziarna?
[37:34] - Oczywiście. Sam fakt, że polityka rasowa jest odniesieniem do tego. Może nie bezpośrednim, w naszej głowie się to nie pojawi od razu, ale jak najbardziej jest do tego odniesieniem, bo przecież blond włosy, niebieskie oczy, kształt twarzy i tak dalej, to wszystko wbrew pozorom ma jak najbardziej uzasadnienie w okultyzmie. To jest wątek, który możemy obserwować. Ale jeżeli chodzi o okultystyczne odniesienia to raczej nie. Chyba że na Wawelu coś tam mogło się dziać, ale w tej chwili nic mi nie przychodzi do głowy takiego typowego okultyzmu. Ale na pewno to było, jestem 100% przekonany, bo oni wszędzie badali, gdzie tylko mogli. Były wątki na przykład, że jakiś ołtarz Wita Stwosza brali, ale to bardziej nie okultyzm, tylko bardziej taka pseudonauka pokazująca, że my tu już byliśmy, to jest nasze. To raczej jest trochę innego rodzaju sprawa.
[38:35] - Kiedy mówiliśmy o zderzeniu okultystycznych pogańskich elementów z tą podpórką, którą zrobiono sobie z chrześcijaństwa, można było odnieść wrażenie, że nazizm propagował takiego trochę pradziadka new age'u.
[38:56] - Tak, w pewnym sensie tak było, dlatego że pokazanie wnętrza Ziemi, to mocne skrzywienie rasowe. I chociaż w new age'u mamy wiele tych postaci, nie oszukujmy się, mocne cechy, rysy aryjskie.
[39:11] - Takie mamy pytanie od Wojtka. Wojtek napisał nam: „Można się jeszcze zastanowić, czy fundamenty okultystycznej filozofii nazistowskiej nie przetrwały jako ruch wniebowstąpionych mistrzów w new age, którzy to mają na obrazach strasznie aryjskie rysy twarzy”.
[39:27] - To jest niewykluczone. Dlatego pamiętajmy, że wiele osób widzi do tej pory na świecie sytuacje, takie się zdarzają według tych osób, gdzie ląduje statek kosmiczny i te osoby mówią po niemiecku. Więc kto wie, czy na Antarktydzie coś nie zaistniało? Czy naprawdę jest tak, że to jest tylko fikcja, że to Wunderwaffe nie zostało skończone. My nie wiemy tego tak naprawdę. Trudno tutaj mówić na 100%, że taki wątek przeniosło się do new age'u i tak naprawdę to jest to jedno i to samo. Myślę, że w pewnym sensie może tak, ale jednak nie do końca, bo gdyby to było to samo, to na pewno new age nie byłby taki, przynajmniej tak się uważa, bezpieczny, pokojowo nastawiony. Trochę inaczej by to wyglądało. Ale myślę, że mamy do czynienia, jeżeli chodzi o ten ruch nazistowski, to nie były głupie osoby, więc kto wie, czy w tej chwili jeszcze ich tu gdzieś nie ma, tylko się maskują pod postacią organizacji, która szuka odpowiednich rodziców dla dzieci i tak dalej. Wszystko jest pod tym względem jak najbardziej możliwe.
[40:35] - Właśnie tak pół żartem można powiedzieć, że jeżeli była ta Agharta i stamtąd pochodzili naziści, a Agharta mieści się pod ziemią, to często można usłyszeć taki żart, że w piekle na pewno mówią po niemiecku. Może coś w tym jest.
[40:50] - Może coś w tym jest, kto wie. Jak najbardziej to jest samo piekło, jeżeliby uznać, że wzięły się legendy o piekle, że jest to tak naprawdę pod ziemią z tego tytułu, że my w historii ludzkości sobie zdawaliśmy z tego sprawę, że to jest pod ziemią, cała ta społeczność. To też tak może być. Są takie głosy, że oni tam swoje bazy mają, więc taki żart, czemu nie?
[41:15] - Właśnie. Ale żarty na bok. Teraz możemy pomówić o tym, co po nazistach zostało dzisiaj. Bo wiadomo, naziści przegrali wojnę, ale to nie znaczy, że zniknęli z takiej społecznej mapy świata. Przecież jest na świecie bardzo silny ruch neonazistów. Co można powiedzieć o neonazistach i po tym, co po tamtym nazizmie Hitlera i Himmlera zostało dzisiaj?
[41:41] - Co zostało dzisiaj? Wbrew pozorom zostało bardzo dużo, na przykład w sferze medycznej, dlatego że te eksperymenty, które były robione w Oświęcimiu przez pana Mengele, słynnego anioła śmierci w Oświęcimiu, wiele nam powiedziały o tym, jaka jest ludzka psychika i fizjonomia. Oczywiście były to zbrodnicze eksperymenty, ale niemniej jednak korzystamy z osiągnięć, które dzisiaj w medycynie widzimy. Jak najbardziej, jeżeli o to chodzi. Należy pamiętać, że alianci, jak i Rosjanie bardzo chętnie chcieli na to swoje łapy położyć. Więc ten wątek jest jak najbardziej ciekawy. Na pewno taka przestroga przed eugeniką mi się wydaje w dzisiejszych czasach występuje przez to, bo gdyby nie cały ten okres historyczny To jednak nie mieliśmy tak mocnego skrzywienia, więc to też jest jak najbardziej istotne. Sam program w NASA Wernher von Braun, program lotów kosmicznych w Stanach Zjednoczonych tak naprawdę to jest jego zasługa, więc też to jest bardzo ciekawy wątek. Odrzutowce, technologia jak najbardziej do przodu.
[42:50] - Do technologii na pewno jeszcze przejdziemy, ale może właśnie coś o neonazistach, bo wydaje mi się, że oni się trzymają jeżeli nie bardzo dobrze, to całkiem dobrze.
[43:01] - Tak, szczególnie w czasach kryzysu, tak jak dzisiaj, kiedy ogólnie dużo osób twierdzi, nawet wśród takich mistycznych osób, że energie, które dzisiaj mamy, tak naprawdę są bardzo podobne do energii, które mieliśmy przed II wojną światową. Więc w okresie kryzysu, kiedy następuje autorytaryzm, jest większy podkład, to jak najbardziej. Już w Niemczech widzimy, że te partie mają coraz większe poparcie i tak dalej. Więc czy historia się lubi powtarzać? Oczywiście. To nie musi być w Niemczech. Z jednej strony wiemy, czym to się kończy, ale z drugiej strony jednak to jest historia, a czas leci do przodu. Ludzie myślą o tym, co mogą położyć na talerzu, żeby coś zjeść, a nie o jakiejś tam historii. Więc nie jest to wykluczone, że tak się może stać znowu. Jednak pamiętajmy o tym, że z kryzysu wychodzi się na ogół albo bardzo długo i bardzo boleśnie, albo trochę szybciej poprzez wojnę.
Więc takie grupy automatycznie wtedy zyskują popularność, dlatego że mają rozwiązania proste, klarowne i skuteczne. A że moralnie często są problematyczne, to już jest inna rzecz. Ludzie są gotowi na opuszczenie moralności, kiedy jest im oferowane rozwiązanie sensowne w danym momencie, na przykład nieciekawej sytuacji finansowej.
[44:21] - Właśnie tacy skrajni neonaziści są na pewno rozgoryczeni tym, że nazistowskie Niemcy przegrały tę wojnę i wielki plan panowania nad światem legł w gruzach. Ale wspomniałeś też o mistykach i wydaje mi się, że był ktoś taki, kogo można nazwać mistykiem III Rzeszy. To był ktoś taki jak na rosyjskim dworze Rasputin. Chodzi mi o Carlia Wiliguta. Słyszałeś może o tym mistyku?
[44:54] - Tak. Czy Rosenberg też, kolejna osoba. Mistyków było dużo. Akurat o tym panu Wiligucie co nieco słyszałem. Nie mogę powiedzieć, żeby jakoś specjalnie za dużo, ale myślę, że można to ująć w takiej ogólnej kategorii, że właśnie pan Rosenberg, myślę, że też bardzo znana postać w tych kręgach, odpowiadał za dużą część ideologii i potem ta ideologia miała tłumaczenie, bo miała przełożenie na konkretne decyzje Himmlera, Hitlera, czy potem wojskowe. Więc możemy powiedzieć, że to jest bardzo niebezpieczne, kiedy taki ideolog, który jest można powiedzieć w pewnym sensie niespełna rozumu, ma pod sobą taki aparat do dyspozycji i wtedy kończy się to właśnie tak, a nie inaczej, że on poprzez swoje zachcianki filozoficzne powoduje śmierć milionów ludzi.
[45:49] - Właśnie dla mnie Wiligut jest troszeczkę, że tak powiem, spokrewniony w pewnej linii z Rasputinem, dlatego że Wiligut był alkoholikiem, był uzależniony od narkotyków, a jego zdanie było bardzo ważne dla Himmlera bodajże i Himmler słuchał tego Wiliguta jak jakiegoś wielce oświeconego człowieka. Okazało się później, że Wiligut jest zwykłym pijaczyną i jego mistyczne wizje okazały się być bajką. A mimo wszystko cały czas jego filozofia się utrzymuje w tych środowiskach neonazistów, co jest bardzo ciekawe.
[46:32] - Dokładnie tak. Ale tak często bywa, że osoby, które wydawałoby się nie mają nic do powiedzenia, w pewnych momentach są najistotniejsze. Więc podając taki przykład: masażysty Himmlera, który był Finem. On często wiedział rzeczy, których nie wiedzieli najwyżsi oficjele. Himmler miał do niego bardzo duże zaufanie i mówił mu na przykład o Holokauście bodajże też były takie głosy i tak dalej. Więc jednak to jest ciekawy wątek, że osoby, które gdzieś tam są na korytarzu władzy, często to one najwięcej wiedzą, a nie te, które by się wydawało, że na świeczniku będą.
[47:11] - Będziemy powolutku zamykali wątek okultystyczny i mistyczny. Jeżeli właśnie tak, to trzeba wspomnieć o mitologii, która urosła wokół Hitlera. Kim Hitler był według tej mitologii? Kim jest i pozostał? Co urosło wokół tego kultu Hitlera?
[47:36] - Wokół kultu Hitlera urosło bardzo dużo rzeczy. Przede wszystkim myślę, warto wspomnieć o takiej osobie, która nazywała się Leni Riefenstahl. To była jego nadworna odpowiedzialna za tworzenie filmów propagandowych. I to jest o tyle ciekawe, że to była kobieta. Właściwie w czasie nazizmu na takiej pozycji była to rzadkość. A co ciekawsze jeszcze, że była to pierwsza osoba odpowiedzialna za relacje wojenne na terenie Polski w tym czasie. Pierwsze relacje wojenne na taką dużą skalę. I to też można powiedzieć Hitlerowi zawdzięczamy, dlatego że to się rozwinęło dzięki niemu, niezależnie od tego, jakiej to było intencji. Czy też jeżeli chodzi o takie kulty już mniej mistyczne na razie, to słynna pierwsza transmisja olimpiady w 1936 roku w Berlinie, telewizyjna. Też to jest kolejny wątek tego typu.
Natomiast jeżeli chodzi o aspekty bardziej mistyczne odnośnie Hitlera, jest taki głos, że należał do tajnej organizacji Thule związanej z Vrilem. Miał tam tego Vrilu poszukiwać, tak samo jak poszukiwać włóczni przeznaczenia, którą miał być przebity w bok samego Chrystusa. Jak najbardziej te wątki nie były mu obce, był zainteresowany super rasą, która miała mu pomóc wygrać wojnę. Te wszystkie wątki się ze sobą łączyły w jedną całość i w jego mniemaniu nie było tu żadnej sprzeczności.
[49:19] - Wcześniej wspomniałeś już jedno nazwisko. Powiedziałeś o panu Igorze Witkowskim i wspomniałeś też o technologii, która pozostała po nazistach. Jeżeli mówimy o technologii i mówimy o tym, co było w tych Niemczech, co pozostało, a o czym nawet nie mamy pojęcia, to pan Igor Witkowski chyba przychodzi automatycznie dla osób, które troszeczkę się tym wszystkim zajmują. Może przymruż tym słuchaczom, którzy jednak mimo wszystko nie wiedzą, kim jest pan Witkowski. Kto to taki, o czym pisze i czym się zajmuje?
[49:51] - Pan Igor Witkowski jest to znana postać w świecie badania tajemnic Trzeciej Rzeszy. Pisze bardzo ciekawe książki, między innymi jedną z jego ulubionych książek, moich ulubionych książek jego autorstwa, jest temat tego, co planowane było po wojnie dla świata po wygranej Niemiec. Takie dwa plany, bo jeden plan był na czas wojny. Mniejszy Generalplan Ost ogólny to był plan, ale taki mniejszy plan na czas wojny, taki co już był wprowadzony na terenie Europy i przede wszystkim Polski. Między innymi odnośnikiem tego planu było to, żeby przekształcić Warszawę w podrzędne miasto niemieckie. To się nazywało plan Pabsta. To już było wprowadzane w czasie wojny czy deportacje z Warszawy, łapanki i tak dalej. A po wojnie sądzono, że deportacja Słowian na Syberię jest jak najbardziej możliwa. Co ciekawe, deportowanie Słowian było brane pod uwagę. Żydów też.
Na początku brany był Madagaskar, ale w końcu uznano, że jednak lepiej. Skończyło się inaczej, ale w przypadku Słowian mieli być oni deportowani i część miała zostać jako niewolnicy. Myślę, że to są bardzo ciekawe wątki, które tutaj możemy poruszyć. Pan Witkowski porusza jeszcze inne wątki, czysto militarne, które mnie mniej interesują, ponieważ uważam, że ideologia jest tak naprawdę wyznacznikiem, wykładnikiem działań. Ale jak kogoś interesują wątki militarne, to jak najbardziej tam znajdzie wiele informacji na ten temat czy informacje na temat kompleksu Olbrzym na terenie Śląska Dolnego. Też bardzo ciekawy wątek. Polecam te książki, osobiście je czytałem i są naprawdę ciekawe i dużo się można dowiedzieć z nich rzeczy, które nie są oficjalnie, a już na pewno nie w szkole. To już jest oczywiste.
[51:50] - Może do tych rzeczy jeszcze za chwileczkę wrócimy. Powiedziałeś o technologii i o militariach, że za bardzo ciebie nie interesują, ale strasznie dużo się mówi o nazistowskim UFO. Chodziły plotki, że UFO nazistów było napędzane Vril, czyli jakąś energią, substancją, która niby miała pochodzić z Agharty. Mówiło się dużo o talerzach nazistowskich, które budowali.
[52:16] - Tak, na talerze, czyli Wunderwaffe Die Glocke, czyli dzwon. Były głosy, że te talerze miały pochodzenie pozaziemskie, że udało się nazistom nawiązać kontakt z jakąś cywilizacją. Było takie słynne Roswell, które miało nastąpić przed wojną jeszcze, bodajże na terenie gdzieś Dolnego Śląska. Też tam miało coś takiego być, ale to są wszystko spekulacje, bo myślę, że jeżeli naprawdę by to Wunderwaffe doszło do skutku, to jednak wojna by się inaczej potoczyła. Taki był zresztą plan. Jak wiadomo, nie potoczyła się inaczej.
[52:55] - Właśnie, czy to, że nazistowskie Niemcy przegrały wojnę, to wszystko zostało już o tym powiedziane? Czy to, czego uczą w szkołach, to jest cała prawda? Czy może są jakieś inne powody, dlaczego wojna została przegrana?
[53:12] - Są różne powody. Podam taki przykład, jeżeli chodzi o Związek Radziecki. Inwazja Trzeciej Rzeszy. W momencie, kiedy Goebbels mówił Hitlerowi, że należy wprowadzić politykę divide et impera na terenie ZSRR, że ludzie sami się sprzeciwią Stalinowi, bo byli tak traktowani przez niego, jak byli. Hitler tego nie uznawał. Powiedział, że to są podludzie, nie będzie z nimi żadnych pertraktacji. A tak naprawdę, gdyby podjął radę Goebbelsa, to prawdopodobnie ZSRR samo by się rozleciało. Nie musiałby specjalnie wiele robić, bo ludzie witali przecież wjeżdżających nazistów chlebem i solą przysłowiowym. Dopiero potem, jak został wprowadzony terror, to zrozumieli autochtoni, że nie do końca jest tak, jak się wydawało. Ta polityka rasowa niestety nie była zbyt pragmatyczna momentami i skończyła się tak, jak się skończyła, chociaż jeszcze pod koniec wojny dywizje SS były tworzone.
Już nawet dochodziło do tego, że już wschodnia Europa. Zresztą w powstaniu warszawskim brali udział esesmani rosyjskiego pochodzenia bodajże też, byli bardzo brutalni. Plus kryminaliści. Połączenie bardzo nieciekawe.
[54:35] - A gdyby Niemcy wygrały wojnę według tego, co przeczytałeś między innymi w książkach pana Witkowskiego, to jak by wyglądał świat?
[54:45] - Przede wszystkim było parę filmów na ten temat, dość dobrych. O Polsce możemy zapomnieć. Polska nie istnieje na pewno. Rosja to zależy, czy mówimy o tym, że Niemcy wygrali wojnę w Europie, czy na świecie, bo to jest inna rzecz. Bo jeżeli chodzi o Europę, to do Uralu na pewno by się ciągnęło imperium. Myślę, że z tego, co wiadomo, Anglia prawdopodobnie też by została zdobyta, czyli rodzina królewska musiałaby uciekać do Kanady prawdopodobnie. Los Słowian, szeroko postrzeganych, byłby właśnie taki, jak rozmawialiśmy, czyli albo deportacja, albo niewolnictwo, albo śmierć. Było założenie, że oni mieli się wyplenić po jakimś czasie dłuższym, około 20 lat do 50. Tak to oceniano. Tak to wyglądało.
I oczywiście miały być super miasta zbudowane, niemieckie, aż po Ural. Piękne miasta z pięknymi drogami, a reszta podludzi to niech sobie żyje gdzieś w innych miejscach, z daleka od nas. My tylko będziemy ich tutaj zapraszać. Taka była logika. Warszawa miała być małym miastem niemieckim. Nic wielkiego. Polska jako taka nie istniałaby. Ogólnie pewnie państwa germańskie by istniały, bo jednak w tej ideologii to byli równi ludzie. Mieliby oczywiście nałożone zasady, ale ogólnie mieliby jakąś tam autonomię. Niestety na Wschodzie tej autonomii na pewno by nie było.
[56:29] - Jeszcze krótkie pytanie o Amerykę Południową, która stała się dla wielu nazistów kryjówką. Dlaczego Ameryka Południowa akurat i czy jeszcze dzisiaj, bo czasem można było przeczytać jeszcze parę lat temu, że gdzieś tam w jakichś małych mieścinach znajdują się osady, które zostały zbudowane przez zbiegłych nazistów i że wszyscy, którzy tam mieszkają, to naziści i że nawet rodziły się bardzo ciekawe efekty. Widać, że badania doktora Mengele znalazły jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości i rodziły się tam dzieci rasy aryjskiej, często bliźniaki. Co z tą Ameryką Południową?
[57:18] - Ameryka Południowa. Pamiętajmy, że tam te reżimy też były. Często nieoficjalnie się mówiło, ale przychylne całej tej polityce hitlerowskiej, więc na pewno był to jeden z powodów. A poza tym było to miejsce dosyć geograficznie oddalone, dosyć, można powiedzieć, neutralne, bo trudno sobie wyobrazić inne miejsce tak naprawdę w tym czasie na świecie. Afryka wiadomo, to raczej odpada z wielu względów kolonialnych, a tutaj jednak mieliśmy takie pole do popisu. A poza tym à propos Mengele, owszem, była tam jedna osada, miasto, gdzie do tej pory rodzą się dzieci, często bliźniaki, blond włosy, niebieskie oczy i ogólnie rysy też jak najbardziej nordyckie, bo też trzeba o tym pamiętać. Jest teoria, że on tam to sobie działał jak najbardziej, bo z tego, co wiadomo, on dostał ataku serca podczas pływania w Brazylii. Pływał sobie, dostał ataku serca. Więc jak najbardziej jest to możliwe, że on coś tam namieszał, bo to jest typowy jego modus operandi. Bliźniaki i doktor Mengele to była taka obsesja, bo on chciał w ten sposób rasę aryjską jak najbardziej rozmnożyć i on wszystko robił, żeby tylko to się stało.
Do stopnia tego, że próbował ludziom wstrzykiwać na zmianę koloru oczu różne specyfiki. Jak to się kończyło, to się możemy domyślać.
[58:45] - Adamie, dziękuję ci bardzo za dzisiejszą audycję o nazizmie, która mogłaby się pewnie ciągnąć jeszcze parę ładnych godzin, ale czasu mamy tyle, ile mamy. W dzisiejszy halloweenowy wieczór coś nam się wkradło do studia, przerywało nam audycję chyba dwa czy trzy razy. Widać może coś jest w tej dacie takiego, co jednak wpuszcza nam tu jakieś chochliki. Może nie daliśmy cukierka duchowi, który spłatał nam kilka psikusów.
[59:17] - Właśnie. Teraz psikusy przez to.
[59:19] - Właśnie tak o tym rozmawialiśmy na początku audycji i okazało się później, że coś się tam jednak stało. Myślę, że zostawimy Halloween samemu sobie. Do tego tematu można jeszcze kiedyś wrócić. Może kiedyś wrócimy do nazistów, chociaż dzisiaj już dosyć dużo zostało powiedziane. Dziękuję ci jeszcze raz.
[59:35] - Ja również dziękuję.
[59:36] - Dziękuję wszystkim słuchaczom za to, że poświęcili nam tę godzinkę czasu. Zapraszamy już za tydzień, a o czym za tydzień, o tym będziemy was na pewno informowali za pośrednictwem internetu. Dziękuję bardzo. Arek Paterek. Pararadio „Poznajemy Nieznane”. Dobranoc.