Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było-- nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie, takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam, ja się normalnie trzęsłam ze strachu. Niezwykłe wizje. Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem. Klątwy.
Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no, strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka. Widzę, widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam w naszej paranormalnej serii. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Cytując klasyka: "A nie mówiłem?" Znowu to zrobili. Znowu stało się tak, że kolejny odcinek podcastu Mówią świadkowie leci zaledwie tydzień po poprzednim. A wiecie dlaczego? Bo znowu zadzwonią do nas "jeden z nich". "Jeden z nich" dzwoni do Radia Paranormalium średnio przynajmniej dwa razy w tygodniu. Za każdym razem inny "jeden z nich". Świadków trudnych do wytłumaczenia zdarzeń. Jeden ze słuchaczy Radia Paranormalium, którzy dzielą się czasem jedną, a czasem kilkoma ciekawymi historiami. A bywa też i tak, że w trakcie takiej rozmowy nagrywamy długą, paranormalną spowiedź. I właśnie jednej z takich długich rozmów wysłuchamy dzisiaj.
W dzisiejszej audycji poznamy między innymi opisy bliskich spotkań z dziwnymi istotami o bliżej nieustalonej proweniencji, w tym z duchami oraz tak zwanymi ludźmi cienia. Usłyszymy też opis bliskiego spotkania małych dzieci z dziwnym sypialnianym gościem, który pojawił się za oknem mieszkania na czwartym piętrze. Kilkakrotnie też w dzisiejszym odcinku zajrzymy w zaświaty.
Uszami wyobraźni słyszę, jak niektórzy z Państwa zapytują po tym długim wstępie: "Czy to już?" Tak, to już. Przechodzimy do prezentacji niezwykle ciekawej, paranormalnej spowiedzi jednego z naszych słuchaczy z Dolnego Śląska.
No to chciałbym tak opowiedzieć pokrótce tutaj mam parę takich różnych historii. Ja sobie je zanotowałem, bo wydarzyło się takich parę dziwnych, nietypowych rzeczy w tym życiu moim i po prostu chciałem się nimi podzielić. I pierwsze coś takiego, co mi się dziwnego dosyć przytrafiło.
Może nie było to jakieś spektakularne specjalnie. Miałem kiedyś po prostu taką tendencję, że jak wracałem sobie tam wieczorem do domu i jeszcze jak miałem wannę, lubiłem się położyć w wannie i tak się wyciągnąć i tak sobie leżałem.
Lubiłem, żeby ta woda tak mi na głowę się trochę lała, żeby tego. No ale kiedyś zrobiłem taką głupotę, że się po prostu tam trochę napiłem, puściłem sobie tą ciepłą wodę i znowu się tak położyłem. No i jakiś pech chciał, że człowiek sobie zasnął po prostu. I normalnie zasnąłem w tej wannie i to się zaczęło już tak nalewać ta woda, że to się zrobiła niebezpieczna sytuacja. Wiadomo, ja o tym nie wiedziałem, no bo człowiek głupi śpi, co nie? Ale obudziło mnie z tego coś-- ktoś mnie obudził. To nie było, że mnie domownik obudził, tylko jakiś głos do ucha mi krzyknął. Ja to autentycznie słyszałem, że ktoś mi krzyknął do ucha: "Obudź się natychmiast, bo zginiesz".
Takie coś było. No i to mnie obudziło. I ja się tak tego mówię: "Kurde, co ja robię? Przecież ja tu śpię sobie w tej wannie. Przecież, jaki ja jestem głupi, nie?" To się mogło skończyć po prostu tragicznie, nie? No ale jakoś to mnie po prostu tak obudził ten głos. No nie wiem, dziwne to było dosyć takie.
To tak jakby się albo jakiś mechanizm się w mózgu włączył, bo też mamy podobno takie mechanizmy, jakby ratujące nam życie w kryzysowych sytuacjach, że coś się włącza po prostu w umyśle i nas jakby otrzeźwia w odpowiednim momencie, zanim dojdzie do tych- Oczywiście, jest taka możliwość. Ja nie mówię, że to musiało być coś takiego, wie pan, paranormalnego, ale było, bo na przykład miałem coś podobnego z dźwiękiem też kiedyś, bo tam dużo będzie się rzeczy wiązało z moją babcią, bo ona mi parę opowiedziała też historii. Też oczywiście do tego przejdę, ale na przykład mi się też tam u babci w domu przydarzyło-- może to też nie było jakoś nie wiadomo jaka spektakularna historia, wie pan, ale już była noc późna tam. Ja do babci jeździłem często tam z siostrą, czasami sam. Tam na wakacje jeździliśmy, tam u babci się zawsze najfajniej tam wakacje spędzało.
Ale to było już tam, jak byłem trochę starszy, nie wiem, może miałem z osiemnaście lat, dziewiętnaście albo siedemnaście, no nie pamiętam dokładnie. No i już tam poszliśmy spać, babcia tam poszła spać, ja poszedłem se tam w innym pokoju spać i to ogólnie to stara kamienica, no to tam wiadomo, czasem podłoga skrzypnęła, no to nikt tego nie odbierał, jakby się tam coś działo, no bo to normalne, no stary budynek, nie? Ale leżałem sobie tam na łóżku, no i tak coś nie mogłem zasnąć, jakoś tak dziwnie, dziwnie, kurczę, tak tego. I usłyszałem taki dźwięk, jakby nie wiem, skąd on dochodził. To było takie buczenie, ale takie dosyć ciche. Ja na początku myślałem, że może kurde, może to się tak paraliż ten zaczyna, bo czasem jest coś takiego, że się tak jakby dźwiękiem zaczyna jakimś, bywa coś takiego, ale to takie było ciche na początku buczenie.
Ja mówię, tak się skupiłem na tym trochę, mówię, co to jest, że to tak buczy, buczy, nie? I to się tak zaczęło nasilać. Ten dźwięk mi tak zaczął potem przypominać może coś takiego, tak jakby ktoś włączył lampę taką, jak są operacje te chirurgiczne lampy, że ona tak może buczy.
Nie wiem, czy te lampy tak buczą, bo no nie-nie-nie-nie wiem, ale no tak mi się to skojarzyło, że tak jakby lampa bzyczała i to tak w głowie mi to tak zaczęło buczeć, że już przez chwilę no myślałem, że mi głowę rozerwie. Takie dziwne to było, ale to się po jakiejś chwili skończyło, nie?
Ale jak to ucichło, to ja tak leżę w tym łóżku, mówię: kurde, co to, co to się działo? Co to było takie? No strasznie dziwna sytuacja też. Ale z tym domem się wiąże trochę tam więcej takich różnych historii, bo na przykład mama mi opowiedziała coś, też taką historię i to zaraz do niej przejdę, ale jak i ona mi to opowie- Ja jeszcze, zanim przejdziemy do tej historii, to jeszcze pozwolę się wciąć, jeżeli-jeżeli mogę. Wie pan, z czym mi się to skojarzyło? Te-to buczenie z wrażeniami dźwiękowymi, które zgłaszają osoby doświadczające wyjścia z ciała. To ma być ponoć jeden z tych objawów, które towarzyszą wychodzeniu z ciała.
Być może, być może. Ja akurat nie doświadczyłem tutaj nigdy czegoś takiego. Doświadczyłem raz wyjścia z ciała, do tego później przejdę, ale to było w zupełnie jakiejś innej sytuacji. Ale to do tego przejdę później, nie? Bo to tak chciałbym to tak w miarę, no tak jak sobie ponotowałem, żeby tu się nie pogubić w niczym, nie?No i kiedyś mama mi opowiedziała. Zresztą mama mi parę rzeczy opowiedziała, ale akurat będę mówił tak jak zanotowałem. Bo właśnie tam w tym domu, tam jak podwórko było, to wszystko, to mama mi opowiedziała kiedyś, że zobaczyła tam taki cień na ścianie wieczorem, bo mama tam paliła papierosy z babcią, sobie tam wychodziły zapalić czasami, tak jakby na schodki, tak pod kamienicę. No i że tam-tam były zaraz garaże obok tak, tego, ale tam dosyć ciemno było w nocy, bo tam nie było latarni, żadnych takich tam dopiero od ulicy, ale to hen, hen daleko. Tam mówiła, że zobaczyła na ścianie normalnie taki cień takiej grubej kobiety. Ona mi to powiedziała, że taka gruba baba.
Strasznie, że to taki cień. To nie, że, że postać stała przed ścianą, tylko tak jakby na ścianie, tak jakby ktoś wyświetlił tą postać, ale że to był taki cień bardzo ciemny, nie? Bo tam było ciemno, ale nie było aż tak ciemno, że tego. Ale ona to zobaczyła i ona zaczęła to tłumaczyć tak, że może tam jakaś właśnie tam lampa, coś tamtego, ściana. No ja później tak gadałem z mamą, że mi się wydawało kiedyś też, że tam widziałem coś takiego, jak była jakaś tam szaruga czy coś, że tak ciemno się robiło, że tam coś takiego mi się też skojarzyło, że widziałem kiedyś, ale to-- co do tego nie jestem pewny, ale tak jak mi opowiedziała, ona myślała, że to coś rzuciło tam właśnie cień. Ale ja mówię, że tam przecież, żeby sobie przypomniała, że tam przecież nigdy żadne lampy to nie świeciły, nie? I że tam nie miałoby co rzucić cienia, bo to było takie właśnie zamknięte podwórko. I to tak no, też takie dziwne troszkę.
No wypisz, wymaluj, można to podpiąć pod obserwację tak zwanych ludzi cienia, takie cieniste postaci. No właśnie tak- Czasami ludziom się pojawiają na ścianach, takie choćby w domach albo w innych miejscach. Ja mam na przykład jeszcze nieopublikowaną taką relację od słuchacza, który zgłosił pojawienie się nagle na kilka sekund całej grupy takich istot, z czego jedna wydawała się być takim, no, bossem, była największa.
No ja właśnie się spotkałem z takim czymś, tylko że to, jak do tego przejdę troszkę dalej, bo to tak jakby już nie wiem, czy to był paraliż, bo paraliży też miałem parę i to panu też opiszę za jakiś czas, ale no było coś takiego, że nie jestem pewny do końca już, czy był paraliż, bo na pewno kilka z tych sytuacji było, ale jedno było na tyle tak zaskakujące. Ale to przejdę później do tego. Teraz chciałbym panu jeszcze powiedzieć coś takiego, że kiedyś mi się zdarzyło coś takiego, że z kolegą wynajęliśmy mieszkanie. To tam początki takie, wie pan, jak to dwóch młodych mówi: ma, dawaj, sobie wynajmiemy tam tego, trochę się oderwiemy, tam-tutaj z chaty i tak po prostu jakoś tego, nie? No i wynajęliśmy mieszkanie i w tym mieszkaniu się działy takie dosyć dziwne rzeczy. Kolega to tak do tego podchodził bagatelizująco, ale on też długo tam nie pomieszkał, bo on wyjechał później sobie za granicę do pracy. Ja zostałem tam sam w tym mieszkaniu i sytuacja wyglądała tak, że zaczęło po prostu coś tam. Znaczy, zaczęło, tam już od samego początku, tylko to nikt na to tak nie zwraca uwagi. Wie pan, dwie osoby w domu, nowe mieszkanie, no okej, no to wiadomo, że jakieś tam dźwięki każde mieszkanie wydaje swoje, nie? A tam były te pokoje w większości tak puste, bo tam trzy pokoje były tak naprawdę w sumie my wynajęliśmy pokój, ale później nikt nam się nie dokwaterował, bo tam, no nie wiem, no tak jakoś po prostu wyszło, nie? No i tam było słychać jakieś za ścianą kroki, tupnięcia takie, no mówię okej, dobra, no to co, jakieś może po prostu, no dźwięki chaty, nie? No pracuje mieszkanie, no to tam, no coś tam się rusza ten budynek, nie? Ale była taka sytuacja, że tam w kuchni to się tak jakby kurde, tam to się zaczynało dziać takie jakieś już po prostu cuda, bo tam strzelało jakby ktoś tam, nie wiem, czymś huczał, tłukł, nie wiem, no nawet-- i to nie było, że ja to sam przeżyłem, bo ja później już nawet-- bo to nie było też jeden dzień, tylko to się tak ciągnęło. I ja mówiłem koledze takiemu jednemu też z pracy, mówię: chodź tam do mnie, to się przekimasz tego, coś tam pogramy sobie na komputerze, rano do roboty, bo razem pracowaliśmy. No i on też w nocy mówi, mówi: co tam się dzieje, nie? Mówi to, to coś tu jest jednak faktycznie, nie? I tam w tej kuchni się zaczęło dziać, tam zaczęło stukać i było tak, że siedzimy sobie przy komputerze i nagle coś tam spadło. I co było dziwne, bo ja poszedłem do tej kuchni, ja mówię do kolegi, no mówi: idę zobaczyć, no bo coś spadło, nie?
Mówię no samo z siebie, no nie może nic tak paść. No i tak, ja lubię ogólnie takie zbieram różne tam broń białą, takie te wziąłem, tak mówię maczetę w rękę, mówię no idę kurwa, zobaczę, no bo to on mówi nie mówi nie idź mówi, bo ty nic nie zrobisz. Jak to jakiś duch mówi, to ty mu nic nie zrobisz, to on cię trzaśnie, nie?
Ja mówię dobra, mówię no zobaczę, wejdę, co to jest, nie? No wchodzę do tej kuchni, a mi normalnie do zlewu wyskoczyło sitko suszarki, gdzie ono nie miało prawa wyskoczyć, bo było położone na płask zupełnie. A to jeszcze była taka suszarka zagłębiona, że to tak jak pan coś tam włożył, to to nawet się jakby przesunęło, to by nie wypadło, a samo by się nie przesunęło, bo położyłem je na płask i-i-i czego? I to samo wyskoczyło do tego zlewu. Ale to nie była ostatnia sytuacja w tym mieszkaniu, bo oprócz tego, że tam strzelało, tłukło-- ja już później miałem, wie pan, nie przeprowadzałem się-- to jakiś to tam czas trwało. Też tam jakoś długo nie mieszkałem, bo może to były z cztery miesiące, może trzy, ale to już się w pewnym momencie tak nasiliło, że ja mówię tak do siebie, sam mówię: kurwa, niech to mi już da spokój, bo to, to przecież coś niesamowitego. I w tej kuchni tak strzelało. Miałem tam też sytuacje takie, że w nocy już twierdziłem, że o drugiej czy o trzeciej, czy o pierwszej mówię idę stąd w cholerę z tego domu.
Wychodziłem i szedłem do rodziców, do domu przez miasto w nocy, tam parę kilometrów, bo tam się nie dało siedzieć. Ale mówię no przecież tak, nie można, dobra jakoś to tamtego. No i zacząłem zamykać drzwi od pokoju, po prostu, żeby już mnie te hałasy nie denerwowały. No mówię, no mówię niemożliwe, że tu się takie jakieś cuda dzieją. No ale dobra, zamknąłem te drzwi i te drzwi zacząłem zamykać po prostu na noc. A to wie pan, jakie to drzwi kiedyś były?Takie starsze, że takie jeszcze te PRL-owskie, że ta szyba taka była, że tam tak ta szyba trochę jakby rozmazywała, że tak nie było widać za bardzo, co tam jest.
No te tak zwane drzwi, których jak ktoś nie rozwalił, to oznacza, że nie miał dzieciństwa, prawda? Dokładnie, dokładnie o takie drzwi chodzi. No i ja sobie je takie zamykałem, bo mówię, niech to tam już sobie tam tłucze, no bo już nie wiem, co to. No człowiek, wiadomo, próbuje zawsze racjonalnie podchodzić do takich rzeczy.
No i zamykałem te drzwi, ale jedna noc mi się tak rzuciła w pamięć bardzo szczególnie, bo ja już później to tak nie wiem już, czy ja dla tych żartów, czy już po prostu nie wiem dlaczego, ale tą maczetę sobie przy łóżku kładłem.
Mówię, jak coś wejdzie, to mówię szatuję na kawałki, bo to nie wiem, co to jest, nie, ale jedna noc to już była tam taka przedziwna, że po prostu ja już nie wiedziałem, co się dzieje w tym lokalu. Zaczęło się to tak, że nie pamiętam już, czy ja spałem, czy mnie to wybudziło, czy po prostu nie mogłem zasnąć. W każdym bądź razie było to tak, że właśnie jak zamknąłem te drzwi, coś tak mi się wydawało, że ktoś się jakby na mnie patrzy. No i tak jakoś tego. Na tym łóżku się obróciłem, patrzę się w stronę tych drzwi, a tam za drzwiami ktoś stoi.
Autentycznie stał ktoś. Aż mam teraz ciarki na plecach, jak o tym mówię. I tam na pewno ktoś stał. Ale to nie była taka postać typowo, że taki cień. Wiadomo, ta szyba też coś tam zniekształcała. No tutaj szyba mogła się przyczynić do zadziałania tak zwanej pareidolii, prawda? Tak jakby. Ja też tak myślałem na początku. Tylko że wie pan, pareidolia pareidolią to jest. Jeszcze ja bym to był w stanie tak przyjąć, takie wyjaśnienie, gdyby nie to, że od tej postaci czy nie wiem, jak to nazwać, emanowało lekkie takie światło, ale to nie było też takie światło rażące czy nie wiem jakie.
To, to było bardziej-- mi się to skojarzyło później jakoś, bo tak na początku ja się w to patrzyłem, byłem w szoku. Nie no, nie wiedziałem, co się dzieje, co jest grane. Mi się to tak skojarzyło, jak kiedyś tam czytałem jakieś tam książki stare, jakieś takie te z ektoplazmą, nie? Tak jak kiedyś były te seanse spirytystyczne i oni opisywali, że ta ektoplazma to taka szara jakaś masa i że to tak niby delikatnie, delikatnie świeci. Nie, mi się to tak skojarzyło. Nie mówię, że to było to, ale no strasznie to było dziwne. Ja tak się patrzę na tu. No wstałem z tego łóżka, patrzę się cały czas w stronę tych drzwi, to dalej tam stoi. Popatrzyłem za okno, a za oknem mi się zaczęło-- nie wiem, ja myślałem, że może to Księżyc się odbija jakoś, ale no księżyca nie było wtedy na niebie. Tak? Nie był tak widoczny, bo to nie była ani żadna pełnia, ani nic. No to tak światła jakiegoś tam nie dawał dużego, ale widziałem. Nie wiem już sam, czy to, o co tu chodziło, bo na niebie widziałem, jakby gwiazda tak tańczyła, sama z siebie latała, nie? Ja mówię: "Co tu się dzieje?" Mówię: "Tu jakiś klient stoi za drzwiami". Mówię: "Nie wiem, czy mam w te drzwi tam wjeżdżać i go łapać. Tu jakaś gwiazda na niebie". A wie pan, śnić mi się to nie śniło na pewno, bo no wstałem z łóżka. No ja, no nie jestem jakimś tam, wie pan, no fantastą, że mi się coś tam przywidzi, nie? I widziałem to na pewno i no nie miałem odwagi, żeby do tych drzwi podejść. Po prostu się położyłem z powrotem do tego łóżka, się nakryłem tą kołdrą i chyba jakoś zasnąłem z tego, co pamiętam. Ale też nie jestem pewny, bo możliwe, że wtedy też się zawinąłem z tego domu, bo no parę razy było tak, że już wychodziłem po prostu stamtąd, bo w nocy potrafiłem, mówię, się stamtąd zwinąć, bo naprawdę no te dźwięki, jakieś kroki w pokoju obok, no to, to było bardzo dziwne, nie? Ale co najlepsze, wstałem rano, później i otwieram te drzwi, bo tak sobie-- aha, jeszcze mi się przypomniało, bo ja sobie zacząłem to tłumaczyć także, skąd te światło może dobijać? Ja dlatego wstałem z łóżka, bo chciałem zobaczyć, czy nie ma dzisiaj pełni, czy to przypadkiem się nie odbija światło księżyca może w tej szybie? Dlatego to jakiś taki efekt daje, że tam coś stoi tak delikatnie świecącego. Ale właśnie nie było, tylko ta gwiazda dziwna mnie tak, nie wiem, to mnie tak wytrąciło z równowagi. Mówię: "Co tu się dzieje?" Ale jeszcze później mówię, skąd się mogło wziąć to światło? Tak myślę, myślę, myślę, mówię, bo tam było przejście zaraz też od razu do kuchni, że tak, jakby, jakbym wyszedł przez te drzwi, to bym wszedł do kuchni i tam też okno było. Mówię: "A mówię, co ja się tu dygam?"
Mówię sobie: "Wkręcam jakieś głupoty". Przecież to na pewno-- mówię z tamtej strony, tam od okien latarnia świeci i tego nie know. I tam się robi dlatego te światło. I tak jakoś tak. I wtedy chyba właśnie tak sobie to wytłumaczyłem i zasnąłem, tak? No i wstałem właśnie rano, mówię: "Idę do tej kuchni, tam sobie zrobić kawę czy tam herbatę, coś tam". I tak przez to okno wyglądam. No i zaliczyłem takiego zgona, nie? No bo stanąłem przed tym oknem i mówię: "Kurna wafel, no przecież tu z tej strony nie ma latarni żadnych, nie?" No i nie wiem też, co to było. To było takie właśnie bardzo szokujące dla mnie. Tak mi się to wryło w pamięć, że nie wiem. Coś ja uważam, że coś tam wtedy widziałem, ale nie wiem, co to było.
No to pan w tym mieszkaniu, powiem tak, dosyć długo pan wytrzymał. Mam tutaj taki przypadek jeszcze niewyemitowane pary młodych ludzi, którzy w wynajętym mieszkaniu wytrzymali dosłownie tam dwa czy trzy dni. Po prostu taki, taki natłok różnych dziwnych zdarzeń im się przytrafił w tym lokum, że no postanowili, podjęli chyba jedyną słuszną decyzję, żeby się stamtąd, no, zmyć jak najszybciej. Zawsze taki natłok różnych dziwnych zdarzeń, szczególnie z tym sitkiem i tak dalej. To zawsze prowokuje pytanie o historię tego miejsca. Czy to jest jakiś stary budynek? Jakieś stare mieszkanie?
Nie, to była taka wielka płyta. Nie no to, to te budynki na jakieś tam nie wiadomo jakie stare nie były, nie? No to czy tam... Co tam się działo, prawda? No właśnie, no mogło się coś dziać, ale co? No właściciel, co tam wie pan. No nic nie pytałem, no bo mówię, co się będę pytał? No powie no jakiś chłop jebnięty, no wynajął mieszkanie, co nie? No i gada, że tu jakieś sitka latają. No to trza go stąd wypieprzyć, no bo jakieś historie opowiada, nie wiadomo jeszcze. Wie pan, on by sobie pomyślał, że wariat. Wie pan, kuchenkę wysadzi i chata pójdzie się z dymem, bo jakiś wariat. Mówi tu sitka latają, nie? No to się nawet nie pytałem tam nie, a nigdy tam w gazetach czy coś tego to nie słyszałem nic o tym miejscu, żeby coś tam się działo. A mieszkanie? No budynek na pewno do tej pory stoi. No bo takich budynków to się nie wyburza. Tu wie pan, duże miasto, bo to jest-No to, co do nich budynków to takich nie wyburza, nie. A co się działo, to nie mam pojęcia.
A nie słyszał pan jakiejś historii od okolicznych mieszkańców o podobnych zdarzeniach? Nie, bo to wie pan, my wtedy byliśmy młodzi, ja mogłem mieć ile? Z dwadzieścia dwa lata? No to tam się wie pan, pracowało tu na komputer do domu, coś tam, tego i tyle. No to też się tak z sąsiadami nie rozmawiało wtedy nie? No to wie pan, jak to tam ktoś młody wynajmie, no to tam no nie rozmawia raczej. No teraz, znaczy teraz, to też nie było teraz, no bo to było już tam dobre, nie wiem, z piętnaście dwanaście, no dobre dziesięć lat temu na pewno nie? Także no tak to wyglądało. No taka sytuacja była. No krótko mówiąc, historia ciekawa, potencjalnie nawiedzonego miejsca, skoro to się tak wszystko skupiało w jednym mieszkaniu. No tak, ja tak szczerze jestem przekonany, wie pan, ja dlatego ja też tam tak dużo wytrzymałem dużo długo, bo mnie interesowały takie rzeczy. Ale to nie jest, że ja jakbym wiedział, że to jest faktycznie nawiedzone, to bym się stamtąd zwinął od razu, ale ja sobie próbowałem.
Wie pan, jak to człowiek sobie to jakoś próbuje tłumaczyć, że nie wiem, może coś tu tego, no coś strzeliło, no nie wiem, nie mówię, może to nie wiem, lodówka zepsuta i strzela, no tylko że, no nie wiem, no tak próbowałem, cały czas próbowałem. No ale były te takie uczucia właśnie strachu, że mnie taki strach ogarniał, czysty wręcz, że no mówię, parę razy uciekałem w nocy z tego domu. No nie wiem, no to takie, no coś tam musiało być, tak mi się wydaje, no bo nie jest to takie coś typowego, że pana jakiś strach budzi w nocy, coś tam strzela, gdzieś coś chodzi. No, no, no, no, nie jest to normalne. No mieszkanie oczywiście, no może wydawać różne odgłosy, no ale, no w mieszkaniu raczej nic nie strzela. A tam były takie nie wiem, do czego to porównać kurczę, no, no takie strzelania, pstrykania głośne, takie kurczę, nie wiem, nie wiem. Dziwny dźwięk bardzo. No i kroki czasami takie było słychać, jakby ktoś tam sobie po prostu chodził w pokoju obok czy, czy coś tam. No nie wiem, no takie dziwne. Także tak to wyglądało. Mam też taką jedną opowieść, jeśli mogę już tam następną kontynuować. Kiedyś mi moja babcia opowiadała takie coś. Nie jest to jakieś długie, takie po prostu opowiadała mi kiedyś, jak tam chodziła w jakieś dawno, dawno, ja nie pamiętam. Ja dodatnie mam bardzo pamięci, strasznie. I opowiadała mi kiedyś, że tam gdzieś dziadek w szpitalu leżał. Oni wtedy jeszcze gdzieś tam indziej zupełnie mieszkali i ona w każdym bądź razie, żeby wrócić do domu, to musiała sobie wrócić, żeby szybciej w domu być, to przez taki las przejść jakiś tam. I ona mówiła, że to już taka zima, ciemno trochę tego, no tam się bała, no bo to, ale mówi, no pójdę, no bo co mam zrobić? No to wie pan. No i mówiła kiedyś, że szła przez ten las i zobaczyła normalnie, że ktoś przed nią idzie. Znaczy w sumie na nią, w jej stronę. No i taka była trochę zdziwiona, bo mówi no tak, z tego. No ale mówi, no ona też idzie, no to ktoś inny też może iść. No ale no się bała. No mówi może jakiś facet, żeby złych zamiarów nie miał.
No i się okazało, że to był faktycznie facet. Ona go minęła. Znaczy on jak już się zbliżał, ona mi to powiedziała, że to był i to była zima. Było zimno, dosyć, ale nie było jakiegoś śniegu, takich tych co. No i się zbliżał do niej i jak już był na-- ona go minęła, tak jak się mija człowieka na ulicy. No na długość ręki może tam, nie wiem, metr, półtorej metra.
Powiedziała mi, że to była ciemna taka postać. W garniturze ubrana. Twarzy nie widziała. Ona mówiła no babcia to taka wierząca kobieta jest, że się przeżegnała i go minęła i poszła. Nawet się nie obracała. On ją też minął. Nic w sumie. No strach czuła, no bo wiadomo, no była tą sytuacją samą w sobie już zestresowana, że ktoś ją mija w nocy w lesie, nie. Ale on jak ją minął, to mówiła, że wydarzyło się po chwili coś takiego, że bo tam jakieś jeziorko było, jakieś bajorko, że ta usłyszała tylko takie coś, jakby się ten człowiek, ten człowiek, ta postać w wodę rzuciła taki szum, że to do tej wody się tak rzuciło, nie? Ale nie pamiętam, czy ona mówiła, że się obróciła potem i zobaczyła, że jego nie było, czy nie, bo nie pamiętam właśnie. Ale no takie coś jej się przydarzyło, co nie? Takie właśnie. No też takie nietypowe coś. No.
No tutaj biorąc pod uwagę jakby tłumaczenia paranormalne, można pospekulować przynajmniej, że coś tam się musiało nagrać. Jakaś sytuacja, która się przed babcią, że to tak ujmę, odtworzyła jak z taśmy, prawda?
Możliwe. Może to ktoś, kto tam, nie wiem, samobójstwo kiedyś popełnił albo jeszcze co innego? No różne rzeczy. No nie wiem, no dziwne to było. No babcia też nie jest jakąś taką osobą fantazyjną. Moja druga babcia z kolei miała też dziwną sytuację.
Nie wiem, czy to można podpiąć pod paranormalne takie właśnie jakieś historie, ale to takie nietypowe. Po prostu nie wiem, nie wpadłbym nigdy, że taka historia może się wydarzyć. I to jeszcze najlepsze, że babcia w niej wzięła udział. Nie, bo moja druga babcia była taką kobietą, że no ona się tak nie bała raczej niczego. Nie? No ona w pewnym okresie w życiu to tam pracowała bardzo już tak fizycznie ciężko, bo to w takim zakładzie, gdzie tam pralki jakieś tam tego. No to ona siły miała dużo, bo ja pamiętam, jak byłem młodszy i ona tego tam coś nawet się dotknęła, to ona takiego odczucia w tych rękach nie miała. No to ona tam by mogła komuś i przypasolić, bo się to nawet nie bała się tak nie. Ale no najdziwniejsza taka sytuacja, że ona kiedyś mi to mi opowiadała. Mnie tam nie było wtedy u niej, ale mówi mi: wiesz, co to się wydarzyło dziwnego? Ja mówię: co? O co chodzi? Ona mówi: No, mówi, ktoś mi w nocy do domu zadzwonił. To było gdzieś dwudziesta trzecia, północ. Nie? Zadzwonił czy zapukał. Ona sama mieszkała wtedy i tak nie myśląc długo otworzyła te drzwi, nie? I tam stoi facet i on do niej mówi, że przeprasza, że tak późno w nocy. Ale czy pani, czy mogłaby mi pani pożyczyć nóż, nie?
No strasznie dziwne, ale ona nie wiem. No ona wzięła. Niech pan poczeka chwilę. Poszła do kuchni, dała mu nóż, zamknęła chatę i do widzenia. To coś też dziwnego, takie, nie wiem, bardzo dziwna sytuacja. No kto przychodzi do kogoś o północy, czy tam o dwudziestej trzeciej, wie pan, nóż pożyczyć?
No pół kilo cukru to jeszcze bym zrozumiał, czy tam szklankę legendarną, ale nóż? O tej porze? Jeszcze facet? Dziwne. A ona znała tego faceta? Czy to jakiś- No nie nie. Powiedziała, że kompletnie nie miała pojęcia, kto to jest. Nie? Bo tam sąsiadów w tej kamienicy to nie było wielu, bo to taka stara kamieniczka, tam chyba z cztery piętra i na każdym piętrze tam po trzy mieszkania czy po dwa, po trzy chyba nie. No to, to tam dużo ludzi nie mieszkało, nie? A to też mniejsze miasteczko, bo to tam ... teraz ...Takie miasteczko, no to tam wie pan, no to, to, nie wiem, dziwne rzeczy, no. I takie coś się przydarzyło.
A tutaj nasuwa się takie pytanie, czy czasem nie odeszła, że tak powiem, jakaś historia o charakterze kryminalnym? Nie no, nie wiem, ale nie było później nic ani w gazetach, ani tego. No nic tam się nie działo, bo to tam jakby ktoś tam coś komuś zrobił, to by tam wiedzieli zaraz, nie? No bo co to, no mówię, małe miasteczko, w miarę taka mieścinka, no to tam by zaraz, tam by trąbili o tym, nie no.
No i gdyby szukano świadków, to babcia mogłaby przecież opisać wygląd tego człowieka. No tak, ona mi mówiła kiedyś, bo ja się tam dopytywałem, ale to już nie pamiętam już kurczę, bo to wie pan co, to, to dawno temu ona mi to opowiadała. To już jest, no, nie pamiętam nawet już, ile lat temu, ale...
No krótko mówiąc, bardzo dziwny przybysz, a też pewne, pewne elementy tutaj jakby nasuwają mi skojarzenia z historiami o tak zwanych men in black. Też potrafią ni z gruchy, ni z pietruchy, o bardzo dziwnych porach do ludzi wydzwaniać, odwiedzać ich, zadawać dziwne pytania, formułować dziwne prośby.
No nie wiem, nie wiem, może to było coś tego rodzaju, a może po prostu tylko że, nie wiem, może po prostu zwykły człowiek przyszedł po nóż, ale z drugiej strony, no po-cholere komuś nóż o dwudziestej i tam trzeciej czy dwudziestej czwartej, co nie? No, bo No, różnie- różnie dziwacy, różne, prawda, mają zachcianki o różnych porach. Także tutaj też można brać pod uwagę opcję, że to jakiś dziwak sobie wymyślił, że chce nóż akurat o tej porze od kogoś.
No oczywiście, że tak. No to, to jak najbardziej. No wszystko jest możliwe, no nie? No to wie pan. Babcia moja też miała bardzo dziwną sytuację. Tu w sumie to jest takie coś, że opowiem panu pewną historię właśnie, co mi opowiedziała babcia, ale opowiedziała mi też taka koleżanka, z którą tam się kiedyś tam spotykałem. I co najlepsze, te historie, one są różne, ale mają bardzo podobne elementy wspólne, że tak powiem. I oczywiście te osoby się nie znały. Moja babcia nie znała tej koleżanki, więc no nie mogły się tam naradzić, że mi opowiedzą coś takiego, co jest dosyć podobne. A to chodziło o to, że ta koleżanka kiedyś miała tam takiego kolegę, no i on motorem jeździł, no i lubiał sobie zasuwać tym motorem. No i pech był taki, no że no po prostu on się tym motorem zabił, co nie? Kiedyś tam i... No i ta koleżanka doświadczyła jego odwiedzin po prostu. W noc, gdy on tam zginął czy tam w dzień. Nie pamiętam właśnie, czy on zginął w dzień, czy w nocy, ale w każdym bądź razie, że w ten dzień, kiedy on zmarł, to on ją odwiedził w nocy. I co ciekawe, że wydarzyło się coś takiego, że u niej-- nie pamiętam, czy to u mojej babci, czy u niej, bo były dwa takie same zdarzenia. I zaraz powiem, o co chodzi. O to, że jej pękł chyba żyrandol, tak jakby. Normalnie strzeliło właśnie szkło z tego żyrandola, trochę się sypnęło tak na ziemię, ale nie że tak jakoś bardzo przesadnie, ale strzelił żyrandol i ona już tam spała. I to ją właśnie wybudziło, że strzelił ten żyrandol, nie?
I ona zobaczyła, że w drzwiach od pokoju po prostu on stoi i się tak wychyla zza drzwi, ale nie było widać jego nóg, tylko tak się złapał ręką właśnie za drzwi i tak się przytrzymywał, jakby się wychylał, nie? I ona mówi: "Co ty rabisz u mnie w domu, nie, o tej godzinie?" A on mówi, że on przyszedł się pożegnać, nie? A ona tak: "Pff, ale o co chodzi? Jedziesz gdzieś czy coś?" No i on tak zniknął zaraz po chwili, po momencie jakimś tam. I to takie dziwne. No i właśnie tutaj, że nie było nóg widać, tylko się wychylił tułów. On jej powiedział to i zniknął. Ale nie mówiła, że to jest, że on wyglądał jakoś inaczej, tylko normalnie, tak jakby człowiek przyszedł, nie? Wyglądał normalnie jak człowiek, nie że zjawa czy jakieś tam inne tego, tylko normalnie, jakby przyszedł człowiek i się wychylił. I moja babcia miała zupełnie coś takiego samego, tylko że wtedy zmarli jej ojciec i to też ona spała z moim dziadkiem na tapczanie. Drzwi tam od pokoju mieli uchylone. No i stała, i usłyszała też, że coś strzeliło, jakieś szkło. Coś się stało. Tak nie był-- nie wiedziała.
Dopiero później rano zobaczyła, że to lustro tak w poprzek pękło, że normalnie tak to lustro strzeliło i taka krecha się zrobiła na tym lustrze. I chodzi o to, że tam jej ojciec gdzieś tam daleko mieszkał.
Ja nie pamiętam gdzie, ale no bardzo dosyć tak odległość była znaczna i on się też tak wychylił zza drzwi. Też nie pokazał tak jakby całego ciała i ona do niego tak zobaczyła właśnie po tym, po tym strzeleniu tego lustra, tak patrzy, że on się wychyla, go tak poznała, bo to nie było jakoś tam ciemno w pokoju. Noc, ale to wiadomo, no zawsze tam coś tam widać w domu trochę, nie? I ona mówi: "Co ty tutaj tato robisz?" A on mówi, że przyszedłem do ciebie. A ona powiedziała, że jak on powiedział tylko, że przyszedłem do Ciebie, to że już wiedziała, że on nie żyje, bo on chorował i ona od razu tak jej się w głowie odtworzyło, no, że aha, przyszedł do mnie tak w nocy, co nie?
No gdzie on mieszka tam, nie wiem, sto kilometrów czy ileś tam i przyszedł sobie w nocy do mnie do domu, tak bezszelestnie wszedł, co nie? Nie zapukał, nie zadzwonił, tylko jest już w pokoju i od razu wtedy zrozumiała, że on umarł, nie?
Właśnie coś takiego. I później rano zobaczyła, bo nie wiedziała co to był ten dźwięk tego takiego właśnie strzelenia, pęknięcia, że lustro właśnie w domu, tam na przedpokoju tak pękło. Taki się zrobiła, taka poprzek, taki normalnie pasł, takie pęknięcie, nie? I to właśnie taka historia też była.
No wypisz wymaluj dwa przypadki: monici zmarły informuje o swoim odejściu. Tylko można sobie zadać pytanie, czemu to się musiało odbyć z uszkodzeniem jakiegoś szklanego elementu? Może po to, żeby domowników tak na chwilę obudzić, żeby się rozbudzili na tyle, żeby zauważyć wizytę?
No może, może i tak, no bo... Tylko ciekawe, czemu się tak nie chciały, wie pan, no, te-- tak się wychylić, czy całkowicie podejść. No bo jak nieraz słucham u was tam w radiu, to ludzie i widzą, i całe postacie przecież, i tego. A tutaj tak dziwnie, że cali się nie chcieli pokazać, tylko tak właśnie wychylali, tak, tak...Tu jakby nie i tam rękę jedną i głowę. No to troszkę tak dziwnie. No takie to właśnie to mi tak utkwiło w pamięci, bo jak mi to kiedyś babcia opowiedziała, później mi to koleżanka mówię kurde, mówię wiesz co, ty mi opowiadasz taką historię, co ja już słyszałem kiedyś coś bardzo podobnego, że właśnie tak samo się zaczyna, że coś pękło, ktoś się wychylił, takie no kurde, dziwne, dziwne to po prostu.
Być może coś takiego jest, że zmarli czasami mają jakby trudność ze zmaterializowaniem się w całości. Bo mamy też przypadki, takie też wśród wyemitowanych oraz niewyemitowanych jeszcze, gdzie po prostu dochodziło do obserwacji osoby zmarłej, zidentyfikowanej bądź niezidentyfikowanej, która zmaterializowała się częściowo, na przykład od głowy do piersi. Czy sama ta dolna część ciała też się zmaterializowała nie w całości. Być może to po to, żeby po prostu bliskich nie nastraszyć.
No może możliwe, możliwe, że właśnie coś takiego. Mhm, mhm. Z tego, co czytałem chyba u Ady Edelman w książce Sny. Czego możemy się o nich dowiedzieć? Osobom przebywającym już po tamtej stronie takiej wizyty u bliskich, jeszcze żyjących tutaj, w tym świecie tak zwanym. On zabiera bardzo dużo energii. To jest bardzo duży jakby koszt energetyczny. Także pojawiają się albo w takiej postaci częściowo zmaterializowanej, albo no dosyć dużo energii podobno na to idzie.
No możliwe. No co to wie pan? No my nie wiemy, jak to tam jest, to tylko oni wiedzą, co ich to kosztuje, żeby się skontaktować czy przekazać właśnie tą informację smutną. Przejdę już tutaj tak powoli do następnego zdarzenia. To tak trochę odbije teraz od tych tematów.
Na razie to będzie coś takiego, że przypomniało mi się to po jakimś czasie, bo ja o tym w ogóle zapomniałem. Ja byłem wtedy tak mogłem mieć, nie wiem, z dziewięć lat, może dziesięć. No i z takim koleżką moim chodziliśmy sobie pod blok.
Tam taki był park. No nie będę mówił, że to park jest, bo tam były, wie pan, trzy drzewa obok tego ulica, tutaj zaraz parking. No ale były trzy drzewa, kawałek trawnika. Nie no to taki park. No i my tam sobie chodziliśmy. Czasami tam takie drzewo śliwkowe było, to tam mieliśmy bazę na drzewie, jak to tam kiedyś się miało zawsze nie? Gdzieś tam bazę. No ale żeśmy się jakoś tam w tym trawniku coś tam patrzyliśmy. No wiadomo, jak się chodzi tam łebki chodzą, coś tam szukają. I zobaczyliśmy kiedyś takiego dziwnego robala. Mi się to przypomniało po latach.
Ja myślałem, że mi się to może śniło, nie, ale kolegi się spytałem, czy on to pamięta, że żeśmy to widzieli i on mi to potwierdził, że tak. Nie, ja pamiętam, jak myśmy to zobaczyli, to było coś takiego, że nie widziałem nigdy takiego. Taka dżdżownica jakby. Długa bardzo, bo to mogło mieć. Znaczy wiadomo, jako dziecko ja to mogłem inaczej ocenić, bo to człowiek mniejszy, to jemu się wszystko wydaje większe. Ale ta dżdżownica mogła mieć, nie wiem, półtorej metra długości z metr. I to sobie normalnie tak szło. I co najlepsze dżdżownica dżdżownicą nie? Ja jeszcze bym zrozumiał, że może być jakaś długa dżdżownica, ale ta dżdżownica miała różne kolory. W sensie takim, że na przykład początek jej ciała, tam jakiś tam kawałek to był kolor czerwony. Dalej się tak wyglądała, podobnie jak pan ma te jakieś żelki, dżdżownice i ona tu ma kolor czerwony, tu zaraz drugi etap pomarańczowy, tam zielony jakiś. Ona miała takie kolory, tam było, nie wiem, z siedem albo osiem kolorów różnych. Nie? I ona sobie tak szła. Ja do kolegi mówię ty, to ta dżdżownica dziwna. Nie? Mówię ty, gdzie ona idzie? A kolega mówi Ona dziwnie wygląda. Mówi Może ona do doktora idzie?
Nie? I się śmiać zaczęliśmy z tego. No i tak żeśmy ją obserwowali przez chwilę. No strasznie dziwne to było, bo te kolory były takie. No nie widziałem nigdy, żeby takie robale były. Może są, ale no tam człowiek się nie zna, tak? No i to było takie dziwne, nietypowe, też takie.
A ta dżdżownica, jaką mogła mieć średnicę? Średnicę? Kurczę, tak nie pamiętam. No nie była jakaś bardzo gruba, co nie? Jak nie wiem, tam jakaś parówka czy coś, tylko no taka standardowa. Chyba mi się zdaje, że to nie było jakoś takie bardzo grube, bo ja to tak wypatrzyłem w trawie. No to, to tak jak chyba taką standardową jak dżdżownica, może coś, coś takiego? Na pewno nie było to jakoś inaczej grube, bo myśmy od razu to uznali za dżdżownicę, więc to musiało tak podobnie wyglądać, nie? Że, że to nie było jakieś grubsze, no bo są różne te jakieś tam robaki, nie? To grubszy, chudszy, tego, ale to myśmy od razu ustalili, że to wspólnie, że to jest dżdżownica, nie? Mimo że to raczej nie była dżdżownica, no bo ani deszcz nie padał. No to jak deszcz pada, no to dżdżownica siedzi pod ziemią: Raczej tak nie wychodzi, nie? No a to było chyba lato, z tego, co pamiętam. No raczej lato.
No i to sobie tak szło w tej trawie. I to skąd to się taki, taki robal wziął, że nikt tego też chyba nie widział przed nami? No bo kogoś by to chyba zainteresowało. No bo nie był to taki typowy obad, nie? No tak, nie wiem, co tu można powiedzieć o tym. No, być może słuchacze pomogliby zidentyfikować, do jakiego gatunku przynależy to, to zwierzę i czy w ogóle, czy w ogóle jest jakoś często u nas spotykane, prawda?
Właśnie, właśnie, bo może to było jakieś zwykłe zwierzę, tylko wie pan, no może ktoś coś hodował i mu uciekło czy, czy co? No ludzie też jakieś tam robactwo różne hodują. No mają takie, że owady lubią hodować, ale no nie wiem, to wie pan, to, to też były czasy dosyć stare, bo to, to było gdzieś, mogło być, nie wiem, dziewięćdziesiąty dziewiąty rok dwutysięczny, no to wtedy tak aż tyle różnych to może ludzie nie mieli jakichś tam tych różnych cudacznych zwierząt, owadów. Nie wiem, nie wiem, jak to wtedy mogło wyglądać, ale no, no, było to nietypowe na pewno i utkwiło mi to w pamięci, ale ja to później właśnie tak jak mówię, zapomniałem, nie? To mi się przypomniało po jakimś czasie i tak zadzwonię do tego kolegi i się spytam, czy on to pamięta, nie? No i mi to potwierdził, że faktycznie, żeśmy to widzieli, bo ja tak mówię, byłem przekonany, że może mi się to śniło, bo to tak. Zresztą no jak to wspomnienia takie z takich młodzieńczych lat, nie? No tak, pamiętamy trochę przez mgłę, co nie? No bo to jednak to takie, no nie ma człowiek takiej tej pamięci super, nie? Może ktoś coś podobnego widział tego robaka? No bo może albo powie, co to mogło być? Nie no bo to, to mnie na przykład też ciekawi z tym, z tym kurcze robakiem, Nie?
Co to, Co to za glizda mogła być? No ja myślę, że tutaj w razie emisji mamy dużo słuchaczy takich interesujących się też właśnie zwierzętami, owadami. Także myślę, że ktoś jakby będzie w stanie pomóc zidentyfikować co to za. Co to był za delikwent. No, bo są specjaliści teraz to tam na pewno ktoś coś powie, co to mogło być? Bo to wie pan. Inaczej jak ktoś się nie zna, no to wie pan. No ja wiem, że jest mucha, jest pszczoła, osa takie owady. Nie wiem, że dżdżownica jest, ale jakieś tam już bardziej egzotyczne. No to to- Zadrzechnia fioletowa na przykład.
O! Kurde ciekawa nazwa.Jeszcze na przykład mam taką historię. Taka też dosyć krótka. To się wydarzyło tam w moim domu rodzinnym. To akurat nie ja to przeżyłem. Ja byłem wtedy tam bardzo mały, to może miałem z roczek, półtorej. Moja siostra mogła mieć z cztery, pięć lat, ale ona mi właśnie to się zapierała rękoma, nogami, że ona to pamięta. Gdzie to? No raczej dzieci to nie mają takiej pamięci, nie? Ale no ona to pamięta. Moja mama to też pamięta zresztą to zdarzenie. I chodzi o to, że ja wtedy byłem tam w jakimś chyba-- z mamą w kuchni, no tam wiadomo, no takie dziecko, no to mnie tam pilnowała, czy ja tam w jakimś foteliku siedziałem, nie pamiętam dokładnie. No ja, znaczy ja nie pamiętam, ale z opowieści nie pamiętam. Ale było coś takiego, że moja siostra tam z tej kuchni se wyszła, poszła tam do dużego pokoju, do rodziców i stanęła jak wryta i mi to opowiadała. Też później, właśnie po latach mówi, że za oknem, a to było czwarte piętro, nie? Nie było żadnego remontu, żadnych rusztowań. Spidermanów nie było.
Mówiła, że widziała faceta za oknem, który stoi i zagląda do mieszkania. Ona stanęła jak wryta, zobaczyła to, pobiegła po mamę do kuchni i jej powiedziała, że mamo, facet za oknem stoi. I moja mama wbiegła tam do pokoju. Moja mama już go nie zobaczyła, ale pozasłaniała tam po prostu zasłony i mówi "nie patrz tam, to jakieś tam głupoty" nie, tego. Nie chciała o tym słyszeć, nie? Ja się później mamy też pytałem, czy ona pamięta, że, że coś takiego było, że siostra to widziała, nie?
No tam już tak nie gadajmy, no że było, ale tam, no nie wiadomo, może jej się coś przywidziało. No także takie coś było i ona mi opisywała, bo ja się też pytałem, mówię: a jak ten gość wyglądał, pamiętasz? No to ona mówiła, że to taki, no zwykły facet po prostu. No to taki jak, jak się mija na ulicy, tak jak kiedyś wyglądali, no ludzie, nie? No bo miał brodę, jakąś tam wąsy, taki no po prostu. I ja mówię, co robił? No to on zaglądał, stał i się patrzył do mieszkania, nie? Ale czy ona z nim kontakt jakiś wzrokowy nawiązała, czy coś takiego, to nie wiem. Nie, bo nie wiem, czy tego-- ona go na pewno tak jak mówi, to, że dostrzegła. I ona to do tej pory pamięta, nie? Bo ja tam jakiś czas temu, tam, jak z nią rozmawiałem, to, to tak, to mi to potwierdzała normalnie, że, że było to, co, nie?
A siostra miała w późniejszym czasie, jak już była troszeczkę starsza, miała jakiś kontakt z jakby treściami o tematyce ufologicznej, paranormalnej? Coś w ten deseń, jakieś Archiwum X, niedowiary, coś tego typu? No raczej nie. Ona to tak się raczej takimi rzeczami nie interesowała i raczej nie interesuje tam. Jak z nią czasami rozmawiam, to ona tam nie jest taka, że sceptyczna, no że coś tam tego, ale nie, nie, nie, nie siedzi, nie czyta i nie przegląda, nie? To bardziej ja, bo mnie to tak jakoś zawsze interesowały takie sytuacje od dziecka, nie? Tu jakąś książkę o duchach to chętnie przeczytałem.
Później oczywiście się bałem, bo to wie pan, jak to łepek się naczyta, no to wystraszony, nie? Ale, no też jakichś tam, no nie wiem, dziwnych cudów to też, że tak powiem, nie miałem. No tutaj z siostrą też jest ciekawy temat, bo te cztery lata to jest jeszcze taki wiek, gdzie podobno dzieci są bardzo otwarte na kontakty z tą sferą niefizyczną. A ewentualne wystawienie siostry mniej więcej w tym okresie albo troszkę później na jakby pokazanie na przykład wizerunku jakiegoś szaraka czy innego kosmity, mogłoby stworzyć okazję do obserwowania i reakcji. Bo z tymi kontaktami ze sferą niefizyczną, jakby też tą para-, tą paranormalną jest tak, że wszystko zostaje zawsze przefiltrowane przez nasz bank pamięci, przez to, co mamy w banku pamięci. A w wieku czterech lat jeszcze u człowieka ten bank pamięci nie jest na tyle jakby bogaty, żeby, żeby ta świadomość, żeby ten nasz interpretator w świadomości wiedział, z czym skojarzyć takie nietypowe zdarzenie, którego jeszcze nie zna.
No fakt, fakt. No może i ona co innego widziała, ale nie no, ona się tak mówi, ona się tak zawzięcie broniła, mówiła, że to na pewno był człowiek i że to na pewno był mężczyzna, nie? I że on właśnie-- nie pamiętam, bo ja się tam wypytywałem dosyć szczegółowo, jaki tam kolor włosów, coś tam tego, ale mówiła mi na pewno, że miał brodę i wąsy, nie? Że to sto procent, nie? I że on tak stał ubrany, to tak normalnie. Nie było, że jakiś, nie wiem, odświętnie, czy jeszcze jakoś inaczej, czy w ogóle nie z tej epoki. Nie, normalnie ubrany, że tam nic nietypowego nie zobaczyła, nie? Z tego, co, jak ona to zapamiętała, bo to wiadomo, no minęło sporo lat od tego, bo siostra jest rocznik osiemdziesiąty ósmy, no to trochę tam minęło tych lat jednak, no to...
Ale pamięta to zdarzenie, nie? No możemy pospekulować, że, że świadomość siostry, nie wiedząc do czego to mam przypasować, taką humanoidalną postać przypasowała do człowieka i dlatego siostra, dlatego to się tak zapisało w taki sposób w pamięci siostry, tak?
No pewnie, może to było co innego, no bo, no który człowiek stoi u kogoś za oknem na czwartym piętrze i to jeszcze tam jakby było rusztowanie, okej, remont jakiś, coś się dzieje, to wiadomo, ale tam no nie było nic takiego. I on sobie tak stał i-- no to wiadomo, no coś, coś tam się wtedy musiało wydarzyć dziwnego, no coś się objawiło, ale co to było, to nie mam pojęcia.
No można tak troszeczkę pół żartem, pół serio powiedzieć, że gdyby ktoś tam się wspinał specjalnie, żeby zobaczyć, co ktoś ma na czwartym piętrze w mieszkaniu, to mogłoby się to skończyć bardzo, bardzo nieciekawie. No bardzo, bo tam ani trawnika żadnego, chociaż na trawnik z takiej wysokości jakby spadł, to też by się dla niego nie za dobrze skończyło. No ale wie pan, no.
Jakby się ktoś wspinał, no to byśmy-- by tam widziała, że on się wspina, że stoi na parapecie, co nie? A on sobie stał też-- ona go nie widziała, że on całkowicie stoi, tylko on sobie stał tak jakby-- ona mi mówiła, że tak, jakby od pasa właśnie w górę. On sobie stał za oknem i do chaty zaglądał, nie? No to, to tak, tam nie miałby na czym stanąć. Ale przecież tam by się jednym palcem ręki parapetu nie przytrzymał, żeby tak równo stać, nie? No także to takie dziwne, dziwne bardzo też. No strasznie takie-- miałem też taką sytuację z moim kuzynem w sumie. Też oczywiście szukałem u niego potwierdzenia, czy to się wydarzyło. No to mi potwierdził. Mieliśmy taką sytuację u niego tam w domu, na wiosce takiej ...Też byliśmy łebkami. To był taki okres, że tam jakoś niedawno, wtedy tam jego dziadek zmarł, tam od strony wujka mojego, no to yyy-yyy, tam właśnie zmarł ten dziadek i myśmy się tam bawili w takim salonie i coś tam tego, tu telewizor chyba grał, albo może i był włączony, nie pamiętam. W każdym bądź razie, że coś tam żeśmy sobie robili i nagle się tak zrobiło dziwnie, zimno, ale to tak na chwilę. Nie, że tak długo. I nagle taka lampa naftowa. Tylko że to może jakaś replika była taka ozdobna tej lampy. Ona spadła na ziemię i się roztrzaskała. I myśmy się tak wystraszyli. O co chodzi? No bo okna na pewno były zamknięte, no bo to była zima wtedy, z tego, co ja pamiętam i było na dworze na pewno chłodno, dlatego żeśmy zresztą siedzieli w domu, bo tak to byśmy pewnie biegali tam po wiosce i coś tam sobie robili. A ta lampa tak spadła, roztrzaskała się na takie drobne kawałki i zaraz po chwili wleciał wujek i on mówił "O! Co tu rozrabiacie? Który to tą lampę stuknie?" My tak na siebie patrzymy w takim szoku. Mówimy, że to nie my To co? Sama spadła? Nie no, no sama. No i tam wiadomo, nam nie wierzył. Myślał, że myśmy tam skakali czy piłkami rzucali. Nie wiadomo co robili. A ja pamiętam właśnie, że myśmy siedzieli wtedy razem sobie na sopie takiej i coś tam się bawiliśmy, czy jakimiś żołnierzykami, czy czymś tam. I to tak się to w ułamku sekundy tak jakby się zrobiło nagle tak zimno i ta lampa tak.
Tak jakby ją ktoś tak pchnął, ściągnął, rzucił, coś w tym stylu, tak. Od tego są, no na sam środek prawie salonu. No to, to tak z półtorej metra, dwa może poleciała, nie no ze stołu. No to, to kawałek jest, nie?
Czyli krótko mówiąc, ta lampa nie miała jakby możliwości sama się wziąć i zrzucić, tak? Nie, nie no nie ma szans. Wie pan, zresztą myśmy tam często biegali, skakali, wariowali i się w jakichś tam karateków bawili, kopali, rzucali na tapczan i nigdy nie spadła. Nie spadła, jak myśmy sobie siedzieli grzecznie i się tam żołnierzykami bawiliśmy czy czymś tam, nie?
No ten-- tutaj zwracającym uwagę też elementem jest ta zmiana temperatury. Coś jakby zabrało energię z tego miejsca i ją spożytkowało na zrobienie wam psikusa. No coś w tym stylu. Ja to tak skojarzyłem.
Znaczy na początku nie tak, to po latach tak myślę, że może to miało związek z tym dziadkiem, co zmarł, co nie? Ale czy miało? No to tego wiadomo. No nikt się nie dowie, ale tak mi się to kojarzyło później, że może to coś takiego, że chciał on coś pokazać, że jest czy coś.
Albo dziadkowi w jakiś sposób podpadliście. Bo też tak może być, chociaż raczej nie, bo to wie pan, raczej nie. Bo z dziadkiem byliście za jego życia w dobrych relacjach? Znaczy to był właśnie, to jest tak, to nie był mój dziadek, tylko to był kuzyna dziadek, bo to był dziadek od strony męża siostry mojego ojca. No to, to dla mnie to taki, no taki, no nie dziadek, no bo dziadek to wie pan, no to, no ale no był zawsze taki, no to, to, to tego. No to, to tak, tak to wygląda.
No krótko mówiąc, kolejny przypadek poltergeista. No można tak powiedzieć, no bo to na pewno nie wywołało tego żaden jakiś wstrząs czy coś. No ktoś to po prostu musiał zrzucić, nie? Bo samo by nie spadło. Jeszcze ja rozumiem, jakby samo mogło by na przykład tam jakoś spaść, bo coś może być krzywo postawione. Wiadomo, my jako dzieci nie zwracaliśmy uwagi, ale jakby spadło, to by spadło zaraz gdzieś tam przy stole, nie?
A to poleciało prawie, że z półtorej, dwa metry, nie? No to, to tak sama by nie podskoczyła lampa, nie? No raczej lampy nie były. Lampy naftowe nie są, że to tak ujmę, troszeczkę żartobliwie, na tyle technologicznie rozwinięte, żeby same latać, tak?
No właśnie o to chodzi. To właśnie o to chodzi. Dlatego to też taka dziwna sytuacja. A to była taka jedyna taka sytuacja tego rodzaju, której doświadczyliście w tamtym miejscu? Tak, tak, tak. Jedna jedyna sytuacja.
Później nic innego tam nie było. Ja tam miałem tylko później takie, że ja się trochę tam bałem wpaść, ale to chyba tylko i wyłącznie z tego względu, że wie pan, ja się wychowałem w mieście. Ja byłem przyzwyczajony po prostu do miasta. Nie, że, że ten rumor zawsze słyszałem w nocy, też tam się coś słyszało, no bo to duże miasto, tu coś tam, tego nie, coś się działo, a tam była właśnie taka cisza, bo to wioska taka mniejsza i tu pies gdzieś szczekał, taka cisza. I ja tam się trochę tak, no nie mogłem wpaść, ale tak jakoś innych rzeczy, takich właśnie dziwnych, to nie, nie, nie pamiętam, żeby coś tam się zdarzyło jeszcze. To tylko jedna jedyna sytuacja taka, a nikt inny tam też. Bo ja czasami tak podpytywałem kogoś z rodziny gdzieś tam, czy coś słyszał, bo no mówię, ja lubiłem takie historie różne zawsze.
Dlatego tam mam parę takich właśnie zasłyszanych też nie. I tego no. Ale nie, nie, nie, tam się nic później nie działo. Takiego nie było nigdy wcześniej, ani nigdy później.Powiem teraz historię taką mojej mamy. Ona mi też opowiadała kiedyś coś takiego, że... To była troszkę tam dłuższa historia. Już tak też nie pamiętam, bo to wie pan, no człowiek nie ma jakiejś pamięci jak dysk twardy, nie? I mianowicie było coś takiego, że tam babcia moja, no, moja prababcia to była, babcia mojej mamy. One tam mieszkały jakoś chyba w pokoju jednym razem. Tam rodzice mojej mamy to gdzieś tam chyba w pokoiku obok. Takie no wiadomo, no były takie warunki, jakie były, nie? I babcia miała taki swój tapczan, a moja mama miała jakieś niewygodne łóżko, jakiś taki, kurczę, nie pamiętam, jak to się na...
Były kiedyś też takie stare, że to się taki kredens otwierało i tam łóżko było. Ja nie pamiętam, jak to się nazywa. I ona mówiła, że to takie niewygodne było, że tak nie mogła tam na tym spać. I tak się to podziało wszystko, że tamta prababcia w końcu tam zmarła, no bo wiadomo, no miała swoje lata, no i tam, no pogrzeb, nie pogrzeb, wszystko to tam już minęło. No i mama stwierdziła, no że skoro łóżko się zgłosiło, no to może spać, no skoro ma niewygodne, nie? No i się położyła, i na te łóżko, i tam do spania już sobie przysypia. Ona mówi, że ją ktoś za ramię poszarpał i mówi "zejdź mi stąd, bo to jest moje łóżko", nie? I to mówi, że to był normalnie głos tej jej babci, nie? I że to autentycznie i... No ta historia to jest, wie pan, to ja nie wierzę w to, żeby to się nie mogło wydarzyć, bo jak mi mama to opowiadała, to łzy jej leciały. I wie pan, no, no widać było, że to nie jest jakaś historia wymyślona, że to, no musiało to na niej odcisnąć takie piętno, bo to nie było coś typowego, co człowiek może też przeżyć, nie? No i no bardzo takie to musiało jakiś zostawić ślad w pamięci.
No tutaj można jakby pospekulować, że może babcia wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy ze swojego położenia, jakby cały czas przebywała w tym świecie, mimo że- Że żyje. No tak. Tak, tak, tak. No właśnie, no to pewnie coś takiego, no bo skoro chciała, żeby jej łóżko zwolnić, nie? No to, to tak jest, no to jakby nie wiedziała właśnie, że, że już odchodzi, co nie? Że już jest na drug-- po drugiej stronie, a... No takie dziwne, dziwne.
No takie sytuacje się czasami zdarzają, że ktoś umrze, a potem, mimo to, że tej osoby już nie ma, to członkowie rodziny mają poczucie, że ta osoba cały czas przebywa w tym mieszkaniu i robi to, co by robiła, gdyby była tam fizycznie, tak?
Tak, tak, właśnie. No tak, tak, właśnie tak jak słucham czasami tutaj państwa radia, to właśnie tak, no, no tak bywa. No właśnie są takie te, że człowiek tak jakby, no nie zdawał sobie sprawy, że nie żyje, nie? Przez jakiś tam czas. Tu jeszcze mam taką historię. Miałem kiedyś przypadek taki, że wyszedłem z ciała, ale to było takie nietypowe i nie było takiej, że tam nie wiadomo co się działo, bo to trwało może nie wiem, ja to odbieram jako ułamki sekundy, ale to była taka sytuacja.
Nie chcę za dużo mówić, bo to tam, no z kolegami byliśmy na mieście, no i się tam wywiązała jakaś awantura między dwoma grupami, no zaczęliśmy się tam trochę bić. No i tak pech chciał, że ktoś mnie trafił takim czymś dosyć ciężkim w głowę, nie? No i ja tak przyklęknąłem, tak mi się zrobiło bardzo ciemno przed oczami.
Zobaczyłem takie światełko białe, małe, a nic przez chwilę nie słyszałem. I to tak, to, to były ułamki sekundy. I tak zobaczyłem to wszystko. I tak nagle patrzę, a ja widzę, że ja klęczę, nie? I widzę siebie, że tak przyklęknąłem i się trzymam za tą głowę. I ja tak mówię kurwa, co jest, nie? Przecież ja stoję obok siebie, nie? I nagle cyk i znowu z powrotem. I ten cios był mocny, no bo to mnie aż-- nie zdarzyło mi się nigdy coś takiego, ale ja tak jakoś się tam otrząsnąłem z tego.
Wstałem na te nogi, tak przejechałem tylko tam ręką po głowie, czy tam krew mi nie leci, no to nie leciała, nie? Ale później miałem takie dosyć duże dolegliwości z tym związane, bo ja nie pamiętam, czy to nie przypadkiem po tym mnie takie mocniejsze jakieś paraliże senne nie brały, ale to chyba może i nie, bo też miałem właśnie.
Ale to w tamtym okresie na pewno miałem, bo to później mi te paraliże minęły, a miałem parę dosyć takich nietypowych. No właśnie, to było też, że takie wyjście z ciała to strasznie też dziwne to było. Później mi doskwierały takie-- coś mi się musiało tam może jakiś wstrząs mózgu miałem, bo tam no wiadomo, no nie poszedłem do szpitala, no chociaż głupi trochę byłem, no ale cóż, no to nie będę tam już tego i. No to miałem takie, że na przykład leżałem i mi się nagle wydawało w ułamku sekundy, że ktoś mi łóżko podnosi i się chce z niego zrzucić, nie? Tak mi już po prostu musiał błędnik od tego ciosu wariować. Także no uderzenie było mocne, no że aż się normalnie z ciała wyrzuciło na sekundę.
No to wygląda jak takie też bardzo krótkie NDE. Tam pan widział to światło. Widział pan siebie z, jakby z zewnątrz. Także to jest taka cecha wspólna z doświadczeniem z pogranicza śmierci. To się mogło dosyć nieciekawie skończyć rzeczywiście. No mogło. No może widać w sumie, ale wie pan co? Ja o tym tak nawet nie pomyślałem, bo ok, to światło w tunelu. No tak, no ale to może od ciosu jak się uderzysz, no to czasem ci tak mignie w głowie. No też, też.
No ja to właśnie tak bardziej myślałem, ale tu faktycznie. No pan mi tak powiedział. Może? I rzeczywiście, kurczę, ja pierniczę, No to, to nie wiem, no nie chcę myśleć, jak to się mogło skończyć. Dobrze, że to skończyło tak, a nie inaczej. No mimo wszystko, bo to takie krótkie zdarzenie, także. No krótkie, ale mogło być bardzo doniosłe w skutkach. Kto wie, czy czasem nie jest to doniosłe w skutkach, bo od takiego ciosu to się różne rzeczy mogą zdarzyć.
Właśnie myślałem, czy nie iść nie zrobić jakiegoś tam sobie tomografu, czy coś tam, żeby zobaczyli, bo chociaż nikt mi tam nie dolega, nie? Ale wie pan, no niby zawsze lepiej zrobić, ale kurczę tak, nie wiem, jakoś tak.
Człowiek się boi tego, co zobaczy na wyniku, tak? Właśnie chyba o to chodzi. O to chyba chodzi, bo już może niech będzie tak, jak jest po prostu, bo no nie chce się dowiedzieć czegoś niemiłego, nie?No miałem też taką sytuację dosyć dziwną. Może to jakieś zjawisko naturalne? No nie wiem, nie znam się tak bardzo na tym, ale no wyglądało to tak. Nie widziałem nigdy czegoś takiego w życiu i to też mój kolega widział. Zaczęło się to tak, że poszliśmy sobie tam na piwko, takie do parku, sobie wypić piwko. No i tam siedzimy, to już tam noc była dwudziesta druga, dwudziesta trzecia, ciemno. No i tak w pewnym momencie mówię dobra, czekaj, idę tuż za potrzebą sobie poszedłem pod drzewo. No i tak patrzę sobie w niebo. No i była pełnia księżyca. No i ten księżyc kurczę tak się dziwnie zachowywał, że nie wiem o co tu chodziło. On miał dookoła siebie taką jakby błękitną poświatę, małą, takie kurczę, jakby zza niego taki jakby jakiś błękit zza niego był. Ale to jeszcze ok.
Może coś tam po prostu nie wiem, jakieś zjawisko, ale on tak falował normalnie jak, jak flaga tak na wietrze łopocze, normalnie falował nie. Ja mówię, zaraz tam skończyłem robić, to zrobiłem. Kolegę wołam, mówię Chodź, zobacz, czy mi się zdaje od tego piwa, czy ty też to widzisz?
Nie. Chociaż nigdy tam wiadomo no, wypije się piwo czy dwa? No kto widzi jakieś? Kto ma jakieś takie cudaczne przywidzenia? No nikt nie. No i tego. No i on też to widział. Mówi No rzeczywiście nie. Ale nie wiem, czy czemu myśmy tam ani tego nie nagrali, ani nic, bo to telefony przecież już takie były. Ale to nikt nawet o tym nie pomyślał. Nie no, bo to takie dosyć też nietypowe było. Normalnie sobie tak falował jak flaga na wietrze. No.
A jaka wtedy była temperatura? Tam było jakoś gorąco. Czy może to było spowodowane jakby falującym, jakby unoszącym się ciepłym powietrzem? Coś jak takie- Ja też tak myślałem, ale to nie było wtedy gorąco. To było coś bardziej. Może taka pora jak teraz? Może, może listopad? Wiem, że chłodno było dosyć, także to nie było lato na pewno. Wiosna też raczej nie. To była właśnie jakoś taka końcówka roku, coś w tym stylu, nie?
No w każdym razie coś musiało wystąpić, co zakłóciło jakby widok, że tak ujmę mało poprawnie. Taki nietypowe to było też takie, no dziwne, dziwne troszkę. Te paraliże senne. Mogę panu opowiedzieć. Miałem takich parę sytuacji, czego jedno to ja nie wiem już, czy to był paraliż, czy co. Miałem kiedyś coś takiego, że najpierw powiem takie, co mi się wydaje na sto procent, że to są paraliże. To miałem kiedyś coś takiego, że właśnie tak sobie leżę, leżę i leżę na boku, nie? I widzę przed sobą. To się tak jakoś też zaczęło. Takie jakieś dudnienie, jakieś bębenki, cuda takie. No coś tam dudniło, no ale to raczej jak to paraliż, tam mogą występować jakieś takie rzeczy.
I tak patrzę w moją stronę, taki garbus idzie jakiś taki normalnie niski, taki knypek i tak rękoma macha takie jakieś, jakby takie kółka kręcił w powietrzu cuda, nie? I idzie w inną stronę. Ja taki byłem wystraszony. Mówię ja pierniczę, ani się ruszyć, ani nic. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że to paraliż, bo człowiek sobie zaczął czytać dopiero jak mu się przytrafiło, nie? I on tak idzie. Ja sobie myślę kurwa, jej ty mi stąd, nie? Co ty tu chcesz? Bo to taki byłem w szoku po prostu. I to tak tego, coś, tego. On tak zaczął machać, machać i to nagle tak do normy wróciło. Ja tak patrzę na to, mówię żaden knypek, nie? To krzesło po prostu było i tam było parę ubrań położonych na nim i to się z tego się taki kształt ułożył, nie? No to, to taki tego, no to, to typowy paraliż, ale. No to jest też często spotykane. Często o tym opowiadają osoby parające się w łodze, że w tym stanie już na granicy snu i jawy mózg zaczyna im tworzyć rzeczy, których nie ma w ich sypialni. Na przykład. Albo zniekształcać obrazy, tak? No to właśnie tu coś takiego chyba zaszło, bo to ewidentnie coś w tym stylu było i.
Ale miałem właśnie dziwną sytuację z tym paraliżem, że tu nie wiem, co to było, bo zakończyło się też dziwnie. Mianowicie było coś w stylu takim, że ja leżałem sobie na łóżku, to już tam nie wiem, czy zasnąć nie mogłem. Później mi się udało coś takiego, ale przyszedł do mnie normalnie w śnie taki duży klient. Nie wiem. On był na wysokości prawie że pokoju i on nie był sam. Znaczy ja jego widziałem, ale reszta stała tak jakby gdzieś w pokoju dalej, ale ukryci w cieniu. Ja ich nie byłem w stanie dostrzec. Ja wiedziałem, że oni tam są, że coś takiego, jakieś tam postacie takie są. Ale on przyszedł, On był-- ja go zapamiętałem bardzo dobrze, bo to mi się rzuciło później nawet każdą relację, jak u was w radiu jakąś słyszałem czy coś, to właśnie tak tylko wysłuchiwałem, czy będzie coś takiego. I taki gościu w płaszczu długim, czarnym, on był wysoki, on mógł mieć, nie wiem, z dwa metry, coś takiego. No naprawdę wysoka postać, chociaż ja sam mam sto osiemdziesiąt osiem, ale no wysoki gość, nie? I miał taki kapelusz z takim szerokim rondem na głowie i on coś ode mnie chciał, on ze mnie. Ja pamiętam to jak dziś, że on ze mnie szydził. On coś mi groził, on po prostu coś tego tam, coś miał bardzo niemiłe zamiary wobec mnie, ale pamiętam, że on ze mnie szydził po prostu, nie? Normalnie jakieś szyderstwa w moją stronę puszczał. Ja nie mogłem no nic zrobić, jak to w paraliżu, ale w pewnym momencie mnie coś tak, jakby on-- ja tego nie widziałem, bo mi się tak jakby oczy zamknęły. Nie mogłem nic w tym momencie w ogóle zrobić i tak jakby mnie podniósł do góry trochę, złapał mnie za głowę i za nogi, wygiął mnie tak do tyłu, prawie jakby mi miał kręgosłup złamać w taką literę U i mnie położył tak na skraju łóżka, że mi zostały nogi z tyłkiem na łóżku, a tułów normalnie na dole na podłogę schodził, nie? I co najlepsze, że ja się w takiej pozycji obudziłem, nie? I teraz nie wiem, czy to był paraliż.
Tylko, że w paraliżu człowiek się nie może ruszać, nie? Czy po prostu mi się to śniło i ja przez sen się jakoś tak sam ułożyłem, chociaż no nigdy w życiu mi się nie zdarzyło, żebym no obudził się w takiej pozycji i się przy tym po prostu przy robieniu takiej pozycji, nawet przy schodzeniu z łóżka się nie obudził. No bo człowiek się-Budzi no, jakby miał wstać z łóżka czy coś. No i to, to, to, to, to było strasznie dziwne i nie wiem już sam, czy to był paraliż wtedy, czy to faktycznie ktoś mnie obudził. A być może jest coś takiego, że my się dosyć mocno niekiedy ruszamy w nocy. Niektórzy ludzie tak mają, że się dosyć mocno ruszają i od tego śpią tak twardym snem, że tego nie zauważają, tak? Ja miałem kiedyś w sanatorium, kiedyś w Rabce byłem, jak byłem troszkę młodszy, tam czternaście lat miałem, to tam mieliśmy takiego kolegę, który kładł się w nocy spać na łóżku, a rano budził się obok łóżka. I nic nie pamiętał.
Nie no, ja akurat mi się nigdy nie zdarzyło nic takiego, nie? Bo ja mam taki sen raczej lekki, nie? Że jakby coś tego, to ja bym się raczej obudził, także no nie wiem, no może i to było coś. Po prostu mi się przyśniło. Ja nie mówię, że to nie musiało być, no ale no było to takie po prostu dla mnie spektakularne wtedy i się bałem nawet, bo pamiętam tych paraliży miałem trochę więcej, ale tu już tak nie pamiętam. To najbardziej te dwa mi tak utkwiły w głowie, bo resztę to miałem jakieś tam, że jakieś dźwięki, coś tam gadało, coś dudniło, ale to takie już nie robiły wrażenia takiego na mnie jak te, bo już później miałem taki okres w życiu, przez jakiś czas, że się bałem chodzić spać, nie? No bo no kurde, no przeżyć coś takiego. Jeszcze człowiek wtedy nie wiedział, z czym się zetknął. Ja to sobie później do tego doszedłem sam, no bo wiadomo, szukałem to tamto. Tu trochę u państwa w radiu też no, że paraliże senne.
Mówię: aha, dobra, to się zainteresować tematem, popatrzeć, no i tam sam do tego doszedłem, że to raczej to, nie? No ale no takie było to dosyć, no nieprzyjemne, no bo kurczę, no. No niecodziennie się człowiek budzi powyginany jak, prawda, jak ofiara tężca.
Bo tam, kiedy, jak się popatrzy gdzieś w Internecie na zdjęcia ofiar tężca, to oni są właśnie tacy powyginani. Dlatego że normalnego człowieka to by to obudziło takie wygięcie, prawda? Właśnie tak. Dlatego no mówię, to takie dosyć było, no nietypowe, nie? Takie coś. Te postacie z tymi, tymi takimi kapeluszami z rondem to dosyć są takie popularne z tego, co ja tam czytałem, bo kiedyś gdzieś wyczytałem, ale nie wiem, czy to prawda. Wiadomo, w Internecie też ludzie różne piszą. Nie pamiętam nawet, gdzie ja to wyczytałem, że, że podobno rzekomo ojciec Pio widywał jakieś cieniste postacie, ale czy to tam prawda, to nie wiem. Ale on właśnie takie widział. Niby, niby tam z tym, że kapelusz z szerokim rondem, ale to tam takie po prostu.
No a nie wiem, czy to czasem też nie, nie podpada pod definicję man in black. To nie zawsze są postacie, które jakby mają wyraźnie widoczne twarze. Pojawiają się w różnych formach, tak? No tak, tak. No ja właśnie na przykład twarzy nie widziałem. Dla mnie ten gościu w tym kapeluszu to był jakiś... Ja go odebrałem tak, wie pan, no leżałem, ja go widziałem.
Dla mnie to się zdawało, że to trochę trwa. Ile to trwało? Naprawdę nie wiem, ale kurczę, no to mi tak się też wyryło w pamięci. Ja to pamiętam, jakbym, jakbym umiał super rysować, ale niestety bardzo bazgrolę, to bym to spróbował narysować, normalnie odtworzyć tą scenę całą, jak ja to widziałem, ale no niestety strasznie bazgrolę i by to bardzo śmiesznie wyglądało także. Niestety, ale ja zapamiętałem, że on nie miał w ogóle twarzy, nie? Oczu nie było, twarzy nie było. Nie pamiętam, żebym ja dłonie jego widział czy coś takiego. Na pewno widziałem ten płaszcz i ten tam, gdzie ta twarz powinna być, to, to było takie właśnie ciemna, taka jakaś masa, coś takiego, nie? I no i ten kapelusz taki, no ten kapelusz, to też to rondo to miał-- on był też taki dosyć postawny, taki szeroki. To nie był jakiś chuderlak, on był wysoki, ale taki kurczę, rozrośnięty, nie? To te rondo to było większe od jego barków, nie? No taki Taki trochę paker. Tak, coś w tym stylu, bo ja też wie pan, nie jestem jakiś mały, to, to mówię, no chyba jakiegoś nie chcieli mikrusa do mnie wysłać, żebym się tego, tylko chcieli mnie nastraszyć konkretnie, to jakiegoś wielkiego wysłali. Tak się już z tego śmiałem później, bo mówię no, się nie będę tak nakręcał, kurczę, ale jakoś powiem panu, że-- bo to było już ileś tam lat temu, nie pamiętam z tych dat, ale później mi te paraliże w ogóle jakoś minęły.
Miałem potem takie jakieś delikatne, delikatne, takie jakieś tego, a tak to potem to odpuściło. Teraz może czasami mam jakiś, ale to taki nawet, że nie zwracam na to uwagi, nie? Bo to nie ma już takich żadnych spektakularnych rzeczy, nie?
A to, to było naprawdę. No tak mnie to zszokowało, że, że szok po prostu. No to chyba u wielu ludzi tak jest, że to z czasem po prostu mija. Ja też miałem kiedyś paraliże przesonne dużo, dużo częściej, a teraz jakoś tak, no nie zdarza mi się praktycznie w ogóle.
No, może po prostu samo z siebie mija, nie? No tak. No także tak to wygląda. No super, że mogłem się z panem tutaj skontaktować, że, że mogłem to powiedzieć. Może ktoś tam coś tam jeszcze też podpowie, może ktoś też przeżył coś podobnego. Tak oto prezentuje się niezwykła, paranormalna spowiedź jednego z nich — naszego słuchacza z Dolnego Śląska.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić — zapraszam do kontaktu. Przypominam, że w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz na platformie cyfrowej Nexto.pl czeka na Państwa nowy numer "Nieznanego Świata", w którym obok ciekawych artykułów o bardzo różnorodnej tematyce znajdziecie również rubryki "Dotknięcie nieznanego" oraz "Kontakt nietelepatyczny", w których ludzie tacy jak wy dzielą się swoimi historiami oraz spostrzeżeniami dotyczącymi spotkań z nieznanym oraz szerzej niepoznane jeszcze do końca sfery naszej rzeczywistości. Zachęcam również do śledzenia i zasubskrybowania kanału miesięcznika na YouTube, gdzie obok zapisów spotkań w niestandardowej księgarni znajdziecie również wybrane artykuły w wersji dźwiękowej oraz wybrane najciekawsze relacje z bogatego archiwum nieznanego świata. Polecam również Państwa uwadze kanały Piotra Cielebiasia "UFO Historie" oraz Marka Żolkowskiego "Wehikuł Wyobraźni", gdzie panowie omawiają bardzo wiele ciekawych tematów, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium.
Zapraszam również do śledzenia na bieżąco strony Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie obok czata i forum, na których możecie swobodnie dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych, znajdziecie również zapowiedzi nowych audycji, bogatą bazę artykułów oraz pełne archiwum naszych audycji w formie empatrójek do pobrania. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium — paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny -- trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Komórkowy — pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści sześćset trzy. Skype — radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skypie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź zza granicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa maile pod adresem Radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki "kontakt" na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl.
www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po "Nieznany Świat" — najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. "Nieznany Świat" — miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexsto.pl.