[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no, strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znowu widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższej godziny z kolejnym odcinkiem niezwykłej audycji, w której ludzie tacy jak wy dzielą się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy odcinek będzie niezwykły już przez to, że ponownie usłyszymy się ze słuchaczem, który miał sposobność już w tej audycji wystąpić w odcinku piątym, który miał premierę w październiku dwa tysiące dziewiętnastego roku. Nawiasem mówiąc, tamten odcinek również się wyróżniał tym, że była to jedna z bodajże dwóch audycji, w których to nie ja przeprowadzałem wywiady ze świadkami. Drugą jest odcinek drugi, z którego pochodzi słynne: "Biegnę i krzyczę do męża strzelaj". W piątym odcinku wywiad przeprowadził Damian Trela. Natomiast jakiś czas temu bohater tamtej audycji nawiązał kontakt ze mną, co poskutkowało zarejestrowaniem długiej, paranormalnej spowiedzi. Żeby była jasność, naszemu rozmówcy bynajmniej nie chodzi o jakąś sławę, o rozgłos. Wciąż pozostaje on całkowicie anonimowym, zwykłym, szarym człowiekiem.
Dziś natomiast usłyszymy sprostowanie pewnych kwestii, które padły w odcinku piątym oraz poznamy kilka kolejnych niezwykle ciekawych historii z życia nie tylko naszego słuchacza, ale również kilku bliskich mu osób, z których jedna pojawi się w dalszej części audycji. Bowiem do naszej rozmowy włączył się w pewnym momencie jego syn, który również był świadkiem jednej z opisywanych dziś obserwacji UFO. A więc będą dziś wątki ufologiczne, tematy związane z prekognicją, dziwne odwiedziny tak zwanych bedroom visitors oraz osobliwa przygoda pewnego wojskowego. Do tej ostatniej historii nawiązuje widoczny na okładce dzisiejszego odcinka trójkąt. Od razu uprzedzam, że nie jest to kolejna rzecz z gatunku legendarnych już znaków na dupie zrobionych starą suszarką. Chodzi o coś, czego ze względu na charakterystykę znaku człowiek zdecydowanie nie byłby w stanie sam sobie zrobić. Nie mogłyby tego również wykonać osoby trzecie, a już na pewno nie bez pozostawiania jakichś nacięć czy krwawych śladów. Słuchając tego wstępu, niektórzy pewnie zadają sobie znane skądinąd na YouTube pytanie: czy to już? Odpowiadam: tak, już! Zaczyna się zapis rozmowy z jednym z nich.
Świadków dziwnych zdarzeń na antenie Radia Paranormalium. Będzie bardzo intrygująco.
[03:35] - Na początku, bo jestem bohaterem piątego odcinka, mało uczęszczanego, ale chciałbym sprostować jedną, jedną, jedną kwestię. Taką, że ja omawiałem taką kwestię, że po tym wszystkim, co mi się wydarzyło, po tych bliznach, które miałem na łopatce, tych dwóch trójkątach bez tkanki, które zrobiłem zdjęcia, moja żona to widziała, mój syn, dwóch synów to widziało, jak mieszkałem w Donabate w Irlandii, to myślałem, że jakiś ufita przyszedł do mnie do domu znowu. To znaczy znowu, no bo to, bo to już minęło kilka lat od tamtej wizyty, co miałem na balkonie, co opisywałem w odcinku piątym. Ale po kilku latach mój syn się przyznał starszy, że to był on. Chciał zajrzeć do lodówki. Ja spałem wtedy w dużym pokoju w salonie i to tylko tyle.
[04:21] - No dzieci to tacy mali kosmici, prawda?
[04:24] - Tak.
[04:24] - Można powiedzieć.
[04:25] - Tak, ale to tylko tyle. To chciałem to sprostować, że to nie był żaden ufita, tylko to był mój syn, który spojrzał mi się w twarz. Ja się wtedy, ja byłem w takim napięciu emocjonalnym, że bałem się w ogóle spojrzeć na tą osobę, na, na, na tego kogoś, kto, kto by to był, a byliśmy po tych przeżyciach. Mój starszy syn teraz ma dwadzieścia pięć lat i wtedy miał piętnaście lat, jak-- między czternaście a piętnaście lat, jak na działce zobaczył tego, tego szarego. Wtedy był strasznie zdenerwowany, zestresowany i zaganiał mnie do, do altanki, żebym z nim spał i tak dalej, i tak dalej.No co chciałem dodać? Chciałem dodać tyle, że miałem. Byłem na wakacjach jakiś czas temu, a w ogóle wszystko opowiedziałem mojemu to jest kuzyn mojej żony. On jest pułkownikiem w stanie spoczynku. To jest żołnierz frontowy. Był na kilku misjach bojowych w Iraku.
W Stanach Zjednoczonych też się szkolił. No, w każdym razie miał cztery, pięć takich misji bojowych. Spędzaliśmy wakacje w Zakopanem, w tym roku, na sierpniu, w lipcu. I ja mu opowiedziałem o tych wszystkich, o tych moich przejściach, o tym wszystkim. Nie wiem, czy mi uwierzył bądź nie, ale on sam do mnie pokazał. Pamiętasz jak mi mówiłeś o tych ufitach? Ja mówię tak pamiętam. A on pokazał mi na kolanie. Zobacz, co ja mam na kolanie. I pokazał mi wycięty trójkąt na kolanie.
No nie miał tkanki. Ja mówię, jak to się stało? On mówi Słuchaj, źle się czułem. Obudziłem się rano. Myślałem, że mam jakiś wrzód na kolanie. Podrapałem to i zobaczyłem, że mam to, co ty mi mówiłeś, że te dwa trójkąty miałeś na łopacie. On mówi, że po nocy obudziłem się z czymś takim samym. To taki pierwszy fakt. A kolejny fakt chciałem dodać. To jest taki, że z moim synem na początku, jakieś dwa miesiące temu.
Szczerze mówiąc, już to na mnie nie robi żadnego wrażenia. To, że widzę jakieś tam UFO, powiedzmy, czy jakieś świecące kulki lecące. Leżałem z żoną w sypialni. Kilka mam trzy okna połaciowe i okno takie pionowe. Zwykłe takie okno, bo to jest na poddaszu i widziałem lecącą kulkę. Zobaczyłem ją w tym w oknie połaciowym. Poszedłem do tego, do tego zwykłego okna. Otworzyłem. Ona mocno świeciła, powiedzmy na wysokości przelotu. Mamy taki słup tutaj na osiedlu.
Zmieniliśmy w ogóle lokalizację i mamy taki słup, który to jest taki maszt telekomunikacyjny i to leciało na wysokości tego masztu powolutku, powiedzmy z prędkością przelatującego śmigłowca medycznego wielkości powiedzmy centymetra. Mocno się jarzyła i sobie przeleciała. I po jakichś dwóch miesiącach ja coś takiego zauważyłem. Byłem na balkonie, paliłem sobie fajka i zauważyłem taką kulkę. Tylko że ona świeciła mniej intensywnie, bardziej żółtawo, bo tamta tak mocno. I zauważyłem taką kulkę, jak leciała. Właśnie to jest ta sama trasa przelotu z północy, czyli z Niemiec w kierunku Szczecina. I zauważyłem taką kulkę i poszedłem do mojego młodszego syna i mówię: Zobacz synuś, zobacz. I obserwowaliśmy to razem, jak przelatywała sobie. I w końcu uniosła się.
Uniosła się wysoko, tak że stała się małą gwiazdką i świeciła się na niebiesko i na czerwono. I to tylko tyle.
[07:45] - Ale ta kulka wykonywała jakieś takie nagłe manewry, czy tak po prostu swoim, że tak powiem, tempem.
[07:51] - Nie. Ona swoim tempem, spokojem. Ona leciała tak, jak leci w takim. W takiej prędkości, jak leci śmigłowiec medyczny na tym samym pułapie mniej więcej. Czyli tak jak mogłem ocenić, bo często latają na Pomorzany do szpitala bądź na, na, na Końskie tam na do szpitala te śmigłowce medyczne to ona leciała właśnie powolutku, tak że mogliśmy ją sobie przez powiedzmy minutkę, pół minuty powiedzmy no nie będę przesadzał, pół minuty sobie przeleciała. Ona miała wielkość około centymetra. To znaczy to była pozorność wielka na tym pułapie. Ona sobie leciała spokojnie, świeciła sobie, po czym widziałem, że ona maleje, maleje, maleje. Z moim młodszym synem. On niedługo skończy piętnaście lat.
Widzieliśmy ją we dwóch i ona się zmniejszyła do takiej małej gwiazdki. I później obserwowaliśmy tą małą gwiazdkę powiedzmy przez dziesięć, piętnaście minut i skończyliśmy tą obserwację. Tylko ja cały czas mówiłem o tych przejściach moich i mojego syna, bo nie chciał wierzyć. On był sceptykiem, a później jejku, tata, przecież my to widzieliśmy. Ja mówię no, widzieliśmy, widzieliśmy. Ja ci to o takich rzeczach mówiłem, że takie rzeczy są. Miałeś okazję sobie zaobserwować. Tak samo mój starszy, dwudziestopięcioletni syn. Też miałem taką i w piątym odcinku opisałem to dokładnie, że widzieliśmy, mieliśmy inną. W innym mieszkaniu mieszkaliśmy, to też widzieliśmy kulkę.
Tylko że to była taka szarozielona ta kuleczka, powiedzmy wielkości pół centymetra. Leciała sobie, po czym zakręciła i odleciała w kierunku powiedzmy. No, opisywałem to dokładnie. Już ja wiem, gdzie to jest, tylko tak ciężko mi teraz się odnieść do tego.
[09:30] - No, w przypadku takich obiektów, takich świetlnych kulek ciężko cokolwiek na ich temat powiedzieć, bo podobno z tego ja nie jestem jakimś orłem z fizyki czy chemii, ale podobno cząsteczki helu się potrafią w taki sposób zachowywać, że w określonych warunkach świecą i jakieś tam ruchy wykonują.
[09:48] - Ale one nie wykonywały żadnych ruchów. Ona leciała trajektorią, po czym uniosła się. Widzieliśmy, jak ona się, że tak powiem, optycznie dla nas maleje, po czym zawisła jako gwiazdka. To była świecąca kulka. To była świecąca kulka wielkości powiedzmy śmigłowca. Czyli miała tam pozorną wielkość centymetra i uniosła się, a na początku leciała pewnym swoim wyznaczonym, wyznaczonym torem. I szczerze mówiąc, po tym, co już widziałem, to no widziałem to jeszcze chciałbym panu opisać jeszcze taką. Miałem taką sytuację siedem lat temu. Ja tam zaznaczyłem w piątym odcinku, że siedziałem w patio. Wynajmowałem wtedy pokój u takich znajomych i widziałem taką akcję.
Byłem świadkiem takiej akcji, że to zrobiło, bo na przykład ta kulka to nie zrobiła już na mnie żadnego wrażenia, to znaczy jakieś tam. No, chciałem pokazać synowi i tak dalej, żeby sam się do tego odniósł. Ale widziałem dwa obiekty. To było w Dublinie i to było w Irlandii, koło Dublina, około dwudziestu kilometrów od Dublina. Tam mieszkałem. Mieszkaliśmy z żoną, z dziećmi około pięciu lat i to była taka akcja, że to zrobiło na mnie duże wrażenie, bo to było coś takiego, że siedziałem sobie, skończyłem trening, bo tam ćwiczyłem sobie w tym ogródkuTam za domem jakieś tam pompy nie pompy. Coś tam sobie ćwiczyłem i miałem taką akcję, że widziałem obiekt na wysokości powiedzmy stu albo dwustu metrów. Niewysoko. To nie było jakoś tam mega wysoko. To było takie, jakby to powiedzieć w kształcie kiwi, owoca kiwi, jajowate.
To było wielkości powiedzmy czterech, pięciu centymetrów. Tak jakby pan zawiesił sobie na niebie owoc kiwi. Tej wielkości obiekt to był na jakiejś wysokości pozornej. Pozorna wielkość to była oczywiście i to tak jak mówiłem, to świeciło na złoto. To się żarzyło na złoto. To dla mnie było dziwne, bo z tego co wiem, a interesuję się tym tematem, to te obiekty się żarzą na jakoś tam powiedzmy na te barwy mają albo czerwone, albo jakieś tam niebieskie bądź jasne, ale to się żarzyło na złoto. Leciało sobie nie za szybko, ale za tym obiektem leciał. I to mnie zdziwiło, bo aha. I ten obiekt był jakby osnuty w takim obłoczku, takiej jakby mgiełki, ale przez tą mgiełkę było jakby wszystko widać. Tylko ta mgiełka utrzymywała się dookoła tego obiektu.
[12:04] - Była taka otoczka, ale nie było widać rozumiem ogona, prawda?
[12:08] - Nie, nie było widać ogona. To było dość duże. To leciało powoli, ale za tym byłem zdziwiony. Ale za tym leciał. Wie pan, to będzie śmieszne, co powiem, ale to wyglądało jak ptak. Metal. Nie metalowy. To było całe czarne. To było całkowicie czarne. Oba obiekty były bezgłośne, tak jak powiedzmy jak dron.
Jak te drony wyglądają tylko, że bez tego takiego, bez tej takiej powiększonej głowy. Taki amerykański dron, powiedzmy z takimi skrzydłami. To wyglądało dziwnie. To znaczy dziwnie. No, dla mnie to zrozumiałe było, bo to miało takie wąskie po boku skrzydła. Wąskie, dość długie. Ten kształt był wydłużony. Ten przód był taki lekko wyoblony. Był statecznik widoczny. To było całkowicie czarne, matowe na tej wysokości, bo to było dość duże.
To miało około dziesięciu centymetrów. Bo ten powiedzmy, ten kulisty owoc, ten kulisty obiekt, co się żarzył na złoto. Na złoto, całkowicie na złoto. To był złoty kolor. Żarzył się na złoty kolor, nie na czerwony, bo to zaburzyło to we mnie moją percepcję, bo wiem jak na przykład nagrzewa się stal. Ona się nagrzewa, że czym ma wyższą temperaturę, tym jest czerwona, później jaśniejsza i tak dalej. To się żarzyło na złoto sobie leciało, a ten obiekt dosłownie sekundę za nim leciał całkowicie cicho. Nie było słychać żadnego dźwięku, tylko jakby go śledził. Podążał go za nim.
[13:28] - A ten obiekt drugi utrzymywał cały czas taką samą odległość względem tego pierwszego?
[13:33] - Tak, taką samą odległość, tak jakby go śledził. Leciał za nim bezgłośnie. Nie było słychać żadnych silników po wielkości, po wysokości, bo to nie było zbyt wysoko. To było jakieś powiedzmy sto metrów, ale one były dość duże te obiekty. To ja wywnioskowałem, że musiałem słyszeć przecież jakiś, jakiś odgłos silników czy huk silników odrzutowych, czy śmigieł, czy tak dalej. Ale bardziej mnie zainteresował ten obiekt, który leciał za nim, bo był całkowicie czarny, matowy obiekt, jakby go śledził. Leciał za nim sobie bezgłośnie całkowicie. Tylko że to było dziwne, że on wyglądał jak taki typowy dron, powiedzmy tylko pomalowany na czarno. Nie miał takiego dużego tego dzioba, powiedzmy tej głowy, takiej jak, jak mają te amerykańskie trochę mniejszą. Taki bardziej był smukły, ale normalnie ja odebrałem go z obserwacji mojej, że to jest po prostu tak, jakby ludzki statek powietrzny wytworzony na ziemi, tylko że nie słychać było żadnych silników.
[14:28] - Przesądzi nam się wygląd obiektu jakby obserwowanego z dołu, który wyglądał jak taka w sumie latająca płaszczka, tak?
[14:36] - Nie, nie, to nie była płaszczka. To normalnie był-
[14:39] - Taki kształt zbliżony do płaszczki jakby.
[14:41] - Nie, nie, nie. To nie była płaszczka. To normalnie był tak jak. Nie wiem, jak się nazywa. Szczerze mówiąc jakby no nie interesuję się tak aż dogłębnie tymi wojskowymi militariami. Ale to był taki dron amerykański, tylko że bardziej smukły, dłuższy i z tego co pamiętam, to do dziś to jakby to mi nie umknie. Podejrzewam, że jakbym go samego zobaczył bez tego obiektu żarzącego się na, na złoto, to i tak bym go zapamiętał. Tylko że był matowy, nie miał żadnego oświetlenia, leciał nisko i leciał właśnie za tym obiektem, co się żarzył na złoto i całkowicie bezgłośnie oba obiekty leciały.
[15:16] - No to tak wygląda jakby ten drugi obiekt. Ten niby dron stosował jakąś nieudaną formę kamuflażu, skoro próbował być jakby niewidoczny, a jednak dało się go zauważyć.
[15:28] - Znaczy wie pan co mi się wydaje? Z mojej oceny to on nie był niewidoczny. On był po prostu pomalowany w taką matową. Ja to tak odebrałem, bo to była gdzieś godzina między dziewiątą a dziesiątą wieczorem. On był jakby był pomalowany na czarno, ale ponieważ było bezchmurne niebo, widać było gwiazdy. To on był widoczny. On się odcinał na tle nieba i on leciał sobie, że tak powiem bez. Zdziwiło mnie, że bezgłośnie, no bo ja go odebrałem jako drona, tylko że w ogóle nie było słychać żadnego dźwięku, że on leci za nim, ale leciał, jakby go śledził. I to tak wyglądało. Jakby pan chciał, to ja mogę na przykład podejść do pokoju, do mojego młodszego syna i on też może potwierdzić moją relację, tą z tym świecącym UFO, które widziałem.
Widzieliśmy razem obydwoje.
[16:11] - No, jeżeli syn wyraża taką chęć, to jak najbardziej. Natomiast no nie żebyśmy go tutaj prawda zmuszali do udziału w wywiadzie.
[16:17] - Nie, nie. Już idę do niego. Jesteśmy na głośnomówiącym. To jest pan Velios.
[16:23] - Dobry wieczór.
[16:24] - Dobry.
[16:25] - No, tutaj chodziło o potwierdzenie tej obserwacji, tego, tych obiektów. Dwóch. Tego, tego-
[16:32] - Jednego.
[16:33] - Tak.
[16:33] - Jednego. Tak były właśnie.
[16:36] - To dokładnie tak wyglądało jak taki dron amerykański, tak? Coś tego typu.
[16:40] - Nie, to bardziej wyglądało. Nie no, ja nie wiem, jak to powiedzieć. Ogólnie to nie widziałem. To bardziej była kula światła, co na początku leciała. No o której to było? Nie wiem. Wieczorem to było. No wieczorem. No i właśnie leciała normalnie po niebie. No i to widać, że to nie mogło być ludzkie, ponieważ to się no szybko leciało.
No i zatrzymało się od razu, że zero spowalniania. No to co?
[17:01] - A powiedz, jaka wielkość była średnicy?
[17:03] - Nie wiem. Tak na oko. Tak z punktu perspektywy naszej. No co z centymetr? Coś takiego.
[17:08] - No taka wielkość pozorna. Czyli to dosyć sporo, skoro udało się to tak wam zauważyć.
[17:14] - Tak właśnie. Ale widać, że to nie była gwiazda. No bo po pierwsze jaśniejsza. No i ruszało się. Po czym później, tak jak mówiłem. Co się stało? No zatrzymała się i zaczęła normalnie migać na czerwono i chyba biało czy jakoś- Na niebiesko. Ale ona się uniosła i ona się zminimalizowała do wielkości takiej super gwiazdki, po czym wisiała i obserwowaliśmy jakiś tam czas. Tak. No obserwowaliśmy.
Nic się prawie nie działo. Tam jeszcze były te błyski, jeszcze były. No takie na nie, na niebiesko, na czerwono. Ona gdzieś tam sobie świeciła i ten i, i tyle. I ja tylko po prostu jako ciekawostkę synowi .Zaprosiłem go do tej obserwacji, bo mu wcześniej już mówiłem, że takie rzeczy się zdarzają, takie rzeczy widzimy. On oczywiście nie wierzył.
[17:57] - No teraz uwierzyłem, teraz uwierzyłem.
[17:59] - No perspektywa się zmienia, prawda? W momencie, gdy sami jakby coś czujemy czy widzimy na własne oczy, prawda?
[18:06] - Tak właśnie to trzeba, to trzeba doświadczyć, żeby uwierzyć. Bo tak ogólnie no to, to jest, że ktoś mówi o takim czymś. No i to wow leci, że to ciężko w to uwierzyć, ale kiedy to się zobaczy, no to no jest różnica.
[18:18] - No zobaczenie na własne oczy takiego zjawiska też powoduje, że jakby pewna dziedzina związana z tym zjawiskiem, związana ogólnie z UFO, wchodzi do naszego, do naszego zakresu postrzegania, do naszej świadomości i dzięki temu łatwiej nam jest w przyszłości podobne jakby incydenty obserwować, prawda? Zauważać.
[18:38] - Mhm.
[18:39] - No dobrze, to tyle chyba.
[18:40] - Tak.
[18:41] - To chyba tyle.
[18:42] - Tak.
[18:43] - To jeszcze mam tutaj takie pytanie odnośnie tego wojskowego co pan wspominał o tym śladzie u niego na nodze. Czy on opisał jakoś bardziej szczegółowo okoliczności powstania, czy też odkrycia tych trójkątów na nodze?
[18:57] - Tak. To jest kuzyn mojej żony. On jest pułkownikiem w stanie spoczynku teraz aktualnie. To jest, że on jest dość wysokiej szarży. Brał udział w kilku misjach bojowych i on sam do mnie się zwrócił na wakacjach w Zakopanem, jak byliśmy, że mówi: "Pamiętasz jak mi mówiłeś, że..." bo ja mu opisywałem. Zresztą moja żona to widziała. Mój syn jeden i drugi starszy mi robił zdjęcia na tej opace, bo ja to odkryłem. Ja w ogóle nie wiedziałem, że coś takiego mam, że tam nie mam skóry. Mam wyciętą skórę w dwa trójkąty, jakby romb, tylko że podzielony cieniutką kreseczką tkanki mojej. I ja byłem w szoku, bo tam myłem się coś mi szczypało.
Ja mówię do mojej żony: "Weź zobacz, co ja tam mam na tej łopace". Ona mówi: "No nie masz skóry normalnie". I to było wielkości te trójkąty. Przekątnych tych trójkątów to miały wielkość powiedzmy siedem, osiem milimetrów. One były dość duże. To nie były jakieś malutkie maciupkie jakieś kropeczki, takie dość znaczące. I opowiadałem tą . Widziałem UFO taki tak, tak jak w odcinku piątym opisywałem, że pierwsze moje, moja, moja styczność z tym fenomenem to była taka, że widziałem dwa duże obiekty z balkonu z odległości powiedzmy dziesięciu metrów, ale duże to były. To znaczy, tak jak mówiłem, wielkości samochodu, czyli były doskonale widoczne. Były mega proste, nie miały jakichś tam mega światełek mieniących się, jakichś takich efektów świetlnych.
Nie. To były zwykłe, takie zielono-oliwkowe powiedzmy dwa obiekty. Wszystko mu opisałem i tak dalej. On mnie posłuchał, tam nie komentował. On mówi, że też wierzy w takie rzeczy, ale nie widział. Po czym z taką jak już spotkaliśmy się po kilku latach, no widzimy się często, ale powiedzmy spotkaliśmy się na wakacjach, to on z taką dziwną miną mi mówi: "Pamiętasz mówiłeś o tych ufitach co ich widziałeś i tak dalej. I później miałeś te tkanki pobrane?" I odwinął. To zobacz to. I odwinął mi kolano. Pokazał mi tam wycięty trójkącik.
Normalnie idealny, wycięty trójkącik. To był strupek. On mówi: "Ja w ogóle nie wiedziałem. Ja myślałem, że mam jakieś wrzody, ale zobaczyłem i oniemiałem". Ja mówię: "Ciesz się chłopie, że jakby nie byłeś świadkiem tego, co się działo w tym momencie, jak tą tkankę ci pobierali". Bo ja, ja bardzo mocno traumatycznie przeżyłem tą całą sytuację. Jak ich zobaczyłem na balkonie, tych ufitów, po czym zemdlałem. W ogóle wyparłem to. Myślałem, że to jest jakiś sen, że to jest nierzeczywiste, że to się nie mogło wydarzyć. Coś mi się wydawało.
Ale jak rano zobaczyłem, że na, na ręku, na prawej ręce przed ramieniem miałem mam takie dwa kółeczka wycięte i one były całkowicie białe, czyli tam jakby nie było skóry, była wycięta idealnie dookoła dwa kółeczka obok siebie. To tak się zdziwiłem i jak podrapałem to miejsce to zaswędziało mi i momentalnie mi podpłynęło to krwią i zaskorupiło się jako strupek. Ja mu to wszystko opowiadałem i on, on mi też pokazał jakby w rewanżu, że coś takiego mu się wydarzyło. No sam sobie skalpelem przecież nie wyciął na żywca kawałka skóry z kolana.
[22:02] - No po co miałby to robić, prawda?
[22:04] - No po co miałby to robić? Facet. Ja mam pięćdziesiąt jeden lat. On też ma pięćdziesiąt jeden lat. Mamy po dwójce dzieci, żony, udane życie i nie szukamy sensacji. Nie chcę ujawniać swoich danych gdzie mieszkam, ani występować w jakichś talk showach, tylko mówię, co mnie spotkało i co jego spotkało. Dlatego takie rzeczy się dzieją. Dlatego ja wiem, że pan się interesuje. Ja też się interesuję takimi rzeczami i no dzieje się. I on był taki wsz-wszokowany był tym, tą całą sytuacją.
[22:32] - To pokazuje, że takie rzeczy się potrafią dziać. W ogóle to jest dosyć znaczące, że potrafią się dziać takie rzeczy osobom bez względu na wykształcenie, bez względu na wykonywany zawód, na status społeczny, nawet wojskowym. Bo rozumiem, rozumiem, że on tam nie pamięta jakby okoliczności, w których-
[22:52] - Nie. Pamiętam, że się źle czuł. Mówił mi, że był przeziębiony, źle się czuł. Pamiętam z tego, co mi mówi jego relacja, że się spocił, że w nocy źle spał i wstał rano i nie to, że go zaszczypało go kolano. Tak jakby piżama dotknęła tego miejsca i zaszczypało go kolano. I zobaczył. Patrzy. No nie. No trójkąt wycięty. On podejrzewam, że on to zlekceważył.
Gdybym wcześniej mu nie powiedział, że takie rzeczy mają miejsce i no mogą, no występują, co nie? Ja, ja też nie jestem przekonany. Nie wiem, jak to się stało, w jakich okoli-- ja też nie wiem, w jakich okolicznościach u mnie pobrali tą tkankę. Wycięli. Ale jak obudziłem się, to ja nie miałem świadomośc-- nawet jak się myłem z samego rana, brałem prysznic to myłem łopatkę. Ledwo tam sięgałem gdzieś ręką, to czułem, że mnie coś tam szczypie. Myślałem, że jakiś wyprysk skin-- on tak samo. To jest to samo.Bez świadomości, bez niczego i tak dalej.
[23:47] - A panowie mieliście jakieś takie objawy, powiedzmy przypominające reakcje na przeziębienie? Takie jakieś osłabienie czy coś tego typu?
[23:55] - On miał, ja nie.
[23:56] - A to tak-
[23:57] - On miał.
[23:57] - Taki objaw podobny troszkę do reakcji alergicznej po ukąszeniu przez pluskwy. Oczywiście tutaj bierzemy poprawkę na to, że pluskwy nie mają takich zdolności, powiedzmy chirurgicznych, prawda?
[24:09] - Nie mają.
[24:09] - Żeby trójkąty wycinać.
[24:10] - Ale te trójkąty były dość duże, widoczne. To nie jest tak, proszę pana, że pluskwa. Ja wiem, jak patrzyłem sobie w internecie pluskowość to są takie punkciki, a to, to nie były punkciki.
[24:20] - No niestety też się, też zdążyłem się w tym roku przekonać na własnej skórze jak gryzą pluskwy i zdecydowanie to nie były trójkąty.
[24:27] - No nie były. Właśnie o to chodzi, że no wie pan, ja po tym co widziałem, to tak niewiele mnie już może zdziwić, tylko tak sygnalizuję, że on mi to powiedział i ja w ogóle go nie zachęcałem już do rozmowy, bo to było rok wcześniej, jak się widzieliśmy na święta i sam wyszedł z inicjatywą, że mi to pokazał. Tylko mówi: "Nie, nie mów dziewczynom, bo się będą śmiały", bo on też wie, że to są takie tematy ciężkie do wytłumaczenia. No i ewidentnie widziałem, że po prostu ma usuniętą skórę na kolanie. Gdzie to nie jest jakaś tam delikatna skóra, żeby mógł sobie... A mało tego, jakby na przykład ja tak analizowa- analizowaliśmy razem i tak mówię: "jak na przykład byś upadł, byś se stłukł, zdrapał tą skórę, załóżmy w trójkąt, powiedzmy. No dobrze, jakoś by się to się stało, to miałbyś nie dość, że otarcie dookoła, zasinienie jakieś lekkie i opuchnięcie, tak?" On mówi: "No tak", a ja tu tego nie widzę. Nie widziałem żadnego opuchnięcia na tym kolanie, tylko po prostu tak, jakby ktoś wyciął tą skórę. Wiecie, po prostu usunął tkanki i tyle. I tak samo miałem ja.
Nie miałem żadnej opuchlizny, jakby ktoś to zdezynfekował, później to schłodził, żeby nie było żadnej opuchlizny, żadnego stanu zapalnego i tak dalej, i tak dalej.
[25:34] - A ile mniej więcej czasu minęło w tamtym momencie od... Mówił w ogóle kiedy, kiedy to, to wystąpiło? Kiedy to odkrył ten ślad u siebie?
[25:44] - Tak, tak. Jak widzieliśmy się powiedzmy piętnastego lipca, szesnastego lipca, powiedzmy było równo piętnastego, piętnastego lipca, to widzieliśmy się dwa, trzy dni po tym fakcie. To znaczy po, po no spotkaliśmy się, umówiliśmy się tam, tam mieliśmy wynajęte domki i tak dalej. To było jeszcze świeże, to było czerwone, powiedzmy, jakby ten strop był świeży i to było dwa, trzy dni wcześniej.
[26:09] - No czyli świeża sprawa, krótko mówiąc. No i dosyć też kłopotliwa w dzieleniu się, że to tak ujmę ze względu na wykonywany przez niego zawód, prawda?
[26:19] - No tak, to znaczy on już teraz nie jest żołnierzem zawodowym, bo jest w stanie spoczynku, ale on by na to nie zwrócił uwagi podejrzewam, gdybym mu tego nie opowiedział tej mojej historii, co mi się wydarzyło i zbagatelizowałby. Tylko że ja jestem już wyczulony na tego typu rzeczy po tym, co widziałem i no co mam powiedzieć? Mogę tylko jakby powiedzieć tylko jedną taką sytuację jeszcze miałem. Znaczy miałem kilka, ale powiedzmy dobrze, to ta jest taka niezbyt spektakularna, ale na przykład siedziałem na balkonie, paliłem papierosa i na przykład widziałem jeszcze taką sytuację, że siedziałem z żoną i mówię: "Zobacz, satelita leci", bo leciała taka gwiazda. Często te satelity lecą, one lecą po jakiejś tam elipsie czy po odcinku prostym i tak dalej, bo mamy balkony nie, nie osłonięte. I co zwróciło moją uwagę i mojej żony? Mówię: "Ty, zwróć uwagę na to." Ta gwiazda, ta satelita leciała sobie i ona w pewnym momencie się gwałtownie zatrzymała, po czym zawróciła kawałek, poleciała w bok pod kątem prostym. Wróciła i jeszcze raz odleciała. I jeszcze raz. Tak ze trzy razy odleciała.
Zatrzymała się i stała. I ja sobie tak uzmysłowiłem. Ja mówię: "spójrz na to, przecież to jest satelity lecą po elipsie, a-a nie mogą się tak gwałtownie zatrzymać, jak lecą na, na takiej wysokości". No bo to wyglądało jak malutka gwiazdka. To powiedzmy z tych moich obserwacji, które miałem okazję w swoim życiu widzieć, to była najmniej spektakularna rzecz. Ale zdziwiło mnie to, że ta gwiazda ona skręciła pod kątem prostym. To raz. Dwa wróciła, odleciała, wróciła, odleciała, wróciła z taką samą prędkością, jaką leciała. Tak jak satelita, bo ja to odebrałem jako satelitę. Tylko że jakby ten sposób, w jaki ona wykonywała ten manewr, to dla mnie to po prostu ja mówię: "No jak pod kątem prostym?".
I to tylko tyle, co mam do powiedzenia.
[28:09] - No można by jeszcze tutaj brać pod uwagę opcję pod tytułem dron. Tylko że dron musiałby to było- byłoby widać, że w pewnym momencie musi już zawijać, że tak powiem, do bazy, bo mu się tam bateria może wyczerpać.
[28:22] - Ale na takiej wysokości to wyglądało jak gwiazda. No jak pan spojrzy na gwiazdy w nocy-
[28:27] - Czyli za wysoko.
[28:28] - To wyglądało jak gwiazda. To było mniej więcej na tej wysokości i ja odebrałem to, jak widzę często satelity, jak lecą takie gwiazdki, ono sobie leci gdzieś tam leci, leci, leci, aż w końcu zniknie za horyzontem. Ale to jedyne co mnie zdziwiło. Mówiłem to koleżance z pracy, że no nie wydaje mi się, że to była satelita, no bo to przecież satelity lecą po jakimś tam łuku i nie zwalniają. Mało tego, ona nie tylko, że zwolniła, ona po prostu stanęła w miejscu, cofnęła się i tak dalej, i tak dalej. Poza tym widziałem drony w swoim życiu. U nas puszczają chłopaki drony i wiem, jak wyglądają. To nie była ta wysokość ani no to, to nie było to.
[29:07] - No niby są drony, które potrafią troszeczkę na wyższych wysokościach operować. No tylko że to nie są drony, które no tak zwykły Kowalski mógłby sobie pozwolić, prawda?
[29:18] - To może jakiś wojskowy to był obiekt, ale dla mnie to był wygląd gwiazdy. Leciały jak gwiazda, powiedzmy jak satelita. Bo często widuję tutaj sobie jak patrzę w niebo, a często patrzę w niebo, no to lecą. No z takich rzeczy, które mi się ostatnio wydarzyły. Chciałbym się podzielić, nawiązać do tego odcinka poprzedniego, że to był jednak mój syn. To nie był żaden ufita. Czyli ja nie mam jakiejś paranoi w sensie takim, że wszędzie widzę ufoludków.No bo to tak nie jest, tylko że tak ja chciałem się podzielić jakimiś tam moimi spostrzeżeniami i tak dalej. Ale najważniejsze było dla mnie to, że kuzyn mojej żony właśnie też coś takiego miał na kolanie, tak jak ja na łopatce. Tylko, że mniejsze, trochę mniejsze, połowę mniejsze powiedzmy, ale dość doskonale widoczne, że to był kształt jak kształtem kąta wycięty i tak dalej, i tak dalej. I zastanawiam się.
I on się mnie pyta: "Ale po co to? Kto to wziął?" Ja mówię, że nie mam pojęcia, ale ktoś musiał wejść do twojego mieszkania po prostu to usunąć z kolana tą tkankę. Ale dlaczego? Ja mówię: "No, słyszałem takie teorie spiskowe, że takie rzeczy pobierają. Oczywiście to może być science fiction, to nie musi mieć wcale być zgodne z prawdą. To są moje przypuszczenia, ale tak słyszałem, że komuś to może być potrzebne do czegoś. Być może nie człowiekowi, może człowiekowi. Ale tak się zastanawiam, jacy ludzie mogliby wejść, uśpić całą rodzinę, pobrać mi te tkanki. Zero krwi dookoła, żadnej krwi, ani na piżamie, ani na prześcieradle. Po prostu usunięte jest, zagojone jest elegancko.
Nie wiadomo jak. Nie wiadomo co. Nie wiadomo kiedy. No to takie dziwne jest.
[30:50] - No to by przecież było słychać. I to nie tylko tak, że rodzina by słyszała, ale na przykład sąsiedzi również mogliby coś zauważyć, prawda?
[30:58] - Mogliby. No bo to jest blok, ale no nie mam pojęcia, jak to się wszystko odbyło. Dlaczego? Po co? Tylko tak panu relacjonuję to, co się dowiedziałem i, i tyle. No to, to tylko chciałem powiedzieć.
[31:10] - No, tutaj też jest taka, takim ważnym szczegółem jest ta reakcja jego organizmu na to, na to takie uczucie osłabienia, coś typu przeziębienie, prawda?
[31:22] - No taki był osłabiony, spocony, źle, źle się czuł. No z tego, co mi mówił. Ja panu mówię tak jak, tak jak on powiedział. Nie, nie dodaję, nie ujmuję. Tylko no nie mogę więcej powiedzieć na ten temat. No tylko tyle, co mi powiedział. To jest gość stabilny emocjonalnie i tak dalej, i tak dalej. To jest normalnie taki po prostu facet tak jak i ja. Ale był w lekkim szoku. Widziałem tą jego minę, taki był...
[31:47] - No właśnie jak on, jak-jaka była jego reakcja w momencie, jak wyglądał ogólnie mówiąc, w momencie relacjonowania tego?
[31:56] - Był zniesmaczony lekko. Miał taką, miał taki wyraz twarzy, jak był zniesmaczony, zdziwiony, lekko zaniepokojony. Taki był. To była taka mieszanina uczuć na jego twarzy. I ja mówię: "Mówiłem ci, ja ci mówiłem", ale ja ci wiesz, ja mu mówiłem: "Ja ci wierzę. Tylko że jak się samemu z tym zetkniesz, to, to, to jest całkiem inaczej". Ja mówię: "No wiem", ale ja mówię: "Cierpię chłopie, że się nie obudziłeś, jak to miałeś wykonywane na własnym ciele. Bo nie wiem, jak byś zareagował". Tak mu powiedziałem, bo ja na przykład, jak zobaczyłem tych ufitów na balkonie, to, to ja, ja chciałem krzyczeć. To była jedyna taka moja reakcja.
To zbierałem się do krzyku. Otworzyłem szeroko oczy i momentalnie chciałem krzyczeć, ale momentalnie jakby, no nie wiem. Zemdlałem w tym momencie. Zemdlałem, jakby mnie uśpili. Nie wiem. Nie pamiętam dalej nic. Poza tym chciałem to wyprzeć. Poszedłem do mojego starszego syna. On wtedy miał piętnaście lat. Teraz tyle co mniej więcej mój młodszy.
I mówię: "Wiesz co, miałem taki dziwny sen, że no nie uwierzysz mi. Śniło mi się, że stało trzech ufitów na balkonie i jeden podniósł rękę. Ja panu powiem to była lewa ręka. To była lewa ręka. No bo jak stał, to ja widziałem, że to jest prawa, ale on, ja leżałem na jakby na boku. To jak spojrzałem na nich, to, to była lewa ręka. Pamiętam te palce, te, te, te. Ich wygląd wszystko doskonale. Po czym zemdlałem. Byłem w szoku.
Chciałem krzyczeć i zbagatelizowałem to. Pomyślałem, że to jakiś sen. Ale zobaczyłem właśnie te dwa ślady na ręku i mówię: "Ty, zobacz, on mi po prostu ja tu nie mam skóry normalnie. Zobacz, to białe jest. Przecież to jest usunięte milimetr w głąb, te dwa kółeczka obok siebie" i podrapałem. Bałem się tego podrapać, bo myślałem, że mnie będzie mnie bolało, no bo to tam nie było skóry. Swędziało mnie tylko. Momentalnie napłynęła mi krew, w tym momencie jakby wyrównała się z poziomem tkanki skóry i, i tyle. Żadnego krwawienia, nic nie pociekło dalej, tylko się wypełniło krwią i zastygło i się zagoiło. Mam takie jak się opalę to mam takie dwa białe ślady delikatne na przedramieniu i cała moja opowieść.
[34:04] - Czyli tak jakby te dwa ślady nie reagowały na promienie słoneczne na opalaniu.
[34:08] - Na promienie słoneczne. A jak podrapałem paznokciem normalnie wewnątrz, tam po prostu podrapałem paznokciem. Byłem taki nie wiem, no chciałem się przekonać, jak to tam co. Czy to boli, czy nie boli? No to nie bolało w ogóle nic. Tak jakby to było znieczulone. Zaskwędziało tylko i tyle.
[34:23] - No tutaj też ważne jest to, że to jest zawsze takie dosyć trudne przeżycie do relacjonowania dla osoby, która czegoś takiego doświadczyła. Panu pewnie troszeczkę czasu zajęło jakby przegryzienie się z tym tematem, otwarcie się, żeby komuś to opowiedzieć.
[34:37] - Koło dziesięciu lat. Koło dziesięciu lat mi to zajęło, żeby, żeby się tym podzielić. Bo wie pan co? To jest tak, że, że znaczy zrobiło na mnie wrażenie to UFO, te dwa pojazdy, o których opisywałem. Widziałem je dokładnie i tak dalej. To była interakcja, bo ja, wie pan co, to było głupie, ale ja pomachałem im rękami. Normalnie po prostu skrzyżowałem ręce, tak jak do samolotu się macha. Pomachałem im i oni odpowiedzieli mi światełkami. Czyli na, na, na powierzchni tych pojazdów, tych UFO one były całkowicie proste, zielonkawe, takie szaro-zielonkawe. Nie miały żadnych fajerwerków, normalnie sobie leciały powolutku.
Były dość duże, dobrze widoczne. One mi odpowiedziały światełkami. To one na mnie zrobiły takiego wrażenia jak to spotkanie to bed-bedroom visitors właśnie w salonie, jak spałem. To był dla mnie ciężki szok. Ja jakby no do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć tak do końca. Już emocje zeszły, wszystko jest okej, ale powiem panu, że nie chciałbym powtórzyć całej akcji. Tam to czy widzę kulkę świecącą z synem czy, czy z żoną, to jakby to jest fajnie, jest okej, leci sobie, jest luz. Ale takich akcji to nie. Tak samo rozmawiałem z innym kolegąOpowiadałem mu o tym. On koniecznie chciałby to zobaczyć.
Ja mówię nie chciałbyś. Uwierz mi.
[35:49] - Uważaj, o co prosisz.
[35:50] - No ja mówię uważaj, na co prosisz, bo nie chciałbyś. Uwierz mi, to jest tak duży szok, niedowierzanie, stres duży, że po prostu ciężko się z tego ogarnąć.
[35:59] - No też dla tego wojskowego to musiało być dosyć trudne jakby przegryzienie się z tym tematem, bo wojskowi to, to są jednak też tacy, można powiedzieć, twardziele mają, można się domyślać, ugruntowany mocno, że tak powiem, zawodowo ugruntowany pogląd na świat. A tu nagle doświadczają taki wojskowy doświadcza czegoś, co jakby wykracza poza wszystko, co widział w życiu.
[36:24] - Tak. I wie pan co? Powiem panu tak opisywał mi ten, ten kuzyn. Nie będę podawał jego imienia, albo, że już podałem.
[36:31] - No podał pan, ale tutaj sobie pozaznaczałem, żeby to powycinać. Tak dla bezpieczeństwa.
[36:37] - Tak. To wie pan co? Taki człowiek, który jest prześwietlany, jest badany psychologicznie i tak dalej, pod różnymi, że tak powiem, na lewo i prawo go żartują, to że tak powiem, zaburzyło mu to całkowicie jego. On wziął pod uwagę to, co ja mówię, że nie kłamie. A jak go spotkało to, czego doświadczył, to taki mały trójkącik tylko wycięty z kolana. Ale chwileczkę, chwileczkę, to jest moje ciało. Jak to się stało? Dlaczego to się stało? Nie ma żadnego stłuczenia, jest tylko usunięta tkanka i jakby zagotowało mu się w głowie. I ja uważam go za wiarygodnego świadka tego zdarzenia.
Zresztą widziałem to na własne oczy. Jego córka też to widziała. Ona się zaczęła śmiać. Młodzi to tam. No jakie UFO? Nie ma żadnego UFO. Tam UFO nie istnieje.
[37:20] - Na pewnie sobie od poduszki w nocy zrobił, prawda?
[37:23] - Tak. No on mówi jak to w pościeli mi to się stało? No ale nie chciała tego słuchać. Ale powiem panu, że to było dla niego jakieś tam przeżycie. No bo tak samo jak i dla mnie te, te, te, te dwa trójkąty, które miałem na łopatce w niedostępnym miejscu, to też dla mnie było przeżycie. No mówię, jak to chwila, to musiał ktoś być w mieszkaniu. Zamki pozamykane, drzwi pozamykane, wszyscy śpią. Budzimy się razem. Wszystko jest okej. Ja mam tkanek na łopatce.
Jak to? Wie pan, to nie są jakieś takie fajne rzeczy. Miłe. I człowiekowi zaczynają różne myśli przychodzić do głowy. No chwileczkę, chwileczkę, coś tu jest nie tak. Jak to jest możliwe? Wszystko rozumiem. No ale są takie rzeczy, że ciężko to w ogóle ogarnąć. I on też miał taką minę, jakby jakbym widział dziesięciolatka, dwunastolatka, jakby mu coś się stało. To takie emocje, jakby takie zmieszanie emocji na twarzy.
Jak to? On dorosły mężczyzna w boju powiedzmy brał udział i tak dalej, i tak dalej. Takie rzeczy się dzieją. Jak to jemu żołnierzowi? A tu nagle takie coś.
[38:23] - Poważnemu człowiekowi.
[38:24] - No tak, wie pan, to ciężko to jakoś tam. Ja tego nie og-- znaczy ogarniam na tyle, ile mogę, ile muszę, ale nie chciałbym, żeby jakieś takie rzeczy mi się działy dalej i tak dalej, i tak dalej, ale wiem, śledzę, jakby słucham Radio Paranormalium. Piotrasielew Jasia opowiada o tych rzeczach, co się dzieje w Stanach, o tych ujawnienia UFO i tak dalej, i tak dalej. Wie pan, no, kiedyś to jeszcze z dziesięć, piętnaście lat temu to się z tego wszyscy śmiali. No wiadomo, szur, foliowa czapeczka i tak dalej, i tak dalej, a teraz już jakby w innym świetle, w innej optyce to widzimy wszystko. Zresztą nie ma tam.
[38:56] - No następuje to takie powolne otwieranie ogółu społeczeństwa na te tematy. No tylko że to jeszcze troszeczkę czasu, troszkę wody w rzece upłynie, zanim ludzie jakby zmienią całkowicie swoje podejście do tych, do tych tematów ufologicznych.
[39:12] - No tak, mi tam szczerze mówiąc nie za bardzo. Znaczy powiedzmy no zależy mi na tym, żeby żebyśmy wiedzieli, o co tu chodzi, jak to wszystko jest, ale nie mam jakiegoś parcia, żeby każdemu mojemu znajomemu, przyjacielowi udowadniać, że to jest. No bo, no bo to każdy musi się przekonać na własnej skórze. Mam nadzieję, że nie będzie musiał się przekonywać i tak dalej, i tak dalej, jak to tam wygląda ta cała sytuacja z tymi ufitami.
[39:38] - Tutaj dużo takich rozmów też część opublikowałem, część jeszcze nie opublikowałem. Chociażby z takimi przedstawicielami zawodów wymagających szczególnego zaufania jak kierowcy ciężarówek. Oni też przechodzą testy psychotechniczne, regularne. Też mam rozmowę z chociażby z policjantami aktywnymi jeszcze w służbie, z ochroniarzami. Ludzie, od których oczekuje się szczególnego poziomu zaufania też czy czegoś takiego. Różnych takich rzeczy doświadczają także.
[40:10] - No dzwonię do pana dlatego. Znaczy pan dzwoni do mnie dlatego. I ja też jakby chciałem opowiedzieć ciąg dalszy tej historii w odniesieniu do tego, co mi się wydarzyło. Że to nie jest tak, że tylko mi się to wydarzyło, że ja tylko mam takie miałem takie właśnie takie dziwne zdarzenie z tym ubetkniętych tkanek, ale też ludzie, którzy ja mogę się wydawać mało wiarygodny. No ale gość, który państwo mu zaufało, no był na misjach wojskowych, jest całkowicie twardo stąpającym gościem po ziemi. Ja też zresztą. Ale no to takie zmieszanie na tego jego twarzy to bezcenne. Nie zapomnę do końca życia i będziemy się z tego śmiali jeszcze mam nadzieję, że będziemy się z tego śmiali jeszcze długo. I mam nadzieję, że nic takiego już więcej mi się nie wydarzy. No bo to nie są fajne rzeczy.
No bo to jest wie pan, to jest coś takiego. Nie był pan w takiej sytuacji, że nie życzę, że wie pan, budzi się noc, ktoś musiał wejść, ktoś musiał pobrać te tkanki, ktoś musiał wyjść, zamknąć zamki bądź drzwi balkonowe, bądź okno, bądź cokolwiek, albo nie wiem, nie widzę jakiegoś innego wytłumaczenia tej całej sytuacji. Mało tego, nie było żadnej krwi, nic. Ani na piżamie, ani nic. Spodnie miał odwinie- miał zawinięte tak jak miał. Czyli obudził się w takim stanie, w jakim nie zaobserwował żadnych jakichś takich no wie pan, no wiadomo, natnie się tą skórę, to ta tkanka to trzeba przełożyć opatrunek bądź popsikać czymś. No nie wiem, no zabezpieczyć to w jakiś sposób, żeby ta krew nie leciała. No to nic, żadnych śladów nie ma. Nie ma skóry, nie ma tkanek. Tak samo jak i u mnie żadnej krwi na koszulce, bo spałem w piżamie, powiedzmy w takiej koszulce.
To też to takie wie pan, to jest takie dziwne. I ja, ja tylko pamiętam, że nie czułem się źle, tylko taki lekko skołowany po tamtym, po tamtym incydencie z tymi ufitami. Tak samo byłem skołowany na maksa. Po tam, jak straciłem przytomność, to pamiętam, że byłem. Ja to tak powiedziałem, że tak jakbym wypił dużo, dużo wódki. Czułem się nie tyle, że skacowany głowa mnie bolała, tylko całkowicie skołowany. Nie byłem w stanie, jakby taki byłem. Nie.
[42:14] - Tak jakby świeżo pana, że tak powiem, uderzyło tak.
[42:18] - No tak. I wie pan, no ja po prostu ja to wyparłem. To nie to, że ja po prostu byłem przekonany, że ja ich widziałem, chociaż ich widziałem. Tylko że moja psychika, moja świadomość to było coś takiego, że ja to odebrałem jako sen, że to, to się nie mogło wydarzyć naprawdę, że ja ich widziałem. Ja zemdlałem. To był dla mnie ciężki szok. Chciałem krzyczeć. Ja to wszystko pamiętam. To nie to, że tego nie pamiętam, że sobie to wymyśliłem, tylko to był dla mnie. Ja mówięMówię synek.
Po prostu miałem taki sen, bo jakoś starałem się jakoś to nie wiem, wytłumaczyć sobie w sensie takim, że no, że takie rzeczy się nie zdarzają. No wiadomo, to UFO co widziałem i tak dalej. Później, następnego dnia co widziałem to UFO, te dwa pojazdy to tak jak mówiłem, opowiedziałem w odcinku piątym, że kot w pewnym momencie zaczął biegać. Tak się rozpędził i tak zaczął biegać dookoła pokoju, że w końcu z tej prędkości, że zaczął biegać po ścianach, po kanapie, po ścianach tak jak koty. Ale zaczął szaleć. Ja mówię coś się dzieje. Ja mówię chodź. I ja mówię być może zobaczymy UFO też dziś. Znaczy razem zobaczymy, bo ja widziałem wczoraj, bo mu opowiedziałem o tej całej sytuacji i wyszliśmy. No i faktycznie leciała ta kulka, żeby nam się nie wydawało, to ja mówię wyciągaj telefon czy ja wyciągnąłem?
Ja wyciągnąłem telefon. Ja mówię jest dobra, nagrywamy, żebyśmy nie myśleli, że to nam się wydawało. Nagraliśmy ten punkcik. No bo to w telefonie to już jeszcze to było tyle lat temu, to ten to był taki. To już nie było wielkości, powiedzmy pół centymetra, tak jak my to widzieliśmy, tylko to było dwa, trzy milimetry, taki czarny punkcik, ale ta sama trajektoria lotu i nasze komentarze, że to jest helikopter. No nie ma stateczniki jakieś ma jakieś jakieś śmigło, które się. No nie, no to, to jest UFO i to poleciało. To, to też jest dużo, że, że jakby mieliśmy to na telefonie, a to zgrywałem mu na komputer. No wiadomo, komputer się spalił po jakimś czasie czy tam się zużył i to wyrzucił. Ale to, to nie jest istotne, bo nie chodzi o to, żeby to medialnie nagłośnić w sensie, żeby to ludzie mogli to sobie zobaczyć, bo takich filmów jest dużo i dużo ludzi ma takie, takie doświadczenia, tylko chodzi o to, co my przeżyliśmy i jak to odebraliśmy i tak dalej, i tak dalej.
[44:22] - No też dzisiaj DMP podejrzewam dużo, dużo osób na taki film machnęłoby ręką, że przecież można sobie wszystko praktycznie wyprodukować. Także chyba większą, większą przynajmniej w moim odczuciu większą wartość mają relacje. Po prostu to, co świadkowie opowiadają. Szczególnie, że kiedy świadków jest więcej niż jeden, prawda?
[44:44] - No tak i to właśnie, to też jest to. I tak samo z Nikodemem to samo ja też, bo ja tą taką kulkę widziałem z sypialni, tylko że dużo jaśniejszą, ale też w tej samej wielkości. Ale minęło dwa, trzy tygodnie i mieliśmy okazję zaobserwować taki obiekt we dwóch. Ja mówię zobacz to ciekawostka, zobacz, popatrz sobie. I co ty? Co ty myślisz na ten temat? On mówi ja tak, tak. Zobacz, to jest UFO i tak dalej, i tak dalej. Ja mówię tylko pokazałem ci to dlatego, żebyś po prostu nie wątpił. Tak jak ci mówiłem, ty się śmiałeś ze mnie.
Wyśmiewałeś, że takie rzeczy nie istnieją i tak dalej, bo mega sceptykiem. No ale tak jak panu powiedział, że musiał zobaczyć. Musiał zobaczyć sam się przekonać, żeby ten, żeby, żeby jakoś w to uwierzyć. No i to mnie buduje, bo no wie pan, takie rzeczy się zdarzają, a ja dużo tego widzę, no bo dużo tego widzę. Tak jak mówiłem już wcześniej, jestem ekstrasensem. Jeszcze tylko panu dodam na przykład, że ja mam dużo takich ostrzeżeń w swoim życiu. To może zabrzmi śmiesznie, może niepoważnie, ale miałem taką akcję, bo dużo mam takich myśli, że to jakby to nie są moje myśli, tak jak mówiłem, że ja czuję, że to jest co innego. Ale miałem taką akcję w pracy. Może to śmieszne, może nie. Może nikogo to nie zainteresuje, może będą komentarze nieprzyjemne, ale powiem, że to jest takie zweryfikowane, powiedzmy na maksa, w tym sensie, że była taka akcja.
Ja, ja nie mówię, że słyszę wszystkie myśli, że ten nadpokój mi się przejawia innych ludzi, ale miałem taką akcję, że poczułem coś takiego. Poczułem taką myśl w głowie, taką dość intensywną i tak aż w końcu poczułem, że moja koleżanka z pracy chce się zwolnić. Czyli ona o tym musiała intensywnie myśleć i to jakby chodziło jej po głowie. Ja to wyłapałem, bo tak jak mówiłem, ja mam-
[46:18] - No wyłapał pan temat telepatycznie tak na tej zasadzie.
[46:23] - Tak, telepatycznie. To nie to, że słyszałem głos. Ktoś do mnie mówił w głowie takie echo jak w wiatrze. Czy nie? Nie. Ja poczułem tą myśl. I tak aż sobie odpowiedziałem chce się zwolnić? Do siebie tak odpowiedziałem. Minęło kilka dni. Mój szef do mnie mówi coś tam gadaliśmy na jakieś sprawy i mówi wygadał się.
Po prostu się wygadał. Klapnął językiem, że się zwalnia, pani się zwalnia. I tak złapał się za język i mówi a to jest tajemnica, . Nikomu o tym nie mów, bo ona prosiła mnie, żeby nikomu o tym nie mówić. To taka sytuacja i ja jakby konfrontując to. A to nie jest moja pierwsza taka, taka akcja, bo też miałem takie akcje, że postawiłem. To jest prozaiczne, to jest śmieszne. Postawiłem źle samochód delikatnie na, na pasach, delikatnie, powiedzmy na tej linii, która poprzedza pasy, to postawiłem kołami i dochodziłem do pracy i mówię no stoi ten samochód. Co stoją tak samochody na osiedlu? Wszędzie tak stoją.
Dobrze, idę do pracy i miałem coś takiego, jakby poczułem taką myśl, takie wewnętrzne coś, że przestaw ten samochód. I tak aż do siebie powiedziałem. Mówię dobrze, niech stoi do siebie tak. Czasami ludzie mówią do siebie, ja tak mówię, czasami coś tam mówi. Ja niech se stoi, przecież nic się nie stanie. Za godzinę telefon od od mojej żony mówi musisz przestawić samochód. Straż miejska mandat ci wlepiła, będą holować samochód osiemset złotych, bo ten, bo nie może stać. Ktoś zadzwonił po prostu i ten. I ja leciałem z pracy niedaleko mam. Przyleciałem do domu na nogach i przestawiłem ten samochód.
Skończyło się sto złotych mandatem, jednym punktem karnym czy dwoma. Jednym chyba nawet już nie pamiętam, ale jakoś tam niewielka była szkoda z tego wszystkiego. I wie pan, to takie nie wiem, czy to spotkanie z tym UFO jakby wyzwoliło we mnie takie, że tak powiem, dość mocne, no, takie właściwości tego mojego mózgu, że i to już nawet nie chcę o innych rzeczach mówić, ale to takie dwa, takie, takie powiedzmy śmieszne, humorystyczne zdarzenia z mojego życia, które pozwalają mi, że na przykład potrafię złapać. To znaczy wie pan co? Ja nie w ten sposób jak ja, jak pan Jackowski, że się skupiam na kimś i powiedzmy wyłowię jakiegoś czy tam zlokalizuje jakieś ciało. Nie, to nie o to chodzi, bo ja nie chcę w ten sposób funkcjonować, ale czasami mam takie właśnie takie na przykład jakieś zagrożenie jest-
[48:34] - No tak jest to jakby poza pana kontrolą, tak? Takie przypadkowe odbieranie pewnych informacji.
[48:39] - Tak, przypadkowe. Nie skupiam się na tym, jakby nie idę w tym kierunku, bo nie zależ-że szczerze mówiąc nie mam takich skłonności ani takiej natury, żeby na przykład, yy, kogoś inwigilować, śledzić, zaglądać komuś w głowę. Nie, nic. To jakby to nie, nie le-, nie le-, nie leży w mojej naturze, ale na przykład takie rzeczy mi się zdarzają. Nie, nie mówię o tym, żeby ludzie wiedzieli, że to coś takiego jakby funkcjonuje i takie rzeczy się zdarzają i ludzie mają takie właśnie takie, takie dziwne, dziwne zdarzenia. To są też takie, takie typowo mocne, mocne rzeczy.
[49:12] - No często tak się zdarza w przypadku osób, które mają za sobą jakieś powiedzmy mistyczne czy też paranormalne doświadczenie, tak? Że jakby uruchamia się ta klapka w głowie, pewna, pewna wajcha jakby się przestawia i dostajemy, zaczynamy otrzymywać jakieś takie przekazy telepatyczne odnośnie sytuacji, które mogą się w niedalekiej przyszłości wydarzyć, czy też sytuacji. Od-odbieramy na przykład przypadkowo myśli naszych bliskich, znajomych, prawda?
[49:40] - Tak. Ja na przykład już nie mówię o tym, że na przykład, bo każdy, większość ludzi tak ma, że na przykład moja żona chce do mnie dzwonić, ja o niej pomyślę i dzwoni telefon. To większość ludzi to ma. Ja wiem o tym, ale jeżeli na przykład to jest, ja czuję tą myśl, czuję, wie pan, ale to, to nie jest tak, że ktoś sobie tam coś pomyśli i przejdzie i tak dalej jakiś przechodzień. Nie. To musi być mocna, skupiona myśl, taka intensywna, bo wiem, że ta dziewczyna się stresowała tą całą sytuacją i ona myślała o tym długo. Myślała, no bo chciała się zwolnić, zmienić pracę. To wiąże się ze stresem, z napięciem, z jakimś ciągłym ustawicznym myśleniem na jakimś tam, powiedzmy, napięciu emocjonalnym. To ja, ja to, ja to złapałem, ja to wyłapałem i aż się zdziwiłem. Ja tam miałem potwierdzenie, to jakby nie zależy mi na tym, żeby to komuś udowadniać, że tak jest.
Tylko no miałem takie zdarzenie i o tym mówię, że coś takiego się wydarzyło i jakby ja to, ja to odebrałem. To jest tylko jedno z takich rzeczy, było tam-- już nie chcę mówić, ale wiem, że to mam. Wiem, że tak funkcjonuję i to tak działa. To działa w bardzo prosty sposób i mało tego, to mi się wydaje. Nie wiem, czy to można wyćwiczyć. Wydaje mi się, że nie. Wydaje mi się, że tego nie można. To się ma albo się nie ma.
[50:51] - Znaczy niby można tam ćwiczyć stosując jakieś techniki medytacyjne chociażby, ale to wymaga czasu i nie każdemu się chce, a niektórzy tak po prostu mają naturalnie jakby tak.
[51:02] - No ja na przykład miałem coś takiego, ale nie tak mocno, jak mam w tej chwili i na przykład jeżeli coś ma się dziać złego w mojej rodzinie, to albo mam sny, albo mam jakieś skojarzenia, albo czuję wewnętrznie, że na przykład coś się wydarzy, albo na przykład jestem przekonany, gdzie wszyscy inni mówią, że będzie źle. Ja mówię, że będzie dobrze i jest dobrze. Jakby nabrałem takiej pewności w moim życiu, że zaufałem temu fenomenowi. No bo nie wiem, jak to nazwać. Nie umiem tego jakby opowiedzieć. Ale tak jak mówiłem już wcześniej, miałem taką sytuację, żona jest świadkiem, cała moja rodzina jest świadkiem, że mój teść miał sepsę, leżał otworzony miał-- widziałem to zresztą. No był otwarty, miał niewydolność wielonarządową i lekarze dawali mu trzy setne procent. Trzy setne procent ludzi przeżywa taki stan. Czyli generalnie gościu już gasł. To mój teść.
No i była taka akcja, że ja w ogóle wszedłem tam do tego szpitala w odwiedziny z żoną, z dziećmi, ze spokojem. Tak jak mówiłem, moja żona już zamówiła, powiedzmy, pieśń pogrzebową, trumnę i tak dalej, i tak dalej w zakładzie. No ona jest pielęgniarką, więc tyle widziała w swoim życiu śmierci, że wie, jak to się kończy. Takich stanów ciężkich. Ja mówię słuchaj, dziadek będzie żył. Ona mówi nie, to niemożliwe. W ogóle daj spokój. Co ty gadasz? Coś ty się uwidział? Ja mówię będzie żył.
Przeżyje, aż ten będzie dorosły, aż weźmie ślub, ustabilizuje się i tak dalej, i tak dalej. No i on wyszedł z tego. Lekarze w ogóle nie byli w stanie uwierzyć, jak on przyszedł po trzech miesiącach. W ogóle jak wstał, jak się wybudził ze śpiączki, był w śpiączce farmakologicznej, to gadał jakieś głupoty. Był całkowicie zakręcony. Był tak osłabiony, że nie miał siły ciągnąć koca na siebie. I po trzech miesiącach przyszedł do szpitala o lasce. Samochodem przyjechał w ogóle. Taka fajna. Lekarze bili mu brawo.
Panie , pan po prostu, to dla nas to jest szok, że pan z tego wyszedł i tak dalej, i tak dalej. Ja już miałem tą pewność, ja już wiedziałem. Powiedziałem to wprost. Miałem taką odwagę, żeby powiedzieć, że wszystko będzie okej. I to tak jest. Ale tak jak mówiłem, miałem takie sytuacje, że dwie koleżanki mojej żony, my się znamy dobrze, to są takie przyjaciółki. Jedna to jej siostra notabene. To ja miałem tak duży niepokój. One chodziły w ciąży, a jedna koleżanka, przyjaciółka. Czasami się spotykamy na imprezach, lubimy się, bawimy się.
To ja mówię po prostu, że z tym dzieckiem będzie niedobrze. Ja tu nie widzę tego, ja tego nie czuję. Już nie chciałem jej mówić, że umrze, bo nie chcę wypowiadać takich słów, bo to jest, to jest traumatyczne. Ale mówię to, widzę to słabo, czuję to, ale wewnątrz miałem tak głęboki niepokój odnośnie jednej i drugiej. No i te dzieci umarły. Po prostu umarły i tyle. Jako płody.
[53:33] - Czyli ma pan, krótko mówiąc, jakby ułatwiony wgląd w to, co nazywa się Kroniką Akaszy, czy też tam taką wielką bazą danych o-
[53:42] - Tak, słusznie-
[53:43] - O wydarzeniach.
[53:44] - Nie wiem, jak to nazwać, czy to jest to, czy to nie jest to. Ja tego tak nie odbieram w tym sensie, tak jak pan to powiedział, jakby nie nazywam tego. Być może tak-
[53:52] - No tak to często ezoterycy nazywają tak.
[53:54] - Tak. Tylko wie pan co? Ja staram się. Takie moje przemyślenia na temat tego wszystkiego to ja staram się jak najdalej, bo wie pan, ja jestem biblijnym chrześcijaninem, czytam Biblię, modlę się do Boga codziennie, do Jezusa. Zawdzięczam mu wiele. I moje jest takie skojarzenie, bo słucham pana Jackowskiego. Mam też koleż-- tak jak mówiłem, mam koleżankę czarownicę, dwie koleżanki czarownice, które się zajmują ezoteryką. One doskonale, one spojrzą na człowieka, doskonale potrafią powiedzieć, co w tym człowieku siedzi, co myśli i tak dalej, i tak dalej. Tylko one jakby one wprost mówią. Noszą te całe symbole, yy, powiedzmy okultystyczne i tak dalej, jakby się z tym nie kryją.
One uważają, że to jest okej, tylko jedyne co i tak samo pan Jackowski, to mnie to uderzyło. Ja nie mówię, że pan Jackowski używa takich symboli i tak dalej, bo nie używa, ale jeden punkt wspólnyWspólny. Co mi się jakby rzuciło w oczy, to jest to, że ci wszyscy ludzie-- ja i tak samo mam kolegę czarownika. On generalnie, że tak powiem, funkcjonuje w tym świecie, doskonale sobie radzi, ale po prostu też rzucił przekleństwo. Ja byłem świadkiem, jak rzucił przekleństwo i później spotkało go coś złego, jakby to wróciło do niego. Ale te dwie panie, te dwie dziewczyny, które zajmują się tym zawodowo, powiedzmy, wróżą z kart, z tarota, mają te zdolności, to one i tak samo pan Jackowski, to jest taki punkt wspólny. To ci ludzie, oni wiedzą. One-- wiele razy rozmawialiśmy na ten temat. To mówią mi to samo, że nigdy nie, nie mogą życzyć żadnemu człowiekowi źle. To jest, nie wiem, jak to.
To jest jakaś obsesja u nich. One po prostu tak jakby się bały, jakby się obawiały tego, że jakby życzyły komuś coś złego, to się to złe wydarzy. I te osoby, te dziewczyny, one po prostu, to jest taki punkt nie do przejścia, taka czerwona linia, że nie może, nie może pomyśleć, nie może nikomu życzyć nic złego, bo ja to tak odebrałem, że one wiedzą, jakimi, z jakimi mocami mają wspólnotę. I widzi pan, tak samo pan Jackowski, z tego, co wiem, jak to, jak Bóg na to patrzy. Bóg jest osobą. Bóg jest, że tak powiem, rzeczywistą osobą, tylko gdzieś tam, powiedzmy, jakby w innym wymiarze, czy tam jak to nazwać, tak nazwać w niebie. Ale zabronił zaglądać za zasłonę, czyli to, co na przykład ja na przykład nie wchodzę w okultyzm, w takie rzeczy. Ale co dostanę, to mam. A na przykład ludzie, którzy się zajmują jakimś wróżeniem, jakimś przewidywaniem przyszłości i tak dalej, jasnowidze i tak dalej, to oni, ja mam takie wrażenie z tego, co mówią, oni skupiają się na czymś, zaglądają za zasłonę, czyli jakby to, czego Bóg nie lubi. No on to potępia wprost.
I dlatego na przykład ja, ja nie oceniam tych ludzi, bo to są moi przyjaciele, bawimy się fajnie, ze sobą dogadujemy i tak dalej, ale ja ich, tak jak mówię, nie potępiam, tylko że z mojej strony to wygląda tak, tak jak już powiedziałem wcześniej, ja nie chcę po prostu wchodzić w jakieś okultystyczne tego typu praktyki. Ja wiem, że wiem, że to ten świat duchowy, to wszystko to funkcjonuje, tylko dla mnie to jest po prostu taka, taka linia. Ja nie przechodzę przez to, ale wiem, że ludzie, którzy się zajmują tym zawodowo, powiedzmy i tak dalej, to, no to jakby zaglądają za zasłonę. Ja jakby nie wchodzę. Tylko tyle, że to jest dla mnie nieważne, co mówię, bo, bo chcę jakby powiedzieć innym ludziom też, żeby wiedzieli, że nie powinni tego. Mało tego, wiem po prostu, bo znamy się kupę lat, tych ludzi dotykają pewne albo schorzenia, albo nieszczęścia. Nie umiem tego wytłumaczyć. Ja nie wiem, czy to jest po prostu skutek tego, jak oni funkcjonują. Tak samo pan Jackowski. Ciężka choroba serca, wszczepienie jakiejś tam zastawki i tak dalej.
Koleżanka, ciężkie przejścia, choroba nogi ciężka, śmierć męża i tak dalej. I już chcę na tym skończyć, bo to nie o to chodzi, żeby tam jakby to oceniać. Ale no niestety, jestem dojrzałym mężczyzną, żyję już na tym świecie tyle lat i jestem wyczulony na tego typu akcje. No bo jeżeli któraś osoba z rzędu zajmująca się tego typu rzeczami, a ten kolega, który rzucił przekleństwo przy mnie na innego gościa, tak jak mówiłem, powiedział: "Oby ci ta ręka uschła", bo go złapał za szyję i jakoś tam agresywnie się zachował w stosunku do niego. Taka dziwna sytuacja w sklepie. Ten jakby przypiął się do niego, był agresywny, a ten tylko powiedział do niego: "Oby ci ta ręka uschła, puść mnie". Po czym spotykamy się za jakiś czas, a on po ciężkiej operacji łokcia, ręki miał wypadek. Ledwo m utą rękę w Berlinie miał operację. Kupę kasy za to zapłacił. I ja mówię , ja mówię: "Przecież pamiętasz, jak ty źle życzyłeś temu gościowi?".
A wiem, że on się takimi rzeczami zajmuje. A on oczywiście zbagatelizował go, tą całą sytuację. Mówi: "Nie, to nie tak. To zwykły wypadek, wiesz". A ja mówię: "Nie, ja to widzę inaczej". I te jakby trzy, trzy takie zdarzenia z ludźmi, którzy mają jakby dostęp do tych mocy, korzystają z tego. Tylko z tej ciemnej strony mocy, powiedzmy, mimo że nikomu nie życzą nic złego, poza takimi małymi wyjątkami. No to widzi pan. Dlatego ja się, ja się boję takich rzeczy. Ja jakby nie, nie chcę wejść.
Ostrzegam innych ludzi. Jak będą tego słuchali, to apeluję. Zastanówcie się nad tym, czy to jest warto wchodzić w takie tematy.
[59:07] - No możesz tutaj z tego wyciągnąć taką zasadę: cokolwiek komu życzysz, przyjdzie do ciebie ze zdwojoną siłą, tak?
[59:15] - Tak.
[59:15] - Coś tego typu.
[59:16] - Ja się zgadzam z panem. To, co pan powiedział, tylko że te dziewczyny, one są pozytywnie nastawione. One nie rzucają przekleństw, a mimo wszystko jakby odniosę się do takiego przykładu jak w "Jedi". No powiedzmy, to jest fikcja, co nie? Ale wie pan, no ci Sithowie, załóżmy. Ja nie jestem jakimś tam wielkim fanem. Jak byłem dzieckiem, to oglądałem. Teraz już tego nie oglądam od wielu lat. Tych nowych, nowych odsłon. To ci, co korzystają z ciemnej strony mocy, to jest taki przykład, powiedzmy literacki, taka licentia poetica.
Można się z tego śmiać, ale wie pan, no ja to mam jakby wszystko z relacji z pierwszej ręki i też jakby no wiem, że dziewczyna była na operacji i tak dalej, i tak dalej. Pan Jackowski tak samo przecież miał operację. Można powiedzieć, to są przypadki, ale jak dla mnie tych przypadków jest za dużo. I tak samo ci Sithowie. Oni korzystali z ciemnej strony mocy. I młodszy syn mi powiedział: "Dlaczego ten, ten cały Palpatine on tak wyglądał źle?". I tak samo inni. On powiedział: "No bo oni korzyst-- no bo oni są fanami". Oni korzystali z ciemnej strony mocy. Ona ich niszczyła.
Oni korzystali, ona ich niszczyła. I tak samo jest z takimi wchodzeniem w takich właśnie, w takie akcje. Jakby nie można. No po prostu to jest, to jest potępione w Biblii nie można zaglądać za zasłonę. To, co Bóg da, to da. Jeżeli-- no Bóg obdarza darami, no to nie jest jakaś tajemnica ani jakiś tam wymysł, powiedzmy, tylko tak jest. I wie pan, no przestrzegam ludzi, żeby po prostu się zastanowili, że to jest-- ja wiem, że ten świat jest realny. Ja też widzę świat duchowymi oczami moimi. Tak samo mówią pastorzy. To nie jest jakby nic nowego w świecie chrześcijan, że po prostu widzą świat duchowymi oczami, swoimi oczami.
Mówią o tym na nabożeństwach, powiedzmy. Ale to wszystko musi być na takiej zasadzie, że to, co jakby wszechmoc, czy wyższa siła, czy Bóg da, to mamy, ale nie zaglądamy, jakby nie wchodzimy, jakby nie przechodzimy przez to, żeby tam sobie, tam, że tak powiem, poszukać coś, co chcemy, no bo to się źle kończy. Ja tak to odbieram i to dla mnie to już trzy przypadki to nie, to już nie są przypadki, jak dla mnie.
[01:01:17] - No fizyk Tom Campbell kiedyś przyrównał właśnie naruszanie pewnych zasad, których się naruszać nie powinno. Kiedyś powiedział, że za coś takiego mogą nam kartę biblioteczną tam gdzieś wyżej anulować.
[01:01:31] - Oby tylko tyle, wie pan. Oby tylko tyle. Oby kartę biblioteczną anulowali. Dziękuję panu za wysłuchanie. Chciałbym podziękować słuchaczom też za to, że mogłem się podzielić moimi odczuciami, przemyśleniami i obserwacjami. No i tyle. Do zobaczenia.
[01:01:48] - Do usłyszenia.Korci mnie, aby na zakończenie tego odcinka rzucić jeszcze jednym typowo youtubowym tekstem: „A nie mówiłem?”. Było intrygująco i jestem pewien, że wielu z państwa wysłuchało tej rozmowy z wypiekami na twarzy. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Na koniec przypominam o najnowszym numerze miesięcznika „Nieznany Świat”, w którym obok innych ciekawych materiałów znajdziecie całą serię artykułów zawierających przewidywania i przepowiednie na rok 2025. Pewną zachętą do sięgnięcia po ten numer mogą być dla państwa dźwiękowe wersje krótszych artykułów, które z moją małą pomocą zagościły na kanale czasopisma na YouTube. Polecam również państwa uwadze kanały Piotra Cielebiasia „UFO Historie” i Marka Żelkowskiego „Wehikuł Wyobraźni”, gdzie obaj panowie omawiają wiele interesujących tematów, w tym też takie znane z anteny Radia Paranormalium. A zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu „Mówią świadkowie” wypatrujcie na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na profilach społecznościowych Radia Paranormalium. Mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu.
Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skype’ie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić.
Z każdym z państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki „Kontakt” na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl, www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. „UFO Relacje” — polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość.
„UFO Relacje” — polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Sięgnij już dziś po „Nieznany Świat”. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki, artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. „Nieznany Świat” — miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.