Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty. Tajemnicze istoty. Niezwykłe wizje. Klątwy. Mrożąca krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Niezwykłe sytuacje. Biegnę i krzyczę do męża, strzelaj!
Mówią świadkowie w Radio Paranormalium. Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższej godziny z kolejnym odcinkiem niezwykłej audycji, w której ludzie tacy jak Wy dzielą się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym.
Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy odcinek będzie niezwykły już przez to, że ponownie usłyszymy się za słuchaczem, który miał sposobność już w tej audycji. Wystąpić w odcinku piątym, który miał premierę w październiku 2019 roku.
Nawiasem mówiąc, tamten odcinek również się wyróżniał tym, że była to jedna z bodajże dwóch audycji, w których to nie ja przeprowadzałem wywiady ze świadkami. Drugą jest odcinek drugi, z którego pochodzi słynne biegne i krzyczy do męża, strzelaj!
W piątym odcinku wywiad przeprowadził Damian Trela. Natomiast jakiś czas temu bohater tamtej audycji nawiązał kontakt ze mną. Co poskutkowało zareagowaniem. Zarejestrowaniem długiej, paranormalnej spowiedzi.
Żeby była jasność, naszemu rozmówcy bynajmniej nie chodzi o jakąś sławę, o rozgłos. Wciąż pozostaje on całkowicie anonimowym, zwykłym, szarym człowiekiem. Dziś natomiast usłyszymy sprostowanie pewnych kwestii, które padły w odcinku piątym.
Oraz poznamy kilka kolejnych, niezwykle ciekawych historii z życia nie tylko naszego słuchacza, ale również kilku bliskich mu osób. Z których jedna pojawi się w dalszej części audycji. Bowiem do naszej rozmowy włączył się w pewnym momencie jego syn, który również był świadkiem jednej z opisywanych dziś obserwacji UFO.
A więc będą dziś wątki ufologiczne, tematy związane z prekognicją, dziwne odwiedziny tzw. bedroom visitors oraz osobliwa przygoda pewnego wojskowego. Do tej ostatniej historii nawiązuje widoczny na okładce dzisiejszego odcinka trójkąt.
Od razu uprzedzam, że nie jest to kolejna rzecz z gatunku legendarnych już znaków na dupie zrobionych starożytami. Chodzi o coś, czego, ze względu na charakterystykę znaku, człowiek zdecydowanie nie byłby w stanie sam sobie zrobić, nie mogłyby tego również wykonać osoby trzecie, a już na pewno nie bez pozostawiania jakichś nacięć czy krwawych śladów.
Słuchając tego wstępu niektórzy pewnie zadają sobie znane skądinąd na YouTube pytanie, czy to już? Tak, już. Zaczyna się zapis rozmowy z jednym z nich. Świadków dziwnych zdarzeń na antenie radia Paranormalium. Będzie bardzo intrygująco.
Na początku, bo jestem bohaterem 5 odcinka, mało uczęszczanego, ale chciałbym sprostować jedną kwestię. Ja omawiałem taką kwestię, że po tym wszystkim, co mi się wydarzyło, po tych bliznach, które miałem na łopatce, tych dwóch trójkątach bez tkanki, które zrobiłem wzdłuż, a moja żona to widziała, mój syn, dwójka, to widziało, jak mieszkałem w Donabeyt w Irlandii, to myślałem, że jakiś ufita przyszedł do mnie do domu znowu.
To znaczy znowu, bo to już minęło kilka lat od tamtej wizyty, co miałem na balkonie, co opisywałem w odcinku piątym, ale po kilku latach mój syn się przyznał starszy, że to był on, chciał zajrzeć do lodówki.
Ja spałem wtedy w dużym pokoju, w salonie i to tylko tyle. No dzieci to tacy mali kosmici, prawda? Można powiedzieć. Tak. To tylko tyle. To chciałem to sprostować, że to nie był żaden ufita, tylko to był mój syn, który spojrzał mi się w twarz. Ja się wtedy, ja byłem w takim napięciu emocjonalnym, że bałem się w ogóle spojrzeć na tą osobę, na tego kogoś, kto by to był, a byliśmy po tych przeżyciach.
Mój starszy syn teraz ma 25 lat i wtedy miał 15 lat, między 14 a 15 lat, jak na działce zobaczył tego szerega. Wtedy był strasznie zdenerwowany, zestresowany i zaganiał mnie do altanki, żebym z nim spał i tak dalej, i tak dalej.
No co chciałem dodać? Chciałem dodać tyle, że miałem, byłem na wakacjach jakiś czas temu, a w ogóle wszystko powiedziałem mojemu, to jest kuzyn mojej żony. On jest pułkownikiem w stanie spoczynku, to jest żołnierz frontowy, był na kilku misjach bojowych w Iraku, w Stanach Zjednoczonych też się szkolił. No w każdym razie miał 4-5 takich misji bojowych. Spędzaliśmy wakacje w Zakopanem w tym roku.
No i ja mu opowiedziałem o tych wszystkich, o tych moich przejściach, o tym wszystkim. Nie wiem, czy mi uwierzył bądź nie, ale on sam do mnie pokazał, pamiętasz, jak mi mówiłeś o tych ufitach? Ja mówię, tak, pamiętam. A on pokazał mi na kolanie, zobacz, co ja mam na kolanie. I pokazał mi wycięty trójkąt na kolanie. Ja nie miał tkanek, a ja mówię, jak to się stało? On mówi, słuchaj, źle się czułem, obudziłem się rano, myślałem, że mam jakiś wrzut na kolanie, podrapałem to.
I? Zobaczyłem, że mam, to co ty mi mówiłeś, że te dwa trójkąty miałaś na łopatce. On mówi, że po nocy obudziłem się z czymś takim samym. To taki pierwszy fakt. A kolejny fakt chciałem dodać, to jest taki, że z moim synem na początku, jakieś dwa miesiące temu, szczerze mówiąc, już to na mnie nie robi żadnego wrażenia, to, że widzę jakieś tam UFO powiedzmy, czy jakieś świecące kulki lecące.
Ja leżałem z żoną w sypialni. Kilka mam, trzy okna połaciowe i okno takie pionowe, zwykłe takie okno, bo to jest na poddaszu. I widziałem lecącą kulkę. Zobaczyłem ją w tym, w oknie połaciowym, poszedłem do tego zwykłego okna, otworzyłem.
Ona mocno świeciła. Powiedzmy na wysokości przelotu, mamy taki słup tutaj na osiedlu. Zmieniliśmy w ogóle lokalizację i mamy taki słup, który, to jest taki maszt telekomunikacyjny i to leciało na wysokości tego masztu powolutku, powiedzmy z prędkością.
Przelotującego ślubowca medycznego, wielkości powiedzmy centymetra. Mocno się jarzyła i sobie przeleciała. I po jakichś dwóch miesiącach, ja coś takiego zauważyłem, byłem na balkonie, paliłem sobie fajka i zauważyłem taką kulkę, tylko, że ona świeciła mniej intensywnie, bardziej żółtawo, bo tamta tak mocno. I zauważyłem taką kulkę, jak leciała właśnie, to jest ta sama kresa przelotu, z północy, czyli z Niemiec, w kierunku Szczecina. I zauważyłem taką kulkę i poszedłem do mojego młodszego syna i mówię, zobacz synuś, zobacz.
I obserwowaliśmy to razem, jak przelatywała sobie i w końcu uniosła się, uniosła się wysoko, także stała się małą gwiazdką i świeciła się na niebiesko i na czerwone i to tylko tyle. Ale ta kulka wykonywała jakieś takie nagłe manewry, czy tak po prostu swoim, że tak powiem, tempem? Nie.
Ona swoim tempem spokojnie leciała, tak jak leci w takim w takiej prędkości, jak leci śmigłowiec medyczny i na tym samym pułapie mniej więcej. Czyli tak jak mogłem ocenić, bo często latają na Pomorzany do szpitala, bądź na Końskie do szpitala, te śmigłowce medyczne, to ona leciała właśnie powolutku, tak, że mogliśmy ją sobie przez powiedzmy minutkę, pół minuty powiedzmy, no nie będę przesadzał, pół minuty sobie przeleciała. Ona miała wielkość około centymetra, to znaczy to była ważność wielka na tym pułapie.
Ona sobie leciała spokojnie, świeciła sobie, po czym widziałem, że ona maleje, maleje, maleje, a z moim młodszym synem, on niedługo skończył piętnaście lat, widzieliśmy ją we dwóch i ona się zmniejszyła do takiej małej gwiazdki i później obserwowaliśmy tą małą gwiazdkę, powiedzmy przez dziesięć, piętnaście minut i no skończyliśmy tą obserwację, tylko ja cały czas mówiłem o tych przejściach moich i mojego syna, bo nie chciał uwierzyć, on był sceptykiem, a później jejku, tata, przecież my to widzieliśmy, ja mówię, no widzieliśmy, widzieliśmy, ja ci tu o takich rzeczach mówiłem, że takie rzeczy są, że miałeś okazję sobie zaobserwować, tak samo mój starszy dwudziestopięcioletni syn, też miałem taką i w piątym odcinku opisałem to dokładnie, że widzieliśmy, mieliśmy inną, w innym mieszkaniu mieszkaliśmy, to też widzieliśmy kulkę, tylko że to była taka szarno-zielona ta kuleczka, powiedzmy wielkości pół centymetra, leciała sobie, po czym zakręciła i odleciała w kierunku powiedzmy, no opisywałem to dokładnie już, ja wiem gdzie to jest, tylko tak ciężko mi teraz się odnieść do tego.
No w przypadku takich obiektów, takich świetlnych kulek ciężko cokolwiek na ich temat powiedzieć, bo podobno z tego, ja nie jestem jakimś orłem z fizyki czy chemii, ale podobno cząsteczki helu się potrafią w taki sposób zachowywać, że w określonych warunkach świecą i jakieś tam ruchy wykonują.
Ale ona nie wykonywała żadnych ruchów, ona leciała trajektornią, po czym uniosła się, widzieliśmy jak ona się, że tak powiem, optycznie dla nas maleje, po czym zawisła jako gwiazdka. To była świecąca kulka. To była świecąca kulka wielkości powiedzmy się głowca, czyli miała tam pozorną wielkość centymetra i uniosła się, a na początku leciała pewnym swoim wyznaczonym torem.
I szczerze mówiąc, po tym co już widziałem, to widziałem to. Jeszcze chciałbym panu opisać, jeszcze miałem taką sytuację 7 lat temu, ja tam zaznaczyłem w 5 odcinku, że siedziałem w patio, wynajmowałem wtedy pokój, u takich znajomych i widziałem taką akcję, byłem świadkiem takiej akcji, że to zrobiło, bo na przykład ta kulka to nie zrobiła już na mnie żadnego wrażenia.
To znaczy jakiś tam, no chciałem pokazać synowi i tak dalej, żeby sam się do tego odniósł, ale widziałem dwa obiekty. To było w Donnaby, to było w Irlandii, koło Dublina, około 20 kilometrów od Dublina.
Tam mieszkałem, mieszkaliśmy z żoną, z dziećmi około 5 lat i to była taka akcja, że to zrobiło na mnie duże wrażenie, bo to było coś tego, że siedziałem sobie, skończyłem trening, bo tam ćwiczyłem sobie w tym ogródku tam za domem, jakieś tam popki, nie popki, coś tam sobie ćwiczyłem i miałem taką akcję, że widziałem obiekt na wysokości powiedzmy 100 albo 200 metrów, niewysoko, to nie było jakoś tam mega wysoko, to było takie, jakby to powiedzieć, w kształcie kiwi, owoca kiwi, jajowate, to było wielkości powiedzmy 4-5 centymetrów, tak jakby pan zawiesił sobie na niebie owoc kiwi tej wielkości obiekt.
Był na jakiejś wysokości, pozorna wielkość to była oczywiście i to, tak jak mówiłem, to świeciło na złoto. To się żarzyło na złoto, to dla mnie było dziwne, bo z tego co wiem, a interesuję się tym tematem, to te obiekty się żarzą na jakoś tam powiedzmy te barwy mają albo czerwone, albo jakieś tam niebieskie, bądź jasne, ale to się żarzyło na złoto, leciało sobie nie za szybko, ale za tym obiektem leciał i to mnie zdziwiło, bo aha, i ten obiekt był jakby osnuty w takim obłoczku, takie jakby mgiełki, ale przez tą mgiełkę było jakby wszystko widać, tylko ta mgiełka utrzymywała się dookoła tego obiektu.
Była taka otoczka, ale nie było widać rozumiem ogona, prawda? Nie, nie było widać ogona, to było dość duże, to leciało powoli, ale za tym, byłem zdziwiony, ale za tym leciał, wie pan, to będzie śmieszne, co powiem, ale to wyglądało jak ptak, nie metalowy, to było całe czarne, to było całkowicie czarne, a oba obiekty były bezgłośne, tak jak, powiedzmy, jak te drony wyglądają, tylko, że bez tej takiej powiększonej głowy, taki anerykański dron, powiedzmy, z takimi skrzydłami.
To wyglądało dziwnie, znaczy dziwnie, no dla mnie to zrozumiałe było, bo to miało takie wąskie po boku skrzydła, wąskie, dość długie, ten kształt był wydłużony, ten przód był taki lekko wyoglony, był statecznik widoczny, to było całkowicie czarne, matowe, na tej wysokości, bo to było dość duże, to miało około 10 cm, bo ten, powiedzmy, ten kulisty owoc, ten kulisty obiekt, co się żarzył na złoto, na złoto, całkowicie na złoto, to był złoty kolor, żarzył się na złoty kolor, nie na czerwony, bo to zaburzyło to we mnie moją percepcję, bo wiem, jak na przykład nagrzewa się stalą, no się nagrzewa rzeczyma, wyższą temperaturę, tym jest czerwona, później jest jaśniejsza i tak dalej, to się żarzyło na złoto, sobie leciało, a ten obiekt dosłownie sekundę zanim leciał, całkowicie cicho, nie było słychać żadnego dźwięku, tylko, jakby go śledził, podążał go za nim.
A ten obiekt drugi utrzymywał cały czas taką samą odległość względem tego pierwszego? Tak, taką samą odległość, tak jakby go śledził, leciał za nim bezgłośnie, nie było słychać żadnych silników, po wielkości, po wysokości, bo to nie było zbyt wysoko, to było jakieś powiedzmy 100 metrów, ale one były dość duże te obiekty, to ja wywnioskowałem, że musiałbym słyszeć przecież jakiś odgłos silników, czy huk silników odrzutowych, czy śmigieł, czy tak dalej, ale bardziej mnie zainteresował ten obiekt, który leciał za nim.
To był całkowicie czarny, matowy obiekt, jakby go śledził, leciał za nim sobie bezgłośnie całkowicie, tylko, że to było dziwne, że on wyglądał jak taki typowy dron, powiedzmy tylko pomalowany na czarno, nie miał takiego dużego tego dzioba, powiedzmy tej głowy takiej, jak mają te amerykańskie, trochę mniejszą, taki bardziej był smukły, ale normalnie ja odebrałem go z obserwacji mojej, że to jest po prostu tak jakby ludzki statyk powietrzny wytworzony na Ziemi, tylko, że nie słychać było żadnych silników.
Przyszedł mi na myśl wygląd obiektu jakby obserwowanego z dołu, który wyglądał jak taka w sumie latająca płaszczka, tak? Nie, nie, to nie była płaszczka. To normalnie był... Taki kształt zbliżony do płaszczki jakby.
Nie, nie, to nie była płaszczka, to normalnie był tak jak, nie wiem jak się nazywa, szczerze mówiąc, jakby nie interesuje się tak aż dogłębnie tymi wojskowymi militarniami, ale to był taki dron amerykański, tylko, że bardziej smukły, dłuższy i z tego co pamiętam to do dziś, to jakby to mi nie umknie.
Podejrzewam, że jakbym go samego zobaczył bez tego obiektu żarzącego się na złoto, to i tak bym go zapamiętał. Tylko, że był matowy, nie miał żadnego oświetlenia, leciał nisko i leciał właśnie za tym obiektem, co się żarzył na złoto. I całkowicie bezgłośnie oba obiekty leciały.
No to tak wygląda jakby ten drugi obiekt, ten niby dron stosował jakąś nieudaną formę kamuflażu, skoro próbował być jakby niewidoczny, a jednak dało się go zauważyć. Znaczy on, pan co mi się wydaje z mojej oceny, to on nie był niewidoczny.
On był po prostu pomalowany w taką matową, ja to tak odebrałem, bo to była gdzieś godzina między dziewiątą a dziesiątą wieczorem. On był jakby pomalowany na czarno, ale ponieważ było bezchmurne niebo, bo widać było gwiazdy, to on był widoczny. On się odcinał na tle nieba i on leciał sobie, że tak powiem, zdziwiał mnie, że bezgłośnie, no bo ja go odebrałem jako drona, tylko że w ogóle nie było słychać żadnego dźwięku, że on leci za nim, ale leciał jakby go śledził.
I to tak wyglądało. Jakby pan chciał, to ja mogę na przykład podejść do pokoju do mojego młodszego syna i on też może potwierdzić moją relację tą z tym świecącym ufo, które widziałem. Widzieliśmy razem, obydwoje.
No jeżeli syn wyraża taką chęć, to jak najbardziej, natomiast no nie żebyśmy go tutaj, prawda, zmuszali do udziału w wywiadzie. Nie, nie, nie. Już idę do niego. Jesteśmy na głośnołówiącym. To jest pan Welios. Dobry.
Dobry wieczór. Dzień dobry. No tutaj chodziło o potwierdzenie tej obserwacji tego, tych obiektów dwóch, tego tegoś. Jednego. Tak były właśnie. To dokładnie tak wyglądało jak taki dron amerykański, tak? Coś tego typu.
Nie, to bardziej wyglądało nie, no ja nie wiem jak to powiedzieć. Ogólnie to nie widziałem. To bardziej była kula światła. Co na początku leciała, no wiele, które to było. Nie wiem. Wieczorem to było. Wieczorem. No i właśnie leciała normalnie po niebie, no i to widać, że to nie mogło być ludzkie, ponieważ to się, no szybko leciało, no i zatrzymało się od razu, że zero spowalniania. No to, to.
A to jest jaka wielkość w tej jednostce? Nie wiem, tak na oko, tak z punktu perspektywy naszej, no to centymetr coś takiego. No taka wielkość pozorna, czyli to dosyć sporo, skoro udało się to tak wam zauważyć. Tak właśnie, ale widać, że to nie była gwiazda, no bo po pierwsze jaśniejsze, no i ruszało się, no. Po czym później, tak jak mówiłem, coś się stało.
No, zatrzymała się. I zaczęła normalnie, no migać na czerwono i chyba biało, czy jak to było? Na niebiesko. Ale ona się uniosła i ona się zminimalizowała do wielkości takiej zwykłej gwiazdki, po czym wisiała i obserwowaliśmy jakiś tam tras. Tak, no obserwowaliśmy i nic się prawie nie działo.
Czemu jeszcze były te błyski jeszcze były? No takie na niebiesko i czerwono. Ona gdzieś tam sobie świeciła i ten, i tyle. I ja tylko po prostu jako ciekawostkę synowi zaprosiłem go do tej obserwacji, bo mu wcześniej już mówiłem, że takie rzeczy się zdarzają, takie rzeczy widzimy.
On oczywiście nie wierzył. No teraz uwierzyłem. Teraz uwierzyłem. No perspektywa się zmienia, prawda, w momencie, gdy sami jakby coś czujemy, czy widzimy na własne oczy, prawda? A, łatwiej. To trzeba doświadczyć, żeby uwierzyć, bo tak ogólnie no to jest, że ktoś mówi o takim czymś, no i to wow, leci, że to ciężko w to uwierzyć, ale kiedy to się zobaczy, no to jest różnica. No, zobaczenie na własne oczy takiego zjebiska też powoduje, że jakby pewna, jakby dziedzina związana z tym zjawiskiem, związana ogólnie z UFO wchodzi do naszego, do naszego zakresu postrzegania, do naszej świadomości i dzięki temu łatwiej nam jest w przyszłości podobne jakby incydenty obserwować, prawda?
Zauważać. No dobrze, to tyle chyba. Tak. To chyba tyle. Tak. To jeszcze mam tutaj takie pytanie odnośnie tego wojskowego, co pan wspominał o tym śladzie u niego na noce. Czy on opisał jakoś bardziej szczegółowo okoliczności powstania, czy też odkrycia tych trójkątów na nocy? Tak.
To jest kuzyn mojej żony. On jest pułkownikiem w stanie spoczynku teraz aktualnie. To jest żołnierz dość wysokiej szarży. Brał udział w kilku misjach bojowych i on sam do mnie się zwrócił na wakacjach w Zakopanem, jak byliśmy, że mówi, pamiętasz, jak mi mówiłeś, że, bo ja mu opisywałem, że moja żona to widziała, mój syn, jeden, drugi, starszy mnie robił zdjęcia na tej opacy, bo ja to, co odkryłem, ja w ogóle nie wiedziałem, że coś takiego mam, że tam nie mam skóry, mam wyciętą skórę w dwa trójkąty, jakby rąb, tylko, że podzielony cieniutką kreseczką tkanki mojej i ja byłem w szoku, bo tam myłem się, coś mi szczypałem i ja mi ona mówi, zobacz, co ja tam mam na tej opacy.
Ona mówi, to nie masz skóry normalnie i to było wielkości, te trójkąty, te kąty tych trójkątów to miały wielkość, powiedzmy 7-8 milimetrów. One były dość duże, to nie były jakieś malutkie maciupki, jakieś kropeczki, takie dość znaczące, i opowiadałem tą m...
Widziałem UFO takie i takie, tak jak w odcinku piątym opisywałem, że pierwsze, moje, moja styczność z tym fenomenem to była taka, że widziałem dwa duże obiekty z balkonu z odległości powiedzmy 10 metrów, ale duże to były. To znaczy, tak jak mówiłem, wielkości samochodu, czyli były doskonale widoczne, były mega proste, nie miały jakichś tam mega światełek mieniących się, jakichś takich efektów świetnych, nie, to były zwykłe, tak takie zielono-oliwkowe powiedzmy dwa obiekty, to wszystko mu opisałem i tak dalej, on je posłuchał, tam nie komentował, on mówi, że też wierzy w takie rzeczy, ale nie widział.
Po czym z taką, jak już spotkaliśmy się po kilku latach, widzimy się często, ale powiedzmy spotkaliśmy się na wakacjach, to on z taką dziwną miną mi mówił, pamiętasz o tych ufitach, co ich widziałeś i tak dalej, później miałeś te tkanki pobrane i odwinął, to zobacz to, i odwinął mi kolano, pokazał mi tam wycięty ten kącik, normalnie idealny wycięty ten kącik, to był strupek, on mówi, ja w ogóle nie wiedziałem, ja myślałem, że mam jakieś wrodę, ale zobaczyłem i o nie miałem, ja mówię, ciesz się chłopie, że jakby nie byłeś świadkiem tego, co się działo w tym momencie, jak tą tkankę ci pobierali, bo ja, ja bardzo mocno traumatycznie przeżyłem tą całą sytuację, jak ich zobaczyłem na balkonie, tych ufitów, po czym zemdlałem, w ogóle wyparłem, to myślałem, że to jest jakiś sen, że to jest nierzeczywiste, że to się nie mogło wydarzyć, coś mi się wydawało, ale jak rano zobaczyłem, że na ręku, na prawej ręce, przed ramieniem mam takie dwa kółeczka wycięte i one były całkowicie białe, czyli tam jakby nie było strupek, była wycięta idealnie dookoła, dwa kółeczka obok siebie, to tak się zdziwiłem i jak podrapałem to miejsce, to zaswędziało mi i momentalnie mi podpłynęło to krwią i zasklepiło się jako strupek. Ja mu to wszystko opowiadałem i on mi też pokazał jakby w rewanżu, że coś takiego mu się wydarzyło.
No sam sobie skalpelem przecież nie wyciął, na żywca kawałka skóry z kolana. No po co miałby to robić, prawda? No po co miałby to robić? Facet, ja mam 51 lat, on też ma 51 lat, mam po dwójce dzieci, żony, udane życie i nie szukam sensacji, ja nie chcę ujawniać swoich danych, gdzie mieszkam ani występować w jakichś talkshowach, tylko mówię, co mnie spotkało i co jego spotkało, dlatego takie rzeczy się dzieją, dlatego ja wiem, że pan się interesuje, ja też się interesuję takimi rzeczami i no dzieje się. I on był taki zszokowany był tą całą sytuacją.
To pokazuje, że takie rzeczy się potrafią dziać, w ogóle to jest dosyć znaczące, że potrafią się dziać takie rzeczy osobom bez względu na wykształcenie, bez względu na wykonywany zawód, na status społeczny, nawet o wojskowym, bo rozumiem, że on tam nie pamięta jakby okoliczności, w których pamiętam, że się źle czuł, mówił mi, że był przeziębiony, źle się czuł, pamiętam z tego, co mi mówił, tak jego relacja, że się spocił, że w nocy źle spał i wstał rano i nie to, że zaszczypało go kolano, tak jakby pijama dotknęła tego miejsca i zaszczypało go kolano i zobaczył patrzę, no nie, no co mi w kąt wycięty i podejrzewam, że on do to zlekceważył tym wcześniej mu nie powiedział, że takie rzeczy mają miejsce i no mogą występują, co nie?
Ja też nie jestem, nie wiem, jak to się stało, w jakich okolicznościach, ja też nie wiem, w jakich okolicznościach u mnie pobrali tą tkankę, wycięli, ale jak pobudziłem się, to nie miałem świadomości, nawet jak się myłem, samego rana, byłem w prysznic, to myłem łopatkę, ledwo tam sięgałem gdzieś ręką, to czułem, że mi coś tam szczypie, myślałem, że jakiś wyprysk, on tak samo, to jest to samo, bez świadomości, bez niczego i tak dalej.
A panowie, mieliście jakieś takie objawy, powiedzmy, przypominające, reakcję na przeziębienie, takie jakieś osłabienie, czy coś tego typu? On miał, ja nie. A to taki objaw, podobny troszkę do reakcji alergicznej po ukąszaniu przez pluskwę, oczywiście tutaj bierzemy poprawkę na to, że pluskwy nie mają takiej zdolności, powiedzmy, chirurgicznych, prawda?
Żeby trójkąty wycinać. Ale te trójkąty były dość duże, widoczne. To nie jest tak, proszę pana, że pluskwa, ja wiem, jak patrzący w internecie pisał, to są takie punkciki, a to nie były punkciki. No niestety też się zdążyłem się w tym roku przekonać na własnej skórze, jak gryzłam pluskwy i zdecydowanie to nie były trójkąty. No nie były, tym właśnie o to chodzi, że no wie pan, ja po tym, co widziałem, to tak niewiele mnie już może zdziwić, tylko tak sygnalizuje, że on mi to powiedział i ja w ogóle go nie zachęcałem już do rozmowy, bo to było jak dorąkł wcześniej, jak się widzieliśmy na święta i sam wyszedł z inicjatywą, że mi to pokazał.
Tylko mówi, nie mów dziewczynom, bo się będą śmiały, bo on też wie, że to są takie tematy ciężkie do wytłumaczenia. No i ewidentnie widziałem, że po prostu ma usuniętą skórę na kolanie, gdzie to nie jest jakaś tam delikatna skóra, żeby mógł sobie...
A mało tego, jakby na przykład, analizowaliśmy razem i tak mówię, jak na przykład byś upadł, byś se stłukł, zdarzył tą skórę, załóżmy, w trójkąt, powiedzmy, no dobrze, jakoś by się to się stało, to miałbyś nie dość, że otarcie dookoła, zasinienie, jakieś lekkie opuchnięcie, tak? On mówi, no tak, a ja tu tego nie widzę, nie widziałem żadnego opuchnięcia na tym kolanie, tylko po prostu...
Tak jakby ktoś wyciął tą skórę. Wiecie, po prostu usunął tkanki i tyle. Tak samo miałem ja, nie miałem żadnej opuchlizny, jakby ktoś to zdenzyntekował, później to schłodził, żeby nie było żadnej opuchlizny, żadnego stalu zapalnego i tak dalej, i tak dalej.
A ile mniej więcej czasu minęło w tamtym momencie od... Mówią w ogóle, kiedy to wystąpiło, kiedy to odkrył ten ślad u siebie? Tak, jak wzięliśmy się, powiedzmy, 15 lipca, 16 lipca, powiedzmy, 15 lipca, to widzieliśmy się 2-3 dni po tym fakcie, to znaczy spotkaliśmy się, mówiliśmy się tam, tam, mieliśmy wynajęte domki i tak dalej, to było jeszcze świeże, to było czerwone.
Powiedzmy, jakby ten strop był świeży i to było 2-3 dni wcześniej. No, czyli świeża sprawa, krótko mówiąc. No i dosyć też kłopotliwa w dzieleniu się, że to tak ujmę, ze względu na wykonywanym przez niego zawód, prawda? No tak, to znaczy on już teraz nie jest żołnierzem zawodowym, bo jest w stanie spoczynku, ale on na to nie zwrócił uwagi, podejrzewam, gdybym mu tego nie opowiedział, tej mojej historii, co mi się wydarzyło i zbagatelizowałby, tylko, że ja jestem już wyczulony na tego, po rzeczy, po tym, co widziałem i no, co mam powiedzieć?
Mogę tylko jakby powiedzieć tylko jedną taką sytuację jeszcze miałem, znaczy miałem kilka, ale powiedzmy, dobrze, to ta jest taka niezbyt spektakularna, ale na przykład siedziałem na balkonie, paliłem papierosa i na przykład, widziałem jeszcze taką sytuację, że siedziałem z żoną i mówię, zobacz, satelita leci, bo leciała taka gwiazdka, często te satelity lecą, one lecą po jakiejś tam elipsie, po odcinku prostym i tak dalej, bo mamy balkony nieosłonięte i co zwróciło moją uwagę i mojej żony, mówię, ty zwróć uwagę na to, ta gwiazdka, ta satelita leciała sobie i ona w pewnym momencie się gwałtownie zatrzymała, po czym wróciła kawałek, poleciała w bok pod kątem prostym, wróciła, i jeszcze raz odleciała, i jeszcze raz, tak ze trzy razy odleciała, zatrzymała się i stała.
I ja sobie tak uzmysłowiłem i mówię, spójrz na to, przecież to jest, satelity lecą po elipsie, a nie mogą się tak gwałtownie zatrzymać, jak lecą na takiej wysokości, no bo to wyglądało jak malutka gwiazdka, to powiedzmy z tych moich obserwacji, które miałem okazję w swoim życiu widzieć, to była najmniej spektakularna rzecz, ale zdziwiło mnie to, że ta gwiazdka, ona skręciła pod kątem prostym, to raz, dwa, wróciła, odleciała, wróciła, odleciała, wróciła, z taką samą prędkością, jaką leciała, tak jak satelita, bo ja to odebrałem jako satelitę, tylko że jakby ten sposób, w jaki ona wykonywała ten manewr, to dla mnie to po prostu ja mówię, no jak pod kątem prostym.
I to tylko tyle, co mam do powiedzenia. No, można by jeszcze tutaj brać pod uwagę opcję pod tytułem drona, tylko że dron musiałby, to byłoby widać, że w pewnym momencie musi już zawijać, że tak powiem, do bazy, bo mu się tam bateria może wyczerpać.
Ale na takiej wysokości to wyglądało jak gwiazda. No, jak pan spojrzy na gwiazdy w nocy... Czyli za wysoko. To wyglądało jak gwiazda, to było mniej więcej na tej wysokości i ja odebrałem to, jakby, widzę często satelity, jak lecą, takie gwiazdy.
No, bo sobie leci, gdzieś tam leci, leci, leci, aż w końcu zniknie za chorą z rąkiem, ale to jedyne, co mnie zdziwiło, mówiłem to koleżance z pracy, że no, nie wydaje mi się, że to była satelita, no bo to przecież satelity lecą po jakimś tam u... i nie zwalniają, no, mało tego, ona nie jest to, że zwolniła, ona po prostu stanęła w miejscu, cofnęła się i tak dalej, i tak dalej.
Poza tym widziałem drony w swoim życiu, w kule spuszczają chłopaki drony i wiemy, jak wyglądają i to nie była ta wysokość ani... no, to nie było to. No, niby są drony, które potrafią troszeczkę na wyższych wysokościach operować, no, tylko, że to nie są drony, które, no, tak zwykły Kowalski mógłby sobie pozwolić, prawda?
To może jakiś wojskowy to był obiekt, ale dla mnie to był wygląd gwiazdy, leciały jak gwiazda, no, jak powiedzmy, jak satelita, bo nieczęsto widuję tutaj sobie, jak patrzę w niebo, często patrzę w niebo, no, to tyle sobie z takich rzeczy, które mi się ostatnio wydarzyły.
Chciałbym sobie się podzielić, nawiązać do tego odcinka poprzedniego, że to był jednak mój syn, to nie był żadny uchytak, czyli ja nie mam jakiejś paranoi w sensie takim, że wszędzie widzę u chłopków, no, bo to tak nie jest, tylko, że tak jak chciałbym się podzielić jakimiś tam moimi spostrzeżeniami, i tak dalej, ale najważniejsze było dla mnie to, że kuzyn mojej żony właśnie też coś takiego miał na kolanie, tak jak ja na opacji, tylko, że mniejsze, trochę mniejsze, połowniejsze powiedzmy, ale dość doskonale widoczne, że to był kształtem kąta, wycięty i tak dalej, i tak dalej, i zastanawiam się, i on się mnie pyta, ale po co to?
Kto to wziął? I on mówi, że nie mam pojęcia, ale ktoś musiał wejść do twojego mieszkania, po prostu iść to usunąć z kolana, tą tkankę, ale dlaczego? Ja mówię, no, słyszałem takie teorie spiskowe, że takie rzeczy pobierają, oczywiście to może być science fiction, to nie musi być wcale, być zgodne z prawdą, to są moje przypuszczenia, ale tak słyszałem, że komuś to może być potrzebne do czegoś, być może nie człowiekowi, może człowiekowi, ale tak się zastanawiam, jacy ludzie mogliby wejść, uśpić całą rodzinę, pobrać mu te tkanki, zero krwi dookoła, żadnej krwi ani na piżamie, ani na prześcieradle, po prostu usunięte jest, zagojone jest, ale mięsko, nie wiadomo jak, nie wiadomo co, nie wiadomo kiedy, no to takie to by przecież było słychać i to nie tylko tak, że rodzina by słyszała, ale na przykład sąsiadzi również mogliby coś zauważyć, prawda?
Mogliby, no bo to jest blog, ale no nie mam pojęcia jak to się wszystko było, dlaczego, po co, tylko tak panu relacjonuję to co się dowiedziałem i tyle. No to tyle by chciałem powiedzieć. No tutaj też jest taka, takim ważnym szczegółem jest ta reakcja jego organizmu na to, na to takie uczucie osłabienia, coś typu, przysiębienie, prawda? Tak, taki był osłabiony, spocony, źle się czuł, no z tego co mi mówił, ja panu mówię, tak jak on mi powiedział, nie dodaję, nie ujmuję, tylko no nie mogę więcej powiedzieć na ten temat, no tylko tyle, co mi powiedział, to jest gość stabilny, emocjonalnie i tak dalej, i tak dalej, to jest normalnie taki po prostu facet, tak jak i ja, ale był w lekkim szoku, widziałem tą jego minę, taki był... No właśnie, jaka była jego reakcja? Jak wyglądał, ogólnie mówiąc, w momencie relacjonowania tego?
Był zniesmoczony lekko, miał taką, miał taki wyraz twarzy, jak był zniesmoczony, zdziwiony, lekko zaniepokojony, taki był, to była taka mieszanie na uczuć na jego twarzy i ja mówię, mówiłem ci, ja ci mówiłem, ale ja ci wierzę, ja mówię, ja ci wierzę, tylko, że jak się samemu z tym zetkniesz, to jest całkiem inaczej.
Ja mówię, no wiem, ale ja mówię, ciężkie chłopie, że... że się nie obudziłeś, jak to miałeś wykonywane na własnym ciele. Nie wiem, jak byś zareagował, tak mu powiedziałem, bo ja na przykład, jak zobaczyłem tych ufitów na balkonie, to to ja chciałem krzyczeć, to była jedyna taka moja reakcja, to zbierałem się do krzyku, otworzyłem szeroko oczy i momentalnie chciałem krzyczeć, ale momentalnie jakby, no nie wiem, zemdlałem. W tym momencie zemdlałem, jakby nie uśpili, nie wiem, nie pamiętam dalej nic.
Poza tym, chciałem to wyprzeć, poszedłem do mojego starszego syna, on wtedy miał 15 lat, teraz tyle, co mniej więcej mój młodszy i mówię, wiesz co, miałem taki dziwny sen, że no nie uwierzysz mi, śniło mi się, że stało trzech ufitów na balkonie i jeden podniósł rękę, to była lewa ręka.
To była lewa ręka, no bo jak stał, to ja widziałem, że to jest prawa, ale ja leżałem jakby na boku, to jak spojrzałem na nich, to to była lewa ręka. Pamiętam te palce, ten ich wygląd, wszystko no ale po czym zemdlałem.
Byłem w szoku, chciałem krzyczeć i zdializował bym, to pomyślałem, że to jakiś sen, ale zobaczyłem właśnie te dwa ślady na ręku, ja mówię, ty zobacz, on mi, wiesz co, ja tu nie mam skóry normalnie, zobacz, to białe jest, przecież to jest usunięte milimetrem w głąb te dwa kółeczka obok siebie i podrapałem, bałem się tego podrapać, pomyślałem, że będzie mi bolało, no bo to tam nie było skóry, spędziało mi tylko, momentalnie napłynęła mi krew, w tym momencie jakby wyrównała się z poziomem tkanki skóry i tyle. Żadnego kręfawienia, nic nie pociekło dalej, tylko się wypełniło krwią i zastygło i się zagoiło. Mam takie, jak się opalę, to mam takie dwa białe ślady delikatne na przedramieniu.
Cała moja opowieść. Czyli tak jakby te dwa ślady nie reagowały na promienie słoneczne na polanie. A jak podrapałem paznokciem normalnie wewnątrz, tam po prostu podrapałem paznokciem, byłem taki, nie wiem, chciałem się przekonać, jak to tam, czy to boli, czy nie boli, no to nie bolało w ogóle nic, tak jakby to było znieczulone. Zaswędziało tylko i tyle. No tutaj też ważne jest to, że to jest zawsze takie dosyć trudne przeżycie do relacjonowania dla osoby, która czegoś takiego doświadczyła. Panu pewnie troszeczkę czasu zajęło jakby przegryzienie się z tym tematem, otwarcie się, żeby komuś to opowiedzieć.
To było dziewięciu lat. To było dziewięciu lat mi to zajęło, żeby się tym podzielić, bo wie pan co, to jest tak, że zrobiło na mnie wrażenie to UFO, te dwa pojazdy, o których opisywałem, widziałem je dokładnie i tak dalej, to była interakcja, bo ja, wie pan co, to było głupie, ale ja pomachałem nimi rękami, normalnie po prostu skrzywałem ręce, tak jak do samolotu się macha. Pomachałem nimi i oni odpowiedzieli mi światełkami, czyli na powierzchni tych pojazdów, tych UFO, one były całkowicie proste, zielonkawe, takie szaro-zielonkawe, nie miały żadnych fajeratanków, normalnie sobie leciały powolutku, były dość dobrze widoczne. One mi odpowiedziały światełkami, to one na mnie zrobiły takiego wrażenia, jak to spotkanie, to Bedroom Visitors właśnie w salonie, jak spałem. To był dla mnie ciężki szok.
Ja jakby, no do dzisiaj nie mogę się z tego odcząsnąć tak do końca, już emocje zeszły, wszystko jest ok, ale powiem panu, że nie chciałbym powtórzyć całej akcji. Tam to, czy widzę kulkę świecącą z synem, czy z żoną, to jakby to jest fajnie, jest ok, leci sobie, jest luz, ale takich akcji to nie. Tak samo rozmawiałem z innym kolegą, opowiadałem mu o tym, on koniecznie chciałby to zobaczyć. Ja mówię, nie chciałbyś, uwierz mi. Uważaj o co prosisz.
Ja mówię, uważaj o co prosisz, bo nie chciałbyś, uwierz mi, to jest tak duży szok, niedowierzanie, stres duży, że po prostu ciężko się z tego ogarnąć. No też dla tego wojskowego to musiało być dosyć trudne jakby przegryzienie się z tym tematem, bo wojskowi to są jednak też tacy, można powiedzieć, twardziele, mają można się domyślać, ugruntowany mocno, że tak powiem, zawodowo ugruntowany pogląd na świat, a tu nagle doświadczają, taki wojskowy doświadcza czegoś, co jakby wykracza poza wszystko, co widział w życiu. Tak, i wie pan co, powiem panu tak, opisywał mi ten kuzyn, nie będę podawał jego imienia, a może już podałem. No podał pan, ale tutaj sobie pozaznaczałem, żeby to powycinać tak dla bezpieczeństwa.
Tak, to wie pan co, taki człowiek, który jest prześwietlany, jest badany psychologicznie i tak dalej, pod różnymi, że tak powiem, na lewo i prawo go wartują, to, że tak powiem, zaburzyło mu to całkowicie jego, on wziął pod uwagę to, co ja mówię, że nie kłamię, a jak go spotkało, to czego doświadczył, to taki mały trinkącik tylko wycięty z kolana, ale chwileczkę, chwileczkę, to jest moje ciało, jak to się stało, dlaczego to się stało, nie ma żadnego stłuczenia, jest tylko usunięta tkanka i jakby zagotowało mu się w głowie i ja uważam go za objawnikotnego świadka tego zdarzenia, zresztą widziałem to na własne oczy, jego córka też to widziała, ona się zaczęła śmiać, młodzi, to tam, no jakie UFO, żadnego UFO tam już on nie istnieje.
Napewnie sobie od poduszki w nocy zrobił, prawda? No tak, no on mówi, jak to, w pościeli mi to się stało, no ale nie chciała tego słuchać, ale powiem panu, że to było dla niego jakieś tam przeżycie, no bo tak samo jak i dla mnie, te te zatręczniki, które miałem na łopatce w niedostępnym miejscu, to też dla mnie było przeżycie, no mówię, jak to, chwila, to musiał ktoś być w mieszkaniu, zamki pozamykane, drzwi pozamykane, wszyscy śpią, budzimy się razem, wszystko jest ok, ja nie mam tkanek na łopatce, jak to?
Wie pan, to nie są jakieś takie fajne rzeczy, miłe i człowiekowi zaczynają w nocnym myśli przychodzić do głowy, no chwileczka, chwileczka, coś tu jest nie tak, jak to jest możliwe? Wszystko rozumiem, no ale są takie rzeczy, że ciężko to w ogóle ogarnąć i on też miał taką minę, jakby jakbym widział dziesięciolatka, dwunastolatka, jakby mu coś się stało, takie emocje, jakby takie bieżenie na emocje na twarzy, jak to, on dorosły mężczyzna w boju, powiedzmy, brał udział i tak dalej i tak dalej, takie rzeczy się dzieją, jak to?
Jemu? Żołnierzowi? A tu nagle takie coś. Poważnemu człowiekowi. No tak, wie pan, to ciężko, to jakoś tam, ja tego nie ogarniam na tyle, ile mogę, źle muszę, ale nie chciałbym, żeby jakieś takie rzeczy mi się działy dalej i tak dalej i tak dalej, ale wiem, śledzę jakby, słucham na randio paranormalium Piotra Sielebiasia, opowiada o tych rzeczach, co się dzieje w Stanach, o tych ujawnieniach UFO i tak dalej i tak dalej, wie pan, no, kiedyś to, jeszcze z 10-15 lat temu coś się z tego wszyscy śmiali, no, wiadomo, szur, foliowa czapeczka i tak dalej i tak dalej, a teraz już jakby w innym świetle, w innej optyce to widzimy wszystko, że to nie ona tam.
No, następuje to takie powolne otwieranie ogółu społeczeństwa na te tematy, no, tylko, że to jeszcze troszeczkę czasu, troszkę wody w rzece upłynie, zanim ludzie jakby zmienią całkowicie swoje podejście do tych tematów ufologicznych.
No tak, mi tam, szczerze mówiąc, nie zapomnę, że, no, powiedzmy, no, zależy mi na tym, żeby żebyśmy wiedzieli, o co tu chodzi, jak to wszystko jest, ale nie mam jakiegoś parcia, żeby każdemu mojemu znajomemu, przyjacielowi udowadniać, że to jest, no bo, no bo to każdy musi się przekonać na własnej skórze. Mam nadzieję, że nie będzie musiał się przekonywać i tak dalej i tak dalej.
Jak to tam wygląda, ta cała sytuacja z tymi ufitami. Ja tutaj dużo takich rozmów też część opublikowałem, część jeszcze nie opublikowałem, chociażby z takimi przedstawicielami zawodów, wymagających szczególnego zaufania, jak kierowcy ciężarówek. Oni też przechodzą testy psychotechniczne regularne. Też mam rozmowę z, chociażby z policjantami aktywnymi jeszcze w służbie, z ochroniarzami.
Ludzie, od których oczekuje się szczególnego poziomu zaufania też czegoś takiego, różnych takich rzeczy doświadczają, także. No, dzwonię do Pana dlatego, znaczy Pan dzwoni do mnie dlatego i ja też jakby chciałem opowiedzieć ciąg dalszy tej historii w odniesieniu, do tego, co mi się wydarzyło, że to nie jest tak, że tylko mi się to wydarzyło, że ja tylko mam takie, miałem takie właśnie, takie dziwne zdarzenie z tym ubytkniętych tkanek, ale też ludzie, którzy, ja mogę się wydawać mało wiarygodny, no ale gość, który Państwu mu zaufało, no był na misjach wojskowych, jest całkowicie twardo stąpającym gościem po ziemi, ja też zresztą, ale no to takie mieszanie na tego jego uczucia twarzy to bezcenne. Nie zapomnę do końca życia i będziemy się z tego ośmiali jeszcze, mam nadzieję, że będziemy się z tego ośmiali jeszcze długo.
I mam nadzieję, że nic takiego już więcej mu się nie wydarzy, no bo to nie są fajne rzeczy, no bo to jest, wie Pan, to jest coś takiego, nie był Pan w takiej sytuacji, nie życzę, że, wie Pan, budzi się noc, że ktoś musiał wejść, ktoś musiał pobrać te tkanki, ktoś musiał wyjść, zamknąć zamki, bądź drzwi balkonowe, bądź okno, bądź cokolwiek, albo, nie wiem, nie widzę jakiegoś innego wytłumaczenia tej całej sytuacji. Mało tego, nie było żadnej krwi, nic, ani na piżamie, ani nic, spod nie miał zawinięte, tak jak miał, czyli obudzi się w takim stanie, w jakim nie zaobserwował żadnych jakichś takich, no wie Pan, no wiadomo, natnie się tą skórę, to ta tkanka, to trzeba przywozić opatrunek, bądź popsikać czymś, no nie wiem, no zabezpieczyć to w jakiś sposób, żeby ta krew nie leciała, no to nic, żadnych śladów, nie ma skóry, nie ma tkanki, takie samo jak i u mnie, żadnej krwi na koszulce, bo spałem w piżamie, powiedzmy, takiej koszulce, to też, to takie, wie Pan, to jest takie dziwne, i ja tylko pamiętam, że nie czułem się źle, tylko taki lekko skołowany, po tamtym, po tamtym incydencie z tymi uchwitami, to tak samo byłem skołowany na maksa, jak straciłem przytomność, to pamiętam, że byłem, ja to tak powiedziałem, że tak jakbym wypił dużo, dużo wódki, czułem się nie tyle, że skacowany, głowa mnie bolała, tylko całkowicie skołowany, nie byłem w stanie jakby, taki byłem, nie wiem.
Tak jakby świeżo w Pana, że tak powiem, uderzył. No tak, i wie Pan, no ja po prostu, ja to wyparłem, to nie to, że ja po prostu byłem przekonany, że ja ich widziałem, chociaż ich widziałem, tylko, że moja psychika, moja świadomość, to było coś takiego, że ja to odebrałem jako sen, że to, to się nie mogło wydarzyć naprawdę, że ja ich widziałem, ja zemdlałem, to był dla mnie ciężki szok, chciałem krzyczeć, ja to wszystko pamiętam, to nie to, że tego nie pamiętam, że to wymyśliłem, tylko to był dla mnie, ja mówię, mówię, synek, po prostu miałem taki sen, bo to jakoś starałem się jakoś to, nie wiem, wytłumaczyć sobie w sensie takim, że, no, że takie rzeczy się nie zdarzają, no wiadomo, to UFO, co widziałem i tak dalej, później następnego dnia, co widziałem to UFO, te dwa pojazdy, to, tak jak mówiłem, opowiedziałem w odcinku piątym, że kot w pewnym momencie zaczął biegać, tak się rozpędził, tak zaczął biegać dookoła pokoju, że w końcu, z tej prędkości, że zaczął biegać po ścianach, po kanapie, po ścianach, tak jak koty, ale zaczął szaleć. Ja mówię, coś się dzieje, ja mówię, chodź, ja mówię, być może zobaczymy UFO też dziś, znaczy razem zobaczymy, bo ja widziałem wczoraj, bo opowiedziałem o tej całej sytuacji. I weszliśmy, no i faktycznie leciała ta kulka, żeby nam się nie wydawało, to ja mówię, wyciągaj telefon, czy ja wyciągnę, ja wyciągnę telefon, ja mówię, dobra, nagrywamy, żebyśmy nie myśleli, że to nam się wydawało.
Nagraliśmy ten punkcik, no bo to w telefonie to już, jeszcze to było tyle lat temu, to ten, to był taki, to już nie było wielkości, powiedzmy, pół centymetra, tak jak my to widzieliśmy, tylko to było 2-3 milimetry, taki czarny punkcik, ale ta sama trajektoria lotu i nasze komentarze, że to jest helikopter, no nie, ma stateczniki, jakiś, ma jakieś, jakieś śmigło, które się, no nie, no to jest UFO i to poleciało.
To, to też jest dużo, że, że jakby mieliśmy to na telefonie, a to zgadzamy mu na komputer, no wiadomo, komputer się spalił po jakimś czasie, czy tam się zużył i to wyrzucił, ale to, to nie jest istotne, bo nie chodzi o to, żeby to medialnie nagłośnić, w sensie, żeby to ludzie mogli to sobie zobaczyć, bo takich filmów jest dużo i dużo ludzi ma takie, takie doświadczenie, tylko chodzi o to, co my przeżyliśmy i jak to odebraliśmy i tak dalej, i tak dalej. No, też dzisiaj DNP, podejrzewam, dużo, dużo osób tam takiej filmem machnęłoby ręką, przecież można sobie wszystko praktycznie wyprodukować, także chyba większą, większą, przynajmniej w moim czuciu, większą wartość mają relacje po prostu, to, to, co świadkowie opowiadają, szczególnie, że kiedyś świadków jest więcej niż jeden, prawda?
No tak, i to właśnie, to też jest to i tak samo z Nikotemem, to samo. Ja też, bo ja tą taką kulkę widziałem w sypialni, tylko, że dużo jaśniejszą, ale też w tej samej wielkości, ale minęło dwa, trzy tygodnie i mieliśmy okazję zaobserwować taki obiekt we dwóch, ja mówię, zobacz, to ciekawostka, zobacz, popatrz sobie i co ty, co ty myślisz na ten temat? On mówi, ja, tak, tak, zobacz, to jest UFO i tak dalej, i tak dalej. Ja tylko pokazałem ci to, dlatego, żebyś po prostu nie wątpił, tak jak ci mówiłem, to się śmiałeś, że nie wyśmiewaj, że takie rzeczy nie istnieją i tak dalej, był mega sceptykiem, no ale tak jak panu powiedział, że musiał zobaczyć, musiał zobaczyć, sam się przekonać, żeby ten, żeby, żeby jakoś w to uwierzyć. No i to mnie buduje, bo, no wie pan, takie rzeczy się zdarzają, a ja dużo tego widzę, no bo dużo tego widzę, tak jak mówiłem już wcześniej, jestem ekstrasensem, jeszcze tylko panu dodam na przykład, że ja mam dużo takich ostrzeżeń w swoim życiu, to może zabrzmi śmiesznie, może niepoważnie, ale miałem taką akcję, bo dużo mam takich myśli, że tak, jakby to nie są moje myśli, tak jak mówiłem, że ja czuję, że to jest co innego, ale miałem taką akcję w pracy, może to śmieszne, może nie, może nikogo to nie zainteresuje, może będą komentarze nieprzychylne, ale powiem, że to jest takie zweryfikowane, powiedzmy na maksa, w tym sensie, że była taka akcja, ja, ja nie mówię, że słyszę wszystkie myśli, że ten notwog nie się przejawia innych ludzi, ale miałem taką akcję, że poczułem coś takiego, poczułem taką myśl w głowie, taką dość intensywną i tak aż w końcu poczułem, że moja koleżanka z pracy chce się zwolnić, czyli ona o tym musiała intensywnie myśleć i to jakby chodziło jej po głowie, ja to wyłapałem, bo tak jak mówiłem, ja mam...
No wyłapał pan temat telepatycznie, tak? Tak, no patrzcie, to nie to, że słyszałem głos, ktoś do mnie mówił, w głowie takie echo, jak w wiadrze, czy nie, nie, ja poczułem tą myśl i tak aż sobie odpowiedziałem, k***a, chcę się zwolnić?
Do siebie, tak, odpowiedziałem. Minęło kilka dni, mój szef do mnie mówi, coś tam gadaliśmy na jakieś sprawy i mówi, wygadał się, po prostu się wygadał, klapnął językiem, że k***a się zwolni, pani k***a się zwolniła.
I tak złapał się za język i mówi, ale to jest tajemnica, k***a, nikomu o tym nie mów, bo ona prosiła mnie, żeby nikomu o tym nie mówić, to taka sytuacja. I ja jakby konfrontując to, a to nie jest moja pierwsza taka akcja, bo też miałem takie akcje, że postawiłem, to jest prozaiczne, to jest śmieszne, postawiłem źle samochód, delikatnie na pasach, delikatnie, powiedzmy na tej linii, która poprzedza pasy, to postawiłem kołami i dochodziłem do pracy i mówię, no stój, ten samochód, co stoją, tak samochody na osiedlu, wszędzie tak stoją, dobrze, idę do pracy.
I miałem coś takiego, jakby poczułem taką myśl, takie wewnętrzne coś, że przestaw ten samochód. I tak aż do siebie powiedziałem, mówię, dobrze, niech stoją, do siebie tak, czasami ludzie mówią do siebie, ja tak mówię.
Czasami coś tam mówię, ja nie chcę stoić, przecież nic się nie stanie. Za godzinę telefon od mojej żony mówi, musisz przestawić samochód, straż miejska, mandat ci wleka, będą holować samochód 800 zł, bo ten, bo nie może stać w tym.
Ktoś zadzwonił po prostu i ten, i ja leciałem z pracy, niedaleko mam, przyleciałem do domu na nogach i przestawiłem ten samochód, skończyło się 100 zł mandatem, jednym punktem karnym, czy dwoma? Jednym chyba, nawet już nie pamiętam.
Ale jakoś tam niewielka była szkoda z tego wszystkiego i wie pan, to takie, nie wiem, czy to spotkanie z tym UFO, jakby wyzwoliło we mnie takie, że tak powiem, dość mocne, no takie właściwości tego mojego mózgu, że, i to już nie chcę o innych rzeczach mówić, ale to takie dwa takie, powiedzmy, śmieszne, humorystyczne zdarzenia z mojego życia, które pozwalają mi, że na przykład potrafię włapać.
To znaczy, wie pan co, ja nie w ten sposób, jak pan Jackowski, że się skupiam na kimś i, powiedzmy, wyłowię jakiegoś, czy tam zlokalizuję jakieś ciało, nie, to nie o to chodzi, bo ja nie chcę w ten sposób funkcjonować, ale czasami mam takie właśnie, takie na przykład jakieś zagrożenie, jest... Tak jest to jakby poza pana kontrolą, tak?
Takie przypadkowe odbieranie pewnych informacji. Tak, przypadkowe, nie skupiam się na tym, jakby nie idę w tym kierunku, bo nie zależy mi, szczerze mówiąc, nie mam takich skłonności, ani takiej natury, żeby na przykład kogoś indywidować, leć, zaglądać komuś w głowę.
To jakby to nie leży w mojej naturze, ale na przykład takie rzeczy mi się zdarzają i mówię o tym, żeby ludzie wiedzieli, że coś takiego jakby funkcjonuje i takie rzeczy się zdarzają i ludzie mają takie właśnie, takie dziwne zdarzenia. To są już takie typowo mocne, mocne rzeczy.
A często tak się zdarza w przypadku osób, które mają za sobą jakieś powiedzmy mistyczne czy też paranormalne doświadczenie, tak, że jakby uruchamia się ta klapka w głowie, pewna wajcha jakby się przestawia i dostajemy, zaczynamy otrzymywać jakieś takie przekazy telepatyczne odnośnie sytuacji, które mogą się w niedalekiej przyszłości wydarzyć, czy też w sytuacji odbieramy na przykład przypadkowo myśli naszych bliskich, znajomych, prawda?
Tak, ja na przykład już nie mówię o tym, że na przykład bo to każdy, większość ludzi tak ma, że na przykład moja żona chce do mnie dzwonić, ja o niej pomyślę i dzwoni telefon. To większość ludzi to ma, ja wiem o tym, ale jeżeli na przykład to jest, ja czuję tą myśl, czuję, wie pan, ale to nie jest tak, że ktoś sobie tam coś pomyśli i przejdzie i tak dalej, jakiś przechodzi, nie.
To musi być mocna, skupiona myśl, taka intensywna, bo wiem, że ta dziewczyna się stresowała tą całą sytuacją i ona myślała o tym i długo myślała, no bo chciała się zwolnić, zmienić pracę, to się wiąże, się ze stresem, z napięciem, z jakimś ciągłym ustawicznym myśleniem, na jakimś tam, powiedzmy, napięciu emocjonalnym, to ja to, ja to włapałem.
Ja to włapałem i ja się dziwiłem, ale miałem potwierdzenie, to jakby nie zależy mi na tym, żeby to komuś udowadniać, że tak jest, tylko no miałem takie zdarzenie i o tym mówię, że coś takiego się wydarzyło i jakby ja to odebranym.
To jest tylko jedna z takich rzeczy, bo tam nikt nie chce mówić, ale wiem, że to ma, wiem, że tak funkcjonuje i to tak działa. Działa w bardzo prosty sposób i mało tego, to mi się wydaje, nie wiem, czy to można wyćwiczyć, ale wydaje mi się, że nie.
Wydaje mi się, że tego nie można, to się ma albo się nie ma. Znaczy niby można tam ćwiczyć stosując jakieś techniki medytacyjne chociażby, ale to wymaga czasu i nie każdemu się chce, a niektórzy tak po prostu mają naturalnie jakby tak. No, ja na przykład miałem coś takiego, ale nie tak mocno, jak mam w tej chwili i na przykład jak, jeżeli coś ma się dziać złego w mojej rodzinie, to albo mam sny, albo mam jakieś skojarzenia, albo czuję wewnętrznie, że na przykład coś się wydarzy, albo na przykład jestem przekonany, gdzie wszyscy inni mówią, że będzie źle, ja mówię, że będzie dobrze i jest dobrze. Jakby nabrałem takiej pewności w moim życiu, że zaufałem temu fenomenowi, no bo nie wiem, jak to nazwać, nie wiem tego jakby opowiedzieć, ale tak jak mówiłem już wcześniej, miałem taką sytuację, że ona jest świadkiem, cała moja rodzina jest świadkiem, że mój teść miał sepsę, leżał otworzony, miał, widziałem to zresztą, no był otwarty, miał niewydolność wielonarządową, mój lekarze dawali mu trzy setne procent, trzy setne procent ludzi przeżywa taki stan, czyli generalnie gościusz gasu to mój teść.
No i to była taka akcja, że ja w ogóle wszedłem tam do tego szpitala w odwiedziny z żoną, z dziećmi, ze spokojem. Tak jak mówiłem, moja żona już zamówiła powiedzmy pieśń pogrzebową, truny i tak dalej, i tak dalej w zakładzie, no i ona jest pielęgniarką, więc tyle widziała w swoim życiu śmierci, że wie, jak to się kończy, takich stanów ciężkich. Ja mówię, słuchaj, dziadek będzie żył, a ona mówi, nie, to niemożliwe, w ogóle daj spokój, co ty gadasz, coś się uwidziałem.
Ja mówię, będzie żył, przeżyje, aż do *** będzie dorosły, aż weźmie ślub, ustabilizuje się i tak dalej, i tak dalej. No i on wyszedł z tego. Lekarze w ogóle nie byli w stanie uwierzyć, jak on przyszedł po trzech miesiącach. W ogóle jak wstał, jak się wybudził ze śpiączki, bo uśwolce farmakologicznej, to gadał jakieś głupoty, był całkowicie zakręcony, był tak osłabiony, że nie miał siły ciągnąć koca na siebie.
I po trzech miesiącach przyszedł do szpitala, o lasce, samochodem przyjechał w ogóle, taka fajna, lekarze bili mu brawo, pan po prostu, to dla mnie to jest szok, że pan z tego wyszedł i tak dalej, i tak dalej. Ja już miałem tą pewność, ja już widziałem, powiedziałem to wprost, miałem taką odwagę, żeby powiedzieć, że wszystko będzie ok.
I to tak jest. Ale tak jak mówiłem, miałem takie sytuacje, że dwie koleżanki mojej żony, my się znamy dobrze, to są takie przyjaciółki, jedna to jej siostra notabene, to ja miałem tak duży niepokój, one chodziły w ciąży, a jedna koleżanka, przyjaciółka. Czasami się spotykamy na imprezach, lubimy się, bawimy się.
To ja mówię, i***, po prostu z tym dzieckiem będzie niedobrze, ja tu nie widzę tego, ja tego nie czuję. Już nie chciałem jej mówić, że umrze, bo nie chcę wypowiadać takich słów, bo to jest traumatyczne, ale mówię to, a widzę to słabo, czuję to, ale wewnątrz miałem tak głęboki niepokój odnośnie jednej i drugiej, no i te dzieci umarły.
Po prostu umarły, jako płody. Czyli ma pan, krótko mówiąc, jakby ułatwiony wgląd w to, co nazywa się Kroniką Akaszy, czy też tam taką wielką bazą danych o wydarzeniach. Nie wiem, jak to nazwać, czy to jest to, czy to nie jest to.
Ja tego tak nie odbieram w tym sensie, tak jak pan to powiedział, jakby nie nazywam tego. No być może to jest to. Tak to często ezoterycy nazywają, tak? Tak, tylko wie pan co, ja staram się, takie moje przemyślenia na temat tego wszystkiego, to ja staram się jak najdalej, bo wie pan, ja jestem biblijnym chrześcijaninem. Czytam Biblię, modlę się do Boga codziennie, do Jezusa, zawdzięczam mu wiele i jest takie skojarzenie, bo słucham pana Jackowskiego, mam też koleżankę, tak jak mówiłem, mam koleżankę czarownicę, dwie koleżanki czarownice, które się zajmują ezoteryką, one doskonale, one spojrzą na człowieka, doskonale potrafią powiedzieć, co w tym człowieku siedzi, co myśli i tak dalej, i tak dalej, tylko one jakby wprost mówią, noszą te całe symbole powiedzmy okultystyczne i tak dalej, jakby się z tym nie kryją.
One uważają, że to jest okej, tylko jedyne, co i tak samo pan Jackowski, to mnie to uderzyło. Ja nie mówię, że pan Jackowski używa takich symboli i tak dalej, bo nie używa, ale jeden punkt wspólny, co mi się jakby rzuciło w oczy, to jest to, że ci wszyscy ludzie, a ja tak samo mam kolegę czarownika, on generalnie, że tak powiem, funkcjonuje w tym świecie, doskonale sobie radzi, ale po prostu też rzucił przekleństwo.
Ja bym świadkiem, jak rzucił przekleństwo i później spotkało go coś złego, jakby to wróciło do niego, ale te dwie panie, te dwie dziewczyny, które zajmują się tym zawodowo powiedzmy, wróżą z kart, mają te zdolności.
To one i tak samo pan Jackowski, to jest taki punkt wspólny, to ci ludzie, oni wiedzą, one wiele razy rozmawialiśmy na ten temat, to mówią mi to samo, że nigdy nie mogą życzyć żadnemu człowiekowi źle. To jest, nie wiem jak to, to jest jakaś obsesja u nich, one po prostu tak jakby się bały, jakby się ogławiały tego, że jakby życzyły komuś coś złego, to się to złe wydarzy i te osoby, te dziewczyny, one po prostu, to jest taki punkt nie do przejścia, taka czerwona linia, że nie może, nie może pomyśleć, nie może nikomu życzyć nic złego, bo ja to tak odebrałem, że one wiedzą, jakimi, z jakimi mocami mają wspólnotę i, widzi pan, tak samo pan Jackowski, z tego co wiem, jak to, jak Bóg na to patrzy, Bóg jest osobą, Bóg jest, że tak powiem, rzeczywistą osobą, tylko gdzieś tam powiedzmy, jakby w innym wymiarze, czy tam jak to nazwać, tak nazwać, nie wie, ale zabronił, zaglądać za zasłonę, czyli to co na przykład, ja na przykład nie wchodzę w okultyzm, w takie rzeczy, ale co dostanę, to mam, a na przykład ludzie, którzy się zajmują jakimś wrążeniem, jakimś przewidywaniem przyszłości i tak dalej, jasnowidze i tak dalej, oni, ja mam takie wrażenie z tego, co mówią, oni skupiają się na czymś, zaglądają za zasłonę, czyli jakby to, czego Bóg nie lubi, no on to potępia wprost i dlatego na przykład ja, ja nie oceniam tych ludzi, bo to są moi przyjaciele, bawimy się, fajnie się ze sobą zbogatujemy i tak dalej, ale ja ich, tak jak mówię, nie potępiam, tylko, że z mojej strony to wygląda tak, tak jak już powiedziałem wcześniej, ja nie chcę po prostu wchodzić w jakieś okultystyczne tego typu charaktyki, ja wiem, że ten świat duchowy, to wszystko to funkcjonuje, tylko dla mnie to jest po prostu taka, taka linia, ja nie przechodzę przez to, ale wiem, że ludzie, którzy się zajmują tym zawodowo, powiedzmy i tak dalej, to, no to jakby zaglądają za zasłony, ja jakby nie wchodzę, tylko tyle, że to jest dla mnie ważne, co mówię, bo, bo chcę jakby powiedzieć innym ludziom też, żeby wiedzieli, że nie powinni tego, mało tego, wiem po prostu, bo znam się kupę lat, tych ludzi dotykają pewne albo schorzenia, albo nieszczęścia, nie umiem tego wytłumaczyć, ja nie wiem, czy to jest po prostu skutek tego, jak oni funkcjonują, ale tak samo pan Jackowski, ciężka choroba serca, szczepienie jakieś tam dwa stawki i tak dalej, koleżanka, ciężkie przejścia, choroba nogi, ciężka śmierć męża i tak dalej i już chcę na tym skończyć, bo to nie o to chodzi, żeby tam jakby to oceniać, ale no niestety, jestem dojrzałym mężczyźnią, żyję już na tym świecie tyle lat i jestem wyczulony na tego typu akcje, no bo jeżeli któraś osoba z rzędu zajmująca się tego typu rzeczami, a ten kolega, który rzucił przekaństwo przy mnie na innego gościa, tak jak mówiłem, powiedział, oby ci ta ręka uschła, bo go złapał za szyję i jakoś tam agresywnie się zachował w stosunku do niego, taka dziwna sytuacja w sklepie, ten jakby przypiął się do niego, był agresywny, a ten tylko powiedział do niego, oby ci ta ręka uschła, puść mnie, po czym spotykamy się za jakiś czas, a on po ciężkiej operacji łokcia, ręki miał wypadek, ledwo mu tą rękę w Berlinie miał operację, kupę kasy za to zapłacił i ja mówię ja mówię, przecież pamiętasz jak ty źle życzyłeś temu gościowi, a wiem, że on się takimi rzeczami zajmuje, a on oczywiście zbagatelizował go tą całą sytuacją, nie, to nie tak, to zwykły wypadek, wiesz, a ja mówię, nie, ja to widzę inaczej i te jakby trzy takie zdarzenia z ludźmi, którzy mają jakby dostęp do tych mocy, korzystają z tego, tylko z tej ciemnej strony mocy powiedzmy, mimo, że nikomu nie szczęśli złego, poza takimi małymi wyjątkami, no to widzi pan, dlatego ja się boję takich rzeczy, ja jakby nie chcę wejść, ostrzegam innych ludzi, jak będą tego słuchali, to apeluję, stanówcie się nad tym, czy to jest warto wchodzić w takie tematy.
No masz tutaj z tego wyciągnąć taką zasadę, cokolwiek komu życzysz, przyjdzie do ciebie ze zdwojoną siłą, tak? Coś tego typu. Ja się zgadzam z panem, to co ma powiedział, tylko, że te dziewczyny, one są pozytywnie nastawione, one nie rzucają przekleństw, a mimo wszystko jakby, odniosę się do takiego przykładu jak w Jedi, no powiedzmy, to jest fikcja, co nie, ale wie pan, no dziscytowie, załóżmy, ja nie jestem jakimś tam wielkim fanem, jak byłem dzieckiem, to oglądałem, teraz już tego mam od wielu lat tych nowych, nowych odsłon, to ci, co korzystają z ciemnej strony mocy, to jest taki przykład, powiedzmy, literacki, taka licencja poetika.
Można też z tego śmiać, ale wie pan, no ja to mam jakby wszystko z relacji z pierwszej ręki i też jakby, no wiem, że dziewczyna była na operacji i tak dalej, i tak dalej. Pan Jackowski tak samo przecież miał operację.
Można powiedzieć, to są przypadki, ale jak dla mnie tych przypadków jest za dużo i tak samo ci zdowie, oni korzystają, oni korzystali z ciemnej strony mocy i młodszy syn mi powiedział, dlaczego ten cały Palpatine, on tak wyglądał źle i tak samo inni. On mi powiedział, no bo oni są fanami, oni korzystali z ciemnej strony mocy, ona ich niszczyła, oni korzystali, ona ich niszczyła i tak samo jest z takimi wchodzeniem w takie akcje.
Jakby nie można, no po prostu to jest potępione w Biblii, nie można zaglądać za zasłonę, to co Bóg da, to da, jeżeli, no Bóg obdarza darami, no to nie jest jakaś tajemnica, ani jakiś tam wymysł, powiedzmy, tylko tak jest i wie Pan, no przestrzegam ludzi, żeby po prostu się zastanowili, że to jest, ja wiem, że ten świat jest realny, ja też widzę świat duchowymi oczami moimi, tak samo mówią pastorzy, nie jest jakby nic nowego w świecie chrześcijan, że po prostu widzą świat duchowymi oczami, swoimi oczami, mówią o tym na nawożalnictwach, powiedzmy, ale to wszystko musi być na takiej zasadzie, że to, co jakby zwierzchność, czy wyższa siła, czy Bóg da, to mamy, ale nie zaglądamy, jakby nie wchodzimy, jakby nie przechodzimy przez to żeby tam sobie, że tak powiem, poszukać coś, co chcemy, no bo to się źle kończy. Ja tak to odbieram i to dla mnie to już trzy przypadki, to już nie są przypadki, jak dla mnie.
No, fizyk Tom Campbell kiedyś przyrównał właśnie naruszanie pewnych zasad, których się naruszać nie powinno, kiedyś powiedział, że za coś takiego mogą nam kartę biblioteczną tam gdzieś wyżej anulować. Oby tylko tyle, wie Pan, oby tylko tyle.
Oby kartę biblioteczną anulować. No, bardzo. Dziękuję Panu za wysłuchanie. Chciałbym podziękować słuchaczom też za to, że mogłem się podzielić moimi odczuciami, przemyśleniami i obserwacjami. No i tyle. Do zobaczenia.
Do usłyszenia. Korci mnie, aby na zakończenie tego odcinka rzucić jeszcze jednym typowo youtubowym tekstem A nie mówiłem? Było intrygująco i jestem pewien, że wielu z Państwa wysłuchało tej rozmowy z wypiekami na twarzy.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach, a jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Na koniec przypominam o najnowszym numerze miesięcznika Nieznany Świat, w którym obok innych ciekawych materiałów znajdziecie całą serię artykułów zawierających przewidywania i przepowiednie na rok 2025. Pewną zachętą do sięgnięcia po ten numer mogą być dla Państwa dźwiękowe wersje krótszych artykułów, które z moją małą pomocą zagościły na kanale czasopisma na YouTube. Polecam również Państwa uwadze kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie i Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie obaj panowie omawiają wiele interesujących tematów, w tym też takie znane z anteny Radia Paranormalium. A zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu mówią świadkowie, wypatrujcie na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na profilach społecznościowych Radia Paranormalium.
Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.