[00:00] - Infra przedstawia: Góra Osona w Częstochowie. Strefa UFO.
[00:23] - Witam w audycji serwisu Infra. Mówi Michał Kuśnierz. Dzisiejszą audycję poświęcimy górze Osona. Jest to temat, który często był poruszany na łamach nie tylko naszych „Infra faktów”, ale też innych audycji tematycznych. Ale nigdy żeśmy jemu nie poświęcili całego programu, tak jak chcemy to zrobić dzisiaj. I dzisiaj ze mną jest Piotr Cielebiaś, współredaktor serwisu Infra.
[00:44] - Witam.
[00:45] - Oraz Grzegorz Tarczyński, osoba z nami współpracująca. Witaj Grzegorzu.
[00:50] - Witam serdecznie. Dobry wieczór. Dzień dobry.
[00:52] - Witam. Piotrze, może parę zdań na temat tego, dlaczego chcemy właśnie o tej górze znowu opowiedzieć i znowu o niej porozmawiać.
[01:03] - Chciałbym przywitać Grzegorza jeszcze raz, bo to jest osoba bardzo niezwykła. U niego przed kilkoma laty zainteresowanie zjawiskami niezwykłymi wywołał pewien tajemniczy incydent, o którym nam, mam nadzieję, opowie. Natomiast zacznijmy może od tego, czym jest ta góra Osona, bo ja miałem okazję parę razy przekonać się, że wiele osób uważa, że to jest miejsce magiczne lub takie, gdzie UFO lata po prostu ponad głową. My dzisiaj odpowiemy na parę trudnych pytań na ten temat, mam nadzieję. Natomiast Grzegorzu, jeśli mógłbyś, to powiedz nam kilka zdań, gdzie ta góra Osona się znajduje i jak tam najlepiej dotrzeć.
[01:41] - No tak, ja witam jeszcze raz bardzo serdecznie. Góra Osona mieści się tuż przy granicach Częstochowy. Praktycznie dosłownie pięćset metrów dzieli ją od znaku Częstochowa. Jest położona przy Hucie Częstochowa. Jest taki specyficzny punkt. To jest w kierunku Częstochowa, Sieradzko, Olsztyn. No tak, coś ciekawego o wzgórzu. Wzgórze jest, że tak powiem, złożone z dwóch garbów: wschodni naturalny i zachodni usypany w latach pięćdziesiątych. No i co generalnie góra jest na wysokości trzysta siedemnastu metrów nad poziomem morza. Bardzo łatwo można do niej sobie dotrzeć właśnie tą trasą.
Także tak krótko o położeniu góry i właśnie góra się znajduje przy terenie Huty Częstochowa.
[02:29] - Dziękujemy Grzegorzu za trzy słowa wstępu. Natomiast od czasu, kiedy zacząłeś nagłaśniać swoje doświadczenie związane z tą górą, które miało miejsce w dwa tysiące drugim roku, stało się coś bardzo ciekawego, bowiem dużo osób zaczęło uważać, że jest to miejsce, w którym UFO pojawia się w sposób masowy. Kto tam nie pójdzie, to UFO zobaczy. Przez te kilka lat rzeczywiście oprócz tej twojej niezwykłej historii zgromadziliśmy kilka innych, może mniej ciekawych. Natomiast ciągle, ciągle słyszę, że wybierają się tam ludzie, którzy nie tylko penetrują te pozostałości po przepompowni wody, ale również wyczekują tego UFO. I dzisiaj postaramy się nie tylko przypomnieć tą twoją opowieść sprzed lat, ale również odpowiedzieć na pytanie, czy te wyprawy w poszukiwaniu UFO na Górę Osona mają jakiś sens? Czy w ogóle coś takiego jak strefa góry Osona, strefa UFO tam istnieje? Bo z tego, co my tutaj żeśmy sobie ustalili, to jest taka nazwa umowna, bo większość tych incydentów, jakby nie było, miała miejsce obok góry. Czy ten incydent, w którym ty brałeś udział w roku dwa tysiące drugim, również rozegrał się obok góry?
[03:36] - Znaczy tak, tutaj musimy podkreślić jeszcze odnośnie właśnie nazewnictwa góry Osona, tak? Jest tam tabliczka, że szkółka szubowcowa, która była w latach pięćdziesiątych, była ufundowana przez niejakiego Edwarda Osona. No i tu jest jeszcze taka ciekawa tajemnica, że taki człowiek tak naprawdę w ogóle nie istniał. Jest taki raport dostępny, raport góra Osona właśnie na serwisie Infra na forum można sobie pobrać i poczytać właśnie cały ten materiał. Wracając do mojej obserwacji z roku dwa tysiące drugiego, tak, to było w pobliżu góry Osona, niedokładnie przy górze Osona. To było mniej więcej nad lasami, nad Lasem Mirowskim, czyli to graniczyło gdzieś mniej więcej dwa, trzy kilometry od góry, tak? Od wzgórza. Przy czym, no, po dłuższej obserwacji ten obiekt on się przybliżył znacznie i można powiedzieć de facto, że latał sobie koło wzniesienia, koło wzgórza i również nad hutą. Nad hutą, bo ta obserwacja trwała dosyć długo, bo to jednak było od godziny dwudziestej drugiej z minutami do godziny wpół do pierwszej w nocy. Także jednak ta obserwacja trwała dosyć długo.
[04:47] - Grzegorzu, to może zacznijmy od początku. Znaczy były pierwsze dni sierpnia dwa tysiące drugiego roku. Ty otrzymałeś telefon od swojego brata i co działo się później?
[04:57] - Co działo się później? Ja dostałem ten telefon. Dokładnie to była niedziela wtedy, bo pamiętam ten dzień jak dzisiaj. Przyjechałem do domu po typowe takie rzeczy do obserwacji: lornetka, tam był wzięty teleskop. No niestety nie był wzięty aparat. Zresztą w tych czasach jak ktoś miał aparat cyfrowy czy kamerę, no to był cud. To były początki w ogóle aparatów cyfrowych. No jeszcze nawet nie wiem, czy były w Polsce osiągalne. Ja miałem tylko aparat na kliszę, ale niestety, właśnie niestety nie został wzięty. No ale to tak jest właśnie podczas emocji.
Z ojcem dojechaliśmy na miejsce obserwacji, tam do brata i do jego kolegi, którzy pracowali na rozdzielni gazu. Teraz już jest tam automatyka, już nie ma pracowników. I dojechaliśmy i po kilkunastu minutach pobytu już tam na miejscu razem z nimi, nad właśnie nad tym Lasem Mirowskim pokazała się taka pomarańczowa łuna, która no była szeroko, dosyć rozciągnięta. No wyglądało to tak, jakby las się palił. No i wtedy zza tego lasu wyleciał obiekt koloru pomarańczowego, tak? Tak pulsującym, pulsował później na taki kolor czerwonawy i on się tak powoli wznosił do góry. No i wtedy, od tego czasu już w sumie zaczęła się taka nasza obserwacja, bo brat razem ze zmiennikiem już obserwowali to wcześniej przez pół godziny, zanim ja zdążyłem dojechać z ojcem. Także obiekt wzniósł się zza tego lasu i zaczął powoli wznosić się do góry bardzo powolnym ruchem. Wyglądało to na początku jak śmigłowiec. Zaczęliśmy obserwować to przez lornetkę i przez teleskop.
Zaciekawił mnie kształt tego obiektu, kulisty i coś w środku tak jakby było, jakaś forma energii. Nie wiem, jak to opisać. I co się zaczęło dziać później? Obiekt majestatycznie płynął po niebie, zmieniał kierunek ze wschodu na zachód. Przy zmianie kierunku, co było dziwne, z boku tego obiektu tak jakby były jakieś silniczki pomocnicze. Wydobywał się taki błękitny dymek, tak jak zmieniał kąt ze wschodu na zachód. Obiekt zataczał coraz większe koła. Później przeniósł się nad górę Osona, nad nami. Przeleciał sobie kulistym ruchem, przeleciał nad hutą. Pamiętam jeszcze jak dzisiaj akurat z koksowni poszła para wodna przy piecach martynowskich i pamiętam, jak ten obiekt rozświetlił tą chmurę, że była koloru pomarańczowego nawet.
Wtenczas dzwoniłem na policję, żeby zgłosić to zdarzenie. Pani przyjęła to zgłoszenie oczywiście, ale rozłożyła ręce. Powiedziała: „My nikogo nie wyślemy, bo to już nie jest nasza kwestia. Na pewno coś pan ciekawego ogląda, ale my nie możemy takiego zgłoszenia”. Ale przyjęła to, to jest zarejestrowane na pewno. Z tym że nikogo nie wysłali wtedy na patrol. Wiele ludzi przejeżdżających z pracy też, bo to druga zmiana wracała wtedy z Huty Częstochowa i nie tylko, bo tam są inne ośrodki przemysłowe, prace i tak dalej. Ludzie wracali, ludzie widzieli to w samochodach, nawet zwalniali, ale nikt się nie zatrzymał. To było ciekawe. Mniej więcej po godzinie, godzinie i 20 minutach obserwacji pojawił się mniejszy obiekt, znacznie mniejszy, trzy razy mniejszy, cztery razy mniejszy od tej dużej kuli, który zaczął latać znacznie szybciej.
Taki był zwinniejszy. I tak 15 minut, może do 20 latał razem z tym dużym, po czym zbliżył się do dużego obiektu, do tej dużej kuli, tak jakby chciał zadokować do niej. To było dosyć ciekawe. Podleciał, powstało coś jakby wyładowanie atmosferyczne. Było widać tak jak błyskawicę na niebie między tymi dwoma obiektami i ten mały po prostu zmieścił się w ten duży obiekt. On po prostu został wessany. To się stało jakby jednością. To już w ogóle nas zastanowiło. Przy czym obiekt był bezszelestny, bezdźwiękowy, także wiedzieliśmy, że to jest coś jednak nie pochodzenia ziemskiego. Ale nie dawało nam to dalej spokoju.
Obserwowaliśmy to, tak jak mówiłem, do godziny 0:30, ale później już stwierdziliśmy, że jednak trzeba wracać. Oni mieli drugą zmianę, czyli brat i zmiennik. Wsiedliśmy w samochód, przejechaliśmy może 150, 200 metrów już w stronę Częstochowy, ale jakoś tak mnie podkusiło, żeby zjechać w polną dróżkę, a takich dróżek tam jest bardzo dużo koło góry Osona, koło tego wzgórza. Postanowiłem się skomunikować świetlnie z tym obiektem samochodem. Pamiętam, wjechałem w tą polną drogę, zgasiłem światła drogowe, włączyłem tylko światła awaryjne i ten obiekt był dosyć nisko, bo to już został tylko jeden. Ten mniejszy został wessany do środka, tak jak mówiłem wcześniej. Obiekt zaczął się zniżać do nas coraz bardziej niżej. Zawisł na wysokości 300, 400 metrów. Zaczął odpulsowywać światłem od siebie tego samego koloru, czyli pomarańczowym. Czerwona kula świeciła na pomarańczowo i mrugała w rytm świateł awaryjnych samochodu.
Czyli to była jednak forma komunikacji między nami. Taka prymitywna, ale jednak. Później obiekt zszedł jeszcze, aż był na wysokości maksymalnie 50, 60 metrów, gdzie już generalnie oświetlał samochód tym swoim kolorem. Wtedy wystraszyliśmy się oboje, bo mimo że ja już wcześniej interesowałem się tematyką UFO, to pierwszy raz miałem do czynienia z bliskością obiektu, jakąś energią, czymkolwiek to było, że po prostu wsiedliśmy w samochód i uciekliśmy. Uciekaliśmy i obiekt gonił nas przez jeszcze półtora kilometra. Leciał wzdłuż pól, leciał nad zakładem TRW Polska. Dopiero skręcając w ulicę Ricka Manna, to jest od ulicy Legionów, obiekt zniknął nam z oczu. Pościg był dosyć długi, bo to było około ośmiu minut. Obiekt leciał cały czas za nami. Także czy się bać?
Myśmy się wtedy wystraszyli. Gdybym teraz miał powtórną taką obserwację, to bym został, aż do czegoś może by doszło, do jakiejś innej formy kontaktu. Ale wtedy była taka nasza reakcja.
[11:33] - Grzegorzu, dziwna sprawa. Widzicie w kilka osób UFO, potem to UFO de facto was goni, wymieniacie sobie jakiś sygnał, co jest w skali bliskich spotkań w Polsce czymś po prostu niezwykłym. Ale pierwsza sprawa, która się nasuwa: czy potem, w ciągu kilku następnych dni ktoś zgłosił coś podobnego? Czy natknąłeś się w prasie na coś podobnego? Bo wiem, że jeszcze w tym czasie aktywnie nie zajmowałeś się zjawiskiem UFO.
[12:01] - Była taka sytuacja, że tydzień później jechałem w kierunku Zawodzia. Na przystanku stał mój kolega, którego akurat podrzuciłem. Ni stąd, ni zowąd mu opowiedziałem o tym całym zajściu. On w tych rejonach miał narzeczoną, w rejonach Mirowa i Mstowa. Tego samego dnia, czyli niedziela, to był początek sierpnia, trzeba zobaczyć w kalendarzu, jaki to był dokładnie dzień. Dokładnie on z narzeczoną, cała rodzina i praktycznie cały Mirów i Mstów obserwowali to zjawisko świetlne na niebie. To mogło być kilkaset osób, a może i nawet więcej. Tylko że w prasie się nigdzie nie spotkałem z tym zjawiskiem, żeby ktoś to zgłosił czy opisywał. Nie znam nikogo, żeby ktoś w tym dniu zrobił fotografie, ale świadków na pewno jest bardzo dużo. Tylko jest ciężko do nich dotrzeć, bo niestety wiele osób boi się o tym mówić.
To jest dalej temat tabu, co jest dla mnie żenujące, gdzie praktycznie lada moment NASA czy też naukowcy generalnie powiedzą nam, że nie jesteśmy sami. To my doskonale o tym wiemy, przynajmniej ja. Ale niestety ludzie się boją o tym mówić. To jest właśnie ten problem. Tak że na pewno jest kolejne potwierdzenie od tej osoby i kolejna obserwacja miała miejsce dwa tygodnie po tym zdarzeniu, czyli to była połowa sierpnia. Dokładnie taka sama obserwacja. Wtenczas też brat dzwonił, że dokładnie jest to samo, tylko że to trwało 15 minut. Pojawiła się kula, polatała troszkę nad wzgórzem, nad hutą i znikła. I kolejną obserwację, którą nad górą Osona miałem, to był rok 2004. Dokładnie identycznie miało to przebieg jak wtedy, tylko że to było zjawisko mniej spektakularne i to tak już typowo zza wzgórza wyleciało wtedy, centralnie zza wzgórza.
Tych obserwacji z góry Osona było bardzo wiele. Wiele osób widziało tam dziwne błyski na niebie, jakieś wyładowania atmosferyczne, jakieś kule, kulki, kule światła, kule energii. Nawet w biały dzień kręciliśmy wiele filmów. Nie tylko ja, ale też moi koledzy. Sam mam taki ciekawy film, gdzie po prostu z jednego obiektu w ciągu dnia, którego nie było widać gołym okiem, dopiero po odtworzeniu filmu widać jest jak z jednego obiektu, który wygląda jak rtęciowa kula w powietrzu, obiekt rozdwaja się na dwie kulki, po czym po prostu każdy leci w inną stronę. My nie wiemy, czym są te obiekty. Czy to jest inteligentna forma, czy to są jakieś sondy kosmiczne, czy to są sondy obcej rasy, obcej cywilizacji. Nie wiemy, ale tych obserwacji na górze Osona, koło góry Osona jest bardzo dużo, bo musimy podkreślić fakt, że w pobliżu góry Osona na dzielnicy Zawodzie w Częstochowie znajdują się kamieniołomy, gdzie mieliśmy zgłoszenie. To tutaj nawet Piotrze, pamiętasz, wysyłaliśmy to zgłoszenie do was znad kamieniołomu. To było bodajże jeszcze chyba z tego roku, prawda?
Tam było dwóch świadków co ta kula pomarańczowo-czerwona unosiła się również nad kamieniołomem.
[15:21] - No właśnie, to była bardzo ciekawa sprawa, do niej myślę, jeszcze kiedyś powrócimy. Ale Grzegorzu, wspomniałeś tutaj o tych filmach z góry Osona, bo my tutaj ciągle mówimy o twoich doświadczeniach. Ja dobrze te filmy znam. Szczególnie interesujący jest ten, kiedy ta kula, która przelatuje w górze, dosłownie rozdwaja się na dwie inne. To widać bardzo dobrze i ja myślę, że każdy może, kto chce, może ten film w jakiś sposób zobaczyć i otrzymać. Ja jeszcze pamiętam drugi film, który miałeś, kiedy koło góry, właściwie za górą rzeczywiście pojawiła się taka biała kuleczka w pobliżu linii wysokiego napięcia. To jest również bardzo ciekawe nagranie.
[16:00] - Ja tu jeszcze przerwę. Słynne zdjęcie, Piotrze, nie wiem, czy pamiętasz to, co nawet się w gazecie ukazało. To słynne zdjęcie tego dziwnego, dyskowatego obiektu nad linią wysokiego napięcia, prawda?
[16:12] - Dokładnie. Ale skupmy się może jeszcze na jednej sprawie, bo mówimy o twoich doświadczeniach, a przecież są jeszcze relacje innych ludzi. Ja pamiętam na przykład historię naszego wspólnego kolegi, który mówił o dziwnych błyskach na górze Osona. Ja osobiście mam kilka skatalogowanych przypadków trochę starszych z okolic, jak wspomniałeś, Mirowa, Srocka. To są historie co prawda kilkudziesięcioletnie, ale również ciekawe. My może kiedyś poświęcimy program tutaj naszym regionalnym spotkaniom z UFO, bo dzisiaj może nie jest na to odpowiednia pora. Pamiętam, że mieliśmy jeszcze sprzed bodajże roku doniesienie o sfilmowaniu dziwnych świateł nad hutą właśnie z góry Osona. Ale Grzegorz, jeszcze jedno pytanie. Do mnie coraz częściej dochodzą takie informacje, że góra Osona zrobił nam się tutaj taki lokalny częstochowski, nie wiem, Blair Witch. Dzieciaki jeżdżą i szukają UFO, prawda?
Tam piją, ćpają i tak dalej. Nie wiem, czy to jest do końca prawda. Rzeczywiście trzeba powiedzieć, że ta legenda się troszeczkę rozrosła. Ale czy możemy powiedzieć, że każdy, kto tam pojedzie czegoś doświadczy?
[17:17] - Tutaj mogę powiedzieć tak, że kogo tam nie zaprowadzę ze znajomych czy przejezdnych, którzy chcą poznać to miejsce, tak, każdy czegoś doświadczy. Jeden doświadczy właśnie jakichś dziwnych niestety anomalii, takich jak mieliśmy przy pierwszym naszym spotkaniu na górze Osona, czyli wysiadły wszystkim telefony komórkowe przez chwilę i w dwóch aparatach cyfrowych padły całkowicie akumulatory. Nie dało się nic zrobić. To było w roku 2006. I tego faktu nie da się wytłumaczyć, ale takie miejsca tam miały. Powiem, wiele razy się to działo. Możemy to tłumaczyć oczywiście zaburzeniem pola magnetycznego. Tylko pytanie, skąd to pole magnetyczne? No właśnie, to jest dosyć ciekawe. Ale takie historie tam się dzieją.
Jedni widzą kule światła, inni jakieś błyski właśnie na niebie, inni zobaczą przelot jakiegoś obiektu w biały dzień albo uchwycą na fotografii, innemu zaś rozładują się akumulatory w aparacie albo na chwilę mu się komórka wyłączy. Dzieją się tam rzeczy dziwne, ale faktycznie, Piotrze, mnie trochę przeraża sytuacja to, że ci młodzi ludzie szesnasto-, siedemnastoletni nie zdają sobie sprawy, co to jest tak naprawdę ufologia, co to jest badanie i co to jest w ogóle również siła duchowa i zjawisko EVP, bo oni się tam też na tej górze bawią, wywołują duchy, czekają na UFO i tak jak powiedziałeś, spożywają alkohol, zachowują się niestosownie i to może być też dla nich niebezpieczne.
[18:52] - Mnie doszły różne pogłoski, między innymi o praktykach magicznych czy wywoływaniu duchów. Natomiast jeszcze jedna sprawa. Możemy zauważyć, że na górze Osona Te obiekty UFO nie przypominały latających spodków, które mają formę metaliczną czy wyglądają jak twory techniki. Te obiekty de facto są obiektami świetlnymi, tak jak te, które widziałeś, prawda? Czyli to były raczej niematerialne obiekty. Powstała nawet taka hipoteza, która mówi, że mogą być to tak zwane ziemskie światła, czyli ta ogromna struktura, jaką jest góra Osona. Ta sztuczna część w jakiś sposób oddziaływuje na te geologiczne pokłady, w wyniku czego tworzą się tam jakieś zaburzenia, które są widoczne potem w atmosferze w postaci świateł. Nie wiem, na ile jest to dobra hipoteza, tym bardziej że przynajmniej w tym twoim przypadku ten obiekt zachowywał się w sposób w miarę inteligentny, prawda? Ale może takie ostatnie pytanie, bo myślę, że jeszcze do sprawy góry Osona powrócimy. Na koniec bym miał jeszcze apel, ale to za chwilę.
Grzegorz, ostatnia relacja. Wspominałeś o kamieniołomie, który jest nie tak wcale daleko. I tam też świetna sprawa, bo świadkowie, właściwie mieliśmy tę relację zgłoszoną przez kilkoro niezależnych osób i tam również młodzi ludzie widzieli obiekt, który na niebie tym razem rozdzielił się bodajże na dwie części.
[20:18] - Od tego czasu nie. Ja już dokładnie nie pamiętam teraz, kiedy była ta relacja, ale bodajże chyba kwiecień, marzec. Nie wiem. Musielibyśmy zobaczyć oboje do archiwum, ale od tego czasu nie było żadnego zgłoszenia z terenu góry Osona. Były z innych okolic, owszem, ale nie z góry Osona. Tutaj jeszcze miałem powiedzieć jedną kwestię odnośnie hipotezy, którą, Piotrze, powiedziałeś. Tak, to jest mądra hipoteza, gdyż wiemy, że cała okolica góry Osona to jest szlak orlich gniazd, to jest Jura Krakowsko-Częstochowska i wiadomo, że są tam kryształy kwarcu i poprzez nacieranie się kryształów kwarcu tworzy się plazma, która może tworzyć efekty świetlne, wizualne w postaci właśnie takich błysków, kulek świetlnych. Ale to powstaje na ułamki sekundy. Nie do tego stopnia, żeby to się komunikowało świetlnie, czyli inteligentnie i nie do tego stopnia, żeby aż przez tyle godzin swobodnie sobie latało po niebie, jakby nie patrzeć. Część przypadków zawsze próbujemy wytłumaczyć w najprostszy sposób, ale jednak większości się nie da.
[21:27] - Tak, Grzegorzu, przypadek, o którym tutaj mówiliśmy, miał miejsce 20 kwietnia i tam widziane były trzy obiekty. Najpierw dwa, potem jeszcze jeden. Ja miałbym jeszcze apel do wszystkich tych, którzy kiedyś w okolicach góry Osona, ewentualnie na obrzeżach Częstochowy mogli widzieć jakieś dziwne zjawisko, bo do nas docierają różne sygnały, ale zwykle takie mało spektakularne. Ja jestem pewien, że ktoś musiał widzieć to, co widział Grzegorz lub co widział Sebastian, albo też inni świadkowie. Dlatego jeżeli ktoś ma nam coś do powiedzenia, może być pewny, że zachowamy jego personalia dla siebie. Jestem strasznie ciekaw także raportów ludzi z tych miejscowości, o których wspominałeś, czyli z Mirowa, z Dębstowa, bo stamtąd powinno być to widać w dostateczny sposób, tak mi się wydaje. Także jeżeli coś się pojawi, to do sprawy góry Osona wrócimy i myślę, że będziemy o tym rozmawiać z Grzegorzem, ale nie tylko o tym, gdyż od tego czasu, czyli od roku 2002 zajmujesz się różnymi zjawiskami i myślę, że będziesz jednym ze stałych gości w naszym programie. Także dziękuję wam, panowie.
[22:38] - Ja dziękuję pięknie również za wspólną dzisiejszą rozmowę.
[22:42] - Ja również dziękuję. I teraz po prostu widać, dlaczego my tak często powracamy do sprawy góry Osona po tej opowieści Grzegorza i rozmowie z Piotrem, bo rzeczywiście jest niezwykła i możemy się zastanawiać nad tym, jakie były przyczyny powstawania tego typu zjawisk i co tak naprawdę się za tym kryło. Tak jak Grzegorz wspomniał, na naszym forum „Infra” znajduje się temat bardzo obszernie komentowany, gdzie między innymi znajduje się taki raport, który można sobie pobrać, przeczytać, gdzie są opisane właśnie te wszystkie zjawiska, o których mówił Grzegorz i też jego szczegółowa relacja i też wielu innych osób, które się interesowały właśnie tym miejscem. Także dziękuję panowie za rozmowę i dziękuję państwu za wysłuchanie i do usłyszenia w kolejnym programie „Infra”.