Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:00] - Nagrywanie. Para-radio. Poznajemy nieznane. Nowa audycja w grudziądzkim radiu internetowym. Serdecznie zapraszam. Arek Paterek. Para-radio. Poznajemy nieznane. Arek Paterek. Witam serdecznie wszystkich słuchaczy.
Gościem dzisiejszego programu będzie po raz drugi już Konrad Jerzak. Witam ciebie Konrad.
[00:26] - Witam serdecznie wszystkich.
[00:27] - Dziękuję bardzo, że zgodziłeś się przerwać swoją mrówczą pracę przy tłumaczeniu książek, żeby wziąć udział w naszej audycji. Konradzie, dzisiaj tematem przewodnim będzie postać Chico Xaviera. Jednak zanim przejdziemy do Xaviera, chciałbym przeczytać pytanie, które otrzymaliśmy od naszego słuchacza. W zeszłym tygodniu głosiliśmy, że będziesz naszym gościem dzisiaj. Oto pytanie: „Jak powszechnie wiadomo, spirytyzm jako ideologia szczyci się swoją prostotą, spójnością, jednolitością, logicznym myśleniem i tak dalej. Można by tak wymieniać długo. Istotny jest również brak jakichkolwiek dogmatów, ponieważ wszystkie informacje zostały zdobyte z bezpośrednich źródeł. No właśnie, czy aby na pewno tak jest? Czytając 'Ewangelię według spirytyzmu', bardzo szybko uświadamiamy sobie, że spirytyzm wyraźnie opiera się na chrześcijaństwie. W książce tej kilkadziesiąt razy przytaczane są fragmenty Biblii.
Duchy, które rzekomo dawały informacje, były albo anonimowe, albo ściśle związane z chrześcijaństwem. Gdzie tu jest ta spirytystyczna unifikacja, skoro wszystko bazuje na chrześcijaństwie, czyli de facto wierzeniu tak samo prawdziwym jak wiara w Zeusa i innych bogów z góry Olimp? Dlaczego spirytyzm tak chętnie nawiązuje do chrześcijaństwa? Czy wynika to z indoktrynacji Allana Kardeca i późniejszych propagatorów tej ideologii? Dlaczego w neochrześcijaństwie, jak zwykłem nazywać spirytyzm, nie ma miejsca dla wielkich buddyjskich przewodników duchowych? I wreszcie jakie jest stanowisko Kościoła w sprawie spirytyzmu? Czy jest to, mówiąc trochę na wyrost, odwzajemniona miłość?” To jest list od naszego słuchacza. Zadał kilka pytań. Konradzie, jak mógłbyś na nie odpowiedzieć?
[02:14] - Dobrze, czyli zacznijmy od samego pytania przede wszystkim o „Ewangelię według spirytyzmu” i o podejście chrześcijaństwa. Dlaczego nie ma mowy o innych religiach i tak dalej. Są dwa ku temu powody. Po pierwsze duchy, gdy zwracają się do ludzi, zazwyczaj nawiązują do czegoś, co jest tym ludziom bliskie. Także w momencie, kiedy one wypowiadają się w kręgach związanych z chrześcijaństwem, czyli de facto w całej Europie, w Ameryce, będą odwoływały się do rzeczy, które są nam bliższe. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy, że to był XIX wiek, gdzie nauki Buddy czy hinduizm gdzieś tam się przewijał, natomiast nie była to wiedza powszechnie znana, więc duchy skupiają się zawsze na tym, co jest bliższe. Jest to podejście bardzo metodyczne, bo ja sam pracowałem jako nauczyciel i wiem, że żeby przekazać coś innym ludziom, trzeba zacząć od tego, co jest im znane. Więc to jest jeden z takich powodów, dla których one się odwołują przede wszystkim do tego. Natomiast z drugiej strony pytanie o chrześcijaństwo. Dlaczego nie ma mowy o czymś innym?
Otóż Allan Kardec zadał pytanie o moralność, bo tutaj głównie o tę część moralną chodzi. Gdzie można znaleźć ją w takiej najczystszej postaci? No i duchy odpowiedziały mu, że znaleźć ją można w chrześcijaństwie, gdyż nauki Chrystusa zawierają ją w pełni, więc one nie będą wymyślały jej ponownie. Jest to takie bardzo ważne stwierdzenie. Równie dobrze mógłby powiedzieć o tym, że można znaleźć ją u Buddy, ale tego nie powiedział. Czyli wygląda na to, że jednak te informacje znane z chrześcijaństwa mają drobną przewagę. Jakkolwiek tutaj też nie ma takiego podejścia, żeby dokonywać jakichś wyborów. Natomiast bez względu na to jest tak, że ta część moralna w chrześcijaństwie jest najczystsza, więc duchy też nie będą wymyślały swojej teorii. One mówią po prostu: tam znajdziecie wszystko, czego potrzebujecie.
[04:18] - Jednak, Konradzie, tak dużo co od siebie mówimy tutaj o chrześcijaństwie i o chrześcijaństwie kontra buddyzm, jeżeli chodzi o te wartości moralne. Może takie moje pytanie. Wiadomo, że Kościół katolicki, szczególnie w okresie inkwizycji, nie był najbardziej moralną instytucją. Czy w tym momencie te duchy, które odpowiadały na to pytanie, nie wiedziały o tym? A wiadomo, że nauka Buddy zawsze opierała się tylko i wyłącznie na pokoju, gdzie chrześcijaństwo przez pewne podjęte decyzje i przez ludzi, którzy podejmowali te decyzje, nie zawsze było moralne. To nie było moralne stanowisko, jeżeli chodzi o inkwizycję na przykład.
[05:03] - Zgadza się. Natomiast duchy nigdy nie odwołują się tutaj do Kościoła. One się odwołują do samej teorii moralnej, którą znamy ze słów Chrystusa. Więc to, co później zbudowali na niej ludzie, przecząc samym słowom Chrystusa, który twierdził, że powinniśmy miłować wrogów. Więc jakiekolwiek próby czy nawracania siłą za pomocą środków takich, jakie stosowano chociażby w czasach inkwizycji czy metod, które stosowali konkwistadorzy w Ameryce, jak najbardziej nie są spójne z tym, czego uczył Chrystus. W przypadku buddyzmu jest mowa też o czymś innym. Są to dwa spojrzenia na człowieka. Wydaje mi się, że buddyzm bardziej spogląda w samego człowieka i mniej skupia się na relacjach człowieka z innymi ludźmi. Buddyści bardziej zastanawiają się nad na temat swoich żądz, swoich negatywnych emocji, z którymi starają się jakoś walczyć, żeby osiągnąć pewien spokój i czystość. W przypadku chrześcijaństwa jest inaczej.
W przypadku chrześcijaństwa jest mowa o tym, w jaki sposób powinniśmy traktować innych ludzi i to jest coś, co jest istotniejsze. Tak naprawdę obydwa te nurty się w pewnym sensie łączą, one się nie wykluczają. Równie dobrze jest mowa, by miłować bliźniego swego jak siebie samego, czyli żeby miłować bliźniego, trzeba siebie też miłować, w pewnym sensie, czyli nie traktować negatywnie. Natomiast bez wątpienia pewne spojrzenie medytacyjne, odosobnienie, czyli to, co znamy właśnie na Wschodzie, czy te klasztory, w których mnisi są zamknięci i uciekają od świata, żeby w spokoju medytować. Ono znajduje w pewnym sensie takie chociażby w „Księdze duchów”, kiedy jest pytanie o życie kontemplacyjne. Duchy mówią, że jeśli to życie nie przynosi pożytku nikomu, to nie jest to na pewno krok do przodu w naszej ewolucji. Więc takie spojrzenie na buddyzm, czyli jeśli medytacja służy temu, żebyśmy odzyskali równowagę czy pozytywną energię, żeby pomagać innym, żeby uciekać od tego egoizmu, przekazując pozytywne emocje innym, to wtedy jest czymś wartościowym. Natomiast jeśli polega to tylko na tym, żeby uciec od świata, to jest to błędne. Natomiast co do tego, czy ten spirytyzm jest uniwersalny, ja mogę powiedzieć, że miałem okazję zawieźć „Księgę duchów” do moich znajomych z Indii, którzy są hinduistami, którzy o chrześcijaństwie nie mają większego pojęcia, o tyle, co go znają w niewielkim stopniu. Natomiast jedna z osób powiedziała mi, że „Księga duchów” jest jedną z najlepszych książek, które czytała w życiu.
Jeśli chodzi o to podejście, czy jest to coś uniwersalnego, czy nie. Z drugiej strony w tej chwili pracujemy nad tym, żeby pomagać osobom z Maroka, które również starają się promować spirytyzm i którzy tak jak jest Ewangelia według spirytyzmu, którą pisał Kardec, oni starają się analizować Koran z punktu widzenia spirytyzmu. Czyli to też jest tak, że Allan Kardec analizował coś, co było mu bliższe, natomiast z czasem będą się pojawiały inne odniesienia. Także jest tak, że po prostu nasz świat jest tak złożony, że każdy z nas wywodzi się z jakiejś kultury. Te kultury się troszeczkę różnią, natomiast sens najgłębszy wszędzie jest taki sam. Natomiast to, o czym mówiłem, czyli w chrześcijaństwie te zasady moralne są najczystsze, prawda? Czyli wystarczy, że je tam poznamy i będziemy wiedzieli, jak postępować. Nie jest to zbyt skomplikowane, bo to się ogranicza do jednego, dwóch zdań tak naprawdę, gdzie na tym wszystko jest zbudowane. To jest jedna rzecz, a drugie to pytanie dotyczyło tego, w jaki sposób Kościół podchodzi do spirytyzmu. To podejście jest bardzo różne.
Zaczynało się od czasów Kardeca, kiedy temat zaczął ich interesować, natomiast wielu z nich rzucało jakieś anatemy, mówiło, że to diabeł się manifestuje. Natomiast były to bardzo emocjonalne reakcje i to nawet doprowadziło do tego, że taki akt spalenia książek w Barcelonie nastąpił, co było szokujące, że Allan Kardec wysłał książki swojego autorstwa do hiszpańskich spirytystów i te książki zostały przechwycone na granicy i nakazem biskupa z Barcelony zostały spalone w publicznym miejscu. Była to taka średniowieczna ceremonnia, żeby pokazać, jak są złe. Wówczas również oczywiście trafiły do rejestru ksiąg zakazanych, ale ja mówię zawsze, że były w bardzo dobrym towarzystwie, bo w tym czasie Kościół zakazywał między innymi czytania Biblii, więc Biblia również była na liście ksiąg zakazanych, więc to towarzystwo było bardzo zacne. To też pokazuje, jakie było podejście. Oczywiście Kościół ewoluował i w tej chwili on zupełnie inaczej wygląda. Chociażby Jan Paweł II, który wiele zmienił, czy też jego poprzednik Jan Paweł I. Każdy z tych papieży XX wieku wnosił bardzo wiele i wydaje mi się, że dzisiaj już to podejście jest zupełnie inne, czego najlepszym przykładem jest chociażby działalność księdza François Bruna, którego książki w języku polskim są bardzo pozytywnie odbierane. Jest to ksiądz, który jest profesorem teologii na Sorbonie, czyli osobą bardzo wysoko postawioną i on opisuje badania z dziedziny transkomunikacji, czyli nagrywania głosów duchów na taśmach magnetofonowych. On przekazuje bardzo cenne informacje, swoje analizy, opisuje wypowiedzi tych duchów i w jednej z książek, bardzo ciekawej, „Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje”, zbiera listy napisane pismem automatycznym przez pewną rodzinę francuską.
I to, co jest ciekawe, co najbardziej intrygujące w tych listach, na przykład jest mowa o reinkarnacji. Czyli te duchy opowiadają, że reinkarnacja istnieje. Oczywiście ksiądz Brun dodaje swoje komentarze twierdząc, że te duchy wszystko opisują tak jak u Kardeca, ale ta reinkarnacja nie do końca istnieje, ale już na przykład przypuszcza, że ona może nastąpić w wyjątkowych przypadkach. Czyli nie mówi, że absolutnie jest niemożliwa, natomiast mówi, że Bóg może pozwalać ludziom wcielać się ponownie w jakimś wyjątkowym przypadku. My też mówimy, że wyjątkowym, tylko że trochę rozszerzamy to, czyli mówimy, że to jest ogólna reguła. Poza tym to, co jest ważne również W Polsce może o tym się nie tyle mówi, gdyż duchowieństwo w Polsce raczej nie zna wielu tych pism. Natomiast sam ten ksiądz Brune przytacza wypowiedź ojca Gino Concettiego, który współpracował z „L'Osservatore Romano”, czyli papieską gazetą i osoba tak wysoko postawiona raczej nie wypowiada się bez zgody swoich przełożonych. On powiedział, że Kościół nie ma nic przeciwko badaniom dotyczącym komunikacji z duchami czy życia po śmierci, jeśli przyświeca im cel naukowy albo religijny. Oczywiście my też w ten sposób podchodzimy. Mówimy, że komunikacja z duchami nie może być prowadzona po to, żeby komuś zaszkodzić czy dla zwykłej ciekawości, jej celem jest to, żeby poznać świat, czyli ten cel naukowy, religijny, jeśli ktoś chce.
Te dwa cele przyświecają. Widzę, że ta pozycja Kościoła bardzo się zmienia. Natomiast to, co jest ważne, o czym my mówimy, jeśli mówimy o chrześcijaństwie, to bardziej odnosimy się do tych pierwszych chrześcijan, których podejście było zupełnie inne. To byli ci ludzie, którzy szokowali ówczesnych Rzymian i przedstawicieli innych kultur, gdzie ich wspólnoty się pojawiały tym, że to byli ludzie całkowicie sprzeciwiający się przemocy. To byli ludzie, którzy okazywali swoje współczucie i miłość innym i chodzili, pomagali ludziom trędowatym, których społeczeństwo wyganiało poza obręby miasta, bojąc się zarażenia tą chorobą, a chrześcijanie nieśli im pomoc. To jest coś, co w dzisiejszym Kościele również żyje, bo mamy wiele wspaniałych dzieł charytatywnych, czyli pomoc, która jest udzielana ludziom biednym i chorym. Natomiast to wymieszało się również z ludzkimi emocjami, które sam Kościół również gani, bo twierdzi, że tak nie powinno być i były to przypadki jednorazowe. Może one się powtarzały, natomiast nie było to coś, co powinno wyznaczać to, czym rzeczywiście Kościół jest.
[13:46] - Dziękuję na razie za odpowiedź na to pytanie w imieniu swoim i mojego słuchacza. Jeżeli będą jakieś dalsze pytania, na pewno ci je przekażę. Przejdźmy do głównego tematu dzisiejszej audycji, czyli do Chico Xaviera. Pytań pewnie będę miał mniej, bo wiem, że o Xavierze będziesz mógł mówić bardzo długo, więc może zacznijmy od tego, kim był Chico Xavier.
[14:10] - Jest to wyjątkowa postać i to, co się zawsze mówi o przypadkach mediów, że są tacy niesamowici ludzie albo oszuści. Jest to bardzo wymieszane. Natomiast część sceptyków mówi: „Nie, to są na pewno jacyś szarlatani, którzy wykorzystują sztuczki kuglarskie i to wszystko nie jest żadną prawdą”. Natomiast jest takie ciekawe porównanie, które mówi o tym, że żeby udowodnić, że nie wszystkie kruki są czarne, nie trzeba sprawdzać każdego i udowadniać. Wystarczy znaleźć jednego białego, który pokaże, że nie wszystkie są czarne. Tak samo jak my mówimy, że nie wszystkie media są oszustami. Wystarczy pokazać jedno, które rzeczywiście kontaktuje się z tamtym światem. Dla nas takim przykładem, do którego mamy stuprocentową pewność, jest właśnie Chico Xavier. Ja akurat osobiście go nie poznałem, natomiast znam wielu ludzi, którzy mieli tę okazję i z nim współpracowali przez dłuższy czas i naprawdę opowiadają niesamowite historie, które były z nim związane. Chico Xavier urodził się 101 lat temu w Brazylii.
W zeszłym roku mieliśmy stulecie jego urodzin i urodził się w małej miejscowości, dla porównania zawsze dobrze jest porównać to z Polską. To byłaby taka mała miejscowość na wsi, gdzie nie docierają żadne większe informacje. Raczej miejscowość w oddali, gdzie prości ludzie skupiają się na codziennej pracy. Chico jako dziecko musiał iść także do pracy, pomagać rodzinie. Miał bardzo trudne dzieciństwo. Udało mu się skończyć jedynie szkołę podstawową i to też kończył ją, pracując jednocześnie, po szkole chodził, pomagał w fabryce jako ośmio-, dziewięcioletnie dziecko. Natomiast to, co było fascynujące, że od dziecka zaczął widzieć duchy. On opowiadał, że widzi. Widział swoją mamę, która zmarła, gdy on miał bodajże trzy lata. Także zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy.
Rodzina nie do końca przyjmowała to, bardzo sceptycznie do tego podchodziła. Natomiast w momencie, kiedy natrafił na książki Allana Kardeca, natrafił na spirytystów, zaczął rozwijać swoje zdolności, czego efektem była książka, która jest niesamowicie ciekawa, jednocześnie intrygująca i w całej Brazylii wszyscy miłośnicy literatury mieli duży orzech do zgryzienia, gdy się o niej dowiedzieli. Gdy miał około 20 lat, napisał tą pierwszą książkę, która jest tomikiem wierszy. To, co jest najciekawsze w tych wierszach, że podpisuje się pod nimi 50 najbardziej znanych brazylijskich i portugalskich poetów. Każdy z tych wierszy jest pisany dokładnie w stylu tego poety. To tak jakby u nas jakiś chłopak z małej miejscowości opublikował tomik, gdzie mielibyśmy wiersze Asnyka, Słowackiego, Mickiewicza, każdy dokładnie pisany w stylu danego poety. I co ciekawe, także nawiązujący do wierszy, które on pisał za życia, czasami kontynuujący je. Naprawdę było to coś niesamowitego. Wszyscy profesorowie uniwersyteccy, którzy zaczęli to analizować, byli pod niesamowitym wrażeniem, bo jak Jakikolwiek człowiek mógłby coś takiego stworzyć, w tak doskonały sposób naśladować tych poetów. A jak to miał zrobić jeszcze biedny chłopak z małej miejscowości, który skończył jedynie szkołę podstawową?
Który nie mógł tych wierszy przeczytać, bo w jego miejscowości nie było nawet biblioteki, a on sam miał w domu ze dwie czy trzy książki, które ktoś mu kiedyś podarował.
[17:52] - Powiedz może w takim razie, jak on to napisał? Bo to też jest bardzo ciekawa sprawa, w jaki sposób Xavier napisał tę książkę i te kolejne książki, które wyszły spod jego, w cudzysłowie, pióra.
[18:04] - Tak, jest to o tyle ciekawe, że jest kilka teorii tego, jak to można wytłumaczyć. Natomiast jedyną, która jest w pełni w stanie wyjaśnić to, jak to się stało, jest teoria spirytystyczna, która tłumaczy, że duch tej osoby czy duch tego poety za pośrednictwem Xaviera pisał te wiersze. Czyli Chico był tylko narzędziem w rękach ducha i bardzo często on sam o tym opowiada, że one coś mu dyktowały. On nie do końca wiedział, o co chodzi, bo był bardzo prostą osobą, więc nie rozumiał niektórych słów. Rzeczywiście jest to słownictwo, które jest używane w książkach, jest bardzo skomplikowane. Także ja sam, gdy próbowałem je tłumaczyć, wielokrotnie musiałem zaglądać do słowników i to takich olbrzymich. Pytałem się Brazylijczyków, by mi jakoś pomagali, a oni też sami czasami się w tych trudnych słowach gubili. Natomiast my mówimy, że jest to duch danej osoby, który przez niego pisze. Nie może być to halucynacja, bo te książki fizycznie istnieją. Ciężko pomyśleć, że to mogło być oszustwo, tym bardziej jeśli przyjrzymy się kolejnym książkom.
Czyli po tej książce, która wywołała duże zainteresowanie tematem, pojawiły się kolejne. Były to powieści historyczne, opowieści z zaświatów. Powieści historyczne o tyle ciekawe, że znajdujemy w nich na przykład opowieści ze starożytnego Rzymu, gdzie stworzono nawet taki dodatkowy słowniczek terminów z tamtej epoki i w tym słowniczku, on był na około 50 czy 100 stron, były te słowa rozpisane, więc ich było tak dużo, że gdybym ja albo ktokolwiek ze słuchaczy chciał taką książkę napisać, musiałby pewnie spędzić długie miesiące czy lata w bibliotekach, porównując książki. Ja doskonale znam sytuację w Brazylii. Wiem, że dostęp do biblioteki, do książek jest bardzo niewielki, bo książki, pomimo że Brazylijczycy mają dużo niższe pensje niż Polacy, są tam niekiedy dwa razy droższe. Więc pomyśleć, że ktoś mógłby dotrzeć do tego i takie książki pisać, byłoby dosyć ciekawe, żeby wyjaśnić, jak to się stało, skąd on te książki wziął, jak był w stanie to szybko napisać. Pisał kolejne książki. Była jedna bardzo ciekawa czy były dwie, czy trzy, które były pisane we współpracy z innym medium. Polegało to na tym, że Chico zapisywał jeden rozdział, a w tym czasie w innym miejscu drugie medium zapisywało drugi i na zmianę. Oni później dopiero w momencie, kiedy te rozdziały sobie przesłali, zobaczyli, że składają się na jedną całość, więc żaden z nich nie wiedział, w którym miejscu dana osoba, druga osoba skończyła.
Więc to było też intrygujące. Natomiast coś, co jest tak naprawdę największym dowodem na to, że rzeczywiście życie po śmierci istnieje, to jest ta druga część życia Chico, kiedy on skupił się na otrzymywaniu przekazów osobistych od ludzi zmarłych, czyli przyjeżdżały do niego tłumy ludzi z całej Brazylii. To naprawdę niekiedy tysiące, które się gromadziły u niego na spotkaniach. Nie wszystkim się udało otrzymać jakieś przesłanie czy przekaz z zaświatów, natomiast wielu z nich takie informacje otrzymywało. Wbrew temu, co mówią niektórzy sceptycy, że chodzi o metody typu zimny czy ciepły odczyt, czyli stwierdzenia właśnie takie, które do wszystkiego pasują. Często widać na przykładach, chociażby teraz jest ten słynny film „Medium”, który można obejrzeć i gdzie jest pokazana taka kobieta, na której niby taki seans. Ktoś przychodzi i ona mówi: „Widzę jakiegoś ducha, który ma na imię na J”. Czy komuś coś to mówi, prawda? Ktoś tam podnosi rękę. „No właśnie, czy to jest jakiś mężczyzna?
Jak miał na imię?” „No tam James”. „Właśnie. Czy to jest twój ojciec? Może syn, może brat?” Czyli takie dostosowywanie do sytuacji, prawda? I później oczywiście tych informacji, które się wplatają, nieprawdziwych jest trochę. Natomiast osoba czasami jest tak podekscytowana myślą, że komunikuje się z kimś rzeczywiście, że zaczyna wierzyć i ucieka jej umysł od tego, że to może być oszustwo. W przypadku Chico tak nie było. To było tak, że przychodziły do niego setki, tysiące osób. On zawsze każdej poświęcał jakąś chwilę, więc nawet nie miał czasu, żeby się jakoś specjalnie przygotowywać. I nagle w momencie takiego spotkania otrzymywał przekazy, czyli pisał i pisał z niesamowitą szybkością.
Także niektóre filmy można zobaczyć w internecie i to są filmy, które nie są robione w przyspieszonym tempie. To jest normalne tempo, w jakim były nagrywane. On otrzymywał i to były listy, które trafiały do tych ludzi. Te listy dla nich były dowodem stuprocentowym na to, że to pisze ich zmarła osoba bliska, często dziecko, często ojciec czy ktoś inny. Skąd mieli tą pewność? Po pierwsze w tych listach było mnóstwo imion, nazwisk, nazw miejsc. Czyli żeby coś takiego spreparować, to trzeba byłoby naprawdę długi wywiad z daną osobą przeprowadzić. Natomiast list wyglądał w ten sposób, że ktoś mówił na przykład: „Witaj mamo, pozdrów tam wujka tego i tego. Pozdrów mojego brata, pozdrów siostrę. Gdy zginąłem w wypadku samochodowym, jak jechałem z kolegami tym i tym, wtedy stało się to”.
Czyli są opisywane niesamowite rzeczy. Grupa lekarzy spirytystów, którymi kierowała pani doktor Marlene Nobre, która jest przewodniczącą Stowarzyszenia Lekarzy Spirytystów W Brazylii, bodajże też na całym świecie. Ona wraz ze znajomymi przeprowadziła analizę tych wszystkich przekazów, które zostały otrzymane i pojechała do osób, które te przekazy otrzymywały. Co jest ważną informacją, większość z nich nie była spirytystami czy w ogóle nie interesowała się spirytyzmem. Czyli to byli ludzie, którzy byli całkowicie ateiści, sceptycy. Byli też przedstawiciele różnych religii, takich jak judaizm czy chrześcijaństwo. I te osoby otrzymywały przekazy. Jedna informacja, najbardziej niesamowita, która wyniknęła z tych badań, gdy pytano tych ludzi, ile nieprawdziwych informacji było podanych w tych listach, czyli ile takich, które Chico podał, a okazało się, że nie były zgodne z prawdą. Okazało się, że było ich zero. Czyli wszystkie rzeczy, które podawane były w tych listach, były zgodne z prawdą.
Co ciekawe, były one zgodne z prawdą nawet o tyle, że te osoby, które otrzymywały, często niektórych rzeczy nie wiedziały. Był na przykład jeden duch, który koniecznie podawał swoje nazwisko. Mówił dokładnie, jak zginął, w jakim miejscu został pochowany. Jedna z tych osób postanowiła zbadać, czy ta informacja jest prawdziwa. Pojechała na cmentarz i zapytała się tam zarządcy, czy jest w stanie znaleźć nazwisko tej osoby. Ten zarządca sprawdził. Mówi, że niestety w tym okresie nikt taki nie został pochowany. Jest mu przykro. Badaczka troszeczkę się zdziwiła, wróciła do Chico, ale tamten duch mówi: „Nie, próbujcie dalej”. Podał kilka dodatkowych wskazówek i co się okazało, gdy ta kobieta wróciła na ten cmentarz, znaleziono to nazwisko.
Okazało się, że w tych księgach było źle wpisane z błędem, czyli było wpisane jako Pirineu przez „P” na początku, a nie Irineu. Czyli drobna zmiana, ktoś się pomylił, ale okazało się, że to nazwisko jest. Tego typu przypadków było wiele.
[25:46] - Chciałbym jeszcze szybko wrócić do kwestii książek, które napisał Chico. Powiedz, ile on tych książek napisał, bo to chyba też jest bardzo ciekawa sprawa.
[25:59] - Tak, to jest o tyle ciekawe, że mniej więcej w latach 70. został zaproszony do programu telewizyjnego, gdzie jeden z prowadzących stwierdził, że jest tylko jedna osoba w historii Brazylii, w literaturze, która napisała więcej książek niż on. Ta osoba to był Coelho Neto, który napisał bodajże 160 książek. Chico w momencie swojej śmierci miał wydanych 412. Czyli widać, jak prześcignął drugiego w kolejności autora. Natomiast po jego śmierci były też wydawane kolejne. Czyli w tej chwili mówi się, że jest ich już około 450. I są to książki rozmaite. Czyli od zbiorów listów osobistych, które otrzymywali ludzie. Często po tych listach następuje analiza miejsc, wyjaśniane są pewne nazwiska, sytuacje, po książki, które mają po 400, 500 stron i są powieściami historycznymi.
Większość z nich toczy się w czasach wczesnego chrześcijaństwa w starożytnym Rzymie. Ale jest też książka, która opowiada historie z Francji bodajże z XVI, XVII wieku, więc jest to olbrzymi nakład, jeśli chodzi o liczbę samych tytułów.
[27:20] - Właśnie liczba tytułów. Jeszcze jedno pytanie, bo te książki były wydawane, były sprzedawane i na pewno były z tego jakieś pieniądze. Xavier do końca swojego życia żył bardzo skromnie. Powiedz, co się stało z tymi wszystkimi pieniędzmi?
[27:34] - To jest też coś, co dziwi wszystkich, ale jednocześnie pokazuje, jak wyjątkowa to była osoba. On zawsze twierdził, że te książki nie są jego. On mówi: „Ja nie jestem ich autorem, ja jestem tylko narzędziem, które służy w ich przekazywaniu”. On często się porównywał do historii osiołka, który jeździ między miastami i przewozi pocztę. On mówi, że jest tym osiołkiem, który z jednego miasta do drugiego przenosi pocztę. „Nie wiem, co jest w tych listach. Nie wiem do końca, co tak naprawdę piszę”. On stwierdził, że skoro to są duchy, które stoją za tymi książkami, to on nie ma prawa do jakichkolwiek pieniędzy z tego faktu, że te książki pisze. Więc wszystkie prawa autorskie przekazywał albo instytucjom spirytystycznym, albo charytatywnym, dzięki którym powstały niesamowite kompleksy, dzieła charytatywne. Czyli ośrodki, które pomagają ubogim, biednym, chorym osobom.
Także jest to coś niesamowitego. Gdyby policzyć, nawet miałby tą złotówkę z każdego sprzedanego egzemplarza, to byłby dzisiaj naprawdę milionerem razy kilka. Czyli te książki sprzedawały się tam naprawdę w milionach. Sam fakt, że film, który był jego biografią, który wszedł do kin w zeszłym roku, jeśli chodzi o oglądalność, ustąpił tylko „Avatarowi” bodajże. Nawet na podstawie tego filmu stworzono mały serial, który miał cztery odcinki, czyli dodano jakieś sceny wycięte z tej wersji kinowej. I naprawdę oglądalność była niesamowita, czyli pokazuje, że ta postać była naprawdę bardzo uznawana przez wszystkich Brazylijczyków, czego najlepszym dowodem było chociażby to, że utworzono pewną komisję w latach 80., która doprowadziła do nominowania Chico Xaviera do Nagrody Pokojowej Nobla. Było to coś niesamowitego, bo zrobiono wielką kampanię, zbierano podpisy w całej Brazylii i zawieziono mnóstwo dokumentacji do Norwegii. Była cała grupa osób, która się w to bardzo zaangażowała. Oczywiście zawód był ogromny, bo Chico nie dostał tej nagrody, dostał ją ktoś inny. Natomiast też porównywano go z Matką Teresą z Kalkuty, jeśli chodzi o liczbę dzieł charytatywnych czy instytucji, którym pomagał.
I nie było porównania. Czyli ta działalność Matki Teresy, która była bardzo często omawiana i głośna na całym świecie, była dużo mniejsza niż to, co się udało Chico. Więc był wyjątkową osobą. Jeśli chodzi o przekazywanie tych pieniędzy z praw autorskich, to taki jest świetny przykład na to, że Żeby być medium, to nie trzeba być płatnym medium. On równie dobrze żył ze skromnej pensji urzędnika państwowego. I żeby nie było mu za łatwo, był bardzo schorowaną osobą. Na jedno oko praktycznie nie widział, co też pokazuje drogę duchów, które wybrały właśnie jego do tego, żeby był przesłaniem dla nas wszystkich, że życie po śmierci istnieje. Wybrały osobę, która tak naprawdę ze względu na swoje ułomności fizyczne nie była w stanie czytać wielu książek, bo po prostu nie dawał rady, był chory, miał wiele operacji. Wcześnie także poszedł na rentę, więc wtedy mógł się poświęcić już całkowicie spirytyzmowi. Natomiast żył zawsze bardzo skromnie i bardzo często wszelkie pieniądze, które ktoś mu wciskał, przekazywał innym.
Był przykładem dla każdej osoby. A poza tym była to osoba niesamowicie ciepła, niesamowicie przyjazna innym. Nawet ten program telewizyjny, który jest ciekawym przykładem, gdzie do programu zaproszono kilku dziennikarzy, którym powiedziano, kto jest zaproszony, że jest to Chico Xavier, medium spirytystyczne. Część bardzo sceptycznie do tego podeszła, przygotowała część pytań, żeby zaatakować Chico i postawić go w trudnej sytuacji. Natomiast jedna z tych dziennikarek, która tam była, mówi, że w momencie, gdy on zaczął mówić, gdy zaczął z nimi rozmawiać, przelała się taka dobroć na tych wszystkich ludzi, że oni zmienili podejście, że oni już nie chcieli go atakować, oni chcieli go nawet bronić. Było to bardzo zabawne z jednej strony, że ludzie, którzy przeciwko niemu przygotowywali całe wystąpienia, nagle, gdy słuchali tego, co mówił, zupełnie zmienili swoje podejście. Też jest ciekawa historia w Brazylii, gdzie jedna z kobiet, która rozmawiała z księdzem i mówiła mu, że uczestniczy w spotkaniach spirytystycznych. Ksiądz oczywiście ze złością mówi, że nie wolno, to jest zakazane. Ona mówi: „Ale ja uczestniczę w tych spotkaniach z Chico Xavierem”. On mówi: „A, jak z Chico Xavierem to można, bo to dobry człowiek, więc jak najbardziej można uczestniczyć”.
To jest niesamowity przykład. Dlatego mówimy o nim, bo on zbiera w sobie wszystko, w nim, w jego działalności. Są te przekazy od bliskich, które pokazują rzeczywiście, że życie po śmierci istnieje. I w tej chwili, kilka dni temu bodajże, wszedł w Brazylii do kin kolejny film, który zatytułowany jest „Matki Chico Xaviera”. Ten film opowiada historię trzech kobiet, które tracą swoje dzieci, których dzieci umierają i dzięki Chico uzyskują pewność, że te dzieci dalej żyją. Hasło, które promuje ten film, brzmi, że czymś bardziej szokującym dla matki niż strata dziecka jest widzenie, że to dziecko cały czas żyje. Jest to bardzo ciekawa historia. Te przekazy z zaświatów były rozmaite, niektóre, to też jest ciekawa sprawa, zostały wykorzystane w sądzie do uniewinnienia niektórych osób. Był taki słynny przykład dwóch chłopców, którzy przebywali sami w domu pod nieobecność rodziców. Jeden z nich znalazł pistolet, który ojciec trzymał w szufladzie i zaczęli się bawić.
Mówi, że chciał wystrzelić do swojego odbicia w lustrze, ale gdy przez przypadek nacisnął spust, akurat przechodził ten drugi przed tym i został postrzelony śmiertelnie, jak się okazało. Oczywiście sprawa trafiła do sądu. Ten chłopak został oskarżony o zabójstwo. Wtedy pojawia się postać Chico Xaviera, który otrzymuje przekaz z zaświatów na tyle przekonujący dla rodziców tego chłopaka, który zginął, że wnoszą to do sprawy sądowej i sędzia pod wpływem tej informacji, w której duch z zaświatów informuje, że to był przypadek, że ten chłopak nie jest zabójcą, że nie jest tak naprawdę winny, że broń wypaliła zupełnie niespodziewanie. Sędzia jest przekonany na tyle, że uniewinnia tego chłopaka. Także jest to sygnał, że nawet informacje z zaświatów czasami wpływają na decyzje sądu. To ciekawa również historia, bardzo często przytaczana w przypadku tej właśnie postaci, która jest naprawdę wyjątkowa. To, co jeszcze można dodać na temat samych książek, też jest równie ciekawe. Jest taka seria książek zatytułowana „Życie w świecie duchów” i jej autorem jest André Luiz, czyli lekarz, który po swojej śmierci opowiada o swoim przejściu w zaświatach. Książka jest o tyle ciekawa, bo z jednej strony my pierwszą z nich zatytułowaną „Nasz dom”, na której podstawie też został nakręcony bardzo ciekawy film, przetłumaczyliśmy.
Ona powinna się ukazać w tym czy w następnym miesiącu, także już bardzo niedługo. Obok tego, że jest to taka powieść czasami bardzo cukierkowa, jest mnóstwo przymiotników, bo akurat taki jest styl brazylijskiej prozy, to w tej książce znajdujemy mnóstwo informacji, które obok samej fabuły, jest mnóstwo ciekawych informacji dotyczących życia duchów. I w całej tej serii, nie tyle może w „Naszym domu”, ale w kolejnych książkach jest naprawdę ogromna ilość informacji medycznych, czyli słownictwa medycznego. Naprawdę tłumaczenie tych książek to jest spora trudność. Natomiast są informacje medyczne, które w ówczesnych czasach, kiedy Chico książki spisywał, czy to były lata 40., 50., nie były jeszcze w medycynie powszechnie uznawane za prawdziwe. Na przykład André Luiz pisze o funkcjach szyszynki, czyli części mózgu, która jak wiemy również z badań późniejszych lekarzy Odgrywa bardzo ciekawą rolę w przypadku mediów. Jest jeden z lekarzy brazylijskich, Sérgio Felipe de Oliveira, który nawet porównuje, w jaki sposób mózg reaguje w momencie, kiedy na przykład medium otrzymuje przekaz czy wyczuwa obecność ducha. Wtedy widać, że ta szyszynka odgrywa bardzo ważną rolę. André Luiz opowiada o niej bardzo dużo. Natomiast w czasach, kiedy on to opowiadał, ten organ był traktowany jako zupełnie niepotrzebny czy zbędny, czy nieposiadający żadnej określonej funkcji.
W medycynie raczej traktowano go pobieżnie, bo nikt nie wiedział, do czego służy. Natomiast z czasem okazało się, że medycyna zaczęła wnosić bardzo dużo rzeczy. I pomimo że te książki są pisane prozą, czasami pełne są różnych emocji, niekiedy przypominające brazylijską telenowelę, to lekarze znajdują w nich wiele cennych informacji, które później przynoszą wiele pozytywnego, jeśli chodzi o leczenie ludzi, o pomoc medyczną. Także jest to coś również ciekawego. Cała seria, która oprócz tego, że informuje nas o tym, jak wygląda życie po śmierci z perspektywy lekarza, który tam trafia i jest zupełnie anonimową osobą, nie ma pojęcia o spirytyzmie, nie ma pojęcia o takich innych rzeczach i te wszystkie rzeczy powolutku poznaje i opisuje. Tam jest również mnóstwo tych wszystkich informacji medycznych czy dotyczących chociażby też ewolucji. Jest cała książka „Ewolucja w dwóch światach”, która jest napisana takim językiem, że naprawdę koszmarem jest jej przetłumaczenie, bo przetłumaczenie jednego zdania wymaga od tłumacza zaglądania przy każdym słowie do słowników medycznych czy związanych z biologią, gdy mówimy o biologii. Więc są to książki niesamowite i nawet jeśli założymy, że człowiek jest w stanie je samemu napisać, to na pewno nie jest ich w stanie napisać 400. Napisanie jednej takiej książki to jest minimum rok, więcej nawet i to spędzone wyłącznie na siedzeniu w bibliotekach, porównywaniu i spisywaniu różnych rzeczy.
[38:53] - Nasunęło mi się pewne pytanie, bo jeżeli byśmy wzięli pod uwagę to, co w swoich księgach pisał Allan Kardec, po śmierci człowiek przechodzi pewną metamorfozę, wspina się po drabinie, aż w końcu uzyskuje pewien poziom istoty bardzo wiedzącej. Krótkie pytanie: czy Xavier, kiedy jeszcze żył, osiągnął nieco wyższy poziom niż niżsi ludzie? Taka szybka odpowiedź, bo zaraz mam dalszą część pytania.
[39:23] - To jest tak, że sama ta ewolucja nie następuje po śmierci. Ona następuje przez cały czas, czyli przez kolejne życia. Ta ewolucja czasami się rozciąga na bardzo długi okres. Ja myślę, że Chico Xavier był taką osobą, która przewyższała nas wszystkich moralnie, bo to była osoba niesamowicie dobra, pomocna. Jeśli wszyscy ludzie byliby tacy jak on, to byśmy naprawdę mieli świat idealny. Być może intelektualnie on nie był tak bardzo rozwinięty, chociaż niekiedy widać, że miał to wsparcie duchów. Natomiast na początku był też prostą osobą, niewykształconą, więc na pewno nie był też super doskonałą osobą. Natomiast moralnie niewątpliwie przewyższał nas wszystkich, intelektualnie był na tym samym poziomie co ludzie zamieszkujący naszą planetę.
[40:15] - Właśnie tą moralnością wykazują się te istoty, które podejmują kontakt z naszym światem. Zastanawia mnie to, czy Chico Xavier po swojej śmierci nie próbował nawiązać kontaktu z ludźmi, którzy jeszcze żyją. Jak to wyglądało?
[40:34] - Po jego śmierci jest kilka historii. Otrzymano przekazy podpisane „Chico Xavier”. Gdy jest to jakaś krótka wiadomość, to jest mała pewność tego, czy to rzeczywiście on, czy nie. Ja raczej przypuszczam, że nie. Tego typu przekazy otrzymywano. Ciekawe, media też w Brazylii, spotkałem się nawet, że otrzymywali już od Jana Pawła II jakieś przekazy, więc różne rzeczy się dzieją. Natomiast wydaje mi się, że w większości przypadków to mimo wszystko są te duchy żartujące sobie, które w ten sposób się podpisują. Była też taka informacja, że sam Xavier zostawił trzy słowa swoim najbliższym osobom, które miały być takim potwierdzeniem. Czyli jeśli to on rzeczywiście by mówił z zaświatów, to te trzy słowa by były użyte. Natomiast czy to tak naprawdę było?
To jest taka historia, którą się opowiada, bardziej już obrosła legendą niż jest rzeczywista. Ja się spodziewam, że on może się komunikować, natomiast nie będzie się podpisywał swoim imieniem i nazwiskiem z prostego powodu, bo to jest powód do nadużyć. Także jeśli mamy podpisaną wiadomość „Jezus Chrystus”, to też raczej podchodzę do tego sceptycznie. Natomiast to, co się liczy, liczy się sam przekaz.
[41:58] - A czy ludzie nie chcą kontaktować się z Xavierem?
[42:02] - Wydaje mi się, że być może część by chciała, natomiast sami spirytyści wiedzą, że wywoływanie duchów i szukanie kontaktu na siłę nie jest nigdy dobre. W momencie, kiedy tak robią, on na pewno się nie skontaktuje, bo ta atmosfera, która sprzyja takim spotkaniom bardziej na zasadzie ciekawostek, że wywołajmy sobie ducha takiego, a nie takiego, to osoba typu Chico Xavier na takie spotkania się nie pojawi. On by się pojawił rzeczywiście, kiedy czułby, że ludzie chcą z nim jakiegoś kontaktu i rzeczywiście jest jakiś powód, który dla takiego kontaktu jest istotny. Więc tutaj Więc tutaj na coś takiego, wydaje mi się, trzeba będzie czekać, ale też spodziewam się, że może to nawet nie nastąpić. Także taki chociażby przypadek Allana Kardeca, który też tam pojawiały się jakieś przekazy, natomiast one w pewnym momencie przestały istnieć. To, co jest otrzymywane, na przykład są przekazy od słynnego spirytysty Léona Denisa, to przekazy dosyć częste czy od innych osób, ale nie od wszystkich. Także tutaj po prostu zdajemy się zawsze na tą drugą stronę, że to niech ona zadecyduje, czy będzie się z nami kontaktować, czy nie. I samo nazwisko, które się podpisuje pod przekazami, jest mniej istotne, bo najważniejsza jest sama informacja, którą taki przekaz nam niesie. I sam Chico też ciekawie zawsze porównywał, w momencie, kiedy ci ludzie przychodzili do niego w oczekiwaniu, że otrzymają jakieś informacje od swoich bliskich, którzy są już na tamtym świecie. On mówił zawsze, że telefon dzwoni tylko z jednej strony, czyli raczej, że my powinniśmy czekać na ten sygnał z tamtej strony, niż sami go wywoływać, bo raczej to skutków pozytywnych nie przyniesie.
Więc to jest taka szkoła cierpliwości. A jednocześnie Chico pokazywał, że ta cierpliwość czasami jest wynagradzana i naprawdę ludzie, którzy do niego trafiali, to było niesamowite zawsze wrażenie i całkowicie zmieniało ich życie. Czyli często osoby, które wpadały w ogromną depresję w postaci zwłaszcza dzieci, czy tak jak do niego bardzo dużo osób trafiało, rodziców, których dzieci zginęły czy w wypadku samochodowym, czy w jakiejś innej sytuacji. I dla nich to była prawdziwa nie tyle nadzieja, co pewność tego, że z tym dzieckiem się jeszcze zobaczą, że to nie jest tak, że to życie się skończyło. I to jest coś naprawdę niesamowitego i taki wkład właśnie w ten spirytyzm, gdzie tak jak mówiliśmy o Allanie Kardeku, gdzie tam była u niego ta piękna filozofia, która jest takim wyznacznikiem dla nas wszystkich. Czyli z jednej strony mówiąca, w jaki sposób moralnie, intelektualnie powinniśmy się rozwijać, ale także wyjaśniająca wiele przyczyn czy cierpienia, czy jakichś trudnych sytuacji w naszym życiu, czy też sytuacji dobrych. Czyli byśmy zrozumieli, co robić, żeby tych sytuacji było coraz więcej. Natomiast u Kardeca nie było takich namacalnych przykładów, które właśnie odnajdujemy w postaci Chico Xaviera, który jest tą osobą, która jest takim mostem łączącym nasz świat z tamtym światem, która przynosi dowody na to, że rzeczywiście tamten świat istnieje, że duchy naszych bliskich mogą się z nami kontaktować pod pewnymi warunkami. Że to nie jest tak, że na zawołanie, natomiast jest to możliwe i jego praca, jego działalność to właśnie pokazywała.
[45:27] - Już w maju na wasze zaproszenie do Polski przybywa również brazylijskie medium Divaldo Franco. Zakładam, że Divaldo miał okazję i przyjemność poznać Chico Xaviera. Powiedz może troszeczkę o Divaldo Franco i o tej jego wizycie w Polsce, o tym, gdzie będziecie, jakie tematy będziecie podejmować, o czym będzie, bo wiadomo, że zawita w kilku miastach, prawda?
[45:51] - Tak. Divaldo Franco jest w tej chwili jednym z najbardziej znanych mediów spirytystycznych na całym świecie. Także znanym dlatego, że jeździ po wszystkich krajach od Ameryki Południowej, przez Północną po Australię. Był nawet w Turcji, gdzie kilkaset osób słuchało jego wykładów. Przemawiał w siedzibie ONZ-u. Także jest taką osobą, która często podróżuje i wiele ciekawych rzeczy dotyczących spirytyzmu, dotyczących nas samych, naszego rozwoju opowiada. U nas będzie już w Polsce po raz piąty, co jest bardzo ważną informacją. Natomiast po raz pierwszy będzie w Krakowie i w Oświęcimiu. W tym roku planujemy odwiedzenie trzech miast, czyli najpierw 29 maja będziemy gościć w Warszawie, gdzie odbędzie się całodniowa konferencja zatytułowana: „Reinkarnacja i życie po śmierci”. Oprócz Divaldo między innymi jeden z wykładów poprowadzi znany wszystkim miłośnikom ezoteryki i filozofii pan Jerzy Prokopiuk, więc jest to naprawdę też ciekawe wydarzenie, że kilka naprawdę interesujących wykładów, oprócz tego, który poprowadzi Divaldo, tam się odbędzie.
Sam Divaldo będzie mówił na temat poszukiwania szczęścia. Czyli wszystkie osoby, które zadają sobie pytanie, jak być szczęśliwym, na pewno znajdą na tym spotkaniu odpowiedź. Czyli to będzie niedziela, 29 maja. 30 maja jedziemy do Krakowa i wieczorem tam odbędą się dwa wykłady. Jeden z nich poprowadzę ja, drugi Divaldo Franco. Tym razem Divaldo będzie mówił o reinkarnacji, więc to też jest ciekawy temat. Będzie oczywiście w czasie tych wykładów można kupić książki, które on napisał drogą mediumiczną. On nie jest tak może wspaniały jak Chico Xavier, który napisał 450, Divaldo bodajże 200 tylko napisał.
[47:50] - Tylko?
[47:51] - Także w tej chwili mamy te książki. Jedną mamy wydaną: „Żyć szczęśliwie”, natomiast dwie są w przygotowaniu, więc być może jeszcze jedną się uda. Więc będą te trzy, cztery książki jego autorstwa mediumicznego, można powiedzieć, bo to nie on de facto pisał. Będzie można kupić, zdobyć jego autograf. No i 31 maja jedziemy do Oświęcimia, gdzie odbędzie się wykład. Też mamy przygotowaną salę. Wykład Divaldo, też między innymi z Divaldo odwiedzimy też obóz koncentracyjny, bo dla niego jest to też miejsce ważne, bo zawsze interesował się też historią Polski, historią świata i wielokrotnie odnosił się do tego. Także widać, że jest to bardzo oczytana osoba, dla której też te wszystkie przykre wydarzenia, które miały miejsce w tego typu miejscach, bardzo wzruszają i na pewno jest to dla niego wyjątkowa okazja, by nie tylko pojechać tam i odwiedzić te miejsca, ale także poprowadzić wykład. I wykład w Oświęcimiu będzie zatytułowany: „Żyć szczęśliwie”, tak jak ta pierwsza jego książka, która została przetłumaczona na język polski.
[49:01] - Powiedziałeś, że Divaldo napisał tylko 200 książek. Czy pisał je tak samo, jak udawało się to pisać Xavierowi?
[49:10] - Tak. Co ciekawe, na przykład napisał całą książkę w języku hiszpańskim, czyli języku, który zna, ale nie na tyle, żeby napisać bezbłędnie tekst. Żeby pokazać, jak on zna ten język, można przytoczyć taką anegdotkę z kongresu spirytystycznego, który się odbył w Walencji, gdzie Divaldo poprowadził pierwszy wykład całkowicie po hiszpańsku. Natomiast jego hiszpański był taką mieszanką portugalskiego i hiszpańskiego, że zawodowi tłumacze, którzy tłumaczyli w kabinach, co chwilę wspominali: „Przepraszam, ale nie jestem w stanie tego przetłumaczyć, bo znam hiszpański, a nie portugalski, on za dużo tych słów portugalskich używa”. Natomiast napisał książki też po hiszpańsku, pisał powieści. Natomiast u niego jest bardzo ciekawa seria psychologiczna, czyli jego duchowa przewodniczka Joanna de Angelis analizuje wszystkie teorie psychologiczne od Freuda po Junga i tak dalej ze spirytystycznej perspektywy. To są naprawdę ciekawe książki. Jeśli chodzi o pisanie pismem automatycznym, w przypadku Divaldo są takie dwie ciekawe historie. Jedna historia jest taka, że na spirytystycznym kongresie w Paryżu napisał przekaz od spirytysty Léona Denisa, który na początku XX wieku był chyba takim najbardziej znanym europejskim spirytystą. I co ciekawe, ten przekaz jest pisany w języku francuskim, ale nie tylko.
Jest pisany również pismem lustrzanym, czyli takim, które można odczytać tylko w lustrze bądź też pod światło, czyli zupełnie odwrotnie. Jest to o tyle ciekawe, oczywiście Divaldo Franco francuskiego nie zna. On zna kilka słów i kiedyś nawet gościł w jednej rodzinie brazylijsko-francuskiej, próbował z jakimś dzieckiem rozmawiać tym swoim francuskim. To dziecko podeszło do mamy i mówi: „Mamo, ale ten pan, po jakiemu do mnie mówi? Bo nie rozumiem zupełnie”. Także ten język francuski, którym on mówi, nie był do końca doskonały. I drugą taką historią, również ciekawą, jest to, że pewnego dnia ta jego duchowa przewodniczka poprosiła: „Napiszmy jakiś list dla naszego przyjaciela z Austrii, który się nazywa André Struder”. On mówi: „Dobrze, napiszmy”. I zaczęli pisać. Divaldo po napisaniu się zdziwił, bo zobaczył, że tekst jest napisany całkowicie po niemiecku, czyli języku, którego on zupełnie nie zna.
Ale mówi: „No dobrze, skoro został napisany, to go wyślemy”. I co ciekawe, ten tekst był wstępem do książki na temat manicheizmu, którą pisał właśnie ten Austriak. Gdy on dostał ten tekst, bardzo się zdziwił. Dlaczego? Dlatego, że o tej książce wiedział wyłącznie on i jego żona. Nikt inny nie wiedział, że tę książkę pisze. Oczywiście wstęp do książki został napisany, więc on go tam umieścił i wyjaśnił, w jaki sposób ten tekst otrzymał. Także jest to niesamowite. Nie dość, że jest pisane w innym języku, to jeszcze dotyczy książki, o której nikt nie wiedział poza gronem dwóch osób, czyli żony tego autora i samego autora. Więc jest to naprawdę wyjątkowy przypadek, z którym Divaldo miał do czynienia.
Natomiast Divaldo Franco ma też jedną fantastyczną rzecz, o której ja akurat miałem okazję napisać do naszego kwartalnika „Spirytyzm”, który w sprzedaży na naszej stronie rivail.pl będzie już prawdopodobnie w weekend. Jest to ośrodek charytatywny nazwany Dom Drogi. Jest to ośrodek, który naprawdę jest miejscem wyjątkowym, gdzie ludziom się wydaje, że ośrodek charytatywny to jest jakiś budyneczek, gdzie przychodzą ludzie. Natomiast jest to cały kompleks, w którym jest kilka, kilkanaście, jeśli nie więcej budynków, w których codziennie po 3000 dzieci otrzymuje wsparcie. Oczywiście przychodzą na darmowe obiady, mają zapewnioną edukację, leczenie, jest klinika porodowa dla dziewczyn z ubogich rodzin, które są ze szpitali przepędzane, bo nie mają żadnego ubezpieczenia. Tam bez problemu taki poród jest przyjmowany i oni są w stanie kilkadziesiąt dziennie przyjmować. Cały dochód właśnie z książek, które Divaldo napisał, jest przekazywany po to, żeby utrzymywać ten kompleks charytatywny, więc jest to takie miejsce bardzo wyjątkowe. A o tym, jaka atmosfera tam panuje, może świadczyć to, co sam Divaldo mi powiedział, gdy go tam odwiedzałem. Powiedział, że przez ponad 50 lat, kiedy on to prowadzi, pomimo że przewijają się tam tłumy ludzi, bo są to sami pracownicy, wolontariusze czy osoby, które przychodzą po pomoc, które pochodzą z różnych miejsc, z różnych środowisk, nie zdarzył się żaden przypadek kradzieży czy przypadek przemocy i tak dalej. Czyli panuje rzeczywiście bardzo pozytywna atmosfera.
Jest to takie miejsce, gdzie w mieście pełnym chaosu i niepewności można znaleźć spokój. Naprawdę sama historia tego ośrodka, czyli wszystkie te działania, które tam są podejmowane, są ciekawe i pokazują, że spirytyści to nie są jacyś szaleni ludzie, którzy wywołują jakieś duchy czy kręcą stolikami, tylko są to osoby, które mają na celu pomaganie innym. Czyli nie tylko rozprzestrzenianie samej tej wiedzy spirytystycznej, która już sama w sobie niesie ogromną pociechę, ale także budowanie takich ośrodków, które pomagają fizycznie, materialnie innym ludziom, a jednocześnie niczego im nie narzucają. Tę pomoc odnajduje każdy, niezależnie od tego, czy przeczytał jakąś książkę spirytystyczną, czy w ogóle wie, co to jest spirytyzm, to nie ma zupełnie znaczenia. Ważne jest, żeby pomagać innym i ważne, żeby pieniądze ze sprzedaży tych książek szły na jakiś pozytywny cel.
[55:07] - Pozostaje nam chyba tylko w imieniu Pana Radia, a także Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych, którego przewodniczący Konrad Jerzak był dzisiaj naszym gościem, zaprosić wszystkich państwa w maju na te spotkania z Divaldo Franco. Odbędą się one, jeszcze raz powtórzmy, w Warszawie, w Krakowie i w Oświęcimiu. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś interesuje się właśnie taką tematyką, to obecność obowiązkowa, jak to się czasem mówi. Konradzie, dziękuję bardzo, że zgodziłeś się przyjąć zaproszenie.
[55:37] - Ja również dziękuję i także o tych wykładach będziemy pisać na pewno na naszej stronie spirytyzm.pl. Już na początku przyszłego tygodnia na pewno ruszymy z promocją i informacjami. To, co też ważne, jeśli chodzi o same wykłady, ruszymy też ze sprzedażą biletów, z których cały zysk będzie przeznaczony też na cel charytatywny. Tak żeby się wpisać w to, o czym mówiłem. My też chcemy jakąś cegiełkę z naszej strony dodać. Także zapraszam na naszą stronę spirytyzm.pl i tam wszystkie informacje na temat tych wykładów, miejsce, daty i tak dalej będzie można znaleźć. Także dziękuję jeszcze raz za zaproszenie.
[56:12] - Również dziękuję. Mam nadzieję, że do tematu spirytyzmu wrócimy na antenie Para Radia jeszcze nie raz. Także Konradzie, do usłyszenia. Do usłyszenia także z naszymi słuchaczami. Mam nadzieję, że już za tydzień również włączycie nasz program „Para Radio - Poznajemy Nieznane”. Dobranoc.