1 AUTENTYCZNE HISTORIE OSÓB, KTÓRE PRZEŻYŁY SPOTKANIE Z NIEZNANYM Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe. W grupach po dwa, trzy i cztery. Spore odległości wydawały się być ode mnie. ZAGADKOWE OBIEKTY Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światła.
To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, ja do tej pory jestem w soku, Bo to się nie zdawa często, nie? Takie coś zobaczyć.
TAJEMNICZE ISTOTY Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy, szarak, obleśny. Jezus Chrystus, jak mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak, jakby pod stół.
Niby byłam pod sol, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi zwijał igłę w plecy. MROŻĄCE KREW W ŻYŁACH PRZEŻYCIA NA GRANICE ŚWIATŁÓW Budzi mnie skrzypienie drzwi, znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest.
I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacyjną. Jestem przerażona po prostu, biegnę i krzyczę do męża, strzelaj! MÓWIĄ ŚWIADKOWIE W RADIU PARANORMALIUM Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia wyjątkowo gorącego wieczoru z kolejnym odcinkiem podcastu Mówią Świadkowie.
Odcinek będzie dziś gorący z wielu powodów. Po pierwsze, liczba. Ta amrycja ukazuje się już po raz sześćdziesiąty dziewiąty. Po drugie, za kilka dni, drugiego lipca, będzie obchodzony Światowy Dzień UFO.
No, światowy jak światowy, bowiem główne obchody odbywają się w Roswell. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby weekendową porą urządzić sobie małe ufologiczne święto na przykład w Polsce. W domowym zaciszu i ze słuchawkami na uszach.
A ta audycja zapowiada się na jedną z dłuższych. Bowiem w momencie, gdy nagrywam ten wstęp, mam przygotowane cztery godziny materiału. Zatem spędzimy ze sobą spory kawał nocy. Cały czas obrabiam kolejne materiały, więc niewykluczone, że ten odcinek jeszcze się wydłuży.
W dzisiejszym odcinku wysłuchamy kilkudziesięciu niezwykle ciekawych relacji o bliskich spotkaniach z UFO. Zaczniemy od zajrzenia do naszej radiowej skrzynki mylowej. UFO nad jeziorem Kalwa. Relacja nadesłana do serwisu ufo-relacje .pl w czerwcu 2024 roku.
Był sierpień 1986 albo 1987 roku. Miałem 12-13 lat i razem z młodszą siostrą oraz kuzynką spaliśmy w sypialni domku letniskowego moich rodziców w kolonii Pasem nad jeziorem Kalwa. To rozłożyste jezioro znajduje się około 30 km na południowy wschód od Olsztyna i 16 km od Szczytna.
Nad samym jeziorem leży ulokliwe miasteczko Pasem. Nad jeziorem wówczas znajdował się duży ośrodek wypoczynkowy Rudka w rodziskach pasemskich. Na samym końcu jednej z odnóg jeziora w kierunku wsi Krzywonoga znajduje się kolonia domków letniskowych o nazwie Kolonia Pasem.
Znajduje się ona na północnym brzegu jeziora. Okno sypialni wychodziło na jezioro, z którego widać było przeciwny brzeg oddalony o około 300 metrów z wąskim pasem drzew, a za nim typowe pola mazurskie o moronowym kształcie.
Oraz las, w którym ukryto kolejny ośrodek wypoczynkowy jednej z warszawskich fabryk, składający się z małych domków drewnianych. Pomiędzy brzegiem jeziora, a tymże ośrodkiem, znajdowało się wzniesienie, które odgradzało w sposób naturalny jezioro od turystów.
Była godzina 21-22, Bo było już ciemno, gdy siedząc na łóżku obserwowałem kombajn pracujący na polu. Jak wspomniałem, była to końcówka lata i żniwa ruszyły pełną parą. Światła poruszającego się kombajnu widać było raz na wzniesieniu pola, a raz pomiędzy pasem drzew przybrzeżnych, gdzie zjeżdżał z górki, by dokonać nawrotu na brzegu pola.
Widok ten Sam w sobie robił niesamowite wrażenie. W pewnym momencie zobaczyłem, jak nad kombajnem pojawiły się światła. Nie pamiętam, czy było ich kilka, czy jedno większe, ale ewidentnie znajdowały się 40-70 metrów nad kombajnem.
Światło to przesuwało się horyzontalnie z dużą prędkością, i w pewnym momencie zanurkowało w lesie blisko brzegu. Jest tam najwyższy punkt z naturalną polanką o wymiarach 30x30 metrów. Często bawiliśmy się tam, przepływając łódką na drugą stronę, gdyż na wysokości wzniesienia górki znajdował się hangar na sprzęt wodny tegoż ośrodka wypoczynkowego.
Dzięki nachyleniu stoku można było łatwo wskoczyć na dach hangaru. Zabawie w drugą wojnę światową Indian i kowbojów. To były czasy. Światła po wylądowaniu zgasły, a ja, zmęczony wrażeniami dnia, nie byłem w stanie wytrwać dłużej.
Zresztą myślałem, że to może jakieś zbity albo harcerze z latarkami. Rano po śniadaniu wziąłem łódkę wiosłową i popłynąłem na drugi brzeg. Minąłem hangar i wspiąłem się na górkę, a oto moim oczom ukazał się widok jak na filmach hollywoodzkich.
Na polanie, której nikt nie kosił, trawa miała około 30x50 cm. Ale coś wgniotło mniejszy okrąg o średnicy 10x15 metrów na środku tej polany. Trawa była całkowicie wgnieciona, tak jak się dzieje, gdy umieścimy namiot na polu i złożymy go po kilku dniach.
Nie pamiętam, czy trawa była spalona, czy nie, ale pamiętam ozon w powietrzu, jak przed burzą, oraz to, że miałem ciarki, a włosy mi stawały dęba, jakby ktoś je naelektryzował. Uciekłem stamtąd i opowiedziałem rodzinie o moim utoczeniu.
Oczywiście zostałem wyśmiany i nikomu z dorosłych nie chciało się popłynąć na drugą stronę. Do dziś moi rodzice, dziś 80-letni, pamiętają to wydarzenie i zawsze się z niego śmieją, tłumacząc mi, że były to pewnie światła traktora, który jeździł obok kombajnu, zbierając ziarno.
Ale ja wiem, co wiedziałem i widziałem tę polanę. Jeszcze dobre w kilka lat po tym wydarzeniu trawa na polanie rosła gorzej tam, gdzie obiekt wylądował. A może tylko unosił się blisko nad ziemią. Byłem tam na miejscu rok temu latem i choć wszystko zarosło, włosy znów mi stanęły dęba, a wspomnienia wróciły ze stwojoną mocą.
Obserwacje UFO w okolicach Częstochowy Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w listopadzie 2021 roku. Obecnie mam 34 lata. Mieszkam w okolicy Częstochowy. Dwukrotnie byłem świadkiem dziwnych zjawisk, a dokładnie pojawienie się latających obiektów.
Pierwsza sytuacja miała miejsce około roku 2003-2004. Nie pamiętam dokładnie, który to był rok, ale myślę, że miałem około 16 lat. Lato było gorące, z pewnością wakacje, a słońce świeciło jasno. Było około południa, razem z kuzynem jechaliśmy z Simpsonem do miejscowości Truskolasy.
Minęliśmy miejscowość Klepaczka. Tam, gdzie znajduje się 340-metrowy maszt radiowy. Byliśmy mniej więcej w połowie drogi między Klepaczką a Truskolasami, gdy zauważyliśmy silne światło unoszące się około 100 metrów nad ziemią.
Światło znajdowało się nad polem, około 200-300 metrów od drogi, na lewo od nas, oraz około 500 metrów od zabudowań. Obiekt świecił silnym białym światłem, dokładnie takim, jak podczas spawania. Nie zmieniał swojego położenia.
Zawisł w jednym miejscu. Tak jak podczas spawania, światło zwiększało i zmniejszało swoją intensywność. Obserwowaliśmy zjawisko około 5 minut i pojechaliśmy dalej. Druga sytuacja miała miejsce około roku 2012.
Też lato, godzina dokładnie 12.40. Razem z mamą jechaliśmy autem do miejscowości Truskolasy, gdzie czekaliśmy na busa zabierającego nas do pracy do Częstochowy. Na całym niebie zauważyliśmy kilkanaście, może kilkadziesiąt mocno świecących obiektów.
Znajdowały się one bardzo wysoko, przynajmniej kilka kilometrów na niebie. Nie poruszały się, ale znikały i pojawiały w innej części nieba. Po dotarciu do Truskolas dalej obserwowaliśmy światła. Tym razem grupa około 10-15 świateł pojawiała się znacznie niżej nad miejscowością Panki.
Świeciła około 5-10 sekund, a następnie zgasła, by pojawić się kilka kilometrów dalej w innej części nieba. Tym razem jednak światła były na tyle blisko, by zauważyć, że po zgaszeniu świateł obiekty nie znikają i nie przenoszą się w inne miejsce, ale pozostają na swoim miejscu, to znaczy dalej unoszą się w powietrzu.
Po zgaśnięciu świateł widoczne były delikatne czarne punkty w miejscu, gdzie przed chwilą znajdowało się światło. Wcześniej, z uwagi na znacznie większą wysokość świateł, było to niewydoczne. Obserwacja trwała około 10-15 minut.
W obu przypadkach nie dysponowałem telefonem z aparatem. Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach za pomocą grupy dronów można było osiągnąć podobny efekt, ale sytuacje miały miejsce około 20-10 lat temu, gdy drony nie były jeszcze powszechnie używane.
Niezidentyfikowany obiekt latający w kształcie szarego dysku 3 km na wschód od Łeby. Relacja nadasłana do serwisu ufo-relacje .pl Było to pogodne popołudnie 22 sierpnia 2023 roku. Spacerowałem po lesie za wedmami w okolicach Łeby, kiedy zauważyłem coś dziwnego na niebie.
Był to duży, metaliczny dysk, który unosił się nad ziemią na wysokości około 100 metrów. Dysk miał średnicę około 10 metrów i wydawał cichy, niski dźwięk. Zauważyłem, że dysk miał na sobie jakieś symbole.
Ale nie mogłem ich odczytać. Dysk poruszał się powoli w kierunku morza, a za nim nadleciały dwa wojskowe samoloty. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale poczułem strach. Dysk gwałtownie przyspieszył, zniknął za horyzontem po kilku minutach, a samoloty zawróciły i odleciały.
Zastanawiałem się, czy była to jakaś tajna broń, czy może odwiedziny z kosmosu. Nie mogłem znaleźć żadnego logicznego wytłumaczenia dla tego zjawiska. Postanowiłem podzielić się moją relacją, licząc na to, że ktoś mi pomoże rozwiązać tę zagadkę.
UFO nad Skwierzyną w województwie lubuskim w 2010 roku Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w październiku 2017 roku Zdarzenie miało miejsce w miejscowości Skwierzyna w województwie lubuskim w późnych godzinach nocnych.
Moi rodzice mieszkają na górze w bloku nad rzeką Wartą z widokiem na park i ośrodek dom nad rzeką. Okna ich sypialni wychodzą dokładnie na widok murku po starym powojennym moście po drugiej stronie Warty.
Jest tam ładny widok na rzekę i park. Tak się złożyło, że byłem wtedy kilka dni w domu Sam. Pamiętam tylko, że był to ośrodek tygodnia, chyba sierpień, Bo było ciepło. Akurat robiłem sobie całonocny przegląd filmów Jima Jarmucza w pokoju po drugiej stronie bloku.
Wychodziłem jednak na dymkę przy otwartym oknie do pokoju mamy. Poruszałem się po mieszkaniu, mając zapalone światło, tylko w pokoju po drugiej stronie bloku, gdzie oglądałem filmy. W pewnym momencie, będąc w kuchni, zauważyłem nienaturalnie jasną poświatę wpadającą przez okno.
Spojrzałem kątem oka przez okno w kuchni i pomyślałem – piękny, wielki księżyc. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Chwila, chwila, przecież księżyc jest o wiele mniejszy i w innym miejscu. Szybko przemieściłem się do pokoju mamy, ponieważ parapet w kuchni jest o wiele wyżej, z szafkami pod oknem.
Wyjrzałem przez okno i zamarłem. W miejscu, gdzie kiedyś był stary most, unosiła się dziwna, zimna, świetlista sfera, która jakby drgała. Nie zwróciłem wcześniej na to uwagi, ale była wyraźnie przed linią drzew, przepuszczając przez siebie tylko ich zarysy.
Pomyślałem sobie – nie, to niemożliwe, mam zwidy. Otrząśnij się. Proszę się nie dziwić, ale Sam nie wierzyłem w to, co widzę. Pobiegłem do łazienki, przemyłem twarz zimną wodą, wróciłem na to miejsce i potwierdziłem swoją obserwację.
Otworzyłem okno w nadziei na jakiś dźwięk, ale nie. Cisza. Zacząłem więc bardziej wnikliwą obserwację. Okrąg, a raczej kula, miał jakieś 8 do 10 metrów średnicy. Wyglądała jak ciekły kryształ, plasma. Nie wiem, jak to nazwać.
Sprawiała wrażenie materialnej, ale jednocześnie ulotnej. Czasem fragment kuli zanikał, by pojawić się po kilku sekundach. Widać było, że kula drga bardzo szybko. Moja obserwacja trwała jakieś 3-4 minuty i tu nastąpiło coś, czego nie zapomnę do końca życia.
Nagle w dolnej części kuli, po jej lewej stronie, pojawiły się jakieś szarości i małe błyski. Widziałem dokładnie, że ta część jest materialna i nemacalna. Złożona jakby z małych trójkątów. Trwało to może 5 sekund i kula wystrzeliła pionowo do góry, zostawiając za sobą tylko widok na drzewa.
Nie spałem kolejne 2 doby. Byłem głęboko poruszony i zdziwiony tym zdarzeniem, ale nie czułem zdenerwowania. Zadzwoniłem do kumpla i opowiedziałem mu o wszystkim. Stwierdził, że mam problem z głową. Pomyślałem, ok, zdarza się.
Później miałem kilkanaście razy niespodziewane półsekundowe wizualizacje tego przeżycia i dziwne zdarzenia nocne. Ale to zapewne podsyłało mi mój umysł. Od tego czasu zacząłem interesować się tymi zagadnieniami.
I jak usłyszałem podobne wspomnienia w audycjach Radia Paranormalium, postanowiłem podzielić się swoimi. Latający bumerang nad Warszawą. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w maju 2017. Obserwacji dokonałem w niedzielę 19 Maja 2024 roku.
Siedziałem wówczas na tarasie. Była godzina w okolicach 12-13. Mieszkam na warszawskim Ursusie. Obok mojego bloku do lądowania podchodzą, a czasem startują samoloty z lotniska Chopina. Sam przez kilka lat pracowałem w lotnictwie.
Jestem też po studiach o tematyce lotniczej. Dlatego gdyby to był samolot, dron czy balon, nie pisałbym do Państwa. Przechodząc do meritum. Siedząc na tarasie, standardowo spoglądam w niebo. Ciągle lądują samoloty.
Lubię na nie patrzeć. W pewnym momencie, gdzieś na wysokości 300, może trochę więcej metrów, zobaczyłem jak z nad mojego bloku wyleciał trójkątny obiekt. Trochę wyglądał jakby rzucić bumerang, ale nie obracał się ani nic z tych rzeczy.
Po prostu leciał. Początkowo myślałem, że to ptak, ale ptaki w końcu jakoś się ruszają. A ten obiekt leciał jednostajnym prostym ruchem. Obserwacja trwała kilkanaście sekund, dopóki obiekt nie przeleciał za kolejny blok.
Nie było żadnego szumu, hałasu i tak dalej. Był to moment, gdy akurat była przerwa między samolotami, które lądowały. W niedzielę o tej porze często samoloty siadają w zasadzie co dwie minuty. Gdy zobaczyłem obiekt, przez kilka sekund patrzyłem, by upewnić się, że to nie jest ptak ani balon.
Gdy wiedziałem, że to jest coś innego po sposobie lotu, zawołałem moją dziewczynę. Niestety, zanim podeszła, nie zdążyła zobaczyć tego obiektu, Bo był już prawie za kolejnym blokiem. Obiekt był czarny.
Ciężko określić rozmiar, ale być może kilka metrów szerokości. Tak jak pisałem, kształt bumeranga, albo nawet litery V. Nie wykonałem żadnych zdjęć ani nagrania. Nie miałem przy sobie telefonu, a gdybym zaczął go szukać, to obiekt już by zniknął.
Jestem po prostu ciekaw, czy może ktoś też coś takiego widział. Tematyką UFO mocniej interesuję się od jakiegoś czasu. Z racji lotniczych zainteresowań często też patrzę w niego. UFO między Krakowem a Wieliczką w czerwcu 2019 roku Witam, jestem Państwa słuchaczem i fascynuje mnie zjebisko niezidentyfikowanych obiektów.
Sam chciałem kiedyś coś takiego zobaczyć i chyba mi się udało. Nie jestem pewien, czy to jest coś takiego. Czy nie był to jakiś meteor? Chociaż te miałem okazję obserwować w życiu nieraz, a obiekt, który chcę opisać, był zupełnie inny, choć podobny.
Może są Państwo w stanie zweryfikować, czy 26 czerwca 2019 roku, około godziny 22.10 nad Krakowem, możliwy był do zaobserwowania jakiś duży meteor? Musiałby on być duży, gdyż około 6 lat temu, nie wiem ile dokładnie, nad Polską, chyba w okolicach sierpnia, wieczorami, możliwe były do zaobserwowania masy obiektów wchodzących w naszą atmosferę.
Dużo się o tym mówiło w telewizji, w internecie i tak dalej. Chyba trafiłem wtedy na dobry moment, Bo widziałem co najmniej kilkanaście cienkich smug, które jakby rysowały niebo w linii prostej w różnych kierunkach.
Niektóre znikały po pół sekundy, czasem było widać chyba nawet dwie sekundy, jakby ktoś ciął żretkami atmosferę. Super, ale to co widziałem 26 czerwca 2019 roku... nijak ma się do tego, co wyżej opisałem.
Jechałem boczną drogą pomiędzy Krakowem a Wieliczką, dojechałem do skrzyżowania, na którym nie było ruchu, i gdy spojrzałem w lewo, moją uwagę przykuł obiekt o wiele większy niż ten, który miałem okazję obserwować w przeszłości.
Obiekt świecący jakby na biało, ciągnący za sobą smugę takiego samego białego światła, przemieszczał się po niebie. Ja chyba byłem zorientowany na wschód, a obiekt jakby przemieszczał się na północ. Jeśli miałbym określić wysokość, to wydawało mi się, jakby to była wysokość taka, jak niskolatające samoloty pasażerskie, ale Sam obiekt mimo wszystko nie był duży.
Chociaż wyraźnie zaryzywywał się kształt kuli i ciągnącej smugi. Co ciekawe, po chwili miałem wrażenie, że smuga jakby buchnęła ogniem, tak inak z rakiety, i chociaż Sam w to nie wierzę, to ja odczułem, że ten obiekt mimo iż szybko się poruszał, wyraźnie zmieniając swoje położenie na niebie, po pojawieniu się ogniu, nieznacznie przyspieszył i dopiero wtedy znikł.
Trochę tak, jakby dostał turbo i znikł, gdyż się oddalił. Niestety, ciężko to ocenić i musiałem powtarzać sobie w głowie to, co wiedziałem, gdyż cała obserwacja trwała jakieś trzy sekundy, a ja byłem tym wszystkim zaskoczony.
Powiedziałem na głos przysłowie wszystkich poników, gdy są zaskoczeni, i gapiłem się jeszcze chwilę w puste już niebo. Ciekawi mnie, czy mógł to być meteor. Czy mógłby tak sobie buchnąć? Puchnąć ogniem i się spalić?
Może wmówiłem to sobie, chcąc takie coś zobaczyć. Sam nie wiem, na pewno nie było to to samo, co wiedziałem w przeszłości, w postaci raczej cienkich i długich smug. Był to również wyraźnie zarysowany kształt i było to widoczne ciut dłużej.
Obserwacja UFO nad policami Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w lipcu 2023 roku Mam 43 lata i od urodzenia mieszkam w Policach, w zachodniopomorskim. Długo zastanawiałem się nad tym, czy opisać swoją historię z UFO.
Niestety nie pamiętam dokładnej daty tego zdarzenia, ale była to albo końcówka lat 80., albo początek lat 90. Wracałem jako młody chłopiec z rodzicami od ciotki z Jasienicy. To jest miejscowość oddalona od Polic o 7 kilometrów.
Wracaliśmy autobusem. Było późne popołudnie. Pamiętam, że tata dźwigał za sobą worek, teraz już nie wiem, co w nim było, czy poszatkowana kapusta, czy cebula, a może ziemniaki. Kiedy wysiedliśmy na przystanku i szliśmy do naszego domu, do którego z tego przystanku mamy jakieś 250 do 300 metrów, zaobserwowaliśmy na niebie dziwne światła, jakby dwie kule, większą czerwoną i przednią, mniejszą żółtą.
Poruszały się powoli i były mocno widoczne z kilkuset metrów. Chciałem jak najszybciej dojechać. Chciałem dojść do naszego bloku, w kierunku którego te obiekty się przemieszczały. Mieszkam w bloku czteropiętrowym na ostatnim piętrze, więc dojście z tatą dźwigającym worek zajęło parę minut.
W mieszkaniu wyszliśmy w trójkę na balkon i zobaczyliśmy te świetlne kule lecące nisko nad bunkrem, który jest kilka metrów od mojego bloku i trzech kolejnych wzdłuż naszej ulicy. Te kule nie wyglądały jak spodki czy coś metalicznego.
Raczej jak polsująca światłem materia. Sprawiły wrażenie, że powiększają się i maleją wraz z polsującym światłem, a momentami wyglądało to tak, że ta mniejsza żółta kula przybliżała się i oddalała od tej czerwonej na niewielką odlęgłość.
I momentami jakby tylko czerwona była widoczna. Obiekt przeleciał za mój blok, a rodzice i ja staliśmy na tym balkonie. Pamiętam, że rozmawiali z kimś z sąsiadów, którzy też to obserwowali. Po jakiejś chwili obiekt ten wracał już w dalszej odległości, ale nad domkami jednorodzinnymi jedną ulicę dalej.
I wznosił się, lecąc naprawdę wolno w stronę lasu. Wtedy odniosłem wrażenie, że ta żółta kula nie przybliża się i nie oddala, tylko krąży wokół tej większej, czerwonej. Obiekt nad lasem zniżał się i wyglądało to tak, jakby tam miało lądować.
Ale nie jestem w stanie tego potwierdzić, Bo z mojego balkonu tego nie widać, gdyż drzewa rosną tak, że w stronę Szczecina jest górka i nie wiem, czy po prostu zniknął za drzewami za horyzontem, czy tam wylądował.
Całe zdarzenie trwało kilkanaście minut i było dobrze widoczne. Nie była to noc, więc jestem przekonany, że większa grupa ludzi musiała to widzieć. Tym bardziej, że pamiętam, jak rodzice na balkonie rozmawiali z kimś z sąsiadów, którzy też to oglądali.
Niestety, nie pamiętam z Kim. Minęło na pewno ze trzydzieści lat i dużo sąsiadów się zmieniło. Jestem święcie przekonany o tym, że nie była to żadna raca, flara, helikopter czy samolot. Nie było to nic, co ludzie znali w tych latach i byli w stanie wyprodukować.
Nie było żadnego dźwięku, a żadna ziemska maszyna nie leci dziesięć metrów od osiedlowych bloków tuż nad bunkrem cztery do pięciu metrów nad ziemią. Nie szukam też rozgłosu. Jestem ojcem dwójki dzieci, pracuję jako motorniczy i regularnie przechodzę badania psychologiczne.
Wiem, jak ludzie reagują na takie opowieści, dlatego z nikim o tym nie rozmawiam. Jedynie opowiadałem żonie. Chciałbym się tylko dowiedzieć, czy państwo mają jakieś informacje o tym zdarzeniu, Bo nie wierzę w to, że nikt inny o tym nigdzie nie pisał.
Niestety, moi rodzice już nie żyją. Jakoś nigdy nie podejmowałem z nimi później tego tematu, czego teraz żałuję. Mimo iż zdarzenie miało miejsce tak dawno temu, to do dzisiejszego dnia nie daje mi spokoju.
Często rozmyślam z nadzieją, że oni wrócą i zobaczę to ponownie. To zdarzenie na zawsze zmieniło moje postrzeganie świata. Obserwacja UFO nad Słupskiem w drugiej połowie lat 70. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w styczniu 2018 r.
Było nas tam kilka osób. Byliśmy nastolatkami. Dokładnie nie pamiętam, kto obserwował to zdarzenie. Czas zrobił swoje, to po pierwsze. A po drugie, ja w jakiś sposób bardziej pielęgnowałem samo zdarzenie.
Na wieczornym niebie, patrząc w stronę północną, było widocznych kilkanaście kul wielkości kciuka, złączonego z palcem wskazującym. Początkowo wisiały nieruchomo podzielone na eskadry. To interpretacja kobiety laika.
Było ich kilka. Dokładnej liczby nie pamiętam, ale w każdym razie nie mniej niż trzy. Po pewnym czasie pojedyncze obiekty odrywały się od swojej grupy i podlatywały do innej. Takich manewrów było sporo.
Mnie najbardziej zadziwiało, że obiekty latające potrafią nieruchomo wisieć na niebie. Nie było też słychać żadnego odgłosu. A trzeba państwu wiedzieć, że w tamtych latach nad miastem po kilka razy dziennie przelatywały wojskowe samoloty.
Z racji obecności lotniska wojskowego w Radzikowie. Obecna nazwa to Radzikowo. Obserwacja trwała długo i po prostu zmęczyło się nam patrzeć ciągle na to samo. Zastanawiałem się w jakim miesiącu miało to miejsce.
Niestety jestem w stanie tylko określić, że mógł to być koniec wiosny, początek lata lub koniec lata, początek jesieni. To dlatego, że było ciepło i wcześniej zapadał zmierzch. Zapamiętałem też spacerujących ludzi.
Nie widziałem, aby ktoś poza naszą grupką patrzył w niebo. Następnego dnia nie było żadnych informacji na ten temat i nigdy się z takimi nie spotkałem. Na koniec dodam, że miało to miejsce na tak zwanym podwórku wojskowym, gdyż jeden budynek zamieszkiwali lotnicy wraz z rodzinami.
My, dzieci, doskonale znaliśmy się i w związku z tym poprosiłem kolegę, aby dowiedział się od ojca, co się wydarzyło. Odpowiedź była na zasadzie manewry, ćwiczenia. Zresztą nie interesuj się, to sprawa wojska.
Tyle dowiedzieliśmy się ze środka. Ponieważ mieliśmy po kilkanaście lat i ważniejsze sprawy, rozeszło się to po kościach. Jedno, co mi na zawsze odkwiło w pamięci, to to, że jak mam chwilę wątpliwości w przysłowiowe UFO, to wracam pamięcią do tego zdarzenia, do tego, co wiedziałam na własne oczy, a także do tego, że takie zachowanie obiektów nie było możliwe w tamtych latach.
Świetlisty obiekt w okolicach Gniezna. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w maju 2024 roku. Witam. Niedawno odkryłem wasze radio i słucham z dużym zapałem debat ufologicznych. Od lat nastoletnich interesuje mnie bardzo ten temat, gdyż kiedy miałem około 13-14 lat, nie pamiętam dokładnie, czy był to rok 2003 czy 2003, nie pamiętam dokładnie, czy był to rok 2003 czy 2003, zaobserwowałem bardzo dziwny i świetlny obiekt.
Ale opiszę całą sytuację od początku. Wraz z grupą kolegów z klasy po południu wybraliśmy się na boisko na obrzeżach Gniezna, żeby rozegrać mecz w piłkę. Po meczu umiałem jechać rowerem do wojska rzęskiej, gdzie mieszkał mój ojciec, ponieważ rodzice się rozwiedli.
Koledzy zdecydowali, że odprowadzą mnie kawałek, więc razem podjechaliśmy rowerami do miejscowości Osiniec, która leży na przedmieściach Gniezna. Stanęliśmy w miejscu, gdzie kończą się domy, żeby jeszcze chwilę porozmawiać.
Słońce pomału zachodziło i powoli następował zmierzch. W pewnym momencie jeden z nas powiedział, żebyśmy zobaczyli to dziwne światło na niebie. Wszyscy byliśmy zdziwieni, ponieważ ten obiekt nie poruszał się jak cokolwiek, co widzieliśmy wcześniej.
Poruszał się skokowymi ruchami oraz zatrzymywał się w miejscu wyraźnie drgając. Obserwowaliśmy ten obiekt przez kilka minut, po czym obiekt zniknął, a my się pożegnaliśmy, ponieważ robiło się już ciemno.
Do domu ojca rowerem droga zajmowała mi przeważnie około 20 minut. Jadąc cały czas rozglądałem się po niebie, Bo bardzo mnie zaintrygowała obserwacja tego obiektu. W pewnym momencie, mniej więcej w połowie drogi, to światło znów się pojawiło.
Przemieszczało się po nieboskłonie, znikało, pojawiało się w innych miejscach, lecz w pewnym momencie zatrzymało się w miejscu. W tym momencie pomyślałem sobie coś w stylu... No dalej, chcąc zachęcić ten obiekt do dalszego poruszania się.
Sam nie wiem, dlaczego tak pomyślałem. W tym momencie obiekt ten, jakby czytając mi w myślach, zaczął znów się poruszać, a mnie przeszył strach, którego chyba jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłem.
Wystraszony zacząłem jechać ile sił w nogach. Do domu miałem już tylko kilka minut. Dojeżdżając do skrzyżowania, od którego dzieliło mnie od domu jakieś 500 metrów, dostrzegłem ten obiekt bardzo blisko nade mną.
Około kilometr ode mnie, wiszący nisko nad polem. Nie byłem w stanie niestety dostrzec kształtu tego obiektu ani żadnych szczegółów, ponieważ światło było bardzo mocne. Do tego stopnia, że obiekt ten oświetlał pole pod sobą.
Kiedy to zobaczyłem, strach jeszcze się zintensyfikował, a ja, nie patrząc już w tamtą stronę, zacząłem jechać jeszcze szybciej i dotarłem do domu w moment. W domu oczywiście nikomu nic nie powiedziałem, Bo i tak by w to nie uwierzyli.
Poszedłem się wykąpać, a w łazience spojrzałem w lustro. Byłem cały blady, a źrenice miałem rozszerzone do maksimum, jakbym zobaczył zjawę. Po okąpieli poszedłem do swojego pokoju. Pokój ten znajduje się na poddaszu, a materac, na którym spałem, był położony pod oknem dachowym, ponieważ zasypiając, lubiłem patrzeć na nocne niebo.
Tym razem jednak położyłem się i nadal przerażony po całym zejściu założyłem sobie, że nie będę tam patrzył. Leżałem tak z zamkniętymi oczami około pół godziny, ciągle rozmyślając, czym był ten dziwny obiekt.
Po upływie tego czasu, tłumacząc sobie, że pewnie był to jakiś pojazd wojskowy lub helikopter, choć obiekt ten, mimo niewielkiej odległości ode mnie, nie wydawał żadnego dźwięku, stwierdziłem, że nie ma się czego obawiać i jednak otworzę oczy i spojrzę w niebo.
Otworzyłem oczy, a w miejscu, gdzie skierowałem swój wzrok na niebie w bardzo dużej odległości i widział ten obiekt, stojąc w miejscu i jakby drżąc. Dosłownie mnie zamurowało. Bałem się wykonać jakikolwiek ruch.
Patrzyłem na to jakieś 10 sekund, po czym obiekt ten odleciał bardzo szybko, zostawiając za sobą ślad przypominający spadający meteoryt, i zniknął. Były to lata, gdzie w wylatowie pojawiały się na polach piktogramy, lecz dopiero po wielu latach połączyłem te fakty.
Najdziwniejszy w całej tej sytuacji był fakt, że obiekt ten zareagował na to, co pomyślałem, a potem, kiedy leżąc otworzyłem oczy, był on dokładnie tam, gdzie spojrzałem. Zdecydowałem, że podzielę się z wami tą historią, Bo uważam, że jest bardzo ciekawa.
I tutaj pojawia się moje pytanie. Czy oprócz wylatowa z tego okresu, są również relacje innych osób z tego regionu, dotyczące obserwacji tego typu obiektów? Zamykamy naszą skrzynkę e-mailową i przypominamy sobie kontakty do Radia Paranormal, dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją historią o spotkaniu z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. 32 746 0008 32 746 0008 530 620 493 Skype radio. paranormalium. pl Gdyby przy naszych telefonach lub skypie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej.
Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy, prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy odzwonić.
Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowy indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radiomałpa.paranormalium.
pl radiomałpa.paranormalium.pl Można również skorzystać z zakładki kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość.
Przechodząc do prezentacji nagrań rozmów głosowych zaczniemy od rozmowy, do której po części odnosi się okładka dzisiejszego odcinka widoczna na YouTube. Taki płonący, klasyczny, latający spodek. Nasza słuchaczka z Białegostoku wielokrotnie w życiu miała okazję obserwować przemieszczające się po niebie dziwne obiekty.
Drogą telefoniczną mniej lub bardziej szczegółowo opisała starzenia, które uważa za najciekawsze. Posłuchajmy. Mieszkam w Białymstoku i założyłam niejednokrotnie i w ogóle, jeśli chodzi o UFO i nole. Znaczy, nole to u nas akurat nie za koniecznie, Bo mórz rzek i stawów to jest jedna białka, rzeka płynie, ale to pomijmy.
Widziałam bardzo dużo rzeczy. Chciałam to zgłosić i na policję i na wojska, no ale okazało się, że nawet mój kolega, co widział moje zdjęcia i tak dalej, powiedział widziałaś to, idź sobie. Żeby tego po prostu nie rozgłaszać.
Więc może zacznę tak. Miałam 10 latek. Widziałam, jak tutaj u nas na osiedlu, na Sienkiewicza Publiczna. To będzie 38 lat temu. No i ja z gramkiem wyszłam z swoim pieskiem, no to stało po prostu nad drzewem dużo wysoko i tak świeciło sobie różnymi kolorami.
I później buch, poleciało. Kolejne rzeczy, takie może konkretniejsze, Bo takie zwykłe, to bardzo często było. Ale takie konkretne. To tak opowiem. Mieszkam na Krakowskiej. Wyprowadziłam się od rodziców po ślubie i w ogóle.
No i stoimy na przystanku. Tam było dwie osoby, jeszcze chłopaków i dziewczyna jedna. Tam szkoła blisko. I mówi, kurwa, zobacz co leci. A ja przedtem zobaczyłam coś takiego. Takie buch. Ściana ognia, można powiedzieć.
I gdzieś coś poleciało. Ja siedziałam na podwórku. Później śmigłowiec latał. I później właśnie poszłam na ten przystanek. Stoję i śludzie. Chłopaki, kobieta, dziewczyna. No i kurwa, zobacz, co to leci.
A ja patrzę, on tak z ciężką siłą tak leciał. To UFO. Tak. Ale to zawsze jest takie zamurowanie. A wtedy ja nie miałam w przypadku telefonu. Ja tutaj chciałem zapytać, jak to UFO wyglądało? Czy pani zapamiętała ten kształt?
No normalnie, tak jak zwykle. Taki latający dysk, coś tego typu? Tak, tak, tak, tak. I z tyłu był ogień od niego. I on tak ciężko, tak jakby podrygiwał i leciał. I poleciał w stronę, no jak to powiedzieć, no na zachód.
I on jest właśnie, Bo dla mnie to było normalne. Bo mówię, jak ja z mamą nieraz wychodziłyśmy na balkon. Zresztą niejednokrotnie. Czy zapalił, czy coś. Teraz moja mama nie żyje niestety. No to już było dla nas normalne.
Zobacz. Ja mówię, tak, mamo. Wiem, tak. Jada się. Tak. Takie rurkowate nazywam. Cigara. No to też tak samo. Tutaj latały. Niejednokrotnie. Ale najwięcej to właśnie tych blisków. Co jeszcze mogę opowiedzieć?
No to właśnie to, co ja zgłosiłam, Bo miałam znajomego wojskowego. Mówię, weź. Nie powiem imienia. Weź. Bo mówię, na zdjęciach mam, narysowałam. Co się dzieje? Dlaczego nie reagują w ogóle na to, że to lata po prostu.
No i nie wiadomo, co to będzie. No. No to on jak zaniósł, no to przyszedł z powrotem. Tam dwóch miar, czy tam trzech. Mówię, widziałaś to być sobie, ale o tym nie opowiadaj. No i to tyle było z tematu.
Znaczy, on się bał, jeżeli dobrze rozumiem, tego, co może się, czym może poskutkować zgłoszenie tego zdarzenia, tak? Tak. Tak mi się wydaje. Niech będzie, ale nic nie zgłaszaj. Kolejną sprawę opowiem. Właśnie te konkretne chcę.
Nie takie tam zwykłe, że tam coś tam latało. Wracałam do szpitala od mojej mamy. To było koło centralu. Stałam na przystanku. Tykałam na autobus. I tak spojrzałam, wiadomo, papierosy zapaliłam, Bo tutaj jest znerwowane.
I tak patrzę, a tam miliony kulek złotych. I takich średnich, Bo pod światło to one błyszczą. I lecą właśnie z zachodu na tą stronę. Ale patrzę i coś, kurczę, jest nie tak. Bo patrzę, jest szybowiec. Szybowiec krąży.
Wiadomo, szybowiec lata, no nie? Ale to chyba, jeżeli to był jakiś wojskowy, to chyba raczej odrzutowiec, jeżeli dobrze czy szybowiec. Nie, nie, nie. To szybowiec. Normalnie zwykły szybowiec. Bo u nas jest lotnisko, także tam jego zostawiają sobie, tak lata.
To już niejednokrotnie było. I no miliony tych błyskotek było, no. Także to nie mogło być jakieś coś tam, nie wiem, że on się wypuszczał i takie zdjęcia robił. Bo one leciały z innych stron i jego otaczały po prostu.
A chciałam komuś powiedzieć, patrzę, nikogo na przystanku nie ma, żeby powiedzieć, że zobaczcie, co to jest. One tak w takim jakby roju leciały, tak? Jeżeli dobrze rozumiem? Tak, tak, tak, tak. Kulki po prostu srebrne.
Srebrne. To było ile? 4 lata temu. Czyli rok 2020 w takim razie to było. W 2002 to tutaj też leciały w Nowy Rok, ale powiedzieli, że to wysłane zostały baloniki ze światełkami. No moja koleżanka, znaczy koleżanka, no z pracy, starsza pani, to uciekła do domu, Bo te baloniki jakoś tak nie wyglądały na baloniki.
Bo leciały normalnie w jednym kierunku. Balonik, który raczej by się spalił i spadł, a nie w jednym kierunku tysiące leciało przez sienkibita fabryczna. No i baloniki chyba też w takim bardziej chaotyczny sposób by się poruszały, tak?
Tak, tak. Bo one, jeżeli rozumiem dobrze, to wszystkie leciały w jedną stronę, tak? Jezu, mamo, obserwuję, mamo, Boże kochany, co tu się dzieje? No ja sama się przestraszyłam. Tak. Bo tyle sztuk, ja mam zdjęcia, akurat tato zrobiłam zdjęcia, powiedzmy, baloniku, Bo powiedzieli, że nie bać się, Bo tylko baloniki były wysłane.
No, baloniki? Dobra, niech będzie balonik. Powiedzmy, że baloniki można tam jakby wiatr popchnąć w jednym kierunku, ale to też jakieś pochylenie było widoczne, jakieś kołysanie tych baloników, tak? Nie, nie, one równomiernie.
Wszystkie leciały w jeden kierunek, Bo podobno wysłane były z... u nas taki, no plac taki, tam imprezy są na Lipowej, ale to niemożliwości, że wszystkie leciały akurat w tę samą stronę i nie aż tak daleko.
No to były też chyba czasy, gdzie były popularne już, zdobywały pewną popularność u nas tak zwane chińskie lampiony, no ale też lampion też by się spalił przecież w pewnych czasach. No chyba raczej tak.
Tak, Bo to jest cztery przystanki od nas, no to tak, że aż tutaj przyleciały by i tak równomiernie leciały, to takie troszeczkę jest dziwne, no ale tak powiedzieli, że to baloniki leciały. No dobrze, niech będzie baloniki.
A jeszcze opowiem, o, przypomniało mi się. To było przed koronawirusem, gdzieś może z pół roku. Ja idę z pracy, a mama na balkonie, Bo zawsze na mnie czekała. Patrz, zobacz. I ja od razu w głowę, to leciało coś takiego, jakby te maski przeciwgazowe, czy tam coś, tylko to było ogromne.
I ta rura, i rozsiewało to, i się machało, i rozsiewało coś. Też mam na zdjęciu. Fajne, że to było bardzo daleko, słabe to zdjęcie jest, ale mam. I tak to się machało, latało. A ma pani możliwość może wysłać te zdjęcia na maila Radia Paranormal?
Posłuchać u siebie, tych co wywołanych mam. Ewentualnie w telefonie, który jest u mnie zepsuty, ale tam najwięcej mam właśnie tego rodzaju zdjęć. No to jakby się udało ten telefon przywrócić do życia, to może warto byłoby wyciągnąć te zdjęcia i jakoś je tam zarchiwizować, jakoś potrwalić.
No, no. Ale ja przy tym, ja tam dla ludzi to się nie boję. Bo ja jestem takim człowiekiem, że ja normalnie mówię co wiem. Widzę, co... Także to tam nie ma problemu, ale chciałam zgłosić to, to było, no wiesz, może miała 25 lat, może 20 lat, 23, 24, jak te pierwsze takie już konkretne były, no to wiesz to sobie.
Lepiej o tym nie mów. O, tak było. No obawiał się, obawiał się tego, Bo to nie wiadomo, jak może dowództwo zareagować, prawda, jednostki. Podejrzewam, że oni w ogóle nie reagują, Bo jak, no, zgłosiłam na ten tydzień, co widziałam tę smugę ognia, gdzieś tam się rozbił, podejrzewam, albo upadł spodek i później z powrotem się podniósł i ledwie, ledwie leciał gdzieś, nie wiem, gdzie on poleciał, Bo w stronę Augustowa, gdzieś tak mniej więcej, no to po dwóch godzinach dopiero to jest poleciał.
No to już po dwóch godzinach to po całucie dupę zaprzeproszają, żeby ktokolwiek znaleźć. A nawet gdzieś znajdą, to im tak prawdę nie powiedzą. Jeżeli dobrze rozumiem, to było w czasach, kiedy byliśmy już w NATO, czy jeszcze przed dołączeniem do NATO, przed 97 rokiem?
6 lat temu. Czyli reakcja, że tak to ujmę, jest zrozumiała tego wojskowego, Bo jakby nie patrzeć, jesteśmy na wschodniej flance NATO, także obserwacje w takim terenie... Tak, widzi pan, Bo ja na tym troszeczkę się znam.
Jeśli UFO leci nisko, to nawet nie będzie na radarach. To jest proste i logiczne. UFO latają, jak sobie mogą. I jak ktoś coś mówi, no to albo jest to niezręczne dla wojskowych, że jak to oni nie zaobserwowali, albo wręcz przeciwnie, niech sobie leci, nic się nie stało i trudno.
Niech sobie lata. A tak bezpieczniej. Góra nie truje dupy wtedy, prawda? Co jeszcze mogę powiedzieć? Ale ja szczerze mówię, Bo taka prawda. Jeśli ja dzwoniłam, chciałam to, że coś się dzieje, Bo wtedy naprawdę było tego mnóstwo.
Dzisiaj naprawdę, Bo ja zawsze lubię siedzieć na balkonie, obserwuję to. I jak chcę powiedzieć, że coś się dzieje, no to tak jak będzie nadszła woda. Ja bym się wylał, chociaż psa szkoda, żeby wodę wylewać.
Teraz akurat to się bardzo mało dzieje czegokolwiek. Ale przedtem, gdzieś tak 2018, 2019, 2020, do rok, dwa lata temu, trzy, już tak nie. Czyli tak jakby w pewnym momencie się te wszystkie zdarzenia urwały, krótko mówiąc, tak?
Tak. Tak jakby sobie dali spokój. Może już wszystko poobserwowali, co mają robić. I dla mnie to nie jest ani nic, Bo mówię, widziałam jednokrotnie, tym bardziej, że jestem takim, mój kolega nazwał mnie przyrodniczka, że lubię obserwować niebo i w ogóle.
No w ogóle Pani, Pani zadaje się być taką osobą, której to zjawisko, te obserwacje UFO towarzyszą od dłuższego czasu, przez dłuższą, dużą część życia, tak? Tak, tak. Mehr. Dochodziłamuf, 굉장ito miło. Tylko mówię, nie widziałam nigdy w życiu, chodziła po tłuszczach krzysztyńskich, chodziłam na grzyby i w ogóle tam nie zaobserwowałam nic jeśli chodzi o ludzie.
O UFO. Padła załoga. U u u UFOLUD Ty to. A to są już takie rzadsze zdarzenia, tak? PRAsch conceive. Tak, no to no, normalne. Jak będzie normalne. Czyli machen benim ś coupon? Oczywiście, jak będzie normalne.
I oct... Zobiewidziałajś, to zobiewilć, ale nikomu o tym nie mów. 4 po tłuszczach! Bardzo wymowna reakcja wojskowego. Kolejny z moich rozmówców prosił o zmianę barwy głosu, zatem przypominam o słuchawkach.
Jest to jeden z tych niezwykle cennych dla ofologii świadków, którzy z racji wykonywanego zawodu przechodzą regularnie badania psychotechniczne, co bardzo dodatnie wpływa na ich wiarygodność. Kierowca ciężarówki podzieli się z nami za moment dwoma ciekawymi zdarzeniami.
Jedno z okolic Radomia i drugie z trasy w Niemczech. Powiem Panu, że tak jak już Panu powiedziałem, jaki mam zawód. Pracowałem dla jednej trzeci marketów i rozwoziłem towar po sklepach. Za Radą jeździłem.
Moja była strefa, gdy mój czas pracy był nocny i jeździłem za Radą. Jedną czasę dostawaliśmy co tydzień trasę i ta trasa zazwyczaj się nie zmieniała. Jedynie tam może dochodził jeden punkt. Jadąc do...
Jadąc w ogóle, jadąc ciężarówką, zobaczyłem po prawej stronie światło unoszące się na polu. Pierwsze takie moje skojarzenie było, mówię sądzę sobie, co oni tam helikopterem latają? I potem mówię, kurde, i tak sądzę sobie, mówię, no ale helikopterem nocy po polu?
I to światło zawisło na niebie. I bardzo zwolniłem, obserwowałem to światło, mówię, może to jest gwiazda. I po prostu sobie wmawiam. I cały czas obserwowałem to światło, ono stanęło w punkcie i ja odnosiłem wrażenie, że to coś, to światło, że ja je obserwuję.
I złapałem sobie tak, starając się złapać punkt orientacyjny od domu do tego światła. I ja jechałem powoli. I tak po 15 minutach mówię, no nie, no to, mówię, kurde, jakieś światło, latarnia tam świeci.
I moja droga odbijała w lewo, a to światło powinno zostać po prawej stronie. Ja nie powinienem tego widzieć. Odwróć się tego, bym się odwrócił plecami i jechałem w drugą stronę. Po mojemu zdziwieniu, to światło było cały czas po mojej prawej stronie.
I ja mówię, i tak sobie Sam do siebie zacznę. Ja mówię, to pewnie to UFO jest. I powiem panu, co było najdziwniejsze. No, tak jakby pana to światło śledziło w jakiś sposób. Tak, tak. I co powiem panu najdziwniejsze.
Jak ja patrzyłem na to światło, to światło się oddalało tak, jakby znikało. Ja mówię, jak gwiazda. To mówię, to była gwiazda. No i sobie zacząłem tłumaczyć racjonalnie to. I nagle to światło z powrotem się pojawiło w takiej odległości, którą widziałem wcześniej.
I ja mówię, kurde, mówię UFO. I znowu to światło zniknęło. I powiem panu, to światło stowarzyszyło mi prawie z pół godziny. Cały czas stałem je po prawej stronie. Ja z początku myślałem, że to jest gwiazda.
No, ale gwiazda nie oddala się i nie przybliża. To było takie... No nie umiem dzisiaj do dnia dzisiejszego sobie wytłumaczyć tego na prosty sposób. To już tak... No złapałem odległość od jakiegoś całego punktu.
No ale to... Cały czas ten... Ja skręciłem w lewo. Nie powinienem tego widzieć. A cały czas widziałem to. To światło. I też nie miałem zagubienia czasu, że jakiegoś tam do sklepu dojechałem o czasie. Czyli tak jakby pana to światło śledziło i reagowało na pana zachowanie.
Na pana działania, prawda? Tak. I jeszcze powiem panu co najdziwniejsze. Wtedy ciężarówką przejechałem przez Tory. Gdzie był znak stop. I stała policja. I oni w ogóle nie zareagowali na to, że ja przejechałem przez przejazd kolejowy.
Gdzie był stop. To było dla mnie najdziwniejsze. Że ten policjant się na mnie patrzył, że ja jadę. Czyli pana zauważyli, tak? Tak, policja mnie widziała jak ja jadę. No a ja byłem tak zainteresowany tym obiektem, że patrzyłem się na ten obiekt.
No i widziałem tych policjantów. Bo jak jechałem, to ja jeździłem po prawej stronie. I tam była taka wysoka przed torami. I podejrzewam, że tylko nie jedna osoba się do mnie zatrzymywała. Nie tylko ja.
I policjanci nie reagowali. No można to próbować tak wytłumaczyć, że nie reagowali. Bo zatrzymanie pana oznaczałoby dla nich dużo, prawda, roboty papierkowej. A policja raczej nie jest chętna bawienia się dokumentami, tak?
No, to jest prawda. To jest prawda. A oni w ogóle jakby sprawili wrażenie, że widzieli też ten obiekt? Czy tylko zainteresowali się panem? Znaczy, oni stali tu, tak jak mówię. Ja jechałem po prawej stronie.
Oni stali po prawej stronie. I oni byli bardziej zainteresowani zatrzymywaniem samochodów. Bo tak jak mówię, no jak nie chce się policjantom pracować, to siedzą sobie w aucie, tak? A to był jeden policjant siedział w aucie, a drugi stał przy drodze.
I kompletnie nic? Zero reakcji? Niekompletnie nic. Ja się wyłożyłem, tak że no... Oni wybrali sobie tam ładnie tysiąc złotych mandatowych i zapłaciłem nic. I zero zainteresowania, że ja przyjechałem i nie zatrzymałem się.
Oni nie zainteresowali się mną. Ja byłem zainteresowany tym światłem, które za mną leciało. I potem jak przyjechałem się rozładowywać na sklep, to już tego światła nie było. No można dociekać, domniemywać, że jednak to światło też ich w jakiś sposób zainteresowało.
Skoro postanowili nie interweniować, tylko może bardziej skupili się na nim, tak? No, też tak może być. Co powiem Panu najdziwniejsze, że ja potem jak mówiłem, że to gwiazda, to to światło się oddalało.
Jak mówiłem, że UFO, to się przybliżało. To było od tego i nic. Kurde, ja mówię, co Panu mówię, co ma przyjąć? Ja bym wziął ten, zarówkę i ją oddalał i przybliżał. No kurde, no ewidentnie to światło reagowało na moje zachowanie, na moje pytania o Bogie.
Na moje myśli. Nie mogę tego zrozumieć, ja sobie to tyle czasu tłumaczyłem. Ja mówię, może to jest gwiazda, może... Może nie wiem, może kurde dronem ktoś latał. No to drony teraz jak latają, no to widać.
Ale to jeszcze nie był czas tych dronów. No i nie po takiej odległości. Drony jednak mają ograniczony zasięg. Przynajmniej te komercyjne. No tak, tak, ale człowiek jest tak skonstruowany, że po pewnym czasie mózg sobie wypiera pewne zjawiska, które widział.
I wie Pan, ja sobie tłumaczyłem na różne sposoby to. I ja mówię, no co to może być? No co to było? Ja mówię, ja nie miałem zagubienia czasu. Nie miałem jakichś tam odgłosów. No nie zginął mi czas. No tylko to światło, no nie pasuje mi, że ja zmieniałem kierunek jazdy, a to światło było po tej samej stronie.
I reagowało na moje myśli. No ciężko Panu to jakby tutaj sklasyfikować jako coś znanego, Bo to musiało być, mi się wydaje, coś takiego, co wykraczało poza zakres tego, co Pan ma zapisane w pamięci. Nie było takiego czegoś, co świadomość mogłaby przywołać z pamięci i zrobić jakieś skojarzenie.
Czyli coś, coś takiego kompletnie nieznanego. Tak, wie Pan, ludzie, no słucham, jestem, słucham Państwa radia, no ludzie różne tam sytuacje opisują, no czytałem różne książki. Ale no takie światło, no nie wiem, no ludzie to inaczej opisują.
To światło było jak gwiazda, ale z początku, no jak ja jechałem, to nie skojarzyłbym tego jako latający helikopter. Ja już sobie tak to tłumaczyłem, mówię, no przecież ewidentnie widziałeś, jak to leciało nad polem.
Leciało w prawo, potem w lewo i stanęło w miejscu. A tylko po co helikoptery ścigają do ciężarówkę towarową? No to jest prawda. Ostatnią historię, jaką mam, to ona się wydarzyła miesiąc temu. Pracowałem w Niemczech jako kierowca i to był biały dzień.
Dojechałem do skrzyżowania, spojrzałem się w lewo, upuszczałem, włączałem się do ruchu. Spojrzałem się w lewo, spojrzałem się w prawo, spojrzałem się w lewo i zamarłem. Jeszcze rucham na czterego nokietu, jeszcze nie mówię do niego, tutaj widzę UFO.
On mówi:"Jak widzisz UFO?" I UFO wiatru ktoś stąpił za mną, żebym ruszył. Spojrzałem się znowu w lewo, w prawo i już tego nie było. Zobaczyłem, jakby ktoś... najprostszej banowej tłumacze... średnią kulę na niebie, od której się jeszcze słońce odbijało.
I to było dosłownie trwało 2,5 sekundy. No, spojrzenie w prawo, w lewo i tego już nie było. To było coś dużego? Ja to widziałem, jak średnią kulę, od której się jeszcze odbijało słońce. No, tak to widziałem.
Na jakiej odległości to było? Nie wiem, co to było, to dosłownie 2 sekundy, Bo ja się spojrzałem. Zobaczyłem się. Ktoś stąpił za mną. I ja jeszcze, według jakiej inwekcji, widziałem UFO. Porozmawiałem z kolegą przed telefonem.
Czy jest pan na 100% pewny, że to nie było np. odbicie światła od szyby? Szyba była uchylona. To było jeszcze... jeszcze było ciepło. Też to by tłumaczył, że to mogło być odbicie. No, tylko czego by się odbiło, skoro szyba była, prawda, uchylona?
To nie było się od czego odbić. No, no, właściwie nie było czego odbić, Bo jeszcze... Ja się potem zatrzymałem i patrzyłem w kabinie. Że może nieraz, jak słońce świeci, to odbaw w kabinie, może nie wiem.
No i sobie na różne sposoby to tłumaczyłem. No nie było od czego. To była taka chyba krótka obserwacja, ale może udało się panu zauważyć, jakby, jak ten obiekt się przez ten ułamek sekundy zachowywał. Czy stąpł w miejscu, czy może, nie wiem, leciał gdzieś w jakimś kierunku?
Wie pan co? On był zawieszony w miejscu. Jakby to było mieszkanie, to bym powiedział, że ktoś sobie zrobił ze mnie jaja, powiesił kółkę na wędce i jak ja zobaczyłem i się odwróciłem, to ją strząpł. To było, no... Ja mówię panu, spojrzałem się w lewo, zobaczyłem to i mówię do kolegi, Ty, chyba widzę coś w prawo, w lewo i już tego nie było.
I mówię do kolegi, Ty, no nie ma już tego. No to kolega się również śmiało, Bo mówi, Ty tam nie jeźdź, ja nie wysłuchaj, Bo mówi kosmitów. A to tak, jak ja miałem taką sytuację niedawno w lato. Też tutaj przechodziłem sobie w domu po schodach, patrzę przez okno i jakiś dziwny taki obiekt, taki, nie wiem, wrzecionowaty, coś takiego zawiesło na niebie.
I nie przyszło mi do głowy, żeby temu zdjęcie zrobić, jakoś to bardziej, nie wiem, spisać, czy coś. Poszedłem sobie do toalety, czy tam do kuchni, wracam, patrzę, z powrotem, no i nie ma. A to dosyć duże było.
Mogło tak się jakby konwencjonalnie zmyć, że to tak ujmę. Czyli to, co pan widział, to też musiało dosyć szybko zniknąć. No, bardzo szybko zniknęło. Powiem panu, że bardzo szybko zniknęło. Ja sobie tego mówię.
Różne sytuacje, takie, co przeżyłem, analizuję i myślę, mówię, że może to, może tam powiem, Bo to różnie użyczyłem. Nawet na Facebooku na wyłkach wrzucałem kiedyś zdjęcia. Zrobiłem zdjęcie czegoś, co świeciało i było srebrne.
Ani w filmie nie zostawiało, ani nic. Ta paranormalia użyczyłem na Facebooku. Tylko bym prosił bardzo, żeby pan tego nie puszczał. O tym w Facebooku pobędą mnie ludzie mogli rozpoznać. A wie pan, w kierowstwie ciężarówki, jak mówię o takich rzeczach, no to...
Trochę religijnie, ale powiem, no tak jak mówię, jestem kierowcą ciężarówki. Musiałem przejść psychotest, musiałem przejść psychologa. Musiałem przejść lekarzy, żeby jeździć. No to jestem zdrowy na ulicy.
To jest jednak zawód wymagający dużego zaufania. Teraz wybierzemy się do lasu. Bo w końcu las przyjacielem człowieka. Las bywa też domem trudnych do wytłumaczenia zjawisk. Jedno z takich zdarzeń miał sposobność widzieć nasz słuchacz, który w jednym z poprzednich odcinków opisywał bliskie spotkanie z tak zwaną nieumarłą zboczkowa.
I choć obserwacja dziwnego światła podczas biwaku w lesie nie była już tak bardzo spektakularna, to jednak zapadła ona mojemu rozmówcy w pamięć na bardzo, bardzo długo. Posłuchajmy jego relacji. Jeszcze mam drugą taką sytuację, która się wydarzyła w Niemczech z kolei.
Z czerwonym światłem. I ja audycję słucham właśnie czerwonej, czerwonej światło, czerwony punkt, który się przesuwa w lesie. Takie rzeczy też właśnie zaobserwowaliśmy z kuzynem, taką, taką jedną sytuację w Niemczech.
Myśmy chodzili pod namiot właśnie, taką polanę. Bo myśmy tam mieszkali w górach, w lesie. Znaczy się chodziliśmy pod namiot. I w nocy kiedyś, między 23 a 1 w nocy wyszliśmy sami. Tarcząc w polanę. Tam rodzice zawsze przyjeżdżali na, na odwiedziny.
Z nami się nudziło, wychodziliśmy sobie na dwór. No i poszliśmy do polanek. Wyszliśmy, czerwone światło, taki czerwony punkt jakby... Jak to powiedzieć? Ten punkt to był, teraz określić, to był taki punkt jakby...
Rowerzystka. Jeździł, na przykład, z czerwoną lampką. Tylko, że ta lampka, ona się przemieszczała między drzewami. Znikała po prostu. Ona, jak to powiedzieć, na 2-3 metry wysokości. I ona między drzewami się przemieszczała.
Po prostu... I w pewnym momencie znikła. Tak? Gniezjo kiedyś było takie coś pod Berlinem. I... Gniezjo ludzi właśnie też zaobserwowało takie rzeczy. Że... Czerwone lampy jakieś tam w lesie, coś tam. I też się tym zainteresowało.
No i... No i coś takiego podobnego właśnie widzieliśmy z Kuby. Nie? Coś między drzewami się przemieszczało. Czerwona lampa. I to nie, że tam jakieś... To było różne. To widać było, że to nie idzie. Tylko po prostu się przemieszcza.
Tak, jakby to leciało. Tak? Nie idzie, ale też nie jeździ. Tak. Że to nie było światło jakiegoś pojazdu. Nie, nie, nie. Nie było. Nie było nic słyszeć. Była w ogóle całkowita cisza. Ani ptaków, ani nic.
Całkowita cisza. Myśmy to widzieli gdzieś tak około 50 metrów. I to się przemieszczało. Bo my te tereny znamy. Myśmy tam chodzili pod namioty. I jak myśmy to zobaczyli... No... Tam nie ma ścieżki żadnej.
Tam po prostu są drzewa. Tam się lew zaczyna. I to się po prostu przywijało. Nie drzewami. To tak jakby leciało. Tak? Ale to... Ale ja mówię. To był drugi, dwudziesty trzeci rok. To nie był dron albo coś takiego.
To po prostu miał stałą linię lotu. To normalnie leciało. Tak jakby... Nie drzewami. Bez żadnego, że tam do góry, na dół. Albo żeby się coś tam... Jakoś na boki. Nie, nie. I była całkowita cisza. Całkowita cisza.
Ta czerwona kropka się przesuwała. To było normalnie światło. Tak? To... Takie światło, jakby rowerzysta. No bym teraz było... Porównał do rowerzysty. Jak ma te czerwone lampki z tyłu. Ale to... Tam nie ma ścieżki albo coś.
Tam nie ma... Nie ma takiej możliwości, żeby tam rowerzysta o drugiej, trzeciej tam... Czy tam... O pierwszej wniosek jechał. Tak? Tam nie ma ścieżki. Nic. Są po prostu... Nie drzewali. Się przesuwało.
I znikło gdzieś tam później w lesie. No... O tej... O takiej porze, prawda, jeżdżenie bez lampki przedniej, która też byłaby widoczna dla rowerzysty, mogłoby się skończyć różnie. Tak, tak. Prawda? Oczywiście.
I tam nie było ścieżki. Tam było tylko czerwony punkt, czerwona lampka. Znaczy lampka. Coś czerwonego świeciło się. I to przemieszczało się tak jakby... Jak po linie. Równo. To nie było tak, że... Uskoki.
Albo po jakichś wertepach, albo coś. Nie. I w środku też nie było oświetlenia, nic. Tylko po prostu ta czerwona lampka, czerwone światło pomiędzy drzewami się przesuwało. Tak jakby... No nie wiem. No jakby ktoś narysował linijką normalnie linię i to między drzewami to leciało i znikło w lesie.
Głęboko w lesie tak po prostu poleciało i zniknęło. Tak? I to tak jakby... No nie wiem. Ciężko mi... Trudno mi określić. Czerwone światło, tak jak mówię, to też w Niemczech jest. Ciężko spotykamy właśnie w Niemczech w lesie, że ludzie obserwują właśnie czerwone światło, które znika w lesie.
Ja też tego coś zauważyłem. No nie wiem. No... Może mi pan pomoże w tym albo coś, albo w takich zjawiskach. Ja tu jeszcze takie pytanie mam, Bo tutaj pan wspominał o tej ciszy. Czy to była taka cisza, że wszystko dookoła zamarło?
Wszystkie dźwięki przyrody zamarły? Tak. Pamiętam to jak dziś. Chodziliśmy w tą polanę właśnie, Bo tam pod nami zawsze chodziliśmy. Była cisza taka. Normalnie jakby nic, dosłownie nic by nie było. Tylko pisk w uszach.
No... Jak nic nie ma, to człowiek zawsze ma pisk w uszach. Taki lekki, taki... Nic nie było. No nie było zero dźwięku. Tylko to światło, które się przemieszcza przez las między drzewami i... Znaczy to normalnie zaskakało.
Ja mówię... Widzisz to? Tak, widzę to. I ja mówię... No i co to? Może... Nie wiem... Auto? Ja mówię... Jak auto? Może z tobą by się świeciło? No faktycznie. A zresztą... By słychać było, tak? Jakby auto jechało.
Ale tam żadnej ścieżki nie ma, nie? A no faktycznie. No i... Słyszałem pańską audycję i właśnie o tych czerwonych światłach też słyszałem kilka razy. I to nie u pana też, tylko w niemieckiej telewizji pod Berlinem też ktoś widział coś.
Czerwonych światła. Coś podobnego właśnie. I... No widzieliśmy takie coś, tak. No trudno powiedzieć co to mogło być, Bo jakiś ziemski pojazd, jakikolwiek by nie był, czy to by nawet rower byłoby słychać, tak?
Prawda najprawdopodobniej. Wie pan co? Nawet rower też jest w swojej... Nawet przez ten las. Tam nawet nie ma ścieżki co jedno. Ale tam nawet nie ma położenia, żeby gdzieś tam gdziekolwiek nawet tym rowerzystom nie odjadło.
Gdzieś pojechać. Tam nic nie ma. Tam jest po prostu tylko Sam las. Tam jest tak jakby park narodowy. I tam nic nie ma. Tam po prostu jest tylko las. I nawet jakby rower jechał, to nie było tak, żeby było oświetlenie z przodu albo coś.
Tylko była czerwona lampa, która się... Ona bardzo... jak to powiedzieć... Pomiędzy drzewami się ruszała bardzo... Tak na 2-3 metry. I to tak jakby w jednej linii się poruszało, tak? Ta czerwona lampa.
To nie było tak, żeby były uskoki albo coś, że jakieś... Tak jakby coś na ziemi jeździło. Tylko po prostu to się unosiło. Ona nie miała w ogóle styczności z ziemią. Tylko po prostu to leciało pomiędzy...
Ciężko mi to określić. Czerwona lampa pomiędzy drzewami, która oddala się w las. Czerwone światło, tak? I tam nie ma ścieżki, nic. Po prostu... Tak jakby to wiecznie się unosiło to po prostu. Zapomniałbym zadać pytanie... Dosyć chyba ważne.
Jakie to było duże? I jakie tam lampa mogła mieć tak na oko wymiary? Myśmy stali gdzieś tak około stu metrów. Tak w linii prostej około stu metrów to było. I co mówię, no ta lampa mogła mieć takie coś jak... Lampo od roweru, tak?
Sto metry dalej. No to nie wiem ile ona miała leć. Dwa centymetry, no... Ciężko mi określić, tak? Ciężko mi określić. No musiała być w każdym razie wystarczająco duża, żeby ją dało się z takiej odległości zobaczyć.
Tak, ona była ona... tak, tak, tak, tak. Ona była bardzo jasna. I to widać było też, że to jasno świeci, Bo jak przelatowałem między drzewami, to widać było, że to światło oświetlał też drzewa, tak? Korę widać było z daleka.
No oświetlała normalnie tą lampę. Ta lampa oświetlała normalnie też... no przeszkody pomiędzy, tak? Tą lampą, drzewa, krzaki. To to wszystko oświetlało, tak? I to leciało w głąb lasu. To leciało w głąb lasu i to wszystko naokoło oświetlało normalnie.
W dzisiejszym odcinku usłyszymy jeszcze kilku innych rozmówców, którzy mieli już okazję pojawić się w naszej audycji. Za chwilę usłyszymy relacje przekazane przez jednego z naszych słuchaczy z Radomia.
Tutaj muszę Państwa przeprosić za pewne techniczne niedogodności. Niestety w trakcie rozmowy jakość połączenia bardzo mocno nam się popsuła. Co prawda próbowałem to zniwelować pewną zaawansowaną wtyczką.
Gdyby jednak jakaś część wypowiedzi była niezrozumiała, można się wspomóc na pisaniu. Wie Pan co, chciałbym zacząć od takiej rzeczy, która się wydarzyła stosunkowo niedawno, a mianowicie w zeszłym tygodniu.
Wie Pan co, jechałem od... jeżdżę w ogóle na co dzień jeżdżę ciężarówką. Jestem kierowcą. Tego tak zwanego potocznie TIR-a. Z powodzeniem już 38 lat zawodowo, a więc gdzieś tam można powiedzieć, że jeszcze przejdzie.
Ale nie o tym chciałem mówić, żeby Panu nie zawierać czasu. Opowiem Panu coś, co no nie spodziewałem się czegoś trzeciego. A mianowicie normalny dzień, słoneczny dzień. Jadę sobie autostradą nr 38. Jechałem tutaj tą drogą od Skozelca na Lips.
W niedzielę później autostradą nr 38 do Dingerstadta. Wie Pan co, w pewnym momencie... I powiem Panu co się dzieje. Oglądam sobie, jak zwykle zresztą lubię. Lubię patrzeć na tą naszą Ziemię. Jest fajna jeszcze teraz ta pora roku, lato, dużo kolorów.
Ale w pewnym momencie, powiem Panu tak. Jest przede mną widoczność. Widoczność gdzieś do 4 km. Widzę autostradę. Powyżej autostrady znajduje się góra. Bardzo zalesiona, zadrzewiona. Jaka to mogła być miejscowość?
W jakiej okolicy się Pan wtedy znajdował? Wie Pan co, ja musiałbym to na mapie dokładnie przejrzeć. Gdzie to było, Bo ja wiem mniej więcej. Bo tą drogę pokonuję czasami raz w tygodniu. A więc ja wiem dokładnie, gdzie to jest.
Musiałbym tylko po prostu zlokalizować to przy następnej podróży do tego Dingelstadt. Ja bym Panu z dokładnością wysłał namiary, że tak powiem, gdzie to jest. A ja powiem szczerze, jakoś nie nosiłem się tak z namiarem w ogóle chyba dzielenia się z kimkolwiek tymi rzeczami.
Wie Pan co, czasami sięgałem po telefon, żeby zadzwonić, czy do Was, czy gdziekolwiek. I nie wiem, jakaś gdzieś tam wewnętrzna, moje nie wiem, jakieś rozterki, niepokoje, że ktoś może nie wierzyć, a czy to ważne.
A więc pytania tego typu, jak gdyby przesuwały mi tą chęć zadzwonienia. I tak, nie myślałem, że kiedykolwiek będę się nawet gdzieś tam dzielił tym. Ale czasami właśnie jak słucham audycji, ludzie, słuchacze, obserwują swoje zdarzenia.
No to właśnie gdzieś człowiek ma chęć jednak powiedzieć, że coś takiego też widział. Co ciężko mu jest wytłumaczyć. I wrócę tutaj do tego momentu. Wie Pan co, zadziała się rzecz tego w Twitburze. Ja patrząc na dali, na tą górę, na ten zalesiony, taki duży kompleks.
Ja w pewnym momencie, tak jakby w całym tym obrazie, ktoś wyciął nożyczkami, wie Pan co, taki kwadrat. Ale nie potrafię dokładnie sprecyzować, czy to był kwadrat, czy to koło. Wiem, że mogę powiedzieć tylko tyle, że to było gdzieś miało...
Nawet nie mogę sprecyzować, jak to było daleko, czy to było blisko. Ale ja, ja Panu powiem, jak ja to widziałem. To był taki kwadrat, bądź okrąg. Bo tego nie potrafię naprawdę sprecyzować. Bo na bazie całego krajobrazu, to tak jakbym miał wycięty fragment 5x5 cm.
I wie Pan co, to było zamglone. Te 5x5, ten kwadrat, czy to był owal, nie wiem co to było, prostokąt, cokolwiek. To było tak, jak z dyszy wylatuje ciepłe powietrze, takie bardzo gorące powietrze. Czy nad asfaltem, jak się unosi taki gorący zniekształca to wszystko.
To w tym kwadracie, to wszystko, te kolory, ta zieleń pomieszane, te brązy, te drzewa. To wszystko było właśnie takie zlane, takie zaciemnione. Znaczy nie zaciemnione, tylko takie zbełtane. I to się, wie Pan co, ode mnie oddalało w kierunku, jak gdyby tej góry.
Bo to się robiło mniejsze, mniejsze. Tak jak zacząłem to widzieć, to gdzieś, Bo tak z mojej skali to miało 5 cm. A później sukcesywnie się to zwężało gdzieś do, może do 2 cm, Bo jeszcze to obserwowałem.
Ale już też w pewnym momencie, musiałem tu zwrócić uwagę na autostradę. I mówię, zaraz sobie to znajdę, Bo widzę dokładnie gdzie to jest. I dosłownie odwróciłem wzrok w lewe lusterko. I skądś, nie wiem czy mnie wyprzedzał jakiś autobus.
I spojrzałem ponownie i już nie mogłem tego, tego zlokalizować. I powiem Panu, że no nie mogło. Ja tak się zastanawiałem, co to mogło być. Zastanaw... już, już naprawdę patrzyłem z różnych kłótów, no. Nie potrafię tego zjawiska wytłumaczyć.
Nie potrafię powiedzieć, co to, co to w ogóle było. I to na tak malutkim tylko... skrawku, wszystko naokoło było. Jak gdyby bez zarzutów, w idealnym porządku. Natomiast ten taki kwadracik, czy to tak jak powiedziałem okrąg.
No nie potrafię dokładnie sprecyzować. Bo to jeszcze było jak gdyby ode mnie na tyle daleko, że te kształty, te które jak gdyby, wie Pan o czym mówię. To zbełtanie tego obrazu. No mój wzrok nie mógł wyodrębnić się.
To jest kwadrat, trójkąt. Prostokąt, cokolwiek, tak? Był taki, mówię, pięć na pięć. Taka połaź tego, gdzie ja po prostu widziałem jak to idzie w tamtą stronę ode mnie. Bo się robi sukcesy nie mniejsze.
Ale, no nie wiem. Nie mam pojęcia. Co by Pan powiedział na ten temat? Jako, jako myśleks? Mnie to się skojarzyło z czymś takim, Bo ja dużo pracuję w Photoshopie. I dużo retoszuję zdjęć m.in. znajomym. Skojarzyło mi się to z taką sytuacją, że jak tak nieumiejętnie próbuje się usunąć jakiś obiekt ze zdjęcia, to zostaje taka planka, taki ślad jakby.
No tak jakby ten obiekt, jakby tam coś próbowało się w tym miejscu zakamuflować. Podobny efekt, przeszło mi jeszcze do głowy, że podobny efekt widać czasami na jakichś materiałach z telewizji wrzuconych na YouTube, gdzie ktoś próbuje usunąć logo.
W końcu zostaje taki jaki masy. Tak, dokładnie tak. Wie pan co, Bo ten obraz, on tak jakby tańczył troszeczkę. On był taki właśnie... tutaj pan świetnie to ujął. To jest właśnie coś takiego, jak jest zasłaniane właśnie logo.
I ten obraz jest taki płynny, taki niby wiadomo co tam jest, ale do końca nie wiadomo. I to była taka sama, powiem panu, sytuacja. Miałem też sytuację, wie pan co, no tak jak mówię, ja... Ja nigdy nie myślałem, że gdzieś tam wyciągnę to wszystko na światło dzienne, ale opowiem panu jeszcze, jeśli mogę, jeśli mamy czas.
Wie pan co, też musiałbym poszukać u siebie w notatnikach, jaki to dokładnie dzień, pora roku. To była gdzieś czerwiec i to druga połowa czerwca, było ciepło. Poprosił mnie jeszcze, żebym pojechał wyjątkowo w niedzielę, w tej chwili wyjątkowo w niedzielę.
Nie pracowaliśmy, ale zgodziłem się, Bo to był wieczorny załatunek. W sumie niedaleko ode mnie, ja jestem z Radomia. A to załatunek był koło Warszawy, w Błoniach. Stając jakieś tam sto kilometrów. To właśnie było jakieś cztery lata temu.
No tak jak mówię, gdyby to było potrzebne, to jestem w stanie datę znaleźć u siebie, ponieważ... My kierowcy gdzieś tam... Właśnie piszemy sobie z tych kapownikach, co robimy. Od której zaczynamy, a od której kończymy.
Takie notatki prowadzimy. Gdzieś tam po tych notatkach bym doszedł. Bo to było gdzieś tam ewidentnie ta niedziela. A więc... Bo tak jak powiedziałem, w niedzielę się nie pracowało. Ale co było ciekawego, wie pan co?
Też wyjeżdżałem z takiej wielkiej logistyki, z takiego budynku. Ta obserwacja trwała... Mnie się wydaje, że trzy sekundy. Chociaż mogła trwać krócej. W ogóle z tą obserwacją to było tak, że... Ja w pewnym momencie to...
Nie wiem dlaczego, ale bardzo to zlekceważyłem. I mówię, nie, to coś nie było tak. Coś chyba ci się przewidziało. A co mi się przewidziało? Wie pan co? Wyjeżdżam z takiej wielkiej logistyki. Na środku, na tym placu stał...
Ja go pytałem, ochroniarz. Bo chodził tam sobie, maszerował. Ja go później pytałem, czy on to widział. Mówi, że nic absolutnie nie widział. No nieważne. W każdym bądź razie powiem panu. Ja wyjeżdżałem za tego budynku.
Widzę... Ja to nazwę tak. Widzę dron. Ale drona, który ma średnicę... Jak przymierzałem do tego domu... I tam, gdzie ten dron chciał wylądować... No to minimum 4 metry. 3 to bite metry średnicy. Drona.
I wie pan co, moja myśl jest taka. Jak tylko to widzę... Zaraz, halo, coś tu nie tak. Widzę dom... Jednorodzinny. Wysoki, tak jak kiedyś były budowane... Wie pan, te kwadraciaki, takie pospolite. A więc dom z piętrem.
Obok tego domu... Choinki, takie... Spore, spore, Bo wyższe. Gdzieś, ja wiem... O 2 metry od tego domu. I ja patrzę, jak ten dron... Takiej wielkości. Nazwijmy go na razie dronem. Jak ten dron tej wielkości...
Składa się między ten dom... A między te choiny. On schodzi po prostu. I powiem panu tak, że... Szybkość, z jaką się poruszał... Gabaryty, jakie posiadał... Dla mnie... Wie pan co, no ja z odległościami...
Z rozpoznywaniem... Rozpoznywaniem, jak gdyby... Rozpoznawaniem odległości... Czy takich rzeczy... No ja nie mam problemu z racji tego, że jestem... Kierowcą zawodowym. I powiem panu... To nie było możliwe... Żeby on się tak złożył...
I tak bardzo szybko się schował. Ja widziałem... Wie pan co... Ja nie wiem, jak to ująć w ogóle... Jak to nazwać... Troszkę mi się wydaje takie śmieszne... Ale myślę, że pan już słyszał niejedno... I mnie pan zrozumie... Ale ja miałem takie odczucie, jakby ktoś...
Mocno bagatelizował... Ten fan w mojej głowie... Że to po prostu no... No to czy widziało... Nie, to on zakręcał inaczej... To nie było tak... A jednak było tak, wie pan... Bo ja później... Ja patrzyłem średnicę...
Porównywałem do tego domu... Jak on mógł mieć średnicę... No to... Tak jak powiedziałem, no 3 metry... To są murowane... Wie pan, to jak przeglądałem... Swoje później w głowie... Jak gdyby... Ja na bieżąco to bardzo to zresztę marzyłem...
Byłem w pierwszym momencie taki podekscytowany... Wysiadłem do tego ochroniarza i mówię... Widziałem... I chciałem się jeszcze jakby upewnić... Bo może ktoś posiada tutaj takiego... Wielkiego drona i wypuszcza go... Bo to już... No mówię...
4 lata temu to ludzie już... Jadą za bardzo nowicach technicznych i siebie... Ale już się tego pokazywało... Sporo tych dronów... Mówię, może faktycznie... Ktoś tam to wynajem zwłokował taki dron, tak?
Bo często się widzi gdzieś tam na... Na tych TikTokach, na tych YouTube'ach... Ale powiem panu, że... No nie, ponad wszelką wątpliwość... Tym bardziej, że... To... Mi się wydaje, że to trwało 3 sekundy...
Ale jak później tak to wyanalizowałem... To... Jadą po prostu ten właśnie... Coś nie poszło w obliczeniach... Ja chyba powinienem sekundę później wyjechać... Dla tego budynku... Ja to tak odbieram... Wie pan, takie mam gdzieś tam wewnętrzne...
Przekonanie... Jakby to była sekunda później... Ja bym tego nie widział... A że wyjechałem i to zobaczyłem... Ale też jak... Że tak sobie w głowie sobie przewinę... Ten film tak początkowo... To w pierwszym momencie...
Co ja zobaczyłem... To nie wiem... Jak gdyby... Nie chcę tutaj nadinterpretacji jakichś... Nie wiem... Ale światełka, które niby imitowały... Jak gdyby karuzelę, czy dron... Bo ja już Sam później to wyglądało... No dziwnie, dron też...
Nie powinienem posiadać aż tylu tych światełek... A światełek była naprawdę... Cała marda tam... Jak gdyby jeszcze na samym początku... Jak bardzo powoli przewijam... Ten obraz... To mam wrażenie, że te światełka...
Jakby się odbijały od... Po prostu od jakiegoś... Od jakiejś blachy... Od jakiegoś... Jakby się one odbijały... Te światełka... Ale to jest naprawdę migawka... I nie chcę tutaj jak gdyby... Gdzieś tam spekulować... Ale takie miałem wrażenie...
Ale powiem panu, że to tak szybko... To się obróciło jak gdyby... Cały przedmoment... Tak półpionowo... I na momencie... No nie wierzę, żeby takiej wielkości... Dron mógł tak szybko... Nawet jeśli by człowiek nie kierował...
Mógł tak szybko się schować... Wie pan... Na tej niby choinki... I tam już nie przebijało żadne światło... Nic nie było widać... A tych światełek widziałem ewidentnie... Bardzo dużo... I powiem panu, że...
Ale był taki okres, że ja zapomniałem... I pan do siebie... Dlaczego Ty tak bagatelizujesz to i... I to mówię... Ewidentnie było coś... Wtedy był przemyśl... I pan do siebie tak... Do domu rozmawiałem o tym...
Co naprawdę to faktycznie tam było... I powiem panu, że... Jestem też pod wrażeniem... Tamtego zjawiska, mimo że... No mówię... To trwało tak krótko... Ale dla mnie takie właśnie dziwne było to... Dlaczego ja w ogóle...
Nie wiem... Jakoś zbagatelizowałem to przez długi czas... Jak gdyby... W ogóle do tego nie wracałem... I też powiem panu, że... Dziwne i tak jak powiedziałem... Niemożliwe, żeby... Żeby ktoś takim dronem latał...
A już na pewno nie w taką precyzją... I nie w taką szybkością... Bo to jak się złożyło... Od tego domu... Za te choiny... To powiem panu, że... To jest niszcząco świata w ogóle... Czy ktoś by potrafił tak zrobić...
Dronem takiej wielkości... W taki manner... W tak szybkim tempie... A pan tego drona... Ten pan ten obiekt obserwował... Jakby gołym okiem... Czy przez... Przez szybę samochodu? Przez szybę auta... Ja miałem otwartą lewą przylecałą... W tej chwili...
Nie wiem czy przez tą otwartą... Ale raczej... Raczej to przez przednią szybę... Raczej przez przednią... Bo ja wyjechałem tak zza budynku... A już była taka szarówka... Jeszcze było... Dobrze widać... Ale już tak szarzało...
Zresztą tam obiekt też był oświetlony... Tam to coś stosunkowo widno... Tam przy tym domu też były jakieś... Latarnie... Tam dalej też jakieś lampy... Od kolejnej gdzieś tam... Tego magazynu... Tam dalej... Te inne tam magazyny były... No i powiem panu, że tak...
Ja to widziałem... No naprawdę wyraźnie... Takie odczucie, że... Jakby to się chciało... Przykamuflować... I mi to zostało pokazane... W taki sposób... Jakby wie pan... Mam takie wewnętrzne nieotwarte jakieś...
Poczucie, że... Ten obiekt już na Sam koniec... Jak gdyby nie... Przyłapany tak... Na gorącym oczynku... Nie wiedział w co się ma zamienić... I zamienił się w takiego drona... Ale to... Drony mają gdzieś tam... Nie wiem... To co miało jak gdyby...
Na całym tym obiekcie były te światełka... I one się kręciły... To tak jakby... Ten dron... Gdzie pan to miał na tych... Swój... Śmigła... Też te światełka... Bo była tego naprawdę... No taka... Cała lata tego...
To tak świeciło... Wyglądało jak... Przeciwnicy... Są też drony... O troszeczkę innej budowie... Prawda... Takie bardziej jakby obudowane... Taki z daleka... Wygląda jak kulka... I dron potrafi w taki sposób świecić... No ja...
Powiem panu, że przeglądałem dużo materiałów... Pooglądałem takie drony... Takie drony... No tak dużego... I tak z innego... Powiem panu, że mnie nie zapoczyła... Tak na dobrą sprawę wielkość... I ilość tych światełek...
Tylko mnie... Zamurował Sam manewr... Tego obiektu, który on wykonał... To było... No ewidentne... Chowanie się to było raz... Bo jak spadła te choinki... A te choinki... One nie rosły tam jak gdyby... Bo to widać, że przy domu... One były w rzędzie...
I one nie były... Takie gęste, żeby tam nie przebijało... Przez to żadne światło... I wielkości takich dron... Jeśli by... Pan nawet na takie choinki... To jeszcze fragmenty... Światełek były widoczne... Tak mi się wydaje... A tu ten manewr... To naprawdę...
To był majster z tych pilotażów... Do tego był tak szybki... I z takim obiektem... No ten obiekt był na tle domu... No co ewidentnie... Tak jak mówił panie Marku... Nie mniej jak 3 metry... Średnica... A więc z takim obiektem... W takim tempie...
I tak szybko... Nie wiem... To jest stosunkowo blisko przy ziemi... Ja później się zastanawiałem... Jaką prędkością... Ktoś nawet kierując tym dronem... Gdzie on był... Na boku tego budynku... Przechylony... I cały ten ruch... Żeby się schować... Za te choinki... Za ten dom...
W takim potężnym czymś... W tak krótkim czasie... No nie wiem... Myślę, że... Średnicą metr... Jakimś takim obiektem... Wykonać taki manewr... W takim tempie... Tak szybko... Taką precyzją... No nie byłoby łatwo... A tu... Wie pan...
No coś potężnego naprawdę... Minimum tak jak powiedziałem... 3 metry średnicy... Minimum... Jak... Wiesz pan... To od 3 do 4 metrów... Średnicy tego... Tego nosu... Z tego obiektu... Nasunęła mi się jeszcze taka opcja... Że to mogło być... Nie wiem...
Odbicie światła... Chyba by się tak nie schowało... Idealnie za domami... Za drzewami... Prawda? Nie, nie... Wie pan... To czasami coś tam na siebie się odbija... Jakieś rzeczy... Ja jestem dobrym obserwatorem... I też tam... Ale życie nam więcej płaca...
Tych przykusów... Niż tam naprawdę coś siedzi... Ale tu powiem panu... To nie były światła w siebie... Bo ja powiedziałem... I tak... Tak jak dziś normalnie... To nie był jakiś przebłąd... Ja miałem doświadczenia...
Naprawdę... Różne w życiu... Tamto moje życie było w ogóle ciekawe... Ale tutaj... Ewidentnie... Ja mam takie odczucie... Że ktoś mi to pokazał... Jako dron... Żebym ja to kupił jako dron... Ale nie można kupić takiego...
Czegoś... Udaje się, że to dron... Jak obiekt ma naprawdę... Grudu powyżej 3 metry średnicy... I robi... Ma też taką precyzją... Tak... To jest dla mnie... Coś niesamowitego... Widziałem kiedyś... Te światła, które generalnie... No nie mogły mi lichnąć... Tak szybko...
Bo ja miałem taki lasek... Nawet gdzieś napisałem... Czy ktoś widział coś podobnego... Tam w tamtym okresie... Też podałem godzinę... Miejsce i tak dalej... Wie pan, też taka sytuacja była... Zaskakująca, Bo... Są 3 światła na niebie...
I nie to jakieś tam małe światełka... Tylko 3 takie reflektory, że... No naprawdę... Duże, potężne światła... I ja mówię... Za chwilę im się przyjrzę... A to było na 72 stopni... Za chwilę im się przyjrzę dokładnie...
Bo znałem tą drogę... I nie tylko my... Tylko przez lat... Taka krótka była przecinka... Taki lasek... I mówię... Bo już i tak... Te światła... I za chwilę im się przyjdę tutaj lepiej... I zobaczę co to jest... Ale jak wyjechałem do tego laska...
To ten lasek naprawdę miał... Nie wiem... 7-12 metrów... Nie więcej... I ja po minięciu tego... Nasiłam głowę... Przez chwilę ktoś zobaczy... I się prostuje w szefie... I nie ma już nic... Ale tu jak gdyby... Nie wiem...
Też pamiętam, że zrobiło to na mnie wrażenie... Bo zaraz gdzieś nawet napisałem... Chciałem się skontaktować... Może ktoś jeszcze to widział... Ale już tam brak oddebu... Ja... Chyba trochę... Jak gdyby...
Mało jest ludzi z którymi można porozmawiać na ten temat... A jeszcze niektórym można się podzielić... Bo ktoś tam... Inne wnioski wyciągnął... Czy ewentualnie... Wiem, może ludzie też obserwują podobne rzeczy... Ale nie każdy... Wie pan...
Myślę jeszcze z takimi rzeczami... A te światła były jakoś ułożone w jakiś kształt? Czy one leciały tak po linii prostej? Wie pan to... Ja zobaczyłem te światła... W takim momencie jak one były... Były ustawione w trójkąt...
Były bardzo silne... Ale tylko... Widać było te światła... Nie było widać nic... Żeby to był... Jeszcze mówię sobie tak... Samolot... No to spoko... Czy śmigłowiec... No to coś po boku widzę... Prawda?
Jakieś stateczniki... Jakieś szydła... Jakieś elementy... A tu... Silne... Że... Trzy silne bardzo światła... Ustawione w trójkącie... I ja mówię... Za chwilę zobaczę... Przyjrzę się temu dokładnie... Za chwilkę...
Bo ten latek to będzie... Ginięcie go ciężarówką... To będzie dwie, trzy sekundy... Czy lepiej, czy nie lepiej... Już będzie ta polana... I tam będę miał dobry... Jak gdyby widok... I zobaczę... Bo może to samoloty... Jeszcze...
Już po dwóch, trzech sekundach... Nic... Nie ma nic... I też... Widziałem te trzy światła... Dosyć silne... Bo to jedno nawet... To tak daje... To ma tak silne światła... Że ja widzę światła... Nie widzę nic po boku... Żadnych...
Nie wiem... Czy to helikopter... Czy ma jakieś tam szperace... Czy jakiś tam światła... Nie orientuję... Ale może... To jest mostko... No i nie wtedy... Dwie, trzy sekundy... Nie ma nic... Nie ma ewidentnie nic...
No tutaj są takie dwa ważne elementy... Po pierwsze ta formacja trójkąta... Co wyklucza już możliwość pod tytułem... Że byłyby to starlinki... Bo one tak bardziej lecą w jednym ciągu... No i starlinki...
Czy też inne satelity... Byłyby troszkę dłużej widoczne... Tutaj ten obiekt zniknął, tak? Tak... To nie starlinki... To jakbym się pokusił tutaj na określenie... Wysokości... Na jakiej się to znajdowało... To powiem panu, że...
To nie była duża wysokość... Pierwsze światło to dolne... Bo ono było najbardziej takie... Jak gdyby na nich się chyba... Najbardziej tak kupiłem, Bo ono... Dlatego, że było bardzo takie silne... A jednocześnie... Ja nigdy nie wziąłem na około tego... Jak gdyby tego halogena...
Czy tego reflektoru... I do mnie... Ja wziąłem jeszcze dwa tam górne... One były rozstawione jak gdyby... Po rogach... Nawet ja chyba gdzieś miałem takie wrażenie... Ale to... Nie wiem czy to nie była autofunkcja... Zdaje się takim, że...
Bo ja myślałem, że najpierw... To leci pierwszy samolot... I mają jakiś swój szyk bojowy... A dalej... Dla nich są dwa... Te same... Te światła powłączane, te halogeny... I my to na pewno tak... To w takiej formacji one lecą...
Ale mówię... Zobaczę co to jest... Bo to ma takie światła... I w ogóle dlaczego ja nie widzę... Konstrukcji tego obiektu... Czyli ten człowiek... To jest śmigłowiec... Przepraszam... Czy to jest samolot... No i też za mnie było zastanawiające... Ale...
Ale też gdzieś tak... W każdą rzeczą... Które mi się w życiu przyzadziły... To tam się zastanawiam... Gdzie najlepiej napisać... Rzecz i wcetna autokartkowy i mądry twarz... Słuchając niektórych historii...
Można odnieść wrażenie... Z kolejną strefą anomalną... W której występuje duże nagromadzenie... Dziwnych zjawisk i zdarzeń... Tak jest w przypadku relacji... Z rejonu jeziora Dwudniaki... Jakie za chwilę usłyszymy... Mój następny rozmówca...
Również prosił o zmianę barwy głosu... Nie wpłynęło to jednak jakoś mocno... Negatywnie na zrozumiałość jego wypowiedzi... Jego relacjom... Będą towarzyszyły materiały ilustracyjne... Do których linki... Znajdziecie Państwo w opisie tego odcinka...
Właśnie... Odkrywając Was niedawno... Słyszałem o przypadku kul... Takich tu gdzieś w Mysłowicach... Gdzieś tu nieopodal Krakowa... To w sumie niedaleko tej miejscowości... To tutaj się dużo rzeczy działo...
Tu najwięcej tych rzeczy... To jest między Tarnowem a Krakowem... To jest Dwudniaki jak wpiszesz... To będzie takie jeziorko... Tam brat ma przyczepę kempingową... I tam siedzi co tydzień praktycznie...
I tam najwięcej rzeczy się działo... Że tak powiem... Jak sobie wpiszesz Dwudniaki... To wyskoczy takie jeziorko... I tam... Zaszła taka właśnie obserwacja... Tam wysłałem zdjęcia... Takie pomarańczowe...
Tylko to telefon nie odda tego co było na żywo... Jeszcze miałem film... Ale gdzieś to przepadło... Bo wysłałem to do Nautiliusa... Konkurencji... I to było bardzo... Podchodzi się właśnie rzetelnie...
Jak słuchałem tych ludzi... To aż mi się wszystko przypominało... To porównanie do... Mieliśmy niby zająć się tym... Bo wysłałem im ciekawe materiały i cisza... To było chyba 6 lat temu... No oni są dosyć medialni... Także pewnie tych materiałów dostają...
20 razy tyle co my... No ale jakąś odpowiedź mogliby dać... Chyba nie... Nie wydawałeś, że tam opublikują coś... Ale cisza się zrobiła... No Bernatowicz woli publikować lejwy... O jakiś zasuszonych żabach...
Zaatakowanych przez grzyba... Nie wiem czy wiedziałeś ostatnio... Żaba zaatakowana przez maczużnika... I tam antenka wyrosła... Wielka niezwykłość... Nie wiem... Łowiąc ryby... Wcześniej tam wszyscy byli... I poszli spać...
Ja sobie zostałem po prostu z wędkami... Musiałbym przesłać, Bo te zdjęcia przesyłałem... Już nie mam na tego zdjęcia... Ona wprost nad lasem... Pojawił mi się właśnie taki prostokąt... Pomarańczowy, ciemnopomarańczowy...
No ale byłem wkurzony, Bo chciałem to zarejestrować... Ale nie zdążyłem... I sobie myślałem, że może... Może jeszcze wyjdzie to coś... No i zdołałem... Miałem statyw... Bo tam wcześniej już była jakaś...
Mowa była o różnych obserwacjach... Byłem przygotowany na takie rzeczy... Miałem akurat statyw... I chciałem to zarejestrować... No i ustawiłem telefon... Na tym statywie... Siedziałem i czekałem na jakieś... Brania... ryk...
No i się pojawiło... Pojawiło się w formie nad lasem... To później może wyślę jakieś materiały... Takie dokładne... W formie takiej jakby... To był księżyc, ale... To zmieniało cały czas... Zmieniało formę...
Rogala, półrogala... Ciemnopomarańczowy... Tak jakby kula wielkości... Zachodni tego... Nie wiem... słońca... Trochę mniejszy może... Tam widać na zdjęciu troszkę... Nie wiem czy obserwowałeś to... Oglądałeś te zdjęcia takie ciemne...
Z taką pomarańczową... Ja szukałem tego... Ale część mi zmykła... może jeszcze znajdę... Jeszcze miałem filmik... Ale już tego chyba nie... Nie odnajdę z tego filmiku... I to zmieniało formę... Pomału... W różne kształty... Z rogala pustego prostokąta... Później się zrobiło...
Taki półksiężyc... I cały czas zmieniało tą... Tą postać... Swoją... I to przez jakieś dobre 10 minut... Bo to zdążyłem... Porobiłem zdjęcia... Ale to nie jest to... To na żywo... To telefon za cienko...
Nawet aparat nie wiem czy był w stanie to ładnie... Odebrać... No tutaj widać dosyć mocno ten taki kształt... To wygląda z daleka jak taki wielki chips... Prawda? I to zmieniało... Zmieniało formę... Tak... Nawet wolno...
W paru sekundach po prostu... Nie wiem... 10-15 sekund... Pomału zmieniało formę... Taką różną... Tam są różne kształty... Z tego co tam bliska... Z dalsza próbowałem to uwiecznić... A później znikło... Ale dosyć długo...
10-15 minut to obserwowałem sobie... Nikogo nie było... Cichutko nad jeziorkiem... Wszyscy poszli spać... A ja byłem świadkiem takiej fajnej... I to było... Szkoda, że tylko ja to widziałem akurat... Bo wszyscy poszli spać...
Oni tam troszkę poimprezowali... Ja w tym śmieciłem... Bo mało piję... To jest jedno... Po tym wydarzeniu... To jak tam pisałem... Bratowa widziała... Chyba za tydzień... Też żółtą, pomarańczową kulę... W stronę lasu... Tak, nie wiem...
Z 6 sekund zdążyła z ogonem... Zauważyć pod kątem... Jak... Wsunęła taka kula... Tylko tu mówię... Jak materiały przeszedł... To będzie wiadomo w którym kierunku... W stronę lasu... Bo tu jest dziwne...
Że tyle rzeczy... Kilka rzeczy tam było... W tym jednym miejscu... Tam ponoć jest jakiś bunkier w tym lesie... Jeszcze nie byłem... Może to ma związek... Nie wiem... Może się okazać... Jak kiedyś pojadę tam zbadać...
Pochodzić... Tylko co by to była za technologia... Skoro tak ten obiekt zmieniał kształty... Z prostokąta na takie bardziej okrągłe rzeczy... I jeszcze nie wiem czy czytałeś ten opis... Nie wiem czy...
Tą oponkę taką... Czytałeś... To jest dosyć rzadkie... Taka oponka z tego... Z dymu zrobiona... Kiedyś znalazłem identyczne zdjęcie... Gdzieś na internecie... Tylko nie pamiętam... Może się to jakoś nazywało... Ale znalazłem kropka w kropkę... To właśnie zjawisko...
Ale wiem, pamiętam... Że to jest bardzo rzadkie... Obserwowane zjawisko... Takiej oponki ciemnej... Jakby z ciemnego dymu... To jeszcze bratowa zdążyła zauważyć... Ja nie zdążyłem telefonu odpalić... Bo to się już zaczęło rozmywać...
Nad tym lasem właśnie... Piękna oponka taka czarna... Nie wiem czy spotkałeś się z czymś takim... Ale ja wtedy szukałem... Na internecie znalazłem... Gdzieś identyczne zdjęcie... Czegoś takiego... Zasłownie się ucieszyłem... Że byłem świadkiem... I moja bratowa oczywiście...
A reszta nikt nic nie widział... I tak samo dwie kule takie... Leciały... To była dwudziesta pierwsza, dwudziesta druga... Przez paręnaście sekund... Tak pod kątem... Właśnie też w stronę tego lasu... Ja miałem wrażenie, że to zaraz...
Pierdzie mnie w ziemię... Że będzie huk, błysk... I to było właśnie opisywane... Gdzieś tu tak... Wcześniej wspomniałem... W Lesłowicach... Gdzieś koło Krakowa gość... Świadkowie mówią właśnie... Opisywał też takie kule...
I też miał wrażenie, że zaraz będzie fala uderzeniowa... Że to rąbnie w ziemię... Ale nic się nie stało... Ale to tak szybko pędziło... Dwie kule... Takie jasne, białe... I też miałem wrażenie, że zaraz będzie huk... Coś strasznego...
Że to uderzy... Ale nic się nie wydarzyło... Tylko obserwacje... Żeśmy to zaobserwowali... I też tam w tym miejscu... Kojarzy mi się z... Niedawno czytałem... Nagrywałem... Fragment książki Arkadiusza Miazgi...
Wysoka dziwność... Tam też jest jakiś podobny przypadek... Opisany tylko, że tamta kula zmieniła kształt... Jakby... Na motocykl... Po czym po przeleceniu jakiegoś odcinka... Z powrotem zmieniła kształt w kulisty...
I chyba zniknęła... To akurat słyszałem... Bo niedawno właśnie słyszałem... Świadkowie mówią... Któryś odcinek tu gościł... Nie wiem... Gdzieś koło Krakowa właśnie... A to jest w niedużej odległości...
Tutaj... Te dwudniaki... To jest między Tarnowem a Brzeskiem... No a tam Kraków dosyć niedaleko... I opisywał tak samo... Takie kule... I miał wrażenie, że zaraz to uderzy... Będzie fala uderzenia... Ja miałem identyczne... Tak jak on... W którymś odcinku właśnie... Coś mi świeta...
Tylko nie wiem w którym kościele... Bo dużo tych... Dosyć sporą ilość tych relacji tutaj już... Przemyliliśmy na antenie radiowej... No tyle różnych dziwnych rzeczy... A jeszcze tam był wędkarz taki...
Który siedział i... Kiedyś właśnie... Też późno w nocy... Zaobserwował też jakąś kulę białą... Która wisiała i nagle... Z impetem ruszyła... Gdzieś do góry... Z takim, że w szoku był... Nie wiem czy tam opisane było...
Po troszku... Brat widział kiedyś... Nie wiem ile on miał lat... Taki DPS... Taki siostry zakonne... Prowadząc tam... Dzieci chorych... Ze swoim dawno i takich różnych... I nad tym DPS-em... Kiedyś tam była podstawówka obok...
To było gdzieś... Tak... DPS... I on zaobserwował... Nie wiem czy to on... I jeszcze inne osoby... Na niebie nad tym DPS-em... Koronę... Dosłownie koronę jak koronę... Korona złota, korona z różnymi takimi... Jak korona tam ma te kamienie...
Wyświetlała się normalnie... Korona w chmurach... Ja nie wiem czy to... Już nie pamiętam Bo to było... Nie wiem... Czy żałowałem, że ja tego też nie widziałem... Ale wiem co powiadam... Że on widział... Dokładnie koronę nad tym... Taką manifestację korony...
W chmurach nad tym DPS-em... Dokładnie nad nim... To do dziś pamiętam... I żałuję, że tego... Nie widziałem... Taka chyba nietypowa rzecz... Niespotykana... Już trochę lat minęło... Mówię, że od 40 lat... No tutaj mogło...
Mogło różne rzeczy... Mieć miejsce... Odpowiedzialne za pojawienie się... Akurat takiego obiektu... To mógł być albo fizyczny obiekt... Albo jakieś coś... Na zasadzie pareidoli... Że umysł tak ten kształt zinterpretował...
No taka... To jest taka szczątkowa relacja... Właśnie z takimi relacjami... Zawsze jest najwięcej problemu jak to zinterpretować... Prawda? No ale jak widział koronę... No to mi się wydaje... Że może faktycznie no złote...
No jak to było... Nie wiem jaka pogoda wtedy była... No ale jak to się wyświetliło jako korona... No to raczej to... Może było... Zbliżone do korony... Bo to musiało... Korona jest złota... Prawda? Zazwyczaj... I ma te różne kamienie...
Bo to jakby kształtem i kolorami się wyróżniało... Od... Tak... To było dosłownie korona... Wtedy... Pamiętam, że przeżywał to... Że widział, że wyświetliła się na niebie korona... Ja to wtedy łączyłem...
Tak jakby... Z tym poświęceniem... Tego domu... Dla tego domu... Tego DPS-u... Ja to tak 3 lata mieliłem... Nie interesując się tak wcześniej... Takimi rzeczami... Bo tak to odbierałem... Tym poświęceniem...
Akurat w tym miejscu... Coś takiego... I jeszcze w formie korony... Złotej... To też dla mnie zastanawiające... No krótko mówiąc... Zdarzenie ze znakiem zapytania... I to tyle jeśli chodzi o zdarzenia...
Przekazane przez tego słuchacza... W trakcie bardzo długiej rozmowy... Mój rozmówca podzielił się zdarzeniami... Z wielu kategorii... Których opisy usłyszycie Państwo... W kolejnych odcinkach podcastu... Mówią Świadkowie...
Mój kolejny rozmówca miał już okazję... Gościć w naszej audycji... W niedawnym odcinku poświęconym bliskim spotkaniom... Dzieci z obcymi istotami... Nasz słuchacz Salblonga... Podzieli się z nami dzisiaj... Dwiema obserwacjami UFO...
Jakich dokonał w późniejszym okresie swojego życia... No ja się trochę zajmowałem muzyką... I robiliśmy taki... taki... taki... Kawałek Manamu z takiej kapeli... Manam... I koleżanka robiła do tego teledysk...
Ona mieszkała w Belgii... Mieszkała w Belgii... No i motywem przewodnim było niebo... Więc skierowała kamerę w niebo... No i sobie filmowała... Potem się powycina jakieś kawałki... Zrobi z tego coś tam...
Jakiś taki teledysk się wykręci... Na tych zdjęciach tego nieba... No i przesłała mi to co nagrała... Ja tak patrzę... No tam ptak sobie leci... Fajnie tu... I nagle takie... takie... Dosłownie panu powiem...
Cholera wiecał w sumie... Ja mówię co to było... Jeszcze raz oglądam... Przez środek ekranu... Dopiero jak zwolniłem tempo tego filmu... To widać jak coś wyłazi z chmur... Znaczy wylatuje jak gdyby... W południu pionowej... Potem się przekręca w pozycję pionową...
No i przelatuje przez środek ekranu... To jest tak nieprawdopodobnie szybkie... Że normalnych zdjęć... W normalnym tempie... Tego pan nie zauważy... Znaczy zauważy pan... Ale to bardzo ciężko zgłuszać... Bez kamery...
To jest praktycznie dla poka ludzkiego... Chyba nie do wykrycia... Nie do zauważenia... Kojarzy pan może coś takiego jak RODS? RODSy? Takie obiekty które... Czasami się rejestrują na przykład na... Światełka takie latające?
Znaczy takie RODSy... Czy takie obiekty które... Rejestrują się czasami na kamerach... Na przykład monitoringu, coś tego typu... Nie, nie, nie kojarzę... Słyszałem o czymś takim, ale to jakoś takie... Nie, to inaczej się nazywa...
Jakieś światła... Orbsy też... O, no właśnie... Ma pan ten film, może pan jakoś go udostępnić? Oczywiście... No to bardzo by się przydało, Bo... Chodzi o to żeby odsiąść jakby wszystkie... Możliwe racjonalne wytłumaczenia, Bo...
Jeżeli to była kamera skierowana była w niebo... To pewnie dobrze może to być obiekt jakiś... Który był blisko obiektywu, po prostu... Na przykład owad... Sugerują, że to może być jakiś owad... Ale to mi nie pasuje...
Ten owad, czy coś tam, jakieś zabrudzenie ekranu... To też mnie jakoś... Nie przekonuje mnie to... Szczerze mówiąc, tylko ona filmowała to niebo... To ona nie widziała tego w ogóle... Naprawdę, nie widziała tego wcale...
Tylko po prostu wysłała mi jako podkład... Do tego teledysku... I ja dopiero zawsze oglądając zauważyłem... Że coś tak... ale dosłownie... Coś nieprawdopodobna wręcz... Także jeżeli coś takiego istnieje...
Jakieś takie pojazdy o takim napędzie... O takiej prędkości... To mogą sobie latać dosłownie... Nam przed nosem w sumie... I człowiek gołym okiem to wątpię, żeby to... Wyhaczył, zauważył... No bardzo by się przydało, gdyby pan... Ten film jakoś nam udostępniał...
Na przykład WeTransfer'em wysłał... Na naszego radiowego maila... To można by się temu bliżej przyjrzeć... Takim narzędziem typu WeTransfer... Na przykład albo przez dysk... Albo Google... Takie do wysyłania dużych plików...
Ja nawet gdzieś tam wysłałem... Chyba do Bernatowicza... Czy gdzieś tam kiedyś... Ale chyba nie z tym nie zrobili... Ktoś powiedział, że to jest jakiś Mucha... To nie jest to... No na pewno Mucha jest bardziej ciekawa...
Niż to co czasami pan Bernatowicz... Na swoim kanale... Jakby lansuje te UFO... Przyklejone do okna z plasteliny... Nawet gdyby to była Mucha... To podejrzewam byłaby... Począca... Wie pan co... Ja myślę, że Bernatowicz to największy szkodnik...
Jeżeli chodzi o temat UFO... On po prostu... Nie wiem świadomie czy nieświadomie... Ośmiesza siebie... Z tymi miskami w tym studio przecież... I temat ośmiesza... Bo ludzie patrzą na to... Którzy jeszcze nie są zdecydowani... Na tak czy na nie...
I raczej po takim programie z Bernatowiczem... To na tak nie będą... Tak myślę... Facet za dużo po prostu łyka... Nie ma filtra w sobie takiego... Tylko dla niego jest wszystko już takie... Ostatnio z tą żabą zasuszoną... Też wyskoczył... Szkoda gadać... Albo to, że tam...
Nie wiem jak się nazywał ten facet... Już zapomniałem... Ten który uleczał... Czarował coś w rękach... On już nie żyje... Dużo było takich przypadków... Sajbaba... A Sajbaba... Wypisz Sajbaba... Udowodnione jest, że oszukiwał po prostu...
Nawet filmy są... FBI robiło filmy... Specjalnie go filmowali... Jest udowodnione, że facet po prostu robił tanie sztuczki... Takie nawet... Powiedzmy sobie... Na trzecie Hipporia to taka zwykła... Nie, to nic takiego...
Po prostu staliśmy sobie w Elblągu... Tutaj na placu zabaw... Chyba 15 czy 16 lat... I na niebie bardzo wysoko... Leciały trzy cygara... Takie szare... Jedną za drugim... Pamiętam jeszcze wtedy... Wychodziła taka gazeta elbląska... Wiadomości elbląskie...
Czy jakoś tam się nazywało... I był artykuł na ten temat... Właśnie napisane, że UFO nad Elbągiem... No to tyle... Zresztą się zacząłem interesować trochę tematem... Z racji moich tych przeżyć z dzieciństwa... Chciałem zobaczyć...
Jak dalej w to brnę... Tym mniej wiem... Tak szczerze mówiąc... To są takie zdarzenia, gdzie potencjalną odpowiedź... Powoduje pojawienie się kolejnych pytań... Prawda? Dokładnie... Chociaż ja odnoszę takie wrażenie...
Część ufologów twierdzi, że to są jakieś... Mogą być istoty z innych planet... Ja myślę, mam wrażenie... Takie odczucie, przeczucie... Że oni są stąd... Z Ziemi... No też coraz więcej ufologów się skłania...
Ku tej właśnie opcji... Że to są jakby... Ultraziemianie tak zwani... Istoty, które mieszkają jakby obok nas... Ale my z racji pewnych naszych ograniczeń... Nie jesteśmy w stanie ich dostrzec... No oceany mamy zbadane tylko w paru procentach... Co tam się dalej dzieje...
Nie wie nikt właściwie... A częściej gaz to zdarza się, że widzą te... Nole... Wody właśnie... Czy tam lądują w wodzie... Czy wystartują od wody... Startują od wody... No tak, są takie przypadki... Tak zwane USO... No...
Pozostajemy w kręgu głosów... Już nam znajomych... Oto krótkie opisy zdarzeń związanych z UFO... Jak je przekazała Radio Paranormalium... Słuchaczka zamieszkująca... Rejon Borów Tucholskich... I druga historia... To jest właśnie...
Moja historia i mojej siostry... Wtedy jeszcze jako tam nastolatki... Szłyśmy na dyskotekę... Też takie dziwne było w pewnym momencie... Wieczorem też... Nie wiem czy to był lipiec czy sierpień... Ale na pewno było już ciemno...
Ja tą historię kiedyś panu *** opowiadałam... Ale on trochę przekłamał tą historię... Bo ja mu tam nie opowiadałam dokładnie... Tak jak on to opowiadał... To była taka krótka historia... Szłyśmy z siostrą...
I ona w pewnym momencie takim drżącym głosem... Mówi co to jest... Ja się rozglądam a ona mówi u góry... I zobaczyłyśmy... Ja zobaczyłam... ona pierwsza... Spodek... taki klasyczny spodek... Ja stałam pod jakimś kątem... Także widziałam tą kopułę... Spodek było ciemno...
Było dokładnie oświetlone... Tyle co mogę powiedzieć, że nie miał żadnych okienek... Żadnych... Chwilę się temu przeglądałam... Ona tam zaczęła płakać i mówi, że idziemy... Ale nic się nie wydarzyło...
Później... chwilkę później... Ja tam zaczęłam biec za nią... Jeszcze raz zerknęłam... Ale ten spodek już był nad miasteczkiem, w którym mieszkam... I nic ciekawego... Tyle, że później na tej dyskotece...
To też się tak w myślach sobie myślałam... Że nie miałam ochoty nikomu tego opowiadać... Znaczy... Zauważyły Pani po prostu ten obiekt... Ale poza jego pojawieniem się... Nic nietypowego się nie wydarzyło...
prawda? Nic... kompletnie nie... A ten spodek był bardzo nisko nad nami... To też właśnie dziwne... Bo tam powinno jakiś uszczerbek na zdrowiu... Ale nic... Bo ten spodek... proszę Pana... Był na wysokości drzew... On był tuż nad naszymi głowami...
Był na wysokości drzew, ale nie dotykał tych drzew, tak? Tak dokładnie nie pamiętam... Czy dotykał, czy nie... Był niziutko na wysokości drzew... Także ja stałam tak pod kątem i... Jeszcze go oglądałam...
Także na to był nasz spodek... Nie powiem, Bo widziałyśmy we dwie... Ja się temu chwilę przyglądałam... No i nic więcej się nie wydarzyło... Tyle, że nie miałam później ochoty... Później po dyskotece poszłyśmy do dziadka...
Dziadkowi też nic nie powiedziałam... Nie miałam ochoty na ten temat rozmawiać... Dopiero na drugi dzień... Siostra chyba powiedziała pierwsze... Śmiech w domu, bracia... Tylko ten jeden brat chyba uwierzył... To był 1994 rok...
1994... Może Panie kiedyś tam jeszcze przechodziły w tym miejscu? Może coś udało się zauważyć? Tak, przechodziłyśmy nieraz... Nic więcej nie widziałyśmy... Nie... Dopiero miałam takie ciekawe zdarzenie... Ale to już za granicą...
I to było w tym roku... Byłam z partnerem... Nie mieszkamy razem... I co przyjeżdża to on tak ciągle... Ostatnio przyjechał to mówi... Słuchaj, to nie było na pewno UFO... Bo teraz jest taka technologia...
Że sobie nie wyobrażasz... Ale widzieliśmy coś bardzo dziwnego... I obserwowaliśmy to chyba ponad pół godziny... To była Portugalia nad oceanem... Siedzieliśmy wieczorem już na tarasie... Ja nie piję Bo jestem osobą nie pijącą...
Nigdy nie piją alkoholu... Nic nie zażywam... I siedzieliśmy na tarasie... I w pewnym momencie... Właśnie wyłoniła się kula... Zawisła w powietrzu... Kula była taka ciemnogranatowa... Taka świetlista granatowa... Zawisła w powietrzu...
Z tej kuli wyszła następna kula... Pionowo do tej niebieskiej... Czerwona też świetlista... Powstało to chwilę tak w miejscu... Później ta niebieska weszła w tą czerwoną... I zanurzyło się w oceanie...
My myśleliśmy, że to już koniec... Ale za chwilę znowu ten Sam cykl... Niebieska kula wyszła... Zawisła nad oceanem... Z tej niebieskiej wyszła czerwona... Ustawiła się pionowo nad nią... I tak kilka razy...
I później znowu to samo do oceanu... I znowu to samo jedna w drugą... I później już jedna w drugą wyszła... Wyłączyła tak jakby światło... Zrobiła się taka jak chmurka... Tylko okrągła... I po prostu wyszczeliła...
No nie wiem co to było... Obserwowaliśmy... a zdjęcia... Partner robił... Ale tam nic nie widać na tych zdjęciach... A rozumiem, że jakoś tam rozmawialiście... Co to mogło być... Rozmawialiśmy na drugi dzień... I ja chciałam poruszyć... To mi powiedział...
Przestań mówić, że nie było żadne UFO... No i teraz co przyjeżdża... To też ciągle mówi... On w wojsku pracował... Teraz mają taką technologię, że nie wiadomo co to było... Ale na pewno nie UFO... No i coś dziwnego...
Jak już nie raz się przekonaliśmy... Zidentyfikowane obiekty pojawiają się w grupie... Jakby tego było mało... Zaczynają bardzo dziwnie się zachowywać... Tak było w przypadku... Zdarzenia z Bielawy... W sierpniu 2022 roku...
Posłuchajmy relacji... Nałącznego świadka... Było to proszę pana... Dokładnie 2 lata temu... Było to na przełomie sierpnia... W połowie sierpnia... Przepraszam... Ja mieszkam w miejscowości Bielawa... Na Dolnym Śląsku...
Chcieliśmy sobie z kolegą... To już taki wieczór był... Godzina może gdzieś 22... Rato... wiadomo ciepło... Wszedły chmurki na niebie... My siedzimy na obrótku... Siedzimy, siedzimy... A że byliśmy otoczeni takim żywopłotem...
Także widzieliśmy bardzo fajnie niebo... Bo nie raz jest tak, że po prostu w mieście... Są lampy to tamto... I nic nie widać... Jest ciężko niebo nawet czasami w nocy zobaczyć... No ale to akurat fajnie było... To wszystko osłonięte...
Także widzieliśmy idealnie księżyc i po prostu gwiazdy... No i siedzimy, siedzimy, rozmawiamy... I w pewnym momencie... W tym samym momencie... On mówi do mnie patrz na górę... Ja to samo zauważyłem w tym samym momencie...
Ale on pierwszy powiedział... Zobacz na górę coś tam jest... I zobaczyliśmy od wschodniej strony... Gdzieś na wysokości może 250-300 metrów... No ciężko mi określić... Bo nie jestem specjalistą... Przemieszczało się gdzieś około 12-14 obiektów... Tak mniej więcej...
No ciężko mi było obliczyć... Bo w momencie kiedy żeśmy spojrzeli... To one po chwili po prostu zaczęły... Nie wiem jak to wytłumaczyć... Wie pan jak wygląda ta taka gra... W te trzy kubki co grają... Co gościu...
Mieli tymi kubkami... Zamieniają swoje miejsce... To w tym momencie gdyśmy zobaczyli... Ja próbowałem to policzyć... To w tym momencie po prostu one... Po prostu tak jakby się zamieniły miejscami... Wie pan... Jakby to były jakieś pagody meteorologiczne...
Czy jakieś takie świetliki chińskie czy coś... Ja wiem jak to wygląda... To po prostu płynie po niebie i to... To wiadomo... To nie było na 100%... No jeżeli te obiekty się przemieszczały względem siebie...
To możemy też wykluczyć tutaj starlinki... Nie nie nie... To było za nisko... Starlinki na jakiej wysokości? To już są potężne kilometry... Podejrzewam że starlink to już jest... To nie ja widziałem starlink...
To jest bardzo wysoko... To nie ma takiej możliwości... To było 250 do może 300 metrów... To nie ma szans... I po prostu one pięknie tak zmieniły swoje miejsce... I po prostu bezszelestnie to popłynęło...
Na północ... No trwało to mówię może... Wszystko z 7 sekund, 8... Nawet nie byłem w stanie tego policzyć... Bo jak one zaczęły się przemieszczać między sobą... To po prostu ciężko było to po prostu zmienić... Bo to jeszcze noc była...
I to było takie białe... Znaczy białe to nie było białe... To była noc ale było jasne... I okrągłe... W kształcie dysków coś takiego... I troszeczkę nas to szokowało Bo kurde... W sumie to było tak z nienacką...
Nagle siedzimy... I myślę że do dzisiaj tak troszeczkę... Jak o tym wspominam to jest tak z emocjami... Bo to kurde takie troszeczkę jest nietypowe... Nie widuje się na co dzień takich rzeczy... Dziwnych... I to kurde...
Nie wiem właśnie jak to kurde... No mówię no tak zadzwonię Bo mówię... I teraz słuchajcie się o tym mówię... No ja się o tym cały czas no to mówię... Na pewno kogoś to zainteresuje taka historia... Mówię od razu na pewno nie były to jakieś świdniki...
Jakieś chińskie jakieś stalinki... To nie ma takiej możliwości... Bo to było po prostu tak jak ten ruch... Ruch tych obiektów... W tym czasie tak się zsynchronizował... Że one po prostu się tak jakby inteligentnie...
Koło siebie po prostu przemieściły się... No właśnie miałem takie pytanie teraz panu zadać... Czy te obiekty sprawiały wrażenie jakby były... Jakby sterowane przez jakąś inteligencję? Powiem szczerze... No Bo tak na to wychodzi... No Bo kurcze...
Ten Sam ruch zadziwił mnie... Ta zmiana pozycji mnie zadziwiła strasznie... Bo to tak płynęło... Było tak w linii do nas... I nagle ta zmiana po prostu tego położenia... No to po prostu było coś takiego niesamowitego... To było coś takiego jakby...
Jakby jakaś inteligencja w tym sterowała... No Bo to tak się nie zachowuje... Jakieś balony czy jakieś... To było takie no... To było dziwne bardzo... A jak te obiekty były ustawione względem siebie na początku obserwacji?
One jakoś w linii leciały czy jak? One od nas były w linii... Tak mniej więcej były od nas w linii... I w momencie po prostu... Kiedy mieliśmy dostrzegli... I w momencie kiedy ja chciałem to policzyć w ogóle...
To one po prostu... W momencie kiedy ja chciałem coś zrobić... To one zaczęły się po prostu ruszać... Tak jakby nie chciały mi umożliwić po prostu policzenia... Ciężko po prostu było to policzyć... Bo to były sekundy...
I ja nagle położenie tego wszystkiego... Ja tymi oczami kurde rzucam wiele... I no mówię tak wzrokowo... Myślę że 12-14... Więcej chyba nie było tego... Okrągłe to było na pewno jasne... A to były jakieś... To były jakieś duże obiekty?
No myślę że to... Nie jestem specjalistą ale myślę że to może być... Z tej wysokości... 2-3 metry średnica... Może ciutkę więcej... Znaczy takie wrażenie sprawiały... Tak... tak... tak... tak... Ale nie świeciły... One po prostu były... One były jasne z pod spodu takie...
No nie wiem no ciężko mi... Po prostu były jasne... Czy one były szare czy one były białe to ja nie wiem dokładnie Bo to była noc... Ale one po prostu były... Taki bardziej może szarawy kolor... I to po prostu tak...
Tylko mówię to wszystko trwało sekundy... I to po prostu tam później drzewa były dalej... I to po prostu znikło... No można sobie zadać pytanie... Gdyby ktoś te obiekty wypuścił to właściwie po co? Prawda?
Wie pan... Myśmy siedzieli i zadawali sobie pytanie czy to nie jakieś drony... No ale... Kto byłby w stanie... Ponad dziesięcioma dronami na raz... No i taki po prostu... Ten ruch... Powodować że ono się... Nawet jakby coś miało sterować to... Jako medy w ogóle...
To się mówi... Nie mogłyby zdarzeń w powietrzu... Bo to jednak był ten ruch... Tak bym mówił... Bo idealnie jest synchronizowany... Także to tutaj nie było możliwości nawet zdarzenia... Bo to jak jeden się przesunął w prawo... To drugi na jego miejsce wszedł...
A tamten z boku poszedł już w drugą stronę... I to było takie kurde... No zawsze można brać pod uwagę opcję... Że ktoś ćwiczył przed jakimś... Pokazem dronów czy czymś takim... Ale no... W takim miejscu w którym te drony mogły się... Potencjalnie zgubić...
Stracić... No to... Tak, Bo to było można powiedzieć... W centrum miasta... Prędkość była średnia... To nie była prędkość super... Nie wiem ile też ciężko by określić prędkość... Ale to była taka płynna prędkość...
Przeleciały po prostu... Poszły na północ... No nie wiem... Ale to było okrągłe... Widział pan okrągłe drony? Takie okrągłe typowo do powody... No ja nie znam takich urządzeń... No właśnie ja też nie... A widziałem dronów dużo... A takich jeszcze nie widziałem...
No i przede wszystkim jaki ten dron musiałby być wielki... No to ja nie wiem czy są takie drony 2 metry średnicy... Znaczy no są takie drony... Używane chociażby przez ekipy telewizyjne... Do filmowania jakichś tam prawda...
Parad czy pochodów... Z góry... Ale potrafią takie dosyć już spore... Wymiary osiągać... Ale drony... Średnicy kilku metrowej... Nie kojarzę... Takie cywilne prawda... No mi się też tak wydaje, że to właśnie było to...
Ale to najciekawsze... Była zmiana tego położenia... To było takie... Bo jeżeli by to sobie popłynęło dalej... No to ok... Ale ta zmiana po prostu położenia... Zmiana tej pozycji... Tak jak mówiłem wcześniej... Jak w te kubki się gra... Co mieszają...
Co jest właśnie na tej zasadzie... A ten zmiana tu... A to co tu przesunęło w prawo... Ten co było w prawo poszedł w lewo... I to taka zmiana... To było najciekawsze w tym wszystkim... A nie mieliście wrażenia, że te obiekty jakby...
Reagowały w jakiś sposób na waszą obecność? Na wasze próby... Właśnie policzenia ich jakoś? No właśnie ja tak pomyślałem... W tym momencie kiedy ja właśnie próbowałem... Chciałem to policzyć... Właśnie wtedy w tym momencie...
One zaczęły się przemieszczać... Bo one w tej linii leciały... A w tym momencie kiedy myśmy mówili... O co to jest? Co to? Patrz na górę... Ja mówię co to? I chciałem liczyć... A tutaj nagle było tak jak mówiłem wcześniej...
Co zmiana tego położenia... I to było też takie bardzo dziwne... W tym momencie kiedy próbowałem to policzyć... To zaczęło się przemieszczać... Że ja po prostu... Nie dało rady... Może jakby to było kilka obiektów... To człowiek by to policzył... Ale nie tyle...
Na pewno ponad 10-12%... 12-14% myślę może... 16% no nie wiem... Znaczy one jeżeli dobrze rozumiem... Zaczęły się przemieszczać względem siebie... W momencie kiedy zaczął pan je próbować zliczyć... Wszystkie tak?
Tak, tak, tak... I one po prostu jakby położenie zmieniły... Ten poszedł tu... Ten poszedł tu... Ten w lewo, ten w prawo... Tylko że to było tak synchronizowane wszystko... Jakby to naprawdę to musiał...
Nawet jakby ktoś tym sterował... No to kurde to musiałby... Zmiana tego położenia to była niesamowita... Coś mi się skojarzyło... Że chyba podobną relację... Ale z końca lat 80-tych... Co ciekawe prezentowałem niedawno... W jednym z odcinków właśnie poświęconych UFO...
Tam dwóch chłopaków młodych... Też obserwowało... W podobny sposób... Jakby zachowujące się światła na niebie... Ale to nie świeciło... To nie świeciło... Tam bardziej tutaj zwracam uwagę na kształt... I zachowanie się tych obiektów...
No ale mówię... Sam rozmiar też... To też nie było małe... No to kurde... Na takiej wysokości to było troszeczkę... Chociaż ta noc była bez żadnej chmurki... Gwiazdy było widać idealnie... Także to naprawdę to było wtedy...
Widoczność taka dość fajna była... Myśmy w centrum miasta... Myśmy otoczyli drzewami, krzekami... Także mieliśmy niebo pięknie widzieli... Przez te kilkanaście sekund... Bo tak wie pan... To mówię... Nieraz w mieście wiadomo jak jest...
Są lampy... Ciężko na niebo dostrzec... A tu był taki punkt super... Że po prostu widoczność była legiańska... Także mówię, że to taka historia... Coś taka ciekawa... Tutaj też zwraca uwagę... Szczególnie ta synchronizacja tego ruchu...
Bo synchronizować za sobą 14 dronów... Tak wysterować... Żeby się nie stuknęły kolokwialnie mówiąc w powietrzu... To już byłaby sztuka niemała... Tak samo pomyślałem... To było ciekawe... Zmiana tych pozycji... To było najbardziej ciekawe... Jakby to przepłynęło...
Normalnie tak płynęło w tej linii... No nie wiem... Na pewno byśmy też... Na tym się zagłębiali... Ale już ta zmiana... Nas troszeczkę tak... Że tak powiem... Was trochę zbiła z pantełyku... No tak... Bo to było takie naprawdę...
Jak to powstają... Czy te chińskie takie... Lampiony... Tak... To ja wiem jak to wygląda... To jest co innego... Lampion to wiadomo... To jest lampion... Zwieje, zgaśnie w powietrzu... One jak płyną to płyną jednostajnie...
Jeden tu, drugi tu... Ale jeszcze nie widziałem żeby lampiony w linii... Szły taką ilością... To tego jeszcze nie widziałem... Przeważnie jak płyną... To jeden, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty... Ale nie że w linii...
A później zmiana jest momentalna... No to nie wiem... Także to wykluczam całkowicie... Jakoś rozmawialiście potem... O tej obserwacji... Jakoś wymienialiście się... Swoimi spostrzeżeniami, interpretacjami...
Rozmawialiśmy... Ale nie byliśmy tak... Co to mogło być... Nie wiemy do dzisiaj... Jak to się mówi... Ciężko po prostu powiedzieć... Żeby to trwało paręnaście sekund... I to było takie niespodziewane...
Minęło parę dni... Pogadaliśmy, pogadaliśmy... Przyszliśmy do porządku dnia codziennego... Czasami tam coś wspomnimy... Ale to przecież nie będziemy... W kółko tego samego powtarzać, mielić... Ale to naprawdę było dość...
Mówię samo to... To było dość duże... I to było okropne... Wszystkie to było... Od spodu dysk na dysk... I to nie było wysoko... Bo jak tak wcześniej rozmawiali... To nie były stary linki... Bo stary linki to jest co innego... Te są kilometry...
A tutaj jednak to było długie... 250-300 metrów tak podejrzewam... To mogło być... I to wszystko ładnie popłynęło na północ... Ja sobie zdaję sprawę z tego... Że teraz w dobie technologii... Są te drony i niedrony...
Że można jakąś pobytkę popełnić... Wiadomo... Tak jak ja to widziałem... No to raczej... Nie wiem... To były drony... Bo to było niesamowite... A zdarzało się panu kiedyś... Drony obserwować tak na tosne oczy?
Tak... Wiadomo... Tyle o ile, tyle co każdy... Widziałem... Ale dron to jest coś innego... Ale dron przeważnie wydaje jakiś dźwięk... A tutaj żadnego dźwięku nie było? Nie, tutaj nic nie było... Nic kompletnie...
Gdzieś 22 to było w miarę spokojnie... To było to centrum miasta... Ale tam w miarę tak spokojnie jest... Także tam żadnego dźwięku nie dochodzi... Do nas... Szczególnie taką chmarę dronów byłoby słychać... Oj to by było słychać...
Bo tutaj kiedyś w nocy ktoś latał... To dosłownie... Kurde... 200 metrów dalej już było słychać... Jak to brzęczało... No taki mały dron, a co dopiero taki wielki... Tak... I to tyle sztuk, prawda? To jednak to by jakieś tam modło zdawało, nie?
A to kurde... A to po prostu bezszelestnie... Bezszelestnie pokłynęło, nie? Tak się trochę interesuje też w tym Paladiusz... Nie jestem jakimś fanatykiem, że tak powiem... Czy coś, nie? Tyle wiadomo, tak się coś tam... Człowiek się interesuje...
Ale to wtedy właśnie takie coś się wydarzyło... I tak pierwszy raz miałem taką obserwację... Niespodziewaną w sumie, nie? Tak nagle tak to wszystko się wydarzyło... No właśnie ta niespodziewaność... Ta nagłość... To jest taki ciekawy element...
Ekscytujący niektórych... Ale też badaczy wkurzający... Tego się nie da... Nie da się ustalić kiedy takie zjawisko się pojawi... Ciężko... A tu tak nagle taka niespodziewajka... To jest właśnie też takie właśnie... Kurde...
Coś ciekawe... No i nie wiem... Co to mogło być? Mnóstwo ludzi powyższe do morza... Pewnie drony... Ale nie mówię... Niemożliwe co drony... I takie duże przede wszystkim... Okrągłe... Nie widziałem okrągłych... No i takie duże... No i ta zmiana tego położenia...
To było coś takiego... Bardzo ciekawego... Złotów w województwie wielkopolskim... To kolejne miasto na naszej dzisiejszej ufologicznej mapie... Stamtąd właśnie zadzwonił do Radia Paranormalium słuchacz...
Który przekazał kilkanaście relacji... O dziwnych zdarzeniach... W tym kilka historii związanych z UFO... Oddajmy mu głos... Ok, no to może tak... Od tego dzieciństwa... Tam zaczniemy tak jak... Jak to wszystko się tam zaczynało... To tutaj pierwszy raz...
Kiedy tam coś takiego niezwykłego... Mnie spotkało... To miałem gdzieś około tam... Nie wiem... 10-12 lat... Jak się bawiłem z kuzynem... Na podżurku w piaskownicy... To po prostu w pewnym momencie zobaczyliśmy sobie... Taki właśnie obiekt...
W kształcie takiego klasycznego spotka... Tylko, że on nie zawisał... Znaczy... Zwisał... Tak jakby w jednym miejscu... Ale po prostu się kołysał na boki... To było takie dziwne dla mnie... Bo zawsze jak się patrzy na te jakieś tam...
Na filmy na przykład... Albo na coś innego... To te UFO może się kręcić... Tam wokół... Jednej osi... Ale nie tak we wszystkich kierunkach... Trochę właśnie dziwny ten obiekt był... Ale no... Kształtem przypominał właśnie... Taki klasyczny spodek...
Jaka to była miejscowość i kiedy to mniej więcej było? No to było... O Jezu... Ja jestem 88... Chyba tak samo jak pan... rocznik... O tak, dokładnie... No właśnie... Więc jakoś tam około... Las roku 2000...
Może coś takiego... W miejscowości Złotów... To jest Wielkopolska... I właśnie wtedy... Zawołaliśmy rodziców... A rodzice tam oczywiście... Oglądali tam jakieś sobie telewizje... I no mówili... Tata mówi do mnie...
No to na pewno samolot... Tak, tak zaraz przyjdziemy... No ale... Weszliśmy na to podwórko... Czekaliśmy jeszcze na nich... Ale no nie przybyli... I po prostu ten obiekt jeszcze tam sobie wisiał... Ale on się chyba tak oddalał...
Bo później już go nie widzieliśmy... Ale cały czas tak jakby wirował w te różne strony... Rozumiem, że byliście jedynymi tam... Świadkami tej obserwacji... Nikogo w pobliżu innego nie było? Nie, nie, nie... byliśmy sami... Ja i mój młodszy kuzyn... byliśmy sami...
A pewnie jakoś potem rozmawialiście... O tej... o tym obiekcie... Prawda? Jakieś spostrzeżenia? Jakieś uwagi? Znaczy no kilka razy tam rozmawialiśmy... Ale to jeszcze było... Za czasów dzieciństwa... Więc po prostu to było na zasadzie takiej...
A pamiętasz jak tam coś widzieliśmy? A pamiętasz no, no coś tam było... Coś tam było... Ale tak naprawdę to mi się przypomniała... Gdzieś powiedzmy 5-6 lat temu... Że rzeczywiście takie coś miało miejsce...
I no... Z kuzynem mam kontakt... ale... Od czasu dzieciństwa... Praktycznie nie rozmawialiśmy na ten temat... Aha... czyli po prostu zdarzyło się... Zaobserwowaliście i tyle... i temat skończony... Tak, tak, tak... dokładnie...
Kiedyś takim... Innym moim kuzynem... Właśnie siedzieliśmy sobie w moim pokoju... Też właśnie w tym samym domu... W Złotowie... I patrzyliśmy sobie przez okno... I zauważyliśmy taką... Nietypową gwiazdę... Która tak po prostu sobie świeciła... No tak dosyć mocno...
Na nocnym niebie... I tak patrzymy... I nas zaciekawiła trochę... I nagle ta gwiazda po prostu... Stała się tak wielka... Dosłownie jak księżyc... Jak nie wiem... Jakbym miał co porównać... To jakby supernowa wybuchła... Coś takiego...
Ale to była taka jednostajna... Taka jakby kula... Była po prostu wielka... Potem się zmniejszyła do rozmiarów... Trochę mniejszych niż... Była przedtem... Czyli trochę mniejszy niż... Jak widać ten Wenus na nocnym niebie...
I zaczęła się poruszać... Zaczęła lecieć w jakimś tam kierunku... To też właśnie taka historia... A zastanawiam się czy to był... To był rozbłysk? Czy może ta kula jakby się... Nie wiem... Przebliżyła do was?
Potem oddaliła? Mi się wydaje, że to był raczej rozbłysk... Chociaż pewności nie mam... Może być, że coś się przybliżyło... I potem się oddaliło nagle... Ale no nie wiem... No tak na logikę biorę... To było naprawdę też tam...
Parę, naście, dziesiąt lat temu... Też jakoś tak okolice 2000 roku, tak? Tak, tak, tak... To też takie... może tam dwa lata później... Może... Także taka sytuacja ciekawa... Jeszcze było takie zdarzenie, że...
Wyszedłem sobie na spacer... To była też noc... No i oczywiście też po samym miejscu... Bo to... Było u rodziców... Kiedyś tam mieszkałem... I oni mają po prostu bliska... No i po prostu sobie szedłem...
Pies gdzieś tam sobie latał... Ja tam lubię sobie patrzeć w niebo... Bo zawsze... No nie zawsze, ale... Często się zdarzało, że coś widziałem... Tych obserwacji było naprawdę dużo... Ale no to już nie będę...
Pamiętam, że wtedy widziałem taki obiekt... W kształcie jakby trójkąta... Ale takiego coś jak V... Spcięcie taki... Leciał naprawdę bardzo, bardzo szybko... I był... No mi się wydaje, że był dosyć duży...
Pozostawię taką małą smugę za sobą... I po prostu tak przeleciał... Przez całe niebo... I poleciał gdzieś tam... Dalej... Te obiekty, obserwacje takich obiektów trójkątnych... Należą do tych jeszcze bardziej spektakularnych...
Bo w tym momencie... Dominują obserwacje prawda... Jakichś światełek, różnych innych rzeczy... A to chyba musiało być coś rzeczywiście takiego dużego... Jakie wtedy panowały warunki pogodowe? Było trochę...
Zachmurzenia na niebie... Ale było widać właśnie ten obiekt... I pamiętam, że on właśnie... Jak się poruszał to... Był na pewno nad murami... Bo przeleciał... Leciał bardzo, bardzo szybko... Dziesięć razy... Może nawet piętnaście razy szybciej niż zwykłe samoloty...
No i był na pewno duży... Bo właśnie pamiętam, że... Był nad murami... Mury jednak go przysłaniały... A emitowała może jakieś dźwięki? Dochodziły jakieś odgłosy? Nie, nie, nie... Nic nie słyszałem wtedy... Właśnie też chciałem wrócić, Bo...
Bo taką smugę zostawiał... To jest jak silnik odrzutowy... Ale no... Dźwięku nie słyszałem... Tutaj już takie zdarzenie... Moją teraz żoną... Czy jeszcze wtedy dziewczynom... Tutaj też właśnie... Wszystkie te zdarzenia to było w Złotowie albo w okolicach... I akurat...
Kiedy siedzieliśmy... Mieliśmy takie fajne miejsce... Rozpaliliśmy ogniska... Siedzieliśmy, jedliśmy kiełbaki... Rozmawialiśmy i tak dalej... I w pewnym momencie... Zawsze tam zostawialiśmy do wieczora...
I po prostu... Wstydzaliśmy sobie czas... W pewnym momencie jakieś było... Prawie, prawie, że całkowicie ciemno... Z chmur... Bo była taka dosyć gęsta tafla chmur... Nad nami z chmur zeszła taka pomarańczowa kula... Nie wiem...
Ona może miała 2 metry... Może 3 metry... Średnicy... Zeszła... Tak stanęła poniżej chmur gdzieś... Nie wiem... 10, 15, 20 metrów... I z powrotem poleciała w górę... To była coś dużego... Czyli to nie mógł być np.
dron... Nie, nie, nie... To dron to całkowicie odpada... Ja tam jestem droniarzem, że tak powiem... Latam dronami, nagrywam filmy... Także drona to ja bym rozpoznał od razu... To było coś większego... Po prostu pomarańczowa taka kula zeszła... A jeszcze właśnie...
To było jakieś... ile... 8 może lat temu... Także jeszcze te drony to wcale nie były takie popularne... Dopiero może... Gdzieś tam coś się zaczynało... Rozumiem, że byliście jedynymi świadkami... Pojawienia się tego obiektu?
Tak, tak, tak... Tylko z dronem... Czyli ten obiekt tak po prostu się pojawił... Powstał sobie w miejscu... I jakby wrócił tam, gdzie był wcześniej... Tak, on tak jakby zszedł z chmur... Zatrzymał się... Tak jak... nie wiem...
Na jakichś filmach... Może gdzieś tam widziałem jakieś... Kiedyś może podobne filmy... Schodzi kula, zatrzymuje się... Stała gdzieś może 3-4 sekundy... I z powrotem do góry... Poszła... Mój kuzyn kiedyś... Z kolegą siedzieli na dachu garażu... Też obserwowali niebo...
Nagle mówili, że zeszły takie dwie kule... Które zaczęły latać... Wokół wieży ciśnień... I też, też... To dla nich było bardzo dziwne... Potem mój drugi kuzyn na rybach... Widział po prostu taki świetnisty obiekt...
Ze światełkami... Też takie UFO... Jak przelapywał gdzieś tam nad lasem... Całkowicie bezdźwięcznie? Tak, tak... Mówił, że bezdźwięcznie... No to może przydałoby się kiedyś podpytać... Świadków z rodziny takich zdarzeń...
I jakby... nie wiem... Nawet gdyby... Nie udało się ich namówić na rozmowę telefoniczną... To może spisać jakoś to zdarzenie... Jakoś to utrwalić... No ja to mogę załatwić w sumie... Z kuzynem i tak dalej...
No to w każdej chwili mogę tam... Dodzwonić i się podpytać... Ale już słyszałem nieraz... Te historie... I tak w miarę... Mogę je opowiedzieć... Ale tam nie było tak nic jakiegoś tam... Znaczy inaczej...
U nich to nie było jakieś wow... Po prostu no... Ich chyba nie interesują takie historie... I po prostu no... Coś widzieli, widziałem coś... No to wyglądało tak... po prostu bez emocji... A ja tam trochę inaczej do tego podchodzę... Bo nie wiem...
Mój umysł jest taki analityczny... Że od razu na przykład myślę... Co to było... I samolot mówi nie... To nie jest samochód... dron nie... To by tak wyglądało... to tak by się zachowywało... No i tak właśnie...
Te wszystkie takie zjawiska... Które nie potrafimy wytłumaczyć... No to tutaj panu powiedziałem... Tak odsiewa panu wszystkie możliwe... Racjonalne wytłumaczenia... Tak, tak, tak... Ja właśnie bardziej...
Idę najpierw... Żeby nie było, że coś ten... No nie jestem tak jak niektórzy... Specjaliści od UFO... Co na przykład zobaczą tam gdzieś... Muchę przelatującą przez ten... No i oczywiście UFO, nie? No muchę przelatującą to jeszcze tam... Można... to taki pikuj...
Jeśli niektórzy widzą... UFO przyklejone z plasteliny do szyby... I robią z tego sensację... No wiadomo o co chodzi... Wiadomo o co chodzi... No to ja właśnie bardziej tak... Wykluczam te wszystkie sprawy... Tym bardziej, że właśnie... Interesuje się...
Mi fotografią... Mi nagrywaniem... Także no wiem jak ten cały skręt działa... I potrafię tam... Co nieco powiedzieć... I wykluczyć pewne... pewne sprawy... Więc najpierw w tą stronę... A potem dopiero... A potem dopiero coś...
Jeżeli czegoś nie potrafimy tłumaczyć... No to gdzieś tam mi to zapada w pamięć... I tak właśnie... No wyszło tak, że... Przenosimy się teraz do Pączewa... Skąd pochodzi nasz kolejny słuchacz... Podzielił się on... Kilkoma ciekawymi zdarzeniami... Związanymi z UFO...
W tym relacją odnoszącą się do jego brata... Którego w dzieciństwie... Pod koniec lat siedemdziesiątych... Miały ścigać... Dwie czarne latające kule... Mój rozmówca Sam widział dziwne obiekty... Tak wiele razy...
Że w pewnym momencie w naszej rozmowie... Pada znamienne zdanie... Znowu UFO lata... Dajcie mi spokój... Idę spać... Posłuchajmy zapisu rozmowy... Powiedz mi tak... Kiedyś występowałem już tutaj u pana...
Jestem teraz bacznym obserwatorem... Można powiedzieć... Zjawisk takich tam... Co się po niebie pojawiają... Zaczniemy od pierwszego modelu... Chociaż nie byłem świadkiem idealnym... Tylko, że krzyk, przerażenie... Było dość dobre... Znaczy się to moja matka...
Ja siedziałem tutaj akurat... To było... Dokładnie... To był dzień babci... 2022... To pamiętam dokładnie... To będzie 21 stycznia... No siedziałem w pokoju... Nie miałem tu nic włączone... Żadnej aparatury, żaden telewizor... Nic mu nie grał...
Tu była cisza idealna... Siedzę sobie... Drzwi były otwarte... Mama wyszła z pokoju do kuchni... A ja siedziałem tu w pokoju... No i ona... Krzyczy do mnie... Szybko chodź... Chyba co? Chyba co? Ufo... Gdy?
Szybko... Jakieś jaja... Jakieś kierunki poleciały... No nie powiedzmy... Był to obiekt... Nie był to dronem... To na pewno, że nie... Wykluczone... To jest babka... Mama... Dwa duże, czerwone światła...
W linii prostej... Coś jakby... Jak tyle światła od samochodu stop być zapalił... Ale w znacznej odległości... Także to dronik to nie był... Tym bardziej, że cisza idealna... Coś... To podobno, że przeleciało nad moim domem... Ja wcale nie wiedział...
I poleciało w kierunku północnym... Może północ... Tam jest już takie duże wzgórze... Jaka to jest miejscowość? Miejscowość to jest Pądrzewo... To jest tak... Z któregoś odcinka na pewno mnie Pan skojarzy... Tylko, że wtedy...
Kazałem sobie głos zmienić... Bo nie wiedziałem na czym stoję... I to przeleciało... Czerwone światło... W linii prostej... W takim rozstępie jak... Od auta... No dronik, no dronik... Pogoda była taka już... No szarówa już...
Specyficzna szarówa była... Mówię, nikt dronami tu się nie bawi... Bo to jest wiocha... Takich obiektów, których nie ma... Aha... Kiedy by coś leciało... Helikopter, czy tam cośkolwiek... Jakiś samolot...
Ktoś to słyszy... Obojętnie... Czy taki, czy taki, czy taki... Nawet drona słychać... Drona słychać, Bo brzydzi... To już to, to wiadomo... Człowiek już nie jest z tamtych czasów... Ale wie ono... Bo dron chyba też nie mogłoby się poruszać z taką szybkością... Takiego jakby...
Nagłego manewru wykonać, tak? Nie no, dron ma przyspieszenie... Bo to już widziałem... Ale, ale to, to, to jest... No kolega ma taki tam za ileś tysięcy... Ale to, to jest małe... Jakby miał nawet, no... Nie wiem, no metr rozpiętości...
Nie, ale nie takiej szerokości... To już jest coś, cośkolwiek... Coś dużego... I to przeleciało sobie, pomyślało na północny zakłód... Ja nie wiem, co ja z tą północą mam... Ale to się później zaraz wyjaśni...
Bo ja tam mieszkałem kiedyś... A to jeszcze inna dziedzina... Ale dobra, mówię, no dobra, w porządku, trudno... Mama, ja ci wierzę, Bo wiem... Bo spanikowała... Ja mówię, ja wierzę w to... Ona wie, co to jest UFO, Bo ona też UFO widziała...
Z tamtego kiedyś tam odcinka... Ona to widziała też... Nie wiem, który to odcinek był... Nie wiem, czy który tam... Na radyjku, na paranormalie... Ona nie jest z tym... Nie jest z tym osta... Może i dojdziemy do tej już ostatniej historyjki...
Ale to tam... Ale na drugi dzień... Po tym dniu babci... Poszedłem do sklepu... Do tego sklepu, z którego obserwowałem kiedyś ten... Spodek na północnej stronie... Bo to akurat patrząc od tego sklepu... To na północ się patrzył...
I schodem do sklepu nikogo nie było... A ta kierowniczka, no właścicielka... Z sklepu, no... Mówi... Przemyśla, no znowu się coś cholera... Że tak powiem, coś się zepsuła, Bo... Bo ja jestem taki tam, no...
Majster... Do wszystkiego przylep, nie? No, tam coś z prądem, czy tam coś... Znowu ci coś zepsuło? Nie, a jąba co? Mówi, rano jak tu wykładałam chleb do skrzynek... On ma właśnie to okno na północ... Mówię, pomarańczowa kula...
No tam i tam, pokazuje mi... No tak, znaczy się, to było południowe... Bardziej zachód przesunięte, co? Między drzewami, wiem gdzie to jest... Wiem, że tam nie ma budynków, tam nie ma nic... Ja mówię, i co tam świeciło?
No, no tak... Wyżej nad poziomem horyzontu... Tak, było, ja wiem, tak szarawo... No, to siódma rano... No, nie to jasno, nie to ciemno... Pomarańczowo-żółta kula... A jakie to było mniej więcej wielkości?
Mówię, no musiało być jak... Prawie jak księżyc... Jak patrząc, no znaczy się, nie wiadomo jak to daleko było... Ale wielkość... No wielkość pozorowa... bliska księżycowi, tak... No nie, no taka duża pomarańcza...
No taki większy cytrusk... Grapefruit o, hmm, inaczej... Grapefruit i większy pomarańcz... No to takie coś to było... Ja mówię, to jest całkiem możliwe... A babka wczoraj jakieś dziwne światła mnie obserwowała nad kołupą...
Ja mówię, Bo Ty poważnie mówisz? No jak najpoważniej... Nie było żadnych innych ludzi, żeby tam nikt się nie śnął... Albo żeby tam coś... Głupoty tam wymyślamy, albo coś... Nie, ona mi to poważnie się zapyczała...
Mówi, Ty się tym interesujesz... Ja mówię, no coś... Wiem, że się interesuję takimi... różnymi zagadnieniami... Zjawiskami tam, no lubię... No lubię patrzeć w niebo... I on mówi, to jest coś, mówi, niezwykłego... Mówi, to tak świeciło...
Mówi, pięć, dziesięć minut i pach... I zniknęło... Tak zniknęło, jakby ktoś to wyłączył, tak? Tak... Za pstryczkiem, że tak powiem, elektryczkiem wyłączył to... No jak tam wisiało... Ale to wisiało cały czas w miejscu...
Ja obrębiłem wszystko w horyzont... Mówię, tam nie ma nikogo... Tam nikt nie mieszka... Tam nie ma domów... Na tej wysokości nie ma nic... Gdzie nawet czubek drzewa nie sięga... Mówię, o, to Ty tu naprawdę coś pięknego widziałaś...
Nie mogłaś, mówię, kadru zrobić... A mnie, mówię, do głowy nie przyszło... Oj, enkujajku... Jakże mkulice płakał nad tym, no ale... No trudno... No to ona tam wiedziała, co tu może być... Świeci pomarańcz, ale to się świeci, no...
No i pachnie zniknęła... No coś pięknego, no... No niby są jakieś... niby są jakieś lasery, z tego co kojarzę... które potrafią dosyć mocno świecić... ale jeżeli to było tak... to było widoczne dosyć mocno... Siurmarano?
A kto by się tam bawił takimi rzeczami? A, siurmarano, tak... Na wsi... Gdzie tu na wsi takie ceregiele? No siurmarano, to nawet... nawet zimą to już jest u nas dosyć jasno, tak? Zaznowe, no taka szarówka...
była tam, tam takie... białe chmury, ale to było jeszcze takie zamazane... Bo jak ja przyszedłem, to była która godzina? No, coś koło... przed dziewiątą, a ona to o siódmej widziała... coś tak w tym odstępie było...
No coś pięknego, ale chciałem powiedzieć tylko jedną rzecz... że ludzie nie chcą tego... Bo tak słyszałem, że tak w radiiku też mówicie, że... niektórzy nie chcą się w tym podzielić wcale... że takie rzeczy istnieją...
Są, a są... Drury to ja rozumiem, Bo to da się wyjaśnić... No tam nie ma problemu, to jest... Dla mnie to to... No tam jest nic, Bo... wiem co to jest co, a co to jest co. A przyszedł jak historyjka? A to jest stara historia.
Też nie chciało mi się z tym dzielić, ale... skoro żeście mówili, że nikt nie chce się dzielić... takimi informacjami, to powiedziałem, że w końcu zadzwonię... i podzielę się też. A co? Była to... To byśmy musieli akurat sprawdzić dokładną datę.
Na pewno jest data. Bo Radio Paranormalium... miało swój program. To było... nie chcę kłamać... W drugie święto... bodajże w Wigilii? Czy w pierwsze święto? Albo w drugie święto? Coś takiego. 2018 rok będzie.
Bo ja mogę tam się o jeden dzień jakoś się podlewić. Tylko wiem, że ja słuchałem waszej audycji. To była wieczorna tam do... nie wiem, do dwudziestej trzeciej? Coś takiego. No jakaś godzinka była. Dwudziesta druga, dwudziesta trzecia.
No i poszedłem sobie spoko spać. Dokładnie było osiem. Osiem po trzeciej. Obudziłem się. Nie wiem po to. Ale jak już się obudziłem... to trzeba wstać za potrzebę. Ale to taka inna dziedzina. Trzecia zero osiem.
To ja mam w pamięci jak... To tego akurat nie zapomnę. Bo takich wydarzeń... to ja nie zapominam. Bo to naprawdę robi dla mnie wrażenie. Znaczy się teraz to już nie robi wrażenia. Ponieważ skoro byłem już świadkiem... jednego UFO, drugiego UFO... A to było trzecie.
Także dla mnie to już nie robiło różnicy. Po prostu zignorowałem to. Ja znowu spać. Znowu coś lata. No i obudził się pan... i poszedł pan za potrzebą. To z tego co zdążyłem chyba... Ale najpierw podszedłem do okna.
Spójrz jaka ta sytuacja z tymi chmurami... tu wygląda. Noja ciemnica. No i tragicznie. Tak tragicznie to wyglądało. Podszedłem dosyć. Prawie że... Głową do szyby do okna dotykając. Otwierane tu na bok.
Cyk. Jakieś światło się pali nad moim domem. I sobie myślę. Jak? Tak jak jest. Te chmury. Światło przez to... przechodzi. Słońce przez cały dzień... nie wyszło. A słońce chyba... dość dobry blask. Tak.
No to mówię. Księżyc? Jak księżyc nad moim domem? Gdzie? Coś. Coś tu nie gra. Tym bardziej to było takie bardziej... pomarańczowate to światło. I eliptyczne. Eliptyczne. Nieokrągłe. No. A poszedłem. Można powiedzieć... Sam do siebie powiedziałem.
No, no, no. Znowu UFO. Tomasz. Dajcie mi spokój. Idę spać. Poszedłem za to potrzebą. To sobie zrobiłem. Poszedłem i naprawdę poszedłem spać. Wygrywałem to. Ale gdzie ja tam? Co? Na piżamie wylecisz? No to jeszcze.
Akurat to grudnia była pora. To nie... No. No nie byłoby to najlepszym pomysłem. Jak można powiedzieć na krótkim rękawku to ja nie wyszkoczę. Ale mówię. Jutro rano ja cię sprawdzę. Sprawdzam. Zgadza się.
Wschód. Wschód księżyca. Druga piętnaście. A skoro Ty jesteś już o dwunastej nad moim domem. Na dwunastej godzinie na dzisiaj. Dwunasta. Dwunasta coś. Nad moim domem. Centralnie. Tak wysoko. Jeszcze tak nie widziałem żeby księżyc świecił nad moim domem.
No i faktycznie. Rano się potwierdziło. Sprawdzam. Nie. No to jest niemożliwe. No jak może księżyc schodzi i przez godzinę jest nad moim domem. No z takim przyspieszeniem to jeszcze nikt nie poleciał. Na pewno nie księżyc.
No ja się śmieję, ale zignorowałem to, Bo powiedziałam Sam do siebie. No mówię. Znowu UFO. No masz. No i eliptyczne, żółte światło. Przebijające się przez te najgęstszejsze chmury, których słońce nie przebiło przez cały dzień.
No nie wiem. Ciężko to zrozumieć. Żebym jeszcze nie sprawdzał tego księżyca, o który to wylazło. To już bym w ogóle. No rano dopiero oczy otworzyłem, że faktycznie. Ty zignorowałeś to. To nie był księżyc.
I niemożliwe, że to był księżyc o takiej dużej wielkości. No Bo to było cno. No jak księżyc taki duży, ale eliptyczny. A księżyc akurat odwrotnie, Bo był w pełni. Więc elipsą nie był. No i nie ma w okolicy pana domu jakiegoś źródła światła, które mógłby ktoś puścić kolokwialnie mówiąc?
Nic. Ale w życiu nic takiego. A kto by się o trzeci jeszcze bawił, to jeszcze lepsze. Ale nie ma tutaj, nie ma żadnych dyskotek, laserów, bajerów. To są wioły. Nie ma takich artystów, ani takich modeli.
No zresztą co by to musiało być za jakiś laser czy coś, prawda? Jakoby to musiało mieć moc. O przepraszam. Od lasera to by był snop światła jakiegoś. Snop. A nie, że coś z góry mi świeci. To jest inna dziedzina.
No tak ja myślę, nie? Bo to jednak, że coś się od chmur odbija. A to prześwietla chmury. To było wyraźnie widać, że to jest nad chmurami źródło tego światła. Siedzi w chmurach. W tych gęstych, niskich chmurach.
One prawie, że przez cały dzień to one po ziemi chaczyły. Tak. Akurat tak. No to też rzadkie zjawisko, Bo takich chmur to rzadko kiedy. Tak gęste, że... Znaczy, że nie, że padało, tylko, że one się... jakby się mgły na dół zaciągał.
Coś takiego, no. Ale gęste, czarne chmury, no. I to potrafiło się przebić, to światło. Przez te chmury. To ja nie wiem, co to mogło być, no. To nie wiem, no. Tylko mówię, że zignorowałem to. Znowu UFO.
No Bo innej odpowiedzi się nie dało na to. No UFO, no. Może być NOL, no. Jak tam kto uważa. No to w zasadzie to samo. No, może UAP. O, teraz. Nowsza wersja. No, ale nie, nie, nie. To nie było jakieś zjawisko takie, żeby dało się to...
dało się to opowiedzieć jakoś, to się wytłumaczyć. Nie. Tego na pewno, że nie. Tam paru słowo... A to światło jakoś długo się utrzymywało? No, chwilę, no. Było 8 po trzeciej, jak ja poszedłem do Kibla, to wróciłem.
No, no ile tam idziesz, no. Załatwić i z powrotem spojrzałem i jest. No to tak z góry 10 minut, 10 minut. Położyłem się z powrotem. Może to 5 minut tam potrwało i to gdzieś tam ciu, ciu. Nie ma. No, teraz to wtedy to uświadomiłem, że sprawdź rano tylko, jak to z tym księżycem będzie, nie?
Czy wyjdzie, że mi się tam coś, no, mi się wydawało, że mi się coś tam... Nie, no faktycznie. Księżyk? Nie. Druga 15, a gdzie tu ja? Trzecia 8. To znaczy, że jak tam wschodzi na wschodzie, no to tam dopiero gdzieś tam sobie wschodzi.
Ale jeżeli ktoś na 12 nad moim domem no to chyba, że troszeczkę za szybko. No raczej za szybko. Przez godzinę jeszcze księżyc tak nie przeleciał. No, nie przesuwał się. Także, no to takie historie. Chciałem się z nim podzielić, Bo ludzie może obserwują, nie chcą mówić o tym...
Każdy mówi, że tylko na Dolnym Śląsku jest najwięcej, a to się okazuje, że wcale nie. Jeżeli ktoś mieszka na... No, zależy. Jedni mówią, że taką stolicą jest Dolny Śląsk polskiej ufologii, inni, że podkarpacie, Bo tam działa reklamy, zdajecie...
No, coś takiego. Nie, wcale, że nie. Tu ludzie są tacy tam, że tak powiem, nie interesują się, nie zwracają uwagi, to wyjdzie na powietrze, to patrzy w ziemię, a nie patrzy do góry i nikt nie patrzy. Tam jeszcze taką mam historię, ale to nie wiem, czy to się śmiać, czy to płakać z tego.
Znaczy się, ja płakałem, to ja wiem, ale to mały byłem, także ja wiem, że są tak. .. takie historie, że niektórzy pamiętają. To jest tam właśnie w tym kierunku północnym. Tam, gdzie te moje obserwacje, ale to od tej strony wioski teraz w stronę północy.
I ja na tej północy tam mieszkałem kiedyś. To jest prawie dwa kilometry. W tym polu, tam nie ma żywych duszy. Tam nie ma żywych duszy, jak bym to powiedział. Do najbliższych sąsiadów to chyba było pół kilometra, żeby tam się spotkać z kimś sąsiednim, nie?
Ale to też działo się w obrębie Pączewa, tak? Tak, tak. No to było, ale to były stare czasy. To był siedemdziesiąty dziewięty... no, siedemdziesiąty ósmy, siedemdziesiąty dziewięty rok. Także ja jeszcze byłem mały rozpozwojenny, no mały.
No, ale jednak mi to w pamięci utknęło. Chociaż mały byłem. Wiem, to można się... niektórzy tam słuchacze, czy ktoś, mają też takie historie, ale niektórzy uważają, że się można z tego pośmiać, nie? Ja wiem, czy to było do śmiechu.
Skoro wiem, że mój brat wracał ze szkoły ustaleną trasą, Bo to jedna droga tylko była. I skupił to tornister z książkami, Bo tak uciekał, Bo goniły go dwie czarne kule. Naprawdę, przybiegł do domu uryczany, zapłakany.
No, ja jestem był... no, ja jestem młodszy. Też zacząłem ryczeć, wleciałem pod stół. Ja pamiętam wszystko. I mama poszła po... Jo, Jo, mama, Jo, mama poszła po ten tornister. On leżał naprawdę w połowie drogi.
On tam go skupił, on zaczął uciekać. Dwie czarne kule, że go goniły. Ja mam wacenco, tam miałem wacenco, ma chyba jakaś fantazja, no, ale... no, ale uryczany, pewno... chcę, że tak powiem, obsmarkany uryczany.
Tak naprawdę, żeśmy byli małe gówniarze, no. On chodził do trzeciej klasy, bodajże. Czyli tak z dziewięć lat... z dziewięć lat mogło mieć, tak? No, no, no, smarka, no, smark był. Chaci, no. No, to przybiegł, on mówił, że to było UFO.
Ja pierwszy raz na ucho słyszałem, że to UFO. Ja nigdy tego słowa nie znałem, ale już w tamtych latach jednak poznałem. I za dzień czy za dwa coś mi się dziwne wydawało. Ja był w domu na podwórku, z psem się bawiłem.
Mick, Mick, dwudziesty dziewiętasty, dwudziesty pierwszy, już teraz też nie wiem. Ale nie jest tych mniejszych. To jest taki ładny świnik. Przeleciał nad naszym domem, goniąc coś. Nie wiem, czy coś goniąc.
Przeleciał tak nisko nad naszym domem, że prawie dachówki spadły już z dachu. Że szyby wyleciały. Tak nisko, ale z zachodu na wschód zapierdzielał. Coś, tak jakby coś gonił. Ja mówię, no takie manewry?
No, teraz tak, teraz tak mówię, Bo teraz mam swoje lata, to. No, takich manewrów to chyba się nie robi blisko zabłodowań, prawda? Bo może dojść do wypadku. No, proszę pana, jeżeli ja mogłem już praktycznie z bliska samolotu obejrzeć, tak nisko on leciał.
Tak nisko. Ja mogłem na pisy przeczytać wszystko, co pan tam chciał. No, huk, huk, huk nieziemski był. No, wiadomo, kulik tam, wszystkie kaczki, wszystko spierdzieli. To wiadomo, to był huk. Na następny dzień przyleciał.
No, to był taki incydent. Ja mówię, czy to coś związane ma z tymi jego kulkami, co go goniły? Co? No, jakoś dzieciak, no to co tam możesz rozumować? Ale te kulki... brat mówił coś, czy jak wysoko te kulki... Dwa, trzy metrowe kule.
A one jakoś wysoko się przemieszczały? Z tyłu za nim. Czyli dosyć tak nisko, nie? Dwa, trzy metry nad ziemią, z tyłu za nim. Coś takiego, tak jak on to opowiadał. Tylko, że cały czas z tyłu za nim były.
No, chociaż on zaczął uciekać, no, ale turnister krzyczki i wszystko się wysypało. Panie, on poleciał. No. Przeleciał do domu i uryczał. A my nie wiedzieliśmy, o co tam chodzi. Aż mama poszła potem do miejsca.
A to jest kawał drogi, to jest w polu, to jest... Tu nie ma, żebyś tu gdzieś uciekł. Jesteś na środku pola. I droga tylko. Z prawej, z lewej zboża i tyle. Także, po tym miku... Później każdy doszedł do tego, że to jest mik.
Bo siedziałem w takim samolocie już za sterami, także coś już wiem. To już później, ale to prywatna sprawa. A to na lotnisku byłem akurat w Marborku, wojskowym. Także nie jestem aż w takiej tempie, że nie wiem, czy to jest samolot.
Bo ktoś się pomyślał, ja byłem spółkostnikiem, byłem na lotnisku, wszystko tam sobie pooglądałem, wszędzie siedziałem. Ale na następny dzień, po tym fakcie, z tym samolotem odrzutowym, przyleciał helikopter wojskowy.
Zlądował jakieś, nie wiem, tylko czekaj, ja bym tak tutaj teraz powiedzieć, teraz od tego drzewa, 50 metrów. 50 metrów przed naszym podwórkiem, przed naszym zjazdem wylądował. A pum! Wysiadł od drzew wojskowy i zaczęli po tym tolu łagście coś szukać.
Bo tak tolu to wiem. Pochodzili, pochodzili, a ja no ja jak to dziecko, no stałem jak wryty, totalnie, jak helikopter. To jest zagadka. Rewelacja. No i tym bardziej, no samochód seryjny, to się nie umywa.
Pochodzili, posiół. Tam szepak akurat był, tam po tym szepaku pochodzili. Odpalili maszynę, wszedli i polecieli. I tak sobie myślę, coś tu naprawdę, coś tam, tam coś musiało nie zagrać. No może jakiś radar, może ktoś coś widział te kulki albo co.
Żeby tak wojsko się tam zainteresowało tym. Nie daje mi tego spokoju, Bo wiem, to historia, Bo to jednak dzieciak. Bo to za dzieciaka pamiętam, nie? Co ktoś powiem, no dzieciak miał fantazję, ok, głupoty, cukierki.
Ale nie, ja mam pięćdziesiąt lat, to ja wiem, co ja gadam. Tylko, że ja to pamiętam. To jest najlepsze. No bez powodu tam robczej się wojskowi na tym polu chyba nie znaleźli. Musieli czegoś szukać. Jakichś śladów.
Zamolot może miał usterkę, może coś wyparł, może coś tam. Ciężko powiedzieć, wiesz? Naprawdę. Także no, z mojej strony to tak by było. Wszystko tylko sprawa do wyjaśnienia. Jak to określić? Jak to wyczaić?
To ja nie wiem. No, ale jednak są... Chciałem powiedzieć, że są takie tam różne różności. Nie wiem, niektórzy nie chcą może tam naprawdę praktycznie nic tam gadać. Nie chcą się odzywać. A brat coś wracał jakby później do tego zdarzenia?
Do tych kul? Czy na tym się skończyło na przekazaniu tego, że coś go goniło? Nie, on tam mówi, że on to słabo pamięta, ten mój przyjrzyk, ale uciekał, ale teraz już nie wiem, o co chodziło. Jakżeś gadał, tak było.
No mówię, no jak kule cię goniły, to goniły. A to były takie dosłownie kuliste obiekty, czy coś? Jakieś czarne metalowe, metaliczne, jak węgiel czarnego koloru. No to musiało być, musiało wywrzeć się rzeczywiście na nim to duże wrażenie.
No mówię, no ale nie każdy chce tutaj rozmawiać, nikt się nie powie, Bo się nie przyzna, Bo to wiadomo, Bo to mały... No Bo już lata siedemdziesiąte, ta końcówka lat siedemdziesiątych, to taki okres, gdzie dużo, gdzie gdzie dużo takich różnych dziwnych rzeczy o charakterze ufologicznym się działo.
Tak, Bo w tamtych czasach nikt się tym nie zajmował, no Bo wiadomo, PRL taki tam, to... Ta ufologia u nas dopiero się rodziła, tak. No to jest... ja bym Sam Sam był... jakby teraz mi ktoś opowiedział, no to są inne czasy, no.
Ale tu znowu się zachodzi, zachodzi to, że dzisiaj to masz Internet. Wtedy nie było. Tu nie ma się z Kim podzielić jakoś tam. A tym bardziej, że jako dziecko, to byś już był tak wyśmiany, że byś z przedszkola wyleciał.
Ja się śmieję, no Bo takie czasy były. No Bo poważnie, nie? A zresztą to propaganda była jeszcze i jeszcze by cię zamknęli. Skoro nawet taka ważna osobistość, jak Marek Remuszko też miał problem, wydał pierwszy numer Niesamowitego Świata i zaraz mu to wszystko cofnęli, prawda, w osiemdziesiątym trzecim roku.
Zaraz mu to kazali, skonfiskowali tam, z tego co słyszałem. No, no, najlepiej. No, no. No, są takie snów, ale co to chciałem, to chciałem, powiedziałem, się podzieliłem. Żeby... No, żeby było to jakoś zapisane, prawda, żeby to było utrwalone dla podobności.
No, jak coś widzisz, to wiesz. Jak nie widzisz, to nie wiesz. Pozostajemy w latach siedemdziesiątych i przenosimy się w rejony Jasła na Podkarpaciu. Tam, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych doszło do kilku niezwykle ciekawych obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających.
Halo? Halo, dzień dobry, tutaj Marek Sęk, Radio Paranormalium. Byliśmy umówieni na dzisiaj na rejestrację Pana historii. Coś z czymś nie... niewyjaśnionym, prawda? No, bardzo dziwnym, takie... zdarzenie mnie kiedyś spotkało w życiu i nie umiem tego wytłumaczyć, a powiem tak, świadkowie odchodzą powoli i jestem jedynym w tej chwili, w której żyję.
Ma Pan dostęp do mapy, na przykład takiej gdzieś tam na komputerze, na laptopie map? Mógłby Pan sobie tam otworzyć, czy raczej nie? Mam, mam, mam. Ja zupełnie jestem z Jasła i jakby Pan sobie na laptopie otworzył mapy Jasła, to by nam było może łatwiej, jeżeli by Pan był tak dobry.
Ja się oznacza, że byłem w roku osiemdziesiątym w sierpniu. Wiem, że już byłem na pewno żonaty i byłem na ślubie kuzynki. To jest w okolicy Jasła. Miejscowość Sobniów. I o godzinie nie wiem, trzecia, czwarta nad ranem moi rodzice i ja z żoną jechaliśmy samochodem wujka, który nas podwoził do mojej rodzinnej miejscowości.
To jest, nie wiem, około czterech, pięciu kilometrów z tego lokalu, w którym była ta uroczystość. I jak Pan otworzy sobie tam mapę, jakby Pan już mi dał znać, że Pan ma. Mam już Sobniów. Jechaliśmy z Jasła w kierunku miejscowości Trzeluśnica, w kierunku wschodnim.
I wie Pan co? Wujek niepijący prowadził samochód. Moja mamusia niepijąca, siedząca w tylnym siedzeniu. Mój tato siedział obok kierowcy z przodu. Może wypił ze trzy kiemiszki przez tę całą uroczystość, Bo taka była, że no...
Może nie strunimy od alkoholu, ale nie jesteśmy jego wielbicielami, tak powiem. Ja wtedy w ogóle nie piłem. Moja małżonka również. Także w trójkę siedzieliśmy na tylnym siedzeniu i podjeżdżając pod takie wzniesienie z miejscowości Wolica w kierunku Trzeluśnice, wujek zaczął hamować i mówi, a cóż to takiego dziwnego na północy widać, mówi tam.
I patrzył w kierunku miejscowości Ważyce i Brzyszczki. Jeżeli pan ma tam mapę, to pan może patrząc Jasło Czeluśnica, to jest tak pod Jasła na wschód Czeluśnica, a na północ są Ważyce i Brzyszczki. I proszę pana szanownego, to było nad tym lasem Ważyce czy Brzyszczki.
Trudno określić. To było to gdzieś, nie wiem, za 4 km w prostej linii, może trochę bliżej. Nad lasem to było tak jakby, jakby pan spłaszczył jajko. Czyli leżące jajko, tylko spód był jeszcze bardziej spłaszczony.
To nie było taki pełny owal, tylko spód jakby był bardziej płaski. I to się unosiło nad lasem. To taki już świt się troszeczkę blady robił, gdzieś tam na wschodzie. Ale to było takie pomarańczowe... nie było to żółte, tylko bardziej takie w pomarańcz wpadające.
I proszę pana szanownego, to się kołysało nad lasem i wykonywało takie dziwne manewry, Bo tak jakby przeskakiwało z miejsca w miejsce i to tak o dosyć, no... Ja teraz oceniam to może gdzieś kilometr, czasem taki skok, no 2-3 km.
To był taki... tylko sługa zostawała. To był dosłownie ułameczek sekundy. Uciekało myk w jedną stronę, zazwyczaj wracało tylko nie w ten Sam punkt. Tylko jakby z punktu A leciało 2 km na przykład w prawo do punktu B.
I potem przeskakiwało ten punkt A i leciało z powrotem do punktu C. Czyli ten skok pomiędzy punktem A i B to był 2 km. Ale już następny to na pewno był ze 3-4 km. I to tak dosłownie no nie wiem... kilkadziesiąt razy myśmy się zatrzymywali w tym samochodzie.
Staliśmy sobie na poboczu, patrzymy. No dziwne to niesamowicie. I w pewnym momencie to wróciło, że tak powiem no blisko tego punktu wyjściowego, gdzie go zobaczyliśmy. I z tego powiedzmy tego jajka, tego dysku czy tak jak to ludzie nazywają.
Zaczęły wypływać. To tak jakby się oddzielało od spodu. Ale to już okrąglutkie. Okrąglutkie. W podobnym kolorze. Najpierw było 2 takie punkty. Później było 3, później 4. Kolejno... Pierwszy i drugi tak dosyć szybko siebie się oddzieliły.
A później trzeci i czwarty. One wykonywały takie różne manewry. Góra, dół, prawo, lewo. I to tak śmigało wie pan, że no nie mogło to być ani światło jakieś takie jakieś lasery czy coś. Ja się mówię o żenieniu w 80 roku w sierpniu, więc to mógł być nie wiem...
październik. Raczej tak gdzieś koło miesiąca października. Żadnych innych świateł tam nigdzie nie było. O laserach to chyba jeszcze wtedy tak, żeby ktoś tam miał to tam jakieś cuga na niebie wyprawił to raczej też nie te czasy.
Było to no zjawisko takie niezwykłe. Staliśmy dosyć długo, no ale to i chłodzik taki poranny i zmęczenie, Bo to jednak Impreza trwała tak jak mówię prawie do bradego świtu. Więc siedzieliśmy do samochodu i odjechaliśmy z tego miejsca.
Nie wiem co to się później z tym podziało. To się te punkciki te mniejsze, te te tak powiem kółeczka, krążki jak to nazwać? Te okrągłe. Łączyły z tym owalnym na chwileczkę tak, że wnikały do niego i po wtórniu wylatywały, tylko przemieszczały się no z olbrzymią szybkością.
I jak tak teraz nawet patrząc na te odległości wie pan, to z okolic Ważyc to leciało tak w kierunku jakby Tarnowska Jedlicza. Wracały z powrotem i to były takie ruchy, że tak by byli nieskondensowani, że one równolegle do siebie jakoś tam latały, tylko każdy wykonywał inne jakieś, nawet to jakieś odbicia jakby były.
No to nie podejrzewam, Bo jakby to było gdzieś nawet i na szybie czy coś. No dziwne to było niezwykle zjawisko i wspominamy to nieraz tak siedząc, Bo tam zawsze ktoś tam coś opowiada, jakieś historie takie, co go w życiu spotkały.
Ja opowiadam właśnie tą rzecz. Co tak powiem no każdy patrzy to z przymrużeniem oka. Opowiadałem to może ze 3-4 razy w życiu gdzieś tam w śród znajomych, oni tak z niedowierzaniem trochę słuchali. Takiś mój, że tak powiem zmarł już dosyć dawno.
Żona też odeszła. Mamę mam już w wieku takim, że no coś tam pamięta, ale ja mówię ta pamięć u niej coraz słabsza. I moje, który ten samochód prowadził też nie żyje, Bo w krótkim czasie później też zmarł na raka.
I wie pan, chciałbym żeby to zostało gdzieś w pamięci czyjeś, że takie rzeczy miały miejsce. To tak wygląda jakby to był statek matka, który wypuszczał jakieś sondy, prawda? Nie mogę określić czy to był statek matka, czy to było jakieś nie wiem urządzenie, które ktoś wypuścił powiedzmy na linie.
Ale to tak było, no to się za szybko przemieszczało, że tak przepraszam, tak powiem na uwięzi to było. Bo to się przemieszczało tak no w łamku sekundy z punktu w punkt, tylko że można było zauważyć tak jakby, jakby powiedzieć cieniutką jakby taką smugę, nie?
Taki, ale to był błysk. Może to było też takie wrażenie, Bo to przy tej szybkości, jak to się przemieszczało, to w łamku sekundy nie wiem, jednej setnej sekundy, czy jednej dziesiątej, Bo trudno mi to w tej chwili określić, ale to potrafiło się przemieścić o kilka dobrych kilometrów tak na tym północnym i w skłonie.
No taka szybkość, taka prędkość, którą ciężko chyba ludzkiemu oku byłoby zarejestrować, prawda? Szczególnie z takiej odległości. I tak dosyć dużo zauważyliście. To w prostej linii od nas tak teraz się zastanawiam, no nie chcę tam przejść, nie chcę kłamać, Bo daleki jest temat tego.
Mogło to być w odległości trzech kilometrów do tego lasu. To było ewidentnie nad tym lasem jak Ważyce, Brzyszczki. Jak pan tam ma gdzieś tą mapkę, to tam może pan to sprawdzić sobie. I to było jedno ze zdarzeń.
Tutaj jeszcze mam takie pytanie, czy rozmawialiście może potem w gronie rodzinnym o jakichś spostrzeżeniach, co to mogło być? No to każdy taki był zaskoczony, no wojsko jakieś doświadczenia robi, ale tu ani jednostek w okolicy jakichś nie było, ani nic.
No było też dziwne, niewyjaśnione. Nigdy wcześniej się z czymś podobnym, ani później z czymś podobnym mówię, nie spotkałem. Bo jeszcze chciałbym powiedzieć o dwóch różnych historiach takich, ale to już zupełnie inaczej to wyglądało.
Bo to było, mówię, ten obiekt taki, ten w kształcie jajka, to tak później nazadmiał, tak się przyglądając w tamtym kierunku, no to on mógł mieć, nie wiem, około pięćdziesięciu metrów. Mogł się tam mylić o kilka w tą czy w tą.
Po stosunku do tych drzew, tak już, to było tak, wie pan, na wschodzie już słońce wstawało. Tak to było, tak troszeczkę taka poświata, więc patrząc na wysokość lasu, to myślę tak, że powiedzmy drzewa niech by miały około piętnastu metrów, nie?
Tam niech by dwudziestu w porywach, co wyższe. No więc to tak było, no długość była tak, no podwójna wysokość tych drzew. Podwójna wysokość tych drzew. Także to było dosyć spore. Ten główny obiekt, ten duży taki.
Natomiast te mniejsze, no trudno mi jest określić, one były, no jak to by miało z pięćdziesiąt metrów, to one mogły mieć, nie wiem, no może po pięć metrów, może trochę większe, Bo też też takie malutkie nie były.
Tylko, no mówię, w porównaniu z tym obiektem, tym dużym, no to różnica była spora. To na ten temat, co zapamiętałem i chciałem się podzielić, to chyba wszystko opowiedziałem. Natomiast drugie zdarzenie, jak pan ma tą mapkę i jak pan sobie otworzy też miejscowość tam na prawo od Jasła, tam jest czeluśnica.
Nie wiem, czy pan będzie widział. I tam na wschodzie od tej miejscowości, w tej chwili tam jest taka firma Erko, na końcu tej już tej miejscowości. To są ostatnie zabudowania. Wtedy tych zabudowań tam nie było.
I my byliśmy po prostu tak jakby od wschodniej strony tej miejscowości. Wracaliśmy gdzieś z działki, też z mamą moją. I kilka osób tam znajomych stało i patrzą na północ. I tak patrzymy, i tak, wie pan, no... słuchajcie, to nikt tam w niebo nie wpatrywał, nie?
Tak szliśmy. Małgorzata, godzina gdzieś, powiedzmy, dziewiętnasta. I na północy, ale to było wysoko na tym, to nie było tak tuż nad lasem tym, tak jak mówię, w powtarzalnej opowieści, co mówiłem, że to tak było blisko, nie blisko ziemi.
To było tak no wysoko, to było kilkaset metrów nad ziemią. I w pewnym momencie ci znajomi tak rozmawiają, Bo popatrz się, do mojej mamusi tam powiem, popatrz się, mówi co to, co to dziwne kielisko. I my to dopiero wtedy tak patrzymy, no faktycznie to nie jest księżyc.
To jest tak północ, północny zachód, tak powiem. Tak jakby, powiedzmy, na godzinie, no... dziesiątej, jedenastej, było to olbrzymia żółta, żółto-pamarańczowa taka, może nie całkiem żółta, bardziej taka żółto-pamarańczowa kula, no tak przekraczająca wielkością przynajmniej dwukrotnie, może więcej, księżyc.
I to tak się przesuwało, raz na wschód, raz na zachód. To okolice, tak tego mówię, też tego lasu tam, jak mówię, Brzyszki, tamte okolice, tylko to było potężne. I staliśmy do słuchownie, no dobre pół godziny patrzyliśmy, Bo to wykonywało takie ruchy, jakby się od... jakby...
to tak wyglądało, jakby malało. A to tak wyglądało, jakby właśnie się oddalało. I przez to się chyba wielkość tego zmniejszała. No, Bo tak potem żeśmy dyskutowali w gronie tych osób, co tam stało i co to się maleje, to tak raz jakby puchło, raz tak się robi mniejsze.
A nie, chyba bardziej się oddala na północ i wraca w tym kierunku. No i tak patrzymy, w zasadzie pła to nie zmieniało, tylko tak jakby mówię, puchło i klęsło. Przepraszam za takie określenia, ale nie mówią tego inaczej.
Ująć słowa. I chodziło właśnie tak wschód, zachód, wschód, zachód, tak przemieszczało się tak, powiedzmy po pół kilometra, dwa kilometry, wracało. I w pewnym momencie z tego punktu, że tak powiem, tego, tego no zbliżonego do punktu stałego, że tak powiem, Bo zawsze wracało to jakby w swoje miejsce, nie?
W ułamku sekundy odleciało tak jak na godzinę powiedzmy dziewiątą, dziesiątą. Ale to tak śmignęło po nieboskłonie, że to był no... ułamek sekundy nie ma. To zdarzenie było wie pan, w którym to mogło być roku?
Już panu powiem, to mógł być rok siedemdziesiąty ósmy, siedemdziesiąty dziewiąty. To było to zdarzenie. I też w tych samych okolicach, że tak powiem, może bardziej tak na zachód, już tak na zachód od Brzyszczek, widziałem kolejny raz, też była tam grupa chyba pięciu, sześciu osób i też widzę, że ludzie stoją, coś tam pokazują na nieboskłon, patrzę co to takiego, też taka właśnie żółto-pomarańczowa, olbrzymia kula, która stała w jednym miejscu nieruchomo, ale dużo niżej.
Byliśmy też w innym miejscu wtedy, już nie byliśmy tam, tak że powiem, na wschód od tej miejscowości, tylko tak jakby w centrum tej miejscowości, w północnej części tej miejscowości. Na takim wzniesieniu tam byliśmy, także tam, tak ponad wierzchołkami drzew, tymi zabudowaniami, które tam były wokół, było to doskonale widać, więc można to było określić na odległość, no nie wiem, dwóch, trzech kilometrów Max od nas.
Było to olbrzymie, olbrzymie, olbrzymie olbrzymie, no na pewno kilkakrotnie większe jak księżyc, dwu, trzykrotnie na pewno. Dwa to na pewno. No i na początku to ktoś mówi a, to księżyc, tak no i tak w pewnym momencie ktoś tam się obejrzał i mówił no nie no, księżyc mamy za sobą, nie?
I wtedy oczy kratowe u tych takich, którzy tak, Bo ja tak na początku już widząc wcześniej takie coś, myślę, że jakiś taki dziwoląg się pojawił na niebie, nie? Księżyc, księżyc. Tam głosy się rozwołały i wreszcie ktoś tam mówi no jak masz księżyc za plecami?
Mówi to co tu masz księżyc. Księżyc stoi nieruchomo, a to cały czas się jakoś tak buja na boki i to zaczęło wykonywać też takie skokowe, tak się skokowo przemieszczało. Tylko nie tak, żeby tam jakiś kwadrat, prostokąt, tylko tak w różne strony.
Poskocie w tą, w tą, w tą, góra, dół, prawo, lewo, wie pan? I podleciało to w kierunku wschodnim, tak na godzinę powiedzmy, nie wiem, pierwszą, drugą, ale to leciało malało, czyli leciało z taką szybkością, że no nie tak, że to mik, w tamtą sekundę zrobiło, tylko to oddalało się tak w kierunku przedniej uderówka, w tamtą stronę to leciało, tak bardziej, bardziej na krosno.
To takie trzy zdarzenia w życiu mnie spotkały, takie, że nie umiem tego wyjaśnić i nikt, kto był obecny też się nie podjął, żeby mi to wyjaśnić, Bo dziwne to było i mówię, no do niczego nie podobne, co człowiek zdawałoby się zna.
No a technika wojskowa też jeszcze wtedy nie była na tyle zaawansowana, żeby być w stanie wyjaśnić, co się dzieje. Nie wydaje mi się, no Bo to były lata, koniec 70. Te obiekty były dużo za duże, że to tak ujmę mało poprawnie.
Były olbrzymie. No tak. Były naprawdę olbrzymie. No i obserwowane z tej odległości, skoro te manewry były tak dobrze widoczne, to one musiały się jednak dosyć szybko chyba przemieszczać. To mówię, to taki był no dosłownie jakby przeskok z miejsca w miejsce.
To było widoczne, przy tym drugim zdarzeniu, teraz ostatnim, co powiem. To siód było, siód wolniejsze i na mniejsze odległości. To już nie było takie tam gdzieś po 2 km, tylko to się tak przemieszczało, tak patrzyliśmy wtedy z tego wzniesienia, to tak mówię, o pół kilometra, może o kilometr.
Tym, że to przeskakiwało tak w prawo, w górę, w dół, w lewo, znów gdzieś takie, trudno nawet określić trajektorię tego, Bo to nie miało jakiejś takiej, że wie pan, pułku, czy coś, tylko tak stało i pod kątem, nie wiem, no tam 30-40 stopni przeskoczyło to w prawo, to w lewo, znów w dół, znów w górę i no staliśmy też bardzo długo, aż do znudzenia i wreszcie mówię, chodźmy, no to co będziemy patrzeć, no coś jest i no to wtedy, wie pan, teraz każdy ma jakiś tam telefon, może fotki zrobić w miarę wyraźne, wtedy o czymś takim jeszcze nie było mowy i no nikt tego nie miał możliwości utrwalić na kliszy, czy no boże, jakby tam ktoś gdzieś może pobiegł, no to tak.
Ale tak każdy stał, patrzył, jeszcze, jeszcze był ciekawy. To trzeba było jednak, na pewno ktoś w okolicy aparatem dysponował i można było nawet zwykłym aparatem zrobić fotkę. No nie jest takie pewne, czy by takie zdjęcie wyszło, prawda?
Nie wiem, ale ja zrobiłem fotkę w 2017 roku w lipcu. Jaki dzień to był, to nie wiem. To było wtedy, jak w Polsce, tamte chojnice, tamte okolice, co te dwie harcerki zginęły. Taka była potworna buzia, co nam tak te lasy położyło.
Wybierałem się, że tak powiem, na urlop do syna na północ kraju, ale w związku z tym, że pogodę taką zapowiadali paskudną, pojechaliśmy sobie na południe, już mieliśmy walizki spakowane, więc bez problemu siedliśmy w samochód, pojechaliśmy na Węgry, Bo tam pogoda będzie ładniejsza.
I proszę pana, jedziemy na te Węgry. Dogoniła nas burza zresztą, taka paskudna tam, kurczę, że tam, dosłownie drzewa z korzeniami wyrywało. I pobyliśmy sobie tam trochę na basenach i wracamy. I na tej, mieliśmy nieźnie węgierski i żona siedząca obok mnie mówi, co to takie dziwne coś na niebie.
Zrobiłem fotkę w samorządzie jadąc, taką przez szybę. Śmignęło to, Bo jeszcze chciałem się zatrzymać, no niestety, to już było za krótki czas. Było to coś owalne takie. No, przez szybę, wie pan, z samochodu, no to zdjęcie jak zdjęcie.
Mam tą fotkę zachowaną do dzisiaj. Nie wiem, co to było. No, też tak krążyło, przesuwało się, ale nie tak, że wyżej czy bliżej, tylko właśnie w płaszczyźnie poziomej. Przemieszczało się w prawo, lewo, w prawo, lewo.
I tak bardzo wolno w pewnym momencie płynęło, jak robiliśmy tą fotkę. I w łamku sekundy odleciało, jak wracaliśmy do domu, czyli jechaliśmy na północ, czyli to odleciało na zachód. Śmignęło bardzo szybko i zniknęło.
To było takie owalne bardziej, takie, takie, no... Przez szybę, wie pan, no trudno to też ocenić, jak się jedzie, tak, no też jaka to odległość. No, mam tą fotkę, zostawiłem ją sobie na pamiątkę, mówię, Bo jedna jedyna takie też.
I to mówię, chodzi o sobie prawo, lewo w miarę wolno, w miarę, mówię. No, powiedzmy, nie wiem, tak szybko, jak, no trochę szybciej może, jak samolot pasażerski, lecący. Na pewno szybciej, Bo to tak, no...
Dużej odległości było od nas, a to coś, no, zmieniało to, zmieniało te, te, te swoje, mówię, może to leciało ze dwa tysiące na godzinę, z półtora, na pewno tak leciało. Jeżeli dobrze rozumiem, to to takiego nagłego przyspieszenia dostało, tak?
To znaczy, to tak jakby sobie leciało prawo, lewo, tak? Wie pan, leciało na przykład na zachód, dobrze mówię, na zachód. Leciało sobie na zachód i bez, tak jakby, nie robiło jakiegoś nawrotu, czy coś, tylko tak, wie pan, w łamku sekundy, nie?
Cofało z powrotem, tylko już w inne miejsce i z powrotem takie, no, przeskoki z punktu w punkt, ja to tak powiem. To był lot, Bo to ewidentnie leciało, tylko, no, niezwykle szybko. I tak się zatrzymało, tak jak mówię, na godzinie, nie wiem, druga po drugiej stanęło, jakbyśmy wtedy tą fotkę zrobili, tak jakby zdawało by się, może się nie zdawało, Bo jednak jechaliśmy tak jakby, mając to na godzinie, nie wiem, z drugiej w pół do trzeciej, tak, o, to tak trochę po skocie, przez szybę, i ja mówię, szybko wyciągnij telefon, wyciągnij telefon i tego, pstryknij fotkę, nie?
Do żony, Bo mówię, no, co to jest za cholerstwo? Taka co pstryknęła i ujechaliśmy dosłownie, nie wiem ile tam, no, no, trwała jeszcze kilka sekund, nie? I to podleciało tak już po skocie, pod kątem, nie wiem, dwudziestu, dwudziestu kilku stopni poleciało na zachód, ale tak, no, śmignęło tak, że zginęło z oczu w moment, nie?
No, to takie historyjki w życiu mnie spotkały, nie umiem tylko wyjaśnić, ale to już nie, to już był dwa tysiące siedemnasty rok, być może, że już wojsko czymś dysponowało, ciekawym, z tym, że to było taki, jak to mówią, dysk, taki już typowy dysk, to nie było okrągłe jakieś, czy jakieś tam inne, tylko taki, tak jak dwa talerzyki, jakby pan do siebie zbliżył, nie?
Z takich wojskowych militarnych wynalazków to mi się skojarzyło, jedyne co mi się kojarzy, to broń, którą teraz Brytyjczycy podobno testują, broń laserowa, która może potencjalnie takie, takie manewry wykonywać, no tylko, że to jest testowane teraz, w dwa tysiące dwudziestym czwartym i to Brytyjczycy testują, to nie, to u nas jeszcze na pewno tego nie było, tak, także no, raczej chyba wykluczyłbym jakiś wynalazek wojskowy, szczególnie ze względu na możliwe rozmiary tego obiektu, Bo to o ile mogło mieć, to też tak z kilkadziesiąt metrów, prawda?
O, na pewno, na pewno to było sporej, sporej wielkości, tylko mówię, no trudno ocenić, wie pan, jak się człowiek stoi gdzieś, porównuje, odległość, powiedzmy, słupy, jakieś kominy, jakieś budynki nawet w oddali, można to w przybliżeniu, nawet licząc piętra, czy, czy te słupy, powiedzmy te osiem metrów słupa, można jakoś to tam dopasować, no, z tą jakąś tam dokładnością dziesięciu czy iluś procent, natomiast to, mówię, było to na nieboskłonie na wysokości kilkuset metrów i mówię, i cały czas się przemieszczało, nie?
Tak dosyć szybko, w jedną, w drugą stronę, tylko to, no samolot to by jakiś łuk wykonywał, prawda? Jakiś nawrót, czy coś, a to nie, to było takie cyk, cyk, cyk, tak chodziło, jak, jak no, przeciążenia by tam musiały być przeokropne, tam by chyba nikt nie wytrzymał, oczy by wypadły człowiekowi przy tych manewrach.
Ownętrzność, jak nie wspomnę, żeby tam to wszystko popęgało w organizmie, Bo, no i później to, jak odleciało, nie? No, to, to naprawdę, to było... śmignęło w powietrzu i poszło gdzieś tam, z tym, że nic nie... A, jeszcze co?
Przez zadnóśc tych zdarzeń, które opowiadałem, nigdy nie słyszałem, żeby jakiś był szum, jakiś coś, nic. Działo się to wszystko bezgłośnie. To ostatnie, no to byłem, tak jak mówię, jadąc samochodem po autostradzie, to też trudno się wsłuchiwać, Bo, Bo jednak samochód zagłusza wszystko, nie?
Natomiast te wcześniej takie wielkości tamtego, mówię, te dwu-, trzykrotnie księżyca, te, co widziałem, no to, to wszystko było bezgłośne. Bezgłośne tak, że może i odległość swoje powodowała. I tyle, proszę pana, na ten temat.
Gdyby te obiekty były, że tak powiem, konwencjonalnymi obiektami, to, to jakiś odgłos by chyba dochodził, prawda? Nawet z takiej odległości. Jakiś, jakiś taki niski rumor, czy coś tego typu, tak mi się wydaje.
No samochód, samolot pasażerski lecący na wysokości kilku, czy nawet tam może kilkunastu kilometrów słychać jest gdzieś tam w, w dali. Natomiast tutaj, no, nie było nic. Wtedy, co ten pierwszy obiekt, o którym opowiadam, tam, tym lasem tam, co się unosił, no to było bezszelestnie, na pewno to była noc.
Ruch wtedy był znikomy, Bo wie pan, w tej chwili tych samochodów trochę na jezdniach jest. Jakby nie patrzeć. Dużo większy ruch. Wtedy była cisza zupełna. To było no świt wstawał. Cisza, cisza, cisza. I to był teren niezabudowany, Bo do najbliższych zabudowań było pewnie jeszcze te, co minęliśmy, no to było powiedzmy z dwieście, trzysta metrów.
Do najbliższej miejscowości, tam do tej trzeliśnicy było pewnie jeszcze z pół kilometra. Wszystko uśpione, światła wygaszone i nagle takie coś nad lasem, no. Dlatego mówię, to utkwiło w pamięci i trudno to o tym zapomnieć, nie?
Mimo upływu wielu lat. Bo rozumiem, że w tych we wszystkich przypadkach te obiekty nie wpływały jakoś na otoczenie, prawda? Nie mam zielonego pojęcia. Ja to po prostu no, przyjąłem, że no, coś dziwnego jest.
Trudno to wyjaśnić i trzeba przyjść do porządku dziennego i nie miałem roli co to było. Tylko mówię, no trudno wyjaśnić, że to by był jakiś no, nie wiem, obiekt, który wojsko czy jakiś, no w ogóle przemysł z nasz wyprodukował, Bo to nie te lata wtedy, prawda?
Bo to tym bardziej, że no, być może jakieś są tajne projekty, o których nie wiemy, ale te zjawiska takie, wie pan, no kurczę, bardzo, bardzo, bardzo zastanawiające. W kolejnej z przygotowanych na dziś rozmów dolejemy trochę oliwy do ognia i zrobi się gorąco, gdyż jedna z relacji przekazanych mi przez słuchaczkę z Lusławic pod Częstochową dotyczy bliskiego spotkania z niezidentyfikowaną istotą, której pojawienie się wywołało paniczną reakcję psów towarzyszących siostrze mojej rozmówczyni.
No dobra, to mniej więcej mogę przedstawić to, co się pierwsze wydarzyło zaraz po przeprowadzce do nowego miejsca. To było w 2009 roku. To było lato. To są Lusławice. Lusławice to jest mała wieś pod Częstochową.
Ja dzisiaj próbowałam się jeszcze z mamą skontaktować, Bo ona też wiele rzeczy, lepiej nawet powiedziałabym, że pamięta z tego dnia niż w sumie ja. Miałam wtedy mniej więcej, no tak chyba 17 lat to było.
Tak, tak. Miałam wtedy 17 lat i do całego zdarzenia doszło mniej więcej godziny 23, 24 coś takiego. Wyglądało to tak, że ja leżałam w swoim pokoju, siostra była w swoim pokoju i zaczęła krzyczeć, że mam szybko przybiec i coś zobaczyć.
Ja jako starsza siostra oczywiście z wielką obrazą, poszłam do własnej siostry i każe mi patrzeć przez okno dachowe, Bo ona tam miała zaraz pod oknem dachowym miała łóżko i sobie po prostu w ramach rekreacji oglądała to, co tam było zawsze na tym niebie.
No i zobaczyłam przez to okno i ja byłam w totalnym szoku, kiedy zobaczyłam dosłownie nad naszym dachem spodek. Nie widziałam go w takiej super całości, Bo był na tyle nisko, że nie było widać wszystkich jakby obrysów krawędzi, jeżeli tak mogę ująć.
No i wtedy siostra szybko poleciała po mamę. Ja w tym momencie stałam i gapiłam się jak zahipnotyzowana pod tym oknem. Wtedy tak samo poleciała siostra po drugą siostrę. Niewiele to trwało, zanim oni wszyscy przybiegli, ale w momencie, kiedy ja tam sama stałam, to to jeszcze bardziej się obniżyło, że w sumie jako jedyna widziałam więcej szczegółów spod spodu tego latającego pojazdu.
Ja dokładnie widziałam, że po środku było światło w kolorze niebieskim. Wokół tego, i tutaj mamy rozbieżność w ogóle z moją rodziną, Bo ja dodatkowo jeszcze wokół środkowego jakby światła widziałam kolejne kilka nie wiem ile tam tych światłów było, chyba to nie jest istotne chyba do końca.
Widziałam białe światła i jeszcze na całym jakby bliżej krawędzi tego całego obiektu były światła czerwone. I tutaj to już się zgadzamy, oprócz tych białych światłów. Nie wiem może one się zaświeciły kiedy właśnie się zbliżył, nie mam zielonego pojęcia.
Ja tak czy siak byłam tak... nie wiem jak to określić w sumie. Stałam jak wryta i nie byłam w stanie zrobić dosłownie nic. Ja po prostu się kapiłam na to, nie miałam żadnych emocji totalnie. Po prostu byłam tak wyłączona, do momentu aż kiedy tam właśnie przybiegła mama i cała rodzina i kapiliśmy się przez to okno.
To po pewnym czasie zaczęło się unosić, powoli nie wydawało żadnych dźwięków i to było zabawne po prostu przeżycie. Tak czy siak to się uniosło, zaczęło odlatywać trochę bardziej w stronę Złotego Potoku.
Wtedy wszyscy wybiegliśmy na taras i na tarasie razem z mamą, ojcem i dwoma siostrami przyglądaliśmy się całemu temu widnokręgowi, Bo tam zauważyliśmy, że nie tylko ten statek, który, ten obiekt, który był nad nami, tylko jeszcze cała masa, masa no kurde, no z siedem o siedem pojazdów było jakby właśnie nad tym Złotym Potokiem i one się tak śmiesznie poruszały.
Poruszały się, no to nas najbardziej zastanawiało, Bo wtedy sobie właśnie analizowaliśmy z ojcem, że jak to jest możliwe, że one poruszają się tak mega szybko, na przykład w górę, za chwilę pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w lewo, za chwilę w prawo.
Czyli takie nienaturalne zygzaki robiły, prawda? Tak, no zgadza się. To dość długo trwało. Więc dwadzieścia minut dobre, to tam siedzieliśmy i przyglądaliśmy się temu. A te obiekty jakoś wpływały na otoczenie?
Nie. Nic nie zauważyłam, żeby oprócz tego, że ja byłam taka przytłumiona i wtedy faktycznie może było tak martwo, nie wiem, jak to w sumie opisać, ale tylko kiedy ja byłam, moje siostry nie odczuły w ogóle takich jakichś dziwnych emocji.
Czyli nie było czegoś takiego, jak na przykład występuje w niektórych zdarzeniach, że pojawia się obiekt i jakby cała okolica zamiera, cała okolica cichnie, nic takiego nie było, prawda? Nie. To był też wieczór, więc ogólnie to było...
nasz dom był na takim dość... prawie przez kraju lasu i tam było naprawdę dość cicho. Więc nie było nic dodatkowego związanego jakby z tym, że to się pojawiło. Po prostu była cisza, jak na wsi w najzwyczajniejszym świecie.
Rozumiem, że jakieś rozmowy potem były z rodziną. Co to takiego mogło być? Tak, no myślę, że zastanawialiśmy, ale to też nie były jakieś takie... one były... moje siostry były młodsze. miała wtedy może z 12 lat, miała z 11 lat.
Tata trochę udawał, że tego nie było i że... poproszę, że przemilczmy raczej ten temat, Bo lepiej tego nie rozpowiadać. Po prostu o tym nie mówmy, Bo to był taki wstyd, żeby ktoś po prostu nie uznał nas za jakichś czubków.
My sobie później z siostrą dużo analizowałyśmy różnych rzeczy, co wtedy dokładnie widziałyśmy i tak dalej. No i to nie był... jakby to nie był koniec, Bo to był Sam początek. My się śmialiśmy, że dopiero się wprowadziliśmy, a już są jakieś po prostu dziwaczne rzeczy dzieją się nad tym domem.
Moja siostra miała taką totalnie śmieszną przypadłość. Ja już z perspektywy lat trochę inaczej do tego podchodzę, co się wtedy wydarzyło, a więc nie pamiętam. Musiałabym z nią porozmawiać jeszcze w niedzielę, teraz będę się z nią widziała.
A mianowicie było coś takiego, że twierdziła, że jej się coś dziwnego przyśniło. Ja muszę się tutaj właśnie w tym momencie dowiedzieć, co jej się przyśniło. I pokazała, że bolał ją palec i ma coś w palcu.
No, my jak do siostry zrozumiałyśmy się strasznie, ale mówimy, no dobra pokaż, co Ty tam masz. I miała taką śmieszną jakby płaską pod skórą coś takiego płaskiego i okrągłego, o raczej takich bardziej ostrych krawędziach jakby.
Taki malutki punkcik kości, nie wiem, dwóch milimetrów, płaski może też z dwa milimetry. No i na tyle to, na tyle żałujemy, że nie pojechała z tym do żadnego lekarza, że mama też powiedziała, że może ci coś po prostu wyskoczyło, jakiś po prostu brudek albo inny jakiś, nie wiem jak to w sumie określić.
Tak trochę zbagatelizowała to mama i nie pamiętam teraz, ale ona miała to dość krótko i znowu miała jakiś dziwny sen, po czym dostała jakieś, ją to jakoś strasznie piekło i zniknęło sobie po nocy mniej więcej.
Nie wiem, czy to ma jakiś to, nie wiem, czy to w ogóle może mieć jakiś związek. No na pewno to było coś nienaturalnego, co można było wręcz tam wymacać, że coś się trochę przesuwa i to nie był jakby, Bo czas Sam nie ma się jakieś tłuszczaki i coś, co tam potrafi na przykład wyskoczyć jakaś taka grudka, no to nie.
To było takie, no nienaturalne raczej. No mnie czasami lubią wyskakiwać jakieś różne takie grudki w tych płatkach usznych, nie wiem jak to się nazywa fachowo, ale one też tak po jakimś czasie znikają. Tak, dlatego no mówię, że z perspektywy czasu ciężko mi już to jest określić.
Musiałabym z nim pogadać i jakie ono dokładnie odczucie miała co do tego. Chciałabym, żeby ktoś, może byłaby szansa, że ktoś też obserwował tej nocy niebo, także może by się zebrało więcej dowodów na to wszystko.
Może ja bym się czegoś dowiedziała jeszcze ciekawego. No Bo ten obiekt to musiał być chyba dosyć spory, prawda, skoro... No właśnie z mamą próbowałam dzisiaj się dogadać i pytałam jej się, jak jej się wydaje, jak duże to było.
No mama na początku mówi, że Jezus ogromne, że ogromne. W ogóle zaczęła mi mówić, że 200 metrów. Mama mówię, przestań, jakie 200 metrów kwadratowych? Potem za chwilę mówi, że no z 15. Ja mówię, no mama, no tak zastanów się.
Większe od domu, czy nie większe od domu? No to wtedy tak mniej więcej ustaliła, że mniej więcej wielkości domu, ewentualnie trochę większe. Ja też to raczej określam na coś koło 25, 30, może nawet ciut więcej.
To naprawdę było spore. Były takie śmieszne, Bo oprócz tych świateł, nie widziałam, że tylko światła, Bo to było tak na tyle blisko i na tyle oświetlało jakby jeszcze światło spokoju, więc widziałam cały ten spód tak w miarę dokładnie.
Właśnie to mnie wkurza, że z perspektywy, że mnie wtedy tak wyłączyło i nie byłam tak, że jakby to wspomnienie jest takie zamklone strasznie, ale ja tam mniej więcej widziałam, że to nie było takie super gładkie poza tymi światłami, tylko miało taką szczególną, jakby śmieszną fakturę.
Było widać, że są jakieś łączenia, nie do końca może to były łączenia też. Ciężko mi to określić, jakby wręcz taki trochę wzór metalicznych takich kręgów wokół tego głównego światła i no już naprawdę jest mi ciężko sobie to przypomnieć.
Starałam się w ogóle to narysować, próbowałam sobie to jakoś wszystko poprzypominać, ale strasznie ciężko mi jest to sobie teraz zebrać wszystko do kupy. Tak się zastanawiam, czy czasem nie doszło tutaj do jakiejś luki w pamięci, Bo pani powiedziała, użyła sformułowania, że panią jakby wyłączyło.
No Bo właśnie tak było. A czego w ogóle moje siostry nie miały? One wszystko dokładnie pamiętały, tylko one już widziały ten obiekt, jak on się już wzniósł bardziej na górę. Najpierw jak był wyżej, a w momencie kiedy ja przyszłam, zostałam tam sama, on się obniżył, one wróciły, on znowu był wyżej.
No i ciężko mi tutaj właśnie jest. Ona mówiła, że no jak mogłaś to zapomnieć, jak mogłaś zapomnieć, jak to dokładnie wyglądało. Albo, że mamy rozbieżności w tych światłach. No ciężko mi tutaj odpowiedzieć, Bo naprawdę czułam się wyłączona w niezwyczajnym świecie.
Stałam jak słup. No niewykluczone, że mogło tutaj dojść do jakiegoś wpływu tego obiektu na pani świadomość w tamtym czasie. Albo na świadomość nawet wszystkich. Siostry pamiętały jakby ten początkowy, etap obserwacji, prawda?
No tak, tak, tak. One pamiętały wszystko w sumie. Ja już trochę mniej. Później ja tylko ciągle zadawałam pytania, czy to tam naprawdę się wydarzyło. Mimo, że ja byłam jakby najdłużej przy tym wszystkim.
A jeszcze wracając w sumie do tego statku, to moja siostra robiła zdjęcia takim starym Sony Ericssonem, ale wszystkie wyszły po prostu czarne. Bardzo żałuję, ale wszystko pousuwała. Gdzie prawdopodobnie można by było jeszcze coś odzyskać.
Może przerobić. Po prostu nie było widać. Gdzie te światła były tak wyraźne i no, normalny telefon powinien, po prostu cokolwiek powinno być widać. No ja kiedyś bawiłem się moim pierwszym Sony Ericssonem K510i i nawet jak się sfotografowało niebo późno w nocy.
No nie był to, umówmy się, najlepszy feature phone. No nie był to najlepszy aparat, no ale coś tam udało się jednak na tym niebie zarejestrować. No, jeżeli ten obiekt był blisko, to można nawet po obróbce coś spróbować wyciągnąć.
No szkoda, szkoda. A były po prostu najzwyczajniej w świecie całe czarne. No szkoda. No i były kolejne sytuacje. To już więcej znowu musiałabym powiedzieć najmłodsza siostra, Bo to ona miała takie spotkanie.
Znaczy ona powiedziała, że dziwny ludek, taki szary i brzydki uciekła. Poszła na spacer z psem w takie czyste pole, Bo za domem mieliśmy czyste pole. Zeszła w dół i zobaczyła, twierdziła. No raczej wie, że własnej siostrze, tym bardziej, że spotkały nas tam naprawdę dość dziwne rzeczy w tym domu.
No i twierdziła właśnie, że widziała spodek i zobaczyła właśnie takiego ludka, który tam stoi i psiaki uciekły i ona uciekła i już nie odwracała za siebie, także nic więcej już nie zobaczyła. Tutaj szczególną uwagę zwraca reakcja psów.
Psy uciekły po prostu. To też takie tchórzliwe psiaki. No raczej nigdy nie były skłonne do atakowania czegokolwiek, więc wzięły odwrót i po prostu się zwróciły. Musiałabym pogadać z o***ą, Bo o***a jest w ogóle takim...
ona się stała taka bardzo zamknięta na to wszystko. Później w ogóle po latach stwierdziła, że nie, może jej się przewidziało, może w ogóle to nie istniało i wyparła to totalnie, ale akurat o***a wypiera bardzo dużo rzeczy ostatnio.
Także ciężko trochę do niej dotrzeć. Ale z tą średnią siostrą myślę, że można by było jeszcze kilka rzeczy przedyskutować. Myślę, że jak najbardziej warto podpytać w miarę możliwości, jakoś zapisać to, co siostra będzie opowiadała.
To jest taka częsta reakcja u małych dzieci, u młodych nastolatków też, że jak spotykają coś, co wyraźnie wykracza poza ich ustalony światopogląd, poza ich obszar postrzegania, to następuje takie wyparcie.
No Bo ta świadomość nie ma do czego tego porównać. Też, rację. I to by było z takich konkretów, które ja byłam w tamtym okresie, to by było na tyle. Później tylko jeszcze mama razem z tatą spotkali latające kule świetliste.
Bardzo dużo ludzi na Śląsku mówi, że te kule spotyka. Na koniec tego wyjątkowego odcinka podcastu Mówią Świadkowie zostawiłem nagranie, w którym najbardziej słychać emocje towarzyszące relacjonowaniu zdarzenia przez świadka.
Jakiś czas temu z Radią Paranormalium skontaktowała się słuchaczka z Gliwic, aby przekazać opis dziwnego zdarzenia, którego świadkiem była w 2017 roku. W późniejszym okresie dokonała jeszcze drugiej obserwacji, choć już mniej spektakularnej.
Ponieważ rozmowa jest dość długa, a emocje słychać w niej naprawdę bardzo mocno, pozwolę sobie pokrótce zreferować zdarzenie, któremu poświęcona jest główna część nagrania. Do zdarzenia doszło na jednym z osiedli w Gliwicach 17 lipca 2017 roku.
Nocą starsza pani z 4 piętra słyszy z zewnątrz mieszkania głosy, jak gdyby ktoś rozmawiał. Coś jakby odgłosy młodzieży, ciche szepty, śmiechy itd. Wyszedłszy jednak na walko stwierdza, że na dworze nikogo nie ma, po czym obserwuje osobliwy spektakl.
Najpierw na wysokości około drugiego piętra oczom mojej rozmówczyni ukazał się niewielki, świetlny, trójkątny obiekt, oboku maksymalnie 1,5 metra, po czym jakiś czas później dużo wyjdzie. Najwyżej, na wysokości maksymalnie 1,5 metra poniżej jej balkonu, pokazał się większy trójkąt obok 8 metrów.
Balkon ma szerokość 5 metrów, obiekt zaś wyraźnie wykraczał poza ten rozmiar. Zarówno mniejszy, jak i większy trójkąt były ustawione w pozycji leżącej względem ziemi. Jeśli dobrze zrozumiałem treść relacji, to mniejszy trójkąt przeistoczył się w większy, aczkolwiek nie jest to określone wprost.
Większy obiekt, jak to ujęła świadek, otwierał się i zamykał, a w czasie, gdy się otwierał, odgłosy otoczenia zamierały całkowicie. Gdy trójkąt się zamykał, to jest stopniowo przestawał być widoczny, to pod nim było widać wszystko, drzewa, trawę i tak dalej.
Powracały również odgłosy otoczenia. Świadek postanowiła usiąść sobie przy prawym krańcu balkonu na leżaku i przyjrzeć się dłuższy czas całemu zdarzeniu. W pewnym momencie, w rogu balkonu po lewej stronie, za barierką, słuchaczka zobaczyła dość przerażająco wyglądającą, niską, świetlistą postać, jak gdyby pozbawioną głowy, jakby stał tam jakiś skurczony stwór.
Postać była jak gdyby przykuta do barierki po drugiej stronie, wyglądała szpetnie i była dość mocno zbudowana, nie była chuda jak tak zwane szaraki i wyglądała jakby miała narzucone na siebie worki koloru szarawo-zielonkawego.
Ujrzawszy to coś, słuchaczka natychmiast uciekła do mieszkania. Z wrażenia, uciekając do sypialni, słuchaczka aż się przewróciła. Opisywane trójkątne obiekty nie nadleciały znikąd, tylko utworzyły się na oczach słuchaczki.
Świadek początkowo nie wiązała całego zajścia z fenomenem UFO, ponieważ miała do UFO podejście sceptyczne. Kojarzyła to raczej z jakimiś manifestacjami duchów. Pogląd, że mogło to być coś związanego z UFO, pojawił się u niej po wysłuchaniu jednego z odcinków podcastu Mówią Świadkowie, w którym była prezentowana relacja o dziwnych zdarzeniach w rejonie Roztocza.
Pojawieniu się pierwszego mniejszego trójkąta towarzyszył odgłos jak gdyby tysiąca oddechów. Słuchaczka nie była w stanie zasnąć po całej tej sytuacji, więc czytała coś na smartfonie i spostrzegła dziwne zachowanie się urządzenia.
Cytat. Ekran mi się przepołowił na pół. To znaczy, obydwie połowy ekranu wyświetlały niezależnie od siebie treści i elementy, których słuchaczka nigdy wcześniej nie wiedziała. Potem telefon zaczął piszczeć i słuchaczka go wyłączyła.
Wspominała też o dziwnych zdarzeniach po tej obserwacji UFO, jednak bez wdawania się w szczegóły. Tyle mojego streszczenia. Proponuję zatem, abyśmy wysłuchali zapisu rozmowy z naszą słuchaczką. To było mniej więcej, wiem daty miesiąca i dnia.
17 lipca. To było mniej więcej, wiem daty miesiąca i dnia, 17 lipca. 2017 roku. W przedpokoju byłam akurat i w kotlu wsypywałam jedzenia. To było za 5.12 w nocy i stoję w przedpokoju, że bawiły mnie z dworu jakieś głosy, niby że słyszałam młodzież, może ciepło było, noc była piękna, bezsmurna i wyszłam na balkon zobaczyć, Bo mieszkam na czwartym piętrze.
A jaka to jest miejscowość? Gliwice, na osiedlu ******, na czwartym piętrze. To jest ostatnie piętro czwarte, nie ma windy i w ogóle to jest pierwsze browo wybudowane na ******, od to ******, który nie ma już ze sobą żadnych bloków, tylko jest przestrzeń, daleko widać, aż na opal, aż na te lasy tam, w świerklancach nawet widzę, jak paliwie, jest bardzo przejrzyście, ładny widok, jest tylko na opal prosto.
Tak mnie te głosy właśnie złabiły, o to chodzi, że te głosy mnie złabiły, po prostu złabiły. I poszłam na ten balkon zobaczyć, jak stoję przy barierce balkonu, zaglądam, kurczę, żadnych głosów nie słyszę.
Co to jest? Nikogo nie widzę. Tak i niżej, i temu, i kucam, ja mówię nie. I tak stanęłam, to już min. 12, tak stanęłam na tych barierkach i tak obserwuję, Bo często zresztą sobie czasami na balkonie dwie posiedzić, Bo cichutko jest i tak dalej.
No i w pewnym momencie zapaliło, a już mnie dreszcze też przechodzą tyle, już tyle lat, normalnie aż mnie dreszcze po plecach przechodzą, jak mówię. Pomiędzy gdzieś drugim piętrem, z trawcego na drugie piętro, tak stałam na balkonie, na barierce, i ja tam w ogóle przechodzę i obserwowałam, Boże, co to jest?
Trójkątem się takie, zaswiecił taki trójkąt gdzieś na półtora metra. To był trójkąt wiszący w powietrzu, trójkąt wyraźny jak księżyc, świetlisty. Tak dokładne, jakby linijką narysowane. Mnie to zaciekawiło, ale w ogóle sobie nie trawałam sprawy.
Ja mówię, Boże, czy oglądam do góry i na bok, i ja mówię, czy to ktoś ma taką latarkę? Ale trójkąty, sobie tak myślę. To jest niemożliwe. Jeszcze nie widziałam trójkąta, a zresztą latarka, to wie pan, jak świeci.
Ona nie wisi, tylko po prostu na ziemi świeci światło i się rozelega. Dopiero się później zorientowałam. No nic. Mnie to tak zaszczytawiło i obserwuję. Mąż spał, Bo jeszcze żył, spał i w ogóle zafascynowana byłam tym, co to jest i tak dalej.
No nic. I tak jeszcze na tej barierce opieram się, obserwując ten trójkąt i on znikł, ten trójkąt. I po zniknięciu tego trójkąta usłyszałam, jakby, takie, jakby tysiące oddechów, ale tak delikatnie, jakby coś się w powietrzu działo.
Coś, taki chaos było. Słychać chociaż było cichutko, ani samochodów, nie. Samochody nie jeździły, nic. No i tak patrzę, ja mówię, kurczę, co to jest? Co to się dzieje? Nie, ale nie zawarłam w sumie niczego sprawy, obserwuję dalej.
Za jakąś chwilę chyba, za minutę albo dwie, już nie pamiętam, otwiera się na moich oczach od środka trójkąt, który miał bok osiem metrów. Bardzo wielki trójkąt, świetlisty, taki jak księżyc, taki jasnożółty.
Bardzo świecił. Ja mówię, Bo... Normalnie, jakbym bywał gdzieś, nie wiem, żadnego strachu, nic nie miał. Obserwuję ten trójkąt, obserwuję, ja mówię, no coś wspaniałego, fascynacja, ja mówię, co to jest?
I on za jakiś czas się precyzyjnie zamykał, ten wielki trójkąt, Bo to był w tej, ja mówię teraz o tym następnym, który był bardzo duży. Ja mam balkon, pięć metrów ma, to on przekroczył. Praczał gdzieś poza balkon i on był od balkonu gdzieś jakieś półtora metra do dwóch metrów.
Nie blisko balkonu, tylko jakby wisiał w powietrzu, jakby wisiał po prostu. No i dalej obserwuję, no zjawisko nie stoi, ja sobie tak myślę, co to jest? Nic mi do głowy nie przechodziło, czy to duchy, czy nie duchy, czy to nic.
Po prostu to zjawisko mnie, no zawładnęło. I niech pan sobie wyobrazi. Patrzę jak to się dzieje. To się zamykało precyzyjnie, jakby komputerowo było narysowane. Wielki, z dokładnością rogi były tak wyostrzone, wszystko i się normalnie...
Aby było, aż mnie dreszcze przechodzą. Do środka się zamykało. Do środka, dziwnie, do środka. No i ja mówię, no kurczę, co to jest? No nic, dalej patrzę, nie wychodzę nic z tego balkonu, Bo dla mnie to jest ciekawostka nie z tej ziemi.
W ogóle byłam zszokowana, zachwycona tym, co się dzieje. No i to trwało parę razy, że się zamykało. I jak się zaczęło zamykać, to było cicho. I nawet list nie, listka nie było słychać. Cisza była, jakby w grobie,liftutko.
I cicho było. Cicho było. A ci ta cisza przerażała. Tak jakby wszystko dookoła zamarło, tak? Tak jakby to wszystko zamarło. I to przykalnie. Przy każdym, jak się zamykał, zamierało, no nic nie było. Cisza.
I jeszcze wie pan co, jak ja to opowiadam, to normalnie mnie dreszcze po plecach, aż mnie nogi się trzęsą. Ja to przeżyłam nie z tej dzień i mam cały czas to w głowie. I to było i to trwało dosyć długo.
Cały czas ten trójkąt się otwierał i zamykał. To było coś fascynującego. I potem już dochodziła pierwsza, już niech pan sobie wyobrazi. On się zamykał i otwierał. Co jakiś czas ja cały czas na balkonie stałam.
To było przed piecą chyba, też za pięć pieców. Godzinę trwało, jak ja to obserwowałam, z fascynacją. Bez rachu, bez jakiejś tam paniki, bez niczego. Ja potem mam taki leżaczek malutki na balkonie. Ja mówię, kurcze ja nie idę spać.
Ja mówię, ja sobie usiądę na tym leżaczku i dalej będę oglądała, Bo ja, no coś to jest coś i nie z tej ziemi. Ale w tym czasie... I po prostu nic mi nie przychodziło do głowy, co to mogło być. Nic, kompletnie nic.
No ja sobie na tym leżaczku usiądę, Bo to już trwało godzinę przeszło, jak obserwowałam to zamykanie tego trójkąta i otwieranie. Ja usiadłam sobie na tym małym leżaczku, to takie krzyżówkowe było, po prawej stronie balkonu.
Po prawnej, Bo to było po prawej stronie. A mówię, że balkon mam pięciometrowy i ja oglądam sobie. I faktycznie jeszcze akurat się zamykałem, jak się zamykał ten trójkąt. I w pewnym momencie w rogu, po lewej stronie balkonu, balkonu, koło po ręce widziałam jakąś dziwną postać.
Niech pan sobie wyobrazi. Nie widziałam głowy, widziałam oczyłowy, oczyłowia, oczyłowia. Tu oczy na dół. Tak jakby jakiś klock, tak jakby skurczony. Jakiś coś, jakiś ktoś, skurcz, coś tam stało. Kątem oka, Bo akurat się ten trójkąt zaświecił.
Boże, jak ja to zobaczyłam, jak ja uciekałam, to coś, Bo tak bym do rana oglądała. Jakiego ja pietra miałam w tej ziemi. Dążyłam tylko balkon szybko zamknąć. Tu się przez pokoj, Bo ja tam do drugiego pokoju, a na tym zakręcie się przewróciłam, Bo tak chciałam szybkość.
Tak uciekać z rozpędu. I dalej coś, nie wiem co się działo, Bo być może dalej jeszcze funkcjonował ten trójkąt. I co, co było, co, że to było w powietrzu, to nie był żaden tam talerz, żaden nic. To było po prostu światło idealnie w trójkącie, w trójkącie.
Idealnie równiutko każdy kąt był, jakby było narysowane przy linijce. To był, rozumiem, trójkąt taki... Trójkąt był równoramienny, wypełniony światłem, jeżeli dobrze zrozumiałem. No, ja wiem, ja wiem, że trójkąt to równoramienny.
I jedno ramię już później miało jakieś 8 metrów, to było strasznie duże. I on się zamykał. Tak gdzieś drugie piętro, mogło być gdzieś drugie, połowie drugiego piętra, tak to było. Ten 8-metrowy trójkąt, tak?
Tak, trójkąt, normalnie jak jest trójkąt. Trzy boki, a nie trójkąt. I każdy bok miał 8 metrów. A ten pierwszy, ten mniejszy, co ja myślałem, że to jest latarka, to gdzieś półtora metra miał. Ten pierwszy, ten mały, to był mały, pierwszy.
Ja już tak byłam w goglach, byłam wszystko. Ja mówię, ale ja sobie później, później, sama tak ze sobą skojarzyłam, że to widocznie były duchy, że ten, co na balkonie, to coś widziałam, że to jest duch, który mnie przepędzał, że ja im przeszkadzam, że duszę doczyszcza może ten trójkąt.
No, Bo ja... Taka jestem wierząca, ja wierzę w dusz, w zjawy, wszystko, ale na przykład o UFO, to ja dopiero przejrzałam na oczy, słuchając waszej cudownej audycji trzy miesiące temu. Jeżeli dobrze rozumiem, to ta postać znajdowała się jakby obok pani na balkonie, tak?
Nie, nie obok. To znaczy, że ja stałam na barierce i to było za barierką, za balkonem siedziało. Ta postać była jakby umieszczona w powietrzu za barierką, tak? Tak. Postać była jakby strasznie taka przykuta do barierki, barierka jest i ściana balkonowa.
To wróg, tak wróg, w rogu była. Wyraźnie widziałam, Bo akurat ten trójkąt się zaswiecił, a ten trójkąt był bardzo jasny, bardzo jasny. Jak księżyc, kolor księżyca miał takiego. Jasno-żółty, jaskrawo-jasno-żółty.
Jak się ten trójkąt zamykał, to było wszystko widać na dole, te drzewa małe, trawę, wszystko. To miało miejsce za balkonem, Bo ja stałam na barierkach i obserwowałam za balkonem. Gdzieś półtora metra od balkonu to wszystko siedziało, ten trójkąt się zaczynał.
A szczyt tego trójkąta to był... ze mną się zaczynał ten drugi trójkąt, Bo ten duży, tam na dole jak jest, nie? A szczyt tego to był dalej. To był tam... taki trójkąt po prostu był. Duży, wielki. Prawdziwy trójkąt, tak jak jest trójkąt.
Nie kółko żadne, nie koła jak tam niektórzy, czy jajowate, czy co widzą, nie. To był identycznie bardzo wyraźny, jakby dokładny, jak on się zamykał, do milimetra. Ja byłam właśnie zaskoczona, jak tak może się coś w powietrzu tak dokładnie zamykać.
I to bardzo dużego. Nie wiem, czy dobrze sobie to wyobraziłem, to tak wyglądało, to zamykanie, jakby taki właz się zamykał, tak stopniowo się pomniejszał, powiększał. To było coś niesamowitego. To zamykanie i otwieranie tak, to po prostu nie z tej ziemi, takiego czegoś jeszcze w życiu nie słyszałam, nic.
Słyszałam różne, zaczęłam się bardzo interesować, niedawno dopiero ufło. Od tej audycji pańskiej, od tych, co na tym rowerach jechali w tym lesie. To było przepiękne opowiadanie, to ten pan opowiadał, na roztoczu tam w Wilbelckim.
No i od tego zaczęłam i sobie poruszałam. I ja sobie porównałam, czy czasami to moje zjawisko, które ja nie widziałam, to nie były żadne duchy, a właśnie co widzę ufło związane. Bo ja byłam sceptyczna do ufło.
Ja tak raczej nie interesowałam, Bo ja nie wierzyłam tak specjalnie w ufło. A te trójkąty skądś nadleciały? Czy one tak jakby pojawiły się same z siebie, bez niczego? Nie, po wietrzu, nic, nikąd, właśnie mówię, nic nie nadleciało.
One się utworzyły na moich oczach. Czy pan sobie wyobraził, że one się utworzyły na moich oczach? Nie. Na moich oczach się utworzył ten pierwszy, mały, nic stąd, nic obok. Ja dlatego myślałam, że ktoś latarką świeci najpierw, jak ten mały się zaświecił.
Nic stąd, nic obok, jakby ktoś z nieba. Ja patrzyłam, ale w ogóle w głowie mi nie przyszło, że to mogło być ufo, czy coś. Absolutnie, jakieś zjawisko widzę, coś, nie z tych ziem jest jeszcze raz w życiu.
Bardzo ciekawe, jak pan opowie. Jeszcze nie czytałam i nie słyszałam nigdzie. Bo potem zaczęłam cię bardzo interesować ufo. Po pańskiej audycji, po tym, co tam ludzie wypowiadają, zaczęłam szperać w internecie wszystko naprawdę.
I sobie skojarzyłam właśnie tą sprawę. Tą sprawę, którą ja widziałam, ja to przeżywam, ja to mam w głowie, do końca życia będę miał. Bo to jest coś niesamowitego. Że jednak coś jest. A byłam tak sceptyczna.
Do ufo. No w tej chwili nie, Bo teraz widzę, że teraz już się otworzyło wszystko, nie? Już można już teraz dyskutować wszystko. Kiedyś, że tam się śmieli z tego. Rozumiem, że ten... Pierwszemu temu trójkątowi, temu małemu, towarzyszył taki jakby odgłos, jak to pani opisała.
Tysiąc oddechów, coś takiego jakby szło, prawda? A temu drugiemu... Ja w powietrzu to słyszałam. Ja w powietrzu. Jakby była masa, jakiś chaos w powietrzu. Jakiś tłum. Ale to był... To po prostu... To nie było taka cisza, jak później się te trójkąty zaczęły otwierać.
Grobowa cisza. No nic. Nic. To było tak jakby jakiś chaos w powietrzu. Tak jakby jakieś oddechy. Tysiące oddechów. Oddechów. Takich lepszych oddechów było. Tysiące. Rozumiem, że obserwacji tego drugiego, tego większego trójkąta...
To musiało trwać gdzieś tak, powiedzmy, około godziny. To przez cały czas towarzyszyła mu ta grobowa cisza, tak? Nic tam się nie poruszało, nie było nic słychać? Te oddechy słyszałam raz. Raz takie naprawdę.
A później grobowa cisza. I to jest dziwne, że tu jest droga. Tam mam tą drogę osiedlową, z którą mam widok z balkonu. Żaden samochód nie jechał. Nic. To jakby ktoś z góry zabronił albo inną trasę. Ktoś by kierunkował albo co.
Nikogo nie widział. Nikogo, nikogo nie było. Tak jakby już zamarło. Cisza jest tej ziemi. A mogłam męża budzić, ale mąż chory, tabletki na sen. A zresztą, ja panu powiem, to było bardzo ciekawe, że mnie tak jakby było nadane mieć spokój i mnie te głosy ściągnęły, te takie, co nie było.
Co nikogo nie było. Tak jakby ktoś rozmawiał. Mnie ktoś ściągnęło na balkon. Tak jakby... Mnie osobiście to ściągnęło. Mnie osobiście. Nigdy... W głowie mi nie było nic, żeby tam wołać. Ja się w ogóle tego nie bałam.
Nic. Dla mnie to była każda sekunda ciekawa, jak ja to obserwuję. Ja po prostu nawet nie mogłam się ruszyć. Tak mnie to wciągnęło. Tak mnie to trzymało. Tak jakby jeszcze jakaś siła mi to kazała tu patrzeć, Bo to niby on jest tutaj, żebym ja to widziała.
A jak te głosy brzmiały? To były takie jakieś głośne głosy, które dałoby się... Takie lekkie szepty. Tak ja bym dlatego sobie skojarzałam z duchami. Jakby było tysiące tego. Dużo takich lekkich szeptów.
Ale to nie tylko koło ucha. Tak jakby w całości. Całe wokół. Aż tam daleko. Jakby było ich pełno. Takie ja miałam w głowie skojarzenie. To mi tak dawało do myślenia, dlaczego taki chaos. Jakby było ich bardzo dużo.
Tych głosów. Tych takich głosów. I za chwilę grobowa cisza. No to było naprawdę, że mnie to spotkało. To ja jestem szczęśliwa z tego, jak pan opowie. Bo niektórzy, którzy się tym interesują, by chcieli takie coś zobaczyć.
No chcieliby zobaczyć, a jakby zobaczyli, to by to różny wpływ na nich mogło mieć. Pani komandant, ja tam jestem taka wierząca w przepowiedni, jak jakiegoś tego i tak dalej. Pod tym względem duchy, nie duchy.
To wszystko jak to bierze. I mi się to wydaje, że po prostu, dlaczego ja byłam tutaj, kotu dawałam jedzenie, wsypywałam. I dlaczego ja te głosy, dlaczego mnie ściągnęli na balkon. Bo ja tylko z powodu tych głosów, że słyszałam, że tam jakaś młodzież, czy coś jakieś, jakieś śmiechy były i tak dalej.
I od razu z automatu poszłam na balkon zobaczyć. Nie było nikogo. Żadnej młodzieży. Nic wspólnie nie słyszałam. Żadnych głosów tej młodzieży. Nic. Bo czasami tak jest, wie pan, jakieś osiedle duże, ale tam jest taka trawa, ładne placy, koń z biednego balkonu, drzewa.
Tam młodzież nie raz siedziała kiedyś. Ale tu nie było nikogo. I mnie to ściągnęli. Ja jeszcze całej karny kotu nie przysłałam. A nie wiem, właśnie po tym się zastanawiam. Reakcja kota. W ogóle ani telefonu.
Mnie nic nie przyszło do głowy, żeby wziąć. Żeby coś wziąć i tak absolutnie. Mnie ukierunkowało, tylko to, żeby patrzeć, obserwować i nic więcej. Jak usiadłam na tym krzesełku, tak mnie ktoś tam przepędził.
Już za długo przeszkadzam chyba. I nie wiem. Bo pani się, to z tego wynika, że pani się bardziej jakby, no skupiła na wzrokowym i słuchowym, zarejestrowaniu jak najwięcej szczegółów, prawda? Tak. Bo ja w ogóle jestem bardzo, ja pamięć mam tak, jakby to było wczoraj.
Wszystko w detalach mam. I to, ja to od lat, jak to mówię, Bo niektórzy nie wierzą w durnym, to ja w ogóle tego nawet nie mówię ludziom, Bo się wyśmieją, powiedzą, że objęta baba. Ludziom takim, którzy interesują, że jeszcze coś jest ponad nami, że jeszcze coś jest, istnieje między nami.
Żyje coś jeszcze. I tak dalej. Mhm. A czy próbowała się pani dowiedzieć, czy ktoś może z sąsiadów tamtej nocy coś wiedział, bądź słyszał? Pytałam się sąsiadki na pierwszym piętrze, ale to jest sąsiadka, którą znam też od 40 lat, Bo mieszkam tutaj w Gliwicach 40 lat, Bo w ogóle z północy pochodzę.
I ja się pytałam, czy widziałaś, że się coś świeciło u ciebie w balkonie. Ona mieszka po drugiej stronie. Nie, nie w tym pionie, co ja, tylko ten pion następny. Ona mówi, nie, ona wpała, ona nic nie widziała.
A zresztą to jest człowiek, co w nic nie wierzy. I w ogóle nawet ja jej tam dużo nie mówiłam, co bym nie wyśmiała. Człowiek, który w ogóle nic nie wierzy. A jednak, ja jednak wierzyłam, dlatego mnie to interesowało to.
Bo ja sobie skojarzałam, że to są najpierw duchy. Duchy, że doczyszcza, Bo tam kiedyś czytałam, kominy są jakieś tam, cud, nie, cuda i tego. Ja sobie tak całe lata, przez tyle lat, od 2017 roku, nie, 17 lipcem, cały czas kojarzałam, że to były duchy.
Aż do chwili, jak zaczęłam słuchać waszą audycję, że to nie duchy, to było jeszcze całkowite, inne zjawisko. Bo duch by się pokazał i uciekł, a nie cały tutaj, to cały repertuar był prawdziwy. No widzieć trójkąt, wielki trójkąt, który się zamyka precyzyjnie i otwiera później.
I ta cisza grobowa, i te sumy, co były tam takie, takie niby głosy, niby oddech, niby coś. To było niesamowite. I wyraźny taki i świetlisty, jak księżyc, jak normalnie księżyc to był. I trójkąt. Przede wszystkim trójkąt, co jak ja słuchałam tej waszej audycji, tam różnie widzieli kule, ala jajo, ala to, ala tamto.
Ale nikt jeszcze nie widział trójkąta. A dla mnie ten trójkąt był bardzo ciekawy, że to był trójkąt. No jest trochę, trochę jest takich relacji w obserwacjach trójkątów. No tylko, że to są zwykle trójkąty czarne, na tle czarnego nieba, takie dwuwidoczne.
Nie. To był świetlisty i to był ten trójkąt w pozycji leżącej. Nie stojącej, tylko w leżącej. Nie takie trójkąty, jakie narysowałam, tylko początek, jak to się nazywa. On był w pozycji leżącej z balkonu.
Ja widziałam go w pozycji leżącej. Nie żeby trójkąt stojący w powietrzu. Nie. Tylko w leżącej. Rozumiemy pan o co chodzi. My widzimy dwie trójkąty. Ja widziałam, i co za mnie widziałam, że tam na niebie był trójkąt, ale on był w pozycji, że my widzimy go w pozycji stojącej.
Nawet na niebie. Jak ten czarny trójkąt. A to był trójkąt, jakby ten trójkąt był położony. Jak widziałam do balkonu. Tak jakby położyć trójkąt na stole. Coś tego typu. Tak właśnie. To jakby położyć trójkąt na stole.
Wielki, na 8 metrów jeden bok. Tak to wyglądało. Właśnie. Tak jakby położyć, zrobić sobie wyciąć trójkąt i położyć na stół. No to musiał dosyć mocno chyba oświetlać otoczenie, prawda? Skoro był taki... Tak, Bo już w nocy spali i nikt nie widział.
A może tylko mnie było dane to widzieć. Nie wiem. Ja już sama zgłupiałam. Pytałam się sąsiadki z pierwszego piętra. Ja nie wiem, czy ona by widziała. Trzeba było widać, jak on wisiał w powietrzu. On wisiał w powietrzu, ten trójkąt.
On leżał w powietrzu, jak to już teraz powiem. Nie, żeby było jaśniej. W powietrzu. Po prostu w powietrzu. Jak on się zamknął, był zamknięty, to ja widziałam normalnie ziemię, trawę, te takie drzewka małe, wszystko.
I potem się znowu otwierał. Wielki, czy niech pan sobie wyobrazi, 8 metrów, wielki leżący trójkąt, świetlisty, świetlisty. A tutaj jeszcze mam takie pytanie o tą postać. Pani może zarejestrowała jakieś szczegóły jej wyglądu?
Czy to była tylko taka widoczna sylwetka? To było ułamek sekundy. Wie pani, ja byłam rozluźniona, ja nie byłam spięta, ja się nie bałam. Ja byłam zaciekawiona, zafascynowana tym zjawiskiem. To jeżeli ja bym była na przykład spanikowana, to ja bym mogła sobie coś wyobrazić, nie tej paniki, tego trawu.
Ale ja siedziałam na luzie. Dla mnie to było, no coś fascynującego zobaczyć. Takie zjawisko, które się na moich oczach otwiera i zamyka. I tylko kątem oka to zauważałam. To mniej więcej było. To było do barierek, może jakieś 10 cm od barierek, wyższe.
I było ubrane... Znaczy mi się wydawało, że to jest jakieś takie czaro-brązowe, tak szpetnie. To jakby jakieś borki, jakby dwa takie... Nie, że jaka taka postać jak normalna, normalnego człowieka. Nie, to było tak jakby skulone do rogu balkonu, do tych barierek.
Do tych ścianek. Jakby skulone. Ale dosyć potężne. Nie chude, jak te ludziki są czaraczki. Dosyć takie masywne. Coś takiego grubszego i większego. A kolor może miał podobnych do tych czaraczków. Właśnie taki szaro, jakiś wypowiały, zielonkawy taki.
No szpetnie to wyglądało. Tak jakby jakiś potworek albo coś. Z buzi nie widziałam. Nic. Ja tylko zdążyłam zauważyć. Tu o trzy dół, cały dół. O Jezus Maryi. Coś to to było. No coś okropnego. Ja panu podbawmy.
Normalnie aż się nie trzęsie. Serio to przypomnę. I od tej pory jak zaczęłam teraz oglądać te UFO i wasze radio słuchać. Teraz zamykam balkon i się boję. Teraz dopiero. Jakże to rzeczywiście nie jest. Rzeczywiście ludzie widzą takie coś.
Takie, takie ten. Ja normalnie się tego boję. Ale było bardzo. Bardzo ciekawe. Bo warto to zobaczyć. Bo rzadko kto może tak na własne oczy takie coś widzieć. Jeszcze to mam takie pytanie o tą istotę. Bo czy ta istota była taka całkowicie fizyczna?
Ona była nieprześwitująca, że to tak ujmę? To była fizyczna. To był taki jakby potworek. Potwór. Gdzieś jakiś miał może, Bo ja wiem, metr czterdzieści, metr trzydzieści. Jakoś tak, taki skulony był. Coś było.
Tak jakby, taki jakby skulony. On jakby nie chciał, żeby twarzy widzieć i tak dalej. Takie coś było. Ojej, no to było takie coś. Tego się bałam. Tak bym oglądała do rana ten trójkąt. To mnie przepędziło z balkonu.
Może przeszkadzałam w czymś im. Nie wiem, co w ogóle ten trójkąt. Po co on był? Dlaczego? Co oni? Ktoś musiał kierować ten trójkąt. No, zobaczenie postaci na dodatek dosłownie parę metrów od siebie, no to rzeczywiście musiało strach duży wywołać.
Ale wie pan, strasznie. I teraz to się, ale chodzi o to, że ja nie wierzyłam. Ja myślałam, że to duch, że to szef duchów chyba mnie przestraszył, że ja tu przeszkadzam im siedząc, nie? Na balkonie. Tak sobie cały czas to myślałam.
A do ów, o co ja tak specjalnie nie interesowałam się ów. Nie, ja bardziej takie duchowe sprawy, nie? Jestem tak, tym się interesowałam zawsze, Bo to jest... Nieraz widziałam, nieraz to czułam nawet, nie?
I tak dalej, i tak dalej, nie? No ale później miałam, potem wszystkim, później, tak sobie teraz kojarzę, dopiero po latach to wszystko, że być może się coś później ze mną działo. Po tym właśnie, co ja widziałam na tym balkonie.
Kiedyś mi się telefon na pół rozdzielił. Na pół rozdzielił, znaczy nie ułamał mnie czy co, tylko, tylko programy na pół. I pierwsza połowa to były jakieś stare gazety, cały czas widziałam. W telefonie.
A druga połowa jakieś, na telefonie, na ekranie, mówię o ekranie. Druga połowa jakieś niestworzone zdjęcia, rzeczy nie z tej ziemi. I tu się ze mną coś potem tak gdzieś działo. Jakoś, nie wiem, czy to był związek z tym, czy... Bo jestem, jestem chora na serce.
Tam mam rozrusznik też, i tak dalej. Nie wiem, czy tego... Inne rzeczy się ze mną działo. Tylko ja sobie dopiero później skojarzyłam, czy to nie miało do czynienia. Właśnie z tym, może jak to było naświetlone tym, że no nie wiem, co to było za trójką.
Potem miałam takie osobiste, takie całkowicie, nie wiem, inne jakieś wydarzenia. Tylko ja sobie to kojarzę. Ja mam jeszcze, przepraszam, że tak mówię osobiście. Mam jeszcze te senty w żyłach. I mi się jeden z sent przekrył i zarósł.
I też miałem bardzo poważne... Zawsze, nie? W klinice, nie? Wysiągali mi tego senta z żyły. To było coś okropnego. I ja sobie myślałam, może to coś mam niedokrwienie, może coś w mózgu. Że później się ze mną coś działo.
Ze mną osobiście. Nie będę opowiadać to jeszcze innym razem. Tylko nie wiem, czy to jest powiązane z tym, co widziałam. Naprawdę bardzo ciekawe, co widziałam, czy jak. Coś się ze mną działo. Nie wiem, czy mnie tu promieniowali, czy co to było.
Nie wiem. Bo rozumiem, że jakichś takich dziwnych zdarzeń wcześniej, przed tym zdarzeniem z tym UFO trójkątnym, nie było. Choram. Po zawale jestem. Ale to normalnie każdy chory człowiek, nie? Swoje leczenie ma, leki ma i tak dalej i tak dalej.
Funkcjonowałam cały czas. Pracował w troje dzieci. Przecież wykształcone dzieci. I tego także. Dopiero po tym zdarzeniu. Ale jeszcze nie jestem tak 100% pewna, czy to właśnie ten trójkąt nie miał jakiś wpływ na to, co się potem czasami ze mną zdarzało.
W tej chwili już jakby się to uspokoiło. Ale to trwało bardzo długo. Właśnie ten telefon mi zaskoczył. Ten ekran, że się rozdzielił na pół. W nocy. Pół do drugiej nocy. A jeszcze go trzymałam w ręku, Bo nie mogłam zacnąć.
Telefon mi jeszcze... ekran mi się przepołowił na pół. I pierwszą część, górną widziałam. Tak palcem patrzyłam. Co to kurcze? Jakieś tam gazety stare widzę i tak dalej. A druga część była też inna. Zaczął piszczeć i wyłączyłam.
Ale nic z niczym nie kojarzyłam. Myślałam może, że nie wiem, jakieś coś tego. Ale wie pan, potem człowiek sobie wszystko bierze do głowy, nie? No tak. Wszystko ma trójkąta. A to mogło z tym telefonem, to mogło być coś, jakiś błąd systemu w telefonie, prawda?
Bo tam różne... to jest taki mały komputer w zasadzie. Ale to tylko teraz mi tak przeszło do głowy. Bo ja tak cały czas soplotnę, że to były duchy i koniec. Ten trójkąt to sobie... ja jeszcze trójkąt tam gdzieś czytałam, że to z duchami związane, że to, że tamto i tak dalej.
I cały czas to właśnie myślałam. Ale ja mówię UFO też, nie? Bo UFO to przecież to jest ów. Ale też ludzie widzieli te takie okrągłe kule i tak dalej. I tak samo niby. Te w powietrzu były, nie? Nie było tam nic... żadnej takiego talerza ani nic.
Też w powietrzu były, potem znikały. Ale to było... co chwilę się pokazywał i zamykał ten trójkąt. I to bardzo duży świetlisty. Rzeczywiście, dosyć mocne zdarzenie. Gdyby... dziwi, że jakby z tego co zrozumiałem, nikt z sąsiadów nie zgłaszał jakby podobnego zdarzenia, prawda?
Nikt... nic pani nie słyszała? Nie. A ja nawet nie rozmawiałam. On był na... tak jak mówiłam, na drugim... połowie drugiego piętra. I... a tych z drugiego piętra nie byli, Bo byli na wczasach w tym czasie.
Nie było w domu, Bo byli na wczasach w tym czasie. A to było już w nocy. Pierwsza godzina. To ludzie śpią. Jak pan by zobaczył, to 11 w nocy też zgaszone światła mają. A ja byłam zawsze takim nocnym Markiem.
Ja sobie lubiłam właśnie na YouTubie o zjawiskach różnych, o duchach oglądać. Kedys, nie? No, ale potem też inny... bardzo... historią się interesuję. Wszystkim się zresztą interesuję. Ja też się tak zastanawiam, czy ta postać... Bo pani widziała jakby od szyi w dół coś tego typu, tak?
Ja tylko... Bo to był ułamek sekundy. Ja uciekałam tam, gdzie pieprz roci. Ja rozpędy nie potrafiłam nawet zrobić, nie? Pan tego... z tego strachu, z automatu. Tu sobie siedzę spokojnie, zaciekawię się, no tak mi się podoba.
A tu raptem widzę kogoś, prątem oka w nocy, pierwsza godzina. Na balkonie tuż przy mnie niedaleko. Przecież to było można szału dostać. I zasłonięte żeluzje to ja miałam przez dwa tygodnie. Mnie się tak wydaje, że to mógłby być taki jakby... albo taki spektakl przygotowany tylko dla pani, dla jednego świadka, albo pani coś przypadkiem zauważyła, jakiś błąd się pojawił u nich po stronie tego, cokolwiek to było, że pani była w stanie zobaczyć jakby to.
Ja przepraszam bardzo, ale ja bym tak nie sugerowała. Ja byłam celowo słabiona tymi głosami, niby że ktoś jest na trawie siedzi. Słyszałam dokładnie te głosy, że ktoś... tak jak nie raz młodzież siedziała kiedyś, nie zawsze i tak dalej.
Przez to wyszłam, żeby zobaczyć kto tam siedzi na trawie, nie na dole, proszę bardzo. Często młodzież z osiedla tam siedziała, ale nie było nikogo, kompletnie, cicha była grobowa. No a tutaj w tego typu zdarzeniach wszystkie opcje można właściwie brać pod uwagę.
Ma pan świętą rację, wszystkie opcje. Tylko ja tak mówię według mnie, nie, według mnie. Tak sobie tak do głowy całkwiłam, że mogło tam to być, ale nie musiał, ale nie musiał. A jeszcze powiedziałam na drugie i mężowi, nie, że mi się zdarzyło takie coś i widziałam, nie, a on mi tylko tyle powiedział, żebyś Ty widziała, żebym ja ci powiedział, co ja widziałam, Bo ja jestem taka straszliwa.
Ja się też boję, co ja widziałam na balkonie, jak kiedyś wieczorem siedziałam w nocach o 10. Kto będzie w życiu na balkonie stanęła. Jeszcze tak mnie mąż powiedział, jak żył. Ale co? Nie chciał powiedzieć, nic.
Umarł i nic i nie dowiedziałam, co on widział. No szkoda, że tak zabrał taką ciekawą tajemnicę ze sobą do grobu. Nie, Bo on powiedział, że jest, ja jestem tkwiwa bardzo, Bo on wiedział, że jestem, że się interesuję, że po prostu, Bo już nie z duchami, czy już mnie tam kiedyś... Ale to już jest inny temat, to tam nie będę o duchach teraz mówić.
To było, ten trójkon był bardzo poważny, bardzo poważnie się wszystko działo. Duchy też są poważne, Bo ja tam wierzę i już nie ratam tego, ale ja już tak się nie boję duchów, kiedy się bałam. O Jezus, odpukać, żeby nie przyszli po mnie.
I to mnie tak nurtowało, żeby przekazać, dopóki jeszcze żyję, żeby ktoś jeszcze wiedział, się dowiedział, że takie coś jeszcze może... Każdy człowiek spotkać, komu jest dane zobaczyć. No naprawdę, naprawdę dobrze, że się dozwoniłam, Bo ja już jestem też wiekowa i chora i tak dalej.
I dobrze, że jeszcze zdążyłam się z wami podzielić, z moim kochanym radiem, o którym wszystkim mówię, informuję, żeby słuchali, kto się interesuje takimi sprawami. To chyba to przypadkowe rozłączenie się.
Takie to jest znak, żeby przejść do tej drugiej historii. A ta druga będzie krótka bardzo. To było tam, siedziałam na balkonie, ale to było w 2022 roku, już po śmierci męża. To, co teraz powiem, ale to będzie krótkie.
Wstałam, nie jak teraz będę opowiadał, Bo to było właśnie z kuchni, z drugiej strony balkonu. Od schodu mam okna z kuchni. I przyszłam z balkonu. Bo już to było... Nie wiem, jaki to był miesiąc, ale było ciepło na balkonie.
Było ciepło. I tak, że słońce zaszło. Zaszło słońce, nie? Było po zachodzie słońca. Przyszłam do kuchni, jeszcze świateł nie zapala, Bo była taka jasno-szarówka. Szaro było na dworze, nie? Też niebo czyste, przejrzyste, ani jednej nie było chmury.
Nic. I tak stanęłam koło okna. Okno mam na kierunek wschód, nie na wschód. Balkon mam na zachód, że widzę o każdej pożarówce zachód słońca od balkonu, nie? To mam tam przestrzeń taką. A to, co teraz opowiadam, to jest okno na wschód.
I tak przypadkowo, całkowicie spojrzałam w niebo. Stojąc, nie? W kuchni. Spojrzałam w niebo. Przyuważyłam bardzo wysoko, bardzo wysoko. To było już ucho na 100%. Tak zasuwało szybko, nieziemsko. A widziałam to dzięki jeszcze promieniom gdzieś za gór, tych gdzieś słonecznych.
Bo to jeszcze promienie słoneczne oświetlało, dlatego gołym oknem by nikt nie przyuważył. Akurat trafiłam na taką porę, że tu była niby szarówka, a jeszcze gdzieś... To było tak wysoko, strasznie. To nie tak, jak samoloty najwyżej latają.
To było nad ziemią, to było gdzieś w przestrzeni. To było coś niesamowitego. Dlatego słońce jeszcze to złapało i oświetlało słońce. To, co mówię, ten obiekt, to był według mnie obiekt. To tak zasuwał szybko, no nie z tej ziemi, prostą linią.
Tak samo, jakby linijką tego. W środku, w niebie. Bardzo, Bo to było widać przecież bardzo długo. Chociaż zasuwał nie z tej ziemi. Stanął tu jakiś czas, stanęło to. I z automatu leciało tak szybko na wschód.
Jezus, ja mówię, co to jest? Żeby jeszcze nigdy nie widziałam, żeby tak szybko coś pędziło. I szybko ze wschodu, ja mówię, stanął. Leciało na zachód. Po prostu zrobiło to literę T. Dużą T. To była niesamowita prędkość.
I się cofnęło, tutaj cofnęło się ode mnie z zachodu. I wleciało z automatu do punktu wyjścia. I tak zasuwało, wie pan. Nie ma na ziemi, żeby coś tak szybko latało w powietrzu. Nie ma, nie ma. To tak jakby kulka ping-pongowa, taka wielkość była.
Ja to widziałam, Bo to było bardzo wysoko. To było w głębi. To nie tak jakby... Bo ja widzę tutaj samoloty, jakie jeżdżą, ten nawet najwyżej nieba. Wszystko widzę, mam cały horyzont. To nie żaden samolot.
To było gdzieś przed świecie. To było za ziemią, jeszcze wyżej. Bo tylko ja to widziałam dzięki promieniom słonecznym. Że się odbijały promienie słoneczne. Ale to był efekt tak samo, nie z tej ziemi. Zrobiło dużą literę T.
Dużą T z tym daczkiem takim, wie pan. I się cofnęło do punktu wyjścia. I zasuwało tak szybko z powrotem na północ. No takie zdecydowanie, takie manewry zdecydowanie niemożliwe do wykonania przez ludzki wynalazek.
Bo mówię panu, ja tutaj mam piękne widoki. Ja tu widzę całe niebo, różne samoloty i tak dalej. Jeszcze takiego czegoś w życiu nie widziałam. A ta szybkość, ta prędkość, to nie z tego świata. Nie ma u nas na kuli ziemskiej tak rozwiniętej techniki, jak ja to widziałam.
Nie ma. To było strasznie wysoko. Bo ja tylko, tylko dzięki promieniom słonecznym. Jeszcze gdzieś tam za gór. Które uchwyciły dlatego, że bardzo wysoko to coś było. Ja to mówię na sto procent, że to usło.
Bardzo wysoko to było. I dlatego jeszcze promienie to chwyciły. Promienie słoneczne. Bo bez promieni słonecznych. W życiu by nikt gołym oknem tego nie zobaczył. W życiu. I to było naprawdę też widok super.
Ja to widziałam, a przecież tu mam tylko małe okno w kuchni. Ja to bardzo widziałam, dlatego, że to było bardzo wysoko. I to długo widziałam. Bardzo wysoko i oświetlało jeszcze promienie słoneczne. Naprawdę to był efekt niesamowicie precyzyjny.
Tam nie było skrętu, jak leciał z północy. On z północy leciał. Tu gdzieś się zatrzymał na końcu mojego okna w kuchni. Tu się zatrzymał. Nie wiem czy się zatrzymał. Bo ja tak sobie skojarzyłam. Jakby stał w miejscu.
Ja to obserwuję. I on stoi w miejscu. A on widocznie już zasuwał na wschód. Bez żadnych zakrętów. Bez nic. Tak jakby z automatu. Zrobił taką literę T. Z kątami takimi super prostymi i tak dalej. Nie jak tak samoloty zakręcają.
Gdzieś się wynurzają gdzieś. Bo to mamy kulę tutaj ziemską. Tak najpierw gdzieś tam z dołu. Potem do góry i tak dalej. Nie. Linia prosta. Tak samo jak będę rejestrowana linijką wszystko. Prosta. Nic nie.
Tak jak samolot. Wie pan jak to samochód. Samolot. No wiadomo, wiadomo. Samolot to żeby skręcić musi jednak łuk zrobić się. Tak szczęśliwa, że widziałam UFO. Bo według mnie to było 100% UFO. To leciało jak strzała.
Ale to jeszcze szybciej niż strzała. Tak szybko, że mi jest trudno właśnie powiedzieć. Nie ma takiego czegoś u nas jeszcze. Nikt nie wymyślił, żeby taką prędkość odnosić. Szanowni Państwo. Jakkolwiek mało wiogodnie by to nie brzmiało.
To już wszystko w dzisiejszym odcinku mówią świadkowie. Jeśli dobrze policzyłem. W tej dzisiejszej wyjątkowej audycji. Pojawiły się opisy co najmniej 50 zdarzeń związanych z UFO. Jedne bardziej spektakularne.
Inne mniej. Myślę jednak, że ta audycja uzmysłowiła wielu z Państwa. Jak bardzo różnorodny charakter mogą mieć bliskie spotkania. I inne zdarzenia z UFO na pierwszym planie. Zachęcam do dzielenia się w komentarzach swoimi spostrzeżeniami.
I opiniami na temat zaprezentowanych dziś historii. Apeluję oczywiście o zachowanie kultury i wzajemnego szacunku. Gdyż zależy mi na utrzymaniu tak dla Państwa. Jak też dla moich rozmówców. Bezpiecznej przestrzeni do swobodnego wygadania się i wymiany poglądów.
Kolejna audycja ukaże się za czas jakiś. Do tego czasu polecam Państwa uwadze lekturę najnowszego numeru Niestanego Świata. W którym oprócz niezwykle interesujących publikacji o tematyce paranormalnej, ezoterycznej oraz ufologicznej.
Znajdziecie również stałe rubryki Dotknięcie Niestanego oraz Kontakt Nietelepatyczny. W których ludzie tacy jak Wy. Dzielą się z redakcją czasopisma swoimi relacjami o spotkaniach z nieznanym. Oraz z postrzeżeniami na wiele tematów.
Zapraszam również do zajrzenia na kanał czasopisma. Gdzie od jakiegoś czasu ukazują się dźwiękowe wersje wybranych relacji z bogatego archiwum Niestanego Świata. Warto również odwiedzić i zasubskrybować kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie.
Oraz Marka Żelkowskiego Wehikum Wyobraźni. Gdzie również znajdziecie całą masę wartości. Pod względem poznawczym materiałów. Nie tylko o tematyce ufologicznej. A dzisiaj dziękuję już za uwagę. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Życzę Państwu spokojnej nocy. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium .pl. Oraz na naszych profilach społecznościowych.
Tych z Państwa. Którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć. Zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny 32 746 0008. 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. www.paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skype'ie nikt nie dyżurował. Istnieje możliwość wysłania SMS'a lub nagrania wiadomości głosowej.
Bardzo prosimy o sprecyzowanie w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru na który mamy odzwonić.
Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowy indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w której sądycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radiomałpa-paranormalium.
pl radiomałpa-paranormalium.pl Można również skorzystać z zakładki kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość.
www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wyjdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl Nieograniczone przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko.
Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium. Pełny archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3-ek czekają na ciebie.
Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce podcasty.
Na www.paranormalium.pl Podobało się? Subskrybuj Nas aby być na bieżąco!