Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty. Strasznie intensywne, potężne niebieskie światła. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez...
No, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światłów. Jakoś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża, strzelaj!
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium i zapraszam do spędzenia najbliższej nieco ponad godziny z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie.
Mówią świadkowie to bezpieczna internetowa przestrzeń dla świadków trudno wytłumaczalnych zdarzeń, którzy pragną zrzucić z siebie ciężar i podzielić się swoimi historiami z innymi całkowicie anonimowo.
Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Cały czas czekam oczywiście na Państwa relacje. Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium znajdziecie w opisie tej audycji oraz na stronie www.paranormalium.pl w zakładce kontakt.
Do dzisiejszej audycji warto zaopatrzyć się w słuchawki lub włączyć sobie napisy jeśli słuchacie na YouTube, gdyż dwoje moich rozmówców... ...prosiło o zmianę barwy głosu. A dzisiejszy odcinek wypełnią w całości relacje o spotkaniach z różnego rodzaju, że tak to ujmę, paranormalnymi, nieproszonymi gośćmi.
Wśród nich będą dominować tak zwani bedroom visitors, czyli sypialniani goście, ale pojawią się również opisy innego rodzaju odwiecin, nie tylko zresztą w mieszkaniach świadków. Na dobry początek proponuję, abyśmy wysłuchali historii o tym, jak jedna z naszych słuchaczek...
...dwukrotnie doświadczyła dziwnych odwiedzin w swoim własnym mieszkaniu. To jest taka relacja właściwie o rzeczach, które dotykają mnie od dawna, różne zjawiska paranormalne. Natomiast dzisiaj chciałabym się skupić na zrelacjonowaniu tych, które wywarły na mnie najsilniejsze wrażenie, i to pod względem takim emocjonalnym, mentalnym, są to też chyba to znaczne, i mają związek stricte z ludzami pozaziemskimi, jak domniemuję. I może rozpocznę od spotkania, które miało miejsce w roku 2010.
Wstyd był upalny, lato, późny wieczór, między godziną 22 a 23. Znajdowałam się wtedy w moim domu, w pokoju, leżałam na katapie, byłam zatopiona we własnych myślach i w pewnym momencie poczułam czyjąś obecność.
To sprowokowało mnie do otwarcia oczu i wówczas postrzegłam stojącą grupę mężczyzn. Było to o tyle dziwne, że stali na białych kaflach, które znajdowały się powyżej mojej podłogi. Ja to czynił takim białym światłem, to światło obejmowało wyłącznie ich i miało kształt stożka, czyli rozszerzało się ku dołowi, natomiast swoje źródło miało w suficie takie, że z tego uspój świtu gdzieś tam wypływało ku dołowi. Wyglądali młodo, o urodzie nordyckiej, jasna cera, białe włosy, ostrzeżone krótko.
Wiel włosów wskazywałaby wręcz na albinizm. Wszyscy mieli na sobie uniformę w kolorze biało-szarym, wyglądały one wręcz jak mundury oficerskie, taką stójką. Byli identyczni, jednak gdyby sklonowani. Zwrócił również moją uwagę ich intensywny kolor oczu, taki bardzo jasny błękit. Przez cały ten czas takim przenikliwym wzrokiem się we mnie spatrywali. W pewnym momencie przeszła mi do głowy taka myśl, że oni chyba przylecieli po mnie, że chcą mnie zabrać. Nie ukrywam, że w tym momencie tak poczułam się poważnie.
Zaniepokojona tą myślą. I kiedy ten lęk taki mój zaczął się nasilać, oni zniknęli. Pomyślałam, że wlecieli do pokoju przez okno. Była to trochę chyba absurdalna, taki absurdalny koncept z mojej strony.
Trudno, żeby wlecieli przez okno, skoro było nad nimi światło, tak? Jakby oni z tego światła wyszli. Też tak sądzę, aczkolwiek taka myśl, to znaczy, wiem, to była bardzo trudna sytuacja. Której absolutnie nie mogłam się wyobrazić. Której absolutnie się nie spodziewałam.
Rzadko kto by się spodziewał takiej manifestacji. W związku z powyższym nie wiem skąd ta myśl przeszła mi do głowy. Tym bardziej, że między mną a nimi nie było żadnego telepatycznego, żadnego innego kontaktu oprócz tego wzrokowego. Takiego bardzo, bardzo intensywnego. Okno faktycznie tam było uchylone.
Ja to okno przymknęłam. Poczułam się jakoś tak bezpieczniej. To właściwie, to była taka pierwsza, pierwsza sytuacja. I nic więcej się nie wydarzyło. Oprócz tego, że no byłam w tym wszystkim no bardzo zdziwiona, zaskoczona. I dopiero później okazało się, że to chyba miało jakiś tam sens, znaczy sens, może nie do końca sens. Ponieważ miała związek z drugą taką specyficzną sytuacją. Która znowu miała miejsce przed 2018. Gdzieś też, też latem.
Tylko, że w dzień. I wyglądało to w ten sposób. Że niespecyficznie. I tak zdziwanie pojawiła się przede mną postać. Która zaczęła się tak sukcesywnie materializować. Ona się tak nie zamanifestowała od razu.
W pełnym kształcie, w pełnej okazałości. Natomiast stawała się coraz bardziej większa. Oraz taka wyrazista. Była cała biała. No więc w pewnym sensie przypominała klasyczną zjawę. Natomiast ta istota zaczęła się ze mną komunikować telepatycznie. Ale jeszcze może wrócę do jej wyglądu. Bo ona była bardzo wysoka.
Myślę, że ona miała przeszło 2 metry wzrostu. Od dziwa na głowie była sutona korona. Miała długie włosy. Pierścień lub pierścienie na palcu. Tego dokładnie nie pamiętam. Nie był w średnim wieku. Ale rysy miała stosunkowo młodej osoby.
Poinformowała mnie, że przekaże mi jakieś dane, informacje na temat wyglądu. I struktury. Władzy na pewnej planecie. I właściwie dalej. Można to nazwać jakąś podróżą. Możliwe, że mentalną. Aczkolwiek ja nie jestem do końca pewna, czy ja byłam fizycznie tutaj na miejscu. Czy ja po prostu tam byłam fizycznie. Nie jest to dla mnie... Ja po prostu weszłam całkowicie w to, co się zaczęło gdzieś tam wydarzać. I pierwszy obraz to było takie pomieszczenie, w którym za owalnym stołem siedziało 7 mężczyzn. Bardzo podobne do tego, z którymi się tutaj zmanifestował.
Natomiast oni się nieco różnili. I to właśnie ci mężczyźni podejmowali decyzję na tej planecie. W ich rękach spoczywała najwyższa władza. I to taki pierwszy, że tak powiem, najazd. Taki pierwszy wgląd, o ten sposób to nazwę. Po czym nastąpiła nagle zmiana miejsca. Zobaczyłam z lotu ptaka, zobaczyłam plaże. Widziałam trochę plaży, trochę oceanów. Na oceanie znajdowały się saki morskie, podobne do ziemskich, aczkolwiek trochę inaczej wyglądały, jakby były większe. Aczkolwiek były piękne. Po plaży biegały dzieci. Poczułam, że też ja byłam wśród tych dzieci razem z moim kolegą, którego znałam w tym teraz akcie. I to było w naturalnym życiu. Natomiast on już nie żyje, więc nawet nie mogłam się z nim podzielić tym, co mnie spotkało. To dzieci, taka była spora gromada. I one były bardzo pilnie strzeżone, jak widziałam, tych strażników.
To najprawdopodobniej były kobiety, ale nie mam pewności. Zwracam uwagę, że to były kobiety z tego względu, że później, gdy się przeniosę jeszcze w inne miejsce, to tam byli tylko i wyłącznie mężczyźni.
Były tak pilnie strzeżone te dzieci ze względu na to, że one były, że były przeznaczone do wykonywania jakichś zadań specjalnych. I od dzieciństwa były do tego przyuczane. Miały cały czas jakieś tam intensywne szkolenie. No i to znowu było takie urwanie i przeniesienie w inne miejsca, bardziej w głąb tej planety, gdzie była niezwykła roślinność, bardzo bujna, bardzo intensywne kolory, liście były bardzo duże, nieco egzotyczne. To znowu też przypominało w jakiś sposób Ziemię, aczkolwiek, nieco się różniło od tego, co tutaj widzimy na Ziemi. Może było bardziej egzotyczne, tylko to też do końca nie były takie egzotyczne rośliny, jak tutaj spotykamy na Ziemi.
Trudno mi jest nawet ująć w słowach tą różnicę. W każdym razie pięknie to wyglądało, tak się niemalże istrzyło. Wśród tej zieleni, na takiej kolanie stały domy ze szkłami, to jest w Żeromskim. Okrągłe. One wszystkie były okrągłe. Było kilka tych domów. W tych domach mieszkały istoty, nie powiem istoty humanoidalne, bo oni wyglądali jak ludzie. Przekazano mi taką informację, że to jest, że oni, ta struktura ich władzy polega, znaczy struktura władzy, hierarchia wyglądała w ten sposób, że na szczycie właśnie byli ci tzw.
rada starszych, bo to też miałam taką informację, że to jest tzw. rada starszych. Później byli naukowcy i później ci robotnicy. Najwięcej było tam tych robotników. Oni mieszkali w takich pokojach, bardzo skromnie, estetycznie urządzonych. I wiemy, że w każdym razie ci robotnicy byli, no wręcz identyczni z tymi, którzy mnie odwiedzili kilka lat temu. Oni niemalże wyglądali tak samo.
I wszyscy, jak rado do niej, też byli sklonowani, ponieważ niczym się nie wiedzieli. Byli też tam, były tam bardzo rozległe laboratoria. W tych laboratoriach były takie szklane kadzie. W kadziach był płyn, a jakieś istoty humanoidalne, może również ludzie, były zanurzone w tym płynie. Było tam mnóstwo naukowców i ci naukowcy, jak gdyby oni już nie byli klonami, oni różnie wyglądali. Ale wyglądali jak ludzie. Wszyscy robotnicy funkcjonowali tak samo, jak tam, jak murówki.
Znaczy oni porozmawiali się wszyscy telepatycznie, natomiast oni musieli być bezwzględni, bezsłuszni. Powiem tak, wykonywali wszystkie polecenia niemalże jak roboty. W ten sposób to wyglądało. Naukowcy zdawało się, że raczej są, no w sumie wolnymi i nawet szanowanymi, szanowanymi ludźmi. Ta wizja tych kadzi mnie się skojarzyła. Wie pani z czym? Z nowym wspaniałym światem Aldiusa Huxleya.
Nie czytałam. Praktycznie ja tym co panu opowiedziałam, to praktycznie jeśli chodzi o moje kontakty z powietrzną owcą, cywilizacją, to są tylko te dwa zdarzenia. Tak naprawdę nie wiem czemu to służyło. W pewnym momencie się zakończyło. Od tamtej pory, no nic spektakularnego się nie wydarzyło.
Nie wiem na ile to co ja mówię jest w jakikolwiek sposób interesujące. Natomiast męczyła mnie taka myśl, żeby po prostu podzielić się tym z Państwem. O tym już kilku dobrych raz. Tak nabrzmiała we mnie, że zdecydowałam się na ten krok. Myślę, że to chyba wszystko co chciałam przynajmniej na ten moment przekazać, bo jak wcześniej wspomniałam, w województwie dużo się takich sytuacji wydarza, związanych z różnymi takimi niewyjaśnionymi zdarzeniami.
Rozumiem, że to wszystko się jakby działo na jawie, tak? Chodzi o to czy to działo się na jawie, czy może w takiej coś pomiędzy snem a jawą, tak? To pierwsze zdarzenie w stu procentach działo się na jawie.
Ja absolutnie nie spałam. Natomiast to drugie zdarzenie, ta manifestacja tej istoty, która się pojawiła, ona absolutnie... Ja wyszłam, powiem tak, ja wyszłam do kuchni i ona nagle zaczęła mi się tutaj materializować po prostu w kuchni.
Więc ja byłam zupełnie, całkowicie, że tak powiem, w pełni władzy i sił umysłowych, zupełnie przytomna. Natomiast gdy ona już zaczęła, to ja nie spałam. Ja nie wiem w jakim stanie się znajdowałam. Trudno mi jest to wyjaśnić, ale myślę, że wyszłam z coś, z czego w pewnym sensie byłam uczestnikiem. Nie wiem czy ja tam fizycznie byłam. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Tym bardziej to już też minęło 5 lat bodajże od tej sytuacji. Ja sobie niestety tego nie zapisałam, bo tam było więcej. Nie było więcej. Nie było więcej. Nie było więcej. Nie było więcej. Nie było więcej. Tam było więcej informacji, natomiast zupełnie je zgubiłam gdzieś tam, jeśli chodzi o pamięć.
Gdzieś mi wyleciały z pamięci, więc nie jestem w stanie sobie zupełnie tego przypomnieć. Ja nie mam zadań, jakby ktoś mi to wykazował. No ale gdzieś tam czas niestety powoduje utratę pewnych danych. Więc absolutnie nie spałam. Wtedy, wtedy leżałam na kanapie, też nie spałam. Więc no to, to nie były sny, a podejrzewam, że nie tam, o tutaj. Nie, bo tutaj jakby ten stan między jawą a snem to jest taki, taki stan, gdzie różne rzeczy potrafią się jakby materializować same z siebie, tak? Natomiast jeżeli pani mówi, że tutaj była pani całkowicie jakby rozbudzona, no to, to chyba wyklucza tę sferę senną. No zdecydowanie wyklucza, no. Jak na razie jestem w stanie odróżnić, że tak powiem, sen od jawy, tak? Więc no tutaj absolutnie żadnym wypadkiem nie spałam. W jakim ja stanie znajdowałam się chodząc po tej planecie?
Nie wiem. Bo to, jak gdyby straciłam kontakt z rzeczywistością cała, weszłam, nie wiem, możliwe, że to była totalnie podróż mentalna. Nie wiem, nie jestem w stanie tego, tego, tego wyjaśnić. Nie rozumiem do końca, w jakim ja stanie się znajdowałam.
Znaczy, w każdym razie wchodząc w ten stan byłam jak najbardziej świadoma wszystkiego, co się po prostu u mnie dzieje i nie spałam. Rozumiem. Czy ma pani może jakąś interpretację dotyczącą tych zdarzeń? Bo to dosyć takie zaskakujące te zdarzenia były, tak?
Musiało to panią zaskoczyć. Pewnie pani się zastanawiała potem, co to może oznaczać, czy to może mieć jakiś związek, nie wiem, z zainteresowaniami. Ja do pewnego momentu nie interesowałam się tymi zdarzeniami.
Natomiast jako młoda dziewczyna przez wiele lat zdarzały mi się takie sytuacje, no bo nie codziennie, ale bardzo często, że w momencie, kiedy szłam spać, zamykałam oczy, jeszcze byłam zupełnie świadoma, to w momencie, kiedy zamykałam oczy, widziałam gady, które są w postaci, mamy taką humanoidealną, tak? No to dla mnie może nie było straszne, ale było bardzo męczące i nieprzyjemne i zupełnie nie wiedziałam, z czym mam do czynienia. To trwało przez kilka lat z różną intensywnością. Ja po prostu je widziałam, po prostu je widziałam. Nic się nie działo. Ja tutaj, one stały tak, jakby były na portrecie, tak? Nie przedstawiane gdzieś tam zdjęcia, nie bardziej portrety. No jeszcze to było po, Jezu, 30 czy przeszło 30 lat spet, więc no w internecie niełatwo było tak znaleźć informacji na ten temat. Natomiast dopiero zrozumiałam, co widziałam w momencie, kiedy kupiłam sobie książkę Davida Ica i zobaczyłam rysunki w tej książce. Mówię, okej, no wiem już teraz, z czym miałam do czynienia. Ja mam wierząco takie pewne podejrzenia, ale powiem tak, chyba na razie nie chciałabym się tym dzielić tak zupełnie już, już, już otwarcie.
Powiem tak na jest to, to co nawet teraz Panu powiedziałam, to co Pani zrelakcjonowałam. Dla mnie są to sytuacje bardzo, bardzo osobiste i wie o tych sprawach bardzo mało osób. No nie opowiadam o tym zbyt, zbyt często. Nie wiem, co mnie skłoniło, żeby po prostu do Państwa zadzwonić i opowiedzieć o tym. Jakaś taka natarczywa myśl, ale jakaś taka przyczyna.
No może taka po prostu narastająca potrzeba wyrzucenia tego w końcu z siebie, żeby wysłuchał tego, najlepiej, żeby wysłuchał tego ktoś, kto jakby, powiedzmy, może nie siedzi jakoś mocno w tych tematach, ale jakoś tam popularyzuje to, tak? I może komuś przekazać, jakimś badaczom. Możliwe, możliwe, że też ma padać. I chyba też z tego względu, żeby to ujrzało, że tak powiem, to jest coś, co jest światłodzielne i że może jeśli ktoś kiedyś też miał, w pewnym razie przeżył takie sytuacje, to żeby może też wiedział, że nie jest samotny na tym świecie.
Teraz przenosimy się do Wrocławia, gdzie w roku 1999 młody mężczyzna w wieku licealnym doświadczył bliskiego spotkania z osobliwą, cienistą postacią, która była w jego szpitalu. Z Wrocławia do pana dzwonię. No i mam taką historię.
W końcu właśnie sobie słuchałem, mówią świadkowie, z 16 października audycji i tak stwierdziłem, że podzielę się z panem swoją historią, bo mam dosyć zbieżną historię. No, mam 38 lat teraz, no jestem już dorosłym człowiekiem.
Natomiast sprawa się wydarzyła, jak byłem w liceum, w pierwszej albo w drugiej klasie. No nie jestem w stanie teraz powiedzieć. Mieszkałem z rodzicami i obudziłem się w środku nocy i stała nade mną postać.
Nie byłem się w stanie ruszyć, nie byłem w stanie zrobić nic. Ta postać się rozpłynęła, przeleciała przeze mnie i doznałem szczęku ścisku, wcisnęło mnie w poduszkę. Telepało mnie tak, nie wiem ile, no chwilę na pewno.
No, po czym wybiegłem z pokoju i powiedziałem rodzicom, że już tam nie będę spał dzisiaj w tym pokoju. I pamiętam to do dziś, no i to mocne doznanie, że tak to powiem. A czy pan miał jakieś odczucia wyraźnie wobec tej istoty?
Tak. Ja byłem sparaliżowany strachem chyba. Chyba strachem, bo generalnie nie widziałem twarzy, to nie miało oczu. To był zarys postaci czarnej. No i tak jak się obudziłem, to mnie posadziło, w sensie, że usiadłem na łóżku.
Nie byłem w stanie nic zrobić poza tym. Patrzyłem się na to chwilę, po czym to się rozpłynęło, taka kurczę, jakby to powiedzieć, no taki wilek się zrobił i przeleciał przeze mnie. No i tak jak to przeze mnie przeleciało, tak w okolicy splotu, to mnie wcisnęło z powrotem w poduszkę, no i zaczęło mnie telek.
To miałem takie jedno zdarzenie, a drugie zdarzenie to, nie wiem, wyśle panu film nawet, bo mam CCTV z domu. To mam filmy, ja jeszcze w poprzednim mieszkaniu, jak z żoną śpimy i coś lata nam po domu. Znaczy lata, no orbik lata i pies normalnie za nim patrzy.
Obserwuję go, to coś przelatuje przez ściany, to coś... No ale to sobie po pokoju. No ale to sobie po pokoju, a mój pies po prostu obserwuje to. I mam taki filmik, mogę panu wysłać, to tylko prosiłbym tam, żeby tego może publicznie nie pokazywać, ale panu wyślę tak, żeby sobie pan tam zobaczył.
Oczywiście. Takie zjawisko. No podejrzewam, że nikt by chyba nie chciał, żeby pół internetu widziało, jak ktoś śpi z żoną, prawda? No, no to takie nagranie z pokoju, nie, bo ja kiedyś założyłem generalnie kamerę, żeby patrzeć, co mój pies robi, jak mnie nie ma w domu.
No a potem też zauważyłem... No a potem też jakoś to tak działało, że została ona tam na noc i jakoś róg wykrywało i taka właśnie dziwna rzecz mi się nagrała. No, to mogę panu to wysłać. Rozumiem, że ta pierwsza istota, ta z tej pierwszej historii przypominała z wyglądu, sądząc po panu opisie, coś typu zakapturzona istota znana jakby z innych też tego typu historii.
Tak, taka cienista postać dokładnie. Dokładnie. Czy ona była zakapturzona? Zakapturzona? Tego ja nie wiem. Ona była rozmyta generalnie, no to był zarys postaci, że... Powiem jakby, jakby to ująć... No kurczę, ciemna materia unosząca się, troszkę przeźroczysta.
I troszkę jak dym, ale no też nie dym, no nie jestem w stanie tego zwizualizować inaczej, no. No tak to pamiętam. To mam jeszcze takie pytanie, czy doszło do jakiejś formy może komunikacji z tą istotą, jakaś wymiana myśli, gesty, coś tego typu?
Nic. Nie, nic, nic. Jedyne co, no to przeleciało to przeze mnie, no. A czy w momencie ukazania się bądź przelecenia tej istoty przez pana, doznał pan jakichś, nie wiem, odczuć fizycznych? Poza oczywiście tym wciśnięciem z powrotem w łóżko.
Nie, nie, nie, absolutnie nie. Żadnych odczuć fizycznych innych nie było. No szczękościsk, o, szczękościsk. To też pamiętam. No i wciśnięcie w podłóżkę, no i telepanko. No nie wiem, czy to była reakcja ze strachu, czy... nie mam pojęcia, no.
No w każdym razie obudziłem się w środku nocy, to stało nade mną. Generalnie otworzyło mi to chyba samo oczy. Obudziło mnie w jakiś sposób. Popatrzyło się chwilę na mnie, przeleciało przeze mnie i nigdy w życiu więcej tego nie widziałem.
Rozumiem, że żaden dźwięk temu też nie towarzyszył. Była całkowita cisza, całkowita jakby ciemność, tak? Całkowita cisza, ciemność może nie całkowita, bo mieszkam we Wrocławiu i to jednak ta poświata. Jest, kiedyś jeszcze mieszkaliśmy koło Poltegoru, teraz nie ma tego budynku, ale mieszkaliśmy na 10 piętrze i na nim był taki zielony napis Poltegor i on świecił na całą tą, więc zawsze w pokoju miałem troszeczkę światła.
No, także generalnie no w pokoju jak otworzyłem oczy, no to nie była całkowita ciemność, tylko normalnie widziałem swój pokój, wszystko ten... no światło się odbijało, że tak powiem, nie? Dobrze, tutaj już nie mam więcej pytań odnośnie tej obserwacji.
Pan jest z Wrocławia, z tego co pamiętam, to może ja bym to... Jego rozmowę podesłał Damianowitrali z Legnicy. Nie wiem, czy pan kojarzy takiego ufologa? Ja słucham państwa audycji, tak, tak, debat słucham, audycji słucham, natomiast no zacząłem się tym późno interesować i późno odkryłem, że ludzie mają i podobne historie jak ja, bo jak opowiedziałem to rodzicom, no to usłyszałem, że mam prawie nie palić wtedy, nie?
No bo zdarzało mi się, byłem w okresie liceum, zdarzało mi się, natomiast ja uważam, że to do dzisiaj nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje. No takie okazjonalne palenie, takie okazjonalne palenie, nie jakieś nałogowe, to chyba nie jest w stanie tak mocno jeszcze zmienić percepcji, żeby człowiek wiedział coś, czego nie ma, prawda?
No też mi się tak wydaje, natomiast też nie było podczas jakiegoś palenia ani nic, no to byłem normalnie w domu, normalnie poszedłem spać, no i wydarzyło mi się takie coś, tak? Więc tutaj możemy mówić o trzeźwym stanie całkowicie, nie?
Tak. Relację, której przed chwilą wysłuchaliśmy, mój rozmówca przekazał mi w 2022 roku. Tę relację można w zasadzie zakwalifikować do kategorii spotkań z tak zwanymi ludźmi cienia. Już teraz mogę Państwu zdradzić, że któryś z kolejnych odcinków wypełnią w całości historię o spotkaniach z takimi właśnie cienistymi istotami.
Teraz natomiast wysłuchamy obszernego fragmentu rozmowy ze słuchaczem z Warszawy, który kiedyś już gościł w naszej audycji, bowiem podzielił się z nami między innymi swoimi obserwacjami niezidentyfikowanych obiektów latających.
Dziś natomiast poznamy opis zdarzenia z 2012 roku, które wywarło na niego na tyle mocny wpływ, że dla uspokojenia nerwów musiał wziąć urlop w pracy. Posłuchajmy. No i jakoś tak, był, przejdźmy do meritum, tak?
Tak, 2000 chyba bodajże to był dwunasty rok. Marzec, na 100% marzec. Wtedy pracowałem jakoś w eee... w Polsce, przedstawiciel Polski eee... No i tak, 2012 rok, leżę sobie w łóżku i nagle pstryk palcami jakby obudziłem i czuję tak, obudziłem się o kilka sekund za wcześnie.
O kilka chwil za wcześnie. To jest takie pstryk, otworzone oczy. Jak ja zawsze się budziłem, no chwilę, tak, zanim otworzę oczy, zanim się przeciągnę, zanim ten... Ja lubię późno wstawać, tak? Około 10 lubię wstawać rano.
Nie lubię tak jakoś tłusta rano, tak? Dla mnie, znaczy też tak wstaję czasami, ale bardziej to jest 10 rano, bardziej to jest taki mój eee... No taki, taki, taki właśnie początek dnia, tak? No i to było tak, taki pstryk za wcześnie o kilka sekund. Takie poczucie we mnie.
I na lewym boku leżałem wtedy. To było otworzenie, nagłe otworzenie oczu. Iii to było takie uczucie o-o. Coś jest nie tak jak zawsze, tak? Takie podświadomie uczucie. Iii to było wybicie ze snu, takie o 180 stopni, tak?
Eee, nagle odwracam się na plecy, patrzę i jest kobieta. Stoi kobieta, normalnie tak realna jak, no nie wiem, jak, no, jak każdy człowiek. I to było takie uczucie o-o. Coś jest nie tak jak zawsze, tak? Takie podświadomie uczucie.
I to było takie uczucie o-o. Coś jest nie tak jak, no nie wiem, jak, no, jak każdy człowiek, którego na, na kogo patrzymy, eee, teraz w tym momencie. I tak. I to było takie pstryk i otwarte oczy. Eee, przewracam się na plecy. Widzę tą kobietę, bo to była kobieta.
Nie więcej na niebiesko ubrana, takie błękitne, no, można to porównać do błękitych niby szat, ale to nie były takie jakieś, jakieś tam takie... To było takie dziwne okrycie, tak? Niebieskie takie jakby. Eee, i tak. I w tym momencie, eee, doznałem tego małego południa.
Bo ja słyszałem tam parę, parę, słuchałem o paru, właśnie parę relacji, tak? Paraliż senny i, i, eee, coś takiego. Tylko to nie był paraliż senny, ponieważ, no, ja na miliard procent nie spałem wtedy, tak? Bo to było przebudzenie.
To było normalne. Ja w, eee, zanim to, eee, zobaczyłem tą ją, tak? Bo ja nie wiem, nie wiem do końca co to było, tak? Bo to był, no, piękna kobieta, eee, i spojrzała się mi prosto w oczy, tak? Eee, ja się spojrzałem.
Eee, w nią. I ja wtedy mieszkałem, eee, w, w domu. Nie, nie sam, tak? No i chciałem, eee, uderzyć w ścianę do spółlokatorki. Eee, uderzyć w ścianę, bo ja miałem swój pokój, spółlokatorka swój, eee, w, po prostu, tam, w, w innym pokoju, tak?
I ona tam była. I ja, nie wiem, odruchowo chciałem, po prostu, nie wiem, wołać pomoc, eee, no, najprędzej, no, chyba tak, no, tak samo, no, no, chyba raczej pomóc. Chciałem, że, nie wiem, żeby, żeby zawołać, żeby, żeby, żeby, eee, po prostu, nie wiem, jakoś, eee, no, nie wiem, żeby ktoś może, ktoś w jakiś sposób, ale nie mogłem się ruszyć.
Nie mogłem uderzyć ani w ścianę, ani nie mogłem krzyknąć. I ta, eee, no, piękna kobieta, tak? Piękna istota, nie wiem, eee, w tym momencie, po prostu, tylko i wyłącznie był jeden jej gest. Palec na usta. Ciii! Coś takiego takiego.
Ciii! Coś takiego takiego. Ciii! Coś takiego takiego. Tylko, że bez żadnego dźwięku, bez niczego, tylko palec na usta. Ja mrugnąłem, otworzyłem oczy. Koniec. Nie ma tego. To dosłownie trwało ułamek sekundy. To nie to, teraz opowiadam, to, to może to tak brzmi, jakby to trwało, nie wiem, parę sekund, tak? Albo nawet dłużej.
To była dosłownie ułamek sekundy. Tak jakby to było po prostu jedno mrugnięcie okiem. Eee, odwrócenie się, eee, wizy... istota realna, jak, no, wszystko, co, co nas teraz otacza, tak? Jak realna, jak, jak, jak, jak...
No wszystko, tak? Eee, mrugnięcie okiem, czyli ten, ten krzyk wewnątrz, który nie jest w stanie, jestem w stanie wydobyć go z gardła. Eee, ten prób... próbowanie uderzyć w ścianę kilka razy, żeby się po prostu, żeby ktoś do mnie przyszedł, żeby, nie wiem, jakoś mnie wyzwolił z tego.
Bo to był szok, tak? Teraz to ja się, ja się cieszę, że to przeżyłem, tak? Bo to dla mnie to po prostu jest wtedy tak jakby stuprocentowo wiem teraz, że te wszystkie relacje i w ogóle... że nie wszystkie, no wiadomo, ale przynajmniej jeden procent, jeżeli jest prawdziwe, to jest wszystko prawdziwe, tak?
No i dla mnie to jest po prostu szok, był... fajnie, że mogę to o tym powiedzieć. Byłem u księdza, rozmawiałem z nim o tym. Eee, jeden przyjaciel, który jest bardzo wierzący, powiedział, że może to być demon, który przybrał po prostu rysy.
Ktoś tam powiedział, że mogła to być Maryja, ale ja ten symbol tego palca na ustach, to nie wiem, czy to, żebym był cicho, nie wiem, czy to, czy to... Eee, nie wiem, o co tu chodziło, to fajnie, to fajnie.
No to tak, tak, tak to trochę wyglądało jakby ta istota celowo, pana, że, że tak powiem, uciszyła, czy uspokoiła na czas, żeby mogła się spokojnie zdematerializować, zniknąć. A może, no, no to, to ciekawe, to, to, to też. I ja wtedy przez cały dzień, ja tak, ja się wtedy, powiem, co się dalej, stale stało, nie? Bo tak, była dalej sytuacja, że ja tego dnia, nie tylko tego dnia, bo ja byłem ogólnie...
Eee... Przez kilka dni, tygodni, ja, no, nie byłem sobą, tak? To było tak, tego dnia, co się stało? Ja siedziałem, leżałem i tak, ja się nie odzywałem nic, kompletnie. Ja byłem tak w szoku, jakbym ja zobaczył, nie wiem, no, jakbym zobaczył na własne oczy, nie wiem, morderstwo albo coś. Byłem tak po prostu stłamszony.
Jak ja jestem rozgadany na co dzień z każdym, hej, siema, co tam, dzień dobry, o, witam panią, jak pięknie pani dzisiaj wygląda i tak dalej. Jak z każdym rozmawiam i zamieniam, no, nawet nie dwa słowa, ale nawet z dziesięć, no, to tego dnia, to ja byłem, puf, koniec. Wycieńczony z każdej, w ogóle, że nie z energii, to nie byłem wycieńczony, tylko byłem taki, jakby, no, zmiażdżony od zewnątrz, od wewnątrz też, tak? Po prostu i tak.
Ja zjadłem wtedy, pamiętam dokładnie, mleko, płatki i do pracy wziąłem sobie, co ja tam wziąłem? Eee... Do pracy to już nie pamiętam, co ja tam wziąłem. Jakąś kanapkę chyba tylko, tak? I ja zrezygnowałem z tej pracy. Ja powiedziałem, znaczy zrezygnowałem nie ogólnie na zawsze, tylko zrezygnowałem tego dnia. Powiedziałem, ja się nie nadaję dzisiaj.
Menadżerowi powiedziałem, spoko, dziękuję, dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj jakoś tam nie będę rozmawiał tam z ludźmi, bo to tam, to mówię, bo to była praca, która polegała na rozmowie z ludźmi. I w ogóle tego dnia, no, to była, no, to było takie, no, mi...
To byłem tak w szoku, że w ogóle, no, nie byłem w stanie w ogóle rozmawiać z ludźmi, zero. Eee... I ja pojechałem do tej pracy. W tramwaju był taki, dla mnie takie było patrzenie tylko w jeden punkt. I tak, co się stało, tak? Do, tam, już nie będę o niecenzuralnych słów mówił, tak, używał, tak?
Co się do pip stało, tak? Co jest, wie... I to, i takie w ogóle, z jednej strony to była radość. Bo ja się ucieszyłem, że... Ja się ucieszyłem, że w końcu ja mam na 100% dowód. Na to, że tak. Bo ja jestem pewny, ale na te 99,9, czy 99,9, tak?
Eee... Jestem pewny. Eee... Ale tutaj to jest na 100%. Procent plus jeszcze jakiś tam, nie wiem, jeden procent, tak? Że jest w końcu. To jest tak jakby złoty medal, tak? Ale z drugiej strony to był szok taki...
Ojejku, no nie wiem jak to nazwać, że to wewnętrzny. Że, nie wiem, coś... Z drugiej strony później. Miałem myśli takie, że... Nie wiem, na pewno nie jestem jakimś tam wyjątkowym, wyjątkowy, bo jest 7 miliardów ludzi, tak?
I, i, i wiadome, że no są ludzie, którzy, których częściej na przykład, nie wiem, nawiedzają, tak? No nocni tam goście, prawda? Na przykład pokoleniowo, prawda? DNA się, nie wiem, porywają i tak dalej, i tak dalej.
Ja nie miałem nigdy czasu, że... Ja nie miałem nigdy czegoś takiego, nie miałem żadnych, nie wiem, snów związanych z obcymi... No są ludzie z bardziej albo mniej rozwiniętą percepcją. Ci z bardziej rozwiniętą percepcją, bardziej spostrzegawczy pewnie, bardziej zauważają tego typu rzeczy.
Właśnie, no to to jest super powiedziane. Tak, tak, tak, tak, tak. No właśnie o tę sensytywność, tak? To coś takiego jest. Sensytywność, jak to tak... No tak, mają na przykład osoby, takie dusze artystyczne.
Na przykład malarze, obserwatorzy. No to ja zawsze pisałem teksty. Tak, no to ja pisałem teksty zawsze. Od małego to już pisałem wiersze, teksty, różne, różne, różne właśnie... No hip-hopowe też, tak? Kiedyś tam nagrywałem coś, tam za mało lata, takie jako hobby.
Nawet koncerty mieliśmy, no nieważne. Ale to było dawno temu, tak? Później już poszedłem w stronę bardziej kasa, kasa, kasa i troszeczkę to mnie troszeczkę... No... No nie do końca okej, bo to się trochę kłóciło z moją tą... Ale też to lubiłem, tak? Bo to miałem kontakt z ludźmi cały dzień praktycznie i fajnie, ale ogólnie artystyczne rzeczy to do tej pory kocham.
No ale to jakieś pytania, coś związane z tym. Ja mogę zapytać, jak pan sądzi, jak to wygląda, czy nie wiem, czy dla pana to jest paraliż senny tylko i przebudzenie, bo... No paraliż senny to chyba nie jest...
No paraliż senny to chyba nie jest, skoro pan już był wybudzony w tym czasie. No właśnie, druga akcja, ja próbowałem racjonalnie na to patrzeć i powiedzieć tak, a może ja po prostu śniąc, że się obudziłem za wcześnie, to był nadal sen, ale to jest niemożliwe, bo ja normalnie już nie spałem, to było pstryk, otwarte oczy, szeroko jak pięciosłotówki, szeroko.
I na tym boku, na lewym boku miałem okno w pokoju. Okno w pokoju. Okno w pokoju. Tam gdzie nogi, tak? No i po prostu był taki mały przesmyk, dwa metry, no metr dosłownie, no nawet mniejszy, mniej niż metr od łóżka do balkonu.
Te drzwi się otwierały od balkonu tak, że jak na oścież nawet ich nie można było otworzyć, bo po prostu zahaczały delikatnie o łóżko i jak się wychodziło na balkon, to po prostu nadał radę, nie było problemu, ale delikatnie one się nie uchylały do końca, tak?
No to było dosłownie no mniej niż metr, mi się wydaje, do tego. I w tym przesmyku ta istota właśnie stała przy nogach, no to tak. Nie widziałem ich, widziałem ją dosłownie od łóżka wzwyż. Miała nogi, miała ręce, czy rąk, nie widziałem jako rąk, tylko po prostu to była taka szata.
Ale widział pan ten gest jakby, tak? Tak, tak, tak, to było, to było, tak. Tylko ta jedna właśnie, takie te falec do ust i psss, nie ma tego, tak? I to tylko tak, no. A ta istota sprawiała wrażenie fizyczne i nie było czegoś takiego, że zanim było coś...
Fizyczne, całkowicie nic, nie było tak, żeby nie była, żeby nie, żeby była przezroczysta albo coś, nie, nie, nie, nie, nie, to było fizyczne. Ja to miałem kiedyś taką historię, dawno, dawno temu. To było pierwsze skojarzenie, to było coś takiego, tak?
Że ja miałem historię taką, że... Ja miałem historię taką, że ja na imprezy techno lubiłem chodzić, po prostu dawno temu, jako nastolatek. No i w pewnym momencie babcia mnie... Ja wszedłem z imprezy, miałem, nie wiem, 17 lat, 18, 17 nawet chyba, nawet, z imprezy i ja się zaspałem do szkoły.
I babcia razem z tam, z taką panią mnie budziły, bo przyszła koleżanka do babci jakoś tam i mnie budziły. I ja mówię, wstawaj, wstawaj, a to była... Bo ja po imprezach w poniedziałek miałem iść do szkoły, a ja cały weekend imprezowałem, można powiedzieć tak.
No i wtedy jakoś tak nie mogłem wstać, no, do szkoły po prostu, tak? No i mnie budziły. Dawid, Dawid, wstawaj, wstawaj, wstawaj. I ja nagle otworzyłem wtedy oczy i spojrzałem tak, po lewej stronie babcia, po prawej stronie ta pani.
I jak ja wtedy się wydarłem w niebogłosy, jak, nie wiem, jak, jak... Łaaaaa! Coś takiego, tak? Krzyknąłem, no, przestraszyłem się, tak? Nagle takiej opcji. No i tutaj miałem podobną sytuację, taki szok doznany, tak?
Że nagle otwieram oczy i tu nagle ten... A dodam, że żadnych imprez, broń Boże, jak chodziłem do pracy, żadnych imprez nie miałem. Żadnego alkoholu, broń Boże, nie piłem, tak? No jedyne, no to wiadomo, papierosy tam sobie paliłem, tak?
Więc tutaj... Tutaj, no, totalna akcja taka, ale podobne miałem, podobne... Ten szok taki, że nagle, ni stąd, ni zowąd ktoś mnie budzi... Znaczy, obudzi, no to mnie nikt nie obudził, tylko ja się sam obudziłem, ale ten nagle spojrzenie, zobaczenie kogoś obtego w moim azylu.
O to chodzi. Że to jest mój azyl, do mojego pokoju nikt nie wchodził. Nie zaproszony oczywiście, tak? Bo jeżeli, nie wiem, miałem ochotę przyjaciela, żeby przyszedł, no to... On był. Jeżeli miałem swoją ukochaną lub przyjaciółkę jakąś, tak?
Która miała być u mnie w pokoju, no to ona była, no i wiadomo, że mi się jej nie przestraszył. A w tym momencie, kiedy ja zobaczyłem tą obcą kobietę, koleżankę babci w tamtym momencie, tak? To był nagle taki ogromny szok, to był zaburzenie bezpieczeństwa.
Bo to jest mój pokój, mój, nie wiem, jakiś tam azyl. I tutaj nagle ktoś nieproszony jest. Ktoś nieproszony jest po prostu nade mną, nad moim łóżkiem. I ja po prostu, ja byłem jednakiem całe życie, tak?
No jeszcze można powiedzieć, że wchodził przez balkon. A, no to tutaj druga opcja. Bo tutaj, bo ja mówię właśnie teraz o tej pierwszej sytuacji, co babci, koleżanka przyszła po prostu do domu i mnie budziła, tak?
A tutaj właśnie, tak. A tutaj, dlatego właśnie to też było zaburzenie tego właśnie jego, tego bezpieczeństwa. I ja dodam jeszcze, jestem jednakiem. Ja nie mam siostry w domu. Ja mam przyrodnią siostrę, tak?
Ale z nią nie mieszkałem w jednym mieszkaniu, tak? I dlatego, dlatego ten, ten, te bezpieczeństwo, ja jakoś tak, bo zawsze sam byłem w pokoju. O, o to chodzi. I nagle jak ktoś mi się pojawia, ni stąd, ni zowąd w pokoju, no to, no to, no to, jeżeli to nie jest moja rodzina, tak?
Jeżeli jakoś nie jest ktoś bliski. No to jakoś tak, jakoś się nie komuś nie podoba. Ja się komfortowo czuję, tak? Jakoś tak narusza moją prywatność. No i to było to też, tak? Że, że, że właśnie, jeszcze przez balkon.
Ale to mi się wydaje, że to nie było wejście przez balkon. Balkon był zamknięty. Mi się wydaje, że to było jakieś po prostu zmaterializowanie się i zdematerializowanie. I zastanawiało mnie zawsze, proszę pana, jeżeli, nie wiem, tak?
Inna cywilizacja, inteligencja jest zaawansowana tysiąc razy bardziej niż my, tak? Jeżeli oni tutaj przybywają do nas, tak? Tutaj my jesteśmy na poziomie, na przykład, nie wiem, no troszeczkę niższym od nich.
Wiadome, nawet nie troszeczkę tylko bardziej. No i teraz po co oni by nas musieli brać na swoje super statki, jak oni mogliby swoje, nie wiem, badanie albo coś zrobić na miejscu? I przecież mają technologię, którą, nie wiem, przebywają tysiące lat świetlnych i tak dalej, i tak dalej.
Może nawet nie, bo może są tak narodem bliżej niż myślimy. Może są we wnętrzu ziemi, tak? A druga cywilizacja, o której nie wiemy. No ale dobra, nieważne. No i w tym momencie oni mają super technologię.
I teraz w tym momencie po co oni mają zabierać nas, żeby szczegółowe badania zrobić? No to okej, spoko. No to dam sobie to jakoś tam wmówić, tak? Ale jeżeli chodzi o takie, nie wiem, pomieszkowne coś, no to przecież jeżeli te istoty są w stanie, no tak zaawansowanym, są w tak zaawansowanym stadium i tak dalej, tak?
I są w stanie człowieka, mi się wydaje, że prześwietlić właśnie nie ruszając go z sypialni swojej własnej, tak? I mi się też wydaje coś takiego, tak? Oczywiście ja nie miałem tam żadnych, broń Boże, żadnych jakichś tam, nie wiem, tak jak niektórzy to robią.
Tak jak niektórzy uważają, co mówią, tak? Że jakichś śladów, ani nic, nic. To był tylko szok psychiczny tylko tyle. A mam jeszcze takie pytanie odnośnie tej istoty. Czy miał pan jakieś odczucia względem tej kobiety w tych szatach?
Takie uczucia wewnątrz mnie, tak? No takie ogólnie. Czy czuł pan coś jakby pozytywnego, negatywnego? Znaczy, no w pierwszym razie... W pierwszym razie... W pierwszej chwili, no to... Znaczy w pierwszej, no w pierwszej i ostatniej, bo to była jedna chwila tylko.
No to był dla mnie, to był szok. To był strach. To nie był, to nie był... To był strach. No, znaczy strach. No to był taki szok, strach. Ale to nie była jakaś, to nie była straszna osoba. To nie były, to był...
Ogólnie, no to dla mnie to było coś przyjemnego, tak? Później, tylko że jak zdałem sprawę, co się stało. Pierwsze to było strach, ale przez strach przed nieznanym. Może moja głupota to była też, tak? Bo jakby możecie wcześniej...
Po co ja się... Tak potem myślałem, tak? Po co ja się szarpałem z tą niemocą mą... Znaczy moją, tak? Bo ja się szarpałem z tym moim niemo... Ja tak... To jest tak, to jest ułamek sekundy, a rzeczywiście dobrze pan trafił, że targały mną mnóstwo uczuć, tak?
Można powiedzieć, przez chwilę, przez ułamek sekundy. A to było takie jakby... Cała, nie wiem, cała tęcza tego... Tych, tych, tych... Tego... To był strach. To był taki jakby... No nie wiem, no strach.
Przede wszystkim to był strach przed tym nieznanym, tak? Że jednak... To było w pierwszej... W pierwszej chwili ja myślałem, że to w ogóle ktoś... Jest to obcy tutaj, jakiś człowiek, tak? Że to... Że to, no...
Ktoś do mnie przyszedł i ktoś tu stoi u mnie w pokoju. Kto to jest? Tak? A nikt nie miał do mnie przyjść. No to... Ani do mojej tej właśnie przyjaciółki, tak? No nikt... Nikt nie miał do nas odwiedzać i tak dalej, a tu nagle...
Tu nagle ktoś mi stoi i... A tym bardziej, że ja, tak jak mówiłem, jestem jedynakiem, tak? No i ja zawsze lubiłem być... Oczywiście kocham ludzi, uwielbiam... Jestem człowiekiem stadnym, tak? Zwierzęciem stadnym, człowiekiem ogólnie, że zawsze lubię z ludźmi przebywać i tak dalej, ale...
Ale azyl lubię po prostu czasami się wyciszyć już z samotności, nawet jak mam rodzinę i tak dalej, to czasami to mam swój własny jakiś tam kącik, który po prostu po jakimś czasie sobie po prostu wyciszam się tam sam, tak?
I lubię po prostu już od dzieciaka... Zawsze nawet jak jakiś plan wprowadzam, działania, nie wiem, dla rodziny albo dla przyjaciół albo coś, to zawsze muszę mieć parę chwil dla siebie w samotności, tak?
Bo nie jestem w stanie się skoncentrować do końca w super... W super samotności. Do końca w stu procentach po prostu, jeżeli jest dużo ludzi. No i przede wszystkim później mi towarzyszyła ta przyjemność, tak?
Że jednak udało się... Czy udało się, no że jednak, nie wiem, tego zaszczytu jakoś, nie wiem, że zauważyłem coś więcej. Niektórym ludziom zdarzają się na tyle mocne, można wręcz powiedzieć traumatyczne przeżycia, o trudnym do wytłumaczenia charakterze, że pamiętają je z najdrobniejszymi szczegółami nawet i po kilkudziesięciu latach.
Opowiadając o nich często spotykają się z niezrozumieniem zarówno ze strony znajomych, jak też i najbliższej rodziny. Tak było w przypadku naszego słuchacza z Leszna, który podzielił się z Radiem Paranormalium trzema dziwnymi zdarzeniami sprzed wielu, wielu lat.
Posłuchajmy. Ja bym prosił jak najwięcej szczegółów, jakie pan pamięta. Tak. Jak pan pamięta data, miejsce, jeżeli to oczywiście możliwe. Więc może zaczniemy od tego pierwszego zdarzenia. Ja już się w tym czasie tam interesowałem tymi rzeczami trochę.
I to były czasy komunistyczne. Tam w Kiotwie się pokoryzowały takie tam broszury, książki takie kiepsko wydane. Emelcin w międzyczasie się tam pojawił, tam trochę o tym mówili. I ja tu blisko, to była wioska Lasocicler, blisko lotniska Leszno tutaj, mniej może pan zna wie, bo jest dosyć głośno.
Tak. Bo jest dosyć głośno na naszym lotnisku szlifowcowym. Blisko to ja często w niebo patrzę, zawsze i tam widziałem parę rzeczy takich innych niż w szlifowce i samoloty. I wydarzyła mi się taka historia pewnej nocy. To był gdzieś 81 rok, to była godzina gdzieś 1.30 w nocy.
Ja miałem pokój od południa, ale mówię o na wsi jak mieszkałem. Od południa okno było otwarte, było bardzo ciepło i się świecił. I nie wiem czy będzie pan tam znał, kiedyś były takie duże tapczany. Ja miałem taki duży tapczan, że tam w trzech by można było na tym wysłać.
A budzik stał, budzik, taki metalowy budzik jak się kiedyś nakręcało i budził, bo ja do pracy dojeżdżałem. I obudziłem się proszę pana, świecił księżyc, 1.30 w nocy i spojrzałem na budzik, który jest, bo ja do pracy dojeżdżałem, na pociąg chodziłem.
I obudziłem się proszę pana, świecił księżyc, 1.30 w nocy i spojrzałem na budzik, który jest, bo ja do pracy dojeżdżałem, na pociąg chodziłem. I obudziłem się proszę pana, świecił księżyc, 1.30 w nocy i spojrzałem na budzik, który jest, bo ja do pracy dojeżdżałem, na pociąg chodziłem.
I dojeżdżałem do pracy. Spojrzałem na budzik i to była 1.30 i odwracając się, to był instynkt jakiś, instynkt, bo ja rzadko śpię na plecach, śpię na boku lewym albo prawym. I kiedy się odwracałem z tej prawej strony, bo po prawej stronie ten budzik stał, odwracałem się właśnie tak na plecy i chcąc się przekręcić na lewo, i chcąc się przekręcić na lewą stronę.
I na wprost mnie, czyli jak nogi się kończą, jak tapczoń się kończy, właśnie było to okno i stała sobie postać naprzeciwko mnie, w nogach. Ja jeszcze wtedy nie wiedziałem jak wyglądają szaraki, jak tego, jak tam ci, cały czas pisano o zielonych ludzikach kiedyś, zieloni ludziki i tak dalej.
Była to postać proszę pana gdzieś 1.50 m, może mniej, ale była. I ja miałem niestrze o bardzo wąskiej, o takiej smukłej głowie, ramiona cieniutkie, rączki cieniutkie, nie widziałem nóg, nie widziałem nóg.
I ta postać się patrzała w moją stronę. Nie widziałem oczu. To było ciekawe właśnie, że nie widziałem oczu. I ta postać się tak patrzała w moją stronę. Ja tak jeszcze mówię, kurczę przecież horrendem to się wydaje czy coś, nie?
I tak spojrzałem jeszcze przez parę sekund. I ja próbowałem, proszę pana, usiąść. Próbowałem usiąść na tym tapczanie, żeby zobaczyć to dokładniej. Kiedy zacząłem podnosić mój tułów do siedzenia, ogromna siła na mnie zadziałała od nóg, od czubka palcy.
Tak jakby na mnie wjechał walec, ale potężny walec, jakby mnie skanowało coś. Olbrzymia siła zaczęła mnie kłaść. Tak normalnie mnie kładła. No nie wiem. Nie byłem bezradny. I to mnie, proszę pana, ta siła położyła. Położyła mnie ta siła na plecach w pozycji leżącej.
I zrobiło się momentalnie ciemno w pokoju. Zrobiło się ciemno i ta postać była w oko, w oko nade mną jakieś 30 centymetrów od mojej głowy. Miałem ręce rozłożone w bok, w bok. I ja nie byłem w stanie się odnieść.
Ja nie byłem w stanie nic zrobić. Kompletnie ruszyć palcem, głową, otrzyma rękoma kompletnie nic. Tak jakby na mnie leżała tona piachu i tylko miałem zbliżenie tej twarzy i wtedy widziałem te oczy. Dla mnie to było coś niesamowitego. Także to trwało kilkanaście sekund i poczułem później tylko taki wstrząs, wstrząs delikatny mojego ciała.
I wszystko się ulepszyło. I wszystko się unormowało. Wszystko się unormowało. Jeszcze spojrzałem w okno, bo to okno było otwarte. Nic, cisza kompletna. Uschnąłem. Ciężko mi się wstawało rano. Byłem rozbity.
Mama coś tam do mnie mówiła, bo ja to do pracy się szykowałem. No nie mogłem myśli poskładać. I wie pan co? Że ja nie pamiętałem tego dokładnie, to co się wydarzyło. Wiedziałem tylko, że to wydarzyło. Ale nie pamiętałem nic szczególnego.
I nawet w drodze na pociąg jak szłem, próbowałem sobie to poukładać. To było wszystko rozbite. Miałem po prostu cały dzień ciężki. Ja nie mogłem poskładać myśli. Myślało mi się bardzo ciężko. Nawet momenty miałem takie słabiutkie, takie, takie no, no po prostu tak jakby mi coś dolegało, wie pan?
I to później minęło. To później wszystko minęło i doszło do normy. I... Czuł pan, żeby coś pana zachowaniem wówczas sterowało? No, zasterowało mocno, bo ja nie byłem w stanie, jeżeli ja próbowałem usiąść i aż do pewnego kąta, usiadłem się do pewnego kąta, to ta siła na mnie tak zadziałała, że to mnie położyło.
To mnie położyło i wiem, że ręce miałem rozmożone na lewo i na prawo, tak jak na krzyżu. Ja nie byłem w stanie nic zrobić. Dokładnie nic. I ta głowa, to tak jakby ta postać była nade mną. Miałem 30 centymetrów porównanie, tą głowę i te duże oczy.
I zrobiło ciemno w pokoju. Nie tak, że było jasno, jak ten księżyc świecił, tylko było takie przyciemnienie. Czyli rozumiem, nie słyszał pana w otoczeniu jakby żadnych odgłosów, nic, wszystko jakby wygasło, wszystko zostało wyłączone?
Kompletnie nic. Normalna cisza, tylko mówię, byłem bezradny, nie miał, nie mogłem nic, no ciałem ruszyć się ani w lewo, ani w prawo. Zero. I ten ciężar, ja ten ciężar czułem. Ja nawet jak wstałem rano, a mnie obudził budzik, to mówię panu, że byłem, no mówię, no nie mogłem wszystkiego do kupy poskładać i ja walczyłem ze sobą cały dzień, zanim doszłem do siebie.
Miałem problemy w pracy, miałem. Rozumiem, że pan wcześniej nie miał jakiejś styczności przed tym zdarzeniem z, nie wiem, filmami science fiction, okazującymi obcych, z jakąś literaturą ufologiczną? Miałem, no, miałem tam chyba z dwie książki w kiosku kupione i o Emilcinie wtedy, co tam pisały gazety i ja tam aż tak się tym nie zajmowałem, no widziałem tam coś kiedyś, takie cygaro czarne na niebie, jak leciało, no.
No i nie zajmowałem się tak strukturalnie i dogłębnie tymi rzeczami wtedy, no bo, no wie pan, to były lata 80., to, to jeszcze to było, to myśmy tam byli, wie pan, na drzewach. He he. W tych materiałach o Emilcinie, które...
Tak. ...prawda, odwiedziły? Tak. One były jakoś podobne do, do tej istoty, którą pan widział, czy to było zupełnie coś innego? Wie pan, ja teraz ja wiem, że to, że to był szarag, no bo tak szaragi niby wyglądają, cieniutkie głowy tam i te, te ramiona, te, te ręce cienkie i nogi i tak dalej, i tak dalej, to i ja podejrzewam, że to był szarag.
Ale dlaczego, dlaczego zadziałał ten film, że to był szarag? Co już związany z kopi nível MBDasik? Tu naprawdę się chcę odnieść, bo Athletes 5, zrobione w Voyagerach, którym zaprabowałem.. więcej cienkiej nogi i tak dalej i tak dalej to i ja podejrzewam, że to był szarag.
Ale dlaczego, dlaczego zadziałał na mnie taką siłą. To do dzisiaj ja sobie tego nie mogę uzmysłować. Dlaczego? Bo to się zaczęło się to, ta siła zaczęła działać jak mówię od od czućca palca jak nogi są, bo jak ja tak zacząłem siedzieć, chciałem usiąść i ją dokładnie zobaczyć, dokładnie zobaczyć nie.
Za, no nie było szans, no nie było szans. Nie dopuściło mnie do tego i później się zrobiło ciemno w pokoju. Takie nieby jak było jasno od księżyca, jak świeci księżyc, to jest jasno w pokoju. W tym razie tu od południa miałem okno.
To się zrobiło ciemno w pokoju i ta postać, nie wiem czy jak cała postać, czy ta postać stała z boku, bo głowę miałem mówię 30 centymetrów od mojej głowy. I wtedy widziałem, pamiętam te oczy, te oczy były takie nic się w niczym nie wiedziałem.
Nie odbijało. To było metaliczne, takie metaliczne, tak jakby w okularach takich metalicznych. No tak mogę powiedzieć to. I ręce miałem rozłożone. To było ciekawe do dzisiaj, bo ja wasze audycje oglądam często i oglądam jeszcze inne audycje.
No i kurczę, gdzieś po drodze wysłałem o takie rzeczy, że ktoś takie zdarzenie podobne miał, ale nie takie tam całkiem podobne jak ja. To właśnie to mnie nurtuje, mnie chce z siebie to wyrzucić i tak dalej, bo mówię ja już na tyle zrobiłem, że do nic dalej nie mogę sobie.
No tak pana ułożyło według tego opisu jakby tak jak się układa obiekt do badań na stole, tak? No wie pan, no to szło, to szło tak, no tak jak walec szło po mnie. Tak jakby walec walczował ulicę, wie pan, nie?
To tak to szło. To od śrubka nóg i to mnie położyło. I to mnie położyło, no nie było szans, żadnej reakcji nie miałem, żadnej. I ręce miałem rozłożone, wie pan, tak na krzyżu. Prawa na prawo, lewa na lewej stronie.
Tak rozłożone, na tym tapczanie miałem ręce i te 30 centymetrów miałem. Tylko nie jestem pewien, czy to była ta postać nade mną w całości, czy stała z boku, wie pan? Tego to nie pamiętam, bo głowę bardzo wiso i wiem te oczy, bo dziś pamiętam jak wyglądali tak w okularach, takie metaliczne.
Nic się nie odbijało, nic nie świeciło. No i nie było też żadnej komunikacji między panem a istotą, prawda? Nic. I później ten tylko ten wstrząs taki, cielesny wstrząs był i to było koniec. No i tak, od tego czasu, no to tam się interesowałem, już bardziej tymi ufologicznymi sprawami i tak dalej i wali do mnie w sejmie.
Ja tam pracowałem w ochronie. W ochronie pracowałem i też na terenie zakładu. To się wydarzyło. To było w roku 1987 albo 1988, mogę się też mylić tam o rok. Wjazd do zakładu, portiernia. Jak sobie pan wyobrazi, jest portiernia, jest szlaban.
I to było przy Lesznie, to była taka dzielnica i była droga. Zaraz była blisko droga przy tej portierni i to był listopad. Ze mną był palacz. Palacz sobie tam u mnie drzemkował. Wszedł naładować do pieca, bo musiał do kotłowni przejść, to stałeś tam taki plac i on nieraz do mnie przychodził, a nieraz tam sobie spał do rana, kotłowny.
I proszę pana, też księżyc świecił i mieliśmy w tej portierni kozę. Grzewana była takim piecykiem na węgiel, na drewno, wiesz, taka koza, żeby wrzucała węgiel i żeby było ciepło u nas. I ja lubiłem się tak usiąść na krześle i nogi sobie wyciągnąć na drugie krzesło.
I były dwa okna. Jedno było to główne okno w portierni, to duże, takie co tam się sprawdzało wszystkich, a drugie było mniejsze okno od strony ulicy i było zasłonięte zasłonką. I to było gdzieś około północy i palacz poszedł ładować do pieca.
Jak ten palacz poszedł ładować do pieca, ja tam wrzuciłem parę węgielków do tej naszej kozy. No i położyłem sobie nogi na drugie krzesło. I miałem wzrok, ale w tą stronę, gdzie jest to drugie okno, to małe zasłonięte zasłonką.
I wie pan co? Może tego palacza nie było 10 minut, może mniej. Ja sobie tak ładnie zagadałem, w tym piecu tak huczało. I biały punkcik się pojawił tam za tą zasłoną w tym oknie. Takie białe punkcik. Nie zdawałem, nawet nie myślałem o UFO, tam o żadnych, tam białe punkcik.
I w pewnym momencie znalazłem się, proszę pana, w takiej... Te zadziałało coś na mnie. Ja bym się znalazł w przestrzeni takiej wyciszonej, w stanie nieważkości. Znalazłem się w takiej kopule, tak jak bańka mydlana.
Wie pan, jak bańka mydlana wygląda? Takie coś się nade mną utworzyło. Ja nie słyszałem tej kozy, jak tam huczył w tej kozie. Nic. Cisza kompletna. Wyobraź sobie pan, co teraz panu powiem. Bo ja to... Pamiętam tak na 98,7% może pamiętam.
Ja to widzę nawet jeszcze do dzisiaj. Z tego okna, gdzie ten punkt biały tam był, wyskoczyło... Wyskoczyło, znaczy się wyskoczyło. Wynurzyła się wąż taki, jak do podlewania ogrodu. Ja to porównuję. Albo do odkurzania.
To było takie coś miękkie, bardzo miękkie. Na samej końcówce tego węża była taka nakładka, tak jak na twarz pan nakłada do tlenu. Ja tak mówię, tak to opisuję w przybliżeniu. Może troszeczkę to inaczej różniło.
Ale do tego porównuję, bo to takie coś było. Wyobraź sobie pan, jak ja miałem te nogi w tą stronę właśnie do tego okienka, to momentalnie mi się przystało do moich genitali. Przystało się do moich genitali i to był taki, słyszałem taki sfryk tylko.
To się bardzo szybko działo wszystko. Sfryk. Wspuch. Koniec. I ta bańka. Ja normalnie słyszałem już piec i już normalnie funkcjonowałem. I przyszedł za jakie może tam 5-10 minut ten palat. I wie pan co, że nie pamiętałem tego zdarzenia.
Kompletnie nie pamiętałem, że takie coś było i żeśmy tam rozmawiali o różnych sprawach. Mózik on sobie drzemkę zrobił, ja sobie drzemkę zrobiłem, bo się przesiadłem tam do, w stronę biurka. I wie pan co, że ja o tym w ogóle kompletnie nie pamiętam. Zdrawa pamięci, że się takie coś mi wydarzyło.
I teraz zobacz sobie pan w domu, podczas którejś skąpieli, nie wiem czy to była pierwsza kąpiel w wannie, czy druga, czy trzecia, na trzeci dzień, czy na drugi. Jak się wycierałem, jak wstałem z wanny, ja patrzę, ja mam czerwonawe takie, tutaj całe, tutaj, gdzie genitalia są i tu taki miałem czerwony plat.
Ślad taki czerwony plat. Ja mówię cholera, co to jest, kurczę, uculenie czy coś, kurczę. I wie pan co, zaczęły mi świtać takie małe fragmenciki tego wydarzenia. To co się wydarzyło. To normalnie aż mnie samego tak począsło.
Ja mówię kurczę, to coś było tam i zacząłem układać to klatka po klatce, jak to się wydarzyło. I wie pan co, zacząłem to dokładnie oglądać, co mnie nie bolało. Pewnie mnie to nie bolało. Może jak dotykałem, odczuwałem inny dotyk skórny.
I wie pan, na lewej nodze, na lewej nodze na mięśniu miałem wypalone takie trzy kropki. Kropki, no to było większe niż kropki. Wie pan co, zapala pan zapałkę i gasi ją w mokrym przykładowo, nie. I czy tam taką rozłożoną zapałką by mnie tak nie raz, jak się przypalało, tak się robiło takie, takie figle które przypalało się komuś w skórę zapałką.
To ja miałem w kształcie trójkącika takie, takie trzy brązowe pospalone punkty skórne na lewej nodze, na mięśniu, przy tych genitaliach. Ja dopiero później to wszystko sobie poukładałem, co się wydarzyło, co i jak.
Także to mi później znikło, to tutaj to czerwone wszystko, a te trzy punkty miałem przez parę lat, znowu 7-8 lat. Te punkciki dopiero później znikły. One były, jeżeli dobrze pamiętam, one były w kształt trójkąta ułożone, tak?
Tak, trójkąta i to było brązowe. Tak jak przypalona skóra to tak wyglądało. I to miałem przed dobre osiągnięcie. Ja na żonie nie mówiłem nikomu kompletnie, ani znajomym nic. No mówię, dopiero dwa lata temu ujawniłem te dwie moje rzeczy, sto sześć mi siedzieli na grillu i to tylko była rodzina.
I od dzisiaj na mnie tam wnuki wołają, mój kurs jako smita i tego. Żona nie wierzy do dzisiaj i ona tam w ogóle do tego ma inne podejście. Wierzy mi syn, bo syn nieraz wracał do tego i mnie się pytał tam dokładnie jeszcze, co i jak.
I syn tam na jakimś Facebooku śledził właśnie takie te ufologiczne rzeczy, się też tym zajął. I synowa, co tam nieraz też się spyta i tego. Bo tak to mi kompletnie nikt o mnie nie wierzył. Ja nawet obcym jeszcze nikomu, chyba tam jednej osobie komuś, kiedyś powiedziałem, to też tak na mnie dziko patrzała i tego.
No szkoda właśnie, że nie było jeszcze tej techniki wtedy takiej, smartfonów i tak dalej, bo ja bym sobie zdjęcia porobił. No niby można było takim tradycyjnym aparatem też sobie zrobić, ale nie każdego.
Inwestycja w film do aparatu czasami przekraczała możliwości finansowe. Te trzy kropki, źle mówię, trzy kropki. Takie właśnie takie, bo to było większe niż kropka, to było tak gdzieś około dwóch milimetrów może średnicy.
Trzy te znaki, no mówię, panu mogłem mieć to około 8-9 lat. One później ginęły, ginęły, ginęły, ginęły i w końcu znikły. Tutaj to umieszczenie pana jakby w bańce wygląda tak, jakby coś pana po prostu wyłączyło na chwilę, wyłączyło panu postrzeganie otoczenia, żeby wykonać, nie wiem, jakiś zabieg, pobrać coś.
Wie pan co, ja mam podejrzenie, czy nie podejrzewam, pobrano mi właśnie nasienia, bo ja to gdzieś tam wyczytałem i właśnie o takich rzeczach było mówione. I mówię panu, to było, to się działo szybko, nie, że tam, że to leciało i tu przykleiło się, to się działo szybko.
To wyleciało i momentalnie się przyssało. Ja słyszałem nawet ten syk, tak wie pan, rzucił, ja to porównuję na patelnię jajko. Chce pan sobie zrobić sadzone jajko, tak? To takie, to tak sykło mocno, kurczę.
A czy czuł pan coś może w momencie, gdy ta przyssawka się do pana przyczepiła? No mówię panu, no nie pamiętam, ja tylko pamiętam ten syk taki. I właśnie tak te przyssanie poczułem. Przyssanie poczułem i ten syk.
Obecność tych śladów na ciele fizycznych tamtym, w tym wiadomym miejscu, no zdecydowanie wyklucza, żeby to mógł być omam, prawda? No i też to zmienione czucie w tym, zmienione czucie w tej okolicy. I ja wiem, co mi się wydarzyło i wie pan, nie byłoby śladu.
I to było ciekawe, że ja o tym nie pamiętałem. Ja nie pamiętałem o tym, że to przyszło, palac z powrotem, to normalnie byśmy rozmawiali, a tak by się nic nie stało. Dopiero później mówię, nie wiem, za którym razem, czy to było za pierwszym razem, jak pan mnie się tąpałem na drugi dzień, czy na trzeci, nie wiem.
I wtedy dopiero zauważyłem to i zacząłem się tą, dopiero poklatkowo wszystko układać, że to mi się wydarzyło właśnie to tam. I to jest na pewno od tego i zauważyłem te trzy znaki na lewej nodze, nie? Na lewej nodze.
Ale te trzy znaki na lewej nodze to były poza tym zaczerwienieniem. To nie na tym zaczerwienieniu, tylko poza były. No tak jakby, tak jakby, no, zauważenie tego śladu spowodowało stopniowe odblokowywanie wspomnień o tym zdarzeniu, no bo to musiało być zdarzenie jakby też wykraczające poza pana jakby zakres postrzegania, tak?
No właśnie. Spowodowało szok i coś, co nie wiem, czy pan jest zrozumiony z pracami na temat OB, LD i tak dalej, ale osoby parające się OB mówią o czymś takim jak wykliknięcie, czyli jak doświadczamy czegoś, co wykracza poza nasz jakby bank pamięci, poza nasz zakres postrzegania, czegoś, co nasza świadomość jeszcze nie wie, nie zna, to wtedy następuje jakby wyrzucenie z doświadczenia.
I może się zdarzyć później tak, że jakieś zobaczenie na przykład czegoś, odkrycie czegoś na swoim ciele na przykład spowoduje stopniowe odblokowanie. Zdrowienie tego wspomnienia i przypominanie sobie, co się tak wtedy wydarzyło.
Tak spekuluje trochę, ale troszkę poznałem też przez lata prowadzenia Radia Paranormalium te mechanizmy, które jakby też działają przy niektórych zjawiskach pogranicza, tak to nazwijmy. No tak, ja tego nie stwierdzę, to i jak mogło być, bo też szukał właśnie takiego podobnego czegoś, ale to, że to coś tam podobne rzeczy mieli takie właśnie też z takimi.
I że pamięć wymazana dopiero później po jakimś czasie się to przypomina i tak dalej i tak dalej, ta cisza wkoło i tego. Miałem, wie pan co, trzecie zdarzenie to miałem już, jak mieszkałem w Lesznie, już byłem żonaty, kurczę.
Żona była na wycieczce, też było ciepło, balkon miałem otwarty i wyszedłem do ubikacji. To było, nie wiem, która to godzina nawet była. To była noc. Wróciłem z powrotem i tyle co szedłem, to poszło tak samo nacisk na mnie i były dwie powstanie.
A kiedy to mogło być? Jaki to mógł być rok? To był, to mógł być rok 2000, nie wiem, początek 2000, około 2010 gdzieś. Nie pamiętam dokładnie. Znowu zostałem sparaliżowany, znowu zostałem sparaliżowany.
I znowu było, nie było jasno, bo ja tutaj mieszkam niemalże w krantu, tu są lampy, to jakby te lampy, kurczę, nie świeciły do pokoju. Znowu się zrobiło ciemno i ta sama sytuacja wynikła. Tylko, że były dwie powstanie i widziałem je do połowy, do połowy głowy, wszystko kompletnie.
I te same oczy, te same metaliczne oczy. No, wie pan, takie przeżycie miałem, kurczę. I co zrobić? I mówię, mówię, muszę z siebie to wyrzucić. Mówię, ktoś mnie wysłuchał. Mówię, ktoś mnie wysłuchał. Gdzieś się coś, mówię, powtórzy gdzieś komuś.
No tak, no to myślę do dzisiaj, nie? Czyli krótko mówiąc, w 2010, powiedzmy, przyjmijmy ten rok, miał pan taką powtórkę z rozrywki z tym, z tą różnicą, że tym razem postaci były dwie, tak? Były dwie i z boku, ale z boku.
Nie przede mną, ale z boku. Takie spostrzeżenie mi się nasuwa, co do tej trzeciej historii, że pana świadomość jakby w jakimś sensie wiedziała, w jakimś stopniu wiedziała, jak to rozpoznać, jak to zaklasyfikować, skoro były takie same postacie, też, też tylko częściowo widoczne, to były szaraki, tak? Rozumiem?
Ja, to tak, to już mogę wstrzymało powiedzieć, że to szaraki. Kiedyś nie wiedziałem, jak tam tylko zielone ludziki się mówiły, a teraz ja wiem, jak już szaraki wyglądają, no bo z opowieści tych ludzi, którzy się odwierzają tam na waszych audytkach i są nawet filmiki się pokazują czasami z tak jakąś tam postacią podobną do UFO-luda, czy tam do tego szaraka i tak, że to a trzecia, że ja już byłem w stu procentach pewny, że tego, tylko zawsze mówię to niczko ode mnie, bo w powietrzu to ja widziałem, ja to już widziałem, i dysk świecący widziałem i ten cegar, widziałem, to widziałem tam do góry, widziałem, ale że to mnie spotka takie coś, to masaka, kurczę.
Ciężko mi było. W początku z tym, z tym żyć nawet, ciężko. I odpukać, odpukać do dzisiaj mam spokój, nie, ale żeby co chcieli ode mnie, co to miało znaczyć, że nie wiem, nie wiem, naprawdę nie wiem. No jest coś takiego, że pierwsze spotkanie z jakimś trudno wytłumaczalnym zjawiskiem jakby otwiera świadkę na dalsze postrzeganie w przyszłości podobnych zdarzeń, tak.
Trudno wytłumaczalne zdarzenie jakby wdziera się do obszaru jakby postrzegania świadka. Tak. Otwiera, umożliwia mu rozpoznawanie podobnych zdarzeń w przyszłości. No tutaj też takie spostrzeżenie mi się nasuwa, że my właściwie mamy chyba kulturowo też wgrany taki stereotypowy obraz kosmety jako szaraga, tak.
To też często jest coś takiego, że osoby właśnie, które też nie siedzą w tych tematach ufologicznych, w ogóle się ufologią nie interesują, jakąś aktywnie też często opisują właśnie w podobny sposób wizyty tak zwanych sypionianych gości w swoich domach.
No właśnie, może to i tak można ująć to, kurczę, bo słychać o pięknych postaciach, które się pojawiają niektóre, nie, to z tego słychać i tego, że są piękne postacie podobne do ludzi i tak dalej, nie, ale ci akurat, kurczę, nie wiem, nie wiem, nie wiem, działają, kurczę, w odwrotną stronę, bo dużo, dużo uprowadzeń, to ja tam czytałem i oglądałem, dużo uprowadzeń się zdarzało właśnie w 70-tych latach ludzi, uprowadzeń, nie.
No taka fala. No uprowadzeń właśnie mniej więcej w tym okresie była też w ogóle mojej wiedzy. Duża fala uprowadzeń i tak dalej, no kurczę, na szczęście dobrze, że mnie nie uprowadzili. No nigdy nie wiadomo, może kiedyś coś takiego się zdarzy, że się Panu jakieś kolejne wspomnienie odblokuje z czegoś, czego jakby na świadomym takim poziomie Pan nie pamięta, prawda?
Może, no ale mam spokój, od tego czasu mam spokój i... Ale często mi wlatają te myśli i często mi wlatają, często. No jeżeli dobrze rozumiem, to to zdarzenie z 81. roku, to nie było jakby pierwsze zdarzenie w Pana życiu z takiej kategorii paranormalnych, prawda?
Tam wcześniej obserwacje tych, coś Pan wspominał o obserwacji tych cylindrów. To widziałem w powietrzu, ale to był taki pierwszy kontakt, taki bliski, w 81. No i 87, 88. No i potem to, co opowiadałem właśnie o tym, to było już w ogóle, nie wiem, masyka, kurczę, to ja mówię, to kurczę, ciężko, w tej chwili mi jest ciężko mówić o tym, no a trzecia sprawa, no to wtedy były te dwa osobniki były przy mnie, no i ja co później...
Ale ja się nie... Wie Pan, ja jestem twardy, ja się nie boję, ja mówię, że na mnie nie działa to tak z jakimś strachem, czy tak... Nie, nie, nie. Nie działa to tak z jakimś strachem, czy tak... Tam strach, jak nic przeżyłem, nie?
Tylko, że po tym pierwszym spotkaniu nie mogłem przyjść do siebie, nie? Byłem taki, no wyłączony w połowie z myślenia, z myślenia, z ułożenia, ja w pracy, co nie mogłem pragnąć, to w pracy nawet. A później to słabo, słabo, słabo, no i jakoś tam później już do siebie doszedł, nie?
No to znaczy, że musiało to zdarzenie dosyć mocny wpływ na Pana wywrzeć. No, mocny wpływ. No, a to drugie, co się wydarzyło, to ja o tym, widzi Pan, nie pamiętałem w ogóle, no przyszedł palacze. My rozmawialiśmy, tak jak stanąc, my ze sobą rozmawialiśmy, no kompletnie tak, by się nic nie stało.
Różne rzeczy, jak ja tam waszych audycji tam słuchałem, to niażciarki wychodzą na skórze, że ludzie przeżywali niektóre rzeczy takich, co normalnie w ogóle w głowie człowiekowi nie mieściły, nie? I ja myślę, że mówią prawdę, bo z ich wypowiedzi, jak tak słucham, to mówi facet, czy tam kobieta, to mówi normalnie tak, że nie ma tam chwili zawahania, nie?
Nad tą całą opowieścią, nie? No, to też daje wielogodności takim relacjom. No, nie jesteście Państwo sami na pewno, to jest taki dobry, pozytywny przekaz. Może te relacje nie zawsze te audycje jakby zbliżają do zrozumienia głębszego swoich doświadczeń, ale przynajmniej człowiek ma tą świadomość, że nie jest sam ze swoim doświadczeniem.
No tak, no tak. I trzeba wstawić słowa niektórym rzeczom. No, mimo niektóre, niektóre są przykre sprawy właśnie te spotkania, bliskie spotkania, jak ja mówię, i traumy, nie traumy i ludzie sobie radzą z tymi.
Teraz się dopiero, wie Pan, to otworzyli. Teraz jest właśnie jakiś moment, ludzie się otworzyli może dzięki temu ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone na kongresie, nie? Że jest takie coś i trzeba być gotowym i dalej.
I teraz coraz więcej się słyszy, że ktoś gdzieś, ktoś widział, ktoś tam tego, coś tam dotkło, coś było. I tego, bo zgofnąć się, proszę Pana, parę lat wcześniej to rzadko było, to ciężko było coś wyłapać.
No też upowszechnienie się internetu i powstanie takich podcastów, jak mówią świadkowie. W ogóle ja szukałem, czy są podobne podcasty na przykład po angielsku i się okazało, że cała gama takich produkcji jest publikowana już od lat.
Także upowszechnienie się też internetu i też dbałość autorów takich programów. Zachowanie anonimowości i świadków też jakby otwiera ludzi do szerszego dzielenia się swoimi historiami. Ja mówię, ja tam nic nie ukrywam, nic.
Ja tam mogę być pokazany, przesłuchany, bo wiem, co mnie spotkało i to, co słyszę, co pogadają w tej chwili niektórzy, no to, no jest, no są, oni są. I niestety musimy być przygotowani, że może kiedyś dojdzie do normalnego spotkania, już takiego masowego.
W ogóle zastanawiający jest cel takich wizyt, prawda? Takich zdarzeń, w których, no ja zaproponowałem na przykład interpretację dzisiaj taką, że może coś pana badali, te istoty. A może, może pan ma jakieś swoje spostrzeżenia, co, jaki mógł być w ogóle cel tych, tych zdarzeń, tych wizyt, tego podpięcia się pod pana?
No wie pan, ja osób pytań dużo zadałem tutaj. Ja mówię, albo zostałem jakąś osobą, no nie wiem. No wybrano, no bo wszystkich nie testują, nie? Bo oni w dalszym ciągu testują nas, tak? Jako tutaj ludzi na ziemi.
Cały czas nas testują. To jest test ludzkości tutaj przez, tak? Na pewno. No bo zdarzało się tak, że niektórzy mieli jakiś tam szpilek wbijany, jakieś tam chipy podskórne mieli i tak dalej, i tak dalej.
Tam, no to trochę tam tych wiadomości już tam nazbierałem. Także podejrzewam, że pod tym kątem cały czas jesteśmy testowani. No jakiś cel tego wszystkiego musi być. Szczególnie, że niektóre osoby zdają się być jakby ciekawszym obiektem do badań, że dodakujmy, jak już się tak się przyczepię do tej mojej propozycji.
Bo jedni świadkowie są jakby, doświadczają takich wizyt tylko raz w swoim życiu, a są osoby, które doświadczają na przykład kilku, czy nawet kilkunastu. Także ciekawe jest, dlaczego, dlaczego akurat ich tak, w takiej mnogości to spotyka, tak?
No i to mnie trochę ciekawi, że tam zostawiają te chipy jakieś tam podskórne mają i tak dalej, nie? To jest też bardzo ciekawa rzecz. Albo niektóre takie zdarzenie, że dzisiaj jest, jechał przykładowo autem, jest w danym miejscu, a budzi się 30 kilometrów dalej. Ja jej nic nie pamiętam.
No, też były takie relacje w Mówią Świadkowie. Jest kilka ciekawych przypadków, jeszcze czeka na opublikowanie tego typu. Ja się śledzę te audycje niektóre. No mówię, no kurczę, no masakra. Kurczę, o tych, tam zaciekawiło mnie właśnie to, tam jak ten chłopak jechał z tą dziewczyną tym lasem, tym rowerem, te kulki, te kulki zależały, wie pan, jak to była ta audycja.
Tak, tak. To tam ten huk był tam, tam słyszany, nie? I jakaś postać tam gdzieś przebiegła przez, przez drogę, że zwierzęta patrzyły w jedną stronę, no masakra, no kurczę, coś się dzieje w tym naszym świecie tutaj.
No są takie strefy anomalne, gdzie rzeczywiście dochodzi do, do różnych trudnych, trudno wytłumaczonych zdarzeń. Tak, tak, tak. No, fajnie, to często korzystam z waszych audycji, często korzystam tam z audycji waszej, tam właśnie jest bardzo dużo ciekawych rzeczy właśnie na ten temat. No super, tak, trzymajcie audycję jak najdłużej.
I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Dajcie znać w komentarzu. W komentarzach co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach, a jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu.
Tymczasem w kolejce do obrobienia i publikacji czeka ponad 40 rozmów. Część jest w trakcie obróbki, a część dopiero na nią czeka. Ze względu na dbałość o jakość dźwięku i inne detale, przygotowywanie kolejnych odcinków zajmuje mi nieraz sporo czasu.
Możecie jednak państwo być pewni, że kolejne odcinki będą. I że niejeden z nich wielu z was wgniecie w to, na czym podczas słuchania będziecie siedzieć. Szczególnie zaś tych, którzy w usłyszanych historiach znajdą odniesienie do czegoś, co sami mieli sposobność przeżyć.
Mówił do państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl.
oraz na naszych profilach społecznościowych. Nie zapomnijcie również sięgnąć po Nieznany Świat, gdzie znajdziecie nie tylko ciekawe artykuły z zakresu tematów poruszanych również w naszym radiu, ale też i rubrykę Dotknięcie Nieznanego, w której ludzie tacy jak wy dzielą się swoimi historiami o spotkaniu z Nieznanym.
Polecam również państwa uwadze kanał Nieznanego Świata na YouTube, gdzie od jakiegoś czasu wybrane relacje z archiwum czasopisma, ukazują się w formie dźwiękowej. Tak więc dzięki raz jeszcze za słuchanie, no i oczywiście również za czytanie.
No i do usłyszenia ponownie już niebawem. Tych z państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. 32 746 0008 32 746 0008 530 620 493 530 620 493 skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Gdyby przy naszych telefonach lub Skype'ie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS'a lub nagrania wiadomości głosowej.
Bardzo prosimy o sprecyzowanie w jakiej sprawie chcą się państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy odzwonić.
Z każdym z państwa umawiamy się na rozmowy indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl Można również skorzystać z zakładki kontakt na stronie www.paranormalium.pl Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość.
Ufo Relacje, polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną informację.
Wszystkim świadkom zapewniamy pełną informację. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje, polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor.
Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium Archiwum Radia Paranormalium Pełny archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie.
Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3-ek czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć.
Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce podcasty na www.paranormalium.pl Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce podcasty na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko.
Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od fejsbuka na www.paranormalium.pl