[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy X teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża strzelaj!
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium i zapraszam do spędzenia najbliższej nieco ponad godziny z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Mówią świadkowie to bezpieczna internetowa przestrzeń dla świadków trudno wytłumaczalnych zdarzeń, którzy pragną zrzucić z siebie ciężar i podzielić się swoimi historiami z innymi całkowicie anonimowo. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios" Cały czas czekam oczywiście na Państwa relacje. Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium znajdziecie w opisie tej audycji oraz na stronie www.paranormalium.pl w zakładce Kontakt. Do dzisiejszej audycji warto zaopatrzyć się w słuchawki lub włączyć sobie napisy, jeśli słuchacie na YouTube, gdyż dwoje moich rozmówców prosiło o zmianę barwy głosu, a dzisiejszy odcinek wypełnią w całości relacje o spotkaniach z różnego rodzaju, że tak to ujmę, paranormalnymi, nieproszonymi gośćmi. Wśród nich będą dominować tak zwani bedroom visitors, czyli sypialniani goście, ale pojawią się również opisy innego rodzaju odwiedzin, nie tylko zresztą w mieszkaniach świadków. Na dobry początek proponuję, abyśmy wysłuchali historii o tym, jak jedna z naszych słuchaczek dwukrotnie doświadczyła dziwnych odwiedzin w swoim własnym mieszkaniu.
[02:32] - To jest taka relacja właściwie o rzeczach, które dotykają mnie od dawna różne zjawiska paranormalne. Natomiast dzisiaj chciałabym się skupić na zrelacjonowaniu tych, które wywarły na mnie najsilniejsze wrażenie i pod takim względem takim emocjonalnym, mentalnym. Są to też, też chyba poznawczym i mają związek z istotami pozaziemskimi, jak to mniemuję. Może rozpocznę od spotkania, które miało miejsce w roku dwutysięcznym dziesiątym. To było pełne lato, późny wieczór między godziną dwudziestą drugą a dwudziestą trzecią. Znajdowałam się wtedy w moim domu, w pokoju. Leżałam na kanapie, byłam zatopiona we własnych myślach i w pewnym momencie poczułam, że się obudzę. To sprowokowało mnie do otwarcia oczu i wówczas spostrzegłam stojącą grupę mężczyzn. Było to o tyle dziwne, że stali na białych kaflach, które znajdowały się powyżej mojej podłogi i otoczeni takim białym, białym światłem. To światło.
To światło objęło wyłącznie ich i miało kształt stożka, czyli rozszerzało się ku dołowi. Natomiast swoje źródło miało w suficie tak, jakby z tego sufitu gdzieś tam wypływało ku dołowi. Wyglądali młodo o urodzie nordyckiej. Jasna cera, białe włosy ostrzyżone krótko. Wielu włosów wskazywałaby wręcz na albino. Wszyscy mieli na sobie uniformy w kolorze biało-szarym. Wyglądały one wręcz jak mundury oficerskie z taką stójką. Byli identyczni jakby sklonowani. Zwrócił również moją uwagę ich intensywny kolor oczu. Taki taki bardzo jasny błękit.
Przez cały ten czas takim przenikliwym wzrokiem się we mnie wpatrywali. W pewnym momencie przyszła mi do głowy taka myśl, że oni chyba przylecieli po mnie. Że chcą mnie, chcą mnie zabrać. No i nie ukrywam, że w tym momencie tak poczułam się poważnie zaniepokojona tą myślą. I kiedy ten lęk, taki mój zaczął, zaczął się nasilać, oni zniknęli. Pomyślałam, że wlecieli do pokoju przez okno. Była to trochę chyba absurdalna, taki absurdalny koncept z mojej strony.
[05:12] - Trudno, żeby wlecieli przez okno, skoro było nad nimi światło, tak jakby oni z tego światła wyszli.
[05:19] - Też tak sądzę, aczkolwiek taka myśl. Rzeczywiście to była bardzo dziwna sytuacja, której absolutnie się nie spodziewałam. Rzadko kto by się spodziewał takiej manifestacji. W związku z powyższym nie wiem skąd ta myśl przyszła mi do głowy. Tym bardziej że między mną a nimi nie było żadnego telepatycznego, żadnego innego kontaktu oprócz tego wzrokowego, takiego bardzo, bardzo intensywnego. Okno faktycznie było uchylone. Ja to okno przymknęłam. Poczułam się jakoś tak bezpieczniej. To właściwie to była taka pierwsza, pierwsza sytuacja i nic więcej się nie wydarzyło, oprócz tego, że byłam przede wszystkim no bardzo zdziwiona, zaskoczona i dopiero później okazało się, że to chyba miało jakiś tam sens. Znaczy sensMoże nie do końca sens, ponieważ, yyy, nawiążę do drugą taką specyficzną sytuacją, która znowu miała miejsce przed, w dwa tysiące osiemnastym, gdzieś też, też latem w gorzy dzień.
I wyglądało to w ten sposób, że niespodziewanie pojawiła się przede mną postać, która zaczęła się sukcesywnie materializować. Ona się tak nie zamanifestowała od razu w pełnym kształcie, w pewnej pełnej okazałości. Natomiast stawała się coraz bardziej większa oraz taka wyrazista. Była cała biała, a więc w pewnym sensie przypominała klasyczną zjawę. Natomiast ta istota zaczęła się ze mną komunikować telepatycznie. A może wrócę do jej wyglądu, bo ona była bardzo wysoka. Myślę, że ona miała przeszło dwa metry wzrostu. O dziwo na głowie miała, była to sama korona. Miała długie włosy, pierścień lub pierścienie na palcu. Tego dokładnie nie pamiętam.
Była w średnim wieku, ale rysy stosunkowo młodej osoby. Poinformowała mnie, że przekaże mi jakieś dane, informacje na temat wyglądu i struktury władzy na pewnej planecie. Właściwie dalej trudno mi jest to określić. Można to nazwać jakaś podróż, możliwie, że mentalna, aczkolwiek ja nie jestem do końca pewna, czy ja byłam fizycznie tutaj, na miejscu, czy, czy ja po prostu tam byłam fizycznie. Nie jest to dla mnie po prostu wyszłam z całkowicie to, co się zaczęło gdzieś tam wydarzać i pierwszy obraz to było takie pomieszczenie, w którym za owalnym stołem siedziało siedmiu mężczyzn. Bardzo podobne do tego, który mi się tutaj zmanifestował. Natomiast oni się, oni się nieco, nieco różnili. I to właśnie ci mężczyźni podejmowali decyzje na tej, na tej planecie. W ich ręku, w rękach spoczywała najwyższa władza. I to taki pierwszy, że tak powiem, najazd na, na, na taka pierwsza, taki pierwszy wgląd, w ten sposób to nazwę.
Po czym nastąpiła nagle zmiana miejsca. Zobaczyłam z lotu ptaka. Zobaczyłam plażę. Widziałam trochę plaży, trochę oceanu. W tym oceanie znajdowały się jakieś ssaki morskie podobne do ziemskich, aczkolwiek trochę inaczej wyglądały jakby były większe. Aczkolwiek były, były, były piękne. Po plaży biegały dzieci. Tutaj też poczułam, że też ja byłam wśród tych dzieci razem z moim kolegą, którego znałam w tym teraz aktualnym życiu. Natomiast on już nie żyje, więc nawet nie mogłam się z nim jakoś podzielić tym to, to, co tam mnie spotkało. Tych dzieci taka była stora gromada i one były bardzo pilnie strzeżone.
Jak widziałam tych strażników, to najprawdopodobniej były kobiety, ale nie mam pewności. Zwracam uwagę, że to były kobiety z tego względu, że później, gdy się przeniosę jeszcze w inne miejsce, to tam byli tylko i wyłącznie mężczyźni. Były tak pilnie strzeżone te dzieci ze względu na to, że one były jak gdyby przeznaczone do wykonywania jakichś zadań specjalnych i od dzieciństwa były do tego przyuczane. Miały cały czas jakieś tam intensywne, intensywne szkolenie. No i to znowu było takie urwanie i przeniesienie w inne miejsce, jak gdyby bardziej w głąb tej planety, gdzie była niezwykła roślinność i bardzo bujna, bardzo intensywne kolory. Liście były bardzo duże, takie nieco egzotyczne. To znowu też przypominało w jakiś sposób ziemię, aczkolwiek nieco się różniło od tego, co tutaj widzimy, widzimy na Ziemi. Może było bardziej egzotyczne, tylko to też do końca nie były takie, takie egzotyczne rośliny, jak tutaj spotykamy na Ziemi. Trudno mi jest nawet ująć w słowa tą różnicę. W każdym razie no pięknie to wyglądało.
Tak się, tak się niemalże iskrzyło. Wśród tej zieleni na takiej, na takie polanie stały domy ze szkła. Tutaj sprzeromki. Okrągłe. One wszystkie były okrągłe. Było kilka tych domów. W tych domach mieszkały istoty, którym nie powiem istoty humanoidalne, bo oni wyglądali jak ludzie. Przekazano mi taką informację, że to jest, że oni ta struktura ich władzy polega na tym znaczy struktura władzy. Hierarchia wyglądała w ten sposób, że na szczycie właśnie byli ci tak zwani rada starszych. To też miałam taką informację, że to jest taka rada starszych.
Później byli naukowcy i później ci robotnicy. Najwięcej było tam tych robotników. Oni mieszkali w takich pokojach, rozskromnie, ascetycznie urządzonych i w miarę podobnie. Okazało się, że ci robotnicy byli wręcz identyczni z tymi, którzy mnie odwiedzili kilka lat temu. Oni może wyglądali tak samo i wszyscy prawdopodobnie też byli sklonowani, sklonowani, ponieważ niczym się nie różnili. Byli też tam. Były tam bardzo rozwinięte laboratoria. W tych laboratoriach były takie szklane kadzie. W kadziach był płyn, a jakieś istoty humanoidalne, może również ludzie były zanurzone w tym płynie. Było tam mnóstwo naukowców i ci naukowcy jakby gdyby oni już nie byli klonami.
Oni dłużej wyglądali, ale wyglądali jak, jak ludzie. Wszyscy robotnicy funkcjonowali tam jak mrówki. Znaczy oni rozumieli się wszyscy telepatycznie. Natomiast oni musieli być bezwzględnie posłuszni. Znaczy powiem tak wykonywali wszystkie polecenia niemalże jak roboty. W ten sposób to wyglądało. Naukowcy zdawało się, że raczej są no tymi wolnymi i nawet szanowanymi, szanowanymi ludźmi.
[12:09] - Ta wizja tutaj w kadzi mnie się skojarzyła. Wie pani z czym? Z Nowym wspaniałym światem Aldousa Huxleya
[12:15] - Nie wiem, nie czytałam. Praktycznie to, co panu opowiedziałam, to praktycznie jeśli chodzi o moje kontakty z obcą cywilizacją, to są tylko te dwa zdarzenia. Tak naprawdę nie wiem, czemu to służyło. W pewnym momencie się zakończyło. Od tamtej pory nic spektakularnego się nie wydarzyło. Nie wiem, na ile to, co ja mówię, jest w jakikolwiek sposób interesujące. Natomiast męczyła mnie taka myśl, żeby podzielić się tym z państwem od już kilku dobrych, dobrych lat. No i tak nabrzmiała we mnie, że zdecydowałam się na ten krok. Myślę, że to chyba wszystko, co chciałam przynajmniej na ten moment, na ten moment przekazać, bo już wcześniej wspomniałam, że dużo się takich sytuacji, sytuacji wydarza związanych z różnymi takimi niewyjaśnionymi zdarzeniami.
[13:15] - Rozumiem, że to wszystko się jakby działo na jawie, tak? Chodzi o to, czy to działo się na jawie, czy może w takiej coś pomiędzy snem a jawą, tak?
[13:23] - To pierwsze zdarzenie w stu procentach działo się na jawie. Ja absolutnie nie spałam. Natomiast to drugie zdarzenie, ta manifestacja tej istoty, która się pojawiła, ona absolutnie... Ja weszłam, powiem tak: ja weszłam do kuchni i ona nagle zaczęła mi się tutaj materializować po prostu w kuchni. Więc ja byłam zupełnie, całkowicie, że tak powiem, w pełni władz i sił umysłowych. Zupełnie przytomna. Natomiast gdy ona już zaczęła, to ja nie spałam. Nie wiem, w jakim stanie się znajdowałam. Trudno mi to wyjaśnić. W pewnym momencie jakby wyszłam coś, z czego w pewnym sensie byłam uczestnikiem.
Nie wiem, czy ja tam fizycznie byłam. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Tym bardziej, że to już też minęło pięć lat bodajże od tej sytuacji. Ja sobie niestety tego nie zapisałam, bo tam było więcej informacji, natomiast zupełnie je zgubiłam gdzieś tam. Jeśli chodzi o pamięć, gdzieś mi wyleciały z pamięci, więc nie jestem w stanie sobie zupełnie tego przypomnieć. Jakby ktoś mi to wykasował, ale gdzieś tam czas niestety powoduje utratę pewnych danych, więc absolutnie nie spałam. Wtedy. Wtedy leżałam na kanapie i też nie spałam, więc no to to nie były sny. Podejrzewam, że tam, o tutaj.
[14:43] - Bo tutaj jakby ten stan między jawą a snem to jest taki stan, gdzie różne rzeczy potrafią się jakby materializować same z siebie, tak? Natomiast jeżeli pani mówi, że tutaj była pani całkowicie jakby rozbudzona, no to, to chyba wyklucza tę sferę senną.
[15:04] - No zdecydowanie wyklucza. No jak na razie jestem w stanie odróżnić, że tak powiem, sen od jawy. Tak więc tutaj absolutnie w żadnym wypadku nie spałam. W jakim ja stanie znajdowałam się chodząc po tej planecie? Nie wiem, bo to jak gdyby straciłam kontakt z rzeczywistością. Cała weszłam. Nie wiem. Możliwe, że to była totalnie podróż mentalna. Nie wiem. Nie jestem w stanie tego, tego, tego wyjaśnić.
Nie rozumiem do końca, w jakim ja stanie się znajdowałam. Znaczy w pewnym momencie wchodząc w ten stan byłam w pewnym sensie świadoma wszystkiego, co się wokół mnie dzieje i nie spałam.
[15:39] - Rozumiem. Czy ma pani może jakąś interpretację dotyczącą tych zdarzeń? Bo to dosyć takie zaskakujące te zdarzenia były. Tak? Musiało to panią zaskoczyć. Pewnie pani się zastanawiała potem, co to może oznaczać. Czy to może mieć jakiś związek, nie wiem, z zainteresowaniami?
[15:56] - Ja do pewnego momentu nie interesowałam się tymi zdarzeniami. Natomiast jako młoda dziewczyna przez wiele lat zdarzały mi się takie sytuacje, no może nie codziennie, ale bardzo często, że w momencie, kiedy szłam spać, zamykałam oczy, jeszcze byłam zupełnie świadoma. W momencie, kiedy zamykałam oczy, widziałam gady, które są... Postać miały taką humanoidealną, tak? Było to dla mnie, może nie było straszne, ale było bardzo męczące i nieprzyjemne i zupełnie nie wiedziałam z czym mam do czynienia. To trwało przez kilka lat z różną intensywnością. Ja po prostu je widziałam je, po prostu je widziałam. Nic się nie działo. One stały tak, jakby były na portrecie tak mi przedstawiane gdzieś tam zdjęcia, a nie bardziej portrety. No i jeszcze to było o Jezu, trzydzieści, przeszło trzydzieści lat wstecz, więc no wtedy niełatwo było znaleźć informacje na ten temat.
Natomiast dopiero zrozumiałam co widziałam w momencie, kiedy kupiłam sobie książkę Davida Icke i zobaczyłam rysunki w tej książce. Mówię okej, no wiem już teraz z czym miałam, z czym miałam do czynienia. Ja mam nie wiem co takie pewne podejrzenia, ale powiem tak chyba na razie nie chciałabym się tym dzielić tak zupełnie już, już, już otwarcie. Powiem tak to, co może teraz panu powiedziałam to, co panu zrelacjonowałam. Dla mnie są to sytuacje bardzo, bardzo osobiste i wie o tych sprawach bardzo mało osób. No nie opowiadam o tym zbyt, zbyt często. Nie wiem, co mnie skłoniło, żeby po prostu do państwa zadzwonić i opowiedzieć o tym. No jakaś taka natłok żywa myśl. Ale jakaś taka przyczyna.
[17:40] - No może taka po prostu narastająca potrzeba wyrzucenia tego w końcu z siebie, żeby wysłuchał tego najlepiej, żeby wysłuchał tego ktoś, kto jakby powiedzmy może nie siedzi jakoś mocno w tych tematach, ale jakoś tam popularyzuje to tak i może komuś przekazać jakimś badaczom.
[17:59] - Możliwe. Możliwe, że też ma to reakcję. Chyba też z tego względu, żeby, żeby to ujrzało, że tak powiem, trochę światło dzienne i że może jeśli ktoś kiedyś też miał taką, przeżył takie sytuacje, to żeby może też wiedział, że nie jest samotny na tym świecie.
[18:17] - Teraz przenosimy się do Wrocławia, gdzie w roku 1999 młody mężczyzna w wieku licealnym doświadczył bliskiego spotkania z osobliwą, cienistą postacią we własnej sypialni.
[18:32] - Z Wrocławia do pana dzwonię. No i mam taką historię. Wie pan co? Właśnie sobie słuchałem, mówią świadkowie z szesnastego października audycji. I tak stwierdziłem, że podzielę się z panem swoją historią, bo mam dosyć zbieżną historię. No s-- mam trzydzieści osiem lat teraz. No jestem już dorosłym człowiekiem. Natomiast sprawa się wydarzyła, jak byłem w liceum, w pierwszej albo w drugiej klasie. No nie jestem w stanie teraz powiedzieć. Mieszkałem z rodzicami i obudziłem się w środku nocy i stała nade mną postać.
Nie byłem się w stanie ruszyć, nie byłem w stanie zrobić nic. Ta postać się rozpłynęła, przeleciała przeze mnie i doznałem szczękościsku. Wcisnęło mnie w poduszkę. Telepało mnie tak... Nie wiem ile. No chwilę na pewno. No, po czym wybiegłem z pokoju i powiedziałem rodzicom, że już tam nie będę spał dzisiaj w tym pokoju. I pamiętam to do dziś. No i to mocne doznanie, że tak to powiem.
[19:26] - A czy pan miał jakieś-
[19:27] - No słyszałem, że ludzie mieli podobnie.
[19:28] - Czy pan miał jakieś odczucia wyraźne wobec tej istoty? Jak-
[19:32] - Ja byłem sparaliżowany. Strachem chyba. Chyba strachem, bo generalnie nie widziałem twarzy. To nie miało oczu. To był zarys postaci czarnej. No i tak jak się obudziłem, to mnie posadziło. W sensie, że usiadłem na łóżku. Nie byłem w stanie nic zrobić poza tym. Patrzyłem się na to chwilę, po czym to się rozpłynęło. Taka, kurczę, jakby to powiedzieć?
No taki wir jak się zrobił i przeleciał przeze mnie. No i tak jak to przeze mnie przeleciało, tak w okolicy splotu, to mnie wcisnęło z powrotem w poduszkę. No i zaczęło mnie telepić. To miałem taką jedno zdarzenie, a drugą s-- drugie zdarzenie to nie wiem. Wyślę panu film nawet, bo mam z CCTV z domu. To mam filmy. Ja jeszcze w poprzednim mieszkaniu jak z żoną śpimy i coś lata nam po domu. Znaczy lata no, orbik lata i pies normalnie za nim patrzy, obserwuje go, to coś przelatuje przez ściany, to coś lata se po pokoju, a mój pies po prostu obserwuje to. I mam taki filmik. Mogę panu wysłać to.
Tylko prosiłbym tam, żeby tego może publicznie nie pokazywać, ale panu wyślę tak, żeby sobie pan tam zobaczył takie-
[20:35] - Oczywiście.
[20:35] - Takie zjawisko.
[20:36] - No podejrzewam, że nikt by chyba nie chciał, żeby pół internetu widziało jak ktoś śpi z-z żoną, prawda?
[20:44] - No, no to takie nagranie z pokoju, nie? Bo ja kiedyś założyłem generalnie kamerę, żeby patrzeć co mój pies robi, jak mnie nie ma w domu. No a potem też jakoś to tak działało, że została ona tam na noc i jakoś ruch wykrywało. I taka właśnie dziwna rzecz mi się nagrała, no to mogę panu to wysłać.
[21:04] - Rozumiem, że ta pierwsza istota ta z tej pierwszej historii przypominała z wyglądu, sądząc po pana opisie coś, coś typu zakapturzona istota ze znana jakby z innych też tego typu historii.
[21:17] - Tak, taka cienista, cien-- cienista postać. Dokładnie, dokładnie. Czy ona była zakapturzona? Tego ja nie wiem. Ona była rozmyta generalnie. No to był zarys postaci, że powiem jakby, jakby to ująć. No kurczę, ciemna materia unosząca się troszkę przezroczysta i troszkę jak dym, ale no też nie dym. No nie jestem w stanie tego zwizualizować inaczej. No, no tak to pamiętam.
[21:41] - To jeszcze takie pytanie, czy doszło do jakiejś formy może komunikacji z tą istotą? Jakaś wymiana myśli, gesty, coś tego typu? Cokolwiek? Nic?
[21:50] - Nie, nic, nic. Jedyne co no to przeleciało to przeze mnie no.
[21:55] - A czy w momencie ukazania się bądź przelecenia tej istoty przez pana doznał pan jakichś, nie wiem, odczuć fizycznych? Poza oczywiście tym wciśnięciem z powrotem w łóżko.
[22:05] - Nie, nie, nie, absolutnie nie. Żadnych odczuć fizycznych, innych nie było. No szczękościsk, o! Szczękościsk to, to też pamiętam. No i wciśnięcie w poduszkę, no i telepanko. Tylko no nie wiem, czy to była reakcja ze strachu, czy nie mam pojęcia, no. W każdym razie obudziłem się w środku nocy. To stało nade mną. Generalnie otworzyło mi to chyba samo oczy. Obudziło mnie w jakiś sposób.
Popatrzyło się chwilę na mnie, przeleciało przeze mnie i nigdy w życiu więcej tego nie widziałem.
[22:35] - Rozumiem, że ża-żaden dźwięk temu też nie towarzyszył. Była całkowita cisza. Całkowita jakby ciemność, tak?
[22:41] - Całkowita ci, całkowita cisza. Ciemność może nie całkowita, bo mieszkam we Wrocławiu i to jednak ta poświata świe-- no jest. Kiedyś jeszcze mieszkaliśmy koło Poltegoru, teraz nie ma tego budynku, ale mieszkaliśmy na dziesiątym piętrze i na nim był taki zielony napis Poltegor i on świecił na całą tą, więc zawsze w pokoju miałem troszeczkę światła. Yy no także generalnie no w pokoju jak otworzyłem oczy, no to nie była całkowita ciemność, tylko normalnie widziałem swój pokój. Yy wszystko ten, no światło się odbijało, że tak powiem, nie?
[23:10] - Dobrze. To tutaj już nie mam więcej pytań odnośnie tej, tej obserwacji. Pan jest z Wrocławia, z tego, co pamiętam, to może ja bym tą rozmowę podesłał Damianowi Trali z, z Legnicy. Nie wiem, czy pan kojarzy takiego ufologa.
[23:23] - Ja słucham państwa audycji. Tak, tak debat słucham, audycji słucham. Natomiast no zacząłem się tym późno interesować i późno odkryłem, że ludzie mają, mieli podobne historie jak ja, bo jak opowiedziałem to rodzicom, no to usłyszałem, że mam dziady nie palić wtedy, nie? Yy no bo zdarzało mi się. Byłem w okresie liceum, zdarzało mi się. Natomiast ja uważam, że to do dzisiaj nie ma nic wspólnego z tym i, i tyle.
[23:49] - No takie okazjonalne palenie, takie okazjonalne palenie, nie jakieś nałogowe to chyba nie, potem nie jest w stanie tak mocno jeszcze zmienić percepcji, żeby człowiek widział coś, czego nie ma. No prawda?
[24:00] - No też mi się tak wy, też mi się tak wydaje. Natomiast no to też nie było podczas jakiegoś palenia ani nic. No to byłem normalnie w domu, normalnie poszedłem spać. No i wydarzyło mi się takie coś, tak? Więc tutaj możemy mówić o trzeźwym stanie całkowicie, nie?
[24:17] - Relację, której przed chwilą wysłuchaliśmy, mój rozmówca przekazał mi w dwa tysiące dwudziestym drugim roku. Tę relację można w zasadzie zakwalifikować do kategorii spotkań z tak zwanymi ludźmi cienia. Już teraz mogę Państwu zdradzić, że któryś z kolejnych odcinków wypełnią w całości historie o spotkaniach z takimi właśnie cielistymi istotami. Teraz natomiast wysłuchamy obszernego fragmentu rozmowy ze słuchaczem z Warszawy, który kiedyś już gościł w naszej audycji, bowiem podzielił się z nami między innymi swoimi obserwacjami niezidentyfikowanych obiektów latających. Dziś natomiast poznamy opis zdarzenia z dwa tysiące dwunastego roku, które wywarło na niego na tyle mocny wpływ, że dla uspokojenia nerwów musiał wziąć urlop w pracy. Posłuchajmy.
[25:06] - No i jakoś tak był... Przejdźmy do meritum, tak? Tak. Dwa tysiące chyba bodajże to był dwunasty rok. Marzec, na sto procent marzec. Wtedy pracowałem jakoś w przedstawiciel polski . No i tak, dwa tysiące dwunasty rok. Leżę sobie w łóżku i nagle pstryk palcami jakby. Obudziłem i czuję tak: obudziłem się o kilka sekund za wcześnie, o kilka chwil za wcześnie. To jest takie pstryk!
Otworzone oczy. Jak ja zawsze się budziłem, no chwilę, tak, zanim otworzę oczy, zanim się przeciągnę, zanim ten. Ja lubię późno wstawać, tak? Koło dziesiątej lubię wstawać rano. Nie lubię tak jakoś szósta rano, tak? Dla mnie to też tak wstaję czasami, ale, ale bardziej to jest dziesiąta, dziesiąta rano. Bardziej to jest taki mój yyy no, taki, taki, taki właśnie początek dnia, tak? No i to było tak: taki pstryk! Za wcześnie o kilka sekund. Takie poczucie we mnie.
I na lewym boku leżałem wtedy. To było otworzenie, nagłe otworzenie oczu i to było takie uczucie: o-o, coś jest nie tak jak zawsze, tak? Takie podświadomie uczucie. I to było wybicie ze snu o takie o sto osiemdziesiąt stopni, tak? Nagle odwracam się na plecy, patrzę i jest kobieta. Stoi kobieta normalnie, tak realna jak, no nie wiem, jak, no jak każdy człowiek, którego, na kogo patrzymy teraz, w tym momencie. I tak. I to było takie pstryk! I otwarte oczy. Przewracam się na plecy.
Widzę tą kobietę, bo to była kobieta. Mniej więcej na niebiesko ubrana, takie błękitne, no można to porównać do błękitnych niby szat, ale to nie były takie jakieś tam takie. To było takie dziwne okrycie, tak? Niebieskie takie jakby. I tak. I w tym momencie doznałem tego małego paraliżu, bo ja słyszałem tam parę, parę słuchałem o paru właśnie parę relacji, tak? Paraliż senny i coś takiego. Tylko to nie był paraliż senny, ponieważ no ja na miliard procent nie spałem wtedy, tak? Bo to było przebudzenie, to było normalne. Ja zanim to zobaczyłem tą ją, tak?
Bo ja nie wiem, nie wiem do końca, co to było, tak? Bo to był... No piękna kobieta i spojrzała się mi prosto w oczy, tak? Ja się spojrzałem w nią i ja wtedy mieszkałem w domu nie sam, tak? No i chciałem uderzyć w ścianę do współlokatorki. Uderzyć w ścianę, bo ja miałem swój pokój, współlokatorka swój po prostu tam w innym pokoju, tak? I ona tam była. I ja nie wiem, odruchowo chciałem po prostu, nie wiem, wołać pomoc. No chyba tak. No tak sam, no chyba raczej pomoc.
Chciałem, że nie wiem, żeby, żeby zawołać, żeby, żeby, żeby po prostu nie wiem jakoś. No nie wiem, żeby ktoś może ktoś w jakiś sposób... Ale nie mogłem się ruszyć, nie mogłem uderzyć ani w ścianę, ani nie mogłem krzyknąć. I ta no piękna kobieta, tak? Piękna istota, nie wiem. W tym momencie po prostu tylko i wyłącznie był jeden jej gest. Palec na usta. Ciii. Coś takiego. Tylko że bez żadnego dźwięku, bez niczego.
Tylko palec na usta. Ja mrugnąłem, otworzyłem oczy. Koniec. Nie ma tego. To dosłownie trwało ułamek sekundy. To nie to teraz opowiadam to może to tak brzmi, jakby to trwało, nie wiem, parę sekund, tak? Albo nawet dłużej. To była dosłownie ułamek sekundy. Tak jakby to było po prostu jedno mrugnięcie okiem, odwrócenie się. Istota realna jak no wszystko, co nas teraz otacza, tak?
Jak realna, jak, jak, jak, jak no wszystko, tak? Mrugnięcie okiem. Ten krzyk wewnątrz, który nie jest w stanie, jestem w stanie wydobyć go z gardła. Ten, próbowanie uderzyć w ścianę kilka razy, żeby się po prostu, żeby ktoś do mnie przyszedł, żeby nie wiem, jakoś mnie wyzwolił z tego, bo to był szok, tak? Teraz to ja się cieszę, że to przeżyłem, tak? Bo to dla mnie to po prostu jest wtedy tak jakby stuprocentowo wiem teraz, że te wszystkie relacje i w ogóle, znaczy nie wszystkie, no wiadomo, ale przynajmniej jeden procent, jeżeli jest prawdziwe, to jest wszystko prawdziwe, tak? No i dla mnie to jest po prostu szok był. Fajnie, że mogę to potem powiedzieć. Byłem u księdza, rozmawiałem z nim o tym.Jeden przyjaciel, który jest bardzo wierzący, powiedział, że może to być demon, który przybrał po prostu rysy. Ktoś tam powiedział, że mogła to być Maryja, ale ten symbol tego, yy, palca na ustach to nie wiem, czy to, żebym był cicho.
Nie wiem, czy to, czy to, yy, nie wiem, o co chodziło dokładnie.
[30:04] - No to tak, tak, tak to trochę wyglądało, jakby ta istota celowo pana, że tak powiem, uciszyła czy uspokoiła na czas, żeby mogła się spokojnie, yy, zdematerializować, zniknąć.
[30:16] - A może. No, no to, to ciekawe. To, to, to też. I ja wtedy przez cały dzień ja tak, ja się wtedy... Powiem, co się dalej stało, nie? Bo tak była dalej sytuacja, że ja tego dnia, nie tylko tego dnia, bo ja byłem ogólnie, yy, przez kilka dni, tygodni ja, no, nie byłem sobą, tak? To było tak, yy, tego dnia coś się stało. Ja siedziałem, leżałem i tak. Ja się nie odzywałem nic. Kompletnie.
Ja byłem tak w szoku, jakbym ja zobaczył, nie wiem, no jakbym zobaczył na własne oczy, nie wiem, morderstwo albo coś. Byłem tak, yy, po prostu z-ztłamszony. Jak ja jestem rozgadany na co dzień z każdym: Hej, siema, co tam? Yy, dzień dobry, o witam panią, jak pięknie pani dzisiaj wygląda i tak dalej. Jak z każdym rozmawiam i zamieniam, no nawet nie dwa słowa, ale nawet z dziesięć. No to tego dnia to ja byłem koniec. Wycieńczony z każdej w ogóle z... Że nie, z energii to nie byłem wycieńczony, tylko byłem taki jakby, no zmiażdżony od zewnątrz, yy, od wewnątrz też, tak? Po prostu i tak. Ja zjadłem wtedy pamiętam dokładnie, ee, mleko, płatki, ee, i do pracy, yy, wziąłem sobie co ja tam wziąłem...
Do pracy to już nie pamiętam, co ja tam wziąłem. Jakąś kanapkę chyba tylko, tak? I ja zrezygnowałem z tej pracy. Ja powiedziałem, znaczy zrezygnowałem nie ogólnie na, na zawsze, tylko, tylko zrezygnowałem tego dnia. Powiedziałem: ja się nie nadaję dzisiaj. Menadżerowi powiedziałem: spoko, yy, dziękuję. Dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj jakoś tam nie będę rozmawiał tam z ludźmi, bo to tam, yy, to mówię, bo to była rozmó-- to była praca, która polegała na rozmowie z ludźmi i w ogóle tego dnia, no to była, no to było takie, no to byłem tak w szoku, że w ogóle, no nie byłem w stanie w ogóle rozmawiać z ludźmi. Zero. Yy, i ja pojechałem do tej pracy. W tramwaju był to taki dla mnie takie było patrzenie tylko w jeden punkt i tak co się stało, tak?
Do tam już nie będę niecenzuralnych słów mówił, tak, używał, tak. Co się do pip stało, tak? Co jest? I to, i takie w ogóle. Z jednej strony to była radość, bo ja się ucieszyłem, że w końcu ja mam na sto procent dowód na to, że tak, bo ja jestem pewny, ale na te dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć, czy dziewięćdziesiąt dziewięć przecinek dziewięć, tak? Yy, nie jestem pewny, yy, ale tutaj to jest na sto procent plus jeszcze jakiś tam, nie wiem, jeden procent, tak? Że jest w końcu to jest tak jakby, yy, złoty medal, tak? Ale z drugiej strony to był szok taki, ojejku, no nie wiem, jak to nazwać, że to, yy, wewnętrzny, że nie wiem, coś. Z drugiej strony później miałem, yy, myśli, yy, takie, że, yy, nie wiem, na pewno nie jestem jakimś tam wyjątkowym, wyjątkowy, bo jest, yy, siedem miliardów ludzi, tak? I-i-i, yy, wiadome, że no są ludzie, którzy, których częściej na przykład nie wiem, nawiedzają, tak?
No nocni, yy, tam goście, prawda? Yy, na przykład pokoleniowo, prawda? DNA się, nie wiem, porywają i tak dalej, i tak dalej. Ja nie miałem nigdy czegoś takiego, nie miałem żadnych, yy, nie wiem, snów związanymi z obcymi, yy-
[33:30] - No są ludzie z bardziej albo mniej rozwiniętą percepcją. Ci z bardziej rozwiniętą percepcją bardziej spostrzegawczy pewnie w-w-
[33:39] - No
[33:39] - Bardziej zauważają tego typu rzeczy.
[33:41] - Właśnie. No to, to jest super powiedziane. Tak, tak, tak, tak, tak. Yy, no właśnie o tę sensytywność, tak? To coś takiego jest. Sensytywność ja to tak-
[33:50] - No to jak mają na przykład osoby takie dusze artystyczne, na przykład malarze, obserwatorzy.
[33:56] - No to ja zawsze pisałem teksty.
[33:56] - Takie typ obserwatora.
[33:58] - Tak. No to ja pisałem teksty zawsze od małego to już, yy, pisałem wiersze, teksty różne, różne, różne, yy, właśnie, yy, no hip-hopowe też, tak? Tam kiedyś tam nagrywałem coś tam za małolata, takie jako hobby, nawet koncerty mieliśmy, no nieważne. Ale to było dawno temu, tak? Później już poszedłem tam w stronę bardziej kasa, kasa, kasa i troszeczkę to mnie troszeczkę, yy, w no, no nie do końca okej, bo to się trochę kłóciło z moją tą, ale też to lubiłem, tak? Bo to miałem kontakt z ludźmi cały dzień praktycznie i, i fajnie, ale ogólnie artystycz-, yy, artystyczne rzeczy to do tej pory kocham. No ale to jakieś pytania, coś związane z tym. Ja mogę zapytać, jak, yy, pan sądzi, jak to wygląda, czy, czy, czy, czy nie wiem, czy dla pana to jest, yy, paraliż senny tylko i przebudzenie, bo-
[34:51] - No to paraliż senny to chyba nie, skoro pan już był wybudzony w tym czasie.
[34:55] - No właśnie. Druga akcja. Ja próbowałem racjonalnie na to patrzeć i powiedzieć tak, a może ja po prostu, yy, śniąc, że się obudziłem za wcześnie to był nadal sen. Ale to jest niemożliwe, bo ja normalnie, yy, już nie spałem. To było pstryk, otwarte oczy szeroko jak pięciosłotówki. Szeroko. I na tym boku lewy, na lewym boku, yy, miałem, yy, okno, yy, w pokoju tam gdzie nogi, tak? Yy, no i po prostu, yy, był taki mały przesmyk, dwa metry, no metr dosłownie, no nawet mniejszy, mniej niż metr, yy, od łóżka do balkonu, yy, że te drzwi się otwierały od balkonu tak, że jak na oścież nawet ich nie można było otworzyć, bo po prostu zahaczały delikatnie o, o łóżko i jak się wychodziło na balkon, to po prostu no dało radę, nie ma, było problemu, ale delikatnie one się nie uchylały do końca, tak? No to, to, to było dosłownie, no, no mniej niż metr mi się wydaje, yy, do tego. I w tym przesmyku ta istota właśnie stała przy nogach.
No to tak. Nie było, nie widziałem ich, yy, widziałem ją dosłownie od, no od łóżka wzwyż. Miała nogi, miała ręce, znaczy rę-rę-rąk nie widziałem jako rąk, tylko po prostu to była taka szata, yy, taka jasna-
[36:13] - Ale widział pan ten, widział pan ten gest jakby tak?
[36:15] - Tak, tak, tak to było, to było tak. Tylko ta jedna właśnie takie te, yy, palec do ust, yy, iJuż nie ma tego tak i to tylko tak. No i-
[36:28] - A ta istota sprawiała wrażenie fizycznej? Nie było czegoś takiego, że za nią było coś-
[36:34] - Fizycznej, absolutnie. Nic nie było tak, żeby nie była, żeby nie, żeby była przezroczysta albo coś. Nie, nie, nie, nie, nie. To było fizyczna. Ja to miałem kiedyś taką historię dawno, dawno temu. To było pierwsze skojarzenie. To było coś takiego tak, że ja miałem historię taką, że ja na imprezy techno lubiłem chodzić po prostu dawno temu jako nastolatek. No i w pewnym momencie babcia mnie... Ja wyszedłem z imprezy mając nie wiem, siedemnaście lat, osiemnaście, siedemnaście nawet chyba nawet z imprezy i ja się zaspałem do szkoły i babcia razem z tam, z taką panią mnie budziły, bo przyszła koleżanka do babci jakoś tam i mnie budziły. Wstawaj, wstawaj.
A to była, bo ja po imprezach w poniedziałek miałem iść do szkoły, a ja cały weekend imprezowałem można powiedzieć tak. No i wtedy jakoś tak nie mogłem wstać no do szkoły po prostu tak. No i mnie budziły. Dawid, Dawid Wstawaj, wstawaj, wstawaj. I ja nagle otworzyłem wtedy oczy i spojrzałem tak. Po lewej stronie babcia, po prawej strony ta pani. I jak ja wtedy się wydarłem wniebogłosy, jak nie wiem jak, jak łaaa coś takiego. Tak krzyknąłem. No przestraszyłem się tak nagle takiego, takiej opcji. No i tutaj miałem podobną sytuację, taki szok doznany, tak że nagle otwieram oczy i tu nagle ten.
A dodam, że żadnych imprez, broń Boże. Jak chodziłem do pracy, żadnych imprez nie miałem, żadnego alkoholu, broń Boże, nie piłem. Tak. No jedyne no to wiadomo, papierosy tam sobie tam paliłem. Tak więc tutaj no, no totalna akcja taka, ale podobne miałem podobne ten szok taki, że nagle ni stąd, ni zowąd ktoś mnie budzi. Znaczy obudzi. No pewnie mnie nikt nie obudził, tylko ja się sam obudziłem. Ale ten nagle spojrzeniem zobaczenie kogoś obcego w moim azylu. O to chodzi, że to jest mój azyl. Do mojego pokoju nikt nie wchodził.
Nie zaproszony oczywiście tak, bo jeżeli nie wiem, miałem ochotę przyjaciela, żeby przyszedł. No to on był. Jeżeli miałem swoją ukochaną lub przyjaciółkę jakąś tak, która miała być u mnie w pokoju, no to ona była. No i wiadomo, żebym się jej nie przestraszył. A w tym momencie, kiedy ja zobaczyłem tą obcą kobietę, koleżankę babci, w tamtym momencie tak, to był nagle taki ogromny szok. To był zaburzenie bezpieczeństwa, bo to jest mój pokój, mój, nie wiem, jakiś tam azyl i tutaj nagle ktoś nieproszony jest po prostu nade mną, nad moim łóżkiem i ja po prostu. Ja byłem jedynakiem całe życie, tak? Ja nie miałem brata-
[39:19] - Jeszcze można powiedzieć, że wchodził przez balkon.
[39:22] - A no to tutaj druga opcja, bo tutaj, bo ja mówię właśnie teraz o tej pierwszej sytuacji, co babci koleżanka przyszła po prostu do domu i mnie budziła, tak? A tutaj właśnie tak. A tutaj dlatego właśnie to też było zaburzenie tego właśnie tego, tego bezpieczeństwa, bo ja dodam jeszcze, jestem jedynakiem, ja nie mam siostry w domu, ja mam przyrodnią siostrę tak, ale z nią nie mieszkałem w jednym mieszkaniu, tak. I dlatego, dlatego ten, ten, ten, te bezpieczeństwo. Ja jakoś tak zawsze sam byłem w pokoju. O! O to chodzi. I nagle ktoś mi się pojawia ni stąd, ni zowąd w pokoju. No to, no to, no to jeżeli to nie jest moja rodzina, tak? Jeżeli jakoś nie jest ktoś bliski, no to jakoś tak jakoś się niekomfortowo czuję, tak?
Jakoś tak narusza moją prywatność. No i to było to też tak, że właśnie jeszcze przez balkon, ale to mi się wydaje, że to nie było wejście przez balkon. Balkon był zamknięty. Mi się wydaje, że to było jakieś po prostu zmaterializowanie się i zdematerializowanie i zastanawiało mnie zawsze proszę pana, jeżeli nie wiem, tak inna cywilizacja, inteligencja jest zaawansowana tysiąc razy bardziej niż my, tak? Jeżeli oni tutaj przybywają do nas, tak tutaj my jesteśmy na poziomie na przykład, nie wiem, no, troszeczkę niższym od nich. Wiadome nawet nie troszeczkę, tylko bardziej. No i teraz po co oni by nas musieli brać na swoje super statki, jak oni mogliby swoje, nie wiem, badanie albo coś zrobić na miejscu i przecież mają technologię, którą nie wiem, przebywają tysiące lat świetlnych i tak dalej, i tak dalej. Może nawet nie, bo może są tak naprawdę bliżej niż myślimy. Może są w wnętrzu Ziemi tak? A druga cywilizacja, o której nie wiemy.
No ale dobra, nieważne. No i. No i w tym momencie oni mają super technologię. I teraz w tym momencie po co oni mają zabierać nas, żeby szczegółowe badania zrobić? No to okej, spoko. No to, no to dam sobie to jakoś tam wmówić, tak? Ale jeżeli chodzi o takie, takie nie wiem, powierzchowne coś, no to, no to przecież jeżeli te istoty są w stanie no tak zaawansowanym, są w tak zaawansowanym stadium i tak dalej, tak? I są w stanie człowieka mi się wydaje, że prześwietlić właśnie nie ruszając go z sypialni swojej własnej, tak? I mi się też wydaje coś takiego, tak? Oczywiście ja nie miałem żadnych tam, broń Boże żadnych, jakichś tam nie wiem, tak jak niektórzy uważają, mówią tak, że jakichś śladów ani nic, nic.
Po prostu to był tylko szok, szok psychiczny. Tylko tyle.
[42:11] - A mam jeszcze takie pytanie odnośnie tej istoty. Czy miał pan jakieś odczucia względem tej kobiety w tych szatach?
[42:18] - Takie uczucia wewnątrz mnie tak?
[42:21] - No takie ogólnie. Czy czuł pan coś jakby pozytywnego?Negatywnego?
[42:27] - Znaczy no w pierwszym, w pierwszej chwili no to znaczy w pierwszej, no w pierwszej i ostatniej, bo to była jedna chwila, tylko to był dla mnie to był szok. To był strach. To nie był, to nie był. To był. To był strach. No znaczy strach. No to był taki szok. Strach. Ale to nie była jakaś. To nie była straszna osoba, to nie były, to był ogólnie.
No to dla mnie to było coś przyjemnego, tak później. Tylko że jak zdałem sprawę, co się stało pierwsze to było strach, ale przez strach przed nieznanym. Może moja głupota to była też tak, bo jakby może się wcześniej po co ja się tak potem myślałem tak po co ja się szarpałem z tą niemocą mą znaczy moją? Tak, bo ja się szarpałem z tym moim nie mo- nie mo- ja tak, to jest tak, to jest ułamek sekundy. A rzeczywiście dobrze pan trafił, że targały mną mnóstwo uczuć. Tak można powiedzieć przez chwilę, przez ułamek sekundy. A to było tak, jakby cała nie wiem, całe cała tęcza tego, tych, tych, tych tego. To był strach. To był taki jakby. No nie wiem.
No, strach. Przede wszystkim to był strach przed tym nieznanym. Tak że jednak to było w pierwszej, pierwszej chwili ja myślałem, że to w ogóle ktoś jest obcy, tutaj jakiś człowiek. Tak że to, że to ktoś do mnie przyszedł i ktoś tu stoi u mnie w pokoju, kto to jest? Tak, a nikt nie miał do mnie przyjść. No to ani do mojej tej właśnie przyjaciółki. Tak. No nikt, nikt nie miał nas odwiedzać i tak dalej, a tu nagle tu nagle ktoś mi stoi. I a tym bardziej że ja tak jak mówiłem, jestem jedynakiem. Tak.
No i ja zawsze lubiłem być. Oczywiście kocham ludzi, uwielbiam, jestem człowiekiem stadnym, tak zwierzęciem stadnym, człowiekiem ogólnie zawsze lubię z ludźmi przebywać i tak dalej, ale azyl lubię po prostu czasami się wyciszyć w samotności, nawet jak mam rodzinę i tak dalej. Czasami to mam swój własny jakiś tam kącik, który po prostu po jakimś czasie sobie po prostu wyciszam się tam sam. Tak i lubię po prostu już od dzieciaka. Zawsze nawet jak jakiś plan wprowadzam działania nie wiem, dla rodziny albo dla przyjaciół, albo coś, to zawsze muszę mieć tam parę chwil dla siebie w samotności. Tak, bo nie jestem w stanie się skoncentrować do końca w stu procentach. Po prostu, jeżeli jest dużo ludzi. No i no i przede wszystkim później mi towarzyszyły no ta przyjemność. Tak że że jednak udało się czy udało się? No że jednak nie wiem.
Tego zaszczytu jakoś nie wiem, że zauważyłem coś więcej.
[45:18] - Niektórym ludziom zdarzają się na tyle mocne, można wręcz powiedzieć traumatyczne przeżycia o trudnym do wytłumaczenia charakterze, że pamiętają je z najdrobniejszymi szczegółami, nawet i po kilkudziesięciu latach. Opowiadając o nich, często spotykają się z niezrozumieniem zarówno ze strony znajomych, jak też i najbliższej rodziny. Tak było w przypadku naszego słuchacza z Leszna, który podzielił się z Radiem Paranormalium trzema dziwnymi zdarzeniami sprzed wielu, wielu lat. Posłuchajmy. Ja bym prosił jak najwięcej szczegółów, jakie pan pamięta. Data, miejsce, jeżeli to oczywiście możliwe.
[45:57] - Więc może zaczniemy od tego pierwszego zdarzenia. Ja już się w tym czasie tam interesowałem tymi rzeczami trochę i to były czasy komunistyczne. No, w kioskach się pojawiały takie tam broszury, książki takie kiepsko wydane. Emilcik w międzyczasie się tam pojawił, tam trochę o tym mówili i ja tu blisko. To była wioska Lasocice, blisko lotniska Leszno tutaj. Może pan zna, wie, bo jest dosyć głośno na naszym lotnisku szybowcowym blisko. To ja często w niebo patrzę zawsze i tam widziałem parę rzeczy takich innych niż szybowce i samoloty. I wydarzyła mi się taka historia pewnej nocy. To był gdzieś osiemdziesiąty pierwszy rok. To była godzina gdzieś pierwsza trzydzieści w nocy.
Ja miałem pokój od południa, ale mówię o na wsi jak mieszkałem. Od południa okno było otwarte, było bardzo ciepło i księżyc świecił. I nie wiem, czy będzie pan tam znał. Kiedyś były takie duże tapczany. Ja miałem taki duży tapczan, że tam trzech by można było na tym wyspać, a budzik stał budzik, taki metalowy budzik, jak się kiedyś nakręcało i budził, bo ja do pracy dojeżdżałem i obudziłem się, proszę pana. Świecił księżyc pierwsza trzydzieści w nocy i spojrzałem na budzik, która jest, bo ja do pracy dojeżdżałem, na pociąg chodziłem i dojeżdżałem do pracy. Spojrzałem na budzik i to była pierwsza trzydzieści i odwracając się to był to był instynkt, jakiś instynkt, bo ja rzadko śpię na plecach. Śpię na boku lewym albo prawym. I kiedy się odwracałem z tej prawej strony, bo po prawej stronie ten budzik stał, odwracałem się właśnie tak na plecy i chcąc się przekręcić na lewą stronę i na wprost mnie, czyli jak nogi się kończą, jak tapczan się kończy. Właśnie było to okno i stała sobie postać naprzeciwko mnie w nogach.
Ja jeszcze wtedy nie wiedziałem jak wyglądają szaraki, jak tego, jak tam ci. Cały czas pisano o zielonych ludzikach, zieloni ludziki i tak dalej. Była to postać, proszę pana, gdzieś metra pięćdziesiąt, może niższa, o bardzo wąskiej, takiej smukłej głowie. Ramiona cieniutkie, rączki cieniutkie. Nie widziałem nóg.
[48:27] - Nie widziałem nóg i ta postać się patrzała w moją stronę. Nie widziałem oczu. To było ciekawe właśnie, że nie widziałem oczu. I ta postać się tak patrzała w moją stronę. Ja tak jeszcze mówię: kurczę, przecież cholender, czy mi się to się wydaje, czy coś? Nie. I tak spojrzałem jeszcze przez parę sekund i próbowałem, proszę pana, usiąść. Próbowałem usiąść na tym tapczanie, żeby zobaczyć to dokładniej. Kiedy zacząłem podnosić mój tułów do siedzenia, ogromna siła na mnie zadziałała. Od, od nóg, od czubka palcy.
Tak jakby na mnie wjechał walec, ale potężny walec. Jakby mnie skanowało coś. Olbrzymia siła zaczęła mnie kłaść. No normalnie mnie kładła. No nie, nie byłem, byłem bezradny i to mnie, proszę pana, ta siła położyła. Położyła mnie ta siła na ple-- tak do, na plecach, w pozycji leżącej. I zrobiło się momentalnie ciemno w pokoju. Zrobiło się ciemno i ta postać była w oko, w oko nade mną. Jakieś trzydzieści centymetrów od mojej głowy. Miałem ręce rozłożone w bok, w bok i ja nie byłem w stanie nic zrobić.
Kompletnie ruszyć palcem, głową, oczyma, rękoma. Kompletnie nic. Tak jakby na mnie leżała tona piachu i tylko miałem zbliżenie tej twarzy i wtedy widziałem te oczy. Dla mnie to było coś niesamowitego. Także to trwało kilkanaście sekund i poczułem później tylko taki wstrząs, wstrząs delikatny mojego ciała i wszystko się unormowało. Wszystko się unormowało. Jeszcze spojrzałem w okno, bo to okno było otwarte. Nic. Cisza kompletna. Usnąłem.
Ciężko mi się wstawało rano. Byłem rozbity. Mama coś tam do mnie mówiła, bo ja to do pracy się szykowałem. No nie mogłem myśli poskładać. I wie pan co? Że ja nie pamiętałem tego dokładnie to, co się wydarzyło. Wiedziałem tylko, że się to wydarzyło, ale nie pamiętałem nic szczegółów i nawet w drodze na pociąg jak szłem, próbowałem se to poukładać. To było wszystko rozbite. Miałem po prostu cały dzień ciężki. Ja nie mogłem poskładać myśli.
Myślało mi się bardzo ciężko. Nawet momenty miałem takie słabiuchnie, takie, takie no no, po prostu tak, jakby mi coś dolegało, wie pan? I to później minęło. To później wszystko minęło i doszło do normy i-
[51:12] - Czuł pan, żeby coś pana zachowaniem wówczas sterowało?
[51:17] - No zasterowało mocno, bo ja nie byłem w stanie. Jeżeli ja próbowałem usiąść i ja już do pewnego kąta usiadłem, już do pewnego kąta, to ta siła na mnie tak zadziałała, że to mnie położyło, to mnie położyło i wiem, że ręce miałem rozłożone na lewo i na prawo, jak na krzyżu. Ja nie byłem w stanie nic zrobić. Kompletnie nic. I ta głowa to tak, jakby ta postać była nade mną. Miałem trzydzieści centymetrów, w porównaniu tą głowę i te duże oczy. I się zrobiło ciemno w pokoju. Nie to, że było jasno jak ten księżyc świecił, tylko było takie przyciemnienie.
[51:52] - Czyli rozumiem nie, nie słyszał pan w otoczeniu jakby żadnych odgłosów, nic. Wszystko jakby wygasło, wszystko zostało wyłączone.
[52:01] - Kompletnie nic. Normalna cisza. Tylko mówię. Byłem bezradny. Nie mogłem nic. Ciałem ruszyć się ani w lewo, ani w prawo. Zero. I ten ciężar, ten ciężar czułem. Ja nawet jak wstałem rano, jak mnie obudził budzik, to mówię panu, że byłem, no mówię, no nie mogłem wszystkiego do kupy poskładać. Ja walczyłem ze sobą prawie cały dzień, zanim doszedłem do siebie.
Miałem problemy w pracy, miałem.
[52:27] - Rozumiem, że pan wcześniej nie miał jakiejś styczności przed tym zdarzeniem z, nie wiem, filmami science fiction ukazującymi obcych z jakąś literaturą ufologiczną.
[52:38] - Miałem tam chyba z dwie książki w kiosku kupione i o Emilcinie wtedy co tam pisały gazety. Ja tam aż tak się tym nie zajmowałem. No widziałem tam coś kiedyś takie cygaro czarne na niebie jak leciało. No, no nie zajmowałem się tak strukturalnie i dogłębnie tymi rzeczami wtedy. No bo wie pan, to były lata osiemdziesiąte, to, to, to jeszcze to było, to myśmy tam byli, wie pan, na drzewach.
[53:04] - W tych materiałach o Emilcinie, które pan wspominał, były może przedstawione te istoty, które Jana Wolskiego tam, prawda, odwiedziły?
[53:12] - Tak, tak.
[53:13] - One były jakoś podobne do, do tej istoty, którą pan widział? Czy to było zupełnie coś innego?
[53:18] - Wie pan, ja teraz ja wiem, że to, że to był szarak. No bo tak szaraki niby wyglądają. Cieniutkie głowy tam i te, te ramiona, te, te ręce cienkie i nogi i tak dalej, i tak dalej. To ja podejrzewam, że to był szarak. Ale dlaczego? Dlaczego zadziałał na mnie taką siłą? To do dzisiaj ja sobie tego nie mogę uzmysłowić. Dlaczego? Bo to się za-zaczęło się to, ta siła zaczęła działać mówię od czubka palców jak nogi są. Bo jak ja tak zacząłem siadać, chciałem usiąść i ją dokładnie zobaczyć.
Dokładnie zobaczyć, nie? Za. No, no nie było szans. No nie było szans. Nie dopuściło mnie do tego. I później się zrobiło ciemno w pokoju. Takie nie jak było jasno od księżyca, wie pan, jak świeci księżyc, to jest jasno w pokoju, nie? Tym bardziej, że od południa miałem okno. To się zrobiło ciemno w pokoju i ta postać nie wiem, czy jak cała postać, czy ta postać stała z boku, bo głowę miałem, mówię, trzydzieści centymetrów od mojej głowy. I wtedy widziałem, pamiętam te oczy.
Te oczy były takie. Nic się w nich nie odbijało. To było metaliczne, takie metaliczne.Tak jak w okularach takich metalicznych. No, no tak mogę powiedzieć to. I ręce miałem rozłożone. To było ciekawe. Do dzisiaj ja tego, bo ja wasze audycje oglądam często i oglądam jeszcze inne audycje. No i kurczę, gdzieś po drodze słyszałem o takiej rzeczy, że ktoś takie zdarzenie podobne miał, ale nie takie tam całkiem podobne jak ja. I to właśnie to mnie nurtuje. Chcę z siebie to wyrzucić całkowicie.
Mówię, może wy gdzieś tam będziecie szukali w swoich archiwach i tak dalej, bo mówię ja już na tyle zrobiłem, że do nic dalej nie mogę sobie powiedzieć.
[55:05] - No to jak pana ułożyło według tego opisu? Jakby no tak, jak się układa obiekt do badań na stole, tak?
[55:12] - No wie pan, no to szło. To szło tak, no tak jak walec szło po mnie. Tak jakby walec walcował ulicę, wie pan, nie? To tak to szło od słupka nóg i to mnie położyło i to mnie położyło. Nie było szans, no żadnej akcji nie miałem żadnej. I ręce miałem rozłożone, wie pan, tak na krzyżu prawa na prawo, lewa na lewej stronie tak rozłożone. W tym tapczanie miałem ręce i te trzydzieści centymetrów miałem. Tylko nie jestem pewien, czy to była ta postać nade mną w całości, czy stała z boku. Wie pan, tego to nie pamiętam, bo głowę bardzo wisła i wiem, te oczy do dziś pamiętam, jak wyglądały tak w okularach takie metaliczne. Nic się nie odbijało, nic nie świeciło.
[55:55] - No i nie było też żadnej komunikacji między panem a istotą, prawda?
[55:59] - Nic. I później tylko ten wstrząs, taki cielesny wstrząs był i to było koniec. No i tak od tego czasu. No to tam się interesowałem już bardziej tymi ufologicznymi sprawami i tak dalej. I w Jaworznie do mnie wsem. Ja tam pracowałem w ochronie, w ochronie pracowałem i też na terenie zakładu to się wydarzyło. To było w roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym siódmym albo ósmym. Mogę się też mylić tam o rok. Wjazd do zakładu, portiernia. Niech sobie pan wyobrazi jest portiernia, jest szlaban i to było przy Lesznie.
To była taka dzielnica i była droga blisko. Zaraz była blisko droga przy tej portierni. I to był listopad. Ze mną był palacz. Palacz sobie tam u mnie drzemkował. Szedł naładować do pieca, bo musiał do kotłowni przejść. To stał tam taki plac i on nieraz do mnie przychodził, a nieraz tam sobie spał do rana w kotłowni. I proszę pana, też księżyc świecił. I mieliśmy w tej portierni kozę. Grzewana była takim piecykiem na węgiel, na drewno, wie pan, tak jak taka koza.
To się wrzucało węgiel i żeby było ciepło u nas. I ja lubiłem się tak usiąść na, na krześle i nogi sobie wyciągnąć na drugie krzesło. I były dwa okna. Jedno było to główne okno od portierni, to duże takie, co tam się sprawdzało wszystkich, a drugie było mniejsze okno od strony ulicy i było zasłonięte zasłonką. I to było gdzieś około północy. I palacz poszedł ładować do pieca. Jak ten palacz poszedł ładować do pieca, ja tam wrzuciłem parę węgielków do tej naszej kozły. No i położyłem sobie nogi na, na drugie krzesło i miałem wzrok akurat w tą stronę, gdzie jest to drugie okno, to małe, zasłonięte zasłonką. I wie pan co? Może tego palacza nie było z dziesięć minut, może mniej.
Ja sobie tak ładnie zagadam w tym piecu tak huczało i biały punkcik się pojawił tam za tą zasłoną w tym oknie taki biały punkcik. Nie, to nic nie zdawałem, nawet nie myślałem o UFO, tam o żadnych ty, no tam biały punkcik. I w pewnym momencie znalazłem się, proszę pana, w takiej. Też zadziałało coś na mnie. Ja bym się znalazł w przestrzeni takiej wyciszonej, w stanie nieważkości. Znalazłem się w takiej kopule tak jak bańka mydlana. Wie pan, jak bańka mydlana wygląda? Takie coś się nade mną utworzyło. Ja nie słyszałem tej kozy, jak tam huczy w tej kozie. Nic.
Cisza kompletna. Wyobraź sobie pan, co teraz panu powiem, Bo ja to pamiętam tak na dziewięćdziesiąt osiem, siedem procent może pamiętam. Ja to widzę nawet jeszcze do dzisiaj. Z tego okna, gdzie ten punkt biały tam był, wyskoczyło, wyskoczyło znaczy się wyskoczyło. Wynurzyła się wąż taki jak do podlewania ogrodu. Ja to porównuję albo do odkurzania. To było takie coś miękkie, bardzo miękkie. Na samej końcówce tego węża była taka nakładka tak jak na twarz pan nakłada do tlenu. Ja tak mówię, tak to opisuję w przybliżeniu. Nie może się troszeczkę to inaczej różniło, ale do tego porównuję, bo to takie coś było.
Wyobraź sobie pan, jak ja miałem te nogi w tą stronę, właśnie do tego okienka, to momentalnie mi się przyssało do moich genitaliów, przyssało się do moich genitaliów. I to był taki słyszałem taki pstryk tylko. To się bardzo szybko działo wszystko. Pstryk, puch. Koniec. I ta bańka. I ja normalnie słyszałem już piec i już normalnie funkcjonowałem. I przyszedł za jakie może tam pięć, dziesięć minut ten palacz. I wie pan co? Ja nie pamiętałem tego zdarzenia.
Kompletnie nie pamiętałem, że takie coś było i żeśmy tam rozmawiali o różnych sprawach. Później on sobie drzemkę zrobił. Ja sobie drzemkę zrobiłem, bo się przesiadłem tam do strony biurka. I wie pan co? Że ja o tym w ogóle kompletnie nie pamiętałem. Zero pamięci, że się takie coś mi wydarzyło. I teraz wyobraź sobie pan w domu, podczas którejś z kąpieli. Nie wiem, czy to była pierwsza kąpiel w wannie, czy druga, czy trzecia. Na trzeci dzień, czy na drugi. Jak się wycierałem, jak wstałem z wanny.Ja patrzę, ja mam czerwonawe takie tutaj całe tutaj gdzie, gdzie, gdzie genitalia są.
I tu taki miałem czerwony plac, ślad taki czerwony plac. Ja mówię cholera, co to jest? Kurde, uczulenie czy coś? Kurczę. I wie pan co? Zaczęły mi świtać takie małe fragmenciki tego wydarzenia. To, co się wydarzyło, to normalnie aż mnie samego tak potrząsło. Ja mówię kurczę, to coś było tam. I zacząłem układać to klatka po klatce, jak to się wydarzyło. I wie pan co?
Zacząłem to dokładnie oglądać, co mnie nie bolało. Kompletnie mnie to nie bolało. Może jak dotykałem, odczuwałem inny dotyk skórny. I wie pan, na lewej nodze, na lewej nodze, na mięśniu miałem wypalone takie trzy kropki. Kropki no to było większe niż kropki. Wie pan co? Zapala pan zapałkę i gasi ją w mokrym przykładowo nie? I czy tam taką rozżarzoną zapałką by mnie tak się przypalało. Tak się robiło takie, takie figle niektóre. Przypalało się komuś skórę zapałką.
To ja miałem w kształcie trójkącika takie, takie trzy brązowe pospalone punkty skórne na lewej nodze, na mięśniu, przy genitaliach. I ja dopiero później to wszystko sobie poukładałem co się wydarzyło, co i jak. Także to mi później znikło, to tutaj to czerwone wszystko. A te trzy punkty miałem przez parę lat dobre siedem, osiem lat. Te trzy punkciki dopiero później znikły po ośmiu.
[01:02:22] - One były, jeżeli dobrze, jeżeli dobrze pamiętam, one były w kształt trójkąta ułożone tak?
[01:02:27] - Tak trójkąta. I to było brązowe, tak jak przypalona skóra to tak wyglądało. I to miałem przez dobre osiem. Ja na żonie nie mówiłem nikomu konkretnie, ani znajomym. Nic, nic. No mówię dopiero dwa lata temu ujawniłem te dwie moje rzeczy, co żeśmy siedzieli na grillu i to tylko była rodzina. I od dzisiaj na mnie tam wnuki wołają kurczę kosmita i, i tego. No żona nie wierzy do dzisiaj i ona tam w ogóle do tego ma inne podejście. Wierzy mi syn, bo syn nieraz wracał do tego i mnie się pytał tam dokładnie jeszcze co i jak. I syn tam na jakimś Facebooku śledzi właśnie takie ufologiczne rzeczy się też tym zajął i synowa co, co tam nieraz też się spyta i tego, bo tak to mi kompletnie nikt tam nie wierzył.
Ja nawet obcym jeszcze nikomu. Chyba tam jednej osobie komuś kiedyś powiedziałem, nie? No to też tak na mnie dziko patrzała i tego. No, no szkoda właśnie, że nie było jeszcze tej techniki wtedy takiej i smartfonów i tak dalej, bo ja bym sobie zdjęcia porobił, nie?
[01:03:31] - No niby można było takim tradycyjnym aparatem też sobie zrobić, no ale no nie każdego no inwestycja w film do aparatu czasami przekraczała możliwości finansowe, tak.
[01:03:44] - Te trzy kropki. Nie, źle mówię. Trzy kropki. Te trzy takie właśnie takie. Bo to było większe niż kropka. To było tak gdzieś około dwóch milimetrów może średnicy. Trzy te znaki no mówię panu, mogłem mieć około ośmiu, dziewięciu lat. One później ginęły, ginęły, ginęły, ginęły, w końcu znikły.
[01:04:03] - Tutaj te to umieszczenie pana jakby w bańce wygląda tak, jakby coś pana po prostu wyłączyło na chwilę. Wyłączyło panu postrzeganie otoczenia, żeby wykonać nie wiem, jakiś zabieg, pobrać coś.
[01:04:15] - Wie pan co, ja mam podejrzenie, czy nie pobrano mi właśnie nasienia, bo ja to gdzieś tam wyczytałem i właśnie o takich rzeczach było mówione. I mówię panu to było. To się działo szybko. Nie, że tam, że to leciało i tu przykleiło się. To się działo szybko. To wyleciało i momentalnie mi się przyssło. Ja słyszałem nawet ten syk. Tak jak pan rzucił. To ja to porównuję na patelnię jajko. Chce pan sobie zrobić sadzone jajko, tak?
To, to takie. To tak sykło mocno. Kurczę.
[01:04:49] - A czy czuł pan coś może w momencie, gdy ta przyssawka się do pana przyczepiła?
[01:04:53] - No mówię panu, no nie pamiętam. Ja tylko pamiętam ten, ten, ten syk taki. I, i właśnie tak te przyssanie poczułem. Przyssanie poczułem i ten syk.
[01:05:05] - Obecność tych śladów na ciele fizycznych, tam w tym wiadomym miejscu no zdecydowanie wyklucza, żeby to mógł być omam, prawda? No i też to zmienione czucie w tym, zmienione czucie w tej okolicy.
[01:05:18] - Ja wiem, co mi się wydarzyło i wie pan, nie byłoby śladu. I to było ciekawe. Ja o tym nie pamiętałem. Ja nie pamiętałem o tym, że to przyszedł pan z powrotem, to normalnie myśmy rozmawiali. Ja tak jakby się nic nie stało. Dopiero później mówię nie wiem, za którym razem. Czy to było za pierwszym razem, jak pan mnie się kąpałem na drugi dzień, czy na trzeci nie wiem. I wtedy dopiero zauważyłem to i zaczęło mi się to dopiero poklatkowo wszystko układać, że to mi się wydarzyło właśnie to tam. I to jest na pewno od tego. I zauważyłem te trzy znaki na lewej nodze, nie?
Na lewej nodze, ale te trzy znaki na lewej nodze to były poza tym zaczerwienieniem. To nie na tym zaczerwienieniu, tylko poza były.
[01:05:59] - No tak, jakby tak jakby no zauważenie tego śladu spowodowało stopniowe odblokowywanie wspomnień o tym zdarzeniu. No bo to musiało być zdarzenie jakby też wykraczające poza pana jakby zakres postrzegania, tak?
[01:06:13] - No właśnie.
[01:06:14] - Spowodowało szok i coś, co nie wiem, czy pan jest obznajomiony z pracami na temat OOBE, LD i tak dalej, ale osoby parające się OOBE mówią o czymś takim jak wykliknięcie, czyli jak doświadczamy czegoś, co wykracza poza nasz jakby bank pamięci, poza nasz zakres postrzegania czegoś, co nasza świadomość jeszcze nie wie, nie zna. To wtedy następuje jakby wyrzucenie z doświadczenia.I może się zdarzyć później tak, że jakieś zobaczenie na przykład czegoś, odkrycie czegoś na swoim ciele na przykład spowoduje stopniowe odblokowywanie tego wspomnienia i przypominanie sobie, co się tam wtedy wydarzyło. Tak spekuluję trochę, ale troszkę poznałem też przez lata prowadzenia Radia Paranormalium te mechanizmy, które jakby też działają przy niektórych zjawiskach z pogranicza, tak to nazwijmy.
[01:07:06] - No tak, ja, ja tego, ja tego nie stwierdzę, co to i jak mogło być. I też szukam właśnie takiego podobnego czegoś. Ale no niektórzy to coś tam podobne rzeczy mieli, takie właśnie też z takimi. I że pamięć zamazana dopiero później, po jakimś czasie się to przypomina i tak dalej, i tak dalej. Ta cisza wkoło i-i tego, no. Miałem, wie pan co? Trzecie zdarzenie to miałem już, jak mieszkałem w Lesznie. Już byłem żonaty, kurczę, żona była na wycieczce. Też było ciepło. Balkon miałem otwarty i wyszedłem do ubikacji.
To było nie wiem, która to godzina nawet była. To była noc. Wróciłem z powrotem i tyle, co wszedłem, to poczułem tak samo nacisk na mnie. I były dwie postacie.
[01:07:58] - A kiedy to mogło być? Jaki to mógł być rok?
[01:08:01] - To był, to by mógł być rok dwa tysiące, nie wiem, początek dwa tysiące, koło dwutysięcznego dziesiątego gdzieś. Nie pamiętam dokładnie. Znowu zostałem sparaliżowany. Znowu zostałem sparaliżowany i znowu było nie było jasno, bo ja tutaj mieszkam niemalże w centrum. Tu są lampy. To tak, jakby te lampy, kurczę, nie świeciły do-do-do pokoju. Znowu się zrobiło ciemno i-i-i ta sama sytuacja wynikła. Tylko że były dwie postacie wtedy były i widziałem je do połowy, do połowy głowy. Wszystko kompletnie i te same oczy, te same metaliczne oczy. No i takie przeżycia miałem, kurczę i co robić?
I mówię, mówię muszę z siebie to wyrzucić. Mówię, mówię ktoś mnie wysłucha, gdzieś się coś mówię, powtórzy gdzieś komuś. No tak myślę do dzisiaj, nie?
[01:08:52] - Czyli krótko mówiąc, w dwa tysiące dziesiątym, powiedzmy, przyjmijmy ten rok. No miał pan taką powtórkę z rozrywki z tym, z tą różnicą, że tym razem postacie były dwie. Tak?
[01:09:03] - Były dwie i z boku, i z boku, ale z boku. Nie przede mną, ale z boku.
[01:09:08] - Takie spostrzeżenie mi się nasuwa co do tej trzeciej historii, że no pana świadomość jakby w jakimś sensie wiedziała, w jakimś stopniu wiedziała, jak to rozpoznać, jak to zaklasyfikować, skoro były takie same postacie, też, też tylko częściowo widoczne. To były szaraki, tak? Rozumiem.
[01:09:29] - Ja to tak. To mogę śmiało powiedzieć, że to szaraki. Kiedyś nie wiedziałem, jak tam tylko zielone ludziki się mówiło, nie? A teraz ja wiem, jak już szaraki wyglądają. No bo z opowieści tych ludzi, którzy się zwierzają tam na waszych audycjach i-i są nawet filmiki się pokazują czasami z tak jakąś tam postacią podobną do ufoluda czy tam do tego szaraka. I także to ta trzecia, że ja już byłem w stu procentach pewny, że, że tego. Tylko zawsze mówię, co oni chcą ode mnie, bo w powietrzu to ja widziałem, ja to już widziałem i dysk świecący widziałem i ten cygaro widziałem to widziałem tam do góry widziałem. Ale że to mnie spotka takie coś, to masakra. Kurczę, ciężko mi było z początku z tym, z tym żyć nawet ciężko. I odpukać, odpukać do dzisiaj mam spokój, nie?
Ale co chcieli ode mnie? Co to miało znaczyć? Że nie wiem. Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
[01:10:25] - No jest coś takiego, że pierwsze spotkanie z jakimś trudno wytłumaczalnym zjawiskiem jakby otwiera świadka na dalsze postrzeganie w przyszłości podobnych zdarzeń, tak? Trudno wytłumaczalne zdarzenie jakby wdziera się do, do obszaru jakby postrzegania świadka i otwiera, umożliwia mu rozpoznawanie podobnych zdarzeń w przyszłości. No tutaj też takie spostrzeżenie mi się nasuwa, że my właściwie mamy chyba kulturowo też wgrany taki stereotypowy obraz kosmity jako szaraka, tak? To też często jest coś takiego, że osoby właśnie, które też nie siedzą w tych tematach ufologicznych, w ogóle się ufologią nie interesują jakoś aktywnie też często opisują właśnie w podobny sposób wizyty tak zwanych sypialnianych gości w swoich domach.
[01:11:14] - No właśnie. Może to i tak można ująć to, kurczę, bo słychać o pięknych postaciach, które się pojawiają niektóre, nie? To z tego słychać i tego, że są piękne postacie podobne do ludzi i tak dalej, nie? Ale ci akurat kurczę, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Działają kurczę w odwrotną stronę, bo dużo, dużo uprowadzeń tam czytałem i oglądałem dużo uprowadzeń się zdarzało właśnie w siedemdziesiątych latach ludzi uprowadzeń, nie?
[01:11:43] - No taka fala uprowadzeń właśnie mniej więcej w tym okresie była też wedle mojej wiedzy.
[01:11:48] - Duża fala uprowadzeń i tak dalej. No kurczę, na szczęście dobrze, że mnie nie uprowadzili. No.
[01:11:57] - No nigdy nie wiadomo. Może kiedyś coś takiego się zdarzy, że się panu jakieś kolejne wspomnienie odblokuje z czegoś, czego jakby na świadomym takim poziomie pan nie pamięta, prawda?
[01:12:10] - Może. No ale mam spokój. Od tego czasu mam spokój i, ale często mi wracają te myśli. Często mi wracają często.
[01:12:20] - A jeżeli dobrze rozumiem, to to zdarzenie z osiemdziesiątego pierwszego roku to nie było jakby pierwsze zdarzenie w pana życiu z takiej kategorii paranormalnych, prawda? Tam wcześniej obserwacje tych, coś pan wspominał o obserwacji tych cylindrów.
[01:12:35] - To widziałem w powietrzu, ale to był taki pierwszy kontakt, taki bliski w osiemdziesiątym pierwszym. No i osiemdziesiąt siedem, osiemTo, co opowiadałem właśnie o tym, to, to, to było już w ogóle nie wiem. Masakra. Kurczę, to ja mówię to kurczę, ciężko, ciężko w tej chwili mi jest ciężko mówić o tym. No a trzecia sprawa, no to wtedy to, to, to były te dwa osobniki były przy mnie. No i ja to później nie, ale ja się nie wie pan, ja jestem twardy, ja się nie boję. Ja mówię, że na mnie nie, nie, nie działa to tak z jakimś strachem czy tam strach jakiś przeżyłem. Nie. Tylko że po tym pierwszym spotkaniu nie mogłem przyjść do siebie, nie? Byłem taki no, wyłączony w połowie z myślenia, z myślenia, z ułożenia.
Ja w pracy se nie mogłem poradzić, co w pracy nawet. A później to słabo, słabo, słabo. No i jakoś tam później już do siebie doszedłem, nie?
[01:13:33] - No to znaczy, że musiało to zdarzenie dosyć mocny wpływ na pana wywrzeć.
[01:13:38] - No mocny wpływ. No a to drugie, co się wydarzyło, to ja o tym widzi pan, nie pamiętałem w ogóle. No przyszedł palacz, ja o nim rozmawiałem tak, jak z panem wtedy żeśmy rozmawiali. No kompletnie jakby się nic nie stało. Różne rzeczy. Jak ja tam waszych audycji tam słuchałem, to mnie aż ciarki wychodzą na skórze, że ludzie przeżywali niektóre rzeczy takie, co no-normalnie w ogóle by się w głowie człowiekowi nie mieściły, nie? I ja myślę, że, że, że mówią prawdę, bo z ich wypowiedzi jak tak słucham, to mówi facet czy tam kobieta, to to mówi normalnie tak, że nie ma tam chwili zawahania, nie? Nad tą całą opowieścią, nie?
[01:14:16] - No to też dodaje wiarygodności takim, takim relacjom. No nie jesteście państwo sami na pewno. To jest taki dobry, pozytywny przekaz. Może, może te relacje nie zawsze te audycje jakby zbliżają do zrozumienia głębszego swoich doświadczeń, ale przynajmniej człowiek ma tą świadomość, że nie jest sam ze swoim doświadczeniem.
[01:14:37] - No tak. No tak i trzeba, trzeba stawić czoła niektórym rzeczom, no mimo niektóre, niektóre są przykre sprawy. Właśnie te spotkania, bliskie spotkania, jak ja mówię i traumy, nie traumy i ludzie sobie radzą z tym. Teraz się dopiero wie pan, co otworzyli. Teraz jest właśnie jakiś moment. Ludzie się otworzyli. Może dzięki temu ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone na Kongresie, nie? Że jest takie coś i trzeba być gotowym i da-- i coraz więcej się słyszy, że coś gdzieś ktoś widział kogoś tam. Tego coś tam dotknął, coś było i tego, bo cofnąć się, proszę pana, parę lat wstecz to to rzadko było to, to ciężko było coś wyłapać.
[01:15:21] - No też upowszechnienie się internetu i powstanie takich podcastów jak "Mówią świadkowie". W ogóle szukałem czy, czy są podobne podcasty na przykład po angielsku i się okazało, że cała gama takich produkcji jest publikowana już od lat. Także no upowszechnienie się też internetu i też dbałość autorów takich programów o zachowanie anonimowości świadków też jakby otwiera ludzi do szerszego dzielenia się swoimi historiami.
[01:15:50] - Ja mówię ja tam nic nie ukrywam, nic. Ja tam mogę być pokazany, przesłuchany, bo wiem, co mnie spotkało i to, co słyszę, co opowiadają w tej chwili niektórzy. No to no jest. No są, oni są i niestety musimy być przygotowani, że może kiedyś dojdzie do normalnego spotkania, już takiego masowego.
[01:16:13] - W ogóle zastanawiający jest cel takich wizyt, prawda? Takich zdarzeń, w których no, ja zaproponowałem na przykład interpretację dzisiaj taką, że może coś pana badali te istoty. A może, może pan ma jakieś swoje spostrzeżenia, co? Jaki mógł być w ogóle cel tych, tych zdarzeń, tych wizyt, tego podpięcia się pod pana?
[01:16:36] - No wie pan, ja sobie pytań dużo zada-zadałem tutaj. Ja mówię albo zostałem jakąś osobą, no nie wiem, no wybraną. No bo wszystkich nie testują, nie? Bo oni w dalszym ciągu testują nas tak jako tutaj ludzi na ziemi. Cały czas nas testują. To jest test ludzkości tutaj przez. Tak? Na pewno. No bo zdarzało się tak, że niektórzy mieli jakieś tam szpile wbijane, jakieś tam chipy podskórne mieli i tak dalej, i tak dalej. Tam no to trochę tam tych wiadomości już tam nazbierałem.
Także podejrzewam, że pod tym kątem cały czas jesteśmy testowani.
[01:17:12] - No jakiś cel tego wszystkiego musi być. Szczególnie że niektóre osoby zdają się być jakby ciekawszym obiektem do badań, że tak ujmę. Jak już tak się przyczepię do tej mojej propozycji. Bo jedni świadkowie są jakby doświadczają takich wizyt tylko raz w swoim życiu, a są osoby, które doświadczają na przykład kilku czy nawet kilkunastu. Także ciekawe jest dlaczego, dlaczego akurat ich tak w takiej mnogości to spotyka tak?
[01:17:41] - No i to mnie trochę ciekawi, że tam zostawiają te chipy jakieś tam podskórne mają i tak dalej, nie? To jest też bardzo ciekawa rzecz. Albo niektórzy takie zdarzenie, że dzisiaj jest jechał przykładowo autem, jest w danym miejscu, a budzi się trzydzieści kilometrów dalej i nic nie pamięta, nie?
[01:18:00] - No też były takie relacje w "Mówią świadkowie". Jest kilka ciekawych przypadków, jeszcze czeka na opublikowanie tego typu.
[01:18:07] - No świetne te audycje niektóre. No mówię no kurczę, no masakra, kurczę, o tym tam. Zaciekawiło mnie właśnie to tam, jak ten chłopak jechał z tą dziewczyną, tym lasem, tym rowerem. Te kulki, te kulki zalegały te. Wie pan, która to była ta audycja?
[01:18:22] - Tak, tak. Mhm.
[01:18:22] - Co tam ten huk był tam słyszany, nie? I jakaś postać tam gdzieś przebiegła przez, przez drogę, że zwierzęta patrzały w jedną stronę. No masakra. No kurczę, coś się dzieje w tym naszym świecie tutaj.
[01:18:36] - No są takie strefy anomalne, gdzie rzeczywiście dochodzi do, do różnych trudnych, trudno wytłumaczalnych zdarzeń.
[01:18:44] - Tak, tak, tak. No fajnie, to często korzystam z waszych audycji. Często korzystam tam z audycji waszych. Tam właśnieJest bardzo dużo ciekawych rzeczy właśnie na ten temat. No super, tak trzymajcie tę audycję jak najdłużej.
[01:19:01] - I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Tymczasem w kolejce do obrobienia i publikacji czeka ponad czterdzieści rozmów. Część jest w trakcie obróbki, a część dopiero na nią czeka. Ze względu na dbałość o jakość dźwięku i inne detale, przygotowywanie kolejnych odcinków zajmuje mi nieraz sporo czasu. Możecie jednak Państwo być pewni, że kolejne odcinki będą i że niejeden z nich wielu z Was wgniecie w to, na czym podczas słuchania będziecie siedzieć. Szczególnie zaś tych, którzy w usłyszanych historiach znajdą odniesienie do czegoś, co sami mieli sposobność przeżyć. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Nie zapomnijcie również sięgnąć po Nieznany Świat, gdzie znajdziecie nie tylko ciekawe artykuły z zakresu tematów poruszanych również w naszym radiu, ale też i rubrykę Dotknięcie Nieznanego, w której ludzie tacy jak Wy dzielą się swoimi historiami o spotkaniu z nieznanym. Polecam również Państwa uwadze kanał Nieznanego Świata na YouTube, gdzie od jakiegoś czasu wybrane relacje z archiwum czasopisma ukazują się w formie dźwiękowej. Tak więc dzięki raz jeszcze za słuchanie, no i oczywiście również za czytanie. No i do usłyszenia ponownie już niebawem. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów: stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl.
Gdyby przy naszych telefonach lub Skypie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl, www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją.
Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3ek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy.
Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce Podcasty na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl.