[00:03] - Audycja z cyklu Debaty Ufologiczne. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie zapraszamy na antenie Radia Paranormalium na kolejną debatę ufologiczną online. A dziś będzie o kontrolowanym ujawnieniu. Podczas gdy USA zabrały się aktywnie do badań nad UFO, inne kraje w tej kwestii milczą. Pytanie: dlaczego? Co mogą skrywać archiwa innych krajów? Na te i wiele innych pytań postaramy się odpowiedzieć w dzisiejszej audycji. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Oddaję głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[00:43] - Witam państwa. Cóż, słyszeliśmy się wczoraj, przynajmniej z niektórymi, na Wehikule Wyobraźni, na moim kanale UFO Historie i tam próbowaliśmy spojrzeć na problem ujawnienia z innej, szerszej perspektywy. Bo może nie do końca jest tak, jak się mówi i wiele ruchów, na przykład wypowiedzi Davida Gruscha, są ukierunkowane bardziej na potwierdzanie pewnych teorii i scenariuszy, nie zaś wnoszenie do sprawy jakichś nowych wątków. Dlaczego bowiem jest tak, że Amerykanie jako jedyni na świecie rozpoczęli ten proces ujawnienia, i to na wielu polach? Nie wiemy, jak się to zakończy, ale rozpoczęli. Natomiast inne kraje się przyglądają i albo podziwiają, albo się dziwią, bo tak naprawdę nie jesteśmy do końca pewni, dlaczego w Stanach Zjednoczonych to wszystko ma taką formę, jaką ma. Inne mocarstwa świata, w tym Chiny, w tym kraje też aspirujące do rangi, powiedzmy, mocarstw regionalnych, już o tym UFO nie mówią w sposób tak otwarty. My niejednokrotnie mówiliśmy zresztą, że to ujawnienie, w tym ujawnienie informacji o tym, że Amerykanie przetrzymują jakieś wytwory techniczne niepochodzące z Ziemi, to jest coś politycznie bardzo śliskiego. Śliskiego i trudnego do sklasyfikowania, bo nagle, jeżeli oni rzeczywiście mają taki materiał, to racja stanu nakazuje, to już wam mówiliśmy, aby o tym nie mówić. I możliwe, że inni coś wiedzą i nie mówią, natomiast Amerykanie raz za razem się wysypują z tymi informacjami, eskalują zainteresowanie. Cały czas mamy taką dziwną sytuację, która mówi, że coś jest, coś się dzieje. My mamy żyć w ciągłym napięciu i czekać, co się tam dalej stanie. Niejednokrotnie już mówiliśmy, że to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, troszeczkę rzutuje też na wizerunek tego kraju. Bo tam mamy de facto, drodzy panowie, do czynienia z taką sytuacją, że kongresmeni, parlamentarzyści pociągają za język funkcjonariuszy służb specjalnych, aby się dowiedzieć, co się de facto w ich państwie dzieje. Natomiast dzisiaj się skupimy na tym, co inne kraje mogą wiedzieć o UFO, co wynikało z ich dotychczasowych śledztw w tej sprawie. Także słuchajcie nas i zadawajcie pytania, bo będziemy się do wielu spraw odnosić. Bo to nie jest tak oczywiście, że tylko w Stanach się bada UFO. W Stanach się bada UFO za pośrednictwem słynnego już biura AARO. Ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że istnieje też taka specjalna komórka przy Francuskiej Akademii Kosmicznej o nazwie GEIPAN. Jednakże to właśnie ze źródeł amerykańskich płyną najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi. Takie, które podsycają nam teorie spiskowe. I tak jak mówiłem, budzi to nasze zdziwienie. Tym bardziej, że sprawa się ślimaczy z jednej strony ciągle. Ostatnio wiele mówi się o rezygnacji ze stanowiska szefa AARO, Shauna Kirkpatricka. On sam twierdzi, że zrobił wszystko, co było w jego mocy na polu ufologii. Jego przeciwnicy zarzucają mu z kolei, że nie wykorzystał potencjału tkwiącego w tak zwanych sygnalistach. Dużo też się mówi o przywróceniu Gruschowi pewnych uprawnień, pozwalających mu na składanie zeznań o ściśle tajnym charakterze. Co z tego wszystkiego wyniknie? Zobaczymy. Żeby to wszystko jakoś ładnie podsumować, mamy do czynienia z taką sytuacją, że jedni chcą większej ilości informacji, natomiast jakoś ta maszyna biurokratyczna działa tak, żeby to uniemożliwić. Co ciekawe, jeden z dziennikarzy amerykańskich dzisiaj na Twitterze czy na X, jak to się teraz mówi, przekazał informację od jednego z tajnych informatorów z Departamentu Obrony, który powiedział wprost, że biuro AARO to jest organizacja fasadowa, której zadaniem jest de facto szerzenie dezinformacji na temat UFO bądź UAP. Pytanie, nad którym się dzisiaj skupiamy, jednak brzmi: czy inne kraje patrzą na Stany i to, co się dzieje w związku z niezidentyfikowanymi obiektami, z podziwem czy z podejrzliwością, a może z zakłopotaniem? Także panowie, na tym się skupimy. Arku, oddaję ci głos. Jak ty to wszystko oceniasz z perspektywy czasu? Czy nie dziwi cię ta sprawa, o której wspomniałem, czyli temat naszej dyskusji, że Amerykanie mówią, a cały świat słucha?
[05:49] - Amerykanie mówią i mówią, że mówią. Tak można by było to podsumować, bo żadnych efektów z tego mówienia tak naprawdę nie ma.
[06:02] - Te rzeczy, które ujawniają jako dokumenty, raczej nie są jakimiś ewenementami. Nic się takiego nie zmieniło w tym, o czym mówią. W dalszym ciągu są same słowa i na zasadzie drugiej, trzeciej ręki. Nie ma przysłowiowego trybika z UFO statku, z latającego talerza. Tak to powiedzmy. Natomiast inne kraje, jeżeli weźmiemy pod uwagę na przykład Meksyk, mieliśmy też przesłuchanie przed Kongresem Meksykańskim. Tutaj akurat osoby, które w tym uczestniczyły, są może zbyt łatwowierne i z drugiej strony każdy kraj ma swoją specyfikę. Specyfiką Meksyku można by powiedzieć, że jest troszeczkę nadmierne optymistyczne podejście do wszystkich informacji. Stąd mieliśmy nawet pokazanie jakichś mumii, które de facto były owszem mumiami, ale nie miały nic wspólnego z obcymi. Mieliśmy wcześniej ujawnianie dokumentów z Peru, z Brazylii, Argentyny. Mieliśmy ujawnienie dokumentu z Wielkiej Brytanii. Przez cały czas są ujawnione czy jest do nich dostęp, dokumenty, tak jak wspominałeś, z Francji. Nie były one tak bardzo utajniane, przynajmniej takie ogólne raporty ze spotkaniami z nieznanymi. Barierą tutaj u nas akurat jest bariera językowa, bo tak naprawdę bardzo mało osób u nas zajmuje się ufologią znając język francuski, stąd być może po Mostowiczu w zasadzie stamtąd informacje bardzo słabo dochodziły do nas. Te kraje wszystkie ujawniają takie rzeczy. Tu trzeba by było rozpatrzeć, tak jak mówię, każdy kraj ma swoją specyfikę i swoją organizację, która się tym zajmowała. Z reguły są to działania wyjaśniające incydenty powietrzne nad lotniskami, incydenty z samolotami i po wyjaśnieniu, że jest coś niewyjaśnione, w zasadzie sprawa się kończy i to wszystko w sumie. To nie jest tak, że się nic nie odbywa. W Wielkiej Brytanii taką osobą, która dużo zaczęła mówić właśnie o tym, że Anglicy mają i badają zjawisko UFO, był Nick Pope. On jest w tej chwili znany z telewizji. W telewizji w różnych programach uczestniczy między innymi tam właśnie w starożytnych astronautach daje się go poznać. On był archiwistą w Ministerstwie Obrony Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie zajmował się usystematyzowaniem tych dokumentów dotyczących. On tutaj dużo na ten temat mówił. Jak jest w tej chwili bodajże na emeryturze, to po prostu aktywnie działa w tym. Jeżeli tak weźmiemy wszystko do kupy, to dosyć dużo tych rzeczy jest ujawniane. Natomiast dziwi mnie albo przynajmniej nie mam żadnych informacji, jeżeli chodzi o inne kraje, to informacje z Indii. To jest egzotyczny dosyć kierunek, ale wydaje mi się, że tam też może się dziać bardzo wiele ciekawych rzeczy, które do nas jednak nie docierają. Dziękuję.
[10:31] - Jest wiele krajów, gdzie zajmowano się obiektami UFO w jakiś sposób, chociaż nie zawsze było to tak dalekosiężne i wnioski nie były tak dalekosiężne jak w przypadku Davida Gruscha. Tak to, drodzy państwo, wygląda. Przejdźmy natomiast do dalszych kwestii. Marku, oddajemy ci głos. Zobacz, jak to jest. Mówiliśmy zresztą o tym wczoraj w Wehikule Wyobraźni, że jest takie brzydkie przysłowie, że wół coś robi i obora sucha. Na świecie w projekcie Disclosure mamy tak samo teraz. Ameryka, że tak powiem, bąknęła coś na temat UFO, a wszyscy otworzyli usta. Ale dziwi mnie to, że przecież to, co oni mówią de facto o tych swoich tajemnicach, to nie ma charakteru formalnego jeszcze. Natomiast przecież to wpływa też na relacje z partnerami, na przykład z partnerami w NATO, bo Boże, nagle się okaże, że główny członek tego sojuszu, Paktu Północnoatlantyckiego, dysponuje taką bronią, że inni mogą mu tylko pozazdrościć, a jak odpali tą swoją broń, to nawet dymu nie zobaczą. To mnie interesuje, bo przecież ta dyskusja o łapach, o disclosure, o tym, że Amerykanie mają pozaziemską technologię, ona przecież może oficjalnie w polityce nie jest podnoszona, natomiast gdzieś w kuluarach o tym się mówi. Wiesz, czy ten cały świat, czy ta reszta świata, nawet inni członkowie NATOOni z podziwem teraz patrzą twoim zdaniem na Amerykanów? Czy się dziwią, co oni znowu tam odpierniczają?
[12:14] - Chciałbym to, mówiąc szczerze, wiedzieć, bo ja obserwuję, zresztą nie powiem nic nowego, ale obserwuję zadziwiające z mojego punktu widzenia zjawisko polegające na tym, że Stany Zjednoczone przypominają troszeczkę taką enklawę. Enklawę, w której się UFO objawia, w której UFO się bada. Z tym objawia to oczywiście przesadziłem, ale oni mówią, że się u nich objawia i w ogóle u nich jest UFO ważne. Wszędzie na świecie jest już mniej ważne, nad nimi to jest to prawdziwe, ważne i to UFO, na które trzeba zwracać uwagę. Żartuję oczywiście, ale można odnieść wrażenie, kiedy się śledzi różnego rodzaju doniesienia, że UFO ponownie stało się zjawiskiem lokalnym, jeśli lokalnym zjawiskiem można nazwać UFO nad Stanami Zjednoczonymi. I to poruszenie, które gdzieś tam w sferach może nie rządowych, ale okołorządowych, czy w każdym razie te różne komisje, różne ciała, które mają badać i tak dalej, to właściwie dotyczy Stanów Zjednoczonych. Pozostała część świata, jeśli chodzi o takie sukcesywne badanie, jakieś takie deklaracje i tak dalej, tą bardzo oficjalną stronę, to pozostała część świata jakoś tak dziwnie milczy. Milczą Chiny, tu oczywiście nie dziwimy się, bo to kraj niedemokratyczny. W związku z tym oni milczą, bo oni zawsze milczą. Ale tak jak powiedziałeś, Stany Zjednoczone są partnerem w NATO i NATO jakoś tak też specjalnie wyrywne nie jest, żeby się informacjami UFO dzielić. Mam takie wrażenie, kiedy się obserwuje to wszystko, co nas od kilku miesięcy dotyczy, otacza, to mam wrażenie, że UFO stało się, tak jak już wcześniej to powiedziałem, zjawiskiem amerykańskim i oni lansują to wszystko, a cały świat wokół przygląda się i milczy. I zastanawiam się, bo tu można oczywiście z tej sytuacji wyciągnąć kilka różnych wniosków. Niestety one czasami są sprzeczne ze sobą, więc ja chciałbym tak naprawdę wiedzieć, dlaczego ta sytuacja wygląda tak, a nie inaczej. Co Amerykanie załatwiają, jaką ziemską zupełnie sprawę za pomocą tego poruszenia załatwiają, co chcą osiągnąć, co chcą wykombinować, co chcą sprowokować wreszcie. Dlatego tak wiele tych możliwości i też jeszcze nie wszystkie wrzuciłem, że tak naprawdę nie mam pewności, ku czemu to wszystko zmierza, jaki jest cel całego tego, nazwę to sobie bałaganu, bo w gruncie rzeczy, jeśli się dobrze temu wszystkiemu, co w Stanach Zjednoczonych się odbywa, przyjrzeć, to o ile mieliśmy nadzieję, że coś się wyjaśni, to tak naprawdę nie dość, że się nie wyjaśniło, to, po raz kolejny użyję tego sformułowania, mam wrażenie, że się wręcz zaciemniło albo wręcz pojawiły się takie komunikaty mniej lub bardziej podprogowe, że jeszcze nie wiadomo, ku czemu to wszystko zmierza. A może właśnie ta zmiana w słownictwie, o której już tak często mówiliśmy, w nazwach, w podejściu do tego, czy to są istoty nieludzkie, czy też może inaczej trzeba to nazywać. Dziwne jest to wszystko. Ta zmiana na poziomie języka, ta zmiana na poziomie komunikacji, w sensie informacji. To wszystko sprawia, że przeciętny, a nawet nieprzeciętny obserwator tych wszystkich zjawisk może się poczuć lekko zagubiony. A ja się poczułem, że ktoś usiłuje nas zrobić, powiedzmy to wprost, w konia, tylko nie wiem dlaczego, ku czemu to wszystko zmierza.
[16:38] - Arku, dodałbyś coś? Bo nagle się okazało, że Biuro Sojuszniczego Państwa opublikowało mapę, na której nasz kraj jest zaznaczony jako strefa występowania UFO, a nasz rząd nawet nie bąknął. Co to miało znaczyć?
[16:54] - Właśnie tu się zgadzam w 100% z Markiem. Nie wiadomo, o co Amerykanom tak naprawdę chodzi. Załatwiają jakieś swoje wewnętrzne sprawy. Podejrzewam, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi pewnie o jakąś grubą kasę wydaną na jakieś następne zbrojenia albo gmeranie ze zbrojeniami w kosmosie albo nawet na Księżycu coś tam będą próbowali robić. Nie wiadomo, co zamierzają w ogóle. Podejrzewam, że wskazali akurat Polskę, że coś tutaj się dzieje, jako takie państwo, w którym tutaj bardzo dużo się rzeczy notuje. Owszem, się będzie notowało, dlatego, że bardzo dużo testują nad nami sami Amerykanie jakichś dziwnych rzeczy. Niedawno była informacja, że któryś z tych dronów bojowych kilkanaście godzin latał właśnie nad północno-wschodnią Polską, więc coś kombinują, coś robią, ale co i dlaczego o tym raczej nie mówią, a będziemy o tym zapewne niedługo wiedzieć. Po prostu wystartuje jakiś nowy super program i wtedy wszystko okaże się, że po co oni to robili. Chociaż
[18:24] - O tym też bym nie był do końca przekonany. Po prostu nie łapię tego, o co może im chodzić.
[18:33] - Tak, Marku, ja ci zaraz oddam głos, ale tam się wszystko robi bardzo zagmatwane, bo nagle się okazuje: pamiętasz, że w lutym tego roku Amerykanie gonili te obiekty nad Kanadą? Niedawno całkiem pojawiły się rewelacje jednego z dziennikarzy, Rosa Coultharda, który mówił, że tam jest głębsza sprawa, bo oni coś zestrzelili, a do tej pory nie chcą pokazać. Sami Kanadyjczycy nic nie wiedzą. Nawet jeden z tamtejszych ufologów, Chris Rutkowski, który jest Polakiem, co ciekawe, powiedział: „Dobra, wy tutaj mówicie o jakichś tajemniczych rzeczach, że się działy, ale tutaj w Kanadzie u nas nic nie jest odnotowane”. Ja dochodzę do wniosku, że im więcej się próbuje dowiedzieć o tym disclosure, to po pierwsze wchodzimy w jakieś kwestie bardzo biurokratyczne i mało zrozumiałe. To wszystko się zaczyna, jak mówię, ślimaczyć, buksować. A po drugie eskaluje się napięcie i żeby czasami się nie okazało, że niedługo ta petarda wybuchnie i to będzie takie, wiecie, będzie to mysz, która ryknęła albo zupełnie na odwrót. Może się okazać, że ten balonik jest pompowany, bo jest pompowany po raz drugi. Można to zauważyć teraz, po tym jak Sean Kirkpatrick zrezygnował i jest drugie wejście Gruscha. On teraz może coś powiedzieć, może coś sypnie, może się czegoś niedługo dowiemy, bo będzie nowy szef biura AARO. Nie wiem, Marku, czy zgodzisz się ze mną, daliśmy się wciągnąć w tę ich gierkę i te emocje też odczuwamy, bo się w końcu chcemy dowiedzieć, czy oni mówią prawdę i czy w ogóle coś z tego będzie.
[20:23] - W grę się oczywiście daliśmy wciągnąć, ale już nadzieja na to, że oni powiedzą prawdę albo że naprawdę z czystym sercem, ze szczerymi intencjami, cała ta akcja, która gdzieś tam w pierwszej połowie bieżącego roku się rozpętała, nadzieja na to, moim zdaniem, nie wytrzyma próby czasu. Bardzo się ucieszyłem z tego, co powiedział Arek, bo poruszył sprawę Księżyca. Jeżeli, Piotrze, pamiętasz, we wczorajszej audycji rozmawialiśmy o tym Księżycu, że to być może jest moja intuicja bardziej niż jakakolwiek wiedza, więc tu oczywiście musimy sobie to wziąć wszystko w nawias. Natomiast jakoś tak jest, że mam tę intuicję. Nie zawsze mam dobre intuicje, ale mam jakieś takie głębokie przekonanie, że Amerykanie szykują się do skoku. W sensie, po pierwsze militaryzacji kosmosu, ale takiej już na pełnej petardzie militaryzacji, bo na razie to są takie, wiecie państwo, zagrania delikatne, powiedziałbym, takie lajtowe. Gdzieś tam coś umieszczą, coś zrobią, siły kosmiczne powołają, a inni też powołali, to oni jeszcze bardziej powołają i tak dalej. Natomiast mam wrażenie, że się szykują naprawdę do sporej militaryzacji kosmosu. Oczywiście nic nie robi się bez celu, a w każdym razie od pewnego pułapu politycznego wzwyż nie robi się nic bez celu, a przynajmniej nie robią tego państwa poważne. W związku z tym możemy nie lubić Stanów Zjednoczonych, ale zdecydowanie jest to państwo poważne, jeśli chodzi o podejmowaną politykę, a w każdym razie jej dalekosiężność. Mam w związku z tym podejrzenie, bez sympatii zresztą, że oni kombinują coś z tym nowym Dzikim Zachodem, którym może się okazać Księżyc. I to właśnie Księżyc może być miejscem, które oni chcą opanować. Na razie tak to słabo idzie, bo oczywiście jakieś są porozumienia. Może by jednak pokojowo ten Księżyc eksploatować albo tak w imię ludzkości. Ja myślę, że Amerykanie nie mają ochoty na to, żeby to było w imię ludzkości, tylko w imię Stanów Zjednoczonych. A ponieważ mocno się różne państwa uaktywniły, jeśli chodzi o eksplorację Księżyca, na razie taką naukową, czysto eksplorację, to Stany Zjednoczone poczuły krew, poczuły, że trzeba przedsięwziąć jakieś bardzo poważne kroki. Owszem, wczoraj się śmiałem w audycji, że oni wysyłają tych ludzi ponownie na Księżyc. Już tak od czasów Obamy przynajmniej. Nie sprawdziłem do dzisiaj jeszcze, czy już za Busha młodszego też coś myśleli, ale od Obamy to na pewno. Tak, ale to jest wysłanie człowieka. Natomiast ja myślę, że tak naprawdę celem głównym jest raz, dwa, trzy za siebie, biorąc z takiej dziecinnej wyliczanki, czyli zaklepanie sobie miejsca, zaklepanie sobie nowego Dzikiego Zachodu, który będzie eksploatowany. Kto wie, czy ta aktywność odnośnie UFO, odnośnie UAPów, niech im będzie, czy to nie jest z tym związane i czy też nie jest związane właśnie z próbą, powtórzę, militaryzacji, czy to orbity okołoziemskiej, ale myślę, że to sięga znacznie dalej. I tu niestety
[24:27] - Nie widzę pozytywnej zmiany. Wręcz przeciwnie, myślę, że to całe poruszenie, którego jesteśmy świadkami, nie służy ujawnieniu żadnemu, tylko takiej mobilizacji rozumianej może nie na sposób wojskowy. A właściwie dlaczego nie na wojskowy? Właśnie może na wojskowy sposób mobilizacji i zaciśnieniu szeregów, militaryzacji. Co tu będę więcej mnożył słowa, resztę sobie państwo dopowiedzcie.
[25:02] - W pierwszych dwóch dekadach trwającego wieku wiele państw, w tym między innymi Wielka Brytania, upubliczniło swoje UFO archiwa, jakby dając znać, że oni się odcinają absolutnie od zajmowania się problemem UFO. Było to podyktowane też wypowiedziami amerykańskich wojskowych, także prezydentów, którzy mówili jeszcze przecież całkiem niedawno, że ufami się nie interesują. Ale Arku, jakby nie patrzeć, to każdy kraj, przynajmniej w naszej części świata, to znaczy w tym świecie powiedzmy zachodnim, ale też w Azji w znacznej części, ci, którzy dysponują rozwiniętymi siłami powietrznymi albo też zapleczem lotniczym, cywilnym, czy to instytucje lotnicze, czy wspomniane siły powietrzne każdego kraju po prostu zajmują się podejrzaną aktywnością w powietrzu. Oczywiście nie każdy kraj ma jednostkę specjalną do tego delegowaną, ale też nikt się wczoraj nie urodził. To, co mówią Amerykanie, jest szczególnie dziwne, bo nie wiadomo, czy kongresmenów bardziej interesują wyciekające fundusze na różnego rodzaju tajne projekty, czy zagrożenie ze strony UAP-ów, czymkolwiek te obiekty są. Ale jak powiedziałem na początku, w ostatnich dwóch dekadach kilka krajów na świecie upubliczniło swoje często uprzednio tajne archiwa dotyczące spotkań z UFO. Najsłynniejsze były te brytyjskie, bo one się ukazywały w kilku transzach. Choć jak się okazuje, to prawdopodobnie te incydenty, które są opatrzone klauzulą ścisłej tajności, po prostu nie zostały ujawnione. Zresztą jak sobie śledziliście te ogromne wielostronicowe PDF-y z opisami brytyjskich spotkań z UFO, mieliśmy tam do czynienia, szczerze mówiąc, z ogromną ilością materiału, który był absolutnie nic niewart. Poza tym duża część z niego była wykreślona markerem. Także z jednej strony ujawniono akta UFO, ale chyba ujawniono takie śmieciowe akta, czyli to, co miało być tajne, to tajne pozostało. Ale to samo, co Wielka Brytania zrobiły inne kraje, między innymi Dania, Nowa Zelandia. Natomiast w innych państwach, także tych południowoamerykańskich, komisje do spraw UFO zaczęły funkcjonować i to na długo przed pojawieniem się biura AARO. Dobrze, ale Arku wracam do pytania, czy krok Stanów Zjednoczonych związany z powołaniem tego biura AARO zmusi niektóre kraje, tych większych graczy, do powrotu do badania zjawiska UFO? Bo skoro wielki brat się za to wziął, to może rzeczywiście coś jest na rzeczy.
[28:03] - Tutaj muszę chyba rozczarować co niektórych. Nie sądzę, żeby to miało jakiś większy wpływ na tych, którzy coś wiedzą więcej na ten temat. Jeżeli chodzi o Wielką Brytanię, to znany temat była kwestia upublicznienia wszystkich archiwów i gdy dziennikarze się pytali właśnie, czy jest badane UFO, czy konkretnie, że jest jakiś pokój na poziomie siódmego piętra, w którym magazynuje się tego typu raporty, odpowiedź była taka, że w tym budynku winda dojeżdża tylko na szóste piętro. I na tym się skończyło. Jak się okazało, nie kłamali, bo winda faktycznie dojeżdżała w tym budynku piętro niżej, a pozostałą część do tego tajnego pokoju trzeba było po prostu pokonać po schodach. Więc to jest tego typu ujawnienie. Dokładnie tak jak powiedziałeś, ujawniono te raporty, z których niewiele wynikało albo nie miały żadnego dźwięku, takiego bardziej merytorycznego. Bo cóż można ujawnić, mówiąc o tym, że widziano obiekty, które nocą przelatywały nawet w szyku nad Londynem? Po prostu przelatywały jakieś obiekty. Nic więcej, żadnego z tego tytułu wniosku się nie da wysnuć. Po prostu coś przelatywało i tego typu rzeczy się ujawnia. Natomiast jeżeli chodzi o katastrofę UFO czy jakieś spotkanie, które z tymi podróżnikami miało miejsce i jakiś przekaz był, to jeżeli jest ten przekaz, jakiś kontakt bardziej namacalny, o tym nie wiemy nic albo przynajmniej bardzo mało i wybiórczo. Więc tak naprawdę Wielka Brytania niewiele ujawniła. Jak się okazuje, przez cały czas, gdy nawet zaprzeczali, ten fenomen był badany. Jeżeli mówimy o... Zjednoczonym Królestwie, to warto by wspomnieć, gdzie tak naprawdę wszystkie tajne operacje, które miały wzmocnić militarnie Wielką Brytanię się odbywały. A mianowicie odbywały się w Australii. Więc żeby znaleźć coś wartościowego, co dotyczy obecności ponad Wielką Brytanią, należałoby przeszukać bardziej Australię według mnie niż Wielką Brytanię. Taka jest specyfika tego kraju. A że Wielka Brytania, Anglosasi bardzo ze sobą współpracują, więc należałoby się spodziewać, że wiedzą, o co chodzi z ujawnieniem w Stanach Zjednoczonych. Wiedzą, do czego to ma dążyć i co ma być dalej zrobione i działają wspólnie. Podejrzewam, że pozostała część ludzkości jest w tym aspekcie bardzo mocno pomijana. Dokładnie tak traktują cały świat, jak Stany Zjednoczone traktują nas, czyli troszeczkę po macoszemu. Tutaj mała dygresja, bo czasami na stronach ufologicznych czy na fanpage'ach na Facebooku często są zamieszczane zdjęcia punkcików na nocnym niebie z pytaniem, co to i kto to. Jest taka aplikacja, nazywa się Sky Maps, przez Google zrobiona i wystarczy ją sobie ściągnąć, wyświetlić i bardzo łatwo jest wtedy znaleźć to miejsce i określić, czy to jest Wenus, czy to jest świecący Jowisz, czy może czerwony Mars. To naprawdę bardzo dużo ułatwia sprawę w rozwiązywaniu zagadek tego typu. Dziękuję.
[32:55] - Tak. Jeżeli się przyjrzymy tym PDF-om ujawnianym przez brytyjskie Ministerstwo Obrony, to tam było tak, że to były takie śmieciowe informacje, jakieś notatki, zapiski, wycinki z gazet. Tak samo było zresztą z tymi materiałami na przykład z Australii niekiedy. Bo jak się spojrzy w ten plik ze sprawy Valentich'a, czyli tego pilota, który został uprowadzony rzekomo przez UFO forever, na zawsze, to tam też jest tak, że tam są wrzucone ekspertyzy, wycinki z gazet, wypowiedzi jakieś. To czasem nie ma żadnego większego sensu. To wygląda tak, jakby oni upublicznili to, co zebrali, bo sobie czyszczą po prostu archiwa. Natomiast to, co jest naprawdę tajne, to po pierwsze nikt nie ma do tego dostępu do dzisiaj i pewnie nie będzie miał jeszcze przez długie lata. Zresztą to zawsze budziło obawy odnośnie tych brytyjskich akt UFO, że one były takie, nie chciałbym powiedzieć humorystyczne, ale momentami były po prostu niepoważne, jakby oni dawali znać, że rozliczamy się z tą przeszłością. Nie badamy UFO, bo nas na to nie stać. A potem Marku, nagle im Amerykanie zrobili psikusa i powiedzieli: „To UFO to jednak jest. My je badamy, tylko potajemnie”. No i co teraz?
[34:16] - Tak. Też się zastanawiam co teraz, bo poza tą deklaracją, że badają, to mi troszeczkę przypomina, ja się lubię nabijać z libretta niektórych oper, bo jak w operach, nie wiem, czy państwo się orientujecie, to jest tak, że jak gdzieś idą, to śpiewają: „Idziemy, idziemy, idziemy” i tak przez pięć minut idą. Więc troszeczkę Amerykanie się zachowują jak w tych operach. Śpiewają: „Badamy, badamy”. No tak, ale przede wszystkim nie wiemy, co badają, jak badają, dlaczego badają i tych pytań można by jeszcze kilka dorzucić. Myślę, że warto by się cofnąć, bo rzecz cała zasadza się na tym, w co grają Amerykanie. Bo kiedybyśmy wiedzieli, o co im tak naprawdę chodzi, to łatwiej by nam było analizować to wszystko. Bo powiedzmy sobie szczerze, te deklaracje, że oni coś badają to jest trochę mało. Bo jakie dostajemy informacje? Że gdzieś tamtych żałogantów może mają, a może nie mają. A może mają rozbite pojazdy, a może nie mają, bo to jest tak sprytnie robione. Ja myślę, że tym się naprawdę zajęli fachowcy. To znaczy mamy do czynienia z sytuacją, w której te informacje wyrzucane z różnych źródeł, one się przynajmniej częściowo kontrują. Jedni mówią: „Nic nie ma”, drudzy mówią: „A coś jednak jest” i dostajemy taki piękny, klasyczny wręcz szum informacyjny. I chyba o ten szum tak naprawdę chodzi. Natomiast pytanie, które pozostanie chyba bez odpowiedzi: po co jest to robione? Tu odpowiedzi może paść bardzo wiele. Po to, żeby coś przykryć. Ta odpowiedź właściwie już padała. Po to, żeby sprowokować innych, żeby się wygadali.
[36:36] - To dwie takie bardzo mocno stąpające po ziemi teorie. Ale może też być inaczej, że Amerykanie próbują kombinować coś, żeby pozostać tym krajem, który przewodzi światu. Czy tego świat chce, czy nie chce, to Amerykanie czują, że powinni mu przewodzić i w związku z tym podejmują takie kroki. A być może zupełnie w złą stronę zmierzamy. Może to jest po prostu kolejna przykrywka dla kolejnych badań, które prowadzą Amerykanie. Zauważcie państwo, ostatnio Amerykanie pochwalili się nowym bombowcem. Jeszcze lepszym, jeszcze bardziej trójkątnym, jeszcze fajniej zrzucającym bomby. Pochwalili się, ale mnie bardziej interesuje, co jest w tej chwili na deskach kreślarskich. Nie, to mnie nawet mniej interesuje. Co jest w tak zwanych tajnych projektach w fazie testowania, w fazie głębokiego testowania technologii. I być może o to chodzi, że w tej chwili na niebie, może nie w tej chwili, ale już za chwilę na niebie pojawią się jakieś dziwne obiekty. Te dziwne obiekty to będą amerykańskie pojazdy nowej generacji albo jeszcze nowszej generacji. Trzeba jakoś rzecz przypudrować, przykryć i tak dalej. Bo to ujawniony bombowiec oczywiście bardzo fajny, bardzo nowoczesny i będzie zapewniał, przez jakiś czas przynajmniej jeszcze, Stanom Zjednoczonym prymat militarny na świecie. Ale przecież wiadomo, że oni nie stoją w miejscu. I chciałbym bardzo wiedzieć, co tam się w tych wszystkich tajnych laboratoriach, w tajnych ośrodkach jest montowane, jest przedstawiane, jest testowane. Być może chodzi o to, żeby to elegancko przykryć, bo później państwo coś zobaczycie na niebie i Amerykanie powiedzą: „Tak, to jakieś UFO, jakiś UAP”. A tak naprawdę spokojnie będzie to sobie latało. Naprawdę mam wrażenie, że dzisiejsza audycja powinna mieć tytuł alternatywny. Coś o robieniu szumu informacyjnego, bo mam takie głębokie przeświadczenie, że tego świat świadkami jesteśmy i szum informacyjny ma to do siebie, i myślę, że warto podkreślić, że giną w nim prawdziwe informacje. Ginie w tym wszystkim, w tym chaosie to, co naprawdę jest, z naszego punktu widzenia przynajmniej, cenne, interesujące, wciągające. Bo Amerykanie robią kolejny, powstrzymywałem się przez całą wypowiedź, to teraz powiem na koniec, robią kolejny chlew i nie mogłem się powstrzymać, żeby tego nie powiedzieć. Powiedziałem. Jak najgorzej się odnoszę do tego, co w tej chwili dostajemy zza oceanu, bo moim zdaniem jest to wszystko nieszczere. Gdzieś tak od przełomu lipca i sierpnia, już jestem przekonany o tym, że po prostu jesteśmy poddawani manipulacji i to tak na pełnej petardzie.
[40:22] - Powiem ci, że David Grusch momentami się zachowuje dziwnie. To, co on mówi, czasami czegoś nie mówi, a potem nagle okazuje się, że miesiąc potem dodaje szczegóły. Tak było na przykład z tą słynną sprawą z Magenty. Całkiem niedawno udzielił wywiadu, gdzie uzupełnił te swoje wnioski. To mnie zadziwia, że on raz mówi, że nie będzie mówił, a potem coś tam przemyca. Z drugiej strony może o tej Magencie mówi, bo to już jest tak dawno, że się po prostu przedawniło. Nic mu nie grozi. Nie mówi o tych nowych sprawach, bo wie, że może mu coś za to grozić. Ale dobrze, zostawmy tego Gruscha nieszczęsnego i przejdźmy do Francji, bo tam od lat bada się UFO, przynajmniej formalnie. Istnieje jednostka badawcza o akronimie wymawianym po polsku jako GEIPAN, która jest de facto odpowiednikiem biura AARO. Natomiast biuro AARO jest pod skrzydłami Pentagonu. W tym przypadku mamy taką sytuację, że GEIPAN jest pod kuratelą Francuskiej Akademii Kosmicznej. Działa on w pełni transparentnie. Francuzi jakoś od lat nie robią dramy z tego, że badają UFO, w tym incydenty anomalne. Tutaj można sobie o historii tej jednostki dużo powiedzieć, bo tam też się zdarzały próby odgórnego kierowania i nawet uciszania badaczy. Pod koniec lat 70. kierował nią Claude Poher, który miał bardzo konkretne wnioski na temat UFO. On powiedział, że to są obiekty materialne i realne. Za to został, brzydko mówiąc, skrócony, zdegradowany. Potem nawet organizacja zyskała nową nazwę. Funkcjonowała przez kilkanaście lat jako SEPRA. Potem powrócono do wariantu starej nazwy. Jeżeli sobie wejdziecie na stronę GEIPAN, to zobaczycie, że tak naprawdę oni tam badają anomalne incydenty, obserwacje UFO.W sposób bardzo interesujący. Tam też jest transkrypcja angielska. Tak jak powiedziałeś Marku przed chwilą, o ile Amerykanie zachowują się w sposób bardzo operowy, czyli wychodzi na przykład jakiś informator, tak jak było ostatnio w sprawie tego incydentu w bazie Vandenberg. Może kojarzycie tę sprawę, bo ona była poruszona na tym kongresowym wysłuchaniu. To jest ta sprawa, kiedy dziwny kwadratowy obiekt nadleciał nad jedną z najbardziej ważnych baz lotniczych, a obecnie baz sił kosmicznych w Stanach Zjednoczonych. I nagle się robi w mediach szum, że nadleciał obiekt. Oni badają, oni się przyglądają, a potem się okazuje, że ta sprawa, po pierwsze materiały zostały zniszczone, nikt nie chce mówić, a sprawa jest sprzed 20 lat. I mamy taką dziwną sytuację w tych Stanach, że oni pompują, a kiedy się postawi proste pytanie: „Arku, po co wy badacie to UFO? Czy z tego powodu, że ono jest groźne?” To się okazuje, że oni prezentują przypadki sprzed 20 lat, co oznacza automatycznie, że oni się nie interesują kwestiami bezpieczeństwa, bo gdyby to było groźne, to by po prostu już przedsiębrano jakieś środki. Także to wszystko jest na dobrą sprawę na tak zwany chłopski rozum, chociaż nie bierzcie zazwyczaj jego podpowiedzi na poważnie. To jest absurdalne, co się tam dzieje. Natomiast wróćmy do tej Francji. Okazuje się, że tam się bada tego typu zjawiska. Tam się dochodzi do wniosku, że nie da się do końca powiedzieć, co to. Natomiast było też coś takiego jak raport Kometa i raport Kometa został sporządzony, nie pamiętam już, w którym roku. Natomiast chyba w 1999 i to przygotowali go członkowie takiego Instytutu Wyższych Studiów Obrony Narodowej i oni starali się ocenić problem zjawiska UFO. Przyjrzeli się tym dowodom niepowtarzalnym i doszli do takich wniosków, które są, szczerze mówiąc, dość interesujące, bo rozpatrywano na przykład w raporcie Kometa różne scenariusze w związku z pozaziemskim pochodzeniem tego zjawiska. Spoglądano na to, co może się okazać, jeżeli te obiekty się skontaktują formalnie i tak dalej. Czyli jeżeli się chce badać UFO, to można. Problem w tym, Arku, czy się da.
[45:38] - Właśnie niepowtarzalność tego zjawiska, jego ulotność prowadzi do tego, że w zasadzie w sposób akademicki tego się raczej nie da zrobić, dlatego, że powtarzalność przy tych samych warunkach jest słaba do powtórzenia. Natomiast wielość kształtów obiektów, wielość różnych postaci, które z nich wychodzą jest bardzo duża i bardzo rzadko powtarzają się te same kształty obiektów, jak i te same postacie. Jeżeli chodzi o Gruscha i Magenta, to w sumie też za bardzo dużo nie powiedział, bo należałoby się spodziewać, że powie: „Dobra, ten obiekt z Włoch znajduje się w takiej i takiej bazie, na takim i takim poziomie, jest rozebrany, rozcięty na drobne. Zbadaliśmy go i dalej nie jesteśmy w stanie nic zrobić z nim albo coś tam z nim zrobiliśmy”. Natomiast czegoś takiego nie padło. Powiedział ktoś, że ktoś coś widział. I na tej zasadzie są tylko wypowiedzi Gruscha, więc ja bym tutaj zbyt dużej wagi do nich nie przywiązywał. Zwłaszcza że tak jak powiedziałeś, on rozwija swoje historie, tak jakby robił to pod dyktando jakichś swoich mocodawców, a co za tym idzie, jest sterowany, a więc komuś o coś chodzi, żeby właśnie wprowadzić, tak jak tu już wspominaliście panowie, bardziej zamęt niż wyjaśniać sprawę. Natomiast jeżeli chodzi o Francuzów, tam bardzo często w łatwy sposób sobie poradzono ze sporządzaniem raportów. Otóż tamtejsza żandarmeria sporządzała te raporty i miała gdzie je wysyłać, więc stąd było to bardzo dobre posunięcie i bardzo jasne. Jak widać, da się w jakiś sposób coś z tym zrobić. Zwłaszcza że we Francji też były bardzo ciekawe przypadki. Między innymi tego właśnie owłosionego od stóp do głów ufonauty, któremu się zepsuł na kartoflisku jego spodek i który go tam jakoś ponaprawiał i odleciał. Innym przypadkiem było, że wylądowało UFO w ogródku, które miało niespełna metr średnicy i też z tego coś wysiadło. Także takie rzeczy też były. Były takie rzeczy jak anielskie włosy, między innymi przebadano. Także to było dosyć dobre, bardzo otwarte podejście.Natomiast wszystkie projekty badawcze kończyły się do tej pory ze strony Amerykanów taką konkluzją, że obiekty te nie zagrażają bezpośrednio bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych i ich obywateli, więc nie ma co w dalszym ciągu ich badać. Tutaj dołożono zapewne jeszcze wyjaśnienie o gazach bagiennych i tego typu rzeczach, planecie Wenus. Podobną rzecz da się zaobserwować też w Europie i w kilku innych państwach. Jeżeli nie ujawnia się bezpośrednich kolizji z tym obiektem czy napaści bezpośrednio na ziemskie obiekty czy ludzi, problem zdaje się nie istnieć. A przynajmniej tak jest przedstawiany dla społeczeństwa, dla świętego spokoju, by nie wzbudzać paniki i tego typu rzeczy. To jest sposób na przetrwanie, ale taki bardzo nic niewnoszący do rozwoju. Dziękuję.
[50:20] - Tak, bo jakby nie było, Europa ma teraz wiele problemów związanych choćby z migrantami, z paliwami, z wojną na Ukrainie i tak dalej. Także z tym postępującym rozpadem Unii. U nas, znaczy u nas, w Unii jakoś się nie podnosi tego tematu, chociaż były takie próby, że któryś eurodeputowany o to pytał. Ni z gruchy, ni z pietruchy w Stanach Zjednoczonych wybucha taka afera związana z tym UFO i w sumie nie wiadomo, jak to ugryźć, do jakiej szufladki to włożyć, o co im tak naprawdę chodzi. Myślę, że to jest w ogóle tak doskonale skonstruowana operacja psychologiczna, że ona absorbuje uwagę bardzo wielu osób, zarówno tych, którzy się nie interesują zjawiskiem UFO, a interesują się polityką, jak i UFO entuzjastów, jak i tych takich, którzy interesują się UFO w stopniu zaawansowanym, ale ciągle mają nadzieję, że coś nowego wypłynie. Ale wróćmy do tej komety, bo tam była ciekawa rzecz. Francuzi w tym raporcie dziwili się dziwnemu zachowaniu Amerykanów. Próbowali się dowiedzieć, ocenić, dlaczego oni w taki, a nie inny sposób do problemu pochodzą. Przypominam raport Kometa czy raport Komety to jest rok 1999. Francuzi się dziwią, dlaczego Amerykanie nie kładą większego nacisku na badania nad niezidentyfikowanymi obiektami w swojej przestrzeni powietrznej, skoro wiedzą o ich istnieniu. Wniosek był taki, że Amerykanie mogą ukrywać faktyczną wiedzę o UFO przed swoimi wrogami, tak jak wiele innych kwestii. Czyli prawdziwa wiedza na temat prawdziwego UFO to jest tajemnica, w dużym skrócie. Ale też był ciekawy wniosek tego raportu francuskiego, Marku, który mówił, że jeżeli UFO zmienią swoje dotychczasowe spokojne zachowanie, o tym mówiliśmy też wczoraj w audycji, jeżeli to UFO stanie się bardziej agresywne, jeżeli będzie bardziej prowokować, to Waszyngton bez wątpienia zareaguje. To jest wniosek Francuzów z 1999 roku. Czy my przypadkiem nie jesteśmy świadkami wstępu do tejże reakcji? Bo wczoraj w tym wehikule wyobraźni, gdzie mówiliśmy o tym, jak disclosure, ujawnienie może wyglądać z innych punktów widzenia, doszliśmy do takiego wniosku, że to, co Amerykanie robią teraz, to ma sens jedynie to przyzwyczajanie ludzi do zjawiska UFO ma sens jedynie wtedy, kiedy oni wiedzą, że gdzieś w dalszej perspektywie coś się czai na horyzoncie, jakaś niespodzianka z udziałem tych obiektów. I o dziwo Francuzi w 1999 roku też mają taki wniosek.
[53:28] - Ja mam nieodparte wrażenie, Piotrze, że oficjalne czynniki, tak to delikatnie określmy, reprezentujące czy to Stany Zjednoczone, czy Francję, czy szereg innych krajów, to jest tak naprawdę banda hipokrytów, którzy opowiadają różne historie, które są im akurat w tym wypadku, w danym momencie wygodne. Uświadommy sobie jedną sprawę, proszę państwa, przynajmniej od 80 lat dzieją się rzeczy, które określmy delikatnie, są po prostu dziwne, żeby już nie wartościować. Gdyby naprawdę komuś zależało, żeby sprawę wyświetlić, czy to Francuzom, Amerykanom, Kanadyjczykom, Australijczykom, czy komukolwiek, to gdyby się naprawdę czynniki rządowe do tego przyłożyły, to rzecz nie mówię, że byłaby wyjaśniona, ale byłaby opracowana w najdrobniejszych szczegółach. Podczas, wiecie państwo, nie sięgajmy nawet do źródeł oficjalnych, tylko przypomnijcie sobie państwo film „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Tam na początku jest taka scena, gdzie piloci obserwują jakiś obiekt w przestworzach i pada pytanie, czy chcą to oficjalnie zgłosićI oni mówią, że nie chcą. Gdyby naprawdę komuś zależało, żeby sprawę wyświetlić, to wszyscy piloci, czy to wojskowi, czy cywilni, byliby wręcz zobowiązani, żeby meldować o tego rodzaju zjawiskach, żeby je opisywać i tak dalej. Tymczasem nie stworzono w tych 80 latach takiej atmosfery, że badamy coś. Nie, starano się zrobić z tego takie: „Panie, jaja, to są po prostu śmieszne, zielone albo szare i tak dalej”. Nie było atmosfery badania. Czyli wniosek dla mnie jest taki: albo już ci, co mieli wiedzieć, wiedzieli, w związku z tym nie będą maluczkich dopuszczać do tego rodzaju tajemnic. I ta zmiana teraz to dokładnie, Piotrze, to, co powiedziałeś. Być może nadszedł kolejny etap i teraz trzeba rozegrać nową grę, nową partię szachów. Trzeba teraz wciągnąć społeczeństwa, bo zmieniła się, tak jak kiedyś w komunizmie, mądrość etapu. I teraz trzeba mówić o tym UFO, bo trzeba załatwić jakąś sprawę. Być może właśnie taką, że może się na przykład Amerykanie nie do końca dogadują, to hipoteza oczywiście, z tymi przybyszami, o których coś już wiedzą i teraz postanowili wykorzystać te obiekty, które się unoszą nad naszymi głowami, jako kartę przetargową w jakiejś grze. Ale przecież nie z tymi załogantami owych obiektów, tylko grę tu na Ziemi, bo przecież nigdy nie chodziło o to, żeby grać z tamtymi. Jeśli grają, to my o tym nic nie wiemy. Natomiast cały czas mam wrażenie, że gra, którą my obserwujemy albo nie chcemy jej widzieć, albo chcemy, rozgrywa się tutaj ze społeczeństwami. I po 80 latach wmawiania nam, że nic nie ma, chociaż spora część ludzi wiedziała, widziała, czytała, obserwowała i tak dalej, i była przekonana, że coś jest na rzeczy. Nawet niektórzy nie odpowiadali co. Tylko: „Nie jest to normalne”. Tyle byli w stanie powiedzieć. Ale oficjalne czynniki stwierdzały: „Nie, to bzdury są, proszę państwa”. Tak jak właśnie Arek tu przytaczał, że to gazy bagienne i Wenus, co notabene z „Men in Black” możecie sobie państwo w oryginale zobaczyć. W związku z tym mamy sytuację kompletnie absurdalną. Najpierw się nam wmawia, że nic nie ma. Teraz, nagle, po tylu dziesięcioleciach odkryto, że coś jednak jest. Co więcej, zaczyna się powoli, i to Piotr podkreślił, zaakcentował, zaczyna się powoli wmawiać, że nie tylko coś jest, ale to może być groźne. Co więcej, może zagrażać bezpieczeństwu na przykład ruchu lotniczego, może w ogóle nam zagrażać, i tak dalej. Ja nie będę tego rozwijał, bo to już państwo słyszeli wiele razy. Chyba że mnie ktoś przekona, może ty, Piotrze, może ty, Arku, że tak nie jest. Natomiast ja mam wrażenie, że robi się z nas po prostu głupków. Takich właśnie: „Cieszcie się, ujawnimy wam coś. I tu my, Amerykanie, wam powiemy, że coś jest, jak coś tam się unosi”. Wybaczcie państwo, ale mnie do tego rząd Stanów Zjednoczonych nie jest potrzebny, czy też różne agendy rządowe, żeby być przekonanym, że coś jest. I gdyby te ostatnie kilkadziesiąt lat szanowne rządy zużyły, mówię o oficjalnej wersji, na badanie zjawiska, to wielki szacun. Natomiast oficjalnie nic nie robiły, to teraz się przebudziły. To mi daje taki impuls do podejrzenia, że tak naprawdę pod przykrywką tego braku zainteresowania, tego désintéressement, odbywało się albo wielkie badanie, albo wielka wiedza. Po prostu nie trzeba badać czegoś, o czym się wie bardzo dużo. Nic mądrzejszego już nie powiem.
[59:55] - Śledząc czat widzę takie głosy, że na przykład David Grusch jest niespełna rozumu człowiekiem. Wydaje mi się, że ta akcja jest szyta i grubymi nićmi, ale też takimi nićmi bardzo delikatnymi. To znaczy, gdyby to było wszystko takie od razu wyjaśnialne, to nie byłoby to w takim stopniu brane na poważnie przez Kongres. Wydaje mi się, że szczerze mówiąc, jest za dużo pytań bez odpowiedzi. Dlaczego się tak czochra tego Gruscha? Nie weźmie się na przykład pod lupę jego zwierzchników. Przecież ktoś mu zlecił tą pracę, która miała na celu ustalenie, gdzie przepadają te pieniądze, kto bada te dziwne obiekty.To wszystko jest fajne, możemy to śledzić, ale z biegiem czasu, po pół roku, kiedy zadajemy sobie wciąż te same pytania, to się staje tak wszystko nienaturalne, że jedynym wyjściem z tej całej sytuacji dla Gruscha, żeby zachować twarz i dla Stanów Zjednoczonych, by były poczytywane za normalne państwo, a nie takie państwo, gdzie posłowie się zbierają i debatują, co tam ktoś potajemnie robi z pieniędzmi, jest to, żeby wreszcie pojawiły się jakieś nowe informacje. Ja mam nadzieję, że te informacje się pojawią. Ba! Powiem wam tak: nie wiem, Arku, czy się ze mną zgodzisz, ale wydaje mi się, że teraz, ponieważ Sean Kirkpatrick ustępuje, mamy zmianę w biurze, a Aro Grusch formalnie dostaje zielone światło do tego, żeby przekazać jakieś informacje. Może pojawią się jakieś nowe, ciekawe informacje. Wreszcie odpowie się na nasze pytania. Natomiast cały czas nie otrzymamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego major wywiadu, dlaczego osoba de facto gdzieś tam z drugiego, trzeciego rzędu maglowana jest w sprawie, za którą odpowiedzialność powinny ponosić konkretne osoby, bo oni tam mówią, że defraudacja szła, defraudacja się odbywała, pieniądze szły na tajne projekty. Oni niby mają te UFO, ale nic z nim nie potrafią zrobić. I nagle nikt nie potrafi tych ludzi znaleźć. I de facto Stany Zjednoczone przyznają, że są krajem, w którym odbywają się malwersacje, pieniądze są przeznaczane na nie wiadomo co. Mamy do czynienia z potężnym teatrzykiem. Ale może jeszcze nim ci oddam głos, to dodam pytanie o to, co sądzisz o tym wniosku z raportu francuskiego z roku 1990? Może rzeczywiście jest tak, że coś tam Amerykanie odkryli w związku z tym zachowaniem obiektów UAP, UFO, i powoli zmieniają tą swoją retorykę. Przyzwyczajają ludzi do tego, co się ma wydarzyć, może nawet zmiany zachowania obiektów UFO, żeby potem nikt nie był za bardzo zdziwiony. A dlaczego oni? Dlatego, że tylko oni mają ewentualnie środki na to, żeby się przeciwstawić tym obiektom. Ale poleciałem teraz w fantastykę. Chyba, nie wiem.
[01:03:30] - Raczej niekoniecznie tak aż bardzo. Tak jak powiedziałeś, UFO niemalże 80 lat albo i troszeczkę więcej jest badane w Stanach Zjednoczonych i nie tylko. I efektów tego nie ma. Każde kolejne projekty, które były sygnowane przez różne organizacje państwowe, typu właśnie Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, Siły Morskie Stanów Zjednoczonych, jakieś jeszcze inne organizacje, w sumie kończyły się dla przeciętnego obywatela stwierdzeniem, że spokojnie, nic wam się tutaj nie dzieje, my nad wszystkim panujemy. W tej zasadzie. I podobne uspokajające tony właśnie są zbyt podejrzane, dlatego że jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość osób, które w takich niewyjaśnionych okolicznościach ginie, ale takich niewyjaśnionych z tytułu: zostali prawdopodobnie porwani gdzieś tam czy zniknęli w jakiś taki sposób niedający się bliżej opisać. Jeżeli weźmiemy pod uwagę chociażby to, co się dzieje ze zwierzętami w Stanach Zjednoczonych głównie, ale nie tylko, bo też i w Wielkiej Brytanii, gdzie są po prostu przeprowadzane na nich wiwisekcja bardzo często też i niemalże na żywo. To jest jakieś zagrożenie. I tutaj nie można mówić, że czegoś takiego nie ma. Często też przy takim dużym nasileniu ruchu lotniczego, jaki jest, pojawienie się ni stąd, ni zowąd jakiegoś obiektu, który nie jest widoczny albo jest widoczny na radarach. Nie jest widoczny na radarach dlatego, że radary mają, żeby nie widzieć zbędnych inwersji temperaturowych czy jakichś zjawisk właśnie powietrznych, mają wykluczenia. Między innymi po to zaczęto montować transpondery w samolotach, żeby było wiadomo, jaki to jest samolot i gdzie się znajduje, żeby ten sygnał był. Jeżeli teraz jest wycięty, więc jakiegoś obiektu nie widać na radarze, to nie znaczy, że go tam nie ma. Po prostu jest wycięty, żeby nie gmatwał w sytuacji powietrznej. A jest to dosyć duże zagrożenie dla ruchu powietrznego, zwłaszcza przy dużym jego nasileniu, gdzie samoloty muszą omijać, gdzie muszą być zachowane odległości między jednym a drugim samolotem. Więc to nie jest takie bez żadnego wpływu na to, co się dzieje. I są te obiekty. I co dalej? Tak jak Francuzi doszli do słusznego wniosku, że albo wiecie wszystko, albo nie wiecie nic, co z jednej strony jest przerażające i z drugiej również. I kto może się przeciwstawić?Ewentualnym siłom kosmicznym, bo o takim UFO akurat w tym momencie mówimy, które by przybywały tutaj na Ziemię w złej wierze, że tak powiem. W zasadzie na ten moment nikt. Mamy ewentualnie jakieś rakiety z bombą atomową, które potrafią wylecieć tylko na początek kosmosu i walnąć z powrotem w Ziemię. Nic dalej nie są w stanie zrobić, więc tutaj należało by przenieść troszeczkę środków bojowych, tak jak chciał to już Ronald Reagan, w kosmos. Przenieść tam lasery, które nie mają takich ograniczeń, jakie mają na Ziemi. Czyli ta wiązka laserowa nie jest tak rozpraszana podobno. Być może świadomi tego Amerykanie tego typu rzeczy próbują w tej chwili przenieść. Natomiast tak naprawdę o co chodzi w tym ujawnieniu Gruscha? Ciężko jest powiedzieć. Na pewno podatnik amerykański bardzo często zapytałby swoich wybrańców narodu: „Płacę takie podatki, gdzie one idą?” I tego właśnie podejrzewam, że bardzo często te wszystkie czarne projekty tak naprawdę się obawiają, bo Stany Zjednoczone są właśnie oddzielnymi państwami, które są skupione wokół jakiejś idei federacji, więc tutaj wolność i tego typu rozliczanie jest na porządku dziennym. Inaczej jest w Europie w tej chwili, gdzie w sumie komisarzy Unii Europejskiej nikt nie wybiera, wybierają siebie sami i sami sobie wymyślają politykę, na którą jesteśmy skazywani. Więc to jest też całkiem novum. Innym państwem jest całkiem Rosja, gdzie w sumie mamy dyktaturę, dziwną kontynuację Związku Radzieckiego. Całkiem inne mamy relacje w Chinach, a całkiem inne relacje mamy w Indiach. To jest naprawdę bardzo duży konglomerat państw, które mają jakieś tam swoje priorytety, których obrona przed ewentualną kosmiczną napaścią nie jest priorytetem. Także tutaj jest dziwnie po prostu.
[01:10:03] - Tak, dziwnie jest i są jeszcze inne dziwne koncepcje, bo z jednej strony mówi się o tych czarnych projektach, ale przecież ci politycy, działacze, którzy się wypowiadali w kwestii ujawnienia, mówili, że pieniądze były defraudowane, bo na przykład przeznaczano ogromne środki na badania wraków UFO czy też całych obiektów UFO, a formalnie to szło na zupełnie inne cele. Także nie wiem, Marku, to jest w ogóle paranoja trochę, bo oni z jednej strony nagle się ocknęli po tych wielu latach, że tam ktoś im obiekty spod magenty przywozi i pieniądze ogromne idą na to i nic z tego może nie ma. Tak jak powiedziałem chyba na samym początku, David Grusch nie dokonuje rewelacji. On potwierdza informacje, utwierdza niektórych ludzi w przekonaniach, które są tak naprawdę już bardzo stare. I to jest jedna rzecz, która mnie najbardziej chyba w tym wszystkim niepokoi. Dobrze, ale Marku, nim ci oddam głos, to jeszcze tak pokrótce powiedz może, co sądzisz o takim zagadnieniu, które padło w czasie wczorajszej naszej audycji. Może je przypomnij słuchaczom „Debat ufologicznych”, bo powiedzieliśmy wczoraj: „A może to jest tak” — oczywiście powiedzieliśmy to, puszczając wodze wyobraźni — „a może to jest tak, że Amerykanie nic o tym UFO nie wiedzą? Albo inaczej, mają jakieś rozbite obiekty, tylko że się nic nie dowiedzieli. Nic się nie dowiedzieli, a wiedzą, że takie obiekty mają też na przykład Chińczycy”. O tym mówił Grusch. Może Amerykanom się nie udało ich skopiować, nie udało się opracować na ich podstawie jakichś rozwiązań technicznych. Natomiast chyba Chińczykom się udało, bo mogą na przykład tych Amerykanów teraz nękać tych swoich skopiowanych obiektach UFO. Także może w tym wszystkim jest jakiś pozaziemski ślad. Natomiast być może też idzie o takie sondowanie, rozeznanie się, co wiedzą inni, a może też o rozeznanie, dlaczego innym się udało skopiować technikę z latającego talerza, a Amerykanom nie.
[01:12:30] - Powiem tak, że oczywiście możemy sobie pospekulować, że Amerykanom się nie udało, a Chińczykom się udało. W co, mówiąc szczerze, trochę wątpię. Ale z drugiej strony sam sobie zarzucam brak logiki, bo w gruncie rzeczy przecież to żart jest, ale przecież Chińczycy wyspecjalizowali się w skali świata w kopiowaniu technologii. Wiemy o tej ziemskiej, więc może równie dobrze poszło im z kopiowaniem technologii pozaziemskiej. A Amerykanie zawsze chcieli wykombinować coś po swojemu i się nie udało.
[01:13:09] - To rodzaj żartu, a w każdym razie takiej żartobliwej przypowieści. Natomiast ja cały czas, być może jestem ograniczony w swoich rozważaniach, ale nie mogę zrozumieć jednej rzeczy, jednej deklaracji. Bo skoro Amerykanie deklarują, że teraz to oni już chcą naprawdę ujawnić, wszystko by chcieli, tylko panie, niewiele wiadomo. Ale gdyby naprawdę chcieli ujawnić, to zostalibyśmy zasypani powodzią. Nie powodzią nie można być zasypani, zalani powodzią informacji różnego rodzaju z tych kilkudziesięciu lat, ale i bieżących na temat UFO, UAPów. Tymczasem nic takiego nie następuje. Ja oczywiście nie wiem, czy oni mają jakieś rozbite obiekty, czy nie mają, ale problem polega na tym, że to troszeczkę przypomina taką grę, nawet nie wiem w co. W każdym razie grę polegającą na tym, że z jednej strony serce na dłoni, my wam wszystko powiemy. Chcielibyśmy wszystko dla was, dla społeczności, bo jesteśmy demokratyczni i chcemy wam wszystko powiedzieć. To jest z jednej strony takie pitu pitu, pierdzielenie, mówiąc szczerze. A z drugiej strony naprawdę to nic wam nie chcemy powiedzieć, bo to wszystko jest nasze i my to musimy wiedzieć, bo to jest sprawa bezpieczeństwa narodowego, czy co tam sobie państwo wymyślicie, to równie dobrze może brzmieć. W związku z tym ja się czuję jakoś tak rozdarty. To znowu żart jest, ale ja po prostu nie wierzę w to, że Amerykanie cokolwiek chcą ujawnić. Bardziej mnie zastanawia gra, która jest przed naszymi oczyma toczona, czyli w co oni grają tak naprawdę. Coś mają albo nie mają, albo coś zaobserwowali, albo może nie zaobserwowali. Problem polega na tym, że nawet na tym najprostszym poziomie my cały czas stykamy się z taką oto postawą. Jakiś Grusch, jakiś inny facet mówi: „Oni coś mają, ale by musieli mnie zwolnić z tajemnicy”. Gdyby istniała dobra wola w sferach rządowych amerykańskich, to by powiedzieli: „Grusch, od dzisiaj...”. Być może Biden by to powiedział. Może Kamala Harris. Nie wiem, kto by to musiał powiedzieć. Nie znam amerykańskiego systemu prawnego, ale ktoś ważny powiedział: „Grusch, od dzisiaj możesz mówić wszystko, co wiesz, czy to o Magencie, czy to o tajnych projektach, czy o rozbitych UFO. Mów wszystko, co wiesz. Wszystko kleśniemy, jeśli będzie prawdą”. To zastrzeżenie jest niebezpieczne, ale jednak powinno się pojawić. Tymczasem nawet taka deklaracja się nie pojawia. Wszystko jest robione w takiej atmosferze, że Grusch coś mówi. Kongres się tym interesuje. Amerykański rząd nabiera wody w usta. Może coś jest, może nie jest. I dalej mamy tak naprawdę sytuację wyjściową, czyli my to dzisiaj mielimy z różnych stron, ale tak naprawdę rzecz sprowadza się do tego: nie ma, proszę państwa, żadnego ujawnienia, nie ma żadnej dobrej woli, nic się nie zmieniło, a UFO jest przedmiotem manipulacji. Jeśli to będzie Stanom Zjednoczonym, ewentualnie innym krajom, bo to też uwzględnijmy, będzie to pasowało, to czegoś się dowiemy, ale w kontekście, nazwijmy to, militarno-wojennym, czyli oni nas przylecieli zjeść albo przylecieli nam zrobić kuku i musimy się bronić. W związku z tym zobaczcie państwo, jaka to jest absurdalna sytuacja. Nic nie było, nic nie było, nic nie wiemy, absolutnie nic nie wiemy. I nagle się dowiemy, że jednak coś jest i w dodatku jeszcze musimy przedsięwziąć jakieś kroki, i to bardzo poważne, żeby się bronić. To już będzie szczyt absurdu, który jednak gładko przemknie przez tak zwane mass media, a łatwo trafi do opinii społecznej. No tak, musieli mieć to w tajemnicy. Musieli, ale teraz wreszcie ujawnili. To się musimy bronić. To jest, proszę państwa, absurd. Taki na poziomie hard. Naprawdę. Dajemy sobą manipulować. Może nie wszyscy, ale społeczności są manipulowane, jeśli chodzi o informacje, bo ja nie wyobrażam sobie, skoro puszczamy teoretycznie na żywioł, że Grusch coś mówi i zauważcie państwo, jak reagują czynniki rządowe w Stanach Zjednoczonych. Potraficie państwo powiedzieć, jak one reagują? Kongres się interesuje, ale to nie rząd, to legislatura. W związku z tym Kongres się interesuje. Ale jakie stanowisko właściwie zajął rząd? Czy potrafilibyście państwo jasno to wyłuszczyć? Bo ja nie potrafię. Ktoś tam się gdzieś w jakiejś sprawie wypowiedział. Gdzieś tam tik tak, gdzieś tam balon, gdzieś tam coś tam. Być może jeszcze doniesienia z Navy, być może z Army, ale tak naprawdę nic nie wiemy. Rząd się nie wypowiada, nabrał wody w usta. Być może celowo, być może naprawdę nic nie wie. I mgła informacyjna absolutnie. I pytanie, dokąd żeglujemy? Ja nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, ale jeśli pada nazwisko Gruscha, to ja nie wiem, czy potraktowałbym to nazwisko czy tę postać tak ostro jak ludzie z czata. Natomiast ciężko jest, żebym jakoś wykrzesał z siebie optymizm odnośnie tej postaci. Moim zdaniem być może jest marionetką. Być może został potraktowany instrumentalnie, ale został wykorzystany do robienia kolejnego dymu
[01:19:18] - I z tego dymu niewiele wyniknie. Jestem o tym głęboko przekonany.
[01:19:22] - Bo to jest tak, Marku, że pojawiło się wiele haseł, które są bardzo i górnolotne i opatrzone różnego rodzaju emocjami.
[01:19:32] - Ale konkretów brak.
[01:19:33] - Tak, konkretów brak i mamy taką sytuację, że z jednej strony ktoś mówi, że od 80 lat jest jakiś spisek, z drugiej strony są zaawansowane obiekty i materiał biologiczny nieludzki i mamy do czynienia — potencjalnie, bo to też nie jest do końca powiedziane — z potencjalnie technologią, która wykracza daleko poza nasze nawet wyobrażenie.
[01:19:58] - Ale gdzie jest ten materiał biologiczny? To byłaby największa tajemnica.
[01:20:04] - Tak. A koniec końców, jeżeli jest taki materiał biologiczny, jeżeli są nawet te spiski, jeżeli są nawet jakieś tajne projekty, to przecież w tym muszą brać udział ludzie. I to nie tacy z ulicy. Naprawdę wysokiej rangi specjaliści, których wnioski powinny być traktowane priorytetowo. I nagle to się wszystko kumuluje na jakimś chłopcucku, którym jest David Grusch, postaci marginalnej w tym całym procederze. I teraz już ci oddaję, Arku, głos. Pytanie, czy on jest tam traktowany jako kozioł ofiarny, czy też może traktowany jako pionek i za tym pionkiem, jeżeli się go pociągnie, pójdzie cała masa informacji. Nam pozostaje tylko czekać tak naprawdę. Ale tenże Grusch mówi, że nie tylko w Stanach Zjednoczonych są takie wielkie tajemnice, bo są i w Chinach, i w Rosji, i pewnie w innych krajach, i w Kanadzie, i w Wielkiej Brytanii. I tam też panuje w tej kwestii zupełne milczenie. To też jest dziwne. Z jednej strony można sugerować, że Chińczycy też coś w tej sprawie wiedzą, ale trzymają gęby na kłódkę. Tak samo Rosja, tak samo inne kraje. Nagle okazuje się, że w Stanach robi się z tego aferę. I to jest naprawdę dziwne. To już chyba podkreślamy z dziesiąty raz dzisiaj. Ale może nie o kosmitów tutaj, Marku, chodzi. Czy przypadkiem nie jest tak, że to wszystko nie zaszło już trochę za daleko? Bo ciekawość została rozbudzona do tego stopnia, że właściwie ani Grusch, ani niektórzy ludzie, w tym kongresmeni związani z Disclosure, nie mają już odwrotu. To nie są te czasy, kiedy Bob Lazar coś mówił i uciekał potem, ale to już wszystko weszło na zupełnie inny poziom. I jestem bardzo ciekaw, jak to się wszystko zakończy, bo możliwości jest mnóstwo. Na przykład może też tak być, że to wszystko, o czym oni mówią, to wcale nie jest nieprawda. To nie są żadne teorie spisku, bo oni na przykład może nic rzeczywiście nie wiedzą. Nie wiem, Arku, jak ty to widzisz?
[01:22:35] - Mnie zastanawia jedno: dlaczego nie współpracują z MUFON-em albo z tymi ludźmi, dziennikarzami, którzy badają temat od 20, 30 lat, czasami nawet więcej? Czy nie byłoby prościej, gdyby po prostu zaprosić MUFON, przedstawić mu dokumenty, jakie są i żeby przy współudziale dziennikarzy MUFON-u o tym ujawnieniu mówić w pełni jasno i w pełni transparentnie. Łącznie z tym, gdzie pieniądze z czarnych budżetów, jaką firmę wspomagały i co z tego zrobiono. Nawet jeżeli technologia poszła w stronę, w którą nie da się tego wykorzystać w żaden sposób, to też nie jest jakiś powód do wstydu. Po prostu próbowano i nie wyszło. Natomiast tego typu informacji nie ma, żeby AARO współpracowało z jakąkolwiek agencją cywilną. Znaczy cywilną w tym sensie, że MUFON albo jakaś lokalna, inna organizacja badająca UFO, obywatelska, że tak powiem.
[01:24:09] - Arku, przepraszam, że ci się wtrącę, ale zobacz, że to biuro AARO tworzy sobie własne prawidła ufologiczne. Oni powiedzieli przecież niedawno, że gros obserwacji UFO to są jakieś kule metaliczne i tak dalej. Oni tworzą swoje własne konkrety, tworzą swoją własną wizję tego zjawiska. I to jest też niepokojące z drugiej strony.
[01:24:34] - Oni podważają czy dublują wszystko to, co starał się zrobić Haynek. Tam w podziale na obserwacje UFO jest bardzo dokładnie napisane co i jak należałoby badać i w jaki sposób należy przejść dalej. Oni to wszystko, że tak powiem, wylewają do jakiejś rzeki, spłukują to dalej, bo: „My wiemy lepiej, my zaczniemy to całkiem inaczej”. Dlatego podejrzewam, że następną formą przejścia dalej byłoby po prostu ogłoszenie, że znaleźliśmy na Marsie rozbity statek i będziemy starali się tam za kilkadziesiąt lat dostać. I dlatego badamy to i badamy, i będziemy badać, i nic nie będziemy ujawniać, bo jeszcze nic nie mamy. Na tej zasadzie.Ale takie nazwanie fenomenu UFO, zmiana nazwy, dobór całkiem innych osób do tego w zasadzie nic nie zmieniło. W dalszym ciągu jesteśmy w sferach domysłów, zwłaszcza że wcześniej Elizondo był takim gościem, który dużo starał się powiedzieć. Wcześniej był Podesta, też próbował coś zrobić. Więc to jest jakaś kontynuacja ze strony służb, rozdmuchiwania tematu, żeby w jakiś sposób społeczeństwo w dalszym ciągu zainteresować przedmiotem, ale nie w kwestii konkretnego wyjaśnienia tego wszystkiego. To jest takie dziwne. Bardziej ma cechy próbowania wykorzystania tego zjawiska do niecnych celów, bliżej nieokreślonych, niż faktycznego wyjaśnienia tego czegoś.
[01:26:45] - Marku, ja ci zaraz oddam głos, ale jeszcze zapytam Arka o jedną rzecz, bo byłeś zwolennikiem takiej opcji, a może jesteś zwolennikiem takiej opcji, która mówi, że może też tak być, że ta cała afera wokół UFO w Stanach Zjednoczonych związana jest z tym, żeby zapoczątkować nowy wyścig zbrojeń. A co jeżeli jest na przykład tak, że Amerykanie zauważyli, że jakieś dziwne obiekty do nich przylatują i są pewni, że to są wytwory ziemskiej technologii, być może skopiowane z tych obiektów, o których mówi Grusch, że Chińczycy coś mają. Są tak inteligentni i tak genialni, że po prostu skopiowali te rozwiązania z obiektów UFO. To jest jeden wniosek. Natomiast drugi jest taki, że Amerykanie mówią o ujawnieniu i istotach nieludzkich teraz, ponieważ chcą wyprzedzić resztę krajów. I Marku, to też jest do ciebie takie pytanko. Oni chcą, żeby Stany, ich kraj, ich firmy, ich siły zbrojne były tymi, którzy nie tylko skorzystają ewentualnie na problemie UFO i wykorzystają go do swoich celów, ale też być może będzie to dla nich okazja do zdobycia hegemonii na świecie, bo może po prostu nie da się już dłużej utrzymać tej zasłony milczenia. Amerykanie patrzą do przodu. To też jest coś takiego, że u nas polityka jest bardzo krótkowzroczna. Natomiast w krajach liczących się ta perspektywa sięga dalej i może to, co oni robią teraz, dopiero będzie miało sens za 10, 20 lat. To może najpierw Arek.
[01:28:45] - Ja powiem tak, że wydaje mi się, że wchodzimy trochę w rozważania politologiczne, ale dobrze, na chwilę. Ja mam wrażenie, że Amerykanie właśnie doszli do wniosku, że to, co się sprawdzało przez dwa stulecia, czyli demokracja, ona była zresztą różna w Stanach Zjednoczonych, ale powiedzmy to, co dzisiaj rozumiemy jako demokrację, ona się już przestała sprawdzać. I moim zdaniem powoli Stany Zjednoczone zwijają ten model na zupełnie inny. I nie budujmy teraz opowieści science fiction, czy to będzie jakiś system korporacyjny, czy to będzie system autorytarny. Moim zdaniem Stany się bardzo zmieniają i jak będzie, tego po pierwsze nie wiem, po drugie myślę, że oni jeśli coś wymyślili, to dziwne by było, gdybym akurat wiedział albo się domyślał. Moim zdaniem kombinują, nawet jeśli chodzi o demokrację, jeśli chodzi o uczestniczenie społeczeństwa w rządzeniu. Moim zdaniem widać, że się na naszych oczach rozsypuje. Moim zdaniem my trochę w tej audycji, ale w ogóle wszyscy, którzy się sprawami UFO interesują, jesteśmy takimi troszeczkę ludźmi, którzy patrzą bardzo optymistycznie i bardzo by chcieli, żeby tajemnica została wyjawiona, bo przecież to by było OK, żebyśmy wreszcie wiedzieli. A ja zadaję pytanie: gdybyście państwo byli szefami wielkiej firmy albo szefami państwa, co powoli przestaje się specjalnie różnić, to upodobnienie pomiędzy firmą a państwem zaczyna być tak duże i te przepoczwarzenia w ramach państwa, ta korporacyjność wielu państw zaczyna naprawdę być zjawiskiem groźnym. Ale wrócę do tej myśli. Gdybyście państwo byli właścicielami jakiejś obcej technologii, która daje przewagę, to naprawdę pierwszym waszym celem byłoby to, żeby ludziom ujawnić, że mamy taką technologię? Otóż nie. Zrobilibyście państwo wszystko, mówiąc brzydko, świrując pawiana przez kilkadziesiąt lat, żeby się ludzie może nie tyle nie dowiedzieli, co nie byli przekonani, raczej traktowali tak lekko w kategoriach science fiction te wszystkie informacje. A wy w tym czasie jako korporacja, jako państwo, jako te sfery w pierwszej kolejności dziobaniaWy byście tłukli, mówiąc brutalnie, kasiorę czy też mieli inne frukta z tego powodu, że ta technologia byłaby w waszym ręku. Proszę zobaczyć, co się w tej chwili dzieje. Mamy wszyscy wrażenie, że Stany Zjednoczone, które przez wiele dziesięcioleci najpierw były uwikłane w dwubiegunowy podział świata, a od kilkudziesięciu lat, od 30 przynajmniej, wprowadziły coś w rodzaju świata jednobiegunowego, czyli absolutna dominacja nad całym światem Stanów Zjednoczonych. To się w tej chwili zmienia. Mamy wrażenie, że Stany Zjednoczone słabną, że nawiązując do różnych geopolityków, są trupem w zbroi, jeszcze silnym, jeszcze kąsającym, ale powoli rozpadającym się. Możemy i taką wersję przyjąć, bo w sumie nie wiemy, co się w Stanach Zjednoczonych wewnątrz dzieje. Czy one upadają, czy może tylko udają, że upadają, żeby wyselekcjonować potencjalne cele. Ci, którzy się za bardzo zaczną w tej chwili stawiać, kiedy wszystkim się wokół wydaje, że Stany Zjednoczone słabną, ci dostaną pierwsi po nosie. Bo może Stany Zjednoczone jednak, tak jak to Piotr nawet powiedział, myślą o wiele lat do przodu, bardziej niż pozostali i na razie jest etap selekcji, komu trzeba wpierdzielić, a później się mu za pomocą tej czy innej technologii po prostu wpierdzieli. To całe opowiadanie o tym, że Stany Zjednoczone słabną, bo już nie ma petrodolara i gdzieś tam jest BRICS, to może być wszystko prawda. Mogą te przemiany na świecie następować, a może zupełnie mamy do czynienia z teatrzykiem, kolejnym teatrzykiem i Stany Zjednoczone układają świat na nowo. Już może nie z demokracją, już może nie będą po całym świecie demokracji rozpowszechniać. Wybaczcie państwo, że się nie śmieję, ale to źle w mikrofonie brzmi później, jak się śmieję. Oni zawsze niby szerzyli demokrację, a tak naprawdę zawsze szerzyli swoje interesy. Może w tym szerzeniu interesów pomagała im ta technologia. Wszystko jest z założeniem, a właściwie z takim piętrowym założeniem: jeśli mają, to mogą, a jeśli nie mają, to może chociaż mają trochę i tak dalej. Nie wiem. Nie jestem specjalistą od polityki Stanów Zjednoczonych i od tego, co oni tak naprawdę knują. Ale jeśli założymy sobie jedno założenie, że oni jakąś technologią dysponują, to naprawdę, proszę państwa, jakbym był w tych gremiach zarządzających, to nie byłbym takim radosnym upowszechniaczem tego, że wylądowali albo się rozbili i mamy technologię, super, będziemy najwięksi. Tylko bym to głęboko ukrył i głęboko rozwijał tę technologię. Wszystko wskazuje na to, że jeśli ten model, który przyjąłem, ten wyjściowy, że mają, to oni właśnie dokładnie tak postępują. W tym kontekście, że oni tę technologię rozwijają i po prostu ją ukrywają, pytanie, na które warto odpowiedzieć: po co w takim razie jest ten cały dym z Grushem i jemu podobnymi? Czemu to ma służyć? Ta odpowiedź już padła w toku dzisiejszej audycji. Może przestawiamy zwrotnice, może tworzymy świat, nie wiem, już może nie jednobiegunowy, a może świat, który w obliczu niebezpieczeństwa na przykład będzie się musiał zjednoczyć. Słowo „musiał” jest tutaj kluczowe. Będzie się musiał zjednoczyć, żeby się bronić. Nic nie wymyśliłem. Te idee się w literaturze science fiction pojawiały nie raz. Fałszywej inwazji, fałszywego ujawnienia i tak dalej. Ja bardziej na te zjawiska pod tym kątem patrzę, bo tak jak już zadeklarowałem wcześniej, ja się po tej fali graszyzmu nie spodziewam niczego przełomowego. Naprawdę. To tyle.
[01:36:06] - Tak. To może też być tak, że u nas by tak powiedziano, że wzięto by tego Gruscha do pokoju i powiedziano: „Panie Gruschu, co pan tutaj wiesz, opowiedz”. A może oni tam stwarzają taką wizję wielkiej demokracji, że u nich nawet tak wielkie tajemnice muszą przejść przez Kongres. Oczywiście to są wszystko żarty. Arku, zanim oddam ci głos, nie wiem, Ivelliosie, może byśmy otworzyli linię na chwilę dla naszych słuchaczy, jeżeli ktoś miałby jakieś wnioski. Zrobimy to tak: za chwilę padnie ostatnie pytanie w tej audycji. Panowie, jeżeli będą chcieli, to z nami zostaną, jeżeli nie, to się rozłączą. Natomiast my jeszcze przez kilka minut byśmy poczekali na wasze telefony i wasze opinie i posłuchalibyśmy, co sądzicie o temacie ujawnienia w Stanach. Ivelliosie teraz przypomni telefon do Radia Paranormalium.
[01:37:16] - Będzie można do nas dzwonić pod nasz numer stacjonarny 32 746 00 08, bądź pod naszego Skype'a radio.paranormalium.pl. Oczywiście cały czas zbieramy także komentarze z czatów Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na YouTube. Można także wysłać do nas wiadomości SMS pod numer 530 620 493, bądź drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl.
[01:37:58] - Arku, nim ci oddam finalnie głos, to jeszcze ci zadam dodatkowe pytanie.Czy ty widzisz na świecie kraj, który mógłby przełamać barierę milczenia? Który mógłby skonkretyzować ustalenie na temat NOLI? Bo myśmy powiedzieli o Francuzach, którzy mają swoją jednostkę do spraw badań tego typu obiektów i tego typu zagadek. Natomiast czy oni mają siłę przebicia do tego, żeby się przeciwstawić temu, jak sprawę przedstawiają Stany Zjednoczone? Bo i Chiny, i Rosja to są chyba również takie wielkie enigmy, które jeżeli nawet posiadają jakieś informacje na ten temat, to chyba się nie ma co spodziewać, że czegoś się dowiemy. Także taka, Arku, podsumowująca wypowiedź twoja.
[01:38:51] - Co by było największą tajemnicą w państwie? Ano właśnie pozyskanie jakiegoś spodka i próba jego skopiowania, co dałoby przewagę technologiczną właśnie na wiele lat. Jeżeli będziemy trzymali to w tajemnicy, że coś takiego posiadamy, nie będziemy w stanie przestraszyć naszych potencjalnych przeciwników. Natomiast jeżeli zostawimy coś w domyśle tylko, ich dywagacje nie będą się kończyły i przeciwnik będzie z jednej strony bał się, z drugiej strony będzie marnował olbrzymie zasoby funduszy tylko po to, żeby spróbować nam dorównać. Tak to mniej więcej by wyglądało. I to by raczej obudziło na nowo dążenie do supremacji, jeżeli chodzi o militaria. Oprócz tego byśmy mieli z całą pewnością bardzo dużo w naszym państwie, które ma spodek, bardzo dużo potencjalnych agentów obcych państw, których by było stosunkowo bardzo łatwo wyłowić na to, żeby się pokazali. I z informacji, które byśmy przekazywali, znając to, co do nich dotarło, byśmy potrafili określić drogi dotarcia tych informacji. Trochę zawile, ale mniej więcej o to chodzi, czyli same za. I to się właśnie w tej chwili dzieje w Stanach Zjednoczonych. Tak mi się wydaje przynajmniej. Natomiast jeżeli chodzi o inne mocarstwa, może nawet niekoniecznie mocarstwa, które mogłyby coś zmienić, nie sądzę, żeby to zrobiła Rosja. Gdzie jeżeli nawet badane są te obiekty, odbywa się to w zamkniętych miastach, jakie po dziś dzień funkcjonują w Rosji. Tam żeby nawet z tego miasta wyjechać, trzeba mieć paszport wewnętrzny, żeby wjechać, trzeba mieć pozwolenia. Nie bardzo jest nawet jak wjechać, bo bardzo często jedyną drogą jest droga kolejowa i w sumie należałoby zakwalifikować się do tej podróży. Tu jest bardzo szczelnie to wszystko podomykane. Podobnie w drugą stronę, żeby wyjechać z tego miasta, również trzeba postarać się o paszport wewnętrzny i zgodę na opuszczenie takiego miasta. Więc Rosja raczej nie sądzę, żeby coś się wydarzyło. Nie sądzę także, żeby z Chin, gdzie za próbę wyręczania państwa można zostać skazanym na karę śmierci. Bardzo szybko ta kara może zostać wykonana. To dotyczyło między innymi osób, które parały się wymianą walut w Chinach. Po prostu próbowały wyręczyć państwo i zostały usunięte. Więc zostaje w sumie kilka innych państw, w których to się może zdarzyć. Jeżeli weźmiemy pod uwagę Kanadę, to jeżeli popatrzymy, co się działo w okresie pandemii, gdzie była możliwość całkowitego odcięcia środków pieniężnych osób, które mówiły o covidzie i tak dalej, i protestowały przeciwko niemu. Więc jest to też państwo, delikatnie mówiąc, zamordystyczne. Zostają w sumie tak naprawdę chyba tylko Indie. Tutaj się tak czepiłem, można powiedzieć tych Indii, ale skoro potrafiły wysłać drugi statek w stronę Księżyca, który już udanie wylądował, to podejrzewam, że potencjał tego kraju, jeżeli chodzi o możliwości eksploracji kosmosu czy odczytania starych pism, gdzie być może również zachowały się jakieś wskazówki dotyczące budowy tego typu obiektów, które nie są zbieżne ze znanymi nam prawami fizyki. Jest taka możliwość, że oni coś takiego mają. Jest to kraj naprawdę olbrzymich możliwości, ciężko nawet przewidzieć. Tam mimo wszystko jest miliard ludzi, z których na pewno się wyłania jakaś grupa osób, które widzą dalej, wiedzą dokąd dążą i coś potrafiłyby z tym fantem zrobić.Jeżeli chodzi o to pytanie, to bardziej upatrywałbym właśnie w Azji, w Indiach niż w jakimkolwiek innym kraju. Upatrywałbym to, że coś od nich więcej się dowiemy, jeżeli będziemy chcieli oczywiście. Dziękuję.
[01:44:22] - Dzięki. Marku, a może ty gdzieś widzisz takich kandydatów do miana tych, którzy dokonają prawdziwego disclosure i powiedzą, że Amerykanie cały czas jakąś ściemę wciskają i że nie wiadomo, o co chodzi? A może zdarzy się ktoś, może to nawet jakieś mniejsze państwo, które jak się okaże, znalazło spodek i powie: „Haha, my wiemy więcej”. Ale to są takie humorystyczne rzeczy. Trzy słowa podsumowania odnośnie tego, co żeśmy dzisiaj powiedzieli, bo tych scenariuszy tak naprawdę jest bardzo dużo. Okazuje się, że wiele z nich jest równolegle możliwych. I tak naprawdę nie wiemy, jak to wszystko traktować. Czy jako zapowiedź zjawisk, które mają dopiero nastąpić i które wynikają z tej dalekowzroczności amerykańskiej polityki, czy może raczej jako coś, co jest związane z zupełną mistyfikacją, dezinformacją i chęcią zamieszania zjawiskiem UFO, wykorzystania zjawiska UFO do prowadzenia wojny dezinformacyjnej. Marku, trzy słowa na koniec. Ja cały czas przypominam tylko, że możecie do nas dzwonić jeszcze przez jakiś czas i będziemy z wielką chęcią oczekiwać na wasze wypowiedzi. Ale teraz oddaję głos Markowi.
[01:45:53] - Ja mam wrażenie, że ze mnie się dzisiaj tyle jadu już ulało, jeśli chodzi o polityków i ich postrzeganie świata i nas jako obywateli tego świata. Gdzie oni nas mają, to już się państwo zorientowali i zresztą nic nowego nie odkryłem. Natomiast czy upatruję, że gdzieś ktoś? Nie, nie upatruję, ponieważ to może zabrzmieć paradoksalnie, ale paradoksem tak naprawdę nie jest. Otóż bez względu na rejon geograficzny, bez względu na ustrój, bez względu na jakieś zapatrywania ekonomiczne, tudzież jakieś inne związane ze sprawowaniem władzy. Właśnie, władzy. Władza ma tę zadziwiającą zdolność i zadziwiającą, weźcie państwo to zadziwiającą w cudzysłów, sprawność w podporządkowywaniu sobie tych elementów rzeczywistości, które są jej wygodne, a w tym przypadku wszystkie sprawy związane z jakąś obcą ingerencją. Rozumiejmy tę obcą ingerencję jak najszerzej można: od materialnych śladów po jakieś obserwacje. Więc praktycznie żadna władza nie potrafi sobie nawet w tej chwili wyobrazić sytuacji, w której byłoby to władzy na rękę. Właściwie o jednym z tych przypadków mówiliśmy dzisiaj, ale w normalnych warunkach żadna władza nie będzie skłonna, czy to będzie duży, czy mały kraj, do dzielenia się informacjami na ten temat z kumplami, a już z wrogami to na pewno nie. W związku z tym nie bardzo widzę państwo, w którym coś takiego jak ujawnienie mogłoby nastąpić. Bo załóżmy, że gdzieś nawet bardzo spektakularnie rozbija się UFO w Afryce. To może nawet pierwsze obrazy do nas dotrą, a później nagle się okaże, że to znowu ten gaz bagienny albo planeta Wenus i nic nie było, proszę pana, nic nie było. Wszystkie agencje światowe zrobią wielką pracę, popracują nad tym, żebyśmy się, broń Boże, za wiele nie dowiedzieli. I tak dalej. Ja nie będę mnożył państwu hipotetycznych sytuacji, bo nawet jestem w stanie sobie wyobrazić, że w jakimś wielkim europejskim mieście coś spadnie z nieba. Ja myślę, że jakby się dobrze władza postarała, demokratyczna oczywiście władza jak najbardziej, już mamy w Europie same demokratyczne władze, to jakby się dobrze władza postarała, to też byśmy nagle zostali poinformowani, że nic nie było. To po prostu duży obiekt kosmiczny, może jakiś satelita, a może to jakiś ułamek kosmosu spadł nam na głowę i nic nie było. Absolutnie. Takie mam wrażenie. I cóż, niech to posłuży za podsumowanie. Nie wierzę w ujawnienie. W jednym przypadku dzisiaj poruszonym wydaje mi się to prawdopodobne, ale to będzie nie tyle ujawnienie, co straszenie i wyciąganie konsekwencji z owego straszenia. Czyli: bójcie się, bo oni tu lecą, żeby nas zjeść albo żeby nam zrobić kuku. W związku z tym w kamasze wszyscy i będziemy bronić Ziemi. To mniej więcej tyle. Dzięki.
[01:49:37] - Dziękuję panowie za udział w dzisiejszej audycji. Tutaj przepraszam za moje warunki głosowe, ale niestety znowu głos tracę. Do usłyszenia w kolejnym wydaniu „Debaty ufologicznej”. Cały czas was zachęcamy do dzwonienia, do dzielenia się swoimi przemyśleniami. Powiedzmy Iweriosie, że damy jeszcze pięć minut chętnym, którzy chcą się wypowiedzieć w kwestii disclosure. Panowie, ja wam bardzo dziękuję. Wiem, że trochę żeśmy przeciągnęli dzisiaj.Naszymi gośćmi byli Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Odwiedzajcie profil WMGU na Facebooku, a także nową stronę internetową organizacji, która się pojawiła. Odwiedzajcie też kanał Wehikuł Wyobraźni Marka Żelkowskiego oraz oczywiście Bibliotekarium. A w Bibliotekarium także Filmotekarium, czyli nasze pasmo poświęcone filmom horrorom i filmom science fiction. Możecie oczywiście odnaleźć Bibliotekarium na kanale Radia Paranormalium, zaś Wehikuł Wyobraźni to autorski kanał Marka Żelkowskiego.
[01:51:02] - Bardzo zapraszam.
[01:51:05] - Dokładnie.
[01:51:06] - Do widzenia, do usłyszenia następnym razem kiedyś tam.
[01:51:10] - Majcie się panowie i do usłyszenia Ivelliosie, a my w tym czasie czekamy cały czas na-
[01:51:15] - Oczywiście śledźcie także kanał Piotra Cielebiasia: Ufo Historie.
[01:51:21] - Tak, dokładnie. Czekamy jeszcze przez parę minut na wasze wypowiedzi związane z disclosure, związane z Grushem, z tym wszystkim, co się dzieje, bo widzę, jak tutaj to wszystko się ożywiło na czacie. Jeżeli ktoś chce z nami na żywo pogadać, to jeszcze przez te kilka minut będziemy czekać. Może sobie, Ivelliosie, w jakiejś najbliższej przyszłości odpalimy taką audycję na żywo z telefonami, bo to też jest taka sprawa, że wiele osób nas pyta o taką możliwość. Bo wiecie, te rozmowy na czacie, z nimi jest różnie. Czasami chcecie mieć możliwość wymiany jakichś komentarzy, informacji. Także czekamy jeszcze kilka minut. Widzę, że Marek jest jeszcze z nami.
[01:52:10] - Jestem.
[01:52:11] - Jesteś, Marku. Co tam w ogóle nowego? Albo inaczej, co tam ostatnio było poruszane w Bibliotekarium? Bo do niego też odsyłamy, do tego ostatniego odcinka.
[01:52:25] - W Bibliotekarium nie wypada mi powiedzieć inaczej. Jak zwykle było ciekawie. Naszym gościem był Less Hoduń. Mówiliśmy o Ernesta metamorfozach. Błąd jest zamierzony, ja to podkreślam. To nie chodzi o metamorfozy, tylko metamofrozy. Ciekawa bardzo rozmowa o tym, jak się pisze, po co się pisze, o tym, w jaki sposób się pewne historie konstruuje. Trochę o humorze w literaturze. Myślę, że dla każdego, kto aspiruje do tego, żeby być świadomym czytelnikiem albo osobą piszącą, to mogła być pouczająca rozmowa, bo w niej zarówno o treści i o pewnych ukrytych przekazach, ale też o tym, w jaki sposób przystąpić do dzieła. To była niezwykle ciekawa rozmowa. Muszę powiedzieć, że niezwykle ciekawa rozmowa odbyła się również w Filmotekarium. Film był taki, jaki był, o którym rozmawialiśmy. Przypomnę, to był „Dashkam”. Film, którego nie pokochałem może szczerą miłością, ale który warto obejrzeć dlatego, że zobaczycie państwo coś innego. To nie jest, tak jak podkreślam, moja ulubiona forma filmowania. Niemniej wiecie państwo, on mnie nawet chwilami wkurzał ten film, ale żeby coś wkurzało, trzeba to poznać. I myślę, że chociażby z tego względu warto ten film obejrzeć, żeby się trochę powkurzać. A może zupełnie będziecie państwo zaskoczeni tym, co pojawi się na ekranie i może państwa ten film akurat wkurzał nie będzie. Jak zwykle w Bibliotekarium oczywiście była Katarzyna Prychacz ze swoimi ekstra warsztatami, gdzie właściwie na państwa oczach powstają opowieści. To jest cykl audycji, przy których ja się zawsze pierwszorzędnie bawię, pomimo że ja już je znam praktycznie na pamięć, to jednak ten czar, który pojawia się w momencie, kiedy Katarzyna Prychacz przystępuje do akcji i zaczyna wyczarowywać różnego rodzaju opowieści, to jest zawsze ten moment, który warto przeżyć. I tak jak zawsze w Bibliotekarium recenzje, jest recenzarium Vivy, jest „Labirynt Książek” Mirosława Gołuńskiego i tak dalej. Wiecie państwo, jak ja wejdę na ścieżkę i na kurs, jeśli chodzi o Bibliotekarium, to mógłbym tak jeszcze długo. Sami państwo posłuchajcie.
[01:55:32] - Tak, ja też polecam kanał Marka Wehikuł Wyobraźni i tam nowy format: Sentymentalnik. A Sentymentalnik to jest coś takiego, co żeśmy wymyślili, że będziemy omawiać rzeczy, które kiedyś były fajne, uchodziły za kultowe, a dzisiaj są może nie mniej kultowe, ale trochę zapomniane. I będziemy je poddawać nie tylko teanom, ale też czasami krytyce. I takim asumptem chyba do powstania Sentymentalnika niestety była śmierć Macieja Trojanowskiego i postanowiliśmy przyjrzeć się kwestii „Nie do wiary”. Temu, jak ten program wyglądał wtedy, jak byłby dzisiaj odbierany. Także jeżeli macie jakieś sentymentalne, że tak powiemJak to powiedzieć? Propozycje do tej audycji. Jeżeli coś kiedyś wam się podobało, bo my oczywiście mamy coś tam w zanadrzu jeszcze, bo drugi odcinek powstał o programie Sonda, który był również kultowy. Ale jeżeli macie coś, czego nie pamiętamy, przybyszów z Matplanety albo coś w tym stylu, to dawajcie znać. Iveriosie, mamy jakieś sugestie, czy możemy powoli kończyć?
[01:56:46] - Chyba już będziemy powolutku kończyć, bo tutaj nie widzę ani sugestii, ani telefonów. Poniedziałek, dosyć późna pora, także chyba już nie za bardzo się chce sięgać po smartfona. Także będziemy chyba kończyć powoli.
[01:57:01] - Marku?
[01:57:02] - To ja jeszcze państwa zaproszę na najbliższą środę na godzinę 21:00 na kanał Wehikuł Wyobraźni. W tym tygodniu będziemy mówić o wszechświatach Everetta. To jest taki temat, proszę państwa, który gdzieś jest na pograniczu może nie symulacji, ale wielościata. Wieloświata oraz pewnej polemiki, którą Everett podjął z interpretacją kopenhaską fizyki kwantowej. Bo fizyka kwantowa to przede wszystkim rodzą się duże wątpliwości, czy ktokolwiek ją rozumie. I ja wcale nie twierdzę, że ja ją rozumiem. Natomiast pojawiła się tam taka kwestia, że gdzieś fizycy kwantowi stawiali barierę, taką bliżej nieokreśloną. Dlaczego pojawia się superpozycja w mikroświecie, w świecie atomowym, gdzie atom może być jednocześnie szybki i wolny? I tak dalej. Czyli dwa stany w jednym momencie. Ten efekt związany z przykładem kota Schrödingera, który jest jednocześnie żywy i martwy. I to wszystko dotyczy stanów kwantowych w świecie mikro. Dlaczego te superpozycje, czyli na przykład dlaczego moneta nie może upaść na orła i na reszkę jednocześnie? W naszym świecie to jest absurd. Ale dlaczego się nie dzieje, skoro to się dzieje w świecie mikroskopowym? Pojawił się ktoś, kto chciał na to pytanie odpowiedzieć. Był nim właśnie Hugh Everett III. A jak mu poszło z tą odpowiedzią na pytanie? Ja powiem tak: jego sposób odpowiedzenia na to, dlaczego nie obserwujemy takiej podwójnej superpozycji, ale w świecie makro, jest niezwykle ciekawy. Co więcej, on mówi, że taka superpozycja w świecie makro się zdarza, ale my jej nie obserwujemy. Ale dlaczego jej nie obserwujemy? To już zapraszam na środę na godzinę 21:00 na światy, a właściwie wszechświaty Everetta.
[01:59:22] - A ja tymczasem zapraszam na jutro, na wtorek, na premierę na UFO Historie i tam powiemy o nieludzkich panach Ziemi. Takiej hipotezie, która już była poruszana co prawda na debatach ufologicznych, ale jakoś do niej powrócimy. No cóż, drodzy panowie, drodzy państwo, ponieważ nie ma chętnych do rozmowy, to kończymy dzisiejsze spotkanie. Do usłyszenia w kolejnych debatach ufologicznych.
[01:59:52] - Dobrej nocy.
[01:59:53] - Pozdrawiamy.
[01:59:55] - Mówi do państwa prowadzący rozmowę Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, Marek Żelkowski z Bibliotekarium oraz nieobecny już uchem i głosem, ale duchem wciąż z nami będący Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Iverios” z Radia Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach emitowanych na naszej antenie. I oczywiście w kolejnej debacie ufologicznej już niedługo.
[02:00:33] - Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
[02:00:47] - UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:01:27] - Archiwum Radia Paranormalium.
[02:01:32] - Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie.
[02:01:38] - Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie.
[02:01:43] - Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy.
[02:01:47] - Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć.
[02:01:53] - Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce „podcasty” na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl.