Polskie tłumaczenie książki Paula Heuze (w wersji polskiej jako Paweł Heuze) "Czy umarli żyją? Ankieta o stanie obecnym nauk metapsychicznych", w której autor podejmuje próbę uporządkowania sporów wokół spirytyzmu, telepatii, materializacji i innych zjawisk uznawanych za metapsychiczne. Heuze zaznacza od początku, że nie zamierza bronić żadnej doktryny z góry, lecz zebrać opinie osób uchodzących za kompetentne i na ich podstawie ocenić stan badań. Jego własny wniosek jest sceptyczny: doświadczenia z tej dziedziny uważa za niebezpieczne, a w praktyce najczęściej za nienaukowe, zdominowane przez autosugestię, oszustwo lub brak kontroli.
W części wprowadzającej autor opisuje typowy seans spirytystyczny jako widowisko oparte na ciemności, sugestii i oczekiwaniu uczestników. Wskazuje, że wiele osób wraca z takich doświadczeń przestraszonych, podatnych na nocne lęki i skłonnych do przypisywania zwykłym zjawiskom nadprzyrodzonego znaczenia. Heuze podkreśla też, że zainteresowanie spirytyzmem nasiliło się po wojnie i że część ludzi szukała w nim odpowiedzi na lęk przed śmiercią oraz nadzieję na kontakt ze zmarłymi. Równocześnie zastrzega, że jego książka ma być ankietą, a nie manifestem.
Duża część audycji poświęcona jest rozmowom z przedstawicielami różnych stanowisk. Gabriel Delanne występuje jako obrońca „spirytyzmu naukowego”, który oddziela fakty od dogmatów i twierdzi, że w znacznej większości przypadków chodzi o zjawiska wynikające z sił ludzi żyjących, a nie z interwencji duchów. Przyznaje jednak, że zjawiska są rzadkie i trudne do uchwycenia, a wiele z nich można wyjaśnić sugestią lub autosugestią. Heuze przywołuje też jego opisy lewitacji, ruchów stołów, pisma automatycznego, rysunków wykonywanych w ciemności oraz zjawisk widzenia na odległość, psychometrii i telepsychiki. Delanne interpretuje duszę jako byt złożony z elementu niematerialnego i półmaterialnej otoczki, która miałaby przechowywać osobowość i umożliwiać zjawiska pośmiertne.
Istotne miejsce zajmują jednak także głosy bardziej ostrożne albo krytyczne. Karol Richet rozdziela metapsychikę subiektywną, obejmującą telepatię, jasnowidzenie i odczytywanie myśli, od metapsychiki obiektywnej, czyli zjawisk bez kontaktu, takich jak ruchy przedmiotów czy materializacje. Z jego wypowiedzi wynika, że nie uważa się za spirytystę i nie uznaje spirytyzmu jako wyjaśnienia tych zjawisk, choć przyznaje im realność i podkreśla, że wymagają dalszych badań. Podobnie Marii Curie autor przypisuje wyłącznie postawę obserwatora: uczona nie uważała się za specjalistkę od tych kwestii, widziała pewne zjawiska na seansach, ale nie wyciągała z nich wniosków i nie utożsamiała ich ze spirytyzmem. Heuze mocno akcentuje tę ostrożność, polemizując z praktyką powoływania autorytetów naukowych jako rzekomych potwierdzeń doktryny spirytystycznej.
Ważnym wątkiem są opisy prac Gustave’a Geleya, Charles’a Richet, Schrencka-Notzinga, Crawforda i innych badaczy zjawisk materializacji. Heuze przytacza ich relacje o ektoplazmie: bezpostaciowej lub częściowo ukształtowanej substancji wydzielającej się z ciała medium, czasem w postaci mgły, pary, nitkowatych struktur, czasem jako rzekomo namacalne tworzywo zdolne przybierać formę rąk, twarzy, fragmentów ciał, a nawet zwierząt. Opisuje też eksperymenty z ważeniem medium, odlewami parafinowymi, fotografowaniem zjaw oraz kontrolą warunków seansów. Według przywoływanych badaczy ektoplazma miałaby być substancją biologiczną pochodzącą z ciała medium, zdolną do modelowania organów i tworzenia materializacji. Heuze nie przyjmuje tych twierdzeń bez zastrzeżeń, ale podkreśla, że niektóre zjawiska pozostają dla niego niewyjaśnione.
Autor wielokrotnie wraca do pytania o granicę między zjawiskami psychicznymi a spirytyzmem. Uważa, że telepatia, jasnowidzenie, przepowiednie czy wpływ jednego umysłu na drugi mogą mieć naturalne, życiowe źródło i nie wymagają odwoływania się do duchów zmarłych. Sceptycznie odnosi się do prób budowania z całej tej dziedziny nowej religii lub dogmatu. Zwraca uwagę, że wielu uczonych przywoływanych przez spirytystów wcale nie było spirytystami, lecz jedynie badaczami zjawisk niezwykłych. Osobno omawia sprawę Camille’a Flammariona, którego jedni uznawali za obrońcę spirytyzmu, a inni za człowieka zachowującego dystans. Heuze przytacza liczne sprzeczne wypowiedzi Flammariona, pokazując, że ten sam autor raz mówił o niepewności i nieznajomości zjawisk, a innym razem dopuszczał możliwość istnienia duszy i życia po śmierci. Z perspektywy autora właśnie ta chwiejność najlepiej obrazuje chaos panujący w całej debacie.
Wiele miejsca zajmują również przykłady rzekomych kontaktów ze zmarłymi, po których Heuze przeprowadza krytyczne weryfikacje. Opisuje historie o objawieniach, znakach, pęknięciach luster, głosach, pisaniu automatycznym i zapowiedziach śmierci, ale zestawia je z brakami w dokumentacji, pomyłkami, legendami i nieścisłościami. Pokazuje, że część słynnych opowieści krąży w obiegu bez solidnego sprawdzenia, a po sprawdzeniu okazuje się zniekształcona. W ten sposób podważa sposób argumentacji wielu propagatorów spirytyzmu, którzy z pojedynczych anegdot wyprowadzają daleko idące wnioski o życiu pozagrobowym.
W książce ważne są też głosy przedstawicieli Kościoła. Ojciec Ménage z zakonu dominikanów stwierdza jednoznacznie, że Kościół potępia spirytyzm jako własnowolny kontakt żyjących ze zmarłymi, ale nie odrzuca badań naukowych nad zjawiskami psychicznymi prowadzonych bez intencji okultystycznej. Dopuszcza badanie hipnozy, telepatii i eksterioryzacji, lecz stanowczo odrzuca praktyki seansów spirytystycznych, które uważa za niebezpieczne i sprzeczne z chrześcijaństwem. Heuze przywołuje ten głos jako wyraźne rozróżnienie między naukowym badaniem zjawisk a spirytyzmem jako systemem wierzeń.
W całej audycji przewija się motyw ektoplazmy i materializacji, ale autor konsekwentnie wraca do wniosku, że nawet jeśli część zjawisk jest realna, to ich interpretacja pozostaje otwarta. Najczęściej staje po stronie ostrożnego „nie wiemy” zamiast kategorycznego „duchy istnieją”. Podkreśla, że prawdziwa nauka wymaga kontroli, powtarzalności, dokładnych danych i doświadczenia prowadzonego przez kompetentnych badaczy, najlepiej bez uprzedzeń i bez teatralnej atmosfery seansu. Zdecydowanie odrzuca amatorskie praktyki spirytystyczne, zwłaszcza te oparte na ciemności, sugestii i emocjonalnym wpływie na uczestników.
Całość kończy się więc nie rozstrzygnięciem, lecz uporządkowaniem stanowisk: z jednej strony spirytyści, którzy widzą w zjawiskach dowód na obecność zmarłych, z drugiej metapsychicy i sceptycy, którzy skłaniają się ku wyjaśnieniom naturalnym, związanym z psychiką, hipnozą, podświadomością i nieznanymi jeszcze własnościami człowieka. Heuze nie ogłasza ostatecznego werdyktu, lecz przestrzega przed pochopną wiarą i przed mieszaniem autorytetów naukowych z propagandą spirytystyczną. Jego zasadnicza teza brzmi: zjawiska niezwykłe mogą zasługiwać na badanie, ale nie dają podstaw do pewnego stwierdzenia, że umarli naprawdę wracają do żywych.