[00:03] - Audycja z cyklu Debaty Ufologiczne. Jeżeli komuś wydawało się, że w temacie UFO panuje wakacyjna posucha, to jest w błędzie. Dziś podyskutujemy w debacie ufologicznej o tym, czy amerykański parlament zdecyduje o ujawnieniu prawdy o UFO. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk Ivellios, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami, jak zawsze Marek Żelkowski z Bibliotekarium i Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty, pod którymi będziemy zbierać komentarze i pytania od państwa. Można do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Czekamy także na SMS-y pod numerem telefonu 53620493, a pozostałe kontakty do Radia Paranormalium znajdziecie państwo na stronie www.paranormalium.pl w zakładce kontakt. A więc przekazuję głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[01:19] - Dzień dobry. Dobry wieczór w zasadzie. Szanowni państwo, jak powiedział Ivellios, powracamy z niebytu, aby przekazać wam najnowsze informacje ze świata ufologii.
[01:29] - Zanim te informacje przekażemy, to ja ogłoszę, że zaraz komuś pęknie tysiąc subskrybentów na YouTubie.
[01:38] - Tak, to jest mój kanał. Link do niego znajdziecie sobie pod spodem. Nazywa się UFO Historie. To mój autorski projekt. Oczywiście będzie szedł równolegle z debatami, ale będę tam poświęcał uwagę temu wszystkiemu, co zawsze nas omijało. Często mówiliśmy, że do czegoś powrócimy, że coś rozwiniemy. Będę niektóre z tych spraw, z aspektów na UFO Historiach sobie analizował. Ale wróćmy do głównego wątku. Tak, Marku?
[02:09] - Chciałbym polecić cały kanał, ale mnie szczególnie zafascynował film, w którym mówisz na kanale o tym UFO, które zostało znalezione w Italii w 1933 roku, 13 czerwca. To jest naprawdę historia, która mnie gdzieś tam wgniotła w fotel. Nie znałem jej wcześniej. Te rozwinięcia późniejsze, te nawiązania, jak to sobie Amerykanie wzięli i kiedy sobie to wzięli, to wszystko oczywiście ciekawe. Fakt, że to się przemyka na niedopowiedzeniach i nie do końca jest rozwijane przez ośrodki, które te informacje wypuściły. Niemniej jednak sama historia, jako pewna ciekawostka jest absolutnie rewelacyjna i szczególnie ją państwu polecam. To tylko tyle.
[03:10] - Dzięki. Chodzi o katastrofę UFO pod Magenta, o której mówił David Grusch. Ale powróćmy do tematu naszej dzisiejszej audycji, bo on jest rozwinięciem tego, co się dzieje od kilku tygodni. Choć głównie to są jakieś drobne kroki i decyzje, należy to wszystko jednak skomentować. Są one pokłosiem ujawnienia informacji o działaniu grupy sygnalistów, takich jak David Grusch. O Davidzie Gruschu nie będziemy na razie za dużo mówić, bo poświęciliśmy mu osobną audycję. Ja też poświęciłem na UFO Historiach sporo miejsca tej postaci. Do tej pory David Grusch jako jedyny wystąpił w mediach i opowiedział o tajnym programie przejmowania maszyn, które nie zostały stworzone przez naszą cywilizację. Jeszcze z kronikarskiego obowiązku przypomnę wam o sierpniowym numerze Nieznanego Świata, który w tym tygodniu, pod koniec tygodnia trafi do kiosków. Polecam wam też wakacyjne wydanie Bibliotekarium, autorskiego programu Marka Żelkowskiego, który jest tu dzisiaj z nami oczywiście i w którym pojawia się pasmo Filmotekarium, tym razem poświęcone serialom. Ale teraz już przechodzimy do konkretów. Drodzy państwo, dzieje się w ufologii naprawdę dużo. Być może, zdaniem niektórych, jesteśmy już o włos, o krok od ujawnienia. Ostatnie głośne wydarzenia to zapowiedź wyszła z ust senatora Chucka Schumera z Nowego Jorku, lidera większości, czegoś w rodzaju komisji rewizyjnej. Ta komisja parlamentarna miałaby się zająć kwestią ujawnienia nieznanych dotąd informacji na temat UFO czy UAP i wszelkich kwestii pozaziemskich. Tak to zostało ujęte. Innymi słowy, jeszcze raz: komisja powstaje, komisja rewizyjna, czyli oceniająca to, co wszystkie ośrodki państwowe wiedzą na temat UFO. Projekt ten w formie poprawki do dorocznej ustawy o obronności ma zobowiązywać, jak powiedziałem, wszelkie agencje państwowe do dostarczenia w ciągu 300 dni danych o wspomnianych niezidentyfikowanych zjawiskach. One zostaną następnie poddane analizie. Członków komisji w liczbie dziewięciu ma wyznaczyć prezydent Biden. Jak pisze, Marku, New York Times, mają to być osoby, które z jednej strony dążą do ujawnienia prawdy o UFO, ale też zachowują odpowiednią czujność odnośnie danych i metod ich uzyskiwania przez wywiad. Te słowa są kluczowe, bo moim zdaniem prawda o UFO nie wyskoczy nam nagle jak królik z kapelusza. Aby ta komisja mogła pracować, trzeba będzie wprowadzić pewne bardzo dokładne normy prawne i sprawdzić, czy przypadkiem inne ustawy nie pozwalają na wprowadzenie innych kluczowych informacji. Czyli może być tak, że to nie będzie bardzo łatwy proces pod względem legislacyjnym i jest niezwykle ciekawe i mnie też niezwykle ciekawi, co w kwestii kształtu tej ustawy będą mieli do powiedzenia prawnicy i konstytucjonaliści amerykańscy.Mówiąc krótko, czy znowu nie okaże się, że tak jak to bywało w przeszłości, obwieści się coś z wielkim hukiem, że ujawniamy prawdę, a potem się okaże, że za bardzo nie wolno o tym mówić? Marku, czy nie masz takich obaw, że kwestia disclosure, czy ujawnienia utknie gdzieś w tych kruczkach prawnych?
[06:40] - Ależ ja jestem tego pewien. Już nawet kiedy cytowałeś sam pomysł organizowania jakiejś centralnej komisji, tu cudzysłów postawię oczywiście, która będzie jako jedyna badała UFO, bo ona wie lepiej od wszystkich innych i w związku z tym każe sobie wszystkie materiały, wszystkie ewentualne pozostałości, wszystko, co UFO, UAP-ów dotyczy, każe sobie przekazać. Być może jestem zbyt podejrzliwy, ale to jest wał typowy dla wszelkiej administracji, nie tylko amerykańskiej. Urzędnicy uwielbiają się pławić w tego rodzaju rozporządzeniach, w których nakazuje się coś pod groźbą i tak dalej. Tu groźby jeszcze może nie ma. W każdym razie jakieś administracyjne sankcje mogą się pojawić. To dla mnie jest prosta droga do tego, żeby te może najciekawsze materiały nie tyle ujawnić, co je dobrze przykryć, schować, zabunkrować, żeby się broń Boże nie rozpełzło to wszystko. W związku z tym, kiedy ty mówisz, że być może jesteśmy w przededniu ujawnienia i przededniu tego, że nagle dowiemy się jakiejś prawdy o UFO, to ja mam wręcz przeciwne odczucie, że w tej chwili być może spora część osób działa w tym kierunku, żeby dokonać pewnych ujawnień materiałów, które są przynajmniej zagadkowe. Natomiast akcja budzi reakcję. Skoro taka grupa osób się znalazła, to natychmiast pojawiła się grupa, kto wie, czy nie silniejsza, bo wsparta przez administrację. Jak słyszę o prezydencie Bidenie, który będzie namaszczał członków owej komisji, to już się gdzieś uśmiecham, bo to wszystko się nie klei. To wygląda na urzędniczy taniec, żeby nie powiedzieć chocholi, który tak naprawdę nic nie ma nam ujawnić. Ma nam zaciemnić obraz, ale dokładnie się przypominają te bajki gdzieś z XIX wieku, że wśród tysiąca przyjaciół zostało pewne zwierzątko zjedzone. Tutaj tak samo sprawa UFO może wyglądać, bo nagle się okaże, że coś tam wiedzieliśmy, ale tam się zapodziało albo tego nie ma, albo to tak naprawdę w ogóle nie istniało. Nagle zaczniemy dostawać takie komunikaty, bo na razie jesteśmy w fazie, w której rzeczywiście Grusch i kilka innych osób informuje, ale też w sposób niepełny, bo to jest charakterystyczny sposób, bo Grusch doskonale zdaje sobie sprawę, że gdyby wyrypał to wszystko, co wie albo wydaje mu się, że wie, to mógłby ponieść srogie konsekwencje tego. Ja już nie mówię o tych konsekwencjach, które gdzieś tam się zawsze zakulisowo pojawiają, że nawet coś mogłoby zagrażać jego życiu, ale czysto administracyjne, ponieważ Stany Zjednoczone to poza wszystkim innym jest również imperium urzędnicze i tam przestrzeganie prawa doprowadzone jest do szaleństwa. Czyli nieważne, że działasz w interesie na przykład obywateli społeczeństwa. Ważne, że nie dokonałeś formalności, nie dochowałeś tajemnicy. I teraz będzie oczywiście spór prawników, co jest ważniejsze, czy ci wszyscy whistleblowerzy, którzy informują w interesie społecznym, czy może jednak litera prawa, która nakazuje jednak tajemnicy dochowywać. W związku z tym to wszystko, jak zebrać tak do kupy, to nie napawa mnie optymizmem. Samo istnienie, będę zmierzał do tego, czym rozpocząłem. Samo istnienie tej komisji raczej wzbudza we mnie niepozytywne odczucia, bo urzędnicy dorwali się i będą tym regulować. I raczej ta komisja oświadczy nam za pół roku, może za rok, że były oczywiście jakieś takie dziwne zjawiska, ale to wszystko da się wytłumaczyć. A czego się nie da wytłumaczyć, to wiecie państwo, rozumiecie. Różne są rzeczy na ziemi, których się wytłumaczyć nie da, ale to wcale nie oznacza, że to są jakieś takie sprawy, które na ogół z UFO czy UAP-ami kojarzymy. Także podsumowując, moim zdaniem nic dobrego się nie dzieje. To znaczy jest Grusch i jakaś grupa informująca i jest kontrakcja, reakcja, która robi wszystko, żeby to zakopać.
[11:28] - To też nie jest powiedziane, że od razu się społeczeństwo dowie całej prawdy, bo kongresmeni mówią, że prawdę należy poznać. Pytanie tylko, kto w pewnym momencie zadecyduje, gdzie postawić ten limit na informację. Ja jestem tak na 80% pewien, że dojdzie do takiej sytuacji, że przedstawione zostaną pewne wnioski, pojawi się śpiewka, która jest od pewnego czasu powtarzana przez różnego rodzaju organizacje zajmujące się problemem UAP, czyli: potrzeba większej ilości informacji, danych do oceny, bo są niespójne. Przypomnimy, że ta komisja rewizyjna miałaby dopiero za 300 dni, czyli za rok podjąć pracę. Nie wiemy, ile ta ewaluacja materiału będzie trwała, bo ona może trwać na przykład kolejny rok albo dwa lata, prawda? Inna rzecz. Przypominają mi się te wszystkie ujawnienia archiwów dotyczących UFO, które miały miejsce na początku drugiej dekady XXI wieku. Tam wiele krajów publikowało akta i okazało się, że one publikowały aktaSprzed 30 lat odnośnie różnego rodzaju zdarzeń z UFO, zazwyczaj bardzo błahych, a koniec końców się okazało, że duża część materiału została utajniona albo była pokryslona mazakami tak, żeby nie można było niektórych informacji zobaczyć. Może to dla wielu z was zabrzmi dziwnie czy zapachnie jakimś uprzedzeniem, ale ja po prostu nie ufam Amerykanom, że oni nagle chcą wyciągnąć z kapelusza sprawę, która tak naprawdę jest nagłaśniana od kilkudziesięciu lat i nagle okazuje się, że to akurat teraz. Na koniec może kilka słów powiemy o tym, dlaczego teraz, dlaczego nagle się tym zainteresowano. Sprawa jest głęboko polityczna i też ma pewnie taki podtekst. Ale Marku, chciałeś coś dodać jeszcze?
[13:27] - To, że ja nie ufam Amerykanom, to być może, ale na pewno nie ufam urzędnikom, bo urzędnicy to jest taki ludek, który jest internacjonalistyczny. On właściwie w każdym kraju wygląda bardzo podobnie. Może się różnić pewnymi szczegółami, ale tak naprawdę zawsze chodzi o to, żeby mieć dupochrony tak zwane, żeby się nie narobić, żeby pewnych rzeczy temu prostemu społeczeństwu nie ujawniać, bo po co ma wiedzieć? Ale mnie od razu przyszło do głowy skojarzenie z filmem „Nie patrz w górę”, bo my się tak tutaj strasznie rajcujemy tym, że jeden czy drugi kongresmen, członek legislatywy amerykańskiej wyraża zainteresowanie sprawą UFO. Tymczasem to jest troszeczkę tak, że amerykańska polityka jest tak jak w ogóle polityka, czyli to jest kilku kongresmenów i rzeczywiście na palcach jednej ręki można ich policzyć, a większość zajmuje się robieniem twardej polityki. Polityki przez duże P. I oni się zajmują drogami lokalnymi, drogami stanowymi, drogami międzystanowymi, ustanowieniem prawa, robieniem ludziom dobrze albo źle, w zależności od tego, jaką opcję reprezentują i tak dalej. A jakieś tam sprawy UFO być może są, ale ich w ogóle nie interesują. To znowu to nawiązanie do filmu „Nie patrz w górę”. W każdym razie jest bardzo proste. Robienie polityki to nie jest dostarczanie ludziom informacji, bo zawsze jest to stwierdzenie, bo są ważniejsze sprawy, bo ludzie muszą żyć, bo ludzie muszą funkcjonować. W związku z tym jakieś tam UFO absolutnie nie. I to mnie trochę martwi, że ci kongresmeni, ludzie, którzy tym się zainteresowali, to jest ich bardzo mało w stosunku do tego, jak wielka jest ta legislatywa amerykańska.
[15:48] - Tak, ja nie mam wątpliwości wręcz odnośnie tej sprawy, że to wszystko utknie gdzieś na drodze kruczków prawnych, dlatego że trzeba po prostu wprowadzić zupełnie nowe terminy, nowy język odnośnie niektórych spraw. I wydaje mi się, że też sama kwestia tajemnicy państwowej, tego, na punkcie czego Ameryka jest bardzo przeczulona, czyli bezpieczeństwa kraju, nie pozwoli na stuprocentowe ujawnienie informacji. Tak że jeżeli ktoś się łudzi, to chyba będzie musiał sobie jeszcze długo poczekać. Ale dobrze, to jedna sprawa. Marku, teraz druga. Czy rzeczywiście o UFO mówi się na poważnie, czy tylko formalnie? A formalnie nie zawsze znaczy na poważnie. Polityków znamy, wiemy, jak się zachowują. Jak wytłumaczyć to, że pogłoski o tajnych projektach badań nad UFO krążą od dekad? To przecież nie jest nowy problem. Nawet jeżeli się ktoś nie interesuje tym zjawiskiem, to przecież słyszał o tego rodzaju, cudzysłów, teorie spiskowe. I nagle parlament sobie uświadamia za Bidena, że trzeba coś z tym zrobić. Możliwości jest kilka. Do nich przejdziemy na koniec programu. Natomiast ta kwestia jest dla mnie niezwykle dziwaczna. Nagle w obliczu tak wielu wydarzeń na świecie i w Stanach Zjednoczonych, w których przecież o mało co nie dokonano niedawno puczu, pojawia się paląca kwestia rozwiązania sprawy UAP. Okej, może to wynika z faktu, że, to też trzeba o tym pamiętać, znalazła się grupa kongresmenów zainteresowanych tą kwestią i mają oni otwarte pole do działania. Jedną z osób wymienianych w tym procesie jest senator Marco Rubio, który wcześniej zajmował się kwestią UAP. Chodzi mi jednak konkretniej o to, dlaczego ten problem latami bagatelizowano, a nagle kilkadziesiąt lat po tym, jak zaczęto gadać o Roswell, staje się to rzecz dopilnego rozwiązania. Przecież już ponad 70 lat temu powoływano komisję do spraw badania UFO i niektóre z tych wniosków były zbieżne z tym, co mówi na przykład Luis Elizondo. Niekoniecznie z tym, co mówi Grusch, bo Grusch idzie o krok dalej ze swoimi wnioskami, że te obiekty są w naszych rękach, one są prawdziwe i są dziwne. Ale przecież wiele osób podkreślało anomalność zjawiska UFO i to już naprawdę 60, 70 lat temu. A te filmy z tic tacami, od których się zaczęła cała sprawa, mają prawie 20 lat i nic, Marku, w tej kwestii się nie robiło od tak długiego czasu.
[18:33] - Cóż mam powiedzieć? Wymieniłeś Rubio. Jest jeszcze Tim Burchett, chyba tak brzmi jego nazwisko. Kongresmen z Tennessee.On się zajmował, szczególnie go interesuje kopiowanie technologii oraz te informacje, które mówią, że być może tej technologii w ogóle się nie da skopiować. W każdym razie nie tak, jak sobie to wyobrażamy tą metodą inżynierii wstecznej. Ale ja nawiążę do tego, co mówiłem w pierwszym wejściu. Otóż mnie się wydaje, że to modus operandi wygląda tak, że wiadomo, że temat UFO, UAP zawsze ściąga ludzi, którzy po prostu się tym interesują, bo to jest ciekawe, nie da się ukryć, ale jednocześnie usiłuje się z jednej strony wyłuskać te osoby, które się interesują, chociażby z Kongresu, ale jednocześnie stara się ktoś, jakaś siła, jakaś grupa, stara się jednocześnie pokazać, że tam nic nie ma. Że owszem, są jakieś pogłoski, ale tak naprawdę tego nie ma. I zobaczmy, jeśli państwo się interesujecie sprawami tymi z ostatnich miesięcy, między innymi Grushem, to rzecz wygląda w ten sposób, że my coś niby wiemy, ale to wszystko się odbywa właściwie tak, jak przez całą historię opowieści o UFO. Ktoś komuś gdzieś powiedział, ale nie dopowiedział do końca albo nie skończył historii. Wszystko jest jedna pani drugiej pani powiedziała, ale nie ma na to potwierdzenia i wszystko jest utrzymywane w taki właśnie sposób, żeby broń Boże do opinii publicznej nie przenikły jakieś twarde dowody. Bo owszem, mamy ileś tam filmików, to rzeczywiście jest pewien postęp, ale wiecie państwo, żyjemy w czasach, kiedy można sobie wyprodukować dowolny filmik i ja wiem, że ktoś zaraz powie, że były badane albo coś tam i w związku z tym one są bardziej lub mniej wiarygodne, bo to na przykład armia ujawniła i tak dalej. Przepraszam państwa, że się nie będę śmiał głośno w mikrofon, bo to zawsze źle brzmi, ale jak armia coś ujawnia, to szczególnie ostrożnie trzeba do tego podchodzić, bo jak przez całe dziesiątki lat armia zaprzeczała, co więcej szykanowała swoich pilotów. Ja tylko przypomnę, że wyszkolenie takiego pilota to są miliony dolarów. A jednak jak któryś z nich zaczął opowiadać o UFO, to w najlepszym razie dostawał skierowanie na konsultacje z psychologiem, przynajmniej na krótkie konsultacje z psychologiem i tak dalej. Nie będziemy sobie teraz opowiadać o tym, jak bywają szykanowani na przykład piloci czy inni przedstawiciele armii. W związku z tym to, że armia coś ujawnia, to moim zdaniem niekoniecznie musi świadczyć o tym, że w ogóle coś ma zostać ujawnione. Dla mnie to, że jest to wzmożenie i takie jakby sugerowanie, że być może w najbliższym czasie nastąpi ujawnienie i tak dalej. Ludzie się strasznie tym nakręcają. I się wcale nie dziwię. Sam się tym nakręcam, ale moim zdaniem spotka nas niewesoła niespodzianka. W pewnym momencie dowiemy się, że było było, ale się zmyło i to tak naprawdę była tylko burza w szklance wody. Naprawdę ja nie czerpię z tych ostatnich rewelacji żadnej nadziei ani takiego optymizmu nie czerpię, bo to mi właśnie wygląda na typową taką rozgrywkę urzędników na bardzo wysokim szczeblu.
[22:29] - Tutaj pan o nicku AB napisał bardzo fajny komentarz, który chyba najlepiej podsumowuje całą sprawę: „Tak, ale nie po to się robi takie show, żeby sprawa miała utknąć” — tutaj w domyśle — „w martwym punkcie. Show jest po coś robione”. Dokładnie. Drodzy państwo, mieliśmy chyba jakieś chwilowe problemy z połączeniem, bo tutaj widziałem na czacie takie wzmianki. Pamiętajcie, że nasza audycja dzisiejsza jest na żywo realizowana. Stąd musicie nam dawać tutaj znać, jeżeli coś jest nie tak. Ale przejdźmy dalej, bo mówi się, że tak: „O, nagle UFO jest na poważnie, to już jest wszystko na poważnie”. Ale tak oficjalnie, jak powiedziałem, nie zawsze znaczy poważnie. W ogóle druga sprawa. Sprawa grubej kreski. Pod uwagę w dyskursie publicznym bierze się tylko część relacji, przekreślając inne kwestie. Na przykład z relacji badanych przez te organizacje ufologiczne i przez komisje badawcze mające oficjalną rangę wynika, że UFO, UAP mają trudną do ustalenia naturę i wchodzą w kontakt z ludźmi. Ich cele są niejasne. Moim zdaniem, ponieważ nie wiemy, jaki będzie efekt tego parlamentarnego dochodzenia, może się zdarzyć tak, że znowu wrócimy za, powiedzmy, półtora roku do punktu wyjścia i twierdzenie, że wchodzimy w finalny etap ujawnienia jest bezzasadne. Innymi słowy, za kilkaset dni, za może parę lat ktoś z tej komisji rewizyjnej powie: „No tak, dostaliśmy dane, ale potrzeba dalszych analiz, bo ta kwestia jest niejasna, bo na przykład agencja A mówi o UAP coś zupełnie innego niż agencja B”. I tak może być.
[24:23] - Piotrze, ja w ogóle mam poważne wątpliwości co do dobrej woli, bo my mówimy o tym, że jeden senator albo w ogóle ludzie tam z wierchuszki interesują się i się bardzo tym wszystkim cieszymy. Powstają kolejne ciała kolegialne, które będą badać, powstają krajowe akty autoryzacyjne dotyczące obronności i tak dalej. Całe AARO i tak dalej.Zostawmy to. W ogóle szkoda wymieniać sobie i szkoda zapamiętywać te wszystkie nazwy. Zwróćcie państwo uwagę, czysto zdroworozsądkowo podejdźmy do tego. Moim zdaniem świetny ten komentarz: po co się to robi? Niestety nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ale moim zdaniem rzeczywiście przekonamy się, po co się to robi. Natomiast jest jeszcze jedna sprawa, która mnie bardzo nurtuje, która moim zdaniem niekoniecznie musi być tak logiczna, jak się to nam wszystkim wydaje, czy jak skłonni byliśmy przyjąć. Otóż udało się przez dziesięciolecia administracji Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko, w ogóle rządom udało się powiązać UFO z tajemnicą państwową. Gdzie się nie ruszymy, zawsze słyszymy, że jak UFO, to państwo rozumiecie, nie możemy ujawniać, bo to tajemnica państwowa. Gdyby rzeczywiście panowała dobra wola i chęć zbadania takiego racjonalnego, rzeczowego zbadania zjawiska, to pojawiłoby się w Stanach Zjednoczonych, może nie tylko, jakieś ciało kolegialne, które miałoby carte blanche, jeśli chodzi o badania, jeśli chodzi o ujawnianie, jeśli chodzi o takie działanie w świetle reflektorów. Czyli nie, że w wielkiej tajemnicy, tylko dlaczego to ma być tajemnica? Bo my zawsze kojarzymy, że gdzieś armia amerykańska coś tam konstruuje wstecznie i tak dalej, i w związku z tym mają prawo nie ujawniać, bo przecież bezpieczeństwo narodowe i tak dalej. Większość ludzi w Stanach Zjednoczonych i na świecie dała sobie to wmówić, że UFO równa się tajemnica państwowa. Nie możemy wam nic powiedzieć, bo to wiecie państwo, absolutnie nie. Bo to zależy od tego, czy Stany Zjednoczone się nie rozpadną. Moim zdaniem wpuszczono nas w maliny. My wszyscy przyjęliśmy tę narrację, że oczywiście nie wolno nic ujawnić, bo to jest wielka tajemnica. Wcale tak nie musi być i moim zdaniem komuś jest to do czegoś potrzebne. Nie spodziewajcie się państwo, że ja odsłonię jakąkolwiek tajemnicę, bo jej po prostu nie znam. Ale te działania, które obserwuję, mają taki charakter, że właśnie: nie, absolutnie nie możecie nic wiedzieć. Jeśli nawet są sprawy ewidentne, to się ich nie komentuje. Jeśli coś wydaje się bardzo mocno medialne czy gdzieś tam obserwacje UFO bardzo konkretne, czy jakieś konkretne zdjęcia, to się o nich nie mówi. Mówi się, że są jeszcze oczywiście bardzo inne zdjęcia i bardzo tajemnicze przekazy i na nich się skupiają. Tych najbardziej medialnych nie komentują. A pytanie właściwie dlaczego? Pytanie w ogóle, czemu to tak wszystko funkcjonuje, że zacząłem od tego wypowiedź, że wszystko jest objęte tajemnicą. Myślę, że od tego należałoby wyjść, analizując to obecne wzmożenie w Stanach Zjednoczonych i nadzieję, że coś zostanie ujawnione. Moim zdaniem właśnie nie zostanie ujawnione, bo nie widać w tych aktach różnych, które są proponowane. Mówię zarówno o aktach prawnych, jak i aktach, czyli po prostu dokonaniach, które są prezentowane społeczeństwu. Ja nie obserwuję dobrej woli. Obserwuję raczej chęć, idąc Kargulem i Pawlakiem, czyli o machlaczeniu z nawozami, to coś takiego tutaj z tym UFO występuje.
[28:46] - Tak, dajcie znać jak tam z tymi zakłóceniami, bo nie wiemy co się dzieje. Niestety coś nam przeszkadza i to jest smutne. Ale Marku, to nie są wszystkie kwestie prawno-polityczne związane z UFO w Stanach Zjednoczonych, bo słyszymy, że 26 lipca, czyli w przyszłym tygodniu, ma zebrać się jakaś grupa, która dokona wysłuchania publicznego na temat tego problemu. Dowiedzieliśmy się też, że biuro AARO, które formalnie zajmuje się powietrznymi intruzami, zyskało finansowanie na kolejny rok. Ale to nie dziwi, bo wkrótce po wystąpieniu Davida Gruscha dowiedzieliśmy się z kolei o wprowadzonych przez amerykański Senat specjalnych poprawkach do Krajowego Aktu Autoryzacyjnego dotyczącego obronności. Tak to się nazywa. Dobrze przeczytałem? I tam w tym akcie daje się 180 dni tym wszystkim agencjom, które posiadają tak zwane egzotyczne materiały na zwrócenie ich do AARO. O tym już mówiłem na swoim kanale, ale to mniej więcej tak, że jeżeli żyjecie sobie w Stanach Zjednoczonych teraz i macie latający spodek gdzieś tam w stodole schowany, to musicie go zwrócić niestety. Nie dziwi cię to, Marku, że w najpotężniejszym państwie świata parlament kieruje prośby o zwrot jakichś tajnych super materiałów? W sumie to nie wiadomo kogo.
[30:16] - Oczywiście, że mnie to dziwi i już o tym mówiłem, że moim zdaniem jest to właśnie próba położenia łapy na niektórych materiałach, o których wiedzą, albo przynajmniej podejrzewają możni Stanów Zjednoczonych, że takie materiały istnieją. I właściwie nie wiem, na ile precyzyjne jest to prawo, bo nie analizowałem i nie miałem nawet możliwości, ale prawo ma to do siebie, że jeśli ktoś potrafi to prawo odpowiednio interpretować, odpowiednio nim zakręcić, to właściwie może rozszerzać jego działanie. Czyli tak naprawdęLudzie, którzy szczególnie interesują się UFO, zbierają materiały, nawet materiały o charakterze dziennikarskim, mogą się w jakimś stopniu czuć zagrożeni co do swoich archiwów na przykład. Kiedy powiedziałeś o tym wysłuchaniu publicznym, to się uśmiechnąłem i pójdę takim słabym grepssem, który jest oczywisty, ale to wysłuchanie publiczne będzie tak samo publiczne, jak są domy publiczne. Na wysłuchaniu publicznym na ogół opowiada się bajki z mchu i paproci. Broń Boże żadnych konkretów, bo oczywiście tajemnica, bezpieczeństwo narodowe i tym podobne rzeczy. W związku z tym ja się niczego konkretnego za ten tydzień nie spodziewam, że tam cokolwiek wypłynie. Chciałbym, i to jest taki element, który chciałbym podkreślić: chciałbym się bardzo pomylić i za tydzień, żeby poszły informacje w świat, że wreszcie coś. Ale jestem jakoś dziwnie pewien, że za tydzień nic się nie wydarzy i wysłuchanie publiczne będzie tak samo miałkie i jałowe jak dotychczasowe różnego rodzaju spotkania, wysłuchania i tym podobne. Ja od początku tej audycji staram się forsować tezę, nie wiem, na ile w sposób udany to robię, że nie obserwuję, nie zaobserwowałem żadnego aktu dobrej woli moim zdaniem ze strony władz oczywiście amerykańskich. Moim zdaniem jest to robienie ludzi w trąbę, czyli społeczeństwa amerykańskiego oczywiście, a za pośrednictwem mediów również społeczeństwa na świecie, że coś robimy: „Widzicie panie, staramy się tutaj, robimy wszystko, aż nam pot spływa z różnych części ciała, ale nie da się panie”. Troszkę to przypomina ta ludowość, którą możemy obserwować w przypadku polskiej administracji. Ale rzecz nie dotyczy UFO, broń Boże, tylko rzeczy przyziemnych, a moim zdaniem jakoś dziwnie trafia również do Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o UFO. Naprawdę nie spodziewam się niczego przełomowego w najbliższym czasie. To widać po tych administracyjnych, tępych moim zdaniem zagraniach, do których urzędnicy amerykańscy się uciekają, które ty tu między innymi cytowałeś.
[33:35] - To też może się zakończyć wszystko takim czymś, że napompowano balonik, jakby nie było. Zrobiono ludziom nadzieję i myślę, że może być rzucona jakaś informacja, że coś w tym jednak jest, a potem to się wszystko zakończy tym, że badamy sprawę. Ale te egzotyczne materiały i ośrodki, które je badają, to są tak jak świat „Pszczółki Mai”, że gdzieś są, lecz nie wiadomo gdzie. I to jest kwintesencja tak zwanego deep state, czyli nasze państwa w państwie. Oczywiście nie jest też chyba tak, że te wszystkie supertajne organizacje albo służby, które badają zjawisko UFO i rozbite spodki mają siedziby w bazach, które są wydrążone pięć kilometrów pod ziemią. Chodzi raczej moim zdaniem, tutaj nawiązuję do tego, co mówił Grasz, o ich strukturalne ukrycie. To znaczy zapewnienie finansowania w taki sposób, aby też nie zwrócić na siebie za bardzo uwagi. Zatem mówiąc krótko, pieniądze z amerykańskiego budżetu płyną nie wiadomo gdzie i nie wiadomo do kogo i to od dekad i nikt się tym od dekad nie interesuje. A może o pieniądze tu chodzi? Ciekawą rzecz powiedziała ostatnio Liz Deakin, amerykańska dziennikarka, która zajmuje się sprawą UFO. Otóż przypomniała sobie słowa jednego z informatorów, że on tak twierdził, że więcej pieniędzy się wydaje na proces utajnienia projektów związanych z UFO niż na same badania nad UFO. To się oczywiście wiąże z tym, o czym mówiliśmy już w poprzednich audycjach. Czy te technologie, nawet jeżeli oni te pozaziemskie obiekty mają, to czy oni przez te kilkadziesiąt lat byli w stanie coś z nimi zrobić? Przecież po coś to się wszystko dzieje. Po coś dzieje się ten cały teatrzyk i po coś dzieje się kwestia, przynajmniej markowana kwestia ujawnienia. Nie wiem, dodasz coś tu Marku jeszcze?
[35:38] - Moim zdaniem, gdyby to nie były Stany Zjednoczone, to oczywiście musielibyśmy rozważyć, a może właśnie w Stanach Zjednoczonych również, tak zwane przepalanie kasy. Bo proszę państwa, na takim temacie, który jest nie do końca konkretny w wykonaniu przynajmniej urzędników amerykańskich, da się sporo zarobić. Da się sporo kasy utopić, spalić czy jakkolwiek sobie to będziemy określać, w każdym razie przytulić. I tu znowu analogia do tego, co się działo wcześniej. Otóż wszyscy ekscytują się projektem Blue Book, który sobie funkcjonował przez długi czas, zbierał różne materiały mniej lub bardziej konkretne. Proszę państwa, co tak naprawdę wyniknęło z tego, że sobie funkcjonował ten projekt? Kilka osób coś tam powiedziało, ale uczciwie powiedzieć, to niewiele. Owszem, jest się na co powołać, na pewne przypadki, ale w gruncie rzeczy to nie są informacje, które tam znajdziemy, które były takimi przełamującymi informacjami. Owszem, one są ważne w historii ufologii, gdzieś tam się zapisały, ale to nie są te breaking news. Nie były i chyba nie będą.I tu jest kolejne pytanie, ale wyobraźmy sobie, ile kasy poszło na to, żeby projekt funkcjonował. Przez lata ludzie przecież nie robili tego, co robili dla Blue Booka społecznie. W Stanach Zjednoczonych mało rzeczy robi się społecznie. Najpierw się zarabia na życie, a potem różne rzeczy robi się w swojej małej społeczności lokalnej społecznie. I rzeczywiście amerykańskie społeczeństwo to jest społeczeństwo, które jest bardzo zsocjalizowane. Oczywiście zawsze są jednostki aspołeczne, ale w gruncie rzeczy więzi społeczne tam są dosyć mocne. Niemniej jednak zarabianie kasy to jest rzecz, którą Amerykanie, ale też inni ludzie, my wszyscy zajmujemy się, jakoś przeżyć trzeba. I mam takie nieodparte wrażenie, że zarówno Blue Book, jak i to, co się w tej chwili usiłuje ukulać, bo jeszcze nie wiadomo, co z tego wszystkiego będzie. Przecież za udział w tych wszystkich ciałach kolegialnych, o których tutaj Piotr mówił, też nie robi się społecznie. Gdzieś tam ktoś za coś kasę bierze. Nie miejmy co do tego złudzeń. Te konferencje prasowe, te wszystkie wydarzenia, które się nam podsufluje jako wydarzenia medialne, bardzo ważne. Ktoś za to wszystko płaci, kto wie, czy nie płaci dwa razy więcej i jakieś pieniądze nie idą do kieszeni. Państwo możecie w tej chwili podsumować w ten sposób, że Rzemkowski zwariował i szuka złodziei gdzieś tam w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy w Europie czy w naszym kraju dałoby się kilku znaleźć. Odpuśćmy to, ale pamiętajmy, gdzieś z tyłu głowy to miejmy. Proste powiedzenie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tu w tym wypadku warto o tym pamiętać, bo ja wiem, to jest taki slogan, który powtarzany jest przez wszystkich i przy lada okazji. Niemniej jednak UFO to też jest okazja, żeby jakieś pieniądze zarobić, jakieś pieniądze gdzieś tam ktoś przytula bardzo chętnie. Proszę państwa, postawcie się w takiej sytuacji. Ktoś wam proponuje udział w komisji do spraw badania UFO i proponuje określoną stawkę, którą będziecie przytulać co miesiąc. To co, naprawdę odmówicie? A co wy będziecie mogli tam zrobić i jak będziecie tam mogli działać? Jaki będzie zakres tej działalności? To już ktoś będzie inny określał. I wiecie państwo, zawsze możecie usłyszeć: „Jak się nie podoba, to możecie odejść”. A tu kasa leci co miesiąc. Wiem, sprowadziłem problem bardzo ważny i szeroki do kasy, ale w gruncie rzeczy ja tym śladem bym poszedł i w każdym razie uwzględniał go, bo my, wszystkie osoby, które zajmują się sprawą UFO, którym wydaje się, że to powinno być ujawnione w interesie ludzkości i tak dalej, trochę jesteśmy takimi pięknoduchami, którym się wydaje, że wszyscy mają taką postawę, że rzeczywiście, jak rzecz jest ciekawa, ważna. Co więcej, być może jedna z najważniejszych rzeczy, która dotyczy ludzkości, to wszyscy muszą tak uważać. A ja właśnie mam głębokie przekonanie, że spora część ludzi tak nie uważa. To jest okazja do zrobienia kasy, do zrobienia kariery, do zaistnienia, ale niekoniecznie do tego, żeby cokolwiek ujawnić.
[40:46] - Tak. I też do uporządkowania pewnych spraw, bo my za chwilę przejdziemy do tego, z czego to się wszystko bierze, ale z punktu widzenia polityki wydaje mi się, że ważne jest to, że od lat wydaje się pieniądze, ogromne pieniądze na coś, co tak naprawdę po pierwsze jest bardzo spekulatywne, po drugie nie wiadomo, czy przynosi zyski. A jeżeli wierzyć sygnalistom, to może być tak, że tylko wąska grupa będzie z tego czerpała jakieś zyski. I tą koterję, czy jak sobie to nazwiemy, trzeba jakoś ukrócić. Myślę, że tu, właśnie na tych polach związanych z legislacją, jak powiedziałem, przecież konstytucjonaliści będą się musieli nawet tym zająć. Dojdzie do takich roszad, że my utkniemy w pewnym momencie na takiej kwestii, co można powiedzieć, a co nie można powiedzieć. I myślę, że to będzie koniec tej dyskusji na temat disclosure. Oczywiście piana będzie bita przez te następne miesiące. Nim przejdziemy do kwestii parlamentarzystów amerykańskich, którzy zajmują się zjawiskiem UAP. Marku, jeszcze chciałeś coś dodać?
[42:04] - À propos kasy jeszcze, bo warto zdać sobie sprawę. Zróbmy założenie na chwileczkę, takie mianowicie, że Amerykanie, amerykańska armia, być może jakieś inne ośrodki, rzeczywiście w swoim czasie przejęły różnego rodzaju statki powietrzne czy statki UFO po prostu. O czym zresztą Grusch donosi, mówi nawet średnio co pięć lat i tak dalej. Tam różne liczby padają, że nawet 12 takich obiektów. Dobra, zostawmy to. Ale załóżmy, że rzeczywiście to jest prawdą. Zdajmy sobie sprawę, że w Stanach Zjednoczonych przedsiębiorstw państwowych jako takich właściwie nie ma. Jest armia, jakieś tam ośrodki badawcze, ale tak naprawdę dla armii przecież produkują różnego rodzaju firmy prywatne. Należałoby zrobić założenie, że jeśli te obiekty wszystkie albo część przynajmniej została przez armię amerykańską przejęta, to one byłyby nieprawdopodobnym źródłemDla rozwoju rozmaitych technologii. Zawsze pozostaje pytanie: a komu damy tę technologię do zbadania? Naszym kumplom, kumplom kumpli, czy może jeszcze komuś? W gospodarce takiej jak amerykańska, w której przedsiębiorstwa o charakterze prywatnym, oczywiście o różnym statusie, od spółek limited po jakieś inne, to zawsze jest problem, jak, komu, dlaczego przekazać daną technologię do rozwoju, do tego, żeby ją ucywilizować, żeby ją przystosować do ziemskich warunków, żeby z niej korzystać w sposób praktyczny. To jest transfer technologii niejako od państwa, od armii do prywatnych podmiotów. I teraz taki prywatny podmiot może zarobić na tym miliony, miliardy tak naprawdę, jeśli daną technologię rozwinie. A kto decyduje o tym, kto te miliardy zarobi albo ich nie zarobi? W związku z tym, jak państwo widzicie, dlatego poprosiłem o głos, że sprawa kasy może mieć kluczowe znaczenie w tym całym bałaganie, który teraz obserwujemy. Bo gdybym był taką firmą, która potencjalnie może zarobić miliardy, byłbym korporacją, która żyje z tego, że zarabia, to naprawdę wcale nie byłbym zainteresowany, żeby Piotr Cielebiaś, Marek Żelkowski czy państwo tu przed głośnikami, ale też wielu innych ludzi na świecie dowiedziało się czegokolwiek o tym, w jaki ja sposób w przyszłym dziesięcioleciu zarobię kolejne miliardy. Nic do tego. Wiadomo, jest korporacja, to zarabia pieniądze. W związku z tym ta cała sytuacja, kiedy zaczyna dotykać bardzo konkretnych spraw związanych z technologią, szczególnie zaczyna być niepokojąca i kto wie, czy ten opór administracji amerykańskiej nie pojawił się właśnie dlatego, że korporacje, dzisiaj już nie wiadomo tak na dobrą sprawę, kto w Stanach Zjednoczonych rządzi, czy te korporacje, czy Biały Dom, czy prezydent, czy całe jego otoczenie. Wiecie państwo, na dwoje babka wróżyła, kto tam naprawdę rządzi, a zatem kto decyduje o tym, kto zarobi, kto później będzie państwu sprzedawał pod różnymi płaszczykami tę nową technologię. Państwo się będziecie ekscytować, a jednocześnie pompować pieniądze do określonych podmiotów. Moim zdaniem to jest szczególne wskazanie na to, że tam kasa się kręci ogromna i jeśli to wszystko, przynajmniej część tych informacji jest prawdą, to tym bardziej się tego nie dowiemy. Bo jak chodzi o interesy, to wydaje mi się, że Amerykanie, a szczególnie amerykańskie firmy, korporacje potrafią utrzymać jeszcze bardziej tajemnicę niż tajemnica państwowa. Jak coś wpadnie w korporację i tam ma przynieść kasę, to wierzcie mi państwo, zero informacji na zewnątrz. Zero informacji dla nas.
[46:48] - Może być też takie rozwiązanie, że ten kompleks militarno-przemysłowy, czyli jeden z synonimów deep state, tak naprawdę przestaje już być zakulisowym graczem i wchodzi po prostu jako oficjalny podmiot do tego i on będzie teraz rozporządzał, stanie się rządem tak naprawdę. Ale dobrze, nim do tego dojdziemy, kwestia kongresmenów. Wielu z nich mówi otwarcie o konieczności uporządkowania problemu UFO czy UAP, ale i oni wydają się nie wiedzieć za bardzo wielu rzeczy. Nie mają też pojęcia, jak to ugryźć, przynajmniej formalnie. Mark Grubie, o którym mówiliśmy, powiedział coś w tym stylu, tutaj odnosząc się do Gruscha i do tych wszystkich sygnalistów: albo mamy do czynienia z przełomem wszech czasów, najważniejszym wydarzeniem przynajmniej w historii ostatnich dziesięcioleci, albo na wysokich szczeblach w Stanach Zjednoczonych pracują szaleńcy. Jak zinterpretować zachowanie polityków? Chodzi mi o ich motywacje. Wiesz, to są politycy, to nie są aktywiści. Oni działają z określonych pobudek. Jedną z tych pobudek jest dobro kraju, racja stanu. To nie są amatorzy, tacy, że będą latali za tym, żeby ludzkość wreszcie poznała jakąś supertajną technologię. Mówiliśmy już o takiej podstawowej kwestii. Nawet jeżeli ta sprawa z UFO i przejmowanymi obiektami jest prawdą, to związane z tym informacje dla dobra państwa i zachowania pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie pozostaną w sekrecie. O tym już mówił w związku z ujawnieniem sprawy Gruscha niejaki Jonathan Gray. To jest facet z spec służb o nazwie NASIC. On był cytowany w tym artykule jako koleś, który mówi, że tak, obcy już tu są na Ziemi, ale dla dobra, bo przynajmniej z punktu widzenia real polity my nie możemy wszystkiego powiedzieć i nie zdziwcie się, jeżeli ta sekretność na temat UFO zostanie nałożona. Jonathana Graya próbowano wyśledzić, próbowano się dowiedzieć, kim on jest. Nie udało się. Ale wkraczając w sferę tej teorii spisku, o których będziemy mówićW dzisiejszych czasach do wielu spraw, kiedy odnosimy się nazywając je teorią spisku, to jest takie trochę wręcz nobilitujące. Bo to zakłamanie już jest na tak wysokim poziomie niektórych spraw i mediów, że teoria spiskowa często jest synonimem ukrywanej prawdy. Przyglądając się temu, co powiedzieli ci senatorowie i ogólnie kongresmeni. Tam był jeszcze ten Tim Burchett, o którym mówiłeś. Tim Burchett to jest kongresmen reprezentujący stan Tennessee, który działał w jakiejś komisji związanej ze zjawiskiem UAP. Przeglądał jakieś niejawne filmiki. Chyba w ubiegłym tygodniu wystąpił w podcaście i powiedział wprost: „Te UAP-y i ta technologia potencjalnie pozaziemska czy skąd ona pochodzi, to nie jest nasza liga technologiczna”. Czyli z jednej strony zajmując się tym, igramy z ogniem. To oczywiście parafrazowanie jego słów, ale trochę podkręcił temat od innej strony, bardziej postraszył, bo wszyscy do tej pory myśleli, to było bardzo naiwne swoją drogą, że idąc za Grushem, idąc za tym, co mówił Christopher Mellon, którzy twierdzili, że jest jakaś tam pozaziemska technologia w rękach Amerykanów, wszyscy powinni z tego korzystać. A nagle Burchett mówi: „Dobra, ale to z jednej strony może nie być wcale takie bezpieczne, a po drugie my nie wiemy, z czym de facto mamy do czynienia”. Im dalej to idzie, tym opadają pewne zasłony, tym nikną pewne mity i koncentrujemy się na sednie tego problemu. Ludzie do tej pory byli przyzwyczajeni do myślenia o tym zjawisku kontaktu z obcymi i poznania obcych technologii w takim kontekście bardzo naiwnym, literacko-filmowym, że my tu coś dostaniemy, wszystko pójdzie jak z płatka, będziemy przejmować technologię, pójdziemy do przodu i tak dalej. Koniec końców może się okazać, że to wszystko nie jest takie łatwe, że tak naprawdę problem jest bardzo poważny i może go zwyczajnie nie rozumiemy.
[51:49] - Tak Piotrze, tylko że znowu wchodzimy w narrację, która zostaje nam narzucana. To znaczy dowiadujemy się, że być może ta technologia wykracza poza nasze pojmowanie. Być może w ogóle nie jesteśmy w stanie jej rozkodować, rozszyfrować, bo ona tak wyprzedza to, co myślimy o technologii, że po prostu nie jest kompatybilna z naszym sposobem myślenia. Nawiązując bardzo luźno do pewnego stwierdzenia, że na pewnym etapie rozwoju technologia jest nieodróżnialna od czarów. Parafraza oczywiście. W związku z tym może mamy do czynienia z jakimiś takimi czarami, których nasi naukowcy nie są w stanie rozkodować, rozszyfrować. Tak, bardzo to dobrze brzmi i chętnie bardzo to bym przyjął. Ale znowu jest jeden warunek, bo my się cały czas poruszamy w takich oto ramach, w których cały czas nam się mówi: „Wicie, rozumicie, nie można wszystkiego powiedzieć, ale jest niebezpiecznie”. Proszę państwa, to, że jest niebezpiecznie i że przyjadą obcy czy przylecą obcy i zgwałcą nasze kobiety a potem nas zjedzą, to my już za pomocą literatury i filmów science fiction o tym się dowiadujemy od kilkudziesięciu lat. A jeśli chodzi o literaturę, to nawet od ponad 100 lat. W związku z tym już to wszystko wiemy. Oczekiwałbym dobrej woli. Jeśli rzeczywiście tak jest, że są obcy, których technologia wyprzedza nas tak dalece, że my na dobrą sprawę ani nie jesteśmy w stanie się obronić przed nimi, ani nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować, ani nie jesteśmy w stanie nawet ich kopiować, to dlaczego tego ludziom nie powiemy? Zawsze słyszę w tym wypadku jedno stwierdzenie: „Bo ludzie by przeżyli szok”. A przepraszam bardzo, a jak przylecą i nas postanowią, nawiązujmy do tego, co mówiłem wcześniej, postanowią nas zjeść, to nie przeżyjemy szoku? W związku z tym w trosce o nasze zdrowie psychiczne, tak się rząd Stanów Zjednoczonych martwi tym naszym zdrowiem psychicznym, że nam na wszelki wypadek takich informacji nie udzieli. Poczeka, aż nas przylecą zjeść albo przylecą zgwałcić nasze kobiety. Śmieję się. To sarkazm jest oczywiście, tak sobie pomyślałem, że nas też mogą zgwałcić. Ale mówiąc już nieco poważniej, chodzi o to, że cała ta narracja moim zdaniem nie wydaje się uprawdopodobniona. Zawsze jest fajnie mówić ludziom: „Słuchajcie, bójcie się, bo ta technologia jest tak super, że po prostu nic o niej nie wiemy. Ale skąd ona pochodzi też nie możemy państwu powiedzieć. Czy macie pojazdy kosmiczne? Też nie możemy państwu powiedzieć”. I tak na dobrą sprawę obracamy się, ja cały czas sprowadzam to do absurdu, ale zObracamy się w takim magicznym, durnym kręgu, w którym władcy mówią: nie, nie możecie nic wiedzieć, bo my byśmy się chcieli dowiedzieć pierwsi, ale ponieważ nie możemy się dowiedzieć, to zrobimy z was głupków. Ewentualnie zrobimy wam kolejną nadzieję na ujawnienie, na wielkie ujawnienie, dzięki któremu dowiecie się państwo, jak to obcy nas infiltrują, a przekręcenie wajchy nastąpi za jakiś rok, może półtora. Nawet biorąc pod uwagę to, co cytowałeś, jeśli chodzi o tego Rubio, że albo mamy do czynienia z przełomem wszech czasów, albo gdzieś na wyższych szczeblach w naszym kraju pracują szaleńcy, to ja przypuszczam, proszę państwa, że ktoś wam za pół roku, nam za dwa lata, półtora roku nam powie: no rzeczywiście chyba pracowali szaleńcy, bo nic tutaj nie znaleźliśmy, żadnego przełomu nie będzie i tak dalej. Wiecie państwo, ja nie słynę, sam przed sobą to przyznaję, z jakiejś szczególnej intuicji, ale w tym wypadku mam takie głębokie przekonanie, że w ten sposób jesteśmy w trąbkę robieni.
[56:32] - Tak. Tutaj jeszcze wraca kwestia tego, o czym powiedziałeś. Czy ludzie na pewno są przygotowani mentalnie na ujawnienie obecności UFO? Istot innych inteligencji, inteligencji pozaziemskiej. Wielokrotnie ten temat poruszaliśmy już w naszych programach. Ja często mówiłem, że o ile na przykład SETI otrzyma jakiś sygnał z kosmosu, jakieś kosmiczne „dzień dobry”, to nie będzie jakimś wielkim problemem. Natomiast wiesz, nagle ni z tego, ni z owego trochę się uwiarygadnia hipoteza, że ci obcy, kimkolwiek oni są, nazwijmy ich obcymi, bo nie wiemy, czy oni są z innego wymiaru, czy z innej planety. Oni są, oni działają, czasami się nawet rozbijają, co dziwne, porzucają swoje statki. Przez długo wydawało mi się, że ludzie są już tak obtrzaskani ze zjawiskiem UFO, z tymi wszystkimi wizjami kosmitów i tak dalej, że to nie będzie miało większego znaczenia. Ale powiem ci, że zacząłem się nad tym zastanawiać i nagle, jeżeli ta hipoteza się uwiarygadnia w jakiś sposób przez słowa Gruscha, przez słowa Rubio, może przez to, co wyjawią kolejni sygnaliści czy senatorzy, to wiele osób może się poczuć trochę niekomfortowo z tym wszystkim. Bo wiesz, to jest tak jak z pandemią. Niby na początku było nic, że tam jakiś katarek, kaszelek, coś w tym stylu, że trzeba zasłaniać nos i robić emerytom miejsce w kolejce. A potem jak żeś się tak tego wszystkiego nasłuchał, jak żeś się naoglądał, jak ci eksperci zaczęli, to też nie powiesz, że cię to nie ruszało w jakiś sposób. Marku, nie miałeś takiego wrażenia momentami, że jednak wszyscy umrzemy w tą pandemię SARS? Zastanawiam się, jaka będzie przyszłość tematu UFO UAP i tego, co mówił Grusch, bo nagle to wszystko może zostać podpompowane do tego stopnia, że pojawi się nacisk nawet ze strony opinii publicznej, żeby coś z tym zrobić. Tutaj już wchodzimy na zupełnie inne pola, o których powiemy za chwilę, ale oddaję ci głos.
[58:45] - Piotrze, ja się też zastanawiałem nad tym problemem, ale powiedz mi, czy gdyby dzisiaj nad kluczowymi miastami świata zawisły jakieś bazy albo statki obcych, to pierwsze co byś zrobił, to poszedłbyś rabować sklepy, czy na demonstrację jakąś byś poszedł? Czy zwariowałbyś? No nie. Tak naprawdę epidemia pokazała nam, nieważne, czy była prawdziwa, czy fałszywa, ale pokazała nam, jak w gruncie rzeczy zachowania społeczne są stabilne. My rzeczywiście panikowaliśmy. Sam miałem, tak jak pytałeś, w pewnym momencie takie zawahanie, czy rzeczywiście wszyscy nie umrzemy i tak dalej. Natomiast kiedy ja słyszę, że my nie możemy ujawnić nic o obcych, ponieważ się załamie system społeczny. A jak on się załamie? Co naprawdę, państwo, którzy nas słuchacie, jakbyście się dowiedzieli, że UFO nadlatuje, to pierwsze co byście poszli robić, to likwidować ład społeczny? Niszczyć go, niszczyć infrastrukturę, rabować sklepy? Tak sobie Amerykanie wyobrażają kryzys. Natychmiast by blackouty powstały, bo co państwo, wszyscy by oglądali telewizję i blackout by powstał. Bzdury. Moim zdaniem jak już pewni ludzie nie wiedzą, co powiedzieć, to zasłaniają się tym, że społeczeństwo by tego nie zniosło. A jak by tego nie zniosło? Co by jajko zniosło za przeproszeniem? To tak nie funkcjonuje. Pewne zachowania społeczne, jeśli nawet nastąpiłoby zaniepokojenie, bo nie sądzę, żeby nastąpiła panika, nastąpiłoby zaniepokojenie, to takim przejawem zaniepokojenia było to, co się działo w czasie epidemii. Zresztą media o to dbały niezwykle starannie, żebyśmy byli zaniepokojeni i żeby ten stan się nam utrzymywał możliwie długo. W związku z tym, powtórzę jeszcze raz, kiedy ja słyszę, że nam nie można nic powiedzieć o UFO, o obcych, o tym, że tu jakaś infiltracja być może następuje, bo zwariujemy od tego, nie będziemy w stanie się z tym pogodzić, nie będziemy wiedzieli, jak żyć, to uśmiecham się, bo to są moim zdaniem wykręty. Nic by takiego strasznego nie nastąpiło.Myślę, że to nie chodzi o to, że jesteśmy tak dojrzałym społeczeństwem, jednym, drugim czy dziesiątym, tylko dlatego, że w obliczu sytuacji, w której nic nie możemy zrobić, bo co? Będziemy z procy strzelać do tych statków, które gdzieś tam zawisną, ewentualnie pojawią się na niebie? Nie, nie będziemy. Sytuacja, w której nic nie możemy zrobić, powoduje, że owszem, być może my psychicznie jakoś się tam będziemy frustrować, ale jako społeczność, jako masa myślę, że byśmy przetrwali. Ja bym chciał zobaczyć jakąś taką analizę. Nie trafiłem dotąd jeszcze na nią. Być może szukałem zbyt mało pracowicie, może mało przenikliwie, ale nie trafiłem na taką analizę, która by pokazywała, jak zachowałyby się społeczeństwa w obliczu ujawnienia albo w obliczu czegoś, co przypominałoby inwazję. A może nie inwazję, złe słowo, bo to się tak kojarzy jednak zaborczo. W obliczu takiego pojawienia się UFO i próby kontaktu. Nie widziałem takich analiz i w związku z tym my wszyscy skazani jesteśmy na to, że ktoś nam, jakiś polityk powie, że: „No wiecie państwo, to byłyby nieobliczalne skutki, naprawdę. I dlatego nie możemy wam nic powiedzieć”. Czyli można nam mówić o różnego rodzaju wojnach, o różnego rodzaju zamachach. Można nas straszyć na co dzień rozmaitymi rzeczami i jakoś psychicznie wytrzymujemy. A jakby się nam UFO powiedziało, natychmiast byśmy wszyscy zwariowali. Chyba nie.
[01:02:53] - Tak. W ogóle to zjawisko jest też trochę tak oddalane. Jest zrobiony dystans. Są jakieś tam łapy, są dziwne obiekty w powietrzu, ale są daleko od człowieka. Nagle Grusch mówi coś innego, że one są trochę bliżej, bo czasami się znajduje jakieś tam rozbite obiekty UFO. Przecież ta prawda, która wynika z badań ufologów w ciągu kilku dekad, jest jeszcze bardziej mroczna. Te obiekty, te istoty są tuż obok tak naprawdę wielu ludzi i stąd mówię o tej grubej kresce często w tych badaniach, że ta wizja fenomenu od strony formalnej jest troszeczkę inna, prawdopodobnie od tej namacalnej. I pytanie, czy oni to wszystko na razie tak rozmiękczają temat, mówią: „No są jakieś NOLe, wiecie, są łapy, ale one tam latają, nie wiadomo, co z nimi”. A potem się okaże, że to jest przygotowywanie gruntu do ujawnienia bardziej niepokojących kwestii. Ale już się spotkałem w internecie z takimi publikacjami, które mówiły wprost: skoro się mówi, że zjawiska niezidentyfikowane, powietrzne to są jakieś obiekty, które nie wiadomo skąd są i nie wiadomo, jakie mają zamiary, przynajmniej na razie, to implikacje tego wszystkiego, na przykład dla ruchu powietrznego pasażerskiego, mogą być ogromne, bo nagle ktoś się zorientuje: „Dobra, jeżeli te obiekty są, jeżeli są prawdziwe, to są potencjalnie niebezpieczne, bo nie wiemy, jak one się zachowają, nie wiemy, co będą chciały. Przecież nie mamy ich na radarach. Nie przekazują informacji na temat swojego kursu czy tego, jakie będą manewry wykonywać”. Innymi słowy, wychodziłoby na to, że każdy z samolotów pasażerskich musiałby mieć dwa myśliwce towarzyszące, broniące przed łapami. Myślę, że implikacje tego wszystkiego, o czym teraz się mówi w Ameryce, są tak ogromne, że wiele osób sobie nie zdaje z tego sprawy. I dla świętego spokoju, dla zachowania status quo i nierobienia zamętu na świecie ta sprawa zostanie wyciszona. Przynajmniej na razie. Chyba że jest inaczej. Chyba że po prostu ktoś coś wie, że coś się ma wydarzyć i ludzkość jest przygotowana na to, żeby się po prostu nie spanikowała za bardzo w pewnym momencie. Tych scenariuszy jest naprawdę dużo. Dużo i nie wiem, który jest na chwilę obecną realny. Zależy, jak na to patrzymy. Jeżeli patrzymy na to pod kątem polityki, to o tym już mówiliśmy, że są senatorzy, ktoś tam ma jakieś w tym swoje interesy. Ale co jeżeli jednak mamy do czynienia z tą największą tajemnicą ludzkości i trzeba coś z tym zrobić? Ale przejdźmy może do kolejnej kwestii, bo mamy ich jeszcze, przepraszam, do omówienia sporo. Są to sygnaliści. Sygnaliści, czyli whistleblowerzy, ludzie mający wyrażać obawę o to, co czeka ludzkość w związku z kontaktem z tymi egzotycznymi obiektami. Wielu z nich, którzy się pojawili po Davidzie Gruschu, może nie po Davidzie Gruschu. Usłyszeliśmy, że oni istnieją. Powiedział o tym Mark Grubis, że są whistleblowerzy, są sygnaliści, którzy prawdopodobnie rozmawiali z tymi kongresmenami parlamentarnymi. I wielu z nich wyraża też obawy o swoje bezpieczeństwo, o pracę na przykład. Niektórzy są też bardzo powściągliwi, ale ujawniają jakieś tam konkretne, dziwaczne szczegóły na temat słynnych czarnych projektów. O Gruschu już mówiliśmy, ale ma ich być, takich Gruschów jest co najmniej kilku. I teraz pytanie, bo z jednej strony regulacje odnośnie statusu sygnalisty dają im pewną swobodę działania. Większość tych sygnalistów i tak jest reprezentowana przez prawników, ale z drugiej strony oni sobie zdają sprawę z tego, że jeżeli chodzi o kwestie prawne, to nadal jest sprawa tak świeża, że muszą bardzo uważać na swoje słowa.Wspominaliśmy w jednej z poprzednich relacji o prawniku Danielu Shehanie. To jest facet, który reprezentuje kilku sygnalistów i jeden z nich miał mu wyjawić trochę więcej szczegółów. Bo niektórzy sygnaliści nie za bardzo chcą mówić, jak David Grusch, ale są też tacy, a jest ich, nie znamy niestety finalnej liczby, ale ma ich być dość sporo. Niektórzy są bardziej gadatliwi. Na przykład temu Shehanowi jeden ze sygnalistów wyjawił, że badał UFO osobiście, które zakrzywiało przestrzeń. To znaczy facet pracował przy jakimś tajnym projekcie i wyciągali to UFO zbite w ziemię. Okazało się, że ono zakrzywia przestrzeń i czas, bo kiedy weszli do środka tego obiektu, okazało się, że obiekt miał pięć metrów średnicy mniej więcej, a kiedy się wlazło do wnętrza, okazywało się, że tam jest miejsca tyle, co na stadionie piłkarskim. Dobre, nie? Druga sprawa, że minuta przebywania w obiekcie oznaczała kilka godzin, które minęły poza nim. Mówię o tym w swojej audycji na kanale „UFO Historie”. Ale wróćmy do sprawy sygnalistów, bo to też jest ważne. Od nich się de facto wszystko zaczęło. W swojej audycji stawiam też pewien kontrowersyjny wniosek, bo sygnaliści to są ludzie, którzy pracowali przy tego rodzaju projektach, ale tak naprawdę pionki, osoby wynajęte do pracy w strukturach, w organizacjach państwowych czy prywatnych. Oni coś wiedzą, natomiast to są jednak pracownicy. Nie wiadomo, kim są ich mocodawcy i co oni wiedzą. Może więc, Marku, te wszystkie informacje od Gruscha i jego kolegów po fachu to jest przeciek kontrolowany, by ludzie myśleli to, co myślą na temat UFO. Bo zobacz sobie wszystko, co powiedział Grusch. Wszystko, co mówią inni sygnaliści. To jest jakoś podejrzanie dziwne, zbieżne z tym, nie wiem, jak to nazwać, z takimi popularnymi przekonaniami w ufologii, które krążą od dziesięcioleci, które znajdziesz na każdym forum i o których wie osoba nawet nie za bardzo zorientowana w temacie. Nie wydaje ci się to dziwne?
[01:09:55] - Aż tak bardzo dziwne mi się to nie wydaje, bo ja uwzględniam taką sytuację, że cały ten ruch związany z sygnalistami, związany z Gruschem, nie zarzucam Gruschowi złej woli, natomiast być może on po prostu dostaje dostawę informacji, które ma dostać. To wcale nie oznacza, że to są informacje prawdziwe. Być może to, na co zwróciłeś uwagę, że te informacje są zadziwiająco zbieżne z pewnymi obiegowymi przekonaniami lub obiegowymi doniesieniami, to właśnie dlatego, wyobraźcie sobie państwo, zupełnie abstrahuję od rzeczywistości, ale wyobraźcie sobie, że grupa ludzi, która przez długi czas mieniła się ludźmi, którzy chcą państwu ujawnić prawdę o UFO, zostanie za jakiś czas zdemaskowana jako kompletni blagierzy. W ogóle nic to nie miało wspólnego z rzeczywistością. Co więcej, zrobi się ujawnienie tego, kim oni byli, dlaczego takie dziwne treści przekazywali. Generalnie chodzi o to, że jeśli te informacje są na przykład nieprawdziwe, są informacjami, które idą gdzieś z dołu, docierają do Gruscha, Grusch je przekazuje, bo jest przekonany, że mówi prawdę, od tych ludzi się dowiaduje. Nie wiem, jak ta struktura przekazywania informacji wygląda. Grusch też mówi, że pewne rzeczy sam wie sam z siebie. W związku z tym to jeszcze dodatkowa trudność. Ale gdyby się nagle okazało, że cały ten ruch, z którym wiążemy takie nadzieje na ujawnienie, na jakieś nowe informacje, nagle okazał się wielkim zwiedzeniem w tym wypadku, że nic prawdy w tym nie było, że to byli ludzie, którzy postanowili zrobić nam wodę z mózgu, a przynajmniej tak zostaną przedstawieni. To co zrobimy? To właściwie idea tego, że coś miało być ujawnione, że coś jest, że być może warto się tym zainteresować, stąd mi zowąd szybciutko upadnie. Część ludzi się zniechęci. Tak jak dzisiaj jest niesłychanie podekscytowana tym, że UFO i jeszcze raz UFO, to nagle powie: „To bzdury są wszystko. Znowu się okazało, że jacyś wariaci coś tam opowiadali, a to nic wspólnego z prawdą nie miało”. Wiecie państwo, ja mam zawsze tego rodzaju strachy. Po pierwsze zastanawiam się, może podstawowe pytanie: dlaczego to wybuchło w tej chwili? Dlaczego teraz, a nie kiedy indziej? Oczywiście na to nie ma dobrej odpowiedzi, bo ktoś powie: „Bo tak się po prostu wydarzyło. Taka jest logika dziejów” albo „Nie ma nic wspólnego nawet z logiką, tylko tak po prostu się zdarzyło, że akurat teraz i nie ma się co dopatrywać w tym jakiegoś następstwa, jakiejś zaplanowanej akcji”. Okej, tak oczywiście może być.Pytanie, co to teraz nagle odwaga staniała w Stanach Zjednoczonych i nagle się teraz pojawili, wcześniej ich nie było? Ktoś powie: no tak, bo przez lata byliśmy przygotowywani i o ile jeszcze 30 lat temu powiedzenie o tym, że bardzo poważnie rozpatruje się sprawę UFO było kompromitujące, przynajmniej w niektórych kręgach, to dzisiaj to już tak źle nie jest. Jak ktoś powie, że się UFO interesuje, tylko się może co trzeci uśmiechnie, a może co czwarty. Nie wiem, jak na to wszystko patrzeć. Powiem krótko, ja dawno straciłem złudzenia, że rządy, a Stany Zjednoczone w szczególności, robią coś po to, żeby swoim społeczeństwom zrobić dobrze, żeby się czegoś dowiedziały. Raczej manipulują tym społeczeństwem, o czym nie raz się mogliście państwo przekonać przy innych sprawach niezwiązanych z UFO, raczej z tą otwartą polityką. Manipulacja jest chlebem powszednim, który jest stosowany przez wszystkie rządy świata, a już Stany Zjednoczone to mistrzostwo osiągnęły. To pytanie, dlaczego nie miałyby i w tej dziedzinie, w tym polu zainteresowań, którym jest UFO, również działać w ten sposób? Ja nie mam tego dobrze przemyślanego. W związku z tym się może trochę plączę w zeznaniach w tej chwili, ale ja tak do końca nie wiem, czy to, że w ostatnich miesiącach następuje duża aktywność w kwestii UFO, to mam się z tego cieszyć, bo być może nastąpi ujawnienie, czy mam się tym martwić, bo nastąpi akcja ośmieszenie albo wręcz akcja w ogóle jest inaczej niż się państwu wydaje? Nie wiem, nie potrafię tego rozstrzygnąć, ale ja cały czas obserwuję to, że mało jest konkretów. To znaczy, są takie informacje, które szalenie podkręcają naszą wyobraźnię, nasze zainteresowanie. Tu się dowiadujemy właśnie o statku, który jest na zewnątrz mały, wbił się w ziemię, ale jak się do niego wejdzie do środka, to jest ogromny. Proszę państwa, jak to brzmi? Zakrzywienie czasoprzestrzeni. W ogóle świetnie, to mocno działa na wyobraźnię. Jak ktoś jeszcze fantastykę czyta, to mu ta wyobraźnia po prostu zaczyna wariować. Jest w ogóle super. Tylko nie potrafię na to pytanie, które i Piotr postawił i które sam sobie postawiłem, odpowiedzieć. Ja nie kojarzę Stanów Zjednoczonych oraz rządów różnego rodzaju na świecie z taką oto akcją, że powiemy państwu, bo się wam ta prawda należy. Zupełnie tak to nie wygląda. Moim zdaniem, jeśli coś zostanie nam powiedziane, to na przykład po to, żeby nas wezwać pod broń, bo musimy bronić naszej planety, bo mamy tylko jedną i druga już nie powstanie. To jeden z wariantów. Raczej traktuję jako wariant komediowy, ewentualnie drugie, powiedzmy, już jesteśmy dogadani na tyle, że musimy teraz przeorganizować ziemię według planu, który nam narzucili obcy. I proszę państwa, proszę ci państwo na eutanazję, ci państwo gdzieś tam jeszcze. Robimy nowy porządek świata. To druga wersja też nazwijmy nie do końca poważna, ale takich wersji ja bym państwu jeszcze mógł zaserwować całkiem sporo i moglibyśmy metodą głosowania ustalić ewentualnie, która się państwu bardziej podoba, a która mniej. Natomiast jeśli liczymy państwo i ja, że dostaniemy jakieś konkrety, jakieś informacje, to nie spodziewałbym się.
[01:17:16] - Tak. Przejdźmy jeszcze na chwilę do Davida Gruscha. Pod jego adresem padły różne oskarżenia, między innymi też takie, że po prostu wierutnie kłamie. Wskazywano tutaj nie tylko na jego lakoniczne wypowiedzi, wspomniane potwierdzenie krążących od dawna opinii, ale też zachowanie między innymi podczas tego wywiadu telewizyjnego, którego on udzielił Rossowi Coulthartowi. Widać było, że on się tak trochę miota. Opowiadam o tym w swojej audycji, więc nie będę przedłużał. W dużym skrócie pojawili się psycholodzy i specjaliści od mowy ciała, którzy analizowali zachowanie Gruscha. Jeden z nich na swoim kanale stwierdził, że Grusch nie działa pod jakimiś dziwnymi pobudkami, tylko jest po prostu ogromnie zestresowany. Niekoniecznie kłamie, ale się stresuje. I rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na to, co Żywie powiedzieli do tej pory, to te lakoniczne wypowiedzi Gruscha to może być wynik bardzo skutecznego z jednej strony, a z drugiej ostrożnego przygotowania go do wystąpień publicznych przez jego prawników. Bo po prostu powiedziano mu wyraźnie, co może powiedzieć, a co nie, żeby się nie narażać na jakieś konsekwencje. Dlatego że te wszystkie rzeczy, które mają być związane z pułapami od strony prawnej, prawdopodobnie dopiero będą wychodzić w praniu. I nagle się może okazać, że za kilka miesięcy ktoś znajdzie powody, by za jedno zdanie, za jedną zdradzoną informację pociągnąć Gruscha do odpowiedzialności, na przykład karnej czy finansowej, co skutecznie odbierze chęć innym sygnalistom do rozmowy. Nie zmienia to jednak faktu, że w przeciwieństwie do innych whistleblowerów on wykazuje jakąś taką bardzo otwartą postawę. Nie boi się. Niektórzy sugerują, że wynika to z faktu, że na przykład jest chory i mu po prostu wisi, jaka będzie jego przyszłość. Ale weźmy sobie tak na chłopski rozum tak zwany. Facet ma 37 lat, przyszłość przed sobą całkiem dobrą. Odpracował już swoje i nagle on się babra w coś takiego, co mu tylko może przysporzyć problemów. Jakby nie byłoOn też mówi coś takiego, że zamierza stworzyć swoją fundację, która się zajmie osobami i problemami, które on poruszył. Mówi, że otrzymywał groźby pozbawienia go życia i że za jakiś czas wyjawi więcej informacji. Ale powiedz mi, Michalku, jak patrzysz, jak interpretujesz jego postać kilka tygodni po tym sygnalistycznym ufologicznym coming oucie?
[01:20:13] - Westchnąłem sobie znowu, bo dobrze, że taka postać się pojawiła, bo przynajmniej w środowisku ludzi interesujących się UFO nastąpiło jakieś poruszenie i to są plusy. Natomiast odpowiem w ten sposób: Stany Zjednoczone, mówiłem to na początku, to jest taka republika, która niezwykle urzędami stoi i republiką urzędniczą, której prawo, jeśli państwo na przykład czytujecie książki, taki specyficzny gatunek amerykański, który dzieje się na sali sądowej. Dziesiątki tego rodzaju powieści powstały i tam wszystko się o kruczki prawne rozbija, a czasami wręcz cała oś fabularna książki jest na tym oparta. Zdajecie sobie sprawę, jak te wszystkie wygibasy prawne związane z literą, ale też z duchem prawa i co jest ważniejsze i czym się różni to stosowanie prawa od paragrafu do paragrafu, od tego, jak to naprawdę powinno wyglądać. To wszystko państwo mniej więcej wiecie. W związku z tym Stany Zjednoczone to jest taki kraj, w którym rzeczywiście można kogoś przy pomocy dobrze umocowanego i dobrze spełniającego swoją rolę prawnika załatwić na wiek wieków. To jest jedna specyfika Stanów Zjednoczonych, ale z drugiej strony mamy Gruscha, który coś chce ujawnić. Pytanie brzmi w ten sposób: gdybym miał jakąś daleko idącą wiedzę, taką, która byłaby naprawdę przełamującą wiedzą, to ja się zastanawiam, czy cedziłbym te informacje po trochu, po trochu i jeszcze, i jeszcze, i za tydzień, i za tydzień, za miesiąc, a może za trzy, a może za kwartał. Jeszcze coś państwu powiem. W gruncie rzeczy tak naprawdę wystawiam się na strzał. Jeśli ktoś ma mnie załatwić, bo będzie się bał, załatwić w różnym znaczeniu tego słowa, zarówno prawnie, jak i fizycznie, bo będzie się bał ujawnienia, to daję mu duże pole do popisu. Zastanawiam się, to będzie bardzo naiwne, co w tej chwili powiem, ale czy nie zdecydowałbym się na wyrypanie tej głównej prawdy, tej najważniejszej prawdy w jednej dużej konferencji prasowej i to by poszło w świat i tego by się już nie udało odzobaczyć ani odusłyszeć, tylko poszłoby. Może bym to zrobił na drugiej albo na trzeciej, jakby ludzie przywykli do tego, że jestem, że coś tam mówię. Niech będzie na trzeciej. Na trzeciej bym wyrypał tę najważniejszą prawdę. I co? Trochę idiotycznie by było, gdyby Stany Zjednoczone aresztowały, mówię jako państwo, aresztowały Gruscha za ujawnienie prawdy o UFO. Konsekwencje tego są bardzo proste, czyli tak naprawdę przyznaliby, że prawdę powiedział, ujawnił tajemnicę, a zatem prawdę powiedział. Czyli trzeba by się do tego jakoś odnieść. Wiem, pewne rzeczy w tej chwili skracam i spłycam. Niemniej jednak pokazuję państwu pewien mechanizm i dlatego postać Gruscha nie budzi mojego entuzjazmu, bo się zastanawiam, czy to jest dobra strategia, którą podjął. Tak czy tak, może nie zniszczył, ale mocno skomplikował sobie życie tym, co robi. Może lepiej byłoby sobie skomplikować to życie raz a dobrze i szansa na wybrnięcie z tego byłaby większa niż takie cedzenie tej informacji. A nuż komuś przyjdzie do głowy, żeby rzeczywiście tego Gruscha uciszyć, a tak uciszyć by się go nie dało, bo nawet jakby go załatwiono, to powiedziałby takie rzeczy, po których jego załatwienie, wiem, on tak nie myśli, bo każdy myśli o sobie i jakbym miał w perspektywie, że mnie załatwią, to też bym taki wyrywny nie był. Niemniej jednak on moim zdaniem tak samo ryzykuje, cedząc te informacje, jak gdyby ujawnił je raz a dobrze. W związku z tym ta strategia też budzi moje wątpliwości. Nie znam specyfiki amerykańskiego prawa, a bardziej tego kodeksu wykonawczego. W związku z tym nie wiem, jak by to mogło zafunkcjonować, ale to też budzi pytania, nawet już nie wątpliwości, tylko po prostu chciałbym zapytać pana Gruscha, dlaczego cedzi te informacje, co tak naprawdę to zmienia i co to daje? Bo już może nie wiem.
[01:25:26] - On powiedział w wywiadzie, który jest mniej znany i to jest wywiad z Le Parisien, gdzie go zapytano wprost, dlaczego nie może o niektórych rzeczach powiedzieć. I ujawnił, że obowiązują go pewne tajemnice i mogłoby to się dla niego źle skończyć.Dziwi mnie to, że nie zostało to poruszone w tych pierwszych publikacjach, bo wiele osób automatycznie zapyta, dlaczego on taki jest powściągliwy w tym wszystkim. Tajemnica pozostaje. Natomiast on zrobił coś, co myśmy w pewien sposób przewidzieli. Zapowiedział, że powie więcej, ale za jakiś czas. To pewnie się wiąże z tym, że teraz prawnicy pracują nad kwestią tego, co mu wolno powiedzieć, a co nie, co zostanie potraktowane jako zdrada tajemnicy państwowej, a co zostanie potraktowane jako coś, co może powiedzieć w ramach innych okoliczności. To jest wszystko bardzo interesujące. Ja tego Gruscha bym tak nie przekreślał od razu. On też troszeczkę zniknął nam teraz z pola widzenia. Pojawiły się jakieś informacje o innych sygnalistach. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie. Marku, kolejna kwestia, bo sprawa UFO dostała się do amerykańskiego parlamentu, a u nas kompleta o tym cisza. I to nie tylko w serwisach informacyjnych w telewizji, ale też w internecie. Ba, żaden z nich w zasadzie nawet nie wspomniał. Mamy sezon ogórkowy, różne głupoty są w telewizji i w internecie. Nikt nie wspomniał w ramach ciekawostki w mainstreamie o Gruschu słowem. To dziwne. Powiem ci, że jestem strasznie zdziwiony. Natomiast jeżeli chodzi o internet, jeżeli chodzi o te najbardziej popularne kanały internetowe w Polsce, to one prawdopodobnie zobaczyły, że temat UFO trenduje i postanowiły temat pociągnąć. Natomiast nie mając za bardzo rozeznania w tej kwestii ze złej mańki uderzyły. Jednak to nie jest taka łatwa kwestia. Ale nim przejdziemy do wyjaśnienia tej sprawy, to takie pytanie: czy Grusch, czy to, co on mówi, to jest zbyt duża dawka informacji, zbyt poważny problem dla polskich mass mediów? A mówiąc o polskich mass mediach tak naprawdę odnosimy się do prasy drukowanej i do telewizji, bo zgodnie z niedawnymi wynikami ankiet to właśnie telewizja nadal kształtuje opinię publiczną w Polsce. Nie masz takiego wrażenia, że wystraszono się w tym mainstreamie tematu Gruscha, bo jest zbyt dziwny nawet jak na Amerykę?
[01:28:30] - Nie chcę psuć, Piotrze, twojego dobrego samopoczucia, ale mówiąc o Polsce, to chyba świadomie jednak nie uwzględniasz polskiej specyfiki. W Polsce my zbawiamy świat.
[01:28:45] - Wiesz, nie uwzględniam polskiej specyfiki, ale też tej specyfiki politycznej.
[01:28:53] - Tak, dokładnie.
[01:28:55] - Ostatnio jeden z kabareciarzy powiedział brutalną prawdę o polskich telewizjach, które kształtują opinię publiczną w naszym kraju, że to jest przedłużenie partii politycznych.
[01:29:07] - To są tuby propagandowe, które nas zalewają różnym błotem z jednej, z drugiej i z trzeciej strony, a nawet pewno z czwartej i piątej. I dostajemy tego błota tyle, że później musimy go trawić jakoś albo pozbywać się tych informacji z głowy. W związku z tym to jest jedna część zagadnienia. Z drugiej strony, kiedy patrzę na to ożywienie kanałów youtubowych, które tłuką informację o UFO, najczęściej sprzed 30 iluś tam lat. Ale zostawmy, dobre UFO nawet sprzed 30 lat, ale zajęły się tym. Czyli temat zaczął gdzieś tam w internecie żreć i ludzie chętnie tego słuchają. Niektórzy na tym korzystają bardziej, niektórzy mniej. Niektórzy się lansują gdzieś tam, biegając z jednego kanału do drugiego i pokazując różnego rodzaju ciekawostki. Tak to określmy. Pytałeś jednak o media, te media głównonurtowe. Waham się i gryzę się w język, ale jednak to powiem. Bo u nas w Polsce ci rasowi dziennikarze zawodowi, którzy gdzieś tam pracują na eksponowanych stanowiskach, w eksponowanych redakcjach. Dobrze powiem. Miałem okazję z kilkoma takimi poważnymi dziennikarzami, w ogóle nie ufologicznymi rozmawiać. Co prawda nie w ostatnim czasie, raczej z perspektywy roku to mówię, ale miałem okazję. I takiego uśmiechu politowania, jaki widziałem w ich wydaniu i to nie był jeden przypadek, wiecie państwo, nikomu nie życzę, bo czułem się jak idiota. Oni tu się zajmują poważnymi sprawami. Gospodarka, panie, inflacja, panie, przeżycie narodu i tak dalej. Tu poważne sprawy. A tu przychodzi gość i mu UFO zaczyna opowiadać. Nie, proszę pana, takimi rzeczami to się poważni dziennikarze nie zajmują. Jakieś tam Grusche będziemy opisywać, jakieś tam UFO, jakieś tam tik taki. Nie, to bzdury są. Przecież wiadomo, liczy się to, kto będzie miał ilu posłów w parlamencie.Ja nie mówię, że to nie jest ważne, tylko chodzi o to, że w naszym dziennikarstwie ono funkcjonuje na zasadzie sprzed wielu lat. Czyli są tematy poważne i to są te ogólnopolityczne i są tematy niepoważne. One zawsze będą niepoważne i choćby nad Warszawą zawisł statek baza, to w dalszym ciągu będą się zajmować tym, jakie są słupki poparcia dla poszczególnych partii i czy ci, co przylecieli, popierają którą partię. Mam wrażenie, że ten stopień zgłupienia nastąpił w tych elitach dziennikarskich. Podsumowując, myślę, że to, że w Polsce jest pewna cisza, nie ma drążenia tematu, raczej bierze się z tego, że my tu zbawiamy świat, a już na pewno zbawiamy nasz kraj. Tak myślą przynajmniej dziennikarze. I głupotami, panie, się nie będziemy zajmować. To raczej temu bym przypisywał to milczenie, bo sezon ogórkowy u nas w tym roku nie do końca jest ogórkowy, bo włączy się telewizor, to się widzi jednego, drugiego, trzeciego, piątego przywódcę, który mówi, że: „Już niedługo, wiecie państwo, na jesieni wygramy”. Wszyscy oni wygrają. To bardzo dobrze. Niech sobie grają dalej. Natomiast sprawy, które jakkolwiek odbiegają od tej ogólnej narracji, w ogóle nie wchodzą w pole zainteresowania mediów. I moim zdaniem taka jest przyczyna milczenia. Ja bym się bardziej głębokich przyczyn nie spodziewał.
[01:33:39] - Tak, ale wiesz, w dzisiejszych czasach mass media to też są youtuberzy z ogromnymi zasięgami. I oni nagle uderzyli w temat UFO. Nie wiem, czy z racji sezonu ogórkowego, czy tego, że to jest taki trendujący tag. W rzeczywistości oni jednak bardzo krążą wokół sedna tematu, bo chyba widzą, że jest problem, natomiast dotykają go tak jak pies jeża. Na niewielu kanałach pojawiły się informacje konkretne, dlaczego tak się dzieje, czyli Grusch, odtajnienie, potencjalny disclosure. Może poza naszym kanałem i Atorem, jeżeli chodzi o takie popularne-
[01:34:19] - Piotrze.
[01:34:20] - Tak?
[01:34:20] - Przerwę ci, bo moim zdaniem to jest bardzo prosta sprawa. Sam pomyśl, ile ton papieru musiałeś przerzucić. Albo jak nie w papierze, to ile stron internetowych, ile godzin czytania, analizowania materiału musiałeś poświęcić, żeby rzecz jakoś sobie zsyntetyzować.
[01:34:49] - Ja ci powiem, że to też wynika z problematyczności, bo wiesz, oni się przyzwyczaili tam w tych mass mediach do tego, że: „Dobra, zapraszamy wariata, który mówi o UFO i zapraszamy na przykład astronoma”. Nagle się okazuje, że astronom ma niewiele do powiedzenia na temat zjawiska UFO, bo nawet jeżeli on się zapozna z jakimiś podstawowymi zagadnieniami, a w tym przypadku to są wyniki analiz NASA, to nie powie wiele, bo mówi: „A nie ma dowodów”, a wpada Grusch, wpadają inni, mówią, że są dowody, nawet te istoty nas odwiedzają. Astronom wypalił się jako instancja wiedzy na temat zjawiska UFO. On może powiedzieć o potencjalnym istnieniu życia w kosmosie, ale już o tych kwestiach głębszych nie powie. Mnie to wszystko dziwi, bo przeżyłem wiele sezonów ogórkowych, wiele próśb od różnego rodzaju mediów o ustosunkowywanie się do tematów dziwnych, różnych, opowiadanie historii, bo to przecież lato, Paskuda w „Salwie” Zagrzyńskim, Roswell, duchy i tak dalej. A tu nagle dzieje się coś tak bombowego za oceanem. I to nie dzieje się w pipidówie jakiejś czy w stodole w New Jersey, tylko dzieje się w parlamencie. A u nas kompletna cisza. Nawet sobie myślałem swego czasu, że to może mieć związek z taką nadzwyczajną sytuacją w Polsce, że wojna na Ukrainie i tak dalej. Koniec końców to się w sumie nie wiąże w żaden sposób. I dziwi mnie to, że nagle spada zasłona milczenia na temat UFO i tego, co się za oceanem dzieje. Powrócę jeszcze na chwilę do tych youtuberów. Oni musnęli jednak sedno tematu. Mówiąc o sednie, chodzi mi o to, o czym mówimy. Nie o jakieś tam stare śpiewki typu: „Oni wiedzą, Roswell, król, prawda nas ciąga” i tak dalej. Zastanawia mnie, czy ten temat nie jest zbyt trudny do zaakceptowania, czy nie rodzi zbyt daleko idących implikacji i dodatkowych pytań. Na przykład takich: dlaczego to tylko Amerykanie wokół tego robią szum, skoro sam Grusch powiedział, że wraki innych egzotycznych pojazdów posiadają też inne kraje?
[01:37:29] - Czemu robią Amerykanie szum w Europie? Europa też jest wzmożona. Mamy szereg innych problemów. Inaczej, Piotrze, bo ja odnoszę wrażenie, że w Europie, w Polsce również, my mamy tyle różnych problemów prawdziwych i wyimaginowanych, że zajmowanie się UFOPoza tym to takie przyzwyczajenie, kulturowe oswojenie tematu, a właściwie brak oswojenia. Nie bez przyczyny powiedziałem o tych dziennikarzach. Otóż w dalszym ciągu w tak zwanych elitach jest kojarzenie: UFO znaczy się sezon ogórkowy, znaczy się głupoty. Teraz porozmawiamy o głupotach i my tu, Piotrze, od niemal dwóch godzin nie robimy nic innego, tylko rozmawiamy według tych państwa o głupotach, bo przecież prawdziwe dzieje ludzkości i prawdziwe to, co jest ważne, to się nie dzieje w ogóle gdzieś tam nawet w Kongresie Stanów Zjednoczonych, bo wiadomo, że w każdym kongresie, w każdym parlamencie są jacyś wariaci i tam wariaci w Stanach Zjednoczonych zajmują się UFO. Staram się syntetycznie przedstawić pewien ogląd sytuacji, jaki prezentują elity medialne. Musimy mieć świadomość tego, że poziom przyjmowania informacji, poziom analizy informacji przez elity medialne później skutkuje tym, jakie informacje są podawane dla publiczności, dla ludzi i dla odbiorców. I w związku z tym myślę, że te elity w Europie w ogóle nie są tym przyzwyczajone. Bo u nas tak: albo w Europie się tłuką we Francji jedni z drugimi, albo gdzieś tam ktoś komuś robi niedobrze w Niemczech, bo gospodarka upada, a w Polsce to walczymy o przyszłe wybory i to będą najważniejsze wybory. I słyszycie państwo, jakie to będą ważne te wybory. Nie ma miejsca na rzeczy takie jak UFO. Nawet jeśli nam tutaj przy mikrofonach i państwu przy odbiornikach wydaje się, że są tematy znacznie ważniejsze niż te, o których mówiłem wcześniej, to tylko nam się tak wydaje. Nasi politycy, nasi ludzie od mediów uważają, że nie, że absolutnie nie. I tam sobie w Stanach mogą oczywiście hasać po Kongresie ludzie, którzy się tym interesują. My kładziemy temu odpór, bo my się interesujemy tylko poważnymi sprawami. Ja nie zrezygnuję z tego, bo ja mam przed oczyma, właściwie w pamięci mam to, jak rozmawiałem ponad rok temu z elitą polskiego dziennikarstwa, z reprezentacją tej elity i naprawdę-
[01:40:26] - Podaj jakieś szczegóły. Kto to był?
[01:40:28] - Nie, nie mogę podać nazwisk, ale powiem tak, że to, co zapamiętałem najbardziej, ten uśmiech politowania, nie ukrywam, że pod moim adresem, że jest taki facet, który jak zaczął gadać na początku, niby nawet mówił rozsądnie, a później o UFO zaczął gadać, czyli wiadomo, idiota. Tak się mniej więcej poczułem po tym spotkaniu.
[01:40:52] - Dokładnie. Jakbyś rzucił hasło typu Hołownia, Kosiniak-Kamysz na przykład albo coś w tym stylu, to byś był poważnym gościem w jego oczach.
[01:41:01] - Dokładnie. Żeby to UFO chociaż zechciało porwać, czy to Kosiniaka-Kamysza albo samego Kamysza bez Kosiniaka. Żarcik taki. Albo nie wiem, może Hołownię, albo może ich wszystkich niech porwie, niech porwie Tuska z Kaczyńskim i w ogóle wszystkich. Niech się zrobi pustka i niech to pójdzie, że to UFO ich porwało, to może to by było w stanie dziennikarzy zainteresować. Ja wiem.
[01:41:29] - Dziwi mnie to, że mamy, jeżeli chodzi o polskie media, taki nadpartyjny konsens, jeżeli chodzi o umiłowanie dla Stanów Zjednoczonych. Bo wiesz, z jednej strony TVP Info, chociaż stoi w opozycji do TVN24, które jest w rękach Amerykanów i jest, nie oszukujmy się, tubą propagandową amerykańską, której poglądy są bardzo nieustalone, to jednak ich podziw dla Stanów Zjednoczonych, ich poszanowanie tego sojuszu z Polską jest jednakowe. I nagle nikt nie zwraca uwagi na to, co się w tej Ameryce dzieje, że oni tam jakieś UFO mogą posiadać. A może gdzie jeszcze sprzedadzą nam kawałek tego UFO? To już są takie trochę żarty. Ale dziwi to. I to bardzo.
[01:42:23] - Ale Piotrze, bo też trzeba patrzeć na to w ten sposób. Owszem, odnotowuję to, co powiedziałeś, ale być może jest tak, że sprawa UFO nie jest specjalnie nagłaśniana w Polsce, bo nie ma być nagłaśniana, bo służy do jakichś rozgrywek wewnątrz Stanów Zjednoczonych. I te wszystkie hopsasy, które są odczyniane w Kongresie, one mają załatwić sprawę tam, na miejscu, w Waszyngtonie. I wcale na przykład amerykańskiej telewizji z amerykańskim kapitałem nie zależy na pompowaniu tej informacji do Polski, bo ona tutaj niczemu nie służy. Niczego tutaj nie załatwi. Ona być może tam coś załatwia i stąd ten brak entuzjazmu u jednych, jak i u drugich.
[01:43:19] - Tak, to jest bardzo możliwe. Natomiast wiesz, jak oglądasz sobie telewizję o amerykańskim kapitale, to na przykład widzisz, że oni się strasznie... To jest w ogóle śmieszne. Dla mnie to, co oni tam wyczyniają, to jest takie klaskanie dla pieniędzy i robienie ze swoich widzów idiotów, nie oszukujmy się. Ale wiesz, oni tam na przykład: „O, tutaj miał Super Bowl miejsce, wystąpiła Beyoncé i tam śpiewała”. Oni się strasznie takimi rzeczami podniecają, które tam ruszają tą Amerykę. Natomiast okazuje się, że nagle przychodzi UFO i oni cicho, nic się nie mówi. Jest to dla mnie bardzo dziwne.Nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego się tak dzieje. Myślę, że tego tematu jakoś nie, ale to też nie dotyczy tylko Polski, dlatego że jeżeli patrzymy na inne kraje, to one mniej alergicznie reagują na temat UFO niż Stany Zjednoczone. Chociaż może też posiadają w tej kwestii jakąś wiedzę. Na przykład Francja, która przecież od bardzo dawna posiada specjalną komórkę przy swojej agencji kosmicznej, która analizuje zjawisko, powiedzielibyśmy dzisiaj UAP.
[01:44:30] - Tak, ale powiem szczerze, że to jest dla mnie potwierdzenie tego, że może szukam argumentów trochę na siłę. Zgoda. Jeśli ktoś mi to zarzuci, to nie będę mocno protestował, ale wydaje mi się, że ten brak zainteresowania w Europie, brak nagłośnienia tego w mainstreamie, a przecież rzecz dotyczy Kongresu, więc tak naprawdę biorąc logicznie, warto byłoby chociaż wspomnieć o tym. Brak tego zainteresowania może świadczyć o tym, że trudno się spodziewać jakiegokolwiek przełomu. Trudno się spodziewać jakiegokolwiek ujawnienia, bo gdyby jakieś takie medialne, podskórne informacje szły: „Słuchajcie, to będzie petarda we wrześniu, zobaczycie”, to byłoby takie lekkie przygotowanie u nas i w innych krajach Europy. Tymczasem tego nie ma. A zatem ja na podstawie takich oto przesłuchów, sygnałów nie spodziewam się żadnych rewelacji w ciągu najbliższych miesięcy.
[01:45:45] - Z drugiej strony, może już te media, o których mówimy, są tak głęboko sterowane pewnymi schematami tego, jak serwować informacje, że one dobrze wiedzą. Z jednej strony, kiedy słuchacie tych przekazów, to na pierwszym miejscu jest informacja często, że Ukraina otrzymała kolejną porcję pomocy od Ameryki, a nagle gdyby się okazało, że z tego samego kongresu pochodzi informacja o UFO, to w mózgach wielu osób związanych z polskim mainstreamem mogłaby się pojawić taka konstatacja, że może jednak nie powinniśmy o tym mówić, bo to u nas nie do końca, wiecie panowie, jest dobrze widziane. Także nie zgłębimy tego tematu. Natomiast kanały internetowe, które poruszyły kwestie ufologiczne w ostatnich, nie wiem, dwóch, trzech tygodniach, zrobiły to też w taki sposób, że pewnie widziały trendujący temat, że UFO, że kosmici i tak dalej, ale to, co przedstawiono, było w dużej mierze bzdurne, tak naprawdę. Nie wiązało się z tym, co się dzieje teraz na świecie. Pokazywano, może to będzie teraz faux pas co powiem, zdjęcia ze Zdanov i przypadek Mayera jako dowód na istnienie obcych. I tak koło nam się zamykało. W Polsce przynajmniej temat był ośmieszany. Nie ma o czym mówić.
[01:47:25] - Piotrze, ale teraz sobie wyobraź. Załóżmy, że po audycji przekażę ci numer, na przykład Bartosza Węglarczyka. Pierwsze nazwisko, które przyszło mi do głowy.
[01:47:40] - Nie, bez przesady.
[01:47:42] - Przekażę ci numer i powiem, żebyś zadzwonił i może mu sprzedał informację na temat tego UFO. Teraz sobie wyobraź, że zadzwoniłeś tam i proponujesz materiał bardzo merytoryczny dotyczący właśnie USA, Kongresu i tak dalej. Jak myślisz, co usłyszysz? To ja ci od razu odpowiem, co usłyszysz. Po prostu śmiech i odłożenie słuchawki oraz jakaś taka pretensja w głosie pod tytułem: „Ale panie, przecież jesteśmy poważną redakcją, a nie jakimś tam...”. I tak dalej. Po co to mówię? Po to, żeby jątrzyć? Oczywiście pewno też, ale przede wszystkim mówię to po to, że to ukazuje stan umysłu, poziom elit oraz poziom analizy rzeczywistości. On jest jednostronny. On jest skierowany na pewne konkretne, bardzo przyziemne wydarzenia. A takie gadanie o jakichś UFO albo UAP to w ogóle nie wchodzi w zakres zainteresowania. I już. Możemy się na to zżymać, możemy się z tym nie godzić, ale to jest chyba najlepsze podsumowanie. Nie jakby, a na pewno. Podsumowanie tego, dlaczego w polskich mediach mainstreamowych temat w ogóle nie istnieje.
[01:49:13] - Nawet jak nagrywałem z Atorem, to zwróciliśmy uwagę na coś takiego: polskie media kochają portal Politico. W Politico ukazują się informacje na temat UFO i na temat UAP, na temat Gruscha. Nawet publikował tam Christopher Mellon, który mówił, dlaczego powinno się zrobić ujawnienie. I nagle cisza. Tak jakby jakaś taka cenzura. Bo ja nie chcę mówić, że to jest jakaś teoria spiskowa związana z polskimi mediami, że tam coś się dzieje. Chodzi mi tylko o to, że to jest ciekawe zjawisko socjologiczne, że za oceanem już naprawdę bardzo poważnie mówi się o niektórych kwestiach, a u nas to jest wszystko traktowane dużo niżej niż sensacje sezonu ogórkowego. Chociaż nie powinno być tak. Bo jeżeli coś trafia do parlamentu, jeżeli jakiś parlament się interesuje pewnym zagrożeniem, toMyślę, że z racji dziennikarskiego obowiązku ktoś się powinien w Polsce tym zająć, bo my mamy dzisiaj znikomą ilość osób na naszym live'ie. Ale gdyby ten temat trafił do mainstreamu, to by o tym mówiono. Tylko chodzi mi o to, żeby trafił w poważnej formie, a tutaj chyba nikt nie wie, jak to ugryźć. Ale dobra, pal sześć. Przejdźmy do kolejnej kwestii. To jest chyba najciekawsza kwestia, najciekawsze hipotezy dla części naszych słuchaczy, bo przejdźmy do tak zwanych teorii alternatywnych związanych z tym, co dzisiaj mówimy. Nie chcę ich nazywać teoriami spiskowymi, bo wbrew wszystkiemu są one dość wiarygodne. Proszę Marku, nie wiem, czy będziesz się ustosunkowywał po kolei do nich, czy może w całości. Pierwsza jest taka: wyrwanie z głębi tak zwanego deep state, czyli państwa w państwie, informacji o UFO w Stanach Zjednoczonych może świadczyć o tym, o czym zresztą przed chwilą mówiłem, że mamy do czynienia z unifikacją i zmianą w strukturze władzy, może też w kontekście spec służb za oceanem. Innymi słowy, ten złowrogi kompleks przemysłowo-militarny chwieje się w posadach. Inaczej mówiąc, przez lata, tu już wchodzimy na teorie alternatywne, istniał jakiś konflikt między oficjalnymi władzami w Stanach Zjednoczonych a kompleksem militarno-przemysłowym. I wreszcie on jest tak słaby albo tak bardzo zlał się ze strukturami władzy, że dokonuje się pewnego rodzaju skoku. I jednym ze znamion tego skoku będzie ujawnienie pewnych informacji, które do tej pory były tajne. Nie wiem, czy teraz skomentujesz, czy mam iść dalej.
[01:52:25] - Nie wiem. Mogę skomentować, powiedzieć tylko tyle, że jest to w sumie prawdopodobne. Ale ja powiem tak: te pogłoski o upadku Stanów Zjednoczonych moim zdaniem są przedwczesne. Tam natomiast, i ty to w sumie powiedziałeś, następuje przepoczwarzenie. Stany Zjednoczone pozostaną jeszcze przez jakiś czas mocarstwem. Jak długo? Nie wiem. Ale przepoczwarzenie polega właśnie na tym, właściwie to już padało w naszej audycji kilka razy, że władza, ta realna władza, przesuwa się z tych organów, które, nazwijmy je, są wybierane demokratycznie, a w każdym razie takie pozory stwarzają, do deep state, czyli do korporacji, do bliżej nieokreślonych osób. Ktoś tam tym zarządza i to zarządza twardą ręką. W związku z tym wcale nie jestem przekonany, że to ujawnienie to jest jakaś gra czy też próba przyciągania pomiędzy władzą demokratyczną, cudzysłów ogromny, a tą władzą deep state. Nie wiem, to nie wydaje mi się tak do końca istotą sprawy. Być może coś zaniedbuję, być może nie uwzględniam jakichś zmiennych, ale to chyba nie. Myślę, że nie w tym tkwi główny problem.
[01:54:10] - Sekundka, bo takie jakieś problemy z mojej strony. A teraz druga sprawa. Potwierdzenie obecności na Ziemi przybyszów na przykład z innych planet może być początkiem większej, nie wiem, jak to nazwać, totalitaryzacji, a może nawet będziemy mieli wstęp do stworzenia tak zwanego rządu światowego. Przecież skoro jest tu jakaś siła zewnętrzna, nazwijmy ją kosmitami, to trzeba będzie mieć ich na oku. O tym też mówi Christopher Mellon, że ujawnimy prawdę, zanim będzie za późno. Trzeba być więc przygotowanym na to, że ta siła, kimkolwiek jest, czy nazwiemy ich ufitami, czy kosmitami, czy przybyszami z innego wymiaru, oni mogą coś kiedyś wywinąć. I czy nie wydaje ci się, że to jest wstęp, przygotowanie miękkiego lądowania dla opinii publicznej na dużo bardziej trudną prawdę na temat zjawiska UFO? Bo już powiedzieliśmy przed chwilą, że sygnaliści mogą być czymś w rodzaju przecieku kontrolowanego. Oni mówią coś, co ludzie chcą usłyszeć. A przecież tak naprawdę zjawisko UFO czy zjawisko UAP, które oni prezentują, może mieć bardziej skomplikowaną, trudną do zaakceptowania naturę. Może tak naprawdę być też tak, że wmawiana jest społeczeństwu pewna wersja i ta wersja mówi, że to, w co wierzyliście do tej pory, czyli kosmici, obce technologie, Strefa 51, to jest wszystko prawda. Może to ma na celu odwrócenie uwagi od sedna problemu. A sedno problemu jest takie, że my nie wiemy nie tylko, kim oni są, ale czego chcą i że prawda może być mroczniejsza.Nie wiem, jak do tego podchodzisz. To są oczywiście już takie meandry konspiracyjno-spiskowe, ale coś jest na rzeczy. Bardzo mnie niepokoi to, że jakby nie było, próbuje się uwiarygodnić krążące od lat teorie spiskowe. Zarówno za pośrednictwem Gruscha, jak i też słów niektórych senatorów. Bo co nam to mówi? To nam mówi, że albo się próbuje ukryć prawdę, o czym powiedziałem dosłownie przed chwilą, albo też jest to taki zabieg socjotechniczny. Powiedzmy o sprawach, którymi się ludzie interesują, które znają, żeby przyciągnąć ich uwagę. Coś w tym może być moim zdaniem.
[01:57:02] - Wiesz, trzeba by rozpatrzeć dwie sprawy. Czy to obcy, jeśli oni są i rzeczywiście jakieś ruchy mają zamiar wykonać, czy to oni są takimi zamordystami? Czy ich cywilizacja jest zbudowana na takim jądrze właśnie, że tam żadnej demokracji, bzdury jakieś. Ale jeśli tak jest, to nadzieja na to, że my im możemy jakoś tak kontrolować ich obecność tutaj. Proszę państwa, skoro oni tu przylecieli, obojętnie skąd oni przylecieli, czy z odległego kosmosu, czy gdzieś z innego wymiaru, a może z innego czasu, to istoty o tym poziomie rozwoju, nasza nadzieja, że my te istoty będziemy w stanie kontrolować, to dosyć śmiała teza jest. To z jednej strony, ale może być też tak, że obecność obcych jest jedynie pretekstem. Pretekstem czy to dla deep state, czy dla kogokolwiek tak naprawdę. Już nie szukajmy konkretnych winnych. Bo wiecie państwo, w demokracji jakkolwiek rozumianej, mniej lub bardziej szeroko, strasznie trudno się rządzi. Trzeba różne rzeczy ukrywać. Stany Zjednoczone to dobry przykład. Tam jakieś czarne projekty wprowadzać, jakieś tajne finansowanie. Jacyś chodzą ludzie ciągle dupy, przepraszam, to słowo nie padło, zawracają głowę i w ogóle różne rzeczy mówią. Nie, tak to w ogóle bardzo ciężko się prowadzi demokratyczne państwo. Zatem może czas się wycofać z projektu pod tytułem demokracja. Zainteresowanych tym tematem zachęcam do wysłuchania iluś tam audycji z cyklu „Telegram z krańca świata” z Piotrem Plebaniakiem. On dosyć mocno lansuje tę tezę, że być może Stany Zjednoczone doszły w pewnym momencie do wniosku, że trzeba się z projektu demokratycznego wycofać po prostu.
[01:59:25] - Tak, ja tylko przerwę i powiem, że to jest na tyle ważna informacja, że dodajmy, że „Telegram z krańca świata” możecie sobie posłuchać w „Bibliotekarium”. To nie jest osobna audycja, to jest część audycji „Bibliotekarium”.
[01:59:39] - A to nie tak do końca. To w „Bibliotekarium” to jest taka skrócona część, w której Piotr Plebaniak opowiada o tym, jak budować i niszczyć imperia. A jest też osobna audycja, „Telegram”. Teraz akurat jest przerwa, bo wakacje, ale w tak zwanym sezonie w Radiu Paranormalium i Book Radiu leci osobna audycja, niemal godzinna, właśnie poświęcona i geopolityce, ale nie tylko, i historii i w ogóle takim zagadnieniom. To jest osobna, druga audycja przez Piotra Plebaniaka tworzona przy moim skromnym udziale. Ale wracając do tematu, to chodzi o to, że jeśli mamy z czymś takim do czynienia i Stany Zjednoczone postanowiły wycofać się z projektu demokracja, to każdy powód czy każdy pretekst jest dobry. I na przykład pojawienie się obcych, trzeba się, proszę państwa, skonsolidować. Trzeba tu zjednoczyć ludzkość, bo przecież nie będzie taki obcy rozmawiał z przedstawicielami niemal 200 państw. Tu trzeba zrobić coś, żeby tu jakieś przedstawicielstwo, czytaj Stany Zjednoczone, tudzież jakieś jego emanacje reprezentowały ten świat i tak dalej. Ja wiem, to są takie bardzo popularne teorie i już to państwo słyszeliście ileś razy, dziesiątki przynajmniej. Ale warto to brać pod uwagę, bo jak nie wiadomo, o co chodzi i nie wiadomo, co się dzieje, to warto się czasami chwytać teorii bardzo prostych, czy w każdym razie takich interpretacji bardzo prostych, bo one być może podążają za prawdą. Być może one tę prawdę tak naprawdę są w stanie uchwycić. Więc może i tak właśnie jest, że obcy czy też UFO, obojętnie na ile te informacje są prawdziwe, te ujawniane w Stanach Zjednoczonych, ale pretekst do wzięcia towarzystwa, czyli nas, za mordę jest bardzo dobry.
[02:01:51] - Dokładnie. I tak polecam wam „Bibliotekarium” w każdej formie. To jest audycja, którą możecie sobie znaleźć w archiwum Radia Paranormalium. Wiesz, ja zawsze szukając jakichś pretekstów, hipotez, argumentów, staram się to tłumaczyć sobie w sposób jakiś w miarę racjonalny. Natomiast nie wiem, czy rzucenie teraz tematu UFO byłoby dobrym pretekstem do tego, żeby budować ten ustrój totalitarny. To znaczy, gdyby chciano to zrobić, to pewnie zostałaby w jakiś sposób sprowokowana inwazja i tak dalej. Mielibyśmy do czynienia z czymś bardziej konkretnym. Na razie to są takie jakieś tamRóżnego rodzaju hipotezy, ale powoli kończymy. Na koniec, Marku, kwestia, której nie możemy nie wspomnieć. Ona troszeczkę odbiega od tematu dzisiejszej audycji, ale może poświęcimy temu zagadnieniu osobny odcinek. Co sądzisz o znalezisku profesora Leuba wyciągniętym z dna oceanu? Chodzi o takie żelazne sferule, które zostały określone przez niektóre portale internetowe fragmentami statku kosmicznego. Przypomnę, że w drugiej połowie ubiegłego roku Leub i jego towarzysz Amir Siraj ogłosili, że zamierzają poszukać szczątków obiektu, który spadł w styczniu 2014 roku do oceanu w pobliżu wyspy Manus, niedaleko Papui Nowej Gwinei. Dlaczego on ich tak zainteresował? Wyliczyli, że prędkość i kąt wejścia w atmosferę tego obiektu sugerowały, że jest to przybysz z przestrzeni międzygwiezdnej. Po drugie, był to niezwykle wytrzymały obiekt, że uznali oni, że to może być twór sztuczny, na przykład nieaktywna od milionów lat pozaziemska sonda. Jak badacze zapowiedzieli, tak zrobili i pod koniec czerwca bieżącego roku pokazali wyciągnięte z dna oceanu sferule. Jak się okazało, składały się one w głównej mierze z żelaza z małą domieszką innych metali. A więc nie była to materia meteorytowa z naszego Układu Słonecznego, dlatego że takowa zawierałaby dużą koncentrację niklu. Teraz, Marku, czy to potwierdza hipotezę o sztucznym pochodzeniu tych sferulit, tych fragmencików, które mierzą zaledwie pół milimetra średnicy, a jest ich kilkadziesiąt, bo kilkadziesiąt wyłowili? Ja dodam może tylko na koniec, że inni uczeni uznają, że te sferule to po prostu odpady ziemskiego pochodzenia, które-
[02:04:42] - No właśnie.
[02:04:43] - Tak, które się jakoś tam dostały, między innymi na przykład za pośrednictwem transportu morskiego. Ale jak mówiłem, do sprawy pozaziemskich sond i tego, jak one mogą wyglądać, wrócimy w jakimś oddzielnym odcinku, może względnie niedługo. Ale gdybyś mógł może jakieś trzy słowa na ten temat powiedzieć.
[02:05:03] - Powiem tak, niespecjalnie to państwa usatysfakcjonuje, ale jeśli odkrywamy obiekty prawie mikroskopowe i wyciągamy na podstawie tego wniosek, że to być może była obca sonda i tak dalej, to są, proszę państwa, daleko idące wnioski. Być może prawda jest po stronie badaczy, poszukiwaczy, ale mówiliśmy o koncernach medialnych, o całym tym rynku medialnym. Takie sferule, takie ślady, jeśli nawet tam nie ma niklu, a jest to, co jest charakterystyczne dla przestrzeni międzygwiezdnej, tam występuje, to jest stanowczo zbyt mało i zbyt abstrakcyjne do tego, żeby zrobić burzę i powiedzieć, że sonda spadła. Ale też nie dziwmy się mediom, bo to rzeczywiście jest troszeczkę zbyt mało. To oczywiście nam, ludziom, którzy są otwarci na pewne informacje, może zapalać czerwoną lampkę. Może rzeczywiście coś w tym jest, co się tam wydarzyło. Może rzeczywiście pojawiło się coś, co mocno podkręca naszą wyobraźnię. Ale myślę, że tak małe obiekty, to, co tam zostało wydobyte, to umówmy się, w stosunkowo niewielkiej ilości, to nie będzie przełom. Na końcu to, co powiedziałeś, że niestety nie da się tego przesiać, odsiać, oddzielić od naszej ziemskiej technologii, od tego, co być może sami wyprodukowaliśmy, gdzieś tam rozsialiśmy. To jest pewien problem, aczkolwiek sam klimat, samo zaparcie badaczy, że jednak będziemy badać i drążyć temat, pełen szacunek.
[02:07:32] - Tak, oni nie kończą ogólnie. Tam jest plan wydobycia głównej części tego obiektu, który upadł. Nie pamiętam tej sygnatury astronomicznej, ale on się nieformalnie nazywa meteorytem Manus. Ale to jest kwestia na tyle skomplikowana, że my do niej wrócimy w oddzielnym odcinku, bo pozaziemskie sondy, tak mi się przynajmniej wydaje, są za bardzo postrzegane z naszego chyba mało rozwiniętego punktu widzenia. Bo postrzegamy je i postrzega je też A. J. Low w taki sposób, jak my widzimy satelity, jak widzimy na przykład Voyagery czy Pioniery. A tak naprawdę, jeżeli istnieje zaawansowana cywilizacja, to chyba nie pogrywa sobie w ten sposób. Dlaczego o tym ogólnie mówimy? Dlatego, że język nauki, nawet tej awangardowej, której wyrazicielem jest profesor Leub, nie współgra z tym, co mówi David Grusch. Rozchodzą nam się te drogi.Rozchodzą nam się te drogi. Jedna brnie w stronę nauki apriorycznej, związanej z tym, jak sobie wyobrażamy na przykład pozaziemskie cywilizacje, a druga to, nie chcę tego nazywać teorią spisku, wersja alternatywna, która prezentuje nam potencjalnie prawdziwy obraz tego fenomenu. Potencjalnie prawdziwy, nie do końca dla nas pozytywny może, ale jednak prawdziwy. Dopóki nie dowiemy się więcej na temat tego, co mają nam do powiedzenia inni sygnaliści, nie dostarczymy wam w żaden sposób ostatecznych odpowiedzi. Boję się niestety, Marku, że tych ostatecznych odpowiedzi w oparciu o informacje, które płyną do nas z tak zwanego mainstreamu czy z oficjalnych amerykańskich źródeł, nie dostarczymy nigdy. Podejrzewam, że pojawi się blokada, ale o tym pewnie w następnych odcinkach „Debat ufologicznych” oraz „Ufo Historii”. Zapraszam na swój kanał. Pewnie link się pojawi pod zapisem dzisiejszej debaty. Marku, jeszcze trzy słowa.
[02:09:58] - Myślę, że przede wszystkim warto przyglądać się temu. Tak jak powiedziałem państwu wcześniej, nie spodziewam się jakichś rewelacji w najbliższych miesiącach, ale spodziewam się jakiegoś kluczenia i chociażby żeby poznać mechanizmy tego, jak się nas w trąbkę robi, warto to śledzić, bo myślę, że jeszcze ciekawe informacje dotyczące Grusch’a, dotyczące rozmaitych komisji powoływanych w Stanach Zjednoczonych się jeszcze pojawią. Być może pojawią się jakieś takie informacje, które będą wznosiły temat w górę, ale myślę, że tak od jesieni zaczniemy obserwować rozmywanie tematu, wygaszanie informacji. Jestem niestety pesymistą, co postanowiłem na koniec podkreślić. Pięknie państwu dziękuję za uwagę.
[02:11:07] - Tak, dosłownie. Dobrze to podkreśliłeś. Na dostarczenie tych informacji do komisji rewizyjnej, jeżeli ona w ogóle powstanie, jest około roku. Tak że ta prawda nie wyjdzie na jaw tak szybko. Marku, dziękuję ci bardzo za dzisiejszy występ. Dziękuję ci, Veliosie, za to, że tak pięknie nad nami czuwałeś. Do usłyszenia w kolejnej debacie. Mam nadzieję, że wydarzy się coś ciekawego, abyśmy mogli przerwać tą wakacyjną ciszę i dostarczyć wam najświeższych informacji i komentarzy. Pozdrawiam.
[02:11:44] - A mówił do słuchaw do państwa Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, autor kanału „UFO Historie” na YouTube. Link do kanału znajdziecie państwo oczywiście w opisie tej audycji. Był z nami także Marek Żelkowski z Bibliotekarium. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Stankiewelius, Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach emitowanych na naszej antenie. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych na Facebooku, YouTube i na Instagramie. I oczywiście na naszym kanale na Telegramie. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.
[02:12:41] - Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu.
[02:12:54] - UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:13:35] - Archiwum Radia Paranormalium.
[02:13:40] - Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie.
[02:13:45] - Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie.
[02:13:50] - Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy.
[02:13:54] - Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć.
[02:14:01] - Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce „podcasty” na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl.