[00:03] - Radio Paranormalium prezentuje audycja z cyklu Facta Incognita. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten kolejny poniedziałek 17 kwietnia 2023 roku w kolejnym odcinku audycji Facta Incognita. Dziś podejmiemy niezwykle gorący temat, który można określić słowem AI Apokalipsa. Zastanowimy się mianowicie, czy coraz bardziej wszechmogąca i wszechobecna sztuczna inteligencja to sprzymierzeniec ludzkości, czy też raczej uzasadnionym byłoby traktować ją jako potencjalnego wroga. Niewątpliwie sprzymierzeńcem dzisiejszej audycji były pewne algorytmy, które pomogły bardzo mocno w stworzeniu okładki do dzisiejszej audycji na YouTube. Oczywiście tutaj troszeczkę mojej pracy też było. Kilka obrazków sobie wygenerowałem, używając tak zwanych promptów. Mógłbym wręcz się przekwalifikować na prompt inżyniera, jak to się ostatnio mówi. Ja, Marek Sęk „Ivellios”, będę tutaj oczywiście dbał nie tylko o warstwę wizualną, ale również techniczną audycji. Po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami oczywiście Marek Żelkowski z Bibliotekarium oraz Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata.
A ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi będzie można wysyłać komentarze i pytania. Jesteśmy na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także do nas pisać na Facebooku poprzez fanpage Radia Paranormalium. Jesteśmy również obecni na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Gadu-Gadu: 36 08 80 02. Można także wysłać nam SMS-y pod numer 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Piotrze, jak to jest z tym AI?
[02:21] - Ciężko jest, muszę powiedzieć. Dużo się o tym mówi. W ogóle jest to tak gorący temat, że jeżeli sobie wejdziecie albo sobie przefiltrujecie newsy, to się okaże, że kilka, kilkanaście na tydzień i jeden w swojej sensacyjności przeskakuje drugi. Ale o tym za chwilę. Witamy wszystkich w kolejnym odcinku Facta Incognita. Na początek tradycyjna garść ogłoszeń z mojej strony. Otóż pod koniec tygodnia ukaże się nowy majowy Nieznany Świat. W nim jak zwykle interesujące materiały, także szukajcie nas w salonach prasowych, kioskach i na naszej platformie elektronicznej. Polecamy też piątkowe Bibliotekarium zatytułowane „Ludzie z mgły”, które znajdziecie w archiwum Radia Paranormalium. Oczywiście polecamy też książki Wydawnictwa Bibliotekarium, fantastykę i nie tylko.
A tym, którzy nie słuchali naszej audycji sprzed dwóch tygodni, tej o inżynierii, geoinżynierii solarnej, polecam rzucić uchem i udostępnić tym, którzy się tym interesują, bo może nam to pomoże ją troszkę podpompować, jeżeli chodzi o ilość wyświetleń. Wydaje mi się, że ktoś ją przyblokował. Coś się nam brzydko rozchodzi, ale tyle ogłoszeń. Drodzy państwo, w dzisiejszym programie postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy sztuczna inteligencja jest dobroczyńcą, czy rywalem ludzkości? Czy możliwe, że myślące maszyny doprowadzą do kryzysu ekonomicznego i staną się środkiem do wprowadzenia cybertotalitaryzmu? Kto z nas straci przez nie pracę? O tym i wielu innych rzeczach usłyszycie w dzisiejszym programie. Warto dodać, że, i to jest, Marku, co pragniemy podkreślić, że my z racji tego, że postaramy się zamknąć nasz program w miarę rozsądnych ramach czasowych, powiemy tylko o najnowszych doniesieniach, z których wiele nie zostało wyłapanych przez sita polskich mediów. Marku, specjaliści różnej maści, pisarze, publicyści, futurolodzy od dekad, a ostatnio przynajmniej przez kilka ostatnich lat to było nagminne, przestrzegali, że sztuczna inteligencja idzie i będziemy mieli z nią poważny problem. Rzeczywiście pytań rodzi się coraz więcej.
Koncentrują się one nie tylko wokół tego, czy przyniesie więcej szkody niż pożytku, ale tego, czy my jesteśmy w stanie to kontrolować. I tu nie chodzi jedynie o nas jako ludzkość, ale o poszczególne frakcje. Czy nie dojdzie do tego, że to nie sztuczna inteligencja narobi nam kłopotu, ale po prostu wzajemne waśnie i konkurencja między państwami, korporacjami i tak dalej, doprowadzi do tego, że wykorzystując ją w różnego rodzaju konfliktach, napykamy sobie biedy. Inni twierdzą, że sztuczna inteligencja jest demonizowana i stanowi nośny, bardzo klikalny temat, ale mało kto wie tak naprawdę, o co w tym wszystkim chodzi.
[05:38] - Odnoszę takie wrażenie, że rzeczywiście jest tak, że demonizujemy. Sam to czasami robię. Demonizujemy rolę sztucznej inteligencji, ale nie chciałbym, żeby to zabrzmiało w ten sposób, że lekceważę też rolę sztucznej inteligencji. Sztuczna inteligencja, tak jak powiedziałeś, to jest temat gorący.
[06:01] - Pragnę powiedzieć, że na szczegółach technicznych nie znam się, ale obserwuję dosyć uważnie to, co się dzieje odnośnie tematu i zauważam sporo dosyć charakterystycznych tendencji. Padło w twojej wypowiedzi między innymi słowo, moim zdaniem bardzo znaczące: korporacje. I to jest, zdaje się, dosyć ważny element tego, o czym będziemy dzisiaj mówić. Na razie odpuśćmy te korporacje, skupmy się na sztucznej inteligencji. Fantastyka naukowa o sztucznej inteligencji mówiła od zarania. Jeśli państwo przypomnicie sobie wczesne utwory science fiction, nawet z lat 50., to tam zawsze na statku kosmicznym był jakiś mózg elektronowy. To bardzo dawno temu. Albo padało imię czasami, w każdym razie chodziło o jakiś komputer, który miał jakieś elementy sztucznej inteligencji, może nawet czasami świadomości. To zależy od tego, jak mocno dany autor pojechał. Co więcej, zdawano sobie sprawę myśląc o problemie sztucznej inteligencji, czy też nawet sztucznej świadomości.
Wbrew pozorom to są dwie różne rzeczy, o których w pewnym momencie audycji powiemy, ale jeszcze nie teraz. Zdawano sobie z tego sprawę, że to może być niebezpieczne. I zdawano sobie z tego sprawę bardzo dawno temu, kilkadziesiąt lat temu. I tak powstały do dzisiaj sławne, chociaż coraz mniej aktualne prawa robotyki Asimova. Przypomnę, że te trzy prawa robotyki wydawało się, że wyczerpują temat: robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy. To pierwsze prawo. Drugie prawo: robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z pierwszym prawem. I trzecie prawo robotyki: robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z pierwszym lub drugim prawem. Wszystko wydaje się bardzo proste, oczywiste i genialnie proste. Natomiast jakby to powiedzieć delikatnie, trzy prawa robotyki Asimova, którego bardzo cenię jako autora science fiction, wydają się dzisiaj kompletnym anachronizmem.
One oczywiście pewno by działały. Tylko ta sztuczna inteligencja, z którą mamy dzisiaj do czynienia, inaczej troszeczkę działa. To znaczy, w ogóle nie o to chodzi. Spotykacie się państwo ze sztuczną inteligencją w różnych dziedzinach życia. Najczęściej jest to sztuczna inteligencja, która pisze jakieś teksty. To ChatGPT. Macie też państwo kilka sztucznych inteligencji działających w obszarach graficznych. A ChatGPT to nie tylko pisanie tekstów, ale też pisanie kodów. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale w każdym razie zastępowanie programistów to też rzecz ważna. A zatem dzieje się bardzo dużo.
Tylko ja mam taką jedną, myślę, że dosyć ważną uwagę. W dziejach dotychczas było tak, że kiedy następował przełom technologiczny, to wszyscy dywagowali, co to będzie w przyszłości. I troszeczkę czuję się, że my dzisiaj rozmawiając o sztucznej inteligencji, tak błądzimy. Bardzo często błądzimy. Wydaje nam się, że właśnie mówimy: „Czeka nas straszny los” albo: „Czeka nas świetlana przyszłość”. To w zależności od tego, jaki mamy stosunek do sztucznej inteligencji. Ale ja tylko przypominam, że kiedy myślano o tym, jak będzie wyglądał Paryż za 100 lat, mniej więcej pod koniec XIX wieku, to wyobrażano sobie ilości nawozu końskiego, który trzeba będzie uprzątnąć, że go będzie po prostu za dużo. Kiedy myślano o tym, jak będzie działał jakiś pojazd przyszłości, to miał być taki koń, tylko szybszy. Tymczasem to poszło w inną stronę zupełnie. I my dzisiaj snujemy różnego rodzaju czarne wizje dotyczące sztucznej inteligencji.
I mam nieodparte wrażenie, że nasza fantazja, czasami bardzo bujna i daleko posunięta, wędruje w takim kierunku. Oczywiście nam się wydaje, że mamy rację i my wszystko przewidzimy, bo jesteśmy bardzo wnikliwi, w dodatku przenikliwi. Ale mam wrażenie, że sztuczna inteligencja, samo zjawisko, nie mówię już o konkretnych jej przedstawicielach, nas zaskoczy. Myślę, że rzecz pójdzie w innych kierunkach niż my się dzisiaj spodziewamy. Bo my dzisiaj będziemy mówić o tym na przykład, że jakieś zawody zostaną wyeliminowane albo coś tam. Obawiam się, że nasz świat będzie wyglądał za 10, 15, może 20 lat zupełnie inaczej. I my dzisiaj w tej fantastyce krótkiego zasięgu nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, jak to będzie inny świat, niż opowiadają nam o tym na przykład utwory science fiction. Wyobraźcie sobie państwo różnego rodzaju utwory z podgatunku space opera. Mamy tam statki kosmiczne, które ze sobą walczą i jakieś sztuczne inteligencje, ale całkowicie podporządkowane człowiekowi. I one gdzieś tam się naparzają w tym kosmosie, jest bardzo dużo akcji.Tylko to zupełnie nie uwzględnia tej, nie wiem, czy dominującej, ale znaczącej - to lepsze słowo - znaczącej roli sztucznej inteligencji, a może nawet sztucznej świadomości.
Cały czas to podkreślam, to ważne rozgraniczenie, o którym pewno jeszcze powiemy.
[12:40] - Ogólnie ten problem, jak wszystko na świecie, jest głęboki i to, co otrzymujemy w mediach głównego nurtu, to są takie skórki, zewnętrzne warstwy. Natomiast gra się toczy o wysoką stawkę i tak naprawdę w kwestii sztucznej inteligencji też jest tak, że pojawiła się grupa, nie wiem, jak ich nawet nazwać, technokratów, których nazwisk nawet nie znamy, a którzy mogą odegrać kluczową rolę w tym, co się w przyszłości będzie działo. Ale o tym za chwilę. Marku, straszono nas od lat, jak żeśmy powiedzieli tym, że sztuczna inteligencja zniszczy ludzkość, bo jak się ją źle zaprogramuje, to wystarczy jeden zły krok, żeby to wszystko się potem posypało. I ostatnio pojawiła się taka wręcz zatrważająca wiadomość, że ktoś poprosił już ChatGPT o to, żeby zniszczył ludzkość. W sieci ukazały się takie przeraźliwe nagłówki, że już się znaleźli śmiałkowie, którzy chcą prosić sztuczny mózg o zgotowanie nam apokalipsy i przejęcie władzy nad światem. Okazuje się, że podjęli się tego w ramach eksperymentu inżynierowie pracujący nad narzędziem, które się nazywa ChaosGPT albo Chaos GPT. On został zaprojektowany do rozwiązywania złożonych problemów i nawiązywania współpracy z innymi agentami. Na YouTube trafiło nagranie rozmowy z Chaosem, który posiada pamięć własną z gromadzonych informacji i tak dalej, i ma działać do końca, aż nie osiągnie zaplanowanego zadania. Zlecono mu, aby ludzkość podbił, zniszczył planetę i zaprowadził chaos, potem kontrolował ludzkość przez manipulację, a następnie osiągnął nieśmiertelność.
Chociaż z tego, co czytałem, te komendy się trochę wykluczały, bo powiedziano mu, żeby zniszczył ludzkość, a potem żeby manipulował resztą. To prawdopodobnie chodziło o to, żeby strącił człowieka z tronu. W kolejnych krokach, jakie on podejmował, ten Chaos wygooglował sobie coś o najpotężniejszych broniach w dziejach ludzkości. Znalazł informację o Tsar Bombie. Potem umieścił tweeta, by znaleźć sobie partnera. Próbował zwerbować inne AI do pomocy, które okazało się pacyfistą i nie chciało współpracować. A potem sobie googlował, googlował i w sumie na tym się skończyło. Pojawiły się dwa obozy. Jedni twierdzą, że to, co nam pokazano, co pokazał ten eksperyment z ChaosGPT, że jest to niedopuszczalne i że jest to przerażające i że się śmiejemy z tego, co nam kiedyś się czkawką odbije. Natomiast inni twierdzą, że to jest tak troszeczkę, jak z dzieckiem, które się nauczyło przeklinać.
Wszystko brzmi groźnie, ale wskazuje się na przykład na to, Marku, że ten Chaos zna tylko scenariusze zagłady, które sobie wygooglował, czyli bombę atomową. Szuka informacji o bombie atomowej. Natomiast znacznie bardziej niebezpieczne są problemy, z których on sobie nie zdawał sprawy, a które mogą zostać wskutek ludzkiego błędu wygenerowane. Jednym z nich jest coś takiego jak Paperclip Maximizer.
[16:29] - Tak, to jest problem, który wydaje się śmieszny. On w ogóle zmienił nazwę, bo ten Paperclip wydawało się zbyt powszednie. To zmieniono, zmieniło nazwę, w każdym bądź razie. To było dawniej Maksymalizator Spinaczy, a teraz to jest chyba jakiś Zawijasów Maksymilizator. Straszne słowo. W każdym razie chodzi o to, jakkolwiek brzmi to słowo, że ludzkość może się niejako wygubić sama na skutek źle podanej komendy takiej sztucznej inteligencji. Cały czas mówimy o sztucznej inteligencji, nie o świadomej sztucznej inteligencji, tylko o sztucznej inteligencji bez dodatków. Idźmy tym starym trybem, bo te zawijasy czy też te wywijasy, które są w tej chwili w teorii, mnie nie bardzo ekscytują, ale te spinacze to w końcu też rodzaj wywijasów, zawijasów. Gdybyśmy polecili sztucznej inteligencji, żeby ona produkowała, to jest najważniejsza rzecz na świecie, że te zawijasy, wywijasy, czyli spinacze, to ona zaczęłaby te zawijasy produkować bez względu na wszystko i ponad wszystko i zaczęłaby poświęcać całe właściwie dostępne sobie środki dla realizacji tego celu. A zwróćmy uwagę, że tymi środkami jesteśmy na przykład my, nasza planeta, nasze otoczenie kosmiczne.
I ta sztuczna inteligencja, jakby miała takie polecenie, że te spinacze, że te sztuczne twory są najważniejsze na świecie, to ona realizowałaby to ponad wszystko. CzyliTo oczywiście jest przesadzone. To jest eksperyment myślowy, który ma nam uświadomić, że sztuczna inteligencja zachowuje się troszeczkę jak maszyna, która się zacięła. Skoro wskazaliśmy jej cel, skoro umotywowaliśmy, że to jest najważniejsze w tej jej sztucznej logice potwierdziliśmy, że tak, to ona będzie realizowała ten cel i nic innego nie będzie tej sztucznej inteligencji obchodziło. Czyli będzie produkowała te spinacze najpierw z dostępnych sobie materiałów, później z troszeczkę mniej dostępnych sobie materiałów. Jak będzie trzeba, to będzie produkowała te spinacze nawet z nas. Ponieważ nieważne, że my jesteśmy świadomymi istotami, które mają swoje tęsknoty, żale tudzież marzenia, ale trzeba produkować spinacze, bo są najważniejsze na świecie. Tak to zdefiniowaliśmy. A zatem chodzi o to, że rozmawiając, tu cudzysłów oczywiście, ze sztuczną inteligencją, trzeba z nią rozmawiać bardzo ostrożnie, bo złe podanie celów, zdefiniowanie tych celów nieodpowiednio może nas narazić, zupełnie nie z powodów demonicznych właściwości tej sztucznej inteligencji, ale z powodu naszej własnej głupoty, na poważne niebezpieczeństwo.
[20:23] - Tak, ten czat, któremu dano zadanie podbicia świata, to skończyło się chyba wszystko na dwóch czy trzech tweetach. Ale to może być jakieś preludium, jakaś uwertura. Albo inaczej: złe złego początki albo śmieszne złego początki. Eksperci boją się tego, że to może wcale nie jest złe, ale raczej ten pierwiastek zła w człowieku doprowadzi do tej zabójczej niewspółosiowości, jak się niekiedy mówi.
[21:00] - Albo głupoty, po prostu głupoty czasami.
[21:04] - I co mnie interesuje i na co zwracam uwagę, że ta dyskusja jest wsparta sensacją. Chodzi mi o to, że wszyscy mówią, że nie ma kontroli, to nas zniszczy i tak dalej, a tak naprawdę nic wielkiego nie możemy zrobić. Jesteśmy jako odbiorcy, jako internauci w większości przynajmniej odcięci od sedna problemu. Będziemy widzieć tylko efekty. Ale nawet artyści, nawet różnego rodzaju aktywiści starają się zwracać uwagę na to wszystko coraz bardziej. Taki drugi news, który się pojawił, to bardzo dziwaczna, może nie dziwaczna, ale dość pesymistyczna wystawa w pewnym muzeum w San Francisco. Jeżeli się ktoś śmieje z tych różnych czatów snujących plany apokalipsy i porównuje je do złowrogich kalkulatorów, to nie będzie mu do śmiechu może już za kilka lat albo szczególnie za kilka dekad, kiedy pojawi się taka w pełni rozwinięta, jak to się nazywa, AGI, czyli sztuczna inteligencja ogólna, całościowa, znana także w polskiej literaturze jako silna sztuczna inteligencja, czyli taka, która będzie posiadać zdolności wszystkie, które są przynależne żywemu mózgowi. I ona już, Marku, potrafiłaby nie tylko rozumować i planować, no i oczywiście komunikować się na poziomie wyższym niż te obecne wszystkie agenty. I temu właśnie poświęcono rzekomą wystawę w San Francisco w tak zwanym Muzeum Niezgodności. Wita przybyłych baner: „Sorry za zabicie większości ludzi”.
Nawiązuje to do wspomnianego problemu o spinaczach, o którym opowiedziałeś. Ale jaki jest tego finał? Straszy się nas, mówi się o tym. My z tym nic nie możemy zrobić jako społeczeństwo. Problem jest taki, że chyba nikt nie wie, co się wydarzy i dopiero praktyka i czas pokażą, czy nasza świadomość nadąża za rozwojem technologicznym. Bo tak naprawdę cóż z tego będzie, Marku, że padną miliony słów. My oczywiście dzisiaj też dodamy swoje, ale eksperci będą gadać, a praktyka i jak mówiłem, czas pokażą swoje. Ponawiam pytanie, czego się bać bardziej? Czy tych zbuntowanych maszyn, czy raczej niedoskonałości i zła tkwiącego w człowieku?
[23:53] - Ludzi, zdecydowanie ludzi. Ponieważ nawet jak dzisiaj patrzymy na te wszystkie doniesienia, które mają z jednej strony nas straszyć, z drugiej strony mówić, jakie to świetlane perspektywy przed nami. Jedne i drugie są nasączone moim zdaniem pewnym fałszem, bo jedne, te, które mówią, że coś nam grozi i tu prawie terminator przybywa i tak dalej, zaraz będzie wojna atomowa wywołana przez sztuczną inteligencję. To są takie doniesienia, które bazują na naszych obawachObejrzanych filmach i tak dalej. Natomiast te wszystkie doniesienia, które starają się to lekceważyć, też moim zdaniem są fałszywe. Cały problem polega na tym, że my tak naprawdę dzisiaj, przynajmniej ja, nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, do czego to wszystko prowadzi. To jest mój ulubiony przykład: kiedy pojawiła się w Polsce telefonia komórkowa w połowie lat 90., to nikt nie mógł przypuszczać, jak ona zmieni nasze społeczeństwo. Jeśli dzisiaj państwo zobaczycie bardzo młodych, ale i starszych ludzi z nosami, oczami wlepionymi w ekrany smartfonów, kto mógł przypuszczać niecałe 30 lat temu, że te niewinne telefoniki, z których się każdy cieszył, bo w PRL-u to był problem, żeby stacjonarny telefon mieć w domu, a tu nagle telefon każdy mógł mieć przy sobie, wszyscy oszaleli ze szczęścia. I kto wtedy mógł przypuszczać, do czego tak naprawdę to doprowadzi? Do niczego złego.
Mamy dostęp nieustannie do sieci, możemy różne rzeczy sprawdzać pod warunkiem, że wiemy, co sprawdzać, ale tak naprawdę 30 lat temu nikt chyba tego nie przewidywał. Ja w każdym razie sporo fantastyki naukowej czytam i jakoś nie przypominam sobie takich doniesień z tamtych czasów, jak to zmieni nasze relacje społeczne, które następują. I znowu, zauważcie państwo, ja nie dokonuję oceny, czy to jest dobre, czy to jest złe, bo oczywiście łatwo powiedzieć: „A młodzież to, panie, teraz tylko w smartfonach siedzi, głupie to takie”. Nie, to jest podejście w ogóle idiotyczne. Skoro jest takie narzędzie, to się z niego korzysta. Natomiast zwróciłbym uwagę właśnie na tę niemożność przewidywania. Tak jak powołałem się na ten przykład sprzed niemal 30 lat, tak my dzisiaj, mówiąc o sztucznej inteligencji, tak naprawdę nie wiemy, dokąd nas to jako społeczeństwo prowadzi, jakie zmiany nastąpią w społeczeństwie. Per analogiam, to jest dokładnie tak, kiedy pojawiła się maszyna parowa, już idźmy tak bardzo daleko. Kiedy się pojawiła maszyna parowa, to ona była pewną ciekawostką. Dało się przerobić energię spalania węgla na ruch.
I ludzie zaczęli kombinować, że praca robotników ręcznie wykonywana, a teraz będzie maszynowo. I konia z rzędem temu, kto przewidziałby, jak będzie wyglądać rewolucja techniczna, która nastąpiła w XIX wieku. Absolutnie nic takiego nie powstało, żadne takie przewidywanie, bo tak to jest z tymi nowymi wynalazkami. Myślę, że ze sztuczną inteligencją będzie analogicznie, że my dzisiaj mamy pewne swoje strachy, boimy się jedni tego, drudzy tamtego. Jedni, że stracą pracę, drudzy, że nas ta inteligencja zje. Oczywiście przyzje cudzysłów, ale być może zagrożenia są zupełnie inne, których my dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nam się wydaje, że jesteśmy niezwykle przenikliwi. Ja też tak bardzo często mam: „O, jaki ja jestem mądry. Na pewno wiem, co będzie w przyszłości”. Otóż, proszę państwa, guzik prawda.
Taka nasza wewnętrzna pycha nie pozwala nam tego przyznać, ale do czego nas sztuczna inteligencja doprowadzi, to my tak naprawdę nie wiemy. My tylko bardzo często podajemy listę swoich niepokojów, listę swoich strachów, listę tego, co w jakiś sposób wzbudza w nas drżenie. Ale może zupełnie co innego powinno nas straszyć tak naprawdę. A wracając jeszcze na chwilę do tego, co Piotrze mówiłeś o tym, że nie wiadomo, czy to tak naprawdę zagraża nam sztuczna inteligencja, czy też ludzie, którzy za ową sztuczną inteligencją stoją, to ja na dzisiaj, na stan swojej mizernej wiedzy odnośnie sztucznej inteligencji, raczej bałbym się tych ludzi, którzy ową sztuczną inteligencją będą dowodzić.
[29:20] - Tak. Z jednej strony wspominałem o tej silnej sztucznej inteligencji, o tej generalnej tak zwanej. Natomiast już w sieci pojawiają się informacje o tworzeniu autonomicznych systemów z różnych agentów AI. I o co w tym chodzi? Przede wszystkim o to, aby zminimalizować nadzór człowieka nad takim systemem. I tutaj rodzi się kolejne niebezpieczeństwo, zapala się kolejna lampka, bo minimalizacja ludzkiego nadzoru rodzi obawy, że on się gdzieś tam kiedyś, może nie teraz jeszcze, ale zdajmy na to, za kilka lat wymknie spod kontroli. I konieczny będzie nadzór od strony nie tylko tego, nad czym on pracuje, ale też nadzór od strony etycznej. Tutaj niektórzy eksperci wskazują, że będzie on zalecany, ponieważ pozwoli na uniknięcie różnego rodzaju problemów. My już powiedzieliśmy, że potencjalnie to ludzkie ogniwo może być najsłabszym. Czego natomiast nie wiemy i chyba się nieprędko dowiemy, Marku, to jest to, żeCały czas mówi się o Chat GPT i tym Auto GPT, które ma być bardziej niezależne od tej silnej sztucznej inteligencji.
Ale nie jest tajemnicą, że przecież w wojskowych laboratoriach tworzone są różnego rodzaju technologie i różnego rodzaju rozwiązania, które przez społeczeństwo są widziane albo za kilkadziesiąt lat, albo nigdy. I chodzi mi po głowie to, że jeżeli ktoś kiedyś wykorzysta silną sztuczną inteligencję w miarę do swoich celów, to będą to wojskowi. I pytanie, czy tego już nie robią? Co się dzieje w laboratoriach w Stanach Zjednoczonych i w Chinach to chyba wiedzą tylko oni. Zastanawia mnie to dlatego, że będzie ktoś, kto się kiedyś pokusi o to, posiadając już na przykład w miarę rozwiniętą silną sztuczną inteligencję, żeby z niej skorzystać, na przykład do ataku hakerskiego na przeciwnika. To wszystko jest bardzo interesujące, ale też pokazuje, jaki jest stopień tajności różnego rodzaju działań, bo my się cały czas poruszamy, musimy powiedzieć, po pewnych ogólnikach. Natomiast są eksperci od sztucznej inteligencji, którzy siedzą w tym głęboko i to oni wiedzą, co z tym będzie można zrobić. Ale Marku, jak powiedziałeś, każda technologia przy wprowadzaniu do powszechnego użytku rodzi teorie spiskowe i obawy, i opór. I tak było z radioodbiornikami, tak było z koleją, potem z elektryfikacją i tak dalej. Pamiętamy te słowa, że kury się miały przestać nieść.
Pamiętamy obawy związane z 5G sprzed paru lat. Oczywiście jest już tak na świecie, że koncerny nigdy nam nie powiedzą prawdy o wpływie niektórych technologii, a takowy odnośnie na przykład niektórych technologii radiowych możemy poznać dopiero za kilkadziesiąt lat. I tutaj znowu się pojawia pytanie, czy ten strach przed sztuczną inteligencją nie jest większy niż rzeczywiste zagrożenie, bo czytamy sobie w sieci na przykład apel Elona Muska sprzed kilku tygodni, który mówi, że trzeba zakończyć wyścig nad AI przynajmniej na kilka miesięcy, bo ludzie nie wiedzą, co czynią i to wszystko może pójść rzeczywiście w złą stronę. Pod koniec marca na stronie Future of Life Institute, czyli organizacji wspieranej przez Muska, pojawił się list otwarty wzywający właśnie do kilkumiesięcznej pauzy na polu rozwoju zaawansowanych agentów sztucznej inteligencji. Oto fragmencik tego listu, bo treść mówi sama za siebie. Cytuję: „Współczesne systemy sztucznej inteligencji zaczęły konkurować z człowiekiem. Musimy zadać sobie pytanie, czy pozwolimy na to, aby maszyny zalewały nasze kanały informacyjne propagandą i nieprawdą. Czy musimy zautomatyzować wszystkie zawody? Czy możemy dopuścić do tego, aby nieludzkie umysły ostatecznie nas przegoniły i zastąpiły? Czy warto ryzykować utratę kontroli nad naszą cywilizacją?
Te pytania nie mogą być pozostawione niewybranym albo wybranym niedemokratycznie liderom technologicznym”. Właśnie, Marku, to jest to, co powiedziałem na początku. Jeszcze niedawno planetą rządzili najbogatsi. Potem dowiedzieliśmy się tak bardzo brutalnie, że rządzi biznes i korporacje, a nagle okazuje się, że los może spoczywać w rękach grupy bardzo wąskiej, bardzo wyspecjalizowanej, których osób nazwiska niewiele nam mówią.
[34:25] - Tak, tylko ja jeszcze mam taką wątpliwość. Troszkę nawiążę do tego, co mówiłem w poprzednim wejściu. Otóż ta wąska grupa, umówmy się, że wśród tych ludzi to nie są sami tytani intelektu, to są tytani biznesu. Ktoś powie: „Żeby zrobić dobry biznes, to też trzeba mieć niezłe kiepełko”. Owszem, tak, ale troszeczkę inny sposób myślenia. Otóż ja do dzisiaj pamiętam opowiadanie Roberta Sheckleya, takiego troszkę komika wśród science fictionowców. Ono się po raz pierwszy ukazało w Polsce w almanachu „Kroki w nieznane” w latach 70. Później było w różnych zbiorach z Robertem Sheckleyem powtarzane. Ono nosiło tytuł „Ptaki czujniki”. I te ptaki czujniki to właśnie mam wrażenie, że niektórzy z tych możnych tego świata, którzy być może będą za sztuczną inteligencją stali, oni mają jak najlepsze intencje, żeby było sprawiedliwie, żeby było dobrze, żeby był dobrobyt taki powszechny albo przynajmniej mini dobrobyt, bo wiadomo, że dla nich ma być ten dobrobyt największy, ale żeby ci ludzie jakoś tam sobie żyli.
Ale dlaczego wspomniałem o opowiadaniu „Ptaki czujniki”? Otóż tam też za wypuszczeniem takich ptaków sztucznych, od razu tu powiem, takich rodzajów maszyn, stała dobra intencja. Te ptaki miały pilnować, żeby ludzie się nie mordowali, a właściwie żeby w ogóle taka cywilizacja stała się mało inwazyjna. Ludzie się nie mordowali, w ogóle nie czynili zła. Nie dokonywali przemocy. I te ptaki czujniki uczyły się i na początku rzeczywiście pełniły dobrą rolę, zapobiegały różnego rodzaju niecnym czynom. Ktoś kogoś chciał zabić, to oczywiście one przeciwdziałały.Tak, ale w pewnym momencie one zaczęły same definiować, co jest złem, co jest dobrem i później, już nie pamiętam szczegółów, ale na przykład ktoś skarcił swojego psa i już ptak czujnik interweniował. I tak dalej. Jeżeli ktoś z państwa ciekawy, niech sobie to opowiadanie czy to w sieci, czy w książce odnajdzie. „Ptaki czujniki”, Robert Sheckley.
Dlaczego je przywołałem? Otóż diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli mamy wąską grupę ludzi, która chce uszczęśliwić świat sztuczną inteligencją, zmienić ten świat, to ja się zawsze boję. Tak jak boję się ucieleśnienia wszelkich utopii na naszym świecie. Bo utopie, jak się je przedstawia, czyta się te utopie, to one mają zapewnić ludziom szczęśliwość. Tylko to jest taki problem, że szczęście dla człowieka jest różnie definiowane. To, co dla mnie jest szczęściem, dla kogoś innego może być czymś nieznośnym i odwrotnie. W związku z tym podanie definicji szczęścia to kilkuset filozofów przez ponad 2000 lat zastanawia się, czym właściwie jest szczęście. Różne są definicje. Jak państwo w to wejdziecie, to najdziwniejsze.
I wrzucenie jednej definicji, takiej woluntarystycznie podanej, czym jest szczęście, może zaowocować tym, że w imię czynienia dobra przez sztuczną inteligencję, taki możny tego świata zafunduje nam koszmar. Bo wolność nie polega na tym, że ktoś jeden zdefiniuje nam, czym jest szczęście, czym jest dobro, czym są inne wartości, tylko wolność polega na tym, że do pewnego stopnia, w pewnym zakresie to my definiujemy, co jest dla nas dobre, co jest dla nas złe. Oczywiście jest ten bezpiecznik w postaci tego, że nasze szczęście musi uwzględniać istnienie innych ludzi i musimy się z tym liczyć. Podobnie wszystkie inne rzeczy, o których wcześniej wspomniałem. Na przykład nasze szczęście nie może powodować cierpienia innych ludzi i tak dalej. Ale pytanie brzmi: czy aby na pewno na tym początkowym etapie da się to zdefiniować tak dokładnie i tak dobrze, że rzeczywiście ta sztuczna inteligencja promowana przez wybranych jest nam w stanie zapewnić szczęście, czy też jest nam bardziej w stanie zapewnić pewną opresję? Tego się troszeczkę ludzie boją i ja się nie dziwię, że w tej chwili w internecie trwają nieustające dyskusje, co też ta sztuczna inteligencja nam zafunduje. Ale w tym mimo wszystko tkwi pewna pułapka, bo tak jak powiedziałem w poprzednim wejściu, uruchamiamy swoją wyobraźnię. Wyobrażamy sobie scenariusze albo bardzo pozytywne, jakież to szczęście zapanuje, kiedy sztuczna inteligencja zacznie pewne rzeczy regulować, albo scenariusze katastroficzne, jakież to nieszczęścia spadną na ludzkość, kiedy sztuczna inteligencja zacznie ingerować w życie tej ludzkości. I właściwie obracamy się w tych dwóch scenariuszach.
Są entuzjaści, są tacy, którzy się przestraszyli i to mocno. Natomiast ja cały czas powtórzę tę myśl, którą już dzisiaj wypowiedziałem: obawiam się, że my jeszcze nawet nie podejrzewamy, ku czemu to wszystko prowadzi.
[40:35] - Tak, chyba najbardziej przeraża w tym wszystkim fakt, że jeżeli się ktoś pyta, jakie będą skutki działania sztucznej inteligencji w moim życiu, to odpowiedź jest taka: zobaczysz. Dlatego, że jeżeli już jakieś będą, to zostaną narzucone przez, powiedzmy, wyższą instancję albo przez dostarczyciela twoich usług, albo przez państwo, albo przez jakieś specsłużby. Nie oszukujmy się, że tak będzie. Ale wróćmy do tego Elona Muska, czy Ilona Muska, jak niektórzy mówią. On teraz mówi: „Zatrzymajmy postęp sztucznej inteligencji”. Okej, można powiedzieć: facet przestrzega przed niebezpieczeństwami, on się na tym zna. Chyba wie, co mówi.
[41:21] - To wyjątkowo faryzejskie jest to, co on mówi.
[41:24] - Poczekaj. On przestrzega: „Skoro macie jeszcze taką sztuczną inteligencję na planecie, która jest na poziomie jakiegoś tam krasnoludka, to poczekajcie, nie rozwijajcie jej do tej silnej sztucznej inteligencji, bo wtedy dopiero będzie kłopot”. Ale Musk po jakimś czasie, jak się okazało, zamiast ograniczać, to on zaczął zatrudniać specjalistów od sztucznej inteligencji. Twierdzi się, że mają oni mu pomóc. Jedni twierdzą, że mają pomóc przy TikToku, nie przy TikToku, przy Twitterze. Inni twierdzą, że będzie budował swoją własną markę swojego własnego agenta. I teraz jest, Marku, poważne pytanie, bo Musk z jednej strony wzywa do tego, żeby ograniczyć niebezpieczeństwa i to wszystko ubiera w bardzo ładne słowa. Zacytuję kolejny fragment tego listu otwartego: „Zaawansowana sztuczna inteligencja oznacza głęboką zmianę w historii życia na Ziemi, a jej rozwój powinien być planowany i zarządzany z odpowiednią troską. To się niestety nie dzieje. W ostatnich miesiącach laboratoria zajmujące się AI wdały się w niekontrolowany wyścig mający na celu rozwój i wykorzystanie jeszcze potężniejszych cyfrowych umysłów”.
Wszystko to bardzo ładnie brzmi.Ale jak powiedziałeś, może być drugie dno, bo tak naprawdę może chodzić o wykoszenie albo podkupienie mniejszych albo mniej silnych graczy na rynku, bo jest się o co bić i konkurencja duża. Nie wydaje ci się, że Musk stara się tym swoim takim ukrywanym, markowanymi obawami o dobro planety rozegrać jakiś swój biznesowy scenariusz?
[43:33] - Ewidentnie, moim zdaniem. Tu od razu zaznaczam, że to, co mówię w tej chwili, to jest czysta spekulacja. Nie mam do tego żadnych twardych podstaw. Niemniej pospekulować zawsze miło. Otóż ja nie mogę pozbyć się wrażenia, że Elon Musk po prostu został w tyle, gdzieś tam przeoczył, robiąc te różne swoje projekty, Teslę, Neuralink czy jak to się tam nazywa i tak dalej. On tych przedsięwzięć ma bardzo dużo, kosmiczne i niekosmiczne. Gdzieś w pewnym momencie wydaje mi się, że zaniedbał sektor sztucznej inteligencji i inni wpływowi ludzie prześcignęli go. I on kiedy zdał sobie z tego sprawę, to nagle apeluje o rodzaj moratorium, żeby się wstrzymać, bo w tym czasie ma nadzieję, że nadgoni, w końcu to się odbywa w tempie, którego my sobie dzisiaj nie jesteśmy w stanie wyobrazić. My przyzwyczajeni jesteśmy do bardzo analogowej historii, że wszystko się toczyło powolutku, kolejny wynalazek i tak dalej. Tymczasem nadeszła era, która już nie jest analogowa i te wynalazki to tylko cyk, cyk i następny cyk, cyk i jeszcze następny.
Myślę, że Elon Musk ma nadzieję, że dogoni konkurentów, jeśli w ogóle uda mu się przeforsować to moratorium. Nie sądzę, mówiąc szczerze, ale on i tak będzie walczył i to raczej takich motywacji bym upatrywał przy tych innych ludziach, którzy też apelują, że może byśmy się na jakiś czas wstrzymali. To tak troszeczkę, jakbyśmy apelowali, że może się wstrzymajmy, nie budujmy tej maszyny parowej może chwileczkę. Być może iluś tam ludzi, iluś tam wynalazców zastosuje się do tego rodzaju apelów, ale inni będą w tym czasie, być może nawet podwoją albo potroją wysiłki, żeby do przodu. Bo moim zdaniem jasne jest, tak jak przy innych technologiach, że kto będzie pierwszy, kto dojdzie do pewnego progu jako pierwszy, ten będzie zwycięzcą. A kto będzie zwycięzcą? Tu stawka jest ogromna. Nawet nie poważy się podać jak ogromna. Ale pójdźmy takim ogółem troszeczkę, że w grę wchodzi przebudowanie naszej cywilizacji. Nie wyniszczenie, nie model Terminatora i że tu zaraz wojna atomowa i sztuczna inteligencja na gruzach naszego świata będzie budować coś.
To oczywiście scenariusz jak każdy inny, ale myślę, że na razie przynajmniej to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby przejąć te punkty kluczowe, te węzły i być tytanem nowego świata. Ludzie, którzy w odpowiednim czasie zainwestowali w sztuczną inteligencję, którzy odpowiednio ją rozwiną albo rozwinęli, będą wygrani. Oni będą czerpać z przebudowy ludzkości. Bo to, że taka przebudowa na miarę kolejnych przełomów technologicznych, które w historii świata następowały, to, że sztuczna inteligencja coś takiego zwiastuje, dla mnie wydaje się niepodważalne. Może się mylę, ale chyba nie.
[47:28] - Są w tym wszystkim jeszcze różnego rodzaju zakusy biznesowe. Musk wzywa nagle kogoś, tak naprawdę nawet media nie są w stanie powiedzieć kogo, do ograniczenia, do zastopowania rozwoju AI. I pokazuje się to, o czym mówiliśmy, że nawet opinia publiczna, czasem eksperci nie są w stanie powiedzieć, kogo on wzywa i kto jako organizacja ma mieć siłę sprawczą do tego, żeby dopilnować zatrzymania rozwoju. To wszystko się wydaje szczególnie dziwne w kontekście innej wiadomości, która już od dłuższego czasu się pałęta po sieci, ale została ostatnio przypomniana. Otóż ta organizacja Future of Life wskazuje w swoim apelu, że niektóre kraje, w tym Chiny i Singapur, już wykorzystują sztuczną inteligencję na poziomie rządowym. W przypadku Chin mamy do czynienia z budzącym grozę w Europejczykach systemem oceny obywateli. Tymczasem na łamach Gazety Wyborczej chyba przeczytałem ostatnio bardzo ciekawy komentarz mówiący o tym, że takie straszenie sztuczną inteligencją może nie być przypadkiem i że to pożyteczni idioci, tak to tam nazwano, wtłaczają Zachód w dyskusję o szczegółach i zagrożeniach, które są może, a może ich nie ma. A tymczasem Chiny i inne kraje Azji WschodniejDominują, jeżeli idzie o sztuczną inteligencję, bo policzono to w oparciu o ilość publikacji naukowych na temat AI, które są tam publikowane. Okazuje się, że Azja Wschodnia dominuje. Już w 2020 roku Forbes pisał, że Chiny staną się liderem, jeżeli idzie o rozwój sztucznej inteligencji.
Tam nie tylko Huawei, ale i Alibaba przodują, jeżeli chodzi o tą technologię. Wydaje się mi, Marku, że bitwa o hegemonię na świecie rozgrywa się nie tylko na tym poziomie, do którego byliśmy przyzwyczajeni przez analizy historyczne, ale także dzieje się to na polu sztucznej inteligencji, bo Stany Zjednoczone są tym drugim agentem. A jeżeli chodzi o innych, trudno powiedzieć. Druga i trzecia sprawa: czy powinniśmy się obawiać zakulisowanego wykorzystania sztucznej inteligencji do brudnej roboty albo rozrachunków między mocarstwami? Co się stanie, jeżeli na przykład ktoś dojdzie do takiego poziomu, że będzie mógł zorganizować atak z udziałem komputera kwantowego? Mówi się o tym nawet „kwantokalipsa”, że będzie w stanie dosłownie w ciągu ułamka sekund złamać wszystkie dostępne hasła. I co wtedy? Druga sprawa. Zachodni eksperci prześcigają się w dyskusji o moralnym nadzorze i o etyce robotów, o tym, jak to wszystko powinno być w związku ze sztuczną inteligencją. Zagadką jest dla mnie, Marku, czy to w ogóle obchodzi jakoś ekspertów zza chińskiego muru.
[51:03] - Odpowiedź pewno brzmi, że w ogóle ich to nie obchodzi, ale ja bym się na Chińczykach tylko i wyłącznie nie skupiał. Oczywiście kiedy myślimy o Chinach, to przy wszystkich dobrych rzeczach, które dostrzegamy, widzimy, że to jest jednak państwo, które trzyma to wszystko za mordę, mówiąc wprost. Czyli te systemy oceny obywatela i tak dalej. Państwo wiecie, o czym mówię. W związku z tym nie ma co tego rozwijać. To nie byłoby możliwe na tę skalę, gdyby nie wdrażanie różnych przejawów sztucznej inteligencji: rozpoznawanie zdjęć, rozpoznawanie obrazów, rozpoznawanie twarzy i to nawet twarzy w maseczkach, czego epidemia była— nawet nie wiem, jakieś straszne słowo użyłem. Nie wiem, czy teraz nie zrujnowałem całej naszej audycji, używając tego słowa. W każdym razie rozpoznawanie twarzy, nawet pomimo zasłonięcia tychże twarzy, daje reżimom totalitarnym czy na poły totalitarnym ogromne możliwości. Tylko ja mam takie nieodparte wrażenie, że kiedy nam podaje się różne rzeczy do bania się, czyli media nam podają, czego się mamy bać w związku ze sztuczną inteligencją, to mam przekorne wrażenie, że podaje nam się te różne fakty po to, żebyśmy się bali nie tego, co trzeba. „Bójcie się tego, tego i tego” — to się boimy.
Tymczasem atak na nas, ale nie jako jednostki, tylko jako społeczeństwa, przyjdzie z zupełnie innej strony. Przyjdzie z takiej strony, której myślę, że powinniśmy się obawiać. Powiem w ten sposób, że sztuczna inteligencja może być, w zależności od wykorzystania, demoniczna. I my cały czas mówimy o Chinach. „Chiny, Chiny, tam będzie na pewno strasznie”. Rozejrzyjcie się państwo. Czy przypadkowo, kiedy w naszej wspaniałej demokracji zachodniej, nie dostrzegacie państwo tego, że właściwie ta wspaniała demokracja zachodnia zaczyna się wzorować na Chinach? Stopień represji wobec obywateli. Znowu, Wielka Brytania jest zafascynowana systemem, który zaproponowały Chiny. Kamery montuje na potęgę.
System rozpoznawania twarzy właściwie czerpie prawie z Chin. Po co w demokracji aż takie obostrzenia? Co nam się tak naprawdę szykuje? Państwo by pewno oczekiwali, żebym ja odpowiedział na to pytanie, ale ja tak naprawdę nie wiem, bo oczywiście nasuwa mi się apokaliptyczny, groźny, totalitarny scenariusz, ale ja wcale nie wiem, czy ku temu to zmierza. Widzę po prostu, po owocach poznacie ich, i widzę po prostu, że tak zwane demokracje zachodnie coraz mniej mają wspólnego z demokracjami. One cały czas oczywiście demokracjami się mienią, ale coraz mniej pytają obywateli o zdanie. System francuski to wiecie państwo, jak trzeba było przeforsować zwiększenie wieku emerytalnego. Ja pomijam motywację, bo być może oni mają rację z tym zwiększeniem. Nie chcę w to wchodzić w ogóle, tylko jak trzeba było to przeforsować, to się ominęło parlament i już. W związku z tym mam nieodparte wrażenie, że zarówno Europa Zachodnia, jak i Stany Zjednoczone doszły w pewnym momencie do wniosku, że demokracja była fajna do pewnego momentu, a dzisiaj trzeba ten system przebudować i nie od razu na rok 1984.
Mam tu na myśli powieść Orwella. Nie od razu w takie coś ponurego, tylko może w system kontroli, taką demokrację, nazwijmy to kontrolowaną.Brzmi delikatnie, niegroźnie, ale to właśnie może być groźne z punktu widzenia nas, ludzi wychowanych jednak w pewnym poczuciu wolności. I to jest moim zdaniem groźne, ale ja się boję, że ten scenariusz, który właśnie wygenerowałem na poczekaniu, może nie odpowiadać rzeczywistości i temu, co się nam naprawdę szykuje.
[55:51] - No tak, ale może nie tak groźna ta sztuczna inteligencja, jak ją rysują.
[55:56] - Ale nie, właśnie widzisz Piotrze, to tak jak mówisz, dokładnie. To nie sztuczna inteligencja jest groźna, tylko ludzie, którzy stoją za sztuczną inteligencją.
[56:08] - Bo my naprawdę nie wiemy, jak to się stanie, tak jak powiedziałem. My się dowiemy, kiedy już będziemy podmiotem w takim procesie. Ale tutaj, jak mówiłem, jeżeli się przyglądacie serwisom naukowym, to znajdziecie dosłownie regularnie co dzień, co dwa informacje na temat tego, jak sztuczna inteligencja pomaga w rozwoju nauki. Od wykrywania chorób rzadkich po poszukiwanie śladów inteligencji w kosmosie. Tutaj można by o tym mówić wiele. Pojawiły się na przykład takie informacje o ksenobotach, czyli siedzi sobie AI i projektuje ksenoboty z komórek żab. Potem one są przy pomocy mikrochirurgii powoływane do rzeczywistości i w przyszłości taki twór może służyć na przykład do zeżerania mikroplastiku w oceanie. Tak samo jest z medycyną i to jest chyba bardzo obiecujące pole do działania sztucznej inteligencji, dlatego że dużo czytamy teraz o pomocy w diagnostyce. Okazuje się, że na przykład taka poliklinika Cedars Sinai ze Stanów Zjednoczonych odkryła, że SI albo AI skuteczniej od różnego rodzaju analityków medycznych wykrywa choroby na podstawie badań. Tutaj medycyna już od pewnego czasu mówi, że ona się tak nie da łatwo zrobotyzować, że to nie będzie tak, że można tę empatię wyeliminować.
Ale często jest tak, że to właśnie lekarze zachowują się jak roboty i wypełniają swoją pracę w sposób mechaniczny, spiesząc się z jednego szpitala do drugiego, z jednego etatu na drugi. Marku, takie trudne pytanie, bo tu sobie każdy może znaleźć informację w sieci na temat dobrodziejstw sztucznej inteligencji na polu naukowym. Ale my przez lata, nie wiem, może to jest taki trochę relikt PRL-u, że nas uczono, że jest wielka nauka, która zawsze za darmo pomaga ludzkości, bo jest jakiś postęp, w który mamy wierzyć. A czy nie jest tak, że nauka w dzisiejszym świecie, nauka w kapitalizmie rządzi się zupełnie innymi zasadami? Kasa, misiu, kasa chciałoby się powiedzieć. Jeżeli nawet ta sztuczna inteligencja, powiedzmy zrewolucjonizuje farmaceutykę, zrewolucjonizuje medycynę, to czy będą to technologie dostępne dla wszystkich, czy tylko niestety dla wybranych? Oczywiście to jest takie pytanie, jakbyś miał to wiedzieć. Możemy sobie podyskutować, ale już nie raz było tak, że okazywało się, czytamy co miesiąc o różnego rodzaju przełomowych wynalazkach. Czytaliśmy na przykład ostatnio tutaj z chłopakami taką wiadomość, że całkiem niedługo będą dostępne szczepionki na raka. I rodzi się pytanie.
Nauka doszła do końca swoich możliwości. Ludzkość jest zbawiona. Tylko teraz pytanie, czy te wszystkie dobrodziejstwa związane ze sztuczną inteligencją, które mogą działać z pożytkiem dla jednostki, będą dla tych jednostek dostępne?
[59:46] - Owszem, to stary problem, który mówił o tym, że być może ludzkość w ogóle podzieli się na dwa gatunki. To padało już nie raz w audycjach, które były na przykład w „Bibliotekarium 2.0”. Genricze i genpórzy. I ten podział będzie się pogłębiał, mógłby się pogłębiać. To jest oczywiście jeden ze scenariuszy. Ale wyobraźmy sobie inny scenariusz. Rzućmy innym scenariuszem. Można by zadać pytanie, że on jest dosyć prawdopodobny, ten pierwszy, zanim podam ten drugi, że ten pierwszy jest dosyć prawdopodobny. Bo po co nam tyle ludzi? Lepiej, żeby była mała grupa, która będzie żyła niemal wiecznie, zabezpieczona przed najgorszymi chorobami.
Będzie ich mało, będą długowieczni i będą wspaniali. A ta druga grupa, która nie będzie żyła wiecznie, będzie żyła krótko, ale za to treściwie. W tym wypadku kpię, bo ta treściwość będzie polegała głównie na zapierdzielaniu gdzieś przy jakiejś pracy. Na pewno to nie będzie praca w kopalni czy fizyczna, ale tak naprawdę będzie służyła tym genriczom. To jest jeden scenariusz. Ktoś powie: „Można z tego powieść napisać”. Oczywiście można, ale wyobraźmy sobie zupełnie inny scenariusz. Nagle to dobrodziejstwo, wybawienie ludzkości z chorób jest dane niemal wszystkim. Zapytacie państwo jak? Na tej samej zasadzie jak mieszkania.
Weźmiecie państwo kredyt tylko już nie na 30 albo 40 lat, ale na powiedzmy 500 lat i będziecie go spłacać. Będziecie żyliIle będziecie chcieli. Oczywiście fantazjuję w tej chwili już kompletnie, ale tak naprawdę zamienicie się w niewolników, bo żeby spłacać ten zabieg, któremu zostaniecie poddani, będziecie się musieli wyzbyć swoich praw albo części swoich praw i będziecie zapierdzielać tak jak w tej chwili się zapierdziela w korpolacji i nie daj Boże, żeby stracić taką pracę, bo kto ten kredyt spłaci? Zastanawiam się tylko, jak zostałoby rozwiązane to, jakby ktoś przestał spłacać kredyt za to życie wieczne, za to uodpornienie się na różnego rodzaju wredne choroby z rakiem włącznie. Jakby ktoś przestał spłacać ten kredyt, co by mu wtedy zrobiono? Zostawiam to państwa wyobraźni. Natomiast pakujemy się w scenariusze. Specjalnie te scenariusze wrzucam, bo cały czas powtarzam jak mantrę tę tezę, że my nie potrafimy powiedzieć, do czego nas sztuczna inteligencja prowadzi. Ona może być zbawieniem dla ludzkości. Mogłaby być zbawieniem dla ludzkości.
Mogłaby być też zagrożeniem. Cały czas i znowu wraca to jak mantra: człowiek tak naprawdę, przynajmniej na razie, tą inteligencją dowodzi. A skoro robi to człowiek, to nie oszukujmy się, padło to magiczne sformułowanie: „kasa, misiu, kasa”. To właśnie o to tak naprawdę chodzi. W związku z tym ten scenariusz z grupą GenRichie i GenPoorów wydaje mi się bardzo prawdopodobny, ale ten drugi, który zarysowałem, jest tak samo fajny, bo to jest taki neofeudalizm. Mamy niewolników, którzy w zamian za życie, może nie wieczne, ale długie, będą kompletnymi niewolnikami. Będzie zależeć może nie ich życie, bo to nie miałoby sensu, ale sposób, w jaki żyją, będzie całkowicie zależał od tych, którzy ów przywilej rozdają. I to jest jeden z wariantów. Tak jak moglibyśmy w tej chwili mnożyć warianty dotyczące tego, do czego nas prowadzi sztuczna inteligencja, która zastąpi pisarzy. Do czego nas prowadzi sztuczna inteligencja, która zastąpi programistów, do czego zaprowadzi nas inteligencja.
I tu można wymieniać kolejne zawody, w których sztuczna inteligencja okaże się bardziej wydajna. Bo czy lepsza, to jest rzecz do dyskusji, chociaż może nie takiej żywiołowej specjalnie, ale jednak dyskusji. Ale na pewno jest bardziej wydajna. I do czego to prowadzi, proszę państwa? To jest nieustająca dyskusja i mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach w tę dyskusję się nas wpędza. A ja mam paranoję, to się nazywa paranoja tak dokładnie. Natomiast mam takie paranoiczne podejrzenie, że wpędza się nas w dyskusję, a prawdziwe sedno, prawdziwy problem leży zupełnie gdzie indziej. My się będziemy zajmować tą dyskusją, może dzisiaj między innymi ta audycja się do tej dyskusji przyczyni. A jak w pewnym momencie wyskoczy clou ten problem zasadniczy, to wszyscy będziemy zaskoczeni.
[01:04:56] - Tak, to się odnosi też do tego, co powiedziałem o Chińczykach, bo jak mówię, na Zachodzie media pompują trochę balonik, mówiąc o tej sztucznej inteligencji, która z jednej strony może wszystko, a nic nie może, ale zmierza ku jakiemuś tam swojemu apogeum. Zbliża się powoli do tego poziomu silnej sztucznej inteligencji, a tam gdzieś Chińczycy sobie powoli już klepią nowe rozwiązania i jeżeli przyjdzie co do czego, to oni mogą za jakiś czas dyktować warunki. Jeżeli chodzi o tę konkurencję AI z człowiekiem, Goldman Sachs i jego ekonomiści mówią tak: 300 milionów ludzi straci pracę przez sztuczną inteligencję i to sztuczną inteligencję w jej obecnej formie. Najnowsza fala rozwoju sztucznej inteligencji ich zdaniem powoła do życia takie rozwiązania w łańcuchu różnego rodzaju procesów w przemyśle, które pozbawią pracy wspomniane 300 milionów ludzi. I tutaj ci ekonomiści z Goldman Sachs mówią, że dwie trzecie stanowisk w Europie i Ameryce znajduje się w zagrożeniu z powodu sztucznej inteligencji. Inni nawet mówią, że 50% miejsc pracy w USA da się już zastąpić przez sztuczną inteligencję. I uwaga, teraz tak: najbardziej zagrożeni, Marku, mają być przedstawiciele administracji i prawnicy. Zabawne jest to, że my tutaj mówimy o sztucznej inteligencji, o, tutaj idzie apokalipsa. Okazuje się, że najmniej problemów mają mieć ludzie, którzy cokolwiek robią swoimi rękoma. Czyli sztuczna inteligencja nam nie wywiezie śmieci.
Sztuczna inteligencja nam nie zbuduje domów. Sztuczna inteligencja nam chleba nie upiecze, towaru nie wyłoży w Biedronce. I tutaj rodzi się taki kolejny dysonans, taka troszeczkę zagadka i zagwozdka albo problem naszych czasów. Bo jeżeli w Ameryce 50% miejsc pracy jest zagrożonych przez różnego rodzaju sztuczną inteligencję, która przecież nie osiągnęła jeszcze apogeum swoich możliwości, to może te miejsca pracy w ogóle nie są tak bardzo potrzebne. Zatem nie wiadomo, czy płakać, czy śmiać się ze szczęścia, bo ci sami eksperci z Goldman Sachs tłumaczą, żeNawet jeżeli dużo ludzi straci pracę, to w dłuższej perspektywie sztuczna inteligencja, już ta bardziej rozwinięta, doprowadzi do zwiększenia ilości etatów, dlatego że ma rozpocząć się prosperity okres w dziejach ludzkości. Oczywiście większy rozwój ekonomiczny. Może też będą potrzebni ludzie do jej nadzorowania.
[01:08:02] - Z tym, co powiedziałeś, trudno się nie zgodzić. Już dzisiaj się mówi i łączy się to z innymi, niektórzy nazywają to teoriami spiskowymi, ale zauważcie państwo, że od niedawna, kilku lat mówi się o dochodzie podstawowym. Czyli wszyscy na zieloną trawkę żyją, dostają dochód podstawowy, a nieliczni pracują i mają lepsze dochody niż ci na dochodzie podstawowym. Kto to są ci nieliczni? To co powiedziałeś, Piotrze, to są ci, którzy zarabiają siłą własnych mięśni między innymi, a w każdym razie wykonują prace podstawowe. Oraz druga grupa: ci, którzy nadzorują sztuczną inteligencję. O co chodzi z tym nadzorowaniem? Sztuczna inteligencja już dzisiaj potrafi pisać teksty, które są do przyjęcia na przykład na portalach internetowych. Niektóre portale tego nie robią, ale właściwie powinno się to odbywać tak, że ktoś te teksty kreowane przez sztuczną inteligencję powinien przed emisją, przed opublikowaniem przeczytać.
[01:09:27] - Tutaj zwracasz się do tego, co się ukazało ostatnio w naszej sieci, do polskich nagród filmowych.
[01:09:37] - To jeszcze za chwilę. Między innymi. Ale ktoś to powinien czytać, dlatego że jeszcze na razie ludzie górują. To dotyczy zarówno polskiej sieci i pisania tekstów, ale odnoszę wrażenie, że dzisiaj bardzo wiele portali, ja trochę jednak w tym internecie żyję, część portali puszcza teksty pisane przez sztuczną inteligencję kompletnie bez żadnego nadzoru. I tam są głupoty, ale to nie dlatego, że sztuczna inteligencja jest głupia tylko dlatego, że posługuje się modelami językowymi, które są jeszcze dosyć proste. Zdarzają się zbitki słowne typu jednolity monolit albo bzdury, które bardzo łatwo byłoby wyeliminować, gdyby był nadzorca. Być może niepotrzebni będą programiści, bo linijki kodu będą pisane bardzo pięknie przez sztuczną inteligencję, ale ktoś to będzie przed wpuszczeniem musiał przejrzeć. Taki ktoś, kto się zna naprawdę. I kolejny zawód będzie częściowo odblokowany, częściowo pójdzie na dochód podstawowy. Dałoby się w wielu innych zawodach twórczych, kreatywnych typu ludzie, którzy zajmują się reklamą, copywriterzy.
Również da się to zastąpić. To wszystko państwo wiecie, bo to w tej chwili jest piłowane i stukane na okrągło w internecie. Niemniej jednak jak się to połączy z innymi rzeczami, które się mają dziać, typu miasto 15-minutowe, dochód podstawowy, różne inne cuda, o których państwo często czytacie w internecie, to nagle ten model zaczyna się zagęszczać. Ten model zaczyna być ponury i znowu nie wiem, czy my go dobrze odczytujemy, czy też komuś bardzo zależy, żebyśmy go odczytywali w ten sposób, a niespodzianka dopiero przyjdzie. Wspomniałeś, Piotrze, o w sumie zabawnym incydencie, który miał miejsce w związku z nagrodami filmowymi. Myślę, że warto to przybliżyć.
[01:12:15] - Właściwie to antynagrodami filmowymi.
[01:12:17] - Tak.
[01:12:18] - Węże są skierowane do tych filmów najgorszych. Pozdrawiamy Patryka Vegę stąd. Zapraszamy też oczywiście na Filmotekarium, od razu zaproszę Marku na piątek. Będziemy mówili o europejskich perełkach science fiction. Ale jeżeli chodzi o te polskie antynagrody filmowe, wczoraj ukazały się w internecie informacje na ten temat. Jeżeli dobrze pamiętam, podał je między innymi PAP, podały je wszystkie portale. W dużym skrócie sztuczna inteligencja wygenerowała uzasadnienia dla tych nagród. Musicie sobie przeczytać, dlatego że to jest coś, co naprawdę boli. Owszem, to był pewnie swego rodzaju humorystyczny eksperyment, ale pokazuje, z czym przynajmniej na tą chwilę mamy do czynienia. To się da czytać, natomiast to nie ma głębi, to nie ma sensu i momentami jest głupie.
Pewne wytłumaczenia są kreatywne. Sztuczna inteligencja próbuje stworzyć uzasadnienie dla swoich opinii. Natomiast ja się zastanawiam, czy to jest tylko markowanie tego, że ona nie czuje głębi?Nie czuje kontekstu i po prostu zastępuje go pewnymi zbitkami słownymi. Chyba tak jest, dlatego że zaraz przejdziemy do tego problemu nieco od innej strony, od strony graficznej. Ale polecam wam zobaczyć, bo to jest akurat w naszym języku, jak to w praktyce wygląda i czy jest szansa na to, żeby dziennikarze w ciągu rzeczywiście kilku miesięcy, kilku lat stracili pracę na rzecz sztucznej inteligencji. Ja powiem tak, Marku: o ile ona by się posługiwała, ta sztuczna inteligencja, pewnym zakresem suchych danych agencyjnych, to ona by potrafiła stworzyć coś w miarę sensownego. Natomiast jeżeli chodzi o pisanie kreatywne, zresztą ty też robiłeś eksperymenty w Bibliotekarium z opowiadaniami pisanymi przez sztuczną inteligencję, to wychodzi różnie. To bardzo duży cudzysłów.
[01:14:44] - Tak, to prawda, ale mówiąc o dziennikarstwie, nie uwzględniamy jednej rzeczy, która wiąże się z internetem. Otóż pewnym takim złotym Graalem w internecie są teksty niepowtarzalne, czyli takie, które nigdzie indziej nie funkcjonują. Proszę państwa, proszę sobie uświadomić, że w tej chwili wiele redakcji internetowych zawyło z zachwytu, ponieważ tekst niepowtarzalny, czyli taki, który, jak już powiedziałem, nie znajduje się na innej stronie, ale mówi w gruncie rzeczy to samo. Kiedyś trzeba było posadzić człowieka, sam to robiłem, ale to było ponad 10 lat temu. Oj, 13. Zajmowałem się tym, że pisałem to samo, tylko innymi słowami. To dosyć z jednej strony prosta, jeśli się ma jakiś zakres słów, czynność, ale z drugiej strony dosyć żmudna, mozolna i niewdzięczna. Dzisiaj wystarczy, że macie państwo tekst i każecie chatowi GPT napisać to samo, tylko inaczej i on to napisze. I macie państwo niepowtarzalny tekst, który możecie zamieścić na stronie. Oczywiście trzeba go przeczytać, czy ten czat GPT nie wrąbał jakichś głupot, ale w gruncie rzeczy ta mozolna praca została zastąpiona.
Bardzo szybko powstają te teksty i nagle ten złoty Graal, czyli niepowtarzalny tekst w internecie, stał się czymś oczywistym, czymś na wyciągnięcie ręki. Zobaczmy, to jest taki bardzo prosty myk, który nagle otwiera nowe możliwości. Ja przypuszczam, że takich nowych możliwości jest jeszcze całkiem sporo. I zgoda z tym, co powiedziałeś, Piotrze, to, co pisze sztuczna inteligencja, nawet czat GPT-4 jest znacznie lepsze niż to, co pisał poprzednik. Niemniej jednak to jest w dalszym ciągu bardzo proste. Niemniej nie pocieszajmy się tym, proszę państwa, bo jeśli to pójdzie w tym tempie, to naprawdę nie trzeba będzie długiego czasu, te teksty naprawdę przestaną na pewnym poziomie być rozróżnialne, a później to pójdzie dalej. Na razie, tak jak wielokrotnie była mowa, chociażby w „Bibliotekarium 2.0”, czat GPT nie panuje nad długimi tekstami, nie potrafi nadać im głębi. To jest wszystko takie bardzo proste, tak jak piszą bardzo młodzi autorzy, tacy nastolatkowie. Bardzo często mają tyle do powiedzenia, że się wypowiadają na trzech stronach i to mniej więcej na takim poziomie się wypowiada czat GPT. Tymczasem prawdziwy autor trzy strony to bardzo często nawet wprowadzenie do jego opowieści nie jest, ponieważ ten autor nadaje pewną głębię temu tekstowi, ale to jest tylko kwestia ilościowa.
Z czasem to się może zmienić i już ta przewaga żywego autora nad sztuczną inteligencją, która pisze teksty, zacznie topnieć. To oczywiście będzie powtarzalne. To będzie bazowało na powtarzaniu, na mieleniu ciągle tego samego, ale będzie coraz mniej rozróżnialne. I obawiam się, to nie jest perspektywa dziesięcioleci, tylko raczej lat, może miesięcy. Nie, raczej lat. Mówimy ciągle o pisaniu, ale to ma zastosowanie w wielu innych. Mówiłem tutaj o programowaniu, o pisaniu tych linii kodu. To ma miejsce, ma dotyczyć również prawników. Powiedziałeś w pewnym momencie, Piotrze, o prawnikach, ale ja przypomniałem sobie natychmiast taką książkę z lat 70., to się nazywało „Ostatni statek z planety Ziemia”. I tam był taki komputer, który sądził ówczesną, tamtejszą ludzkość.
I te wyroki zapadały bardzo szybko, bo przecież taka sztuczna inteligencja nie mogła się mylić. Jeśli oddamy sądownictwo, to nasza sztuczna inteligencja też się nie będzie myliła przecież i będzie nieomylna. Kpię w tej chwili oczywiście, ale istnieje takie niebezpieczeństwo, że nagle zawody prawnicze, gdzieś tam będzie pokusa przynajmniej, żeby je oddać sztucznej inteligencji, bo przecież ona taka bezstronna, już nie będzie sympatii, już będą naprawdę bezstronne sądy. Dalej idźmy. Skoro prawnicy, to może jeszcze artystyczne zawody. Zaraz będziemy o tym mówić. Ale dlaczego mamy eksploatować aktorów na przykład? Już dzisiaj się pojawiają pierwsze przejawy tego, że ktoś sprzedaje swój wizerunek. I mój stary żart, który myślałem, kiedy go układałem, że to jest żart, a okazuje się, że on jest coraz bliższy realizacji, bo sobie wyobraziłem Mikulskiego, który grał w „Panu Samochodziku” i „Templariuszach” i wyobraziłem sobie, że wszystkie książki Nienackiego zostaną sfilmowane i we wszystkich będzie występował nieżyjący już przecież Mikulski i będzie Panem Samochodzikiem i będzie odgrywał tam główną rolę. Kiedyś wydawało się to fikcją, dzisiajJeszcze chwila i będzie to do realizacji, więc zobaczmy, jak głęboko w ten kreatywny świat, w naszą kreatywną rzeczywistość sztuczna inteligencja wkracza.
[01:20:44] - Tak. Ja się zastanawiam, jak to będzie z zawodami prawniczymi. One są jednak głęboko uzależnione od problemów drugiej strony. I jeżeli to będzie tak, że przychodzisz i pytasz czatu GPT na przykład o swój problem albo co robić, jeżeli masz bardzo łatwy problem do rozwiązania ze strony prawnej. Ale tak niestety w większości zdarzeń nie jest. To są skomplikowane sprawy, ale o tym za chwilę.
[01:21:16] - Ale Piotrze, przepraszam, o tym za chwilę. Powiem ci tak: wszystko się wprowadza ewolucyjnie. Na początku sztuczna inteligencja będzie rozsądzać bardzo proste sprawy. Takie, które kiedyś rozpatrywało kolegium, później miały rozpatrywać sądy 24-godzinne. Być może takie sprawy, które się kończą ugodą. To, co postuluje w tej chwili w polityce na bieżąco, to mamy Kukiz, który proponuje, że ci sędziowie z wyboru, którzy będą proste sprawy rozstrzygać. Być może na początku sztuczna inteligencja będzie takie właśnie prościutkie sprawy rozstrzygać, ale to się będzie pogłębiać, więc to nie będzie od razu tak, że całe sądownictwo zostanie zastąpione. Nie. Jak wszystko będzie przebiegało ewolucyjnie, powolutku ludzie powiedzą: „Nie, no zajebiste są — przepraszam — fajne te sądy, bezstronne absolutnie”. Jest jedna strona, druga strona.
Być może nawet ta jedna i druga strona będzie reprezentowana też przez sztuczną inteligencję i będzie trzecia sztuczna inteligencja, która będzie rozstrzygać, która z tych inteligencji była w tym wypadku bardziej inteligentna. Kpię troszeczkę, ale to ewolucja i jeszcze raz ewolucja od spraw prostych do bardziej skomplikowanych. Przepraszam za wcięcie.
[01:22:41] - Tak, rzeczywiście tak może być, że najpierw będą rozpatrywane takie proste sprawy, jak mówiłeś, jak w „Samych swoich”, że będzie na przykład sąd o kota. Że przyjdzie sztuczna inteligencja i powie, że ty masz kota, ale musisz dać Pawlakowi koło od roweru. Z drugiej strony może być też tak, że każdy za 50, 100 lat będzie przychodził na rozprawę w elektrosądzie ze swoją elektropapugą, brzydko mówiąc, ale to już wychodzimy za daleko. Marku, bo chciałem zacząć tę część naszej audycji od tego, że jedną z pierwszych grup zawodowych, która zrobiła mały raban, jeżeli chodzi o konkurencję ze strony sztucznej inteligencji, byli graficy komputerowi, ilustratorzy i tak dalej. Wszystko stało się po tym, jak konkurs plastyczny na wystawie stanowej Kolorado wygrał pewien facet, który zaprezentował bardzo ciekawy obraz. Jak się potem okazało, była to kreacja stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji. On nie miał sobie nic do zarzucenia. Powiedział, że jest autorem i tyle. Nasz znajomy artysta grafik komputerowy posiadający wiele innych talentów, Sebastian Woszczyk, znany jako Joszko, który sam korzysta z programów graficznych, zapytany dzisiaj przeze mnie o to, jak to w ogóle na tym polu graficznym jest, odpowiedział tak, i tutaj cytuję: „Wszystko, co generuje AI, jest takie samo. Dzieje się tak, ponieważ uczone było na bazie najlepszych artystów i biorąc pod uwagę ich dorobek i kunszt, próbuje zrobić coś idealnego.
Ludzi cechuje jednak właśnie brak idealizmu doskonałości. Dlatego nie martwi mnie konkurencja ze strony sztucznej inteligencji. Zawsze te obrazy będą inne niż te, które tworzy człowiek. Poza tym na obecną chwilę AI jest nieprzewidywalne i wygenerowanie czegoś, co dokładnie chcemy, nie wchodzi w grę”. Tutaj Sebastian dodaje, że korzysta ze sztucznej inteligencji i czasami wymaga to długiego oczekiwania, kiedy nadejdzie taka wersja danej grafiki, która spełnia jego oczekiwania. Ale jest też inny problem, bo mówi, że jeżeli chodzi o doświadczonych grafików, mogą być pewni swoich posad. Gorzej jest z juniorami, dlatego że ich na pewnych szczeblach sztuczna inteligencja może zastąpić. Zresztą nie tylko Sebastian korzysta z tych programów graficznych wykorzystujących sztuczną inteligencję, bo wiemy, że Ivellios też mocno w tym siedzi. Ale powiem jeszcze, co tutaj napisał Sebastian: „AI nie myśli abstrakcyjnie. Dopasowuje wszystkie elementy jak puzzle, stworzy więc ładny, acz pusty obrazek”.
I tak samo wydaje mi się, Marku, jest z tekstami. Dostajemy produkt, natomiast w tym produkcie nie ma treści. Ale powiedziałeś przed chwilą o aktorach i w sieci pojawiła się historia pewnego argentyńskiego lektora. Nazywał się Alejandro Graue, który stracił pracę właśnie na rzecz sztucznej inteligencji. Jak powiedział w wywiadzie dla Euronews, przynajmniej na tym polu, na którym on pracuje, AI tak mocno wstrząsnęło rynkiem, że pojawiły się głosy mówiące o tym, że trzeba wprowadzić jakieś ograniczenia, bo za jakiś czas okaże się, że nie będzie pracy dla aktorów dubbingowych. Może nie dla wszystkich, bo ja bym tutaj nie generalizował jednak, że sztuczna inteligencja będzie w stanie zastąpićNaprawdę starych wyjadaczy. Jeżeli idzie właśnie o koszta, to trudno będzie konkurować z maszynami, gdy się okaże, że trzeba trochę te koszta ciąć. Mówiliśmy tutaj, Marku, o dziennikarzach, że może być tak, że oni też nie do końca stracą swoją pracę. Reasumując, na razie niektóre zawody mogą być spokojne o konkurencję ze strony sztucznej inteligencji, nawet jeżeli ona wydaje się bardzo kreatywna.
[01:27:20] - Piotrze, ja bym się mimo wszystko nie pocieszał tym, à propos tej historii dubbingowej, to ja powiem w ten sposób: Polska ma w tym wypadku, i to nie tyle wiąże się ze sztuczną inteligencją, co z troszeczkę innymi obszarami. Otóż w Polsce powstało coś, co na początku nazywało się Expressivo, później Ivona. Było w różnych językach. Teraz jest to niedostępne, bo zostało sprzedane.
[01:27:49] - Jeszcze Ivelius był.
[01:27:51] - Tak. Natomiast na czym to polegało? Ja miałem bardzo wiele książek w zapisach PDF i DOC. I ja po prostu jak wyjeżdżałem w trasę, to robiłem sobie: „czytaj do pliku” i to mi robiło taki audiobook. Oczywiście miało to swoje wady. To było trochę mechaniczne, ale dało się już słuchać. To znaczy ono uwzględniało przecinki, to Expressivo czy też Ivona, później były inne głosy oczywiście, uwzględniało przecinki, uwzględniało kropki, uwzględniało do pewnego stopnia akcent zdaniowy. Oczywiście słyszało się, że to jednak czyta maszyna. Weźmy w cudzysłów „maszyna” oczywiście. Niemniej ja z tego, proszę państwa, korzystam od 2009 roku, czyli to już naprawdę hoho.
I to było możliwe. Ja dużo samochodem jeżdżąc oczywiście słuchałem też oryginałów. Prawdziwe audiobooki nagrane przez aktorów, to nie ma porównania, w dalszym ciągu. Niemniej jednak to się rozwija i ja bym się nie pocieszał tym, że dzisiaj sztuczna inteligencja nie dorasta do pięt, pisząc teksty, malując obrazy czy też tworząc obrazy, czy też czytając cokolwiek, bo to jest tylko kwestia, nazwijmy ją ilościową. Być może błądzę, ale w każdym razie jest to rzecz, która przyrośnie szybciej niż podejrzewamy. À propos grafików. Ja oczywiście nie jestem grafikiem, nie znam się na tym. Tylko zwrócę jedną uwagę. Owszem, to jest tak, jak produkcja maszynowa nie wyeliminowała rzemiosła. To stary greps.
Owszem, to może nie będą arcydzieła graficzne, ale ludzie nie chcą arcydzieł. W masie nie chcą arcydzieł. Niekoniecznie muszą oglądać, też napawać się arcydziełami sztuki ilustracyjnej czy w ogóle graficznej. Czasami zwykłym ludziom wystarczy kawałek fajnego obrazka i sztuczna inteligencja coraz bardziej te potrzeby zaspokaja. Czy ona wyeliminuje w ogóle grafików? Tak jak powiedziałeś, tych najlepszych na pewno nie, bo zawsze będą ludzie, którzy będą chcieli kawałek tej prawdziwej twórczości zobaczyć. To tak, jak książka drukowana czy też pisana nie wyeliminowała opowiadaczy przy ognisku, a później filmy czy też nagrania nie wyeliminowały książek i tak dalej. Streaming nie wyeliminował innych możliwości, czy kina nie wyeliminował zupełnie. To można tak rozwijać. Zawsze gdzieś tam jakiś osad zostanie, tylko w masie to już jednak sztuczna inteligencja na polu graficznym czy w przyszłości na polu pisania, czy innych polach będzie rządzić.
Znowu cudzysłów przy tym „rządzić”. Natomiast rzecz chyba nie w tym, bo ja myślę, że jeśli skupimy się na tym, o czym mówił kiedyś mój rozmówca w „Bibliotekarium 2.0”, Ludwik Papaj, że być może zmienią się na przykład formy odbioru książek, naszego odbioru. Być może historie będą tworzone na bieżąco przez sztuczną inteligencję. Być może takie gry paragrafowe, jakie kiedyś były, typu, że wybieramy pewną możliwość i sztuczna inteligencja nam dobudowuje kolejne odsłony tej historii. Ona ją może nawet czytać na bieżąco nam. Więc w jakim kierunku to pójdzie? Dzisiaj znowu nie potrafimy na to pytanie odpowiedzieć. To mogą być najdziwniejsze, być może nawet takie, które w tej chwili nie przychodzą nam do głowy, formy naszej koegzystencji ze sztuczną inteligencją. Ja mimo wszystko skupiłbym się nie na tym, co sztuczna inteligencja będzie produkować, chociaż to też bardzo ważne, bo między innymi może się przyczynić na przykład do częściowego bezrobocia, a w każdym razie do zmiany stosunków społecznych, bo przypomnę o tym dochodzie podstawowym. Jednak nie na tym bym się skupiał, tylko na tym, że sztuczna inteligencja stwarza znacznie poważniejsze możliwości przebudowy społeczeństwa przez ludzi, którzy tą sztuczną inteligencją będą zawiadywać.
I te możliwości przebudowy społecznej wydają się bardziej niebezpieczne niż te przejawy, nazwijmy je artystyczne, żeby już nie wymieniać ich kolejno.
[01:32:47] - Tak. Z drugiej strony jeżeli ktoś będzie chciał zamówić sobie tanie logo albo tanią reklamę, to wydaje mi się, że nie będzie miał nic przeciwko, jeżeli zrobi mu to za grosze jakaś sztuczna inteligencja. Zobaczymy, jak to będzie.
[01:33:00] - I to logo większość ludzi będzie zachwycać.
[01:33:04] - Tak. Jak powiedział Sebastian, kiedy pojawiły się serwisy stockowe, czyli zbiory zdjęć, czasami nawet darmowych do wykorzystania ilustracji, to mimo wszystko nie zabrało grafikom roboty. Może nie będzie tak źle. Zobaczymy. Też jest tak, że przy pomocy sztucznej inteligencji niektóre zawody będą mogły być wykonywane sprawniej i to też zabierze pracę. O tym też pamiętajmy, bo wszystkie te zawody, o których mówiliśmy: od księgowych, bo oni też są na liście tych zagrożonych, poradców prawnych po doradców ekonomicznych, po jeszcze chyba nawet nauczycieli, chociaż nie wyobrażam sobie tego tak do końca. Oni może nie zostaną w 100% zastąpieni, natomiast przy pomocy różnego rodzaju narzędzi albo systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję będzie mogła być wykonywana ta sama praca przy znacznie mniejszej liczbie ludzi. I to też rodzi pewne niebezpieczeństwa. Ale Marku, przejdźmy do finalnej części naszej dzisiejszej dyskusji, naszego wstępu do dyskusji o sztucznej inteligencji, bo kiedyś pewnie dotkniemy bardziej drażliwych tematów. Wiele osób nie rozróżnia między sztuczną inteligencją a sztuczną świadomością.
I to błąd, dlatego że są to dwie zupełnie inne rzeczy. O ile sztuczna świadomość może być przymiotem tej wysokorozwiniętej sztucznej inteligencji, tak to, co się dzieje teraz, pomińmy milczeniem. Natomiast neurolodzy patrzą na termin „sztuczna świadomość” w dzisiejszym znaczeniu trochę z politowaniem. Maszyna nie myśli, maszyna nie czuje, tylko wykonuje. W czym tkwi oś problemu, o którym mówię i kiedy możemy się spodziewać narodzin sztucznej świadomości?
[01:35:20] - Problem polega na tym, że tak naprawdę nie wiemy tego, kiedy się możemy spodziewać, bo tak do końca nie potrafimy określić, czym w ogóle świadomość jest. Ja to często powtarzam, więc gryps państwo znacie, że my to mamy w naszej głowie dwa w jednym: mamy inteligencję, przynajmniej niektórzy, oraz świadomość. Mamy to dane dwa w jednym i my tego nie rozdzielamy. Tymczasem to są dwie różne aktywności. Oczywiście ja znam te wszystkie teorie, które mówią, że jedno jest pochodną drugiego. Tak naprawdę inteligencja to jest pewna nakładka na mózg, ten gadzi mózg, który ma nam pewne rzeczy złagodzić, dysonans poznawczy chociażby i tak dalej. Tak naprawdę człowiekiem rządzą pewne odruchy. Ten gadzi mózg jest naprawdę ważny i pewne reakcje, których do końca nawet nie potrafimy kontrolować. A ta nasza tak zwana świadomość to jest coś, co nam ma w jakiś sposób tłumaczyć świat, nadawać pewne wartości, które tak naprawdę są tylko po to, żebyśmy jakoś funkcjonowali w rzeczywistości. Niektórzy deprecjonują rolę świadomości, ale z drugiej strony jak sobie człowiek pomyśli: „Myślę, więc jestem”, że sobie zacytuję filozofa, więc fajnie jest zdawać sobie sprawę z tego, że jestem.
I od razu powiem, że oczywiście jest taki przypadek, że ktoś zaczął kombinować, że być może jednak pewna sztuczna inteligencja już do tego etapu dotarła. Jak było naprawdę, tego dzisiaj nie rozstrzygniemy, ale przyjmijmy jako zasadę, że dzisiejsza sztuczna inteligencja nie ma świadomości, samoświadomości. Ona raczej jest modelem inteligentnym, który ma coś na wejściu i w związku z tym rozwiązuje problemy troszeczkę logicznie. Jak coś, to coś. To oczywiście na przykład w modelu językowym może stwarzać pozory tego, że rozmawiamy. Test Turinga i tak dalej jak najbardziej przejdzie, ponieważ ona potrafi odpowiednio zarządzać tym językiem i stwarzać pozory tego, że sobie rozmawiamy, gaworzymy, nawet prowadzimy luźną rozmowę o niczym, a czasami ona przechodzi w konkrety i wtedy też czujemy się usatysfakcjonowani. Ale to wbrew pozorom w dalszym ciągu nie jest rozmowa z kimś, kto ma świadomość, tylko z inteligencją. To dwie różne sprawy. Czy sztuczna inteligencja może uzyskać świadomość? Na dwoje babka wróżyła.
Różne są zdania. Niektórzy już twierdzą, że część sztucznej inteligencji taką świadomość osiągnęła. Ja się nie będę do tego odnosił, bo w połowie zeszłego roku była głośna sprawa, jak to niby uzyskała ta google'owskaInteligencja, samoświadomość. Być może, nie wiem. Natomiast zdajmy sobie sprawę, że dzisiaj te wszystkie bliskie mi, bo związane z filozofią kognitywistyki itd. One nic innego nie robią, tylko kombinują, czym tak naprawdę jest świadomość i czy to jest kwestia ilości tych powiązań nerwowych w mózgu, czy to się da symulować i tak dalej. I kiedy się świadomość tak naprawdę rodzi. Bo świadomość, jak sobie państwo wejdziecie w głąb siebie, to jest: wiem, że jestem, wiem, że istnieję. Tego sztuczna inteligencja, przynajmniej na razie, nie ma. Ale jak czytacie państwo fantastykę, to część z tych maszyn przyszłości ową świadomość ma.
Ma świadomość swojego istnienia, ma świadomość tego, że to istnienie kiedyś się kończy albo może się kończyć. I w gruncie rzeczy to Lem nawet o tym pisał. Ta sztuczna świadomość tak samo jest przerażona końcem, jak i ta nasza prawdziwa świadomość. I kiedy myślimy o sztucznej inteligencji, która być może wejdzie w fazę sztucznej świadomości, to nie robimy tego sobie a muzom. Bo ci wszyscy kognitywiści, ci ludzie, którzy myślą o transhumanizmie, oni mają pewien cel. Być może ludzka świadomość da się przeszczepić, cudzysłów, do maszyny i wówczas będziemy żyć, znowu cudzysłów, niemal wiecznie. Są takie zakusy, kognitywiści i ludzie z nimi związani bardzo często o tym mówią i to jest jakiś cel, który sobie nauka stawia i nie mówi o tym wcale już dzisiaj, że to jest niemożliwe. To jest tylko kwestia ilości, która przejdzie w jakość. I tu się znowu Hegel, czy też w końcu później Marks kłania, ale w gruncie rzeczy z takich podwalin to wszystko wychodzi, że da się, przynajmniej na razie tak niektórzy sądzą, tą ilością przejść w nową jakość, czyli w sztuczną świadomość. A to już, proszę państwa, dlatego mówię o nowej jakości, bo o ile sztuczna inteligencja jest jeszcze kontrolowalna, czyli my ją w jakiś sposób możemy nie tyle programować, bo to już nie te czasy, ale w jakiś sposób możemy ją kontrolować, jakoś opanować to.
To, proszę państwa, per analogiam, co sobie państwo myślicie w swoich głowach, tego nikt inny kontrolować nie może. I w związku z tym, jeśli będziemy mieli do czynienia ze sztuczną świadomością, to cholera wie, o czym ona będzie myśleć, co sobie będzie planować i jakie plany, à propos tego planowania, jakie te plany będzie snuła i czy one aby na pewno będą nam przyjazne. I kiedy się pojawi sztuczna świadomość, myślę, że wtedy tak naprawdę powinniśmy się zacząć bać tych scenariuszy apokaliptycznych, bo na razie my się boimy sztucznej inteligencji, bo ona nam może pracę zabrać, bo może to, może tamto. Ale kiedy pojawi się sztuczna świadomość, oj, to może być różnie.
[01:42:33] - Tak. I to jest ten moment, kiedy pojawia się po raz kolejny termin „silna sztuczna inteligencja”, która może posiadać wszystkie przymioty ludzkiego umysłu. Ale wspomniałeś, Marku, tutaj o tym, jak w tamtym roku pojawiła się afera mówiąca, że gdzieś tam sztuczna inteligencja, chatbot Google'a o nazwie LaMDA wygenerował sobie świadomość. To też była taka dziwna sprawa, trzeba powiedzieć, dlatego że pojawił się facet, który pracował przy tej LaMDzie, nazywał się Blake Lemoine i on dostał zadanie od Google'a, żeby sprawdzić, czy ta inteligencja czasami tam nie bluźni, nie wyzywa, nie ubliża nikomu, także pod względem tym, powiedzmy, poprawnościowo-politycznym. I w pewnym momencie, prowadząc różnego rodzaju dyskusje z tym chatem, Lemoine wszedł na tematy duchowe. On się dowiedział, że ta LaMDA ma bardzo głębokie przeżycia, że się boi śmierci, że wyobraża sobie swoją duszę jako coś w rodzaju gwiezdnych wrót i tak dalej. Możecie sobie przeczytać wrzucony do sieci taki skrypt streszczający najciekawsze fragmenty tych rozmów. I w pewnym momencie, to był chyba czerwiec ubiegłego roku, Lemoine wyszedł do mediów i powiedział: „Tak, sztuczna inteligencja zyskała samoświadomość”. Tylko że był taki jeden podstawowy problem, którego nie potrafię zrozumieć, bo to był facet, który już jakiś czas pracował nad tym projektem i on doskonale wiedział, że to nie myśli samo z siebie, że LaMDA sobie sczytuje informacje z sieci i na podstawie tych sczytanych informacji tworzy zdania. I te zdania czasami mogą brzmieć w jakiś sposób interesująco, przekonywująco, ale to są suche słowa, tam nie ma żadnego znaczenia.
Co pominięto przy tym problemie? Fakt, że Lemoine był kapłanemPastorem jakiegoś kościoła i myślę, że chciał przede wszystkim zabłysnąć, a po drugie chciał się troszeczkę zemścić na Google'u, dlatego że wkrótce po tym, jak te swoje rewelacje ogłosił w sieci, został wysłany na urlop bezpłatny. Nie wiem, co się z nim teraz dzieje, czy on wrócił do pracy, czy nie. W każdym razie im bardziej chyba go tam przyciskano do muru, tym więcej gadał. W pewnym momencie to się stała tak znana sprawa, że podjęły to wszystkie dosłownie liczące się gazety na świecie, wszystkie portale. Pojawił się taki fajny komentarz ze strony Emily Bender, lingwistki, która powiedziała tak: „Obecnie dysponujemy maszynami mogącymi bezwiednie generować słowa, ale wciąż nie nauczyliśmy się tego, by nie patrzeć na nie jak na umysły”.
[01:45:44] - Piotrze, to był czas w zeszłym roku, w połowie zeszłego roku, kiedy tradycyjnie odbywał się Sedencon. Ja byłem na tym Sedenconie, a ten Sedencon, czyli zjazd ludzi zainteresowanych fantastyką, ma to do siebie, że tam pojawia się bardzo wielu ludzi, którzy na co dzień mają do czynienia ze sztuczną inteligencją, z różnych ośrodków przyjeżdżają. Rozmawiałem z kilkoma osobami na ten temat i słyszałem mniej więcej coś takiego, że takie wrażenie, o którym ty mówiłeś, że rozmawia się z niezwykle uduchowioną, głęboką i samoświadomą sztuczną inteligencją, miewają bardzo często, ale na szczęście nie idą w tę stronę, w którą bohater, o którym wspomniałeś, poszedł, tylko raczej zdają sobie sprawę, że to jest efekt działania pewnego mechanizmu, przy którego tworzeniu sami brali udział. Że to generowanie już nie tyle słów, co całych zdań, fraz i pewnego ujęcia właśnie takiego uwzględniającego pewne frazy, ale nawet nie tylko frazy, pewne odcienie znaczeniowe, to jest po prostu cecha spotykana u rozwiniętych sztucznych inteligencji. I oni, mówiąc o tych sieciach neuronowych i tak dalej, opowiadając mi to wszystko, z czego połowę rozumiałem, bo ja cały czas od początku dzisiejszej audycji podkreślam, że moje patrzenie na sztuczną inteligencję nie jest patrzeniem człowieka siedzącego w głębi tematu, raczej patrzącego z zewnątrz, tak jak zresztą spora część z państwa, którzy słuchacie tej audycji, ale tym bardziej chłonąłem to, co mi mówili ludzie jak najbardziej zaznajomieni z tematem. Więc oni odnosili się do tej rewelacji o tej googlowskiej sztucznej inteligencji, która podobno uzyskała świadomość, z dużym dystansem, bo jednym z ważnych argumentów było to, że oni coś takiego obserwują właściwie na co dzień w zupełnie innych wydaniach innych sztucznych inteligencji. Że łatwo się dać nabrać, ale to, że dajemy się nabrać sztucznej inteligencji, to jeszcze wcale nie znaczy, że ona ma świadomość.
[01:48:13] - Tak. I to jest kolejny problem, którym się zajmiemy pewnie za jakiś czas, dlatego że tak zwane wielkie zwiedzenie AI niesie za sobą różnego rodzaju problemy. O ile dobrze znane są deepfake'i i tak dalej, to co się stanie, jeżeli sztuczna inteligencja zacznie generować swoją własną sztuczną, przekłamaną historię ludzkości? Albo co się stanie, jeżeli będzie próbowała szukać dowodów, haków na ludzi? O tym wszystkim powiemy sobie za jakiś czas w kolejnym odcinku poświęconym AI. Marku, dziękuję ci za dzisiejszy program. Zapraszamy oczywiście na piątkowe „Bibliotekarium” i tam jak zwykle szereg ciekawych rzeczy, ale nie będziemy zdradzać co. Pojawi się oczywiście „Filmotekarium”, a w nim wspomniane perełki science fiction ze Starego Kontynentu.
[01:49:14] - No i porozmawiamy o japońskich kryminałach, proszę państwa. Wierzcie mi, że jeśli państwo lubicie kryminały i wydaje wam się, że te japońskie to na pewno głupie są, bo to wiadomo, że z daleka, to błąd. Absolutny błąd, bo okazuje się, że tam daleko powstają niezwykle ciekawe kryminały. Powstawały i powstają. Myślę, że to będzie ciekawe spotkanie z tłumaczem tychże kryminałów, z człowiekiem, który zna literaturę japońską, właśnie tę kryminalną. To znowu będzie relacja z Międzynarodowych Targów Poznańskich, z tych, które się odbyły na początku marca. Do dzisiaj korzystamy z tych nagrań. Wierzcie mi państwo, bardzo ciekawe spotkanie, bardzo ciekawi japońscy autorzy.
[01:50:14] - Tak, a my zapraszamy za tydzień. A o czym powiemy za tydzień, to się dowiecie w najbliższą niedzielę, przeglądając Facebooki Radia Paranormalium. Cóż, panowie, dziękuję. Dobranoc.
[01:50:28] - Dobrej nocy. Wszystkiego dobrego.
[01:50:30] - Oczywiście nie tylko Facebooka, ale też stronę internetową www.paranormalium.pl. Przy tej okazji przypomnę, że cały czas istnieje, jest dostępna i działa forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. Polecam zajrzeć szczególnie tym z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a jednocześnie stronią od wszelkiego rodzaju medium społecznościowych, które nie tylko coraz bardziej zagarniają naszą prywatność, ale też wykorzystują nasze wiadomości i wszystko, co tam wrzucimy do szkolenia, czy też, jak to się mówi, trenowania swoich algorytmów, a także sztucznej inteligencji. Mówili do państwa przed chwilą Marek Żelkowski z Bibliotekarium oraz Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO.
www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.