[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:05] - Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:07] - Dzień dobry.
[00:08] - Co tam słychać na odległym Tajwanie? Podobno tam się już zatrzęsło wszystko. Chińczycy atakują. Przynajmniej takie wieści dochodzą do Europy.
[00:18] - Nie, tylko tak walą pięścią w stół dla pozoru, że utrzymać minimalnie nasze, że są silni, zwarci i gotowi. Także tu jest spokój na wschodzie bez zmian.
[00:27] - Okej, to mamy bieżączkę załatwioną. A dzisiaj temat, nazwałbym go poważnym, bo mamy prawidła geopolityki i nasze przetrwanie. To naprawdę brzmi bardzo poważnie i jest poważne.
[00:42] - Będziemy się zajmować teraz geopolityką trochę częściej niż zwykle. To dlatego, że już zaraz, dosłownie dwa tygodnie, w końcu pojawi się książka „Prawidła geopolityczne i gry o przetrwanie”. Będziemy w niej mówić o bardzo wielu prawidłach, które wybiórczo stosują wszyscy rozpoznawani ogólnie eksperci od geopolityki. Nie będę wymieniał nazwisk, bo to są słynne nazwiska, nie zmieszczą się przez mikrofon. Natomiast te prawidła są często częścią narracji. A co to jest narracja? To jest pewien obraz mentalny, który chcą nam rozmaite nieznane czynniki narzucić. Nieznane czynniki to jest na przykład grupa trzymająca władzę. Nieznana to jest korupcja na rzecz nieznanej grupy osób w tej aferze Rywina, więc to świetne sformułowanie. Nie wiem, czy dobrze powtórzyłem albo naprawdę śmieszne po prostu nawet do tego stopnia.
Geopolityka rządzi się swoimi prawami i na samym wstępie książki już piszę, że do geopolityki... Znaczy nie, inaczej. Jacek Bartosiak to guru polskiej geopolityki. Stwierdza, że geopolityka zaczyna się od spojrzenia na mapę. Natomiast ja powiem coś zupełnie innego, co czytelnicy „Sił psychohistorii” na pewno już zgodzą się. Geopolityka zaczyna się od przeczytania książki, podręcznika prymatologii i antropologii. Dlatego, że geopolityką zajmują się decydenci, którzy są sami homeostatami, takimi jednostkowymi, czyli homo sapiens. Ja też właśnie jestem na pewno homo sapiens, bo właśnie zasapałem się idąc przez mostek. To już niestety strasznie radość. Natomiast homo sapiens jest homeostatem, czyli systemem, który powoduje się potrzebą zdobycia energii do przetrwania.
Zaraz rozwiniemy sobie ten temat. Natomiast to jest wspólna część tej definicji homeostatu, która dotyczy też systemów państwowych czy też systemów politycznych, czy też podmiotów geopolitycznych, czy też podmiotów gry geopolitycznej. To są rozmaite nazwy na dokładnie to samo, czyli na jakiś ośrodek decyzyjny, który ma pod swoją kontrolą jakieś terytorium, na którym są zasoby albo ta kontrola jest pełna, albo częściowa. To zaraz też sobie opowiemy. I takie homeostaty powodują się takimi samymi instynktami, instynktami tego samego rodzaju co zwierzęta, rośliny, ludzie, w tym oczywiście ludzie, w tym w sensie w zwierzętach, a nie w roślinach. Chociaż niektórzy politycy też można przypisać im to, że są częścią świata roślin, jeśli chodzi o iloraz tej, czy iloczyn nawet inteligencji bym powiedział. Natomiast nawet ci politycy, którzy uważają, że są strasznie głupi, oni są mistrzami w jednej rzeczy: w utrzymaniu się przy władzy i dlatego przy tej władzy są i dlatego w ogóle o nich wiemy, że istnieją. Także to, że nazywanie ich głupimi jest rzeczą kontrowersyjną, to niestety będę powtarzał. Być może ktoś się ze mną nie zgodzi. Panie Marku, miałbym pięć takich prawideł i może pan zechciałby wybrać takie, które dla pana są najbardziej intrygujące dla naszych słuchaczy.
Zresztą i tak sobie powiemy oczywiście. Natomiast tak: sprawczość, przetrwanie, przewidywalność, rozliczalność.
[04:03] - Przewidywalność zdecydowanie bardzo mnie zainteresowała.
[04:09] - Dobrze. Przewidywalność to jest taki sposób zachowania się czy realizowania swoich czynności życiowych przez homeostat, bo trzymamy się tej definicji. Ona jest na tyle interesująca, że pozwala nam spojrzeć na zachowanie homeostatów geopolitycznych, czyli państw, mocarstw, imperiów, państewek w taki sam sposób, za pomocą tego samego pakietu percepcji, jak na homeostaty zwierzęce czy homo sapiens. Więc przewidywalność to jest taka cecha zachowania, która pozwala nam zdefiniować przez jakieś inne słowa niż to, które się definiuje, ale które pozwala nam wiedzieć zawczasu. Podstawiłem po prostu. To jest chamstwo, a nie kultura logiczna z mojej strony. Także proszę o wybaczenie. Przewidywalność jakiegoś systemu to jest taka jego cecha, która pozwala zawczasu poznać jego przyszłe stany, najbardziej prawdopodobne przyszłe stany i odpowiednio zaplanować nasze działanie w sposób spokojny, wyprzedzający i pozwalający na ich dogłębne przemyślenie i przetestowanie pod kątem ich spójności czy adekwatności do danej sytuacji. I na przykład bardzo prosta jest taka konstatacja: czym stan homeostatu jest bardziej zbliżony do sytuacji, w której walczy on o przetrwanie, tym łatwiej jego decyzje przewidzieć. To znaczy, jeżeli na przykład człowiek nie je przez dwa dni, to bardzo łatwo przewidzieć, że pierwsze co zrobi, jak znajdzie jakiś plecak, to zacznie poszukiwać jedzenia i zje wszystko, co tam znajdzie, co się nadaje do jedzenia, prawda?
Przepraszam za taki banalny przykład, ale sprowadza się to do geopolityki w bardzo prosty sposób.Wszystkie państwa, jakie istnieją. To jest jedna z pierwszych, podstawowych tez w tej książce, którą powoli składam do kupy. Bardzo jeszcze raz przepraszam tych, którzy już ją kupili. Na Allegro pięć osób kupiło dzisiaj, właśnie jedna osoba kupiła i od razu napisałem: „Bardzo przepraszam, ale książka dopiero za dwa tygodnie, a nie w połowie stycznia”. Książka miała być pierwotnie w październiku ubiegłego roku. Jeszcze raz wszystkich przepraszam za to. Natomiast geopolityczne hemostaty potrzebują energii. Energia jest wszystkim. To jest motto całej książki o geopolityce. Bez energii w postaci węglowodorów, w postaci wszelkiej innej, typu energii słonecznej, nie istnieje żadne nowoczesne państwo mogące nazywać się państwem czy mające siły zbrojne, aparat sterowniczy w postaci rządu czy też nierządu.
Nawiązując do naszej opinii nie do końca pozytywnej co do polityków ogólnie. Wszystko bez energii jest niczym. Przepraszam za taką zabawę słowami. Gdyby nie to, że mamy niesamowicie tanią energię z ropy, z gazu, z węgla, to ci panowie z tej grupy szaleńców klimatycznych Just Stop Oil, czyli po prostu zastopować ropę naftową. To są ci, którzy ochlapują słynne obrazy, przyklejają się klejem do asfaltu. Przyklejają się klejem zrobionym z ropy. Zupa, którą kupują, to te puszki mogą wyrzucić do śmietnika, a nie wykorzystać 10 razy jeszcze w domu do czynności gospodarstwa domowego, dlatego że produkcja tych puszek jest tania, dlatego że jest robiona za pomocą ropy. Zupa sama, te składniki wszystkie roślinne, zwierzęce, czyli mięso, one też wszystkie są z ropy. Dzięki ropie, czyli dzięki nawozom sztucznym, dzięki traktorom, które jeżdżą na ropę i tak dalej. Przepraszam, to są oczywiste rzeczy, ale nie dla wszystkich, bo niestety już jesteśmy częściowo zdewastowani i zdegenerowani rozmaitymi pakietami narracji mówiących, że nie wolno jeść mięsa, tylko robaki, że nie wolno jeździć samochodami, dlatego że to jest tylko dla szlachty.
Na przykład Bill Gates ma cztery odrzutowce. Wczoraj przeczytałem. Myślałem, że tylko ma dwa, ale widocznie jest wyższą szlachtą rodową, niż mi się wydawało. I tak to wszystko wygląda. Wracamy do przewidywalności. Skoro takim kluczowym, takim master resource, to jest termin, który pod借łem u autora innej książki o geopolityce. Master resource to jest ropa naftowa. Dzięki temu surowcowi jesteśmy w stanie pozyskiwać wszystkie inne. Więc dostęp do tego master resource jest sprawą życia i śmierci wszystkich. Ci, co pamiętają, czytali moją książkę „Siły psychohistorii”, ale też w każdej innej staram się używać tego terminu i przypowiastki.
To są słowa George'a Friedmana, czyli założyciela i długoletniego kierownika Stratforu, czyli prywatnej przybudówki CIA zajmującej się białym wywiadem i robieniem ekspertyz. On powiedział o Australii, natomiast odnosi się do wszystkich krajów. Szlaki morskie, którymi do krajów przybywają tak zwane inputs, czyli surowce wejściowe, ropa, jakiś rud żelaza, półprodukty i tak dalej. Wszystkie te szlaki to są tak jak żyły jakiegoś organizmu, ale poprowadzone na zewnątrz tego organizmu, w tym sensie, że są szalenie wystawione na wszelkie możliwe niebezpieczeństwa, przed którymi broni ich oczywiście dzielna flota Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Więc przewidywalność. Wracamy jeszcze do tego. Bądźmy na chwilę Stanami Zjednoczonymi. Jeżeli jesteśmy w stanie regulować podaż i popyt albo i cenę surowca, na przykład prosząc Arabię Saudyjską, żeby podwyższyła albo rzucając na rynek jakieś dodatkowe partie ropy, dzięki temu na zasadzie mechanizmu podaży i popytu cena spada, to dla nas te wahania będą bardziej przewidywalne, a dla tych, którzy się dowiedzą o tym z CNN, tfu, za przeproszeniem albo innych stacji telewizyjnych, to dla nich to będzie większym zaskoczeniem. Czyli zyskujemy tak zwaną przewagę informacyjną na rynku i jesteśmy w stanie dyktować warunki albo na przykład stawiać warunki, że nie obniżymy ceny pod warunkiem, że zrobicie to i to, co Amerykanie robią notorycznie, dlatego że są globalnym hegemonem i decydują o takich rzeczach. Natomiast co jest dla nich istotne?
Jest dla nich istotna przewidywalność właśnie w tym sensie, że jeżeli wiedzą, że jakieś państwo potrzebuje ropy i mają instrument dania tej ropy po określonej cenie, która jest akceptowalna dla tego, kto tej ropy potrzebuje, to Amerykanie za pomocą odpowiednich dyrektyw i sugestii albo walenia pięścią w stół, albo pięścią w nos, w zależności od sytuacji, są w stanie doprowadzić do tego, że posunięcia innych uczestników geopolitycznej gry są przewidywalne. I ta rozgrywka, jaka toczy się w roku 2022, 2023, to jest właśnie gra, której opis można przepisać za pomocą właśnie pojęcia przewidywalności. Stare psiska lubią spokój. To jest sformułowanie, którym można opisać taką dyrektywę, wedle której Ameryka funkcjonuje. Czyli wszystko ma być przewidywalne w tym sensie, że mechanizmy kontrolne, czynności kontrolne mające doprowadzić wszystkich do porządku mają być jak najtańsze. Bo jeżeli zachowania niektórych graczy są nieprzewidywalne, tak jak Korei Północnej, to profilaktyka, zabezpieczenie wszelkich możliwych wariantów sytuacji, żeby Koreańczycy nie zrobili jakieś niespodzianki, która naprawdę spowoduje straty, czy to finansowe, czy polityczne, czy wizerunkowe, toTaka nieprzewidywalność Korei Północnej jest po prostu kosztowna i te stare psisko lubią spokój. Przekłada się właśnie na tą, między innymi oczywiście, finansową doktrynę działania. Nie wiem, czy odpowiedziałem dobrze.
[12:24] - Tak, tylko zastanawiam się, jak to, co pan powiedział, pogodzić z tym, że o Stanach Zjednoczonych bardzo często mówi się, zostańmy przy przykładzie Stanów Zjednoczonych, że to jest obecnie, być może na wyrost, trup w zbroi. Czyli rzeczywiście jeszcze te elementy potęgi są. Jeszcze próby kontroli są, ale miejsc do kontrolowania jest tyle, że oczywiście ten system działa sprawnie i oczywiście większość świata mają obstawione. Rzeczywiście przewidują, wprowadzają ten rodzaj spokoju. Ale czy to nawarstwianie się ilościowe nie przełoży się w pewnym momencie w jakąś nową jakość i młode, agresywne państwa skoczą po prostu temu trupowi w zbroi do gardła? Stany Zjednoczone przestaną móc przewidywać.
[13:23] - To jest bardzo ponura perspektywa dla Stanów Zjednoczonych i ogólnie dla Amerykanów, którzy są, jak każdy naród z ambicjami, ambitni i dumni i chcieliby utrzymać władzę jak najdłużej. Natomiast realia są, jakie są. Muszę przejść do innego prawidła. Jedna rzecz sprawia, że Amerykanie są w ogóle w stanie utrzymać swój status takiego naprawdę globalnego hegemona, który ma znaczną przewagę nad wszystkimi pozostałymi. Oni mają tą zdolność kontroli podaży ropy dzięki temu, że zaistniała rewolucja łupkowa. Znowu wracamy do tego sformułowania energia jest wszystkim. Dlatego, że gdyby energii łupkowej nie było, czyli gdyby Amerykanie nie stali się eksporterami surowców energetycznych netto. Amerykanie eksportują i importują. To jest paradoks, który wynika z tego, że oni importują ropę ciężką, do której przystosowana jest większość ich rafinerii na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Natomiast eksportują ropę lekką, czyli tą z łupków, do których nie są przystosowani.
Do tego są przystosowane instalacje w krajach, które są przyzwyczajone do ściągania ropy lekkiej. Stąd bilans jest taki, że Ameryka jest eksporterem netto, ale mimo wszystko nadal duże ilości importują. To jest kwestia techniczna oczywiście. Natomiast clou całej sprawy, dlaczego ta przewidywalność jest nadal silnie dzierżona przez Amerykę, sprawnie utrzymywana dzięki temu, że mają ropę łupkową, nie są podatni na lewarowanie, czyli na dźwignie, czyli na szantaż czy też na jakieś nieprzewidywalne akcje za pomocą dwóch innych największych producentów ropy, czyli Rosji i Arabii Saudyjskiej i ogólnie dodatkowo jeszcze innych krajów OPEC. Tylko mogą sami, za pomocą wprowadzania albo zabierania z rynku określonych partii towaru, mogą regulować ceny ropy i rozmaite mogą kłaść dźwignie nacisku na państwa, które tej ropy potrzebują. Wcześniej, w latach 70., Amerykanie dogadali się na stworzenie tak zwanego petrodolara. Nie wszyscy zdają sobie z tego do końca sprawę. Z jednej konkretnej rzeczy. Dlaczego Amerykanom tak bardzo zależało na tym, żeby wejść w ścisły sojusz energetyczny wydobycia ropy z Arabią Saudyjską, mimo tak rozbieżnych kwestii, na przykład terroryzmu? Tutaj mówię o World Trade Center z 2001.
To przecież Saudyjczycy zrealizowali ten atak. Mimo to Saudyjczycy w znaczeniu ród Saudów, który jest rodem królewskim w Arabii Saudyjskiej, Arabii Saudów, precyzyjnie, nie ponieśli za to konsekwencji. Dlatego, że Amerykanie potrzebowali Saudów do tego, żeby za pomocą włączania i wyłączania wydobycia na terenie Arabii Saudyjskiej, czyli kraju, który tej ropy ma najwięcej, sterować rynkiem energii, mówiąc najogólniej, na całym świecie. Teraz to się wszystko zmieniło. Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, na przykład w lato Biden, ten dziadek, który uciekł z domu opieki dla starców, żeby jeszcze powodzić, że uciekł i mu się to udało. To też jest taki paradoks, ale udało mu się i on pojechał specjalnie do krajów Bliskiego Wschodu, przede wszystkim do Arabii Saudyjskiej, która go olała, po to, żeby poprosić Arabię Saudyjską o to, żeby nadal funkcjonowała ta współpraca regulowania podaży i popytu, dlatego że ona jest instrumentem oddziaływania politycznego Ameryki wobec wszystkich innych krajów. Natomiast nie do końca to się udało. Skończyło się tym niestety, że Amerykanie muszą operować właśnie tą dźwignią, którą mają u siebie, czyli zdolnościami produkcyjnymi u siebie na miejscu. Natomiast pytanie, jakie należy zadać najważniejsze, to teraz troszeczkę zmieniamy temat, już odchodzimy od tej przewidywalności. Co by było, gdyby Amerykanie nie wytworzyli tej technologii wydobycia łupków?
Cały proces powstawania tej technologii opisuję na kilku stronach. Mam nadzieję, że się spodoba, jak trafi przed oczy naszych kochanych słuchaczy. Natomiast gdyby Amerykanie nie mieli własnej ropy z łupków, czyli nie byli de facto samowystarczalni energetycznie jeszcze z nadwyżką, to musieliby konkurować o tą ropę z Bliskiego Wschodu przede wszystkim. Musieliby spacyfikować też Wenezuelę, w jakiś sposób doprowadzić do drastycznego zwiększenia wydobycia i przede wszystkim musieliby pójść na bardziej ostrą konfrontację z Rosją. To jest zupełnie inna bajka i już nie podejmuję się dzisiaj na ten temat opowiadać. NatomiastGdyby nie było tej ropy łupkowej na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki, to Amerykanie by konkurowali bezpośrednio o tą ropę z Zatoki Perskiej z Chinami. I uważam, że na taki właśnie scenariusz był cały robiony ten pivot na Pacyfik, był on planowany wstępnie w okresie, kiedy rewolucja łupkowa dopiero pokazywała swoje niesamowite oblicze. Niesamowite w tym sensie, że zmieniała całkowicie całą naszą mapę mentalną, jaką mamy na temat tego, jak Amerykanie pilnują Bliskiego Wschodu i wydobycia ropy.
[18:46] - Mam pytania, bo tak sobie myślę o tej rewolucji łupkowej, o tej polityce związanej z produktami energetycznymi. Zastanawiam się, czy Stany Zjednoczone nie powinny... No właśnie, czego nie powinny? Inaczej: w Europie, gdzieś tu w tych naszych okolicach jest tak, że bardzo popularne są ruchy, które mianują się ruchami ekologicznymi. To pomijam, nazwijmy je bardziej zielonymi ruchami niż ekologicznymi, bo ekologia to w końcu nauka, a oni z nauką mają niewiele wspólnego. Natomiast są te zielone ruchy różnego rodzaju, te, o których pan wspominał, przyklejające się do asfaltu i robiące inne różne kuriozalne rzeczy. Ja się po prostu zastanawiam, czy to nie jest element również wojny, który polega na tym, że po prostu coś tam w te szprychy wetkniemy Amerykanom, czyli sprawimy, że te produkty energetyczne, które oni w tej chwili tak łubią, one są elementem ich polityki, nagle przestaną być ważne, bo my teraz będziemy produkować zieloną energię i coś się zmieni. Na miejscu Stanów Zjednoczonych to ja bym te ruchy zielone, ekologiczne, ale tu cudzysłów, aktywnie zwalczał.
[20:12] - O tych wszystkich organizacjach zielonych i całych ideologiach dotyczących tego, które jedną frazą się teraz określa „alermiści klimatyczni", czyli ta dziura ozonowa, cytuję „Naga broń 2 1/2". Nie wiem, czy ktoś kojarzy cytat. Porucznik Drabin tak się przejęzyczał w tym filmie. Generalnie dziura ozonowa, już teraz prawidłowo powiem oczywiście, bo to poważna sprawa. Rozmaite świetne zdjęcia, na przykład jak się nazywała ta wyspa, gdzieś tam minister spraw zagranicznych stanął po kolana chyba w wodzie i przemawiał z takiej mównicy właśnie ustawionej gdzieś tam na rafie, zanurzonej częściowo w wodzie, żeby zrobić dramatyczny efekt. To wyszło genialnie, to zrobiło się viralowe po prostu. Domagali się zaprzestania emisji, dlatego że ich wyspy toną gdzieś tam na Pacyfiku i tak dalej. Natomiast wszystko to można traktować jako organizacje, czy też ideologie, czy też jakieś nieformalne organizacje. Też musimy wprowadzić termin leaderless resistance, czyli opór niekierowany w tym sensie, że pewne ośrodki oddziaływania nie da się zdefiniować. Nie da się określić podmiotu, który można by pozwać na przykład za jakieś zachowanie ludzi, którzy deklarują przynależność do tego.
Ten leaderless resistance to jest niesamowicie ważne pojęcie w tych tak zwanych wojnach hybrydowych czy też wojnach noosferycznych. Mówiliśmy już o tym, że najlepsza to jest wojna o duchowość, wojna duchowa w sferze duchowej, czyli spiritual warfare, czyli wojna mająca kształtować nasze percepcje, czyli oddziaływanie narracyjne ma realizować na nas, na grupach ludzi. Więc wszystkie te ideologie, wszystko na to w moim prywatnym odczuciu wskazuje, są rodzajem instrumentów, które mają wzbudzać popyt na jakiś rodzaj energii albo wygaszać ten popyt. Jednym przykładem jest takim, który nie do końca jest oczywisty, ale po chwili przemyślenia, zapewniam, że potrzeba chwili przemyślenia, żeby to pojąć, jest kwestia podejścia do energii atomowej. Otóż ta energia atomowa jest rzeczywiście praktycznie w całości bezemisyjna. To jest kwestia oczywiście wydobycia tego uranu, które wymaga energii, która jest emisyjna, natomiast generalnie samo produkowanie energii z uranu już nie jest. Było pokolenie wykształcone w Niemczech na ideologii właśnie „stop z atomem". To było przede wszystkim rozkręcone po wybuchu w elektrowni w Czarnobylu. Generalnie historia polegająca na tym, że w Niemczech wszystkie elektrownie atomowe są stopniowo wygaszane. To wszystko ma swoje umocowanie w przekonaniach politycznych, przekonaniach ideologicznych pokolenia wychowanego właśnie na ideologii, że atom jest zły.
I kiedy ci ludzie już obcieli swoje włosy, te takie, jak to się nazywa, dzieci kwiatów z lat 60. i zaczęli się pojawiać w rządach i zaczęli mieć wpływ na kształtowanie polityki kraju, czyli Niemiec w tym wypadku, to nagle oni zaczęli być idealnym materiałem narracyjnym dla czegoś, co jest jednocześnie i rosyjską racją stanu, i niemiecką racją stanu, dlatego że współpraca tych dwóch krajów to nie jest tajemnicą poliszynela. Tak, dobrze to powiedziałem?
[23:56] - Znaczy odwrotnie, to jest tajemnicą poliszynela.
[23:58] - Publiczną tajemnicą chyba to się tak mówi też.
[24:00] - Tak jest. Tak.
[24:02] - Więc Niemcy mają tanią energię, która napędza ich przemysł i sprawia, że ich eksport, a eksport to jest 30% PKB Niemiec, generalnie te 30% zawiera te wszystkie nadwyżki, które sprawiają, że Niemcy opływają w luksus i stać ich na te wszystkie socjale i nie socjale. Natomiast i to jest w interesie Niemiec, bo mają tanią energię i w interesie rosyjskim, bo mają pieniądze z tej energii, którą sprzedają Niemcom.W związku z tym trudno powiedzieć, czy ludzie, którzy walczą o zamykanie energii atomowej, reaktorów atomowych po to, żeby uzależnić jeszcze bardziej Niemcy, to jeszcze oczywiście pieśń sprzed inwazji rosyjskiej na Ukrainę, ale to, że Rosjanie chcą zwiększyć zużycie gazu ziemnego i ropy naftowej w Europie, a więc wyłączenie energii atomowej jest w ich interesie geopolitycznym i interesie stanu. Ale w tym samym sensie używanie gazu ziemnego, który jest niezbędny nie do wytwarzania energii elektrycznej, ale jako substrat na przykład do produkcji nawozów, do wytwarzania ciepła i tak dalej, bo nie cała energia, jaką zużywamy jest energią elektryczną. Musimy też mieć energię cieplną i rozmaite inne jej formy. Inaczej. Przepraszam, że tak skaczę po wątkach, natomiast abstrahując na chwilę od tego głównego wątku, to, że energia wiatrowa i energia słoneczna w 100% zastąpi energię z węglowodorów jest kompletną mrzonką, kompletnie niemożliwą do zrealizowania. Właśnie z tej przyczyny, że z ropy naftowej robimy nie tylko energię elektryczną, która jest wytwarzana właśnie przez wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne, ale z ropy tworzymy też klej, żeby się mogli ci debile przyklejać do asfaltu i tak dalej. Więc zarzucenie całkowite ropy naftowej i pojawiały się takie hasła jak ten Peter Zeihan, niezwykle czasami spostrzegawczy jest i mówi niezwykle mądre rzeczy, ale czasami mówi tak totalne bzdury, że nie mogą być niczym innym jak tylko narracją z jakichś tam powodów przez niego kolportowaną, bo to, co mówi o rozmaite prawidłowości przedstawia i uzależnienia między rozmaitymi zdarzeniami czy procesami, to po prostu nie klei się absolutnie, kompletnie. Inaczej mówiąc, podsumowując, Zeihan czasami mówi prawdę, a czasami łże. To mówię prosto.
Chętnie się z kimś skonfrontuję, jeżeli ktoś będzie chętny, to nie mamy chyba żadnych komentarzy pod naszymi podcastami?
[26:42] - No mało. Nie pojawia się.
[26:44] - Może o tym pomyślimy kiedyś. Dobra, natomiast wracając już do energii. Rosja potrzebuje sprzedawać energię do Niemiec. Niemcy potrzebują tej taniej energii po to, żeby utrzymać swój model gospodarczy. Chiny potrzebują energii jak powietrza i Chiny przede wszystkim są najlepszym przykładem pokazania tego, jak bardzo Amerykanie mają w ręku kompletnie wszystkich i bezwarunkowo, jeśli chodzi właśnie z punktu widzenia kontroli tego, kto daje komu energię. Otóż Chiny. Powiem teraz coś bardzo ważnego, co trzeba przemyśleć do poduszki. Chiny nie osiągnęły swojego wspaniałego rozwoju gospodarczego dzięki temu, że za pomocą swojej własnej przemyślności, wysiłku i swoich surowców na miejscu swoim, energetycznych przede wszystkim. Tylko Chiny zostały w pewnym momencie włączone w system obiegu energii gospodarki globalnej i nie istniało żadne na Ziemi wielkie imperium, które było w tak kolosalny sposób uzależnione w samym swoim powstaniu, przejściu w stan istnienia — przepraszam, nie wiem do końca, jak to powiedzieć — niż Chiny. Dlatego, że to Ameryka powołała do życia silne Chiny wzrastające na potęgę i na swojego własnego konkurenta.
I Ameryka nadal posiada w swoim ręku wszystkie sznurki do tego, żeby Chiny padły na cycę. Przepraszam, powiem bez cenzury. Mam nadzieję, że pan Marek nie wykasuje tego, bo to bardzo śmieszne sformułowanie. Natomiast już mówiąc zupełnie na poważnie, proszę zobaczyć, przemyśleć, na jak wiele sposobów Amerykanie mogą w dowolnej chwili odciąć Chiny od dostaw energii. W tej chwili około 60% jest ropy naftowej i gazu ziemnego z Zatoki Perskiej przez Chiny, czyli zamknięcie cieśniny Ormuz, czyli doprowadzenie do wojny w tej cieśninie, co Amerykanom akurat nie jest do końca na rękę, a bardziej Rosjanom. To też jest oddzielna rozmowa, ale samo odcięcie tego źródła ropy rzuca Chiny na kolana, bo znikąd inąd nie mogliby ściągać takiej samej ilości surowców. Czyli to by się równało kompletnej zapaści cywilizacyjnej i państwowej na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Amerykanie oczywiście tego nie zrobią, dlatego, że też bardzo dotkliwie by odczuli takie tego typu załamanie. Przede wszystkim by się to skończyło jakąś mniej czy bardziej otwartą wojną, konfrontacją, która jest kompletnie nieprzewidywalna w świecie, w której mocarstwa dysponują bronią atomową chociażby, a przede wszystkim instrumentami oddziaływania, które są niemożliwe do wyśledzenia. To jest kwestia rozliczalności.
Tym już zajmiemy się za tydzień, tą akurat prawidłowością. Natomiast podsumowując już, żeby wrócić do kwestii przewidywalności, wojna jest o tyle bardzo niechcianym pakietem instrumentów. Znaczy inaczej, stanem, w którym określone pakiety instrumentów są zastosowane, czyli właśnie siła zbrojna. Dlatego, że jest wojna szeregiem zdarzeń, które są w bardzo wysokim stopniu nieprzewidywalne. Tak, obfituje między innymi w czarne łabędzie. To powiem takie modne słowo, żeby było mądrze i żeby prestiżowo było słuchać naszego podcastu. Natomiast wojna jest procesem, w którym traci się właśnie tą przewidywalność. Na początku mówiłem, że duże psiska lubią spokój. To jest świetne sformułowanie i odniesienie właśnie do geopolityki, dlatego, żeLepszy jest spokój i przewidywalność i jakaś słaba pozycja przetargowa niż kompletny brak zdolności przewidywania najbliższej przyszłości, który zwiększa dramatycznie koszty podtrzymania instrumentów bezpieczeństwa typu na przykład flota musi być większa, dlatego że musi obsłużyć więcej na wszelki wypadek, prewencyjnie rozmieszczonych jednostek floty czy jednostek samolotów, czy jednostek lądowych. W chwili, w której wszystko jest przewidywalne, możemy mieć mniej personelu, mniej uzbrojenia, które obsłuży większy teatr, który należy objąć kontrolą.
Także przewidywalność.
[31:11] - Wszystko bardzo pięknie, panie Piotrze, ale coś mi się w tej historii nie w sposób właściwy układa w głowie. Bo powiedział pan, że Stany Zjednoczone powołały do istnienia mocarstwo albo aspirujące mocarstwo, jakim są Chiny. Powołał się pan na rodzaj spokoju. Ale w tej chwili można sobie powiedzieć tak: kto wiatr sieje, zbiera burzę, bo w tej chwili pół świata boi się konfrontacji na Pacyfiku, konfrontacji chińsko-amerykańskiej, i to gorącej konfrontacji. I zamiast mniej samolotów, mniej okrętów, powiększa się ilość okrętów i samolotów. I tam według niektórych analityków może dojść do gorącej wojny pomiędzy Chinami a Stanami. Czyli to pierwotne założenie, że powołamy Chiny jako mocarstwo, przynajmniej ekonomiczne, wydaje się szalone. Czego ja nie rozumiem?
[32:14] - Sytuacja się zmienia. Strategia działania, postępowania z jakimś podmiotem geopolitycznym w celu kontrolowania go, nagle może przestać być aktualna. Okazało się z biegiem lat, z biegiem istnienia globalnego porządku geopolitycznego i ekonomicznego, że największymi beneficjentami tego porządku są Niemcy i Chiny. Amerykanie się w którymś momencie zorientowali. Uważam, że znacznie wcześniej, przed nastaniem ery Trumpa. Natomiast skutkiem tego zorientowania się i dzięki temu, że mają instrument w postaci ropy łupkowej, czyli mają instrument sterowania podażą energii na rynkach światowych, Amerykanie są w stanie Chińczykom, Rosjanom i Niemcom się przeciwstawić. Dlaczego mówię nazwy tych trzech krajów? Dlatego, że w gruncie rzeczy wojna i konfrontacja, jaka istnieje, istnieje między osią zła. Musiałem zmienić tytuł esejów w książce, którą kończę pisać. Sama się pisze oczywiście, ja nie mam nic do rzeczy oczywiście.
Natomiast oś zła, czyli Rosja, Niemcy i Chiny to jest triumwirat czy też trójprzymierze, które niezależnie od wewnętrznych tarć i różnic interesów, państwa muszą ze sobą współpracować po to, żeby stworzyć system alternatywny, to znaczy możliwie niezależny od amerykańskich wpływów. I ten system musi być autarkiczny, czyli musi być samowystarczalny, nie może być podatny na sankcje amerykańskie, na odcięcie od ropy i wszelkie inne instrumenty oddziaływania, które Amerykanie mogą wysnuć. Dlatego Amerykanie w stronę Morza Kaspijskiego, którego okolice i samo Morze Kaspijskie jest ultrabogate w surowce energetyczne. I to nie ten pivot na Pacyfik to jest odwrócenie uwagi w moim przekonaniu, tylko stawką i miejscem, o które toczy się cała walka, jest Azja Centralna i chiński plan jednego pasa i jednej drogi. Projekt jednego pasa i jednej drogi to jest w moim przekonaniu nic innego jak zbudowanie zdolności Chin do tego, żeby przejąć kontrolę polityczną bądź częściową, czyli przejąć sprawczość i zdolność pobierania surowców energetycznych z tamtego rejonu, z Azji Centralnej po to, żeby zapewnić Chinom samowystarczalność energetyczną.
[34:53] - Tak, tylko wobec powyższego mówimy dzisiaj o przewidywalności, czyli czasami ta przewidywalność okazuje się złudna, taka krótkodystansowa, rzekłbym.
[35:04] - Przewidywalność sama w sobie jest nieprzewidywalna. Jak można się już silnić na podsumowanie humorystyczne częściowo. Paradoksy jednak najlepiej moim zdaniem odzwierciedlają rozmaite tego typu skomplikowane sytuacje.
[35:16] - Tak, bo ja sobie przypominam, szczególnie amerykańska kinematografia popularna lubi przedstawiać swoje służby specjalne jako omnipotentne, które już dzisiaj wiedzą, co się stanie za lat 50.
[35:29] - Nie ma szans.
[35:30] - Wiele przykładów na to, oni wszystko wiedzą. Tymczasem to tak nie wygląda. To fajnie wygląda w jakimś filmie, że oni już potrafią te piony na szachownicy rozstawić i figury też. Natomiast to bajki są, takie same bajki. Problem na tym polega i ten przykład, myślę, że ze Stanami Zjednoczonymi powołującymi Chiny do życia niejako przynajmniej ekonomicznego i to, co się teraz dzieje, pokazują, że tak jak pan Piotr powiedział, ta przewidywalność jest w pewnym zakresie, a później się pojawia coś takiego, co moglibyśmy określić mianem nieoznaczoności, żeby było bardziej naukowo.
[36:22] - Niestety. To, co pan zrobił, jest świetnym podsumowaniem całego tego problemu.
[36:30] - Cóż, panie Piotrze, w takim razie za tydzień spotykamy się na kolejnych rozmowach o geopolityce. Będziemy dalej rozmawiali o tym, w jaki sposób, jakie pojęcia dla geopolityki, tego modnego przecież obecnie słowa, są naprawdę ważne.
[36:51] - To do usłyszenia za tydzień.
[36:53] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.