[00:00] - Słynni magowie w Rzeczpospolitej. Dawna Rzeczpospolita znana była jako kraj wysoce tolerancyjny także dla idei, które w innych miejscach Europy nie zyskiwały akceptacji. Mało kto wie, że w naszym kraju często gościli słynni znawcy sztuk tajemnych, tacy jak Faust, nekromanta John Dee, Paracelsus czy Maharal, legendarny twórca praskiego Golema. Ten pierwszy znany z legendy o zaprzedaniu duszy diabłu czarnoksięskiej sztuki nauczył się ponoć w Krakowie. Nie da się ukryć, że pod względem zainteresowania naukami tajemnymi Polska nie odstawała od Europy Zachodniej. Do końca XIV wieku Akademia Krakowska była jedyną uczelnią w Europie Środkowo-Wschodniej posiadającą oddzielne katedry astronomii i astrologii, aż do czasu otwarcia podobnego ośrodka naukowego przy Uniwersytecie w Wiedniu. Według współczesnych ustaleń wielu słynnych XVI i XVII-wiecznych magów odwiedziło Rzeczpospolitą lub było z nią związanych w inny sposób. Należą do nich najsłynniejsi przedstawiciele epoki, tacy jak Johann Faust, rabin Löwe, Maharal, Paracelsus oraz John Dee i Edward Kelley. Niestety w części przypadków niewiele wiadomo o ich pobycie lub ewentualnym związku z Polską, choć często pozostawiali oni po sobie licznych zwolenników. Doktor Johann Faust, inaczej Faustus, żyjący w latach 1480-1540 był jednym z najsłynniejszych renesansowych magów i astrologów. Znanym głównie dzięki uwiecznieniu jego postaci w dziełach Christophera Marlowe'a i Johanna Wolfganga Goethego. Faust jako postać historyczna jest mniej znany. Urodził się on około 1480 roku w chłopskiej rodzinie w Knittlingen w Wirtembergii. Według doktora Leo Rigby'ego Faust miał przyjść na świat w mieście Helmstadt około roku 1466. Po ukończeniu miejscowej szkoły udał się on jako wędrowny student do Gelnhausen i Würzburga, w międzyczasie zyskując sławę ludowego maga nekromanty i występując pod przybranymi imionami, takimi jak Georg Zabelicus lub Faust Junior, czyli Faust Mniejszy. W tym przypadku nie sposób jednak ominąć problemu, jakim jest istnienie dwóch Faustów, gdyż człowiek o nazwisku Georg Zabelicus nazywał siebie także drugim magiem świata, drugim hydromantą świata etc. Niestety po domniemanym Fauście Seniorze brak jakichkolwiek pewnych śladów, choć według niektórych opinii był to człowiek, który według relacji Johna Wira miał przybyć do Krakowa, słynącego wówczas jako jedno z centrów astrologicznych i wsławić się znacznym opanowaniem sztuk magicznych. Człowiekowi, który zwał się Georgiem Zabelicusem i Faustem Mniejszym niepochlebne opinie wystawił opat, okultysta Johannes Trithemius, nazywając go w jednym z listów błaznem bluźniących przeciwko Kościołowi, podważającym cuda Jezusa i dopuszczającym się aktów pedofilii. Jego awanturniczy tryb życia oraz lekceważenie norm obyczajowych sprawiły, że kilkakrotnie wydawano nakaz jego aresztowania, między innymi w Norymberdze i Wittenberdze. Mimo to Johann Faust oprócz działalności wędrownego maga i wykładowcy obracał się w kręgach elit intelektualnych ówczesnych Niemiec, zawierając znajomość z Filipem Melanchthonem, reformatorem religijnym, pedagogiem i najbliższym współpracownikiem Marcina Lutra. To właśnie od Melanchthona pochodzi wzmianka na temat pobytu Fausta w Krakowie, gdzie miała rozpocząć się jego kariera jako maga. Cytat: „Znałem pewnego człowieka o imieniu Faust z Kundling, miasteczka leżącego niedaleko mych stron rodzinnych. Podczas swych studiów w Krakowie wyuczył się on magii, gdzie sztuka ta już przedtem była wytrwale uprawiana i gdzie prowadzono o niej publiczne wykłady.” Koniec cytatu. Istnieje kilka innych źródeł mówiących o początkach okultystycznej kariery Fausta na Akademii Krakowskiej, z których jedno jest wspomniana wcześniej relacja Johanna Wira, ucznia słynnego maga Corneliusa Agrippy. Trzecia relacja odnosząca się do studiów Fausta w Polsce pochodzi od Augustyna Lerheimera, wykładowcy akademickiego, który zawarł ją w pracy z 1585 roku. Informacje o tym znajdują się także w pierwszej książce poświęconej postaci maga pod tytułem Faustbuch, napisanej przez anonimowego autora i wydanej w 1587 roku we Frankfurcie nad Menem. Czytamy w niej: „Udał się zatem do Krakowa w Polsce, do uniwersytetu sławnego podówczas z czarnoksięstwa i tam znalazł sobie podobnych, którzy zajmowali się chaldejskimi, perskimi, arabskimi i greckimi słowami, figurami, znakami, przysięgami, zaklęciami i tym podobnymi czarodziejstwami.” Koniec cytatu. Nie jest jednak znana dokładna data krakowskich studiów Fausta, choć specjalizujący się w jego postaci niemieccy uczeni oszacowali ją na lata 1501-1504 lub 1509-1513. Co więcej, Faustbuch informuje także o innych wizytach Fausta i jego bliskim związku z Polską. Brak niestety dokładniejszych informacji na ten temat. Głównym dziełem doktora Johanna Fausta była księga Höllen zwang, czyli przymuszenie piekła. Typowe dzieło magiczne z tego okresu, czerpiące z innych źródeł i magów. Księga zawiera opis ustroju świata według Fausta powtarzany za Ptolemeuszem, wskazówki dla magów, a także dziedziny wiedzy przyporządkowane odpowiednim demonom. Główna uwaga skupia się na kwestii przyzywania książąt piekielnych i pertraktacji z nimi. Wokół postaci Johanna Fausta istnieje wiele kontrowersji, zaś część współczesnych mu relacji opisuje go jako uczonego szarlatana łamiącego szereg norm obyczajowych i nielubianego przez ludzi. Faust zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach około 1540 roku w gospodzie w Staufen. Dokładna data jego śmierci nie jest znana i według podań nastąpiła ona wskutek wybuchu podczas eksperymentów alchemicznych, choć według innych było to dzieło diabła, który przybył po duszę maga. Sam czarnoksiężnik musiał bezsprzecznie odcisnąć spore piętno w świadomości ludzi swego okresu. Być może dzięki swemu ekscentryzmowi i wiedzy, za którą według legend zaprzedał duszę Mefistofelesowi, przez co w swych dziełach zdecydowali się uwiecznić go twórcy kolejnych epok: Christopher Marlowe, Johann Wolfgang Goethe i Thomas Mann w literaturze oraz Charles Gounod w operze. Kolejną z wielkich postaci tego kręgu, choć zupełnie odmienną od doktora Fausta, był Paracelsus. Właściwie Philippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim, urodzony w 1493 roku w Egg w Szwajcarii. Jego związki z Polską to przede wszystkim kilkakrotne wizyty w naszym kraju, których skutkiem było między innymi rozpropagowanie jego myśli naukowej wśród grona intelektualistów. Paracelsus, zwany ojcem współczesnej medycyny, był bez wątpienia jednym z najbardziej zasłużonych alchemików wyznających zasady hermetyzmu, na których opierał swą wizję człowieka jako piątej esencji. Doskonałego połączenia świata ducha i materii. Wszelkie choroby wynikały według niego z zaburzeń między wewnętrznym mikrokosmosem, jakim był organizm ludzki, a makrokosmosem, czyli naturą. Według niektórych początki jego kariery jako medyka i alchemika związane są z jego znajomością z Tritemiusem. Swą edukację Paracelsus rozpoczął na uniwersytecie w Bazylei, kontynuował we Wiedniu, a ukończył w Ferrarze w 1515 lub 1516 roku. Zasłynął kilkoma spektakularnymi uzdrowieniami, które przyniosły mu sławę i posadę wykładowcy na uniwersytecie w Bazylei. Świadkiem jednego z nich był nadworny lekarz Zygmunta I Augusta, Wojciech Baza. Paracelsus wierzył, że cztery pierwiastki przejawiają się w substancjach jako trzy zasady: tria prima, które zestawiał z ciałem, duszą i duchem, twierdząc, że stosowanie odpowiednich środków chemicznych musi wpływać na żywy organizm. Celem swego życia uczynił przede wszystkim wzmacnianie ciała i duszy człowieka, a także podnoszenie i uszlachetnianie rodu ludzkiego. Magia Paracelsusa polegała na transmutacji obiektów, transmisji mocy, działaniu na odległość oraz przewidywaniu. Okultyzm Paracelsusa opierał się o astronomię przekształconą w astrozoofię, będącą nie tyle wiedzą o wpływie gwiazd na los człowieka, co wiedzą o całej przyrodzie. W Polsce doktryna medyczna Paracelsusa znalazła wielu zwolenników wśród przedstawicieli elity intelektualnej. O swym pobycie w Polsce w okolicach 1520 roku i dysputach z tutejszymi medykami wspominał w swym dziele „Die Wunderzeichen”. W Krakowie, który stał się znanym ośrodkiem paracelsyzmu, wydano w XVI wieku dwa jego dzieła: „Praeparationes unibus” oraz „Archidoxe”, a jego idee kultywowało krakowskie towarzystwo literacko-naukowe skupiające się wokół Jerzego Joachima Rödiga. Właściwie Georga Joachima von Lauden, który spotkał się z Paracelsusem w 1532 roku, a następnie utrzymywał kontakt z licznymi zwolennikami jego doktryny, w tym między innymi z Tadeuszem Hajekiem, nadwornym lekarzem Rudolfa II czy zainteresowanym okultyzmem Olbrachtem Łaskim. Oprócz niego do zwolenników paracelsyzmu w Polsce należeli między innymi lekarze królewscy Wojciech Baza i Aleksander Suchta, a także dyplomata Andrzej Dudycz. Krytyką ówczesnej medycyny, jak i ekscentrycznym stylem życia Paracelsus zyskał sobie wielu wrogów, lecz jeszcze więcej zwolenników. Opracował on także specjalny alfabet magów służący do wypisywania anielskich imion. W kwestii wiedzy okultystycznej warto nie zapominać także o tym, że był on twórcą popularnego do dziś terminu ciało astralne. Jak bowiem twierdził, oprócz swego fizycznego ciała człowiek posiada także corpus sidereum, dzięki któremu może komunikować się on ze światem sił wyższych. Polskę odwiedził także znany angielski okultysta John Dee oraz jego partner Edward Kelly. Do kraju przybyli oni za sprawą wojewody sieradzkiego Olbrachta Łaskiego, który wcześniej w czasie podróży po Anglii odwiedził siedzibę Deego w Mortlake pod Londynem. Dee, znany filozof i uczony zajmujący się dziedzinami takimi jak astronomia, matematyka i kartografia. Zasłynął jako mag dzięki swoim eksperymentom z magicznymi zwierciadłami, w których od około 1582 roku wspomagał go Kelly, dysponujący rzekomo zdolnościami nadprzyrodzonymi i działający jako medium spirytystyczne. Po okresie studiów i wykładów w Europie kontynentalnej, gdzie Dee spotkał się z wieloma uczonymi epoki, między innymi Mercatorem i zyskał sławę wielkiego matematyka. Otrzymał on w 1555 roku propozycję wykładania swej dziedziny w Oksfordzie. Szybko też zdobył uznanie na angielskim dworze, choć za czasów Marii I Tudor został oskarżony o spisek i uwięziony. Mimo zmiany królowej i tarć między dworskimi frakcjami, utrzymał on swą pozycję i służył jako nadworny astrolog Elżbiety I i jej zaufany doradca. Oprócz tego Dee współpracował w wyznaczaniu tras morskich eksploracji Anglików i to jemu przypisuje się autorstwo terminu Imperium Brytyjskie. Planował także reformę kalendarza związaną z chrześcijańską chronologią. W 1554 roku w Antwerpii wydano jego dzieło pod tytułem „Monas Hieroglyphica”, które jednocześnie było nazwą symbolu stworzonego przez Dee, które miało być wyrazem jego założeń filozoficznych. Samo dzieło o naturze kabalistyczno-matematyczno-alchemicznej w opinii niektórych interpretatorów miało być odwołaniem do nowej uniwersalnej religii opierającej się na zasadach hermetycznych. Dee zyskał sławę maga także dzięki swym eksperymentom z kryształami i zwierciadłami mającymi między innymi właściwości zapalające, a przełomowe znaczenie w jego życiu miało rzekome widzenie Archanioła Uriela, który przekazał mu kryształową kulę, dziś znajdującą się w Muzeum Brytyjskim i udzielił instrukcji, jak dalej z nią postępować, aby móc za pośrednictwem sił niebiańskich widzieć szczegóły przyszłych wydarzeń. Nie mogąc jednak robić tego w pojedynkę, Dee potrzebował do pomocy medium, którym na początku był niejaki Barnabas Saul, a potem Edward Kelley. Kulę przekazaną przez Uriela mag uznawał za relikwię i umieścił na pokrytym magicznymi znakami świętym stole zajmującym szczególne miejsce w jego gabinecie. W okresie od roku 1582 do 1589 seansom Johna Dee towarzyszył Edward Kelley, znany także jako Edward Talbot, samozwańczy alchemik i wizjoner, który posiadał zdolności mediumiczne, przekazując podczas transów treści uznawane za przekazy od istot wyższych. Kelley urodził się w Worcester i przez pewien czas był studentem Uniwersytetu Oxford, który zmuszony był jednak opuścić. Życie zmusiło go do imania się różnych zajęć, w tym fałszerstwa, za które obcięto mu uszy, przez co zawsze pojawiał się w skórzanej czapce. Przez pewien czas był on także sekretarzem maga Thomasa Allena, u którego mógł zapoznać się z podstawami wiedzy i praktyki okultystycznej. Dee bezkrytycznie przyjmował słowa Kelleye'a uzyskiwane podczas seansów, uznając je za objawienia o charakterze boskim, a ich treść wykorzystywał w swych dalszych pracach i zebrał razem w 23-tomowym dziele Libri Mysteriorum. Nim Dee i Kelley odwiedzili Polskę w 1583 roku w Mortlake spotkał się z nimi Olbracht Łaski, który przebywając na dworze cesarza Rudolfa II usłyszał o słynnym angielskim alchemiku i zdecydował się go odwiedzić. Istnieją rozbieżne opinie co do motywów podróży wojewody do Anglii. Jedna z nich zakładała, iż intensywnie interesował się on magią i alchemią, przyczyniając się między innymi do wydania w Krakowie dzieł Paracelsusa. Archidoxy wydane w 1559 roku nosiło specjalną dedykację dla Łaskiego. Według Wincentego Zakrzewskiego potrzebujący pieniędzy Łaski udał się do Anglii z przyczyn finansowych. Oto cytat: „Złota istotnie potrzeba było wojewodzie sieradzkiemu bardzo. Kto wie, czy kamień filozoficzny doktora Dee nie był istotnym powodem, że ku Anglii skierował swoje kroki.” Koniec cytatu. Łaski zjawił się w Londynie 1 maja 1583 roku, a z Johnem Dee spotkał się 13 maja podczas audiencji u królowej. Pięć dni później Łaski zjawił się w Mortlake, a 28 maja wziął udział w pierwszym seansie magicznym, w czasie którego zjawa małej dziewczynki o imieniu Mandiny opowiedziała genealogię rodu Łaskich. Na kolejnych seansach wojewoda otrzymał od zjaw przedstawiających się jako anioły wiadomość, iż zostanie królem Polski. W kolejnym miesiącu w przesłaniach zaczęły dominować ostrzeżenia dla Łaskiego, któremu kończyły się pieniądze i który zdążył przysporzyć sobie wrogów na londyńskim dworze. Wskutek tego podjął decyzję o powrocie do kraju, zabierając ze sobą dwóch magów. Motywy, dla których Dee i Kelley opuścili ojczyznę, nie są do końca znane i wiążą się być może z powodami finansowymi i wizją lepszego bytu i kariery w Europie Środkowo-Wschodniej. Tym bardziej że z Polski blisko było na dwór cesarza alchemika Rudolfa II. Sam Dee mógł być także coraz mniej popularny, popadając w mistycyzm i zyskując u ludu miano czarnoksiężnika, co poskutkowało atakiem na jego dom tuż po wyjeździe. Dee i Kelley zabawili w Polsce początkowo kilka miesięcy, przybywając do dóbr Łaskiego w lutym 1584 roku, a następnie przenosząc się do Krakowa. Przez ten czas Łaski konsultował z aniołami swe posunięcia finansowe, zaś Kelley otrzymywał za ich pośrednictwem szereg wizji o charakterze apokaliptycznym. Otrzymując przestrogę w wizji, Dee i Kelley opuścili Kraków, udając się na dwór Rudolfa II, który odniósł się do przybyłych magów bardzo chłodno. W kwietniu 1585 roku zjawili się oni w Krakowie po raz kolejny, mając nadzieję na audiencję u schorowanego Stefana Batorego. Dee na audiencji królewskiej zjawił się 17 kwietnia i zaoferował swoje usługi choć do zamku w Niepołomicach, gdzie król przebywał od Wielkanocy, został wezwany wraz z Kelleyem i pośredniczącym w kontaktach Łaskim dopiero pod koniec maja. Seans w królewskim gabinecie odbył się 27 maja, a wpatrujący się w kryształową tarczę Kelley wygłosił przygnębiające proroctwo, de facto piętnujące władcę, który jednak na to nie zareagował. Dee i Kelley próbowali później pisać do Batorego w sprawie kamienia filozoficznego, jednak nie był on tym zainteresowany. Angielscy okultyści znaleźli kolejnego sponsora, burgrabiego praskiego Wilhelma z Rożmbergu i kontynuowali swe sesje w jego zamku w Trzeboniu. Rozstali się jednak w 1589 roku. Powodem tego był między innymi anielski nakaz uczynienia wspólnym wszystkiego, co mają, w tym żon, co doprowadziło do rozłamu i ustania sesji w 1588 roku. W marcu 1589 roku Dee wyjechał do Norymbergi, podczas gdy Kelley pozostał w Pradze. Po rozpoczęciu alchemicznej kariery na własną rękę Kelley zdołał przekonać wiele wpływowych osób do swej wiedzy na temat przemiany metali w złoto. Jednak niemogący się doczekać rezultatów jego prac cesarz Rudolf II, który uprzednio przyznał mu tytuł szlachecki, dwukrotnie rozkazywał, aby wtrącić go do więzienia. Kelley zmarł w 1597 roku w zamku Hněvín w Moście. Wcześniej utrzymywał kontakty z polskim alchemikiem Michałem Sędziwojem, który również przebywał w Czechach. Dee z kolei wrócił do swej zrujnowanej siedziby w Mortlake. Dzięki wsparciu Elżbiety I od końca XVI wieku pełnił on funkcję w szkole protestanckiej w Manchesterze. Powracając pod koniec życia do Londynu. Zmarł w ubóstwie w swojej siedzibie w Mortlake, która przed wyjazdem do Polski służyła jako biblioteka i swoiste muzeum cudów. Historia życia niewątpliwie niezwykłej postaci, jaką był John Dee, odzwierciedla dokładnie poszukiwania wiedzy ostatecznej, do której zmierzali renesansowi magowie. Ówczesną magię od nauki dzieliło bardzo niewiele. Jednakże kontynuowanie nie zawsze zrozumiałych dla społeczeństwa przedsięwzięć wymagało zarówno wsparcia ze strony możnych opiekunów, jak i odwagi wiążącej się z łamaniem przyjętych norm. Kolejnym ze znanych okultystów, którego losy powiązane były z Polską, był Jehuda Löw ben Becalel, znany także jako Löw Juda ben Bezalel, żyjący w latach 1520 do 1609. Znany również jako Maharal z Pragi. Żydowski uczony, filozof, a także kabalista i mistyk. Najlepiej znany w kręgach okultystycznych jako twórca praskiego golema, którego wykonał na polecenie Rudolfa II. Pochodził z rodziny znanych rabinów i przed objęciem posady rabina Pragi w 1588 roku przez 20 lat był naczelnym rabinem Moraw. Podziwiany za swe nauki ściągał rabinów z całej Europy, pragnących zasięgać porad religijnych i prawnych. Jako znawca Kabały łączył ją z etyką, wierząc w nierozerwalne związki sfer metafizycznych i moralnych. Mądrość praskiego rabina i jego biegłość w Kabale zwróciła uwagę cesarza Rudolfa, który wezwał go na audiencję 23 lutego 1529 roku. Jej przebieg znamy z relacji pozostawionej przez zięcia Maharala, Izaaka Cohena. Wiadomo, że dotyczyła ona kwestii związanych z wiedzą tajemną, a sam rabin miał zająć się budową glinianego potwora golema, który miał zostać oddany na usługi cesarzowi. Zgodnie z jedną z wersji legendy Maharal stworzył golema w celu obrony praskich Żydów przed prześladowaniami ze strony chrześcijan. Choć legenda o potworze była dość rozpowszechniona, po pewnym czasie zaczęto łączyć ją z postacią ben Bezalela, który już w kwietniu 1592 roku opuścił Pragę i wyjechał do Poznania, gdzie objął stanowisko głównego rabina Polski. Według niektórych informacji Poznań był też miejscem narodzin Maharala. Choć renesansowa filozofia okultystyczna rozwijała się z dala od Polski, jej idee szybko dotarły wraz z renesansem nad Wisłę. Popularność astronomii, alchemii i magii naturalnej wśród elit intelektualnych pociągała za sobą zainteresowanie formami okultyzmu, które uprawiane były z dala od uniwersyteckich katedr i publicznego widoku. Najbardziej znani magowie prezentujący całe spektrum interpretacji filozofii okultystycznej skrzyżowali w ten czy inny sposób swe drogi z Polską. Wynikało to z szeregu uwarunkowań, wśród których główną rolę odegrać mógł intelektualny liberalizm oraz zasobność polskiej szlachty, która mogła finansować wymagające sporych nakładów przedsięwzięcia alchemiczne. Autor Piotr Cielebiaś. Portal Infra www.infra.org.pl. Czytał Ivellios.