[00:06] - Radio Paranormalium prezentuje audycję z cyklu Oblicza Nieznanego. Witamy wszystkich tu zgromadzonych dzisiaj, 30 stycznia 2023 roku, wszystkich zgromadzonych przy Radiu Paranormalium. Zapraszamy na kolejny odcinek audycji Oblicza Nieznanego. Dziś będzie o wojnach pogodowych, próbach naśladowania UFO, czarownicach w rządzie, tym rosyjskim, i agentach o cudownych mocach. Proszę państwa, to nie jest fikcja. Niektóre z tych teorii wyszły z oficjalnych rosyjskich źródeł. Dzisiaj postaramy się im przyjrzeć troszkę bliżej w audycji o takim prowokacyjnym może trochę tytule, ale jednak: „Putin, NATO, spiski wojenne”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługuję ja, Marek Sęk "Ivellios". Są z nami po drugiej stronie połączenia internetowego nasi dzisiejsi goście: autor audycji Bibliotekarium 2.0, pisarz science fiction, współpracownik Nieznanego Świata, publicysta Marek Żelkowski, ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Rozmowę dla państwa poprowadzi Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata.
A ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Podczas naszych audycji na żywo czekamy na państwa komentarze drogą tekstową na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nam wysyłać również SMS-y pod numerem 53620 493, Skype radio.paranormalium.pl, Gadu-Gadu 36088002. Można także do nas pisać poprzez nasze profile na Signalu, na Telegramie, na Facebooku, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc Piotrze, oddaję ci głos.
[02:23] - Dobry wieczór wszystkim. W dzisiejszym odcinku odniesiemy się do szeregu teorii spiskowych, jakie wypłynęły w okresie wojny rosyjsko-ukraińskiej albo zostały w jej trakcie ożywione. Czy Amerykanie zamrozili Syberię przy pomocy HAARP-u? Dlaczego jeden z generałów rosyjskich radził, by podpatrywać UFO? I o czym mówią tajemnicze nocne telefony, które otrzymują mieszkańcy Moskwy? O tych i innych teoriach usłyszycie w dzisiejszym odcinku. Od szeregowych teorii konspiracyjnych wyróżnia te historie to, że zostały w większości, albo większości ich źródłem są jakieś oficjalne wypowiedzi rosyjskich notabli wojskowych, no i też poniekąd samego Putina. Pytanie, z jakich źródeł korzystaliśmy? Po pierwsze z amerykańskiego serwisu technologiczno-wojskowego The Debrief, który wiele z tych historii opisał i przypomniał. Informacje na wspomniane tematy ukazały się także w styczniowym i lutowym numerze Nieznanego Świata w dziale Kronika Akaszy.
Możecie tam zajrzeć szczególnie do numeru lutowego. Wzmianka pojawi się także w numerze marcowym, ale oczywiście on nie trafił jeszcze do kiosków. Jeżeli już jesteśmy przy Nieznanym Świecie, to oczywiście polecam wam numer lutowy. Zajrzyjcie sobie, co tam jest. www.nieznanyświat.pl. Kolejny zbiorczy artykuł na temat putinowskich teorii spiskowych ukazał się także w tygodniku Fakty po Mitach w nowym numerze, który obecnie jest w kioskach od ubiegłego piątku bodajże. Informacje znaleźliśmy także na stronie Foreign Policy, takiego portalu zajmującego się polityką międzynarodową oraz między innymi na stronie interia.pl, gdzie ukazały się niedawno informacje na temat tych telefonów tajemniczych. Tyle o źródłach, do których można z łatwością dotrzeć. No i czekając, aż nam się tutaj słuchacze zejdą, to kilka jeszcze ogłoszeń parafialnych. Dzisiaj mamy szósty odcinek Oblicz Nieznanego.
Często pytacie, jakie jeszcze tematy mamy w planach i jak długo ta seria potrwa. No jeszcze kilka. Do dziesiątki próbujemy dobić. Możemy wam zdradzić, że za tydzień spróbujemy przeprowadzić pierwszą audycję w formacie iceberg, ale jaki będzie jej tytuł, to powiemy na końcu. Przypominam tutaj jeszcze o tym, że możecie się z nami kontaktować. Możecie pisać do Radia Paranormalium. Przypominam też, że możecie dyskutować z innymi czytelnikami NEŚ na Facebooku, wyszukując sobie naszą grupę Czytelnicy Nieznanego Świata. No i oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie polecił Bibliotekarium, aBibliotekarium, Sekwencja, Filmotekarium, w której co tydzień dyskutujemy o filmach, nowościach, ale też i tych rzeczach starszych. No i taki klasyczny odcinek, znaczy może inaczej, odcinek o rzeczach klasycznych był w ubiegły piątek, gdzie zajmowaliśmy się przez prawie dwie godziny ksenomorfem. No ale przejdźmy, panowie, do rzeczy.
Wielki powrót debat ufologicznych do Radia Paranormalium zaznaczyła audycja o wykryciu masowych przelotów UFO nad Ukrainą. Poświęciliśmy temu drugi odcinek nowej fali debat ufologicznych. Informacja, jak pamiętacie, nasi słuchacze, wiązała się z tym, że grupa kijowskich astronomów wykryła jakieś dziwne obiekty przelatujące wysoko w atmosferze. Nie potrafili ich rozpoznać. No, powiedzmy sobie szczerze, mm Ta sprawa odbiła się szerokim echem na świecie. Została nieco skrytykowana przez innych badaczy, to znaczy astronomów. Tak narodziła się jedna z pierwszych teorii spiskowych w tej wojnie. Nie pierwsza, dlatego że pierwszą była ta zagadka numerologiczna mówiąca o tym, że jeżeli dodamy sobie cyfry z dat rozpoczęcia pierwszej i drugiej wojny światowej plus datę rozpoczęcia wojny rosyjsko-ukraińskiej, to wyjdzie taka sama wartość. Potem były już te dziwne obiekty wykryte przez kijowskich astronomów. Ja wiem też, że u wielu z nas ten termin „teoria spiskowa” wywołuje pewne emocje.
Marku, czasami tak jest, że rzeczone teorie okazują się nosić w sobie dużą dawkę prawdy, acz są spychane na margines, bo prezentują nam obraz świata, którego tak zwany mainstream nie chce widzieć. Ja mam takie wrażenie, że teoria spiskowa teorii spiskowej bardzo nierówna.
[07:22] - Ja mam w ogóle wrażenie, że termin „teoria spiskowa” został ukuty, tego nie wiem, ale na pewno podtrzymywany jest przez tych, którzy chcą w jakiś sposób zdezawuować pewne informacje. Dzisiaj dobry sposób powiedzieć o czymś, że jest teorią spiskową, to natychmiast otrzymamy taką polaryzację. Jedni powiedzą: „Jak to teoria spiskowa to bzdura, wiadomo, nie należy”. Inni się natomiast zainteresują. Odnoszę wrażenie, że to szafowanie określeniem „teoria spiskowa” tak naprawdę nie pomaga w zrozumieniu sytuacji, bo zamiast sobie coś szufladkować, klasyfikować, mówić sobie: „To jest to albo to jest tamto, to wstawimy do tej albo do tej, albo do tamtej szufladki”. Lepiej jest po prostu analizować poszczególne wydarzenia. Jeśli dojdziemy do wniosku, że są bzdurne, głupie albo nielogiczne, to wiemy już, co mamy o tym myśleć. Przynajmniej w cichości swojego ducha. Jeśli natomiast z jakiejś takiej analizy, nie wiem, czy logicznej, może pseudologicznej, ale wyjdzie nam, że to wydaje nam się prawdopodobne, to jeśli nawet słyszymy wokół, że to teoria spiskowa, to proponuję się tym po prostu nie przejmować, bo to bardzo często jest tak i to bardzo wielu youtuberów, ale też po prostu zwykłych ludzi udowadnia, że teorie spiskowe, szczególnie w ostatnim czasie, mają to do siebie, że zadziwiająco często przestają być nagle teoriami spiskowymi i stają się naszą rzeczywistością. W związku z tym ja ostrożnie bym na miejscu tych wszystkich, którzy tak lubią: „O!
Teoria spiskowa”, ostrożnie bym używał tego terminu, bo się nagle może okazać, że to troszkę inaczej wygląda po prostu. To jeśli chodzi o samą teorię. Tych teorii związanych z Rosją, z Putinatorem, o którym dzisiaj mówimy. Zresztą powiem tak: przecież to nie jest żadne obraźliwe określenie. Wszyscy lubią Terminatora, może być i Putinator, ale w ogóle jeśli chodzi o Rosję, to to, co jedni nazywają teoriami spiskowymi, inni po prostu tajemnicami naszego świata. Wokół Rosji zawsze było tego dużo. Może w czasach socjalizmu realnego to nie było tak nagłaśniane. Nawet na pewno nie było nagłaśniane. Niemniej ludzie taką pocztą pantoflową, szeptaną pocztą różne informacje sobie roznosili. Mówię oczywiście o demoludach, o krajach realnego socjalizmu, a na Zachodzie jechano równo.
Wtedy się pojawiły różne takie teorie w tym zakresie, który nas dzisiaj interesuje, to przesławne oko Moskwy, które było takim przebojem teorii, które nazywamy dzisiaj spiskowymi, czy też po prostu tajemnic naszego świata. Były też oczywiście inne związane ze sprawami UFO, związane ze sprawami różnego rodzaju eksperymentów, które były prowadzone przez Rosjan czy wtedy przez Sowietów. Wydawać by się mogło, że Rosja to nie jest kraj dla miłośników teorii spiskowej. Wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie. To, co powiedziałem przed chwilą, że to nie jest kraj, kiedyś usłyszałem, że tam się wszystkie tylko poważne rzeczy dzieją, a nie ma teorii spiskowych. Uważam, że jest wręcz przeciwnie. To na razie tyle.
[11:26] - Tak, zauważymy dzisiaj, że teorie spiskowe weszły tam nawet do oficjalnego obiegu i stały się elementem narracji politycznej.
[11:35] - Ja właśnie nie wiem, czy to są teorie spiskowe. Skoro jest to jechane, za przeproszeniem, o czym będziemy mówić w oficjalnych wystąpieniach i jak państwo usłyszycie, kto co mówi, to się nagle okaże, że trudno to nazywać teorią spiskową. Prędzej, najwyżej propagandą wojenną albo obliczoną na jakieś takie zastraszenie przeciwnika. Ale teoria spiskowa?
[12:07] - Dla drugiej strony to właśnie będzie teoria spiskowa.
[12:12] - No tak. Czyli ważna rzecz się pojawia. Teorią spiskową nie jest to, co jest teorią spiskową, tylko zależy, od której strony na to patrzymy. Czasami może być to właśnie tak jak powiedziałeś, co dla jednych jest teorią spiskową, dla drugich jest realem, rzeczywistością.
[12:31] - W odcinku o legendach miejskich mieliśmy mały wątek dotyczący Rosji. Tam było powiedziane, dlaczego tam jest dużo tych legend miejskich, a także tak zwanych teorii spiskowych. Z tego powodu, że stanowiły one oręż w walce politycznej swego czasu. Jeżeli o czymś nie można było mówić, to mówiono o tym pół szepcem, pół gębkiem. Tak się rodziły te wszystkie dziwne historie. Ale Arku, jak powiedziałem, teoria spiskowa teorii spiskowej bardzo nierówna i mamy na tym polu mnóstwo rzeczy. Od wspomnianych wojen pogodowych po to, kto zabił Kennedy'ego, a pojawią się niedługo na ten temat nowe informacje. Nie na ten temat, ale w tej sprawie. Po reptilian tak naprawdę. I znowu w naszych debatach, znowu w naszych audycjach dochodzimy do takiego wniosku, że rozmawiamy o zjawiskach i tematach, które są naprawdę wielkim worem, do którego ktoś wrzuca wszelkie skrawki i ścinki.
Jak ty definiujesz teorię spiskową? Czy to nie jest tak, że ten mainstream próbuje czasami, nazywając coś właśnie tak, jakąś rzecz zdeprecjonować?
[13:50] - Zdecydowanie tak. Z tym że z małym „ale”. Każdy ma swoje poczucie realności i teorie spiskowe, w sumie teoria musi być oparta na przemyśleniu, a poza tym muszą być jakieś dowody jej działania. I tutaj w teoriach spiskowych bardzo często jest tak, że cholera, sprawdzają się. I to jest właśnie najbardziej gorzkie z tego wszystkiego. Najsłynniejsza teoria spiskowa dotyczy zniewolenia ludzkości przez jakąś grupę wybranych ludzi i była ona mówiona przez Wernera von Brauna. I właśnie on mówił, że pierwszym stadium będzie właśnie takie zastraszanie terroryzmem. Mieliśmy to. Później stąd jest możliwość dotarcia do naszych najskrytszych tajemnic drogą elektroniczną. Później miała być pandemia.
Mieliśmy tutaj całkiem niedawno bardzo ostre ograniczenia z tytułu choroby, która przebiegała u bardzo wielu osób całkiem bezobjawowo. I trzecią miało być właśnie zagrożenie z kosmosu, na które czekamy. Ale jeżeli wspomnimy takie falstarty, jakie były na Ukrainie, czy tego typu informacje, czy jakieś informacje o tic tacach, które w zasadzie wstrzymywano przez informacje z punktu widzenia rządowego, wstrzymywano przez tę informację przez długi okres czasu, więc w tej chwili one wychodzą właśnie po czasie pandemii. Tak wygląda, jakbyśmy wkraczali w następną epokę właśnie tej teorii spiskowej von Brauna, więc te wszystkie teorie spiskowe niestety, ale zaczynają się sprawdzać. Jeżeli chodzi o samą Rosję, to sami Rosjanie mówili swego czasu, że Rosja to taka zaczarowana kraina, gdzie w sumie wszystko może się zdarzyć. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że Rosja, Związek Radziecki w sumie, przeznaczał ogromne pieniądze, może nawet nie ogromne pieniądze, ale zniewalał ludzi w ten sposób, żeby sprawdzali określone teorie niemalże do skutku. Czasami ten skutek był bardzo fajny, choć niewykorzystany odpowiednio, tak jak miało to miejsce z silnikami rakietowymi, które Rosjanie stworzyli. W sumie najlepszy swego czasu silnik rakietowy na świecie, a to tylko dlatego, że po prostu tak długo próbowali, aż im się udało. Wypracowali technologię jego produkcji. To samo było, jeżeli chodzi o rzeczy takie bardziej psychotroniczne, gdzie od niemalże początku istnienia, wzorując się na Rasputinie i jego możliwościach parapsychicznych, pewnie niejeden dyktator późniejszy chciał z tego skorzystać i stąd rozwijało się to w tą stronę.
Jest to nader ciekawy temat, dlatego że oni mieli wszystko to, czego Zachód mógł się obawiać. To znaczy zamknięte strefy, zamknięte miasta. Profesorowie czy naukowcy mogli robić przeróżne doświadczenia na ludziach
[18:28] - Nie obawiając się niczego, jakiejkolwiek krytyki, że to się rozniesie do mas i zostaną z tego powodu skazani. Coś, co jest niedopuszczalne, co było w krajach Zachodu, w Ameryce nawet. To w Rosji przechodziło w formę utajnioną i tylko elita władzy, czyli jeden rządzący mógł w zasadzie z tego skorzystać wtedy tylko, kiedy był pewny, że już nic mu nie zagraża. Bo wiadomo, że w toczącej się walce o władzę wygenerowanie takiego systemu, który w jakiś sposób oddziaływuje na psychikę ludzką, byłby niewskazany, bo zawsze może być tak, że przeciwnik może ją zdobyć. Ale tak jak mówiłeś, Piotrze i ty Markus, Rosjanie bardzo są w zastraszaniu świata swoją potęgą bardzo dobrzy i właśnie nawet te największe tuzy rosyjskiej polityki bardzo często dają do zrozumienia albo mówią wprost tak jak Miedwiediew mówił o kontaktach z ufonautami swego czasu i to bez ogródek. Z tym że nic za tym nie idzie tak naprawdę. Jest to forma zastraszania i wprowadzania. Trzeba wziąć pod uwagę, że Rosjanie nawet sprawdzali gadżety, które pokazywano w filmie o agencie 007. Oni to wszystko sprawdzali, czy to może chodzić, czy to może działać. Potrafili zatruwać, niszczyć swoich wrogów poza granicami Rosji, nawet przy pomocy parasola, gdzie zatruwano rutyną.
To jest naprawdę bardzo tajemniczy kraj, ale z negatywnego punktu widzenia raczej, jeżeli patrząc przez pryzmat człowieka Zachodu, który ceni wolność, ceni humanitaryzm i tego typu rzeczy. Dziękuję.
[20:55] - Dzięki. Nim zagłębimy się w nowe opowieści, to może taki mały blast from the past, jak to się mówi. Jak mówiłem w tym odcinku o polskich legendach miejskich, mówiliśmy kilkakrotnie o Rosji i tak dalej. Panowie, czy są jakieś historie, które wy zapamiętaliście w jakiś szczególny sposób? Bo chyba ta najpopularniejsza teoria spiskowa z przeszłości odnośnie Rosji wiąże się z tak zwanym rosyjskim dzięciołem. To był dźwięk emitowany przez system radarów pozahoryzontalnych bodajże Duga-3, które znajdowały się na terenie obecnej Ukrainy, między innymi koło Czarnobyla i Mikołajowa. Był też jeszcze jeden daleko na Syberii. Ta robiąca wrażenie konstrukcja metalowa powodowała zakłócenia wśród krótkofalowców i profesjonalnych użytkowników fal krótkich w postaci charakterystycznych transmisji, takiego stukania, które stały się też na przykład obiektem badania amerykańskiej komisji komunikacji. Co było najciekawsze w rosyjskim dzięciole? Te dźwięki zaczęły się pojawiać około roku 1976, z tego, co pamiętam i ta teoria sugerowała, że ten dźwięk to nie jest takie zwykłe sztukanie, tylko że przy pomocy jego Sowieci próbują eksperymentów z masowym praniem mózgów.
Ten monotonny dźwięk miał, Marku, mieć działanie jakieś psychofizyczne. I co ciekawe, na Zachodzie padło to na tyle podatny grunt, że nawet konsultant kanadyjskiego rządu o nazwisku Michrowski powiedział, że to jest całkiem możliwe. Czy to była masowa panika, czy realne obawy? Trudno powiedzieć. To też na pewno się wpisywało w jakiś szerszy kontekst, taką specyfikę kulturową tego okresu. Ale to też nie jest wszystko takie proste, bo tutaj nam stukał dzięcioł przez radio, ale okazuje się, że Sowieci mieli jakieś maszyny, mieli jakieś urządzenia i o nich jeszcze za chwilę powiemy, którymi powiedzmy sobie, próbowali prania mózgu na różne sposoby. Marku, pamiętasz tego dzięcioła?
[23:07] - Pamiętam. Częściowo już powiedziałeś. Ja w ogóle doradzam wszystkim naszym słuchaczom, którzy jeszcze dzięcioła oka Moskwy nie widzieli, żeby sobie zerknęli do internetu. Te konstrukcje są naprawdę imponujące. Rzeczywiście jest ich kilka. Jedna z tych konstrukcji przy Czarnobylu, druga nazwa powinna być państwu znajoma: Mikołajów. W związku z tym to też się w komunikatach wojennych ostatnio często pojawia. Piotr powiedział, że to były radary takie pozahoryzontalne. To się wydaje takie dziwne. Natomiast one wykorzystywały zjawisko odbijania fal od jonosfery i dzięki temu rzeczywiście można było zajrzeć niejako za horyzont i w ten sposób badać, co się tam dzieje.
Rosjan to szczególnie interesowało. Na przykład dzięki temu systemowi radarowemu Duga mieli pod kontrolą na przykład wyspę Guam, na której Amerykanie wiadomo siedzieli i nad różnymi rzeczami kombinowali. A oni poprzez jonosferę, ja tylko przypomnę, to taka warstwa, która się kilkadziesiąt, 60 bodajże kilometrów nad powierzchnią Ziemi rozciąga
[24:29] - I przez to odbicie można było rzeczywiście za horyzont zajrzeć. Ja troszkę rozumiem Zachód, bo pamiętam, że gdzieś w połowie lat 70. jako zupełny gówniarz zacząłem słuchać Wolnej Europy. Ktoś powie: „Dobrze, zaczną się wspomnienia z młodości”. Nie pod tym kątem to mówię. Jedną z pierwszych rzeczy, które usłyszałem w wiadomościach nadawanych z Monachium, było to, że ambasada amerykańska w Rosji, w Moskwie doniosła, że po raz kolejny, tego i tego dnia ambasada była poddana, wybaczcie państwo, już tego nie pamiętam, jakiemuś promieniowaniu, jakieś promieniowanie wypuszczano w jej stronę. Wybaczcie, nie pamiętam. Po latach się wyjaśniło, że to był system podsłuchowy, że dzięki drganiu szyb na przykład można było odpowiednie rzeczy z tego promieniowania elektromagnetycznego wypuszczając, można było na przykład podsłuchiwać ambasady. Ale te wszystkie dziwne zjawiska, które się pojawiały, skłaniały przedstawicieli krajów zachodnich do brania pod lupę każdego zjawiska, które gdzieś w Rosji się ulęgło, gdzieś w Rosji zaczynało działać. I nic dziwnego, że ten radar, który tak dzięciołił na tych krótkich falach zaniepokoił i rzeczywiście ten radar po raz pierwszy się odezwał jako dzięcioł.
One powstały wcześniej, jeszcze w latach 60. Przynajmniej część tego systemu powstała, ale to pierwsze dzięciolenie było w '76 roku i wykryli je Finowie. W marcu to było i wykryli je Finowie. I tak sobie to funkcjonowało. Dosyć kluczowym momentem był rok '86, kiedy to wszystko pierdyknęło w okolicach Czarnobyla, w związku z czym część systemu przestała działać, niby przestała działać, ale jeszcze pewne dźwięki z siebie Oko Moskwy wydobywało, bo badano to jeszcze dużo później. W '88 roku Federalna Komisja Komunikacji badała ten sygnał rosyjskiego dzięcioła. Więc widzicie państwo, to było traktowane bardzo poważnie. Dzisiaj może my się troszkę uśmiechamy przy tym, jak o tym mówię, tymczasem co więcej, podobno nawet w 2014 roku zarejestrowano kolejny sygnał dzięciołowy ze strony Dugi. Na ile to jest prawdą nie wiem, bo to były doniesienia gdzieś z północno-zachodniej Polski. Wiem, że informacje na ten temat podawało TVN24.
Dla jednych to jest źródło wiarygodne, dla drugich może niekoniecznie. W każdym razie rzeczywiście pojawił się w pewnym momencie motyw sugerujący, że to rzeczywiście może być machina do kontroli umysłów. Badali to nie tylko pasjonaci, ludzie, którzy byli niezwykle tym zainteresowani, ale tak jak już wspomniałem, jakieś agendy rządowe. I powiem jedno: nie znaleziono żadnych podstaw, przynajmniej oficjalnie do tego, żeby twierdzić, że dzięcioł, Oko Moskwy to było coś, co rzeczywiście kontrolę umysłów nad społeczeństwami zachodnimi miało sprawować. To, że nie stwierdzono, oczywiście nie musi nic znaczyć. Niemniej jednak myślę, że ta historia radaru pozahoryzontalnego się jednak broni. Natomiast sama historia związana z tym, że ktoś mógł próbować kontrolować umysły była na pewno ciekawa. Zresztą za chwilę pewno przynajmniej wspomnimy o HARPie amerykańskim. Tam numer polega na tym, że jedni twierdzą, że to instalacja do kontrolowania pogody i w ogóle, inni twierdzą, że zupełnie nie. I okazuje się, że są też tacy, którzy twierdzą, że i jedni, i drudzy mają rację, bo kontrolowanie pogody podobno wyszło przypadkowo.
Podgrzewanie określonych warstw atmosfery i nagle się okazało, że HARP może służyć jeszcze do czegoś innego niż pierwotnie zakładano. Znowu nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jak jest. Tylko pokazuję, że Oko Moskwy jest uznawane za radar, wcale jeszcze nie oznacza, że nie mogło pełnić takiej funkcji dodanej jakiejś ekstra. Trudno. Myślę, że ponieważ Oko Moskwy przestało się odzywać, więc nawet jeśliby próbowali, to teraz już nas nie kontrolują. To jedna z takich historii z czasów Związku Radzieckiego, ale ich jest znacznie więcej, bo tak jak tu obaj panowie wspomnieliście, Rosjanie mieli tę cudowną, a jedni powiedzą wariacką skłonność do tego, żeby sprawdzać, co w gruncie rzeczy nie wydaje się takie odjechane, bo są ludzie, którzy mówią: „Nie, to jest niemożliwe” i przechodzą nad tym do porządku dziennego. Rosjanie postawili na praktyczne sprawdzanie. Jeśli o czymś się dowiedzieli Sprawdzali, czy to można zrobić, czy nie można zrobić. Bo wiecie państwo, to jest tak, że czasami rzeczy, które wydają nam się niemożliwe, jak je zaczniemy wytwarzać, zaczniemy je konstruować, to się nagle okazuje, że one są jednak trochę bardziej możliwe, niż nam się wydawało na początku. Umysł ludzki jest wielki, wspaniałe to narzędzie, niemniej jednak czasami warto coś sprawdzić w praktyce.
I z tego punktu widzenia uważam, że oni podjęli wysiłki i posuwali się drogą bardzo racjonalną empirycznego sprawdzania pewnych rzeczy. Stąd mogły się brać najrozmaitsze teorie spiskowe, bo oni rzeczywiście mieli tendencję do dokładnego sprawdzania. Tak mi się wydaje.
[31:42] - To też nie jest tak, że na Zachodzie różnego rodzaju spiski się nie rozchodziły. Oczywiście, że się rozchodziły, nawet w większej ilości. Amerykanie też mieli przecież różnego rodzaju fobie, a to przed komunistami, a to przed UFO, a to przed zatrutym ujęciem wody przy pomocy narkotyków i tak dalej. Także to nie jest czysto radziecka specyfika. Natomiast historie z wschodniej strony żelaznej kurtyny są jakoś takie, że tak powiem, działają na umysł. Ale Arku, bo tutaj mówiliśmy o instalacji Duga, ona, już nie pamiętam w jakiej części została pewnie zdemontowana i kto wie, co tam jeszcze Rosjanie kryją, ale tych historii było więcej. Jednym z tych elementów była na przykład maszynka Lida, którą w latach 80. radzieccy lekarze podarowali amerykańskim kolegom. I okazało się, że ona może służyć nie tylko kuracjom konwencjonalnym, ale też w jakiś sposób znajdować wykorzystanie w psychiatrii.
[32:49] - I nazwano ją małym dzięciołem czy mini dzięciołem. To też jest ważne.
[32:55] - Tak. I stąd też była ta obawa, że skoro mają taką małą farelkę do prania mózgu, to jak zbudują taką wielką, to co oni mogą przy jej pomocy zrobić? Ja pamiętam mnóstwo tych teorii albo takich opowieści na granicy między teorią spiskową a legendą miejską. Między innymi krążyła taka opowieść, że gdzieś głęboko na Syberii byli jacyś więźniowie polityczni, którzy zostali zasypani w kopalni i tam już czekali do końca swych dni. Ale postanowili skontaktować się za pomocą zjawiska projekcji astralnej z jakąś grupą zachodnich ezoteryków i opowiedzieć im swoją straszną historię, co im się przydarzyło. Takich opowieści było dużo. Tu nam się przejawia jeszcze oczywiście historia o dziurze do piekła i tak dalej. Natomiast ta opowieść o więźniach, którzy opuszczają swoje ciało, żeby powiedzieć światu swoją historię, jest troszeczkę związana z realnymi wydarzeniami, jakkolwiek to dziwnie brzmi. A przede wszystkim odnoszę się tutaj do historii Daniiła Andriejewa, autora książki „Rosa Mistica”, o którym pisaliśmy niedawno w Nieznanym Świecie. Jeżeli ktoś chce znaleźć na ten temat trochę informacji, to polecam www.nieznany.pl albo www.nieznanyświat.pl.
Tam znajdziecie numer, w którym pisaliśmy o Daniile Andriejewie. To był rosyjski ezoteryk prześladowany za Stalina, który podczas pobytu w więzieniu dokonywał pewnych ezoteryczno-duchowych eksperymentów, które doprowadziły go do bardzo interesujących wniosków. Ale to już dygresja. Arku, pamiętasz tego dzięcioła? Czy tobie też przeszkadzał? O dzięciole troszeczkę się dowiedziałem wcześniej. Ale chciałbym też powiedzieć, że tutaj z Biskupca, czyli z miasteczka, obok którego mieszkam, była między innymi ekspedycja właśnie do Czarnobyla. Panowie w samochodach terenowych tam ruszyli. Byli właśnie w tych wszystkich strefach zakazanej zony w Czarnobylu i oczywiście odwiedzili też Oko Moskwy. I wówczas nie było tam nic jeszcze rozbierane, a był to gdzieś koło 2010, 2012 roku.
I właśnie mają takie dosyć nieszablonowe zdjęcia stamtąd, które widziałem, pokazujące ogrom tej instalacji. Ten ogrom również można zobaczyć w internecie. Bardzo fajnie, jeżeli byście słuchacze zobaczyli to, bo to dopiero pokazuje skalę tego. I oczywiście jest jeszcze jedna teoria spiskowa, o której należałoby wspomnieć, że tak naprawdę ta katastrofa w Czarnobylu była spowodowana podłączeniem właśnie tego Oka Moskwy. Przede wszystkim sam Czarnobyl i Oko Moskwy zostało ponoć wybudowane jako całość. Czarnobyl miał zasilać właśnie tego dzięcioła, ale w momencie, kiedy już wszystko było skończone i miano uruchomić z pełną mocą to Oko Moskwy, doszło wówczas do sprzężenia jakiejś indukcji elektromagnetycznej, która spowodowała właśnie to, że ten Czarnobyl nie dawał się wyłączyć
[36:46] - I doprowadziło to do wybuchu tego zdarzenia. Jeżeli chodzi o samego dzięcioła, on taktował z częstotliwością około 40 herców, przy czym wcześniejsze badania zachodnie wykazywały bezsprzecznie, że infradźwięki oddziałują na psychikę ludzką, powodując uczucie zagrożenia i konieczność opuszczenia danego terenu. To była częstotliwość około 16 herców. Rosjanie zastosowali nieco wyższą i podejrzewam, że przyczyniły się do tego badania w gułagach między innymi. A to dlatego, że żeby uspokoić więźniów, ewentualnie chcących się zbuntować, najprościej zastosować to w ten sposób, że włączamy instrumenty i ludzie się uspokajają. Te badania były prowadzone, przecież jeszcze Samberia w '55 roku wspominał, że w zasadzie nie będzie potrzebny żaden atom, nic, bo cały świat ulegnie ideologii czy państwu rosyjskiemu, państwu radzieckiemu bez rozlewu krwi. Należałoby to wszystko powiązać właśnie w pracy nad generatorami niskich częstotliwości i badaniu częstotliwości na psychikę ludzką. Oczywiście takie oddziaływania mogły mieć miejsce, mają miejsce. Jak dowiodły tego badania nad przekazaną maszynką, tą lidą z Rosji. Nie wiadomo tak do końca, czy ona została przekazana, czy została wykradziona przez CIA i przekazana do dalszych badań właśnie w Stanach Zjednoczonych.
Jeżeli taka mała maszynka wpływała, w krajach zachodnich zdobyto się tylko na to, żeby zbadać oddziaływanie na zwierzętach. Czyli po prostu koty przy tym usypiały i spały. Ale podejrzewam, że badania były też prowadzone, mając taką maszynkę i ciężko by było, żeby nie były prowadzone. Podejrzewam, że również w Stanach Zjednoczonych przez komórki wywiadowcze, bo to jest naprawdę wspaniałe urządzenie dla osób, które chcą w jakiś sposób zapanować nad tłumem. Dziwne jest to, że z kolei w Rosji przestano używać tego, czego dowodem były wybuchy w słynnej szkole, gdzieś w Dagestanie czy w Filharmonii na Łużnikach bodajże. Tam tego nie użyto. Próbowano użyć zwykłe środki chemiczne usypiające i właśnie w Filharmonii przedawkowano troszeczkę, że ludzie pomarli. Dlaczego tego nie używano? To jest właśnie dosyć ciekawe. Tak jak mówię, każdy dyktator, jeżeli jest pewny swego statusu i swojej niepodzielnej władzy, z całą pewnością użyje tego typu urządzeń.
Natomiast jeżeli zachodzą jakieś tarcia w gronie osób u władzy, takich rzeczy się nie udostępnia nikomu i głęboko chowa na wszelki wypadek. Zawsze dobrze mieć coś za pazuchą. Dziękuję.
[41:13] - A mówimy o tym wszystkim dlatego, że w zasadzie to powraca. To, o czym za chwilę powiemy, wyraża te wszystkie stare strachy, stare obawy, stare teorie spiskowe. Okazuje się, że wojna na Ukrainie doprowadziła do wysypu wielu różnych, także zaprawionych politycznie teorii. Ale jak wspomniałem, przeszukując różnego rodzaju źródła, dotarliśmy do kilku ciekawych historii. Przypomniano na przykład także wcześniejsze deklaracje ludzi zbliżonych do Putina. Jednym z nich jest Anton Wajno, zastępca szefa administracji prezydenckiej, dyplomata, zwolennik teorii Władimira Wiernickiego o nadejściu noosfery. W swojej publikacji sprzed lat pisze on o wprowadzeniu nowego systemu społecznego, którego podstawą byłby tajemniczy nooskop. Cudowne urządzenie stanowiące element powszechnego nadzoru. Taka rozbudowana wersja lidy. Bajka to czy rzeczywistość?
Marku, możesz nam powiedzieć tak pokrótce, na czym polega w ogóle koncepcja Wiernickiego? Jest ona dość niebezpieczna, jeżeli jej zwolennikiem ma być sam Putin, ponieważ akcentuje pewne apokaliptyczne między innymi kwestie. Innymi słowy, nie będzie postępu bez totalnej rozpierduchy. Na sprawę Antona Wajny zwrócił uwagę dziennikarz Dave Troy Ale nawet nie to tak bardzo zaskoczyło odbiorców, że wyznają ten kosmizm Wieruckiego, ale to, że historię o nooskopie opublikował w ramach pracy naukowej. Innymi słowy opisał jakieś urządzenie, które ma cudowne zdolności. Z dzisiejszej perspektywy jest to jakaś technika przyszłości. I teraz pytanie: czy Rosjanie takie coś mają, skoro o tym mówią? Ale wróćmy, Marku, na chwilę do tej noosfery, o czym ten Wierucki pisał.
[43:31] - Tak, ta historia jest ciekawa i pokazuje jednocześnie, że to nie jest tak, że Rosjanie wyskakują z czymś nagle i mówią: „O, teraz mamy nowe, nowe idzie”. Okazuje się, że nie, że oni dosyć konsekwentnie trzymają się pewnej tradycji czy pewnych osiągnięć, przemyśleń, które pojawiły się dosyć dawno temu. Padły tu dwie nazwy: kosmizm i noosfera. To się właściwie pojawiło jeszcze w XIX wieku, właściwie na przełomie XIX i XX wieku. To taki ruch intelektualny, kulturowy, który się wtedy pojawił. I tam chodziło o zbadanie najszerzej rozumianej relacji pomiędzy człowiekiem a wszechświatem. Stąd ten kosmizm. Można powiedzieć, że centralną kategorią tego typu przemyśleń, tego typu rozważań było pojęcie kosmosu jako pewnej wyższej, rozumnej i wszechogarniającej rzeczywistości. Jeżeli państwo poczuliście w tej chwili, że mówię coś, czego nie rozumiecie, to spokojnie, może się to jednak wyjaśni. Warto też powiedzieć, że takim absolutnym prekursorem tego ruchu był Nikołaj Fiodorow i to on przyczynił się pod koniec XIX wieku.
On głosił taką ideę wspólnego czynu, że trzeba koniecznie wskrzesić zmarłych przodków oraz stworzyć uniwersalną utopię we wszechświecie i to zarówno w sensie duchowym, jak i naukowo-technologicznym. Według Fiodorowa realizacja tego powinna stanowić dla ludzkości najważniejsze zadanie, jakie stawia przed sobą i to powinien być wręcz imperatyw moralny dla ludzkości. To spełnienie idei kosmizmu byłoby twórcze, konstruktywne i przekształciłoby świat. Zauważcie państwo, że pojawia się ta idea zmiany, i to wielkiej zmiany, przekształcenia świata. Ona jest cały czas obecna. Minęło ponad 100 lat, a ona cały czas funkcjonuje. Ja wiem, gdzieś tam czerpano oczywiście z pewnych takich źródeł jak Ciołkowski, bo Ciołkowski napisał w swoim czasie kilka takich powiastek. Dzisiaj byśmy powiedzieli science fiction, więc z jednej z nich trochę zaczerpnięto. I też ten kosmizm i noosfera się pojawiał. Odwoływano się tam do rosyjskiej duszy.
Ja państwu tego nie będę szczegółowo... Dążę raczej do tego, żeby powiedzieć o takim clou tego kosmizmu. Bo tam była metafizyka, epistemologia, etyka. Wszystko właściwie było pomieszane ze sobą. I Władimir Iwanowicz Wierucki to był człowiek, który zmarł w 1945 roku. Więc zauważcie państwo, rzeczywiście koniec XIX wieku, początek XX. I on parał się różnymi dziedzinami wiedzy. Był takim rosyjsko-ukraińskim, a może i właściwie radzieckim mineralogiem, geochemikiem. Był w ogóle twórcą geochemii, biogeochemii i kupy innych jeszcze nauk. W każdym razie ten kosmizm przejawiał się tam zdecydowanie i ta idea noosfery, która się pojawiła tutaj, to jest ważny wkład tego autora w pojmowanie filozofii przyrody.
W Rosji na początku XX wieku to było niezwykle atrakcyjne, niezwykle promowane, niezwykle się tym interesowano. On jest autorem takiej książki jak „Biosfera” wydanej w latach 20. XX wieku. I on spopularyzował taką hipotezę, właściwie powiedział o tej hipotezie, że życie jest siłą, która kształtuje geologicznie Ziemię. Notabene pewno między innymi za to dostał w 1943 roku, więc w sumie niedługo przed śmiercią, dostał nagrodę stalinowską. I Wierucki spopularyzował koncepcję noosfery, propagował ideę noosfery. Wymyślił podobno nawet słowo biosfera. Nie, to chyba nie on, to chyba inny. On opierał się na badaniach Édouarda Suessa, to chyba tak się wymawia. I w każdym razie, co było dosyć ważne u tego Wieruckiego, to że on mówił o
[48:58] - Tym, że ludzkość przechodzi przez kolejne etapy. Najpierw był etap taki, w którym... Właśnie zapomniałem nazwy. Wyleciała mi z głowy nazwa. Trzy etapy w każdym razie w rozwoju ludzkości są niezbędne. Ten ostatni etap miał polegać na tym, że żywe organizmy mają zmienić kształt planety w takim samym stopniu, jak zmieniany ten kształt planety jest przez zjawiska fizyczne. To mniej więcej tyle chciałbym powiedzieć. Niestety wyleciała mi z głowy ta triada, bo on sformułował taką triadę trzech etapów w rozwoju ludzkości i ta noosfera to miała być właściwie ta ostatnia, ostatni etap. Właściwie to, co się dzisiaj dzieje, o czym będziemy mówić, do tej idei jak najbardziej nawiązuje.
[50:10] - To jest też takie rozwinięcie troszeczkę koncepcji zarzuconej na Zachodzie, koncepcji epok. Biernacki pasjonował się hinduizmem. W ogóle ciekawe w tym wszystkim jest to, że te nazwiska, o których mówimy: Ciołkowski z pochodzenia Polak, Biernacki pewnie też miał jakieś polskie korzenie. Wydaje mi się, że to po prostu swojski Biernacki, a także Czyżewski, twórca heliobiologii, bardzo ciekawej dziedziny, która mówi o tym, że słońce jest w stanie wpływać na pogodę psychiczną człowieka. Ci ludzie stworzyli bardzo oryginalną ideologię i oryginalne koncepcje. Dzisiaj trochę zapomniane. Zapomina też się o tym, że część z nich albo się po prostu urodziła na ziemiach polskich, albo jak Ciołkowski miała polskie korzenie. Ale wróćmy do tego nooskopu. Wyjaśniłeś, Marku, czym była noosfera. Natomiast w roku 2016 BBC poinformowało o pracy, jaką Wajno, który w tamtym okresie już wszedł w skład najbliższego kręgu Putina, opublikował w roku 2012.
Pisał w niej, że ekonomia i zjawiska w społeczeństwie stały się zbyt kompleksowe, aby nimi zarządzać w stary sposób. Po prostu wszystko jest zbyt skomplikowane, aby to jakoś formalnie ująć. Opisał w tej swojej pracy urządzenie o nazwie nooskop, które jak mówił potrafi się podpiąć pod globalną świadomość i rejestrować zmiany w biosferze i ludzkiej aktywności. Mówiąc krótko, Wajno chciał, aby przy pomocy tego nooskopu, który się miał składać z jakiejś serii skanerów, odczytywać zmiany w biosferze i ludzkiej aktywności, a mówiąc wprost, żeby czytać ludziom w myślach. To był taki zdalny chip. Seria czytników miała monitorować, co każdy Rosjanin myśli i czuje, aby to potem wszystko w jakiś sposób analizować. Pytanie, czy to się opierało tylko na brząkach, czy też Wajno miał dostęp do wniosków bardziej praktycznych. Akademicy rosyjscy, którzy komentowali tą koncepcję, powiedzieli, że to są jakieś bzdury. Ale Arku, okazuje się, że nooskop nooskopem, ale koncepcję Wajny rozwinęli Chińczycy, którzy po prostu posiadają cyfrowy system monitorowania i oceny obywateli. Czy twoim zdaniem to, o czym mówi Wajno, nie jest esencją tego, o czym dzisiaj mówimy, że przeplatają się tam gdzieś w Rosji bardzo różne historie, bardzo różne teorie.
Niektóre dziwne, niektóre fantastyczne, ale może też i są takie, które są realistyczne.
[52:58] - To jest tragiczne, ale cenny nooskop. Gdy o nim zacząłeś mówić, zaczęła mi się przypominać książka Orwella, rok 1984. I właśnie tam też pełna inwigilacja społeczeństwa i Ministerstwo Miłości. I tak to wygląda mniej więcej w Chinach, gdzie oprócz tego, że człowiek otrzymuje punkty za prawidłowe postępowanie, to jeszcze usuwane są informacje na przykład z protestów, które ktoś nagrywał telefonem komórkowym. Po prostu instytucje rządowe włamują mu się do telefonu i je potrafią usunąć. I to już jest takie właśnie typowo orwellowskie, gdzie można po prostu kusić się o zmianę postrzegania historii. Podobną rzeczą jest w tej chwili to, co się dzieje w Rosji. Jeżeli popatrzymy, to bardzo wiele osób popiera napaść na inne państwo i mówią to dokładnie, co mówi Putin, a więc że to właśnie napadnięci stanowili bardzo duże zagrożenie dla tych, którzy napadają. A jeżeli porównamy wielkość obydwu krajów i moce armii, to raczej nie wydaje się to możliwe, żeby Ukraina napadała. Poza tym napadła na Rosję w jakiejkolwiek formie.
I to jest właśnie To, co każdy dyktator chciałby zarówno wiedzieć, co myśli obywatel, jak i nakazać mu, co ma myśleć.
[55:17] - Arek, to nie lepiej, żeby sobie zrobili jakiś system, jakiś serwis społecznościowy, aniżeli wymyślać jakiś nooskop? Przecież z Facebooka też służby specjalne mogą różne rzeczy wyczytać z naszej aktywności w internecie. Tak się czasami zastanawiam, rozmyślając o tym systemie chińskim, czy to nie jest oficjalna wersja tego, o czym my tutaj na Zachodzie nie wiemy, że o nas też można dużo przeczytać i też pewnie różne rzeczy się tutaj dzieją, tylko że u nas jest troszeczkę iluzja, że u nas to wolno.
[55:52] - Tak, tylko nie wiemy, jaki procent Rosjan bierze udział w VKontakte. Tak się nazywa ichniejszy Facebook. I tak naprawdę wiedząc o tym, że są inwigilowani, mogą w zasadzie nie informować na mediach społecznościowych o tym, co na tego typu mediach społecznościowych. Nie informować o własnych poglądach. Podejrzewam, że tam społeczeństwo po śmierci kilku dziennikarzy, kilku polityków, gdzie zamordowano polityka w centrum Rosji i nikt tego nie widział, nigdy sprawcy nie złapano. To samo było z Politkowską i tak dalej. I to jest zastraszenie społeczeństwa z jednej strony. Z drugiej strony można też pokusić się o to, że w rękach Putina znajduje się cały mainstream, cała telewizja, wszystko w zasadzie. I tutaj możliwość wtłaczania ludziom do głowy tego, co mają myśleć, jest przeogromna. Oczywiście z jednej strony w hipnoterapii jest taka nie tyle zasada, co się mówi o tym, że nie można człowiekowi nakazać, żeby pod hipnozą wykonał rzeczy, które byłyby sprzeczne z jego własnymi przekonaniami.
O tyle przy dłuższej próbie, przy dłuższym kontakcie można te warunki do wykonywania tych poleceń zmienić na tyle, że faktycznie po jakimś czasie można tego człowieka całkowicie zmienić. I to mamy, wydaje mi się, do czynienia w tej chwili z Rosją. Tak, Marku?
[58:14] - Ja chciałbym wrócić do tego, bo znalazłem wreszcie Wieruckiego o tej noosferze, a później coś jeszcze chciałbym nawiązać do tego, o czym mówił Arek. Otóż Wierucki mówił o tej noosferze, że ona jest trzecim etapem rozwoju Ziemi. To już mówiłem, bo najpierw była, proszę państwa, geosfera. Była materia nieożywiona, Ziemia była wtedy martwa. Później pojawiła się biosfera, czyli życie biologiczne i to życie biologiczne według tej teorii zaczęło przekształcać tę martwą Ziemię. Ziemia się zaczęła zmieniać. Na podstawie tego sformułował teorię o noosferze, która mówi o tym, że pojawienie się życia już zaczęło, tak jak zmieniało ono tą geosferę, tak zdaniem Wieruckiego pojawienie się ludzkości, a właściwie pojawienie się jednostek obdarzonych zdolnościami poznawczymi, ono nas doprowadzi do kolejnego przekształcenia naszej planety, naszej biosfery, tego wszystkiego, co nas otacza. Ale ja powiedziałem tam wtedy, starając się szybko zrelacjonować te poglądy, mówiłem o tej rosyjskiej duszy, o tym, że to wszystko było wymieszane ze sobą. To takie serce szczupłe. I to jest ważny element.
I tu nawiążę do tego, o czym mówił Arek. Bo o ile w Chinach sama partia i same władze, i też ludzie nie mają złudzeń, to znaczy tam to jest robione tak bardzo technokratycznie. Kamery, kamery, kamery, pełna kontrola i tak dalej. Nie będę tego opowiadał, bo to mniej więcej wszyscy wiedzą. I tam nie ma złudzeń. Natomiast ja odnoszę wrażenie, aczkolwiek to jest moja taka teoria, że w Rosji jest taka tendencja do robienia tego inaczej. Troszkę tak znowu nawiązując do 1984 roku, przecież tam w finale nie chodzi o to, żeby on okłamał tego przesłuchującego, ile palców widzi. On ma zobaczyć, że ich tam jest inna ilość niż w rzeczywistości. On ma pokochać, tak jak się kończy książka, pokochać Wielkiego Brata. I troszeczkę moim zdaniem jest tak, że gdzieś tam władze w Moskwie chciałyby, żeby nie tylko ci ludzie wyznawali pewne poglądy, ale żeby oni wierzyli w te poglądy i w dodatku jeszcze kochali Wielkiego Brata.
I troszeczkę mam wrażenie, że te wszystkie takie próby, które były dokonywane, szły w tym kierunku, że nie żeby tylko inwigilować i zastraszać. To oczywiście bardzo chętnie i jak najbardziej, i na co dzień, ale tak naprawdę chodziło o to, żeby po pierwsze ludzie uwierzyli i naprawdę pokochali Wielkiego Brata. I takim elementem, który miał do tego skłonić, były właśnie te urządzenia, które mogłyby jakoś na psychikę wpływać. Ta 40 przy tym taktowaniu ona się brała stąd, że taka bardzo niska ilość megaherców powodowała rzeczywiście uspokojenie, a ta 40 wprowadzała w stan transu. Troszeczkę inne. Rzeczywiście też uspokaja, ale też otwiera na pewne rzeczy. I być może też o to chodziło, żeby otwierać różnego rodzaju sugestie. Własne społeczeństwo ładuje się czymś innym. Może zachodnie społeczeństwo planowano upakować jakimiś innymi informacjami, kiedy wejdzie w stan transu i tak dalej. To oczywiście jest takie gdybanie i skakanie z teorii na teorię, ale zwróciłbym na to uwagę, że kiedy mówimy, jedni się z tego nabijają, inni traktują to bardzo poważnie, że istnieje coś takiego jak rosyjska dusza i ta rosyjska dusza sprawia, że oni chcą to robić troszeczkę inaczej.
To tyle. Tak tylko chciałem dodać.
[01:02:24] - Tutaj chciałbym wspomnieć jeszcze o takim systemie wizualnym podprogowym, gdzie normalnie, jeżeli patrzymy na telewizor czy odtwarzacz filmowy, wystarczy, żeby osiem klatek przesuwało się na sekundę przed naszymi oczami i będziemy widzieli już ruch. Jeżeli w jednej z tych klatek zamienimy obraz na obraz podprogowy, nie jesteśmy w stanie zarejestrować bezpośrednio, co to było. Natomiast sama podświadomość nasza już tak. I to była swego czasu teoria spiskowa, że na podstawie tego typu sytuacji i tego typu przekazu podprogowego można decydować nie tylko o tym, jaki produkt reklamożerca wybierze, ale też sterować wyborami prezydenckimi. I teraz, jeżeli mamy do czynienia w Rosji, gdzie całe media są w rękach państwa, a państwo to Putin, wszystkiego możemy się spodziewać, łącznie z tym czterdziestotaktowanym dzięciołem, jak i przekazem podprogowym. I wtedy mamy otumanione całe społeczeństwo, które bardzo łatwo będzie wypchać na jakąkolwiek rzeź i oni będą szli z przekonaniem, że robią coś wspaniałego dla osoby, którą tak jak Marku powiedziałeś, się kocha już. Dziękuję.
[01:04:14] - Ja bym chciał jeszcze o jednej rzeczy powiedzieć, bo my tak mówimy: Rosja, Rosja, Rosja. Ja mam wrażenie, że owszem, dzisiaj mówimy o putinatorze, ale właściwie to, o czym mówimy, możliwość sterowania społeczeństwem, możliwość skłonienia go do różnego rodzaju zachowań, to nie jest tylko marzenie zza naszej wschodniej granicy. Właściwie na całym świecie są ludzie, którzy o niczym innym nie marzą, jak tylko o tym, żeby zapędzić ludzi do jakiegoś tam mniejszego bądź większego kieratu. I jeśli nawet będziemy wierzyć, że mamy społeczeństwa demokratyczne, zachodnie, wspaniałe, to spójrzcie państwo, jak demokracja jest w odwrocie i jak różne rzeczy się społeczeństwom narzuca, coraz bardziej narzuca, mówiąc, że to wszystko w imię demokracji. Spójrzcie państwo, prześledźcie, jak dzikich eksperymentów dokonywały służby specjalne Stanów Zjednoczonych. I to też były eksperymenty idące w kierunku prawie dokładnie takim samym, żeby kontrolować społeczeństwa. A to, o czym marzą szefowie korporacji, to ja nawet nie śmiem w tej chwili rozwijać tego tematu, ale też mam wrażenie, że nic bardziej by im nie pasowało jak to, żeby wreszcie tą hałastrę, która chce różnych rzeczy, kombinuje, dyskutuje, wziąć za mordę i zrobić z tym wszystkim porządek. Żyjemy w jakimś takim niebezpiecznym świecie, w którym z jednej strony chlubimy się naszą wolnością albo tym, co z niej zostało. Chlubimy się demokracją, ale powinniśmy mieć z tyłu głowy, że to nie jest dane raz na zawsze. I właściwie w tej chwili różne zabiegi sfer rządowych czy też rządzących idą w kierunku takim, żeby nam część tej wolności odebrać, a najlepiej całą i żebyśmy słuchali i nie kombinowali.
Ja nie będę tego powtarzał, bo to nie jest temat dzisiejszej audycji, ale te wszystkie hasła, które padają w Davos. Zwróćmy uwagę, że my z jednej strony zajmujemy się tym, co wymyśla Putin. Okej, w porządku, ale zupełnie nie zajmujemy się tym, co wymyślają nasi umiłowani przywódcy po naszej stronie czy umownej naszej stronie, czyli Zachodu.
[01:06:49] - Czy jest w ogóle jakaś nasza strona dzisiaj?
[01:06:51] - Właśnie dlatego się poprawiłem, że ta nasza strona to brzmi co najmniej nieodpowiednio. Po tej stronie, którą my uważamy za swoją. Zwykliśmy ostatnio uważać za swoją.
[01:07:02] - Tak. Ja myślę, że to nie jest w ogóle program polityczny dzisiaj i mieliśmy się powstrzymywać od takich komentarzy, dlatego że one bardzo rozpalają różnego rodzaju emocje, ale ja myślę, że nie trzeba szukać daleko. U nas w Europie sytuacja jest tylko troszeczkę przypudrowana. Tutaj też niedługo dojdzie do tego, że zrobisz wykroczenie drogowe i dostaniesz taką karę, że będzie mało jednej wypłaty. I o to chodzi. My się patrzymy na Ruskich, a u nas wcale nie lepiej.
[01:07:36] - Miasta 15-minutowe. Czyli masz siedzieć, za przeproszeniem, na tyłku, nie ruszać się poza swoje wyznaczone granice. Gdzie tam jakieś podróże. Fajnie było latać tanimi liniami? Już sobie państwo polataliście. Teraz będziecie robić spacerki w swoim 15-minutowym mieście. Czy to jest naprawdę jakieś objawienie demokratyczne? Nie sądzę.
[01:08:04] - Będziemy mieli grupy uprzywilejowane, które będą od 40. roku życia siedzieć na emeryturze, a cała reszta będzie na nich pracować tak naprawdę. Czasami te wszystkie historie z krajów totalitarnych są obserwowane tylko po to, żeby chyba pokazać, jak to u nas jest dobrze. Nie, podsumujemy się panowie od komentarzy politycznych. To nie jest to. Kiedyś zrobimy taką audycję. Będzie się nazywała zupełnie inaczej, ale to tyle, dlatego że dzisiaj zajmujemy się Putinatorem. Cały czas mam przed oczami taki odcinek „Jednego z dziesięciu”, kiedy jeden facet miał pytanie od Tadeusza Sznuka: „Jak się nazywa prezydent Rosji?” i powiedział: „Waldemar Putin”. Strasznie mnie to bawi, nie wiem czemu. Panowie, w rewelacjach rosyjskich notabli pojawiają się też mrożące krew w żyłach zapowiedzi stworzenia broni psychofizycznej, o których w sumie cały czas mówimy.
Są też te idące o krok dalej. Chodzi o bronie oparte o nową fizykę. W ubiegłym roku coś o nich bąknął Siergiej Szojgu, ale były szef agencji Roskosmos, a obecny szef zbrojeniówki miał coś więcej do powiedzenia. Teraz pytanie, czy Rosja próbuje zastraszyć świat bronią, o jakiej świat nie słyszał? Bo że mamy jakiś No Scope to jedna sprawa. Tylko pytanie, czy on może istnieć? Nowe prawa fizyki, Marku, to brzmi coś bardzo złowrogo. Mnie się kojarzą z jakimiś oddziaływaniami, które bada Wielki Zderzacz pod Genewą. Jakieś rozdzieranie szaty rzeczywistości, manipulacje czasem i tak dalej. Czy oni w ogóle cokolwiek wiedzą, czy tylko straszą?
Bo tak naprawdę w kwestii tej nowej fizyki już za Putina to wszystko się zaczyna około roku 2012. Ale tak naprawdę, jak za chwilę zobaczycie, ciągnie się długo w historię nawet Związku Sowieckiego. Wtedy Putin w roku 2012, bardzo symptomatycznym również, jeżeli chodzi o symbolikę, o datę – sami wiecie dlaczego – miał napisać taki artykuł, w którym postulował, żeby stworzyć broń uwaga: geofizyczną, genetyczną, a nawet psychofizyczną. Ta ostatnia zapewne byłaby czymś w rodzaju rosyjskiego dzięcioła, służąc otumanianiu albo też praniu mózgów na odległość. Jak wyjaśniał Waldemar, tego rodzaju bronie miały być bardziej akceptowalne od broni atomowej i służyć osiągnięciu celów strategicznych. W 2021 roku w rozmowie z agencją Interfax wspomniany szef Roskosmosu Jurij Borisow, zapytany już jako szef zbrojeniówki, uprany na taki okres 2024-2033, powiedział, że znowu trzeba stworzyć broń opartą o nowe zasady fizyki. Co ciekawe, jak pisał wspomniany na początku portal The Debrief, były minister obrony Anatolij Serdiukow miał zapewniać swego czasu Putina, że te nowe bronie powstaną do roku 2020. I tutaj, panowie, pytanie: czy Putin rzeczywiście tworzy arsenał, jakiego świat nie widział, czy może realizuje sowieckie marzenie o wielkości? Arku?
[01:11:27] - Z całą pewnością realizuje swoje marzenie o wielkiej Rosji, raczej Związku Sowieckiego od morza do morza. Chociaż nie takiego, są już od morza. Są największym krajem bądź co bądź, ale chce odbudować to, co pamięta z lat dzieciństwa, że według niego to było coś wspaniałego. Według wielu niekoniecznie. To, o czym mówi Szojgu, minister obrony Rosji, raczej to między bajki troszeczkę bym włożył, dlatego że oni w ogóle nie spodziewali się. Rosyjska generalicja w ogóle nie spodziewała się, że kiedykolwiek będzie musiała użyć jakiejkolwiek broni. Stąd właśnie pomysły na coraz to nową broń, której nigdy nie realizowali. Choćby te czołgi, te najnowsze, których miało być tysiące, jest chyba około 20 do 40. Tutaj też superbroń, a tak naprawdę chodziło o PR, o pokazanie się z najlepszej strony. Zresztą Rosja zawsze się pokazywała z jak najlepszej strony.
Na to już zwrócił kiedyś, wiele lat temu mój ojciec, mówiąc, że Rosja wszędzie gdzie wtyka swoje ręce, robi to najnowszymi osiągnięciami swojej techniki wojskowej. Natomiast Amerykanie dają miejscowym w sumie już przestarzałą swoją broń i dopiero gdy ona, że tak powiem, się zużyje, dają coraz nowsze. Najlepszy dowód na to, co mamy w tej chwili właśnie przy naszej granicy i od tego raczej nie uciekniemy, nie damy rady uciec. Jeżeli mamy mówić o Rosji. Szojgu był właśnie takim, jest takim Taką osobą, która bardzo fajnie wyglądały te wszystkie biatlony czołgowe, mogły przerażać, porażać i tak dalej. Jakie to niewspaniałe czołgi. Troszeczkę w zetknięciu się z innymi czołgami, które do nich strzelają, okazały się takimi mini rakietami, które potrafiły strzelać bardzo wysoko swoimi wieżyczkami. Ale tam gdzieś zawsze są ludzie, których właśnie ten car, ten najwyższy nie widzi po prostu. Troszeczkę inaczej to wygląda mimo wszystko tutaj na Zachodzie, chociażby jeżeli chodzi o to, że dba się o social niemalże wszystkich. Tam na Wschodzie jest około 200 zamkniętych miast, gdzie nie wiemy, co się dzieje.
Tak naprawdę ludzie muszą mieć po dwa, po trzy paszporty, specjalne zezwolenia, żeby się tam dostać i żeby wyjść. Jednym z tych takich tajnych miejsc jest legendarny już Kapustyn Jar, gdzie nie wiadomo, co się dzieje tak naprawdę. Gdzie fajnie jest z punktu widzenia zachodnich mediów pisać, co tam się może dziać i wymyślać praktycznie wszystko. A być może, że tam po prostu jest czy była strefa, gdzie robiono próby nuklearne i te strefy nie nadają się do zamieszkania jeszcze długo, długo po tym, jak już Związku Radzieckiego czy Stanów Zjednoczonych Ameryki nie będzie. Więc to też musimy wziąć pod uwagę. Tych miast jest około 200. Miasta są zamknięte i to nie tylko z takiego powodu, że jest tam wydobywany jakiś pierwiastek ziem rzadkich, ale też i dlatego, że przerabiają materiał, który był wcześniej wykorzystany w elektrowniach atomowych. Są też miasta, które powstały na bazie gułagów i tak to zostało do tej pory. Dziękuję.
[01:16:05] - Marku, nim przejdziemy tutaj do tej kwestii nowej fizyki, o której ci mówiłem, do tego rozdzierania rzeczywistości. Bo z czym się tak naprawdę kojarzy nowa fizyka, nowe zasady fizyki, jak nie z czymś rodem ze „Star Treka”? Taka mała dygresja, bo tutaj Arek powiedział, że Putin wspomina swą młodość i to, co było w niej potężne. I coś mi przyszło do głowy, bo okazuje się, że jeżeli tak zaczniemy śledzić jego życiorys oficjalny, to ten oficjalny to wiemy, jaki jest, że tam urodził się, uczył się, był w NRD i tak dalej. Czy w RFN-ie. Ale przecież mamy też drugą wersję, nieoficjalną życia Putina, która mówi, że on nie jest tym, za kogo się podaje. Że mieliśmy nawet takie afery, że car Waldemar jest w rzeczywistości, ma jakieś pochodzenie, powiedzmy, z nieprawego łoża. Był dokument, matka Putina swego czasu, znaleziono gdzieś tam na Kaukazie kobietę, która twierdziła, że jest jego prawdziwą matką. To już jest bardzo ciekawe. To nam pokazuje, że tam ktoś miesza w tym kotle.
Oprócz samych Rosjan, którzy wymyślają skopy i nowe bronie oparte o nowe zasady fizyki. Wydaje mi się, że swego czasu zaczął w tej wielkiej legendzie mieszać też Zachód.
[01:17:35] - Pewnie zaczął mieszać. Ja tylko przytoczę, że o tych nowych broniach, nowych zasadach fizyki na przykład w Polsce piszą bardzo takie mainstreamowe źródła, bo mamy „Rzeczpospolitą”. I tu krótki cytat: „Rosja opracowuje system obrony oparty o „nowe zasady fizyki”. Dowódca Wojsk Obrony Przeciwlotniczej rosyjskich sił zbrojnych, generał Aleksander Leonow poinformował o rozwijaniu bomby elektromagnetycznej i innych”. To pierwsza informacja. Mamy inny tygodnik, „Do Rzeczy”. Prezydent Władimir Putin powiedział, że najnowsze uzbrojenie Rosji jest znacznie lepsze niż posiadają rywale. To taka ewidentna wojna informacyjna, ale dajmy mu głos. Rosja jest gotowa sprzedawać zaawansowaną broń sojusznikom na całym świecie i współpracować w rozwoju technologii wojskowej — stwierdził Putin, przemawiając podczas pokazu broni w Moskwie. Mówimy o precyzyjnej broni, robotyce, o systemach walki opartych na nowych zasadach fizyki.
Wiele z nich wyprzedza swoje zagraniczne odpowiedniki o lata, a może dekady, a pod względem cech taktycznych i technicznych znacznie je przewyższa. Putin zapewnił, że Rosja opowiada się za jak najszerszym, wszechstronnym rozwojem i współpracą wojskowo-techniczną. Dziś, w warunkach zaufania do rodzącego się wielobiegunowego świata jest to szczególnie ważne — ocenił. I odnosząc się do wojny na Ukrainie, Putin powiedział, że armia rosyjska wypełnia wszystkie swoje zadania i krok po kroku wyzwala ziemie Donbasu. Zostawmy to. Bardziej skupmy się na tym, co on mówił o tej broni. Ta koncepcja broni opartej na nowych zasadach fizycznych tak naprawdę sięga wielu lat wstecz. W roku 1970 termin był używany, nie wiem, czy po raz pierwszy, ale na pewno był wtedy już używany do opisania różnych takich egzotycznych koncepcji wojskowych, między innymi broni psychofizycznej, czymkolwiek ona jest, a nawet, i to brzmi naprawdę bardzo intrygująco, broni genetycznej.
[01:19:59] - Po upadku Związku Radzieckiego w '91 roku te dyskusje dotyczące nowej fizyki, tych takich dziwnych broni na jakiś czas zniknęły z masowej komunikacji, a w związku z tym z masowej wyobraźni. I to właśnie Putin w 2012 roku odnowił. Mówiłeś, Piotrze, o tym artykule, który on opublikował. Tam się pojawia postulat stworzenia broni opartej o nowe zasady, a więc o promieniowanie, broń geofizyczną, broń falową, genetyczną, psychofizyczną. To się nagle w 2012 roku pojawia. I tak jak pisze Putin, jeszcze jeden cytat: „Wszystko to umożliwi — te bronie, które wymieniłem — wraz z bronią jądrową, uzyskanie jakościowo nowych instrumentów do osiągnięcia celów politycznych i strategicznych”. Tak pisał Putin. „Takie systemy uzbrojenia będą porównywalne pod względem wyników do broni jądrowej, ale bardziej akceptowalne politycznie i militarne”. Tak naprawdę mowa jest o tym, że stworzymy broń bardziej akceptowalną. Jeżeli w ogóle ma to jakiś sens, to broń bardziej humanitarną, taką, która nie będzie tak wykańczała jak broń jądrowa, tylko może tylko troszeczkę będzie wykańczała.
W tym wypadku to trochę taki paradoks. Tych materiałów, przeglądając internet, mam tu przed sobą kilkanaście stron z cytatami z różnego rodzaju oficjeli rosyjskich. Nie straszę państwa, oczywiście nie będę cytował ich wszystkich. Chodzi mi bardziej o to, że natrafiłem na wypowiedzi, tak jak wspomniałem, oficjeli. A zatem nie wiem, czy to wszystko jest prawda z tą nową fizyką, odwoływaniem się do broni genetycznej, falowej i tak dalej. Ale jedno jest pewne, że to jest taka obowiązująca doktryna komunikacyjna, która jest w Rosji. Odwoływanie się do tego, że my jesteśmy lepsi, mamy lepszą broń. W dodatku jeszcze, zauważcie państwo, to trafia na podatny grunt, bo broń hipersoniczna, jeśli chodzi o tę broń, taką wydawałoby się niby zaawansowaną, ale jednak wydaje nam się prawie normalną, to zwróćcie państwo uwagę, że na skutek – i tego nie wiem, na skutek czego – ale powiedzmy na skutek zaniedbań po stronie amerykańskiej, Amerykanie przynajmniej na jakiś czas zostali w tyle, jeśli chodzi o rozwijanie systemów hipersonicznych, przynajmniej oficjalnie. Jak jest naprawdę, tego nie dojdziemy, ale oficjalnie przynajmniej zostali w tyle, jeśli chodzi o rozwój tej broni. Ja przypomnę państwu te wszystkie koncepcje z wywołaniem radioaktywnego tsunami, czyli takim zalaniem chociażby Wysp Brytyjskich za pomocą odpalenia broni wodorowej.
To jeszcze koncepcja Sacharowa jest tak naprawdę, sięgająca zatem kilkadziesiąt lat wstecz. A dzisiaj mówi się o tym, że Rosja dysponuje odpowiednimi nośnikami, odpowiednimi dronami podwodnymi, które tego rodzaju zlecenie mogłyby wykonać. Więc kiedy mówi się o nowej fizyce, to być może to jest ładne nazwanie czegoś, co w gruncie rzeczy z tą fizyką ma sporo wspólnego, ale niekoniecznie nową. Bo wystarczy rzeczywiście zastosować broń termojądrową w odpowiednim miejscu i nagle mamy katastrofę wywołaną przez człowieka. Więc i o to może tak naprawdę chodzić. Ten Kapustin Jar, o którym jedni mówią, że testuje się, znowu cytat: „Tam testuje się” — i to agencja TASS podaje w 2017 roku. Rosyjski generał Oleg Kisłow powiedział agencji TASS, że tam testuje się sprzęt wojskowy. I tu znowu: tada! Oparty na nowych zasadach fizyki. Czyli tak naprawdę niewiele powiedział, ale mówi się też na przykład o tym, że tam testowana jest broń, która ma właśnie oddziaływać na psychikę.
Ale jednocześnie mówi się też o tym, że testuje się nowych superżołnierzy, bioroboty. Więc widzicie państwo, zalew informacji o tej broni opartej na nowych zasadach fizycznych jest tak naprawdę ogromny i o to bardzo środki masowej komunikacji, ale też czynniki oficjalne w Rosji bardzo dbają, żeby ten termin: nowa fizyka, broń oparta o nową fizykę, żeby to się nieustannie pojawiało. Właśnie dlatego zebrałem ten bogaty cytownik, który mam, kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt stron. 30 powiedzmy. Nagle okazuje się, że to jest odmieniane przez przypadki w Rosji. I znowu pytanie: czy to jest propaganda, czy coś jest na rzeczy? Czy oni rzeczywiście taką broń widzieli? O broni pogodowej to już wspomina się nagminnie po prostu. Broń pogodowa. Z jednej strony to ci źli Amerykanie używają broni pogodowej, ale my też mamy swoją.
Mamy program, który tego rodzaju broń stworzy i w razie czego nie pozostaniemy bezbronni. I tak dalej. Mówiąc szczerze, przygotowując się do dzisiejszej audycji, kiedy czytałem te materiały To odbierało mi mowę. Może niekoniecznie, ale w każdym razie byłem zadziwiony, jak gęsta jest ta informacja albo propaganda. Tego nie potrafię do końca rozstrzygnąć, bo tego nikt nie potrafi rozstrzygnąć, co oni tak naprawdę mają i na ile to jest hasło, a na ile to jest rzeczywistość.
[01:26:28] - Ale co nagadali, to nagadali tak naprawdę.
[01:26:31] - Tak jest.
[01:26:32] - Okazuje się, że mają nie tylko broń pogodową, żołnierzy androidów i coś oparte o nowe zasady fizyki. Ja myślę, że po pierwsze trzeba by zrozumieć, co oni mówią, jeżeli chodzi o te nowe zasady fizyki, bo to ja rozumiem jako wspomniany termin coś, co wykracza, nie wiem, jakiś silnik przyszłości, jakieś super energetyczne bronie, które spotykamy na kartach powieści science fiction. Tak naprawdę chyba to jest jakaś przebitka językowa jeszcze z dalekiego za jakichś tam lat 60., 70., kiedy broniami opartymi o nowe zasady fizyczne nazywano na przykład bronie akustyczne i tak dalej.
[01:27:20] - Właśnie, coś jeszcze, bo na przykład oglądam te notatki z pewnym zafascynowaniem i znalazłem następną, że odnotowała Rosja znaczący postęp w rozwoju broni o częstotliwości radiowej RF i impulsie elektromagnetycznych EMP. Więc czegoś się cała masa pojawia. To już ewidentnie fizyka. Nie wiem, czy nowa, czy taka konwencjonalna, czy nie, ale znowu impuls elektromagnetyczny może spustoszenie w nowoczesnej elektronice i tej starszej również zrobić. A więc mamy kolejne odbicie, kolejne elementy chwalenia się bronią albo potencjalną bronią. Więc tu kolejna taka wrzutka ode mnie.
[01:28:08] - Tak. Nim się zapytamy, gdzie to wszystko jest, to przejdźmy do tego, co już się troszeczkę pojawiło. Otóż jeden z wysokich rangą generałów postulował, by w rozwoju nowych broni podglądać obiekty UFO. I to, jak sobie radzą w przestrzeni na przykład. Kto wie, co na ten temat wiedzą Rosjanie? Bo oni jakoś w kwestii zjawiska UAP czy też UFO milczą od dłuższego czasu. W latach 70. powstał tak zwany program Siepka. Wielu sowieckich ufologów dochodziło do bardzo interesujących wniosków. Tutaj choćby wspominany często przez nas Feliks Zigel czy Władymira Żarża.
Ale też mieliśmy za wschodnią granicą mnóstwo sensacyjnych opowieści. One czasami zostawiały daleko w tyle to, co działo się w innych częściach świata. Myślę sobie, że część z tych opowieści o rosyjskich spotkaniach z UFO musi być traktowana z lekkim przymrużeniem oka, a przynajmniej z taką nutką sceptycyzmu, bo na przykład do dziś nie wiemy, co się wydarzyło w Woroneżu. Tam w środku dnia miał wylądować latający talerz z jakimiś dziwnymi istotami w Parku Jużnym, gdzie dzieci grały w piłkę. To był chyba 1 września. Mamy zdarzenie, które się rozegrało w świetle dnia. Mamy relacje dziesiątek ludzi, a tak naprawdę po tych kilkudziesięciu latach nie wiemy o tym nic. Tak jest niestety z wieloma wydarzeniami zza naszej wschodniej granicy. Wróćmy jednak do konkretów. Był sobie generał Władimir Białoús, ekspert od broni jądrowej, przeciwnik wojny jądrowej, zwolennik przede wszystkim ograniczania potencjału atomowego.
Był on autorem pracy „Bronie XXI wieku” i pisze on tam o broniach, które się dopiero pojawią, ale nad niektórymi już się pracuje. I to się wpisuje w tą, Marku, narrację, o której przed chwilą powiedziałeś. Wspomniana publikacja z 2009 roku miała stać się ponoć inspiracją dla samego Putina. Ale nie w tym rzecz. Otóż autor sugeruje tam, że aby w rozwoju tych nowych technologii militarnych pójść dalej, to musimy podglądać kogoś, kto jest wyżej od nas. I tutaj oczywiście nie mówię o żadnych Amerykanach, bo to byłby wstyd, ale wskazuje na obiekty UFO. Zacytuję wam fragment z jego pracy. „Istnieje wiele dowodów, że pojawianie się tak zwanych niezidentyfikowanych obiektów latających możliwe jest dzięki opanowaniu energii, których nie da się wyjaśnić z perspektywy obecnej nauki”. No dobra, ale skoro dobrze zorientowany ekspert wysuwa nam takie wnioski, to jeżeli się temu tak na chłopski rozum, chociaż on nie jest dobrym przewodnikiem, przyjrzymy, to pojawiają się dwie konkluzje, Marku, które się wzajemnie wykluczają. Po pierwsze, skoro on mówi, że trzeba podpatrywać, to znaczy, że już czyniono te podpatrywania i chyba nic z tego nie wyszło.
A po drugie, skoro przechwalają się bronią wykorzystującą nowe zasady fizyczne, a mówią o podpatrywaniu UFO, to troszeczkę to wszystko nie idzie w parze. Marku, jeszcze raz pytanie do ciebie, czy ten postulat o podpatrywaniu i kopiowaniu obiektów UFO wysunięty przez Białoúsa ma jakiś sens?
[01:31:54] - Ma sens i to bardzo duży. Dlatego, że swego czasu wszyscy rosyjscy, radzieccy żołnierze dostali taki nakaz
[01:32:11] - Żeby o obserwacjach UFO powiadamiać i raportować swoich zwierzchników, a ci zapewne musieli powiadamiać dalej i dalej. Wiązało się to z jednej strony właśnie z przelotem amerykańskich samolotów szpiegowskich, ale też bardzo wiele takich właśnie doniesień o obserwacjach UFO czy ze Straży Granicznej, czy właśnie z wartowni wartowników, którzy byli przy bazach właśnie rakietowych w różnych miejscach w Rosji, zaczęły niewątpliwie napływać. Rosjanie są bardzo zaawansowani w swoich teoriach i swoich działaniach. Jeżeli weźmiemy pod uwagę najnowocześniejszy samolot amerykański F-35, to konstrukcje wydechu jego, właśnie te możliwości kierowania samym wydechem powstały w Rosji, w zakładach MiG-a. Przez pewien czas zakłady MiG-a borykały się z niedoborami finansowymi i zaczęły współpracować z Beningiem bodajże. I Benning, brzydko mówiąc, ukradł im ten system kierowania dyszą ciągu w samolotach, które później zostały wykorzystane w samolotach F-35. Więc to zaawansowanie rosyjskie w budowie technologii jest dosyć duże, z tym że nie ma przełożenia to na właśnie normalne prace, czyli budowę tego wszystkiego. Swego czasu były na MiG-ach próbowane takie elektromagnetyczne urządzenia, które miały rozrzedzać atmosferę przed samym samolotem, żeby zmniejszyć jego tarcie w kątach natarcia tego samolotu, co by mogło znacząco zwiększyć jego prędkość, jak i powodowałoby zmniejszenie nagrzewania się o powietrze właśnie krawędzi natarcia. To jest dosyć ważne, jeżeli się weźmie pod uwagę samoloty, które mają być niewidoczne dla radarów, ale są widoczne właśnie w podczerwieni i właśnie te krawędzie natarcia w przypadku tarcia powietrza rozgrzewają się i są widoczne. Tak prawdopodobnie zestrzelono właśnie ten samolot nad Serbią, ten niewidzialny dla radarów F117.
Dlatego że użyto po prostu starego systemu, który go widział. Nigdy więcej później nie wysyłano tych samolotów w strefę walk. Także Rosjanie, tak jak to było wcześniej powiedziane, testują wszystko do bólu, doprowadzają to naprawdę do użyteczności, a później z niewiadomych przyczyn zapominają o tym. I to jest właśnie chyba to, o czym starał się mówić ten generał. Podejrzewam, że mogli mieć coś takiego, co wykracza poza poznaną fizykę. Jednak nie ma tego przełożenia właśnie między tym. Zresztą jeżeli popatrzymy na pana Grebennikowa, który wymyślił, powiedzmy, że nie była to utopia, tylko stworzył latadło oparte na chrząszczach, na skrzydełkach chrząszczy i miało działać antygrawitacyjnie. Powód, dla którego on ukrył to latadło przed wszystkimi, to właśnie był to, żeby nie zostało wykorzystane przez armię rosyjską. I o tym można przeczytać w jego książce „Mój świat”. Jest ona dostępna zarówno w języku rosyjskim, jak i w angielskim.
On sam pisał. To nie było tłumaczenie na angielski, tylko po prostu napisał tę książkę też i po angielsku. Stąd bardzo dokładnie to było odwzorowane. To, co powiedział, to, o czym powiedział. I to jest właśnie to, że ludzie, którzy naprawdę mają szerokie horyzonty i myślą w Rosji i badają to wszystko, dochodzą do jakichś wniosków i jakichś konstrukcji, bardzo często odsuwani są od tego, nad czym pracują ze względu na właśnie jakąś biurokrację, jakąś chęć wykorzystania ich i po prostu ich dzieła podejrzewam, że ulegają zapomnieniu, zatraceniu. No i tu jest właśnie, jeżeli jakikolwiek generał słyszał czy uczestniczył w takiej właśnie nowej technologii, odkrywania nowych technologii, a za tym nie poszła Nie poszła produkcja tego, bo jest łatwiej sprowadzić z Chin łożyska, robić to, co do tej pory i wszyscy są zadowoleni, niż pchać się w nieznane i nie wiadomo, do czego to doprowadzi. Nie będzie się wtedy mieszkało w dużym mieście, w Moskwie, tylko gdzieś daleko na wschodzie, gdzie zamarzają rury i nie ma centralnego ogrzewania, kanalizacji i tak dalej. Bardzo wiele osób wybiera duże miasta na zachodzie Rosji i woli pchać ten swój wózek niż faktycznie coś działać. Stąd wydaje mi się, że co jakiś czas będą jacyś generałowie wypowiadać się na ten temat. Będzie to przez chwilę szumnie głoszone przez oficjeli rosyjskich, po czym wszystko z powrotem zejdzie do swojego niskiego poziomu, jaki obecnie widzimy na froncie.
Dziękuję.
[01:39:20] - Dzięki. Marku, skoro Rosjanie w 2009 roku mówią o tym, żeby podpatrywać UFO i je kopiować, to dlaczego nie robili tego wcześniej? Przecież obserwacje na terytorium Związku Radzieckiego miały miejsce w tym samym czasie, kiedy w Stanach Zjednoczonych, czyli już po II wojnie światowej. Czy to nam mówi, że ten wspomniany generał Biełous roztacza jakieś fantastyczne wizje, czy to raczej jest coś, co ma ugruntowanie w rzeczywistości? To jest pytanie, na które odpowiedzi nie ma, ale racjonalnie patrząc, nie wydaje ci się, że jest pewien rozdźwięk między rzeczywistością i tym, co bym nazwał myśleniem życzeniowym?
[01:40:13] - Trudno mi powiedzieć, bo jestem też przyzwyczajony do tego, że politycy, a w tym wypadku on wypowiadał się może bardziej jak polityk, a mniej jak wojskowy, mają tę zabawną i denerwującą cechę, że nie mówią wprost. Oni opowiadają takie ezopowe historie o tym. Równie dobrze można traktować tę wypowiedź o UFO, które należy podpatrywać jako taki komunikat do Amerykanów: „Słuchajcie, przecież wiecie, że to UFO lata”. To oczywiście jest moja zabawna teoryjka. „Wiecie, że UFO lata i my je obserwujemy, i już dawno sobie pewne rzeczy przyswoiliśmy, tak jak pewno wy, więc nie liczcie na to, że nas tymi cudownymi broniami zaskoczycie. Ja tu oczywiście mówię tak na razie deklaratywnie, że trzeba będzie się zająć. Tymczasem to, co miało być zrobione albo to, nad czym mieliśmy się pochylić, to już się dawno pochyliliśmy”. Tak dyplomaci ze sobą rozmawiają. Nie powiedzą sobie wprost, nie pogrożą sobie: „My wam zaraz tam wyślemy albo coś wam zrobimy”. Oni mówią: „Tak właśnie, może tak by należało badać, bo to może być ciekawe, jak wam coś takiego spuścimy na głowy czy też wylezie to nie wiadomo skąd”.
Tak bym również mógł traktować tę wypowiedź z 2009 roku jako taki komunikat puszczony do Amerykanów: „Słuchajcie, może w Rosji nie jest najlepiej, może się niektóre rzeczy sypią, ale jak wam się dobrać do skóry, to wiemy i pilnujemy tego. U nas może być głodno, chłodno, biednie, ale w razie czego to wam nie odpuścimy”. Również tak można to traktować, ale zupełnie spokojnie można podejść również do tej wypowiedzi jako do takiego potrząsania szabelką. „Słuchajcie, bójcie się nas. Co prawda nie bardzo jest powód, żebyście się bali, ale możemy coś wyciągnąć nagle z jakiejś tajemniczej skrzynki i pogonić wam kota”. Która z tych koncepcji jest prawdziwa? Naprawdę nie odważyłbym się powiedzieć, bo tak jak możemy się z różnych przejawów propagandy rosyjskiej albo różnych rzeczy śmiać albo bać, to zależy, jak jesteśmy nastawieni, to warto pamiętać, że w toku historii kilka razy Rosjanie potrafili zaskoczyć. Może niekoniecznie technologią czy techniką, ale chociażby przykład podawany przez Arka jest taką dobrą ilustracją tego, że to nasze przekonanie o wyższości, o tym, że u nas wszystko lepiej, a u nich wszystko nie gniotca, nie łamiotca to jest spojrzenie, które kto wie, nawet czy nie jest pielęgnowane. Może nawet o to chodzi, żebyśmy my tutaj gdzieś w tej bardziej zachodniej Europie sądzili, że tam jedna dzicz i głupota, a tymczasem oni dosyć konsekwentnie pewne rzeczy rozwijają, rozwiązują pewne problemy. Ja niekoniecznie twierdzę, że rozwiązują problemy napędu UFO czy jakiejś fizyki made in UFO, ale myślę, że takie podejście bardzo często to Piotr Plebaniak powtarza w audycji znanej również z anteny Paranormalium „Telegram z krańca świata”.
Zresztą bardzo często odwołuje się do chińskiej sztuki wojny, w której się mówi o tym, że potencjalnego przeciwnika jeszcze przed wojną trzeba przekonać, że jesteśmy słabi, że nic nie możemy, żeby on nabrał tego przekonania. To właściwie jest bardzo dobry punkt wyjścia do ewentualnego konfliktu gorącego. Kto wie, jak jest?
[01:44:28] - Panowie, przed kilkoma laty pojawiły się też rewelacje, że Rosja prowadzi badania nad promieniowaniem mogącym unieruchomić czołgi. I o tych broniach opartych o nowe prawa fizyki mówiliśmy. Tutaj kluczowym hasłem w tej dyskusji był Kapustny Jar. Nazwa, która się już tutaj pojawiła. Rosyjski analityk wojskowy Siergiej Pieczkin powiedział kiedyś w rozmowie z rosyjską Gazetą, że Sowieci rozwijali takie bronie już od lat 80., czyli od ponad 40 lat. Zaawansowana technika oparta o nowe prawa fizyki ma się tam rozwijać. Mieli w tym znaczny wyprzedzać Amerykanów. The Debrief wspominał między innymi, że Pieczkin mówi o stworzeniu robotycznych żołnierzy, a także generatorów energii psi. To jest jedna z ciekawszych rzeczy, o których będziemy dzisiaj mówić. Ale tak słuchajcie, jakby nie było, to coś tak za bardzo efektów tych działań nie widzimy na Ukrainie.
Zamiast RoboCopów na front rzucane są oddziały tego, wybaczcie, taki mały żart, baraniego syna Kadyrowa. I teraz pytanie, czy te bronie, Marku, czekają na swoją kolej po prostu? Czy rzeczywiście możemy to wszystko zagarnąć do jednego wielkiego wykopu? Także Oleg Kisłow wspominał o tym, że te bronie mają być w tym Kapustnym Jarze budowane. Jest to kosmodrom i poligon jednocześnie leżący tuż przy granicy z Kazachstanem. Miejsce, z którym są związane liczne teorie spiskowe. Chociaż one są może mniej znane, dlatego że w pewnym okresie pojawiła się bariera językowa i jakby to powiedzieć, nas bardziej interesowała Strefa 51 niż Kapustny Jar. Ale kiedy spojrzycie sobie do tego rosyjskiego internetu, okaże się, że w tamtym miejscu, przynajmniej od tej strony spiskowej, były badane rozbite obiekty UFO i tak dalej. Co ciekawe, obok Kapuśnego Jaru powstało miasto zamknięte Znamiańsk. Początkowo nawet nieoznaczone na mapach.
Dopiero po jakimś czasie ten Kapustny Jar stał się czymś w rodzaju takiej równowagi dla Strefy 51. Oczywiście dużo bardziej tajemniczej, bo już o ile w Strefie 51 nie wiemy, co się tam w ogóle dzieje, to tak w Kapustnym Jarze nie wiemy absolutnie nic. Inna hipoteza, taka spiskowa mówi o tym, że gdzieś tam 400 metrów pod ziemią znajduje się jakaś supertajna baza, w której są przeprowadzane najbardziej tajne eksperymenty. Arku, tutaj po raz kolejny wracamy do tego pytania, czy to nie jest czasami tak, że mamy do czynienia z wojną informacyjną, a wręcz dezinformacją czy też propagandą? Czy może, to znowu pytanie bez odpowiedzi, ale może rzeczywiście jest tak, że czasami udało im się wymyślić coś, na rozwój czego nie było potem pieniędzy, a może nawet i szukam tutaj dobrego słowa, horyzontów.
[01:48:08] - Broń, która wyłącza silniki spalinowe, gasi iskrę czy w ogóle uniemożliwia indukcję elektryczną była pokazana. Pomysł na tego typu broń był pokazany w polskim filmie z lat międzywojennych. Niestety nie pamiętam jego tytułu. Chyba jedną z ról grał prawdopodobnie nie Adolf Dymsza, tylko Eugeniusz Bodo. Jeżeli ktoś ze słuchaczy pamięta ten film, bardzo bym prosił, żeby w komentarzu gdzieś zamieścił. Po prostu wiem, że coś takiego było. Oglądałem, ale niestety nie pamiętam ani reżysera. To jest film gdzieś tam z około '38 roku, więc to nie jest jakaś nowość, że warto by było coś takiego zastosować. Tylko że te bronie, takie bardzo nowoczesne, mają swoją taką ciemną stronę. To znaczy w przypadku, kiedy nie zadziałają z przyczyn całkiem prozaicznych typu zginie obsługa i nikt nie będzie mógł jej włączyć, dostaną się w ręce przeciwnika i wtedy przeciwnik rozbuduje to i wróci do nas.
To jest podobnie jak z mieczem z żelaza przeciwko mieczowi z brązu. Miecz żelazny przetnie, uszkodzi miecz brązowy, więc tylko w zasadzie można wykorzystać go w czasie jednej wojny. W drugiej już przeciwnik będzie miał taką samą broń jak my. Więc tutaj też pewne jest takie ograniczenie, że takich rzeczy nie wysyła się na pierwszą linię frontu. Jeżeli chodzi o bardzo takie robotyczne rzeczy, to były pokazywane Putinowi. Były takie krótkie filmiki jak robot jechał na kładzie, tam mu dano Obłożono go w zasadzie bronią. Pewnie to nie działało i widać było, że Putin był bardzo mocno znudzony tym pokazem, więc pewnie nie było to nic spektakularnego.
[01:50:49] - Jak miał nie być znudzony Arku, jak miał na niedźwiedziu pana jeździć?
[01:50:54] - Tak, faktycznie. Obserwacja czegoś takiego z całą pewnością była nudna. Ja osobiście uważam Putina za bardzo głupiego człowieka. To jest taka moja dygresja. Pewnie Marku wytniesz to, żeby tam znowu nie posypało się. To jest mały mafioso o krótkim móżdżku i tylko tyle, że dorobił się jako kierowca. Tak jak my mieliśmy swojego kierowcę Wałęsę, tak on był kierowcą u Sobczaka, którego później zabił i tak dalej. Ale mniejsza o to. On nie jest w stanie nawet pojąć wielu rzeczy, które mu prawdopodobnie jego naukowcy pokazaliby. Rozwijanie tego typu najnowszych technologii w tym momencie, będąc tym naukowcem, powiedziałbym dziękuję bardzo i bardzo spowolniłbym pracę nad tym, co jest.
Ludzie są świadomi. Skończyły się te czasy, kiedy trzeba było pracować, bo inaczej jeżeli się nie wypracuje normy, nie dostanie się kawałka chleba. Choć do końca może o tej tezie nie jestem przekonany. Tak naprawdę, tak jak wspominaliśmy wielokrotnie, nie wiemy, co się dzieje za betonowymi ogrodzeniami miast zamkniętych w Rosji. One żyją swoim życiem, mają swoje własne finansowanie, a ludzie, żeby zarówno wjechać tam, potrzebują przepustek, jak i wyjechać. Żeby dostać przepustkę, trzeba udokumentować powód wyjazdu. Co jest dla nas tutaj, którzy psioczymy na to, że nie polecimy sobie tanimi liniami na plażę do Bułgarii, raczej mało do zrozumienia, do akceptacji. A tam tak jest i o tym donoszą wszyscy youtuberzy, Rosjanie, którzy kręcą, próbują zaistnieć na rynku medialnym i próbują dostać się do tych miast, żeby pokazać, jak to wygląda. Bardzo często to się nie da. Te miasta funkcjonują od 60 lat co najmniej, więc to nie jest tak, że są same w sobie.
Ciężkie do zrozumienia z naszego punktu widzenia. Z drugiej strony fascynujące. Tutaj cały czas pojawiają się różnego rodzaju komentarze na czacie. Ja chciałem powiedzieć, że my dzisiaj nie dyskutujemy o polityce. My zdajemy sobie sprawę, że nic nie jest czarno-białe, ale też jesteśmy w sytuacji takiej, w jakiej jesteśmy. Co tutaj jeszcze? Pan Paweł Z. bardzo ciekawy komentarz napisał, że chodzi o to, żeby w tej wojnie zginęło jak najwięcej Rosjan. Ja, jak mówię, nie chcę tutaj się angażować politycznie, ale jeżeli na to popatrzycie, to rzeczywiście coś w tym jest dziwnego. Dlatego, że im bardziej, moim zdaniem, Rosja się będzie angażowała w ten konflikt, im więcej ludzi zginie, tym Chiny będą bardziej siedziały cicho.
A dlaczego? Dlatego, że za 10-20 lat pod tym samym pretekstem przyjdzie Chińska Partia Komunistyczna po Syberię, pod jakim pretekstem przyszedł Putin po wschodnią Ukrainę. Będą chcieli chronić rzekomo ludzi swojego pochodzenia. Ale to już zostawiamy zupełnie. Marku.
[01:54:57] - Jeszcze jedną rzecz chciałbym powiedzieć, zanim zadasz pytanie.
[01:54:59] - Zadam ci pytanie. Mówiliśmy tutaj o tym Kapustiny Jarze. On się tam pojawia nawet w opowiadaniu Arthura C. Clarka, także w jednej z gier serii „UFO”. To tak troszeczkę przenikło do popkultury, ale też nie bardzo. Wszyscy mówią o tej Strefie 51. Zobacz, tam w Ameryce mamy teorię spiskową, że tam coś robią i tam się wszystko odbywa niby na ludzkich oczach, a niby obywatele nic nie wiedzą. W Rosji mamy to samo, ale tam już to wszystko jest źle, to wszystko musi iść w jakimś złym kierunku. Ja nie ciągnę do żadnej ze stron. Chodzi mi tylko o to, że musimy zachować homeostazę między tą wojną informacyjną, która się tam toczy.
Powracając do pytania, bo tutaj mówimy o tych broniach przyszłości, mówimy o tych cudownych rzeczach skopiowanych z UFO, latających talerzach w Kapustiny Jarze. Ale pytanie, skoro oni to wszystko mają, to gdzie to jest?
[01:56:20] - To właśnie na ten temat miałem ochotę powiedzieć, bo odpowiedź na pytanie dał Arek, kiedy mówił o tym mieczu z brązu i mieczu żelaznym. Tak naprawdę Jeśli jest ta dziwna wojna, która się toczy, państwo sami sobie odpowiedzą, dlaczego ona jest dziwna. Mnie się ona naprawdę wydaje dziwna. Oczywiście jest tragiczna, ale to źle rokuje, mówiąc szczerze, bo ja to widzę w ten sposób: jeśli założymy, że Rosjanie mają naprawdę niesamowity arsenał oparty o nową fizykę, o to wszystko, o czym mówiliśmy wcześniej, to dlaczego to źle rokuje? Dlatego, że oni prawdopodobnie nie traktują tej wojny jako takiej wojny, tu cudzysłów, ostatecznej. Wojny, w którą trzeba rzucać to, co się ma najcenniejsze. To, co jest najcenniejsze, tak jak Arek powiedział, zostawiamy na tę walną bitwę, na tą walną wojnę, której się nie da powtórzyć, więc nie wyciągamy wszystkiego, co mamy, to sobie zostawimy na tych możniejszych albo tych silniejszych. Na razie prowadzimy wojnę w starym stylu, którą się porównuje: raz niektórzy porównują do I wojny światowej, za chwilę będziemy porównywać do II wojny światowej, bo na razie mamy pozycyjną, za chwilę będzie jakaś ofensywa i tak dalej. Co będzie, tego nie wiem, więc też to sobie glęcę w tej chwili. Natomiast o tym złym rokowaniu pragnę podkreślić, że jeśli jest tak, że oni tę broń naprawdę mają i traktować te przechwałki, te wszystkie zapowiedzi poważnie, to znaczy, że oni przewidują, że w pewnym momencie ten konflikt przejdzie do kolejnej fazy.
Być może to będzie ta faza, w której zaczyna się ujawniać te niesamowite bronie. I mówiąc szczerze, jak to wypowiadam, jak sobie o tym myślę, to taki trochę dreszcz na plecach mam. Ale myślę, że to może być uzasadnienie tego, że my w tej chwili na froncie, który siłą rzeczy obserwujemy, który relacjonują wszystkie media, nie widzimy tych super żołnierzy, super broni i tak dalej. Może się okazać, że my je dopiero zobaczymy, bo Ukraina to z punktu widzenia planistów gdzieś tam w Moskwie nie jest przeciwnik, na którego trzeba taką broń rzucić. Ten przeciwnik jest zupełnie gdzie indziej, ale to wszystko jest zakulisowe, jeszcze oficjalnie do wojny nie przystąpił. On na razie walczy cudzymi rękami, troszkę pociąga za sznurki i troszkę wykorzystuje tę część Europy jak marionetki. Taka koncepcja. Można taką koncepcję przynajmniej jako teorię roboczą przyjąć, że tak właśnie jest. I wtedy ten obraz jest zupełnie inny. Mamy nagle obraz, w którym możemy usiąść i czekać i zobaczyć, co będzie dalej, bo to chyba może nie być koniec przedstawienia.
Tak bym to widział i tak bym sformułował odpowiedź na pytanie, dlaczego my tej broni póki co nie widzimy. Tej, o której w tej chwili od dwóch godzin opowiadamy.
[02:00:12] - No tak, ale my opowiadamy od dwóch godzin, a oni opowiadają od 40 lat. To też jest dobre.
[02:00:21] - Tak, ale Piotrze, gdybyś miał cudowną broń, to byś pokazywał ją — proszę się nie obrażać — ale na konflikcie w gruncie rzeczy lokalnym czy zachowałbyś sobie jednak na ewentualną eskalację?
[02:00:37] - Niby tak.
[02:00:37] - Gdybym ja był, to bym zdecydowanie postąpił tak, jak radzi Sun Tzu w „Sztuce wojny”, czyli udawał słabego, a jak ktoś się da zwieść, to będzie miał problem.
[02:00:51] - Ale tak naprawdę my tutaj nie mamy jakiejś... Powiem tak: to jest trochę powtórka z historii Związku Radzieckiego i lat 90. I czy to są stare błędy, czy nie? Ja mówię, dzisiaj nie wchodzimy w politykę i nie chcę o tym dyskutować.
[02:01:09] - Okej, ale coś powiem.
[02:01:10] - Dobra.
[02:01:12] - Bo zobacz, z jednej strony o pewnej broni się nie dowiadywaliśmy, ale z drugiej strony obserwujemy co i rusz gdzieś tam wyciągane właśnie z dawnego kraju rad jakieś różne bronie. Na przykład znajdziecie sobie państwo w internecie taki samolot, który nie był do końca samolotem, bo leciał tuż nad wodą i miał być przeznaczony do niszczenia lotniskowców. I wtedy o tym się nie słyszało, nic o tym nie mówiono. Tymczasem dzisiaj się mówi, że gdyby Rosjanie to wprowadzili i mieli to, to flota lotniskowców razem oczywiście z osłoną, którą Amerykanie przecież posługują się na całym świecie, mogłaby mieć, i tu taki kolokwializm, ciepło, bo tego rodzaju broń mogła rzeczywiście narobić Amerykanom bardzo dużo kłopotu, bo Amerykanie byli nastawieni na zwalczanie rakiet lecących w kierunku lotniskowców, na zwalczanie różnej innej broni, ale czegoś takiego, co się czołga po wodzie, to cudzysłów oczywiście, i ma pierdyknąć im w ten lotniskowiec, jakby było w odpowiedniej masie, to zdaje się nie potrafili tego tak do końca zwalczyć. Mówimy o historii cofniętej 40 lat wstecz. Nie mówimy o dzisiejszych broniach, ale wtedy to mogło zadziałać. I takich różnych kwiatków z różnych okresów Związku Radzieckiego trochę funkcjonuje. Państwo tego nie pamiętacie, ale ja pamiętam, że na przykład śmiano się z tego ruskiego wahadłowca, że to kopia amerykańskiego i tak dalej. Pewnie tak, ale dzisiaj się mówi o tym, że ten Buran Który tak się nazywał, naprawdę miał duże wartości użytkowe, tylko po prostu za późno był. I jeszcze jedna historia.
Tu się cofnę do lat 70. Ja już wtedy pamiętam, że mój ojciec był dziennikarzem i od czasu do czasu w tamtych czasach komunistycznych Wojsko Polskie zapraszało do siebie, żeby coś tam pokazać. Ale na takich spotkaniach, poza tym, że oni pokazywali coś, co było w gruncie rzeczy taką zwykłą techniką wojskową, o której wszyscy wiedzieli, tylko tam chodziło o to, żeby się popisać. Ale na tych spotkaniach szły plotki. Słowo plotka oznacza, że nie wiadomo, czy to prawda, czy nie. Ale wtedy ojciec, pamiętam, była połowa lat 70., przyniósł do domu historię, że Rosjanie mają taką broń, która potrafi otworzyć niebo. Chodziło o wystawienie obcej armii na promieniowanie kosmiczne, że potrafi jakoś rozsunąć atmosferę i wówczas te wojska cierpiałyby z powodu promieniowania kosmicznego. Powtarzam, połowa lat 70. Więc te historie cały czas krążyły, cały czas były, ale jednocześnie Rosjanie jakieś tam bronie i to takie nietuzinkowe. To znaczy ten aparat do zwalczania lotniskowców to nie było takie zwykłe barachło, które nie wiadomo, z czym to się je.
To podobno miało walory użytkowe. Czy miało naprawdę? Nie wiem. Opieram się tutaj na wiedzy nabytej czy przekazanej, ale jednak coś takiego się pojawiało. Zatem to nie jest tak, że Rosjanie tylko i wyłącznie opowiadali bajki z mchu i paproci, jaką to cudowną broń mają, bo trochę tej broni dziwnej, czasami dziwacznej, ale podobno funkcjonującej jednak mieli.
[02:04:46] - Chciałbym jeszcze wspomnieć o czymś innym. O właśnie psychotronice w Rosji. Mieli swego czasu taki fenomen. Nazywała się ta pani Nina Kaługina i ona potrafiła prawie tak samo jak rycerze Jedi podnosić przedmioty do góry, przesuwać je siłą woli i tak dalej. Cóż się dalej stało? Ona przez długi czas była badana i zapraszana do różnych instytutów badawczych, żeby właśnie zbadać telekinezę, bo tak to nazwano. Później zaczęła występować. Nie przez cały czas pracowała na rzecz instytutów i wcielili ją, że tak powiem, do grona artystów i jeździła po Związku Radzieckim i pokazywała właśnie te swoje zdolności dla, że tak powiem, gawiedzi, powiedzmy dla publiczności. I teraz czy myślicie panowie, że przez tyle lat, tyle badań, które ona przeszła i to przy instytutach zarówno naukowych, cywilnych, jak i wojskowych, że oni, czyli Rosjanie, nie próbowali tego w jakiś sposób nauczyć inne osoby czy zgłębić istotę właśnie telekinezy? O tym się bardzo prosto mówi.
Ot tak sobie po prostu telekineza. Ale telekineza nie podlega żadnym prawom fizyki, jakie znamy. To nie jest ani przyciąganie cząsteczkowe, ani przyciąganie czy odpychanie elektrostatyczne. To jest zupełnie coś innego. Takie badania dawno temu prowadzono też i w Polsce na przełomie lat. Pan Ochorowicz coś takiego robił. Też są zdjęcia z kobietą, która podnosiła siłą woli paczkę zapałek. Ileś tam lat później podobnego typu badanie były prowadzone między innymi właśnie w Rosji, a my mieliśmy później panią Gajewską, z tego, co pamiętam. To jest właśnie opisane w książce Rymuszki „Nieuchwytna siła”. Pan Rymuszko i pani Ostrzycka, z tego, co pamiętam.
Z tym że to byli u nas dziennikarze i opisywali tą sprawę. Natomiast w Rosji były to normalne badania naukowe. I właśnie to jest to, tak mi się wydaje, co Rosja może ukrywać za plecami. I to są właśnie te technologie, o których czasami ci generałowie mogą wspominać. Technologie oparte na zdobyciu wiedzy z przebadanych osób, bo na pewno nie była ona jedna jedyna takich osób. Mieliśmy swego czasu też taką postać rodem z ZSRR, pana Kaszpirowskiego, który potrafił hipnotyzować całe rzesze ludzi przez telewizję i poprawiać ich stan zdrowia. Więc te oddziaływania w jakiś sposób są możliwe i prawdopodobnie w Rosji też jest to wykorzystywane. Dziękuję.
[02:08:31] - Mhm. Marku? Czytam komentarze. Paweł Zieliński pisze: „Myląc cię, Piotrze, ze mną, to mój ojciec miał tego rodzaju plotki, przynosił”. Pyta, czy skoro ojciec znał te plotki, to nie znał ich również wywiad amerykański. Ja nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem tylko, że Rosjanie od dawna, od dziesięcioleci puszczają takie cichacze, plotki, różnego rodzaju sygnały. Oni ich właśnie nie maskują. Oni rzucają takie wątpliwości typu: może mamy, może nie mamy. Sami się domyślcie.
Bardziej o tym zjawisku chciałem powiedzieć, przywołując tę historię z lat 70., niż o tym, że Rosjanie to naprawdę mieli i czy Amerykanie o tym wiedzieli, czy nie wiedzieli. To jest zupełnie inna sprawa, zupełnie inna bajka. Inną bajkę można by na ten temat napisać. Bardziej mi chodziło o to, że to były lata 70., ale tego rodzaju historie, jak byśmy pośledzili, to one właściwie przez cały czas istnienia Związku Radzieckiego, w każdym razie gdzieś po II wojnie światowej, one się ciągle pojawiają. Właściwie ciągle jakaś cudowna broń podobno była w posiadaniu ZSRR.
[02:10:02] - Dzięki. Panowie, jeszcze mamy kilka pytanek. Ja bym prosił, żebyśmy dzisiaj skończyli ten odcinek, bo chyba nie będzie co przerzucać na drugi termin. Marku, jak ty powiedziałeś, że Rosjanie puszczali cichacze. Jak ten Putin tam siedzi w Moskwie, jak on słucha naszego radia dzisiaj, to jutro musisz uważać. Jak poczujesz takie ukłucie, jak będziesz gdzieś szedł, to od razu bądź na pogotowiu.
[02:10:27] - Już nie dobiegnę.
[02:10:30] - Panowie, Arek tutaj wspomniał o tej broni psi, o linie Kualine i tak dalej. Ale jedna z tych nowszych teorii spiskowych mówi nam o tajnym memorandum dla funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, których miano przestrzec przed atakami parapsychicznymi i szpiegami, którzy używają hipnozy. Brzmi to jak historia z przeszłości, chociaż jak powiedziałem wcześniej, dawniej to raczej USA objawiało się o sołdatów o parapsychicznych zdolnościach. Ale nim to rozwiniemy, Marku, co ta historia może mieć wspólnego z syndromem hawańskim? Tutaj trochę ujawniłeś już z kulisów syndromu hawańskiego, mówiąc o tym, jak słuchałeś Wolnej Europy.
[02:11:17] - Właśnie, bo ten syndrom hawański, jego nazwa wzięła się stąd, terminem określa się taki zagadkowy zespół chorobowy i zgłosili go jako pierwsi Amerykanie w 2016 roku. Ten konkretny, ale tak jak mówiłem o poddawaniu promieniowaniu ambasady rosyjskiej słyszałem w latach 70. Nie rosyjskiej. W Rosji amerykańskiej. Natomiast ci amerykańscy dyplomaci na Kubie w 2016 roku złożyli doniesienia, najpierw zaczęło się od Hawany, a później z innych placówek w Chinach, w Indiach. Ten syndrom charakteryzowały szumy uszne, zawroty głowy, wymioty, zmęczenie, osłabienie koncentracji i tak dalej. To natychmiast zrodziło podejrzenie, że ci dyplomaci mogli być poddani działaniu chociażby ultradźwięków albo jakiejś innej broni mikrofalowej i tak dalej. Ja się nawet dziwię, bo wtedy, o ile dobrze pamiętam, też w tych latach 70. mówiono o promieniowaniu mikrofalowym. Tego nie dam głowy, bo pamięć jest jednak zawodna, ale tak mi się wydaje.
Zatem to było nie od 2016, tylko znacznie wcześniej i zdaje się, że to było rzeczywiście, ale był to efekt uboczny podsłuchu. To jest rodzaj podsłuchu. Szyba, kiedy ja w tej chwili siedzę w pokoju i mówię, wydawać by się mogło: co ma do tego szyba? Podobno szyba w mikro drgania jest wprawiana i gdyby ktoś tam sobie postawił czy to laser, czy jakieś inne promieniowanie, różne były koncepcje na ten temat i z tych drgań szyby mógłby usłyszeć, o czym w tej chwili mówię. Takie było źródło tego syndromu hawańskiego. Warto też podkreślić, że wszystko wskazywało na to, że to były rosyjskie albo chińskie zagrania. Tu trudno to rozstrzygnąć. W każdym razie wspomniany już dzisiaj pan Wajno, zastępca szefa administracji prezydenckiej, taki człowiek z bliskiego otoczenia Putina, chyba mający korzenie estońskie, o ile dobrze pamiętam, to on nawiązał tu takie małe koło. Ten facet jest zwolennikiem idei Władimira Wiernańskiego, o którym mówiliśmy na początku audycji. Tego kosmicizmu, tej noosfery.
Zobaczcie państwo, to nagle zaczyna się ze sobą łączyć. Ludzie, którzy wyznają tego rodzaju, nie wiem, czy to ideologia, tego rodzaju poglądy nagle mówią o czymś takim. Mówią, że rzeczywiście Federacja Rosyjska za tego rodzaju broń jak broń, tego rodzaju działania się po prostu bierze. Ten facet, o którym mówię, czyli ten Wajno, on jest również zwolennikiem nowego porządku społecznego. Opisał ten porządek społeczny, nowy porządek. Jak słyszę nowy porządek społeczny, to zaczynam się niepokoić i to poważnie. To on opisał w artykule naukowym, że ten nowy porządek społeczny ma być oparty o co? O przywoływany już dzisiaj nooskop.
[02:15:13] - Widzicie państwo, że to się wszystko zaczyna kręcić. Ten Vaino tłumaczył, że tak można było oddziaływać na ludzi. Wydaje mi się to taką... Czy powrotem. Okazuje się, że pewne idee nie giną, nie zamierają, tylko się przekształcają. I to jest dla mnie najlepszy dowód tego, że tak się właśnie dzieje.
[02:15:43] - Ale jak to jest, że cały czas straszy się tymi psi szpiegami? Otóż wspomniany generał Białołuz pisze o szerokim zakresie broni akustycznych i radiowych, które miały być opracowywane w moskiewskich instytutach. Znane między innymi były jako raniec E i roza E. Niestety Białołuz, który był przeciwnikiem broni jądrowej, a zwolennikiem wszystkich innych broni, zmarł w roku 2012 w wieku 85 lat. Nie ujawnił nam więcej ze swojego zaskakującego arsenału. Całkiem niedawno z kolei na wspomnianym portalu Foreign Policy pojawił się interesujący artykuł odwołujący się do pewnego publikatora dla rosyjskich dysydentów. Tam ukazało się tajne memorandum dla członków Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która ochrania notabli, w tym samego Putina. Czytamy tam, że mają być oni poddawani zmasowanemu atakowi ideologicznemu. I nie chodzi tutaj tylko o antyputinizm, ale też coś bardziej niebezpiecznego. Cytuję: „Kreml ma przygotowywać się na coś, co nazywa się zainfekowaniem psychologicznym personelu wojskowego przez wrogów, którzy mają dopuszczać się różnych manipulacji poprzez hipnozę, a także nieznanego typu siły o naturze paranormalnej.
Memorandum przestrzega przed generatorami energii psi oraz hipnotycznymi zdolnościami zagranicznego personelu”. Arku, brzmi to trochę jak inwazja czarowników, okultystów i satanistów na Federację Rosyjską. Jest to dziwne, jakby nie było. Czy ta teoria znowu nie przypomina nam czegoś z przeszłości? Okazuje się bowiem, że wcześniej to CIA obawiało się, że Rosjanie mogą szkolić, jak powiedziałeś, psychotronicznych żołnierzy opartych chociażby o to, co wypracowała Nina Kulagina. Czy to, co napisało Foreign Policy jest wiarygodne? Czy twoim zdaniem mamy do czynienia z jakimś małym przekłamaniem, z kolejnym elementem wojny propagandowej? Bo chyba nie ulega wątpliwości, że wraz z akcją rosyjskich służb, które mówią o tych wszystkich zaawansowanych broniach, idzie reakcja w postaci propagandy zachodniej. Ale czy Rosjanie naprawdę obawialiby się czarnoksiężników w szeregach obcego wywiadu?
[02:18:27] - Myślę, że mogą się obawiać i to niebezpodstawnie. Jeżeli przytoczymy tutaj amerykańskie programy typu MK-Ultra i tego typu, zapewne odpowiedniki takie same były w Rosji. Oni się po prostu obawiają tego, co sami wypracowali u siebie. I sądzę, że tak jak u siebie mają skupionych ludzi, którzy potrafią oddzywać na ludzi, bo mieli takich. Było parę osób, które wyróżniały się w tym w Rosji. One były oczywiście od razu przechwytywane przez NKWD, służby i dalej z nimi pracowano, jeżeli możliwości na to pozwalały oczywiście i dana osoba przeżyła. Więc podejrzewam, że zdecydowanie tak. Do tego, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co się dzieje w Rosji, to znaczy powrót do naturalnie szamańskich sposobów leczenia i postrzegania świata. Mieliśmy tam niedawno śmierć oligarchy z tego powodu, że żabę chyba lizał czy coś takiego, czy ropuchę, która miała mu pomóc przezwyciężyć kaca i miał się kąpać we krwi jakichś lokalnych zwierząt z Ałtaju, które miały mu przywracać młodość. Nie wiadomo czemu i jakim się poddaje leczeniom sam Putin.
Szojgu pochodzi właśnie z rejonu środkowo-syberyjskiego, więc tego typu rzeczy mogą się pojawiać i przewijać. A jeżeli popatrzymy na powrót Putina do wiary prawosławnej i jego pobyty w cerkwiach i przyjrzymy się... Właśnie, miałem takie nie powiedzmy zadanie, ale jestem bardzo zainteresowany tym, jak postrzegacie patriarchę Cyryla. Jest on bardzo często przedstawiany w Onecie na zdjęciach i bardzo fajnie by było, gdybyście, słuchacze, po prostu w komentarzu napisali, jakie macie odczucie, gdy patrzycie na tego człowieka. Niewątpliwie ma on wielkie zdolności psychiczne, jest uduchowiony. Ale jakie odczucia macie, jeżeli widzicie jego fotografię? Według mnie on w dużej mierze ochrania, jeżeli chodzi o cały konglomerat psi samego Putina. To są bardzo ciekawe zagadnienia, wymagające swojej wrażliwości, w której ja raczej słaby jestem.
[02:21:45] - Arek, ja ci powiem, że Cyryl bardzo mi przypomina Porfirego Iwanowa, o którym piszemy w lutowym numerze „Nieznanego Świata”. Był to wędrowny mistyk ukraiński. Oni są fizycznie podobni. Porfir Iwanow znany był z tego, że on zmarł w 83. roku, że nie bał się mrozu. On twierdził, że opanował ciało do tego stopnia, że mu w ogóle nie przeszkadzały żadne niskie temperatury. I była taka kategoria ludzi jurodiwych, czyli boskich szaleńców w Imperium Rosyjskim. Zaliczał się do nich Rasputin. Czasami to byli ludzie z problemami psychicznymi, a czasami to były osoby tak jak wspomniany mnich, dysponujący jakimiś zdolnościami, dzisiaj byśmy powiedzieli niezwykłymi. Ja myślę, że cały Kreml jest przesiąknięty tego typu ideologią.
Może nie ideologią. Tutaj Marek musi uciekać niestety, bo czytam, a mamy jeszcze tyle do pogadania. Marku, może chociaż jakiś krótki komentarz, bo zostały nam cztery minuty.
[02:23:06] - Komentarz nie rozstrzygniemy w czasie dzisiejszej audycji. Myślę, że ona pełni o tyle pozytywną rolę, że zwraca uwagę. Zastanawiam się, czy ta audycja bardziej zwraca uwagę na pewne „bronie”. Tu cudzysłów, bo to chodzi o różne aspekty. W każdym razie zwraca uwagę ta audycja na to, czym dysponuje Rosja, czy też ta audycja w ogóle zwraca uwagę na to, jak skomplikowany zrobił się świat. To, co powiedziałeś, Piotrze, o uruchomieniu nagle takiego wzmożenia, jeśli chodzi o atak czarnoksięski czy taki psi atak na ludzi odpowiedzialnych za ochronę, za porządek i tak dalej. Nie rozstrzygniemy, czy to ma miejsce. Natomiast bardzo cenną, ciekawą rzecz powiedział Arek, że być może ten strach w Rosji bierze się z własnych doświadczeń. Skoro wiemy, że coś takiego jest możliwe, to dlatego tak uczulamy na wszystko. Czy prawdziwe są te bronie, o których mówiliśmy wcześniej, ta nowa fizyka i tak dalej?
Tego też nie rozstrzygniemy. Ale zwracamy uwagę, chociażby to, o czym mówiłem, że to się nie pojawiło jeszcze, bo może nie ma się teraz pojawić. Tutaj jeden ze słuchaczy napisał o tym, że ktoś tam powiedział, że w czasie wojny w Zatoce, jak atakowali Amerykanie Irak, ktoś powiedział, że zobaczymy w tej wojnie broń, o jakiej jeszcze świat nie słyszał i żadnej broni nie zobaczyliśmy. I znowu zadam to samo pytanie, co w przypadku Ukrainy, ale czy to naprawdę była taka ważna wojna? Nie. Ja myślę, że te bronie, zarówno Amerykanie, jak i Rosjanie, te cudowne bronie zostawiają sobie na mało cudowny, ale za to globalny konflikt, kiedy trzeba będzie postawić na swoim, kiedy się na to zdecydują. Mam nadzieję, że się nie zdecydują, ale gdyby to zawsze trzeba mieć coś w zanadrzu. I myślę, że to jest rzecz dosyć ważna, na którą powinniśmy zwrócić uwagę. Tak jak pewno już po moim wyłączeniu pewno będziecie jeszcze mówić o broni pogodowej.
[02:25:32] - Tak. Właśnie, Marku, chciałem ci zwrócić uwagę na to, bo może tak dwa słowa o tym. Co sądzisz o tej hipotezie, która się przetoczyła przez różnego rodzaju grupy facebookowe?
[02:25:41] - Tak. Ona się pojawiła. Mówi się o tym, że najpierw Rosjanie zamrozili Amerykanom prawie cały kraj, to Amerykanie w podziękowaniu Rosjanom zamrozili im Syberię. To tak w bardzo wielkim skrócie. Ja powiem tak: to jest dla mnie taka przesłanka, że albo tam jest prowadzona gra na kilku poziomach i dlatego jeszcze to nie zadziałało tak, jak trzeba. Bo gdybym był decydentem w Rosji i miałbym coś zamrozić, to zamroziłbym Europę, a nie Stany Zjednoczone. Zamroziłbym Europę, bo to Europa jest najsłabszym ogniwem. Gdyby w Polsce spadła temperatura na wiele dni do -30 stopni czy nawet 25, a tak się przecież zdarzało, ja takie zimy pamiętam, to byłoby dziwnie. A gdyby tak temperatura spadła na Ukrainie do takich wartości albo niższych, to też by ta wojna przebiegała inaczej. Tymczasem nagle okazuje się, że Rosjanie zamrażają Stany Zjednoczone, a te w podzięce zamrażają Syberię.
To mi się wydaje raczej przesłanka, która świadczyłaby o tym, że z tą bronią pogodową to jakoś im chyba jednym i drugim nie po drodze. Albo ona jeszcze jest może niedopracowana tak bardzo. W każdym razie przypuszczam, że wątpię, jak to mawiają niektórzy, że to ma miejsce. Tam na pewno jakieś prace nad tym trwają i być może wcześniej czy później taka broń w pełni sprawna, w pełni funkcjonalna się pojawi. Ale ja myślę, że to jeszcze nie teraz.
[02:27:30] - Ale oczywiście muszę to powiedzieć: albo też to były tylko takie wzajemne ostrzeżenia wysłane sobie przez Rosjan i Amerykanów. Co wam zrobimy, jakby przyszło co do czego? Na razie to jest tylko taki pokaz siły. To wtedy to, co wypowiedziałem wcześniej, nie miałoby racji bytu. To znaczy, że ta broń funkcjonuje, a oni na razie wysyłają sobie mniej lub bardziej serdeczne pozdrowienia. To tyle, jeśli chodzi o broń pogodową.
[02:27:58] - Dzięki Marku. Dziękuję ci jeszcze raz za dzisiejszą audycję.
[02:28:04] - Ja też dziękuję.
[02:28:05] - Słyszymy się w piątek w Bibliotekarium w audycji poświęconej Stephenowi Kingowi, ale też zachęcamy wszystkich, żeby zajrzeli do Bibliotekarium z ubiegłego piątku, bo tam żeśmy dwie godziny prawie dyskutowali o tym, skąd się wziął ksenomor.
[02:28:22] - I o jego kuzynach.
[02:28:25] - Tak, jego kuzyni są najciekawsi chyba. Także zapraszamy do Bibliotekarium, do Filmotekarium. To wszystko możecie znaleźć na kanale Radia Paranormalium. Jeżeli macie jakieś uwagi, jakieś propozycje do Filmotekarium to piszcie. Także dzięki Marku.
[02:28:44] - Ja pięknie dziękuję. Pięknie dziękuję wam za rozmowę. Pięknie dziękuję słuchaczom. Do usłyszenia! Dobrej nocy. Pozdrawiam.
[02:28:53] - Pozdrawiamy. Arku, jeszcze zostaniemy tak z 10 minutek na antenie, bo musimy ten temat wyczerpać. To jest dużo rzeczy do ugadania mimo wszystko, ale chyba zamkniemy to w tych kilkunastu minutach. Podkreśliliśmy tutaj tych magów, tych ludzi, tych boskich szaleńców, ale że Marek musiał szybko uciekać, przeskoczyliśmy na następne pytanie. Następne pytanie mówiło o teorii spiskowej, która jest chyba najbardziej poruszająca z tych wszystkich. Dlatego, że wojny pogodowe. Amerykanie mieli zmrozić Syberię na przełomie roku 2022 i 2023 w odpowiedzi na zmrożenie Ameryki z kolei przez Rosjan. Wykorzystany miał być do tego projekt HAARP, na który Rosjanie uwagę zwracali, jeżeli sobie przypominam, 20 lat temu. Już w okresie badań nad rosyjskim dzięciołem amerykański wojskowy podporucznik Thomas Bearden twierdził, że sygnały te są tworzone przez coś, co nazwał generatorem Tesli, a służą do wojny pogodowej. Czyli Bearden uważał, że to jednak nie jest do prania mózgu, tylko do wojny pogodowej.
Z kolei w swojej owianej pracy wspomniany generał Białous pisał o manipulowaniu pogodą na inne sposoby. W roku 2002, z tego, co pamiętam, Duma Państwowa miała wystosować protest przeciwko rozwojowi programu HAARP w obawie przed tym, że on się stanie jakąś bronią geofizyczną do generowania tsunami i tak dalej. Kilka lat później o to samo oskarżyli Amerykanów Chińczycy. Minęło 20 lat, Arku, i problem wraca tylko w nieco bardzo skomplikowanej formie. Teoria ta nie została sformalizowana, jak mówiłem. Pojawiała się na grupach dyskusyjnych, na serwisach typu Social News, ale tak naprawdę w mediach głównego nurtu nie. Połączono tam tak naprawdę, kiedy o tym dyskutowano, te dwie anomalie, które się pojawiły pod koniec ubiegłego roku. Teraz takie pytanie, czy twoim zdaniem może coś wchodzić w grę? Bo tak naprawdę HAARP to jest bardzo skomplikowane zagadnienie. Moglibyśmy mu poświęcić odrębny odcinek.
Jest to projekt badawczy, który został zapoczątkowany w roku 1993 przez między innymi agencję DARPA, ale to jest projekt cywilno-wojskowy, jakby na to nie patrzeć bardzo złożony. Nie ogranicza się on wyłącznie do tych osławionych anten w miejscowości Gakona na Alasce. Ale tak, Arku, żeby już tak podsumować to takim grubym komentarzem. Okazuje się, że Rosjanie zaczęli oskarżać Amerykanów o to, że chcą manipulować pogodą przy pomocy HAARP-u, a nagle się okazało, że oni zupełnym przypadkiem ponad 10 lat wcześniej w okolicach Wasilsurska uruchomili coś podobnego. Czy wierzysz w ogóle w tę historię o wojnach pogodowych? Czy może przychylasz się bardziej do tego, co powiedział Marek, że jeżeli chcieliby wykorzystać te manipulacje pogodowe, to chyba ofiarą prędzej padłaby Ukraina i zachodnia Europa aniżeli Stany Zjednoczone.
[02:32:31] - Jeżeli chodzi o manipulację pogodą, to owszem, to jest możliwe i to w mniejszym i większym zakresie. Jeżeli chodzi o mniejszy zakres, to jest rozpylanie w powietrzu azotu czy czegokolwiek innego, co powoduje skraplanie i opady deszczu, ewentualnie rozpraszanie chmur. Jest to możliwe i takie właśnie elektromagnetyczne czy może mikrofalowe, które powoduje właśnie bąble w jonosferze i tam różne dziwne rzeczy się dzieją. Tylko trzeba wziąć pod uwagę to, że największy komputer, jaki kiedykolwiek zbudowano, najważniejszym jego działaniem jest właśnie prognozowanie pogody na świecie. Tego tak naprawdę dobrze się nie da zrobić. Otóż swego czasu można przewidzieć, uczyłem się tego jakiś czas temu. O ile można z domu przewidzieć pogodę na trzy, nawet do siedmiu dni do przodu, jaka będzie, jak mniej więcej te chmury i wiatry przepływają, mniej więcej jak to będzie wyglądało za kilka dni, o tyle w tej chwili jest bardzo ciężko to zrobić. Podejrzewam, że z uwagi na globalne ocieplenie i gwałtowność zjawisk, i te wszystkie, co dookoła z tym wiążą się nieprzewidywalne rzeczy. Podgrzewanie atmosfery na dłuższą metę jest troszeczkę głupie, dlatego że nie znamy skali tego zjawiska i co się tak naprawdę z tym stanie za chwilę. Nie żyjemy w jakiejś tubie, tylko to wszystko jest zespół naczyń połączonych.
Oceany parują, prądy wodne w jakiś sposób zmieniają klimat ogrzewając strefy, jedne ochładzają, powodują parowanie i tak dalej. To jest cały konglomerat tych zjawisk. Jeżeli ktokolwiek by się odważył w jakiś sposób zmiany wprowadzać, nigdy nie będzie wiedział, czy to do niego nie wróci. Jeżeli Amerykanie by zastosowali coś takiego, to nie sądzę, żeby mogli coś zrobić złego gdzieś na Syberii. Jeżeli Rosjanie by robili, to tak jak Marek powiedział, jeżeli by mieli taką technologię i robili to na ograniczonym terenie, z całą pewnością zrobiliby to w okolicach Ukrainy, Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, bo Europa Zachodnia by się przestraszyła i nic by nie robiła. Natomiast wykorzystanie tego jest nieobliczalne tak naprawdę. Nie wiemy i nikt nie może być stuprocentowo pewny, czy właśnie ogrzanie, czy spulchnienie atmosfery w jednym miejscu, co może spowodować w innym miejscu za kilka lat, czy jeszcze dalej. Także nie sądzę, żeby te bronie były używane. Po prostu zmienia nam się klimat, co obserwujemy po migracji zwierząt między innymi najprościej i tego właśnie braku śniegu, który w tym roku mimo wszystko jest. Tego śniegu i mrozu jest stosunkowo mało.
Mamy początek lutego i takich dużych mrozów siarczystych nie mamy już od paru lat, więc ten klimat się zmienia, zmienia się u nas w jedną stronę, a więc zapewne w innym miejscu będzie się zmieniał w inną.
[02:36:35] - Arku, ostatnie pytanie w sumie, bo już żeśmy przeciągnęli naszą audycję prawie o godzinę. Prawdopodobnie najdziwniejsza hipoteza z tych wszystkich, o których dzisiaj mówimy, mówi o okultystyczno-szamańskich wpływach na Kremlu. Szojgu jako wielki czarownik i Putin, który bierze udział w dziwnych rytuałach. O dziwo, te opowieści narodziły się wiele lat temu i możliwe, że Putin rzeczywiście znajduje się pod wpływem tego typu wierzeń, a przynajmniej jest to dla niego jakaś taka strefa komfortu. Teorie spiskowe o związku Putina z szamanizmem, rytualnych kąpielach, o których mówiłeś, o obrzędach i syberyjskiej magii pojawiły się dość dawno. Pisał o nich między innymi Wojciech Grzelak w swoich książkach, aczkolwiek od pewnego momentu pozostawało to raczej totalną egzotyką. Przynajmniej w tym okresie, kiedy część Europy wierzyła, że Putin to jest despota oświecony. To wszystko nagle się skończyło. Nie oszukujmy się, że on ujawniał tylko część swojego oblicza poza Rosją. Ale ta hipoteza, ta teoria, nie chcę tego nazywać miejską legendą, o jego skłonnościach do syberyjskiej magii została w pewien sposób wzmocniona przez pewne przecieki.
Pamiętamy, że Putin od co najmniej roku intensywnie umiera. Ma w tym celu się posiłkować nie tylko znachorami, ale też oczywiście jakimiś tam zachodnimi specjalistami, ale przede wszystkim, jak żeśmy słyszeli, ma być pod opieką szamanów i tak dalej. Natomiast przed laty dowiedziałem się od kolegi, który miał bardzo dobre w Rosji kontakty i rodzinę, że tam już krążyły takie hipotezy, że Szojgu, który jak wiecie albo i nie wiecie, pochodzi częściowo z Republiki Tuwy i on miał być tą osobą, która rozdaje karty. To intensyfikujące się upodabnianie Putina do Azjaty, być może będące wynikiem choroby, a może też operacji plastycznych, zdaniem niektórych wskazuje, że zaczyna on pretendować do miana spadkobiercy cywilizacji wielkiego stepu. Także w tej wersji, powiedzmy, jakiejś tam teorii, nie chcę mówić, że spiskowej, Putin pojawia się jako dziedzic Rosji, ale już dziedzic takiej Rosji nie tylko słowiańskiej, nie tylko carskiej, ale tej już również azjatyckiej. Muszę wam powiedzieć, że jakiś czas temu pojawił się ciekawy artykuł, w którym jeden z dysydentów rosyjskich, Walerij Sołowiej, nazywany obecnie wrogiem Putina powiedział wprost, że on bierze udział w tego typu rytuałach Szamani nim w jakiś sposób kierują. Może nie kierują, ale na pewno ma z nimi kontakt i tak dalej. Daje mu to poczucie pewności siebie. Także to, co opowiadano od lat, nie jest mrzonką. Natomiast co jeszcze jest ciekawe?
Wyobraźcie sobie, że w 2019 roku pewien jakucki szaman o nazwisku Gabyszew miał odbyć podróż do Moskwy w celu usunięcia Putina z Kremla za pomocą magii. Służby potraktowały to na tyle poważnie, że Gabyszew został poddany represjom, a Putin, jak podkreśla Sobowiej, słyszy od szamanów to, co chce usłyszeć. Arku, czy przypadkiem nie jest tak z tą nową fizyką w armii, że decydentom mówi się to, co chcą, aby było?
[02:40:34] - Związki prominentów dawnego ZSRR z bioenergoterapeutami jest dosyć długi, bo z tego, co pamiętam, to Breżniewa przez parę lat utrzymywała przy życiu Gruzinka Dżana Dawitaszwili bodajże tak się nazywała. Ona napisała książkę, jest ona wydana w Polsce. Właśnie wzrokiem szukałem tej książki u mnie po półkach, ale w tej chwili nie mogę jej zobaczyć. Taka biała, nieduża książka. Właśnie o tym pisała. Skoro więc Breżniewa przez parę lat utrzymywała przy życiu, jeżeli ktoś pamięta, jak on był niemalże przez swoich ochroniarzy noszony, ale jakoś tam jeszcze żył. Więc być może i na pewno Putin korzysta z tego typu rzeczy, zabiegów. Niewątpliwie jego znikanie na jakiś czas, pojawianie się, wyjazd na Syberię, do Szojgu czy do innych tam rodziny Szadronów czy jeszcze innych, może mieć związek z tym, że poddaje się właśnie w tamtych okolicach naturalnemu leczeniu szamańskiemu. Leczeniu wspomagającemu organizm. Nie chodzi o leczenie bezpośredniego raka czy coś takiego, ale to zapewne podnosi go.
Jeżeli popatrzymy na filmy z Putinem, to wyraźnie widać, gdzie jest Putin, a gdzie jest jego sobowtór. Tam, gdzie jest Putin, z reguły w promieniu 10 metrów nie ma żadnej osoby dookoła niego. Natomiast tam, gdzie wręcza medale i jest blisko, widać, że ma troszeczkę inne buty, że tak powiem, trochę wyższe i po prostu to już jest nie ten sam człowiek. Czy to może mieć wpływ bezpośrednio na podjęcie jego działań i manię wielkości, powrót do jakiegoś imperium Czyngis-chana? Różne są psychiczne konotacje, jeżeli chodzi o poddawanie się tego typu zabiegom. Czasami po prostu ludziom odbija palma. Jeżeli jest to na jakimś niskim ktoś stanowisku, to niewiele szkody może zrobić. Jeżeli ktoś jest na wysokim stanowisku, może zrobić dużo złego. Tak jak już wspominałem, jego powrót do wierzenia, pokazywanie się w cerkwi. To nie przystoi człowiekowi, który został ugruntowany poprzez wychowanie marksistowsko-leninowskie, że tak powiem, takie z ZSRR, twarde.
Osoba, która go wychowywała, ojczym, na którym się wzorował i który mu drogę utorował do nauki i do wszystkiego, i do KGB, był właśnie chyba kucharzem bodajże w siedzibie NKWD w Sankt Petersburgu. Także na pewno nie wyniósł wiary w Boga z domu, że tak powiem.
[02:44:05] - Chyba oficjalna wersja głosi, że jego dziadek był kucharzem Rasputina, a potem był kucharzem już na dworze carskim. Ale to jest oficjalna wersja oczywiście.
[02:44:21] - Z tego, co można przeczytać w mediach polskich, książkach o Putinie, to on pochodzi w ogóle z Gruzji. Owszem, matka bodajże była Rosjanką, ojciec chyba nawet nie był znany. Takie były czasy i jego przygarnęło kuzynostwo. Wyjechał do Sankt Petersburga, tam ojczym się nad nim znęcał czy jakieś tego typu rzeczy były mocno nieprzyjemne. Nawet zmieniono mu datę urodzin, żeby mógł normalnie uczęszczać do szkoły, żeby nie był opóźniony w tym zakresie.
[02:45:05] - Także Arku, powoli kończymy, bo naprawdę przesunęliśmy tę audycję o godzinę w przód. Mieliśmy skończyć wcześniej. Za tydzień prawdopodobnie spotkamy się na naszym icebergu pod tytułem Alternatywne wersje rzeczywistości i tam będziemy mówić już o tym, czym nasza rzeczywistość może być, a czym nie. Pojawią się różne dziwne historie i to wszystko w wersji góry lodowej, ale to będziemy jeszcze testowali, ale prawdopodobnie to się odbędzie. Także Arku, dziękuję, że wytrzymałeś bardzo długo. Pozdrawiamy.
[02:45:44] - I do usłyszenia.
[02:45:46] - Do usłyszenia. Miłego wieczoru.
[02:45:49] - Arek już z nami dużo dłuższe audycje wytrzymywał.
[02:45:52] - Tak, ale przyrzekliśmy sobie troszeczkę w tych Obliczach Nieznanego, że jednak będziemy w tych dwóch godzinach się wymieszczać. Jednak ten temat, który dzisiaj podejmujemy był bardzo rozległy i nie podjęliśmy tego, co było zapowiedziane na początku. A tam mówiliśmy o dziwnych telefonach, które otrzymują mieszkańcy Moskwy. I to ma mniej więcej wyglądać tak, że oni otrzymują połączenia od przedstawicieli spec służb mówiące, że dzieci nie mogą wychodzić nocami z domu i tak dalej. Wszystko przez niebezpiecznych przestępców, których na mocy amnestii wypuszczono z więzień. Brzmi to jak kolejna miejska legenda, ale to też może być brutalna rzeczywistość. Musimy mieć świadomość, że przez całą wojnę rosyjsko-ukraińską trwa batalia informacyjna polegająca na wprowadzaniu przeciwnika w błąd. W tym konkretnym przypadku odnosi się to do podnoszonych wcześniej obaw, że w szeregach rosyjskich mogą być więźniowie. Mówi się tutaj o grupie Wagnera, o seryjnych zabójcach, gwałcicielach i tak dalej. Ciekawe jest to, że w tych telefonach ma się pojawiać tajemniczy major Sołowiow.
I chociaż to wszystko brzmi jak teoria spiskowa, tutaj aktywista Aleksiej Szczukow, który wyjechał z Rosji, pomimo wszystko na obczyźnie otrzymał taki telefon z numeru zastrzeżonego, brzmiący jak nagrana wiadomość. Tutaj inny informator mówił, że w grę wchodziło ostrzeżenie, że wagnerowcy, w tym recydywiści i zboczeńcy wracają do kraju. Także jest to bardzo ciekawe. Szkoda, że nie poruszyliśmy tego tematu, jak panowie byli, ale możecie sobie znaleźć o tym informacje gdzieś tam w sieci. Zostały nam, Marku, chyba jakieś cztery minuty do zakończenia linii. Ja już też tutaj ledwo mówię, ale staram się. Niestety cały czas jakieś takie problemy z gardłem mam. No i cóż, drodzy państwo, za tydzień o tej porze postaramy się zrobić naszego pierwszego iceberga na temat kilku albo kilkunastu najdziwniejszych teorii, albo inaczej alternatywnych teorii na temat rzeczywistości. Cały czas możecie przesyłać do nas swoje relacje, swoje propozycje tematyczne. Nasza audycja się dzisiaj przeciągnęła o godzinę prawie.
Także dziękuję wszystkim, że wytrzymali. Dziękuję tym, którzy nas słuchali od początku i tym, którzy nas będą słuchać na YouTubie. Oblicza Nieznanego będą miały chyba jeszcze, jeżeli dobrze pamiętam, cztery odcinki i czekamy cały czas na Wasze sugestie, na pomysły i tak dalej. I to by chyba było na tyle. Marku i wszyscy dobranoc.
[02:49:05] - Dobranoc Piotrze mówi te słowa do Państwa przed chwilą Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, prowadzący dla Was dzisiejszą dyskusję. Byli z nami także ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik oraz pisarz science fiction, publicysta współpracujący również z Nieznanym Światem Marek Żelkowski. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście już za tydzień o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją.
Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.