[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry, dzień dobry panie Piotrze.
[00:07] - Dzień dobry.
[00:08] - Spotykamy się w tym sezonie po raz szesnasty i będziemy mówić o determinacji. Podobno determinacja jest wszystkim, tak mnie pan zapewniał. Ale czytając pana opus magnum, przynajmniej to ostatnie, które jest, bo ja rozumiem, że kolejne powstają, ale czytając ostatnie opus magnum, to tam dużo jest wszystkim. Ja wiem, że to jest mało zrozumiałe, może być dla państwa, dlatego warto sięgnąć po książkę Piotra Plebaniaka. Ale co z tą determinacją?
[00:42] - Tak, determinacja jest wszystkim. Ja już kiedyś wspominałem słuchaczom, że chciałem tak tytułem żartu czy też przekory napisać w każdym eseju w tej książce, bo mówimy o siłach psychohistorii, żeby każdy rozdział był właśnie zatytułowany na przykład: „Uczciwość jest wszystkim” albo „Solidarność jest wszystkim”, albo „Determinacja jest wszystkim”, albo „IQ jest wszystkim”, bo rzeczywiście każdy rozdział można tak nazwać. Na przykład rozdział o IQ, o którym rozmawialiśmy niedawno w tym naszym drugim podcaście z króciutkimi prawidłami. Natomiast to nie byłoby dostatecznie informacyjne, a poza tym bardzo lubię wymyślać tytuły, więc to odpadło. Natomiast dlaczego determinacja jest wszystkim? Inspiracją do tego pomysłu napisania książki o determinacji, bo książka ta ukaże się za rok albo za dwa lata, jeszcze nie jestem pewien. To zależy od szczęścia finansowego między innymi. Książka będzie się nazywała, po angielsku mi się wymyślił tytuł, który nie jest możliwy do przetłumaczenia na polski, dlatego, że nie ma u nas-- inaczej. Książka, na podstawie którego ja wymyśliłem swój własny tytuł, mój tytuł jest parafrazą. Ona nie miała takiego wydźwięku wśród polskich wojskowych czy też strategów, w przeciwieństwie do tego, co było na Zachodzie.
Mówię o książce Alfreda Mahana „The Influence of Sea Power upon History”, czyli wpływ potęgi morskiej czy też floty na historię. Ja wymyśliłem coś innego. Wpływ siły woli na historię. Bo mamy te dwa poglądy przeciwstawne, które są ze sobą w bezpośredniej kontradykcji, która jest sprzeczna, która jest błędna oczywiście, zaraz o tym też powiemy. W książce „Fundacja” Isaaca Asimova bardzo często było podnoszone. Z jednej strony mamy te siły psychohistorii, czyli jakieś zdarzenia, czy też ciągi zdarzeń, które muszą zajść. Nie dlatego, że jakaś jednostka o nich zdecyduje, jakaś nawet wybitna albo bardzo wpływowa, albo bardzo ustawiona idealnie w właściwym momencie, we właściwym czasie, we właściwym miejscu. Ale z drugiej strony jest też właśnie siła jednostek, zdolność jednostek do oddziaływania na bieg rzeczy. I oczywiście ta kontradykcja jest widoczna w bardzo wielu książkach. Moja ulubiona jest akurat nie z „Fundacji”, ale jest w książce pod tytułem „Dorsai” Gordona R.
Dicksona. Nie wiem, pan Marek na pewno czytał. Jak ktoś jeszcze nie czytał, to bardzo polecam tą książkę. To jest bardzo krótka powieść, a jest tak nasycona treścią. Właśnie pokazane jest, jak jednostka może zmieniać bieg rzeczy. Nie wiem, jakie pana są impresje na temat tej książki.
[03:31] - Mieszane. To znaczy ja przyjmuję to, co tam jest napisane. Natomiast być może pan mnie dzisiaj w toku audycji przekona, ale ja cały czas mam problem z tym dogłębnym przekonaniem, że to jednostka wpływa na historię. Ja oczywiście przyjmuję do wiadomości argumenty, że tak się zdarzało w historii. Tylko ja nie do końca widzę tę dokładną zależność, o której pan wspomina.
[04:03] - Problem jest bardzo skomplikowany, dlatego że to, w jaki sposób te siły psychohistorii, czyli inercja wydarzeń albo też konieczność zachodzenia niektórych wydarzeń jest w starciu i siłuje się niczym zawodnicy sumo właśnie z tą wolą jednostek. To jest coś, co ma tyle parametrów, że nie jesteśmy w stanie w ogóle stwierdzić. Oczywiście zero-jedynkowo to jest kompletny bezsens zastanawiać się czy albo jedno, albo drugie, bo to zależy od sytuacji. Zawsze to zależy od sytuacji. A co to jest sytuacja? To jest zestaw parametrów zewnętrznych, wewnętrznych. My mówimy o homeostatach, które w jakiś sposób próbują zdecydować, jakim kursem ma biec historia. Czyli te homeostaty wpływają na parametry zewnętrzne swojego istnienia, wpływają na parametry swoje własne, czyli własne siły, czyli dostęp do zasobów i tak dalej. I starają się tak poprowadzić wydarzenia, żeby te wydarzenia doprowadziły do ich przetrwania. Przepraszam, że zawsze do tego tematu wracamy, ale wszystko jest przetrwaniem.
Rzeczywiście wszystko jest przetrwaniem, bo ci decydenci, ci ludzie, te państwa, które nie mają tego przetrwania na pierwszym miejscu w swoim, że tak powiem, notatniku, co trzeba zrobić, to one przegrywają z takimi, które są bardziej zdeterminowane do tego, żeby właśnie to przetrwać i żeby pokonać wszystkich przeciwników albo pozbawić ich zdolności oddziaływania na rzeczywistość.
[05:29] - Moje wątpliwości biorą się nie stąd, że ja staram się tak ustawiać to zero-jedynkowo, że albo tak, albo tak. Tylko raczej z tego, o czym pan powiedział, że rzecz jest tak skomplikowana, że ja czasami mam wątpliwości, czy ta wybitna jednostka, która chce mieć wpływ na historię, na dzieje, ona sama tak do końca zdaje sobie sprawę, że ona ten wpływ ma i że ona może go mieć i że może pewne rzeczy kształtować. Ja nie do końca jestem przekonany, czy wszyscy wielcy w historii podążali pewnymSzli za pewnym planem, który się zrodził w ich głowach, czy też było to połączenie pewnego przypadku, pewnych obserwacji i planu, który rodził się w trakcie?
[06:17] - Dokładnie. Już nic dodać, nic ująć. Dokładnie tak jest, jak pan mówi. Natomiast wciąż należy sobie postawić pytanie: skoro my jesteśmy jednostkami, chcemy wpłynąć w bieg rzeczy w naszym bardziej bliskim, rodzinnym albo w gronie przyjaciół, jak zrobić tak, żeby układało się po naszej myśli, a nie po myśli ludzi, którzy nie do końca chcą naszego dobra? To znaczy chcą naszego dobra w tym sensie, że chcą nam je odebrać. Jak oni mają zachować się w sposób, który nas predysponuje do tego, żebyśmy przeważyli? To jest jedna wielka plątanina podstępów, wybiegów, udawania słabego, udawania silnego po to, żeby odstraszyć albo sprowokować do działania. To wszystko zależy od naszej determinacji. Teraz powiem, dlaczego w ogóle stwierdziłem, że książka o determinacji musi powstać. Tutaj jest kolejna, druga polecanka.
Druga książka, już nie powieść, a książka naukowa dwóch naukowców, którzy niedawno umarli. Mieli po osiemdziesiąt parę lat jeszcze niedawno. Niestety próbowałem się z nimi skontaktować, żeby udzielili wywiadu do mojej książki, ale niestety nie dało rady. Książka nosi tytuł „Homo przypadkiem sapiens”. To jest książka o ewolucji naszego gatunku, ale o ewolucji nie w sensie kulturowym, o jakim mówiliśmy już wielokrotnie w związku przede wszystkim właśnie z „Siłą psychohistorii”, mojej książki. Oni postawili sobie pytanie i postawili hipotezę: w jaki sposób człowiek osiągnął rozumność? I wysnuli następującą hipotezę. Otóż człowiek był drapieżnikiem polującym na sawannach. Pierwotne środowisko człowieka nadrzewne zostało zredukowane przez zmiany klimatyczne i człowiek musiał się nauczyć chodzić i biegać, i musiał wypełnić niszę ekologiczną drapieżcy w czasie dnia, a nie w nocy, bo w nocy polowały drapieżniki kotowate. Natomiast przy pełnym dniu i ofiary, i myśliwi, i zwierzęta drapieżne odpoczywały.
Natomiast człowiek, żeby mógł upolować antylopę, cały czas mówię o tej hipotezie, z którą się zgadzam, uważam, że to właśnie miało miejsce, musiał nauczyć się zaganiać biedną zwierzynę na śmierć. Kolejna polecanka, która za chwilę jest dowcipna. Każdy, kto oglądał film „Bogowie są szaleni 2”, który ja oglądałem kilkanaście razy. Nie wiem, czy pan Marek oglądał?
[08:55] - Nie, nie oglądał.
[08:57] - To wszystkim polecam, panie Marku. To jest jeden z najśmieszniejszych filmów, jakie w życiu obejrzałem. Bardzo polecam. Tam była scena taka, że dwójka małych dzieci buszmena z pustyni Kalahari z Afryki Południowej zgubiła mu się i weszła do ciężarówki kłusowników, którzy polowali na słonie. Ta ciężarówka odjechała, zostawiła tylko dwa ślady opon i wojownik tego plemienia po prostu za tą ciężarówką biegł. Co wyglądało tak komicznie dlatego, że on biegł dzień i noc, a reżyser i ludzie, którzy zrobili ten film, tak to dośmiesznili, że mimo tragedii tej sytuacji, że po prostu boki zrywać. I on biegł dzień i noc. Właśnie na tym polegała taktyka, już wracam teraz do nas, do homo sapiens. Na tym polegała taktyka człowieka polującego w biały dzień przy pełnym słońcu, że zaganiał zwierzynę na śmierć. Nie realizował taktyki sprintu do gonienia, tak jak robił to gepard na przykład.
Najszybszy drapieżnik świata. Dobrze kojarzę? Gepard? Tak. Najszybszy.
[10:05] - Dobrze.
[10:08] - Gepard sprintował, ale sprintuje powiedzmy 100 metrów. Nie wiem dokładnie ile, za co bardzo uprzejmie przepraszam wszystkich badaczy fauny afrykańskiej. Natomiast kiedy się zmęczył, to po prostu zasiadał oraz ofiara była w stanie go prześcignąć, bo po prostu zdołała biec. Nie dała się doścignąć w tym momencie, kiedy gepard jeszcze miał parę u siebie. Natomiast człowiek zaganiał te biedne zwierzaki na śmierć. To znaczy był na tyle odporny na słońce, zmęczenie i długotrwały wysiłek, że te zwierzę padało przed człowiekiem. Zapoznamy się teraz z pojęciem, z koncepcją, bo robimy zewsząd konceptualizacje w naszych rozmowach. W jaki sposób powstała nasza kora czołowa, czy też nasza kora nowa tak zwana? Otóż był to układ czy struktura mózgu, która miała wspomagać chłodzenie mózgu w czasie właśnie tych pościgów. I nastąpiła wtórna adaptacja kory przedczołowej do tego, żeby ona stała się strukturą podlegającą ewolucji kulturowej czy umożliwiającą ewolucję kulturową.
To znaczy struktura umożliwiła uczenie się za pomocą kultury, a nie tylko za pomocą instynktów. Mówiliśmy już o tym wielokrotnie. W „Siłach psychohistorii” jest dużo odwołań właśnie do prac antropologów. Może nie dużo, ale po prostu są kluczowe. Teoria przedstawiona w książce „Homo przypadkiem sapiens” pokazuje, że gdyby nie to, że człowiek został zmuszony jako gatunek do tego, żeby zostać drapieżnikiem zaganiającym swoje ofiary na śmierć, nie powstałaby struktura mózgu, której wtórna adaptacja doprowadziła do powstania inteligencji takiej, jaką my rozumiemy, czyli zdolność tworzenia narzędzi, zdolność tworzenia kultury. W związku z tym teraz dochodzę do centrum naszej rozmowy. Podkreślam, w moim przekonaniu. Nie autorzy zupełnie przekonani do swojej hipotezy. Co jest cechą konstytutywną-Nas jako ludzi, nas jako homo sapiens determinacja, zdolność do biegu długotrwałego. Teraz zobaczmy, jak bardzo determinacja jest ceniona we wszystkich kulturach.
Determinacja, wytrwałość, niepoddawanie się. Proszę, zobaczmy, jak determinacja stała się nie tylko determinacją stricte biologiczną, że trzeba kogoś dogonić i złapać, tylko stała się pozytywnym wyróżnikiem siły charakteru. Stąd jedno z moich ulubionych powiedzonek, które można sobie wyryć na ścianie albo najlepiej na suficie, żeby pierwsze, co się rano zobaczy po otwarciu oczu, to są słowa Wiktora Hugo: „Jeśli zostanie tylko jeden, ja będę nim”. To znaczy nigdy się nie poddam. To jest deklaracja właśnie tej determinacji, że będę walczył do ostatka, do śmierci, ale nigdy się nie poddam. To, co kiedyś mówiliśmy, ja cytowałem i to będzie też mottem całej książki zresztą, słowa z „Panów jeziora” Andrzeja Sapkowskiego, mianowicie takie. Mówiliśmy o jednostce konnej Nilfgaardu, która była postrachem z naszej strony, bo byliśmy po stronie Królestw Północy oczywiście w sadze o Wiedźminie. Kto był za Nilfgaardem, proszę przestać słuchać naszych podcastów. Proszę wyłączyć i nigdy więcej nie wracać. Wracając, dowódca szkolący piechotę Królestw Północy, w której był ten oran...
Ja wtedy też zapomniałem tego imienia, jak on się nazywał, ten pisarczyk ze „Świątyni Neva”. Jarre, właśnie. Dowódca oddziału pikinierów, którzy mieli powstrzymać szarżę piechoty, powiedział o tej jeździe Nilfgaardu: „Ich nie można wystraszyć, ich nie można pokonać, ich trzeba zabić”. Dlaczego? Dlatego, że oni są wyszkoleni w tej determinacji i są wyszkoleni przede wszystkim w metodach walki. Teraz proszę, zwróćmy uwagę, jak wiele pojedynków w wojnie, na przykład naszych sporów w życiu codziennym między pracownikami w tej samej firmie albo między krewnymi, niekrewnymi, decyduje się przez to, kto pokaże większą determinację albo kto dłużej zdoła zachować determinację. Inną iteracją tej myśli są słowa Ulissa Granta, generała wojny secesyjnej, generała Północy. On powiedział coś takiego: „Bitwę wygra ten, kto zdoła zachować wolę walki pięć minut dłużej od tego drugiego.” Mniej więcej. Zobaczmy, jak determinacja jest tak naprawdę wszystkim we wszystkich naszych aktywnościach. Zobaczmy, jak bardzo determinacja jest treścią naszej kultury i naszego życia.
Over.
[15:06] - Zanim o tym, to ja tylko dodam, że ta książka, o której pan mówił, „Człowiek, czyli homo przypadkiem sapiens”, została napisana przez Konrada Fijałkowskiego. Uwaga, to wielki człowiek polskiej fantastyki naukowej oraz Tadeusza Wielickiego. Ja miałem to szczęście, że około roku 2010 z Konradem Fijałkowskim długi wywiad przeprowadziłem. Tam między innymi o tej swojej koncepcji krótko, bo krótko, ale opowiadał. To tyle. Natomiast odnośnie tego, co pan powiedział, że to jest stały element naszej kultury, mnie się wypada z tym tylko zgodzić, aczkolwiek trzeba od razu podkreślić, że ja odnoszę takie wrażenie, że on jest coraz mniej elementem naszej kultury. Determinacja przestała być sexy, przestała być czymś, co pociąga ludzi. Wręcz przeciwnie. Lepiej się wycofajmy. Lepiej nie róbmy tego.
Zrezygnujmy. To jest w tej chwili dosyć powszechne.
[16:16] - Tak, to jest wirus kulturowy, za pomocą którego nasza cywilizacja jest niszczona. W „Siłach psychohistorii”... Przepraszam, że cały czas reklamuję tą swoją książkę, ale muszę. Jest dziełem magdum, na marginesie powiem. Rzeczywiście tę książkę, być może nasi słuchacze wiedzą, zacząłem pisać w 1997 roku, tworząc niejako w pierwszej wersji jako stronę internetową gawaga.pl, która była zbiorowiskiem sentencji, maksym, cytatów, passusów z książek i tak dalej. Książka działa do dziś, jest zbiorem około 110 tysięcy rozmaitych sentencji, maksym i aforyzmów. Jeżeli ktoś szuka sentencji, to zapraszam. Nie wszystko tam dobrze działa, dlatego, że ja to wszystko robię sam. Natomiast wracając do kwestii determinacji, jest bardzo poważna przyczyna ku temu i trudno stwierdzić, że to jest właśnie forma ataku na społeczeństwo czy też na cywilizację, ale po prostu naszą otoczką cywilizacyjną, całym tym luksusem materialnym, który zawdzięczamy ropie naftowej i surowcom energetycznym kopalnym. Powiemy sobie o tym już po przerwie, dlatego, że to będzie główną treścią książki o prawidłach geopolitycznej gry o przetrwania, o geopolityce i o tym, jak rozumieć przestrzeń decyzyjną decydentów geopolitycznych.
Natomiast jesteśmy otoczeni tą cywilizacją i ona nas rozleniwia. To znaczy nie musimy być ostrożni, dlatego, że jak się skaleczymy, to już nie dostaniemy tesca, bo jesteśmy na przykład zaszczepieni na tego tesca. Albo jeżeli na przykład mamy bardzo dobre buty, kupiliśmy sobie trekkingowe i możemy sobie chodzić po górach, co wcześniej nie było możliwe ze względu na to, że po prostu nie mieliśmy właściwego sprzętu, który by wytrzymał nasze wyprawiającego. Jest jeden świetny przykład, przepraszam za to. Człowiek, który opowiada-
[18:16] - W jednej z książek podcastów opowiadał o tym, jak ważna jest ropa naftowa i energia wytwarzana z paliw kopalnych do tego, żeby funkcjonowała nasza cywilizacja. Podawał świetny przykład: czterech ludzi, którzy jadą sobie na wycieczkę z jednego stanu Stanów Zjednoczonych do drugiego, która ma mniej więcej 300–400 mil. Dojeżdżają na miejsce i tam się im kończy benzyna. Proszę sobie wyobrazić, ile wysiłku musiałoby kosztować te cztery osoby, żeby one dopchały ten samochód z powrotem do miejsca swojego startu, czyli miasta, z którego wyruszyli wcześniej, jadąc w te góry. Proszę zobaczyć, że dostęp do niesamowicie taniej energii, cała otoczka bezpieczeństwa cywilizacyjnego, czyli to, że wytłukliśmy wszystkie zdrapieżne zwierzęta, to, że walczymy za pomocą pestycydów z owadami, które by nas zadręczały. Mówię o pluskwach i przede wszystkim komarach. Tutaj dodam na marginesie, że zrobiło się zimno tutaj na Tajwanie, było 11 stopni właśnie i ja mam plusy i minusy. Są plusy dodatnie, plusy ujemne. Plusy ujemne są takie, że strasznie nie lubię zimna, ale po drugie wszystkie te gadę, czyli komary, zostały wytłuczone i do stycznia, czy też nawet do początku lutego już nie będą stanowiły problemu tutaj na miejscu. Także jestem szczęśliwy.
Szczęście w nieszczęściu. Wracając właśnie do rzeczy, przepraszam za dygresję. O czym jest cała debata w kwestii tej cywilizacji, która nas osłabia, która sprawia, że jesteśmy miękcy? Dlatego, że nie musimy być. Szczególnie widoczne jest to na polu bitwy, dlatego, że teraz można pokonać żołnierza, naciskając przycisk. To będzie też zagadka z filmu, który już był treścią zagadki. Natomiast można się przygotować łatwo. Kto oglądał ten film przynajmniej raz, to już wie, o której scenie mówię. Natomiast wystarczy nacisnąć przycisk, czyli nie trzeba być wysportowanym, nie trzeba być sprawnym psychicznie czy umysłowo, tylko wystarczy być przeszkolonym w rozpoznaniu zagrożenia, w naciśnięciu w odpowiedniej sekwencji przycisków i doprowadzi to do wystrzelenia rakiety. Był taki świetny film, zapomniałem w tej chwili tytułu, o wojnie w Afganistanie i opowiadał o facecie, który pracował w takim kontenerze, gdzieś tam ustawionym w Nevadzie przy Las Vegas.
On sterował z tego kontenera za pomocą jeszcze jednej pani żołnierz, sterował jakimś tam dronem predatorem, który sobie tam latał gdzieś nad Afganistanem i mógł wystrzeliwać rakiety. Jak się ten film nazywał? Nie pamiętam, ale świetny, naprawdę warto obejrzeć. Może mi się przypomni za chwilę tytuł. Natomiast wracając już konkretnie do rzeczy. Nie musimy być właśnie i to jest nasz problem, problem właśnie takiego zakrętego kręgu, który znany jest w internecie jako ten mem, że spokojne czasy tworzą słabych ludzi, słabi ludzie tworzą niespokojne czasy czy też czasy wojny i z kolei czasy wojny tworzą silnych ludzi, a silni ludzie tworzą spokojne czasy, czyli takie błędne koło, jak gdyby ten wąż Uroboros, żeby nawiązać do Sapkowskiego, którego za poglądy ideologiczne nie lubię, ale za pisarstwo jak najbardziej lubię. Tak jak pan Marek właśnie powiedział, trafił w sedno. Jesteśmy słabi i ta cywilizacja nas osłabia. I teraz co zrobić, żebyśmy nie byli tacy słabi? Tutaj jest taki paradoks władzy, paradoks rządzenia nad populacją.
Otóż widać to było szczególnie w powieści „1984”. Władza tworzy sytuację kryzysową po to, żeby wykrzesać z nas tą dyscyplinę, tą determinację, zdolność do poświęcania się, którą tracimy rozleniwieni tą otoczką cywilizacyjną. Mówiliśmy, ja w książce „Siły psychohistorii” w rozdziale o asabi, czyli o solidarności społecznej, solidarności grupowej. Mówiliśmy, że ludzie muszą być zdolni do postrzegania kolektywnych celów i muszą być zdolni do poświęcenia swoich własnych, egoistycznych, jednostkowych celów dla dobra całego kolektywu czy też dla całej grupy. Kolektyw tak żartobliwie powiedziałem. Więc ta zdolność przez cywilizację w sposób naturalny też jest nadawana. Oczywiście atak na kulturę albo na cywilizację polega na tym, żeby pogłębić te tendencje. Niemniej jest to cały czas produkt naturalny i zachodzi w tych cyklach, tych wiecznych cyklach, w których jesteśmy uwięzieni, a w których te siły psychohistorii nas doprowadzają wpierw do jakiegoś rozkwitu, a potem efektem tego rozkwitu nieuchronnie jest właśnie efekt degradacji, degeneracji i dekadencji, jak to zacytuję z książki, przepraszam, z filmu „Seksmisja."
[22:57] - Przyszło mi do głowy, kiedy pan to mówił, że władza stara się z nas coś wykrzesać. My się dajemy krzesać albo nie dajemy. No właśnie, chyba nie dajemy. I władza wtedy musi użyć przemocy tak naprawdę, bo to krzesanie powolne, przynajmniej z tego, co obserwuję, nie przynosi we współczesnych społeczeństwach rezultatu. Wręcz przeciwnie, społeczeństwo mówi: „Ale my mamy prawo do tego, żeby żyć w pokoju i pokój ponad wszystko. W związku z tym sprzedamy się taniej, drożej, ale się sprzedamy, byle tylko był pokój.” Więc to krzesanie determinacji ono się musi odbyć albo odbywa się bardzo często w sposób niezwykle brutalny.
[23:47] - To jest ta kolektywna determinacja, o której mówimy i o stanie, który przekonaliśmy się w ostatnich dwóch tygodniach. Jesteśmy w tej chwili w połowie grudnia 2022 roku. Przekonaliśmy się, jak nagle doszło do tego, że trzeba będzie pójść do woja i na przeszkolenie i trochę poświęcić naszego dobrobytu codziennego, jednostkowego dla dobra kolektywu, czy też jak inni mówią nie dla dobra kolektywu, tylko dla dobra tych, co są u władzy. Miesiąc temu widziałem taką świetną rozpiskę, chyba o niej mówiliśmy w którymś momencie
[24:19] - Na Reddicie jakiś użytkownik stworzył jakąś tabelkę bez podania źródeł, więc to byłoby zastanawiające, ale warto rzeczywiście takie badanie wykonać: jak w poszczególnych krajach Europy, licząc Ukrainę i Rosję, jaki procent ludzi gotowych jest do tego, żeby stanąć z bronią w ręku w obronie swojej ojczyzny? Rosja, Ukraina, generalnie czym bardziej na wschód, tym było z tym lepiej, z tą zdolnością i deklaracjami, a czym dalej na zachód, tym było bardziej przerażająco.
[24:49] - Ostatnio oglądałem ukraińską stronę. Nie będę jej reklamował, ale na tej stronie, ponieważ posługuję się tamtejszymi bukwami, więc było mi łatwiej. Ale treści, które są na tej stronie, takie nawoływania wprost, że trzeba już nie tylko Rosjan, ale też wszelkich przeciwników po prostu zabijać, mówiąc szczerze, nawet mnie, przyzwyczajonego do różnej retoryki, trochę jednak odrzucały. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że Ukraina jest w takiej sytuacji, a nie innej i tam nie ma miejsca na pewne takie łagodności stylistyczne i tam się mówi pewne rzeczy bardzo wprost i bardzo dosadnie. Jednak dla obywatela Polski, kiedy czyta tę stronę, to mu taki dreszcz po plecach, po krzyżu przebiega.
[25:50] - Oni są w sytuacji egzystencjalnej. I tutaj mam tę sytuację właśnie, którą świetnie pan zacytował. Wzajemnie się inspirujemy przecież od dawna. Co się dzieje w tej chwili na Ukrainie? Tam uruchamiają się wszelkie organizmy instytucjonalne, społeczne, kolektywne, fizjologiczne, mobilizujące ludzi do walki i obrony o przetrwanie kolektywne, czyli o przetrwanie państwa ukraińskiego i narodu ukraińskiego i poszczególnych Ukraińców. Wszystko to będzie eskalować w stronę agresji. Tutaj mogę się odwołać do innej książki i też strasznie za to przepraszam i strasznie nieszczerze. Mój przekład „Suny. Sztuka wojny” uwzględnia taki fragment, który bardzo źle był tłumaczony przez wszystkich. Otóż taki, w którym Sun Zi mówi, że rolą dowódcy jest doprowadzić do tego, żeby podlegli mu żołnierze rzucili się na tamtego przeciwnika dokładnie w taki sam sposób, w jaki koguty i psy w walce między psami i kogutami są zmuszane do tego, żeby wygenerować w nich agresję po to, żeby rzuciły się na tego swojego przeciwnika.
Więc to, co dzieje się w tej chwili na Ukrainie, jest dokładnie tym mechanizmem i to, że przeraża, mnie też to przeraża. Po pierwsze Ukraińcy zdziczeją w tym sensie, że będą przepełnieni tą agresją spowodowaną koniecznością obrony swojego własnego przetrwania i kolektywnego i jednostkowego. Po drugie pod naszym bokiem, i tutaj też odwołujemy się do „Sił psychohistorii”, a konkretnie do eseju „Wojny są potrzebne”, czyli „Wojna jest wszystkim”, jakbyśmy w innej wersji rzeczywistości przeczytali. Wojna sprawia, że ludzie stają się twardsi, silniejsi, mający większą determinację do zrealizowania swoich celów kosztem sąsiadów. Tutaj ten dreszcz pana Marka jest jak najbardziej właściwy, dlatego, że został głęboko zainspirowany jako pierwszy i główny tak naprawdę czytelnik „Sił psychohistorii”. Mówię tak pół żartem główny dlatego, że pan Marek był takim pierwszym i jedynym tak naprawdę beta czytelnikiem, który wykrywał wszystkie jakieś nieścisłości, nieprawidłowości i tak dalej. O czym mówię? Esencją tego, co chcę w tej chwili powiedzieć, jest to, że Ukraińcy stają się tym generatorem asabiji, czyli tej zdolności tworzenia imperiów w tym sensie, że ich zdolność samoobrony, zdolność walki o swoje, zdolność obrony przed przeciwnikiem zewnętrznym będzie na bardzo wysokim poziomie. O ile nie zostaną oczywiście w jakiś sposób zniszczeni i zdewastowani kompletnie. Oczywiście to jest całe spektrum, ale wstrzymajmy się tego słowa.
Jeżeli nie zostaną zniszczeni, to staną się silniejsi. Mówiliśmy o tym kilka odcinków temu, mówiliśmy o tych resilience, czyli odporności systemów i o tym, że pewne systemy budują samą swoją odporność, że oddziaływanie negatywne nie niszczy ich, nie uszkadza ich, ale sprawia, że funkcjonują lepiej, dlatego, że mają tą zdolność do uczenia się, do korygowania swojej samej własnej struktury decyzyjnej, struktury fizycznej i wszystko to sprawia, że stają się lepiej. Te negatywne bodźce, czyli to, co nas nie zabija, to nas wzmacnia. Dokładnie to omówiliśmy chyba trzy czy cztery tygodnie temu. To właśnie te mechanizmy sprawiają, że to jest ten, jak to się nazywa, ten termin? Też mi się zaraz przypomni. Właśnie te mechanizmy sprawiają, że Ukraińcy będą silni, a mieć przy boku silnego sąsiada, zdeterminowanego, nasyconego agresją związaną z koniecznością samoobrony, to tak jak pan Marek stwierdził, nie jest do końca pozytywna rzecz. Mnie też bardzo to martwi, dlatego, że jeżeli jakieś mroczne siły ukryte gdzieś tam w gabinetach, nawet nie jesteśmy w stanie wskazać palcem, w którym kraju. Jeżeli te siły stwierdzą, że z Ukrainą należy stworzyć jedno państwo albo jakieś na zasadzie federacji czy jakieś stowarzyszenia jakiegokolwiek, to będziemy w sytuacji słabszego. Dlatego, że my nie toczyliśmy wojny przez ostatni rok.
Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji za rok jeszcze, to będzie łącznie dwa lata tego prowadzenia wojny przez Ukraińców i nieprowadzenia wojny przez nas i w związku z tym nie będziemy wprzęgnięci w ten tryb walki.I sprawi to, że będziemy słabszym partnerem w jakichkolwiek rozmowach, negocjacjach i układach, jeśli chodzi o kwestię przyjaźni czy koegzystencji, nawiązując do Sapkowskiego, z Ukraińcami.
[30:41] - Nie brzmi to optymistycznie, tym bardziej, że jest to nasza codzienność i my powinniśmy brać pod uwagę – nie wiem, co z tego nam przyjdzie – przynajmniej w rozważaniach powinniśmy brać pod uwagę, że rzeczywiście przestajemy być na równi. To znaczy Ukraińcy się utwardzają, a my w dalszym ciągu jesteśmy miękcy, że nawiążę do pewnych określeń, które się w internecie pojawiają. To źle tak naprawdę rokuje. I to nie chodzi o to, żebyśmy natychmiast podejrzewali, tylko to, o czym pan powiedział: nigdy nie wiadomo, kto z możnych tego świata postanowi w jakimś momencie wypuścić nas na siebie albo doprowadzić do sytuacji, która będzie sytuacją konfliktową. Być może to będzie nawet zrobione po to, żeby dobro czynić na świecie. Tu już kpię ewidentnie, ale tak się niektórym może wydawać, że to samo dobro będzie czynił w ten sposób. Tylko że ofiarami owego czynienia dobra będą oba nasze narody tak naprawdę.
[31:56] - Tak. Niestety tak może być. Musimy być czujni, zwarci i gotowi i musimy wykazać determinację, kiedy ten czas przyjdzie i miejmy nadzieję, że uda się tą determinację wykrzesać. Natomiast panie Marku i kochani słuchacze, zbliżają się święta, także jeśli wolno mi będzie tak zakończyć ten temat, dlatego, że też u was się zbliżają święta, śnieg pada, zaraz orzesz, ale to zaraz pewnie znowu napada. Natomiast mi właśnie przed nosem postawiono posiłek, pizzę, nie ukrywam. W związku z tym moja determinacja co do prowadzenia dalszej naszej rozmowy spadła drastycznie do zera absolutnego. Także jeśli mogę, zwijajmy się już do końca. I tak na koniec niech pan doprowadzi tą rozmowę do szczęśliwego dla mnie szczególnie końca. Szybciutko: konkursy. Kochani, sprzed dwóch tygodni został konkurs, w którym zadałem dwie zagadki i tą nieodgadniętą zagadką była ta z hasłem „Nigdy się nie poddawaj”.
W jakim dokumencie historycznym było to mottem pewnej społeczności, która dzięki temu hasłu zdołała przetrwać? To jest ten podcast na temat książek i inspiracji książkowych dwa tygodnie temu. Dzisiaj zagadki nie będzie, bo to właśnie jest ta zagadka nadplanowa. Wtedy zadałem dwie, jedna została odgadnięta. Gratuluję jeszcze raz osoby zgadującej. Natomiast jeszcze takie ogłoszenia duszpasterskie: już na dzisiaj, czyli na 19 grudnia. Emisja będzie 20 grudnia, czyli dla mnie jutro, a dla was dzisiaj. Dla tych, którzy słuchają od ręki, na bieżąco naszej rozmowy. Już jest książka „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie” dostępna w przedsprzedaży na Allegro, także jakby ktoś chciał nabyć drogą kupna, to zapraszam. Przypominam jeszcze dla wszystkich uczestników, moich patronów na Patronite: wszystkie książki, jakie wydaję, czy to e-booki, czy papierowe, będą dostarczane jako upominek w dzień przed premierą.
Także zapraszam, to jest dla mnie bardzo dobry model, dlatego, że nie muszę się martwić o sprzedaż, o rachunkowość, tylko mam swoją własną pulę egzemplarzy wydrukowanych osobno. Minimalnie się różnią od egzemplarzy komercyjnych i to wszystko dostajecie w prezencie, jeżeli jesteście aktywnymi patronami w przeddzień premiery. Premiera oficjalnie będzie 30 stycznia. Natomiast jeszcze jest jedna rzecz: książka „Chiny. Zrozumieć imperium” na temat historii Chin i geopolityki Chin i chińskiej głębi strategicznej, i temu, w jaki sposób Chińczycy sami postrzegają swoją własną historię. Wszystko to jest napisane za pomocą sentencji, maksym, fragmentów poezji, fragmentów starożytnych dzieł. Książka ta ze względu na problemy prawne z inwestorem zostanie zamknięta jako tytuł „Chiny. Zrozumieć imperium”. Natomiast 3 stycznia, czyli w peryhelium Ziemi, czyli w chwili, w której Ziemia jest najdalej oddalona od Słońca, czyli 3 stycznia, najbliżej jest 4 lipca. Więc 3 stycznia nastąpi premiera książki pod tytułem „Pulsujący matecznik cywilizacji”.
To będzie dokładnie ta sama książka wewnątrz, natomiast na zewnątrz będzie miała inny tytuł i można już nawet w tej chwili kupować e-booki, także jakby ktoś nie miał jeszcze tej książki, to zapraszam. I uwaga, jeszcze ostatnia rzecz. Nabyłem też drogą kupna kilka egzemplarzy książki „36 forteli” i „Starożytna mądrość chińska”. To są moje wcześniejsze książki, do których nie mam praw, więc nie mogę ich rozdawać na konkursy, ale kupiłem własne egzemplarze, które będę dawał. Czyli jak ktoś wygra konkurs, to może sobie zażyczyć właśnie kolejne te dwie książki, które stają się dostępne jako nagrody dla odgadujących. Over.
[35:39] - Cóż, panie Piotrze, pięknie dziękuję. Teraz sobie fundujemy wielotygodniową pauzę. Zamilkniemy do 9 stycznia. Wtedy spotykamy się po raz kolejny. A teraz, panie Piotrze-
[35:54] - Jeśli mogę zażartować, nawiązując do słynnego filmu, którego akcja dzieje się na Marsie: ile będzie trwała przerwa w naszych podcastach?
[36:01] - Dwa tygodnie.
[36:02] - Tak jest. Przepraszam, że przerwałem. Niech pan kontynuuje.
[36:05] - Ta kontynuacja to już niedługa. Chciałbym po prostu naszym słuchaczom oraz panu złożyć życzenia i świąteczne, i noworoczne. I do optymistycznego spotkania w przyszłym roku.
[36:18] - Tak jest. Bardzo pozdrawiamy tutaj z ostatniego piętra wieżowca Nakatomi z miasta Tajpej na południu Tajwanu, gdzie właśnie zaraz wessam całą pizzę. Mam nadzieję, że zdołam wetknąć do ostatniego kawałka. I życzę wam wszystkim już zupełnie na poważnie w tej chwili zdrowych, spokojnych, wesołych świąt Bożego Narodzenia. Trzymajcie się. Determinacji, determinacji i determinacji, bo determinacja jest wszystkim.
[36:42] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.