[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry państwu. Nie da się ukryć, że kolejny odcinek Telegramu z krańca świata właśnie się zaczyna. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:14] - Dzień dobry. Cały Tajwan pozdrawia po wyborach samorządowych.
[00:18] - Oj, to tam wybory są nawet. Proszę, proszę.
[00:20] - Już się skończyły.
[00:21] - Kto by to pomyślał? Dzisiaj temat, który mówiąc szczerze niezdrowo ekscytuje moją wyobraźnię. Temat: działa, zarazki i antykruchość. Panie Piotrze, od czego zaczynamy? Pewno od konkursu.
[00:38] - Konkurs dzisiaj jest następujący. W trakcie rozmowy nawiążę do kwestii konkursu i opowiem historyjkę, którą trzeba będzie skojarzyć z filmem. Dzisiaj jest tematyka arcydzieła kinematografii amerykańskiej.
[00:55] - Okej. Działa, zarazki i antykruchość. Co się pod tym kryje?
[01:02] - Po pierwsze kryje się książka „Działa, zarazki i stal” Jareda Diamonda. To jest bestseller międzynarodowy, który na rynek trafił mniej więcej 15 lat temu. Zaraz sobie o nim powiemy, bo dzisiaj będziemy rozmawiać o budowie imperiów, powstawaniu państw i atakowaniu państw. Będziemy też stosować do tego zagadnienia czy do tej aktywności pojęcie antykruchości. Antykruchość to jest odwrotność kruchości. Troszeczkę nam to zajmie. Książka pod tym tytułem jest na rynku polskim. Jak ktoś ma czas, to bardzo polecam. Antykruchość jest odwrotnością kruchości. Kruchość to jest coś takiego, co sprawia, że system albo przedmiot, albo cokolwiek jest bardzo podatne na oddziaływanie destrukcyjne.
Czyli jeżeli mamy na przykład kubek porcelanowy i on nam upadnie na podłogę twardą, to on się rozbije w drobny mak. I to jest właśnie kruchość. Nic dziwnego. Nic, co by wymagało dalszych wyjaśnień. Natomiast odwrotnością kruchości jest w naszym potocznym pojmowaniu twardość, czyli na przykład, jeżeli taki kubek będzie już nie z porcelany, a ze stali, to nawet jak z całej siły rzucimy nim o ziemię, o beton, to najwyżej się odkształci, zrobi się jakieś wgłębienie i nadal będzie można go używać, czyli przedmiot nadal będzie pełnił funkcję. Natomiast antykruchość to jest cecha systemów skomplikowanych, przede wszystkim homeostatów, z każdego systemu przetwarzającego informacje i polega ona na tym, że system ten pod wpływem oddziaływań destrukcyjnych staje się coraz bardziej odporny na kolejne oddziaływania destrukcyjne. Czyli to jest między innymi system samouczący się, to są homeostaty. To jest wszystko, co może powiedzieć po tym, jak ulegnie atakowi i przetrwa, powie: „Co nas nie zabija, to nas wzmacnia”. To Fryderyka Nietzschego słynne powiedzenie, które pan Marek zapewne zna i nie tylko on, bo pewnie czytelnicy wszyscy też.
[03:12] - Panie Piotrze, trudno go nie znać, bo w tej chwili politycy różnych maści i różnych stron sporu politycznego nieustannie przytaczają to powiedzenie. Każdy z nich bierze to do siebie i każdy z nich z taką dumą to powtarza, z emfazą nawet. I to po prostu jest tak śmieszne w ich wykonaniu, że trudno się z tym dogłębnie nie zapoznać. Ale wracając do tej antykruchości. Bardzo bym prosił, pan już częściowo to zrobił, ale żeby jakoś postawić kropkę nad i. Różnica pomiędzy tą antykruchością a tą twardością. Bo to chyba nie jest to samo. Już pan to częściowo powiedział, tylko teraz bym poprosił o taki silny akcent.
[04:01] - Silny akcent. Możemy oprzeć się na przykładach. Wyobraźmy sobie i powstaje esej na ten temat do książki „Siły i kontrsiły”, o której już wcześniej wspominałem i zapowiadałem. Książka będzie miała wstęp Bogusława Raboty, czyli naczelnego „Rzeczpospolitej”, a książka będzie traktować między innymi o starciach ideologii i o ukrytych siłach, które decydują o logice rozmaitych konfliktów i wydarzeń historycznych. Weźmy sobie takie wydarzenie historyczne jak operacja Barbarossa, czyli atak Niemiec, III Rzeszy na Związek Sowiecki. Co miało miejsce? Okazuje się, że jeżeli tak pofilozofować, to oba organizmy geopolityczne czy też obie machiny wojenne były to systemy samouczące się, systemy, które można było atakować i uszkodzić, ale te systemy, dzięki temu, że było między innymi takie zjawisko jak sprzężenie zwrotne, one się uczyły, czyli te armie się uczyły, prawda? Czyli jeżeli Niemcy zastosowali blitzkrieg, to na początku odnosili wielkie sukcesy i zadawali straty stronie sowieckiej, ale Sowieci się szybko nauczyli odpowiadać na ten blitzkrieg i zastosowali kontrtaktykę, kontrstrategię. I ta strategia wymyślona, czy też stworzona jeszcze jako zaczątek w czasie I wojny światowej, przestała być tak skuteczna. Czyli system atakowany nauczył się, stał się antykruchy.
To znaczy nie rozpada się pod wpływem jakiegoś nowego bodźca destrukcyjnego, prawda? Czyli osiąga stan bezradności, na przykład moglibyśmy powiedzieć o człowieku, tylko wytwarza odporność. I drugim świetnym przykładem jest właśnie system immunologiczny człowieka, czy też ogólnie organizmu biologicznego, który po to, żeby utrzymać się w sprawności i być zdolnym do odpierania, oczywiście w pewnym zakresie, zarazków rozmaitych, musi być cały czas trenowany. Czyli na przykład w mojej opinii noszenie maseczek cały czas jest zasadniczym błędem, dlatego właśnie, że odcinamy się od ciągłego treningu, jaki musi przechodzić nasz układ immunologiczny do tego, żeby bronić się przed zwykłymi przeziębieniami i tak dalej. W związku z tym To należałoby zbadać albo powiedzieć, że to badanie nie jest fake newsem, tylko rzeczywiście faktycznie odzwierciedla to, jak działa nasz układ immunologiczny, układ immunologiczny Homo sapiens i na przykład noszenie maseczek rzeczywiście jest niezalecane, dlatego że trzeba się po prostu wystawiać. Jest na przykład takie pojęcie, nie wiem, czy ktoś zna, autoimmunizacja, czyli organizm sam produkuje toksyny, którymi się sam podtruwa po to właśnie, żeby wytworzyć odporność. Na tej samej zasadzie działają przeciwciała i szczepionki, większość przynajmniej szczepionek, na tym, że co robimy? Podajemy do organizmu, wystawiamy organizm na działanie uszkodzonych czynników chorobotwórczych czy wirusów, czy bakterii, które nie są tak zjadliwe jak te występujące w naturze, ale te składniki szczepionki sprawiają, że kiedy już zostaniemy wystawieni na ten prawdziwy silny wirus, to jesteśmy już w stanie, jesteśmy jakoś przedświeceni, jesteśmy zdolni odeprzeć ten prawdziwy, rzeczywisty atak. Także uzyskaliśmy cechę antykruchości w kwestii obrony przed na przykład wirusem albo bakterią. Myślę, że jest zrozumiałe.
[07:40] - Tak, panie Piotrze, tylko jakby pan teraz zechciał połączyć kropki, czyli powiedzieć, jak to się ma to, co pan przed chwilą powiedział, do tej osławionej budowy imperium, to byłbym niezwykle wdzięczny.
[07:55] - Na początku powiem coś, co może się wydać niezrozumiałe, chyba że ktoś już przeczytał „Siły psychohistorii” albo wcześniejsze „36 hoteli”, albo „Sztukę wojny”, czyli ten czarny przekład Sun Zi jego „Sztuka wojny”. Już od początku nie będzie to takie kompletnie z innej beczki, tylko zacznie to sprawiać, że wszystkie obrazki ułożą się w obraz mentalny. Więc budowa imperium. Co to jest imperium? Imperium to jest twór meteatniczny, który praktycznie we wszystkich przypadkach powstaje na zasadzie podboju czy też narzucenia woli geopolitycznej, czy politycznej, czy wszelkiej innej sąsiadom i imperium z jakiegoś tam zaczątka, z jakiegoś tam jednego plemienia, które było najsilniejsze albo odkryło jakiś sposób, który sprawił, że uzyskało zdolność do stworzenia ultrakooperacji. Ta ultrakooperacja przejawia się w tym, że nabywa się zdolności do budowania imperium. Podsumowując, już powtarzam się trochę, ale to jest ważne. Czyli jakieś tam plemię osiąga dostęp do jakiegoś zasobu, który jest kluczowy na przykład do wytopu brązu, a nie tylko wytopu miedzi, która jest znacznie bardziej miękka. Czyli tym punktem przewagi jest zdolność produkcji lepszej broni, dzięki której można pokonać przeciwnika. Jeżeli ten przeciwnik nie jest w stanie zreplikować tej technologii, to wtedy ulega, czyli ulega akulturacji, przejmuje wzorce kulturowe zwycięzcy, roztapia się etnicznie w tej większej grupie, liczniejszej.
Na przykład, jeżeli ta przewaga polega na zdolności produkowania żywności, która przeważa nad sąsiadami. Dzięki temu zwiększa się populacja i ta populacja po prostu wypiera. Następuje ten taki słynny neologizm z Wikipedii, następuje tak zwana wymiana populacji, czyli stara populacja jest wybijana do nogi, przychodzi nowa, przekładając to na język faktyczny, że tak powiem, nie politycznie poprawny, może jeszcze inaczej. Dlatego tę antykruchość wymieniliśmy, bo rozmaite czynniki czy też rozmaite parametry zwiększające przewagę konkurencyjną, czy też przewagę w walce między rozmaitymi nacjami, czy też imperiami, te rozmaite parametry można opisać, zrozumieć i zreplikować, o ile oczywiście posiada się sprawczość, zdolność do odtworzenia tej właśnie technologii albo tego sposobu podbijania innych, albo zdobywania nowych terytoriów, albo czego tam jeszcze. Mówiliśmy przed chwilą o przykładzie układu immunologicznego i zarazki to jest jeden z trzech członów tytułu tej słynnej książki Jarreda Diamonda. Jeszcze raz powtórzymy: działa, zarazki i stal. Zajmiemy się zarazkami, dlatego że one najbardziej nam tutaj pasują do tematu antykruchości. Więc proszę zobaczyć, co stało się. I o tym właśnie Diamond powtarza. Już nie będę powtarzał, że cały czas Diamond mówi, Diamond pisze albo coś.
To jest nawiązanie do tej książki, nie tylko do tej, bo nie on jest jedynym, który pisał o tego typu prawidłowościach historii, prawidłowościach istnienia i powstawania imperiów. Więc proszę zobaczyć, co zdarzyło się w kwestii zarazków przy podbijaniu przez Europejczyków Ameryki Północnej i Południowej. Panie Marku, myślę, że wszyscy wiemy, prawda?
[11:32] - No tak, mniej lub bardziej świadomie populacja została zdziesiątkowana, ponieważ nie była odporna na te mikroby, które przywieźliśmy z Europy.
[11:45] - Dokładnie tak. Jest kilkanaście typów ciał. O rany, wypały mózgowe. Ciał tych białych krwinek. Przypomniałem sobie w ostatniej chwili. Jest ich kilkanaście i Indianie, czyli aborygeni amerykańscy Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej, oni nie mają kilku z nich, dlatego że ci, którzy się przedostali wedle tej teorii przez most lądowy Cieśniny Beringa w czasie zlodowacenia, kiedy poziom morza się obniżył do tego stopnia, że można było suchą stopą przebyć te wszystkie niegościnne, pokryte lodem i niczym, żadną roślinnością te tereny.Więc ci ludzie przedostali się i przedostali się akurat ci, którzy nie mieli kompletów w swojej puli genetycznej, nie mieli kompletu tych przeciwciał. W związku z tym zawsze do końca świata, o ile nie zostaną w jakiś sposób zaszczepieni, albo te przeciwciała nie zostaną w jakiś sposób zaimportowane do ich ciała, to zawsze będą mieli gorszą odporność niż ci ludzie, którzy mieszkali cały czas w masie lądowej superkontynentu Eurazji. Pan powiedział, że istnieje nie do końca pewność, czy to było intencjonalne, czy przypadkowe. W pierwszej fazie Europejczycy oczywiście zdawali sobie sprawę z roznoszenia chorób, ale w pierwszej fazie między innymi ospa była tak zjadliwa dla lokalnych mieszkańców, że rozprzestrzeniała się jak pożar prerii, dosłownie dziesiątkując, bo zostały jakieś niedobitki do czasu, kiedy europejscy kolonizatorzy, osadnicy zaczęli się pojawiać i doprowadziło to do tego, że oba miejsca zostały niemalże, mówię o Ameryce Południowej ogólnie i o Ameryce Północnej ogólnie, podbite bez konieczności toczenia większych eksterminacji ludności tubylczej. Więc coś takiego nie mogło już mieć miejsca na przykład w Chinach i to się rzeczywiście nie udało.
Proszę zobaczyć, Chiny miały na tyle wysokie i długie i mocne tradycje państwotwórcze i były na tyle zintegrowane, mimo dekadencji, mimo rozkładu, mimo tego, że dynastia Qing w XIX wieku po prostu słabła, to mimo to Europejczykom nie udało się przeważyć ze względu na to, że było ich za mało i też może nie wiem, czy przede wszystkim, bo to właśnie jest do zakwestionowania. Nie istniały te zarazki, które rozbiły, kompletnie zniszczyły te społeczeństwa Ameryki Północnej i Południowej, sprawiając, że ci pierwsi Europejczycy, którzy tam wędrowali w głąb obu kontynentów, po prostu napotykali puste od nawet na sto albo dziesiątek lat opuszczone osady czy nawet miasta, których mieszkańcy po prostu umarli od chorób przywleczonych przez Europejczyków. Także choroby postępowały długo przed tym, zanim ci Europejczycy się pojawili. Jak kogoś to interesuje, bardzo polecam książkę „1491”, czyli jeden rok przed rokiem odkrycia Ameryki przez Kolumba. Tam są opisane świetne rzeczy, między innymi właśnie o kwestii zarazków i kwestii odporności na choroby. Także bardzo polecam. To jest od razu osadzone w kontekście tych podbojów kolonialnych XV i XVI wieku.
[15:05] - Ale tak sobie myślę, bo technicznie to pan to przedstawił, tylko ja cały czas sobie zadaję to pytanie. No dobrze, ale jak to służy budowie imperium? Bo jeżeli przyjmiemy, że to było na początku przynajmniej nieintencjonalne to zarażanie, to jasne, ale później może było intencjonalne i rzeczywiście w ten sposób można budować imperium. Ale proponuję wskoczyć wyżej, bo znając pana, to nie mówi pan o zarazkach w tej chwili po to, żeby mówić o zarazkach, tylko coś się nad tym jeszcze pojawi.
[15:39] - Więc mamy jeden czynnik, który wpływa na to, kto kogo jest w stanie zwyciężyć. Ci, którzy mają lepszą odporność biologiczną, są w stanie obronić się przed kimś, kto ma tę odporność słabszą. Ale działało to też w drugą stronę, bo możemy powiedzieć na przykład o syfilisie, który został zawleczony z Ameryki Południowej do Europy i zrobił bardzo dużo złego i spowodował masę nieszczęść. I ilość osób zarażonych była powiedzmy, że istotna. Nie znam dokładnych danych. Pisałem tekst na ten temat kilka miesięcy temu i mi niestety wywietrzało z głowy. Natomiast warto pamiętać, że te zarazki to jest nóż o dwóch ostrzach, czyli kij o dwóch końcach, mówiąc żartobliwie. Natomiast jak to ma się do imperiów? Otóż narody budujące imperia, które są odporne, które wcześniej miały kontakt z zarazkami z wielu stron świata, są stabilniejsze, gdyż są lepiej przystosowane biologicznie do tego, żeby pojawiać się w nowych obszarach ziemi i zawłaszczać te obszary bez szkody dla siebie samych. No i mamy ten najlepszy przykład: podbój, kolonizację świata przez potęgi kolonialne, europejskie.
Także co by się stało na przykład w książce, nie wiem, czy wszyscy czytali, pan Marek zapewne tak, „Badacze czasu” Osana Scotta Carda jest przedstawione światy alternatywne, w którym to Amerykanie Południowi, jedno z plemion bodajże Azteków, dobrze chyba pamiętam, wygłósował to jakiś naukowiec będący bohaterem książki. Zbadał odnogę rzeczywistości, alternatywną rzeczywistość, w której właśnie ci południowi Amerykanie przypłynęli statkami do Europy i przywieźli swoje choroby, między innymi właśnie syfilis i kilka innych, które zadziałały dokładnie tak, jak zadziałały nasze europejskie choroby na kontynentach amerykańskich, czyli wybiły niemalże do nogi całą Europę. I w związku z tym był możliwy podbój naszego starego świata przez ten nowy świat. Czyli stało się coś odwrotnego raczej, stary i nowy świat zamieniły się miejscami. Więc jak to może być użyte w przyszłych wojnach? Bo zapewne to pan Marek chce spytać albo słuchacze po prostu też wiedzieć. Bardzo prosto.Musimy zrozumieć, na co my jesteśmy odporni, a na co nie są odporni nasi przeciwnicy, których chcemy pokonać albo ich zasoby przejąć. Jeżeli wykryjemy taką słabość, to na zasadzie takiej, o jakiej już kiedyś mówiliśmy, chyba w pierwszym sezonie naszych rozmów: prawo jest sprawiedliwe, zarówno biednym, jak i bogatym zabrania spać przed mostami. Inaczej mówiąc, już nie żartem, a na poważnie: jeżeli my jesteśmy odporni na jakiś czynnik destrukcyjny, a przeciwnik nie jest, albo jeżeli my jesteśmy w stanie wykształcić odporność, a przeciwnik nie jest, albo jesteśmy w stanie u siebie zbudować taką odporność, a przeciwnikowi jesteśmy uniemożliwić zbudowanie takiej odporności, to w tym momencie mamy przewagę. Jeżeli on jest nieświadomy praw natury, czyli praw bakteriologii czy wirusologii, to możemy ich na przykład nastraszyć.
I tutaj przechodzimy już do konkretu. Otóż w książce „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie” – to jest książka, która zaraz się pokaże. Ja już właśnie niemalże ją wysyłam do drukarni. Jesteśmy w tej chwili pod koniec listopada. Niestety ta książka miała być na początku listopada już w druku i fizycznie dostępna. Bardzo mi przykro, niestety nie. Dopiero będzie fizycznie dostępna na początku stycznia. Ale proszę zobaczyć jedną rzecz, ja tam przytaczam i linka umieścimy w komentarzu pod filmem na YouTubie, kiedy nasza niniejsza rozmowa zostanie tam wgrana. Jest taki ekspert geopolityk Peter Zeihan. Kilkukrotnie go cytowałem w czasie naszych rozmów.
Natomiast on też kilkukrotnie powiedział między innymi coś takiego. Nie cytuję dokładnie, ale sens rozmowy taki jest: Chińczycy nie mają dobrej szczepionki. Wmawiał to publicznie, a Zachód ma świetnie działającą szczepionkę, co jest jawną nieprawdą, dlatego, że szczepionki na wariant Omikron, co ogłosił publicznie rząd Stanów Zjednoczonych w lipcu bieżącego roku 2022. Więc te stare szczepionki pierwotne, te, które się jako pierwsze pojawiły na COVID-19, nie działają na Omikron, dlatego, że jest to na zasadzie takiej jak grypa, że na każdy sezon potrzebny jest nowy mix zawartości szczepionki po to, żeby funkcjonował na te szczepy wirusa, który akurat w danym sezonie zimowym się pojawi. Więc ci, którzy się szczepili z intencją na Omikrona, ale przez pierwszą połowę 2022 roku robili to nadaremno, dlatego, że po prostu ta szczepionka nie funkcjonuje na Omikrona. Proszę, można sobie sprawdzić, mniej więcej w połowie lipca to było. Ja mam gdzieś zgrany nawet artykuł na ten temat, także ewentualnie udostępnię, jak ktoś mnie poprosi. Natomiast Zeihan wmawiał coś takiego: Chińczycy nie mają szczepionki i szczepionka działa bardzo źle. Natomiast co jeszcze mówił, co jest kompletnie sprzeczne z wiedzą na temat wirusologii. Mówił, że Omikron to jest najbardziej zjadliwa wersja wirusa, jaka kiedykolwiek się pojawiła i jest tak śmiertelna, że Chińczycy po prostu nie mają innego wyjścia, jak robić te lockdowny i walczyć izolacją, starając się zabezpieczyć przed masowym umieraniem.
Co jest ewidentną bzdurą. Proszę zobaczyć na fakt numer dwa. Co się dzieje teraz w Chinach? Gigantyczne protesty mieszkańców przeciwko tym restrykcjom covidowym. Wcześniej były miasta zamykane po kilkanaście milionów ludzi w ramach tej polityki zero covid. I teraz moja hipoteza jest następująca: jest prawdopodobne, a ja uważam, że to zapewne, jestem gotów podpisać się pod tym stwierdzeniem, być może decydenci chińscy decydujący o polityce walki z covidem zostali w jakiś niezwykle perwersyjny sposób oszukani, nakłonieni do stwierdzenia, że właśnie ta polityka zero covid jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem, jeśli chodzi o Chiny. Właśnie ze względu na brak dobrej szczepionki i ze względu na to, że ten wirus Omikron jest wyjątkowo śmiertelnym szczepem. I proszę zobaczyć, gdyby rzeczywiście ten manewr Amerykanie przeprowadzili i im się rzeczywiście ten manewr udał, to proszę zobaczyć, jak niesamowity efekt osiągnęli.
[22:51] - No tak, tylko wie pan co? Ja cały czas, kiedy rozmawiamy o tych wirusach, bakteriach i układzie immunologicznym człowieka, to mam w głowie książkę australijskiego pisarza, ale popularnego bardzo od książek sensacyjnych, Matthew Reilly. On napisał taką książkę „Strefa 7” i tam między innymi spotykamy się z takim case'm, że opracowywana była szczepionka przeciwko żółtym, że dzisiejsza technika, właściwie technologia biologiczna pozwala opracować szczepionki, nazwijmy to rasowe. I tam coś takiego kombinowano, żeby wygubić rasę żółtą w tajnym laboratorium amerykańskim. No tak, tylko że ja się zastanawiam, skoro można zrobić szczepionkę na rasę żółtą, to równie dobrze można zrobić szczepionkę na rasę białą, kaukaską. I tu proszę mi tylko nie zarzucać, że jestem rasistą podłym, tylko to po prostu jest pewna różnica pomiędzy jedną, drugą, trzecią odmianą człowieka jest ewidentna i to właśnie jest wykorzystywane, kiedy kombinuje się na temat tego rodzaju agresji, nazwijmy to bakteriologicznej czy też wirusowej. Co pan na to? Czy przyszłe wojny będą się odbywać w sferze kombinacji genetycznych?
[24:15] - Przyszłe wojny i te, które są toczone w teraźniejszości, są toczone w sposób tajny. Na tym polega ta między innymi tak zwana rozliczalność, czy też unikanie rozliczalności. Urozpowszechnione to jako jest deniability, czyli zdolność do wyparcia się tego, że dokonaliśmy jakiegoś aktu agresji.Natomiast w podobny sposób nie tylko ten australijski pisarz wymyślił taki scenariusz, tylko na przykład w tym najnowszym, czy też raczej ostatnim filmie z Bondem, dlatego, że Bonda zastąpiła Murzynka w spodniach zaciągniętych za pępek. Nie wiem, czy ktoś oglądał film ostatni z Bondem, w którym Bond niestety umarł. Zdradzam, bo dlatego, że film jest tak potwornie skonstruowany, jeśli chodzi o storyline, czyli tą całą opowieść, że nie warto tracić czasu. Głównym motywem filmu jest to, że ktoś wynalazł wirusa, którym można było stargetować już nawet nie na konkretną rasę, tylko na konkretną osobę, który wirus się uaktywniał przy kontakcie z wcześniej zaprogramowanym fragmentem kodu DNA danej osoby. Także jak ktoś chce, może sobie obejrzeć. To był świetny pomysł, ale uważam, że film został tak długo przetrzymany i nie było jego premiery właśnie ze względu na to, że akurat się zrobiła afera z sytuacją covidową i ludziom ten film i właśnie ten pomysł, że można targetować wirusa na konkretną osobę, mógłby dać do myślenia albo zacząć sprawiać, że zaczęliby zadawać za dużo pytań albo podejrzewać, niesłusznie oczywiście, albo słusznie, czynniki oficjalne albo czynniki nieoficjalne manipulujące narracją dotyczącą covidu.
[25:56] - To, że te podejrzenia są słuszne bardziej niż niesłuszne, to historia tego, co się wyprawia wokół amerykańskiego prezydenta jest tego przykładem najlepszym. Gdzie właściwie szklanka, z której pije prezydent, ona już właściwie jest rekwirowana przez Secret Service. Jeśli prezydent się w hotelu wypróżnia, to wszystko to, co tam wyrzucił z siebie, jest specjalny człowiek w Secret Service, który się tym zajmuje. W związku z tym wszystko zmierza ku temu, żeby ani ułamek prezydenta, a właściwie jego genomu, nie pozostał w danym miejscu. Dlaczego? Dlatego, że na tej podstawie można by takiego kierowanego wirusa czy też bakterii, ja się nie znam, mówiąc szczerze na tym tak bardzo. Wiem, czym się różnią, ale co to by miało być, to nie wiem. Można by takiego wirusa skonstruować przeciwko prezydentowi USA. Już, wie pan, jesteśmy w czasach kompletnego science fiction, ale właściwie rozumianego jako czasy niezwykłe.
[27:06] - Nieźle. Nie słyszałem o tym. Dobrze, mamy omówione wirusy, natomiast pozostały jeszcze dwa inne tematy. Mam nadzieję, że zdążymy. Postaram się szybciej w takim razie. Działa. Co to są działa? To jest broń niezwykle, znaczy teoretycznie bardzo prosta, prawda? Mały kawał rury z otworem w jednym końcu. Wkładamy ładunek miotający, wkładamy przedmioty miotane, czyli na przykład obtoczone kamienie albo kule ołowiane, albo jakiekolwiek inne rzeczy, które są wystrzeliwane.
I teraz tak, teoretycznie proch strzelniczy został wynaleziony w Chinach, natomiast w Chinach nie nastąpił, ja to nazywam impuls ewolucji kulturowej, który by sprawił, że ta broń zostałaby udoskonalona tak, jak została udoskonalona na terenie Europy. I teraz, na jakiej zasadzie to miało miejsce? Otóż musi zaistnieć pewien specyficzny zbieg okoliczności i potrzeb politycznych, czyli przede wszystkim w Europie mówimy o rozczłonkowaniu politycznym wielkiego Cesarstwa Niemieckiego, narodu niemieckiego. Dobrze napisałem? Dobrze powiedziałem tą nazwę?
[28:25] - Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Narodu Niemieckiego.
[28:29] - Rzymskie tak. Chyba mniej więcej wiemy, o co chodzi. To wystarczy. Komunikacja nastąpiła. Więc w chwili, w której rozmaite dziesiątki księstw, księstewek konkurowały ze sobą, to otworzyła się droga do zainicjowania procesu innowacji. Czyli na przykład powstawały coraz to kolejne wersje tych mechanizmów odpalających ładunek przy muszkietach. To się nawet różnie nazywa, także ja się boję teraz powiedzieć nawet na głos, bo przyznam, że nie znam fachowych terminów. Natomiast zamki skałkowe przy muszkietach i zamki takie obrotowe. Widziałem, przeglądałem książkę niedawno ze zdjęciami tych wynalazków. Postęp w czasie wojny trzydziestoletniej chociażby, czyli między 1618 a 1648 rokiem był tak wielki, że dosłownie rewolucjonizował to, co się działo na polu bitwy.
I teraz proszę zobaczyć, co się dzieje w sytuacji, w której mieszkańcy jakiegoś rejonu, w którym taki postęp nastąpił, bardzo gwałtowny, wymuszony poprzez wojny, czyli bardzo silne zawirowania polityczne, czyli chaos polityczny inaczej. To ten chaos polityczny, znowu tutaj zrobię autoreklamę książki „Siły psychohistorii". Te wojny dobre, tak zwane, uruchamiają, mają w sobie takie ziarenko kreatywności i mocy takiej pozytywnej, sprawczej, dlatego, że uruchamiają tak zwaną ewolucję kulturową, która sprowadza się i tutaj, w tym konkretnie przypadku powstawaniu bardzo dobrych stalowych dział, doprowadza do bardzo szybkiego postępu technologicznego, który to postęp technologiczny, mam tu na myśli wiercenie luf armat, precyzyjne wiercenie luf, dlatego, że trzeba było ujednolicić między innymi kaliber luf po to, żeby ta broń, rozmaite działa, różne działa mogły używać tej samej amunicji.To są oczywiście czasy nie tylko wojny trzydziestoletniej, ale też późniejsze. Natomiast w „Siłach psychohistorii” opisywałem kwestię powstania maszyny parowej, do której powstania potrzebna była nie tylko innowacja i potrzeba, czyli zbudowanie tej maszyny i potrzeba w postaci tego, że trzeba było w Anglii wypompowywać wodę z zalanych nią kopalni, ale do tego, żeby stworzyć prototypy, a potem w ogóle zbudować pierwsze egzemplarze i całą technologię zbudować maszyn parowych, potrzebna była właśnie między innymi bardzo precyzyjna technologia nawiercania otwor działowych. Więc gdyby te działa nie powstały, to nie byłoby całej puli rzemieślników, inżynierów i ludzi doświadczonych w tym, żeby stworzyć odpowiednie tłoki do maszyny parowej. Więc proszę zobaczyć, jak ważne jest coś, co zupełnie wprost jako jedno z najważniejszych prawideł opisałem w książce „Siły psychohistorii”. Kolejne wynalazki nie powstają losowo, tak jakbyśmy wyciągnęli jakiś los z wielkiej czary, tylko mają swoją logikę i kolejność postępowania i niektórych wynalazków nie można pominąć. Więc to, co Jared Diamond w swojej książce o trójczłonowym tytule powiedział, należy rozszerzyć na o wiele większą prawidłowość. Otóż w Europie zaszedł bardzo skomplikowany proces. Może nie zupełnie, ale nieoczywisty proces w tym sensie, że doprowadził proces wynajdywania coraz to nowszych i doskonalszych technologii, także technologii wojennych, do tego, że technologia eksplozji i produkcji prochu, technologia produkcji coraz większych i coraz celniejszych i coraz donioślejszych muszkietów i dział poszła w tak zaawansowanym kierunku i tak szybko, że wszystkie pozostałe państwa świata, przede wszystkim superkontynentu Eurazji, nie miały szans, a tym bardziej nie miały szans społeczności prymitywnych technologii wojennych, takich jak Imperium Azteków czy Imperium Inków.
Przypominam tutaj o słynnym podboju Imperium Inków przez Pizarro, hiszpańskiego konkwistadora. Oni mieli na sobie zbroje ze stali, które były niemożliwe do przebicia, chyba że w jakichś wyjątkowo specyficznych okolicznościach, przez groty z obsydianu i przez broń wykonaną z brązu albo z miedzi. I taką technologią tylko i wyłącznie dysponowały społeczeństwa Ameryki Południowej, przede wszystkim właśnie w okolicach Andów, czyli Inków, czyli Peru i Chile. Więc stal i zdolność obróbki stali i zdolność budowy dział i to takich dział, które sprawiały, że przewaga militarna była absolutnie decydująca, doprowadziła do tego, że Europejczycy po prostu mieli tak kolosalną przewagę, przepraszam, aż to trudno nawet wysłowić, bo to jest tak oczywiste, tak zrozumiałe dla wszystkich, którzy się interesują historią. Tak istotne były te czynniki, kwestie zdolności produkcji stali, że po prostu nie było innej możliwości jak ta, że Europejczycy przeważyli. Czyli mamy trzy czynniki, które sprawiły, że podbój Ameryki Północnej i Południowej był bardzo łatwy, mniej łatwy w kwestiach Chin, ale też łatwy w kwestiach rozmaitych państw i nacji, które istniały, funkcjonowały w Azji Południowo-Wschodniej, a nie we wschodniej, czyli tam, gdzie Chiny i tak dalej.
[34:44] - Były zarazki, były działa. Co nam jeszcze zostało?
[34:49] - Właśnie ta stal, to, co już omówiliśmy. Także chyba pora na to, żeby pan się zastanowił nad jakimś sprytnym pytaniem, które mi zada ćwieka i będę musiał się zastanawiać gorączkowo. Ale teraz konkurs. Tak, uwaga! Otóż konkurs będzie taki dwustopniowy, tak jak stopnie rakiety. Pierwszym stopniem jest — pochwalę się — w zeszłym tygodniu kupiłem sobie katanę wietnamską. I to pierwsza zagadka. Pierwsze pytanie, co to jest katana? Cały czas w nią chodzę. Starsi, w naszym wieku, panie Marku, ludzie to wiedzą na pewno, ale tu młodsze pokolenie słuchaczy będzie musiało się spytać kogoś albo sprawdzić w internecie.
Także użytkuje, że tak powiem, tą katanę i jestem z niej bardzo szczęśliwy. Jest używana i pocerowana, ale spełnia swoją rolę i się cieszę. Natomiast tu już teraz zadaję to drugie pytanie. Odwiedziłem dom kolegi. Niestety kolega był nieobecny. Rozmawiałem tylko z żoną wieszającą pranie i potem przechodząc przez miasto spotkałem pana Marka Żelkowskiego, który koniecznie nie chciał, żebym w tym mieście dłużej przebywał. Niestety doszło do dużych nieporozumień i użycia siły fizycznej. Tu muszę się poskarżyć. I w pewnym momencie pan Marek krzyknął tak retorycznie: „Co podkusiło Boga, żeby stworzył Piotra Plebaniaka?”I zza jego pleców usłyszał odpowiedź, że to nie Bóg stworzył Piotra Plebaniaka i kto go stworzył. Imię, nazwisko.
I to już bohater filmu, o którego chodzi. Oczywiście pozmieniałem imię na imię i nazwisko. Natomiast film nie wiem, czy odgadł pan film?
[36:41] - Jeszcze nie. Pana obraz mnie po prostu tak zachwycił, że muszę się otrząsnąć.
[36:49] - Dobrze, więc kluczem jest kwestia pochodzenia katany i co to jest katana. Więc w slangu lat 80. i 90. To już podpowiem, żeby było łatwiej. I to tyle. To zagadka na ten tydzień. Kto odgadnie dostaje książkę do wyboru, do koloru i już można prosić o książkę „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie”. Tylko dostawa dopiero niestety w styczniu. A właśnie jeszcze jedna. Przepraszam, jedna prośba.
Gdybym zapomniał o wysyłce dla kogoś, to bardzo proszę mi przypominać, bo jestem tak strasznie zajęty, że po prostu zapominam o różnych rzeczach. Tak że proszę, przepraszam, tak nie do końca szczerze, bo powinienem był pamiętać. Natomiast bardzo przepraszam, jeżeli o kimś zapomniałem albo urwałem jakąś komunikację, rozmowę mailową i przypomnicie się. Nie jestem do końca pewien. Chyba jedną książkę komuś zapomniałem wysłać i to tyle.
[37:41] - Mówił pan, panie Piotrze, że mam sobie ukulać jakieś bardzo konkretne pytanie. No to ja korzystałem z okazji i to pytanie sobie kulałem, kulałem i mi takie wyszło. Bo omówiliśmy dzisiaj stal, omówiliśmy zarazki, działa, ale to są takie elementy układanki. Jakby pan teraz zechciał tę układankę przedstawić w całości, o co chodzi tak naprawdę? Bo na tym poziomie zarazków, dział, stali to ja to wszystko rozumiem. To jest proste, ale na jaki większy obraz to się składa?
[38:14] - Wielki obraz jest taki, że każdy wielki projekt imperialny, każdy projekt geopolityczny, którego ambicją jest podbój reszty świata, tak jak miał taką ambicję Aleksander Wielki, tak jak miał tę ambicję Hitler. Oczywiście trzeba to inaczej sformułować w kwestii Hitlera. Realizował on niemieckie ambicje dorównania stworzenia imperium na wzór brytyjskiego, czyli imperium kolonialnego, które zasysa zasoby z całej kuli ziemskiej i to daje mu siłę. Oczywiście II wojna światowa była starciem takich właśnie imperiów, czyli tych takich aspirujących biedaków, jak ja to nazwałem w książce „36 forteli”. A przeciw nim byli ci, którzy byli opici przede wszystkim tym master resource, czyli głównym surowcem, z którego wypływają wszystkie inne — ropą naftową. Proszę zwrócić uwagę na jedną prawidłowość. II wojna światowa. Wygrały ją te państwa, które miały ropę naftową na swoim własnym terytorium. Wielka Brytania II wojnę światową przegrała, bo de facto zbankrutowała i Amerykanie wyrzucili funta z roli waluty międzynarodowej i stał się nią dolar amerykański, czyli petrodolar. Tak że Wielka Brytania przegrała wojnę.
To jest nie do końca zgodne z głównym nurtem historii. Ale też powiem jedną rzecz, która też nie jest zgodna i też odwołam się do filmu. Zadajcie sobie pytanie, kto nie oglądał jeszcze „Imperium kontratakuje” to nie jest istotą ludzką i proszę przestać słuchać nasze podcasty. Natomiast wszyscy, którzy oglądali albo niech zamkną uszy, bo teraz będzie spoiler po prostu. Proszę zobaczyć na pojedynek. Przypomnijmy sobie pojedynek Dartha Vadera z Lukiem Skywalkerem. Kto wygrał? Kto wygrał ten pojedynek, panie Marku?
[40:06] - Nie, ja wiem, ja już wyczuwam pana podchwytliwość. Przecież tak na ekranie to obciął rękę Luke'owi i wygrał, ale tak naprawdę wzmocnił Luke'a, bo Luke sobie pewne rzeczy uświadomił wtedy.
[40:20] - To tak, dokładnie. Czyli mamy nawiązanie do „Antifragile”, czyli antykruchości. Vader wygrał pojedynek, ale przegrał z Lukiem. Luke wygrał dlatego, że nie dało się go pokonać. Jeden z cytatów moich jednych ulubionych z książki „Panie Jeziora” chyba go przytaczałem już dwa tygodnie temu. Nie jestem pewien. W „Panie Jeziora”, w czasie bitwy, tej wielkiej bitwy między Nilfgaardem a Królestwami Północy padło takie stwierdzenie o tych jeźdźcach właśnie z Nilfgaardu i powiedział to dowódca tych piechurów, wśród których z dzidami, tych z dzidami, którzy mieli powstrzymać szarżę kawalerii. Wśród nich był ten pisarczyk Oran, jak zapomniałem imienia. O rany, przepraszam. Jarre.
Dobrze. I ten dowódca powiedział do tych wszystkich chłopów dzierżących dzidy, mówiąc o tych Nilfgardczykach: „Ich się nie da przestraszyć, ich się nie da pokonać, ich trzeba zabić”. I pojedynek między Darthem Vaderem a Lukiem Skywalkerem wygrał Luke Skywalker, który stracił rękę, czyli de facto w terminach rytualnych przegrał i rzucił się w przepaść, popełnił samobójstwo. Oczywiście zrządzeniem losu wpadł w ten przewód do wyrzucenia śmieci. Nie do końca potrafię powiedzieć, co to był za przewód, ale generalnie przeżył. Ale Vader nie zdołał go pokonać. Właśnie. Zdołał go zabić, ale nie zdołał pokonać. Widzicie tę różnicę? Widzi pan ją?
[41:52] - Tak, tak, oczywiście. No i wszystko skończyło się dobrze.
[41:56] - Nie, nie mówmy, bo jeszcze może rzeczywiście ktoś nie wie. Ja się przepraszam, tak się wygłupiałem. Oczywiście proszę nie przerywać słuchania podcastu, nawet jak ktoś nie ogląda. Zbrodnia cała. Jak można nie obejrzeć takiego filmu? Nawet jak ktoś nie oglądał „Imperium kontratakuje”. Dobrze, ale wracając do imperiów. Projekt imperialny ma swoją logikę powstania po to, żeby on mógł powstać.Musi zadziałać olbrzymi pakiet rozmaitych parametrów: zdolność do innowacji, zdolność do budowy wspólnego mitu, zdolność jednej pojedynczej nacji czy grupy etnicznej do tego, żeby zdominować i zarazić swoją własną pieśnią, swoim własnym mitem energetyzującym, swoim mitem wspólnym zarazić te pozostałe nacje, które są wcielane. Tak jak na przykład my zostaliśmy tysiąc lat temu jako teren Polski wcielony do świata chrześcijańskiego, prawda? Czyli tak jak na przykład Aborygeni tajwańscy są ewentualnie, bo w tej chwili stoję na marginesie na moście wiszącym w górach, przez który właśnie przejechałem.
Już księżyc świeci nawet. Wracając do wątku. Musi istnieć jakiś mit, który ma przynajmniej potencjał do tego, żeby inni go przyjęli za własny. Wszystkie te parametry muszą ze sobą zagrać i to jest konstrukt, który jest tworzony przez mistrzów wojowania, takich jak Sun Zi, przez wodzów natchnionych, takich jak Aleksander Wielki, Napoleon, Hitler czy ktokolwiek inny. Wszystkie materialne parametry zwycięstwa, czyli zdolność, na przykład odporność na choroby, która jest kwestią bardziej biologiczną i mniej pod kontrolą historycznych imperiów, ale przede wszystkim zdolność budowy technologii, która umożliwia uzyskanie radykalnej przewagi technologicznej nad tymi, których się podbija, którzy nie mają zdolności, dlatego, że nie mają kadry naukowej, nie mają kadry inżynierów. Mówiliśmy o kwestii zdolności zaadaptowania technologii nawiercania luf do tego, żeby stworzyć technologię tworzenia tłoków do maszyn parowych. To wszystko ma swoją logikę, którą w pojedynczym akcie oświecenia można dostrzec i wykrzyknąć: „Eureka” na przykład. I to by była odpowiedź na pana pytanie.
[44:16] - Pamiętam, że w swoim czasie w „Scientific American” zrobiono serię filmów. Był taki cykl filmowy poświęcony różnym wynalazkom i droga dojścia do rozmaitych wynalazków, które dzisiaj znamy, była tak skomplikowana, tak złożona i tak nieoczywista, że ta seria stała się serią kultową. Kto jest ciekawy, ja w tej chwili oczywiście zgodnie ze zwyczajem nie pamiętam, jak się ten cykl nazywał, ale jak państwo troszeczkę pogrzebiecie w internecie, to znajdziecie. To był cykl filmów oraz felietonów z „Scientific American”. Polecam, bo to są rzeczy niesłychane. Nieoczywistość wynalazków, które powstają, jest przedziwna. Naprawdę przedziwna. Będziecie państwo naprawdę zszokowani, jak można od rzeczy błahej dojść do filarów cywilizacji.
[45:11] - Ja muszę też przeczytać. Namówił mnie pan. Dziękuję bardzo. Dobrze, to chyba już koniec naszej rozmowy. Jeszcze przypominam konkurs. Plebania z wietnamską kataną. Cholera, trochę zdradziłem znowu, ale to specjalnie. Jego arcyprzeciwnik, pan Marek Żelkowski, wykrzyknął: „Co podkusiło Boga, żeby stworzył Piotra Plebaniaka?” i co usłyszał zza pleców? Nazwiska zmienione dla dobra konkursu. Kategoria: arcydzieła kinematografii amerykańskiej.
[45:43] - Piękne dzięki, panie Piotrze. Kolejny odcinek „Telegramu z krańca świata” właśnie się zakończył. Do usłyszenia za tydzień.
[45:51] - Do usłyszenia.
[45:53] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.