[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:05] - Dzień dobry. Drugi sezon, odcinek dziesiąty. Dzień dobry panie Piotrze.
[00:13] - Dzień dobry, bardzo gorąco pozdrawiam. Z Tajpej.
[00:16] - Niech pan doda jeszcze, co pan robi w tej chwili. Niech się wyda.
[00:22] - Dobrze. Przyznam, że jednym z głównych motywów mojego przyjazdu na północ Tajpej była chęć zakupu paczki paluszków słonych. Przepraszam, ale tylko tutaj, właśnie w stolicy można je kupić. Są gdzieś tam na południu, ale to takie jakieś dziwactwo japońskie, które nie da się jeść, które na słodko, na słono, z jakimiś innymi dziwnymi smakami, które trzeba sprawdzać w encyklopedii, z czego to są smaki. Japończycy tak mają. Właśnie jako dygresję powiem: japońskie jedzenie, właśnie takie chipsy albo jakieś takie junk foody, czyli jedzenie śmieciowe, są tak dziwne jak japoński teleturniej. To też jest sformułowanie związane z Japonią, więc jak ktoś oglądał albo słyszał w ogóle to sformułowanie, to już wie, o co chodzi. Najdziwniejsze, co piłem i mi smakowało, bo z tego, co mi nie smakowało, to jest cała plejada, ale kupiłem raz południowokoreański napój z sosny, czyli z tego pyłku sosnowego. My znamy to z syropu Pini, jako dzieci piliśmy, ja to uwielbiałem. Natomiast napój taki w puszce właśnie wziąłem ze względu na ten syrop Pini, który się popijało często, z kuchni się brało z apteczki dla smaku.
Ale ten napój był super, to było naprawdę super. A reszta jest tak dziwna, że po prostu z kijem bym nie dotknął większości rzeczy. Już z daleka widzę, jakie pańskie znaki są, to znaczy, że to raczej się nie da wypić.
[01:43] - No cóż, panie Piotrze, dzisiaj, jak się dowiedziałem pocztą pantoflową, będziemy rozmawiali o ekoaktywistach i ich roli, jaką odgrywają w geopolityce.
[01:57] - Słuchacze stali wiedzą, że za chwileczkę, za trzy, cztery tygodnie ukaże się książka pod tytułem „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie”. To będzie tom czwarty serii „Wzorce”, zaraz po „Siłach psychohistorii”. Dlaczego on w ogóle powstał? Po pierwsze autor musi coś jeść, więc musi pisać nowe książki i je sprzedawać. A po drugie w czasie pisania „Sił psychohistorii” trafiłem na całą taką gałąź prawidłowości właśnie związanych z tą walką geopolityczną, dlatego że w „Siłach psychohistorii” już rozmawialiśmy wielokrotnie, podmioty geopolityczne, czyli imperia, mocarstwa, państwa nazwaliśmy homoostatami pewnego typu, czyli homoostatami geopolitycznymi. Dla przypomnienia, jak ktoś dopiero zaczął nas słuchać niedawno, homoostat jest to taki organizm czy też precyzyjniej taki system, który jest w stanie reagować na bodźce zewnętrzne i realizować interakcje z tymi bodźcami zewnętrznymi, ale też regulować swoje stany wewnętrzne, parametry wewnętrzne swojego własnego organizmu po to, żeby zoptymalizować pozyskiwanie zasobów, konkretnie pozyskiwanie energii do tego, żeby utrzymać swój proces homoostazy, czyli żeby mówiąc ludzkim językiem przetrwać. Ponieważ właśnie homoostaty geopolityczne i państwa, imperia, wszystko, ta gra geopolityczna, która się dzieje na naszych oczach, której jesteśmy drobnymi pionkami niemającymi praktycznie żadnego gadania. Ponieważ to temat, który w ostatnich miesiącach, zwłaszcza po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, stał się absolutnie gorący. Widziałem jeden kanał tam Good Times Bad Times na YouTubie, ma tam 20, 30 tysięcy obejrzeń za jeden film, a nagle nie wiem, w jaki sposób, czy szczęściem, czy po prostu akurat trafił na moment, nie potrafię tego dokładnie zrozumieć, nagle się zrobiło to razy 10, czyli teraz ma 300, 400 tysięcy wyświetleń. To jest niesamowity postęp, skokowy dosłownie.
Więc zainteresowanie geopolityką jest olbrzymie w tej chwili i tą niepewnością, w tym sensie, żeby tą niepewność jakoś ograniczyć i dowiedzieć się, co nas czeka w najbliższej przyszłości. Więc to jest główny motyw „Sił psychohistorii”, ale w grze geopolitycznej jest to kwestia życia i śmierci. Jak przewidzimy, co się będzie działo w najbliższym czasie, to jesteśmy w stanie jakoś zadziałać wcześniej, żeby się obronić, żeby utrzymać tą homoostazę, czyli mówiąc znowu ludzkim językiem, żeby przetrwać. Więc tytułem książki jest „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie”, a podtytuł jest „Nasza przyszłość w świecie niepewności” i ta książka stała się przyczynkiem rozmaitych przemyśleń i bardzo dużo notatek, które z przyczyn artystycznych nie trafiły do „Sił psychohistorii”, pojawia się właśnie w tych prawidłach geopolityki. Mówię artystycznych, dlatego, że „Siły psychohistorii” — mówiliśmy o tym chyba trzy czy cztery rozmowy wcześniej — są pewną zamkniętą całością. W tym sensie, że są zbiorem wizji, które pozwalają nam nabyć zdolność widzenia rzeczy, które wcześniej dla nas były niedostrzegalne, niewidoczne, jeśli chodzi o jakieś mechanizmy działania ludzi, psychiczne mechanizmy działania państw i imperiów, czyli te geopolityczne przestrzenie decyzyjne, ja to tak nazywam, mi się to podoba strasznie to sformułowanie. I stąd właśnie cała ta książka. I to tyle co do książki. Otwieramy teraz nasze oczy na instrumenty oddziaływania, bo muszę powiedzieć tutaj od razu, że te geopolityczne prawidła można sklasyfikować na cztery. Po pierwsze te cztery główne motywacje tego homoostatu, który stara się przetrwać.
Po pierwsze jest to kwestia przetrwania, czyli to, co już powiedzieliśmy przed chwilą. Po drugie jest to budowa instrumentów oddziaływania. I książką o filozofii i praktyce instrumentów oddziaływania są „Jego sztuka wojny”, czyli drugi tom serii „Wzorce”Trzeci to jest rozliczalność. Tutaj był tylko bardzo drobny esej na ten temat, natomiast jest to podstawa współczesnego realizowania oddziaływań we współczesnych wojnach, we współczesnych zmaganiach i interakcjach z innymi graczami na przestole geopolitycznym. I tak to wygląda. Więc będziemy po kolei wszystko tutaj rozkminiać, jak to się mówi w slangu. A jak dokładnie nam to się uda, to zaraz słuchacze się przekonają.
[06:41] - Panie Piotrze, ja mam taką najpierw uwagę, może mało merytoryczną, ale techniczną. Chyba pan hasa po wolnym powietrzu, bo od czasu do czasu słychać wietrzyk w pana mikrofonie, co nie ułatwia odbioru. Jakby się pan tak ustawił, żeby ten wiatr panu nie dmuchał w mikrofon, to byłoby naprawdę całkiem nieźle. A teraz już pytanie. O geopolityce pan powiedział, a ci ekoaktywiści skąd się wzięli w tytule dzisiejszego odcinka?
[07:14] - Już do tego przechodzimy. Otóż ekoaktywiści są instrumentem oddziaływania. Przekonaliśmy się i zaraz to sobie szerzej omówimy. Przekonaliśmy się o tym chociażby tuż po inwazji na Ukrainę, dlatego że nagle się okazało, że elity władzy niemieckiej czy też elity intelektualne, takie jak Krystyna Janda, która już nie ma potrzeby kontaktu z narodem i tak dalej, okazały się przeżarte agenturą rosyjską, której celem oczywiście było umocnienie układu geopolitycznego między Rosją a Niemcami, polegającego na tym, że Niemcy kupują tanią ropę rosyjską, a Rosja ma z tego pieniądze. Więc zaraz sobie to wszystko bardzo dokładnie omówimy. Natomiast przepraszam, przejeżdżają tutaj skutery. Ja siedzę sobie właśnie tak jak mówiłem, przy parku i natomiast narażony jestem na to, że tuż obok mnie, dosłownie trzy metry, co jakiś czas przejeżdża albo samochód, albo motor. Także na chwilę przerwałem. Natomiast już dochodzimy do samego clou. Otóż jedną z głównych tez książki, o której teraz będziemy opowiadać często w najbliższych tygodniach, jest energia.
Energia jest wszystkim. To jest motto całej książki o geopolityce. Dlatego, że energia, czyli dla nas homeostatów biologicznych to jest jedzonko, paluszki słone na przykład. Zaraz coś panu każę powiedzieć, może zdążę zjeść ze dwa albo trzy, jak pan będzie mówił. Natomiast energia jest wszystkim. Ja, oglądając rozmaite książki przez ostatnie lata, wybrałem kilkanaście pozycji, które przeczytałem, zrobiłem notatki, rozmawiałem z ludźmi, którzy dawali swoje teksty do drugiego tomu serii Wzorce, czyli do Sun Zi Jego Sztuka wojny i robiłem rozmaite spostrzeżenia. Jedną z rzeczy, które wynalazłem w jednej z książek, było niesamowite spostrzeżenie polegające na tym, że okazuje się, że jedna baryłka ropy, która kosztuje na dzień dzisiejszy około 100 dolarów amerykańskich, to jest odpowiednik energetyczny siedmiu lat pracy sprawnego mężczyzny przez osiem godzin dziennie. Co pan na to?
[09:36] - No jestem trochę zszokowany jak zszokowany, ale zdziwiony po prostu, że aż tak.
[09:43] - Tak, to jest aż tak.
[09:45] - No tak, ale widzi pan, nie potrafię znaleźć połączenia z tymi ekoaktywistami, bo oni są jak najbardziej za tym, żeby tę ropę i ten gaz i w ogóle to wszystko pogrzebać na wieki wieków, amen. Bo to przecież teraz powinniśmy korzystać z zielonej energii i ten przelicznik wówczas będzie nieaktualny, bo ta zielona energia to ona sobie macha tymi skrzydełkami, ewentualnie pożera to promieniowanie społeczne i mamy energię za free, praktycznie rzecz biorąc. Więc pańskie baryłkowe obliczenia będą nieaktualne, bo już wkrótce zapanuje zielony ład. I mam nadzieję, że teraz pan mi nie będzie mówił, że nie zrozumiał pan, że kpię sobie.
[10:31] - No właśnie, panie Marku, bo pan chyba rzeczywiście sobie kpi z tego, dlatego że ten zielony ład to może polegać tylko na tym, co było planowane wobec Niemiec po II wojnie światowej, że ten zielony ład będzie polegał na tym, że zlikwiduje się cały przemysł i posadzi jakieś uprawy. I z Niemiec, a w tym wypadku to, co pan mówi, ja wiem, że pan żartuje, w tym wypadku Europy czy też cywilizacji zachodniej, zamiast przemysłu, zamiast infrastruktury, zamiast cywilizacji generującej postęp i innowacje, zostaną tutaj jakieś łąki, po których będą hasać właśnie ci aktywiści i żreć trawę. A polega to na tym, kontynuując spostrzeżenie przeprowadzone przez kompletnie wyciągnięte zupełnie z innego źródła, człowiek generuje określoną ilość energii i cała nasza cywilizacja generuje określoną ilość energii z zasobów takich jak węgiel. Już nie mówię, nie rozdzielam teraz, nie łączę w jedno ropy naftowej, gazu i węgla, dlatego że węgiel był generalnie innym surowcem, który liczył się do końca XIX wieku. Ropa naftowa i benzyna wytwarzana to jest pieśń XX wieku, od początku XX wieku. Proszę, wyobraźmy sobie, jak wiele energii jesteśmy w stanie stworzyć dzięki temu, że mamy dostęp do niewyobrażalnie taniej ropy naftowej, która da się wydobywać bardzo tanim kosztem i da się jej pracą, energią wyprodukowaną z tej ropy zasilić naszą cywilizację, czyli produkcję wszelkich gadżetów, które nas otaczają, zrobić z tej ropy substraty czy też półprodukty do wytwarzania rozmaitych rzeczy z plastiku.Stworzyć z tej ropy komponenty do nawozów i gazu ziemnego przede wszystkim oczywiście. Komponenty do gazu ziemnego, stworzyć całą infrastrukturę techniczną niezbędną do tego, żeby transportować zupełnie inne surowce, czyli na przykład metale, czy na przykład drewno, czy żywność we wszystkie dowolne miejsca na świecie. Robimy to, jesteśmy w stanie to robić i tylko dlatego, że mamy dostęp do niewyobrażalnie taniego surowca energetycznego, właśnie ropy naftowej.
[12:49] - No tak, panie Piotrze. Tylko że ja słyszę od tak zwanych ważnych ludzi, to usłyszałem całkiem niedawno, bo bodajże tydzień temu, głos z Polski i ze sfer takich, które w tej chwili są, tu cudzysłów, przy władzy, w każdym razie o czymś decydują. Słyszę od bardzo ważnej osoby z tamtych kręgów, że czas skończyć na przykład z tą powszechną motoryzacją, wytwarzaniem i tak dalej, ponieważ samochodu używamy dwie godziny dziennie. W związku z tym niepotrzebna jest nam ta własność. Lepiej wypożyczać. Jeżeli ja to słyszę z kręgów tak zwanych decyzyjnych, to znaczy, że ta ideologia ekoaktywistów się już tak mocno wgryzła w mózgi niektórym, że oni podświadomie mówią używając tej narracji.
[13:48] - Oni nie robią tego podświadomie. To jest celowa ideologia zaszczepiona w świecie Zachodu, dlatego że tego typu idiotyzmów nie słyszy się w innych rejonach świata. Przede wszystkim mówię o Chinach, ale także o Tajwanie, chociaż Tajwan częściowo jest zainfekowane takimi ideologiami. Natomiast wszystko to jest rodzajem prania mózgów, tego typu ideologii i tłumaczenia świata. Więc mamy dwie możliwości: albo tacy ludzie celowo propagują toksyczną ideologię tak zwaną proekologiczną po to, żebyśmy sami zgodzili się na likwidację źródła naszej siły, czyli zdolności produkcji zaawansowanych narzędzi i produktów cywilizacji, które stanowią o sile Zachodu jako cywilizacji. Drugą możliwością jest to, że te wszystkie ideologie proekologiczne, zielone służą temu, żeby zmniejszyć zależność państw i całej Europy na przerwy w dostawie tej ropy. Dlatego, że istnieje jedno miejsce na świecie, które jest bardzo bliskie zatamowania, przez które przepływa praktycznie połowa współcześnie każdego dnia produkowanej ropy na świecie. Jest to Cieśnina Ormuz, czyli ta cieśnina obok Iranu, przez którą wypływają wszystkie supertankowce wywożące ropę z Zatoki Perskiej. Gdyby doszło tam do konfliktu, to w tym momencie cała cywilizacja popada w skrajny niedobór, w skrajny deficyt energii i kończy się automatycznie całe życie, jakie znamy. Więc nie jest wykluczone, że część tych ideologii każących nam oszczędzać tą energię, które wydają się w niektórych przypadkach kompletnymi idiotyzmami, zaraz będziemy o tym mówić.
Natomiast niewykluczone, że w tych ideologiach wszystkich jest i ziarno prawdy, czyli też ziarno rzeczywistej potrzeby zabezpieczenia naszej egzystencji, naszego istnienia, czyli te ziarno polegające na zmniejszeniu naszej zależności od dostaw ropy naftowej z miejsc kompletnie nieprzewidywalnych geopolitycznie i pod względem bezpieczeństwa.
[16:13] - No tak, ale powiem panu, że mnie się zawsze wydawało, że jeśli się oddziaływuje tak powiedzmy ideologicznie, zostańmy przy tej nazwie, to trzeba to robić jednak tak, żeby ta ideologia gładko wchodziła. Natomiast ona niektórym wchodzi gładko, później robią takie ataki paraterrorystyczne, przyklejają się do obrazów i tak dalej, czy do ścian przy obrazach. Więc to od tego już kawałeczek tylko, żeby zaczęli coś wysadzać, bo frustracja powoduje, że takie ruchy kompletnie się odklejają. Ale dla mnie brak racjonalności w tej ideologii polega między innymi na tym, że ta ideologia oferuje coś, co jest sprzeczne z naszym dotychczasowym doświadczeniem. Już mówię, o co chodzi. Bo na przykład nie pamiętam w historii, być może pan mnie zaraz poprawi, ale nie pamiętam takiej sytuacji, w której dobrze działającą technologię wyrzucono by ni stąd, ni zowąd do kosza, zastępując ją technologią, która dopiero raczkuje, która tak naprawdę jest mało wydajna i niespełniająca potrzeb współczesnej cywilizacji. I w zamian mówi się ludziom, używając tejże takiej zielonej ideologii, że to bardzo dobrze, że teraz nie będą mogli ci ludzie gdzieś tam na przykład jeździć po całym kraju. Mają siedzieć na tyłku i patrzeć na swoje elektryczne samochodziki. Skracam to maksymalnie, ale chodzi o to, że technologia pojazdów spalinowych, ona udoskonalana działała i działa moim zdaniem bardzo dobrze. I nagle się to wszystko wyrzuca do kosza.
Oczywiście to, co pan powiedział, że być może to jest taki krok wyprzedzającyŻeby się zabezpieczyć. To oczywiście może być prawda. Niemniej jednak oferuje się społeczeństwu coś, co właściwie nie działa, co jest namiastką, coś, co nie ma szans, przynajmniej na tym etapie rozwoju, naprawdę działać. I mówi się, że to dla dobra tego społeczeństwa. Nie będziecie nigdzie jeździć, nie będziecie się szlajać po Europie ani po własnym kraju. Będziecie sobie tym elektrykiem mogli na grzyby pojechać najwyżej w okolicy swojego miasta. I to wszystko. To nie jest kolejny etap zabierania wolności?
[18:43] - To nie jest kwestia wolności. To jest kwestia rozgrywek geopolitycznych. Bo proszę zobaczyć, skoro te ideologie są kompletnie rozhasane, bez żadnej kontroli na terenie cywilizacji zachodniej, a wręcz przeciwnie, jest sytuacja na terenie Chin na przykład, gdzie tego typu ekscesy, jak przyklejanie się do dzieł sztuki albo zalewanie farbą, to bardzo szybko nawet nikt nie będzie próbował tego w Chinach. Dobrze o tym wiemy wszyscy, chyba słuchacze też. Więc proszę zobaczyć, że tego typu zaszczepianie ideologii jest wręcz modelowo idealnym przykładem instrumentu oddziaływania w grze tak zwanej komunikacji społecznej. To znaczy nie do końca może dopasowałem dobrze termin, ale chodzi o to, żeby rząd obcego państwa konkurencyjnego oddziaływał ideologicznie czy mentalnie, mówiąc ogólnie, na obywateli państwa, które chce się pokonać. I tego typu oddziaływanie właśnie, tłumaczenie nam, że musimy się wyrzec wszystkiego, całej infrastruktury technicznej dla tego, żeby ratować Ziemię, naszą kochaną planetę, to coś takiego jest idealną bronią, dlatego że oddziałuje na oprogramowanie kulturowe, które steruje naszymi codziennymi działaniami, naszymi aspiracjami, naszymi długofalowymi planami od najmniejszej osoby, najmniejszej jednostki, czyli pojedynczej osoby do całego państwa, czy też do całej grupy państw tak zwanego Zachodu.
[20:08] - No tak, ale powiem panie Piotrze, w ten sposób: dobrze dopasowana ideologia czy powiedzmy takie oddziaływanie ideologiczne tak działa, że właściwie porywa za sobą niemal wszystkich. Tymczasem to jest tak, że w tej chwili tych wątpliwości jest coraz więcej. Są oczywiście aktywiści, którzy się, tak jak pan powiedział, przyklejają, przypinają albo za chwilę zaczną coś wysadzać w imię dobra planety oczywiście, są ci aktywiści, ale jest bardzo wielu ludzi, którzy po prostu nie kupują tego. Czy to jest z punktu widzenia oddziaływania tego rodzaju ideologii bardzo słaby punkt, skoro jest tylu wątpiących, tylu sceptyków. Oczywiście oficjalnie ich nie ma. Wszyscy wierzą, że nasza planeta ginie. Te lodowce to tam się już rozpuszczają i tak dalej. Są na to odpowiednie zdjęcia. Zresztą częściowo pewno to jest prawda. To jest sprytne budowanie pewnej narracji na jakichś tam wyrywkowych faktach.
Więc tak, ale jest cała masa ludzi, którzy tego po prostu nie kupują. To z punktu widzenia takiego ideologicznego to słabe jest po prostu.
[21:26] - Ale wcale nie do końca. Po pierwsze jest kilka powodów, dlaczego to wcale nie musi być takie złe ze strony osoby, która te oddziaływania realizuje. Po pierwsze jest magiczna liczba około 15%, o której pisał między innymi Mao Zedong w swoim słynnym eseju, kuplecie pod tytułem „Wojna partyzancka". Mówił, że przy ideologizowaniu czy też włączaniu populacji wiejskiej, bo o to chodziło komunistom Mao Zedonga w czasie, kiedy oni zdobywali władzę, istnieje pewna magiczna liczba, magiczny procent ludzi, którzy muszą zostać indoktrynowani, przeciągnięci na naszą stronę po to, żeby dalej rewolucja toczyła się własną siłą rozpędu, siłą własnego impetu. I ten procent wynosi mniej więcej 15%. Natomiast po drugie istnieje takie pojęcie jak marsz przez instytucje, czyli przejmowanie instytucji państwa, takich jak rząd, takich jak ministerstwa, takich jak organizacje dbające o środowisko, które to organizacje, jeżeli zostaną przejęte, to mają o wiele większą liczbę oddziaływania na zwykłych obywateli, którzy są nieindoktrynowani za pomocą tego instrumentu. W związku z tym nie jest konieczne przekonanie 100% czy też wypranie mózgu 100%. Nie wiem, czy tutaj warto przypomnieć teorię dezinformacji Wołkowa. Istnieją dwa źródła takiego indoktrynowania. Po pierwsze agenci wpływu, którzy wprowadzają jakieś nowe myśli, nowe idee, nowe jakieś przekonania do jakiegoś społeczeństwa.
Istnieją tak zwane pudła rezonansowe, których zadaniem jest powtarzanie tego komunikatu trzysta razy. Tak jak to było, to jest to słynne powiedzenie z czasów II wojny światowej. Goebbels, zdaje się, powiedział, to jest jemu przypisywane. Ja nie potwierdziłem tego. Szukałem kiedyś źródła tego: kłamstwo powtarzane trzysta razy staje się prawdą. Więc to kłamstwo wprowadza, że tak powiem, do tego kolektywnego umysłu jakiegoś społeczeństwa atakowanego agent wpływu. Natomiast pudła rezonansowe wzmacniają ten przekaz. I tutaj agenci aktywistów ekologicznych są znakomicie przygotowani i są świetnie zorganizowani.
[23:59] - Wzdycham sobie tak tutaj na boku, bo tak naprawdę z tymi 15 procentami, o których pan powiedział, to ja myślę, że wbrew temu, co powiedziałem w poprzednim wejściu, to już mocno przekroczone te 15%. Bo gdy patrzę, zostańmy przy Polsce, że w Polsce zarówno opozycja, jak i sfery rządząceWłaściwie mówią bardzo podobnie. Ekologia, ekologia. Powinniśmy dbać o to i powinniśmy te wiatraczki stawiać. Właściwie dzisiaj już się nie dyskutuje o tym czy, tylko jak szybko i w jakiej ilości. Teraz mamy taką sytuację, że właściwie nie ma już dyskusji, jest tylko realizacja pewnego celu. To tak naprawdę opisałem przed chwilą taką pewną bezalternatywność. Już przyjęliśmy, że musimy ratować planetę i teraz ją ratujmy. To moim zdaniem świadczy o tym, że przedstawiony przez pana zarys tego, jak to ma się odbywać w naszym kraju, odbyło się to niezwykle skutecznie.
[25:18] - Nie tylko w naszym kraju, ale generalnie wszędzie na Zachodzie. Niestety ta ideologia wygrywa. Można jedynie mieć nadzieję, że zbawca ludzkości, Władimir Putin, który co prawda zaczął wojnę, ale zatrzymał epidemię, jemu uda się, oczywiście wbrew swojej własnej woli i interesowi swojego własnego kraju, uda się mu nagle dobudzić nas, wybudzić nas z tego snu, żeby się okazało, że większość działań proponowanych przez klimatystów tak zwanych, mówię o ideologii klimatyzmu, większość z tych działań jest samozgubna dla Europy, gdyż jest wyborem drogi, w moim przekonaniu, bardzo długo formowałem sobie to przekonanie, w moim przekonaniu ta droga jest niewłaściwa, a jest jedną z dwóch. Po pierwsze, jeżeli stwierdzimy, że stoimy w obliczu kryzysu klimatycznego, który może doprowadzić do bardzo szybkiego zniszczenia życia na Ziemi na przykład, bo taka jest narracja, która jest śmiechu warta oczywiście, też sobie zaraz o tym powiemy. Natomiast są dwie drogi: albo koncentrujemy się, wykorzystujemy ten czas do tego deadline'u, tej ostatecznej granicy, poza którą efekt lawinowy doprowadzi do jakiejś globalnej katastrofy, albo koncentrujemy wszystkie możliwe zasoby i nasze umiejętności, mobilizujemy naszą zdolność innowacji, wynalazczości i tak dalej, żeby nabyć zdolność do sterowania klimatem czy też do wymyślenia takich technologii, które sprawią, że przestaniemy tak źle oddziaływać na klimat, ale to już jest ta druga właśnie ideologia. Albo przestajemy, zarzucamy całą technologię i tak jak kiedyś mówiliśmy, jak cytowaliśmy Stanisława Lema, że wyjmujemy z prądem zębów i na czworakach maszerujemy do lasu, bo do tego się sprowadza większość ideologii klimatystycznych. Przede wszystkim ci szaleńcy od przyklejania się do dzieł sztuki, którzy tam Just Stop Oil, czyli po prostu zakończyć ropę naftową. Widziałem wywiad, jak się przyczepili do asfaltu przed cysterną wiozącą olej, ale olej roślinny, taki do smażenia, więc kierowca tam dawał wywiad do telewizji i się śmiał z tego. Zresztą link do tego można znaleźć w internecie. Natomiast omówienie tego jest też w „Siłach psycho-historii” jako przykład tego, jakim szaleństwem jest ta ideologia klimatyzmu.
Natomiast wróćmy do geopolityki, jeśli możemy.
[27:55] - Ja tylko jeszcze jedną rzecz się wtrącę, bo kiedy pan mówił o Putinie jako zbawcy ludzkości, to się uśmiechnąłem, bo to jest już tak absurdalne. Mówię o tym, że na przykład Putin zbawia oczywiście ludzkość w ten sposób, że wznieca pożary na Ukrainie takie, że to dopiero się pali tam i dopiero tych węglowodorów w powietrze idzie od cholery. Ale w Polsce nie zastanawiamy się nad tym, co Putin tam pali na tej Ukrainie, jak odpala te kolejne rakiety i morduje ludzi, a przy okazji wrzuca w atmosferę masę świństwa. My się zajmujemy tym, że jakiś piec może tam coś w powietrze, jakiś staruszek albo może jakiś całkiem młody człowiek w Polsce coś tam wywali w powietrze i to jest problem. To, co się dzieje na Ukrainie, problemem nie jest, a już nie mówiąc o tym, że Putin robiąc to, co robi, hamując, na przykład odcinając gaz dla Europy, tak naprawdę sobie w kolano strzela, bo on tak naprawdę musiał się sporo nagimnastykować, żeby ten gaz, tę ropę gdzieś upłynnić do innych miejsc. Powiem panu, że mówiąc szczerze, to ja nie do końca ogarniam, co się tak naprawdę gdzieś tam kotłuje w tle.
[29:11] - To jest wszystko kwestia energii. Energia jest wszystkim i to, co się dzieje w tej chwili na świecie, czyli konflikt proxy na Ukrainie między Zachodem a Rosją, działania Turcji, działania Iranu, działania Arabii Saudyjskiej, która coraz bezczelniej poczyna sobie w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Wszystko to dotyczy energii. Dlatego, że problem polega na tym naszej całej naszej cywilizacji, że miejsca, gdzie najwięcej energii się zużywa, są bardzo dalekie od miejsc, gdzie tą energię się wydobywa, czyli od złóż ropy naftowej i gazu. Jedynym wyjątkiem, czyli najmniej w ten sposób uzależnionym i wystawionym na niebezpieczeństwo rejonem ziemi są Stany Zjednoczone Ameryki. Przepraszam, Stany Zjednoczone. Stany Zjednoczone Ameryki to jest terytorium, które jest pod jurysdykcją Stanów Zjednoczonych. To też jest oddzielna rozmowa. Natomiast co jest istotne, co jest clou całego problemu? Europa nie ma nawet 10% na swoim własnym terytorium macierzystym surowców energetycznych niezbędnych jej do funkcjonowania na tym poziomie, jaki istnieje w tej chwili.
W związku z tym, innymi słowy, dostęp do energii, czyli źródła tej energii, zasoby tej energii, pokłady ropy, pokłady gazu oddalone czy to z Algierii, czy to z terenu Iraku, czy z całego Bliskiego Wschodu, czy Stanów Zjednoczonych.I szlaki transportowe, którymi ta energia przepływa do Europy, są największą słabością Europy. I to jest lewar, to jest dźwignia, na którą uderza Stalin, chciałem powiedzieć, Putin oczywiście. I wszystko, co rozgrywa się w dzisiejszym świecie, da się wytłumaczyć właśnie tą logiką, logiką walki o dostęp do energii, bez której nie ma możliwości, żeby w jakimkolwiek kraju współczesnym na świecie istniała jakakolwiek cywilizacja techniczna z plombami do zębów. Przepraszam, strasznie mnie śmieszy ten przykład z maszerowaniem na czworakach do lasu, co powinni zrobić ci wszyscy aktywiści. W związku z tym proszę zobaczyć, jeżeli odcięcie od źródeł energii, czyli zakazanie nam używania ropy naftowej, gazu ziemnego i tak dalej, to najbardziej oczywistą, pomijaną oczywiście przez aktywistów, konsekwencją jest to, że nagle nie będziemy produkować, bo do tego by się sprowadziło, gdyby to doprowadzić do końca, o czym nikt nie wspomni w mediach na przykład, to musielibyśmy zaprzestać produkcji nawozów sztucznych, co w natychmiastowym efekcie doprowadziłoby do globalnego głodu na świecie i śmierci miliardów, nie milionów, miliardów. Więc rozmawiamy o takiej wspólnie śnionej iluzji, mówiąc o rozmaitych ruchach proekologicznych. Natomiast co jest najważniejsze? Bo musimy wrócić do geopolityki dlatego, że o niej właśnie rozmawiamy. Dlaczego geopolityka z tym aktywizmem jest tak silnie związana? Generalnie już teraz wszystko powinno być dla słuchaczy jasne.
Natomiast w ostatnich 20 latach i tutaj właśnie dochodzimy do clou, nastąpiła tak zwana rewolucja łupkowa. Rewolucja łupkowa polegała na tym, że jedna pojedyncza firma działająca w Teksasie, syn emigranta z Grecji zresztą stworzył tą technologię, połączył dwie technologie: wiercenie poziome, które dopracowano na początku lat 80. i stworzył tak zwaną śliską wodę, czyli wodę, którą wtłacza się do wnętrza skał łupkowych. Jakby ktoś nie wiedział, ja też niedawno się dowiedziałem miesiąc temu, te skały łupkowe mają twardszą konsystencję niż beton, więc je trzeba rozsadzać za pomocą bardzo wysokiego ciśnienia realizowanego za pomocą właśnie tej śliskiej wody. I właśnie ten grecki imigrant, Mitchell, jego ojciec zmienił nazwisko z greckiego na amerykańskie, znaturalizował się zupełnie, kulturowo także. Oni połączyli te dwie technologie i na początku lat zerowych, czyli w pierwszej dekadzie XXI wieku, udało im się sprawić, że pierwszy raz Stany Zjednoczone od ponad 30 lat miały zdolność zaspokajania swojego rynku i nawet eksportu wpierw gazu, bo wpierw gaz łupkowy został wydobywany, a potem dopracowano technologię i znaleziono złoża ropy łupkowej. Natomiast ta rewolucja łupkowa ma absolutnie fenomenalne konsekwencje geopolityczne. Dlatego, że Amerykanie między innymi, już maksymalnie skracając, bo widzę, że powoli czas się kończy naszej rozmowy, straszne, że zaraz się świat cały skończy, więc tak mi się powiedziało. Natomiast co się stało? Dzięki temu, że Amerykanie mają swój własny gaz łupkowy i ropę naftową, mogą po pierwsze zacząć kontrolować rynek wymiany tych surowców w o wiele większym stopniu, dlatego, że mają surowiec, który mogą nagle rzucić albo mogą wycofać z rynku i w tym momencie mogą regulować cenę.
Wcześniej mogli to robić za pomocą współpracy z Arabią Saudyjską, która ma niezwykle bogate złoża ropy naftowej, a po drugie ta ropa jest tak położona w takich pokładach, które bardzo łatwo jest zamykać albo otwierać od nowa produkcję. W związku z tym mogli w ostatnich dekadach niemal na zawołanie, dogadując się oczywiście z Arabią Saudyjską, która za to też liczyła, że tak powiem, Amerykanie bardzo łatwo regulować cenę ropy na rynkach światowych. A zdolność regulacji takiego rynku to jest kontrola nad przetrwaniem rozmaitych państw, bo w niektórych państwach produkujących ropę można było te państwa doprowadzić, że tak powiem, do tego, że sprzedawali ropę poniżej progu opłacalności. Każdy kraj ma inny ten próg opłacalności. Na przykład Arabia Saudyjska ma w tej chwili 71 dolarów bodajże ten próg, a Rosja 40. Czyli jeżeli Amerykanie zdołają i to zrobili przecież w czasie wojny w Afganistanie także w latach 80., jeżeli Amerykanom udałoby się obniżyć cenę ropy poniżej 40 dolarów, to Rosji się nie opłaca sprzedawać, a tym bardziej Arabii Saudyjskiej. Dlatego właśnie powstał siłą rzeczy kartel państw produkujących ropę naftową, aby utrzymać ropę na takim poziomie, w którym byłoby opłacalne dla poszczególnych państw należących do tego kartelu po prostu ropę produkować i wydobywać. W związku z tym proszę zobaczyć teraz, jeżeli ropa spadnie poniżej 40, to nawet Rosja nie zarabia, która ma tą ropę najtańszą. Natomiast jeżeli spadnie do 60 dolarów za baryłkę, to wtedy nawet Arabii Saudyjskiej nie opłaca się produkować. Ale tutaj proszę, jest takie nie utrudnienie, tylko komplikacja.
Dlatego, że w Arabii Saudyjskiej, jak w innych wielu krajach, to nie jest tak, że sumarycznie średnia próg opłacalności wynosi 71 dolarów, tylko niektóre złoża mają próg opłacalności na przykład 50, 60, a niektóre mają 80, 90, 100. Czyli nie tylko jest to kwestia decyzji politycznej, kwestia ilości wydobycia, czyli jakie zdolności wydobywcze uruchamiamy, ale to jest kwestia tego, żeCena narzuca to, że niektórych złóż się nadal nie opłaci uruchomić, mimo tego, że by się bardzo chciało. Dlatego, że co prawda można to zrobić, natomiast się dopłaca. Jeżeli się zwiększy tą produkcję, to tym bardziej cena spadnie automatycznie i tym bardziej się przestanie opłacać. Więc to są takie mechanizmy ujemnych albo dodatnich sprzężeń zwrotnych. Niesamowicie skomplikowana i fascynująca opowieść.
[36:55] - Ale to, co pan mówi, to mnie przekonuje właściwie do tego, że ci ekologiści, ekoaktywiści oni już właściwie wygrali, bo Europa krzyczy: „Just stop oil!". Przynajmniej część tej Europy tak krzyczy. Ale jak się patrzy na posunięcia poszczególnych rządów w Europie, to właściwie ten kierunek obowiązuje. To jest kierunek, który został przyjęty. Stany Zjednoczone z tej rewolucji łupkowej nie powiem, że się wycofały, ale jakby w tej chwili lekko wstrzymały to, co się dzieje. Ropa drożeje również w Stanach Zjednoczonych. Czyli to mi przypomina taką sytuację: mamy co prawda technologię, moglibyśmy to wszystko potanić, żeby potaniało, ale nie zrobimy tego, bo musi być zielono, bo zielona energia uratuje planetę. To znaczy, że cokolwiek byśmy tutaj opowiadali, to ekoaktywiści po prostu, przynajmniej na dzisiaj, wygrali. Oni są trendy. Tak, oni są bardzo trendy w dodatku.
Te ideologie, które dają prestiż, to jest wyjście z tej sytuacji? Bo to dla mnie to już jest ślepa uliczka.
[38:17] - Trzeba walczyć o swoje. Nie, to nie jest ślepa uliczka. To będzie tak jak z epidemią. Dosłownie. Nie powiedziałem tego, znaczy inaczej. Ja bardzo lubię mówić rzeczy półżartem, ale tak naprawdę w tym żarcie ukrywa się bardzo głęboka prawda albo prawidłowość. Zresztą to chyba podłapałem od Stanisława Lema, który swoje książki też tak pisze. Większość, na przykład chociażby „Dzienniki gwiazdowe", w których wygłupia się w sposób bardzo śmieszny, ale mimo wszystko równocześnie przekazuje jakieś głębsze prawdy. Natomiast to, co powiedziałem o Putinie, że jest zbawcą ludzkości, jeśli chodzi o tą epidemię, prawda, wstrzymał epidemię, ruszył wojnę. Więc w ten sam sposób prawdopodobnie mam nadzieję, że nastąpi odwrócenie od tego ekologizmu.
Czym szybciej to zrobimy i przerzucimy się na tą drugą drogę alternatywną, czyli budowania naszych zdolności technologicznych do tego, żeby sterować klimatem, czy też po prostu żeby zapobiec tym hipotezowanym zmianom klimatycznym za pomocą nie zarzucenia naszych zdolności kontroli naszego środowiska, produkcji żywności, utrzymania przy życiu takiej, a nie innej ilości populacji ludzi na świecie i tak dalej. Moim zdaniem, jestem zwolennikiem nauki. Kiedyś chciałem być naukowcem, ale jestem na razie tylko entuzjastą nauki jako źródła instrumentów pozwalających nam przetrwać, uniezależnić się od środowiska, od wszystkich tych czynników zewnętrznych, czyli sprawić, żeby ludzkość jako homo sapiens, jako ta ludzkość z dużej litery, powiedzmy, gatunek ludzki, tak idealistycznie, żebyśmy nabyli zdolność kontroli tych zewnętrznych parametrów naszego przetrwania, zamiast wyzbywać się tych instrumentów kontroli. Lepiej jest mieć kontrolę niż nie mieć. A stąd na samym początku w ogóle, kiedy ja zastanawiałem się, po której stronie stanąć wiele lat temu, czy po stronie tych ekoentuzjastów ratowania ziemi, czy też po stronie ludzi pozwalających nam stworzyć instrumenty do tego, żeby te problemy rozwiązać, zachowując zdolność do regulowania, kontrolowania tych parametrów zewnętrznych i wewnętrznych naszego wielkiego globalnego homeostatu, który jest cywilizacją ludzką. Natomiast znowu patrzę na zegarek, już zostało nam niewiele minut, więc chciałbym powiedzieć o kilku bardzo ciekawych kazusach tego, co się działo w Stanach Zjednoczonych w trakcie, kiedy ekoaktywiści próbowali zatrzymać budowę rurociągu, który gaz łupkowy i ropę łupkową akurat w tym rurociągu miał przesyłać do terminalu w Illinois na rzece Missisipi, która transportowała tą ropę na rynki światowe. Natomiast zrobiono coś takiego. Kwestia dotyczyła złóż ropy naftowej w formacji Bakken w Kanadzie i ochrona ptaków stała się tym instrumentem walki ekoaktywistów z ludźmi, którzy tą ropę chcieli przesyłać właśnie przez granicę i bardziej do południowej części Stanów Zjednoczonych. Otóż Departament Rybołówstwa i Dzikiej Przyrody złożył skargę do Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych i na tej podstawie wszczęto postępowanie przeciwko trzem firmom, których działalność doprowadziła do śmierci, uwaga, 28 ptaków wędrownych. 28 sztuk.
Jedna z firm została oskarżona. Firma nazywała się Continental. Patrzę w swoje notatki właśnie. Uśmierciła jednego fibika północnego. Fibik północny to jest gatunek ptaka i ten Departament Rybołówstwa sam jednak stwierdza w swoich własnych publikowanych oświadczeniach, że rocznie około 100 milionów ptaków ginie przez uderzenia o szyby domów mieszkalnych, 60 milionów w zderzeniach z samochodami, a pół miliona ptaków ginie w wyniku zderzeń z łopatami turbin wiatrowych. I co więcej jeszcze, ten sam Departament Rybołówstwa, który działał w imieniu aktywistów, złożył ten pozew, rozpoznaje tego fibika północnego jako ptaka, który i tu cytat: „powszechnie występuje przy skupiskach ludzkich i często gniazduje na budynkach".Więc generalnie przekładając na polskie realia jakaś firma naftowa zabiła wróbla, w związku z tym nie pozwolimy jej zbudować rurociągu, bo do tego się sprowadzała cała historia.
[42:47] - No tak panie Piotrze przerwę, bo liczy się w polityce skuteczność, a Joe Biden w pewnym momencie po prostu wstrzymał i ta ropa nie płynie nawet rurociągami, które już tam były zaawansowane. Ekoaktywiści okazali się skuteczni, a Joe Biden wpisał się w ich narrację. Dlatego ja twierdzę, że w naszej rozmowie ja jestem totalnym pesymistą: to się nie uda. Natomiast pan jest optymistą wierzącym w to, że się to uda odkręcić.
[43:25] - Uda się odkręcić, dlatego, że w którymś momencie mam nadzieję, że jako cywilizacja nie poniesiemy głębokich i dotkliwych strat, które spowodują, że przegramy współzawodnictwo z Chinami albo nie padniemy ofiarą jakichś barbarzyńców, którzy tylko czekają na to, aż staniemy się słabi. Mam nadzieję, że obudzimy się chwilę wcześniej niż ten moment słabości nastąpi. Ale proszę, nie bądźmy pesymistami z prostej przyczyny. My ludzie jesteśmy homeostatami i jako społeczeństwa też jesteśmy homeostatami i w którymś momencie uda nam się uruchomić ten instynkt przetrwania. I nagle stwierdzimy, że to oprogramowanie kulturowe, które do tej pory nas napędzało, okazało się samozgubne i nastąpi jakiś moment głębokiego otwarcia oczu. Przepraszam, jeszcze raz wrócę do tego Putina. Może jakiś inny totalitarny dyktator, na przykład Xi Jinping z Chin przyjdzie i zrobi coś takiego, co sprawi, że nagle otworzymy oczy i rzeczy, które dla nas są oczywiste, czyli to, że energia jest wszystkim, nagle doprowadzą do tego, że ci ekoterroryści i ekoaktywiści utracą swój grunt pod nogami i przestaną mieć taką zdolność oddziaływania, jaką mają w tej chwili. Także tu oni się modlą do Marksa i Engelsa, tak żartobliwie oczywiście, natomiast my się módlmy do Boga, do wszystkiego, w co wierzymy, co uważamy za ważne w naszych życiach. Każdy ma swoją grupę celów, modlitw i módlmy się, żeby to jakoś się udało. Im wcześniej, tym lepiej.
Dlatego, że czym głębiej zabrniemy w ten ślepy zaułek oprogramowania kulturowego, które skłania nas do tego, żebyśmy przestali być silni, przestali mieć zdolność wpływania na świat zewnętrzny, na środowisko naszego życia. Jeżeli porzucimy tą technologię, porzucimy elementy życia społecznego, które uruchamiają innowacje i uruchamiają nasze motywacje do bogacenia się, do aktywności, która sprawia, że kolektywnie stajemy się społeczeństwem jakimś zwartym, społeczeństwem zdolnym do dbania o swój własny los, społeczeństwem zdolnym do budowania instrumentów dbania o ten własny los. To wszystko jest esencją całego tego konfliktu i tego, z czym ci ekoaktywiści walczą i starają się właśnie wygasić. W moim przekonaniu na całym świecie Zachodu.
[45:53] - Być może ma pan rację, ale ja na razie obserwuję taką oto sytuację, że wobec poważnego kryzysu, który wiąże się z paliwami w Europie, mówi się, że trzeba obniżać temperaturę w pomieszczeniach, że trzeba różne kroki podjąć. Natomiast ekoaktywiści mówią: „Rany boskie, ale przecież tu w Polsce będą palić węgiel. To się dopiero narobi”. I mamy taką oto narrację, że jedna minister w rządzie polskim mówi, jak to ma w domu 17 stopni. Jestem ciekaw, jak ona to zrobiła, bo w chwili, kiedy to mówiła, na zewnątrz było 20. To ja nie wiem, klimatyzację sobie włączała czy lodówkę otwierała, bo to 17 stopni było-
[46:38] - Nie, oni łżą jak z nut. Tacy ludzie łżą jak z nut i to ma pan dowód.
[46:42] - Tak, dokładnie. W związku z tym stąd się bierze mój brak optymizmu, bo właśnie oni kłamią tylko po to, żeby potwierdzić swoje tezy. Okej, to w takim razie pięknie panu dziękuję i do-
[46:58] - Ale wyniki konkursów są na stronie cały czas: chiny.pl/konkursy/2. Tam są wszystkie pytania nieodpowiedziane. W tej chwili są chyba wszystkie odpowiedziane i przede wszystkim są te wszystkie już odpowiedziane od samego początku naszych rozmów. Także można sobie zawsze zobaczyć i pośmiać się. Mam nadzieję, że są śmieszne. Ja staram się robić tak, żeby były zawsze śmieszne.
[47:22] - No to jeszcze raz pięknie dziękuję i do usłyszenia.
[47:25] - Do usłyszenia.
[47:26] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.