Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium w ten chłodny dosyć poniedziałkowy wieczór. My tu gadu-gadu z panem Sławkiem o węglu, o próbach zbytu węgla w PGG, ale już widzę, że minęła godzina 20, więc wypadałoby wejść na antenę i rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:53] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, gorąco.
[00:58] - Widzę, że tutaj troszkę transmisja rwie. Nie wiem, czy to jakiś problem z moim routerem, ale w razie czego, gdyby urwało tak na amen na YouTubie, to w opisie transmisji macie państwo link, pod którym można słuchać sam dźwięk transmisji dźwiękowej z serwera radiowego Radia Paranormalium. Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie jeszcze przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Oczywiście linię telefoniczną będziemy włączać w drugiej części audycji. Pojawienie się drugiej części audycji oczywiście w dużej części zależy od państwa, od ilości komentarzy i od tego, czy ktoś postanowi zadzwonić. Można także do nas cały czas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach radia. Na grupie właściwie tylko jednej jeszcze, Radio Paranormalium.
Może kiedyś jakaś jeszcze grupa dojdzie, ale na razie mamy tylko jedną, Radio Paranormalium. Można dołączać i się tam udzielać. Można także wysyłać e-maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby czasem z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zajrzenia i zarejestrowania się. No i oczywiście udzielania się na naszym forum pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:09] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie w naszej 175. audycji na antenie Radia Paranormalium. Jeszcze na momencik wrócę do komentarza, który się pojawił pod ostatnią audycją. Oczywiście za wszystkie pozostałe bardzo serdecznie dziękuję. Natomiast odniosę się do tego, ponieważ odniosłem wrażenie, że nie do końca się z tym słuchaczem zrozumieliśmy. Komentarz dotyczył tego, żebym się nie zajmował geopolityką oraz tam jeszcze jakieś dodatkowe rady i informacje na temat świata. Natomiast kochani, żebyśmy się, że tak powiem, dobrze zrozumieli: polityka, związki, praca, życie, pieniądze, zdrowie to są wszystko tematy, które — religia — są związane z naszą świadomością. Ponieważ każdy aspekt naszego życia może być rozpatrywany przynajmniej z dwóch poziomów naszego jestestwa. I podając pewne przykłady, nie odnoszę się do samych tematów, które pojawiają się w przykładach.
Nie oceniam, nie mówię, czy są dobre czy złe, tylko staram się wam pokazać różnicę pomiędzy tym, jak patrzymy na to przez pryzmat naszej podświadomości, a jak ta sama sytuacja wygląda z poziomu naszej duszy, z poziomu naszej duchowej świadomości. Ot tyle. Więc nie traktujcie przykładów jako temat do rozmowy, bo tematem do rozmowy naszym, przynajmniej tym, który ja chcę poruszać, jest kwestia naszej świadomości, naszej podświadomości, naszej duchowości i nauczenia się patrzenia na życie przez pryzmat prawdy i miłości. I tyle jakby z mojej strony w kwestii wyjaśnienia. Natomiast poniekąd ten komentarz też się wpisał w to, co chciałem wam powiedzieć dzisiaj.W dzisiejszej audycji mówiłem o tym, że życie nie zmieni się tylko dlatego... Znaczy życie. Świat wokół nas nie stanie się ani lepszy, ani gorszy. Ludzie wokół nas nie staną się lepsi. Sytuacje, które są wokół nas, nie staną się lepsze tylko dlatego, że my tego chcemy. Powiedziałem też smutną rzecz, być może, że życie jest jak walec.
Jeżeli mu pozwolimy na to, to nas po prostu rozjedzie, rozjadą nas ludzie. Mówiłem też o dużej potrzebie rozwijania swojej świadomości. Swojej świadomości posiadania innego sposobu możliwości patrzenia na świat, na życie innymi zmysłami niż tylko naszym wzrokiem i słuchem. Że mamy w sobie naszą duszę, która na to wszystko, na co patrzymy my, patrzy zupełnie inaczej i zupełnie inaczej to widzi. Na czym polega ten dowcip? Na czym polega ten paradoks, że każdy z nas, jeżeli jest grupa ludzi, która uczestniczy w konkretnej sytuacji, to w zasadzie każda z tych osób widzi tę sytuację troszeczkę inaczej. Rozumiecie? Jest ta sama rzeczywistość, ta sama sytuacja, ten sam fakt, a ludzie uczestniczący w tej sytuacji mogą na ten temat dyskutować. I tak jest. Zwróćcie uwagę, że nawet najprostsze rzeczy podlegają dyskusji.
Spróbujcie coś powiedzieć na jakiś temat, a im bardziej drażliwy: religia, polityka, pieniądze, praca, zdrowie, tym więcej osób będzie miało coś do powiedzenia na ten temat. I wszyscy będą przekonani, że mają rację. Dlatego świadomość, że mamy w sobie, przy sobie, obok siebie lupę, doradcę, przyjaciela, który pozwala spojrzeć na każdą sytuację w sposób jak najbardziej obiektywny. Gwarantuję wam, że gdyby siedząc w gronie ludzi robimy taki eksperyment. Pojawia się sytuacja i ludzie zaczynają o niej dyskutować i robimy cofnięcie. Pojawia się znowu ta sama sytuacja, identyczna sytuacja i wszyscy uruchamiają swojego wewnętrznego doradcę, swojego wewnętrznego przyjaciela, którego umownie nazywamy duszą. Ja nazywam go świadomością duchową. I wszyscy ci ludzie patrzą przez pryzmat swojej duchowej świadomości na tę sytuację i nie ma dyskusji. Nie ma dyskusji, ponieważ raptem okazuje się, że z perspektywy naszej duszy, wszystkie dusze tę samą sytuację widzą w ten sam sposób. Byłem kiedyś na jakimś spotkaniu, na warsztatach czy czymkolwiek innym i w grupach mieliśmy się przygotowywać do tego, żeby przedstawić różnice pomiędzy potrzebami kobiet i mężczyzn.
Ja akurat byłem w trzyosobowej grupie z dwoma moimi koleżankami, przesympatycznymi dziewczynami, więc łatwiej nam było może ten temat przedyskutować. Z tym że mnie coś porwało na chwilę i nie wiem, czy wyszedłem do toalety, czy coś takiego. Byliśmy w drugiej czy w trzeciej grupie. Tych grup było z dziewięć, 10. Wpadłem akurat w chwilę przed tym momentem, kiedy mieliśmy zaprezentować swoje zdanie. Jeszcze chytrze prowadzący powiedział o tym, żeby pokazać różnice między potrzebami mężczyzn i kobiet. Ludzie zaczęli szukać różnic. Towarzystwo było mieszane, więc miała powstać z tego powodu dyskusja. Przynajmniej tak się później dowiedziałem, że czasu poświęconego na ten temat było dużo więcej. I co się wydarzyło?
Ja przyszedłem i mówię: „I co tam dziewczyny żeście wypisały?No właśnie czekałyśmy na ciebie. Nic mądrego żeśmy nie wymyślili, bo oni już ci, co przed nami byli, już chyba wszystko powiedzieli, nie? Ja mówię: No, ale to nie tak jest. Ja mam trochę inne zdanie, a co mówili? Tak w skrócie mi tam powiedziały i ja mam inne zdanie. No to mów. No i wstałem i mówię, że w zasadzie jeżeli rozmawiamy o tych prawdziwych potrzebach, to płeć nie ma żadnego znaczenia. W tych prawdziwych potrzebach, które drzemią w każdym człowieku, czyli potrzebie miłości, potrzebie bezpieczeństwa, potrzebie prawdy i szczerości, czasami potrzebie współczucia, wsparcia, zrozumienia, uważności, zainteresowania. W tych potrzebach płeć nie ma żadnego znaczenia. Owszem, są różnice w sposobie wyrażania bądź dążenia do tych potrzeb.
Natomiast wszyscy ludzie, gdyby je bardzo uprościć, to potrzeby mają takie same. Tak mniej więcej w tym tonie brzmiała moja wypowiedź. Mogła się oczywiście różnić jakimiś szczegółami, których nie pamiętam. No i w tym momencie zrobiła się cisza. Następna grupa, która miała coś napisane na kartce. Kolega, który miał prezentować te poglądy, coś szybko nakreślił i stwierdził, że w zasadzie mógłby tam jeszcze coś dodać, jeszcze jakąś z tych główniejszych potrzeb, ale tak naprawdę to on się ze mną zgadza. I następne grupy, które miały też coś popisane na kartkach, odłożyły te kartki i powiedziały, że w zasadzie nie mają nic do dodania. Bo okazało się, że ja zwróciłem uwagę na to i pokazałem zupełnie. To nie były jakieś duchowe warsztaty. Pokazałem ludziom, że można spojrzeć na pewne rzeczy też pod innym kątem.
I raptem okazało się, że większość z tych ludzi odpaliła swój pogląd i spojrzenie poprzez pryzmat swojej własnej świadomości. I okazało się, że jak było nas tam 30 osób, to przynajmniej ci, którzy mieli odwagę to powiedzieć, się zgodzili. Okazało się, że ta prawda pokazana z perspektywy duszy jest dla wszystkich taka sama. Później z tym, który prowadził te zajęcia rozmawiałem, że mu bardzo pokrzyżowałem plany, ponieważ te konflikty religijne, konflikty polityczne, konflikty różniowe zawsze są związane z bardzo ożywioną dyskusją. Więc on tam zaplanował sobie, nie wiem, 40 minut czy godzinę na tę dyskusję i raptem się okazało, że dyskusji nie było. Ale za to poszliśmy na wcześniejszy obiad i mieliśmy więcej czasu dla siebie. Także kochani, tak to wygląda w praktyce, że możemy na każdą rzecz spojrzeć z dwóch różnych płaszczyzn, z dwóch różnych perspektyw. Pierwsza perspektywa jest perspektywą naszej podświadomości. Perspektywa naszej podświadomości to jest perspektywa, w której ludzie mówiąc poprzez perspektywę swojej podświadomości, dyskutują ze sobą, spierają się, przekonują się nawzajem. Ponieważ każda podświadomość tę samą sytuację widzi troszeczkę inaczej.
Może podobnie. Ale im więcej jest szczegółów omawianych, tym więcej jest różnic w ocenie czy w spojrzeniu na daną sytuację. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ podświadomość każe nam się porównywać siebie i innych do wzorców, które ma zapisane w sobie, w naszym umyśle. I skąd te wzorce, które w naszej podświadomości się pojawiły? One się pojawiły tutaj na ziemi. To są ziemskie wzorce. Je można modyfikować, zmieniać. Każdy człowiek ma delikatnie inne. To jest tak, jak mówi się, że nie ma ludzi nieprzekupnych, tylko każdy ma swoją cenę.
I to są te różnice. Dla jednego złym będzie jedenasty klaps zadany dziecku tego samego dnia, a dla drugiego pięć klapsów jednego dnia to będzie przegięcie. Jeszcze dla innego jeden klaps, a jeszcze dla kogoś innego jakikolwiek akt przemocy i siły względem dziecka będzie przegięciem. Dla jednego nie zrobi czegośCoś albo zrobi za 100 złotych, drugi za 1000 złotych, trzeci za 10 000, czwarty za 100 000, a jeszcze któryś dopiero za 100 milionów. Albo może trafić się taki człowiek, który tego nie zrobi nawet za wszystkie pieniądze świata. Może. Nasza podświadomość każe nam się porównywać i innych do tego, co ma zapisane w sobie. Do ziemskich wzorców, które można modyfikować. Nasza dusza każe nam, uczy nas patrzeć na postępowanie poprzez pryzmat naszego postępowania. Nie postępowania innych ludzi, tylko naszego postępowania.
Poprzez pryzmat wzorców, które nie zostały stworzone na Ziemi. Poprzez pryzmat wzorców, które na Ziemi dla większości ludzi są celem. Nauczenie się ich jest celem, jest przyszłością. Wzorców, których na Ziemi się ludzi nie uczy. One są może przedstawiane jako ideał, ale nikt nie oczekuje i nikt, przynajmniej większość ludzi, nie mówi, że ten ideał jest osiągalny. I jeszcze jedna ważna rzecz. Te wzorce są niezmienne. Niezmienne bez względu na wymiar, bez względu na czas. One są niezmienne. Prawda to jest prawda.
Miłość to jest miłość. Szczerość to jest szczerość. Szacunek to jest szacunek. Na Ziemi w jednych kręgach szanują tego, który więcej ukradł. W innych kręgach tego, który lepiej potrafi kłamać. Jeszcze w innych kręgach tego, który potrafi rządzić i decydować. Jeszcze w innych tego, który potrafi ładnie śpiewać. Szanuje się za coś. Za umiejętności, za posiadanie, a nie za postępowanie. Ładnie śpiewa, jest sławny, więc może postępować inaczej niż inni.
Więcej mu wolno. Ma władzę, więc może postępować inaczej niż ten, który nie ma władzy. Ten, który ma władzę, może więcej ukraść, może więcej nakłamać, może więcej namanipulować, może więcej zdefraudować, bo ma władzę i szanuje go się za to, że ma władzę. Nie za to, jakim jest człowiekiem. Nie za to, jak postępuje, tylko za to, że ma władzę. Ten, który ma więcej pieniędzy, może więcej. Może jeździć z niedozwoloną prędkością. Może powodować wypadki. Może być bezczelnym chamem. Może parkować na miejscu dla niepełnosprawnych.
Może parkować przed wjazdem do galerii, ponieważ go stać. I szanuje go się za to, że ma pieniądze. Nie za to, jakim jest człowiekiem. W świecie duchowym szacunek to jest szacunek. Za to, jakim się jest człowiekiem. Nie co się ma, tylko jakim się jest człowiekiem, jak się postępuje. Jeżeli się postępuje dobrze, to zasługuje człowiek na szacunek. Dlaczego, kochani, o tym mówię? Ponieważ te dwie różnice w sposobie naszego patrzenia są kluczowe w czasach, w których żyjemy. Zawsze były bardzo ważne, ale w tych czasach, w których przyszło nam radośnie żyć, umiejętność patrzenia przez pryzmat swojej świadomości duchowej, przez pryzmat bardziej uniwersalnych, nieściuchanych wzorców obowiązujących tak naprawdę wszystkich i wszędzie.
Z tym obowiązywaniem to jest różnie, bo skoro ludzi zna te wzorce, część nie ma o nich zielonego pojęcia, a i tak postępuje inaczej. Więc mówię, z tym postępowaniem jest różnie, natomiast obowiązywaniem tak. Natomiast punkt odniesienia i punkt oceny jest niezmienny. Niezmienny jest ten pryzmat, przez który my jako osoby świadome mamy oceniać swoje postępowanie. Nie musimy, ale będąc osobami świadomymi powinniśmy. Ale też ten pryzmat pozwala inaczej spojrzeć na postępowanie innych ludzi względem nas. Ponieważ pryzmat podświadomości, ten układ władca-poddany powoduje to, że skoro ktoś jest władcą, czyli ma władzę, to jemu można więcej. Jego postępowanie może być inne. Natomiast nas jako poddanych postępowanie też jest zapisane we wzorcach podświadomości. Władza rządzi, poddany słucha.Wykonuję i się podporządkowuję temu, co władza, władca, rządzący, przełożony, szef, dyrektor, kierownik zadecydował.
Ponieważ on jest od tego, żeby decydować, a my od tego, żeby wykonywać. I to wyłącza w nas to przekonanie. Ten wzorzec wyłączył w nas potrzebę spojrzenia na to z perspektywy naszej duchowej świadomości. Dzisiaj przeczytałem fragment artykułu na jednej ze stron czy grup, do których należę, że mamy cudownego doradcę w sobie, którym jest nasza dusza i powinniśmy go słuchać, ponieważ jest naszym najlepszym przyjacielem, najbardziej obiektywnym i najbardziej za nami. Nasza dusza chce, abyśmy byli szczęśliwi. Czego nie można powiedzieć o ludziach żyjących wokół nas. Oni mają względem nas jakieś oczekiwania. Ja nie mówię, że wszyscy. Jakieś potrzeby. Tworzą się jakieś relacje, w których ludzie sobie coś nawzajem dają.
Ale czy ci ludzie chcą, byśmy byli szczęśliwi? Nie zawsze. Czasami lepiej im jest z tym, że jesteśmy niezadowoleni, nieszczęśliwi. Narzekamy, mamy pretensje, obwiniamy. Ponieważ oni są podobni. Mają z kim ponarzekać, mają z kim się powkręcać, jak jest źle, jacy inni ludzie co zrobili, czego nie zrobili, co powinni zrobić i jak w związku z tym nam jest niedobrze. I w momencie, kiedy my zaczynamy być szczęśliwi, to oni tracą słuchacza, tracą towarzysza wspólnej niedoli w narzekaniu i nic nie chciejstwie i nic nie róbstwie. Kiedyś mój sąsiad, kolega mój. Przyjechałem do mamy, a dwie posesje dalej mieszka. Mieszkał.
I zobaczył mnie na podwórku. Macha do mnie, krzyczy: „Sławek, Sławek”. Mówi: „Chodź”. Ja mówię: „Dobra Mireczku, przyjdę, tylko się przywitam z mamą”. Przyszedłem do niego na podwórko. Z daleka widziałem piękny terenowy, srebrny samochód. Gdzie ani srebrny, ani terenowy wtedy nie był tak popularny jak teraz. Bogaty człowiek ogólnie rzecz biorąc. Odebrał z salonu piękny, srebrny, terenowy samochód. Śliczny, na alufelgach.
Oczywiście podekscytowany chciał się ze mną swoim szczęściem podzielić. I tam mi opowiada. No i jak? No i jak? No i jak? Ja tak patrzę. Mówię: „Słuchaj, srebrny, to brud będzie widać”. Tak patrzy na mnie. Mówię: „A jaki to jest motor?” „Nie wiem, tam 2,5 litra”. „To będzie chlał.
A to mówię benzyna czy diesel?” „No benzyna”. „To dopiero będzie, że tak powiem, chlał, nie?” Tak patrzy na mnie. Coś tam jeszcze zapytałem. Znowu coś tam skrytykowałem. Tak patrzy na mnie i z niedowierzaniem. Ja mówię: „Tak, Mireczku. Tak, rozumiem twoje wielkie oczy. Ale próbuję cię przygotować na to, z czym przyjdzie ci się za chwilę zmierzyć, nie? Natomiast oczywiście super fura. Mówię: super fura.
Cieszę się naprawdę bardzo. Tak powiem ci szczerze, trochę tak po męsku mówię, to ci trochę nawet mówię zazdroszczę. Natomiast mówię genialne autko, mam nadzieję, że mnie kiedyś zabierzesz na wycieczkę. Albo mówię: może nawet dasz się przejechać? Mówi: kiedy tylko chcesz. Ale trochę zacząłem się zastanawiać, co ci się stało, nie? Ja mówię: słuchaj, nic mi się nie stało. Natomiast mówię: twoja mina była bezcenna, nie? No i tam pożartowaliśmy, pożartowaliśmy, pożartowaliśmy. Natomiast tak mniej więcej właśnie czasami wygląda ten moment, w którym my zaczynamy być szczęśliwi.
Więc nie zawsze ludzie, którzy mówią, że życzą nam szczęścia, tak naprawdę szczerze nam tego szczęścia życzą. Natomiast bez wątpienia tym przyjacielem, który szczerze życzy, dąży, prowadzi nas do szczęścia, jest nasza dusza. Natomiast gros ludzi narzeka właśnie na to, że jak się z tą duszą skomunikować? I tutaj w artykule, o którym wam mówię, były wskazówki, że aby usłyszeć swoją własną duszę, musimy zapanować w jakiś sposób nad chaosem, który w nas jest w środku. Czyli musimy się wyciszyć, aby usłyszeć głos naszej duszy. To, co ona chce nam powiedzieć, podpowiedzieć, abyśmy dążyli do szczęścia. I oczywiście część ludzi nie jest w stanie tego stanu osiągnąć. Gros ludzi stosuje różnego rodzaju techniki, sposoby, medytacje, wyciszanie, muzyka relaksacyjna, joga, spacery po lesie, różnego oddychanie. To są wszystko momenty i stany, w których my próbujemy się wyciszyć.Po to, żeby móc chociaż chwilę poprzebywać sami ze sobą, czyli sami z własną duszą. Tak to, kochani, na tą chwilę wygląda.
Natomiast jak sami widzicie i część z was przynajmniej wie, stany są z punktu widzenia naszego życia stanami sporadycznymi i takimi dla naszej natury nienaturalnymi. Musimy ten stan spokoju sobie w jakiś sposób, za pomocą jakiejś techniki, trochę na siłę, pod kontrolą, nie spontanicznie, tylko wysiłkiem, swoją pracą stworzyć. Ale jak ten stan osiągnąć na stałe? Jak na stałe osiągnąć stan spokoju? I oczywiście jest następne pytanie, które się pojawia: co ten stan niepokoju w nas wywołuje? Idziemy sobie ulicą, siedzimy sobie w domu, siedzimy sobie w parku, pracujemy, w pracy sami, rozmawiamy z żoną, rozmawiamy z dziećmi, rozmawiamy z przyjaciółmi. A stan niepokoju, stan napięcia, stan poddenerwowania, stan stresu w nas cały czas jest. Dlaczego? Co ten stan poddenerwowania i napięcia wywołuje? Oczywiście odpowiedź jest prosta.
Ten stan napięcia wywołuje nasza podświadomość. To nasza podświadomość poprzez ciągłe porównywanie siebie i innych do wzorców powoduje naszą czujność, nasze napięcie, nasz stres związany z tym, jak to zostanie odebrane, jak powinno się zachować, jak ktoś się powinien zachować, co to znaczy i tak dalej. To nasza podświadomość, kochani, jest źródłem naszego niepokoju, naszego stresu, naszej gonitwy myśli. Nic więcej. To nie sytuacje zewnętrzne powodują w nas stres i napięcie. To nasza podświadomość wywołuje w nas stres i napięcie poprzez ciągłe porównywanie siebie do innych, innych do siebie, a wszystko to przez pryzmat wzorców, które są w niej zapisane. Czy to jest dobre, czy jest złe, czy to jest właściwe, czy jest niewłaściwe, czy to jest słuszne, czy jest niesłuszne. I żeby z tego matrixa tak zwanego się wyrwać, musimy wykonywać jakieś czynności, prace, działania, żeby ten chaos wewnętrzny wyciszyć, aby móc skontaktować się z naszą duszą. Tak to wygląda w sposób praktyczny. Swoim wysiłkiem.
Ja nie mówię tu, że to jest wysiłek taki jak przenoszenie kamieni w kamieniołomach, ale to wymaga skupienia, wymaga koncentracji. Wymaga jakichś okoliczności, że musi być cisza, jakaś muzyka mniej bądź bardziej uspokajająca, bo niektóra jest denerwująca, niektóra nas irytuje. To jest całe pasmo czynników, które powodują chaos myśli, ciągłego porównywania siebie i innych do wzorców, żeby to okiełznać, żeby to w sobie wyciszyć. Spokój wewnętrzny dla większości ludzi nie jest stanem naturalnym, ponieważ ciągle konfrontuje siebie i otaczający go świat ze wzorcami zapisanymi w jego podświadomości. Jak osiągnąć, jak się oduczyć tego? Bo to, że powinniśmy być spokojni, to wszyscy wiemy, że chcielibyśmy być spokojni, to wszyscy wiemy. Natomiast jak ten stan osiągnąć? Jak stan, w którym może przemówić do nas nasza dusza, utrzymać dłużej niż na czas medytacji, na czas oddychania, na czas słuchania muzyki? Jak go osiągnąć w konfrontacji z innymi ludźmi, kiedy tylko widzimy jakichś ludzi, jakieś sytuacje, jakieś rzeczy, natychmiast nasza podświadomość zaczyna to analizować i porównywać. Jak to osiągnąć?
Kochani, ja zadawałem sobie przez całe życie mnóstwo różnych pytań, między innymi „dlaczego?". Próbując zrozumieć mechanizmy, próbując zrozumieć przyczynę i sedno pewnych sytuacji, które spotkały mnie w życiu, zadawałem sobie pytanie „dlaczego?". Był czas, kiedy zadawałem sobie pytanie „po co?". Po co ja pewne rzeczy robię? Natomiast chcąc osiągnąćStan wewnętrznego spokoju. Zacząłem najpierw sobie, a później również innym zadawać pytanie: kto tak powiedział? W momencie, kiedy ktoś próbuje nam przedstawić swoją rację i robi to z poziomu swojej podświadomości, to on nie wie, dlaczego uważa, że ma rację. Zresztą każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu wypowiada swoje prawdy tylko dlatego, że jest przekonany o tym, że to jest prawda. Tylko na podstawie swojego wewnętrznego przekonania płynącego skąd? Z podświadomości.
Ja nie mówię o prawdzie dwa dodać dwa. Ja mówię o prawdzie pod tytułem co jest słuszne, co jest niesłuszne, co jest właściwe, co jest niewłaściwe, jak należy postąpić, jak należy zareagować. Nie mówię o prawdach naukowych, historycznych, matematycznych, fizycznych, chemicznych i tak dalej. Ja mówię o prawdach emocjonalnych. O podejmowaniu decyzji, czy wystraszyć się, czy być odważnym, czy się z czymś zgodzić, czy zanegować, czy powiedzieć swoje zdanie, czy nie. Czy coś jest właściwe bądź niewłaściwe, słuszne, niesłuszne, dobre, złe. Ja mówię o takich decyzjach. Jeżeli kierujemy się naszą podświadomością, to mówimy o tym z przekonaniem, bo mamy tylko przekonanie. Więc zadawanie sobie i innym pytania, którzy też mają tylko przekonanie, że tak jest właściwie, pod tytułem kto tak powiedział? Daje, kochani, minimalną dziurę czasową, przestrzeń czasową, w której może pojawić się odpowiedź: nie wiem.
Nie wiem, kto tak powiedział. Nie wiem, kto powiedział, że tak jest właściwie. Ale ta dziura czasowa powoduje to, że w tym momencie wasza podświadomość troszeczkę zgłupieje i w tym momencie jest szansa, że pojawi się głos waszej duszy, która powie, o czym jest rozmowa. Kochani, spokój wewnętrzny bierze się wiecie z czego? Inaczej, aby obudzić, dopuścić do głosu swoją własną świadomość, swoją własną duszę potrzebny jest spokój. Ale spokój można uzyskać również ze świadomości duchowej. Ponieważ moja świadomość duchowa mówiła mi: „Sławek, nie interesuj się życiem innych ludzi”. Ja nigdy nie zbierałem plotek. Spotykałem znajomych, którzy mówili: „Ty, a słyszałeś? Tam u Czarka, u Stefana, coś”.
Ja mówię: „Nie, nie słyszałem”. „A to pewnie się dawno nie widzieliście”. „Nie, widziałem się z nim dwa dni temu”. „No to jak to?” Ja mówię: „Słuchaj, ja nie drążę tematów. Jeżeli ktoś chce mi coś powiedzieć i ja mam ochotę to przyjąć, jest to dla mnie w jakiś sposób...”. Oczywiście, jeżeli jest to ważne dla drugiej osoby, to ja to przyjmuję. Natomiast ja nigdy nie dopytywałem co, jak, z kim, dlaczego, ile zarabiasz, czym się zajmujesz. Nigdy. Życiem sąsiadów, życiem innych ludzi. Moja świadomość duchowa uchroniła mnie w ten sposób przed ciągłym analizowaniem i konfrontowaniem siebie samego względem innych ludzi i względem wzorców mojej podświadomości.
Więc aby osiągnąć wewnętrzny spokój, w którym usłyszymy głos naszej duszy, robiąc to medytacjami, jogą, muzyką relaksacyjną, możemy odwrócić kolejność i uświadomić sobie, że nie muszę się z nikim, a już tym bardziej z wzorcami swojej własnej podświadomości, bo . Nie przyjmując pewnych informacji, na przykład nie wchodząc w jakieś dyskusje, wychodząc z założenia masz prawo mieć swoje poglądy i do momentu, dopóki mi ich nie narzucasz, to są tylko twoje. Ja nie muszę się konfrontować z twoimi poglądami, z twoimi kryteriami, z twoją moralnością. Nie muszę poświęcać swojej uwagi na analizowanie, ocenianie twojego postępowania przez pryzmat swojej własnej podświadomości. Masz prawo wierzyć, w co chcesz. My tych walk, kochani, w ciągu dnia przeprowadzamy setki. Tych konfrontacji. Patrząc, obserwując ludzi, czytając ich wypowiedzi, nawet chociażby na czacie, w internecie. Cały czas uruchamiamy naszą podświadomość. Ja staram się nie uruchamiać.
W kierunku oceny tego, co oni napisali przez pryzmat swojej własnej podświadomości.Mojego wewnętrznego przekonania, bo nie wiem, kto tak powiedział, że tak jest właściwie, ale ja wiem, że tak jest właściwie. Więc napiszę tobie, że twoje postępowanie jest niewłaściwe. Wywołam w ten sposób z tobą dyskusję i będziemy się przekonywać nawzajem. Przekonywać. Widzicie, kochani? Idealne określenie. Przekonywać. Ludzie się przekonują. Teraz mi to przyszło do głowy. Ludzie się przekonują.
Ponieważ do argumentów używają swoich własnych przekonań. Nie dowodów. Ludzie sobie nie udowadniają, tylko się przekonują na podstawie swoich własnych przekonań, nie mając dowodów, nie wiedząc, kto tak powiedział, że tak jest właściwie. Widzicie, ktoś ładnie wymyślił to słowo, to określenie. Ludzie się przekonują. Tak działa podświadomość. Nasza dusza mówi: „Daj sobie spokój, nie interesuj się tym. To są czyjeś przekonania, to są czyjeś poglądy. Ciebie to nie dotyczy. Nie musisz nikogo przekonywać, nie musisz nikomu nic udowadniać.
Nie musisz z nikim wchodzić w polemikę, bo to nie dotyczy twojego życia. Ty skup się na swoim życiu. Jeżeli już musisz je z czymś porównywać, to porównuj to z uniwersalnymi wzorcami, a nie z ziemskimi wzorcami zapisanymi w twojej podświadomości”. Kochani, dlaczego o tym mówię? Dlaczego warto w dzisiejszych czasach zadawać sobie pytanie i zadawać pytanie innym, kto tak powiedział? Kto powiedział, że takie postępowanie jest właściwe? Kto? Ktoś kiedyś powiedział, że kamienowanie jest właściwe. Wieszanie na szubienicach, obcinanie głowy na szafocie, rozstrzeliwanie. Ktoś podjął taką decyzję, a reszta ludzi to przyjęła.
Ale kto to był? Kto ustalił, że coś jest właściwe, a coś jest niewłaściwe i czy miał do tego prawo? Na jakiej podstawie doszedł do takiego wniosku? To, co jest właściwe, to nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. To, co jest właściwe, to jeżeli robisz coś dla innych, nigdy nie rób tego kosztem siebie, a to, co robisz dla siebie, nigdy nie rób kosztem innych. To jest uniwersalna prawda. Reszta to są prawdy ziemskie, które ktoś ustalił i wmówił ludziom, że to jest prawda. Widzicie, kochani, jest jeszcze jeden aspekt, bo patrzę na godzinę. Moje wszystkie audycje kręcą się w zasadzie wokół dwóch tematów: tematu podświadomości i tematu miłości. Zwłaszcza miłości do samego siebie.
Otóż kochani, świadomość, rozwój świadomości jest związany też z większą dawką empatii i też z większą miłością do ludzi. I w tym rozwoju świadomości łatwo jest przekroczyć zdrową granicę pomiędzy miłością do innych a miłością do samego siebie. Zwłaszcza, że miłość do innych jest jeszcze jakby społecznie akceptowalna. Czyli mamy prawo kochać innych. Mamy prawo kochać swojego męża, żonę, swoje dzieci, swoich partnerów, swoich rodziców, swoich dziadków. Mamy prawo kochać swoich przyjaciół, więc okazywanie miłości innym jest społecznie akceptowalne. Okazywanie miłości samemu sobie nie łapie się w żadnych kryteriach społecznych, w żadnych normach. Mało tego, miłości, może miłości to dużo powiedziane, ale pewnych zachowań w okazywaniu miłości, szacunku, troski jesteśmy uczeni przez naszych rodziców, natomiast miłość do samego siebie jest przez naszych rodziców zabijana. Więc bardzo łatwo, rozwijając swoją świadomość, stając się człowiekiem empatycznym, wrażliwym, bardzo mocno pójść w kierunku miłości do innych ludzi, zapominając o miłości do samego siebie. Zapominając o tym, co powiedziałem przed chwilą, żeby rzeczy, które robimy dla innych, nie odbywały się kosztem nas samych.
Miłość jako miłość, okazywanie miłości jest takim też w pewnym sensie afrodyzjakiem, który osobom wrażliwym daje fajną energię, fajne samopoczucie, przyjemność, radość, wewnętrzne ciepło. Więc łatwo się od tego okazywania miłości trochę uzależnić jak od jakiegoś narkotyku. I wtedy chce się jeszcze, i jeszcze się chce, i jeszcze, bo to jest fajne.To jest fajne. Nic nie daje tak dużej radości jak okazywanie miłości ludziom. Ci, którzy tego doświadczyli, doskonale wiedzą. Każdy z nas doświadczył tego. Każdy z nas najprawdopodobniej, przynajmniej większość ludzi. Te momenty, kiedy jesteśmy zakochani. Te momenty, w których okazujemy miłość swojemu rodzeństwu, swoim partnerom, swoim dzieciom, swoim rodzicom. To są takie momenty niezapomniane, kiedy ta miłość jest naprawdę szczera i płynąca jeszcze w dodatku z dwóch stron.
Więc każdy z nas myślę, że tego doświadczył w mniejszym bądź większym stopniu. Łatwo się jest tą miłością do ludzi zauroczyć, łatwo się w nią wkręcić. Ale wtedy bardzo często zapominamy o miłości do samego siebie. To jest przyczyną, od bardzo wielu osób to słyszę, tych tak zwanych skrzywdzień czy jakichś tam nieszczęść, czy wykorzystań przez innych ludzi. Bo prawda jest taka, że jeżeli dajemy, to wszyscy chcą brać. To każdy z chęcią przyjmie. Nikt nie odrzuci możliwości ugrzania się przy ciepłym ognisku, kiedy sam ma chłód w sercu. Nikt nie odrzuci możliwości ugrzania się przy ognisku, jak jest 20 stopni mrozu. Więc tak jak powiedziałem też w poprzedniej audycji, nikt tego nie odrzuci jeżeli my dajemy. Jest, kochani, coś takiego, że ludzie wrażliwi uczą się asertywności, ponieważ ilość tak zwanych niepowodzeń życiowych spowodowała w nich to, że boją się dawać.
Ponieważ wewnętrznie już czują, że skończy się to jak zawsze i że na samym końcu zostaną rozżaleni, rozgoryczeni i sami. Dlatego uczą się asertywności. Nie mam nic przeciwko temu, jeżeli czujecie się wykorzystywani przez ludzi. Jeżeli uważacie, że wasza dobroć płynąca z serca jest wykorzystywana przez innych ludzi, to tak. Natomiast chcę wam powiedzieć, kochani, o jednej rzeczy. Że asertywność to jest cofanie się. Asertywność płynie z pewnego wypracowanego wzorca podświadomości. Czyli ktoś nas spycha, spycha, spycha, podchodzi coraz bliżej. My się cofamy, stajemy się czujni i w pewnym momencie mówimy już dość. Stawiamy granice i mówimy dość.
Ale postawienie tej granicy jest oparte na strachu, że za chwilę ktoś wejdzie tak mocno w nasze życie, że przeleci przez nie jak huragan i je znowu zdemoluje. Więc do któregoś momentu ustępujemy, później mówimy stop. Na tym polega stawianie murów i asertywność. To jest wypracowany mechanizm naszej podświadomości. Natomiast miłość do samego siebie jest o tyle fajna, że pcha nas do przodu. Nie powoduje strachu i cofania się, tylko pozwala nam iść do przodu i przesuwać granice tego, czego pragniemy, o czym marzymy i na co nas stać. I przede wszystkim, kochani, nie jest oparta na strachu, tylko na potrzebie sprawiania, aby moje życie było lepsze. Aby moje życie było szczęśliwsze. Aby moje życie było przyjemniejsze, ale nie kosztem innych ludzi. Mam do tego prawo.
Miłość do samego siebie powoduje też szacunek. Że zaczynamy szanować samych siebie i oczekiwać tego szacunku od innych. To, o czym mówiłem też w poprzedniej audycji. Dlatego kochani, jest to tak ważne, aby w tych czasach, w których mamy za zadanie dokonać pewnych zmian, tą świadomość duchową, tą umiejętność patrzenia na otaczających nas ludzi i otaczający nas świat poprzez pryzmat świadomości, przez pryzmat duszy i umiejętność dążenia do miłości do samego siebie, do działania płynącego z miłości do samego siebie jest w zasadzie najważniejszym czynnikiem, abyśmy mogli przejść do następnego etapu z jak najmniejszymi stratami. Ponieważ jest już dość późno, więc powiem wprost, kochani. Czas, w którym żyjemy, jest czasem przykręcania nam śruby i patrzenia, w którym momencie zaczniemy się łamać.Ile jeszcze damy radę na siebie przyjąć i ile jeszcze można z nami zrobić? Ile jeszcze jesteśmy w stanie wytrzymać? Patrząc oczami podświadomości będziemy tę sytuację oceniać coraz gorzej. Będzie powstawała w nas reakcja jedyna słuszna dla naszej podświadomości. Złość, nienawiść, pretensja, wkurzenie, chęć zemsty.
Jeżeli pójdziemy tą drogą, to nic się nie zmieni, ponieważ ci, którzy 40 lat temu stawali w imieniu obrony narodu, ludu pracującego, w tej chwili stali się takimi samymi ciemiężcami, przed którymi bronili nas 40 lat temu. Jak widzicie, to w perspektywie nic nie zmienia, ponieważ wkurzenie, bunt, złość jest reakcją naszej podświadomości. Zmieni się tylko wtedy coś naprawdę na trwało, jak nauczymy się patrzeć na siebie i na to, co się dzieje przez pryzmat naszej świadomości, a motywem naszego działania nie będzie chęć zemsty, tylko miłość do samego siebie, troska o samego siebie. Jeżeli to będzie naszym motorem napędowym, to wtedy zmiany, których dokonamy, będą faktycznie zmianami. To nie będzie zmiana wystawy, tylko zmiana sklepu. Zacznijmy patrzeć na ludzi nie przez pryzmat tego, kim są i nie przypisujmy im w związku z tym jakichś dodatkowych przywilejów. Spójrzmy na ludzi, jakimi są. Spójrzmy na ludzi i na świat przez pryzmat naszej duchowej świadomości. Nie przez pryzmat wzorców naszej podświadomości. Szanujmy dobro, szczerość, prawdę, uczciwość.
Takie cechy i takie postępowania w ludziach pielęgnujmy, rozwijajmy i doceniajmy. Zacznijmy tworzyć modę na bycie dobrym człowiekiem. Po prostu. Nie bogatym, nie u władzy, nie z układami, nie cwanym. Stwórzmy modę na bycie dobrym człowiekiem. Żeby tak się stało, my sami musimy otaczać się dobrymi ludźmi. Żeby tak się stało, musimy rozwijać w sobie miłość do samego siebie, aby nie dawać się wykorzystywać cwaniakom, demagogom, politykom, ludziom, którzy uważają się za nadludzi. Nie dawajmy im przyzwolenia na złe traktowanie nas samych. Nie mówmy, że oni są źli. Nie oceniajmy ich przez pryzmat naszej podświadomości.
Tylko powiedzmy wyraźnie, że my nie pozwalamy im nas w ten sposób traktować. Przez pryzmat miłości do samego siebie. Nie przez pryzmat asertywności. Nie przez pryzmat buntu. Nie przez chęć zemsty i odwetu, tylko przez chęć miłości do samego siebie. Szanujmy i oczekujmy szacunku. Wtedy jest szansa, że to, co nastąpi, będzie wyglądało już inaczej niż to, czego doświadczamy w tej chwili. Jak mawia nasz przeze mnie uważany za serdecznego słuchacz: „Kochajmy wszystko”. I tym kochani optymistycznym akcentem chciałbym się z wami w tej części oficjalnej pożegnać. Miałem oczywiście powiedzieć jeszcze coś o sobie, ale znowu się rozgadałem i nie było czasu.
Widocznie to nie jest jeszcze ten moment. I tyle. Zobaczymy. Spoglądam szybko na komentarze. Nie ma ich zbyt dużo. Oprócz przywitań widzę tutaj: „Ma pan coś w tym swoim głosie mega uspokajającego i relaksującego. Szczególnie w poniedziałek”. Tu jakieś się coś pojawiło odnośnie Ukrainy, więc ja tylko kochani powiem, tak, to będzie następny krok, czyli skłócenie znowu narodów. Natomiast à propos mojego uspokajającego głosu bardzo miło mi to słyszeć, natomiast kochani, oprócz moich telepatycznych umiejętności, ale przy kilkudziesięciu słuchaczach nie jestem w stanie ich uruchomić i też nie mam do tego prawa.To nie mam talentu i mocy, żeby kogokolwiek uspokoić i wyciszyć. Widzicie, to właśnie działa ten mechanizm, w którym wasza świadomość duchowa się zestraja z moją.
To wy, kochani, w takich sytuacjach, tak jak w przypadku tego komentarza, to wy się uspakajacie. To wy wpuszczacie do swojego wnętrza spokój i ciszę płynącą z waszej duszy. Ponieważ, uwierzcie mi ci, którzy tego doświadczyli, to jest tak fajny stan, kiedy człowiek odrzuca całe mnóstwo tych problemów i ocen, z którymi się borykał przez większość życia, że każda próba zakłócenia tego spokoju przez inne osoby jest natychmiast wychwytywana. Natychmiast zaczynacie odczuwać, że coś się dzieje. Natomiast cieszę się, że dajecie sobie szansę, kochani, na wpuszczenie podczas audycji do swojego wnętrza spokoju płynącego z waszej duszy. Jeżeli jest to dla was przyjemne, jeżeli jest to dla was fajne, to pamiętajcie, że możecie zrobić to sami. Miło mi, że robicie to podczas audycji, ale pamiętajcie, że możecie zrobić to też sami. Stan spokoju wewnętrznego jest stanem naturalnym dla człowieka. Stan jego zrównoważenia energetycznego i emocjonalno-duchowego jest stanem naturalnym. To świat zewnętrzny poprzez bodźcowanie nas informacjami, które nasz mózg i nasza podświadomość musi przeanalizować i się do nich odnieść, wprowadza nas w stan nienaturalnego stresu i niepokoju.
Ale tylko dlatego, że uruchamiamy naszą podświadomość do analizowania rzeczy, które nas zupełnie nie dotyczą. Dlatego ludzie żyją w napięciu. Dlatego, kochani, panuje w was poddenerwowanie, napięcie, chaos. Odrzućcie to. Zrezygnujcie z tego. Zacznijcie zadawać pytania, kto tak powiedział. A jeżeli ktoś próbuje was zarzucić informacjami, które nie są wam do niczego potrzebne, zapytajcie go kulturalnie, skąd ci przyszło do głowy, że mnie to interesuje? Dajcie sobie spokój. Nikt, kochani, nie da wam spokoju. Cieszę się, że ja mogę dać jakąś namiastkę podczas audycji przynajmniej niektórym, bo niektórym przeszkadza moje mlaskanie.
Niektórzy uważają, że mówię za wolno, inni, że za szybko. Ale cieszę się, że są tacy, którym chociaż przez ten fragment tygodnia przynosi to ulgę. Ale wy możecie dać sobie spokój. Sami sobie go możecie zafundować. Spokój to jest piękny stan. Tylko odpuśćcie sobie tematy, które nie dotyczą was, które nie dotyczą waszego życia. Zobaczycie, ile emocji, bodźców, informacji i stresów zejdzie wam z głowy i z serca. Czego wam ja ze swojego serca bardzo gorąco i serdecznie życzę. Dziękując wam, kochani, za dzisiaj, pozdrawiając serdecznie. Trzymajcie się, kochajcie siebie, kochajcie innych, kochajmy wszystko.
Dobrej nocy. Dziękuję za dzisiejsze spotkanie i do usłyszenia za tydzień. Wszystkiego dobrego.
[01:05:24] - Panie Sławku, rozumiem, że dzisiaj nie będzie drugiej części?
[01:05:27] - Raczej nie będzie, bo nie widzę tutaj komentarzy nadmiernie. Zróbmy tak. Jeżeli podczas słuchania muzyki ktoś będzie chciał zadzwonić, to niech da szybciutko znak, więc jeszcze połączymy się na chwileczkę z panem Markiem zaraz po przesłuchaniu muzyki i wtedy albo powiem wam już tak całkiem dobranoc, albo poczekamy na telefon od słuchacza, czy od słuchaczki. Ale chciałbym was prosić, żeby to było zaraz po przerywniku muzycznym.
[01:06:07] - A przerywnik muzyczny dzisiaj taki bardzo konkretny. Zagra nam dzisiaj projekt Seven Saturdays, utwór zatytułowany „Last Fold Before the Sea”. Tak że zachęcamy teraz do zastanowienia się, czy chcecie zadzwonić i podjęcia szybko decyzji, do sięgnięcia po smartfony, do rozpisania się może jeszcze na czacie. Ci, którzy tego nie zrobili, a się jeszcze wahają, zapraszamy do pisania i dzwonienia. A my wracamy do audycji „Świat oczami duszy” już za jakieś cztery minuty. Jeżeli będą jakieś komentarze, to oczywiście będą one przytoczone. Będzie się pan Sławek Bączkowski do nich odnosił, a jeżeli nie, to najwyżej skończymy jeszcze jednym muzycznym przerywnikiem, również Seven Saturdays, właściwie taką muzyczną końcówką.A na razie zachęcamy do wysłuchania utworu Last Thought Before the Sea, Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. Zagrał nam przed chwilą projekt muzyczny Seven Saturdays z utworem Last Thought Before the Sea. A my tymczasem przechodzimy do drugiej części audycji, która może będzie, może jej nie będzie.
To wszystko zależy od Państwa. Komentarzy niestety na czacie nie przybyło, także czekamy jeszcze przez parę minut. Może ktoś się zdecyduje, żeby zadzwonić do Radia Paranormalium i podyskutować z panem Sławkiem na żywo, głosowo na antenie. Nasze numery telefonów, jak zawsze stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można już teraz dzwonić. Linia telefoniczna jest otwarta. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Można także wysłać na mnie maile pod adres radio@paranormalium.pl, a tych z Państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do dołączenia do naszego forum pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:12:31] - Dziękuję panie Marku. Kochani, tak jak pan Marek powiedział, komentarzy nie ma. Od razu, żeby była jasność. Ja przynajmniej za większością z tych komentarzy, które pojawiają się na czatach jakoś zasadniczo nie tęsknię. Między innymi w kontekście dzisiejszej audycji często dzielicie się w komentarzach swoim zdaniem na jakieś tam tematyI to jest właśnie taki mechanizm, że ktoś powie swoje zdanie. W drugim człowieku odpala się mechanizm podświadomościowy i natychmiastowa reakcja, czy on się z tym nie zgadza, czy się zgadza. I w ten sposób powstają dyskusje, tak jak wam opowiadałem. Natomiast właśnie dzisiaj w audycji próbowałem wam powiedzieć, żebyście sobie ten... Nie musicie. Natomiast jeżeli chcecie osiągnąć spokój, to jest to właśnie świetny trening, ponieważ ktoś, wypowiadając swoje zdanie na jakiś temat, nie zmusza mnie w ten sposób do tego, żebym ja się odniósł i powiedział swoje zdanie.
Ja po prostu szanuję wasze prawo do posiadania innego zdania na temat, na który macie swoje zdanie. Więc czytanie komentarzy z czatu to jest tak naprawdę czytanie waszego zdania i przekazywanie go pozostałym słuchaczom, którzy nie uczestniczą w czacie. Ponieważ w momencie, kiedy zadajecie mi pytanie, to wtedy wywołujecie mnie do tablicy i mówicie: „Sławek, powiedz, co ty o tym sądzisz?”. Ja wtedy na to pytanie oczywiście wam odpowiadam. Jeżeli znam odpowiedź bądź mam jakieś zdanie na ten temat. Więc właśnie przy okazji czatów, naszego czatu doskonale widać ten mechanizm, w którym, kochani, zaśmiecacie sobie swoje emocje i powodujecie to, że coś was denerwuje, że jesteście na coś źli, że coś wam się nie podoba i tak dalej. Dla mnie to, że ktoś ma inne zdanie na ten temat, oznacza tylko tyle, że ma inne zdanie na ten temat i nic więcej. To nie dotyczy mnie. To dotyczy osoby, która ma inne zdanie. Po prostu wyraziła swoje zdanie.
Nawet jeżeli ktoś mówi mi, że jestem głupi, to też wyraża swoje zdanie. On nie zmienia tym zdaniem mojego życia i nie powoduje tego, że ja staję się w tym momencie głupi, ponieważ wyraził swoje zdanie. Jeżeli chcecie osiągnąć stan spokoju wewnętrznego, to jest to świetna droga i świetny trening. Dlatego ja, kochani, tak naprawdę na czatach doszukuję się tego, co dotyczy mojego życia, bo czytanie komentarzy czy innych zdań na dany temat nie zmienia mojego życia. Mało tego, uważam, że jeżeli ktoś chce, aby reszta słuchaczy usłyszała jego zdanie, to ma takie narzędzie w ręku jak telefon, Skype'a. Łączy się z audycją, rozmawia ze mną na żywo i wtedy wszyscy słuchacze ten jego głos słyszą. Natomiast jeżeli pisze to tylko na czacie, to powinien mieć świadomość tego, że jego wypowiedzi są znane tylko i wyłącznie czatowiczom. To nie znaczy, że ja mam te informacje przekazywać dalej. Jeżeli są pytania dotyczące audycji, tych tematów, które zostały poruszone, bądź jakichś innych aspektów duchowych, o których chcecie, żebym powiedział, zadajecie mi pytanie i ja na nie odpowiadam. Więc czat tak naprawdę, kochani, jest przede wszystkim dla was.
Do tego, żebyście mogli się powymieniać. Ci, którzy lubią, żeby się mogli poprzekonywać nawzajem. Ja nikogo nie mam prawa zmuszać i przekonywać do swojego zdania. Ja szanuję to, że macie inne zdanie na pewne tematy, a może nawet na wszystkie tematy. Odmienność zdań, różnica poglądów nie jest niczym złym. Więc przy okazji czatu i przy okazji audycji mogłem wam, kochani, pokazać w taki bardzo dokładny sposób, skąd się bierze ten natłok myśli, ten natłok emocji, ten wewnętrzny niepokój, ten stres i tak dalej. Z tego, że nasza podświadomość przymusza nas w pewnym sensie, bo taki ma mechanizm, do oceniania wszystkiego, co widzimy, co słyszymy. Do oceniania pod kątem dobre, złe, właściwe, niewłaściwe. Według oczywiście wzorców naszej podświadomości. Wzorzec duchowy mówi: każdy człowiek ma prawo mieć swoje zdanie i to nic nie zmienia.
Każdy z nas kiedyś przekona się, czy jego poglądy i przekonania były słuszne. To nie jest moją rolą przekonywać was, że robicie źle. Od tego jest życie, które w bardzo dokładny sposób weryfikuje poglądy każdego człowieka, ponieważ te poglądy, które każdy z nas w sobie nosi, stają się naszą rzeczywistością.I poprzez ogląd tej rzeczywistości, którą mamy w swoim życiu, możemy dojść do wniosku, czy to, co dzieje się w naszym życiu jest dla nas dobre i satysfakcjonujące, czy nie. Lepszego nauczyciela niż życie nie ma. Natomiast jeżeli ktoś mnie zapyta, co ja na ten temat sądzę, to ja oczywiście odpowiem na to pytanie. Natomiast nie będę, zresztą nigdy nie miałem takiego zwyczaju, żeby odnosić się do każdego zdania, do każdej opinii, którą ludzie wypowiadają. Niepytany nie odpowiadam. Także kochani, przy okazji wyjaśniliśmy tematykę czatu, ponieważ nic tutaj, że tak powiem, nowego się nie pojawiło. Mnie zadzwonił telefon, więc jest to najlepszy znak ku temu, żebyśmy się cieplutko jak zawsze z mojej strony pożegnali. Jeszcze raz dziękuję panu Markowi.
Dziękuję wam kochani, że byliście. Dziękuję tym, którzy tę audycję odsłuchają i wezmą sobie coś do serca. A to, co chciałbym, żebyście z mojej strony, z mojego przekazu wzięli sobie do serca, to dajcie sobie spokój. Tego sobie i wam kochani z całego serca życzę. Jeszcze raz dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie. Świadomości i kochajmy wszystko. Do usłyszenia za tydzień. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
[01:20:48] - Mój wielce sławny państwa, jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku i oczywiście do zasubskrybowania kanału na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli Świat Oczami Duszy. No i cóż, dzisiaj się już żegnamy. Mówimy dobranoc. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. A dzisiaj kończymy audycję jeszcze jednym kawałkiem muzycznym projektu Seven Saturdays. Utwór zatytułowany „Au Revoir”. Wersja zremixowana przez Memory House.
Dziękujemy jeszcze raz za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo.