Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:06] - Bibliotekarium.pl i Radio Paranormalium przedstawiają „Bibliotekarium” – o książkach do czytania i do rozmawiania. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten gorący piątkowy wieczór 26 sierpnia 2022 roku na antenie Radia Paranormalium na żywo, a z lekkim poślizgiem czasowym na antenie Book Radia. Witamy i zapraszamy na kolejne wydanie „Bibliotekarium” na żywo. Dzisiaj naszym gościem będzie pan Łukasz Wodyński, autor publikacji, a właściwie manifestu artystycznego zatytułowanego „Postantroposztuka”. Jest z nami również prowadzący audycję Marek Żelkowski. Ja się nazywam Marek Sęk „Ivellios” i będę tutaj ogarniał techniczną stronę przedsięwzięcia pod nazwą Audycja na żywo. Zanim przekażę głos do Bydgoszczy, pozwolę sobie jeszcze przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można do nas dzwonić na nasze numery telefonów: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium, bibliotekarium.pl oraz Book Radia, na grupach Radio Paranormalium i Rubieże rzeczywistości. Można nam także wysyłać maile pod adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby czasem z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zapraszamy do odwiedzenia forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. Myślę, że może teraz wreszcie czas na magiczne „halo, halo, Bydgoszcz”. Halo, halo! Ja nieodmiennie jestem w niemym zadziwieniu, jak Ivellios jest w stanie to wszystko spamiętać, co przed chwilą wyrecytował. W tym zadziwieniu pozostanę. Wiesz, Marku, ja te wszystkie kontakty, że tak to ujmę, sam założyłem i mam już lata praktyki w powtarzaniu ich. Mimo wszystko chylę czoła. Ja sobie w tym niemym zachwycie pozostanę, a powitam naszego dzisiejszego gościa zapowiedzianego, Łukasza Wodyńskiego, człowieka wielu talentów.
Ja to specjalnie podkreślam teraz, to z czasem wyjdzie. Dzień dobry wieczór, Łukaszu.
[03:19] - Witam wszystkich serdecznie i dziękuję za zaproszenie.
[03:23] - Ja powiem tak: kiedy zapowiadałem audycję, nieoficjalnie, jeszcze nie w mediach społecznościowych, tylko mówiłem, kto będzie i tak dalej, to usłyszałem od jednej z rozmówczyń: „Manifest? Manifest to może być komunistyczny, ale manifest w audycji „Bibliotekarium”? Manifest? Oszalałeś?”. „Poczekaj, wszystko się okaże”. I myślę, że ci się dzisiaj okaże. Po pierwsze będą fragmenty manifestu, a po drugie myślę, że ten manifest to tak naprawdę dobry punkt wyjścia do niezwykle ciekawych rozmów, o których wiem, że nasi słuchacze je lubią, czyli takich rozmów zahaczających trochę o filozofię, trochę o jakieś nauki socjologiczne, nie tylko czystą socjologię, ale jakieś takie pączkujące z tej socjologii próby. W ogóle jakieś nawet takie nowe nauki. Kiedy tutaj przed audycją rozmawialiśmy, to się nagle pojawiła ni stąd, ni zowąd kognitywistyka, której jak mam zły dzień, to nie potrafię w ogóle wymienić tej nazwy.
[04:37] - Powinienem tutaj wtrącić kilka słów, jak już-
[04:42] - No to właz.
[04:43] - Tak raz wprowadzamy słuchaczy w temat manifestu. Moim zamierzeniem nie było tak naprawdę pisanie żadnego tekstu teoretycznego, tym bardziej manifestu. Ale kiedy zacząłem zbierać notatki, które właściwie sporządzałem przez lata pracy twórczej, działając na polu sztuk wizualnych czy też multimedialnych, tworząc różne projekty różnego rodzaju, również współpracując z artystami, wyłoniła mi się taka cała lista przemyśleń, które towarzyszyły tej pracy twórczej. I stwierdziłem, że żyjemy w takim bardzo paradoksalnym momencie, pełnym sprzeczności, gdzie nasza emocjonalność jest bardzo wypłukiwana przez przekazy kulturowe. Właściwie kulturę chaosu, którą sami stworzyliśmy i która bardzo mocno już narosła. I to jest taki punkt zapalny, w którym połączyłem te wszystkie idee i stworzyłem faktycznie taką instrukcję obsługi właściwie dla twórców, bo to oni tworzą w dużej mierze też tą rzeczywistość.
[06:02] - Ja się z państwem jeszcze podzielę. Jeszcze nie wejdę w pełni w tematykę, którą dzisiaj będziemy poruszać. Podzielę się z państwem raczej swoimi niepokojami. Pierwszy niepokój to taki, że jak się pojawiliśmy z naszym gościem w studio, to na powitanie dostaliśmy informację, że nie ma prądu w gniazdkach. Możemy sobie popatrzeć na świecące żarówki, ale w gniazdkach prądu nie ma. No to audycji też nie ma. Kiedy zszedłem, żeby interweniować, bo wiadomo, budynek, nie ma do bezpieczników dojścia, to usłyszałem, że nie ma takiej możliwości. W poniedziałek może ewentualnie. Już zacząłem się zastanawiać, jak by tu przeprowadzić audycję po raz pierwszy za pomocą komórki. Od Ivelliosa dowiedziałem się, że idea nie jest głupia i wykonalna, niemniej mało wygodna.
Wtedy się dowiedziałem, że jednak pan przyjedzie, za co chwała. Te 20 kilometrów musiał pokonać. Mamy prąd. Pytanie, jak długo ten prąd będzie? W związku z tym nie dziwcie się państwo, gdyby tu nagle nastąpiło jakieś wielkie bum. Już nie wiem, z jakimi dźwiękami następuje wyłączenie transmisji. My wrócimy, tylko musi to chwilę potrwać. Trzeba różne rzeczy uruchomić. Ivellios się państwem w tym czasie zajmie. To tak tytułem asekuracji.
Druga asekuracja to taka, że od czasu do czasu mogą się pojawiać w audycji dzisiejszej dźwięki z zewnątrz, ponieważ w tym małym pomieszczeniu, w którym jesteśmy, wytrzymać się, chociaż wieczór, to już nie bardzo da, bo te 30 stopni utrzymuje się w dalszym ciągu. Gdybyśmy zamknęli okno, to byłoby tutaj mało komfortowo. W związku z tym musicie państwo wybaczyć jeżdżące samochody. Mam nadzieję, że przechodniów, którzy postanowią dać upust jakiejś ekspresji takiej gardłowo. Tak naprawdę mam na myśli przeklinanie. O to chodzi, bo tu się czasami tak powikręcą. Dobrze, już o wszystkich swoich niepokojach powiedziałem. To teraz możemy jednak wrócić do tego, o czym dzisiaj będziemy rozmawiać. Okej, to ja teraz tak prowokacyjnie, jakoś trzeba rozmowę zacząć, więc najlepiej od prowokacji. Czy naprawdę trzeba artystom pisać manifest, żeby się ogarnęli we współczesnych czasach?
Czy też to jest twoja głęboka potrzeba, żeby taki manifest stworzyć? Komu on jest bardziej potrzebny twoim zdaniem?
[08:36] - Nie, ja już zaznaczyłem to, że moim zamierzeniem nie było pisanie żadnego tekstu teoretycznego. Nazwałem to manifestem, chociaż manifest to jest bardzo zwarta i krótka formuła. Ten tekst teoretyczny jest troszeczkę... Właściwie on ani nie jest traktatem, więc ubrałem go w formę manifestu jednak, pod tym szyldem. Chciałem stworzyć instrukcję obsługi dla twórców, dla ludzi, którzy w ogóle tworzą, kreują rzeczywistość nie tylko artystycznie, ale w każdy inny sposób. Ono się odnosi właściwie do przeciwdziałania procesom, z którymi mamy do czynienia i wgłębienia się w siebie, do połączenia ze sobą samym. Ponieważ my uciekamy od samych siebie w wiele różnych mediów, zagłuszamy swój własny głos. Twórcy również przestali właściwie, moim zdaniem, już słuchać siebie, bardziej poddają się tendencjom, z których też czasami czerpią. Ale każdy chce w jakiś sposób funkcjonować, żyć. Dzisiaj jest bardzo ciężko, trudno cokolwiek w ogóle wypuścić na zewnątrz i tym bardziej dużo ludzi jest wypalonych w swojej pracy.
Dużo ludzi bardzo szybko zaczyna też się reprodukować, przestaje wytwarzać wartość. Ja chciałem, żeby jednak idea tworzenia wartości posłużyła tutaj do powrotu do pierwotnej idei tworzenia. Manifest jest o tworzeniu tak naprawdę, o kreacji. I nie, absolutnie nie napisałem go dla siebie. Chcę, aby właśnie ta idea gdzieś wyszła dalej. Nie jest to kompletnie związane z moim ego ani z żadną zachcianką.
[10:53] - Ja mam taką radę dla naszych słuchaczy, bo sam sobie kiedyś coś takiego spróbowałem zrobić i nie jest dobrze, proszę państwa. Otóż dla mnie było normalne jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Rany boskie, ja już mam kilkadziesiąt lat. Mogę tak sobie mówić. To jest straszne. W każdym razie jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było problemem usiąść sobie na przykład w pokoju samemu, zacząć myśleć, wymyślać i tak dalej. Dzisiaj może to z racji wieku, a może z racji czasów, w jakich jesteśmy, właściwie ja, i nie tylko ja, bo konsultowałem tę sprawę z innymi, mam w głowie nieustanny jazgot, coś się w tej głowie nieustannie-
[11:40] - Dlatego, że jesteśmy rozproszeni.
[11:42] - Nadmiar informacji. Społeczeństwo, w którym nieustannie informacja. My połykamy w ciągu miesiąca informacje, które kiedyś, całkiem niedawno starczyłyby na miesiąc. W związku z tym pojawia się taki nieustanny jazgot w naszej głowie, żeby naprawdę zostać ze swoimi myślami To trzeba się wyciszyć. Tylko problem polega na tym, że my już coraz rzadziej wiemy, jak się wyciszyć, żeby dopuścić siebie samego, żeby się usłyszeć. Może tak, to jest chyba najlepsze.
[12:15] - Ja bym dodał, że według badań Forbes'a, też dotyczących właśnie umiejętności utrzymania uwagi przez współczesnego człowieka, jesteśmy w stanie właściwie 15 sekund skupić swoją uwagę na czymkolwiek, czyli na danym momencie.
[12:38] - Tak, to prawda. Co więcej, wystarczy zapytać młodych ludzi. Miałem tego rodzaju doświadczenie, że prowadziłem kiedyś warsztaty i na przykład zaproponowałem, żeby każdy z nich coś wymyślił. Jakiś pomysł na krótkie opowiadanie. Kiedyś to się robiło ot, tak. Ja to pamiętam. Dzisiaj był poważny problem. Usłyszałem między innymi, to mnie rozbawiło niezwykle: „No ale jak? Tak teraz mam wymyślić?” „Ale mówię, to krótkie, jakąś scenkę.” „Nie, to się nie da zrobić.” To się właśnie zastanawiam, co się z nami tak naprawdę dzieje. Czy ty dałbyś tego rodzaju diagnozę?
Ona już częściowo padła, ale dobijmy ją. Żebyśmy wyciągnęli to, co najważniejsze. To, co nas tak dobija właśnie.
[13:38] - Ja uważam, że to jest proces bardzo złożony. Przede wszystkim to, co się dzieje przez ostatnie lata czy ostatni czas, który w ogóle mamy, gdzie właściwie gęstość wydarzeń stała się już tak bardzo intensywna, że nie zwracamy już właściwie nawet uwagi na wiadomości o konflikcie, o wojnie czy jakichś bardzo poważnych sprawach. Przywykliśmy do tego. Przywykliśmy również do tego, że zostają ograniczone swobody obywatelskie. Na początku oczywiście był bunt, ale później przywykliśmy. To jest tendencja ogólnie człowieka do tego, że popada szybko w stagnację, kiedy zostaje wpędzony w jakiś taki stan. Jest bardzo wiele elementów i płaszczyzn tego problemu. Sam zgłębiam ten problem. W tej chwili piszę właściwie już rozprawę na temat właśnie też teoretyki sztuki. Dotyczy bodźców, dotyczy działania na różne bodźce, czyli obraz, dźwięk, zapach.
W jaki sposób je odbieramy, jak to wpływa na naszą emocjonalność. Podejrzewam, że mało ludzi teraz zastanawia się nad takimi kwestiami, ale uważam, że to są bardzo ważne kwestie, bo dotyczą samej istoty jednostki człowieka. Jest masa ludzi w tej chwili, którzy oferują swoje usługi w ramach jakiegoś uzdrawiania duchowego. Psycholodzy, psychiatrzy właściwie mają obłożenie. Chorujemy bardzo mocno też fizycznie, co praktycznie odzwierciedla według holistyki wielu kultur, religii, które również studiowałem i interesowałem się pewnymi punktami zbieżnymi, odcinania się właśnie od siebie, od swojej osobowości, od swojej emocjonalności i indywidualności. A nie jesteśmy szarą masą, jesteśmy zespołem cech. Każdy z nas posiada taki indywidualny zespół cech, który tworzy unikalność. I też właśnie z tej idei powstał ten tekst teoretyczny, a w tej chwili piszę drugi, już bardziej mówiący o bodźcach.
[16:22] - Ten manifest, o którym cały czas tutaj wspominamy, on już ma formę materialną. Wyszła książka. To o tej książce.
[16:32] - Samo wydawnictwo można nabyć przez wydawnictwo RG Media, które wydało formę książkową manifestu. Fragmenty będą też dostępne niedługo w wersji streamingowej i będę również propagował ideę na forach dyskusyjnych. 19 stycznia będzie spotkanie, kolejne właściwie można powiedzieć, w Bydgoszczy, w Wojewódzkim Ośrodku Kultury. Będziemy właśnie rozmawiać na temat idei zawartych w manifeście. Plus planuję rozszerzyć też na inne miasta tą formułę.
[17:14] - Dodajmy jeszcze, że istnieje strona.
[17:17] - Tak, zapraszam na stronę www.wodyński.com.pl. Jest to strona, na której właściwie znajdują się moje rzeczy wizualne, ponieważ jestem artystą wizualnym. Wyjściowo głównym medium, w jakim pracuję, jest farba. Jestem malarzem, ale przez lata pracy twórczej robiłem różnego rodzaju akcje, również performatywne. Poznawałem masę ciekawych ludzi, którzy zarazili mnie szeroką paletą środków i możliwości. I właściwie wszedłem już w takie projekty multimedialne, które używają bardzo skomplikowanej palety różnych środków i mediów, kondensując to w jednej przestrzeni, która kumuluje to działanie różnych bodźców na widza czy uczestnika tej przestrzeni.
[18:17] - Z tego, co pamiętam, na tej stronie można też posłuchać postantropopoecji twojej.
[18:23] - Zgadza się.
[18:25] - Jeżeli państwo chcą słuchać, to na stronie.
[18:27] - Fragmenty również są na YouTubie dostępne w wersji streamingowej na platformie Bandcamp. Wszystkie linki są na mojej stronie również.
[18:37] - Powtórzmy jeszcze raz adres strony.
[18:39] - www.wodyński.com.pl.
[18:42] - A jakby państwo z marszu byli zainteresowani, to zapowiadam, że na koniec audycji pojawi się cały taki blok z poezją post... Zaplątałem się w słowa, proszę państwa. To będzie postantropopoezja. Państwo kiedyś mieli okazję w audycji ABW wysłuchać pierwszego tomu, pierwszej części tej postantropopoezji. Dzisiaj będzie tom drugi. Ten tom to umownie traktujmy.
[19:15] - Ale w wersji książkowej również.
[19:17] - Tak.
[19:18] - Dwa tomy razem.
[19:19] - Tak. Także dzisiaj na koniec audycji będzie spotkanie, będzie kącik poetycki, co w „Bibliotekarium” mimo wszystko jest-
[19:28] - Bardziej filozoficzny bym powiedział.
[19:29] - Filozoficzno-poetycki. Tak, rzeczywiście to tak się troszeczkę wymyka.
[19:36] - Ja zaznaczę jeszcze, że ubrałem to w słowo „poezja”, ponieważ są to teksty, które strukturą mają formę wierszy, ale w nich jest zawarta bardzo dużo uważam też filozofii i socjologii, którą sam zgłębiam.
[19:59] - Ja tak, proszę państwa, nie wiem, jak to się dzieje, bo jak zaczynaliśmy audycję, ulica była pusta. To jest boczna uliczka, a teraz proszę państwa, jak tu nie wierzyć w spiski? Teraz samochody w tę i we w tę jeżdżą, ponieważ uliczka jest boczna i w dodatku z jednej strony odcięta, to teraz śmigają auta w tę i we w tę. Więc kolejny kamyczek do teorii przynajmniej spiskowych da się dołożyć. Najpierw przypominam, zrobiono nam taki mini blackout, teraz mamy jeżdżące samochody. Znowu przestały jeździć, ale zaraz wrócą, spokojnie, proszę państwa, wrócą. Właśnie, powiedziałeś jedną ważną rzecz bliską teorii spiskowych, chociaż to-
[20:39] - Ja jestem daleki od teorii spiskowych.
[20:41] - Tak, ale jakoś muszę nawiązać. To radio, więc trzeba wszystko ze wszystkim wiązać. Tak mnie przynajmniej jeden z mistrzów uczył, że obojętnie co, byle połączyć. Nie do końca się z tym zgadzam, ale tu jakoś taka się lampka zapaliła, bo powiedziałeś o tym, trudno nazwać to teorią spiskową, bo to po prostu jest nasza rzeczywistość, ale niektórzy w dalszym ciągu wierzą, że to jest teoria spiskowa. To jest właśnie ta różnica pomiędzy niektórymi a niektórymi, tak to delikatnie określę. To znaczy niektórzy jeszcze wierzą w demokrację i w to, że jesteśmy wolni, inni natomiast nie mają złudzeń. Ty chyba należysz do tej drugiej grupy, która już nie ma złudzeń, że o wolności, demokracji, jeśli kiedykolwiek była, to już też możemy zapomnieć. Czy ja dobrze odczytuję to?
[21:27] - Zdecydowanie. Tu się zgadzamy.
[21:29] - Tak. Dla niektórych to może być teoria spiskowa. Ci, którzy chcą się jeszcze czuć wolni, a właściwie mieć złudzenie wolności, to nie ma problemu, proszę bardzo. Natomiast ja też coraz częściej mam takie wrażenie, że teoretycznie wszystko gra, ale w praktyce to nie gra nic już dzisiaj.
[21:52] - Nie wiadomo, na czym właściwie to wszystko wisi aż.
[21:55] - Na przykład mamy bronić demokracji, czyli bytu, który właściwie nie istnieje. Bo jak sobie państwo dobrze zaczniecie analizować tę właśnie demokrację, to dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę chyba już dawno jej nie ma.
[22:16] - Wielu socjologów uważa, że demokracja skończyła się około 50 lat temu.
[22:20] - To znaczy, że u nas się nigdy nie zaczęła. W czasach po ’89 roku różne rzeczy nam się wydawały. Dzisiaj już to dokładnie wiemy, ile rzeczy nam się po drodze wydawało. Zdaje się, że również to się nam wydawało, że budujemy-
[22:35] - Erich Fromm sugerował już w latach 60., że demokracja właściwie ulega destrukcji.
[22:44] - Zresztą na własne życzenie. I tu znowu do klasyka się odwołamy, do „Ucieczki od wolności”. Ludzie tak naprawdę nie chcą być wolni. Jak zapytamy deklaratywnie, tak, wolność jest najważniejsza, za nią będziemy umierać albo co tam kto lubi. Natomiast tak naprawdę jak dojdziemy do działań, to w pewnym momencie się okaże, że ludzie robią wszystko, żeby nie musieć realizować swojej wolności, bo wolność gdzieś tam dotyka na przykład odpowiedzialności.
[23:14] - Przede wszystkim ja uważam, że my jesteśmy bardzo wygodni. Żyjemy w momencie, kiedy nawet królowie nie doświadczali takich swobód, jakie my mamy w tej chwili, jeśli chodzi o technologię i standard życia. Ale chodzi o to, że przez proces, któremu podlegamy, upraszczania tej rzeczywistości, my również przestajemy rozwijać się emocjonalnie, przestajemy zwracać uwagę na różne rzeczy dookoła i stricte poddajemy się temu, co przekazują media. Jesteśmy bierni.
[24:02] - To ja mam taką jedną myśl z czatu, który towarzyszy audycji. Myślę, że niezwykle ciekawa, tylko muszę sobie przewinąć. O, już jest. W szkołach, w klasach młodszych na propozycję nauczycielki: „narysujcie, co wam się podoba”, dzieci są sparaliżowane. Jedno z dzieci powiedziało, że przecież nie wie, co się pani spodoba. To jest jeden element czegoś, o czym rozmawiamy. Dodatkowo w okresie Dawida XIX dostałem komputer nauczycielki klas 1-3 do naprawy i na dysku znalazłem rysunki wychowanków przedstawiające kosmonautów wkładających ludzi do karetek. To pisze Wema.
[24:49] - Okej, ale odnosząc się do pierwszego sformułowania, tam było pytanie: „Co wam się podoba?” Odpowiedź była: „Co pani się spodoba?” Czyli słuchanie bez zrozumienia. Nie skupiamy uwagi już.
[25:04] - Albo konformizm. Niby deklaratywnie: „Co wam się podoba?” Ale przecież wiadomo, że to nie o to chodzi, co się nam podoba, tylko co się pani spodoba. Też można tak to odczytywać, że niby mamy wolność, ale i tak wiemy, że mamy zrobić to, co trzeba. W tym wypadku to oczywiście na bardzo niskim poziomie, ale jeśli sobie przeanalizujemy ten problem i pomyślimy, do czego to może prowadzić, to skutki tego są dla mnie ponure, mówiąc szczerze.
[25:33] - Tak, edukacja jest właściwie podstawowym czynnikiem i podstawą funkcjonowania społeczeństwa. Kiedy rozwijamy się, przychodzimy na ten świat i dorastamy, kształtujemy nasz światopogląd, naszą wiedzę o świecie. To jest bardzo ważny czynnik, który towarzyszy nam później przez całe życie. Przez ten pryzmat, w ten sposób postrzegamy rzeczywistość. Oczywiście ją weryfikujemy na bazie różnych doświadczeń, przeżywania tego życia, ale to jest najważniejszy okres w życiu człowieka i bagatelizuje się edukację. Nie edukuje się ludzi pod kątem emocjonalnym, pod kątem wrażliwości. Dzieci z większą wrażliwością są traktowane jako inne, czasami gorsze, niezrozumiałe przez otoczenie. Bardzo ważne zdanie przytoczę właśnie z manifestu, że wrażliwość należy pielęgnować i rozwijać, bo ona prowadzi do rzeczy niebywałych, które możemy doświadczać i może wnieść dużą wartość w tą rzeczywistość. Z niej rodzą się wynalazki, z niej rodzi się postęp cały cywilizacyjny i tworzy się kultura. Właśnie o tej kulturze dzisiaj chciałem troszeczkę porozmawiać.
[27:09] - À propos jeszcze edukacji, to nie jest dobrze. Ja od pewnego czasu śledzę sobie, mówiąc szczerze z zapartym tchem, kanał niejakiego Krzysztofa Maja.
[27:23] - Nie znam.
[27:23] - To jest polonista po UJ, pan doktor, który w ogóle uważa, że szkoła zamieniła się w narzędzie represji. To jest takie miejsce, które z jednej strony wychowuje konformistów, z drugiej strony jest takim miejscem, w którym nauczyciele realizują swoje fobie. Stawiają komuś jedynki, dwójki, trójki. Sam pomysł on w pewnym momencie zakwestionował. Ja się w sumie z tym zgadzam, tylko to jest na dłuższą dyskusję. Zakwestionował sam pomysł oceniania. Czy ktoś dostanie 4 minus czy 3 plus, czy to jest takie ważne? Czy może ważniejsze jest to, że w procesie nauczania ktoś się czegoś nauczy po prostu? Co jest ważniejsze? Czy ten 3 minus i 4 plus, i tak dalej, czy też może proces uczenia się, proces zgłębiania pewnych rzeczy, pewnych problemów?
[28:29] - Odwołam się tu może do takiego eksperymentu, który został zrobiony w Stanach Zjednoczonych dosyć dawno temu. Mouse Paradise o takim tytuł.
[28:39] - Tak.
[28:40] - Moi znajomi zrobili płytę, odwołując się właśnie do tego tytułu. Zachęcam również do posłuchania tej płyty. Wharram Trio, „Mouse Paradise” jest dostępna też na YouTubie i na platformach. Właściwie ta płyta też nawiązuje do tego eksperymentu. A eksperyment polegał na tym, że funkcjonowała cała społeczność myszy. One miały dostarczone wszystko i idea tego eksperymentu polegała na tym, jak długo te myszy będą żyły. Żyły dosyć długo, tylko że właściwie kolejne mioty już były coraz słabsze. W końcu właściwie zaczęła zanikać zdolność do reprodukcji, czyli zaczęły być bezpłodne.
[29:39] - Pojawiły się jeszcze gorsze zjawiska, takie nazwijmy je paraspołeczne.
[29:43] - Tak, ponieważ zarówno myszy, jak i szczury mają dużą inteligencję emocjonalną i są społecznikami.
[29:53] - Troszkę zaczynało to zanikać w tej społeczności.
[30:00] - Doszło do tego, że cywilizacja cała, która została stworzona tych myszy, wymarła i skończył się eksperyment chyba po trzech latach. Nie wiem.
[30:13] - Rocznikowo chyba skończył się po czterech. Jeżeli to jest eksperyment Coluna tak zwany, zwany mysią utopią.
[30:22] - Tak, dokładnie to.
[30:23] - Mówimy o tym samym.
[30:26] - Czyli to nie jest dobra perspektywa. A jeśli chodzi o szkoły, wiecie państwo co? Nie drążmy tematu. Zachęcam. Krzysztof Maj między innymi. Jego kanał to jest chyba dla każdego coś przykrego, ale sięgnijcie państwo. Tam czasami są idee, które na początku mnie odrzucały. Mówiłem: „Jak to?” A później się łapałem na tym, że w gruncie rzeczy ten facet przełamuje pewne — może „tabu” to za duże słowo — ale jakieś moje przyzwyczajenia, że na przykład szkoła to powinna być taka albo taka. On mówi: „Ale nie. Odpuść człowieku, odpuść.
Pomyśl o tej szkole troszkę inaczej, że nie liczą się dekoracje. Liczy się cel, do którego to zmierza, a nie dekoracje”. I trochę mi, mówiąc szczerze, najpierw zrył tę czachę, mówiąc tak.
[31:20] - No dobrze, ale czym jest ten cel wyznaczony?
[31:22] - Cel? Społeczeństwo. Między innymi ludzie, którzy nie dzielą się w ten sposób, że podstawową wartością jest to, że ja wiem na cztery minus, a ty wiesz na trzy plus. To skrót myślowy. Chodzi o to po prostu, że myśmy się nauczyli wyścigu szczurów.
[31:45] - No tak, ale sprowadzanie człowieka do numeru robi system totalitarny.
[31:49] - No tak, właśnie. Ale my to akceptujemy. Kiedy ja państwu mówię w tej chwili o szkole bez ocen. Nie tak, że w ogóle nic, bo to doprowadzi mnie do tragedii. Ale szkoła na przykład: umiesz, nie umiesz. Nie umiesz, nie idziesz dalej. Umiesz, idziesz dalej. Ale czy naprawdę jest potrzebne to, żebym miał trzy plus albo cztery minus? Czy to cokolwiek daje? Czy to temu nauczycielowi daje przegląd tej wiedzy, którą ma rzeczywiście ten uczeń?
Bo on na przykład nie lubi. Nie wchodźmy w to, ale to w gruncie rzeczy, bo nie przerobimy tego. Facet gada godzinami.
[32:26] - Wchodzimy już w bardzo szczegółowe rzeczy, jeśli chodzi w ogóle o naszą kulturę w tej chwili. System edukacji jest ważną sferą na pewno, ale chodzi o to, że musimy właściwie szukać nowych rozwiązań w tej chwili, bo nasz system już nie działa. On nie funkcjonuje w obrębie świata, który w ogóle stworzyliśmy przez ostatnie 20 lat. Jeszcze się wychowywałem, kiedy nie było jeszcze ery komputerów.
[32:55] - Coraz więcej w tym świecie nie działa. Po prostu odmawia posłuszeństwa. Całe systemy, które kiedyś działały, dzisiaj przestają działać na naszych oczach.
[33:07] - My dokonaliśmy bardzo brutalnej degradacji właśnie naszej psychiki ze względu na to, że przez, powiedzmy te 20 czy 30 lat zrobiliśmy tak ogromny postęp technologiczny, ale nasza percepcja biologicznie i ewolucyjnie, nasz mózg nie jest w stanie tak szybko się zmienić i wyewoluować do takiego poziomu, jaki świata stworzyliśmy materialnie w tej chwili. Nasz umysł jest jeszcze na tamtym etapie, te 30 lat wcześniej.
[33:40] - Analogowym.
[33:41] - Analogowym. I my nie nadążamy dostosowywać do tej rzeczywistości, bo zmiany są tak diametralnie szybkie, że ludzkość ich nie wytrzymuje już. To, że sobie tutaj spokojnie siedzimy i przejedzie samochód raz na 10 minut, jest wieczór, jest w miarę spokojnie, to nie znaczy, że tak będzie za chwilę.
[34:09] - Zabrzmiało groźnie. To rozwiń.
[34:12] - Wątek katastroficzny może zostawimy na dalszą część. Chciałbym na razie omówić tą pierwszą.
[34:21] - Czyli mówimy o tworzeniu.
[34:23] - Tak, o tworzeniu. Tworzenie jest bardzo ważnym aspektem. Sama idea, która wypływa z głowy człowieka. Wszystko jest właściwie ideą, która jest wcielona w materię za pomocą naszego ciała, za pomocą urządzeń, które tworzymy, maszyn i tak dalej. Tak samo jak kultury, które żyły przed nami, uważam też bardzo mocno rozwinięte, które wymarły. Ale to już jest inny aspekt.
[34:55] - No dobrze, ale zadam pytanie z gatunku naiwnych. Ktoś powie: dlaczego to tworzenie jest takie ważne? Możemy być kulturą konsumpcyjną, nurzać się w konsumpcji i w ogóle robić sobie dobrze. I po co coś tworzyć? Po co? To w ogóle do czego?
[35:16] - Okej, ale jeśli będziemy tylko konsumować, szybko się znudzimy. To ma krótkie nogi. Wszystko szybko się nudzi. Właściwie będąc na przykład w Londynie widziałem pełno ciuchów, które walały się po ulicach. Nowych ciuchów. Ktoś założył, raz się znudził i na razie. I tak samo jest. Sprawiamy sobie różne przyjemności, ale człowiek się szybko nudzi, szuka nowych wrażeń, szuka nowych doznań. Ludzie właściwie już nie interesują się, nie słuchają całego albumu muzycznego, nie przychodzą na wystawy, żeby zobaczyć parę obrazków zawieszonych na ścianach. To już nie robi na nikim wrażenia.
Ludzie chcą bardzo mocnych doznań, bodźców. Jesteśmy tak bardzo przepracowani. Kino 7D, VR i systemy wszystkie, które po prostu naszą psychikę wprawiają w osłupienie i hipnotyzują właściwie można powiedzieć, bo my jesteśmy zahipnotyzowani i chcemy jeszcze, chcemy więcej i cały czas nadmiar tych bodźców mamy. Wszystko jest bardzo szybko, łatwo dostępne. Jesteśmy społeczeństwem szybkiej gratyfikacji, jak również Zygmunt Bauman podkreślał. Stworzyliśmy świat ponowoczesny, czyli już co jest dalej?
[36:41] - Żeby to przybliżyć troszeczkę, powiem tak: jak państwo chcecie się przekonać, jak to się wszystko zmieniło, jeśli chodzi o bodźce, to zajrzyjcie sobie państwo do kina sensacyjnego z lat 80., a później szybko przerzućcie się na kino sensacyjne współczesne. To, co kiedyś wydawało się kinem sensacyjnym, dzisiaj budzi w wielu osobach ziew. To wszystko długie jest, bo współczesne kino sensacyjne jest takie, że jak na chwilę państwo oderwiecie oczy od tego, co się dzieje na ekranie, to już nie wiecie w ogóle, o co w tym filmie chodzi. Tak szybki montaż. Ja nie jestem ekspertem od kina, mało się w ogóle znam na tym, ale obserwuję z punktu widzenia odbiorcy, że ten montaż jest tak szybki, tak się szybko dzieje.
[37:32] - Kino w ogóle ma ciekawe zjawisko, bo filmy są robione w takiej tendencji bardzo mocno psychologicznej, naturalistycznej, jeśli chodzi o bohaterów, żeby ten realizm bardzo mocno odczuwać, ale z drugiej strony są krojone w taki sam sposób. Tak samo jak reklamy. Na przykładzie reklam w telewizji na przestrzeni ostatnich lat widzimy, jak bardzo zdynamizowała się mechanika struktury reklamy, jak ona jest cięta, montowana od strony technicznej i jak ona jest agresywna. Filmy również stały się bardzo mocno dynamiczne i, powiedziałbym, zintensyfikowane pod kątem agresywności środków.
[38:22] - Ja nie mam tego do końca przemyślanego. A z drugiej strony mamy książki. Nie wiem, czy to obserwujesz, ale kiedyś książki miały 200 stron i okej. Dzisiaj jak książka nie ma tych stron 500, to w ogóle nie jest książka. Proszę państwa, zajrzyjcie do księgarni. Cegły stoją takie. Pomijam, że na tym tak zwanym objętościowym papierze, który powoduje, że książka jest odpowiednio gruba, ale one rzeczywiście mają po 500 stron, czasami jakiegoś luźnego składu. Ale ja mam taki czas w tej chwili, że wracam do klasyki.
[39:04] - Ale czy o wartości książki świadczy jej ilość stron?
[39:08] - Ja zawsze mętnie prowadzę do pewnych rzeczy. Mam taki czas, kiedy zgłębiam sobie klasykę science fiction i te książki, proszę państwa, które wychodziły w latach 70., na początku lat 80., to dzisiaj uznano by za nowelki zaledwie i to takie nie za długie. A to są całe książki. Tymczasem dzisiaj są tomiszcza takie ogromne, że to czasami człowiekowi mówi się: „Kiedy ja to przeczytam?”. I tu padło kluczowe pytanie, bo oczywiście to kwestia wieku, starości i zgrzybiałości mojej, ale miałem nieodparte wrażenie, że bardzo wiele z tych cienkich książeczek, cienkich w sensie objętości, wtedy zawierało w sobie tak potężny ładunek i emocjonalny, i myślowy, filozoficzny, czy jakkolwiek to nazwiecie, że one zapisywały się w pamięć. Może mniej się zapisywały w pamięć, bo byłem wtedy młody, a dzisiaj jestem stary, ale starałem się jednak czytać ze zrozumieniem i bardzo wiele książek, tych 500-stronicowych, zostawia we mnie mniej osadu niż te książki sprzed kilkudziesięciu lat. I to oczywiście można potraktować w tej chwili jako takie narzekanie starego zgreda, który mówi: „A kiedyś wszystko było lepsze, nawet oranżada była lepsza”. Tak można to potraktować, ale czy aby na pewno? Czy coś w tym jeszcze innego się kryje?
[40:39] - Przede wszystkim kryją się płaszczyzny na pewno. W literaturze, tak samo jak w innych dziedzinach sztuk, mamy do czynienia z wypłukiwaniem tej warstwy treściowej. Zostaje właściwie ładna okładka, ale nie ma zawartości. Masa stron opisów, na przykład seria „Metro”, bardzo popularna obecnie, jeśli chodzi o troszeczkę takie post-apo klimaty, gdzie są opisy tej rzeczywistości, ale nie ma tam już żadnego pomysłu. Okej, jest świat już po jakiejś katastrofie i coś się w tym świecie dzieje, rozgrywa się ta akcja, ale nie ma tam jakichś ważnych pytań. Przebrnąłem przez dwie książki z tej serii.
[41:30] - Ale autora oryginalnego Gołuchowskiego czy te raczej po? To jest w tej chwili prawie na przykład franczyzy.
[41:39] - To już się robi serie, tak samo jak „Star Wars” i te wszystkie inne.
[41:44] - Mamy trzech polskich autorów, którzy „Metro” pisali.
[41:48] - Nie, ja mówię o pierwotnej wersji. Uważam, że w pierwotnym założeniu oczywiście było ciekawe, ale już rozwijanie tego dalej i tworzenie z tego serii, a jeszcze potem sprzedawanie tej franczyzy i monopolu na całe serie książek to już jest w ogóle telenowela brazylijska. I z tego nic nie wynika. Ludzie czytają, nawet nie rozumieją, co czytają. Widzę czasami ludzi gdzieś tam czytających książki. To jest już właściwie rzadkość. A jeśli widzę, zwracam uwagę na to, co czytają. Zaczynam też się zastanawiać, co to za książka. Czasami szukam tytułu z czystej ciekawości i widzę, że to są po prostu jakieś takie czytadła bardziej niż książki, które mają wartość. Oczywiście kultura obecna stoi w opozycji do Rozwoju intelektualnego, dlatego że ona tworzy dodatkową trudność w tej całej rzeczywistości.
Trzeba się wysilić, a my już nie mamy siły, żeby się wysilać, bo jesteśmy tak obłożeni tym wszystkim. Ale wysiłek intelektualny jest potrzebny do tego, żeby się rozwijać. Cały rozwój na tym polega i on może być w różny sposób podany. Człowiek jest zachęcany w różny sposób do rzeczy. Cały trend reklamy i psychologii reklamy też korzysta z masy narzędzi, które sterują, kierują naszymi zachowaniami, naszym chciejstwem kupowania różnych rzeczy, odkładania ich na stertę potem niepotrzebnych rzeczy i zachwyca na moment, na chwilę. Właściwie też ja piszę o procesie, który mógłby odwrócić te mechanizmy, czyli tworzenie nowego sposobu myślenia, nowego sposobu budowania, podawania treści. Komunikaty przede wszystkim są zbyt zawoalowane, one są zbyt skomplikowane. One muszą być możliwie uproszczone, aby te jungowskie archetypy, czyli te nasze skojarzenia, praobrazy, które posiadamy w swojej pamięci, były zdolne do odczytania przez odbiorcę komunikatu.
[44:22] - Ja mam teraz propozycję. Ponieważ rozmawiamy teoretycznie o dziele, którego jeszcze większość naszych słuchaczy nie zna, to mam propozycję, żebyśmy posłuchali pierwszego fragmentu manifestu. Marku, prosimy.
[44:42] - Rozdział pierwszy: postantropocentryzm. Jako gatunek ludzki konsumujemy rzeczywistość w coraz bardziej żarłoczny, łapczywy i agresywny sposób, nie zważając na to, iż ta sama rzeczywistość konsumuje każdego z nas z osobna. Krzykliwość i dynamika przekazów neutralizują ludzką zdolność postrzegania, która nie jest już w stanie przeanalizować dostarczonych informacji. Skryta manipulacja percepcją odbiorcy oraz tempo podawania wiadomości powodują, że przestaje on wnikać w powyższe kwestie. Człowiek staje się przesycony bodźcami, a co za tym idzie, ucieka w świat równoległy, będący raczej sentencją niż odzwierciedleniem realnego. Alternatywa jawi się bardziej atrakcyjną, gdyż w niej człowiek jest zdolny przeżywać i doświadczać to, czego jego percepcja nie potrafi przyswoić sobie w stanie rzeczywistym. Świat realny coraz bardziej epatuje nudą, oczywistością, schematem. Człowiek natomiast im częściej syntetyzuje swoje doznania, tym mocniej wyjaławia świadomość z emocji oraz właściwych reakcji na otoczenie. Dominującą cechą postantropocentrycznego świata jest kultura chaosu, czyli przyswajanie i przesyłanie coraz krótszych i coraz bardziej uproszczonych komunikatów, z sukcesywnie zwiększaną przy tym intensyfikacją przekazu. Nasiąkanie byle jakością treści generuje zanik uczuć, więzi międzyludzkich, marazm społeczny, zobojętnienie jednostek, a także brak stymulacji dla dalszego rozwoju intelektualnego.
Żyjemy w komfortowym, pozornie bardzo atrakcyjnym świecie, w którym główną aktywnością człowieka jest zabieganie o coraz nowsze gadżety, nabywanie ich i otaczanie się nimi. A wszystko to bezpośrednio łączy się z nieustannym dbaniem o piękno własnego wyglądu. Domeną nowej rzeczywistości jest estetyka. Kreujemy świat, w którym wszystko musi być doskonałe. Piękno nie wynika jednak z treści, lecz ze zmyślnego opakowania. Cały postantropocentryczny świat można by nazwać epoką opakowania. Oceniamy książkę po okładce, ponieważ strony z zawartością zostały wytarte. Kultura trendów, pozbawiona głębszej warstwy treściowej, stosuje coraz większe uproszczenia, bezwzględnie degradując możliwość emocjonalnego, intelektualnego i wewnętrznego rozwoju człowieka. W świecie radykalnych przemian sztuka jest szczególnie ważna, wręcz niezbędna, choć niestety staje się również zagrożona, podobnie jak sama istota człowieczeństwa. Za sprawą przystępnych możliwości powielania sztuka w dużej mierze uprawia się dziś mechanicznie.
Artyści nieustannie wypatrują okazji do kompromisów. Pokornieją wobec drastycznych realiów i zalewu informacji, aby zaistnieć gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób. Nie zważają już na to, czy pozostają w zgodzie ze sobą. Technologie sukcesywnie wypierają rzemiosło, dając pozór szybkiego efektu. Twórcy ulegają wpływom kultury masowej, tracą swój głos, kopiują siebie nawzajem, próbują schlebiać gustom odbiorcy. Aspekt społeczny zdaje się być dziś szczególnie istotną, bo poważnie zagrożoną sferą odniesień, zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o kondycji kultury współczesnej. Sztuka w świecie postantropocentrycznym traci zdolność kształtowania wrażliwości w człowieku, a taka powinna być jej istotna rola. Staje się wyłącznie estetyczną przestrzenią codziennego użytku, podczas gdy w swojej naturze powinna stanowić opozycję, stymulując człowieka do poszukiwań, rozwoju, wzrostu wymagań wobec własnej osoby. Sztuka stoi w kontrze do współczesnej cywilizacji. Tworzy dodatkowy natłok treści, nadprogramową ilość płaszczyzn w opozycji do ogromnej ilości powierzchownych informacji.
Możliwość jej przetrwania oraz dalszego istnienia warunkują dwa kluczowe aspekty: uproszczenie komunikatu i podanie go w jak najbardziej klarowny sposób, a co za tym idzie przykucie uwagi współczesnego odbiorcy, zdobycie jego zainteresowania w odniesieniu do wypłukanych z treści przekazów. Nie jest to rola łatwa, tym bardziej że ludzie żyjący w ogromnym natężeniu pędzie, przygnieceni mnogością spraw będą szukać prostych tematów, aby zwolnić myślenie, wprowadzić je w stan odpoczynku. Rozdział drugi: Nowa droga. Kryzys u swoich podstaw rodzi przełom. Jest naturalnym cyklem postępu oraz nieodłącznym elementem ciągłego przeobrażania świata. Sztuka zawsze powstawała w określonych warunkach za sprawą skrajnych czynników: wojna, kryzys ekonomiczny, polityczny lub gospodarczy. XXI wiek przyniósł kolejne potężne wyzwanie: kryzys wartości. Nadrzędnym celem postantroposztuki jest budowa transcendentalnego języka prowadzącego człowieka w nowy wymiar duchowości, służący integracji z samym sobą jako wyjątkową i niepowtarzalną jednostką. Jedyna droga prowadząca do odwrócenia całego procesu to generowanie treści posiadającej wartość, fizyczną emanację emocji artysty, która formuje unikalność ludzkiej jednostki i tworzy obraz wyjątkowości świata. Przywraca wrażliwość, emocje, czucie.
Odnosi się do elementarnych sfer egzystencjalnych: religii, filozofii, sztuki. Kryzys ma zatem nieść zrozumienie powyższych spraw. Ma oczyszczać. W szczytowej fazie rozwoju cywilizacji jest koniecznością i powinien być rozumiany jako przełom dla narodzin nowej drogi rozwoju. Rozpad każdego systemu w swojej naturze zwiastuje czas ewolucji cywilizacyjnej i rewolucji dokonującej się na płaszczyźnie kultury. Aby ponownie dotrzeć do odbiorcy, należy przywrócić sztuce wymiar ludzki, obalić mit sublimacji, zedrzeć z artyzmu kostium ideologii, zachowując przy tym podstawę treści. Sztuka musi odzyskać zaufanie odbiorcy.
[51:11] - Mieli państwo okazję posłuchać tego, co się w tym manifeście znajduje. Ja oczywiście mam wynotowanych kilka pytań, ale najpierw oddajmy głos autorowi.
[51:24] - Nie, to właściwie był wstęp do manifestu. On troszeczkę tutaj opisuje kwestie, nad którymi dalsza część się skupia. Rolą tego tekstu jest odwrócenie, poszukanie rozwiązania, aby ten proces odwracać, czyli skłonić się w stronę poszukiwania tego, co jest jakimś wspólnym mianownikiem nas jako istot, jako ludzi i skłonienia w stronę poznawania bardziej siebie, obserwacji.
[52:05] - Ja miałem takie nieodparte wrażenie, kiedy był taki fragment, który ja sobie tłumaczę w ten sposób, że czasami nieważne jest, co mówimy, ale jak mówimy. To jest charakterystyka naszej cywilizacji. Bardzo podobne rzeczy mówił jeden z moich profesorów od filozofii, który wywodził to ze starożytności, a mówił o tym, że współczesna cywilizacja jest cywilizacją śmierci. Ale nie tak jak państwo słyszycie w polityce, bo nasi politycy też lubią mówić, że to jest cywilizacja śmierci.
[52:37] - To pojęcie oficjalnie funkcjonuje już.
[52:40] - Ale mają coś innego na myśli. Oni mają coś innego, a on miał coś innego. Mówi: cywilizacją śmierci jesteśmy dlatego między innymi, że część naszej cywilizacji zaczęła czerpać nie od tych filozofów, od których czerpała wcześniej, tylko sięgnęła dalej do filozofów, którzy właśnie mieli tego rodzaju twierdzenia, że nieważne, co mówisz, ale jak mówisz. Masz mówić ładnie, płynnie. Możesz mówić koszmarne bzdury, byle to było podane tak, jak trzeba, żeby to było płynnie mówione, to wtedy jest wszystko okej. I tak dalej. To się da rozciągnąć na wszystkie inne dziedziny właściwie naszego życia. Już nie tylko sztuki, ale naszego życia. Zwróćcie uwagę państwo, rozejrzyjcie się po swojej codzienności. Czym się kierujecie w swoich sympatiach?
Przejdźmy do tego, co Polacy lubią najbardziej, czyli polityki. Jak wielu z nas patrzy na polityków? Słucha ich, co mówią? Nie. Czy ma dobry garnitur dobrej klasy? Czy dobrze wygląda? Czy w ogóle jest jakiś taki do strawienia, fajny facet?
[53:52] - Zwracamy uwagę na to, jak my odbieramy. Nie zadajemy sobie pytań fundamentalnych, po prostu odbieramy i koniec.
[54:01] - Fajny jest. Jak jest fajny, to znaczy, że to, co mówi, też jest fajne. A to jest jednak nie to samo. Tak mi się natychmiast to skojarzyło z moim profesorem, bo on twierdził bardzo wyraźnie, on to wywodził. Ja nie będę tego wywodu oczywiście powtarzał, ale mówił, że on tak na dobrą sprawę nie daje już naszej cywilizacji, mówię tu bardziej o tej europejskiej czy amerykańsko-europejskiej cywilizacji, nie daje nam szans, ponieważ myśmy już kompletnie zgłupieli. Ja powtarzam prawie słowo w słowo. Zgłupieli, dlatego że nie potrafimy tych dwóch rzeczy, o których przed chwilą mówimy, rozdzielić. Dla nas jest to jedno i to samo.
[54:42] - Ja daję szansę. Uważam, że nasza cywilizacja się na pewno nie skończy, ale że dążymy do jakiejś faktycznie ściany i musi się wydarzyć coś bardzo Co gruchotnie i posypie się ten cały domek z kart, który stworzyliśmy. Wygodny bardzo. I właściwie już w takim czasie jesteśmy powoli, bo zaczynamy słyszeć o problemach surowcowych, o bardzo mocnej degradacji środowiska naturalnego, które postępuje w bardzo szybkim tempie. Słyszę, że lodowce już nie za 20 lat, a za siedem będą się rozpuszczać. One się rozpuszczają cały czas, ale że drastycznie wody się podniosą. To są wszystko takie kwestie, które nas dotyczą. Na razie, póki nas to nie dotyka, wydaje się, że to jest odległe. Nie, my w tym żyjemy i jesteśmy zależni od całego środowiska naturalnego, od wszystkiego, co nas otacza. Powinniśmy obserwować też tę naturę.
Powinniśmy obserwować przede wszystkim siebie, badać swoje reakcje. Dlaczego na przykład tak coś odbieramy? To jeszcze są wątki platońskie, bo my właściwie funkcjonujemy na platońskim.
[56:00] - Tak jak to często powtarzam w tej audycji, że to zresztą nie moja myśl, całkowicie zapożyczona, że cała filozofia, ta zachodnia filozofia to są właściwie przypisy do Platona. Niektórzy dodają, że do Arystotelesa. Do Platona i do Arystotelesa. Oczywiście ktoś zaraz powie: „No, ale nie tylko”. Pewnie nie tylko, ale czasami te przypisy polegają chociażby na polemice. To już też jest przypis do nich i myśmy właściwie poza nich nie wyszli. Natomiast te właśnie niepozytywne czy też takie niebezpieczne kierunki są zaczerpnięte z wcześniejszej greckiej filozofii, gdzie właśnie było ważne to nie co się mówi, a jak się mówi i tak dalej. Kto ciekawy, niech sobie sięgnie.
[56:53] - Logos, znak, słowo, symbol.
[56:57] - Ja myślę, że dzisiaj to dla bardzo wielu osób w ogóle nie ma żadnego znaczenia, a z kolei dla pewnej grupy to jest istota tego wszystkiego.
[57:08] - Właśnie.
[57:09] - I to jest niebezpieczne, że to, co dla jednych jest istotą, dla drugich w ogóle-
[57:14] - Jak wytarte jest w ogóle słowo. Ile my wrzucamy komunikatów do siebie nawzajem codziennie i nie zwracamy nawet uwagi na te komunikaty. Jak budujemy te zdania, jak mówimy, w jaki sposób mówimy. To są podstawowe kwestie w ogóle. Tak samo jak oddech.
[57:29] - Chociażby. Ale z tego fragmentu słuchałem i zwróciłem uwagę na słowo synteza. A ja odnoszę wrażenie, że nasz świat nie jest światem syntezy, tylko rozpadu.
[57:48] - Nie, chodziło mi o to, że syntetyzujemy ten nasz świat w tym naszym awatarze, który tworzymy w tej drugiej rzeczywistości.
[57:56] - Okej, ale mnie się wydaje właśnie, że problem polega na tym, być może mówimy o tym samym zjawisku, tylko inaczej je nazywamy, że ja mam wrażenie, że bardzo wiele osób nie syntetyzuje już dzisiaj.
[58:08] - Synteza jako uproszczenie też właściwie.
[58:10] - Okej, wtedy tak.
[58:12] - W tym kontekście.
[58:13] - W tym kontekście tak. To rzeczywiście teraz staje się to jasne. I dalej mam wrażenie, w pewnym momencie też była mowa o estetyce. Ale to też jest właściwie z pewnego punktu widzenia jednak zarzut. Skoro estetyka góruje nad wszystkim, nad sensem na przykład, to już znowu nawiązujemy do tego samego.
[58:39] - W antyku właściwie estetyka i proporcje były równie ważne co zawartość. My właściwie już przestajemy. Te wszystkie symbole i archetypy, jak to nazywał Jung, które mamy zakorzenione w obszarze danej kultury, wychowując się od dzieciństwa w jakimś regionie geograficznym, żyjąc na nim i obserwując to, co nas otacza, mamy zakorzenione pewne symbole dotyczące tej zbiorowości na danym obszarze. I teraz kwestia tak naprawdę rozwoju emocjonalności i bazowania na tych symbolach przez lata, używania ich w skrótach myślowych, w MMS-ach, w SMS-ach, sprowadzania symboli do emotikonów, do buziek, wysyłania sobie właściwie już uproszczonych sygnałów powoduje to, że te symbole stają się już właściwie nieużyteczne, wyświechtane. Właściwie nawet już nie ma się co do nich odnosić. Wszyscy je rozumiemy, znamy i tworzymy już masę nowych symboli w obecnym momencie. Chociażby podajemy adres mailowy, jest małpa. Już od tak prostych rzeczy zacznę, ale już tworzymy świat, który jest nasycony tym wszystkim i już sami się w tym gubimy. I pytanie właśnie, czy nie trzeba by było wrócić do tej podstawy, do prostoty tych naszych korzeni, też europejskich i zainteresować się kulturami, które były tutaj przed nami? Bo my jesteśmy właściwie potomkami tych ludzi.
[01:00:45] - Pytanie brzmi tak: czy w świecie, w którym panuje takie, z mojego punktu widzenia bardzo absurdalne przekonanie, że wszystko, co nowe jest lepsze od wszystkiego, co było stare, da się w ogóle tego rodzaju postulat zrealizować?
[01:01:00] - Estetyka jest domeną naszych czasów. To jest zdanie, które napisałem, ponieważ właściwie wiodącą dziedziną w tej chwili, jeśli chodzi o całą popkulturę, jest design. Wszystko jest pięknie opakowane, jest łatwość technologiczna też już przez to, że mamy bardzo wysoko rozwinięte maszyny, inżynierię, jest łatwo wyprodukować, zrobić. Nie liczy się już wytwór rąk ludzkich, nie liczy się ludzka praca. Widziałem obrazy malowane przez urządzenia, maszyny, algorytmy jakieś, które stworzyły też na płótnach już z gotową fakturą przygotowanych jak tapeta. Jechały wzory z komputera, więc właściwie kończy się rzemiosło. A pracując też przez ostatnie lata w konserwacji zabytków, miałem okazję stykać się fizycznie z materiałem, który był tworzony też w warsztatach. Ołtarze w kościołach, elementy zdobienia, sztukaterie. Te wszystkie rzeczy były fizycznie robione przez ludzi. One były robione za pomocą ludzkich rąk, nie za pomocą urządzeń maszyn.
Dziś właściwie to już robi komputer, ale właśnie cały urok i prawda tego przedmiotu, z którym się stykamy, czyli jego siła i moc, tak naprawdę polega na tych niedoskonałościach, nie na tej perfekcji. Szlifując, wykonując renowację, konserwatorzy właśnie też dbają o to, aby ten przedmiot nie wyglądał jak nowy. On ma wyglądać tak jak oryginał. Ślad czasu jest tutaj bardzo ważnym elementem, bo ślad czasu jest prawdą. Idąc dalej, jeśli chodzi o rzeczywistość naszą, ona jest bardzo estetyczna, ale nie ma zwarstości właśnie.
[01:03:17] - Tak, ja się tak tutaj zadumałem i westchnąłem sobie, bo z jednej strony bliskie jest mi to, co mówisz, ale z drugiej strony mam się przynajmniej za w miarę sprawnego obserwatora i ciężko mi jest wyobrazić sobie, że nasz świat właśnie ten estetyczny, taki piękny, taki cukierkowy, landrynkowy w ogóle jest w stanie wrócić do tego, co było. Do tego, że na przykład materiał czy też dany wytwór może być niedoskonały, ale na tym polega jego wartość.
[01:03:57] - Nie jest w stanie. My możemy już iść tylko do przodu.
[01:04:00] - Dokładnie.
[01:04:01] - Ale-
[01:04:02] - Miałem taką wizję, kiedy mówiłeś o tych maszynach, które malują coś tam. Miałem taką wizję. Teraz się mi opowiadanie w głowie ułożyło, ale miałem taką krótką wizję, taki przebłysk ludzi, którzy płaczą ze wzruszenia przy tych płótnach malowanych przez maszynę. To jest dla mnie zupełnie realne w naszym świecie i w związku z tym może taki wniosek na wyrost, chociaż powiedziałeś, że jednak nie na wyrost, że my już nie zawrócimy.
[01:04:32] - Tak, Chiny to jest też ciekawy punkt badawczy, bo na przykład jest bardzo dużo takich zjawisk. Jest świetny dokument na przykład o kopistach, którzy całe życie jadą całymi rodzinami. Całe rodziny są już przystosowywane od małych dzieci do tego, żeby zarabiać w ten sposób i dzień w dzień kopiują van Goghi, jakieś Botticellich i inne malarstwo, które idzie na świat. Powiedzmy w tym dokumencie jest pokazana taka rodzina, całe dzielnice to właściwie są takich ludzi i oni za grosze wykonują te zlecenia. A gdzieś w Amsterdamie jest to sprzedawane, zarabia się na nich duże pieniądze. Reżyser tego dokumentu funduje im wycieczkę. Nigdzie właściwie poza swoją dzielnicą nigdy nie byli, więc to jest jedyna taka w ogóle wycieczka, że mogą zobaczyć, co jest dalej. Jak ta ryba, która na chwilę wyskakuje z wody i może zobaczyć co jest nad tą taflą. Tylko czy ona zdaje sobie z tego sprawę?
[01:05:37] - No właśnie.
[01:05:38] - I chodzi o to, że oni jadą i następuje zderzenie, bo oni widzą, gdzie trafiają ich obrazy, widzą za jakie ceny są sprzedawane te obrazy i są załamani. Uświadamiają sobie, że czar pryska. Oni teraz zaczynają rozumieć.
[01:05:56] - Ich świat się rozpada.
[01:05:58] - Oni zaczynają rozumieć, czego oni są częścią tej machiny całej. Wiele z nas ludzi tak żyje właśnie.
[01:06:10] - Rzut oka na czat, bo to też jest dosyć charakterystyczne. Wema pisze: „My już rzadko rozmawiamy. My się zaczynamy komunikować”.
[01:06:20] - Tak.
[01:06:22] - Tylko taką funkcję zaczyna spełniać. I dalej jeszcze czytam. Wema: „Wywiad szwajcarski bardziej pilnował dadaistów niż rewolucjonistów. Ponoć spodziewali się większego zagrożenia właśnie ze strony antykultury”. Jeszcze jeden fragment Wema napisał: „Widziałem linię produkcyjną w Turcji, która targa Dżinsy po to, żeby ludzie chodzili z gołymi kolanami. Aha, o to targanie chodzi. Przez chwilę nie wiedziałem. Nie jestem zwolennikiem targania dżinsów, dlatego nie rozumiem komunikatu.
[01:07:04] - Kwestia designu.
[01:07:05] - Tak, jasne.
[01:07:06] - Moda w ogóle też jest ciekawą dziedziną, to, co jest prezentowane na pokazach mody, to już faktycznie czasami są szmaty. Szmaty, które gdzieś na ulicy widziałem leżące i jest to sprzedawane. To nie jest wartość tego przedmiotu, tylko to jest marka. Płaci się za markę, za sygnaturę. To jest absurd stworzony.
[01:07:40] - Okej.
[01:07:41] - Bo nie płacimy za jakość.
[01:07:42] - Mam takie wrażenie, że my tutaj przy tym mikrofonie cały czas narzekamy, jakie wredne i paskudne są nasze czasy.
[01:07:52] - Odwróćmy to.
[01:07:52] - Tak. Gdzieś tam się pojawiało: czy coś w ogóle się da? Właśnie, czy się da coś w ogóle?
[01:07:59] - Jest dużo ciekawych rzeczy, powstaje dużo myśli, tylko że one się nie mogą przebić. To jest mały zasięg już w tej chwili, żeby dzisiaj z czymś wyjść dalej, trzeba masę włożyć w promocję pieniędzy, również specjalistów, żeby gdzieś przebrnąć przez to. Tworzy się sporo idei. W literaturze również dużo rzeczy powstaje. Jest dużo twórców, którzy łączą różne dziedziny ze sobą, czasami przeciwstawne. Na przykład czytałem o takim rzeźbiarzu, który zrobił na dnie zatoki rzeźby, które obrastają rafy koralowe. Turyści sobie nurkują, mogą sobie oglądać cały skansen rzeźb pod wodą, a dodatkowo one żyją. Te rzeźby tworzą żywą strukturę, odnawiają się rafy koralowe. Czyli właściwie połączył dwie swoje pasje: nurkowanie i rzeźbę. Mamy bardzo ciekawych ludzi w naszej epoce, ale są to trochę zjawiska marginalne, bo nie czytamy o nich na pierwszych stronach gazet.
Żeby w jakiejś dziedzinie wejść w ciekawy temat, musimy naprawdę przekopać ten internet. Może nam się pojawi jakiś komunikat i mamy sygnał, jakieś dane czy się nazwisko pojawia, możemy coś sprawdzić, zobaczyć. Wystarczy spojrzeć na Facebooka, jaka jest nijakość tych form komunikacji. To jest bardzo ciekawa uwaga, że my właściwie nie rozmawiamy, tylko się komunikujemy. Rozmowa nosi już w sobie jakieś z nami intelektualne, komunikacja już właściwie niekoniecznie. Tryb poznający.
[01:10:14] - Tak, ale tak właśnie funkcjonują media społecznościowe. Oświadczamy coś urbi et orbi. Oczywiście czasami nas jakiś komentarz ubodzie, ktoś tam to skomentuje, ale w gruncie rzeczy przecież powiedzieliśmy: mamy grono tych, co nas zalajkują, mamy grono tych, którzy nam powiedzą, że nie. Ale w gruncie rzeczy ja sobie ostatnimi czasy przeglądam pod tym kątem nie tylko swoje, ale właściwie głównie nie swoje, nazwijmy to „rozmowy na Facebooku”. Czasami nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Czasami chodzi o to, żeby zaistnieć. Ja jeszcze zwróciłem uwagę, że bardzo wiele osób, nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie, zakładam, że chyba nieświadomie, stosuje chwyty erystyczne od Schopenhauera, made in Schopenhauer. Jest cała mała książeczka „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”, która tak naprawdę jest zaprzeczeniem dyskusji. Ona pokazuje, jak nie dyskutować tak naprawdę, bo pokazuje metody wygrania sporów. Czyli moje musi być na wierzchu.
Ośmieszę przeciwnika w dyskusji czy mojego współdyskutanta. I to się stosuje genialnie na Facebooku.
[01:11:36] - Wielu dziennikarzy również się tak promuje w ten sposób. Czytam na przykład recenzje filmów i jadą po tych reżyserach, po tych filmowcach strasznie ci dziennikarze, a okazuje się, że film jest bardzo ambitny i ciekawy, tylko że ktoś chciał się wypromować.
[01:12:00] - Tak, ale później to przechodzi też na innych i inni uważają, że w ogóle to jest jedyna forma porozmawiania o dziele. Czyli albo mu trzeba dokopać, najlepiej mu dokopać, bo właściwie jak się chwali, to jest się nijakim. Jak się mówi nawet o jakichś treściach, które się znalazło, to kogo to interesuje? A jak się komuś dowali, powie, że jest głupi i w ogóle nie umie robić filmów, chociaż to jest któryś tam film z kolei i może jednak umie robić te filmy. Ale przecież w gronie obserwujących osób na Facebooku są sami eksperci od wszystkiego. Ale znowu idziemy w kierunku narzekania.
[01:12:40] - Właśnie, ale co jest pozytywną rzeczą? To, że mamy właśnie łatwość technologiczną przede wszystkim.
[01:12:45] - Właśnie, ja chciałem o to zapytać, że właściwie żyjemy w czasach cudownych, gdzie mamy dostęp do literatury Całego świata, bo właściwie już w tej chwili Google pomaga nam tłumaczyć. Oczywiście robi to topornie, na zasadzie takiej Kali jeść, Kali spać. Ale jednak. Czy do artykułów naukowych możemy nie znać jakiegoś języka, a jednak mamy dostęp przynajmniej do zasadniczych jego tez, ale z tego bardzo niewielka liczba osób korzysta. Te możliwości technologiczne, możliwość znajdowania treści jest olbrzymia.
[01:13:23] - Bo my nie chcemy treści.
[01:13:25] - Słucham?
[01:13:25] - Bo my nie chcemy treści.
[01:13:26] - Właśnie my nie chcemy treści. Być może tak, ale znowu narzekamy. Jak uzdrowić to? Nie, to złe pytanie. To w ogóle nie jest pytanie na temat.
[01:13:36] - Myślę, że mądrze zacząć korzystać z tej technologii i zacząć ją wykorzystywać w ramach tego, żeby tworzyć to, co jest spójne emocjonalnie, co jest spójne z ideą humanizmu, a właściwie posthumanizmu już w tej chwili.
[01:13:55] - To ja może nie tyle uporządkuję, co skieruję na pewien tor rozmowę. Dobrze, to wszystko zgoda. Nie ma elementu polemiki, jeśli chodzi o to. Tylko sam w pewnym momencie też o tym powiedziałeś i ja chyba też o tym mówiłem. Nie ma chęci. Jak nie ma chęci to-
[01:14:18] - To system edukacji w tym momencie.
[01:14:19] - System edukacji.
[01:14:20] - Tworzenie nowego człowieka, budowanie tego nowego człowieka, jego całej struktury właśnie wrażliwości, czyli faszerowanie różnymi treściami.
[01:14:29] - Ale jak budujemy nowego człowieka i nowy system edukacji, kiedy-
[01:14:32] - My sami
[01:14:33] - ... ten przysłowiowy dowcip o Szymborskiej, która nie zdała matury z powodu swojego wiersza, bo go nie potrafiła zinterpretować, bo nie pasowała do klucza. Przypadek z tego roku. Ja pomijam, to pewno ciekawostkowy przypadek, gdzie maturzysta zinterpretował wiersz nie według klucza, tylko według tego, co on sobie pomyślał i nie uznano tego. Później on się odwołał, później mu to uznano. My w ogóle, jeśli chodzi o szkołę, ale sobie znowu będę mógł ponarzekać, idziemy w takim obłędnym kierunku, w którym ktoś mówi nam, bo to nie jest model pożądany, w którym ktoś, w tym wypadku nauczyciel mówi: „Tak macie myśleć, zaprawdę powiadam wam, tylko takie myślenie, taka interpretacja jest dobra, a co wy sobie myślicie, to mnie właściwie nie interesuje”. Nie uczymy młodych ludzi, że ich zdanie ma znaczenie. I to nie jest tak, że ja jestem takim oderwanym od życia człowiekiem, który mówi: „Cokolwiek młody człowieku powiesz na jakiś temat, to jest bezcenne”. Nie. Ale jednak my przeginamy pałkę w drugą stronę.
Czyli właściwie cokolwiek powiesz, nie ma żadnego znaczenia, bo jest tylko jedna ważna interpretacja. Mickiewicza należy rozumieć tak, Sienkiewicza należy rozumieć tak, Gombrowicza należy rozumieć tak. Notabene Gombrowicz to się już w grobie przewraca. Sławny cytat o tym, czy zachwyca, czy nie zachwyca. Więc my idziemy, jeśli chodzi o szkołę, w jakimś obłędnym kierunku. Tymczasem ty mówisz o tym, że to przez system edukacji mamy zmienić to, co się dzieje.
[01:16:15] - Uczyć tej interpretacji, a nie narzucać. To jest cała kwestia. My mamy wszystko właściwie, te wszystkie komunikaty, które nas atakują, to jest narzucanie. Teraz należy odwrócić ten proces. To już jest potężny czas, bo takie procesy nie dzieją się przez moment. One się dzieją w historii, w czasie. Tak samo jak epoki się zmieniają, daty są umowne. Nas się uczy dat.
[01:16:44] - W tym momencie zaczął się romantyzm. Pamiętajcie, a w tym momencie się coś innego zaczęło. I jak nie będziesz tego pamiętał, to dwója. I to jest właśnie ten obłędny system. W pewnym momencie zaczęliśmy o szkole mówić. System, w którym nauczyciel mówi: „Co ty sobie myślisz o tych „Dziadach”? To mnie nie interesuje, ale masz myśleć to”. To jest chore po prostu. Bo ja słyszałem młodych ludzi, którzy opowiadali o „Dziadach” rzeczy, które absolutnie nie mieściły się w kluczu programowym, ale opowiadali rzeczy ciekawe. Ja nawet nie wiem, czy Mickiewicz myślał o tym.
To żart jest oczywiście, proszę państwa, czy myślał o tym, jak to pisał. Ale pamiętajcie państwo to, co ja często powtarzam, że nieważne, o czym myślał Mickiewicz, może akurat myślał, że jest głodny i coś by zjadł. Ważne jest, co tam w tym tekście jest upakowane i nie tylko, co pakował Mickiewicz, ale co wypakowuje współczesny odbiorca.
[01:17:45] - Dobrze, ale to jest kwestia oddziaływania dzieła. Teraz ja piszę w „Manifeście” o tym, że dzieło, które jest oddzielone od rzemiosła, bo mamy rzemiosło i sztukę. Rzemiosło to jest po prostu wykonanie. Sztuką jest stworzyć dzieło, które będzie działało na różnych płaszczyznach i przywoływało do siebie tego człowieka, czyli on będzie chciał wracać też do tego dzieła i on będzie widział w tym kolejne rzeczy, kolejne rzeczy będzie mu to otwierało. On nie pójdzie dalej bez jakiegoś komunikatu w swoim życiu, bo on musi dostać ten komunikat, żeby pojawiła mu się nowa myśl, żeby mógł znowu coś wytworzyć z siebie. Na tym polega cały rozwój tak naprawdę tej cywilizacji. Czyli wszystkie nasze myśli i idee, one się przenikają, te nasze światy. Świat literacki ze światem sztuki wizualnej, ze światem filmu, ze światem teatru czy ze światem zwykłym życia, funkcjonowania.
[01:18:53] - Dobrze, nawiążę do tego, o czym mówisz, bo ja nie polemizuję z tobą, ale polemizuję jednak w jakimś stopniu z rzeczywistością. Bo znowu wróćmy do szkoły. Czego się uczy młodych ludzi? „Czytajcie, czytajcie, czytajcie”. To jest audycja o książkach, to będę ostatni, który będzie odradzał czytanie. Ale jednocześnie mówi się: „Ale w gry nie grajcie, bo to uzależnia”. Proszę państwa, czytanie książek też uzależnia. „Nie grajcie w gry, nie oglądajcie seriali”.
[01:19:24] - Tutaj wtrącę. Michał Tabaczyński przetłumaczył książkę Arsena „Cybertekst”. Bardzo ciekawa publikacja i właśnie ona opisuje tekst, który właściwie nie jest już tekstem. To jest język gry komputerowej, powiedzmy, która już się rozgrywa na płaszczyźnie jakiegoś świata. Hiperteksty on to nazywa.
[01:19:48] - Właśnie. Ale szkoła dalej tkwi na etapie, nie wiem, czy to XIX wiek, czy może jeszcze pierwsza połowa XX. „Czytajcie, czytajcie”. Powtarzam: czytajcie, ale jednocześnie miejcie świadomość, że istnieją inne sztuki, nawet te bardzo popularne. Są seriale, są filmy. Dlaczego tego nie ma na maturze? Albo jest tego bardzo mało, a później jest oburzenie, że ktoś śmiał na maturze powoływać się w pracy maturalnej na „365 dni”, książki, o której były dyskusje. Nie wiadomo, czy jest o czym dyskutować, czy nie jest. Ja od tego w ogóle uciekam. Ale dlaczego młody człowiek nie może w ten sposób, jeżeli ma coś do powiedzenia na podstawie tej książki, jeśli tam znalazł coś, to może niech spróbuje.
Najwyżej podejmijmy z nim dyskusję, czy aby na pewno warto. Na tym poziomie. Ale jak my od razu mówimy: „Nie, po łapach mu dajmy. To głupie jest, tego nie. Serialu też nie. W ogóle istnieje tylko literatura, najlepiej XIX-wieczna i najlepiej romantyczna i tylko taka”.
[01:21:00] - Nic nie jest zero-jedynkowe. Przede wszystkim też w jakimś chłamie jesteśmy w stanie wyłowić jakieś perełki. Czasami się znajdą elementy jakieś, więc nie można tak do tego podchodzić. Ale mówimy właśnie o odwróceniu tego procesu. I tu właściwie mógłbym przejść do drugiej części tego manifestu.
[01:21:28] - To co? To może go po prostu zaprezentujemy. To, myślę, będzie najlepszy wstęp do tego. Marku, prosimy. Część druga.
[01:21:43] - Rozdział trzeci: Akt twórczy. Tworzenie to podstawowe narzędzie artysty służące mu do poznania samego siebie. Jest najczystszym przejawem duchowości istoty, gdyż wynika z pierwiastka metafizycznego we wszechświecie. Stanowi bardzo wyraźną analogię wizji stworzenia uniwersum. Twórca kreuje swój świat i język pojęć na podobieństwo mistycznego absolutu. Akt twórczy jest poszukiwaniem i stwarzaniem siebie poprzez transcendencję zawartą w fizycznej czynności, jej etapach wykonawczych oraz całym procesie myślowym. Powinien stanowić odzwierciedlenie twórcy i jego sposobu odczuwania wrażliwości i emocji. Powinien przekładać się na wybraną i wypracowaną przez artystę metodę, a także medium, w którym działa. Tworzenie jest wynikiem procesu myślowego. Umysł twórcy rozporządza poszczególnymi etapami rozwoju dzieła, są zatem w pełni od niego zależne.
W momencie sprawczym rozgrywają się zarówno w świecie fizycznym, jak i w umyśle twórcy. Koncept powstaje z pojedynczych myśli, które we wczesnym stadium mogą często być niezrozumiałe dla twórcy. Dojrzewają w nim jednak i powracają pod wpływem doświadczeń, aby ostatecznie połączyć się w pełną, skondensowaną wizję. Doświadczanie. Proces myślowy sam w sobie nie buduje połączeń. To doświadczanie jest spoiwem i katalizatorem. Dopiero pod wpływem doświadczenia twórca może rozkodować i zrozumieć własną myśl, ideę, aby nadać jej odpowiedni kształt. Wtedy „nie wiem” zmienia się w drogowskaz, nadaje kierunek, w jakim twórca powinien dalej podążać. Doświadczanie odbywa się za pomocą przeżywania, które dla każdej żywej istoty posiada odmienny stopień intensyfikacji. Jego natężenie staje się coraz bardziej oczywiste w miarę gromadzenia doświadczeń.
Transmisja. Sam proces twórczy odbywa się za pomocą ciała, które należy postrzegać jako przekaźnik i transmiter informacji. Dzięki percepcji twórca odbiera sygnały. Informacja nie wypływa jednak z umysłu, a raczej przez niego przepływa. Podobnie zresztą jak cząstki przenikające ludzkie ciało czy komórki organizmu podlegające nieustannej wymianie. Sygnał potrafi zapętlić się lub powrócić w innej kombinacji. Zadaniem twórcy jest pozostać czujnym, aby dostroić się do przepływającej informacji i podjąć odpowiednią reakcję wywołaną przez impuls. W kluczowym momencie wyłapać ten, który intuicyjnie uzna w swojej hierarchii za słuszny bądź użyteczny. Twórca, który rozwija swoją uważność i wrażliwość, dostraja się w czasie. Zdolny jest docierać do wyższych stanów świadomości, a co za tym idzie wyłapywać i zgłębiać bardziej złożone sygnały pochodzące z głębszych płaszczyzn umysłu.
Widzi zależności między nimi, potrafi budować z nich coraz bardziej zaawansowane wizje. Przekłada się to na fizyczną oraz merytoryczną jakość jego pracy. Trans. Docieranie do wyższych częstotliwości fal mózgowych odbywa się za pomocą transu. Trans może posłużyć do wnikania w coraz głębsze obszary umysłu. Do transu doprowadzić mogą rozmaite techniki ruchowe, oddechowe, dźwiękowe, myślowe, jak i substancje psychoaktywne niewskazane dla twórcy ze względu na zaburzenie świadomości. Trans można też uzyskać dzięki wykonywaniu zwykłych, codziennych czynności. Regularne wpadanie w stany transowe poszerza zdolności percepcyjne oraz pozwala, poprzez działanie układu nerwowego, wyostrzyć odbiór bodźców. Sensytywność zmysłów ulega progresji. W tym stanie można wychwycić najdrobniejsze sygnały.
Przypomina to proces dostrajania fal radiowych do odpowiednich częstotliwości w celu uzyskania wyraźnego sygnału. Twórca powinien wchodzić w trans regularnie. Nie musi to być szczególnie trudne, gdyż sam proces twórczy może dość szybko w ten stan się przeobrazić. Poszerzanie zdolności koncentracji odbywa się za sprawą emanacji energii życiowej ludzkiego ciała. Akt twórczy jest emanacją energii życiowej ludzkiego ciała. Energia. Dzieło stanowi efekt przepływu informacji przez ciało twórcy i zależy od poziomu zdolności absorpcji tej informacji. Informacja jest energią. Wszystko, co służy bądź wywołuje reakcję w momencie oddziaływania, transmituje energię. Proces.
Właściwym celem działania twórcy nie jest dzieło, lecz sam proces, który do niego prowadzi. Przebieg czynności i wypadkowe zachodzące w jego trakcie kształtują ostateczną formę. Proces twórczy jest integralną częścią dzieła. Nie może być rozpatrywany odrębnie. Proces wpływa więc na gotowe dzieło, formuje je. Akt twórczy to bardzo intymny proces. Powinien być odizolowany od zewnętrznych bodźców rozpraszających uwagę artysty tak, aby mógł on poddać swój umysł pełnej kontemplacji. Akt twórczy jest słuszny, jeśli prowadzi do dzieła. Ostatecznie może ono nawet nie powstać, choćby na skutek wewnętrznego konfliktu na którymś etapie pracy. Twórca jednak powinien świadomie analizować ograniczenia, których nie był w stanie przekroczyć, aby wyciągnąć należyte wnioski.
Musi widzieć ostro, klarownie. Akt twórczy jest przewróceniem stanu równowagi dla artysty. To jego pole działania, jego głos. Akt twórczy to przetransponowanie wnętrza na zewnątrz. Rozdział czwarty: twórca. Bycie twórcą w postantropocentrycznym świecie oznacza konfrontację ze sobą oraz odpowiedzialność za własne działanie. Tworzenie powinno służyć odkrywaniu własnej tożsamości, wyodrębnianiu jej z tożsamości zbiorowej. Nie ma nikogo innego, kto wykona dzieło tak jak ten wyjątkowy człowiek. Zestaw cech, doświadczenia, mechanizm jego myślenia, sposób filtrowania oraz przetwarzania przez niego informacji są jedyne i niepowtarzalne. Każdy twórca wykonuje dzieło jedyne w swoim rodzaju.
Nikt nie umie go w tym zastąpić. Podobnie jak odbiorca, który gdzieś w przestrzeni czeka na odbiór przekazu, na to, że dzieło zaistnieje tylko i wyłącznie dla niego. Bez transmisji artysta nie może pójść dalej, rozwinąć się o kolejną myśl, ideę. Nie potrafi ewoluować. To zamknięty i spójny obieg pełnej zależności. Artysta daje tworzenie, jednocześnie mu służąc. Sztuka rodzi się w trakcie, powstaje równolegle z dziełem, jego elementami. Artysta musi być świadomy, czyli rozpoznawać procesy, które w nim zachodzą. Musi być czujny i skoncentrowany na świecie zewnętrznym, analizować to, co się w nim rozgrywa. Świat zewnętrzny natomiast powinien służyć mu do poznawania własnej indywidualnej natury, a doświadczanie stymulować rozwój wewnętrzny.
Musi rozumieć i czuć swoje emocje, które powinny wypływać bezpośrednio z niego. Nie mogą być zapożyczone czy zaobserwowane. W takim wypadku akt twórczy byłby udawaniem. Normy. Poszukiwanie jest sednem tworzenia. Powielanie jest jego unicestwieniem. Twórcy nie wolno ulegać normom społecznym. Powinien on cały czas badać terytorium i wyciągać właściwe dla siebie wnioski, ugruntowując w ten sposób swój indywidualny system wartości. Twórca poruszający się w obrębie wyuczonych i podyktowanych norm będzie w stanie jedynie je reprodukować, nie docierając do głębi własnej jaźni, nie poznając siebie. Nie wyjdzie poza ramy rzemiosła.
Artysta musi zaskakiwać samego siebie. Jest bowiem pierwszym odbiorcą własnego dzieła. Artysta powinien pielęgnować pragnienie ekspansji informacyjnej, chęć zdobywania wiedzy o świecie, którego jest częścią. Artyście nie wolno unikać samotności. Każdemu procesowi twórczemu towarzyszy samotność. Jedynie z kontemplacji i samotności może narodzić się coś odkrywczego i trwałego. Artysta powinien stanowić otwartą strukturę, niezależnie od własnego ugruntowanego systemu wierzeń i wartości. Powinien być otwarty na rozwój i zmieniać punkt widzenia pod wpływem doświadczeń. Powinien umieć wyciągać wnioski. Powinien być świadomy swoich ograniczeń.
Artysta dba o jakość treści, które filtruje, oraz o jakość dzieła, które tworzy. Twórca to nie produkt na sprzedaż i nigdy nie powinien być tak postrzegany. On żyje. Sztuka natomiast stanowi jego indywidualne dzieło, nie jest więc aktem zbiorowym obliczonym na osiągnięcie zysku. Odbierać ją należy jako fizyczną emanację twórcy wynikającą z głębokiego przeżywania zjawisk przez człowieka. Sam akt tworzenia wynika z wewnętrznej potrzeby i nie można go magicznie przywołać. Nie jest procesem automatycznym. Rodzi się z impulsu wynikłego z zaangażowanego odbioru rzeczywistości. Wrażliwość należy pielęgnować, bronić i rozwijać. Dowodzi powołaniem twórcy, buduje go jako istotę.
[01:32:05] - Wracamy.
[01:32:07] - Długi fragment, dużo wątków.
[01:32:09] - Dużo wątków i w sumie trudnych. To ja zacznę tak lekko. Przypominacie sobie państwo, nasz drogi nieobecny Wiktor Żwikiewicz bardzo często zaczyna mówić: „Ja jeszcze nie wiem, dokąd idę, co chcę powiedzieć, ale idę w tym kierunku”. I bardzo często, sami państwo o tym wiecie, to, co później się rodzi w wyniku tego mówienia, to jest czasami takie, że zgniata w fotel. Do pierwszej części tego tekstu, który usłyszeliśmy przed chwilą, myślę, że bardzo dobrze nawiązuje. Wiktor jest mistrzem tego rodzaju. W głowie się pojawia jakaś idea, on jeszcze nie potrafi jej zamknąć w słowach, więc idzie w tym kierunku.
[01:32:57] - Właśnie. Słowo proces.
[01:32:59] - Tak. Pojawiło się słowo proces.
[01:33:01] - Ale nie Franza Kafki.
[01:33:02] - No tak.
[01:33:04] - Proces. Wszystko jest właściwie procesem i tworzenie samo też nie powinno być nastawione i wymierzone w cel. Ten cel gdzieś sobie ustawiamy zarówno życiowo, w osiąganiu etapów czy założeń. Tak samo w tworzeniu czegokolwiek też musimy sobie założyć jakiś cel, ale on nie jest bazą finalną. Ten cel wynika z drogi. I teraz ten cały proces jest bardzo ważny, bo człowiek jako struktura organiczna. Już uświadamiamy sobie pewne rzeczy związane z fizyką kwantową, że jesteśmy układem cząstek, które cały czas przepływają przez nasze ciało. Tak samo jak cząstki neutrina przepływają przez nas i właściwie cały czas komórki naszego ciała się wymieniają w trakcie naszego życia. Tak jak nasze ciało prowadzimy, tak ono też potem podlega takim procesom i na tej samej zasadzie właściwie działa wszystko. Więc ten proces jest sposobem odbierania sygnałów.
Jesteśmy emiterem i nadawcą sygnałów. Odbieramy te sygnały. Czy one wypływają z nas? Nie. Ja skłaniam się w stronę tezy, że one przez nas przepływają, a my potrafimy je odbierać lub nie. Komunikaty jakieś w naszej głowie, które do nas wracają, świadczą o tym, że to jest coś, czym powinniśmy zająć głowę i na czym się skupić. Jeśli coś do nas wraca i znów przywołuje nas do siebie, to jest rzecz warta uwagi. Nasz umysł to podrzuca i wtedy to jest komunikat. Tutaj była mowa o transach. Dzisiaj jest bardzo modne, kultury Wschodu, systemy medytacyjne, czyli odpoczynku od tego wszystkiego.
I to jest ciekawe i dobre, ale trans polega również na tym, że my się skupiamy na czynności, którą wykonujemy. Jeśli jesteśmy w stanie w to wchodzić, ćwiczyć to, bo to jest ćwiczenie, jesteśmy w stanie się skupić na sobie, na uwadze względem samego siebie jako jednostki. Nie wiem, czemu tak to działa. Starożytni i cywilizacje, które tutaj były przed nami, już też to wiedziały i ludzie to odkrywali, więc to nie jest nic nowego. My to odkrywamy po prostu ponownie, bo ta wiedza też jest zapomniana. Ale chodzi o to, że nasza zdolność postrzegania, czyli cała percepcja, potrafi się poszerzać i się poszerza na skutek różnych doświadczeń. To również jest proces w trakcie naszego życia. I to jest ciekawe, bo ta percepcja może nas prowadzić do głębszych stanów świadomości. Jak w teorii Freuda jest świadomość, podświadomość i nadświadomość, jest jeszcze nieświadomość, czyli rzeczy, które ukrywamy gdzieś w sferach naszego umysłu, które są na przykład niewygodne, traumatyczne, czasami z dzieciństwa jakieś rzeczy, a umysł potem jest w stanie je wyrzucić. Czyli kumulujemy to wszystko.
Nasze ciało jako struktura chłonie jak gąbka. I chłonąc tą rzeczywistość poprzez oczy, skórę, dotyk, zapamiętując pewne sytuacje, bodźce, jesteśmy bardzo skomplikowaną machiną. Jesteśmy w stanie odbierać, bo my cały czas odbieramy te sygnały. O, teraz słyszę jakieś dźwięki na zewnątrz.
[01:37:22] - My też odbieramy sygnały tutaj. Mówiłem, że dzisiaj będą efekty dźwiękowe. Przejdźmy jednak do tego.
[01:37:29] - Właśnie. I odbieramy siebie też, siedząc tutaj na przykład ze sobą naprzeciwko. My też emitujemy jakąś energię. Można to wyczuć na przykład poprzez jakiś gest, mimikę twarzy, mięśnie. Obserwujemy siebie. I to jest zupełnie inna relacja niż ta, powiedzmy, przez Skype'a czy przez kamerkę, jak w czasie pandemii.
[01:37:53] - To ja tu przerwę. Pół biedy jak to jest przez kamerkę, przez Skype'a, to jeszcze przynajmniej te gesty, mowa ciała jest do zaobserwowania. Ja długo nie mogłem wytłumaczyć jednemu ze swoich współpracowników, dlaczego ja nie znoszę pisać maili do kogoś. Mówię po pierwsze: ja w życiu tyle piszę, że mi się takiego długiego maila wyjaśniającego na przykład na kilka stron nie chce pisać po prostu. Strona maszynopisu znormalizowanego to jest dwie, trzy minuty mówienia. Wolę to powiedzieć temu komuś. A poza tym, kiedy ja mu to mówię, to on odbiera. Nie wszystko da się tymi znakami, buźkami i tak dalej zastąpić to, co w mailu. Nawet nie da się pewnych rzeczy podkreślić. Jak napisać ironicznie coś?
Nie zawsze ironia, a z głosu da się wyczytać ironię. Więc ta pełna komunikacja z kimś jest znacznie bardziej praktyczna. Więcej efektów przynosi. Bo później piszecie coś w dobrej wierze, a ktoś źle zrozumie tego maila. Pisze drugiego maila, który jest odpowiedzią. Okazuje się, że on nic nie zrozumiał. Piszecie następnego maila. Ja wiem, że mail to jest bardzo fajne urządzenie i bardzo fajna machina, z której można korzystać. Niemniej jednak pewnych rzeczy po prostu nie warto załatwiać mailem. Energia jest inna po prostu w tym mailowaniu.
Inna jest energia chociażby w tym Skype'ie. Chociaż ja powiem tak: ja nie jestem wrogiem kompletnym na przykład nauki przez Skype'a, tego zdalnego nauczania. Byle wszystkiego nie robić totalnie, żeby nie ustawiać tylko na to Skype'owe uczenie. Pewne rzeczy nasz świat powinien łączyć. Różne. W różności jest siła. Co Skypem, to Skypem. Co osobiście, to osobiście. I to, co powiedziałeś, nie zastąpi się w bardzo wielu przypadkach bezpośredniej rozmowy, bo pewne rzeczy wychodzą poza słowami.
[01:40:02] - Poza werbalnie.
[01:40:04] - Tak, dokładnie. I warto o tym pamiętać po prostu.
[01:40:09] - Właśnie to jest fajne, że my mamy taką rzeczywistość bardzo wieloraką, wielopłaszczyznową pod względem i technologicznym, i intelektualnym, i możliwości, i też tempo tego wszystkiego. Okej, skupialiśmy się na rzeczach negatywnych, ale teraz pomyślmy, jak wykorzystać to, co mamy, z czym możemy pracować, żeby budować znowu tę emocjonalność i tę umiejętność poznawania, zgłębiania samego siebie jako istoty ludzkiej i budowania siebie, bo to się też przekłada później na relacje międzyludzkie, na relacje z otoczeniem, z naturą, ze zwierzętami, z roślinami. To wszystko nas otacza. Jesteśmy bardzo mocno połączeni tym wszystkim. Ja czytałem w ogóle świetną książkę „Sekretne życie drzew”.
[01:41:03] - O, właśnie.
[01:41:05] - Genialna książka. Gdyby nie nowe technologie, prawdopodobnie też by nie powstała, bo nie było osoby, która by stworzyła tę książkę 30 lat temu. Ta książka powstała teraz. Odwołuję się znowu do manifestu i do zdania, że nikt inny nie wykona tego jak dana osoba. Czyli każdy ma jakąś funkcję, rolę. One są różne. Dochodzimy do tego, po co tu jesteśmy, zadając sobie to pytanie, żeby wykonać tę rolę. I teraz odgrywając tę rolę, jakiś leśnik z Bawarii napisał książkę na podstawie 30-letnich badań, jak rośliny komunikują się ze sobą. Dowiódł, że posiadają inteligencję. Dowiódł, że posiadają zachowania społeczne.
Kiedy na przykład młode drzewa rosną i stare im zakrywają, więcej cukru idzie w korony drzew, żeby fotosynteza wytworzyła większe gałęzie i żeby zasłoniła część światła temu małemu drzewu, żeby ono nie urosło za szybko. Ono się ma rozwijać w swoim tempie. To jak to jest wszystko skonstruowane, zbudowane? Jaka inteligencja w tym wszystkim jest? On również pisze o tym, że drzewa mają swój język i badając impulsy elektryczne, które są wytwarzane przez konary, korzenie pod ziemią, drzewa wydają komunikaty w systemie alfabetu Morse'a, które są mierzalne urządzeniami elektronicznymi do pomiaru dźwięku. I w tym momencie- Potrafią drzewa różnych gatunków ostrzegać o zagrożeniu w lesie i wytwarzać mechanizm obronny ten sam w różnych częściach lasu przed jakąś zarazą, szkodnikiem. To też jest niesamowite. Właściwie to wszystko przez tą technologię, przez to, co mamy, dowiadujemy się o takiej niesamowitości świata, w którym żyjemy. Bardziej szedłbym w kierunku, żeby zwracać uwagę na to, żeby uczyć się o tym świecie, zdobywać o nim wiedzę, niż degradować swoją psychikę śmieciowymi informacjami i śledzeniem. Wiadomo, że trzeba wiedzieć, co się wokół nas dzieje, ale też codzienne robienie prasówki ze śmieciowych portali, które tylko na jednej sensacji budują już cztery kolejne i ona nic nie wnosi, to jeszcze skomplikuje naszą psychikę, jeszcze bardziej nam dorzuci, obciąży.
To są takie proste rzeczy i kontakt międzyludzki jest bardzo ważny również. Moi znajomi, przyjaciele pozamykali się w pracowniach. Jeśli chodzi o twórców i artystów, bardzo ważną kwestią są środowiska, jest wymiana myśli, bo ona kreuje kolejne rzeczy, które mogą nas obudzić, impulsy do stworzenia czegoś. To wszystko umarło właściwie w pandemii, czyli umarła cała kreatywność. Staliśmy się pozamykani, odizolowani od siebie. Jakieś płytkie rozmowy przez telefon, właściwie kontakty stały się płytkie, przyjaźnie stały się płytkie. Trzeba to pielęgnować. Nie można tak po prostu w tą stronę iść. Te wszystkie aspekty składają się na ten cały proces, w którym jesteśmy. Proces życia, stawania się, zdobywania doświadczenia, wiedzy, budowania siebie i budowania rzeczywistości, bo treści, które przez nas filtrujemy, czyli te sygnały, impulsy, które wytwarzamy, my je też przekazujemy.
Ja uważam, że o tym za mało się mówi. To jest odpowiedzialność. Tworzenie jest odpowiedzialnością. To, co przekazujesz w swojej książce, jesteś za to odpowiedzialny, bo na kogoś będzie to miało wpływ. To jest przywilej, ale również odpowiedzialność i trzeba być człowiekiem świadomym, bo wiele artystów na przykład nie zdaje sobie sprawy z treści, które generują. Ozzy Osbourne i dzieciaki, które słuchały Ozzy'ego, które popełniały samobójstwa, bo pisał teksty o wieszaniu się i samobójstwach, w stronę skłaniania do tego. To świadczy tylko o tym, jak bardzo mocno oddziaływujemy na siebie. Znowu wracamy do słowa. Jest bardzo ważne, co myślimy, jak mówimy i ten cały nasz skomplikowany mechanizm wpływa, kształtuje, buduje ten świat, w którym żyjemy. Jeśli chcemy żyć w fajnym świecie, to też musimy zwracać uwagę na jakość tego, co tworzymy.
Ten manifest tak naprawdę mówi o sztuce, bo on się odnosi do wszystkich twórców, ale on też mówi o nas. O ludziach, którzy w ogóle na co dzień tworzą rzeczywistość.
[01:47:27] - Tak, ale chciałem o jedną rzecz zapytać, bo tam się to przewija i coś mnie uderzyło w tej części manifestu. Otóż mówisz o twórcy, o artyście. A kto to jest ten twórca, ten artysta? Każdy z nas może być twórcą, artystą? Jak rozpoznać tego gościa, że on jest artystą, twórcą? Jak ty to widzisz?
[01:47:52] - Wracam do słów, które mówiłem przed chwilą, czyli rzemiosło i sztuka. Rzemiosło to jest właściwie wykonywanie pewnej czynności, powiedzmy motorycznie. Nauczenie się jakiegoś fachu i wykonywanie tego, powtarzanie. Sztuką jest wprowadzenie myślenia do tego i stworzenie czegoś, co będzie działało wielopłaszczyznowo, co będzie przywoływało znowu do siebie tego człowieka, tego odbiorcę, tego konsumenta i co będzie w nim wytwarzało nową myśl, nową ideę, co będzie go stymulowało do rozwoju. Tym jest sztuka. Sztuka jest też wynikiem rozwoju intelektualnego, rozwoju osobistego, doświadczania. Samo tworzenie odbywa się poprzez doświadczanie, bo impulsy do stworzenia jakiegoś dzieła, pomysłu. Nawet David Lynch mówił takie zdanie kiedyś. Pytali go: „Skąd czerwony pokój?”. On mówi: „Czerwony pokój wziął mi się z takiego momentu, kiedy dotknąłem rozgrzanego dachu samochodu”.
I nagle pojawił mi się ten czerwony pokój i wykorzystałem to w filmie. To są te momenty, to jest wrażliwość. Jedni ludzie mają tą wrażliwość tak bardzo skondensowaną, że muszą ją po prostu wypuszczać, bo przekaz myśli w ich głowie jest tak zintensyfikowany, że muszą to w jakiejś postaci wypuścić. To jest też jakaś rola, bo to się dzieje naturalnie. To jest proces. Jeśli ktoś sobie założy, że będzie artystą, zmusza się do tego, wiele lat się uczy i technicznie opanowuje umiejętności, ale staje się w pewnym momencie rzemieślnikiem, bo on reprodukuje. On nie będzie artystą, bo on nie ma tego pierwiastka, ale widocznie on ma inną funkcję. Gdyby wszyscy tworzyli i byli artystami, to nie byłoby odbiorców. Tworzenie to jest przede wszystkim przekaz myśli. Czy to będzie książka, czy to będzie film, czy ktoś jest pisarzem, czy działa w innej dziedzinie, to już są konkretne predyspozycje, zainteresowania, umiejętności, które szkolimy, wytwarzamy.
Te wszystkie rzeczy tyczą się też zwykłej uważności w swoim życiu, zwykłego tworzenia codzienności, codziennego życia nawet.
[01:50:54] - To, co mówisz, jednak mi się w jednym miejscu rozpada.
[01:50:59] - W którym?
[01:50:59] - Albo może nie rozumiem. Nie dokładnie, ale to, do czego nawiązujesz. Otóż to zawsze jest tak, że są twórcy i odbiorcy. Dobrze, żeby ci odbiorcy byli jak najbardziej wrażliwi, przygotowani do odbioru tej sztuki czy też czujący tę sztukę. Natomiast od wieków było tak, że był artysta, który tworzył i odbiorca, częściej mecenas, który za to płacił. I bardzo często było tak, że ci dzisiaj uznawani za wielkich twórców, oni jednak robili sztukę, a jednocześnie spełniali żądania czy też oczekiwania.
[01:51:47] - Pracowali na dworach królewskich, wykonywali zlecenia.
[01:51:50] - I to samo jest dzisiaj. Ta publika też. Ma być 15., 50. tom napisany tak samo, ponieważ my tego chcemy. I chwała tym. Oczywiście podziwiam tych twórców, którzy mówią pewnego dnia: „Ale nie będzie już 50. części, 50. tomu, bo teraz zaczynam pisać zupełnie coś innego”. Części twórców czy też ludzi, którzy się zajmują tworzeniem, na to nie stać. Oni jednak idą i spełniają oczekiwania.
Jak to jest? Już chwytasz to, że ci odbiorcy się dzielą przynajmniej na dwie grupy.
[01:52:36] - Zawsze istniały dwa rodzaje sztuki. Sztuka dworska, tworzona na zamówienia i sztuka buntu, która wyprzedzała swoją epokę. Jeden artysta musiał dzielić te dwa światy. Dzisiaj jest to samo. Mechanizmy są te same.
[01:52:58] - Dzisiaj rolę sztuki dworskiej pełni ta sztuka dla ludzi. Ten 50. tom przygód kogoś.
[01:53:05] - Tak. Mechanizm jest ten sam i ten artysta musi lawirować między zamówieniami, zleceniami a między rzeczami, które jeszcze chce z siebie wypuścić. Pytanie, czy on jeszcze z siebie wypuszcza, bo jeśli on już skończył, lawirował się w tych tomach, już nie ma nic do powiedzenia, tylko powiela i robi zamówienia, to staje się rzemieślnikiem. On był artystą do pewnego momentu, kiedy tworzył z siebie. Trudne to jest bardzo tworzyć z siebie i być też w jakimś sensie komercyjnym, ale znam masę ludzi, którzy wcale nie są komercyjni, całkiem nieźle z tego żyją, a niektórzy bardzo dobrze i tworzą ciekawe rzeczy. To jest tylko i wyłącznie umiejętność wyprowadzenia siebie, tego, co czujemy i jak to ubierzemy. A jeśli to będzie szczere i prawdziwe względem samego siebie, uważam, że gdzieś to też znajdzie swojego odbiorcę. Jest rzeczą trudną dzisiaj utrzymywać się, żyć z tego, co się robi, wytwarza. Szczególnie jeśli jest to coś bardziej skomplikowanego, trudnego. Coś, co ma mobilizować do myślenia, czyli dawać jakieś bodźce, bo tak jak napisałem, raczej uciekamy od bodźców, raczej idziemy w rozrywkę, w odpoczynek.
Mamy już za dużo tych bodźców, dlatego musi to być też atrakcyjne w jakiś sposób i generować, przywoływać do siebie. I kiedy ten proces sam się rozgrywa, bo my nie wiedząc czemu sami wracamy do tej płyty czy sami wracamy do tego utworu, on coś w nas zmienia, modyfikuje, wprowadza jakąś myśl. Dzięki temu my możemy coś wytworzyć znowu. I to się wszystko zazębia ze sobą. Jesteśmy ze sobą bardzo połączeni też jako struktura społeczna, bo każdy z nas ma inne umiejętności. Możemy sobie coś dać nawzajem, co za chwilę uważam, będzie bardzo też potrzebne. Zdamy sobie z tego sprawę w momencie, kiedy przyjdzie moment i będziemy się mierzyć z takimi sytuacjami jak dzisiaj wyłączony prąd przed audycją i nie wiedzieliśmy, czy wszystko się uda. Ale pojawił się człowiek, który dał swoje umiejętności i dzięki temu mamy audycję. Prąd wrócił.
[01:56:04] - Tak, ale ja jeszcze mam jedną wątpliwość. Współczesny świat to jest targowisko idei najrozmaitszych, najczęściej sprzecznych ze sobą albo w wielu momentach sprzecznych ze sobą. I teraz twórca wcześniej czy później do jakiejś idei mu bliżej, do jakiejś idei mu dalej. Nie ma tak, że istnieje jedna idea i jak ktoś ją wyznaje, to jest artystą, a jak jej nie wyznaje, to artystą nie jest. Czy w takim świecie, w którym nawet sztuka, padło takie podniosłe słowo „idea”, a tak naprawdę chodzi po prostu o różne poglądy na świat, różne wizje tego świata. One są czasami wzniosłe, a czasami zupełnie nie.
[01:56:58] - Ale one zawsze będą, bo ty jesteś ja.
[01:57:01] - Tak, ale czy w takim świecie, gdzie wszystko, właściwie nawet to się stało towarem. Bo my wam mówimy, że jest tak, a my wam mówimy, że jest zupełnie inaczej. I teraz artysta wpisuje się w którąś z tych działek tak naprawdę albo jest z tymi, albo z tymi, albo jeszcze z tamtymi. I tu nie mam wcale na myśli polityki, bo to jakby nie o to chodzi. Chodzi o to, że mamy różne wizje świata. Po prostu bardzo różne.
[01:57:27] - Okej, jaki jest konsensus?
[01:57:29] - No właśnie jaki?
[01:57:31] - Zawsze będziemy mieli różne wizje.
[01:57:33] - Nie. Tylko okej. Tylko czy w świecie. Dlatego użyłem słowa targowisko. Targowisko idei, bo idee walczą ze sobą, ale właściwie nie tyle walczą, co podkupują się tak naprawdę. My wam podkupimy. Słuchajcie, nasz jest najlepszy. Sprzedamy wam tę ideę za tyle. I w związku z tym artysta też jest chyba skazany na to, żeby się zjednać.
[01:57:56] - Pytanie, co ta idea z nami robi.
[01:57:58] - Dokładnie o to pytam.
[01:58:00] - Wracamy do wątku obserwacji samego siebie. Czemu to nas przyciąga? Dlaczego to na nas wpływa? Trzeba sobie zadawać pytania elementarne, bardzo ważne i każdy względem siebie odpowiada na te pytania. I coś jednemu pasuje, drugiemu nie. Utożsamiamy się z tym. Mamy różną inteligencję emocjonalną, więc też jesteśmy różni. Jesteśmy bardzo skomplikowaną strukturą. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo i jakimi jesteśmy indywidualnościami jako jednostki. Już właściwie nie wiem, czy używa się tego słowa „jednostka” dzisiaj.
Dzisiaj jest masowość, masa. Po prostu jesteśmy zlepioną masą połączonych jakichś bytów ze sobą.
[01:58:59] - To jest ten paradoks, który ja spłycę pewno bardzo, ale który polega na tym, że właściwie każdy dzisiaj chce być jednostką, chce być osobny.
[01:59:11] - Ale jest.
[01:59:12] - Tak, jest. A z drugiej strony jest ta tęsknota za tym, żeby się przyłączyć do jakiejś grupy, tej czy tamtej.
[01:59:20] - Ale to zawsze było. Subkultury. Przecież ja też sympatyzowałem z punkowcami, później z metalowcami. Jeszcze kiedyś były takie miejsca, których już też nie ma na mapie. Tam też był wysyp idei hipisowskich jakichś i w ogóle też różnego rodzaju, jakichś utopijnych. Okej, ale to wszystko poodpadało i te doświadczenia zbudowały mnie jako moje ja. A tych ja mamy przecież siedem miliardów na ziemi. Jak zdamy sobie sprawę, przez ile pryzmatów ja jest ta rzeczywistość postrzegana, ile nas jest, a z drugiej strony znajdują się podobni ludzie o podobnych zestawach, ale identycznego nie ma. Każdy jest inny. To, co nas wykreowało, środowiska, jakiś obszar geograficzny.
Jesteśmy tak różni jednocześnie i to jest cudowne. I właśnie to należy cały czas pielęgnować i podkreślać, a nie próbę przynależności do czegoś, do grupy. Bo nasze ego, tak samo jak właśnie, znowu odwołam się do Ericha Fromma, jego teorię „Mieć czy być”, kiedy pisał właśnie o społeczeństwie, jak nazwał to szybkiej gratyfikacji, że wszystko musimy mieć szybko, teraz, już. I kiedy właśnie wszystko ma być na wyciągnięcie ręki, ma być łatwo dostępne i my mamy bez wysiłku to zdobywać, czyli nie ma też tej stymulacji, tego bodźca, który będzie nas pchał do tego, żeby się rozwijać, to popadamy właśnie w taką stagnację, w takie wyjałowienie. Dlatego te kwestie są ważne i ta indywidualność w kontakcie z drugim człowiekiem, bo my będąc sami ze sobą nie czujemy, nie widzimy swojej indywidualności. My dopiero w zderzeniu z drugim człowiekiem ją zauważamy. Dlatego na przykład wystawy, koncerty. Ile ludzi jest w jednej przestrzeni i jak różnie ją odbiera. To jest fajne. Trzeba się konfrontować ze sobą.
Przede wszystkim właśnie więzi społeczne są bardzo potrzebne i mocne, bo konfrontując się z drugą osobą widzimy odbicie siebie, odbicie swoich myśli, jak ta osoba na nie reaguje. Czyli budujemy swój światopogląd o samym sobie tak naprawdę. Czyli poznajemy się przez kontakt z innymi osobami.
[02:02:35] - Ale z jednej strony mówisz o społeczeństwie szybkiej gratyfikacji i ja przyklaskuję temu, bo wystarczy za to przysłowiowe okno spojrzeć i tak mniej więcej to wygląda. A z drugiej strony mówisz o tworzeniu sztuki indywidualnej. To jest trudne w odbiorze na ogół. Społeczeństwo na to nie czeka, bo społeczeństwo by chciało właśnie społeczeństwem, o którym wspomniałeś. A tu ktoś przychodzi, mówi rzeczy wspaniałe, ale trzeba się na tym po pierwsze skupić, po drugie trzeba to przeżyć, zrozumieć wcześniej, trzeba to przepuścić przez siebie. To czasami jest bolesne. Kontakt ze sztuką bywa bolesny.
[02:03:20] - Bywa, bo on pokazuje też pewną prawdę o nas samych i pewną prawdę, której czasami nie chcemy widzieć.
[02:03:27] - I czy my tego chcemy właśnie jako społeczność?
[02:03:30] - Aha. To są idee, które bardzo przewijały się przez literaturę i Stanisław Lem w ogóle był też mistrzem, kiedy demaskował właśnie rzeczywistość. „Powrót z gwiazd”. To są książki, do których warto wracać, bo to jest właściwie socjologia.
[02:03:53] - Okrutna książka o tym, że jak zabierze się nam naszą agresję, mówiąc w wielkim skrócie, to może zabierze się również i miłość. Bardzo strywializowałem, ale to mniej więcej tak naprawdę o to chodzi między innymi w tej książce, że być może nasze słabości to jest również czasami nasza siła.
[02:04:20] - No właśnie, ale chodzi o doświadczanie. I teraz konfrontując się, powiedzmy w przestrzeni wystawy, idziemy na jakąś wystawę i z jakiegoś powodu na nią idziemy jednak, bo decydujemy się tam iść. My wchodzimy w przestrzeń, w której właściwie, jeśli jesteśmy w stanie, to się wyłączamy. I co my poczujemy, jak się zachowamy w tej przestrzeni? Jak ona na nas wpłynie? Dopiero wtedy ona może zacząć działać. Ale musimy najpierw wyłączyć te wszystkie rzeczy, zostawić je za, powiedzmy, bramą budynku. Wejść tam w sytuację. Czy jesteśmy świadomi tego momentu, tej konfrontacji? Tak samo jak sobie rozmawiamy, dyskutujemy.
Słowa płyną przez naszą głowę. Ale czy my jesteśmy świadomi tego, że prowadzimy ze sobą tą dyskusję, że płyną te wszystkie słowa z naszych ust? Czy my po prostu je wypluwamy?
[02:05:20] - Nie no, staram się, żeby to świadomie było. To żart.
[02:05:25] - No właśnie, ja również. I w tej sytuacji, kiedy jesteśmy w danym momencie, w danej chwili i odbieramy coś, jak to na nas działa? Ja uważam, że jest w człowieku cały czas taka potrzeba właśnie doświadczania. Dlatego sztuka będzie. Ona też przetrwa. Chociaż niektórzy, jak Marina Abramović, która też zgłębiała bardzo ciekawe tematy, też emocjonalności ludzkiej, również barier ciała, bo ona też bardzo mocno z ciałem pracuje, robiąc performance przez miesiąc, siedząc na przykład na jednym siedzeniu i przez 10 godzin dziennie w galerii i patrząc na każdą osobę, która siada naprzeciwko, patrząc się w jej oczy, odczuwała straszny ból. Nie mogła wstać z krzesła. Pomijam już w ogóle fakt wypróżniania się. Wyćwiczyła w sobie taką umiejętność, żeby się nie wypróżniać przez ten czas. I właściwie po miesiącu zobaczyła, jak zmieniła się jej świadomość przez to doświadczenie.
Ile w ludziach jest cierpienia, ile różnych sytuacji. Ona już po prostu czytała z twarzy ludzi. Potem, jak się okazało, jakieś konfrontacje były z niektórymi osobami, to bardzo skutecznie czytała tych ludzi. Więc nasza uwaga, uważność. Do jakiego stopnia możemy też ją rozwijać? I uważam, że sztuka jest w ogóle ciekawym polem, bo to jest część kultury człowieka, która właśnie bada nasze połączenia takie, powiedziałbym już metafizyczne. Metafizyka to jest słowo takie też wyświechtane już dzisiaj, ale jak mówił Witkacy, „wistość tych rzeczy nie jest ze świata tego”. Byli ludzie, którzy gdzieś przeczuwali coś jeszcze, coś więcej. Zawsze byli. Oni też będą.
I uważam, że będą też ludzie, których będzie to zahaczało, którzy będą też chcieli dostać ten impuls. I nie trzeba tutaj wcale jakiegoś shockingu. Czasami subtelny komunikat wystarczy, żeby dotarł do tego odbiorcy.
[02:07:51] - Ale tak się zastanawiam, mimo wszystko to, co piszesz, to co mogliśmy usłyszeć w tych dwóch fragmentach, za chwilę posłuchamy trzeciego, to w jakiś sposób nie budzi mojego optymizmu. To znaczy budzi mój optymizm na poziomie, powiedzmy, twórcy. Ale ja cały czas się martwię, że po drugiej stronie nie będzie niczego. Że odbiorca wzruszy ramionami i powie: „No dobra, jesteś twórcą”.
[02:08:27] - Nie, po każdej cywilizacji następuje kolejna.
[02:08:31] - Aha, no tak.
[02:08:32] - Więc uczymy się na błędach.
[02:08:33] - Rozumiem.
[02:08:34] - A czasami się nie uczymy.
[02:08:35] - No właśnie, czasami nie uczymy.
[02:08:38] - Okej, ale ta cała kultura, którą teraz dysponujemy, to jest spuścizna, którą stworzyli nasi przodkowie.
[02:08:45] - Przetknięta z wielu kultur.
[02:08:47] - To są ludzie, cywilizacje, które żyły przed nami. My też jesteśmy cywilizacją, po której będzie żyła następna cywilizacja. Myślę, że nie nastąpi taka degradacja świata, że zniknie życie na planecie. Aczkolwiek taką wizję snuję na wystawie, którą przygotowuję. Może od razu zaproszę naszych słuchaczy na 9 września.
[02:09:14] - Wtedy się rozpoczyna.
[02:09:16] - Tak, wtedy jest również performance, który przygotowuję. Jest to wystawa multimedialna składająca się z instalacji dźwiękowych, z instalacji wideo, z rzeźb, z obrazów, które przygotowuję przez ostatni rok i dotyczy tak naprawdę tej ściany i tej katastrofy, która wisi nad nami. Widma tej katastrofy. Oczywiście ona nie musi się wydarzyć. Ja również mam cichą nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale zbudowałem przestrzeń, która działa na różne zmysły człowieka i ona nie napawa optymistycznie, ale dominantą jest czerń, biel i złoto. Złoto jako symbol naszej epoki. Ono jest takie dosyć przewrotne na tej wystawie. Plus te dźwięki, które stymulują też odbiorcę w trakcie. Jaka piękna ćma.
[02:10:23] - Tak, mamy towarzystwo.
[02:10:26] - Może chce się dołączyć do dyskusji. W tej przestrzeni nie będzie żadnych ciem, żadnego życia właściwie. To będzie już świat po czymś, co się rozegrało. I teraz pytanie, jak my się poczujemy wkraczając w taką przestrzeń? Ona będzie bardzo mocno działać na nas z różnych stron i myślę, że to jest ciekawe doświadczenie, żeby zadać sobie różne pytania.
[02:10:55] - Gdzie ta przestrzeń? 9 już wiemy. Czas znamy, 9 września. Gdzie?
[02:11:01] - W Galerii Jagiellońskiej 1, stare centrum handlowe Drukarnia w Bydgoszczy. Dzisiaj obecnie znajduje się tam galeria, dom aukcyjny oraz centrum finansowe. Również wykorzystuję przestrzeń galerii do performance'u, dlatego, że to była galeria handlowa. Specjalnie dlatego będzie tam na otwarciu specjalny performance. Myślę, że warto być, bo jest to projekt nietypowy. Na pewno w Bydgoszczy takiego nie było. Troszeczkę działa to na zasadzie scenografii filmowej. Mogę zdradzić rąbka tajemnicy, który może zachęci. I właśnie tego 9 września myślę, że tym bardziej warto być, bo nie będzie klasycznego otwarcia, tylko będzie specjalne wydarzenie przygotowane na tą okazję. Myślę, że to jest dobry wątek, żeby skwitować te nasze trochę katastroficzne przesłanki.
[02:12:17] - Tak, szczególnie że tak jak powiedziałem, na końcu audycji pojawi się postantropopoezja. Mamy post po człowieku, czyli gdzieś tam zaginął.
[02:12:31] - Nie. „Post”, bo słowo też wieloznaczne. Ja używam takich różnych gier i zabaw słownych.
[02:12:36] - Właśnie.
[02:12:37] - Jako pisarz też stosujesz takie zabiegi. Słowo ma też tą właściwość, że potrafi być wieloznacznie rozumiane. Zależy w jakim kontekście. I tu można się naprawdę bawić i wciągać odbiorcę w jakąś grę. Ale postantropocentryczny świat tak naprawdę, który mamy, dotyczy z jednej strony wypłukiwania i degradacji tej naszej emocjonalności, o której mówimy, ale z drugiej strony dotyczy też budowania nowej świadomości. Świadomości samego siebie, o czym właśnie też mówi manifest i o czym rozmawiamy, i świadomości o świecie, który nas otacza, o połączeniach tego świata, o tej całej wiedzy. Tak jak mówiliśmy o tych drzewach, „Sekretne życie drzew” książka. Też polecamy. Tutaj można znowu otworzyć wątek już
[02:13:44] - Rozumiem, ale od razu powiem, że jeszcze Marek Sęk "Ivellios" mi komunikuje, że nie koniec nieszczęść na dzisiaj, bo zerwało w pewnym momencie transmisję na YouTubie. Ona już wróciła. Później znajdzie się tam w postaci zapisu, ale coś jest na rzeczy, że dzisiaj wyjątkowo jakieś przeszkadzajki się pojawiają. Na szczęście Marek zapisuje to w sposób totalny. W związku z tym jak komuś coś umknęło, to na pewno będzie do odsłuchania. À propos bieżączki. Myślę, że teraz posłuchamy chyba trzeciej części manifestu, bo to już byłby czas najwyższy. Marku, tobie oddajemy głos.
[02:14:37] - Rozdział piąty: dzieło. Dzieło w ujęciu postantroposztuki wchodzi w ścisłą interakcję z odbiorcą, współpracuje z jego percepcją, przywołuje go do siebie. Wszystko to prowadzi do budowania w nim jakości, dlatego nie może być obce. Musi zawierać pierwiastek będący swoistą przesyłką dla adresata, którą ten odbierze jako rzecz swoją. Rzecz, z którą się utożsami. Interpretacja to dynamiczny, aktywny proces wyłaniający sens, znaczenie dzieła. Dzieło tak traktowane odnosi się zarówno do epoki, w której powstało, jak i czasów, w których jest rozpatrywane. Jest zatem łącznikiem przeszłości z teraźniejszością, a tym samym żywym śladem ludzkiej myśli odciśniętej w namacalnym świecie. Dzieło przejmuje świadomość twórcy, przetwarza ją w konfrontacji z odbiorcą. Płaszczyzny.
Sztuka nie jest tym, co widać w dziele, lecz tym, co znajduje się poza nim, co zostało zawarte między jego płaszczyznami i tym, co te płaszczyzny odkrywają. Wszystko, co wyczuwa percepcja odbiorcy, tworzy kolejne warstwy. Dzieło musi przekraczać to, co widoczne, rozpoznawalne. Dzieło w procesie twórczym kształtuje droga wybrana przez artystę, jego relacja z rzeczywistością, a także stany pośrednie, którym ulega. Kluczowa jest jednak intencja. To ona wprawia w ruch cały mechanizm kreacji, wyznacza cel. Podstawę cyklu konceptualnego stanowi myśl. Połączenie myśli tworzy ideę. Nie jest ona pełna, dopóki pozostaje w głowie twórcy. Dopiero proces przetransponowania na obiekt poprzez transmisję energii tworzy spójność, zamyka obieg.
Tak długo, jak kumuluje się w ciele twórcy, nie ma z niej pożytku. Informacja, której odbiorca nie jest w stanie zdekodować, nie będzie dla niego użyteczna, gdyż nie będzie potrafił jej wykorzystać. Wartość dzieła objawia się jedynie podczas bezpośredniego obcowania z nim. Wartość finansowa dzieła nie jest wartością rzeczywistą, w przeciwieństwie do wartości kulturowej. Najbardziej wartościowe dzieło rodzi się w najmniej oczekiwanym momencie. Stanowi koincydencję złożonych procesów percepcji, wrażliwości emocji oraz interpretacji rzeczywistości przez twórcę. Forma dzieła powinna w 100% odzwierciedlać treść, stać w opozycji do wachlarza sztuczek i dekoracji. Rozdział szósty: sztuka. Sztuka to przejaw duchowej i psychofizycznej aktywności człowieka. To pierwotna forma ludzkiej wypowiedzi o świecie oraz przemianach w nim zachodzących.
To główny motor rozwoju cywilizacyjnego. To jedyny dokument człowieczeństwa w jego najlepszej postaci. Nie jest zmyślnym oszustwem ani grą, tylko uderzającą od samego początku i zatrzymującą prawdą, wprowadzającą w coraz głębsze warstwy przekazu. Jest wielowymiarowa, pełna i całkowita. Jedna warstwa wynika z drugiej i ją uzasadnia. Pojęcia sztuki nie da się jednoznacznie usystematyzować w regułę. Nie jest bowiem materialna i nie pochodzi z poznanego świata. Przejawia to, co kryje się między strukturą przekazu. Sztuka zaczyna się poza przekazem, tam, gdzie kończy się rzemiosło. W odróżnieniu od estetyki uciekającej do kanonu zmyślnych efektów, sztuka utożsamia tajemnicę.
Nie musi flirtować z odbiorcą, aby go posiąść. Tajemnica sztuki kryje się w sile aktu kreacji. Sztuka materializuje wszystko, co tkwi w umyśle artysty. Zarówno przekraczanie przez niego granic możliwości, jak i ograniczenia, którym nie jest w stanie podołać. Sztuka nie jest zarezerwowana dla świadomych świata pojęć i symboli elit. Sztuka tworzy kulturę i powinna być kierowana do wszystkich. Nie może istnieć sama dla siebie. Podstawowa funkcja sztuki to jej nośność. To związana z nią forma przekazu werbalnego, dźwiękowego lub wizualnego. Przekaz jest wersją energii, która swą transcendentną mocą objawia się w psychice odbiorcy, pobudzając jego percepcję, prowadząc do zmiany.
Tak powinno to wyglądać w świecie postantroposztuki. Sztuka to most łączący człowieka z innymi przedstawicielami własnego gatunku. Konstruuje subtelne połączenia, wykorzystując w tym celu żywotność wspólnych nam wszystkim archetypów. Wymiana energii następuje w zetknięciu dzieła z odbiorcą. Aby artysta mógł otrzymać energię, musi ją wytworzyć, puścić w obieg. W przeciwnym razie zbuduje kreacyjną blokadę. Bez wymiany myśli i emocji z odbiorcą artysta nie będzie mógł dalej się rozwijać, szukać nowych wyzwań. Do tego procesu potrzebna jest informacja zwrotna. Dzieło zmienia artystę tylko wtedy, gdy zmienia odbiorcę. Misja.
Postantroposztuka nie respektuje konformizmu. To radykalna droga do wolności twórczej. To jedyny sposób odkrycia przez człowieka jego własnej natury, jedyna możliwość zespolenia ludzi ze sobą i światem. Absolutna wolność twórcza to czystość umysłu, zrozumienie celu oraz pewność języka wypowiedzi. Sztuka nie uznaje półśrodków. Albo staje się wartością, albo nie. Tu nie ma stanów pośrednich. Sztuka jest zapisem duchowej transmisji za pomocą ciała. Jest świadectwem wyższego wymiaru świadomości wydobytego na światło dzienne przez wrażliwość, uważność i obserwację człowieka. Postantroposztuka potęguje ten pierwiastek do nadrzędnego sensu i celu istnienia kulturowej działalności człowieka.
Dzięki temu przyczynia się do narodzin zbiorowej świadomości, do stworzenia nowego cywilizacyjnego paradygmatu. Duchowość w powyższym ujęciu należy rozumieć jako indywidualną mentalną energię każdej istoty, połączoną ze zbiorową świadomością własnego gatunku oraz przynależnością do uniwersum w jego wszelkich wymiarach. Sztuka wynika z reakcji twórcy na otoczenie, ma więc charakter społeczny. Artysta i wszyscy odbiorcy doświadczający jego sztuki wchodzą ze sobą w relację społeczną. Poprzez proces twórczy doświadczenie nabiera fizycznej mocy, staje się materialnym obiektem i rezonuje z odbiorcą. Staje się więc, za sprawą swoich fizycznych właściwości, społeczne. Wytwarza odczucie, emocje, reakcje. Odgrywa rolę nośnika między twórcą a odbiorcą. Sztuka jest spojrzeniem przenikającym czas, refleksją na temat rzeczywistości. Jest inteligencją.
Sztuka to kulturowa wspólnota.
[02:22:03] - Tak, jesteśmy ponownie. Vema zadał czujne pytanie: czy będzie jakieś nagranie? Ponieważ ma szmat drogi do Bydgoszczy, a impreza odbywa się dziewiątego. Później jeszcze oczywiście wystawa będzie funkcjonowała, ale już niestety bez performansu oczywiście.
[02:22:21] - Tak. Oczywiście ja zawsze dbam o to, żeby była dokumentacja z różnych wydarzeń, które organizuję. Także będzie relacja na mojej stronie na pewno. Jeszcze tutaj dodam, że manifest również jest do kupienia na Allegro w wersji polskojęzycznej i anglojęzycznej, czyli dwujęzyczne wydanie. Przez Facebooka mojego, tam są linki, na mojej stronie można znaleźć wszystko i przez wydawnictwo RG Media.
[02:22:58] - Ja powiem tak: ten fragment, który wysłuchaliśmy przed chwilą, miał kluczowe znaczenie, bo pewne rzeczy, o których rozmawialiśmy wcześniej-
[02:23:06] - Spuentował.
[02:23:07] - Tak, on doskonale je spuentował. Komu pewne rzeczy uciekły, to oczywiście przesłuchać może to jeszcze raz po zakończeniu audycji. Ale mnie się nasunęło takie ważne pytanie, ponieważ mówimy postantropo i tak dalej, mówiliśmy o wieloznaczności, ale przed audycją, przed wejściem na antenę rozmawialiśmy troszkę, już się zebraliśmy, myśleliśmy nad tym prądem i zaczęliśmy rozmawiać. I rozmawialiśmy o transhumanizmie, o czasach, potencjalnie które przyjdą, kiedy człowiek się zmieni jakoś tam.
[02:23:52] - No tak, kongres futurologiczny Vema.
[02:23:56] - Chociażby albo i bardziej. I co wtedy ze sztuką?
[02:24:03] - Ona też się zmieni relatywnie.
[02:24:06] - No właśnie, ale czy ta stara będzie jeszcze?
[02:24:07] - Ale zobaczmy, jak relatywnie się zmienia nasza kultura względem spuścizny całej. Co przetrwało z tego, co było kiedyś, a co w tej chwili wytwarzamy i mamy. Czyli ta sztuka jest adekwatna do poziomu cywilizacji, ona odzwierciedla go. Pytanie właśnie wielu teoretyków sztuki dzisiaj się pyta, co przetrwa, bo ilość w ogóle tego, co jest produkowana. Przetrwa raczej wydaje mi się jakość, czyli przetrwa to, co jest wartościowe pod względem i konstrukcji budowy, jak i wartości, którą utożsamia, czyli to, do czego ludzie będą wracać, do czego się wraca, a reszta odpadnie. To jest naturalny proces. Jestem przekonany o tym.
[02:25:11] - A kiedy pojawia się słowo transhumanizm, to pojęcie, to ty patrzysz w tym kierunku, w kierunku tego słowa, w kierunku zjawisk, które będą towarzyszyć z nadzieją, czy raczej ze strachem?
[02:25:28] - Och, to są bardzo złożone kwestie, bo nie da się w jednym zdaniu odpowiedzieć na to pytanie. Właściwie tworzymy demagogię.
[02:25:40] - Nie, bo ja na przykład jestem w stanie odpowiedzieć, że ja mam spore obawy. Ja tak naprawdę, kiedy pada słowo transhumanizm, odczuwam rodzaj lęku. Być może to wiąże się z tym, że jestem w jakimś tam stopniu konserwatywny. Może to kwestia wieku, ale ja jednak widzę potężne niebezpieczeństwa. Żeby być zupełnie uczciwym, to nie tylko ja je widzę, ale naczytałem się różnego rodzaju myślicieli, filozofów, którzy raczej patrzą na- Transhumanizm pesymistycznie. Pewno znalazłbym drugie tyle dzieł raczej patrzących w drugim kierunku. Stąd moje pytanie. Wiem, że odpowiedź nie jest prosta, ale tak na dzisiaj, na teraz: mówię transhumanizm. Co czujesz?
[02:26:29] - Czuję, że to jest wątek, który może otworzyć kolejne drogi rozwoju ludzkości, bo to jest wątek, który już jest bardzo szeroki, a właściwie pojęcie funkcjonuje od niedługiego czasu. Ubieramy w pojęcia wszystko. Pewne rzeczy już wiele lat temu były przedstawiane. Na przykład Philip K. Dick, który jako pierwszy stworzył pojęcie matrix. Wcześniej nikt tego nie używał. Później bracia Wachowscy wykorzystali tę ideę.
[02:27:06] - Ponieważ ta idea jest mi dosyć bliska, tak naprawdę, jakby się bardzo uprzeć, to Berkeley. Jak się czyta Berkeley'a, to właściwie on przygotował wszystko i dla Lema, i dla Wachowskich, i dla Dicka. Właściwie jak się dobrze w to dzieło jego wczytać, to naprawdę śmieję się. Uśmiecham się, bo całkiem niedawno to robiłem i po prostu tam wszystko jest gotowe. Oczywiście jest to napisane językiem charakterystycznym dla tamtej epoki. Natomiast jeśli chodzi o sferę idei, pewnych przekazów, on wtedy, w tamtych czasach, proszę państwa, był w stanie napisać, że jeśli ten bodziec dostarczony do naszych zmysłów — on posługiwał się jednak pewnymi określeniami, takimi charakterystycznymi dla swoich czasów — ten bodziec będzie odpowiedniej jakości, to nie będziemy w stanie odróżnić rzeczywistości od tego bodźca, który będzie całkowicie sztuczny. On to wszystko napisał.
[02:28:17] - To już pytanie, czy tak bardzo odhumanizujemy się, że będziemy maszynami, robotami? Nie wydaje mi się, żeby aż tak to poszło. Myślę, że ta świadomość ludzka jednak wygra.
[02:28:34] - Tak, tylko że Berkeley'owi nie chodziło o to, że się odhumanizujemy, tylko że po prostu nie będziemy w stanie odróżnić-
[02:28:41] - Świata wirtualnego od rzeczywistości
[02:28:43] - ... rzeczywistości od rzeczywistości nazywanej dzisiaj wirtualną. Że to właśnie jest kwestia jakości przesyłanych bodźców. My sobie cały czas wyobrażamy, w związku z rozwojem techniki.
[02:28:56] - My już żyjemy naszymi awatarami, można powiedzieć.
[02:28:59] - Tak, ale my sobie jeszcze wyobrażamy, że jak będziemy bardzo chcieli, to my odróżnimy jedno od drugiego. Opieramy się na tym, co teraz widzimy na przykład w goglach.
[02:29:08] - Tak.
[02:29:09] - To jest niedoskonałe, natomiast jakoś nie dopuszczamy do siebie tej myśli, że odpowiednia jakość dostarczonych bodźców do naszych zmysłów da nam całkowite złudzenie.
[02:29:21] - Ja wolę jednak zachować optymizm i stworzyć sobie wizję, kiedy ludzie dostosowują tę technologię do swojego rozwoju, a nie kreują siebie, swojego awatara. Myślę, że te awatary odpadną w pewnym momencie, które są teraz. Coś się zmieni, jakaś zmiana nastąpi. Jesteśmy naprawdę już na skraju wyczerpania, bym powiedział. Widać też po tym, jak portale społecznościowe się zmieniły przez ostatnie lata. Wcześniej był MySpace.
[02:30:02] - To już prehistoria.
[02:30:05] - To jest prehistoria. Jak to szybko się zmienia wszystko. Facebook też już zupełnie inaczej się zachowuje, ma inne narzędzia. Po tym, jak zmieniają się social media, widać, jak zmienia się nasza cywilizacja, w jakim tempie, jak szybko, jakie narzędzia w ogóle dostajemy, z czego korzystamy bardziej, jacy jesteśmy. Personalizacja reklam, wszystkiego. I te algorytmy, które właściwie stają się.
[02:30:33] - Dodam jeszcze, że Facebook jeszcze tylko przez jakiś czas będzie Facebookiem, bo właśnie niedawno czytałem, że zamierza się zmienić w kolejnego TikToka.
[02:30:44] - O proszę.
[02:30:44] - Zamiast postów naszych znajomych oczywiście posty gdzieś tam będą dostępne, ale domyślnie na stronie głównej będzie potok filmików od totalnych randomów. Tani lol content.
[02:31:00] - To właściwie idzie w stronę instagramową, kiedy Instagram już jest tylko i wyłącznie zdjęciem. Już nawet niektórzy nie dają opisów, tylko wrzucają obrazek.
[02:31:08] - Instagram też idzie powoli w stronę kolejnego TikToka. 30% postów jest aktualnie wyświetlanych od osób i kont spoza listy obserwowanych.
[02:31:23] - Tak. I znowu zaczęliśmy narzekać, a ja jednak to pytanie o transhumanizm zadałem. To było pytanie z tezą oczywiście. Przyznałem się do tego, że transhumanizm budzi we mnie obawy, ponieważ ja boję się czegoś, co tu jeszcze chyba nie padło, ale to ja teraz zrobię, że padnie. Boję się odhumanizowania. Boję się takiego oto zjawiska, że ta sztuka, o której dzisiaj rozmawiamy, co do której się zgodziliśmy, że jest element naszej rzeczywistości, bez którego na przykład ja nie potrafię sobie jej wyobrazić.
[02:32:06] - Ona nas otacza.
[02:32:07] - Tak, ona nas otacza. Ja się boję, że kiedy dojdziemy do elementu takiego, że będziemy odhumanizowani. Stopień tego odhumanizowania darujmy sobie w tej chwili, ale w jakimś tam stopniu. To, że również w ślad za tym pójdzie odcięcie nas od sztuki, od potrzeby w ogóle obcowania ze sztuką. Skoro się odhumanizujemy i zaczniemy funkcjonować w dziwnym świecie, który będzie połączeniem filmów na TikToku z totalną konsumpcją i roszczeniowością. Może wtedy tym naszym następcom odhumanizowanym, nie wiem, jak to tak naprawdę określać do końca, sztuka nie będzie do niczego potrzebna. Nie boisz się czegoś takiego?
[02:33:03] - A co z człowiekiem wtedy?
[02:33:04] - Właśnie, dokładnie. Jest takie opowiadanie.
[02:33:06] - Pytanie rodzi pytanie.
[02:33:07] - Jest oczywiście takie pytanie. Bodajże Brian Aldiss napisał „Kto zastąpi człowieka?”. Ono się kończy bardzo pompatycznie, że maszyny zgłaszają się, pytają, kto będzie ich panem. O ile dobrze pamiętam.
[02:33:25] - Na tym wracam myślę, więc jestem.
[02:33:27] - Jeżeli tylko nie pomyliłem opowiadań, to właśnie o tym opowiadaniu. Zajrzyjcie państwo, opowiadanie „Kto zastąpi człowieka?”. Chyba tak się to tłumaczy. Brian Aldiss. Właśnie, kto zastąpi tego współczesnego? Co zastąpi tego człowieka?
[02:33:43] - Ja to samo pytanie zadaję na wystawie. Wystawa ma też przewrotny tytuł. Ma tytuł „Nuclear”, ale to jest podwójne znaczenie. „Nu” jako nowy, „clear” czysty, przejrzysty, klarowny, a jednocześnie atomowy, nuklearny. I ta wystawa jest troszeczkę właśnie o naszej epoce, o tym, co się dzieje. To jest moja osobista wizja i mój lęk trochę. Ale właśnie o to chodzi. Co powoduje skonfrontowanie się z taką wizją i poczucie jej na własnej skórze, na sobie, wejście w tą przestrzeń. Sam jestem ciekawy, jak ona podziała na mnie, bo jeszcze tego nie wiem. Pracuję nad elementami, fragmentami, ale nie wiem, jak ona podziała na mnie, co ja poczuję w tej przestrzeni.
To wydarzenie będzie 9 września w Galerii Jagiellońska 1 w Bydgoszczy. Szczegóły na mojej stronie www.wodyinski.com.pl i na Facebooku Wodyński Studio. Zachęcam. A odpowiadając jeszcze na kwestię transhumanistyczną. Tak, tylko my się skupiamy teraz, dyskutując nad tym, w jaką stronę może iść transhumanizm, nad jakimiś wizjami. My nie wiemy, co będzie, my nie wiemy, do jakiego punktu nasza cywilizacja za chwilę dojdzie, co się wydarzy. Więc ten transhumanizm może odwrócić swój proces kompletnie. Równie dobrze może się stać coś kompletnie przeciwnego. Możemy zacząć faktycznie wspierać się tą technologią, żeby wyzbyć się najniższych instynktów, w których cały czas jesteśmy. Bo pomimo wieków wojen właśnie egocentryzm.
Pięknie to było skwitowane w monologu w filmie „Cukier diabła”, kiedy Al Pacino na koniec wypowiada taką sentencję na temat ludzkości i próżność, która jest zawsze podsycana przez nasze żądze uwagi i tworzenia takiego namiestnika boskiego z siebie. Boskość teraz też jest zupełnie inaczej postrzegana niż kiedyś. Religie troszeczkę już to wytarły, a przede wszystkim my wytarliśmy religię, bo stworzyliśmy sobie narzędzie z pięknej idei, z czegoś, co powinno funkcjonować w społeczeństwie i tworzyć faktycznie jakieś zasady, żeby żyło nam się dobrze. I ludzie, którzy coś faktycznie przeczuwali, że to wszystko, co nas otacza, jest fragmentem czegoś większego, czego nie rozumiemy, i mówili o tym, zostało wypaczone w system, który również generuje zyski finansowe i kontroluje system władzy. To jest potężny system władzy.
[02:37:06] - Właśnie dlatego często namawiam do tego, żeby przynajmniej myślowo oddzielać wiarę od systemów religijnych, żeby o tym pamiętać. A jednocześnie jak sobie pomyślę, co my, mówię w liczbie mnogiej, używam „my ludzie” zrobiliśmy z wiarą, a właściwie z religią, co zrobiliśmy, to jak sobie pomyślę, co możemy zrobić ze sztuką i że to może pójść w tym samym kierunku, to mnie akurat optymizmem nie napawa. Ale rzeczywiście tego nie brałem pod uwagę, że transhumanizm właściwie kryje w sobie dwie możliwości. Albo pójdzie w kierunku tego, żeby człowiekowi było dobrze, fajnie, żeby to poszło we właściwym kierunku, albo pójdzie w kierunku, żeby człowieka odczłowieczyć. Pytanie, kto o tym będzie decydował? Czy to znowu będą wielkie korporacje, bo one nam na pewno nie zrobią dobrze, czy też to pójdzie zupełnie innym tropem? Nie wiem. Nie odpowiemy dzisiaj oczywiście na te pytania. Pozostaje mi tylko nadzieja, że to jakoś Znowu pójdę jednak w żart. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.
Tym mało optymistycznym. Ale w sumie, jak sobie państwo dobrze o tym pomyślicie, to rzeczywiście w tym prostym, dosyć zabawnym powiedzonku jest jednak pewna siła. Mnie ona czasami daje optymizm. Nie przesadny oczywiście, bo ja nie słynę z optymizmu tak w ogóle. No cóż, będziemy chyba dzisiejszą audycję kończyć. Weźmy to w cudzysłów, bo ja cały czas przypominam, że przed państwem postantropopoezja naszego dzisiejszego gościa. Nie mam dobrego słowa, jestem słaby. Multimedia? Właściwie multimedialna, bo tam jest i słowo i dźwięk. To na pewno państwo usłyszycie.
Myślę, że warto zagłębić się w to.
[02:39:28] - Zaznaczę, że muzykę do tego wydawnictwa stworzył Jacek Bull, który jest również założycielem legendarnego zespołu Variete.
[02:39:37] - Twój kolega ze studia.
[02:39:42] - Autoreklama.
[02:39:43] - Tak jest. To za chwilę. Ja tylko jeszcze króciutko. Za tydzień mamy ABW. Ja przypominam, że w tym roku nasze ABW, czyli Antologia Bibliotekarium. Wakacje ma tryb akademicki, czyli jeszcze mamy wakacje we wrześniu. To ma swój powód, ale o tym powodzie się państwo przy okazji przekonacie. Oczywiście przypominam, że za tydzień zaczyna się w Łodzi kapitularz. Tam będę miał okazję kilka słów powiedzieć. Mam trzy spotkania.
Różne rzeczy dotyczące megastruktur, geopolityki i cyklu powieściowego „Fundacja", ale też troszeczkę o Wiktorze Żwikiewiczu. Więc zapraszam na kapitularz w przyszłą sobotę. W piątek oczywiście ABW, Antologia Bibliotekarium. Wakacje i kolejne opowiadania. Za dwa tygodnie radziłbym wszystkim, którzy zainteresowani są publikacją opowiadań — oczywiście my zapraszamy do ABW — ale jest taki bardzo fajny fanzin, taki bardzo profesjonalny, wydawany w Białymstoku. Nazywa się „Widok z Wysokiego Zamku". Kto czytał Dicka i jego powieść „Człowiek z Wysokiego Zamku", ewentualnie oglądał serial, to już wie, o co chodzi. W każdym razie ten fanzin „Widok z Wysokiego Zamku" to jest naprawdę jeden z chyba najbardziej profesjonalnie wydawanych fanzinów w Polsce. Tam jest miejsce dla ludzi, którzy chcą publikować, chcą pisać, ale chcą pisać dobrze. Te łamy są otwarte.
Będziemy gościli człowieka stamtąd, czyli człowieka, który sprawia, że ten fanzin się ukazuje. Tym człowiekiem będzie Grzegorz Kozubski, pseudoorganizacyjny harcerz. Posłuchamy trochę treści, które są zawarte w tym fanzinie. Ja nawet nie wiem, czy powinienem mówić fanzin. To jest bardzo profesjonalnie wydawane pismo, a fanzin ma zawsze jakieś takie dla mnie powielaczowe konotacje. Więc nie, proszę państwa. Okładkę ma czasami lepszą niż „Nowa Fantastyka". To tak tytułem zachęty. Więc człowiek stamtąd, człowiek z Wysokiego Zamku, człowiek patrzący z Wysokiego Zamku, czyli Grzegorz Kozubski będzie naszym gościem 9 września. Bardzo serdecznie zapraszam.
To będzie rozmowa o fantastyce, o fantastyce i jeszcze o fantastyce. A jak się doda jeszcze jakieś inne rzeczy, to tak przy okazji, bo głównie będzie o fantastyce. To za dwa tygodnie. No to cóż, proszę państwa, bardzo dziękuję naszemu gościowi.
[02:42:48] - Również dziękuję.
[02:42:50] - Bardzo dziękuję państwu i za chwilę postantropopoezja dla państwa. Dobrej nocy życzymy.
[02:42:59] - Generacja Z. Efemeryczne formy zamknięte w bryłach swych ciał, wypełnione wodą, powietrzem i ściskiem intencji. Zderzenia fotonów niegotowych na połączenie. Ludzie. Miliardy ludzi. Słowa ogłuszone zgiełkiem miast jutra. Oślepione neonami wczorajszych uczuć. Chemia przewodząca spazmami w androgenicznej korelacji sił przeciwstawnych. Zrzucone o wschodzie skóry, by wdziać następne. Zmieniane jak kameleon w tysiącu odcieni.
W zależności praw relatywnych sunące niezliczoną ilością danych. Trzeźwość otrząśnięta z gęstości zdarzeń, gdy prawda obdarta zostaje ze złudzeń. Optymizm zbyt pochopny, nieadekwatny do sumienności zrealizowanych idei. Rozwój spraw impulsywny, cieknący dysonansem szumów w streamingach. Drobne animozje w rozmowach wychwycone dopiero gdy brak odbiorcy. Słowa. Słowa ostre jak noże. Dobrane z myślą, by ranić, szarpać i rozdrapywać. Słowa dobrane, by krew sączyć. Zostawić otwartą ranę, z której powolnie wykrwawi się poniżenie.
Słowa, których atak zniweczy twoje pojęcie o sobie. Słowa jak buldożer spychający hałdę uczuć na margines samotności. Słowa przebieglejsze niż sztylet, odziane w morderczą siłę nieznającą litości. Słowa, których jad na zawsze naznacza trucizną. Słowa, których nie można odwrócić. Nie da się cofnąć, naprawić, wymazać, zapomnieć. Słowa kojące niczym rosa opadająca na zaspane jeszcze pola. Słowa odsuwające strach przyklejony do spoconych majaków nieprzespanej nocy. Słowa, które otwierają klatkę myśli, ujadających jak psy rozszalałe. Słowa budzące słońce po gęstej i długiej zimie.
Słowa wypłukane z resztek naiwności zagrzebanej gdzieś w ciepłej pościeli. Słowa, które dają odpocząć ropiejącym ranom umysłu. Słowa, których nie słychać. Nieme i głuche, niedające wykroić z zimnego powietrza. Słowa ciężkie, które brzmią, by dłubać i drążyć lęk zostawiany za sobą. Słowa będące pułapką własnych przekonań zbieranych latami. Słowa, które unoszą w lekkość bytu znajomą, bliską dzieciństwu. Słowa trzeźwe, niedające zamknąć w regula. Słowa przyczajone za rogiem, skierowane prosto na jutro. Słowa, od których ucieczka nie zaprowadzi znów w przepaść.
Słowa rozbijane bez dźwięku o ściany odnalezionej świątyni. Cisza i światło. Spokój, który można opisać jedynie przezroczystym kolorem. Spokój, któremu nic nie zagraża. Spokój wewnętrzny ze sobą, z eterem, ze światem. Spokój, jakiego nie zazna umysł po strzępach podświadomości skaczący. Spokój miękki, pierzasty, bezpieczny. Spokój odbijający jak lustro odzyskane poczucie wolności. Prawa imperatywne. Nie jeść z miski nie swojej.
Nie pić wczorajszych wspomnień. Nie mylić mądrości. Nie wystawiać twarzy na otępienie. Nie mówić zbyt wiele niezrozumiałym językiem. Nie iść na skróty. Nie zdradzać zamiarów. Nie wyjeżdżać bez uprzedzenia. Nie ostrzegać przed pomysłem nieśmiałym. Nie stać zbyt blisko głupoty. Nie uciekać od siebie.
Nie przyzwyczajać do tego, co znane. Nie siedzieć zbyt długo nad pilną sprawą. Nie decydować za innych. Nie czekać na odpowiedzi. Nie dyskutować z szaleńcami. Nie słuchać idioty. Nie usprawiedliwiać intencji. Nie szukać wymówek. Nie być ostatnim. Nie spisać na straty.
Epidemia. Patrząc miliardem cząstek przepływających mi oczy, spoglądam przez czas na betonowe płyty wibrujące od świateł. Na granatowe cienie skaczące w ekstazie. Rozchylam usta zdyszany powszedniością rutyny. Pochłaniam nazwy ulic znanych na pamięć. Mijam twarze bez tożsamości wtopione w szczerbate fasady budynków. Trącając o dłonie przechodniów, wycieram o szorstkość ich skóry. Przebijam przez falujące draperie. Dotykam fałd mokrych od potu. Czas cięty grubymi plastrami.
Terroryści nawyków zamknięci w swych domach. Satyna ich myśli spływająca po blachach. Ciężkość kroków odzwyczajonych od ruchu. Epidemia choroby rozlana w powietrzu. Cząstki sekund przylegające do szyi. Na zasłoniętych twarzach oddech płytki, niepełny. Puste przestrzenie. Parki. Chodniki. Sterty pleśniejących nagłówków.
Tu nie ma niczego, co było. Co podobne. Podstawowa potrzeba. Oddech. Zabrany. Rewizja. Szukamy siebie między zwietrzałych kartkami mądrości. Między żarciem, które pchamy łapczywie do ust. Między przerwą na ciepłą kawę. Między porankiem i zmierzchem.
Między obcymi napotkanymi przypadkiem w metrze. Między kochankami porzuconymi po drodze. Między nieznanymi mieszkaniami, w których zdarza się budzić. Między smutkiem a pogardą. Między akceptacją i miłością. Między przychylnością czasu. Między przestrzeniami pychy. Między drobinami uczuć. Szukamy siebie między światłem mknącym po galaktykach marzeń. Szukamy siebie w pytaniach.
Kim jestem? Do czego jestem? Miłość. Miłość leży na śmietniku codzienności i czeka cierpliwie, aż ktoś ją dostrzeże, przygarnie. Nie skomle, nie szepce. Nie błaga. Czeka spokojnie, spragniona ekspansji. Jest tam gdzieś między śniadaniem, zakupami i lunchem. Między spotkaniem, zabawą i pracą. Przyklejona do brudnej szyby tramwaju, do wrzeszczącego billboardu, do zmurszałego chodnika nasiąkniętego śladami próżności.
Do skrzynki na listy zapchanej stertą bezwartościowych ofert i wiadomości. Unosi w powietrzu zapachem wonnych kwiatów w spoconej przestrzeni metra. Pląta między tłumem śpieszącym do pracy, do domów. Jeden gatunek. Dziewięć miliardów. Wybiera dwoje obcych i stawia naprzeciw. Przyciąga i łączy. Krzyżuje. Nadaje kierunek. Wyostrza uwagę.
I skupia na jednym obiekcie. Przenika zmysły. Fenomen, który rozgrywa się wszędzie. Mapa narodzin euforii. Spokój kreślący pełną linię między dziś, wczoraj i jutro. Węzły nerwów ułożone w wertykalnym porządku. Mięsistość tkanki wyścielającej ściany podniebień. Słodycz biosfery. Szelest rozumów odpoczywających od wydawanych osądów. Szczęk kości ocierających o skrawki skojarzeń.
Pachnący czas wędrujący po nozdrzach. Zapach życia. Skrzypienie percepcji w kontemplacji barw teraz. Osad dobroci zebrany na synapsach w południe. Pod palcami iskry strzelających ładunków. Miękkość faktur przestrzeni. Algorytmy przekazów płynące miarowym tempem. Upojenie elektrycznością impulsów przez mięśnie. Reakcje pobudzonych uniesieniami hormonów. Mapa narodzin euforii.
Podejdź bliżej. Podejdź bliżej, a pokażę ci, jak to jest czuć. Co znaczy pompować uczucia żyłami. W gęstości krwi, w zapachu skóry. Co znaczy trawić je we własnej niemocy. Co znaczy filtrować radość, upajając słodyczą tchu. Podejdź bliżej, a pokażę ci, jak to jest doświadczać. Co znaczy zgłębiać ból do śmierdzącego raka w sobie. Co znaczy szukać litości, kołysając nad przepaścią szaleństwa. Co znaczy podarować wytchnienie, przynosząc spokój.
Podejdź bliżej, a pokażę ci, jak to jest zrozumieć. Co znaczy otworzyć każdą komórkę ciała i chłonąć światło. Co znaczy rozgościć się w ciepłej, czystej izbie świadomości. Co znaczy pobyć przez chwilę, wypełniając ją ciszą. Podejdź bliżej, a pokażę ci, jak to jest dawać. Co znaczy przekazać szacunek, obdarowując uśmiechem. To znaczy dotknąć wytartego czasu i spojrzeć sobie prosto w oczy. Co znaczy przygarnąć wszechświat i objąć go szerokim ramieniem. Podejdź bliżej, a pokażę ci, jak to jest być. Co znaczy spalić się w cząstkach przeszłości.
Co znaczy pozostać w połączeniach nerwowych. Co znaczy odnaleźć zapisaną tożsamość. Co znaczy trwać. Cechy prawdopodobieństwa. Kąciki ust lekko śmiejących, uwalniające sympatię dla oczekiwań. Pęk włosów opadający do ramion, drażniący aspiracje zapędów. Zmarszczone półkola nad brwiami przejawiające niechęć do zmiany. Szpiczasty podbródek podniesiony do góry. Nie ma narcyzmu w estymie uznania. Słońce lądujące na plecach, wyzwalające absorpcję poznania.
Kształt piersi wypiętych do przodu, zdradzający pewność kompetencji wysoką. Nogi w siadzie zastygłe, schodzone od marszu ambicji. Tułów wyprężony, napięty, wyczekujący niespodziewanej reakcji. Język zlizujący resztki niepewności zebranej dla demonstracji siły woli zwycięskiej. Drobne refleksy w tęczówkach głodne szansy jednej na miliard. Kontemplacja. Gdyby niebo stało się ciałem. Gdyby rzeka była głosem. Gdyby zieleń wchłonęła czerń. Gdyby czas nie był czekaniem.
Gdyby ptaki stały się emocjami. Gdyby drzewa rosły na myślach. Gdyby kamienie zakwitły płatkami świadomości. Gdyby pola zakopały zazdrość. Gdyby zabrakło snów. Gdyby zniknęła zarozumiałość. Gdyby usunąć cierpienie. Gdyby nie nastawiać się na nic. Gdyby podrzeć rozsądek. Gdyby racjonalność zarazić chorobą.
Gdyby zamknąć spadochron znaczeń. Gdyby przylgnąć do materaca zamiarów. Gdyby wyprzedzić zakłopotanie. Co mogłoby się zmienić? Jednostka. Drażniąc oczy, wypatruję nadziei. Przywołuję śmiałe życzenia. Samokontrolę zostawiam w awaryjnym luku bezpieczeństwa. Apodyktyczna wyprawa końcówkami nerwów. Delikatne szczypanie z tyłu głowy.
Poczucie siebie jak kość obgryziona do szpiku przez głodne zwierzę, które nie zostawia żadnych resztek na później. Radość z ciszy blednąca na krańcach zapomnienia. Sen, który nie przychodzi. Ślady przeżyć zamknięte w woń skóry. Suma zdarzeń zbieranych latami, przechowywana w szufladzie starych nawyków. Duma czekająca na swego właściciela jak na zdyszanego psa poszukującego drogi do domu. Spacer z trzeszczącym brudem świata pod stopami. Chwiejny korpus, którego nie ujrzy zagrożenie. Czas. Czas odpływający szczęście paskami wspomnień z jedwabiu.
Kradnący je, by uciec jak złodziej w popłochu. Czas rozciągający w nieskończoności doświadczeń. Czas mierzony krokami dokonań. Czas działający na twoją niekorzyść. Czas kłujący w bebechy jak jeż schowany w kłębek. Czas bezlitosny i srogi. Czas leniwy, krzepiący. Czas przestarzały, twarzą do ziemi leżący. Czas rozważny, z refleksją na przyszłość. Czas na naukę siebie, egocentryczny.
Czas wyzwolony jakością wrażeń przebytych. Czas zaoszczędzony w przerwach między żądzami. Czas nietrzeźwy, odrealniony. Czas dostatni, pomyślny i błogi. Czas niepoprawnie naładowany zachwytem. Czas przystępny dla marzeń. Czas piszący scenariusz na przyszłość. Pytania. Co z miłością, której nikt nie chce? Dokąd trafia, by umrzeć, poddać agonii?
Gdzie płyną sny czarno-białe? Skąd pożądanie kolorów? Z ilu przeżytych godzin składa się życie? Jak daleko myśli mają do raju? Do czego służy cierpienie, które niczego nie tworzy? Po co grzebanie w ideach szalonych? Do czego nam pamięć ulotna? Jak działa ludzka maszyna? Dlaczego ciało zawodzi? Kiedy strach przybiera na sile?
Po co radość i szczęście? Po co dom ciepły, bezpieczny? Skąd bliscy od serca ludzie? Dlaczego dekoracje są zbędne? Co zrobić z nadmiarem energii przychylnej? Jak pokierować przypadkiem? Kiedy powstają uczucia? Czy mają zamiary? W których momentach rodzi się prawda? Dlaczego droga do zapomnienia krótsza jest od powrotu?
Horyzont granic. Porzucenie marzeń wygórowanych. Kultywowanie stałej rutyny. Marsz przed siebie w tym samym kierunku. Niemożność przekroczenia własnych dogmatów. Odrzucenie śmiałych zapałów. Ucieczka w sklejone formuły ram konwenansów. Zastrzyk kurtuazji codziennej. Rytuał kontroli nawyków. Brak dewizy śmiałości.
Praktyka modelu grzeczności. Utrwalenie cech normatywnych. Dymisja z planów na przyszłość. Ubieranie w styl bezpieczeństwa. Zasłanianie siłą stereotypów. Pielęgnacja zwyczajów w tradycji. Przyswajanie awersji do zmiany. Uzurpowanie wzorców konwencji. Hołd złożony szablonom schematów. Kreacja manier na pokaz.
Mistrzostwo w osiąganiu standardów. Recycling jutra. Połączeni w koincydencji zdarzeń. Olśnieni polimerowym blaskiem epoki. Głusi i niewidomi krążymy po rzęsach jutra. Balansujemy na rozedrganej linie nad ostrą krawędzią porażek. Chybocząc między bezmiarem absurdu, bez analizy, refleksji. Z dala od granic rozumu. Upodleni walką o zaszczepione idee. By mieć.
By żreć. By żyć. By wciąż napełniać oczekiwania. Lepsi od pozostałych. Lepsi od siebie z wczoraj. Bogatsi o piramidy śmieci fruwające po komórkach zachcianek. Strzepujemy dokładnie wyrzuty. Wycieramy w kolorowe towary z czarno-białymi kodami. Niecierpliwie liczymy wypełnione iluzją pudła. Potęga imperium.
Boleśnie spadamy przez błędy, naiwnie wyczekując fantazji.
[03:21:17] - Po rozsypanej pogardzie słabości ranimy o wystające kanty frustracji. Stworzeni, by się unosić, nie spadać. Przeznaczeni do kochać, wznosić, otwierać. Skurczknienie cierpkie i jałowe. Wzrok tępy, wodzący po ziemi. Usta bez oczekiwań. Recycling jutra. Wyborem poezji naszego dzisiejszego gościa kończymy kolejne wydanie Bibliotekarium na żywo. Byli z nami dzisiaj prowadzący audycję Marek Żelkowski oraz nasz gość Łukasz Wodyński, autor publikacji, a właściwie manifestu artystycznego zatytułowanego „Postantroposztuka”. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie, tym razem w ABW już za tydzień. I w tym normalnym Bibliotekarium już za dwa tygodnie. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.