Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten poniedziałkowy wieczór 1 sierpnia 2022 roku. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na zegarze Radia Paranormalium, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:46] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:50] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście to, czy druga część audycji dzisiaj będzie, to w dużej części zależy od państwa, od liczby komentarzy i od tego, czy ktoś zdecyduje się zadzwonić. Jeżeli się ktoś zdecyduje, to będziemy oczywiście wdzięczni za informację odpowiednio wcześniej. Niemniej jednak numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny jak zawsze to 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Facebooka oczywiście nie polecam, ale jeżeli ktoś jeszcze tam siedzi i nie dostał za coś bana, to zachęcamy do zajrzenia na fanpage'e Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego.
Na grupę Radia Paranormalium również jeszcze niezbanowanych zapraszamy. Można także nam wysyłać e-maile na adres radio@paranormalium.pl, a tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zarejestrowania się i udzielenia na naszym forum pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:40] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie. Co prawda rzuciłem okiem w komentarze i widzę co napisane, że mało osób jest. Widocznie urlopy. Więc życzę wszystkim udanych, fajnych urlopów i odpoczynku. Natomiast skoro my już jesteśmy, to porozmawiajmy sobie. Ci, którzy mają zasubskrybowany mój kanał na YouTubie, pewnie mieli okazję dostać informację, że wrzuciłem wczoraj filmik, który był zajawką dzisiejszej audycji, więc ci z pewnością, którzy ten film obejrzeli, wiedzą, o czym dzisiaj będę mniej więcej mówił. Dla tych, którzy nie oglądali filmu powiem, że będę mówił o tym, co zawsze, czyli o podświadomości, o miłości do samego siebie. Jaki jest efekt moich przemyśleń i jakie wnioski wyciągnąłem z tego połączenia i dlaczego ono jest dla mnie takie ważne i istotne powiem wam pod koniec audycji w swoich wnioskach i przemyśleniach. Kochani, dzisiaj jest 1 sierpnia.
Dla niektórych to będzie połowa wakacji, a jeszcze dla niektórych będzie to kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. I też z pewnością każdy z nas, jeżeli już posiada w związku z tą datą jakieś tam emocje, te emocje pewnie będą różnorakie. Więc ciężko mi mówić za wszystkich. Natomiast najczęściej przy mówieniu o tej dacie pojawia się smutek, żal, współczucie. Natomiast mnie z każdym rokiem, a w tym roku chyba jeszcze bardziej ogarnia z jednej strony wściekłość, a z drugiej strony bezsilność. Są to uczucia, które wynikają z prostej rzeczy. Z tej, że przez 78 lat ludzie niczego się nie nauczyli. Niczego. I to całe gadanie o duchowości, o rozwoju, o świadomości, o miłości, o wzorcach tych szlachetnych, pięknych, cudownych przy zestawieniu z rzeczywistością, którą mamy w obecnej sytuacji wygląda trochę jak opowiadanie dzieciom bajek na dobranoc. Pięknych historii, które zawsze kończą się dobrzeA następnie rano jest kubeł zimnej wody, pobudka i powrót do biegania, do krzyku, do nerwowości, do stresu, do paniki, do pośpiechu.
Z jednej strony jesteśmy mistrzami opowiadania pięknych bajek. Cudownych. Nawet tam się jakaś łezka czasami zakręci, nawet ktoś się tam wzruszy. Ogólnie rzecz biorąc, robi się taki cukierkowy nastrój, który bardzo szybko pryska i wracamy do tego, co stare, znane i wielokrotnie powtarzane. 78 lat od wybuchu powstania. 77 od zakończenia wojny. II wojny światowej. II wojny światowej, kiedy wszyscy na świecie mówili jednym wspólnym głosem: nigdy więcej wojny. To się nie może więcej powtórzyć. I co?
77 lat. Mamy dokładnie to samo. Chodzimy do kina, chodzimy do teatru, oglądamy kabarety, chodzimy do pracy, jeździmy na wakacje. Nic się, kochani, nie zmieniło. Nic a nic. Ludzie przez te prawie 80 lat się nie nauczyli. I to jest ten moment, kiedy wszystkie piękne slogany powinno się wyrzucić do kosza. A dzisiejszy dzień, chociażby tak dla samej poczciwości, powinno się przemilczeć. Powinno się przemilczeć. I w zasadzie miałem taki dylemat, czy poprowadzić dzisiejszą audycję.
Czy po prostu nie milczeć, żeby jeszcze bardziej siebie samego nie pogrążać. Żeby nie palnąć jeszcze dzisiaj czegoś w tym dniu, co pokaże, jak wielkimi teoretykami jesteśmy i jak bardzo mozolnie odrabiamy lekcje z miłości, z prawdy, ze sprawiedliwości, z uczciwości. Ja wiem. Podświadomość będzie mówić wielu z was: „Bo świat jest zły. Co ja mam z tym wspólnego, że jest Putin, że są jacyś tam inni oszołomkowie, którzy robią to, co robią? I co ja mam wspólnego z tym, że świat jest zły? Ja staram się, żeby ten świat był lepszy”. A dlaczego, kochani, świat jest zły? Jeżeli lecieliście samolotem i patrzyliście przez okna samolotu, to z perspektywy paru tysięcy metrów świat jest cudownym miejscem, pełnym pięknych widoków, pięknych miejsc, pięknych też sytuacji, w których natura ze sobą współżyje, współpracuje, wzajemnie się wspiera. Na przykład ostatnio czytałem o grzybach, że gdyby nie grzyby, gdyby nie grzybnia, która rozprzestrzenia się na wiele kilometrów, to drzewa nie miałyby dostępu do wielu minerałów, ponieważ nie byłyby w stanie dotrzeć do niektórych miejsc, w których są potrzebne dla nich minerały.
I dzięki grzybni grzyby udostępniają swoje korzenie, jakby systemy do przekazywania jakichś tam dóbr wspólnych drzewom. Za darmo. Nie ze strachu, nie dla pieniędzy. Tak po prostu. I tych miejsc, tych sytuacji, tych zjawisk na świecie jest całe mnóstwo. Natura, Ziemia, świat funkcjonuje od kilku miliardów lat. I sobie świetnie daje radę. Świetnie sobie daje radę z największym pasożytem i szkodnikiem na Ziemi, jak człowiek. Świat jest cudownie skonstruowany. Świat pięknie ze sobą współpracuje.
Wszechświat ze sobą współpracuje przez miliardy lat. Natomiast jest jeden szkodnik we wszechświecie. Człowiek. Szkodnik i największy pasożyt. Jednocześnie z największym rozdmuchanym ego, który jest święcie przekonany, że wszystko wie i nad wszystkim musi mieć władzę i kontrolę. A wszystko, co jest na Ziemi, ma służyć jemu, bo on tego chce.Kochani, dlaczego świat jest zły? Bo ludzie są źli. Świat bez ludzi byłby cudownym miejscem na spędzenie wakacji. Tylko tak jak w parku narodowym. Niczego nie dotykaj, bo zaraz coś spieprzysz.
Chodź, oglądaj, podziwiaj, odpoczywaj, chłoń widoki, słuchaj, nasłuchuj, przyglądaj się, ucz się, ale niczego nie dotykaj, bo zaraz coś spieprzysz. Dlatego świat jest zły, bo są na nim ludzie. Źli ludzie. Zarozumiali, uparci, wszystkowiedzący, z rozdmuchanym ego do granic wszechświata. Nie, kochani, ja nie mówię o innych ludziach. Ja mówię o nas. O was i o sobie. Nie o jakichś tam innych ludziach, tylko mówię o nas. O każdym z nas. Bo nie wierzę w to.
Nie wierzę w to. Chciałbym, ale nie wierzę. I też nie powiem, że ja nie mam sobie nic do zarzucenia, że nie przyłożyłem ręki i każdy z was nie przyłożył chociaż trochę ręki do tego, żeby ten cudowny świat podporządkować sobie, zmienić, wtargnąć w niego, ingerować bądź wręcz zniszczyć. Tak. Jesteśmy złymi ludźmi. Jesteśmy szkodnikami i pasożytami. Co my tej ziemi dajemy? Wszędzie jest jakaś harmonia. Czyli coś się dostaje, ale coś się też z siebie daje. Co my dajemy ziemi?
Co my dajemy naturze? Rzucimy orzecha wiewiórce? Nakarmimy kaczki w stawie? Eksploatujemy, naprawiamy, modyfikujemy, zarządzamy, wycinamy. To dajemy ziemi. Ciągniemy złoża dla swoich własnych korzyści. Niszczymy, zaśmiecamy. Niszczymy równowagę. Tę piękną równowagę i harmonię w naturze przyrody. Dlatego świat jest zły.
Bo żyją na ziemi szkodniki i pasożyty w postaci ludzi, którzy chcą wszystko dla siebie, bo wszystko im się należy. Dlaczego jeszcze jesteśmy źli? Dlaczego ja jestem dla wielu z was zły? Bo mlaskam, bo mówię „ee”, bo przerywam. Bo nie poruszam tych tematów, które ktoś chciałby usłyszeć. Bo jestem nieprofesjonalny. Bo pieprzę. Ostatnio nawet się dowiedziałem, że co? Że mam komuś zwrócić pieniądze za to, że ukradłem mu czas. Mówię nie tak, jak powinienem, nie o tym, co powinienem i całe mnóstwo innych rzeczy, o których najprawdopodobniej nie wiem i być może też się nigdy nie dowiem.
Dlaczego ludzie, którzy otaczają was, są dla was źli? Dlaczego uważacie ich, nawet jeżeli nie za złych, to za niewłaściwych, nieodpowiednich, nie na odpowiednim poziomie, niewłaściwie ubranych, niewłaściwie zachowujących się. Mówiących nie tak. Myślących nie tak. Dlaczego? Przecież każdy z was ma wokół siebie takich ludzi. Złych, niedobrych, niewłaściwych. Dlaczego? Dlaczego uważacie tych ludzi za niewłaściwych, bądź wręcz złych, nieodpowiednich? Dlaczego?
Dlaczego mój sposób mówienia jest zły? Dlaczego tematy, które poruszam, są niewłaściwe? Dlaczego forma, w jakiej to mówię, jest niewłaściwa? Dla niektórych oczywiście. Świat jest zły, bo żyją na nim źli ludzie.A ja zadam pytanie wprost. Na jakiej podstawie uważacie, że ktoś jest zły bądź niewłaściwy? Kto pojedynczemu człowiekowi dał wiedzę, umiejętności i prawo do tego, żeby mówić o kimś, że jest niewłaściwy, coś niewłaściwie robi, niewłaściwie postępuje, niewłaściwie się zachowuje? Niewłaściwie, czyli źle. Nazywając rzeczy po imieniu. Kto wam dał prawo do mówienia o tym, że ktoś postępuje niewłaściwie?
Bo normalnie ocenianiem innych ludzi, postępowania innych ludzi zajmowały się jakieś urzędy, starszyzny, sądy, zgromadzenia. Zbierali się ludzie najbardziej szanowani bądź z jakimiś zasługami i wyznaczali pewne kryteria moralne właściwego bądź niewłaściwego postępowania. W tej chwili każdy ma prawo mówić, co jest dobre, a co jest złe. I ja się pytam. Kto dał ludziom to prawo do mówienia, co jest dobre, a co jest złe? Kto wam dał prawo do mówienia, co jest dobre, a co jest złe? Każdemu z was, kochani. Kto przyznał to prawo? Bo żeby móc dokonać oceny, trzeba wiedzieć samemu, co jest dobre, a co złe. Trzeba posiadać tę wiedzę, doświadczenie.
Żyjemy w czasach, kiedy każdy człowiek jest bądź może zostać sędzią. Każdy człowiek może zostać sędzią. Wystarczy napisać post na Facebooku, w internecie, na Instagramie, powiedzieć: „Zrobiłem to i to”. I nie trzeba płacić za adwokata, żeby zostać osądzonym. Często nawet usłyszymy wyrok, co mamy zrobić. Świat w dzisiejszych czasach składa się z sędziów. Nie z bliźnich, tylko z sędziów. Świat jest zły, bo źli są ludzie, którzy na nim świecie. Internet pozwolił ludziom stać się sędziami. Sędziami, którzy znają się na wszystkim.
Kiedyś, żeby zostać krytykiem filmowym, można było zostać krytykiem filmowym, a nie teatralnym. Krytykiem muzycznym, ale nie filmowym. Trzeba było mieć wiedzę, znać historię, obejrzeć ileś sztuk, filmów, dyskutować z ludźmi, często mądrzejszymi, poznawać ich poglądy, żeby zostać krytykiem. Teraz krytykiem filmowym jest każdy. Są sędziowie, którzy wydają wyroki w sprawach, ale orzeczenia piszą im fachowcy w danej dziedzinie. Są rzeczoznawcy powoływani. Specjaliści od nieruchomości, samochodów, prawa, księgowości. Tacy mądrzy ludzie jak sędziowie żądają opinii rzeczoznawców, specjalistów w jakiejś dziedzinie. Chociaż skończyli prawo, robili specjalizację, mają 5, 10, 15, 20, 30 lat doświadczeniaTo oni proszą, zlecają ekspertyzę fachowcom bardziej wyspecjalizowanym. Ja czasami, gdzie ja jestem pikuś, bo oglądalność czy słuchalność na poziomie tysiąca odsłon na YouTubie to jest pikuś.
Na czacie też uczestniczy zazwyczaj kilka osób, trochę jest komentarzy, ale są ludzie, którzy mają 10, 20, 30 tysięcy czy 50 tysięcy odsłon. Natomiast ja jestem pewien, że nawet w gronie tych kilku tysięcy osób, które przewinęło się przez moje audycje, gdyby te osoby posiadały wykształcenie prawnicze, to ja już bym poszedł siedzieć. Albo miał przynajmniej sprawę w sądzie. Tak dla sportu. Kochani, świat jest zły, bo żyją na nim źli ludzie. Gdyby żyli dobrzy ludzie, świat byłby dobry. Dlaczego uważamy ludzi za złych? Ja dlaczego uważam niektórych ludzi za złych? I wy dlaczego uważacie jakichś tam konkretnych ludzi za złych, niewłaściwych, nieodpowiednich? Dlaczego?
Kto mi i wam dał prawo do wydawania takich wyroków? Kto dał prawo do wiedzenia, kto jest zły, a kto jest dobry? Powiem wam. Wasza podświadomość. Podświadomość ego każdego człowieka. To ono daje, przyznaje każdemu człowiekowi prawo do oceniania innych ludzi i wydawania na nich wyroków. Podświadomość ego. I na podstawie swojej podświadomości każdy z was, a przynajmniej większość z was, wydaje wyroki i opinie na temat innych ludzi. Taka niespodzianka. Jakieś, kochani, pytania?
Jakieś refleksje? A kiedy człowiek jest zły? Kiedy jest inny od nas. Według naszej podświadomości. I dlatego świat będzie zły. Ponieważ ego będzie kazało rządzić, decydować, nakazywać, zmieniać, podporządkowywać wszystko, co żyje i nie żyje. A podświadomość będzie wydawać wyroki i opinie. Tylko czy to są opinie i wyroki sprawiedliwe? Czy podświadomość jest narzędziem obiektywnym i sprawiedliwym? Czy podświadomość posiada wszystkie informacje do oceny sytuacji?
Czy podświadomość prosi o opinie rzeczoznawców? Nie. Podświadomość i nasze ego wie wszystko. Dlatego kochani świat jest zły. Bo naokoło widzicie złych ludzi. Naokoło widzicie złe rzeczy. Naokoło widzicie złe zachowania. Naokoło widzicie złe sytuacje. Świat jest zły, dlatego że jest inny niż to, co jest zapisane jako dobre w waszej podświadomości. I świat naokoło nie zmieni się, dopóki nie zmieni się sposób patrzenia każdego z nas na świat.
Ja nie mówię, żeby było jasne, że wszystkie zachowania ludzi są dobre. Nic takiego nie mówię. Nie mówię, żeby zakładać różowe okulary i patrzeć na wszystko przez ich pryzmat, uśmiechać się do wszystkich i mówić: „Mój przyjacielu, mój przyjacielu, weź sobie mój portfel”. Nie. Natomiast chcę zwrócić waszą uwagę, jakie są najczęstsze kryteriaoceny postępowania innych ludzi. U większości ludzi. Podświadomość. Ach, gdybyście spotkali się z pewnością z sytuacjami, w których leży mężczyzna na przystanku autobusowym, niezbyt schludnie ubrany i przechodzą ludzie, bądź przechodzą grupki ludzi i posłuchajcie ich komentarzy. „Pijak, a to na pewno bezdomny. Nawalił się.
Należy mu się. Nie chce mu się robić”. Ja już nie chcę wymyślać, ale w ciągu kilku minut poznacie różne warianty ludzkiej podświadomości. Nie wiem. Dwóch chłopaków szarpiących się na ulicy. Jeden człowiek będzie mówił: „Zostaw go. Przestańcie. Nie róbcie tego. To nie jest żadne rozwiązanie”. A będą tacy ludzie, którzy będą mówili: „Ty, przywal mu, przywal mu, dołóż mu jeszcze.
Należy mu się”. Inni odwrócą głowę, jeszcze inni uciekną. „To nie moja sprawa. Co ja się będę wtrącał?”. Poczytajcie komentarze pod filmikami, pod nagraniami. „Shit, gówno. Kto to wypuścił? To się do niczego nie nadaje. To w kiblu trzeba wodę spuścić. Nie wiem, mopem bym tego nie dotknął.
Co ci ludzie mają we łbach? Chyba ci porypało beret”. Ktoś powie: „O fajne, o odważne, o inteligentne”. Sami sędziowie żyją na świecie. Każdy z nas jest sędzią. W momencie, kiedy kieruje się swoją podświadomością. Ocenia i wydaje wyrok. Dobre, złe, słabe, kiepskie, super, genialne, zajefajne, do dupy. Każdy człowiek na ziemi, który kieruje się podświadomością i ego jest sędzią. Dlaczego?
Dlaczego tak jest? Bo takie wzorce mamy zapisane w podświadomości. Wracamy kochani do punktu wyjścia. Cały czas do tego samego. Z jednej strony mamy zapisane wzorce w podświadomości, a z drugiej strony nie mamy jeszcze, to znaczy mamy. Mamy swojego wewnętrznego przyjaciela, którym jest nasza dusza, nasza duchowa świadomość, nasze doświadczenia ze wszystkich dotychczasowych wcieleń. To jest nasz wewnętrzny przyjaciel, który potrafi być i obiektywny, i sprawiedliwy, i współczujący, i kochający, i mądry. Mamy, ale nie korzystamy. Nie korzystamy. Zawsze jest za wolny, zawsze przychodzi po czasie.
Zawsze zdążymy już coś zrobić, wydać wyrok na drugiego człowieka. Wyrok, kochani. Zacznijcie o tym myśleć w tych kategoriach, że wasza opinia wypowiedziana z poziomu podświadomości do drugiego człowieka, wypowiedziana, napisana, wysłana w jakiejkolwiek formie jest wyrokiem. Zwłaszcza jeśli piszecie, czy mówicie, co druga osoba ma z tym zrobić. To jest jak wyrok w sądzie. A wy stajecie się sędziami. Gdybyście pamiętali swoje dzieciństwo, to byście pamiętali, co słyszeliście i co widzieliście. Byście pamiętali. Ale możecie popatrzeć i spróbować wyciągnąć pewną średnią statystyczną, obserwując relacje swoich znajomych, bliskich, a nawet nieznajomych i niebliskich, jak zwracają się do swoich dzieci. Ponieważ ten system zasadniczo się nie zmienił, ponieważ nadal ludzi świadomych wśród rodziców jest bardzo mało.
Poza tym narodzenie dziecka jest bardzo silnym bodźcem podświadomościowym i w pierwszej kolejności odpala się wzorzec podświadomości. Więc te wzorce zasadniczo się nie pozmieniały jakoś mocno. Co słyszycie w piaskownicy? „Stasiu, zostaw! Stasiu, nie rusz. Stasiu, nie rób tego”.Joasiu uważaj, bo ci widać majteczki. Joasiu masz nową sukienkę. Joasiu, kapie ci lód. Zaraz się uświnisz. Krzysiu, jak ty jesz?
Jedz ładnie. Zostaw. Nie ruszaj. Nie teraz. Wymieniać całą listę sposobu komunikacji z dziećmi? Oczywiście w przekonaniu rodziców najwyższym i jedynym słusznym, sędziowskim przekonaniu rodziców. Rodzice przekazują dziecku wtedy bardzo cenne i ważne życiowe informacje, czyli uczą go i wychowują, co wolno, czego nie wolno, tworząc w ten sposób wzorce podświadomości, za pomocą których dorosły już człowiek, tak jak my, będzie wydawał osądy i wyroki na innych ludzi, co wolno, a co nie wolno. Taki prosty mechanizm. Z pokolenia na pokolenie. Dlaczego tak robimy?
Bo nie potrafimy inaczej. Bo w naszej podświadomości nie ma innej opcji. Tego się nauczyliśmy. Tą wiedzę przekazujemy swoim dzieciom, a nasze dzieci będą przekazywały to swoim dzieciom. Jasiu, jak ty jesz? Ile razy ci mówiłam. Uważaj na sukienkę. Idziemy przecież w gości. Szybciej, bo się spóźnimy do przedszkola. Ruszaj się, bo nam ucieknie autobus.
Nie teraz, mam jeszcze dużo pracy. Zwróćcie uwagę na formę, w jakiej rodzice zwracają się do dzieci. Ja oczywiście powiedziałem może to takim bardziej wojskowym tonem, ale oczywiście te same informacje zostają podane w sposób łagodny. Jasiu, ile razy ci mówiłam? Jasiu, proszę cię, zostaw to. Jasiu, nie, nie będę cię czwarty raz przebierać. Pij ładnie. Zrozumcie ten mechanizm. Sposób wyrażania naszych rodziców czy ogólnie rodziców uczy dziecko nie tylko tego, jak powinien pewne rzeczy robić, ale jak powinien się zwracać do drugiego człowieka. Rodzice myślą, że przekazują tylko suchą informację pod tytułem, że dziecko myśli sobie, że aha, to mi wolno, a tego mi nie wolno.
Nie. Dziecko oprócz słuchu ma również wzrok i obserwuje sposób postępowania. Nie same informacje, tylko uczy się również sposobu postępowania. Przyjrzyjcie się takim półtorarocznym, dwuletnim dzieciom. Jak one biorą telefon. Na przykład jak dziewczynka bierze telefon i naśladuje zachowania swojej matki. Bierze telefon, uśmiecha się do niego. Halo, halo. Zachowanie, postępowanie, sposób postępowania. Mój wnuczek potrafi zmieniać intonację głosu na taką samą, jak moja córka odzywa się do swojego męża, do mojego zięcia.
Już zmienia intonację, naśladuje zachowanie. Tylko większość rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że oprócz wolno, nie wolno, to przekazuje również sposób zwracania się do innych ludzi. I my oprócz wzorców, co wolno, a co nie wolno, przyjęliśmy w podświadomości wzorzec, jak mamy do ludzi się zwracać. Ponieważ nasi rodzice mówili nam, co wolno, a czego nie wolno, więc to znaczy, że my mamy prawo do innych ludzi mówić w ten sposób. To ci wolno, tego ci nie wolno. To jest dobre, to jest złe. To zrób tak. To zrób inaczej. To wszystko płynie z naszej podświadomości. Kiedyś jakby obyczaje nie pozwalały zwracać się do innych osób starszych, mądrzejszych, wykształconych i tak dalej.
Co nie znaczy, że i tak nie wiedzieliśmy, czy robią to dobrze, czy robią to źle.I za każdym razem my wiedzieliśmy najlepiej, jak powinno być coś zrobione. Nasza podświadomość i nasze ego. Świat jest zły, bo ludzie są źli. Bo ludzie osądzają i wydają wyroki dotyczące innych ludzi. I co się wtedy dzieje? Okej, o tym za chwilę. Kochani, teraz pewnie sobie pomyślicie, że Sławek mówi: „Zamknij się i nie masz prawa się odzywać na jakikolwiek temat”. Pewnie część z was zastanawia się, do czego ja tak naprawdę zmierzam. Bo jak można żyć w świecie i nie widzieć tego wszystkiego, co się dzieje wokół nas? Nie da się.
Po pierwsze nie pozwoli nam na to nasza podświadomość, jeżeli jej nie zmodyfikujemy, nie zmienimy, ponieważ będzie nas coś denerwować, irytować, przeszkadzać. Oczywiście jest całe mnóstwo rzeczy, które również z poziomu świadomości duchowej są niewłaściwe, ponieważ są na przykład niesprawiedliwe. Czyli komuś coś wolno, a nam tego nie wolno. Jest całe mnóstwo rzeczy, które z poziomu świadomości duchowej nie płyną z miłości, nie mają dobrych, właściwych intencji. Więc tak, musimy to zacząć jakoś rozróżniać, ponieważ albo wrócimy do średniowiecza i do niewolnictwa, albo będziemy dalej sędziami dla innych ludzi. Jak to rozróżnić? I do czego was Sławek tutaj, w tej całej swojej przemowie namawia? Kochani, jest pewien sposób, którego niestety też większość ludzi nie ma w swojej podświadomości. Nie ma takiego wzorca. A który spowodowałby to, że świat stałby się dobry.
Że świat stałby się lepszy, że ludzie, którzy wokół nas żyją, staliby się lepsi. Jest wiele osób, które przewinęło się tutaj przez te wszystkie audycje, które namawiało do przebudzania, do wybudzania, do oświecania ludzi. Zresztą czytam wasze komentarze, rozmawiam, że ludzie powinni się zmienić, że ludzie powinni inaczej postępować. Czytam w międzyczasie, że się oderwali od źródła, że nie żyją miłością i tak dalej. Kochani, chcecie zmienić ludzi naokoło, bo uważacie, że są źli. Z pewnością większość z was chciałaby to zrobić. Zmienić swoich partnerów. To znaczy nie zamienić na innych, tylko żeby inaczej się względem was zachowywali. Żeby wasi znajomi się inaczej wobec was zachowywali. Wasi szefowie żeby się inaczej wobec was zachowywali.
Ogólnie żeby świat wokół was był lepszy, prawda? Jestem przekonany, że większość z was ma takie marzenie, żeby ten świat przestał się składać ze złych ludzi. I ja wam powiem, jak to zrobić. Jak zmienić świat wokół was. W końcu. Zawsze mówiłem: „Spójrz w siebie, zostaw ludzi w świętym spokoju, nie masz prawa”. Zawsze tak mówiłem. A teraz dam wam sposób. Powiem wam, jak zmienić ludzi wokół siebie. Nie trzeba się z nikim kłócić.
Nie trzeba z nikim walczyć. Kurde, aż mam pokusę, żeby dać wam tę radę za 1000 złotych od osoby i powiedzieć: „Okej, prześlijcie mi pieniądze, a ja wam powiem, jak zrobić to, żeby zmienić świat”. Żeby też zaspokoić tę podświadomość i to ego każdego człowieka, że to inni ludzie się zmienią, a nie ja. Mam na to sposób. Nie wiem. 1000 złotych? 2000 złotych? Ile dla was jest warta taka rada? Żeby zmienić świat wokół siebie, żeby zmienić ludzi wokół siebie, żeby przestali was źle traktować, żeby zaczęli was szanować. Żeby zaczęli się do was inaczej zwracać.Jak zmienić swoich partnerów i partnerki, żeby były dla was milsze?
Żeby robiły, robili to, co wy chcecie? Taka rada jest, kochani. Nie mówię tu o pierdołach. Mówię tu o zmianie świata i zmianie ludzi wokół was. Oni się zmienią. Daję wam gwarancję, że oni się zmienią. Trochę tutaj leciało coś na czacie. Po ile? Po 1000 złotych za taką informację od osoby? Ile warta jest taka informacja?
Jakieś kwoty tutaj nie padają. Tak à propos, ostatnio chyba ktoś mi przesłał 10 złotych. Bardzo dziękuję. Ja przychodzę do was, kochani, z rewolucyjnymi radami. Dobra, nie będę was mordował. Tym razem powiem wam to jeszcze za darmo. Jak zmienić świat naokoło siebie? Jak zmienić ludzi naokoło siebie? Beata pisze: „Zmienić siebie”. Może ciut tak.
Jest bardzo prosty sposób. Mało tego, będziecie dokonywali również osądu. Nie musicie rezygnować z osądzania ludzi. Nie musicie rezygnować z tego, żeby pomyśleć, czy coś jest złe, czy jest dobre. Ci, którzy oglądali film, już się śmieją na pewno. Kochani, skupcie się i posłuchajcie. Wystarczy zacząć mówić o sobie. Nie o innych, tylko o sobie. Taka drobna różnica, nieznana od tysięcy lat. Zacząć mówić o sobie.
Jaka jest, kochani, różnica? Oczywiście nie mamy w podświadomości umiejętności wzorca mówienia o sobie, ponieważ nikt nas jako dziecka nie pytał, co myślimy. Nikt nie wypracował w nas mechanizmu i nie wpoił nam mechanizmu tego, że możemy mówić o sobie, o tym, co myślimy, co czujemy, czego pragniemy. To były sporadyczne sytuacje. Na początku jako malutkie dzieci swoje potrzeby wygłaszaliśmy krzykiem, płaczem. Zostaliśmy tego oduczeni. Natomiast nie zostało nam wpojone cokolwiek innego, jakaś inna forma, w której moglibyśmy mówić o sobie. Jaka jest różnica? Różnica jest kolosalna. W momencie kiedy wydajecie opinię i osąd o drugim człowieku, co się dzieje?
Spróbujemy to obrócić w dwa sposoby. Wyobraźcie sobie, że ja do was mówię, że nie możecie do mnie mówić takimi a takimi słowami. Mówię: „Zabraniam wam. Nie mówcie do mnie. Nie możecie do mnie mówić takimi a takimi słowami”. Co sobie wtedy myślicie? W takiej sytuacji, jeżeli ja zwracam się do was, że czegoś nie możecie, odpalam waszą podświadomość i od razu jest: „Ale dlaczego nie mogę? Ale kto mi może zabronić? Ale dlaczego on mi mówi, co ja mam robić, a czego nie?” Jeżeli mówicie do kogoś, co ma zrobić bądź czego ma nie zrobić, odpalacie jego podświadomość. W filmiku użyłem przykładu z jazdą samochodem.
Prowadzicie samochód. Ja jestem mężczyzną. Obok siedzi moja żona, kobieta, partnerka i mówi tak: „Nie jedź tak szybko”. Czyli ocenia naszą jazdę i wydaje wyrok. Ocena jest taka: jedziesz za szybko. Wyrok: zwolnij. Prawda? I kobieta, i mężczyzna za kierownicą zareagują w ten sam sposób. A jeszcze, nie daj Bóg, żeby to powiedziała osoba, która nie ma prawa jazdy. Tak się bardzo często też dzieje.
Odpala się podświadomość, odpala się ego, pojawia się aspekt braku zaufania, wątpienie w nasze umiejętności jako kierowcy. U kobiet bardzo częstoAspekt takiego poniżania i wywyższania się przez mężczyznę czy przez męża. Jest całe mnóstwo aspektów, które odpalają naszą podświadomość. Zgadzacie się ze mną czy nie? Cokolwiek powiecie na temat drugiej osoby, czy robi coś źle, czy robi coś dobrze, czy powinna to robić, czy nie powinna tego robić. Odpalacie w nim jego podświadomość. Tak jak w was odpala się podświadomość w momencie, kiedy ktoś mówi wam, co wam wolno, a czego nie wolno, co powinniście, a czego nie powinniście, jak powinniście, jak nie powinniście i co w danej sytuacji macie zrobić. Ten sam aspekt, ta sama sytuacja, w której rodzice mówili nam, co nam wolno, czego nie wolno. To się zapisywało w naszej podświadomości, więc teraz to odpala naszą podświadomość. Jaka jest różnica w momencie, kiedy zaczynamy mówić o sobie?
Ta sama sytuacja z samochodem. Zamiast powiedzieć: „Jedź wolniej”, czyli o drugiej osobie, mówimy o sobie: „Kochanie, ja się bardzo denerwuję, jak ty tak szybko jedziesz. Stresuję się. Miałam kiedyś wypadek. Pamiętasz?” W tym momencie powiedzieliśmy o sobie i co się dzieje w normalnych relacjach, kiedy słyszymy, że bliska nam osoba się stresuje? Jeżeli chociaż trochę zależy nam na niej, to chcemy spowodować to, żeby ona się nie stresowała. Nie odpala się w nas podświadomość, tylko bardziej te aspekty takie miłość, troska, współczucie. Chyba że mamy tą osobę gdzieś. Kochani, zastanówcie się, jak to działa w innych sytuacjach. W momencie kiedy mówimy o sobie na przykład: „Nie masz prawa do mnie mówić takim tonem.
Nie odzywaj się w ten sposób do mnie”. Odpalamy podświadomość, dolewamy oliwy do ognia. W momencie kiedy mówimy: „Kochanie, bardzo stresuje mnie twój podniesiony głos”. Czyli mówimy o sobie. Nie odpalamy w drugim człowieku podświadomości. W momencie, kiedy ktoś do nas mówi: „Słuchaj stary, wiesz, spinam się trochę jak tak krzyczysz. Na przykład, nie wiem. Mam prośbę. Odpuść trochę”. Wtedy on, ta druga osoba nie słyszy krytyki w naszym głosie czy polecenia nakazu, czy zakazu, tylko słyszy, że nam to w jakiś sposób przeszkadza.
W sytuacjach zawodowych, w sytuacjach związkowych, w sytuacjach rodzinnych, w sytuacjach towarzyskich. Zamiast powiedzieć komuś: „Przestań pieprzyć głupoty” i mówić o nim, wydawać osąd, opinię i wyrok, mówimy o sobie: „Słuchaj, mnie ten temat nie interesuje. To nie jest w kręgu moich zainteresowań, więc ja się z tej rozmowy wyłączam. Jak chcesz, mów to do siebie”. Nie wpuszczamy, nie nakręcamy podświadomości drugiego człowieka mówiąc o sobie. Przyoszczędzamy sobie wojny i walki dwóch podświadomości, bo w momencie, kiedy odpalimy czyjąś podświadomość, jego podświadomość zareaguje w ten sam sposób, atakując naszą podświadomość. Znacie to. Ty zrobiłeś to, ty zrobiłeś to, ty to tak robisz, a ty tego nie umiesz robić. Ja to robię lepiej, a ty to robisz do kitu. I zaczyna się walka podświadomości.
Teraz przyszedł ten kulminacyjny moment, w którym naszą podświadomość spróbuję połączyć z miłością do samego siebie. Bo jak wzorzec mówienia ludziom, co mają robić, jak mają robić, co im wolno, co im nie wolno, wzorzec osądzania mamy w naszej podświadomości, tak wzorca mówienia o sobie większość z nas nie została nauczona. Nie zostało to zapisane w naszej podświadomości. Więc tak naprawdę, jeżeli nie zmieniamy samych siebie, nie zmienimy swojej podświadomości, to jedyną nadzieją do chęci, potrzeby i umiejętności mówienia o samym sobie, a nie o innych ludziach, jest miłość do samego siebie. Miłość do samego siebie, która płynie z duszy, z naszej duchowej świadomości. Ludzie częstoMądrość zastępują miłością, a opowiadanie o sobie mówieniem o sobie. Opowiadanie o sobie, zamiast mówić o sobie, opowiadają o sobie. To są dwa różne aspekty. Aby świat wokół nas stał się bardziej świadomy. Świadomy naszych pragnień, naszych potrzeb, naszych marzeń, naszych ograniczeń, naszych obaw.
Aby świat wokół nas stał się bardziej świadomy, aby inni ludzie przestali wchodzić z buciorami w nasze życie, aby mogli spełniać nasze pragnienia czy nasze potrzeby pod tytułem: „Kochanie, stresuję się bardzo, jak tak jedziesz. Jestem cała spięta, cała spocona i bardzo źle się z tym czuję”. Aby nasz partner mógł spełnić nasze pragnienie i wiele innych pragnień, musimy ten świat wokół nas uświadomić. Uświadomić, czyli przekazać mu informację o tym, czego chcemy, co jest w nas. Nie ma innej metody. Im mniej odpalamy w ludziach podświadomości, tym bardziej poprzez mówienie im, co im wolno, co nie wolno, co robią źle, co robią dobrze, co powinni, czego nie powinni. Im mniej tej podświadomości w ludziach odpalamy, tym mniej narażamy się na przepychanki na poziomie podświadomości. Im więcej mówimy o sobie i nie tylko o swoich marzeniach czy pragnieniach. Chociaż wolniejsza jazda samochodem z powodu strachu, który w nas jest, czy stresu jest z pewnością naszym pragnieniem na tą chwilę. Ale jest całe mnóstwo też rzeczy, które mogą wywoływać w ludziach troskę, mogą wywoływać współczucie.
Mogą powodować to, że oni przestają się czuć przez nas atakowani, a mogą zareagować na nasze potrzeby czy na nasze pragnienia z poziomu duchowej świadomości, z poziomu serca, z poziomu duszy, z poziomu wyższych wibracji. Ale aby się tak stało, aby ludzie wokół nas byli świadomi, to musimy ich uświadomić. Ale nie uświadomić, jacy oni powinni być bądź jacy nie powinni być, tylko uświadomić, czego my pragniemy i co oni mogą zrobić dla nas, bądź czego wobec nas robić nie powinni, ponieważ sprawia nam to przykrość. Jest nam z tym źle, denerwuje nas to, irytuje, nie interesuje, mamy to w nosie i tak dalej. Tak, kochani, w moim przekonaniu wygląda uświadamianie innych ludzi. Gros z was pewnie nawet próbowało uświadamiać innych ludzi, budzić w ludziach świadomość. Może nawet czuje potrzebę, może nawet czuje misję do uświadamiania innych, więc uświadamiajcie ich. Jak widzicie, ja wręcz was do tego namawiam i przekonuję. Uświadamiajcie ludzi, ale uświadamiajcie ich co do tego, czego wy pragniecie, co dla was jest ważne, a nie jak oni mają żyć, myśleć, postępować i tak dalej. Kochani, jeżeli nie ma żadnej informacji na temat tego, że ktoś chciałby ze mną porozmawiać, to drugiej części nie będziemy robić, ponieważ po pierwsze tutaj komentarzy nie ma zbyt dużo, a jeżeli już są, to chyba...
Chociaż nie wiem. Tutaj chyba pan Marek coś mi podrzucił. Zresztą nie ukrywam, że wróciłem do czytania tych komentarzy, ale nie za specjalnie. Zrobiłem to troszeczkę dla was, ale mnie ta forma w dalszym ciągu jakoś mocno nie kręci. Zwłaszcza jak są te komentarze od Sasa do lasa. Kochani, oczywiścieA, przepraszam, bo widzę, że tutaj coś sypnęło. Więc dobrze. Zróbmy przerwę, bo ja tak tu z wami rozmawiam, a tu z drugiej strony gdzieś tam czytam komentarze. Zróbmy krótką przerwę. Pan Marek, widzę, już jest, więc wpuści piękną muzyczkę jak zawsze i po przerwie się na chwilę spotkamy.
Jeżeli ktoś będzie chciał zadzwonić, to bardzo proszę o szybką informację. Jak nie, to ja przejrzę tutaj szybciutko komentarze, które spłynęły i odniosę się do tych, które uznam za w temacie audycji. Dziękuję wam na tą chwilę ze swojej strony. Życzę miłego słuchania muzyczki i spotykamy się za parę minut.
[01:08:11] - A spotykamy się ponownie tak dokładnie za cztery minuty z hakiem. Dzisiaj zagra nam ponownie projekt Sound of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Pierwszy z utworów poleci w przerywniku. Będzie to kompozycja zatytułowana „Wilderness Roads” i za jakieś cztery i pół minuty powracamy do audycji „Świat Oczami Duszy”, w której będzie pan Sławek czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony. Mamy nadzieję, że ktoś zadzwoni, a jeżeli nikt nie zadzwoni, to najwyżej dzisiaj skończymy troszkę wcześniej i troszkę wcześniej zapis audycji trafi na YouTube'a i do archiwum Radia Paranormalium. A teraz czas na przerywnik muzyczny Sound of the Sound i Simon Wester w utworze „Wilderness Roads”. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Zagrał nam przed momentem projekt muzyczny Sound of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Utwór zatytułowany „Wilderness Roads”.A my tymczasem powracamy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Tych, których jeszcze Facebook nie zbanował, zachęcamy do zajrzenia na profile pana Sławka Bączkowskiego i Radia Paranormalium. Do dołączenia do grupy Radio Paranormalium również zachęcamy.
Można nam także wysyłać e-maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcą z kimś podyskutować, a jednocześnie stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do dołączania i udzielania się na naszym forum pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:14:59] - Dziękuję panie Marku. Kochani, będzie króciutko, ponieważ przeleciałem te komentarze. Wszystkich czytał nie będę. Pierwszy odnośnie tego, co powiedziałem o pieniądzach i o tym, że jesteśmy największymi pasożytami i szkodnikami tutaj na Ziemi, bo wszystko nam się należy i wszystko powinniśmy dostawać za darmo. Dubek pisze: „Pieniądze? Ciekawe. Są tacy, którzy naprawiają świat i nas za pieniądze”. To jest potwierdzenie tego, co mówiłem. Monika K. pisze, świeża postać chyba tutaj na naszej audycji: „Przepraszam, ale ta audycja nie wnosi nic pozytywnego do mojej duszy.
Nie do usłyszenia”. Tutaj w tej sytuacji przypomina mi się taki cytat, nie wiem czyj, więc na pewno nie mój: ludzie nie potrzebują uzdrawiania, nie potrzebują oświecania, nie potrzebują rozwoju duchowego. Jedyne co, to potrzebują zrozumieć moc, która jest w nich i nauczyć się z niej korzystać. Moniko droga, jeżeli przyjmiemy i nie rozumiemy podstawowych zasad i założeń tego, na czym nasze życie polega, ja często się z tym spotykam, to bardzo często zmierzamy w niewłaściwych kierunkach. Odniosę się do tego: „Nie wnosi nic pozytywnego do mojej duszy”. Na całym naszym etapie rozwoju wszystko, czego doświadczamy, wszystko z czym związane są nasze emocje, nasza uwaga, wnosi coś pozytywnego do naszej duszy. Po prostu wnosi do naszej duchowej świadomości jako doświadczenie. Dlatego to, co wielokroć powtarzałem: można nie wiedzieć nic o rozwoju świadomości, a i tak ta świadomość w każdym człowieku się rozwija, czy on tego chce, czy tego nie chce. Przeczytam wam jeszcze tutaj kilka takich informacji od słuchaczy. Jack pisze: „Ja wznoszę wibracje, uczę się, doświadczam.
To podstawa u mnie”. Anna pisze: „Ja mam dewizę prostą jak drut: co wysyłasz, wraca”. Sabina23 pisze: „Jeśli wolno mi wyrazić swoją opinię w tej kwestii mówienia o sobie, to te rady, panie Sławku, uważam za wyjątkowo cenne. Z mojej strony wielkie dzięki”. Kochani, ja nie mam nic przeciwko zastanawianiu się, analizowaniu i posiadaniu jakiegoś punktu odniesienia czy swojej refleksji na temat zachowania innych ludzi. Nie mam nic przeciwko temu. Nie da się na ziemi żyć, nie wchodząc w interakcje emocjonalne. Tylko ważne jest, żeby po pierwsze właściwie je zinterpretować i wiedzieć, że większość rzeczy, które nas denerwuje, irytuje, przestrasza, jest związana z naszą podświadomością. I warto wtedy zadać sobie takie pytanie: dlaczego mnie to irytuje? Dlaczego budzi to we mnie takie emocje?
Jaki wzorzec mojej podświadomości Za to odpowiada i czy on jest aby na pewno słuszny? Czy ja muszę mieć potrzebę denerwowania się i irytowania? Czy ja muszę mieć potrzebę bania się? Czy ja muszę mieć potrzebę życia w strachu, w stresie? To jest informacja. I tutaj to pierwsze zdanie, jeśli wolno mi wyrazić swoją opinię. Kochani, o to właśnie chodzi, że nawet nie wolno. To nie jest kwestia wolno, nie wolno. To jest następna reakcja naszej podświadomości, że nam nie wolno wyrażać swojej opinii, wyrażać swoją opinię o swoich odczuciach. Tylko pamiętać należy o tym, żeby nie mówić o drugim człowieku, tylko o tym, co się samemu w związku z tym czuje.
Mówić o sobie. Nie mówić, że ktoś gada głupoty, tylko wystarczy powiedzieć: „Dla mnie to są informacje, które nic nie wnoszą do mojego życia. Dla mnie to nie jest nic interesującego. Dla mnie to nic nie znaczy. Dla mnie to się nie trzyma kupy”. Ta drobna różnica o tym, żeby mówić o sobie niby brzmi tak samo, ale jeżeli dodajemy „moim zdaniem”, „dla mnie”, „z mojego punktu widzenia”, to przenosimy ciężar informacji na siebie, a nie na drugą osobę. Ta drobna różnica, kochani, ale ona zasadniczo zmienia sens całej wypowiedzi. I pamiętajcie, że nie to, że mamy prawo. Mamy obowiązek mówić o sobie. Obowiązek o sobie mówić.
Nie tylko prawo, tylko obowiązek. Po to, żeby uświadamiać świat naokoło nas, czego pragniemy. Bo tylko wtedy możemy to dostać. Nie mamy prawa oczekiwać, że ktoś się domyśli, ale mamy obowiązek go o tym poinformować. Powiedzieć: „Nie, ja tego nie zrobię. Ja nie mam na to ochoty. Ja nie mam takiej potrzeby”. Jeżeli będziemy mówili o sobie i pozwolimy innym ludziom mówić o sobie, pójdziemy bardziej w kierunku przyjaźni niż wrogości. Świat wokół nas stanie się bardziej przyjazny. Zakończymy etap wojny podświadomości, a przejdziemy na etap przyjacielskich relacji z innymi ludźmi i będziemy mieli możliwość przekonać się o ich intencjach względem nas i ich oczekiwaniach względem nas.
Bo jeżeli byliśmy świetnym słuchaczem, na którego można by było wywalić wszystkie swoje brudy i zaczniemy mówić: „Nie, mnie ten temat nie interesuje. Nie opowiadaj mi o innych ludziach. Opowiedz mi o sobie”, to jeżeli byliśmy słuchaczami, to przestaniemy być tym ludziom potrzebni. Przestaniemy spełniać swoją rolę. Jeżeli chodzi o krzywdzenie, często pojawia się, że ktoś mnie skrzywdził. To my pozwalamy się krzywdzić, nie mówiąc o sobie. Nie ustalając pewnych granic. Nie mówiąc o pewnych granicach, których my przekroczyć innym nie pozwolimy. Dlatego kochani namawiam, polecam, aby zacząć mówić o sobie. Każdy oczywiście zrobi z tym, co uzna za stosowne.
Nie mam na to żadnego wpływu. Natomiast jeżeli chcecie się przekonać, czy to działa, to chociaż spróbujcie i zobaczcie, co się w waszym życiu zmieni. Mówiąc o sobie nikogo nie skrzywdzicie. Wydając osądy z poziomu własnej podświadomości możecie wyrządzić krzywdę drugiemu człowiekowi. Dla samych siebie starajcie się nie krzywdzić innych ludzi, żeby to, co napisała Hania, do was nie wróciło. Dla swojego własnego bezpieczeństwa, dla swojej tak zwanej karmy. Zróbcie to dla siebie. Jeżeli już nie z miłości, to przynajmniej w celu zapewnienia sobie jakiegoś bezpieczeństwa. Ale oczywiście nie mam wpływu na to, co z tym zrobicie. Natomiast mam nadzieję, że jeżeli podejmiecie próbę i będą jakieś efekty, to mnie o tym poinformujecie.
I to jest moja prośba do was z dzisiejszej audycji i podziękowania za to, że mieliście chwilę czasu ze mną dzisiaj tutaj z panem Markiem posiedzieć tak, żebyśmy nie byli sami. Mam też nadzieję, że jakieś przemyślenia z tego będą, za co trzymam kciuki. Pozdrawiam was bardzo serdecznie jak zawsze. No i cóż, trzymajcie się cieplutko. Dziękuję panu Markowi za to, że się nami tutaj opiekuje.Do usłyszenia za tydzień. Trzymajcie się. Jeszcze raz wszystkiego dobrego. Buziaczki. Pa.
[01:25:45] - Mówił do słuchot państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich możliwych dzisiaj wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Oczywiście zachęcamy tych, których jeszcze Facebook za coś nie zbanował. Mnie na razie odbanował, ale pewnie kolejny ban tuż tuż, tylko czeka na okazję. A na razie kończymy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo w poniedziałek po 20:00 na antenie Radia Paranormalium. A kończymy dzisiejszą audycję kolejnym utworem projektu South of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Utwór zatytułowany „Lift My Eyes”. Także taką fajną nutą na koniec poniedziałku mówimy dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl