Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie w ten gorący poniedziałek, krótko po 20:00, 25 lipca 2022 roku. Witają państwa w audycji „Świat oczami duszy” techniczny Marek Sęk "Ivellios" oraz gospodarz pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:37] - Dobry wieczór, panie Marku. Witajcie kochani bardzo serdecznie.
[00:40] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić w drugiej części dzisiejszej audycji, która przypomnę, w dużej części zależy od państwa, czy ta druga część w ogóle będzie. Między innymi zależy od tego, ile będzie komentarzy i czy ktoś się zdecyduje zadzwonić i nas o tym poinformować. Ale mniejsza. Tak czy siak, telefony do Radia Paranormalium warto sobie zapisać już teraz. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Mówi się, że Gadu-Gadu już dawno umarło, ale czasami tam jeszcze raz na miesiąc, raz na dwa miesiące ktoś do nas napisze, więc numer cały czas jest aktywny.
Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, chociaż ja, tak jak już mówiłem nie raz, nie polecam tej społecznościówki, ale jeżeli ktoś jeszcze nie dostał za coś bana, to może polajkować fanpage'a Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, dołączyć do grupy Radio Paranormalium i tam się poudzielać. Można nam także wysyłać maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A jeżeli ktoś chciałby podyskutować z kimś stronie od mediów społecznościowych wszelakich, to zachęcamy do dołączenia do naszego forum pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:42] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witajcie gorąco i serdecznie. Powiem wam tak: znowu nie miałem czasu na odpisywanie na komentarze. Tym razem i pod audycją i pod filmikiem, który okazał się zapowiedzią dzisiejszej audycji. Ja oczywiście przejrzałem te komentarze, które pojawiły się na czacie podczas ostatniej audycji, ale dzisiaj akurat się do nich nie odniosę z racji tego, że chciałbym kontynuować to, co kilka audycji temu zostało zaczęte. Zwłaszcza że w tych komentarzach też jakoś takich rewolucyjnych tematów raczej nie było. Kochani, jeszcze na marginesie i na początku jestem trochę zmęczony, bo dopiero wróciłem z pracy, więc nie ukrywam, że i dzisiejszy upał i praca fizyczna trochę dały mi w kość. Ale też nie ukrywam, że ostatnie moje przemyślenia też w sumie są takie raczej chyba mało optymistyczne. Doszedłem do takiego wniosku, że przez większość swojego życia starałem się działać na płaszczyźnie świadomości, czyli bardziej budzić tą świadomość w ludziach, bardziej mówić, na czym ona polega i bardziej próbować pomagać ludziom rozwijać niż bazować na ludzkiej podświadomości. I to w sumie taka sytuacja dość mocno mi odpowiadała.
Natomiast od momentu, kiedy zaczęliśmy dopracowywać tą terapię czy jak to tam nazwać, to, o czym mówiłem, zacząłem coraz bardziej wchodzić w zagadnienia podświadomościowe i stwierdziłem, że to jest dopiero hardcore. Że działania, praca ze świadomością jest czymś niesamowicie fajnym, niesamowicie sympatycznym. Natomiast wejście w meandry ludzkiej podświadomości to jest ta robota, która tak nie do końca mi odpowiada i nie za specjalnie wiem, co mam z tą sytuacją dalej zrobić. Bo im więcej rozmawiam z ludźmi o podświadomości, tym bardziej się przekonuję o tymJak bardzo ten temat jest dla bardzo dużej ilości ludzi niezrozumiały? Tak jak mówiłem w poprzedniej audycji, wszyscy mówimy: „Tak, każdy człowiek ma duszę i każdy człowiek ma podświadomość”. Każdy człowiek ma nerkę. Przynajmniej większość ludzi ma serce, ma wątrobę, ma jakieś tam narządy, ręce, głowę. Mówię o większości ludzi. Nie mówię o przypadkach nieszczęśliwych. I to jest okej.
Wszyscy to doskonale wiemy. Przyzwyczailiśmy się do tego i w zasadzie taki stan rzeczy nam bardzo odpowiada. Jest to jest, działa to działa. Coś zaczyna szwankować, to dopiero wtedy zaczynamy się zastanawiać, o co chodzi. Szukamy pomocy specjalistów, jakiejś porady i rozwiązania problemu. To jest taki fajny stan rzeczy. Po co się będę martwił na przyszłość? Po co się będę interesował czymś, co działa? I jest w tym oczywiście odrobina logiki, pod warunkiem, że to nie wpływa na jakość naszego życia. Taki musi być warunek.
Natomiast z podświadomością jest tak, że ona wpływa na nasze życie. Rzekłbym nawet, decyduje o naszym życiu. Specjalnie zrobiłem przerwę, żebyście się chwilę zastanowili, w jaki sposób podświadomość wpływa na wasze życie. W jaki sposób podświadomość wpływa na nasze życie? Kurde, 99% ludzi twierdzi, że żyje świadomie, że jest świadoma wszystkiego, co się dzieje w ich życiu. 99% ludzi. Mówię o egzemplarzach zdrowych. Czy wy żyjecie świadomie? I nie chodzi mi w tym wypadku o świadomość duchową. Tylko czy wy żyjecie świadomie?
Czy jesteście świadomi tego, co się w waszym życiu dzieje? Dlaczego się tak dzieje? Świadomi swoich decyzji. Czy jesteście tego świadomi? Czy macie świadomą kontrolę nad swoim życiem? Czy macie świadomą kontrolę nad samymi sobą? Inaczej, czy macie świadomą kontrolę nad wami, nad sobą samym? I pewnie 95%, 97%, 99% ludzi powie, że tak. Jak to? Jestem dorosły, więc jestem świadomy.
Dokonuję świadomych wyborów. Jeżeli mówię, że czegoś nie lubię, to nie lubię. Wiem, kiedy ktoś coś ode mnie chce, a ja albo chcę to zrobić, albo nie chcę tego zrobić. Ja to wszystko wiem. Ja mam wszystko pod kontrolą. Owszem, są sytuacje w moim życiu, które się pojawiają nie wiadomo skąd, ale ja na nie nie mam wpływu. To są sytuacje zewnętrzne. To są ludzie, którzy w jakiś sposób dokonują ingerencji w moje życie. To są jakieś dziwne sytuacje życiowe, na które nikt nie ma wpływu. To są sytuacje zawodowe, to są sytuacje związkowe, najczęściej z powodu jakichś złych ludzi, których spotykamy na swojej drodze.
Natomiast my sami nad sobą mamy całkowitą kontrolę w naszym wewnętrznym przekonaniu. I tu się zaczyna problem. Ponieważ jeżeli wszystko jest okej, to co tu zmieniać? Co tu zrobić? Po co w ogóle cokolwiek robić? Jeżeli ta praca mi nie odpowiada, bo szef się na przykład mnie czepia, to muszę zmienić pracę. Jeżeli mój kumpel, moja koleżanka, moja przyjaciółka mnie oszukuje, to muszę się z nią po prostu rozstać. Jeżeli mąż, żona mnie oszukuje, zdradza, to ja jestem ofiarą i muszę się z nim rozstać, ponieważ to źli ludzie na mojej drodze wyrządzają mi różnego rodzaju przykrości, krzywdy, robią różne rzeczy. Takie jest podejście większości ludzi do ich życia. Więc jak mogę namawiać was bądź w ogóle mówić wam, żebyście zrobili rachunek sumienia?
Po co? Przecież wszystko jest jasne i oczywiste i wszystko jest dobre i właściwe. Po co namawiać mam was do tego, żebyście zastanowili się nad tym, co chcielibyście w sobie zmienić? Nic. Chcielibyśmy zmienić swoje życie, ale nie w sobie, tylko na zewnątrz. Chciałbym, żeby moje życie wyglądało inaczej, ale to nie ja mam się zmienić, tylko moje życie.Ja nie widzę w sobie nic tak istotnego do zmiany, żebym chciał, bądź miał potrzebę to zmieniać. Może jakieś drobiazgi. I co dalej można z tym zrobić, kochani? Co ja dalej mogę z tym zrobić? Nic.
Nic nie mogę z tym zrobić. Mogę pozwolić każdemu człowiekowi doświadczać. Aż dojdzie do takiego momentu w życiu, w którym połączy skutki, czyli to, co się dzieje w jego życiu ze swoim postępowaniem. Jeżeli nie nastąpi ten moment, że człowiek zrozumie to powiązanie i to połączenie, to nigdy nie będzie chciał zmienić samego siebie. Dopiero zrozumienie tego powoduje, że możemy coś próbować w sobie zmienić. Dopiero w tym momencie możemy zacząć zastanawiać się, co powinniśmy, czy co chcemy w sobie zmienić. Dopiero w tym momencie. Wcześniej każda próba przekonania kogokolwiek do tego, że powinien coś zmienić, jest walką z jego podświadomością, czyli walką z góry skazaną na niepowodzenie. A ja chcę pomóc, ale nie chcę i nie mam zamiaru nikogo przekonywać, ani też boksować się z niczyją podświadomością. Ponieważ jestem z góry skazany na przegraną.
Ale podejmę jeszcze jedną próbę. Kochani, z pewnością większość z was była w związku. Większość z was była w związku. Czy to w podstawówce, czy w liceum, czy na studiach, czy później już w dorosłym życiu. Tak, myślę, że większość z dorosłych ludzi miała przynajmniej jedną taką przygodę, kiedy była zakochana. Zakochana. Nie mówię, że kochała, ale że była zakochana. Czyli to bardzo fajne uczucie, w którym wszystko jest cudowne, w którym wszystko się chce, wszystko jest możliwe i wszystko jest idealne. Cudowny stan. Natomiast większość ludzi wie o tym doskonale, że ten stan nie trwa wiecznie.
To zakochanie zaczyna troszeczkę opadać, te emocje troszeczkę zaczynają opadać. Zaczynamy poznawać drugiego człowieka. On zaczyna poznawać nas. Zaczynają się pojawiać jakieś drobne niezadowolenia, drobne konflikty. Coś zaczyna się psuć. Wszyscy nieuduchowieni ludzie mówią na to proza życia. Zaczyna do miłości docierać proza życia. Tylko na czym ta proza życia, kochani, polega? Obowiązki wchodzą. Tak jak człowiek chodzi na randki, ma pięć dych, to kupi kwiatka, postawi lody, pochodzi, pogapi się w księżyc, poopowiada romantyczne historie.
Jest fajnie. Ale później ludzie zaczynają ze sobą mieszkać. Trzeba płacić rachunki, wynosić śmieci, wychodzić z psem, tankować samochód, sprzątać w mieszkaniu, prać, gotować, robić zakupy. Praca, emocje, stres. To wszystko zaczyna powodować, że miłość zaczyna opadać, a na jej miejsce wchodzi proza życia. I z pewnością każdy z nas, kiedy był młody, miał to przynajmniej przez jednego ze swoich starszych ciociów, wujków, mamusiów, babciów, tę prozę życia wyjaśnionąŻe tak właśnie będzie. Że żona, to ona ci urodzi dzieci, przytyje. Że mąż wyłysieje, że mąż zacznie siadać przed telewizorem. Że mąż będzie wychodził z kumplami, że mąż może cię zdradzać. Że żona zacznie bardziej dbać o dzieci niż o ciebie, że seks przestanie mieć aż takie znaczenie.
A już w ogóle jakieś fantazje, to w ogóle nie wchodzą w grę. Że to wszystko się zmieni. Że przejdzie zakochanie i trzeba zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. Że inne rzeczy zaczną mieć znaczenie. Właśnie, jakie inne rzeczy? Pracowitość, uczciwość, lojalność, porządek, macierzyństwo, opiekuńczość i tak dalej. To się będzie liczyć. Nie miłość. Miłość jest fajna, ale jest przereklamowana. Słyszeliście to czy nie?
Od własnych matek, ojców, swoich bliskich. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że tak będzie. Wszyscy. Przynajmniej większość ludzi zdaje sobie sprawę, że tak będzie. Uwaga, wchodzę w temat podświadomości, bo to zaczyna już funkcjonować jako wzorzec. W naszym życiu emocjonalnym zaczyna funkcjonować jako wzorzec. I powiem wam tak, za chwilę spróbuję wam pokazać wpływ waszej podświadomości na wasze nieszczęśliwe związki. Waszej podświadomości, podświadomości każdego człowieka. Spróbuję wam pokazać, że wasze związki nie rozpieprzyli źli ludzie, tylko rozpieprzyła podświadomość. Nie pech, nie zbieg okoliczności, tylko podświadomość.
Ludzka podświadomość. Zaczynamy od zakochania, od tego idealnego i szczęśliwego stanu, w którym znajduje się dwoje ludzi. I pojawia się, znaczy on się wcześniej już pojawił albo właśnie teraz pojawia się wzorzec przyniesiony przez naszych bliskich. Wzorzec pod tytułem „Tak nie będzie zawsze”. Zobaczysz, ona się zmieni, on się zmieni. Nikt nie jest doskonały. I od tego momentu zaczyna się gra naszej podświadomości. Gra i współgra z podświadomościami innych ludzi. „No cześć córciu, no i jak wam tam jest?” „Nie, no super mamo. Super, super, super”.
„Super? A zobaczysz, jak zajdziesz w ciążę”. „Nie, mamo, nic się nie zmieni. On jest cudowny. On jest wyrozumiały, on jest kochany”. „Zobaczysz, zobaczysz. Zajdziesz w ciążę, będziesz zmęczona. Zobaczysz”. „No jak tam synu? Wszystko w porządku?” „Tak tato, kurde, ale mówię ci, jaki seks.
Super jest. Wiesz, kurwa, niewyspany do roboty chodzę”. „Dobra, poczekaj. Poczekaj, poczekaj. Zobaczysz, jak zajdzie w ciążę. Przestaniesz mieć dla niej znaczenie. Będą się liczyły tylko dzieci. Przytyje, roztyje i zobaczysz. Dopóki nie zajdzie w ciążę, to seksem interesuje, a później to jak będzie chciała mieć dziecko, to kalendarzyk, terminarzyk. Proszę, dzisiaj uprawiamy seks, bo mam dni płodne.
Zobaczysz”. Zaczyna się. I nasza żona mówi: „Słuchaj, wiesz co? Może byśmy pomyśleli o dzieciach?” i w naszej podświadomości odpala się cała wizja tego, co za chwilę się stanie. My już wiemy, co się stanie. U kobiet jest tak samo. „Nie, kochanie, no nie, zmęczona dzisiaj jestem”. „Dobra, to ja wychodzę na miasto”. Myśli: „Pewnie pójdzie mnie zdradzać, bo przecież mama mówiła, że jak nie będę z nim sypiać, to on zacznie mnie zdradzać”. „Kochanie, już tydzień czasu nie uprawialiśmy seksu.
Naprawdę zmęczona jestem”. „Dobra, to ja wyjeżdżam na ryby w weekend”. „Na pewno znajdzie sobie kochanę”. Zaczyna się gra i współgra podświadomości.I to sobie idzie dalej. I my wręcz idąc za głosem tej podświadomości, zaczynamy wykonywać czynności, które ktoś nam powiedział kiedyś, że będziemy wykonywać. Synu, dam ci dobrą radę. Miej zawsze odłożone pieniądze, a tego kwiatu to pół świata. Nie chce z tobą sypiać? Znajdź sobie coś na boku. Po co będziesz żonę mordował zmęczona, a tobie się też coś od życia należy.
Kochanie, to może byśmy? Nie, zmęczona dzisiaj jestem. I podświadomość zaczyna. A może tata miał rację? A może starsi kumple mieli rację? A może właśnie tak trzeba zrobić? Ale nie, no przecież kocham swoją żonę. Ale przecież kocham swojego męża. Nie, nie zrobię tak. No a za trzy miesiące rodzi się dziecko i zaczyna się.
I uruchamiają się następne wzorce podświadomości. A zobaczysz, jak się dziecko urodzi, to już w ogóle zejdziesz na czwarty plan. No więc widzę, jak schodzę na czwarty plan. Wręcz pragnę tego, żeby zejść na czwarty plan, bo podświadomości moich przyjaciół, mojej rodziny dalej pielęgnują we mnie ten wzorzec, że tak będzie. Wszyscy naokoło moi kumple mówią mi, że tak będzie. No więc kto? Moi przyjaciele nie mogą się mylić. Moje przyjaciółki nie mogą mnie oszukiwać. Co? Znowu wrócił później z pracy.
Tak, bo mówił, że tam na pewno kogoś ma. A kiedy żeście sypiali tam ze sobą? Nie, no wiesz, teraz zmęczona, mała, wiesz, płacze, ja ledwo żyję. Zresztą wiesz, taka zaniedbana jestem. Tak, wiesz, nie mam czasu, nie mam siły o siebie zadbać. Tak mi głupio. No zobaczysz. Co? W podróż wyjechał służbową, tak? A, to na pewno ma kogoś na boku.
Cały czas nieświadomie realizujemy wzorce podświadomości innych ludzi. Wchodzimy w tą grę. Gdzie się podziała miłość? Tak, jeszcze jej nie zdradzę. Ale za co mam jej kupować kwiatki? Wolę wyjść z kumplami na piwo. Podświadomość robi swoje. My jesteśmy święcie przekonani już w którymś momencie, że będzie dokładnie tak, jak w życiu innych ludzi. Jak to jesteś szczęśliwa? Co ty, niemożliwe.
Na pewno cię oszukuje. Wiesz, tam pewnie udaje, żeby ukryć. Co? Mówi, że cię kocha? Uuu, to na bekę kogoś ma. Co? Kwiaty ci kupił? No to musiał nieźle nawywijać. I my w to wierzymy. Chociaż to się jeszcze nie wydarzyło.
My podświadomie już na to czekamy. My już podświadomie widzimy ten obraz. My już podświadomie wiemy, że tak będzie. Wyczekujemy podświadomie tego momentu. Podświadomie szukamy w zachowaniu drugiej osoby zachowań, które pasują do tego wzorca. Słuchaj kochanie, a czy ty mnie przypadkiem nie zdradzasz? No skarbie, skąd ci to przyszło do głowy? A, dawno nie mówiłeś, że mnie kochasz. Zaczynają się wzajemne naciski. A dla kogo ty się tak wystroiłaś?
Z koleżanką idziesz się spotkać? Tak. A kto tam do ciebie SMS-y wysyłał wczoraj o 23? Kochanie, ja, dziecko jest już odchowane i ja chcę iść do pracy. Chcę wyjść z domu. Chcę iść do pracy. Ale po co? Ja dobrze zarabiam. Ale ja chcę iść do pracy. A czego ci w domu brakuje?
No dobra, to idź do tej pracy. Co się tak wystroiłaś? O której będziesz? Dlaczego nie odbierałaś telefonu? Podświadomie realizujemy scenariusz innych ludzi. Mało tego, jesteśmy święcie przekonani, że robimy słusznie i że to ta druga osoba jest wobec nas nie w porządku. Powiem wam jeszcze kochani o jednej rzeczy. O tym, co ja nazywam nakładki podświadomości. Dlaczego ludzie, którzy się kochają bądź są zakochani, w każdym bądź razie wydobyli z siebie i otrzymali od drugiej osoby miłość. Co powoduje, że ta miłość do tej drugiej osoby i tej drugiej osoby do nas zaczyna słabnąć?
Co powoduje?Zdrada. Kłamstwo. Nadużywanie alkoholu. Przemoc. Tylko jeżeli tego nie było na początku związku, to jest to zazwyczaj proces, który powstaje. Z jakiego powodu? Z sytuacji, w której na początku spotykamy idealną osobę. Idealną, ponieważ w stanie miłości, w stanie zakochania mamy do czynienia z idealną osobą, idealnym partnerem i z idealnym uzupełnieniem naszej osoby. Ta osoba raptem staje się nieidealna. Kiedyś mówiłem, że wszystko, co przed ślubem jest twoją zaletą, po ślubie staje się twoją wadą.
Jeżeli byłeś radosnym, wesołym chłopakiem, takim, który bawił towarzystwo i to była twoja zaleta i na to wyrywałeś dziewczyny, to po ślubie najlepiej by było, żebyś ten etap zakończył i przestał bawić towarzystwo, tylko zaczął bawić swoją żonę. Jeżeli zaimponowała nam dziewczynie miniówka i wywijanie na parkiecie tak, że pośladki było widać, wielki dekolt i ponętne usta, które mówiły tylko: „Całuj mnie, całuj”. To jeżeli już po ślubie nasza żona zaczyna się nadal tak zachowywać, to przestaje nam to odpowiadać. Więc jest to jeden z aspektów, taki może bardziej żartobliwy. Co się staje, że człowiek z idealnego partnera staje się tym partnerem nieidealnym? Dlaczego z czasem miłość, nasza miłość do niego zaczyna słabnąć? Dlaczego? Oprócz tego aspektu prozy życia, który mamy wyniesiony z domu. Co się dzieje dalej? „Gdzie położyłeś te skarpetki?
Przecież tyle razy mówiłam ci”. „Oj kochanie, nie przesadzaj, nic się takiego nie stało”. „Jak to nic takiego się nie stało? Chodzę, muszę po tobie sprzątać. Ile ty masz lat?” Co to jest? Z czego wynika ten konflikt? Z różnicy wzorców podświadomości. „Kochanie, przyjedziesz po mnie po pracy dzisiaj?” „Tak, pojadę. Przyjadę.” „O której?” „O 17:00”. „Dobra”.
„Gdzie ty jesteś? Miałeś być”. „No niestety w pracy mi się przyciągnęło”. „To dlaczego nie zadzwoniłeś?” „Bo miałem ważne spotkanie z szefem. Nie mogłem wyjść ani rozmawiać przez telefon”. „Nie szanujesz mnie”. „Nie, kochanie. Wiesz, jaką mam pracę. Przepraszam cię, ale zadzwoniłem natychmiast, jak wyszedłem”. „Nie szanujesz mnie.
Tak się nie robi”. Z czego to wynika? Z różnicy wzorców podświadomości. Przykłady z dziećmi można by było mnożyć. „Dlaczego mu na to pozwalasz?” „Niech się uczy”. „Ale może sobie zrobić krzywdę”. „Przynajmniej się czegoś nauczy”. „Nie martwisz się o swoje dziecko?” „U was w domu też tak było”. „Kochanie, rodzice przyjeżdżają. Trzeba pomyć okna i poprać firanki”.
„Ale dlaczego?” „Bo przyjeżdżają rodzice”. „No to niech przyjeżdżają. To będą sprawdzać, czy okna są czyste?” „No ale jak my będziemy wyglądać?” „Jak?” „Jak z brudnymi oknami”. „Tak. Nie szanujesz moich rodziców. U was w domu to też zawsze syf był”. Różnica wzorców podświadomości. „Kochanie, może byśmy mieszkanie zmienili?” „Ale po co? To skończyliśmy dopiero remontować. Włożyliśmy kupę pieniędzy.
Jest ładnie. Mieścimy się. Dzieci mają swoje pokoje”. „No wiesz, ale u mnie w pracy to o tej dzielnicy jak na sędziego to nie wypada. Powinniśmy się przeprowadzić do jakiejś bardziej renomowanej dzielnicy”. Różnica wzorców podświadomości. „Powinniśmy zmienić samochód, bo przecież ja jeżdżę do pracy. Mam najgorszy samochód wśród moich kolegów. Muszę ładnie wyglądać. Muszę sobie kupić ciuchy”.
Różnica wzorców podświadomości. „Gdzie pojedziemy na wakacje?” Różnica wzorców podświadomości.Co będziemy jeść? Jak będziemy do siebie się zwracać? Jak będziemy wychowywać dzieci? Różnica wzorców podświadomości. Co wolno, a czego nie wolno? Jak mam wyglądać i o której mam wrócić wychodząc z koleżankami do knajpy? Co mogę powiedzieć o swoim mężu? Czego nie mogę powiedzieć o swoim mężu? Co mogę powiedzieć o swojej żonie?
Czego nie mogę powiedzieć o swojej żonie? Z kim się mogę kolegować, a z kim się nie mogę kolegować? Czy ta koleżanka ma na mnie zły wpływ, czy ma dobry wpływ? Różnica wzorców podświadomości. Różnica wzorców podświadomości. Nic poza tym. Moje poglądy. Moja podświadomość kontra twoja podświadomość. Gdzie się podziała miłość? Miłość rozwaliła się jak śnieżna kula, która przywali w betonowy mur.
To nie ten człowiek był zły, tylko według naszej podświadomości źle postępował, bo miał inne poglądy niż te, które są w naszej podświadomości. Dlaczego on nas zostawił? Bo nasza podświadomość nie pasowała do jego podświadomości. Nie miłość do miłości. Podświadomość do podświadomości. Nie dlatego, że ona była zła, tylko dlatego, że była inna od mojej. Twoja niepunktualność mnie doprowadza do szału. To znaczy co robię takiego źle? Bo ciągle się spóźniasz. Ale na co się spóźniam?
Na obiad. Ale jak przychodzę do domu 15 minut później, to i tak dopiero wstawiam zupę, wstawiam ziemniaki. Więc co te 15 minut zmienia? Bo ty mnie nie szanujesz. Poza tym kochanie, tak naprawdę to ja sobie sam odgrzewam ten obiad. Więc co ci za różnica, czy ja przyjdę o 17:00, czy o 17:15, jak ty i tak siedzisz w tym momencie na telefonie i rozmawiasz z mamusią. Ale przeszkadza mi, bo drzwiami trzaskasz, bo garami trzepiesz. Nie mogę się skupić. To idź do pokoju i zamknij drzwi. Nie musisz rozmawiać z mamą z kuchni.
Ale tu mi się najlepiej rozmawia. Wzorzec za wzorzec. Gdzie się podziała miłość? Nie wspomnę już o tym, że podświadomość robi również nakładki na intencje. Nie rozpatrujemy zachowania człowieka przez pryzmat miłości i przez pryzmat jego intencji względem nas, tylko przez pryzmat naszej podświadomości. Drugi człowiek jest zły, bo jest inny, bo ma inną podświadomość niż nasza. Ale my oczywiście nie robimy nic złego. My nie mamy nic wspólnego z tym, że tą kochaną osobę, w której się zakochaliśmy i którą na samym początku zobaczyliśmy przez pryzmat miłości. Nieważne jak był ubrany. Coś zagrało, coś pykło, jakaś chemia.
Z czasem zaczynamy oceniać przez pryzmat naszej podświadomości, że z czasem zaczynamy go wpisywać w scenariusze wzorców podświadomości naszych bliskich i naszych przyjaciół. Że z czasem zaczynamy człowieka tresować i mówić mu, że postępuje źle. Bo co? Bo ma inne wzorce podświadomości niż nasze. Ponieważ podświadomość nie uznaje odmienności. Podświadomość nie uznaje zmianDalej uważacie, że wszystko macie pod kontrolą. Dalej, kochani, nie dostrzegacie powiązania tego, co dzieje się w waszym życiu z waszą podświadomością. Dalej nie dostrzegacie tego, że podświadomość zabija miłość tylko dlatego, że ktoś jest inny niż my. Inaczej myśli, inaczej postępuje, inaczej się zachowuje. Osoba, którą kochaliśmy, nie przechodzi pozytywnie testu naszej podświadomości.
Kiedy się w nim, w niej zakochiwaliśmy podświadomość nie istniała. Jakimś magicznym cudem nie interesowała nas opinia naszej podświadomości na temat tamtego człowieka. Widzieliśmy tego człowieka przez pryzmat miłości jego do nas i naszej do niego. I gdybyśmy nie wrócili z powrotem do kierowania się w życiu podświadomością, trwalibyśmy nadal w tej przecudnej miłości wzajemnej do siebie. Kochani, to podświadomość jest odpowiedzialna za wszystko, co się w waszym życiu dzieje. Nie sądzę, żeby to, co powiedziałem dzisiaj, jakoś zasadniczo na coś wpłynęło. Ale tak jak obiecałem, podjąłem próbę. Dlaczegóż podjąłem tę próbę, kochani? Jeszcze raz. Ponieważ w zeszłej audycji mówiłem wam o tym, że projekt, który uzyskał swoją nazwę już konkretną „Obudź swojego wewnętrznego przyjaciela”, jest już praktycznie rzecz biorąc gotowy i że ja chciałbym dla was i dla ludzi organizować warsztaty.
To znaczy dla was, nie dla siebie. Ja, żeby sobie zrobić warsztat, nie muszę wychodzić z domu. Mogę sobie zrobić warsztat na podwórku albo mogę sobie zrobić warsztat, gdzie? Tu, gdzie siedzę. Usiąść, zamknąć oczy i zrobić sobie warsztat. Więc tak. Pomyślałem, że wyjdę z tym do ludzi i było oczywiście kilka pytań, jak to będzie wyglądało. Obiecałem, że powiem kilka słów na ten temat. Otóż w mojej wyobraźni wygląda to mniej więcej w ten sposób, że zwłaszcza dla osób świeżych, nowych byłby pierwszy dzień. Warsztaty byłyby dwudniowe.
Pierwszy dzień to byłoby zapoznanie się, ogólnie rzecz biorąc, z tematyką podświadomości i z tematyką, co z nią można zrobić. Z tematyką miłości. A drugi dzień to byłyby indywidualne sesje z każdym człowiekiem oddzielnie. Chyba że uda nam się to z czasem połączyć tak, że ja będę robił wykład, a w międzyczasie Moniczka będzie na przykład robiła sesje z poszczególnymi osobami. To jest jakby dowolne. Zobaczymy. Wyjdzie w praniu. Natomiast było oczywiście pytanie, ile to będzie kosztować. Więc ja zadam takie pytanie trochę przewrotne. Ile warte jest dla każdego z was szczęśliwe życie?
Poddaję to pod rozwagę. Natomiast oczywiście, jeżeli warsztaty będą wyjazdowe, to będą związane z kosztami. Ponieważ wynajęcie sali na dwa dni, nocleg, dojazd to przygotowanie jakichś tam materiałów. Ja ze sobą też muszę wziąć sprzęt, ponieważ każda sesja będzie indywidualna, będzie nagrywana i po zakończonej sesji każdy, kto weźmie w niej udział, jeżeli przyjdzie z pendrive'm bądź jakimś innym nośnikiem, zostanie mu to przegrane na ten nośnik po to, aby mógł w domu samodzielnie robić sobie sesje przypominające. A poza tym jest jeszcze jeden aspekt, o którym powiem już podczas warsztatów. Więc tak to wygląda technicznie. NatomiastNatomiast co z tego dalej wyjdzie, zależy tylko i wyłącznie od ludzi. Od was, kochani. Powiem wam to, co powiedziałem w skrócie w ostatnim filmie. Z pewnością nie wszyscy mieli okazję go obejrzeć.
Natomiast jaki jest problem z naszą podświadomością? Problem z naszą podświadomością jest taki, że wszystko, co usłyszymy, co zobaczymy, co przeżyjemy, zapisuje się w naszej fizycznej strukturze, czyli w naszym mózgu, w naszej fizycznej pamięci. Nie żadnej wirtualnej. I mało tego, wszystkie rzeczy, wszystkie sytuacje, które wywołały powstanie konkretnego wzorca, zapisują się również w naszej pamięci. A tego nie da się już odzapomnieć, odusłyszeć i odzobaczyć. To z nami będzie, kochani, zawsze. I nie usuniemy niczego fizycznie z naszego mózgu. Nie usuniemy, nie wyjmiemy szarej komórki i nie zastąpimy jej inną. Jedyne co, tak naprawdę, to możemy spróbować na te wszystkie doświadczenia spojrzeć trochę inaczej, z innej perspektywy. Ja podałem przykład jakiegoś tam kumpla.
Tkwimy w jakiejś tam relacji i tkwimy w niej, ponieważ ta relacja, ta sytuacja jest zgodna z naszym wzorcem podświadomości. Ponieważ gdyby nie była zgodna, to nie weszlibyśmy nigdy na przykład w taką relację. To bardzo dobrze, choć brutalnie widać w przypadku na przykład kobiet, które tkwią w związkach, w których mężowie ich biją, gdzie istnieje przemoc. I każda osoba, która nie ma w sobie takiego wzorca, powie: „To jest niemożliwe. Jak ty możesz w czymś takim wytrwać?” Natomiast te kobiety trwają. Mało tego, często mają przyjaciółki, które mówią: „Co takiego się stało? No tam raz na jakiś czas przyłoży. No przecież nie bije tak mocno. A poza tym wiesz, no dobrze zarabia, o dzieci się troszczy. O co ci chodzi?” Kobieta mówi: „No tak.
Poza tym ojciec bił matkę. Dla dzieci się poświęca, bo będą miały lepszą szkołę. Przecież ja im nie będę w stanie czegoś takiego zapewnić, takiego domu, takich, że tak powiem, warunków. Zrobię to dla dzieci.” I tkwi, aż któregoś dnia, jadąc autobusem, spotyka kobietę. Inną, która się przygląda na jej założone ciemne okulary w styczniu. I ta kobieta mówi: „Co? Często panią bije?” „Nie, wie pani, to ja się o drzwiczki od szafki uderzyłam, tak?” Ta kobieta powie: „Tak, ja też przez siedem lat uderzałam się to o poręcz, to o drzwiczki od umywalki. I dokładnie to samo mówiłam innym ludziom. Miałam jedną koleżankę, przyjaciółkę, którą też mąż bił i tylko przed nią mogłam się otworzyć. Całej reszcie mówiłam, że wszystko jest w porządku, że to ja jestem niezdarą.
Siedem lat, proszę panią. A teraz od trzech lat jestem w szczęśliwym, cudownym związku z cudownym człowiekiem, który się mną i opiekuje, i troszczy, opiekuje się dziećmi, kocha je jak swoje. Po siedmiu latach, chociaż też się bałam, uciekłam od niego. Było ciężko, ale dałam radę i teraz w końcu mogę cieszyć się życiem. To jest możliwe. Ja jestem tego przykładem.” I tenże przyjaciel, ta kobieta, która staje się naszą przyjaciółką, pokazuje nam, że można inaczej. Że można żyć inaczej, niż żyliśmy do tej pory, w zgodzie ze swoimi wzorcami podświadomości. Jest takim ziarnem, które zostało zasiane i będzie o sobie przypominać za każdym razem, kiedy nasz mąż będzie wracał do domu i podnosił na nas rękęZa każdym razem będziemy przypinali sobie głos tej kobiety, który będzie huczał w naszej głowie: „Można inaczej”. I ten głos nigdy nas już nie opuści. Możemy oczywiście brnąć w to dalej i żyć w tym toksycznym i patologicznym związku, ale nigdy z naszej głowy ten głos, że można inaczej, nie zniknie.
Zawsze będzie nam przypominał i zawsze będzie mówił: „Możesz spróbować. Można żyć inaczej”. Tylko problem z tym wewnętrznym głosem, z tym przyjacielem jest taki, że czasami potrzebujemy dni, tygodni, miesięcy, nieraz lat, cierpień, różnych przeżyć negatywnych, traum, nieszczęść, żeby wdać się chociażby w taką rozmowę z innym człowiekiem, żeby spotkać na swojej drodze takiego zewnętrznego, fizycznego przyjaciela, który powie nam: „Możesz inaczej”. I o ile my w sytuacjach ważnych, życiowych czasami korzystamy z rad i podpowiedzi innych ludzi, przyjaciół, co zrobić, jak zrobić, zrobić, nie zrobić, to czasami korzystamy, więc mamy szansę usłyszeć ten przyjacielski głos, który nam powie, że można inaczej. Ale w sytuacjach takich zwykłych, codziennych nie zasięgamy rady, nie dzwonimy do przyjaciółki ani do przyjaciela, żeby zapytać go, czy powinniśmy dać się uderzyć swojemu mężowi w twarz. Nie pytamy go, czy w tej chwili powinniśmy wybuchnąć gniewem. Nie pytamy, czy powinniśmy ulec presji danego człowieka, który czegoś od nas oczekuje. Nie pytamy nikogo, czy powinniśmy zareagować krzykiem, strachem, lękiem, ucieczką. Czy mamy komuś powiedzieć „spieprzaj”? Czy mamy go uderzyć?
Czy mamy się zamknąć w sobie i przez trzy dni nie odzywać i przeżywać to, co ktoś powiedział? Za te wszystkie reakcje odpowiada nasza podświadomość i mówi: „Możesz tylko płakać, możesz tylko krzyczeć. Możesz tylko uciekać. Możesz tylko się poddać. Możesz tylko nadstawić drugi policzek. Nie poradzisz sobie bez niego, nie poradzisz sobie bez niej. Nie znajdziesz innej pracy, nie znajdziesz lepszej żony, nie znajdziesz lepszego męża. Nie możesz tego zrobić ze względu na dzieci. Nie masz żadnej szkoły”. Za te wszystkie reakcje odpowiada nasza podświadomość i nie ma wtedy miejsca na głos przyjaciela, który powie w tym momencie, że możesz inaczej.
Owszem, nasz przyjaciel powie nam: „Ale ty głupi jesteś. A po co się dałeś w to wrobić? Znowu ci szef powiedział, żebyś przyszedł w weekend do pracy i nie zapłaci ci nadgodzin, a ty jak ta ciapa się zgodziłeś. No to zapierdzielaj w weekend, zamiast posiedzieć z dziećmi na działce”. Tak. Tylko że wtedy zamiast nam pomóc, to nas jeszcze bardziej dobija. No tak, jestem ciapą. A co by było, gdyby ten przyjaciel był z nami w momencie, kiedy siedział taki schowany gdzieś w kieszeni? Wtedy, kiedy szef do nas mówi: „Ty, Kowalski, przyjdziesz w weekend na dyżur, bo tam się ktoś rozchorował”. I szef wie, że my się zgodzimy, bo my jesteśmy dobrzy, ulegli, bo mamy kredyt, bo ostatnio podpadliśmy szefowi, więc my się zgodzimy, bo się boimy mu postawić, bo nie mamy poczucia własnej wartości.
Więc co? Zgadzamy się. I gdyby ten nasz przyjaciel z nami wtedy był i by powiedział: „Ty nie musisz się zgadzać, Kowalski”. Gdyby przedstawił nam inną możliwość. Ale go z nami nie było. I nie ma tego naszego przyjaciela, przyjaciółki w tych sytuacjach, w których pozwalamy sięUniżać. Kiedy ktoś wywiera na nas nacisk, presję. Kiedy odpalają się te wszystkie wzorce, które każą nam szanować, być uległym, zgadzać się, spełniać pragnienia innych ludzi. To one powodują, że zgadzamy się na patologiczną pracę, na patologiczne relacje, na patologiczne związki i na całą patologię w naszym życiu. To te wzorce podświadomości odpowiadają za to, że pozwalamy na jakiekolwiek objawy patologii.
A patologią nazywam wszystko, co odbiega od miłości, od prawdy, od szacunku, od uczciwości. Czyli tych wszystkich wzorców, które są zapisane w naszej duszy. À propos duszy. My mamy tego wewnętrznego przyjaciela w sobie. Mamy naszą duszę, która mówi: „Nic nie musisz, ale za to wszystko możesz”. Tylko problem polega na tym, że jej nie słuchamy. A jak już usłyszymy, to zazwyczaj już podjęliśmy jakąś decyzję, już wykonaliśmy jakąś reakcję, już w jakiś sposób zareagowaliśmy emocjonalnie. Już po raz kolejny daliśmy się uderzyć w twarz. A co by było, gdybym powiedział wam, że znam sposób, jak obudzić waszego wewnętrznego przyjaciela, który będzie równie szybki, jak wasza podświadomość? Nie przyjdzie do was za miesiąc.
Nie za siedem lat. Nie wtedy da wam radę, kiedy będziecie płakać do poduszki albo wkurzać się za to, że znowu daliście się wrobić w to, że zapieprzacie za kogoś, a ktoś zbiera za to laury. Że znowu daliście się oszukać, że znowu daliście się wykorzystać. Tylko takiego przyjaciela, który reagowałby natychmiast. Takiego przyjaciela, który tkwiłby i był zainstalowany w waszej podświadomości i mówił: „Możesz inaczej. Nie musisz się na to zgadzać. Możesz postąpić inaczej”. Większość zabiegów, większość manewrów, jakie wykorzystują wobec nas inni ludzie, to są działania na naszej podświadomości. Robią to, aby obudzić naszą podświadomość. Wszystkie działania marketingowe, polityczne, dyplomatyczne, socjologiczne, często dydaktyczne, korporacyjne to są działania, które wymyślają ludzie bardzo mądrzy, żeby zadziałały na naszą podświadomość.
Opowiadałem wam historię firmy Marlboro, która w Stanach na przykład uwielbiała organizować pikniki dla dzieci. Wszystkie kinderparty, jakieś tam inne rzeczy. Pod jednym warunkiem, że wisiało na górze logo Marlboro. Reszta to były baloniki, koniki, ogródki, baseniki, zabaweczki, kanapeczki, pizze, zapiekaneczki, klaun, zabawa. Wisiało logo Marlboro. Po co? Po to, że jak dziecko dorośnie i pomyśli „papieros”, chce zapalić, to żeby natychmiast jego podświadomość skojarzyła i podsunęła mu nazwę Marlboro. To jest oczywiście już zakazane. Wiele rzeczy jest zakazanych, ale w dalszym ciągu one nabrały innych wartości, innych sposobów, innych metod. Cały czas nasza podświadomość jest bombardowana w taki sposób, żebyśmy wierzyli i reagowali we właściwy sposób.
Był kiedyś taki test. Udziel odpowiedzi tak bądź nie na zadane przeze mnie pytanie. Tak bądź nie. Czy przestałeś już bić swoją żonę? Bawiłem się tym testem. Pierwsza myśl podświadomości to jest „Tak. No jak to? Ja mogę bić swoją żonę?” A dopiero za chwilę pojawia się myśl „Zaraz, ale przecież ja nigdy nie biłem swojej żony”. Czasami wpadają niektórzy za chwilę, że przecież nawet nie mają żony.Zobaczcie, jak działa podświadomość w polityce. Ci, którzy śledzą mój profil, na pewno zobaczą ten wpis.
Podobno cytat z Davida Bowiego. Jeżdżą ludzie na otwarcie szkół, autostrad, kupują kwiaty, prezenty. Pompa, orkiestra, radość, telewizja, media. Szkołę, szpital otworzyli, nową autostradę. Jesteśmy wdzięczni politykom za to, że zrobili coś dla narodu. Podobno David Bowie powiedział tak: „Dziękowanie i oklaskiwanie polityków za to, że wybudowali nowy szpital, nową szkołę czy nowy odcinek drogi czy kolei za państwowe, za pieniądze narodu, jest tym samym, co oklaskiwanie bankomatu za to, że wypłacił nasze pieniądze”. Kochani, podświadomość jest tak sprytna, że myślimy, że robimy coś samodzielnie, świadomie. I największy problem to jest, co zrobić, żeby dotrzeć do niej w taki sposób, żeby zechciała przyjąć jakiekolwiek zmiany. Ja powiem tak. Pomyślcie, czy jest wam potrzebny w ogóle taki wewnętrzny przyjaciel.
Bo może doszliście do wniosku, że doskonale dajecie sobie radę sami, że wasze problemy są na zewnątrz, że nie potrzebujecie rad ani podpowiedzi. Dajcie mi, proszę, znać, czy macie potrzebę posiadania swojego wewnętrznego przyjaciela, który w momencie kiedy odpala się wasza podświadomość, mówiłby wam: „Możesz inaczej”. Spojrzę, kochani, w komentarze. Widzę, że troszeczkę tych komentarzy jest. A poza tym wiem, że pan Marek jak zwykle przygotował fajne kawałki na dzisiejszy wieczór, więc zróbmy chwilę przerwy. Ja też potrzebuję chwilkę odsapnąć. I spotykamy się po przerwie i zobaczymy, co się wydarzy dalej. Także chwilka przerwy i tyle.
[01:11:05] - A tę przerwę wypełni nam dzisiaj muzyka projektu Sound of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Dzisiaj polecą w trakcie audycji łącznie trzy kawałki. Dwa pierwsze będą wyemitowane teraz, połączone w taki jeden kawałek. Utwory zatytułowane „Sanctuary” oraz „Known”, około sześciu minut bez paru sekund. I za te sześć minut bez paru sekund powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. I będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Far beyond what I can see.
I am held and I am free. Whatever lies beyond these years. I'll be here in sanctuary. You are my sanctuary. Beyond the noise surrounding. In your arms I found my home. I fall into the silence. Let it overflow. To hear your voice beside me. The world tries to take hold.
Resting in your presence. This space between is where I'm known. Is where I'm known. To był projekt muzyczny Sound of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Utwory zatytułowane "Sanctuary" oraz "Known". Wiem, że wielu z państwa ta muzyka emitowana w przerywnikach i pod koniec audycji bardzo się podoba i dlatego, żeby wam ułatwić znalezienie tych utworów od pewnego czasu w zapisach audycji "Świat oczami duszy" podaję czasoznaczniki z tytułami utworów, które się pojawiają w naszej audycji. Także można te kompozycje znaleźć bardzo łatwo na YouTube, na iTunes, na Bandcampie i na innych platformach. Dzisiaj gra nam projekt Sound of the Sound z gościnnym udziałem Simona Westera. Będzie jeszcze jeden utwór pod koniec audycji, tak już dosłownie na zakończenie poniedziałku. Utwór, który nosi tytuł "Rest Weary Traveler", czyli dosłownie spocznij strudzony wędrowcze.
Świetne zakończenie najpiękniejszego dnia tygodnia, prawda? Przyznacie państwo? Z taką właśnie muzyką, z takimi właśnie brzmieniami tylko w Radiu Paranormalium. A my tymczasem przechodzimy do drugiej części audycji "Świat oczami duszy". Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony. Jak najbardziej. Nasza linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Można dzwonić pod numery 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTubeMożna nas także spotkać, oczywiście jeżeli ktoś jeszcze nie dostał za coś bana 30-dniowego, najlepiej jeżeli ktoś jeszcze nie dostał tak zwanego Facebook jaila, to można nas spotkać na Facebooku i polubić fanpage Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Można też dołączyć do grupy Radio Paranormalium i tam się udzielać z jeszcze niezbanowanymi przez wielkiego F. Można także nam wysyłać e-maile na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś czasem podyskutować, a stronią od serwisów społecznościowych, zachęcamy do dołączenia do naszego forum pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:20:40] - Dziękuję panie Marku. Kochani, nie będzie to długa część, ponieważ komentarzy nie ma zbyt dużo. Kilka osób wpadło się przywitać na czacie: Quintinio, TJTTFX, Chora Głowa, Alama, Sebastian R., Sabina23, Łucjusz. I tutaj jest kilka takich komentarzy oczywiście w większości pewnie skierowanych do czatowiczów. Oprócz fajnego tekstu pod tytułem „Alama napisała moja mama mówiła taki wierszyk: Idź śmiało przez życie, miej wesołą minę. Łap szczęście za ogon i duś jak cytrynę. Śmiej się zawsze wśród ludzi, płacz tylko w ukryciu. Bądź lekka w tańcu, ale nigdy w życiu”. Dość ciekawe podejście, z dużą częścią tego się zgadzam. Natomiast smutne dla mnie w pewnym sensie jest to, że tak naprawdę z podświadomością nie za specjalnie osoby z zewnątrz, takie jak ja, mają możliwość wygrania, tak jak mówiłem wam na początku.
Jeżeli zmienia się nasza świadomość, to jest tak jak z rozwojem emocjonalnym człowieka. Z rozwojem świadomości jest bardzo podobnie. Jeżeli jesteśmy w trzeciej klasie podstawówki, to wiemy już, pamiętamy mniej więcej i rozumiemy problemy na przykład dzieci ze żłobka czy z przedszkola. Ale dzieci z przedszkola nigdy nie zrozumieją swoich starszych kolegów, ponieważ nigdy z pewnymi rzeczami się nie zetknęły i też nigdy w ten sposób nie były w stanie myśleć, ponieważ są za małe. Dzieci z ósmej klasy będą rozumiały dzieci z piątej klasy, ale nie będą rozumiały swoich kolegów, którzy zdają maturę, ich sposobu myślenia, ponieważ jeszcze czegoś takiego nie doświadczyli i ich rozwój emocjonalny jeszcze nie jest na tyle duży, żeby to zrozumieć. I tak dalej. Im dalej idziemy w życie, tym więcej rzeczy doświadczamy i tym więcej rzeczy zaczynamy rozumieć. I czasami zaczynamy się na przykład śmiać, jacy kiedyś byliśmy naiwni, jacy kiedyś byliśmy tacy, śmacy czy inni. Bo rozumiemy, że można inaczej, ponieważ nasza życiowa świadomość się zwiększa. Więc jeżeli ktoś kieruje się w życiu podświadomością , to raczej nie wie, że można inaczej.
I ciężko jest mówić: „Zrób coś, zmień coś”, bo po co? Proces rozwoju świadomości jest takim procesem, że wymaga doświadczania. Aż człowiek dochodzi do wniosku, że jednak nie wie, jak pewne rzeczy zrobić. I wtedy dopiero zaczyna się nauka. Podam wam taki przykład, jaka jest różnica postrzegania i reagowania w zależności od tego, jaką częścią swojej istoty na to patrzymy. Czy patrzymy przez podświadomość? Czy patrzymy przez świadomość ludzką? Czy patrzymy przez świadomość duchową? Zadam wam pytanie. Czy wymieniłeś już opony na zimowe?
Zostawiłem wam chwilę czasu, żebyście zastanowili się nad naszą odpowiedzią. I teraz tak. Na czym polegaManipulacja i uruchamianie podświadomości. Słowo „już” jest słowem, które uruchamia w ludziach podświadomych podświadomość. Ponieważ mamy lipiec, podświadomość będzie reagowała w ten sposób: „Jak to? W lipcu wymieniać opony na zimowe?”. Mogą być różne wersje, natomiast podświadomość zawsze będzie podpowiadała nam nasze zdanie. „Ja nie wymieniam opon, kupiłem sobie całosezonówki i nie muszę wymieniać. Nie muszę o tym pamiętać”. Tak reaguje podświadomość.
Człowiek świadomy, człowiek spokojny, który daje sobie czas na zastanowienie się i posłuchanie pytania, odpowie tak lub nie. Ponieważ pytanie było proste: „Czy wymieniłeś już opony na zimowe?”. Odpowiedź brzmi: „Wymieniłem” bądź „Nie wymieniłem”. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Natomiast jeżeli spojrzymy na to z punktu widzenia świadomości duchowej, to zadamy człowiekowi takie pytanie: „Czego ode mnie oczekujesz?”. Zadaj pytanie zgodne z twoimi intencjami. Jeżeli chcesz mojej do rady, zapytaj: „Czy uważasz twoim zdaniem, że powinienem już wymienić opony na zimowe?”. Jeżeli jesteś ciekawy, zadaj: „Słuchaj przyjacielu, ciekawy jestem, czy już wymieniłeś opony na zimowe”. Powiedz mi, co chciałbyś ode mnie dostać i zadaj to pytanie w taki sposób, abym mógł ci udzielić odpowiedzi zgodnie z tym, czego ode mnie oczekujesz. Pod warunkiem, że będę miał na to ochotę.
Bo cóż to jest za pytanie „Czy wymieniłeś już opony na zimowe?”? Chcesz mnie skrytykować? Chcesz mnie ocenić? Chcesz posłuchać mojej rady? Czy chcesz zaspokoić swoją ciekawość? A może pytasz mnie z troski? Więc powiedz: „Wiesz co? Zbliżają się złe warunki atmosferyczne. Jeżeli nie wymieniłeś jeszcze opon, wymień je na zimowe, jeżeli jeździsz na letnich, bo zapowiadają mrozy”. Może być też taki akcent: „Czy wymieniłeś już opony na zimowe?
Bo mam komplet piętnastek tanio do sprzedania. Chciałbym ci zaproponować biznes”. Podświadomość odpowiada odruchowo. Tak jak na przykład tutaj Bat na Pin pisze: „Nie mam samochodu”. Świadomość ziemska słucha pytania i odpowiada na nie precyzyjnie. Świadomość duchowa zadaje pytanie: „Z jakiego powodu mnie o to pytasz? Co tak naprawdę chcesz mi przekazać? Troskę? Zaspokoić swoją ciekawość? Pochwalić się?
Zrobić ze mną interes?” Bo to pytanie nic nie znaczy. Jeżeli nie dowiemy się, jakie intencje tak naprawdę ma wobec nas człowiek, który to pytanie zadaje. Można odpowiedzieć: „A co cię to obchodzi? Dlaczego interesujesz się moimi sprawami? Jaki masz w tym cel?” A może jesteś człowiekiem podświadomym, który po prostu tak klepie dla samego klepania. Niby dlaczego mam zaspokajać potrzeby twojej podświadomości? Taka jest, kochani, różnica. Nie będę oczywiście zadawał pytań. Natomiast jest całe mnóstwo rzeczy, całe mnóstwo sytuacji, w których ludzie mniej bądź bardziej celowo działają na naszą podświadomość, a my nie będąc ludźmi świadomymi, dajemy się wciągać w ich grę. Od każdego z nas, kochani, zależy, czy chcemy w tej grze uczestniczyć, czy chcemy uczestniczyć w grze podświadomości swojej własnej i innych ludzi.
Ja wiem jedną rzecz: każdy moment jest dobry, żeby z tej gry wyjść. Ale równie dobrze możemy w tej grze trwać.Wybór, kochani, należy do każdego z nas. Natomiast ważne jest, żeby mieć świadomość, że zamiast ciągłego narzekania na swoje własne życie, na świat, na ludzi, na wszystko naokoło, macie możliwość, żeby coś z tym zrobić. Tylko zrobić staje się słowem klucz. Więc tak jak wielokroć mówiłem, nie kierujcie do mnie pytań i informacji o tym, jak wam jest źle, jaki świat jest zły. Nie kierujcie do mnie takich pytań. Jacy ludzie wokół was są źli. Przynajmniej do momentu, dopóki nie będziecie w stanie odpowiedzieć na pytanie, co wy sami możecie zrobić, żeby wasz świat i wasze życie było lepsze. A może być. Ale to zależy tylko i wyłącznie od was.
I tych, kochani, przemyśleń na najbliższy tydzień wam życzę. Powiem jeszcze tylko jedną rzecz, to też powtarzam: rozwój świadomości duchowej jest jednym z elementów. Rozwój duchowy jest jednym z elementów. Natomiast przeszkodą w szczęśliwym i fajnym życiu nie jest duchowość, tylko podświadomość. Batman pisał: „Czy świadomość sama w sobie nie jest prostą? Im bardziej komplikujemy sobie życie, tym bardziej staje się ono ciężkie”. Gdybym kierował się podświadomością, to bym przyklasnął kolejnym fajnym cytatom z tablic facebookowych. Gdybym kierował się świadomością taką ziemską, po przeczytaniu tego pytania odpowiedziałbym: „Tak”. Natomiast kierując się świadomością duchową, najprawdopodobniej zadałbym ci 10, przyjacielu, pytań, na które nie udzieliłbyś bądź nie udzieliłabyś mi odpowiedzi. Także podziękuję wam, kochani, na dzisiaj.
Z pewnością to moje zmęczenie dało się dzisiaj wyczuć. Mam nadzieję, że następny tydzień będzie już tak w miarę normalnie. A może nie. A może to się stanie pewnego rodzaju normą. Teraz nie wiem. Na tę chwilę dziękuję wam za dzisiejsze spotkanie. Pozdrawiam was serdecznie. Jeszcze raz przepraszam, to już jest zmęczenie. Trzymajcie się cieplutko i do usłyszenia za tydzień.
[01:35:46] - Trzymać słuchaczy też można przy radiu albo przytulać. To też trzymanie.
[01:35:55] - Nie wiem, czy wszyscy by sobie tego życzyli. Dlatego postanowiłem się z tego delikatnie wycofać. A może nawet jak oni by sobie życzyli, to może osoby obok nich nie do końca. Także ściskam was oczywiście wirtualnie i na tę chwilę poprzestańmy.
[01:36:18] - Także kończymy już dzisiejszy odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Na koniec, tak jak mówiłem, trzeci z wybranych na dzisiaj kawałków projektu „Sound of the Sound” z udziałem Simona Oestera. Utwór zatytułowany „Rest Weary Traveler”, czyli dosłownie „Spocznij strudzony wędrowcze”. Idealny kawałek na koniec najpiękniejszego dnia tygodnia, czyli poniedziałku. Do piątku jeszcze tylko trzy dni z kawałkiem. Mam nadzieję, że nadchodzące dzisiaj burze nie pokrzyżują wam różnych planów, nie spowodują jakichś problemów. Mamy nadzieję, że ten najbliższy tydzień będzie dla wszystkich państwa i dla nas oczywiście również pogodny. Także dzisiaj już kończymy. Był to odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios".
Gorąco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Na YouTube oczywiście. Zachęcamy do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. I oczywiście zachęcamy również do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. I na dzisiaj to już tyle. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek na żywo o 20:00 na antenie Radia Paranormalium.Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl