Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Dzisiaj, w poniedziałek, 11 lipca 2022 roku, krótko po 20:00 zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka audycji „Świat oczami duszy. Audycja o świadomości” w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:41] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani serdecznie.
[00:46] - Troszeczkę nam chyba rwie połączenie, bo pana Sławka teraz sporwało odrobinkę, ale mam nadzieję, że dzisiaj jakoś specjalnie te pogodowe atrakcje nie będą nam uprzykrzały przebiegu audycji. Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj oczywiście to, czy będzie druga część, w dużej części zależy od państwa, ale myślę, że telefony do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Oczywiście będziemy wdzięczni za poinformowanie, jeżeli ktoś z państwa zechce w drugiej części audycji zadzwonić. Nasz numer stacjonarny to 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jeżeli chodzi o Facebooka, to nie mam powodów ostatnio, żeby go polecać, ale jeżeli ktoś jeszcze nie dostał bana za jakieś głupoty, to zachęcam do zajrzenia na fanpage Radia Paranormalium i na fanpage pana Sławka Bączkowskiego.
Oczywiście również do dołączenia do grupy Radio Paranormalium i udzielania się. Można także nam wysyłać wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby czasem z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zarejestrowania się i udzielenia na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:39] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witajcie bardzo serdecznie. Ostatnio z racji pogody witaliśmy was bardzo gorąco. Dzisiaj w związku z typowym polskim latem powinienem was przywitać nieco chłodniej, ale nie dajmy się zwieść pogodzie. Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie słonecznie, więc nieustająco witam was bardzo gorąco. Dziękuję za komentarze, które się pojawiły pod ostatnią audycją, aczkolwiek może nie ma tam jakichś bardzo interesujących wątków do prześledzenia, ale za to jest parę fajnych komentarzy dziękujących za ostatnią audycję i ogólnie za to, co robię i co staram się, kochani, w mniej bądź bardziej przystępny sposób wam przekazać. Cieszy mnie to niezmiernie, a jeszcze bardziej cieszą mnie takie informacje, które dostaję od was, że rozumujecie czy rozumiecie te kwestie, które poruszam w audycjach w sposób podobny do mojego. Czuję się tak troszeczkę z wami oprócz tego wszystkiego bratni, połączony i bliski przez to również. À propos tych bezpośrednich kontaktów ze mną, jeden z naszych słuchaczy zapodał bardzo fajny temat audycji i cytuję: „Wpadł mi pomysł na kolejny temat na audycję z podświadomością, a mianowicie jaką rolę spełnia w budowaniu lub burzeniu relacji partnerskich w związku i kształtowaniu negatywnego lub pozytywnego obrazu rodziny u naszych dzieci”. Temat super, świetny i nawet tak napisałem, że może postaram się go dzisiaj wpleść jakoś w temat audycji, ale gdyby mi się to nie udało ze względów czasowych, to z chęcią poświęcę temu tematowi może nawet kolejną, a na pewno jedną audycję, bo uważam, że temat kształtowania czy budowania związków dotyczy 95% związków, a temat budowania i kształtowania negatywnego lub pozytywnego obrazu rodziny dotyczy, myślę, 100% rodziców.
Więc nawet chociażby ze względu na dzieci, które są naszą nadzieją na przyszłość, warto ten temat poruszyć. Więc zobaczymy. Jeżeli się uda, to oczywiście z chęcią dzisiaj o tym porozmawiam z wami. Natomiast gdyby się nie udało, to z pewnością wrócę do tego tematu. KochaniJak zauważyliście od kilku audycji, natomiast nie od kilku audycji, bo 160 audycji to nie jest kilka. To już nawet nie jest kilkadziesiąt, tylko za chwilę będzie kilkaset audycji i tematy, które poruszam naprzemiennie kręcą się wokół podświadomości na zmianę z tematem miłości do samego siebie. Jakoś się uparłem na te dwa tematy i cały czas wokół nich się kręcę. Oczywiście niezmiennie będę w tym kierunku dążył. Dzisiaj może nawet powiem wam, dlaczego. Jak ja widzę na przykład miłością do samego siebie.
Natomiast nie ukrywam, że dzielę się z wami swoimi przemyśleniami, doświadczeniami na ten temat. Dzisiaj postanowiłem zajrzeć i poszperać co na temat podświadomości mówi nauka. Ponieważ ja wiem, że to jak słowa wypowiada Sławomir Bączkowski, czyli Sławomir Bączkowski wypowiada słowa Sławomir Bączkowski. Natomiast jeżeli tenże Sławomir Bączkowski powoła się na słowa Einsteina, Kopernika albo jakiegoś innego, zupełnie nieznanego nikomu badacza, naukowca, to już wtedy dla ludzkiej podświadomości nie mówi tego Sławomir Bączkowski, tylko mówi Einstein albo Kopernik. A jeżeli pojawia się jakieś nazwisko, które nawet nie jest znane, ale w jakiś sposób zostaje przedstawione w kontekście wypowiedzi jako twórca, na przykład Jung czy jakiś inny znawca tematów psychologicznych. Choćbyśmy nic na ten temat nie wiedzieli albo słyszeli tylko to nazwisko, to już samo to nazwisko dla naszej podświadomości staje się prawdą. Oczywiście unikam takich mechanizmów, przynajmniej na etapie rozmowy. Co innego jest na etapie terapii, ale na etapie rozmowy z wami unikam takich mechanizmów działania na waszą podświadomość. Staram się raczej przemawiać do waszej świadomości i tą świadomość budzić, niż budzić waszą podświadomość. Natomiast dzisiaj pomyślałem sobie, że jakoś to sprawdzę, że jakoś spróbuję się dowiedzieć, w jakim miejscu à propos badania naszej podświadomości jest nauka.
Są psychologowie, psychiatrzy, naukowcy i tak dalej. Powiem wam szczerze, artykułów różnego rodzaju w czasopismach, portalach, czyli takich artykułów podobnych do tego, co ja robię, jest owszem, całe mnóstwo. Natomiast takich naukowych dowodów, przyznam wam się szczerze, nie znalazłem aż tak dużo. Może nie byłem takim zagorzałym poszukiwaczem. Natomiast podzielę się z wami tym, co udało mi się ustalić na temat podświadomości ze źródeł bardziej naukowych niż moje. Otóż co na temat podświadomości pisze Wikipedia. Podświadomość — część ludzkiej psychiki, w której zgromadzone są treści nieuświadamiane sobie, obecne poza świadomością, mimowolne, mimowiedne. Treści podświadome pojawiają się w umyśle, rozpraszając, wkraczając w przedmiot uwagi pomimo pragnienia przeciwstawienia się nim. Termin wprowadzony do psychologii przez Pierre'a Janetta, często błędnie utożsamiany z pojęciem przedświadomości w teorii Freuda. W polskich tłumaczeniach dzieł Freuda, niekiedy błędnie, obok terminu pozaświadomości zastępuje pojęcie nieświadomość.
Terminu tego używał niekiedy także Jung, odnosząc się do głębszej warstwy nieświadomości indywidualnej. Obszar nieświadomości indywidualnej w terminologii Junga nazywany jest cieniem indywidualnym. Otóż tenże wspomniany Pierre Janet pojawia się w zasadzie tak naprawdę jako jedyny w poważnych opracowaniach naukowych. I terazOkazuje się, że nauka na początku XX wieku, na skutek teorii Pierre'a Janet, zajmowała się tematem podświadomości. Jedną z pierwszych książek wydanych po polsku jest książka Wiktora Skibniewskiego „Zjawiska podświadomości” bodajże z 1918 roku, która znalazła się też w bibliotece profesora doktora Twardowskiego. Nazywa się „Zjawiska podświadomości”. Nie wiem, czy już o tym mówiłem. Przeczytam wam kilka, żebyśmy wiedzieli, w jakim miejscu jesteśmy i kiedy tematem podświadomości zaczęto się zajmować. Przeczytam wam kilka zdań z początku tej książki. „Znany psycholog i psychiatra Piotr Janet w dziele swoim o automatyzmie psychologicznym, wydanym po raz pierwszy przed trzydziestu kilku laty, tak się wyraził: «Dziś jest już prawdą niepodlegającą dyskusji, że świadomość nie zapoznaje nas ze wszystkimi fenomenami psychicznymi, które w nas się odbywają».
Od tego czasu badania, które nazwano nieświadomymi lub podświadomymi, znacznie postąpiły”. To jest cytat, pierwsze zdanie z tej książki. Jak słyszycie, ten język specjalnie przeze mnie zacytowany świadczy o tym, że jest to dzieło sprzed bardzo dawnego czasu. Na końcu tej książki czy w analizach i podsumowaniach tej książki okazuje się, że tak naprawdę na początku XX wieku nie udało się ustalić jednoznacznie, jak to jest. Co jest świadome, co jest nieświadome, co jest podświadome. Dlatego na prawie 100 lat działania i badania nad podświadomością zostały odłożone. Dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia zaczęto z powrotem zjawisko podświadomości badać. Naukowcy doszli do wniosków, które zostały nazwane w cytowanej przeze mnie przed chwilą Wikipedii. Drugą książką, którą udało mi się znaleźć z 1911 roku, jest książka Edwarda Abramowskiego „Badania doświadczalne nad pamięcią.
Tom drugi. Podświadomość”. 13 tablic i osiem rysunków. Tu już są bardziej zaawansowane psychologiczne i naukowe wywody według badań i doświadczeń na tamten czas. Dokopałem się też do bardziej aktualnych badań i jeden z takich artykułów chcę wam przeczytać. Zrobiono prosty eksperyment. Ja go nie zrobiłem na sobie, ponieważ nie miałem specjalnie czasu na to. To jest artykuł ze Student News.pl. Nawet nie wiem, z którego to jest roku. Jeszcze nie spojrzałem.
Z 2008 roku to jest artykuł. Nie jest zbyt długi, więc go wam przeczytam. „To sprawa podświadomości, która pobudzona do działania naszym pośpiechem podsuwa gotowe, utrwalone przez nawyk i kulturowe doświadczenia te same skojarzenia. Eksperyment zaprezentował uczestnikom warszawskiej kawiarni naukowej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Tematem spotkania była potęga podświadomości. Zostaliśmy obdarzeni wspaniałym umysłem. Uniwersytetu Stanford. Polak z pochodzenia, wyjechał do Stanów Zjednoczonych w wieku 17 lat. Psycholog Daniel Kahneman z Princeton i zarazem laureat Nagrody Nobla z ekonomii, neurobiolodzy Joseph LeDoux z Uniwersytetu w Nowym Jorku i Antonio Damasio z Salk Institute. Ich badania, w których zaczęliśmy korzystać stopniowo z komputerów i skanerów umożliwiających pracę mózgu, pozwoliły ustalić, że mózg reaguje na pewne sytuacje bez udziału świadomości.
Najpierw działa, a potem zadaje pytania. Na przykład w jednym z takich badań chciano ustalić, czy osoby poddane eksperymentom nie są rzeczywiście, za takie się podawały, rasistami. Dokładne pomiary czasu reakcji, jaki upływał pomiędzy na przykład zdjęciem z czarnym lub białym architektem i akceptacją jego osoby poprzez naciśnięcie stosownego klawisza w komputerze. Podobnych pytań i reakcji zadano setki. Wykazało, że spora liczba zdeklarowanych antyrasistów wykazała systematyczne, ułamkowosekundowe wahania przy naciskaniu klawiszy”.Nie lubię go. Świadomą reakcją będzie to, że nacisnę tamten drugi klawisz, bo nie jestem przecież rasistą. W roku 1985 Daniel Schacter i Peter Graf przyczyniają się do kolejnego postępu w badaniach nad ludzkim umysłem, dokonując rozróżnienia pomiędzy pamięcią jawną a utajnioną. Okazuje się, że za każdą z nich odpowiada strukturalnie odmienny fragment mózgu, a do pamięci utajnionej można dotrzeć. Tutaj nazwano to intuicją. Nowocześnie rozumiana dziś podświadomość to zapisane na drodze doświadczenia informacje, do których nie mamy wglądu, ale które aktywizują się w określonych momentach życia.
Największe sukcesy w dotarciu do niej odnoszą osoby, które przekroczyły już pewien wiek. Ich utajniona pamięć gromadzi wszystkie doświadczenia, a odpowiadają im strukturalne zmiany w synapsach. Obecnie jesteśmy w stanie dowieść, Gerald Zeltmann, Harvard, rok 2003, że aż 95% całego procesu myślowego dokonuje się w naszej podświadomości. Badaniem tych utajnionych procesów myślowych, należy do nich na przykład motywacja lub komunikacja mimiczna. Zajmuje się obecnie współczesna psychologia eksperymentalna. Jeśli zaufamy swojej intuicji, jesteśmy na przykład w stanie rozpoznać pośród różnych, po raz pierwszy usłyszanych utworów muzycznych te, które są dziełem tego samego kompozytora. Fachowo nazywa się to nieświadomym nabywaniem kowariancji. Eksperyment przeprowadzony przez profesora Ochmę na prawie 100 kawiarnianych gościach był tego kolejnym dowodem. Za istnieniem podświadomości przemawiają też wyniki badań klinicznych osób, które na przykład w wyniku wypadku i częściowego uszkodzenia mózgu nie widzą lewej strony świata. Przerysowane przez nich obrazki nie mają lewej części, ale nie wiedząc dlaczego, nie chciałyby zamieszkać w pokazanym im na rysunku domku.
W lewym oknie człowiek zdrowy widzi pożar. Człowiek, który nie widzi lewej strony nie widzi tego oczywiście pożaru, a mimo wszystko nie chciałby zamieszkać w pokazanym na ich rysunku domku. To podświadomość rzuca im w tym momencie swoiste koło zapasowe z hasłem: „Nie wiem dlaczego, ale lepiej tego miejsca unikaj”. Generalnie przesłanie mojego wykładu — mówi profesor Ochme — brzmi: ufajcie intuicji i zaraz dodam, żeby byle nie w natłoku. Tam rządzi tylko rachunek prawdopodobieństwa. Intuicja jest, wiemy to z naszych codziennych reakcji, zautomatyzowana, impulsywna, bezwiedna, natychmiastowa. Wszystkie decyzje podejmujemy w sekundach, a reszta to tylko usprawiedliwianie się. Najlepiej świadczą o tym na co dzień nasze ekspresje mimiczne. To podwójny system komunikacji, który śledzi dwa komunikaty. To co chcemy, a zarazem to, czego nie chcemy.
Przykład: szef ma do mnie niesłuszne pretensje, ale zamaskuję to uśmiechem i nie powiem mu głośno co myślę, bo inaczej wyleciałbym z pracy. Człowiek posiada 40 rodzajów uśmiechu. Każdy z nich wyraża inny stan emocjonalny. Intuicja jest jednak w stanie zarejestrować mikroekspresję. Część drobnych drgań mięśniowych znajduje się poza kontrolą świadomości i wyciągnąć wnioski co do prawdziwych intencji uśmiechającego się. W takich przypadkach zwykło się mówić na przykład o kobiecej intuicji, pierwszym wrażeniu lub męskim instynkcie, który podpowiada, czy nasz partner jest szczery, czy ma uczciwe zamiary, czy jest przyjazny, czy tylko udaje sympatię. To taki artykulik. Jeszcze jeden artykulik. Tylko bardzo was proszę, kochani, nie zasypujcie mnie teraz na czacie informacjami o bestialstwie osób, które wykonały eksperyment. Ponieważ był to eksperyment wykonany na myszach.
Ja powiem tak: moja świadomość nie pozwoliłaby mi tego zrobić. Też uważam to za niewłaściwe, niesłuszne. Natomiast skoro już się to wydarzyło, to przynajmniej spróbujcie wyciągnąć z tego informację o sobie, a nie o ludziach, którzy ten eksperyment robili. Bo taki jest cel czytania tego artykułu. Mechanizm odpowiedzialny za spychanie traumatycznych wspomnień do podświadomości i sposób na wydobycie ich na światło dzienne odkryli naukowcy z Uniwersytetu Northwestern USA w trakcie badań na myszach. Niektóre wspomnienia dotyczące przeszłych wydarzeń, na przykład molestowania seksualnego lub przemocyBywają na tyle nieprzyjemne, że ulegają wyparciu ze świadomości w celu obrony jednostki przed doświadczeniem bólu emocjonalnego. Niestety prowadzi to później do powstawania różnego rodzaju problemów na tle psychicznym, między innymi zaburzeń lękowych, depresji lub zespołu stresu pourazowego, których wyleczenie wymaga uzyskania ponownego dostępu do stłumionych zasobów pamięci. Uważa się, że w procesie formowania się utajnionych wspomnień bierze udział mechanizm zwany uczeniem się uzależnionym od stanu emocjonalnego, który sprawia, iż określone wspomnienie jest najłatwiejsze do przywołania wtedy, gdy jednostka znajduje się w takim stanie emocjonalnym, co w momencie jego tworzenia. Czyli ogólnie rzecz biorąc, podobne sytuacje, odwracając ten mechanizm, tworzą podobne reakcje. Naukowcy z uniwersytetu w badaniach na myszach wykazali, iż uczenie się uzależnione od stanu emocjonalnego i powstawanie podświadomych, opartych na lęku wspomnień odpowiadają poza synaptyczne receptory GABA i potwierdzili, że powtórne uzyskanie dostępu do traumatycznych wspomnień jest możliwe po wprowadzeniu jednostki w podobny stan emocjonalny.
Badacze za pomocą lęku gaboksadol wpływającego na funkcjonowanie poza synaptycznych receptorów GABA w hipokampie, rejonie mózgu odpowiedzialnym za pamięć, wprowadzili myszy w specyficzny stan umysłowy, po czym umieścili je w klatce i narazili na traumę w postaci szoku elektrycznego. Następnego dnia ponownie włożyli zwierzęta, tym razem bez podania leku, do tej samej klatki i zauważyli, że nie okazywały one żadnego lęku, co oznacza, że nie pamiętały nieprzyjemnych wydarzeń dnia poprzedniego. Jednak gdy naukowcy przy wykorzystaniu gaboksadolu powtórnie wprowadzili je w uprzedni stan umysłowy i jeszcze raz włożyli do klatki, myszy zastygły w bezruchu w oczekiwaniu na bolesne doświadczenia. Tym razem pamiętali. Badacze doszli do wniosku, że pobudzenie poza synaptycznych receptorów GABA zmienia sposób kodowania nieprzyjemnych doświadczeń. Pod wpływem leku myszy używały do tworzenia wspomnień zupełnie innych ścieżek molekularnych i sieci neuronalnych niż zazwyczaj. To dlatego w normalnym stanie świadomości nie miały dostępu do niektórych zasobów pamięci. Kochani, tyle naukowych rzeczy. Trochę na poparcie tego, co mówiłem. Trochę też, żeby wasza podświadomość bardziej łaskawie przyjrzała się temu, co ja mówię, ale tak naprawdę przede wszystkim kochani, dlatego, że każdy z nas ma jakieś niedostatki w życiu.
Czegoś w tym życiu brakuje, czegoś chciałoby się więcej. Często większość swojego życia albo działamy instynktownie na zasadzie podświadomości, powtarzając mechanizmy, wzorce i doświadczenia. Czyli na złych wzorcach dostajemy doświadczenia, które są niezbyt fajne. Później na skutek tych doświadczeń utwierdzamy naszą podświadomość w przekonaniu, że te wzorce nie to, że są dobre, ale że działają. Później dostajemy następne doświadczenie, później znowu się przekonujemy. I tak to, kochani, działa. I tak to życie się toczy. Jak kula śnieżna robi się coraz większa, coraz mniej fajna, coraz cięższa, coraz szybciej pędzi i przestajemy mieć nad tym kontrolę. Co może powstrzymać taką kulę śnieżną, która się toczy z góry? Betonowa ściana, czyli przeszkoda, której nie jest w stanie swoim impetem, swoją masą zmieść ze swojej drogi.
Coś, co będzie silniejsze i mocniejsze od niej. Natomiast spotkanie z taką ścianą zazwyczaj jest bolesne. Jest to jeden z aspektów naszego życia, jeden z wariantów naszego życia, który jest oczywiście przez niektórych ćwiczony i testowany. Drugi wariant jest taki, że wiemy, że coś jest nie halo. Wiemy, że coś chciałoby się zmienić. Chciałoby się, żeby było lepiej. Tworzymy różne rzeczy, próbujemy różnych rzeczy. Skutek tego jest taki, jaki jest. Sami o tym najlepiej wiecie. Tym, którym się udało zmienić swoje życie na lepsze, a są z nami tacy, na fajniejsze, na przyjemniejsze, są szczęśliwi, są radośni, są weseli.
Natomiast jest całe mnóstwo ludzi, którzy nadal próbują.I nie bardzo im to wychodzi. Dwa kroki do przodu, jeden krok do tyłu. Oczywiście jest zwątpienie, jest brak chęci, brak energii, brak wiary w to, że w ogóle może się to udać. Wtedy najczęściej pojawia się pytanie: dlaczego? Dlaczego tak jest? Chcę, staram się, próbuję. Co jest ze mną nie tak? Albo co jest ze światem nie tak? A może Bóg się na mnie uparł? A może to jest przeznaczenie?
A może to jest karma? A może to jest całe mnóstwo innych czynników, które nie chcą, żebym był, była szczęśliwa? Otóż kochani, ja mówię, powtarzam i pewnie będę powtarzał aż mi albo wam się to znudzi, że to nie jest żaden wyrok, że to naszym przeznaczeniem. Jest nasza podświadomość. Jest darem, ale jest też problemem w momencie, kiedy chcemy dokonać zmian. Zobaczcie, jaki jest pewnego rodzaju paradoks podświadomości. Ludzie, którzy doświadczyli w swoim życiu, w swoim dzieciństwie, w swojej młodości rzeczy złych, rzeczy nieprzyjemnych, jak na przykład wojna. Pokolenie naszych dziadków najczęściej. Przemoc, bicie, alkohol, molestowanie, wyzysk, krzywdzenie, szantaż emocjonalny, podcinanie skrzydeł i cała masa rzeczy, które ludzi spotkała w życiu. I to nie są odosobnione przypadki, bo wiemy, jak jest.
Czysto teoretycznie ci ludzie, którzy doświadczyli tego w dzieciństwie, wiedzą, jak to smakuje. Wiedzą, jak się bali, jak im było źle, jak im było przykro, jak czuli się przerażeni, zagubieni. Więc czysto teoretycznie oni doskonale powinni wiedzieć, że tak robić nie należy. Ale co się okazuje? Że jak wynika również z badań naukowych, traumy zepchnięte do nieświadomości, do podświadomości są o ułamek sekundy szybsze od naszej świadomości. Czyli najpierw pojawia się grymas twarzy, a dopiero za chwilę świadoma myśl, że mogę bądź nie mogę tego zrobić. Oczywiście, jeżeli jesteśmy ludźmi chociaż trochę świadomymi. Jak wykazały badania naukowe, 95% naszych reakcji wynika z naszej podświadomości. Czysto teoretycznie człowiek doświadczony powinien doskonale wiedzieć, że pewnych rzeczy robić nie można, ponieważ wiemy dokładnie, jak one smakują, jaki gorzki smak mają te doświadczenia, przez które przeszliśmy. Ale podświadomość o ułamek sekundy jest szybsza od naszej świadomości.
Popatrzcie. Ja nie, ale żyją jeszcze ludzie na świecie, którzy przeżyli II wojnę światową. Bez względu na to, po której stronie barykady by nie byli, to dla wszystkich. Dla wszystkich. Czy najeźdźców, czy okupantów, czy obrońców, czy wyzwolicieli, żołnierzy, którzy widzieli śmierć, którzy bali się śmierci. Ludzi cywilnych, którzy bali się śmierci. Dla wszystkich było to traumatyczne przeżycie. I oni powiedzieli: „Nigdy więcej wojny, nigdy więcej. Nigdy więcej niech na ziemi nie pojawi się to uczucie, ten strach, to przerażenie, to cierpienie. Nigdy więcej”.
Przekazywali i przekazują to dalej swoim dzieciom, moim rodzicom. Moi rodzice przekazali to mi. Moi dziadkowie przekazali to mi. I przekazali to też innym ludziom. Dziesiątki milionów ludzi uczestniczących, setki milionów ludzi uczestniczących w wojnie. Wszyscy doskonale wiemy, wojna to jest największe zło, jakie może zaistnieć na świecie, ponieważ cierpią na tym wszyscy. Mniej bądź bardziej bezpośrednio, ale cierpią na tym wszyscy. I co się dzieje? Nic.Podświadomość ludzi nadal jest szybsza od ich świadomości. Jak padło w tym artykule, najpierw jest reakcja, a później jest myślenie.
I to myślenie wygląda różnie, bo to myślenie, tak jak padło w tym artykule, może polegać na tłumaczeniu się. Najpierw coś zrobiłem podświadomie, a później dopiero dorabiam do tego ideologię. Dlaczego, kochani, o tym mówię? Oczywiście dlatego, że większość rzeczy, większość sytuacji, które tak naprawdę ograniczają nasze dążenie do szczęścia, nasze dążenie do radości, nasze dążenie do miłości, jest w nas, ale jest schowane. Jest ukryte. Nasz umysł przez to w takie zakamarki, żebyśmy nie musieli cierpieć, żebyśmy nie przeżywali codziennie tego cierpienia emocjonalnego. Wiecie, jak jest, jak spotka nas coś naprawdę bardzo przykrego w dorosłym życiu. Mówi się czas leczy rany. Cały czas powraca do nas to cierpienie jako stan emocjonalny po zdradzie, po wykorzystaniu, po oszustwie, po kłamstwie, które spotkało nas ze strony kogoś bliskiego. Przykrość jakaś taka bardzo poważna.
To cały czas do nas wraca i wymaga od nas tego, żeby się tym zająć. Jeżeli pozwalamy czasowi uleczyć rany, to czas spycha to w tę część naszego umysłu, gdzie przestajemy mieć do tego dostęp. Gdzie staje się to ukryte, utajnione, ale jednocześnie staje się pewną prawdą dla nas i wzorcem na temat świata, na temat naszego życia, na temat poczucia bycia oszukanym, bycia wykorzystanym. I to, jak potwierdza to nauka, wróci do nas. Wróci do nas, ponieważ to cały czas w nas jest. Wróci do nas przy następnym, kolejnym doświadczeniu. Wróci po to, abyśmy mogli coś z tym zrobić, abyśmy ten wzorzec cierpienia mogli ze swojej tej nieświadomości i podświadomości usunąć, abyśmy mogli go stransformować, abyśmy mogli go uzdrowić. Bo on tam będzie cały czas siedział. I to wszystko, kochani, w nas jest. Nie lubię tego słowa.
Nie przepracowaliśmy tego. Ja nazywam „nie transformowaliśmy tego” w tym momencie, kiedy to było na wierzchu. To to w nas jest tylko schowane. My, dorośli. Ale co było z naszymi dziećmi? Co było z nami, jak byliśmy dziećmi? Jaką mieliśmy możliwość przetransformowania krzywdy, niesprawiedliwości, cierpienia, lęku, strachu, który w nas powstał jako dzieci? Jaką mieliśmy wiedzę, umiejętności i możliwości, żeby to w jakiś sposób transformować? Żadnych, kochani. Jedyną możliwością to była bezgraniczna miłość płynąca z naszej duszy, z jaką przyszliśmy na ziemię.
To była jedyna możliwość transformacji. Wytłumaczyć to i uzdrawiać to miłością do swoich rodziców. Bezgraniczną miłością. Tylko ta bezgraniczna miłość zawsze jest do któregoś momentu. Później jest wypierana przez naszą podświadomość. Na początku jako małe dzieci chcemy wszystko uzdrawiać miłością bezgraniczną do swoich rodziców. Chcemy się przytulić, chcemy się uśmiechnąć. Chcemy okazać swoją bliskość chociażby poprzez płacz. Natomiast zostaje to zastąpione innymi wzorcami, ponieważ mama mówi: „Nie. Zrobiłeś źle.
Nie płacz teraz, bo zasłużyłeś na karę” i łzy, które są objawem miłości do rodziców, okazują się niewłaściwe, niestosowne. Dziecko, które w przekonaniu rodziców zrobi coś złego Chcę zostać przytulony, ponieważ w ten sposób chcę okazać swoje... poprzez bliskość, poprzez przytulenie. Zrobiłem coś złego, ale nadal cię kocham. W tej kwestii się nic nie zmieniło. To była tylko chwila. To było coś. To był przypadek. W sumie to nie wiem, o co chodzi, ale skoro mówisz, że to było coś złego, to widocznie tak jest. Ale ja cię nadal kocham.
I w tym momencie dostaję informację od rodziców: „Nie, nie przytulę cię. Usiądź i przemyśl to. Nie, nie wezmę cię na kolana. Nie, nie będzie nagrody”. I okazuje się, że to jedyne dostępne dla małego dziecka narzędzie transformacji się nie sprawdza. Nie działa i zostaje zastąpione czymś innym. Natomiast nadal pozostaje w dziecku żal, niezrozumienie, cierpienie. Już teraz nawet podwójne cierpienie, ponieważ nie udało się tego transformować i zostaje to zepchnięte przez dziecko, tak jak przez nas. Na skutek cierpienia osoby dorosłe, na skutek cierpienia myślimy, cierpimy, rozmyślamy, rozważamy, aż w końcu czas leczy rany i spychamy to w naszą nieświadomość, w naszą podświadomość, w sektory naszego umysłu, do których nie mamy dostępu. I dziecko robi to samo.
Bardzo podobny mechanizm. Chociaż my, jako dorośli ludzie, mamy już świadomość. Możemy już zrozumieć, dlaczego do pewnych rzeczy doszło. Dziecko nie. Dziecko nie ma takiej świadomości, nie rozumie tego całego mechanizmu i systematycznie kolejne rzeczy, nieprzetransformowane, spycha do swojej podświadomości. I później, kochani, powstaje bagaż rzeczy, które w nas tkwią, które nas zżerają od środka, o których nie mamy już zielonego pojęcia. 95% naszych reakcji jest podświadomych. Mówiłem o tym. Teraz znalazłem potwierdzenie tego również w jakichś naukowych źródłach. 95% naszych reakcji jest podświadomych, a to, co jest w naszej podświadomości, jest przed nami ukryte.
I po raz kolejny, kochani, wracam do tematu, czym jest rozwój duchowy. Żyjemy jako ludzie. Budujemy swoją podświadomość. To znaczy ona jest budowana przez nasze otoczenie. Wszystkie traumatyczne przeżycia, nieprzyjemne, niefajne spychamy do naszej podświadomości. To znaczy fajne też. Ale te fajne bardziej pamiętamy, bo one sprawiają nam radość. Te niefajne są spychane do naszej podświadomości, abyśmy codziennie z tego powodu nie przeżywali. I tak sobie, kochani, żyjemy. Ale z drugiej strony chcielibyśmy inaczej.
Chcielibyśmy fajniej, chcielibyśmy przyjemniej. A na pewno chcielibyśmy uniknąć tych nieprzyjemnych doświadczeń. Oczywiście my nie wiemy, dlaczego w naszym życiu pojawiają się nieprzyjemne doświadczenia. My nie pamiętamy, że to jest naturalna konsekwencja tego, co jest w naszej podświadomości. Bo nie mamy do tego dostępu. Nasze życie jest w naszej głowie. Tak jak mówiłem w ostatniej audycji, jest zapisane w naszej głowie. Tylko my nie mamy do tego dostępu. Słyszałem często w rozmowach, dlaczego my nie mamy dostępu do naszych poprzednich wcieleń. Dlaczego my nie pamiętamy, że to jakaś złośliwość wszechświata czy źródła Boga, że zabrał nam możliwość wglądu w nasze poprzednie wcielenie?
Oczywiście po pierwsze nie zabrał, bo mamy możliwość. Natomiast kochani, właśnie między innymi z tego samego powodu, z którego nasz mózg, nasz umysł traumatyczne przeżycia spycha do podświadomości. Żebyśmy każdego dnia nie musieli z tego powodu po raz kolejny cierpieć. Nie pamiętamy cierpień z tego wcielenia, więc chcielibyśmy pamiętać nasze cierpienia z poprzednich wcieleń? Czy bylibyśmy w stanie to dźwignąć? Czy bylibyśmy w stanieCzy bylibyśmy w stanie w jakikolwiek sposób uwierzyć w to, że jesteśmy dobrymi ludźmi, wiedząc, ile cierpienia spotkało nas i ile cierpienia wyrządziliśmy innym ludziom? Prowadzimy normalne życia. Pracujemy, mamy rodziny, dzieci, niektórzy wnuki. Mamy przyjaciół. Mamy grono ludzi, którzy nas nie lubią.
Mamy szefów, mamy kolegów, koleżanki z pracy. Mamy znajomych, z którymi wyjeżdżamy na wakacje. Prowadzimy bardzo fajne życie. Nawet jak nie wyjeżdżamy na urlop dwa razy do roku, to wyjeżdżamy raz w roku. Zmieniliśmy mieszkanie, zmieniliśmy samochód. Wysłaliśmy dzieci do fajnej szkoły. Może pobudowaliśmy dom, może mamy firmę, może zrobiliśmy jakąś mniejszą bądź większą karierę. Zrobiliśmy całe mnóstwo rzeczy, które czysto teoretycznie, gdybyśmy położyli na szali, powinny wskazywać, że jesteśmy fajnymi ludźmi, dobrymi, wartościowymi ludźmi. Nasze uczynki i nasze działania świadczą o tym, że jesteśmy dobrymi fachowcami, dobrymi mężami, dobrymi żonami, dobrymi matkami, ojcami, przyjaciółmi, kolegami, współpracownikami. Dobrymi.
Nie musimy być wybitni, nie musimy być najlepsi. Wystarcza, że jesteśmy dobrzy. Bycie dobrym wystarcza. A jednak z jakiegoś powodu wewnętrznie te wszystkie traumy, te wszystkie nieszczęścia, te wszystkie niepowodzenia, te wszystkie słowa, które usłyszeliśmy na swój temat przez całe swoje życie mówią, że wcale takimi ludźmi się nie czujemy. Codziennie uśmiecha się do nas pani w sklepie. Codziennie uśmiechają się do nas ludzie na ulicy. Codziennie uśmiechają się do nas nasi pracownicy, współpracownicy, koledzy. Ktoś wyśle SMS-a, ktoś wrzuci coś na Messengera, ktoś zadzwoni, czymś się pochwali, czymś się podzielić. Prowadzimy fajne życie, normalne, dobre. Codziennie mamy mnóstwo dowodów na to.
A jednak wewnętrznie wcale tak się nie czujemy. To wszystko, co jest zgromadzone w naszej podświadomości, skutecznie niweluje wszystkie dobre uczynki, które codziennie robimy. Dlatego kochani, powtarzam. Rozwój duchowy to nie poznawanie i penetrowanie wymiarów i wszechświata. Rozwój duchowy to wprowadzanie świata duchowego do swojego codziennego życia. Nie my mamy wejść w świat duchowy. Nie mamy opuszczać ciała w OBE i być w świecie duchowym. Mamy świat duchowy wprowadzać do naszego życia. Wiedza duchowa jest nam bardzo potrzebna. Wiedza o tym, czym jest empatia, o tym, czym jest miłość.
Czym jest miłość do samego siebie. Czym jest miłość bezwarunkowa. Czym jest prawda, szacunek, sprawiedliwość, uczciwość, dobro. Tak, po to jest nam potrzebna wiedza duchowa. Ponieważ na ziemi tychże wzorców nie znajdziemy tak, żeby były skumulowane w jedno i wprowadzone do naszej podświadomości. Nie spotkamy. Po to jest nam potrzebny świat duchowy, abyśmy z tymi wzorcami się zapoznali. Bo owszem, w domach uczono nas szacunku. Tylko że to był taki szacunek, wiecie, w każdym domu. Może nie.
Czym jest sprawiedliwość? I jak wiecie, te pojęcia prawdy, sprawiedliwości, uczciwości, szacunku nie w każdym domu były takie same. One się różniły te pojęcia. I też różnią się w tej chwili w pojęciach i w poglądach, i w przekonaniu ludzi dorosłych, ponieważ różniły się w ich domach rodzinnych. Więc świat duchowy do poznania jest ważny, ale nie jest celem samym w sobie. My toTen świat duchowy musimy do swojego życia wprowadzić. Natomiast żeby to nastąpiło, to przede wszystkim musimy zrobić porządek, chociaż trochę porządku w swojej własnej podświadomości. Pierwszym etapem, jaki jest przed każdym człowiekiem, który chce świadomie wejść na tę drogę świadomego rozwoju swojej własnej osobowości, jest uporządkowanie tego, co się w nim nagromadziło. Tego całego żalu, strachu, lęku, obaw, złych nawyków, złych, niewłaściwych poglądów na temat świata, ludzi, samego siebie. To, o czym mówiłem.
Poglądów na temat samego siebie, na temat swoich szans, na temat swoich możliwości, na temat tego, co usłyszeliśmy kiedyś od naszych najbliższych na własny temat. Najpierw trzeba zrobić i pozbyć się, bądź najlepiej zastąpić wszystko to, co jest w naszej podświadomości, a co blokuje naszą drogę do szczęścia, do radości. I dopiero wtedy możemy wprowadzać wzorce duchowe do swojego życia, do swojej podświadomości, tak aby świat duchowy stał się światem rzeczywistym. Wszystkie te tak zwane złe rzeczy, które funkcjonują w naszym życiu. Lęk, strach, obawa, kara, cierpienie. To wszystko powstaje tutaj na ziemi. Uwierzcie mi, że te wszystkie negatywne emocje powstają w naszych umysłach tutaj na ziemi. Nawet najgorszy zbrodniarz w świecie duchowym nie odczuje strachu przed karą. Zresztą kochani, zbrodniarz bardzo patetyczny, wybitny przykład. Natomiast każdy z nas po swojej śmierci uzmysłowi sobie, ile zbrodni emocjonalnych dokonał na sobie i na innych ludziach w przeciągu swojego życia.
Zbrodni emocjonalnych. Nie mówię o zbrodniach fizycznych, bo w przykładzie był zbrodniarz. Każdy z nas to zrozumie. I ten właśnie mój zbrodniarz z mojego przykładu, nawet on umierając nie będzie bał się kary, ponieważ pojęcie kary i obawa przed karą umrze razem z jego i naszymi umysłami, naszymi mózgami. Jedyne co on i my poczujemy to smutek z powodu rzeczy, czynów, które przez swoje życie uczyniliśmy. Świat duchowy dlatego zachęca nas do wprowadzania wzorców miłości i prawdy do swojego codziennego życia, do zmiany swojej podświadomości, do usuwania z niej strachu przed karą i potrzebą nagradzania. Strachu przed niepowodzeniem, strachu przed oceną innych przez innych. Nasze pierwsze lata życia były ciągłym poddawaniem się ocenie innych ludzi, ocenianiem naszych szans, naszych umiejętności, naszych możliwości. Pierwsze lata naszego życia. I strach przed oceną przez innych ludzi jest jednym z największych lęków, jakie w nas tkwią.
Świat duchowy mówi tak: „Nasza dusza, nie bój się oceny twojego postępowania przez innych. Przed tobą jest trudniejsze zadanie. Będziesz musiał ocenić sam swoje postępowanie. Nie inni cię będą oceniać. Ty sam ocenisz swoje postępowanie, aleNajpierw zrozumiesz i zetkniesz się z emocjami ludzi, którym wyrządziłeś krzywdę i to dopiero cię zaboli. Jeżeli teraz boli cię to, co inni mówią na twój temat, jeżeli boisz się tego, co inni mogą powiedzieć na twój temat, to naprawdę zaboli cię to, co sam o sobie pomyślisz w momencie, kiedy zrozumiesz emocje ludzi, z którymi żyłeś tutaj na Ziemi. Kochani. Tak naprawdę, powtarzam to od dawna. Jeżeli chcemy zmieniać nasze życie i w jakiś sposób świat duchowy jest nam bliski, wzorce świata duchowego, jakieś zasady, które usłyszeliśmy, że tam panują. W sumie najbardziej z tego, co wiem, to nas kręci tam miłość.
Miłość, radość, szczęście, powodzenie, zdrowie. Najwięcej takich obietnic, zachęt, które na nas działają, to są właśnie te. Wizja bycia szczęśliwym, wizja kochania i bycia kochanym, bycia zdrowym, a przede wszystkim wizja pozbycia się problemów z życia. Więc jeżeli chcecie, aby tak faktycznie się stało, aby te idee, te dobrocie, które usłyszeliście, wyczytaliście i dowiedzieliście się, że świat duchowy, czyli rozwój duchowy, może wam zaoferować, dać. Może niektórzy mówili, że nawet zagwarantować, że tak na pewno będzie. To nie czekajcie, bo tak będzie. Spokój, miłość, radość, szczęście będzie po naszej śmierci. Wtedy, kiedy nasza dusza pozbędzie się ciała fizycznego. Wtedy będzie szczęście, będzie radość, będzie spokój, będzie miłość. Świat duchowy to oferuje i wiele osób, które miało doświadczenia z tym związane, o tym wie.
Coś, co jest niedostępne na Ziemi, staje się raptem naszym uczestnictwem. Tak, świat duchowy to oferuje. I zobaczcie kiedy. Wtedy, kiedy pozbędzie się ciała fizycznego. Czyli ciała fizycznego oraz mózgu. Mózgu, w którym jest nasza podświadomość. Wtedy jest wszystko super. Więc co jest problemem? Nasza podświadomość. Nasz umysł jest problemem.
Więc jeżeli chcecie tego wszystkiego dostąpić, to nie czekajcie. Jeżeli chcecie tego dostąpić tutaj na Ziemi, to zacznijcie od swojej podświadomości. Cały lęk, strach, wszystkie obawy są właśnie w niej. Kara, cierpienie, żal, smutek, niepokój, stres jest w naszej podświadomości. Jeżeli ten aspekt ogarniecie, to następnym krokiem jest wprowadzanie do swojej podświadomości wzorców świata duchowego. I wtedy świat duchowy ze swoimi dobrami zagości w waszym życiu przed waszą śmiercią. Dostąpicie i odczujecie tych samych stanów emocjonalnych, których dostępujemy każdorazowo, kiedy umieramy, bądź kiedy wchodzimy w odmienne stany świadomości, w OOBE, bardzo głęboką medytację. Wtedy ich dostępujemy na chwilę. Nie chcemy stamtąd wracać. Jest super.
Jest cudownie. Wszystko jest piękne. I tego każdy z nas może dostąpić. Może wprowadzić to do swojego życia tak na co dzień. Tylko najpierw trzeba zrobić porządek z 95% naszych podświadomych przekonań, poglądów i reakcji.Jeżeli miałbym się bawić w piekło i w niebo, to piekło to jest nasza podświadomość. Jeżeli chcecie brutalnych porównań i ktoś w swoim życiu szatana szuka, to ja powiem, gdzie on jest. W waszej podświadomości. Jeżeli chcecie, żeby w waszym życiu pojawiło się niebo, to wygnajcie szatana, diabła, zło ze swojej podświadomości. Na tym polega odwieczna walka dobra ze złem. A wybór, kochani, należy tylko i wyłącznie do nas.
To, co karmicie, będzie rosło. Jak w życiu. Jak kupicie sobie kurkę, będziecie ją karmić, będzie rosła. Przestaniecie karmić, umrze. Kupicie roślinkę, będziecie ją podlewać, będzie rosła. Przestaniecie ją karmić, umrze. Jeżeli w waszym życiu jest 10, 20, 30%, może więcej szatana, złego, to przestańcie to karmić. Samo umrze. Chyba że chcecie się zdecydować na bardziej brutalną i szybszą metodę, to po prostu go wyrwijcie ze swojego życia, ze swojej podświadomości. Wyrwijcie chwasta i zasadźcie w waszej podświadomości coś innego.
Coś, co dla was jest lepsze. I to podlewajcie. I to dokarmiajcie i niech to rośnie. A złu dzisiaj mówimy jasne i zdecydowane „nie”. Dzisiaj zapalamy zielone światło dla miłości, radości, szczęścia, uczciwości, dobra, sprawiedliwości, szacunku, empatii, współczucia, miłości bezwarunkowej. Wszystkim tym darom, wszystkim tym dobrom, które nas tak kręcą w świecie duchowym i których tak naprawdę nasze serce i nasza dusza intuicyjnie potrzebuje i chce do nich dążyć. I tego dążenia, tej wytrwałości, tej odwagi i siły w wyrywaniu chwastów i zapalaniu światła, prawdzie, miłości, szczęściu, radości. Ja ze swojej strony, kochani, bardzo serdecznie i z całego serca wam życzę. A ponieważ oprócz tego, że pojawiło się kilka osób, które bardzo się cieszą. Agnieszka Hoszowska pojawiła się pierwszy raz na żywo.
Serenadas, Marcin Chmielewski. No i oczywiście starzy nasi słuchacze. Pani Beatka, Alama Radio Paranormalium, Joanna Sikora pierwszy raz chyba widzę, Zeschizowany, Sabinka Quintinio. Kilka osób pojawiło się. Oczywiście ze starych Robert Przytuła się też nowy nick pojawił. Także kochani. Z moimi serdecznymi życzeniami, jak zawsze płynącymi z serca, zostawię was wraz z piękną muzyką. Także nie odchodźcie jeszcze od swoich smartfonów, tabletów czy laptopów, ponieważ pan Marek przygotował piękny kawałek dzisiaj. Ponieważ nie zdążyłem go wcześniej wysłuchać również ja z wielką przyjemnością wysłucham razem z wami. Także jeżeli nie było żadnych informacji na temat chęci zadzwonienia.
Panie Marku, ktoś się meldował?
[01:12:06] - Nic do mnie niestety nie doszło. Także chyba dzisiaj raczej będzie bez telefonów.
[01:12:14] - No to w takim razie kochani. Jak zwykle z komentarzami, które jeszcze tam spłyną zapoznam innymi audycjami. Przepraszam, że nie udało mi się wpleść tego wątku, na który tak pewnie niektórzy czekali, ale jakby coś odwlecę, to nie ucieczę. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu temat, o który prosił nasz słuchacz uda mi się poruszyć. No i cóż. Sabina pisze: „Oj panie Sławku, sięgnął pan tym razem wyżej. A może jeszcze nie?”Piękny komentarz. Podejrzewam, że wciąż pan zdąża wzwyż i ciągnie za sobą, za co osobiście jestem niezmiernie wdzięczna. Wykład rewelacyjny. Dziękuję ci droga Sabinko.
Serduszko na koniec uradowało moje serduszko. Cieszę się bardzo. Tak, ciągnę w górę ile się da i zapraszam oczywiście w tą podróż razem ze sobą. Zawsze będzie raźniej wśród znajomych. Także do góry kochani, do góry. Buziaczki, trzymajcie się cieplutko. Dziękuję panie Marku, było superowo. Słyszałem, że jakieś problemy drobne były, ale jak zawsze wierzę, że pan sobie z tym poradził. Nie przedłużam. Kochani, dziękuję wam bardzo serdecznie.
Panu Markowi jak zawsze jeszcze raz ściskam, całuję, pozdrawiam serdecznie. Bawcie się dobrze. Szczęścia, radości, miłości, wszystkiego dobrego. Do usłyszenia za tydzień.
[01:14:01] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna jest we wszystkich możliwych w naszych czasach wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli Świat Oczami Duszy. Do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku oczywiście zachęcamy tych, którzy jeszcze przez wielkiego F nie zostali zbanowani. Ja już niestety czwarty raz. Jeszcze mi się ten ban nie skończył. Także dziękujemy dzisiaj za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", a kończymy audycję utworem z repertuaru tym razem artysty, który podpisuje się jako Mosaic. Utwór zatytułowany „Icarus”.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl