Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Audycja już powinna wystartować, a ja właśnie teraz, dosłownie w ostatnim momencie, w ostatnich sekundach zorientowałem się, że nie włączyłem jeszcze nagrywania. Tak to jest, jak się zrobiło tuż przed audycją 16 kilometrów rowerem. Trochę tego roztargnienia jest. Się wdało, ale już nagrywańki włączone. Już startujemy z audycją „Świat oczami duszy”. 4 lipca 2022 roku, krótko po godzinie 20:00 witają was techniczny Marek Sęk "Ivellios" oraz gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witajcie kochani bardzo serdecznie.
[00:54] - Tradycyjnie zanim przejdziemy do audycji, zanim oddam głos panu Sławkowi, pozwólcie państwo, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to oczywiście jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Oczywiście telefony będziemy odbierać w drugiej części audycji. No i oczywiście będziemy wdzięczni za poinformowanie, jeżeli któreś z państwa będzie chciał zadzwonić odpowiednio wcześniej. Cały czas można do nas także pisać. Nasze GG to 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium.
Tych, którzy oczywiście z Facebooka jeszcze korzystają, jeszcze nie dostali za coś bana, zachęcamy do zarejestrowania się, do dołączenia do naszej grupy. Można także nam wysyłać maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby czasem z kimś pogadać, podyskutować, a jednocześnie stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zajrzenia i zarejestrowania się na naszym forum. No i do udzielania się oczywiście pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:39] - Dziękuję panie Marku. Witajcie kochani jeszcze raz bardzo serdecznie. Tym razem ja zacznę od pytania technicznego. Czy jest jakiś przedźwięk, przegłos czy coś takiego u mnie?
[02:51] - Nie, nie słyszę.
[02:52] - Dźwięk jest normalny. No to dobrze, bo mi tutaj jakiś komunikat wyskoczył. Nie wiedziałem, czy coś jest takiego poważnego, czy tylko system wykrył jakieś niedoskonałości. Jak jest okej, to jedziemy. W takim razie kochani, jeszcze raz witajcie serdecznie. Przede wszystkim na początek podziękuję za fajne komentarze pod ostatnią audycją. Miłe, sympatyczne, twórcze. Polecam. Dziękuję też za wpłatę, za dowody wdzięczności, które od was płyną i też przypominam, że ta możliwość nadal istnieje, a mój cel jeszcze nie został zmaterializowany i moje marzenie, więc wszystko jest jeszcze kochani otwarte. To tak na początek.
W poprzedniej audycji bardzo mocno skupiłem się na podświadomości i zacząłem wam mówić o tym, że są dwa rodzaje podświadomości. Podświadomość jest jedna, natomiast wchodząc głębiej w to, można by było wyodrębnić dwa takie zakresy. Jeden to jest ten zakres podświadomości, w którym dostajemy informacje od naszego otoczenia, jacy my jesteśmy bądź jacy powinniśmy być. Czyli dostajemy całe mnóstwo informacji o samych sobie. Tak jak wam opisywałem ten proces, że my nie za specjalnie go pamiętamy. Możemy sobie go w jakiś sposób, teraz już jako dorośli ludzie spróbować odtworzyć, domniemać. Bądź poznając na przykład naszych rodziców czy posiadając na przykład swoje własne dzieci, możemy próbować odtworzyć ten mechanizm i te sytuacje, bo mechanizm jest jeden. Mechanizm jest taki, że wszystko to, co na swój temat usłyszeliśmy od naszych najbliższych, było dla nas prawdą. Prawdą, której nie byliśmy w stanie w żaden sposób jako malutkie dzieci zweryfikować. Prawda zasłyszana przez trzymiesięczne dziecko czy przez siedmiomiesięczne dziecko, czy przez półtoraroczne dziecko, które nie posiada jeszcze, póki co przynajmniej, swojego własnego smartfona z Google'ami bądź z jakimiś innymi aplikacjami, w których mogłoby wrzucić i sprawdzić taką informację, na przykład zasłyszaną od naszych rodziców: „Znowu ci się nie udało zawiązać butów”.
Co ona może oznaczać?Więc w związku z tym, że nie mieliśmy możliwości, zresztą dzieci nadal nie mają możliwości sprawdzenia tej informacji, pozostaje tylko uwierzyć swoim bliskim, których się kocha całym swoim sercem w to, że znowu coś zrobiliśmy nie tak, że znowu coś zrobiliśmy źle i w związku z tym nasza samoocena nie wyglądałaby z punktu widzenia dorosłego tak, jak powinna wyglądać. Dlaczegóż mówię o tej samoocenie? Przypominam bardziej niż mówię, bo mówiłem o tym w poprzedniej audycji. To, czego dowiedzieliśmy się o samych sobie w dzisiejszym naszym życiu, owocuje tym, jak postrzegamy nasze szanse na to, aby być bogatymi, aby być szczęśliwymi, aby prowadzić wesołe, przyjemne, radosne i szczęśliwe życie. Takie jest przełożenie. To, czego dowiedzieliśmy się kiedyś, decyduje o tym, jak wygląda nasze życie dzisiaj. Ponieważ do dnia dzisiejszego, chyba że ktoś już podjął ten trud transformacji tych wzorców, do dzisiaj te wzorce są w naszej głowie, w naszych emocjach, w nas samych. I one sobie same tak naprawdę stamtąd nie wyjdą. My, mając świadomość tego, że są jakieś wzorce, które wpływają na jakość naszego życia, możemy próbować je zmieniać. To jest czynność, która jest możliwa.
Sposoby, techniki, możliwości są różne i przeróżne. Ja wam wspominałem o tym, że z moją Moniką wymyśliliśmy naszą własną autorską metodę, którą będziemy teraz wcielać w życie i dzielić się nią z innymi ludźmi. Natomiast do tej pory istnieje całe mnóstwo różnych sposobów, aby te wzorce naszej podświadomości zmieniać. Drugą częścią naszej podświadomości, naszych wzorców podświadomości jest prawda na temat świata, który nas otacza. I to również przekłada się na nasze dzisiejsze, obecne i dotychczasowe życie. To również ma wpływ i to taki nawet decydujący wpływ na to, jak my postrzegamy szansę na to, aby nasze życie było inne, lepsze od tego, które jest do tej pory. I powiem wam, kochani, tak: bez zmiany tych wzorców, czy dotyczących nas samych, czy dotyczących świata, w którym żyjemy, nasze życie w tej sferze ziemskiej nie ulegnie zmianie. Bo skoro do tej pory nie wierzyliśmy w to, że możemy być zdrowi, szczęśliwi i bogaci, to jeżeli czegoś w samych sobie, w swoich przekonaniach, w swoich poglądach nie zmienimy, to nie uwierzymy w to, że możemy być zdrowi, szczęśliwi i bogaci. Kiedyś przytaczałem książkę, której nie przeczytałem, którą dostałem od swojej koleżanki tarocistki. Została napisana przez jakiegoś Japończyka czy kogoś tam.
Człowieka, który osiągnął sukcesy w dziedzinie finansowej, w dziedzinie najbardziej fizycznej, czyli w dziedzinie materii i finansów. Nie przeczytałem tej książki, natomiast sam tytuł tej książki, czyli „Umysł biedny i umysł bogaty” w dużej mierze po pierwsze powiedział mi o treści tej książki, a jednocześnie był potwierdzeniem tego, co ja do tej pory myślałem i myślę nadal. Że sukces finansowy czy po prostu dobrobyt, bo ja nie mówię tu o miliardach monet zarabianych przez jakieś tam grupy ludzi na świecie, bo zakładam, że nie to jest celem osób, które rozwijają się duchowo. Nie bycie w setce najbogatszych ludzi „Forbesa”, tylko pewnie większość z nas chciałaby, aby nasze życie, takie również to finansowe, a może zwłaszcza finansowe, było na takim poziomie, jaki jest nam potrzebny do tego, żeby prowadzić spokojne, radosne życie i żeby nasza sytuacja finansowa nie skakała jak sinusoida, tylko dawała nam poczucie bezpieczeństwa i możliwości realizowania swoich pragnień i marzeń. To nie muszą być miliardy monet. Wystarczy 10–20 tysięcy złotych miesięcznie plus jakieś oszczędności, plus perspektywa na to, żeby sobie to życie w razie czego móc jakoś finansowo poprawić.I jednocześnie, co jest bardzo ważne, żeby nasza sytuacja materialna nie napawała nas strachem, żeby nie była podszyta strachem. Myślę, że to jest dla większości z nas rzecz absolutnie wystarczająca, pozwalająca realizować swoje marzenia, ambicje, plany, cele, pragnienia. Więc nie mówię tu o tym, żeby przeczytać tą książkę, bo można zostać miliarderem. Tylko mówię tu o tym, że człowiek ten pokazał jasno, że poziom czy nasze życie finansowe jest tak naprawdę zawarte w naszych umysłach. Że ono nie jest wynikiem czynników zewnętrznych, tylko tego, co my wiemy, bądź raczej co mamy zapisane w naszej podświadomości na temat pieniędzy, na temat naszych możliwości zarabiania pieniędzy, na temat sposobu zarabiania pieniędzy, na temat naszych szans na zarabianie pieniędzy, naszych szans na osiągnięcie sukcesu materialnego.
Na temat naszych szans na zajęcie dobrego, dobrze płatnego stanowiska czy prowadzenie dobrze prosperującej firmy. Nie mówię, że wielkiej, ale kilkuosobowej czy jakiegoś biznesu, w którym moglibyśmy się odnaleźć. To jest zapisane w naszych umysłach i nie w tej części, która jest dla nas świadoma. Ponieważ świadomie każdy z nas chciałby mieć taką ilość pieniędzy, która wystarczyłaby mu na prowadzenie takiego życia, na jakie ma ochotę. Czyli ktoś ma pasję, podróże, więc chciałby podróżować więcej niż może podróżować w tej chwili. Ktoś ma potrzebę posiadania swojego własnego domu, ponieważ potrzebuje kontaktu z naturą. Potrzebuje ogródka, ponieważ chciałby postawić dzieciom basen. Ktoś inny chciałby mieszkać w dużym apartamencie w centrum miasta, ponieważ lubi aktywne życie, na przykład miejskie. Teatry, opery, dyskoteki, knajpy, spotkania z ludźmi. Więc nie chce się ograniczać do sezonu dwóch miesięcy sezonu letniego i kilku grilli w roku wraz ze znajomymi.
Każdy z nas świadomie chciałby mieć taką ilość pieniędzy, która pozwoli mu na prowadzenie takiego życia, na jakie ma ochotę. To jest świadomie. Natomiast jest coś, co powoduje, że nie jesteśmy w stanie, my kochani, takiego celu osiągnąć. Tego, który jest w naszej świadomości, w naszych świadomych pragnieniach. To nie jest tak, że nikt nie żyje tak, jak chce. To my nie żyjemy tak, jak chcemy. I skoro ktoś inny potrafi, a my tego nie potrafimy, to nie problem jest w tym, że w tym kraju czy w tym mieście, czy w tych realiach nie da się tak żyć. Da się tak żyć. Tylko to my z jakiegoś nieznanego nam powodu nie jesteśmy w stanie osiągnąć, nie potrafimy osiągnąć takiego poziomu, który by nas satysfakcjonował. To my.
I za to, że nie jesteśmy w stanie takiego poziomu finansowego osiągnąć, odpowiadają wzorce, które są zapisane w naszej podświadomości. I przede wszystkim wzorce podświadomości, które odpowiadają za to, czego dowiedzieliśmy się o samych sobie, o naszych możliwościach, o naszych szansach na takie życie. Ty się nigdy nie nauczysz. Ty sobie w życiu nie poradzisz. Ciesz się, jeżeli znajdziesz dobrą pracę. Jeżeli ty nie jesteś w stanie nauczyć się wiersza, to jak chcesz sobie poradzić na studiach? Jeżeli ty nie potrafisz rozwiązać prostego zadania z matematyki, to jak chcesz napisać magisterkę? I to są te wzorce, które zapadły w naszą podświadomość i dotyczą nas samych. Drugimi wzorcami jest to, co dowiedzieliśmy się na temat świata zewnętrznego. Chociażby w przypadku pieniędzy.
Nasza rodzina może dobrze żyła, ale mama pracowała na godziny. Tata pracował na półtorej etatu. Moja mama jeszcze się ratowała tym, że na swojej ojcowiznie, u swojego brata rodzonego uprawialiśmy truskawki... je tam zbieraliśmy, sprzedawaliśmy, że uprawialiśmy pomidory, że pomagaliśmy wujkowi w żniwach, w pracach polnych i w zamian za to on się odwdzięczał albo przywoził nam ziemniaki na zimę. Było to okupione jakimiś kombinacjami. Aby zdobyć samochód, chociaż tata pracował w FSO, a że był uczciwym człowiekiem, napawało go to obrzydzeniem, żeby wchodzić w jakieś układy, przekręty, chachmety, kradzieże, jakieś inne machlojki, więc tego nie robił. Wzorzec ciężkiej pracy po to, aby osiągnąć jakiś status materialny i powiązać koniec z końcem, na przykład w mojej rodzinie funkcjonował. Zresztą mama zawsze mi mówiła: „Jak masz pracę, będziesz miał pieniądze. Ciesz się, że masz pracę. Człowiek musi ciężko pracować”.
To są słowa mojej mamy i te wzorce są we mnie. W każdym z nas są inne wzorce na temat świata materialnego, ponieważ każde z nas wychowało się w nieco innej rodzinie i w naszych rodzinach, w naszych otoczeniach, na naszych osiedlach, wśród naszych znajomych, wśród naszej rodziny dowiadywaliśmy się, jak wygląda świat zewnętrzny. I to wszystko zapisywało się w naszej podświadomości. Wszystkie konflikty, które powstawały w nas jako dzieciach pod tytułem mama bądź tata mówili, jacy mamy być, jak mamy postępować, a jednocześnie widzieliśmy na przykład, że nasi rodzice wcale tak nie postępują, że oczekują czegoś od nas, ale sami robią zupełnie inaczej. Co z tych prawd, które usłyszeliśmy, było naprawdę prawdą, którą mogliśmy potwierdzić, że ona faktycznie działa, istnieje, funkcjonuje? Proces powstawania podświadomości jest, myślę, takim procesem, w którym wielu psychologów, być może nawet psychiatrów czy medycyny klinicznej, gdyby zechciało się zająć tym procesem, jak on powstaje, myślę, że powstałoby wiele ksiąg na ten temat i myślę, że każdy przypadek każdego człowieka byłby w tym kontekście nieco inny. I nie do końca mi chodzi, żeby wszystkie te przykłady przytaczać. Natomiast jeżeli chcecie lepiej zrozumieć ten mechanizm, jeżeli macie swoje dzieci, jeżeli macie swoje wnuki, to teraz z poziomu swojej własnej dorosłej podświadomości, już takiej okrzepniętej również duchowo, przypomnijcie sobie to, co wy mówiliście do swoich własnych dzieci i zastanówcie się, jak te przekazane przez was informacje i prawdy mogły zostać odebrane przez wasze dzieci. Czy te wszystkie nawet rzucone mimochodem: „Z tobą są zawsze problemy. Znowu.
Zawsze musisz ten deadline zawalić”, i nikt z dorosłych na takie słowa nie reaguje jako wyrok na całe życie. Natomiast jeżeli weźmiemy pod uwagę psychikę dziecka, które jeszcze tak naprawdę nie ma swoich mocnych przemyśleń na temat „swój”, nie ma wybudowanej na podstawie swoich własnych doświadczeń, swojej własnej samooceny. Bo człowiek dorosły już jest świadomy tego, co zrobił, co mu się udało, co mu się nie udało, co potrafi zrobić, czego nie potrafi zrobić. Więc takie stwierdzenia kolegów: „Dobra, nie bierz się za to, bo i tak spieprzysz”. Jeżeli mamy własną samoocenę pod tytułem robiliśmy już różne rzeczy, więc podejmujemy się rzeczy, którą w założeniu wydaje nam się, że powinniśmy sobie poradzić. Traktujemy jako bajkę, jako może złośliwość, może żartobliwość, może uszczypliwość, a może po prostu takie zwykłe ludzkie pieprzenie. Natomiast dziecko jeszcze tego dystansu do tego nie ma i słowa powiedziane pod tytułem: „Jak ty chcesz?” Taki żart rodzinny. „Jak ty chcesz pójść na studia, jak ty sobie z prostym zadaniem matematycznym nie możesz poradzić? Na studiach sobie nie poradzisz. Tam trzeba naprawdę pracować, myśleć, a ty jesteś zwykłym leniem, tobie się nie chce”.
I to są rzeczy, które inaczej zapisywane są w umyśle i w emocjach dziecka, w jego podświadomości niż tak naprawdę, tak jak my byśmy chcieli powiedzieć. My mówimy o tym w takiej może trochę żartobliwej formie. Bo oczywiście mamy świadomość tego, bo chcemy dziecko zmobilizować, chcemy mu pokazać, że musi włożyć więcej pracy. Jeżeli chce pójść na studia, to musi więcej zaangażowania i pracy włożyć w naukę. Taka jest nasza intencja. Jeżeli chcesz być kimś, musisz więcej pracować, musisz poświęcić temu więcej zaangażowania, więcej czasu.Natomiast zastanówcie się, jak to jest odbierane przez dziecko. Jeżeli już zrozumiecie ten mechanizm, to miejcie świadomość, że w takim samym mechanizmie uczestniczyliśmy my wszyscy. Każdy z nas. I najprawdopodobniej zupełnie inaczej nawet niż intencje naszych rodziców zapisaliśmy sobie informacje o samych sobie, ale je zapisaliśmy. Podświadomość już powstała.
Kochani, każdy z nas ma podświadomość. Każdy z nas ma zapisane w sobie prawdy o sobie i o świecie, który go otacza. I to te prawdy decydują o tym, jak wygląda jego życie. Nic więcej. „Umysł biedny, umysł bogaty” pokazuje, że wszystko jest kwestią tego, co my wiemy, w co wierzymy, do czego jesteśmy przekonani, czyli tego wszystkiego, co jest w nas. Nie w świecie, nie w możliwościach, nie w warunkach, tylko w nas. Wszystko to jest taki paradoks. Paradoks ludzi myślących podświadomie, to znaczy żyjących podświadomością. Ja w poprzednim odcinku po raz kolejny podświadomość nazwałem instynktem. Żyjących instynktem podświadomości.
Jest taka zasada: wszystko to, co wydarzyło się dobrego w moim życiu, zawdzięczam samemu sobie. Nie innym ludziom, tylko samemu sobie. Swojej inteligencji, swojej pracowitości, swojemu szczęściu, swojemu cwaniactwu, swojemu sobie. Wszystko, co dobre. Wszystko, co złego zdarzyło się w moim życiu, jest winą innych ludzi. To jest taki... Dobrze, powiem to. Sam się zaśmiałem. To jest paradoks naszego rządu. Wszystko, co dobrego jest zrobione, to zrobiliśmy my.
A za wszystko, co jest złe, odpowiadają inni. Putin, Tusk, Rosja, kosmici i tak dalej. To jest właśnie mechanizm albo manipulatorów, albo ludzi żyjących podświadomością. Natomiast prawda jest taka, że skoro potrafimy robić dobre rzeczy i nie potrzebujemy do tego nikogo więcej, tylko my sami. Nie potrzebujemy żony, męża, dzieci, szefa, przyjaciela. Wszystko zrobiliśmy sami. Więc skoro potrafimy robić dobre rzeczy, cudowne, wspaniałe rzeczy, to czemu nie możemy ich zrobić więcej? Skoro przy robieniu dobrych rzeczy potrafimy pokonywać przeszkody. To często jest związane z tym, jakie przeciwności losu. Jak to zazdrosny pracownik, jak to kolega z pracy, jak to żona mi tam, że tak powiem, ciosała kołki na głowie.
„Nie rób, nie rób”. A ja byłem twardy, uparty, postawiłem na swoim i zrobiłem. Więc skoro czynniki zewnętrzne, nawet te najgorsze, nie przeszkodziły nam w zrobieniu dobrych rzeczy, to czemu jak coś się wydarzy złego, to mówimy, że to przez czynniki zewnętrzne? Nie, widocznie nie byliśmy wystarczająco cwani, wystarczająco zdeterminowani, wystarczająco wytrwali, wystarczająco mądrzy, wystarczająco przewidujący. Jak pokonujemy czynniki zewnętrzne, to jesteśmy wielcy, to jesteśmy dobrzy, to jesteśmy mądrzy i czynniki zewnętrzne nie mają żadnego wpływu. Jak przegrywamy, to mówimy, że to czynniki zewnętrzne. A może właśnie byliśmy zbyt mało cwani tym razem? Jeżeli potrafiliśmy zrobić jedną rzecz dobrą, to zróbmy dobrych rzeczy więcej, bo przecież potrafimy. Wszystko to, co dzieje się, przynajmniej większość rzeczy, które dzieją się w życiu większości ludzi na świecie... Może nie.
Dobra. Nie. Bo tu się rozhuśtałem. Wycofuję się. Nie większości ludzi na świecie. Mówmy o, powiedzmy, w miarę jakichś tam normalnych sytuacjach geopolitycznych. Jest uzależniona tylko i wyłącznie od nas samych. I wszystkie problemy, które pojawiają się na naszej drodze, czy większość problemów, jest też zapisana w nas samych. Dlatego ja tak duży nacisk kładę na rozmawianie o podświadomości. I kochani, od razu mówię: namawiam was do rachunku sumienia.
Namawiałem was do rachunku sumienia między innymi po to, abyście mieli możliwość zastanowienia się, takiej autorefleksji, chociażby pod kątem zrozumienia, że są rzeczy, które potrafię robić dobrze, że są rzeczy, w których jestem dobry. Natomiast rzeczy, których nie potrafię zrobićNie zależą od innych ludzi, tylko od tego, ile ja zechcę włożyć swojego zaangażowania w to, żeby się ich nauczyć, bądź żeby je zmienić. Jak wiecie, ja nie jestem fanem grzebania w przeszłości, dowiadywania się i analizowania co, gdzie, kiedy ktoś mi powiedział, czego mi nie powiedział, kiedy powiedział złe słowo, kiedy zrobił mi przykrość, ograniczył mnie, wmówił mi, że jestem nikim i tak dalej. Ja nie jestem i nie namawiam was do tego. Oczywiście, jeżeli ktoś ma taką wewnętrzną potrzebę z jakiegoś powodu nic mi do tego. Kochani, jestem fanem zmieniania tego, co w naszej podświadomości, a raczej dopisywania do naszej podświadomości tego, co jest dobre, co z pewnością może nam służyć. Natomiast żeby to dopisać, żeby stworzyć afirmację, żeby zrobić modlitwę, żeby zrobić wizualizację, musimy mieć świadomość, czego nam brakuje albo co w nas jest takiego, co nas ogranicza, co powoduje niemożność zrobienia przez nas pewnych rzeczy. Po to jest poniekąd ten słynny rachunek sumienia, o którym tyle razy wspominałem. Żeby uświadomić sobie, że problem jest we mnie. Problem z moim życiem jest we mnie, nigdzie więcej.
I że tylko ja mogę go naprawić, zmienić, zmodyfikować, zastąpić, transformować. Tylko ja. A na pewno tylko ja mogę zrozumieć, na czym ten problem polega. Wszystkie nasze ograniczenia tkwią w naszym umyśle, ale nie w tym umyśle świadomym, tylko w tym umyśle podświadomym. Umysł biedny, umysł bogaty. Taki przykład wam powiem. Nie zdajemy sobie często sprawy, jak bardzo, na przykład pewne procesy myślowe, pewne nawyki podświadomościowe decydują o naszym sukcesie bądź porażce w jakiejkolwiek sprawie. Taki przykład z mojego życia. Człowiek, który nigdy nie prowadził swojej własnej działalności gospodarczej. Dwadzieścia, dwadzieścia parę lat swojego życia spędził jako pracownik i jego umysł jakby był już skupiony na poszukiwaniu właśnie winy w innych ludziach.
Szef, współpracownik, pracodawca, kierownik, dyrektor. Wypracował taki inteligentny mechanizm, w którym jego umysł zapisywał wszystkie błędy, które oni popełniali po to, żeby w przypadku dyskusji móc powiedzieć: „A ty zrobiłeś to, a ty zrobiłeś to, a ty zrobiłeś wtedy to, a ty zrobiłeś wtedy tamto”. I całą swoją energię emocjonalną wkładał w zapamiętywanie błędów popełnionych przez innych. Rozmawiamy sobie. I znowu jest cała lista rzeczy, które ktoś zrobił źle. Ja, ponieważ większość swojego życia jednak prowadziłem swoją własną działalność gospodarczą, nigdy nie skupiałem się na tym, kto co zrobił źle. Tylko ja skupiałem swoją uwagę na tym, jak zrobić, żeby było dobrze. Umysł biedny, umysł bogaty. Siedzimy tak sobie rozmawiamy i ja mówię: „Słuchaj, okej, zaproponuj”. Bo on jest niezadowolony z tego, niezadowolony z tego.
To jest źle. Mówię: „Dobrze, to zaproponuj jakieś rozwiązanie. Zaproponuj coś, co będzie dla ciebie satysfakcjonujące. Powiedz to, czego ty chcesz”. Cisza. „Ja nie wiem, nie mam pomysłu”. Umysł, podświadomość tak bardzo nakazująca zwrócić uwagę na błędy innych ludzi, że nie było nawet chwili myślenia takiego kreatywnego, czego ja chcę. Ja potrafię tylko pokazywać innym, co oni zrobili źle, natomiast nie jestem w stanie powiedzieć, czego chcę ja. Powiedzcie kochani, jak żyjąc w ten sposób i funkcjonując emocjonalnie i mentalnie w czymś takim można do czegoś dążyć? Umysł biedny, umysł bogaty.
Umysł skupiający się na tym, co robią inni źle i umysł skupiający się na tym, czego ja chcę i jak można by to było zrobić inaczej i lepiej. Ponieważ ja akurat miałem okazję poznać otoczenie rodziców, żonę tego człowiekaWięc domniemuję sobie jego dzieciństwo, kiedy na każdym kroku były wytykane mu błędy, jego niedoskonałości. Kiedy nie usłyszał albo nikt mu nie zadał pytania: „Czego ty chcesz? To robisz źle, to robisz źle, to robisz źle. Wszystko robisz źle. To powinieneś zrobić tak, to powinieneś zrobić tak”. Powstaje wzorzec podświadomości, w którym człowiek zaczyna się bronić, a później zaczyna zapisywać w pamięci argumenty na swoją własną obronę. I tak trwa jego życie. I on by chciał zrobić krok do przodu, ale jednocześnie cały czas w podświadomości ma: „Ja muszę skupiać swoją uwagę nie na tym, czego ja chcę, bo to nikogo nie obchodzi. Ja muszę cały czas skupiać swoją uwagę na tym, żeby móc się obronić, żeby mieć argumenty na swoją własną obronę”.
Przykład na działanie mechanizmu, w którym wszyscy, kochani, uczestniczymy. Uczestniczyli w nim nasi dziadkowie, nasi rodzice, my, nasze dzieci. Teraz będą uczestniczyły dzieci naszych dzieci, nasze wnuki. I tak mechanizm podświadomości będzie tworzony nadal, ponieważ bez podświadomości jesteśmy w stanie funkcjonować na Ziemi. Jest to część naszego mózgu, fizycznego mózgu, więc podświadomość będzie zawsze. Podałem przykład i wrócę do tego wątku, w którym mówiłem: nie musicie grzebać w swojej przeszłości, nie musicie nikogo za nią obwiniać. Możecie za to, i do tego was zachęcam, zrozumieć, co w waszej podświadomości was ogranicza, co napawa was lękiem, co was blokuje, co wam każe w waszej podświadomości skupiać się na innych, a nie na sobie. Po co wam to jest potrzebne i jak bardzo dużo czasu i swoich emocji skupiacie na obserwowaniu innych, tracąc tak naprawdę z oczu to, czego wy chcecie i nie szukając pomysłu i sposobu, jak możecie to osiągnąć albo nie wierząc w to, że możecie to osiągnąć. Dzisiejszy dzień jest bardzo dobrym dniem, żeby to zmienić. Powiedziałem wam o technice, którą żeśmy z Moniką wymyślili, która będzie zmieniała wzorce tego, co usłyszeliśmy o sobie.
Ponieważ to, co wiemy o sobie, to, co mamy zapisane w podświadomości na swój własny temat, usłyszeliśmy za pomocą narzędzia słuchu. Jest jeszcze jedna rzecz. Narząd wzroku. I za pomocą narzędzia wzroku, oczywiście słuchu również, poprzez obserwację świata otaczającego nas w dzieciństwie dowiedzieliśmy się prawdy o świecie, który nas otacza. I narzędziem czy zmysłem, który do zmiany tych wzorców może posłużyć, jest nasz wzrok. W zeszłym odcinku mówiłem: mówcie na głos o tym, jacy jesteście. Mówcie na głos komplementy w stosunku do samych siebie. Twórzcie afirmacje, które będą podwyższały waszą samoocenę i mówcie je na głos. Natomiast jeżeli chcecie zmienić wzorce w podświadomości na temat otaczającego was świata, wykorzystajcie swój wzrok do oglądania rzeczy, których w życiu pragniecie. Ponieważ wzrok jest tym narzędziem, które transformuje wzorce w naszej podświadomości dotyczącej otaczającego nas świata.
Jeżeli ktoś żył w patologicznej rodzinie i ogląda nadal w telewizji filmy o przemocy, gwałtach, tragediach życiowych i tak dalej, nigdy nie zmieni swoich poglądów i swojej wiary o tym, jak ten świat wygląda. Aby to się zmieniło, powinien oglądać obrazy, które są inne od tych, które ma zapisane w podświadomości. Jeżeli macie jakieś pragnienie związane ze zdrowiem, to oglądajcie obrazy o zdrowych ludziach. Jeżeli pragniecie prawdziwej przyjaźni w swoim życiu, a nigdy jej nie dostąpiliście, czy prawidłowych relacji z ludźmi, to nie oglądajcie „Dlaczego ja?” ani „Sekrety rodziny” czy jakieś tam inne jeszcze programy, które pokazują konflikty, problemy, toksyczne relacje. Tylko oglądajcie „Kubusia Puchatka”. Oglądajcie obrazy pokazujące prawdziwą przyjaźń. Jeżeli nie potraficie kochać, oglądajcie filmy o miłości. Jeżeli brakuje wam pieniędzyOglądajcie obrazy o bogactwie, o luksusie, o sukcesach finansowych innych ludzi. Wykorzystujcie swoje zmysły do wprowadzania wzorców, których w waszej podświadomości brakuje. Oglądajcie obrazy i słuchajcie informacji.
A jeżeli nie możecie usłyszeć informacji, to wypowiadajcie je sami na głos. Informacji podwyższających waszą samoocenę. Jestem dobry. Jestem kompletny. Jestem fajny. Nic mi nie brakuje. Wszystko ze mną jest w porządku. Jestem zdrowy. Jestem wspaniałą istotą i chcę taką trwać. Chcę taką być.
Jeżeli afirmujecie, jeżeli medytujecie, jeżeli wizualizujecie, to wizualizujcie to, co jest waszym pragnieniem i jednocześnie brakuje. Jest pragnieniem i tego nie macie, ponieważ w waszej podświadomości nie ma wzorca, który pozwoliłby wam uwierzyć w to, że jest to dla was dostępne, że jesteście godni, że zasłużyliście na to. Narząd słuchu i wzroku, który został w waszym dzieciństwie, w naszym dzieciństwie wykorzystany do wprowadzenia pewnych wzorców do podświadomości, wykorzystajcie teraz do tego, aby te wzorce zmienić. Jeżeli nie zmienić, jeżeli nie uda się stransformować ich skutecznie od razu, to przynajmniej dodajcie je do waszej podświadomości jako możliwą opcję. Ponieważ nasza podświadomość jest instynktem. Różnica pomiędzy naszą podświadomością a światem duchowym jest taka, że świat duchowy do niczego nas nie zmusza. Nasza dusza nie zmusza nas do niczego. Nasza podświadomość nie pozostawia nam wyboru, wymusza na nas decyzje i wymusza na nas konkretne reakcje. Kochani, aby zmieniać swoje życie, trzeba zmienić samego siebie. A żeby zmienić samego siebie, to trzeba zmienić bądź dodać do własnej podświadomości wzorce, które pozwolą nam uwierzyć w to, że to, czego pragniemy, jest możliwe.
Lepiej by było stransformować, lepiej by było wyrzucić, bo pozbywamy się wtedy ryzyka, że ten negatywny wzorzec jeszcze się w nas odezwie. Ale nie oczekujmy od siebie od razu wszystkiego. Jeżeli będziemy mieli opcję dla naszej podświadomości bycia szczęśliwym bądź nieszczęśliwym, to już jest coś. To przestaniemy myśleć o tym, że musimy być tylko nieszczęśliwi. Pojawi się światełko w tunelu, które powie: „Ale zaraz. W sumie to mogę być też i szczęśliwy”. To mój umysł decyduje o tym, czy ja w to uwierzę, czy nie. Czy jest to dla mnie realne i czy jest to dla mnie możliwe. To mój umysł. Nic poza tym.
Nie świat, nie Bóg, nie wszechświat. Wszystkie nasze ograniczenia wynikają z naszych lęków, obaw, strachu czy tego, jak powinniśmy się zachować, bądź jak nie powinniśmy się zachowywać. Jacy powinniśmy być, a jacy nie powinniśmy być. To wszystko jest zapisane w naszej podświadomości. Świat duchowy daje zupełnie inne możliwości. Dlatego, kochani, transformacja, zmiana, dogrywanie do swojej podświadomości nowych wzorców, transformacja starych, usuwanie starych jest czymś, bez czego gwarantuję wam, że nic w życiu ani moim, ani waszym się nie zmieni. Bez usunięcia przyczyny swoich niepowodzeń nie pojawi się powodzenie. Więc jest to najbardziej ziemska, ale też jednocześnie czynność, rzecz, od której tak naprawdę musimy zacząć. Zmienić to, co nas zmusza do reakcji, do działań, do braku działań, do wiary w swój sukces, wiary w powodzenie. Tego, co każe nam się bać.
Tego, co każe nam w innych ludziach znajdować wrogów bądź doszukiwać się w ich zachowaniu tego, co później będziemy mogli wykorzystać do swojej własnej samoobrony. Jest całe mnóstwo cech, rzeczy, wzorców podświadomości, które są naszym ograniczeniem i jednocześnie, tak naprawdę, przeznaczeniem. Życie według tych wzorców, które już macie, jest bardzo łatwe do przewidzenia. Bardzo łatwe. Nie trzeba być wróżką, żeby przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie życieW którym będziemy się kierowali nadal tymi samymi wzorcami podświadomości, które mamy w sobie, tymi ograniczeniami. Tak naprawdę transformacja, rozwój i pójście w kierunku świadomego życia zaczyna się od uwolnienia nas spod nacisków naszego instynktu. Przymusu naszego instynktu, w którym jest wpisane całe mnóstwo ograniczeń, lęków, obaw i praw, które nie mają nic wspólnego z prawdą zapisaną w naszej duszy. Pierwszy krok to jest uwolnić się od tego, co nas ogranicza. Wtedy dopiero zrozumiemy, że możemy być wolni. To jest pierwszy krok do zastanowienia się nad tym, czego chcę.
Jak w przypadku mojego przyjaciela działanie podświadomości „Muszę szukać argumentów, żeby się móc bronić” pozbawia mnie możliwości zastanowienia się, czego ja chcę. Muszę być w ciągłym alercie. Muszę być w ciągłej gotowości. Muszę być ciągle spięty i czujny. Nie mam czasu pomyśleć, czego chcę. Muszę iść do pracy. Muszę zadbać o rodzinę. Muszę zrobić to, muszę zrobić tamto. Muszę pojechać. Ten chce ode mnie to, ten chce ode mnie tamto.
Nie jestem wolnym człowiekiem, ponieważ żyję pod działaniem instynktu swojej własnej podświadomości. Muszę coś zrobić. Nie mam wyboru. Muszę to zrobić. Uwolnienie się od tego to jest pierwszy krok do wolności i do zrozumienia, że nie muszę. Mogę to zrobić, bo chcę. Nie muszę. A skoro nie muszę zrobić tego, to mam w końcu chwilę na to, żeby zastanowić się, co chcę zrobić. To jest pierwszy sygnał na odzyskanie wolności. Zastanowienie się, czego ja chcę, jak ja chcę.
Ale nie tak przelotnie: chcę być zdrowy, szczęśliwy i bogaty. Skoro nie muszę tego zrobić tak, to jak chcę zrobić? I tu otwiera się, kochani, malutka furteczka. Robi się mała szczelinka, przez którą zaczyna przemawiać do nas dusza i mówić: „Zrób to tak. Przecież możesz być wyraźnie dobry. Po prostu najzwyczajniej w świecie. Nie musisz się bać. Możesz zrobić to tak, jak chcesz. Nie jak musisz. Jak chcesz.
Jak uważasz, że byłoby właściwie”. Powiedziałem wam, kochani, o zmysłach, które są odpowiedzialne za powstawanie podświadomości i o zmysłach jednocześnie, które pozwalają te wzorce zmieniać albo dodawać nowe. Nad samą techniką popracuję już ja, natomiast wy wykorzystajcie to w taki sposób, jak możecie. Mówcie do siebie na głos tak, jak mówili do was rodzice. Oglądajcie obrazy związane z tym, czego pragniecie, a czego nigdy w waszym życiu nie było. Unikajcie obrazów i słów, które utwierdzają was i podtrzymują istniejące już negatywne wzorce w waszej podświadomości. Nie musicie rozumieć i szukać przyczyny powstania pewnych wzorców, ale musicie zrozumieć to, co was ogranicza, żeby móc świadomie to zmieniać. To jest umysł, kochani. To są komórki, to są fizyczne rzeczy, które nie wymagają ingerencji Boga czy wszechświata, więc możecie to zrobić sami. Nie potrzebujecie do tego nikogo i możecie to zrobić w dowolnym momencie swojego życia.
Chociażby jutro. Chociażby dzisiaj. Nie musicie cofać się do przeszłości, żeby zmienić swoją przyszłość. Możecie zacząć tworzyć swoją przyszłość w dniu dzisiejszym, dogrywając do swojej własnej podświadomości rzeczy, wzorce których w niej brakuje i z czasem całkowicie zastąpić te, które były dla was ciężarem, ograniczeniem, strachem, lękiem. Ja w przyszłej audycji powiem wam o rzeczach i o wzorcach, których z pewnością nie macie, ponieważ nie ma ich na Ziemi. I powiem wam, że ten świat duchowy z pewnością jest do czegoś przydatny. Jak już nauczycie się zmieniać waszą podświadomość, modyfikować, transformować, to trzeba będzie sięgnąć gdzieś, gdzie można będzie wzorce miłości bezwarunkowej, miłości do samego siebie, prawdy, szacunku, współczucia, empatiizaczerpnąć i poznać, bo na Ziemi póki co tych wzorców jeszcze nie znajdziecie, więc świat duchowy w którymś momencie jeszcze się wam przyda. Kochani, to tyle w wersji tak zwanej oficjalnej. Patrzę, troszeczkę komentarzami sypnęło. A poza tym pan Marek przygotował fajny kawałek, który już słyszałem, więc pójdę się napić wody, a wy posłuchajcie muzyki przygotowanej przez pana Marka i po przerwie się usłyszymy.
Ale od razu mówię: jeżeli na temat komentarzy audycji pytań nie będzie za dużo, to wszystkich waszych komentarzy, tak jak mówiłem, czytał nie będę, bo one są dla mnie męczące i w moim kontekście burzące temat audycji. Ale pożyjemy, zobaczymy. Spotykamy się za chwilkę, o której powie pan Marek. A ja dziękuję za część oficjalną, oczywiście jak zawsze.
[56:21] - Przerwik muzyczny będzie dzisiaj trwał około siedmiu minut. Super moment, żeby wypić trochę wody. Nawet więcej niż trochę, bo przy dzisiejszych temperaturach im więcej wody, tym lepiej. Pijcie wodę, bo tak podobno zdrowo. Nawet nie podobno. A dzisiaj w przerywniku muzycznym zagra Noctilucent z utworem „Dream”. A my w audycji „Świat oczami duszy” słyszymy się ponownie już za jakieś siedem minut w drugiej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na państwa telefony. Jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Zostańcie państwo z nami.
[57:19] - If you awaken from this illusion that you understand black implies white, self implies other, life implies death or shall I say death implies life. You can feel yourself not as a stranger, not as something here on vacation, not as something that has arrived here by fortune, but you can begin to feel your own existence as absolutely fundamental. Let's suppose that you are able every night to dream any dream you wanted to dream and that you could, for example, have the power within one night to dream 75 years of time or any length of time you wanted to have. And you would naturally, as you began on this adventure of dreams, you would fulfill all your wishes. You would have every kind of pleasure that you could conceive. And after several nights of 75 years of time of pleasure each, you would say, well, that was pretty good, but now let's have a surprise. Let's have a dream which is nothing like that, where something is going to happen to me that I don't know about.Let's suppose that you were able every night to dream any dream you wanted to dream. And that you would, for example, have the power within one night to dream 75 years of life or any length of time you wanted to have. And you would naturally, as you began on this adventure of dreams, you would fulfill all your wishes. You would have every kind of pleasure you could conceive.
And after 70 nights of 75 years of pure pleasure each, you would say, "Well, that was pretty good. But now let's have a surprise! Let's have a dream which is not a dream." Well, something is going to happen to me that night in one of the dreams.
[01:04:16] - Zagrał nam przed chwilą Noctilucent z utworem „Dream”. Tam oczywiście były też wmontowane cytaty z wypowiedzi Alana Wattsa, więc myślę, że wielu słuchaczom ten utwór choćby z tego powodu, ale nie tylko, również z uwagi na całkiem przyjemne brzmienie się podobał. A my tymczasem po przerywniku muzycznym wracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na państwa telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Można dzwonić pod numery telefonów 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku. Jeżeli ktoś jeszcze nie dostał za coś bana, za jakiś kąśliwy komentarz sprzed pięciu miesięcy, lat, to może nas spotkać na fanpage'ach Radia Paranormalium i Iwana Sawka Bączkowskiego na grupie Radio Paranormalium. Do dołączenia, do której tych niezbanowanych oczywiście zapraszamy. Można także nam wysyłać maile na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś pogadać, podyskutować, a jednocześnie stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zarejestrowania się na naszym forum pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:06:13] - Dziękuję panie Marku. Więc kochani, ja zacznę jak zwykle od tego, co lubię bardzo, czyli od przywitań. Quintino, RK, Kreator, Alma. O! Karolinka Belfast się pojawiła, niewidziana przez jakiś czas. Bartosz Bujko, Damian Rejzerowicz, Grzegorz Binduga. Proszę bardzo. Sabina, Karen W., Remix, Stefan Gorol, Renata Fira. No proszę, Adam się pojawił, Szuruburu. Super!
Oczywiście wszystkich pozostałych również witam. Tych, którzy nie uczestniczą w czacie. Alma pisze: „Jeśli ktoś jest już chory i stary, to tylko może być szczęśliwy.” Moja droga, tu jest takie przesłanieOczywiście do wszystkich, którzy jeszcze nie są starzy i chorzy, że nie musicie, kochani, czekać aż do tego momentu, żeby coś w swoim życiu zmieniać. Natomiast do ciebie, moja droga. Owszem. Pamiętajcie, moi drodzy, że im dłużej coś utrwalamy, im dłużej coś powtarzamy, tym trudniej jest zmienić nawyk. A podświadomość jest pewnego rodzaju nawykiem. Więc im szybciej się zreflektujemy, że jest to tylko nawyk, który możemy zmienić, tym mniej wysiłku będziemy musieli włożyć w to, żeby go zmienić. Im dłużej go powtarzamy, tym ta zmiana jest trudniejsza, ale nie jest niemożliwa. Dlatego moja droga, jeżeli jesteś szczęśliwa, to nic nie zmieniaj.
Natomiast jeżeli czegoś ci jednak brakuje, to bez względu na to, w jakim stanie jesteś i ile masz lat, ta zmiana jest możliwa. Stefan Gorol pisze: „Panie Sławku, jest pan telepatą. Takich słów potrzebowałem”. Panie Stefanie, pan też jest telepatą, skoro pan odkrył, że jestem telepatą, bo faktycznie jestem telepatą, aczkolwiek nie używam tego narządu bez zgody drugiego człowieka. Natomiast cieszę się, że trafiłem, bo pan Stefan pisze: „Od wielu lat żyję w Anglii. Od dawna wiem, co chciałbym zrobić. Lecz jedyną przeszkodą do zrealizowania swojego marzenia to ja sam”. Tu nic dodać, nic ująć. Oprócz tego, że może to, co powiedziałem w poprzedniej audycji albo co powiedziałem w tej audycji, przyda się panu, żeby z tym „ja sam” coś zrobić, coś zmodyfikować, żeby to, co chciałby pan robić w życiu, stało się nie tylko pragnieniem, ale rzeczywistością. Czego ja oczywiście z całego serca panu życzę.
I też wiem od słuchaczy, tych, którzy gdzieś tam są ze mną, z nami długo, że takie rzeczy się zdarzają, że da się. Alma pisze: „Nie tylko wzorce, ale możliwości umysłowe, zdolności, inteligencja, zdrowie, predyspozycje”. Moja droga. Są pewne ograniczenia. Natomiast ktoś kiedyś powiedział i ja się z tym całkowicie zgadzam, że możliwości umysłowe, zdolności, inteligencja, zdrowie, predyspozycje to są wszystko rzeczy, które pojawiają się w człowieku z czasem. Wszyscy przychodzimy na świat jako czyste białe kartki. Jesteśmy lepieni przez nasze otoczenie. Wtedy zaczynają się pojawiać informacje na temat naszych możliwości umysłowych. „Ty się tego nigdy nie nauczysz”. Na temat naszych zdolności.
„Nie próbuj tego robić, nigdy tego nie będziesz robił. Ty nie masz do tego talentu”. Inteligencja to jest wynik opinii ludzi na nasz temat. Zdrowie jest konsekwencją naszego życia. Ja nie mówię o przypadkach, powiedzmy, mojego syna czy przypadkach, kiedy brak zdrowia jest wyborem duszy, która się inkarnuje. Predyspozycje. Każdy ma do czegoś predyspozycje. Jeden ma do tego, drugi do tego. Jeżeli damy sobie szansę, to znajdziemy to miejsce, w którym będziemy czuli się dobrze. Więc to są znowu jakieś wykręty.
I to wszystko, o czym napisałaś, moja droga, jest wynikiem naszych wzorców powielanych później. Tych, w które sami uwierzyliśmy. Jak zaczynałem swoją przygodę z edukacją i poszedłem do szkoły, to w tamtych czasach były, nie wiem, czy tylko u nas w mieście, czy może w innych miastach również, bo tego nie sprawdzałem, bo mnie to nie interesowało, były robione testy przed pójściem do szkoły i dzieci klasyfikowano do klasa A, B i C. Były trzy klasy pierwsze jak ja zaczynałem swoją karierę. Ja zostałem zakwalifikowany do klasy A, ale do klasy A nie poszedłem. W zasadzie to już wtedy edukacja dawała mi silny znak, że nie powinienem chyba w ogóle edukować, bo z grupy uczniów pierwszoklasistów były wyczytywane nazwiska, które do której klasy na takim apelu szkolnym. I wszystkie dzieci zostały przydzielone do jakichś klas. Ja nie zostałem przydzielony do żadnej. Zostałem sam na placu boju, więc miałem już pierwszą taką szkolną traumę. Więc mama tam jakieś znajomości uruchomiła i wcisnęła mnie do klasy B.
Ale to już inna historia. Natomiast do tej samej klasy chodził ze mną chłopak, z którym przez pierwsze trzy lata dzieliłem laury najlepszych ocen. Czyli on był trochę lepszy w tym, trochę lepszy w tamtym. Ja byłem znowu w czymś tam lepszy. Natomiast średnią ocen mieliśmy bardzo dobrą.Rzekłbym najwyższą, jeżeli chodzi o chłopców. Plus jeszcze taki jeden mój serdeczny kolega. Natomiast on miał naturę troszeczkę buńczuczną, więc tych dzieci przybywało. Nasze miasto się rozwijało i ponieważ było już po 34, 35, 36 osób w klasie, postanowiono stworzyć czwartą klasę. To było w trzeciej klasie. Stworzono klasę trzecią po trzech latach nauki i tych gorszych uczniów, gorzej się uczących bądź krnąbrnych, sprawiających jakieś kłopoty wychowawcze, wrzucono do jednego wora, do klasy D.
To była klasa D. Jedni mówili debile, drudzy degeneraci. W każdym razie mój kolega ze względu na swoje zachowanie też tam trafił jako wysoce inteligentna jednostka. Słuchajcie, w wieku dwudziestu paru lat został. Oczywiście jego poziom nauki drastycznie spadł. Natomiast w wieku dwudziestu paru lat został jednym z najsłynniejszych przestępców w Polsce, bo ukradł cały skład pociągu z robą. Taka gruba historia. Co się stało po drodze? Stefan Gorol pisze: „Mój organizm już się odzywa po 14 latach ciężkiej harówy. Wiem, że jeszcze 10 lat do emerytury nie dopracuję, bo będą zrzuty fizyczne.
Wiem, co chciałbym robić, nie zużywając swoich stawów, mięśni, kręgosłupa. Tylko moje lenistwo i brak wiary w siebie nie pozwoliło nauczyć się języka angielskiego w takim stopniu, żeby się usamodzielnić i nie być niewolnikiem. Ale już biorę się za siebie i uczę się języka, żeby podnieść swoje kwalifikacje. A pomogły mi słowa zawarte w odcinku 26. Chcę, żeby moje życie było szczęśliwe. Chcę pracę, która będzie mnie rozwijała. Chcę być traktowany z szacunkiem. Chcę być wolny. Mam to zapisane na kartce i afirmuję w medytacji plus samokształcenie”. Proszę bardzo.
Nie pamiętam, co mówiłem w audycji 26, ale naprawdę się bardzo cieszę. Panie Stefanie, trzymam kciuki i całym serduchem jestem za panem. Można, kochani? Można. Tada! Dzwońcie, piszcie do pana Stefana. Beatka Ludwiczek się pojawiła. „Niezmiernie miło słuchać”. Nam więc niezmiernie miło witać. „Mój starszy o 10 lat brat w moim dzieciństwie zrobił kawał dobrej roboty, żebym uwierzył, że nic w życiu nie osiągnę, więc wiem, o czym pan mówi.
Rodzina słowem silna. Ja mu wybaczyłem, a jak moje dziecko mówi mi: tato, będę lekarzem, to ja mu mówię: pewnie synku, że będziesz. Możesz być, kim tylko zapragniesz. Zawsze będę cię wspierał w realizacji marzeń. Jak tylko będę mógł, to ci w tym pomogę, bo cię kocham i twoje szczęście jest moim szczęściem. Ostatnio na basenie pozwoliłem pod moim nadzorem popływać na głębokiej wodzie. Był szczęśliwy, dumny z siebie i z faktu, że mu ufam, że da sobie radę. Zaczął nurkować i pokazywał mi, jaki jest zdolny”. Wow, super! Kochani, panie Stefanie.
Tak to właśnie powinno wyglądać. Tak się tworzy podświadomość szczęśliwych ludzi. Super, naprawdę. Jak uruchomię, że tak powiem, ten świat oczami dziecka, to z chęcią, panie Stefanie, zaproszę pana jako żywy przykład i autentyczny przykład, że się da. Mówiłem wam kiedyś, jak moja najstarsza córka powiedziała najgorsze słowa, które jej powiedziałem w życiu. Były takie w stylu pana Stefana. Mówię: córciu, ja ci ufam. Wiem, że jesteś mądrą dziewczynką i podejmiesz słuszną decyzję. Mówi: nie mogłeś mi powiedzieć, że jestem głupia? Miałabym pretekst.
Oczywiście po iluś tam latach żeśmy sobie żartowali. Mogłabym psocić, mogłabym rozrabiać, bo przecież i tak byłam głupia. A tak to co? Aż głupio było robić głupie rzeczy. Pan Stefan pisze: „Jak wróciliśmy do domu, to mu powiedziałem: synku, życie jest jak ta woda. Miej odwagę wchodzić na głęboką wodę i ucz się pływać. A jak w tym basenie zawsze podam ci rękę, gdybyś poczuł się niepewnie”. Super, naprawdę bardzo lubię. Tak mi się serce raduje, jak widzę takie fajne relacje rodziców z dziećmi. Jest nadzieja, kochani.
Tak troszeczkę dla równowagi. Alma pisze: „Ograniczamy sami siebie, ale są pewne granice, jak w sporcie”. Właśnie miałem to powiedzieć. Moi drodzy, ktoś mądry powiedział: na skrzypcach może grać każdy, natomiast wirtuozem będzie jeden na milion. Więc tak. Jeżeli ktoś będzie sobie wmawiał, że nie będzie jeździł samochodem jak Robert Kubica, bo nie ma talentu, że nie będzie, jak Robert Lewandowski grał w piłkę czy Adam Małysz skakał na nartach i to jest dla niego wystarczający powód, żeby nie mieć prawa jazdy, nie wyjść na podwórko i z dziećmi pograć w piłkę albo nie wyjechać w góry i pojeździć na nartach to okej, przyjmuję to tłumaczenie. NatomiastJeżeli nie macie potrzeby bycia wirtuozami, to na nartach i na skrzypcach możecie się nauczyć grać. Moja pani od muzyki powiedziała: „Sławek, ty nigdy nie będziesz śpiewał i ty nigdy nie będziesz grał na żadnym instrumencie”. Nie jestem wirtuozem, ale na gitarze gram i jeszcze parę piosenek bez wielkiego, aż takiego dramatycznego fałszowania jestem w stanie zaśpiewać. Stefan pisze tak: „Od kiedy zacząłem medytować, mój umysł pod kątem skupiania się na ludziach wokół mnie zwolnił i daje mi odpocząć.
Po pracy zamykam za sobą drzwi i zostawiam ludzi za sobą do następnego dnia. Lecz moja połówka przychodzi do domu i zdaje mi relacje, często emocjonalnie, kto jest jaki wokół niej. A ja jej się pytam: i co ci daje ta wiedza? Pomyśl, że oni też odbierają wszystkich wokół nich osobiście. Też się stresują. Każdy wokół uważa, że inni są niedoskonali przez to obłęd. Panie Sławku, żałuję, że nie mieszkam w Polsce, bo już bym się umawiał na kurs zmiany złych wzorców”. Ja też żałuję, ale panie Stefanie, życie płata różne ciekawe figle, więc może zrobię taką franczyzę i w naszym wspólnym imieniu zajmie się pan tym na przykład w Anglii. Tam są też ludzie, którzy mają podświadomość. „Życzę panu i pańskiej ukochanej sukcesu na polu waszej innowacyjnej metody zmiany ludzkiego życia z koszmaru w szczęście.
Nic nas w życiu nie ogranicza oprócz nas samych”. Amen. Alma pisze: „Trzeba mieć gdzieś, co inni sądzą o nas”. Nie, nie trzeba mieć gdzieś, kochani, bo to, co ja powiedziałem. Ludzie na zewnątrz są też dostarczycielami informacji na temat nas samych. Było takie powiedzenie: jeżeli jedna osoba powie ci, że jesteś osłem, to się nie przejmuj. Jeżeli dwie osoby ci powiedzą, że jesteś osłem, to nadal się nie przejmuj. Natomiast jeżeli powie ci pięć osób, że jesteś osłem, to kup sobie siodło. Nie jesteśmy doskonali. Ja nie mówię o tym, żeby dostosowywać się i robić wszystko to, co ludzie od nas oczekują i jednocześnie brać do siebie każdą informację na swój temat.
Broń Boże, nic takiego nie twierdzę, ale czasami warto się zastanowić nad samym sobą, jeżeli pewne informacje na nasz temat pojawiają się z różnych ust. Nie można być też takim bezkrytycznym wobec siebie, bo nie wszystkie rzeczy odnośnie samych siebie jesteśmy my w stanie dostrzec. Czasami głos z zewnątrz jest jakąś podpowiedzią. Alma pisze: „Dokładnie tak, panie Sławku. Nie trzeba się żywić strachem, obawą, nie słuchać dołującej muzyki i tego badziewia, co nam serwują media”. Różne są media i różne rzeczy serwują. Myślę, że każdy coś tam dla siebie znajdzie. Stefan pisze: „Ma pan rację, ja afirmuję w medytacjach i samoocena zmienia się diametralnie w oczach”. Super. Widzicie, kochani, cieszę się, że nie tylko ja dostrzegam pewne zalety pewnych technik.
Ja je dość precyzyjnie obracam na wszystkie strony, łącząc ten aspekt duchowy i trochę naukowy i taki analityczny i taki doświadczeniowy. To też nie jest takie, po pierwsze, pstryknięcie z palca. Poza tym to też nie jest tak, jak to się mówi, takie totalnie z dupy, że sobie coś wymyśliłem i mówię: „Wow, będzie działać”. Zazwyczaj jest poddane dość głębokiej analizie i wszystko to, co mogę wziąć pod uwagę, to biorę pod uwagę. Ale cieszę się, że znajduje to potwierdzenie w przypadku pana Stefana. To jakby potwierdza skuteczność działania. Szuruburu: „Czy jesteśmy naszą duszą?” Nie bardzo wiem, jak mam rozumieć to pytanie. Kochani, duszę posiada każdy, natomiast nie każdy jej słucha. Jeżeli rozmawiamy o tym w tym sensie, czy postępujemy tak, jakby chciała nasza dusza, to oczywiście, że to zależy bezpośrednio od człowieka. Natomiast dusza, wcielając się, tak, jak najbardziej kontynuuje pewien proces nauki.
W tym kontekście tak, jesteśmy naszą duszą, ponieważ nawet wchodząc w regresję mamy dostęp tylko do naszych wspomnień. Nie mamy dostępu do wspomnień innych ludzi. Aczkolwiek to nie ma aż takiego znaczenia, ponieważ ciało fizyczne zaczyna swoje życie od nowa. Umysł jest czysty, podświadomość jest czysta.Tu można by było na ten temat trochę polemizować, ale musiałbym poznać dokładniej pytanie. Zresztą może to nie jest temat na dzisiejszą audycję. Stefan pisze: „Jesteśmy składową naszych wszystkich wcieleń plus teraźniejsza podświadomość, moim zdaniem”. Zdecydowanie tak. Podświadomość, wychowanie, osobowość, mentalność. Jesteśmy składową, jesteśmy miksem. Natomiast z różną proporcją wpływu naszej świadomości na nasze życie, bo podświadomość jak najbardziej.
Chociaż to też jest uzależnione od osobowości, od pojedynczego człowieka. Pojawił się Zdzichosław. Wcześnie czołem, piękne duchy. Pan Stefan pisze: „To jest prawda, panie Sławku. Trzeba zwolnić tempo życia, żeby móc życie doświadczać”. Zdzichosław pisze: „Tylko weź i wyhamuj, Stefan, kiedy wszystko pędzi. Ale to widać. Wystarczy przystanąć na chwilę, by to zauważyć. Jeśli chodzi o ograniczenia, to ja przestałem opierać się na opiniach na mój temat ludzi mi obcych, którzy po pierwsze nie znają mnie, po drugie nie znają siebie, a oceniają innych pod kątem własnej podświadomości. Jestem wolny od potrzeby ludzkiej aprobaty.
Polecam wszystkim”. Polecam. Przyłączam się do tego. Zeschizowany: „Albo brać leki, żeby zmienić chemię w mózgu. Głupi żart, a może i nie taki głupi, widząc ilu ludzi jedzie na nich, aby jakoś funkcjonować”. Stety, niestety myślę, że takich ludzi będzie coraz więcej, ale wybór należy do każdego. Alma pisze: „Najpierw trzeba się zaprzyjaźnić z samym sobą”. Zdecydowanie polecam. Zdzichosław pisze: „Zaprzyjaźnić z samym sobą to chyba najtrudniejsze, bo ja akurat nie za bardzo za sobą przepadam”. Oczywiście z uśmiechem, więc ja to też potraktuję uśmiechem.
Stefan pisze: „Panie Sławku, komentarze są chyba okej. Na temat tak myślę”. Ja już teraz się przekonałem, że były jak najbardziej okej do tego momentu. Alma pisze: „Jeśli jesteś sobie przyjacielem, to nie robisz sobie krzywdy”. I tu się pierwszy raz, Albo, z tobą całkowicie zgodzę. Tak, to jest pierwszy krok do miłości, do samego siebie. Zostać swoim własnym przyjacielem. Jeżeli jeszcze nie potrafimy dbać o siebie z miłością, to przynajmniej faktycznie przestać robić sobie krzywdę. Tutaj pan Stefan poleca: „Mi pomogły prowadzone medytacje z afirmacjami Klaudii Pignat, Adama Bytowa, Bartka Indygo. Ćwiczymy codziennie, systematycznie i dzieją się cuda.
Sam bym w to kiedyś nie uwierzył, ale dziś jestem innym człowiekiem”. Alma pisze: „Jeszcze nie jesteś sam, a pozostali ludzie nie mają już takiego znaczenia”. Kiedyś było takie powiedzenie, że ludzie, którzy kochają samych siebie, nie potrzebują ludzi, mogą przebywać w samotności. I powiem wam szczerze, że ja doświadczyłem różnych stanów. Doświadczyłem i stanów totalnego pędzenia, totalnego amoku, totalnego instynktu i później był czas, kiedy samotność mnie przerażała. Kiedy bałem się zostać sam ze sobą, ponieważ natłok myśli, jaki wtedy do mnie docierał, był po prostu nie do zniesienia. I tych myśli, takich fajnych było mało. I to był dobry moment w moim życiu, kiedy mówiłem albo coś z tym zrobię, albo zwariuję. I to było pewnie, dobra, nie będę strzelał, ileś tam lat temu. Natomiast od tamtego momentu, w zasadzie od siedmiu lat, jak zacząłem kończyć pisać książkę przed wydaniem, cisza przestała być dla mnie problemem, a stała się stanem, w którym bardzo dobrze się sam ze sobą czuję.
Więc po pierwsze da się, a po drugie to ma swój urok, bo nie jest się wtedy takim przebodźcowanym informacjami, bardziej dla nas wartościowymi, które do naszego życia wnoszą inni ludzie. Stefan pisze: „Wciąż płynę w rzece życia pod prąd, ale teraz mam wiosła do pomocy”. Zdzichosław: „Trzeba będzie spróbować. Najgorzej, że zgubiłem się w sobie już parę lat temu, a jestem taki, że nie lubię rozmawiać o sobie czy swoich problemach z nikim. A to pewnie by pomogło”. Drogi Zdzichosławie, niekoniecznie. Nikt nie zna lepiej ciebie niż ty znasz siebie sam. Ja o swoich problemach też nie rozmawiałem z ludźmi, przynajmniej przez wiele lat, ale też dochodząc do pewnych wniosków mogę powiedzieć, że doszedłem do nich poprzez doświadczenie. Więc może to nie była najkrótsza droga, ale przynajmniej efekty w moim wypadku są trwałe.Stefan pisze: „Musisz zacząć rozmawiać ze sobą samym. Ja miałem tak samo i wiesz gdzie znalazłem pomoc?
Wewnątrz siebie, w ciszy, w obcowaniu z moim ja. Gdy to odkryłem, rozpłakałem się ze szczęścia. Odkryłem siebie sam. Nikt nie musiał mnie utwierdzać, że jestem i jestem coś wart. Do dzieła przyjacielu, trzymam za ciebie kciuki”. Alma pisze: „To taka podróż w głąb siebie”. Widzisz Zdzichosławie, nie jesteś sam. Jesteśmy razem z tobą. Ja też trzymam kciuki, chociaż Zdzichosław pisze: „Stefan, teraz to brzmi dla mnie jak jakaś utopia, ale broń Boże nie twierdzę, że tak nie jest. Po prostu podziwiam”.
Dzięki Stefan. Szkoda, że nie ma podręcznika, ale chyba to tak ma być. Chyba do tego skarbem, a meta? Któż to wie. Stefan pisze: „Nie potrzebujesz podręcznika przyjacielu, tylko chęci w zmiany, lecz miej świadomość, że nie jesteś sam. Życzę ci szczęścia”. Dziękuję Państwu. Zdzichosław jeszcze pisze: „Tylko zobacz jedną rzecz. W naszej kulturze panuje wręcz kult niekochania siebie z miejsca egoizmu, zadufanie w sobie. Wszak wszyscy powinniśmy być wręcz odwróceni od siebie, bo to źle”.
I widzisz Zdzichosławie, zapraszam ciebie oraz wszystkich pozostałych, ponieważ to, co mówiłem na końcu oficjalnej części. Właśnie w przyszłej audycji będę chciał z wami porozmawiać na temat tego, skąd zaczerpnąć wzorce, których nie ma na świecie. Bo faktycznie wzorzec niekrzywdzenia samego siebie czy wzorzec zdjęcia pewnych ograniczeń, czy blokad, czy rzeczy, które nas ograniczają jak najbardziej jest możliwy. Ale są jeszcze rzeczy. Są jeszcze wzorce, których nie ma na świecie albo są niepopularne, albo są niewłaściwie interpretowane, a które są jakby naturalną konsekwencją odzyskania wolności. Ba! Konsekwencją, rzekłbym nawet przymusem, aby zrobić krok do przodu, aby nie utknąć w martwym punkcie. I o tych wzorcach, jakie one są i skąd je wziąć opowiem wam kochani już w następnej audycji za tydzień. Dziękuję za piękne słowa. Faktycznie dzisiejszy czat był naprawdę czadowy.
Dziękuję panu Stefanowi za piękny przekaz. Zdzichosławowi za pewne wątpliwości, które tak naprawdę są dla nas też błogosławieństwem do tego, żeby szukać rozwiązań, a przynajmniej żeby na przykład mnie zmobilizować do tego, żebym takich rozwiązań poszukał. Almie chociaż troszeczkę momentami słabo i smutno to brzmiało w twoich ustach, moja droga. Chciałem ci dać wiarę w to. Znaczy wiary ci dać nie mogę. Natomiast mogę cię zapewnić, że każdy moment jest dobry do tego, żeby zacząć coś zmieniać, żeby zmieniać samego siebie. Nie warto się poddawać. Jak mawiali mądrzy ludzie, zawsze lepiej jest żałować tego, co się zrobiło, niż tego, czego się nie zrobiło. Przynajmniej zawsze w takich sytuacjach mamy czyste sumienie, że zrobiliśmy, co mogliśmy. Nie zawsze się udaje, ale przynajmniej podjęliśmy jakieś działania.
Podjęliśmy jakąś próbę. Także kochani, zapraszam was bardzo serdecznie na... Widzę tutaj jeszcze kilka komentarzy, ale już nie będę kochani mieszał. Zostawię je sobie jako dobry początek przyszłej audycji. Oczywiście jak zwykle je przeczytam. Jeszcze raz kochani dziękuję wam bardzo serdecznie za to, że byliście dzisiaj ze mną. Będzie mi bardzo miło, jeżeli powiecie mi czy to, czy tam dacie sygnał, czy to co dzisiaj się dowiedzieliście coś wniosło do waszego życia. No i cóż, polecam się też waszej pamięci jak najbardziej. Trzymajcie się cieplutko. Pan Krzysztof Lenart.
Pani Beatka Ludwiczak się jeszcze tutaj pojawiła. Super! Z przyjemnością przeczytam, ale tak jak powiedziałem 22:00. Dwie godzinki. Superowo. Bardzo miło spędzony czas. Trzymam za was kciuki, za wszystkich. No i cóż. Ściskam, całuję, pozdrawiam. Do usłyszenia za tydzień.
I już.Dobrej nocki! Trzymajcie się cieplutko. Pa, pa.
[01:36:56] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich dostępnych w dzisiejszych czasach wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Oczywiście, jeżeli ktoś z państwa jeszcze nie dostał w tym roku bana za jakiś wpis sprzed tygodni, miesięcy czy nawet lat. Ja aktualnie czwartego bana odbywam i mam już, powiem szczerze, serdecznie dość.
[01:37:45] - Może pan zacznie kolekcjonować, panie Marku. Tablicę z banami pan sobie zrobi w pokoju.
[01:37:50] - Prędzej skasuję konto ze wszystkich usług Marka Zuckerberga. Także jeżeli nie jesteście jeszcze banitami na Facebooku, a korzystacie z tej platformy, to zapraszamy do śledzenia profilu pana Sławka na tym właśnie portalu. No i cóż, dzisiaj już powolutku kończymy audycję. Jak zawsze odsłonę technicznie obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo o 20:00 w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl