[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten bardzo gorący poniedziałek, 27 czerwca 2022 roku. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:46] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie tym razem, bo za gorąco odpowiada dzisiaj kto inny.
[00:55] - Chłodno raczej nie lubimy się witać, także nawet w taką pogodę te nasze powitania są bardzo gorące. Oczywiście tutaj bardziej mówimy o gorącu emocjonalnym, nie termicznym. Jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, nasze numery telefonów. Oczywiście dzwonić będzie można w drugiej części audycji, której pojawienie się w dużej części zależy od państwa. Jeżeli chcecie państwo zadzwonić, to będziemy oczywiście wdzięczni za poinformowanie nas o tym wcześniej na przykład na czatach Radia Paranormalium. A nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Mam powody, żeby Facebooka nie polecać, ale jeżeli ktoś z Facebooka korzysta, to zachęcamy do zajrzenia na fanpage’a Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupę Radio Paranormalium, do dołączenia do której korzystających z Facebooka zachęcamy. Tych, którzy przynajmniej nie dostają tak jak ja czterech banów w roku.
Już czwarty ban pod rząd, po prostu 30-dniowy. Pięknie.
[02:47] - A to dopiero czerwiec.
[02:48] - No.
[02:49] - Wszystko przed panem, panie Marku.
[02:51] - Co to będzie jeszcze do końca roku, to się jeszcze nazbiera. Mogliby te bany robić tygodniowe maksymalnie. Wystarczy 50 banów w roku i niewygodnego użytkownika nie ma cały rok. Czekamy także na wasze e-maile pod naszym adresem radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy stronią od social mediów, Facebooków, Instagramów, Twitterów, jakichś innych wynalazków, a mimo to chcieliby z kimś pogadać, podyskutować, to zachęcamy do zarejestrowania się na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:36] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie i bardzo gorąco z mojego klimatyzowanego studia. Oczywiście to taki żart na początek audycji. Natomiast cieszę się bardzo, że co? Że jednak nadajemy w radiu, a nie w telewizji, bo nie muszę się ubierać, co dzisiaj jest, że tak powiem, czynnością zbędną zupełnie. Nawet mój pies odmówił dzisiaj zabawy. Oczywiście jest to piękny czas i zdecydowanie jeżeli macie z kim i macie jeszcze ochotę i siłę, to zamiast słuchania dzisiejszej audycji polecam wam piękny, romantyczny spacer z ukochaną, najbliższą albo troszeczkę dalszą osobą. Bądź coś zimnego, bądź relaks na świeżym powietrzu, bo takich wieczorów letnich, umówmy się, że takich, które ja osobiście bardzo kocham, w Polsce nie jest za dużo. Więc jeżeli macie taką możliwość, to naprawdę skorzystajcie z niej i cieszcie się latem, bo to też jest bardzo ważne. Natomiast jeżeli zdecydujecie się, macie klimatyzację, wiatrak, bądź jesteście zmęczeni upałami, to oczywiście jak najbardziej zapraszam na dzisiejszą audycję, która będzie pod kilkoma względami wyjątkowa.
Dlatego jeżeli możecie kogoś poinformować, że właśnie zaczęliśmy dzisiejsze spotkanie, to jak najbardziej poinformujcie, ponieważ dzisiejsza audycja może zmienić wasze życie. Oczywiście jeżeli będziecie chcieli. Ponieważ mam dla was dobrą wiadomość. Nawet bardzo dobrą wiadomość w moim przekonaniu i z chęcią was o tej wiadomości poinformuję. Zwłaszcza że ostrzegałem was, że ten moment nastąpi. I właśnie dzisiaj jest ten moment, kiedy wam o czymś bardzo ważnym powiem. NatomiastZanim to powiem, to powiem coś o sobie, bo Adam ostatnio stwierdził w połowie audycji w swoim komentarzu, że za mało jest o mnie. Parę lat temu, bodajże ze cztery, może z pięć, niedługo po skończeniu i wydaniu książki, bo sam moment napisania powstał dużo wcześniej, jak sami wiecie, jakieś dwadzieścia parę lat dużo wcześniej. Różni ludzie się do mnie wtedy odzywali i jeden z moich, jak się później okazało, późniejszych i obecnych kolegów, który zajmował się amatorską numerologią, postanowił coś dla mnie zrobić i poprosił mnie o dane i powiedział, że w 56. roku swojego życia, właśnie ten moment jest w tym roku, bo w tym roku skończę 56 lat swojego życia obecnego na ziemi, zrobię coś wyjątkowego i jak on to nazwał, będzie to połączenie czegoś starego z czymś nowym.
Wtedy myślałem, że chodzi bardziej o moją działalność zawodową, ponieważ miałem taką przygodę. Przygodę z meblami kontynuuję cały czas, natomiast wtedy pojawiały się pomysły, aby zająć się renowacją mebli starych, drewnianych, aby dać im życie. Robiłem wtedy stylizacje tych mebli starych na takie jeszcze starsze, więc myślałem, że to dotyczy tego. Oczywiście wtedy byłem bardzo niezadowolony, że to ma nastąpić dopiero za cztery czy pięć lat. Natomiast jak to we wszechświecie ten czas szybko zleciał i oto spotykamy się dzisiaj, 27 czerwca 2022 roku w innej rzeczywistości niż była wtedy. Nadszedł ten moment, kiedy jego słowa okazuje się, że w pewien sposób się sprawdziły. Kochani, zanim powiem, o co chodzi, muszę was do tego trochę przygotować. Jak chcecie, to sobie zapiszcie, a jak chcecie, to zapamiętajcie na przykład minutę, w której padną te słowa. Otóż ostatnie dwie czy trzy audycje zajmowaliśmy się bardziej sprawami ziemskimi. Oczywiście w kontekście duchowym, ale schodziliśmy w płaszczyznę gęstej materii, fizyczności naszego umysłu, czyli generalnie rzecz biorąc naszej podświadomości.
Dzisiaj ten temat pociągnę, ale zakończę to dobrą wiadomością. Otóż kochani, często większość z nas, a może nawet wszyscy ludzie cierpią na jakieś niedostatki w swoim życiu. Różne, przeróżne. Zdrowotne, emocjonalne, finansowe, materialne, relacyjne, małżeńskie. Różne. Jak jedna dziedzina jest okej, to w drugiej, na przykład z pracą są jakieś problemy. Zawsze pojawia się w naszym życiu jakaś sytuacja, która pozwala ponarzekać. Niektórzy się trochę lubią poużalać nad sobą. Niektórzy w takich sytuacjach zastanawiają się, o co chodzi. Zadają sobie pytanie: dlaczego?
Po co? Są też tacy, którzy mówią: czego mnie ta sytuacja ma nauczyć? To taka mniejszość zdecydowana. Natomiast każdy z nas zasadniczo szuka przyczyny, dlaczego mu jest w danej chwili niedobrze. Oczywiście ludzie dzielą się zasadniczo na dwie grupy. Ta zdecydowanie największa szuka przyczyny swoich niepowodzeń na zewnątrz, czyli czynników zewnętrznych, które spowodowały, że dana sytuacja w naszym życiu zaistniała. Natomiast jest też garstka ludzi, która zastanawia się, gdzie popełniła błąd, co z nią jest nie tak, jaka w niej tkwi przyczyna tego, że takie sytuacje w jej życiu istnieją. Jeszcze wrócę do czynników zewnętrznych. Czynniki zewnętrzne to są również czynniki duchowe. To, o czym mówiłem.
Plan duszy, plan Boga wobec nas, karma, przeznaczenie, horoskopy, przepowiednie i tak dalej. Czy numerologia, tak jak w moim przypadku. To są też czynniki zewnętrzne, które sprawiają, że pewne nieprzyjemne rzeczy w naszym życiu się dzieją. Otóż kochani, mówię wyraźnie, wprost. To, co myślimy o sobie i świecie, kształtuje naszą rzeczywistość i określa jakość, standard naszego życia. To, co my myślimy o świecie i o sobie. Nie świat zewnętrzny, tylko my decydujemy o tym, jak wygląda nasze życie. Każdy jego aspekt. Każdy. Czy dotyczy to związków, czy dotyczy to pracy, czy dotyczy to relacji, czy dotyczy to tak zwanego szczęścia bądź nieszczęścia, przypadków.Wszystko to wynika z nas.
Z tego przede wszystkim, co my wiemy i myślimy na swój temat. Znaczy wiemy i myślimy to jest jakby oddzielny temat, bo ani tego nie wiemy, ani o tym nie myślimy. To, co jest zapisane w naszej podświadomości, jak sama nazwa wskazuje pod, czyli nie w świadomości. Czyli coś jest w nas, jakaś wiedza, jakieś przekonania, jakieś poglądy, z których my nie zdajemy sobie sprawy tak do końca, nie jesteśmy ich świadomi. A jednak one w nas są. I to te czynniki wpływają na to, jak wygląda nasze życie. To one. To, co wiemy świadomie. To, co wydaje nam się, że wiemy. To, co robimy świadomie, to robimy to świadomie.
Natomiast to, co jest podświadome, to nie jest dla nas świadome. To jest, ale my tego nie widzimy. Znaczy większość ludzi tego nie widzi. Znaczy wszyscy nie widzą tego w 100%. Wszyscy. Jedni widzą więcej, drudzy widzą trochę mniej, inni w ogóle tego nie widzą. Natomiast nikt nie widzi tego w 100% tego wszystkiego, co jest w nas, w naszej podświadomości. I kochani, podświadomość jest jak instynkt. Ja już nie będę się cackał w jakieś tam opowiadanie wam w delikatnych słowach. Podświadomość to jest instynkt.
To, co widzimy u zwierząt, czyli pewne odruchy, reakcje na konkretne sytuacje. Zwierzę się nie zastanawia, nie analizuje, tylko po prostu reaguje. To jest podświadomość. Ostatnio dużo czasu na ten temat rozmawiałem i gdzieś tam informowałem się ze źródeł już takich bardziej naukowych, psychologicznych, bardziej potwierdzonych. I też w czasie takiej rozmowy różne tam argumenty padały, różne rzeczy się pojawiały. Jaka jest różnica pomiędzy tym, co świadome, a tym, co podświadome w naszym reagowaniu? Padł z mojej strony taki przykład człowieka, mężczyzny, który z kobietą swoją być może żoną, być może partnerką, w każdym razie z ważną dla niego kobietą udaje się nie wiem, do knajpy, do restauracji, na dyskotekę i zaczyna w jakiś napastliwy, nieprzyjemny sposób zaczepiać ją pijany wielki osiłek. Widać, że 130 na łapę to on tak po prostu bierze bez żadnego wysiłku i w dodatku wygląda jeszcze tak, jakby był nie tylko pijany, ale jeszcze, że tak powiem, pobudzony czymś innym. I teraz są różne reakcje różnych ludzi i na przykład może być reakcja uciekać wynikająca z podświadomego braku zaufania samego siebie do swojej siły, do swojej sprawności, do swoich umiejętności podczas bójek. Strach, lęk, chęć ucieczki, paraliż, panika.
Wychodzimy i może się to udać bądź nie. Natomiast jest to reakcja. To nie jest nasz świadomy wybór. To jest reakcja. To jest instynkt. Ucieczka. Może być też reakcja, również podświadoma, wynikająca na przykład z niskiej samooceny człowieka, który postanowi udowodnić swoją odwagę i wejdzie w fizyczny konflikt z Goliatem. Tak jak mały piesek nie analizuje swoich szans w walce o kość z rottweilerem. Jest pokarm, jest cel, jest zdobycz. Trzeba o nią walczyć.
Nie analizuje swoich szans. Tenże bohater naszej opowieści nie analizuje swoich szans w potyczce z Goliatem, tylko wchodzi z nim najpierw w przepychankę słowną, obraźliwą, a następnie dochodzi do spięcia fizycznego. Instynkt taki sam jak u zwierząt i to jest działanie również podświadome. Człowiek świadomy szuka rozwiązania sytuacji, analizuje, zastanawia się i ocenia szanse i szuka najlepszego rozwiązania, które pozwoli mu bezpiecznie ochronić swoją kobietę i siebie samego i wyjść ze strefy zagrożenia. Nie wiem, może zażartować, może powiedzieć stary, dobra luzik, kurde, ile ty bierzesz na łapę? Ale jesteś przypakowany. Co, ćwiczysz? Tak. Chodź, postawię ci piwo. Różne, że tak powiem.
Tak. Próba załagodzenia, nie wiem. Znalezienia pomocy. Natomiast świadome działania, podświadome działania są jak instynkt. Uciekać albo walczyć. Czy zastanawialiście się kochani kiedykolwiek, jak powstała wasza podświadomość? Bo to, co w niej jest, to do tego, aby poznać tą mroczną strefę swojej nieświadomości namawiam was ot w zasadzie od kiedy prowadzę audycjęPoznaj samego siebie. Poznaj to, co cię ogranicza. Wyeliminuj to, co cię ogranicza. To, co ci nie pozwala być szczęśliwym.
I mówię: tam to tkwi. Nie w świecie duchowym. Tam to tkwi. Natomiast jak powstaje podświadomość? Jak powstała wasza podświadomość? Jak powstaje podświadomość każdego człowieka? Zwróćcie uwagę, że świadomość duchowa powstaje na skutek doświadczania, czyli przeżywania bycia w konkretnych sytuacjach. Doświadczania tych konkretnych sytuacji i związanych z tym emocji, a następnie analizowania swojego zachowania w takiej sytuacji i swojego postępowania przez pryzmat wzorców duchowych. Poprzez doświadczanie. Jak powstaje ludzka świadomość ziemska?
Dokładnie w taki sam sposób. Poprzez doświadczanie. Począwszy od momentu naszego narodzenia, wtedy, kiedy jako dziecko zaczynamy funkcjonować w świecie jako jednostka. Zaczynamy widzieć, zaczynamy siedzieć, zaczynamy pokazywać, przywoływać na przykład coś, co chcemy. Nie potrafimy tego jeszcze nazwać, ale pokazujemy to. Albo na przykład chcemy gdzieś iść albo zostać zaniesieni, to mówimy „tam”. Albo coś nam się nie podoba, to zaczynamy płakać albo mówimy „nie”. To są początki naszego funkcjonowania w świecie ziemskim. Później, jak zaczynamy już raczkować, to zaczynamy sprawdzać, doświadczać, jak się zachowuje kwiatek, którego pociągniemy za liścia. Jak się zachowa krzesło, które pociągniemy.
Jak się zachowa nasza głowa w zetknięciu ze ścianą. Co się wydarzy, jak pociągniemy za obrus. Co się dzieje z upadającym telefonem na podłogę. Co się wydarzy, jak pokręcimy gałkami w wieży. Co się wydarzy, jak włożymy rękę do gorącej zupy. Doświadczamy, doświadczamy i doświadczamy. Zwróćcie uwagę, że nie wierzymy nikomu, że to jest gorące. Mimo że swoich rodziców uważamy wtedy za autorytet, to nasza ziemska natura każe to sprawdzić. Zaczynamy chodzić. Rodzice mówią: „Chodź w tę stronę”.
My chcemy pójść w tamtą. Chcemy pociągnąć pieska za ogon. Chcemy sprawdzić, czy kupa jest jadalna. Cały czas dowiadujemy się nowych rzeczy o świecie poprzez doświadczanie. Czy jak zdejmiemy kurtkę na deszczu, to będzie nam zimno. Czy jak wskoczymy w kałużę, to będzie przyjemnie. Czy jak zabierzemy koledze ze żłobka klocki, to będzie fajnie. Cały czas doświadczamy. Nie wierzymy nikomu. Nie wierzymy rodzicom, nie wierzymy opiekunkom, nie wierzymy niani.
Nie wierzymy pani w żłobku. Żadnej. Nie wierzymy nikomu i musimy się o wszystkim przekonać na własnej skórze, jak to jest. I w jakiś sposób informacje wynikające z tych doświadczeń zapisujemy sobie w mózgu i w ten sposób je zapamiętujemy. Zapamiętujemy, że gorąca zupa jest gorąca, że ogień jest gorący, że jak się zrobi to, to się wydarzy tamto. Doświadczamy i budujemy swoje pojęcie, wyobrażenie i wiedzę o świecie. I tu jest jeden bardzo ważny moment pomiędzy doświadczaniem duchowym a doświadczaniem ziemskim. Ponieważ w samym doświadczaniu w zasadzie nie ma nic złego, bo najprawdopodobniej jeżeli raz się sparzymy, to drugim razem powstrzymamy się przed powtórzeniem tego doświadczenia. Najczęściej. Z tej sytuacji wniosek jest prosty, ale jest całe mnóstwo innych wniosków, które my jako ludzie, czy tacy malutcy, czy później już dorośli, dowiadujemy się.
I to jest ta różnica. W świecie duchowym dowiadujemy się na podstawie naszych doświadczeń o tym, co w związku z naszymi działaniami, podjętymi decyzjami i skutkami tych decyzji czuli inni ludzie. To jest doświadczenie duchowe. Czyli jeżeli zabraliśmy komuś jego klocki, to co on w tym momencie czuł? I nieważne, czy mieliśmy wtedy 2 lata, 12, 22 czy 42.Jeżeli odebraliśmy drugiemu człowiekowi coś, co należało do niego, to w świecie duchowym po naszej śmierci dowiemy się, co ten człowiek w tym momencie czuł. Czego dowiadujemy się jako ludzie w takich sytuacjach? Jako mali ludzie dowiadujemy się po pierwsze tego, co myślą na temat takiej sytuacji nasi rodzice. Jedni rodzice powiedzą: „Oddaj Jasiowi klocki, to są jego klocki. Nie można drugiemu człowiekowi zabierać coś, co należy do niego”. Inny rodzic powie: „A co się takiego stało?
Przecież mu zostały jeszcze następne”. Jeszcze inny rodzic powie: „Dobrze zrobiłeś, i tak się nimi nie bawi, a jak będzie ci chciał zabrać, to mu przyłóż łopatką”. Jeszcze inny rodzic powie: „Zobacz, Jasiowi jest przykro. Zabrałeś coś, co należało do niego”. Tych scenariuszy jest tyle, ile rodziców, ile postaw moralnych wśród rodziców. Z pewnością nie jestem w stanie wymienić wszystkich. Natomiast przy tej okazji dowiadujemy się, co jest dobre, a co jest złe, jaka postawa życiowa jest dobra, a jaka jest zła. Jaka jest właściwa, jaka jest niewłaściwa. Oczywiście według naszych rodziców bądź naszych opiekunów. Mało tego, rodzice będą zabraniali zabierać klocki, foremkę czy łopatkę innemu dziecku, jak będą sami na spacerze na placu zabaw.
Ale pani opiekunka, wychodząc z nami na spacer, będzie mówiła: „Dobrze, zabierz”, ponieważ miała inne kryteria moralne. Albo na przykład nie zauważy tego, bo będzie czytała książkę, rozmawiała z przyjaciółką przez telefon albo plotkowała z inną mamą na ławce i nawet tego nie zauważy. Natomiast w nas już wtedy powstają wzorce, które zapisują się w naszej podświadomości. Powiedziałem wam o różnicy pomiędzy tym, co dowiadujemy się poprzez doświadczanie, o różnicy pomiędzy światem duchowym a światem ziemskim, pomiędzy duchową świadomością a ziemską świadomością. Chcę wam powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Natomiast jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. W każdej sytuacji na początku naszego życia dowiadujemy się prawdy o sobie, ponieważ nasza podświadomość jest, tak jak powiedziałem, tym, co myślimy o sobie i o świecie. To są dwa różne działy naszej podświadomości. W każdej sytuacji, w każdym doświadczeniu, przez które przechodzimy jako małe dzieci na samym początku naszego życia, dowiadujemy się czegoś o samym sobie. Każdy z nas dowiedział się prawdy o samym sobie w najmłodszych miesiącach i latach swojego dzieciństwa.
Na każdym kroku, w każdej sytuacji, w której podejmował jakieś działania bądź robił cokolwiek, bądź nie robił nic, dowiadywał się prawdy nie tylko o świecie, ale również o samym sobie. „Nie rusz tego, nie dotykaj. Uważaj, zepsujesz. Nie rób w ten sposób, nie postępuj. Tyle razy ci mówiłam. Dlaczego znowu to zrobiłeś? Ile razy mogę ci to tłumaczyć? Ile razy mogę do ciebie mówić? Nigdy nie mogę na ciebie liczyć”. Bo jak na początku dziecko podniosło rączkę.
„Hura, hura! Brawo, brawo, brawo! Cudownie. Super”. Dziecko wstało. Dziecko usiadło. Dziecko się uśmiechnęło. Dziecko powiedziało: „Mama, tata”. Super. Natomiast w którymś momencie przestajemy się cieszyć sukcesami swojego dziecka, ale z jakiegoś powodu uważamy, że już powinno postępować w określony przez nas sposób.
Czyli dziecko powinno we właściwy sposób zareagować. Mama mówi: „Nie ciągnij obrusa”. Jak poznać świat, jak się go nie pociągnie? Skąd ja mogę wiedzieć, co się wydarzy z tym obrusem, jeżeli go nie pociągnę? Jaką informację uzyskam ze stwierdzenia mojej mamy: „Nie ciągnij obrusa”? Czyli czego się dowiem? Dowiem się tylko tego, że nie mogę ciągnąć obrusa, ale nie dowiem się tego, co się wydarzy, jak ten obrus pociągnę. Więc do momentu, dopóki moja mama widzi, że próbuję pociągnąć obrus, to go nie będę ciągnął, bo mama mówi: „Nie ciągnij obrusa”. Ale w momencie, kiedy tylko nie zauważy, że zamierzam pociągnąć obrus, to ja go pociągnę. Ponieważ muszę się dowiedzieć, co się wtedy wydarzy.
Muszę tego doświadczyć. Ale zamiast tego doświadczenia, co się wydarzy z obrusem, ja cały czas dowiaduję się czegoś na swój temat. „Ile razy mam ci powtarzać? Nie ciągnij tego obrusa. Dlaczego jesteś taki zły? Dlaczego jesteś uparty? Dlaczego robisz mi na złość?” Zamiast dowiedzieć się o tym, co się wydarzy, dowiaduję się o tym, jaki jestem. Cały czas jako dzieci dowiadywaliśmy się, jacy jesteśmy.W najwcześniejszych latach naszego dzieciństwa został wprowadzony przez nasze otoczenie obraz. Nie obraz. Prawda o tym, dlaczego nie obraz zaraz powiem.
Prawda o tym, jacy jesteśmy. Bo jeżeli zrobiliśmy coś, czego nasi rodzice nam nie pozwalali, to najczęściej spotykaliśmy się z negatywną prawdą na swój temat. Kochani, o tym jacy byliśmy my źli, dowiedzieliśmy się setki, tysiące razy. Mało tego, nigdy wtedy albo prawie nigdy wtedy nie rozumieliśmy, dlaczego jesteśmy źli. Jedno, co było ważne i pewne, to to, że postępujemy wbrew woli i oczekiwaniom naszych rodziców. Ten wzorzec niewłaściwego postępowania. Niewłaściwego. Niewłaściwego względem naszego otoczenia powstawał i był utrwalany do tego momentu, aż nauczyliśmy się postępować we właściwy sposób. We właściwy dla naszego otoczenia. Na lekcji nie można rozmawiać, w kościele nie można się śmiać, nie można się rozglądać.
Trzeba siedzieć prosto. Nie można doświadczać. Nie można pociągnąć koleżanki za włosy, żeby zobaczyć, jak zareaguje, jak wygląda jej twarz. Nie można już doświadczać. Próbowaliśmy jako dzieci dowiedzieć się na temat świata sami. Chcieliśmy się o tym przekonać. Jak to jest? Jak to jest naprawdę. Oczywiście z jeszcze wtedy istniejącymi w nas wzorcami miłości i prawdy. Czyli dziecko mówi prawdę.
Chce tam, ponieważ tam siedzi motylek, ponieważ tam się coś dzieje, ponieważ tam się coś błyszczy. Chce tam. Dziecko mówi chce tam. Mówi prawdę o swoich potrzebach. Następnej prawdy właśnie w takich sytuacjach, których dowiedzieliśmy się o sobie, to to, jakie mamy szanse na spełnienie swoich marzeń. Jakie mamy szanse na osiągnięcie celu. Chcę tam. Nie, tam nie pójdziemy. Chcę tam. Nie, nie pójdziemy tam.
Chcę tam. Mówiłam ci, że nie pójdziemy. Pójdziemy na złość tam, bo mama musi do kuchni, bo mama musi to, bo mama musi wyjąć ze zmywarki, bo mama musi na zakupy. Otrzymaliśmy informację o sobie. Twoje pragnienie nie zostało znowu zrealizowane. Chcę pociągnąć za obrus. Nie możesz. Chcę zobaczyć, co się wydarzy, jak wezmę klocki od Jasia. Nie możesz. Nie dostaniesz tego, czego pragniesz.
Nie osiągniesz tego, o czym marzysz. Wzorce, które powstawały również w tych najprostszych sytuacjach. Kochani, ja nie mówię o tym, że wyjęliśmy zapałki i chcieliśmy dziadkowi podpalić stodołę. Ja mówię o zakładaniu butów, o robieniu siku. Dlaczego jeszcze nie robisz siku na nocnik? Twój starszy brat jak miał tyle lat, to już robił. Dlaczego sikasz w majtki? Znowu cię muszę przebrać. Znowu zrobiłeś coś źle. Jesteś zły.
Nie, nie dam ci tego. Nie, nie pójdziemy tam. Zakładaj buty szybciej. Nie mamy czasu. Dlaczego tak się guzdrzesz? Skup się. Skoncentruj się. Jesteś już duży. Wszędzie kiedy interweniowali nasi rodzice inaczej niż uśmiechem i radością, a to się w wieku dziecięcym bardzo szybko kończyło i kończy nadal. My uzyskiwaliśmy informację o samych sobie, że robimy coś nie tak, ponieważ robiliśmy to inaczej niż oczekiwali od nas tego nasi rodzice, nasi opiekunowie.
Uzyskiwaliśmy informację, że robimy to źle. Ja mówię tu, kochani, o jak najbardziej normalnych rodzinach. Normalnych. Nie żadnych złych, nie żadnych patologicznych. Córciu, pośpiesz się, nie mamy czasu, ucieknie nam autobus. Trochę poirytowany głos. Dziecko już wie, że jest coś nie tak. Oczywiście nie rozumie, co to jest autobus. Nie rozumie, co to znaczy, że ucieknie i nie rozumie, gdzie mamie się tak śpieszy, ale wie, że robi coś źle, że robi coś nie tak, że jest niedoskonałe. Widząc poirytowanie, nie wiem, może żal, może łzy.
W swoim przekonaniu o wielkiej miłości, znaczy przekonaniu w swojej wielkiej miłości do swoich bliskich, odnosi wrażenie, nabiera przekonania, że skrzywdził swoim postępowaniem kogoś, kogo bardzo kocha. Kochani, takie wzorce zapisują się w naszej podświadomości w normalnych rodzinach. Jeżeli, a bardzo tego nie chcę, pomyślicie sobie, jakie wzorce zapisują się w podświadomości dziecka w rodzinach, gdzie nie ma miłości, gdzie nie ma szacunku, gdzie jest patologia, gdzie jest przemoc, gdzie jest nadmiar alkoholu, gdzie jest całe mnóstwo negatywnych wzorców, to wyobraźcie sobie, z jaką podświadomościąTakie dzieci wchodzą w dorosłość bądź nastoletniość, a następnie dorosłość. W myśl tego, co powiedziałem wam, kochani, na początku: to, co myślimy o sobie i o świecie, kształtuje naszą rzeczywistość i określa jakość naszego życia. Nie świat zewnętrzny, tylko my decydujemy o tym, jak wygląda nasze życie. To, co myślimy o sobie, to, czego dowiedzieliśmy się negatywnego o sobie, zostaje w nas na zawsze. Ponieważ sami wiecie, że jeżeli coś się usłyszy, to nie da się tego odsłyszeć. A jeżeli coś się zobaczy, to nie da się tego odzobaczyć. To zostaje. Owszem, bardzo dużo zależy od tego, jak wyglądał rozwój dziecka dalej, na ile rodzice byli świadomi, na ile pewne wzorce modyfikowali jeszcze w młodym człowieku.
Proces oczywiście nie jest zero-jedynkowy. Natomiast chciałem wam tylko pokazać, że bardzo miło wspominamy nasze dzieciństwo. Czy my miło wspominamy nasze dzieciństwo? Czy my w ogóle wspominamy nasze dzieciństwo? Czy my w ogóle wspominamy pierwsze cztery, pięć, sześć lat naszego życia? Wspominamy, czyli rozmyślamy o tym, bo pamiętamy, co się wtedy w naszym życiu działo. Pamiętamy sytuacje, obrazy. Pamiętamy albo może zostały nam przypomniane jakieś sytuacje przez naszych bliskich, wujków, ciociów, dziadków, rodziców, którzy mówili: „A pamiętasz, jak byliśmy, jak miałaś cztery latka, to...?”. I dziecko mówi: „No tak, pamiętam”. Ja do dzisiaj z dziećmi wspominam jakieś historie z ich dzieciństwa.
Natomiast na ile one pamiętają, a na ile zostały te sytuacje przypomniane im przez nas czy przez rodziców, czy przez rodzinę, tego nie wiem. Natomiast jeżeli pamiętamy nawet sytuacje, to bardzo rzadko pamiętamy emocje, które w nas w tym momencie były. Bardzo rzadko. Natomiast te emocje w nas zostały. One tam są. I tak jak powiedziałem, podawałem dzisiaj przykłady normalnych rodzin, które normalnie wychowują swoje dzieci. Przecież dziecku trzeba tłumaczyć, przecież z dzieckiem trzeba rozmawiać. Dziecku trzeba wyznaczać granice. Dziecko nie może robić wszystkiego, co by chciało, bo od tego ma rodziców, żeby przekazali dziecku, co jest dobre, co jest złe. Nauczyli dziecko właściwego postępowania.
Natomiast to właściwe jest uzależnione od tego, co jest właściwe dla naszych rodziców, co było właściwe dla naszych rodziców. I rzadko kiedy rodzice przekazując te prawdy, pamiętają o tym, że przekazują dziecku również informacje o nim samym, że ustalają właśnie wtedy i określają jego poczucie wartości. „Siódmy raz w tym tygodniu zawiązujesz buty. Ty się tego nigdy nie nauczysz. Daj, ci pomogę, bo nie mamy czasu. Dlaczego nie możesz się pięć minut zająć sama? Ja jestem zajęta. Dziecko, proszę cię, masz tyle zabawek. Zajmij się. Daj mi chwilę odpocząć.
Daj mi coś zrobić”. To nie są żadne patologiczne zachowania rodziców. To są normalne zachowania rodziców wobec normalnych dzieci. Gdybyśmy próbowali jakiemukolwiek rodzicowi w takiej sytuacji zwrócić uwagę, to jesteśmy na przegranej pozycji. Natomiast zapisujemy w dziecku naszą opinię na jego temat. Czy mu się to uda, czy mu się nie uda. „Znowu źle zawiązałeś buty. Tyle razy ci pokazywałam. Ty się tego nigdy nie nauczysz. Co to znaczy zawiązywać buty?
O co chodzi? Jakieś wielkie halo z trzema czy pięcioma, czy dziesięcioma sekundami. Gdzie nam się aż tak bardzo śpieszy? Przecież mamy samochód, nie autobus. Rozumiem, mama mówi o autobusie, ale przyjechaliśmy samochodem. On nie odjeżdża o określonej godzinie. O której nie wyjdziemy, to on tam stoi i czeka na nas. W czym jest problem? Dlaczego są takie nerwy? Co ja zrobiłem takiego złego?
Jestem zły. Jestem niedoskonały. Skrzywdziłem swoją mamę”. Zapomnieliśmy o tym, co działo się w naszych emocjach wtedy i też zapominamy o tym, co dzieje się w emocjach naszych dzieci. Zapominamy o tym, że tak jak nam zostały przede wszystkim przekazane informacje o nas samych, o tym, czy możemy się czegoś nauczyć, czy nie, czy możemy być kompletni, czy możemy właściwie postępować. Nie chodziło o buciki, bo tego się nauczyliśmy, ale w podświadomości została informacja: „Ty się tego nigdy nie nauczysz”. Proces oczywiście jest bardzo skomplikowany. Mógłbym o tym gadać godzinami, bo jak wiecie, zajmuję się tym od wielu lat. I patrząc na zegarek, to jeszcze coś powiem o sobie. Kochani, wszyscy doskonaleWiemy macie wszyscy doskonale.
Wszyscy ludzie, którzy zajmują się trochę duchowością, czytają, słuchają, oglądają, wiedzą, jacy jesteśmy i jacy powinniśmy być. Natomiast problem pojawia się wtedy, kiedy chcemy się tacy stać. Okazuje się, że jest jakaś bariera, która nie pozwala nam się zmienić i stać się takimi ludźmi, jak według wiedzy, którą uzyskaliśmy ze źródeł duchowych, powinniśmy być. Wiemy doskonale, że jesteśmy istotami przynajmniej czteropłaszczyznowymi. Ciało, umysł, emocje, duch. Że mamy duszę. Problem polega na tym, że my to wiemy mentalnie. Natomiast nie wie o tym nasza podświadomość, nasz instynkt. Ponieważ rodzice nie mówili: „Zobacz, tu są twoje nóżki, tutaj masz serduszko, tu masz ucho, tu masz nosek, a tu masz duszę. Ale masz jeszcze coś oprócz nóżek, uszu, rączek.
Masz jeszcze duszę”. Nasza podświadomość o tym nie wie, że mamy duszę, bo nikt jej o tym nie poinformował. Wtedy, kiedy tworzyła się nasza podświadomość, kiedy powstawały podwaliny tego, co wiemy i w co wierzymy o sobie i o świecie, nikt nie dodał, że mamy też duszę. Owszem, w niektórych rodzinach można było usłyszeć, że jest Bóg, czyli ten świat duchowy trochę został nam przybliżony. Przybliżone zostały obrzędy, w których uczestniczyliśmy i już. Obrzędy. I dalej przez całe życie będziemy te obrzędy wykonywać, nie wiedząc dlaczego. Jaki jest sens tych obrzędów? Bo trzeba. Bo chodziliśmy do kościoła, wykonywaliśmy obrzędy i trzeba je wykonywać nadal.
Tak samo jak nadal trzeba myśleć o tym, że się jest niedoskonałym, że się jest niekompletnym, że się jest złym, że się jest niewartościowym, że nigdy się tego nie nauczymy, że nigdy tego nie potrafimy zrobić. Będziemy tkwili w przekonaniu, że wyrządziliśmy krzywdę swoim rodzicom, ponieważ oni płakali, oni krzyczeli, oni się denerwowali z naszego powodu. W naszej podświadomości jest wzorzec wyrządzonej krzywdy. Więc skoro jest wzorzec wyrządzonej krzywdy, to wiemy dobrze, że za krzywdę jest kara. Więc będziemy się karać. Będziemy żyć w poczuciu chęci wymierzenia kary. Będziemy żyć w poczuciu strachu. Co się wydarzy, jak coś zrobimy? Czy tata z mamą będą zadowoleni? Czy nie nakrzyczą?
Czy nie wymierzą nam kary? Będziemy się bali doświadczać, ponieważ będziemy wiedzieli, że może nas spotkać za to kara. Kochani, nasza podświadomość jest wypchana takimi informacjami. Jak powiedziałem, podświadomość. Ona jest pod naszą świadomością, jest zapisana w postaci naszego instynktu na zasadzie: „Chcę coś zrobić. Nie rób, bo dostaniesz opierdziel. Nie rób, bo będzie kara. Nie rób, bo nie możesz doświadczać. Nie rób, bo to jest niewłaściwe. Nie rób, bo ktoś będzie niezadowolony.
Nie rób. Rób tylko to, na co pozwalają ci rodzice i co każą ci rodzice”. Kochani, nawet dzieci wychowane w normalnych rodzinach mają niską samoocenę, ponieważ „ile razy jeszcze będziesz ten bucik zawiązywać? Ile razy jeszcze będę ci musiała powiedzieć, że nie wolno niszczyć książki? Ile razy ci będę mówiła, żebyś nie pluł przy jedzeniu? Nie garb się. Usiądź prosto. Nie siorbaj”. Całe mnóstwo informacji niewynikających ze złych intencji naszych rodziców dotyczyło naszej wartości jako człowieka. I to wszystko, kochani, jest w naszych głowach.
Możecie mi nie wierzyć, ale jeżeli popatrzycie na swoje życie, to może nie będziecie potrzebowali żadnych dowodów. Dlaczego nie ma w nas odwagi? Dlaczego nie ma w nas determinacji? Dlaczego nie ma w nas wiary? Dlaczego nie ma w nas radości? Dlatego, że chcieliśmy pociągnąć obraz i my się cieszyliśmy, a rodzice mówili: „Z czego ty się śmiejesz? Zobacz, co zrobiłeś. Czy ty normalny jesteś?” Pokręciliśmy gałkami w wieży. Ktoś włączył wieżę. Babcia mało nie wyskoczyła z fotela.
Dostaliśmy opierdziel, a my mówiliśmy: „Ale fajnie, głośna muzyka”. „Nie ciesz się. Czy ty jesteś normalny? Dlaczego to zrobiłeś? Nie ciesz się”. To jest następny wzorzec, który jest zapisany w naszej podświadomości. „Skoro tak się zachowujesz, to nigdy niczego w życiu nie osiągniesz. Jeżeli nie będziesz słuchać rodziców, to się niczego nie nauczysz. Nie masz racji, bo to ja mam rację. Za krótko żyjesz”.
I tak dalej. Przez całe nasze życie, kochani, ciągniemy to, czego dowiedzieliśmy się o sobie we wczesnych latach naszego życia. Jacy jesteśmy, a jacy powinniśmy być, a jacy nigdy nie będziemy, ponieważ nie potrafimy, nie nadajemy się, ponieważ jesteśmy nienormalni, ponieważ robimy wbrew rodzicom i tak dalej. To wszystko usłyszeliśmy w swoim życiu.Albo nawet gorsze rzeczy usłyszeliśmy w naszym życiu i to one zadecydowały o tym, co myślimy o samym sobie. One zadecydowały o naszej samoocenie. O tym, czy będziemy skakać jak pudelek rottweilerowi do gardła, ponieważ będziemy musieli udowodnić swoją wartość, czy będziemy uciekać kierując się instynktem, czy będziemy rezygnować, bo nie zasługujemy, czy będziemy bali się doświadczać spodziewając się kary. Dlaczego jesteśmy tacy łasi na komplementy? Ponieważ w życiu usłyszeliśmy więcej złego na swój temat niż dobrego. Dlatego ludzie potrzebują komplementów. Potrzebują słów, które będą podnosić ich samoocenę.
Bo nawet samoocena dzieci wychowanych w normalnych domach jest zazwyczaj bardzo niska, bo mocno odbiega od tego, czego oczekiwali od nas i od nich ich rodzice, nie mając nic złego na myśli, będąc przekonanymi, że w ten sposób wychowują i uczą swoje dziecko. Kochani, obiecałem wam bardzo dobrą wiadomość. Podsumowując: to, co myślimy o sobie, a raczej doprecyzuję, to, co tkwi w naszej podświadomości, wiedza na nasz temat i wiedza i prawda o świecie i o ludziach, którzy nas otaczają, kształtuje naszą rzeczywistość i decyduje o tym, jak wygląda nasze życie. Prosto mówiąc, to, czego nam w życiu brakuje, jest na 99% związane z błędnym wzorcem zapisanym w naszej podświadomości. Z błędnym wzorcem, który jako małe dzieciątka sobie zapisaliśmy zupełnie nie w zgodzie z intencjami naszych rodziców. Dla naszych rodziców była to informacja, co mamy zrobić, jak mamy zrobić, żeby było dobrze, a dla nas to była informacja, że robimy źle. Długo mi się zeszło nad analizowaniem tego wszystkiego i składaniem tego wszystkiego do kupy. Natomiast w jednej z ostatnich audycji, bodajże podczas telefonu Sławka, padły takie słowa, które bardzo entuzjastycznie przywitałem i tu dziękuję ci, Sławku za nie. O tym, że trzeba mówić na głos. I teraz, kochani, próbując to jakoś zreasumować, wszystko, co zostało zapisane w naszej podświadomości na nasz temat, pojawiło się w niej za pomocą narządu słuchu.
Ja to wiedziałem, byłem o tym przekonany od dawna. Miałem całe mnóstwo argumentów na to, dlatego tak entuzjastycznie zareagowałem na słowa Sławka. Zwróćcie uwagę. Spowiedź. Dlaczego spowiedź trzeba wypowiedzieć na głos? Już kiedyś o tym mówiłem, dawno temu. Ponieważ coś, co wypowiemy na głos, ma działanie terapeutyczne, jest tym samym procesem, w którym jako małe dzieci zapisywaliśmy sobie w podświadomości za pomocą narządu słuchu. Żadne nasze wzorce nie powstały za pomocą naszego umysłu. Dlatego wszystko to, co sobie my rozmyślamy, nie działa. Albo trzeba to powtarzać dziesiątki, setki razy.
Wszystkie nasze wzorce w podświadomości, te o nas, które stworzyły naszą samoocenę, powstały za pomocą narządu słuchu. A te dotyczące świata i ludzi powstały za pomocą zmysłu wzroku, naszych obserwacji i doświadczania. Pociągnąłem, spadło, rozbiło się, pyk. Wzrok połączony ze słuchem, bo słyszałem hałas. Ale tymi wzorcami może zajmiemy się w następnej audycji, bo zaczynam już troszeczkę gonić, żeby nie robić tej audycji zbyt długiej. Dlatego nareszcie udało mi się to ze sobą połączyć. Nareszcie zrozumiałem cały ten mechanizm. Sporo rozmawiałem teraz ostatnio z wiedzy naukowej, sięgałem na temat pewnych mechanizmów modyfikacji, na przykład terapeutycznych wśród dzieci. Ponieważ mam akurat to niewątpliwe szczęście, że moja Monika jest terapeutką, więc ma bardzo dużo wiedzy. A że bardzo podobnie myślimy, dużo czasu spędzamy na rozmowach, na poszukiwaniach tego, co zawsze chciałem zrobić.
Zawsze starałem się robić takie rzeczy, które uproszczą życie innym ludziom, polepszą ich standard. Zawsze. Jak zaczynałem robić meble, to najpierw myślałem, że przecież miałem problem ze znalezieniem mebli do pokoju własnych dzieci, ponieważ nie ma mebli na wymiar. Tak żeby ktoś przyszedł, pomierzył, zrobił projekt, wymierzył i zrobił takie meble. Ja miałem problem, więc na pewno inni ludzie też mają problem. To ja to zrobię. Uproszczę ludziom życie. Tak było z monitoringiem wizyjnym, tak było z kawiarenkami internetowymi i tak dalej.I to, co trzeba zrobić, wie większość ludzi. Natomiast nie ma skutecznej metody, żeby zrobić to, żeby powiedzieć, jak to należy zrobić. I teraz kochani.
To, co było w audycjach o afirmacjach. Mówiłem wam, abyście afirmacje i wasze prośby czy modlitwy wypowiadali na głos. Więc aby odwrócić proces tego, co myślimy o samych sobie, co nawet nie myślimy, co mamy zapisane w naszej podświadomości na nasz własny temat, musimy użyć tego samego narządu, czyli narządu słuchu, za pomocą którego te wzorce w naszej podświadomości powstały. Więc jeżeli chcecie wykonywać skuteczne afirmacje dotyczące was i waszej samooceny, czyli: Jestem kompletną osobą. Zasługuję na szczęście, radość i miłość. Jestem zdrową osobą. Jestem odważną osobą. Jestem osobą, która nie boi się doświadczać. Ja, Sławomir Bączkowski, nie boję się doświadczać. Jestem odważnym człowiekiem.
Mogę zmieniać, mogę modyfikować, mogę wpływać na swoje życie. Ja, Sławomir Bączkowski, mam wpływ i decyduję o tym, co w moim życiu się wydarzy. Ja wierzę w to, że spotka mnie w życiu dobro. Wiem. Mam wszystko to, na czym mi zależy. Te afirmacje trzeba wymawiać na głos. Natomiast te afirmacje mogą dotyczyć tylko i wyłącznie nas samych, czyli tego, czego w naszej podświadomości brakuje bądź zostało niewłaściwie w niej zapisane. Właściwie, zgodnie z sytuacją, ale wszystko to, co jest w naszej podświadomości, a dotyczy nas samych, możemy modyfikować za pomocą afirmacji wypowiadanych na głos, aby zmieniać, nadpisywać, dopisywać do naszej podświadomości wzorce dotyczące nas samych. Połączyłem, kochani, naukę. Znaczy połączyliśmy z Moniką, ponieważ to jest nasz wspólny twór i tu jej bardzo za to dziękuję.
Naukę z wiedzą duchową. Powstał projekt z wykorzystaniem urządzenia, które w dziesięciokrotnie szybszy sposób przekazuje informacje do naszego mózgu, omijając ucho zewnętrzne. Dziesięciokrotnie szybciej. Supernarzędzie terapeutyczne, urządzenie terapeutyczne. Jestem w tej chwili na etapie tworzenia afirmacji. Tworzenia właśnie afirmacji, która zmieni w naszej podświadomości, podświadomości człowieka, który będzie chciał zmienić swoją podświadomość dotyczącą tego, co myślimy o samych sobie. Tego, co zostało nam przekazane na temat nas przez nasze otoczenie, naszych najbliższych. A co decyduje o tym, jak wygląda nasze życie dzisiaj? Ponieważ decyduje o naszej samoocenie, o naszych szansach na szczęście, na miłość, na radość, na zdrowie, na sukces, na powodzenie. O tym, jak zmieniać wzorce dotyczące świata zewnętrznego opowiem wam, kochani, w następnej audycji.
Natomiast w wakacje pewnie nie, bo chyba że w wakacje jeszcze zobaczymy. Dużo ludzi wyjeżdża teraz, tak? Natomiast z tym programem, z tym systemem chcę podzielić się z ludźmi. Dlatego będę organizował warsztaty połączone z indywidualną terapią, z wykorzystaniem nowoczesnych urządzeń terapeutycznych, które będą pozwoliły na szybsze i bardziej skuteczne zmiany wzorców podświadomości. Więc jeżeli są ludzie z Polski i mają pomysł na jakieś pomieszczenie, na jakieś miejsce i są w stanie zgromadzić jakąś tam grupę ludzi chętnych do wzięcia udziału w takiej terapii, to jak najbardziej piszcie do mnie. Myślę, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni będzie to już na tyle dograne, przetestowane, wymiamiusiane i wycackane, że będziemy mogli działać po prostu. Uważam, że metoda jest rewelacyjna i tak jak powiedział mój kolega, łączy tradycję afirmacji, medytacji z najnowocześniejszymi osiągnięciami technologii, a myślę, że też pomoże ludziom zmienić swoje własne wzorce i sposób myślenia o sobie i o swoich szansach na miłość, radość, szczęście. O technikach duchowych, mam nadzieję, opowiem wam w przyszłej audycji. Nie ukrywam, że dla mnie to była bardzo emocjonująca audycja. Rzucę teraz okiem na Messengera.
[01:00:47] - Tutaj troszeczkę się podziało w tym sensie, że chyba jednej osobie strasznie głośno gada ten element interpretujący w świadomości i tak dziwnie pointerpretował, że zrozumiała chyba na opak pana słowa albo słuchała w taki sposób, żeby mieć się do czego doczepić.
[01:01:15] - Zobaczymy. Zróbmy krótką przerwę. Ja może w międzyczasie poczytam trochę tych komentarzy, żeby być przygotowanym, bo takie strzelanie i bieganie nie do końca mi odpowiada, ale wiem, że ma pan fajne kawałki przygotowane, więc krótkominutowa przerwa i zobaczymy, co z tych komentarzy da się tutaj wykorzystać.
[01:01:39] - Krótka, minutowa przerwa potrwa około sześciu minut. Będzie w niej dwa krótkie kawałki połączone w jeden utwór projektu We Dream of Eden z Christopherem Gallovanem w charakterze gościa. Utwory zatytułowane „Speak Without Words” i „All Around You” już teraz w Radio Paranormalium w przerwie audycji „Świat oczami duszy”. Do audycji powracamy już za jakieś sześć minut z lekkim kawałkiem. Będzie to ta część audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zagrał nam przed chwilą projekt muzyczny We Dream of Eden z gościnnym udziałem Christophera Gallovana. Utwory zatytułowane "Speak Without Words" i "All Around You".
Wracamy do audycji „Świat oczami duszy”, do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jeżeli kogoś Facebook jeszcze nie zdążył zbanować za jakieś nie wiadomo co, tak jak mnie banuje albo za coś nowego, albo za wpisy sprzed kilku miesięcy, czy nawet kilku lat. Jeżeli ktoś jeszcze z państwa korzysta z Facebooka i nie dostał jeszcze za coś bana, to zachęcamy do zajrzenia na fanpage Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego.
Zachęcamy także do dołączenia do grupy Radio Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy stronią od social mediów, a chcieliby mimo to z kimś porozmawiać na tematy paranormalne i świadomościowe i nie tylko, to zachęcamy do zarejestrowania się i udzielania na naszym forum dyskusyjnym pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:10:08] - Dziękuję panie Marku. Kochani, ja przypomnę tylko pewne założenia czatowe. Oczywiście bardzo chętnie czytam przywitania: Quintinio, EK, X Name. Marzenka się pojawiła. Bardzo se ani. Marzenka pisze: „Ja widzę Sławka w koszuli z krawatem i w szortach.” W koszuli z krawatem występowałem w tą niedzielę, więc limit koszuli z krawatem na razie wyczerpałem na jakiś czas, więc przykro mi niezmiernie. Prędzej w szortach niż w koszuli z krawatem. Sabina Greg się pojawił.
[01:10:52] - Pojawił się też nasz słuchacz telefoniczny. Halo, halo? Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:10:56] - Bardzo miło was poznać.
[01:10:59] - Witamy serdecznie.
[01:11:00] - Oglądam was właściwie każdej nocy. Słucham do poduszki i tak dalej. Przepraszam za kaszel, ale jakoś tak wynikło. Przepraszam za moje wypowiedzi głupie, bo to ja jestem ta raszplica nieszczęsna.
[01:11:19] - Okej, dobrze. Witam serdecznie. I tu szacunek wielki.
[01:11:24] - Dlaczego?
[01:11:26] - Szacunek za telefon.
[01:11:30] - Dzwonię do was, dlatego że nieraz pomagacie mi usnąć. Wiele o was słyszałem i wiele się dowiedziałem od was. Sam święty nie jestem, kiedyś wam coś opowiem, ale to będzie kiedyś. Na chwilę obecną może nie ruszajmy pewnych tematów. Naprawdę tego pana nie rozumiem. Być może ma dużo mądrości do przekazania, ale nie rozumiem. Jestem być może prostym człowiekiem.
[01:12:02] - Ja też zbyt skomplikowany nie jestem.
[01:12:10] - Panowie, wy się na tym znacie. Ja to jestem szalemiesza przy was.
[01:12:16] - O tym mi jest ciężko mówić, bo nawet jeszcze nie zdążyłem przeczytać komentarzy ani też wejść w jakąś tam rozmowę.
[01:12:25] - Przynajmniej przeprosiłem was tutaj w komentarzach. Nie odczytujcie tego jako jakikolwiek dementaż, hejt czy cokolwiek takiego, bo daleki jestem od tego, jako że chciałbym zrozumieć, a nie potrafię.
[01:12:51] - Ja powiem tak, bo to nie jest kwestia zrozumienia. Ja to powtarzam w bardzo wielu audycjach, że do momentu, dopókiKażdy z nas to, o czym ja mówię, ma w sobie. Powtarzam to bardzo często, że nasza ziemska natura blokuje i nie dopuszcza wszystkiego tego, co jest dla niej nowe. I z tym jest zawsze największy problem. Bo to, o czym ja mówię, czy w kategoriach reinkarnacji, czy życia pomiędzy wcieleniami, każdy z nas tego już doświadczył. Nie ma ludzi na świecie, dla których jest to pierwsze wcielenie. Kwestia jest tego, żeby się otworzyć samemu na to, co się już samemu wie. Nie szukać gdzieś na zewnątrz, tylko spróbować dowiedzieć się, potwierdzić bądź zanegować to, co się wie już samemu. Nie z książek.
[01:13:57] - Mogę zanegować w tym momencie?
[01:14:02] - Jak mus, to mus.
[01:14:04] - Nie, chciałbym jedną rzecz wyjaśnić. Pan na pewno jest albo bardziej doświadczony przez życie niż ja, albo jednakowo. Nie pamiętam, 1996 rok. Jako podoficer trafiłem do wojska do Jugosławii, gdzie ginęli ludzie. Gdzie wtedy był Bóg?
[01:14:26] - W tym samym miejscu, gdzie jest teraz.
[01:14:28] - Czyli?
[01:14:31] - Mój drogi, dzisiaj prowadziłem z naszym jednym ze słuchaczy taką rozmowę.
[01:14:38] - Przepraszam najmocniej.
[01:14:39] - Nie. Prowadziłem przed audycją rozmowę na czacie. Rozmawialiśmy tam o różnych rzeczach i o pewnych procesach.
[01:14:48] - To może pan zapisze mój numer telefonu i sobie pogadamy na spokojnie. Nie będziemy tutaj ludzi zamęczać naszymi rozmowami. Ja rozmawiam, bo dysponuję sporą dawką wolnego czasu.
[01:15:00] - To możemy tak zrobić. Natomiast ten wątek bym chciał dokończyć, bo to pytanie zadają sobie ludzie.
[01:15:08] - Gdyby był pan uprzejmy, chętnie wysłucham.
[01:15:11] - Dlatego chcę odpowiedzieć na to pytanie: gdzie był Bóg? Podczas tej rozmowy powiedziałem takie stwierdzenie, że gdyby była możliwość ingerencji świata duchowego, czyli Boga, aniołów czy jakkolwiek to nazwać, w ludzkie życie bez zgody człowieka, to ten świat już dawno wyglądałby inaczej. Natomiast cały ten proces polega na tym, żeby ludzie sami doszli do tego, co jest dobre, a co jest złe. Bez nacisku, bez przymusu. Żaden nacisk na człowieka nie zadziała. Są mądrzy ludzie, którzy mówią jak trzeba postępować, jak by było dobrze, jak należy robić. Nikt tego nie słucha. To, o czym mówiłem w dzisiejszej audycji. Nawet jako dzieci musimy pewnych rzeczy doświadczyć sami, żeby się przekonać. Nie uwierzymy nikomu na słowo, że tak nam będzie lepiej.
Dlatego Bóg, źródło, wszechświat zostawił nam wolną wolę i możliwość doświadczania, abyśmy sami się o pewnych rzeczach mogli przekonać.
[01:16:33] - Trochę mnie pan teraz przekonał. Przepraszam, nie oglądałem audycji od początku. Natomiast co do jednego mnie pan przekonał, że to Bóg stworzył człowieka, żeby robił to, co umie najlepiej. I teraz wiem, po co są wojny. Po to, żeby ci, którzy umią walczyć, walczyli najlepiej i bronili tych, którzy się sami nie obronią. Będzie z tej mojej rozmówowości coś czy nic?
[01:17:03] - Ja powiem tak: do któregoś momentu tak. Natomiast w moim przekonaniu fajniejszy byłby świat, gdzie ludzie nie musieliby się jedni przed drugimi bronić i nikt nie musiałby ich bronić, a ludzie słabsi nie byliby wykorzystywani, krzywdzeni przez silniejszych. Więc ja uważam, że raczej-
[01:17:24] - Ale sam pan wie, że na to nie liczmy.
[01:17:29] - Ja na to liczę. Natomiast nie liczę na to, że to się stanie w ciągu pięciu minut. Że ludzie dojdą do wniosku, że życie bez wojen, bez broni, bez zabierania sobie nawzajem różnych rzeczy może być też przyjemne.
[01:17:46] - Mówimy o roku 1996, a jest 2022. Jak były wojny, jak je pamiętam, tak były wojnami i w większości z nich uczestniczyłem. Nic innego nie umiem. Akurat tyle potrafię. Być może dlatego nie rozumiem pewnych pańskich tłumaczeń. Jestem głupi, bo jestem głupi.
[01:18:11] - Jeżeli tak pan o sobie myśli, to nic tego nie zmieni, tak?
[01:18:19] - Tak, dokładnie.
[01:18:20] - Ja nie zmienię tego, mówiąc panu, że jest pan mądry.
[01:18:26] - Nie, że jestem mądry, tylko że mogę nawet na ten temat rozmawiać. Oczywiście. W każdym razie chciałem się pana o to zapytać. Odpowiedział pan, na ile pan umiał. Dalej żyję w niewiedzy. Pewnie głupi umrę. Tyle z mojej strony. Niech się pan nie gniewa, bo te komentarze jako rozpiska nie były złośliwe, tylko to były zapytania.
[01:18:55] - Okej. Dlatego mówię: szanuję i bardzo dziękuję za ten telefon.
[01:19:00] - Też pana szanuję i dziękuję bardzo, że pan mi odpowiedział na te pytania, na które pan mógł odpowiedzieć. Natomiast może kiedyś, jak pan będzie miał chwilę wolnego czasuZapisać sobie mój numer? Może mi pan to wytłumaczy inaczej? Nie wiem, dalej jestem głupi.
[01:19:17] - Ja mogę wytłumaczyć coś komuś, jeżeli ktoś chce zrozumieć.
[01:19:25] - Zanudzimy tutaj ludzi.
[01:19:29] - Nie, oczywiście, że tak. Jestem jak najbardziej za tym, żeby pewne prywatne tematy załatwiać prywatnie.
[01:19:35] - Czasem to zrobimy, bo ja też wielu rzeczy nie mogę powiedzieć, których bym chciał, a tutaj nie mogę niestety.
[01:19:43] - Dobrze. To ja mam taką prośbę: jakby pan wysłał na Radio Paranormalium numer telefonu do siebie albo być może się wyświetlił.
[01:19:50] - Wyświetlił się na pewno.
[01:19:52] - To ja poproszę pana Marka, żeby mi przekopiował i przesłał na Messengera ten numer telefonu.
[01:19:59] - Oczywiście, będę czekał na rozmowę, bo naprawdę zaciekawił mnie pan temat tylko, że nie potrafię go tak ad hoc zrozumieć. Tak jak mówiłem, nie będę się już powtarzał, bo to trochę bez sensu byłoby.
[01:20:14] - Dobra.
[01:20:15] - Dla widzów, a nie po to, żeby słuchać mnie.
[01:20:19] - Dobra, super, bardzo podoba mi się to podejście.
[01:20:22] - Dziękuję, że pan w ogóle podjął temat.
[01:20:26] - Nie ma za co.
[01:20:27] - Przepraszam za zajęcie czasu i jakby coś jestem do dyspozycji zawsze w otwartym temacie.
[01:20:35] - Okej, super. Bardzo dziękuję za telefon.
[01:20:38] - Pozdrawiam widzów.
[01:20:40] - Ja również. Wszystkiego dobrego.
[01:20:42] - Wszystkiego dobrego.
[01:20:43] - Ja przystępuję w takim razie do spisania i przekazania numeru do naszego słuchacza panu Sławkowi. Jakąś ikonkę tutaj wrzucę, żeby to się jakoś wyróżniało w tym Messengerze. A tymczasem jeszcze przypomnę numery do nas, do Radia Paranormalium: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493 i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:21:24] - Dziękuję panie Marku. Wrócę do tego, co zacząłem mówić. Ja będę starał się wyłapać z waszych komentarzy, kochani to, co dotyczy po pierwsze audycji, tak jak żeśmy rozmawiali, bądź konkretnie zadanych pytań, bądź jakichś tam wniosków, które coś do tej audycji niosą. Z całą resztą komentarzy oczywiście zapoznam się już po audycji. I oczywiście tak jak zawsze mówiłem, nie będę uczestniczył w waszych wewnętrznych rozmowach, gdzie nie pada moje imię bądź bezpośrednio nie zwracacie się do mnie. Pojawił się w międzyczasie Zdzichosław, który pisze: „To wolni ludzie jesteśmy ani niczego nie wolno albo nie wypada”. Zdzichosław jeszcze pisze tak: „Pan Sławek to mądry gość. Gorzej, że trzeba posłuchać takiego kogoś, żeby dopiero dostrzec skandalicznie proste rzeczy. Trzeba pracować i myśleć całe życie”. Kochani, oczywiście miłe słowa.
Dziękuję bardzo. Natomiast pamiętajcie, że jak to mawiali starsi ludzie filozoficznie, że drzewo ocenia się po owocach. To, co dzieje się w naszym życiu, ile jest fajnych rzeczy, a ile jest niefajnych rzeczy, to, co się w tym życiu dzieje, jest owocem przede wszystkim naszej podświadomości. Owocem tego, co myślimy o samych sobie i o świecie, który nas otacza, o ludziach. Nasze życie jest tym owocem. Mnie tak naprawdę nie trzeba słuchać. Trzeba słuchać i obserwować swoje własne życie. I dojdziecie kochani z pewnością do tych samych wniosków, do których ja was może troszeczkę naprowadzam, że były sytuacje, w których zbrakło mi odwagi, bałem się podjąć ryzyko. Wybrałem wygodnictwo, przyblokował mnie strach. Byłem w fajnej relacji, w fajnym związku, ale ją spieprzyłem, ponieważ zamiast kochać, okazywać uczucia, ja tych uczuć nie potrafiłem okazać.
Nie potrafiłem powiedzieć do swojej żony: „Jesteś fajną kobietą, jesteś cudowną kobietą. Cieszę się, że mogę z tobą być. Wnosisz dużo radości do mojego życia”. Tylko z takiego powodu często rozpadają się związki, ponieważ ludzie nie potrafią powiedzieć sobie czegoś, co czują. I teraz jest pytanie, dlaczego ja z jakiegoś powodu nie byłem w stanie powiedzieć swojej partnerce, swojemu partnerowi, swojej żonie, swojemu dziecku tego, co do niego czuję? Z jakiego powodu? Ten powód jest we mnie. Nie w moim dziecku, nie w moim partnerze, tylko we mnie. Dlatego nie musicie słuchać mnie. Ważniejsze jest to, abyście słuchali samych siebie i potrafili obiektywnie przyjrzeć się swojemu życiu, efektom swojego życia, swoim relacjom z ludźmi, z bliskimi, swoim relacjom z samym sobą.
Mówiłem dzisiaj o wzorcach, które są takie stricte ziemskie, ale w przyszłej audycji postaram się powiedzieć wam o wzorcach, bo dzisiaj mówiłem o tych, które są, które mówią o nas, których nie pamiętamy, a mówią o nas. One już są, ale jest całe mnóstwo wzorców, których nam brakuje. Po prostu naszej podświadomości brakuje. Tak jak brakuje informacji na temat tego, że jesteśmy osobami duchowymiŻe mamy duszę, że mamy dostęp do wiedzy i do informacji zupełnie z innego poziomu. Brakuje wzorców miłości do samego siebie, wzorców miłości bezwarunkowej. Tego wszystkiego nikt nas nigdy nie nauczył i tego w naszej podświadomości nie ma. Dlatego póki się tego nie nauczymy, nie będziemy potrafili kochać ani siebie, ani innych ludzi. Dlatego przyglądajcie się swojemu życiu i pamiętajcie o tym, że wszystko to, co się w waszym życiu wydarza, ma swoją przyczynę w waszej podświadomości. Tu są komentarze jeszcze dotyczące właśnie tego tworzenia podświadomości. I niestety też jest kilka praw, z którymi się muszę zgodzić.
Znaczy, o których sam mówiłem, więc trudno, żebym się nie zgodził. X Nonej pisze: „Wygląda na to, że panowała logika: umiesz już powiedzieć pół zdania, to znaczy, że już wszystko wiesz i rozumiesz. Dlaczego robisz mi na złość?” Zdzichosław: „Jednym durnym tekstem czy gestem można zwichnąć młode skrzydła”. Greg pisze: „Jak życie staje się nie do zniesienia, to wtedy zaczynamy szukać i otwierać kolejne drzwi”. X Nonej, Młode Skrzydła na to: „Złote słowa, Zdzichosławie”. Zdzichosław pisze: „Super się tego słucha, jednocześnie bardzo źle, bo włos się na głowie prawie łysej jeży, bo słucham o własnych błędach. Dużo do poprawienia”. Greg pisze: „Jak już wejdziesz raz na duchową rozkminę, to nie ma odwrotu”. Zdzichosław pisze coś, co mnie też zastanawia, przyjacielu: „Jaka to ironia losu, który mówi rzeczy kluczowe i otwierające oczy ma bardzo wąską publikę, podczas gdy patostreamy ciągną szeroki strumień atencji i kasy. Znak naszych czasów i ukryta natura podglądaczy.
Fajnie popatrzeć, czy ktoś jest głupszy, natomiast słuchać mądrego już nie jest takie ciekawe”. Kochani, ja też się nad tym kiedyś zastanawiałem. Dziękuję za te słowa. Cieszę się, że nie tylko ja tak do tego podchodzę. X Nonej pisze: „Bo patostreamy odmóżdżają, a Sławek namóżdża?” Tak jak mówiłem, ja, kochani, staram się przemawiać nie do waszej podświadomości, tylko budzić bardziej to, co każdy z nas ma, ale nie za specjalnie wie, jak z tego korzystać. Ja staram się mówić do ludzkich świadomości, a nie do podświadomości. Mógłbym oczywiście używać różnego rodzaju mechanizmów, które by właśnie na tą podświadomość działały, robić różnego rodzaju show, który przysłoniłby w pewnym sensie merytorykę tego, co chcę przekazać. Ale najbardziej przykre jest to, że jest jednak mimo wszystko mało ludzi, którzy chcą tego słuchać, którzy chcą szukać czegoś i znajdować odpowiedzi w samych sobie. I to troszeczkę jest takie, że jak rozmawiam o zmianach, jak słyszę głosy, że będzie cudownie, to tak sobie myślę, że jeszcze trochę pewnie wody musi w rzekach upłynąć, zanim ludzie będą chcieli sami siebie zmieniać. Nie zmieniać świat, nie zmieniać innych, tylko zmieniać samych siebie.
Ala ma się, pojawiła. Przepraszam za tę chwilę ciszy, ale przewijam. Greg pisze: „Szklanka zawsze będzie do połowy pełna albo pusta. To ty decydujesz, jaka będzie dla ciebie”. Tak. I to jest, mimo że oklepane, warte zapamiętania, ponieważ również z poziomu naszej podświadomości wynika ocena tego, czy dana sytuacja jest dla nas szklanką do połowy pustą czy do połowy pełną. Jeżeli w naszej podświadomości jest wzorzec szukania winnych na zewnątrz, to nasza szklanka zawsze będzie do połowy pusta, ponieważ otaczający nas świat nigdy nie będzie dla nas dobry i nigdy nie będzie doskonały. To jest też kwestia naszej podświadomości. O, Jack się pojawił. Hejka, zachęcam do lajkowania i subskrypcji.
A jeszcze zachęcam przy tej okazji do korzystania z linków, które znajdują się pod audycjami, a są dowodami waszej wdzięczności, bo akurat w tym tygodniu nie mam za specjalnie za co dziękować. Jack pisze: „Staram się codziennie słuchać afirmacji. W pracy śpiewam sobie swoje wymyślone”. Super pomysł. Kochani, dokładnie. Można też śpiewać. To jest ta sama forma przekazu, a jeszcze do tego wszystkiego jest dodany wątek emocjonalny, bo bardzo często korzystamy, ja też tak robię, korzystamy z melodii, które w jakiś sposób nam się fajnie kojarzą i niosą ze sobą jakieś emocje. Ala ma pisanie afirmacji. X Nonej pisze: „Pisanie afirmacji kojarzy mi się z tak zwanymi sigilami”. Ala pyta, czy nie działają.Otóż z mojego punktu widzenia to jest to, co ja dzisiaj, moi drodzy, bardzo wyraźnie zaznaczyłem, że w inny sposób tworzy się świadomość dotycząca nas samych, a w inny sposób tworzy się nasza podświadomość dotycząca otaczającego nas świata.
I też źródła, czyli zmysły, które za to odpowiadają, jakby obejmują inną dziedzinę naszej podświadomości. Tak, pisanie afirmacji będzie działać. Zależy czego dotyczy. Jak wiecie, ja zajmuję się też VR, czyli wirtualną rzeczywistością w sensie wykorzystania jej do transformacji, a bardziej dogrywania pewnych wzorców podświadomości, których nam brakuje. I o tym będzie w następnej audycji. Tutaj znowu mam na celu wykorzystanie zmysłu wzroku. Dlatego ważne jest, abyście wiedzieli, co chcecie zmienić, jaką część waszej podświadomości chcecie transformować. Pamiętajcie kochani, że to, co myślicie o samych sobie, znowu jest to słowo myślicie. My nie myślimy o sobie, my wiemy o sobie, natomiast nie zdajemy sobie sprawy, że to wiemy, ponieważ jest to w podświadomości, jest to nieuświadomione. Dlatego tak trudno do tego dotrzeć i tak trudno jest to zmienić.
Tak trudno jest rozpoznać, co tak naprawdę o sobie myślimy i wiemy. Natomiast to, co o sobie myślimy i wiemy, w pewnym sensie określa poziom miłości do samego siebie. Człowiek, który myśli o sobie, bo jego rodzice go przekonali o tym, że jest złym dzieckiem, ponieważ ciągle w ciągu dnia 70 razy zrobił coś nie tak, to nie ma prawa taki człowiek nawet marzyć o tym, żeby pokochać samego siebie. Taki człowiek nie ma prawa nawet myśleć o sobie, że jest kompletny. Więc odpowiadając na pytanie Almy, zależy co chcesz transformować. Jake na przykład pisze: „Ja mam zapisane i je mówię, śpiewam, a inne słucham na audiotece, YouTube”. Nixson pisze: „Według mnie jak najbardziej mogą zadziałać”. I Alma pisze: „Tylko jak siebie przekonać, że to jest prawda?” No właśnie kochani, w tym jest cały problem. Prawdą dla nas ludzi jest wszystko to, co znajduje się w naszej podświadomości, czyli wszystko to, o czym nie myślimy. To jest dla nas prawda.
Dlatego tak ważne jest, aby do tej podświadomości dotrzeć, tam zmieniać, nie w naszym umyśle. Dlatego taka mentalna wiedza nie zmienia naszej podświadomości. Jest tylko wiedzą. Żeby zmieniła naszą podświadomość, musimy wykonać setki powtórzeń tego samego, żeby jeden wzorzec zastąpić drugim. Ja mówiłem o tym w jednej z dużo wcześniejszych audycji, co może zmieniać, jakie sytuacje mogą zmieniać wzorce zapisane w naszej podświadomości. Ale tak, właśnie na tym polega problem, że my próbujemy jako ludzie zmieniać wzorce podświadomości za pomocą technik mentalnych. A wzorce podświadomości powstały za pomocą narządu słuchu i wzroku. Najpierw pojawiły się informacje, później trafiły do naszego mózgu jako wzorzec. Teraz ten wzorzec działa w drugą stronę, jako informacja zwrotna do naszego postępowania. Więc żeby zmienić jakiś wzorzec, który jest bądź dodać nowy, musimy użyć tej samej techniki.
X pisze: „A to jest właśnie kwestia praktyki, a praktykować należy tak, jak dla danej osoby działa. Bo to taka afirmacja kodowana”. Alma pisze: „Czy jak będę afirmować na przykład, że mam gęste włosy, to one będą dalej rosły?” Nie wiem, tego nie próbowałem. Natomiast oczywiście cała nasza energetyka i emocjonalność ma wpływ na stan naszego zdrowia. One oczywiście genetycznie najprawdopodobniej nie ulegną zmianie, natomiast mogą odzyskać zdrowy wygląd, ponieważ będziemy mieli wszystko to, czego nasz organizm potrzebuje. Mariola Kalinowska pisze: „Świetna audycja. Zawsze audycje, które odnoszą się do dzieci są dla mnie mega wartościowe, bo pracuję z dziećmi i rodzicami, prowadzę dużo warsztatów. W pełni potwierdzam ten wpływ rodziców na dzieci”. No widzisz moja droga Mariolu, cieszę się, że to napisałaś, ponieważ efekt moich, zwłaszcza tych podświadomych przemyśleń, nie tych duchowych, tylko tych podświadomych przemyśleń jest właśnie wynikiem obserwacji, badań, analiz, też wypowiedzi ludzi, którzy zajmują się dziećmi, którzy pracują w pewien sposób z dziećmi, ale też na podstawie moich doświadczeń z dziećmi. Więc bardzo chętnie szanuję wszelki głos w tej sprawie, który wynika nie tylko z przekonań, ale również z doświadczenia.Nikosław pisze: "Człowiek na poziomie powinien trzymać się w pionie".
Bardzo lubię takie zabawy słowne. Dobrze. Krzysztof Lenart się pojawił. Witamy. Tu było troszeczkę komentarzy do telefonu. Nikosław pisze: "Chyba okrucieństwem jest to, że musimy patrzeć na nie całe życie. Czy nie jest to więc podstawowe narzędzie pracy nad sobą?" Nixton pisze: "Coś w tym jest". Chyba wcześniej Greg napisał, że zazwyczaj jesteśmy doprowadzeni przez życie do sytuacji, w której postanawiamy coś zmienić. Może coś w tym jest. Dobrze, kochani.
Nie ukrywam, że przeczytałem te komentarze, chociaż jestem trochę zdziwiony tym, ale w sumie nie powinienem być zdziwiony, zwłaszcza na czacie, że padło tylko jedno pytanie i to nie dotyczące bezpośrednio tego, o czym mówiłem w audycji, tylko bardziej dotyczące... Alma zapytała, czy afirmacje pisane na kartce zmieniają naszą podświadomość. I tu mamy, kochani, teraz taką sytuację. Już komentarzy dzisiaj nie będę czytał. Ja sobie tak myślę, że narzekam na swoje życie. Czegoś mi w tym życiu brakuje. Coś chciałbym zmienić i szukam odpowiedzi, co należy uczynić. Bo zazwyczaj mamy taki prosty wybór i to jest prosty wybór, który daje nam świat duchowy. Jeżeli rozmawiamy, dlaczego Bóg robi to bądź nie robi tamtego. Mamy, kochani, dwa źródła informacji.
Jednym jest nasza podświadomość, instynkt, drugim jest nasza dusza. I w każdej sytuacji mamy przynajmniej dwa wyjścia. Jednym jest poddanie się podświadomości, czyli działanie na zasadzie instynktu. I drugim sposobem jest spróbowanie posłuchania głosu wewnętrznego, czyli intuicji i zadziałania w inny sposób. I w każdej sytuacji możemy albo podjąć jakieś działania, albo nie. W każdej. Jeżeli moje życie nie jest takie, jak bym chciał, nie jest dla mnie satysfakcjonujące, nie spotyka mnie to, czego bym pragnął. Nie dzieją się rzeczy, które lubię, które sprawiają mi radość, tylko wprost przeciwnie. To jako człowiek mam do wyboru albo coś z tym zrobić, albo nie. Albo się temu poddać, siedzieć, czekać, liczyć, że się samo coś zrobi.
Albo podjąć jakieś działania. Jednym z działań jest poszukiwanie odpowiedzi, co mogę zrobić, co ja mogę zrobić, żeby moje życie się zmieniło. Wygląda to w ten sposób, że jeżeli nie robimy z tym nic, to życie nadal wygląda tak, jak wyglądało do tej pory. Z tym że doświadczenia, które nas spotykają, z każdym następnym doświadczeniem są coraz bardziej przytłaczające, coraz bardziej bolesne, coraz bardziej niefajne. Natomiast jeżeli podejmujemy chociażby chęć dokonania jakiejkolwiek zmiany, zaczynają się pojawiać myśli, podpowiedzi, ludzie, informacje, którzy nas próbują naprowadzić na to, co mamy zrobić, żeby to życie zmienić. I znowu dochodzimy, mając już informacje do takiego momentu, w którym albo tak zrobimy, albo tak nie zrobimy. Dla mnie w moim życiu chyba najważniejszym pytaniem było to, co ja robię źle, dlaczego te sytuacje się powtarzają i jaki błąd popełniam. Może nie to, co robię źle, jaki błąd popełniam. W którym momencie swojego życia podejmuję niewłaściwą dla mnie decyzję, która skutkuje później tym, że sytuacja kończy się tak jak za każdym razem. Co ja mogę zmienić w swoim postępowaniu, żeby do takiej sytuacji dalej nie dopuścić, żeby ona się nie powtarzała?
Spotykałem na swojej drodze ludzi, informacje. Czasami w otwartej książce pojawiło się, książka spadająca na podłogę otwierała się i w oko wpadało mi jedno zdanie, które dawało mi jakąś wskazówkę. Czasami ktoś zadzwonił. Czasami przełączając program w telewizorze trafiłem na film, w którym padało zdanie, które było dla mnie ważne. Przybliżało mnie do tego, co mnie tak nurtowało. Gdzie ja popełniłem błąd? W którym miejscu mojej osoby ten błąd powstaje? Czy jest to, co wielu z was się zastanawia, czy taki jest cel mojej duszy? Czy ja przyszedłem tu po to, żeby tego doświadczyć? Czy moja dusza pragnie takiego doświadczenia, a ja nie znam jej planów?
Może Bóg wyznaczył mi takie przeznaczenie. I tych odpowiedzi szukałem w świecie duchowym. Pytałem się, czy wy naprawdę chcecie, żebym ja cierpiał? Czy świat duchowy oczekuje ode mnie cierpienia?Czy wy chcecie, żeby moje życie było podłe, smutne, nieprzyjemne? Czy chcecie, żeby moim życiem targały negatywne emocje? Tych informacji szukałem w świecie duchowym. Czy prawdą jest to, że ja poprzez cierpienie się uszlachetniam? Czy ja poprzez cierpienie staję się lepszym człowiekiem? Czy ja poprzez nieszczęśliwe zbiegi wydarzeń coś odpracowuję? Czy to wy żeście to dla mnie zaplanowali?
Jaki macie w tym cel? Czy przyjemność wam sprawia patrzenie, jak ja i miliony ludzi na Ziemi cierpią? Czy to jest świat miłości bezwarunkowej? Czy to jest świat prawdy? Czy to jest świat empatii, świat do którego mam dążyć, który czerpie przyjemność z patrzenia na moje nieszczęście? Takie pytania zadawałem sobie wiele lat temu. Takich odpowiedzi szukałem. I dostałem odpowiedź. Odpowiedź w formie pytania. Pytania ze świata duchowego.
Brzmiało ono tak: Sławuś, czy ciebie posrało? Czy ty już zapomniałeś? Przypomnij sobie, jak tutaj byłeś. I wtedy zacząłem w sobie szukać przypomnienia tego, jak to było. Ale zrozumiałem jedną rzecz dawno temu. Że cierpienie na Ziemi nie płynie ze świata duchowego. Że cierpienie na Ziemi powstaje tu. Tu na Ziemi powstaje cierpienie. Że nikt, kto chociaż na chwilę przekroczył granicę świata duchowego, nie doznał odczucia cierpienia. Więc cierpienie nie może pochodzić ze świata duchowego.
Cierpienie musi powstawać tu na Ziemi. Gdzie? Więc pytam się, gdzie powstaje cierpienie, skoro nikt nam tego cierpienia nie zesłał. To gdzie powstaje cierpienie? Gdzie powstaje nieszczęście? Gdzie powstaje ból, strach? Gdzie? Tu na Ziemi. Gdzie, w którym miejscu? Może jest jakaś fabryka?
Może jest jakieś miejsce, gdzie ktoś produkuje strach? Nie znalazłem. Aż w końcu przestałem szukać, bo zrozumiałem, że to wszystko jest we mnie. Nie w drugim człowieku. On ma swój strach. On ma swoją fabrykę strachów i lęków. I ta fabryka pracuje na pełen gwizdek. A ja mam swoją fabrykę strachów, obaw, ograniczeń, lęków, przekonań. I one nie powstały w świecie duchowym, tylko powstały gdzieś w mojej głowie. I teraz, kochani, daję wam gotowca, gdzie należy dokonywać zmian.
Mówię wam, jak to robić, a nikt podczas dwóch i pół godziny nie pociągnął tematu, jak ma to zrobić. Jak zrobić? Więc jak widzicie, kochani, to nie działa. To po prostu nie działa. Można człowiekowi dać gotowca na srebrnej tacy za darmochę, bez jego wysiłku. Powiedzieć, co zrobić, żeby jego życie było przyjemniejsze, weselsze, żeby uniknął nieszczęść, smutku, żalu. I to nie działa. To po prostu, kochani, nie działa. Taki jest wniosek na temat naszej ziemskiej natury. Każdy musi dobrnąć do swojej granicy wytrzymałości i pójść dokładnie tą samą drogą, którą poszedłem ja, albo bardzo podobną, żeby później przekonać się o tym samym, o czym przekonałem się ja.
Dlatego, kochani, czasami tracę sens tego, co robię. Ponieważ wiem, że nie da się ludziom przygotować gotowca. Nie da się człowiekowi stworzyć nieba i powiedzieć: zrób to, zrób to, zrób to. Żyj tak, żyj tak, żyj tak i twoje życie będzie cudowne. Nie da się. Ponieważ to, co mówiłem na początku audycji, nawet dziecko swoją świadomość buduje poprzez doświadczenie. Nie wierzy nikomu. Człowiek nie wierzy nikomu. Musi przekonać się sam. Czy to jest przykre?
Czy to jest smutne? To zależy, kochani, od was. Natomiast jest to bez wątpienia prawdą o nas, ludziach. Do wszystkiego musimy dojść sami. No dobrze, kochani, ja jeszcze oczywiście zastanowię się nad sensem przygotowywania wam kolejnego gotowca. Na tę chwilę zrobiłem, co mogłem. Dziękuję wam też za dzisiejsze doświadczenie i emocje. No i cóż, trzymajcie się cieplutko i nie wiem, czy jakiekolwiek życzenia z mojej strony coś zmienią. Trzymam kciuki. Trzymam kciuki za to, aby każdy w swojej bajce miał jak najmniej w swoim życiu niespodzianek, które nie będą zbyt miłe i żeby ten proces dochodzenia do tego momentu, kiedy będziecie coś próbowali zmienić w swoim życiu, był jak najmniej nieprzyjemny.
Trzymam kciuki. Każdemu z serca życzę wszystkiego dobrego. No i cóż. Uważajcie na upały, korzystajcie z lata, cieszcie się.wakacjami, ci którzy mają urlopami. Dziękuję za dzisiaj i do usłyszenia za tydzień. W takim razie jeszcze raz wszystkiego dobrego. Dobrej nocy. Trzymajcie się.
[01:50:03] - A mówił do słuchot Państwa jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka. Na razie jest tylko jedna, ale nie wiadomo, co przyszłość przyniesie, prawda, panie Sławku? Taki lapsus mi się wkradł.
[01:50:21] - Życie potrafi w dalszym ciągu zaskakiwać, mimo całego świadomego życia. W planach jest druga. Oczywiście, że tak. Jest druga i myślę o czym będę pisać.
[01:50:34] - Także zachęcamy do lektury na razie jednej, a w przyszłości też drugiej książki pana Sławka. Ta jedna książka, którą już możecie pożreć nie tylko mole książkowe, ale w ogóle wszyscy. Wszystkim tę książkę polecam. Ta książka to oczywiście „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka dostępna we wszystkich możliwych dzisiaj wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat Oczami Duszy”. Jeżeli ktoś z państwa jeszcze nie dostał bana na Facebooku, to zachęcamy do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Przepraszam bardzo, że się tak troszkę wieszam. Język mi się plącze.
Tu jest gorąco po prostu. Już jest prawie godzina 23:00, a tu normalnie upał jak na Saharze. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”, Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo o 20:00 w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.