Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium zgromadzonych dzisiaj w poniedziałek, 13 czerwca 2022 roku przy różnej maści radioodbiornikach internetowych. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:42] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam, kochani, was bardzo serdecznie jak zawsze.
[00:46] - I tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście będziemy wdzięczni, jeżeli ktoś będzie chciał zadzwonić. Będziemy wdzięczni za danie nam znać odpowiednio wcześniej, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz, bo to właśnie od państwa w dużej części zależy to, czy druga część audycji będzie, czy skończy się tylko na pierwszej. Numery telefonów do nas jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a jednocześnie stronią od social mediów wszelakich, zachęcamy do dołączenia do naszego forum pod adresem forum.paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:30] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Od czego zacząć? Zacznę od podziękowań, bo to fajne zajęcie. Bardzo dziękuję wam za okazane dowody wdzięczności, które w tym tygodniu do mnie napłynęły. Jak się okazało, jest Buy Coffee, jest PayPal, ale można też do mnie napisać, co niniejszym niektórzy słuchacze właśnie czynią. Piszą bezpośrednio do mnie na maila, prosząc o numer konta. Więc wielki szacunek. Można i taką metodą. Jeżeli ktoś ma ochotę, zapraszam do kontaktu w ten sposób.
Jeszcze raz dziękuję. Kochani, zbliża mi się termin sierpniowy, w którym najprawdopodobniej dużo odnośnie mojej przeszłości i przyszłości związanej z moim miejscem fizycznym na Ziemi się wyjaśni. To dla mnie ważne miesiące. Ważne jest dla mnie wasze wsparcie, wasza pomoc, jeżeli tak chcemy to nazwać, wasza wdzięczność. Kochani, o czym chciałem dzisiaj wam powiedzieć, zaraz wam powiem. Natomiast ponieważ już odpaliłem sobie Messengera i widzę, że pojawiło się kilku słuchaczy i kilka pytań, więc tutaj też jest od razu informacja dla Ernesta, który jako nowy nick pojawił się na czacie. Przynajmniej z tych, co ja zapamiętałem. Oderwał się na chwilę od dyskusji ze słuchaczami na czacie na temat książek, które są warte przeczytania i rozpoznania Matrixa oraz jak z niego wyjść, ponieważ dzisiejszy odcinek, jakby specjalnie, przyjacielu, dla ciebie będzie między innymi o tym. Troszeczkę przewrotnie nadałem tej audycji tytuł. Zresztą przewrotność jakoś mi się ostatnio spodobała, bo jak pamiętacie, poprzednia audycja miała tytuł „Dlaczego nigdy nie będziemy szczęśliwi?”.
Dzisiaj chciałem wam powiedzieć, dlaczego rozwój duchowy nie ma nic wspólnego z duchowością. Wiem, jak to zabrzmiało. Nie ma tutaj pomyłki. Ta wypowiedź jest jak najbardziej przemyślana z mojej strony, a dokładnie chodzi mi o to, dlaczego rozwój duchowy nie ma nic wspólnego z płaszczyzną duchową. Już wam, kochani, spieszę powiedzieć, skąd mi się taki pomysł uląkł w głowie. Ci, którzy mieliCzas, okazję wysłuchać dwóch filmików, które opublikowałem na swoim kanale w piątek. Notabene też zapraszam, bo być może uda mi się zrobić taką tradycję, żeby zajawki, wstępy do audycji robić właśnie w takich krótkich filmikach. I tak jak mówiłem w poprzedniej audycji, dwa filmiki rozwoju duchowego, które mają odstęp prawie równo roku. Jeden został nagrany w zeszłym roku, z tamtejszej perspektywy opisywał moje przemyślenia i ten następny pojawił się prawie rok później i też pokazuje moje przemyślenia i opinie na temat rozwoju duchowego, ale już z innej perspektywy upływającego czasu. Kochani, z czym wam się kojarzy rozwój duchowy?
Ogólnie nie wiem kto wymyślił taką nazwę do tego procesu i być może gdyby autora zapytał, to być może dowiedzielibyśmy się czegoś innego. Natomiast ja bardziej bazuję na tym, co słyszę od ludzi mówiących, cieszących się, będących dumnymi z tego, że zajmują się rozwojem duchowym. Tak jak oni to interpretują, jak oni to odbierają i jak oni uważają ten rozwój duchowy za słuszny i właściwy. Z czym wam kojarzy się rozwój duchowy? Czego on ma dotyczyć i jak powinien waszym zdaniem wyglądać prawidłowo przeprowadzony rozwój duchowy? Bo okazuje się, że ta, tak jak ja to nazywam, branża bardzo dynamicznie się rozwija. Pojawiają się jakieś takie nowe odmiany, nowe odłamy czegoś, co ludzie nazywają rozwojem duchowym. To dotyczy już w zasadzie bardzo wielu płaszczyzn naszego życia, łącznie z jedzeniem, z różnego rodzaju obrzędami, które kiedyś były uprawiane przez ludzi i przez ludzi, którzy żyli przed nami. Czyli tak naprawdę być może wierząc w reinkarnację, być może również przez nas, nie wiem, parę set czy parę tysięcy lat temu. Sięgamy coraz głębiej.
Ludzie poszukują przeróżnych sposobów jak ten rozwój duchowy urozmaicić, zrobić ciekawszym, interesującym, bardziej zachęcającym i jednocześnie tak naprawdę bardziej skutecznym. Bo z jednej strony idziemy bardzo mocno w kierunku tego, co kiedyś było. Szukania korzeni, różnego rodzaju obrzędach, przekonaniach takich religijnych. Z drugiej strony część ludzi idzie w kierunku na przykład nauki, czyli fizyki kwantowej. Wyjaśniania za pomocą nauki tych wszystkich zjawisk, które w tym świecie duchowym zachodzą. Inni jeszcze gdzieś tam poszukują odpowiedzi w astrologii, w numerologii, w kalendarzu Majów na przykład, w różnego rodzaju technikach takich, które tak naprawdę chyba sprowadzają się do tego, żebyśmy znaleźli odpowiedź. Przede wszystkim astrologia, astronomia, kalendarz Majów, te wszystkie numerologie tak naprawdę dają nam największą odpowiedź na to, jacy jesteśmy. Może nie na to, jacy jesteśmy, tylko jakie cechy charakteru mamy, jakie mamy talenty, jakie możemy spotkać na swojej drodze ograniczenia. Szukamy też odpowiedzi na pytanie, co nas spotka w przyszłości. Na przykład wszelkie tam jasnowidzenia, taroty, wróżki.
Astrologia, numerologia stara się odpowiedzieć nam na pytanie, czy kroniki Akaszy, co nas spotka w przyszłości. I jeszcze takim jednym ważnym aspektem, który nas jako ludzi bardzo interesuje, to jest, czego Bóg od nas chce.Jaki jest plan naszych dusz przy na to wcielenie? Jakie jest nasze przeznaczenie? To jest też ważny aspekt, który w sferze duchowej nas bardzo mocno interesuje jako ludzi. Oczywiście kwestie programowania i kwestie Matrixa. Czym jest Matrix? Jak on jest zbudowany? Jak z niego wyjść? Jak sobie z nim radzić? To też jest taka odnoga rozwoju duchowego.
Generalnie rzecz biorąc, rozwój duchowy w większości przypadków sprowadza się do zdobywania wiedzy o świecie duchowym. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie. Oczywiście nie poruszyłem wszystkich odnóg rozwoju duchowego, bo też, jak wiecie, ja nie jestem fanem grzebania w internecie, poszukiwania, czytania, sprawdzania tego, co mówią inni, czytania książek. Nie jestem fanem, więc na pewno moja wiedza na ten temat jest bardzo uboga. Coś tam słyszałem. Ktoś był w naszych audycjach, o czymś tam mówił. Human design. Pan kolega tutaj nasz był. Hipnozy. Ja też w czymś tam uczestniczyłem.
Poszukiwanie, regresja wcieleń bądź jakichś wzorców gdzieś tam z dzieciństwa, bądź z poprzednich wcieleń. Coś tam na ten temat rozmawialiśmy. Natomiast ogólnie rzecz biorąc, cały czas od 160 paru audycji i w zasadzie od czasu, kiedy podniosłem dwa paluszki do góry i powiedziałem: „Ja chyba coś tam wiem na ten temat”, ciągle spotykam się z tymi samymi pytaniami. Wiadomo, zmieniają się słuchacze. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Więc wiadomo, że ci, którzy nie byli na jakiejś tam audycji, będą zadawali pytanie: jak to jest? Jak to jest po tamtej stronie? Jak to jest po śmierci? Jak to jest w OOBE? I tak sobie ten czas płynie.
Zdobywamy coraz większą wiedzę. Coraz większą wiedzę. Coraz większą wiedzę. I co? Dla mnie ciekawe jest to, że pewnie jak większości ludzi bym zapytał: czy chcesz wiedzieć, czego Bóg od ciebie chce na to wcielenie? Czy chcesz wiedzieć, czego twoja dusza chce na to wcielenie? To bym powiedział: słuchajcie, mogę wam to załatwić. Mogę wam to załatwić. Mam tam jakieś swoje układy. Mam tam jakieś znajomości.
Mogę wam to załatwić i nawet powiem wam szczerze dla pierwszych 10 osób zrobię to za free. Dajcie mi tylko znać. Wyślijcie mi zdjęcia albo datę urodzenia, jakieś imię, nazwisko i ja się dowiem. Ja wam powiem. Podejrzewam, że gdybym złożył taką propozycję, gros osób zajmujących się duchowością powiedziałoby: kurde, fajnie, super, ja chcę wiedzieć. A moje pytanie do was, kochani, brzmi: po co wam to wiedzieć? Po co wam to wiedzieć, czego ktoś od was chce? Po co wam wiedzieć, czego chce od was Bóg? I gdybym na przykład poszedł dalej i powiedział: dobra, okej, ja ci powiem. Ja się dowiem.
Ja tam popytam na górze, pogrzebię, uruchomię układy i ja ci powiem, czego Bóg od ciebie chce, ale pod jednym warunkiem: że najpierw ty mi powiesz, czego ty chcesz. Czy ty sam z siebie, przyjacielu, przyjaciółko, wiesz, czego ty chcesz? Ale nie z podświadomości. Nie z podświadomości. Nie z tego, co powinieneś chcieć. Nie z podświadomości, która ci mówi, jak powinno być, jakim powinieneś być, co powinieneś mieć i jak powinieneś postępować. Czy ty już, przyjacielu, jesteś w takim miejscu swojego życia, że sam z siebie, z serca wiesz, czego ty chcesz? Jeżeli tak, to okej. Kochani, powiem wam tak: ani nasz Bóg, ani źródło, ani Stwórca, ani wszechświat, ani nasza duszaNic od nas nie chce. Nic od nas nie oczekuje.
I naprawdę te wszystkie zastanawiania się, z mojego punktu widzenia, nie mają najmniejszego sensu. Jak wiecie, ja czasami popadam w takie zwątpienia, w różne dylematy. Ponieważ ja nie chcę odpowiadać ciągle na te same pytania. Nie chcę rozmawiać o tym, jak jest skonstruowany wszechświat, tylko chcę rozmawiać o tym, czego ty, przyjacielu, czego ty, przyjaciółko, chcecie. Tak naprawdę, z serca. I chcę rozmawiać o tym, jak to zrobić. Zwróćcie uwagę, jak się czujecie, kochani, po przeczytaniu fajnej książki, po pójściu na jakieś fajne warsztaty. Moja przyjaciółka ze Szczecina robi takie warsztaty, na przykład teraz Festiwal Antystres. Cudownie ludzie się czują pozbywając się stresu. Cudownie.
Jest wiele pięknych warsztatów, na które ludzie chodzą. Są przeszczęśliwi. Przynosi im to ulgę. Czują się lepiej. Dlaczego? Bywaliście, bywacie. Być może będziecie bywali. Jak się czujecie po takich sytuacjach? Do mnie padają takie głosy, że mam uspakajający głos. Tak fajnie, błogo wpływam na ludzi.
Jak się wtedy czujecie? Co się dzieje z waszymi emocjami po takich doświadczeniach? Większość ludzi reaguje w sposób bardzo pozytywny. W jednym ze swoich filmików nazwałem to takim duchowym prozakiem. Tak jakbyśmy wzięli tabletkę, pigułkę, coś wypili, co na jakiś czas zmienia nasze postrzeganie świata, nasze postrzeganie siebie, nasze postrzeganie innych. Zastanówcie się, kochani, czy ta zmiana postrzegania wynika z tego, że dowiedzieliście się czegoś nowego? Czy wiedza, którą otrzymywaliście w takich miejscach, czy podczas filmów, czy podczas słuchania muzyki, czy podczas uprawiania jakichś tam obrzędów. Czy to wiedza spowodowała wasze lepsze samopoczucie? Czy to z powodu wiedzy staliście się na chwilę nieco innymi ludźmi? A jeżeli nie z powodu wiedzy, to z jakiego powodu?
Z jakiego powodu udało wam się wejść w troszeczkę inny świat? Jaki był prawdziwy powód zmiany waszego samopoczucia? Nie wiem, czy zastanawialiście się kiedyś nad tym. Czy po prostu żyjąc chwilą cieszyliście się z tych niesamowicie fajnych, przyjemnych emocji, których staliście się przez jakiś czas częścią. I widzicie, najczęściej w moim odczuciu jest tak, że uczestnicząc na przykład w jakimś obrzędzie. Na przykład w koncercie gongów, mis tybetańskich albo w jakichś szamańskich obrzędach, albo chociażby w Festiwalu Antystres u Asi. Doświadczamy energii ludzi, z którymi współuczestniczymy w warsztatach, w spotkaniach.W obrzędach jest jeden bardzo ważny warunek. My sobie sami pozwalamy na to, by wśród innych osób, które podobnie myślą, czują. Tak to działa na warsztatach. Ludzie się nawzajem nakręcają.
I my wtedy sami sobie pozwalamy na to, aby na tą godzinę, dwie, trzy, pięć, siedem, 10, na dzień, na dwa. Nieraz to nas trzyma, że tak powiem, przez trzy dni, przez pięć dni, przez tydzień, by stać się innym człowiekiem. To my sobie kochani na to pozwalamy. Czy sama wiedza o istnieniu jakiegoś obrzędu powoduje zmianę stanu emocjonalnego w was? Oprócz zaspokojenia ciekawości, a może pobudzenia ciekawości, a może chęci skorzystania? Może ci, którzy w poprzednich wcieleniach brali udział w takich obrzędach, coś tam w duszy zagra. To może być fajne, to na pewno jest fajne. Tak mi blisko do tego. Tak bym chciał tego spróbować. Natomiast nie sama wiedza o takim obrzędzie coś zmienia naszą emocjonalność.
Natomiast uczestniczenie w takim obrzędzie już tak. Na czas jakiś. Jednych to trzyma krócej, drugich trzyma dłużej. Do czegoż, kochani, zmierzam? Czy pójście do psychoterapeuty, czy pójście do doradcy duchowego, czy do mówcy motywacyjnego, czy do człowieka od rozwoju NLP, czy do coacha, czy regresera. Chociaż regresera na razie odłóżmy. Czy uzyskujemy tam jakąś tak naprawdę nową wiedzę, o której nie wiedzielibyśmy wcześniej? Czy psychoterapeuta, który mówi: „Słuchaj, możesz być szczęśliwym człowiekiem. Nie musisz cierpieć. Nie musisz trwać, tkwić w czymś, co cię pogłębia, pognębia, niszczy.
Możesz być szczęśliwym człowiekiem. Możesz zmienić swoje życie”. Czy taka osoba mówi nam coś, czego my wcześniej nie wiedzieliśmy? Nie. Wiedzieliśmy to doskonale. Znaczy w teorii to wiedzieliśmy. Teraz raptem usłyszeliśmy to od osoby obcej, ale jednocześnie pewnego rodzaju autorytetu i nie zmieniła się nasza sytuacja życiowa. Natomiast zmieniła się nasza wiara w to, że możemy być szczęśliwi. Ktoś nam powiedział. Ktoś, kto jest dla nas autorytetem, że możemy być szczęśliwi.
I my mówimy: „Okej. Jeżeli pan, pani tak mówi, to ja zaczynam w to wierzyć”. Czy stało się coś spektakularnego, że raptem zaczęliśmy w to wierzyć? Czemu nie wierzyliśmy w to wcześniej? Nie wiem, kochani, czy domyślacie się, w którym kierunku was prowadzę. Jest pewnością tak, a może nawet i wszyscy. Zmierzam, kochani, konsekwentnie w jednym kierunku. To nie wiedza nas zmienia. I zwróćcie uwagę, że wykonując pewne obrzędy duchowe, my tak naprawdę nie wykonujemy nic duchowego. To tylko ma duchową otoczkę.
Ponieważ wykonujemy konkretne czynności fizyczne, które w pewnym sensie nas rozluźniają. Jedyne co na jakichś warsztatach, przy spotkaniach w większych grupach ludzi przenikamy się nawzajem energią, któraDodaje nam odwagi. Ponieważ gdyby przyszło wam wykonać pierwszy raz w życiu szamański taniec w centrum miasta albo na przykład w swojej pracy, to najprawdopodobniej dla większości z was byłoby to wydarzenie z gatunku hardcorowych. Nie mówię już o celowości, ale z pewnością bezsensownych, niepotrzebnych i na pewno kosztujących całe mnóstwo energii, przełamania lęków, obaw, wątpliwości i tak dalej. Natomiast w momencie kiedy jesteście na warsztatach, są inni ludzie, osoba prowadząca zaczyna wykonywać jakieś dziwne ruchy i mówi: „Powtarzajcie, posłuchajcie siebie, powtarzajcie to za mną. Wykonujcie te ruchy. Patrzycie w lewą stronę. O, ktoś tam się też tak gibie. W prawą stronę też się ktoś gibie”. To ja też trochę gibnę, trochę gibam.
Ktoś się bardziej gibie, to prowadzący mówi: „Dobrze, super. Dawajcie, pięknie wam idzie. Zobacz Marzena, popatrzcie na Marzenę, jak ona to pięknie robi. Zobaczcie, jak ona to czuje. Zobaczcie, jak się duchowość w niej budzi”. Marzena, czyli ja albo na przykład Sławek. „Sławek, dawaj. Świetnie”. To ja dalej jeszcze. Patrzę w lewo, jeszcze się mocniej gibią, w prawo się gibią.
To ja zaczynam się gibać na wszystkie strony. Jest super. I po tym tańcu, po pięciu minutach czy po 10 minutach czujemy się wspaniale. Klepiemy się po ramionach, rzucamy się sobie w szyję. Jest piękna energia. Wszyscy są szczęśliwi. Dlaczego? Dlatego, że się pogibali na boki? Nie, kochani. Dlatego, że przełamaliśmy strach.
Pokonaliśmy wewnętrzny strach. Na chwilę byliśmy innymi ludźmi. Na chwilę mieliśmy świat w nosie. Na chwilę nie myśleliśmy o tym, co ktoś o nas pomyśli, jak ktoś na to zareaguje. Ale też dlatego, że ludzie wokół nas robili tak samo. Ktoś zaczął, ktoś dał przykład, reszta poszła za nim. Ale to my przełamaliśmy swój własny lęk. I tak naprawdę, kochani, zrobiliśmy jedną bardzo ważną rzecz. Wprowadziliśmy naszą podświadomość w stan odrętwienia, zgłupienia, w stan, w którym nigdy do tej pory nie byliśmy i nasza podświadomość nie wiedziała, co ma z tym zrobić. I wtedy, kiedy tańczyliśmy, kiedy się bujaliśmy, kiedy kręciliśmy głową, rzucaliśmy włosami na prawo, na lewo, nasza podświadomość szalała.
Została zgnieciona na chwilę, bo nie wiedziała, co ma zrobić. Znalazła się pierwszy raz w takiej sytuacji. W ogóle nie wiedziała, jak ma zareagować. Później z pewnością pojawiają się u ludzi: „Ciekawe, jak tam z tyłu patrzyli, jak wypadłem, jak wypadłam. Nie wiem, czy mi się tam sukienka nie zawinęła. Nie wiem, czy mi portki nie pękły na tyłku”. Może takie trochę zakłopotanie. Może taki niepokój wewnętrzny: „Jezu, co ja robię?”. I w ten oto, kochani, sposób doprowadziłem was do tego miejsca, że rozwój duchowy sprowadza się tak naprawdę do jednej jedynej rzeczy. Nie do rozwoju swojej duchowości.
Nie do zdobywania kolejnych poziomów wiedzy o duchowości. Ponieważ większość rzeczy, których się tak naprawdę, tych istotnych, dowiadujecie podczas zdobywania wiedzy o duchowości, tak naprawdę większość z nich wiedzieliście. Tych istotnych. Może jakieś techniczne aspekty was zaskoczyły, ale i tak naprawdęW większości z tych rzeczy nie jesteście w stanie sprawdzić w sposób fizyczny. Żeby sięgnąć do Wikipedii i zobaczyć i upewnić się, jak zostały przeprowadzone badania. Jakie badania na istnienie duszy. Wszystko to, co jest duchowe. U podwalin duchowości leży istnienie duszy. Gdyby nie było duszy, nie byłoby rozwoju duchowego. Na samym początku jest już zrąb.
Ponieważ nie mamy tak naprawdę stuprocentowych dowodów na to, że dusza istnieje. A na tym niesprawdzonym założeniu budujemy całą naszą wiarę, przekonanie, dążenie, działanie. Zasady, przekonania, prawdy. Cały rozwój duchowy jest oparty na wierze w to, że dusza istnieje. Więc jest mały impas w tej chwili. Co dalej, kochani, z tą informacją zrobić? Ja oczywiście nie mogę za was zadecydować, co z nią zrobicie. Natomiast mogę wam coś zasugerować. Kochani, wszystkie działania. Wszystko to, co nazywamy rozwojem duchowym, tak naprawdę nie rozwija naszej duchowości.
Naszą duchowość, czyli świadomość duchową rozwija inna rzecz. Znaczy dwie. Doświadczanie i wyciąganie wniosków, czyli właściwa analiza i ocena danego doświadczenia poprzez pryzmat miłości i prawdy. I albo zrobimy to tutaj na Ziemi, albo zrobimy to pozbawieni podświadomości po swojej śmierci. To, kochani, rozwija naszą świadomość duchową. Tylko to. I to wszystko zbiera się w naszej duszy. Jest zmagazynowane w naszej duszy jako nasza mądrość osobista. I już. Żadna wiedza, żadne obrzędy nie zmieniają i nie rozwijają naszej duchowości.
Wrócę na moment do tych doświadczeń i tej umiejętności spojrzenia, oceny i wyciągnięcia wniosków z danego doświadczenia, przez które przechodzimy poprzez pryzmat prawdy i miłości. I połączmy to z tym, co dzieje się podczas uprawiania różnego rodzaju obrzędów zwanych duchowymi. No dobra, może nie będę was mordował. Może to nie jest najlepszy czas na radki. Powiem wam, kochani, wprost. To, co ja widzę i to, co myślę i to, co chodzi mi od zawsze po głowie i w co osobiście wierzę. Cały rozwój duchowy sprowadza się, powinien się sprowadzać do jednej jedynej rzeczy. Do zmiany naszego postępowania. Tylko. To jest cel rozwoju duchowego.
A zmienić swoje postępowanie możemy tylko w jeden sposób. Zmieniając swoją podświadomość. Wprowadzając do niej nowe wzorce. Te przeniesione z duchowości. Natomiast cała praca, tak zwana praca dotycząca naszego rozwoju duchowego sprowadza się do działania na płaszczyźnie naszej podświadomości, czyli na płaszczyźnie naszego mózgu, naszego charakteru, naszego ego. Na płaszczyźnie jak najbardziej fizycznej. Tu dokonuje się rozwój duchowyPoprzez zmianę swojego postępowania, myślenia, rozumienia i postępowania. Nie myślenia o tym, jak świat duchowy jest skonstruowany, tylko myślenia o tym, jakim ja jestem człowiekiem. Jeżeli istnieje Bóg, źródło, to jeżeli może mieć jakiś plan i oczekiwania względem nas, to tylko jedno: abyśmy byli radosnymi, wesołymi, otwartymi, szczęśliwymi i kochającymi siebie i innych ludźmi. Tylko tego.
I tylko taki jest cel i tylko taki jest plan. I tylko takie jest zamierzenie naszej duszy. Nic poza tym. Nie ma innego planu. A stać się takimi ludźmi możemy tylko zmieniając swoją ziemską naturę, swoją podświadomość, swoje ego. Krążymy przez tysiąclecia. Wcielamy się w następne postacie po to, żeby nauczyć się, jakimi ludźmi być nie możemy. Żeby się przekonać, że bycie takim a takim człowiekiem nie daje nam radości, nie daje nam szczęścia i nie tworzy w naszym życiu miłości i prawdy. I dostaliśmy na to tyle czasu, ile potrzebujemy. A cała wiedza, wszystkie doświadczenia, które przeszliśmy przez wszystkie nasze wcielenia, mamy zacząć przenosić do naszego świata fizycznego.
Poprzez wiedzę, co przez nasze wszystkie wcielenia nie dało nam poczucia szczęścia, radości, miłości. Mamy to ze swojego życia usuwać. Ze swojego życia to nie znaczy, że mamy usuwać ze swojego życia złych ludzi. Tylko mamy te złe rzeczy usuwać ze swojego postępowania, zachowania, reagowania. To my zdobyliśmy te wszystkie doświadczenia przez wszystkie wcielenia i to nas mają te doświadczenia zmienić i ukształtować. Nas. Nie innych ludzi. Duchowość nie jest po to i wiedza duchowa. Znaczy tak: wiedza duchowa służy wielu ludziom do tego, aby dawać innym rady, jak należy żyć według zasad duchowych. Świadomość duchowa, którą każdy z nas ma w swojej duszy, służy tylko jednemu: zmienianiu nas samych.
Bo to są nasze doświadczenia. To my je pamiętamy. To my możemy się cofnąć w regresingu, żeby sobie je przypomnieć. I to nas mają zmieniać. To my poprzez wszystkie swoje wcielenia przekonaliśmy się, co nie daje nam szczęścia, co jest złe, co jest niewłaściwe i przede wszystkim to musimy ze swojego życia i postępowania wyeliminować. I na to miejsce do naszej podświadomości, do naszego życia jak najbardziej fizycznego, czyli umysłowego, wprowadzać wzorce duchowe. Wiedza duchowa służy temu, żeby wiedzieć, jakim człowiekiem mamy się stawać każdego dnia. Tylko po to jest wiedza duchowa i wiedzę duchową można zamknąć w pięciu zdaniach, w dziesięciu przykazaniach, w dwudziestu zasadach. To jest cała wiedza duchowa. To jest wszystko, co jest nam potrzebne.
Oprócz czasu, aby to zrozumieć, do tego, aby rozwijać się duchowo. Wszystkie obrzędy. Zwróćcie uwagę. To, o czym mówiłem. Wszystkie obrzędy, w których uczestniczymy. Te obrzędy duchowe. One nie uzdrawiają naszej duszy. One zmieniają naszą świadomość. One zmieniają naszą osobowość. One przełamują granice i zasady ustanowione przez nasz umysł, przez naszą podświadomość.
Wszystkie obrzędy, te tak zwane duchowe, powinny świadomie zmieniać waszą osobowość. Zrobiłem raz coś szalonego. Mogę zrobić drugi raz. Odtańczyłem szamański taniec w gronie dziesięciu osób. Mogę go tańczyć samodzielnie. Zasady duchowe. Psychoterapeuta, coach, trener mówi: „Możesz być szczęśliwy”. To jest zasada duchowości. Możesz być szczęśliwy, ale żeby być szczęśliwym, musisz zmieniać swoją osobowość.Musisz zmieniać swoje wzorce w podświadomości, nie zmieniać swoją duszę. Nie róbcie nic dla duszy ani dla Boga, ani dla źródła.
Tam nie ma nic do naprawienia, kochani. Cały rozwój duchowy sprowadza się do zmiany naszej ziemskiej natury, naszej ziemskiej świadomości, naszej ziemskiej osobowości, naszych ziemskich reakcji zapisanych w podświadomości, naszych ziemskich wzorców prawdy i miłości. Tu, w naszej podświadomości, w naszym umyśle odbywa się cały rozwój duchowy. Nie w świecie duchowym. Świat duchowy, wiedza płynąca ze świata duchowego, wzorce płynące ze świata duchowego, obrzędy płynące ze świata duchowego mają na celu tylko jedną rzecz: zmienić naszą ziemską osobowość. Dlatego posiadanie wiedzy bez zmiany własnej osobowości jest taką samą hipokryzją, jak znanie na pamięć Biblii i niestosowanie się do jej zasad. To jest ten ulubiony powód do negowania na przykład Kościołów czy religii. „Ja jestem ponad to. Ja nie wierzę, ponieważ to jest instytucja, ponieważ tam chodzą ludzie, którzy znają Biblię, znają 10 przykazań, a ich nie stosują. To są źli ludzie, to są fałszywi ludzie, to są hipokryci.
Ja dlatego nie będę chodzić do kościoła. Ja się nie będę pod tym podpisywać, bo to jest oszustwo. Bo to jest biznes, bo to są pieniądze”. To bardzo często słyszę. Takie wielkie zacietrzewienie i takie wielkie wytykanie katolikom, jacy to są źli. A ja się pytam: ile, przyjacielu, przeczytałeś książek? Ile obejrzałeś filmów? Ile wysłuchałeś audycji? Na ilu warsztatach byłeś? I powiedz mi, jak zmieniło się twoje postępowanie na skutek tej wiedzy.
Znasz zasadę prawdy i miłości? Nadrzędną zasadę prawdy i miłości. Tą, która płynie ze świata duchowego. Tą, którą masz w sobie, w swojej duszy. Mów prawdę, żyj prawdą, bądź prawdziwy, ale przede wszystkim żyj prawdą. Prawdą o sobie również. O tym, jakim jesteś człowiekiem. Poznaj tą prawdę, jakim jesteś człowiekiem i przyjmij tą prawdę, jakim jesteś człowiekiem. Prawdę płynącą ze świata duchowego, prawdę obiektywną na temat twojego postępowania, na temat twoich reakcji, na temat twoich zachowań, na temat twoich decyzji. Poznaj tą prawdę o samym sobie.
Poznaj w świetle prawdy i miłości swoje prawdziwe intencje. Czym tak naprawdę kierujesz się w życiu? Co jest dla ciebie ważne? Prawda to jest szczerość. Prawda to jest uczciwość względem siebie, względem innych ludzi. Prawda i miłość. Chrześcijanie mają 10 przykazań. Duchowość ma dwa: prawdę i miłość. Śmiejesz się z innych. Wytykasz palcem.
Mówisz, że jest hipokrytą. Zastanów się przyjacielu, przyjaciółko, ile książek, ile ksiąg o duchowości przeczytałeś, przeczytałaś i na ile one zmieniły twoje zachowanie, twoje postępowanie. Prawda i miłość jest zaprzeczeniem lęku i strachu, ponieważ z prawdy i z miłości płynie wiara i zaufanie. Wiara i zaufanie, że jeżeli kocham siebie, kocham ludzi, to wszystko w moim życiu ułoży się w zgodzie z miłością. Że nie spotkam na swojej drodze ludzi złych i nienawistnych, że nie stworzę karmicznego łańcucha doświadczeń, ponieważ ja nikogo nie krzywdzę, więc nikt nie skrzywdzi mnie. To są prawdy duchowe. Być może lękasz się. Być może się boisz, ponieważ twoja dusza ci mówi: „Nie jesteś kryształowo czysty. Krzywdzisz ludzi, więc dlatego się boisz, że ktoś skrzywdzi ciebie”. Ty to doskonale swoją duszą czujesz.
Boisz się, że zostaniesz sam. Bo może nie potrafisz kochać. Bo może nie potrafisz okazywać miłościBo może nie jesteś uczciwy i szczery wobec swojego partnera i partnerki. Może nie mówisz mu prawdy o tym, co czujesz. Może jesteś z nim z innego powodu niż z tego, który mu przedstawiasz jako prawdę. Może twoja prawda jest inna od prawdziwej prawdy i ty to wiesz. Ty to czujesz. Dlatego czujesz ból. Dlatego kochani, ile byśmy nie rozmawiali na temat świata duchowego, to zawsze na końcu pojawi się jedno podstawowe pytanie, kończące wszelkie rozważania na temat rozwoju duchowego. To pytanie brzmi: jakim jesteś człowiekiem?
I czy tę wiedzę, którą zdobyłeś przez całe swoje życie, wykorzystałeś do tego, żeby zmienić swoje postępowanie? I to jest prawda, z którą każdy z nas się kiedyś zmierzy. Każdy. Może nie wierzyć w rozwój duchowy. Może nie wierzyć w reinkarnację. Może nie wierzyć w duszę. Ale każdy człowiek dowie się o tym, jakim był człowiekiem, po swojej śmierci. Kochani, nie unikniemy, nikt z nas nie uniknie prawdy o samym sobie. Prawdy, prawdy. Jakkolwiek byśmy siebie tutaj nie upiększali, nie idealizowali, nie gloryfikowali, nie tłumaczyli, to i tak prędzej czy później dowiemy się prawdy o sobie.
Więc to jest, kochani, podstawa rozwoju duchowego. Jakim ja jestem człowiekiem i co zamierzam zrobić, żeby za tydzień być innym człowiekiem, żeby na następnej audycji móc sobie powiedzieć, jak Sławek zapyta: „No i co, przyjacielu, co tam u ciebie?” Żeby móc powiedzieć: „Zrozumiałem swój błąd. Zrozumiałem, że moje podejście w tej kwestii do mojej żony nie płynie z miłości, tylko z moich podświadomych przekonań, z mojego Matrixa do moich dzieci, do moich przyjaciół, do mojej pracy, do mojego życia, do mojego szczęścia. I to zrozumiałem. I wiem, że to ja. Że to moja podświadomość każe mi tak myśleć. Ale to nie ma nic wspólnego z prawdą i z miłością. A ja chcę w swoim życiu prawdy i miłości. A ja chcę żyć prawdą i miłością”. To jest, kochani, rozwój duchowy.
Nie książki. Książka ma zmieniać nasze postępowanie. Audycja ma zmieniać nasze postępowanie. Film ma zmieniać nasze postępowanie. Warsztaty mają zmieniać nasze postępowanie. To jest jedyny cel rozwoju duchowego i to jest jedyna rzecz, której jeżeli ktoś chciałby od nas w świecie duchowym oczekiwać, to jest właśnie to Bóg, wszechświat, źródło, Stwórca, dusza, anioł stróż, przewodnik duchowy. Bądź każdego dnia coraz lepszym człowiekiem. Wiedz, że zmierzasz w kierunku prawdy i miłości i wiedz, że każdego dnia robisz jeden kroczek w tym kierunku. Chociażby malutki, ale robisz. Chociażby podejmujesz próbę.
Chociażby myślisz o tym, żeby podjąć tę próbę. Ale wiesz, gdzie ten rozwój duchowy ma się odbywać. Nie w świecie duchowym, tylko w twoim charakterze, w moim charakterze, w naszych osobowościach, w naszych zachowaniach, w naszych reakcjach. To się ma, kochani, zmieniać. Jeżeli to się nie zmienia, jeżeli nie przenosimy, nie potrafimy przenosić wzorców ze świata duchowego do naszego codziennego życia, to jesteśmy takimi samymi hipokrytami jak wszystkie religie tego świata. Takimi samymi hipokrytami. I to jest prawda. To jest prawda o nas. O nas, o ludziach duchowych, uduchowionych. Może to nie jest prawda budująca, ale przynajmniej prawda, która pokazuje, w jakimś sensie, gdzie jesteśmy i co mamy jeszcze ze sobą do zrobienia.
Nie jesteśmy na końcu naszej drogi. Każdy z nas jest w trakcie tej drogi i każdy z nas ma jeszcze cośDo zmienienia w sobie. Każdy. Tylko trzeba wiedzieć co i chcieć to zrobić. A to już, kochani, jest w gestii, w głowie i w sercu każdego z nas. Rozwój duchowy nie odbywa się w świecie duchowym. Rozwój duchowy odbywa się w świecie fizycznym. Tu, na Ziemi, w naszych głowach, w naszej podświadomości, w naszym życiu. Tu się odbywa rozwój duchowy. Nie podczas niedzielnej mszy, nie podczas obrzędu, tylko w codziennym życiu.
Tu jest rozwój duchowy. Dziękuję, kochani. Rzucę okiem jeszcze tylko na Messengera, bo go wyłączyłem, bo mnie troszeczkę rozpraszał w pierwszej części.
[01:02:01] - Trochę tam tych komentarzy jest, a nawet więcej niż trochę.
[01:02:06] - Dobrze. W takim razie jest to wystarczający powód do tego, żeby zrobić krótką przerwę. Zwłaszcza pan Marek jak zawsze ma coś tam przygotowane. Ja spróbuję te komentarze jakoś przeczochrać i przeczytać te, które... Zresztą dobra, zobaczymy. Robimy króciutką przerwę. Kochani, zastanówcie się może jak macie ochotę nad tym, co powiedziałem. Chwila przerwy i wracamy do drugiej części audycji.
[01:02:42] - A ta chwila przerwy potrwa dokładnie pięć minut. Zagra nam kompozytor kryjący się pod pseudonimem Nerds w utworze „I Can Carry You”. I za jakieś pięć minut z lekkim hakiem powracamy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. I będziemy także czekać na wasze telefony jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Sądząc po reakcjach na czacie, spodobało się państwu to, co przed chwilą zabrzmiało na naszej antenie w przerywniku. Przypomnę jeszcze, że był to utwór artysty podpisującego się jako Natuz. Utwór zatytułowany "I Can't Carry You".
Będzie jeszcze dzisiaj jeden utwór pod koniec audycji tego samego wykonawcy. Utwór, który już kiedyś zabrzmiał na naszej antenie "Wings of Birds". A tymczasem po tym przerywniku muzycznym przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w której będziemy czekać na wasze telefony. I oczywiście pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Już za chwilę. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Przepraszam za te odgłosy w tle. Niestety moja starsza kotka postanowiła się właśnie teraz uaktywnić wokalnie. Cały dzień siedzi i jojczy. Obojętnie gdzie jest, obojętnie co robi, cały dzień siedzi i jojczy.
Już naprawdę to zakrawa o złośliwość, szczególnie podczas nadawania audycji na żywo.
[01:09:24] - Oby mój kot nie usłyszał tylko.
[01:09:28] - Pana kot chyba też potrafi się czasem podczas audycji uaktywnić.
[01:09:33] - Tak. Na szczęście biega po polu teraz, więc miejmy nadzieję, że nie usłyszał jojczenia pana kotki, bo będziemy mieli koncert tutaj.
[01:09:44] - Dobrze, że tej audycji nie nadajemy na Facebooku, bo zaraz by się kociarze odezwali, że jak można kota z domu wypuszczać. Kota się trzyma w domu, kot nie może wychodzić i w ogóle. Ach.
[01:09:55] - To niech przyjadą i powiedzą mojemu kotu.
[01:09:59] - I mojemu też. Moim kotom.
[01:10:01] - Właśnie.
[01:10:02] - Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 53 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium do dołączania, do której serdecznie wszystkich facebookowiczów zachęcamy. Czekamy także na wasze e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, Facebooków, Twitterów, Naszych Klas i tak dalej, chociaż Nasza Klasa już nie istnieje, to zachęcamy do zarejestrowania się i uaktywnienia się na naszym forum pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:11:19] - Dobrze, dziękuję panie Marku. Kochani, ponieważ tych komentarzy faktycznie jest sporo, to pominę przywitania. Oczywiście wszystkich czatowiczów i wszystkich słuchaczy witamy jak zawsze bardzo serdecznie. Zacznę od tego, co się pojawiło z istotnych rzeczy w temacie audycji. Dorota Link pisze: „Dla mnie rozwój duchowy to świadomość bycia duchem, który się wciela w różne ciała i uczy się nieustannie”. Ernest: „Rozwój duchowy to dla mnie dążenie do zrozumienia wszechrzeczy oraz praca nad swoim umysłem i emocjami”. Dorota pisze: „Celem mojego życia obecnego to ujarzmić lęk, który najbardziej przeszkadza w realizacji mojego obecnego życia”. Ponieważ to są wpisy, które pojawiły się na samym początku audycji, gdzieś z 15 minut po początku audycji. Więc nie wiem kochani, czy mam się do tego odnosić i czy dalej podtrzymujecie, po tym, co usłyszeliście ode mnie, swoje zdanie. Bo dla mnie świadomość bycia duchem czy zrozumienie wszechrzeczy oraz praca nad swoim umysłem i emocjami to są takie rzeczy.
Bycie duchem, który się wciela w różne ciała i uczy się nieustannie jest dla mnie właśnie jednym z takich podstawowych błędów w myśleniu o duchowości. Praca nad swoim ciałem i umysłem, nad umysłem i emocjami jest dla mnie określeniem bardzo enigmatycznym. Nie rozumiem, co znaczy praca i w jakim kierunku ta praca ma zmierzać. Natomiast z jednym się całkowicie zgadzam. Tutaj Dorota napisałaUjarzmić lęk, który najbardziej przeszkadza w realizacji obecnego życia. Lęk ogólnie rzecz biorąc jest uczuciem płynącym z podświadomości najtrudniejszym do okiełznania. I zdecydowanie tak. Wzorce świata duchowego mówią o tym, żeby się nie bać. Cały lęk, który płynie, płynie z naszej podświadomości i tutaj się całkowicie z tym zgadzam. Ziemia to takie miejsce jak gra komputerowa, więc ten Matrix to po prostu reguły tej gry.
Kochani, podstawową regułą gry, w której uczestniczymy, bo jak słucham o tym Matrixie, to może poświęcę mu następną audycję, bo to jest następny twór, który został przez kogoś wymyślony i bardzo świetnie pasuje do tego, co jeden ze słuchaczy kiedyś nazwał niechciejstwem i nicnieróbstwem. Czyli bo jest Matrix, bo jest Matrix, bo jest Matrix. To jest świetne wytłumaczenie do nierobienia nic. Matrix to nie jest nic innego jak nasza podświadomość. Nie ma żadnego innego Matrixa, który ktoś stworzył po to, żeby nas w tym Matrixie uwięzić. To jest świat, który my stworzyliśmy we własnych umysłach. Znaczy został stworzony tak, ale bez tego świata, kochani, bez tego doświadczania całego bezeceństwa świata, życia ziemskiego, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy w tej chwili.
[01:15:07] - A w tej chwili mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:15:14] - Tak. Dzień dobry, słyszymy się. Dobry wieczór właściwie.
[01:15:17] - Dobry wieczór. Kogóż mamy przyjemność powitać?
[01:15:23] - Głos, Sławku, może nieznany, bo mamy tylko przyjemność wymieniania się mailami.
[01:15:28] - O! Witam cię. Jednak nadszedł ten dzień.
[01:15:33] - Właśnie tak. Nadszedł ten dzień pokonania strachu.
[01:15:41] - Strachu przede mną.
[01:15:44] - Nie, nie, nie. To jest w odniesieniu do tego, co mówiłeś, że teraz podświadomość szaleje i nie wie, co ma zrobić.
[01:15:51] - Dobrze. To jej dobrze zrobi. Na pewno to jej dobrze zrobi.
[01:15:56] - Dzwonię tak naprawdę pogratulować tej audycji, bo naprawdę to jest jak rozsypane puzzle, które układasz i na końcu się tworzy piękny obraz. Już kiedyś pisałem, że podoba mi się twój styl takiego opisywania, układania i na końcu mamy fajnie ułożony obraz i naprawdę gratuluję. Wychodzi to fenomenalnie. Natomiast trochę sprowokowała mnie ta sprawa Matrixa, bo chciałbym nawiązać trochę do poprzedniej audycji, do telefonu pana Karola bodajże z tego, co pamiętam.
[01:16:29] - Szymona i Wiktora.
[01:16:31] - I Wiktora, możliwe. Tam podczas tej rozmowy użyłeś takiego sformułowania, że żebyśmy mieli świadomość, że kształtujemy podświadomość naszych dzieci i ludzi z naszego otoczenia. I ludziom, którzy mówią, że rządzi nami jakiś Matrix myślę, że powinni się zastanowić, że my sami ten Matrix stworzyliśmy.
[01:16:56] - Dokładnie się z tobą całkowicie zgadzam.
[01:17:02] - Bo tak naprawdę ja się zaczynam nad tym zastanawiać, bo ja odsłuchuję kilka razy audycję. Tej wiedzy jest tyle, że trzeba to sobie poukładać w głowie. Kiedyś też bardzo mi się podobało i tak jest stwierdzenie, że podświadomość reaguje, świadomość zastanawia się nad tym, co jest. I myślę, że tu jest też klucz w tym, że czasami, zanim my będziemy już lecieć do tego komentowania i dzwonienia i tak dalej, chyba trzeba się nad tym zastanowić głębiej, żebyśmy znowu nie dawali się ponosić tej podświadomości i zwalali właśnie na ten Matrix. Na zasadzie też użytego dzisiaj: zrobić kupę i zwalić na kota, tak?
[01:17:49] - Świetny pomysł. Mój kolega to kiedyś próbował. Nie udało mu się.
[01:17:55] - Dokładnie, bo to tak naprawdę do niczego nie prowadzi, bo znowu się usprawiedliwiamy, znowu wchodzimy w te stare schematy. To są te rzeczy, które ja osobiście przerobiłem w tym życiu, bo kiedyś pamiętam jeszcze, jak człowiek się zastanawiał nad swoim życiem, bo to chyba o to chodzi, żeby się zastanawiać i myśleć, dlaczego robiąc te same rzeczy codziennie nie dochodzę do innych rozwiązań czy nie dochodzę do innych celów.
[01:18:27] - Naprawdę się nad tym zastanawiałeś?
[01:18:30] - Tak, tak.
[01:18:32] - Szacun. Szacun.
[01:18:33] - Sytuacja jest taka, że masz jakieś tam wydarzenia, robisz te same rzeczy i nagle się okazuje, że jest ci przykro albo wstyd, że coś zrobiłeś. Chciałbyś zrobić inaczej. I analizujesz, dlaczego to zrobiłeś. Przecież to jest niewłaściwe. Chciałbyś zrobić inaczej. I później zacząłem się zastanawiać nad tym, że teraz tak patrzę na to, że to było po prostu takie okej. Jest działanie, jest odpowiedź i jest wynik. I później się dziwimy, dlaczego ten wynik nie jest taki, jakbym chciał, żeby był. I kiedyś pamiętam, że pomogło miDzisiaj użyłeś tej audycji o Kościele, że atakujemy i tak dalej. Ja się z tym zgadzam.
Też jestem głęboko związany z Kościołem. Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie o tym. Podczas jednego kazania jeden ksiądz powiedział: „A gdybyście się rano obudzili i stwierdzili, że to jest ostatni dzień waszego życia, jak byście żyli?”. Wydaje mi się, że to jest jedno z narzędzi, które można sobie przetestować, bo mi to dużo pomogło. Czy naprawdę ta zbitą szklanka przez dziecko jest tak istotna w tym momencie, kiedy wiemy, że jutrzejszego dnia nie będzie?
[01:19:49] - Doskonale. Oczywiście gadulstwo mi się już załącza, natomiast bardzo fajnie mówisz, więc nie chcę ci wchodzić w słowo. Bardzo proszę, kontynuuj. Jak będę gubił się, to wtedy się wbiję, a póki co nie będę ci przeszkadzał.
[01:20:08] - Ja nie chcę też przedłużać, bo twoja audycja, którą zrobiłeś, czułem, że będzie w tym temacie, na kanwie tych ostatnich rozmów. Natomiast apeluję zawsze do jednej rzeczy. To, co ty też mówisz. Przetestujmy to, co ty mówisz, czy to działa, czy nie działa. Kiedyś wspominałeś o rachunku sumienia.
[01:20:33] - Mhm.
[01:20:34] - Ja robiłem rachunek sumienia w swoim życiu setki, tysiące razy. Zrobiłem go po twojej audycji. Mówię: zaryzykuję, zrobię kolejną rzecz, którą proponujesz. I zrobiłem rachunek sumienia chyba pierwszy raz w życiu. To był taki do końca zrobiony rachunek sumienia, ale zrobiłem go inaczej niż inne, jadąc w samochodzie na głos.
[01:20:58] - Super. Przepraszam, tu ci wpadnę w słowo, bo to jest ważne. To jest bardzo ważny element, żeby właśnie robić to na głos. Absolutnie genialne. Ja o tym kiedyś powiem szerzej i już się wyłączam teraz.
[01:21:17] - Kiedyś nawet chyba pisałem, że mam takie przemyślenia i chciałbym to zebrać, ale człowiek ma w głowie taki chaos czasami. Natomiast chciałem powiedzieć, jakie to jest potężne narzędzie w zmienianiu swojej podświadomości, bo kiedy to powiesz na głos przed samym sobą, to brzmi po prostu tak twardo, tak ciężko. I później zrozumiałem sens powiedzi na głos. Bo wszyscy to bagatelizują i tak dalej. Kiedy idziesz i twoja podświadomość krzyczy: „Nie rób tego, jakoś sobie damy radę. Wróć na te stare tory”, a ty mówisz: „Nie. Chcę to powiedzieć. Chcę to zamknąć. Chcę się zmienić”. I to, co w dzisiejszej audycji mówiłeś i wielokrotnie powtarzasz, że codziennie zmieniajmy się o jedną rzecz, o centymetr, o krok.
To nie jest tak, że przyjdzie jakaś niewidzialna nitka, odetnie nas od Matrixa i my będziemy już w ogóle latać, fruwać i unosić się w powietrzu. Jeżeli nie będziemy codziennie o ten jeden kroczek się posuwali do przodu, to my nic w życiu nie zmienimy. Przeczytamy tysiąc książek, ale jeżeli nie weźmiemy z tej książki jednego doświadczenia i nie sprawimy, że ono ma zmienić na lepsze nasze życie, to w naszym życiu się niewiele wydarzy. Ja tego doświadczałem podczas różnych szkoleń i tak dalej. Niby twierdziłem, że jestem super i tak dalej, natomiast popełniałem te same błędy wciąż. Nie zmieniałem nic w swoim życiu. Mało tego, podświadomość kazała właśnie oceniać innych na podstawie tej wiedzy, którą posiadałem. I to jest trochę niebezpieczne w tej całej duchowości i w zwalaniu na Matrixa czy na system.
[01:22:59] - Powiem ci tak: ja nie za specjalnie mam tutaj coś dodać. W zasadzie w całości nawet nie ma co doprecyzowywać, ponieważ zgadzam się z tobą. Bardzo cieszę się z głosów zrozumienia. Zresztą tak jak żeśmy tam pisali, to też od razu jakoś tak się to wszystko samo układało. Natomiast kochani, to dokładnie właśnie tak wygląda i jak widać tutaj po tobie, każdy z nas ten moment albo ma już za sobą, albo ma go jeszcze przed sobą. I tu nie ma siły, żeby przed tym uciec. Kwestia jest taka, że odkładamy sobie to, żyjemy. Podświadomość, jeżeli zaczynamy się sami przed sobą tłumaczyć, to wiadomo, że to płynie z podświadomości. Jak dostajemy, to już powinno być takie ostrzeżenie, że już nie ma sensu w to brnąć dalej. Jak coś tam nas zaczyna chlastać po pysku albo dawać klapsy w tyłek, to znaczy, że tu już się zaczyna odzywać nasza dusza.
Bo nasza dusza nie będzie nas nigdy gloryfikować. Tylko to, co jest prawdą o nas, będzie prawdą o nas. A jak się zaczynają te ściemy różne: „Nie, w zasadzie przecież tam się nic wielkiego nie stało”, to już jest ewidentny sygnał, że to płynie z podświadomości. Już dalej w to brnąć nie ma najmniejszego sensu.
[01:24:38] - Dokładnie. Dlatego cały ten czas poruszam ten temat w poprzedniej audycji, bo to jest potężna informacja, kiedy uświadamiasz sobie, że budujesz podświadomość swoich dzieci. W tym momencie, jak to usłyszałem, sobie z tego nie zdawałem sprawy. To spadła na mnie taka odpowiedzialność. Nie byłem tego świadomy. Wszystko wtłaczamy pod wychowanie i tak dalej. Natomiast nagle się okazało, że przecież szczęście może być inaczej definiowane przez moje dziecko, jedno czy drugie.Przez moją żonę, a przeze mnie. Nagle podświadomość dąży do jakiegoś narzucenia drugiego sobie. My sami tworzymy ten system, ten Matrix i mówimy, że to jest jego wina, ale my sami bierzemy w tym udział. Dopóki nie zrozumiemy, że trzeba zacząć zmieniać ten świat od siebie i wtedy mamy wpływ na dzieci, na żonę, na znajomych i tak dalej, dopiero wtedy zaczniemy wychodzić z tej, nie wiem, jak nazwać, podświadomości.
[01:25:50] - Zaczniemy. To jest taki fajny mechanizm, ja to też w paru audycjach mówiłem, że my oczekujemy, chcielibyśmy, żeby świat wokół nas był fajny, przyjazny, żeby ludzie tacy byli i tak dalej. Najczęściej: „Nie, to nie ma sensu, bo ludzie są tacy, co ja tutaj mogę zrobić?” Ja zawsze powtarzam taką jedną rzecz: nie możesz zmienić całego świata, ale możesz zmienić siebie. Poprzez zmianę siebie tworzysz wokół siebie świat, który jest ci bliski. Jeżeli jestem w jakimś towarzystwie, otoczeniu i chciałbym na przykład, żeby ludzie byli uśmiechnięci, to staram się zrobić to, żeby ci ludzie się uśmiechali swoim postępowaniem, swoim podejściem, swoją rozmową. Wtedy ja mam wpływ na tworzenie tego świata, w którym żyję.
[01:26:55] - Tak, dokładnie. Nawet kiedyś chyba w audycji powiedziałeś, że twoja córka mówiła: „Tato, nie możesz normalnie wejść do sklepu”.
[01:27:05] - Dalej się z tego śmieję.
[01:27:07] - Tak, ale to jest właśnie ta otwartość na zmianę, że chcę dać drugiemu człowiekowi cząstkę tego szczęścia. Bo ja to kiedyś dzieciom tłumaczyłem, jak były mniejsze w szkole, jak tam dokuczano komuś. Ja mówię: „Nigdy nie wiesz, z czym ta osoba przyszła do szkoły. A może ma w domu ciężko? Uśmiechnij się, bo może ten uśmiech uratuje jej życie, zrobi dzień, może poczuje się lepiej, może to coś zmieni w jej życiu”. My nie wiemy tak naprawdę, z czym ludzie chodzą. A czasami takie drobne rzeczy, nawet jak przepuszczenie kogoś na pasach i tak dalej, to są drobne rzeczy. Tu nie chodzi o to, żebyśmy chodzili, kurczę, na jakieś mistyczne doznania, szkolenia i zajmowali cztery miejsca parkingowe przed hotelem. To właśnie o to chodzi, żeby mieć świadomość, że ktoś może koło nas jeszcze się zmieści, że my możemy coś zmienić w swoim życiu.
[01:28:17] - Właśnie.
[01:28:19] - Czesławku, rozłączam się, żeby nie przedłużać. Dziękuję ci uprzejmie za tę audycję, za tę dzisiejszą audycję, bo ona świetnie spina tą poprzednią. Cóż, kolejne elementy układanki wpakowują się do życia. Jutro jest nowy dzień. Robimy krok do przodu.
[01:28:37] - Super. Bardzo miło mi było ciebie usłyszeć w końcu na żywo. Nic się tutaj nie zmieniło, jeżeli chodzi o nasze relacje. Wprost przeciwnie. Zresztą już widzę tutaj komentarze, że „piękny telefon, konkretny, sprzyja refleksjom, miło się słucha” od pani Moniki, której też dawno nie widziałem. Także ja z serca ci naprawdę dziękuję. Szkoda, że nie mogłem się włączyć. Żałuję trochę, że nie mogłem się włączyć w rozmowę. Taki się czuję niepotrzebny, ale może pójdę kiedyś-
[01:29:18] - Absolutnie jesteś bardzo potrzebny.
[01:29:19] - Może pójdę kiedyś na emeryturę, także pamiętaj, że już mam kilku potencjalnych kontynuatorów, więc jesteś na liście. Pamiętaj o tym.
[01:29:30] - Czesławku, pamiętaj, że gdzieś tam ta podświadomość się czai. Powiem ci, że czasami człowiek, jak nie przypilnuje się, wpada z powrotem w to. Długo by na ten temat rozmawiać. Myślę, że też sobie zdajesz z tego sprawę, że tak to wygląda, że trzeba być czujnym.
[01:29:47] - Ależ oczywiście. W audycjach nawet dzisiaj powiedziałem: każdy z nas. Ja mam swoje na przykład tryby zawodowe, w których moja podświadomość bardzo szybko się uruchamia. To jest tryb taki jedyny, nad którym tak naprawdę nie do końca mam jeszcze kontrolę. Ja mam pełną świadomość, że to jest mechanizm.
[01:30:15] - Przepraszam.
[01:30:17] - Nie. Dokładnie. To nie ma tak, że możemy sobie usiąść na fotelu, odpalić drinka i powiedzieć: dobra, to już zrobiłem wszystko. Tu cały czas trzeba być czujnym. Zresztą sam to wiesz. Już słyszę to po twoim głosie. Zresztą też w mailach, które do siebie pisaliśmy, widać, i to jest, kochani, cudowne, że myśląc o różnego rodzaju zmianach, o tym, że coś tam się musi wydarzyć, bardzo często to słowo „praca nad samym sobą”, które się pojawia, tworzy taki mroczny klimat tego wszystkiego. Jezu, jakie to będzie trudne, jakie to niefajne jest, jakie to ciężkie. Natomiast wchodząc w pewnym momencie, już mając rozeznanie źródeł informacji, które do nas ze środka płyną, zaczynamy to traktować jako pewnego rodzaju przygodę. Walnie się babola, ale pojawia się już uśmiech na twarzy.
Aha.Dobra Sławek, znowu dałeś się złapać, nie?
[01:31:26] - Tak, ale drugi raz już nie, masz coś, co poprawia się. Dlatego też ważne jest to, żeby się nie bać tej zmiany. Bo ten strach zawsze będzie, ale niech on będzie gdzieś tam na ramieniu. Ja wiem, że on jest. Wiem, że są schematy zgrane z dzieciństwa od innych ludzi i tak dalej, ale ja chcę to zrobić. Chcę zrobić coś innego. Tak jak mówiłeś o tym szamanie, dlaczego nie spotkać się z sąsiadem? Dlaczego nie podyskutować? Nigdy tego nie robiłem. Zrobię to, bo akurat nie odzywam się z nim, bo coś tam.
Wychodzić o ten jeden kroczek, robić coś nowego, coś innego. To jest duży temat, ale też bardzo uzdrawiający dla związku, w którym się znajdujemy. Kiedy nie działa to na zasadzie, że robimy to samo codziennie, ale zróbmy coś innego. Idziemy wspólnie na oglądanie zachodu słońca, a nie lubię tego. Nigdy nie robiliśmy. Wąchamy kwiatki, a nigdy nie robiliśmy. Ktoś może posiedzieć z boku i powiedzieć: „Debil taki, idzie wąchać kwiatki z żoną”. Ale to są takie rzeczy uzdrawiające. Właśnie w tym momencie wyłącza się ta podświadomość. Bardzo dobrze to powiedziałeś.
Wyłącza się podświadomość, ona nie wie, jak zareagować. Wtedy robimy magię, cuda. Wtedy się dzieją fajne rzeczy.
[01:32:59] - U mnie przede wszystkim to, co jest najcenniejsze, co dla mnie jest największą wartością dodaną tych wszystkich zmian, które się w moim życiu dzieją przez kilkanaście czy kilkadziesiąt ostatnich lat, a przez kilka ostatnich tak bardzo intensywnie, jest z jednej strony spokój. Bo człowiek boi się popełnić błąd, bo podświadomość mówi: „Ty jesteś nieomylny, ty nie możesz popełniać błędów”. Ludzie dorośli mają wielki problem z zaakceptowaniem swoich błędów. Jak człowiek wie, że te błędy będzie popełniał do końca życia, to podchodzi do tego ze spokojem. Wiadomo, że błąd mam wkalkulowany, bo nie jestem doskonały. Więc spokój. Nie przeżywam swoich błędów, wyciągam z nich wnioski i pojawia się taka radość, że jest kolejna rzecz, którą udało mi się wyłapać. Kolejną rzecz skreśliłem sobie z listy, zrobiłem kolejny krok do przodu i to zaczyna być fajną przygodą, poznawaniem samego siebie, odkrywaniem samego siebie na nowo. Sprawia mi to dużą frajdę. Dużo radości mi to daje.
Więc spokój i radość z dokonywania tych zmian. Nie ciężar, nie przymus, nie obowiązek, nie odpowiedzialność, tylko taka fajna radość. Pewnie każdy z nas odbiera to inaczej.
[01:34:35] - Radości życzę tobie jak najwięcej. Dzięki, że jesteś i że prowadzisz tę audycję. Kończę. Dobranoc. Pozdrawiam serdecznie pana Marka. Nie przedłużam, bo nie lubię za dużego gadulstwa ze strony swojej. Lubię konkretnie. Przesłucham kilka razy znowu tę audycję i będzie ten kroczek, dwa, pójść do przodu. To naprawdę jest ogromna lekcja, z której tylko czerpać, korzystać. Gratuluję jeszcze raz i dobranoc.
[01:35:08] - Dzięki, wszystkiego dobrego. Naprawdę miło cię było usłyszeć.
[01:35:14] - Dziękuję bardzo. Ja tylko jeszcze przypomnę kontakty głosowe do Radia Paranormalium. Nasz numer to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. I oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:35:43] - Kochani, powiem wam tak: komentarzy jest bardzo dużo. Wiktor chciał jeszcze chyba zadzwonić z tego, co widziałem. Chociaż zauważyłem, że pan Marek zrobił fantastyczną rzecz. Panie Marku, nie zdążyłem przed audycją powiedzieć. Pan Marek zrobił tak, że audycja jest podzielona na część, którą nazwał „wykład, przerywnik muzyczny i komentarze plus telefony”. Więc ten, kto na przykład nie ma ochoty słuchać komentarzy i telefonów, może przesłuchać tylko tą część, w której ja uruchamiam swoje gadulstwo. Natomiast w dalszym ciągu chciałbym, żeby te audycje jednak były takie w miarę kompaktowe, nie za długie, żeby nie odstraszały słuchaczy przed poświęceniem dwóch, trzech, czterech godzin. Dlatego jeżeli Wiktorze jesteś i chcesz zadzwonić, to bardzo bym cię prosił o ten telefon. A ja komentarze, bo jest tu naprawdę Daniel napisał, pani Monika i Adam się pojawił i R. Widzę tu kilka — i Dorota — wątków, które chciałbym na spokojnie przeczytać, bo widzę, że kilka różnych wątków się tutaj pojawiło.
Więc jaPrzeczytam, kochani, te wszystkie komentarze i odniosę się do nich na początku przyszłej audycji. Natomiast widzę, że mocno się pojawia temat Pragi czy Fragi. Temat tego Matrixa w moim pojęciu troszeczkę kiepsko i troszeczkę niewłaściwie interpretowanego i powielanego przez całą tą branżę duchową. Nie zamierzam oczywiście z nikim walczyć ani być totalnym oponentem. Natomiast to słowo Matrix wywodzące się z filmu, czyli czegoś takiego, że ktoś stworzył coś dla ludzi, oszukał ich i każe w tym żyć, nie mając świadomości, że żyje się w świecie stworzonym przez innych ludzi, myśląc, że ma się władzę i panowanie nad tym, co się w życiu dzieje. I tu poniekąd z określeniem Matrix mogę się zgodzić. Halo? Okej, jest Wiktor.
[01:38:53] - Jestem, zostałem wywołany i zostałem jeszcze do tego wsparty przez kilku słuchaczy. Także witam wszystkich. Witam pana Marka i witam cię, Sławku.
[01:39:03] - Witaj, witaj. Dawno się nie słyszeliśmy.
[01:39:07] - Bardzo dawno, Sławku, bardzo dawno. Teraz się śmieję na czacie, że się stanę stałym elementem twoich audycji, a nie zamierzam krążyć wokół audycji. No ale skoro-
[01:39:19] - Być może się okaże
[01:39:20] - ... słuchacze chciało, to nie bądź taki. Nie to mam w planach naprawdę.
[01:39:28] - Zobaczymy.
[01:39:30] - Jedna rzecz, którą chciałem się podzielić na samym początku, to była moja pierwsza chęć zadzwonienia. To moje przemyślenia jeszcze sprzed audycji, po tym, jak obejrzałem twój filmik i troszeczkę kminiłem na ten temat. Porównałem tutaj tak naprawdę podświadomość i wszystko, co mamy, do swego rodzaju narzędzia, którym albo można się posłużyć bardzo chaotycznie i ignorować wszelkie zasady działania tego narzędzia, co może mieć skutki różne, albo można przeczytać instrukcję obsługi. I w skrócie porównałem instrukcję obsługi narzędzia do tego, co jest mówione na przykład w książkach, w Biblii, w różnych tego typu tekstach pisanych czy audycjach mówionych. Te wszystkie rzeczy są swego rodzaju instrukcją obsługi, która pomaga nam zrozumieć na przykład, jak dany element działa, w jaki sposób można się nim posłużyć do tego, żeby stworzyć coś dodatkowego, czyli stworzyć swoją rzeczywistość, w jakiś sposób naruszyć ten Matrix, o którym padło. Nie chcąc przedłużać, nie będę wchodzić w detale, ale mówisz, Sławku, nieraz, żeby mówić o sobie w pierwszej osobie.
[01:40:59] - Tak mi się wydaje, że w tej kwestii najwięcej mamy coś do powiedzenia, nie?
[01:41:05] - Tak. Więc może to, co jeszcze w trakcie audycji myślałem na ten temat, też może ktoś coś z tego wyniesie. Bo ja czuję w sobie strach, kiedy dokonuję zmian. Nie ma w tym nic złego, ponieważ w pewnym sensie to, czego ja się boję, to to, jak bardzo kruchy wydaje się ten Matrix. Właśnie ta rzeczywistość, która nas otacza, to, co jest stałe i znane, wydaje się tak bardzo kruche, że wprowadzenie każdej zmiany wydaje się wręcz przerażające. A kiedy ta zmiana zachodzi i odczuwa się jej skutki, można zakręcić się jak zagubione zwierzątko wyrzucone w teren, którego się nie zna. Wniosek jest taki, że mimo tego strachu wydaje mi się, że warto. Wydaje mi się, że warto, bo to, czego ja doświadczam, o czym też wspomniałem wczoraj tobie, ten styk z rzeczywistością, mogę określić, że w pewnym sensie świat smakuje i pachnie inaczej. Jest bardziej prawdziwy, jest bardziej mój, jest bardziej namacalny. Jest czymś o wiele piękniejszym niż to, czego doświadczałem do tej pory.
Jest o tyle inaczej, że polecam doświadczenie tego każdemu. Tak naprawdę drobne rzeczy mają w takim stanie na człowieka zupełnie inny wpływ. Mają zupełnie inny urok. Nie jest się już tak oderwanym. Nie jest się tylko w tej pogoni za tym, co jest w standardzie, czyli za standardową pracą, za tym, żeby w jakiś sposób wypaść przed innymi. Dużo łatwiej przychodzi to, żeby odezwać się do drugiej osoby, do wspomnianego sąsiada, żeby z nim porozmawiać. A te rozmowy zaczynają mieć zupełnie inny sens. Mimo że jest to straszne na początku, kiedy przetrwa się ten pierwszy strach i zacznie się rozumieć, co się dookoła dzieje, zacznie się w tym odnajdywać, to staje się niesamowite. Poprzedni rozmówca, który dzwonił, wyleciało mi z głowy, Sławku, imię.
[01:43:24] - Sławek.
[01:43:26] - Też Sławek?
[01:43:27] - Tak.Dlatego mogło ci wylecieć.
[01:43:32] - Umknęło mi po prostu, coś tam chyba mi zacięło, bo w ogóle nie zakodowałem tego. Wspomniał o tym, że tak naprawdę drobny gest może komuś, takie hasło padło, uratować życie. Mówiąc z mojego własnego doświadczenia, taki właśnie drobny gest, to, że ktoś, kto wiedział, że we mnie wierzy, to, że ktoś był obok, uratował w ten sposób moje życie. Wydaje mi się, że nie mówiłem tego tobie, ale nie jestem pewien.
[01:44:00] - Nie, nie mówiłeś.
[01:44:01] - Ja jestem tą osobą, która chciała odebrać sobie życie. Aktualnie nie byłoby mnie na świecie już jakieś siedem lat, gdyby mi się udało. Ale właśnie ktoś wykonał taki drobny gest. Ktoś ze mną porozmawiał, ktoś mnie uspokoił, ktoś był obok. Nie zignorował tego i dzięki temu przeżyłem. Wykaraskałem się z tego, w jakim byłem stanie, bo moment, w którym człowiek chce odebrać sobie swoje własne życie jest potworny. Tego nie polecam, nie życzę tego mojemu najgorszemu wrogowi. Nie życzę tego absolutnie nikomu. Tego poczucia, że nie chce się dłużej żyć, że to jest koniec. To jest fakt, że tak naprawdę coś, co dla nas jest drobne, może do tego stopnia zmienić czyjeś życie, że nie dość, że ruszy do przodu, że nie dość, że zrezygnuje z tego, to jeszcze zacznie odnajdywać siebie.
[01:44:59] - Oczywiście nie skomentuję tego, bo miałem taki moment w życiu, kiedy rozumiałem, że można dojść do takiego stanu, kiedy wszystko nie ma najmniejszego sensu, nie ma najmniejszej wartości. Kiedy zrozumiałem, że można się tak poczuć. Natomiast takiego doświadczenia nie miałem, więc przepraszam, ale nie jestem w stanie się tu w żaden sposób odnieść. Cieszę się bardzo, że jesteś z nami. To bez wątpienia.
[01:45:38] - Też się cieszę.
[01:45:39] - Cieszę się też z tego, że o tym powiedziałeś i że padły dzisiaj dwa głosy, oprócz oczywiście mojego, że ta życzliwość, dobroć, którą możemy okazać drugiemu człowiekowi bez zastanawiania się nad sensem tego, czyli to wszystko, co płynie z naszego serca, tak naprawdę szczerze płynie z naszej duszy, właśnie może wyczyniać takie rzeczy, z których my sobie często nie zdajemy sprawy. A może być bardzo ważne dla drugiego człowieka, więc mogę tylko polecać i posługując się tutaj twoim życiowym przykładem, powiedzieć: „Róbcie to kochani, nie zastanawiajcie się, bo nigdy nie wiadomo, co proste słowo płynące z serca może znaczyć dla drugiego człowieka”.
[01:46:44] - Dokładnie tak Sławku. Dokładnie to samo bym powiedział. Nie bójcie się okazać trochę swojego serduszka drugiej osobie. Odkąd ja sam zrozumiałem, jak bardzo miało to wpływ na moje życie, ja staram się robić to samo dla drugiej osoby. Sprawić komuś drobną rzecz, drobnym gestem wywołać odrobinę uśmiechu, bo może nie być to na taką skalę, że uratuje to za każdym razem komuś życie. To nie jest tak magiczna moc, żeby czynić wielkie cuda. Ale może to na przykład podnieść kogoś na duchu, może w danej chwili pomóc mu przebrnąć przez jego problemy albo po prostu poprawić mu nastrój. Za każdym razem, nawet jeżeli się na początku człowiek trochę wstydzi, boi odezwać do drugiej osoby, zawsze niesie to za sobą coś dobrego. To jest właśnie, mi się wydaje, Sławku, takie dążenie przez życie z taką prawdą i miłością, mając świadomość, że ma się wpływ na swoje otoczenie i na siebie samego, właśnie kierować się tym pozytywnym i nie bać się, nie wstydzić, bo tego typu obawa i przede wszystkim wstyd to jest uczucie, które jest wywołane i zakodowane w jakiś sposób, najczęściej właśnie w podświadomości. Wiąże się z czymś, co gdzieś kiedyś się wydarzyło, a naprawdę nie warto jest porzucać tej dobroci dla jakiegoś tam schematu, który gdzieś kiedyś był.
[01:48:23] - Ja wiem jedną rzecz, że dokonując zmian jesteśmy w takim chwilowym zawieszeniu, że pewne rzeczy analizujemy, zastanawiamy się, czy warto, czy nie warto. Natomiast uwierzcie mi kochani, że przychodzi taki moment, że przestajemy się nad tym już zastanawiać, że to staje się pewnego rodzaju nawykiem, nad którym przestajemy się zastanawiać. Staje się częścią naszej osobowości, naszego charakteru i nie stanowi żadnego wysiłku ani nie budzi żadnych dylematów. To jest bardzo fajna, bardzo przyjemna zmiana, ale rozumiem, że na początku może budzić jakieś wątpliwości. A jak to wraca do człowieka, to mam nadzieję, że będziecie mieli okazję przekonać się.Przekonać się sami, czyniąc właśnie to, bo to jest coś prostego, coś naprawdę w zasadzie bardzo bliskiego naszej duchowej naturze. To nie jest żaden wielki heroiczny wysiłek. To jest proste. Spróbujcie.
[01:50:00] - Ja już nie będę przedłużać. Zostawmy, tak jak chciałeś, kompaktową audycję. Także dziękuję.
[01:50:09] - Dziękuję ci bardzo.
[01:50:11] - Przekazuję. Nie bójcie się być tym światełkiem, bo im więcej takich światełek na świecie, tym jaśniej, klarowniej i wszystko lepiej widać i wszystko lepiej czuć. Także miłego wieczoru wszystkim. Dobranoc.
[01:50:26] - Pięknie.
[01:50:27] - Rozłączam.
[01:50:28] - Pięknie powiedziane. Dziękuję ci bardzo. Bardzo ci dziękuję za telefon. Wszystkiego dobrego, trzymaj się. Mam nadzieję, że znowu będziemy mieli okazję sobie gdzieś tam poza audycją pogawędzić. Kochani, tak się fajnie zrobiło, powiem wam szczerze. Dwa, z mojego punktu widzenia, fajne telefony. Mam nadzieję, że wam też trochę radości w serca wlały, chociaż wiem, że to nie były łatwe telefony. Może to jest kolejny dowód na to, że nie ma się czego bać, że warto i że tak, jak było słychać po głosach naszych słuchaczy, rozmówców, z których biła i radość, i uśmiech, i spokój, warto wydaje mi się w tym kierunku zmierzać. Ja ze swojej strony oczywiście was zachęcam jak najbardziej, bo życie staje się takie prostsze, spokojniejsze.
Nie powiem, że nudne, chociaż niektórzy tak mogą sobie spokój kojarzyć, ale i w tych dobrych emocjach dużo fajnych rzeczy potrafi się zadziać. A odczuwanie radości z takich prostych sytuacji, uwierzcie mi, staje się dla człowieka takim trochę nałogiem. I później chce się tego jeszcze więcej. I tego jeszcze więcej każdemu z was kochani i sobie również życzę. Tej właśnie radości, miłości, spokoju. Pożegnam się z wami dzisiaj. Obiecuję, że wszystkie komentarze przeczytam i na pewno odniosę się do nich w następnej audycji. Na tą chwilę chyba temat Matrixa nam się wyłania w kontekście audycji przyszłotygodniowej, a gdyby coś się zmieniło, gdybyście mieli zapotrzebowanie na jakiś inny temat, to oczywiście czekam na informacje, na pytania. Pozdrawiam wszystkich tutaj czatowiczów, bo naprawdę parę fajnych wątków się tutaj pojawiło. Dziękuję naszym chłopakom, którzy swoimi telefonami też przenieśli sporo fajnych rzeczy do tej dzisiejszej audycji.
Dziękuję panu Markowi. I cóż, kochani, trzymajcie się naprawdę cieplutko. Szykujcie się na najdłuższy dzień w roku. Za dwa tygodnie będziemy mieli. Wykorzystajcie to. Tu się pojawiły też głosy związane z tym, że można posłuchać ptaków, pokontaktować się z naturą. Nadchodzi czerwiec, ten najpiękniejszy miesiąc, kiedy natura naprawdę intensywnie pokazuje nam radość z życia, radość z istnienia. Więc wykorzystajcie ten czas na to, żeby popatrzeć, jak natura potrafi się cieszyć z każdej kolejnej wiosny i z każdego kolejnego dnia, jak to się wszystko zmienia. I spróbujcie też się od natury nauczyć tego, że każdy dzień może być fajny. Każdy dzień może być cudowny.
Każdy dzień może przynieść dużo fajnych emocji, których jeszcze raz z całego serca wam życzę. Dziękuję za dzisiaj. Trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia za tydzień. Dobrej nocy. Pa, pa.
[01:54:46] - A mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich możliwych w naszych czasach wersjach. Pewnie kwestią czasu będzie też wersja wgrywana, że tak powiem, prosto do mózgu, ale na razie mamy trzy wersje: drukowaną, elektroniczną oraz jako audiobook. Zachęcamy także-
[01:55:16] - Pracuję nad tą czwartą wersją, panie Marku.
[01:55:19] - Może to nie jest moja działka, więc może kiedyś ktoś inny tym się zajmie. Ale ja już swoim gardłem zrobiłem wersję dźwiękową. Wiem, że sporo osób z tej właśnie wersji korzysta i zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku.Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. A dziś kończymy audycję jeszcze jednym utworem autorstwa LaThusa „Wings of a Bird”. Tak na dobranoc. Takie miłe brzmienie, które już kiedyś zawitało do Radia Paranormalium, zawita jeszcze nie raz. Jeżeli ktoś nie zna, to polecam się wsłuchać, bo to jest naprawdę piękny utwór. Taki bardzo magiczny, bardzo relaksujący.
W sam raz na koniec poniedziałku. A więc raz jeszcze dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl