[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 6 czerwca 2022 roku. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na zegarze Radia Paranormalium, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:39] - Dobry wieczór panie Marku. Witam kochani was bardzo serdecznie.
[00:44] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Z tego, co wiem, to już dwóch słuchaczy chyba się, że tak powiem, jakby to ująć, wyleciało mi słówko, ale już zapowiedzieli, że będą dzwonić. Nie wiem, czy dzisiaj, nie wiem, czy za tydzień, ale będą dzwonić. Także podam spokojnie, z czystym sumieniem kontakty do nas, nasze numery telefonów. Oczywiście telefony będziemy odbierać w drugiej części audycji, ale numery warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Będziemy także czekać na połączenia na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do której dołączania serdecznie zachęcamy. Można także wysłać nam e-maile na adres radio@paranormalium.pl. A jeżeli ktoś stroni od social mediów, a wiem, że wielu słuchaczy Radia Paranormalium stroni, a mimo to chcieliby z kimś podyskutować, to zachęcamy do zarejestrowania się na forum naszego radia pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:36] - Dziękuję panie Marku i ja witam was jeszcze raz bardzo gorąco po dwutygodniowej przerwie. Mam nadzieję, że fajnie spędziliście ten czas, że było fajnie, zabawnie i radośnie. No i też mam nadzieję, że trochę się stęskniliście za mną, bo ja się tak stęskniłem za wami, że postanowiłem w weekend nagrać filmiki i wrócić do nagrywania swoich filmików. Jeden nawet wczoraj udostępniłem jako zapowiedź dzisiejszej audycji, więc ci, którzy mają zasubskrybowany mój kanał i dostają powiadomienia, to już wiem, że obejrzeli i już wiedzą, o czym będzie w dzisiejszej audycji. Podam wam tytuł z tego filmiku: „Dlaczego nigdy nie będziemy szczęśliwi?”. Oczywiście jest to tylko połowa tytułu i już na szczęście odezwali się słuchacze, którzy powiedzieli, na przykład padł taki komentarz, że: „Jeszcze nie obejrzałem filmu, a już się nie zgadzam, bo jestem szczęśliwy”. Więc mam nadzieję, że takich osób, które się ze mną nie zgodzą również po dzisiejszej audycji, będzie więcej. Znaczy, że jest więcej. Natomiast niezgody będzie więcej i ludzi szczęśliwych w dzisiejszej audycji wśród słuchaczy pojawi się całe mnóstwo i powiecie: „Co ten Sławek krzeni? Ja jestem szczęśliwy, ja jestem szczęśliwa, więc w ogóle o czym tutaj jest rozmowa?”.
I gdyby tak się na przykład zdarzyło, czego oczywiście sobie bardzo życzę, to po prostu nie opublikujemy tej audycji i tyle. Potraktujemy to jako miłe spotkanie towarzyskie. Natomiast gdyby się okazało, że w tym, co mówię, jest troszeczkę racji, to szkoda. Z jednej strony szkoda, a z drugiej strony mam nadzieję, że to też was, kochani, natchnie, naprowadzi na taką myśl i na taki wniosek, gdzie i w którym miejscu trzeba grzebać, aby do tego szczęścia swojego doprowadzić. Dojść po prostu, żeby móc to szczęście odczuwać, żeby być po prostu szczęśliwym. Natomiast zanim przejdę jeszcze do tego tematu, poprosiłem jednego ze słuchaczy, naszego drogiego pana Stefana, którego z tego, co widziałem na Messengerze, też dzisiaj z nami jest, o to, aby się podzielił, czym już mówię. A dyskusja zaczęła się od komentarza pana Stefana: „Myślę, że każdemu żyłoby się łatwiej, gdyby miał świadomość, że to tylko wzorce, które powielamy po naszych rodzicach, a oni po swoich i tak dalej. Że to tylko wzorce. Podświadomość jest plastyczna, można ją kształtować całe życie. Ja lubię medytacje z afirmacjami.
Naprawdę działa”. I w tym momencie pojawiła się moja prośba, ponieważJa dzielę się z wami każdą metodą, która pozwala zmieniać, transformować wzorce podświadomości, którą tylko ktoś mi powie, że w jego przypadku działa. Poprosiłem pana Stefana, on to opisał. Myślę, że na końcu, po zakończeniu dzisiejszej audycji będziecie mieli chęć wrócić do tych informacji, do tych przemyśleń i sposobów pana Stefana po to, żeby ich spróbować. Pan Stefan pisze tak: „Przyznam się szczerze, że korzystam z medytacji prowadzonych, popularnych na YouTubie Klaudii Pingot. Uważam, że skoro nasz mózg odbierając przekaz negatywny z telewizji uważa go za obiektywny, to można spróbować dać mu przekaz pozytywny. I w ten sposób zacząłem codziennie wyciszać umysł, oddychać i systematycznie słuchać medytacji z afirmacjami. Myślę, że kluczem do zmiany przekonań o samym sobie jest systematyczna praktyka. Po jakimś czasie wyobrażenie samego siebie w sposób pozytywny staje się realne. Dziś medytuję z afirmacjami lub wyciszam umysł, lub wysyłam pozytywne intencje.
Takie kombinacje. Lubię w trakcie jazdy do pracy wyciszyć umysł na chwilę i wyobrazić sobie, że będę miał dobry dzień i pozytywne doświadczenia. Często to działa. Wiem, że pan zachęca do medytacji w ciszy, ale ja bardzo lubię prowadzone i zachęcam początkujących do kanału Adama Bytowa. On tak tworzy muzykę do medytacji, że nasze obie półkule synchronizują się i czuć wibracje całego ciała. Polecam”. Bardzo dziękuję jeszcze raz. Mam nadzieję, że taki przykład, że nie jest to tylko teoria, ale faktycznie działa to i daje radę w życiu, zachęci was, kochani, tych, którzy jeszcze nie próbowali praktykowania czegoś podobnego. Oczywiście mówię o medytacji w ciszy, natomiast broń Boże, żeby nie było, że uważam tą metodę za jedyną słuszną. A pomysł z tym, żeby wyciszać się w sytuacjach, kiedy wiemy, że będziemy mieli okazję zmierzyć się ze stresem czy być może jakimiś nieprzyjemnymi dla nas sytuacjami, jest świetnym pomysłem.
Wychodzę z założenia, że odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc odrobina uśmiechu i wiary w to, że będzie fajnie też z pewnością jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jeszcze raz, panie Stefanie, bardzo dziękuję. Dziękuję też za pozostałe komentarze oraz komentarze, które pojawiły się pod ostatnią audycją, tą sprzed dwóch tygodni. Ogólnie fajnie. Cieszę się, jak się do mnie odzywacie, jak do mnie piszecie, jak komentujecie, w jakiejkolwiek formie dajecie mi znać, że jesteście. Że nie jestem sam, że nie jesteście bezimienni. Dla mnie interakcja z drugim człowiekiem ma wymiar energetyczny, więc dla mnie to też dużo znaczy, jak dostaję informację od fizycznego człowieka, chociażby schowanego trochę za jakimś tam nickiem czy czymś takim, ale jednak mimo wszystko wiem, że gdzieś tam, kochani, jesteście i wiem, że robię to dla osób, a nie dla internetu. Dziękuję za te wszystkie komentarze, za udział. Chciałem jeszcze coś dodać, ale myślę, że może o tym powiem w następnej audycji. Zachęcając was do zasubskrybowania mojego kanału, powiem wam, że w przyszłym tygodniu, może nawet uda się robić to cyklicznie, opublikuję dwa filmy.
Jeden z nich nagrałem wczoraj, a drugi nagrałem rok temu i odkryłem, że go nie opublikowałem. Ci, którzy śledzą mój kanał, być może zauważą, że film, który się teraz pojawi nosi numer 82, a nie ma jeszcze filmu na moim kanale o numerze 81. Otóż nagrałem go w zeszłym roku i go nie opublikowałem, a dziwnym zbiegiem okoliczności dotyczą tego samego tematu w różnych aspektach, więc będziecie mieli okazję w jednym miejscu porównać sobie zmianę, ewolucję mojego podejścia do pewnych rzeczy. Też dzięki wam, dzięki rozmowom, dzięki pytaniom, dzięki zastanawianiu się mojemu nad kwestiami, które wy podrzucacie. On też będzie zapowiedzią tematu przyszłej audycji. Powiem wam szczerze, jeszcze mi się tak nie zdarzyło, żebym temat audycji, może z wyjątkiem pierwszych pięciu, może 10 w Radio Paranormalium, temat audycji znał szybciej, wcześniej niż na dwie godziny przed audycją .Temat dzisiejszej audycji znałem już wczoraj, a temat przyszłej audycji znam już tydzień do przodu, więc w ogóle jakiś dziwny progres. Zobaczę, jak się będę, kochani, z tym czuł. Ale wracając, może nie wracając, tylko przechodząc do tematu dzisiejszej audycji. Tytuł: Dlaczego nigdy nie będziemy szczęśliwi? Rozmawiam z wieloma ludźmi.
Mam swoich przyjaciół, mam swoich znajomych, też w życiu towarzyskim czy może publicznym, to może dużo powiedziane, ale też uczestniczę. I tych rozmów o życiu jest bardzo dużo. Tematy związane z życiem, z tym, co jest w naszym życiu, są takim tematem, wydaje mi się, dominującym, zwłaszcza dla ludzi, którzy nie zajmują się plotkami i życiem innych ludzi i zaczynają przyglądać się i obserwować swoje życie, co się w nim dzieje. Ten temat, dlaczego tak jest. Jest, nie jest. Jest dobrze, jest fajnie, nie jest fajnie. Niby jest fajnie, ale nie jest fajnie. Te tematy w większości tych rozmów się pojawiają. Mam wielu znajomych, których znam bardzo długo i ostatnio tak mnie właśnie w tych rozmowach ruszyła jedna rzecz. Znam kogoś 10, 20, 30 i 40 lat i 50 parę, bo jeszcze w moim otoczeniu są takie osoby, które znam prawie od swojego urodzenia.
Nie mówię tu oczywiście o swoim rodzeństwie czy o swoich bliskich, natomiast mówię o przyjaciołach. Coś mnie tak ukłuło, że rozmowy z tymi ludźmi wyglądają zawsze tak samo. Znaczy prawie zawsze. Raz człowiek jest bardziej zmęczony, może czasami trochę wkurzony, trochę czasami smutny. To daje jakiś taki rys, że ta rozmowa jest trochę inna. Czasami coś się wydarzy fajnego, coś negatywnego. To owszem wpływa na temat rozmowy i atmosferę rozmowy. Natomiast energia tych rozmów za każdym razem jest taka sama albo bardzo podobna. I zacząłem się zastanawiać, czy my jako ludzie obserwujemy zmiany, które dzieją się w naszym życiu. Znaczy obserwować, na pewno je obserwujemy.
Natomiast czy zmiany, które dokonują się w naszym życiu, wpływają w jakiś sposób na poczucie naszego szczęścia czy zadowolenia? I kochani, z pewnym smutkiem i przerażeniem zaobserwowałem, że u większości ludzi czegoś takiego nie ma. Znacie ludzi, którzy są szczęśliwi, przynajmniej w jakimś momencie swojego życia. Są po prostu szczęśliwi. Bije to od nich. Bije ta energia szczęścia, tej radości i tego się nie da po prostu nie zauważyć. Nie da się tego przeoczyć. Natomiast większość ludzi, których spotykamy na swojej drodze, mówi o szczęściu, mówi o radości. „Tak, jestem szczęśliwy w swoim związku”. Natomiast tego szczęścia tak naprawdę nie widać.
„Co u ciebie słychać?” „Nie no, wszystko w porządku. Nawet jest super. Zmieniłem samochód. Tamten już miał cztery lata. Wziąłem, szarpnąłem się, bo to nie wiadomo, kiedy sobie zmienię znowu samochód. Taki, wiesz, na wypasie. Wszystko ma, co ci będę mówił. To ma, tamto ma. Niewiele można dołożyć do niego. Więc samochód zmieniłem”.
„A jakieś plany na wakacje?” „Tak, chyba pojedziemy na dwa tygodnie na Dominikanę, bo żona chciała, mówi, że jej się podoba. A dzieciaki już z nami nie chcą jechać, bo duże są. Więc pojedziemy ze znajomymi na Dominikanę na dwa tygodnie. Później to muszę wracać, bo taki duży kontrakt mam do podpisania na 30 milionów złotych i chcę przypilnować, bo jak kota nie ma, myszy harcują”. To jest taka rozmowa. Rozmowa taka na przykład z moim przyjacielem, który w skali od zera do 10 chyba oprócz własnej śmierci zaliczył większość nieszczęść, jakie można ludziom przypisać. Natomiast później zaczął wychodzić z alkoholizmu, ożenił się. Dom, działka, praca, firma. Zaczął stawać na nogi. Rozmowa z nim wygląda za każdym razem tak samo.O nie.
Jest źle. Samochód mi się zepsuł, musiałem kupić nowy. Nie, źle. Nie ma ludzi do roboty. Roboty mamy bardzo dużo, nie ma kim robić. Muszę sam pracować z chłopakami na woarze. Nie, ogólnie kiepsko. Takich rozmów, kochani, z pewnością w swoim życiu przeprowadziliście setki, może tysiące. Niby opowiadamy o fajnych rzeczach, przyjemnych, miłych. Takich rzeczach, których gro ludzi, może nawet 95% społeczeństwa, by nam zazdrościło.
A my mówimy o tym jak o wyjeździe do marketu po buty. „Tak, pojechałem, kupiłem. Fajny. 450 000 wyszło za ten samochód”. Może być. Jest takie pytanie z mojej strony: dlaczego my ciągle jesteśmy nieszczęśliwi, niezadowoleni, niespełnieni, mimo że ludzie patrzący na nas z boku mogliby powiedzieć: „Kurde, ależ on ma cudowne życie”. Mało tego, gdybyście, kochani, potrafili nagrać taki filmik ze swojego życia i zmienić w nim postacie, zmienić twarze, otoczenie albo gdyby wynająć aktorów, którzy graliby sceny jeden do jednego z naszego życia, zrobili z tego film i dali wam do obejrzenia, to byście powiedzieli za jakiś czas, żeby pamięć tych sytuacji was nie naprowadziła na myśl, że coś dziwnie znajomo to wygląda i to może być jakiś podstęp. Gdybyście obejrzeli taki film za jakiś czas, byście powiedzieli: „Kurde, ale fajne życie ci ludzie prowadzą”. Tak powiedzielibyście o swoim życiu. Przynajmniej większość z nas.
Więc dlaczego nie potrafimy być szczęśliwi, mimo że spotykają nas fajne rzeczy w życiu? A jak już nawet spotka nas fajna rzecz i mówimy o niej, to nie potrafimy nadać jej, wypełnić tego wydarzenia w swojej opowieści szczęściem. Tak żeby ludzie, którzy nas słuchają, którzy nas obserwują, nie słysząc naszych słów, stojąc gdzieś dalej, patrząc na nas, powiedzieliby: „Ten człowiek jest szczęśliwy. Nie wiem z jakiego powodu, ale jest szczęśliwy. Coś szczęśliwego, coś fajnego musiało się wydarzyć w jego życiu, bo od niego aż tryska szczęście, aż tryska radość”. Mieliście tak w swoim życiu? Że jesteście przekonani, że ludzie, którzy was obserwowali z boku, mogli powiedzieć: „Kurde, to jest szczęśliwy człowiek, to jest szczęśliwy facet, to jest szczęśliwa kobieta”. Owszem, mamy takie sytuacje. Jak najbardziej mamy. Prawdopodobnie jest przynajmniej jedna, dwie, trzy sytuacje, może pięć, w których jesteśmy szczęśliwi.
Pierwsza randka. Jesteśmy szczęśliwi, zwłaszcza jak jest udana. Pierwszy pocałunek. Pierwszy seks. Pierwszy ślub. Pierwsze dziecko. Pierwszy samochód. Pierwszy dom. Pierwsze mieszkanie. Pierwsze wakacje.
Są takie sytuacje, w których widać po ludziach, że są szczęśliwi. Pierwsze „kocham cię” wypowiedziane do drugiej osoby bądź usłyszane z ust drugiej osoby, którą się kocha. Chociaż ten temat poruszę za chwilę. Dlaczego nie jesteśmy szczęśliwi, chociaż uczestniczymy w życiu w fajnych rzeczach, które, jeżeli dotyczą innych osób, mówią: „Kurde, powinieneś być szczęśliwy. Mąż cię zabrał na niespodziewaną kolację, kupił kwiaty, zamówił restaurację, orkiestrę, która zagrała wasz ulubiony kawałek. Powinnaś być szczęśliwa”. To w ogóle jest marzenie większości kobiet. Chyba. Tak słyszałem. Więc widzimy powody do szczęścia w sytuacjach, które spotykają innych.
Natomiast jak nas spotykają te sytuacje, to tych powodów do szczęścia widzimy mniej. Bo pewnie coś przeskrobał albo pewnie coś będzie chciał, albo zapomniał o rocznicy ślubu i tak dalej. Zawsze jakoś umniejszymy tę radość i poczucie szczęścia. Dlaczego, kochani, tak się dzieje?Się boję powiedzieć, bo powiecie w końcu, że naprawdę jestem nudny. Kochani, tak się dzieje, ponieważ my oceniamy w większości nasze życie przez pryzmat naszej podświadomości, prawda? Jak myślicie? Przez pryzmat naszej podświadomości, a nie przez pryzmat tego, co faktycznie nas w życiu spotyka. Dlatego ciągle jesteśmy nieszczęśliwi. Ponieważ nigdy nie będziemy mieli tego, co mamy zapisane w naszej podświadomości jako wzorzec. Nigdy.
Dlatego nigdy nie będziemy szczęśliwi. Jakie wzorce szczęścia macie zapisane w swojej podświadomości? Jakie cele i jakie marzenia? Ponieważ marzenia też są zapisane w naszej podświadomości. O czym powinniśmy marzyć? I teraz oceniając swoje życie przez pryzmat podświadomości, widzimy cały czas niedoskonałość. Po pierwsze zawsze będziemy gorsi od naszych rodziców. Rozumiecie? Od dzieciństwa mamy wpojony jeden podstawowy wzorzec. Jesteśmy gorsi.
Nie dlatego, że jesteśmy gorsi, że rodzice nam powiedzieli, że jesteśmy gorsi, chociaż niektórzy na pewno tak powiedzieli. Tylko dlatego, że to oni byli starsi, to oni lepiej wiedzieli, to oni nas nauczyli. To oni mówili nam, co jest dobre, a co złe. Więc z racji chociażby tego byli od nas lepsi. Bo skoro ja nie wiem, co jest dobre, a co złe albo wiem niewłaściwie, a ktoś mi mówi, jak jest właściwie, to on jest ode mnie mądrzejszy. Skoro jest mądrzejszy, to jest ode mnie w mądrości lepszy. Więc to jest pierwszy podstawowy wzorzec. Nigdy nie będziemy tak mądrzy i tak dobrzy jak nasi rodzice. Zawsze jest ten zapisany wzorzec, że jesteśmy gorsi. To jest pierwsza rzecz.
Druga rzecz. Jakie wzorce szczęścia są zapisane w podświadomości każdego z nas? To oczywiście jest zadanie dla każdego z was, żeby przypomnieć sobie, uświadomić, jakie wzorce są zapisane. I mi nie chodzi w tej chwili o to, żeby o tych wzorcach rozmawiać. To nie w tej audycji mi chodzi. W tej audycji chodzi mi o to, abyście zrozumieli jedną rzecz. Czy jesteście w stanie te wzorce zrealizować, wcielić w życie? Ja twierdzę, że nie. W większości przypadków twierdzę, że nie jesteśmy w stanie doścignąć wzorców szczęścia zapisanych w naszej podświadomości. Zrealizować.
Nie dlatego, że one są nie do zrealizowania. Bo na przykład taki jeden z obowiązujących wzorców: masz być zdrowy, szczęśliwy i bogaty. Taki wzorzec uniwersalny, wzorzec szczęścia. Czyli jak będziesz zdrowy i bogaty, to będziesz szczęśliwy, prawda? Zdrowie jest najważniejsze. Pamiętaj, abyś był zdrowy. Jak będziesz miał zdrowie i pracę. Co jest w życiu najważniejsze? Zdrowie i pieniądze. Albo pieniądze i zdrowie.
Albo najlepiej obydwie te rzeczy razem wzięte. Jak jest zdrowie i są pieniądze, jesteś szczęśliwy. Prawda? Więc przyjrzyjmy się temu wzorcowi. I mówię nie dlatego, że on jest nie do zrealizowania. Bo gdybyśmy myśleli samodzielnie, to byłby do zrealizowania. Natomiast jeżeli oceniamy nasze życie poprzez pryzmat podświadomości, to jest nie do zrealizowania. Już wam mówię dlaczego. Ponieważ te wzorce są bardzo nieprecyzyjne. Co to znaczy, że będziesz bogaty?
Jaka jest definicja słowa bogaty? Jeżeli wyszliśmy z bogatej rodziny, to najprawdopodobniej bogaty oznacza przynajmniej tak bogaty jak moi rodzice. Najprawdopodobniej. Ale ludzie bogaci po drodze spotykają innych bogatych, którzy są bardziej bogaci. Więc jaki jest stan majętności dla naszej podświadomości, aby ona mogła powiedzieć: „Jesteś już bogaty, więc bądź szczęśliwy”. Żeby mogła powiedzieć: „Jesteś bogaty. Wzorzec został zrealizowany, został osiągnięty”. Jaki jest poziom bogactwa dla podświadomości? Nie ma.Więc dla naszej podświadomości zawsze będziemy niewystarczająco bogaci, żeby powiedzieć, że już możemy być szczęśliwi. Gdyby w naszej podświadomości był zapisany taki wzorzec: jak będziesz miał milion złotych na koncie, to znaczy, że cel został osiągnięty.
To znaczy, że jesteś już bogaty i znaczy, że możesz być szczęśliwy, że możesz odczuwać w tym momencie szczęście. Kapią te pieniądze na konto, kapią, zbieramy, ciułamy, odkładamy. Bach! Bańka. I w tym momencie nasza podświadomość wysyła informację: „Wow, jesteś teraz szczęśliwym człowiekiem”. Bo cel, marzenie w naszej podświadomości było precyzyjnie określone. I wtedy nasza podświadomość powie: „Tak, teraz już jesteś szczęśliwy”. Nie chcę wchodzić w dywagacje, co będzie, jeżeli z tych 100 tysięcy czy z tego miliona postanowimy uszczknąć 100 czy 200 tysięcy na samochód na przykład. Bo skoro mam bańkę, to mogę 100 tysięcy poświęcić na wakacje. I tu się może zacząć jazda, bo pojedziemy na wakacje, ale na naszym koncie już nie będzie miliona złotych, tylko będzie 900 tysięcy.
Więc nasza podświadomość powie: „Źle się stało. Jesteś nieszczęśliwym człowiekiem, ponieważ nie osiągnąłeś wzorca”. Dlatego, kochani, nie potrafimy cieszyć się z tego, co mamy. Po prostu. Ponieważ w naszej podświadomości wzorce, cele do osiągnięcia są po pierwsze nieprecyzyjne i też nieprecyzyjne jest określenie tego, co jest dla nas szczęściem. Jest taki synonim szczęścia zapisany w naszej podświadomości: musisz założyć rodzinę. Taki synonim szczęścia. Musisz skończyć dobrą szkołę. Mężczyzna, musisz spłodzić syna. Zajmijmy się na chwilę tymi trzema synonimami szczęścia według naszej podświadomości, według wzorców, które zostały nam przekazane.
Musisz skończyć dobrą szkołę. Super, skończyłem dobrą szkołę. Pisałem maturę, odbieram świadectwo, idę z kolegami i z koleżankami opić ten sukces. Piję trzy dni. Znaczy pijemy, bo to była bardzo dobra szkoła, więc impreza była gruba, za grube pieniądze. Trzy dni. Trzy dni jestem szczęśliwy, ponieważ wzorzec zapisany w naszej podświadomości brzmi: musisz skończyć dobrą szkołę. Nie ma wzorca, który mówiłby o tym, że musisz skończyć dobrą szkołę i wykorzystać wiedzę z tej szkoły do zarabiania pieniędzy czy w życiu. Jaka jest różnica? Taka, że cel został osiągnięty.
Skończyliśmy szkołę, więc jeżeli to było dla nas szczęście zapisane w naszej podświadomości, to cieszyliśmy się. Byliśmy szczęśliwi tylko wtedy, kiedy świętowaliśmy skończenie szkoły. Nasze szczęście nie miało trwać dłużej, ponieważ synonimem szczęścia zapisanym w naszej podświadomości było: musisz skończyć szkołę. To jest szczęście i koniec. Trzy dni mijają, impreza się skończyła, kac na szczęście odszedł i szczęście się skończyło. I to, w co włożyliśmy mnóstwo pracy, coś, co jest powodem naszej dumy, satysfakcji, coś, co później w życiu wykorzystujemy do utrzymania rodziny, do zarabiania pieniędzy, do osiągania jakichś sukcesów, przestaje nas radować. A tak naprawdę skończenie tej szkoły to był dopiero początek naszego szczęścia. To był początek naszego szczęścia. Od tego nasze szczęście tak naprawdę miało się zacząć. Po to skończyłem dobrą szkołę, żeby mieć dobrą pracę, żeby zarabiać dobre pieniądze, żeby robić karierę, żeby być z siebie dumny.
Nie. Wszystko to, co się dzieje już po zakończeniu szkoły, nie jest już dla nas w naszej podświadomości i dla naszej podświadomości synonimem szczęścia. Więc już nie jesteśmy szczęśliwi, ponieważ wzorzec szczęścia zapisany w naszej podświadomości był skończyć dobrą szkołę. No to skończyliśmy. Koniec szczęścia. Co jest z wzorcem „założyć rodzinę”? Już teraz podsunąłem wam pewien sposób patrzenia, więc spójrzcie, zastanówcie się teraz, jak to wygląda z tym szczęściem w kategoriach „musisz założyć rodzinę”. Może też rozwiążemy zagadkęDlaczego ludzie przed ślubem są szczęśliwi, a po ślubie już nie? A przynajmniej nie tak bardzo, jak byli przed ślubem. Mówi się: po co mi papier?
Papier wszystko zmienia. Ślub wszystko zmienia. Ślub wszystko psuje. Spójrzmy na synonim szczęścia według wzorca podświadomości. Co znaczy założyć rodzinę? Jak odbywa się zakładanie rodziny i na czym polega zakładanie rodziny? Zakładanie rodziny polega na tym, że upatrujemy ofiarę bądź ofiara upatruje nas, bądź upatrujemy się nawzajem i prowadzimy działania oraz negocjacje zmierzające do założenia rodziny. Oczywiście cieszymy się, bo jest miłość. Jest to szczęście, już w nas jest to szczęście, bo co? Bo będziemy.
Zbliżamy się do tego szczęścia według naszej podświadomości. Nasza podświadomość mówi: „Wow! Ekscytuj się, ekscytuj. Fajnie, będziesz miał rodzinę, założysz rodzinę, osiągniesz szczęście”. Według mnie. Mówi: „Ja ci mówię, jak założysz rodzinę, to będziesz szczęśliwy, bo ja tak wiem, bo tak mam zapisane. Takie mam informacje. Twoi starzy mówili, że będzie fajnie. Jak założysz rodzinę, będziesz szczęśliwy, więc idź w tym kierunku. Brnij w to, kombinuj, żeby założyć rodzinę, bo ja ci mówię, że to znaczy szczęście”.
Więc jest ekscytacja, nakręcamy się. Jesteśmy coraz bardziej szczęśliwi. Im bliżej tego dnia, im bliżej tego ślubu, tej pieczątki, tego kwitu, to jesteśmy bardziej podekscytowani. Mężczyźni może mniej. Przeżywamy, bo koledzy będą, znajomi. I też jest ten synonim taki: musisz założyć rodzinę, będziesz szczęśliwy. Kobiety mają jeszcze jeden synonim szczęścia. Zresztą mężczyźni też. On się jeszcze trochę nakłada, jeszcze nas nakręca. I co?
Dochodzi do tego momentu założenia rodziny. Na czym polega założenie rodziny? Na wzięciu ślubu, na związaniu się z drugą osobą. Na założeniu, jak to kiedyś w urzędach stanu cywilnego się mówiło, stworzeniu podstawowej komórki społecznej. Czyli dwie osoby składają sobie taką deklarację wobec różnych urzędników, że tak właśnie w tej chwili stają się mężem i żoną, podstawową komórką społeczeństwa, czyli są rodziną. Na tym polega założenie rodziny. I nasza podświadomość mówi: „Kurde, super, ciesz się, raduj się, bądź szczęśliwy, bo założyłeś rodzinę”. I oczywiście się cieszymy. Jest weselicho, poprawiny. Cieszymy się, świętujemy, że tak powiem, to założenie rodziny.
Natomiast zaraz po założeniu rodziny, jeszcze rozpędem ludzie jadą, a później się okazuje, że to szczęście się jakoś rozpłynęło. Ponieważ my nie mieliśmy w podświadomości wzorca posiadania rodziny. Taki drobny niuans. Szczęście jest założyć rodzinę, a nie szczęście jest posiadać rodzinę. Szczęście skończyć dobrą szkołę. Skończyliśmy dobrą szkołę. Szczęście minęło. Jest jeszcze jeden synonim szczęścia. Kobieta musi się zrealizować w macierzyństwie. Mężczyzna musi spłodzić syna.
Taki cel, marzenie zapisane w naszej podświadomości. Jedno szczęście już osiągnęliśmy, czyli założyliśmy rodzinę. Ono się po trzech dniach skończyło, wszystko wróciło do normy. Jesteśmy już rodziną. Na posiadanie rodziny nie ma w naszej podświadomości synonimu szczęścia, ponieważ nasi rodzice doskonale wiedzieli, że posiadanie rodziny nie jest szczęśliwe, bo to są problemy, kłopoty, awantury. Mąż pije, żona się uśmiecha do innych facetów. Są kłopoty. To nie jest szczęście. Więc nie mówią o tym w kategoriach szczęścia. Natomiast mówią: „Musisz założyć rodzinę”.
Oczywiście szczęście siada, ale w konsekwencji założenia rodziny mamy co? Mamy do zrealizowania kolejny wzorzec. Mieć dzieci, a mężczyzna mieć syna. Każdy facet powinien mieć syna. Rozumiecie? Myślę, że teraz każdy doskonale rozumie słowo „mieć”. Mieć, czyli go spłodzić. To jest ten pierwszy moment szczęścia, czyli spłodzić syna. Spłodziłem. Idziemy na USG.
Wow! Okazuje się, że jest syn. Super. Czujemy się szczęśliwi. Ale to szczęście jeszcze nie jest takie stuprocentowe, ponieważ lekarz mógł się pomylić. Może będzie dziewczynka. Wtedy to szczęście już będzie mniejsze, nie?To jednak syna muszę mieć, a nie córkę. To już nie jest to szczęście. Więc czekamy do momentu narodzin. Żona dzwoni pod warunkiem, że nie jesteśmy przy porodzie.
Jeżeli jesteśmy przy porodzie, widzimy: chłopak jak nic. Ma siusiaka. Syn. Jeszcze na wszelki wypadek pytamy żony: mój? Twój? I w tym momencie nasza podświadomość odpala petardę szczęścia. Wiadomo, co się dzieje. Mam syna, osiągnąłem cel. Podświadomość mówi: jesteś szczęśliwym człowiekiem. Więc pępkowe, cudowne imprezy, w ogóle najcudowniejsze na świecie.
Komu jak komu, ale dzieciom zdrowia żałować nie można. To są cudowne imprezy, wszyscy się cieszą i tak dalej. Natomiast żona wraca do domu z synem i znowu jest ta sama sytuacja. Mam syna. Czyli wzorzec został wyczerpany. Mógłbym tych przykładów oczywiście, kochani, mnożyć. Na przykład ze zdrowiem. To jest taki fajny synonim. Być zdrowym. Jestem szczęśliwy.
Być zdrowym, szczęśliwym, bogatym. Z tym zdrowiem jest najgorzej, bo ono jest, ale wszyscy nam wmawiają, że co? Że ono jest niepewne. Że to masz, ale możesz nie mieć. I co wtedy? Niby masz i jesteś szczęśliwy, ale cały czas podświadomość mówi: kurczę, jeszcze się nie ciesz. To wiesz, wypadki są, różne rzeczy. Coś zaczynamy u siebie obserwować niepokojącego. Nie wiem, trzy włosy wypadły na przykład. Paznokieć się złamał.
Kataru dostaliśmy. O Jezu! Olaboga! Tracę zdrowie. Straciłem zdrowie. Straciłem szczęście. Więc z tym zdrowiem i z tym szczęściem, cieszeniem się, byciem szczęśliwym z powodu posiadania zdrowia jest najtrudniej, bo ono jest najbardziej podszyte strachem. Bo szkołę skończyłem, to skończyłem. Już mi nikt tego nie zabierze. Syna mam, to mam.
Nie zakładam, żeby coś się miało wydarzyć. Mam dom, mam pracę, mam rodzinę. Więc te aspekty w naszym przekonaniu trudniej jest stracić. Zdrowie jest takie niepewne, łatwo je stracić. Więc tu niby jesteśmy szczęśliwi, ale jednocześnie się boimy. Mógłbym tych przykładów oczywiście, kochani, dawać więcej. Tych, jak wyglądają wzorce szczęścia zapisane w naszej podświadomości. Będziecie chcieli, zrobicie sobie swoją, że tak powiem, dedukację. Dedukcję edukację i dedukcję, analizę i zastanawianie. A jak nie, to też to nie jest do niczego potrzebne, kochani, ponieważ pokazałem wam mechanizm, jak to z tą podświadomością jest.
Pewne wzorce, znaczy większość wzorców jest niedoprecyzowanych. To po pierwsze. Więc nasza podświadomość będzie nam cały czas zwracać uwagę na to, że jeszcze nie osiągnęliśmy idealnego poziomu naszego wzorca. Więc co? Więc nie mamy prawa być szczęśliwi. Ona nie podsunie nam szczęścia jako reakcji, ponieważ w jej przekonaniu wzorzec nie został zrealizowany i on nigdy nie zostanie zrealizowany. Oprócz tych kluczowych momentów: założyć rodzinę, spłodzić syna, skończyć dobrą szkołę. Jak widzicie, wtedy podświadomość podsyła reakcję szczęścia. Jesteśmy szczęśliwi. Ale w związku z tym „skończyć”, „mieć”, „spłodzić”, „założyć” to szczęście bardzo szybko z naszych emocji zostaje wycofane przez naszą podświadomość.
Jak moglibyśmy być szczęśliwi? Znaczy jakie wzorce w naszej podświadomości mogłyby spowodować, że nasze szczęście mogłoby trwać dłużej? Oczywiście ja nie mówię o naszym szczęściu, tylko o naszych reakcjach podświadomościowych. Na przykład gdybyśmy mieli zapisany w podświadomości wzorzec pod tytułem: mieć syna i spędzać z nim każdą wolną chwilę. Taki wzorzec. Czyli wracam z pracy, widzę mojego syna, spędzam z nim czas i moja podświadomość mówi: jesteś szczęśliwym człowiekiem. Właśnie teraz jesteś szczęśliwym człowiekiem, bo ta sytuacja pasuje do wzorca szczęścia. Tych wzorców szczęścia, oczywiście związanych z synem, jest więcej. Musisz mu kupić kolejkę, musisz go nauczyć rąbać drewno, musisz go nauczyć grać w piłkę. Musisz go nauczyć jeździć na rowerze.
To są obowiązki ojca. Znaczy obowiązki. Więc musisz to zrobić. One nie stwarzają radości, natomiast dają satysfakcję jako ojcu. Taka jest reakcja. Satysfakcja. Nie radość, nie szczęście, tylko satysfakcja. Natomiast szczęścieJako reakcja naszej podświadomości musi być. Ona zawsze wynika z wzorca, który mamy zapisany. Gdybyśmy mieli zapisany wzorzec, że założyć rodzinę to jest pierwszy etap szczęścia i spędzać czas ze swoją rodziną, cieszyć się szczęściem swoich bliskich.
Gdyby to było zapisane w naszej podświadomości jako wzorzec naszego szczęścia, to każda chwila, kiedy widzielibyśmy albo mielibyśmy stworzyć radość na twarzy naszych bliskich, byłaby przez naszą podświadomość odbierana, że to jest właśnie ten moment pasujący do wzorca i teraz możesz się czuć szczęśliwy. Teraz ja ci podsunę uczucie szczęścia. Mam nadzieję, kochani, że w miarę jasno i niezagmatwanie wyjaśniłem tę sytuację, bo jest znowu takie miejsce w nas, które pokazuje nam zupełnie inne, w którym zapisany jest zupełnie inny wzorzec szczęścia. Podświadomość, która każe nam się cały czas porównywać do innych, ale też porównywać siebie do wzorców, które są zapisane, zawsze znajdzie jakąś niedoskonałość. Zawsze znajdzie jakąś rysę, która spowoduje to, że jeszcze nie będziemy mieli prawa być szczęśliwym według naszej podświadomości. Stąd ten tytuł. Nigdy nie będziemy szczęśliwi, jeżeli będziemy kierowali się w życiu naszą podświadomością, jeżeli będziemy odbierali nasze życie przez pryzmat naszej podświadomości. Oczywiście jest drugi biegun, czyli nasza dusza, która patrzy na życie z zupełnie innej perspektywy i dla niej na przykład powodem do szczęścia nie jest spłodzenie i posiadanie syna, nie jest założenie rodziny, nie jest skończenie dobrej szkoły. Ona zwraca nam uwagę na to, że szczęście jest zupełnie w czymś innym i my wiemy dokładnie i czujemy dokładnie to szczęście w takich sytuacjach, w których emocje płynące z duszy wygrywają z emocjami płynącymi z podświadomości. Jeżeli potrafimy uruchomić tę naszą miłość duchową, miłość płynącą z duszy, to wtedy się okazuje, że jest całe mnóstwo sytuacji, w których czujemy się szczęśliwi, gdzie nasza podświadomość mówi zupełnie coś innego, a my czujemy się szczęśliwi.
Miłość otwiera całe mnóstwo takich furteczek do szczęścia, do bycia szczęśliwym, czucia się szczęśliwym człowiekiem. Powoduje, że sytuacji i okazji do czucia się szczęśliwym raptem mamy całe mnóstwo. Jakiś pies, który podbiegł do nas, pomachał ogonkiem. Jakieś dziecko na ulicy, które pomachało do nas ręką, reagując na nasz uśmiech. Jakiś człowiek, który powiedział miłe słowo, chociaż nas zupełnie nie zna. Jakiś drugi człowiek, który pomógł nam w sytuacji, w której nie musiał, w której nawet nie zdążyliśmy go poprosić o pomoc. Nasze dziecko, które zupełnie bez powodu przychodzi, siada nam na kolanach i mówi: „Kocham cię”. Nasza żona, mąż, partner, który rano podzieli się z nami swoim uśmiechem i powie na przykład: „Cześć kochanie, cieszę się, że cię widzę”. Jakiś ptaszek śpiewający na drzewie, jakiś kwitnący piękny kwiat na jakimś drzewie owocowym, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Jakiś pies upaprany w błocie, który na nasz widok biegnie i rzuca się, i liże nam twarz.
Raptem się okazuje, że tych sytuacji, w których czujemy się szczęśliwi, jest dużo więcej. Jest całe mnóstwo. I jeżeli zrobicie sobie taką retrospekcję swojego życia, taki wgląd. Ja uwielbiam to robić, myśląc o sobie, jakim człowiekiem byłem i jak się zmieniłem, jak się zmieniam. Kiedyś to szczęście i obserwacja życia poprzez pryzmat swojej podświadomości dawała miDosłownie garsteczkę rzeczy i sytuacji, z których się cieszyłem, w których czułem się szczęśliwym człowiekiem. Z czasem tych sytuacji, w których czuję szczęście, zaczęło przybywać i z każdym dniem, tygodniem, miesiącem tych sytuacji, w których czuję się szczęśliwym człowiekiem, przybywa. I uwierzcie mi kochani, że to nie jest efekt żadnej mojej pracy, żadnej mojej transformacji, żadnego wysiłku, tylko najzwyklejszego otwarcia się siebie samego, nie innych ludzi. Ludzie wokół mnie nie zmienili się. Ja otworzyłem się na miłość, do której każdy z nas ma dostęp. Pozwoliłem jej wejść do swojego życia i zrobić jakąś tam rewolucję.
I jeszcze mi tej miłości brakuje. Jeszcze chciałbym, żeby było więcej. Jeszcze chciałbym, aby ta rewolucja była większa. Dlatego możemy żyć i analizować, obserwować swoje życie z perspektywy naszej podświadomości i dążyć do tych niedoścignionych według mnie wzorców szczęścia. Cieszyć się chwilami, kiedy skończymy szkołę, kiedy założymy rodzinę. Kiedy spłodzimy syna. Kiedy urodzimy dziecko. Albo otworzyć się na miłość, którą każdy w sobie ma. I bez, naprawdę uwierzcie mi, większego wysiłku i pracy pozwolić sobie samemu zafundować całe mnóstwo okazji do tego, aby czuć się szczęśliwym. Ja oczywiście życzę każdemu jak najwięcej sytuacji, w których poczujecie się kochani, szczęśliwi i zaczniecie chcieć więcej i więcej, i jeszcze więcej tych szczęśliwych momentów w swoim życiu.
I myślę, że to jest dobry sposób na to, żeby Ziemia też stała się takim miejscem szczęścia, bo szczęśliwi ludzie, szczęśliwy człowiek daje szczęście innym. Emanuje tym szczęściem, dzieli się tym szczęściem z innymi. Więc tego kochani z całego serca sobie oraz wam życzę. No i coś. Miło mi było z wami na ten temat porozmawiać. Gdyby były pytania do tego mechanizmu, do tego, o czym mówiłem w dzisiejszej audycji, to oczywiście pytajcie mnie, bo ja jestem gadułą, mam tego świadomość. Buduję długie zdania, czasami zmieniam w trakcie jakiś tam temat. Można czasami za mną nie nadążyć, a chciałbym, żeby ten temat był tak naprawdę dogłębnie i fajnie przeze mnie wytłumaczony, aby stał się zrozumiały również dla was. Także pytajcie. Ja spojrzę co tu się wydarzyło.
Jest kilka przywitań, ale ponieważ obiecałem, że damy szansę słuchaczom do zadzwonienia, a pan Marek przygotował też jakiś fajny jak zawsze kawałek muzyczny, więc proponuję zrobić króciutką przerwę. Ja pojawię się dla was jeszcze na te 10, 15 minut po przerwie. No i zobaczymy co się wydarzy. Także jak chcecie przygotujcie pytania, a póki co posłuchajcie cudownej muzyki serwowanej przez pana Marka.
[59:25] - A dzisiaj w przewodniku muzycznym zagrają nam Noctua Cent i Nori. Ta druga to chyba na wokalu. Utwór zatytułowany „We Could Dream”, czyli mogliśmy marzyć, mogliśmy śnić. I już za jakieś cztery i pół minuty powracamy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zagraj nam przed chwilą w przerywniku Noctilucent i Noori w utworze We Could Dream. A my tymczasem po przerywniku muzycznym wracamy do audycji Świat Oczami Duszy, do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił.
Będziemy także czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium do dołączenia, do której gorąco oczywiście zachęcamy. Można nam także wysyłać e-maile na adres radio@paranormalium.pl, a tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a jednocześnie stronią od social mediów wszelkiego rodzaju, zapraszamy na nasze małe paranormaliumowe social medium. Oczywiście takie nieśledzące, niezasypujące reklamami, niepromujące jakichś tam patocelebrytów czy innych oryginałów na takie nasze medium, które nazywa się forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl.
[01:06:15] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić, to jak zwykle bardzo proszę niebawem to uczynić, ponieważ komentarzy nie jest zbyt dużo. Natomiast z tego, co rzuciłem okiem, są jak zwykle ostatnio fajne i wartościowe, więc zacznę od przywitań. Quintinho, Tracer Studio, Sabina, Stefan Gorol, Mariola Kalinowska się, że tak powiem, też pojawiła. Tutaj przeczytam z wielką przyjemnościąMoże też przypominając o tym, że jest taka możliwość okazywania swojej wdzięczności za to, co robię. Mariola Kalinowska napisała: „Gdzie znajdę link do wsparcia działalności pana Sławka?” Pan Marek napisał: „W dwóch wiadomościach służę linkami”. Mariola Kalinowska za pięć minut pisze: „Dziękuję, poszło”. A ja powiem tak: dziękuję pani Mariolu, bo właśnie dostałem SMS-a, że doszło. Tak że widzicie kochani, to nie jest zbyt skomplikowane i makabrycznie trudne. Więc ja się oczywiście polecam.
Również pod swoimi filmikami na YouTubie umieściłem linki do PayPal i do Buy Coffees, więc możliwości są. Mało tego, w międzyczasie zobaczyłem mail od pana Kamila, który odezwał się do mnie za pomocą maila prosząc o numer konta. Więc można. Ja oczywiście z całego serca dziękuję i przyjmuję każdą wdzięczność z waszej strony z radością, więc zachęcam, bo myślę, że jest to radość i przyjemność obopólna. Nawet chociażby w kontekście tego, o czym mówiłem w dzisiejszej audycji. 54Sarin też się przywitał: „Pogodny wieczór”. Pan Stefan pisze również: „Dziękuję za możliwość podzielenia się czymś pozytywnym”. Kochani, nie ma nic bardziej wiarygodnego i przekonywującego jak informacja od drugiej osoby, która mówi: „Słuchajcie, ja spróbowałem tego i tego albo tylko tego i na przykład widzę zmiany. I dobrze jest mi z tymi zmianami i mówię wam o tym”. W dobie internetu, który jest przepełniony rzeczami, eksperymentami, które ludzie przekopiowują, nawet nie sprawdzając wielu rzeczy i nie weryfikując wielu rzeczy.
Więc te informacje płynące bezpośrednio od człowieka, który sam postanowił na sobie pewne rzeczy przetestować, to jest coś ponadwartościowe. Więc jeszcze raz, panie Stefanie, bardzo dziękuję. Alamad: „Dobry wieczór”. Danuta Łabuzińska. Pan Stefan pisze jeszcze tak: „Jeśli chodzi o wzorce, moja mama, gdy chce powiedzieć, że jest ze mnie dumna, mówi: nigdy nie myślałam, że wyjedziesz za granicę, że założysz rodzinę, że będziesz mówił w obcym języku i tak dalej. Ja się tylko uśmiecham i odpowiadam: wiem, że nigdy nie myślałaś i wiem, że jesteś ze mnie dumna. Też cię kocham”. Uwielbiam świadome wypowiedzi i uwierzcie mi kochani, że zwracanie uwagi na słowa, które się wypowiada ma bardzo duże znaczenie. Pewne rzeczy mówimy odruchowo, nie zastanawiając się nad nimi. Na przykład pamiętam jedną z audycji, w której namawiałem was, żebyście zapytali się swoich dzieci, jak chciałyby, żebyście je kochali.
I to była bardzo fajna audycja. Zresztą bardzo miło ją wspominam, tak nad wyraz, ponieważ dzieci i zwierzęta mają w moim sercu specjalne miejsce i specjalny wymiar. I właśnie jedna z naszych słuchaczek opisywała swoją sytuację i powiedziała swojej córce, odpowiadając jej na pytanie: mamo, a jak ty byś chciała, żebym ja cię kochała? To są niesamowicie dla mnie wzruszające momenty, cudowne takie. I to jest właśnie reakcja na miłość. To są rzeczy, które dzieją się same i są niesamowicie cudowne, niesamowicie wzruszające. I pamiętam w rozmowie, jak właśnie ta słuchaczka powiedziała swojej córce: pamiętaj, że zawsze jak coś złego się będzie działo w twoim życiu, możesz do mnie przyjść, mi o tym powiedzieć. Ja powiedziałem: to powiedz swojej córce, że zawsze będzie mogła do ciebie przyjść i powiedzieć to, co czuje. Mówimy w dobrych intencjach, nie zastanawiając się czasami właśnie nad tym, jak te słowa zostaną odebrane bądź jakie konsekwencje mogą te słowa w życiu mieć. A różnica pomiędzy „zawsze” a „w trudnych momentach” na przykład dla dziecka może mieć decydujące znaczenie.
[01:12:34] - Mamy telefon, panie Sławku. Halo, halo, panie Sławku, mamy telefon.
[01:12:39] - Tak, super.
[01:12:41] - Halo, halo Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:12:45] - Tak, słyszę świetnie. Doskonale.
[01:12:48] - Dobry wieczór.
[01:12:49] - Dobry wieczór.
[01:12:51] - Kto przy telefonie? Bo nie poznaję głosu.
[01:12:55] - Szymon.
[01:12:56] - Ojejku, co ty zrobiłeś z telefonem w takim razie?
[01:13:00] - A czemu? Moduluje mój głos, czy jak?
[01:13:03] - Tak. Nie poznałem cię zupełnie. Witaj Szymonie.
[01:13:07] - Witam cię. Nie wiem. Możliwe, że jakoś technicznie słabo tutaj. Mam słuchawki takie i możliwe, że może mi
[01:13:20] - Ja chyba wiem, co było nie tak. Miałem telefon za głośno ustawiony i się po prostu zrobił straszny przester.
[01:13:33] - Przester. Okej, dobra.
[01:13:36] - To się wyjaśniło. Dobrze, Szymonie, cóż cię sprowadza do nas? Opowiedz, bo jesteś jednym z tych słuchaczy, którzy się zapowiadali i cieszę się, że się udało, bo mówiłeś, że tam mogą być jakieś sytuacje, w których coś ci przeszkodzi. Także cieszę się, że się wszystko udało. O czym chciałeś nam dzisiaj powiedzieć?
[01:14:01] - Nie wiem o czym. Ja tak naprawdę powiem tobie, że jak do ciebie dzwoniłem, to nigdy nie miałem niczego ułożonego. Naprawdę, jak Boga kocham.
[01:14:13] - Bo tak jest najlepiej.
[01:14:15] - Właśnie. Gdzieś tam w głowie jakaś taka pierdołka, ale tak jest najlepiej. Tak mnie się wydaje również. Ale złapałem końcówkę audycji i myślałem, że będę w składzie trochę większym z moją żoną, ale labirynt różnych spraw i tyle. I są pewne obowiązki, które trzeba dopiąć i tyle. Co tu dużo mówić i dyskutować.
[01:14:51] - Wiadomo, każdy z nas w jakichś realiach życiowych żyje. Ale jeżeli mogę poprosić cię, zresztą myślę, że to będzie też dobry temat dla ciebie i może dobry do tego, żeby zacząć rozmowę. Ja bym dokończył jeszcze tutaj wypowiedź pana Stefana.
[01:15:11] - Dobrze, wiem o co chodzi.
[01:15:12] - Ponieważ po pierwsze, że jest superowa, a myślę, że ty też będziesz coś w tej kwestii miał do powiedzenia. Pan Stefan pisze jeszcze tak: „Dlatego ja powtarzam dzieciom, że to wy macie być szczęśliwe i wy będziecie dokonywać życiowych wyborów. Ja wam mogę tylko służyć radą, jeśli będziecie jej potrzebować i zawsze będę waszym tatą. Jeśli decyzje nie będą trafne, to bez lęku mogą do mnie przyjść. Ja traktuję każdy dzień jak doświadczenie. Doświadczam relacji międzyludzkich, relacji zmysłowych, uczuciowych, emocjonalnych. Traktuję to wszystko jako sens życia i za to jestem wdzięczny, że mogę doświadczyć życia z dnia na dzień”. Więc myślę, że ty też coś pewnie masz w tej kwestii do powiedzenia, bo z tego, co pamiętam, też jesteś szczęśliwym posiadaczem, szczęśliwym ojcem dzieciaczków. A ponieważ dzisiaj rozmawialiśmy właśnie o tym przecież, jak te wzorce zostały w nas przekazane, to jest jedno i tego, co zostało nam przekazane, nie cofniemy się w czasie, żeby coś zmienić. Możemy je zmieniać teraz.
Ale jednocześnie kochani, pamiętajmy o tym, że my też tworzymy w jakimś sensie podświadomość następnych ludzi. Dotyczy to przede wszystkim naszych dzieci, ale też tworzymy podświadomość osób, które na swojej drodze gdzieś tam spotykamy. Więc myślę, że fajnie mieć za uszami to, że następne pokolenia nie muszą przechodzić przez to samo, przez co my, że tak powiem, przechodzimy czy przechodziliśmy.
[01:17:18] - Zgadzam się.
[01:17:19] - Co ty, Szymonie, na to?
[01:17:21] - Zgadzam się absolutnie i to, co napisał, nie pamiętam tutaj godności, ale-
[01:17:29] - Pan Stefan.
[01:17:31] - Pan Stefan. Świetne. Gratulacje z podejścia tatuś do życia tak, czy do tego, jak to się toczy. Ja tutaj też na końcówkę złapałem. Nie wiem, czy dobrze mnie słychać, panie Marku, bo takie mam spostrzeżenie i słyszę siebie.
[01:17:56] - U mnie jest wszystko w porządku.
[01:17:58] - Dobra. Ja słyszę to, co mówię później się powtarza.
[01:18:02] - Ja mam dokładnie to samo. Chyba pan Sławek Bączkowski albo ma taki mocny mikrofon, że łapie dźwięk ze słuchawek, albo po prostu słucha na głośnikach.
[01:18:13] - U mnie to jest normalne z tymi technicznymi sprawami.
[01:18:17] - Ja też mam dokładnie to samo. Jak z kimś rozmawiam, to po prostu ta osoba też jakby czasami siebie słyszy. Także to chyba jednak kwestia mikrofonu.
[01:18:28] - Mojego?
[01:18:29] - Może być tak.
[01:18:32] - Dobry mam mikrofon.
[01:18:33] - Nic nie słychać. Jest okej. Ta końcówka, przyznam się, że utkwiło mi, jak dzieciak mówi: „Kocham cię”. To jest chyba najmocniejsze słowo na świecie w każdych wersjach językowych. My z żoną jesteśmy zbieraczami makulatury naszych dzieci. Mamy w kartonach rysunkiNie potrafimy wyrzucić rysunków naszych dzieci, uważamy, że wszystko, każde od najmłodszych lat, czy to są kreski, kreseczki, jakieś paczki, nie potrafimy tego, bo to jest po prostu dla nas coś ważnego i odkładamy to do kartonu. Tych kartonów już się nazbierało i w tej chwili już się też zbierają. Kocham cię, kocham cię. Tego jest, nazbierało się serduszko. Kocham cię, I love you.
Jeszcze wersje językowe są tutaj. Nie potrafię i żona też nie potrafi, nie potrafimy tego wyrzucić, więc składamy gdzieś i odkładamy w jakieś miejsce, bo to jest dla nas ważne. Może to o czymś świadczy, może nie.
[01:20:01] - Ja myślę, że tu nie ma się zastanawiać nad tym, czy to o czymś świadczy, czy nie. To już temat na następną audycję, ale właśnie też takie rozważania sobie snuję czasami. Czemu właśnie te rozmowy o rzeczach superowych, przyjemnych, o szczęściu wymagają dodatkowych analiz? Jak na przykład pokłócimy się z kimś, to nie wymaga żadnego dodatkowego zastanawiania się. Natomiast jak okazujemy miłość czy sprawia nam radość to, że nasze dziecko pisze nam na kartce albo mówi słowa: kocham cię, to wymaga to zastanowienia, czy ze mną jest wszystko w porządku, że mnie to cieszy. Ja wiem, że to jest przekoloryzowane, ja to czasami lubię przekoloryzować, żeby było bardziej dobitne. Ale dla naszej podświadomości te właśnie sytuacje związane z miłością, z radością, ze szczęściem są nietypowymi sytuacjami. My się zastanawiamy nad czymś, co powinno być całkowicie naturalne. Dla mnie akurat jest.
[01:21:28] - Dla mnie też. Takie rzeczy są. Może przemodelowałem te modele, te schematy, te procesy wobec siebie i to, co ja uważam za formę szczęścia, bo ja uważam jak najbardziej za formę szczęścia nawet składanie tych głupich, ktoś by mógł powiedzieć, karteczek i makulatury. Dla mnie to bardzo dużo znaczy.
[01:22:07] - Ale widzisz, znowu powiedziałeś taką rzecz: ktoś mógłby powiedzieć, prawda? Czyli jest taki rys podświadomości, że to jest może nietypowe, może dziwne. Za co ktoś by powiedział.
[01:22:29] - Sławek, dalej idąc odnośnie kwestii prawdy. Bo prawda boli. Nie, ja mam wzorzec, że prawda daje mi szczęście. Już ten etap się zupełnie odmienił, że prawda daje mi szczęście. Nie, że mnie coś boli. Prawda o samym sobie. Szczególnie, bo o samym sobie to wiem, potrafię to przeanalizować i tak dalej. I tyle. Kompletnie prawda nie boli, ale to wszystko widać, to się czuje, to zbiera się z przestrzeni i werbalnie, wizualnie to dociera z różnych zakątków. Naprawdę.
I to się dzieje. U mnie się bynajmniej dzieje tak, że prawda mnie kompletnie nie boli.
[01:23:41] - Ja powiem tak. Oczywiście każdy odbiera to w swój sposób. Natomiast oczywiście w kategoriach bólu prawda w moim przekonaniu nie powinna boleć. Może być czasami przykra, bo pewne rzeczy, których się o sobie dowiadujemy, które są dla nas zaskakujące, których nie mieliśmy okazji wcześniej sprawdzić, zweryfikować czy się z nimi zetknąć, mogą być zaskakujące. Ja też bym chciał to powiedzieć, kochani, żeby być uczciwym, że jeżeli zaczynacie dopiero grzebać w sobie, to niestety możecie. I całe szczęście, jeżeli zetkniecie się z tym, że was coś jednak zaskoczy, będzie dla was w pierwszym momencie przykre. Ponieważ to jest tak: gdybyśmy byli ideałami, które nie popełniły w życiu błędu, które wszystko robią dobrze, to nie musielibyśmy nic zmieniać.
[01:25:01] - Czysta prawda. Czysty ideał.
[01:25:05] - Więc ja wychodzę z założenia, to jest pewnik, że nie ma ludzi, którzy na swojej drodze zrobili zawsze wszystko idealnie. Nie ma. Natomiast błąd nie jest powodem do robienia z tego wielkiego halo i wielkiej tragedii, ale jednak uświadomienie sobie błędu, który się popełniło, ma jedną zbawczą i bardzo ważną cechę: pozwala uniknąć popełnienia tego błędu na przyszłość. Więc spotkanie się z samym sobą, zwłaszcza na początku, poznanie prawdy o samym sobie wprost przeciwnie, nie jest przyjemne. Natomiast żeby coś zmienić-
[01:26:05] - W pierwszym zderzeniu tak, zgadza się. Z świadomością tej prawdy, gdzie zderzenie świadomości z wcześniejszą nieświadomością, nieuświadamiania sobie gdzieś w życiu, to gdzieś leżało. Wiesz co? Z końcem roku, przepraszam, czy miałeś, sprząć sięłem tobie teraz.
[01:26:41] - Nie, chodzi mi o to, że ja doprecyzowuję pewne rzeczy.
[01:26:45] - Okej.
[01:26:46] - Bo już wiem, że różnych słuchaczy mamy i o części wiem, o części nie wiem. Więc ja doprecyzowuję, żeby ci, którzy zwłaszcza zaczynają, żeby później nie byli zaskoczeni. Dlatego ja tylko to powiedziałem. Także już mów dalej.
[01:27:10] - Okej. Ja chcę powiedzieć, że ja jestem w tym momencie, ja mam 42 lata i ja już idę w dobrym kierunku. Ale dalej uważam, że mam wiele ograniczeń w sobie. I żeby się tak wysypać z wielu mógłbym, tylko że przyznam się, że może to nie jest ten okres, nie jest ten czas czy ta audycja, żeby robić to w tym miejscu. Ale z końcem roku chociażby takie wysypanie się głupiej zazdrości. Już nie mówię „zazdrość”, ale jak to zdefiniować? Zazdrość, ego, nie ego i tak dalej, jakieś tam formy. Po prostu zwykła zazdrość. Miałem coś takiego, chociażby do kwestii zazdrości do rzeczy materialnych. Słabo.
To już dawno się odkleiło ode mnie. Zazdrości do tego, że ktoś ma lepszą aparycję, że jest lepszym mówcą, lepiej zna języki, jest bardziej przedsiębiorczy, więcej pieniędzy zarabia, więcej się przykleja do niego pieniążków. Są ludzie lepsi. Kurczę, mamy na tej planecie Ziemia osiem miliardów ludzi i są osoby, które lepiej się wypowiadają, lepiej składają zdania, lepiej filozofują. Tego jest masa. Ludzie lepszych ode mnie po prostu robią to lepiej, mają więcej wyrobione-
[01:29:27] - Właśnie.
[01:29:29] - I tak dalej.
[01:29:31] - Właśnie tutaj ci przerwę, bo są dwie zupełnie różne płaszczyzny.
[01:29:41] - Okej.
[01:29:42] - Powiedziałeś w jednym zdaniu: ludzie lepsi ode mnie i ludzie lepiej robiący coś ode mnie. To są dla mnie dwie zupełnie różne kwestie.
[01:29:55] - Okej. Ale wiesz co?
[01:29:58] - Żebyśmy zrozumieli.
[01:30:00] - Dobra, okej.
[01:30:03] - Co to znaczy ludzie lepsi ode mnie? Bo ludzie lepiej robiący coś ode mnie nie są ode mnie ludźmi lepszymi, tylko są ludźmi lepiej robiącymi coś ode mnie. Ludzie lepsi i gorsi to jest wynik naszej podświadomości. Świadomość mówi: ktoś robi coś lepiej ode mnie, ale to nie znaczy, że on jest lepszym człowiekiem.
[01:30:24] - Zgadzam się. Ja to rozumiem, fajnie, że doprecyzowałeś. Bo ja to rozumiem absolutnie. Tylko chodzi mi o to, że z końcem tego roku, 2001, początkiem roku tego, miałem takie, coś, co wydawało mi się, że ktoś jest zupełnie poza mną, ale to było gdzieś przyklejone z boku. I właśnie te kwestie, mówię naprawdę upraszczając, zazdrościowe kwestie właśnieże ktoś tam coś lepiej potrafi ode mnie. Dla mnie to było oczywiste. Tylko teraz jak się pojawił ktoś, gdzie szkoda. Dzisiaj akurat druga moja połowa nie ma, jest zajęta i nie ma opcji takiej. Powiedziała mi, ja to doskonale rozumiem, że ma za bardzo zmęczony umysł, taki zero-jedynkowy, więc nie wejdzie w te tematy. Ale jest świetną i bardzo mocną postacią, gdzie nawzajem się uzupełniamy.
Moja żona.
[01:32:00] - Dobrze, ale ja tak nie bardzo, bo zgubiłeś chyba trochę wątek, bo mówisz, że-
[01:32:06] - Nie, wątek mam. Wątek jak najbardziej odnośnie kwestii zazdrości. Jak najbardziej wszystko jest w temacie kwestii zazdrości, gdzie ja nie wiedziałem, że coś takiego mam, że pojawiają się osoby. Tutaj akurat mamy firmę, aczkolwiek moja żona jest w zderzeniu z różnymi ludźmi. Ludzie mają różnych firm i tak dalej. Ja śmiałem i ta podświadomość zaczynała się znowu. Ja mam prośbę taką, kurde, bo znowu słyszę swój głos i tak mi się źle mówi w tej chwili.
[01:33:17] - Ja powiem tak, abstrahując od tematów technicznych, próbuję zrozumieć, do czego zmierzasz i powiem ci szczerze, że mam z tym pewien problem. Cały czas w moim przekonaniu kręcimy się w kółko. Mówisz o tym, że pojawiły się tematy zazdrości. Ale poczekaj sekundkę. Usystematyzujmy to jakoś. Pojawiły się tematy zazdrości i co dalej? Czy sobie z tym poradziłeś? Jak to wygląda? Bo to, że na swojej drodze będziemy spotykać ludzi, którzy będą robili od nas coś lepiej albo gorzej, to myślę, że ja w swoim wieku i ty też w wieku 40 paru lat nie powinieneś być z tego powodu w żaden sposób zaskoczony, bo tak jest, tak było i tak będzie. Tylko mnie bardziej oprócz tej historii interesuje i myślę, że słuchaczy też, nie to jak było, tylko bardziej to, jak sobie z tym zaradziłeś i jak to wygląda w tej chwili u ciebie?
[01:34:28] - Doskonale. To nie był jakiś wielki plaster przylepiony tej podświadomości. Świetnie sobie z tym poradziłem. Tylko byłem zdziwiony, że jeszcze jakiś śmieć, że tak brzydko powiem, gdzieś został. Fajnie, czuję się z tym bardzo dobrze, że coś się odlepiło. Chodzi mi o to, że przez rozmowę mojej żony z różnymi osobami, tak jak mówiłem wcześniej o zazdrości.
[01:35:21] - Ale poprzez rozmowy twojej żony z różnymi ludźmi coś zrozumiałeś, coś sobie uświadomiłeś?
[01:35:28] - Dlatego poczekaj.
[01:35:32] - Poczekaj.
[01:35:35] - Ja próbowałem dawać jakikolwiek, słuchaj, ja próbowałem jak najbardziej, bo jestem naprawdę na takim etapie, że naprawdę wiele rozumiem. Na tym zostawiamy. Naprawdę wiele już rzeczy rozumiem. Coś, co mnie zaskoczyło bardziej, później to już było na wesoło, że ja próbowałem dawać jakieś porady żonie w stosunku do jakichkolwiek rozmów czy jakichkolwiek deali z kimś tam. I to jest w ogóle bez sensu w późniejszym czasie. Odlepiło się to ode mnie. Sorry, kurde, się nie poukładało. Bardzo to jest chaotycznie teraz, ale to może wynika z tego, że to jest wszystko taki spontan trochę.
[01:36:45] - Okej. Tylko ja akurat przyznam ci się szczerze, też słuchaczom powiem, że mieliśmy okazję kilkakrotnie rozmawiać poza anteną na różne tematy i w momencie, kiedy rozmawiamy sobie osobiście we dwóch, to angażujemy w to tylko swój czas, twój i mój. Natomiast w momencie, kiedy ja uważam, jesteśmy na antenie, to już w tym momencie angażujemy też czas innych ludzi.I ja ze swojej strony staram się to szanować, żeby starać się ten przekaz i naprowadzić ciebie, żeby ten przekaz był jak najbardziej treściwy.
[01:37:34] - Jasne.
[01:37:38] - Rozmawiamy razem, to sobie rozmawiamy razem. Natomiast teraz, żeby to jednak był taki przekaz do słuchaczy. Ja czytam na przykład w międzyczasie komentarz pana Stefana, który dzisiaj, jak widzę, dość mocno zaangażował się w audycję, za co też bardzo dziękuję. Jest zgodny z tym, co chciałem powiedzieć słuchaczom: kochani, nie ma końca naszego rozwoju. Nie ma czegoś takiego, w moim przekonaniu, przynajmniej na podstawie swojego własnego doświadczenia, swojego własnego życia, że my już z tą podświadomością zrobimy taki porządek, że tam już nic nie będzie. My jesteśmy jak cebula. Ściągamy po kolei jakieś tam warstwy, zaczynając od tych najprostszych. I miejcie, kochani, świadomość taką, że im głębiej się dogrzebujecie, tym w środku, jak w cebuli, jest więcej rzeczy, po których będą szczypały oczy. Bo te najprostsze, najbardziej i najłatwiej rozpoznawalne są zawsze na wierzchu. Te najtrudniejsze i najbardziej bolesne są najgłębiej schowane.
I nie ma końca naszego dokonywania zmian i końca transformacji, żeby usiąść i powiedzieć: „Dobra, ja już zrobiłem wszystko”. Nie. Myślę, że na ziemi jest to niemożliwe. Mogą być ludzie, którzy mają tego mniej, może więcej, może mają mniej bardziej bolesnych albo więcej, ale drobnych. Ta zabawa z podświadomością w moim przekonaniu się nigdy nie kończy. Zwłaszcza, że podświadomość też cały czas przyjmuje nowe wzorce.
[01:39:42] - Otóż to. I powiem sobie, że te wzorce są przyjęte. Gdzieś tam wrzucałeś, już są dla mnie oklepane, wiele jest oklepanych wzorców, typu zrobienie sceny czy zasadzenie drzewa. Ostatnio mój dobry przyjaciel powiedział: „Wiesz jak to jest właśnie, syna i drzewo. A że ja mam dwie córki, taki gwóźdź”. Chociaż to było w formie żartu. Bardzo szybciutko poszło. Syna? Ja mam psa i to jest mój synuś. Drzewa nie posadziłem jeszcze, ale przesadziłem.
Nie wiem, może możemy to zaliczyć? Ale to już taki żart.
[01:40:38] - Ja rozumiem, że to jest w kategoriach żartu, bo w innym wypadku bym ci powiedział, po co w ogóle wchodzisz w taką dyskusję z człowiekiem. Niech się zajmie swoim życiem, swoim drzewem i swoim synem. Tak właśnie działa podświadomość i z tą podświadomością, jak nie ze swoją, to z innych ludzi będziemy się cały czas gdzieś spotykać. I będziemy się cały czas boksować i weryfikować.
[01:41:11] - Otóż to. Zgadza się.
[01:41:13] - I to jest proces, który cały czas będzie trwał. Jedni odejdą, pojawią się następni. Na to też, kochani, każdy z nas musi być przygotowany, że jesteśmy cały czas w drodze. Możemy usiąść na chwilę, odsapnąć, ale za chwilę trzeba wstać i iść dalej i spotykać następnych ludzi, następne sytuacje, następnych rzeczy się uczyć. I cały czas poprzez te sytuacje się rozwijać, dowiadywać czegoś o sobie, zmieniać. I tyle. Możemy do tego podejść jak do obowiązku, a możemy też podejść do tego w pewnym sensie jak do jakiejś przygody, która w założeniu ma powodować to, że każdego dnia stajemy się innym człowiekiem i zakładamy, że lepszym. Przynajmniej lepszym dla samego siebie. Jak to świat odbiera, jest rzeczą drugorzędną. Naszym zadaniem jest być lepszym dla siebie, lepszym dla swoich bliskich.
I to jest nasz cel. A co świat z tym zrobi? Jakoś sobie z pewnością z tym poradzi.
[01:42:41] - Powiem tobie, że zmiany nie zaczynają się od góry, a jednak od dołu. Takie moje zdanie.
[01:42:49] - Co to znaczy od dołu?
[01:42:53] - Od dołu, bo często u góry, nie wiem, tak mnie się wydaje.
[01:43:01] - Ale o górze i dole czego mówisz? Społeczeństwa?
[01:43:05] - Chyba tak. Społeczeństwa.
[01:43:09] - A ja się nie zgadzam, ponieważ toJak patrzę na historię świata i to też warto sobie powiedzieć, to pojawiają się jednostki, które przesuwają granice.
[01:43:30] - Okej.
[01:43:31] - Jednostki, które łamią wszelkie obowiązujące zasady. To są często artyści, to są celebryci, to są politycy, jacyś tacy wybitni czy osoby w jakiś sposób znane. Natomiast to oni przesuwają granice. Na początku-
[01:43:56] - No to właśnie mówię, to jest z dołu, Sławek.
[01:43:59] - Co z dołu? Nie no, ja mówię-
[01:44:01] - Ja mówię tak, dla mnie to jest tylko że ty mówisz o dole, a w tym dole traktujesz mój dół jako górę, a ja mówię o górze jako dole. Wywracamy jak gdyby. Ja jak najbardziej jestem właśnie za tym, że są jednostki właśnie. Ten dół, czyli ten jeden robaczek na świecie może wywinąć zupełnie całą górę, całe społeczeństwo. Jedna osoba.
[01:44:36] - Okej.
[01:44:37] - Ale tylko pytanie, w jakim kierunku? I tyle.
[01:44:45] - W jakim kierunku? Tak naprawdę nie jest ważne, w jakim kierunku przesuwamy pewne granice. Ważne jest to, jak ludzie na te próby przesunięcia granic reagują. We wszystkim, w czym bierzemy udział, poprzez nawet chociażby oglądanie czy słuchanie tego, każda taka rzecz wywołuje w nas interakcję i zmusza do ustosunkowania się do tego. Nasza podświadomość zmusza nas do ustosunkowania się do tego. Czyli widzimy coś i pojawia się w nas reakcja. I to jest też bardzo fajny moment do tego, żeby się nad samym sobą zastanowić. Dlaczego na przykład postępowanie czy zachowanie takiego człowieka mnie irytuje albo dlaczego mi się podoba? To jest informacja o mnie, nie o tym człowieku. On coś zrobił, ale dlaczego to wywołuje we mnie takie, a nie inne reakcje?
Z czego one wynikają? Z jakich wzorców? I czy te wzorce są słuszne? I tu jest taki dobry moment dla każdego z nas, żeby się zastanowić, czym się w życiu kieruję. Czy uważam, że to jest złe, bo jest złe, bo taki mam wzorzec? Czy uważam, że to jest złe z punktu widzenia miłości i prawdy, z punktu widzenia mojej duszy? I to jest świetny trening właśnie do tego, żeby poznać samego siebie i żeby też na bazie postępowania innych ludzi czegoś nauczyć się, czegoś dowiedzieć się o sobie i coś w sobie zmienić.
[01:46:28] - Zgadza się jak najbardziej i uważam, że nawet ja jestem bardziej za praktykami niż teoretykami. Osoby, które robią, majstrują i za dużo nie mówią, tylko robią niż te osoby, które opisują świat językowo. Ale to mówię o sobie. Jak ja jako 42-latek widzę ten świat, że bardziej w praktyce się wyjaśnia i nawet ta osoba, która potrafi w teorii świetnie opowiedzieć sytuacje, które się wydarzyły, jakieś miały miejsce, bo może nawet w tej teorii lepiej opisać to w praktyce się okaże, że naprawdę pojawią się nowe jakieś zależności, których ta teoria jeszcze nie uwzględniała w tej praktyce.
[01:47:34] - Ale duchowość to nie jest teoria i rozwój duchowy nie jest żadną teorią. To nie jest oczywiście, może dla niektórych ludzi jest, nie wiem, tematem akademickich dyskusji i rozkminek. Natomiast dla mnie duchowość to jest to, co człowiek robi w swoim życiu. Jeżeli znam teorię, to próbuję ją wcielić w życie. Jeżeli ta teoria mi się podoba i wydaje mi się słuszna, to próbuję ją wcielić w życie i wtedy dopiero się okazuje, czy jestem osobą duchową, czy nie jestem osobą duchową. Nie z poziomu mojej wiedzy, którą wiem na temat duchowości, tylko z poziomu mojego postępowania i praktyki, jak tą wiedzę wykorzystuję w życiu. Inteligencja, jak kiedyś czytałem takie bardzo fajne określenie zapadło mi w pamięć, to jest umiejętność wykorzystania wiedzy, którą się posiada w praktyce. To jest inteligencja.
[01:48:35] - Super.
[01:48:36] - Bo wiedza sama w sobie jest wiedzą pustą i bezużyteczną.
[01:48:46] - Wiesz co, ja mam często na działce, akurat bardzo dużo tam ogarniam i jak widzę kwestie rozpalania na przykład grilla czy czegokolwiek, to to się długo dzieje. U mnie to idzie szybko i zajmuję się czymś innym. To jest prosty przykład praktyczny. Masz rozpałkę, masz coś tam, masz coś, powinieneś mieć to. Daj benzynę, daj coś. Mówię: „Nie, no zła benzyna, zła rozpałka.Bo ja nie chcę, kurde, żreć okopconego benzyną czy czymś tam, jakąś substancją. Przecież tego jest pełno tutaj. Kurczę, weź rozpal i to jest chwila. Od najmniejszych, weź trochę siana, później mniejsze, jakieś tam chrusty, większy, większy. I się rozpala, i fajnie.
Jest okej. I to tak ze strony praktycznej, tak pokrótce.
[01:50:04] - Wiesz, ja to doskonale znam i w praktyce, i w teorii, ponieważ przez wiele lat byłem w harcerstwie, więc dla mnie rozpalanie ogniska to jest jak gotowanie wody na herbatę w czajniku elektrycznym. Natomiast rozumiem przekaz. Natomiast przenosząc to na praktyki bardziej duchowe, powtórzę jeszcze raz: dla mnie duchowość to jest umiejętność postępowania, a nie gadania i na pewno nie dawania rad innym, jak oni powinni być, jak powinni postępować i jak powinni się zachowywać. To dla mnie nie ma nic wspólnego z duchowością. Zawsze można na tym grillu jedną kiełbaskę poświęcić. Niech się kopci i dać dobrym przykładem.
[01:51:06] - Oczywiście.
[01:51:07] - Pokroić w plasterki, z psem się podzielić. Jemu to nie będzie przeszkadzać z pewnością.
[01:51:14] - Nie, naprawdę. Przyznam się, że jestem jeszcze bardzo ograniczony i to muszę przyznać. Wiem o tym. Mimo tego, że naprawdę jestem na dobrej drodze. Czuję to wewnętrznie. I powiem tobie, że twoja audycja idzie, zgarnia. Może wiesz, może nie wiesz, ale zgarnia ze źródła. Naprawdę. Tylko czym ono jest? Dowiemy się może, dobiegając do mety.
Może tak, może nie. Może dostaniemy kolejne zadanie i tyle.
[01:52:04] - Po co się nad tym zastanawiać? Powiedz mi taką rzecz. Powiedziałeś jedno zdanie, na które muszę zareagować. Powiedziałeś, że jesteś jeszcze ograniczony.
[01:52:21] - To i tak dobrze, bo żona powiedziała: „Słuchaj, kochanie, ty miałeś dysfunkcję”.
[01:52:29] - Nie, poczekaj. Już się w to nie wkręcaj. Bo jednej rzeczy muszę was, kochani, odzwyczaić: jesteśmy w audycji, której tytuł i tematyka, którą poruszam, zobowiązuje. Audycja nosi tytuł „Świat oczami duszy”. Więc bardzo was proszę i ciebie również, nie wplataj. Inaczej: staraj się wykorzystać ten czas, kiedy poruszamy się tutaj w oparach. Przynajmniej próbujemy poruszać się w oparach naszej świadomości, naszej duchowości, naszej miłości i prawdy. Próbujemy. Ja próbuję taki klimat stworzyć. Więc nie zapraszaj do tej rozmowy swojej podświadomości.
I pamiętaj jedną rzecz: dusza nie ocenia. Duszy nie interesuje, czy jesteś zablokowany, czy jesteś jeszcze jakoś tam ograniczony. Rozumiesz? Tak naprawdę w świecie duchowym nikogo to nie interesuje, czy masz więcej podświadomości, czy mniej podświadomości. Duszę interesuje jedna rzecz: jakim jesteś człowiekiem. Nie co wiesz o swojej podświadomości, tylko jakim jesteś człowiekiem. Możesz nie wiedzieć nic o mechanizmach podświadomości, możesz nie zdawać sobie sprawy z istnienia tego. Natomiast ważne jest, abyś był dobrym człowiekiem. I koniec. Nie oceniaj.
Nie pozwalaj swojej podświadomości, żeby dokonywała oceny twojej duchowości, bo nie jest w stanie tego zrobić. Nie jest w stanie zrozumieć tej drugiej płaszczyzny. Więc zapytaj dzisiaj wieczorem swoje dzieci i swoją żonę, co one sądzą na twój temat. Czy twoje dzieci uważają, że jesteś dla nich dobrym, kochającym ojcem, który je uczy, prowadzi, opiekuje się, kocha, okazuje im miłość, daje im wzorce miłości, prawdy i tak dalej? Zapytaj, czy twojej żonie jest z tobą dobrze. Jeżeli usłyszysz trzy razy „tak”, bo masz trzy kobiety. Psa nie pytaj, z psem nie rozmawiaj dzisiaj. Zapytaj swoje córki i swoją żonę. Jeżeli usłyszysz trzy razy „tak”, to nie włączaj więcej audycji w Radiu Paranormalium. Tylko skup się na swojej rodzinie i daj mi święty spokój.
[01:55:34] - Dobra, okej. Wyjaśniam tematy.
[01:55:37] - To jest ważne w życiu. To jest w życiu ważne.
[01:55:39] - Wyjaśniasz tematy.
[01:55:42] - Okej, jesteśmy umówieni. Natomiast jak będą jakieś wątpliwości ze strony, nie daj boże, czego nie życzę, wtedy rozumiem, że jest sens słuchania tego, co Sławek ma do powiedzenia. W innym wypadku to nie ma sensu. Jak jest wszystko w porządku w twoim życiu, ty jesteś szczęśliwy, twoja rodzina jest szczęśliwa.
[01:56:10] - Ale skąd ty to wiesz? Rozmawialiście dwa razy i ty to wiesz?
[01:56:16] - Nie pytaj mnie, nie powiem ci na ten temat.
[01:56:22] - Dobrze. Jest sens naprawdę i nawet jest sens, że słucham twojej audycji, mimo że wiem, jak żyć. Nie mówię, że wiem, jak żyć. Po prostu wiem, jak żyć. Jestem szczęśliwy. Naprawdę jestem na zarąbistej drodze i wszystkim tego życzę. I powiem tobie, że ty się przyczyniłeś się do tego naprawdę. Też miałeś w tym udział. Dlatego nie stać mnie na ciebie. Dlatego jakoś staram się zadzwonić.
Nie stać mnie na ciebie, dlatego staram się zadzwonić.
[01:57:05] - Okej, to może być prawda.
[01:57:10] - Dobrze. Ja dziękuję bardzo tobie. Nie chcę zajmować tutaj czasu antenowego. Może ktoś będzie chciał się dodzwonić. Ja się cieszę i tyle. Jestem szczęśliwy.
[01:57:24] - Cieszę się twoim szczęściem. Ucałuj swojej dziewczyny i dbaj o nie i pielęgnuj tą miłość i tą radość, bo to jest najważniejsze w życiu tak naprawdę. I to jest prawdziwa duchowość, przyjacielu.
[01:57:42] - Dziękuję tobie za to. Okej, ja dziękuję tutaj również słuchaczom. Dla mnie to jest też takie trochę dziwne. Słuchaczom, panu Markowi technicznemu za możliwość tego, że mogłem się wypowiedzieć, coś tam powiedzieć swoje. Super.
[01:58:07] - Trzymaj się cieplutko.
[01:58:08] - Dobrej nocy.
[01:58:09] - Wszystkiego dobrego.
[01:58:10] - Wszystkim również.
[01:58:11] - Trzymaj się. Dzięki za telefon.
[01:58:13] - Dziękujemy bardzo. Ja jeszcze tylko przypomnę numery telefonów do Radia Paranormalium. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:58:41] - Dziękuję panie Marku. Ja jeszcze wrócę na chwilę do komentarzy. Tu pan Stefan popisał, a ja przeczytam. Zaraz wrócę do tego, natomiast cofnę się jeszcze do komentarzy. 21:04 Eka pisze: „Głos prowadzącego jest bardzo relaksujący”. Nie myślałem o tym, żeby się zająć relaksowaniem ludzi. Bardziej chciałem coś przekazać z tego, co wiem, z tego, co wymyśliłem, z tego, co zobaczyłem. Ale też jest mi miło. Dziękuję bardzo. Zdzichosław się przywitał.
Wema. Daniel. Pamiętam Danielu. Pan Stefan pisze: „Jeszcze raz dziękuję za dobre słowa. Bardzo mnie to buduje. Wszyscy jesteście wspaniali”. I tutaj jest komentarz do naszej rozmowy telefonicznej. „Jest takie powiedzenie nic nie gorszy, tak jak prawda”. Coś jest na rzeczy. I właśnie to jest ten komentarz, który ja przeczytałem podczas rozmowy.
Pan Stefan pisze: „Po jakimś czasie przygody z medytacją spłynęło do mnie w trakcie pracy prosto z serca zrozumienie, że ja to nie myśli, emocje oraz etykietki, które były mi doklejane przez całe życie od dzieciństwa. Zaczynając w tym momencie poczułem się jak nowo narodzony, jakbym wyrwał bolący ząb lub przebił nabrzmiałą ropę. Byłem szczęśliwy, lecz tak jak pan, który zadzwonił, wciąż odklejam swoje etykietki”. Na ten temat też już mówiłem. I tutaj Zdzichosław pisze: „Zestresował się pan po drugiej stronie kabla. Widać, że to, co chce powiedzieć, jest dla niego bardzo ważne, a wtedy czasem ciężko dobrać słowa”. Pan Stefan pisze: „Trudno jest mówić na żywo, ale przekaz jest jasny”. Panie Sławku, ta audycja mnie uskrzydla. Święte słowa z tym przykładem, że ja myślę, że życie świadome to wiedza, że ta podświadomość jest. I to z przyjemnością przytoczę.
Piękne słowa: „Być lepszym dla siebie w swoim mikrokosmosie”. Panie Sławku, przyznam szczerze, że pańskie audycje uczyniły mój świat bardziej logicznym i sensownym. To jeszcze bym chciał, panie Stefanie, z czego oczywiście cieszę się z tego, co pan napisał, ale jeszcze fajnie by było jakby uczyniły bardziej szczęśliwym i radosnym, chociaż z tego, co już się dowiedziałem, jest pan szczęśliwym człowiekiem, co bardzo raduje moje serce. Bardzo fajny rozmówca. My wszyscy jesteśmy w drodze i to jest najlepsze. Martyna Andrzejewska pisze: „Czy to już koniec?” I pan Stefan: „Bardzo pozytywny pan”. Przyłączam się również i ja do tego. Kochani, dawno nie przeczytałem w czasie audycji wszystkich komentarzy.Jest 22:20 na moim zegarku, więc bardzo dobry czas, żeby powiedzieć sobie dobranoc, podziękować sobie za dzisiaj nawzajem. Ja tylko przypomnę to, co powiedziałem podczas rozmowy telefonicznej. Prawdziwa duchowość to jest umiejętność okazywania miłości sobie i innym.
Okazywanie miłości sobie i innym w praktyce to jest prawdziwy cel rozwoju duchowego. Jeżeli, tak jak powiedziałem Szymonowi, potraficie to robić w życiu, to mnie już dalej nie słuchajcie. Skupcie się na tym, co jest w życiu naprawdę najważniejsze, bo jeszcze nie daj Bóg walnę jakiegoś babola.
[02:02:31] - Tym razem, panie Sławku, skupmy się na tym, co nam ma do powiedzenia drugi dzisiejszy słuchacz telefoniczny. Halo, halo, Radio Paranormalium.
[02:02:39] - Czy się słyszymy?
[02:02:41] - Witam, witam. Słychać mnie?
[02:02:43] - Słychać świetnie.
[02:02:44] - A jednak! Mam 100% skuteczności. Witaj Wiktorze.
[02:02:51] - Wybacz Sławku, że jeszcze ci przedłużam tak na koniec, ale nie mogłem wyhaczyć dobrego momentu, bo ktoś zadzwonił wcześniej i też nie chciało mi się komuś wbijać w rozmowę, więc poczekałem grzecznie, aż ktoś skończy.
[02:03:07] - Pod tym względem cię znam.
[02:03:13] - No widzisz. Przeszkadzam ci może? Mam się wycofać czy jak?
[02:03:17] - Nie, dawaj śmiało.
[02:03:19] - Dobrze. Pozdrawiam pana Marka, bo jest bardzo ważny i wszystkich słuchaczy. Co do dzisiejszej audycji, troszeczkę miałem przemyślenia odnośnie tego, co mówiłeś tak naprawdę na temat szczęścia i nie wiem, czy interpretuję to dobrze, czy może jest to po prostu moja teoria, ale z mojej perspektywy zaczyna wyglądać to tak, jakby szczęściem miał być proces i doświadczanie tego, co dzieje się dookoła, a nie kompletne poszczególne punkciki do odhaczenia. Rozmawialiśmy wczoraj na temat doprecyzowywania rzeczy i doprecyzowywania tak samo słów, jak i własnych życzeń i tego, czego oczekujemy od życia. Więc w ramach tego doprecyzowywania, czy właśnie nie polega to na tym, żeby doprecyzować ten element, który ma jako szczęście trwać? Że nie jest to, tak jak mówisz, odhaczenie czy tak jak przytaczałeś wcześniej przykład posadzenia drzewa i spłodzenia syna, tylko jest to cały ten proces, który ma doprowadzić do tego i to, żeby cieszyć się tym efektem i to, żeby ten cel nie był tym jednym punktem, który da się po prostu odstrzyknąć i odklepać, ale żeby ten cel był jedną ciągłą, był czymś, co może trwać w pewnym sensie.
[02:05:03] - Powiem ci tak: albo spóźniłeś się na audycję, albo ja znowu coś, że tak powiem, swoimi długimi zdaniami namieszałem. Natomiast oczywiście ja się całkowicie z tobą zgadzam. Tak, tak to właśnie powinno wyglądać to doprecyzowywanie. Tylko problemem jest to, dlatego ja powiedziałem, że to szczęście według naszej podświadomości jest nieosiągalne, ponieważ właśnie jest niedoprecyzowane. Żeby mieć świadomość tego, że możemy gonić króliczka i nigdy go nie złapać, ponieważ w naszej podświadomości jest to wszystko bardzo nieprecyzyjne. Dlatego pewniejszym źródłem czerpania radości i szczęścia jest nasza dusza.
[02:05:55] - Tak. Tak naprawdę czerpanie z tego, co się dzieje, z tego, w jaki sposób to się dzieje. Odczuwanie tego w sposób właściwie świadomy, bycie obecnym wtedy, kiedy to się dzieje, wtedy, kiedy osiągamy ten efekt, który może trwać. Po prostu być aktywnym, być na bieżąco, namacalnie w swoim własnym życiu.
[02:06:21] - Namacalnie, tak. Organoleptycznie.
[02:06:25] - Właśnie ta namacalność. Jeszcze mi się to wiązało z jedną myślą, ale nie będę kłamać, że trochę się rozproszyłam po drodze.
[02:06:39] - Słyszę, że tam coś się dzieje wokół ciebie.
[02:06:43] - To tak jak zwykle jestem na spacerze. Ja sobie nie usiedzę w miejscu, muszę sobie pobrnąć. Myśl, którą miałam z tym związaną. Teraz ja się spóźnię tak samo jak poprzedni słuchacz. Teraz jest lepiej. W pewnym sensie to dotyczy też mnie, jak i mam wrażenie, że wielu innych osób, bo to nie chodzi tylko o to, żeby wytyczać coś komuś, ale w taki nienamacalny sposób, żyjąc samą podświadomością, bez w pewnym sensie tej świadomości, można powiedzieć, że przeskakujemy przez życie, niewiele z niego wyciągając. Może właśnie dlatego taki proces rozwojowy nie tylko każdego z osobna, ale i całego świata trwa tak długo. Brakuje tego centrum, które na samym starcie uczyłoby ludzi zaglądać w siebie i wyciągać wnioski z tego, co doświadczają.
[02:07:41] - Wiesz co, ja tak się zastanawiałem nawet chociażby po naszej ostatniej rozmowie. Mój mózg tak ma, że on odpoczywa tylko wtedy chyba, jak śpi. Może też nie do końca. Wielokroć się zastanawiałem nad tym, dlaczego ten proces tak długo trwa, że to można by było najprawdopodobniej skrócić. Natomiast wchodząc troszeczkę w buty Boga, źródła, Stwórcy, czy jakkolwiek tego nie nazywać, to znajomość mentalności ludzi, czyli na zasadzie takiej: jak coś dostaniesz albo ktoś ci coś powie, to z automatu to odrzucasz, że człowiek musi o wszystkim przekonać się osobiście i wtedy dopiero jest w stanie tą prawdę przyjąć i zaakceptować. Myślę, że to z tego wynika, że ktoś tam gdzieś na górze zna doskonale naszą ludzką osobowość, ludzką podświadomość, że my nie uwierzymy w nic, czego sami nie doświadczymy.
[02:09:04] - Jak najbardziej się z tobą zgadzam, Sławku. To, co mnie nurtuje, to samo centrum tego i bardzo się cieszę, że bardzo wielu słuchaczy jest rodzicami i zmienia ten schemat, w którym wychowywane są dzieci, że to już nie jest tylko: „Słuchaj się swojego rodzica. Rodzic wie najlepiej. Dziecko ma tak robić, ma tak robić” czy właśnie jakieś inne tego typu rzeczy. Tylko coraz bardziej respektowane jest dziecko jako drugi człowiek, jako stworzenie, które ma własną duszę i ta dusza tak samo się rozwija. Może warto by było, tak jak teraz pewnie wielu słuchaczy już to wprowadziło dawno do swojego życia, pielęgnować tą świeżą duszyczkę, zamiast ją w ten sposób gnieść.
[02:09:55] - To ma też drugi biegun. Jak wiesz o moich planach i zresztą słuchacze też wiedzą o projekcie „Świat oczami dziecka”. Jeżeli tak by było, że rodzice nauczyliby się tworzyć podświadomość w dzieciach, te wzorce oparte bardziej na wzorcach przeniesionych z duszy, wzorcach opartych na miłości, na szacunku, na zrozumieniu i na tych wszystkich rzeczach, które są związane z naszą duszą, to świat z pewnością byłby inny za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Jedynym problemem jest to, że ja straciłbym robotę.
[02:10:50] - Ej, Sławku.
[02:10:51] - Oczywiście w kategoriach żartu o tym mówię. Natomiast jak najbardziej jestem za tym, żeby właśnie taką specjalną uwagę poświęcić dzieciom, żeby nie miały właśnie tego problemu w dorosłości, że ileś tam lat trzeba przeżyć i później tą podświadomość swoją własną wywalić do góry nogami, żeby osiągnąć jakiś poziom szczęścia. Cudownie, byłoby cudownie. Jestem jak najbardziej za tym, żeby w tym kierunku iść.
[02:11:29] - Teraz jeszcze przyszło mi się myśl. To, że bardzo ściąga mnie, przyciąga w pewnym sensie ten temat dziecka i z tego, co rozmawialiśmy ostatnim razem, w zasadzie wczoraj.
[02:11:48] - Coś tak jest na rzeczy.
[02:11:52] - Że to dziecko nie zostało w pewnym sensie w moim przypadku odcięte od tej dorosłości, nie było tego wystarczająco klarownego przejścia w dorosłość, bo jednak mam te 26 lat, a nadal istnieją we mnie tamte wzorce, o których rozmawialiśmy. Staram się w jakiś sposób to przerabiać, przetwarzać, ale ten element dziecka właśnie przyciąga mnie. Być może właśnie jestem zawieszony w czymś takim, w takim stanie trochę pomiędzy dziecięcymi latami a trochę między dorosłością. Myślę, że niejedna osoba jest w ten sposób zawieszona.
[02:12:37] - Powiem ci, że wiele dorosłych osób się do tego nie przyzna, ale tak naprawdę dają ludzie znać o sobie, opisując swoją tęsknotę za latami dziecinnymi. One oczywiście są wyidealizowane już w duży sposób. Te nieprzyjemne rzeczy są bardzo często wyparte z naszej pamięci. Natomiast tęsknota za dzieciństwem jest oznaką tego, że nam dorosłym ludziom brakuje tego dziecinnego podejścia. Także wiesz, może się okazać, że ty zawieszony ze swoim zawieszeniem staniesz się dla wielu dorosłych niedościgłym ideałem, który zachował jeszcze w sobie właśnie te aspekty dziecka.
[02:13:47] - Może tak być.Wychodziłoby więc na to, że może właśnie nie każdy potrzebowałby tak stricte rozdzielenia między tym etapem dziecięcym a etapem dorosłości. Że może warto pielęgnować.
[02:14:06] - Ja ci to powiedziałem wprost. Nie daj się tak do końca w tą dorosłość ubrać. Bo świadomość jest jedną rzeczą, a pewne aspekty podejścia dziecięcego, nawet chociażby dziecięcej logiki, są niedościgłe dla podświadomości dorosłego człowieka. Są nieosiągalne. Więc jest wiele cech dziecięcych, które ja z chęcią, gdybym mógł, przeniósłbym do swojego życia, ale jeszcze tego nie umiem zrobić.
[02:14:43] - Faktycznie powiedziałeś mi to bezpośrednio, ale napomknęłam o tym może trochę dla kontekstu dla słuchaczy.
[02:14:50] - Okej.
[02:14:54] - Bo jakby cię słuchałem.
[02:14:57] - W to nie wątpiłem. Mamy za sobą ze trzy rozmowy, więc już też jakieś tam odczucia ja swoje mam, więc nawet w to nie wątpiłem, że mnie nie słuchałeś. Natomiast bardziej chodzi o to, żebyś ty miał lepsze samopoczucie. Że może nie warto się z tym jeszcze rozstawać. Może nie ma się co tak specjalnie też się śpieszyć. Może to być fajne połączenie emocjonalne. Dziecięcej emocjonalności. Ja nie mówię o braku odpowiedzialności, o braku świadomości konsekwencji i tak dalej, bo tego w tobie akurat jest bardzo dużo. Natomiast tej beztroskiej radości mówienia na przykład o tym, co się myśli, co się czuje, bez jakichś tam skrępowań. Takiego też prostolinijnego myślenia, bez wchodzenia właśnie w te wszystkie meandry: powinienem, nie powinienem, trzeba, nie trzeba.
Dziecko się nie zastanawia, czy coś się uda. Po prostu mówi chce i robi. Więc jest mnóstwo cech takich dziecięcych, które na przykład w dorosłym życiu zostały już przez człowieka, poprzez doświadczenia życiowe wyparte. „Nie, nie będę próbował. To się nie uda”. Dziecko się nie zastanawia, czy coś się uda. Mówi: „Będę biegł do Ameryki”. Nie będzie się zastanawiało, czy przebiegnie przez morze, tylko wystartuje i będzie biegło, a reszta się okaże po drodze. Dorosły człowiek wymyśla: a nie dam rady, a to, a tamto, a co to będzie? A jak to będzie?
Więc jest wiele takich dziecięcych cech, które warto by było zaszczepić dorosłym ludziom. Także może ćwicz, rozwijaj to w sobie i może spotkamy się za czas jakiś i powiesz, jak to zrobiłeś, a my będziemy ci zazdrościć i mówić: „Ucz nas, ucz nas, my też tak chcemy”.
[02:17:14] - Ale Sławku, ciągniesz mnie powoli do tego, żebym się zaczął zastanawiać w przyszłości nad tym, żeby mówić do ludzi.
[02:17:21] - Ja cię nigdzie nie ciągnę, proszę mnie w to nie mieszać. Ja po prostu zastanawiam się nad jakimiś scenariuszami i wiesz dobrze, że żadnych nacisków wywierał nie będę. Natomiast pokazuję ci też różne możliwości. Bo nieraz jest tak, że to, co wydaje nam się, że jest naszym problemem albo przeszkodą, albo czymś, może się okazać czymś zupełnie odwrotnym. Mówię ci o tym, żebyś po prostu sobie różne opcje w sobie rozważył.
[02:18:00] - Jasne. To może jeszcze po prostu dodam to, co teraz pomyślałam na temat tego. Powiedziałeś o odpowiedzialności i o tym, że mam w sobie ten właśnie element takiej prostolinijności, prostego myślenia. Nie głupiego może, ale prostego. To dla mnie, w moim odczuciu własnym, odpowiedzialność czy dbanie o swoje otoczenie to jest coś, co jest jak umiejętność techniczna, taka stricte do wyćwiczenia, stricte do wyuczenia się. Nie przykładam aktualnie do tego jakoś specjalnie dużo uwagi. To jest jak z nauką pisania.
[02:18:45] - To znaczy, że masz to w sobie.
[02:18:48] - Trzeba to przećwiczyć, trzeba się tego nauczyć, trzeba zobaczyć, gdzie się robi błędy i pewne błędy pokorygować. Ale dosłownie nie ma w tym nic więcej niż taka sprawa stricte techniczna, dosłownie jak umiejętność pisania. Więc ta odpowiedzialność wcale nie kłóci się z takim właśnie dziecięcym elementem w człowieku. Można być i odpowiedzialnym, i prowadzić własne życie, i zachować ten swój właśnie wrażliwy, dziecięcy element.
[02:19:24] - Coś ci przeczytam. Słuchaj, bo ty jesteś na spacerku, więc nie masz pewnie dostępu do komentarzy. Ja mam. Zdzichosław pisze: „Świat oczami dziecka zaintrygował mnie pan. W takim razie życzę panu permanentnego bezrobocia”. I tutaj jeszcze jedna rzecz do ciebie: „26 lat. Kiedy to było?” Oczywiście ze śmiechem. „A ja do dzisiaj czuję się trochę jak dziecko. Kiedyś w sobie tego nie lubiłem, a teraz doceniam. Takie wewnętrzne dziecko to skarb”.
[02:19:58] - O!
[02:20:00] - Więc jak widzisz, w swoim przekonaniu nie jestem sam. I uwierz mi, że takich głosów usłyszysz w swoim życiu więcej. Oczywiście będą takie podświadome, które ci będą mówiły, że powinieneś dorosnąć. Ale ci, którzy doceniają właśnie to wewnętrzne dziecko jako skarb, z pewnością będą cię przekonywać do tego, żeby to rozwijać. Natomiast ja wrócę do tej odpowiedzialności. Mi chodzi o taką odpowiedzialność, my to już zupełnie inaczej rozumiemy. Natomiast bardziej chodziło mi o świadomość konsekwencji twoich działań. Podawałem taki przykład kiedyś z dzieckiem, że to nie jest brak chęci u dziecka, tylko brak świadomości konsekwencji tego, że coś się zrobi i coś już później jest nieodwracalne. Dziecko, dasz dziecku, ja mówię małemu dziecku, nie mówię, że osiemnastolatkowi czy piętnastolatkowi, ale trzyletniemu dziecku dasz siedem lizaków do przedszkola. W sensie takim, że siedem lizaków na siedem dni tygodnia i powiesz: „To jest na każdy dzień i musi ci starczyć do końca tygodnia”.
To dziecko nie mając takich możliwości umysłowych i doświadczenia opieprzy te lizaki pierwszego dnia, wszystkie siedem, a następnego dnia przyjdzie, powie, że nie ma lizaków i zrobi ci awanturę, bo nie ma lizaków. I to nie ma nic wspólnego ze złośliwością, z cwaniactwem, tylko z brakiem postrzegania życia w perspektywie dłuższej niż dana chwila. Ja bardzo często chciałbym mieć taką umiejętność, takie wyłączenie postrzegania życia tylko daną chwilą, bez myślenia o dalszych konsekwencjach. Ja nie mówię, że w każdej sytuacji, ale są takie sytuacje, że chciałbym się zatracić tylko w tym, co jest w danej chwili. Natomiast zgodzę się z tobą, że odpowiedzialność to jest pewien proces, jak sprzątanie w pokoju, proces techniczny.
[02:22:35] - Zdecydowanie.
[02:22:36] - Bez emocjonalny.
[02:22:39] - Tak. I teraz mi się wszystko troszeczkę układa, że może balansem stanie się w pewnym sensie, w pewnym stopniu, może najłatwiej mi to będzie określić, jednocześnie tym dzieckiem, które dostaje siedem cukierków i jednocześnie tym dorosłym, które te cukierki podzieli na siedem dni.
[02:23:01] - Widzisz, jest challenge. Ja już z racji-- chociaż nie, może nigdy nie jest za późno, żeby stać się dzieckiem. Ale ty może masz to bardziej na bieżąco, więc pielęgnuj to po prostu w sobie. Ciekawy jestem czy się-
[02:23:21] - Nigdy nie jest za późno.
[02:23:22] - Tak mówią, nie? Ale mam parę jeszcze rzeczy po drodze do załatwienia i myślę, że trochę się zejdzie, więc nie wiem, czy zdążę, ale na pewno będę promował. Jest to rzecz, która jest fajna. Na szczęście mam dzieci, mam wnuki, więc myślę, że będą mi przypominały o tym, żeby jednak nie zatracić tego w sobie tak do końca. Liczę na nie.
[02:23:52] - Właśnie, Sławku, sam mówisz, że jeżeli jest chęć, to sposób się znajdzie.
[02:23:56] - Dlatego zainwestowałem w dzieci. Czułem, że tak będzie. Czułem, że tak będzie, także zabezpieczyłem się na przyszłość. Mówiąc to w tym kontekście, o którym wczoraj rozmawialiśmy, to właśnie się nie zabezpieczyłem po to, żeby się zabezpieczyć. Można by to tak ująć.
[02:24:21] - Można.
[02:24:22] - Żartobliwie oczywiście.
[02:24:25] - To już nie będę przedłużać, bo i tak się włamałem na sam koniec audycji. Chyba już tam zaczynałeś kończyć.
[02:24:34] - Powiem ci tak szczerze, że z rzutem na taśmę zdążyłeś. Bo właśnie już kończyłem, ale oczywiście bardzo się cieszę, że zadzwoniłeś. Mam nadzieję też, że słuchacze się cieszą i wyciągną coś dla siebie, bo to o to chodzi w tych rozmowach, żeby dać ludziom możliwość wyciągnięcia czegoś dla siebie. Bo my możemy sobie oczywiście zawsze porozmawiać gdzieś tam prywatnie i wtedy wyciągamy tylko my korzyści z tego. Więc mam nadzieję, że jakieś wartości dodane również dla naszych słuchaczy z naszej rozmowy wynikają. Także bardzo ci dziękuję za telefon, że dałeś radę.
[02:25:24] - Zdążyłem, także dziękuję za rozmowę. Wszystkim miłego wieczoru i pielęgnowania teraz ciepłych wspomnień z dzieciństwa.
[02:25:35] - Brawo!
[02:25:35] - Ja się żegnam. Dobranoc.
[02:25:37] - Piękne życzenia. Tobie tego życzył nie będę, ale wiesz dlaczego. Natomiast ciekawy jestem, jak tam sytuacja się będzie dalej u ciebie rozwijać. Dawaj znak. Dziękuję za dzisiaj, za spotkanie, za to, że nas odwiedziłeś. Trzymaj się cieplutko. Wszystkiego dobrego.
[02:26:00] - Ty też. Pa pa.
[02:26:01] - Dzięki. Pa.Kochani, nam się zrobiło prawie trzy godzinki dzisiaj, zupełnie niespodziewanie. Mam nadzieję, że nie zdążyliście powyłączać tabletów, telefonów i komputerów. Gdyby tak się stało, to zapraszam do przesłuchania mojej rozmowy z Wiktorem i przeczytanych komentarzy Zdzichosława. Piękne życzenia! Pielęgnujmy nasze wspomnienia z dzieciństwa i pielęgnujmy nasze wewnętrzne dziecko. Do tej miłości, o której była wcześniej mowa, te życzenia tworzą w moim przekonaniu obraz bardzo szczęśliwego tygodnia, który jest przed nami. Radosnego i szczęśliwego, czego wam i sobie, kochani, z całego serca życzę, dziękując wam za dzisiejsze spotkanie. Temat następnej audycji jest już przygotowany. Pod koniec tygodnia mam nadzieję wrzucić te filmiki, które polecam jako wstęp do następnej audycji.
Za dzisiaj dziękuję panu Markowi. Dziękuję dzwoniącym, dziękuję piszącym, dziękuję wpłacającym i dziękuję bezimiennym i anonimowym, którzy dzisiaj z nami byli. Pozdrawiam serdecznie wszystkich tych, którzy jeszcze tę audycję będą mieli okazję odsłuchać z podcastu, który jak znam życie pan Marek dzisiejszej nocy przygotuje. Wszystkiego dobrego jeszcze raz. Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję za dzisiaj. Pozdrowionka i do usłyszenia za tydzień.
[02:27:43] - Już mam dzisiaj audycję częściowo obrobioną i zmontowaną, także myślę, że dosyć szybko nagranie powinno trafić na naszego YouTube'a i do naszego archiwum podcastów. Mówił te słowa do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium krótko po 20:00. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.