[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Z lekkim opóźnieniem, ale jednak witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Poniedziałek, minęła godzina 20:00 przed chwilą, 23 maja 2022 roku. Witają państwa w audycji „Świat oczami duszy” techniczny Marek Sęk "Ivellios" oraz gospodarz pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:37] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie. Zastanawiałem się, jaki przydomek pan mi nada, skoro pan sobie nadał techniczny. Ale rozwiał pan moje wątpliwości.
[00:51] - Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Co prawda w dużej części to od państwa zależy, czy druga część audycji dzisiaj będzie, czy też nie, ale będziemy oczywiście wdzięczni za jakąś informację. Jeżeli ktoś z państwa zechce zadzwonić, to będziemy bardzo wdzięczni za danie nam znać odpowiednio wcześniej, a numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Nasz stacjonarny to jak zawsze 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium do dołączania, do której serdecznie zachęcamy. Można nam także wysłać wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl, a tych z państwa, którzy stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do zarejestrowania się i podyskutowania z nami na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:32] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie. Bardzo gorąco, bo robi się coraz cieplej. Lato mamy za pasem, więc mam nadzieję też, że te sprawy takie ziemskie pod tytułem urlopy, wyjazdy, weekendy jakoś sobie już poplanowaliście. Zwłaszcza że można. Także pamiętajcie również o tym, że nasze ciało fizyczne jest nam potrzebne, a odpoczynek równie dobrze wpływa na nasze emocje, na nasz umysł i też jest niezłym pokarmem dla naszej duszy. Kochani, ponieważ temat komentarzy z czatu z poprzedniej audycji udało się z tego, co pamiętam, wyczerpać już w poprzedniej audycji, więc ja przejdę za chwileczkę do komentarzy tych, które pojawiły się pod audycją na YouTubie. Chociaż nie było ich dużo, to nie ukrywam, że nadały w pewnym sensie ton i temat tej dzisiejszej audycji. Ona będzie poniekąd kontynuacją tego, o czym rozmawialiśmy w zeszłej audycji. Chcę rozwinąć temat naszych relacji międzyludzkich i naszej podświadomości w tym kontekście, ponieważ ja go tak tylko tam zahaczyłem, a wydaje mi się, że jest na tyle ważny, żeby go troszeczkę pociągnąć dalej.
Więc to, co będzie głównym tematem audycji, rozpocznę przeczytaniem komentarza od Wiki, która napisała tak: „Sławku, dopiero 13 minuta, a już rodzi się wdzięczność za twoje słowa i chęć skomentowania z uśmieszkiem. Dla okiełznania podświadomości w kontakcie z innymi jest zrozumienie, że żyjemy oczywiście w jednej przestrzeni materialnej, ale w zupełnie innych rzeczywistościach mentalnych i emocjonalnych. Żyjemy też w podobnej przestrzeni duchowej, ale docieranie na co dzień do niej jeszcze się wydłuży w czasie. Te same zdarzenia w sferze zewnętrznej będą się zawsze odbijać odmiennym echem w sferach wewnętrznych. Każdy ma tu na ziemi inne zdania, skażony jest innymi programami, a nasza odpowiedzialność tkwi w tym, aby o tym pamiętać. I póki prawda przez duże P nie będzie udziałem wszystkich, dawajmy sobie przestrzeń do głoszenia swoich osobistych małych prawd, na ich dostrzeganiu, zrozumieniu, wzajemnej tolerancji i uczeniu się poprzez nie. Ostatecznie idziemy w jednym kierunku. Tylko niektórzy wybrali tor przeszkód, inni drogę przez dżunglę, inni bardziej lub mniej zatłoczoną autostradę. Cieszmy się z obecności współtowarzyszy podróży naszą drogą, ale pomachajmy ze zrozumieniem również tym, którzy wybierają inne ścieżki. W końcu dzięki temu na naszej nie jest tak tłoczno z uśmieszkami”.
Oczywiście napisałem, co pewnie nie będzie dla nikogo zdziwieniem, że całym sercem i całym sobą podpisuję się pod tym, co Wika napisała. Natomiast bez wątpieniaZ radością przyznaję, że ujęła to w tak piękne słowa, takie ciepłe i takie mądre, że nie mogłem sobie odmówić radości i przyjemności przeczytania wam, kochani, tych słów, tego komentarza. Wielki szacunek, wielka wdzięczność i wielkie pozdrowienie dla Wiki z mojej strony. Myślę, że z waszej również. Natomiast zanim przejdę do tej drogi, do tej ścieżki, do tych naszych podświadomości, chcę się odnieść do pozostałych komentarzy, zwłaszcza dwóch, które się pojawiły również pod audycją. One wywołały we mnie temat, który będę chciał na początku audycji poruszyć, a będzie on dotyczył karmy, pomocy i wdzięczności. Otóż w poprzedniej audycji, kilka audycji temu dałem znać, poinformowałem was, że otworzyłem sobie konto na BuyCoffe oraz na PayPalu, tak aby móc umożliwić wam, kochani, możliwość wspierania tego, co robię. To, co powiem, być może nie będzie zbyt miłe dla podświadomości niektórych, ale zgodnie z prawdą chcę o tym powiedzieć. Będzie też możliwością na okazanie wdzięczności z waszej strony za to, co robię, a mi pomoże spełnić moje długo wyczekiwane marzenie. Tak to z mojej strony wygląda.
Komentarz negatywny pojawił się jeden i nie to, że się mocno nim przejmuję, natomiast też sądząc po ilości, można by było zakładać, że tylko jedna osoba tak myśli. Natomiast sądząc po ilości kaw, które w tym tygodniu, kochani, z wami wypiłem, to być może jest jeszcze więcej osób, które myślą podobnie co Soman, bo do jego komentarza za chwilę się odniosę. Komentarz zabrzmiał mniej więcej tak. Nie mniej więcej, tylko dość dokładnie. „Coraz więcej ludzi, jeśli nie wszyscy, ostatnio prosi przez YouTube'a swoich słuchaczy i widzów o jakieś pieniądze. Ostatnio nawet ci, których nigdy o to nie podejrzewałem. Czuję się trochę, jakby maski opadły”. Jest tutaj komentarz pana Marka, który pozwolę sobie przeczytać, z którym całkowicie się zgadzam. „Nic nikomu nie opadło. Dzieląc się swoją wiedzą z innymi, poświęcamy bardzo dużą ilość energii, swojego czasu, energii, również doświadczenie.
Poświęcamy na to masę czasu, który równie dobrze moglibyśmy spożytkować na jakąś bardziej dla nas opłacalną finansowo aktywność. A jednak wolimy ten czas poświęcić państwu, słuchaczom. Wpłata jakiegoś datku jest dobrowolna. Podkreślamy to z całą stanowczością. Dobrowolna. Stanowi przy tym formę podziękowania i przy okazji wynagrodzenia tego czasu i wysiłku włożonego w tworzenie audycji”. Ja oczywiście napisałem „amen”, dorzucę coś od siebie. Po pierwsze, ja nie proszę. Daję słuchaczom możliwość niezaciągania długu energetycznego, a ten powstaje zawsze, kiedy otrzymujemy od innych coś za darmo, bez swojego udziału i wysiłku. Po drugie, staraj się nie oceniać.
Nie znasz sytuacji ani drogi, przez którą przeszli ludzie, aby zdobyć wiedzę i doświadczenie, którym się dzielą z innymi. Po trzecie, masz wolną wolę i skup się na sobie i swoim działaniu lub braku działania, czyli dokonaniu wpłaty lub nie, a nie analizowaniu postępowania innych. Tyle w temacie moich audycji. Słowik na głodzie napisał: „Amen, amen”. Kochani, temat pieniędzy, ogólnie rzecz biorąc, jest tematem drażliwym i tak naprawdę dużo sukcesów, radości, przyjemności osiągamy i zdobywamy dzięki pieniądzom. Ale z drugiej strony pieniądze stają się też środkiem manipulacji, wyzysku, konfliktów i różnego rodzaju negatywnych emocji. Więc jak to mawiał mój znajomy, pieniądze mają swoje zady i walety. I o tym z perspektywy nas, ludzi, nie będę mówił, bo jak na większość tematów każdy z nas ma swoje własne zdanie. Natomiast spróbuję się do tego odnieść z takiego samego punktu, jak opowiadam wam o większości rzeczy, czyli z punktu widzenia duchowego. Oczywiście dusza pieniędzy nie potrzebuje i nie uznaje ich wartości.
Natomiast z pewnością rozumie doskonale emocje związane z pieniędzmi. My, ludzie na Ziemi, pieniędzy potrzebujemy. Bez pieniędzyChociaż słyszałem różne teorie. Generalnie rzecz biorąc nie da się żyć. Są nam niezbędne do funkcjonowania, do zapewnienia sobie, swoim bliskim jakiegoś standardu życia. W zależności od tego, jakie kto ma potrzeby. Natomiast aspekt duchowy akurat w tej konkretnej sytuacji polega na tym, że z pewnością słyszeliście o pojęciu karmy. Karma wielu ludziom kojarzy się ze słowem kara. Ja ten temat we wcześniejszych audycjach poruszałem. Natomiast karma to jest właśnie powstawanie, tworzenie pewnego długu, które objawia się w naszym życiu doświadczaniem.
Karma polega na tym, że jeżeli popełniamy coś, co nie do końca jest właściwe bądź nie prowadzi nas do szczęścia, do radości, nie płynie z miłości, tylko z jakichś pobudek naszego ego, naszej podświadomości, wtedy tworzy się konieczność pokazania nam tej sytuacji z drugiej strony, tak abyśmy mogli zrozumieć, co czuła osoba, którą z naszej strony spotkało coś, co nie płynęło z miłości. W ten sposób zapewniamy sobie, w pewnym sensie budujemy swoje przeznaczenie, aby doświadczyć tego z drugiej strony. Na tym polega dług karmiczny. Jest to proces, który poprzez zrozumienie i poznanie naocznie, czasami organoleptycznie, czasami na własnym tyłku, jakiejś konkretnej sytuacji, również rozwija naszą empatię. Ponieważ najczęściej w życiu nie zastanawiamy się, mówiąc różne słowa, wykonując różne rzeczy. Robimy je z przekonaniem słuszności dokonanego wyboru. Natomiast możemy domyślać się albo czasami ludzie nam o tym powiedzą wprost, co myślą i co czują z powodu naszego zachowania. Więc czasami te informacje dostajemy, ale różnie je rejestrujemy, różnie je analizujemy i różnie do nich podchodzimy. Natomiast w momencie, kiedy tak jakby zamieniamy się z tym człowiekiem, rolą, miejscem, to już nie mamy odwrotu od tego, żeby doskonale poznać emocje, które towarzyszyły tej osobie w poprzednim ustawieniu. Wtedy, kiedy to my byliśmy tą osobą robiącą coś nie w porządku.
Tak powstaje karma i tak powstaje w konsekwencji nasze przeznaczenie, czyli konieczność doświadczenia tego w odwrotnej konfiguracji. I tak samo jest, kochani, z dostawaniem czegoś za darmo, bez naszego wysiłku. W dzisiejszych czasach, tych mocno ucywilizowanych, kiedy wszyscy nas przekonują do tego, abyśmy skorzystali z tych usług, abyśmy kupili ten produkt, jesteśmy zasypywani różnego rodzaju propozycjami, zachęcani, namawiani, wręcz wciskani w jakieś rzeczy, aby wybrać to, a nie coś innego. Oczywiście za to płacimy. Natomiast system takiego przekonywania nas do czegoś jest bardzo popularny. W zasadzie towarzyszy nam cały czas. Więc ciężko jest odróżnić i wyłapać ten moment, kiedy dostajemy coś od drugiej osoby za darmo, bez wysiłku, nawet bez proszenia o to. Internet jest pełen filmów, pełen audycji, podcastów, tekstów, całego mnóstwa rzeczy, które dostajemy za darmo. Po prostu klikamy przed komputer i jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Natomiast nie zmienia to faktu, że zaciągamy w ten sposób dług energetyczny, tak samo jak w przypadku karmy.
I tak jak się mówi, że karma wraca, że dobro wraca, że dobro wyrządzone drugiemu człowiekowi kiedyś do nas wróci. Może nie od tej osoby, może od innych osób, ale do nas wróci. I tak samo wraca karma. I tak samo, kochani, wraca dług energetyczny. To jest ta sama zasada. Kiedyś, w jakiejś sytuacji życiowej, jeżeli to są drobiazgi, to one najczęściej pojawiają się tak niepostrzeżenie i nie zwracamy na to uwagi. Czasami nas poirytują. Ktoś nas oszuka na 5 złotych w sklepie albo zgubimy jakieś pieniądze, których nikt nam nie odda. Ludzie nie łączą tego z tym, że właśnie spłacają swój długEnergetyczny. Swój dług, który zaciągnęli względem innej osoby, od której dostali coś za darmo.
Uczciwość nakazuje mi wam o tym powiedzieć. I dlatego, kochani, ja w odpowiedzi na ten post napisałem: ja nie proszę o pomoc, ponieważ tak jak wam powiedziałem, pomoc jest wtedy, kiedy ktoś jest w sytuacji, w której nie może sam sobie zapewnić tego, czego potrzebuje, kiedy wyraża prośbę do drugiej osoby bądź nie ma pieniędzy, by móc za taką usługę czy za taką rzecz zapłacić. Wtedy to jest pomoc. Musi być prośba. Musi być sytuacja, w której dany człowiek nie może sobie z daną rzeczą poradzić lub nie ma pieniędzy na to, aby zapłacić komuś za daną czynność. Wtedy to jest pomoc. Ja wiem, bardziej dla naszej podświadomości lepsze jest takie poczucie, że komuś pomagamy. Lepsze, bo wtedy my czujemy się lepiej. Uważamy, że zrobiliśmy dobry uczynek, że zrobiliśmy coś szlachetnego, coś dobrego. Wtedy czujemy się z tym lepiej, wkładając jakieś pieniądze do puszki czy na jakąś fundację, czy na jakieś coś.
I to jest fajne. To też rozwija nasz altruizm. Altruizm, współczucie, chęć pomocy drugiemu człowiekowi to wszystko są synonimy miłości, więc jak najbardziej pielęgnujmy to. Natomiast też, kochani, pamiętajcie o tym, że odwdzięczając się komuś, pomagacie w pewnym sensie sobie, ponieważ nie ryzykujecie tego, że ten dług energetyczny zapłacicie w sytuacji nieprzewidywalnej, niespodziewanej i niezaplanowanej. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Czy lepiej swoje własne pieniądze, czy to będzie pięć złotych, czy to będzie 10 złotych, czy to będzie 20 złotych, czy 20 000, w zależności kogo na co stać, przeznaczyć na coś świadomie i mieć poczucie, że właśnie te pieniądze komuś coś ułatwiły. Pozwoliły, tak jak w moim przypadku, spełnić moje marzenie, znaleźć swoje fizyczne i materialne w końcu miejsce na Ziemi. Czy lepiej ten dług spłacić w sposób nieprzewidywalny, nie wiedząc tak naprawdę, do kogo te pieniądze trafią? Jest jeszcze jeden aspekt z tym związany, czyli wdzięczność. Pewne słowa w naszym ludzkim, ziemskim słowniku w tej chwili sprowadziły się tylko do słów.
„Współczuję ci”. „Współczuję ci” to jest słowo, które oznacza: czuję wspólnie z tobą, co przeżywasz. To jest słowo „współczuję”. My wypowiadamy to słowo, nie czując zupełnie tych samych emocji, które czuje drugi człowiek. Możemy to słowo „współczuję ci” bardziej, jeżeli nie odczuwamy tych emocji. Jeżeli nie czujemy żalu, nie czujemy smutku, nie czujemy emocji, które towarzyszą drugiemu człowiekowi. Bardziej adekwatnym słowem jest słowo „przykro mi”. Jest mi przykro, że ciebie to spotkało. Słowo „współczuję” oznacza, że czuję podobnie jak ty. Może nie dokładnie tak samo, ale przynajmniej podobnie.
I tak samo, kochani, jest ze słowem na przykład „wdzięczność” czy ze słowem „przepraszam”. „Przepraszam” to jest „przepraszam”. To nic nie znaczy. To znaczy słowo „przepraszam”. Słowo „wdzięczność” jest właśnie formą, która zanim pewnie Fenicjanie wymyślili pieniądze, była formą zapłaty za to, co dostawaliśmy od innych ludzi. Najprawdopodobniej. Nie pamiętam, ale najprawdopodobniej tak. Ponieważ wdzięczność jest też pochodną miłości, tylko wdzięczność jest gotowością do podjęcia jakiegoś działania. Czyli mój przyjaciel pożycza mi samochód, bo mój się zepsuł, a potrzebuję gdzieś jechać. I on mówi: „Okej, weź mój.
Mogę wziąć twój samochód”. Odstawiam mu samochód i mówię: „Słuchaj, jestem ci bardzo wdzięczny”. Czyli zgłaszam gotowość do tego, żeby podjąć jakieś działania względem niego w sytuacji, kiedy on będzie w potrzebie. Więc ja, kochani, tak rozumiem i to nie dotyczy tylko mnie. To, co wam mówiłem. Jeżeli ja czytam czyjś wpis, słucham czyjejś wypowiedzi czy audycji, czy czytam jakąś mądrą rzecz, którą ktoś napisał, powiedział , to zawsze zostawiam ślad.Zawsze zostawiam po sobie ślad. Jeżeli jest to w internecie, to daję lajka, który jest formą mojego podziękowania człowiekowi za to, co zrobił dla mnie, bez względu na zawartość. Jeżeli zaczerpnę z tego cokolwiek, to odwdzięczam mu się w ten sposób za czas, który on poświęcił chociażby na to, żeby jakiś tam film czy jakiś materiał przygotować. Jeżeli coś jest dla mnie takie naprawdę rewelacyjne, wtedy odwdzięczam się w słowach. Jestem gotowy na to, że odwdzięczę mu się w jakiejś innej formie, jeżeli będzie tego potrzebował.
Ja wiem, z poziomu naszego umysłu są to rzeczy troszeczkę science fiction, natomiast z poziomu duchowego jest to proces jak najbardziej, kochani, normalny i naturalny. Przedstawiłem wam jedną z postaw. Jeden z komentarzy, który pojawił się pod poprzednią audycją, który był odpowiedzią na mój apel, na moją propozycję odnośnie możliwości odwdzięczania się. Co też uważam ze swojej strony za uczciwość względem was. Z mojego punktu widzenia. Ponieważ dać coś komuś bez możliwości odwdzięczenia się byłoby jakby zmuszaniem was do tego, żebyście sami tworzyli jakieś tam długi energetyczne. Ja często na przykład robiąc coś ze swoimi przyjaciółmi, mówię: „Słuchaj, pomyślę, co zrobić, co wymyślić, żeby nie pozostawić cię bez możliwości odwdzięczenia się”. Moi przyjaciele są do tego przyzwyczajeni i nie ma w tym nic dziwnego, żadnego przymusu i ludzie świadomi też nie robią z tego tytułu problemu żadnego. Wprost przeciwnie. Wśród naszych słuchaczy jest wiele takich osób, które zwracało się do mnie bezpośrednio, mówiąc: „Pozwól mi coś zrobić, bo ja nie chcę zaciągać długu energetycznego.
Ja chcę mieć czyste konto. Ja nie chcę tworzyć swojej przyszłości, swojego przeznaczenia w sposób randomowy”. Kochani, to jest jedna z opcji. Oczywiście do wyboru. Natomiast coś, co mnie po prostu rozwaliło emocjonalnie, wywołało wielkie wzruszenie we mnie. Nie ukrywam, ci, którzy byli na YouTubie, to też z pewnością wiedzą, o czym za chwilę powiem. Zresztą napisałem: „Rzadko kiedy zdarza mi się, że nie wiem, co powiedzieć. To jest ta sytuacja, więc napiszę tylko, co czuję”. Pan Jacek, nasz wierny i stały słuchacz, napisał wiersz dla mnie, o mnie, dla was. Po prostu nikt nigdy nie pisał dla mnie wierszy.
Ja nawet nie próbowałem pisać dla innych wierszy. Ja go wam przeczytam, ponieważ jest to po pierwsze bardzo świadome i wielki szacunek, i wielka radość w moim sercu i nie ukrywam, że byłem wzruszony bardzo, więc jeszcze raz dziękuję już bardzo oficjalnie panu Jackowi. Wiersz jest krótki i wygląda tak: „Proszę, zrezygnuj z jakichś piw dla ego. Zrezygnuj z paczki fajek, z jakiegoś małego zakupu zbędnego czy wydatku, co nic w gruncie nie daje. Proszę, przekaż podobne oszczędności na sławkową chatę świadomości. Stale słuchając go przecież czerpiecie wiedzę, by żyć samemu lepiej”. I tu już będzie proza, ale całkowicie trafiona w moje intencje, „bo Sławek niesie wszystkim dobro na dłoni. Podasz mu rękę? On nie chce być żadnym przywódcą. Chce być jednym z nas, poszukujących swojej ścieżki tak samo, jak każdy ze słuchaczy.
Wierzcie, proszę, on tylko wie ciut więcej od nas, czym próbuje się podzielić”. Kochajmy wszystko. Tyle, kochani. Muszę się zastanowić, ale ten wiersz na pewno sobie gdzieś wydrukuję. Natomiast wracając, kochani. To są oczywiście dwie postawy dwóch słuchaczy, więc oczywiście każdy niech zrobi to, co samodzielnie uzna za stosowne. Natomiast ja wrócę do tematu naszej audycji i do tego, co skomentowała nasza droga Wika. Kochani, w zeszłymOdcinku mówiąc o tym programie, o tym oprogramowaniu naszej podświadomości, poruszyłem taki wątek, że gdybyśmy sami z siebie mieli ocenić swoje własne postępowanie, to nasza podświadomość działa w ten sposób, że wszystko robimy dobrze. Nasza podświadomość nie widzi nic złego w takim, a nie innym postępowaniu. Wprost przeciwnie, za każdym razem uważa, że to jest jedyne słuszne rozwiązanie.
Z punktu widzenia innej osoby i innej podświadomości będziemy robić to źle. Będziemy robić to niewłaściwie. To jest trochę tak: złodziej, jeżeli kradnie, to nie widzi w tym nic złego. Oczywiście dla nas, ludzi świadomych, uduchowionych, wychowanych i tak dalej, nie mieści się to w głowie. Jak można okraść drugiego człowieka? Nie mówię już o tym, żeby go pobić bądź skrzywdzić w jakiś sposób fizyczny czy, nie daj Bóg, zabić. Ale jak można podnieść rękę na coś, co nie jest naszą własnością? Ani cudzy majątek, ani cudze życie nie jest naszą własnością. Ani cudze zdrowie, ani cudze ciało, ani cudza żona, ani cudze dziecko nie jest naszą własnością. Więc podświadomość każdego człowieka jest nieweryfikowalna.
Znaczy samoweryfikowalna. Gdyby każdy człowiek żył w takich oddzielnych przestrzeniach, to do końca naszego życia nie mielibyśmy autorefleksji, że robimy coś nie tak. My jako jednostki podświadome nie posiadamy zdolności autorefleksji nad swoim postępowaniem. Nie. Tak działa podświadomość. Jedynym miejscem w nas, skąd może płynąć jakaś autorefleksja, jest nasza dusza. Jedynym. Innego powodu do autorefleksji nie mamy. Taką mamy, kochani, konstrukcję. Więc ludziom, którzy kierują się tylko podświadomością, nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć i przekonać do tego, że robi coś źle.
Z pewnością znacie takie przypadki. Znacie takie przypadki. Każdy z nas jest takim przypadkiem. Więc jedną osobę na pewno znacie, bo tą osobą jest każdy z nas. W mniejszym bądź większym stopniu, w mniejszym bądź większym zakresie swojego życia działamy na podstawie podświadomości i nie mamy żadnych zahamowań, żeby coś zrobić. Żadnych. Po prostu jest impuls, jest zadanie, wykonujemy je. Koniec. Z pewnością zrobiliśmy to właściwie i nie mamy żadnego powodu do autorefleksji, do zastanawiania się, czy zrobiliśmy coś dobrze. Nasza dusza czasami próbuje nam coś podpowiedzieć, zasugerować i w różnych okresach życia pojawia się w nas wewnętrzny niepokój.
Czasami takie poddenerwowanie, to się później przejawia spadkiem energii, chęci życiowych, ponieważ od któregoś momentu swojego życia zaczynamy toczyć walkę wewnętrzną. Ta dusza próbuje się dostukać i powiedzieć: „Halo, halo, mój drogi przyjacielu, to nie tak. Znowu robisz to, co już robiłeś. Znowu robisz coś, co robiłeś i wiesz, jak się to skończyło. I znowu próbujesz wejść na tą samą ścieżkę. Po co? Zrób to tym razem inaczej”. Natomiast jak sami, kochani, doskonale wiecie, nasza podświadomość jest bardzo skuteczna w zakłócaniu i zagłuszaniu głosu naszej duszy. Jest bardzo skuteczna. Więc co może przekrzyczeć naszą podświadomość?
Co może pokonać naszą podświadomość? Oczywiście oprócz tego, o czym mówię od 150 paru audycji. Oprócz rachunku sumienia, czyli przeanalizowania swojego życia, postępowania, zachowania względem jakichś tam wzorców duchowych, wzorców miłości i prawdy. Ale ten aspekt na razie odkładamy, bo wiemy, że taką czynność musimy zrobić świadomie. Mało tego, musimy się do tej czynności zmusić. Więc zostawiam na chwilę aspekt duchowy, kiedy coś od środka nam mówi, że coś powinniśmy skorygować, zmienić. Jeżeli pozwolimy podświadomości zagłuszyć ten głos, to w zasadzie przestajemy mieć powody do jakiejkolwiek autorefleksji i autokorekty. Bo co może zagłuszyć i przekrzyczeć naszą podświadomość? Tylko jedno.Inna podświadomość. Bo to wtedy jest walka na tym samym poziomie.
Spotykają się dwie najlepsze na świecie, najlepsze dla każdego z posiadaczy, prawdy, wizje świata, słuszności, właściwości, prawd i tego wszystkiego, co jest zapisane w naszej podświadomości. Tylko inna podświadomość jest w stanie zagłuszyć, zdominować naszą podświadomość. I to się dzieje cały czas, kochani. To się dzieje cały czas na świecie, na Ziemi. To się dzieje cały czas w naszym życiu. Inne podświadomości będą z nami walczyły. Będą walczyły z naszą podświadomością, a nasza podświadomość będzie walczyć z innymi podświadomościami. Inne podświadomości będą atakować naszą podświadomość, a nasza podświadomość będzie się bronić. Kiedy my przejdziemy do ataku i będziemy atakować inne podświadomości, to inne podświadomości będą się bronić i tłumaczyć. Używam słowa podświadomość i może to zabrzmieć jak jakiś science fiction.
Jakieś podświadomości, jakieś świadomości, jakieś pierdoły. Jakieś science fiction, tak? Jakieś wyimaginowane, nieistniejące postaci. I do momentu, dopóki używam słowa podświadomość, to może się tak wydawać. Natomiast jeżeli użyję określenia. I teraz zwróćcie uwagę, co się wydarzy z waszymi podświadomościami w waszej podświadomości. To ty atakujesz drugiego człowieka. To ty zmuszasz go do tłumaczenia i do obrony, a on zmusza do tłumaczenia i do samoobrony ciebie. Ale to nie jest tak, że tylko on zmusza ciebie. Ty też zmuszasz innych ludzi do obrony, do tłumaczenia, do kontrataku.
Ty i twoja podświadomość. Zazwyczaj jest tak, że jeżeli mówię, że inni ludzie zmuszają cię do obrony, to ludzie kiwają głowami. Natomiast w momencie, kiedy mówię, ale ty robisz dokładnie to samo. Ja? Ale jak to? Ja nie, ja tego nie robię. Ja robię wszystko dobrze. Czego się czepiasz? To nie jest prawda. Ja nie chcę nic złego.
Ja nikogo do niczego nie zmuszam. Ja nikogo nie atakuję. Świadomości, dusze ze sobą współpracują. Podświadomości ze sobą rywalizują. I jak trudno jest poznać samego siebie. Jak bardzo jest nam nie po drodze z poznawaniem samego siebie może świadczyć to, że jest na przykład prosta metoda. Zamiast robić sobie jakieś tam te rachunki sumienia, można iść do swojego przyjaciela, przyjaciółki i powiedzieć: „Ty stary, powiedz mi tak naprawdę, jaki ja jestem”. Tylko tu nigdy tego nie robimy oczywiście, nie? Czasami zadajemy takie pytanie, co jest ze mną nie tak? Nie wiem, że się dziewczyny ze mnie śmieją albo że tam nie mogę poderwać dziewczyny, albo nie mogę zrobić tego.
Tak, czasami zadajemy takie pytania. One są bardziej retoryczne niż oczekujemy odpowiedzi. Natomiast jest prosta metoda. Problem z przyjaciółmi jest taki, że najczęściej dobieramy sobie przyjaciół, którzy są w pewnym sensie podobni do nas, ponieważ gdyby byli odmienni od nas, byśmy się cały czas z nimi kłócili. Zwróćcie uwagę, jak reagujecie na zachowania innych ludzi. I nie chodzi mi o ludzi, którzy wchodzą w naszą sferę życiową. Nie takich ludzi, którzy swoim działaniem czy swoim mówieniem w jakiś sposób zakłócają nasze życie. Nie. Mówię o takich ludziach, którzy nie mają z nami nic wspólnego, którzy nie przeszkadzają nam w oddychaniu, ale nas irytują, wkurzają. Widzimy na ulicy, nie wiem.
Matka idzie z dzieckiem, rozmawia przez telefon. Jak ona może? Dzieckiem się nie zajmuje. Nic do tej kobiety nie mamy. To nie jest opiekunka naszego dziecka. To jest obca nam osoba, która w żaden sposób nie ma wpływu na nasze życie. Kierowca na drodze, nie wiem. Rowerzysta. Ktoś przez pasy przechodzi. Ktoś się ubrał.
Ktoś głośno mówi. Ktoś się nie ubrał. Ktoś idzie z kimś pod rękę albo nie pod rękę. Albo ktoś ma taką minę względem jakiejś osoby, albo inną. W telewizji ktoś coś powiedział. Ktoś czegoś nie powiedział. Ktoś się tak zachował. Ktoś mlasnął. Ktoś pierdnął. Ktoś klasnął.
Na każdą z tych sytuacji czy na większość z tych sytuacji nasza podświadomość zareaguje. Nasza świadomość mówi: ten człowiek nie wszedł w twoją przestrzeń życiową, nie zakłóca twojej przestrzeni życiowej.Więc nic ci do tego, co on robi ze swoją przestrzenią życiową. Daj człowiekowi spokój. Nasza podświadomość będzie to oceniać, analizować, krytykować. Dlatego w poprzedniej audycji powiedziałem ważną rzecz, że ludzie, których spotykamy na swojej drodze są naszymi przyjaciółmi, ponieważ oni swoimi zachowaniami pokazują nam, jaka jest nasza podświadomość, jacy jesteśmy my. Nasze podświadomości skupiają się na nich, na ocenie tego, jacy oni są. A tak naprawdę najbardziej wartościowa informacja płynąca z tego jest taka, jacy my jesteśmy, jak wygląda nasza podświadomość, dlaczego nas to irytuje, dlaczego nam to przeszkadza. Dlaczego my takie zachowanie akurat popieramy? Popieramy, ponieważ jest bliskie bądź bardzo podobne do wzorców, które są zapisane w naszej podświadomości. Negujemy, krytykujemy, ponieważ są zupełnie odmienne od wzorców zapisanych w naszej podświadomości.
Taką fajną formą nauki byłoby podejście do człowieka, którego oceniamy i krytykujemy, czy po prostu wiemy, że on jest inny od nas, że to, co on robi w naszej podświadomości jest zapisane jako coś złego, niewłaściwego i niesłusznego. Podejść do niego i zapytać, jak on się z tym czuje. Oczywiście to dopiero jest science fiction, bo nie znam takich przypadków. Przynajmniej gdzieś tam na ulicy. Nieważne. Natomiast tak naprawdę można by to było dopiero ocenić na podstawie tego, jak się dany człowiek z tym po prostu czuje. Kochani, nie posiadamy w swoim ludzkim osprzęcie i wyposażeniu żadnego narzędzia, które zmuszałoby nas do autorefleksji. Nie mamy. Do autorefleksji mogą nas zmusić inni ludzie. Tylko inne podświadomości są w stanie konkurować z naszą podświadomością.
Dlatego inni ludzie pozwalają nam zobaczyć, że można coś zrobić inaczej. Inaczej niż my mamy to zapisane w naszej podświadomości. Gdyby nie inni ludzie, nie wiedzielibyśmy, że w ogóle można zrobić coś inaczej. Gdybyśmy obracali się tylko i wyłącznie w gronie na przykład złodziei, byśmy byli wychowani przez rodziny złodziei, jeżeli w gronie złodziei nie wiedzielibyśmy, że można żyć uczciwie. Natomiast świat jest tak skonstruowany, że ludzie na siebie wpadają, żyją ze sobą i te podświadomości ze sobą się muszą ścierać. Kiedyś mówiłem, że największym dla mnie majstersztykiem jest to, że do powołania nowego życia są potrzebne dwie osoby. Dwie osoby odmiennej płci, czyli dwie przeciwstawne osobowości z natury płci i dwie różne podświadomości, które łączą się w parę po to, żeby nawzajem siebie uczyć, że można coś zrobić inaczej. Ludzie w związkach posiadający dzieci są najczęściej z założenia skazani na przebywanie ze sobą, na bycie ze sobą. Tu się nie da nic zaczarować. Jedna ma taką podświadomość, drugie ma taką podświadomość i one będą się spierać ze sobą, przekonywać nawzajem, kłócić, aby od czasu do czasu spróbować znaleźć trzeci wariant zrobienia czegoś.
Miłość, która powinna towarzyszyć związkowi w założeniu jest spoiwem, które właśnie powinno zmuszać człowieka do autorefleksji. Ponieważ jeżeli kochana przeze mnie osoba, osoba, która mnie kocha, mówi mi o czymś, to powinienem chociaż na sekundę stanąć i zastanowić się, czy wszystko robię w porządku, czy aby na pewno ja jestem w porządku. I miłość, która powinna towarzyszyć związkowi, daje też świetne podłoże i motywację do tego, żeby coś w sobie zmienić. Związki oparte na podświadomościach pozbawione miłości wiecie, jak wyglądają.Podświadomość jednej osoby próbuje zmieniać drugą osobę, a ta druga osoba i jej podświadomość próbuje zmieniać tę drugą osobę w drugą stronę. Ponieważ podświadomość jest pozbawiona autorefleksji. Na początku, jeżeli w związkach jest miłość czy zakochanie chociażby, ludzie są gotowi pójść na ustępstwa. Nie na znalezienie kompromisu, tylko na ustępstwa. „Dobra, ustąpię mu. Nie będę się kłócić”. Oprócz tego jeszcze aspektu idealizowania drugiej osoby, po prostu idziemy na ustępstwa.
Z czasem dochodzimy do wniosku, że tych ustępstw jest zbyt dużo. Zaczyna się analizowanie miłości, czar pryska i zostają tylko dwie podświadomości. Co się dzieje wtedy w związkach? Zaczyna się naparzanka. Gdyby ludzie potrafili siebie kochać nawzajem, życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Dlatego ja tak dużo czasu w swoich audycjach poświęcam właśnie tematom podświadomości i tematom miłości. Jakiż idealny świat byłby, jak wyglądałoby życie chociażby w rodzinach, w związkach, gdybyśmy zamiast kierować się podświadomością, która jest bezkrytyczna, pozbawiona jakiejkolwiek formy autorefleksji, potrafili kierować się względem drugiej osoby, kochanej osoby miłością, która co chwila zmusza nas do autorefleksji. Miłość zmusza nas do myślenia o tym i zastanawiania się nad tym, czy robimy słusznie, czy robimy dobrze, czy przypadkiem kogoś nie krzywdzimy, czy przypadkiem kogoś nie oceniamy niewłaściwie, nie oceniamy źle tylko dlatego, że nasza ocena płynie z naszej podświadomości, że nie widzimy intencji drugiego człowieka, tylko oceniamy go z poziomu naszej podświadomości. Z chęcią, kochani, być może pociągnę ten temat, bo wydaje mi się w pewnym sensie kluczowy, ponieważ nie jestem pewien, czy uda się zrobić w przyszłym tygodniu audycję, ponieważ ja na weekend wyjeżdżam. Będę wracał w poniedziałek, ale nie wiem jeszcze, o której.
Mniej więcej wiem, ale zostawiam sobie taki margines, więc może być tak, że po prostu nie zdążę na audycję. To znaczy nie zdążę jej zrobić. Będę oczywiście pana Marka informował, więc oglądajcie komunikaty. Natomiast gdybyśmy mieli zrobić sobie przerwę dwutygodniową, to mam do was prośbę. Pomyślcie sobie, zastanówcie się, puśćcie wodze fantazji. Pomyślcie o sobie. Pomyślcie o waszych związkach. Pomyślcie o waszych partnerach, partnerkach. Jak mogłoby być w waszym życiu, gdybyście chociaż trochę, chociaż raz na jakiś czas pozwolili sobie na spojrzenie na wasz związek nie z poziomu podświadomości, tylko z poziomu miłości. Gdybyście zamiast zawsze być przekonanym o swojej racji, raz na jakiś czas pozwolili sobie na autorefleksję, taką duchową autorefleksję płynącą z miłości i z prawdy, jakie jest wasze postępowanie.
Wasze. Nie waszego partnera, nie partnerki. Tylko jakie jest wasze postępowanie. Czy na pewno i zawsze tak, jak nakazuje podświadomość i wmawia wam, że zawsze macie rację, że zawsze dokonujecie słusznych wyborów, że zawsze to, co twierdzicie i w co wierzycie, jest prawdą. Jak mogłoby wyglądać wasze życie, wasze związki, gdybyście na przykład z partnerem potrafili dać sobie godzinę luzu, wyłączyć podświadomość i każde z was poświęciłoby tę godzinę w tygodniu na zastanowienie się, czy aby zawsze ja mam rację, czy aby zawsze dokonuję słusznych wyborów, czy aby zawsze właściwie reaguję, dobrze reaguję. Pomyślcie, kochani, o tym. Oczywiście jak chcecie. Od razu mówię, to z pewnością nie będzie miłe, ale może w przyszłości zaowocuje czymś fajnym, czymś miłym, czymś przyjemnym, czymś radosnym, czymś szczęśliwym i czymś opartym właśnie na miłości i na prawdzie, czego oczywiście ja ze swojej strony bardzo, bardzo, bardzo serdecznieI gorąco wam z całego serca życzę. Spojrzę tutaj na komentarze. Kochani przywitania mamy.
„Życie to oczekiwanie na śmierć”. No ładnie się wbiłem. Tak, tutaj, kochani, widzę się pojawił jakiś bardzo intensywny słuchacz z bardzo ciekawym nickiem. Dobrze, tam się, że tak powiem, kochani, rozgrywał też wątek ten, który poruszałem na początku i w zasadzie tutaj tych komentarzy nie ma dużo, więc przelecę. „Ja myślę, że takim alarmem może być cierpienie, ból fizyczny. Najlepiej wtedy zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego ja? Warto właśnie wówczas zrobić sobie taki dogłębny rachunek sumienia. Często wtedy pojawia się odpowiedź, pytanie tylko, czy ją zaakceptujemy”. To Sabina napisała.
[55:58] - To ja jeszcze skorzystam z okazji i tylko przypomnę, że jeżeli ktoś chce zadzwonić, to będziemy bardzo wdzięczni za danie znać oczywiście.
[56:09] - Tak jest kochani, dawajcie znaka, bo jeżeli nie będzie tutaj chętnych to oczywiście doczytam te komentarze i cóż będziemy się żegnać. Może jeszcze zdążycie wyjść na spacer, jeżeli macie pogodę. Pogoda jest zawsze, tylko jeżeli jest adekwatna i sprawia przyjemność. Także oczywiście Sabino, całkowicie się z tobą zgadzam. Tak, ten wątek pominąłem, ale właśnie tak. Życie płata nam różnego rodzaju figle. I tak jak Sabina napisała o tym alarmie, może być cierpienie, ból fizyczny czy nawet ból emocjonalny, nieszczęścia różnego rodzaju. Tak, wtedy zaczynamy zastanawiać się, dlaczego mnie coś spotkało. Natomiast nie ukrywam, że w takich sytuacjach raczej, chociaż nie, wtedy właśnie, jak dostaniemy klapsa w dupę, to właśnie jest czas na taką pokorę, bo jak się te podświadomości naparzają, to jest po prostu, wiecie jak to jest. To jest siwy dym, tam w ogóle żadne argumenty nie docierają.
To jest walka, walka, walka, aż do pokonania przeciwnika. Więc wtedy faktycznie ciężko jest o autorefleksję. Natomiast jak opadają emocje, czasami te autorefleksje ludziom przychodzą. Natomiast tak, w sytuacjach trudnych jesteśmy bardziej podatni jako ludzie na chwilę refleksji i jesteśmy troszeczkę spokorniali. Ta podświadomość jest trochę tak, jakby była świadoma tego. Jakby była człowiekiem, to by było mniej więcej tak: „Dobra, wiem, że cię wpieprzyłem w kłopoty, to na chwilę zejdę ci z linii strzałów. Nie będę do ciebie dzwonił, nie będę się odzywał, nie będę odbierał od ciebie telefonów, bo wiem, że to moje rady doprowadziły cię do tego”. I wtedy jest właśnie taki moment, że mamy trochę inną możliwość. Na innym poziomie przemyśleń. O tak.
Także dziękuję ci Sabino za to. Zdzichosław napisał: „Odpoczywaj prelegencie, jakoś wytrzymamy. Może centrala puści coś w zamian”. Bardzo mi się podobają twoje komentarze. Wnoszą dużo uśmiechu na mojej twarzy. Kochani, zacząłem komentarzem Wiki i też tym, którzy go nie zapamiętali polecam poprzednią audycję. Pięknie to napisała, że pamiętajcie, że ludzie koło nas nie są naszymi wrogami. Dostarczają nam całe mnóstwo informacji przede wszystkim o nas samych. I na takich informacjach spróbujcie się, kochani, skupiać. Co to?
Dlaczego mnie to irytuje? Dlaczego mi to przeszkadza? Przecież ja nie znam człowieka w ogóle. Stoi sto metrów ode mnie. Dlaczego mnie, że tak powiem, jego zachowanie tak bardzo irytuje? Najczęściej jest tak, że to, co nas irytuje w innych, jest często takim odbiciem lustrzanym nas samych. Albo znowu w drugą stronę jest brakiem umiejętności takiego postępowania u nas samych. To często widzimy ludzi pewnych siebie, takich elegancko ubranych, którzy mówią, co trzeba robić, jak żyć. Przejdź do przodu. Polityków, którzy też pięknie.
My tak nie potrafimy, więc w pewnym sensie ich podziwiamy tylko z tego powodu, że my tego nie potrafimy. Więc też różne postawy, różne wzorce podświadomości często oznaczają, że nasze jakieś zaangażowanie emocjonalne w to wynika właśnie z tego, że nam takich umiejętności brakuje. Tyle w kwestii podsumowania, jeżeli chodzi o podświadomość. Natomiast przypomnę jeszczePomyślcie, jak wyglądałoby wasze życie, gdybyście raz w tygodniu potrafili na godzinę wyłączyć swoją podświadomość. Nie ulegać jej przekonaniu, że wszystko, co robicie, robicie najlepiej jak się da i spróbowali podjąć taką autorefleksję z poziomu miłości. Ciekawy jestem waszych wniosków. Kochani, dziękuję wam bardzo serdecznie za dzisiaj. Mam nadzieję, że coś udało mi się wnieść ciekawego do waszego życia. Może jakieś fajne przemyślenia, może jakiś puzelek kolejny komuś wskoczy, czego oczywiście z całego serca życzę. Pozdrawiam was jak zawsze serdecznie i cieplutko.
Trzymajcie się. Mam nadzieję, że do za tydzień, a jak nie, to po prostu tęsknota czasami wzmacnia emocje, więc może nam też nie zaszkodzi. Dziękuję panu Markowi za trud włożony, jak zwykle w opiekę nad nami. Wszystkiego dobrego. Uważajcie na siebie, korzystajcie, bawcie się dobrze, bądźcie szczęśliwi. Powtórzę za panem Jackiem: kochajmy wszystko. Dobrej nocy.
[01:02:28] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich możliwych w czasach nam współczesnych formach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Kto wie, może kiedyś ktoś wymyśli wersję wprowadzoną bezpośrednio do mózgu. To by już było superwygodne. Na razie mamy tylko te trzy formy. Zapraszamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję „Świat oczami duszy” dzisiaj już powolutku kończymy. Zakończymy utworem, którym uczcimy pamięć zmarłego kilka dni temu Vangelisa. Będzie to mało znany utwór nagrany wspólnie z Jonem Andersonem „Easier Said Than Done”.
Audycja już się dzisiaj kończy. Idziemy powolutku spać. Oczywiście kto idzie, ten idzie. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie, jeśli nie za tydzień, to za dwa. Mówią, że cierpliwość jest cnotą. Niewątpliwie będzie to w któryś poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.
[01:04:28] - See it clear Sounds of emotion Spreading all over the world Bringing peace for a moment Say it's all possible But it's easier said than done Hold it there Try to imagine Scenes of heaven in motion Singing songs of devotion Say it's all possible But it's easier said than done Twice it's clear Bringers of wisdom Simply trying to touch And to bring you the truth Say it's all possible But it's easier said than done Yeah, yeah Think of a season So easy to reach Thoughts of a good world Where innocence leads you to a miraculous high When someone you remember Helps by telling you why Tells by telling you why Why there is worship Deep, deep within Not so easily seen Or amazingly witnessed To bring you the truth It's already said and done Yeah, yeah Hold it there You can imagine All of heaven in motion Special songs of devotion Say it's all possible But it's easier said than done Yeah, yeah Think of a season So easy to reach Thoughts of a good world Where innocence leads you to a miraculous high When someone you remember Helps by telling you why Tells by telling you why Why there is worship Deep, deep within Not so specially seen Or amazingly witnessed To bring you the truth It's already said and done Already said and done Already said and done It's already said and done See it clear Sounds of emotion Spreading all over the world Bringing peace for a moment Say it's all possible It's already said and done It's already said and done It's already said and done