[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Po raz kolejny pojawia się na antenie Bóg Radia i Radia Paranormalium audycja Telegram z krańca świata. Jesteśmy już z państwem po raz siódmy, a przy mikrofonie Marek Żelkowski oraz gospodarz tej audycji Piotr Plebaniak.
[00:22] - Dobry wieczór.
[00:23] - Panie Piotrze, to zacznijmy od ulubionego przez naszych słuchaczy konkursu.
[00:28] - Dobrze. Poprzedni konkurs: odpowiedzią było to, że bohaterem powieści jest Wiedźmin Geralt, a autorem tych opowieści jest Andrzej Sapkowski. Powtórzę zagadkę, bo nie wszyscy pamiętają być może. Jaka jest nazwa bohatera powieści, którego autor na widok pieniędzy tak przebiera nogami, że gdyby podetkać chrustu, to by się zajął żywym ogniem? Odpowiedzią jest właśnie Wiedźmin Geralt. Jest bohaterem, a autorem jest Andrzej Sapkowski, który miał różne dziwne historie, jeśli chodzi o honoraria ze strony twórców gier na podstawie tych powieści. Kontrowersyjna sprawa, szczególnie poruszająca graczy, których tożsamość została urażona przez nieprzemyślane komentarze autora. Ale generalnie zagadka rozwiązana.
[01:24] - Panie Piotrze, to czas na dzisiejszą zagadkę.
[01:27] - Dzisiejsza zagadka jest następująca. To jest film, filmografia science fiction. Jak nazywała się wyspa, na której zostało zbudowane zapasowe urządzenie do podróży w przestrzeni kosmicznej do centrum galaktyki? Jak jeden z bohaterów tego filmu mówi. Co nie do końca jest ścisłe, ale niech będzie. I to tyle. To jest koniec zagadki.
[01:52] - I zaczynamy dzisiejszą audycję. Do tej pory rozmawialiśmy o takich sprawach jak Ukraina, o tym, jak różne mocarstwa i nie tylko kombinują, jak się szykują do wojny, jak jej unikają. Było grubo. Dzisiaj natomiast będziemy rozmawiali o ewolucji kulturowej. Panie Piotrze, co to ma wspólnego z geopolityką?
[02:17] - Z geopolityką ma to bardzo wiele wspólnego, aczkolwiek nie bezpośrednio i nie w sposób oczywisty. Na początku pomóżmy słuchaczom zrozumieć, co to jest ewolucja kulturowa. Człowiek jest istotą, czy też gatunkiem, czy też zwierzęciem społecznym. I nasza zdolność, która jest absolutnie wyróżniająca nas spośród wszelkich organizmów na Ziemi: jesteśmy zdolni do kooperacji grupowej z członkami społeczności, którzy są dla nas obcy genetycznie. To jest skomplikowane i nie do końca intuicyjne, chociaż moim zdaniem jest. Polega to na tym, że jesteśmy zdolni do tego, aby biologicznie wykształcone genetycznie mechanizmy chroniące naszych najbliższych, czyli najbliższych członków rodziny, potomstwo na przykład albo rodziców. To już jest bardziej kulturowa ochrona, dlatego że jesteśmy, że tak powiem, skafandrami przenoszącymi nasze geny. Tutaj nawiązuję do słynnej teorii samolubnego genu, który wcześniej, zdaje się, Stanisław Lem wymyślił. To było w „Golemie XIV”. Natomiast sławę osiągnął za pomocą tej teorii Richard Dawkins, czyli autor książki pod tytułem właśnie „Samolubny gen”.
Troszeczkę zrobimy dygresji, ale zacznijmy właśnie od tych dygresji, a dojdziemy do głównego wątku za sekundkę. Więc samolubny gen, jeżeli ktoś by jeszcze nie wiedział, co to jest za teoria i co to znaczy, to jest teoria, wedle której podmiotem ewolucji nie jesteśmy my, czyli organizmy homo sapiens, ludzkie, zwierzęce czy homo sapiens, jakkolwiek to nazwać, tylko podmiotem ewolucji są geny i mechanizmy produkcji organizmów skomplikowanych, wielokomórkowych, takich jak my, są sposobem ewolucji genów, które to przekształcają się tak, aby osiągnąć maksymalny fitness, czyli maksymalne dostosowanie, czyli jeszcze inaczej maksymalną zdolność wytworzenia swoich dalszych, kolejnych kopii. Więc z tego punktu widzenia, i zaraz dojdziemy też do tego pojęcia, które jest bardzo ważne, każdy gen jest tak zwanym rational agent, czyli po angielsku to jest racjonalny agent. Nie da się przetłumaczyć, bo agent to jest inaczej czynnik, albo też nie tylko czynnik, czyli jakaś okoliczność, ale też jakiś podmiot, czyli właśnie człowiek na przykład albo jakiś inny organizm, który jest zdolny do podejmowania decyzji, które decydują o tym, czy ten organizm przeżyje, czy też nie przeżyje. Więc racjonalni agenci są samolubni w tym sensie, że społeczeństwo, czy też grupa składająca się tylko z racjonalnych agentów, czyli takich, którzy decydują się tylko po to, żeby zachować swoje własne istnienie, gdy stworzą oni grupę, czyli zbiór ludzi, którymi kieruje jakiś jeden cel. Czyli grupa to jest zbiorowość, która jest zdolna do wspólnego osiągania kolektywnych celów. Więc grupa złożona z samych konsekwentnie zachowujących się racjonalnych agentów nie jest w stanie przetrwać, dlatego że nie jest w stanie wyznaczyć spośród siebie tych jednostek. Te jednostki, które poświęcą się dla dobra grupy i zginą, walcząc o jej przetrwanie. Prawda? To jest oczywiste.
Panie Marku, czy nie do końca, bo nie jestem pewien.
[06:01] - Myślę, że na razie tak. Czekam na kontynuację.
[06:04] - Dobrze, więc terazNa czym polega-- mówimy cały czas o ewolucji kulturowej. Ewolucja kulturowa dotyczy naszych zdolności do tworzenia grup zdolnych do przetrwania za pomocą kolektywnego działania. Grupy takie jak na przykład naród czy pracownicy organizacji, czy jakakolwiek inna musi wytworzyć, żeby przetrwać jako grupa, nie jako poszczególne jednostki, tylko właśnie jako grupa, musi wytworzyć w swoich składnikach, czyli w jednostkach, które tę grupę tworzą, dwie zdolności. Po pierwsze zdolność postrzegania i osiągania kolektywnych celów i po drugie zdolność jednostek do samopoświęcania się dla dobra grupy. I o ile w społeczeństwach, w których nie ma takich mechanizmów kooperacyjnych funkcjonują dobrze tak zwani racjonalni agenci, bo nie ma mechanizmów, które karałyby za to, że ktoś na przykład unika walki w imieniu plemienia na przykład, czy w imieniu narodu, czyli zaciągając się jako żołnierz i walcząc w szeregach armii. Natomiast oni są, przepraszam, ci racjonalni agenci, to też jest takie fachowe słowo używane przez antropologów. Odmowa walki albo unikanie na przykład dokładania się do zbudowania, powstania jakichś publicznych projektów czy jakiegoś dobra wspólnego, czyli jakiś plac plemienny, jakaś chata zgromadzeń, która musi być zbudowana wysiłkiem całego plemienia. Czyli ktoś, kto się wymiguje od takiej pracy, on się nazywa fachowo dezerterem, czyli dokonuje aktu dezercji, unika poświęcania się dla dobra wspólnego. I to właśnie robi ten racjonalny agent. Teraz dochodzimy do głównego wątku.
Produktem ewolucji kulturowej są takie instytucje, obyczaje, instytucje prawne, sposób myślenia, mechanizmy budujące pewien rodzaj mentalności w ludziach, który sprawia, że grupy są coraz bardziej zdolne do skutecznej kooperacji. Oczywiście w tym pojęciu trwania ewolucji kulturowej zawarte jest to, że mechanizmy takiej kooperacji sprawiają, że ludzie są bardziej skłonni do rozmaitych zachowań związanych z tym, co mówiliśmy, czyli zdolnością do samopoświęcania się, wyrzeczeń, postrzegania dobra grupowego jako ważniejsze od dobra indywidualnego i tak dalej. Na przykład w kulturze japońskiej, jak ktoś interesuje się tym w jakikolwiek sposób, istnieją dwa pojęcia, które świetnie pokazują to dlatego, że one są z tak odległej i tak egzotycznej kultury, że nie mamy emocjonalnego przywiązania do, nie jest to dla nas kontrowersyjne. Japończycy mają takie dwa pojęcia: tatemae i honne. Tatemae to jest coś, co jest pokazywane na zewnątrz, czyli tak zwane decorum harmonii w tym sensie, że to są działania jednostki i sygnalizowanie przez jednostkę tego, że jest częścią grupy i dla tej jednostki absolutnie najważniejsze jest to, żeby dobro tej grupy i przetrwanie tej grupy zachować. Natomiast ten drugi termin, honne oznacza coś skrytego, jakieś prywatne, własne aspiracje czy marzenia, czy jakieś cele, które są sprzeczne z celami grupy, do której ta jednostka należy. I to należy ukryć, przytłumić, nie pokazywać innym, żeby nie stracić twarzy. Stąd w kulturach azjatyckich, czyli kulturach wstydu, należy wszystkie indywidualistyczne zapędy otoczyć parawanem, nie pokazywać na zewnątrz. Dlatego że jest, powtarzam jeszcze raz, mechanizmem ewolucji kulturowej wykształconej w tych cywilizacjach, w kulturach konfucjańskich jest to, żeby stłumić i ukryć przed innymi wszystko to, co jest niezgodne, sprzeczne z dobrem grupy. Panie Marku, czy jakieś pytania?
Przepraszam, porozgadałem się.
[10:45] - Pytanie jak pytanie, ale ja mam niewesołą refleksję, że społeczeństwa Zachodu wszystko na to wskazuje, że przechodzą ewolucję wsteczną w świetle tego, co pan powiedział.
[11:00] - Tak, ale pod wpływem ataku i na koniec sobie do tego dojdziemy. Jesteśmy atakowani, nasza tożsamość cywilizacyjna jest podważana na rozmaite sposoby instalowaniem rozmaitych instytucji kulturowych czy też patologii kulturowych, które sprawiają, że zatracamy te dwie absolutnie fundamentalne zdolności, czyli dostrzegania i osiągania kolektywnych celów i poświęcania się dla dobra grupy.
[11:28] - W świetle tego, co pan mówi, to już gdzieś się pojawia coś, co pewno wyprzedzająco znowu, ale nazwałbym wojną kulturową. Skoro ktoś coś nam narzuca, skoro ktoś nas do czegoś popycha, to ewidentnie mamy do czynienia z jakimś rodzajem konfliktu.
[11:51] - Tak. Ja to podsumuję tak, podsumuję mottem do sekcji książki, którą teraz właśnie zaczynamy reklamować. To nie jest kryptoreklama, tylko reklama wprost, czyli książka „Siły psychohistorii”. Tam jest rozdział o wojnach kulturowych i o wojnach tak zwanych poniżej progowych, czy też o wojnach wW przestrzeni informacyjnej, czyli też jeszcze inaczej: o wojnach o nasze umysły, czyli o zdolności przetrwania grupowego, które polegają na zdolności do kooperacji. Mottem do tej książki jest fragment z traktatu, który ma 2000 lat i który jest dowodem na to, że dokładnie takie wojny, jak my sobie wyobrażamy, wojny o umysły, że każdy, kto ma telefon i pisze coś w internecie, jakieś komentarze takie albo inne, jest częścią tej armii, która tę wojnę prowadzi. To jeden z geopolityków aktywnych w Polsce, doktor Leszek Sykulski. Niemal dokładnie cytuję to, co on powiedział. To jest rzeczywiście prawda. Natomiast w starożytności też toczono te wojny. Zaraz opowiemy sobie o wydarzeniach wokół bitwy pod Grunwaldem, które też pokazują, jak te wojny były toczone.
Natomiast ta starożytna sentencja brzmi następująco: „Przemoc” – czyli siła militarna, bo to różnie można przetłumaczyć – „przemoc stosuje się, by podbić tamtego, a cnoty moralne przejawia się po to, żeby obronić siebie”. I to jest dokładnie to, o czym przed sekundką mówiliśmy. Tłumaczę to na język współczesny bardziej: po to, żeby podbić jakieś inne państwo, należy zbudować armię czy też po prostu wymusić na nim realizowanie naszej woli, a nie jego własnej. Natomiast po to, żeby obronić się przed obcym wpływem, czyli przed zdemoralizowaniem naszych ludzi, żeby oni sami przestali chcieć walczyć za swoją własną ojczyznę, czyli zaczną nienawidzić swojej własnej tożsamości. Tutaj można dużo powiedzieć na ten temat i zapewniam, że zaraz sobie o tym powiemy. Natomiast na czym polega mądrość tego cytatu? Bo mądrość jest niezwykle wręcz głęboka właśnie w nim. Pokazuje nam, że starożytni realizowali dokładnie te same cele i dokładnie w ten sam sposób, w jakim realizuje się te cele, które są opisane przez tego byłego agenta KGB. Tak się zakłada. Jurij Bezmienow.
Na pewno wielu z nas oglądało ten wykład. To się nazywa: „Jak zniszczyć państwo” albo: „Jak napaść na państwo”. Pan w przyciemnionych okularach, jak Wojciech Jaruzelski, nasz nieodżałowany prezydent opowiada. Proszę sobie zobaczyć, jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał, to absolutnie jest to fenomenalny wykład, który powinien być pokazywany dzieciom, licząc już nawet od podstawówki. Moim zdaniem. Nie wiem, panie Marku, czy pan widział ten wykład? Z ciekawości.
[14:55] - Widziałem, ale dawno i również polecam. Zresztą o bardzo podobnych sprawach mówił w swoim czasie człowiek ukrywający się pod pseudonimem, który pracował w GRU, mianowicie Suworow. On także wspominał o tego rodzaju działaniach. Też polecam, bo też w internecie jest to dostępne.
[15:18] - Bo takie działania stanowią po prostu najtańszy czy najbardziej ekonomiczny sposób zmuszenia przeciwnika do tego, aby zaprzestał realizowania swoich własnych planów i zaprzestał przeszkadzania w realizacji naszych. Więc to jest kryterium, że tak powiem, ekonomii działania, które jest tutaj brane pod uwagę. Dlatego, że o wiele mniejszego wysiłku, nakładu pracy potrzeba do tego, żeby zmienić na przykład światopogląd części społeczeństwa na bardziej pacyfistyczny. I wtedy to są wyborcy. Mówimy o wyborcach, którzy mogą zacząć głosować na partie, które szermują hasłami pacyfizmu, rozbrojenia, wiecznej przyjaźni między narodami, podczas gdy państwo, które jest źródłem ataku, oczywiście się zbroi i swoich obywateli uczy tego, że należy z mieczem w ręku stanąć w obronie swoich własnych wartości, granic swojego własnego państwa i tak dalej. Oczywiście upraszczam, ale mniej więcej właśnie w ten sposób to działa. Możemy jeden konkretny przykład podać. Teraz od dwóch miesięcy trwa inwazja Rosji na Ukrainę, wojna na terenie Ukrainy. I co się dzieje? Nagle się okazuje, że zupełnie do głównego nurtu mediów weszła myśl czy też konstatacja, czy też nagłe odkrycie, że Rosjanie finansowali organizacje pozarządowe i różne inne dzikie ideologie mające promować odejście od energii atomowej, która była alternatywą dla gazu.
I generalnie te wszystkie ideologie i te organizacje, które te ideologie promowały, działały na korzyść Rosji, która sprzedaje Europie gaz. Wcześniej to była jakaś teoria spiskowa, że nie wiadomo jaki wariat albo oszołom coś takiego może mówić, a tu nagle okazuje się, że to stało się wersją oficjalną. To właśnie tak działa. Tak wygląda atak na społeczeństwo, na percepcję społeczną jakichś problemów związanych czy z klimatem, czy z bezpieczeństwem energii jądrowej, czy innymi problemami. Po prostu w ten sposób wpływa się za pomocą pośrednią wyborców czy też opinii publicznej na to, co robią politycy, którzy po prostu boją się o swoje stołki i boją się o to, czy zostaną, czy nie zostaną wybrani w następnych wyborach ponownie na to samo albo na lepsze stanowiska. Tak to działa.
[17:59] - Ja odwołam się do praktyki i powiem szczerze, że ta praktyka sprawia, że ja jestem przepełniony pesymizmemBo wspomniał pan o sytuacji związanej z zachodnimi kulturami, z zachodnimi społeczeństwami, które dopiero teraz odkryły w czasie konfliktu stricte kinetycznego, co prawda poza granicami Unii Europejskiej, te proste prawdy, że ktoś majstrował chociażby przy energii atomowej, a w każdym razie rozumieniu tej energii i jej roli. Mam takie przekonanie, że gdyby Putin, o czym mówiłem już kiedyś, nie pospieszył się troszeczkę z tą wojną, to jakby jeszcze troszeczkę popracował nad społeczeństwami zachodnimi, to już by nie musiał żadnej wojny wywoływać, bo one same by mu, te społeczeństwa, weszły do kieszeni, a w każdym razie pod jego władztwo. To jest sytuacja, która wydaje mi się beznadziejna. To znaczy, jeśli już ktoś ten atak kulturowy rozpocznie, to właściwie pewna etyka, pewne wartości sprawiają w niektórych społeczeństwach, że tego się nie da zatrzymać, a w każdym razie zatrzymać jest to bardzo trudno. Proszę to skomentować.
[19:23] - W moim przekonaniu Putin nie miał wyjścia, został doprowadzony przez mur i to był ostatni możliwy moment, w którym mógł rzeczywiście dokonać inwazji militarnej na Ukrainę. Po pierwsze musimy pamiętać, że Amerykanie chcieli zniszczyć i to jest dla Amerykanów, przede wszystkim oni mają sprawczość, a nie ktokolwiek inny. Inaczej mówiąc, twierdzę, że Putin nie miał sprawczości w kwestii czy ruszyć z wojną, czy nie ruszyć teraz, w lutym 2022 roku. Już mówiliśmy o tym dwa razy, ale to króciutko, szybko przypomnę. Amerykanie musieli rozbić projekt doraźnej współpracy geopolitycznej między Rosją, Niemcami i Chinami. Skupimy się tylko w tej chwili na relacji między Rosją a Niemcami. Niemcy z kolei, ich projekt geopolityczny polega na stworzeniu Unii Europejskiej, która jest instrumentem Niemiec i Francji. Kto tylko da radę, to ten jest instrument. Niemcy i Francja to są dwa najsilniejsze państwa. Do tego, żeby kontrolować pozostałe słabsze państwa Unii Europejskiej, dominować je po prostu w sposób nie wprost.
Sprawczość jest absolutnie fundamentalnym pojęciem z tej przyczyny, że jest formą rekonceptualizacji, przemeblowania naszego pojęcia tego, czym jest zwycięstwo. Bo co to jest zwycięstwo? To jest pytanie retoryczne. Ja sam odpowiem, panie Marku, przepraszam, tak żartobliwie. Natomiast zwycięstwo w kategoriach militarnych jest to pokonanie wroga, rozbicie jego armii, czyli odebranie mu instrumentów oddziaływania militarnego na działania i na wolę państw konkurujących. Natomiast jak można osiągnąć jeszcze zwycięstwo? Można osiągnąć gospodarczo, czyli nakładając jakąś blokadę czy jakąś wojnę celną, w której straty tego przeciwnika będą na tyle duże, że on skapituluje, prawda? Co to znaczy skapituluje? To znaczy, że zaprzestanie prób realizacji swojej własnej woli zabezpieczenia swoich własnych interesów. W tym sensie można mieć sprawczość nad kimś, nie wywołując wojny z tym kimś.
Jest przykład. Jednym z ulubionych przykładów jest ideologia antyimperialna i antykolonizacyjna, którą nie wprowadziły Stany Zjednoczone, walcząc z Imperium Brytyjskim o to, żeby zakończyć istnienie Imperium Brytyjskiego po to, żeby Amerykanie mogli przejąć kontrolę nad globalną wymianą towarową. To jest dłuższa historia, ale myślę, że słuchacze wiedzą, o co chodzi. Natomiast ideologia antykolonialna była prowadzona także przez Brytyjczyków, którzy twierdzili, że nie opłaca się im, jest to dla nich zbyt kosztowne, aby politycznie kontrolować wszystkie swoje terytoria zamorskie. W związku z tym zaczęli sami promować właśnie antykolonializm, żeby to wszystko rozmontować i kontrolować te wszystkie słabsze państwa, które były dla Imperium Brytyjskiego źródłami surowców czy siły roboczej, która przyjeżdża do metropolii, czy też pracuje tam na miejscu. Generalnie wystarczyła kontrola ekonomiczna, za pomocą której kontrolowało się elity w danym państwie i wcale nie musiała tam wisieć flaga brytyjska, wcale nie musiały tam stacjonować jakieś oddziały armii brytyjskiej, tylko wystarczyło to, że Brytyjczycy kontrolowali wszystko, co się dzieje, czy to biorąc za kolaborantów lokalne elity, czy w jakikolwiek inny sposób. Proszę zobaczyć, czy osiąga się sprawczość, czyli władzę decyzyjną nad tym, co się dzieje w danym miejscu bez konieczności wygrywania wojen czy jakichś demonstracji typu zmuszenia do spełnienia jakichś niemożliwych do spełnienia warunków, tak jak na przykład ultimatum po zabiciu w 1914 arcyksiążę Ferdynand.
[23:27] - Ferdynand, tak jest, w Sarajewie.
[23:29] - Więc Austria dała ultimatum Serbii do spełnienia siedem bodajże warunków, które były tak poniżające, że były absolutnie niemożliwe do spełnienia. Ale Serbia spełniła te wszystkie warunki oprócz jednego i to było przyczyną, czyli casus belli, pretekstem, mówiąc wprost, do tego, żeby formalnie rozpocząć wojnę. I od tego się wszystko zaczęło. Więc proszę zobaczyć, że tego typu ultimata są pretekstem do tego, żeby uzasadnić to, że należy przystąpić do następnego etapu, czyli do użycia siły zbrojnej.I ten pretekst jest usprawiedliwieniem, w jakiś sposób, którym szermuje się walcząc o przychylność opinii światowej. Już teraz domykamy wątki dygresyjne. Tego zabrakło właśnie w wojnie, która ma miejsce w tej chwili na Ukrainie. Putin zaatakował bez szukania żadnego pretekstu. I to jest dla mnie dowód na to, że on nie miał wyjścia, że musieli to zrobić i wiedzieli, że postrzegają to w sposób taki, że są postawieni pod murem. I rzeczywiście są postawieni, bo proszę zobaczyć co się dzieje. Świat zachodni walczy z Rosją.
O co? O Ukrainę. I w jaki sposób? Siłami Ukraińców. I tak naprawdę, de facto walkę prowadzi NATO, czyli też Zachód, który w olbrzymich ilościach dostarcza broń na Ukrainę za jednym wyjątkiem: za wyjątkiem wysyłania własnych żołnierzy, co by uruchamiało w świetle prawa międzynarodowego stan wojny między tymi państwami, które by tych żołnierzy wysyłało oficjalnie. Ale nieoficjalnie się wysyła, bo są jacyś ochotnicy, jacyś kondotierzy czy też wolne kompanie. Przepraszam, że tak żartobliwie nawiązuję do tego, jak Sapkowski to nazywa w swojej powieści. To też są nazwy z naszego świata: kondotierzy, czyli najemnicy, czyli ludzie, którzy z własnej woli, a nie zatrudnieni przez jakiś rząd tam idą, ale przecież za przynajmniej cichym przyzwoleniem tych rządów, bo ci, którzy tam walczą, ci nieukraińscy kombatanci. Nie wiem, czy to dobrze powiedziałem. Ale jak to można interpretować?
To jest to, że wojna jest prowadzona właśnie tak: przez NATO, które dostarcza sprzęt, które dostarcza dane wywiadowcze, które przyzwala na przenikanie na terytorium Ukrainy ludzi, którzy czy to za pieniądze, czy z jakichś innych przyczyn i chęci pomocy Ukrainie walczą z Rosjanami, którzy dokonali inwazji. I proszę zobaczyć, że de facto to nie jest wojna między Rosją a Ukrainą, tylko jest to wojna szeroka, którą można by interpretować i ja bym nie podniósł słowa sprzeciwu, gdyby ktoś powiedział, a mogę i ja to sam powiedzieć, trudno. Proszę zobaczyć, że to jest proxy war, ale nie Ukrainy przeciwko Rosji, tylko świata Zachodu przeciwko Rosji o strefy wpływów. Mówiliśmy o tym już.
[26:48] - Tak, ale kiedy pan to wszystko mówi, to Stany Zjednoczone jawią mi się coraz bardziej demonicjie. Już wyjaśniam dlaczego. Bo nie dość, że rozmontowują geopolityczny projekt niemiecko-rosyjski, tak sobie to określmy, to jednocześnie podeptały projekt rosyjski wojny kulturowej, którą ewidentnie Rosja jeszcze od czasów Związku Sowieckiego działała na społeczeństwa zachodnie. Także mamy dwa w jednym w wykonaniu Stanów Zjednoczonych.
[27:23] - Tak, ale proszę zobaczyć, że to nic nie zmienia i nie zamyka wszystkich tych patologii kultury Zachodu, które ja postrzegam za upadek moralny przede wszystkim. Chodzi o kwestię, mówiąc najbardziej ogólnie, rozłączenia kwestii seksualności od kwestii prokreacji. To jest mentalnie rozłączone w umysłach ludzi świata Zachodu. Liberalizm i poszukiwanie hedonistycznych przyjemności poszedł za daleko w tym sensie, że stanął w radykalnym konflikcie ze zdolnością do przetrwania biologicznego państw europejskich. Tuż przed rozdziałem o ewolucji kulturowej w mojej książce „Siły psychohistorii” mówię o takim zjawisku, które wyszukałem. Faktycznie stwierdziłem, że nie skojarzyłem tego, ale niezwykle głęboko w kulturze europejskiej od około tysiąca lat istnieje zjawisko, które się nazywa urban graveyard, czyli miejskie cmentarzysko. Polega to na tym, że miasta, które powstawały i wzrastały i prosperowały świetnie na terenie zachodniej Europy, czyli Cesarstwa Niemieckiego, bo to było dokładnie tysiąc lat temu, na samym początku XI wieku, wtedy, kiedy powstało tak zwane prawo magdeburskie, na podstawie którego zostały zakładane miasteczka, czy też to prawo było akceptowane coraz dalej na wschód. Zaraz o tym sobie powiemy, bo to też jest przykład ewolucji kulturowej. Ale wracając do rzeczy: miejskie cmentarzyska. To zjawisko polega na tym, że w miastach jest mniejsza dzietność i gdyby nie import mieszkańców z terenów wiejskich, którzy migrowali do miast w poszukiwaniu pracy, lepszego życia i tak dalej, to miasta by po prostu wymierały.
Teraz z głowy nie pamiętam tych liczb dokładnie, ale zdaje się, że po to, żeby miasto przyrosło o 10% bazowej, startowej ilości populacji, czyli powiedzmy na przykład 5000, czyli żeby miasto wzrosło o 10%, czyli o 500, to musiało wyimportować z zewnątrz 1500, czyli 30% nowej populacji. Taka była dysproporcja i na tym polega właśnie mechanizm tych miejskich cmentarzy. Ale proszę zobaczyć: jako zjawisko kulturowe ono jest oswojone od ponad tysiąca lat.Dla nas jest też naturalne, że do miast migrują ludzie ze wsi dlatego, że szukają perspektyw, zaspokojenia jakichś aspiracji, pieniędzy, którymi mogliby wesprzeć rodzinę, która pozostaje na miejscu. Ten model jest też przeniesiony na arenę międzynarodową, czyli my też jedziemy na Zachód, żeby się dorobić. Wietnamczycy, Indonezyjczycy, Filipińczycy przyjeżdżają na Tajwan. W tej chwili na Tajwanie 7% ludzi, którzy mieszka na Tajwanie, to są właśnie ci ludzie, którzy zostali wessani przez Tajwan ze względu na to, że Tajwan jest tak samo jak inne kraje Zachodu, bo Tajwan jest krajem zachodnim w tym sensie, że jest częścią Zachodu geopolitycznie i ekonomicznie i kulturowo tak naprawdę. Tutaj też jest to zjawisko, które nie ma swojej nazwy tak naprawdę, a powinno mieć, ale które jest rozwinięciem tego miejskiego cmentarzyska, miejskiego cmentarza, czyli konieczności przyciągania ludności, dlatego, że nie jest autarkiczny pod względem demograficznym. Ale proszę zobaczyć, że wszystkie te wojny kulturowe i przede wszystkim właśnie to, co mówiłem, to jest zjawisko rozłączenia hedonistycznej, seksualnej przyjemności z aktu płciowego od funkcji tego aktu płciowego, czyli zapewnienia przyszłych pokoleń. To jest doprowadzone do absolutnie wariackiego absurdu w obecnym stanie naszej cywilizacji zachodniej czy też chrześcijańskiej. I proszę zobaczyć, to się nie zmienia, mimo tego, że nagle po dwóch miesiącach się okazało, że NATO wszyscy stanęli murem, wszyscy nagle zaczynają budować, szkolić armię, kupować sprzęt, że wszyscy murem stają za tą Ukrainą.
Prawie wszyscy oczywiście. Ale proszę zobaczyć, stała się rzecz fenomenalna. Właśnie wojna sprawiła, że nagle uruchomiły się w nas wszystkich te prądy kooperacyjne, czyli my jako społeczność Zachodu nagle stajemy murem po to, żeby bronić czy naszych wartości, czy też po prostu żeby zyskać następny kawałek, czyli żeby przenieść tą Ukrainę, wyrwać z wpływu rosyjskiego na wpływ nasz zachodni. Tak to wygląda. Nie wiem, czy ma pan jakiś komentarz.
[32:32] - Mam. W świetle tego, co pan mówi, to ja się coraz bardziej zaczynam obawiać, czy Stany Zjednoczone w całej swej demoniczności nie zechcą tego projektu domknąć, czyli tak spauperyzować Europę, doprowadzić ją różnymi zabiegami, chociażby do skraju głodu czy też skraju ubóstwa, a wtedy priorytety się troszeczkę zmieniają i może ten projekt skończyć się właśnie w ten sposób.
[33:03] - I to się właśnie dzieje. Co się stało? Przecież mieliśmy w ciągu ostatnich paru lat Brexit, czyli Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej, przestała być jej częścią. W związku z tym Wielka Brytania zaczęła szukać w Stanach Zjednoczonych swojego wspólnika geopolitycznego, z którym ma bliższe interesy niż z dwoma wiodącymi krajami Francją i Niemcami w Unii Europejskiej. Unia Europejska to, co mówiliśmy już w tych pierwszych wykładach, jako projekt niemiecko-francuski traci swój cel geopolityczny. Te wszystkie rurociągi z Rosji, które właśnie zostały zbudowane, nie będą prawdopodobnie używane. Na dzień dzisiejszy wiele na to wskazuje, że sytuacja nagle stanie się tajemniczo taka, że nikt nie będzie chciał tego rosyjskiego gazu ani rosyjskiej ropy kupować, bo sankcje, jakieś publiczne kampanie bojkotujące firmy, które z Rosjanami handlują i tak dalej. Więc tutaj widzę świetne porównanie. Było kiedyś coś takiego, takie historie z drugiej wojny światowej. Być może ktoś ze słuchaczy zna.
Jeżeli tak, to proszę podnieść rękę. O, widzę dwie osoby. Była taka sytuacja, że Niemcy budowały bardzo duże, skomplikowane i bardzo potężne schrony potrzebne do osłony wyrzutni rakiet V1 i V2. Przede wszystkim V2 tutaj mówię. I alianci specjalnie poczekali na to, aż ten schron zostanie wybudowany, bo był teoretycznie w sposób tajny budowany tak, żeby alianci tego nie widzieli. Natomiast alianci oczywiście to widzieli i po to, żeby zasygnalizować Niemcom, że wiedzą i nic im nie pomogła cała tajemnica i sekret, w jakim budowane te schrony, to zrzucili drewniane bomby. Ale zrzucili te drewniane bomby nie na początku budowy, tylko dopiero jak to zostało skończone. Dlaczego? Dlatego, żeby się namachali tamci Niemcy, żeby zużyli swoje zasoby i żeby na koniec zobaczyli, że to wszystko było na marne. Więc na tej samej zasadzie Amerykanie mogli, moim zdaniem to właśnie zrobili.
Wyczekali, aż ten rurociąg prawie będzie gotowy. Ta druga nitka tego rurociągu Ribbentrop-Mołotow. Piotr Ogrodowski, ten „Wstawaj, szkoda dnia” z Radia RMF FM. Proszę zobaczyć, prawie już było to uruchomione i akurat teraz nagle się okazuje, że wszyscy prędzej wolą już kupować chyba z Iranu tą ropę niż od Rosji.
[35:39] - A jak wygląda kwestia zmiany kulturowej w Europie, którą, taka jest moja teoria robocza, że też inicjują i będą przeprowadzać, a w każdym razie będą jej patronować Stany Zjednoczone. Czyli doprowadzimy społeczeństwa zachodnie, żeby na powrót połączyły prokreację z aktem seksualnym.
[36:00] - Nie ma czegoś, nie widzę żadnego ruchu, żadnej siły moralnej, która by mogła coś takiego odwrócić, cały ten przypływ, całą tą falę tej dekadencji i hedonizmu.Nie widzę czegoś takiego.
[36:21] - A wspomniana przeze mnie bieda?
[36:24] - Ale co da bieda? Jeżeli nagle w Europie zagości bieda, czyli stracimy całe to bogactwo, na które pracowaliśmy przez setki lat dzięki ewolucji kulturowej. Jeżeli taka bieda nastąpi, to w tym momencie co się stanie? Nie będziemy w stanie obronić Europy przed inwazją czy też napływem migrantów z krajów arabskich, z krajów muzułmańskich. Proszę zobaczyć, co się dzieje we Francji, w Niemczech. Są przyjmowani migranci z całkowicie obcych i niekompatybilnych kultur i cywilizacji. I to też zaraz powiemy sobie w kontekście ewolucji kulturowej. Musimy to zrobić. I co to jest innego, jak stopniowe tracenie własnej tożsamości? Co z tego, że Niemcy będą nadal nazywały się Niemcy i będzie oficjalnym językiem język niemiecki, jak większość obywateli, może nie większość, ale istotna mniejszość będzie tożsamościowo żyła w gettach izolowanych, nie będzie się akulturowała, nie będzie przejmowała wartości niemieckich, tylko będzie miała coraz silniejsze swoje własne wartości.
Już teraz we Francji czy też w krajach skandynawskich powstają partie muzułmańskie, które zaczynają mieć siłę polityczną, czyli także wpływ w najwyższych instytucjach władzy typu parlament ogólnonarodowy. Wracając do rewolucji kulturowej, jest świetne spostrzeżenie w książce Josepha Henricha. Książka nie jest przetłumaczona na polski, „The Weirdest People in the World”, czyli „Najdziwniejsi ludzie na Ziemi”. Jak ktoś dysponuje językiem angielskim, to polecam spożytkować 15 dolarów na zakup tej książki, czy to e-booka, czy wersji papierowej. Ta książka jest biblią, jeśli chodzi o rozumienie ewolucji kulturowej. Tam przedstawione są badania przeprowadzone w krajach Europy Zachodniej, pokazujące, że ludzie, którzy migrują z krajów, w których funkcjonuje moralność klanowa czy też obyczajowość klanowa i oprócz tego jest tendencja do nawiązywania związków małżeńskich z kuzynami, bliższymi czy dalszymi. Przede wszystkim mówię o krajach muzułmańskich, Pakistan na przykład, ale kraje arabskie tak samo. Ludzie, którzy są wychowani czy też urodzili się w krajach arabskich, nawet drugie pokolenie migrantów, czyli te dzieci, które zostały już urodzone na miejscu, czyli w Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii. Te osoby są sformatowane kulturowo czy też sformatowane cywilizacyjnie. Ja wymyśliłem ten termin na użytek mojej książki „Siły psychohistorii”.
Polega to na tym, że oni mają swoje wartości, które są sprzeczne z instytucjami kulturowymi, które wyewoluowały w społeczeństwach europejskich i między innymi odpowiadają za zdolność do kooperacji grupowej, która jest w Europie kompletnie różnym psychologicznym zjawiskiem niż we wszystkich innych społecznościach na planecie Ziemia. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Tutaj Henrich, czyli autor tej książki, przytacza, że 99,5% społeczeństw z około 1200 społeczeństw. Jest taki specjalny atlas etnograficzno-cywilizacyjny wyliczający różne społeczności żyjące obecnie na planecie Ziemia. Z tych 1200, 99,5, pamiętam te liczby dokładnie, bo mi się wryły w mózg, jak to czytałem. Nie mogłem uwierzyć, że to zostało zmierzone, sprawdzone i potwierdzone naukowo. I można to cytować każdemu oszołomowi, który mówi nie wiadomo jakie ideologie, które panoszą się w naszej przestrzeni mentalnej i można przytaczać twarde liczby. Więc 99,5% społeczności nie ma wszystkich tych cech, które wykształcone zostały w cywilizacji europejskiej. Mówię o cechach kulturowych wynikłych z trwającej ponad tysiąc lat ewolucji kulturowej sterowanej w większej części przez Kościół katolicki. Dlatego nie wiem, czy słuchacze zauważyli, że najczęściej mówię o cywilizacji nie zachodniej, tylko o cywilizacji chrześcijańskiej.
Właśnie ze względu na to, że ta ewolucja kulturowa była centralnie sterowana przez Kościół katolicki. Na czym polegała ta ewolucja? Na tym, że Kościół w niezwykle intruzywny, nie wiem, jak to powiedzieć po polsku, nachalny to też nie, ale niezwykle konsekwentny i metodyczny sposób likwidował funkcjonowanie struktur klanowych na terenie Europy i likwidował małżeństwa z wieloma żonami.
[41:27] - Poligamię.
[41:28] - Poligamię, tak. Przepraszam, wyszła mi z głowy słowa. Były to rozmaite prawa zakazujące małżeństw z kuzynami. Polegało to nie na tym, że Kościół ma chysia na punkcie seksualności, bo taka jest narracja, którą teraz słyszymy w mediach od tych wszystkich wariatów, bo to są wariaci z punktu widzenia tej książki, o której mówię, napisanej przez naukowca. Przepraszam, że mówię nienaukowym językiem. Natomiast jest korelacja dwóch czynników, z którymi walczył Kościół katolicki i zdolnością do kooperacji. Pierwszym czynnikiem są małżeństwa poligamiczne i drugim są małżeństwa pośród kuzynów. W Europie zostało to zlikwidowane przez rozmaite tabu, instytucje dziedziczenia, na przykładDlaczego w społeczeństwach klanowych dziedziczyć mogą tylko mężczyźni? To nie jest jakiś potworny spisek patriarchatu, który chce gnębić kobiety, tylko wynikało to z prostej logiki tego, że ziemia, jakiś teren należący i uprawiany przez jakiś klan, w chwili gdyby dziedziczyły kobiety wychodzące za mąż za mężczyzn z innych klanów, gdyby zabierały tą ziemię, to doprowadziło by to do fragmentacji i podzielenia tych wszystkich ziem. Nie można było do tego dopuścić dlatego, że ziemia była własnością klanu, którym zarządzał patriarcha.
Przynajmniej w Cesarstwie Rzymskim jest bardzo klarowny model społeczny tego. W związku z tym to, że kobiety nie dziedziczyły w ogóle, wynikało z potrzeby zachowania własności ziem i całego klanu, a nie dlatego, że to był jakiś spisek mężczyzn przeciwko kobietom, co feministki promują najczęściej tego typu poglądy. Ale wracając do kwestii tego, co robił Kościół katolicki. Likwidowano wszelkie struktury władzy i wszelkie mechanizmy polegające na tym, że ludzie bardziej byli skłonni do dbania o dobro swojego klanu, a nie dbania o całe społeczeństwo całego narodu, czyli grupy etnolingwistycznej to się nazywa. A w przypadku imperium to są grupy metaetniczne, czyli grupy składające się z grup etnicznych rozmaitych. Imperium zawsze podbija jakieś sąsiednie grupy i musi stworzyć jakąś ideologię, która w jakiś sposób te rozmaite grupy etniczne spaja w jedną spójność. Ale wracając do wątku ewolucji kulturowej w Europie. W chwili, w której relacje klanowe były niszczone, ludzie byli zmuszeni sytuacją, bo nie mogą się żenić z kuzynami i wychodzić za mąż za kuzynów, musieli szukać partnerów do małżeństwa poza klanem. W związku z tym, tak jak powiedziałem, wariaci, przepraszam, że to jest pejoratywne i nie jest profesjonalne, natomiast podtrzymuję, ci wariaci ideologiczni, którzy mówią, że Kościół katolicki won z naszych łóżek i tak dalej. Właśnie nie.
Ingerencja Kościoła katolickiego doprowadziła do wytworzenia mechanizmów kulturowych, te mechanizmy kulturowe są produktem ewolucji kulturowej, na której temat rozmawiamy, które wykształciły mentalność polegającą na tym, że następuje kooperacja, jest coraz bardziej częsta z biegiem stuleci. I to jest też fenomenalnie wywodzi w książce „Najdziwniejsi ludzie na Ziemi”, czyli o nas, Europejczycach. Jest coś fenomenalnego. Gość udowodnił konkretnymi dowodami w społeczeństwie, statystykami, eksperymentami w laboratorium, eksperymentami naturalnymi, czyli tym, co się dzieje rzeczywiście na świecie, że dzięki działalności Kościoła katolickiego, czyli zaglądania do naszych łóżek, decydujemy, z kim możemy spać, a z kim nie możemy się ożenić i tak dalej, doszło do tego, że mentalność ludzi z biegiem stuleci zmieniła się w ten sposób, że jesteśmy coraz bardziej gotowi do współpracy z ludźmi, których kompletnie nie znamy. Czyli tworzymy tak zwane, to się nazywa po angielsku organizacje dobrowolnego uczestnictwa. Urodziliśmy się w klanie, rodziny się nie wybiera na tej zasadzie i w tym klanie do końca życia pozostajemy. Natomiast jeżeli istnieje w społeczeństwie zdolność mentalna do tworzenia instytucji, organizacji, stowarzyszeń, które są nieoparte na pokrewieństwie rodzinnym, czyli nie na klanach, tylko na przykład uniwersytety są oparte na zdobywaniu wiedzy i to są agregaty ludzi, którzy są niepowiązani klanowo, rodzinnie i tak dalej, tylko są powiązani tym, że są motywowani na przykład motywacją poznawczą. Czyli żeby zrozumieć, jak działa świat. Albo gildie handlowe, albo gildie jakiejkolwiek profesji, prawników, nie prawników. To są wszystko organizacje dobrowolnego uczestnictwa.
W tym sensie. To jest pojęcie nie archeologiczne, tylko antropologiczne. Wszystkie instytucje kulturowe w Europie, które ewoluowały przez ostatnie stulecia, poprzez importowanie ludzi, którzy są sformatowani i ukształtowani przez społeczeństwa klanowe, czyli Pakistan, czyli to wszystko, co przyjeżdża do Wielkiej Brytanii, do Niemiec i tak dalej, czyli Bliski Wschód, Pakistan, Indie i tak dalej. To są wszystkie społeczeństwa, które produkują ludzi o całkowicie innej konstrukcji psychicznej, która jest kompletnie niekompatybilna. Więc ktokolwiek mówi, że ci ludzie się zintegrują i staną się ubogaceniem kulturowym, po prostu kłamie. Przepraszam, ale po prostu kłamie. To nie to, że głosi nieprawdę czy głosi tezy rozbieżne z tym, co mówi nauka, tylko po prostu kłamie. Więc jeżeli ktoś chce dowody naukowe, to jeszcze raz zachęcam do inwestycji w tą książkę. Już nawet niech tej mojej nie kupuje „Siłę psychohistorii”. Może ktoś kupi, ale niech kupi tego Henricha i przeczyta po angielsku.
To jest absolutnie oświecająca książka.
[48:02] - Panie Piotrze, ja jako człowiek, który pilnuje zegarka, patrzę na ten zegarek i widzę, że myśmy jeszcze tematu nie wyczerpali. Chyba będziemy musieli umówić się na drugą część tej audycji w przyszłym tygodniu. Co pan na to?
[48:18] - Jak najbardziej. Powiemy sobie o terminie asabiya, czyli o zdolności do realizowania kolektywnych celów. Ten termin jest już taką zapowiedź, żeby się ludzie niecierpliwili. Mam nadziejęAsabiyya to jest słowo arabskie oznaczające solidarność społeczną, która składa się z dwóch elementów, dwóch sił: zdolności do kolektywnego działania i zdolności poświęcania się dla dobra jednostki. Książka, którą przeczytałem chyba jakieś 12, 13 lat temu to jest „Wojna i pokój i wojna”. Autorem jest Peter Turchin. Ta książka została wydana chyba w styczniu przez wydawnictwo WEI, czyli Warsaw Enterprise Institute. „Wojna i pokój i wojna”. Jeden przykład podam. Półwysep Iberyjski i Reconquista, czyli odzyskanie Półwyspu Iberyjskiego, czyli Hiszpanii i Portugalii z rąk Berberów.
Zajęli Hiszpanię, próbowali zająć Francję, ale Karol Młot wygrał decydującą bitwę i odrzucił ich poza Pireneje, czyli łańcuch górski oddzielający Hiszpanię od Francji współcześnie. Całe odbicie z rąk muzułmańskich przez chrześcijan trwało 800 lat. Był to fascynujący proces, który wygenerował ludzi sformatowanych i ukształtowanych walką i instytucjami kooperacyjnymi, czyli pomagającymi zbudować siłę przeciwstawienia się jakiejś drugiej kontrsile, czyli w tym konkretnym przypadku muzułmanom. I ta siła wyprodukowała między innymi Corteza, który podbił Imperium Inków, czyli Meksyk, jego dalekiego kuzyna Pizarra, który podbił Peru. To, że Hiszpanii udało się podbić te dwa imperia, całą Amerykę Południową praktycznie i Środkową, wynikało co prawda też z tego, że te imperia, przede wszystkim Imperium Inkaskie. Aztekowie są w Meksyku, przepraszam. Inkowie byli właśnie w Peru. Imperium Inkaskie było w trakcie wojny domowej. To był jeden z czynników, ale imperium Azteków nie było. Hiszpanie zdołali te obydwa imperia podbić ze względu na to, że mieli kulturowo wykształcone świeżo instytucje kooperacji i poświęcania się jednostek, czyli walki jednostek.
Też jest włączona gotowość na śmierć w czasie tej walki do tego, żeby ochronić czy też powiększyć siłę swojej własnej społeczności. W przypadku Peru, czyli Imperium Inków, to jest najbardziej klarowne. Z jednej strony mamy imperium toczone wojną domową, czyli nie ma tej kooperacji, jest kompletnie skłócone, a z drugiej strony jest efekt 800 lat ewolucji kulturowej, która wykształciła maszyny do walki. Te maszyny do walki to są społeczności chrześcijańskie, które stopniowo, z biegiem stuleci posuwały się coraz bardziej na południe i tych muzułmanów wypierały.
[52:01] - Tak. Za tydzień wracamy do tematu. Wracamy do ewolucji kulturowej, do wojen kulturowych. A państwa gościem w siódmym odcinku „Telegramu z krańca świata” był Piotr Plebaniak.
[52:16] - Dziękuję i dobranoc.
[52:18] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.