[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry, dzień dobry. Witam w kolejnej audycji Telegram z krańca świata. A naszym gościem, a właściwie tak naprawdę gospodarzem tej audycji jest pan Piotr Plebaniak. Dobry wieczór.
[00:16] - Dobry wieczór.
[00:17] - Dzisiejsza audycja to będzie audycja trudna, ale dlaczego ma być łatwo? A z drugiej strony to będzie audycja, która odwołuje się do pana najnowszej książki. Zanim jednak o tych problemach i o tej najnowszej książce, to mamy gdzieś tam w zanadrzu konkurs.
[00:36] - Dzisiaj jest trzecia odsłona konkursu, więc po pierwsze bardzo przepraszam wszystkich. Nie pomyślałem o tym, że tak dużo osób zacznie się zgłaszać z odpowiedziami. Odpowiedź na konkurs numer dwa, czyli: „Na jakiej planecie taksówkarze mają piątkę dzieci do wykarmienia?” odpowiedziało chyba siedem czy osiem osób już w tej chwili i te osoby nie mają żadnej możliwości stwierdzenia, że konkurs został już rozwiązany. Został rozwiązany drugiego dnia. Prawidłową odpowiedzią jest Mars. Nagroda zostanie wysłana pocztą. Jestem w kontakcie z osobą odpowiadającą. Natomiast od dzisiejszego konkursu, przepraszam, nie pamiętam nazwiska, bo dzisiaj cały dzień po prostu mam zajętą głowę zupełnie czymś innym. Natomiast wszystko będzie klarownie rozpisane na moim Patronite, w poście, do którego link tutaj umieścimy pod audycją. To jest możliwe, prawda panie Marku?
[01:27] - Tak, oczywiście. Tam, gdzie są podcasty, to umieścić tego nie możemy, ale zapraszamy. Jest na głównej stronie Book Radia taka ramka w centralnej części dotycząca audycji Telegram z krańca świata i tam link na pewno się znajdzie.
[01:42] - Tak. Dobrze, świetnie. Damy tam link i damy też e-mail, na który można wysyłać odpowiedzi. Dobrze, zostańmy przy e-mailu. Ktoś od razu też po zeszłotygodniowej audycji odpowiedział na pierwsze pytanie i książka już jest w drodze pocztą do odbiorcy. Odpowiedź na pytanie: „Z jaką prędkością latają jaskółki?” brzmi: „Afrykańskie czy europejskie?” Jest to epizod filmu „Monty Python i Święty Graal”. Także to jest odpowiedź na pierwszy konkurs. Drugi konkurs, odpowiedzieliśmy, to jest Mars, czyli planeta. Mars jest planetą, na której taksówkarze mają piątkę dzieci do wykarmienia. To jest kwestia z filmu „Pamięć absolutna” z Arnoldem Schwarzeneggerem.
Także to jest ta druga odpowiedź. Czyli co? Możemy teraz zadać zagadkę numer trzy, tak?
[02:32] - Jak najbardziej prosimy.
[02:34] - Świetnie. Dobrze. Proszę o podanie imienia głównego bohatera książki, której autor na widok honorarium autorskiego tak przebiera nogami, że jakby podetkać chrustu, toby zapłonął żywym ogniem. Koniec zagadki. Dobrze. Powtarzam zagadkę. Imię bohatera powieści, której autor, gdy widzi honorarium autorskie, tak przebiera nogami, że gdyby podetkać chrustu, toby zapłonął żywym ogniem.
[03:05] - Tak jest. Sprawy konkursowe są już za nami, a dzisiaj obiecałem audycję — nawiązującą dosyć mocno do książki, której nasz gospodarz jest autorem — która zobaczy światło dzienne już za niedługo. To kwestia tygodni, prawda?
[03:24] - Tak, ale mówimy o „Siłach psychohistorii”, prawda?
[03:27] - Tak jest oczywiście. I w tych „Siłach psychohistorii” znajdujemy takie fragmenty dotyczące Mistrza Wojowania. Jeżeli czegoś nie przekręciłem, to właśnie tego dotyczące.
[03:39] - Tak, dokładnie tak jest.
[03:41] - Ja bym chciał, żebyśmy najpierw powiedzieli, kim Mistrz Wojowania jest. Tak teoretycznie.
[03:49] - Mistrz Wojowania jest mistrzem taoizmu. Taoizm jest koncepcją kosmologiczną, chińską, wypracowaną przez proto-Chińczyków w czasach jeszcze neolitycznych. Według tej koncepcji wszystko jest w ruchu, wszystko się zmienia, wszystko transformuje i są dwie przeciwne siły, które zaczęły być symbolizowane przez ten znak yin i yang, czyli takie czarno-białe dwie rybki z dwoma kropeczkami. Myślę, że czytelnicy sobie już wyobrażają i kojarzą, że to jest ten znak yin i yang. I otóż te siły, jakieś cechy wszechświata czy też jakieś koncepcje, które są zupełnie abstrakcyjne, to wszystko jedno, to są wszystko symbole, ale one przechodzą jedna w drugą, czyli siła jakiegoś wojska, czy też siła jakiegoś człowieka zmienia się w czasie. Rośnie do swojego apogeum po to, żeby potem opaść do najsłabszej swojej postaci, a potem znowu, żeby wzrosnąć ponownie. Więc Chińczycy wykoncypowali, że wszechświat właśnie w ten sposób funkcjonuje. Dla przypomnienia w naszej cywilizacji zachodniej mamy zupełnie inne pojęcie, jeśli chodzi o to, jak należy oddziaływać na świat i żeby doprowadzić do jakiejś zmiany stanów tego świata, czyli doprowadzić do jakiegoś zdarzenia. Otóż po to, żeby do tego zdarzenia doprowadzić, potrzebne jest wydatkowanie energii i użycie jakiegoś rodzaju oddziaływania, czyli siły. Czyli wszechświat bez naszej ingerencji jest statyczny, nic nie zmienia się.
Więc koncepcje są zasadniczo różne i okazuje się, że te koncepcje, które są chińskie, opisują świat lepiej od tych naszych. I o ile w taoizmie, czyli w dostrzeganiu prawideł wszechświata, czy też dostrzeganiu i rozumieniu najwyższej prawidłowości, czyli Dao, czyli drogi, czyli inaczej jeszcze sposób, w jaki dzieją się rzeczy tego świata. Czyli wszystkie zdarzenia, wszystkie fakty, które się dzieją, to nawiązując do Wittgensteina: świat się składa z faktów, czyli z jakichś wydarzeń. Wszystko to u Chińczyków płynie, a u nas płynne iZadaniem taoistycznego mistrza, czyli tak zwanego świętego męża – to jest nazwa mistrza wojowania poza kontekstem wojowości. Zdolnością świętego męża rozumiejącego naturę Dao, czyli rozumiejącego te wszystkie zasady, wedle których rzeczy się zdarzają, jest przewidywanie biegu przyszłych zdarzeń. To jest taka słynna chińska maksyma, właśnie taoistyczna: zobaczy ziarenko i zobaczy drzewo, dostrzeże początek i zrozumie koniec. Czyli świat dla niego jest otwartą księgą. W innym dziele taoistycznym, czyli Księdze Laozi, czyli Księdze Mistrza Lao, jest jeszcze inna sentencja, która bardzo przybliża, jest zupełnie inna. Brzmi ona następująco: bez wychodzenia z domu poznałem cały świat. Znaczy ona tyle, że rozumiejąc pewne zasady zdarzania się rzeczy, które się zdarzają, czyli pojawiania się nowych faktów czy też transformacji jednych cech, jednych przedmiotów w inne, jednych cech w inne, siłości w słabość, twardości, w miękkość, to są wszystkie te takie opozycyjne wokół siebie siły, ale okazuje się, że ten sam przedmiot może sekwencyjnie, metodą sinusoidy przyjmować, stawać się silnym, a potem stawać się słabym.
Największej sile, ponieważ nieuchronne jest przejście znowu do fazy słabości, nawet w tej największej sile jest zaczątek tej słabości. Te kropeczki w znaku yin i yang symbolizują właśnie to, że wszystko to fluktuuje i zaczątek słabości jest w największej sile, nawet w największej słabości jest zaczątek tej potężnej siły, która w końcu wykiełkuje. To poza kontekstem wojskowym. Natomiast w kontekście wojskowym mistrz wojowania, czyli ideał generała dowodzącego czy też dowódcy, który dowodzi armią, polega na tym, że dowódca widzi wszystkie prawidłowości toczenia wojen, widzi wszystkie prawidłowości ludzkiej natury, dostraja się do nich, czyli nie wydatkuje potrzebnej energii bezproduktywnie na działania, które nie przynoszą rezultatów, a wydatkuje tą energię na delikatne posunięcia, delikatne manewry, jakieś manipulacje, poruszenie morale żołnierzy w sposób niezwykle finezyjny, niezwykle mało kosztowny energetycznie, a nagle dzieje się dokładnie to, co on potrzebuje. W związku z tym w jednym miejscu traktatu „Sztuka wojny” jest fenomenalny, wręcz jeden z moich ulubionych cytatów, wydzielę fragment, który brzmi mniej więcej tak. To są dwa fragmenty tak naprawdę. Jeden fragment brzmi tak: mistrz wojowania wpierw stwarza warunki do swojego zwycięstwa, a potem dopiero szuka bitwy. Ta bitwa jest dla niego formalnością. A człowiek, który nie rozumie wojny, wpierw wszczyna bitwę albo wszczyna wojnę, a dopiero potem szuka możliwości w niej zwycięstwa. Na tym polega sposób toczenia wojen mistrza wojowania i sposób toczenia wojen człowieka, który wojny nie rozumie.
[09:46] - Skojarzyło mi się to, pewno słusznie albo może niesłusznie, z taką maksymą też pochodzącą z tych rejonów, która jest mi bardzo bliska, która mówi o tym, że gdy uczeń jest gotów, spotyka mistrza.
[10:00] - Tak, to bardzo chińskie.
[10:01] - Ja wiem, że to nie tego dotyczy, ale jednak gdzieś blisko tego stoi. Ale żeby nie było tak filozoficznie, to ja zapytam w ten sposób: prowokacja ewidentna, czy dzisiaj mamy na świecie do czynienia z mistrzami wojowania, czy też z tymi, którzy wszczynają bitwę, a potem zastanawiają się co dalej?
[10:24] - Mistrzowie wojowania funkcjonują w sposób, który jest dla nas niezwykle trudny do wykrycia. Dlatego, że oni oddziaływują na ludzkie motywacje w sposób, którego nie można użyć do przypisania odpowiedzialności. To jest jedna zresztą z podstawowych cech tak zwanych wojen poniżej progowych, czyli wojen tak zwanych – bardzo nie lubię tej nazwy – wojen hybrydowych. Bo hybrydowość polega na tym, że do osiągania celów politycznych, czy do osiągania celów ogólnie, używa się dwóch rodzajów siły: siły militarnej i siły niemilitarnej. Natomiast ta hybrydowość nie uwzględnia rozmaitych aspektów, które są absolutnie podstawową esencją tych nowoczesnych toczonych konfliktów. Tą podstawową esencją jest właśnie to, że aktorom tych gier nie ma możliwości przypisania odpowiedzialności historycznej czy moralnej, czy jakiejkolwiek innej. I to, co pewnie pan tutaj sugerował, że to dotyczy współczesnego świata, to mamy tutaj sytuację Ukrainy. Można by było to, co zacytowałem z dzieła „Sztuka wojny” odnieść do działań Putina, który rozpoczął wojnę z Ukrainą, nie będąc w pełni przygotowanym, bo ponieśli porażkę. Nie udało się osiągnąć celów politycznych w sposób natychmiastowy, czyli można przypisać to, że rozpoczął wojnę, a potem próbował ją wygrać. Natomiast uważam, że jest to interpretacja nieprawidłowa z tej prostej przyczyny, że konflikt na Ukrainie jest tak zwaną historyczną koniecznością.
Inaczej mówiąc, sytuacją, która została wywołana nie przez decyzję jednej osoby, nie przez jakieś jej fantazje czy widzimisię, czy jakiś odruch emocjonalny, ale wynikała z całej sytuacji geopolitycznej między krajami zachodnimi czy też krajami NATO a Rosją.I te dwie strony. Esencją tego konfliktu, który ma miejsce w tej chwili i toczy się na Ukrainie, tej wojny, która toczy się na Ukrainie, jest to, że jest to konflikt proxy, czyli przez pośredników o strefy wpływów, czyli o Ukrainę i o źródła surowców, które są na Ukrainie między Rosją a właśnie państwami NATO. Także inna zupełnie logika, niepasująca do cytatu Sun Zi.
[12:55] - Czyli tak do końca może nie do końca, bo ktoś tę sytuację, jakiś mistrz wojowania stworzył, tylko może nie w tym miejscu go szukamy, w którym go szukamy, tylko może on jest zupełnie gdzie indziej.
[13:10] - Dokładnie tak właśnie jest. I jedną z teorii, które ja uważam za niezwykle bliską prawdziwej istoty rzeczy, tych zdarzeń, które mają miejsce w tej chwili, jest to, że Amerykanie to nie to, że obudzili się za późno, ale zdecydowali się, czy też sprawy doszły do tego, że nadszedł czas na działanie, na zainicjowanie pewnych procesów, wydarzeń, łańcucha wydarzeń. Amerykanie po to, żeby uniemożliwić Chinom zdobycie pozycji jednego z biegunów geopolitycznych świata, bo w tej chwili, do tej pory, do niedawna przynajmniej istniał świat jednobiegunowy. Po upadku Związku Sowieckiego było tylko jedno wielkie światowe mocarstwo, Stany Zjednoczone, które dyryguje całym światem za pomocą kontroli nad petrodolarem, czyli nad dystrybucją pieniędzy, nad przepływem towarów na całym świecie i tak dalej. I Chiny po to, żeby uzyskać jakąś pozycję uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych. Proszę zobaczyć, jak ważne jest to uniezależnienie się. Rosja jest odcięta od wszystkich systemów płatniczych, od handlu międzynarodowego, od dostępu firm pochodzących z innych krajów do rynku rosyjskiego, prawda? Nie ma możliwości eksportowania swoich towarów, przede wszystkim surowców energetycznych. To wszystko ma miejsce tylko i wyłącznie dzięki temu, że Amerykanie nas wszystkich, wszystkie kraje, jakie są na świecie praktycznie, trzyma pewnie za twarz i nie puszcza. Więc to jest z przyczyn ambicjonalnych, aspiracyjnych, bo każde duże imperium chce mieć tą swoją niezależność i zdolność decydowania o wszystkich aspektach swojego funkcjonowania.
Chiny tego nie mają, prawda? Tak samo Niemcy tego nie mają. Tak samo Rosja tego nie ma. Oni wszyscy są uzależnieni czy to od eksportu, czy od dostaw surowców energetycznych. I wszystkie te dostawy, wszystkie te przepływy, praktycznie niepodzielnie i praktycznie bez żadnej możliwości kontestowania tej władzy, wszystko to jest trzymane w ręku przez Stany Zjednoczone. I teraz mamy te trzy kraje, które chciałyby bardzo uniezależnić się od Stanów. Są to Rosja, Niemcy i Chiny. I w tym momencie, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, jeżeli przyjąć, że sprawcą wszystkiego, wszystkich tych wydarzeń są Stany Zjednoczone, to Stany Zjednoczone zdecydowanie wygrały całą trzecią wojnę światową, jeżeli uznać, że ona się toczyła. Bo w tym momencie projekt geopolityczny niemiecki, czyli stworzenie Unii Europejskiej, która miałaby służyć interesom niemieckim, bo ta unia służyła francuskim i niemieckim. Ta Unia Europejska przestała spełniać te zadania dlatego, że opierała się na imporcie surowców energetycznych z Rosji, które to surowce dalej miały być kontrolowane przez Niemców i ich dystrybucja na całą Europę miała być kontrolowana przez Niemców.
W tym momencie to kompletnie upadło. W tej chwili o niczym innym się nie mówi, tylko o zaprzestaniu kupowania surowców energetycznych z Rosji. Także Amerykanie osiągnęli całkowicie wszystkie swoje możliwe cele geopolityczne, jeśli chodzi o równowagę sił w Europie. Niemiecki projekt geopolityczny uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych, czy też stworzenia razem z Rosją i z Chinami tej osi zła. Świetne określenie na pewno niedługo zaczną je stosować w mediach głównego nurtu. Więc ta oś zła została całkowicie zdezaktywowana. Rosja jest skończona wizerunkowo, militarnie, prestiżowo, jako silne supermocarstwo. Chiny boją się zareagować, bo zaraz sankcje moralnym potępieniem wojny w Rosji doprowadzą do tego, że i Chiny zaraz padną na kolana pod jakimiś sankcjami, które są teraz po prostu niemożliwe do powstrzymania na jakimkolwiek poziomie, czy właśnie etyczno-moralnym, czy geopolitycznym. No i Niemcy. Niemcy straciły po prostu kompletnie wszystko to, nad czym pracowały przez ostatnie 30 lat.
[17:28] - Powiedział pan o tym, że wyśledzenie mistrzów wojowania nie jest takie proste, a ja mimo wszystko chciałbym pana namówić, może nie na ich wyśledzenie, ale na taką hipotezę albo hipotezy robocze, gdzie jeszcze na naszym pięknym świecie tacy mistrzowie mogą być ukryci? Bardziej chodzi mi o wskazanie rejonów, regionów naszego świata, gdzie tacy przyczajeni mistrzowie mogą funkcjonować.
[17:58] - Oni funkcjonują wszędzie. Oni są wśród nas. Każdy z nas ma taki epizod albo więcej epizodów, albo bardzo dużo epizodów w swoim życiu, kiedy uda się osiągnąć jakieś cele w sposób, który jest niewykrywalny dla osób z otoczenia. Podam jeden przykład, który też dotyczy wydarzeń geopolitycznych z ubiegłego roku, z września. Pamiętamy na pewno wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu, które było uznane za całkowitą porażkę, jeśli chodzi o sprawność armii amerykańskiej. I teraz ja mam taką hipotezę na temat tego wydarzeniaOno zostało zaplanowane jeszcze za czasów Trumpa, natomiast zrealizował je Joe Biden, czyli ten nowy nasz prezydent, który nie do końca wie, co się wokół niego dzieje. Ale proszę zobaczyć, jak wyglądałoby to z punktu widzenia na przykład Putina. Władimir Putin rządzi krajem jako charyzmatyczny przywódca, rządzi nim już 16, niecałe 20 lat. Nie pamiętam dokładnie, w którym roku wstąpił na tron – w 2002? Nie pamiętam.
[19:12] - Chyba w 2000, bo tak milenialsko. Najpierw został namaszczony jako pełniący obowiązki przez swojego poprzednika, który bywał niezbyt trzeźwy, ale później szybko odbyły się wybory. Pobył sobie prezydentem. Później musiał mieć przerwę, żeby zmienić konstytucję. I znowu jest prezydentem. Także to już mamy właściwie 22 lata przy sterze.
[19:37] - Brawo. Tak, ale proszę zobaczyć, z punktu widzenia Putina dowodzenie dużym imperium jest dowodzeniem zasadniczo jednoosobowym albo przez bardzo wąską elitę władzy, która się nie wymienia, która nie jest zmieniana demokratycznie, czyli nie jest rodzajem instytucji bezosobowej, w której urzędnicy czy też słudzy publiczni są wymieniani metodą wyborów demokratycznych, przedstawicielskich, czy też w jakiś inny sposób oparty o merytokrację. To jest bardzo wąska elita. Natomiast kiedy Putin zobaczył to, co się dzieje w Afganistanie, czyli kompletną kompromitację armii amerykańskiej, uznał, że jest to przejawem słabości prezydenta Joe Bidena i uznał, że władza prezydencka, czyli władza nad całym imperium amerykańskim, jest bardzo słaba. Natomiast jeżeli patrzymy na to od strony amerykańskiej, to cała machina biurokratyczna Pentagonu, Białego Domu to jest jedna wielka instytucja, która rządzi się własnymi prawami i niekoniecznie taka osoba jak prezydent ma tam władzę absolutnie decydującą, newralgiczną, podatną na zakłócenia poprzez wyeliminowanie jednej osoby, czy to przez zabicie jej, czy też przez to, że ta osoba jest ze względów kognitywnych niezdolna do sprawowania funkcji, na co wiele wskazuje, jeśli chodzi o Joe Bidena. W związku z tym Putin, widząc to, co się dzieje w Afganistanie, mógł uznać to za przejaw słabości i mógł w związku z tym uznać, że przejdzie mu na sucho coś, co tak naprawdę nie ma możliwości, żeby mu przeszło. W związku z tym ja mam taką hipotezę. Nie wiem jak bardzo prawdziwą, bo nie ma możliwości jej sprawdzenia. Natomiast jest bardzo możliwe, że Amerykanie w jakiś sposób celowo sprowokowali swoją własną nieporadność w Afganistanie po to, żeby ludzie tacy jak Putin doszli do wniosku, że Amerykanie za Joe Bidena są bardzo słabi i nie będą w stanie postawić się czy to Rosji, czy Chińczykom. Proszę zobaczyć, jeżeli to rzeczywiście jest prawdziwe, zgodne z jakimś rodzajem czy to celowo wykorzystaniem przez Stany Zjednoczone tej prawidłowości, tego wzorca, czy też zostało to zaaranżowane, ukartowane, to proszę zobaczyć, co się stało.
Nagle NATO wróciło do swojej pełnej sprawności i wszyscy potrafią się zintegrować. Cały świat europejski, cały świat zachodni jest w stanie się zintegrować przeciwko jednemu wrogowi, prowadzić skoordynowane działania przeciwko temu wrogowi. NATO okazuje się instytucją, która rzeczywiście ma zdolność oddziaływania, ma zdolność zaopatrywania strony walczącej w tym konflikcie. I przede wszystkim proszę zobaczyć, ani Stany Zjednoczone, ani państwa NATO, ani Polska, ani żaden inny kraj pomagający Ukrainie nie ma możliwości w systemie prawnym i dyplomatycznym, i systemie prawa międzynarodowego, i praktyk międzynarodowych. Rosja nie ma żadnego instrumentu, którym mogłaby zakazać państwom zachodnim frontalnego, jawnego wsparcia militarnego Ukrainy. To wsparcie jest pełne, poza tym, że żołnierze armii NATO czy państw zachodnich nie uczestniczą w operacjach bojowych i operacje bojowe nie są inicjowane z terytoriów państw sąsiadujących z Ukrainą ani żadnych innych.
[23:11] - Tak, ale z tego wynika, znowu stawiam hipotezę roboczą, że tak zwani ruscy szachiści, takie pojęcie się pojawiało w swoim czasie, to nie byli mistrzowie gry. To może są mistrzowie bieżącej taktyki, może chwilami strategii, ale mistrzami wojowania chyba nie są. Czy spłaszczam problem?
[23:36] - Tak naprawdę nie wiemy, jakie są intencje, jakie są minimalne cele polityczne czy ekonomiczne, czy terytorialne Rosji. Właśnie mieliśmy mówić o kwestii surowców, jakie są w Rosji, jakie są na Ukrainie. W centralnej części Ukrainy są bardzo duże zasoby uranu. W części wschodniej są bardzo duże zasoby żelaza. W Szelfie Kontynentalnym wokół Krymu przede wszystkim, praktycznie nie istnieje ten temat w mediach głównego nurtu, ani nawet na YouTubie. Bardzo niewiele osób o tym wspomina. W Szelfie Kontynentalnym są zasoby gazu, które teoretycznie powinny należeć do Ukrainy, a Krym jest zajęty przez Rosję od 2014 roku, które mogłyby sprawić potencjalnie z pomocą technologii zachodnich, że Ukraina stałaby się eksporterem gazu konkurencyjnym dla Rosji.Taka sytuacja dla Rosji byłaby kompletnie nie do zaakceptowania i Rosjanie niezależnie od jakichś pretensji, jakichś prowokacji, nieprowokacji czy jakichkolwiek uzasadnień budowanych tytułem narracji uzasadniającej wojnę, Rosja musiała zająć Krym, dlatego że Ukraina jako konkurent w dostawach gazu do Europy oznacza klęskę planów geopolitycznych Niemiec i klęskę planów geopolitycznych i przede wszystkim ekonomicznych Rosji. Więc niezależnie od wszelkich uzasadnień ekonomicznych, wszelkich tragicznych obrazów, jakie widzimy, przesyłane nam są z Ukrainy, które są częścią narracji ukraińskiej, czy też są rzeczywistym przejawem, reprezentacją tego, co się dzieje. Nie wiemy tego tak naprawdę, bo obie strony stosują propagandę wojenną w maksymalnie możliwym, dopuszczalnym przez sytuację stopniu. Więc proszę zobaczyć, że niezależnie od całego tragizmu sytuacji ludzi, którzy uciekają z Ukrainy, którzy walczą na niej, którzy próbują tam jakoś żyć, którzy próbują przetrwać, wszystko rozgrywa się tylko i wyłącznie, ta cała sytuacja, o logikę geopolitycznych rozgrywek między Stanami, między Niemcami, między całą Unią Europejską, a stawką są surowce energetyczne, są zasoby gazu ziemnego na Ukrainie, które są nietknięte, które mogłyby zmienić całkowicie przepływy surowców w naszej najbliższej okolicy.
Wojna na Ukrainie jest wojną Rosji i państw zachodnich, trudno sprecyzować których państw zachodnich, o zasoby surowcowe, demograficzne znajdujące się na Ukrainie. Z drugiej strony jeszcze patrząc ze strony Ukraińców, oni walczą o przejście swojego kraju do strefy oddziaływania cywilizacji zachodniej i Unii Europejskiej. Płacą za to kolosalną daninę krwi i regresu cywilizacyjnego związanego ze zniszczeniem całej infrastruktury pozwalającej żyć i produkować, i przetwarzać surowce na miejscu na Ukrainie.
[27:02] - To mamy odfajkowaną tę najbliższą nas wojnę, ale ja starając się sprowokować pana do pokazania troszkę więcej albo w każdym razie snucia jakiejś teorii, zapytam w ten sposób: skoro trudno jest mistrzów wojowania zlokalizować, trudno jest określić, gdzie oni się przyczaili, to czy pokusiłby się pan o wskazanie miejsc na świecie, które mogą być obecnie przedmiotem zainteresowania różnych mistrzów wojowania?
[27:40] - Takim miejscem może być Tajwan, na którym w tej chwili jestem i właśnie z którego z panem rozmawiam. Tajwan jest bardzo istotnym punktem, nie tyle zapalnym, ale punktem, który destabilizuje plany geopolityczne Chińczyków zasiadających, rządzących z Pekinu. Dlatego, że Tajwan jest bardzo silnym, bardzo świetnie prosperującym dowodem na to, że dla rządów Komunistycznej Partii Chin istnieje działająca i świetnie prosperująca alternatywa. W związku z tym Tajwan, ponieważ Tajwan nie jest tyle problemem geopolitycznym czy militarnym, dlatego, że jest rodzajem ziemi niczyjej. Jakakolwiek próba zajęcia Tajwanu czy przez stronę chińską, czy przez stronę amerykańską, na przykład przez zbudowanie baz amerykańskich na terenie wyspy Tajwan, to byłoby tak dużym naruszeniem równowagi geopolitycznej i w związku z tym przemianą sytuacji na tak niepewną i tak najeżoną ryzykiem niemożliwym do skalkulowania, czyli tracimy przewidywalność tej sytuacji, że żadna ze stron nie będzie nawet próbowała tej sytuacji doprowadzić do stanu braku przewidywalności. W związku z tym jedynym zagrożeniem dla Chin ze strony Tajwanu jest zagrożenie ideologiczne. I po to, żeby Chińczycy to zagrożenie zlikwidowali, robią cały szereg działań. Po pierwsze odcinają informacje na temat Tajwanu, które mogłyby naruszyć legitymizację władzy Komunistycznej Partii Chin w Chinach. Robią jednocześnie rozmaite działania, które nie do końca się udają za każdym razem. Na przykład w zeszłym roku było niezwykle nawet ciekawe wydarzenie.
Chińczycy w ramach retorsji ekonomicznych zdecydowali się zaprzestać importu ananasów produkowanych na Tajwanie. Chcieli po prostu ukarać rolników tajwańskich za to, że należą do tego systemu demokratycznego i jakieś tam procesy demokratyczne. To było bodajże związane z wcześniejszymi ruchami typu ograniczeniem turystyki z Chin na Tajwan. Było bardzo dużo turystów przyjeżdżających między innymi obejrzeć zbiory National Palace Museum. Te wszystkie skarby wywiezione z Chin w roku 1949 przez Czang Kaj-szeka. Więc napływ tych turystów został wstrzymany celowo w czasie, kiedy były wybory prezydenckie. Reelekcja nastąpiła Cai Ing-wen, czyli obecnie panującej pani prezydent Tajwanu. I to wszystko ma być rodzajem oddziaływania ekonomicznego. I rzeczywiście ludzie powiązani z biznesem turystycznym bardzo dotkliwie to odczuli.Natomiast to wszystko jest świetnie rozgrywane przez Tajwańczyków w sposób absolutnie mistrzowski i świetny. Wracając do tego przykładu z ananasami, Tajwańczycy i Japończycy, którzy bardzo są po stronie tajwańskiej i wspierają Tajwan, jak tylko mogą, jadą na jednym wózku, jeśli chodzi o surowce energetyczne.
Także to nie jest kwestia czysto emocjonalna. To jest bardzo pragmatyczny rachunek geopolityczny. Japończycy i całe społeczeństwo Tajwanu nagle rzucili się na ananasy z Tajwanu, które zostały wszystkie wykupione. Czyli to, czego Chińczycy odmówili kupowania, żeby ukarać ekonomicznie rolników, tajwańskich producentów tych ananasów, nagle ta broń ideologiczna odwróciła się o 180 stopni. I w ten sposób działają mistrzowie wojowania. Rozumieją naturę procesów bojkotu czy też wojen gospodarczych i mają sprawczość, czyli mają możliwość działania, mają możliwość przekierowywania, tak jak w judo, siły przeciwnika na własny użytek. Także tutaj są mistrzowie wojowania na Tajwanie na przykład.
[31:56] - Ale z tego, co pan mówi, to podejrzewam, że ci mistrzowie wojowania, tak jak pan powiedział, bardziej siedzą na Tajwanie, ewentualnie wspierani są mistrzami wojowania od strony amerykańskiej, ze Stanów Zjednoczonych. Natomiast moje zdziwienie budzi, że w ojczyźnie tego pojęcia, mocno pan to eksponował, nie ma mistrzów wojowania, a w każdym razie nie dają znać o sobie. Pokazał pan na przykładzie z tymi ananasami, że mistrzowie wojowania potrafili odwrócić to, co miało uderzyć w nich, tak naprawdę przekuli w swoje małe zwycięstwo. To nie było mistrza wojowania po stronie chińskiej, który by jeszcze raz to odwrócił? Wygląda na to, że nie było.
[32:52] - Mistrz wojowania, zgodnie z główną koncepcją zawartą w całym tym traktacie „Sztuka wojny”, operuje za pomocą pojęcia mocy, czyli budowania jakiegoś potencjału do zmian, ale nie na zasadzie prostego oddziaływania za pomocą rozkazów. Takie dokładnie są słowa Sun Zi. Tylko za pomocą powodowania pewnymi popędami, które formują się w podejmowaniu przez ludzi decyzji. Może być tak, i to też jest napisane wprost w traktacie „Sztuka wojny”, że można wiedzieć, jak wygrać, ale nie mieć możliwości wygrania. Dlatego, że można rozumieć, jakie są warunki zwycięstwa, osiągnięcia efektu, jaki chce się wywrzeć, ale nie mieć instrumentów albo nie być w pozycji, w której te instrumenty można by użyć. Chińczycy robili to, co mogli. Natomiast o ile Tajwańczycy są w stanie zareagować w sposób właściwy w odpowiednim momencie, czyli natychmiastowo, to, i znowu to jest napisane wprost w „Sztuce wojny”, można wiedzieć, jak wygrać, ale nie móc osiągnąć zwycięstwa. Jeszcze inaczej: można mieć pełną mądrość i zdolność postrzegania sytuacji, czyli świadomość sytuacyjną, zdolność modelowania przyszłych zdarzeń. Nie zawsze wiedzieć, jak coś zrobić, to jest móc to zrobić. Ale jednocześnie Chińczycy nie mają żadnego pola manewru innego niż właśnie tego typu działania geopolityczne, gospodarcze typu bojkot tych ananasów z Tajwanu.
Natomiast nie mają możliwości eskalowania do bardziej agresywnych działań, typu na przykład wyrzucanie z Chin firm tajwańskich. Tajwańczycy zainwestowali przez ostatnie dekady gigantyczne pieniądze w rozwój przemysłu, w budowę fabryk na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Także to jest bardzo skomplikowana sytuacja. Natomiast próby zaszkodzenia tym fabrykom byłyby jednocześnie szkodliwe dla samych Chin, w związku z tym, że naruszałyby na przykład kwestie stabilności wymiany handlowej czy stabilności funkcjonowania fabryk, których nie można tak zamykać i otwierać na widzimisię polityków prowadzących jakieś tam rozgrywki, przepychanki międzypaństwowe, prawda? Więc to wszystko sprawia, że Chińczycy mają tak naprawdę bardzo ograniczone pole manewru. Wynikiem było to, że przegrali tą małą rozgryweczkę o ananasy tajwańskie.
[35:58] - Obracamy się oczywiście w takiej trochę mgle, bo tak jak pan powiedział, mistrza wojowania niezwykle trudno jest wyśledzić. Ale zapytam, bo często ten temat jest poruszany. Bliski Wschód. Czy to może być miejsce, które jest przedmiotem zainteresowania jakiegoś, trudno w tej chwili precyzować jakiego, mistrza wojny, wojowania? I ewentualnie jakie ma pan podejrzenia, z którego kierunku ten mistrz mógłby nadciągać?
[36:34] - Tak, mistrz może nadciągać ze strony Tajwanu. Zdaje się, że już mówiłem to, ale niezupełnie w ten sam sposób. Natomiast powiem jedną tezę, która jest bardzo kontrowersyjna, nadaje się świetnie na tytuł jakiegoś filmu na YouTubie. Teza brzmi następującoNajważniejsza. Inaczej: Chińczycy z Pekinu, czyli Komunistyczna Partia Chin i ludzie, którzy tam decydują o tego typu sprawach, jak na przykład potencjalna inwazja na Tajwan, musieliby naprawdę upaść na głowę i okazać się totalnymi głupcami na poziomie ujemnym ujemnego ilorazu inteligencji, gdyby próbowali podjąć inwazję na Tajwan. Dlatego, że po pierwsze nie mają takiej możliwości militarnej mimo rosnącej przewagi militarnej Chin nad Tajwanem. Po drugie natychmiast byłyby uruchomione sankcje ze strony wszystkich państw zachodnich. Dokładnie proszę zobaczyć, co się stało teraz, w czasie inwazji Rosji na Ukrainę. Nagle się okazało, że Zachód funkcjonuje, potrafi walić pięścią w stół i realizować działania, które można śmiało nazwać agresywnymi, jeśli chodzi o interakcje z agresorem, czyli Rosją. Natomiast ta moja teza, czyli ten świetny tekścik brzmi następująco: najważniejszą bitwą inwazji na Tajwan będzie bitwa, która rozegra się w Zatoce Perskiej.
Dlatego, że Chiny, trzy tygodnie temu, jak mówiliśmy o Tajwanie, wspominałem, że Chiny są uzależnione od importu surowców energetycznych w stopniu absolutnie niewiarygodnym. 80% surowców, czyli ropy naftowej i gazu ziemnego sprowadzanych jest z zagranicy. W większości te surowce sprowadzane są z rejonu Zatoki Perskiej. W związku z tym jakiekolwiek zakłócenia tego transportu, a te statki super tankowce muszą wypłynąć z Zatoki Perskiej, przepłynąć Cieśninę Ormuz, którą bardzo łatwo zablokować na przykład jakąś awanturą z Iranem. Potem trzeba przepłynąć obok Pakistanu, który jest sojusznikiem Chin, więc tutaj nie ma problemów, ale obok Indii, które są wrogiem zaciekłym Pakistanu i Chin, tak samo geopolitycznym. Potem przez Cieśninę Malaka, która jest kontrolowana przez Stany Zjednoczone de facto i sojuszników Stanów Zjednoczonych. Tutaj jest ta kwestia rozliczalności, o której mówiliśmy. Potem przepłynąć obok Tajwanu i dopiero potem do północy Chin, obok Japonii też musi przepłynąć. Japonia też jest sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie ma nóż na gardle w ten sam sposób co Tajwan i Chiny. I wszystkim tym trzem państwom, czyli Chinom, Japonii, Korei Północnej i Tajwanowi zależy w jednakowym stopniu, żeby nie uczynić z Tajwanu strefą wojenną, dlatego, że wszystkie przepływy surowców, towarów, przepływy pieniężne natychmiast runą.
Ale dlaczego ta najważniejsza bitwa jest w Zatoce Perskiej? Już chyba oczywiste jest, przepraszam dla czytelników, ale powiem: dlatego, że w chwili, w której Tajwanowi albo komuś, komu Tajwan zapłaci za zrobienie brudnej roboty, żeby nie dało się w żaden sposób Tajwanowi przypisać odpowiedzialności. To mistrzowie wojowania. Ja na miejscu Tajwańczyków zrobiłbym rzecz następującą: zapłaciłbym tyle, ile trzeba i to naprawdę ilość zer po jedynce czy tam po jakiejś cyfrze na początku nie ma znaczenia, bo to kwestia przetrwania całej wyspy. Ja bym zapłacił komuś, żeby zrobić jakąś zadymę, wojnę rzeczywistą czy jakąś aferę terrorystyczną, czy cokolwiek, co by zakłóciło dostawy ropy do Chin. I w tym momencie czy zrobią to Amerykanie frontalnie wprowadzając sankcje, czy zrobią to Japończycy do spółki z Tajwańczykami, czy Tajwańczycy w tajemnicy przed Japończykami, bo to ryzyko dla Japończyków olbrzymie, bo zablokowanie Cieśniny Ormuz blokuje też dostawy do Japonii, tak samo jak i do Tajwanu. Czyli Japończycy mogliby być bardzo niezadowoleni, gdyby okazało się, że Tajwańczycy zrobili taki numer. Więc moim zdaniem, gdyby Tajwańczycy to planowali, a na pewno planują coś takiego, nie są głupi ludzie. Zresztą nietrudno na coś takiego wpaść, wystarczy chwilę pomyśleć po prostu. Więc Tajwańczycy mają z całą pewnością przygotowany plan, który właśnie od tamtej strony zrobi jakiś numer Chińczykom.
I tyle. To tyle, co można powiedzieć o inwazji na Tajwan. To jest sposób myślenia mistrza wojowania: przyłożyć dźwignię w tej chwili. Mówiliśmy na początku o tym zrozumieniu praw wszechświata i przyłożeniu minimalnej siły na zasadzie finezyjnego zrozumienia prawideł świata. Czyli mamy prawidła geopolityczne, są prawidłami świata. Gdzie przyłożyć dźwignię w Zatoce Perskiej? Jak przyłożyć dźwignię tak, żeby sojusznicy, którzy jadą na jednym wózku, nie wkurzyli się za ryzykowne posunięcie? Więc tu jest pole do popisu dla mistrza wojowania idealne.
[41:25] - Te miejsca, które pan wymienił, czyli Tajwan, czyli Zatoka Perska. Wcześniej rozmawialiśmy o Europie, o Ukrainie. To są wszystko miejsca dosyć często wymieniane, jeśli chodzi o takie rozważania geopolityczne, próby analiz. A ja jestem ciekawy, czy istnieją na naszym globie jeszcze jakieś inne potencjalne lokalizacje, w których mistrz wojowania miałby coś większego do roboty.
[41:56] - Problem polega na tym, że ci mistrzowie wojowania, tu właśnie nie dopowiedziałem drugiej połowy mojego ulubionego cytatu ze „Sztuki wojny”. Więc mistrz wojowania wygrywa, ale nie zyskuje za pomocą tego chwały wielkiego zwycięzcy, nie zyskuje prestiżu wielkiego mędrca, a jedyne, co ludzie w stanie są rozpoznać, to jest to, że jest on zwycięzcą, ale nie są w stanie zrozumieć, w jaki sposób osiągnął ten stan. Mądrość tego sformułowania polega na tym, że logika funkcjonowania i oddziaływania na świat mistrza wojowania jest niezgłębiona w tym sensie, że wykonuje on swoje działania tak, że obserwatorzy i ewentualnie też osoby, czy też podmioty, przeciwko którym są te działania podjęte, nie są w stanie rozpoznać, że nastąpiła jakakolwiek świadoma ingerencja w bieg rzeczy.Na tej zasadzie mówiliśmy, że Amerykanie co zrobili w czasie tej ostatniej afery ostatnich trzech, czterech miesięcy? Powiedzmy, że trzech. Doprowadzili do tego nie tylko, że upadł całkowicie projekt geopolityczny Niemiec i Niemcy nie mają możliwości obciążyć Amerykanów winą. Jaką? Dyplomatyczną. Zarządzać odszkodowania za straty wynikłe z tego, że gaz nie płynie z Rosji. Przecież Rosja sterowana przez Putina to jest jakiś nazistowski kraj w narracji wojennej, który sam się prosił o to, że należy go obłożyć sankcjami i przestawać kupować surowce energetyczne od nich, prawda? Zobaczmy, nie ma możliwości obciążenia odpowiedzialnością tego, na korzyść którego wydarzenia dzieją się.
Przepraszam, poplątałem się trochę, nie wiedziałem, jak to wyrazić. Natomiast co się dzieje? Mówiliśmy już, że Stany Zjednoczone prowadzą tą wojnę, są osią zła trzech państw: Rosji, Niemiec i Chin. Natomiast same też, proszę zobaczyć, Stany Zjednoczone są producentami gazu ziemnego i ropy naftowej. One są wydobywane z tak zwanych łupków, więc Stany Zjednoczone na dzień dzisiejszy doprowadziły do tego, że ich gaz płynie do Europy. W związku z tym takim celem, który można by było uznać, że został zdefiniowany i wyznaczony sobie przez Stany Zjednoczone, jest: przejęcie rynku gazu od Rosji na swoją rzecz. To raz, że jest pieniądz, dwa, że jest pozycja geopolityczna nad Niemcami, czyli ten taki high ground, jak się mówi po angielsku, czyli wyższe fizycznie, jakieś kontrolujące logikę dalszego biegu rzeczy. Natomiast proszę zobaczyć, że nagle od gazu są nie rosyjskiego uzależnione państwa europejskie, tylko są uzależnione od gazu amerykańskiego. W związku z tym w sposób skokowy, dramatyczny zwiększa się sprawczość, czyli zdolność kontroli tego, co się dzieje na terenie Europy przez Amerykanów. Amerykanie rządzą, mają w ręku Europę całą.
Za pomocą czego? Za pomocą decyzji samych Europejczyków, którzy obkładają sankcjami Rosję tak, jak tylko można, aż do przesady. Do tego stopnia dwa dni temu przeczytałem jakąś wypowiedź generała Skrzypczaka. To jest generał w stanie rezerwy, czy też na emeryturze i on nawoływał, że ludzi, którzy nie chcą obkładać sankcjami Rosji, nie pamiętam dokładnego cytatu, bardzo przepraszam. To jest w mediach bodajże wczoraj czy przedwczoraj, że ludzi, którzy nie chcą Rosję narazić na maksymalne reperkusje etyczno-moralne, należy wykluczyć z życia publicznego. Coś w tym stylu. Bardzo dramatyczne, gwałtowne sankcje naruszające nasz porządek cywilizacyjny, czyli wolność słowa, czy też wolność decydowania o swoim majątku. Także tu się bardzo ciekawe dzieje. To jest właśnie sposób działania mistrzów wojowania. Mówię o Amerykanach w tej chwili.
Siłą nas, czyli Europejczyków. Amerykanie stworzyli taką sytuację, że presja na Rosję, państwa zachodnie, do których Stany Zjednoczone też należą, chcą odebrać kontrolę nad Ukrainą. Ukraina jest terytorium bezpośrednio przylegającym do Rosji, które ma zasoby, surowce, zdolność produkcji żywności, która jest zasadniczo niezbędna. Była kiedyś historycznie niezbędna dla Rosji, a teraz jest bardzo potrzebna Rosji. I proszę zobaczyć, że naszą własną energią, tak jak w judo, my nagle oddajemy naszą sprawczość nad nami samymi, zabieramy z ręki Rosjan i dajemy Amerykanom. To jest posunięcie godne mistrza wojowania.
[47:35] - Ja sobie zdaję sprawę z tego i myślę, że nasi słuchacze również, że mistrzowie wojowania mają to do siebie, że ich po prostu nie widać i ciężko wskazać. Natomiast kiedy pan patrzy na mapę świata, obojętnie w jakim rzucie, to czy są jeszcze takie miejsca nieoczywiste, w których podejrzewa pan, raczej skupiajmy się na intuicji albo jakimś przeczuciu bardziej, które mogą być z punktu widzenia jakiegoś mistrza wojowania interesujące poza tymi, które już wymieniliśmy.
[48:11] - Tylko nie pamiętam, czy już o tym mówiliśmy. Czy mówiliśmy o Izraelu i o kwestii tego, że Izrael prowadzi wojny limitroficzne, to znaczy polegające na osłabianiu siły wszystkich państw sąsiedzkich, które potencjalnie mogły szykować wojnę przeciwko Izraelowi. Czy mówiliśmy o tym?
[48:32] - Trochę mówiliśmy o tym, tak. No to ja zapytam, a czy takim miejscem mogłaby być na przykład Ameryka Południowa? Czy tam są jakieś takie miejsca, którymi mistrz wojowania mógłby się zainteresować i skąd by on był?
[48:57] - Niestety, chyba raczej na szczęście dla mieszkańców Ameryki Południowej to jest raczej obszar, który leży poza głównym teatrem wydarzeń, że tak powiem, trochę na uboczu.Wydaje mi się, że jednym takim terytorium, miejscem zapalnym byłyby Falklandy, dlatego że Argentyńczycy mają bardzo duże aspiracje do tego, żeby te dwie wyspy bliźniacze wyrwać spod kontroli Wielkiej Brytanii. Natomiast Brytyjczycy nie chcą tych wysp oddać, więc jest to konflikt, który zawsze będzie się tlił, tak jak kwestia przynależności Wysp Kurylskich, czy to do Japonii, czy do Rosji. Tak jak zawsze będzie miejscem spornym na przykład kwestia właśnie tych Falklandów. Tak samo będzie kwestią sporną zawsze każde terytorium graniczne między na przykład Alzacja i Lotaryngia w XX wieku między Rosją a Niemcami. To zawsze był teren, do którego rościły sobie prawo dwa ośrodki geopolityczne. Inne takie miejsca, które są szalenie ciekawe, jest terytorium Izraela, do którego zostali przeniesieni Żydzi od połowy mniej więcej XIX wieku. Mówiliśmy o tym w zeszłym tygodniu. Natomiast jeszcze jednym terytorium jest na przykład Kuwejt. To już zapomnieliśmy, bo to, że tak powiem, rozwiązana sprawa. Natomiast jak zerknąć w historię tamtego regionu, to państwo Kuwejt zostało całkowicie sztucznie wydzielone z terytorium teoretycznie należącego do Iraku.
Moim zdaniem zostało to zrobione ręką imperiów zachodnich czy państw zachodnich, nazwijmy to, jak chcemy, po to, żeby uniemożliwić stworzenie jednolitego ośrodka politycznego, który mógłby w jakiś sposób przeciwstawić się woli geopolitycznej państw zachodnich, które są z tego rejonu, czyli po Europę. Esencją tej wojny, napaści Iraku dwukrotnej na Kuwejt było właśnie to, że Irak rości sobie prawo do terytorium Kuwejtu jako terytorium, które wcześniej należało do ośrodków geopolitycznych rezydujących w Iraku. Więc to są takie miejsca, które zawsze będą tak, jak na zasadzie uderz w stół, nożyce się odezwą. Jeżeli nastąpi jakakolwiek sytuacja chaosu na arenie międzynarodowej czy w sytuacji geopolitycznej świata. Takim miejscem chaosu, czekającym, taką beczką prochu zawsze była na przykład Irlandia, która w czasach historycznych, teraz to już minęło. Natomiast wcześniej, w XIX, w XVIII, w każdym wcześniejszym wieku było tak, że każde osłabienie Anglii czy jakiekolwiek mocniejsze zaangażowanie gdziekolwiek indziej, czy to w wojnę z Francją, czy to wojnę z Hiszpanią, to Irlandia po prostu tylko czekała, żeby wyskoczyć z jakimś rodzajem rebelii, powstania czy konfrontacji z kontrolą polityczną Anglii nad Irlandią. Jakie jeszcze miejsca są? Boję się o Hiszpanię, czyli o Półwysep Iberyjski. Hiszpania jest bardzo silnie w tej chwili pod wpływem ruchów czy też prądów politycznych, lewicowych, ideologii lewicowych, które uniemożliwiają temu krajowi, który jest zasadniczo biedny, jeśli chodzi o zdolności wytwórcze żywności, którą musi importować. Destabilizuje to państwo.
Jeżeli Hiszpania zacznie być inaczej, nastąpi bardzo poważny upadek porządku społecznego, wynikający na przykład z buntowania się młodego pokolenia, czy też wprowadzenia jakichś praw, które kompletnie naruszają porządek społeczny oparty na rządach prawa. Na przykład mamy ten słynny ruch Okupas polegający na tym, że squatterzy czy też ludzie po prostu niepłacący za nieruchomość zajmują ją i właściciel nieruchomości nie ma możliwości prawnej wyrzucenia ich z własnej nieruchomości. Więc jeżeli to dojdzie do absurdu powodującego jakieś załamanie zdolności podtrzymania funkcji państwa, to może to spowodować wlanie się imigrantów z Afryki, które po prostu zamieni Hiszpanię w kulturową pustynię. Nie wiem, ale trudno powiedzieć, komu by zależało na takim upadku. To raczej Chińczycy nie zaczęliby od tej strony, jeśli chcieliby dokonać jakiegoś kulturowego załamania porządku cywilizacyjnego na terenie Europy. Trudno powiedzieć.
[54:11] - Tak, śledzenie mistrzów wojowania to nie jest łatwe zadanie. Dziękujemy w takim razie. Dziękuję w imieniu słuchaczy za wskazanie przynajmniej kilku punktów, na które warto patrzeć, jeśli się śledzi mapę świata. Państwa gościem był Piotr Plebaniak, a Państwo słyszeliście szósty odcinek Telegramu z krańca świata. Dobrej nocy.
[54:36] - Dobranoc i do widzenia.
[54:38] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.