[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 11 kwietnia 2022 roku. Minęła godzina 20:00 przed chwilą na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:41] - Dobry wieczór, panie Marku. Witajcie kochani bardzo serdecznie.
[00:45] - Dzisiaj nie będzie drugiej części audycji, ale komentarze z czatów oczywiście będziemy zbierać. Pan Sławek będzie się z nimi zapoznawał po audycji. Można do nas pisać pod wszystkie kontakty, pod które da się pisać, czyli SMS 530 620 493, gadu-gadu 36 08 80 02. Można też pisać do nas na Skypie radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej dzisiejszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego na grupie Radio Paranormalium do dołączenia, do której serdecznie zapraszamy. Można także wysyłać do nas maile na adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy stronią od mediów społecznościowych, Twitterów, Facebooków, innych różnych serwisów, śledzących bądź nieśledzących, zachęcamy do zarejestrowania się na naszym forum i do dyskutowania z innymi słuchaczami na forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:15] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Tym bardziej serdecznie was witam, że przyznam wam się szczerze, że po ostatniej audycji wcale nie byłem pewien tego, czy się z wami dzisiaj przywitam. Więc radość moja jest tym większa. Już mówię dlaczego. Nie będę ściemniał, jak zazwyczaj staram się mówić prawdę, przynajmniej taką prawdę, którą ja widzę i mówić w miarę wprost na tyle, na ile mi się udaje. Dlatego też powiem wam, że po ostatniej audycji była taka myśl, żeby dać sobie spokój i skupić się na budowaniu struktur oddolnych i nienaprawianiu świata, bo faktycznie nie jest to łatwe zadanie. I na pewno nie dlatego chciałem to zrobić, że wylała się na mnie dość duża fala krytyki za ostatnią audycję i równie duża fala dobrych rad, które powinienem wziąć sobie do serca o tym, co powinienem zrobić, jak powinienem zrobić, jak to wszystko powinno wyglądać. I nie z tego powodu. Jednym z powodów było to, że podjąłem taką decyzję, że jeżeli zobaczę chociaż jeden głos pod audycją, jeden komentarz, który da mi wiarę w to, że jest ktoś, z kim rozumiem się, to będę to robił dalej.
Tutaj wielkie ukłony dla Wiki za to, co napisała. Jednym z powodów, głównym powodem, dla którego chciałem zrezygnować z prowadzenia audycji, było to, że ja po prostu, kochani, chcę, tak jak od zawsze wspominam, mówić i poruszać, uruchamiać świadomość ludzi. Chcę mówić do waszej świadomości. Forma, jaką przyjmuję, jest jak najbardziej naturalna dla mnie, czyli bardziej zadawania pytań, bardziej próbowania sprowokowania. Może nie sprowokowania, brakuje mi właściwego słowa. Takiego poddania wam czegoś pod rozwagę, pod zastanowienie się ma za zadanie właśnie w moim przekonaniu uruchamiać ludzką świadomość, a nie podświadomość. I to, że ja już nie mam naprawdę ani frajdy, ani radości, ani tym bardziej potrzeby boksowania się z czyjąkolwiek podświadomością. Natomiast bardzo często to, co ja mówię, u niektórych z was, zresztą nie tylko u niektórych z was, bo to się dzieje też w życiu, to się dzieje też na co dzień, bardziej uruchamia podświadomość ludzką niż świadomość. I uruchamianie czyjejś podświadomości czy mówienie do czyjejś podświadomości jest mechanizmem, który jest stosowanyPrzez lata, przez tysiąclecia. Ponieważ mówienie do podświadomości omija w dużej mierze proces myślenia, analizy, samozastanawiania się, tylko wywołuje konkretne reakcje, ponieważ tak działa podświadomość.
Jest to mechanizm, który świetnie zdaje egzamin przy manipulowaniu ludźmi, przy powodowaniu tego, by ich zachowanie, reakcje i postępowanie było takie, jakiego ja oczekuję. To jest mówienie i uderzanie i odnoszenie się do ludzkiej podświadomości. Natomiast podświadomość tworzy ten mechanizm, że cały czas kręcimy się w kółko. Tworzy tę sytuację, w której powtarzamy, kopiujemy, przenosimy, powielamy i cały czas żyjemy w pewnym zamkniętym kręgu zachowań, reakcji, poglądów. O tym powiem jeszcze też w dalszym ciągu audycji. Natomiast ja chcę przemawiać i rozmawiać, jak tytuł audycji wskazuje: „Świat oczami duszy”. Ja chcę rozmawiać z wami z poziomu duszy. Na takim poziomie chciałbym się z wami, kochani, komunikować. Nie na poziomie podświadomości. I dlatego to boksowanie się z tą podświadomością niektórych z was mnie po prostu męczy.
Może męczy, to jest jedno, natomiast drugie jest to, że ja zupełnie nie mam szansy takim sposobem mówienia i takim sposobem walenia czasami prosto z mostu dotrzeć czy zmienić czyjąkolwiek świadomość. Mój sposób myślenia czy mój sposób mówienia raczej będzie powodował bunt i sprzeciw podświadomości ludzi, którzy nie chcą bądź nie potrafią jeszcze odbierać informacji na poziomie świadomym, duchowym. I to jest dla mnie mechanizm całkowicie zrozumiały, jasny, prosty i oczywisty. Dlatego to, że ja czasami we wcześniejszych audycjach mówiłem, że gdzieś tam tracę sens, gdzieś tam tracę zapał do tego, co robię, wynika właśnie z tego, że ja musiałbym zacząć manipulować wami, ubierać rzeczy tak, jak lubi podświadomość, w pazłotka, w piękne opakowania, w gładkie słówka. Zmienić sposób mówienia, przemycać pewne treści, żeby były miłe dla ucha. Natomiast ja tego nie robiłem, nie robię i zasadniczo w życiu nie powinno się mówić nigdy „nie mów nigdy”. Natomiast na tę chwilę z dużą dozą prawdopodobieństwa powiem: nie będę tak robił. Ostatnia audycja też wniosła pewne informacje o mnie. Ja mam taki proces, że w przeróżnych sytuacjach życiowych zastanawiam się nad sobą i ostatnia audycja pokazała, że jest jeszcze we mnie, mimo świadomości, że takie postawy istnieją, funkcjonują, jest jeszcze irytacja na pewne ludzkie postawy, na pewne ludzkie zachowania. Z pewnością nieodosobnione.
Więc dałem się również wciągnąć właśnie w tę walkę podświadomości i też pozwoliłem sobie uruchomić pewne aspekty, których miałem nadzieję, że już nie ma. Okazało się, że są. Ja przed każdą audycją mam swoje jakieś tam obrzędy, które powodują, że moja intuicja jest bardziej czuła, bardziej uwrażliwiona i moje trzecie oko bardzo intensywnie podczas audycji pracuje i pewne intencje ludzi wyczuwam, że tak powiem, na takim poziomie subtelnym, na takim poziomie intuicyjnym. Więc przyznam wam się uczciwie i to nie jest tak, nie ma z nami pana Kazimierza, więc niby nie daje możliwości obrony, ale też pragnę was uspokoić, że nie padnie tutaj ani jedno słowo, którego bym panu Kazimierzowi nie powiedział, ponieważ w międzyczasie pomiędzy audycjami wymieniliśmy się kilkoma mailami. Ponieważ była to rozmowa prywatna, więc nie będę zdradzał jej szczegółów. Być może pan Kazimierz kiedyś postanowi szczegóły tej rozmowy upublicznić. Ja nie czuję się zobowiązany. Natomiast ja doskonale zdawałem sobie sprawę z intencji pana Kazimierza i powinienem tę rozmowę zakończyć w momencie, kiedy powiedziałem: „Tak, panie Kazimierzu, ja się z panem zgadzam”, bo to zostało wyraźnie powiedziane. I też powinienem powiedziećSkąd ten pomysł, żeby tak robić? Bo nie padło nic takiego, czego ja bym przez poprzednich 150 audycji nie mówił.
Więc oczywiście zgadzam się z tym. I w tym momencie powinienem nie dać się dalej wciągnąć. Dałem się wciągnąć. Zresztą nigdy nie twierdziłem, że jestem doskonały, idealny, nieomylny, wszystkowiedzący. Więc z tego poziomu tych, których rozczarowałem, to po prostu rozczarowałem i biorę to na klatę. A wy, kochani, też jakoś będziecie musieli sobie z tym poradzić, jeżeli uważaliście mnie za anioła, za mistrza, za osobę pozbawioną emocji czy jakichś ludzkich cech. Jeżeli potrzebujecie takiej osoby w swoim otoczeniu, to ja nigdy sobie takiego prawa nie uzurpowałem i też nie próbowałem, przynajmniej świadomie ze swojej strony, takiego wizerunku swojej osoby stworzyć, mówiąc: „Sprawdzajcie mnie, nie wierzcie mi. Ja też mogę się mylić. Przepuśćcie to przez samych siebie” czy wprost mówiąc: „Nie wiem, nie mam zdania na ten temat, ponieważ nigdy o tym nie myślałem, nigdy się tym nie zajmowałem”. Jeżeli macie taką potrzebę, to ja taką osobą dla was z pewnością, kochani, nie będę, bo nawet nie mam zamiaru być taką osobą.
Natomiast przesłałem panu Markowi link, bo dzisiaj przed audycją wpadł mi w oko artykuł na temat mistrzów duchowych. Jest tam w bardzo fajny sposób opisane, może nie w 100% tam wszystko jest w zgodzie ze mną, natomiast tam duża większość jest w zgodzie ze mną. Zgadzam się z tym. Jest opisane, jak wygląda, co robi bądź czego nie robi mistrz duchowy. Dla mnie pojęcie mistrz duchowy w ogóle nie istnieje, ponieważ z naszą wiedzą jest tak, że o tym, czego nie wiemy, dowiadujemy się dopiero wtedy, kiedy się o tym dowiemy. Więc jaki jest, czy ktoś już osiągnął poziom mistrzowski, można by było powiedzieć, jakby się wiedziało, jaki jest dokładnie zakres wiedzy i umiejętności, które jesteśmy w stanie posiąść. Ponieważ ja nie mam takiej wiedzy, co to jest, czy już nic więcej nie da się wiedzieć, potrafić, robić lepiej, inaczej. Więc dla mnie określenie mistrz nie istnieje. Natomiast z pewnością opisuje to ten artykuł. Osoby, które dla mnie osobiście są przyszłością Ziemi.
Mam przynajmniej taką nadzieję. Natomiast na tę chwilę zdecydowanie są osobami wyjątkowymi. Czyli wyjątkowymi w sensie takim, że nie ma tych osób zbyt dużo. I ten artykuł polecam też, a może zwłaszcza tym osobom, które same w sobie uważają się za osoby bardzo uduchowione, na wysokim poziomie, żeby sobie przeczytały. Ponieważ oprócz tego, co jest napisane, że osoby świadome, ja to nazywam po prostu świadome. Nie mówię uduchowione, nie mówię oświecone, nie mówię przebudzone, nie mówię mistrzowie. Po prostu świadome, znające prawdę, szukające prawdy, mówiące prawdę, żyjące w zgodzie z tą prawdą, w którą wierzą. Nie tylko to, co one robią, ale bardziej podobało mi się to, czego te osoby nie robią. I to jest fajne. Zastanawiałem się, czy poprosić pana Marka o wklejenie tego linku pod audycją.
Natomiast teraz, w tej chwili podjąłem decyzję, że jednak tak. Nie będę zachowywał tych informacji i tej wiedzy tylko dla siebie, tylko też, kochani, macie możliwość odniesienia się do tego i ustosunkowania do tego. Kochani, dostałem sporo rad. Między innymi jakim byłem przez 150 audycji, jakim jestem teraz, że jestem przede wszystkim bardziej emocjonalny, że te emocje bardziej niż duchowość zarządzają moim życiem czy decydują o moim postępowaniu. A ja też pytam was, czy duchowość to nie jest właśnie emocjonalność?Ja uważam, że świadomość to nie jest stan umysłowy, tylko stan emocjonalny. Nawet zaczęliśmy z panem Krzysztofem taką dyskusję na temat tego pod poprzednią audycją. Nie zdążyłem już przed audycją odpisać na ten komentarz na temat tego, że nasz mózg jest martwy. Polecam, bo ja z chęcią do tego wątku wrócę, bo jest fajny i taki dla mnie, zresztą jak większość wypowiedzi pana Krzysztofa, inny, specyficzny, pokazujący pewne rzeczy z zupełnie innego, niepopularnego kąta patrzenia, co powoduje to, że nasze życie nabiera kolorytu i staje się życiem. Także polecam ten wątek i myślę, że on się będzie, mam nadzieję przynajmniej, rozwijał, bo jest fajny. Zresztą też powiedziałem, że jest to fajny temat na audycję.
Natomiast ja kochani wrócę do tej całej podświadomości. To jest właśnie ten moment, kiedy trochę opadają mi ręce i tracę sens, ponieważ jeżeli mówię w audycjach o ocenianiu ludzi, jeżeli ileś tam czasu poświęcam na podświadomość, mówię o pewnych mechanizmach, o pewnych wzorcach, o tym, jak to działa, jakie są symptomy i w audycji dalej pojawiają się jeden do jednego sytuacje i komentarze, które ewidentnie pokazują, że albo ktoś tych audycji nie słuchał, albo tym się nie przejął. Więc wtedy pojawia się takie pytanie: jaki jest sens mówić do ludzi, skoro to nie przynosi żadnego efektu? Natomiast powodem, dla którego dzisiaj tutaj kochani z wami jestem, jest również to, że 95, 96, 98, 97, 93% słuchaczy nie komentuje, nie bierze udziału w czatach, nie bierze udziału w rozmowach, nie bierze udziału w komentarzach, tylko po prostu słucha. Ponieważ jest to też grupa ludzi, którzy są, wydaje mi się, stali, to znaczy, że coś z tych audycji kochani wyciągacie, skoro tutaj wracacie. Więc dla tych 95 czy 97% ludzi, których nie znam, których z chęcią bym poznał tak naprawdę i przy różnych takich sytuacjach odzywacie się do mnie ze słowami wsparcia. Też taką sytuację miałem. Pozdrawiam serdecznie panią Anię i jej męża. Chociaż pani Ania pewnie mnie nie słucha. Natomiast podziękowania dla męża, który swoją małżonkę poinformował o tym, że jestem smutny i pani Ania do mnie zadzwoniła ze słowami wsparcia.
Super sprawa, przecudowna rzecz, więc wierzę, że tych ludzi jest więcej. I dlatego tu dzisiaj znowu jestem dla was kochani. Dla tych, którzy nie czatujecie, nie piszecie, nie komentujecie, a robicie to, co robią ludzie świadomi. Kochani, jeżeli ludzie świadomi mówią: „OK, wysłucham godzinę i być może znajdę w ciągu tej godziny chociaż jedno zdanie, które będzie do mnie, które pomoże mi coś zrozumieć, coś sobie poukładać, coś zmienić”. Tak robią ludzie świadomi. Nasza podświadomość, tak jak wiele razy wam mówiłem, jest zbudowana na konkretnych połączeniach neuronowych w naszym mózgu. I w tych połączeniach, jeżeli one już są, to samo z siebie się nic nie zmieni. Nasza podświadomość działa na zasadzie analizy. Trudno to nazwać analizą, tylko porównywania tego, co się dzieje w naszym życiu z tym, co już do tej pory się wydarzyło. Podświadomość ma to do siebie, że będzie nam mówić, czy coś pasuje, czy nie pasuje do tego, co już wiemy, co już jest sprawdzone, wypróbowane, przetestowane.
Więc podświadomość sama z siebie nie wprowadzi nas na żadne nowe terytorium. Wprost przeciwnie, będzie nas przed nowym terytorium chronić. Podświadomość jest zbudowana na doświadczeniach z naszego życia i będzie dążyć do tego, żebyśmy te doświadczenia powtarzali.Żebyśmy szli tą samą utartą ścieżką. Jeżeli mamy w podświadomości wzorzec kłótni, to mimo że ta kłótnia nigdy nie działa, to i tak nasza podświadomość będzie nam podpowiadała rozwiązanie. Kłóć się, bo nie zna innego. Podświadomość, kochani, nie daje nam szans i perspektyw na dokonanie zmian w życiu. Podświadomość gwarantuje nam doświadczenia. Nasza dusza i nasza świadomość mówi coś zupełnie odwrotnego. Jeżeli już to zrobiłeś i wiesz, że to nie działa, to nie rób tego więcej. Nasze doświadczenia, przez które przeszliśmy, traktuje w kategoriach: nie rób tego więcej.
Podświadomość mówi: rób to, bo to jest jedyne, co ja znam i jedyne co ty znasz. A świadomość, dusza mówi: nie, nie rób tego. Już to kiedyś zrobiłeś. Wiedziałeś, jak się to skończy. Podświadomość mówi: pokłóciłeś się z kimś, próbowałeś mu udowodnić swoje racje, ale on był głupi i tych racji nie zrozumiał. Więc to nie ty popełniłeś błąd, tylko on jest głupi. Przy następnej sytuacji znowu się z kimś pokłóć, może trafisz na kogoś mądrego. Tak mówi podświadomość. I będziemy się za każdym razem kłócić i powtarzać ten sam wzorzec, aż posłuchamy głosu naszej duszy, która nam powie, ile razy jeszcze musisz się z kimś pokłócić, żeby zrozumieć, że to nie działa. Podświadomość mówi: doświadczaj.
Nic nie zmieniaj. Dusza mówi: ile razy jeszcze musisz doświadczyć tego samego, zanim posłuchasz mnie, kiedy mówię do ciebie: nie rób tego, bo już to robiłeś. To nie działa. Tu trzeba coś zmienić. Zmienić swoje podejście do tego, zmienić sposób komunikacji z ludźmi. To nie oni są głupi, tylko może ty źle mówisz. Podświadomość mówi: twój dziadek był rolnikiem, twój ojciec był rolnikiem, więc będziesz rolnikiem. Świadomość mówi: twój dziadek był rolnikiem, twój ojciec był rolnikiem, a ty możesz być, kim chcesz. Taka jest, kochani, różnica pomiędzy podświadomością a świadomością. Dlatego ludzie świadomi starają się wysłuchać.
Nie reagować, tylko wysłuchać. Była właśnie o tym audycja, może nawet dwie, nie tak dawno temu, kiedy mówiłem wam, kochani, różnicę pomiędzy wyrażaniem samego siebie a ocenianiem innych. Rozmawialiśmy na ten temat. Dlatego tak właśnie są te momenty, kiedy mówię: Sławek, ileż razy jeszcze musisz powtórzyć to samo? Przecież mówisz ciągle to samo i nic się nie zmienia. Kochani, przepraszam was w tym momencie, zwłaszcza tych, którzy właśnie powiedzieli: „Ale jak to się nie zmienia? Ja zmieniłem to, zmieniłem tamto”. Jeżeli tak jest, a wierzę, że tak jest, to bardzo się cieszę i przepraszam was, bo to nie było do was. To było właśnie do tych osób, które wracają ze swoimi podświadomościowymi przekonaniami i próbują mi dawać rady. Do rad za chwileczkę wrócę.
Natomiast jeszcze przy tej okazji przypomnę wam rzecz, o której już rozmawialiśmy. Co innego jest wyrażać siebie, a co innego jest mówić komuś, że nie ma racji. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Można powiedzieć swoje zdanie na jakiś temat. To jest ten argument, który część z was porusza, mówiąc, że ja nie dopuszczam innego zdania niż moje, że ja nie chcę słyszeć innego zdania niż moje. Kochani, dzwonili ludzie, zapraszałem gości do audycji. Może to brzmi teraz jak tłumaczenie, ale też chciałbym tę sytuację wyjaśnić, że to wszystko zależy od tego, w jaki sposób ktoś prowadzi ze mną rozmowę. Jeżeli prowadzi ze mną rozmowę z poziomu podświadomości, to ja tak na dobrą sprawę chciałbym tę rozmowę zakończyć natychmiast. Natomiast w związku z tym, że już wtedy to już w ogóle by było, że Sławek nikogo nie dopuszcza do głosu, kto ma inne zdanie, więc prowadzę z wami tę rozmowę. Natomiast ja doskonale wiem i doskonale czuję, czy rozmowa jest prowadzona z poziomu podświadomości, czy z poziomu świadomości.
Zaraz powiem wam, na czym polega ta różnica. Po czym wy też możecie poznać siebie, ale też poznać ludzi, z którymi rozmawiacie. Ponieważ to jest słychać. Każdy ma prawo powiedzieć, co czuje, co myśli. Każdy ma prawo powiedzieć, że mu się coś podoba bądź mu się nie podoba.Ale żeby odnieść się do wartości wypowiedzi drugiego człowieka, czyli ocenić jego wypowiedź, trzeba mieć troszeczkę wiedzy o tym. Można powiedzieć, kochani, mówię, można powiedzieć w tym kontekście, że można powiedzieć tak, jeżeli chce się uchodzić za osobę świadomą i jeżeli jest się osobą świadomą, bo można mówić jak się chce. Natomiast jeżeli myślicie o sobie jako o osobach świadomych, to możecie powiedzieć: nie podoba mi się ten film. Po prostu. Był za nudny, za długi, nie mój klimat. Kiepska w moim przekonaniu muzyka.
Nie wciągnął mnie, nie zainteresował. Ale nie możecie powiedzieć, że film był kiepski. Bo żeby powiedzieć, że film był kiepski, trzeba mieć troszeczkę wiedzy o kinematografii, o historii, o jakichś tam rzeczach takich, którymi zajmują się krytycy, na przykład filmowi krytycy artystyczni. Więc czym innym jest powiedzieć: nie podoba mi się, a czym innym jest powiedzieć, że coś jest kiepskie albo bezwartościowe. Można powiedzieć na przykład: nie podoba mi się ten pierścionek. Dla mnie jest za duży, taki trochę toporny. Za duży ma ten kamień, może za ostry. Wolałbym zamiast zielonego żółty. To jest wyrażanie samego siebie, wyrażanie swojego. Tego, co się czuje.
Natomiast żeby ocenić jego wartość, trzeba znać się na złocie, na próbie. Na wadze, ilości karatów. Nie wiem. Nie znam się na tym. Takie określenia odnośnie złota. Czy to jest białe złoto, czy to jest złote złoto i tak dalej. Trzeba mieć jakieś pojęcie, żeby ocenić wartość. Można powiedzieć, że się z kimś nie zgadzam, że mam inne zdanie, ale nie można powiedzieć, że ktoś jest głupi i gada bzdury. Zachowanie, w którym mówimy o sobie, jest objawem świadomości. Zachowanie, w którym oceniamy wartość tego, co ktoś mówi, jeżeli nie jest poparte argumentami.
Czyli ktoś ma na przykład dużą wiedzę, na przykład na temat filozofii albo historii. A druga osoba mówi, że wtedy to się tam wydarzyło i to tam się tamtego. Tamten zrobił tamtemu to, a tamten powinien zrobić tamto, ale nie zrobił, bo. I ktoś ma wiedzę na ten temat, to mówi: słuchaj, to, co mówisz, nie jest zgodne z prawdą historyczną i dlatego gadasz bzdury. I dlatego jesteś głupim człowiekiem, ponieważ przeklepujesz informacje, których nie sprawdziłeś i jeszcze kreujesz się na wielkiego znawcę. Więc można powiedzieć o kimś, że ktoś jest głupi, bo gada głupoty. Ale żeby to powiedzieć, nie wystarczy powiedzieć: bo ja tak uważam. Tylko trzeba mieć do tego jakieś argumenty. Jeżeli ktoś mówi: ja uważam, że jesteś głupi, nie popierając tego żadnymi argumentami, to jest to objaw myślenia, działania podświadomościowego. I dlatego ja, znając tą różnicę i znając ten mechanizm, w zasadzie po dwóch, trzech zdaniach mam świadomość tego, z kim rozmawiam.
I dlatego rozmowy z ludzką podświadomością mnie zupełnie nie interesują, ponieważ tam się nie da nic zrobić. Z ludzką podświadomością z zewnątrz nie da się nic zrobić, ponieważ podświadomość będzie bronić swojego zdania do końca. Są ludzie, którzy po prostu się zirytują, odejdą, wyzwą od głupków, walną focha i skończą dyskusję, a niektórzy będą w nią brnęli, robiąc z siebie faktycznie głupka. Może nie głupka. Tak, głupka. Dobra, nazwijmy rzeczy po imieniu. Będą używać takich argumentów, które wszyscy siedzący na przykład w okolicy przy stole będą uważali za beznadziejne, a on dalej nie będzie w stanie przyznać się do tego, że nie ma racji. Dlatego kochani, jest różnica i ja mówię: każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie. Jak najbardziej. Tylko tak jak mówię, moje zdanie jest moim zdaniem, nie jest oceną.
I mówię wyraźnie, że moim zdaniem, że mi się nie podoba, że nie lubię. Nie jest w moim typie, nie jest w moim guście, nie jestem zainteresowany. To nie jest mój target. To nie jest cokolwiek. To nie jest moje. Ale bez wiedzy nie mamy prawa, bez wiedzy na dany temat nie mamy prawa oceniać wartości rzeczy, ludzi, tego, co mówią i tak dalej. I człowiek świadomy doskonale o tym wie. Natomiast ludzie podświadomi będą przekonywać innych do swoich racji.Kochani, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby móc komuś dać dobrą i trafioną radę? Ja na przykład usłyszałem dużo rad podczas prowadzenia audycji. Jak powinienem mówić, jak nie powinienem mówić, że powinienem wrócić do tego, co mówiłem wcześniej, że powinienem mówić tak, że na początku powinienem powiedzieć to i tak dalej.
Też usłyszałem, że gadam bzdury, że jestem głupi, że jestem taki, śmaki, owaki i że powinienem na przykład pewne rzeczy w sobie zmienić. Jakie warunki, kochani, waszym zdaniem powinny być spełnione, aby móc dać człowiekowi trafioną dobrą i właściwą radę? Po pierwsze trzeba wiedzieć, czego ten człowiek chce, czego pragnie, do czego dąży. To jest pierwszy podstawowy warunek. I też o tym mówiłem, że moi znajomi, którzy próbują mnie zasypywać jakimiś informacjami, zadaję im pytanie: skąd ci przyszło do głowy, że mnie to interesuje? Więc jeżeli chcecie dać komuś radę, to zapytajcie najpierw człowieka, czego on chce. Przyjacielu, powiedz mi, do czego ty dążysz. Co chcesz osiągnąć? Jaki jest cel twojego działania? Czy ci, którzy dają mi rady podczas audycji, zadali mi takie pytanie: czego ja chcę?
Do czego ja dążę? Co ja chcę osiągnąć? Mówię: chcę mówić i przemawiać do waszej świadomości. Ale może ja chcę znaleźć ludzi, którzy chcą działać. Ale o tym za chwilę. To jest pierwszy podstawowy warunek. Trzeba wiedzieć, nie domyślać się, kochani, tylko wiedzieć, czego ten człowiek chce, co chce osiągnąć, do czego dąży. Drugim warunkiem, żeby udzielić człowiekowi dobrej rady, właściwej, trafionej rady jest to, że trzeba znać rozwiązanie, mieć wiedzę, mieć doświadczenie z tym, co doradzamy drugiemu człowiekowi. Tak to wygląda z poziomu świadomości. Trzeba mieć jakieś podstawy do tego, aby dać człowiekowi radę, powiedzieć mu, co ma zrobić.
Jakieś podstawy. I dlatego ja nie daję wam rad. Dlatego ludzie świadomi nie będą dawali wam rad, nie będą mówili, co macie zrobić. Ponieważ człowiek świadomy wie, że to, co jest możliwe dla mnie do zrobienia, nawet jeżeli to jest słuszne, nie będzie możliwe do zrobienia przez człowieka, któremu tej rady udzielimy, choćby to była dobra rada. Jeżeli ja mówię na przykład: uważam, że w takiej, a w takiej sytuacji powinno się powiedzieć prawdę. Na przykład o rzeczy, o sytuacji, o tym, co się wydarzyło. A człowiek, z którym rozmawiam, całe życie kłamał i jego podświadomość jest nastawiona na kłamanie. To nawet gdybym ja mu powiedział, że powiedz prawdę, prawda się broni sama. Powiedz prawdę i niech się dzieje, co ma się wydarzyć. To i tak osobowość tamtego człowieka nie pozwoli mu tego zrobić.
Albo nawet jeżeli będzie mówił prawdę, to ta prawda będzie brzmiała nieszczerze, a wszystko to, co się mówi do drugiego człowieka, żeby było przekonywujące, powinno płynąć z naszego serca, z naszych przekonań. Jeżeli nie kochamy kogoś, a powiemy mu, że go kochamy, to go okłamiemy. A druga osoba, jeżeli nie jest zaślepiona, doskonale wyczuje to, że coś jest nie tak. Jeżeli mówimy do kogoś: przepraszam, a nie czujemy tego słowa przepraszam, nie czujemy, że powinniśmy przeprosić, nie czujemy się winni czemuś, to te przeprosiny nie będą brzmiały właściwie. Dlatego ludzie mi nie dają rad. Ja, kochani, mówię do was tak: jeżeli chcesz to zmienić, to musisz zrobić to i to. Nie mówię do was: musicie to zmienić. Mówię do was: zróbcie, co chcecie. Natomiast jeżeli chcecie osiągnąć ten cel, to musicie to zrobić, bo z mojego doświadczenia wynika, że inaczej tego się nie da zrobić. Ja nie mówię nikomu, staram się nie mówić nikomu, co ma zrobić.
Natomiast jeżeli ktoś mnie pyta bądź rozmawiam z człowiekiem i mówię: a co ty chcesz osiągnąć? Do czego ty dążysz? Mówi: słuchaj, chciałbym osiągnąć to, to i to. To ja mówię: jeżeli to, to w moim przekonaniu powinieneś zrobić to i to. Mój serdeczny przyjaciel podczas jakichś tam perypetii rodzinnych zadzwonił do mnie po przyjacielską radę. Rozmawialiśmy, ja się go coś podpytywałem, zadawałem mu jakieś pytania i mówi: to ja przyjadę do ciebie. To pogadamy, nie? Ja mu zadałem takie pytanie: przyjacielu, powiedz mi, czego ode mnie oczekujesz. Co chcesz osiągnąć? Czy rozwiązać konflikt, czy udowodnić swoją zajebistość?Co chcesz osiągnąć?
To ja wtedy będę wiedział, czy mogę ci pomóc, czy chcę ci pomóc, czy chcę na przykład w jakiejś mistyfikacji bądź manipulacji uczestniczyć. Ale najpierw zadaję mu pytanie, czego on oczekuje, co on chce osiągnąć. Mój przyjaciel jest niesamowicie moim przyjacielem. Na tym też oparta jest nasza przyjaźń, bo podobnie gdzieś tam myślimy, więc powiedział tak: „Chciałbym znaleźć rozwiązanie tego konfliktu, udowadniając swoją zajebistość”. Natomiast nie przyjechał do mnie. Jesteśmy przyjaciółmi nadal, nic się nie zmieniło. Moje szczęście jest bałaganiarzem. Lubi odkładać rzeczy za każdym razem w inne miejsce. Ogólnie rzeczy nie mają swojego miejsca, żyją swoim życiem. To jest dość atrakcyjne, bo nie jest nudne.
Natomiast jak sami wiecie, wprowadza to też trochę chaosu w życie. I ja akurat jestem człowiekiem leniwym, wygodnym. Chcę mieć swoje rzeczy na swoim miejscu po to, żeby nie tracić czasu na ich zbędne poszukiwanie. Ja po prostu chcę iść coś wziąć, bo jest mi do czegoś potrzebne, a nie tego poszukiwać. Są ludzie z duszą poszukiwaczy, którzy lubią poszukiwać swoich rzeczy. Snują nawet teorie, że te rzeczy w nocy się przemieszczają, że żyją swoim życiem. Może też jakieś obce istoty w tym uczestniczą. Nie wiem, nie wnikam. Natomiast mi się akurat nikt nie ładuje w organizacji mojego życia żadne obce cywilizacje. I u mnie jest tak, że jak odłożę to w takie miejsce, to tam jest.
Ja nie mam duszy poszukiwacza. Nie jestem żądny przygód, odkrywania nowych miejsc, w których różne rzeczy mogą leżeć. Nie jest moja bajka. Natomiast mówię: „Okej”. Mówię: „Kochanie, powiedz mi, jak ty się z tym czujesz. Czy tobie to przeszkadza?” „Tak”. Mówię: „Okej, to w takim razie spróbujmy coś z tym zrobić. Pomogę ci, spróbujmy coś z tym zrobić”. Opowiadałem wam historię moich cudownych i wspaniałych córek, które też odziedziczyły, nie wiem, po kim, dusze poszukiwaczy. Ale większość nastolatków ten etap przygód i poszukiwania musi w swoim życiu przejść.
I też oczywiście tak: „Tato, nie wiesz, gdzie jest mój telefon?” Albo nie wiem, kapcie, klucze czy cokolwiek innego. Ja odpowiadam: „Wiem”. „Tak? A gdzie?” „Tam, gdzie pieprznęłaś” mówię. „Ja nie przekładałem, więc na pewno to jest w tym miejscu”. Domyślacie się reakcji nastolatki, która właśnie biegnie na randkę albo jest umówiona z koleżankami, a tatuś snuje takie tutaj filozoficzne wywody i w ogóle nie rozumie jej duszy poszukiwacza i tego, że czas właśnie się kurczy i działa zdecydowanie na jej niekorzyść. Także ja mam tolerancję, że inni ludzie chcą robić inaczej. Podświadomość każe, wymaga i oczekuje jednej jedynej słusznej drogi postępowania, podejścia, działania. Jednej jedynej drogi. Świadomość zna dróg tysiące i każdy może swoją drogą iść.
Proszę uprzejmie, niech każdy idzie swoją drogą. Podświadomość mówi: „Jest jedna droga. Moja. Jedyna słuszna droga”. Ja mówię tak: „Ja lubię porządek. Ty lubisz bałagan. Swoje rzeczy rzucaj, gdzie chcesz. Moje jak weźmiesz, odłóż na miejsce. Możesz być bałaganiarzem w swoim świecie. Masz do tego pełne prawo.
Ale nie rób bałaganu w moim świecie”. Podświadomość będzie zmuszać drugiego człowieka do zmiany jego postępowania, pokazując mu całą serię rzeczy, które są w związku z tym złe. A ja nie wiem, czy one są złe. Ja nie wiem, czy bałaganiarstwo jest złe, bo ja nie jestem bałaganiarzem, więc być może ja nie zaznałem tej radości z przygody odkrycia swojego telefonu po 15 minutach poszukiwania. Być może ja nie poczułem nigdy w życiu tej adrenaliny, która temu towarzyszy. Może to jest jakieś niesamowicie entuzjastyczne doznanie. „Yes! Kolejny raz mi się udało znaleźć moje klucze. Jestem wielki”. Może ja coś tracę emocjonalnie w ten sposób, więc ja nie wiem, czy to jest dobre, czy to jest złe.
Ja wiem, że mi to nie pasuje, że mi ta adrenalina na tą chwilę nie jest do niczego potrzebna. Może któregoś pięknego dnia obudzę się i powiem: „Wow, chcę tego doświadczyć”.Chcę zobaczyć jak to jest. Poczuć te emocje. Ale z pewnością nie mogę powiedzieć jednej rzeczy: że to jest złe. Nic, co nie zaburza mojego świata, nie jest dla mnie złe. Wejście w moją przestrzeń, zmuszanie mnie do rzeczy, których nie lubię, które mi się nie podobają, jest dla mnie złe. Natomiast jeżeli dzieje się to poza moją przestrzenią, nie jest złe, bo nie wiem, jakie jest. Może komuś sprawia przyjemność. Jeżeli ktoś chce słuchać muzyki disco polo i ją lubi, to nie jest dla mnie prostakiem. Jest człowiekiem, który słucha muzyki disco polo.
Jeżeli ktoś przechodzi przez jakieś doświadczenie w swoim życiu, to ja nie wiem, na czym to doświadczenie polega. Być może to, co w tej chwili dzieje się z jego życiem, ma czemuś posłużyć. Więc nie mogę powiedzieć, czy to jest złe, czy to jest dobre. Mogę tylko powiedzieć: ja tego nie chcę doświadczać. To jest moja decyzja. Nie chcę tego doświadczać. Więc kochani, mam do was taką prośbę, gorącą, przeolbrzymią. Jeżeli jesteśmy w audycji „Świat oczami duszy, świat oczami świadomości”, to zanim zaczniemy prowadzić rozmowę bądź dyskusję czy czatową, czy jakąś inną, zastanówcie się. Zróbcie to dla mnie, zróbcie to dla siebie. Z jakiej pozycji piszecie bądź chcecie powiedzieć to, co chcecie napisać bądź powiedzieć?
Czy jesteście pewni, że piszecie to z pozycji waszej świadomości, waszej duszy? Czy piszecie bądź mówicie to, bo uznajecie wraz ze swoją podświadomością jedyną słuszną prawdę? Kochani, zapamiętajcie to, proszę was. Żeby komuś dać radę, żeby komuś doradzić nawet z dobrego serca, bo często tak jest, że nasi przyjaciele, przyjaciółki, bliscy, znajomi, rodzina potrzebują czegoś od nas. Rady, wsparcia, czasami wygadania. Jeżeli chcecie w tym procesie uczestniczyć jako mądrzy, świadomi ludzie, to zapytajcie najpierw, czego oni pragną, do czego oni dążą. Tak aby to, co powiecie, przybliżało ich do tego celu, a nie wprowadzało na drogę do osiągnięcia waszego celu. Ktoś was obdarza zaufaniem. Ktoś prosi was o radę. Więc stańcie na wysokości zadania.
A jeżeli nie chcecie wpuścić kogoś w manowce, to przynajmniej nic nie mówcie. Pojawił się, kochani, jeszcze jeden aspekt w poprzedniej audycji. Aspekt tego, że ja się zmieniłem, że ja zacząłem mówić o polityce, że ja zacząłem mówić o wojnie. Jakieś takie śmieszne pytania pod tytułem, pod ostatnią audycją pod tytułem: czy ja płacę podatki? Nie no, świetne miejsce na YouTubie, żeby rozmawiać o tym, czy się płaci podatki, czy nie. Nie będę odpowiadał na takie pytania. Zastanówcie się. Zwłaszcza, że ja, kochani, tak naprawdę, to też napisałem panu Kazimierzowi i komuś tam jeszcze innemu. Pytacie mnie, co można zrobić. Więc ja mówię: można na przykład zrobić to, że odebranie immunitetów politykom pokazałoby, po pierwsze oznaczałoby sprawiedliwość.
Czyli wszyscy odpowiadamy za swoje czyny i za swoje decyzje. Każdy pracownik ponosi konsekwencje swoich decyzji. Więc nie bądźcie ponad prawem. Stańcie się takimi samymi obywatelami jak reszta. Nie czujcie się bezkarni. Więc to nie znaczy, że ja kogokolwiek namawiam do tego, nie wiem, żeby poszedł i zabrał politykowi portfel z immunitetem. Jeżeli ktoś chce się przyczepić, to tak sobie to zinterpretuje. Jeżeli ja mówię, że jedną z form niepłacenia, nie robienia czegoś, czy tam przeciwstawiania się politykom jest niepójście na wybory, czy na przykład niepłacenie podatków, to nie mówię komuś, żeby przestał płacić podatki. Kochani, ja nie jestem szaleńcem. Ja mówię: okej, najpierw stwórzmy jakiś ruch ludzi, który będzie oczywiście miał coś do powiedzenia.
Ja nie mówię, żeby od jutra przestać płacić podatki, ale jeżeli 20 czy 30 milionów ludzi płacących w Polsce podatki, nie wiem, 10 milionów ludzi czy 5 milionów ludzi podpisze petycję, którą wyśle się do Sejmu, do prezydenta czy coś, że jeżeli nie wyrażamy zgody na kupowanie za nasze pieniądze broni, uzbrojenia i tak dalej, i tak dalej. W przeciwnym razie przestaniemy ze swoich pieniędzy finansować zbrojenia, to w tym momencie taka sytuacja ma jakiś sens. ZresztąWrócę. Albo dobra, powiem o tym teraz. Kochani, gdybyśmy w roku '80 strajk nie zaczęła jedna osoba, bo wiadomo, że jedną osobę każdy zwolni z pracy. Tylko najpierw się ludzie dogadywali, najpierw uzgadniali, a później masowo przystępowali do strajku. I zastanawiam się, czy ktoś w takim stwierdzeniu, czy w takim pytaniu szuka zaczepki, czy jest nierozgarnięty. Delikatnie rzecz biorąc, bo ciężko mi na takie pytania odpowiadać kochani. Nie widzę za specjalnie sensu odpowiadania na takie pytanie, bo to jest dla mnie troszeczkę takie szukanie zaczepki. Natomiast jeszcze, bo jak zwykle przeciągnąłem, ale okej, mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego zbyt mocno za złe.
Kochani, tak, moja narracja się zmieniła. Od wybuchu wojny na Ukrainie moja narracja się zmieniła, ponieważ do momentu, dopóki politycy tylko kradli i oszukiwali i manipulowali, ciężko było kogokolwiek tym zszokować. Ponieważ do tego wszyscy jako obywatele jesteśmy przyzwyczajeni. Tylko jedne partie kradną mniej, drugie kradną więcej. Albo w zależności od tego, która jest u władzy, to ona kradnie, a tamta nie kradnie, a tamta krad- ble, ble, ble, ble, ble, ble, ble, ble. Więc to na nikim nie robi wrażenia. Mój wpis z prima aprilisu może wam coś tam podpowiedzieć na temat zdania, mojego zdania na ten temat. Natomiast kochani, w momencie, kiedy politycy posunęli się do zabijania ludzi, to ja postanowiłem zmienić swoją narrację, ponieważ żarty się skończyły. Ponieważ tu rozmawiamy o państwach, które posiadają broń atomową. Tu rozmawiamy o mocarstwie, któremu inne mocarstwa się przeciwstawiły.
I nawet nie o to chodzi, bo oczywiście wszystkie wojny, które wcześniej gdzieś się toczyły, czy w Jugosławii, czy w Syrii, czy w Afganistanie, czy w Gruzji, czy osiem lat temu na Ukrainie miały taki sam wymiar. Tylko wiecie co było w tym wypadku takie wyjątkowe? Bo wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych decyzji. Wyjątkowe było to, jak dużo ludzi samych z siebie się tej wojnie sprzeciwiło. Jak dużo ludzi okazało swoją ludzkość i empatię i sprzeciw. To było coś niesamowitego. I ja uważam, że właśnie do takich nurtów, do takich sytuacji trzeba się przyłączać. Jeżeli chcemy coś zmienić na świecie, to tylko wtedy, kiedy jest nas dużo i wtedy, kiedy te emocje są naprawdę duże. A poza tym kochani, nie oceniam. Natomiast co by było, gdyby to, do czego też niektórzy z was nawołują czy przekonują, że róbmy swoje, odetnijmy się od tego.
To tego nie będzie. Co by było, gdyby ludzie tak spontanicznie z jednej strony nie ruszyli z pomocą i z drugiej strony nie podnieśli wrzawy? Jak myślicie, w którym miejscu w tej chwili bylibyśmy jako ludzkość? Czy myślicie, że bez tego buntu, bez tego sprzeciwu milionów ludzi na świecie politycy zrobiliby to, co zrobili? Czy wydarzyłoby się to, co dzieje się w tej chwili, jeżeli chodzi o jakąś tam pomoc czy jakieś tam inne rzeczy? Zastanówcie się nad tym. Czy znowu nie byłoby to pozamiatane pod dywan? Wszyscy by dalej robili swoje, pogrozili paluszkami i nic by się dalej nie wydarzyło. Specjalne czasy wymagają specjalnych działań. Jeżeli kochani chcecie za wszelką cenę wrócić, ci, którzy chcą do swojego starego świata, to powiem, że starego świata już nie będzie.
Nie będzie już starego świata. To, co się wydarzyło, odbije piętno na tym, co będzie się działo dalej. To, w jakim kierunku to pójdzie, zależy tylko i wyłącznie od nas, od ludzi. To my tu żyjemy. Natomiast jeszcze zadam wam jedno takie pytanie à propos świadomości. Czy chcielibyście, aby was zostawiono w sytuacji, w której potrzebujecie pomocy? To jest właśnie tak, że nie doświadczając pewnych rzeczy jesteśmy na nie zamknięci. Często wydaje nam się, że one nas nie dotyczą. Podchodzimy do nich z pozycji słuchacza, widza i mówimy: no przecież powinien sobie poradzić. Rodzina, która ma ciężko chore dziecko, którego leczenie, nie wiem, kosztuje dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych rocznie, bo lek jest nierefundowany.Przecież są fundacje.
Przecież ludzie pomagają. Ja nie muszę. Ja udaję, że tego nie ma. Ja zawsze mówię w takiej sytuacji: zastanów się, co ty byś czuł i jakich reakcji od ludzi byś, całkiem uzasadnionych, oczekiwał, gdybyś to ty się znalazł na tym miejscu. Często słyszę przeróżne komentarze ludzi i słychać, że w tych komentarzach nie ma chwili zastanowienia się, co by było, gdybym to ja znalazł się w takiej sytuacji. Dlatego nasze życie zmienia się poprzez doświadczanie. Ponieważ dopiero kiedy znajdziemy się w takiej sytuacji, doskonale czujemy emocje osoby, którą krytykowaliśmy, ocenialiśmy, której dawaliśmy rady. Mówiliśmy: co ty się przejmujesz? Dlatego doświadczanie jest potrzebne nam jako ludziom, bo inaczej nie zmienimy swojego postępowania ani też sposobu myślenia. Przykre jest to, co ja mówię, a jeszcze bardziej jest przykre to, że większość z nas przez wiele z tych doświadczeń, które teraz ocenia i krytykuje, już przeszło.
Ale przez to, że nie potrafimy rozmawiać z własną duszą, nie potrafimy jej posłuchać, wchodzimy drugi raz w to samo doświadczenie. Popełniamy po raz kolejny te same błędy, dajemy się kierować i sterować podświadomości. Dlatego patrząc z tej perspektywy, nasuwa się prosty wniosek. Jeżeli to doświadczenie ciebie nie zmieniło, człowieku, to musi przyjść następne. Taki jest proces, kochani. To nie jest moje czarnowidztwo. Taki jest proces. Jeżeli my jako ludzkość nie wyciągnęliśmy wniosku z doświadczenia II wojny światowej, to przyszły następne wojny. Jeżeli nie wyciągniemy wniosków z tej wojny, przyjdą następne wojny. Ponieważ my zmieniamy swoje postępowanie na skutek doświadczania.
Nie na skutek dawania przykładu. Ja próbuję dawać przykład. Czy coś się zmieniło? Ja to pikuś. Był taki koleś, który się nazywał Jezus. 2000 lat temu mówił: „Nie wolno zabijać, nie zabijaj”. Dawał przykład, uzdrawiał ludzi, czynił cuda. Miał moc. Niesamowity koleś. I co?
Czy to coś nas nauczyło jako ludzkość? Nie. Dopiero II wojna światowa po 2000 latach czegoś ludzi nauczyła. Był też Budda, który dawał świetny przykład i całe mnóstwo ludzi, którzy dawali przykład. I co ludzie z tym przykładem zrobili? Nic. Kochani, to, co się dzieje w tej chwili na świecie, dla mnie osobiście jest sprawdzianem. Sprawdzianem tego, ile jest w nas ludzkości. Ci, którzy nie chcą nic robić, którzy uważają, że to nie ma najmniejszego sensu, niech nie robią. Natomiast patrząc na to, co się dzieje z ludźmi na całym świecie, którzy przyjeżdżają, robią różne rzeczy, jadą nawet na wojnę.
Mało tego, my tu mówimy: „Nie możemy nic zrobić”, a w Rosji ludzie dają się wciągać do więzień po to, żeby zaprotestować przeciwko wojnie. My tego nie zrobimy, chociaż nic nam nie grozi. Kochani, specjalne czasy wymagają specjalnych działań. Dostałem ostatnio link z filmem, z filmikiem, z klipem nagranym przez Pink Floydów, którzy zrobili muzykę do piosenki jednego z jakichś ukraińskich wokalistów, muzyków czy piosenkarzy, który śpiewał tę piosenkę z jakichś tam murów jakiegoś miasta. On później został postrzelony. Natomiast gdzieś podobno, ja nie znam dokładnie tej historii, on gdzieś jakieś zdjęcie z Gilmourem pokazał czy coś takiego. Zespół, niesamowity zespół, który od 24 lat nie koncertuje. Ludzi, którzy rozstali się w wielkiej niezgodzie, którzy powiedzieli: „Nigdy więcej ze sobą nie zagramy”. W obliczu takiego wydarzenia potrafili odłożyć swoje niesnaski, swoje kłótnie, swoją nienawiść, spotkać się i zrobić wspólnie po 24 latach muzykę dla tego człowieka i zagrać razem z nim. Wielki szacun.
Muzycy z całego świata, którzy zebrali prawie 10 miliardów dolarów, stworzyli jeden wspólny koncert po to, żeby pokazać innym ludziom, że to jest właśnie dobry czas, że ludzka świadomość na tyle się zmieniła, że to jest dobry czas, żeby powiedzieć koniec zabijaniu ludzi na świecie. Wszystkich ludzi, jakichkolwiek ludzi. Jeżeli tego nie czujecie w swoich sercachTo nie strach, tylko logika. Analogia. Historia pokazuje, że jeżeli z jednego doświadczenia nie wyciągamy wniosków, to pojawi się następne doświadczenie, którego ja osobiście bardzo chciałbym uniknąć. Mi już tych negatywnych doświadczeń naprawdę wystarczy. Każdy oczywiście zrobi to, co uzna za słuszne. Ja trzymam kciuki za ludzi świadomych i też dlatego robię to, co robię. Chcę, kochani, abyśmy nauczyli się jako ludzie rozmawiać na poziomie świadomości, a nie na poziomie podświadomości. Podświadomość mówi: „Nic się nie zmieni”.
Świadomość mówi: „Może zdarzyć się wszystko. Może się zdarzyć cud, a marzenia się spełniają”. Wybór należy, kochani, do każdego z nas. Czy chcemy wierzyć podświadomości i dalej zataczać te same kręgi, kręcić się w kółko, czy tym razem zaufamy naszej świadomości, naszej duszy i powiemy: „Jeżeli się nie spełni, to nic nie ryzykuję. Ale jeżeli się spełni marzenie, pragnienie, jeżeli zdarzy się cud, to może być cudownie”. I tej cudowności, kochani, wam z całego serca życzę. Chociaż ta cudowność jest w naszych wspólnych rękach, głowach i sercach. Tak samo jak to, co zrobicie ze sobą i ze swoim czasem w najbliższy weekend, kiedy są święta. Kto obchodzi, to obchodzi. Kto nie obchodzi, będzie miał trochę wolnego.
Natomiast nie zmienia to faktu, że ten wolny czas zawsze można wykorzystać na rozwijanie swojej świadomości. Świadomości, która wyłania z życia prawdę. A za prawdą idzie miłość, która wtedy może się pojawić w życiu każdego człowieka. A w związku z nią cuda, których wam z całego serca życzę. Tych dobrych cudów. Cudownych cudów. Dużo miłości, kochani, i jeszcze więcej wiary w samych siebie. Trzymajcie się cieplutko. Rozgadałem się, ale ja osobiście nie żałuję. Mam nadzieję, że wy też spędziliście ze mną ten czas przynajmniej w sposób przydatny.
No i cóż, tak jak obiecałem, zapoznam się z komentarzami. Będę miał na to dwa tygodnie, więc trzymajcie się cieplutko. Jeszcze raz wszystkiego dobrego. Poczekajcie, bo pan Marek jak zwykle znalazł świetny kawałek. Ja ze swojej strony dziękuję wam za dzisiaj. Trzymajcie się jeszcze raz wszystkiego dobrego. Buziaczki. Pa.
[01:10:26] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Moczkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTubie o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście już za tydzień. Za tydzień to my chyba będziemy mieli święta, także za dwa tygodnie na żywo w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium. A dziś kończymy audycję utworem projektu Worthy Goodway Lies.
Utwór zatytułowany „Breathe”. Dziękujemy jeszcze raz za uwagę no i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach emitowanych na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.