[00:01] - Telegram z krańca świata
[00:05] - Dzień dobry. Po raz piąty witamy się w cyklicznej audycji Telegram z krańca świata, a gospodarzem tej audycji jest Piotr Plebaniak z odległego Tajwanu. Dobry wieczór. Dzień dobry.
[00:19] - Dobry wieczór.
[00:20] - Panie Piotrze, powinniśmy zacząć od obiecanego konkursu z zeszłego tygodnia i tego z tygodnia obecnego.
[00:32] - Tak. Niestety w zeszłym tygodniu nikt nie zgłosił się na e-mail, który podaliśmy, więc podam ten e-mail jeszcze raz. grażyna.andrzej.wiktoria.andrzej.grażyna.andrzej.iwona@gawagaj.pl, a w kółeczku gmail.com. I to jest mój e-mail, na którym odbieram odpowiedzi konkursowe. Reaktywujemy konkurs z ubiegłego tygodnia. Pytanie jest z kategorii kinematografia angielska. Pytanie jest następujące: z jaką prędkością latają jaskółki? Powtarzam. Z jaką prędkością latają jaskółki? To jest pytanie na konkurs z zeszłego tygodnia.
Do wygrania jest jedna książka papierowa albo e-book. Do wyboru. Dogadam się z osobą, która się zgłosi z rozwiązaniem i ten konkurs, żeby dać deadline, dajmy do czwartku, czyli do 31 marca będzie aktywny. Jeżeli dostanę e-maila od kogoś, kto powiedział, to wtedy będzie zwycięzca. Gratuluję z góry. Natomiast konkurs na bieżący dzień, na dzisiejszą naszą rozmowę jest następujący. Konkurs z science fiction, tym razem. Kategoria science fiction. Uwaga! Na jakiej planecie taksówkarze mają piątkę dzieci do wykarmienia?
Koniec pytania konkursowego. Odpowiedzi do jednego tygodnia, do przyszłego poniedziałku. Kto pierwszy odpowie, podeśle mi maila, zostanie ogłoszony oczywiście za tydzień i otrzyma książkę papierową wysyłką pocztową albo e-booka drogą e-maila. I to tyle.
[02:09] - Pytanie nie jest w gruncie rzeczy trudne, także myślę, że w tym tygodniu jest spora szansa, że ktoś się pojawi. To pytanie o prędkość jaskółek w gruncie rzeczy też nie jest trudne. Nie będę podpowiadał, chociaż już miałem taką ochotę. Przejdźmy zatem do dzisiejszego tematu. A dzisiejszym tematem jest Izrael. I kiedy pada ta nazwa, to wielu publicystów kładzie uszy po sobie albo ucieka. Jakoś tak się utarło, że jak pada słowo Izrael albo Żydzi, to milkną rozmowy w przekonaniu, że lepiej nie rozmawiać, bo się mogą obrazić.
[02:57] - Obrazić jak obrazić. Po tym, co teraz powiemy sobie obydwaj w czasie tej audycji, to ja zacznę sprawdzać, co jest pod materacem hotelowym. Nie wiem, czy ktoś kojarzy film „Monachium”, bo powiemy sobie o tym przede wszystkim, co to są tak zwane kłamstwa założycielskie. Ja to tak nazywam i chyba wymyśliłem nazwę. Nie widziałem w internecie, żeby ktoś inny sformułował taką nazwę. Dlatego, że chodzi nie tyle o kłamstwa założycielskie, ile o mity założycielskie. To jest nic innego jak uzurpowanie historycznego prawa do jakiegoś terytorium czy do posiadania czegoś, czy też do używania przemocy wobec jakiejś innej grupy ludzi, czyli innego narodu albo innego państwa. Drugim elementem jest delegowanie i rozliczanie historycznej odpowiedzialności. To już mówiliśmy sobie troszeczkę po łebkach w ostatnich dwóch tygodniach, natomiast teraz powiemy sobie szerzej. Mit założycielski to jest jakiś rodzaj...
Właśnie, narracja. Musimy powiedzieć, bo może nie wszyscy wiedzą, co to jest narracja. Narracja to jest pewna wizja rzeczywistości, która jest częściowo opisująca, czyli opisuje, jaka jest rzeczywistość, czyli kto jest wrogiem, kto jest przyjacielem. I podaję przykłady. Jest przyjacielem dlatego, że nam pomógł ileś tam lat temu. Na przykład premier Węgier, przepraszam, zapomniałem nazwiska. Teraz mi po prostu przyszło do głowy to skojarzenie. Powiedział, że prędzej coś tam, coś tam, niż zaatakuje razem z Niemcami Polskę. Po drugie Węgrzy nam pomogli w 1920 roku, w czasie sowieckiej inwazji na Polskę i w czasie tego cudu warszawskiego czy Bitwy Warszawskiej. Przysłali nam bardzo dużą ilość amunicji, więc to jest pomoc.
To jest ta historyczna przyjaźń. To jest dowód jednocześnie. Te dwa epizody są dowodem na to, że nie zawsze funkcjonuje zasada, że nie mamy przyjaciół, tylko interesy. To lord Palmerston, brytyjski parlamentarzysta powiedział bodajże tuż chyba przed pierwszą wojną światową. Dobrze, ale wracając do mitu założycielskiego i do narracji. Narracja to jest jakiś rodzaj ideologii, którą to ideologią są formatowane umysły ludzi w jakimś państwie czy reprezentanci jakiegoś narodu po to, żeby mogli ci ludzie wygenerować tak zwany mit mobilizujący, czyli aktywować się do działania, do zrealizowania jakiegoś kolektywnego celu. Na przykład moim ulubionym takim mitem mobilizującym jest przemówienie JFK, czyli Johna Fitzgeralda Kennedy'ego w trakcie zimnej wojny, w trakcie wyścigu kosmicznego, w którym Kennedy powiedział coś takiego, że robimy te rzeczy, czyli robimy te misje kosmiczne po to, żeby postawić człowieka na Księżycu. Nie dlatego, że są łatwe, tylko dlatego, że są trudne. I we mnie to idealnie trafia. Ta myśl po prostu mnie energetyzuje do tego, żeby coś zrobić konstruktywnego...
prawda? Czyli napisać jakiś rozdział książki czy cokolwiek innego. To jest straszliwie zarażające. Jest to właśnie mit mobilizujący. To jest szalenie ważny termin. Zaraz sobie powiemy o nim więcej. Natomiast narracja spełni funkcję generowania mitu mobilizującego, usprawiedliwiania użycia przemocy wobec podmiotów trzecich, czyli społeczeństw, czy też mieszkańców jakiegoś terytorium, których trzeba przegonić po to, żeby to terytorium zająć. Zaraz sobie o tym powiemy. Ja naprawdę będę sprawdzał, co jest pod materacem teraz, za to, co zaraz poopowiadamy. Natomiast mit założycielski ma jeszcze ten bardzo ważny powód istnienia i powoływania do życia.
Jest to legitymizacja władzy politycznej jakiejś grupy, jakiegoś reżimu. Na przykład możemy tutaj wziąć jeszcze do Izraelu, za chwilę dopiero dojdziemy, ale powiedzmy, że jest jakaś rewolucja. Grupa prowadzi czy też przejęła tą rewolucję, przechwyciła tak jak jakobini w czasie rewolucji francuskiej, musi usprawiedliwić użycie przemocy ideologicznie, że tamci są źli, złodzieje, bandyci, nie ludzie i tak dalej. Natomiast my jesteśmy ci dobrzy i musimy w związku z tym przejąć własność tych tamtych złych na nas, dlatego, że nam się to należy, dlatego, że to wynika z naszej historycznej konieczności. To jest naprawienie dziejowej niesprawiedliwości. Tutaj odnoszę się do Niemiec oczywiście. No i oczywiście teraz to, co mamy i mówimy pod koniec marca, 28 marca w tej chwili jest 2022 roku, czyli mówimy o wojnie, o inwazji Rosji na Ukrainę. Proszę zobaczyć, jak jesteśmy raz, że odcięci od mitów mobilizujących rosyjskich. Czasami do nas dochodzi propaganda z Rosji, która jest dla nas tak niesamowicie szokująca i obrazoburcza, tak jak mniej więcej propaganda Korei Północnej, która jest dla nas zrozumiała, ale ponieważ nie jest skonstruowana do tego, żeby nas mobilizować do czegoś, bo jest skonstruowana do tego, żeby mobilizować obywateli Korei Północnej, to dla nas jest po prostu absolutnie... Jakie jest słowo dobre, panie Marku, niech pan podpowie.
Jest abominacją. To jest świetne słowo. Dobrze, więc jeszcze jedna taka definicyjna uwaga. Po angielsku ten mit mobilizujący to też jest mit pochodzenia, czyli origin myth albo jeszcze dosłownie mit założycielski da się przetłumaczyć na angielski i to jest używane sformułowanie: founding myth, czyli mit pochodzenia, mit założycielski, założenia, ustanowienia czegoś. Na przykład w przypadku Stanów Zjednoczonych tym mitem jest tak zwany American Dream. Przepraszam, jeszcze inaczej. Jest taki bardzo słynny obraz, niezwykle słynny, który się nazywa bodajże... Ojejku, wypadła mi z głowy. Taka piękna kobieta w bieli kroczy, jest gigantką wysokości około 100 czy 200 metrów, tak wynika z perspektywy obrazu, która kroczy na zachód. U jej stóp te wozy takie, które znamy z westernu, też z osadnikami przenoszą się na zachód.
Oczywiście w tle jest eksterminacja Indian i wybijanie resztek tych Indian, wyrzucanie ich z tych ich ziem, które sami zdobyli od innych Indian. Więc to jest nie do końca tak, że oni byli niewinni. Tutaj proszę nie łapać się naiwnie na propagandę lewicową, że cały biały człowiek jest zły i tylko jest inny biały człowiek. To też jest taki mit mobilizujący, używany w wojnie kulturowej w Stanach Zjednoczonych. Dobrze, koniec tych wszystkich definicyjnych rzeczy.
[09:51] - Przejdźmy zatem do mitu założycielskiego Izraela.
[09:55] - Dobrze, już przechodzimy. Proszę pamiętać o dwóch rzeczach, które są skrzętnie pomijane w narracjach dotyczących Izraela. Jest to to, że przesyłanie osadników żydowskich z terenów Europy miało już miejsce pod koniec XIX wieku, w okolicach czasowych pierwszej wojny światowej. Wielka Brytania zrobiła dwie obietnice, częściowo te, które troszeczkę są wspomniane w filmie „Lawrence z Arabii”. Ja lubię się odwoływać do filmów, za co przepraszam, może nadużywam tej formy. Natomiast Brytyjczycy obiecali Arabom wyzwolenie się spod jarzma Imperium Tureckiego, Osmańskiego. Natomiast równolegle obiecali Żydom to, że Brytyjczykom uda się doprowadzić, że postarają się Brytyjczycy wykroić Izraelczykom czy też Żydom ich własne państwo właśnie na terenie historycznego Izraela dawnego. I oczywiście te dwie obietnice były ze sobą sprzeczne i stąd problem jest taki, jaki jest. Natomiast przechodząc do spraw historycznych. Historycznie Żydzi zamieszkiwali historyczną krainę Kanaanu.
Nie wiem, czy dobrze czytam, proszę mi wybaczyć, nie sprawdzałem. Na Wikipedii są jakieś tam artykuły, które zerknąłem, natomiast nie ma tam chyba wymowy, nawet nie zwróciłem uwagi. Inną nazwą tego państwa to jest Lewant, czyli wschodnie, generalnie mówiąc w skrócie, to jest wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego. To są tereny współczesnej Syrii, współczesna Palestyna. No i to jest przede wszystkim obiecana w Biblii ziemia obiecana Izraelitów. Proszę zobaczyć ziemia obiecana. Co to jest? To jest właśnie ten mit motywujący, mit założycielski, mit uprawniający jakąś grupę etniczną czy jakąkolwiek grupę ludzi. To jest mit, który definiuje ich wspólny cel, czyli przywrócenie tych ziem, prawda? Czyli ten mit upoważnia, energetyzuje, daje usprawiedliwienie moralno-etyczne do tego, żeby stosować przemoc, żeby to coś wró-Do Żydów.
Więc ziemia obiecana to bardzo silny mit. Szkoda, że mamy tutaj formułę tylko wyłącznie głosową, dlatego warto zerknąć na mapę. Jeżeli ktoś zechce zapauzować na przykład i otworzyć mapę historyczną Izraela albo terenów izraelskich sprzed tysiąca, przed dwóch tysięcy lat, zobaczymy, że mamy coś takiego jak rzymska prowincja Judea. W tamtym okresie, kiedy tamte tereny były pod panowaniem Cesarstwa Rzymskiego, Izraelici czy proto-Żydzi, czy też Żydzi po prostu, trudno mi się zdecydować na tą nazwę, ale desygnat jest znany. Jest, powiedzmy, że wiadomo, tak w cudzysłowie trochę. Więc cały ten obszar był wybitnie trudny do okiełznania i miał bardzo silne aspiracje narodowowyzwoleńcze. Nie udawało się stłamsić powstań, między innymi wojny judeorzymskie trwały między 66 a 135 rokiem naszej ery. I to był ten okres, w którym Żydzi byli planowo wysiedlani z tamtych rejonów, dlatego że Rzymianie nie widzieli innego sposobu opanowania, wzięcia pod faktyczną, rzeczywistą kontrolę. No i dobrze. Mówiąc w największym skrócie, do roku 1948 cała ojczyzna Żydów znikła z powierzchni map.
Po prostu wkroczyły tam inne ludy i generalnie Żydzi rozjechali się po całym świecie. Teraz tak: tak jak już wspomniałem, od mniej więcej połowy XIX wieku Żydzi próbują powrócić na tamte tereny. W tamtym okresie jest to tylko i wyłącznie zorganizowana akcja wykupu ziem. Po prostu za pieniądze. Przyjeżdżali osadnicy, kupowali jakieś skrawki ziemi od Palestyńczyków. Na miejscu Palestyńczyków z moją wiedzą to ja bym nie sprzedawał, tak bym to powiedział. Natomiast bardzo łatwo zobaczyć na mapie. Są takie mapy zazwyczaj kilku takich pionowo ustawionych prostokątów, bo taki kształt ma współczesny Izrael, na którym są zaznaczone osiedla żydowskie i generalnie tereny państwa Izrael w tych granicach, jakie znamy ze współczesnej mapy politycznej, ale z zaznaczeniem, które tereny są pod kontrolą Żydów. I taką mapkę mam w tej chwili przed sobą, właśnie napisałem po to, żeby tutaj dobrze nam się rozmawiało. Ja napisałem po prostu w międzyczasie artykuł na ten temat, więc jestem przygotowany.
To plus jest do oceny z tego, co pamiętam. Dobrze. Więc w roku 1946 to są jakieś pojedyncze, może nie pojedyncze, jakieś pasy wykupionych czy zajmowanych przez Żydów terenów, przede wszystkim na północy Izraela. W 1947 jest tego coraz więcej, natomiast w 2012, tutaj taką mapkę zdecydowałem się użyć, praktycznie cały Izrael jest, oprócz Strefy Gazy i pewnych enklaw mniej więcej w centrum, na zachód od rzeki Jordan, jest zajęty i kontrolowany de facto przez Izraelczyków, przez Żydów. I teraz tak: jest jeszcze jeden aspekt, który jest bardzo mało omawiany, dlatego wszyscy się koncentrują na tych walkach z Palestyńczykami, na tych wysiedleniach, na tych osiedlach legalnych, nielegalnych i tak dalej. Natomiast jest jeszcze jeden element tego nie tyle mitu założycielskiego, ile prawa jakiejś grupy ludzi do posiadania i do bycia w poczuciu tego, że ta ziemia jest ich. To jest ta kwestia, kto kultywuje, kto cywilizuje, w tym sensie, że dostraja środowisko naturalne jakiegoś obszaru do tego, żeby ludzie mogli tam fizycznie przetrwać i prosperować. Bardzo ciekawym elementem starożytnego i także nowożytnego prawa chińskiego, ale bardziej starożytnego, jest to, przepraszam za taką dygresję, bo to jest bardzo ciekawe i przybliży nam, jak należy to wszystko rozumieć. W Chinach jest tak, że właścicielem terenu, na przykład jakiegoś pola, powiedzmy 100 na 100 metrów, jest rozróżnienie na to, kto jest właścicielem ziemi, czyli jakiegoś obszaru wyznaczonego w określony sposób, a kto jest właścicielem gleby. Dlatego że glebę należy niezwykle pieczołowicie i pracochłonnie pielęgnować, nawozić, dbać, pielić i tak dalej przez całe pokolenia po to, żeby ta ziemia mogła wydać plony.
W związku z tym właśnie w Chinach starożytnych wykształcił się ten instrument prawa, że jest to rozdzielone. Natomiast wracając do rzeczy, tutaj chcę powiedzieć o tak zwanym Israel Agricultural Miracle, czyli izraelski cud rolniczy. Otóż musimy pamiętać, to jest oczywiste, bo widzimy te filmy, w których jest Palestyna, czy dokumentalne, czy fabularne, w których widzimy, że to jest po prostu pustkowie spalone słońcem, bez grama wody najczęściej i tak dalej. Dlatego że jest to teren niezwykle niegościnny. I teraz co zrobili Izraelczycy? Po to, żeby wykarmić tak dużą populację, jaka tam zaczęła napływać, dużą w tym sensie, że dużą względem tego ekosystemu, który chcą zająć, mówmy takimi bardziej biologicznymi terminami. Otóż po to, żeby to wyżywić i uzyskać uniezależnienie się od importu żywności i zapewnić sobie po prostu margines bezpieczeństwa, to Żydzi dokonali niezwykle dużego progresu, przepraszam za anglicyzm, postępu w kwestiiTechnologii rolniczych. Jedną z rzeczy, które widzę na Tajwanie, a która została pierwotnie w latach 70. wymyślona właśnie w Izraelu, są takie mikrorurki plastikowe, które są doczepione. One są mniej więcej średnicy dwóch milimetrów.
Godziny spędziłem przyczepiając te rureczki, te słomeczki, takie malutkie, do większych rur średnicy mniej więcej trzech, czterech centymetrów. To się albo zakopuje, albo kładzie na ziemi i one są takie mikropodlewanie. Te rureczki są albo wsuwane w ziemię, albo kładzione bardzo nisko i praktycznie bez żadnych strat wynikłych z parowania one podlewają wszystkie rośliny. To jest jedna z technologii. Ona została wymyślona w Izraelu. Przepraszam, tutaj pies przejdzie i zaraz przestanie szczekać. Proszę wybaczyć. Jak zwykle jestem w plemieniu jakimś aborygenskim tutaj na Tajwanie, jakby ktoś nie wiedział. Do kogo należy terytorium? Do kogoś, kto żył tam w liczbie miliona i w czasie użytkowania tej ziemi co się działo?
Nic się nie działo. Praktycznie nie została ziemia kultywowana, możliwości utrzymania fizycznego, biologicznego ludzi nie były zwiększane. A tu nagle wpada bardzo zorganizowany ludek z kapitałem, z pomysłami, z innowacjami i dokonuje cudu. W tym sensie, że nagle na tym samym terenie może spokojnie się wyżywić na przykład pięć milionów ludzi. To jest kwestia inwestycji, która została włożona w tę ziemię, o której mówiliśmy na przykładzie metafory chińskiej. Co więcej? Nie wiem, czy, panie Marku, ma pan jakieś pytania albo uściślenia? Albo jakiś komentarz?
[20:08] - Tak, bo mówimy historycznie o tym, jak lud się ponownie osiedlił na tym terenie, czyli po prostu wrócił. Rok 1948, proklamowanie państwa Izrael. Mówimy też o podstawach, nazwijmy to ekonomicznych, a właściwie życiowych, bo mówimy o agrokulturze. W związku z tym to rzeczywiście są kwestie bardzo żywotne. Owszem, mamy jakąś podstawę. Natomiast Izrael znany jest z tego, że potrafi się też odgryzać, kąsać i walczyć o swoje terytorium w sposób nieprzejednany. Oni nie dają się stamtąd zepchnąć. I historia wojen, które musiał stoczyć Izrael w obronie tego, w gruncie rzeczy, płachetka ziemi umiejscowionego gdzieś tam w bardzo niekorzystnym środowisku, bo wokół same państwa arabskie. Świadczy ta historia wojen o tym, że oni potrafią. Teraz takie pytanie: ale właściwie po co?
Nie lepiej by było znaleźć jakieś inne miejsce? Mówiliśmy o tym. Jeśli chodzi o warunki naturalne, to marnie, bo gorąco, bo pustynia i tak dalej. Jeśli chodzi o warunki, otoczenie, to też nieprzyjazne. Czemu oni się tam tak bardzo tego trzymają? Właśnie ze względu na ten mit założycielski?
[21:43] - Tak, to jest ich historyczny dom i to jest bardzo zmitologizowany temat i bardzo dużo narracji, które są ze sobą sprzeczne, jest kolportowanych w przestrzeni mentalnej czy publicznej, informacyjnej. Natomiast przede wszystkim to jest ich historyczny dom. Oni zawsze tam byli. To jest ich terytorium, które zostało im dane przez Boga. To jest bardzo duży argument na plus. Drugim argumentem jest to, że od połowy XIX wieku i w okolicach I wojny światowej, i II wojny światowej, w przestrzeni geopolitycznych decyzji, w mocach, które wygrały i toczyły wojnę, był bardzo poważny problem. Tym Żydom kiedyś trzeba wytroić jakiś dom. Ale jaki dom i gdzie, skoro wszystko wszędzie jest zajęte, prawda? Były kwestie stworzenia państwa Izrael na Madagaskarze. Były takie teorie czy też hipotezy spiskowe, wedle których Rosja obiecała Żydom, że odda im Krym.
To była tak zwana Nowa Kalifornia. Nie wiem, czy pan słyszał o czymś takim.
[22:59] - Tak, owszem, słyszałem. Słyszałem też z kolei o niemieckiej inicjatywie stworzenia Judeopolonii, a ostatnimi czasy pojawiała się narracja związana z Ukrainą i że tam ewentualnie mógłby się pojawić nowy żydowski dom. To w związku z tym, że przynajmniej niektóre ośrodki przewidywały, że lata 20. XXI wieku to będzie czas generalnego rozstrzygnięcia, jeśli chodzi o starcie pomiędzy Żydami a państwami arabskimi. W związku z dosyć małą powierzchnią, a jednocześnie działaniami natury wręcz nuklearnej, czyli bombardowaniem nuklearnym, przewidywało się, że Izrael będzie się musiał gdzieś przenieść. Stąd teorie związane z innym miejscem na Ziemi.
[23:56] - Mam w notatkach do tego, co przygotowałem do naszej rozmowy to, że informacja o tym, że część Ukrainy zostanie przeznaczona na stworzenie państwa, takiego backupu IzraelaWyszła z okolic jakiegoś doradcy niemieckiego kanclerza Schrödera. Nie wiem, czy to jest prawdziwe, natomiast tak jak powiedziałem, tutaj narracje panują pomieszane, zamieszane. Oczywiście w dużej części z całą pewnością celowo. Tak uważam. Natomiast nie wiemy, kto to powiedział. To jest bardzo prawdopodobne. Proszę zobaczyć, co się dzieje teraz na Ukrainie. W Rosji tworzy się bardzo niebezpieczna próżnia geopolityczna, niebezpieczna w tym sensie, że jest nieprzewidywalna. Mówiliśmy o tym w zeszłym tygodniu. Natomiast na Ukrainie robi się dokładnie to samo.
Proszę zobaczyć, co się dzieje. Przede wszystkim Ukraina i Rosja to są dwa bardzo duży producenci pszenicy. Po drugie, ta pszenica raczej nie będzie miała przez kogo być posadzona w tym roku, będą bardzo duże zaburzenia. Na pewno nie będzie wydajność produkcji rosyjskiej i ukraińskiej taka sama, nie licząc innych surowców i substratów, które są w Rosji i na Ukrainie produkowane. Przede wszystkim mówię o wytwarzanych z gazu ziemnego nawozach sztucznych. To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Natomiast ja bym sobie nawet na tą chwilę wyobrażał taką możliwość, że skoro tamci na miejscu, czyli Rosjanie i Ukraińcy, nie są w stanie zbudować produkcji nawozów sztucznych, które są potrzebne na całym świecie. Nawozy sztuczne teraz horrendalnie idą do góry, jeśli chodzi o cenę. Proszę sobie zobaczyć, jakie są nagłówki w gazetach. Natomiast jeżeli pojawi się na przykład zdyscyplinowany naród Izrael i mówi: „My się tutaj zajmiemy, będzie produkcja, która zapewni wyżywienie na całym świecie”, to będzie bardzo duża presja geopolityczna ze wszystkich, którzy są uzależnieni od importu żywności z zewnątrz, a to jest 70% państw na świecie.
De facto więcej tak naprawdę, dlatego że wszyscy są praktycznie uzależnieni od jakichś maszyn, których sami nie produkują, albo od ropy naftowej, albo od gazu ziemnego, z którego się robi, tak jak powiedzieliśmy, nawozy sztuczne. Także tu może się pojawić taka siła psychohistorii. Reklamuję od razu swoją książkę. Już za dwa tygodnie będzie wersja e-booka dostępna na Patronite. Przepraszam za wtrącenie, natomiast wersja papierowa będzie pod koniec kwietnia gotowa. Także wracając, pojawi się siła psychohistorii, która tak jak teraz nami ta siła psychohistorii steruje w tym kierunku, żeby wszystkie najgorsze rzeczy, jakie tylko można mówić o Rosji za to, że Hitlero-Putin dokonał inwazji. Niewykluczone, że jeżeli wynegocjują panowie w kuluarach czy też pod stołem geopolityczny układ, że Putin musi odejść, a w jego miejsce postawi się ktoś ze świeżą twarzą, który sprawi, że ta narracja antyrosyjska zniknie, bo już Putin, zły diabeł, Hitler odszedł, natomiast zaraz przejdzie jakiś następny i już jest dobry. Rosjanie znowu są dobrzy, można kupować rosyjskie produkty i tak dalej. My jesteśmy jak gdyby częścią tych sił psychohistorii. W tej książce „Traktat sztuka wojny”, którą wydałem w zeszłym roku z takimi esejami właśnie o tym, jak wyglądają rozmaite wizje wojny, cytowałem książkę „Diunę” Franka Herberta.
Chyba wszyscy znają, ale na pewno, niech potwierdzą. Ale wiem, że na pewno, ale potwierdzą.
[27:25] - Zgadza się. Nawet jakiś czas temu wspólnie z Wiktorem Żwirkiewiczem w „Bibliotekarium” tę właśnie książkę omawialiśmy.
[27:34] - Faktycznie. Rzeczywiście, już teraz sobie przypominam. Wracając do tematu, zaraz następna siła psychohistorii może być taka, że chcemy pomóc Izraelowi, który tam ma na przykład Irańczyków, którzy budują bombę atomową. Trzeba ratować tych Żydów, żeby znowu ktoś nie zrobił im Holokaustu. I już trudno, biedni Ukraińcy swoją drogą, ale Izraelczykom trzeba wykroić państwo i będzie ono oby od wschodniej strony. Jest to bardzo prawdopodobne. Na dzień dzisiejszy jest to całkowicie realna możliwość. Zobaczymy, jak skomplikowana i jak niebezpieczna dla stabilności układu światowego próżnia geopolityczna pojawi się w miejscu Rosji i o ile się pojawi, bo podejrzewam, że żadna ze stron, ani Chińczycy, ani Amerykanie nie są na tyle beztroscy, żeby taką próżnię stworzyć, nie upewniwszy się, że ona nie przerodzi się w coś kompletnie niemożliwego do kontroli.
[28:30] - Zanim porozmawiamy o próżni, ale tej innej, która może się pojawić na Bliskim Wschodzie w razie konfliktu, chciałbym zapytać o te związki, takie bardzo ścisłe związki, które nawet w takim powszechnym mniemaniu łączą Izrael i Stany Zjednoczone. Dosyć powszechnie mówi się o tym, że to jest właściwie nierozerwalne, że Stany Zjednoczone zrobią wszystko, żeby państwo Izrael funkcjonowało, co się zresztą wiąże z tym, że w takim obiegowym powiedzeniu bardzo często Izrael nazywa się Usraelem.
[29:15] - Generalnie z tego punktu widzenia, który pan zechciał podnieść, z tego fałsu informacyjnego, który otacza tą sprawę, podniósł pan relikt poprzedniego układu geopolitycznego, w którym Stany Zjednoczone, tak jak cała reszta świata, gro surowca energetycznego w postaci ropy naftowej brała z Bliskiego Wschodu. Więc Amerykanie musieli mieć tam sojusznika, który po pierwsze reprezentował ich interesy, ale przede wszystkim reprezentował te interesy, niszcząc zdolność do samookreślenia wszystkich państw arabskich dookoła. Mówię o wszystkich, łącznie z Arabią Saudyjską. Dlatego że najgorsze, co Stany Zjednoczone mogły mieć, to niezależnego finansowo, niezależnego energetycznie, niezależnego wojskowo partnera na Bliskim Wschodzie. Natomiast układ powstał taki, przede wszystkim w 1971 roku się utrwalił, czyli ten system, w którym Arabia Saudyjska w zamian za to, że ród Saudów, czyli ród rządzący Arabią Saudyjską, stąd nazwa, za to, że Amerykanie pomagają im utrzymać władzę, czyli żeby jakiś inny ród nie odebrałDo tej władzy, to Arabia Saudyjska zobowiązała się między innymi kontrolować cenę ropy. Niedawno był news, jakiś tydzień temu o tym, że oni już tego nie chcą robić. Nie muszą tak naprawdę. Stanów Zjednoczonych to nie obchodzi. Natomiast oprócz stabilizacji cen ropy, to wymuszała też cała sytuacja geopolityczno-finansowa. To, że ropa na rynkach międzynarodowych jest kupowana za dolary.
To było potrzebne do tego, żeby utrzymać dolara w roli waluty międzynarodowej, z czego oczywiście profity i podatki globalne pobierały Stany Zjednoczone. Jaka była rola Izraela? Po pierwsze Izrael był hubem innowacji. Ja właśnie w książce „Psychohistorii”, pisząc tę książkę, wpadłem na coś, co tak naprawdę jest oczywiste, więc podejrzewam, że wiele innych osób wpadło i widziałem jakieś artykuły geopolityczne, które o tym mówiły. Natomiast nie użyto w tych artykułach wprost, to chyba ja wymyśliłem, sam się cieszę z tego. Izrael to jest sposób Stanów Zjednoczonych na postawienie pewnej grupy ludzi na ziemi śmierci po to, żeby zmobilizować ich maksymalnie. Mobilizowanie to jest magiczne słowo w dzisiejszej rozmowie, bo mamy ten mit mobilizujący, żeby zmobilizować ich do tego, żeby stali się hubem czy też inkubatorem innowacyjności w kwestii technologii wojskowych. Proszę zobaczyć, Izrael jest otoczony dookoła jak oblężona twierdza i de facto jest oblężoną twierdzą przez wszystkie kraje arabskie. Zaraz sobie powiemy o wojnie sześciodniowej. Ja patrzę na zegarek.
25 minut jeszcze zostało naszej rozmowy. Zdążymy. Natomiast jest inkubatorem tych technologii, które dla Izraela są kwestią życia i śmierci, prawda? Ten Iron Dome, czyli ta żelazna kopuła, technologia chroniąca Izrael przed atakami prymitywnych rakiet. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że Amerykanie zapłacili za stworzenie tej technologii, a jak poprosili o nią Izrael, żeby Izrael ją po prostu przekazał Amerykanom, bo jest bardzo skuteczna, to Izrael pokazał środkowy palec. Nie da, bo to tajne. Bo nie chce dopuścić do tego, żeby ktokolwiek poznał tajniki parametrów tej technologii i żeby nie znalazł jakiegoś przeciwdziałania. Mówię tu o stronie państw arabskich. Proszę zobaczyć, jakie tu są ciekawe rzeczy. Izrael jest wspierany poza tym finansowo bezzwrotnymi pożyczkami, czyli po prostu jest dawany Izraelowi pieniądz po to, żeby właśnie te innowacje w kwestiach wojskowych powstawały, były testowane.
Czyli też jest takim rodzajem, jak to się nazywa, proving ground. Poligonu wszystkich technologii wojskowych, które potem są albo nie są wcielane, wykorzystywane przez przede wszystkim Stany Zjednoczone, ale przez wszystkich, którzy tam patrzą i widzą, co się dzieje. Proszę zobaczyć, jak ważnym starciem było to w zeszłym roku starcie Azerbejdżanu z tym drugim państwem obok-
[33:32] - Z Armenią.
[33:34] - W której były wykorzystywane tureckie drony i to pokazało wszystkim, bo po to są obserwatorzy wojenni, którzy do sojuszników jadą, patrzą, jak się toczy wojna, po to, żeby się można było przygotować do najnowszych trendów. Więc Izrael jest taką twierdzą, ale na ziemi śmierci, jakby ktoś nie pamiętał, nie kojarzył, tu też polecam bardzo mój przekład traktatu „Sztuka wojny”. Ziemia śmierci to jest miejsce, do którego spycha się sojuszników, a nie przeciwnika. Dlatego, że jak przeciwnika zepchniemy na ziemię śmierci, to on wtedy widząc, mając śmierć w oczach, będzie gotowy do desperackich czynów i do nadludzkich aktów odwagi. Tego nie możemy zrobić. Należy przeciwnika zdeenergetyzować. Natomiast z naszych sojuszników i naszych żołnierzy własnych, jeżeli jesteśmy dowódcami, należy właśnie pokazać im, że za nami jest ściana, panowie albo zwyciężymy, albo zginiemy. I to jest niesamowity czynnik, który doprowadza właśnie do maksimum wszystkie parametry związane z energetyzowaniem człowieka do działania, szukania jakichś nietypowych rozwiązań, czyli forteli chociażby albo właśnie innowacji technologicznych i tak dalej.
[34:43] - Tak, ale odpowiedzmy jeszcze na pytanie takie: skoro Stany Zjednoczone, to hołubienie Izraela to był relikt minionej epoki, a jednak już Stany Zjednoczone były samowystarczalne gazowo i ropnie, jeżeli tak to można określić, a jednak Donald Trump przeniósł ambasadę i to wywołało straszliwe reperkusje w świecie, a szczególnie w świecie arabskim.
[35:17] - Tak, ale tu już byśmy zahaczali raczej o politykę wewnętrzną Stanów Zjednoczonych. Lobby izraelskie w rządzie Stanów Zjednoczonych jest fenomenalnie silne i każdy polityk, który stara się o reelekcję czy o elekcję, czy o cokolwiek innego, czy o jakąś pozycję władzy, musi ich jakoś przekupić jakimiś czynami. Czyli jeżeli Trump dogadywał się z Izraelem czy też z przedstawicielami interesów Izraela w rządzie amerykańskim, to jest niesamowicie skomplikowana gra, która chyba wykracza poza kwestie Izraela, o których dzisiaj gadamy. Ale powiem jedną ciekawostkę. Nie pamiętam jej dokładnie. Też przyszła mi do głowy właśnie teraz, po pana pytaniu. Trump bodajże wspominał, że jego dzieci są jakoś częściowo z żydowskiej krwi. Nie jestem do końca pewien, jak to było, natomiast można to z całą pewnością znaleźć w internecie. Generalnie chyba jego wnuczek jest częściowo Żydem z tego, co kojarzę. Nie potrafię jednocześnie mówić i sprawdzać czegoś w internecie.
Przepraszam, tak mam sformatowany mózg, że nie jest dwudzielny w tych dwóch aspektach. Natomiast generalnie jest to do sprawdzenia i jestem pewien, że tak właśnie było. Chyba wnuk.Dobrze, więc po co to jest potrzebne? Każdy polityk w Stanach Zjednoczonych potrzebuje tego na tej samej zasadzie, że ktokolwiek, kto chce sięgnąć po władzę w Polsce, na przykład musi się liczyć z lobby niemieckim. Niemieckim interesem geopolitycznym jest to, żeby Polska była wydajnym, produktywnym, sprawnie działającym podwykonawcą i dostarczycielem siły roboczej, której brakuje w Niemczech i we wszystkich krajach. O tym mówiliśmy w zeszłym tygodniu. Ktoś, kto chce się całkowicie odciąć od Niemiec, nie ma szans zdobycia władzy, dlatego że lobby niemieckie jest zdecydowanie zbyt silne i lobby rosyjskie, które też współzawodniczy, żeby mieć jakiś rodzaj sprawczości w niektórych aspektach funkcjonowania państwa polskiego. Z całą pewnością nie będzie Niemcom wchodziło w drogę, dlatego że oba te państwa, obie te ośrodki geopolityczne świetnie rozumieją, że nie mogą się kłócić między sobą, jeśli chcą, żeby Polacy trzymali głowy nisko i żeby robili to, co tamci chcą robić. Ta sytuacja trwa od ponad 300 lat, także jest, myślę, oswojona.
[37:43] - Miłośnicy teorii spiskowych chcą widzieć żydowską agenturę, żydowskie wpływy praktycznie wszędzie, na całym świecie i właściwie w każdej dziedzinie życia. A jaka jest prawda? Jaką rolę odgrywa Izrael na tej politycznej szachownicy? Mówiliśmy w ostatnich odcinkach o takiej geopolitycznej układance. To gdzie w tej politycznej układance znajduje się Izrael?
[38:11] - Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć dobrze. Bardzo przepraszam. Izrael tak jak wszystkie państwa, ale Izrael szczególnie walczy o przetrwanie, więc każdy czyn geopolityczny, który może się wydawać głupotą, z całą pewnością nie jest głupotą. Proszę nigdy nie formułować takich wniosków. To są ludzie, którzy mają rzeczy przemyślane. Oprócz tego, że zdarzy się jakiś szaleniec, naprawdę szaleniec. Ale nie mówię o Hitlerze, bo Hitler nie był szaleńcem wbrew propagandzie i mitowi założycielskiemu naszemu polskiemu, że to jest szaleniec, bandyta, morderca i tak dalej. Rzeczywiście tak, jest mordercą, jest bandytą, natomiast na pewno nie był szaleńcem. Możemy kiedyś porozmawiać na temat operacji Barbarossa, którą bardzo lubię studiować i o logice rozmaitych decyzji podejmowanych przez Hitlera. One wyglądały na szaleństwo, natomiast miały swoją logikę i gdybym był na miejscu Hitlera w danym momencie, uważam, że podjąłbym identyczne decyzje, mimo tego, że wiem, że nie skończyły się pozytywnym rezultatem dla Niemiec.
[39:21] - Okej, rozumiem w takim razie, że polityka Izraela, ta tajna polityka jest tak tajna, że właściwie ciężko ją rozszyfrować. To ja mam inne pytanie.
[39:33] - Nie. Już mogę odpowiedzieć. Przepraszam, właśnie mnie pan naprowadził. Przepraszam. Tak. Musimy użyć jeszcze jednego sformułowania, koncepcji tak zwanych wojen limitroficznych. Częściowo zacząłem o tym mówić tak naprawdę, ale po prostu skoncentrowaliśmy się na innym wątku. Wojna limitroficzna to jest wojna na granicy. „Limes” to jest granica po łacinie. Polega to na tym, że każde silne geopolitycznie mocarstwo, silne, to znaczy mające zdolność oddziaływania, mające sprawczość, musi upewnić się, że sąsiedzi, czyli najbliższe sąsiedztwo geograficzne, czyli dla Izraela to będą państwa arabskie, dla Rosji to będzie między innymi Ukraina, Litwa i tak dalej.
Każde takie państwo musi upewnić się, że te państwa nagle nie zaczną robić problemów, czyli muszą być generalnie pod kontrolą. W przypadku Izraela uważam, że to właśnie ma miejsce. To jest oczywiste. Izrael prowadzi politykę doprowadzenia tych państw do kompletnego bezwładu decyzyjnego i braku zdolności toczenia wojen z Izraelem. Na przykład taką teorię dało się znaleźć w internecie w ostatnich latach, przede wszystkim w roku 2015, ale też przecież w zeszłym roku na jesieni mieliśmy napływ nielegalnych migrantów z rejonu Syrii i Iranu i Iraku. Przepraszam i dalej. Bez Iranu. Hipoteza polegała na tym, że jest presja stworzona także między innymi przez ISIS, które prowadziło destrukcję infrastruktury cywilizacyjnej na terenie Iraku, na terenie Syrii. Ci ludzie uciekali nie tyle po socjal, ale uciekali od warunków życia, które nie dawały żadnych perspektyw na to, że na przykład otworzy ktoś firmę, a za miesiąc przyjdą ci IS-owcy, ostrzelają z karabinów czy z jakiegoś pancerfosta, przepraszam z RPG i zniszczą mu cały dorobek ostatnich lat albo całego życia. I to jest sytuacja, z której ludzie uciekają i ci zaradniejsi uciekają.
I teraz tak: mamy ten fakt, który jest niewątpliwy, że ci, co są zaradniejsi, mają trochę kasy, bo to nie uciekają biedacy, to uciekają ludzie, którzy mają pieniądze na samolot, mają pieniądze na telefony komórkowe, jakieś iPhony nie iPhony. I oni przenoszą się do rodzin, które już mają na terenie Niemiec, Wielkiej Brytanii i tak dalej. Natomiast ich motywacją jest przeniesienie się do kraju, gdzie mogą sobie coś z życia pozytywnego zrobić. Polecałbym, tutaj jest świetny film z grudnia albo listopada ubiegłego roku. Chyba mówiliśmy już o nim. Dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz. On pojechał do Iraku na dwa chyba albo trzy tygodnie i właśnie dokonał fascynujących obserwacji socjologicznych, które właśnie w ciągu dwóch, trzech zdań wypowiedziałem. To są ludzie, którzy są zaradni życiowo, czyli mają jakiś wyższy niż średni iloraz inteligencji, którzy mają motywację silną do tego, żeby coś ze swoim życiem zrobić. I tacy ludzie są kim?Z punktu widzenia armii idealnym rekrutem. Czyli jeśli planem realizowanym przez Izrael jest uruchomienie sił psychohistorii, znowu kryptopromocja, znaczy jawna już promocja mojej książki.
Jeżeli Izrael wytworzy siły psychohistorii, w których ci ludzie sami nagle znajdują motywację do tego, żeby uciec z tamtych krajów, to w tym momencie pozbawiono tych wszystkich krajów na limitrofie, czyli na granicach, na peryferiach Izraela, pozbawiono tych krajów rekruta, który mógłby toczyć wojnę z Izraelem. A proszę zwrócić uwagę, że tacy specjaliści, ja jestem jakimś tam specjalistą, gdzieś tam siedzę, na temat nich piszę książkę, ale poważni specjaliści, na przykład doktor Wojciech Szewko mówi, że w ciągu najbliższych lat wojna na Bliskim Wschodzie, poważna wojna na Bliskim Wschodzie jest kompletnie niemożliwa do uniknięcia. Więc proszę zobaczyć, że to się wszystko skleja. I tutaj mogę wrócić do tej książki, którą już mówiliśmy wcześniej w tym podcaście czterogodzinnym o siłach psychohistorii. Mieliśmy ten cytat z „Diuny”. Ja pamiętam, że chciałem go powiedzieć, bo bardzo strasznie mi się podoba: „Plany w środku planów wewnątrz planów w planach. Czy obecnie staliśmy się częścią planu kogoś innego?” To jest kwestia o tym, że nami powodują nie nasze własne motywy, tylko motywy w jakiś sposób zaprogramowane przez inne osoby. Jest na przykład cytat, który niedawno wyłapałem, czytając po raz kolejny „Potop” Henryka Sienkiewicza. Zaraz, przepraszam, mam tego przygotowanego. Czekaj, czekaj, czekaj, czy ja nie znajdę.
Bardzo przepraszam. Widzi pan, przygotowałem, a nie mogę znaleźć. Ale wracając do kwestii tego, że ktoś inny nami powoduje, to jest kwestia tego, że nasze wewnętrzne motywacje są wypadkową kilku różnych rzeczy. Przede wszystkim jest to wynik działania tak zwanej mocy, czyli tej koncepcji, która jest główną esencją całego traktatu „Sztuka wojny” i cały szereg przykładów, o których rozmawialiśmy dzisiaj czy tydzień temu, czy dwa tygodnie temu. Znalazłem ten fragment, już za chwilę przychodzę. Da się podsumować jednym akapitem. Odczytam go po prostu. Zainscenizuję wszystkie te przykłady, o których rozmawialiśmy: o Izraelu, o Stanach Zjednoczonych, o tych motywacjach ludzi, którzy nagle poruszani są tymi siłami psychohistorii i co prawda realizują własny cel, znalezienie nowego życia na terenie Europy, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, ale tak naprawdę w drugim dnie, w głębszej warstwie realizują plany geopolityczne tych mistrzów wojowania i ludzi będących przedmiotem oddziaływania mistrza wojowania. Właśnie człowieka czy podmiotu, który generuje jakiś prąd, jakieś potrzeby, które oddziaływują na całe rzesze ludzkie. Ludzie będący przedmiotem oddziaływania mistrza, czyli ci Syryjczycy, Irakijczycy, którzy uciekają z limitrofów Izraela po to, żeby przeciwnicy Izraela nie mieli rekruta do walki z Izraelem.
Więc tacy ludzie, ludzie będący przedmiotem oddziaływania mistrza robią to, co robią. Robią to, czego logika sytuacji lub ich własna kalkulacja od nich wymaga. Nikt nie daje im rozkazu: wyjedź z Iraku albo z Syrii dlatego, żeby rząd Iraku i rząd Syrii nie miał rekrutów do armii w wojnie, która będzie za pięć albo za dziesięć lat. Nie ma żadnego rozkazu, nie ma perswazji, nie ma żadnej zapłaty, nie ma żadnej refleksji ludzi, którzy to robią dlatego, że oni po prostu robią to, co naprawdę straszliwie chcą zrobić. Ale, i tutaj odnosząc się już konkretnie do treści traktatu, sądzę: „Ale za to niepowstrzymanie niczym krągłe bale i kamienie toczące się z hurgotem w dół stromego zbocza” po prostu robią to, co ci geopolityczni mistrzowie chcą, żeby zrobili. I tak to wygląda.
[47:00] - Wspomniał pan o tej wojnie na Bliskim Wschodzie, że ona jest nieunikniona. Ale bardzo wielu publicystów, komentatorów mówi o tym, że to Izrael sprowokuje tę wojnę, a pierwszym celem, który się wskazuje, jest Iran, że po prostu tam pójdzie uderzenie ze strony Izraela.
[47:23] - Tak. Z tej przyczyny, że Iran ewidentnie jest na drodze wejścia w posiadanie technologii jądrowych, czyli elektrowni, ale też broni jądrowej, bo mając elektrownię bardzo łatwo wykorzystać nawet zwykły uran do stworzenia tak zwanej brudnej bomby, czy też stworzenia innych broni, które doraźnie nie będą bombami. Czyli nie będziemy mieli takich grzybów atomowych, jakie widzimy, rakiet, które przenoszą te bomby, ale będą mogli na przykład w akcie desperacji chociażby w jakiś sposób ten uran rozpylić nad jakimś obszarem należącym do Izraela. I co się wtedy stanie? Ludzie wpadną w panikę, dlatego że ludzie zaprogramowani przez rozmaite narracje, że atom jest zły, nie wiem, czy możemy oddzielny odcinek zrobić. Natomiast ludzie boją się technologii jądrowych i to wywoła panikę, dlatego że jeden taki atak brudną bronią jądrową oznacza, że zaraz ktoś inny może zrobić drugi taki atak w podobny sposób, bez żadnej bomby, bez żadnej rakiety. Ale po prostu nagle to promieniowanie i zanieczyszczenia radioaktywne zaczną się pojawiać i w tym momencie wszyscy wpadają w panikę. Ja bym wpadł w panikę.
[48:38] - I co? I wtedy pojawi się most powietrzny do Europy, do któregoś z tych miejsc, które wymienialiśmy wcześniej?
[48:45] - Bardzo prawdopodobne. Proszę zobaczyć, co teraz się dzieje. Zakładając, że powstanie próżnia geopolityczna w miejsce Rosji, czyli zupełnie załamie się kontrola polityczna i geopolityczna Rosji i nagle Ukraina jest zrujnowana. I nagle zrobi to jakiś absolutnie pozbawiony wszelkich racji i wszelkich oporów moralnych decydent Izraela. Do tego właśnie dochodzimy. Dlatego mówiłem, że teraz będę patrzył pod materac za każdym razem, jak będę się gdzieś kładł w jakimś pensjonacie czy gdzieś. Dlatego, że gdyby w akcie desperacji, zachowania państwa Izrael za wszelką cenę decydent Izraela zdecydował się: sprowokujmy Iran do wojny z nami po to, żeby wytworzyć pretekst, czyli siłę psychohistorii, w której opinia światowa dozwoli nam na ten most do Europy i przenieśmy się szybciutko, póki jeszcze możemy zrobić to w miarę składnie i w sposób zorganizowany właśnie z Izraela, którego chwile już dobiegają końca i przenieśmy się albo na Ukrainę, albo na przykład skoro Rosja padnie jako mocarstwo geopolityczne na Krym, który stanie się niczyj w tym momencie. Więc tu wszystko jest możliwe i zapewniam tutaj słuchaczy, że w sytuacjach tak dramatycznych, tak dramatycznej potrzeby zachowania kontynuacji swojego istnienia państwa są gotowe zrobić kompletnie wszystko dlatego, że to jest po prostu ostatnia szansa. Stoją na tej ziemi śmierci, a mówiliśmy, że na ziemi śmierci stawia się siebie samego, swoich własnych ludzi, własnych żołnierzy.
[50:23] - Tak. Przychodzi mi na koniec taki oto komentarz niezwiązany z naszym dzisiejszym tematem, ale zaczynam się zastanawiać, czy ktoś ludzi w Europie Środkowej nie stawia właśnie na ziemi śmierci.
[50:38] - Ależ oczywiście, że właśnie nas stawia . Przepraszam.
[50:42] - Tak. To nie są wesołe konkluzje z dzisiejszej audycji. Ale rozumiem, że nie musimy kończyć audycji optymistycznie i chyba do pewnej tradycji przejdzie już to, że audycje z cyklu „Telegram z krańca świata” raczej nie będą kończyły się jakimiś takimi fajerwerkami czy optymistycznym ćwierkaniem, czy to z mojej, czy ze strony gospodarza Piotra Plebaniaka. Panie Piotrze, bardzo dziękuję za dzisiejszą audycję. Myślę, że to sprawdzanie, czy coś złego pod materacem się nie kryje, chyba jeszcze nie. I tak dzisiaj nie weszliśmy w teorie spiskowe czy w jakieś takie zupełnie odjechane koncepcje. A zatem bardzo dziękuję. Zapraszam naszych słuchaczy oraz oczywiście pana jako gospodarza na kolejną audycję. A teraz już dobrej nocy. Do widzenia.
[51:46] - Do widzenia. Dobranoc.
[51:49] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.