[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy nam się kolejny poniedziałek marca 2022 roku. 14 marca, krótko po godzinie 20:00, właściwie punktualnie o godzinie 20:00. Witają państwa na antenie Radia Paranormalium w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy” techniczny Marek Sęk "Ivellios" oraz gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór panie Sławku.
[00:42] - Dobry wieczór panie Marku. Dobry wieczór kochani.
[00:45] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nadajemy w całości na żywo, a to oznacza, że jeżeli się państwo postaracie, to będzie druga część audycji, w której będziemy odbierać telefony. A w pierwszej części czekamy jak najbardziej na wasze komentarze, do których oczywiście pan Sławek Bączkowski będzie się w drugiej części, jeżeli ta będzie, odnosił. Prawda, panie Sławku?
[01:11] - Tak jest. No zobaczymy jak będzie z komentarzami. Natomiast szykujcie w razie czego kochani telefony, żeby można było zadzwonić zaraz po pierwszej części. Jak ktoś ma taką potrzebę zapraszamy z panem Markiem.
[01:25] - A nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy nie tylko do dzwonienia, ale również do SMS-ów to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jeżeli ktoś z państwa dysponuje czymś takim jak GG, to można także pisać pod nasz numer 36 08 80 02. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś chce, to oczywiście można dołączyć, podyskutować, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Słuchaczy stroniących od mediów tak zwanych społecznościowych zachęcamy do odwiedzenia naszego forum dyskusyjnego i oczywiście do przyłączenia się do dyskusji na www.forumparanormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:48] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco, bardzo serdecznie. Widzę, że parę osób już się tutaj z nami przywitało. Bardzo mnie to cieszy. A na początek podziękuję wam za falę komentarzy i też mnóstwo, jak na nasze standardy, takich wiadomości do mnie prywatnych. Po ostatniej audycji rozgorzała dyskusja, jakiej dawno nie było pod audycją na Facebooku. Więc zachęcam tych, którzy tam nie zaglądali do tego, żeby sobie popatrzyli. Jest też wątek dla fanów różnego rodzaju rozważań historyczno-polityczno-społecznościowych, więc też jest taki wątek. Za wszystkie dziękuję. Za wszystkie słowa wsparcia.
Zdarzyło się pierwszy raz już chyba nie wiem kiedy, że oprócz pana Marka i radio audycja została udostępniona też przez inne osoby, więc widać było, że temat jest gorący. Bez wątpienia jest gorący. Wszyscy się zastanawiamy, co z tego wyjdzie i jak dalej się ta sytuacja rozwinie. Tragiczna sytuacja. Więc ja sobie pozwolę ten wątek poniekąd pociągnąć, ponieważ ja też mam niedosyt. Niedosyt tego, co się dzieje to jest jedno, ale też niedosyt tego, co się dzieje z nami, ludźmi zwykłymi, którzy na to patrzą. Ale o tym za chwileczkę. Tam jeden z komentarzy był, że znowu wylałem kubeł zimnej wody. Coś mam takie niejasne podejrzenia, sądząc po moim nastroju, że dzisiaj może być podobnie. Oczywiście powtarzam prośbę.
Rozmawiamy kochani cały czas o świadomości. Nie o polityce, nie o biznesie, nie o sytuacjach historycznych, gospodarczych, tylko rozmawiamy o świadomości. I wszystkie te przykłady, które ja podaję czy które podam dzisiaj, mają bardziej zwrócić waszą uwagę na to, co wy na ten temat myślicie. Czy się ze mną zgadzacie? Czy wasz sposób myślenia, zastanawiania się i analizowania tej sytuacji jest świadomy, czy jest jeszcze bardziej podświadomy? Wasze reakcje bądź chęć udzielenia jakiejś odpowiedzi bądź napisania czegoś na czacie będzie najlepszym dowodem dla was na to, która z waszych struktur emocjonalnych została uruchomiona. Więc jak już będziecie zastanawiali się nad tym, co mówię, bądź będziecie chcieli uczestniczyć w czacie, to przyjrzyjcie się dokładnie temu, co chcecie napisać, bądź temu, co napiszecie. A ci, co nie napiszą, niech przyjrzą się temu, co sobie pomyślą.W momencie, gdy będziecie dzisiaj słyszeli różne słowa dotyczące tego, co ja myślę na temat sytuacji bądź co ja myślę na temat rozwoju sytuacji. À propos rozwoju sytuacji, po ostatniej audycji jedna ze słuchaczek przypomniała mi, że trzy lata temu zapowiedziałem i przewidziałem tę wojnę. Odbyło się to w audycji numer 14, więc ja jeszcze jej nie przesłuchałem.
To była, kochani, audycja, ponieważ zacząłem ją odsłuchiwać, ale nie zdążyłem w całości. To była audycja, w której dzień po tym, jak podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na antenach telewizyjnych został zamordowany prezydent Gdańska. Oprócz tego, że przypomniałem sobie tę sytuację, to też odsłuchując tę audycję w części przypomniałem sobie też emocje, które towarzyszyły nam jako ludziom w momencie, kiedy ta informacja do nas dotarła, a niektórzy z pewnością też ją widzieli na żywo. Też uświadomiłem sobie, że od tamtego momentu upłynęło ponad trzy lata. Już nieważne jest to, że jestem z wami, skoro to była audycja numer 14, więc jestem z wami, kochani, już dobrze od ponad trzech lat. Jak ten czas leci. Natomiast bardziej filozoficznie podchodząc do tego, co się zmieniło w naszym życiu, w naszym postępowaniu na skutek tamtej sytuacji. Co się zmieniło i czy coś się zmieniło? Czy coś w nas się zmieniło na skutek tamtej sytuacji? To była, patrząc na skalę, jednorazowa tragedia.
Teraz uczestniczymy i oglądamy relacje z tragedii, z dramatu, który przybrał rozmiary tysiące razy większe. W swoim poście, jednym z pierwszych, które napisałem w momencie, kiedy zaczęła się... Nawet nie wojna. Ja tego nie nazywam wojną. Kiedy wojska Putina, bo też nazywam ich już od jakiegoś czasu wojskami radzieckimi, tylko wojska Putina napadły na Ukrainę. Napisałem takiego posta, o którym wam mówiłem: co jeszcze musi się wydarzyć? I przypominając sobie tę historię sprzed trzech lat i porównując to teraz, może nie porównując, tylko myśląc o tej sytuacji, która jest w tej chwili, okazuje się, że w naszej jednak mimo wszystko mentalności, w naszej osobowości, w naszej emocjonalności czekamy na coś więcej. My jako ludzie czekamy na coś więcej. To też pokazuje pewnego rodzaju mechanizm, może działania wszechświata, może działania trochę naszej podświadomości, że dostajemy na początku może naszej duszy, delikatne ostrzeżenia. Później intensyfikacja tych doświadczeń, przez które przechodzimy, jeżeli nie wyciągniemy z nich wniosków, się zwiększa.
I dlatego znając ten mechanizm, myślę z dużym przerażeniem na sytuację, która się dzieje w tej chwili, ponieważ zgodnie z tym mechanizmem ostrzeżenia, które dostajemy jako ludzie, jako ludzkość od lat nie zmieniają w nas nic albo prawie nic. Prawie nic nie zmieniają. Oczywiście jest wybuch, jest chwila jakiegoś uniesienia i za chwilę wszystko z powrotem wraca do normy. Na początek przeczytam wam komentarz Somana spod ostatniej audycji na YouTubie, bo chciałbym, żebyście sami, kochani, spróbowali odpowiedzieć sobie bądź mi, bądź Somanowi na to pytanie. Zaczęło się, ponieważ jest to wątek, który chwilę trwał, od takiego wpisu, od takiego komentarza: „Dzień dobry, panie Sławku. Żeby było tak pięknie, jak pan mówi, to naród musiałby być jednomyślny i działać. Przede wszystkim działać spójnie jak jednostka. Nawet jeśli spójnie zadziałają tysiące, to rządy ich spacyfikują. Przykłady znamy. To dlatego, że niemożliwa jest jednomyślność w działaniu narodu demokracja jest tak mocno promowana w świecie Zachodu.
Bo to mętna woda i męty czują się w niej dobrze. Nie płacić podatków? Pycha rada. Ilu nas będzie? Tysiąc? W porywie. Dobre rady są dobre, ale kiedy można je zastosować w praktyce? Ale żeby nie było malkontenctwa. Jestem ciekawy, czy gdyby zrobić i nagłośnić taką postawę, to czy ludzie by się do niej przyłączyli?”. Moja odpowiedź była: „Oczywiście zgadzam się co do mętów, więc może czas oczyścić wodę”.Prawda i miłość są jednomyślne i obiektywne.
Reszta to ziemska manipulacja i każdy musi sam podjąć decyzję, po której stronie stanie. Druga część mojej odpowiedzi o tym, czy ludzie się przyłączą, możemy się przekonać w jeden sposób. Nagłośnijmy tę postawę. Ja robię, co mogę. Reszta w rękach ludzi. Na tą chwilę wątpię nawet w te tysiąc osób. Póki co zwycięża strach. I tutaj Soman napisał taką rzecz. Też tak to widzę. Żeby znaleźć rozwiązanie, szukam przyczyny i dostrzegam, że chyba leży ona w naszej naturze.
Jest nią konformizm. Ostatnio dość trafnie zdefiniował go, oczywiście moim zdaniem, pan Jan Spieszalski, mówiąc: „tchórzostwo plus lenistwo plus brak kręgosłupa moralnego”. Wie pan, czasami słyszymy coś i czujemy rezonans. Tak poczułem. Myślę, że to dobra definicja. A jeśli ona jest dobra i jeśli ja celnie upatruję przyczyny naszych problemów w naszej naturze, to wniosek jest smutny. Jesteśmy źli lub słabi lub nieprzystosowani do wolności wzrostu, rozwoju i samostanowienia, bo nasza natura taka jest. A jeśli tak, nie przezwyciężymy tego. Czy w ogóle powinniśmy próbować? Czy energia Boga inkarnująca się w krowie czy rybie powinna aspirować do zbudowania cywilizacji technicznej?
Może człowiek jest takim właśnie słabym, nikczemnym tworem, jakim ma być, aby tego właśnie mogły doświadczyć dusze i wszystkie nasze walki o wolność i wzrost świadomości są zwyczajnym błędem? Ze znakiem zapytania. Ja swojego stanowiska jeszcze, kochani, w tej chwili wam w tej kwestii nie podam. Pozwolę. Chciałbym, abyście sami poczuli, pomyśleli, zastanowili się, co wy na ten temat sądzicie, co wy na ten temat czujecie. Natomiast jest to dla mnie dość fajnym, aczkolwiek smutnym tematem do rozważań. Kochani, od 150 dzisiaj dwóch audycji mówię wam o świadomości, o miłości, o prawdzie, o podświadomości, o tych wszystkich rzeczach, które dla mnie osobiście są bardzo ważne i które w moim odczuciu są podstawą naszego rozwoju. Jest coś, co gwarantuje nam doświadczanie i jest coś, co ma stać się celem, który my jako ludzie, jako jednostki i jako ludzkość cała mamy osiągnąć, mamy do tego celu dążyć. I oczywiście przez wiele audycji z pewnością przynajmniej część z was myślała sobie: no dobrze, Słabuś sobie tak gada. Fajne słowa, takie duchowe, takie religijne, może czasami, ale fajne.
Może się nie zgadzam, ale to jednak fajnie brzmi, fajnie działa na mnie, fajnie mnie uspokaja, fajnie ze mną rezonuje. A ja wam cały czas z uporem maniaka powtarzałem jedną rzecz. Mnie interesuje nie teoria duchowości. Mnie interesuje praktyka duchowości. Powtarzałem, że duchowość to nie jest wiedza. Duchowość i świadomość to jest stan emocjonalny. To jest stan, w którym potrafimy tymi prawdami, które poznaliśmy, żyć. I też mówiłem o tym, że podświadomość i świadomość, miłość, prawda to nie są tylko teoretyczne frazesy, które obowiązują w mądrych wywodach naukowych bądź mniej naukowych, tylko to są rzeczy, czynniki, które determinują i określają naszą osobowość. A osobowość to oprócz stanu mentalnego, stanu myślenia, to jest również stan działania, czyli sposób naszego postępowania i naszego działania w prostych rzeczach, w trudnych, ale też prostych, codziennych sytuacjach życiowych. To nie jest tylko teoria.
Przynajmniej dla mnie nie jest to tylko teoria. Po pierwsze ja, obserwując swoją osobowość przez tyle lat, ile w stanie byłem ją obserwować, a tak bardzo świadomie zacząłem się temu przyglądać przez ostatnią połowę swojego życia i widząc, jak bardzo to, co czułem kiedyś w sobie, coś, co za dzieciaka bardzo mocno we mnie grało, później w wieku nastolatkowym, później wczesnodorosłym, bardzo mocno promowałem to w swoim postępowaniu i chciałem według tego postępować. Później zostało przyrzucone gruzami strachu, lęków, obaw, jak zostaną pewne rzeczy odebrane, czy można, czy nie można. Wdałem się w te całe dywagacje podświadomościowe i jak bardzo zacząłem wracać do samego siebie, odgrzebując znowu w sobie to, co miałem, a co zostało przez tak zwane życie przysypane. Jak bardzo zmieniała się moja osobowość. Jak bardzo czułem się coraz lepiej z tym.Coraz spokojniej, dążąc z powrotem do samego siebie. Do tego, co w sobie miałem. Nigdy tego nie straciłem, kochani. Tego się nie traci. Świadomości się nie traci.
Świadomość można tylko przykryć strachem, wątpliwościami, manipulacjami, dywagacjami, dylematami. Tym można zarzucić i przykryć swoją własną świadomość. Ona cały czas chce wydostać się i chce cały czas przemawiać do nas i namawiać nas do tego, abyśmy według jej zasad, zasad świadomości w życiu postępowali. Doskonale rozumiem mechanizm wzlotów i upadków, kiedy coś nam mówi, jak chcielibyśmy zrobić i w tym momencie pojawia się nasza podświadomość, która to wszystko torpeduje. W poprzedniej audycji powiedziałem wam: dwa tygodnie. Dwa tygodnie i wszystko wróci do normy. To znaczy wszystko wróci do normy w świecie, gdzie nie ma wojny. Jesteśmy 19 dni w stanie wojny. Trwa wojna. Zobaczcie, co się wydarzyło.
Przypomnijcie sobie, co czuliście dwa tygodnie temu, co czuliście tydzień temu i co czujecie dzisiaj. Jaki jest wasz stosunek do wojny? Wszystko wróciło do normy. Kłamstwa, manipulacje, załatwianie swoich spraw. Mówię w tej chwili o polityce. Z wielkiego hurra zaczynają się dyskusje. Zaczynają się wyłomy, zaczynają się wątpliwości. Już się mówi: może Ukraina powinna jednak ten Krym oddać. Może powinna zrezygnować z tych republik. Może to jest sposób na załatwienie sprawy, na wprowadzenie pokoju.
Może w ten sposób przestaną umierać ludzie. Nie wiem, czy też macie taki pomysł na to, że może faktycznie niech Ukraina odda część swojego kraju, część swoich obywateli pod zarządzanie Rosji, byle tylko zapanował pokój, aby tylko bronić następnych niewinnych ludzi przed śmiercią. Jest taki dylemat. Ile osób można uratować przed śmiercią, idąc na kompromis z mordercą? Wybierzmy mniejsze zło. Negocjujmy, rozmawiajmy, szukajmy sposobu rozwiązania tego problemu w sposób jak najbardziej polubowny, dyplomatyczny. Niech się wojna skończy. Ukraińcy wrócą do siebie, zaczną odgrzebywać swoich pozabijanych, odbudowywać domy, drogi. Niech wrócą do siebie. Przecież w sumie my też nie jesteśmy tej wojnie winni.
Dlaczego my jako naród, jako społeczeństwo mamy ponosić koszty czegoś, co nie jest naszą winą? Przecież za chwilę zbraknie miejsca w szpitalach dla naszych obywateli. Zbraknie miejsca w szkołach, w żłobkach, w przedszkolach. Gro ludzi straci pracę, zwłaszcza w takich prostych zawodach, ponieważ jest całe mnóstwo ludzi, którym trzeba tą pracę dać, a oni będą pracowali za mniejsze pieniądze. Już widzę wyliczenia na Facebooku, ile dostanie matka dwójki dzieci, która jest Ukrainką, a ile dostanie matka Polka. Kto dostanie mieszkanie, kto tego mieszkania nie dostanie. Jakie są pieniądze. Wszystko wróciło, kochani, do normy. Wiecie dlaczego? Bo tak działa ludzka podświadomość.
Nasze tory myślowe nie są w stanie wyjść poza pewne schematy, które są już zaprogramowane w naszej podświadomości. Nie ma oprogramowania. Jest pierwszy ten zryw. Tak, ratujmy. Tam jest wojna, tam umierają ludzie. Budzi się empatia, budzi się współczucie, budzi się miłość. Budzi się prawda. Odkładamy wszystko na bok, bo trzeba pomóc. Bo w sercach jesteśmy dobrymi ludźmi i robimy to. I w dalszym ciągu mnóstwo ludzi to robi i w dalszym ciągu mnóstwo ludzi będzie to robić.
Wiecie, dlaczego oni to będą robić? Ponieważ w nich jest obudzona świadomość. Ponieważ oni nie potrafią inaczej. Ponieważ ta grupa ludzi jest ludźmi świadomymi duchowo. I te prawdy miłości i prawdy są w nich już tak silne, że nie potrafią robić inaczej. To jest różnica pomiędzy duchowością i świadomością praktyczną a teoretyczną. To jest ta różnica. To jest coś, co robi różnicę. Oni nie potrafią inaczej. Tak jak mówią: siedziałem w domu i mówię: muszę coś zrobić.
Wsiadłem w samochód, przejechałem 600 kilometrów i jestem. To nie była kwestia mojego wyboru.Moich zastanawiań się, czegokolwiek innego. Po prostu poczułem, że muszę tak zrobić. To jest, kochani, duchowość i świadomość praktyczna. To jest właśnie to, o czym mówię od 152 audycji, że tu nie chodzi o akademickie dyskusje, o przekonywanie się. Tylko chodzi o to, żeby w sytuacjach życiowych podejmować takie decyzje i działania, które podjęłaby nasza dusza. Takie działania. I w moim przekonaniu to jest właśnie przyszłość i cel naszego rozwoju, abyśmy w praktycznych sytuacjach życiowych podejmowali decyzje takie, jakby podjęła nasza dusza. Te wszystkie rozważania, o których powiedziałem, o tym pokoju, o miejscach w przedszkolu, o pieniądzach, o kosztach, to jest działanie ludzkiej podświadomości, która za wszelką cenę będzie zmierzała do utartych szlaków, do powrotu na swój znany teren. Do standardowych reakcji, zachowań, myślenia.
Teraz, kochani, widać, jaka jest sytuacja, jeżeli chodzi o świadomość ludzi. Teraz jest to dokładnie widać. I niestety w dużej mierze zgodzę się z Somam. W dalszym ciągu 95% ludzi myśli swoją podświadomością. Zadziało się, był impuls, chwilę coś się zadziało ze mną takiego, coś mnie wyrwało z tego marazmu, z tej iluzji, z tej manipulacji. I za chwilę moja podświadomość, obudziła się we mnie na moment dusza, ale moja podświadomość robi już wszystko, żeby wrócić mnie do starych, utartych ścieżek. I powiem tak: dopóki 95% ludzi będzie myślało swoją podświadomością, to nic się nie zmieni. Nic na świecie się nie zmieni, ponieważ strach płynący z podświadomości jest silniejszy niż miłość do samego siebie. Strach płynący z podświadomości jest silniejszy niż prawda i dlatego nic się nie zmieni. Na moje pytanie, co się musi wydarzyć, mój serdeczny kolega napisał: „Musi się zebrać masa krytyczna”.
Kiedy się ta masa krytyczna zbierze? Kiedy w waszym życiu zbiera się masa krytyczna? Kiedy macie dość. Kiedy nie macie już siły. Kiedy nie dajecie rady. Kiedy nie znajdujecie sposobu. To jest dokonywanie zmian poprzez doświadczanie. To jest dokonywanie zmian poprzez doświadczanie. Poprzez zbieranie batów na tyłek i czekanie, ile się wytrzyma. Jak jeszcze daję radę, jeszcze mogę, chociaż na chwilę usiąść na tyłku, to jeszcze dam radę.
Usiądę chwilę, odsapnę i znowu nadstawię tyłek do lania. Niech mnie leją, a ja później będę narzekać, jak to jest źle. Narzekać. Kochani, mówienie, że świat jest zły bez chęci dokonania jakiejkolwiek zmiany bądź podjęcia działania, żeby go zmienić, to jest to, co napisał Somam: tchórzostwo, lenistwo i brak kręgosłupa moralnego. Za nasz kręgosłup moralny, prawdziwy kręgosłup moralny odpowiada nasza dusza, nasza świadomość, ponieważ z niej płynie prawda i miłość. To jest po prostu zwykłe narzekanie. Świat jest zły. Ileś razy, kochani, słyszałem w ciągu chociażby ostatniego tygodnia, że przecież ja nic nie mogę. Nawet w ostatniej audycji. Ludzie mówią: „Przecież nic nie mogę”.
żebyś mógł. Kochani, najlepszy. Żaden. Wiecie, co zmienia świat na lepszy? Rewolucje. Rewolucje zmieniają świat na lepszy. Tylko że rewolucje wybuchają wtedy, kiedy ludzie mają już dosyć batów, kiedy już mają dosyć kłamstw, kiedy mają dosyć manipulacji, oszustw, wykorzystania, bicia, karania. Wtedy przeciwstawiają się tym, których uważają za swoich wrogów. Rewolucje zmieniają świat. Tak.
Podczas rewolucji też giną ludzie, ale po rewolucji świat już nie jest taki sam. Coś się dzieje nowego. Po wojnach, na wojnach giną ludzie, ale świat się nie zmienia. A jeżeli już, to w tą złą stronę, ponieważ pokazuje, że mając w ręku potęgę militarną, można brać, co się chce. Że siłą można dążyć do swoich celów, a kto jest słaby, ten przegrywa. To pokazują wojny. Nie wiem, czy o tym mówiłem w poprzedniej audycji. Zanim przejdę do tego aspektu prawdy i aspektu miłości. Co prawda ostatnio się uspokoiło z tym, natomiast chcę wam przypomnieć, kochani, że nie mamy prawa swoimi intencjamiNawet płynącymi z miłości. Oczekiwać bądź chcieć zmienić drugiego człowieka.
Nie mamy prawa. Takie działania to są czary, nie duchowość. To jest voodoo. Ale mamy prawo powiedzieć, czego pragniemy albo co nam się nie podoba. Pokazałem wam, kochani, w jakim kierunku po 19 dniach wojny kieruje się nasza podświadomość. Nasza. Ludzi. To się będzie tonować, to się będzie tonować, to się będzie tonować. Za chwilę pojawią się niesnaski, kłótnie, niezadowolenie społeczne, napięcia. Nasza podświadomość zacznie reagować tak jak w każdej sytuacji: złością, pretensją i tak dalej.
I oczywiście ta złość będzie skierowana teraz do ludności ukraińskiej, która w Polsce przebywa. Bo ktoś kogoś napadł, bo ktoś komuś coś ukradł, bo dziecko Ukrainki dostało się do przedszkola, moje się nie dostało. To jest wszystko przed nami, kochani. To jest kolejny test naszego człowieczeństwa. Tak działa podświadomość. To nie są żadne czary-mary. To jest działanie naszej podświadomości. Powrót do starych, wypróbowanych szlaków myślowych, emocjonalnych. Do tych szlaków, które dobrze znamy, w których się dobrze czujemy i którymi podążaliśmy przez całe życie. Te wszystkie trudne sytuacje, które w naszym życiu się pojawiają i pojawiają się w życiu świata, są po to, żeby zmienić nasze myślenie, żeby zmusić nas do zastanowienia się, co robimy i czy to, co robimy, ma sens.
Po drugiej wojnie światowej był okres zimnej wojny. Maszyna gospodarcza produkująca uzbrojenie była tak napędzona, że coś trzeba było z tym złomem zrobić. Więc co powiedziano? Że jest konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale to było z 75 lat temu. Cały przemysł zbrojeniowy trzeba było gdzieś upchnąć, więc ten złom się upchnęło w Rosji i w Europie. Po co? Bo trzeba się zbroić, bo zbrojenie się przyniesie pokój. 75 lat po wojnie. Czy zbrojenie przyniosło pokój na świecie?
Tu macie zestawienie. Podświadomość i świadomość. Czy zbrojenia przyniosły pokój na ziemi? 75 lat nam to wmawiano. Dużo się krzyczy. Może się nie krzyczy. Mówi się tak, że naród rosyjski powinien obalić Putina. Taka najlepsza forma załatwienia sprawy, prawda? Świetny pomysł. My do tego ręki nie przyłożymy.
Problem się rozwiąże. Wojna się skończy, wszystko wróci do normy. Zadam to pytanie teraz po raz pierwszy i będę go zadawał do końca dzisiejszej audycji. Czy chcecie, żeby wszystko wróciło do normy? Jeżeli ta wojna się skończy, to wszystko wróci do normy. Czy chcecie, żeby wszystko wróciło do normy? Ludzie z Zachodu mówią: „Niech naród rosyjski się podniesie i obali Putina”. Tylko że w Rosji panuje dezinformacja, totalne pranie mózgów. Większość ludzi nie ma dostępu do rzetelnej informacji, do prawdziwej informacji, a jak mają, to są tak sprani, tak zdemagogowani, że nie są w stanie samodzielnie myśleć. A poza tym za jakiekolwiek słowo sprzeciwu można trafić na 15 lat do więzienia.
Dzisiaj aresztowali na antenie telewizji kobietę, która nie zdążyła powiedzieć, że jest za Putinem, tylko za to, że stała przed kamerą i udzielała wywiadu. Tak tam działa. I oczywiście dobre rady. Wyjdźcie na ulicę, protestujcie przeciwko wojnie, narażajcie swoje życie, dajcie się pozamykać, zabijać, spałować. Tak mówi nasza podświadomość. A co mówi prawda? A co ty zrobiłeś, żeby przeciwstawić się złu, które otacza ciebie, chociaż ci nic nie grozi? Chociaż masz dostęp do informacji. Wiesz, możesz to skonfrontować. Możesz sobie wygooglać.
Możesz zadzwonić do Boliwii, do Brazylii, do Japonii, do Stanów Zjednoczonych, porozmawiać z ludźmi, jak to jest. Ty masz wszystko. I co ty zrobiłeś, żeby przeciwstawić się złu? Podświadomość mówi: „Niech naród rosyjski to załatwi”. A dusza mówi: „A co ty zrobiłeś? Czy ty potrafisz się przeciwstawić złu? Nawet takiemu małemu złu, które cię otacza”. Ludzie piszą posty, które narzekają na różnych ludzi, najczęściej dotyczących polityki, albo małymi literkami, albo przekręcają nazwiska, albo przyznają pseudonimy. Nikt nie napisze Duda, Morawiecki, taki, owaki, tylko pseudonimy. A nuż widelec.
Ale innych namawiamy do heroizmu. Walczcie przeciwko złu, postawcie się. My mamy demokrację, a oni mają totalitaryzm. My nie potrafimy się przeciwstawić, ale innych będziemy namawiać. My nic nie robimy, ale innym będziemy dawać rady. Tak działa nasza podświadomość. A dusza mówi: „Co ty zrobiłeś, człowieku, żeby przeciwstawić się złu?”Kochani, skoro już tutaj sobie dobrnąłem do tego momentu, to zadam wam kilka pytań. Tak, abyście zaobserwowali, jak działa podświadomość, a jak działa świadomość. Kto jest właścicielem tego, co jest na Ziemi? Ropy, miedzi, gazu, węgla, diamentów, złota, wody, czegokolwiek.
Kto jest właścicielem? Wszyscy, którzy żyją na Ziemi. To jest odpowiedź naszej duszy. Wszyscy, którzy żyją na Ziemi, są właścicielem. Co nasza podświadomość mówi? Rządy, firmy, instytucje, kraje. To nam powie podświadomość. Kochani, kolejne pytanie: kto jest winien tej sytuacji, która jest? Kto jest winien tej wojny? Podświadomość mówi kto?
Putin. Putin, oligarchowie, grupa ludzi. To oni są winni tej wojny. Kto jest w tej wojnie zły, a kto jest w tej wojnie dobry? Czarnym charakterem jest Putin ze swoimi doradcami. Kto jest dobry? Zachód jest dobry. To nam mówi nasza podświadomość. Usunąć Putina i wszystko wróci do normy. Wierzycie w to?
Czy chcecie, aby wszystko wróciło do normy? Czy celem rozwoju naszej świadomości jest to, aby to wróciło do normy? To ja wam powiem, co mówi nasza dusza, nasza świadomość na temat tego, kto jest winien temu, co jest w tej chwili na świecie i co się dzieje w Ukrainie. Dusza mówi: ty. Ty, Sławek, jesteś winien. Ty, Zenon, ty, Stefan. Posłuchajcie swojej duszy. Ona powie: ty jesteś winien temu. To wszystko, co dobrego i złego się wydarzyło na świecie, jest za pieniądze ludzi. Wszystkie wojny na świecie rozpętali ludzie.
Nie kosmici. Chociaż znam takie teorie. Kochani, prawda jest taka, że to my, wszyscy ludzie na świecie, rzuciliśmy się na te makabryczne, mordercze i zabójcze zabawki, którymi teraz dajemy się szantażować. To my tym niektórym wariatom daliśmy narzędzia. Kupiliśmy narzędzia takie, którymi oni nas teraz straszą. Siedzimy w strachu, bo wyposażyliśmy ich w narzędzia, które mogą nas pozabijać. Jeżeli ta wojna skończy się po staremu, czyli za tydzień, za dwa, za miesiąc, powybijają ludzi sobie nawzajem. A może już nie będzie kuźwa komu walczyć? To dojdą do wniosku: dobra, to usiądźmy i podzielmy się tym, co zostało. I co odgwiżdże ludzka podświadomość?
Hura, sukces, pokój. Wszystko wróciło do normy. Wszystko wróciło do starej normy. Czy chcecie, aby wszystko wróciło do normy? Czy chcecie, aby jak opadnie kurz, jak się trochę uspokoi, chcecie płacić za nie swoje błędy, nie swoje decyzje? Czy Putin jeden jedyny ma bombę w swoim arsenale? Czy odsunięcie Putina od władzy da jakąkolwiek gwarancję na to, że nie przyjdzie na jego miejsce następny? Albo że w jakimś innym kraju ktoś, kto ma magiczny przycisk do naciśnięcia bomby, nie powie: to ja sobie pieprznę fajerwerki, jak mi nie dacie tego, tego albo tamtego. Do takiej normy chcecie wrócić? Chcecie wrócić, kochani, do takiej normy?
Jeszcze jeden przykład. Widzicie, ci, którzy oglądają telewizję, polityków, którzy mówią mądre słowa, piękne słowa. Takie, które nasza podświadomość uwielbia. Będzie dobrze. Jesteśmy bezpieczni. Wygramy. Chwała Ukrainie. Kokardki, uściski, flagi. Patrzycie na to i z pewnością już gros ludzi zapomniała, co mówili miesiąc temu. Siła w jedności, mówi się teraz.
Miesiąc, dwa, trzy miesiące temu mówiło się zupełnie coś innego. Nie przeszkadza wam to? Nie kłuje was w uszy? Nie, nie kłuje. Większości ludzi to nie kłuje. Dlaczego? Bo tego pragnie nasza podświadomość. Powrotu do starych, utartych szlaków. A do tego gadania jesteśmy przyzwyczajeni. Będzie dobrze.
Pomożemy. Demokracja zwyciężyła. Ludzi świadomych to kłuje w uszy. To po prostu kłuje w uszy. Ja mam tak, jakby mi ktoś szpilki w mózg wbijał, bo od razu mi się przypominają wszystkie kłamstwa, które słyszałem przez ostatnie kilka lat. W tych momentach, kiedy udało mi się włączyć telewizor i zobaczyć coś. Ja dlatego, kochani, tego nie mogę słuchać. Ja dlatego się odciąłem. Dlatego ja nie uczestniczyłem w tym wszystkim, bo to jest tak, jakby mi ktoś wbijał szpilki w mózg. Ja mam alergię na kłamstwo i moja świadomość to momentalnie wyłapuje.I mówię sobie: człowieku, nie urągaj mojej inteligencji.
Jak już chcesz mnie kłamać, chcesz mnie oszukiwać, chcesz mną manipulować, to dołóż jakichś starań. Wzbij się na wyżyny swojego intelektu i wtedy mnie oszukuj. Nic się nie zmienia, ponieważ 95% ludzi dalej myśli swoją podświadomością. A wiecie, co mówi świadomość? Nasza dusza, która widziała świat 100 lat temu, 200 lat temu, 500 lat temu, 1000 lat temu i 2000 lat temu, i może 5000 lat temu, a może nawet i wcześniej, mówi: ja pierdzielę, nic się nie zmieniło. To są dalej królowie, to są dalej władcy, to są pałace, to jest służba, to są obiady, piękne wnętrza, bezkarność, immunitety. Tylko kiedyś wynosili kogoś na lektyce, a teraz przyjeżdża limuzyną. To się zmieniło. I świadomość mówi: widziałeś to już, już to przerabiałeś. Dalej cię to kręci?
A podświadomość mówi: bo to są władcy, to są przywódcy, to są prezydenci, to są ministrowie, to są posłowie. Im się to należy. Dlaczego im się to należy? Moja świadomość pyta się, dlaczego im się to należy. Kim oni są? Była teraz ta afera z przepchnięciem tego przepisu o bezkarności. To tak zostało nazwane. O nieodpowiadaniu za szkody wyrządzone podczas działań specjalnych i tak dalej. I nie wiem, czy zwróciliście uwagę na jedno określenie. Urzędnik państwowy.
I okazało się, że określenie urzędnik państwowy obejmuje wszystkich urzędników państwowych, począwszy od zwykłego urzędnika państwowego, aż do ministra, posła. Nie wiem, jak z prezydentem. Prezydenta z tego wyłączmy. Okazuje się, że określenie urzędnik państwowy obejmuje wszystkich, łącznie z ministrami, wiceministrami, posłami, wojewodami i tak dalej. Wszystkich. Więc pytanie jest moje takie, co kryje się pod określeniem urzędnik państwowy? Bo jeżeli urzędnikowi państwowemu przysługują takie prawa do samochodów, do pałaców, do samolotów, do całego mnóstwa innych rzeczy, to może kierowniczka ZUS-u też powinna mieć sprzątaczkę, służbę. Mają, w sumie to mają, co ja tam głupio mówię. Czy wy macie swoją służbę? Czy w telewizji występuje szef firmy i mówi: mój pracownik, proszę państwa, dzisiaj właśnie zrobił dobrze swoją robotę.
Czy ktoś daje z powodu dobrze wykonanej roboty komuś medale? Czy woła się do tego telewizję, żeby się pochwalić, że się zrobiło coś dobrze? To mówi moja świadomość. Skoro jesteś urzędnikiem państwowym, mało tego, pchałeś się do tej roboty, walczyłeś o nią pazurami, żeby się tylko do tej roboty dostać, to ją wykonuj. Naprawdę trzeba 70 samolotów ruszyć w powietrze, zatrudnić parę tysięcy ludzi do tego, limuzyn, ochroniarzy, sprzątaczek, kucharek po to, żeby pięć czy 10 osób mogło się spotkać i coś uzgodnić? Przecież są telefony. Mogą być szyfrowane, żeby nikt nie podsłuchiwał. Przecież można załatwić sprawę przez telefon. Naprawdę te długie stoły są do tego potrzebne? Jak zobaczyłem zdjęcia z tej Brukseli, to Wersal chyba jest mniejszy.
Naprawdę? I o każdej rzeczy trzeba informować, robić spotkania, robić do tego cały ten blichtr, taką otoczkę nadludzi. Naprawdę to jest to, do czego chcemy wrócić? Naprawdę te wszystkie wojny, te wszystkie tragedie kolejne, które się wydarzyły i wydarzają, i będą wydarzały, mają pójść na nic? I zaraz po zakończeniu jednej wojny będziemy płacili pieniądze na to, żeby uzbroić się na następną wojnę? I tak do usranej śmierci? I tak przez następne 2000 lat? Niczego się nie nauczyliśmy przez te tysiąclecia, że wojny do niczego nie prowadzą, że przez tysiąclecia nie udało się zapanować i wprowadzić wojnami pokoju na świecie. Czy wasza świadomość nie krzyczy: opamiętaj się, człowieku, to nie jest tędy droga. Setki, tysiące razy to już przerabialiście i dalej w to idziecie.
Tylko zabawki są coraz bardziej śmiercionośne i za chwilę to się wymknie spod kontroli. Do takiej normy chcecie wrócić? To jest dążenie świadomych ludzi? I to jest pytanie Somana. Może człowiek jest takim właśnie słabym, nikczemnym tworem, jakim ma być i wszystkie nasze walki o wolność i wzrost świadomości są zwyczajnym błędem. Kochani, świadomość i duchowość to nie są czysto teoretyczne określenia z książek. To jest cośCo ma być sposobem naszym na życie. Umiejętnością życia według tych zasad. Świadomość to jest patrzenie przez pryzmat prawdy na otaczający świat. Nie Putin jest problemem.
Nie Putin. Problemem jest to, co my jako ludzie stworzyliśmy. Patologiczny i patogenny system, w którym zwykli ludzie nie mogą nic. Nic! W którym zwykli ludzie, którzy utrzymują ten świat, nie mają nic do powiedzenia, a garstka ludzi rozgrywa między sobą w pokera życie tysięcy ludzi. A zwykli ludzie nic. Bo zwykli ludzie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Lepiej siedzieć i narzekać. Tak jest wygodniej. Obarczyć odpowiedzialnością za swoje życie innych ludzi i narzekać.
Tak to działa przez tysiąclecia i dalej tak jest. I to się samo nie zmieni, kochani. Miłość do samego siebie to też nie jest pusty frazes, bo miłość do samego siebie wymaga od samego siebie chociaż poczucia godności. Miłość do samego siebie mówi: „Nie, to się dzieje ze szkodą dla ciebie”. Nie chodzi o to, żeby rewolucjonizować świat. Chodzi tylko o to, żeby powiedzieć: „Nie”. Po prostu umieć i mieć odwagę powiedzieć: „Nie”. I dopóki ludzie nie zaczną kochać samych siebie, dopóki nie zaczną się o siebie samych troszczyć, tylko pozostawią swoje życie i swój los w cudzych rękach, to się nic nie zmieni. To dalej będziemy oszukiwani, manipulowani, kłamani, wyzyskiwani i na wszystko będziemy się zrzucać. Na wszystko będziemy się zrzucać.
Bo że ktoś dorobił się pieniędzy na ropie, to jest prawda. Dorobił się pieniędzy na ropie. Tylko moje pytanie brzmi: czyja ta ropa jest? Dlaczego płacimy pieniądze, giełdy, nie giełdy, wahania za coś, co jest naszą własnością? Dlaczego pozwalamy garstce ludzi tą ropą, która jest naszą własnością, siebie zastraszać? Że odetniemy gaz, że odetniemy ropę. A kim wy jesteście, żebyście to odcinali? Ja wiem, że to brzmi jak komuna, zarządzanie wspólnym dobrem i tak dalej. Tylko komuna była wtedy, kiedy ludzie nie mieli świadomości. W momencie, kiedy ludzie tą świadomość odzyskają, to wspólne dobro będzie oznaczało wspólne dobro, a nie wspólną biedę.
Kochani, prosiłem was, żebyście się zastanowili, co czujecie w momencie, kiedy ja to mówię. Zastanówcie się, żebyście wiedzieli, która część waszej osobowości w was rządzi. Żebyście wiedzieli, czy już daliście przyzwolenie swojej świadomości do patrzenia na świat. Nawet jeżeli nie podejmowania działań, to przynajmniej do patrzenia na świat przez pryzmat swojej świadomości duchowej, przez pryzmat prawdy. Czy już widzicie tą prawdę, że wszyscy na ziemi mają takie same prawa? Ponieważ ziemia jest własnością wszystkich ludzi i wszyscy na tej ziemi mają takie same prawa. Czy już to widzicie? Czy dalej wasza podświadomość mówi: „Tak było przez tysiąclecia. Po co to zmieniać? Niech to wróci wszystko do normy.
Niech to się uspokoi, byle tylko nie ginęli niewinni ludzie”. Kochani, nie Putin jest do zmiany. Do zmiany jest cały system. Cały system jest do zmiany i z każdym następnym doświadczeniem, w którym ludzka świadomość będzie się jakby odradzała, z każdym następnym doświadczeniem będziecie widzieć to w sposób coraz bardziej wyraźny, że to nie narody są dla siebie wrogami, tylko ci, którzy w imię narodów załatwiają swoje interesy. Nie dowiemy się nigdy prawdy. Ja też nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Ja też nie jestem politykiem, ale moja świadomość mi mówi, że do momentu, dopóki ludzie nie powiedzą: „Nie”, to się nic na tym świecie nie zmieni. Będziemy wymieniać zębatki w maszynie, będziemy wymieniać figurki, a zasady gry zostaną takie same. Gdzie grupa ludzi będzie robić z całym światem, co będzie chciała. A jest tak, że jeżeli ludzie się przyzwyczają do strachu, to żeby ich utrzymać w ryzach, trzeba używać coraz mocniejszych bodźców, coraz surowszej kary, żeby się bali.
To się nie skończy samo z siebie. Przykro mi jest to mówić. Smutno mi jest z tego powodu. Smutno jest też z tego powodu, że miałem nadzieję, że ta sytuacja w sposób bardziej zdecydowany wpłynie na świadomość ludzi. Ale widać, to nie jest jeszcze to doświadczenie, które jest w stanie uwolnić masę krytyczną i zmusić ludzi do powiedzenia: „Nie”. No cóż, pozostaje namPrzyjmować następne doświadczenia zafundowane przez innych i czekać cierpliwie na ten moment, w którym ludzie, którzy są sprawcami wszystkiego na Ziemi, powiedzą: „Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje z moim życiem, z moimi pieniędzmi, z moją przyszłością. Chcę mieć wpływ na to, czy będę składał się na śmiercionośne zabawki dla kolejnych elit i oszołomów, czy nie. Czy chcę, aby moje pieniądze poszły na odbudowę środowiska naturalnego, czy na kolejne czołgi, rakiety, wyrzutnie, samoloty. Czy chcę być oszukiwany dalej przez urzędników państwowych, którzy się lansują przed kamerami, przypinają sobie medale, wręczają nagrody, odkrzykują kolejne sukcesy, czy chcę ich potraktować jak zwykłych urzędników państwowych, którzy przychodzą do pracy i mają swoją pracę wykonać. A jeżeli nie wykonują jej dobrze, jeżeli nie radzą sobie, to zatrudnimy innych, którzy sobie z tym poradzą, którzy znajdą sposób.
A jeżeli popełnią jakiś błąd, popełnią jakieś przestępstwo, to staną jak zwykli ludzie pod sąd”. Czy ktoś z wami negocjuje? Jak nie zapłacicie podatku, mandatu, nie daj Bóg, jak ktoś kogoś zabije. Czy się z kimś prowadzi negocjacje? Sankcje się jakieś wyznacza? Nie. Zwykły człowiek trafia do więzienia. A im wyżej się siedzi, tym mniej można człowiekowi zrobić. Moja świadomość mówi w prosty sposób: to jest niesprawiedliwe. Dlaczego politycy są chronieni immunitetami przed prawem, przed konsekwencjami swoich decyzji?
Dlaczego? Jaki jest powód tego, żeby oni stali ponad prawem? Ci, którzy tworzą prawo, ci, którzy mają prawa przestrzegać. Ci, którzy mają być wzorami prawa, stoją ponad prawem. Dlaczego ich prawo nie dotyczy? Moja świadomość mówi: to jest niesprawiedliwe. Zresztą tak samo, jak wiele rzeczy, na które patrzę, uważam, że są po prostu niesprawiedliwe, niezgodne z prawdą i niezgodne z miłością. Jeżeli ktoś występuje w moim imieniu, to darzę go zaufaniem, a on robi wszystko, żeby mi było dobrze. To jest prawo miłości i to jest prawo prawdy. Obdarzam cię zaufaniem.
Idź i rób tak, żeby mi było dobrze. To jest sprawiedliwość. To jest prawda. A jeżeli tego nie robisz, to ja już nie chcę z tobą współpracować. To ja ci mówię: odejdź. To ja mówię: nie. Świadomość mówi „nie” wszystkiemu, co jest niezgodne z prawdą, co jest niezgodne z miłością. A miłość do samego siebie daje człowiekowi odwagę do mówienia o tym, co mu się podoba albo co mu się nie podoba. Każdy człowiek ma prawo do dobrego, godnego życia, ponieważ życie i godność nie dają politycy, nie dają rządy. Życie daje nam natura, a godność daje nam wszechświat.
Prawo do godności daje nam wszechświat. Prawo do równości daje nam wszechświat. We wszechświecie nie ma znaczenia, czy jedna planeta jest większa, czy jest mniejsza. Wszystkie mają te same prawa i wszystkie mają prawo do życia. To, że jest większa, nie atakuje mniejszej planety. Prawo do życia i prawo do godności nie pochodzi z Ziemi. Nie dostaliśmy tego prawa od polityków. Oni nam próbują to prawo odebrać i robią to skutecznie. Tyle, kochani, na dzisiaj, bo znowu się rozgadałem. Na dzisiaj w części oficjalnej.
Spojrzę, co tu się wydarzyło. Troszeczkę komentarzy jest. Z moich informacji wynika, że pan Marek przygotował jak zwykle fajny kawałek na dzisiaj, więc nieuczciwym i niesprawiedliwym byłoby z mojej strony nie pozwolić wam go wysłuchać. Dlatego proponuję taką szybciutką przerwę i wrócę do czytania komentarzy. Mam nadzieję, że tych politycznych jest dzisiaj mało. I oczywiście damy szansę tym słuchaczom, którzy chcieliby zadzwonić.
[01:00:05] - Przerwa muzyczna potrwa dzisiaj około sześciu minut z lekkim kawałkiem. Będą to właściwie dwa utwory, jeden po drugim. Zagra nam, tak jak tydzień temu, tak i dzisiaj Christopher Galavan utwory zatytułowane „Immersed” i „By Streams of Water”. W Radiu Paranormalium powracamy już za sześć minut po przerywniku muzycznym do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sadek-Pączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. I będziemy oczywiście jak najbardziej czekać na telefony od państwa. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zagrał nam przed chwilą ponownie, tak jak tydzień temu Christopher Galavan utwory zatytułowane "Immersed" i "By Streams of Water". Takie dwie krótkie kompozycje, które postanowiłem właśnie ze względu na ich krótkość połączyć dosyć zgrabnie.
Myślę, że się państwu spodobało. W ogóle bardzo pozytywnie państwo reagujecie na czatach na pojawienie się takiej muzyki w przerywnikach, także spodziewajcie się, że jeszcze jej troszkę usłyszycie.W najbliższych tygodniach, miesiącach, latach. A tymczasem po tym przerywniku muzycznym powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Jak najbardziej nasze numery telefonów to: linia telefoniczna jest już otwarta, można już teraz dzwonić. Podam jeszcze tylko numery. Jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Można też dołączać i udzielać się na grupie Radio Paranormalium. Czekamy też na wasze maile pod adresem radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a stronią od tak zwanych social mediów, zapraszamy do zajrzenia na nasze forum dyskusyjne i dołączenia do dyskusji na forum.paranormalium.pl.
[01:09:07] - Dziękuję panie Marku. Kochani, dziękuję. Widzę, że tutaj się trochę tych komentarzy pojawiło. Oczywiście zaczynamy od przywitań. Quintinio: „Dobry wieczór panie Sławku i panie Marku”. Moja moja, hej! Himara 2: „Miłego wieczoru. Nie wiem o co chodzi”. Zadał takie pytanie: „Na kogo idzie kasa z wysłanych naklejek? Na kanał czy na YouTube?”.
Więc przeczytam dla tych, którzy nie są na czacie, jakbyście chcieli się kochani dołączyć do tej akcji.
[01:09:37] - Niestety prowizje na YouTubie zawsze wyglądają tak, że YouTube bierze sobie 45%, a twórca, właściciel kanału dostaje aż tylko ponad jedynie 55%.
[01:09:52] - I właśnie tą informację chciałem przekazać korzystając z okazji dla tych, którzy nie są na czacie. Znajoma Namka pozdrawiam. Ala Ma: „Dobry wieczór. W końcu udało się być tutaj na samym początku”. Wojtek Qczaj: „Witam serdecznie. Pierwszy raz jestem na żywo, ale 62 odcinki od początku oglądnięte. Wiele przede mną, ale i wiele za mną. Pozdrawiam was serdecznie. Ciebie Sławku, Marka oraz wszystkich słuchaczy”. Anna S.: „Witam serdecznie”.
Mik: „Pozdrawiam z Niderlandów z tego co widzę”. Znajoma Namka pisze: „Wit Namka. Mnie się śniła wojna”. Katarzyna Wiedźma Toruńska: „Dobry wieczór” z serduszkami. Damian Rejzowicz: „Witam”. Sabina 23 pisze: „Obawiam się, że ten interlokutor może mieć rację, patrząc na moje życiowe doświadczenia”. Nie wiem, o co chodzi, ale okej. Patryk z serduszkami się przywitał. Sekczajne: „Witam, dobry wieczór. Dziękuję za obszerne wyjaśnienie w poprzedniej audycji.
Pozdrawiam serdecznie i może w końcu do usłyszenia”. Mam taką nadzieję i ja. Zdzichosław pisze: „Negocjuj z terrorystą. Na pewno zakończy się to happy endem”. No właśnie. Sabina pisze tak: „Panie Sławku, nie wierzę w to, co słyszę. Nie wierzę, że pan sam wierzy w to, co-
[01:11:17] - Panie Sławku, mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo, Radio Paranormalium. Już się słyszymy? Halo, halo.
[01:11:22] - Tak, tak słuchać.
[01:11:24] - Dobry wieczór.
[01:11:25] - Wszystko dobrze?
[01:11:26] - Dobry wieczór.
[01:11:27] - Dobry wieczór.
[01:11:27] - Wszystko w porządeczku. Kogoś tam- Jestem w tej chwili na antenie?
[01:11:31] - Tak.
[01:11:32] - Tak? Bardzo fajnie słychać. Bardzo mi miło słyszeć głos pana, panie Sławku.
[01:11:41] - Dziękuję bardzo. Z kim mam przyjemność?
[01:11:44] - Szymon. Ja już miałem okazję tutaj kiedyś jakiś tam czas się udzielić.
[01:11:50] - No tak głos mi się wydawał znajomy. Witam panie Szymonie.
[01:11:54] - Witam, witam. W fajnych czasach, tak w cudzysłowie można powiedzieć.
[01:12:04] - Na pewno interesujących.
[01:12:06] - No interesujących naprawdę. I bardzo fajnie pan tutaj prowadzi. Łapie za serca. Sytuacja jest ciekawa, jeżeli chodzi o kwestię świadomościową ludzkości, można powiedzieć, która mówi: albo będziecie dalej jechać, moim skromnym zdaniem, albo dalej idziecie i czekacie na normalność, albo ruszacie tyłki i coś robicie w tym kierunku. Tak ja to odczuwam.
[01:12:47] - Tu się zgodzę. Mówiłem to w poprzedniej audycji czy tam dwie audycje wcześniej, że sytuacje, które się dzieją na świecie, zawsze zmuszają nas do tego, żebyśmy się określili, co myślimy, w co wierzymy, co czujemy i po której stronie chcemy się opowiedzieć. To nie są sytuacje, wobec których da się przejść, że tak powiem, obojętnie. I wszyscy tak naprawdę zostaniemy zmuszeni do tego, żeby za chwilę na tą sytuację zareagować, ponieważ konsekwencje tej wojny dosięgną wszystkich ludzi na świecie i będziemy za to po prostu płacić. Inaczej się to nie obędzie. Więc tu nie ma czegoś takiego, że można nic nie mówić, nic nie robić, a to się samo załatwi. To się samo nie załatwi, bo to znowu my jako ludzieSkutki tej wojny finansowo, to my za skutki tej wojny zapłacimy.
[01:13:46] - Oczywiście.
[01:13:48] - Więc tu nie ma czegoś takiego: mogę nic nie robić.
[01:13:52] - I tak samo, że tak wtrącę audycja, którą jak ja to odbieram, w moim przekonaniu, bo jak złapałem tą audycję z początku, to podświadomościowo łapałem przez różne takie podświadomościowe nakładki, co tam ta druga strona mówi. Pojawiały się, ale szczegóły unikały przez moje zdobyte doświadczenie drugiej strony. Kto tam przedstawia pan Sławek, gdzieś się pojawiał ksiądz, gdzieś tam jakieś wersje takie, gdzie człowiek już sam przesiąkł tym wszystkim. Ja uważam pana za naprawdę, mimo że nie mieliśmy okazji porozmawiać prywatnie, tylko w tej chwili na antenie.
[01:15:07] - Zapraszam.
[01:15:08] - Uważam, że my wszyscy jesteśmy połączeni. Wszyscy. We are all connected. Wszyscy. Dosłownie. Tylko, że my moim skromnym zdaniem tego nie rozumiemy. Wszyscy jesteśmy połączeni, jesteśmy jednym organizmem, tylko że powiedziano nam inaczej. Tak, ja czuję od maleńkości. Dlatego zdobyłem, przeszedłem chyba wszystkie te możliwe w tym ogródku Rzeczpospolitej Polskiej i trochę latałem już w okresie, jak pojawiła się pandemia. Mnie to dotknęło, bo w tym momencie jestem dwa lata na przykład, gdzie naprawdę dwa lata nie zarabiam i odciąłem się od pieniędzy, co mogłoby się dla słuchaczy i dla pana Stanisława wydać dziwne, ale udało mnie się to.
Zrobiłem sobie, nie wiem, czy eksperyment po prostu, ale i tak wydawało mi się, że mimo tego, że zarabiam i zarabiałem niemałe pieniądze, ale wydawało mi się, że okej, jest fajnie. Że dalej łapię, zgarniam to, co jest obiektywnie, ale moje pojęcie obiektywności, nie ma obiektywności, nie ma totalnej obiektywności, takiej czystej obiektywności. Chyba że bierze się obiektywność przez źródło prawdy i miłości, to tak. Ale kto tak łapie?
[01:17:07] - Ja powiem tak: my jesteśmy istotami emocjonalnymi, więc tych emocji tak do końca nie da się odciąć. Natomiast istotne jest to, aby próbować jak najwięcej tych pozytywnych emocji z siebie. Może nie to, że wykrzesywać, bo to jest znowu próbowanie, panowanie, opanowywanie. To nie o to mi chodzi. Natomiast fajnie, jeżeli tych pozytywnych emocji, nawet wzruszenia, nawet czasami są takie łzy bezsilności, na przykład jak się widzi czyjąś tam tragedię, to w dalszym ciągu są pozytywne emocje i ja myślę, że te emocje trzeba pielęgnować. Natomiast nie odetniemy się i nie ma się tutaj co oszukiwać i nie ma się też tutaj wstydzić. Tak że jeżeli widzimy niesprawiedliwość, kłamstwo, oszustwo, manipulację, to poddajemy się jakiemuś takiemu stanowi irytacji. Nie ma się temu co dziwić, bo jednak mimo wszystko to, co nas boli, oprócz zrozumienia też właściwą reakcją jest człowieka sprzeciw na to. Więc nie bójmy się. My, mówię, nie jesteśmy w niebie czy w klasztorze Shaolin.
Nie wstydźmy się tych emocji i nie oczekujmy od siebie, że będziemy tylko i wyłącznie się uśmiechać. Zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy na świecie się dzieje wielka niesprawiedliwość, kiedy ludzie mordują ludzi w imię nie wiadomo czego. Więc trudno tutaj nie mieć w sobie jakichś emocji sprzeciwu, irytacji, chęci zrobienia czy dokonania jakiejś zmiany, żeby ta sytuacja się po prostu nie powtórzyła więcej. Fajnie by było tylko miłością i prawdą, ale mówię, jesteśmy na ziemi.
[01:19:15] - Zgadza się. Miłość i prawda to jest też, biorąc pod uwagę definicję, nie wiem, ja nie googlowałem miłości, prawdy, ale jak ktoś wygoogluje sobie miłość i prawdę, myślę, że za dużo informacji tam nie ma. Więcej będzie informacji na temat jakichś instagramerów i jakichś osób, które działają w sieci. I tych informacji jest tyle, że można pisać tomy.I to jest kolejną sprawą. Tego się tak nie pielęgnuje. To jest też takie czary-mary trochę. Miłość, prawda. To jest czary-mary.
[01:19:55] - Wie pan dlaczego to jest czary-mary? Dlatego, że to, co znajdziemy w określeniach słownikowych dotyczących miłości i prawdy, to jest opisanie stanu rozumianego przez jakąś tam grupę ludzi. Tak? Rozumianego tak, jak im dane było doświadczyć tej miłości i prawdy. Więc chodzi właśnie o to, żeby tę definicję miłości i prawdy poszerzać o doświadczenia duchowe. Ponieważ miłość i prawda po ziemsku jest troszeczkę czymś innym niż po duchowemu.
[01:20:38] - Zgadza się.
[01:20:39] - Więc trudno znaleźć w określeniach słownikowych interpretację duchową miłości i prawdy. Przepraszam jeszcze na moment. Tę definicję tak naprawdę każdy człowiek poprzez swoje własne doświadczenia emocjonalne musi stworzyć sobie sam. Dlatego jest taki chaos w określaniu tego. Każdy sam w sobie musi tę definicję miłości i prawdy odczuć przede wszystkim.
[01:21:10] - Nie chcę mówić o polityce i stroniłem od mówienia naprawdę sam od tych dwóch lat sytuacji pandemii. Sam znam z doświadczenia, bo mi trochę osób umarło przez nieudolność służby zdrowia. Były osoby starsze, ale tego się nie rozgranicza, bo w tej chwili mamy wojnę. Biorę to w wojnę, w zabawę dużych dzieci, w zabawki, które sobie strzelają i tak dalej, i użycie siły. Ja to patrzę na to, że idzie taki skoksowany gościu po mieście szeroko i dopiero jak nie dostanie w ryj, za przeproszeniem, to wtedy nie zrozumie, o co chodzi.
[01:22:20] - Ja wiem, że to brutalnie zabrzmiało, ale do takiego człowieka podchodzenie z wyrozumiałością i tak dalej nic nie zmieni. Oczywiście, że tak. Na siłę tak. Argument jedyny, który do niego może dotrzeć, jest brutalny, ale niestety skuteczny.
[01:22:50] - Ale przykre jest to, że za tym gościem jest masa ludzi, która idzie i brnie. „Prowadź nas”. To jest zastanawiające i trochę moim skromnym zdaniem przykre, że idzie: „Prowadź nas, bo ty na pewno wiesz, co robisz”.
[01:23:09] - Nie, wie pan, to działa w ten sposób. Jeżeli mi imponuje bądź jest zgodne z moim sposobem działania zdobywanie czegoś siłą, cwaniactwem, krętactwem, oszustwem, to ja będę oczywiście popierał takich ludzi. To oni będą moimi guru. Właśnie o to chodzi, żeby w ludziach obudziło się coś więcej, żeby takie postawy spotykały się z poparciem, żeby z poparciem zaczęło spotykać się mówienie prawdy, mówienie uczciwie, mówienie wprost, dążenie do zrównania pewnych rzeczy, a nie do wyzysku i do cwaniactwa. Do momentu, dopóki w ludziach będzie przyzwolenie i popieranie takich postaw, to się nie zmieni. To wiadomo, że tacy ludzie znajdą zawsze swoich popleczników, którzy będą mówili: „Okej, może tam nie do końca, ale zobacz, jaki on jest zaradny. Zobacz, jak on sobie daje radę w życiu”. Mimo że wiemy dokładnie, że jest oszustem, że jest krętaczem, że łamie przepisy, że wykorzystuje, że nie płaci ludziom, ale mówimy: „Fajnie, daje sobie radę w życiu. Ja też bym tak sobie chciał dawać radę w życiu”.
[01:24:32] - Ja byłem apolityczny. Zawsze mówiłem, że jestem apolityczny, aczkolwiek jeżeli chodzi o obiektywizm. Tutaj przepraszam, ale też w audycjach była mowa i tak po przyjacielsku, bo ja uważam pana za przyjaciela, mimo że nie rozmawialiśmy prywatnie, ale myślę, że do tego dojdzie i porozmawiamy sobie. Jak to powiedziałem, wszyscy jesteśmy połączeni i gdzieś latają te... Jesteśmy nadajnikami i odbiornikami moim skromnym zdaniem. I nie potrzebujemy do tego internetu i telefonów. Mimo wszystko ja bynajmniej tak odczuwam, że są takie sygnały, gdzie latają i nie wiem, jak dokładnie, to nie jest przez oprogramowanie Windows. Ja nie używam Facebooka i tak dalej. Jakie to jest oprogramowanie? Ale coś jest, co łączy nas wszystkich mimo tych technologicznych zabawek, że potrafimy to sami robić.Tak mnie się wydaje albo jestem po prostu naiwny, ale są informacje takie, że czuję i to jest przyjmijmy moja prawda.
[01:26:06] - Niech pan nie poddaje tego pod wątpliwość. Jeżeli pan tak czuje, to znaczy, że na pana to działa. Okej.
[01:26:15] - Działa na mnie.
[01:26:17] - To są właśnie te nasze dylematy podświadomości, bo to jest niezgodne z tym, co myśleliśmy do tej pory, więc to nie może być prawda. Proszę ufać sobie.
[01:26:26] - Tak chcę. Jest nas wielu, którzy tak myślą, bo zgarnia pan naprawdę bardzo duże grono ludzi świadomych. Kiedyś mówił pan, że chciałby pan więcej wyświetleń. Gdzieś tam była jakaś mowa taka, ale to już mnie nie interesuje. Przyznam się, że ja nie jestem akurat taki. Mój przekaz medialny to jest tyle, co na rynku kupując jakieś ziemniaki czy cebulę. Jest taki bardziej ze starszymi ludźmi i po prostu bez social mediów, skromny. Ale tak jak widzę, to większość na tych portalach społecznościowych, tam, gdzie jest mniej wyświetleń, bardziej czuję, że jest więcej prawdy niż tam, gdzie są miliony wyświetleń. Tam, gdzie życie jest bardziej zabawkowe, kolorowe. To jest moja opinia, moje zdanie, że to idzie w takim świecie nakładek.
Nie mówię, że to jest niepotrzebne.
[01:28:00] - Ja tak wbije się trochę w słowo, bo fajnie doprecyzuję. Dla mnie myślenie o tym czy pragnienie, żeby mieć więcej wyświetleń nie wynika z tego, żeby mieć więcej wyświetleń, tylko ze świadomości tego, że ja wiem, do kogo ze swoim przekazem mogę dotrzeć. Dla mnie więcej wyświetleń oznacza równocześnie więcej ludzi świadomych i myślących podobnie. Więcej osób świadomych to jest cel, który mi przyświeca. To byłaby wskazówka dla mnie, że jest więcej świadomych ludzi. Mnie nie zależy na samych wyświetleniach, ponieważ ja pieniędzy za wyświetlenie nie biorę, tylko świadomość tego, że jest nas po prostu więcej.
[01:28:59] - To daje się odczuć. Ja akurat jako odbiornik odbieram, tak mnie się wydaje. Tak z dzieciństwa jeszcze, bo my odbieramy też czas jako taki liniowy, gdzie jest przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Zgarniając z przeszłości jako małe dziecko pamiętam, jak mój tato był jeszcze żyjący. Tato był na kontrakcie wtedy w Rosji i miałem okazję tam być latem i zimą, czyli łącznie spędziłem miesiąc w Pierwomajsku. Nie wiem, jaki to jest obwód, ługański czy doniecki. Będąc tam to nie tylko w telewizji, ale jako taka mała postać tam gdzieś przebywałem. Już wracając apolitycznie, ale tym, co się dzieje, nie możemy zostać z tym gdzieś z boku. To, co się dzieje, to się dzieje. Jeżeli ktoś liznął empatii, to boli.
A jak ktoś ma trochę więcej, to jest grubo. Pamiętam, że wtedy była bida w oknach gazety i tak dalej, ale nie do tego. Pamiętam jakie zabawki dziecko dostawało. Ja jako zabawki. AK-47. Kałasznikow.
[01:30:50] - Słusznie.
[01:30:51] - Zarąbisty. Ja miałem w pierwszej klasie AK-47 na baterie. Tu już mówimy o nakładkach. Z reguły dzieci, wojna w statki. Bawiliśmy się w statki? Bawiliśmy się w statki. Już mamy to programowanie. Zabawki. Miałem łódź podwodną. W wannie się bawiłem łodzią podwodną, zdalnie sterowaną, zdalnie sterowanymi zabawkami.
To były lata 1987-1988. Dzieciak dostaje zabawki. Super. Tego nie było tutaj w Rzeczpospolitej, ale chodzi o sam fakt, jak dzieci i to się nie zmieniło w tej chwili, jak dzieciaki się bawią w CS-a, w gry wojenne, strzelają do siebie w formie zabawy. Zabiłem cię. Zabiłem cię. Ten cały system byłDostajemy to. Ja mam córy, tak? Akurat ja stroniłem od tego strasznie, od jakichkolwiek filmów ze strzelaniem, zabijaniem, bo mamy programowanie trochę predykcyjnego, które nas jak gdyby przygotowuje do tego życia. Ja wiem, gdzie jestem, ale patrzę na osoby, nie wiem, czy mogę powiedzieć nieświadome tego, że dzieciaki się bawią: „Zabiłem cię, strzelamy się” i tak tym całym.
To jest wszystko w nas wbudowane od małego. To nie jest tak, że nagle wojna i teraz imperator Putin i to jego wina i tak dalej. To nie. To jest wszystko pomałym, kroczkami. Jeżeli ktoś tego nie widzi, moim skromnym zdaniem.
[01:33:17] - Wie pan, kiedyś przymusowa była. Jeszcze do niedawna służba wojskowa była przymusowa, dwuletnia. Tak? Dwa lata, że tak powiem, prania mózgów.
[01:33:28] - Był pan, tak?
[01:33:31] - Tak, oczywiście.
[01:33:32] - A ja nie. Ja ominąłem to. Poszedłem na studia, robiłem wszystko. Wyjeżdżałem z kraju. Ja uciekałem z kraju, żeby ominąć służbę wojskową, bo ja się na to nie godziłem, na dwa lata albo rok. Już nie pamiętam. Ja się nie godziłem na coś, ktoś to mi narzucał, że ja mam w kamasze i strzelać. Rodzina, teście, później znajomi. „Ty jesteś faja, bo ty co, nie byłeś? Ty jesteś na P, pipa”.
[01:34:13] - Kiedyś było takie powiedzenie, że chłop bez wojska jest jak troki bez kaleson czy kalesony bez troków. Tak było. Była taka nagonka, że chłop, który nie był w wojsku jest niepełnowartościowy. To też jest działanie takie na podświadomość. Ja spędziłem dwa lata w wojsku, wiem, co tam się działo, jak to na mnie wpłynęło i co ja później miałem z tym za jakieś tam perypetie. Natomiast jest oswajanie naszej podświadomości właśnie z takimi wzorcami. Jakby było, tak? Umówmy się, że było. W jakiś sposób wpłynęło na naszą psychikę, na naszą podświadomość. Natomiast ja cały czas powtarzam jedną rzecz.
Możemy siedzieć i dywagować, jak było, zastanawiać się, co na nas wpłynęło, co na nas nie wpłynęło, jak nas to zmieniło. To jest ulubione zajęcie osób zajmujących się duchowością. Rozkminianie, co spowodowało, że ja taki jestem. I jeszcze najchętniej tam grzebanie, że to jest jakaś indoktrynacja, że to jest narzucenie, że to jest Matrix, że to matryca, że to programy. To jest ulubione zajęcie osób zajmujących się duchowością. A dla mnie ulubionym zajęciem osób zajmujących się duchowością czy chcących się rozwijać duchowo, rozwijać swoją świadomość, to jest zajęcie pod tytułem: OK, mam już świadomość, jaki jestem i teraz zadaję sobie pytanie, co ja z tym zrobię? Czy ja chcę taki być, czy nie chcę taki być? Mogę siedzieć oczywiście i się użalać nad sobą: „Boże, jak to wpłynęło na moją psychikę, jaki jestem biedny, nieszczęśliwy, bo wychowałem się w takiej, a nie innej rodzinie”. Albo coś z tym zrobić. I to jest właśnie dla mnie duchowość praktyczna.
Zmieniam swoją świadomość. Mam świadomość, że taki jestem, ale taki nie chcę być. Chcę być innym człowiekiem i dążę, i szukam sposobów, żeby się takim stać. To jest duchowość.
[01:36:29] - Ja może małą cegiełkę dodaję do tego, że wydaje mi się, że wiem, że jestem świadomy. Tak czuję. Pan już to robi od trzech lat. Pan. Nie wiem. Przyznam się, że pan, teraz mówię, dla mnie kiedyś uważałem, że ktoś powiedział do mnie, że to jest mój przyjaciel, uważałem jakiś tam czas temu, to mówiłem: „Na przyjaźń, człowieku, to musisz zasłużyć. I na przyjaciela”. Ale w tej chwili nie. W tej chwili uważam, moim zdaniem, że nawet nie rozmawialiśmy prywatnie, ale już zgarniam coś z tego mojego odbiornika, że jest pan przyjacielem moim.
[01:37:32] - Bardzo miło mi to słyszeć i bardzo chętnie coś dopowiem od siebie, ponieważ to jest właśnie takie nasze myślenie podświadomościowe, że na przyjaźń to trzeba sobie zasłużyć, na miłość sobie trzeba zasłużyć, na coś tam trzeba sobie zasłużyć. Czyli ciągle myślimy o sobie, że nie jesteśmy wyposażeni w przyjaźń, miłość, w szacunek, w godność, w jakieś inne rzeczy. A tak naprawdę przekonali się ci, którzy mnie znają, którzy mają ze mną jakieś relacje. Ja na początku jakieś relacji daję człowiekowi wszystko.I dopiero swoim postępowaniem może to stracić. Ponieważ na miłość, na szacunek, na przyjaźń zasługuje każdy człowiek. Każdy człowiek. Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi.
[01:38:26] - I tak samo mogę powiedzieć, że pana kocham.
[01:38:29] - To nasze myślenie zmienia nasze relacje.
[01:38:33] - Ja pana kocham naprawdę i dlaczego nie mogę tak powiedzieć? Tak czuję i nie boję się tego powiedzieć.
[01:38:46] - Właśnie, panie Szymonie. Nie boję się tego. Wie pan, jakie to jest wyzwanie? Jakie to jest wyzwanie powiedzieć drugiemu człowiekowi-
[01:38:55] - Pedał.
[01:38:57] - Że ja kogoś kocham, że ja kogoś lubię. To jest właśnie nasza podświadomość, która mówi: ale dlaczego? Ale z jakiego powodu? Ale jak to zabrzmi? Co sobie ludzie pomyślą? Ileż my mamy właśnie takich wewnętrznych ograniczeń płynących z naszej podświadomości, z naszego wychowania, z naszych programów. To jest właśnie dokładnie to. I sobie zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy, że to jest coś niewłaściwego. Dlaczego? Jeżeli spotykam drugiego człowieka na swojej drodze, to dlaczegóż on nie jest moim przyjacielem?
Przecież on mi nic nie zrobił, żeby tym przyjacielem nie był. To jest zwykły człowiek, którego mogę obdarzyć przyjaźnią bądź miłością. Ja go nie znam, ale z założenia większość ludzi mówi: nie. Ja ci pokażę tylko jeden mały paluszek, a na resztę, żebyś dostał więcej, to musisz sobie zasłużyć. Ja cię będę sprawdzał. Ja cię będę obserwował. Ja cię będę testował i jak zasłużysz, to potraktuję cię jak swojego przyjaciela. Ale ja nie chcę na nich zasługiwać.
[01:40:06] - Ufaj i sprawdzaj.
[01:40:07] - Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi z założenia. Wszyscy pochodzimy z tego samego miejsca i do tego samego miejsca wracamy. Wszyscy mamy wspólną rzecz, czyli wspólną duszę. Nie potrafimy na tym poziomie właśnie wywołać do siebie przyjaźni. Nawet nie trzeba jej wywoływać, po prostu ją uwolnić.
[01:40:35] - Zgadza się. Zawsze patrzyłem na to i też męczę moją żonę, moją kochaną. Wyrzucę trochę z książki. Mnie się udało związkowo. Nie wiem, czy pan pamięta, co tam pan napisał, bo to dawno było w książce. W związku mnie się udało z drugą osobą.
[01:41:11] - To super.
[01:41:13] - Jest połączenie.
[01:41:16] - To super.
[01:41:17] - Ale...
[01:41:19] - Nie, proszę mówić, bo ja lubię takie historie.
[01:41:22] - Ja tak zawsze mówię i moje dzieci się wkurzają. Moja żona też. Żona nie, żona jest bardzo wysoko świadomościowo. Mówię o niej, bo to jest dla mnie bardzo ważna osoba. I już chyba napomknąłem tam wcześniej. Ciało, umysł, duch. Może pewnie jeszcze coś tam musi być, moim skromnym zdaniem, w równowadze. Jak mam ciało, umysł i duch w równowadze, ducha w równowadze, idzie dobrze. Jak jakakolwiek jest zachwiana sprawa, to gdzieś tam się bujam i gdzieś tam noga się ciągnie. Wiadomo, bujanie się, ciało.
Nie działa to.
[01:42:18] - Nie działa to tak, jak powinno. Tu możemy to porównać do samochodu. Co z tego, że silnik będzie zdrowy, jak skrzynia biegów będzie rozpieprzona? Nie pojedzie. Więc oczywiście, żeby coś działało właściwie, musi działać właściwie, czyli wszystkie elementy muszą funkcjonować na takim samym poziomie. Nadmierna duchowość odrywa człowieka od rzeczywistości, powoduje to, że błądzi gdzieś tam w chmurach, a znowu nadmierne uziemienie powoduje to, że człowiek traci kontakt z własną duszą. Więc przegięcie w żadną stronę nie jest oczywiście dobrym rozwiązaniem. Moi ulubieni Majowie, których swego czasu bardzo często cytowałem, pokazywali i pokazują w dalszym ciągu biegun światła i biegun cienia, czyli dwie skrajne możliwości, mówiąc, że prawda zawsze jest pośrodku, że prawda nie jest na biegunie światła, a zło jest na biegunie cienia. Jedno i drugie jest doświadczeniem, a prawda jest pośrodku.
[01:43:22] - To, co się wszystko dzieje, to my sobie wszyscy zawzięcie na tej kulce tutaj zwanej planetą Ziemia i tyle. I to, że się dzielimy, to jest tylko i wyłącznie nasza, moim skromnym zdaniem, wina. I tyle. Ale tak odnośnie „kocham cię”, które padło tutaj w kierunku pana, to sobie przypomniałem w tej chwili. Nagle taki strzał, gdzie byłem, już nie pamiętam, czym byłem wkurzony i wściekły. I przechodziłem w parku i pewna osoba do mnie podskoczyła, pocałowała mnie i powiedziała, że „kocham cię”.To było 15, 16 lat temu, tak rzucam. Była grupa dwóch kobiet, z 8, 10 osób, dzieciaków z chorobą Downa. Wiadomo, dało się to widać. Po prostu podskoczyła do mnie i pocałowała mnie gdzieś tam w policzek i powiedziała, że mnie kocha. To były wtedy 15, 16 lat temu, a w tej chwili to trochę się posunęło świadomościowo, można tak powiedzieć.
Wtedy bardzo to było przyjemne, przyznam się i zupełnie uleciało. Zrozumiałem, dostałem odpowiedź na coś, „z czym ty do ludu? Z jakim ty problemem wyskoczyłeś, człowieku?”. Tak to odbieram.
[01:45:31] - Patrzenie na ludzkie nieszczęścia daje człowiekowi też dystans do tego, w jakim sam się stanie znajduje. Często jesteśmy nauczeni narzekania i patrzenia na życie w czarnych kolorach. A patrząc na przykład na życie innych ludzi, którym jest dużo gorzej, możemy złapać właśnie taki dystans. Przykre, że to w takiej sytuacji, bo powinniśmy to mieć z automatu, umieć się cieszyć tym, co mamy. Dążyć oczywiście do poprawy, jeżeli mamy jakiś niedosyt, niedobór na jakiejś płaszczyźnie. Mamy do tego prawo, ale jednocześnie też umieć cieszyć się z tego, co mamy. À propos różnych okazywań uczuć, na przykład w '90 roku byłem we Włoszech i zszokowało mnie na ulicy, że idzie facet i na przykład przechodzi koło kobiety i mówi: „Bellissima” – jesteś piękna, jesteś ładna. Ona się do niego uśmiecha i idą sobie dalej. Mówię, '90 rok w Polsce. Jak to?
Tak można? Oczywiście serce mi zagrało. Mówię: „Wow, super”. Ale w pierwszej chwili byłem zszokowany. Dwoje obcych ludzi nic od siebie nie chcą. Po prostu okazują sobie sympatię. „Fajnie wyglądasz dzisiaj”.
[01:47:00] - No właśnie. A dlaczego tak nie można?
[01:47:05] - Dlaczego tak nie można właśnie postępować?
[01:47:09] - Gdzie? W Polsce, czy gdzie? To są te zachowania takie . Gdzieś tam się wgrałem w to, że moim zdaniem wchodzimy w zagrody kraju i przyjmujemy prawdy takie tutaj i się z tym identyfikujemy.
[01:47:39] - Znaczy identyfikujemy się z tym, co chcemy. Ja nie jestem teoretykiem. Ludzie, którzy gdzieś tam są w moim otoczeniu, czasami są zdziwieni. Nawet ostatnio gdzieś tam jechaliśmy, zatrzymałem się na drodze zapytać kogoś o coś. Stała starsza pani i od osoby, z którą jechałem, usłyszałem, że jeszcze chwilę, a ta pani zaprosiłaby mnie na herbatkę. Powiedziała: „Sławeś, dzieciaku, to ja ci może herbatki albo kanapki na drogę zrobię”. Ponieważ ja, zwracając się do drugiego człowieka, zwracam się do niego w sposób przyjacielski. Po prostu z automatu. Nie tworzę bariery pod tym: „Dzień dobry pani”, tylko mówię: „Dzień dobry pani”. I ja tak robię na co dzień.
Czy ja jestem w sklepie, czy jestem na ulicy, czy jestem gdziekolwiek. Ja w ten sposób podchodzę do ludzi. Ja ludzi lubię, ja ludzi kocham i ja im to od razu okazuję, ponieważ ja nie zakładam, że ten człowiek jest zły. To mnie wiele razy w życiu gubiło. Ja doszukuję się zawsze dobra w ludziach. Niestety. Natomiast ja z założenia traktuję człowieka jak swojego przyjaciela, jak swojego brata, siostrę, kogoś bliskiego mi.
[01:49:14] - Co pan w ludziach, przepraszam, bo nie usłyszałem, widzi?
[01:49:17] - Dobro. Tak, ja się w każdym człowieku dopatruję, staram dopatrzeć dobra.
[01:49:29] - Moim zdaniem tak jest. Tylko to jest wszystko moim zdaniem, to jest wszystko tak. Każdy jest dobry, tylko że my dostajemy to z zewnątrz, to jest podkręcane i uciszane i nie korzystamy z tego. Może tak.
[01:49:56] - Ale nie korzystamy. Panie Szymonie, to jest właśnie takie nasze przyzwolenie na to. Nie korzystamy. I to jest w zasadzie koniec dyskusji. Większość wypowiedzi właśnie kończy się w ten sposób. Nie korzystamy. To ja się pytam dlaczego, skoro wiemy, że coś jest fajne, że fajne jest to, jak widzimy na przykład ktoś podchodzi do nas, przychodzi, uśmiecha się do nas z przyjaźnią, z sympatią się do nas odnosi i nam to sprawia przyjemność i mówimy: „To jest fajne”.Przynajmniej większości ludzi, bo jest gros ludzi, którzy pomyśli: albo pedał, albo ktoś ode mnie coś będzie chciał, chce mnie oszukać. Jest część ludzi, która podchodzi w ten sposób. Ale większość ludzi na uśmiech reaguje uśmiechem. I skoro nam to sprawia przyjemność, to czemu to nie działa w drugą stronę?
[01:50:57] - A jak ktoś się nie uśmiecha? Chociaż ostatnio mi dzieciak powiedział, żebym się częściej uśmiechał. Muszę nad tym popracować trochę. Chociaż cieszę się wewnętrznie, a nie oddaję tego z zewnątrz.
[01:51:17] - Panie Szymonie i do wszystkich słuchaczy w tej chwili powiem-
[01:51:28] - Bo ja mam wiele osób takich i już naprawdę rozumiem te postacie i rozumiem moich najbliższych, najbliższe osoby, przyjaciół i tak dalej, że ten uśmiech to jest zasłona, kurtyna. Ja jestem w drugą stronę jakiś taki ponury, ale tak naprawdę w środku się cieszę jak normalnie w najlepszym kabarecie. Ale widzę osoby, które robią taką twarz-
[01:52:05] - Ale co się-
[01:52:08] - A w środku się gotuję z złości.
[01:52:13] - No więc właśnie, patrzymy na innych, a nie patrzymy na siebie.
[01:52:17] - Nie, ja jak najbardziej patrzę na siebie. Nie.
[01:52:20] - Nie, panie Szymonie. Ja ostatnio zrobiłem się taki zasadniczy i przestałem owijać pewne rzeczy w bawełnę. To jest właśnie tak, że: a ja tak nie zrobię, bo inni jak tak robią, to wtedy znaczy, więc jak ja zrobię tak, to też to będzie znaczyło. To jest takie szukanie dla siebie wytłumaczenia, bo ma się w środku strach przed okazaniem czegoś. To jest po prostu takie wytłumaczenie dla samego siebie. To jest znowu gra podświadomości. Ja kiedyś powiedziałem: zmiana świata zaczyna się od nas. Zmieniajmy swój mały świat. Nie podoba ci się świat, który jest wokół ciebie? To go zmień.
Nie czekaj, że on się zmieni. Nie czekaj, że ktoś się do ciebie uśmiechnie. Tylko ty się uśmiechnij pierwszy. Skoro nie podoba ci się to, że ludzie są tacy smutni, ponurzy, zasadniczy, to coś z tym zrób. Daj przykład. To jest działanie osób świadomych i uduchowionych. Dają przykład. Nie czekają, aż świat się wokół nich zmieni. Tylko sami ten świat zmieniają.
[01:53:36] - Tak, panie Sławku, ja to doskonale rozumiem.
[01:53:44] - Tylko to nie trzeba rozumieć, panie Szymonie. Trzeba przejść do działania. Od zrozumienia trzeba przejść do działania.
[01:53:55] - Ja jestem neandertalczykiem i jestem bardziej tym działaczem niż tą osobą, która teoretyzuje i mówi. Szczególnie w domu, jeżeli mam trzy kobiety, to nastawiam się bardziej na słuchanie niż na mówienie. Bardzo mało mówię.
[01:54:19] - Tu akurat rozumiem pana.
[01:54:23] - Byłem do lasu dzisiaj, osiem drzew obciąłem, prześwietliłem od rana. Ładna pogoda była. Taka fizyczna sprawność. Mimo że mam czterdzieści ile lat, to z takim 20-, 30-latkiem spokojnie bym poradził w sprawności fizycznej. Myślę, że ja jestem działaczem takim, gdzie musi być ruch i na zewnątrz musi być duża przestrzeń. Dlatego przez ostatnie dwa lata mnie bardzo to zabolało, dotknęło. Trochę wyrzucę siebie. Odnośnie mnie. Moja praca działała na branży turystycznej. Turystyka.
[01:55:18] - Domyślam się konsekwencji.
[01:55:21] - I ciapło i tak dalej. Ale nie było jakichś potężnych kredytów, więc spokojnie mogłem nawet pomagać przez te dwa lata ludziom. Ale wiedziałem, czym to się skończy. Więc to mnie dotknęło. Chodzi o kwestie finansowe, ale to jest kolejny, uważam, nakładka jakaś tam trudna do rozwiązania, żeby było lepiej. Jako dzieciak już rozkminiałem kwestie nakładkowe.
[01:56:04] - Cały czas mamy coś do zrobienia. Ja powiem tak, ja też się nie uznaję za osobę, która już wszystko w swoim życiu zrobiła i zmieniła. Także cały czas myślę, że będziemy odkrywali, ale jest to też fajna, moim zdaniem dość przyjemna przygoda, pod warunkiem, że się do tego właśnie w taki sposób podejdzie.
[01:56:27] - Zgadza się. Dobrze, ja bardzo dziękuję, że miałem możliwość tutaj wypowiedzieć się i naprawdęTrzymam kciuki i chcę powiedzieć, że naprawdę jestem z panem myślami i myślę, bo mam numer. Chyba napisałem tam jakieś SMS-y puściłem do pana, tak?
[01:56:51] - Dobra, faktycznie. To ja chyba nawet ostatniego nie odpisałem, bo jakoś wieczorem przyszedł. Dobra, mamy do siebie numery. Proponuję przejść na tryb rozmowy, a nie SMS-ów.
[01:57:04] - Porozmawiamy sobie myślę prywatnie, ale fajnie. Coś jest fantastycznego i to, co tu się dzieje, to bardzo fajnie pan układa. Jest ułożenie wibracyjnie czy jak to tam czakrami, światłami kolory pasują. Nie wiem jak to tam lajkuje, subskrybuje, daje dzwoneczki. Nie wiem jak to się tam gada teraz daje okej.
[01:57:37] - Nieważne. Ważne są intencje.
[01:57:43] - Tak. Ja bardzo dziękuję.
[01:57:46] - Dzięki panie Szymonie.
[01:57:48] - Zdrówka.
[01:57:48] - Wspieram, trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie. Wszystkiego dobrego życzę. Dziękuję za telefon.
[01:57:54] - Dobrze, dziękuję. Miłego.
[01:57:57] - Wzajemnie pozdrawiam.
[01:57:59] - Dziękujemy bardzo. Jeszcze tylko przypomnę, gdyby ktoś chciał zadzwonić numery telefonów do Radia Paranormalium to 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype: radio.paranormalium.pl.
[01:58:27] - Dziękujemy jeszcze raz panu Szymonowi. Dziękuję panu Markowi za przypomnienie telefonu. Wracam do godziny 20:30, czyli mam jakieś dwie godziny opsuwy kochani w czytaniu komentarzy. Sabina pisze tak: „Panie Sławku, nie wierzę w to, co słyszę. Nie wierzę, że pan sam wierzy w to, co teraz pan proponuje. To się nie uda.” Z cudzą wiarą nie dyskutuję. Natomiast mam nadzieję, że też w trakcie telefonu i rozmowy z panem Szymonem parę rzeczy jeszcze wyjaśniłem. Więc moja droga i moi drodzy, tak, ja w to wierzę. Inaczej bym tutaj z wami dzisiaj nie siedział. Nie bawię się w żadne manipulacje, nie bawię się w żadne gierki.
Natomiast jeżeli uznacie mnie za szaleńca bądź za osobę nawiedzoną, to też praca w mediach jest obarczona tym ryzykiem. Karolinka pisze: „Belfast. Bardzo szanuję pana, panie Sławku, ale niestety pierwszy raz nie jestem w stanie się z panem zgodzić do końca.” Natomiast to ja bym w takim razie, żebym się mógł coś więcej dowiedzieć, to jakbym cię mógł poprosić o to, żebyś powiedziała tak precyzyjniej, z czym się-
[01:59:39] - Pani Karolina chyba w późniejszych wiadomościach sprecyzowała, co tak nie do końca.
[01:59:47] - Możliwe, że mi się to zaraz wyświetli, więc z chęcią wrócę. Natomiast nie mogłem się doczytać przeczytania jednego komentarza Wojtka Kuczaja: „Sławku, od razu zapytam, jak przejść, aby kierowała nasza dusza w pierwszej kolejności niż podświadomość, aby trzymać się tych impulsów do skutku jak najdłużej?” Kochani i to jest komentarz. Dziękuję. Dziękuję bardzo serdecznie za niego. To jest komentarz osoby właśnie, która moim zdaniem chce dokonywać zmian w swoim życiu. Proste pytanie. Proste, ależ jakże cudowne i jak ważne. Jak to zrobić, żeby być inną osobą? Takich komentarzy, powiem wam szczerze, kochani, w stu pięćdziesięciu paru audycjach spotkałem kilka. Jest dużo mówienia jak jest, jak nie jest, jak powinno być, jak nie będzie, jak mogłoby być, dlaczego tak się dzieje, dlaczego się tak nie dzieje, dlaczego by się mogło coś wydarzyć, gdyby się coś tam.
Kto jest za to odpowiedzialny, kto nie jest odpowiedzialny? A komentarzy i pytania pod tytułem: jak to zrobić? Jest jak na receptę. Takich komentarzy, kochani, ja sobie właśnie życzę. Takich komentarzy ja potrzebuję. To jest dla mnie komentarz człowieka, który chce dokonać zmiany w swoim życiu. Wojtku mój, po pierwsze, że wielu nie chcę tu przytaczać całych stu pięćdziesięciu audycji, aczkolwiek zrobiłbym to z wielką przyjemnością, specjalnie dla ciebie. Opisałbym ci ten proces od początku do końca, mimo że już mówiłem go wielokroć. Kochani, tak naprawdę to nie musimy robić nic. Nasza dusza tylko czeka.
Nawet nie to, że ona czeka. Ona cały czas coś do nas próbuje powiedzieć. Ona cały czas nas próbuje ukierunkować. Ona czeka, kiedy jej wysłuchamy. A pierwszą podstawową czynność, którą musimy wykonać, to przestać się bać. Uświadomić sobie, że strach w większości przypadków pochodzi z naszego wnętrza. Strach i miłość są dwoma przeciwstawnymi, najmocniejszymi stanami emocjonalnymi w naszym świecie emocjonalnym.Strach płynie z podświadomości. Miłość płynie z naszej duszy. Żeby wypłynęła miłość, trzeba się pozbyć przede wszystkim strachu. Zwróćcie uwagę, jak strach jest irracjonalny.
Ja z chęcią zrobię audycję na temat strachu. Powiem wam tylko tak: czego my się boimy? My nie boimy się tego, co się stało. My się boimy tego, co może się stać. Jeżeli jedziemy przez ciemny las i wyskoczy nam ktoś zza krzaków, to się boimy. To się wystraszyliśmy. To jest całkowicie naturalna reakcja naszego organizmu, naszego umysłu na zaskakującą sytuację, która jest przerażająca, straszna. Więc się przestraszyliśmy. Ale większość naszego strachu, ktoś nam zatrąbi za plecami. Ktoś nas zaskoczy, klepnie po ramieniu.
Ktoś wykona jakąś czynność, która jest dla nas zaskakująca. Wtedy się boimy. Widzimy groźne zwierzę. Się boimy. Robimy niebezpieczną czynność. Boimy się. To jest strach uzasadniony. To jest strach, który wynika z sytuacji zewnętrznej i ma jak najbardziej uzasadnienie. Natomiast większość strachu, który w nas siedzi, jest lękiem przed tym, co się może wydarzyć. Przed tym, co nas może spotkać, z jaką reakcją możemy się spotkać, z jakim komentarzem.
Jak wypadniemy, jak to zostanie odebrane, czy to jest właściwe, czy to nie jest właściwe. Pewnie ponad 90% naszych lęków siedzi w nas. One nie są na zewnątrz, one są w nas. I pierwszą rzecz, którą należy zrobić, to pozbyć się strachu, który jest w nas. Zostawić tylko ten, który jest uzasadniony. Nasz strach przed oceną innych ludzi wynika z tego, że ktoś kiedyś nas wyśmiał w klasie, że palnęliśmy głupstwo. I mimo, że przez resztę swojego życia mówiliśmy same mądre rzeczy, to ten strach przed oceną i przed tym, że znowu ktoś się może zaśmiać w nas siedzi. To nie jest strach zewnętrzny, tylko strach wewnętrzny. To nie jest strach, który wynika z reakcji drugiego człowieka, tylko z lęku, że taka reakcja się może pojawić, a ona się wcale nie musi pojawić. Ale lęk cały czas w nas jest.
Więc tak na dobrą sprawę, drogi Wojtku i drodzy moi kochani, żeby pozwolić przemówić naszej duszy, trzeba przede wszystkim nastawić się na odbiór i nie bać się tego, co usłyszymy. Być gotowym na przyjęcie każdej informacji, jaka ona by nie była. Ponieważ z duszy płynie do nas informacja na podłożu miłości i troski o nas. Nie zawsze musi być miła, ale zawsze będzie szczera i zawsze będzie prawdziwa. I zminimalizować wyimaginowany strach, który w nas siedzi. Od tego trzeba zacząć. Ale z chęcią o tym strachu jeszcze postaram się, może nawet w najbliższej audycji powiedzieć. Dziękuję jeszcze raz Wojtku za to pytanie, za ten komentarz. A jak bardzo strach determinuje nasze działania może na przykład świadczyć komentarz Sabiny: „Panie Sławku, nie wierzę w to, co słyszę. Nie wierzę, że pan wierzy w to, co pan teraz proponuje.
To się nie uda. Nawet nie spróbuję, nawet nie podejmę rękawicy. Ja wiem, że to się nie uda. Skąd to wiem? Ze swoich wewnętrznych przekonań”. I tak kochani, mówi większość ludzi. To się nie uda. Dlatego się nie uda. Ponieważ nikt nie podejmuje działania, żeby sprawdzić. Ja mam prostą zasadę.
Żeby wiedzieć, czy coś zadziała, czy nie działa, chcę to zrobić. Żeby się przekonać, jak ktoś zareaguje, to coś mówię i wtedy dopiero wiem. Nie domyślam się, nie domniemuję, nie zakładam. Wiem, jaka była jego reakcja i czy coś zadziałało, czy nie. Sabina jeszcze pisze: „Dopóki 95% ludzi to jest w cudzysłowie oj, to bardzo długo. Może całą wieczność musimy czekać”. Moja droga, może tak, może nie. Patrząc na to w jakich odmętach podświadomości byliśmy 100, 200, 300, 500, 1000 lat temu, a w jakim miejscu jesteśmy teraz. Patrząc też na eskalację pewnych rzeczy, na globalizację informacji, która między ludźmi przepływa, to wcale nie musi trwać całą wieczność. Pewnie nieznany wam fakt historyczny, ale na przykład symptomy królestwa króla władcy panowały jeszcze w XX wieku wśród papieży.
Papież jako przedstawiciel Boga na ziemi był wnoszony na audiencję w lektyce. Był wnoszony jak władca.I to trwało tysiąclecia. Od początku chrześcijaństwa aż do XX wieku. Z tego, co pamiętam, Jan XXIII był pierwszym papieżem, który na własnych nogach wyszedł do ludzi. Więc jeżeli dało się zmienić pewne zasady w tak skostniałym i tak ortodoksyjnym środowisku, no to sorry. Papieżem, który pierwszy wyszedł do ludzi był chyba Paweł VI, z tego, co pamiętam. A nasz papież był pierwszym papieżem, który opuścił Watykan. Nie przyjmował ludzi na audiencjach, tylko pierwszy pojechał do ludzi. Pierwszy w ciągu 2000 lat. Więc jeżeli dało się złamać w tak ortodoksyjnym, hermetycznym środowisku pewne zasady, to znaczy, że się da coś zmienić, tylko ktoś musi dać przykład.
Mam wyjaśnienie Karolinki: „Ja jestem osobą bardzo świadomą i uważam, że dobra pomoc to chciana i pan mówi, że osoby świadome, obudzone duchowo pomagają, otwierają serce. Nie jest to dla mnie żadna wojna. Właśnie osoba świadoma wie, że nie ma złej wojny, nie ma dobrego pokoju. Są doświadczenia i konsekwencje. Dlaczego zbiera się swoim, pomagając innym? A może właśnie Ukraina odrabia swoje lekcje? A może raczej na pewno. To jest kolebka nazistów, których na szczęście pan Putin się pozbywa”. Tak, ja słyszałem tę teorię. Kochani, tak, wszystko jest doświadczeniem i możemy doświadczać tak, jak Sabina napisała, bardzo długo, może całą wieczność.
Tylko widzicie, ja wychodzę z założenia, że te doświadczenia mają czemuś służyć. Jeżeli coś robimy jako ludzkość, to obserwujemy efekty, tak jak w swoim własnym życiu. Zakochałem się w takiej kobiecie. Taki jest mój wymarzony model kobiety. Zakochałem się. Dostałem po tyłku. Ja jako facet. Kobieta też w związku była i też dostała po tyłku. Inna. Bo to dotyczy mężczyzn i kobiet tak samo.
Więc okej, próbuję drugi raz i raptem się okazuje, że powtarza się historia, tylko boli jeszcze bardziej. Więc mogę oczywiście powiedzieć: „Aha, takie jest doświadczenie” i brnąć w to dalej. W trzeci związek, czwarty związek, piąty, siedemdziesiąty związek i nic nie zmieniać. I mówić: „Aha, takie jest doświadczenie. Nie ma złego związku, nie ma dobrego związku, tylko jest doświadczenie” i doświadczać dalej. Nie, kochani. Ja wychodzę z założenia, że po to mamy rozum, żeby wyciągać wnioski z doświadczeń i zmieniać swoje postępowanie. Tak się zmienia świadomość, a nie poprzez powtarzanie tych samych doświadczeń. To tak samo wychodząc z założenia, możemy powiedzieć, że nie róbmy nic ze środowiskiem naturalnym, nie róbmy nic z wojnami, nie róbmy nic z niczym, nie róbmy nic ze środowiskiem naturalnym. Widocznie takie jest doświadczenie ludzkości, żeby rozpieprzyć tą ziemię i poczekać, aż natura sobie poradzi, a ludzie wymrą z powodu tego, że nie będą mieli co jeść albo będzie już taki syf w atmosferze, że albo przyjdzie następna epoka lodowcowa, albo nas słońce wypali.
Zrobi się pustynia na ziemi, ludzie wymrą, a natura przez następne parę tysięcy, może milionów lat się odbuduje. Ona sobie poradzi. Ziemia sobie poradzi. Więc może to też jest doświadczenie. Więc po co te strajki? Po co to ratowanie zwierząt? Po co? Przecież to wszystko jest doświadczenie. Karolinko kochana, ja nikomu nic nie narzucam, ale uważam, że właśnie ten pretekst doświadczania, bo moja dusza musi doświadczać, bo potrzebne są doświadczenia, jest świetną wymówką do nicnieróbstwa i nicniechciejstwa. Nie podejrzewam ciebie o to.
Znaczy nie zakładam, nie oceniam. Tylko skoro wszystko jest doświadczeniem, to nic nie róbmy. Skoro to jest doświadczenie, to nie pomagajmy innym. Zamknijmy granice, zamknijmy się w swoim świecie, w swoich domach i nic nie róbmy. Szymix pisze tak: „Fajnie, że jesteś”. Dziękuję. Fajnie, że jesteś i ty. Fajnie, że wszyscy jesteśmy. Sabina pisze: „Zbyt długo brałam baty, zbyt długo nastawiałam drugiego policzka. Trzeciego już nie mam, a cmentarze są pełne bohaterów i męczenników i jest coraz gorzej”.
Moja kochana, twoja decyzja. Ale z tymi cmentarzami całkowicie się zgadzam. Zdzichosław mnie pyta tak: „Rewolucja w Rosji carskiej zmieniła świat na lepszy?”. Odpowiem ci troszeczkę pytaniem: czy wyobrażasz sobie teraz, przyjacielu, cara rosyjskiego, który ma do dyspozycji przycisk z bombą atomową? I sam odpowiedz sobie na pytanie, czy zmieniła świat na lepszy. Czy gdybyśmy mieli teraz carów, królów, czyli pojedynczych wodzów nieomylnych, jak jest Putin, tylko z dużo większą manią mocarstwową, to co by się teraz działo?Pan Marek tutaj napisał komentarz. Przeczytam, ale nie będę go komentował: „Nie wierzę w to, co czytam. Putin pozbywa się nazistów poprzez bombardowanie osiedli, bloków mieszkalnych, przedszkoli, szpitali, przez mordowanie z zimną krwią tysięcy niewinnych ludzi”. Ja, kochani, generalnie rzecz biorąc, to jest to, czego ja się najbardziej w tych wszystkich konfliktach obawiam, nie lubię. To, że powstaje pomiędzy ludźmi jakaś złość, niechęć, zatracanie tej przyjaźni i miłości przede wszystkim z powodu innych poglądów.
Różne poglądy nie mówię, że nie umniejszają, ale nie muszą umniejszać naszej ludzkości. Przynajmniej nie powinny. Trzymajmy się bardziej tego, co jest w nas najbardziej wartościowe i tego, co jest uniwersalne i niezniszczalne. Ja też całkowicie, bez względu na to, kto by tam był. To są słowa prawdy i miłości. Nieważne kto tam jest. Nikt na świecie nie ma prawa podnieść ręki na drugiego człowieka. Nikt. Jeżeli jest coś złego, to powinny być mechanizmy, żeby to zło wyeliminować z życia ludzi, ale nie zabijaniem. Najlepszą metodą na wyeliminowanie zła jest przestanie dawania mu przyzwolenia.
Szczere mówienie: to, co robisz, jest złe. To jest tak, jak pan Szymon mówił: idzie wielki, napakowany facet ulicą, rozwala śmietniki, a za nim idzie tłum ludzi i mówią: „Prowadź nas” tylko dlatego, że myślą tak samo jak on, że siłą da się coś zrobić. Jeżeli szedłby wielki, napakowany facet, a wokół niego stałoby 200 osób, które by mówiło: „Źle robisz. Odejdź od nas. My nie chcemy cię w swoim otoczeniu”, nie trzeba by było nikogo zabijać. Nikt nie ma prawa zabijać drugiego człowieka. Nie wiem, kto sobie to prawo przyznał. To jest właśnie to, z czym powinniśmy jako ludzie świadomi walczyć. Czemu powinniśmy się przeciwstawiać? Prawda mówi tak: kim ty jesteś, że przyznałeś sobie takie prawo?
Kim ty jesteś? Nadczłowiekiem? A my tym nadludziom cały czas przyznajemy prawo do tworzenia. Nie stwarzamy problemów w przyznawaniu sobie nowych praw. I już. Jeżeli na przykład dojdzie do tego, że do rządu dojdzie do władzy, nie do urzędowania, nie zajmie stanowisk w urzędach państwowych, tylko dojdzie do władzy. Zobaczcie, jak my mówimy o politykach: doszli do władzy. Tak, bo są władcami, bo oni sobie upierdzielą prawo, że wprowadzą karę śmierci. Bo pan Putin jednym podpisem powie: 15 lat więzienia za to i za to. A może 30?
A może 500? A może przepadek mienia? Kto ich powstrzyma? Sabina pisze: „Jesteśmy oszukiwani ze wszystkich stron, a w czasie wojny pierwszą ofiarą jest prawda”. I tu się z panem Markiem zgadzam, ale to jeszcze nie znaczy, że należy usprawiedliwiać zwyczajne ludobójstwo usuwaniem nazistów. Kochani, skoro pierwszą ofiarą jest prawda, to tym bardziej otwórzcie się na świadomość. Otwórzcie się na prawdę, która jest bardziej uniwersalna niż ta prawda, która jest manipulowana przez media i przez polityków. Głos rozsądku i empatii pana Wojtka: „Najgorsze w tym wszystkim jest to, że giną ludzie. Nieważne, czy Ruski, czy Ukrainiec. Wojny to walka polityków, nie ludzi.
Nie powinniśmy sami w to ingerować”. Kochani, nie ingerować. To, co powiedziałem podczas jednego komentarza. I co z tego, że my nie chcemy w to ingerować? I Sabina pisze: „Jednostka w tej sytuacji naprawdę niewiele”. Kochani, możemy nie ingerować. Tylko powiedzcie mi, czy dacie radę stanąć z boku? Czy dacie radę nie przyjąć konsekwencji tej wojny na siebie? Czy jesteście się w stanie uchronić przed konsekwencjami działań polityków i nie przyjąć konsekwencji tej wojny na siebie? Nie będziecie kupować paliwa po dziewięć złotych?
Nie przeznaczycie swoich pieniędzy w postaci 3% PKB na dozbrajanie armii? Nie dorzucicie się do budowania następnych jednostek wojskowych, na utrzymywanie wojska, na utrzymywanie sprzętu, na szkolenia, na paliwa, na manewry?Na miliardy złotych na samoloty i na rakiety? Jesteście w stanie się z tego wyłączyć? Czy będziecie udawać, że się wyłączyliście? Płaciliśmy do tej pory i będziemy płacić dalej i nikt nas nie pyta o zgodę, czy mamy na to ochotę. Niestety to jest system, w którym nie da się być bezstronnym, a nawet jak się jest bezstronnym, to i tak się poniesie konsekwencje tego. Brak decyzji, brak podjęcia jakiegoś działania nie oznacza, że nie przyjmiemy konsekwencji braku swojej decyzji. Nikt nas z tego nie zwolni. Pieniądze się nie dodrukowują w mennicy państwowej i teraz dodrukuje się 100 miliardów złotych na zakup broni następnej. I nikogo to nie zaboli.
Zaboli. Zaboli was, mnie, kogoś tam. Wszystkich zaboli. „Musi być masa krytyczna, a do tego daleko jeszcze i oby nie coraz dalej. I zależy co uważać za normę” — to pisze Sabina. Nam już nie wolno mieć swoich decyzji, a nawet swojego zdania. Ja mam swoje zdanie i mam swoje decyzje i będę się tego trzymał. A każdy niech zrobi z tym, co uważa. Ja mówię prawdę. Nie boję się mówić prawdy i dobrze mi z tym.
Mówienie prawdy daje człowiekowi wolność. Sepczaj napisze: „A naszło mnie takie pytanie: kim trzeba być w poprzednim wcieleniu, aby w kolejnym być jasnowidzem, mimo iż jest to łamanie praw wszechświata, mówienie, co nastąpi. Było nawet w książce «Misja»”. Nie wiem, kim trzeba być w poprzednim wcieleniu, natomiast dostęp do świata duchowego w moim przekonaniu jest dostępny dla każdego. Owszem, trzeba spełnić jakieś tam warunki. Przede wszystkim trzeba umieć kierować się tymi zasadami nieingerowania w cudze życie i niewykorzystywania swojej wiedzy z krzywdą dla innych. Natomiast kim trzeba być? Na pewno trzeba mieć już dość dużą rozwiniętą swoją własną świadomość. Anka pisze tak: „Jak w górze, tak i na ziemi, chociaż nie wiem, o co tu chodzi”. Padwar pisze: „Bardzo ciekawe spostrzeżenia.
Sami budujemy i tworzymy swoje światy. Sądzę, że stare schematy nie stworzą niczego nowego”. Cieszę się bardzo, że się zgadzamy. To jest jak w doświadczeniu. Powtarzając to same doświadczenia, nie uzyskamy innego efektu. Jeżeli narzekamy na to, co jest, to wiadomo, że powtarzając te same schematy, nic nowego nie uzyskamy. „Bezkarność dla urzędnika państwowego jest tworzeniem pożytecznych idiotów”. Ciekawy slogan. To nawet nie jest slogan. Kochani, cały czas powtarzam: dopóki jest przyzwolenie z naszej strony na tworzenie takich sytuacji, to one się będą tworzyć.
Nie miejcie pretensji do kogoś, że kradnie, że dorwał się do władzy i kradnie. Jak nie ma systemu, który byłby go w stanie sprawdzić albo nie ma mechanizmów, które byłyby w stanie pociągnąć go do odpowiedzialności, to wiadomo, że będzie kradł. Są dwa wyjścia: albo zmienić system, albo zacząć wybierać w wyborach nie partie polityczne, nie programy, tylko zacząć wybierać stare dusze. Może zanim ktoś dorwie się do władzy, to może mu trzeba zrobić test duchowy? Bo jeżeli jest młodą duszą, to będzie miał w dupie wszystko, za przeproszeniem, i będzie grabił, ile będzie tylko mógł. Natomiast jeżeli jest już dojrzały, jeżeli jest już świadomy, jeżeli jest na przykład starą duszą, to jego nie trzeba pilnować. On i tak nie ukradnie, bo jego kręgosłup moralny, jego sumienie, jego świadomość mu na to nie pozwoli. I nie trzeba będzie tworzyć dziwnych, bezsensownych programów i praw, biur antykorupcyjnych, urzędników, którzy będą go sprawdzali. Kochani, padło stwierdzenie Sabiny, że to się nie uda. Właśnie wam podałem przykład tego, co może zmienić świat w sposób bezkonfliktowy.
Podczas wyborów przyjrzyjcie się człowiekowi pod kątem jego duchowości, a nie pod kątem pięknych słów, które głosi. Pięknych programów, w których obiecuje po raz kolejny trzecią, czwartą Kanadę i piątą Japonię. Tylko pod kątem jego świadomości duchowej. Stara dusza nie dokona złych rzeczy, ponieważ jest starą duszą. Ponieważ jej świadomość nie pozwoli już jej samej na robienie złych rzeczy. Może to jest pomysł dla świata? Monika S. pisze: „Problemem tego świata jest 95% nieświadomych ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że są manipulowani, oszukiwani, żyjący w iluzji i to jest dla nich wygodne”. Można to powiedzieć, że są to ludzie nieświadomi. Dla mnie to są ludzie, którzy kierują się w życiu podświadomością.
Natomiast cała reszta się zgadza. Oni nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że kierują się podświadomością.Wojciech pisze jeszcze tak: „Uwierzyli w pudełko i informacje z niego płynące, ale powoli coraz więcej osób od tego odchodzi. Rezygnują z mainstreamowych mediów, przerzucają się na niezależne źródła informacji”. Nadzieja w tym, że tak będzie. Zdzichosław pisze: „To ludzi chcę zmieniać czy system? Ludzie tworzą system”. Ja nic nie chcę zmieniać, kochani. Nie myślcie, że jestem jakimś wywrotowcem, który chce coś zmieniać. Obiecałem wam audycję o świadomości, więc mówię o świadomości. Obiecałem, że będę mówił prawdę, więc mówię prawdę taką, jaką widzę.
Czy ja chcę coś zmieniać? A kto powiedział, że mi jest źle? Ja widzę tylko kłamstwo. Widzę nieprawdę i o niej mówię. A czy ja chcę zmieniać? Ja tylko zadaję wam pytania. Sabina pisze: „Żadnych immunitetów. Pensje powinny im wystarczyć”. I tu się całkowicie zgadzam. To nie jest kwestia mojej przewrotowości, tylko zwykłej, normalnej uczciwości.
Jeżeli nie masz, człowieku, nic do ukrycia, jeżeli nie masz złych intencji, jeżeli postępujesz zgodnie z prawem, to czego masz się bać? Przed czym masz się chronić? Znajoma pisze tak: „Jak dla mnie to świat jest zakłamany i okrutni są ludzie”. Ja tak nie sądzę, ale cóż. SB: „Dobry wieczór, ale mi pan dzisiaj zaimponował” — z uśmieszkiem. „Pozdrawiam serdecznie z Paryża, Sylwia”. Sylwio, pozdrawiamy Paryż, przepiękny Paryż. Monika pisze tak: „Zmieni się wtedy, kiedy będziemy działać z poziomu serca. Na dzień dzisiejszy musiałoby zostać zaledwie 5% ludzi tych świadomych, obudzonych, duchowych, dbających o siebie nawzajem”. Byłoby fajnie, natomiast ten mechanizm w moim odczuciu jest troszeczkę nie do końca.
Sabina pisze: „Jest jeszcze nadzieja, to ona umiera ostatnia”. Sabina23 pisze: „Panie Marku, przy tym, co z nami wyczynia pan Sławek, nasze zwoje mózgowe się zaciskają. Przy muzyce, którą serwuje pan Marek, się rozluźnia i mamy taki masaż mózgu”. Tamka pisze: „Ja już dawno uświadomiłam sobie: będzie wszędzie wojna, będzie koniec ludzi. Chyba że zostanie mała garstka”. To jest trochę to, co pisała tutaj do nas jeszcze przed momentem Monika. Mam nadzieję, że akurat tak nie będzie. Black Mamba pisze: „Dobry wieczór, ale nie każdy człowiek chce odczuwać te emocje w życiu i nie w każdym kontekście, że jest socjopata, ale po to, aby odciąć się od bólu. Buddyzm na przykład mówi o tym, iż uczucia przemijają. Trzeba to zaakceptować.
Czym innym jest miłość i współczucie ogólne”. Ja tutaj na temat osobistych wyborów oczywiście nie będę się wypowiadał, bo to jest decyzja każdego człowieka oddzielnie. Sabina pisze: „To też jest subiektywna wypowiedź”. Też się do niej nie odniosę. „Nie jestem zwolenniczką obdarzania ludzi zaufaniem na kredyt. Już nie. Wcześniej tak postępowałam źle na tym wyszła. I Szabel również”. Droga Sabino, ja nie mówiłem o zaufaniu. Ja mówiłem o przyjaźni.
Miłość do samego siebie to jest taki fajny stan, że można obdarzyć ludzi przed manipulacją ze strony drugiego człowieka. Ja nie mówiłem o obdarzaniu zaufaniem. Wojtek pisze tak: „Kurczę, dziękuję Sławku za odpowiedź. Będę częstym gościem na żywo. Mieli okazję lepiej się poznać, ale próbuję w ciągu tygodnia nadrabiać starsze audycje. Jeszcze zostały jakoś 50. Szybko zleci”. Jeszcze Wojtek pisze: „A my boimy się swojej wyobraźni”. Tak. Wyobraźni, przekonań, doświadczeń, które były wcześniej.
Marcin pisze: „Cześć wam wszystkim. Znowu zapomniałem o audycji. Posłucham z wami do końca, potem od początku”. Sabina pisze: „Panie Sławku, postrzegam pana jako niepoprawnego optymistę, ale dobrze, że pan jest, inaczej rosła by rzesza pesymistów”. Na szczęście nie jestem sam. Wojtek pisze: „Sławku, troszkę źle zrozumiałeś. Nie ignorowanie. Chodziło mi o przestanie walczyć i zabijać, a zacząć rozmawiać i się wspierać”. Okej. Nie ukrywam, że takie błędy, przepraszam cię Wojtku i wszystkich, których tutaj gdzieś przekręciłem komentarze, ale telefon przerwie tu coś tam, też mi się nie wyświetlają wszystkie, gdzieś przewijam, więc mogą się takie błędy pojawić nieświadome troszeczkę.
I też może zmęczenie. 23:17. Już jakiś czas nie było tak długiej audycji, ale cieszę się, że sobie wyjaśniliśmy. Marcin pisze tak: „Pierwszą ofiarą jest prawda, dlatego wszystkie kłamliwe media nie powinny istnieć, bo to one sieją zamęt i to dzięki nim rozwija się nienawiść. Narzędzie inżynierii społecznej, propaganda kłamstw i nienawiści. Media głównego ścieku, które manipulują narodami”. Tak, całkowicie się z tobą zgadzam. Oczywiście, że to media w dużej mierze manipulują, ale też robią to za naszym przyzwoleniem.I tu też my możemy podjąć decyzję. Przecież oni sprawdzają oglądalności. Jeżeli spadnie im oglądalność, to będą się musieli przestawić.
Jeżeli zaczniemy oglądać filmy o miłości o godzinie 23, to stacja telewizyjna odkryje, że jest zapotrzebowanie na taki produkt i będzie puszczać taki film o godzinie 17, a nie o godzinie 23. Naprawdę wszyscy mówią: „Nic ode mnie nie zależy” i w ten sposób nikt nic nie robi. Sam świata nie zmienię. A co tam, wszyscy rzucają papierki, ja też rzucę. Co tam jeden mój papierek zmieni? I tak myśli każdy człowiek. Czy tam większość ludzi. Świadomość, kochani, to działanie i postępowanie w zgodzie z prawdą i miłością. Z miłością do samego siebie. To nie suche słowa, to nie puste teorie.
To jest działanie. A teraz nadszedł czas działania. Wszechświat mówi: „Sprawdzam. Sprawdzam, kto jest teoretykiem, a kto jest praktykiem. Kto robi, a kto gada. Kto tylko narzeka, a kto podejmuje działania, żeby to zmienić”. Pamiętajcie o tym. I ten czas najprawdopodobniej, w moim przekonaniu, do momentu zmiany świata się nie skończy. Pytanie jest, ile jeszcze rzeczy złych się musi wydarzyć? Czego oczywiście ani sobie kochani, ani wam nie życzę.
Ale niestety wszelkie mechanizmy mówią, że póki my czegoś z tym nie zrobimy, to się samo nie zmieni. Wszechświat jest taki sam od miliardów lat. Bóg, źródło, Stwórca przygląda się temu, co się dzieje na Ziemi od tysięcy lat. Gdyby chciał w to ingerować, zrobiłby to już dawno. Chociaż myślę, że może to już zrobił, ale nie wiem, czy o taką interwencję nam chodzi. Wszystko jest w naszych głowach, w naszych rękach, w naszych sercach, w naszej świadomości. Wszystko jest możliwe. Każdy scenariusz jest jeszcze możliwy. Pytanie jest, czy chcemy dalej zostawiać życie swoje w rękach innych ludzi, czy chcemy je wziąć w swoje własne ręce? Rafał Myśliwiec pisze: „Cześć wszystkim”.
Sabina pisze: „Długo, ale za to interesująco”. Marcin pisze: „Tak, zgadza się. Ja natomiast nie oglądam TV od trzech lat i widzę, jak ludzie się zmieniają, ale nie na lepszy”. Z tym jest różnie. Ja widzę również tych pozytywnych. Sabina pisze na pożegnanie: „Dziękuję, było sympatycznie. Do następnego poniedziałku. Jak ja na te poniedziałki czekam”. Bardzo miło mi to, kochani, słyszeć. Było dzisiaj długo faktycznie.
Mam nadzieję, że było interesująco. Samych uśmiechów, samych dobrych informacji, samych miłych doświadczeń sobie oraz wam, kochani, z całego serca życzę i oby przynajmniej raz na jakiś czas moje marzenia i moje pragnienia i moje życzenia miały moc sprawczą. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję za spotkanie. Dajcie mi znaka, jak było, to będę wiedział, czy ciągniemy ten temat jeszcze dalej, czy wracamy do naszych ulubionych tematów duchowych. Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję panu Markowi. Dziękuję panu Szymonowi za telefon, wam kochani za komentarze w temacie i bez politycznych wkrętów w dużej ilości. Jeszcze raz trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia.
Dobrej nocy. Pa, pa.
[02:36:48] - A mówi do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna we wszystkich możliwych w czasach nam współczesnych wersjach: w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Tak jak mówiłem, jeżeli stronicie państwo od mediów społecznościowych, zachęcamy do zarejestrowania się na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. No i cóż, dzisiaj już powolutku kończymy. Kto idzie spać, ten idzie spać. Kto idzie obrabiać dzisiejszą audycję, ten idzie obrabiać. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo o 20:00 w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.