[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. My tutaj poza anteną sobie z panem Sławkiem rozmawiamy o naprawianiu dachu po wichurach, a tu już mija godzina 20:00 i czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. No bo przecież słuchacze czekają. Tutaj zbyt wielu osób nie widzę, żeby były na czacie obecne, ale już się ktoś zameldował. Dwóch słuchaczy się zameldowało długo przed rozpoczęciem audycji. Dzięki, że jesteście. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami do końca dzisiejszego odcinka. Po tej stronie jak zawsze Marek Sęk "Ivellios" będę obsługiwał audycję od strony technicznej, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:00] - Dobry wieczór panie Marku. Witam kochani was bardzo serdecznie jak zawsze.
[01:04] - Dzisiaj mamy nadzieję, że już wichury nam dadzą odpocząć i nie będą generowały takich opóźnień na linii jak tydzień temu. Także miejmy nadzieję, że taka spokojna pogodowa sytuacja się już utrzyma do końca naszej audycji dzisiaj, a najlepiej jakby utrzymała się jeszcze trochę dłużej. Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Będziemy odbierać telefony w drugiej części audycji, ale numery do nas warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny to oczywiście 32 746 008. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:38] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witajcie bardzo serdecznie. Zanim przejdę do tematu dzisiejszej audycji, chciałbym się odnieść do komentarzy, które pojawiły się na czacie w poprzedniej audycji. Zwłaszcza do komentarzy Kereka15, której w trakcie audycji udało się ustalić, że jest postacią żeńską, czyli kobietą. I jedno takie małe sprostowanie, żeby nie było, że ja nie potrafię przyznać się do błędu czy do jakiegoś tam niedopatrzenia. Faktycznie pojawiły się, ponieważ tych komentarzy było dużo, przeplatanych też komentarzami innych osób. Dlatego faktycznie nie wyłapałem tam pewnych rzeczy i mimo tego, że Kerek twierdzi, że ja się tam ogólnie rzecz biorąc z wieloma rzeczami nie zgadzam albo w ogóle z niczym się nie zgadzam innym, co nie jest moje, to chciałem to na początku dzisiejszej audycji zdementować, bo faktycznie nie wyłapałem tego wątku odnośnie naukowych metod tworzenia połączeń neuronowych w mózgu. I to też nie jest tak, że ja tego zjawiska nie dostrzegam. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy i przepraszam, że tego nie wyłapałem. Więc jeżeli dzisiaj się pojawisz, moja droga w audycji, to odezwij się, bo bardzo chętnie wrócę do tego wątku.
Zwłaszcza że kochani, ja też zdaję sobie sprawę z tego, że nasza podświadomość to nie jest nic innego jak konkretne połączenia neuronowe w naszym mózgu. I też w poprzednich audycjach mówiłem o tym, że trudność, problem ze zmianą podświadomości właśnie polega na tym, żeby te połączenia neuronowe, które już powstały w naszym mózgu i które tworzyliśmy przez 20, 30, 40, 50, a może nawet dłużej lat, bądź może nie to, że tworzyliśmy, bo tworzymy je tylko tak naprawdę w sposób taki dynamiczny do 20., 20-któregoś roku życia, później już po prostu z tego przede wszystkim korzystamy. Więc modyfikacja i zmiana tych połączeń jest największym właśnie problemem przy tak zwanej pracy z podświadomością, z wzorcami podświadomości. I ci, którzy już poznali siebie, którzy na pewne rzeczy chcieliby mieć większy wpływ w swoim życiu, przede wszystkim na swoje zachowania, na swoje reakcje, na swój sposób myślenia, postępowania. Wiedzą, jakim jest to dużym problemem, żeby to zmienić, żeby to zmodyfikować. Więc jak najbardziej zgadzam się z tym i w żaden sposób nie odżegnuję się od metod jakichkolwiek, czy one będą stricte naukowe, czy one będą duchowe, czy one będą emocjonalne, czy psychologiczne, czy jakiekolwiek inne, ale które będą mogły nam, ludziom pomóc w jakiś skuteczny i też niewymagający niesamowicie wielkiego wysiłku, pracy, kontroliBądź, nie daj Bóg, wstrząsających doświadczeń w naszym życiu uniknąć, to jestem jak najbardziej za i z chęcią każdą z tych metod poznam. Nad każdą z tych metod się pochylę i z chęcią też, jeżeli oczywiście nie będzie to jakoś dramatycznie kułło tego wszystkiego, co wiem czy czuję na temat tak zwanej pracy z podświadomością, z chęcią się z wami tym, kochani, podzielę. To tyle w kwestii poprzedniej audycji. Aczkolwiek w kwestii też poprzedniej audycji, jeszcze poprzedniej audycji jestem bardzo ciekawy, ile osób z was, kochani, spróbowało, zechciało, podjęło próbę poćwiczenia tych afirmacji, modlitw, próśb, które jakieś przykłady tych afirmacji wam w ostatnich audycjach przedstawiałem. Bardzo jestem ciekawy, czy potraktowaliście to jako taką informację, którą Sławek przekazał, która gdzieś tam zaległa sobie na półce i będzie czekała na właściwy moment, a może się nigdy nie doczeka.
Czy jednak podjęliście jakieś próby? Podzielcie się, proszę, ze mną tą informacją. Oczywiście jeżeli chcecie, jeżeli macie ochotę i taką potrzebę, bo jest to dla mnie dość ważna informacja. Zresztą jak wszystko to, co dzieje się w waszym życiu i w czym ja w mniejszym bądź większym stopniu biorę udział. Bo jeżeli coś w waszym życiu dzieje się na skutek czy z powodu audycji, które prowadzę, to jest to dla mnie bardzo ważna informacja, bardzo cenna i też podtrzymująca wiarę w to, że to, co robię, ma sens. Oczywiście moje pytanie odnośnie zastosowania przez was afirmacji rzucam w eter, bo mam nadzieję, że te informacje do mnie spłyną. Natomiast ja wam za te zwłaszcza dwie ostatnie audycje, zresztą za wszystkie, ale za te dwie ostatnie audycje bardzo dziękuję, ponieważ układałem, zastanawiałem się nad afirmacjami dla was pod tym kątem, żeby były jak najbardziej uniwersalne, jak najbardziej przydatne i jak najbardziej trafione i pasujące do tego, o czym ja w audycjach mówię. Jak sobie takie układałem, później sobie czytałem, później też sprawdzałem, co ja w związku z tymi afirmacjami czuję. I też z racji tego, żeby nie być hipokrytą, który namawia was do robienia czegoś, czego sam nie przetestował, postanowiłem również te afirmacje na sobie poćwiczyć. I ogólnie rzecz biorąc, wydawało mi się, tak jak każdemu z nas, że jakoś tam zasadniczo większych problemów ze sobą nie mamy.
Ja też tak nie bardzo wiedziałem, na ile jeszcze mógłbym swój kontakt ze swoją własną duszą wprowadzić na jakiś inny poziom. I okazało się, że zupełnie niepotrzebnie się zastanawiam, ponieważ to się wydarzyło samo. I na koniec audycji też przedstawię wam taką skróconą wersję, czy może bardziej doprecyzowaną wersję afirmacji, która bardzo mocno wpłynęła na mnie. Tak, w zeszłym tygodniu sprawdzałem te afirmacje, wykonywałem je, mówiłem i bodajże w czwartek przeszedłem na następny level i wydawało mi się, że już patrzę bardzo świadomie na wiele rzeczy, że potrafię już wiele rzeczy obserwować, a nie w nie wchodzić. I okazało się, że można jeszcze lepiej, że można jeszcze fajniej. I mogę powiedzieć, że od czwartku jestem znowu inną osobą. Mówię wam o tym z przyjemnością i też mówię wam o tym, że to, co do was mówię, zazwyczaj staram się w jakiś sposób sprawdzić, przetestować, zweryfikować i zobaczyć, czy to działa. I okazało się, że przynajmniej na mnie afirmacje, które ułożyłem tak naprawdę dla was w sposób cudowny, bardzo fajne, zadziałały. Zanim wam powiem, co się zmieniło w moim życiu, chcę wam zadać takie pytanie: co dla was, kochani, znaczy być osobą uduchowioną, oświeconą, czyli taką, do której wydaje mi się, że większość ludzi zajmujących się duchowością dąży? Czyli czego tak naprawdę od tej duchowości, kochani, oczekujecie?
Jak to jest? Jakich zmian oczekujecie? Czego ma w waszym życiu przybyć, a czego ubyć w związku z tym, żeże chcecie się stać osobami bardziej uduchowionymi. Pytam tak, bo wielokroć zastanawiałem się nad tym, jak to jest w relacji między nami. Czy my aby na pewno dążymy do tego samego? Czy to, co ja do was mówię, jest aby na pewno waszym pragnieniem i waszym dążeniem? Czy kierunki, które wyznaczam, metody, o których mówię, czy sposoby, o których wspominam, są aby sposobami na to, co wy chcecie osiągnąć i czego tak naprawdę ode mnie oczekujecie? Bądź może nie tyle oczekujecie, chociaż niektórzy oczekują, nazwijmy rzeczy po imieniu. Oczekują, czego ode mnie chcielibyście się dowiedzieć. Zresztą to nie dotyczy tylko naszych audycji, ale ogólnie rzecz biorąc z moich obserwacji bądź czytania różnego rodzaju postów na różnych grupach zajmujących się duchowością, rozwojem osobistym, ezoteryką i tymi wszystkimi pochodnymi tematów związanych z duszą, z duchem i wszystkimi tymi zjawiskami niewyjaśnionymi.
Właśnie zastanawiam się, jaki jest tak naprawdę wzorzec osoby uduchowionej. Jaka ta osoba uduchowiona miałaby być? Jakieś wzorce osoby uduchowionej pojawiły się w komentarzach pod ostatnią audycję. Są jakieś wzorce i z pewnością wy też jakieś swoje wzorce bądź wyobrażenia na ten temat posiadacie. Najczęściej osoby, które z jakiegoś dziwnego powodu stoją szczebel czy kilka szczebli wyżej w tak zwanym rozwoju duchowym, są jednostkami, które przemawiają do grup. Najczęściej mówią w ten sposób: ja jestem oświecony, jestem uduchowiony i jestem na jakimś tam poziomie, więc róbcie dokładnie tak jak ja i postępujcie dokładnie tak jak ja. Bądźcie tacy jak ja i wtedy staniecie się osobami uduchowionymi. Ja się tak trochę zastanawiam, czym te osoby bardziej uduchowione różnią się w swoim codziennym życiu od tych osób mniej uduchowionych. Jaka jest różnica pomiędzy osobami bardziej uduchowionymi a mniej uduchowionymi? Na czym ta różnica polega?
Najczęstszą różnicą określającą osoby bardziej uduchowione jest poziom ich wiedzy bądź ilość doświadczeń, warsztatów, certyfikatów poświadczających ukończenie różnych kursów, przeróżnych technik, metod. To wyróżnia osobę uduchowioną spośród pozostałych osób mniej uduchowionych. I ciekawy jestem, czy w waszym przekonaniu, w waszym oczekiwaniu, w waszym pragnieniu jest właśnie bycie taką osobą posiadającą więcej wiedzy, więcej zaliczonych kursów, więcej poziomów wtajemniczenia, więcej certyfikatów. Jaki jest, kochani, dla was wizerunek, wzór, synonim osoby uduchowionej, oświeconej? Jaka ona w waszym przekonaniu jest bądź jaka powinna być i czym powinna różnić się od was? W czym powinna być od was lepsza i czy aby to, w czym ona jest w waszym przekonaniu od was lepsza, jest tym, do czego wy dążycie i czego wy pragniecie? Zastanówcie się i jak chcecie, to podzielcie się ze mną oczywiście tym. Bo jestem bardzo ciekawy w ogóle, czy się nad tym kiedykolwiek zastanawialiście. Czego oczekujecie od duchowości? Podobne pytanie właśnie padło w komentarzu Kereka w poprzedniej audycji.
I fajnie, że są ludzie, którzy zadają takie pytanie. I drugie pytanie z tym związane, które chciałbym wam podrzucić oczywiście pod rozwagę, to jest takie: z czym związane w waszym życiu jest posiadanie duszy i jakie są wasze oczekiwania względem duszy? Biorąc pod uwagę, że większość uduchowionych osób czy zajmujących się duchowością zasadniczo nie podważa istnienia duszy, więc zakładam, że większość z nas, może wszyscy wierzymy w to, że tą duszę posiadamy i okej. I teraz czego od niej tak naprawdę oczekujemy? Po co ona nam mogłaby być i do czego mogłaby być potrzebna? Jedną z podstawowych ról duszy, czyli tego tak zwanego pamiętnika, jak określił to Adam. Tego pendrive'a, jak to ja nazwałem, zapisującego wszystkie nasze doświadczenia.Podczas wszystkich naszych wcieleń i tą możliwość oprócz zapisywania, do zweryfikowania tego naszego postępowania po śmierci wobec wzorców bardziej uniwersalnych, bardziej obiektywnych, w zetknięciu też z innymi świadomościami z poziomu świadomości, z poziomu miłości, z poziomu prawdy. Te dwie funkcje, o których wam mówiłem, są bardzo fajne, bardzo ważne. I zbudowana w ten sposób świadomość ta duchowa są rzeczami bardzo ważnymi z punktu widzenia naszego rozwoju. Natomiast ten mechanizm nie wymyśliliśmy my i nie bardzo mamy na niego wpływ i możliwość zrobienia czegokolwiek.
Ale z takiego ziemskiego, zwykłego, ludzkiego punktu widzenia, czego wy od swojej duszy oczekujecie? Może czego potrzebujecie? Co byście od duszy chcieli? Gdyby pojawiła się złota rybka i powiedziała: "Okej, masz teraz trzy życzenia względem duszy. Możesz jej podać trzy swoje życzenia, trzy swoje pragnienia, żeby ona je spełniła". Jakie to byłyby życzenia? Czego byście od niej oczekiwali? Czego pragnęli? Pomyślcie sobie teraz, jakie byłyby wasze trzy życzenia, oczekiwania i pragnienia względem własnej duszy. Ja wiem, że pragnienia i potrzeby wymyśla się dłużej niż wypowiada się to, czego się nie chce.
To, czego się nie chce, zawsze przychodzi nam bardzo szybko, bo mamy 10 rzeczy, których nie chcemy. Natomiast jak trzeba się zastanowić nad tym, czego chcemy, czego pragniemy, to zabiera to więcej czasu. Więc ja sobie tutaj tak mówię, a wy się zastanawiacie w tym czasie, czego pragniecie, potrzebujecie od swojej własnej duszy. Trzy rzeczy. Albo może być na początek jedna. Niech będzie jedna. Jedna najważniejsza rzecz, której chcecie od własnej duszy. Mam nadzieję, że ci, którzy oczywiście chcieli, już sobie to wymyślili. Więc teraz zastanówcie się kochani, czy wasza dusza może wam to dać? Czy ma taką możliwość, żeby wam to dać?
I czy ta prośba, czy to życzenie jest właściwie zaadresowane i czy wasze pragnienia i życzenia, czy czasami roszczenia względem duszy są właściwe i czy dusza jest właśnie tym miejscem, tym czynnikiem, który może wam to dać? Dlaczego o to pytam? Bo być może to, o czym myślicie, o czym marzycie, co sobie domniemujecie, czego oczekujecie względem duchowości i względem swojej własnej duszy. Te próby, często wypowiadane przez ludzi, próby nawiązania kontaktu z własną duszą. Czy one w ogóle mają możliwość się spełnić? Czy wasze oczekiwania względem duchowości i duszy mogą zostać kiedykolwiek zrealizowane? Czy duchowość i dusza jest w stanie dać wam to, czego pragniecie i oczekujecie? A jeżeli nie, to może żeby spełnić te swoje pragnienia i życzenia i oczekiwania, trzeba się skupić na innej płaszczyźnie swojego życia, a nie na duchowości. Może trzeba tego oczekiwać od innej sfery naszego życia niż duchowość. Może duchowość ta, w którą wierzycie, bądź macie przekonanie, nie jest rozwiązaniem i sposobem na rozwiązanie waszych problemów.
Może duchowość i dusza niesie ze sobą rozwój duchowy czy kontakt z własną duszą niesie ze sobą coś zupełnie innego niż to, czego pragniecie, niż wy potrzebujecie. Warto się kochani nad tym zastanowić, chociażby pod tym kątem, żeby nie tracić swojego czasu na coś, co jest wam do niczego niepotrzebne. I może też warto się zastanowić, co duchowość, czyli to, czym my się zajmujemy, duchowość, świadomość, dusza, co jest w stanie nam dać? Co ona ze sobą tak naprawdę niesie? Co dla was wynika z posiadania duszy? Dlaczegóż kochani o tym mówię? Ponieważ często w tejże właśnie duchowości pojawia się określenie: zaakceptuj samego siebie. Nie przejmuj się tym, co inni o tobie mówią. Pokochaj i zaakceptuj samego siebie, prawda? Spotkaliście się z pewnością z takim stwierdzeniem.
Jest to chyba, być może oprócz miłości do samego siebie, jeden z takich najważniejszych aspektów związanych z duchowością. Pokochaj i zaakceptuj samego siebie. Brzmi cudownie. Nie przejmuj się tym, co ludzie myślą. Nie przejmuj się tym, co ludzie mówią. Nie przejmuj się tym, jak ludzie na ciebie reagują. Miej to wszystko w nosie. Liczysz się tylko ty i twoje pragnienia, prawda? Cudowne. Miej wszystko w nosie.
Liczysz się tylko ty. Ty, który kochasz i akceptujesz siebie takim, jakim jesteś. Jedno z głównych stwierdzeń i tez rozwoju duchowego.Czy kochani się zgadzacie z takim stwierdzeniem? Z jednym z podstawowych stwierdzeń nurtu duchowego. Pokochaj i zaakceptuj siebie takim, jakim jesteś. Nie przejmuj się tym, co inni myślą i mówią na twój temat. Dając czas do przetrawienia tego, przepuszczenia tego przez samych siebie, powtórzę: jest to jedna z podwalin nurtu duchowego, jeden z podstawowych nurtów rozwoju duchowego. I teraz, jak myślicie, czy to jest związane z rozwojem duchowym? Rozwój, jak sama nazwa w założeniu wskazywałaby, jest dokonywaniem zmiany, rozwijaniem czegoś w sobie. Spróbuję wam, oczywiście na zasadzie troszeczkę ekstremalnej, pokazać, jak może być interpretowane stwierdzenie: zaakceptuj i pokochaj samego siebie.
Czy spotykacie na swojej drodze ludzi, którzy tak bardzo kochają samych siebie, kochają może trochę w cudzysłowiu, natomiast są tak wpatrzeni w siebie, tak mają w nosie to, co inni mówią na ich temat i co myślą na ich temat, mając również w nosie was, wasze potrzeby, wasze pragnienia, wasze oczekiwania. Czy znacie takich ludzi? Czy macie ich w swoim otoczeniu? Ludzi, którzy nie przejmują się tym, co inni myślą i mówią na ich temat, którzy zaakceptowali siebie w stu procentach takimi, jacy są. Są chamami, którzy puszczają na przykład głośną muzykę o godzinie pierwszej w nocy, ponieważ kochają samych siebie i mają w nosie sąsiadów oraz mają w nosie to, co inni mówią i myślą na ich temat. Czy spotkaliście takich ludzi? Czy znacie takich ludzi? Czy słyszeliście o takich ludziach? Czy znacie, słyszeliście, poznaliście takich ludzi, którzy tak bardzo zaakceptowali samych siebie, że wszelkie wasze potrzeby mają w nosie i nie słyszą, jak mówicie do nich: szefie, muszę wziąć wolne, mam problemy, potrzebuję podwyżki, warunki pracy i tak dalej. Czy znacie takich ludzi?
Poznaliście, widzieliście? Słyszeliście o takich ludziach? Czy widzieliście takich ludzi na ulicach, na drogach jeżdżących samochodem, którzy mają w nosie to, co inni o nich myślą i mówią, ponieważ oni tak zaakceptowali samych siebie i tak bardzo samych siebie kochają, że swoją nową beemką mogą stanąć na miejscu dla niepełnosprawnych, ponieważ muszą mieć blisko, jak najbliżej do wejścia do galerii. Oczywiście podaję wam przykłady te obrócone o 180 stopni troszeczkę. To jest jakby z drugiego końca wachlarza możliwości zaakceptowania samego siebie. Czy zaakceptowania siebie takim, jakim się jest, to nie jest troszeczkę lenistwo? Czy to nie jest troszeczkę wytłumaczenie swojego niechciejstwa i nicnieróbstwa? Nie muszę schudnąć. Akceptuję siebie takim, jakim jestem. Jest wiele przykładów, kochani, oczywiście tego zaakceptowania samego siebie takim, jakim się jest i pokochania siebie takim, jakim się jest.
Chciałem wam przypomnieć, że są to podwaliny, jedno z przykazań nurtu duchowego. Więc moje takie pytanie brzmi, czy to jest duchowość, namawianie ludzi do takich rzeczy? Czy tak sobie też wyobrażacie duchowość i czy duchowość jest od tego, żeby namawiać ludzi do zaakceptowania siebie takimi, jakimi są? Kochani, czego oczekuje od nas nasza dusza? Czego, co jest celem duchowości? Otóż celem duchowości jest zmiana samego siebie. Celem naszej duszy i tym, co nasza dusza może nam dać, jest pokazanie nam, jacy mamy się stawać, jakimi ludźmi powinniśmy się stawać każdego dnia i do jakiego postępowania, reagowania i zachowania mamy dążyć. Więc czy aby duchowość i dążenie do rozwoju duchowego i do kontaktu z własną duszą jest aby na pewno, kochani, waszym pragnieniem. Ponieważ rozwój duchowy, rozwój świadomości, kontakt z własną duszą, nawiązanie kontaktu z własną duszą to jest spotkanie się z informacją co ja, co ty, co wy powinniśmy w sobie zmienić. Czyli co robimy źle.
Czy jesteście, kochani, gotowi na takie spotkanie? Czy jesteście, kochani, świadomi tego, że po kontakcie z własną duszą zrozumiecie, uświadomicie sobie, gdzie i w którym miejscu popełniacie błędy. Co robicie nie tak. To jest to, co dusza może i chce nam dać. Pokazać nam i uświadomić, co robimy nie tak, co mamy w sobie zmienić. Owszem, zgadzam się z twierdzeniem odnośnie zaakceptowania samego siebie i pokochania siebie takim, jakim się jest. Ale już wam wyjaśniam, w jakim kontekście. Otóż w tym kontekście, kochani, o którym mówiłem też w poprzednich audycjach. Zaakceptować i pokochać samego siebie to pokochać w sobie i zaakceptować swoją duchową część. Tak, zaakceptować to i pokochać to, że jesteśmy istotami czteropłaszczyznowymi.
W takim ogólnym zarysie. Nie chcę wchodzić w dyskusje, czy pięcio-, czy sześcio-, czy siedmio-, czy trzynasto-. Ciało fizyczne, umysł, czyli mental, nasz świat emocjonalny i świat duchowy. To jest cel rozwoju duchowego. Pokochać siebie, czyli pokochać wszystkie części siebie samego, również tą część duchową. Zaakceptować i pokochać całego siebie takim, jakim się jest. Takim, jakim się jest w postaci czteropłaszczyznowego funkcjonowania. Wykorzystać również swój potencjał duchowy do codziennego życia. Tak, pod tym względem całkowicie zgadzam się z akceptacją siebie samego i z pokochaniem siebie samego takim, jakim się jest. Tylko trzeba sobie uświadomić, a może bardziej przypomnieć to właśnie, kim się jest i jakim się jest.
Kochani, powiedziałem wam, że rozwój duchowy to może niekoniecznie to, o czym marzycie bądź czego się spodziewacie. I może ten kontakt z duszą czy dopuszczenie do swojego życia swojej duchowej istoty, czyli swojej duszy, swojej świadomości duchowej, niekoniecznie może być takim doświadczeniem, jakiego się spodziewacie. Więc być może część osób troszeczkę się w tym momencie może wystraszyć. Więc powiem wam również o pewnych pozytywach, pewnych superlatywach. Zresztą już wspominałem w poprzednich audycjach, dwóch chyba czy trzech, że świadomość płynąca z naszej duszy to również całe mnóstwo korzyści zwykłych, codziennych, życiowych. Rzeczą, która jest bez wątpienia największą korzyścią, którą osiągamy, dopuszczając do swojego życia duszę, to jest spokój. To jest po prostu spokój. Miałem wam opowiedzieć o tym, jak to wyglądało w ten ostatni czwartek u mnie. Otóż właśnie pojawiło się bardzo przyjemne ciepło, które wypełniło moje ciało i pojawił się niesamowity spokój. Tak jakby mój organizm całkowicie zwolnił.
To tak, jak jedziemy samochodem, piłujemy go na trójce i słyszymy, jak ten silnik mało nie wyskoczy z ramp. Jak zmniejszamy prędkość i wrzucamy na przykład czwarty czy piąty bieg, robi się cisza w samochodzie. Wszystko się uspokaja. Więc dusza i duchowa świadomość, która wchodzi do naszego życia, przynosi ze sobą spokój. I to jest stan. Ci, którzy bywają na różnych warsztatach bądź stosują różne techniki, wiedzą, że ten stan się pojawia. Najczęściej właśnie objawem takiego fizycznego kontaktu z duszą jest, przynajmniej u większości ludzi, ciepło, które wypełnia ciało, po prostu fizyczne ciało. I zaraz po nim przychodzi spokój. Spokój, który powoduje, że na wszystko zaczynamy inaczej patrzeć. Na wszystko zaczynamy patrzeć w sposób bardzo obiektywny, czyli taki, jaki on faktycznie jest.
Przestajemy pewne sytuacje idealizować, przestajemy idealizować ludzi, przestajemy tłumaczyć. Zaczynamy dostrzegać w ludziach prawdziwe intencje. My często w różnych relacjach z ludźmi popadamy w stany emocjonalne, ponieważ reagujemy na ich zachowanie emocjonalnie. Bo coś nas denerwuje, coś nam przeszkadza, coś nas drażni i tak dalej. I reagujemy emocjonalnie. Wchodząc na poziom takiej stałej komunikacji z własną duszą, czyli dopuszczenie, zaakceptowanie swojej duchowości i pokochanie swojej duchowości i swojej duszy powoduje, że tak jakbyśmy założyli szkła powiększające, jakbyśmy założyli nowe okulary, które wyostrzyły nasz wzrok i na wszystko zaczynamy patrzeć wyraźnie. I kochani, co jest bardzo ważne, ze spokojem. Zaczynamy odkrywać i widzieć w sposób niezmącony i zaczynamy rozumieć w sposób obiektywny swoje doświadczenia, swoje relacje, swoje emocje. I to wszystko odbywa się tak, jakbyśmy oglądali film. Czyli są jakieś emocje, ale to nie są takie emocje, które targały nami w momencie, kiedy reagowaliśmy podświadomością.
Niestety w tej prawdzie, która nam sięZaczyna teraz objawiać. Widzimy również swoje błędy. Widzimy swoje niedoskonałości. Widzimy rzeczy, które zrobiliśmy źle bądź uświadamiamy sobie, że reagowaliśmy na przykład źle bądź postępowaliśmy źle. Natomiast to też się wszystko dzieje w sposób taki bardzo spokojny. Często ludzie, którym się mówi o jakichś ich niedoskonałościach, błędach, jakichś problemach emocjonalnych, reagują w sposób emocjonalny. Często są to łzy. Często są to różnego rodzaju emocje, zazwyczaj takie niezbyt przyjemne, kiedy zaczyna do nich docierać, że popełniają jakiś błąd. W otoczeniu, w towarzystwie swojej duszy, w momencie, kiedy uruchamiamy swoją duchową część, jedną z czterech płaszczyzn naszego bytu, naszego funkcjonowania, tą duchową, towarzyszy nam nawet w ocenie swojego własnego postępowania spokój. Natomiast pojawia się też wtedy potrzeba zmienienia tego.
Przestajemy sobie poprzez swoje własne ego tłumaczyć i przekonywać samych siebie, że robimy dobrze, że mamy powody, żeby tak robić. Nie. To zostaje odarte i staje się obiektywną prawdą o nas samych. Obiektywną prawdą, której my sami o sobie się dowiadujemy. Prawda, którą znamy z perspektywy naszej podświadomości, jest prawdą bardzo mocno subiektywną. Prawdą o sobie, ale też i o otaczającym nas świecie. Jest prawdą subiektywną. Dusza wnosi ze sobą spokój i obiektywizm w patrzeniu na to, co nas otacza, również my sami. Także kochani, daje jeszcze jedną rzecz. Tę, o której mówiłem.
Umiejętność właściwego i obiektywnego zrozumienia doświadczenia, przez które przechodzimy bądź przez które przechodziliśmy. I to tak naprawdę jest główny cel duchowości i główny cel, i też pomoc, którą możemy uzyskać od swojej własnej duszy. Zrozumienie doświadczeń, przez które przechodziliśmy. Zrozumienie poprzez pryzmat prawdy. Zrozumienie też, co w nas jest złego i niewłaściwego i co należy w samym sobie zmienić. I takich informacji zwrotnych dla nas należy się spodziewać od duszy i od rozwoju duchowego. I prawdą, tak już nazywając rzeczy po imieniu brutalnie, w rozmowie z własną duszą, w momencie, kiedy będziecie z nią rozmawiać o swoim zdrowiu i na przykład narzekać, prosić o zdrowie, nie usłyszycie niestety współczucia, jacy jesteście biedni, jacy jesteście pokrzywdzeni, jacy jesteście nieszczęśliwi. Tylko najczęściej usłyszycie: to zacznij o siebie dbać. Dostałeś ciało fizyczne po to, żeby móc doświadczać fizyczności na Ziemi. W świecie duchowym ciało fizyczne jest luksusem, jak dla większości ludzi na świecie, na Ziemi Lamborghini.
Z tym że Lamborghini jest jeszcze osiągalne. Natomiast ciało fizyczne w świecie duchowym jest nieosiągalne. Więc dostałeś ciało fizyczne, luksus, którego my jako istoty duchowe nie posiadamy, po to, żeby móc dotykać, smakować, czuć i z tego ciała korzystać. Więc zamiast się nad sobą użalać, zacznij o nie dbać. Jest cudownym narzędziem. Jest cudowną konstrukcją, która potrafi naprawdę o siebie zadbać. Tylko postaraj mu się nie przeszkadzać i od czasu do czasu mu w tym pomóc. Jeżeli będziemy rozmawiali z naszą duszą o nieszczęśliwych związkach, to z pewnością nie usłyszymy słów współczucia, tylko usłyszymy prawdę na temat tego, dlaczego pakowaliśmy się w poprzednie związki, jakie były nasze intencje i oczekiwania, bądź też usłyszymy to, co my względem drugiej osoby zrobiliśmy nie tak, że ją od siebie odstraszyliśmy. Może nie było bliskości, może nie było szczerości. Może był z naszej strony egoizm.
Może było kłamstwo. To z pewnością usłyszymy od naszej duszy. Jeżeli będziemy narzekali na brak pieniędzy, na biedę, to z pewnością nie usłyszymy słów współczucia, tylko wskazówki, co należy w sobie zmienić, aby coś w sensie materialnym w życiu osiągnąć. Nie, to nie będzie sześć cyferek w totka. To będzie wskazówka: przestań się bać. Poradzisz sobie. Jeżeli zmienisz pracę, masz w sobie potencjał. Znajdź taką pracę, którą pokochasz i zobaczysz. Zrobisz w niej karierę i będziesz zarabiać pieniądze. Jeżeli chcesz otworzyć firmę, nie bój się.
Myśl pozytywnie, wierz w sukces i wszystko będzie dobrze. Jeżeli będziemy narzekali, że ciągle nas ktoś wykorzystuje, to nie usłyszymy słów współczucia, tylko stwierdzenie: a czemu mu na to pozwalasz? Czemu nie wyciągasz wniosków? Czemu dalej jesteś naiwny? Żyjesz na ziemi. Jeżeli będziemy narzekali, że jest nam źle, to usłyszymy: to czemu nie pokochasz samego siebie? Czemu o siebie nie chcesz zadbać? Czemu nie chcesz posłuchać moich rad? Więc kochani, tego możemy oczekiwać od naszej duszy i to z pewnością od niej dostaniemy. Prawdęo nas, prawdę o tym, w czym tkwimy, prawdę o tym, dlaczego pewne rzeczy w naszym życiu się wydarzyły i co one miały dla nas znaczyć, na pewno dostaniemy spokój.
Wewnętrzny spokój. Jeżeli ten stan w sobie będziemy pielęgnować i utrzymywać, to na bazie tego pojawi się miłość. Pojawi się miłość do samego siebie. Tym nas może nasza dusza obdarzyć. Spokojem, mądrością, prawdą i miłością. Resztę musimy zrobić sami. Oczywiście będziemy cały czas czuli spokój, będziemy czuli wiarę. Będziemy czuli nadzieję płynącą z miłości do samego siebie. Będziemy znali prawdę. Będziemy bardziej wyczuleni, będziemy bardziej odważni, ale będziemy musieli zrobić to sami.
O to, kochani, możecie prosić swoją duszę. I to jest cel rozwoju duchowego. A zaakceptowanie samego siebie i pokochanie samego siebie polega właśnie na tym, żeby zaakceptować swoją duchową część w samych sobie. Zaakceptować, pokochać i wykorzystać jej potencjał w swoim własnym, prywatnym życiu, w dokonywaniu zmian w sobie, a co z tym związane, dokonywaniu zmian w swoim własnym życiu. Ja przygotowałem teraz na sam koniec taką afirmację, jeżeli będziecie chcieli sobie z niej skorzystać. Afirmację, która tak naprawdę była tą afirmacją, która w moim przypadku najmocniej zadziałała, więc dzielę się z wami i oby w waszym życiu również zadziały się cuda. Także kochani, spróbujcie się teraz wyciszyć, spróbujcie wziąć kilka oddechów. Spróbujcie może usiąść w jakimś miejscu, w którym nikt wam nie będzie przeszkadzał, zamknąć oczy. I pierwszą część oczywiście każdy wypowie zgodnie ze swoimi przekonaniami i z własną wiarą. Proszę Boga, źródło, wszechświat, stwórcę, aby pomógł mi odkryć potencjał drzemiący we mnie.
Potencjał wynikający z bycia istotą duchową, wynikający z posiadania duszy będącej moją nierozerwalną częścią, częścią źródła i częścią wszystkiego. Dziękuję. To dobrze, kochani. Dziękuję wam za tą pierwszą część. Nie wiem, czy byliście przygotowani, czy jesteście przygotowani. Czy zastanawialiście się kiedyś tak na poważnie, czego oczekujecie od duszy i czego oczekujecie od rozwoju duchowego? Macie o czym pomyśleć. Życzę wam tego, co mogę wam życzyć. Fajnych i ważnych i przydatnych dla was przemyśleń. Dziękuję za pierwszą część.
Nie wiem, czy są tam, jakieś parę chyba komentarzy jest. Jakieś parę komentarzy jest, więc spróbujemy dzisiaj.
[46:15] - No i chyba w tym momencie przycięło nam połączenie z panem Sławkiem. Na chwilę pana, że tak powiem, wycięło, ale widzę, że się już chyba z powrotem słyszymy, panie Sławku.
[46:26] - No ja pana słyszę, panie Marku.
[46:28] - No to dobrze, to taka chwilowa przerwa nam się tutaj trafiła. Jakiś glitch na łączach, ale na szczęście nic poważnego się z naszym internetem nie dzieje. Także myślę, że możemy przejść teraz do krótkiego przerywnika muzycznego. Przerywnik, który zainteresuje, ucieszy w ogóle tych z państwa, którzy bardzo sobie cenią wiedzę przekazaną przez Alana Wattsa. Utwór zatytułowany „Sentaku” projektu Cash & Furven właśnie z jedną z wypowiedzi Alana Wattsa wmontowaną gdzieś tak w połowie utworu. Kompozycja trwa około sześć i pół minuty i właśnie za jakieś sześć i pół minuty wracamy do państwa w drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony, jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[48:51] - We are not the avatars we create. We are not the pictures on the film stock. We are the light that shines through. All else is just smoke and mirrors. Distracting, but not truly compelling. I've often said that I wish people could realize all their dreams and wealth and fame, so that they could see that it's not where you're gonna find your sense of completion. Like many of you, I was concerned about going out into the world and doing something bigger than myself. Until someone smarter than myself made me realize that there is nothing bigger than myself. Our eyes are not viewers. They are also projectors that are running a second story over the picture that we see in front of us all the time.
Fear is writing that script, and the working title is I'll never be enough. You will only ever have two choices. Love or fear.
[53:52] - Zagrał nam przed chwilą projekt muzyczny Cash and Ferven w utworze Sentaku. Myślę, że wielbiciele twórczości Alana Wattsa byli bardzo zadowoleni z tego utworu, z tego, co tu się pojawiło. Alan Watts zawsze na propsie, jak to się mówi w internecie takim slangiem internetowym. Przerywnik muzyczny już dobiegł końca, a my tymczasem przechodzimy do drugiej części audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony. Komentarzy na czacie nie jest jakoś specjalnie dużo, także jeżeli ktoś chce zadzwonić, to sugerujemy szybko, już teraz, w tym momencie chwycić za smartfona i wystukać któryś z numerów do Radia Paranormalium. Nasze numery to oczywiście jak zawsze stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy i do SMS-ów również, bo te także czytamy to pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Na grupie Radio Paranormalium również jesteśmy, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze
[55:37] - I różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Dziękuję panie Marku. Oczywiście przyłączam się do prośby. Jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić to faktycznie zapraszamy jak najszybciej. A ja zacznę jak zwykle od przywitań. Andrzej D., Marko Busik, Elżbieta, Relaks, Michael, Bogusław Kloce, Ala Ma przywitali się z nami na czacie. Witamy bardzo serdecznie. I Ala Ma pisze: „Chodzi o to, żeby dawać sobie realną poprzeczkę do wykonania, a nie skupiać się na czymś, co po prostu jest niemożliwe”. Moja droga, właśnie granicę możliwości określa nasz umysł i nasza podświadomość. Jeżeli poruszamy się w świecie duchowym i w dodatku nie znamy go na tyle dobrze, żeby móc z jakimkolwiek prawdopodobieństwem określić, co do świata duchowego jest możliwe, a co jest niemożliwe.
Więc ja bym się tutaj nie ograniczał. Jedyne co, to może nie traktować tego w kategoriach: „Jeżeli się nie spełni, to będę rozczarowany, zawiedziony, załamany, sfrustrowany, zdenerwowany, wściekły, zły”. Tylko robić swoje, a w marzeniach, w pragnieniach nie stosować żadnych ograniczeń i zobaczyć jakie granice wyznaczy świat duchowy. Nic nie ryzykujemy. Greta pisze: „Szukam bratniej duszy”. Życzę powodzenia. Tak jak większość z nas. Chociaż część z pewnością już znalazła. Piotr Tatulis pisze: „Jak odkryć tę duchową część siebie i jak ją można pokochać?”. Drogi Piotrze, jej nie trzeba odkrywać ani też jakoś specjalnie starać się, żeby ją pokochać.
Najczęściej problem jest w tym, że my to odrzucamy. To nie jest tak, że nasza duchowa część nie chce zaistnieć w naszym życiu. My ją bardzo często naszym ego, naszymi przekonaniami podświadomościowymi wypieramy. Znam wiele przypadków ludzi, którzy dostawali bardzo wyraźne znaki odnośnie tego, że dzieją się w ich życiu jakieś niewyjaśnione bądź nadprzyrodzone rzeczy i w dalszym ciągu, mimo że rozmawialiśmy na ten temat, dzwonili do mnie i całym sobą starali się to zanegować. I tak naprawdę, jeżeli damy przyzwolenie, wyrazimy chęć, deklarację. Dzisiejsza afirmacja, afirmacja z poprzedniej audycji, nawet ją przypomnę, bo ona też dotyczyła właśnie prośby czy życzenia połączenia się z własną duszą. Brzmiała tak, przypominam: „Proszę Boga, Stwórcę, Źródło, Wszechświat, aby pomógł mi odnaleźć drogę i sposób do zjednoczenia się z moją duszą tak, aby moja duchowa część na stałe zagościła w moim codziennym życiu. Proszę moją podświadomość, aby przyjęła ją z radością i z szacunkiem, tak aby moje ciało, umysł, emocje i dusza stały się jednością”. Także tyle w kategoriach afirmacji dotyczącej właśnie jak odkryć tę duchową część w sobie, jak pozwolić jej, jak znaleźć sposób odblokowania siebie samego na kontakt z własną duszą. Tu są też ćwiczenia, które pomagają.
Muzyka, ćwiczenia, które pomagają uruchomić, zaktywizować czakry trzeciego oka, która jest takim narzędziem w moim przekonaniu, służącym do kontaktu z własną duszą, więc też można się tym wesprzeć. Jeszcze w następnej audycji mam nadzieję, że będę mówił o innych takich narzędziach. 150. audycja, więc próbuję wam przypomnieć te wszystkie narzędzia, które w 150 audycjach się pojawiły, które mogą to wspierać. Natomiast co do miłości, to ci, którzy otarli się bądź mieli możliwość doświadczenia miłości, która jest w naszej duszy, to tak naprawdę tą, którą my jesteśmy jako ludzie w stanie z siebie wykrzesać. Oprócz tych takich bardzo, niestety rzadkich momentów w naszym życiu, kiedy się dzieją cudowne rzeczy typu narodzenie dziecka, miłość do jakiegoś właśnie takiego maluszka, który się w naszym życiu pojawia, miłość do drugiej osoby w sensie takiej miłości ziemskiej na przykład. Miłość do osób, które odchodzą z naszego życia, odchodzą z tego świata i miłość, która się pojawia w momencie, kiedy uświadamiamy sobie, że nasza podróż tutaj na ziemi razem z nimi się kończy. To są takie momenty, kiedy ocieramy się o tą jakość miłości, którą może nam zaoferować nasza dusza. Więc nie silmy się na to, żeby ją pokochać, tylko bardziej otwórzmy się na to, aby doświadczyć tej miłości, która płynie od niej.Mikkelson pisze: pokochanie siebie tak, ale nie można wszystkiego akceptować, aby mieć motywację do rozwoju na każdej płaszczyźnie. Ja wspomnę o tym i przypomnę, bo kochani, my nie potrzebujemy żadnej motywacji do rozwoju samego siebie, do rozwoju świadomości.
Naprawdę. Za tą motywację jest odpowiedzialne życie. Każde doświadczenie, które życie ze sobą wnosi do naszego życia, jest doświadczeniem, które rozwija naszą świadomość. To jest tak, jak małe dziecko dotyka gorącego czegoś, naczynia czy ognia, czy świecy i doświadcza tego, co się w tym momencie dzieje, czyli tego, że to jest gorące. To rozwija świadomość dziecka, że takie rzeczy są gorące i należy na nie uważać. Więc ja zawsze powtarzam: wszystko, co się dzieje w naszym życiu, nas rozwija poprzez doświadczenie jakiejś tam sytuacji. Sztuką i myślę, że też celem osób mądrych jest to, aby mieć kontrolę, jakąś tam kontrolę nad jakością doświadczeń, które pojawiają się w naszym życiu, czyli aby rzeczy, które nas w życiu spotykają, były dla nas miłe i przyjemne, a nie negatywne, przykre, straszne, traumatyczne. I to jest podróż, w którą ja, kochani, jakiś czas temu starałem się was zabrać, żebyśmy się nauczyli mieć wpływ na doświadczenia, które nas rozwijają. Doświadczeń nie unikniemy, ale możemy starać się, aby były jak najprzyjemniejsze, a przynajmniej jak najmniej bolesne. Quintinio się pojawił, przywitał.
Piotr Tatulis w międzyczasie napisał: OK, wytłumaczył pan. Proszę, pan Robert się pojawił. Witam serdecznie. Piotr jeszcze pisze taką rzecz: nie zawsze wszystko się układa idealnie, nawet kiedy tego pragniemy. Oczywiście, że nie. I żaden nauczyciel duchowy, żaden oświecony człowiek czy żadna uduchowiona najbardziej postać z tego czy z innego świata, kochani, nie da nam gwarancji, że wszystko w naszym życiu będzie tak, jak tego pragniemy. Przynajmniej do momentu, dopóki nie będziemy w 100% świadomi tego, czego pragniemy. Bo nasze pragnienia, nasze życzenia, nasze marzenia się spełniają. Tylko nie zawsze jesteśmy świadomi tego, co w nas tkwi, zwłaszcza w naszej sferze nieświadomości, gdzie zapomnieliśmy już o tym, gdzie wytarło się to już z naszej pamięci i z naszej świadomości. Pan Robert pisze: cały czas pracuję nad swoją afirmacją.
Robi się coraz dłuższa, aby objąć w miarę większą część swojego życia, w którym jest potrzeba zmiany i aby nie pominąć czegoś ważnego. Być może wtedy będę mógł ją streścić. Ja tak tylko podpowiem, że fajnie, jeżeli afirmacja jest właśnie motywacją do zrobienia rachunku sumienia, do zastanowienia się nad swoim własnym życiem i nad swoim własnym postępowaniem. Natomiast to, co mogę podpowiedzieć, panie Robercie, to to, aby spróbować skupić się na złapaniu tego kontaktu z własną duszą poprzez najprostsze afirmacje, poprzez najprostsze prośby, poprzez najprostsze wyobrażanie sobie tego kontaktu, ponieważ tak jak powiedziałem w dzisiejszej audycji, w momencie, kiedy wpływa do naszego życia i do naszej ziemskiej świadomości mądrość i prawda wynikająca z naszej duszy, wtedy ta ocena naszego postępowania jest po pierwsze spokojniejsza, to, o czym dzisiaj powiedziałem, i też bardziej obiektywna. Więc proponowałbym zacząć jednak od tego, aby odważyć się najpierw wysłuchać tego, co nasza dusza ma nam do powiedzenia na nasz temat. To wymaga odwagi, ponieważ to, co my wiemy na swój temat, to wiemy. Zmiana tego poglądu na swój własny temat jest trudna i też nie do końca możemy być pewni, czy ona jest obiektywna. Natomiast tak, może być taka afirmacja, że proszę o odwagę, abym mógł w spokoju wysłuchać tego, co moja dusza chce mi powiedzieć. Może zacząć od tego. I wtedy ta ocena czy podsumowanie, czy przemyślenie swojego własnego życia będzie przede wszystkim spokojniejsza i też bardziej oparta na prawdzie i na miłości.Pan Robert pisze: "Chciałbym lepszego i częstszego kontaktu z duszą i mniejszego kontaktu ze swoim ego.
Żadnych roszczeń. Roszczenia to znowu ego, a im więcej ego, tym mniejszy kontakt z duszą. Myślę, że to chyba dusza się do nas otwiera, kiedy jesteśmy gotowi na ten kontakt, a nie odwrotnie". Dokładnie, panie Robercie. Dokładnie tak. Dlatego to, co można sobie afirmować i co moim zdaniem powinno się afirmować, jeżeli chce się tą łączność uzyskać, to właśnie jest ta prośba o odwagę i gotowość wysłuchania tego, co nasza dusza chce nam przekazać. Agnieszka Hoszowska, dobry wieczór. Piotr pisze: "Trzeba otworzyć serce na duchowość. Dla mnie duchowość to więź z siłą wyższą". Z drugą częścią w dużej mierze się zgadzam.
I tu jest jeszcze dalszy ciąg: "I jak to połączyć, to dzieją się cuda". Z pewnością dzieją się rzeczy inne, dziwne, nietuzinkowe i niedostępne dla nas do momentu, kiedy to połączenie się uaktywni. Natomiast otworzyć serce na duchowość. Nasze serce, kochani, na duchowość jest bardzo mocno otwarte. Ponieważ miłość, lokalizacją tej miłości jest nasze serce, tym miejscem, z którego ta miłość ma się rozchodzić. Jest tak naprawdę bardzo naturalnym środowiskiem dla naszej duszy. To są dwa te same środowiska, tylko serce jest środowiskiem ziemskim, a dusza jest środowiskiem duchowym. Natomiast potrzeby i wzorce są w obydwóch miejscach zapisane takie same. Więc to raczej nie serce czy brak otwarcia serca jest problemem w łączności z naszą duszą. Te blokady następują na tych płaszczyznach bardzo ziemskich.
Czyli gdyby patrzeć z punktu widzenia czakr, to blokada następuje na poziomie czakry splotu słonecznego. Pierwsze trzy czakry odpowiadają za nasze życie fizyczne, ziemskie, emocjonalne. Najbardziej emocjonalną czakrą ziemską jest czakra splotu słonecznego. I gdybym miał to przedstawić na rysunku, na grafice, to wyobraźcie sobie, ci, którzy znają rysunek czakr czy postaci człowieka z narysowanymi czakrami, to jest tak, że czakra korony jest otwarta na kontakt ze źródłem. I przez tą czakrę korony chce się do nas, do naszego życia dostać energia kosmosu, energia wszechświata, energia źródła. Ona uruchamia czakrę trzeciego oka tak, żebyśmy byli otwarci na tą łączność pozazmysłową i chce się przedostać do naszego życia, czyli do pierwszych trzech czakr, które są na samym dole. Przechodzi przez czakrę gardła i dociera do czakry serca. I chciałaby wkroczyć ta energia, ta mądrość do naszego życia, czyli do pierwszych trzech czakr. Niestety jest blokowana przez czakrę splotu słonecznego i nie może wkroczyć do naszego życia, ponieważ zostaje zablokowana przez nasze ego. A dopiero jak dopuścimy mądrość wszechświata, miłość do naszego życia, wtedy to życie zacznie się synchronizować z naszymi potrzebami duchowymi i jednocześnie ta łączność zapewni to, że nie odfruniemy, tak jak to się pojawiło w komentarzach w poprzedniej audycji, że nie zostaniemy oderwani od rzeczywistości, od świata tego faktycznego, ziemskiego, materialnego i emocjonalnego, tylko będziemy mogli te dwa światy, świat duchowy i świat fizyczny ze sobą zespolić.
One zaczną się ze sobą przenikać. Pan Robert pisze jeszcze tak: "Uważam, że nie. Nie można się akceptować i kochać w czasie, kiedy dostajemy znaki, że nie jesteśmy akceptowani. Brak akceptacji innych to znaki drogowe, że nie jesteśmy pełni i potrzeba zmiany". Tutaj, panie Robercie, ja się też z tym zgadzam. Uważam, że ludzie w naszym życiu są drogowskazami, które pokazują nam, co mamy w sobie do zmiany. Natomiast z tym brakiem akceptacji innych to bym był bardzo ostrożny. Bo żeby nie zasiać w was, kochani, takiego przekonania, że skoro nie macie akceptacji ze strony innych, to robicie coś złego.Bo jest drobna różnica pomiędzy zrobić coś źle, a zrobić coś złego. Trzeba na to zwrócić uwagę. Często padają takie słowa, że ktoś robi coś złego.
A my dostajemy tylko informację, że robimy coś źle. Źle, czyli niewłaściwie, aby osiągnąć to, czego pragniemy. Niewłaściwie, aby osiągnąć cel. Niewłaściwie, aby być szczęśliwymi. Niewłaściwie, aby spełniło się to, o czym marzymy. Więc raczej skupiajcie, kochani, swoją uwagę i myślcie o tym w ten sposób, że zrobienie czegoś źle nie ma w sobie negatywnej konotacji. Bo źle to nie znaczy zrobienie czegoś złego. Źle to znaczy niewłaściwie, nieskutecznie, nieprawidłowo. I to ma taką konotację, że jeżeli to zmienimy, czyli zaczniemy wykonywać to właściwie i prawidłowo, to osiągniemy sukces. Ja dzieciom, nie tylko swoim, mówiłem taką rzecz, że w momencie, kiedy dostawały jakąś gorszą ocenę, niż pragnęły, bądź uważały, że mogłyby dostać, zawsze mówiłem taką rzecz: ta ocena nie oznacza, że jesteś głupi, że jesteś nieinteligentny, że jesteś nieukiem.
Ocena oznacza tylko, że na takim, a nie innym poziomie przyswoiłeś wiedzę z tego zakresu i koniec. To nie jest wyrok na całe życie. Jeżeli uzupełnisz wiedzę z tego zakresu, dostaniesz lepszą ocenę. To jest informacja zwrotna, że gdzieś w naszym działaniu pojawił się błąd. To nie jest powód do obwiniania siebie, tylko radość z tego, że wiem, że popełniłem jakiś błąd. Mało tego, wiem, jaki to jest błąd. Ludzie, którzy nie wiedzą, jaki błąd popełniają, będą popełniali go cały czas, ponieważ nie mają świadomości, w którym miejscu ten błąd popełnili. Ludzie, którzy już wiedzą, że popełnili błąd i jaki popełnili błąd, mogą ten błąd naprawić. Więc jest to powód do radości, a nie do obwiniania siebie bądź posiadania złego samopoczucia. Piotr pisze: „Akceptacja siebie to nie tylko to, aby wszystko u siebie akceptować”.
W sumie tak. Szuruburu: „Ale czy można oszukać siebie?” Czy można? Jak w tej reklamie. My, kule, twierdzimy, że nawet trzeba. A tak całkiem poważnie, to pytanie powinno w moim przekonaniu zabrzmieć: czy można siebie nie oszukiwać? Kochani, nasza podświadomość jest często przez wielu nazywana matrixem, matrycą, programem, systemem, ponieważ większość życia siebie oszukujemy. A to oszukiwanie polega na tym, że przyjęliśmy jako własne poglądy innych ludzi na temat nas, na temat świata, na temat życia, na temat tego, co nam się uda bądź co nam się nie uda, na co zasługujemy, a na co nie zasługujemy, co jest prawdą, a co jest nieprawdą, co jest właściwe, a co jest niewłaściwe. Nasz ziemski światopogląd jest w większości wybudowany na przekonaniach innych ludzi. Nie na naszych własnych. Gdybyśmy przeżyli 20 lat w inkubatorze, gdzie bylibyśmy tylko karmieni i tylko byśmy rośli, nie pobieralibyśmy żadnych bodźców zewnętrznych i w wieku 20 lat z czystym umysłem, już jako osoba dorosła, weszlibyśmy w życie, to ono wyglądałoby inaczej niż wygląda nasze życie w tej chwili, ponieważ byłoby pozbawione tych wszystkich prawd, w które my uwierzyliśmy jako małe dzieci.
Wyobraźcie sobie taką sytuację, w której rozmawiacie z kimś, chociażby na tematy polityczne. Chociaż nie, dobra. Polityczne i religijne to nie są właściwe przykłady. Na temat ludzkiego zachowania. Nie macie poglądu na ten temat, co jest właściwym zachowaniem, a co jest niewłaściwym. Nie macie poglądu. Co byście brali pod uwagę, żeby zachowanie takiego człowieka ocenić? W tej chwili macie pogląd. Macie wypracowany pogląd, który jest zapisany w waszej podświadomości. Ale umówmy się, że nie macie.
Na przykład rozmawiamy o parkowaniu samochodu w miejscu dla niepełnosprawnych. Teraz większość ludzi wie, że jest to niewłaściwe, ale jest część ludzi, którzy twierdzą, że dlaczegóż by im tam nie wolno było zaparkować? I kochani, gdyby nie mandaty, które można dostać za parkowanie na takim miejscu, myślę, że tych miejsc wolnych dla niepełnosprawnych byłoby na przykład w Warszawie dużo mniej. Gdyby nie było mandatów. Więc pytanie jest: czym byście się kierowali przy ocenie postępowania drugiego człowieka, gdybyście nie mieli poglądu, co jest dobre, a co złe?Ja kiedyś swoich córek zapytałem: co byście kupowały w sklepach, gdyby nie było reklam? Wyobraźcie sobie teraz, że jest zakaz reklamowania wszystkiego. I mało tego resetują. Tutaj Szuruburu pisze: zhakować swój umysł. Robi się reset. Wycina się z umysłu ludzi wszystkie informacje dotyczące reklam jakichkolwiek produktów.
Zastanówcie się, czym byście się kierowali podczas zakupów. Nie wiecie, co jest dobre, co jest złe. Czym byście się kierowali przy wyborze ubrania? Cena. Czy jest wysoka, czy jest niska? Ale z pewnością byłoby przeczytanie metki, z jakiego materiału jest zrobione, ile jest czego. Byłoby dotknięcie, jak to zostało wykonane. Czy jest szansa, że to się będzie długo nosiło? Jak to będzie przyjmować plamy? Jak się będzie prało?
Jak się będzie prasowało? W tej chwili ludzie takich rzeczy w ogóle nie biorą pod uwagę. Cena jest jeszcze takim elementem, który może decydować. Ale ci, którzy się ubierają w sklepach danej marki, znają ten poziom cenowy, więc po prostu tam idą i kupują, nie biorąc pod uwagę tego, co tak naprawdę jest ważne. Wracając do pytania Szuruburu, co zrobić, żeby przestać się oszukiwać? Karolina Belfast pisze: osoba uduchowiona dla mnie to ta, która nie ocenia, bierze wszystko tu i teraz, wie, że nie ma przypadków, wszystko jest po coś. Kocha i to stawia na pierwszym miejscu i wie, że jesteśmy tu na chwilę. Ja oczywiście, kochanie, nie będę oceniał. Dziękuję ci Karolinko za to, że napisałaś. Ja nie będę oceniał ani odnosił się do tego.
Natomiast ja powiem swoją opinię. Kochani, Karolina bardzo ładnie napisała. Nie ocenia, bierze wszystko tu i teraz i wie, że nie ma przypadków. Wszystko jest po coś. Kocha i to stawia na pierwszym miejscu i wie, że jesteśmy tu na chwilę. Czy to do końca odzwierciedla osobę uduchowioną? Wszystko jest po coś. Ja bym tu zadał pytanie: czy osoba uduchowiona już wie, po co to jest? Bo że jest po coś, to jest fajnie. Tylko czy już wie osoba uduchowiona, po co to jest?
Czy ma świadomość tego, jaki jest sens danego doświadczenia i co w związku z tym ma robić? Dziękuję ci, Karolinko, po raz kolejny. Piotr Zakrzewski pisze: życie to sztuka adaptacji. Najgorsze, co ci się może przytrafić, to być w dupie i się w niej zadomowić. Taka moja mądrość życiowa. Niestety, drogi Piotrze, chciałem cię zasmucić. Jest to domena osób uduchowionych. W myśl tego, co napisała Karolina, zadomowienie się w czarnej dupie jest sztuką adaptacji. Czyli nie oceniam tej sytuacji. Biorę to takim, jakim jest.
Wiem, że to nie jest przypadek i że jest po coś, ale dla mnie najważniejsza jest miłość, a kochać można też, będąc w czarnej dupie. A ponieważ jesteśmy tutaj tylko na chwilę, więc tą chwilę sobie tutaj posiedzę, a później się zobaczy. Jeszcze raz Karolinka pisze: jeśli coś rezonuje ze mną, nie ma bata. Ktokolwiek nie ma szans mnie zdołować. Jak akceptuję siebie, nie ma do mnie dostępu. Super. Agnieszka Hoszowska pisze: nikt by nie chciał mieć uprawnień na takie miejsce. Nie wiem, o co chodzi. Może to jest do Piotra. Szuruburu pisze: cena i parametrami.
Czyli to dotyczyło sortuj według popularności. Trzeba by było stać i to obserwować. Ale to jest odpowiedź i potwierdzenie tego, co mówiłem odnośnie zakupów. Karolina pisze: ja dokonuję wyboru, w czym się dobrze czuję. Jeśli dobrze się czuję w bluzce z Primarku, biorę i nigdy nie czuję się gorsza niż laska w Reeboku, bo znam swoją wartość. Wiem to, co ja wiem. Widzisz Karolinko, ale ja mówię tutaj o tym, że nie wiemy, nie znamy różnicy pomiędzy Primarkiem a Reebokiem, ponieważ reklamy zostały wyresetowane z naszego umysłu. Nie wiemy, że Reebok to coś lepszego, a Primark to coś gorszego. Primark, bo to pewnie chodzi o sklepy second handy, czy jak to się tam nazywa. My tego nie wiemy, więc moje pytanie było troszeczkę inne.
Natomiast kochani, mamy godzinę 22:14. Ja miałem godzinkę pogawędki. Wy też dostaliście godzinkę na podzielenie się ze mną swoimi spostrzeżeniami, więc będziemy, kochani, kończyć. Natomiast ja się odniosę do tego, co Karolina jako jedyna napisała o osobach uduchowionych. A co by było, gdyby uduchowienie, świadomość, kontakt z duszą objawiał się spokojem?Mądrością, radością, szczęściem, uśmiechem na twarzy, życzliwością względem siebie, względem innych ludzi. Empatią, umiejętnością dokonywania wyborów w swoim życiu pod kątem mądrości płynącej z prawdy. Czyli ktoś jest dla mnie zły, niemiły, niesympatyczny, niegrzeczny, próbuje mnie wykorzystać, próbuje mnie oszukać. Próbuje zrobić coś, co może być krzywdzące dla mnie. Reaguję adekwatnie do jego zachowania. Nie uśmiecham się do każdego, kogo spotykam na drodze swojej.
Przynajmniej nie w tym momencie, jak próbuje on być dla mnie niemiły. Jak próbuje zrobić to wszystko, o czym przed chwilą wam powiedziałem. Może to jest duchowość? Umiejętność spokojnego i adekwatnego do zachowania drugiej osoby naszego reagowania. Czy my potrafimy reagować adekwatnie do zachowania innych ludzi? Czy my mamy odwagę reagować adekwatnie do zachowania innych ludzi? Czy mamy odwagę mówić prawdę o tym, co myślimy i czujemy względem zachowania innych ludzi i postępowania innych ludzi? I nie chodzi mi o postępowanie innych ludzi względem innych ludzi, tylko o postępowanie innych ludzi względem nas. Ile jest takich sytuacji w naszym życiu, że gryziemy się w język, że nie mówimy czegoś, że przemilczywujemy, że dławimy to w sobie, że gryziemy to w sobie, chociaż wiemy, że to, co ktoś zrobił, jak postąpił względem nas, jest dla nas niekorzystne, niefajne, nieprzyjemne. A może to jest właściwa prośba?
Może to jest właściwe oczekiwanie od duchowości i może to jest właściwe oczekiwanie i wykorzystanie własnej duszy? Karolinka napisała: „Zapomniałam dodać, że wyzbycie się strachu”. Więc kochani, zastanówcie się, jakie korzyści z posiadania swojej własnej duszy w swoim codziennym życiu macie. Jakie są wasze oczekiwania, pragnienia, wyobrażenia odnośnie tego, jakimi ludźmi, czy co wydarzy się w waszym życiu, czy co powinno się wydarzyć w waszym życiu, jak już będziecie uduchowieni, oświeceni i będziecie mieli kontakt ze swoją duszą. I czy to, czego oczekujecie, jest właściwym oczekiwaniem względem szeroko pojętej duchowości? Zostawiam was, kochani, z tym pytaniem oraz z nową afirmacją. Polecam. Polecam korzystać. Polecam próbować. Samo się, kochani, w naszym życiu nic za nas nie zrobi.
Same prośby, same modlitwy, same afirmacje, same marzenia, same pragnienia się nie spełnią. Trzeba zrobić cud, czyli czas unieść dupę i do dzieła. Z wiarą, z miłością, z nadzieją, z przekonaniem, z pewnością siebie, z odwagą, z uśmiechem, z radością i z miłością. Czego wam i sobie, kochani, z całego serca życzę i dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Wirtualne, ale jednak. Wszystkiego dobrego. Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję panu Markowi i do usłyszenia za tydzień na 150. już bodajże audycji „Świat oczami duszy” w Radiu Paranormalium.
[01:30:49] - A mówił te słowa do państwa, jak zawsze, gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli potoczek Ewidiusza”. Książka dostępna jest oczywiście we wszystkich możliwych w naszych czasach wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania. Przepraszam, ja dzisiaj pół dnia zakupy robiłem. Nie posiadam samochodu, więc wszystko pieszo i troszkę już mnie kontaktuje. Zmęczenie już daje się we znaki. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już kończymy ten 149.
odcinek. Jeszcze się muszę upewnić, bo aż nie wierzę, że aż tyle odcinków już nadaliśmy. No rzeczywiście, dzisiaj odcinek 149., także za tydzień będzie taki mały jubileusz. 150. odcinek „Świata oczami duszy”. Dzisiaj już dziękujemy za uwagę.
[01:32:04] - Szykujcie szampany, chipsy, kochani. Co tam kto ma. Baloniki, fajerwerki. Nie, fajerwerków nie, ale jakieś takie gwizdawki, kapelusiki, czapeczki, konfetti. Co kto sobie życzy. Będziemy świętować także.
[01:32:18] - Tylko do konsumpcji szampanów proponowałbym przystąpić po audycji, nie w trakcie, bo jak człowiek troszkę popije, to różne głupoty potem na czacie pisze.
[01:32:31] - A może pójdźmy, panie Marku, na żywioł? Niech ta audycja będzie taka prawdziwa. Niech będzie taka szczera. To też jest dobry pomysł, żeby pewne rzeczy z siebie wyrzucić. Także dawajcie kochani, nawet w trakcie audycji.
[01:32:50] - Też tak można, jak najbardziej. Także zachęcamy do słuchania już za tydzień kolejnego odcinka „Świata Oczami Duszy”, a dzisiaj już powolutku kończymy audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek krótko po 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl .