[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Pierwszy poniedziałek roku 2022. Minęła przed chwilą godzina 20.00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny, pierwszy w tym roku odcinek pierwszej w tym roku audycji na antenie Radia Paranormalium. W ogóle pierwszą audycję na żywo, jaką w tym roku nadajemy, czyli „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór panie Sławku.
[00:46] - Dobry wieczór panie Marku. Witam was kochani wszystkich bardzo serdecznie w nowym 2022 już roku.
[00:54] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Będziemy oczywiście odbierać telefony w drugiej części audycji, ale numery do nas warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium, do dołączania do której gorąco zachęcamy. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:06] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Nie wiem w jakiej ilości dzisiaj będziemy po tych sylwestrowych różnego rodzaju ekscesach. No i cóż, jedziemy w ten 2022 rok. Dużo dwójek, więc może to wszystko nam się będzie mnożyć. Znaczy z pewnością się będzie mnożyć. Oczywiście wszyscy, kto żyw snuje plany na 2022 rok. Każdy z nas też coś tam sobie pewnie zaplanował, coś sobie wymyślił, czegoś oczekuje. Wszyscy ci, którzy coś tam w sferach duchowych mają do powiedzenia, przewidują, jaki ten 2022 rok będzie. Więc pewnie w jakiś tam sposób byście chcieli ode mnie być może też usłyszeć, jakie jest moje zdanie na temat tego, jaki 2022 rok będzie.
Ja nie jestem oczywiście jasnowidzem, więc nie będę snuł tutaj jakichś wizji na ten temat. I nawet miałem na tym zakończyć swoją wypowiedź. Natomiast chwilę przed audycją jeszcze z panem Markiem żeśmy sobie ucięli małą pogawędkę i też zrozumiałem taką rzecz, że może właśnie w związku z tym 2022 rokiem i tym, co za chwilę wam na jego temat powiem, może właśnie w związku z tym świadomość, taka osobista świadomość zaczyna nabierać takiego bardzo dużego znaczenia. Świadomość tego, co do nas napływa. Świadomość tego, co wokół nas się dzieje. Świadomość tego, że nie we wszystkim, mimo usilnych prób, starań i nacisków z różnych stron, musimy osobiście uczestniczyć. I też nie we wszystkim musimy uczestniczyć również emocjonalnie. Więc może akurat pod względem świadomości, rozwijania tej świadomości i nie myślę tu tylko i wyłącznie o świadomości duchowej, bo ta się rozwija i będzie się rozwijała, czy nam się to podoba, czy nie. Natomiast bardziej stawiałbym w tym roku na rozwój takiej świadomości osobistej, świadomości indywidualnej, świadomości również tej ziemskiej. Świadomość duchowa daje nam możliwość oglądania rzeczy z perspektywy prawdy i miłości.
Czyli z perspektywy wzorców, których nie wymyślili ludzie. Z perspektywy wzorców, które powinny i z pewnością kiedyś będą obowiązywały we wszystkich zakątkach, również Ziemi. I na tą świadomość w tym roku bardzo warto zwrócić uwagę. Bo kochani, jaki będzie 2022 rok? A jakiż on może być? Jakiż może być kolejny rok, w którym patrząc na to, co działo się przez ostatni rok, dwa, trzy i patrząc na to, co dzieje się w obecnej chwili. Rozmawialiśmy z panem Markiem o tym, żeby zakończyła się pandemiaAle powiedzcie mi kochani, czy widzicie szansę na to, żeby zakończyła się pandemia, skoro ludzie, którzy dążyli do władzy, bo ci, którzy zajmują się polityką, to nie są ludzie, którzy chcą służyć innym ludziom. To są ludzie najczęściej, którzy chcą rządzić i decydować o losach innych ludzi. Czy oni dostając dodatkowe narzędzia pozwalające im rządzić z jeszcze większą skutecznością, z ominięciem wszelkiego rodzaju mechanizmów kontrolnych, czy oni samodzielnie zechcą z tego zrezygnować? Czy wy, gdybyście stanęli na ich miejscu, dostając takie możliwości, zrezygnowalibyście z nich dobrowolnie?
Czy ludzie, koncerny, którzy za nimi stoją, którzy odkryli świetny sposób na zarabianie bardzo dużych pieniędzy, a zajęli się biznesem po to, żeby zarabiać pieniądze. Czy zarabiając dodatkowe olbrzymie pieniądze samodzielnie zechcą z tego zrezygnować? Biorąc pod uwagę, że ani polityka, ani biznes nie jest tworzony dla ludzi, dla obywateli, tylko dla tych, którzy tym biznesem i tą polityką się zajmują. Więc abstrahując już od wszelkich aspektów wizjonerskich, duchowych, logika mi osobiście podpowiada, że to się samo nie zmieni. Zresztą jeszcze pociągnę w takim razie. Rzadko to robię, ale jest nowy rok, więc dobrze, odniosę się do tego również. Mam nadzieję, że ostatni raz w tym roku. Kochani, ci, którzy prowadzą biznesy, mieli jakieś doświadczenia biznesowe, czy zastanawialiście się nad tym, czy logicznym jest to i czy istnieje taki twór gdzieś w biznesie, żeby pracodawca, ten, który płaci pieniądze, zatrudniał pracowników, których przez cztery lata nie będzie mógł zwolnić i żeby ci pracownicy spomiędzy siebie wybierali pracowników, którzy będą ich kontrolować i żeby to pracownik mógł zwolnić pracownika. Natomiast pracodawca, żeby tego pracownika nie mógł zwolnić, nie mógł go skontrolować, nie mógł go zdyscyplinować. Więc kochani, do momentu, dopóki takie twory będą funkcjonowały, dopóki ludzie nie zauważą, że to oni są najważniejszym elementem tej układanki, to oni są pracodawcami, to oni są ludźmi, którzy zatrudniają swoich pracowników do wykonywania konkretnych zadań, to oni im płacą i że ci ludzie nie dzielą się z nimi swoimi pieniędzmi, tylko rządzą ich pieniędzmi.
Czy wyobrażacie sobie, żeby pracodawca zatrudniając pracownika zgadzał się na taką pensję, jak pracownik ustali pracodawcy i że to pracownik będzie decydował, co pracodawca dostanie bądź nie dostanie, ile dostanie, co mu będzie wolno, a czego mu nie będzie wolno? Jest to twór z założenia patologiczny i nielogiczny i on sam w sobie musi budzić również patologiczne zachowania i rozwiązania. Kochani i ostatnia rzecz, tak już jakby na przykład czy w kraju, w którym w tej chwili jest jakaś kwota kar, które mamy zapłacić. Czy to już jest więcej? Na pewno więcej jak pół miliarda złotych. W kraju, gdzie służba zdrowia nie ma pieniędzy na przykład na służbę zdrowia, na podwyżki dla lekarzy. Natomiast marnotrawi się i trwoni na jakieś tam kary, na jakieś tam rzeczy, nie wiem, pół miliarda, miliard złotych tak po prostu i nikt na to nawet nie zwraca uwagi? Czy w sytuacji kryzysu zdrowotnego, w którym tak naprawdę wszyscy doskonale wiedzą, że sposób przebiegu choroby, czyli tego covida, jest przede wszystkim uzależniony od odporności człowieka. Przecież po to się podaje szczepionki, żeby wymusić odporność organizmu na danego wirusa, więc podnieść odporność człowieka na danego bądź w ogóle uodpornić go na dany wirus. Natomiast nikt, łącznie z główną WHO, czyli organizacją zajmującą się zdrowiem, nikt nie stworzył do tej pory funduszu poprawy odporności człowieka, obywateli.
Dlaczego nikt nie namawia ludzi do zwiększania swojej odporności? Przecież szczepionka nie jest jedyną formą zwiększenia odporności człowieka na jakiekolwiek zachorowania. Więc kochani, patrząc na to wszystko, czego można się spodziewać?Żadne symptomy ani żadna logika nie wskazuje na to, żeby to samo miało się zmienić. Nie zmieni się to samo, ponieważ w interesie ludzi, którzy za tym stoją, nie stoi to, żeby to się zmieniło, ponieważ to jest to, co jest im bardzo na rękę. I smutny wniosek z tego wszystkiego jest taki... Czy smutny? Może wcale nie jest, kochani, taki smutny. Może właśnie to jest dobry wniosek. Może to jest właściwy wniosek. Może to jest radosny wniosek, że czas zadbać o samych siebie, ponieważ tak naprawdę nikt inny o nas nie zadba.
Chyba że chcecie w to wierzyć, że politycy, duży biznes jest od tego, żeby zadbać o nas, o zwykłych, prostych ludzisków żyjących sobie tutaj na ziemi. Jeżeli w to wierzycie, to ja z wiarą, jak wiecie, dyskutował nie będę. Natomiast w moim przekonaniu rozwój świadomości i otwarcie oczu, uświadomienie sobie, że tak naprawdę tu nikt o nas nie dba. Kochani, nawet Bóg o nas nie dba. Nawet Bóg zostawił nam wolną wolę i ma nas w nosie i pozwala nam robić z własnym życiem, co tylko zechcemy. Więc może to jest właśnie dobry moment, żeby świadomie przyjrzeć się temu, co wokół nas się dzieje i zrozumieć to, że jesteśmy tutaj zdani tylko i wyłącznie na siebie. Przejdę do tematu, który jest z tym związany, chociaż tak naprawdę od niego miałem zacząć dzisiejszą audycję, bo za nami okres świąt, okres Sylwestra, Nowego Roku, czyli ten okres, w którym składamy sobie nawzajem najwięcej życzeń. Kiedy te życzenia płyną zewsząd, z internetu, z telefonów, z messengerów, WhatsAppów, ze spotkań z bliskimi. Zresztą nie tylko z bliskimi, z nieznajomymi. Ludzie sobie po prostu nawzajem wszystkiego życzą.
Zazwyczaj życzymy sobie dobrych rzeczy. Szczęśliwego Nowego Roku. Szczęśliwego nowego roku. To jest też takie fajne życzenie. Szczęśliwego Nowego Roku. Nie szczęśliwego całego przyszłego roku, tylko szczęśliwego nowego roku. To jest też fajne życzenie. Natomiast też mówię wam o tym nie to, że ono jest złe, tylko o tym, żeby świadomie zrozumieć sens tego życzenia. Sens tego życzenia, z którego często nie zdają sobie sprawy nawet ci, którzy te życzenia składają. Natomiast to nie ma tak naprawdę większego znaczenia.
Wiecie dlaczego, kochani? Zastanawialiście się, jak to jest z tymi życzeniami? Czy zastanawialiście się, kochani, jak to jest z tymi życzeniami? Jaki one mają sens? Czym są życzenia? Kochani, życzenia tak naprawdę, które składamy drugiemu człowiekowi, są niczym innym jak określeniem, nazwaniem intencji naszych wobec tej osoby. Skoro życzę ci wszystkiego najlepszego, to znaczy, że uważam się za twojego przyjaciela, za osobę, która dobrze ci życzy. Ponieważ mówię: „Życzę ci wszystkiego najlepszego, życzę ci spełnienia marzeń, życzę ci zdrowia, życzę ci szczęścia, życzę ci radości, życzę ci pieniędzy” i tak dalej. Ja tobie życzę tego wszystkiego. I fajnie.
Jeżeli te życzenia są szczere, to wiemy, że mamy do czynienia z osobą, która nam dobrze życzy. Natomiast pod warunkiem, że te życzenia są szczere. To jest nasz przyjaciel, nasza rodzina, nasi bliscy, rodzice, dzieci, ciocie, wujkowie, koledzy, bliscy znajomi, a nawet jak nie bliscy znajomi, to osoby, które nam dobrze życzą. I to jest jedyny tak naprawdę sens życzeń, ponieważ życzenia innych ludzi wobec nas nie mają żadnej mocy sprawczej. Czy słyszeliście o takim przypadku, żeby komuś z waszych bliskich bądź wam samym spełniło się życzenie, które nie było waszym życzeniem? Czyli ktoś wam życzył pieniędzy, wy te pieniądze dostaliście, chociaż ich nie pragnęliście. Ja wiem, że temat jest trudny do rozwikłania, ponieważ nawet w myśl tych ostatnich audycji, w których mówiłem wam, że tak naprawdę jesteśmy świadomi 2000 bitów z 40 miliardów, czy jakoś tak było, że jakiś taki łepek od szpilki sobie uzmysławiamy tego wszystkiego, co się w nas dzieje. To znaczy uświadamiamy sobie ułameczek, promileczek tych informacji, które napływają do naszego mózgu. O, tak, żeby było precyzyjnie. Więc to jest ciężkie do zweryfikowania, bo być może my nawet nie wiemy, że sobie na przykład czegoś życzymy, czegoś pragniemy.
Ktoś nam to życzy, to się spełnia i sobie możemy pomyśleć teraz: „A, bo ktoś nam życzy”. Nie, kochani, przestańmy się oszukiwać. Przestańmy się czarować. Przestańmy sobie opowiadać te wszystkieCuda, które się wydarzają. Mówi się, że cuda to są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć. To jest cud. Natomiast okazuje się później, że to jest wynik całego mnóstwa różnych rzeczy, z których my sobie po prostu nie zdajemy najczęściej sprawy. Więc zostawmy to i bądźmy wobec siebie szczerzy. Życzenia innych ludzi względem nas nie mają żadnej mocy sprawczej, chyba że my w nie uwierzymy. Chyba że ktoś nam powie: „Słuchaj, najwyższy czas, żebyś uwierzył w siebie, że zasługujesz.
Już teraz w końcu zrozum to, że zasługujesz na szczęście”. Ale musi nastąpić ten proces, że my zrozumiemy, uświadomimy sobie i poczujemy, że my już na to szczęście zasługujemy. To musi przez nas przejść, inaczej nie ma żadnej mocy sprawczej. Więc oczywiście składajmy sobie życzenia nawzajem. Życzmy sobie nawzajem. Pokazujmy sobie, że się lubimy. Pokazujmy sobie nawzajem, że sobie dobrze nawzajem życzymy, że nasze intencje wobec innych osób są dobre. Natomiast nie spoczywajmy tylko na tym. Bo co jest ważne? Dwie rzeczy powiem.
Dwa aspekty. Pierwszy jest taki: w myśl zasady. Bo często ludzie, dostając całe mnóstwo życzeń, siedzą i oczekują, żeby one się spełniły. „Jezu, dostałem tyle życzeń na urodziny, na święta, takich fajnych. Niech się spełni jedna dziesiąta i niech to ja będę szczęśliwy. Będę żył 300 lat”. To jest takie: „O, niech one się spełnią”. Czyli znowu w pozytywny sposób, ale jednak w pewnym sensie uzależniamy nasze szczęście, nasze życzenia, nasze marzenia od innych. I zapominamy o czym? O czym zapominamy?
Przyznajcie mi się, kochani, kto sobie samemu złożył życzenia noworoczne? Samemu sobie. Kto sobie usiadł i pomyślał, czego on sobie samemu na ten 2022 rok życzy? Ja sobie złożyłem życzenia. Bardzo miło było mi usłyszeć, że ci ludzie, których uważam za ważnych i bliskich w moim życiu, dobrze mi życzą. Ale wiedząc, że ich życzenia nie mają żadnej mocy sprawczej, postanowiłem nie zostawiać 2020 roku przypadkowi, tylko złożyć sobie samemu, życzyć sobie tego, czego ja pragnę i nadać moc sprawczą temu, czego ja pragnę. Bo kochani, my przywiązujemy wagę, cieszymy się z życzeń tych fajnych, które dostajemy od bliskich. Ale pamiętajcie, że inni ludzie, nie wypowiadając tego do nas, niekoniecznie życzą nam wszystkiego najlepszego. Te życzenia nieraz są takie: „O, żebyś znalazł w końcu żonę, żebyś się w końcu ożenił, żebyś w końcu się usamodzielnił, żebyś w końcu znalazł jakąś stałą pracę, żebyś w końcu coś tam”. To są takie sympatyczne życzenia, które pokazują nam, czego ludzie od nas oczekują.
Nasi bliscy najczęściej. Ale jest całe mnóstwo ludzi na świecie, którzy też mają jakieś życzenia dla nas, których nie wypowiedzą. Na przykład aptekarze nie dzwonią do swoich klientów i mówią: „Obyście jak najwięcej chorowali, bo my mamy z tego pieniądze”. Przecież aptekarze to są ludzie, którzy żyją z ludzi chorych. Czasami dbających o swoje zdrowie. Suplementy diety, jakieś tam ziółka, maseczki, witaminki i tak dalej. Natomiast nie dzwonią do swoich klientów i nie będą nam życzyć zdrowia, bo by splajtowali. Producenci gadżetów elektronicznych, samochodów, różnego rodzaju pierdół, które mają za nas myśleć, nie będą dzwonili do nas i wysyłali nam życzeń: „Obyście byli ludźmi świadomymi, bo przestaniecie się kierować ego i kupować te wszystkie bzdety co roku, które są takie same jak w zeszłym roku, tylko trochę inaczej wyglądają. Natomiast mają to samo znaczenie, jakie miało to na przykład w zeszłym roku”. Czy zakłady pogrzebowe, sprzedawcy zniczy.
Nie wspomnę już o politykach, o całym mnóstwu ludzi, którzy dzięki temu, że funkcjonuje to tak, jak funkcjonuje, po prostu zarabiają na tym ciężkie pieniądze i mają wobec nas konkretne oczekiwania. Nasi szefowie będą mieli oczekiwania, żebyśmy byli wydajniejsi, żebyśmy nie przychodzili po podwyżki. Nie zadzwoni do nas szef i nie powie: „Życzę ci, żebyś uświadomił sobie, że za mało zarabiasz. Życzę ci, żebyś zaczął dbać o swoje warunki pracy”. Więc kochani, życzeń wobec nas jest całe mnóstwo. Fajnie, jak ludzie poprzez życzenia określają swoje intencje wobec nas. Natomiast pamiętajcie, że ci, którzy tych intencji nie określają i nie składają nam życzeńNie znaczy, że nic sobie od nas nie życzą albo czegoś nam nie życzą. Dlatego zapytam jeszcze raz: kto z was złożył sobie po tych naszych audycjach o świadomych pragnieniach, o świadomych marzeniach, życzenia noworoczne? Słuchajcie, jeżeli tego nie zrobiliście, to jak najszybciej to zróbcie, bo dopiero trzy dni tego roku minęło, więc jeszcze ten rok nie jest stracony i te życzenia jeszcze mają dużo czasu na to, żeby się spełnić. Zastanówcie się, czego wy sobie życzycie, ponieważ te życzenia mają moc sprawczą.
I kontynuując, kochani, tą myśl, jest drugi aspekt. Co jest w życiu ważniejsze? Była jakaś chińska przypowieść albo jakaś tam inna. Czy dać człowiekowi rybę, czy nauczyć go łowić? Oczywiście, żeby człowiek się usamodzielnił ważne jest, żeby nauczył się łowić. Rozumiecie tą zależność, tak? Zje rybę, dalej będzie głodny. Tak jak się nauczy łowić, pójdzie sobie złowi następną. Więc w przypadku życzeń może czas je troszeczkę zmienić. Może te życzenia, które składamy swoim bliskim.
Ja na przykład nie życzę ludziom zdrowia. To znaczy nie to, że nie życzę ludziom zdrowia. To będzie taka podpowiedź. Oczywiście jak najbardziej tak. Natomiast mówię taką rzecz, że o zdrowie to każdy ma zadbać. Nie liczyć na to, że skoro dostałem trzysta życzeń zdrowia, to będę zdrowy. Nauczyć człowieka łowić podczas życzeń to uświadamiać mu, że wszystko: radość, pieniądze, zdrowie, satysfakcja, miłość, szczęście to są stany i sfery życia, o które każdy z nas w pierwszej kolejności musi sam zadbać. Nasze zdrowie tylko w jakiejś części, zwłaszcza teraz, kiedy nie można iść do specjalisty, kiedy nie można iść zrobić normalnie badań, kiedy nie można się normalnie diagnozować. Tak, to są czynniki zewnętrzne, tak? Natomiast jest całe mnóstwo rzeczy, które my możemy dla siebie zrobić w tych kategoriach, żeby o to zdrowie zadbać.
Tak samo o szczęście, tak samo o pieniądze. Chociażby świadomymi życzeniami, świadomymi pragnieniami popartymi wiarą. Poprzez zmianę swojej wiary możemy zmienić swoje podejście do pieniędzy oraz ich posiadania bądź nieposiadania. Więc nauczyć człowieka łowić to jest właśnie podczas życzeń przypomnieć mu, że nie tylko inni mają dbać o nasze zdrowie, o nasze szczęście, o naszą radość, o miłość, o pracę, o stabilizację, o jakieś inne rzeczy i mają swoimi życzeniami, a może modlitwami nam to załatwić. Tylko że to jest przede wszystkim nasz obowiązek, żeby o to zadbać. I nikt nigdy nas z tego obowiązku nie zwolni. I możemy oczywiście mówić całe mnóstwo rzeczy. Możemy zwalać to na całe mnóstwo rzeczy. Z jakiego powodu nie jesteśmy szczęśliwi? Z jakiego powodu nie jesteśmy radośni?
Z jakiego powodu nie jesteśmy zdrowi? Z jakiego powodu nie mamy tego bądź nie mamy tamtego. Natomiast żeby móc to zrobić z czystym sumieniem, to trzeba zadać sobie pytanie, czy ja ze swojej strony zrobiłem wszystko, żeby to, czego nie mam, czego mi brakuje, na co narzekam i obwiniam innych, czy ja ze swojej strony zrobiłem wszystko, żeby to mieć? A czasami czy zrobiłem cokolwiek? Bo często jest tak, że my nie robimy nic. Przyzwyczajeni, jadąc sobie w tym kieracie codziennych nawyków, nie robimy nic, żeby się z tego wyrwać. Dużo narzekamy, dużo szukamy winnych, a sami nie robimy nic. Więc żeby mieć czyste sumienie, żeby postąpić zgodnie z miłością i z prawdą, zastanówmy się, ile my zrobiliśmy ze swojej strony, żeby stan czy finansowy, czy zdrowotny, czy emocjonalny, czy zawodowy, czy jakikolwiek inny osiągnąć. Czy my zrobiliśmy to, co było w naszej mocy? Zawsze, kiedy mogłem.
Zawsze, kiedy pamiętałem. Zawsze, kiedy była ku temu okazja. Swoim bliskim ludziom, z którymi rozmawiałem, kiedy pytali mnie, co w danej sytuacji mają zrobić, staram się odpowiadać w jeden sposób: zrób wszystko, co w tej chwili, w tym momencie twojego życia przychodzi ci do głowy, że mógłbyś zrobić. A czy powinienem zadzwonić? Jeżeli uważasz, że to coś zmieni, to zadzwoń. A czy powinienem zareagować? A czy powinienem coś tam? A czy powinienem coś tam. Zrób ty ze swojej strony wszystko, co w tym momencie twoje serce, twój umysł, twoja świadomość ci podpowiada, ponieważ ta chwila już nigdy więcej się nie powtórzy. A za godzinę, za dwie, za dzień, za tydzień, za miesiąc możesz mieć do siebie żal.że mimo że chodziło ci to po głowie, tego nie zrobiłeś.
Mimo że twoja intuicja ci podpowiadała: zrób to. Intuicja. My rozumiemy słowo intuicja jako dusza, że twoja dusza ci mówiła: zrób to. Nie zrobiłeś tego i teraz nie cofniesz czasu i do końca życia będziesz miał to poczucie, że mogłeś coś zrobić, że być może gdybyś to zrobił, czemuś byś zapobiegł. Ja to mówię w sposób taki dość dramatyczny, bo też mam jakieś dramatyczne sytuacje w tej chwili na myśli. Ci, którzy słuchają audycji dłużej, to z pewnością znają historię mojego syna. My moment jego zachorowania z moją żoną to rozpatrywaliśmy wiele razy, zastanawiając się. Moment zachorowania, chwilę przed zachorowaniem, po zachorowaniu. Zastanawialiśmy się, czy mogliśmy zrobić jeszcze coś więcej. Coś, co w tamtym momencie mogłoby spowodować, że sytuacja rozwinęłaby się inaczej.
Oczywiście to jest sytuacja trudna, ciężka, życiowa, przykra. Natomiast tych sytuacji drobniejszych w naszym życiu jest całe mnóstwo i dlatego ważne jest, żeby pamiętać o tym, żeby robić w danej chwili to, co jest, co przychodzi nam do głowy. Oczywiście nasza świadomość się zmienia. Z czasem dostrzegamy inne rozwiązania i ktoś mógłby powiedzieć, że sobie uświadomimy za jakiś czas i że mogliśmy zrobić inaczej i byłoby lepiej. Natomiast to nie jest powód do obwiniania się, ponieważ ważne jest to, co wiemy, myślimy i jaka jest nasza świadomość w danym momencie, kiedy sytuacja się dzieje. To, co się wydarzy później. Nauka, doświadczenia, odwaga, nasza wiedza, nasza świadomość ulegnie zmianie i z innej perspektywy z pewnością dostrzeżemy inne możliwości. Ale na chwilę podejmowania decyzji o działaniu nasza świadomość była taka, jaka była. Możliwości takie, jakie były. Więc rozpatrujmy to tylko na chwilę, w której się dana sytuacja dzieje.
Dlatego kochani, w tych sytuacjach róbmy wszystko, co nam przychodzi do głowy, co nam nasze serce, umysł, dusza podpowiada, żebyśmy nie musieli później żyć w przekonaniu, że mogliśmy coś zrobić, a nie zrobiliśmy. Albo mogliśmy czegoś nie zrobić, a zrobiliśmy. Bo to w drugą stronę też działa. Ale w przypadku naszych marzeń, naszych pragnień i naszych potrzeb, bo to nie dotyczy tylko marzeń. Chociaż marzenie to jest nasze niespełniona potrzeba na dzisiaj, bo przeważnie marzymy o czymś, czego nam w danej chwili brakuje, czego mamy niedobór w naszym życiu. Na tym skupiamy swoje pragnienia i marzenia. Więc w przypadku zaspokajania tych pragnień, potrzeb, również tych życiowych, zastanawiajmy się, kochani, czy my ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, żeby to, co jest naszym pragnieniem, to, co jest naszym niedostatkiem, się urzeczywistniło, stało się faktem, stało się naszą rzeczywistością, stało się naszą prawdą. Oczywiście nie musimy tego robić. Natomiast jeżeli mamy potrzebę osiągania celów, spełniania marzeń, realizowania pragnień, zmieniania swojego życia na lepsze, to w moim przekonaniu powinniśmy to robić. Zwłaszcza w perspektywie tego, co tak trochę wyszło przed samą audycją, a o czym mówiłem na początku audycji.
Pamiętajcie, że nikt o nas nie zadba. Nikt. Nasi kochani rodzice, rodzeństwo, może bliscy, może przyjaciele mogą nam pomóc dobrym słowem. Mogą nam pomóc materialnie. Mogą nam dodawać otuchy. Mogą nam pomóc się podnieść. Mogą nam mówić o tym, że w nas wierzą, ale nie zmienią nic w naszej psychice. Bo to, że ktoś w nas wierzy, jest fajne, jest cudowne, jest ważne, ale do momentu, dopóki my nie uwierzymy w siebie, będzie tylko życzeniem danej osoby, które jest cudowne, ale nie ma żadnej mocy sprawczej. Nikt o nas nie zadba i może warto sobie z tego, kochani, w końcu zdać sprawę. Nikt nie zadba o nasze zdrowie.
Tak, oczywiście kochana żona, kochany mąż poda nam kubek herbaty, poda nam tabletkę, nawet przypomni o tym, żeby ją wziąć. Nawet pójdzie do apteki, żeby je kupić. Nawet ktoś może dać nam pieniądze na te leki. Nawet może nam załatwić dobrego specjalistę, najlepszego. Operację bez kolejki. Tak, tylko my rozmawiamy już w tym momencie o zaleczaniu skutków czy likwidowaniu skutków naszego niedbania o zdrowie. Więc tak, jak najbardziej pomoc ze strony ludzi naszych bliskich nam w życiu towarzyszy.Ale najczęściej jest to pomoc przy likwidowaniu skutków tego, czego sami żeśmy nie zrobili. Bo to, że popadliśmy w jakąś trudną sytuację życiową, materialną, tak jak na przykład moja i ludzie mi pomagali i pomagają, to pomagają mi posprzątać to, co ja sam nawywijałem. I o tym też, kochani, należy pamiętać. Owszem, uczy nas to empatii, uczy nas to współczucia, uczy nas miłości do ludzi.
Ale najczęściej na samym początku nieszczęścia stoimy my sami ze swoimi wyborami bądź brakiem wyboru, a ludzie później pomagają nam to tylko w mniejszym bądź większym stopniu posprzątać. Nikt o nas nie zadba, dlatego każdy z nas musi zadbać o samego siebie. I w życzeniach tych noworocznych, tych urodzinowych, życzcie ludziom i życzcie sobie siły, odwagi, determinacji, wiary, umiejętności i potrzeby zadbania o samych siebie. Uczcie siebie i innych łowić, a nie dawać ryby. Niech każdy człowiek nauczy się dbać o siebie. Tak jak napisałem, gdyby ludzie zajęli się sobą, Facebook przestałby istnieć. Gdyby skupili swoją uwagę na sobie, Facebook przestałby istnieć. Gdyby ludzie zadbali o siebie na drodze, gdyby przestali być zarozumiali, gdyby przestali być głupi, żeby zatroszczyli się o swoje zdrowie i swoje życie, nie byłoby wypadków. Ja to wiele razy powtarzałem. Nie troszcz się o mnie na drodze, zatroszcz się o siebie, a ja zatroszczę się o siebie.
Ja będę jechał tak, żebym ja był bezpieczny. I ty jedź tak, żebyś ty był bezpieczny. Wtedy nie zagrozisz bezpieczeństwu mojemu. Świat będzie lepszy, jeżeli ludzie zadbają o siebie. Owszem, mamy sytuację taką, żeby też była jasność, że ja tego nie dostrzegam. Ja to dostrzegam. Dostrzegam doskonale miejsca na świecie, gdzie nasza pomoc jest jeszcze ludziom potrzebna. Zwykła pomoc fizyczna, materialna, chociaż duchowa, mentalna, emocjonalna również, ale też i zwykła ludzka, materialna. Gdzie są wojny, gdzie jest głód, gdzie nie ma wody i tak dalej, gdzie ludzie żyją w nędzy. Tak, są takie miejsca i tym ludziom jesteśmy potrzebni, ale dbając o siebie, zatroszczymy się też o innych.
Także widzicie kochani, z tymi życzeniami być może popsułem wam trochę koncepcję życzeń i może zacząłem tę audycję od smutnych wieści, ale z drugiej strony to nie jest audycja kabaretowa. Ja nie jestem stand-uperem ani klaunem, żebym was rozbawiał. Jestem człowiekiem, który stara się mówić prawdę i też pewne rzeczy obdzierać z takich magicznych nakładek. Chociaż wiem, że jeszcze ludzie w dalszym ciągu niekoniecznie chcą wiedzieć, chcą rozumieć. Ja to też w pewnym sensie rozumiem i akceptuję, bo ja też jak jadę do mechanika samochodowego, to nie po to, żeby on mi opowiadał i uczył mnie konstrukcji i działania samochodu, tylko po to, żeby mi ten samochód naprawił. Nie muszę być mechanikiem samochodowym, żebym korzystał z samochodu, jak też nie muszę być kolejarzem, żeby jeździć pociągiem. Więc ja rozumiem, że jest całe mnóstwo. Nie muszę być informatykiem, żeby korzystać z komputera i tak dalej. Są ludzie, którzy się tym zajmują, znają się i okej. Natomiast w sytuacjach, w których coś dotyczy mnie, to ja jednak lubię rozumieć pewne rzeczy, wiedzieć, w którym momencie na co mam wpływ, co mogę zrobić, co mogę zmienić, żeby moje życie było bardziej takie jak ja bym chciał, niż takie jak chcą inni.
Natomiast ja rozumiem, że moje audycje nigdy raczej nie osiągną takiego poziomu, jak w sumie może bym chciał. Ponieważ ja nie zajmuję się, kochani, czarami. Nie zajmuję się tym, co jest tak bardzo kuszące dla naszej podświadomości. Coś, co jest dla naszej podświadomości znane, czyli wykonywanie obrzędów w celu uzyskania jakiejś konkretnej korzyści. Obrzędy im mniej zrozumiałe, tym bardziej magiczne. I jest w tym sens. Jest, kochani, w tym sens, ponieważ toDziała na naszą podświadomość. Dodaje nam więcej wiary, dodatkowe punkty mocy, jeżeli mamy świadomość, że wspiera nas w naszych działaniach jakiś mistrz, mag, cudotwórca, postać niezwykle uduchowiona, a najlepiej sam Bóg. Wtedy na skutek takich informacji płynących z niebywałych autorytetów, nasza podświadomość przyzwyczajona do słuchania autorytetów łatwiej dokonuje zmian. Pod tym względem jest okej.
Przecież wojownicy odprawiali modły do bogów, żeby dali im zwycięstwo. Prosili też o deszcz, złoża, pola, bizony i całe mnóstwo innych rzeczy. Przez całe tysiąclecia naszego rozwoju towarzyszyły nam obrzędy i dla naszej podświadomości jest to jak najbardziej zrozumiałe i akceptowalne, że mając wsparcie osób, osobowości, osobistości z innych wymiarów, poziomów duchowych, religijnych i innych, ta moc sprawcza jest większa. W Kościele katolickim chrztu udziela ksiądz, ale na bierzmowanie, żeby podkreślić rangę tego wydarzenia dla naszej podświadomości, przyjeżdża biskup. Wszystkie otoczki, które są związane z osiemnastką, ślubem, maturą, wieczorami kawalerskimi są niczym innym jak obrzędami dla naszej podświadomości, które mają za zadanie przemycić informację do naszej podświadomości, że jakiś etap w naszym życiu się kończy i zaczyna się następny. To doskonale widać na przykład po ślubach. Panowie to doskonale widzą, że raptem przed ślubem mają dziewczynę, kochankę, a po ślubie następnego dnia budzą się i mają żonę. Co się wydarzyło w ciągu 24 godzin, że ta kobieta jakby przeszła na inny tryb funkcjonowania? Otóż jej podświadomość poprzez emocjonalną otoczkę związaną z ceremonią ślubu, z tym oczekiwaniem i tak dalej, z tą kościelną otoczką bądź inną otoczką rodzinną, przestawiła się natychmiast na tryb żona. Więc kochani, ten tryb podświadomości i działanie na podświadomość jest kluczem do dokonywania zmian w naszym życiu.
Ja zostawiam obrzędy innym. Jest całe mnóstwo ludzi, którzy zajmują się obrzędami, tworzą otoczki boskich istot, które w nas tkwią, dokonują połączenia z naszą boskością, odkrywają naszą boskość, robią całe mnóstwo różnych rzeczy, które skutecznie oszukują naszą podświadomość i przynoszą efekty w transformacji naszej podświadomości. Ja skupiam swoją uwagę na rozbieraniu tego wszystkiego na czynniki pierwsze, chociażby po to, żebyście mogli dokonać świadomego wyboru i mieli świadomość, co za pomocą takiego obrzędu jednego, drugiego, trzeciego, piątego chcecie osiągnąć. Żebyście byli świadomi tego, co chcecie osiągnąć. Dlatego ja nazwę rzeczy, że tak powiem, bardzo mocno po imieniu. Kochani, wszelkie zmiany, których macie, możecie dokonać w swoim życiu, skupiają się tylko i wyłącznie do jednego miejsca — do naszej podświadomości. Wszystko to, co jest robione, jest robione tak naprawdę po to, żeby do tej podświadomości w jakiś sposób dotrzeć. Kogo bym nie słuchał, jakiej audycji, czego bym nie czytał, wszędzie wszyscy mówią: „Musisz zmienić swoje myślenie. Musisz zmienić swoje podejście. Musisz zmienić.
Musisz dokonać zmiany”. I to jest prawda. Ja mówię wam dokładnie to samo. Natomiast zawsze pozostaje pytanie, jak to zrobić. Jak dokonać zmiany w swojej podświadomości? Jak do podświadomości dostarczyć to, czego w niej brakuje? Chociaż dostarczyć to, czego w niej brakuje. Najlepiej by było coś zmienić. Coś, co nam przeszkadza wyrzucić, a coś, czego nam brakuje dograć. Tak jak robimy na komputerze.
Siadamy i mówimy: ten program mi nie służy, więc opcja „usuń programy”, „detale”, „wszystko usuń”. Ale teraz przydałby mi się program inny, ponieważ moje myślenie, moja świadomość wzrosła i ja chciałbym móc na swoim komputerze robić to i to. I teraz jaki program byłby dla mnie najlepszy, żeby móc to robić? Aha!Szukam, czytam, oglądam ten. Wkładam płytę, teraz to z internetu czy pendrive'a instaluję. Tak by było najlepiej. Natomiast na tą chwilę jeszcze nikt nie wymyślił narzędzia innego oprócz ciężkiej, wytrwałej i konsekwentnej pracy, samokontroli, samodyscypliny, pilnowania się, zmuszania, żeby coś w naszej podświadomości zmienić. Jest drugi sposób, bardzo skuteczny i jednocześnie bardzo nieprzyjemny. Silne bodźce emocjonalne. One skutecznie potrafią transformować naszą podświadomość.
I te silne bodźce emocjonalne to jest osiemnastka, bierzmowanie, ślub, skoki na linie uprawiane wśród Indian południowych, wyjście na samotnie przez innych mieszkańców. Przypalanie ogniem, impreza, pierwsze obcięcie u Baba Wołu i tak dalej, w zależności od kultury, od tych wszystkich uwarunkowań. Są to obrzędy bardzo silne emocjonalnie. Wrzucanie dziecka do studni i patrzenie, czy wypłynie. Czy kobiet, przekłuwanie im uszu, stóp albo innych rzeczy, żeby za pomocą silnych bodźców emocjonalnych dać sygnał naszej podświadomości, że zmieniamy tryb funkcjonowania. I to są dwa znane wszystkim, bądź nie wszystkim, ale większości sposoby transformacji podświadomości. I wszyscy, którzy oczywiście mają na ten temat pojęcie, wiedzą, że to, co jest do zmiany, to nie jest do zmiany w świecie duchowym, tylko w naszych wytartych już, wyjeżdżonych połączeniach neuronowych w naszym mózgu. Tam to trzeba zmienić. Tam jest robota do zrobienia i dwie znane metody. Jedna znana od tysiącleci to silny wstrząs emocjonalny i drugi to jest ciężka praca nad samym sobą, kontrola, samodyscyplina.
Kochani, bo się rozgadałem. Ja mam sposób na dogranie do naszej podświadomości i na tym, na pierwszym etapie chcę się skupić, wzorców miłości i miłości do samego siebie. Mam sposób. Znaczy jestem przekonany, wierzę i na podstawie tego, co udało mi się do tej pory przetestować na samym sobie, jest to metoda działająca. Zresztą znalazłem potwierdzenia, że ta metoda jest wykorzystywana też w innych transformacjach lęków, leczeniu fobii i tak dalej. I moje życzenie dla siebie samego na ten rok jest takie, żeby doprowadzić to do końca, zrobić, uruchomić i zacząć się, kochani, z ludźmi tym dzielić. To jest moje życzenie dla mnie na ten rok. I moje życzenie na ten rok dla mnie to jest takie, że pragnę więcej radości i więcej siły w dążeniu do tego, czego pragnę. Kochani, powiedziałem o tym pomyśle. Wrócę do niego w następnej audycji i powiem, jakie warunki muszą być spełnione i jaka będzie rola wasza w tym wszystkim, w tym całym przedsięwzięciu, bo nie ukrywam, że taką rolę dla was i dla wszystkich moich słuchaczy, czytelników i ludzi, którzy mi dobrze życzą i będą chcieli w tym uczestniczyć.
I od razu mówię: nie mi pomóc. Kochani, nie mi pomóc. Bo to, co ja robię od 142 audycji, to jak się z pewnością domyśliliście, robię to przede wszystkim dla was. I chcę, żeby to zostało powiedziane. Ja oczywiście coś sobie z tego czerpię. Natomiast moje rozmyślania, moje rozważania skupiają się na tym, co ja wiem, a co mogłoby przydać się również wam. Więc kochani, tu nie chodzi o pomoc mi w zrobieniu czegoś. Tu chodzi o to, żeby stworzyć warunki i możliwości do tego, aby pomóc wam oraz innym ludziom, tak nazywając rzeczy po imieniu. Ale o tym projekcie porozmawiamy już w następnej audycji, bo teraz znowu się rozgadałem. Kochani, z mojego dzisiejszego wywodu na pewno każdy coś tam dla siebie wyciągnie.
Natomiast najważniejsze, co ja chciałem wam powiedzieć, to to, że nikt o nas nie zadba. Że to jest czas, żeby uświadomić sobie, że albo bierzemy sprawy w swoje ręce, w swoje głowy, w swoje serca i zaczynamy o siebie dbać. Zaczynamy świadomie dążyć do tego, czego pragniemy. Zaczynamy zastanawiać się, czy zrobiliśmy wszystko, czy zrobiliśmy cokolwiek, aby nasze życie wyglądało tak, jakbyśmy tego sobie życzyli. I dlatego właśnie zamiast może modlitwy albo dodatkowo do modlitwy składajcie sobie, kochani, sami sobie życzenia. Może nawet każdego dnia, może każdego ranka, może każdego wieczora. I pamiętajcie o tym. I też mówcie tym, których lubicie, których kochacie, których szanujecie.O tym, żeby również oni zaczęli o siebie dbać. Że kwestia naszego zdrowia, szczęścia, radości, miłości, szacunku, pieniędzy jest przede wszystkim w nas, w naszych głowach, w naszych emocjach i w naszych rękach. I żebyście znali moje intencje, chociaż z pewnością, przynajmniej mam nadzieję, że większość z Was interpretuje je i analizuje tak, jak ja to mam w głowie i w sercu.
Wytrwałości i świadomości i siły w dążeniu do zadbania o siebie na ten cały najbliższy rok z mojego serca do Was wysyłam, kochani, dziękując za jak zwykle troszeczkę dłuższą pierwszą część. Cieszę się, że spotkaliśmy się w Nowym Roku. Nie wiem, jak tam wygląda sytuacja. Coś tu się podziało, więc tradycyjnie na pewno zrobimy przerwę, kochani, ponieważ ja muszę odpowiedzieć na dwa komentarze z poprzedniej audycji, które obiecałem. Więc taki zeszłoroczny dług muszę spłacić i spełnić obietnicę. Także cóż, zróbmy krótką przerwę.
[56:06] - Przerwa może i będzie krótka, ale będzie wystarczająco długa, żeby troszeczkę tych komentarzy też poczytać. Tak dzisiaj mi się wybrał utwór, który już zabrzmiał kiedyś w przerywniku. Proponuję, żebyśmy teraz przeszli do przerywnika muzycznego. Jeżeli ktoś potrzebuje gdzieś wyskoczyć szybko, to wysoce zalecane jest, aby ustawić odtwarzanie na troszkę głośniej, bo jeżeli ktoś tego utworu nie słyszał, to za pierwszym usłyszeniem się w nim zakocha. Całkiem fajna kompozycja. Jon Anderson i Kitarrów w utworze „Island of Life” już teraz na antenie Radia Paranormalium. A my do audycji „Świat oczami duszy” powracamy po krótkim przerywniku za jakieś osiem minut z lekkim kawałkiem. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. She sees me, she understands.
She helps with all of my fears. When we stand together for life. Who will hold a child in her arms? She reaches out so many friends who seek to leave this world. When we stand together for life. She will hold a child in her arms. With that woman earth would fade and die. With that woman, who am I? Who am I on this island of faith? Who am I on this island of life?
You are the sea. You are the sky. You are the ocean. I am the earth. I am the island of your love. She listens. She understands. For those searching for truth. We will stand together for life. We will hold a child in our arms.
Without woman earth would fade and die. Without woman, who am I? Who am I on this island of faith? Who am I on this island of life? You are the sea. You are the sky. You are the ocean. I am the earth. I am the island of your loveNo ja wiedziałem, że ten kawałek komuś się spodoba. Puszczam tutaj Johna Andersona i Kitaro „Island of Life”, a na czacie pojawia się wiadomość od Sabiny: „Panie Marku, gratuluję gustu.
Muzyka kosmos.” Nazwać tą muzykę kosmosem to jakby nic nie powiedzieć. Z chęcią kiedyś puściłbym wersję albumową, bo ta wersja z albumu „Dreams” z początku lat 90. troszeczkę się różni. Nawet bardziej niż troszeczkę. Ale niestety YouTube prawdopodobnie wyłączyłby nam transmisję, tak że musimy się posiłkować taką demówką. Taka wersja wydana w limitowanej edycji, w limitowanym nakładzie bodajże w Japonii. Na drugiej stronie jest też utwór Johna Andersona i Kitaro zatytułowany „Lady of Dreams”, ale tam aranżacja jest w porównaniu z albumową wersją taka dosyć siermiężna. Może kiedyś to puszczę, może komuś się spodoba. Mi to jakoś nie pochodzi. Wolę utwór „Island of Life” z tego singla.
Po tym troszeczkę dłuższym niż zwykle przerywniku muzycznym powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części audycji, w której pan Sorek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Można dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.Wbrew pozorom GG Gadu-Gadu jeszcze nie jest aż tak bardzo martwe. Czasem ktoś jeszcze do nas coś napisze. Także raz jeszcze 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także do nas pisać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego.
Zachęcamy do dołączenia do grupy Radia Paranormalium i do udzielania się tam jak najbardziej. Jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:07:40] - Kochani, ja jak zawsze przyłączam się do prośby pana Marka. Jeżeli ktoś chciałby zadzwonić, to jak najbardziej jest to za chwileczkę właściwy moment, bo nie wiem jak z komentarzami, ale zazwyczaj jest dużo na początku powitań. Zresztą zaraz przejdę tam dalej, nie zdążyłem ich przeczytać. Zaraz ten moment nastąpi. Natomiast ja jeszcze na momencik wrócę do komentarzy, na które nie odpowiedziałem pod poprzednią audycją. Laura napisała: „Czy można poruszyć tematy z audycji sprzed kilku lat w komentarzu pod tą audycją?” Dziękuję, że w ogóle pada takie pytanie, bo rzadko pada. To dla mnie jest też oznaka dużej świadomości. Otóż tak, kochani, zwłaszcza jeżeli to się w jakiś sposób wiąże z obecną audycją, to jak najbardziej tak. Natomiast wszelkie zmiany tematu, takie drastyczne, raczej starałbym się ich unikać. W zeszłym roku próbowałem raz zrobić taką audycję, gdzie można było wejść po prostu ze swoimi pytaniami, ze swoimi sprawami, zupełnie poza tym, co ja chciałem.
Nie wypaliło to. Może zobaczymy, może ta formuła w tym roku się pojawi, a póki co, jeżeli chcecie, żeby się pojawiła, to możemy się w jakiś dzień spotkać po południu, gdzie możecie przynieść dowolne tematy. Jeżeli będę miał coś na ten temat do powiedzenia, to z chęcią powiem. Podczas rozmowy telefonicznej wspomniałem o tym, że 44. rok życia to jest dobry moment na to, żeby pewne rzeczy robić, zmieniać, uruchamiać. I Sabina napisała: „Czy może pan bardziej nieco rozjaśnić mi, co ma do rzeczy wiek 44 lata z kwestią telepatii?” Już mówię. Jedną którąś tam z audycji jakiś czas temu poświęciłem temu tematowi, że nasze życie składa się z czteroletnich okresów, tak zwanych fal, w którym w każdym roku pojawiają się inne energie, czyli energia fizyczna, energia mentalna, energia emocjonalna i energia duchowa. Tak upraszczając to bardzo. Każdy z tych czteroletnich okresów coś do naszego życia wnosi. Pierwszy etap czteroletni to jest to wchodzenie w życie, kiedy zdobywamy podstawową informację na temat otaczającego nas świata.
Następne cztery okresy, czyli do 20. roku życia, to jest czas, kiedy tą wiedzę już coraz bardziej świadomie zaczynamy posiadać. Do 40. roku życia, czyli ten dziesiąty okres fali to jest to, kiedy próbujemy to, czego przez 20 lat się dowiedzieliśmy o świecie, wcielić w życie. Czyli tutaj testujemy te wzorce podświadomości i próbujemy według nich układać życie. Natomiast między 40. a 44. rokiem życia, w tym 11. okresie zaczyna do nas bardzo mocno pukać nasza dusza, czyli ona się bardzo mocno aktywizuje i próbuje nam przypomnieć o tym, że oprócz spraw ziemskich typu dom, praca, rodzina, mieszkanie, posadzić drzewo, spłodzić syna i coś tam, że oprócz tych rzeczy mamy też do załatwienia jakąś duchową lekcję. Między 40.
a 44. rokiem życia bardzo mocno intensyfikuje się, to znaczy to się zaczyna już po trzydziestce. Natomiast między 40. a 44. rokiem życia bardzo mocno nasza dusza do nas zaczyna pukać i upominać się o realizację również tego celu duchowego. I to jest ten moment, kiedy ludzie dokonują bardzo wielu różnych zmian. One nie zawsze są zgodne z potrzebą naszej duszy, natomiast jest to dość burzliwy okres. Między tym 41. a 44. rokiem życia jest taka intensyfikacja bodźców duchowych i wtedy te duchowe procesy typu właśnie telepatia, otwarcie trzeciego oka, różnego rodzaju perypetie z czakrami, intuicja, czyli kontakt z własną duszą bardzo mocno, jeżeli mamy świadomość tegoTo jest dobry okres, żeby to uruchamiać.
To tak w skrócie. A teraz przechodzę do naszej audycji. Mothman, Fragi, Oskar, Sabina, Tomasz Buczek, Titow, Wojciech Kuczaj, Tasp, Agnieszka Hoszowska, Karolina Belfast, Sara Neo. Wszyscy się z nami witają tutaj na czacie. Oczywiście witam czatowiczów i jeszcze raz witam wszystkich słuchaczy. Sara pisze: „Świetne refleksje, dzięki, chociaż temat smutny”. Kochani, strach, smutek, przenoszenie naszej uważności na sprawy niefajne to jest naturalne działanie tego świata i mechanizmy tego świata, ponieważ ludzi zastraszonych, zdezorientowanych, spanikowanych łatwiej jest trzymać w ryzach. Więc najlepszą rzecz, jaką możemy dla siebie w ogóle w ostatnich czasach zrobić, to zachować jak najwięcej dystansu, jak najwięcej świadomości i wykrzesać z siebie jak najwięcej radości, bo to jest najlepsze antidotum na to, w co ludzie próbują nas wciągnąć i to niekoniecznie świadomie. Są oczywiście media, są oczywiście te psychologiczne, przemyślane aspekty, żeby nas w to wciągać. Jest to też zgodne z naszą naturą ziemską, życia w strachu, w lęku, ale też gro ludzi z naszych bliskich, z naszego otoczenia będzie nas zupełnie nieświadomie zarażać tymi informacjami.
Natomiast pamiętajcie, że do nas należy wybór, czy chcemy brać w tym udział, czy nie. I też do nas należy interpretacja tego, czy to, co smutne, musi być tak naprawdę smutne. Ja wielokroć w życiu ludziom bliskim i dalszym zawsze mówię, że pewne sytuacje życiowe, te właśnie takie niefajne, dobrze jest oceniać z perspektywy czasu. Nawet ostatnio ze swoją klientką rozmawiałem, że zanim podjęliśmy współpracę, ona się bardzo denerwowała, ponieważ poprzedni fachowiec bardzo mocno ją wystawił do wiatru. I oczywiście w momencie, kiedy my nawiązaliśmy współpracę, ona była przepełniona żalem i taką pretensją do losu, do świata, że straciła kupę czasu, kupę nerwów, zdrowia na współpracę z nim. Natomiast później się okazało, że współpraca ze mną przyniosła całe mnóstwo pozytywów, superlatyw do tego stopnia, że jej syn, który jej polecił tego poprzedniego fachowca mówił, że niepotrzebnie się pośpieszył, bo z chęcią by też skorzystał z moich usług. Więc suma summarum to, co złe, okazało się dla niej całkiem dobre, bo pozwoliło spotkać mnie, akurat w tym wypadku mnie. Natomiast w wielu wypadkach są to ludzie, którzy niosą ze sobą też mnóstwo dobrego w innych aspektach naszego życia. Więc po pierwsze nie wkręcajmy się tak natychmiast w to, co wydaje nam się w tej chwili złe. Dajmy sobie czas na to, żeby zobaczyć, co z tej sytuacji wyjdzie i być może, droga Saro i drodzy słuchacze, to, co właśnie tego złego powiedziałem, smutnego powiedziałem na początku audycji, może też zmobilizuje, zmusi niektórych do tego, żeby uświadamiając sobie, że nikt o nas nie dba, skieruje waszą uwagę właśnie na to, żeby bardziej zadbać o samych siebie.
A to na pewno przełoży się z korzyścią dla was, dla każdego z nas. Magdalena pisze: „Też tak myślę, Sławku. Odporność i dbanie o siebie podstawa. Pozdrawiam”. Cieszę się bardzo, bo taka jest prawda, kochani, że we wszystkich płaszczyznach naszego życia właśnie dbanie o siebie jest podstawą dobrego samopoczucia na wszystkich płaszczyznach naszego życia. Tu jeszcze Elżbieta się pojawiła Werbińska. Sabina pisze: „Ludzie zaufali medycynie rockefellerowskiej. Ona nauczyła ich łykać pigułki, a to tylko chemia, którą kiedy dostanie się do organizmu, poczyni wcześniej czy później wielkie szkody. I kółko się zamyka. Dzisiaj mało kto wie, jak doszło do produkcji leków syntetycznych”.
Kochani, ale świat, który przyzwyczaił nas do konsumpcjonizmu, przyzwyczaił nas i my z przyjemnością to przyjmujemy. Parę razy śmiałem się, jak ktoś pisał na przykład komentarz pod jakąś audycją, że jestem mało przekonywujący. Ja często odpowiadałem. Zresztą kochani, o czym ja mówię w audycjach? Podaję jakieś sposoby, metody, możliwości.Na to, żeby poprawić swoje życie, a mało ludzi z tego korzysta. My właśnie chcemy, przyzwyczajeni jesteśmy do tego, żeby wziąć pigułkę, żeby ktoś za nas wymyślił coś, co poprawi nasze życie. My za to zapłacimy, ale chcemy wziąć pigułkę i nie chcemy w tym uczestniczyć. Kiedyś ludzie produkowali wszystko, czyli produkowali jedzenie, produkowali zwierzęta, które dawały mleko, jajka, produkowali zboże, produkowali meble, produkowali podkowy. I wszyscy w tym procesie produkcji jakoś mniej czy więcej uczestniczyliśmy i ludzie wiedzieli, że to, co się dzieje, wymaga pracy, wymaga wysiłku. Że to się nie bierze z powietrza.
I często byli przyzwyczajeni do tego, że coś trzeba zrobić. W tej chwili ludzie są przyzwyczajeni do tego, że to jest takie wirtualne, nierzeczywiste i dlatego nie mają potrzeby, ciągot i kultury wytwarzania czegoś nawet wokół samego siebie. Natomiast co do wypowiedzi Sabiny jak najbardziej się zgadzam. Magdalena pisze: „Ukochać siebie” z serduszkiem. Tak, ukochać siebie, kochani. Quintinio: „Witam wszystkich w Nowym Roku”. Sabina też pisze: „Mądrzy dbają o siebie. Inni zaufali zanadto pseudoautorytetom, a ci dbają o siebie”. Taka prawda. Tomasz Buczek jeszcze: „Pozdrawiam i wszystkich witam”.
Sabina pisze: „Panie Sławku, kiedyś od osoby bardzo religijnej usłyszałam słowa: jaki jest kto głupi, to się go łupi. Często taka jest prawdziwa twarz tak zwanych autorytetów”. Matahari Pajac Pajac napisał. Też się z nami tutaj przywitali. Kochani, to co powiedziałem na początku audycji. Jeżeli ktoś mówi, że idzie do polityki, a nie chce rządzić, to kłamie. Jeżeli ktoś otwiera dużą firmę, rozwija firmę i robi z tego korporację i tak dalej, i mówi, że nie chce zarabiać pieniędzy, to też kłamie. Więc siłą rzeczy polityka i biznes jest ukierunkowany na konkretne cele, a żeby te cele osiągnąć, to szef jakiejś firmy musi zatrudnić ludzi, którzy będą dla niego pracowali, ponieważ on sam nie jest w stanie wytworzyć niczego, co by było warte miliard dolarów, a on na przykład tyle zarabia miesięcznie. Więc wiadomo, że do powstania takiego zysku są potrzebni ludzie, który każdy tam wytworzy za 10 dolarów czy za 10 złotych i przy ilości ludzi daje to zysk na poziomie 10, 20, 30, 50 czy 100 milionów rocznie czy miliarda. I to jest normalne.
To jest naturalne. I tak samo wiadomo, że polityka ma to do siebie, że jeżeli jest ktoś, kto rządzi, to musi mieć swoich podwładnych i ludzi, którymi będzie zarządzał. I z tego trzeba sobie jak najbardziej zdawać sprawę. Natomiast to, co oni próbują nam przekazać, co robią dla nas, to jest po prostu zwykła manipulacja. To jest mówienie czegoś, w co my mamy wierzyć. Powinniśmy wierzyć. Natomiast czy chcemy wierzyć? Pytanie zależy tylko i wyłącznie od nas. Znaczy odpowiedź na to pytanie zależy tylko i wyłącznie od nas. Dlatego ja jestem cały czas za świadomością, chociaż wiem, jak ona brzmi.
Rzeczy, które są ładnie zapakowane, choćby miały w środku jakiś syf, będą lepiej sprzedawalne niż dobra rzecz, która nie będzie miała opakowania. Tak jest zrobiona nasza natura, że tak naprawdę ludzie lubią być oszukiwani. Są do tego przyzwyczajeni i nasza podświadomość łatwiej przyjmuje to, do czego jest przyzwyczajona. Ziemniaki, które będą leżały w skrzyni, będą wyglądały paskudnie. Choćby były smaczne, nie znajdą takich nabywców jak pięknie zasiatkowane ziemniaczki z karteczką „Teraz Polska” albo najlepiej z flagą amerykańską. Sabina jeszcze pisze: „Ale takim silnym bodźcem emocjonalnym, który pomoże trafić do naszej podświadomości, to, o czym mówił pan we wcześniejszej audycji, to znaczy dogłębny, osobisty rachunek sumienia. To działa”. I tu są fajne wykrzykniki. Dziękuję ci, moja droga, za ten komentarz. Cieszę się.
Ja też jestem przekonany, kochani, że to działa. Natomiast tu problem polega trochę na tym, że to musimy zrobić sami. Znaczy, jeżeli chcemy to zrobić, to musimy to zrobić sami. Tego nikt za nas nie zrobi. Natomiast obrzędy różnego rodzaju, które gdzieś wpłyną na naszą podświadomość, będąTworzą dla nas inni ludzie i my przychodzimy na gotowe. To jest już przygotowane, to jest zrobione i my decydując się na to, jesteśmy kierowani. Ktoś za nas całe te procedury wymyśla. Natomiast rachunek sumienia zrobiony przed lustrem daje naprawdę super efekty. Dziękuję ci, droga Sabino, za ten komentarz. A Sabina pisze: „Panie Sławku, dziękuję”.
Ja również bardzo dziękuję. No dobrze, kochani, właśnie skończyły się komentarze. Sabina jeszcze pisze, to jest ten komentarz: „Panie Marku, gratuluję gustu. Muzyka kosmos”. Ja sobie przesłucham to najprawdopodobniej dnia jutrzejszego. Kochani, kończymy dzisiejszą audycję. Nie ukrywam, że telefon od córki troszeczkę zaprzątnął moją uwagę, więc z przyjemnością was dzisiaj pożegnam. Moje intencje wobec was wyraziłem jasno w dzisiejszej audycji. Być może była dobitna, być może była smutna, być może była bezczelna w niektórych momentach, ale nikt, kochani, nie gwarantował, że prawda musi być zawsze przyjemna. Natomiast mam nadzieję, że prawda zawsze pozostanie prawdą i sama się obroni.
Dziękuję wam, kochani, za to dzisiejsze pierwsze noworoczne spotkanie. Mam nadzieję, że zaczęliśmy je z przytupem i z przytupem przelecimy przez ten rok pełni radości i sukcesów wspólnych oraz sukcesów prywatnych, za które trzymam bardzo mocno kciuki w waszym wykonaniu. Dziękuję panu Markowi za dzisiejszą pomoc i piękną muzykę, która wam się spodobała. Trzymajcie się i pamiętajcie ci, którzy jeszcze nie zrobili tego, aby sobie nie przegapić momentu, złożyć szczere życzenia noworoczne samym sobie, a ja z całego serca będę trzymał za nie kciuki. Trzymajcie się cieplutko, buziaczki, ściskam was. Do usłyszenia już za tydzień. Mam nadzieję, że z równie ciekawymi tematami jak dzisiaj. Dobrej nocy. Trzymajcie się. Pa, pa.
[01:28:04] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka dostępna we wszystkich możliwych wersjach, przynajmniej we wszystkich możliwych w czasach nam współczesnych: w wersji drukowanej, elektronicznej i jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania i śledzenia kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. A dzisiaj już dziękujemy za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl