Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy nam się, drodzy państwo, ostatni poniedziałek roku 2021. Ale my jeszcze nie kończymy. My zaczynamy ostatni w tym roku odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:47] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie.
[00:51] - Wbrew temu, co niektórzy piszą na Facebooku i na YouTube pod postem, w którym taki zrobiliśmy ukłon w stronę słuchaczy przebywających aktualnie w szpitalu i walczących z wiadomą chorobą. Zapraszamy wszystkich słuchaczy bez wyjątku: chorych, zdrowych, w szpitalu, w domu, w samochodzie, w autobusie. Gdziekolwiek jesteście, zachęcamy do słuchania Radia Paranormalium i do zajrzenia czasem na naszą stronę internetową, bo tam też jest sporo różnych fajnych, ciekawych rzeczy do posłuchania, do poczytania. Mnóstwo fajnych ludzi na forum do podyskutowania. A teraz zachęcamy do wysłuchania kolejnego odcinka audycji „Świat oczami duszy”. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów warto zapisać sobie już teraz, chociaż będziemy oczywiście odbierać telefony w drugiej części audycji. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 008, komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:49] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Końcówka roku. Hoł, hoł, hoł. Święta, święta i po świętach. Ciekawy jestem, jak spędziliście święta. Jak to, co pojawiło się w ostatniej audycji. Czy ktoś z was spróbował to wykorzystać i wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie i o sobie? Nie ukrywam, że ja też miałem sporo. Wykorzystałem ten czas też na swoje przemyślenia.
Będą pewne zmiany, będą pewne nowości, ale to po Nowym Roku. Natomiast, ponieważ święta to jest taki czas, kiedy składa się ludziom bardzo dużo życzeń. Ludzie w tym okresie sobie bardzo dużo życzą. Są tacy bardziej, przynajmniej w większości, przynajmniej ze znanych mi osób, bardziej otwarci, bardziej uwrażliwieni. Wydaje mi się, że te życzenia są często szczersze i takie płynące bardziej z serca. Oczywiście nie generalizuję, mimo że też mówię trochę o swoim wewnętrznym pragnieniu i życzeniu, żeby tak właśnie było, żeby ten czas był właśnie takim czasem uwrażliwienia, uduchowienia i dotarcia do samego siebie i do swoich najbliższych. Zbliżenia się. Natomiast mnie tak trochę nurtował temat życzeń. Życzeń wypowiadanych. Często pojawia się taka formuła, że podpisuję się pod tym, czego ty pragniesz i na przykład życzę ci tego, nie wiem, dwa razy więcej.
Tego, co ty pragniesz. Ponieważ nie zawsze te nasze marzenia, pragnienia, życzenia są na tyle wyartykułowane, aby nawet nasi bliscy mogli dowiedzieć się, czego my tak naprawdę pragniemy. Jest dużo takich życzeń ogólnych, zdrowia, szczęścia, radości, pieniędzy, miłości, powodzenia. Takich z jednej strony potocznych, z drugiej strony może ktoś powie, że jakichś sloganów, a z drugiej strony tak naprawdę to też są rzeczy, których większość ludzi tak naprawdę pragnie. Może nie zawsze potrzebuje, bo niektórzy mają pieniądze, mają zdrowie, mają trochę szczęścia w życiu. Natomiast większości z nas brakuje miłości, brakuje radości, szczerości.Więc te życzenia są jak najbardziej na miejscu, bo myślę, że gros z nas właśnie tego potrzebuje. Natomiast ja w tym roku troszeczkę przewrotnie zwracałem ludziom uwagę na to, że owszem, przyjmujemy życzenia zdrowia, radości, szczęścia, miłości, a tak naprawdę są to rzeczy, a raczej stany emocjonalne, czy jeżeli chodzi o zdrowie, to stany fizyczne, o które tak naprawdę, kochani, powinniśmy zadbać sami. Fajnie jest usłyszeć, że ktoś ma wobec nas dobre intencje i nam tego życzy, ale ważne jest to, abyśmy to my sami sobie tego życzyli i oprócz życzenia, żebyśmy potrafili o to w jakiś sposób w swoim życiu i swoim życiem zabiegać i do tego dążyć, a nie tylko czekać i mieć nadzieję, że życzenia, które złożyli nam nasi najbliżsi, się spełnią. Bo to też znowu jest takie trochę uzależnianie swojego samopoczucia od osób trzecich. Zwłaszcza że, jak napisałem pod jednym z postów, żaden człowiek nie ma takiej mocy, przynajmniej ja tak twierdzę, bo nie znam nikogo takiego ani nie słyszałem, aby jego życzenia spełniły się w czyimś życiu.
Więc kochani, nie zostawiajcie spraw dotyczących waszego zdrowia, szczęścia, radości tylko w życzeniach innych ludzi, ale zacznijcie o to zabiegać sami. Zacznijcie prowadzić takie życie, które to wszystko wam zapewni. Dzisiaj na koniec audycji chcę wam powiedzieć jakie warunki musimy spełnić, musi spełnić każdy z nas, aby nasze marzenia, pragnienia, życzenia mogły się spełnić, żeby miały szansę się spełnić. Do tego stopnia uważam to za ciekawy temat, zwłaszcza w perspektywie Sylwestra, Nowego Roku, kolejnych życzeń, które już nie będą dotyczyły tylko zdrowych, wesołych świąt, ale całego przyszłego roku. Warto by było to wiedzieć i o tym pamiętać. I może to, co dzisiaj powiem, przynajmniej w życiu niektórych ludzi przyniesie konkretne, namacalne efekty. Do tego stopnia temat wydawał mi się interesujący, że pierwszy chyba raz troszeczkę rozreklamowałem naszą dzisiejszą audycję na różnych grupach, na których jestem i mam nadzieję też, że w związku z tym pojawiły się również nowe osoby zainteresowane tym, co mam wam, kochani, do powiedzenia i do przekazania. Natomiast zanim to nastąpi, muszę trochę pogmerać. Muszę troszeczkę pomiszoć. Bo jak mawiał jeden z mistrzów klasztoru Szaolin, jeżeli dobrzy ludzie przyglądają się i nie reagują na zło, to zło się będzie rozprzestrzeniać.
A jak napisała to jedna z naszych byłych słuchaczek, która poszła już swoją drogą, co mnie bardzo cieszy. Chyba że od czasu do czasu, na przykład dzisiaj wysłuchuje, to serdeczne pozdrowienia dla Karolinki. Jak napisała też pod jednym z postów, że fałsz trzeba demaskować i trzeba nazywać go po imieniu, że jest fałszem. Pewnie was już naprowadziłem na pewne rzeczy. Może nie aż tak dramatycznie, natomiast wpadłem na post Wioletty Tylman, który jest dość długawy, ale chciałbym, żebyście go wysłuchali i słuchając go, żebyście zastanowili się, w jaki sposób z wami te słowa będą rezonowały. Jakie uczucia, emocje będą towarzyszyć wam podczas czytania przeze mnie tego postu. Więc zaczynamy. „Dzień dobry kochani. Przy okrągłym stole zasiadły dusze i wybierały dla siebie temat następnej lekcji. Najbardziej odważna i najsilniejsza dusza wstała i oznajmiła: tym razem wybieram się na ziemię, żeby nauczyć się wybaczać.
Kto mi w tym pomoże?”Dusze współczujące z pewnym niepokojem spojrzały na nią i wszystkie naraz zaczęły mówić: „To jedna z najtrudniejszych lekcji. Może ci nie starczyć jednego życia. Będziesz cierpieć. Bardzo ci współczujemy. Możesz sobie nie poradzić. Kochamy cię i będziemy cię wspierać”. Jedna z dusz powiedziała: „Jestem gotowa ci towarzyszyć na ziemi i pomóc się uczyć. Zostanę twoim mężem, a wszystkie problemy w naszym związku będą przeze mnie. Ty zaś będziesz uczyć się wybaczenia”. Druga dusza westchnęła: „A ja będę jednym z twoich rodziców.
Zapewnię ci trudne dzieciństwo. Następnie będę wtrącać się do twojego życia i przeszkadzać ci, a ty będziesz się uczyć mi wybaczać”. Trzecia dusza obiecała: „Ja będę twoim szefem i często będę cię traktować źle, z góry i niesprawiedliwie, żebyś mogła doskonalić się w wybaczaniu”. Kilka innych dusz również zgodziło się na to, by w określonym czasie spotkać się z nią i pomóc w nauce. Każda dusza wybrała zatem temat własnej lekcji. Dusze podzieliły się rolami, opracowały wzajemnie powiązany plan życia, w którym każda z nich miała pomóc innej w nauce, a następnie udały się na ziemię. Jednak taka jest specyfika nauczania dusz, że w chwili narodzin ich pamięć się oczyszcza i tylko nieliczne domyślają się, że wydarzenia nie są przypadkowe, a każdy człowiek pojawia się w życiu właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy lekcji, którą ze sobą niesie. Ta cudowna opowieść została znaleziona w sieci. Jest mi bardzo bliska. Buziam i ściskam was, słoneczka.
Academy of Energy. I to jest kochani koniec posta, który na tą chwilę ma 461 superów i lajków i 81 komentarzy. Ja oczywiście pozwoliłem sobie na komentarz pod tym postem. Nawet powstała z niego króciutka dyskusja, ale jak się okazuje, ci, którzy piszą komentarze, niekoniecznie czytają inne komentarze. Zresztą ja też wszystkich nie czytam. Natomiast kochani, z tych 81 komentarzy większość dotyczyła tego, w jaki sposób ludzie pisali, piszą i może będą dalej pisali o tym, jak bliskie jest to ich życiu. Temu, co dzieje się w ich życiu. Nie powiem o tym, że ja krytykuję coś takiego. Bo jeżeli ktoś coś takiego pisze, bo tak czuje, to jest to jego prawda, a z prawdą nie ma co dyskutować. Natomiast kochani, pomyślcie co zadziało się w waszych emocjach.
Czy to, co przeczytałem jest bliskie temu, co dzieje się w waszym życiu? Bliskie jest waszym poglądom, bliskie jest waszym przekonaniom? O ile jest to ważne. Na ile jest to ważne, być może zrozumiecie po tym, co ja pod tym postem napisałem. Mój komentarz brzmi: „Naprawdę myślicie, że mamy pozwalać sobie na cierpienie, aby nasza dusza nauczyła się wybaczać? Że nasze cierpienie jest z góry zaplanowane i nie mamy z tym nic wspólnego i nie możemy nic zrobić, żeby zmienić nasze życie? Świetne wytłumaczenie dla nicnierobienia i trwania w roli ofiary. Nauka wybaczania jest ważna, ale celem jest nauka miłości i to my się tego mamy nauczyć od naszej duszy według mnie”. Nicnierobienia i poszukiwania. Tu już teraz dopowiadam od siebie.
I poszukiwania winnych na zewnątrz. Jak widać jest gro ludzi, którzy w dalszym ciągu uważa, że za ich szczęście bądź nieszczęście odpowiadają czynniki zewnętrzne. Tak duchowe, jak ludzkie. Ludzkie, bo ludzie są źli, bo ludzie mnie krzywdzą, bo ludzie są tacy. Bo ludzie są niesprawiedliwi. Bo ludzie są nieuczciwi. Bo ludzie kłamią. Bo ludzie mnie wykorzystują. Bo ludzie mnie oszukują. Ludzie są źli.
A jeżeli już nie ludzie, to widocznie jest jakiś plan mojej duszy na to życie, o którym ja nie mam zielonego pojęcia i pozostaje mi rola osoby, która będzie przyjmować wszystko z pokorą i uczyć się wybaczać. Jeżeli kochani tak myślicie. Jeżeli myślicie, że dusza ma jakiś plan, o którym my nie mamy zielonego pojęciaI my się do tego planu musimy dostosować. To nigdy nie rozmawialiście ze swoją duszą, nigdy nie daliście jej do siebie przemówić. Nigdy nie wsłuchaliście się w to, co chce wam powiedzieć. Kochani, uważajcie. Uważajcie i nie wierzcie mi. Nie wierzcie nikomu. Jak wiecie, ja przez tyle czasu, ile prowadzę audycję w Radiu Paranormalium, audycja jest 141., więc jest to przynajmniej trzy lata. Zawsze starałem się odcinać od tego, co się dzieje gdzieś w internecie, oceniać czy komentować wypowiedzi innych, pozostawiając im swobodę.
Natomiast patrząc na to, co się dzieje, najprawdopodobniej przestanę stać z boku i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Natomiast uważajcie. Nie kupujcie wszystkiego w ciemno tylko dlatego, że ma 300, 400 czy 500 lajków. Wasze życie jest w waszych rękach. I zwróćcie uwagę: wykonywanie obrzędów różnego rodzaju i przyjmowanie czegoś, że coś jest z góry zaplanowane i my nie mamy na to wpływu. Owszem, to jest bardzo mocno wpisane w naszą podświadomość, ponieważ wszystkie religie z takiego założenia wychodzą, że jest jakiś wyższy plan, że nagroda to nie będzie tu, tylko nagroda będzie w niebie, że my mamy być pokorni, posłuszni, wykonywać konkretne obrzędy i nie zastanawiać się, czy możemy w ogóle cokolwiek z tym zrobić. Wszystkie obrzędy wobec bóstw czynione przez tysiąclecia to jest wszystko wpisane w naszą kulturę, ale to nie jest synonim osoby świadomej. Dlatego podchodźcie z dystansem i czytajcie pewne rzeczy, nawet pięknie napisane, nawet pięknie wyartykułowane, nawet pięknie ozdobione w piękne grafiki z pewną dozą nieufności, niestety tak to nazwę. Jeszcze obiecałem odpowiedzieć na komentarz.
Bardzo fajny. Na pytanie w zasadzie pani Laury, który się pojawił pod poprzednią audycją. W ogóle to komentarze pod poprzednią audycję były bardzo świąteczne. Bardzo dziękuję, bo w zasadzie same miłe słowa na temat audycji, na temat mój i pana Marka padły. Może za wyjątkiem jednego, ale nie wiem z jakiego powodu zniknął z YouTube'a. Nie wiem, ktoś go może... Znaczy z pewnością ani ja, ani pan Marek. Natomiast ciężko mi się do niego odnieść. Natomiast pani Laura zadaje takie pytanie: „Panie Sławku, powiedział pan w audycji, że z duchowego punktu widzenia wybieramy środowisko, w którym chcemy się narodzić, po czym nasza podświadomość kształtuje się w tym środowisku, a w momencie dorosłości staje się naszym wyzwaniem. Zgadzam się z tym całkowicie, ale zastanawiam się, jak to jest.
Zakładając optymistycznie, że uda nam się przeprogramować negatywne wzorce, dzięki czemu poszerzymy swoją świadomość, to czy zostanie z nami nawet w momencie śmierci i ponownych narodzin już w innym środowisku? Czy wypracowane wcześniej te właściwe wzorce będą zakodowane w naszej duszy w trakcie jej wędrówki? I czy tak samo jest z poziomem świadomości i zdobytym doświadczeniem? Myślę, że gdyby tak nie było, to w sumie rozwój nie miałby sensu. Nie wiem, czy jasno to opisałam, ale mam nadzieję, że mnie pan zrozumie. A moje drugie pytanie będzie za chwilę.” Kochani, napisałem, że bardzo fajne pytanie. Oczywiście ja już kilkakrotnie w mniej bądź bardziej precyzyjny sposób na to pytanie odpowiadałem. Natomiast według mnie i mojej nomenklatury słownej i nazewnictwa podświadomość jest czymś, co jest ziemskie, czymś, co nabywamy od momentu urodzenia aż do momentu naszej śmierci. Natomiast jest to ściśle związane z naszym mózgiem, naszymi połączeniami neuronowymi, które powstają, czyli z czymś bardzo, ale to bardzo ziemskim. Więc nasza podświadomość jest jakby czystą kartką w momencie naszych narodzin i też w momencie naszej śmierci umiera.
Kończy jakby swoją przygodę z nami. Natomiast nieustająco z nami jest nasza dusza przez wszystkie nasze wcielenia i to, czegoNauczymy się jako ludzie w tym wcieleniu. To wszystko zostanie zapisane w naszej duchowej świadomości. To wszystko, co załatwimy teraz tutaj, czyli wszystkie te ziemskie wzorce, które uda nam się przetransformować po to, aby żyć prawdą i miłością. To wszystko zostanie skreślone z listy naszych doświadczeń w następnym wcieleniu. Nazywając to słowami karmy, bo to jest dość często znane i rozpoznawalne określenie, zakończymy pewne procesy karmiczne. Oczywiście jest zazwyczaj jeden główny powód czy jedna główna lekcja dla nas na dane wcielenie. Natomiast my tę karmę też tworzymy. Dzisiaj będziemy tworzyć doświadczenia, które wydarzą nam się za tydzień, za miesiąc, za dzień, za dwa, za rok. A dzisiaj dzieją się te, które wytworzyliśmy trzy lata temu, pięć lat temu bądź trzy tygodnie temu.
Ten proces karmiczny zakańczania jednych procesów, a tworzenia drugich cały czas poprzez popełniane przez nas błędy się tworzy. On cały czas żyje, funkcjonuje, nie jest stały. Nie tylko to, co przynieśliśmy ze sobą z poprzednich wcieleń, ale również to, co udało nam się wyprodukować w tym wcieleniu tworzy dla nas. W konsekwencji stworzy dla nas konkretne doświadczenia, przez które będziemy musieli przejść. Natomiast te, które przetransformujemy się zakończą. Warto tych rzeczy jak najwięcej załatwiać, bo wtedy z innego poziomu startujemy do następnego wcielenia. Oczywiście to, co nie zostanie przez nas właściwie rozpoznane, bo pewne rzeczy tkwiące bardzo głęboko w naszej podświadomości, pewne zachowania, które stosujemy wobec innych ludzi, być może będą nam towarzyszyły do końca naszego życia. I wtedy analiza tego postępowania, zrozumienie tego postępowania nastąpi po naszej śmierci w tej sferze duchowej, gdzie już nie będziemy mieli tych wzorców podświadomości, tego tłumaczenia: bo on zaczął, albo on to, albo on tamto, albo tak się musiało, bo ja to robiłem, bo chciałem dobrze i tak dalej. Z tym wzorcem miłości i prawdy i tak się po naszej śmierci zetkniemy, ale im mniej rzeczy zabierzemy ze sobą z tego życia, tym mniej doświadczeń, być może trudnych, nieprzyjemnych, wybierzemy sobie na następne wcielenie. To tyle w kwestii odpowiedzi.
Mam nadzieję, że odpowiedziałem, a nie namieszałem. I drugie pytanie pani Laury brzmi: czy można postrzegać wzorce jedynie jako mechanizmy reagowania? Czy według pana jest to coś więcej? Nie wiem, kochani, czy pamiętacie, jak opowiadałem wam o swojej przygodzie z VR-em, czyli z virtual reality, z wirtualną rzeczywistością w postaci okularów. Kiedy zrozumiałem, że nasza podświadomość jest tak mocno powiązana z naszym mózgiem i z naszą sferą ziemską i fizyczną, że oprócz oczywiście reakcji potrafi dawać również objawy psychosomatyczne, czyli stricte fizyczne. Jeżeli przypominacie sobie tą historię, kiedy ja w okularach, jadąc tą deskorolką. Dla tych, którzy nie słyszeli tej historii. To właśnie jedna z takich zabaw, gier, prezentacji technologii VR na konsolę PlayStation. Ma taką grę, gdzie kładziemy się na długiej deskorolce. To ma w Stanach odpowiednią nazwę, bo podobno tam jest dość modne.
I na tej deskorolce na leżąco zjeżdżamy z gór, na przykład ulicami pomiędzy samochodami różnego rodzaju. Zakręty, nie zakręty, góry, pagórki i tak dalej. Nabierając prędkości kilkadziesiąt do powyżej 100 kilometrów na godzinę. Taka zabawa dość ekstremalna. Ja podczas właśnie takiej zabawy wyskoczyłem w górę.Bo tam była górka i ta deskorolka się razem ze mną oderwała od ziemi i przez jakiś czas leciałem w powietrzu, zanim z powrotem wylądowałem na asfalcie. Dopiero opowiadając tą historię wieczorem uświadomiłem sobie, że ja podczas tego wyskoku miałem ścisk w żołądku, gdzie czysto teoretycznie mój błędnik, wszystkie te zmysły ruchu zazwyczaj odpowiedzialne za tego typu reakcje były w bezruchu. One nie odbierały bodźców fizycznych, czyli nie odbierały bodźców tego wyskoku, tego lecenia w powietrzu, tego lądowania. Żaden z moich zmysłów, oprócz wzroku w tym nie uczestniczył. Za ten objaw fizyczny była odpowiedzialna moja podświadomość, która za pomocą okularów VR uwierzyła, że to, co widzi jest prawdą. Jest to jeden z przykładów, bo nie mam możliwości badawczych, żeby sprawdzić jak daleko ta podświadomość jest w stanie się posunąć.
Nie mam sprzętu, narzędzi, wiedzy, żeby takie doświadczenia robić. Być może nauka albo ma to w nosie, albo sobie nie zdaje z tego być może sprawy, albo nie jest zainteresowana, albo badania, które są prowadzone są utajnione, ponieważ żadnych informacji na ten temat nie ma. Natomiast jak bardzo zmienia się postrzeganie. Postrzeganie to jedno, ale jak bardzo podświadomość determinuje nasze reakcje, również fizyczne, przekonałem się oglądając filmy z innymi ludźmi o ich zachowaniach podczas noszenia na przykład okularów VR. Czy obserwując swoich znajomych, którzy pozwolili sobie na wzięcie, dali się namówić do moich eksperymentów, gdzie w niektórych sytuacjach po prostu zrzucali okulary z siebie na przykład mając odruch wymiotny. A widziałem ludzi, którzy faktycznie na Rollercoasterach, z okularami wirtualnej rzeczywistości wymiotowali. To, że krzyczeli, to, że były objawy paniki, strachu, to akurat widziałem również wśród moich znajomych. Nawet do wymiotów, do torsji, do takich objawów psychosomatycznych potrafi doprowadzić nasza podświadomość, wierząc tylko, że to, co widzi jest prawdą. Historia z rekinem jest już chyba historią słynną, którą też opowiadałem. Więc mówię kochani, nie jestem w stanie odpowiedzieć wam, jak bardzo podświadomość i nasze wzorce są w stanie zawładnąć naszym życiem.
Natomiast widziałem też reakcje ludzi, którzy na przykład obserwowali. Znajomi byli, obserwowali jak jeden z członków naszej grupy czy rodziny siadał, zakładał okulary, przeżywał przygodę z rekinem, mając założone okulary, wzbudzając często śmiech ludzi, którzy go obserwowali. Ale ci sami ludzie na telewizorze obserwowali tą samą historię i zakładając okulary, czyli stymulując już naszą podświadomość, że to, co teraz widzą jest już prawdą. Nie byli w stanie powstrzymać strachu, chociaż doskonale wiedzieli, że podczas tej historii nic się nie wydarzy, nic złego. Ta historia zakończy się happy endem. To jednak nie byli w stanie zapanować nad swoimi emocjami strachu mając założone okulary wirtualnej rzeczywistości, które pokazywały podświadomości, że to, co się aktualnie dzieje wokół nas jest prawdą. I to też kochani dało mi bardzo dużo do zrozumienia, ponieważ przygoda z rekinem była też pierwszą historią, którą ja oglądałem na okularach wirtualnej rzeczywistości. I też, mimo że miałem świadomość, że to się nie dzieje naprawdę, miałem uczucie strachu. Nie panicznego, ale jednak takiego lęku, obawy i dyskomfortu. Natomiast żadna z innych rzeczy oglądanych naO kulach VR nie wzbudziła we mnie takich emocji jak wśród moich znajomych.
One były przeróżne. Natomiast to też mi pokazało, że rozwijając swoją świadomość, też poniekąd odbiera się trochę władzy podświadomości i tym wszystkim wzorcom, że one już nie są tak nachalne. Bo ja i rollercoastery, i horrory, i skoki spadochronowe, i chodzenie na linie pomiędzy wieżowcami, i zjeżdżanie z góry na deskorolce, ekstremalne windsurfingi. Po prostu chciałem sprawdzić, przekonać się na samym sobie, jak bardzo moja podświadomość ma nade mną władzę i też odkryć to, co w niej jeszcze siedzi, jakie lęki, jakie obawy, co mnie jeszcze wewnętrznie blokuje. Także to też jest powód, dla którego namawiam was, przekonuję czasami do tego, żeby tę świadomość w dalszym ciągu cały czas rozwijać, bo to właśnie daje poczucie wolności emocjonalnej, takiego nieuzależniania do końca swojego życia od reakcji i wzorców podświadomości. A to daje poczucie wolności, że to jednak ja w dużej mierze jestem w stanie zadecydować o tym, jak zareaguję na daną sytuację. Nie zgodnie z wzorcem, nie zgodnie z szablonem, tylko zgodnie ze swoją suwerenną decyzją. I to jest bardzo fajne uczucie. Gro ludzi ma, patrząc, obserwując, czytając posty różnego rodzaju na Facebooku, widzę, jak bardzo ludzie mają potrzebę interesowania się i angażowania w sprawy innych ludzi. I czasami się zastanawiam, czy jest to wynik empatii, takiej budzącej się empatii czy rozwijającej się empatii wśród ludzi, czy jest to po prostu bardzo często podświadoma reakcja wynikająca nie wiem z czego, bo ja akurat się życiem innych ludzi nie za specjalnie interesuję, co w towarzystwie nie jest zbyt mile widziane, bo ja nic o nikim nie wiem.
„A słyszałeś, że tamten to?” Ja mówię: „Nie, nie słyszałem”. „A gdzie on pracuje?” Mówię: „Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia”. Często wygląda to tak, jakbym się nie interesował. Natomiast ja się interesuję, ale nigdy nie ciągnę ludzi za język. Zawsze staram się, żeby to oni decydowali o tym, co chcą mi powiedzieć, a ja tylko staram się stwarzać atmosferę zaufania i pewności, że to, co będzie powiedziane, zostanie między nami. Więc ja często nie wiem rzeczy, które wiedzą inni. I nawet bodajże wczoraj napisałem, że gdyby ludzie skupili się na samych sobie, gdyby przekierowali tę energię, którą poświęcają czytaniu, wdawaniu się w dyskusje, analizowaniu, dawanie rad innym ludziom, gdyby przekierowali tę energię na dokonywanie zmian w swoim życiu, to myślę, że dzisiaj prowadzących audycję byłoby nie jeden Sławek, tylko byłoby nas dużo więcej. Przepraszam. A być może słuchaczy też by było dużo mniej, a może nawet i w ogóle. Ale jedno z pewnością wiem.
Takie platformy jak na przykład Facebook przestałby najprawdopodobniej istnieć, bo przestałby mieć sens. Bo nie byłoby ludzi, którzy tam komentują wszystko to, co inni napiszą. Dobrze kochani, to tyle z rzeczy tak zwanych zaległych. I oczywiście patrzę na zegarek i znowu widzę, że czasu nie zostało zbyt dużo, aby się zmieścić w 20:00, 21:00. Kochani, ważna rzecz. Czy chcielibyście, aby wasze świadome pragnienia i marzenia, afirmacje się spełniały? Czy chcielibyście, aby te świadome życzenia, pragnienia i marzenia, modlitwy się spełniały? Dodałem modlitwę jeszcze, bo to też jest forma, zresztą bardzo mocna w moim przekonaniu, forma marzenia, pragnienia i afirmacji. Dlaczego?Ważna i skuteczna. To też o tym za chwilę powiem.
W zeszłej audycji zaczęliśmy od rachunku sumienia. Rozmawialiśmy o tym, że opowiedz mi o swoim życiu, a powiem ci, w co wierzysz. I w ostatniej audycji mówiłem wam kochani, że wszystko to, czego pragniemy, się urzeczywistnia. Pamiętacie ten post, który czytałem? Czy są tu ludzie, którzy pamiętają o tym słowie, które powiedziałem świadomie i nieświadomie. O tej różnicy, o tym drobnym niuansie. Wszystko kochani, co mamy w życiu w danej chwili jest efektem tego, w co wierzymy. A skoro w to wierzymy, to tego pragniemy. Jeżeli wierzymy w bogactwo, bo zostaliśmy wychowani w bogatej rodzinie, więc pieniądze, dobrobyt, brak dylematów finansowych jest naszą rzeczywistością od dzieciństwa. „Mamo, kup mi laptopa”.
„Nie, nie kupię ci, bo nie zasłużyłeś”. W rodzinie biednej: „Mamo, kup mi laptopa”. „Nie kupię ci, bo nas na to nie stać”. Skutek jest taki sam. Dziecko nie dostaje laptopa. Natomiast w jednym wypadku w rodzinie bogatej dziecko dostaje informację niezwiązaną z finansami, tylko z jego zachowaniem. W drugim wypadku dziecko dostaje informację związaną z finansami. Jakie wnioski dziecko z tego wyciąga? Pierwsze dziecko może wyciągnąć taki wniosek: „Aha, jeżeli się postaram, to dostanę laptopa”. W drugim wypadku, choćbym się starał nie wiem jak, to i tak nie dostanę laptopa, bo rodzice nie mają pieniędzy, więc moje działanie nie ma żadnego znaczenia i wpływu na stan posiadania pieniędzy.
W przypadku pierwszego dziecka staraj się, dąż, rób coś, działaj, to dostaniesz nagrodę. Warto? Warto. W pierwszym przypadku rzeczywistość i prawda dla tego dziecka jest taka: pieniądze są, z pieniędzmi nie ma problemu, tylko muszę się postarać. W drugim przypadku staranie nic nie da, bo pieniędzy i tak nie ma. Więc na przykładzie tych dwóch dzieci powstają dwie różne prawdy. W bogatej rodzinie prawda jest taka: pieniądze są. W drugim wypadku pieniędzy nie ma. W pierwszym przypadku powstaje wiara w to, że pieniądze są, tylko muszę się postarać. Prawda tego dziecka.
W drugim wypadku prawda wygląda tak: nie ma się co starać, pieniędzy i tak nie ma. Później powstaje taka prawda, że trzeba odkładać, że trzeba zbierać, że trzeba sobie pewnych rzeczy odmawiać, żeby kupić tego laptopa. Może trzeba wziąć kredyt. Ale to obciąża nasz budżet, więc mamy mniej pieniędzy na inne przyjemności. W przypadku pierwszego dziecka pieniądze są nieograniczone, ponieważ nikt mu nigdy nie powiedział, że tych pieniędzy nie ma. One są. Jego prawdą jest to, że pieniądze są. W przypadku drugiego dziecka prawdą jest to, że pieniędzy nie ma. I ta prawda. Tu mówimy o pieniądzach.
Natomiast tych prawd w naszej podświadomości rodzi się całe mnóstwo. Zostają nam przekazane jako prawdy. Całe mnóstwo prawd na temat miłości, na temat sukcesów, na temat związków, na temat naszych możliwości, na temat zdrowia. Całe mnóstwo prawd, które stają się naszą wiarą, czyli tym, w co wierzymy. Wierzymy w to, więc podświadomie tego pragniemy. Pierwsze dziecko podświadomie pragnie bogactwa, bo bogactwo jest dla tego dziecka standardem i prawdą. Drugie dziecko pragnie biedy, ponieważ bieda, problemy, trudności finansowe są dla niego prawdą. Nie uświadomioną, a raczej podświadomą prawdą. Prawdą, która staje się wiarą, że tak właśnie jest. Prawda tworzy wiarę.
Prawda subiektywna, podświadoma. Prawda wynikająca z wzorców otoczenia. Prawda staje się wiarą. Wiara staje się potrzebą, pragnieniem, marzeniem. I nieważne, czy ona jest dla nas z punktu widzenia ludzkiego słuszna czy niesłuszna, dobra czy niedobra, to nie ma dla naszej podświadomości żadnego znaczenia.Prawda jest prawdą, wiara jest wiarą i pragnienie i marzenie wynikające z tej wiary i tej prawdy jest celem. Zero-jedynkowo, kochani, tak to działa. I o tym żeśmy rozmawiali w poprzedniej audycji. Więc teraz czas na finał, na który tak was zapraszałem i zachęcałem do tego, żebyście wpadli dzisiaj o 20.00 do Radia Paranormalium. Co zrobić? Jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby tym razem nasze świadome pragnienia miały szansę się zrealizować?
Bo to, co do tej pory mieliśmy, do czego doszliśmy w swoim życiu do dnia dzisiejszego, było i jest nadal naszymi nieświadomymi pragnieniami. Nasze życie i nasze owoce dotychczasowe tego życia wynikają z naszych nieświadomych, a raczej podświadomych pragnień, wynikających z prawdy, którą mamy zapisaną w podświadomości i z tej prawdy wynikającej wiary w to, jakie jest życie, jacy jesteśmy my, co możemy w tym życiu osiągnąć, co możemy dostać, na co zasługujemy, a na co nie. Jak wyglądają związki, jak wygląda zarabianie pieniędzy, jak wygląda szczęście, jak wygląda miłość. A teraz jako ludzie już świadomi chcemy, żeby nasze świadome pragnienia zaczęły się spełniać. Przecież mieliście do tej pory całe mnóstwo pragnień świadomych, prawda? Dotyczących zdrowia, partnera, relacji, pracy, pieniędzy, spraw zawodowych i całego mnóstwa innych rzeczy. Przecież każdy człowiek dorosły wypowiada swoje pragnienia, mówi i nawet myśli o swoich pragnieniach. Nawet ma jakieś marzenia, prawda? Nawet teraz, przy świętach ktoś nam czegoś życzył. Gdzieś tam przeleciała taka myśl: „No fajnie by było”.
Mi dzieci życzyły, żebyśmy się częściej spotykali. Życzenie w Wigilię. Jedno z dzieci. Więc mamy te świadome pragnienia i marzenia, prawda? Mamy je od zawsze. Bo ktoż z nas nie marzył o fajnym domu, fajnym mieszkaniu, remoncie w mieszkaniu, nowszym samochodzie, lepszym telewizorze, remoncie kuchni, kupnie działki rekreacyjnej, zmianie pracy, zmianie partnera czy znalezieniu partnera czy miłości swojego życia? Któż z nas nie miał w swoim życiu takich pragnień, takich marzeń? Większość z nas. Więc dlaczego one się nie spełniły, a spełniły się te podświadome? Zastanówcie się, kochani.
Albo nawet nie zastanawiajcie się. I tak jest po 21.00. Usiądźcie teraz, świeżo po świętach. Dostaliście mnóstwo życzeń, złożyliście mnóstwo życzeń. Jesteście na bieżąco. Kończy się rok. Może trzeba coś podsumować, może podjąć jakieś wyzwania noworoczne. Zastanówcie się teraz, kochani, czego świadomie pragniecie najbardziej. Czego świadomie pragniecie najbardziej? Pomyślcie sobie, czego świadomie pragniecie najbardziej.
Jedna rzecz. Chociaż może być pięć albo 15. Co czujecie? Jakie uczucia wam w tej chwili towarzyszyły? Jakie emocje? Jakie emocje towarzyszą wam teraz podczas myślenia o swoim pragnieniu? Co czujecie, myśląc o swoim pragnieniu największym, najważniejszym? No i widzicie, kochani. Oczywiście chciałbym to móc zrobić na warsztatach i zapytać: Ania, Stefan, Zenek, Kasia, powiedzcie nam, co czuliście, myśląc o swoim marzeniu, swoim pragnieniu. Kochani, skoro myśleliście o tym marzeniu już wcześniej, a ono się nie spełniło przez ostatnie 10, 20, 30, 40 lat, to gdzieś jest błąd.
Gdzieś popełniliście błąd, że to marzenie się nie spełniło. To pragnienie się nie spełniło.Jeżeli przypomnicie sobie, co towarzyszyło wam, jakie uczucia towarzyszyły wam podczas myślenia o tym marzeniu, to pewnie już wpadliście na pomysł. Pewnie wpadliście na trop, w czym jest problem. Problem jest w tym w większości przypadków, że brakuje jednej rzeczy. Ja wam powiem jakiej. Brakuje tego, abyście poczuli to samo, co według was powinno się w was pojawić w momencie zrealizowania tego marzenia, spełnienia się tego marzenia, tego pragnienia. Podczas świadomych marzeń, świadomych pragnień brakuje ludziom właśnie tego uczucia, jakie powinno towarzyszyć w momencie spełnienia tego marzenia. Jeżeli marzycie o sukcesie zawodowym, to poczujcie ten zaszczyt. Poczujcie tę satysfakcję. Poczujcie przyjemność, jaka według was powinna się pojawić w momencie spełnienia marzenia.
Ja wiem, że to nie jest łatwe, ale spróbujcie ten stan wyzwolić, chociaż mentalnie. W pewnym sensie zmusić się do tego mentalnie, żeby ten stan radości, satysfakcji, przyjemności poczuć. Niech to będzie na początku sztuczne. Niech to będzie na początku takie trochę naciągane, ale niech będzie. Jeżeli marzycie o wielkiej miłości, o zakochaniu się, wytwórzcie w sobie te emocje, jakie według was takiemu zakochaniu powinny towarzyszyć. Jeżeli chcecie spłacić kredyt na mieszkanie, chcecie mieć pieniądze na spłatę tego kredytu. Bo to też trzeba uważać. Spłacić kredyt, a mieć pieniądze. Jeżeli marzycie o tym, żeby spłacić kredyt mieszkaniowy, to pamiętajcie, żeby marzyć również o tym, żeby mieć na to pieniądze. Podświadomość jest ślepa.
Więc jeżeli marzycie o tym, aby mieć pieniądze na spłatę kredytu mieszkaniowego, takie pieniądze ekstra, takie pieniądze nie wiadomo skąd, to poczujcie ten spokój, który pojawi się w was w momencie, kiedy już zrobicie ten przelew, podpiszecie papiery w banku i będziecie wolnymi ludźmi. Jeżeli pragniecie lepszego zdrowia, to poczujcie, jak wasz organizm zaczyna lepiej funkcjonować, jak zaczyna krew szybciej krążyć, jak serce mocniej bije, jak przestaje was boleć, jak przestaje wam coś doskwierać. Poczujcie ulgę. Poczujcie radość, która będzie wam towarzyszyć w momencie, kiedy wasze pragnienie się spełni. Jeżeli chcecie bliskości, relacji, poczujcie radość, miłość, przyjemność i energię, która płynie pomiędzy wami a ludźmi. Dobrą, pozytywną energię, radosną, napędzającą, nakręcającą, przyjemną. Poczujcie to. Na początku być może będzie to trudne. Być może będzie przysparzać jakichś tam problemów. Być może uruchomią się procesy podświadomościowe i bardzo dobrze, które będą wam mówiły to nie dla was, to nie jest dla was.
Wszystkie te znane wam emocje, które towarzyszyły wam do tej pory podczas próby świadomych, tworzenia świadomych marzeń, świadomych pragnień, najczęściej mają negatywny oddźwięk, negatywny wydźwięk. Niby marzymy, ale tego nie czujemy. Wiecie dlaczego? Pokaż mi swoje życie, a powiem ci, w co wierzysz. Ponieważ nie wierzycie w spełnienie tych pragnień. Ponieważ żyją w was pragnienia, które są sprzeczne z tym, o czym marzycie świadomie. Dlatego wytwarzając na początku na siłę te emocje, których pragniecie, które są dla was zwieńczeniem spełnienia marzenia. Bo w marzeniu nie chodzi tylko o to, żeby coś osiągnąć, ale chodzi o to, aby osiągnąć pewien stan emocjonalny, który w przekonaniu ludzi powinien się pojawić w momencie, kiedy osiągną i spełnią to marzenie. To jest ważne. Chodzi o stan emocjonalny, o radość, o szczęście, o spokój, o satysfakcję, o ulgę.O to, co się w nas pojawi w momencie, kiedy to marzenie, to pragnienie się spełni.
Ćwiczcie to kochani. Ćwiczcie, próbujcie, zmuszajcie się. Ale na początku to może być trudne. Sami będziecie wiedzieli, jakie to jest, ponieważ będzie stało w konflikcie z pragnieniami, które są w was. Bogate dziecko nie marzy o bogactwie, bo bogactwo jest dla niego czymś standardowym. Marzy o nietuzinkowym sukcesie, o byciu kimś wyjątkowym. Szuka swojej drogi, bo pieniądze i bogactwo to jest coś, co jest w standardzie. Natomiast bycie weterynarzem bądź skończenie zawodówki przez dziecko z bogatego domu jest w sprzeczności z jego podświadomością i prawdą, ponieważ on powinien być lekarzem, doktorem, profesorem, prawnikiem, kimkolwiek innym, politykiem, celebrytą, ale na pewno nie mechanikiem samochodowym. Tak jak bycie celebrytą przez dziecko z biednego domu jest w sprzeczności z jego prawdami i pragnieniami i jego wiarą. Dlatego to, czego nie dostaliście w życiu do tej pory, na pewno jest w sprzeczności z wiarą, która jest zapisana w waszej podświadomości.
Gdyby tak nie było już dawno, to, o czym teraz świadomie marzycie, już dawno by się spełniło. Już dawno stałoby się waszym życiem. Więc będzie problem na początku, ale jeżeli nie podejmiecie tej próby, tego wysiłku, to nie dacie szansy, aby to świadome pragnienie się spełniło. Ponieważ realizacja tego świadomego pragnienia zależy tylko od was. I od czego? Od waszej wiary. Taka metoda, taki sposób pozwala wprowadzać do naszej podświadomości inny wzorzec wiary niż ten, który tkwi w nas do dzisiaj i tkwił do tej pory. Inny rodzaj wiary. Aby zmieniło się wasze życie, musicie zmienić waszą wiarę. A to, co najprawdopodobniej przeszkadza wam w uwierzeniu w to, że zasługujecie na miłość, na radość, na szczęście, na dobrobyt, na zdrowie, na sukcesy, to, czego najprawdopodobniej wam brakuje w waszej dotychczasowej wierze, to jest miłość do samego siebie.
Więc kochani, od teraz wszystko jest w waszych rękach, w waszych głowach, w waszych sercach, w waszych emocjach. Możecie od dzisiaj świadomie tworzyć marzenia, świadomie tworzyć pragnienia i wiecie już, jak to zrobić. Zmieniajcie swoją wiarę w to, na co zasługujecie. Pielęgnujcie w sobie miłość do samego siebie, bo ona bardzo mocno wspiera i bardzo mocno pomaga w uwierzeniu w to, że zasługujecie na spełnienie tego, co świadomie sobie wymarzyliście. I tego kochani z całego serca wam życzę. Mam nadzieję, wierzę w to, że zrobicie z tego, co dzisiaj zostało powiedziane, właściwy i korzystny użytek i pożytek dla samych siebie. To są moje życzenia noworoczne i na cały nowy rok z mojego serca dla was. Dziękuję wam kochani. Mam nadzieję, że ten rok w moim towarzystwie zapiszecie jako pożyteczny. Ja wam ze swojej strony dziękuję za to wszystko, do czego mnie zmobilizowaliście, do wszelkich przemyśleń, też do intensywniejszego poszukiwania pewnych rzeczy.
Mam nadzieję, że przyszły rok będzie jeszcze intensywniejszy, ale o tym dowiecie się po Nowym Roku. Póki co bawcie się dobrze, bawcie się szampańsko, spełniajcie swoje marzenia i pragnienia, chociażby dotyczące tej jednej jedynej nocy. I cóż, bądźcie szczęśliwi. I do zobaczenia. Do usłyszenia w 2022, czyli już kochani, jakby nie kombinować za tydzień.
[01:06:23] - I rozumiem, że teraz panie Sławku robimy taką krótką, króciutką przerwę muzyczną, bo komentarzy troszeczkę nam sypnęło.
[01:06:31] - A tak, oczywiście panie Marku, zapomniałem dodać. Tak się zafascynowałem, że tak powiem, tymi cudownymi życzeniami dla was kochani. Zawsze mnie tak troszeczkęRozczula i wzrusza. Jak najbardziej robimy przerwę, panie Marku. Po przerwie wracamy do komentarzy.
[01:06:55] - Przerwa muzyczna potrwa dzisiaj około 6,5 minuty. Utwór, który wyemituję, to będzie remiks pewnego utworu, który stał się swego czasu bardzo popularny. Co prawda tylko w internecie, bo radia stacjonarne nie za bardzo chcą taką muzykę puszczać. Ale w internecie utwór karierę robi właściwie już od długich lat. Remiks utworu z repertuaru Isy i Stumblaina zatytułowany „Riannon”. Remiks wykonany przez Alana Fergusona podpisującego się jako Oumzie. Bardzo fajne, troszeczkę popowe, elektroniczne, trochę ambientowe brzmienie, też już obecne na antenie Radia Paranormalium od długich lat, praktycznie od początku istnienia naszego radia. Jeżeli ktoś jeszcze nie zna tego utworu, to myślę, że warto poznać. Muzyka bardzo działająca też na wyobraźnię. 6,5 minuty.
Za chwilę wracamy do audycji „Świat Oczami Duszy”. Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zabrzmiał nam przed momentem utwór zatytułowany Reunion. Wersja zremiksowana przez Owena Fergusona podpisującego się jako Owsley. Myślę, że wielu słuchaczy Radia Paranormalium poza anteną naszego radia Owena Fergusona i jego twórczość oraz remiksy zna, a jeżeli nie zna, to myślę, że warto poznać co tam Owen Ferguson pokomponował bądź poremiksował. Myślę, że chyba zgodzicie się państwo, że rzeczywiście jest to muzyka bardzo działająca na wyobraźnię, bardzo działająca pozytywnie, choć niektórzy dopatrują się w niektórych utworach Owena Fergusona drugiego dna. Tego, że nie jest to jednoznaczny kompozytor.
Myślę, że warto naprawdę zainteresować się choć trochę tego typu muzyką. A my w Radiu Paranormalium wracamy do drugiej części audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił i będziemy także odbierać telefony od państwa. Ja tutaj w międzyczasie obrabiam już powolutku pierwszą część audycji, żeby jak najszybciej udostępnić zapis, bo wiem, że szczególnie spóźnialscy bardzo się niecierpliwią. Odświeżają nasz kanał na YouTubie dziesiątki razy na sekundę w oczekiwaniu, że się pojawi nowy odcinek Świat Oczami Duszy, który przegapili. Także ja już powolutku dzisiejszą audycję, tą pierwszą część obrabiam i będę ją poza anteną montował. A państwu oczywiście podam teraz numery telefonów. Będziemy jak najbardziej czekać na wasze telefony. Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium, do której oczywiście zachęcamy do dołączania i udzielania się jak najbardziej. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A gdy dzisiejsza audycja zawita już do archiwum i jej zapis również pojawi się na YouTubie, będziemy bardzo wdzięczni za feedback w postaci komentarzy. Prawda, panie Sławku?
[01:17:44] - Dziękuję panie Marku. Więc na początek jak zwykle przywitania. Mikelson17, Piotr Plus, Zibi DR, Motmen, Fragi, Sabina. Mikelson pisze, że w pracy Tinio się pojawił. Mikelson pisze: „Życzę wszystkim spełnienia marzeń”. Alex, ja się przyłączam, ale w myśl tego, co mówiłem w poprzednich audycjach, wszyscy dostajemy dokładnie to, czego sobie życzymy, chociaż nie zawsze robimy to świadomie. Alex Wiśnios, Karolina Belfast, Laura się pojawiła. W końcu audycja. Karolinka pisze tak: „Pięknie to pan powiedział. Radykalne wybaczanie to krok do bezwarunkowej miłości.
My jesteśmy kreatorami własnego życia”. Tu nic dodać, nic ująć. Bardzo piękne słowa. Laura pisze: „Słuchając pana dzisiaj, a w audycjach sprzed kilku lat wyczuwam większy spokój w pana głosie”. Zdecydowanie na pewno tak jest, bo ja przyszedłem, tak jak wam mówiłem z marszu. Jak większość rzeczy, które robię, nie kalkuluję, nie analizuję. Natomiast tak, zdecydowanieNabrałem na pewno pewności siebie. I ogłady, bo to też mikrofon, świadomość tego, że to później będzie na YouTubie, że to idzie na żywo. Z pewnością się to pozmieniało. Cieszę się, że, droga Lauro, to wychwyciłaś.
Laura pisze jeszcze tak: „A więc moc, którą zdobywamy w trakcie przekraczania własnych ograniczeń, staje się mocą duchową”. Ja bym tego nie nazwał mocą, ale można to tak powiedzieć. Staje się naszą mocną stroną. Ja to nazywam, że staje się naszą świadomością duchową. Tak mniej więcej wygląda, że my jako ludzie jesteśmy uparci do przeżywania doświadczeń i musimy pewnych rzeczy doświadczyć właśnie na własnej skórze. Natomiast w naszej duchowej świadomości najczęściej jest zapisane to, co już robiliśmy i mamy świadomość tego, jak to zostało przez nas odebrane. Z ziemskiego punktu widzenia czasami wydaje nam się, że to, do czego dążymy, przyniesie nam szczęście. Też był odcinek o tym. Polecam. I po kolei te wszystkie wzorce szczęścia według ziemskiego schematu sobie odhaczamy.
Natomiast dusza jest dla nas świadomością tego, czego robić nie powinniśmy, bo już to robiliśmy i co albo było dla nas bolesne, albo było dla innych bolesne, albo nie przyniosło nam tego efektu, który zakładaliśmy myśląc ziemskim umysłem, że przyniesie. Czyli nie dało nam takiego szczęścia, jak wydawało nam się, że nam to szczęście powinno dać. Można to tak ująć. Sebczaina pisze: „Witam wszystkich. Dobry wieczór, jak zwykle audycję odsłucham jutro w drodze do i z pracy. Znowu nie zdążyłem napisać przed audycją w komentarzach na pewien temat, który może chętnie poruszyłby pan Sławek. A chodzi mi mianowicie o dumę jako narzędzie wyrażania ego. Można być z siebie dumnym w metodzie kaizen, czyli małych kroczków prowadzących czasami do samorozwoju, pracy nad sobą lub innego własnego sukcesu. Ale jest też duma z racji zawodu, odgrywanej roli w życiu i tak dalej, która prowadzi do podziału wyższości nad innymi z racji często uzyskanych sukcesów, medali, wyróżnień”. Miało być kroczków w metodzie kaizen.
Pozdrawiam. Przeczytałem „koteczków”, zmieniłem na „kroczków”, ale widzę, że się rozumiemy. W zasadzie, mój drogi, napisałeś wszystko, co w tym temacie można było napisać i powiedzieć. Zgadzam się z tobą całkowicie, że duma może mieć dwuznaczne znaczenie. Może być wynikiem ego i może być też objawem miłości do kogoś czy wyrażenia szacunku, podziwu czy wdzięczności. Więc nie za specjalnie mam tutaj co dodać. Jake pisze: „Najlepsze życzenia noworoczne dla ciebie, panie Sławku. Dobra robota”. Bardzo dziękuję. Ja też ci dziękuję za twoją robotę, którą robisz, bo jesteś jednym z niewielu słuchaczy, który zachęca do lajkowania bądź do kupowania książek.
À propos właśnie książek, dowiedziałem się od pana Marka, że kilka osób przed świętami widocznie zrobiło sobie prezent w postaci naszego wspólnego dzieła z panem Markiem, czyli audiobooka z moją książką nagraną głosem pana Marka. Więc gratuluję udanego prezentu. A dla ciebie, Jake'u, oczywiście jak zwykle podziękowania i wszystkiego dobrego. Co dla ciebie najlepsze życzę. Laura pisze: „Zwierzęta także mają duszę”. Chociaż to jest akurat trudne do udowodnienia. Ogólnie tematy duszy są trudne, ale w przypadku zwierząt wydaje mi się to jeszcze bardziej trudne. Laura pisze jeszcze: „Podoba mi się skala świadomości opisana przez Davida Hawkinsa i właściwie pokrywa się w dużej mierze z tym, co pan mówi”. Jak kochani wiecie, nie znam człowieka, więc ciężko mi na ten temat coś mówić, czy tak jest czy nie, ale skoro tak, Lauro, piszesz, to oczywiście nie będę z tym dyskutował. Natomiast jako człowiek świadomyZwróciłem uwagę na jedną rzecz, która mnie bardzo ucieszyła, czyli zbudowane zdanie: „Podoba mi się skala świadomości opisana przez Davida Hawkinsa i właściwie pokrywa się w dużej mierze z tym, co pan mówi”.
Droga Lauro, wspominałaś o moich początkach z audycjami w Radiu Paranormalium. Tam wtedy byłem porównywany z pewną osobą, której też nie znałem, nie znałem jego twórczości ani działalności. Natomiast wtedy to było mówione tak, że ja mówię podobnie jak on. Natomiast teraz to zdanie, że David Hawkins pokrywa się z tym, co ja mówię, jest niewątpliwie moim sukcesem tej prawie czteroletniej przygody, niewątpliwie przyjemnej, z Radiem Paranormalium. Jacob pisał Laurze, ale to już mamy obgadane. „Ciekawe, czy zwierzęta też są na drodze rozwoju duchowego?”. Nie mam tych doświadczeń, więc nie powiem wam, ponieważ nigdy aż tak daleko się nie cofnąłem. Natomiast słyszałem o ludziach, którzy w regresji cofnęli się do swojego stanu przedludzkiego. To by wskazywało na to, że naszą ewolucję duchową zaczynamy od prostszych form. Natomiast to jest informacja, która nie jest przeze mnie zweryfikowana, więc podaję to jako ciekawostkę i być może ktoś coś więcej na ten temat wie, ma więcej materiałów.
Z chęcią też i ja się czegoś dowiem, ponieważ moje zwierzęta są na przykład bardzo uduchowione. Kocham zwierzęta, jak widzę z wzajemnością, więc ciekawy jestem informacji na ten temat. Klaudia pisze: „Dobry wieczór, jak zwykle świetna audycja”. Dziękuję bardzo, Klaudio. „Ja jestem jedną z tych osób, które zrobiły sobie prezent pod choinkę w postaci tej właśnie książki. Niedługo ruszam z nią w podróż. Pozdrawiam”. Super, bardzo mnie to cieszy, Klaudio. Oczywiście każdy egzemplarz książki, która się gdzieś sprzeda, jest dla mnie czymś radosnym. Oczywiście ciekawy jestem twojej opinii.
Jak nie chcesz tutaj, to bardzo cię poproszę o kontakt, bo dawno już czytelnicy do mnie nie pisali, więc ciekawy jestem twojej opinii i odczuć na temat mojego dzieła.
[01:28:51] - Tutaj ktoś do nas dzwonił, ale się chyba rozmyślił, bo słyszeliście państwo ten dźwięk ze smartfona.
[01:29:02] - Właśnie ciekawy byłem.
[01:29:03] - Ktoś się rozłączył. Jest jeszcze chwila co najmniej, żeby ponowić połączenie.
[01:29:11] - Tak jest.
[01:29:12] - Jeżeli słuchaczowi zależy na udziale w audycji.
[01:29:16] - Kochani, jak najbardziej. Ja też przyłączam się do tej prośby, ponieważ komentarze się skończyły.
[01:29:26] - Słyszymy się ze słuchaczem. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy? Halo, halo.
[01:29:32] - Może tak. Halo, halo. Jak mnie słychać?
[01:29:35] - Halo, halo. Słychać świetnie.
[01:29:38] - Właśnie, bo musiałem wyłączyć. Mam takie śmieszne słuchawki douszne i ostatnio mikrofon w nich nie działa, dlatego pierwsze połączenie było niesłyszalne. Jak w tej chwili?
[01:29:58] - Teraz bardzo dobrze pana słychać.
[01:30:01] - To super. Świetnie.
[01:30:03] - Dobry wieczór.
[01:30:04] - Jak rozumiem, pan Dariusz się do nas dodzwonił, tak?
[01:30:09] - Któż taki?
[01:30:11] - Pan Dariusz.
[01:30:12] - Pan Szymon.
[01:30:14] - Pan Szymon.
[01:30:16] - Pan Szymon, tak.
[01:30:17] - Dobry wieczór panie Szymonie.
[01:30:19] - Tutaj jeszcze pan Dariusz, jakiś nowy słuchacz. Pisał coś na Skypie. Witamy pana Szymona i zapraszamy do udziału w audycji.
[01:30:30] - Miałem okazję. Nie wiem, czy mnie słychać w tej chwili na antenie.
[01:30:35] - Słychać oczywiście.
[01:30:35] - Tak, proszę mówić.
[01:30:36] - Tak? Bo przyznam się, przy ostatnich audycjach, jak z panem Sławkiem rozmawiałem... W tej chwili słychać mnie, tak?
[01:30:50] - Tak. Jak nie będzie słychać, to powiemy.
[01:30:53] - Okej. Bo mogę się połączyć, bo tam są różne możliwości w telefonie stacjonarnym. Ostatnio przyznam się, że jak łączyłem się, to były jakieś opóźnienia. I tak jak wchodziliśmy sobie z panem Sławkiem w słowo, to nie chodziło o to, że jestem apodyktyczny czy chcę dużo powiedzieć, tylko po prostu w słowo sobie wbijaliśmy i było małe opóźnienie czasu. Ale to sprawy techniczne. Może terazAle w tej chwili jest okej, tak? Halo, halo?
[01:31:30] - Tak, proszę mówić, bo na razie rozmawiamy o technicznych stronach, a nie o temacie, z którym pan zadzwonił, więc zachęcam do powiedzenia, co pana do nas sprowadziło.
[01:31:44] - Prawda, miłość i prawda do samego siebie. To, o czym jest ta audycja od trzech czy czterech lat.
[01:31:51] - Super.
[01:31:52] - I to, co mnie bardzo fascynuje w tej audycji i jest moją ulubioną restauracją, takim moim pokarmem. Ostatnio miałem okazję zadzwonić i tak to wygląda. Że jednak w zderzeniu z prawdą, samą prawdą i prawdą do samego siebie może tak zostawmy, to już jest wesoło. I tyle. Nawet w tych przestrzeniach, w tej chwili, jakie mamy w czasie świąt, ja zupełnie inaczej. Ja mam 41 lat i to są moje najskromniejsze święta w moim życiu, jeżeli chodzi o kwestie takie pokazowe, prezentowe i te wystawki świąteczne na stole. Spędziłem jak najbliżej z moją najbliższą rodziną, czyli moją żoną i dwójką dzieci. I mimo tej całej otoczki tych świąt, jak ja bynajmniej patrzę na to i przez pryzmat mojego życia i tu na przestrzeni ogródka Rzeczpospolitej Polskiej, jak pamiętam, to okres świąt był z reguły bardzo często przez wiele osób traktowany jako: „O kurde, musimy coś tam zrobić, porobić, jakiejś ciężkiej pracy”. Nie odpoczynku, żeby się odtworzyć do samego siebie. Tak, ja to widziałem i też z obserwacji ludzi, którzy już swoje lata mają, są starsi ode mnie, bo 60, 70 lat, 50 i widzą w tym jakąś ciężką pracę.
Kobiety, czy tam już teraz tak się miesza, robienia potraw. Młodsi, jakiś pytań dziwnych: „Co zamierzasz robić? Co, nie masz dziewczyny, nie masz chłopaka?” i tak dalej. Sam okres ten jest fajny, tylko pytanie, czy jest w tym prawda, tak?
[01:34:28] - Znaczy ja mogę panu powiedzieć, że w postępowaniu każdego człowieka jest jego prawda. Nikt nie postępuje naprzeciw czy wbrew swojej prawdzie. A to, co ja powtarzam wielokroć z prawdą, nie ma dyskusji. Jeżeli coś jest dla kogoś prawdą, to póki on sam swojego poglądu na ten temat nie zmieni, to pozostanie to dla niego prawdą. Więc ja dlatego ciekawy byłem, jakie pan wnioski dla siebie z tych zachowań ludzkich wyciągnie, bo dla mnie to jest zawsze materiał do przemyśleń. Nie wiem, o mnie czy o tym, co mogę z tym zrobić. Bo ogólnie o tym, co ludzie robią i jak ludzie robią, to nie jest tematem moich rozważań. Jeżeli to nie ma zakończyć się jakimś wnioskiem, który może coś przynieść dla mnie bądź dla innych.
[01:35:40] - Znaczy ostatnio, dwa dni temu odwiedziłem mojego kolegę. Nie widziałem się z nim cztery lata, bo wyjechałem za granicę i tak akurat na tej przestrzeni, której żyłem tutaj i tak go zwiedziłem i on był też trochę... Wiem, że przekonałem go do tego, żeby nie swojej pracowni artystycznej, bo nie miał jak zapłacić za czynsz, nie miał jak zapłacić 800 czy tam 1000 zł za czynsz do tego, co robił, co kochał. Po prostu jakieś zawirowania w życiu. Chłopak młody, tam nie wiem, pod 70, może z 65, 70. Jakoś tak w tym wieku. O wieku nie gadamy, bo to czas, pojęcie względne. Odwiedziłem go po czterech latach i to, co powiedziałem jemu, sprzedałem mu tą myśl. Mówię: „Ale co ty chcesz teraz to zostawić? Rzeźbi w drewnie, tak?
Chcesz to zostawić i co? Iść do zakładu, odbijać się plastikiem? I wchodzę o tej godzinie, wychodzę o tej godzinie za tą stawkę i taką. Ktoś ci powie, tylko weź pod uwagę to, że ktoś tobie powie, co ty masz robić, co najprawdopodobniej może być niezgodne z tobą. I musisz się do tego dostosować, bo do tego jest regulamin i tak dalej i te całe procedury. To będzie krótka chwila. Ja ciebie znam”. Przemęczył się i w tej chwili, po tych czterech latach odwiedziłem go jakieś trzy dni temu.Świetnie sobie radził. On się nie wyrabiał, mówi: „Szymon, ja muszę kogoś zatrudnić, ale jak zatrudnić, jeżeli każdy siedzi w internecie, w aplikacjach?” Tu chodzi o to, żeby rzeźbić. Nie ma szkół zawodowych, snycerskich.
Nawet szkoły drzewne już likwidują snycerstwo, rzeźbienia w drewnie. Może gdzieś w jakichś rejonach górskich. Chodzi o to między innymi, że jakiekolwiek słowo nawet my nie musimy dawać, bo my mamy wbite właśnie te podświadomościowe sfery, jakie ja od maleńkości tak samo miałem jako dzieciak w podstawówce. Widziałem, gdzie jesteśmy zamykani w komórkach żłobka, przedszkola, szkoły. Dlaczego klasa ma być moją klasą? Ja chcę zobaczyć, jak jest w innej klasie. Zamknę to, ale pójdę dalej. Gdzie wychodziłem, mówiłem: „Kurczę, ktoś mnie na przerwie, widzę kolegę, znajomego, który jest fajny, którego nie ma w klasie”. W tej przestrzeni, gdzie przez osiem lat będę w tej komórce stale. Z domu do tej komórki jednej klasy, przerwa, do komórki.
Ja mówię tak już analizując trochę zero-jedynkowo, może tak. Ale to jest też ciekawy eksperyment. I ja sobie zrobiłem taki eksperyment, że w mojej klasie odwiedzę każdego. Nie było wtedy internetu, Facebooka, nie było możliwości takich. Telefony wchodziły, sieci telekomunikacyjne, ale to już naprawdę w domach, gdzie kogoś było na to stać. To były takie początki. Później budki telefoniczne i tak dalej, ale to już w późniejszych czasach. Mówię o latach 80. tutaj, gdzie ja wymyśliłem sobie, że odwiedzę każdego z klasy po prostu w jego domu. I to było coś, co pan Panie Sławku mówił o kasku wirtualnym.
Tylko że ja byłem tam namacalnie. Ja mogłem go klepnąć w dupę, klepnąć w ryj, złapać za rękę, pogadać z nim i tak dalej. To był świat, tak mnie się wydaje albo się mylę, że to była rzeczywistość, nie wirtualny świat, który w tej chwili się trochę zmienia albo ja jestem po prostu zdziadziały. Zrobiłem taką metodykę i do jakich wniosków doszedłem? Że w tych domach, gdzie było trochę lepiej już, gdzie to było 30 lat temu, gdzie było lepiej, lepiej się służyło, więcej pieniążków było, rodzice zapraszali: „Proszę usiądź, mamy telewizor, mamy nawet wideo czy magnetowid” i tak dalej. „Jest to w lodówce. Chcesz, to się napij czegoś. Pograjmy w szachy, warcaby”. A w innych domach jakoś niechętnie. Raz, że dzieci mówiły: „A porozmawiam z mamą, z rodzicami” i tak dalej, bo to znaczyło, że coś się dzieje w tej komórce nie halo, nie tak.
Żeby dostać się tam nie wirtualnie przez komputer, przez jakieś tam Facebooki, LinkedIn i te inne, tylko normalnie fizycznie już był problem. I mojego planu nie osiągnąłem, bo nie dostałem się do pewnych domów, do których po prostu odcinali się i zamykali drzwi.
[01:41:38] - Jaki wniosek z tego pan wywniosł?
[01:41:44] - Taki wniosek, że pieniądze. Pieniądze i to, że ludzie niestety, i dlatego mówię o tym, że ludzie, nie wiem, czy była audycja, bo ja nie słucham audycji. Przepraszam panie Sławku, nie mówię tutaj jak ten: „Przepraszam, czy ma pan jakiegoś peta i tak coś zapalić?” Ale ostatnio dla mnie to jest miód dla moich uszu. Naprawdę bardzo jest bliskie mojemu sercu i temu, co robię w środku. Ta cała audycja po prostu genialna jest, co już wcześniej wyraziłem. Do tego, że ludzie po prostu nie wierzą w siebie i wierzą przez to, że jeżeli mają siano, za przeproszeniem, pieniądze, to oni kurczę, w wielu przypadkach tak jest, że ktoś lepiej ubrany albo ma więcej pieniędzy i to jest naprawdę na takim basic, na takim podstawowym i ludzie wtedy są bardziej szanowani. Przecież to jest śmieszne. Naprawdę to jest tak śmieszne, ale tak się dzieje. Gdzie pieniądz, proszę sobie wyobrazić w tej chwili, jak żyć bez pieniędzy. Ja dwa lata żyję bez pieniędzy.
W tej chwili nie zarabiam dwa lata pieniędzy. Dlatego od dwóch lat wcześniej zarabiałem niemałe pieniądze, ale i tak gówno, byłem robaczkiem i niemałe pieniądze przypisując sobie do takiej wersji szarego Polaka.To nie ma znaczenia żadnego co, kto, jak, gdzie. W końcówce naszego życia i tak to nie ma jakiejś większej wartości. Ważne jest to, jak te pieniądze były zdobywane i ta radość. Bo ja mam tak samo ludzi, którzy naprawdę mają kupę pieniędzy i tych, którzy mają zero pieniędzy i widać to wszystko w oczach. Ci, co mają zero się cieszą, ci, co mają dużo się cieszą i nie wywyższają się ani sobie nie umniejszają. I po prostu jest okej, tak? Jest fajnie.
[01:44:32] - Ja tutaj z pana wypowiedzi akurat zrozumiałem, że to nie jest bez znaczenia, bo czy ktoś ma pieniądze czy nie ma. Słucham?
[01:44:42] - Dla mnie pieniądze bez znaczenia? Nie, absolutnie.
[01:44:47] - Bo powiedział pan, że jeżeli ktoś ma dużo pieniędzy to to jest śmieszne, a ten co nie ma pieniędzy. Ja powiem tak: sam pan robi ten sam błąd, w moim odczuciu, klasyfikowania ludzi na podstawie poziomu ich majętności.
[01:45:10] - Ale nie, ja powiedziałem o tym życie bez pieniędzy. Czy sobie pan wyobraża, bo takie było pytanie, życie bez pieniędzy? Bo ja od maleńkości widząc, chodząc po domach zaobserwowałem to, że ludzie wywyższają się mając pieniądze. I teraz pytanie-
[01:45:30] - Czemu wywyższają? Czemu pan tak uważa, że się wywyższają?
[01:45:35] - Tak jak ja zaobserwowałem, ale to było trzydzieści parę lat temu. Gdzie dzieciaki, które miały... Ja jestem z biednej rodziny od maleńkości. Średniozamożnej może tak. I na aspekcie podświadomości pieniędzy, chociażby. Była taka audycja.
[01:46:08] - Ale panie Sławomirze, z drugiej strony my rozmawiamy w tej chwili tak, jakbyśmy siedzieli przy piwku i obrabiali tyłek innym osobom. Bo ja na razie tu nie widzę sensu duchowego ani sensu audycyjnego, bo dla mnie z audycyjnego i duchowego punktu widzenia sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli dla kogoś jest doświadczeniem doświadczenie bogactwa w danym wcieleniu, to on przez to doświadczenie musi przejść. Tak samo jak dla kogoś jest doświadczeniem doświadczenie biedy, ubóstwa czy innych rzeczy. I jest to tak samo wartościowe doświadczenie dla jednego, jak i drugiego, bez której on nie zrobi następnego kroku w kierunku rozwoju swojej świadomości. Więc nie wiem, różnicowanie tego, że ktoś się wywyższa. Być może jego doświadczeniem jest wywyższanie się teraz. A może drugiego doświadczeniem jest otarcie się o biedę, o nędzę, o bezdomność po to, żeby mógł na przykład zrozumieć, że pieniądze nie są w życiu niczym złym. Wprost przeciwnie, pozwalają, tak jak z każdym narzędziem właściwie użytym, zrobić z nich na przykład pożytek dla innych. Więc nie rozumiem tych wniosków i tego tonu wypowiedzi i tego różnicowania.
Nie bardzo ogarniam.
[01:47:51] - To znaczy, powiem tak, że to nie zależy już od dzieci, do których rodzin próbowałem dotrzeć. Do dzieci kolegów, do których. To były moje wnioski. Ale niestety jest tak, że świat jest skonstruowany na pieniądzach i to są kwestie podświadomości. Albo się ma, albo się nie ma. I tyle. Zero-jedynkowy świat. Zero — nie ma się, jeden — się ma.
[01:48:29] - Nie.
[01:48:29] - Ja tak nie działam. Na tym świecie nie działam kompletnie. Mój świat nie działa na zero-jedynkowym świecie.
[01:48:36] - Bardzo duże pieniądze. Można mieć duże pieniądze, można mieć średnie pieniądze, można mieć małe pieniądze, można nie mieć pieniędzy. To nie jest takie zero-jedynkowe, tak?
[01:48:49] - To nie jest.
[01:48:50] - Bo to też jest tak, że ja często pracowałem jako pracownik, ale też przez wiele lat prowadziłem własne firmy, więc pewne rzeczy, pewne mechanizmy znam z dwóch stron. Łatwo mi jest to przeanalizować i zrozumieć. Znaczy zrozumieć nie muszę, bo już to przeżyłem, doświadczyłem tego organoleptycznie różnych stanów. Natomiast bardzo często spotykam się właśnie z takim podejściem, że ludzie bogaci to są jacyś tam. Najczęściej w oczach osób posiadających mniej pieniędzy są ludźmiWłaśnie w ich przekonaniu gorszymi. Natomiast nikt się też nie zastanawia, że to jednak są ludzie, którzy zatrudniają innych ludzi. Nie każdy człowiek jest stworzony po to, żeby być prezesem, dyrektorem czy szefem. Są ludzie, którzy potrzebują autorytetu, którym się wyznaczy zakres pracy odtąd dotąd i oni są wtedy szczęśliwi, jak na przykład małe dzieci. Jeżeli pan małemu dziecku otworzy szafę z ubraniami i powie: „Wybierz sobie ubranie, które chcesz założyć dzisiaj do przedszkola” i w swoim przekonaniu, że robi pan dziecku dobrze, wprowadza pan dziecko w stan skrajnego stresu, ponieważ dziecko w wieku kilku lat nie chce podejmować decyzji, ponieważ nie jest gotowe, nie chce dokonywać wyboru. Jedyny wybór, jaki można mu dać, to: czy chcesz założyć tą sukienkę, czy tą?
Ludzie też są różni. Nie wszyscy są stworzeni i mają potrzebę bycia dyrektorami, prezesami i siedzenia na telefonie 24 godziny na dobę. Dla innych jest to żywioł, wyzwanie, radocha, a inni chcą po prostu odbębnić swoje osiem godzin, pójść do domu, dostać stałą pensję, która zaspokoi ich potrzeby, będzie bezpiecznym budżetem, który jest łatwo zaplanować, niż huśtawka nastrojów. W tym miesiącu zarobiłem 30 000, ale w przyszłym na przykład musiałem dołożyć trzy. Nie każda rodzina, nie każdy człowiek, nie każde małżeństwo chce w takim rollercoasterze żyć i nie każdy też jest gotowy na to, żeby żyć w takim rollercoasterze. To są bardzo indywidualne doświadczenia i też z pewnością związane z jakimś celem, również duchowym, więc nie rozumiem, po co my w ogóle wchodzimy w takie tematy oceniania, zastanawiania się nad życiem innych ludzi.
[01:51:43] - Powiem tak, że ja absolutnie też jestem tego zdania, że nie oceniam, aczkolwiek -
[01:51:53] - Ale już pan ocenił, panie Szymonie.
[01:51:55] - Tak, ale to tak jak w pana audycji usłyszałem. Przepraszam, ja mówię o mojej prawdzie. Może to nie jest prawda źródłowa, uniwersalna. To jest moja prawda, którą usłyszałem i w pana audycji, i tak jak kiedyś rozmawiałem, że pan rzeźbi słowem. Ja mam osoby, które piszą książki, rzeźbią w drewnie, są artystami. Moim zdaniem pan jest artystą, który słowem rzeźbi. Ta audycja jest fantastycznie rzeźbiona słowem.
[01:52:39] - Nigdy nie myślałem o sobie w ten sposób. Miło mi to usłyszeć.
[01:52:44] - Pan powiedział, bo ja zapamiętałem w ostatniej audycji. Ja też powiedziałem, że jesteśmy rzeźbiarzami słowem. Tylko że różnica jest taka, że jak pan wyrzeźbi słowem, to z tego wyrzeźbienia można puścić jakiś galeon na wodę i gdzieś idzie w określonym kierunku, to płynie. U mnie to wygląda bardziej tak, że biorę jakiś kawałek styropianu, jak za dzieciaka, wyżłobię dziurę gdzieś i puszczę, i to leci nie wiadomo w jakim kierunku. Idea jest taka, że to, co się dzieje i to, co mówię, to mówię prawdę i prawdę o samym sobie, jak jest i tyle. Tutaj z tym nie ma zderzenia żadnego. Ktoś może przyjechać i może to jakoś potwierdzić albo nie. Mniejsza z tym.
[01:53:51] - Nie, panie Szymonie, oczywiście, że ja nie wątpię w to, że jest to prawda o panu. Każdy z nas, każda osoba, która wypowiada się na jakikolwiek temat, nawet na temat tego, czy podoba mu się polityka pana prezydenta Andrzeja Dudy, nie mówi o polityce pana prezydenta Andrzeja Dudy, tylko mówi o swoim stanowisku, jakie w tej kwestii ma, więc mówi o sobie. To jest jego prawda, jego przekonania, jego poglądy. Ja nie podważam tego, że mówi pan o sobie, tylko po prostu zastanawiam się, w jakim celu pan zadzwonił. Powiem tak: czy właśnie opowiedzieć tą prawdę o sobie, czy chce pan o coś zapytać?
[01:54:46] - Nie wiem, czy pan mnie dobrze słucha, ale pana audycja jest świetna. To było ponad godzinę audycji, którą wysłuchałem, wychodząc z psem, a jest minus 10 stopni. Powiedziałem żonie, że wychodzę. Mówię: „Sławka odsłucham”. „Okej, dobra. Świrujesz na tego Sławka”. Żona psycholog. Ostatnio puściłem jej audycję pół roku temu jeszcze, chyba przed tym, jak książkę przeczytałem. Pół roku temu, pięć miesięcy temu, jakoś tak. Mówię: „Ty”Weź wysłuchaj, mówię, bo gada tam trzy godziny.
Wysłuchaj 50 minut, dobra? Okej? Jak będziesz miała czas. I w kwestiach tam... Nieważne. Okej. I po 10 minutach oddzwania: „No ale z tym, z tym się nie zgadzam”. Ja mówię: „Okej, mnie też tak poszło, też się nie zgadzam”. Okej, mi od razu wyszło: „Nie zgadzam się”. Okej, ale pytanie, czy wysłuchałaś do końca 50 minut?
Tak? No okej. Oddzwoniła do mnie, powiedziała: „On gada tak jak ty”.
[01:56:27] - Nie wiem, czy to komplement, czy nie.
[01:56:30] - Przepraszam, ale mówię: „On gada tak jak ty”. Okej, zgadzam się z tym. Okej, nie ma czasu. I chodzi o to, że jest genialne. To, co się robi, to jest jak Batman, Superman i te rzeczy z komiksów, to, co się dzieje w tej audycji. I na tyle z mojej strony. Nie chcę wchodzić, bo zaburzam, czuję, politykę tego kanału, najwidoczniej.
[01:57:20] - Powiem wprost. Rozmawiałem teraz jeszcze w święta, zadzwonił do mnie jeden z naszych słuchaczy. Zresztą ja ogólnie powtarzam jedną rzecz: ja jestem tutaj, taką rolę sobie przypisałem i taką rolę też chciałbym, kochani, w waszym życiu odgrywać, że jednak ja wolę odpowiadać na pytania i też tą wiedzę i przemyślenia, które mam, wykorzystywać z pożytkiem takim, że coś po tej rozmowie ze mną się w życiu drugiego człowieka zmieni. Ja jestem przyjacielem osób, które chcą coś w życiu zmieniać. I tą wiedzę, te moje przemyślenia, te moje rozkminki przekazuję za darmo. Natomiast za wysłuchiwanie historii o czyimś życiu zacznę brać pieniądze.
[01:58:25] - Zgadza się.
[01:58:26] - Dlatego, panie Szymonie, bardzo dziękuję za miłe słowa, ale chciałbym, żebyśmy albo poruszali jakiś temat, który może przynieść korzyść również pozostałym słuchaczom, bo zajmujemy też ich czas, albo żeby były pytania, na które ja mogę odpowiedzieć i w jakiś sposób mogę panu coś pomóc.
[01:58:50] - Dobrze.
[01:58:51] - A jeżeli mamy sobie poopowiadać historię swojego życia, to umówmy się poza anteną.
[01:58:57] - Dobrze. To ja jeszcze opowiem coś ciekawego, co mnie się bardzo spodobało w audycji, nie wiem której i nie zacytuję. Odnośnie pytania do swojego dziecka, jak by sobie wyobrażało swojego... Nie wiem, może pan, panie Sławku, by to-
[01:59:22] - Najprawdopodobniej chodzi o to, jakbyś chciał. Pytanie, które zaproponowałem rodzicom: jakbyś chciał, jak sobie wyobrażasz miłość moją do ciebie? Jakbyś chciał, żebym cię kochał.
[01:59:39] - Tak, ale to było właśnie, przyznam się, bo przez ostatnie dwa lata miałem okazję bardzo wielką więź do mojej żony i moich dzieci przez to, gdzie zbliżyć się bardziej. I gdzie dzieciom, gdzie to od pana audycji sprzedałem, bo bardzo mnie się to spodobało. To było bardzo moje i w moim kierunku. I dwóm moim córkom to sprzedałem, bo jedna nastolatka, druga zaczęła start w szkole podstawowej. No i w drodze do szkoły to pytanie było zacytowane, nie pamiętam już, w której audycji, ale przyznam sobie, że sobie nawet zapisałem. Zapisałem sobie, tylko że było trudne jako dla dziecka, to było bardzo trudne, w moim mniemaniu, żeby się zapytać: jak wyobrażasz sobie miłość? Spojrzała się na mnie, siedmioletnia, spojrzała się na mnie drugi raz, zadałem jej pytanie i trzeci raz: „Tata, ja wiem, o co ci chodzi. Ja rozumiem pytanie, tylko nie znam odpowiedzi”. Mówię: „Więcej uśmiechu, więcej się śmiej, więcej się uśmiechaj. Wszystko”.
A przyznam się, że to jest dziecko, które-
[02:01:27] - No i więcej się pan uśmiecha?
[02:01:30] - Tak. Oczywiście, że tak. Dlatego więcej jest radości, więcej szczęścia, naprawdę. A starszej mówię: „Dobra, przestań, jesteś idealna”, nie? Dla mnie wyrocznią są moje dzieci. Ja nie mówię, że się pałam, ale dalej jestem za projektem.
[02:01:58] - Tak będzie w przyszłym roku.
[02:02:02] - I stawiam kropkę i daję tutaj miejsce dla reszty.
[02:02:13] - Dobrze.
[02:02:13] - Pozdrawiam serdecznie.
[02:02:15] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam również. I cóż, kochani, troszeczkę się tutaj nasza audycja wydłużyła. Laura pisze: „Czy można poruszyć tematy z poprzednich audycji, tematy z audycji sprzed kilku lat w komentarzu pod tą audycją?”. Tak, oczywiście, że tak. Jeżeli to dotyczy audycji, to jak najbardziej. Jack pisze: „Czuć szczerość od pana Sławka”. Cieszę się bardzo, że ją czuć. Bo czasami owszem, czasami się ugryzę w język, nie powiem, że nie, ale to bardziej chyba z kultury niż z nieszczerości. Staram się być, kochani, wobec was szczery.
Natomiast nie ukrywam, że telefon troszeczkę przekierował moją uwagę w inną stronę. Więc powiem tak, żeby właśnie nie było to, co powiedziała pani, żona pana Szymona, że cztery godziny gada, więc ja nie będę tego słuchać, bo nie mam czasu. Będziemy kończyć dzisiejszą audycję, jak najbardziej. Myślę, że te dwie i pół godzinki czy około dwóch godzinek to jest tak akurat, żeby mieć ochotę tego odsłuchać. Mam nadzieję, że zakończyłem rok jakimś fajnym podsumowaniem, które przyniesie wam w przyszłym roku, kochani, wymierne korzyści w postaci radości, szczęścia, uśmiechu, spokoju, przyjemności i też rozwijania miłości do samego siebie, czego oczywiście wam życzę jak najbardziej z całego serca. Dziękuję wam za dzisiaj, ponieważ jest to ostatnia audycja w tym roku. Dziękuję wam za cały ten zwariowany 2021 rok, że byliście ze mną, że te audycje poprzez waszą obecność i waszą aktywność miały sens. Nie ukrywam, że chciałbym, aby było nas jeszcze więcej i do tego będę w przyszłym roku konsekwentnie zmierzał, żeby było nas jeszcze więcej podczas tych audycji. A póki co życzę wam udanego, niezapomnianego, cudownego, wspaniałego sylwestra i pięknych, cudownych, wspaniałych, świadomych życzeń i pragnień, które w przyszłym roku będą się ku waszemu i mojemu szczęściu spełniać.
[02:05:19] - Tymczasem wspomniany wcześniej pan Dariusz się do nas dodzwonił na Skypie. Raczej się doskypował. Halo, halo, panie Dariuszu, czy się słyszymy? Halo, halo, czy się słyszymy? Chyba jakiś problem mamy.
[02:05:37] - Już, moment. Bo coś mi tutaj słuchawki się wyłączyły chyba.
[02:05:47] - Dzisiaj problem ze słuchawkami jest notoryczny.
[02:05:51] - Ale to jest... Chciałem, kurde, zadzwonić.
[02:06:02] - Bardzo prosimy, panie Darku.
[02:06:04] - Już jestem. Wyszedłem po jakieś picie, ale już jestem.
[02:06:11] - Halo, halo, panie Darku.
[02:06:14] - Halo, halo?
[02:06:16] - Tak, słychać pana.
[02:06:18] - Aha. To luksus. To się cieszę. Tak jak pisałem, ja mam taki mały problem, że się jąkam, ale mimo wszystko jest mi łatwiej mówić niż pisać. I mam takie pytanie, bo przeczytałem ostatnio książkę „Misja”, która została przetłumaczona przez pana Tomasza Kałko. Tam jest właśnie mowa o siedmiu ciałach. Jedno z nich jest ciało fizyczne, następnym jest dusza, ale te sześć następnych to już są ciała jakby astralne. I chodzi mi o to, że wydaje mi się, że my jako ludzkość w tym momencie jesteśmy zacofani jak cholera, że tak jego słowo żyje. I właśnie pan Sławek
[02:07:56] - Dzięki Bogu, że takie coś jest. Jest jakby takim nauczycielem, żeby rozwinąć właśnie to pierwsze ciało astralne, czyli dusze, a potem za ileś tam setek lat czy tysiącleci możemy się rozwijać w innych ciałach. Czy ma to jakiś sens?
[02:08:39] - Przede wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa. Nigdy się nie traktowałem jako nauczyciel, ale to nie ja jestem tutaj decydentem. Cóż, ja nie czytałem tej książki, więc ciężko mi się do niej odnieść. Aczkolwiek tak, te informacje na temat konstrukcji naszej energetycznej, spotkałem. I jak najbardziej domniemuję, zakładam, może wiem, że ten nasz rozwój, który się odbywa w tej chwili, nie jest już tym rozwojem ostatecznym. I to oświecenie, przebudzenie, o którym się tyle mówi, jest jakby ostatecznym etapem naszego rozwoju. Wprost przeciwnie, uważam, że przed nami jeszcze bardzo dużo nowych doświadczeń i nowej nauki. Natomiast bez wątpienia kontakt z własną duszą, rozwijanie swojej duchowości w sposób świadomy jest pierwszym krokiem do tego świata energetycznego. A co tam się dalej będzie działo, nie wiem. Mam swoje teorie i pomysły na ten temat.
Natomiast myślę, że to potrwa jeszcze długo. Więc w moim przekonaniu tak, jak najbardziej ma to sens. Panie Darku? A może pan Darek chyba usłyszał odpowiedź i może poczuł się usatysfakcjonowany.
[02:10:28] - Pan Darek z tego, co tutaj widzę, zawiesił połączenie. Nie wiem, czy to coś mu się kliknęło, czy nie. W każdym razie ja widzę komunikat, że rozmowa jest zawieszona.
[02:10:41] - Panie Darku, jeżeli pan nas słyszy, to oczywiście poczekamy jeszcze chwilkę na pana powrót, bo być może to drobny problem techniczny, a może jakaś ważna sprawa do załatwienia w międzyczasie. Natomiast w nawiązaniu do tego, o co pan Darek zapytał, ja też w jednej z audycji na ten temat mówiłem, wcześniejszej, że o zmianie poziomu, o której tak się teraz mówi, że my wchodzimy na następny etap rozwoju i tak dalej, oczywiście jak najbardziej się zgadzam. Natomiast patrząc na ilość poziomów energetycznych, które my mamy w swoim wyposażeniu, czyli mając na myśli czakry, i patrząc na to, jakie możliwości te czakry ze sobą niosą, myślę, że dużo jeszcze rzeczy przed nami. Ponieważ w moim przekonaniu my teraz przechodzimy na czwarty etap, czyli na etap czakry serca, rozumienia życia i świata i wszechświata poprzez uczucie miłości i poprzez prawdę z tego płynącą. Więc patrząc, że mamy jeszcze przed sobą czakrę gardła, czyli wyrażania siebie samego i później te bardzo duchowe czakry trzeciego oka i czakry korony. Myślę, że te poziomy następne będą bardzo atrakcyjne. Być może łącznie z telepatią, być może właśnie z komunikacją energetyczną, również z istotami z innych wszechświatów czy z innych wymiarów. Ale to są oczywiście moje hipotezy na ten temat, niczym nieuzasadnione oprócz moich przemyśleń. Ponieważ i tak nie mamy na to wpływu, więc zobaczymy, co z tego wyniknie.
[02:13:17] - Halo, halo. Nie wiem, czy jeszcze słychać mnie.
[02:13:19] - Tak, słychać. Cały czas jesteśmy połączeni.
[02:13:24] - To, co panie Sławku powiedział, można powiedzieć, że myślę, że każdy, bynajmniej i ja już w tej chwili jako 41-latek, młodziak taki, kwestie takich koincydencji, takich zbiegów okoliczności już nie traktuję jako zbiegi okoliczności. Już traktuję jako informacje, które dostaję z zewnątrz. I te informacje nie pojawiają się z meta-Z Instagrama, z Facebooka, chociaż tego nie mam, bo ja akurat nie siedzę w tym. W telewizji nie mam tych źródeł. Bardzo mało. Jakiegoś YouTube'a mam, dlatego może stąd ta audycja. Ale tak jak wcześniej, jak się pojawiały telefony i myślę, że wielu słuchaczy miało to, że próbowało zadzwonić albo gdzieś: „Chciałam właśnie do ciebie zadzwonić, ale zadzwoniłaś” albo: „Zadzwoniłeś”, albo ktoś chciał i to już takie normalne rzeczy są. Tak mnie się wydaje, że były takie koincydencje. Zdarzało się, ale jak już wchodzi w jakąś inną grę gdzieś, gdzie naprawdę wychodzi się w jakieś takie zbiegi na wyższym levelu, gdzieś, gdzie nie widziało się gościa i zupełnie się jest gdzie indziej na kuli ziemskiej i spotyka się gościa, o którym się myśli. Wcześniej będąc w mieście, człowiek myśli na przykład o jakimś tam Krzysiu, Tomku, rzucam i on się pojawia.
Chłopak się pojawia, kolega mój. „Myślałem o tobie. Nie, chciałem zadzwonić i się pojawiłeś tu”. Ale jak się pojawia gościu, którego nie widziałem i zupełnie na innym kawałku globu, kulki w sklepie, bardzo fajna postać. Wpadł w sklepie i człowiek wtedy był młody i myślał: „Koincydencja. Kurde, ale się trafiło”. Ale to było jakieś 20 lat temu, a w tej chwili już te informacje odbieram zupełnie jako inne informacje. Może tak.
[02:16:12] - Bardzo słusznie, zwłaszcza że wspomniał pan o swoim wieku, panie Szymonie i chciałem pana też uczulić, bo w jednej z audycji opisywałem te okresy w życiu każdego człowieka, jak one są tam podzielone. Jest pan właśnie w tym momencie, kiedy te efekty i takie wstępne podsumowanie tego, co pan osiągnął w swoim życiu, ma pan właśnie ten okres teraz przed sobą do 44. roku życia. Więc warto właśnie na te tak zwane zbiegi okoliczności, przypadki bądź przyciąganie kogoś myślami, intuicyjne sprawy zwrócić uwagę. To tak mówię, skoro jeszcze rozmawiamy, to pozwolę sobie na taką małą sugestię. Można to nazwać radą.
[02:17:13] - Dziękuję. Przyznam się, że ja jestem zupełnie... Staram się bynajmniej. Tak samo jak gdzieś w jakiejś audycji pan mówi, że nie ocenia, ale oceniamy, wszyscy oceniamy. Nie ma opcji. Tak samo jak bezwarunkowa miłość nie ma na tej przestrzeni. Chyba że wejdziemy w jakąś strefę wymiaru innego albo dostajemy się do innego wymiaru, z trzeciego, czwartego do piątego, gdzieś dostajemy informacje z innych przestrzeni. To jest moja wizja. Aczkolwiek widzę tutaj tak samo, czytam u tych kanałów pana Marka. Chociaż ja absolutnie jestem wyłączony z sieci, jestem bardziej doświadczalny.
Ja bardziej jestem drwalem, takim wieśniakiem, który idzie i woli wydoić krowę niż iść do sklepu i kupić mleko. Aczkolwiek nie lubię mleka . To jest zły akurat przykład. Mleko piją cielaki. Wolę zasadzić ziarno i patrzeć jak rośnie niż chociażby przykład taki, gdzie mnie to ruszało tego lata: drzewo mirabelek. Nie wiem, czy pan, panie Sławkiem kojarzy mirabelki, czy może jakoś inaczej się nazywają te owoce.
[02:18:55] - Nie, no kojarzę mirabelki oczywiście, jak najbardziej. Małe, żółte śliwki.
[02:18:58] - Ludzie depczą to. Drzewa rodzą owoce. Fajne owoce. Są tam czerwone. Tak depczą. Mnie to tak rozbawiło, bo będąc na zakupach w Lidlu bodaj, gdzie te mirabelki były po 40 złotych za kilogram, później 20 złotych za kilogram, 50% obniżki i gdzie człowiek mógł wejść i te drzewa rodziły tutaj dookoła, gdzie ludzie tak podświadomościowo siedzą i nie myślą.
[02:19:44] - Dobrze, panie Szymonie. Nie, dobrze. Ja powiem tak: nie. Ja owszem, mam jakąś tam dozę cierpliwości, natomiast naprawdę bardzo proszę, nie rozmawiajmy o ludziach i nie opowiadajmy historii z życia, dobrze? Słuchacze wyłączyli się.
[02:20:02] - Przepraszam. Może o ludziach, ale przez moje doświadczenia, jeżeli chodzi o to.
[02:20:09] - Nie. Panie Szymonie, słuchacze wyłączyli się z czatuJa tutaj czytam takie komentarze: „Nie rozumiem pana na łączu” czy „Ktoś rozumie, o co chodzi?” Nie jestem odosobniony w tych odczuciach, bo ja nie bardzo wiem, do czego pan zmierza. Więc dajmy tej rozmowie jakiś sens.
[02:20:34] - Komentarze się tutaj pojawiają, natomiast ja panu przesyłam tylko takie komentarze, które trzymają się tematu audycji bardziej.
[02:20:44] - Jak zawsze.
[02:20:44] - To może pan nie rozumie, gdzie jest.
[02:20:47] - Dobrze. To może sam nie rozumiem, do jakiego kierunku zmierzam. Dobrze, okej, ja rozłączam się, bo psuję wam, widzę pan.
[02:20:59] - Nie, to nie chodzi o to, panie Szymonie. Jesteśmy na łączach, słuchają nas ludzie, którzy poświęcają swój czas temu, więc ja staram się z szacunku też dla ludzi przekazywać im informacje, które mogą być istotne, które mogą coś wpłynąć, które mogą coś wnieść. O to samo proszę też ludzi, którzy dzwonią, bo jeżeli jest to tylko mój czas, to ja decyduję, co z tym czasem zrobię.
[02:21:33] - Oczywiście.
[02:21:34] - Mogę panu powiedzieć: chcę rozmawiać, nie chcę rozmawiać, mam czas, nie mam czasu, mam ochotę, nie mam ochoty. Natomiast tutaj jednak zagospodarowaliśmy czas też innych ludzi, więc przekażmy tym ludziom coś, co może być też dla nich przydatne. A na nasze pogaduszki umówmy się poza anteną i wtedy sobie będziemy pogaduszkować.
[02:22:00] - Jeżeli mogę się wtrącić, bo tutaj pewną taką niekonsekwencję w wypowiedziach pana Szymona zauważyłem, taką dosyć mocno dającą się zauważyć. Mówi pan cały czas o swoich doświadczeniach, a tymczasem komentuje pan doświadczenia innych ludzi. To są w końcu pana doświadczenia czy to są doświadczenia-
[02:22:25] - Tak, co potwierdziłem. Ja zgadzam się z prawdą, aczkolwiek żyjemy w przestrzeni. Można powiedzieć, że jesteśmy indywidualistami i egoistami. Możemy być takimi w swoim świecie, żyć głęboko w twardym, takim zabetonowanym. I jeszcze w tym betonie jest żeliwo i zbrojenie. Żyjemy w innym świecie, w innych światach. Żyjemy po prostu na powierzchni planety Ziemia.
[02:23:02] - Dobrze, panie Szymonie, pan odpowie na pytanie?
[02:23:05] - Dobra, ja się wyłączę. Przepraszam. Okej, miłego Nowego Roku i tak dalej. Miłego życzę wam wszystkim.
[02:23:22] - Dziękujemy bardzo.
[02:23:23] - I nieścisłości na pewno, ja to rozumiem, jak najbardziej, wyrzucam na cały świat, okej, nie skupiam się na sobie. Aczkolwiek ja jestem innego zdania, aczkolwiek może inaczej to wychodzi. Dobrze.
[02:23:44] - Panie Szymonie, będzie audycja jutro na YouTubie, więc umówmy się, że obydwaj tej rozmowy odsłuchamy tak już na spokojnie, bez emocji i może wtedy pojawią się jakieś tam przemyślenia. Okej? Tak się umawiamy?
[02:24:06] - Dobrze, okej. No dobrze. Jak najbardziej.
[02:24:10] - Dobra, no to super. Kończymy kochani. Dziękuję, panie Szymonie. Dziękuję, panie Marku. Pan Dariusz jakby nie powrócił do nas tutaj.
[02:24:20] - Pan Dariusz już wrócił, już odwiesił rozmowę, bo tutaj z tego, co się dowiedziałem, to chyba kobieta nam przeszkodziła. Córka zadzwoniła i zawiesiła połączenie. Ale chyba z panem Dariuszem się znowu słyszymy, prawda?
[02:24:36] - Jeśli może. Halo, halo.
[02:24:42] - Tak, panie Dariuszu.
[02:24:45] - A to już jest nowo, bo właśnie miałem pytanie i mówił pan dzisiaj o dziecku z rodziny biednej i z rodziny bogatej. Ja tak wywnioskowałem, że w większości to chyba jest wina rodziców, że mamy tak, jak mamy, bo oni nas chyba od dziecka, jakby naszą pochodnię, coś ukształtują w pewnym celu, że dziecko biedne już się nie będzie starać, bo pomyśli, że nigdy nie będzie miało pieniędzy. Chociaż są fenomeny. Między innymi ja też, bo ja pochodzę z biednej rodziny, ale udało mi się to. I tak myślałem, że my się rodzimy tak niewinni, tak szczerze i dopiero rodzice, między innymi ja też, bo ja mam dzieci, uczymy dzieci złych nawyków, tak jak kłamania, tak jak oszukiwaniaTrzech Hania świat, a czy celów, że to się nie uda, bo nie ma się między. I nie wiem, czy pan też tak myśli.
[02:26:37] - Panie Dariuszu, oczywiście, że tak myślę. Ja te przykłady przytoczyłem właśnie w celu pokazania, jak bardzo podświadomość po pierwsze decyduje o naszym życiu i też, w jaki sposób powstaje. Natomiast z mojego punktu widzenia, tak jak to też kilka razy powtarzałem, wybór rodziców przez nas jako istoty jeszcze duchowe jest też nieprzypadkowy, więc jakby decydujemy się na to, aby właśnie taką podświadomość posiąść. Więc dla mnie stwierdzenie, że jest to wina rodziców, no tak nie do końca ja się z tym zgadzam, że to jest jakaś wina. Wiadomo, że większość rodziców przekazuje swoje prawdy tak jak my przekazujemy swoje prawdy naszym dzieciom w przekonaniu i w poczuciu, że robimy coś dobrego, że robimy coś właściwego, że pokazujemy dzieciom zupełnie nieświadomie oczywiście bardzo często jakąś prawdę, która ma ich ukierunkować, uchronić przed błędami, wyznaczyć priorytety. To przeważnie jest robione z myślą o dobru dziecka, a nie o tym, żeby go obarczyć jakimiś tam rzeczami, z którymi on się będzie musiał borykać. Nasi rodzice byli nieświadomi i w tej chwili też jest gros ludzi, którzy dalej są nieświadomi i przekopiowywują, że tak powiem, swoje wzorce podświadomości na swoje dzieci. No i póki ludzie nie uzyskają tej świadomości i wiedzy o tym, jak działa podświadomość, to najprawdopodobniej tak jeszcze niestety będzie.
[02:28:39] - Właśnie. No właśnie może tutaj się powiedzieć chciałem, że wina rodziców. Może nieświadoma wina rodziców, bo to raczej w ten sposób. No bo mało jest tych rodziców takich, co chcą jemu się szkodzić.
[02:29:11] - Dlatego właśnie wie pan, ja tam też mówię, to nie ma tak, że źle, dobrze. Ja też jestem tutaj, wie pan, od tego, żeby pewne rzeczy doprecyzowywać, ponieważ mówię, to idzie w eter i ja chciałbym, żeby to jednak jakieś jak największe znamiona prawdy i obiektywizmu miało w sobie. Dlatego pozwoliłem sobie to doprecyzować. Natomiast cieszę się, że się zgadzamy, tak? Że się w tej kwestii zgadzamy.
[02:29:43] - Tak. Panie Tomku ja nie mogę powiedzieć, że się zgadzam ze wszystkim, bo jak każdy człowiek mam swoje myślenie. Uważam, że to powinno być tak, a nie tak albo są inne wnioski. Ale dużo się z panem zgadzam. Choćby tak właśnie o dzieciach tych. Sam to robiłem, póki nie zauważyłem, że no kurczę, ja ich chyba źle uczyłem.
[02:30:38] - No wie pan, jesteśmy rodzicami, więc wiemy, jak to jest trudne i jakie to jest też trudne wyzwanie z kształtowaniem tych wzorców. I też pewnie obydwaj mamy świadomość tego, ile błędów po drodze żeśmy popełnili. Ale wie pan, fajnie jest, że mamy świadomość tego i że nie upieramy się gdzieś tam przy swoim, że wszystko zrobiliśmy dobrze. Bo nauka zaczyna się wtedy, kiedy człowiek uświadamia sobie to, czego nie wie i czego nie potrafi. Wtedy dopiero jest w stanie się uczyć. Człowiek, który jest przekonany, że wie wszystko, nie ma potrzeby uczenia się i nie ma potrzeby dokonywania zmian. Więc rozumienie własnych pomyłek czy błędów, czy jakichś tam niedociągnięć pozwala je w przyszłości z życia wyeliminować. I ja uważam, że jest to coś bardzo optymistycznego.
[02:31:48] - A to w sumie tak jest chyba. Mam jeszcze takie pytanie. Przepraszam, ja już wiem, że jest pan zmęczony dzisiaj, ale mam takie pytanie, bo mało ludzi wie właśnie, że chodzi w naszym życiu o nasz rozwój duchowy.I mam takie może nie przekonanie, ale wrażenie, że jest zbyt dużo ludzi, co w tym naszym rozwoju duchowym nam przeszkadza. I mam tu na myśli różnego typu religie, bo tak mi się wydaje, że Bogu, Stwórcy czy jakkolwiek byśmy nie nazwali tej wszelkiej istoty, nie chodzi o to, żebyśmy tylko chodzi o to, żeby się rozwijali duchowo i nie krzywdzili innych.
[02:33:29] - Właśnie, bo teraz poruszył pan taki temat. Ja oczywiście zgadzam się z tym, że są instytucje, mechanizmy, też polityczne i społeczne, które niekoniecznie w ich interesie jest to, żeby ludzie byli świadomi. Łatwiej się manipuluje, łatwiej się zarządza ludźmi, którzy wierzą autorytetom, bez wahania wykonują polecenia, nie zastanawiają się, nie analizują, nie podważają. Więc tych instytucji, rzeczy czy osób, które są zainteresowane, żeby ludzie dalej byli głupi i nieświadomi, jest dużo. Łatwo nimi manipulować. Natomiast pan powiedział: „rozwój duchowy”, że naszym celem jest rozwój duchowy. Tu właśnie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czym ten rozwój duchowy jest. Bo właśnie część ludzi rozwija się duchowo w swoim przekonaniu poprzez posiadanie wiedzy duchowej, rozwijanie wiedzy, uczestniczenie w różnego rodzaju rzeczach tak zwanych duchowych, warsztatach, spotkaniach i tak dalej. Natomiast dla mnie rozwój duchowy jest procesem, który nie my wymyśliliśmy jako my, czyli ten rozwój duszy jest procesem trwałym świadomości duszy. Natomiast dla mnie to, co my jako ludzie mamy zrobić, to nauczyć się te prawdy duchowe, te mądrości duchowe wcielać w życie.
To jest cel. Nie posiadanie samej wiedzy duchowej, nie rozwój duchowy, nie rozwój duszy, tylko rozwój nas jako ludzi, zmiana nas jako ludzi w swoim zwykłym, codziennym życiu i postępowaniu.
[02:35:48] - Aha. To mi teraz pan dał do myślenia.
[02:35:57] - Taka robota, panie Dariuszu. Ale cieszę się. Dawanie do myślenia moim zdaniem jest dobre.
[02:36:09] - Tak, bo ja lubię takie tematy, a przede wszystkim coraz bardziej zaczynam w to wierzyć. To jest tak mniej więcej od około czterech lat. Dosyć późno, ale niektórzy później idą do dorosństwa.
[02:36:39] - A niektórzy w ogóle.
[02:36:42] - No i o to chodzi. Lubię właśnie to, bo zawsze czegoś mi brakowało. Wychowałem się w rodzinie, zaczynam tak mówić jak mój przedmówca. Wychowałem się w rodzinie, to miałem wolność wyboru. Ożeniłem się z kobietą, która była w rodzinie katolickiej. Owszem, bierzemy fani, tam inne rzeczy przyjęłem w świadomości, ale wydaje mi się, że jakbym miał rozum wtedy, mając 20 lat, jak miałem komunię i bierzmowanie, jakbym miał dzisiejszy rozum, to chyba bym tego nie zrobił.
[02:37:53] - Nic mi dodać, nic mi ująć. To nie podlega dyskusji, to pana odczucia. Ja ogólnie rzecz biorąc uważam, że świadomość potrafi wygrzebać mądrość czy coś przydatnego i pożytecznego dla mnie, nie klasyfikując tego, że to jest religijne bądź niereligijne. Bo w każdej religii, w każdej kulturze można znaleźć coś, co może być przydatneDla mnie czy w ogóle niosące ze sobą jakąś prawdę uniwersalną, która jest ponadreligijna. A religia to po prostu wykorzystała do swoich celów. Natomiast myśl i idea jest ponadreligijna, uniwersalna i często bardzo mądra. Więc ja żadnej religii nie skreślam, ani też ateizmu nie skreślam, bo jest to też jakiś kawałek filozofii o czymś.
[02:39:02] - Jakby nie było ateizm jest w pewnym sensie religią też.
[02:39:13] - Dla mnie trudniejszą.
[02:39:17] - Tak. Zgadzam się z tym. Bo jak by nie było Jezus, który istniał, tak mi się wydaje, że istniał i jego nauki były cały wiek wykorzystywane przez religię katolicką i inne religie chrześcijańskie w nieodpowiedni sposób. Bo gdyby były wykorzystane tak, jak mają być, to dzisiaj byśmy byli wszyscy ludźmi świadomymi.
[02:39:56] - Powiem tak: to jest tak jak ze wszystkim, nie wiemy, jak potoczyłaby się historia ludzkości, gdyby zrealizował się scenariusz, który pan czy być może jeszcze inni ludzie uważają, że powinien nastąpić. Nie mamy pewności, jak by to było i czy na pewno byłoby lepiej. To są hipotezy, to jest snucie jakichś tam teorii. Bo wie pan, ludzie muszą być gotowi sami w sobie na przyjęcie pewnych prawd. Ja na przykład uważam, że w dalszym ciągu na świecie funkcjonuje, żyje całe mnóstwo ludzi, których gdybyśmy pozbawili wiary, tej religijnej wiary, ich życie straciłoby sens. Nie wiem, jak ci ludzie byliby w stanie funkcjonować i czy w ogóle jakakolwiek duchowość w nich by się rozwijała, gdyby nie mieli okazji chociaż pójść i poprzebywać w otoczeniu takim, w którym mówi się o duszy, mówi się o Bogu, mówi się o jakichś czasami też fajnych rzeczach, mądrych rzeczach. Tylko wie pan, to też jest z katolikami tak, że jest całe mnóstwo hipokryzji, że ksiądz, który mówi piękne kazanie o tym, że ty masz się zmieniać, to oni całe to kazanie prześlęczą z głową w witrażu albo z oczami wlepionymi w żyrandol, w ogóle nie dopuszczając do siebie tych słów. Natomiast słowa bardzo często są piękne, mądre i właściwe. Więc wie pan, są ludzie, którzy muszą odklepywać formułki i to jest dla nich forma duchowości i nic z tym nie zrobimy. Nie są jeszcze w tej chwili gotowi, żeby żyć na świecie bez świadomości, że Bóg ma wobec nich jakiś plan i że to on jest za wszystko odpowiedzialny.
Że gdyby mieli wziąć odpowiedzialność za swoje życie, to mogliby tego nie dźwignąć. Więc ja mówię: wiem, w którym momencie jesteśmy teraz i na tym momencie się staram skupić i myśleć bardziej do przodu, zastanawiając się, co z tym, co się wydarzyło do tej pory mogę zrobić, żeby na przykład uniknąć pewnych błędów, żeby nie popełnić tych błędów po raz kolejny albo żeby poprawić to, co mi w życiu nie pasuje.
[02:42:50] - No nic, dziękuję panu bardzo i panu Markowi też. Chyba potrzebowałem tej rozmowy.
[02:43:05] - Bardzo się cieszę, jeżeli ta rozmowa coś fajnego i pozytywnego do pana życia wniesie, to będę bardzo szczęśliwy.
[02:43:20] - Jak mi się uda to, co sobie wymarzyłem, jak mówił dzisiaj pan, żeby sobie marzyć i poczułem to, to wtedy zadzwonię jeszcze.
[02:43:43] - Dobrze, super. Będziemy cały czas tutaj, w tym samym miejscu, w oczekiwaniu.
[02:43:52] - A to dziękuję bardzo. Życzę wszystkiego dobrego na przyszły rok, żeby się skończył ten wirus. No i co mogę więcej? Żeby się spełniły wszystkie wasze i nasze życzenia.
[02:44:21] - Te świadome, bo te nieświadome spełniają się cały czas.
[02:44:27] - Właśnie tak.
[02:44:32] - Przyłączam się, kochani, do tych życzeń. Żeby właśnie nam się wszystkie te nasze świadome, do tej pory niespełnione marzenia spełniały w dużej ilości. Dziękuję, panie Darku, za rozmowę.Również wszystkiego dobrego życzę. Pojawiła się jeszcze na sam koniec Astra, więc ją pozdrowię. Pozdrowię was również jeszcze raz, kochani, bardzo serdecznie. Nieustająco po raz kolejny życzę wam, czego wam życzę? Tego samego, co wam życzyłem przez całą dzisiejszą audycję. Kończymy na dzisiaj. Sabino, odpowiem na to pytanie, które zadałaś w następnej audycji, bo już dzisiaj nie chcę przedłużać i zabierać waszego czasu. Tradycyjnie dziękuję panu Markowi za opiekę nad nami i możliwość tego, że mogliśmy sobie porozmawiać.
Trzymajcie się kochani cieplutko, uważajcie na siebie i słyszymy się w przyszłym roku 2022. A ten zamknijcie z przytupem, z radością i z energią. Spotykamy się już trzeci, czwarty. Jakoś tak to będzie. W każdym razie w najbliższy poniedziałek, za tydzień. Do usłyszenia. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję za cały rok. Buziaczki. Trzymajcie się cieplutko.
Pa, pa.
[02:46:07] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Dzisiejszą, ostatnią w 2021 roku audycję z cyklu „Świat oczami duszy” powolutku kończymy. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Tutaj pan Darek pisze, że ma nadzieję, że nie było jakoś źle. Było całkiem dobrze.
[02:46:59] - Całkiem dobrze, panie Darku, wszystko w porządku. Proszę się nie martwić.
[02:47:04] - Dokładnie. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już w roku 2022. Już za tydzień w poniedziałek o 20.00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl