[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 13 grudnia 2021 roku. Minęła godzina 20:00. Przed chwilą na zegarze Radio Paranormalium, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:41] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie, jak zawsze.
[00:46] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić w drugiej części dzisiejszej audycji, ale numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Zachęcamy do dołączania i do udzielania się jak najbardziej. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Panie Sławku, słuchacze już czekają, więc z czystym sumieniem oddaję panu głos.
[02:04] - Dziękuję, panie Marku. Hołhołhoł, kochani, że tak powiem, dwa tygodnie do świąt, więc takim optymistycznym i radosnym akcentem chciałem wam o tym przypomnieć. Witam was bardzo gorąco, bardzo serdecznie na naszym dzisiejszym spotkaniu. Podejrzałem, że parę osób już się zameldowało. Cieszę się, że jest z nami Sabina, ponieważ w poprzednim odcinku kontynuowaliśmy rozmowę na temat rachunku sumienia, tak jak ja to nazwałem. Padł komentarz na sam koniec, który nie został wyemitowany. Nie został przeczytany przeze mnie, ponieważ przeczytałem go po końcu audycji, więc pozwolę sobie od tego komentarza zacząć dzisiejszą audycję, ponieważ w pewnym sensie temat tego analizowania samego siebie będzie dzisiaj jeszcze przeze mnie kontynuowany. Następną audycję mam plan zrobić radośniejszą, przedświąteczną, a dzisiaj jeszcze się poboksujemy z naszą umiejętnością bądź nieumiejętnością rozpoznawania, poznawania siebie. Przyszedł mi pewien pomysł do głowy, jak wam to, kochani, opisać najaknej, bo nie ukrywam, że cały czas, również w tygodniu, rozmyślam sobie o was i szukam sposobu, jak w najlepszy sposób wam pewne rzeczy przedstawić i opisać. Otóż Sabina napisała taką rzecz na koniec poprzedniej audycji.
Sabina napisała, że rachunek sumienia może być czasem aż niebezpieczny. Zrobiłam kiedyś taki dogłębny. Niestety dogrzebałam się do czegoś, co dawno temu wyparłam. Do dzisiaj nie mogę sobie z tym poradzić. Poprosiłem cię, Sabino, bo widziałem cię, że jesteś na czacie, że może spróbuj się do mnie odezwać gdzieś tam oczywiście pozaaudycyjnie i może spróbujemy coś poradzić. Natomiast gwoli uczciwości, kochani, faktycznie takie ryzyko istnieje, ale też tak naprawdę o to nam przede wszystkim chodzi. O to chodzi, żeby dotrzeć do rzeczy, które nas blokują, które nam przeszkadzają w takim normalnym, zdrowym, świadomym funkcjonowaniu. Z pewnością to może zaboleć, bo jeżeli wyparliśmy to w te sfery bardzo nieświadome, to znaczy, że było to dla nas przeżycie bolesne, w jakiś sposób nieprzyjemne. Im bardziej bolesne, im bardziej niestety nieprzyjemne, tym bardziej rzutujące na nasze życie obecne, aktualne. Rozumiem obawy.
Możecie mieć obawy. Sabina o tym powiedziała. Ja też was lojalnie przed tym ostrzegam. Natomiast nie za specjalnie. Znam inną drogę i nawet wielokroć o tym wspominałem, jak pytaliście mnie, co sądzę na temat regresingu, cofania się do poprzednich wcieleń, regresingu związanego z obecnym wcieleniem.Jest oczywiście metoda, która pozwala to ominąć. Dlatego też nie namawiam was tak do końca do sięgania do źródeł. Oczywiście każdy zrobi z tym, co będzie uważał i do czego będzie miał przekonanie i co będzie w sobie czuł, co mu jest na daną chwilę potrzebne. Natomiast dla nas tak naprawdę najważniejszy jest ten moment teraz. I dlatego, kochani, jak zwykle przez tak zwany przypadek, wpadłem na jeden post, który postanowiłem wykorzystać do tego, żeby wam ułatwić ten tak zwany rachunek sumienia. Zresztą namiastkę tego już mieliśmy w poprzedniej audycji, analizując ten przykład z pracą i też podczas opowieści o moim przyjacielu.
Z pewnością wiele z was dostrzegło pewną prawidłowość i pewną logikę. Dzisiaj ten temat rozwinę, żeby już nie było żadnych wątpliwości i niedomówień. I już mówię, co mnie tak zainspirowało. Na jednej z moich grup. Akurat ta nazywa się „Świadoma kreacja rzeczywistości”. Jak zobaczyłem nazwę tej grupy, to aż mi serce tak do góry radośnie podskoczyło. Mówię: „Wow, super, fajnie. Będzie można się spotkać z ludźmi, którzy dążą do tego samego, do czego ja dążę i do czego też was, kochani, próbuję namówić”. Jak zwykle było różnie. Natomiast lubię tutaj zaglądać, bo od czasu do czasu też pojawiają się bardzo fajne tematy, bardzo fajne posty.
I tutaj pojawia się taki post. Takie pytanko od pani Darii: „Hej, jest tu ktoś, kto kreuje swoją rzeczywistość z sukcesem? Jak tak, to jak to robicie? Ja tego nie umiem robić. Nie czuję mocy sprawczej w ogóle”. Taki post. Zostawię was, kochani, na chwilę z tym pytaniem. Mało tego, przeczytam je jeszcze raz. „Hej, jest tu ktoś, kto kreuje swoją rzeczywistość z sukcesem? Jak tak, to jak to robicie?
Ja tego nie umiem robić. Nie czuję mocy sprawczej w ogóle”. Co wam, kochani, w tej chwili w głowach i w waszych emocjach się pojawiło? Pomyślcie sobie. Może tęsknota? Może chęć wejścia? Od razu mówię: 196 komentarzy, więc z pewnością przynajmniej ze 150 sposobów, jak to zrobić. Więc może w części was pojawiła się taka pokusa. Wejdę, przeczytam i się dowiem. Ja też chcę kreować swoją rzeczywistość z sukcesem.
Może część z was już zna sposób, jak kreować swoją rzeczywistość z sukcesem. Może będziecie chcieli wejść i na przykład podzielić się pod tym postem swoją wiedzą na ten temat. Jakie emocje i myśli w was się pojawiły? Zastanówcie się jeszcze chwilkę. Ja podaję nazwę grupy „Świadoma kreacja rzeczywistości”. Post nie jest taki stary, więc z pewnością go znajdziecie. 196 komentarzy, w tym jeden mój, a więc 195, bo mój za chwilę poznacie. Kochani. Wielkim błędem jest myślenie i w zasadzie to, co pomyśleliście na temat tego posta, jest bardzo kluczowe dla was w kategorii dokonywania zmian w życiu. Kluczowe.
Tak jak zrozumieliście ten post. To pytanie. Czy jest tu ktoś, kto kreuje swoją rzeczywistość z sukcesem? Jak myślicie o sobie? Czy wy potraficie kreować swoją rzeczywistość z sukcesem? To jest taki pierwszy krok w dziedzinie rachunku sumienia. Czy potraficie kreować swoją rzeczywistość z sukcesem? Ciekawy jestem. Jeżeli są jakieś komentarze, to może ktoś mi coś napisał, że tak. Nie, nie wiem.
Nie mam żadnych tutaj odpowiedzi. Otóż kochani, kreowanie własnej rzeczywistości jest związane z tym tak zwanym prawem przyciągania, czyli z przyciąganiem do swojego życia tego, czego pragniemy. To logiczne jest, prawda? Przyciąganiem do swojego życia, tak zwanym przyciąganiem, czyli pojawianiem się rzeczy, sytuacji, wydarzeń, których pragniemy. I na czym polega dowcip? Że prawo przyciągania dotyczy każdego z nas iW życiu każdego z nas działa ze stuprocentową skutecznością, czy nam się podoba, czy nie. Czy jest tu ktoś, kto kreuje swoją rzeczywistość z sukcesem? Tak! Wszyscy, którzy przeczytali tego posta bądź go usłyszeli, kreują swoją rzeczywistość ze stuprocentowym sukcesem. Kochani, każdy z nas kreuje swoją rzeczywistość ze stuprocentowym sukcesem.
Jak mógł brzmieć komentarz Sławka pod takim postem? Zabrzmiał prosto: „Widocznie nie znasz samego siebie”. Ponieważ każdy z nas dostaje w swoim życiu dokładnie to i przyciąga, będę używał tego stwierdzenia w cudzysłowie, do swojego życia dokładnie to, czego pragnie. Jest jeden malutki problem, że mało ludzi jest tego świadomych. Mało ludzi potrafi połączyć swoje myśli, swoje emocje ze skutkami tego, co dostają w życiu, ponieważ nie znają samych siebie. Ponieważ nigdy nie zrobili rachunku sumienia. Takiego prawdziwego, uczciwego rachunku sumienia. Nigdy nie odpowiedzieli sobie na pytanie, jacy są, jakie są ich emocje, jakie są prawdziwe ich intencje, jakie są te odkryte przez Sabinę podczas rachunku sumienia, odkrywane podczas medytacji prawdziwe i ukryte głęboko emocje odepchnięte w stan naszej nieświadomości bądź czasami niepamięci, bo często nie pamiętamy tego, co działo się w naszym wczesnym dzieciństwie. Później to już zostaje zatarte, wyparte, zastąpione czymś innym. Kochani, 20.
minuta audycji. Powiedziałem wam bardzo ważną rzecz i w zasadzie, żeby tego nie rozmydlać, mógłbym w tym momencie i może nawet powinienem w tym momencie skończyć. Każdy z nas jest poddanym prawu przyciągania i kreuje swoją rzeczywistość ze stuprocentową skutecznością. I każdy z nas dostawał, dostaje i będzie dostawał dalej to, czego pragnie. Ponieważ tak to działa. Dlatego ważne jest to, żeby dodać jedno słowo. Zadam w sposób ciutkie inny. Skieruję je do was tym razem. Hej, czy jest tu ktoś, kto kreuje świadomie swoją rzeczywistość z sukcesem? Jedyny szczegół, który różni te dwa pytania, polega na świadomości.
Na świadomości tego, że to, co mam w życiu, to co dzieje się w moim życiu, to co osiągnąłem w swoim życiu bądź nie osiągnąłem w swoim życiu, jest dokładnie tym, co siedzi we mnie. Tylko najczęściej jest to przez nas nieuświadomione. Nieuświadomione, ponieważ większości ludzi nie chce się poznać samego siebie, przyznać przed sobą, co w każdym z nas tak naprawdę siedzi. Większości ludzi nie chce się zmierzyć z samymi sobą, bo tak jest wygodniej, bo tak jest prościej. Po co to dotykać? Bo może coś wygrzebie. Bo może czegoś tak naprawdę się o sobie dowiem. Może się okaże, że ja wcale nie jestem takim cudownym człowiekiem, jak o sobie myślę. Albo może się okaże, że nie jestem takim do dupy człowiekiem, jak o sobie myślę. I uwierzcie mi, kochani, że w obydwu przypadkach jest ten sam problem.
Ponieważ człowiek, który myśli o sobie w samych superlatywach, dowiadując się, że niekoniecznie tak jest, zostanie czegoś pozbawiony. Pozbawiony tego, jak o sobie myślał. Osoba, która myśli o sobie w sposób negatywny, też zostanie czegoś pozbawiona. Powodów do narzekania, powodów do tego, żeby się wyłgiwać i wykręcać od działania. Bo gdybyście teraz uwierzyli w taką jedną rzecz, że to, co sobie wy marzycie, wam się spełni. Gdybym dał wam gwarancję na piśmie, to jaki mielibyście powód, żeby nie zacząć marzyć? Czym moglibyście się wykręcić od braku marzenia? Jedynym powodem, który mogłoby to spowodować, to powiedzieć: „Nie, ja już tego nie chcę”. Bo innego wytłumaczenia nie ma. To jest trochę tak.
Wydaje się, że szczęściem dla człowieka nieszczęśliwego jest zrozumienie, że to tylko jest jego sposób myślenia o sobie, że nic więcej. Otóż nieprawda. Psychologowie udowodnili, że na przykład w związkach alkoholikówAlkoholizm i życie z alkoholikiem jest potrzebą dwójki ludzi. I w momencie, kiedy na przykład osoba uzależniona od alkoholu z tego alkoholu wychodzi, związki najczęściej się rozpadają, ponieważ na przykład w żonie alkoholika była potrzeba bycia matką Teresą, opiekowania się, narzekania na to, jak jest jej ciężko w życiu, bo ma męża alkoholika. Czego ona nie może zrobić, jakiej potrzebuje pomocy. I raptem to wszystko, co było jej potrzebą, nie istnieje. Często jest tak, że „Ja muszę pić ze swoim mężem. Muszę pić. To on wtedy mniej wypija. A poza tym, jak ja się z nim napiję, to on nie szuka kolegów”.
A tak naprawdę to komuś może ten układ pasować, tylko robi do tego jakąś otoczkę. Ja nie mówię, że życie z alkoholikiem jest fajne, że bycie alkoholikiem jest fajne. Natomiast jest pewien mechanizm zależności, którego ludzie sobie nie uświadamiają, że w pewnym sensie bycie ofiarą jest też naszą wewnętrzną potrzebą. Trudno to nazwać marzeniem, ale my przyzwalamy na to z powodu posiadania w naszej podświadomości jakiegoś wzorca bycia ofiarą, ponieważ być może w dzieciństwie czuliśmy się jak ofiary i teraz bycie ofiarą jest bardzo podobne do tego, w czym się wychowaliśmy, w jakimś naszym wzorcu podświadomości. Nasze pragnienia, to, co ja nazywam pragnieniami. Czasami niektórzy mi zarzucają: jak ktoś może pragnąć być nieszczęśliwym? Okej, jest to w nas, ponieważ naszym pragnieniem jest wszystko to, co zaprząta nasze emocje. Dla naszej podświadomości i dla siły sprawczej, dla prawa przyciągania nie ma znaczenia, czy to jest dla nas dobre czy złe. Ważne, że jest dla nas ważne, bo poświęcamy temu mnóstwo swoich emocji. Więc skoro poświęcamy, to jest ważne, a skoro jest ważne, to znaczy, że należy to zrealizować, mimo że skutkuje to tym, że nigdy nie stworzymy bliskiego związku, ponieważ jakiś wzorzec w naszej podświadomości będzie to skutecznie za każdym razem blokował.
Ale to jest prawidłowość, to jest machina, to jest system, to jest zasada. Tylko ludzie bardzo często nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ nie znają samych siebie, nie wiedzą, co tak naprawdę w nich jest, jakie wzorce, jakie emocje, jakie myśli. A to, co jest efektem finalnym, to jest nasze życie. To jest wszystko to, co dzieje się w naszym życiu. I już. Dlatego tak naprawdę, kochani, nie musicie robić żadnego rachunku sumienia. Nie musicie. Wszechświat jest cudowny. Źródło, Stwórca, Bóg pomyślał i o tym. Nie chcesz się zastanawiać?
Nie zastanawiaj się. Nie chcesz zrozumieć samego siebie, nie chcesz poznawać samego siebie, nie chcesz się weryfikować? Nie rób tego. Ale dostaniesz w życiu dokładnie to, co w tobie jest. Dostaniesz ode mnie prawo przyciągania po to, byś przed sobą, nie chcesz w sobie, to zobaczysz przed sobą to, co w tobie siedzi. Zobaczysz przed sobą wszystkie swoje strachy. Zobaczysz przed sobą wszystkie swoje lęki, wszystkie swoje prawdy, w które wierzysz. To wszystko zobaczysz przed sobą. Nie chcesz zobaczyć tego w sobie, to zobaczysz to przed sobą. Nic nie musisz robić.
Wszystko ci zostanie dane w postaci twojego własnego życia. Jeżeli chcesz, nadal możesz mieć do mnie pretensje, że to przeznaczenie, że to niedobry Bóg ci zesłał. Możesz to zwalać na czynniki zewnętrzne, na ludzi, na czasy, na sytuacje. Możesz robić z tym, co chcesz. Natomiast nie zmienisz prawa przyciągania. Nie zmienisz prawa do kreowania swojej rzeczywistości ze stuprocentowym sukcesem. To jest poza naszymi możliwościami. Nie my ten mechanizm wymyśliliśmy, więc my go nie możemy zmodyfikować. Nie możemy go usunąć ze swojego życia. Natomiast możemy zrobić jedną rzecz: uświadomić sobie, na przykład poprzez tak zwany rachunek sumienia, jacy jesteśmy, jakie są nasze myśli, jakie są nasze emocje, jakie są nasze intencje, jakie są nasze wzorce podświadomości.
I możemy zacząć świadomie wysyłaćJuż tym razem świadome życzenia na temat tego, jak nasze życie ma od dzisiaj wyglądać. To możemy zrobić. Nie wyrwiemy się z prawa grawitacji, choćbyśmy... Są różne historie na ten temat i różne teorie na ten temat. Oczywiście na jakiś czas można pokonać prawo grawitacji, natomiast nie da się go pokonać na zawsze. Więc z naszymi marzeniami i z tymi 169 komentarzami, w których jest całe mnóstwo rad, gdzie należy pójść, co należy zrobić, czego wysłuchać, co przeczytać. Ja oczywiście nie przeczytałem wszystkich komentarzy, bo ja też nie jestem organem opiniotwórczym ani w jakiś sposób oceniającym, każdy ma prawo podzielić się swoimi przemyśleniami, więc nie czytałem. Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że na 195 innych komentarzy sto kilkadziesiąt to będą rady. I fajnie. Tylko kochani, jest jeden problem.
Że żeby móc stworzyć coś nowego, to nie wystarczy tylko myśleć o czymś nowym, czyli świadomie kreować swoje nowe, przyszłe życie. W moim przekonaniu bez takiego uświadomienia sobie, chociaż trochę, co we mnie siedzi i czy we mnie siedzi, bo może już nie siedzi. Może ja w międzyczasie się czegoś pozbyłem, może coś w międzyczasie transformowałem, może coś zmieniłem, nawet nieświadomie. Ale jednak warto mieć taką refleksję i mieć świadomość tego, że to, że jestem dzisiaj, 13 grudnia 2021 roku w takim, a nie innym miejscu swojego rozwoju i moja sytuacja jest dokładnie taką sytuacją, jaką ja sobie sam stworzyłem. I tworzenie czegoś nowego, a nie uporanie się z czymś, co mnie do tej dzisiejszej sytuacji doprowadziło. To jest mniej więcej tak, jakby kierowca, który ma wypracowany niewłaściwy nawyk, ma w podświadomości wzorzec, że jak widzi na autostradzie światła stopu, to wciska pedał hamulca w podłogę i najlepiej jakby się zatrzymał. I ma już 34 przypadki, kiedy ktoś wjechał mu w tył samochodu, bo ma wypracowany niewłaściwy nawyk. Ma zapisany w swojej podświadomości nawyk reagowania w panice na światła stopu w pojeździe przednim. I w tym momencie osoba, która jedzie za nim z prędkością 150 kilometrów na godzinę w bardzo bliskiej odległości nie jest w stanie właściwie zareagować, jak tylko przywalić mu w dupę, bo nic nie uzasadnia zatrzymania pojazdu na autostradzie. Raczej zmiana prędkości.
I na to się kierowcy z tyłu szykują. Na zmianę tempa jazdy, na czujność, na ostrożność, a nie na zatrzymanie pojazdu na środku autostrady. I ma już 30 przypadków wjechania przez inne samochody mu w dupę i on teraz będzie afirmował, żeby nie mieć wypadku samochodowego. Żeby już nikt nie wjechał mu w dupę. Bo to jest sytuacja troszeczkę niefajna, nieprzyjemna. Więc on chce zmienić swoje życie, ale jednocześnie nie ma świadomości tego, że to jego zły nawyk powoduje, że do takich sytuacji dochodzi. Chce usunąć ze swojego życia skutki, nie usuwając przyczyny. Prawo przyciągania i też nasza siła stwórcza, twórcza i tworząca pewne sytuacje. Może, wiecie co zrobić? Spowodować to, żeby mu kradli samochody albo żeby stracił prawo jazdy, żeby nie mógł jeździć, albo żeby miał na przykład taki wypadek jeden, który go wyeliminuje z grona kierowców.
Ponieważ jego pragnienie, jego marzenie, jego afirmacja nie może się spełnić, jeżeli on nie wyeliminuje ze swojego zachowania zatrzymywania do zera samochodu na autostradzie. Tego się nie da połączyć. Ponieważ nikt nie może, żadna siła nie może wpłynąć na jego podświadomość, na jego emocje. Natomiast może go uchronić poprzez jakąś inną sytuację, typu właśnie nieszczęśliwy wypadek, gdzie indziej w tramwaju czy gdzieś, żeby on na tą autostradę nie mógł wyjechać.Dlatego, kochani, potrzebna jest świadomość. Potrzebna jest świadomość tego, że wszystko to, co dostajemy w życiu, jest wynikiem tego, co jest w nas. Poprzez tak zwane prawo przyciągania my sobie to do tego życia ściągnęliśmy. Dlatego nie musimy robić rachunku sumienia. Natomiast możemy przyjrzeć się swojemu życiu. Możemy przyjrzeć się skutkom i zastanowić się, czy to jest to, czego pragniemy. Taka, widzicie kochani, przewrotność sił wyższych.
Nie chcesz, nie rób. Ale pamiętaj, dostaniesz dokładnie to, co jest w twoich emocjach, myślach, pragnieniach. Nieważne, czy one są już przez ciebie uświadomione, czy nie. Ważne, żebyś w to wierzył i ważne, żebyś poświęcał temu swoją uwagę i swoje emocje. Jeżeli ktoś wierzy, że na nic w życiu nie zasługuje, to nic od tego życia nie dostanie. Mam przyjaciółkę. To jest w zasadzie żona mojego przyjaciela bardziej niż moja przyjaciółka. Przyjaciela, który już nie żyje. Która rzadko jeździła samochodem. Były takie sytuacje, że to on jeździł samochodem.
To też dużo powiedziane. Maluchem, bo to takie czasy były. Jeździł maluchem. Natomiast ona od czasu do czasu z różnych powodów ten samochód pożyczała. Najczęściej jak późno wracała z pracy, żeby nie jeździć autobusami. Mniejszy ruch. Zresztą kiedyś w ogóle był mniejszy ruch. My rozmawiamy tam, kochani, o latach 90., może wczesno 2000. O takich czasach rozmawiamy. Ona rzadko jeździła.
Zawsze się bała. On miał trochę fisia na punkcie tego samochodziku. Przez wiele lat jej wmawiał, że ona nie umie jeździć. Ona w to uwierzyła. Raz pożyczyła tego samochodu. Ktoś ją tam obtarł pod tą pracą w tej Warszawie i przylgnęło do niej takie określenie, oczywiście w ich związku, że ona jak weźmie samochód, to zawsze się coś zepsuje. Zawsze. Cokolwiek. Zamek, koło, guma, światło, cokolwiek. Zawsze się coś zepsuje.
I zawsze się coś psuło. Zawsze. Kiedyś przyjechała do domu, zaparkowała samochód przed blokiem, obejrzała go dokładnie i była przeszczęśliwa, bo nic się nie wydarzyło. Kochani, nic się nie wydarzyło. Więc wjechała windą na górę i taka szczęśliwa mówi: „Andrzejku, nic się dzisiaj nie wydarzyło. Pierwszy raz się nic nie wydarzyło”. Wydawało się, że ta zła passa została przełamana. Natomiast mój przyjaciel Andrzej wyjrzał. Na 11. piętrze mieszkali, więc doskonale było widać parking.
Mówi: „No i gdzie ty zaparkowałaś? Idź przestaw ten samochód, bo tam pijaki piją”. Już nie pamiętam, jaka tam była sytuacja. „No to idź przestaw. Nie, ja już wypiłem piwo”. To i ona poszła przestawić samochód. Oczywiście tam kiedyś były wolne miejsca parkingowe. To nie to co teraz, że trzeba siedem razy objechać blok i wysyłać mnóstwo afirmacji, żeby znaleźć miejsce parkingowe. Zwłaszcza wieczorem. Domyślacie się, co się wydarzyło, prawda?
Oczywiście. Już nie pamiętam, co tam się wydarzyło. Czy ktoś jej wjechał, jak wyjeżdżała, czy ona kogoś obtarła. Natomiast za każdym razem musiało się coś wydarzyć, więc nie było opcji, żeby tym razem się coś nie wydarzyło, bo ona w to wierzyła. Ona w to wierzyła i za każdym razem, kiedy jechała samochodem, to nie dość, że w to wierzyła, to jeszcze podsycała to cały czas swoim strachem i lękiem. Więc emocje były tak silne, że to tylko pstryknąć z palców i to się musiało wydarzyć, ponieważ według tego tak zwanego prawa przyciągania realizuje się przede wszystkim to, czemu towarzyszą nasze najsilniejsze emocje. Więc musiało się to wydarzyć. Kochani. Hejt. „Jest tu ktoś, kto kreuje swoją rzeczywistość z sukcesem?
Ja tego nie umiem robić. Nie czuję mocy sprawczej w ogóle”. Kochani, powtórzę jeszcze raz. Zresztą mam nadzieję, że wszyscy połączyliście poprzednią audycję z dzisiejszą, kiedy opowiadałem wam historię mojego przyjaciela, który wymarzył sobie mnóstwo zmian w jego życiu, które nastąpiły. Mnóstwo pozytywnych zmian. To było jego bardzo silne pragnienie. Mnóstwo osób go wspierało w tym. Otaczali pozytywną, jeszcze dodatkową energią.Mówili: „Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz, uda ci się” i tak dalej. I udało mu się.
Natomiast bez zmiany nawyku, tego nieuświadomionego nawyku zatrzymywania samochodu bez ostrzeżenia na środku autostrady, zaczęło jego życie przywracać z powrotem czy kierować w tym kierunku, w którym toczyło się większość jego życia. Różnego rodzaju nieszczęść, niefajnych rzeczy, wydarzeń. Pamiętacie tę historię. Dzisiaj przypominając wam o prawie przyciągania, które też już było, przypominając wam o tym mechanizmie, o prawie do realizowania się w naszym życiu dokładnie wszystkiego tego, co jest w nas i łącząc to z próbą zrozumienia samego siebie, z próbą zrobienia tak zwanego rachunku sumienia, pokazałem wam sposób, że patrząc na swoje życie, każdy z nas dostaje możliwość zrozumienia tak naprawdę, przynajmniej w jakimś stopniu tego, co w każdym z nas siedzi. Nasze życie nie jest efektem sił sprawczych, które robią coś wbrew naszej woli. Wszystko, co dzieje się w naszym życiu, albo pochodzi z nas, albo my dajemy na to swoje wewnętrzne przyzwolenie. Więc kochani, możecie nadal ze stuprocentową skutecznością kreować swoją rzeczywistość tak, jak robicie to do tej pory. Pozwalać temu, co w was siedzi, tworzyć kolejne sytuacje w waszym życiu, które po raz kolejny was zaskoczą albo będą niefajne, a może będą niespodzianką. Nie wiem. W każdym razie na tę chwilę bez zrozumienia samego siebie, bez uświadomienia sobie, jakim jestem człowiekiem, tak naprawdę, jakim jestem człowiekiem, podejmujecie ryzyko, że to, co was niebawem spotka w życiu, będzie na pewno jakąś tam niespodzianką.
Albo możecie włożyć w to jakiś swój wysiłek i na przykład zacząć tak zwane prawo przyciągania czy prawo kreowania swojej własnej rzeczywistości świadomie kontrolować. Czyli świadomie tworzyć marzenia, prośby, afirmacje, modlitwy, które odmienią wasze życie. Natomiast w dalszym ciągu nie możecie być pewni, w jaki sposób to się wydarzy, ponieważ to, co blokowało bądź to, co ściągało na was niepowodzenia, nieszczęścia tak zwane, nie zostało przez was rozpoznane i zmienione. Więc owszem, to marzenie, wasza prośba, jeżeli włożycie w to dużo emocji, wiary, może stać się świadomą kreacją waszej przyszłości i rzeczywistości, ale nie wiadomo, w jaki sposób. Natomiast żeby przejąć świadomą kontrolę nad swoim życiem, to po pierwsze musicie w jakiejkolwiek formie, czy to w formie tego mojego upartego rachunku sumienia, czy to w formie oceny swojej obecnej sytuacji, zrozumieć, co spowodowało, jakie wasze pragnienia, potrzeby były na tyle silne, że znajdujecie się w takiej, a nie innej sytuacji życiowej w danej chwili. Bo każdy z nas dostał dokładnie to, co w nim jest bądź czego w nim nie ma. Jeżeli nie ma w nas miłości, to będziemy poniewierani, będziemy kopani przez życie i ludzi. Jeżeli jest w nas strach, to będziemy żyli w strachu. Jeżeli jest w nas przekonanie, że na nic nie zasługujemy, to na nic nie będziemy zasługiwali. Więc albo poprzez rachunek sumienia, poprzez medytację, poprzez różnego rodzaju formy, najprawdopodobniej, o których ja nie mam pojęcia, poznacie samego siebie i coś tam, jakiś remanencik w sobie zrobicie, albo poprzez zrozumienie swojej aktualnej sytuacji.
Sposobów jest, jak widzicie, przedstawiłem wam kilka. I wtedy usuwając, bądź raczej transformując to, co was do tej pory ograniczało, bądź to, co do tej pory powodowało, że wasze życie wygląda tak, jak jest w tej chwili, zastąpicie świadomie już świadomą prośbą, marzeniem, modlitwą, afirmacją, jak to życie ma wyglądać. Wtedy z mojego punktu widzenia, z mojego doświadczeniaJest bardzo duża szansa i prawdopodobieństwo, że dostaniecie dokładnie to, czego pragniecie i dokładnie w taki sposób, jakbyście tego chcieli, nie ryzykując, że odbędzie się to w sposób, który będzie dla was, kochani, niezbyt przyjemny. Czego oczywiście nikomu nie życzę. A! Zaraz do życzeń przejdę. Kochani, mam nadzieję, robiłem ze swojej strony, co mogłem, że cały ten proces wytłumaczyłem już w sposób najprostszy, jak potrafiłem. I że będzie on zrozumiany we właściwy sposób. Że udało mi się to wytłumaczyć w zrozumiały, we właściwy sposób. I że ten temat na jakiś czas przynajmniej będziemy mogli zostawić i zająć się tematami może innymi.
Nie wiem. Najprawdopodobniej z waszych komentarzy, z waszych informacji dowiem się, czy należy ten temat drążyć, czy możemy przejść sobie gdzieś dalej. Pamiętajcie, życie każdego z nas jest dokładnie takie, jak sobie je świadomie bądź nieświadomie wymyślimy. I każdy kreuje swoją rzeczywistość ze stuprocentowym sukcesem, tylko mało kto jest tego świadomy. Dlatego bądźcie świadomi samych siebie, tylko takich prawdziwych samych siebie i wtedy bez wielkiego ryzyka będziecie mieli możliwość kreowania swojej przyszłości świadomie, bez ryzyka, że odbędzie się to w taki sposób, który was nie do końca może usatysfakcjonować. Pan Welsh, czyli „Rozmowy z Bogiem”, kiedy został już słynnym pisarzem i jeździł już na różnego rodzaju odczyty i spotkania z czytelnikami, miał taki przypadek, kiedy przyszła na spotkanie kobieta, która w którymś momencie zaczęła go bardzo ostro atakować. Płacz, wybuch, pretensje, złość. Pani straciła syna. Zginął w wypadku samochodowym i przyszła do niego: „Jak to jest z tym twoim Bogiem?”. Historia była taka, że oni adoptowali z mężem tego chłopca, natomiast długo mu nie mówili, że jest adoptowany.
Jak on się dowiedział o tym w wieku 16 lat, to oczywiście wielkie pretensje, problemy wychowawcze i tak dalej. Więc ona obiecała mu, że skończy jakiś etap szkoły, skończy 18 lat, to w nagrodę za to zakończenie kupią mu samochód. Pozwolą mu zrobić prawo jazdy, bo to było jego marzenie. Kupią mu jakiś tam samochód. Nie było powiedziane jaki. I będzie mógł spotkać się ze swoją biologiczną matką. Taka obietnica. W wielkich emocjach oczywiście ten chłopiec, podejrzewam, jak każde dziecko, które się dowiaduje, że jego rodzice nie są jego rodzicami, że żyje jeszcze ktoś, kto go urodził. Nie wiadomo nawet co, bo to jest mętlik myśli. Więc na pewno były emocje.
Miłość tych prawdziwych rodziców, którzy go wychowywali. To wszystko na pewno działo się w bardzo silnych emocjach. I ta obietnica złożona. I ona właśnie przyszła, powiedziała: „Tak, wszystko poszło dobrze. Kupili, zrobili prawo jazdy, kupili mu ten samochód i podczas którejś tam jednej z pierwszych jazd miał wypadek samochodowy, w którym zginął”. Kochani, jak widzicie, przynajmniej do tego momentu z pewnością też macie mieszane uczucia. Ci, którzy czytali bądź oglądali film, to na pewno znają odpowiedź i wiedzą, co pojawi się za chwilę. Na pewno też macie mętlik w głowie, jak to jest właśnie. Otóż i to niech będzie dla was, kochani, też pewnego rodzaju przestrogą i ostrzeżeniem. Otóż okazało się, że biologiczna matka tego chłopca zmarła, więc aby obietnica, która została temu chłopcu dana, mogła się spełnić, to oni mogli się ze sobą spotkać, ale tylko w świecie duchowym.
Więc brak świadomości, kochani, też może być niebezpieczny. Dlatego lepiej mieć świadomy wpływ na swoje własne życie i tego świadomego wpływu i świadomego kreowania swojej własnej rzeczywistości sobie, kochani, oraz wam, jak zawsze z całego serca życzę.Zapraszając na krótką przerwę, bo z tego, co mi Messenger pokazuje, komentarzy nam troszeczkę sypnęło i to chyba komentarzy, które pozwolą nam ten temat kontynuować za chwilę po przerwie. Ja wiem, co będzie dzisiaj w przerwie, więc życzę wam, kochani, miłego słuchania, a ja wrócę do was za chwileczkę, po króciutkiej muzycznej przerwie, jak zwykle zafundowanej nam przez naszego kochanego pana Marka.
[49:18] - Dzisiaj w muzycznej przerwie takie małe zaskoczenie dla słuchaczy. Zwykle puszczamy coś takiego lekko popowego, trochę muzyki elektronicznej, trochę ambientu, a dzisiaj zaskoczenie, bowiem postoimy sobie i posłuchamy pozytywki, ale nie takiej pozytywki za kilka złotych z Biedronki, co to po kilku odtworzeniach się rozleci i będzie się nadawała tylko do kosza. Dzisiaj posłuchamy sobie pozytywki, która liczy sobie już ze 116 lat co najmniej. Znalazłem tę pozytywkę oczywiście na YouTubie. Kilka nagrań właściciel tej pozytywki umieścił, starych utworów jeszcze z XIX wieku i dzisiaj trzech wybranych nagrań sobie posłuchamy. Całkiem przyjemne brzmienie. Myślę, że się wielu z państwa spodoba. Wracamy do audycji „Światłoczeń Duszy” za jakieś cztery i pół minuty. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Kiedyś produkowali naprawdę fajne pozytywki. Nie dość, że to pięknie wyglądało i jeszcze piękniej brzmiało, to jeszcze ta konkretna pozytywka przetrwała jakimś cudem te 115 lat. Także całkiem ładnie. Polecam, jak ktoś lubi takie stare meble, takie starocie oglądać i słuchać, to polecam poszukać sobie, jak te pozytywki kiedyś wyglądały na YouTubie. Po angielsku to się nazywa music box. Naprawdę kawał pięknego mebla. Super dekoracja salonowa i do tego bardzo fajnie brzmiąca, o czym się zresztą przekonaliśmy tuż przed paroma minutami na antenie Radia Paranormalium. A tymczasem powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Oczywiście będziemy także odbierać państwa telefony.
Linia telefoniczna jest już otwarta. Nasze numery telefonów. Tak się zasłuchałem, że aż się teraz z wrażenia nad melodią tej pozytywki zacinam. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Zachęcamy do dołączania i do udzielania się aktywnego jak najbardziej.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[57:21] - Dziękuję panie Marku za wszystkie wiadomości oraz numery telefonów. Oczywiście przyłączam się jak zawsze do prośby i też jak zawsze ostatnio prośbę przedstawiam w ten sposób, że jeżeli kochani chcecie się dodzwonić do audycji, to proponuję zrobić to jak najszybciej, ponieważ myślałem, że tych komentarzy jest tutaj więcej. Natomiast jest mnóstwo przywitań, od których zacznę. Diana, Matrix. Serduszka się pojawiają. Tutaj też Ewa Marczyk, Anna S., Sabina23Transmission, Anna S., Artur76. Tasp się też pojawił. Boży Pył. Dobry wieczór dla prowadzących, jak i nam słuchaczom. Tu Boży Pył pisze: na początek pozbyć się negatywów.
Oczywiście to jest rada, która jest jak najbardziej słuszna i jak najbardziej przydatna i myślę, że niestety jeszcze przez jakiś czas przypominanie tego, żeby tych negatywów się pozbywać, będzie nam towarzyszyć. Zwłaszcza że, jak z pewnością kochani zauważyliście, tych negatywów w naszym życiu zewnętrznym pojawiło się przez ostatnie miesiące czy nawet ostatnie dwa lata bardzo dużo. W zasadzie jesteśmy bombardowani ze świata zewnętrznego całą masą negatywów i też z pewnością większość z was na pewno ma świadomość tego, że jest to w dużej mierze celowa robota, żeby te wibracje, bo im jakby bardziej emocje oparte na strachu, na lęku, na obawach, one mają zdecydowanie niższe wibracje niż te, które są oparte na miłości, na prawdzie, na radości, na optymizmie, na wierze. Więc tak, w dzisiejszych czasach pozbycie się negatywów, chociażby ze świata zewnętrznego, jest bardzo istotne. Klaudia pisze: dobry wieczór, według mnie myśli negatywne mają większą moc sprawczą niż pozytywne, ponieważ większość osób skupia się właśnie na tych negatywach. Szybciej się uczę, że rzeczywistniają się negatywne myśli niż te pozytywne. To warto zmienić, zastanowić się. Kochani, ja to w którejś audycji mówiłem i całkowicie się z tym zgadzam, ponieważ teStrach jest dla nas jako ludzi, dla naszej podświadomości stanem bardziej prawdziwym. Zwróćcie uwagę, że ludzie w złości, w nienawiści aż kipią, aż się trzęsą, aż są tacy prawdziwi. Mówienie negatywnych rzeczy do drugiego człowieka jest zawsze związane z bardzo silnymi emocjami, ale też z taką prawdą.
Strach potrafi nas sparaliżować. Nienawiść doprowadzić do rzeczy, których bez nienawiści nawet nie bylibyśmy sobie w stanie wyobrazić. Zresztą to samo dzieje się też ze strachu. Jesteśmy w stanie posunąć się do rzeczy, co do których często później, zastanawiając się na chłodno, sami się zastanawiamy, jak do tego mogło dojść. Negatywne emocje są dla nas bardziej prawdziwe. Dla naszej podświadomości, dla naszej ziemskiej natury. Dlatego skala tych emocji, potencjał emocjonalny jest dużo większy niż tych związanych z miłością i z dobrem. Także faktycznie bardzo warto o tym pamiętać. Sabina pisze: „Kiedyś taka kreacja mi się udała. Dzisiaj jestem przekonana, że wówczas pomogła mi w tym intensywna afirmacja”.
Kochani, bo to oczywiście działa. Jeżeli rozmawiamy tu o pozytywnych emocjach, to taką pozytywną emocją, bardzo dobrą, jest wiara. Nie mówię tu o wierze kościelnej, chociaż tej religijnej, chociaż ona też ma bardzo duży potencjał sprawczy, ponieważ do tego wszystkiego jeszcze, wierząc, że mamy po swojej stronie istoty nie z tej ziemi, istoty dysponujące nieograniczonymi możliwościami, nasza wiara jest jeszcze bardziej prawdziwa. Oczywiście, ja mówiłem, były audycje o marzeniach, o afirmacjach, o modlitwach, jak można sobie pewne rzeczy tworzyć. I to oczywiście działa. Tylko tak jak dzisiaj powiedziałem w audycji, samo afirmowanie bez usunięcia i transformacji tego, co nam do tej pory przeszkadzało, efekt tego może być czasami zaskoczeniem. Klaudia pisze: „Tak, prawda. Jeśli potrzebujemy przeżyć pewne rzeczy, niekoniecznie te miłe, to prędzej czy później to przeżyjemy. Ważne jest, aby wyciągnąć wnioski i zobaczyć ten schemat”. Dokładnie.
Zobaczyć i zrozumieć ten mechanizm, że nasze życie dokładnie wygląda w ten sposób, jak my sobie to wewnętrznie, bardzo często nieświadomie, wymyślimy. Zobaczyć i zrozumieć ten mechanizm, ten schemat, jak Klaudia napisała. Karolina Belfast pisze: „Tak, to prawda, co pan mówi, a nazywa się to transferring rzeczywistości, a wszechświat zastosuje siły równoważące w postaci sytuacji, która stopnie kierowcę. Nie każdy jest w stanie je zobaczyć”. Cieszę się bardzo, że, Karolino, się ze mną zgadzasz. Widzę, że jeszcze masz jakieś podparcie w jakichś fajnych określeniach, być może technikach i nawet pewnie masz większą wiedzę na ten temat niż ja. Ja to po prostu wiem, bo tak to wynika z moich analiz, z moich przemyśleń, z moich obserwacji tego, co się dzieje. Też ze zrozumienia, ze świadomości. Myślę, że tu jest dużo czynników, które to powodują. Natomiast cieszę się, że nie tylko ja o tym mówię, bo w zasadzie ta dzisiejsza audycja też była z gatunku bardzo ważnych.
Elżbieta jeszcze do nas dołączyła. Pisze: „Hej”. I Karolinka pisze jeszcze tak: „Wystarczy wytwarzać dobre fregory i je zasilać. Ale tak, potrzebna jest zmiana podejścia, myślenia i przede wszystkim oddzielenia, co jest dla mnie dobre”. Tutaj panie Sabinka pisze: „Nie, nie wystarczy. To byłoby zbyt proste”. Karolina odpisuje: „Sabinko, tak to ogólnikowo napisałam, gdyż komentarz nie zmieścił się, ale to, co napisałam, to podstawa”. Sabina pisze: „Myślę, że to jedna z dróg, ale i ona, jak każda inna, jest jednak labiryntem. Mimo mojej traumy, jaką przeżywam, po moim rachunku sumienia i tak sądzę, że to on jest podstawą”. I tutaj Karolina Sabina pisze: „On jest pierwszym krokiem, od którego naprawdę warto zacząć mimo wszystko”.Dobrze, więc ja się odniosę tutaj do tej dyskusji, ponieważ ona jest bardzo mocno w temacie dzisiejszej audycji i ostatnich audycji i spróbujmy tego, kochani, nie ubierać w tematy duchowe, tylko spróbować prześledzić to w sposób taki ziemski, analityczny.
Czyli to wygląda tak: jesteśmy sobie, przychodzimy na świat w naszej rodzinie, nabywamy wiedzę o sobie samych i o otaczającym nas świecie. Co jest prawdą, co jest nieprawdą, co jest dobre, co jest złe, co jest właściwe, co jest niewłaściwe. Nabieramy wiedzy na ten temat. Znaczy jesteśmy przez nasze otoczenie ukształtowani. Powstaje nasz charakter, ziemski charakter. I teraz zgodnie z tymi zasadami i tymi przekonaniami na przykład pod tytułem „Jesteś do dupy” wchodzimy w życie. Oczywiście już nie pamiętamy, w jakiej sytuacji te wzorce powstały. Nie wiemy. Natomiast one stworzyły konkretne połączenia neuronowe w naszym mózgu i nasze myśli i przekonania już według tych połączeń fizycznych czy tam elektro jakichś tam innych połączeń neuronowych krążą. I według tego, co o sobie wiemy i o świecie, co robimy, tworzymy swoje własne życie.
Bo prawo przyciągania i kreowania wygląda w ten sposób: mamy 30 osób w klasie, koleżanek i kolegów i na swoją przyjaciółkę czy przyjaciela my wybieramy sobie jedną czy dwie osoby, które charakterologicznie z jakiegoś powodu bardzo nam pasują. Na przykład jesteśmy nieśmiali, strachliwi, boimy się o sobie mówić, więc będziemy szukali albo osoby bardzo podobnej do nas, żeby móc sobie na końcu korytarza siedzieć w kącie, milczeć i obserwować. Tu mówię, wybieramy sobie ludzi do swojego otoczenia i prędzej czy później otoczymy się ludźmi, którzy albo zostają naszymi nauczycielami. To jest jedna opcja, a druga tacy, którzy pasują nam charakterologicznie do naszej filozofii i prawdy o życiu. I tak to życie w gronie takich ludzi zaczynamy kontynuować, dając przyzwolenie na przykład w gronie ludzi, którzy mówią: „Do niczego się nie nadaję” na to, żeby nas źle traktowano w pracy, żebyśmy byli pozbawieni ambicji, żeby nam mówili: „Ale po co będziesz szedł na studia? Zawód ślusarza to też jest dobry. Będziesz zarabiał pieniądze”. Którzy zamiast nas motywować, będą nas obniżali. Tak, świat jest do dupy i tutaj nasza duchowość nie ma z tym nic wspólnego. To jest tylko naturalna konsekwencja naszej podświadomości.
I później każdy następny krok w życiu będzie dokładnie taki sam, zmierzający w jednym kierunku, potwierdzającym to, co o sobie myślimy i o świecie. I dochodzimy do któregoś momentu w swoim życiu i tak jak na przykład dzisiaj, 13 grudnia 2021 roku, słuchacze Radia Paranormalium i mojej audycji mówią: „Dość, mi moje życie się nie podoba. I co ja mam teraz zrobić? Chcę to życie zmienić. Chcę, żeby moje życie było inne, żeby było lepsze, żeby było bardziej przewidywalne, żeby było szczęśliwsze, żeby było weselsze”. Więc przede wszystkim muszę się zastanowić, co we mnie doprowadziło mnie do 13 grudnia 2021 roku i co spowodowało, że ja dokonałem, dokonałam na swojej drodze w ciągu życia takich, a nie innych wyborów, które spowodowały, że moje życie jest takie, jakie jest. I to jest pierwsza rzecz, nad którą trzeba się zastanowić. Co we mnie spowodowało, że dokonałem, dokonałam w życiu takich, a nie innych wyborów? I to jest dla mnie pierwszy krok. Drugim krokiem jest to, jak chcę, żeby to moje życie wyglądało i zastanowienie się, co muszę w sobie zmienić, żeby to życie mogło tak wyglądać.
Czego się pozbyć, co dodać, co usunąć, co stransformować, co zmienić, a czego się nauczyć w sobie. I wtedy, jak już mam świadomość tego, że to ja hamuję na tej autostradzie i że muszę na to uważać, że muszę uważać na to, że rozdaję ludziom siebie, nie biorąc za to na przykład żadnych opłat. Rozdaję ludziom siebie, daję siebie za darmo albo że nikomu nie wierzę, że wszystkich ludzi z jakiegoś powodu traktuję nieufnie, albo że jestem tak pusty w środku, że każdą dobroć chcę zatrzymać w sobie, ponieważ ta dobroć daje mi poczucie ciepła, przyjemności, ale boję się z kimkolwiek nią podzielić, bo boję się, że ją stracę. I tych rzeczy w nas jest całe mnóstwo. I wtedy, jeżeli wiem już, co mnie doprowadziło do sytuacji z 13 grudnia 2021 rokuI wiem, jak moje życie chcę, żeby wyglądało. Wtedy mogę usiąść i świadomie afirmować i prosić kogo tylko chcę o to, by pomógł mi posiąść pewne cechy bądź pewnych cech mojego charakteru, mojej osobowości się pozbyć. Tak na logikę. Czy odniesiemy to tylko do naszego życia, które wygląda, jak wygląda? Czy włączymy to w prawo przyciągania i transferingu? Czy nazwiemy to rachunkiem sumienia?
Czy odniesiemy to do wzorców prawdy i miłości? To już jest insza inszość. Natomiast sam proces według mnie wygląda dokładnie tak, jak wam opisałem. Usiąść i zastanowić się, co doprowadziło mnie do takiego życia i jakiego życia ja dla siebie i dla swoich bliskich chcę. I co muszę zmienić, żeby to mogło nastąpić. Już nie mieszam. Klaudia pisze: „Jeśli myśli są złe, brzydkie, negatywne, wszystko wychodzi przez nas w ciele jako choroby lub inne nieszczęścia. Bardzo często również jako samowymierzanie sobie tak zwanej kary”. Powiem tak: wyrzucanie samych złych myśli czy emocji w jakiś innych sposób i świadomość tego. Człowiek rozwijający się, człowiek świadomy jest świadomy również tych negatywów, które w nim są.
To nie jest tak, że człowiek świadomy musi mówić tylko dobre rzeczy, a brzydkich się wstydzić, ukrywać i je w sobie tłamsić. Nie. Wszystko, co jest w nas, jest dla nas prawdziwe i to wszystko musi w którymś momencie ujrzeć światło dzienne, żebyśmy mogli zrobić z tym remanent. A w ciele fizycznym oczywiście odkłada się to jako choroby, ponieważ nie zostało to uwolnione, nie zostało to zmienione, nie zostało to stransformowane. Karolinka pisze jeszcze: „Kiedy w złości przeklinasz kogoś, bardziej działa, niż kiedy zbombardujemy dobrą intencją”. Oczywiście, że tak. Tinio się pojawił. I Karolinka pisze do Klaudii, że każda choroba to nieprzepracowana emocja. No tak. „Spróbujcie eksperyment z dwoma szklankami wody.
Jest niesamowity. Robię co chwila”. Nie wiem, Karolinko, o co chodzi. Napisz. Mietek9406: „Witam wszystkich. A to nie tak, że wiara jest tak jakby filarem wszystkiego i tego dobrego i złego?” Nie wiem, w jakim kontekście pytasz, mój drogi. Natomiast tak, oczywiście, że wiara, bo jest filarem wszystkiego i tego dobrego i złego. Jak najbardziej, bo to, że jesteśmy do dupy, to jest też nasza wiara w to. Niczym niezmącona, ponieważ płynąca od naszych najbliższych. To, że nie mamy do niczego prawa, że na coś nie zasługujemy, że coś nam się nie należy, że czegoś nie powinniśmy nawet o tym marzyć, że powinniśmy na wszystko zapracować swoją ciężką pracą.
Tak, to jest też wiara. Jak najbardziej. Więc w tym kontekście wiara jest filarem wszystkiego i tego dobrego, i tego złego. Klaudia pisze mi: „Kiedyś wydawało się, że afirmuję to, czego naprawdę potrzebuję. Jednak doprowadziło to do niemałych uszczerbków emocjonalnych, psychicznych i zdrowotnych. Dzięki tej sytuacji myślę, że nigdy nie trafiłabym na tę i inne audycje i oczywiście nie byłabym świadoma tego, jak to wszystko działa. Mimo wszystko warto zastanawiać się nad sobą”. Kochani, ja już o tym mówiłem. Ludzie często. Nie lubię tego określenia, ale często afirmujemy coś, co dla nas i naszej podświadomości jest synonimem szczęścia.
My afirmujemy na przykład dobrego partnera, dobrą żonę, dobrego męża, dobrą pracę, pieniądze, zdrowie. Natomiast ja proszę was, żebyście sobie zadali pytanie, dlaczego do tej pory tego dobrego męża, dobrej pracy, dobrych pieniędzy i dobrego zdrowia nie mieliście? Bo w tym jest problem. Ludzie myślą, że rozwój duchowy pozwoli osiągnąć sukcesy materialne czy jakieś tam fizyczne. A rozwój duchowy ma pozwolić nam zmieniać świadomie samego siebie. Temu służy rozwój duchowy, a nie osiąganiu sukcesów zawodowych. Sukcesy zawodowe możemy osiągnąć poprzez zamianę strachu przed przyjęciem odpowiedzialności na przykład na bakcyl ryzykanta. Ale to jest zmiana samego siebie. Bez tej zmiany nie osiągniemy stanowisk kierowniczych, jeżeli nie pokażemy siebie, że jesteśmy w stanie po pierwsze podejmować decyzje, działać pod presją, pracować pod stresem, brać na siebie odpowiedzialność. Jeżeli tego do tej pory nie robiliśmy i raptem zechcemy być kierownikiem jakiegoś działu czy oddziału, czy kierownikiem jakiejś firmyTo tak, jeżeli tego nie zmienimy, to się skończy dla nas tragicznie.
Bo owszem, ktoś nas tym stanowiskiem obdzieli, dostaniemy to stanowisko, natomiast później zostaniemy po prostu emocjonalnie zdruzgotani. Bo sukces nie jest w stanowisku, tylko sukces jest w naszej osobowości. I wtedy spadamy z wysokiego konia i zamiast sukcesu mamy na przykład depresję i utwierdzamy się w przekonaniu: „No faktycznie, ja się do niczego nie nadaję”. Sabinka pisze: „Panie Sławku, ja swój rachunek zrobiłam właśnie w taki ziemski sposób, nie duchowy. Dużo o sobie się dowiedziałam. Pomogło mi to wiele zrozumieć”. Cieszę się, naprawdę bardzo się cieszę. Cieszę się z każdej informacji, że ktoś jakieś prawdy o sobie się dowiedział. To jest naprawdę fajne, bo to, tak jak cały czas powtarzam, jest cel naszego rozwoju duchowego, rozwoju świadomości. Dopuszczanie tej duchowości do swojego życia, ale również przede wszystkim poprzez dokonywanie zmian w samym sobie.
Nie co chcę mieć, tylko kim chcę być, jakim człowiekiem chcę być. To jest pytanie, jakim jestem, a jakim chciałbym być. To jest pytanie stricte duchowe. Boży Pył pisze: „A mi się moje podoba”. I takie komentarze mógłbym czytać cały czas. Bardzo dziękuję. Z uśmiechem na twarzy. Moje też, więc z pewnością jest nas więcej. Karolinka pisze tutaj: „Ależ pięknie pan to powiedział, panie Sławku. Sztos”.
Wow! Nie wiem co, ale bardzo się cieszę. Dziękuję za miłe słowa. Zresztą znajdując potwierdzenie, że to, co robię, ma sens, nadaje mi to jeszcze większy sens. „Panie Sławku” — Klaudia pisze — „odchodząc od tematu, nie mogę zdecydować się, czy kupić książkę, czy audiobooka. Lubię słuchać, ale czytać też lubię”. Kochani, audiobook jest zdecydowanie wygodniejszy i też ma... Co ma? Niesamowity głos pana Marka, więc można te emocje skumulować dodatkowo. Oczywiście nie podejmę takiej decyzji.
Natomiast książka znowu jest świetnym materiałem do przygotowania się. Książka papierowa do uruchomienia swojej wyobraźni, do przygotowania się na przykład do skutecznych afirmacji. A może jedno i drugie?
[01:22:12] - Można sobie kupić książkę drukowaną, książkę w wersji elektronicznej, żeby sobie poczytać na spacerze. Można sobie dokupić do tego audiobooka, żeby sobie na przykład słuchać w drodze do pracy. Taki mały zestawik, żeby mieć kontakt z książką pana Sławka Bączkowskiego zawsze, wszędzie i o każdej porze, kiedy tylko chcemy.
[01:22:38] - Zwłaszcza że tutaj jeszcze, panie Marku, są... A, to pan już czytał, bo pan mi to wysłał. Karolinka pisze: „Panie Sławku, moja znajoma” — zaraz przejdę do tego — „afirmowała sobie męża i udało się. Afirmowała tyle że cudzego”. To tak na koniec. No właśnie. Tak to z tymi afirmacjami, kochani, czasami bywa. Klaudia pisze: „O, proszę. Też miło słuchać pana, panie Marku”. I Karolinka pisze: „U, głosem pana Marka, więc kupię audiobook”.
Proszę bardzo. Na koniec więcej miłych słów, panie Marku, dla pana, więc chyba dzisiaj pan kończy audycję. Nie, dobra, żartowałem. Kochani, do tak-
[01:23:27] - Nie możemy jeszcze kończyć, bo tutaj się Pamela z nami przywitała. Jak ktoś się przywitał, to jeszcze trzeba troszkę pociągnąć.
[01:23:34] - To trzeba przynajmniej odpowiedzieć. Dobry wieczór. Dawno cię tutaj u nas nie było, moja droga. Mam nadzieję, że tam nic się takiego nie wydarzyło, co spowodowało naszą, że tak powiem, rozłąkę. A ja tutaj mam sukces mediacyjny. Klaudia pisze: „Tak. Myślę, że i jedna, i druga się przyda”. Super. Nie, to sukces marketingowy, żeśmy osiągnęli, panie Marku. Kochani, ja nie ukrywam, że lubię-
[01:24:17] - Jeszcze nie kończymy. Tutaj mamy słuchacza telefonicznego. Zaraz się połączymy. Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy? Rozłączył się. Jednak nic z tego. No cóż.
[01:24:31] - Dobrze, to dajmy, że tak powiem, szansę. Może ta próba druga jeszcze nastąpi. Kochani, ja nie ukrywam, że lubię te krótsze audycje, bo też widzę, że chyba więcej osób ma odwagę usiąść do dwóch godzin czy do półtorej godziny słuchania audycji niż do takich czterogodzinnych czy iluśgodzinnych audycji. Więc myślę, że też więcej treści w tych krótszych audycjach udaje się zmieścić. Zresztą ja też jestem, nie ukrywam, bardzo dumny z tego powodu, że naprawdę ostatnimi czasy jest taka czatowa dyscyplina, żeJednak staramy się, staracie się przede wszystkim kochani trzymać w temacie audycji i te rozmowy nam gdzieś tam nie uciekają, nie błądzą po przeróżnych zakamarkach, co też daje to, że mówię, te audycje moim zdaniem są bardziej treściwe.
[01:25:55] - Połączyliśmy się. Udało się w końcu chyba połączyć. Halo, halo! Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:26:02] - Dobry wieczór. Przynajmniej ja słyszę.
[01:26:04] - Dobry wieczór. Głos znajomy. Z kim mam przyjemność?
[01:26:09] - Z tej strony Piotr Cielebiaś z Gdańska.
[01:26:11] - Coś takiego! Nie, to głos nieznajomy. Witam, panie Piotrze. Nareszcie.
[01:26:20] - Ja tak oczywiście. Znaczy nareszcie, po raz kolejny oczywiście z ogromnym stresem jak zwykle. Nie byłbym sobą, gdybym nie nawiązał do Biblii i wiary, ponieważ jak pan pewnie wie, jestem osobą głęboko wierzącą, nie mylić z religijną. Tutaj często używało się słowa afirmacja i tak dalej. Ja mówię bardziej o medycynie i mam takie spostrzeżenie, już wcześniej o tym pisałem na czacie, że ludzie muszą się pozbyć negatywów, dlatego, że mimo, że ludzie afirmują, modlą się, jak to nazwał, to często nie wierzą w skutek. Mam przykład mojej cioci i mojego kuzyna. Ona się modli od trzydziestu paru lat, żeby on przestał pić i jest taka zawiedziona, że to nie przynosi skutku.
[01:27:13] - Ale cały czas się modli.
[01:27:15] - Tak, cały czas się modli. Kiedyś zapytałem: „Ciociu, a czy ciocia wierzy, że on przestanie pić?” Ona mówi: „Nie”.
[01:27:24] - To jeszcze może pan zadać jej jedno pytanie: o co by się modliła, jakby on przestał pić?
[01:27:33] - To też. W każdym razie nawiązując do Biblii, kiedyś Jezus powiedział między innymi w Ewangelii świętego Marka: „Dlatego powiadam wam wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam”. Myślę, że to jest clou sprawy, że my modlimy się, oczekujemy czegoś, ale tak naprawdę nie do końca wierzymy. Napisałem też na czacie, że moje życie mi się podoba, co oczywiście nie znaczy, że moje życie było zawsze świetne, że nigdy nie zrobiłem głupot, błędów. Myślę, że właśnie taki rachunek sumienia pomaga w tym, żeby odnaleźć właściwą drogę. Jeśli oczywiście człowiek chce odnaleźć tę właściwą drogę. Sądzę, że my trochę źle — znaczy ja powiem, że modlimy się, inni powiedzą, że afirmują. Powiem inaczej, co mi pomogło w realizacji. Może w ten sposób będzie lepiej. Przestałem modlić się o rzeczy konkretne, typu tak jak pan wymieniał zdrowie, czy pieniądze, samochód, praca, kasa i tak dalej, żona.
[01:28:48] - Albo o to, co inni mają zrobić. Na przykład przestać pić.
[01:28:52] - Albo o to, co inni mają zrobić. A zacząłem się modlić o to, żeby być trochę mądrzejszym, trochę lepszym dla innych, trochę bardziej pokornym i zacząłem dziękować za to, co mam. I z czasem jakoś zauważyłem, że coraz więcej tego mam, za co mam dziękować.
[01:29:10] - Absolutnie genialnie! Bardzo dziękuję za ten telefon i za te stwierdzenia. Tak, dokładnie tak, kochani, cieszę się, że pan Piotr nam to powiedział w trochę inny sposób niż ja. Mniej zakręcony i bardziej prosty. Ale dokładnie o to chodzi. O to, jakim człowiekiem ja chciałbym być. Czego chciałbym mieć więcej? Chciałbym mieć mniej złości na przykład w sobie, prawda? To jest też świetna modlitwa. Chciałbym, żeby ta złość, strach, jakieś obawy, jakieś lęki gdzieś tam mnie...
To są takie rzeczy, które myślę, że są właściwą modlitwą i właściwą afirmacją dla ludzi, którzy wiedzą, o co już w tej duchowości chodzi.
[01:30:02] - Ja to mówię o swoim przykładzie, a tam jeszcze chciałem się odnieść do tego, że wspominał pan o tym, że mamy dużo negatywnych rzeczy, bodźców z zewnątrz i tak dalej.
[01:30:14] - Panie Piotrze, możemy za chwileczkę? Bo ja chciałbym się odnieść jeszcze do Jezusa, o którym pan wspomniał.
[01:30:23] - Jasne.
[01:30:23] - To jest bardzo fajne, bardzo istotne i bardzo pasuje do naszej dzisiejszej audycji. Jakby pan mógł przytoczyć jeszcze raz, że jeżeli w coś wierzycie, to wszystko wam się spełni.
[01:30:42] - Można to znaleźć. Wystarczy wejść w Ewangelię Marka, w rozdział 11, wers 24. Jeszcze raz powtarzam: „Dlatego powiadam wam wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam”.
[01:31:01] - Właśnie. Kochani, cieszę się, że to powiedział ktoś dawno temu. Ktoś, kto jest uznawany. Bo my bardzo często z tej wypowiedzi myślimy sobie, że musimy uwierzyć w to, że to, o co prosimy, o co będziemy się modlić, co będziemy afirmować, zostanie nam dane.Natomiast zapominamy o tym, że wszystko to, co już dostaliśmy, wszystko to, co było w naszym życiu, stało się dokładnie na tej samej zasadzie: to, co do tej pory otrzymujemy w życiu, to jest dokładnie to, w co wierzymy, że na to zasługujemy. To działa również na tej płaszczyźnie, nie tylko w przypadku naszych próśb, modlitw i afirmacji, ale również w przypadku naszego całego dotychczasowego życia. Dostaliśmy dokładnie to, w co wierzyliśmy i na to też, kochani, zwróćcie uwagę. Cieszę się, że zostało to przytoczone również przez pana Piotra z Biblii. Dziękuję, panie Piotrze. Proszę teraz wrócić do tego wątku, w którym panu przerwałem.
[01:32:27] - Jeszcze jeden chciałem wątek dodać à propos tego, co pan powiedział, że mamy dużo bodźców negatywnych z zewnątrz. Tutaj, do nikogo nie pijąc oczywiście, jest taka rzymska stara zasada: dziel i rządź. Nie wszyscy chyba wiedzą, na czym to polega. Generalnie to dzielenie chodzi o to, żeby ludzi wewnętrznie skłócić ze sobą. Ludźmi skłóconymi łatwiej jest rządzić. Jest to realizowane przez lata. To nie chodzi tylko o współczesność. Tak jak powiedziałem, to już Rzymianie wymyślili dawno, dawno temu i to jest cały czas realizowane. Myślę, że warto byłoby trochę się odciąć od tych negatywnych rzeczy, bo to emanuje od nas z telewizji, z radia, z internetu. To się sprzedaje.
Zamachy, kradzieże, gwałty, wypadki i tak dalej. Pozytywnych wieści jest bardzo dużo, tylko one się słabo sprzedają i słabo są pokazywane. Niestety my się tymi bodźcami karmimy. Jak też jest w Biblii napisane, że wiara bierze się ze słuchania i możemy się karmić dobrymi rzeczami, tak możemy się karmić właśnie tymi złymi, negatywnymi rzeczami. I taka moja rada, żeby trochę się od tego starać przynajmniej odciąć. Każdy, na ile może, na ile potrafi. Nie chodzi o to, żeby nic nie wiedzieć, co się dzieje w świecie, ale naprawdę nie karmić się negatywnymi rzeczami. I to tyle właściwie, co chciałem powiedzieć.
[01:34:01] - Całkowicie się znowu z panem zgadzam, panie Piotrze. Pan z pewnością wie, bo przecież były te audycje o higienie myśli, o przebodźcowaniu, o tym, co się dzieje z naszym mózgiem na skutek dostarczania pewnych informacji, zwłaszcza przez media. Tym jesteśmy cały czas otoczeni. Ciężko się z tego wyrwać, bo taki jest czas teraz. Natomiast ja też chciałbym życzyć sobie i w zasadzie wszystkim ludziom umiejętności weryfikowania tych informacji, ponieważ one są podawane w sposób coraz bardziej wyrachowany. Na przykład jest taki spot, który się nazywa bodajże Czysta Polska czy coś takiego, w którym znane osobistości, bardzo dobrze kojarzone ze świata mediów, muzyki, aktorstwa namawiają ludzi do wymiany pieców na bardziej ekologiczne i tak dalej. Jest to podane w ten sposób, że przenosi odpowiedzialność i budzi w ludziach bardzo często poczucie winy, ponieważ bardzo mądre, bardzo wiarygodne osoby mówią: „Ty zatruwasz ziemię, ty niszczysz naturę, ty zabijasz ludzi”. Poziom perfidii i wyrachowania w przenoszeniu odpowiedzialności i budzeniu poczucia winy w ludziach osiągnął dla mnie osobiście poziom, że już nie wiem, czy da się jeszcze to zrobić bardziej perfidnie. Gdzie nie mówi się o tym, że gros ludzi z chęcią wymieniłoby swoje piece na przykład na gazowe, gdyby mieli w swoich wsiach, miastach infrastrukturę, która by im to umożliwiła. I odpowiedzialność za tę infrastrukturę, brak tej infrastruktury ponosi państwo oraz firmy, które są operatorami tych sieci gazowych.
Nie leży w ich interesie ciągnięcie rury gazowej do wioski. Natomiast bardzo medialnie przenosi się tą odpowiedzialność na zwykłych, prostych ludzi, którzy tak na dobrą sprawę bardzo często nie mają możliwości palenia niczym innym. Ja już nie mówię o paleniu oponami, bo to już jest skrajny przypadek. Natomiast ceny opału mają duży wpływ, więc kochani, jak słuchacie, jak już musicie słuchać różnych rzeczy, to starajcie sięJakby to też umiejętnie i świadomie odcedzać i nie przyjmować tych wszystkich informacji jako takich do końca negatywnych, tylko raczej patrzeć na nie przez pryzmat prawdy i świadomości. Natomiast oczywiście zgadzam się całkowicie z panem Piotrem. Szanujcie swój mózg, szanujcie swoje szare komórki, szanujcie swoje emocje przede wszystkim i to, co możecie, to sobie po prostu przyoszczędźcie. Lepiej się żyje, prawda panie Piotrze?
[01:38:08] - Dokładnie tak. Czym się karmimy, tym później sami trącimy. Czym skorupka na stalę młodość przesiąknie, tym na starość trąci. Ale podobna zasada jest.
[01:38:21] - Tak jest.
[01:38:22] - Czym się karmimy, tym emanujemy później. Jeśli widzimy agresję, widzimy zło i tak dalej, to gdzieś to w nas zalega i gdzieś to musi potem wyemanować.
[01:38:33] - Tak czy inaczej musimy sobie z tym później w jakiś sposób poradzić. Coś musimy z tym zrobić. Żadna informacja, która do nas dociera, nie jest obojętna. Ona nie pozostaje bez reakcji naszego mózgu, naszej podświadomości. Więc tak, całkowicie się z panem Piotrem zgadzam.
[01:38:59] - Także wystawiajmy się na dobro, na dobre myśli, na pozytywy. I to tyle z mojej strony. Przełączam się na odsłuch.
[01:39:06] - Bardzo dziękuję, panie Piotrze. Zresztą widzę, że nie jestem jedyny. Klaudia pisze: „Panie Piotrze, ja też dziękuję za ten telefon”. Także dziękujemy. Dziękuję w imieniu swoim. Oczywiście miło było pana usłyszeć oraz słuchaczy. Wszystkiego dobrego, panie Piotrze.
[01:39:22] - Do usłyszenia.
[01:39:22] - Miło było usłyszeć. Także kochani, fajnie. Bardzo się cieszę. Jeszcze raz dziękuję oficjalnie za telefon pana Piotra. Jak zauważyliście, ze wszystkim się zgodziłem z panem Piotrem. I też bardzo mi się podoba, to już nie zdążyłem, panie Piotrze powiedzieć, ale jak pan jest na odsłuchu. Jak widzicie często reakcje na Biblię, na sprawy takie związane z religią, tak jak ja mówiłem o spowiedzi, to ktoś mi zarzucił, że to bardzo kościelne. Jak mówię o rachunku sumienia, część ludzi mówi, że to ma złe konotacje emocjonalne. Natomiast kochani, fajnie. Świadomość to jest również to, że potrafimy z różnych rzeczy, niekoniecznie do końca zgodnych z naszą filozofią życia, wyłuskać to, co jest prawdą i wyłuskać też to, co coś nam wnosi do naszego życia.
Coś nam opisuje, coś nam podpowiada, co możemy zrobić właśnie bez wchodzenia w reakcje podświadomości. A skoro to jest z Biblii, to na pewno jest złe, zmanipulowane i tak dalej. Nieprawda. Jest bardzo dużo rzeczy uniwersalnych, które dokładnie opisują mechanizmy naszego życia. Aczkolwiek nie ukrywam, że i o to mam trochę pretensji do instytucji Kościoła, że nigdy nie zostały tak naprawdę szczerze i obiektywnie wyjaśnione. Ale mamy pana Piotra. Ja też, jak widzicie, swoje pięć groszy wcisnę, więc może powolutku to zmienimy. Tutaj jeszcze w komentarzach Paméluna obiecuje, że nadrobi audycje i faktycznie długo jej nie było. Sabinka pisze: „Znam panią, która głosiła, że woli płakać w mercedesie niż być szczęśliwą na rowerze. Spełniło się jej.
Ma mercedesa, w którym płacze, bo jej syn popełnił samobójstwo”. Smutna sprawa, ale jak widzicie kochani, kolejne ostrzeżenie, że z tymi afirmacjami, pragnieniami jednak trzeba uważać. Bo tak jak ja wam mówiłem w dzisiejszej audycji i jak powiedział to pan Piotr, cytując Jezusa, że wszystko, w co wierzymy, zostanie nam dane, a wszystko to, co tkwi w naszej podświadomości, jest dla nas prawdą. Mało tego, jest powiedzenie, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się dla nas prawdą. To, co powiedział pan Piotr: wszystko, czym się karmimy, to później oddajemy. Więc jak widzicie powodów do tego, żeby od czasu do czasu zrobić sobie delikatną korektę i delikatną spowiedź i analizę samego siebie jest całe mnóstwo. Karolinka jeszcze pisze: „Dziękuję za telefon pana”. I superowo, kochani. Bardzo się cieszę z dzisiejszej audycji. Pan Piotr napisał: „Niestety Biblia jest kojarzona z religią, a nie z wiarą”.
To już jest kwestia emocjonalnych konotacji każdego człowieka.Naszej podświadomości. Nie ukrywam, że jak widzę na przykład osoby, które się uważają, czy przedstawiają jako osoby bardzo takie rozwinięte duchowo, świadomościowo i tak dalej, i one na przykład są z automatu do wszystkiego, co dotyczy na przykład Kościoła, na nie. To dla mnie też ten poziom tej duchowości, świadomości od razu jest do zweryfikowania. Dobrze. Kochani, Mietek pisze: „Szanujmy swój mózg, nie oglądajmy telewizji”. Ja aż tak mocno ortodoksyjny nie jestem. Natomiast staram się te informacje, które do mnie docierają w jakiś sposób weryfikować. Nie pozwalam się bombardować wszystkim i przyjmować tego jeden do jednego. To też jest pewnego rodzaju test dla nas, czy po prostu, jak to kiedyś mawiali młodzi ludzie: „łykamy wszystko jak młody indor kluchy”. To jest też świetna informacja o nas.
W jaki sposób reagujemy, czy budzi to naszą złość, niechęć, czy na przykład widzimy jakiś paradoks, czy dostrzegamy tam na przykład właśnie jakiś fałsz. To jest też w pewnym sensie taki trening. Oczywiście z żadnym treningiem, to sportowcy też wiedzą, nie można przesadzić. Więc zdrowy rozsądek jest zalecany i równowaga we wszystkim, co robimy. Więc tego kochani wam życzę. Bardzo dziękuję za dzisiejsze nasze spotkanie. Mam nadzieję, że wy też coś dla siebie z dzisiejszej audycji wyciągniecie. Dziękuję panu Piotrowi za telefon, wam kochani za fajną taką zdyscyplinowaną dyskusję chatową, która jest już właśnie od kilku audycji. I oczywiście nieustająco panu Markowi za to, co robi, żebyśmy mogli się spotkać oraz za jego głos, za którym zwłaszcza kobiety tak bardzo go lubią. Ja też go bardzo lubię, panie Marku, ale kobiety wyrażają się o nim zdecydowanie cieplej.
Już też to mówiłem, że parę razy panu zazdrościłem.
[01:46:24] - Pan też ma bardzo fajny głos, bardzo radiowy.
[01:46:28] - Dziękuję. Bardzo fajnie, żeśmy się skomplementowali, panie Marku. Jeszcze raz kochani w takim razie dziękuję wam za bardzo miły akcent taki na koniec audycji. Trzymajcie się cieplutko. Pamiętajcie, że za dwa tygodnie już nawet niecałe święta, więc nie dajcie się zwariować. Tak żebyśmy do tych świąt w dobrej kondycji, zdrowiu i samopoczuciu wszyscy dotrwali. Za tydzień się słyszymy. I tak jak mówię, wszystko wskazuje, nic nam nie powinno zakłócić planów do końca tego roku. Mamy jeszcze kilka spotkań, więc będzie okazja. Za dzisiaj dziękuję jeszcze raz wszystkim.
Trzymajcie się cieplutko i do usłyszenia. Do usłyszenia już niebawem. Pa.
[01:47:19] - Mówił do słuchot do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Mączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka jest dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Można sobie, tak jak mówiliśmy, wszystkie trzy wersje nabyć. W zależności od możliwości i od potrzeby sięgamy po odpowiednio interesującą nas wersję. W domu może wersja drukowana do poczytania rano albo wieczorem, albo po południu. Wersja cyfrowa do poczytania sobie podczas spaceru po parku, siedząc na ławeczce. A wersja audio na przykład do słuchania w drodze do pracy albo podczas posiedzenia w autobusie. Jak ktoś potrzebuje z komunikacji miejskiej skorzystać, to można sobie tak właśnie czas urozmaicić. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”.
I do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. A dzisiaj już kończymy powolutku audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl