[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy wszystkich państwa w ten chłodny, poniedziałkowy, mikołajkowy wieczór 6 grudnia 2021 roku. Przed chwilą minęła godzina 20.00 na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy w Radiu Paranormalium rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:46] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:49] - Tuż przed wejściem na antenę wyraziłem taką nadzieję, że moja starsza kotka nie będzie się tutaj teraz atencjonować piętro niżej i że da mi spokojnie wygłosić początek audycji i przypomnieć kontakty. Niestety postanowiła się odezwać. Jak się nie odezwie, to się źle czuje. Jak mi poprzeszkadza, to się źle czuje. Także przepraszam, jeżeli będzie ją tutaj słychać gdzieś w tle. Jeszcze przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, zanim oddam głos panu Sławkowi. Nasze numery telefonów, tak jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Oczywiście dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale jeżeli ktoś zapisał sobie numery już teraz, to dobrze zrobił. Będzie łatwiej zadzwonić w drugiej części audycji, gdzieś tak po godzinie 21.00.
Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy też na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Bardzo serdecznie zapraszamy do dołączania i udzielania się, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:32] - Dziękuję bardzo. Oddajemy głos ludziom. Zwierzętom na razie dziękujemy. Kochani, witajcie. Dzisiaj jest mikołajki. Dawno już na mikołajki nie było śniegu, przynajmniej w niektórych miejscach Polski, więc mi prawie woda zamarzła na ganku, więc chyba idzie na zimę. Ale my spróbujemy jakoś tutaj nie dawać zimie i się rozgrzać podczas dzisiejszej audycji, która będzie niebawem, bo już się pojawiły pytania, o czym dzisiaj. Kochani, trochę namieszałem w poprzedniej audycji. Widać to było zwłaszcza podczas komentarzy pod poprzednią audycją. Wnikliwi słuchacze pewne niuansiki wyłapali, aczkolwiek wszystkie komentarze podobały mi się bardzo, natomiast jeden bardzo mnie ucieszył, uradował i też rozbawił ze względu na formę.
Pan Jacek napisał, że od 20. minuty wykładu pana Sławka stwierdzam, że rzeczy, o których opowiada, powinny być rozgłaszanymi przez megafony do przechodniów. Bardzo mi się podoba ten pomysł, więc jakbyście mieli sposób jak to zrobić, to ja się polecam. Polecam się również temu, żeby w miarę możliwości jak ktoś ma chęć, ochotę i poczucie, to żeby udostępniać dalej tę audycję. Niech więcej ludzi też się o tym wszystkim, o czym my rozmawiamy, dowie. Może komuś się to też przyda. Rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu, kochani, jak zwykle o rachunku sumienia. Bo mamy te audycje takie cykliczne. Jak się czepnę jakiegoś tematu, to go drążę, aż coś, mam nadzieję, że wydrążę. Tak jak mówiłem, trochę namieszałem, ponieważ mówiłem wam o trudnościach.
O ziemskich trudnościach z możliwością zrobienia rachunku sumienia. O ziemskich trudnościach wynikających z tego, że po pierwsze nasza natura jest taka, jaka jest. Jest dominująca, niepozostawiająca żadnych wątpliwości, pewna siebie, zarozumiała, wszechwiedząca, więc ciężko do niej dopuścić jakieś inne warianty rozwiązań, inne możliwości, inne zachowania. To z pewnością jest poważny problem. Drugim poważnym problemem, o którym mówiłem w poprzedniej audycji, jest to, że na Ziemi brak jest jednego uniwersalnego wzorcaZachowania, postępowania człowieka, do którego można by było się odnieść jako wzorzec. Czyli porównać się z nim i mieć pewność, że wedle tego wzorca to, co robimy, jest albo właściwe, albo niewłaściwe. To niestety się zgadza. W ciągu tygodnia się nic w tej kwestii nie zmieniło. Nie pojawiły się jakieś cudowne, uniwersalne wzorce i kryteria moralne, które obowiązywałyby wszystkich ludzi na świecie. Natomiast ja znalazłem nadzieję i znalazłem sposób, aby sobie ten wzorzec stworzyć, uruchomić, uaktywnić i móc z niego skorzystać.
I o tym dzisiaj spróbuję z wami, kochani, porozmawiać. O tym spróbuję wam dzisiaj powiedzieć. Nie ukrywam, że z pewnością będzie wymagało to od was pewnego rodzaju wysiłku. Nie myślę tutaj o wysiłku fizycznym, a bardziej o wysiłku emocjonalnym. Kochani, na początek przeczytam wam mądre słowa, które wpadły mi ostatnio w oko. Do tego stopnia wpadły mi w oko i w serce, że postanowiłem je sobie zapisać i dzisiaj wam je przeczytać. I nie dlatego, że są fajne i mi się podobają, tylko dlatego, że w dużej mierze mówią o tym, jak jesteśmy skonstruowani i jak funkcjonujemy. Więc bardzo proszę, zapamiętajcie sobie te słowa. Ja je oczywiście za chwilę podsumuję. To są słowa podobno wypowiedziane przez pana Laotse, cokolwiek by to nie znaczyło.
Natomiast są prawdziwe i brzmią tak: „Uważaj na myśli. One przechodzą w słowa. Uważaj na słowa, bo one przechodzą w czyny. Uważaj na czyny, bo one przechodzą w nawyki. Uważaj na nawyki, bo one przechodzą i tworzą twój charakter. Uważaj na charakter, bo on staje się twoim przeznaczeniem”. I to jest, kochani, akurat w przypadku robienia sobie rachunku sumienia bardzo istotne, ponieważ my najczęściej, jak już analizujemy coś w sobie, to najczęściej efekt końcowy, skutek, zupełnie zapominając o tym, że to, co widzimy w swoim własnym życiu, jest już efektem finalnym, który powstawał bardzo często przez wiele lat i jego przyczyną nie były czynniki zewnętrzne. Poniekąd były czynniki zewnętrzne, ale zaraz o tym powiem. Natomiast przyczyną tego stanu, który mamy w tej chwili, były nasze myśli. Zawsze nasze myśli, często te nieuświadomione, a bardzo często niepowiązane ze skutkiem, są przyczyną tego, co dzieje się w naszym życiu.
Mówię „niepowiązane” dlatego, że myśl, która staje się słowem, później czynem, później przechodzi w nawyk, a później w charakter i zaczyna w naszym życiu wywierać bardzo wielki wpływ na nasze działania, na nasze zachowania, na nasze reakcje. To wszystko jest procesem, który trwa bardzo długo i my nie potrafimy połączyć sobie przyczyny w naszych myślach z efektem, który osiągamy po kilku dniach, tygodniach, miesiącach bądź latach. Dlatego przy robieniu rachunku sumienia nie możemy skupić się na efektach, które mamy w danej chwili. Tylko musimy szukać tej myślowej przyczyny, która nas do tego stanu doprowadziła. Aby tak się stało, bo to jest oczywiście możliwe do zrobienia, musimy na czas tego rachunku sumienia wyłączyć nasze ja, nasze ego. Wyłączyć nasze ego, pozbawić go na chwilę władzy nad nami. Najczęstszym problemem ludzi jest to... Znaczy, najczęstszym problemem. Dla osób mniej rozwiniętych, z mniej rozwiniętą świadomością, a raczej może nie to, że z mniej rozwiniętą świadomością. Z mniej uaktywnioną świadomością.
U osób, które mmmJeszcze nie potrafią się w sytuacjach życiowych odnosić do swojej duszy czy prosić ją o pomoc, czy głos doradczy, czy wysłuchać jej opinii. Funkcjonuje mechanizm podświadomości, który zawsze stawia nas w osobie pierwszej, czyli jestem ja i wszystko, co jest dookoła dotyczy mnie. Ja to bardzo często słyszę, zwłaszcza podczas rozmów z ludźmi, kiedy do każdego przykładu, który pojawia się w rozmowie, mój rozmówca udziela mi odpowiedzi, jakby przykład był pytaniem dotyczącym jego osoby. W takiej sytuacji stawia nas zawsze nasza podświadomość. Każe nam się odnieść tak, jakby wszystko, co działo się wokoło, dotyczyło nas. Stawia nas zawsze w centrum, a raczej próbuje nas stawiać w centrum. Pamiętacie, jak dawałem taki przykład z zadanym pytaniem: czy znasz odpowiedź na pytanie, co jest dla ciebie szczęściem? Tak postawione pytanie. Powtórzę je jeszcze raz. Czy znasz odpowiedź na pytanie, co jest dla ciebie szczęściem?
I to jest test, ponieważ właściwa odpowiedź na to pytanie jest taka: tak lub nie. To jest odpowiedź na tak postawione pytanie. Czy znasz odpowiedź na pytanie, co jest dla ciebie szczęściem? Tak bądź nie. Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym. Nie myślałem. Natomiast gros ludzi w tej sytuacji będzie odpowiadać na pytanie, co jest dla niego szczęściem, jak on to rozumie, jak on tego nie rozumie czy rozumie, czy szczęście, czy nieszczęście. Może zacząć rozmawiać o nieszczęściu. W każdym razie stawiając siebie w centrum tracimy obiektywizm.
Ponieważ to jest trochę tak, jak na wojnie można być w centrum walki albo można się przyjrzeć pewnym rzeczom na przykład z namiotu oddalonego o 100 metrów. I pierwszą taką bardzo ważną rzeczą jest nauczenie się wyjścia z centrum, zmuszania czy dawania okazji swojej własnej podświadomości do tego, aby odpowiadała na każde pytanie tak, jakby ono dotyczyło mnie. Stanąć z boku, potraktować siebie jako dwie postacie. Jedna postać to jest ta, którą ja jestem i którą absorbuję w myślenie, mówienie, rozmawianie o drugiej postaci, którą również ja jestem. Ja bardzo często od dawien dawna rozmawiałem ze sobą właśnie w ten sposób. Jakbym był dwoma postaciami, które prowadzą ze sobą rozmowę. Jedna, ta podświadoma będzie się bronić, natomiast druga będzie starała się zachować jak najwięcej obiektywizmu. I to rozmowy na zasadzie: dobra Sławek, przestań ściemniać. Jesteśmy we dwóch, więc powiedz naprawdę, jak to było. Czyli staję się obserwatorem samego siebie i jednocześnie rozmówcą.
To jest taki pomysł, który Sławek sobie wymyślił. Dzielę się nim z wami. Być może sami już do tego doszliście, że jest to bardzo wydajna forma i dająca efekty. Z pewnością nie jestem jedyną osobą na świecie, która na ten pomysł wpadła, więc nie przypisuję sobie tutaj żadnych praw autorskich do tego. Natomiast jest to właśnie jeden dla mnie taki fajny sposób, przyjemny dosyć sposób, niezbyt karkołomny, niewymagający jakiejś walki, zmuszania się do czegoś, tylko po prostu zwykłej, takiej przyjacielskiej rozmowy z samym sobą w dwóch osobach. W osobie pierwszej i w osobie trzeciej. Natomiast doprowadzenie do takiej emocjonalnej sytuacji, żebyśmy wyszli z centrum, żebyśmy przestali myśleć o wszystkim tak, jakby wszystko, co jest w każdej rozmowie, w każdym słowie było o nas. Jakbyśmy musieli się do tego wszystkiego odnieść, zaprzeczyć, zanegować. To jest trochę tak jak... Kiedyś widziałem taką sytuację, że na przykład matka z dzieckiem coś tam na przejściu dla pieszych.
Ona przez telefon, dziecko płacze, tu samochód jedzie i tak dalej. Taka po prostu sytuacja żenująca. Musiałem zareagować, ponieważ bałem się o to dziecko. O matkę trochę też, ale bardziej o dziecko. I w tym momencie, jeżeli jesteśmy w osobie pierwszej, to mówimy ja nigdy tak nie robię.Albo ja to bym w takiej sytuacji zrobiła tak i tak. To jest właśnie taka reakcja w momencie, kiedy stawiamy się w osobie pierwszej. Nie ma rozmowy takiej filozoficzno-teoretycznej, takiej bezosobowej na temat zachowań ludzkich, działania podświadomości, wzorców wyniesionych z domu, tylko jest rozmowa o mnie. Każda rozmowa, która się odbywa, jest zawsze sprowadzana do rozmowy o mnie. Co ja na to? Czy ja tak robię?
Czy ja tak nie robię? Czy ja się z tym zgadzam? Czy ja się z tym nie zgadzam? To jest pułapka naszej podświadomości. To jest pułapka naszego ego, że wszystko będzie sprowadzał do nas. I w takiej sytuacji faktycznie zrobienie rachunku sumienia... Nie wiem. Kochani, od razu mówię, że nie wiem, ponieważ ja z innej pozycji startuję do tej rozmowy, więc w takiej sytuacji, kiedy ja jestem w centrum, nie próbowałem robić rachunku sumienia, więc nie wiem, czy się uda. Być może się uda. Być może to w żaden sposób niczemu nie przeszkadza.
Natomiast ja z takiej pozycji tego nie robiłem, więc czekam na informację od was, czy to się da, czy się nie da. Jeżeli ktoś coś takiego zrobi. Natomiast jest to bez wątpienia chyba najważniejszy aspekt, żeby wyjść z obserwacji, wyjść z samego siebie, przestać być w osobie pierwszej. Jeżeli, kochani, to zrobicie, czyli spojrzycie na siebie trochę z innej perspektywy, to jest wzorzec, który każdy z nas może wykorzystać i ma go w sobie do zrobienia swojego własnego rachunku sumienia. Tym wzorcem jest prawda i miłość. To są dwa takie podstawowe wzorce zapisane w naszej duszy, które mamy w sobie, które każdy człowiek w sobie ma i każdy człowiek może z nich skorzystać. Ponieważ to są wzorce, którymi posługuje się nasza dusza zawsze, nie tylko w tym wcieleniu. Poziom tak zwanego rozwoju duchowego nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ to są wzorce, które nasza dusza czerpie ze źródła. Nie z Ziemi, nie z nas, nie z naszego doświadczenia, nie z naszego życia, nie z naszych dotychczasowych wcieleń. Ona te wzorce czerpie bezpośrednio ze źródła, żeby były niezmienne, więc ma do nich dostęp.
I tutaj tłumaczenie na zasadzie: a, bo ja jestem słabo rozwinięty duchowo, bo ja dopiero zaczynam, bo ja to pewnie jestem młodą duszą, a może dojrzałą, a może dziecięcą, to ja to nie. Nie ma, kochani, tłumaczenia. Wzorce prawdy i miłości nasza dusza czerpie bezpośrednio ze źródła. One nie mają nic wspólnego z życiem ziemskim i z ilością wcieleń, doświadczeń, które my na swoim koncie w swoim rozwoju duchowym zgromadziliśmy. To jest, to było i to będzie. I to jest niezmienne. Prawda i miłość jest niezmienna dla naszej duszy. Dlatego żebyście po ostatniej audycji nie doszli do wniosku, że skoro to takie trudne, skoro nie ma tych wzorców, skoro nie ma się do czego odnieść, to ja sobie dam spokój. Nie, kochani, chcę w tej audycji wyraźnie powiedzieć, że każdy z nas, każdy z was te uniwersalne wzorce prawdy i miłości ma w zasięgu, można by rzec, swojej ręki. Chociaż ręki akurat tutaj do zagrzebania i do zasięgnięcia w tą tematykę nie używamy, natomiast mamy to na wyposażeniu.
Każdy człowiek ma to na wyposażeniu i nie ma tłumaczenia, że młody, stary, taki, śmaki, owaki, mniej oczytany, bardziej oczytany, zaczyna, kończy, jest w środku albo w trzech czwartych. Tylko żeby z tych wzorców móc skorzystać, trzeba postawić siebie w osobie trzeciej, a najlepiej i w osobie pierwszej, i w osobie trzeciej. Taki mały myk, takie małe oszukaństwo. Takie małe oszustwo i próba ominięcia naszej podświadomości. Ponieważ połączenie ze sobą wzorca prawdy i miłości może być trochę na początek zbyt dużym wyzwaniem. Więc zacznijcie, kochani, od rachunku sumienia względem wzorca prawdy. Samej prawdy. Obiektywnej prawdy. Na chłodno, analitycznie, bez wchodzenia w te bardzo wysokie wibracje, bardzo zmieniające często nasze podejście i poglądy.Na różne rzeczy. Miłość zmienia, modyfikuje, ubarwia nasze zachowania i nasze reakcje.
Tonuje, uspokaja, wnosi w nie aspekty duchowe, boskie, radosne, szlachetne. Żeby tego nie gmatwać, spróbujcie zrobić sobie rachunek sumienia względem wzorców prawdy. Tylko tak na początek. Pewnie się zastanawiacie teraz, jak by się z tego wykręcić. Pewnie część z was, wasza podświadomość właśnie próbuje zbojkotować i storpedować to, do czego ja was, kochani, w tej chwili namawiam. Weźcie głęboki oddech, spróbujcie wyjść troszeczkę poza swoją strefę niekomfortu w tej chwili. Czyli po co? Na co? Do czego ci to jest potrzebne? Masz ważniejsze rzeczy do załatwienia, do zrobienia.
Może jak kiedyś będzie chwila czasu i tak dalej. Jesteście w tej chwili najprawdopodobniej część z was, a może większość z was w strefie dyskomfortu, ponieważ w waszej podświadomości rachunek sumienia nie jest do niczego potrzebny. To jest bardzo grząski, nieznany teren, więc może niekoniecznie chciałaby się w tamte zakamarki zapuścić. Wyjdźcie. Spróbujcie się od tego delikatnie odsunąć, spojrzeć na siebie jakby z zewnątrz. Trochę bezosobowo, troszeczkę bezemocjonalnie. Zachowajcie, co w dzisiejszych czasach jest bardzo modne, bezpieczny dystans do samego siebie. Nie walczcie ze sobą, nie boksujcie się, nie przekonujcie. Tylko po prostu spokojnie odsuńcie się od siebie na dwa metry. Nic na siłę.
To ciągle jesteście wy i ciągle wy możecie mieć na to wpływ. Tu nie ma nikogo zewnętrznego. Jestem tylko ja, który do was mówi, ale jestem od was daleko. Nie mam żadnego wpływu na to, co zrobicie i też do niczego nie mogę was przymusić. To są wasze decyzje, wasze działania, wasze emocje, wasz stan i wasze życie. I tylko wy możecie mieć na to wpływ. Spróbujcie się przyjrzeć sobie w tej chwili troszeczkę z zewnątrz. Ja za chwilę, żeby podpowiedzieć wam mniej więcej jak to może wyglądać. Nie mówię, że musi, bo każdy z was z pewnością znajdzie swoją własną drogę do tej rozmowy z samym sobą. Natomiast jeden ze scenariuszy.
Spróbuję wam jeden czy dwa, zobaczymy, ile zdążymy. Spróbuję wam, kochani, podpowiedzieć, poprowadzić was kawałeczek, żebyście spróbowali się przynajmniej z tym oswoić. A może wam się to spodoba? A może wyciągniecie jakieś wnioski? A może cokolwiek. Przypomnę jeszcze słowa Lao Tse o tym, jacy my jesteśmy. „Uważaj na myśli, bo one przechodzą w słowa. Uważaj na słowa, bo one przechodzą w czyny. Uważaj na czyny, bo one przechodzą w nawyki. Uważaj na nawyki, bo one przechodzą w charakter.
Uważaj na swój charakter, bo on staje się twoim przeznaczeniem”. Jeżeli patrzycie na siebie troszeczkę tak jakby z dystansu, opowiem wam prawdziwą historię mojego przyjaciela, która być może jeszcze bardziej i dobitniej pozwoli wam zrozumieć sens tych słów, które przeczytałem. Znamy się z moim przyjacielem lat może ze 40. Myślę, że tak. Może nawet ciutkie więcej. Jesteśmy w tym samym wieku, więc pewne rzeczy, które się działy w jego życiu i w moim działy się w tym samym czasie. Razem żeśmy dorastali, razem robiliśmy karierę mniejszą bądź większą w harcerstwie. W tym samym czasie szliśmy do wojska, zakładaliśmy rodziny, rodziły się dzieci, zaczynaliśmy biznesy, próby utrzymania rodziny. Dzieci dorastały. My się rozwijaliśmy bądź nie.
I tak to trwaliśmy gdzieś tam obok siebie. To nie jest taka przyjaźń, że zawsze, w każdym okresie życia żeśmy byli obok siebie. NatomiastTrochę się tam odbijaliśmy, trochę wracaliśmy, odbijaliśmy. Nigdy na skutek jakichś negatywnych rzeczy, natomiast po prostu takich zwykłych życiowych sytuacji. I dotrwaliśmy do tego momentu. Jeżeli ja swoje życie nazywałbym skomplikowanym, pełnym różnych dziwnych sytuacji, nieoczekiwanych zwrotów akcji, upadków i podniesień, od wyżyn do totalnych dołów, to jego historia życiowa jest jeszcze bardziej pogmatwana, porąbana i bardziej drastyczna. Jest to jeden z niewielu ludzi z mojego otoczenia, o których mógłbym powiedzieć, że mieli bardziej porąbane życie od mojego. U niego było wszystko. Związki, zdrady, upokorzenia, więzienia, bezdomność, alkoholizm. Wszystko.
Wszystko, przez co dało się w życiu przejść. Choroby, wypadki naprawdę poważne i dość ostre. Więc jeżeli przez coś, co dało się przejść, to mój przyjaciel przeszedł. Jak wyszedł z więzienia, nie miał gdzie pójść. Z pierwszą żoną się rozstał. Zresztą później zmarła. Do drugiej żony nie miał po co wracać. Poprzez alkoholizm potracił w zasadzie wszystko. A ci koledzy od alkoholu, którzy zostali, to raczej za specjalnie pomóc mu nie mogli. Więc z więzienia trafił do przytułku dla osób bezdomnych.
Zresztą był już wtedy po terapii. Przestał pić i od tego momentu jego życie zaczęło wychodzić na prostą. Zaczął życie układać, zaczął myśleć w kategoriach zawodowych. Zaczął myśleć o wyjściu z bezdomności. Zaczął od wynajęcia pokoiku za 500, 600 złotych, gdzie wszyscy mu dawali i przepowiadali mu jedną przyszłość, że i tak wróci z powrotem do tego przytułku. I kochani, co? Poszedł do pracy, zaczął zarabiać coraz lepsze pieniądze. Zaczął myśleć o swoim biznesie. Fakt, że w tym czasie pojawiło się dużo osób, które widząc jego działania i starania, chciały mu pomóc. I pomagały.
On się też udzielał, mimo swojej sytuacji. W Szlachetnej Paczce też poznał mnóstwo ludzi, którzy są bądź byli w podobnej sytuacji do niego. Mimo że sam miał ciężko, pomagał innym ludziom. Ludzie pomagali jemu. I to jego życie zaczęło nabierać takiego zwykłego, ziemskiego, fajnego, przyjemnego kolorytu. Wyszedł z bezdomności, wyszedł z alkoholizmu. Praca. Później otworzył małą firemkę. W międzyczasie częściowo pospłacał swoje długi, a częściowo ogłosił upadłość, żeby wyjść na czysto. Poprostował wszystkie swoje prawne sprawy.
Później poznał świetną kobietę, zakochaną w nim. Zaczęli się spotykać. Później zamieszkali wspólnie. W tym roku wzięli ślub, na którym byłem, bawiłem się i cieszyłem ich szczęściem. Firma, którą zaczął rozbudowywać, nabrała wielkiego rozmachu. Z małej firmy remontowo-budowlanej stali się dużą firmą, która zaczęła robić coraz większe obiekty, coraz większe zlecenia, coraz więcej ludzi, coraz więcej pracy. I w ciągu ostatnich pięciu lat od zakończenia alkoholizmu, bezdomności, długów, spraw związanych z zagrożeniem wolności, człowiek przeszedł niesamowity progres i jego życie uległo zmianie o 180 stopni. Mówię, z bezdomności, alkoholizmu, więzienia, długów stał się wolnym człowiekiem, szczęśliwym, posiadającym wraz z żoną nieduży własny domek, własną firmę, która się cały czas rozwija i przynosi coraz większe dochody. Ślub, rodzina, plany na przyszłość, pomysły na budowę domu, na rozwój, na całe mnóstwo, kochani, fajnych życiowych rzeczy. Prawda, że piękna sytuacja?
Piękna sytuacja. Jak można swoje życie po 50. czy tam w okolicach 50. roku życia z bagna zamienić w cudowne, fajne, szczęśliwe, radosne życie. To jest mój przyjaciel. To nie jest osoba hipotetyczna. To jest mój przyjaciel.I historia, którą wam opowiadam, jest historią jak najbardziej autentyczną i jak najbardziej do sprawdzenia. Da się. Zresztą czytacie w pięknych książkach, mądrych książkach, przeróżnych książkach sytuacje i historie ludzi, którzy takie metamorfozy przechodzą. I z chęcią w tym miejscu bym tą historię zakończył, tą opowieść.
Natomiast nie mogę. Z przykrością nie mogę tej historii, tej opowieści zakończyć w tym momencie, ponieważ nie byłaby dla was żadnym ostrzeżeniem i też żadną informacją, chociaż z pewnością byłaby. Natomiast muszę być uczciwy i powiem wam tak: w tym roku obiecałem sobie jakiś czas temu, że przy najbliższej okazji, bo nie chcę mu tego powiedzieć telefonicznie, natomiast przy najbliższej okazji, kiedy się spotkamy, powiem mu jedną rzecz. Czy on w ogóle zaobserwował ten cały ogrom pozytywnych zmian, które wydarzyły się w jego życiu? Ponieważ jego zachowanie, sposób mówienia, kiedy zaczynamy, na przykład zdzwaniamy się, to pierwszą rzecz, którą robi, to narzeka o tym, że nie ma ludzi, że nie ma kim robić, że coś się wydarzyło, że jest za dużo roboty, że jest za mało roboty, że za dużo, że on nie ma czasu i tak dalej. Sposób prowadzenia przez niego rozmowy, gdybym zamknął oczy i wyłączył te wszystkie fakty, które ja znam, jest dokładnie taki sam jak pięć lat temu, kiedy przyjeżdżałem do niego do ośrodka dla bezdomnych i na przykład zabierałem go ze sobą na jakieś fuchy, żeby mógł sobie zarobić parę groszy. Opisuję tą historię, kochani, ku przestrodze. Bez żadnej radości, bez żadnego entuzjazmu wielkiego. Mało tego, ponieważ jest to mój przyjaciel, więc też z pewnego rodzaju przykrością i niestety, nie wiem, z trzy tygodnie temu, z miesiąc temu zadzwoniła do niego jego żona. Gdzie ja od kilku miesięcy próbowałem właśnie tą informację mu przemycić.
On się oczywiście przed tym wielce bronił. Ja mówiłem: „Słuchaj, myśli mają moc sprawczą. Jeżeli zmiana tej sytuacji twojej nie wpłynęła na zmianę twojego samopoczucia, podejścia, radości i tak dalej, i ty dalej cały czas narzekasz, to ściągniesz w końcu na siebie jakieś nieszczęście”. I najpierw zaczęły się problemy. Co samochód to problem, wypadek, awaria, kasacja. Zaczęło się od samochodów. Natomiast z czasem zaczęło się to przekładać na firmę. I mówię, kilka tygodni temu zadzwoniła do mnie moja żona z dość, że tak powiem, dramatycznymi informacjami, że właśnie zaczyna się realizować ten scenariusz, który bardzo często było słychać w rozmowach z nim. Dlatego kochani, uważajcie na myśli, bo one przechodzą w słowa. Uważajcie na słowa, bo one przechodzą w czyny.
Uważajcie na czyny, bo one przechodzą w nawyki. Uważajcie na nawyki, bo one tworzą wasz charakter i uważajcie na charakter, bo on staje się waszym przeznaczeniem. Myśli mojego przyjaciela, niezmienne od lat, które kilka razy doprowadziły go do różnego rodzaju dramatów życiowych, które mimo cudownie zmieniającej się jego sytuacji życiowej nadal nie uległy zmianie, znowu zaczynają przyciągać do jego życia trudne i kryzysowe sytuacje. Wierzę w to, że wyciągnie właściwe wnioski i że tą sytuację opanuje i wyjdzie z tego, czego mu oczywiście z całego serca życzę. Uważam, że jemu się, że tak powiem, jak nikomu należy. Natomiast jak widzicie, w myślach jest klucz. W naszych myślach jest klucz. W naszych myślach jest przyczyna. Nie w tym, co dzieje się na zewnątrz. Dlatego kochani, à propos rachunku sumienia, to większość ludzi wysnuwa takie teorie, że jakby miał lepszą pracę, to byłby innym człowiekiem.
Jakby miał lepszą żonę, lepszego męża, partnera, jakby miał więcej pieniędzy, jakby miał dom.Jakbym miał zdrowie i całe mnóstwo rzeczy, o których myślimy w kategoriach spokoju, że to one dadzą nam spokój jako stan posiadania, zapewnią nam poczucie bezpieczeństwa, poczucie spokoju. Mamimy się ziemskimi wzorcami szczęścia, podsuniętymi przez nasze ludzkie ego, zapominając o tym, że szczęście to wewnętrzny stan emocjonalny. Historia mojego przyjaciela niech obedrze was ze złudzeń, że to czynniki zewnętrzne nas kształtują. Owszem, wywołują różne reakcje, ale nie kształtują. Kształtuje nas tylko to, co wiemy i zmieniamy w samych sobie. Co wiemy o sobie i co zmieniamy w samych sobie. Z moim przyjacielem rozmawiając parę razy go zapytałem: Słuchaj, ale czy ty zaobserwowałeś to, że twoja sytuacja uległa drastycznej zmianie? Czy ty to zaobserwowałeś? Czy to wpływa w jakikolwiek sposób na twoje samopoczucie? „Nie no, oczywiście, że wpływa.
Jestem szczęśliwy”. Ja mówię: Pokaż to szczęście, pokaż to szczęście na zewnątrz. Zachowujesz się tak, jakbyś dalej opowiadając swoje trudne życie oczekiwał od ludzi pomocy. Natomiast ty w tej chwili już nie potrzebujesz pomocy. Masz żonę, rodzinę, samochody, firmę, nie masz długów. Masz gdzie mieszkać. Jesteś czysty, wolny. Masz perspektywy, plany. Ty nie potrzebujesz już pomocy. Ty nie musisz opowiadać, jakie twoje życie jest trudne, bo nie możesz znaleźć pracownika na budowę.
Ty możesz już opowiadać, jak ci jest dobrze, co osiągnąłeś, co zmieniłeś, przypominając sobie, jak było pięć, sześć, siedem, 10, 15 lat temu. Kochani, w rachunku sumienia nie chodzi o to, co osiągnęliśmy i dlaczego. W rachunku sumienia chodzi o to, czego nie osiągnęliśmy i dlaczego. Dam już odpocząć swojemu przyjacielowi, życząc mu naprawdę z całego serca wszystkiego dobrego. Jeszcze na koniec spróbujemy jedną taką historię ocenić czy przeanalizować przez pryzmat prawdy. Bardzo częsta sytuacja związana, która nam bardzo często nie daje spokoju. W związki nie będę dzisiaj wchodził, więc spróbujmy to przeanalizować na podstawie przykładu z pracą. Bardzo często głównym powodem do narzekania przez ludzi jest praca, że ona jest taka, jaka jest, ale z pewnością nie jest taka, jak być powinna. Spróbujcie się zastanowić teraz, kochani, jaka cecha w was powoduje, że przez 10, 20, 30 lat nie zmieniliście pracy. Bo przez pryzmat prawdy wzorzec prawdy mówi tak: możesz być, kim chcesz.
I teraz odnieście to do siebie samych. Kim jesteście w tej chwili? Kim chcielibyście być i co się stało, że tak się nie stało? Jak mawiał mój inny przyjaciel, co się stało, że się zesrało? Pośrodku jest prawda. Odsuńcie się od siebie na dwa metry. Prawda mówi: możesz być, kim chcesz. Prawie tym, kim chcesz, bo są jednak pewne rzeczy, do których potrzebne są układy, talent. Na przykład, żeby być sportowcem na bardzo wysokim poziomie. Czy muzykiem na bardzo wysokim poziomie.
Czy artystą na bardzo wysokim poziomie. Tak, trzeba coś tam jeszcze dodatkowo, jakieś warunki spełnić. Ale 90% zawodów, czynności, tego, co ludzie zawodowo mogą robić, jest w zasięgu każdego człowieka. Od razu mówię, wyłączając osoby niepełnosprawne i tak dalej. 90% rzeczy, które robią ludzie na świecie, jest w zasięgu każdego człowieka. Prawda. Jesteście niezadowoleni ze swojej pracy z jakiegoś powodu. Chcielibyście być zawodowo w innym miejscu swojego życia. Dlaczego tak się nie stało? I od razu mówię, jeżeli wasza podświadomość w tym momenciePodsyła wam aspekty pod tytułem „czynniki zewnętrzne”, to ją zignorujcie.
Odsuńcie się jeszcze dalej na trzy metry i odpowiedzcie sobie szczerze na pytanie: dlaczego, czego zbrakło we mnie, że nie podjąłem jakiegokolwiek wysiłku, żeby być zawodowo tym, kim chcę, tym, kim chciałbym być, kim marzyłem, żeby być? Prawda. Wzorzec prawdy mówi: mogłeś być, kim chcesz. A nawet jeżeli nie zostałbyś tym, kim chcesz, to mogłeś podjąć jakiekolwiek działania, żeby to, co nie sprawia ci przyjemności i radości, zmienić. Żeby podjąć próbę bycia tym, kim chcesz. Dlaczego tego nie zrobiłeś? Mogłeś zrobić. Mogłaś zrobić. Mogłeś, mogłaś podjąć jakieś działania, jakiekolwiek. Prawda jest taka: mogłeś.
Zawsze możesz. W dalszym ciągu możesz. Dlaczego tego nie robisz? Dlaczego nie próbujesz? Nie chcesz. Nie masz ochoty zmienić tego, co w pracy zawodowej ci nie odpowiada na to, co w twoim przekonaniu byłoby dla ciebie fajne, miłe, przyjemne, satysfakcjonujące. Prawda. Wzorzec prawdy. Możesz. Co, drogi przyjacielu, droga przyjaciółko, w tobie powoduje, w tobie, nie na zewnątrz, nie brak pieniędzy, nie brak czasu, nie brak układów, nie brak czegokolwiek zewnętrznego.
W tobie. Kochani, rachunek sumienia to jest zastanowienie się, co we mnie. Dlatego warto. Dlatego trzeba. Dlatego najważniejsze jest to, aby zachować do siebie dystans, wyjść z osoby pierwszej i spojrzeć na siebie z osoby trzeciej i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie: co we mnie powoduje, że wolę narzekać niż podjąć jakieś działanie? Co to jest? Niska samoocena? Strach przed ryzykiem? Lenistwo? Wygodnictwo?
Chęć użalania się nad sobą? Chęć szukania współczucia? Chęć wzbudzania zainteresowania poprzez opowiadanie, jak mi jest w życiu źle? Chęć bycia tacy jak inni, czyli wszyscy narzekają, ja też narzekam? Sławek, dlaczego nie chce ci się ruszyć tyłka i sięgnąć po to, o czym marzysz? Podjąć chociaż próbę. Strach przed rozczarowaniem? Lęk, że to, o czym marzę, nie da mi satysfakcji? Obawa, strach przed tym, że to, co sobie wymyśliłem, jednak nie zadziała? To są, kochani, przyczyny, dlaczego wolimy siedzieć, tkwić w miejscu, narzekać, toczyć życie według utartego schematu niż dokonywać zmian.
Dlatego wszystko zaczyna się w naszych myślach. Dlatego wszystko zaczyna się w naszych myślach. Nie w czynnikach zewnętrznych. W myślach. Dlatego uważaj na myśli, bo one przechodzą w słowa. Uważaj na słowa, bo one przechodzą w czyny. Uważaj na czyny, bo one przechodzą w nawyki. Uważaj na nawyki, bo one przechodzą i tworzą twój charakter. I uważaj na swój charakter, bo on tworzy twoje przeznaczenie. Szukajcie, kochani, przyczyny w swoich myślach.
Nie w skutkach. W swoich myślach. Tam się wszystko zaczyna, tam się tworzy i później powstaje już tylko efekt, z którego tak naprawdę bez zmiany swoich myśli ciężko jest zmienić efekt. Na przykładzie mojego przyjaciela wszystko się w życiu może zmienić na lepsze, ale jeżeli nie zmienimy swoich myśli, to dalej będziemy ciągnęli w kierunku tego, co było kiedyś. Podświadomie będziemy dążyli do tego, żeby w końcu powiedzieć: „No tak, przecież to nie miało prawa się udać. Przecież to nie miało prawa się udać. Ja się do niczego nie nadaję. Ja mam takie szczęście w życiu. Mi się nic nie układa. Jak już się coś ułoży, to się musi coś spieprzyć”.
To są nasze myśli wyrażone słowami. I dlatego w myślach jest przyczyna. I podejmowanie prób zmiany swojego życia zewnętrznego bez zmieniania swoich myśli najczęściej kończy się tak jak zawsze.Dlatego szukajcie, kochani, w rachunku sumienia odpowiedzi na pytanie, jakie są wasze myśli. Co dalej z nimi zrobicie? Myślę, że każdy z was z pewnością doskonale będzie wiedział, co zrobić z myślami, jak już się do nich dogrzebie. Kochani, jak zwykle Sławuś się rozgadał, ale nie chciałem przerywać tego ważnego, w moim przekonaniu, wątku. Chciałem go doprowadzić do końca. Mam nadzieję, że tym razem powiało większym optymizmem niż w poprzedniej audycji. Nie wiem, jak tam sytuacja z komentarzami.
[55:36] - Na forum słuchaczy się dosyć mocno rozpisało. Szczególnie jeden.
[55:41] - Dobrze, Understar. Dobrze, super. Kochani, z pewnością podczas audycji odsłuchuję, panie Marku, tych kawałków. Powiem szczerze, ten ostatni był naprawdę przecudnej urody.
[55:55] - Szkoda, że tego kawałka nie da się kupić normalnie, legalnie. Co prawda mi się udało zdobyć, ale trzeba trochę kombinować.
[56:06] - Naprawdę przecudnej urody. Ja zasłuchałem się i z przyjemnością też odsłuchując audycji, wracałem właśnie do tego kawałka, bo naprawdę rozumiem wkurzenie Vangelisa.
[56:23] - Każdy by się chyba wkurzył, gdyby jego twórczość była wydawana bez konsultacji z nim. Vangelisowi już w latach 70. zrobiono to z dwoma albumami. Jakieś demówki wyciekły ze studia i pewna firma niemiecka, pewni, że tak powiem, Janusze fonografii postanowili to wydać jako albumy z muzyką na pograniczu rocka, jazzu, new jazzu, muzyki elektronicznej. A że to było niewykończone, niedokończone i bez konsultacji z Vangelisem, to Vangelis wytoczył dużo cięższe działa i po prostu musiał tą firmę podejść do sądu, żeby zdjąć albumy z rynku. A i tak te albumy cały czas gdzieś tam krążą po jakichś mrocznych zakątkach internetu. A dzisiaj w ramach przerywnika muzycznego posłuchamy jeszcze innego dokonania wspólnego Johna Andersona i Vangelisa. Tym razem będzie to utwór, który w troszkę zmienionej wersji, ale jednak jest dostępny. Można go sobie kupić. Natomiast my dzisiaj posłuchamy wersji tej właśnie ze zdjętego albumu, którego fragment mieliśmy okazję słuchać tydzień temu.
„Shine For Me” z albumu „Page of Life” z tej wersji z 1998 roku. Też całkiem przyjemne brzmienie. Myślę, że panu Sławkowi się spodoba, jak będzie odsłuchiwał audycję. Ja może panu Sławkowi podeślę taką kompilację. Zrobiłem kiedyś sklejkę z tych dwóch wersji albumów i wrzuciłem to na YouTube, żeby oczywiście YouTube tam doklejał reklamy, przekazywał zyski autorom i tak dalej. Chcę być po prostu w porządku. Wrzuciłem to na YouTube i podeślę panu Sławkowi taki link, gdzie można całości odsłuchać. A my teraz przechodzimy do naszego przerywnika muzycznego. „Shine For Me” z repertuaru Johna Andersona i Vangelisa. I wracamy do audycji „Świat oczami duszy”.
Gdzieś tak za jakieś cztery minuty z lekkim hakiem wracamy do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. I będziemy także czekać na wasze telefony. Jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Wysłuchaliśmy przed chwilą utworu "Shine for Me" z repertuaru Jona Andersona i Vangelisa. Utwór pochodzi z wspomnianej wycofanej z rynku wersji albumu "Page of Life" z roku 1998. Utwór można znaleźć na YouTubie, natomiast w oficjalnej wersji z roku 1991 ma troszkę zmienioną aranżację. Chyba na innych instrumentach też jest grana ta część instrumentalna, ale myślę, że chyba spodobała się państwu, nie? Takie całkiem przyjemne brzmienie.
W ogóle Jon Anderson ma świetny głos. Nawet po tylu różnych dziwnych operacjach, które przechodził, wciąż brzmi świetnie. A my w Radiu Paranormalium po tym przerywniku muzycznym, niezwykle pięknej urody przerywniku, przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na państwa telefony. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Przepraszam, że tak się zacinam, ale tutaj przed nosem kolacja mi się pojawiła.
[01:04:22] - Smacznego!
[01:04:23] - Dziękuję bardzo. Ja nie mam zbyt podzielnej uwagi i jakoś tak muszę podzielić tę niepodzielną uwagę między numery telefonów i inne kontakty, a tą kolację. Także teraz zamykam oczy. Nasz numer komórkowy, pod którym nie tylko można dzwonić, ale również wysyłać SMS-y, bo te także czytamy, to 536 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. Zachęcamy raz jeszcze do dołączania i do aktywnego udzielania się. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Ja tutaj podałem też na czacie link do tej kompilacji, takiej sklejki, bo to właściwie jest sklejka dwóch wersji albumu "Page of Life" i kilku demówek, które ostatecznie na żadnej z tych wersji się nie pojawiły. Gdyby ktoś szukał, gdyby komuś się taka muzyka spodobała, to proponuję poszukać na YouTubie po audycji sklejki muzycznej pod tytułem „The Most Complete Page of Life”. Polecam gorąco, szczególnie fanom Vangelisa i Jona Andersona solo.
[01:06:14] - Dziękujemy panie Marku. Jak zwykle garść fajnej muzyki. Mamy tutaj przywitania: Lukroy, Mothman, Piotr Kiwak, Equilibrium, Marceli Szpak, Sabina. Pisze bardzo ważny temat Elżbieta 035, Pawelo, Seyton. I tutaj były przywitania. Bardzo witam serdecznie. Oczywiście witam też tych, którzy się nie przywitali na czacie, a z nami są. 035 pisze: bardzo optymistyczna opowieść o przyjacielu. Powiem w ten sposób, nie jestem typem zazdrośnika i zawsze się cieszę, jak komuś udaje się w życiuW tym przypadku widać siłę charakteru tego człowieka. Musiał w samego siebie głęboko spojrzeć i wyciągnąć wnioski.
Musiał ktoś w pewnym momencie wyciągnąć do niego rękę. Widać facet nie jest głupi. Jak najwięcej takich historii. To była godzina 20:52, jak się kochani na pewno zorientowaliście. Owszem, jak najwięcej takich historii pozytywnych, ale właśnie tutaj moje ostrzeżenie wynikało z tego, że niestety mój przyjaciel nie zajrzał na tyle głęboko w siebie, żeby zmienić to, co było przyczyną jego nieszczęść i niepowodzeń, czyli myśli. Myśli o sobie, myśli o świecie, myśli o ludziach. I dlatego też takie przesłanie wam, kochani, dzisiaj próbowałem przekazać. 035 pisze: „Narzekanie to narodowy sport Polaków”. Podam taki przykład: idę kiedyś do sklepu po przysłowiowe bułki. Spotykam znajomego i pytam się: „Cześć, co słychać?”.
On na to: „Mam powiedzieć po staropolsku czy tak, jak jest?”. Pytam go: „Jaka jest różnica?”. On na to: „Po staropolsku to źle, ale tak naprawdę wszystko w porządku. Jest fajnie, jest okej”. Znamy to, aczkolwiek kiedyś było takie porównanie, jaki jest najczęściej używany palec w Stanach, w USA. Okazało się, że kciuk, bo tam wszyscy „jest okej”. Natomiast w Polsce najczęściej używany jest środkowy palec, niestety. Na szczęście się to zmienia, więc bądźmy dobrej myśli. Łukasz Doma gała pisze: „To nawet do samego siebie trzeba trzymać dystans dwa metry”, z uśmiechem. Jak widać takie czasy.
Quintinio się pojawił. Antres Star pisze, odpowiada na moje pytanie, że u niego raczej lenistwo. Kochani, my to tak sobie nazywamy. To jest taka bardzo łagodna wersja i nazewnictwo strachu, lęku, obawy. To jest lenistwo, brak wiary w samego siebie, brak miłości do samego siebie. My to nazywamy lenistwem, bo to jest jeszcze społecznie akceptowalne. Bo co innego powiedzieć: „Nie chce mi się”. To jest co innego niż powiedzieć: „Boję się, mam obawy. Nie wierzę w to. Nie wierzę, że to się uda.
Nie wierzę w samego siebie”. I po to jest ten mój umowny rachunek sumienia. Umowny, ja go tak nazwałem, bo wydaje mi się, że łatwiej sobie to uświadomić, na czym to polega i w którym miejscu się to powinno odbywać. Natomiast właśnie na tym, żeby obedrzeć z tych potocznych wykrętów to, co tak naprawdę myślimy, żeby dogłębnie, bezszczelnie, precyzyjnie i po chamsku nazwać rzeczy, myśli, które w nas są. Właśnie po to, żeby to wszystko obedrzeć z tych potocznych sloganów, do których jesteśmy już przyzwyczajeni. „Nie chce mi się”. Nie, nie „nie chce mi się”. „Boję się, mam obawy. Lękam się. Nie wierzę w siebie.
Nie wierzę w swoje możliwości. Nie wierzę, że uda mi się to doprowadzić do końca”. To jest prawda. I po to, kochani, jest rozmowa z samym sobą. Antres Star pisze: „Dziękuję, pozdrawiam”. Tu jest kompilacja pana Marka. Antres pisze: „Ewangelisa mam cały czas na kasecie. Jest nieśmiertelna od 1992 roku. Blade Runner”. Judy Go pisze: „Ominęłam parę poprzednich audycji, częściowo dlatego, że myślałam, że trochę z tematu wyrosłam i doszłam do konkretnych wniosków.
Jednak cieszę się, że dziś miałam chwilę wrócić do audycji, bo na nowo wywołała parę przemyśleń. W moim przypadku to, że poszłam w inną stronę w życiu, nie było wywołane narzekaniem czy lenistwem”. Moja droga, ja oczywiście nie ciągnę tutaj nikogo za język, nie wywołuję nikogo do tablicy. Natomiast cieszę się, że w was wywołuje to jakąś refleksję nad samym sobą. Mniejszą, większą, jakąś refleksję nad samym sobą. Traktuję to w kategoriach sukcesu i też oczywiście dziękuję, jeżeli chcecie się ze mną czy z nami już w tej chwili dzielić tym, co o sobie myślicie. To też jest terapeutyczne. Wypowiadanie na głos pewnych rzeczy czy pisanie ma też moc uzdrawiania, więc tym bardziej polecam. Ale oczywiście nie jest to niczyim obowiązkiem, dlatego bardzo dziękuję, że chciałaś się z nami tym podzielić. Karolina pisze, Belfast: „Witam wszystkich”.Łukasz pisze: „Był to oczywiście żart sytuacyjny odnośnie zdania odsuńcie się dwa metry od siebie”.
Jak pewnie już Łukaszu się zdążyłeś zorientować, tak też to zinterpretowałem. Judy Go pisze: „Za mało tych literek na czacie, żeby się wypowiedzieć, ale koniec końców dziękuję za kolejną garść przemyśleń”. Oczywiście, moja droga, ja też ogólnie rzecz biorąc nie lubię klikać na tych wszystkich czatach. Uważam, że rozmowa telefoniczna czy bezpośrednia rozmowa jest dużo bardziej wydajna. Ja to tak nazywam. Jest dużo bardziej wydajna, dużo więcej informacji można przekazać. W tym samym czasie coś się pisze, więc w razie czego pan Marek numery telefonów podał. Zapraszam. Sepczaj napisze: „Wpadłem na koniec powiedzieć dobry wieczór i pozdrowić wszystkich”. Bardzo nam miło i też widzę, że faktycznie chyba mój drogi na koniec, bo mi się kończą komentarze.
Antra Star pisze: „Dziękuję” i pisze również: „Namalowałem ponad 6000 obrazów i byłem osiem razy poważnie zakochany”. Super, naprawdę. Natomiast może podziel się z nami swoimi produkcjami czy raczej twórczością niż produkcją. Chociaż przy tej ilości to już jest prawie produkcja, więc może podeślij jakiś scanik mi albo panu Markowi. Z chęcią zobaczymy co ci w duszy gra. Oczywiście jeżeli masz takie życzenie i ochotę. Kochani, dobrnęliśmy do końca komentarzy. Dość szybko nam poszło i sprawnie. W takim razie spróbuję to delikatnie podsumować. Krótko podsumować.
[01:15:19] - Ja tylko jeszcze powiem, że jeżeli chcecie państwo zadzwonić, to korzystajcie. Smartfony w dłoń i heja.
[01:15:28] - Dokładnie tak, ponieważ ja tą swoją część tak zwaną oficjalną, która zazwyczaj miała trwać około godziny i tak ostatnimi czasy dość mocno przyciągam, więc już myślę, że moich monologów macie na dzisiaj dosyć. Więc jak nikt jeszcze przez chwilkę nie zadzwoni, to będziemy kończyli. Kochani, pamiętajcie o swoich myślach, szukajcie zrozumienia swoich myśli. Szukajcie prawdy o swoich myślach. O tych myślach takich prawdziwych, jakie one są, a nie takie, jak nauczyliśmy się je nazywać i to, co ja nazywam rachunkiem sumienia. Kilka osób zwróciło uwagę, że dla nich jest to nazbyt religijne, nazbyt kościelne. Możemy to nazwać prawdą o sobie, analizą, jeżeli komuś jest wygodnie, samego siebie, poznawaniem samego siebie, szukaniem prawdy o samym sobie. Nazewnictwo jest tutaj dowolne. Ważne jest, żeby zrozumieć ten mechanizm, że tak jak w historii mojego przyjaciela czynniki zewnętrzne, zmieniająca się sytuacja niestety nie wpłynęła na zmianę jego sposobu myślenia o sobie, o świecie, o innych. I próby zmian swojego życia bez zmiany swoich myśli najczęściej, kochani, kończą się niepowodzeniem, którego chciałbym wam przyoszczędzić, bo wiem, że po niepowodzeniach znowu musi upłynąć trochę czasu, zanim człowiek się pozbiera.
Później ta wiara w sukces jest już też troszeczkę mniejsza. Więc mówię to pod tym kątem nie żeby was straszyć, tylko pod kątem tego, żeby siła, energia, chęci, wysiłek, praca, zaangażowanie, które wkładacie w dokonywanie zmian w swoim życiu na to, żeby to życie było dla was fajniejsze, przyjemniejsze, lżejsze, radośniejsze, żeby nie były okupione ryzykiem, tylko żeby stały się sytuacją stałą w waszym życiu i wynikającą ze świadomych działań, a nie bieganiem z brzytwą w ciemnym pokoju. Judy pisze jeszcze: „Z pewnością kiedyś uda mi się zadzwonić. Teraz niestety muszę zagonić córkę do łóżka. Pozdrowienia i do usłyszenia”. Pozdrawiamy w takim razie córcię, życząc pani dobrej nocy. Kochani, wam też jak zawsze życzę dobrej nocy. Udanych Mikołajek. Może coś pod poduchą znajdziecie rano, czego wam z całego serca życzę. Fajnie, żeby wam to sprawiło radość i przyjemność.
Natomiast zawsze też pamiętajcieże prezenty płyną bardzo często z dobrych intencji i to też warto jest docenić. Także dziękuję panu Markowi za obsługę, za towarzystwo i za piękną muzykę. Kochani, na razie wszystko wskazuje, że święta oraz Sylwester nie pokrzyżują nam planów audycyjnych, więc mamy jeszcze kilka spotkań do końca tego roku. Miejmy nadzieję, że wszystko uda nam się zrobić tak, jak zaplanowaliśmy, czego sobie oraz wam, kochani, z całego serca życzę. Uważajcie na siebie. Jest ślisko, zrobiło się zimno. Bądźcie ostrożni, dbajcie o siebie i kochajcie siebie i innych. Będzie fajniej, będzie przyjemniej. Zwłaszcza że okres jest radośniejszy, przyjemniejszy, trochę rodzinny, trochę refleksyjny, więc wykorzystajcie go z pożytkiem dla siebie i swoich bliskich. Trzymajcie się cieplutko.
Jeszcze raz dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Do usłyszenia już niebawem, już za tydzień. Póki co dobrej nocy i do usłyszenia.
[01:20:36] - Mówi te słowa do państwa, jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna jest zarówno w wersjach drukowanej, elektronicznej, jak i jako audiobook od niedawna. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Tu jeszcze jakieś komentarze się pojawiają, ale to już chyba poza anteną panu je przekażę, bo dzisiejszą audycję już kończymy powolutku. Zachęcamy także do zajrzenia i polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. O kanale na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, „Świat oczami duszy”, już chyba wspominałem. Także możemy spokojnie dzisiejszą audycję zakończyć. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia oczywiście już za tydzień na antenie Radia Paranormalium o 20:00 w poniedziałek, jak najbardziej na żywo.
[01:21:57] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl