[00:07] - The Monroe Institute Polska Spotkania online. Minęła godzina 19:00. Pierwszy wtorek miesiąca, 7 grudnia roku 2021. Rozpoczynamy kolejne spotkanie online z The Monroe Institute Polska. Spotkanie realizowane na Zoomie, ale witamy także słuchaczy Radia Paranormalium, na antenie którego spotkanie dzisiaj transmitujemy. Po tej stronie kosmosu Marek Sęk „Ivellios”. Są z nami oczywiście również panowie z TMI Polska: Paweł Byczuk i Dominik Kocięcki.
[00:45] - Dobry wieczór, witamy serdecznie. Dziękujemy za tak miłą zapowiedź. Witamy w comiesięcznym spotkaniu TMI Polska, polskiej społeczności Instytutu Monroe'a. Społeczności, której celem i zadaniem jest dyskutowanie i upowszechnianie wiedzy na temat świadomości, badania jej i eksplorowania oraz tego, w jaki sposób możemy to wykonać. Witają was, jak już Marek wspomniał, jestem jednym ze współzałożycieli TMI Polska oraz członkiem rady sieci podobnych społeczności na całym świecie. Oraz Paweł Byczuk.
[01:44] - Byczuk, trener w Monroe Institute.
[01:47] - Dziękuję. Dzisiejszym tematem, tak jak już przynajmniej część osób, słuchaczy, którzy biorą udział w dzisiejszym spotkaniu na Zoomie, na pewno zdążyła się zapoznać z mailem, to wiedzą, że dzisiejszym tematem będą kontakty ze zmarłymi. Skąd to się wzięło? Zainspirowało nas do tego ukazanie się podcastu na Onecie. Podcastu z moim udziałem, który jest częścią większej całości zatytułowanej „Rozmowy ze śmiercią”. W tych podcastach biorą udział różne osoby, które zarówno doświadczyły czegoś takiego jak doświadczenie z pogranicza śmierci lub też praktykują różne techniki, które pozwalają ze śmiercią się oswoić. Natomiast ze swojej strony i z perspektywy Instytutu Monroe'a możemy tutaj opowiedzieć o czymś, co w Instytucie Monroe jest rzeczą zupełnie naturalną, normalną. Te kontakty ze zmarłymi i służba niejako dla tych osób, która to się odbywa poprzez program nazywany Lifeline, czyli linia życia. Jest jeszcze pewna modyfikacja tego programu, ponieważ sam program, jak można się domyślić, odbywa się w Instytucie Monroe'a, jest po angielsku. Można też wziąć udział w tym programie w niektórych krajach w Europie, ale również w językach obcych, zazwyczaj po angielsku.
Wykonują to trenerzy Instytutu, którzy albo są rezydentami w tych krajach, na przykład w Wielkiej Brytanii czy w Hiszpanii, albo trenerzy, którzy po prostu przyjeżdżają do Europy z występami gościnnymi. Jest jeszcze jedna zmodyfikowana wersja tego programu. Wersja, którą stworzył Bruce Moen na podstawie swoich doświadczeń z programem Lifeline. Jest to nieco inne podejście do tematu, niemniej efekty są bardzo podobne i cel też jest bardzo zbliżony do tego, co proponuje Instytut Monroe. To tak tytułem wstępu, ponieważ tak jak zwykle zapowiadamy w mailach, nasze spotkania to są spotkania dyskusyjne. Jest to okazja do tego, żeby porozmawiać z osobami, z którymi na co dzień nie mamy kontaktu w swoim otoczeniu. Zazwyczaj czujemy osamotnienie, wyobcowanie, bo nie ma takich osób, z którymi moglibyśmy porozmawiać o świadomości, o doświadczeniach pozafizycznych. Natomiast tutaj mamy taką okazję, że jest pewna grupa, możemy się porozumiewać, możemy zadać pytania, możemy podzielić się swoimi doświadczeniami. I chyba to jest najważniejsze czy też najcenniejsze w tych naszych spotkaniach, że takie doświadczenia mają osoby, które są pośród nas. Nie tylko autorzy książek, które kupujemy w sklepie czy w internecie, ale to są osoby, które siedzą tutaj na tym spotkaniu i prawdopodobnie mają podobne doświadczenia.Dominik, może coś chciałbyś tutaj powiedzieć?
[06:16] - Na razie ja bym chętnie zapytał wszystkich o doświadczenia.
[06:23] - Widzę jakieś problemy techniczne. Nie wiem, czy tylko ja tak słyszę.
[06:27] - A jakoś mnie kiepsko słychać?
[06:32] - Nie, to chyba tylko takie chwilowe było.
[06:37] - No dobra, ja bym zapytał, kto doświadczył świadomego snu i OOBE z obecnych?
[06:48] - Świadomy sen to tak, na pewno.
[06:50] - Basia i Piotr tak.
[06:53] - Ale czy OOBE? Świadomie to nie, ale w dzieciństwie często miewałem takie przygody ze spadaniem na przykład, uczucie spadania. Później w dorosłym życiu doczytałem, że to jeden z objawów kończącego się doświadczenia poza ciałem.
[07:14] - A to ja też tak miewałem bardzo często. Spadanie.
[07:18] - Ja tak właśnie bardzo często miałem w dzieciństwie. Potem chyba podświadomość sobie zakodowała, że to jest coś niefajnego i przestałem tego doświadczać.
[07:31] - A widzisz, to coś nowego. Ja tylko słyszałem o spadaniu w snach, że to jakiś lęk czy coś w tym stylu.
[07:40] - Ja miałem takie uczucie, jakbym wpadł do jakiejś studni czy czegoś, przeletywał przez jakiś tunel i budziłem się w łóżku taki cały postrachany.
[07:50] - Może właśnie dlatego jest ta reakcja obronna później organizmu, bo jest ten strach taki po przebudzeniu, czy też strach jeszcze przed przebudzeniem, kiedy właśnie ten strach nas budzi i może reakcja obronna organizmu jest taka, żeby to wyprzeć i zablokować i przez to później takich doświadczeń nie pamiętamy. Ale rzeczywiście, tak jak Marku mówisz, to doświadczenie spadania czy też jakiegoś latania albo nawet czegoś takiego, co jest bliższe nam, jakiegoś poszukiwania na przykład zagubionego samochodu na parkingu. To są takie sny, które mówią o tym, że właśnie powracamy do ciała. Jarek. Halo?
[08:48] - Chyba cię nie słychać, Jarku.
[08:50] - Nie słychać ciebie.
[08:51] - Mikrofon miałeś włączony, ale cię nie było słychać. Nie słychać.
[08:57] - Nie słychać.
[08:58] - Ale spokojnie, zaczekamy.
[09:00] - Tutaj mamy wiadomość od słuchacza z Radia Paranormalium, który też się przyznaje do posiadania świadomych snów od czasu do czasu, ale o OOBE nic pan Paweł nie pisze.
[09:15] - OOBE jest chyba najciężej uzyskać w ogóle. To warto też zaznaczyć, że jesteśmy tutaj po to, żeby być tutaj i wszystkie mechanizmy są tak zrobione, żebyśmy właśnie tu byli. Więc wychodzenie z ciała jest jakimś dodatkiem, nie?
[09:40] - Niemniej właśnie to wychodzenie z ciała każdy z nas potrafi zrobić, tylko że odbywa się w sposób nieświadomy w czasie snu i można się o tym dowiedzieć raczej z literatury, bo nikt świadomie wychodzący nie śpi, jednocześnie nie wychodzi w tym czasie. Więc jedynie sięgając do jakichś źródeł, do intuicji, do wiedzy intuicyjnej, do kontaktów z innymi istotami, szukając odpowiedzi właśnie w czasie snu, można tę informację zweryfikować, że rzeczywiście w nocy podróżujemy. Wracając natomiast do naszego tematu, do kontaktów ze zmarłymi, bo to, o czym tutaj mówimy, to jest takie preludium do tego, żeby można było się kontaktować ze zmarłymi, ale to nie jest warunek konieczny, bo to nie są jedyne metody do kontaktów ze zmarłymi. Często zdarza się też w sytuacjach zagrożenia życia, że osoby, które są w jakiejś bardzo mocno stresującej sytuacji, nagle stają obok siebie i widzą sytuację z zewnątrz i bezpośrednio patrząc swoimi oczami. Jak sobie poczytacie na przykład wspomnienia himalaistów, którzy mieli doświadczenie odpadnięcia w wysokich górach ze skały, to nakładają się na to dwa elementy. Jedna to jest mała zawartość tlenu, a druga właśnie ten stres spowodowany odpadnięciem. I dość barwnie to opisują. Zresztą nawet we wspomnianym podcaście Onetu opowiada o podobnym doświadczeniu nasz znany polarnik Marek Kamiński.
[12:03] - Ostatnio na spotkaniu Luigi Zambarella, czyli szef oddziału Monroe Institute. Jest terapeutą, specjalizuje się w świadomym śnieniu i też prowadzi kursy OOBE.Opowiadał o tym, że spotkał przypadki, gdzie ludzie przed trudnymi doświadczeniami życiowymi, jakimiś traumami i takimi historiami potrafią uciekać z ciała. Co jest bardzo niekorzystne, bo my tu jesteśmy właśnie po to, żeby przejść przez te wszystkie doświadczenia. Ale to też taka ciekawostka, że miał przypadek kogoś, kto tak jak ludzie tutaj na Ziemi potrafią w jakieś takie rzeczy jak alkohol uciekać, czy też jakieś nałogi. To też są przypadki, że ludzie uciekają z ciała. W różnych sytuacjach. W Michaelu Newtonie było opisane o duszach, które na przykład: ktoś był pilotem bombowca i jak już spadał, został zestrzelony, to tuż przed uderzeniem dusza wyskakiwała z ciała. Z tego co są relacje w książkach, to ponoć jeśli dusza nie wyskoczy przed rozerwaniem ciała, to później wymaga regeneracji, więc często tak się dzieje, że chwilę przed dusza wyskakuje jakimś wydarzeniem.
[13:51] - To jest o tyle ciekawe te relacje, o których mówisz, szczególnie u Michaela Newtona, dlatego że on sam był psychiatrą klinicznym, na początku bardzo sceptycznym, a później, kiedy okazało się, że podczas stosowania naukowej metody regresji hipnotycznej ludzie opowiadają mu o jakichś rzeczach, które nie są częścią ich obecnego życia, zainteresował się tym tematem i zaczął badać swoich pacjentów właśnie pod tym kątem. Przebadał ponad 10 tysięcy osób, więc jest to naprawdę spora grupa, która dostarczyła bardzo cennych informacji. Okazało się, że wiele z tych informacji się powtarza, wiele informacji potwierdza się nawzajem. W związku z tym takie rzeczy, o których Dominik przed chwilą powiedział, możemy w zasadzie przyjąć za pewnik, bo było to uzyskane za pomocą metod uznanych przez oficjalną medycynę, oficjalną naukę za naukowe. Ale wróćmy do kontaktów ze zmarłymi. Jak to się robi?
[15:32] - Idzie się na kurs do Pawła i się naucza. I się później robi.
[15:40] - Tak, to jest jedna z możliwości. Natomiast ogólnie metoda wygląda w taki sposób, że pierwszym i koniecznym warunkiem jest nauczenie się relaksu, wyciszenia myśli po to, żeby móc otworzyć się, czy uwrażliwić może na te subtelne sygnały, które cały czas do nas docierają, tylko ze względu na to, że nasza uwaga jest mocno skupiona na rzeczywistości fizycznej. Na przykład na czytaniu wiadomości, na wszelkich bodźcach, które do nas dochodzą. Popatrzcie w ogóle na to, w jaki sposób funkcjonujecie. Większość czasu pewnie coś absorbuje waszą uwagę i w związku z tym nie macie uważności, aby zwrócić uwagę na rzeczy, które mają zbyt małą siłę przebicia. Jakieś intuicje, jakieś myśli, które przychodzą do głowy. Kiedy jesteśmy w takim dosyć głębokim relaksie, to też mogą pojawić się obrazy, mogą pojawić się dźwięki, zapachy, wiele różnych bodźców, nawet takie, których na co dzień nie mamy, bo mamy tylko pięć zmysłów. I to jest sposób, za pomocą którego możemy komunikować się z tym światem, w którym przebywają zmarli. Może takie pytanie zadam: czy ktoś ma spontaniczne kontakty ze zmarłymi? Na przykład w czasie snu albo na przykład był podczas śmierci kogoś bliskiego przy jego łóżku i widział istoty, osoby, które się pojawiają, jakieś dziwne zjawiska, które się wówczas dzieją.
Czy ktoś może ma takie doświadczenia?
[18:06] - Właśnie zadałem pytanie mniej więcej na ten temat na czacie przed chwilą, ale odpowiem głosowo, że tak powiem, paczkom. Zadam jeszcze raz to pytanie, bo mi się zdarza właśnie miewać sny z udziałem mojego zmarłego ojca, do którego miałem
[18:25] - Nie niezbyt, nie najlepszą relację, mówiąc delikatnie. Nie chciałbym tutaj się w to wdawać.
[18:30] - To akurat nie jest najistotniejszym elementem. Wystarczy wiedzieć, że ta relacja nie była dobra, a że się pojawiają takie sny.
[18:40] - Właśnie generalnie jest to bardzo dziwne dla mnie z dwóch powodów, bo ja już jestem osobą, która ani nie ma matki, ani ojca. Moja mama zmarła, jak byłem dzieckiem 10-letnim i przez te już w tej chwili trzydzieści kilka lat przyśniła mi się może dwa razy. Natomiast ojciec zmarł, już jak byłem dorosłą osobą. Zmarł kilkanaście lat temu i przez te kilkanaście lat przyśnił mi się pewnie kilkadziesiąt razy albo więcej. Był taki okres, był taki rok, gdzie śnił mi się w zasadzie raz w tygodniu. Teraz mi się śni raz na dwa, trzy miesiące. I właśnie nawet dzisiejsza noc niestety należała do takich, kiedy mi się przyśnił. Sam nie wiem, czy to są moje jakieś psychiczne rzeczy z nim związane, czy jednak on próbuje się do mnie gdzieś dostukać, bo się błąka. Bo o ile jestem prawie pewien co do mojej mamy, że gdzieś tam poszła dalej, to myślę, że ojciec mógł się gdzieś zabłąkać i może dlatego do mnie stuka, bo zawsze do mnie stukał po pomoc. Za życia też.
[19:50] - Aha. Tutaj ten opis i szczególnie te ostatnie słowa sugerują, że rzeczywiście może się błąkać, chociaż jak mówisz, jest to dość długi okres od śmierci. Nie można dać jednoznacznej odpowiedzi, czy to jest rzeczywiście próba kontaktu ze strony ojca, czy też manifestacja podświadomych lęków i obaw. Warto by było po prostu zbadać, udać się na taką świadomą, zaplanowaną wyprawę, na świadomy, zaplanowany kontakt z ojcem i dowiedzieć się, gdzie on rzeczywiście przebywa. Można by było na podstawie tego, co mówisz, stwierdzić, że jest prawdopodobieństwo, że rzeczywiście potrzebuje jakiejś pomocy. A skoro ta relacja nie była za dobra, być może to go trzyma tutaj, to przywiązanie do tej sytuacji, do jakichś nierozwiązanych spraw. Także trudno powiedzieć. Tak jak mówię, to jest temat do zbadania. Nawet można to zrobić poprzez świadomy sen, poprzez nadanie tematu czy też wyrażenie intencji przed snem, żeby uzyskać odpowiedzi, uzyskać kontakt na przykład z ojcem i zadać mu takie pytania dotyczące tego, gdzie przebywa. Ewa się pyta, czy może coś opowiedzieć.
Oczywiście.
[21:43] - Ponieważ jak włączyłaś kamerę, to już od razu mówię: Ewa coś będzie dzisiaj mówić.
[21:50] - Dobra. Cześć wam wszystkim.
[21:52] - Cześć.
[21:53] - Właśnie akurat temat jest bardzo fajny, bo w październiku straciłam dwie bliskie mi osoby. Nie z rodziny, ale to był mój nauczyciel od medycyny chińskiej, który zmarł nagle 7 października. Nigdy nie byłam u Pawła na takich zajęciach, tylko na tych dwóch częściach Chemi Syng. Ogólnie tylko sama się interesuję. I tak sobie pomyślałam, że chciałabym zobaczyć, co z tym moim nauczycielem się dzieje tak parę dni po jego śmierci. W ogóle nie wiem nawet, jaką medytację użyłam, pewnie jakąś Chemi Syng albo nie wiem co, ale zobaczyłam wtedy doktora. Mi się wydaje, że to mógł być jakiś park, ale to nie było nic znajomego. Było pięknie, zielono. Doktor sobie stał na górce z jakimiś ośmioma znajomymi i ciągle mówił. Był zdrowy i wesoły, i cały czas opowiadał.
Zobaczył mnie tylko kątem oka i mówię: „No dobra, to nie będę mu przeszkadzać”. Spróbowałam zrobić to samo na drugi dzień. To samo. Doktor stał w tym samym miejscu i cały czas opowiadał. Taki podniecony był, cały czas opowiadał. wychodzi z ciała, mówi: „Ewa, masz rację. Doktor tam jeszcze do dzisiaj stoi, bo ma tyle do opowiedzenia z teraźniejszego życia, że on jeszcze tam będzie parę dni stał i opowiadał tym swoim wszystkim. Ma bardzo dużo do opowiedzenia, bo bardzo dużo zrobił w tym swoim życiu na ziemi”. I tak się nieszczęśliwie też stało. Ten pogrzeb był troszeczkę późno.
Jak jechałam na pogrzeb do doktora, dowiedziałam się, że zmarł mój przyjaciel tutaj z Niemiec. 65 lat miał. Był ogólnie bardzo zdrowy. To było też nagle. Mówię: „Skoro mi się udało z doktorem, spróbuję też z Wolfgangiem”. To było właśnie takie dziwne. I właśnie, Paweł, prosiłabym cię zaraz może o jakąś wskazówkę, co robić dalej, bo usiedliśmy razem z tym Wolfgangiem na ławce, złapaliśmy się za ręce, przewodnik siedział koło nas. Ale tak patrzę, ja to miejsce znam. To nie jest żaden park czy cokolwiek takiego. To miejsce znam.
Mówię: „To jest miejsce w Niemczech, gdzie kiedyś byłam”. Widać było z góry całe miasto, kościół. Jak to sobie uświadomiłam, nagle był taki klik i przenieśliśmy się do domu Wolfganga. Tam, gdzie zawsze siedzieliśmy i piliśmy kawę w tym samym miejscu. I ja mówię do Wolfganga: „Wolfgang, ty tu nie możesz zostać. Ty tu nie możesz. Ty musisz odejść”. On praktycznie nie miał rodziny, tylko rodziców, którzy też nie żyją. I powiedział mi: „Ewa, ja muszę. Ja nie mogę tego wszystkiego zostawić”.
On zbudował piękny dom. Dopiero co skończył piękny domek letniskowy w ogródku. Ogród, wszystko naprawdę fantastycznie. Cała wieś o tym mówiła. I mówi: „Ewa, ja nie mogę iść. Ja tutaj muszę zostać”.To było jeszcze też takie fajne, bo siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stole i tam ogólnie nie można złapać się za ręce, ale te ręce się tak fajnie wyciągnęły i trzymaliśmy się za te ręce. No i mówię: „Jak się nazywają twoi rodzice?” To tylko tyle, co się dowiedziałam to właśnie, że Maria a tata coś na „R”. Do dzisiaj się nie dowiedziałam, czy to prawda, bo nie mam kontaktu z żadnymi znajomymi Wolfganga. To, co się później dowiedziałam tylko od koleżanki, która stawia karty i też odprowadza dusze. Powiedziała, że nie może się nic więcej dowiedzieć, tylko tyle mi powiedziała, że Wolfgang jest w domu i jest nieświadomy, że nie żyje.
Że ona go w ogóle nie może odprowadzić, że to jest zadanie dla mnie. Ale teraz tak: za każdym razem, jak próbuję włączyć jakąkolwiek medytację, cokolwiek, ja zasypiam od razu. Już mamy grudzień. Wolfgang zmarł 14 października i nic mi się nie udało do tej pory zrobić. To wszystko. Co ja mogłabym zrobić? Właśnie tyle, że zasypiam. To mi się nigdy nie zdarzało. Przecież Paweł, wiesz, też na twoich zajęciach raz tylko chyba przyśniłam się, tak? To nigdy.
[25:51] - Ja tylko krótko wrzucę, zaraz, Pawle, tobie oddam głos. Co mi się kojarzy? Kojarzy mi się, że jak mówisz, że zasypiasz, to mi się kojarzy, pewnie chemi synków słuchasz.
[26:03] - Tak.
[26:04] - Właśnie. Ja nie chcę tutaj, bo to widziałem gdzieś tam w internecie, że ciągle reklamujemy, nie? To nie chodzi o reklamy, natomiast generalnie ta technologia w nowej aplikacji z instytutu różni się od chemi synka tym, że zawiera fale gamma, które powodują, że się mniej zasypia. Więc ja od siebie à propos samego zasypiania mogę powiedzieć, że ja bym spróbował nagrań z tej aplikacji. Jak ją ściągniesz, to są niektóre medytacje odblokowane.
[26:49] - Ja tą aplikację mam.
[26:51] - To ja bym spróbował w tej nowej technologii. Nie wiem, Pawle, czy się zgodzisz ze mną. Zaraz oddam głos. Natomiast ta technologia dźwiękowa, tak?
[27:04] - Tak, jak najbardziej ta nowa technologia może pomóc. Poza tym jest jeszcze coś takiego, co też tutaj Dominik dzięki swoim poszukiwaniom znalazł. Istnieje coś takiego jak Alpha Bridge, czyli taka zdolność naszego mózgu do utrzymania się w stanie alfa pomimo śpiącego ciała. Bo generalnie jest tak, że jak się głęboko rozluźniamy i ciało zasypia, to jest to też sygnał dla naszego mózgu, że ma też zasnąć. I z czasem, z praktyką medytacyjną ten Alpha Bridge się wykształca. Na początku zazwyczaj jest tak, że naturalnie niewiele osób coś takiego posiada. Natomiast z czasem, kiedy są w stanie coraz lepiej kontrolować ten proces, to udaje się to wykształcić i wtedy się nie zasypia. A w jakiej pozycji ćwiczysz? W jakiej pozycji próbujesz się skontaktować? Na leżąco czy...?
[28:23] - Zawsze leżąco, ale ja wcześniej nigdy nie zasypiałam. Dopiero teraz, jak chcę do niego dotrzeć i mu pomóc, tak jakby nie wiem, może mi się gdzieś tam przyśniło, czy dostałam odpowiedź tak, jakby on jeszcze nie chciał, jakby miał coś do zrobienia. Ale on nie wie niby, że zmarł, że już nie jest w tym świecie.
[28:43] - Tym, że to tyle trwa z twojej perspektywy, to nie ma się co przejmować, bo dla niego to w zasadzie czas nie upłynął żaden. Może jakiś tam ułamek sekundy, używając takich ziemskich pojęć. Bo to jest w ogóle nieprzenoszalne na naszą rzeczywistość trójwymiarową. Być może ma jeszcze coś do zrobienia. Być może jest to sposób taki, że tak powiem, ochrony jego przed twoją ingerencją, bo może rzeczywiście coś mieć do zrobienia. Fakt faktem, że nie spotkałem się z taką sytuacją, ale niczego nie możemy wykluczyć. Możemy spokojnie przyjąć taką możliwość, że rzeczywiście jeszcze nie czas. Dlatego jesteś blokowana, żeby mu tam nie przeszkodzić zamknąć jakichś spraw. Chociaż z drugiej strony, jeżeli się błąka, to właściwie według wszelkich reguł powinien być dostępny od razu, bo jest w niewłaściwym miejscu. I tutaj nie mają znaczenia żadne sprawy, które trzeba dokończyć bądź pozamykać.
Także jeżeli coś mógłbym ci zaproponować, to zrobienie takiej medytacji na siedząco.
[30:24] - Dobra, spróbuję. Dziękuję.
[30:28] - I Paweł nie będzie reklamował swoich kursów, ale jakbyś miała taką możliwość, to te podróże mentalne u Pawła właśnie odpowiadają.
[30:36] - Ja wiem, Dominik, ja miałam jechać teraz na ten kurs, ale teraz akurat nie dałam rady, ale czekam na następny. Także na pewno, bo wiem, że mi to dużo pomoże, a mnie bardzo do tego ciągnie. Także mam bardzo dużo pytań.
[30:48] - Żeby nie było, sam kończyłem i wszystkie kursy u Pawła skończyłem i jeszcze jak się tak nie kolegowaliśmyTo były początki. I to są różne kursy. Te podróże mentalne są troszkę inne i tam są trochę inne metody. To też jest moim zdaniem super. Nie na jedno kopyto.
[31:16] - Zacznijmy od tego, że każdy jest inny, każdy jest indywidualnością, więc dla każdego co innego będzie pracowało albo będzie działało w inny sposób. Dlatego warto sobie próbować różnych technik, wybrać to, co działa. Najlepiej stworzyć taką jedną własną metodę, która będzie dla nas skuteczna. Nie opierać się, być wyznawcą tylko jednej metody. Tylko ta jest jedyna słuszna i skuteczna. Może się okazać, że ona jest dla nas skuteczna, a dla kogoś innego niekoniecznie.
[31:55] - I na podróżach mentalnych w ogóle nie są używane nagrania. To też jest ciekawe. Ćwiczy się na siedząco i bez nagrań. I na warsztatach są ćwiczenia grupowe, w których masz potwierdzenie tych doświadczeń w różny sposób. To też jest nietypowe względem chemii syng, w których jest nacisk na trochę inne rzeczy.
[32:29] - Dobrze, to mam nadzieję, że ci to troszkę pomogło i naprowadziło. Chętnie usłyszymy o twoich sukcesach na następnym spotkaniu.
[32:41] - Dobra, jak mi się uda, to zobaczymy. Na pewno dam relację. Dzięki bardzo.
[32:45] - Dzięki. Czy ktoś chciałby się jakimś doświadczeniem podzielić? Tutaj widziałem w komentarzach pytanie. Mickelson17 pisze, że miał kontakt z dziadkiem, który się przyśnił, jak zrozumiał w czasie snu, że przecież nie żyje. Zapytałem go, jak jest tam i tylko miło i tajemniczo się uśmiechnął i zniknął. Czasem właśnie te sny są takie dość enigmatyczne ze względu na to, że to jest po prostu sen i chociażby z tego powodu, że mamy tendencję do zapamiętywania snów i one są podawane nam w takiej formie, która jest dla nas akceptowalna, to później mamy takie nie do końca jasne odczyty. Aczkolwiek metoda kontaktu ze zmarłym poprzez sen jest jak najbardziej metodą właściwą. Z tym że tak jak już wcześniej wspomniałem, nie mamy nad tym żadnej kontroli. Właśnie ten dziadek może się przyśnić, uśmiechnąć i koniec. Nie zadamy żadnego pytania.
A może być tak, że przyjdzie, coś powie, gdzieś nas zaprowadzi. Będzie bardzo rozbudowana historia. Ale to zależy w zasadzie od czynników, na które nie mamy żadnego wpływu.
[34:30] - To jak nie ma chętnych, to ja też powiem, że w tej aplikacji z Instytutu są nagrania do kontaktowania się ze zmarłymi. Jest nacisk na ten kierunek.
[34:45] - A czemu w ogóle taki temat się pojawia? Kontakty ze zmarłymi. W założeniu mechanizm, czy też system, w którym funkcjonujemy, jest taki, że kończymy inkarnację tutaj i przechodzimy później do odpowiedniego miejsca, gdzie kontemplujemy to, czego doświadczyliśmy i planujemy nowe wcielenie. Natomiast ze względu na pewne aberracje, które zachodzą tutaj w czasie życia fizycznego, pewne uwarunkowania, pewne silne oddziaływania na nas, ma to przełożenie na tę część niefizyczną. I zamiast trafiać do tego miejsca, gdzie powinniśmy być po śmierci, trafiamy w inne obszary. Między innymi tutaj się błąkamy. Na przykład osoby, które czują, że czegoś nie dokończyły, mają jakiś żal. I to nie jest czynnik zewnętrzny, tylko one odczuwają wewnętrzny przymus, że muszą tutaj zostać, coś pozamykać, coś ponaprawiać albo nie zauważyły, że umarły. Wtedy błąkają się pomiędzy nami. Są też osoby, które żyją w określonych środowiskach, w określonych warunkach tutaj na Ziemi, które tworzą określone silne przekonania na temat tego, kim ci ludzie są, jacy będą po śmierci.
Ci również trafiają w określone miejsca, tak zwane terytoria systemów przekonań. I osoby, które miały okazję zapisać się na newsletter Afterlife otrzymują wiadomości. Otrzymały też poradnik dotyczący eksploracji życia po życiu.Albo czytały książki Bruce'a Moena, znają na przykład taki rozdział z jednej z książek zatytułowany „Piekło Maxa”, gdzie jest opisana historia pewnego człowieka, który tutaj na Ziemi był sadystą emocjonalnym i po śmierci trafił do miejsca, gdzie byli sami sadyści emocjonalni. I okazało się, że wcale nie był aż tak wyrafinowany, że tam byli lepsi specjaliści. To jest właśnie takie terytorium systemów przekonań, do którego można trafić. Są bardzo różne. Pierwsze na myśl, jakie przychodzi, to przekonania religijne i osoby wierzące mogą trafić: katolicy do nieba katolickiego, muzułmanie do nieba muzułmańskiego i mają tam na przykład te hurysy, o których marzą. Więc wszystko jest możliwe. Dobrze, ale kto miał jeszcze jakieś ciekawe doświadczenie, którym by się chciał podzielić? W jaki sposób się udało na przykład skontaktować albo się nie udało skontaktować ze zmarłą osobą?
Czy ktoś chciałby zabrać głos?
[38:35] - Moja babcia przed śmiercią. Babcia przez ostatnie lata była pod naszą opieką i przed śmiercią, zanim straciła przytomność, widziała jakieś dzieci. I ona była przekonana, że widzi te dzieci. Pytała, co się z nimi stało. Przecież przed chwilą tu były. Łapała coś tak, jak gdyby coś nad nią fruwało. Myślę, że to po prostu ci zwiastuni z innego świata się pojawiali. Ona za kilka dni już odeszła. Straciła przytomność, a potem odeszła. I jeszcze taka sprawa z babcią.
Kiedyś próbowałam dotrzeć do niej, zobaczyć co i zobaczyłam, że ona była rozwarstwiona na trzy istoty. To nie były jakieś postacie ludzkie, tylko po prostu taka potrójna, tak jak dzwon troszeczkę to wyglądało. Jeszcze z drugą babcią się kontaktowałam. Z drugą babcią to była taka rozmowa i wyjaśnianie pewnych rzeczy, których ona jeszcze nie dostrzegała za życia. Ale to już taki charakterystyczny sposób mówienia i to nie było długie, to było krótkie, ale takie migawki mi się zniżyły.
[40:46] - To, o czym mówisz, to jest chyba dość powszechna sytuacja, szczególnie w momencie, kiedy odchodząca osoba powoli odchodzi. Śmierć jest z jednej strony łagodna, w sensie takim, że to nie odbywa się w drastycznych sytuacjach, w bólach, tylko po prostu ta osoba powoli zanika. Nie wiem, czy to jest właściwe słowo, ale to chyba najczęściej wtedy występuje, kiedy tak powoli zanika, stoi troszkę w rozkroku pomiędzy światem fizycznym a światem po śmierci. I można wówczas zaobserwować, że takie osoby rozmawiają z kimś, dopytują się na przykład o potwierdzenie, czy widzimy takie czy inne osoby w pomieszczeniu, których zazwyczaj my nie widzimy. Chyba że ktoś jest mocno wrażliwy i takie istoty jest w stanie dostrzec. Z opisami takich sytuacji można się spotkać dosyć często. Także to jest zupełnie normalne. Ja również miałem do czynienia z kilkoma opisami od innych osób. Nigdy nie miałem okazji uczestniczyć w odchodzeniu kogokolwiek w sposób powolny, spokojny, ale od osób, które towarzyszyły komuś bliskiemu, kto umierał zazwyczaj gdzieś na łóżku szpitalnym albo gdzieś w domu, powoli, to zazwyczaj takie opowieści się później pojawiają.Jest to też okazja wówczas może do wykorzystania, szczególnie dla nas, którzy już interesują się takimi tematami i być może coś wiedzą, by napomknąć takiej osobie, żeby udała się z bliskimi, ze znajomymi, udała się do światła, udała się za kimś, kto poprowadzi, żeby się nie bała. I wtedy jest większa szansa, że ona tę ścieżkę, o której wcześniej wspominałem, przejdzie we właściwy sposób, nie zostając tutaj pomiędzy żywymi, nie błąkając się.
Dobrze. Ktoś może jeszcze chciałby opowiedzieć o jakimś ciekawym doświadczeniu?
[44:01] - A ja mogę.
[44:02] - Proszę bardzo.
[44:04] - Mojemu przyjacielowi jakiś czas temu mama zmarła. W ogóle to było morderstwo, ale to inna historia. Ktoś pod wpływem narkotyków jej krzywdę zrobił i umarła. Ale to nie jest obiektem tego, o czym chciałem mówić. Natomiast chciałem mówić o tym, że w grupie podróżników mentalnych udaliśmy się do niej i była w systemach przekonań, okazało się. Siedziała sobie tam. Ona lubiła alkohol i była prawdopodobnie w przestrzeni, w której są właśnie takie osoby. I pamiętam, że ją chciałem zaprowadzić do Fokusa 27, do parku i w ogóle, a ona: „Nie, nie, nie, mi tu jest dobrze” i w ogóle. Więc tak to działa. Zresztą tak samo tutaj jest.
Ja mam poczucie, że ta przestrzeń niefizyczna to jest takie odzwierciedlenie tego, co tutaj. Jak tkwimy w naszych przekonaniach, jak ludzie nie potrafią inaczej żyć niż na przykład kraść, to tak samo tutaj będą się z innymi złodziejami w tej przestrzeni trzymać jak tam. Więc mam poczucie, że my bardzo dobudowujemy znaczenie często. Tak się spotykam często z dobudowanym różnym znaczeniem, a to mi się wydaje, raczej jest podobne tam jak tu. Jak mam jakieś silne przekonania tutaj, to otaczam się ludźmi z podobnymi przekonaniami. I tam też mi będzie najlepiej w takim miejscu, nie gdzie będą wszyscy z otwartymi umysłami i tacy neutralni, tylko wolę być tu, gdzie inne dusze podobne są czy świadomości i coś będziemy kombinować, co lubimy. To też bardzo postrzegamy negatywnie, a to jest też tak, że jak już jesteśmy w tym systemie przekonań, to my nie widzimy, że to jest zamknięte, ograniczone w jakiś sposób negatywne zazwyczaj. Chodzi mi o „zazwyczaj”. Tak to postrzegam. Więc nie chciała nigdzie iść.
Została tam. Później z przyjacielem weryfikowałem, bo po podróżach podróżników mentalnych robimy raporty. Weryfikowałem, to tam się faktycznie rzeczy zgadzały niektóre czy większość. Bardziej chodzi o to mi, że potwierdziło się dużo rzeczy z tego raportu.
[47:05] - To, o czym mówisz, na przykład taka sytuacja, że ktoś nie chce się udać do tego miejsca, w którym powinien się znaleźć po śmierci, może wynikać z przekonań. I tu cała rzecz polega na tym, aby zrobić czy też umiejętnie przekonać taką istotę do tego, żeby poszła tam, gdzie ma pójść. Dlatego też Bruce Moen nazwał to sztuką odzyskiwania sytuacji. I zwykle jest tak, że w czasie takich odzyskań, czyli przeprowadzenia osoby z tego miejsca błąkającej się do świata, w którym może zakończyć ten swój cykl na dany moment, wymaga pewnej takiej intuicji, którą tak na dobrą sprawę my posiadamy, będąc w różnych sytuacjach społecznych, w których się znajdujemy na co dzień. Wiemy, jak się odnaleźć, kiedy trafimy do jakiejś grupy ludzi. I podobnie jest tam. Jeżeli wiemy na przykład, że dana osoba była lekomanem, to czym można taką osobę przekonać? Nową tabletką. Może to brzmi śmiesznie, ale takie sztuczki po prostu działają. Dlatego tej sztuki uczymy się cały czas i ona nam pokazuje, jakie jest wielkie bogactwo i ile rzeczy jest do zrobienia i możliwości do rozwoju, kontaktując się ze zmarłymi.
Dawid włączył mikrofon.
[49:19] - Nie wiedziałem nawet, ale chętnie się odezwę, bo wreszcie mi się udało trafić.
[49:23] - Przeznaczenie, Dawid.
[49:26] - Przeznaczenie. Jest taka seria filmów, ale nie będziemy o niej wspominać. „Uciec przed przeznaczeniem” czy coś takiego. Słuchaj, tu jeszcze ja bym się odniósł do tego, co Paweł na początku mówił. Podzielę się swoim skromnym doświadczeniem, bo dla mnie to było ważne, jak zaczynałem swoją drogę. Też jestem na kursie u Pawła. Mianowicie ja nigdy nie medytowałem, nigdy nie robiłem takich rzeczy i byłem przekonany, że nic z tego nie będzie, bo to trzeba umieć medytować, czyli być w tym momencie skupionym, zrelaksowanym. I tutaj wracam do tego relaksu, o którym Paweł mówił wcześniej. U mnie przez kilka lat stało się coś takiego, że nie staram się osiągnąć wybitnego relaksu tuż przed sesją, tylko w ogóle w życiu się jakoś tak stało, że może nie tyle, że jestem w permanentnym relaksie, ale po prostu to idzie samoistnym torem. Przeznaczenie.
Zmienia się dużo rzeczy w naszym życiu i sami się wyciszamy. Na pewne rzeczy już na co dzień zwracamy uwagę i ta intuicja, nie wiem, czy ma możliwość wtedy się otwierać, czy my się ukierunkowujemy, czy ona się rozwija, czy to my się wyciszamy z codzienności i zaczynamy więcej widzieć. Trudno jest, nie da się tego zmierzyć. Czy robiąc sesje to działa w dwie strony, że rozwijasz intuicję, a jednocześnie codzienność twoja jest coraz spokojniejsza i pewne rzeczy eliminujesz, które ci w życiu codziennym po prostu zaczynają przeszkadzać tobie jako człowiekowi tutaj, w tej gęstości. Skracając do meritum, wydaje mi się, że nie trzeba osiągać wielkiego relaksu, jeżeli w życiu codziennym przez ileś tam lat pewne rzeczy się same zweryfikują. Padło pytanie o spontaniczne wglądy czy jak to nazwać, czy jakieś sytuacje. Myślę, że wtedy takie rzeczy się zdarzają, jeżeli codzienność stanie się troszkę, nie wiem, jak to nazwać, spokojniejsza, że wyeliminujemy pewne rzeczy z naszego życia. To się dzieje. Nie wiem, czy tu się jakoś wypowiadam. Przepraszam też za ziewanie od początku, ale to nie tak, że jestem strasznie zmęczony.
Ale już nie zabieram.
[51:51] - Trochę cię zaczęło rwać, Dawid.
[51:53] - A, dobra. Mam też internet słaby.
[51:57] - Ale jeszcze daje radę. Rozumiem. Jak mówiłeś, to tak mi się skojarzyło, że z czasem, jak regularnie medytujemy, to w tych wszystkich tematach bardzo ważny jest spokój, wyciszenie logicznej strony umysłu. Ostatnio też byłem na spotkaniu, gdzie jest taki uczestnik kursów z instytutu, który odkrył metodę, jak pomóc ludziom z OOBE i eksperymentuje z tym. Jak będą jakieś konkrety, to na pewno się podzielę. Obiecujące, ciekawe historie. Natomiast ja mu zadałem pytanie, bo live’a robił. Mówię: „Johnny, co według ciebie jest najważniejsze?” I on właśnie fajnie powiedział, że surrender. Poddaj się, żeby się poddać doświadczeniu. I mam poczucie, że w tym, co, Dawidzie, mówiłeś, jest właśnie też ukryte to poddanie się.
W momencie, kiedy to się staje naszą rutyną, przestajemy się skupiać. „O, teraz relaks”. Przynajmniej ja mówię przez pryzmat trochę siebie też, moich doświadczeń, że ja z czasem, jak obserwuję, co się ze mną dzieje, jak medytuję, to dużo bardziej się poddaję tym doświadczeniom i w nich uczestniczę, a dużo mniej analitycznie podchodzę do tego, co trzeba zrobić, czy to zrobione jest dobrze, gdzie leżę, co robię. Bardziej to już zaczyna być naturalne i ten logiczny umysł jest wyciszony. I mi się wydaje, że to zyskujemy regularnie medytując. Takie wyciszenie logicznego umysłu.
[53:50] - Myślę, że Dawid tutaj bardzo ciekawy temat poruszył, bo to są takie sprawy, które się mocno zazębiają. Nie da się z jednej strony medytować i wyciszać, a z drugiej strony być osobą z zupełnie drugiego bieguna działającą na co dzień, bo tworzy się wtedy taki dysonans i wtedy też oczywiście, jeżeli na co dzień jesteśmy tacy bardzo pełni emocji, które nazywamy negatywnymi, gdzieś tam w kontaktach z ludźmi mocno emocjonalnie na to reagujemy, to będzie nam bardzo trudno wyciszać się, medytować i wchodzić w takie stany. Jeżeli z kolei uda nam się poddanie się i wdrożenie do naszego życia tego spokoju, tego takiego, jak to Anglicy mówią, flow, czyli takiego przepływu, płynięcia z biegiem wydarzeń, to zupełnie naturalnym stanie się w pewnym momencie to, że nie trzeba będzie mieć specjalnie głębokich medytacji czy jakichś specjal-
[55:27] - Do tego, aby wchodzić w stany relaksu i wtedy odzyskiwać, czy też kontaktować się ze zmarłymi, bo to będzie się działo naturalnie w każdym dowolnym momencie. Po warsztatach podróży nie fizycznych według Bruce'a Mayne'a absolwenci mają dostawać zaproszenie do takiej grupy, gdzie odbywamy coniedzielne sesje.
[56:00] - Właśnie tam tą podróż odbywałem, właśnie w tej grupie.
[56:09] - Mamy tam też takie doniesienia, że niektóre osoby w momencie, kiedy otrzymują temat na kolejną sesję, już automatycznie w momencie czytania tej wiadomości mają takie przebłyski. Później one się pojawiają kolejne razy, jakieś kolejne urywki historii już ta sesja medytacyjna, w której to wszystko łączy się w kompletny obraz. Także to tylko dowodzi tego, że żyjąc w takim rytmie te dwa światy ze sobą się przeplatają. Kiedy tylko damy sobie chwilę wytchnienia, to też automatycznie pojawiają się informacje, na które na co dzień, w innych warunkach nie zwrócilibyśmy uwagi. Tutaj widzę, że Agata napisała pytanie: „Przebudziłam się w nocy. Drzwi do mojego pokoju zostały otwarte i usłyszałam głos mojej zmarłej dwa dni wcześniej pracodawczyni. Szeptała moje imię. To było bardzo wyraźne. Wiedziałam, po co przyszła. Chciała mnie przeprosić.
Jednak to ja poprosiłam ją o wybaczenie i pożegnałam. Kiedy na pogrzebie czytałam dla niej wiersz, nagle z hukiem spadło jej...” Dalsza jest część: „Niedawno zmarł mój najbliższy przyjaciel i nie mam z nim żadnego kontaktu, chociaż sobie to obiecaliśmy”. Ten kontakt niekoniecznie musi tak wyglądać, jak sobie wyobrażamy, że będzie wyglądał, że będzie przychodził w snach, pojawiał się, jakieś sygnały bezpośrednio ze sobą związane będzie dawał. W tej pierwszej części wypowiedzi jest już odpowiedź na to pytanie. Obraz, to zdjęcie, które spadło z hukiem, może być takim właśnie sygnałem, że ta więź, ten kontakt istnieje. Dlatego warto zwracać uwagę na różne sytuacje, które wokół nas się dzieją, zwłaszcza takie niecodzienne. Może być tak, że nie ma kontaktu, a może być tak, że po prostu tego kontaktu nie zauważamy. Dobrze. Czy ktoś by chciał jeszcze zabrać głos?
[59:06] - Ja bym chciała.
[59:08] - Proszę bardzo.
[59:09] - Cześć.
[59:10] - Właśnie à propos tego przenikania się dwóch światów. Ja często spotykam się z osobami zmarłymi, ale poprzez medytację. Natomiast w niedzielę zdarzyło mi się zupełnie coś innego. Zostałam w domu sama. Nie mogłam dojechać do towarzystwa, które się zebrało i dyskutowało o tych naszych czasach, o naszych różnych osiągnięciach i tak dalej. To było towarzystwo z naszej półki. I tak siedziałam już wieczorem, trochę przysypiając, żałując, że tam mnie nie ma. I tak sobie wyobrażając, że jestem tam z nimi i kto tam jest. I w pewnym momencie jakoś chyba przełączyłam się na ten mój alfa stan. Zobaczyłam jeszcze starszego mężczyznę, który jest z nimi.
Ten mężczyzna mi tam zupełnie nie pasował, bo wiedziałam, że tam młodsze towarzystwo siedzi. I co interesujące, do mnie mówi, że bardzo się cieszy, że jego córcia jest taka bardzo szczęśliwa. Ja mówię: „A kto ty jesteś?” A on na to, że jest ojcem tej gospodyni. Ja mówię: „To mi udowodnij, że ty jesteś ojcem”. Ponieważ mam dużo kontaktów z osobami zmarłymi, ale nauczyłam się tego, że muszę mieć jakiś dowód na to, że miałam ten kontakt. Więc mówię do niego: „To proszę mi dać coś albo pokazać coś, co mogłabym zweryfikować”. W tym momencie on się zmienił w młodego człowieka i pokazał mi garnitur, który miał na sobie. Szare paski. Takie w prążki. Mówi, że już nie może ze mną rozmawiać, bo już mu się nagia.
Poszedł. Rano stwierdziłam: no trudno, muszę zadzwonić. Zadzwoniłam i mówię: „Wiesz co?”... Aha, i powiedział, że jak był w tym garniturze ubrany, to był bardzo szczęśliwy.Wtedy był bardzo szczęśliwy w życiu. Zadzwoniłam do tej koleżanki i mówię: „Posłuchaj, jest gdzieś jakieś zdjęcie? Poszukaj zdjęcia, w którym twój ojciec był w szarym garniturze w prążki”. Znalazła od dzwożenia i mówi: „Wiesz, to był ślub jego siostry. On był wtedy bardzo szczęśliwy i bardzo zadowolony z tego”. Czyli dostałam potwierdzenie, że jednak on tam był z nim razem. Takie spotkania mam dosyć często, natomiast rzeczywiście szukam cały czas, żeby było to spotkanie potwierdzone.
Czyli te nasze rzeczywistości się przenikają jedna z drugą.
[01:02:24] - To jest takie zwieńczenie naszych wysiłków, kiedy otrzymujemy potwierdzenie, bo wtedy już nie ma wątpliwości, czy to jest tylko gra naszej wyobraźni, czy rzeczywiście jest to jakiś kontakt z tą zmarłą osobą. Warto właśnie w takich momentach zachować przytomność umysłu, poprosić o jakiś dowód, o jakąś wskazówkę, która pomoże zweryfikować taki kontakt. Zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z osobą, która taką wskazówkę może nam dać. Na przykład tak jak w tym przypadku ojciec w sposób troszkę pośredni poprzez swoją córkę wskazał, jak to zweryfikować. Na warsztatach Bruce’a Moena mamy bardzo dużo różnych ciekawych potwierdzeń. Na przykład u nas na naszych warsztatach była taka sytuacja, że podczas jednego z ćwiczeń odzyskiwania była odzyskiwana osoba, która się utopiła. Ale pewne szczegóły się nie zgadzały, bo to było wykonane na prośbę kogoś innego, kto był krewnym tego topielca. Okazało się, że owszem, topielec tak. Tylko że zupełnie sceneria nie taka i okoliczności też się nie zgadzały. Jedyna rzecz, która się zgadzała, to to, że utonął.
Na drugi dzień bodajże w wiadomościach była informacja, że nad morzem się ktoś utopił. Dość szczegółowo opisane i tutaj w tym przypadku praktycznie była 100% zgodność szczegółów, jeśli chodzi o okoliczności śmierci. Także czasem te potwierdzenia mogą przyjść z zupełnie zaskakującej strony i dlatego warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte na możliwości, w jaki sposób to do nas dotrze. Dobrze, czy ktoś chciałby jeszcze zabrać głos? Zapadła cisza.
[01:05:35] - Ja chciałabym jeszcze tylko dodać, że po warsztatach właśnie u Pawła, gdzie byłam i gdzie było odzyskiwanie, jakoś miesiąc po tych warsztatach tak mnie nauczono odzyskiwać i spotykać się z osobami zmarłymi, że kolega, której mama umarła i który prosił, żebym się z nią spotkała. Natomiast regułka Pawła, która mi została wbita do głowy, to było, że masz mi coś dać, masz mi coś powiedzieć takiego, żeby to było potwierdzenie. I właśnie po miesiącu po tych twoich warsztatach, Pawle, rozmawiałam z tą mamą i prosiłam o potwierdzenie tego. Ona mi opowiedziała o takich talerzach wiszących na ścianie, takich ceramicznych. Powiedziałam to wszystko koledze. Za pięć minut dostałam maila ze zdjęciem tych talerzy, które po prostu widziałam. I od tego momentu zaczęłam bardzo ostro pracować. Ja po prostu stwierdziłam, że to, czego u ciebie się nauczyłam, to mnie tak otworzyło, że po prostu i śnię, i spotykam się, i widzę. A przyjechałam na warsztaty, były to moje pierwsze warsztaty w ogóle w życiu. Nie wiedziałam, po co jadę, dlaczego jadę.
I okazało się, że to było tak energetyczne, że tak poleciałam do przodu, że teraz widzę świat, widzę struny i potrafię. Także dziękuję ci, Pawle, za wszystko, coście mi dali.
[01:07:29] - Dziękuję ci, Danusiu. Dziękuję, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem. I to jest myślę, że też kolejne potwierdzenie tego, o czym wcześniej mówiliśmy, że te dwie rzeczywistości... się przeplatają. Z naszej perspektywy mówimy, że to są dwie rzeczywistości, a w praktyce jest to jedna rzeczywistość. Z tym, że my jesteśmy skupieni tylko na jednym aspekcie tej rzeczywistości. Dlatego nam tak trudno przychodzi odbieranie sygnałów wykraczających poza fizyczność, w której funkcjonujemy. Czy jeszcze ktoś ma doświadczenie, którym chciałby się podzielić? Mówcie, bo to są bardzo ważne dla nas wszystkich informacje, bardzo ciekawe, pokazujące, że takie rzeczy są czymś zupełnie naturalnym i przytrafiają się, czy też mogą być udziałem każdego z nas, nie tylko autorów książek, o których potem mówimy: „A, bo to był Bruce Moen”, „A, bo to był Robert Monroee. Oni mieli takie możliwości”.
Takie zaufanie do tego, że my jako zwykli zjadacze polędwicy możemy również doświadczać podobnych rzeczy. Czy ktoś jeszcze?
[01:09:41] - Może ja jeszcze z trochę innej strony, ale ostatnio zrobiłem sobie powtórkę Moena właśnie. I podczas czytania tej czwartej książki, kiedy on opisuje, jak wędrowali do tego kryształu po drugiej stronie, ładowali się energią i tak dalej, nagle stwierdziłem, że ja też jestem przy tym krysztale. I jednocześnie czytam książkę, jednocześnie jestem tam, ładuję się tą energią. W zgromadzeniu też miałem okazję przy czytaniu książki się znaleźć. I co najciekawsze z tego wszystkiego to to, że ten pobyt przy tym krysztale pozostawił rzeczywisty, odczuwalny ślad później. Zupełnie inna energia, zupełnie inny nastrój, takie przestawienie na inne tory. A ja po prostu tylko czytałem książkę bez żadnych intencji robienia w tym momencie wędrówek.
[01:10:55] - Wydaje mi się, że to jest najlepsze chyba podejście, bo jeśli pójdziemy w kierunku dążenia, starania się, spinania się, że „Też bym tak chciał i będę robił wszystko, żeby tam być”, to efekt jest przeciwny do zamierzonego, bo tak działają nasze oczekiwania. Natomiast to, o czym mówisz, też zdarza się wielu osobom, że uczestniczą w pewnych doświadczeniach, które są opisywane przez innych ludzi, dołączając do tych doświadczeń po czasie. I to też dowodzi tego, że nie ma jakichś dwóch rzeczywistości, że to jest tylko jedna rzeczywistość, a nasza percepcja się na tyle poszerza, że możemy doświadczyć znacznie więcej niż tylko to, co jest w zakresie możliwości naszego fizycznego ciała. I kolejna rzecz, to też pokazuje, że ten obszar, o którym wspominasz i to, o czym dzisiaj mówimy, to jest ta sama przestrzeń, używając znowu takiego dość nieprecyzyjnego określenia, w której funkcjonujemy i za pomocą tych samych technik, tych samych narzędzi możemy zarówno kontaktować się ze zmarłymi, jak i udawać się do zgromadzenia, które jest w innej części świadomości niż ta, w której przebywają zmarli. Bardzo dziękujemy ci, Piotrze, za wypowiedź, bo to też wskazuje, jak warto się otwierać, chłonąć w sposób taki, można powiedzieć, spontaniczny, naturalny to, z czym mamy do czynienia. I to jest właśnie ten flow, o którym wcześniej wspominałem. Kamil podnosi rękę. Czy Kamil tak?
[01:13:45] - Tak. Witam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium oraz osoby zebrane naNa Zoomie oraz autorów dzisiejszej audycji. Chciałem zapytać, czy w kontaktach ze zmarłymi ma znaczenie czas, jaki minął od śmierci osoby, z którą próbujemy się kontaktować? Chodzi mi o to, czy są jakieś tak zwane widełki, że się tak brzydko wyrażę, czasowe, w której mamy możliwość skontaktowania się z taką osobą, zanim jej jaźń i świadomość pójdzie dalej i się rozpłynie? O ile w ogóle można o czymś takim powiedzieć. Dziękuję za odpowiedź.
[01:14:33] - Dziękuję za pytanie. Bardzo ciekawe pytanie. Nie ma czegoś takiego jak czas. Aczkolwiek ponieważ my postrzegamy czas w naszej rzeczywistości w sposób liniowy, a on jest innego rodzaju wymiarem, kiedy spojrzymy na to z perspektywy wielowymiarowej, to ten czas nie ma znaczenia. Aczkolwiek z drugiej strony jest pewne zjawisko, że jeśli kontaktujemy się z istotami, które odeszły bardzo dawno temu albo rzeczywiście dawno temu, to ten obraz jest takim odbiciem. Nie jest taki jasny i precyzyjny. To tak, jakbyśmy się kontaktowali z pewną taką stopklatką zrobioną jakiś czas temu. Tak to czasem może być odbierane. Natomiast to już są takie kwestie związane z energią. Ile energii istoty przeznaczają na przybycie tutaj, ile tej energii sobie zostawiają, czy też uwagi zostawiają w tym obszarze niefizycznym.
Także ta odpowiedź, nie wiem, czy cię satysfakcjonuje, ale ogólnie można powiedzieć, że nie ma takich widełek. Niemniej z naszej perspektywy może się to wydawać dość dziwne, bo jeżeli jest cykl inkarnacyjny, to można się spodziewać, że dana istota się już wcieliła, więc jej nie powinno być, a to nie do końca tak wygląda w ten sposób. Dominik chyba rękę podnosił. Czy możesz coś skomentować?
[01:16:52] - Tak, chciałem się podzielić, że czas ma dla osób, które zostają większe znaczenie niż dla tych, które odeszły. À propos rzucenia jakiegoś światła na ten czas, to jest w Instytucie w nagraniach z różnych sesji eksperymentalnych nagranie. Jak się nazywał, Paweł, ten chłopiec, który utonął?
[01:17:16] - Patrik.
[01:17:17] - Patrik. Już wspominaliśmy parę razy na tych spotkaniach tego Patrika. O nim jest też wspominane na kursach w Instytucie w Stanach. Generalnie to doświadczenie, które zostało udokumentowane na nagraniu, polegało na tym, że kontaktowali się z chłopcem, który wypadł chyba z galeonu i utonął. Generalnie tam chodziło o trochę co innego. Tam chodziło o channeling, natomiast na początku nagrania pytają się go, co się stało i w ogóle. Wychodzi na to, że to się wydarzyło 150 lat wstecz od momentu, kiedy to nagranie było i doświadczenie robione. Natomiast ta dusza, istota, świadomość, ten Patrik, dla niego to była chwila. On w ogóle nie odczuwał tego, że minęło 150 lat, tak jakby to się działo w tej chwili. Więc to trochę rzuca światło à propos czasu, że myślę, że jakaś tam mechanika jest.
Myślę, że ciężko jest jednoznacznie wszystko podomykać, stwierdzić z naszej perspektywy. Myślę, że najważniejsze to dla nas jest, jak my się czujemy, co potrzebujemy i w ogóle. Można by dużo gadać. Michael Newton też mówi o tym, że jak przychodzimy tutaj i zlewamy się z ciałem, to zostawiamy część czystej energii naszej tam. Nie jesteśmy w stanie 100% energii wziąć. Więc nawet jeśli ktoś odszedł nam, ktoś z naszego otoczenia odszedł i minęło dużo czasu i nawet jeśli inkarnuje ponownie, to część jego energii zawsze pozostanie.
[01:19:23] - To z naszej perspektywy właśnie tak wygląda, bo przez tę percepcję czasu mamy tutaj troszeczkę zaburzony odczyt.
[01:19:38] - W ogóle z tych wszystkich relacji i mojego doświadczenia wyłania się taki wizerunek, żeÀ propos tematyki związanej z umieraniem: dla tych dusz, które odeszły, poza systemami przekonań, czyli tym, że te dusze mają trudność z opuszczeniem tego planu naszego fizycznego, pomijając ten temat, to tak naprawdę w większości przypadków dusze, jak już się zregenerują i odzyskają pełną perspektywę postrzegania. Bo należy zaznaczyć: jak przychodzimy tutaj, to mamy amnezję, na którą się zgadzamy. Dzieci niektóre potrafią mieć przebicia z poprzednich wcieleń i tak dalej, ale my nie pamiętamy. Wracając do tego, co zacząłem mówić: jak dusza, kończy jej się życie, przejdzie przez ten proces regeneracji, to nagle zyskujemy świadomość, że kilkaset razy się inkarnowaliśmy, a w ogóle to nasza rodzina i bliscy ileś razy się mieszaliśmy i w różnych rolach byliśmy. Dla tych dusz zazwyczaj, to nie jest generalna zasada, ale zazwyczaj perspektywa się zmienia. To dla nas, to my bardziej tęsknimy i to my dalej uczestniczymy w tej szkole życia i to dla nas ma znaczenie. Raczej z tego, co Newton opisywał, to nie jest tak, że dusza odchodzi i siedzi cały czas przy kimś z miłości. Zazwyczaj dusze zostają albo z systemów przekonań, albo wracają, bo ktoś bliski na przykład jest tak pogrążony w żałobie, że sobie nie daje rady i wracają, żeby jemu trochę pomóc w tym doświadczeniu. Raczej się wszystko kręci wokół nas, tych, którzy mają tutaj ciała. A te dusze, które już odchodzą, zyskują szerszą perspektywę.
[01:22:09] - Odpowiadając trochę na pytanie Kamila: nasza percepcja czasu może powodować pewne ograniczenia w kontakcie z osobami, które odeszły już dawno temu. Ze względu na to, że gdzieś nasza podświadomość bądź logika zaprzecza takiej możliwości. Jak mam się spotkać z kimś, kto umarł 400 lat temu? Już na pewno od tego czasu wielokrotnie był tutaj na Ziemi, więc nie ma szans na to, żeby go spotkać. Kluczem jest właśnie percepcja czasu. Zresztą jeśli chodzi o długie odstępy czasu, kiedy można się spotkać, to bardzo ciekawy przypadek opisuje Bruce Moen, pisząc o jednym ze swoich wcieleń jako indiańskiego wojownika, który został podczas jakiejś potyczki ranny włócznią w brzuch i przez 400 lat z tą włócznią w brzuchu umierał i cierpiał. 400 lat cierpienia. Ale dla tego cierpiącego aspektu to nie był bardzo długi czas. Na nas robi wrażenie: 400 lat tam leżał i cały czas cierpiał. A w praktyce dla niego to była chwila, kiedy został dźgnięty i zanim sobie uświadomił, że nie żyje, to jeszcze go bolało.
[01:24:03] - Dziękuję, panowie, za satysfakcjonujące odpowiedzi.
[01:24:07] - Dziękujemy.
[01:24:09] - Ja tak zapytam, bo ta taśma z ratowaniem Patricka była chyba kiedyś dostępna, ale zniknęła ze strony Instytutu, tak?
[01:24:17] - Jest.
[01:24:17] - Dobrze kojarzę?
[01:24:18] - Jest archiwum, w którym są wszystkie nagrania udostępnione.
[01:24:22] - Właśnie chyba znalazłem to archiwum na archive.org.
[01:24:25] - Tak. Tam są wszystkie.
[01:24:31] - To jest bardzo ciekawe, bo to właśnie pokazuje, że kontakt, poszukiwanie pokazuje, w jaki sposób wyglądały pierwsze prace badawcze w Instytucie, jak pracował zespół badawczy, z kim się kontaktował, co było celem. Trafili właśnie na Patricka. To jest na dwa sposoby ciekawe doświadczenie. Raz, że udało się skontaktować z kimś, a dwa, że to było na zasadzie channelingu. Osoba, która nawiązała kontakt z Patrickiem, nagle została niejako może nie tyle przyjęta, bo to będzie się-
[01:25:25] - Czekaj, Pawle. Bo oni w ogóle chyba robili doświadczenie channelingowe, tak?
[01:25:31] - Tak. Udostępniła swoje struny głosowe. W ten sposób to będzie lepsze określenie. Udostępniła swoje struny głosowe Patrickowi i rzeczywiście w nagraniu słychać głos dziecka.
[01:25:44] - Tam jeszcze jakaś istota pomagała w tym, bo to chyba było tak, że trenerka miała udostępnić swoje struny głosowe i chyba jeszcze jedna istota była, która robiła to spięcieSpinali tego Patricka z tymi jej strunami z tego, co pamiętam. Dobrze pamiętam chyba, co?
[01:26:03] - Chyba tak.
[01:26:04] - Coś tam było takie.
[01:26:05] - Niemniej to pokazuje, jakie mamy możliwości, czym dysponujemy i z czego można skorzystać. Ścieżek jest naprawdę wiele i dysponując materiałami takimi jak chociażby te, które posiada Instytut Monroe'a, które wielokrotnie potwierdzają pewne zjawiska, bądź też materiałami takimi jak te, którymi dysponuje Michael Newton, to możemy mieć pewność, że takie zjawiska istnieją i praktycznie każdy ma do nich dostęp. Dobrze. Ponieważ wcześniej już nie było chętnych do zabierania głosu, ktoś jeszcze chciałby zabrać głos?
[01:27:05] - Jak będziesz Marku szukał, to Explorer 17, Patrick Rescue Mission to jest to.
[01:27:10] - Właśnie to znalazłem. Tutaj się biję z myślami, czy mówić o tym przypadku. To dosyć mało złożona sprawa. Jakoś dwa lata temu odprowadziłem jedną moją znajomą do światła. Właściwie naprowadziła. Nigdy bym się nie dowiedział o jej śmierci, gdyby nie to, że zaprosiła mnie na Facebooku do znajomych dziewczyna o identycznym nazwisku. Chciałem sprawdzić, czy to może jakieś nowe konto tej znajomej i się okazało, że niestety koło nazwiska widnieje in memoriam i przyszła mi do głowy taka głośna myśl, że trzeba tej dziewczynie pomóc, bo z jakiegoś powodu nie dotarła po prostu na koniec tego słynnego tunelu ze światełkiem. Jak już ją odprowadziłem, to zapytałem, co się stało i w odpowiedzi zobaczyłem taki dosyć nieprzyjemny widok: dziewczyna leżąca na drodze między samochodami, kompletnie bez życia. Jakoś mi to zapadło w pamięć. Kilka dni później tak sobie o niej myślałem i przyszła mi do głowy taka kolejna głośna myśl: „Wpisz moje nazwisko do wyszukiwarki, do Google'a”.
Wpisałem nazwisko. Wpisałem jeszcze, żeby doprecyzować miejscowość, w której mieszkała i wyskoczył artykuł z prasy lokalnej opisujący wypadek, w którym zginęła. Tak że tak to wyglądało.
[01:28:50] - Świetnie. Czyli jest kolejne potwierdzenie na to, w jaki sposób mogą się pojawić sygnały od zmarłych albo w jaki sposób my trafiamy na te sygnały.
[01:29:03] - Albo to nasz pomocnik też może nam podpowiadać.
[01:29:07] - Więc tutaj naprawdę możliwości jest wiele i warto się po prostu otworzyć na to, że odpowiedź czy podpowiedź może przyjść z każdej strony.
[01:29:21] - Jeszcze jedno, bo chyba o tym nie mówiliśmy. Dlaczego w ogóle my, będący tu, mamy pomagać tam? To jest bardzo ważne. A chodzi o to, że ci, którzy utykają po śmierci, zazwyczaj dzieje się tak, że nie widzą tych istot, które mają wyższe wibracje, które są tam, żeby pomóc. A przez to, że my jesteśmy tu i wykonujemy tę pracę, to nam będzie dużo łatwiej dotrzeć do tych osób. Te osoby będą nas widziały przez to, że mamy niższe, obniżone wibracje. Przez to, że tutaj jesteśmy w ciele. Dobrze Pawle mówię? Czy popraw mnie. Mikrofon.
[01:30:17] - Ja bym to może inaczej ujął, bo te osoby, które odchodzą, siłą rzeczy są skupione na rzeczywistości fizycznej, tak jak my jesteśmy przez całe życie skupieni. Więc taka osoba odchodząca jest nadal skupiona na rzeczywistości fizycznej. Spogląda, można powiedzieć, na tę rzeczywistość fizyczną i widzi nas. W związku z tym my możemy nawiązać z takimi osobami kontakt, bo dla nich z kolei ktoś taki, kto przychodzi z tego słynnego światła z pomocą jawi się jak dla nas duch. Czyli może być nawet niezauważony albo może po prostu wprowadzić w jakąś konsternację spowodowaną tym, że się po prostu zmaterializowała jakaś duchowa istota. Bo osoby, które są mocno skupione na rzeczywistości fizycznej i na przykład nie zarejestrowały momentu swojej śmierci, nadal uważają, że są. Dlatego też naszą rolą w tym momencie jest nawiązanie z nimi kontaktu i połączenie ich, czy też zwrócenie ich uwagi na opcję przejścia do tego słynnego światła.
[01:31:53] - Wydaje mi się, że pewne znaczenie ma tu to, że gdy my nawiązujemy z nimi kontakt, te osoby nas znają, nas rozpoznają.
[01:32:08] - W części przypadków tak. Natomiast to, co robimy na warsztatach podróży niefizycznych i to, co się dzieje też na warsztatach Lifeline w Instytucie Monroe'a, to są kontakty z osobami zupełnie nam nieznanymi. Chociażby właśnie ten przypadek Patricka. To było dziecko, które zginęło na morzu 150 lat wcześniej, a udało się je, przy odpowiednim podejściu i wyjaśnieniu jego sytuacji, przekonać do tego, że jednak nie żyje i że powinien się udać w inne miejsce, niż cały czas pływać na tej desce, do której się tak kurczowo trzymał.
[01:32:55] - Czyli czasami trzeba do zmarłego podejść trochę podstępem. Przypomniała mi się teraz historia opisana bodajże przez Rafała Nieradzika, że jakieś dziecko odprowadził i żeby to dziecko nabrało do niego zaufania, to przybrał postać osoby bliskiej temu dziecku. Tak mi się jeszcze przypomina taki przypadek sprzed kilku lat. Też odprowadziłem taką jedną moją znajomą, przyjaciółkę. Ona dosyć ciekawy przypadek, bo po tym odprowadzeniu przez kilka tygodni czy nawet miesięcy w odstępach czasu dostawałem różne znaki z zaświatów. I do dziś pamiętam taki moment z białym kotem. Nie wiem, czy go już kiedyś opisywałem, że po prostu w środku dnia kiedyś wszystkie moje myśli zostały wymazane i zastąpiła je myśl o białym kocie. Biały kot, biały kot, biały kot, biały kot. To było w tym samym czasie, kiedy przez kilka dni kilka razy w ciągu dnia powtarzała się taka prośba, taka myśl telepatyczna, prośba przekazana drogą telepatyczną, żebym sprawdził w Google Grafika, czy ktoś się pod nią nie podszywa, czy ktoś nie pożyczył sobie jej zdjęć. Da się tak zrobić.
Ja tak czasami weryfikuję nowych znajomych. Jak mnie ktoś wysyła zaproszenie na Facebooku, to sprawdzam zdjęcie profilowe i jeżeli w taki sposób mogę sprawdzić na przykład, czy ktoś rzeczywiście istnieje, jest prawdziwą osobą, czy też może pożyczył sobie zdjęcie jakiegoś celebryty i tak dalej. Po kilku takich dniach w końcu spasowałem. Poddałem się, spełniłem tą prośbę. Okazało się, że w ten sposób przyjaciółka prawdopodobnie zaprowadziła mnie na swojego Instagrama, zaprowadziła mnie na swoje konto na innych kilku serwisach. Wchodzę na tego Instagrama pierwszy raz w życiu. Wszedłem w ogóle na jej profil na tym serwisie. Zjeżdżam i w pewnym momencie patrzę, a tu biały kot, kot jej brata. Tak, dokładnie.
[01:35:29] - No właśnie. To są rzeczy, które jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby na nie zwracać uwagi, to pewnie byśmy je pominęli. Natomiast taka uważność, która pozwala łączyć elementy, pozwala też na uzyskanie potwierdzeń, że to, czego doświadczamy, jest prawdziwe i weryfikowalne. Także bardzo ciekawy przypadek. Bardzo ci dziękujemy, Marku. Kuba jeszcze tam rękę podnosi.
[01:36:12] - Może już na sam koniec. Rzeczywiście kilka razy miałem kontakty po twoich warsztatach, bo nie wszyscy się tutaj znamy jeszcze, ale też chciałbym podzielić się takimi informacjami, takimi doświadczeniami, że kilka razy łączyłem się z osobami, które weszły przed kolejkę. To znaczy w kontaktach ze zmarłymi nie miałem kontaktu bezpośrednio z osobami, z którymi się chciałem łączyć intencyjnie, tylko z innymi osobami. Było to dla mnie dosyć zaskakujące na początku doświadczenie, ale potem już się jakoś do tego przyzwyczaiłem i w zasadzie mógłbym tak to powiedzieć, że takich, w cudzysłowie, nietrafionych kontaktów powiedzmy miałem dwa na 10. Ale też takie wydarzenia mają miejsce. No i tyle.
[01:37:27] - To jest w ogóle-
[01:37:28] - To mi się tutaj kojarzy to, co miał ten, jak się nazywa, co wcześniej mówił o tych śmierciach nad morzem.
[01:37:40] - Dawid.
[01:37:41] - Dawid. To mi się kojarzy, że mamy doświadczenie, wydaje nam się, że chybione, a z czasem może się okazać, że to miało sens. Notatki.
[01:37:55] - Tak. To jest osobne, dość rozległe zagadnienie, dlaczego tak się dzieje, z czego to wynika, zwłaszcza w kontekście pracy w grupie.Jeszcze do tego, kiedy mamy jakąś prośbę do wykonania kontaktów. Jest wiele czynników, które na to wpływają i to jest, tak jak powiedziałem, rozległy temat. Chyba już nie na ten moment, bo powolutku zbliżamy się do końca. Bardzo dziękujemy Kubie za głos. Ważny, bo pokazujący kolejny aspekt, który dość szczegółowo omawiamy na warsztatach. Skąd wynikają takie rozbieżności i jeśli jesteśmy czujni i uważni, to z czasem okazuje się, że te rozbieżności tylko początkowo wydają się rozbieżnościami, bo ostatecznie w większości przypadków da się to wszystko potwierdzić, a tym samym zwiększyć zaufanie do swoich odczytów czy też wglądów, że się tak wyrażę. A tymczasem na koniec zrobimy sobie jeszcze medytację. Będzie to medytacja zdrowia i dobrostanu.
[01:39:34] - Wyciszony umysł najpierw chyba, tak?
[01:39:38] - To dwie? Dobrze, niech będą dwie.
[01:39:40] - Chyba dwie.
[01:39:42] - Dobra, to będą dwie. Znajdźcie w takim razie wygodne miejsce do siedzenia.
[01:39:50] - Warto zaznaczyć, że Zoom przez telefon nie da dźwięku stereo. Przez urządzenia mobilne.
[01:39:59] - Zawsze można się przełączyć na Radio Paranormalium i będzie stereo.
[01:40:03] - O, właśnie.
[01:40:05] - Rozumiem, że obydwie medytacje puszczamy pod rząd, tak?
[01:40:09] - Tak.
[01:40:09] - Tak. Możesz wrzucić link, Marku, bo może ktoś jest, kto chciałby w stereo, a jest przez urządzenie mobilne podłączony.
[01:40:19] - Zaraz, sekundka, wrzucę. Już zamawiam.
[01:40:21] - To nie jest kwestia ustawień. Zoom jest tak zrobiony, że wszystkie urządzenia mobilne będą odbierały dźwięk mono.
[01:40:37] - My też wrzucimy tutaj linki do tych nagrań dostępnych na YouTubie. Pierwszy będzie wyciszony umysł.
[01:40:50] - Ja tutaj zaraz wrzucę link nie do strony Radia Paranormalium, tylko prosto do odtwarzacza, żeby się troszkę szybciej posiadaczom smartfonów i wygodniej podejrzewam, uruchomiło. Oczywiście skopiowało się nie to, co powinno, ale zaraz to poprawię.
[01:41:13] - Mi się tam też skopiowało. Z tego, co widzę, link podałem od 109 sekundy.
[01:41:20] - Ja podałem obydwa.
[01:41:22] - Okej, się skopiowało to, co nie powinno.
[01:41:26] - Uwaga, spróbuję włączyć stereo test. Zobaczymy, jak to będzie działało. Lewy.
[01:41:36] - Prawy.
[01:41:38] - Głośność dobra?
[01:41:39] - Myślę, że tak. Każdy może sobie podregulować.
[01:41:42] - Chodzi mi o to, żeby nie było za dużego bum pod względem rozmowy, bo to też niefajny początek.
[01:41:49] - Mhm. Dobrze, to damy link.
[01:41:58] - Marku, gotowi jesteśmy?
[01:42:03] - Jak najbardziej.
[01:42:07] - Okej.
[01:42:08] - To zamykamy oczy i mamy dwie medytacje: wyciszamy umysł oraz medytacja zdrowia i dobrostanu. Medytacja wyciszonego umysłu. Kiedy wyciszamy umysł, oczyszczamy drogę, którą dobroczynne przewodnictwo dociera do naszej świadomości. Informacja, której poszukujemy, zawsze jest dla nas dostępna. Jednak potrzebujemy usunąć z drogi nasz myślący umysł. Rozpocznij relaksowanie się poprzez skupienie świadomości na oddechu. Weź kilka głębokich, relaksujących oddechów. Podczas wdechu wciągaj do wnętrza świetlistą, świeżą, wibrującą energię z powietrza wokół, a wydychaj starą, zużytą energię. Po prostu uwolnij ją. Z każdym oddechem odprężasz się coraz bardziej i coraz głębiej.
Jeśli zauważysz, że twój umysł jest bardzo aktywny, wyobraź sobie skrzynię. Otwórz jej wieko i umieść w środku wszystkie przeszkadzające sprawy. Zamknij wieko i odwróć się od niej. Skupiaj swoją uwagę na poszczególnych częściach swojego ciała. Zacznij od stóp. Odpręż mięśnie stóp. Twoje łydki. Twoje uda. W górę, aż do twoich bioder. Twój tułów.
Stajesz się coraz bardziej zrelaksowany.
[01:44:19] - Teraz odpręż swoje ręce, ramiona i barki. Potem plecy, szyję, aż skończysz na głowie i twarzy. Jesteś głęboko zrelaksowany i pogrążony w spokoju. Kiedy twoje ciało jest już wyciszone, możesz zacząć proces wyciszania umysłu. Wyobraź sobie, że jesteś świadomy nieruchomej, cichej przestrzeni wokół siebie. Przestrzeni rozciągającej się w cichą nicość. Rozszerzającej się coraz bardziej i coraz dalej. I tu, w tej ciszy, w tym poszerzonym stanie zacznij ruch powrotny, przenosząc swoją świadomość w głąb. Do bardzo cichego, spokojnego miejsca wewnątrz twojej istoty. Niech twój oddech ściąga cię do środka, do rozległej wewnętrznej przestrzeni głębokiego spokoju i wyciszenia.
Pozwól wszelkim myślom przepływać przez ciebie, poza ciebie, w dal, daleko poza twoją uwagę. Po prostu bądź w tym cichym i skupionym w środku stanie.Teraz nauczysz się sposobu na wywoływanie tego doskonale wyciszonego i skupionego na centrum stanu. Będziesz mógł to robić, kiedy tylko zechcesz uzyskać stan wyciszonego, spokojnego umysłu. Wystarczy, że będziesz powtarzać osobistą komendę: teraz cisza. Teraz cisza, a wszystkie części ciebie pogrążą się w doskonałym relaksie. Twój umysł z łatwością stanie się wyciszony i spokojny, a ty czuć się będziesz poszerzony, niczym niezmącony i skupiony w środku, kiedy powiesz: teraz cisza. Właśnie stworzyłeś nowy sposób wprowadzania się w stan umysłu, idealny do dostępu do większej części twojej intuicyjnej istoty. Przygotuj się do przeniesienia swojej świadomości z powrotem do stanu przytomności i pełnego rozbudzenia. Powróć do stanu rozbudzonej świadomości, zabierając ze sobą informacje i doświadczenie, których będziesz używać dla swojego dobrostanu. Witaj z powrotem w świecie rozbudzonej świadomości.
Spotykamy się teraz razem, niezależnie od miejsca i czasu, aby powitać i połączyć się z naszą wyższą jaźnią i uzdrawiającą energią. Ustanawiamy naszą indywidualną i grupową intencję poprzez zjednoczenie się z najwyższym źródłem, a robiąc to decydujemy się na asystowanie w promocji zdrowia oraz dobrego samopoczucia dla naszej grupy i całego świata. Przygotujmy teraz twoje ciało fizyczne. Ułóż się w wygodnej pozycji. Pozwól fizycznej rzeczywistości na to, żeby wspierała twoje ciało fizyczne, kiedy będziesz stawać się coraz bardziej zrelaksowany. Czujesz się już głęboko i przyjemnie odprężony. Przygotujemy teraz twoje ciało energetyczne. Jesteś zrelaksowany i oddychasz spokojnie. Skup się w swoim sercu. Odczuwając miłość, która tam się znajduje, wypromieniuj ją poprzez swoją fizyczną i energetyczną istotę.
Odpręż się i poczuj, jak jesteś natchniony i otoczony przez lśniącą, łączącą energię. Wiedz, że jesteś chroniony przed jakimkolwiek wpływem lub źródłem, które mogłoby przeszkodzić ci w realizacji wyrażonych pragnień. Wyślijmy naszą intencję uzdrawiania. Jesteś bezpieczny, zrelaksowany i spokojny. Wyślij swoją energię serca do tych, którzy uczestniczą w tej medytacji. Połącz się z naszą grupą. Będąc w tym głęboko poszerzonym stanie, wzmocnij połączenie swoje i grupy poprzez pełne otwarcie na uzdrawiającą energię. Jesteś w stanie większego dostrojenia do najwyższego celu tej grupy. Wiedząc, że masz wsparcie, wygłoś intencję powtarzając za mną. Ustanawiamy naszą wspólną intencję promowania zdrowia i dobrego samopoczucia
[01:56:36] - Dla nas, dla grupy i całego świata. Skup się jeszcze raz na wibrującej, uzdrawiającej energii swojego serca. Skup się na miłości, która rozszerza twoją energię tak, aby objęła całego ciebie, grupę i cały świat. A teraz z każdym wdechem wciągaj tę uzdrawiającą energię w swoje ciało i z każdym wydechem wysyłaj energię miłości w świat i do tych, którzy jej potrzebują. Powtarzaj tę uzdrawiającą wymianę. Podczas wdechu wciągaj uzdrawiającą energię. Podczas wydechu wysyłaj ją do naszej grupy i całego świata. Powtarzaj ten proces nieustannie. Dam ci na to czas. Dołączę do ciebie, kiedy będzie trzeba powrócić.
Przygotowując się do powrotu do normalnej, rozbudzonej świadomości wyraź wdzięczność i uznanie dla wszystkich pozostałych. Dla swojej pracy, dzięki której transformujesz życie. Dla ludzi na świecie, których obecność wznosi nas. I dla nieskończonego pola świadomości, które wszyscy współdzielimy. Afirmujemy głębokie pragnienie uzyskania najlepszego efektu naszych intencji i wierzymy, że na najgłębszym poziomie już się spełniły. Powróć teraz do całkowicie rozbudzonej fizycznej świadomości, odliczając od 10 do jednego. Kiedy doliczysz do jednego, będziesz w pełni rozbudzony i odświeżony. 10, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden. Jeden. Jeden.
Jesteś już w pełni rozbudzony, całkowicie przytomny i odświeżony pod każdym względem. Powracamy do rzeczywistości fizycznej. Weź głęboki wdech, przeciągnij ramiona i nogi. Otwórz oczy. Jeśli chcesz się czymś podzielić, swoim doświadczeniem, to zapraszamy.
[02:02:49] - A jeśli nie będzie żadnych głosów, to będziemy już na dzisiaj kończyć. Jeszcze chwilkę poczekamy, aż wszyscy dotrą do siebie.
[02:03:10] - I notatki zrobią.
[02:03:12] - Tak jest. Notatki. Ważna rzecz. Notatki.
[02:03:20] - Ja notuję dosłownie wszystko, co się wiąże z moimi kontaktami z zaświatów i dorobiłem się pliczka, który ma już ponad 100 stron. Także warto notować. Warto co jakiś czas powracać.
[02:03:42] - Tak jest. To jest święta zasada, żeby robić notatki, bo można do nich powrócić z różnych powodów, chociażby po to, żeby dokonać weryfikacji, co jest bardzo istotne, szczególnie w takich kontaktach, o których dzisiaj mówiliśmy.
[02:04:02] - Ta dziewczyna od białego kota czasami też mi po różnych przygodach mówiła: „Zapisz to. Weź to, zapisz, bo zapomnisz. Zapisz to”.
[02:04:16] - Tak patrząc z perspektywy wstecz na własne doświadczenia, to też o wielu nie pamiętam. Gdyby nie notatki, to w ogóle bym nie wiedział, że takie miały miejsce. Dobrze. Pojawiło się pierwsze podziękowanie. Jeszcze poczekamy z minutkę. Jeżeli nie będzie żadnych głosów, to będziemy kończyć powoli. Myślę, że ta medytacja dobrze was nastroi na dzisiejszy wieczór jeszcze, który jest przed nami.
[02:05:07] - Tutaj na YouTubie pan Karol podzielił się doświadczeniem, może niekoniecznie medytacyjnym: „Pierwszy raz was widzę, panowie. Ciekawe doświadczenie. Pozdrawiam”. Pozdrawiamy pana Karola.
[02:05:26] - Pozdrawiamy pana Karola. Dziękujemy. Dobrze. Chwilka ciszy. I będziemy mówić już dobranoc. Bardzo dziękujemy wszystkim za udział w naszym comiesięcznym spotkaniu TMI Polska, czyli Polskiej Społeczności Instytutu Monroe. Spotykamy się co miesiąc w pierwszy wtorek miesiąca o godzinie 19:00 na Zoomie oraz dzięki uprzejmości Radia Paranormalium, a konkretnie Marka, również na falach Radia Paranormalium. Dziękujemy słuchaczom Radia Paranormalium za uczestnictwo. Dziękujemy Markowi, Dominikowi.
[02:06:27] - Dziękujemy też 75 osobom, które w szczytowym momencie słuchały transmisji dzisiejszego spotkania. Dziękujemy też 60 osobom, które wciąż z nami są.
[02:06:44] - I mam nadzieję, że to doświadczenie będziecie sobie jak najbardziej i najczęściej przypominać, bo myślę, że warto. Bardzo dziękujemy za uwagę. Zapraszamy na nasze spotkanie za miesiąc. Będzie to, żeby nie skłamać, 4 stycznia. I to będzie już na dzisiaj tyle. Dziękujemy za uwagę. Dobrej nocy. Do usłyszenia.
[02:07:22] - Dobrej nocy. Dobranoc.
[02:07:25] - Dobranoc. Dziękuję wam bardzo.
[02:07:27] - Był to zapis spotkania online The Monroe Institute Polska. Dowiedz się więcej o The Monroe Institute Polska na stronie internetowej www.tmipolska.pl. Zapraszamy także do śledzenia fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/tmipolska.pl.