[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek nam się kończy powolutku. Kolejny najpiękniejszy dzień tygodnia, 8 listopada 2021 roku. I jak to bywa w poniedziałek objawiła się złośliwość rzeczy martwych. Dosłownie w tym momencie objawiła się nie tylko złośliwość rzeczy martwych, ale i moja skleroza. Zapomniałem, że ostatnio aktualizowałem Windowsa, a jak Windows coś tam sobie aktualizuje to lubi pomieszać coś w ustawieniach urządzeń, również tych dźwiękowych. I program do nadawania radia nie potrafił się połączyć przez to z moim mikrofonem, bowiem pod takim identyfikatorem tego mikrofonu już nie było. Także musiałem coś tutaj pozmieniać, pogrzmierać w ustawieniach, ale z tego co widzę to już się słyszymy.
Zaczynamy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór panie Sławku.
[01:22] - Dobry wieczór panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[01:26] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części dzisiejszej audycji, ale numery do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Cały czas także można do nas pisać. Nasze numery telefonów tak jak zawsze stacjonarny: 32 746 0008, komórkowy: 530 620 493, Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Zachęcamy do dołączania również do grupy Radia Paranormalium na Facebooku i udzielania się tam oczywiście. Jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Jeszcze tylko taka techniczna informacja.
Wprowadziłem na YouTubie dodatkowe opóźnienie 30-sekundowe. Zobaczymy, czy to będzie miało jakiś wpływ w sytuacjach, gdyby nam się urwało połączenie z YouTubem. YouTube będzie nagrywał te 30 sekund i je odtwarzał państwu. Taki mały bufor w razie jakiejś przerwy w połączeniu. Zobaczymy co to da. A na razie oddaję głos panu Sławkowi Bączkowskiemu.
[03:16] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz kochani witam was bardzo gorąco, bardzo serdecznie. Nie ukrywam, że po tym tygodniu przerwy ten rozruch dzisiaj miałem taki troszeczkę słabszy. Tak się zastanawiałem, o czym ja dzisiaj bym chciał z wami porozmawiać. I mam kilka pomysłów oczywiście. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Natomiast jeszcze na początek à propos właśnie, że była dwutygodniowa przerwa. Najprawdopodobniej szykuje się kolejna dwutygodniowa przerwa. Jeszcze nie wiem, ale być może w przyszły poniedziałek będę w miejscu, z którego nadawanie audycji może być utrudnione. Więc taka sytuacja może być.
Oczywiście będziemy informować o tym. Natomiast żeby przypomnieć sobie i w miarę możliwości nie powtarzać pewnych tematów, wysłuchiwałem końcówkę ostatniej audycji i mam do was takie pytanie: czy zgodnie z tym, o co was prosiłem, udało wam się w ten ostatni poniedziałek znaleźć w naszej kulturze smutny dzień, chociaż odrobinę czasu na jakąś drobną refleksję nad sobą i zrobić to, co ja nazwałem tak umownie bardzo rachunkiem sumienia? Mam nadzieję, że przynajmniej części z was w tej atmosferze Święta Zmarłych przyszła taka myśl do głowy. Bo im dłużej o tym myślę, im bardziej się nad tym zastanawiam i poświęcam temu swoją uważność, tym bardziej widzę sensowność i ważność tego narzędzia, z którego my jako ludzie tak rzadko tak naprawdę korzystamy. Miałem zacząć dzisiejszą audycję od odpowiedzi na komentarz, który pojawił się pod ostatnią audycją. Natomiast nie rozpocznę od tego audycji i nie udzielę odpowiedzi na ten komentarz, ponieważ dziwnym zbiegiem okoliczności dzisiaj ten komentarz zniknął z YouTube'a. Nie wiem z jakiego powoduAle najprawdopodobniej tak właśnie miało być. Natomiast był to komentarz słuchacza, który w pierwszym swoim komentarzu zadeklarował powrót do audycji „Świat oczami duszy", powrót do nas. Oczywiście ucieszyło mnie to, natomiast podał też powód rozstania z nami, który ja widzę, słyszę, obserwuję nie tylko wśród słuchaczy naszej audycji, nie tylko wśród czytelników mojej książki, ale również w różnych grupach, w różnych rozmowach z ludźmi spoza tego kręgu. Otóż powstaje coś takiego w pewnym momencie jak przesyt, jak zmęczenie duchowością i też bardzo często jest to związane z bezsensem.
Tak przynajmniej ludzie twierdzą. Z bezsensem uprawiania tej tak zwanej duchowości. I ludzie mówią: dość, nie chcę już, mam po prostu mętlik w głowie. Nie wiem, co jest prawdą, co nie jest prawdą, czego się trzymać. Próbuję różnych rzeczy, próbuję różnych sposobów, próbuję różnych technik. I tak naprawdę moje życie wygląda tak samo. Może są jakieś tam huśtawki, może są chwilowe poprawy mojego samopoczucia, natomiast tak naprawdę wszystko, w którymś momencie prędzej czy później wraca do punktu wyjścia albo przynajmniej do bardzo zbliżonego punktowi wyjścia miejsca. I kochani, ja to doskonale rozumiem. Mało tego, ja też wiem, z jakiego powodu bardzo dużo ludzi uprawia duchowość bezskutecznie. Bezskutecznie w takim praktycznym słowa znaczeniu.
Czyli robią, czytają, wiedzą, próbują. Natomiast ich życie mimo nakładów, mimo zaangażowania, mimo intencji, mimo wkładanej w to wszystko miłości do samego siebie, niewiele się zmienia. Ja wiem, dlaczego tak się dzieje. Mało tego, ja już, kochani, też w audycjach o tym mówiłem i powiem dzisiaj, ponieważ wydaje mi się, że to jest ważne, bo ja bardzo bym chciał, żeby to, co uda wam się zmagazynować w sobie czemuś konkretnemu służyło. Żeby nie pozostało tylko i wyłącznie wiedzą, ale żeby czemuś konkretnemu służyło, żeby miało konkretny wymiar i konkretne przełożenie na wasze i na moje również życie. Natomiast zanim o tym powiem, pochwalę wam się. A co! Z powodu braku audycji tydzień temu. Z powodu braku mojej audycji w Radiu Paranormalium tydzień temu postanowiłem posłuchać jakiejś audycji w Radiu Paranormalium, żeby ta dziura nie była aż tak duża i akurat trafiłem, tu pan Marek mnie zaraz z pewnością poprawi, na wtorkową audycję, która z tego, co kojarzę jest raz w miesiącu, tam, gdzie nawet były takie sugestie, żebym zawitał do tej audycji.
[10:18] - The Monroe Institute Polska. Spotkania online.
[10:22] - Otóż właśnie. Dziękuję panie Marku. Nawet się dowiedziałem, że się tam jakaś szefowa zmieniła. Natomiast był bardzo fajny temat i z pewnością jest w archiwum ta audycja, prawda panie Marku? Jest do odsłuchania gdzieś tam w archiwum w Radio Paranormalium.
[10:42] - Oczywiście, jak najbardziej jest do odsłuchania nie tylko w archiwum, nie tylko na YouTubie, ale też od niedawna na Spotify, na Apple w podcastach w iTunes także można odnaleźć.
[10:56] - To bardzo wam kochani polecam, ponieważ temat był niebagatelny. Ponieważ temat był między innymi o tym, o czym się teraz tak głośno mówi i tak się dużo mówi, tak się dyskutuje i tak się ludzie porównują. Temat był o przebudzeniu. Ja oczywiście szanuję każdy głos w tej dyskusji, w tej rozmowie, więc nie będę wam mówił, o czym mówili panowie i panie w tamtej audycji. Natomiast mnie to zmusiło do pewnego rodzaju refleksji. Refleksji polegającej na tym, że właśnie to owo przebudzenie jest przez wiele osób traktowane jak tak zwane: komunia, chrzciny, osiemnastka, czyli jakiś taki obrzędCzy zjawisko, czy sytuacja, czy ślub na przykład, który powoduje, że wchodzimy na inny level naszego życia. Jest pewnego rodzaju punktem, w przekonaniu wielu ludzi, zwrotnym, po którym mają się dziać jakieś bardzo spektakularne rzeczy. Ja na temat przebudzenia dzisiaj, kochani, nie będę mówił. Między innymi dlatego, żebyście mogli odsłuchać tę audycję, zapoznać się z głosami innych osób na ten temat. Niektóre naprawdę bardzo wartościowe.
Takie perełki się pojawiły w moim przekonaniu. A my może do tematu przebudzenia wrócimy w następnej audycji, a może nie będzie nawet takiej potrzeby. Dlatego zachęcam. A ja wrócę do tego, o czym wam chciałem powiedzieć. Kochani, co waszym zdaniem w waszym życiu jest takim czymś, co was najbardziej ogranicza? Czy zastanawialiście się, co to jest? Skąd się to bierze? Ale przede wszystkim co to jest? Co powoduje, że nie czujecie się dobrze ze swoim życiem? Z jednej strony podczas rozmów z wami różnych, przeróżnych opowiadacie mi przeróżne historie ze swojego życia.
Opowiadacie mi też o sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdujecie. Bardzo dużo miejsca poświęcacie w tych rozmowach opowiadaniu też o innych. O ludziach, którzy w waszym życiu się pojawiają, o sytuacjach, które w waszym życiu się pojawiają i które to i ci ludzie, i te sytuacje niosą ze sobą nieprzyjemne dla was doświadczenia. To jest z pewnością jeden z ważnych czynników. Czynniki zewnętrzne, które towarzyszą nam w życiu. One powodują to, że z naszym życiem często czujemy się źle, bo mamy takiego, a nie innego partnera życiowego. To jest jeden z najczęstszych powodów naszego niezadowolenia, dyskomfortu, braku satysfakcji. Że gdybyśmy mieli innego partnera, to życie nasze byłoby fajniejsze. To jest bardzo częsty powód. Drugim powodem, który bardzo mocno uprzykrza nam życie, jest nasza praca.
Praca, która nie daje nam satysfakcji. Ale oprócz satysfakcji nie daje też nam wystarczającej ilości pieniędzy do tego, aby móc spełnić swoje marzenia, pragnienia, potrzeby. Więc praca oraz idące z nią w parze braki finansowe. Oczywiście koszty, czyli dzieci, rodzina, kredyty. To też bardzo mocno wpływa na to, że nasze życie nie jest takie, jak byśmy chcieli. Bardzo często jest to stary, rozpadający się, często wymagający dużych nakładów finansowych samochód. Z pewnością takim czynnikiem wpływającym na nasze złe samopoczucie w życiu jest na przykład miejsce, w którym mieszkamy. Czyli albo jest stare, albo jest za małe, albo jest nie w tym miejscu, albo jest z tych powodów, albo jest niewystarczające. Tych powodów, które też wpływają na nasze samopoczucie jest sporo związanych z naszą sytuacją mieszkaniową taką czy inną. Oczywiście jest jeszcze do tego rodzina, która w taki czy w inny sposób do nas podchodzi, w taki czy inny sposób nas postrzega.
Oczywiście nie szczędząc nam rad, jak powinniśmy żyć bądź jak nie powinniśmy żyć, z kim powinniśmy żyć, z kim nie powinniśmy żyć i tak dalej. Są również nasi znajomi, nasi przyjaciele, nasze otoczenie, które też wpływają na nasze samopoczucie. Jest też sytuacja na przykład polityczna, która nas mniej bądź bardziej, świadomość tej sytuacji czy wybór takiej czy innej opcji politycznej bardziej lub mniej dotyka. Jest całe mnóstwo sytuacji w życiu związanych z zupełnie nieznanymi nam ludźmi. W sklepie pani długo stoi, wybiera mięso. Pan, który robi coś tam, jakiś kierowca na drodze, jakiś pan w telewizji czy w radio.Jest całe mnóstwo ludzi, którzy psują nasze samopoczucie i powodują nasz dyskomfort. O dzieciach na przykład już nie wspomnę. Zwłaszcza mniejszych. Na sam koniec jeszcze w tym całym łańcuchu powodującym nasze niezadowolenie z życia jest nasze zdrowie, bądź najczęściej brak zdrowia jest tym, co bardzo mocno wpływa na nasze zadowolenie z życia. Oczywiście pewnie tych czynników jest jeszcze więcej i pewnie mógłbym długo je wymieniać, ale myślę, że już i tak wystarczy.
Myślę, że tych przykładów dałem wystarczająco dużo. W czym jest pierwszy podstawowy problem? W tym, że tak naprawdę największym naszym problemem w tym wszystkim, tym, co tak naprawdę najbardziej wpływa na nasze samopoczucie, to jesteśmy my sami. Czyli brak umiejętności, często odwagi bycia sobą. Bo to nie sytuacje zewnętrzne są złe. Owszem, one nie są fajne. Natomiast największym problemem w tym wszystkim jest to, co myślimy o sobie, bądź czasem nie myślimy o sobie w tych sytuacjach. I to, że w bardzo dużej ilości tych sytuacji nie możemy być sobą. Nie możemy powiedzieć tak naprawdę, co my na temat tej sytuacji myślimy i czujemy. Nie możemy.
Z bardzo wielu powodów nie możemy. Znaczy możemy, ale tego z bardzo wielu powodów nie robimy. Z bardzo wielu powodów tego nie robimy. Oczywiście intencji przypisywanych temu nierobieniu, temu niebyciu sobą jest całe mnóstwo. One zazwyczaj są szlachetne. „Nie wypada.” „A po co?” „To i tak nic nie zmieni.” Całe mnóstwo. „A to starszy człowiek.” „Tak naprawdę to się nie znamy.” „Tak naprawdę to mi to jest wszystko jedno.” „Tak naprawdę to mnie to nie boli.” Jest też całe mnóstwo innych powodów, dla których tego nie robimy. Bo to moja żona. Bo to mój szef. Bo to moi teściowie.
Całe mnóstwo powodów, z powodu których powstrzymujemy bycie sobą. To wiemy. Z tego sobie najczęściej zdajemy sprawę. Dokonujemy bardzo często w swoim umyśle decyzji. Podejmujemy decyzję, czy coś powiemy, czy nie powiemy, czy będziemy sobą, czy nie będziemy sobą. Bycie sobą to jest umiejętność zachowania się w każdej konkretnej sytuacji tak, jak byśmy chcieli i jak my uważamy, że może nie powinniśmy, ale chcielibyśmy się zachować. Powiedzieć to, co byśmy chcieli powiedzieć, wykrzyczeć, wyrzucić. Tak jak my uważamy, że chcemy zrobić. To jest bycie sobą. Ja nie mówię, czy ono jest słuszne, czy ono jest niesłuszne.
To już jest wstępny etap. Natomiast bycie sobą. To, czy to jest słuszne, czy to jest niesłuszne, możemy się o tym przekonać, sięgając głębiej w daną sytuację. A dokładnie sięgając głębiej w samego siebie. Bo to, że nie powiemy czegoś teściom, jest oczywiście całkowicie uzasadnione. Bo po co? Wezmą się obrażą i nie przyjadą zająć się dziećmi, tak? Albo przestaną nas wspierać finansowo, albo się obrażą, albo powiedzą coś żonie, albo mężowi, albo będzie awantura. Po co? Ja to w sobie zagryzę.
To nie ma najmniejszego sensu poruszać tego tematu teraz. Tu nie ma sensu. Jest wyższe dobro. Świadomość tego wyższego dobra, tak jak w przypadku szefa. Po co ja się będę z nim kłócił? On nic nie zmieni. A jak będą premie, podwyżki, to jeszcze mnie ominie. Albo mi uprzykrzy, albo mi nie da urlopu, albo będzie stwarzał problemy, albo mnie nie awansuje. A przecież w imię wyższego dobra ja zarabiam pieniądze na utrzymanie swojej rodziny. Więc ta idea wyższego dobra jest dla nas całkowicie zrozumiała i to nas nie boli.
Wprost przeciwnie, jesteśmy z siebie dumni, że podjęliśmy słuszną decyzję. Mądrą, słuszną, rozsądną, odpowiedzialną decyzję. I gdyby to się tylko na tym, kochani, kończyło, nie byłoby z tym najmniejszego problemu. Natomiast jeżeli spojrzycie na to głębiej, zajrzycie głębiej w tą sytuacjęTo zobaczycie, co się dzieje w środku w was. Ponieważ to, czy bycie sobą takim, jak byśmy chcieli, jest słuszne, można odkryć dopiero wtedy, kiedy przyjrzy się samemu sobie. Jak się z tym wewnętrznie czujemy? Bo dopiero nasz wewnętrzny, ten niestety bardziej ukryty stosunek emocjonalny do tych wszystkich sytuacji jest dla nas bolesny i on później decyduje o tym, co my o sobie myślimy. Jeżeli teściowa przyjeżdża bez uprzedzenia, ma klucze od naszego domu, wchodzi jak do siebie, to jest to irytujące i w imię wyższego dobra reagujemy na to w sposób taki, jaki w imię wyższego dobra w naszym przekonaniu jest, jaka reakcja jest słuszna i właściwa. Zwracamy jej uwagę, prosimy, sugerujemy, zmieniamy zamki, że niby klucze zostały zgubione. Wykonujemy całe mnóstwo czynności, które nie są w zgodzie z nami, ale w imię wyższego dobra je robimy i to jest okej.
Natomiast co z każdą taką niewypowiedzianą emocją dzieje się w naszym wnętrzu? Jakie przekonanie o samych sobie budujemy we własnym wnętrzu? Tu się zaczyna dziać mały horror, ponieważ z każdą taką niewypowiedzianą sytuacją po pierwsze tracimy do siebie zaufanie. Zaczynamy wytwarzać schemat: jestem pierdołą, nie umiem się przeciwstawić. Nie umiem podjąć decyzji, nie umiem tupnąć nóżką. Brakuje mi odwagi. Jestem za słaby. Wszystkie te negatywne emocje, które na skutek takich decyzji się w nas pojawiają, one w nas zostają. Owszem, my je staramy się niwelować naszym rozsądkiem i uznawaniem wyższego dobra, natomiast to nie działa. Nasze wewnętrzne przekonanie o nas samych, które notabene ma swój początek w naszym dzieciństwie, jest cały czas podlewane.
O naszej nijakości, nicości, pierdołowatości, braku odwagi, braku decyzyjności. I tych sytuacji z Ala teściową w naszym życiu jest miliony. Za każdym razem, kiedy nie jesteśmy sobą, to poczucie pierdołowatości w nas jest pielęgnowane. W braku odwagi, w braku możliwości wypowiedzenia swojego zdania, w poczuciu niższej wartości. To wszystko wpływa na coraz większą niską naszą samoocenę. Bo nie zwrócę uwagi szefowi, bo mi nie da podwyżki, bo mi nie da premii, ale nie da mi premii, jeżeli ja się o to nie upomnę. Ale ja się o to nie upomnę, ponieważ nie da mi premii. I ten proces, w którym my utwierdzamy samych siebie w tym, jacy jesteśmy, to jest prawdziwy problem. My wchodzimy w dorosłe życie z pewnym przekonaniem, z pewną ukształtowaną podświadomością, z pewnym wyrobionym zdaniem na swój własny temat. I wszystkie te sytuacje z szefem, z żoną, z kumplem, z kolegami, z koleżankami, z rodziną, z pozostałymi relacjami towarzyskimi, zawodowymi.
Te wszystkie sytuacje dodatkowo nas w tym przekonaniu utwierdzają. Podlewamy ten ogródek swojej niskiej samooceny, pielęgnujemy go, jakby tam kwitły najpiękniejsze róże na świecie. Więc nie czynniki zewnętrzne tak naprawdę są w tym wszystkim najgorsze. One są, ale te czynniki zewnętrzne dotyczą całego mnóstwa ludzi. Te same czynniki zewnętrzne. Ta sama teściowa, która się będzie próbowała, że tak powiem, wpieprzać w nasze życie, ten sam szef, te same warunki na drodze, ten sam układ polityczny, często zdrowie. Natomiast reakcje ludzi, reakcje każdego z was, kochani, każdego z nas są tutaj kluczowe. To, jaką decyzję podejmujemy w takich sytuacjach bądź jakiej nie podejmujemy i co w związku z tym wewnętrznie. Bo niestety te myśli są najczęściej przez nas wypierane z naszej świadomości.Świadome zostaje tylko wyższe dobro, które przyświeca decyzji bądź braku decyzji. To, co myślimy o sobie, co pielęgnujemy w sobie, jakie wzorce podświadomości kontynuujemy i kultywujemy.
Z tego już najczęściej nie zdajemy sobie świadomie sprawy. A to one są tak naprawdę w tym wszystkim najważniejsze. Nie czynniki zewnętrzne. Ponieważ będąc pierdołą, nie posiadając odwagi, ustępując innym, pozwalając innym, by decydowali o naszym życiu, nie umiejąc upomnieć się o swoje, nie potrafiąc dążyć do czegoś lepszego, nie potrafiąc poprawiać swojego życia. Na co my zasługujemy w naszym wewnętrznym przekonaniu? Na nic. Na prowadzenie dalej życia, z którego jesteśmy niezadowoleni. Tylko na to zasługujemy w naszym wewnętrznym przekonaniu. Nie w przekonaniu wszechświata, nie w przekonaniu innych ludzi, tylko w naszym wewnętrznym przekonaniu. Tylko na to zasługujemy.
Na nic więcej. I teraz kochani, nie chcę już nikogo, ani siebie, ani was dalej biczować, dlatego nie będę podawał następnych przykładów. Mam nadzieję, że to, co powiedziałem, już wystarczy do zrozumienia tego mechanizmu. I teraz co się dzieje z nami w kontekście właśnie duchowym? Często szukamy w duchowości różnych rzeczy. Często zadajecie mi pytania. Nie tylko mi. Dzisiaj czytałem, co znaczą lustrzane bliźniacze cyfry. O kronikach Akaszy. O tym, czy woda posiada świadomość, czy nie.
Co to jest lęk pierwotny? Co się dzieje z nami po śmierci? Czy dusza jest śmiertelna czy nieśmiertelna? Czy jest wieczna? Skąd pochodzi? Czy istnieją przewodnicy duchowi? Czy istnieją inne wszechświaty? Czy fizyka kwantowa jest w stanie udowodnić istnienie Boga? Czy energia ma świadomość? I gdybym chciał.
Dlaczego jedno wydawnictwo tak pisze o kalendarzu Majów, a drugie inaczej? Kto i kiedy odkrył aury czy czakry? Czy aurę można widzieć? Czy czakry powinny pracować, czy nie powinny pracować? Czy można jasno widzieć? Czy nasza data urodzenia ma coś wspólnego z naszym życiem? Czy jest coś takiego jak przeznaczenie? Czy jest coś takiego jak karma? Tematów, które przy okazji duchowości i pytań, które przy okazji zajmowania się duchowością są zadawane, jest całe mnóstwo. Tematów, które są poruszane.
I tak jak wielokroć wam mówiłem, nie mam nic przeciwko wiedzy, więc niech każdy, że tak powiem, tą wiedzę zdobywa, jeżeli ma taką potrzebę. Natomiast często ludzie szukają w duchowości rozwiązania swoich problemów. Duchowość oprócz wiedzy ma być też sposobem na rozwiązanie swoich problemów. Różnych, przeróżnych. Partnerskich, zawodowych, finansowych, materialnych. W relacjach międzyludzkich, zdrowotnych. Tego gros ludzi szuka w duchowości, w obrzędach, w ceremoniach, w warsztatach, w technikach. Rozwiązania tych problemów. Problemów związanych z czynnikami zewnętrznymi. To jest działanie bardzo mocno wynikające z naszej podświadomości.
Jeżeli przypomnicie sobie bądź ktoś wam przypomni dzieciństwo, to cele, które przed nami jako ludźmi są wyznaczane najczęściej, to jest cel. Co chcę mieć, bądź co powinieneś mieć, co masz mieć, bądź kim masz być. Kim w sensie lekarzem, murarzem, stolarzem, doktorem, adwokatem, pielęgniarką, księgowym. Kim masz być w życiu? To jest cel, który jest dla nas ważny. No i oczywiście to, co powinieneś mieć. Czyli w zależności od grupy społecznej, od statusu społecznego naszej rodziny, to powinniśmy mieć, aby do tego statusu społecznego się umiejętnie wpisać, a najlepiej jeszcze się z niego troszeczkę wybić, wywyższyć. To by było miłe. To jest cel.Natomiast głównym celem duchowości jest to, aby najpierw znaleźć odpowiedź, a później sposób na to, jakim człowiekiem ja chcę być. To jest cel duchowości.
To jest cel naszego rozwoju świadomości. Jakim człowiekiem ja chcę być? I szukanie sposobu na rozwiązanie swoich problemów życiowych bez zrozumienia, kim jestem w tej chwili. Tak naprawdę co ja o sobie myślę? Co ja o sobie sądzę? Do czego ja sobie daję w tej chwili prawo, a do czego nie? Zrozumienie tego, kim jestem, jakim jestem człowiekiem w tej chwili. Czy przepełnionym strachem, czy odwagą? Czy pewnością siebie, czy wątpliwościami? Czy umiejętnością podejmowania decyzji, czy uzależniania podejmowania decyzji od innych?
Czy ja mam cel w życiu? Czy ja potrafię do tego celu dążyć? Czy ja wiem, jakim człowiekiem chciałbym być? Nie kim chciałbym być, tylko jakim człowiekiem chciałbym być. Jeżeli boję się być sobą, to chciałbym być człowiekiem odważnym. Jeżeli nie potrafię kochać w tej chwili, to chciałbym nauczyć się kochać. Jeżeli boję się mówić prawdę, to chciałbym nauczyć się mówić prawdę. Jeżeli boję się poznać prawdę o samym sobie, to chciałbym mieć odwagę, aby poznać prawdę o samym sobie. Jeżeli nie wierzę w siebie, to chciałbym w siebie uwierzyć. Jeżeli boję się bliskości, to chciałbym nauczyć się tej bliskości.
Jeżeli nie ufam sobie i nie ufam ludziom, to chciałbym bezpiecznie nauczyć się ufać ludziom. Powierzać też swoje życie, swoje sprawy w ręce innych ludzi. Chciałbym mieć odwagę. Jeżeli chcę wszystko kontrolować, bo się boję, chcę mieć nad wszystkim kontrolę, to chcę się nauczyć być człowiekiem, który nie ma potrzeby kontrolowania. Jeżeli boję się o swoją przyszłość finansową, to chciałbym nauczyć się być człowiekiem, który się nie boi o swoją przyszłość materialną. To są, kochani, rzeczy i sprawy, które są celem duchowości. Celem naszego rozwoju duchowego jest zmienianie samego siebie. Poznanie samego siebie, chociażby przez ten durny rachunek sumienia. Poznanie samego siebie i zrozumienie, co o sobie tak naprawdę myślimy, co o sobie wiemy i chęć zmiany tego na takie, jak byśmy chcieli. To jest cel duchowości.
To jest rozwój świadomości. To jest właśnie uświadomienie sobie, co bądź kto jest tak naprawdę do zmiany. Człowiek z niską samooceną nie potrafi kochać, ponieważ nie potrafi kochać samego siebie. Ponieważ nie wierzy w samego siebie. Ponieważ obwinia samego siebie. Ponieważ widzi siebie samego w negatywnych barwach. Ponieważ nie ma do siebie zaufania. Dlatego, aby cokolwiek zmieniło się w naszym życiu, potrzebne jest poznanie prawdy o samym sobie. Ja kiedyś w jednej z audycji już o tym mówiłem. O co powinniśmy prosić Boga, jak powinna wyglądać właściwa modlitwa?
I teraz przypomniała mi się taka fajna, znana z pewnością dla wielu was, może w nieco innych odsłonach i interpretacjach modlitwa. Proszę Boga o odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę. Siłę, aby przyjąć to, czego zmienić nie mogę i mądrość, aby odróżnić jedno od drugiego. Kochani, dlatego ludzie odchodzą od duchowości. Czują przesyt duchowością. Czują bezsens duchowości, ponieważ próbują za pomocą duchowości rozwiązywać i wpływać na czynniki zewnętrzne. Rozwiązywać problemy na zewnątrz i wpływać na czynniki zewnętrzne, zamiast za pomocą duchowości zmieniać samego siebie. Poznawać i zmieniać samego siebie. Ten cały mechanizm nie został stworzony po to, żeby zmieniać światNaszym celem, każdego człowieka nie jest zmiana świata. Celem każdego człowieka poprzez kolejne wcielenia, poprzez budowanie swojej świadomości, poprzez doświadczanie, poprzez zbieranie tych doświadczeń we własnej duszy, poprzez zrozumienie sensu i znaczenia tych doświadczeń podczas oceny swojego własnego życia po śmierci.
To wszystko służy temu, abyśmy zmieniali samych siebie. Czynniki zewnętrzne są tylko i wyłącznie po to, aby zrozumieć naocznie, nausznie, co jeszcze mamy w sobie do zmiany. Więc kochani, jeżeli chcecie właściwie wykorzystywać duchowość, to jeżeli prosicie o coś czy Boga, czy kogokolwiek innego, to nie proście go o pieniądze. Ponieważ Bóg, źródło, duchowość może dać nam miłość, prawdę, siłę, wiarę. A nie rzeczy materialne. Nie rzeczy fizyczne. Więc nawet jeżeli prosicie bądź dążycie do zmiany swojej świadomości, bo to też takie jest dość modne, dość popularne, dość fajne. Tak, jestem człowiekiem świadomym. Człowiekiem świadomym jest ten, kto wie, co ma zmieniać. To jest świadomość.
Świadomość tego, co mam w sobie zmienić, czego mi brakuje bądź czego mam za dużo. Za dużo strachu, za mało miłości, aby móc zmienić swoje życie. To jest świadomość. Świadomość tego, co w sobie samym trzeba zmienić. I tak naprawdę kochani, ależ dzisiaj jestem genialny. I tak naprawdę kochani, z tą myślą was zostawię na dzisiaj. Może komuś po kolejnym, 136. odcinku audycji Radio Paranormalium zapali się ta lampeczka, która dopiero od tego momentu pozwoli dokonać świadomych zmian w sobie i świadomych zmian w swoim życiu. Czego oczywiście sobie na swojej drodze i wam wszystkim kochani, i wszystkim ludziom na świecie z całego serca życzę. Dziękując za tą piękną godzinę naszego wspólnego spotkania.
A teraz patrząc, że wyszło troszeczkę komentarzy, nie wiem, czy aż tak dużo, natomiast w nadziei na to, że może ktoś do nas dzisiaj jeszcze zadzwoni. Zapraszam was na przerywnik muzyczny. Jak zwykle wysokiej jakości, zafundowany jak zwykle przez naszego kochanego pana Marka. Ja dziękuję. Oddaję głos do studia, panie Marku.
[46:15] - A przerywnik muzyczny potrwa dokładnie pięć minut. Zagra nam Beach Murder. Będzie to utwór zatytułowany Mirage, a my po tych pięciu minutach powracamy do drugiej części audycji Świat Czołem Duszo, w której będziemy odbierać telefony i w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami, nigdzie się nie oddalajcie jakoś strasznie daleko, bowiem słyszymy się ponownie już za chwilę. Zagrał nam przed chwilą w Radiu Paranormalium Mitch Murder utwór zatytułowany „Mirage”. Jeżeli się komuś spodobała ta muzyka, to zachęcam do sprawdzenia profilu Mitcha Murdera na Bandcampie, bo głównie tam ten pan swoje kompozycje publikuje. Niektóre są do pobrania za darmo, tak jak ten utwór, który przed chwilą nam wybrzmiał. A my w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji „Świat Oczami Duszy”.
Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy także odbierać wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Nasze numery telefonów, tak jak zawsze, stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Gorąco zachęcamy do dołączania tam i udzielania się, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[53:21] - Dziękuję panie Marku. Kochani, przejrzałem sobie na szybko komentarze, więc jeżeli ktoś ma ochotę dzwonić to zapraszam serdecznie, bo z tego co widzę, przynajmniej na tą chwilę takiej wielkiej ilości nie ma, więc być może będzie dzisiaj krótsza audycja, żeby ten czas nie umknął wam. Pamela się przywitała, Equilibrium, Ala, Magdalena, Kasia Wiedźma Toruńska się pojawiła, Mariola Kalinowska, Narkobusik. Witam wszystkich, pozdrawiam całe Radio Paranormalium. Szuruburu: „Ciało bolesne. Nie wiem o co chodzi.” Mariola Kalinowska napisała: „Ogranicza lęk przed zmianą.” Quintinio-
[54:13] - To ciało bolesne to chyba też było jedno z ograniczeń. Z tego co zrozumiałem, temu słuchaczowi chyba właśnie o bóle cielesne chodziło, że one ograniczają.
[54:25] - Z pewnością. Natomiast dziękuję za podpowiedź, bo tak nie bardzo pamiętałem, co o 20:18 mówiłem. Peter pisze: „Pierwsza zasada-
[54:37] - Pozwolę sobie jeszcze tak zażartować, że przed szanowaniem innych ludzi niektórych ogranicza ból dupy.
[54:46] - To też prawda.Astrowedy.pl: Astrologia wedyjska bardzo trafnie wyjaśnia te zależności. Nadszedł czas na odkrywanie tej zapomnianej u nas wiedzy. Zaraz do tego wrócę. A tu jest jeszcze XY. Ela, dobry wieczór. Robert Lewandowski. Kinga serduszek nawysyłała jeszcze. I nasza kochana Dana się pojawiła. „Dobry wieczór, spóźniłam się”. Odniosę się do tego komentarza.
Widzę, że ktoś ma sporą wiedzę, sądząc, znika na temat astrologii wedyjskiej. Przeczytam jeszcze raz ten komentarz. Astrologia wedyjska bardzo trafnie wyjaśnia te zależności. Nadszedł czas na odkrywanie tej zapomnianej u nas wiedzy. Kochani, być może. Natomiast dla mnie to jest trochę tak. W swoim przekonaniu wydaje mi się, że bardzo często już powtarzam różne rzeczy na potrzeby różnych słuchaczy, bo zostało mi to przypomniane, że faktycznie słuchacze mogą być w różnym momencie swojej drogi duchowej. Jedni są mniej zaawansowani, drudzy bardziej. Ktoś tam zaczyna dopiero. Więc często pewne tematy powtarzam w różnych formach, o nich mówię, w różny sposób do nich podchodzę.
Natomiast w moim przekonaniu w audycjach zostało już powiedziane wszystko. Wszystko to, co jest potrzebne człowiekowi, który jest w tym momencie, kiedy chce zmieniać siebie, kiedy doszedł już do tego momentu w swoim życiu, że wie, że jego rzeczywistość, to, co go otacza, jest mniej bądź bardziej świadomą kreacją, czy raczej może nie kreacją, tylko emanacją tego, co jest w nim w środku. I wszystko to, co temu człowiekowi jest potrzebne, w audycjach zostało już powiedziane. Rozumiem, że są ludzie, którzy jeszcze może nie to, że nie pojęli, bo pojęcie tej zależności nie jest zbyt skomplikowane, natomiast może nie do końca uwierzyli, że faktycznie tak jest, że faktycznie to, co jest w nas, to jest na zewnątrz i tylko zmiana samego siebie może zmienić naszą przyszłość. Tylko zmiana samego siebie może zmienić naszą rzeczywistość w przyszłości. I z pewnością gro ludzi jest jeszcze na tym etapie, że w to nie wierzy, że jeszcze będą próbowali, będą poszukiwali dowodów na to, że tak jest. Bądź w moim przekonaniu często jest to wynikiem braku odwagi w nas samych, żeby zająć się samym sobą, żeby zmierzyć się z samym sobą. Możemy walczyć z całym światem, możemy go próbować zmieniać. Możemy tłumaczyć, przekonywać, udowadniać, toczyć dyskusje i to jest dla nas całkowicie naturalne i z tym sobie dajemy radę. Natomiast żeby zmierzyć się z samym sobą, żeby zajrzeć w te różne tajniki swojej własnej psychiki, do tego faktycznie jest potrzebna odwaga, żeby zrozumieć to, co tak naprawdę o sobie samych myślimy.
Może nawet nie to, że myślimy, bo myślenie to jest proces dość świadomy. Natomiast żeby zrozumieć i odkryć, jakie mamy wewnętrzne przekonanie o samych sobie, wewnętrzne nieświadome przekonanie o samych sobie, żeby właśnie to wewnętrzne przekonanie o samych sobie nazwać, wyciągnąć na zewnątrz. To jest problem, ale to też jest cel. To jest tak naprawdę pierwszy krok do tego, żeby pójść dalej, żeby wejść już na tą świadomą ścieżkę kreowania swojego życia, żeby zakończyć proces bolesnych doświadczeń, żeby przestać skupiać swoją uwagę na świecie zewnętrznym, a skupić swoją uwagę na samych sobie. Więc ja rozumiem , że dla tych, którzy jeszcze w to nie wierzą bądź jeszcze nie mają odwagi, być może kolejny argument w postaci wiedzy na temat astrologii wedyjskiej może mieć znaczenie, może być ważny. Natomiast z mojego punktu widzenia, gdyby nazwać to tak po ziemsku, to jest to strata czasu, ponieważ i tak przyjdzie kiedyś w życiu każdego człowieka ten moment, kiedy będzie musiał poznać samego siebie i zmierzyć się z samym sobą.Ja się nie upieram, że dla każdego dzisiejszy dzień jest właściwy. Ja mówię tylko o tym, że ten moment w życiu każdego człowieka nadejdzie, bo bez tego nie ma świadomości. A to, jak długo każdy chce do tego momentu dochodzić i poprzez jakie doświadczenia, jest naprawdę indywidualną sprawą każdego z nas. Mnie to również dotyczy. Nie dlatego, że ja jeszcze tego nie zrobiłem, tylko ja też najprawdopodobniej jeszcze wszystkiego o sobie nie wiem.
Natomiast mam prośbę do astrowedy.pl, aby może poza audycją już się do mnie odezwała. Może jeżeli ktoś uważa, że jest to faktycznie tak ważny aspekt, to może części słuchaczy to zainteresuje i może warto byłoby na ten temat coś więcej w audycji powiedzieć. Robert Lewandowski napisał. Nie widzę zdjęcia, bo nazwisko i imię jest dość atrakcyjne. „Nie naprawiam problemów, naprawiam swoje myślenie. Wtedy problemy same się rozwiążą”. Poniekąd jest to zgodne w dużej mierze z tym, co właśnie głosił Robert Monroee, że pewnych rzeczy, które w nas są, nie da się już wyplenić, wyrzucić, natomiast można zmienić swoje myślenie na ich temat. Grzesław G. pisze: „Witam. Moim zdaniem świadomy to ten, kto rozumie, że kreuje swoją rzeczywistość, otoczenie, wydarzenia.
Czy nie dziwi was to, że wszystko jest nam przedstawiane, a my tylko odtwarzamy, kreujemy?” Aż tak bardzo bym tego nie uprościł, że my tylko odtwarzamy, kreujemy. Natomiast tak, w kilku audycjach już powtarzałem, że są ludzie, którzy jakby tylko kierują się w swoim życiu podświadomością. Tutaj ten proces może mieć duże przełożenie, może nawet jeden do jednego. Natomiast znam wielu ludzi, którzy są już świadomi i to już tam wygląda troszeczkę inaczej. Krystyna Wiszniewska się jeszcze pojawiła, przywitała. Karolina Belfast również. Daniel O.: „Panie Sławku, w trakcie trwania audycji, jak zwykle zadaje pan pytania, na które później udziela pan rzeczowych odpowiedzi. Zatem pisanie komentarzy w trakcie pana wypowiedzi jest bezcelowe. Chyba że ktoś ma odmienne zdanie albo jakieś niejasności. Pozdrawiam”.
Drogi Danielu, powiem tak, ja bardzo cieszę się naprawdę. Jeżeli to zabrzmiało z mojej strony jak jakaś pretensja czy niezadowolenie, to nie, nic z tych rzeczy. Dziękuję, że to napisałeś. Już odpowiadam. Ja się bardzo cieszę, że wtedy, kiedy ja mówię, nie toczą się, tak jak się zdarzało w wielu audycjach, że ja mówię, a słuchacze w międzyczasie prowadzili rozmowy na cztery różne tematy, zupełnie jakby pozbawione, poza tematem audycji. I nie ukrywam, że w jakiś sposób zastanawiałem się nad ich sensem przebywania, skoro nie słuchają tego, co mówię, a wykorzystują czas, kiedy ja mówię do tego, żeby lansować swoje poglądy i przekonania i prowadzić dyskusje na tematy niezwiązane z audycją. Także jeżeli tu zabrzmiało jakieś moje niezadowolenie, to bardzo was przepraszam. Jestem dumny z tego i szczęśliwy z tego, że w czasie, kiedy ja mówię, mnie po prostu słuchacie i za to wam bardzo dziękuję. Dla mnie to też jest oznaka szacunku do mojej osoby. Oczywiście jestem wam za to bardzo wdzięczny i za swoją, być może niestosowną wypowiedź was przepraszam.
Kochanie, komentarze się skończyły i to też nie jest, broń Boże, jakiekolwiek moje niezadowolenie. Ja naprawdę cieszę się, jeżeli to, co mówię, zapada ciutkę głębiej niż tylkoDo sfery mentalnej osób, do których mówię. A też wiem, że rzeczy, które mówię, często wymagają najprawdopodobniej jakichś przemyśleń. Tak jak ja bardzo często mam, że to, co wy do mnie mówicie, chcę mieć chwilkę czasu na to, żeby się nad tym zastanowić, bo nie zawsze te pytania z waszej strony czy spostrzeżenia, czy informacje, które płyną, były w jakikolwiek sposób tematem moich dotychczasowych przemyśleń. Potrzebuję chwilki czasu, żeby się do tego wewnętrznie ustosunkować. Natomiast w międzyczasie pojawił się wpis na jednej ze stron, który troszeczkę, wydaje mi się, może być w temacie naszej dzisiejszej audycji. Hanka Hanka, będąca administratorem strony Świadoma Kreacja Rzeczywistości, napisała takową rzecz: „Robert Monroee, 1942–2016, był analitykiem jungowskim amerykańskiego pochodzenia, który rozwinął teorię Junga, proponując między innymi koncepcję czterech archetypów w kontekście psychologii mężczyzn: króla, wojownika, kochanka i maga. W poniższym nagraniu, będącym fragmentem jego wystąpienia dla Uniwersytetu Chicagowskiego, opowiada o jednej z ważniejszych idei psychologii jungowskiej o nawiązywaniu relacji z własną nieświadomością. Jung zwrócił uwagę na to, że archetypów nie da się usunąć z psychiki. Zawsze w niej będą, niczym organy w ciele.
To one leżą u podstaw naszych przeżyć. Często wręcz zalewają nas z całą swoją mocą, która nas przekracza. Określa je mianem mocy numinotycznej od boskiej woli, która przekracza naszą świadomość. W wyniku tego czasem stajemy się jednostronni i tracimy dostęp do innych perspektyw. Czasami jesteśmy owładnięci przez emocje czy nawet wprowadzeni w odmienne stany świadomości. Klasyczna myśl psychoanalityczna mówi, że w wyniku pracy nad sobą można wyeliminować tego rodzaju doświadczenia i tym samym osiągnąć psychiczną stabilność. Natomiast Jung twierdził, że tego rodzaju podejście jest bezcelowe, a nawet niebezpieczne, bo może doprowadzić do stanu nieświadomej inflacji, gdy człowiek myśli, że ma nad sobą pełną kontrolę, nie zauważając przy tym, że podlega wpływom nieświadomości. Zaproponował alternatywną ideę, według której w wyniku pracy nad sobą człowiek, ściślej mówiąc jego świadome ego, dąży do nawiązania relacji z tym, co w nim nieświadome. Z archetypami, które żyją w jego psychice”. Przeczytałem to, ponieważ cieszę się bardzo, że również z naukowego punktu widzenia potrzeba poznania w sobie tego, co nieświadome, jest bardzo mocno podkreślana i uważana za bardzo istotną.
Dlatego pozwoliłem sobie na przeczytanie tego. Karolina pisze tak: „Dla mnie świadomy człowiek jest obserwatorem, nie ocenia. Patrzy na wszystko z dystansu i wie, że wszystko jest po coś”. Z pewnością jest to, moja droga, jedna z cech osoby świadomej. Natomiast ja się odniosę. Już kiedyś o tym mówiłem à propos oceniania. Bardzo modne jest takie właśnie określenie, że ja nie oceniam. Oceniania w życiu nie da się uniknąć, ponieważ jesteśmy różni. Różnie postępujemy, różnie reagujemy, różne mamy poglądy i różne mamy przekonania. W ocenianiu ważne jest to, aby, tak jak mówiłem o podejściu naszej podświadomości i podejściu naszej duszy, która kieruje się w swoich poglądach i w swoim podejściu prawdą i miłością, że ocenianie przez pryzmat podświadomości jest takie.
Jeżeli coś jest inne od tego, co ja wiem, co ja uważam za słuszne, to jest złe. Czyli wszystko, co robią inni ludzie inaczej niż my, jest złe. To jest podejście naszej podświadomości. Nasza dusza ma takie podejście. Wszystko, co robią inni ludzie inaczej niż my, robią inaczej niż my. I ja uważam, że taka forma oceniania jest jak najbardziej dopuszczalna. Nie brońmy się. Nie uważajmy, że ocenianie jest czymś złym. Ocenianie, obserwowanie i wyciąganie wniosków, że coś jest inneNie jest niczym złym. Jest czymś całkowicie naturalnym, rzekłbym nawet rozwijającym, ponieważ w tej inności, w tej odmienności można też dostrzec coś dla siebie, czyli można zrobić coś inaczej.
To jest coś, czego nasza podświadomość nie akceptuje. Nasza podświadomość akceptuje tylko jeden sposób ten, który jest wypracowany i wpojony nam. Natomiast bardzo często właśnie: „O, ktoś robi to inaczej” może być dla nas wskazówką, że można zrobić to inaczej i że może warto się zastanowić nad tym, czy to inaczej nie będzie na przykład lepiej, skuteczniej, szybciej, wygodniej, prościej, łatwiej. Natomiast zachowanie dystansu i zastanawianie się, próba zrozumienia, czemu dane doświadczenie służy, jaką informację ze sobą niesie, jest oczywiście cechą osób świadomych. Kiedyś, faktycznie kiedyś, bo to już będzie zaraz, kochani, pięć lat, od kiedy ukazała się moja pierwsza i jedyna do tej pory książka, napisałem, że nie ma nieszczęścia, jest informacja zwrotna, że każda zła rzecz w naszym przekonaniu, która nas dotyka, jest dla nas informacją o tym, co należy zmienić. Więc bez zachowania dystansu do sytuacji, które zdarzają nam się w życiu i bez próby znalezienia sensu tego doświadczenia pozostanie tylko nieszczęście. Bo dla mnie nieszczęściem jest to, kiedy z danej sytuacji nie wyciągamy żadnych wniosków. Kiedy myślimy sobie tylko o tym, jacy jesteśmy nieszczęśliwi, biedni i pokrzywdzeni. Kiedy skupiamy swoją uwagę tylko na tym, co nas spotkało, to wtedy faktycznie naszym doświadczeniem pozostaje tylko nieszczęście. Nieszczęście, którego niestety w przyszłości możemy też nie uniknąć.
Więc tak, tutaj z Karolinką całkowicie się zgadzam. No dobrze, kochani, komentarze się skończyły. Telefonów nie ma. Poprzednia audycja była chyba z trzema telefonami, więc jakaś równowaga czy średnia statystyczna zostaje zachowana. Przepraszam, jeszcze się pojawiło kilka komentarzy. Grzesław pisze: „Jednego jestem pewien. Prawdziwa istota człowiek to ten, kto próbuje zrozumieć, zmierzyć się z tak zwanym absolutem, czyli wszystkim i wszystkiego. Reszta to hybrydy prawdopodobnie”. Nie wiem, o co chodzi z tymi hybrydami. Natomiast każdy człowiek jest prawdziwy.
Kochani i też tak troszeczkę mówiąc o tym, nawiązując do tego przebudzenia, o którym mówiłem. Czas doświadczania, zbierania przeróżnych doświadczeń jest czasem, którego się z życia nie da wyciąć, ponieważ w rozwoju, w ewolucji wszystko idzie po kolei. Człowiek to jest tak, jakby przedszkolaka wysłał od razu na studia, nie pozwalając mu w odpowiednim dla niego tempie uczyć się odpowiedzialności, uczyć się konsekwencji, rozwijać swoją osobowość, zanim rzuci się jak szczerbaty na suchary, bez świadomości konsekwencji na studenckie życie, czyli alkohol, papierosy, samochody, imprezy i nie daj Bóg jeszcze jakieś tam inne używki. Wyobrażacie sobie, gdyby siedmioletniemu dziecku dać bezkarny dostęp do tego wszystkiego z jego poziomem świadomości odpowiedzialności? Nie, to wszystko musi się bardzo często wydarzyć po to, żeby każdy człowiek, ale jednocześnie też ludzkość do tego dojrzała. Robert Lewandowski pisze: „Ludzki umysł jest kształtowany przez to, w jaki sposób często myślimy, ponieważ ludzka dusza nabiera barwy wyobrażeń”. Nie bardzo to rozumiem, natomiast z pierwszą częścią całkowicie się zgadzam. Ludzki umysł, ludzki mózg to jest sieć połączeń neuronowych, fizycznych czy elektrycznych, czy jakichś tam innych, natomiast bardzo namacalnych i bardzo możliwych już w dzisiejszych czasach do zbadania i do udowodnienia.To są połączenia, po których biegną nasze myśli. To jest tak jak droga do domu. Znamy drogę do domu i nie kluczymy już, nie szukamy mapy, nie zastanawiamy się na każdym skrzyżowaniu, gdzie mamy skręcić, tylko praktycznie z zamkniętymi oczami jedziemy do domu.
Tak powstają nasze emocje. Od dzieciństwa te połączenia neuronowe powstają i one już fizycznie w naszym mózgu są. I dlatego tak działamy. Później zmiana tych połączeń neuronowych, czyli na każdym takim rondku, gdzie jest połączenie z innym neuronem i możliwość, żeby ta informacja popłynęła w innym kierunku, wymaga już czegoś. Jeżeli nie zrobimy tego w jakiś sposób świadomie, to te myśli będą krążyły. Te emocje, te sygnały będą podróżowały cały czas tymi samymi połączeniami neuronowymi, które w nas istnieją. I tu już jest, kochani, nauka. Dobrze, kochani. Nie będę już dodatkowych informacji wam przekazywał, mieszał. Chciałbym bardzo, żeby to, co dzisiaj mówiłem w tej części oficjalnej, bardzo mocno w was zapadło, bo to jest kolejny ważny temat do zrozumienia samego siebie i też do tego, aby jakichś zmian w swoim życiu dokonywać.
Także dziękuję wam, kochani, za dzisiaj. O tym, czy będzie za tydzień audycja z pewnością was poinformujemy. Natomiast gdyby jej nie miało być, to z pewnością zobaczymy się 22 listopada i będziemy kontynuowali nasze piękne, wspaniałe, bez wątpienia mądre i też myślę, że wnoszące sporo do waszego życia rozmowy i dyskusje. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi jak zawsze. Ściskam was. Wszystkiego dobrego, życzę zdróweczka i do usłyszenia w najbliższym terminie.
[01:21:57] - I oczywiście wypatrujcie informacji na stronie Radia Paranormalium, bo tam się dowiecie, czy za tydzień się słyszymy, czy dopiero za dwa tygodnie. Mówił do słuchot państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy wszystkich państwa do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna jest w wersjach zarówno drukowanej, jak i elektronicznej, no i od niedawna także jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. A dzisiaj już kończymy powolutku audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie albo za tydzień, albo za dwa. Oczywiście w poniedziałek o 20.00, oczywiście na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl