Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie w ten chłodny poniedziałkowy wieczór. Rozgrzejemy państwa już za chwilę audycją „Świat oczami duszy”, audycją o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i zastawami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:39] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was jak zawsze bardzo gorąco.
[00:43] - I tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie podać kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części naszej audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Można także cały czas do nas pisać. Nasze numery telefonów, jak zawsze stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Zachęcamy do dołączenia do grupy Radia Paranormalium na Facebooku oczywiście. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[01:57] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz dobry wieczór. Witam was bardzo serdecznie. Zauważyłem taką tendencję, że pod ostatnimi audycjami na YouTubie pojawia się bardzo mało komentarzy. Jak był czas, kiedy te dyskusje obejmowały 40, 50, 60, czasami 80 wpisów, tak teraz ta dyskusja jest zdecydowanie krótsza. To nie znaczy, że ja mam jakiś żal z tego powodu. Zresztą nie wiem, z jakiego powodu tak się dzieje. Natomiast te komentarze, które się pojawiają, są jak zawsze bardzo trafne. I do komentarza Abrykadabry, który od kilku czy kilkunastu audycji bardzo trafnie punktuje. To znaczy jego wpisy ograniczają się do podania minuty i sekundy audycji, w której padają te najważniejsze słowa, które chcę wam przekazać.
Robi to perfekcyjnie. Do tego za moment wrócę, bo słuchając audycji poprzedniej tak już na spokojnie, bo staram się to ostatnimi czasy robić, uświadomiłem sobie też wagę rzeczy, informacji i tematów, które poruszyłem. Nie to, że poprzednie audycje nie mają tej wagi, bo staram się was nie zanudzać jakimiś opowieściami, które w moim przekonaniu nie mają znaczenia czy nie niosą ze sobą jakiejś wartości. Natomiast w tej ostatniej audycji padły bardzo ważne słowa. Ja do nich za chwileczkę wrócę, bo jak zwykle chciałbym, żeby to było tak w sposób dokładny, czasami dosadny powiedziane, żeby nie pozostawiało już zbyt dużo miejsca na interpretacje albo na jakieś niedomówienia. Natomiast zacznę, kochani, od pytania w zasadzie pani Beaty Ludwiczak, bo to też będzie fajne pytanie, które przed tą drugą częścią audycji myślę, że też niektórym przypomni, jaka jest tak naprawdę istota naszej duszy. Więc może łatwiej też będzie zrozumieć tą drugą część dzisiejszej audycji. Pani Beata pisze tak: „Czy może pan opisać stan duszy osób starszych z Alzheimerem? Ja myślę, że tak naprawdę dusza, a może ego chowa się przed prawdą konsekwencji swego życia. Egoizm, brak pokory, złośliwość, całe życie materializm i nikogo nie ma, tylko ja.
A teraz się wyłączam, a wy róbta, co chceta. Mnie tu nie ma, a tak wam umilę, że ho ho. Czy to też plan duszy i mojej duszy przed wcieleniem? Dziękuję za odpowiedź z ogromnym szacunkiem dla pana Sławomira i Radia Paranormalium”. Otóż pani Beato i moi kochani, jak we wcześniejszych audycjach mówiłem, nasza dusza jest świadomością wszystkiego. A może najpierw pamięcią, a później dopiero świadomością wszystkiego, co przez wszystkie wcielenia przeżyliśmyW naszej duszy, tak jak mówiłem w ostatniej audycji, są zapisane wszystkie wydarzenia, wszystkie nasze interakcje z ludźmi, również z samym sobą, które w danym wcieleniu miały miejsce. Nie tylko w danym. Dlaczego skupiam się na danym? Za chwilę wam powiem, tłumacząc ten proces dalej. Ponieważ gdybyśmy ograniczyli się tylko do zapisywania tych wszystkich rzeczy, które wydarzyły się w naszym życiu, do zapisywania tego w swojej pamięci fizycznej, w swoim mózgu, to po pierwsze ocena tych zachowań, tych reakcji naszych byłaby subiektywna i z punktu widzenia umierania naszego ciała fizycznego niemożliwa do przeniesienia na stronę duchową.
Dlatego nasza dusza to wszystko zapamiętuje po to, abyśmy mogli przyjrzeć się po naszej śmierci naszym zachowaniom z punktu widzenia wzorców bardziej uniwersalnych niż te, które obowiązują na Ziemi, czyli z punktu widzenia wzorców prawdy i miłości przede wszystkim. I to ma miejsce po naszej śmierci. Wtedy z tych doświadczeń, z tego doświadczania, z tych wszystkich sytuacji, które przeżyliśmy na Ziemi w danym wcieleniu, tworzy się nasza duchowa świadomość. Na podstawie obiektywnej oceny tego, co zrobiliśmy, połączonej z empatią i zrozumieniem, co czuli inni ludzie w momencie, kiedy mówiliśmy, robiliśmy bądź nie robiliśmy czegoś względem nich. Wtedy powstaje świadomość, prawdziwe zrozumienie, jak wyglądało nasze życie nie z subiektywnego punktu widzenia naszej podświadomości, tylko z obiektywnego punktu widzenia prawdy i miłości. Wtedy tak naprawdę dopiero zaczynamy rozumieć swoje wszystkie intencje, swoje zachowania, swoje reakcje, swój brak reakcji, swój strach, swoją złość, swoje kierowanie się w życiu tylko i wyłącznie swoim dobrem. Wtedy dopiero powstaje ta duchowa świadomość naszego ostatniego wcielenia. I ona oczywiście sumuje się ze wszystkimi doświadczeniami i zbudowaną na podstawie tych doświadczeń świadomością z poprzednich wcieleń. To się wszystko sumuje. I tak nasza dusza jest po każdym następnym wcieleniu bogatsza i można by rzec mądrzejsza o kolejne doświadczenia z aktualnego, ostatniego wcielenia.
I na podstawie tego zrozumienia wybiera dla nas prawdopodobny scenariusz na następne wcielenie, po to, aby to, co zrobiliśmy bądź nie zrobiliśmy w poprzednim wcieleniu, stało się w tym wcieleniu naszym doświadczeniem. Po co to doświadczenie jest potrzebne? Powiem za chwilę. Wybór naszej duszy sprowadza się do wybrania odpowiednich okoliczności przyjścia na ten świat w najbliższym wcieleniu, czyli wybór rodziny, a w związku z tym otoczenia, w jakim się urodzimy, będzie miał wpływ na to, jaką podświadomość w tym wcieleniu uzyskamy. To jest główne założenie. Oczywiście data urodzenia ma duży wpływ, ponieważ ze wszelkich źródeł astrologiczno-astronomiczno-kalendarzowych, kalendarza Majów, human design, numerologii energia związana z danym dniem urodzenia wyposaża nas w pewne umiejętności, predyspozycje, cechy charakteru. Daje nam dodatkowe narzędzia, które najprawdopodobniej będą nam w danym wcieleniu potrzebne. I to jest wszystko. Od momentu urodzenia aż do wieku 18-20 lat budujemy naszą podświadomość, z którą wchodzimy w dorosłość i według tej podświadomości zaczynamy tworzyć swoje ówczesne i doczesne życie. Według tych prawd, przekonań, wzorców.
Testując te wzorce w życiu, zaczynamy dochodzić bądź nie dochodzić do wniosku, czy te wzorce nam służą, czy są z nami zgodne, czy nie. Bądź tak jak w przypadku, to, co opowiadałem o alkoholikach, o złych matkach. Mając już za sobą te negatywne doświadczenia, dokonujemy wyboru, że będziemy żyli o 180 stopni inaczej.Że skoro nasi rodzice byli alkoholikami, my tymi alkoholikami nie zostaniemy. I przez następne dwadzieścia, dwadzieścia parę lat testujemy te wzorce w życiu, te wzorce podświadomości. I po czterdziestce zaczynamy przyglądać się temu, co dzięki tym wzorcom osiągnęliśmy i zaczynamy weryfikować swoje własne życie i swoje własne osiągnięcia w tym życiu. I podejmujemy decyzję, czy chcemy po pięćdziesiątce dalej żyć tymi samymi wzorcami, czy dokonamy po pięćdziesiątym roku życia, dokładnie po pięćdziesiątym drugim, czy dokonamy jakichś zmian w swoim życiu. Jeżeli tych zmian dokonujemy świadomie i zaczynamy się kierować innymi wzorcami w swoim życiu niż wzorce podświadomości, nasze życie zaczyna przebiegać inaczej i dostajemy tak jakby drugą szansę. Jeżeli jesteśmy uparci i nie dokonujemy żadnych zmian w życiu, zaczynamy chorować. Jedną z takich chorób jest Alzheimer. Natomiast utrata pamięci dla mnie osobiście jest pewnego rodzaju formą ostatniej szansy na to, aby człowiek dokończył swojego życia, dokonał żywota w tym wcieleniu bez wzorców podświadomości, czyli z wyłączonym trochę ego i z możliwością zrobienia jeszcze w życiu czegoś dobrego.
Natomiast zgadzam się tutaj, droga Beato, z tobą, że jest to w pewnym sensie schowaniem się przed świadomością konsekwencji swojego postępowania, skutkami swojego dotychczasowego postępowania. Natomiast to nie jest do końca plan naszej duszy w żadnym stopniu, ponieważ dusza na każdym etapie naszego życia będzie namawiała nas do dokonania zmiany, do wsłuchania się w jej doradczy głos. I jeżeli w tych kluczowych momentach swojego życia dokonamy tych zmian, to wtedy idziemy już inną ścieżką. To nie jest tak naprawdę z góry zaplanowane. My mamy wolną wolę, którą ścieżką pójdziemy. Pewne sytuacje w naszym życiu, zwłaszcza w przypadku dusz bardzo dojrzałych albo starych, są w pewnym sensie zaplanowane. Natomiast to, co my z tymi sytuacjami zrobimy, jak się zachowamy i jak poprowadzimy dalsze nasze życie, zależy od nas. To nie jest z góry zaplanowane. Te kluczowe momenty w naszym życiu to jest właśnie wtedy, kiedy startujemy w dorosłość, kiedy możemy podjąć decyzję, czy na przykład te wzorce, często zrozumiane przez nas już jako fałszywe, czyli rodzice, którzy mówili nam o tym, jak powinno się żyć, a żyli zupełnie inaczej. I w głowie już dorosłego człowieka powstaje taki dysonans, że co innego mówili, co innego robili.
Więc nie muszę im tak do końca wierzyć. Mogę spróbować żyć po swojemu i chcę spróbować żyć po swojemu. To jest jeden moment. Drugi moment to jest właśnie ten między 40. a 52. rokiem życia. Przepraszam, jest jeszcze jeden moment zaraz po trzydziestce, kiedy nasza dusza, nasza świadomość zaczyna do nas dość mocno pukać i upominać się o dokonanie jakichś korekt w życiu. To jest po trzydziestce. Często to ma taką eskalację właśnie w tym 33. roku życia.
Później jest ten etap burzliwy po czterdziestce, kiedy wszystko w nas mówi, że musimy coś zmienić. I wtedy ludzie zmieniają żony, pracę, rodziny, robią mnóstwo zamieszania w swoim życiu wokół, zamiast zmienić samego siebie. I później ta burza trwa do 52. roku życia i w zależności od tego, jakie decyzje podejmiemy, tak się nasze życie dalej będzie toczyło. Ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie, ponieważ ja miałem, jak każdy z nas, wiele takich przełomowych momentów w swoim życiu. Tym najbardziej przełomowym była oczywiście choroba mojego syna. I my też wtedy z żoną mieliśmy mnóstwo doradców i mnóstwo pomysłów, jak zachować się w tej sytuacji. Czyli mogliśmy pójść na wojnę z medycyną, ze szpitalami, z lekarzami, walczyć o różnego rodzaju odszkodowania i być sfrustrowanymi i znerwicowanymi ludźmi, którzy skupią się na zemście i skupią się na swojej krzywdzie.Albo skupić się na miłości i na opiece nad chorym synem i próbach zrozumienia sensu tego doświadczenia. Z pewnością domyślacie się, którą drogę wybrałem. Natomiast tak, to są właśnie te momenty wyborów, tych bardzo trudnych doświadczeń, w których albo skupiamy się na swoim własnym cierpieniu, albo skupiamy się na miłości.
I od tego, jaką decyzję podejmiemy, zależy dalsze nasze życie. To tyle w temacie tak zwanego przeznaczenia i w temacie tego, co nasza dusza ma wspólnego i jak ona się czuje. Nasza dusza, ogólnie rzecz biorąc, się nie czuje, kochani. To jest tak, że dusza nie ma mocy sprawczej na Ziemi. Natomiast jeżeli pragnienie naszej duszy stanie się naszym świadomym pragnieniem, wtedy uruchamiamy energię panującą na Ziemi i wtedy mamy możliwość wcielania w życie tych wzorców. Natomiast dusza jako dusza może nam tylko doradzać. Może nam przypominać, może nam podsuwać różne rzeczy, ale nie ma mocy sprawczej. Wszystko, co ma moc sprawczą na Ziemi, pochodzi z naszych myśli i z naszych emocji. A teraz, kochani, wrócę do abrakadabra napisał albo napisała, bo ja nawet nie wiem, z kim mam przyjemność. W sensie z jaką postacią.
Czy to jest kobieta, czy mężczyzna. 49:21. To jest 49. minuta, 21. sekunda ostatniej audycji, w której powiedziałem bardzo ważną rzecz, że wszystko to, co zrobiliśmy względem drugiego człowieka bądź nie zrobiliśmy względem drugiego człowieka, stanie się naszym doświadczeniem. I będzie naszym doświadczeniem do tego momentu, aż nauczymy się, każdy z nas, każda jednostka ludzka, nierobienia drugiemu, co nam niemiłe. I robieniu drugiemu człowiekowi tego, co nam miłe. Zastanówcie się, kochani, teraz co powoduje, że potrafimy być, a może czego brak powoduje, że potrafimy być potworami? Znowu z pewnością tutaj się uruchamia tryb podświadomości, w którym myślicie sobie: „No tak, ludzie potrafią być potworami”. Więc ja zadam pytanie inaczej.
Co sprawia bądź brak czego sprawia, że ty potrafisz być potworem? Ty. Każdy z was, moi drodzy, który w tej chwili mnie słucha, potrafi być potworem. Dlaczego? I kochani, żeby nie było, to nie dotyczy tylko was. To dotyczy również mnie. Ponieważ każdy z nas potrafi być potworem. Mógłbym zgodzić się z osobą, która powie: „Ja nie jestem i nigdy nie byłem, nie byłam potworem”. Mógłbym zgodzić się z taką osobą, gdyby mi coś takiego powiedziała. Pod jednym jedynym warunkiem, że mogłaby mi udowodnić, nie na papierze, nie w postaci zdjęć, tylko w postaci swoich wypowiedzi, że każdą z sytuacji, każdą decyzję czy każdą emocję, którą podjęła w swoim życiu, zrobiła świadomie.
A co to znaczy świadomie? Świadomie to nie znaczy tylko, że ja jestem świadomy tego, co robię. Świadomie to znaczy również: jestem świadomy, jak odbiera to inna osoba. To jest dopiero świadomie. I nieważne, co zrobimy, nieważne, jak się zachowamy. Ważne jest, abyśmy byli świadomi, zdawali sobie sprawę, jak to, co robimy bądź nie robimy wobec drugiej osoby, było przez nią odbierane. I żeby, kochani, była jasność. Ja nie namawiam was ani nie przekonuję, że każdorazowe dostosowywanie się do oczekiwań innych ludzi jest słuszne, bo to są dwie zupełnie różne rzeczy. Być świadomym, jak to zostanie odebrane, to nie znaczy, że my w tej świadomości mamy zmieniać swoją reakcję czy swoją decyzję, bo ktoś oczekuje od nas tego bądź takiego, bądź innego zachowania czy postępowania.To nie o to chodzi. Tylko chodzi o świadomość, jak to zostanie odebrane przez drugą osobę.
Jak ona to w danym momencie odbierze. Dlatego aby móc powiedzieć: „Nigdy nie byłem, nie byłam potworem”, trzeba by było mieć świadomość tego, jak każdy nasz postępek został odebrany przez inne osoby. Jeżeli w przypadku dorosłych osób sposób komunikacji jest bardzo podobny. Sposób komunikacji, a też sposób rozumienia i znaczenia słów jest bardzo podobny. Też poziom ziemskiej świadomości jest bardzo podobny. Chociaż nie zawsze to tak działa. Natomiast od dorosłego człowieka mamy prawo wymagać, żeby w podobny sposób jak większość ludzi rozumiał na przykład słowo odpowiedzialność, bo to jest dość prosta interpretacja. Samodzielność, odpowiedzialność, konsekwencja i używanie takich słów, zwrotów bądź powoływanie się na takie emocje najprawdopodobniej, a przynajmniej możemy tego oczekiwać i zakładać, że zostanie zrozumiane w bardzo podobny sposób, jak my to rozumiemy. Aczkolwiek podświadomość każdego człowieka nakłada na to jeszcze dodatkowy filterek, więc to nie będzie z pewnością interpretacja 100%, jeden do jednego, ale jednak będzie bardzo podobna. Natomiast w przypadku komunikacji czy rozmów z naszymi dziećmi używanie słów odpowiedzialność bądź stwierdzeń dla twojego dobra, bądź bo tak trzeba powoduje...
No właśnie, dobre pytanie. Co powoduje? Jak myślicie, co myśli i co czuje dziecko, któremu mówimy: „Nie pójdziesz dzisiaj na tą imprezę” i robimy to dla twojego dobra. Jak myślicie, co dziecko czuje? Oczywiście takich przykładów mógłbym mnożyć. Co to jest odpowiedzialność? Co to jest konsekwencja? Co to jest odpowiedzialność? Musisz być odpowiedzialny. Czyli znaczy się niby jaki mam być?
Jak dziecko rozumie słowo odpowiedzialność, siedmioletnie, kiedy tata już trzeci raz pod rząd nie przychodzi na jego występy w szkole, mimo że za każdym razem obiecuje, że następnym razem będzie. Więc widzicie, nawet na poziomie werbalnym następują nieporozumienia, a raczej niezrozumienia. My mówimy co innego, mamy inne intencje, a inni ludzie rozumieją to w zupełnie inny sposób. I czy my się tym przejmujemy? Nie, my się tym nie przejmujemy i nie przejmujemy się i nie zastanawiamy się, co się dzieje w emocjach tego człowieka, w jego myślach, w jego emocjach w momencie, kiedy mówimy bądź robimy dane rzeczy wobec niego. I to nie zawsze chodzi o rzeczy złe, bo oczywiście niepozwolenie pójścia na imprezę nie jest niczym złym wobec naszego dziecka. Wprost przeciwnie, jest tak, jak zostało to powiedziane, zrobione dla jego dobra. Więc to nie zawsze chodzi o złe rzeczy, że tylko złymi rzeczami wyrządzamy komuś krzywdę bądź powodujemy w nim jakieś negatywne emocje. Natomiast istotne jest to, żebyśmy mieli świadomość tego, co się dzieje wtedy, w danym momencie, w emocjach danego człowieka, z którym wchodzimy w tą interakcję. I dlatego nie możemy powiedzieć, że nigdy nie byliśmy potworami, ponieważ nie wiemy ile przykrych emocji bądź nawet traum wywołaliśmy i stworzyliśmy w innych ludziach.
Oczywiście kiedyś się o tym dowiemy, kiedyś to zrozumiemy, kiedyś to do nas dotrze. Natomiast dlaczego? Czego nam brak? Co powoduje albo czego nam brak, że jesteśmy czasami potworami? Jesteśmy czasami bardzo złymi ludźmi. Jesteśmy czasami wredni. Jacy jesteśmy. Brakuje nam empatii. Chociażby minimalnej potrzeby zrozumienia uczuć drugiego człowieka. Brakuje nam empatii.
Empatia jako emocja nie jest standardowym wyposażeniem mieszkańca Ziemi. Biorąc pod uwagę ewolucję człowieka, kiedy zaczynaliśmy swoje życie na Ziemi jako osobniki ludzkie od tego samego uczucia, jak zaczynamy każde nasze kolejne wcielenie, czyli od przerażenia. Od przerażenia, od lęku o przetrwanie, o przeżycie.Od tego zaczęliśmy jako ludzie pierwotni swoją ewolucję na Ziemi i tak też zaczynamy każde nasze kolejne wcielenie. Od totalnego przerażenia. Ludzie żyli w jaskiniach, w lasach i żyli w takim samym stresie jak dzikie zwierzęta. Wiele się mówi o zwierzętach, o fajnych króliczkach, o przeróżnych stworzonkach, ptaszkach i innych rzeczach z wielką miłością, z wielką sympatią. Natomiast wyobraźcie sobie życie emocjonalne zwierząt, które cały czas żyją w przekonaniu, nie ze świadomością, ale w przekonaniu, że są czyimś pokarmem i że ich życie skończy się z powodu jednego błędu. I tak my jako ludzie zaczynaliśmy swoją ewolucję na Ziemi. Więc gdzie było miejsce na empatię? Tysiąclecia ciągłej walki, zabijania się nawzajem.
Jak można w takich warunkach było wytworzyć empatię? Jak widzicie, to, co powoduje, że potrafimy być potworami, potrafimy być złymi ludźmi, to oprócz naszych wzorców podświadomości przyczyną takiego postępowania i zachowania jest brak empatii. Z jednej strony jest nasza podświadomość, dla której na Ziemi nie mamy żadnej przeciwwagi. Jeżeli trzeba było iść na kamienowanie, to się szło na kamienowanie. Jeżeli trzeba było iść na ukrzyżowanie, to się szło na ukrzyżowanie. Jak trzeba było iść na walki gladiatorów, to się szło na walki gladiatorów. Na obcinanie głów, na wieszanie na szubienicach, na rozstrzeliwanie. To się szło. Z mniejszą bądź większą przyjemnością, ale się szło. Walki rycerzy, różnego rodzaju pojedynki, mnóstwo wojen i tak dalej.
W takich warunkach ewoluowaliśmy przez tysiąclecia. Gdzie było miejsce na empatię? Nie było tego miejsca. I jak widać, empatia nie jest standardowym wyposażeniem istot ludzkich. Owszem, my teraz, ludzie świadomi, żyjący w XXI wieku, już nawet w ziemskiej świadomości wiemy, co znaczy słowo empatia. Rozumiemy. Potrafimy się też wobec osób uboższych, pokrzywdzonych, chorych, uchodźców, głodnych, cierpiących wykazywać chociażby tą mentalną empatię. Już tak. Ale to nie jest emocja, czy nawet stan umysłowy, który towarzyszy ludziom od zawsze. Ja nie mówię, że w ogóle tego nie było i że nikt tego nie miał, bo z pewnością empatia związana z utratą bliskich osób, czy na szubienicy, czy na ukrzyżowaniu, czy na obcięciu głowy, czy na rozstrzelaniu z pewnością była.
Natomiast to się skupiało tylko do grona najbliższych ludzi. Więc co powoduje, że ta empatia skądś się jednak w nas bierze? Bo z pewnością w tej chwili, czy za kilka dni, czy w ciągu najbliższych kilku dni audycji wysłucha ileś tam osób i z pewnością w gronie tych osób jest wiele pań i wielu panów, którzy tę empatię posiadają w sobie. Skąd ona się bierze? Więc kochani, wrócę do tego, o czym było w poprzedniej audycji. Wszystko, co zrobisz bądź nie zrobisz względem drugiego człowieka, stanie się twoim doświadczeniem. I to, co powiedziałem dzisiaj na początku audycji o duszy, jakim ona jest narzędziem, mniej więcej jak ona funkcjonuje i skąd się bierze jej tak zwana mądrość i duchowa świadomość wskazuje jednoznacznie, że miejscem, w którym powstaje empatia, bądź z którego pochodzi empatia, jest nasza dusza. Ponieważ każde doświadczenie, każda rzecz, którą robimy względem drugiego człowieka, dostajemy w życiu i niekoniecznie w następnym wcieleniu możliwość zobaczenia jej, poznania jej oczami tej osoby, wobec której to zrobiliśmy. Po to, żeby chociaż właśnie na tym mentalnym poziomie móc zrozumieć, nawet jeżeli nie poczuć, to chociaż zrozumieć, co taka osoba w takich sytuacjach może czuć i myśleć. To jest nauka empatii.
Owszem, na Ziemi się to odbywa na poziomie mentalnym i bardzo często przez ludzi jest ignorowana w myśl prawa Kalego wymyślonego przeze mnie.Że jak Kali ukraść krowę, to Kali jest cwaniak. Jak Kalemu ukraść krowę, to Kali jest biedny i oszukany, a wszyscy ludzie to oszuści i złodzieje. Więc tak, większość ludzi w ten sposób, przechodząc przez swoje doświadczenia, nawet nie rozumie tego. Nie rejestruje tego, że właśnie przed chwilą na przejściu dla pieszych irytowała się i złościła się na starszą panią, która powoli przechodziła przez przejście. A za trzy godziny, parkując samochód w centrum miasta i biegając na piechotę po mieście, będzie się irytować na kierowców, którzy na niego trąbią. Tak właśnie wygląda ignorowanie możliwości nauczenia się empatii. Więc mamy mnóstwo sytuacji, w których możemy się tej empatii nauczyć. Mnóstwo sytuacji życiowych, w których możemy nauczyć się empatii. Właśnie w takich sytuacjach, w tych prostych sytuacjach, kiedy ja zaparkowałem na zakazie, bo mi wolno, ale ten, który zaparkował na zakazie, jest chamem i prostakiem. Ja mam prawo podnieść głos na swojego kolegę, na swoją żonę, na swoje dziecko.
Ale jak mój kolega podnosi na mnie głos, jest chamem i prostakiem. Jak ja daję komuś w twarz, to miałem powód, ale jak ktoś mnie uderzy w twarz, to jest bandytą. Ja mam prawo korzystać z układów, ze znajomości, ale jak ktoś ma lepsze znajomości i ja na tym stracę, to znajomości i układy są złe. Mamy miliony możliwości nauczenia się empatii na Ziemi. Miliony w ciągu naszego życia. Natomiast czy z nich korzystamy? Nie wiem. Mogę mówić tylko za siebie. Natomiast wy, kochani, zastanówcie się i pomyślcie, czy wy z takich sytuacji i takich możliwości korzystacie. Natomiast patrząc w szerszej perspektywie na historię ludzkości, to za specjalnie nie napawa mnie to wielkim optymizmem, że ludzie są tacy mądrzy, żeby z tej możliwości nauki w takiej formie skorzystać, w takiej teoretycznej i przyjemnej formie nauki.
Więc cóż pozostaje? Skoro nie korzystamy z tego w codziennych sytuacjach, nie korzystamy z tego w sposób mentalny, rozumowy, tak jak się chwalimy, że jesteśmy istotami rozumnymi, że to nas wywyższa ze wszystkich istot żyjących na Ziemi, że mamy rozum. Ale akurat do nauki empatii nie za specjalnie z tego rozumu korzystamy. Więc pozostaje tylko doświadczanie. Dlatego, kochani, generujemy te doświadczenia w swoim życiu, żeby uczyć się właśnie empatii. Żeby poprzez doświadczenie, jak się czuje w roli oprawcy i jak się czuje i co myśli, co czuje osoba krzywdzona, żeby móc zrozumieć te dwa stany emocjonalne. Żeby nie zapisać tego tylko w naszym umyśle, ale żeby móc to doświadczenie zapisać również w naszej duszy. Żeby nam to doświadczenie towarzyszyło w każdym następnym wcieleniu. Nie tylko w tym, tylko w każdym następnym. Dlatego ja wiele razy mówiłem: dusza jest darem dla nas, bo nie pozwala nam zmarnować żadnego doświadczenia, które przez wszystkie nasze wcielenia zebraliśmy.
Dlatego z każdym następnym wcieleniem z tych wielkich potworów stajemy się już mniejszymi potworami, bo zaczynamy rozumieć, że każda rzecz, którą w tej chwili robimy, kiedyś do nas wróci jako doświadczenie, jako konkretna historia w życiu, jako konkretna sytuacja w życiu. I też zrozumienie, kochani, tego, że te sytuacje, które dzieją się w waszym życiu w tej chwili, na pewno, ależ to na pewno są wynikiem nie żadnego zbiegu okoliczności, nie żadnych czynników zewnętrznych, tylko są konsekwencją tego, co kiedyś zrobiliście bądź czego kiedyś nie zrobiliście względem siebie bądź drugiego człowieka. Tak to koło od tysiącleci, kochani, się toczy. Nasza dusza ma w sobie empatię i ona każdą historię zapisuje w zupełnie inny sposób niż my ją rozumiemy naszym ziemskim rozumem, naszą podświadomością, naszym ego. W poprzedniej audycji zadałem wam pytanie takie: czy gdybyście wiedzieli, gdybyście znali uczucia drugiej osoby w momencie, kiedy ją krzywdzicie, gdybyście w tym momencie zdali sobie z tego sprawę.To czy bylibyście w stanie skrzywdzić jakąkolwiek inną osobę po raz kolejny? Nie. Bo empatia, czyli świadomość tego, co tak naprawdę dzieje się w emocjach drugiego człowieka, jest naturalnym hamulcem przed robieniem rzeczy złych względem siebie i innych. Dlatego tej empatii jako ludzie, jako ludzkość uczymy się od tysiącleci i dalej się jej uczymy. Natomiast zapamiętajcie z dzisiejszej audycji, że nie musicie się jej uczyć poprzez bolesne doświadczanie. Możecie się jej uczyć w prostych, życiowych sytuacjach.
Takich, które bolą mniej niż ukłucie szpilki. Ale dzięki tym drobnym, prostym, zwyczajnym sytuacjom życiowym będziecie mogli uniknąć sytuacji naprawdę trudnych, w których doświadczenia i nauka empatii będzie się odbywała w sposób bardzo bolesny. Bo pamiętajcie, że wszystko, co zrobiliście bądź nie zrobiliście względem siebie bądź drugiego człowieka, stanie się waszym doświadczeniem. Tym razem troszeczkę odmienię kolejność, bo ostatnio zaczynałem od tekstów znalezionych w internecie. Dzisiaj znalazłem tekst, który moim zdaniem może się fajnie wpisać jako podsumowanie dzisiejszej audycji. Dlatego przeczytam go na koniec. Tekst znaleziony na grupie Świadoma Kreacja Rzeczywistości udostępniony przez pana Krzysztofa Hryszkiewicza. „Pewnego dnia przebudziłem się i zrozumiałem, że tak naprawdę niczego nie muszę, ani nawet niczego nie powinienem. Pewnego dnia dotarło do mnie, że mogę wszystko i mogę wszystkiego chcieć. Pewnego dnia zrozumiałem, że szczęście to być, a nie mieć.
Być po prostu, a nie być jakimś. Pewnego dnia przestałem wierzyć, że nie zasługuję już na nic dobrego i zrozumiałem, że mam to, o czym najwięcej rozmyślam. Pewnego dnia zrozumiałem, że w moim życiu wszystko jest takie, na jakie sobie i innym pozwalam. Pewnego dnia zrozumiałem, że warto skupić się na tym, czego chcę, bo myślenie o tym, czego bym nie chciał, przyciąga właśnie wszystko co niechciane. Pewnego dnia przestałem wierzyć, że nie zasługuję na miłość i pokochałem siebie. Pewnego dnia zrozumiałem, że wszystkie choroby kontroluje umysł. Pewnego dnia dotarło do mnie, że władzę nad moim umysłem mam ja. Pewnego dnia zrozumiałem, że jestem chory w takim stopniu, w jakim choruje mój umysł i uzdrowiłem się. Pewnego dnia poddałem w wątpliwość prawie wszystko, w co do tej pory wierzyłem i przestało to mieć nade mną kontrolę. Pewnego dnia zrozumiałem, że wszystko, w co wierzy mój umysł, jest tym, co staje się rzeczywistością.
Pewnego dnia zrozumiałem, że wszystko jest we mnie, w moim nastawieniu, sposobie myślenia, czucia, mówienia. Pewnego dnia zrozumiałem, że wszystko na zewnątrz jest wiernym odbiciem tego, co noszę wewnątrz. Pewnego dnia zmieniłem się. Przestałem słuchać innych i zacząłem słuchać mojego własnego wewnętrznego głosu. Pewnego dnia zrozumiałem, że nigdy nie będę idealny, ale zawsze jestem doskonały. Pewnego dnia zrozumiałem, że przeszłość już była, a przyszłość może nie nadejść i że najlepsza chwila, żeby żyć, jest właśnie teraz. Pewnego dnia zrozumiałem, że jutro też będzie teraz. Pewnego dnia zrozumiałem, że jedyną istotą, która może zmienić moje życie, zawsze jestem tylko ja. Od tego czasu moje życie wypełniło się spokojem, harmonią, pokojem i przede wszystkim akceptacją oraz zaufaniem, że wszystko, co mnie otacza, jest właśnie takie, jak być powinno i że zawsze tak było. Wreszcie jestem szczęśliwy.
Tobie też to polecam, drogi czytelniku. Obudź się już i żyj tak, jak na to zasługujesz. A zasługujesz na wszystko, co najlepsze, co ten świat ma do zaoferowania. Sięgnij po to. Krzysztof Hryszkiewicz”. Nie znam człowieka, więc nie wiem, czy naprawdę udało mu się to wszystko wcielić w swoje życie. Wierzę, że tak i mam nadzieję, że tak właśnie jest. A ja, kochani, przypomnę wam jeszcze słowa z ostatniej audycji, że brak miłości do samego siebie powoduje, że cierpimy. Że brak miłości do samego siebie powoduje, że odczuwamy cierpienie. Że odczuwamy niedosyt, niedobór, że czegoś nam brakuje.
I to cierpienie później zatruwa całe nasze życie. I nie tylko nasze, ponieważ my tym cierpieniem się wymieniamy z innymi. Inni wymieniają się swoim cierpieniem z nami. Licytujemy się cierpieniem.Handlujemy cierpieniem, a raczej wizją niecierpienia. Skupiamy swoją uwagę na cierpieniu i to cierpienie staje się coraz bardziej dotkliwe, coraz bardziej wyraziste. Brak miłości do samego siebie powoduje, że cierpimy. Aby zbudować miłość do samego siebie, trzeba wypełnić się spokojem. A tym spokojem możemy się wypełnić tylko wtedy, jeżeli zrozumiemy prawdę o samych sobie, że wszystko, co w naszym życiu się dzieje, jest z naszej przyczyny i tylko my możemy bieg tych wydarzeń zmienić. Tylko my możemy zmienić swoją własną rzeczywistość poprzez zmianę samego siebie, poprzez poznanie i zmianę samego siebie. Za tydzień jest to święto, które wywołuje w ludziach przeróżne emocje.
Każdego roku z pewnością inne, ponieważ nie tylko z pewnością w moim życiu, ale z każdym rokiem z pewnością u was również lista odwiedzanych grobów z roku na rok jest dłuższa, a ilość kupowanych zniczy coraz większa. Więc też z każdym rokiem te emocje i świadomość przemijania i nieuchronności śmierci jest w nas coraz większa z wiekiem. Dlatego w przyszłym tygodniu audycji nie będzie, ponieważ chciałbym, żebyście będąc na grobach, chociaż wiem, że w dzisiejszych czasach ciężko nawet nad grobami, zwłaszcza we Wszystkich Świętych, znaleźć chwilę skupienia i chwilę zadumy. Natomiast może wieczorkiem właśnie spróbujcie pomyśleć sobie, czego tym z waszych bliskich i znajomych, których już dzisiaj między nami nie ma, najwięcej brakowało w ich życiu. I pomyślcie. Może w ten sposób uruchamiając swoją empatię, trenując swoją empatię, spróbujcie zapytać ich, co w swoim życiu teraz, z perspektywy świadomości już tej duchowej, by zmienili i na czym skupiliby swoją uwagę. I takich głębokich i mądrych wniosków, kochani, wam życzę po to, aby to nasze życie do następnych Wszystkich Świętych zaowocowało pozytywnymi zmianami i wniosło więcej radości, więcej szczęścia, więcej miłości w życie każdego z was. I nie tylko każdego z nas, którzy tutaj siedzimy, ale tak naprawdę w życie każdego człowieka. Ponieważ jeżeli ludzie przestaną cierpieć, przestaną też nas zasypywać swoim cierpieniem, obarczać, zasypywać, handlować i tworzyć tą atmosferę cierpienia, z której po pewnym czasie tak naprawdę ciężko nam się jest wyrwać. Więc mimo tego, że święto jest, jakie jest w polskiej tradycji, życzę wam głębokich, fajnych i radosnych przemyśleń, które wpłyną lepiej na wasze życie.
Czego również sobie, tych radosnych zmian oczywiście życzę. Kończąc pierwszą część naszego dzisiejszego spotkania. Tym razem udało mi się w miarę zmieścić w czasie, z czego jestem bardzo dumny.
[53:14] - A my w Radiu Paranormalium zapraszamy na krótki przerywnik muzyczny. Potrwa około siedem i pół minuty. Taki troszeczkę dłuższy utwór dzisiaj nam się trafił. Utwór zatytułowany „Drive Home” z repertuaru Stevena Wilsona zagra nam zespół Junction. A my już za kilka minut, już za siedem i pół minuty powracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony, bo to będzie właśnie ta część, w której otworzymy naszą linię telefoniczną. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[54:49] - Try to bear the blame. Deal with the pain. Dust off your wings again. You need to clear away all the doubts that made you break and face the truth. While love can make amends. While the darkness always ends. You're still alone. So drive home. A path without end. A moment in time suspends.
How could she leave? Release all your guilt and grieve. Give up your pain. Hold up your head again. You need to clear away all the doubts that made you break and face the truth. While love can make amends. While the darkness always ends. You're still alone. So drive home. Drive home.
Drive home. Drive home. Drive home.
[01:01:23] - Przed chwilą na antenie Radia Paranormalium zagrał nam zespół Junction. Wykonali piękny cover utworu Stevena Wilsona zatytułowanego „Drive Home”, a my w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji „Świat Oczami Duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na państwa telefony. Nasza linia telefoniczna jest już w tym momencie otwarta. Nasze numery telefonów to, jak zawsze, stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania i komentarze odnośnie naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:02:51] - Dziękuję panie Marku. Kochani, o jednej bardzo ważnej rzeczy dzisiaj zapomniałem na początku audycji. Dzisiaj jest Światowy Dzień Kundelka, więc kto jeszcze zapomniał, nie wiedział i nie złożył życzeń swojemu kochanemu psiakowi, to macie jeszcze niepowtarzalną okazję ucałować go w cudownego nosa. Ode mnie również. Ja oczywiście swoje zrobiłem w dniu dzisiejszym, więc chciałem wam tylko przypomnieć, bo to raz w roku, więc warto o tych kochanych naszych istotach pamiętać. A teraz już jedziemy z komentarzami. 19:25. Wcześnie się zaczęło. Mysia Kofana pisze: „Siedzę w domu, a tu horror mnie wyrwał” i „To się nazywa wejście Radio Paranormalium”. Kisiel Lesik: „O czym będzie program?” Quentin wita, Anna Małgorzata, Sabina, Kasia Wiedźma Toruńska Sinus Poland, Dana Grześków się pojawiła.
Daniel Os, Boży Pył też się przywitał z nami, Polska Kierowca. Anna Małgorzata pisze: „Jakie trafne słowa pana prowadzącego dla mojej obecnej sytuacji. Dziękuję”. Nie ma za co. Cieszę się, przynajmniej mam nadzieję, że coś wniosłem do twojego życia, moja droga. Czarny Kot: „Rodzimy się święci, ale zło również w nas drzemie”. Oczywiście w tym kontekście tak. W momencie narodzenia, przez pierwszy okres naszego życia jesteśmy kombinacją, połączeniem naszej duszy, która jeszcze nie jest, że tak powiem, aż tak bardzo mocno wyparta przez naszą podświadomość. Natomiast z wiekiem ta podświadomość naszą duszę wypiera. Ale w tym kontekście jak najbardziej rodzimy się święci.
Czarny Kot pisze jeszcze: „Świadoma nieświadomość, panie Sławku, jak na moje, bo popełniając jakiś czyn wobec bliźniego w danej chwili nie mamy raczej świadomości, jak na niego może to podziałać w danej chwili. Na moje to jak czyste istoty przychodzimy taplać się w tym błocie”. Właśnie, mój drogi. Nie mamy świadomości. Oczywiście tą świadomość ciężko jest mieć. Ja powiem tak: to jest trudna sytuacja i ja o niej też w audycji wspominałem, bo ja przez wiele lat swojego życia, nie poprzedniego, tylko wcześniejszego, właśnie tą świadomość emocji i myśli drugiego człowieka bardzo mocno w sobie miałem rozbudowaną. Nadal tak jeszcze momentami mam. To powodowało, że ja na przykład pewnych rzeczy nie robiłem, o pewnych rzeczach nie mówiłem właśnie, żeby nie zrobić komuś przykrości. I to nie wynikało w żaden sposób z mojej kultury osobistej, tylko właśnie z tej empatii. Natomiast łatwo jest właśnie tą granicę pomiędzy empatią a dostosowywaniem się do innych przekroczyć.
[01:06:34] - A tymczasem mamy słuchacza na naszym telefonie komórkowym. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:06:43] - Dobry wieczór. Słyszę doskonale.
[01:06:45] - Dobry wieczór. Z kim mamy przyjemność?
[01:06:48] - Z tej strony Piotr Celigowski z Gdańska.
[01:06:51] - Nareszcie!
[01:06:53] - Już dawno nie dzwoniłem.
[01:06:56] - Bardzo się cieszę. Witam serdecznie.
[01:07:00] - Trochę się będę stresował, więc na pewno będę się jąkał. Nieczęsto mi się zdarza mówić na żywo.
[01:07:06] - Damy radę.
[01:07:07] - Damy radę. Też tak myślę. Być może niewiele wniosę, ale nie mogłem nie zadzwonić. Już się odgrażałem, że zadzwonię wcześniej, już tydzień temu, ale miałem ciężki dzień i padłem w czasie interlude muzycznej, która była tydzień temu. Po pierwsze chciałem pogratulować świetnej audycji. Zresztą w ogóle Radio Paranormalium ma świetne audycje. Mogę odżałować, że „Debaty Ufologiczne” się już skończyły. Być może kiedyś odżyją, ale jest też mnóstwo innych audycji i między innymi właśnie ta, w której teraz jesteśmy, czyli „Świat oczami duszy”. Ja chciałem, Panie Sławku, pogratulować. Naprawdę ma pan świetną audycję, bardzo fajnych słuchaczy, choćby tych dzisiejszych, bo czytałem komentarze też z uwagą.
Z wieloma się zgadzam, ale dzwonię-
[01:07:52] - Zwątpiłeś.
[01:07:56] - Dzwonię, bo chciałem się odnieść do audycji, która była dwa tygodnie temu.
[01:08:03] - Co się pan nie zgadzał ze mną.
[01:08:06] - To nie to, że się nie zgadzałem. Może powiem, o co chodzi. Tam pan, Panie Sławku, odniósł się do religii, do Kościoła. Ja rozumiem, że z konieczności to były takie pewne skróty. Niemniej jednak zależy mi na tym, żeby nie utrwalać pewnych tam stereotypów.
[01:08:25] - Super, mi też.
[01:08:29] - Bo niewielu ludzi tak naprawdę, którzy deklarują się jako chrześcijanie, jest chrześcijanami. Ja już mówię, co mam na myśli. To, że ktoś chodzi do kościoła tego czy innego, czy jakiś inny kult uprawia, to właściwie oznacza, że jest osobą religijną. Natomiast niekoniecznie jest chrześcijaninem, niekoniecznie jest osobą wierzącą. Wielu ludzi myśli, że zna Biblię, bo gdzieś chodziło trochę na religię, gdzieś usłyszało od księdza, gdzieś jakieś cytaty od kogoś w jakimś programie. Natomiast prawda jest taka, że przeciętny, powiedzmy to, katolik, nie to, żebym się czepiał katolików, bo to również może dotyczyć innych denominacji. Tak naprawdę Biblię zna słabo.
[01:09:16] - Tak. Panie Piotrze, my doskonale wiemy, że mówienie o tematach religijnych to jest stąpanie po bardzo cienkim lodzie, więc tu nie ma formuły słownej, która by zadowoliła wszystkich. Więc proszę mówić normalnie, bez stresu.
[01:09:32] - Staram się mówić normalnie. Po pierwsze chciałbym powiedzieć tak może trochę nieskromnie, że wydaje mi się, że znam Biblię trochę lepiej niż przeciętny obywatel. Natomiast ludzie wyrabiają sobie opinię o Biblii właśnie na podstawie takich fragmentów pewnych rzeczy, poprzez uogólnienia. I często właśnie Biblia, wiara jest mylona z religią, a tego w ogóle nie powinno się utożsamiać. I to, co pan powiedział dwa tygodnie temu o hipokryzji chrześcijan, to ja się z tym nie zgadzam. To może być hipokryzja osób, którym się wydaje, że są chrześcijanami. To jest prędzej właśnie hipokryzja ludzi religijnych, a nie wierzących. Ja bym nie wrzucał do jednego worka ludzi religijnych i ludzi wierzących.
[01:10:27] - Tu się całkowicie z panem zgadzam. Natomiast ciężko jest tą granicę nawet narysować, nawet słownie jest ją ciężko określić. Ale oczywiście całkowicie się z panem zgadzam.
[01:10:43] - To prawda. Ja bym chciał jeszcze jedną rzecz, nie wiem, czy można powiedzieć sprostować. W pewnym momencie powiedział pan, że mądre księgi mówią, jak postępować. Tutaj prawdopodobnie miał pan na myśli Biblię, bo potem się odniósł pan do spowiedzi i tak dalej, więc ja chciałem powiedzieć, że nie, to nie jest tak. Mądre księgi, czyli Biblia, wręcz przeciwnie, nie mówi, jak mamy postępować. To starają się robić pośrednicy, którzy często chcą mieć kontrolę nad ludźmi wierzącymi poprzez rozdawanie jakichś łask przez siebie wymyślonych, sakramentów. Tak naprawdę mądre księgi, czyli Biblia, jest o relacji człowieka z Bogiem i o tym, że zbawienie mamy z łaski właśnie poprzez wiarę, a postępowanie jest tylko i wyłącznie rezultatem i skutkiem tej wiary. Nie prowadzi nas do nagrody, szeroko rozumianej nagrody, postępowanie, a tylko i wyłącznie nasza wiara i łaska Boga. Natomiast to, co pan powiedział, że ludzie często wychodzą z kościoła i żyją tak jak przedtem, to ma pan stuprocentową rację. Tylko to są często ludzie, którzy właśnie nie znają Biblii, a tylko im się wydaje, że znają, bo zaufali jakimś tam pośrednikom.
To są ludzie, którzy często mają dobrą wolę, ale tak naprawdę nie wiedzą, jak do końca postępować. Chociaż mówię, postępowanie, jakieś dobre nasze uczynki to nie jest to, co nas prowadzi do dobrego. I teraz, jeśli chodzi jeszcze o spowiedź, to tak naprawdę spowiedzi w Biblii też nie ma. Jest oczywiście to, że mamy się odwrócić od naszych złych uczynków, od złego postępowania. Nasza dusza powinna analizować nasze zachowanie. Natomiast nie ma czegoś takiego jak spowiedź taka nauszna, jak jest to przedstawiane. I jeszcze à propos wzorca, o którym pan mówił, to często wspomina pan „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Ale dzisiaj mnie pan bardzo ucieszył, bo powiedział pan też takie słowa, które wypowiedział Jezus: „Rób drugiemu to, co chciałbyś, by tobie robiono”. A to jest naprawdę ogromna różnica, bo pierwsze mówi o powstrzymywaniu się od jakichś negatywnych działań, a drugie wzywa do działań pozytywnych wobec innych ludzi. To jest naprawdę duża różnica i wzniesienie się na zupełnie inny poziom.
[01:13:14] - I tu się ze 100% zgodzę.
[01:13:17] - Tak. I to właściwie tylko tyle, co chciałem pozawracać w głowie.
[01:13:22] - A czy ja mogę zdradzić, panie Piotrze, pana tajemnicę?
[01:13:27] - Ale śmiało, proszę. Ja nie mam nic do ukrycia.
[01:13:30] - Dobrze. Otóż pan Piotr się nam przedstawił tutaj z imienia, z nazwiska i pewnie gros słuchaczy nie kojarzy go z nicka, który funkcjonuje tutaj na czacie i jednocześnie też nie będzie go kojarzyć z pewnością z kanału, o którym mówiłem nawet tydzień temu, który też pozwolę sobie tutaj zareklamować, ponieważ jak na pewno usłyszeliście, kochani, pan Piotr ma bardzo dużą wiedzę na pewne tematy, więc jeżeli ktoś jest tymi tematami zainteresowany, to tak, jak najbardziej. To się Kanał Boży Pył nazywa. Tak, panie Piotrze?
[01:14:17] - Dokładnie tak.
[01:14:19] - Na YouTubie tak można znaleźć. Zresztą na Spotify też.
[01:14:22] - Na aplikacjach podcastowych wszystkich praktycznie.
[01:14:24] - Tak że jeżeli kochani jesteście zainteresowani szerszą wiedzą na ten temat, to korzystając z tego, że pan Piotr do nas zadzwonił, jak najbardziej polecam.
[01:14:36] - Ja jeszcze chciałem jedno słowo, właściwie zdanie wtrącić. Nie wiem, na ile się pan ze mną zgodzi, ale uważam, że w ogóle jesteśmy tutaj po to, żeby nauczyć się kochać. To jest właściwie naszym głównym celem. I właściwie tym chciałem zakończyć.
[01:14:53] - Całkowicie się z panem zgadzam.
[01:14:57] - Jeszcze raz gratuluję audycji, gratuluję słuchaczy i przełączam się na odbiór.
[01:15:02] - Dziękuję w imieniu swoim oraz słuchaczy. Bardzo się cieszę, że pan zadzwonił. I cóż, mam nadzieję, że to nie jest ostatni nasz kontakt, taki bardziej werbalny. Nie było chyba tak strasznie, co, panie Piotrze?
[01:15:17] - Wykluczone. Było, jak było.
[01:15:21] - Dobrze.
[01:15:21] - Ja się zawsze stresuję.
[01:15:23] - Odpowiadam.
[01:15:23] - Nie lubię siebie słuchać, więc na pewno już nie będę słuchał tego, co mówiłem.
[01:15:27] - Wprost przeciwnie, proszę posłuchać. Bardzo fajnie było.
[01:15:32] - I do usłyszenia. Pozdrawiam.
[01:15:33] - Pozdrawiam. Wszystkiego dobrego, panie Piotrze.
[01:15:36] - Dziękuję.
[01:15:39] - Dziękujemy panu Piotrowi. Tak, nie ukrywam, że żeśmy się tak umawiali na tą rozmowę już od jakiegoś czasu w rozmowach tak zwanych kuluarowych. Tak że cieszę się, że do tego doszło. Jak widzicie kochani, tu nikt do nikogo nie strzela ani nikogo też nie obraża i jeżeli macie ochotę też zadzwonić, to nie bójcie się. Ja tylko w pierwszej części audycji jestem taki poważny, to z szacunku do was przede wszystkim. Natomiast ogólnie jestem pogodną osobą i też dość otwartą, więc nie ma się czego bać. Kto tam ma ochotę, proszę, dzwońcie, bo ta rozmowa też taka bezpośrednia jest moim zdaniem dużo bardziej wydajna — użyję takiego słowa — niż chociażby odpowiadanie na komentarze czy nawet klikanie na klawiaturze. No dobrze, wracając do naszych komentarzy tutaj. Sinuspoland pisze: „Czarny kocie, a to ciekawe zagadnienie, czy rodzimy się źli i społeczeństwo nas temperuje, czy z gruntu jako dobre społeczeństwo nas psuje i dobre społeczeństwo nas psuje”. I coś tam się nie dokończyło.
To znaczy kochani, moje zdanie już znacie. Oczywiście na początku naszego istnienia tutaj na Ziemi jesteśmy duszą. Zresztą ci, którzy zgłębiają temat dzieci — zresztą o którym były też jakieś audycje poświęcone dzieciom — dzieci do piątego, szóstego roku życia, w zależności od tempa wpajania im podświadomości i zabijania ich duchowych umiejętności, żyją jakby na granicy dwóch światów. Tego świata duchowego, ponieważ ich kontakt z duszą jest naturalny. Natomiast później, z czasem wszystkie te nawyki ziemskie zostają nam wpajane i wypierają duszę. Więc w tym założeniu można powiedzieć, że rodzimy się duchowi, a z czasem ta duchowość z nas zostaje wypierana po to, żeby później, w którymś momencie już z własnej potrzeby próbować tą duchowość obudzić. Natomiast ja jeszcze wrócę na moment, bo miałem panu Piotrowi powiedzieć, jak był na antenie. Właśnie ostatnio czytałem taki post: jaka jest różnica pomiędzy osobą wierzącą a ateistą? Otóż ona nie jest taka duża, bo wynosi 3999. A ta cyfra bierze się z tego, że na świecie jest około 4000 religii i osoby wierzące uważają, że jest tylko jedna słuszna, a 3999 jest nieprawdziwych.
A ateiści uważają, że całe 4000 jest nieprawdziwych. To nawet wynosi jeden, tylko nie 3099. Coś mi się matematyka poległa. To tak à propos jeszcze troszeczkę w formie takiej żartobliwej.O! Będzie energetycznie. Kerek pisze tak: „Jak słyszę o empatii, to mnie trzęsie dosłownie dlatego, że ludzi nie nauczono jeszcze ich własnej emocjonalności do zrozumienia samego siebie, do empatii wobec siebie, a nawołuje się do empatii do innych. Jak człowiek zrozumie siebie i będzie empatyczny dla siebie, to wobec innych będzie naturalnie empatyczny. A strzałem w kolano jest empatia wobec innych, gdy sami nie rozumiemy swoich uczuć. Wówczas trzeba szykować się na mocnego kopniaka”
[01:19:53] - Wówczas trzeba szykować się na mocnego kopniaka. To jest końcówka komentarza, który pan Sławek przed chwilą próbował doczytać. Halo, halo! Tym razem mamy słuchacza na naszym numerze stacjonarnym. Czy się słyszymy?
[01:20:08] - Oczywiście, że tak.
[01:20:10] - Dobry wieczór. Z kim mam przyjemność?
[01:20:13] - Dobry wieczór. Kamil Bednarek.
[01:20:16] - Kamil Bednarek. To nie z tych Kamilów Bednarków?
[01:20:19] - Nie, nie ten śpiewak, nie.
[01:20:21] - Okej, dobra . Witam panie Kamilu. Cóż pana do nas sprowadza?
[01:20:28] - Witam. Ja chciałem się dodzwonić do pana Sławka.
[01:20:32] - Przy mikrofonie.
[01:20:35] - O, dziękuję serdecznie.
[01:20:38] - Bardzo prosimy.
[01:20:40] - Tak, jesteśmy. Ja się zamieniłem w słuch. Nie chcę panu wpadać od razu na samym początku naszej rozmowy w słowo, więc proszę mówić. Cóż pan chciał nam powiedzieć?
[01:20:54] - Oczywiście trochę zestresowany jestem. Muszę się zastanowić chwilę, co ja chciałem powiedzieć. Ale dobrze. Panie Sławku, kiedyś do pana pisałem maila. Pan pewnie kojarzy, ale tu nie musimy ujawniać co i jak. Mnie się wydaje, że my sami kreujemy własną rzeczywistość. Rodzimy się z jakimś planem na życie własne i później ten plan staramy się realizować. Pewne rzeczy nam pewnie wychodzą, inne nie, ale w moim życiu tyle rzeczy sobie wypowiedziałem, że strach myśleć, co to będzie w przyszłości.
[01:21:44] - Czemu strach?
[01:21:46] - Czy pan uważa, że rzeczywiście tak jest, że jesteśmy w stanie wpływać na swoje życie w trakcie jego trwania?
[01:22:00] - Oczywiście, że tak.
[01:22:01] - Że sobie pomyślę i wykreuję. Czy kreujemy własne życie?
[01:22:07] - Wie pan, trzeba odróżnić dwie rzeczy, ponieważ my nie rejestrujemy wszystkich myśli, które przelatują przez naszą głowę. Więc wie pan, my myślimy, że jak my sobie raz na trzy miesiące pomyślimy o wygranej w totka, to wygramy w tego totka. To tak nie działa, ponieważ nasze emocje związane z pieniędzmi ujawniają się w dziesiątkach, czy setkach, czy tysiącach sytuacji, które w ciągu tych trzech miesięcy się pojawią. I teraz idziemy do sklepu, oglądamy buty i myślimy sobie: „Nie stać mnie na te buty. Fajne, ale za drogie. Kupiłbym sobie, ale nie wiem, co się wydarzy w przyszłym miesiącu”. I wie pan, cały skład naszych myśli na temat pieniędzy ma wpływ na to, jak nasza sytuacja materialna wygląda. I my tylko pamiętamy o tej jednej sytuacji, kiedy afirmujemy sobie wygraną w totka, a tych pozostałych, codziennych już nie rejestrujemy. I ważne jest, aby nasza wiara w realizację tego, o czym marzymy, była wystarczająco duża, żeby ten proces kreowania się uruchomił. Natomiast wie pan, jak my myślimy, że chciałbym wygrać w totka, ale trzy tysiące razy storpedujemy tą emocję brakiem wiary, strachem o pieniądze i tak dalej, to nie ma prawa się spełnić.
Więc cały ten proces trzeba wziąć, a nie tylko jedną myśl, która pojawia się raz na jakiś tam czas.
[01:24:05] - Rozumiem. Wszystko nam się nie spełni to, co sobie wykreujemy, co byśmy chcieli sobie wykreować, prawda?
[01:24:12] - Spełni się wszystko, co jest w nas jako silna emocja. To się wszystko spełnia. Tylko my sobie właśnie często nie zdajemy sprawy z tego, o czym myślimy i co w nas tak naprawdę siedzi. W tym jest problem. Bo to, co w nas siedzi, to się właśnie dzieje. Dokładnie się dzieje to, jakie są nasze myśli i nasze emocje.
[01:24:40] - Dobrze. Niech pan mi powie, czy to, co w nas siedzi, może się wydarzyć na przykład zaraz, za chwilę, za momencik, czy też za kilka lat? Te emocje kiedy mogą się obudzić? W każdej chwili?
[01:25:05] - W każdej chwili. Wie pan, dużo czynników na to wpływa. Pewne rzeczy mogą wydarzyć się natychmiast, natomiast pewne wymagają iluś tam czynników zewnętrznych.Więc na przykład zmiana pracy na lepszą czy na inną jest związana z jakimś doświadczeniem, które musimy zdobyć, z odwagą, która musi w nas powstać do zmiany pracy, z pewnymi umiejętnościami, z pewnymi okolicznościami. Więc wie pan, to może potrwać. Natomiast często takie wymierzanie sobie kary za jakieś rzeczy dzieje się natychmiast, kiedy zrobimy coś.
[01:25:57] - Oj, to chyba właśnie mnie dotyczyło. Natychmiast. To chyba musiała być kara, bo natychmiast się wydarzyło, tego samego dnia.
[01:26:09] - To są kary, które wymierzamy sobie w swoich przekonaniach, poglądach. Ja miałem kiedyś sytuację ze złamaniem pewnych relacji ze swoją siostrą, która jest osobą bardzo apodyktyczną i zawsze musiało być tak, jak ona chciała.
[01:26:28] - Tak było.
[01:26:29] - Tak. I mieliśmy taką sytuację, w której ja postawiłem już jasno granicę i powiedziałem, że już nie, że tym razem już tak się nie wydarzy, że to znowu ja mam rzucić wszystko i przylecieć, bo ona o 17:00 wychodzi na jakąś imprezę, a ja mam już lecieć, bo ona coś wymyśliła. I kara przyszła natychmiast. Sam siebie ukarałem, bo to było złamanie pewnych zasad w relacjach między mną a moją siostrą i natychmiast się ukarałem. To trwało, nie wiem, 30 minut. Po 30 minutach miałem złamany palec u ręki. Więc wie pan, takie rzeczy, kary wymierzamy sobie dość szybko.
[01:27:16] - To powiem panu, że to życie strasznie jest skomplikowane i oddziałuje na nas, nawet gdy my nie jesteśmy tego świadomi.
[01:27:26] - Panie Kamilu, w tym jest właśnie problem i po to są właśnie te audycje, żebyśmy my zaczęli być świadomi tego, co w nas jest.
[01:27:41] - Od tego czasu staram się słuchać co tydzień pana audycji, bo to bardzo wiele daje mi do życia i do zrozumienia tego, kim ja sam jestem.
[01:27:58] - I tu jest sedno moich audycji. Właśnie namówienie was, kochani, do tego, żebyście większą uwagę skupiali na tym, co jest w was, a nie na tym, co się dzieje na zewnątrz. Bo to, co się dzieje na zewnątrz-
[01:28:21] - Co się dzieje wokół
[01:28:23] - ...na to bardzo łatwo zwracamy uwagę.
[01:28:26] - Najłatwiej nam właśnie zwracać uwagę na cudze błędy, co nie?
[01:28:34] - Na cudze błędy, na to, co się dzieje w tym świecie dookoła nas.
[01:28:40] - Sam siebie nie potrafimy obejrzeć.
[01:28:44] - I właśnie w tym jest kłopot. Wie pan, tak naprawdę, jeżeli człowiek opowiada mi jakąś historię ze swojego życia, to mi jest dość prosto zrozumieć, co się dzieje w środku niego. Bo zawsze to, co jest na zewnątrz, jest wynikiem tego, co jest w nas.
[01:29:05] - Oczywiście. Jestem tego samego zdania.
[01:29:09] - Idąc tym tropem, łatwo jest dojść do tego, jakie tak zwane blokady emocjonalne w człowieku siedzą. Skąd one się wzięły, to już jest insza inszość. Natomiast co jest problemem, to jest dość łatwo zdiagnozować. Tylko że więcej uwagi poświęcamy innym niż samemu sobie.
[01:29:33] - Właśnie to jest, kurde, problem naszego życia, że częściej patrzymy na innych. „O, ten mógł zrobić to tak, ten mógł to zrobić inaczej”, a nie patrzymy sami na siebie, nie?
[01:29:47] - A wie pan, że właśnie takie mówienie, takie ocenianie powoduje konkretne doświadczenia w naszym życiu? I to powiem też słuchaczom, że w ten sposób tworzymy swoje własne doświadczenia, skupiając swoją uwagę na innych i mówiąc: „A ten to źle zrobił, a ten to powinien zrobić coś tam”.
[01:30:12] - To się przyda wszystkim.
[01:30:14] - To za chwilę się okazuje, i to też w bardzo krótkim czasie, tylko gros ludzi nie jest w stanie tego ze sobą połączyć. Okazuje się, że staje się naszym doświadczeniem, tak jakby nasza dusza mówiła: „A cwaniaczku, taki jesteś mądry? To teraz pokaż, jak ty się zachowasz w takiej sytuacji. Masz teraz doskonałą okazję do tego, żeby przestać być teoretykiem i dawać rady innym, tylko żebyś sam się wykazał, czy faktycznie ta rada, którą dałeś drugiej osobie, czy faktycznie ty też potrafisz tak postępować”.
[01:30:51] - A później to doświadczenie może spaść na nas.
[01:30:55] - Znaczy ono zawsze spada na nas. Ono zawsze do nas wraca, tylko my często już nie łączymy tych dwóch rzeczy ze sobą, że kiedyś coś powiedzieliśmy i teraz jesteśmy w tej samej sytuacji. Ja to zaobserwowałem.
[01:31:09] - Przysłowiowa karma jest prawdziwa.
[01:31:13] - No tak, w tym kontekście mówiąc tak.
[01:31:16] - W pewnym sensie, nie?
[01:31:18] - Dokładnie tak. To doświadczenie staje się, przechodzimy po prostu praktycznie tą lekcję.Angażując się-
[01:31:26] - Chcieliśmy ją komuś przekazać, a ona spada na nas i sami przez nią przechodzimy.
[01:31:32] - Dokładnie. Dostajemy możliwość sprawdzenia, czy jesteśmy tylko teoretykami, czy jesteśmy też dobrzy w praktyce.
[01:31:42] - Z teorii przechodzimy w praktykę, chcąc nie chcąc.
[01:31:47] - Chcąc nie chcąc. Chcąc, bo skoro jesteśmy tacy mądrzy-
[01:31:54] - Skoro wypowiedzieliśmy te słowa, to chcąc.
[01:31:56] - Tak, dokładnie.
[01:31:57] - Wyraziliśmy jakiś cel.
[01:32:00] - Jakąś potrzebę swoją, tak?
[01:32:03] - Tak.
[01:32:03] - Ja to nazywam potrzebą.
[01:32:06] - Oczywiście możemy to nazywać, jak chcemy. Nieświadoma potrzeba.
[01:32:11] - Tak. Często nieuświadomiona. Ma pan rację, że my to tak sobie klepiemy, klepiemy. Z przyzwyczajenia klepiemy, bo wszyscy nam dają rady, to my dajemy rady innym. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w ten sposób kreujemy swoją najbliższą rzeczywistość.
[01:32:36] - Chcielibyśmy zrzucić doświadczenie swoje na kogoś, a i tak w ostateczności spada to na nas.
[01:32:44] - Dokładnie tak.
[01:32:45] - Te nasze myśli głupie, bo często bywają głupie.
[01:32:51] - To się okazuje najczęściej w praniu. Ja tego nie oceniam, ponieważ każde doświadczenie nas czegoś uczy, a jeżeli dochodzimy do wniosku, że było głupie, to warto higienę tych myśli i tych słów w sobie rozwinąć i pielęgnować.
[01:33:11] - Chociaż jakaś lekcja z tego wyniesiona.
[01:33:14] - Wyniesiona lekcja jest taka, jak wyciągamy z tego wnioski. Są ludzie, którzy nie wyciągają wniosków i będą klepać do końca swojego życia, dawać rady.
[01:33:26] - Jeśli nie wyciągniemy wniosków, to jesteśmy przegrani.
[01:33:30] - Wtedy ciężko to nazwać lekcją, bo nic z tego nie wynika. Żaden wniosek, żadna nauka. Jest to tylko kolejne doświadczenie.
[01:33:43] - Tak się pozostało nam żyć, uczyć się na błędach innych.
[01:33:44] - A my mamy kolejnego słuchacza na antenie. Przepraszam bardzo. Dodzwonił się do nas na naszym numerze komórkowym kolejny słuchacz. Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[01:33:58] - Halo, halo. Jak z drugiej strony?
[01:34:00] - Dobry wieczór.
[01:34:02] - Słychać?
[01:34:02] - Bardzo dobrze.
[01:34:05] - To się cieszę, bo w tej chwili siedzę w parku, ciemnym parku przy latarniach i jeżeli będą jakieś... psy koło mnie biegają, więc jest interaktywnie.
[01:34:25] - Dzisiaj święto, więc niech biegają. A z kim mamy przyjemność? Bo mamy pana Karola i kogo mamy?
[01:34:32] - Pan Szymon. Ja tak spontanicznie.
[01:34:36] - Pan Szymon.
[01:34:38] - Pan Szymon spontaniczny, tak.
[01:34:39] - Dobrze.
[01:34:41] - Przyznam się, że udzieliłem się może trzy miesiące temu w audycji.
[01:34:50] - Kojarzę.
[01:34:50] - Tak? Kojarzy pan?
[01:34:53] - Tak.
[01:34:55] - I to było dzień dobry, do widzenia, dobry wieczór i tym podobne. Bardzo fajnie. Dalej jestem podkręcony tym. Ja nie wiem, co wy tam jecie na śniadanie. Co pan je na śniadanie? Prawdę, na obiad miłość, a na kolację miłość do samego siebie? Bo to tak wygląda.
[01:35:24] - Powiem prawdę. Była kiedyś taka propozycja, że miałem się podzielić ze słuchaczami swoimi przepisami. Nie doszła do skutku. Może to jest faktycznie dobry pomysł, ale nie ukrywam, że tego typu emocje bardzo mocno pielęgnuję i staram się jak najwięcej wokół siebie tych emocji tworzyć. Nie tylko czerpać, ale też tworzyć. Ja jestem też kreatorem i kiedyś w jednej z rozmów telefonicznych powiedziałem jednemu ze słuchaczowi, który powiedział, że świat dookoła jest marny, smutny, czarny i do dupy, więc ja powiedziałem: „To nie czekaj, aż ten świat się zmieni, tylko zacznij go zmieniać swoim nastawieniem, swoim podejściem. Zaszczepiaj w ludziach trochę radości, trochę optymizmu, trochę wiary. Twórz ten świat taki, w jakim chciałbyś żyć”. Ja ten świat staram się wokół siebie tworzyć w zwykłych, prostych interakcjach z ludźmi w sklepie, na ulicy czy w prostych sytuacjach. Staram się ten stan emocjonalny dobrostanu jak najdłużej podtrzymywać.
Staram się odżywiać zdrowo, z miłością do samego siebie, więc trochę też miłości spożywam na śniadanie, obiad, kolacji nie jem.
[01:37:04] - Super, naprawdę bardzo fajnie. Też bardzo serdecznie pozdrawiam pana Marka. Ostatnio jak się udzieliłem w audycji jakiś czas temu, mówię: „Nie potrzebuję tego”. Takie było, bo to, co pan-Tam opowiadał w monologach głównie. Te monologi, te wcześniejsze pasmo to jest po prostu prawda. Ja to przywołałem z doświadczeń swoich. To było po prostu wszystko match, pasowało, równa się. Mówię: „Ale jak? O co chodzi?” Zostawiłem to, ale nie daje spokoju. Mimo wszystko nie potrzebuję, ale najwidoczniej chyba potrzebuję, bo zapisało się to w ten poniedziałek, który w większości przypadków u Polaków niechcianym.
Sobota, niedziela to weekendy i poniedziałek wracamy do systemu. Z reguły. Aczkolwiek ten system u mnie trochę działa odmiennie. Z reguły tak jest, że te poniedziałki trochę niekoniecznie są fantastyczne.
[01:38:40] - Są powrotem do rzeczywistości.
[01:38:43] - Zapisało się to. 20:00. Nie wiem jak. I teraz właśnie czy pan nie zapisał u mnie w moich stykach, w synapsach? Czy to nie weszło w podświadomości? Kurde, audycja pana Sławka o 20:00. Ja muszę zobaczyć Paranormalium, gdzie pan Marek prowadzi z boku, robi swoje w okularach technik. Grzebie, żeby połączenie było fajne, dobre, że to w mojej podświadomości się nie zapisało. Już teraz odbiegam trochę od tematu.
[01:39:34] - To znaczy ja powiem tak: nie mam takiej umiejętności. Przynajmniej nie odkryłem w sobie. Chociaż będę się musiał teraz już nad tym zastanowić, żeby mieć aż taki wpływ na ludzi. Zawsze byłem przekonany, że jeżeli coś, to chyba my sami gdzieś musimy wyrazić zgodę na to, żeby coś się w naszej podświadomości zapisało. Aczkolwiek nie, bo pozycja autorytetu faktycznie może wpływać na naszą podświadomość. Muszę to przemyśleć, bo jestem daleki od manipulacji, więc byłoby mi strasznie przykro, jakbym takie czynności wykonywał na antenie.
[01:40:26] - Na pewno nie w mojej osobie. Aczkolwiek tutaj poprzedni słuchacz mówił o tym. Czytałem Stary i Nowy Testament i trochę Koranu, chociaż nie całego i puściłem, wypuściłem. Nie będę analizował. Dużo fajnych rzeczy, bardzo fajnych, ale jakby zrobić interpretację tych książek, tych całych, wszystkich z tych wielobóstw, bo mamy różnych. Odnoszę się do poprzedniego słuchacza tutaj. Nie oszukujmy się, ta audycja czy pana audycja, nie wiem ile, sto, sto paręnaście, mało byłoby. Można by było gadać i gadać. Ale tak naprawdę to po prostu wyjaśnia temat. Prawda wyjaśnia temat.
Miłość wyjaśnia temat. Aczkolwiek miłość, prawda, wiadomo, tak samo prawdę można interpretować na swój sposób. Każdy ma swoje. Czysta, źródłowa, prawda, prawda.
[01:41:46] - Prawda przez duże „P”.
[01:41:48] - Właśnie, uniwersalna czy jak to tam mówi się. Aczkolwiek uniwersalna. O, właśnie. Uniwersalna to już słyszałem u pana w audycji. To nie jest moje słowo. Prawda źródłowa.
[01:42:05] - Prawda źródłowa, tak.
[01:42:07] - Źródłowa taka.
[01:42:09] - Tak. I może nawet bardziej mi się to teraz zaczyna podobać niż prawda uniwersalna. Wie pan, bo to ciężko jest naprawdę w słowniku znaleźć właściwe określenia, bo my też tę tematykę dopiero tworzymy. Więc to naprawdę język polski, nie wiem, jak z innymi językami. Natomiast język polski jest pod tym względem ubogi. Ja się czasami zastanawiam i wiem, że mi brakuje takiego słowa, że żadne z tych słów, które znam, nie pasuje mi do określenia tego, co chciałbym powiedzieć. Więc tak rzeźbię trochę.
[01:42:53] - To jesteśmy związani.
[01:42:55] - Wie pan.
[01:42:56] - Ja mam taką propozycję, żeby pan Marek stworzył aplikację taką, żeby zrobić po prostu na tych sferach podświadomości i świadomości, telepatycznie jakoś się łączyć, jakieś kabelki podłączyć i telepatycznie się porozumiewać. Po co nam? Bo tak naprawdę nasz język, jakikolwiek języki na świecie są naszymi ograniczeniami.To są nasze ograniczenia. Język jest ograniczeniem możliwości, ale taki mamy i tym się posługujemy. Tak jak pan to robi w tej audycji, gdzie uważam, że jest nieźle. Jak znajdę lepsze, to dam panu znać.
[01:43:50] - Dobra, z chęcią posłucham. Natomiast co do telepatii i łączności bezwerbalnej, to ja powiem tak: jest to fajne rozwiązanie, ale trzeba umieć nad tym panować. Bo jak się ten kanał otworzy, niech mi pan wierzy, to się zaczynają dziać takie rzeczy, że człowiek już przestaje wiedzieć, co jest jego, a co nie jest jego.
[01:44:23] - Zgadza się.
[01:44:25] - Z tym już trzeba, tak mówię ostrożnie. Aczkolwiek uważam, że jest to świetne rozwiązanie i nawet czasami tak sobie myślę, że to jest rozwiązanie przyszłości.
[01:44:38] - Tak, ja obserwuję. Mam dwie córki w wieku 6 i 12 lat i tak naprawdę patrzę, jeżeli chodzi o prawdę, to moje córki weryfikują to, co ja tam pierdziule pierdzielę. One mnie weryfikują. I czy mam jakieś doskonałości, niedoskonałości. Od takich czterech, pięciu miesięcy nie palę, załóżmy. Aczkolwiek droga od palenia niepalenia była dłuższa. Wrócę. Pierwsza moja córka. Paliłem jako młody. Pierwsza córka urodziła mi się w wieku 26 lat.
Paliłem papierosy. I teraz mówię: „Kurde, ja mam życie. Stworzyłem życie tutaj. To jest moje i mojej żony”. I teraz jakim ja będę przykładem, który będzie ciągnął i pytał: „Kochanie, córciu, nie pal, to jest złe” i gasząc peta na ziemi. „To jest złe, to jest zło”. Nie. Jedynym przykładem jest takim: rzucić palenie i tyle. I to jest przykład tego wszystko. I tak się wydarzyło.
Jak córka się urodziła, przed urodzeniem rzuciłem palenie na 10 lat. 10 lat nie paliłem po prostu. I czy moja córka będzie palić, czy nie będzie palić, to już nie ma znaczenia. Ale ja nie będę złym przykładem do tego, że moja córka będzie miała ze mnie zły przykład. Wszystko. Kropka.
[01:46:34] - Tu jest jeszcze jeden aspekt. Ja absolutnie szanuję to, ponieważ tu jest taki aspekt wiarygodności właśnie wobec dziecka.
[01:46:45] - Rodzice nie palili.
[01:46:50] - Bardziej mi chodzi o to, że mówienie o tym, co jest dobre, a co złe, a robienie czegoś zupełnie inaczej. Tak, ma pan asa w rękawie. Wielki szacunek za to, ale myślę, że dzieciaki też z wiekiem to oddadzą. Ja mam starsze dzieciaki, więc wiem, jak to funkcjonuje. Więc dzieci to z przyjemnością później oddają i to jest fajny moment. Także fajne chwile przed panem.
[01:47:27] - Fajne. Tak myślę.
[01:47:30] - Jestem przekonany.
[01:47:33] - Audycję ma pan naprawdę tutaj genialną. I wchodząc tutaj, nie ma tutaj co dyskutować. Bardzo fajna postać jeszcze tutaj jest pana Kazimierza. Bardzo ciekawie tutaj jako jednostka na tej planecie Ziemia chodzącą i analizującą coś, tworzącą inaczej. Ciekawe naprawdę.
[01:48:11] - Dziękuję w imieniu pana Kazimierza, chociaż ostatnio troszeczkę się od nas, widzę, zdystansował. Na pewno z jakiegoś powodu to wynika, ale mam nadzieję, że nas mimo wszystko słucha. Natomiast ja się cieszę właśnie z posiadania takich słuchaczy, którzy mają umysły bardziej analityczne i nie takie przyswajające po prostu wszystko jeden do jednego. Zresztą to, do czego też zawsze namawiam, żeby jednak mi nie wierzyć, żeby mnie jednak sprawdzać. I bardzo się cieszę, że tak jest. Aha, przepraszam najmocniej, zaraz wracam.
[01:48:52] - Co tam się wydzióbał? Kolejny raz.
[01:48:58] - Pan piesełek właśnie się zorientował. Właśnie sobie przypomniał, że dzisiaj jest dzień kundelka i domaga się z tej okazji atencji. Musiałem swojego kundelka właśnie wypuścić, bo coś go zaniepokoiło. Natomiast na szczęście tych ludzi, bo nie wszyscy do nas dzwonią, nie wszyscy się udzielają na czatach.
[01:49:21] - A szkoda, bo przepraszam, że wtrącę, bo słucham i czytam czasami komentarze iPrzepraszam, zimno mi. Wróciłem w poniedziałek i nie pasuje mi strasznie się udzielić z tego względu, że albo dzieci, a teraz w tej chwili sprawność fizyczna. Spotykam się z kolegami na sali i trochę tam, żeby nie zardzewieć.
[01:49:58] - Super! Popieram jak najbardziej każdą formę ruchu i sportu, pod warunkiem, że nie jest to sport za wszelką cenę. Jak najbardziej popieram. Ale chyba słyszę faktycznie, że jest zimno.
[01:50:15] - Naprawdę, kurczę, już jest kierunek powrót dom. Powiem tak bardzo gorąco zachęcam słuchaczy naprawdę, bo to nie jest nic strasznego, żeby zadzwonić na audycję pana Sławka. Przepraszam, ale naprawdę, kurczę, już w tej chwili jest naprawdę kosa, że tak powiem. A jeszcze jeżeli chodzi o kundelków, to mam również pieska, z którym jak wrócę, to będę musiał wyjść, bo najprawdopodobniej córka, 12. To obowiązki, prawda? Wiadomo, trzeba jednak tam gdzieś-
[01:51:05] - Dawać przykład. Drogi tato, trzeba dawać przykład.
[01:51:10] - Właśnie. I pewnie będę musiał wyjść na kupkę siku. I tak to wygląda.
[01:51:16] - Radosne nasze życie z psem.
[01:51:20] - Tak. Przepraszam, że tak po prostu z życia.
[01:51:30] - Ale to z życia, tak ma być, panie Szymonie.
[01:51:34] - Ja nie układam sobie naprawdę, powiem tak, że tak otwierając się, etaty robiłem. Ostatnio sobie analizowałem, 30 — mówię tak śmiesznie — zakładach w dziewięciu krajach. I nie patrzę przez pryzmat tylko tego ogródka Rzeczypospolitej Polskiej. Bo tak pokrótce, jak ja to widzę z drogi takiego dzieciaka. I taka analiza, że my żyjemy jak w takich zagrodach. Zagrody, ogródek Rzeczypospolitej Polskiej. Mamy takiego pasterza, mamy takie prawa, mamy takie procedury, jakieś ściśle określone regulaminy, zasady.
[01:52:36] - To pasuje do naszej mentalności, wie pan.
[01:52:39] - Tak jest, prawda? Więc to szersze spojrzenie i mimo wszystko bardzo fajnie mi się spodobało. Proste. Bo ja jestem prostym człowiekiem. Naprawdę nie jestem skomplikowany i wolę prostotę. Wolę naprawdę prostszych ludzi niż ludzi, którzy prowadzą wywody, komentarze, wiedza bo żartuję, czy nic z tej książki, z tego źródła i tak dalej. I tracą ten czas, energię na to, żeby udowodnić swoją rację. Ale to nie jest ich racja, to nie jest ich życie, ich racja. Tylko jak gdyby wyczytana skądś ta informacja, przesyłana. To nie jest ich.
Jaki jest twój pogląd? I to jest clou.
[01:53:46] - Wie pan, przekazywanie wiedzy jest przydatne, bo wiele osób buduje swoje poglądy na podstawie wiedzy i to jest okej. Zresztą tak się rozwijamy, tak się uczymy wielu rzeczy. Natomiast przeklepywanie wyczytanej wiedzy bez przepuszczenia tego przez siebie, bez przyjęcia swoich przemyśleń czy swojego stosunku do tego, to faktycznie to jest słabe. Ja też za takimi rozwiązaniami nie jestem, że po prostu jeden do jednego. Nie wiem, o co chodzi. Nie do końca rozumiem, co autor miał na myśli, ale jednak to przekazuję innym. To tak, to jest słabe. Natomiast w samym przekazywaniu wiedzy wyczytanej z książek, ja osobiście rzecz biorąc nie mam nic przeciwko temu. Zwłaszcza że są ludzie, którzy dużo lepiej niż na przykład ja potrafią pewne rzeczy ubrać w słowa, które z pewnością w tej formie dotrą na przykład do większej ilości ludzi.
[01:54:55] - To właśnie tutaj wie pan, panie Sławku, ja mam dla pana radę, bo pan ma zaomerkane. Bo nie można wchodzić z audycją o mówieniu o duchowości — w tej chwili opieram się o trzepak koło śmietnika. Jest naprawdę zimno.
[01:55:18] - Pan nie przymarzł?
[01:55:21] - Kiedyś taka, prawda? W tej chwili mamy lepsze sprzęty. Kiedyś na trzepaku się bawiliśmy. Taki plac zabaw mój dla mnie.
[01:55:35] - Mój też.
[01:55:39] - Reklama, panie Sławku. Jak pan chce coś sprzedać, nie biorąc pieniędzy za „dziękuję”? Co pan chce osiągnąć tym „dziękuję”? Albo „proszę się podzielić”, albo „proszę zadzwonić”, albo „wyrazić się w komentarzu: panie Sławku, te audycje były fajne i pomogły”. „Naprawdę dały mi coś, co zmieniło moje życie” albo „zastanowiłem się nad tym, że gdzieś pokierowało mną” albo „są fajne”. Ale za „dziękuję”? Pan powinien zrobić po prostu jasną reklamę na stronie i ściśle określone menu, i za tą kwotę, za godziny pracy tych audycji. Dla mnie to jest niepojęte. To jest ponad 100 audycji po kilku godzinach. To jest czysta analiza.
Czas to pieniądz, panie Sławku. O co chodzi tutaj? Za darmo? Za „dziękuję”?
[01:56:52] - Jak pan widzi, da się.
[01:56:53] - Ale to się nie sprzedaje! To się nie sprzeda, przecież na tym pan nie zarobi. Jeżeli ustali pan cenę, wtedy się ludzie zainteresują. Więcej będzie ludzi. Nie 500, 1000, tylko będzie więcej. Tak działa podświadomość. Pieniądze, tak?
[01:57:15] - Tu się całkowicie z panem zgadzam. My naszą podświadomością nadajemy wartość tego, co nabywamy. I dla naszej podświadomości, jeżeli coś jest warte 500 złotych, to musi być lepsze od tego, co kosztuje 100 złotych.
[01:57:31] - Dokładnie.
[01:57:33] - Tu się całkowicie zgadzam.
[01:57:34] - Nie zawsze. Dla większości ludzi można powiedzieć: obejrzy reklamę i jeżeli większość sprzedaje. W tej chwili córka miesza z tym już kurde zyski. To, gdzie jest sprzedawane na tych obrazach telewizyjnych. Przyznam się, że telewizji nie oglądam. Od czasu jak córka się urodziła, to nie mamy telewizora kompletnie. Nie tak, że karamy dzieci, nie oglądają. Bajki jakieś oglądają, wiadomo. To jest medium niepotrzebne. Uważamy, że jest niepotrzebne.
Są rzeczy, które latają po kablach, po sieci, gdzie można jakiś filtr zrobić, ale nie mówimy, że trzymamy w klatce. Tylko staramy się jakoś to dawkować, a co później się wydarzy, to się wydarzy. Tutaj z tym się najwidoczniej zgadzamy. Chociaż o czym ja mówię? To, co pan tutaj tworzy, to jest normalnie mistrzostwo i tyle. Ja jestem głupim, prostym człowiekiem. Naprawdę, nie wywyższam się.
[01:59:07] - Panie Szymonie, nie wywyższać się to jest okej. Można się nie wywyższać, ale zupełnie nie widzę powodu, dla którego ma się pan umniejszać.
[01:59:26] - Ja jestem skromny, naprawdę i czasami mi się wydaje, że-
[01:59:30] - Nie.
[01:59:31] - Przepraszam.
[01:59:32] - Nie. Skromność to jest niemówienie nic. A pan mówi o sobie w sposób niemiły dla siebie.
[01:59:42] - Okej.
[01:59:44] - I to już jest trochę niebezpieczne. Więc jak chce pan być osobą skromną, to niech pan nie mówi nic na swój temat i pozwoli innym. Natomiast proszę nie mówić o sobie źle. Ja kiedyś powiedziałem, że jestem prostym człowiekiem, bo ja też jestem taki zero-jedynkowy. I ktoś mi po bardzo krótkiej rozmowie powiedział: „Dużo rzeczy mogę o panu powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest pan prostym człowiekiem”. Więc ta zero-jedynkowość, to mówienie wprost, ale też umiejętność podawania argumentów wcale nie jest odbierane przez ludzi jako prostota. Przynajmniej to pan sobie oszczędzi.
[02:00:37] - Okej. Może nie doceniam siebie.
[02:00:42] - Może trzeba zacząć się doceniać.
[02:00:45] - Może tak, może to jest ten kierunek. Jesteśmy tylko ludźmi i aż. Tyle. Fajnie. Naprawdę fajnie, że zadzwoniłem i czy ja coś wprowadziłem do tej audycji? Mam nadzieję, że coś pozytywnego.
[02:01:09] - Nie wiem, panie Szymonie, czy coś pozytywnego. Natomiast jedno mogę panu powiedzieć: że ze względu na pana samopoczucie i bezpieczeństwo nie zapytam, gdzie pan mieszka. Jeżeli zacznę brać pieniądze za audycję, to może być pan w niebezpieczeństwie, panie Szymonie.
[02:01:34] - Wie pan co? W tej chwili ja nie pracuję od dłuższego czasu. Może dlatego mam takiePewne schematy, gdzie faktycznie wyłączam się z tych sytuacji podświadomych, tego systemu. Gdzie odcinam się kompletnie. Znaczy kompletnie, nie da się odciąć kompletnie.
[02:02:10] - No nie da się.
[02:02:11] - Tak samo jak miłość bezwarunkowa. Panie, chciałbym w to wierzyć. Ale to jest jakieś latanie w aniołach. Czysta kartka. Po prostu jestem piękny, czysty i najlepszy i doskonały. Bo to jest doskonałość. Na moje. Czystość, doskonałość, krystaliczność. Staram się werbalnie w języku polskim jakoś to przedstawić. Nie da się w tym świecie, jak się rodzimy, dostajemy jakieś gwoździe, które albo wyciągamy, albo z nimi zostajemy i one rdzewieją i gdzieś tam zostają.
Moja córka też nie chodzi, zdradza się na religię. I to nic nie jest nowego.
[02:03:31] - Jasne.
[02:03:32] - Moja żona też. Okej, nie chodzimy do kościoła i tak dalej. Kwestie religii. Jest wielobóstwo na świecie. Człowiek analizuje. Różne Biblie, różne są księgi, zapiski i tak dalej. Co się tam wydarzyło. Ta podświadomość: „Boże, co zrobiłaś? Jezu, Matko!” Wtedy mówimy: „Jak?” Aga, nie chodzimy już od 20 lat. Przepraszam, zdradziłem imię żony.
Nie chodziłem do kościoła i mówię: „Jezu, Boże, Matko”. I nasze dzieci mówią, które nie chodzą, jaki to jest ciężki przemiał, żeby iść w kierunku zupełnie innym, chociażby na kwestii wiary. Jaki to jest przemiał, żeby zmienić jakikolwiek model i nadać jakikolwiek bieg. Jaki to jest twór, jeżeli chcesz coś, gdzie nie wystarczy tydzień, miesiąc, rok, to może być dekada nawet, bo to pokoleniowo idzie. To się zmienia.
[02:05:08] - Wszystkie zmiany, które się dzieją, są zmianami pokoleniowymi. Owszem, my tam możemy zmieniać swoją własną świadomość w tempie takim, jakim nam pasuje. Natomiast zmiany ogólne dzieją się właśnie pokoleniowo. Ten proces ewolucji trwa tysiące lat, więc w świecie duchowym się nikomu nie śpieszy.
[02:05:40] - No właśnie.
[02:05:41] - Nam jako ludziom się bardzo często śpieszy, natomiast w świecie duchowym nie. Te wcielenie, to następne.
[02:05:49] - Ja jestem-
[02:05:50] - Następne i jeszcze następne.
[02:05:52] - Tak. Ja jestem takim typem, gdzie szybko, efekt i tyle. Ale tak się nie da. W pewnych sytuacjach czas jest względny. Fakt, że odczuwamy to sami w sobie, że wydłuża się i zwalnia, przyspiesza, zwalnia. Jestem dzieckiem, które przeżyło żłobek, przedszkole, podstawówkę, liceum. Liceum mi się nie udało. Zawodówkę, technikum, studia. Wszystkie te systemowe procesy edukacji, które trzeba przejść. Cały twór.
Normalnie już mi się narzuca Pink Floyd i „Another Brick in the Wall”.
[02:06:57] - Bardzo lubię ten kawałek. Tak przypadnie.
[02:06:59] - Dobry jest. Ostatnio nawet przed wyjściem córki do szkoły to rzucałem i córa angielski świetnie. Edukacja fajnie, mówię, ale jednak język, bo polski znasz. 38 milionów. Ale gdzie? W ogródku Rzeczypospolitej Polskiej, w tej zagrodzie się dogadasz. A gdzie dalej ze światem? Panie Sławku, jakby teraz pan mówił po angielsku albo po chińsku, albo po rosyjsku, miałby pan większy zasięg. Proste.
[02:07:48] - Na razie pracuję nad zasięgiem w Polsce.
[02:07:53] - Dobrze, ja już naprawdę nie przeszkadzam, nie chcę zabierać tutaj. Gorąco polecam, bo czytając komentarze, staram się nie czytać, trochę kłamię teraz. Parę przeczytałem i jest wiele osób, które są ciekawe. Śmiało. Panie, ja się cieszę, że teraz z panem rozmawiam. Pan Marek gdzieś tam kombinuje, już myśli o tym, jak to przerobić, co tam puścić, kiedy pójdę spać, kiedy to się skończy. Nie wiem, może teraz analizuje. Ale świetna audycja, naprawdę. O co chodzi? Ja czuję, że to jest prawda w sensie takim, że to nie jest czytane.
To, co pan robił. Nie czyta pan tego. To po prostu dzieje się, leci.
[02:09:22] - 99% rzeczy, które przekazuję, to jest tak, to jest moje.
[02:09:31] - I tak samo ja w tej chwili zrobiłem, gdzie pewnie tam się nic nie wydarzyło jakiegoś. Nieprzemyślane. Zadzwonię i tyle. Nie przemyślałem, czy się odniosę do jakiegoś tam tematu. Przepraszam, bo wydaje mi się istotne. Nawet się nie zastanawiałem nad tym, czy to jest istotne, czy nie. Po prostu dzwonię.
[02:10:02] - Powiem tak: jest to na pewno istotne, bo skoro poczuł pan taką potrzebę, to z pewnością jest to istotne.
[02:10:12] - Tak. Dobrze.
[02:10:15] - I tutaj w kategoriach prawdy nie ma o czym dyskutować. Jest to z pewnością istotne.
[02:10:21] - Prawda. Właśnie, czym jest prawda? Prawda wyjaśnia ten temat i przyznam się, że wiele mógłbym o tym powiedzieć. Chociażby kwestia religii. Przepraszam, nie będzie o mnie, ale z mojego życia, o mojej córki. To jakieś cztery lata temu, trzy lata temu na lekcji. I bardzo fajne właśnie tutaj — przepraszam jeszcze, dygresja — kwestia audycji „Świat oczami dziecka”, „Duszy dziecka”, tak?
[02:11:07] - „Świat oczami dziecka”. Jest taki projekt, tak.
[02:11:11] - To ja jestem za. Jak najbardziej, bo tak naprawdę my siedzimy, bawimy się w tych historiach, tych przeszłości. Co nam się wydarzyło złego i tak dalej, prawda? Ale zapominamy o tym, że często jesteśmy czyimiś dziećmi stale, aż do śmierci. Gdzie rodzą się dzieci, prawda? My bawimy się tam w pracę, w wojsko, strzelanie, jakieś różne rzeczy. A jak się pojawią nasze dzieci i pytanie, czy my jesteśmy z tym? I dalej im to, chociaż w tych audycjach pana było lepiej, to podejrzewam, że już niejednokrotnie to przerobione. Ale z mojego dalej wrzucam tego prostego myślenia mimo wszystko. Taki prostotyt.
Przepraszam, nie mówię, że ja prosty, ale to jest nasza przyszłość. Dzieci i nastolatkowie to jest nasza przyszłość. To buduje naszą przyszłość, tego całego przedszkolaka, całego świata i myślenia.
[02:12:51] - Całkowicie się z panem zgadzam, bo prowadziłem właśnie kiedyś ostatnio rozmowę, który projekt: czy „Świat oczami duszy”, czy „Świat oczami dziecka” byłby bardziej przydatny. Ja uważam, że „Świat oczami dziecka” zdecydowanie byłby bardziej przydatny, ponieważ w tej chwili obcowanie z dorosłymi przynosi taki efekt, że ludzie już walczą z pewnymi nawykami, które powstały na poziomie podświadomości. Możliwość ukształtowania podświadomości w dzieciach w sposób taki, żeby nie musiały za 10, 20, 30 czy 40 lat z tym walczyć, byłby zdecydowanie, moim zdaniem, sensowniejszy.Bo pozwoliłby tym dzieciom uniknąć wielu problemów, z którymi my się borykamy bądź borykaliśmy się w swoim życiu. Pod tym względem dwie rzeczy istotne pan dzisiaj zrobił, przynajmniej dla mnie. Po pierwsze prawie namówił mnie pan do brania pieniędzy a po drugie przypomniał mi o projekcie, do którego cały czas sobie obiecuję, że wrócę. Dla mnie dwie rzeczy istotne się wydarzyły w tej rozmowie.
[02:14:27] - Pieniądze. Temat pieniędzy mnie boli strasznie, bo nie wiem, czy była audycja. Jeżeli chodzi o to, nie jestem w temacie, nie jestem w środowisku pana Sławka. Przesiąknięty. Mogę nie być przesiąknięty z racji tego, że parę audycji słyszałem, które uważam są świetne. Mogę nie być poddany manipulacji czy myśli pana Sławka, które są super. Pierwsza audycja, którą ja też poleciłem najbliższej osobie, nie chcę tutaj zdradzać, żeby puszczać. To jest odnośnie kwestii tego, że sytuacje się dzieją, ludzie zaczynają reagować i działać w sytuacjach złych, niekomfortowych, gdzie jest zmiana kompletnie o 180 stopni. Nie masz pracy albo cokolwiek się wydarzy. Masz nogę, nie masz nogi i jedziesz dalej przez życie.
Łamiesz się albo jedziesz dalej bez nogi. To nie jest tak, że weszło to, bo to jest genialne. Zastanawiałem się nad tym, jak to ludzie, czy to jest proces temat tych wojen i tak dalej. Wiadomo, że jak są wojny, technologie i tak dalej, to się wszystko zaczyna napędzać, bo ludzie: „Okej, mamy ich. Dobra, teraz przykręćmy im możliwości. Nie dajmy im jeść. Puśćmy ich na wojnę”.
[02:16:49] - Ja bym się tutaj, panie Szymonie, za mocno już nie rozpędzał w tym kierunku.
[02:16:57] - Okej.
[02:16:58] - Bo to po pierwsze nie temat audycji i budowanie wszelkiego rodzaju teorii, których nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Myślę, że to też odciąga nas od tego, co jest dla nas istotne, czyli skupienia się na samych sobie. Ja jednak będę cały czas twardo stał na straży tego, że to, co tak naprawdę możemy zrobić i zmienić, to samych siebie. Świat jeszcze jakiś czas musi się potoczyć swoim własnym biegiem. Myślę też, że my zmieniając siebie jakiś przyczynek czy wkład w zmianę tego świata też mieć będziemy. Nie idźmy w tym kierunku. Zastanawiamy się.
[02:17:48] - Rozpędziłem się. Ja jestem też takim, mówię o tym, że nie chochlą, a łyżeczką. Często ludzie i ja też przyznam się, że chcę wyjadać z gara od razu. Chcę tą buzię po prostu do tej zupy i od razu wziąć to. Czasami musimy brać to pomału.
[02:18:16] - Ja uważam, że niech każdy bierze tak, jak mu pasuje. Nie wyznaję tu złotej zasady, że tak jest lepiej czy tak. Jeżeli tak lubimy być u babci Ani w zupie, to dlaczego by nie? Ja nie mam z tym żadnego problemu. Nie uznaję tego za coś złego. Są ludzie, którzy są cierpliwi, konsekwentni, systematyczni, a są też ludzie, którzy rzucają się z energią na pewne rzeczy i chcą efektów natychmiastowych. I to też ma sens.
[02:18:50] - Ja taki jestem.
[02:18:52] - Jeżeli komuś z tym jest dobrze, jeżeli nie ma z tego powodu dyskomfortu bądź nie obraca się to przeciwko niemu, to dlaczego by nie? Ja nie uznaję jednej złotej zasady do każdego człowieka.
[02:19:09] - Super. To mi się podoba. Dlatego ta audycja i pan, panie Sławku, tutaj w akompaniamencie pana Marka. To nie chodzi o to, czy ja jej potrzebuję, czy nie. Ja uznaję to za naprawdę audycję bliską mnie osobiście i tyle. Już się zabieram, bo idę do mojego Niuńka, Yorka. Idę z nim wyjść na kupkę, siku.
[02:19:48] - Piesek się w końcu nie doczeka dzisiaj tej kupki i siku.
[02:19:51] - To właśnie.
[02:19:54] - Z pieskami to jest tak, że one się doczekają. Tylko właściciele mogą być niezadowoleni, że zrobiły nie w tym miejscu kupkę, co my byśmy chcieli.
[02:20:04] - Ale akuratTak.
[02:20:09] - Ale proszę tak, bo nam też pan Kamil gdzieś uciekł. Nie wiem, czy jeszcze w ogóle z nami jest, czy już się rozłączył.
[02:20:17] - Nie, rozłączył się jakieś pół godziny temu.
[02:20:20] - Aha, no dobra.
[02:20:22] - To ładnie poszło. Dobra, ja już wbijam swój kod tajemny i się rozłączam. Bardzo fajnie. Pozdrawiam serdecznie i idę wyjść. Jest interaktywnie.
[02:20:33] - Dobrze. Miłego spaceru w takim razie. Dziękuję panie Szymonie za telefon. Z pewnością wyciągnę z niego wnioski.
[02:20:41] - Również serdecznie pozdrawiam.
[02:20:44] - Wszystkiego dobrego. Dobrej nocy.
[02:20:45] - Również dobrej.
[02:20:51] - No dobrze kochani, nam się tutaj dzisiaj linia telefoniczna, że tak powiem, bardzo mocno rozgrzała. Widzę, że pasek z komentarzami mi urósł, więc wracam szybciutko do czytania komentarzy. Zwłaszcza że ten od Kereka był bardzo trafiony, więc ja go, że tak powiem, przeczytam jeszcze raz, bo tak na bezdechu już jechałem. Kerek pisze: „Jak słyszę empatię, to mnie trzepie dosłownie dlatego, że ludzi nie nauczono jeszcze ich własnej emocjonalności do zrozumienia samego siebie, do empatii wobec siebie, a nawołuje się do empatii dla innych. Jak człowiek zrozumie siebie i będzie empatyczny dla siebie, to wobec innych będzie naturalnie empatyczny. A strzałem w kolano jest empatia wobec innych, gdy sami nie rozumiemy swoich uczuć. Wówczas trzeba szykować się na mocnego kopniaka”. Całkowicie się zgadzam z tym komentarzem. Na swoją obronę tylko, ponieważ ja dzisiaj mówiłem o empatii, powiem tylko, że pozostałych 140, 130 parę audycji mówiłem o miłości do samego siebie, więc tak, też uważam, że ta kolejność jest właściwa. Najpierw miłość do samego siebie i empatia wobec samego siebie, a dopiero później empatia wobec innych.
Czarny Kot pisze: „Według mnie rodzimy się święci, tylko ten świat obrzuca nas swoim brudem, a niełatwo się nam z niego otrzepać. Jak mówi pan Sławek, od pierwszych dni wpajają nam te wzorce podświadomości”. Tak, ten proces jest jakby całkowicie naturalny, natomiast też ta podświadomość jest gwarantem doświadczania, ponieważ ziemska natura zmusza nas do doświadczania na własnej skórze, na własnym tyłku, pchania palca do gniazdka i wkładania ręki w ognisko, żebyśmy zobaczyli, czy parzy. Więc tak. Sinus Poland pisze: „Z jednej strony zgadzam się, to budujące tak myśleć. Ale co z ludźmi sprzed tysięcy lat, o których mówi pan Sławek? Ludzie pierwotni jako zwierzęta unosili się empatią? Tego nie wiem. Mechanizmy społeczne jeszcze nie się formowały. To takie dywagacje trochę na przekór z mojej strony, bo sam nie jestem przekonany”.
To znaczy ja jestem przekonany, nie jestem przekonany. To może nie w tych kategoriach i to też nie chodzi mi o tworzenie struktur. Natomiast patrząc nawet na ostatnie 100, 200 lat, już nie sięgając aż tak daleko, gdzie już mamy i filmy historyczne, i dokumenty historyczne, i opisy różnych zachowań ludzkich czy tam społecznych, możemy już, czy tam nawet z ostatnich 1000 czy 2000 lat już pewne wnioski na temat kierunku rozwoju mentalności i świadomości ludzi wyciągnąć. „Tak sobie czasem myślę, gdyby dzieciom dać wolną rękę, oczywiście mając na nie uwagę, jaki świat mógłby być piękny, gdybyśmy tylko pozwolili kreować im własną rzeczywistość”. Nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby tak zrobić. Zresztą znam rodziców, którzy w tym kierunku zmierzają. Zresztą ja uważam się też za jednego z takich rodziców, który właśnie pozwalał dzieciom kreować swoją własną rzeczywistość i zupełnie tego nie żałuję. Myślę, że one też nie. Sabina pisze: „Czarny Kocie, pozwolę sobie polecić ostrożność z tą świętością. Nie zapominajmy o instynktach pierwotnych, na przykład egoizm”.
„Dlatego też w cudzysłowie, Sabinko” — odpisał Czarny Kot. Sinus Poland pisze: „A gdyby te dzieci hipotetycznie odciąć od wzorców rodziny, społeczności, rówieśników? Czy zachowałyby się empatycznie? Czy ta ich boskość byłaby na pierwszym miejscu, czy może przeważyłaby zwierzęcość?” Sabina pisze: „Nie sądzę”. To znaczy kochani, umówmy się co do jednej rzeczy, że bez podświadomości i bez pewnych wzorców podświadomości nie da się funkcjonować na świecie, w życiu. Więc podświadomość jest jak najbardziej naturalnym naszym narzędziem tutaj na ziemi. Natomiast w moim przekonaniu ważne jest to, aby w tej podświadomości znalazło się to na przykład, co pozwoli zachować dzieciom również ziemską naturę. BoDziecko, które nie posiada podświadomości i informacji ostrzegawczych o świecie, może po prostu w tym świecie w dniu dzisiejszym zginąć. Myślę, że podświadomość powinna znać świat takim, jakim on jest w rzeczywistości, czyli powinna znać i stronę duchową i stronę ludzką. I żadna z tych stron nie powinna w naszej podświadomości przeważać.
Dana pisze: „Empatia pochodzi od serca i jego pola. Nie każdy ją posiada, bo nie każdy posiada serce”. Prosto, dosadnie, ale oczywiście całkowicie się z tobą zgadzam. Sabina pisze: „Panie Sławku, nauka zawsze jest trudna i często boli. Nauka empatii również. Równie trudno ludzkość uczy się tolerancji, akceptacji inności”. Masz tutaj rację, jak najbardziej Sabino. Wszystko, co jest odmienne od naszej podświadomości jest dla nas trudne do zaakceptowania. Problem nie jest w ludzkości, tylko w naszej ziemskiej naturze, w naszym ego i w tym, co w podświadomości się znajduje. Sabina pisze jeszcze: „Panie Sławku, ostatnio coraz częściej zdarza mi się myśleć, że gdyby nawet teraz przyszło mi się rozstać z tym światem, to odejdę bez większego żalu i sprzeciwu.
Czy według pana moja dusza osiągnęła cel?”. Na pewno jakiś tak. Myślę też, że świadomość tego, kim jesteśmy, powoduje takie myślenie. Natomiast dużą wskazówką tego, czy dusza osiągnęła cel, jest osiągnięcie stanu spokoju dotyczącego rzeczy ziemskich, bo to jest ta kuźnia, w której te wszystkie rzeczy mają się przekuć na działanie. Jeżeli czujesz wewnętrzny spokój, myśląc o sprawach ziemskich, to być może osiągnęłaś cel. Z pewnością jeżeli taki cel uda ci się osiągnąć, to powinnaś to wykorzystać do tego, by dawać przykład innym i innym pokazywać drogę do tego, jak ten cel osiągnąć. Sabina pisze: „Kochane kundelki, czarny kot się tutaj o mnie zatroszczył. Dodajmy trochę roboty panu Sławkowi, niech ma co opowiadać”. Dobrze, uśmieszek się pojawił. Generalnie rzecz biorąc nie mam z tym problemu, ale dziękuję za troskę.
Panowie prowadzący budzą respekt. Sinus Poland pisze: „Panie Sławku, jeszcze jedno zdanie ode mnie. Po ostatniej, przedostatniej audycji robię własny rachunek sumienia. Zrozumiałem, jak to jest ważne i co mi daje”. Super, bardzo się cieszę kochani za słowami Sinus Poland, zwłaszcza ostatnimi: „Robię własny rachunek sumienia. Zrozumiałem, jak to jest ważne i co mi daje”. Jak widzicie, nie tylko ja odkryłem wartość tego narzędzia. Może właśnie za tydzień zamiast audycji w tym smutnym, nostalgicznym dniu to jest dobry moment, żeby własny, osobisty rachunek sumienia chociaż trochę sobie zrobić. Gorąco polecam. Christus Orbitus pisze: „Są świetnymi nauczycielami i poszukiwaczami prawdy”.
Nie wiem, czego to dotyczy, ale cieszę się z opinii. Sinus Poland pisze: „Podsumowanie tego typu daje mi siłę i jest motorem dobrych zmian, zawalczenia o siebie”. Super. Jeszcze raz powtarzam, gorąco polecam i cieszę się z tego komentarza. Kliszot Orbitus: „Super było. Dużo też rozwija człowieka, dodaje mu punktów i wyzwala człowieka, bo człowiek to istota socjalna. Publiczna rozmowa na żywo pozwala pozbyć się wielu ograniczeń, też kompleksów mentalnych i tym podobnej zarazy duchowej”. Super. DR, siema. Herbet Iran: „Dobry wieczór, panie Sławku.
Byłam z panem na początku pana przygody z audycjami, ale zrobiłam sobie przerwę i od paru dni nadrabiam po parę godzin dziennie. Jak już wszystko przesłucham, podzielę się wnioskami. Pozdrawiam gorąco”. Miód na moje serce, że ktoś był, że nas zostawił, że mnie zostawił i do mnie wrócił. Bardzo mnie to cieszy. Nie mogę się doczekać wniosków. Sinus Poland pisze: „Ja ostatnio zacząłem słuchać audycji znów od pierwszego odcinka, głównie w samochodzie czy podczas pracy. Odbiór z perspektywy czasu jest zupełnie inny”. Tu się całkowicie z tobą zgadzam. Ja też czasami, jak słucham poprzednich swoich audycji, mam zupełnie inny odbiór.Czyli jak widać audycje zrobiły się ponadczasowe, co mnie bardzo cieszy.
Aczkolwiek nie wiem, czy moje słowa nie były przedwczesne, bo Simus Poland pisze: „Ale zaznaczam, że ciężko mi wracać do tej playlisty, bo na Paranormalium jest tak dużo doskonałych materiałów, że często przeskakuję na inne playlisty”. Ja się z tego powodu zupełnie nie martwię. Beata Ludwiczek pisze: „A z drugiej strony ogromna potrzeba podzielenia się sobą i akceptacja innych”. Tutaj nie wiem, czego ten komentarz dotyczy. Kasia „Wiedźma” pisze: „Zwierzęta są empatyczne. Wystarczy obserwacja natury. Człowiek jako zwierzę mógłby być nawet bardziej sympatyczny niż obecnie”. Nie wiem. Mam mieszane uczucia na ten temat. Empatii uczymy się przez doświadczenie.
Nie da się z teorii. Da się na poziomie mentalnym, a to już jest dla mnie dobry krok w dobrym kierunku. Szymik pisze: „No i nikt nie wyszedł z psiakiem” . Ja zaraz wyjdę, bo już się tam upomina. Beata Ludwiczek jeszcze pisze: „To tak jak odczuwanie bólu. Można zginąć nawet o tym nie wiedząc”. Tak też jest z brakiem podświadomości o dzieci. Okej, tak. To teraz zrozumiałem. Sabina pisze jeszcze: „Dziękuję panie Sławku.
Potwierdził pan moje przypuszczenia, aczkolwiek miałam obawy, że tracę instynkt samozachowawczy. Dziękuję raz jeszcze”. Nie ma za co. Nie trać instynktu samozachowawczego, bo jest to jeden z ważnych czynników człowieczeństwa. Przepraszam was jeszcze na moment. Święto musi trwać. Leć, Dawciu. Mój piesek świętuje w najlepszy dla siebie sposób, czyli biega po podwórku. Kochani, superowo. Zrobiło nam się trzy godziny audycji dzisiaj.
To tak dla urozmaicenia. Cieszę się, bo i telefony, i sporo komentarzy, i wasz udział, i powroty do pierwszych audycji, więc dużo fajnych informacji. Ja teraz tak na sam koniec już mam taką refleksję właśnie dzięki Simus Poland, żebyście faktycznie spróbowali zamiast audycji w Radiu Paranormalium za tydzień z perspektywy tych osób, które za tydzień odwiedzicie, a których już między nami nie ma, zrobić właśnie sobie swój własny rachunek sumienia. I tego wam, kochani, z całego serca życzę. Oczywiście też ostrożności na drodze, ładnej pogody, też spotkań z żywymi ludźmi, bo to też jest fajna okazja do tego, żeby się spotkać, chwilę przystanąć, wymienić się kilkoma ciepłymi słowami. Zdrówka wam życzę na ten tydzień. Uważajcie na siebie. Nie dajcie się wciągnąć w ten młyn, w ten kocioł, w ten wir podświadomości, bo 1 listopada z pewnością nie jest dniem, w którym ta gonitwa powinna nam towarzyszyć. Pozdrówcie swoich bliskich. Ja pozdrawiam was bardzo serdecznie.
Dziękuję wam za dzisiejszy udział. Jak zawsze dziękuję panu Markowi. Trzymajcie się cieplutko i do usłyszenia za dwa tygodnie z małą przerwą. Może się troszeczkę za sobą stęsknimy, ale z pewnością będzie fajnie. Do usłyszenia, do zobaczenia. Dobrej nocy. Pa, pa.
[02:37:11] - A mówił do słuchot do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Mączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna jest w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook czytany moim głosem. Co tam jeszcze? Oczywiście zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Ja jeszcze tylko dodam taki mały apel. Dzisiaj wyemitowaliśmy w przerywniku muzycznym utwór „Drive Home” i oczywiście apeluję, jeżeli jak będziecie państwo wracać za kilka dni z cmentarzy, to zróbcie wszystko, żeby to drive home było jak najbardziej bezpieczne i żeby na ten cmentarz oczywiście zbyt wcześnie nie powrócić już na stałe. To taki mały apel dla kierujących ode mnie. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za dwa tygodnie w Radiu Paranormalium o 20:00 w poniedziałek 8 listopada na żywo w audycji „Świat oczami duszy”.
[02:38:47] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl