[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Siedzę teraz na Onecie i czytam: Wielkie zamieszanie na nocnym niebie. Amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna informuje, że burza słoneczna uderzy dzisiaj w Ziemię i według naukowców grozi nam internetowa apokalipsa. Zanim ta apokalipsa w ogóle się rozpocznie, zanim w ogóle zacznie się zaczynać, proponuję, abyśmy wysłuchali audycji „Świat oczami duszy”. Kolejny odcinek na żywo. Jak zawsze w poniedziałki po godzinie 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:04] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie.
[01:08] - Tradycyjnie, zanim ta burza w nas uderzy i zanim nam wszystko weźmie i urwie, to przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, póki się jeszcze słyszymy. Dzwonić będzie można oczywiście w drugiej części audycji, ale numery warto zapisać sobie już teraz. No i cały czas można też do nas pisać, bo czemu nie? Wszystko oczywiście będzie przekazane panu Sławkowi. Komentarze oczywiście odnoszące się do tematyki audycji. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również, bo te także czytamy, to 536 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na grupie Radia Paranormalium oraz na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję pana głos.
[02:40] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. No i cóż, ponieważ jest taka od pewnego czasu tradycja, że zaczynam audycję od czegoś, co w międzyczasie wygrzebałem w internecie, więc tym razem też tak uczynię, a później przejdę oczywiście do rozwinięcia tej myśli i do przekazania wam swoich przemyśleń. Kochani, jest taki wpis Mary Pierośiewicz na grupie Świadoma Kreacja Rzeczywistości i takie słowa są napisane: „Nie ma duchowego nauczyciela, przewodnika, guru, medium, terapeuty czy czytelnika, który mógłby ci powiedzieć, co powinieneś robić, wierzyć, podążać lub jak powinna wyglądać twoja uzdrawiająca podróż lub ścieżka. Nigdy nie pozwól, aby jakikolwiek wpływ z zewnątrz ingerował w to, co czujesz jako spełnienie w swoim sercu i duszy. To, czemu ufasz, to uczucie rezonansu. Gdy pewne duchowe nauki i narzędzia pomagają ci w odzyskaniu mocy do tworzenia wspaniałego życia, to jak się czujesz jest twoim miernikiem tego, jak jesteś zestrojony z wyborem własnych, autentycznych przekonań opartych na twoim prawdziwym ja. Stworzysz wszystko, czego naprawdę zapragniesz, gdy tylko zrozumiesz kierunek wewnątrz. Zawsze będą przeciwstawne poglądy, opinie i wskazówki z alternatywnych rzeczywistości. Ważna jest świadomość, że to ty projektujesz swoją osobistą rzeczywistość taką, jaką jest i to ty wybierasz swoje przekonania.
Nic nie jest poza tobą. Sprzeczne wiadomości są przejawem twojej wewnętrznej walki pochodzącej z ukierunkowanych przekonań, które przejąłeś od innych. Absolutnie nikt nie ma prawa mówić ci, co powinieneś zrobić ze swoim życiem. Nigdy nie przekazuj swojej wiedzy w ten sposób innym, bez względu swojej władzy, w ten sposób innym, bez względu na to, jakie wydają ci się być intencje. To twoja podróż. Prawdziwy nauczyciel energii nie użyje swojego własnego ani żadnego planu, ale po prostu zachowa dla ciebie potrzebną przestrzeń i zachęci cię do połączenia się z własnym wewnętrznym nauczycielem”. I tu jest jakiś podpis Abigail Stellar Shekinah, coś takiego. I jest jeszcze fajny rysunek do tego. „Na świecie jest więcej fałszywych duchowych przywódców, duchowych nauczycieli, guru niż gwiazd na niebie. Nie ten, który chce, abyś go podziwiał lub podążał za nim, ale ten, który sprawia, że widzisz własne piękno, jest prawdziwym przewodnikiem”.
Tak dzisiaj kochani zacząłem. I w sumie dzisiaj tak myślę, że przynajmniej na samym początku będzie więcej pytań niż odpowiedzi i myślę, że fajnie by było, jakbyście też nawet w myśl tego, co wam przed chwilą przeczytałemSpróbowali część odpowiedzi na te pytania zadać sobie i sami spróbować znaleźć na nie odpowiedź. Nie ukrywam, że dzisiejsza audycja jest w dużej mierze konsekwencją poprzedniej audycji. Tej, w której w pierwszej części próbowałem was namówić do zastanowienia się, jakie wzorce miłości do samego siebie tkwią w waszej podświadomości. W jaki sposób myślicie o tym, że powinniście kochać samych siebie? Czy się udało, czy się nie udało? Myślę, że tylko wy znacie odpowiedź na to pytanie. Czy mi się udało was namówić? Myślę, że tylko wy znacie odpowiedź na to pytanie. Natomiast na koniec audycji po komentarzu pana Kazimierza pojawiła się dość mocna i stanowcza wypowiedź z mojej strony i to też skłoniło mnie do tego — bardzo fajnie i dziękuję panu Kazimierzowi za to, że ten wątek poruszył — żeby ten temat dalej pociągnąć.
Na początku, kochani, zadam wam takie pytanie: o czym są audycje, które ja prowadzę? Bo po ostatniej audycji zrozumiałem, że wy myślicie, przynajmniej część z was myśli, że dyskusje są o duchowości. A jak przeczytacie zapowiedzi i zaproszenia pana Marka przed audycjami, to tam jest bardzo wyraźnie napisane, że zapraszamy do rozmowy o świadomości. Nie o duchowości. Ponieważ ja uważam, że o duchowości nie ma co rozmawiać. Może nie to, że nie ma w ogóle co rozmawiać. Natomiast sensem i celem rozwoju duchowości jest rozwój świadomości. Nie poznawanie duchowości, tylko rozwijanie świadomości. Owszem, można ją rozwijać poprzez własny rozwój duchowy, ale w dalszym ciągu celem jest rozwój świadomości. Na czym ten drobny niuans polega?
Jaka jest różnica pomiędzy duchowością a świadomością według mnie? Świadomość to jest ten moment w życiu, w którym wiemy, czego chcemy i zaczynamy szukać sposobu i metody, jak to osiągnąć. To jest ta różnica. Kiedy jesteśmy już świadomi tego, do czego dążymy, do czego zmierzamy. Właśnie wyskoczyło mi tutaj zaproszenie od pana Marka. Porozmawiajmy o świadomości. Krótko po 20.00 zapraszamy na kolejny odcinek „Świat oczami duszy” na żywo. Porozmawiajmy, kochani, o świadomości. Ja ze swojej strony cały czas mówię o świadomości, o dążeniu do tego stanu, w którym wiemy już co i szukamy sposobu jak. Ja dzisiaj oczywiście ten wątek konsekwentnie po raz 133.
w Radiu Paranormalium postaram się poruszyć. Więc na początek, kochani, kilka pytań do was. Czy wiecie, jak należy postępować? Jak powinni postępować ludzie? Jak powinni się zachowywać? Jak powinni reagować? Jak powinni odnosić się do siebie? Jak powinni odnosić się do innych? Jak powinni współtworzyć i współgrać z naturą, wśród której żyjemy, ze wszystkim, co tutaj na ziemi żyje? Czy wiecie, jak należy postępować?
Oczywiście to nie są warsztaty, w których będziecie mi mogli udzielić online i w czasie rzeczywistym odpowiedzi. Natomiast wynosząc z komentarzy, z rozmów, z całego mnóstwa pięknych wpisów, postów, pytań, wykładów, większość ludzi, którzy zajmują się tematyką duchową wie, jak należy postępować. Większość ludzi. I z pewnością wśród grona naszych słuchaczy, moich słuchaczy, większość z was też wie, jak należy postępować. Więc natychmiast pojawia się w mojej głowie następne pytanie. Skoro wiemy, jak należy postępować, proste pytanie brzmi: jak postępujecie wy?Czy każda z osób, która wie, jak należy postępować, tak samo postępuje? Tak kochani, z ręką na sercu. Czy postępujecie tak, jak uważacie, że powinno się postępować? Odpowiedzcie sobie, kochani, na to pytanie. Poczujcie, co się w was teraz dzieje.
Co wasza podświadomość wam mówi? Dlaczego tak nie postępujecie? Dlaczego dla siebie stwarzacie wyjątki? Jakie są tego powody? Tych powodów jest zawsze całe mnóstwo. I to jest pierwszy i koronny argument na to, że wiedzieć nie znaczy potrafić, że to są dwa zupełnie różne stany, że to są dwie zupełnie różne sytuacje. Wiedzieć to nie znaczy potrafić. To jest trochę tak, że te dwie informacje, to co wiemy, przechowujemy w innej części naszego mózgu. Natomiast to, co robimy, jest przechowywane w innej części mózgu. I dlatego ta różnica pomiędzy tym, co wiemy, jak należy postępować, a tak jak postępujemy, dla mnie, po pierwsze nie jest żadną tajemnicą i też, żebyśmy mieli jasność, nie jest żadnym zarzutem względem was.
Nie jest żadnym prztyczkiem w nos, że tacy mądrzy jesteście. Nie, kochani. Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że to, co wiemy, nie wpływa na nasze postępowanie, przynajmniej nie w takiej mierze, jak wydawałoby się, że powinno wpływać. Że nie ma przełożenia takiego jeden do jednego, że ja już coś wiem i natychmiast tak zaczynam postępować. W wielu rozmowach czy czatowych, czy dyskusjach, czy komentarzach, na przeróżnych grupach, pod różnego rodzaju postami widzę na przykład bardzo zacietrzewionych ludzi, którzy twierdzą, że trzeba ludzi budzić. Że trzeba ludzi budzić, budzić, budzić. I zadając proste pytanie pod tytułem: „Czy dałbyś się obudzić 10 lat temu? Dlaczego nie obudziłeś ty się 10 lat temu?” Nigdy nie ma mądrej odpowiedzi. Więc wiemy, że trzeba budzić, ale sami obudzić się nie damy. Oczywiście nie będzie dla was, kochani, żadnym zaskoczeniem, tak jak z pewnością nie jest to zaskoczeniem dla mnie, że jest w tym jakiś problem.
Dlaczego, skoro wiemy, jak postępować, to tak nie postępujemy? W czym jest problem? W czym tkwi problem? Gdzie jest ten problem? Gdzie on jest umiejscowiony? Dlaczego w ogóle jest ten problem? Część ludzi mówi: „Bo ja nie wiem, czego pragnie moja dusza. Bo ja nie mam kontaktu z własną duszą. Bo ja nie wiem, jaka jest moja droga, nie wiem, jakie jest moje przeznaczenie” i tak dalej. Ja słyszę cały czas te mniej bądź bardziej umiejętne wykręty, że ja nie wiem, czego moja dusza pragnie.
Nie wiem, jaki jest jej cel, jaka jest jej droga, jaka jest jej lekcja i tak dalej. Cała lista wykrętów, aby nie uzmysłowić sobie prawdy o samym sobie. Nie uświadomić sobie prawdy o samym sobie. Natomiast dlaczego my te wykręty produkujemy? Gdzie jest siedlisko wytwarzania tych wykrętów? W jakiej płaszczyźnie naszego bytu jest ono umiejscowione? Bo skoro ja nie znam planu swojej duszy, to może problem jest w tym, w sferze duchowej, bo dusza nie chce mi przedstawić swojego planu. Bo dusza nie chce mi powiedzieć, co mam zrobić. Może w tym jest problem. Może dusza nie wie, czego chce.
Może więc warto faktycznie grzebać w tej sferze duchowej, żeby się tego dowiedzieć, żeby obudzić tą duszę. Może faktycznie do tego należy zmierzać. Jak już będziemy wiedzieli, czego ta dusza od nas chce, to wtedy już będziemy mogli podążać za jej przewodnictwem. Może taki jest trop, może taki jest właśnie kierunek. Może właśnie taki jest cel. Może właśnie w sferze duchowej jest problem. Tylko dalej nie rozwiązuje to problemu pod tytułem wiem, jak należy postępować, ale postępuję inaczej. Ale ja postępuję inaczej. Bo już przecież wiecie, jak należy postępować. Większość z was doskonale wie.
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Kochaj drugiego człowieka tak, jak kochasz samego siebie. Przecież to wiedzą wszyscy i doskonale wszyscy wiedzą, żeJeżeli ktoś względem nas robi coś, co jest dla nas niemiłe, to nie jest fajnie. Doskonale to wiemy, jak się wtedy czujemy, co mamy na myśli, na co mamy ochotę, na co nie mamy ochoty. Jeżeli ktoś zrobi coś względem nas, co jest dla nas niefajne, to nam jest wtedy niefajnie. Więc my doskonale rozumiemy jako ludzie tą zasadę „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Doskonale rozumiemy to. Nie możesz robić względem mnie nic, co jest dla mnie niemiłe. Proste, prawda? Zasada jest super prosta.
Tylko dlaczego działa w jedną stronę? Dlaczego my możemy robić niemiłe rzeczy względem innych ludzi? Dlaczego? Wiemy, jak należy postępować. Tylko dlaczego to działa w jedną stronę? Czy problem jest w duchowości? Czy tam jest jakiś problem do rozwiązania? Czy to nasza dusza nas do tego namawia? Czy gdybyśmy poznali plan naszej duszy, to zaczielibyśmy postępować tak, jak oczekujemy, żeby inni postępowali względem nas? Czy to jest gwarancja, że poznając najbardziej zawiłe tajniki duchowości, że poznając nawet plan Boga względem ludzi, czy to daje gwarancję, że problem właściwego postępowania, czyli właściwego, takiego, jak oczekujemy od innych względem nas, zostanie również przez nas wprowadzony w życie?
Czy jesteście o tym przekonani, że tak właśnie będzie? Że zrozumienie wszelkich technik zawiłości świata duchowego, dowiedzenie się tego, co jest po śmierci, czy są mistrzowie, czy są nauczyciele, jak wygląda Bóg, jak wygląda źródło, jaki jest plan naszej duszy na to wcielenie. Czy to rozwiąże problem? Czy jak już to wszystko będziecie wiedzieli, to zaczniecie nie czynić tego, co wam jest niemiłe względem innych ludzi. Nie czynić drugiemu, co tobie niemiłe. Jeżeli ktoś tak myśli i jest o tym głęboko przekonany, to super. To dobrze, kochani. To zadam wam następne pytanie. Jaki jest w takim razie właściwy wzorzec postępowania? Jaki jest właściwy wzorzec postępowania inny od tego, który ja już poruszyłem?
Jaki jest właściwy wzorzec postępowania? Jak należy postępować wobec siebie i wobec innych tak, żeby generalnie większość ludzi, najlepiej jak wszyscy, byli zadowoleni? Jaki jest właściwy wzorzec postępowania? Ktoś tak mi jest w stanie na szybko... Poczekajcie, ja sobie odpalę czata i już patrzę. Tu zawsze się dużo dzieje na tych czatach, więc bardzo poproszę. Jaki jest właściwy wzorzec postępowania? Mam nadzieję, że tam się palce na klawiaturach i na smartfonach teraz grzeją i ja za chwilę dostanę całą listę z wzorcami postępowania. Ja to wszystko pięknie obrobię i wydrukuję. Powieszę u siebie na ścianie.
Jak będziecie chcieli, powysyłam wam to mailem. Umieszczę to na swojej tablicy, na wszystkich swoich stronach na Facebooku, a wszyscy moi słuchacze oraz wszyscy inni ludzie udostępnią to na swoich stronach i wtedy już wszyscy będziemy wiedzieli, jak należy postępować. Czy jest coś prostszego do zrobienia, mając do dyspozycji w tej chwili takie możliwości technologiczne? Czy jest coś prostszego do zrobienia? Dzisiaj wymyślamy. Właśnie, zaraz dojdziemy do tego. Dzisiaj zapisujemy wzorce postępowania i udostępniamy to na swoich tablicach na Facebookach, Instagramach, TikTokach. Co kto ma. Zrobimy coś dobrego dla świata. Pokażemy, jakie są wzorce właściwego postępowania.
Niech się świat dowie. Niech się ludzie dowiedzą. Zaczniemy wszyscy według tych wzorców postępować. Super, prawda? Myślę, że do końca roku wszyscy ludzie, którzy są w zasięgu jakichkolwiek mediów, przez najbliższe dwa i pół miesiąca dowiedzą się, jakie są właściwe wzorce postępowania. Bo kochani, czy to nie o to chodzi? Czy jest coś ważniejszego na świecie do zrobienia niż przekazanie ludziom właściwych wzorców postępowania?Użyłem słowa przekazania celowo, ponieważ samo przekazanie właściwych wzorców postępowania nic nie zmienia. To jest tak, jak wiedzieć, a potrafić. Zwłaszcza że ustaliliśmy to już na początku audycji, że większość z was wie, jak należy postępować. Zresztą to, co za chwilę od was dostanę, z pewnością nie będzie wymyślone przez was w tej chwili, tylko będzie efektem różnego rodzaju rozmyślań, przemyśleń, czytań, słuchań, oglądań, również akceptacji bądź odrzucenia jakichś wzorców przez was.
To będzie cały proces, który powstawał w każdym z was. On już jest. On się nie tworzy w tej chwili. Nie doznaliśmy tutaj wszyscy, kochani, gwałtownego olśnienia i raptem zrozumieliśmy, doświadczyliśmy, poznaliśmy, dostaliśmy maila z informacją czy myśl, czy przebłysk oświecenia w naszych głowach, jak należy postępować. Nie. To wszystko w nas jest od dawna. Więc oczywiście umiejscawianie tego na Facebookach, na Instagramach, na innych rzeczach niewiele wniesie, ponieważ pozostanie to dalej w kategoriach wiedzy. Nie umiejętności. Jest jeszcze jedno pytanie, które w tej chwili też muszę zadać. Znaczy nie muszę, ale zadam gwoli uczciwości i gwoli świadomości.
Kto te normy postępowania ustalił, stworzył? Kto ustala normy postępowania? Kto ustala normy postępowania na Ziemi? Kochani. Bóg, źródło, dusza czy człowiek? Normy postępowania na Ziemi ustalają ludzie. Nikt inny, tylko ludzie. Ludzie ustalają normy postępowania. To są przeróżne normy postępowania. Właśnie są przeróżne normy postępowania.
I teraz, gdybyśmy usiedli w 30, 50, 80 osób, które być może w tej chwili słucha dzisiejszej audycji i gdybyśmy zaczęli wymyślać różne sytuacje i zaczęli je oceniać w kategoriach kryteriów postępowania. Czyli wymyślamy sobie sytuację, w której na przykład matka jadąca samochodem z chorym dzieckiem, które krzyczy jej w samochodzie. Ona się śpieszy, bo leci do lekarza. Potrąca na jezdni staruszkę. Taka sytuacja wymyślona przeze mnie właśnie przed chwilą. I gdybyśmy w te 30, 50, 80 osób zaczęli analizować i dyskutować na temat tej sytuacji, to jestem przekonany, że nie byłoby jednego jedynego wniosku, czy ten czyn był słuszny, czy niesłuszny, czy był właściwy, czy niewłaściwy. Jak tę sytuację należy ocenić? Z pewnością powstałaby dyskusja i tych dyskusji, kochani, na tematy oceny zachowania innych ludzi, ale również naszego zachowania toczy się na świecie dziennie nie wiem ile. Miliardy to na pewno. Dziennie.
Dyskusji na temat tego, czy czyjeś zachowanie było właściwe, czy nie. Przypomnijcie sobie dyskusję w pracy, kiedy ktoś poszedł, doniósł na kogoś albo poszedł coś szefowi powiedział niechcący. Albo się wygadał, albo chlapnął czyjąś tajemnicę, albo coś tam, albo plotkował, albo obrabiał komuś tyłek, albo wykorzystał czyjeś umiejętności, znajomości do tego, żeby się na przykład w pracy czyimś kosztem wylansować. W samym waszym życiu dziennie dyskusji na temat postępowania innych ludzi jest całe mnóstwo i waszych również, bo każdy z nas też podlega jakiejś ocenie. Więc ile jest norm postępowania? I kochani, do czego ja zmierzam? Do tego, żebyście sobie teraz odpowiedzieli na pytanie, jakie są wasze normy postępowania stosowane względem ludzi innych i względem siebie i z czego one wynikają.Ponieważ normy postępowania na Ziemi wymyślają ludzie i inni ludzie, którzy od innych ludzi te normy postępowania przyjęli, przekazują te normy postępowania i zasady postępowania nam. Każdy w swoim życiu ma swoich nauczycieli norm postępowania, które to normy postępowania są inne od norm postępowania innego człowieka oraz inne od norm postępowania. I o tym za chwilę. Kochani, każdy z nas ma swoje własne normy postępowania.
Dla jednego człowieka ukraść to znaczy być cwaniakiem. Dla drugiego człowieka ukraść to znaczy być złodziejem. Dla jednego człowieka skłamać to jest skłamać, dla drugiego to jest nie powiedzieć prawdy. Dla jednego człowieka uderzyć drugiego człowieka czy partnera, czy dziecko to jest czyn haniebny, a dla drugiego człowieka jest to wymierzenie sprawiedliwości bądź nauczenie dyscypliny. Dla jednego człowieka mówienie nieprawdy o drugim człowieku to jest wyrównanie rachunków, a dla drugiego człowieka jest to po prostu zwykłe kłamstwo. I tak możemy tych przypadków, tych różnic w normach postępowania mnożyć. I teraz jest pytanie kolejne do was, kochani. Które normy postępowania są silniejsze i przez was używane? Czy te, które zostały wam przedstawione przez waszych nauczycieli, którzy występowali wobec was z pozycji autorytetu, przekazując te normy postępowania? Czy te, które wyczytaliście w mądrych książkach, w mądrych postach, wysłuchaliście w mądrych audycjach, czy w jakichś tam przeróżnego rodzaju warsztatach i tak dalej?
Które normy postępowania są waszymi codziennymi użytkowymi normami postępowania? Które? I przypomnę jeszcze w tym momencie po raz kolejny, że wiedzieć, to nie znaczy potrafić, bo już ustaliliśmy. Jak należy postępować wie 99% ludzi na świecie. Jak należy postępować wobec nas wie 99% ludzi na świecie. I te same 99% ludzi na świecie oczekuje takiego właśnie postępowania względem siebie. Natomiast względem innych ludzi postępuje według swoich własnych kryteriów postępowania. W czym, kochani, jest problem? Jak myślicie? Czy nadal uważacie, że w sferze duchowej jest problem?
Że tam, w tych zawiłych tajemnicach ukrytych przed większością ludzi jest problem? I czy to pozwoli zmienić wasze kryteria postępowania na te mądre i na te właściwe? I kolejne pytanie, kochani. Gdzie jest problem w zmianie postępowania? Gdzie jest wąskie gardło? Gdzie jest kolizja? Gdzie jest węzeł gordyjski? Gdzie wiedza, którą posiadamy, rozbija się jak tak zwanym grochem o ścianę, a my i tak dalej postępujemy według własnych norm postępowania. Skąd te własne normy postępowania płyną? Gdzie one mają swoje źródło?
Gdzie one są zapisane? A gdzie jest zapisana na przykład taka norma „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”? W jednym miejscu jest zapisana norma postępowania „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, a w drugim miejscu jest zapisana taka zasada: „Niech inni nie czynią względem ciebie tego, co dla ciebie jest niemiłe, a ty rób tak, żeby tobie było dobrze. Tak jak wierzysz. Tak jak uważasz, że jest słusznie. Tak, jak ci dana sytuacja nakazuje. Chwila, impuls, czynniki zewnętrzne i tak dalej”. Są dwa miejsca zapisania tych dwóch różnych informacji. W naszej duszy jest zapisana informacja „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, ponieważ — i tu już jest mój dopisek — będziesz zmuszony przeżyć to na własnej skórze”.Jeżeli zrobisz coś niemiłego dla drugiego człowieka, będziesz miał okazję w swoim życiu przekonać się, co on wtedy czuł. Bo ty znajdziesz się dokładnie w takiej samej sytuacji, tylko odwróconej o 180 stopni.
Tam, gdzie ty krzywdziłeś, ty będziesz krzywdzony. To się nazywa potocznie karmą. Ale wzorzec jest taki: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Jeżeli chcesz uniknąć doświadczania tego, co przeżyły osoby, wobec których zrobiłeś coś niemiłego, to trzymaj się tej zasady. Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, a unikniesz doświadczania na własnej skórze tego, co czuli oni. To jest zapisane w naszej duszy. A w naszej podświadomości jest zapisane: inni nie mogą robić tego, co tobie jest niemiłe. A ty postępuj zgodnie z prawdami, które ci zostały zapisane w podświadomości. I teraz, kochani, kolejne proste pytanie. W którym miejscu powinniśmy dokonać korekty?
Czy zmienić „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”? Skorygować, zmienić, naprawić, poprawić, coś dodać, coś ująć? Czy w naszej podświadomości powinniśmy zmienić ten wzorzec pod tytułem: niech inni nie czynią tego, co mi jest niemiłe, a ja mogę postępować tak, jak chcę. Kochani, oczywiście, że wzorzec zapisany w naszej duszy jest właściwy. Niewłaściwe wzorce są zapisane w naszej podświadomości. Więc jeżeli rozmawiamy o rozwoju duchowym, to rozmawiamy o zmianie naszej podświadomości, by potrafić postępować zgodnie z wzorcem zapisanym w naszej duszy. I tu, kochani, budzi się świadomość. Świadomość budzi się wtedy, kiedy już wiemy, gdzie należy dokonywać zmian. I jedyne, czego wtedy poszukujemy, to jest to, jak skutecznie wyrywać kolejne chwasty naszych norm postępowania, negatywnych norm postępowania odbiegających od norm postępowania zapisanych w naszej duszy. Jak wyrywać kolejne chwasty, a wsadzać, sadzić na to miejsce piękne kwiatuszki kwitnące dobrocią i miłością.
To jest, kochani, sedno. To jest cel i tak naprawdę na tym powinniśmy skupiać swoją uwagę. Świadomy rozwój duchowy to jest rozwój idący w kierunku kierowania się w życiu, postępowania w życiu wzorcami, które nie zostały stworzone przez ludzi. Wzorzec postępowania stworzony przez ludzi to jest: jak cię biją, to oddawaj. Oko za oko, ząb za ząb. Nikt o ciebie nie zadba, jeżeli sam o siebie nie zadbasz. Przebojowość to jest najważniejsza cecha w życiu. Umiejętność lawirowania jest cechą bardzo przydatną. Nie dbaj o innych, niech oni dbają o siebie. Ty zadbaj o samego siebie.
W pracy będziesz oceniana po efektach, a nie po kryteriach moralnych. Życie to dżungla. Człowiek człowiekowi wilkiem. I tak dalej. To są wzorce postępowania stworzone przez ludzi i przekazane ludziom i przekazywane ludziom od tysiącleci. Jeżeli napadli na twoją wioskę, masz prawo wziąć siekierę i napaść na ich wioskę. Proste. Jeżeli ktoś zabił jednego naszego człowieka, zbieramy się do kupy i idziemy puścić z dymem wioskę tego człowieka, który skrzywdził kogoś z naszych bliskich. Proste. Zabijamy dzieci, gwałcimy kobiety, mężczyzn bierzemy do niewoli albo odwrotnie, jak kto woli.
Grabimy, plądrujemy, palimy. Jeżeli ktoś postępuje inaczej niż my tego wymagamy, możemy go wtrącić do lochu. Jeżeli ktoś nie przestrzega prawa, które my wymyśliliśmy, możemy go ukarać. To są wzorce. Ale z drugiej strony jest też drugi wzorzec. Prawo jest po to, żeby go łamać albo żeby go omijać. I tak możemy tworzyć, tworzyć, tworzyć, wymieniać te wzorce i żyć w tym chaosie.Przepychania się i przekonywania się nawzajem, które wzorce są ważniejsze, lepsze, mądrzejsze. Czy ten człowiek na ulicy postąpił właściwie, czy niewłaściwie, zajeżdżając drogę, wyjeżdżając z podporządkowanej, nie zmieniając długich świateł i tak dalej? Możemy i toczymy boje ze sobą od tysięcy lat. Co ciekawe, wzorce te, które są zapisane w duszy, się nie zmieniają.
Miłość i prawda są niezmienne od tysiącleci. Wzorzec „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” jest znany od tysiącleci. Te oklepane „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” jest znane od tysiącleci i się nie zmienia. Natomiast wzorce zapisane, wymyślane przez ludzi się zmieniają. Bicie zwierząt, bicie dzieci, bicie żony czy męża, rola żony czy partnerki, rola dziecka czy miejsce dziecka w rodzinie. Zwróćcie uwagę, one się zmieniają. Rola czarnego człowieka w społeczeństwie przez ostatnie kilkaset lat się zmieniła, więc wzorce postępowania wymyślane przez ludzi się zmieniają. Natomiast te zapisane w naszej duszy trwają niezmiennie. Więc jak myślicie kochani, czym powinniśmy się w dążeniu do rozwoju świadomości, do rozwoju duchowego, zająć? Czy rozkminianiem sfery duchowej, rozbieraniem jej na czynniki pierwsze i udawanie zajmowania się duchowością?
Czy powinniśmy się skupić na naszej ziemskiej naturze, na zmienianiu naszej ziemskiej natury? Ponieważ poprzednią audycję podobno skończyłem w sposób niepopularny. Zresztą dostałem chyba największą ilość negatywów, kochani, ze wszystkich audycji. Może nie ze wszystkich, ale wybitnie negatywów na YouTubie dostałem po tej audycji dość dużo. Więc słuchajcie, nic się samo nie dzieje. Na negatywy też trzeba sobie zasłużyć. Mówiąc do was o tym w ten sposób na ten temat, myślę sobie o sytuacji znienawidzonej, krytykowanej i tak bardzo uwypuklanej wśród osób zajmujących się duchowością. Chodzi mi o chrześcijan. To jest temat, który zawsze w różnego rodzaju forach duchowych budzi niesamowite emocje. Jeżeli ktoś tylko zaczyna w jakikolwiek pozytywny sposób wypowiadać się na temat religii, na temat Kościoła, to natychmiast wywołuje to wielką burzę.
Tak, ponieważ faktycznie ci ludzie co niedzielę chodzą do kościoła, wykonują obrzędy, zgłębiają Pismo Święte, bo przecież najpierw ksiądz czyta różne mądre słowa zapisane w świętych księgach. Następnie podczas tak zwanego kazania interpretuje to, czyli dostosowywuje te mądre słowa zapisane w świętych księgach do obecnej sytuacji, pokazując ludziom, tłumacząc ludziom, jak należy postępować, jak należy rozumieć te słowa. I oprócz tego, że zrozumieć, jak należy według tych słów postępować, że te mądre słowa zapisane przez Boga czy przez Boga za pomocą ludzi w świętych księgach służą temu, żeby oni wiedzieli, jak mają postępować. Taka jest idea tego. Taka jest idea twórców Kościoła, Kościołów w imię jakiegoś tam Boga. Rozumiecie? Bóg powiedział słowa, powiedział, jak należy postępować. Ludzie to zapisali, będąc w jakichś stanach uniesienia głębokiego i duchowego, ponieważ Bóg przez nich przemawiał. Oni to zapisali i terazInni mądrzy ludzie, również uduchowieni, te słowa czytają, interpretują i mówią ludziom, jak mają postępować, żeby co? Żeby żyć w zgodzie z tą wiarą, religią, czy temu, w co wierzą.
Jak mają postępować. I cóż ci ludzie robią? Przecież wiecie, to wywołuje największą burzę, że ci ludzie, ci chrześcijanie są hipokrytami, ponieważ klęczą, modlą się, proszą, wypowiadają słowa, wypowiadają formułki, słuchają interpretacji, dowiadują się, jak mają postępować, a następnie co robią? Nic. Wychodzą z kościoła i przez następne siedem dni, może inaczej, sześć dni i 23 godziny żyją tak, jak żyli przedtem. Wracają do domu, biją dziecko, przywiązują psa do budy, kłócą się, piją wódkę, robią awantury, kłócą się z sąsiadami. Następnie idą do pracy, w korkach wyzywają innych kierowców, obrabiają dupę swoim kolegom i tak dalej. Totalna, kochani, hipokryzja, nieprawdaż? Z pewnością część z was wyczuła w moim głosie bardzo wyraźnie, że taka sama hipokryzja według mnie panuje wśród ludzi zajmujących się duchowością. Tylko zamiast obrzędów, zamiast modlitwy są afirmacje, zamiast świętych pism są książki, audycje.
Zamiast mszy są warsztaty albo spotkania na audycji w Radiu Paranormalium. Tak, kochani. I może warto sobie to w końcu wyraźnie i wprost powiedzieć, że gros ludzi zajmujących się tak zwaną duchowością robi dokładnie to samo, co chrześcijanie w Kościele katolicy. Czyta, zdobywa wiedzę, słucha bądź nie słucha, przyswaja tę wiedzę bądź nie przyswaja. Natomiast po przeczytaniu książki, wysłuchaniu audycji, obejrzeniu filmu, za 10, 15, 20 minut wzniosłych duchowych przeżyć wraca do swojego normalnego życia i robi dalej tak, jak robiło do tej pory. Zmieniają się postacie, zmieniają się okoliczności, zmieniają się narzędzia. Natomiast pewne zasady nauczycieli, przewodników, autorytetów, guru pozostają. Pozostaje odprawianie obrzędów, pozostaje uczestniczenie w czymś. Pozostaje czytanie świętych ksiąg, a życie toczy się dalej według starych, sprawdzonych i wypróbowanych zasad. Więc zadaję po raz kolejny pytanie: gdzie tkwi problem?
W jakiej części naszej natury, naszego mózgu, umysłu, emocji, mentalności, świadomości, podświadomości, duszy tkwi problem? Czy w tej duchowej? Czy u katolików, u chrześcijan problem tkwi w tym, że oni dowiedzieli się czegoś nowego od 2000 lat? Czy problem w tym, że przez 2000 lat nie nauczyli się postępować zgodnie z tym, do czego ktoś ich od 2000 lat próbuje przekonać? Czy problem jest w tym, że słowa, które ludzie zajmujący się duchowością wyczytali w mądrych książkach się zmieniły? Czy problem tkwi w tym, że my jako ludzie nie potrafimy znaleźć sposobu, żeby te wszystkie mądre słowa, tę całą wiedzę, którą posiądliśmy przez te dziesiątki, setki, tysiące lat wcielić w życie? Na czym polega fenomen procesu reinkarnacyjnego duszy i doświadczania opowiem wam być może w następnej audycji. Natomiast w tej audycji powiem wam jeszcze kochani na koniec, bo tak jak zwykle. Bo jest jeszcze jeden ważny element, który w moim przekonaniu, mimo całej hipokryzji chrześcijan i całej hipokryzji ludzi zajmujących się duchowością i tego całego podobieństwa stawia chrześcijan wyżej katolików. Wiecie co to jest?
Jest jedna rzecz, która w moim przekonaniu daje katolikom przewagę. Tą rzeczą jest spowiedź, tak zwana spowiedź święta. I nie chodzi mi o całą formułęNie. Oczywiście jestem przygotowany na dyskusje religioznawcze i inne, co jest normalne w momencie, kiedy podświadomość zaczyna brać górę. Natomiast osoby, które wsłuchają się teraz dokładnie w te słowa i odstawią na momencik swoją podświadomość, z pewnością zrozumieją cel tego przekazu. Kochani, jest bardzo ważny aspekt, warunek spowiedzi. Ten, który cały obrzęd spowiedzi zaczyna. To się nazywa rachunek sumienia, czyli konieczność zweryfikowania swojego postępowania z wzorcami bardziej uniwersalnymi. Nie będę wchodził w merytoryczne wartości i mechanizmy. Natomiast sam przymus zastanowienia się nad własnym postępowaniem względem wzorca zewnętrznego, nie naszego wewnętrznego, podświadomościowego, bo tu jest wszystko zawsze okej.
Konieczność zastanowienia się nad swoim postępowaniem względem uniwersalnego wzorca. Poświęcenie chwili uwagi na to, żeby się nad sobą zastanowić. Chrześcijanie katolicy mają obowiązek robienia tego. Zostali do tego zmuszeni. Możecie mi tłumaczyć, jak oni to robią, jak nie robią, jak to olewają, nie olewają, czy się przejmują, czy nie. Ale zostali do tego zmuszeni, więc przynajmniej w tej kwestii mają przewagę, że muszą zweryfikować i zastanowić się nad swoim postępowaniem względem wzorców. Mają jeszcze jedną przewagę. Następna rzecz, którą muszą zrobić, to wypowiedzieć na głos to, co zrobili źle. Tu już się nie da podświadomości oszukać, tu już się podświadomość nie włączy. W momencie, kiedy mówimy coś na głos, mówimy: „Zrobiłem to źle”, to do nas zawsze wraca w postaci naszej świadomości, uświadomienia sobie.
Zwłaszcza jeżeli faktycznie ten rachunek sumienia zrobimy uczciwie. Takie jest założenie, że to ma być szczere i uczciwe. Następna rzecz, która jest też ważna, to żal. Nasz żal, oczywiście wewnętrzny żal. Chodzi o wewnętrzne uświadomienie sobie tego, że robię coś nie tak, że robię coś źle, że robię coś nie w porządku, że wyrządzam krzywdę drugiemu człowiekowi bądź samemu sobie. Uświadomienie sobie poprzez żal, że takie sytuacje mają miejsce. Mocne postanowienie poprawy to jest oczywiście obietnica i deklaracja, że nie chcę więcej tak robić. To jest kolejny warunek. Wyobraźcie sobie, że robicie sobie taki wewnętrzny rachunek sumienia. Szczerze.
Ja was do tego namawiam od 132 audycji. Poprzez pryzmat miłości i prawdy, poprzez pryzmat wzorca „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” i poprzez pryzmat wzorca „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Usiądźcie i raz w miesiącu zróbcie taki rachunek sumienia. Oceńcie swoje postępowanie nie tylko przez pryzmat swoich własnych myśli, swojej własnej podświadomości. Przez pryzmat wzorca, który jest zapisany w waszej duszy, w duszy każdego człowieka. I wtedy spróbujcie ocenić swoje postępowanie. Czy zawsze i wszędzie dokładnie tak robicie? Czy to, co sprawia przykrość wam, nie jest przypadkiem również waszą codzienną czynnością względem drugiego człowieka? Wszyscy się boją spowiedzi. Wszyscy nie lubią spowiedzi.
Wszyscy narzekają na spowiedź. Wszyscy krytykują spowiedź, ponieważ jest to totalna walka z naszą podświadomością. Potrzeba wypowiedzenia na głos ma wartości terapeutyczne, uzdrawiające. Sam mechanizm jest absolutnie genialny. Ja o nim mówiłem przy okazji rozwiązywania problemów międzyludzkich, że tak to powinno wyglądać. Tak właśnie powinien wyglądać świadomy rozwój duchowości. Poprzez robienie rachunku sumienia, nazwijcie to, jak chcecie. Rachunku swoich uczynków.Nie przez pryzmat swojej własnej podświadomości, tylko przez pryzmat wzorców zapisanych w waszej duszy. Zróbcie to, a zobaczycie, ci którzy tego oczywiście nie robią, ile rzeczy o sobie samych się dowiecie. Jeżeli zrobicie to uczciwie, to wasz proces rozwoju świadomości i duchowości wejdzie na zupełnie inny etap.
Uwierzcie mi albo nie. Natomiast jeżeli kochani nie chcecie być hipokrytami, to przynajmniej spróbujcie, aby ta wiedza, którą zdobywacie, przekładała się na wasze codzienne wzorce postępowania. Czego również sobie kochani z całego serca życzę, bo nie jestem idealny, ale przynajmniej wiem, do czego dążę. Dziękuję wam. Proszę bardzo. Ależ ja się rozwijam, kochani, naprawdę. Półtorej godzinki tej oficjalnej części, więc nie wiem, jak tam z komentarzami. Pewnie parę jest. Mam nadzieję, że po ostatnich reprymendach wrócimy z powrotem do tych zasad, że jednak odpowiadam na pytania, że jednak kierujecie je bezpośrednio do mnie, że mówicie o sobie w osobie pierwszej, a nie ludzie to, ludzie tamto i że jednak staramy się trzymać w temacie audycji i nie zmieniać go. Natomiast gdyby temat jakiś był dla was interesujący, to piszcie do mnie, odzywajcie się i spróbujemy audycję w tym kierunku zrobić.
[01:02:56] - Tutaj z tego, co widziałem w pierwszej części audycji troszkę mieliśmy problemów z połączeniem z internetem. Co prawda niezbyt było to słychać tutaj u mnie na rozmowie z panem Sławkiem na Google Meet, ale program do nadawania radia internetowego i program do nadawania na YouTube raportowały strasznie mocno o jakichś problemach, że coś tam się rozłączyło, połączyło ponownie, rozłączyło, połączyło ponownie. Więc chyba rzeczywiście coś tutaj z tą burzą magnetyczną się dzieje. To, co wspominałem na początku audycji. Zresztą parę razy w trakcie rozmowy, w trakcie tej pierwszej części audycji przerwało nam połączenie na Google Meet dosłownie na sekundę. Odezwał się nawet dźwięk taki charakterystyczny, jak się ktoś dołącza do rozmowy, że znowu się połączyło, przeładowało w ogóle całą stronę, ale myślę, że nie będzie to jakoś strasznie słyszalne. Żadnych przerw w wykładzie pana Sławka nie było. Przynajmniej nie było takich przerw, które by uniemożliwiały zrozumienie, co pan Sławek w danym momencie mówi. Także myślę, że burza magnetyczna dzisiaj niestraszna i możemy spokojnie przejść do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił.
I będziemy także czekać na wasze telefony jak najbardziej. Nasza linia telefoniczna jest już otwarta. Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:05:32] - Dziękuję panie Marku. Ja oczywiście przyłączam się do prośby, aby telefony, jeżeli macie ochotę kochani wykonywać jak najszybciej, bo tak przeleciałem przez komentarze i jest sporo fajnych, miłych przywitań. AZ, Sabina23, Karolina Belfast: „Pozdrawiam. Jakże się cieszę, że mądrych, myślących ludzi przybywa. Suby poszły w górę. Cudownie”. Maria Lewandowska, Karolina Belfast napisała o świadomości. Trzymix serdecznie pozdrawiam. Radio Dream Time. Miło.
Cześć, witam ciebie. Dariusz Bezat wita. Mateusz Marczak, Astra A i Piotr Skrzyszowski pisze: „Panie Sławku, pierwszy raz się udzielam, jednak słucham od prawie roku. Myślę, że takich osób jest dużo więcej. Pozdrawiam i proszę się nie zniechęcać. Są naprawdę tacy, którzy rozumieją i słuchają uważnie”. Super panie Piotrze, intuicja jest najważniejsza. Renata serdecznie pozdrawia słuchaczy. Katarzyna Wiedźma Toruńska: „Dobry wieczór” z serduszkiem. I speak English pisze: „Witam”, a później dodaje „Katarzynę”.
Kasia pisze: „Tak. Wszystko, co robisz drugiemu, robisz sobie. Wszystko wraca. Jeśli daję sobie prawo do na przykład krytyki kogoś-Daje mu również prawo do krytyki mnie. Super. Dokładnie o to chodzi, że wszystko to, kochani, do czego przyznajemy prawo sobie bądź sobie z jakiegoś powodu prawo odbieramy, czy odbieramy prawo innym do robienia czegoś, powinniśmy pamiętać, że skoro uważamy to za niesłuszne, to sami również nie powinniśmy tego robić. Bardzo dziękuję Kasiu za ten wpis. Coutinho: „Witam pana Marka i pana Sławka”. Kasia jeszcze pisze tak: „Myślę, że rozwój duchowy ja zaczęłam od samopoznania. Patrzę na ludzi jak na lustro, co mnie irytuje, nad tym pracuję w sobie.
To działa i przynosi mi wymierne korzyści”. Oczywiście tu nic dodać, nic ująć w tej wypowiedzi, natomiast ja powtórzę. Dotyczy to również mnie, że większość swoich konkretnych działań skupiam właśnie na tym, żeby znaleźć metodę, żeby dokonać zmian w swojej podświadomości. Znaleźć metodę, która nie będzie wymagała pracy, powtarzalności, wysiłku, konsekwencji i tak dalej. Taki ja sobie wybrałem cel. Natomiast to jest właśnie cel. Znaleźć sposób do tak zwanej pracy nad samym sobą, skutecznej pracy nad samym sobą. Kasia pisze jeszcze: „Teolodzy to na ogół ateiści. Manipulują dla swoich korzyści, nie licząc się z ludźmi. Zero duchowości.
Ryba psuje się od głowy”. Bardzo możliwe, ale nie chcę w te tematy wchodzić, bo nie o to chodziło. Kasia pisze jeszcze: „Tak, najmądrzejszą księgą jest natura. Można z niej czytać i czerpać za darmo do woli. Wystarczy uważność i życie tu i teraz”. Tak Kasiu, całkowicie się z tobą zgadzam, natomiast umówmy się, że jeszcze wiele ludzi, wiele osób w tej właśnie duchowej branży, w duchowym rozwoju szuka przewodników. Nie chce, nie lubi, nie ma ochoty, nie ma potrzeby włożenia w to swojego wysiłku. To jest taki myk podświadomości, że zastępujemy jednych przewodników innymi przewodnikami, że w dalszym ciągu nie skupiamy się na sobie, tylko przenosimy tą odpowiedzialność za naszą edukację i za naszą zmianę na innych. Pamelu, dobry wieczór. I Kasia jeszcze napisała: „Panie Sławku, idealne jest nudne.
Przynajmniej człowiek wie, że żyje jak walczy”. Jak kto tam chce. Natomiast ja wiem, że żyję i też mam świadomość tego, że tej tak zwanej pracy przede mną też jest sporo. Ale do czegoś trzeba, na czymś to życie fajnie jest oprzeć, budować i coś mieć w nim do uczynienia. Mam nadzieję, że celów, które przede mną nie zabraknie mi do końca mojego obecnego życia. Czego oczywiście wam też życzę, bo fajnie mieć jakiś cel w życiu, taki swój własny. I tutaj XY: „Witam was wszystkich”. My witamy ciebie również. I na tym, przynajmniej na tą chwilę komentarze się kochani wyczerpały. Co nie znaczy, że jakoś z tego powodu bardzo mocno ubolewam.
Wprost przeciwnie, czasami odnoszę wrażenie, że im mniej jest tego rozbijania tematu, tym więcej konkretów da się w audycji przekazać. Przynajmniej osobiście ja mam takie odczucie. Jeżeli ono jest mylne w stosunku do was, to też mi dajcie znać, bo tak jak mówię, jednak większość tego, co przekazuję jest jednak kochani dla was. I te krótsze audycje też w moim przekonaniu mają jakiś sens, ponieważ może nie odstraszają tak słuchaczy, którzy z podcastu chcą to obejrzeć i widzą nie wiem, dwie, trzy, cztery, pięć godzin. Faktycznie mnie to osobiście kochani odstrasza. Dobrze, nie ma komentarzy. To znaczy, że możemy z czystym sumieniem się kochani pożegnać. Mam nadzieję, że te pytania, które dzisiaj zadałem w audycji, a dzisiaj było więcej pytań niż odpowiedzi tak mi się wydaje, że jednak przyniosą te efekty i otworzą w was przede wszystkim jakąś przestrzeńW której odpowiedzi na te pytania pojawią się w was samych. Bez podpowiedzi, bez narzucania wam odpowiedzi czy gotowych rozwiązań. Bo to tak na dobrą sprawę przede wszystkim o to chodzi, by powstała w was potrzeba zadawania pytań, szukania odpowiedzi i nie spoczywania na laurach.
Więc mam nadzieję, że dzisiaj coś takiego miało miejsce. Ach, tu coś jeszcze mi zeszło. Kasia pisze: „Ruszyłam z tak zwanego kopyta w chwili, w której odrzuciłam autorytety”. No właśnie. Jesteśmy kochani sami dla siebie tak naprawdę najlepszym autorytetem, a wszystko to, co pragniemy, co powinniśmy wiedzieć, to jest w nas. Mamy swoją własną duszę, w której wszystko, co powinniśmy wiedzieć, jest zapisane. A największa tak zwana praca jest do wykonania w naszej podświadomości, a tam też tak naprawdę dostęp mamy tylko my. Więc nie ma co szukać, nie ma co się gdzieś tam rozczłonkowywać i rozpraszać, tylko tak trzeba przede wszystkim skupić się na sobie. SB: „Witam. Jednym zdaniem mam odwalić się od duszy, a zacząć zmieniać siebie”.
Tak. Zmieniać siebie, zmieniać tą ziemską naszą stronę, nie tą duchową. Ta duchowa naprawdę sobie świetnie radzi. Natomiast tą naszą ziemską stronę tak, to jest do modyfikacji, to jest do zmiany. Kasia jeszcze pisze: „Dla mnie ta audycja to miły odpoczynek i potwierdzenie, że nie zwariowałam. Dziękuję. Od kilku lat czerpię garściami inspiracje”. No dobrze, jeżeli jestem jakimś panaceum na choroby umysłowe, to zawsze to jakiś sukces. SB pisze: „To robię od półtorej roku. Sylwia, buziaki”.
Sabina pisze: „Panie Sławku, mówi pan, że szuka pan metody. Tą metodą jest samodyscyplina”. Droga Sabino, tak, jest to jedna z metod, ale też z drugiej strony ja jej nie lubię. Nie lubię samodyscypliny. Ja lubię stany, w których jestem radosny, wesoły, otwarty, ufny, szczęśliwy i zadowolony. Nie na skutek samodyscypliny, tylko na skutek naturalnej potrzeby, której nie kontroluję. To, co mówiłem bodajże w poprzedniej audycji albo jeszcze w poprzedniej chyba o tej nieuświadomionej kompetencji. Samodyscyplina to jest stan umysłu, a ja dążę do tego, żeby to, czego pragnę, to, na czym mi zależy, znalazło się w mojej nieświadomości. Nie w tym stanie, kiedy muszę go cały czas kontrolować, tylko w tym stanie, kiedy nie muszę tego kontrolować, a to się dzieje samo. A poza tym też wychodzę z założenia, że owszem, jest takie powiedzenie na przykład, że ciężką pracą się do czegoś dochodzi.
I w zasadzie moglibyśmy nadal uprawiać jako ludzie zboża czy jakieś inne ziemniaki metodą kosy i motyki, a jednak postanowiliśmy wymyśleć różne urządzenia, które mają ten proces usprawnić. Więc ja w tym kierunku idę. Oczywiście nikt nie musi z niej skorzystać, każdy może dochodzić do tego we własny sposób. Natomiast ja sobie taki pomysł ułożyłem w głowie i mam jakiś cel. O, proszę bardzo. Witam cię Asiu, pozdrowienia ze Szczecina. Ojejku, kopę lat. Miło cię tutaj widzieć. Coś cię tutaj, że tak powiem, zagnało w nasze skromne progi. Co nie zmienia faktu, że bardzo się cieszę, że jesteś z nami dzisiaj chociaż.
Buma pisze: „Witam. Radio Paranormalium rządzi”. SB pisze: „Sabina, ja mam śmietnik i jak coś mi się zdarza to kieruję i albo zmieniam powiedzenie, albo na stałe wyrzucam”. Mówię, ja tutaj co do poszczególnych technik, kochani, nie będę się tak odnosił, ponieważ każdy wie, co muCo mu tam w duszy gra, co mu pasuje, więc okej. Natomiast Sabina23 pisze: „Ja jej nie lubię, ale się uśmiałam”. Cieszę się bardzo, że i w tej kwestii się sprawdzam, czyli poprawiania nastroju. Kasia pisze: „Ja też nie lubię samodyscypliny. Przez wiele lat tkwiłam w dyscyplinie, która zmuszała mnie do rzeczy, które ze mną nie rezonują, nie są moje”. To jest to ryzyko. Kasiu, fajnie, że o tym napisałaś, bo poprzez samodyscyplinę można wprowadzić do podświadomości rzeczy, które faktycznie wcale nam nie muszą służyć, bo pozbywamy się czujnika pod tytułem rezonans wewnętrzny, robimy to na siłę.
Kasia fajnie o tym wspomniała, że to ryzyko jest i lepiej go uniknąć. Przynajmniej widzę, że nie tylko ja tę metodę i ten sposób wyznaję i popieram. Dobrze kochani, fajnie się z wami tutaj. Dziewczyny się rozgadały dzisiaj. Asiu, miło mnie zaskoczyłaś. Jeszcze patrzę cały czas na twój wpis i się cały czas mordka mi cieszy. Mam nadzieję, że znajdziesz kiedyś czas, żeby nam opowiadać o swoich przygodach. Asia jest też osobą wielce doświadczoną i wielce ubraną w czyny, nie tylko w słowa, więc mam nadzieję, że kiedyś da się namówić. Może korzystając z okazji dałabyś się zaprosić na pogawędkę w audycji? Dawno nie mieliśmy gościa.
Może warto by było coś tutaj namieszać nowego, zanim przestaniecie mnie już całkiem słuchać. Dobrze kochani, mam nadzieję, że dzisiaj było znowu fajnie. Znaczy mi było dzisiaj fajnie. Cieszę się z kolejnego spotkania z wami. Cieszę się też, że burza słoneczna nie spowodowała nam komplikacji na tą chwilę w dziedzinie przeprowadzenia audycji. Superowo. Dziękuję wszystkim za udział w dyskusji. Panu Markowi jak zawsze za to, co dla nas robi, dzięki czemu możemy się spotykać i tak miło sobie gawędzić. Jakiś pomysł na następną audycję mam, bo tematów z dzisiejszej nie wyczerpałem. Jak zwykle, jak macie zapotrzebowanie, to piszcie, odzywajcie się do mnie i będziemy kombinowali.
Znaczy ja będę kombinował jak to wpleść i kiedy dany temat poruszyć, pod warunkiem, że będę miał coś w tej kwestii do powiedzenia. Dobrze kochani, dziękuję wam. Jak zwykle ściskam was mocno. Kochajcie siebie, kochajcie wszystkich. Pan Jacek, piękny komentarz jest pod ostatnią audycją pana Jacka. Polecam. Znalazł świetną metodę, świetną afirmację. Zapomniałem ją przytoczyć, ale może będę miał okazję w następnej audycji. Natomiast tak samo istniej, jak widać mi się też przytoczyło parę słów z tej afirmacji. Chętnych zapraszam.
A wam dzisiaj kochani jeszcze raz bardzo dziękuję. Dobrej nocki życzę. Uważajcie na siebie, trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia już za tydzień w następnej audycji. Jeszcze na koniec dobra wiadomość. Asia napisała: „Z przyjemnością kiedyś was odwiedzę”. Super, trzymam za słowo i na pewno się Asieńko przypomnę. Trzymajcie się jeszcze raz. Wszystkiego dobrego. Pa, pa.
[01:23:46] - Mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna jest w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Tutaj się jeszcze pokazał komentarz od pani Katarzyny. Wklejam panu Sławkowi właśnie na Messengera. Zachęcamy także do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku i śledzenia, co pan Sławek tam publikuje. Cóż, dzisiaj już kończymy powolutku. Burza magnetyczna, jak widać, a raczej słychać, nie przerwała nam audycji, a przynajmniej nie na tyle, żeby wszystkich wywaliło. Bardzo dobrze.
Bardzo grzeczna burza. Audycję jak zawsze ostro technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20.00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl