[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium w ten piękny poniedziałkowy wieczór. Może nie dla wszystkich piękny. Jeżeli ktoś pracuje, zarządza kontem na Facebooku, fanpage'em, to ten dzień raczej piękny nie będzie, bo właśnie teraz, jakieś dwie godziny temu Facebook postanowił umrzeć. Ciekawe kiedy zmartwychwstanie. Do tej pory jeszcze nie zmartwychwstał, więc wiadomości z czata będę musiał panu Sławkowi przesyłać troszkę inną drogą. Użyjemy do tego oczywiście czata wbudowanego w Google Meet, ale już nie takie problemy w Radiu Paranormalium przechodziliśmy. Już nie takie trudności nas tutaj spotykały.
Jakoś dawaliśmy radę i dzisiaj też damy radę. Oczywiście jak najbardziej. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:14] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam kochani bardzo serdecznie.
[01:19] - Widzę, że chyba ta awaria dotyczy nie tylko Facebooka, bo usługa, przez którą wysyłamy do słuchaczy powiadomienia web push o nowych audycjach też chyba padła z tego, co widzę. Zawsze będzie można sobie audycję odsłuchać z archiwum, gdyby ktoś przegapił. A tymczasem ja jeszcze przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale warto nasze numery zapisać sobie już teraz. Nasz numer, tak jak zawsze stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na zawsze działających czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Facebooka chwilowo z racji wiadomych problemów technicznych nie polecamy, ale jak już Facebook wstanie, to można zalajkować fanpage'a Radia Paranormalium, fanpage'a pana Sławka Bączkowskiego, dołączyć do grupy Radia Paranormalium na Facebooku, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:05] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz kochani, witam was bardzo serdecznie. Musieliśmy się tutaj troszeczkę przeorganizować, natomiast jak zwykle pan Marek ma wszystko pod kontrolą, więc ja już byłem przekonany, że nie będzie dzisiaj drugiej części audycji z racji niemożliwości czytania waszych komentarzy. Ale wszystko wskazuje na to, że druga część audycji również się odbędzie, pod warunkiem, że nie jest to jakaś globalna zaraza internetowa.
[03:37] - Widzę właśnie, że zaraza chyba rzeczywiście usługę web push też dotknęła, więc pewnie więcej serwisów teraz leży, więcej administratorów serwisów drapie się po głowach co padło i jak to naprawić. Na szczęście my nie musimy.
[03:54] - Tak jest. Zostawmy ich w takim razie z ich problemami, a my przejdźmy do naszych spraw. Równie ważnych, a może nawet ważniejszych niż brak Facebooka. Natomiast kochani, w związku z tym, że w zeszłym tygodniu czułem się, jak się czułem, obiecałem wam, że doczytam te komentarze, których nie zdążyłem doczytać w poprzedniej audycji. Ale jak widzicie, nie było mi to dane, ponieważ przygotowując się do audycji nie mogłem skorzystać z Messengera, więc będzie to musiało poczekać. Ale za to może w takim razie będziemy mieli więcej czasu na dzisiejsze nasze rozważania. Tym razem już nie zostawię sobie na drugą część swoich wywodów, tylko zacznę od tego, o czym was w pewien sposób nękam od kilku audycji. Otóż przez kilka ostatnich audycji zadawałem wam bardzo ważne pytanie: jakie macie wzorce miłości do samego siebie zapisane w waszej podświadomości? To pytanie przewijało się przez ostatnich kilka audycji i ono nie wzięło się znikąd, ponieważ jak pamiętacie ostatnie dwie audycje mówiłem, że podsyłam wam linki, podsyłam wam różnego rodzaju informacje, przekazuję o różnego rodzaju warsztatach, o możliwościach i technikach transformacji wzorców podświadomości. I powiedziałem wam wtedy, że i tak z tego nie skorzystacieI nie dlatego, że brakuje mi zaufania do was czy wiary, czy przekonania, że naprawdę jesteście tutaj ze mną, ponieważ chcecie dokonać zmian w swoim życiu.
Że nie spędzacie tego czasu na odsłuchiwaniu audycji z podcastu. Nie spędzacie tego dzisiejszego czasu, tego poniedziałkowego czasu z tego powodu, że wam się nudzi i nie macie co zrobić z czasem. Jestem głęboko przekonany, wierzę w to i chcę w to wierzyć, że przynajmniej większość z was poświęca ten czas dlatego, że chce coś w swoim życiu zmienić. Takie mam wewnętrzne pragnienie i takie wewnętrzne przekonanie. Natomiast mam świadomość, że dokonywanie tych zmian, przynajmniej na tą chwilę, jest bardzo trudne. Nawet wygooglałem sobie dzisiaj parę rzeczy, bo Google działają. Wygooglałem sobie parę rzeczy i wpadłem też właśnie na artykuły, na materiały. Ciekawy jestem, jak się to wszystko rozwija, ile tych informacji nowych i ważnych w internecie się pojawia i na stronie madraochrona.pl znalazłem artykuł o pracy nad utrwalonymi wzorcami zachowań, czyli nad utrwalonymi, zapisanymi w naszej podświadomości wzorcami zachowań. Wpadłem na ten artykuł wpisując jedną magiczną frazę, o której mówiłem wam ładnych kilka, kilkanaście audycji temu, jak poruszałem temat prawa przyciągania, tak zwanego prawa przyciągania. I ci, którzy wysłuchali tą audycję bądź odsłuchali jej z podcastu, z pewnością będą wiedzieli teraz, o czym mówię.
Podzieliłem, zresztą to nie ja podzieliłem, to nie był mój pomysł, bo okazuje się, że ten pomysł w psychologii, zwłaszcza w psychologii biznesu, to pojęcie jest bardzo popularne. Jest wiele sposobów. Wielu naukowców w latach 70. już się tym zajmowało, a dotyczyło to podziału naszej sfery, tej ludzkiej sfery zachowań na cztery etapy. Pierwszy etap to jest etap nieuświadomionej niekompetencji. Zaraz to rozwinę jeszcze dla tych, którzy nie uczestniczyli w tamtych audycjach, ale również kochani, dla tych, którzy uczestniczyli, bo chcę, żebyście spojrzeli na to pod pewnym innym kątem. Więc pierwszy etap to jest etap nieuświadomionej niekompetencji. Drugi etap to jest etap uświadomionej niekompetencji. Trzeci etap to jest etap uświadomionej kompetencji, a czwarty etap to jest etap nieuświadomionej kompetencji. Każdy z tych etapów obejmuje dwa stany mentalno-emocjonalne.
Dwa stany. Jeden to jest etap nieuświadomienia, znaczy stan nieuświadomienia, a drugi to jest stan naszej świadomości. I tym razem skupiam się tylko i wyłącznie na tych aspektach czysto ziemskich, bo im poświęcimy dzisiejszą audycję. Na tą chwilę nie rozmawiamy o duszy, tylko o tym, co stricte ludzkie. Ponieważ tak jak wam powiedziałem, w moim przekonaniu grzebanie w tym, co duchowe, czy wprowadzanie tam korekt, czy naprawianie, czy uzdrawianie, czy robienie czegokolwiek, po pierwsze jest poza naszą kompetencją, a po drugie tam nie ma nic do zmiany. Jeżeli coś mamy zmieniać i gdzieś dokonywać korekty, to tylko i wyłącznie w naszej ziemskiej naturze. I dlatego dzisiaj tym tematem się zajmujemy. Czyli jak nazwy tych etapów, o którym mówiłem, nieuświadomionej i uświadomionej, czyli świadomej, to są nasze dwa stany emocjonalno-mentalne. Z tym, że stan nieuświadomienia jest stanem bardziej emocjonalnym, ponieważ jeżeli coś jest dla nas nieświadome, to nie mamy nad tym tak naprawdę kontroli.To nie podlega naszym działaniom umysłowym, naszej władzy umysłowej. Stan świadomości to jest stan procesów myślowych, które rejestrujemy, z których zdajemy sobie sprawę, które śledzimy i w pewien sposób możemy na te stany wpływać.
Natomiast stany nieuświadomione to są te, które w tym artykule pan psycholog nazwał utrwalonymi wzorcami zachowań. Utrwalonymi. Utrwalonym wzorcem zachowań jest na przykład jazda samochodem w momencie, kiedy już tym samochodem potrafimy jeździć. Kiedy opiera się to na nawykach i nie podlega już żadnym procesom myślowym. Nie zastanawiamy się, czy wrzucić bieg, czy nie wrzucić biegu, czy wcisnąć sprzęgło, czy nie. Te rzeczy dzieją się już automatycznie. Na przykład stanami nieuświadomionymi są różnego rodzaju sporty. Na takim najwyższym poziomie. Kiedy człowiek już nie zastanawia się, jaki ruch ma wykonać, tylko dzieje się to wszystko automatycznie. I nawet nie jesteśmy w stanie tego skorygować, ponieważ te utrwalone wzorce zachowań są szybsze niż nasz umysł.
Umysł ma zwłokę. Potrzebuje informacji. Potrzebuje przetrawienia, przeanalizowania, zastanowienia się i dopiero wtedy podejmujemy, na podstawie różnych danych, jakieś działania. Natomiast wszystko to, co nieuświadomione, dzieje się samo. Jest formą instynktu, formą odruchu, formą reakcji, również emocjonalnej, niezależnej od nas. Jest to nasza reakcja, ponieważ ją sobie przyswoiliśmy i to jest zapisane w naszym umyśle, w naszym mózgu jako konkretne połączenia neuronowe. I te impulsy idą już na skróty i dlatego są tak szybkie. Wiecie dobrze, ile ci, którzy mają prawo jazdy, czasu na początku trzeba było poświęcić tym procesom myślowym, pamiętaniu i kontrolowaniu wszystkiego, co ma się w danej chwili zrobić. Wiecie doskonale. Ci, którzy trenują bądź trenowali różnego rodzaju sporty, zwłaszcza sporty walki.
Na przykład w karate są te kata, które się do znudzenia powtarza na sucho, symulując pewne ruchy. Powtarza je się. Powtarza, powtarza, powtarza, powtarza. Aż do tego momentu, kiedy przestajemy się zastanawiać, jaki ruch należy wykonać. Tylko robimy to odruchowo. Skoczkowie narciarscy na przykład mówią o tak zwanym automatyzmie. Kiedy nie muszą myśleć o tym, w którym momencie się wybić, jaką pozycję przyjąć, jak rozłożyć ręce, narty, nogi. To wszystko się dzieje poza ich kontrolą. I wtedy te skoki, jak twierdzą, są najlepsze, ponieważ wynikają z automatyzmu. I tak jest z całym mnóstwem rzeczy, których się uczymy.
Tak jest z nauką jazdy na rowerze. Tak jest z nauką pisania. Tak jest ze wszelką wiedzą, którą zdobywamy. Z tym że do 21. roku życia nasz umysł te połączenia neuronowe tworzy w sposób naturalny i przyswajanie wiedzy, uczenie się nowych rzeczy przychodzi nam z łatwością. Później już raczej nasz mózg zaczyna korzystać z tych połączeń, które już posiada. I tak to pokrótce wygląda cały ten mechanizm nieuświadomiony i uświadomiony. Z tym że wymieniłem pewną kolejność. Nieuświadomiona niekompetencja jest wtedy, kiedy nie wiemy, że nie wiemy. Żeby zacząć proces nauki, musimy sobie uświadomić, że czegoś nie wiemy, czyli przejść do tego następnego etapuŚwiadomej niekompetencji.
Czyli uświadomić sobie, że nie mamy kompetencji do zrobienia czegoś. Wtedy dopiero możemy rozpocząć proces nauki i zaczynamy uczyć się czegoś nowego. I w tym momencie jest to w sferze naszej świadomej kompetencji, czyli uczymy, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy, ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy. W pracach zawodowych tak jest. Jak przychodzi młody człowiek do pracy na przykład na budowie i ma naciągnąć gips, to każdy ruch ręki będzie kontrolował. Będzie sprawdzał docisk mocniej, lżej, w prawo, w lewo, w tą stronę, po łuku, po fali, prosto. Będzie to kontrolował, ponieważ ma już świadomość, że tego nie potrafi i chce się tego nauczyć. I na poziomie świadomej kompetencji powtarza tą czynność. Powtarza, powtarza, powtarza, aż po jakimś czasie robi to automatycznie. Nie zastanawia się.
Widzicie jakiegoś starego budowlańca, który przychodzi i po prostu te ruchy... Idzie to. Rozmawia z wami i on sobie tu coś robi, tu miesza, nakłada. Nie potrzebuje tego już w żaden sposób kontrolować swoim umysłem, ponieważ ta umiejętność pojawiła się już w jego nieświadomej kompetencji. On nie musi już tego w żaden sposób kontrolować. Robi to automatycznie. I tak jest, kochani, ze wszystkim. Z każdym procesem, w którym uczestniczymy. W którym chcemy dokonać jakichś zmian. Czyli uświadamiamy sobie, że czegoś nie potrafimy.
Następnie podejmujemy działania, próby w tym kierunku, żeby się tego nauczyć. Uczymy się, uczymy, uczymy, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy i w pewnym momencie nie musimy już o tym myśleć, żeby robić coś dobrze. I teraz pewnie zastanawiacie się, jaki to ma związek z naszymi audycjami. Kochani, tak jak powiedziałem, mówiłem wielokroć. Wszystko, co jest w naszej podświadomości, jest przez nas nieuświadomione. I tak naprawdę stan tej świadomej, znaczy nieświadomej niekompetencji i nieświadomej kompetencji to są wzorce, które są zapisane w naszej podświadomości. To powtarzanie, ćwiczenie, uczenie się służy właśnie temu, żeby to, czego się uczymy, znalazło się w naszej podświadomości. I stało się tak jakby wzorcem, utrwalonym wzorcem zachowań. I tyle byłoby na tą chwilę, kochani, z nauki. Powiedziałem, że pewnych rzeczy większość z was nie zrobi.
Nie sięgnie po telefon, nie skorzysta z laptopa, żeby wygooglać to, co podałem. Nie wykona telefonu, nie napisze maila do osoby, nie umówi się na spotkanie. Dlaczego? Dlatego, że w naszej podświadomości ma zapisane wzorce. Ma zapisane wzorce. Bębnię na ten temat. W zasadzie są całe cykle audycji, w których mniej bądź bardziej natarczywie próbuję wam wytłumaczyć tą podświadomość. Z różnym skutkiem. Natomiast podświadomości się nie rozpoznaje. Podświadomość jest stanem przez człowieka nieuświadomionym.
My wiemy, że mamy podświadomość, natomiast nad tą podświadomością nie mamy żadnej kontroli. My sobie nie uświadamiamy sytuacji, w których, znaczy w większości przypadków, w których działa nasza podświadomość, ponieważ jest to odruch, jest to reakcja, jest to zachowanie, jest to emocja. My sobie tego najczęściej nie uświadamiamy i dlatego większość ludzi tkwi w stanie nieuświadomionej niekompetencji, czyli nie wie, że czegoś nie wie. To jest taka ciekawa zagadka.Nie wiemy, że czegoś nie wiemy. Nie wiemy na przykład tego, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że coś, co robimy, przynosi nam niekorzyść. Jeżeli jest to zapisane w naszej podświadomości, to my sobie z tego nie zdajemy sprawy. Na tym pierwszym etapie, w stanie nieświadomej niekompetencji nie łączymy swoich zachowań z efektami naszego życia, naszego działania. Nie łączymy, ponieważ nie wiemy, że nie wiemy albo nie potrafimy czegoś zrobić. Nasza podświadomość nie mówi nam, że my czegoś nie wiemy. Że czegoś nie wiemy dowiadujemy się od naszej świadomości albo od innych ludzi.
Nasza podświadomość nigdy nam nie powie, że my czegoś nie wiemy. Ponieważ według naszej podświadomości wiemy wszystko, co jest nam potrzebne. Nic więcej nie jest nam potrzebne. I to jest bardzo trudny etap do przebrnięcia, ponieważ najczęściej wtedy, kiedy dowiadujemy się, że czegoś nie wiemy, nasza podświadomość mówi: „Nie jest ci to do niczego potrzebne”. Może nie rejestrujemy tego jako słowa, natomiast jako taką reakcję. Ale po co mi to? Uczymy się i zdobywamy wiedzę według tych wzorców, które są zapisane w naszej podświadomości. Wszystko, co nie jest zapisane w naszej podświadomości, według naszej podświadomości jest nam do niczego niepotrzebne. Dlatego ja nawet nie wchodzę na następne etapy, czyli świadomej niekompetencji. Część z was z pewnością wie już, że czegoś nie wie.
Myślę, że sporo osób byłoby dzisiaj w stanie powiedzieć: „Tak, mam świadomość, że czegoś nie wiem”. Tylko tak jak powtarzałem wielokroć, dokonywanie zmian w życiu to nie jest wiedzieć, tylko potrafić. Zmiany dokonuje się poprzez potrafić. Wiem, że czegoś nie wiem. To jest drugi etap rozwoju, czyli świadoma niekompetencja. Następnym krokiem jest uczenie się tego, czyli zdobywanie świadomej kompetencji. Funkcjonować i żyć według tego zaczynamy dopiero na etapie nieświadomej kompetencji, kiedy to, czego pragniemy, pojawi się jako umiejętność. Nie jako wiedza. Jako umiejętność w naszej podświadomości. I ten proces wygląda właśnie w ten sposób, że najpierw musimy uświadomić sobie to, czego nie potrafimy.
Czyli z tego stanu „Nie wiem, że nie wiem” przejść do stanu świadomego „Wiem, że nie wiem”, a raczej z naszego punktu widzenia, tego już teraz duchowego, „Wiem, że nie potrafię”. Wiem, że nie potrafię kochać. Wiem, że nie mam odwagi mówić prawdy. Wiem, że nie potrafię odwzajemnić bliskości. Wiem, że nie potrafię zaufać. Wiem, że nie umiem obdarzyć siebie zaufaniem. Wszystkie czy większość moich audycji, w których namawiałem was do poznania samego siebie, właśnie było próbą namówienia was do poznania swojej podświadomości. Do zobaczenia i zrozumienia tego, czego nie wiecie, że nie wiecie. Nie wiecie, że nie potraficie. W praktyce to wygląda mniej więcej w ten sposób, że mamy jakieś tam życie, które nie do końca nas satysfakcjonuje, zadowala, nie daje nam szczęścia, nie daje nam radości.
Nie czujemy się w tym życiu spełnieni i tacy pełni energii. I ten stan nasza świadomość, a najbardziej nasza podświadomość przypisuje czynnikom zewnętrznym. Bo stan nieświadomej niekompetencji to jest stan, w którym obarczamy winą za nasze niepowodzenia innych.W stanie świadomej niekompetencji uświadamiamy sobie, że czegoś nie potrafimy i dlatego efekt naszego działania jest niezadowalający dla nas. Dopiero w tym momencie zaczynamy łączyć skutki, które są w naszym życiu z naszymi nieumiejętnościami. Dopiero wtedy. I dopiero wtedy może się pojawić chęć. Może, ale nie musi. Chęć spróbowania nauczenia się tego, co jest mi potrzebne, żeby coś w moim życiu się zmieniło. Żeby coś, co do tej pory tkwiło w mojej nieświadomości, czyli w mojej podświadomości, spróbować w jakiś sposób naprawić. I przejść przez ten cały proces od: „Nie wiem, że nie wiem.
Nie wiem, że nie potrafię” poprzez uświadomienie sobie: „Wiem, że nie potrafię”. Poprzez zrobienie następnego kroku: „Okej, będę się tego uczył. Będę to w sobie rozwijał. Będę to pielęgnował. Będę to ćwiczył”. Aż do tego momentu, kiedy osiągam poziom mistrzowski i nie muszę się już nad tym zastanawiać. Nie muszę się już zastanawiać nad tym, czy mogę sobie pozwolić na bliskość z drugim człowiekiem. Kochani, w praktyce to wygląda mniej więcej tak. Powstaje w naszym wczesnym dzieciństwie sytuacja, w której ktoś nie okazuje nam bliskości. Nie okazuje nam bliskości.
Najczęściej to dotyczy naszych relacji z rodzicami. Czyli ojciec jest ciągle w pracy, wraca i jest zmęczony. Mama też pracuje albo ma po prostu taki charakter, że nie jest osobą ciepłą, że zajmuje się dzieckiem tylko wtedy, kiedy ono płacze i wymaga pielęgnacji. Natomiast nie poświęca mu czasu, nie okazuje mu czułości, nie okazuje mu bliskości opartej na miłości, tylko bliskość oparta na trosce albo na wychowaniu, albo na innych rzeczach. Natomiast brakuje tej więzi bliskości z własną matką. Powstaje w nas, w naszej podświadomości nieumiejętność. Powstaje negatywna konotacja emocjonalna z bliskością. Dochodzimy do wniosku, to jest oczywiście bardzo daleko posunięta teoria, ponieważ małe dziecko nie dochodzi do wniosku, ale nabiera nawyku, że bliskość jest niepotrzebna, ponieważ mimo że na początku bardzo chciał, natomiast się okazało, że ta bliskość jest zła. Że oczekiwanie bliskości czy próba uzyskania bliskości z najbliższą mi osobą jest zła, jest niepotrzebna. Mogą być sytuacje, w której rodzice wręcz będą w pewnym momencie na głos o tym mówić: „Ale po co ci?
Odejdź. Nie dotykaj. Nie chcę cię. Nie mam czasu. Jesteś już za dorosły, za duży na to, żeby siedzieć na kolanach”. I cały czas ten negatywny wzorzec dotyczący bliskości będą w nas podtrzymywać. Ponieważ najprawdopodobniej nie potrafili tego od samego początku, więc jest marna nadzieja na to, że w wieku trzech, czterech, pięciu, sześciu, siedmiu, ośmiu, dziewięciu lat naszego życia oni to zmienią. Ponieważ najprawdopodobniej w ich podświadomości, w tej nieuświadomionej niekompetencji ten wzorzec bliskości też nie powstał. I my coś takiego w sobie mamy. I my sobie żyjemy z tym, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, kiedy to powstało, jak to powstało.
Mało tego, nie zdając sobie sprawy, że my to mamy. Brak bliskości z kolegami, z koleżankami w szkole. Zostajemy samotnikiem troszeczkę. My się nie przytulamy tak, jak się przytulają ludzie. Nam to nie jest do niczego potrzebne. Ponieważ my nie mamy nawyku bliskości. I tak sobie żyjemy. Oczywiście hormony, biologia, natura powoduje to, że potrzebujemy mieć bliskość fizyczną, czyli po prostu powstaje potrzeba seksu. Więc na tą okoliczność potrafimy z drugim człowiekiem ten akt bliskości fizycznej wykonać. Natomiast to nie ma nic wspólnego z aktem bliskości emocjonalnej.I z czasem, nie zdając sobie zupełnie z tego sprawy, okazuje się, że nasza żona, nasz mąż mówią: „Ty mnie nie kochasz”.
Ponieważ żyjemy razem, ale nie okazujemy sobie bliskości. To znaczy, ty nie potrafisz stworzyć relacji bliskości. Żona chce usiąść gdzieś na kolanach. My mówimy: „Nie, nie mam czasu. Zmęczony jestem, nogi mnie bolą. Ile ty ważysz?” Ktoś się chce przytulić. Partner, partnerka chce się przytulić. My się czujemy nieswojo, mówimy: „Nie, to w ogóle bez sensu jest. Po co to jest?” I zaczynamy trzymać ludzi wokół siebie na dystans. I ci ludzie zaczynają się od nas odsuwać.
I my nie wiemy dlaczego. Oczywiście nasza podświadomość mówi nam cały czas, że to oni mają coś nie tak, bo oni czegoś od nas oczekują, co nam nie sprawia przyjemności. Więc nie mają prawa od nas tego oczekiwać, skoro nam nie sprawia to przyjemności. Nie mamy potrzeby bliskości, więc bliskość jest be. I raptem nasze życie zaczyna przebiegać w sposób mocno pofalowany. Ponieważ bliskość to jest również zaufanie do drugiej osoby. Jesteśmy nieufni wobec innych osób. Więc po pierwsze my nie mówimy o swoich emocjach, odczuciach, ale jednocześnie nie wierzymy w uczucia i emocje drugiej osoby. Stajemy się podejrzliwi. Możemy stać się na przykład zazdrośni o swojego partnera, partnerkę.
Ten proces się nasila i raptem zaczynamy żyć od jednej krótkiej znajomości do drugiej krótkiej znajomości. Ponieważ nie jesteśmy w stanie z żadną osobą stworzyć nic trwałego, ponieważ nie jest to zbudowane na bliskości i na zaufaniu. Jest może zbudowane na bliskości seksualnej, na bliskości fizycznej, na wspólnych zainteresowaniach, na wspólnych pasjach, ale nie jest zbudowane na wspólnej potrzebie bliskości, wymiany energetycznej, na zaufaniu wzajemnym do siebie, na mówieniu wzajemnie o swoich potrzebach. I kolejne nasze związki czy kolejne nasze relacje się rozpadają. I teraz, żeby rozwiązać tę sytuację, trzeba sobie zdać sprawę z tego, uświadomić sobie swoją niekompetencję, swoją nieumiejętność, czyli przejść ze stanu „nie wiem, że nie potrafię” do stanu „wiem, że nie potrafię”. Uświadamiam sobie, że to ja w mojej podświadomości mam zapisany wzorzec braku potrzeby bliskości, zaufania i tego wszystkiego, co z bliskością jest związane. To ja w mojej nieuświadomionej niekompetencji mam brak. Czegoś nie potrafię. Nie potrafię się otworzyć, nie potrafię zaufać, nie potrafię stworzyć bliskości. Nie potrafię mówić prawdy.
Mam takiego przyjaciela, który kłamał zawsze swoich rodziców. Ja nie rozumiałem tego mechanizmu. I kiedyś, już jako nastolatkowie, ja jestem starszy od niego, jako taki jego niby już opiekun wtedy w harcerstwie mówię: „Słuchaj Dareczku, powiedz rodzicom prawdę”. Wpadliśmy na jakiś szalony pomysł wyjazdu gdzieś nad morze czy tam coś. Tak po prostu wsiąść w pociąg, pojechać jakąś tam ekipą, poszwędać się po molo i w ciągu 24 godzin wrócić. I on mówi: „Nie, jak powiem prawdę, to mnie nie puszczą”. Ja mówię: „Słuchaj, nie, to niemożliwe. Chodź, pójdziemy razem”. I ja w tym uczestniczyłem. I faktycznie powiedział prawdę.
„Tak, jedziemy ekipą. Będzie ten, tamten, jedzie Sławek, jedzie ktoś. No co ty, nigdzie nie pojedziesz”. I nie pojechał. I uwierzcie mi, że on przez całe życie kłamie. Nie zdaje sobie w ogóle z tego sprawy. Kręci, lawiruje, kombinuje, nie dopowiada, nie mówi prawdy, nie mówi o sobie prawdy. Udaje. Obraca wszystko w żart. Jest przesympatycznym człowiekiem.
Natomiast na tej płaszczyźnie, na tym braku mówienia prawdy położył wiele swoich relacji. Swój związek na jakiś czas. Na szczęście udało się to jakoś uratować.Tak. Natomiast inny związek w międzyczasie położył pracę, relacje i zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie potrafi mówić prawdy. Inaczej, że ma potrzebę kłamania, lawirowania, niedopowiadania. Taką potrzebę. Więc pierwszym, kochani, krokiem do zrobienia czegokolwiek w swoim życiu jest uświadomienie sobie tego, czego nie wiem, czego nie potrafię. Uświadomienie sobie swoich niekompetencji to jest absolutnie pierwsza rzecz, którą należy zrobić, żeby w ogóle zacząć cokolwiek działać. Możemy się uczyć mnóstwa rzeczy. Możecie, kochani, chodzić na warsztaty, czytać książki, uczyć się całego mnóstwa rzeczy, rozwijać w sobie różnego rodzaju umiejętności, ale one będą nietrafione.
Ponieważ jeżeli w mojej nieświadomej niekompetencji, w mojej nieuświadomionej podświadomości powstał utrwalony wzorzec zachowania braku bliskości, to warsztaty asertywności nic nie wniosą. Nic nie zmienią tak naprawdę. Coś tam zmienią delikatnie, ale nie będą tak trafione jak nauka okazywania bliskości. Asertywność jeszcze bardziej oddala nas od ludzi. Asertywność nie tworzy zaufania do drugiego człowieka. Wprost przeciwnie, asertywność wynika z braku zaufania do drugiego człowieka. Więc pomaganie drugiemu człowiekowi bez świadomości, czego on nie wie, czego nie potrafi. Bez wiedzy o tym, co człowiek ma zapisane w swojej nieświadomej niekompetencji. Co zostało mu przedstawione jako jego nieumiejętność. To może być nieumiejętność pod tytułem: nigdy w życiu nic nie osiągniesz.
Taki wzorzec mógł powstać. Przy twoim podejściu nigdy nie będziesz miał szczęśliwej rodziny. Nigdy nie będziesz w stanie utrzymać rodziny. To może być wzorzec: wszystkie kobiety to... a wszyscy mężczyźni to. To może być wzorzec: nie ufaj nikomu, bo wszyscy ludzie to i chcą cię... I teraz bez uświadomienia sobie, czego nie wiemy, czego nie potrafimy, możemy spędzić wiele żyć, żeby w końcu trafić na taką umiejętność, nauczyć się takiej umiejętności, która odmieni to, czego nie potrafimy. Wiecie, to jest tak, jakby człowiek nie wiedział, że nie potrafi jeździć samochodem i zapisał się na kurs spawacza. To jest takie strzelanie. Muszę coś zrobić.
Muszę się rozwijać. Muszę się czegoś nauczyć, bo wtedy moje życie się zmieni. Ale naucz się tego, czego nie potrafisz. Naucz się tego, co najbardziej przeszkadza ci w życiu. Naucz się tego, co przeszkadza ci w byciu szczęśliwym. Naucz się tego, co przeszkadza ci w życiu być radosnym. Co przeszkadza ci ufać ludziom, ufać sobie. Naucz się tego, co powoduje, że twoje życie jest takie, jakie jest, a ty jesteś z niego niezadowolony. Nie strzelaj ślepakami. Naucz się tego, czego nie potrafisz.
My bardzo chętnie rozwijamy to, co już potrafimy, bo to nam przychodzi łatwiej. To, co lubimy, rozwijamy chętniej. Jeżeli to jest związane z naszymi zainteresowaniami, jakąś pasją, to tak, bardzo chętnie. Ale najtrudniej jest przyznać się przed samym sobą, że czegoś się nie potrafi. Zwłaszcza, że nasza podświadomość nie będzie naszym sprzymierzeńcem.Nasza podświadomość nie będzie nas klepać po ramieniu i mówić: „Tak, masz rację”. Wprost przeciwnie. Będzie próbować to storpedować, ponieważ jest przekonana, że to, co wiemy, jest wystarczające dla nas. To, co potrafimy, jest wystarczające dla nas. Będzie nas pchała i przekonywała do tego, co jest zgodne z wzorcami zapisanymi w naszej podświadomości. Ludzie dążą na przykład do majątków, robią biznesy, zarabiają gigantyczne pieniądze.
I tak, tu podświadomość jest bardzo przydatna, ponieważ w ich podświadomości jest zapisany wzorzec dążenia po trupach do celu. Często na przykład: „Nigdy nie będziesz lepszy ode mnie”. Na przykład ojciec mówi do syna: „Nigdy nie będziesz lepszy ode mnie. Nigdy nie zrobisz lepszego biznesu ode mnie. Nigdy nie będziesz miał więcej pieniędzy ode mnie”. To jest dla naszej podświadomości wystarczający wzorzec, żeby pchać nas do bycia lepszym od ojca, do robienia wszystkiego, żeby udowodnić ojcu, że się myli. To jest też wzorzec. To jest też nasza, w pewnym sensie nieuświadomiona, niekompetencja. Ta niekompetencja polega na tym, że nie mamy wpływu na to, ile pieniędzy chcemy mieć. Bo świadomość to jest taka: chcę mieć takie dobra materialne plus ileś tam pieniędzy, na przykład odłożonych.
W każdym razie świadomie określamy sobie cel i limit, który wystarcza nam do tego, żebyśmy byli zadowoleni, szczęśliwi, usatysfakcjonowani. Jeżeli coś płynie z wzorca podświadomości, to tą granicą jest mieć więcej niż mój ojciec, osiągać większe sukcesy niż mój ojciec. Nie mamy na to wpływu. To nie jest nasza samodzielna decyzja. Świadoma decyzja, że chcę zarobić, nie wiem, trzy miliony dolarów mi wystarczy albo 10 milionów dolarów. Okej i idę na emeryturę. Więc tych wzorców, utrwalonych wzorców zachowań zapisanych w naszej podświadomości jest całe mnóstwo. Dziewięćdziesiąt parę procent naszych decyzji wynika z podświadomości i niektóre są zapisane już w naszej nieświadomej kompetencji. Poradzisz sobie, dasz radę, jesteś zaradny, jesteś inteligentny, zawsze coś wymyślisz. Spadasz jak kot na cztery łapy.
To są wzorce, które możemy zakwalifikować jako wzorce, które nas wspierają w działaniu, w dążeniu, w osiąganiu celu i je możemy uznać jako swoją kompetencję. Masz gadane. Jesteś inteligentny. Potrafisz się z ludźmi dogadać. Masz w sobie to coś, że zawsze znajdziesz jakichś zwolenników, jakichś sprzymierzeńców. Jesteś w czepku urodzony. To są nasze nieświadome kompetencje. My sobie z nich nie zdajemy sprawy. Z tym że je akurat akceptujemy w sposób dużo bardziej przyjemny. Natomiast w naszej nieuświadomionej niekompetencji jest całe mnóstwo informacji, z których nie zdajemy sobie sprawy bardzo często, a one decydują o tym, czego nie zrobimy, które ograniczają naszą wolność tak naprawdę, ponieważ one decydują o tym, czy czegoś się podejmiemy, czy nie.
Kochani, sama świadomość tego, że czegoś nie potrafimy, jest pierwszym krokiem do tego, żeby zacząć się rozwijać, żeby poprzez kolejne etapy świadomej niekompetencji przejść do etapu świadomej kompetencji, czyli uczyć się, rozwijać, ćwiczyć, zwiększać swoje umiejętności, utrwalać swoje umiejętności, aż zapiszemy je w naszej podświadomości jako nieświadomą kompetencję. Wszystko, co nieświadome, jest zapisane w naszej podświadomości, ale w naszej podświadomości są zapisane wzorce niekompetencji, nieumiejętności i wzorce kompetencji i umiejętności. I tu, żeby już nie robić tego w następnej audycji, wrócę do pytania, które wam zadałem. Jakie wzorce miłości do samego siebie macie zapisane w swojej podświadomości?Po dzisiejszej audycji powinniście, kochani, wiedzieć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, którą wam powiem. Bardzo często ludzie skupiają się na eliminowaniu czegoś ze swojej podświadomości. Eliminowaniu, usuwaniu czegoś. Dzisiaj pokazałem wam, że usunięcie wzorca braku potrzeby bliskości spowoduje to, że nauczycie się stwarzać bliskość. Usunięcie czegoś z nieświadomej niekompetencji nie jest równoznaczne z tym, że pojawi się to w naszej podświadomości jako wzorzec nieświadomej kompetencji. Likwidując nieumiejętność, eliminując nieumiejętność, nie jest to równoznaczne ze stworzeniem umiejętności. Będzie prawie równoznaczne pod jednym, jedynym warunkiem: że jesteście świadomi tego, czego nie potraficie.
Że będziecie świadomi tego, co jest waszą niekompetencją, co jest waszym tak zwanym problemem. Natomiast jeżeli będziecie zmieniali rzeczy w podświadomości na oślep, po omacku, to wcale nie znaczy, że to się natychmiast zamieni w waszą kompetencję. Może się zamienić, ale czy w taką kompetencję, której pragniecie? Kochani, żeby coś stało się naszą siłą napędową do działania, żeby się stało naszym odruchem, naszym wzorcem, musi się znaleźć w jednym miejscu naszej osobowości. W naszej podświadomości jako nasza kompetencja, jako nasza umiejętność. Świadoma umiejętność. Jeżeli wiemy, że czegoś nie potrafimy, uświadamiamy sobie, czyli na tym etapie świadomej niekompetencji wiemy, że czegoś nie wiemy, to też wiemy, czego chcemy się i mamy nauczyć. Jaką wiedzę posiąść, żeby osiągnąć to, czego pragniemy. Akurat w tym wypadku najczęściej mówi się o ciężkiej pracy, wytrwałości, konsekwencji, powtarzalności i tak dalej. I wtedy dopiero przenosimy to do naszej nieświadomej kompetencji jako nowy wzorzec zachowania.
Wzorzec, który jest nam przyjazny, ponieważ świadomie się tego nauczyliśmy. Świadomie chcieliśmy, żeby to nam służyło. Świadomie uznaliśmy, że to nam się do czegoś przyda. Nie na oślep, tylko świadomie. Kochani, jeszcze chwilkę wam zajmę, bo chciałabym ten temat przynajmniej w jakimś tam stopniu wyczerpać. Nikt nie uczy drugiego człowieka miłości do samego siebie. Nikt. Czy przypominacie sobie wśród rozmów w waszej rodzinie, może obecnych, żeby temat miłości do samego siebie był poruszany jako przedmiot? Zwróćcie uwagę, od 50 lat psychologia zna już pojęcia nieuświadomionej niekompetencji. To już 50 lat temu było odkryte, zbadane, kontynuowane.
Czy ktoś uczy drugiego człowieka w szkole, czy może na studiach o tych wszystkich etapach? Nie. To jest wiedza dla wtajemniczonych. To jest wiedza, którą posiadają coache, którą posiadają trenerzy różnego rodzaju i sprzedają tą wiedzę innym ludziom za ciężkie pieniądze. I nikt, przynajmniej w naszej kulturze, nie uczył drugiego człowieka miłości do samego siebie. Nikt nie uczył, jak to ma wyglądać. Owszem, szanuj siebie. Czyli że niby co? Co mam robić, żeby siebie szanować? Są ludzie, którzy potrafią egzekwować pewne rzeczy, które są dobre dla nich.
Którzy są w stanie wyrażać swoje pragnienia, potrzeby i do nich dążyć.Natomiast to się nazywa przebojowością, operatywnością, całym mnóstwem rzeczy, ale nie nazywa się miłością do samego siebie. Ponieważ w miłości do samego siebie jest ten wątek, ten ważny warunek. Robisz coś dla siebie. Nie rób tego nigdy kosztem drugiego człowieka. Wszystkie wzorce, które przekonują ludzi do dbania o swoje interesy. Rodzice, którzy uczą swoje dzieci tego, najczęściej o tym drugim członie, żeby to się nie odbywało kosztem drugiego człowieka, nie wspominają albo mówią go tak gdzieś tam, tylko wiesz tak. Dlatego nikt nas, kochani, nie uczył i w dalszym ciągu nie uczy się ludzi miłości do samego siebie. Więc jakim cudem my mamy mieć o tym wiedzę? Prędzej uczono nas szanowania starszych, szanowania rodziców. Nie wiadomo za co.
Tak naprawdę. Po prostu z automatu. Szanowania, poszanowania. Uczono nas uczciwości. Mówienia prawdy. Z jednej strony nas uczono, a z drugiej strony za każdym razem za mówienie tej prawdy dostawaliśmy po łapach. Za troszczenie się o drugiego człowieka. Czy tego nas ktoś uczył? Nie. Bo nawet jak coś nam na ten temat mówił, to mówił, ale dbaj o siebie, nie o swoich kolegów.
Nie będziemy karmić, utrzymywać twoich kolegów. Oni mają swoje rodziny, niech rodziny się nimi zajmą. Nasza troska o zwierzęta. Mamusiu, mogę wziąć kotka, bo leży taki biedny pod klatką. Zwariowałeś? Kotki, pieski, ptaszki i inne zwierzątka. Troska. Nie. Empatia? A co cię to obchodzi synu?
Albo Zosia, albo Marek, albo coś. Co cię to obchodzi? Ja nie mam czasu na rozmowę o twoich problemach, a jeszcze będę z tobą rozmawiać o problemach innych ludzi. Nie mam na to czasu. Co mnie obchodzą cudze dzieci? To nie są moje dzieci. Mnie moje dzieci interesują. Jeżeli byśmy tak przegrzebali to wszystko. To tych wzorców miłości do samego siebie, które mogłyby się znaleźć w naszej nieuświadomionej kompetencji, będzie bardzo mało. Natomiast tych zapisanych również w naszej podświadomości, ale tych, które nas prędzej ograniczają, które każą robić więcej dla innych niż dla samego siebie, z pewnością znajdziemy dużo, dużo więcej.
Owszem, żeby być uczciwym, my wiemy, że alkohol i papierosy szkodzą, że narkotyki są złe, że jazda po pijaku jest zła, że szybka jazda samochodem jest zła. Że jazda niesprawnym samochodem jest zła, że wskakiwanie do pociągu jest złe, że skakanie z okna jest złe, że trzeba się zdrowo odżywiać, że powinno się zadbać o swój ruch, że powinno się uprawiać sporty, że powinno się być aktywnym ruchowo, że nie powinno się nadużywać tłustych potraw. My to wszystko wiemy. Tylko. I tu będzie słowo klucz. Gdzie to jest zapisane? W naszej świadomości. I zobaczcie, jak to się przekłada na nasze życie. Czy to, co mamy zapisane w naszej świadomości, pcha nas do działania? Nie.
A jeżeli już, to mizernie. Wymaga determinacji, samokontroli, dyscypliny, pracy, wytrwałości, cierpliwości, powtarzalności. Więc zwróćcie, kochani, uwagę, co tak naprawdę, który stan emocjonalno-mentalny decyduje o naszym życiu. Nie to, co się znajduje w naszej świadomej niekompetencji bądź w naszej świadomej kompetencji. Wszystko to, co się znajduje w tej sferze nieuświadomionej, tak naprawdę w większości decyduje o tym, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. To nasza podświadomość decyduje o tym. Nie nasza świadomość, nasza podświadomość. I dlatego, kochani, warto jest zadbać o to, żeby wiedzieć i mieć wpływ na to, co w tej podświadomości jest. Ponieważ nasze życie wygląda tak, jak wygląda nasza podświadomość.I na koniec kochani jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jeżeli już robicie coś dla siebie i na siebie.
Jeżeli nawet nie macie świadomości jeszcze, czego nie potraficie i próbujecie różnych rzeczy, to próbujcie. Jeżeli taką drogę wybraliście, to próbujcie. Natomiast obiecajcie mi jedną rzecz, że wszystkiemu temu, co będziecie robić, będziecie przypisywać jeden wspólny mianownik. Będziecie mówić o tym, myśleć w kategoriach: szukam, pragnę, działam w imię miłości do samego siebie. Bo wtedy te działania będą się zapisywać w waszej podświadomości w kategoriach miłości do samego siebie. Czyli dążenie, działanie, zabieganie o swoje dobro mniej bądź bardziej umiejętnie będzie zapisywać się w waszej podświadomości jako wzorzec miłości do samego siebie i stanie się waszą nieświadomą kompetencją. I tego kochani z całego serca, oczywiście jak zawsze wam życzę. Mam nadzieję, że ten ważny temat, który dzisiaj z wami poruszyłem, poruszy również nie tylko wasze umysły, ale również mam nadzieję, że wasze serca i też poruszy wasze życie w kierunku świadomego dążenia do szczęścia. Czego jeszcze raz wam oraz sobie kochani z całego serca życzę. Dziękując za tą pierwszą część, która się zrobiła prawie drugą częścią, ale wykorzystałem ten moment, żeby już nie robić może powrotów za specjalnie do tego tematu.
Widzę, że tu pan Marek dzielnie przesyła mi wszelkie możliwe komentarze. Jest tego troszeczkę, więc zróbmy króciutką przerwę i za chwileczkę wróćmy do drugiej części naszej audycji. Szykujcie tam telefony. Jeżeli ktoś ma ochotę, szykujcie smartfony czy tam coś i już. I do usłyszenia w takim razie po krótkiej przerwie.
[01:10:15] - A my w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji Światłocień Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony, jak najbardziej. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na GG pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Facebooka chwilowo nie polecamy, ale jak już wstanie to zachęcamy do polajkowania fanpage'a Radia Paranormalium, polajkowania fanpage'a pana Sławka Bączkowskiego, dołączenia do grupy Radia Paranormalium, bo też taką mamy. No i jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania i komentarze odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:11:33] - Dziękuję panie Marku. Ja zacznę w komentarzach oczywiście od przywitań, które bardzo lubię. Trominka Szuba, Sebastian Kulig, Sabina23, Zibi, I Speak English, Mariusz Plastik, Windman95. Proszę bardzo. Konrad Czuchtyra pisze: „Mam nadzieję, że zdrowie wszystkim dopisuje”. Ja ze swojej strony dziękuję. Jest nieźle. Kadr jeszcze tutaj. Mysia Kofana: „Zgadzam się. Odcięcie myślenia dobrze wpływa na wykonywanie zadania.
Ja tak przeszłam kurs żeglarski, bo przestałam nad tym myśleć, tylko robić”. Okej. Gundinio się też pojawił, przywitał. Christoph pisze na przykład: „A na przykład u mnie jest odwrotnie. Ja byłem bardzo młody, to żadna wiedza nie chciała być przyswajana”. No to taki typowy bunt, że tak powiem. Kustosz: „Zdobył odpowiednie doświadczenie. Poznał i zweryfikował rzeczywistość. Uczenie się ma na celu wyeliminowania błędów”. Pisze jeszcze Christoph: „W drodze ku doskonałości”.
No to ja tak akurat z tą doskonałością to bym sobie aż takichTakich ambitnych celów, przynajmniej na razie, kochani, nie stawiał. Owszem, fajnie to brzmi w drodze do doskonałości, ale z drugiej strony bardzo dużo wiedzy o samych sobie dostajemy właśnie z powodu naszych błędów. Więc ja bym z większą pokorą przyjął te błędy, ponieważ nie zastanawiamy się, jak jest dobrze, natomiast zaczynamy się zastanawiać, jak jest trochę gorzej. Więc poniekąd to „trochę gorzej” jest motywacją do dokonywania zmian. Ale oczywiście fajnie. Dążmy do doskonałości, natomiast nie popadajmy z tego powodu w jakieś traumy. Piter pisze: „Astrologia wedyjska rozkodowuje te indywidualne wzorce w każdym człowieku”. Powiem tak: oczywiście warto, kochani, w poznawaniu samego siebie korzystać z pomocy. Jak najbardziej. Nie ukrywam, że ma to sens.
Czy astrologia, czy astronomia, czy numerologia, czy kalendarz Majów, czy Kroniki Akaszy. Mieliśmy też kolegę Tomasza od human design. Czy tarot. To wszystko są narzędzia, które pozwalają nam dowiedzieć się czegoś o sobie. Natomiast to jest dopiero pierwszy krok, bo uświadomienie sobie, jaki jestem, czyli czego mi brakuje w moich umiejętnościach do tego, abym mógł tak kształtować swoje życie, jak chcę, to już jest robota dla każdego z nas. Tu już po prostu trzeba cudownie unieść dupę i zrobić to samemu. Kristof pisze: „Ale podświadomość też kształtujemy, choćby przez nasze wybory”. Tak nie do końca wiem, co to znaczy i czy tak do końca, Kristof, zdajesz sobie sprawę z mechanizmu działania podświadomości. Jak ta podświadomość działa i czy jednorazowy wybór zmienia naszą podświadomość. Ja bardzo bym chciał, żeby tak było, żeby raz coś zmieniając, można było na stałe wpisać to jako nowy wzorzec.
Natomiast niestety w moim przekonaniu i z mojego doświadczenia wynika, że tak nie działa. Owszem, powtarzanie tego wyboru zmienia naszą podświadomość, ale najczęściej chyba jest to związane z bardzo silnymi emocjami. Kristof pisze jeszcze: „Odwagę, przywiązanie do zasad, wartości”. Robert Koperta pisze: „Zgadza się, podświadomość to nasze drugie ja”. Dziękuję, pozdrawiam, drogi Robercie. Ja również pozdrawiam. Natomiast, kochani, podświadomość to nasze pierwsze ja. Połączenie podświadomości z naszym ego daje cudowny twór w postaci zarozumiałego człowieka, który jest święcie przekonany, że wszystko co dobrego w jego życiu się dzieje, zawdzięcza sobie, a wszystko co złego dzieje się w jego życiu, zawdzięcza innym. I to jest właśnie ta nieuświadomiona niekompetencja. Człowiek jest w stanie tak sobie to pięknie przetransformować, że nie zauważa tego, czego nie potrafi.
I tak naprawdę dziewięćdziesiąt parę procent decyzji w naszym życiu podejmujemy na podstawie naszej podświadomości, nie świadomości. Podświadomość, kochani, to jest nasze pierwsze ja, podstawowe ja. Większość naszych reakcji i poglądów na temat świata ludzi, relacji międzyludzkich i w ogóle większości tego, co jest związane z naszymi emocjami, jest wynikiem naszej podświadomości. I naprawdę, spróbujcie coś zmienić. Ja nie mówię w swoich nawykach pod tytułem: będę wstawał o 5.00 rano. Nie będę spał do 7.00 czy do 8.00, bo będę wstawał o 5.00 rano. To nie chodzi o takie nawyki. Spróbujcie coś zmienić w swoich reakcjach emocjonalnych. Czyli następnym razem, jak mnie ktoś tam opieprzy, ja już nie będę reagował złością. Spróbujcie to, kochani, zmienić.Albo swój światopogląd na pewne rzeczy.
Spróbujcie to zmienić. Wtedy zrozumiecie, jak bardzo podświadomość trzyma nas za tyłek. Christoph pisze: „Mądra, doświadczona podświadomość podpowie: nie wiesz. Gdyż rozumie ona, że to mądra droga”. Kochani. Nie wiem, co mam powiedzieć. Mądra podświadomość podpowie: nie wiesz. Kochani, założeniem podświadomości jest to, że ona wie. To nie podświadomość mówi, że nie wiesz. Podświadomość nigdy nie przyznaje się do tego, że czegoś nie wie.
To z naszej świadomości, z naszych procesów myślowych, na skutek różnych czynników zewnętrznych możemy dojść do wniosku, że czegoś nie wiemy. Natomiast to nigdy nie jest z potrzeb naszej podświadomości. Kochani, nauczcie się odróżniać te dwa stany, bo to jest właśnie to, że większość ludzi myśli, że jest w 100% świadoma tego wszystkiego, co dzieje się w ich życiu, że jest w stanie w 100% zapanować i że ma władzę nad tym, co myśli, co czuje i tak dalej. Do momentu, dopóki tak myślicie, to znaczy, że myślicie podświadomością, a do momentu, dopóki myślicie podświadomością, to nie dokonacie żadnej zmiany, ponieważ tkwicie w tym stanie najczęściej: nie wiem, że nie wiem. Agonalny się przywitał. Christoph pisze: „Musimy uświadomić sobie, że każdy problem, jaki mamy z własnym życiem, nasza rzeczywistość to przede wszystkim i w pierwszej kolejności problem z samym sobą. Rozumieniem, postrzeganiem, działaniem”. Dobrze, kochani, jeszcze przez jakiś czas będę czytał wasze poglądy, żeby inni mogli się z nimi zapoznać. Ja swoje poglądy przedstawiłem w dzisiejszej audycji, więc teraz spróbuję się skupić na pytaniach, które do mnie macie. Kustosz Milu pisze: „Może pytanie wyda się dziwne, ale ostatnio złapałem się na tym, że z chwilą przebudzenia się wypowiadałem słowa.
I teraz czy to moja podświadomość wypowiada te słowa, czy to raczej działanie świadomości?” Mało danych. Natomiast możesz, mój drogi, wykonać prosty test. Podświadomość nie zmienia swojego zdania, więc spróbuj na jakiś temat, na który masz jakieś zdanie, przekonanie, spróbuj wypowiedzieć inne zdanie czy przekonanie. Spróbuj na przykład spojrzeć na to z innej strony i wtedy będziesz wiedział, czy to płynie z podświadomości, czy nie. Podświadomość ma tylko jeden scenariusz, którego się trzyma. Świadomość daje możliwość wielu scenariuszy i świadomość daje możliwość wybrania tego, który jest najwłaściwszy. Po przeanalizowaniu, po zastanowieniu się, po wzięciu pod uwagę różnych aspektów, czynników możemy podejmować różne decyzje w takich samych sytuacjach. Podświadomość tej możliwości nie daje. I pytanie: „W ogóle gadanie przez sen jest czymś normalnym?” Nie jest normalnym, ale nie jest też nienormalnym. Christoph pisze: „Schudnij 20 kilo.
Trzeba sobie uświadomić, że należy szukać kolejnej kochanki, bo dla niego kłamstewko wiązało się z korzyściami”. Rozumiem, dotyczy to tematu mojego przyjaciela. Kochani, ja nie wiem, jak cała reszta, natomiast drogi Christophie, nie zrozumiałeś tego, co powiedziałem. W moim przekonaniu nie zrozumiałeś tego, co powiedziałem na temat podświadomości. Bo podświadomość, kochani, jeżeli mamy wzorzec bycia ofiarą, to będziemy tą ofiarą. I podświadomość nie zastanawia się, czy to jest dla nas korzyść, czy nie. Jeżeli mamy wzorzec, wychowaliśmy się w patologicznej rodzinie, to bardzo często te wzorce przenosimy również na swoją rodzinę. Bardzo często, jeżeli ojciec w domu bił, to później bije mąż i dla naszej podświadomości jest to stan naturalny. Część ludzi podniesiony głos na drugą osobę uważa już za przegięcie, a dla drugiej osoby kłótnie, awantury w domu, wyzywanie się, przekleństwa przy dzieciach, bicie talerzy będzie czymś naturalnym. Więc podświadomość nie kojarzy czegokolwiek z korzyściami.
Myślicie, że podświadomość dokonała wyboru w przypadku jakiejś osoby, która nie potrafi stworzyć bliskości, wybrała to jako wybór lepszy? Zwłaszcza że człowiek później poprzez konsekwencje swojej podświadomości pakuje się po raz drugi, trzeci, piąty, dziesiąty w te same kłopoty.Gdyby podświadomość była mechanizmem myślącym, to może wyciągnęłaby wnioski pod tytułem: „Aha, teraz się nie udało, to trzeba zmienić coś innego”. Nie. Następnym razem będzie taki sam partner, taka sama partnerka, taka sama sytuacja i takie same doświadczenie. Więc mówienie o tym, że podświadomość związała coś z korzyściami, to w ogóle określenie niezwiązane z podświadomością. SB, dobry wieczór. Gdzieś usłyszałam, że prawdziwymi talentami duchowymi jest właśnie praca nad sobą. Ogólnie rzecz biorąc, mam bardzo słabą konotację emocjonalną, dobry wieczór, ze słowami „praca”. Natomiast tak, bardzo często, ponieważ nie mamy za specjalnie narzędzi innych niż praca nad sobą. Nie mamy narzędzi, które by w skuteczny sposób potrafiły zmienić wzorce naszej podświadomości, transformować je i zamieniać na takie, jak byśmy chcieli.
To jest trochę tak, jak powtarzamy jakąś czynność tysiąc razy i teraz próbujemy zmienić ten nawyk. Za każdym razem na początku będziemy próbowali tą czynność wykonać w taki sam sposób jak w podświadomości i poprzez dyscyplinę, kontrolę umysłową, mentalną, ten wzorzec zaczynamy zmieniać poprzez wytrwałość i tą tak zwaną pracę. I faktycznie w kategoriach duchowych można uznać to za coś bardzo pozytywnego. Owszem, w tych kategoriach mogę się z tym zgodzić, natomiast ja cały czas uważam, że dodatek silnych emocji w sposób zdecydowany ten proces może przyspieszyć. Kustosz pisze, że każdy z nas używa kłamstw większych lub mniejszych dla przedstawienia siebie w korzystniejszym świetle. Z pewnością tak. Natomiast z drugiej strony w kategoriach rozwoju co to wnosi? Wielokroć w poprzednich audycjach mówiłem o czymś takim, o patrzeniu na siebie i świat poprzez pryzmat miłości i prawdy. To pozwala w jakiś sposób zachować pewnego rodzaju obiektywizm i ten obiektywizm niesie też ze sobą świadomość. Dopuszczenie świadomości duchowej do swojego życia daje możliwość spojrzenia i ocenienia swojego postępowania w sposób bardziej obiektywny.
I dlatego namawiam was do tego, żebyście tą świadomość jak najbardziej pielęgnowali i jak najbardziej rozwijali. SB pisze: Bardzo mi się spodobało. Zrozumieć siebie i świat. Buziaki, Sylwia. Robert Kuperda pisze: A czy istnieje niemądra podświadomość? Kochani, podświadomość to nie jest coś, co jest mądre albo głupie. Podświadomość nie posiada umiejętności analitycznych ani nie posiada emocji. Podświadomość jest ślepa. Natomiast możemy ją ubogacać poprzez dopisywanie do niej wzorców, które w naszym przekonaniu będą dla nas korzystne, będą z korzyścią dla nas. Czyli jeżeli mi brakuje odwagi do tego, żeby na przykład w niektórych momentach podczas dyskusji czy podczas rozmowy powiedzieć prawdę, taką do końca prawdę, po prostu bez żadnego owijania w bawełnę.
To jeżeli zacznę w sobie, w swojej podświadomości zapisywać, tworzyć wzorzec odwagi i mówienia prawdy w każdej sytuacji, to w moim przekonaniu moja podświadomość stanie się dla mnie lepsza, czyli mądrzejsza. Ale to ja decyduję o tym, co mi jest potrzebne, żeby się lepiej czuć. Na przykład w rozmowach z wami czy w rozmowach z kimkolwiek innym. To ja decyduję, czy ona jest mądrzejsza i lepsza. Kristof pisze: W końcu kiedyś człowiek uświadomi sobie, że to jedynie okłamywanie samego siebie. Drogi KristofieCzego tobie również z całego serca życzę. Robert napisał jeszcze raz to samo pytanie. Kustosz pisze: w okłamywaniu samych siebie jesteśmy jako istoty wręcz doskonali. Kochani, układając nowy regulamin czatu prosiłem was o jedną rzecz. Dzisiaj znowu się tego pojawiło dość dużo.
Bardzo dużo mówicie o innych. Jeżeli wyrażacie jakąś opinię, to mówcie o sobie, a nie o innych. Bo ja nie jestem tu od tego, żeby rozmawiać o faktach. Tak to możemy prowadzić audycję, mogliśmy z panem Markiem przedyskutować półtorej godziny o tym, że Facebook nie działa. Natomiast ja nie chcę tracić czasu słuchaczy, którzy przyszli tutaj do audycji dowiedzieć się czegoś i czytać. Naprawdę jest mi trudno wyłapywać te komentarze, które są nieistotne. Bo dla mnie jest to komentarz nieistotny. Taki slogan, taki fakt. Jesteśmy mistrzami. I co w związku z tym?
Ja prowadzę tę audycję, żeby pomóc, żeby przekazać jakąś wiedzę. Natomiast cóż to jest za wiedza, że w okłamywaniu samych siebie jesteśmy mistrzami? Szukajcie sposobu, jak to zmienić w samych sobie. I bardzo was proszę, zadawajcie mi pytania i piszcie o sobie w osobie pierwszej. Nie piszcie o innych. Piszcie o sobie. Sabina pisze: a jak to się ma z tak zwanym spontanicznym objawieniem ukrytego talentu? Jak w takim wypadku wygląda koleracja świadomości z podświadomością? Spontaniczne objawienie ukrytego talentu dla mnie osobiście jest związane z przebudzeniem świadomości tej duchowej. Ponieważ bardzo często pewne rzeczy, pewne umiejętności przenosimy również z poprzednich wcieleń.
Wykorzystujemy je w obecnym życiu pod warunkiem, że sobie na to pozwolimy. Tak też jest na przykład z wiedzą czy z informacjami, które ja wam przekazuję. To nie są informacje, które ja posiądłem tylko i wyłącznie w tym życiu. To są informacje zebrane przeze mnie i doświadczenia z bardzo wielu wcieleń. Więc dla mnie spontaniczne objawienie ukrytego talentu jest objawem budzącej się świadomości. Dobrze, tutaj jest chwilę dyskusji pomiędzy Kustoszem a Sabiną. I XY się pojawił tutaj jeszcze z takim komentarzem: rozwój osobisty, o którym wspomina pan Sławek, jest mi bliski. Jestem w takim momencie życia, gdzie samo życie wskazuje mi propozycje, za którymi staram się podążać. I super. Ja powiem tak: w moim przekonaniu to, co wam mówię, jest ogólnie rzecz biorąc bardzo bliskie prawdy, więc myślę, że powinno być bliskie wielu osobom.
Ponieważ tak jak wielokroć proszę, prosiłem i pewnie będę prosił, abyście przepuszczali to przez siebie, przez swoją emocjonalność, przez swoje ja, bardziej to duchowe. Ponieważ większość odpowiedzi, większość rzeczy, o których ja mówię, wasza dusza to doskonale rozumie. Myślę, że znajdziecie potwierdzenie we własnych sobie, we własnych duszach tego, o czym ja tutaj wspominam. Natomiast bardzo się cieszę z tego komentarza. Oczywiście jak najbardziej jestem też za, żeby podążać za tym, co człowiekowi w sercu gra i żeby umieć wykorzystywać, nie bać się, tylko potrafić wykorzystywać propozycje i nadarzające się okazje. Także trzymam kciuki i wszystkiego dobrego na tej drodze życzę. Kustosz pisze: panie Sławku, to tyczyło się danego tematu na temat pana przyjaciela, podczas gdy pan mówił. Tak się domyśliłem. Natomiast kochani, też weźcie pod uwagę to, że jest godzina 22 z kawałeczkiem. Ja pewne rzeczy mówiłem o godzinie 20:30, 20:20.
Wtedy, kiedy wy słuchaliście, co ja mówię i na bieżącoReagowaliście na to, co ja mówię, a ja do tego wracam po godzinie, po półtorej. I czasami krótkie komentarze, które w danym momencie pewnie gdybym go przeczytał, byłby dla mnie jasny i oczywisty, po godzinie czy po półtorej godzinie już nie jest taki jasny. Także tutaj też polecam taki trening empatii. Trening empatii. Myślę, że to dobrze. Zresztą ogólnie rzecz biorąc trening empatii dobrze robi, bo pozwala się gdzieś tam też zbliżyć do tej naszej duchowej osobowości. Trening empatii w postaci tego, co ja robię. Jak to wygląda na przykład z poziomu mojego laptopa. Jakie ja tutaj mam trudności, utrudnienia, z czym ja sobie też muszę radzić. Często strzelacie tematami, które gdzieś już mieliście czas sobie poukładać, przemyśleć, zastanowić się.
Może poczytać, posiąść jakąś tam wiedzę. Ja mam na udzielenie odpowiedzi czy na zareagowanie pół sekundy, sekundę. Czasami daję sobie troszeczkę dłużej, żeby coś tam przemyśleć. W międzyczasie czytam komentarze. Staram się znaleźć odpowiedź. Tu jakiś mały monitorek, jakiś mały, wąski paseczek dzisiaj. Jeszcze muszę sobie przypomnieć, o czym mówiłem o godzinie 20:29 na przykład. Bo pada jakiś komentarz, który był bardzo adekwatny w tamtym momencie, bardzo dotyczył moich słów, ale ja sobie nie przypomnę, o czym mówiłem dokładnie o godzinie 20:29. Także jeżeli chcecie, żebym się do tych komentarzy w jakiś sposób odnosił, to ułatwcie mi to, żeby to też z mojej strony nie było takie zgadywanie, przypominanie sobie i tak dalej. Zwłaszcza, że wy piszecie swoje komentarze, a ja tych komentarzy mam dużo, dużo więcej.
Dlatego też ja w niektórych momentach, jak wiecie, mówię na temat tego czatu i mam też jakieś tam oczekiwania odnośnie tego czatu, bo pamiętajcie, że są z nami ludzie, którzy nas tylko słuchają. I to nie jest tylko mój czas i czas tej osoby, której ja odpowiadam na komentarz. Bo tak wygląda rozmowa w cztery oczy albo przez telefon. Ktoś mi coś mówi, ja mu odpowiadam. Nie angażujemy w to żadnych innych osób. Tutaj jest nas osób więcej i to też jest ich, kochani, czas. A ponieważ audycja nie jest o pieczeniu ziemniaków na ognisku, tylko o świadomości, więc wykazujcie się też, kochani, tą świadomością i tą empatią, że nie jesteśmy tutaj we dwójkę. Ja nie prowadzę dyskusji z jedną osobą, tylko zabieramy w pewien sposób ten czas innym ludziom. Także pomyślcie również pod tym kątem w kategoriach waszych komentarzy i udziału waszego w audycji. Sabina napisała: „Dziękuję panie Sławku za odpowiedź”.
Nie ma za co. Z przyjemnością, jeżeli wiem, tą odpowiedzią się z wami, kochani, zawsze podzielę. Nie chowam nic, nie zachowuję nic dla siebie. Pan Kazimierz, proszę bardzo. „Witam panie Kazimierzu. Panie Sławku, odnoszę wrażenie, że audycje zeszły mocno w kierunku spotkań terapeutyczno-psychologicznych. Jaki jest tego powód i czy dobre odnoszę wrażenie?” Of course. Ja, panie Kazimierzu, nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Może teraz pod kątem tego bardziej, co powiedziałem. Może dałem jakiś tam upust swoim odczuciom.
Natomiast zawsze mówię, jeżeli ktoś odnosi takie wrażenie, to najprawdopodobniej jest w tym jakaś tam prawda. Natomiast ja chciałbym mówić, kochani, do was, być dla was wszystkich. Natomiast jeżeli faktycznie ktoś ma jakieś zapotrzebowanie na prywatne podzielenie się ze mną jakimiś rzeczami, to jest od tego albo telefon, albo prywatna rozmowa, którą można się ze mną umówić w miarę możliwości w ramach mojego czasu. Natomiast faktycznie, jeżeli zejdzie to w kierunku terapeutyczno-jakimś tam, to za takie rozmowy będę brał pieniądze. Dzielmy się tutaj, kochani, informacjami, które będą przydatne innym ludziom również.Co ja robię? Ja nie przekazuję informacji, które są przydatne dla mnie, tylko staram się przekazywać informacje, które mogą być przydatne dla was. Co jakiś czas temat czatu musi wrócić. Na szczęście wraca co kilka audycji, więc myślę, że na jakiś czas znowu będziemy mieli z głowy. Dobrze kochani. Sytuację mamy taką, że skończyły się komentarze.
Zdecydowanie wolę pytania, więc jeżeli macie jeszcze jakieś pytanie do mnie, to bardzo proszę. Jeżeli nie, to będziemy dzisiejsze spotkanie kończyli. Chociaż nie ukrywam, że mam pewien niedosyt, ponieważ w moim przekonaniu powiedziałem wam dzisiaj bardzo ważne rzeczy dla osób, które faktycznie chcą zrozumieć ten mechanizm i mają potrzebę dokonywania zmian w swoim życiu. Wydaje mi się, że te dzisiejsze informacje są bardzo przydatne. Dobra, mam prośbę, żebyście powiedzieli mi, czy faktycznie w waszym przekonaniu, dajcie mi znać w komentarzach czy w jakichś informacjach prywatnych. Dajcie mi znać, czy faktycznie te informacje też uważacie za istotne. Pan Kazimierz pisze: „Pytam, bo mi się urywa sznurek tropów lekko za granicą duchowości. Mało wchodzimy głębiej. Albo ja nie rozumiem, bo to nie krytyka”. Panie Kazimierzu, ja powiem tak.
W sumie dobrze, że pan to poruszył. Ja nie odbieram tego jako krytykę, bo z tym, co ja mówię, jest tak jak z młotkiem, że ile osób, tyle będzie sposobów użycia tego narzędzia. Sama wiedza nie stanowi żadnej wartości. Wartość stanowi to, co z tą wiedzą zrobimy. To tak, jak ktoś kiedyś bogaty i sławny powiedział, że to nie pieniądze sprawiają przyjemność, tylko zakupy. Czyli samo posiadanie pieniędzy bez ich wydawania jest tak samo bezsensowne, jak posiadanie wiedzy bez jej wykorzystania. Więc to nie ja decyduję o tym, jaka ta wiedza jest. Tylko kochani, każdy z was decyduje o tym, jak tą wiedzę wykorzysta, jak te informacje wykorzysta. To wy nadajecie wartość temu, co ja mówię. Ja nadaję wartość temu, co mówię, temu, co wiem, temu, co potrafię w swoim życiu.
Natomiast nie nadam wartości w waszym życiu. Też odnosząc się tutaj do duchowości, że odchodzimy od tematu duchowości, to ja powiem tak, że o duchowości tak naprawdę w kategoriach zmian w życiu możemy w ogóle nie rozmawiać. Bo duchowość nie jest przyczyną tego, co dzieje się w życiu każdego człowieka. Poznanie i zrozumienie duchowości nic nie zmieni w waszym życiu. Rozwój świadomości jest jedną z metod transformowania podświadomości, ale jest jedną z metod. Natomiast cały czas powtarzam: jeżeli coś chcecie zmienić, to zmieńcie w swojej podświadomości. Jeżeli uznamy instytucję Boga, Stwórcy, Źródła, Praojca czy czegoś, co stworzyło ten cały bałagan, to jak myślicie, czego ten Bóg od nas oczekuje? Gdyby czegoś oczekiwał. Czy tego, że zrozumiemy, o co mu chodzi? Czy tego, żebyśmy się zmieniali i byli coraz lepszymi ludźmi?
Czy naprawdę myślicie, że taki tam Bóg sobie siedzi i mówi: „O ja pierdzielę, ale mi się inteligentni podwładni trafili. Boże, ile oni wiedzą na temat tej duchowości”. Naprawdę myślicie, że jemu o to chodzi? Że my po to tutaj jesteśmy, żeby zgłębiać duchowość? Nie. My jesteśmy tutaj po to, żeby zmieniać swoją podświadomość, bo to ona jest tym, co decyduje o naszej osobowości. Owszem, duchowość jest pewnego rodzaju wzorcem postępowania. Owszem, może zabrzmi to religijnie, ale za to może będzie dobitnie.Czy w przypowieściach różnego rodzaju z Pisma Świętego Pan Bóg zesłał 10 przykazań po co? Po co Pan Bóg zesłał te 10 przykazań? Żeby ludzie je przeczytali?
Żeby ludzie je zrozumieli? Czy żeby ludzie według tych 10 przykazań postępowali? A żeby postępować według tych 10 przykazań, co trzeba zmienić? Naturę człowieka, który przez ostatnie tysiące lat się zabija, morduje, wybija, wykorzystuje, kradnie, oszukuje. To trzeba zmienić. 10 przykazań to cel, wzorzec, ale do zmiany jest nasza ludzka natura. Nie 10 przykazań. To naprawdę będziemy 131 audycji rozmawiać o 10 przykazaniach? Naprawdę tego kochani chcecie? Żebyśmy następne 130 audycji analizowali 10 przykazań?
Czy żebyśmy wypracowali sposób, jak według tych 10 przykazań żyć? Kochani, jeżeli chcecie rozmawiać ze mną przez następne 130 audycji o 10 przykazaniach, to jest właśnie dzisiaj ostatnia audycja. Bo ja nie będę z wami rozmawiał po raz kolejny z następnymi osobami, co autor miał na myśli. Ja jestem tutaj po to, żeby razem z wami znaleźć sposób na to, jak żyć. Gdzie tak naprawdę jest jedna zasada, jak należy żyć. Jedna. 10 to już jest na wyrost. To jest dla ludzi, dla tej naszej ziemskiej natury. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Koniec, kropka.
„Nie kradnij” jest dla osób, które lubią być okradane. To jest takie doprecyzowanie. Skoro ty lubisz być okradany, to pamiętaj, że jednak drugiemu nie wolno kraść. Jak ty lubisz, żeby twoja żona sypiała z innymi facetami, to pamiętaj, że jednak to jest złe, że ty nie możesz. O czym my mamy, że tak powiem, kochani, rozmawiać w tej kwestii duchowości? Bo ja się zaczynam właśnie zastanawiać. O czym my, że tak powiem, mamy rozmawiać? Czego wy chcecie? Bo może my się po prostu kochani mijamy. Może wy dalej chcecie zgłębiać wiedzę duchową.
To powiedzcie mi to wprost. To ja wtedy podejmę decyzję czy tłumaczę, opowiadam, daję przykłady, porównuję, pokazuję. Ubieram to w jakieś słówka. Mówię o miłości, o prawdzie jako o jakiejś tam wskazówce. Ale wszystko sprowadza się, kochani, do jednego. Do jednego jedynego. Zmieniajmy naszą ziemską naturę tak, jak ją zmieniamy przez tysiąclecia. Ten proces trwał, trwa i trwać będzie. Czy ja będę prowadził audycję w Radiu Paranormalium? Czy ja zamknę, że tak powiem, swoją wiedzę, przeleję ją na kartki papieru i nie będę prowadził audycji?
Czy wam się to podoba, czy się nie podoba? Czy będziecie zgłębiać wiedzę, czy nie będziecie zgłębiać wiedzy poprzez kolejne doświadczanie, doświadczanie, doświadczanie? Nasza natura, nasza osobowość, nasz charakter, nasza świadomość jako ludzi się zmienia na przestrzeni tysiącleci. I koniec. I tu się nic w tej kwestii nie zmieni. Dalej się będzie zmieniać. Ja ciągle zadaję jedno pytanie: czy chcecie uczestniczyć w tym powolnym procesie, w tym samoistnym procesie niewymyślonym przeze mnie, procesie rozwoju świadomości poprzez doświadczanie? Czy chcecie świadomie rozwijać swoje życie poprzez doświadczenia, jakie chcecie sobie wybrać? To jest tylko jedno proste pytanie. Pan Kazimierz coś tutaj napisał.
Sabina pisze: „Panie Sławku, ależ oczywiście, że bardzo wartościową wiedzę pan nam przekazuje, inaczej nas by tutaj nie było”. Bardzo dziękuję ci, moja droga. Natomiast ja chciałbym, żeby coś z tą wiedzą się działo dalej. Pan Kazimierz pisze: „Od kilku audycji duży nacisk pan stawia na wykorzystanie i zastosowanie wiedzy. Czy naprawdę wiedza o możliwościach może kogoś nakłonić do zmian? Może się trochę wydaje, że do zmian zmusza niewygoda, kiedy nas coś kłuje i już nie dajemy rady dalej ciągnąć bez zmian. Dlatego zastanawia mnie ten...”. I nie wiem, co ten. Ale panie Kazimierzu, kochani, ja nie jestem tu od tego, żeby kogokolwiek do czegokolwiek namawiać. Już dajmy sobie spokój.
Naprawdę. Mówiłem to wielokroć. Ja mam swoje życie. Wy macie swoje życie. I ja owszem, mogę swoją wiedzę wykorzystać w swoim życiu i ją wykorzystuję.I nikt mnie do tego nie musi namawiać ani przekonywać. Ja też nie jestem do tego, żeby kogokolwiek namawiać ani przekonywać. Prawda jest taka, że sfera duchowa nie działa w ten sposób, że ingeruje w życie człowieka. Gdyby tak było, nie byłoby wojen, nie byłoby morderstw, nie upłynęłoby dwa tysiące lat od kiedy się pojawiło stwierdzenie, że człowiek powinien się kierować w życiu miłością. Tylko przyjechałyby tu tabuny cherubinów, wyrżnęły tych złych, zostawiły tych dobrych i by było po ptakach. Świat duchowy nie ingeruje w to.
Więc dlaczego ja mam w to ingerować? Ja też nie będę w to ingerował. To jest życie każdego człowieka. Nikt tu nie jest od tego, żeby kogoś przekonywać ani namawiać, a z pewnością ja tego robił nie będę. Ja jestem tu dla tych osób, tak jak powiedziałem, dla tych osób, które chcą coś zmienić w życiu. Ja nie jestem mówcą motywacyjnym, który was będzie do tego namawiał. Jak ktoś chce, proszę bardzo, zapraszam. Postaram się wszystko, co wiem, do czego doszedłem, co zrozumiałem, czego się nauczyłem, przekazać tym osobom, które chcą coś w życiu zmienić. Tym, którzy nie chcą zmienić w swoim życiu nic, chcą dalej żyć w sferze „nie wiem, czego nie wiem”, mówię: OK, to naprawdę jest twój wybór, przyjacielu, przyjaciółko. Tematy, które wybieram, w moim przekonaniu służą temu, żeby wytłumaczyć i naprowadzić was, kochani, na to, gdzie należy tych zmian dokonywać.
Na jakiej płaszczyźnie, w jakim miejscu. To jest trochę tak, jakbym tłumaczył na medycynie neurochirurgów młodych uczył, który fragment mózgu trzeba wyciąć, żeby człowiek nie pamiętał czegoś, albo żeby pamiętał czegoś, albo coś, żeby naprawić. Naprowadzam was, szukam, pokazuję miejsca, w których należy podjąć działania, żeby coś się zmieniło. I to tak naprawdę jest jedyna moja rola. Sabina pisze: „Wiedzę każdą należy wykorzystywać w dobrym celu. Wiedzieć tylko po to, aby wiedzieć? Wiedzą należy się dzielić. To właśnie robi pan Sławek. Rozwijam swoją świadomość i pragnę więcej. Rozumiem.” i SB pisze jeszcze: „Rozwijam swoją świadomość i pragnę więcej.
Rozumiem. Prawo naturalne. Świadomość równa się koniec cierpienia.” Z tego samego, moje drogie panie, ja też wychodzę, tak? Że poprzez świadomość zaczynamy dokonywać świadomego wyboru, poprzez jakie doświadczenia będziemy w życiu przechodzić. Czy poprzez takie, które zostaną nam zesłane i których nie będziemy rozumieli, czy przez takie, które będą naszym wyborem i będziemy mieli świadomość, czemu one służą. To jest ta różnica. Do udziału w tym eksperymencie, w tym doświadczeniu i w poznaniu tej różnicy i doświadczeniu tej różnicy was zapraszam. Ale nic na siłę. No dobrze, kochani, bo ja się tak trochę, może nawet nie to, że wkręciłem. Żebyśmy mieli, kochani, jasność.
Pewne dobitne słowa służą temu, żeby zakończyć z mojej strony, żebyście wiedzieli, że chcę zakończyć dyskusję na pewne tematy, że w dyskusji na pewne tematy udziału brać nie będę. Temu służyła ta dobitność i takie mocne postawienie sprawy. Natomiast tu każdy decyduje za samego siebie, czy chce w tym wziąć udział, czy nie. Natomiast ja swojej formy, przynajmniej na tą chwilę, nie zamierzam zmieniać. Więc teraz wy musicie podjąć, kochani, decyzję. Natomiast zawsze i pan Kazimierz też doskonale wie, bo nawet z tego korzystał. Ci, którzy nie korzystali wiedzą, bo przypominam o tym: podeślijcie mi temat, który chcielibyście, żebym poruszył i ja staram się te tematy w jakichś tam momentach poruszać. Nie mówcie mi, o czym nie mówię, tylko powiedzcie mi, o czym byście chcieli, żebym powiedział. À propos podejścia. Z tego, co pamiętam, w poprzedniej audycji dzwonił Robert, który swoim głosem powiedział, co pozwoliło mu dokonać zmian w życiu.
Nie siedzenie, czytanie, nie siedzenie i gadanie o tym, tylko konkretne działanie. Podawał nawet sposoby. Polecam poprzednią audycję, jak on do tego doszedł. Co zrobiły afirmacje w jego życiu i tak dalej. I Sabina jeszcze pisze: „I prawo przyciągania miłości.” Rozumiem. Tak, bo ja też uwielbiam prawo przyciągania miłości. Dobrze, kochani. Kończymy na dzisiaj.Co prawda temat, który poruszyłem nam się troszeczkę rozczłonkował, więc zostawię was znowu z tym pytaniem. Zastanówcie się, jakie wzorce miłości do samego siebie macie zapisane w swojej podświadomości. Nie w waszej duchowości, nie w waszej duszy, tylko w waszej podświadomości.
Oczywiście jak macie na to ochotę. Dziękuję wam za dzisiaj. Kochani, trzymajcie się cieplutko. Wszystkiego dobrego. Życzę korzystania z pięknej polskiej złotej jesieni. Korzystajcie jeszcze ze słoneczka. Uważajcie na siebie, dbajcie o siebie, kochajcie się, kochajcie się nawzajem. Obdarzajcie się samymi dobrymi rzeczami i niech same dobre rzeczy was też w tym najbliższym tygodniu spotkają. A za tydzień złożę wam podobne życzenia. Chyba że się nie spotkamy za tydzień.
Nie, żartuję oczywiście. Mam nadzieję, że tylko kilka głosów niezadowolenia nie powinno zmieniać nic w naszym działaniu. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi. Kochani, dobrej nocy wam życzę i do usłyszenia za tydzień. Trzymajcie się cieplutko. Pa, pa.
[02:03:51] - A mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka jest oczywiście dostępna we wszystkich możliwych w dzisiejszych czasach wersjach: drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Gdy Facebook wreszcie raczy wstać. Chociaż jakby troszkę później wstał, to ja bym osobiście nie narzekał, ale jeżeli macie profile na Facebooku, to gdy ta społecznościówka wstanie po dzisiejszej awarii, to zachęcam także do zasubskrybowania czy też raczej polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku oczywiście. Dzisiaj już powolutku kończymy audycję. Jak zawsze ostrą technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek, krótko po godzinie 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl