[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Halo, halo! Kończy nam się drugi poniedziałek września roku pańskiego 2021. Zaczynamy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:44] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie, jak zawsze.
[00:48] - I jak zawsze tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja leci w całości na żywo. Będzie można dzwonić w drugiej części audycji, ale pisać można już teraz. No i numery telefonów warto już teraz również sobie gdzieś tam zapisać do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów, jak zawsze, stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do której do dołączenia serdecznie wszystkich państwa zapraszamy. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:04] - Dziękuję, panie Marku. Witajcie, kochani, jak zawsze. Cieszę się, że mogliśmy się dzisiaj znowu spotkać, że jest poniedziałek. Mam nadzieję, że w dobrych nastrojach, że po udanym tygodniu, po fajnym, zresztą bardzo ładną pogodą, więc też wierzę w to, że wykorzystaliście ten moment, myślę, jakichś takich ostatnich podrygów lata z jak największą korzyścią dla siebie. Kochani, o czym dzisiaj będzie? Powiem wam, że biłem się troszeczkę z myślami, o czym dzisiaj będzie i w zasadzie ostateczną decyzję podjąłem tak naprawdę przed samą audycją. Pierwszy raz nie będę was zachęcał do czytania komentarzy pod ostatnią audycją na YouTubie, ponieważ oprócz oczywiście serdecznych, fajnych, miłych, ciepłych słów, które dostałem i za które bardzo gorąco w imieniu swoim oraz pana Marka, bo jego też to dotyczyło, wam dziękuję. To wątek taki Bena, który, zwłaszcza ostatnia jego część, była taka dość fajna, wymiany naszych jakichś tam poglądów. Nie wiem, jakimś magicznym cudem przed samą audycją zginął. Nie wiem, czy Ben go usunął.
W każdym bądź razie to, co takiego dość ciekawego chciałem wam zacytować, niestety nie będę mógł. Natomiast prawie połowa komentarzy dotyczyła tego, co się wydarzyło na czacie tydzień temu i dyskusji trzech osób, dwóch pań oraz mojej osobistej dotyczącej tamtego zdarzenia. Pierwszy raz mi się zdarzyło wdać w aż taką długą dyskusję, więc nie polecam wam akurat tym razem tracenia poniekąd czasu na zapoznanie się z tymi komentarzami. Natomiast to też znowu gdzieś tam dało mi w pewnym sensie do myślenia i do tego się w jakiś sposób tam spróbuję odnieść. Na początku powiem wam, o czym miała być dzisiejsza audycja. Właśnie w jednej ze swoich odpowiedzi powiedziałem, że skoro są takie interesujące tematy, a ja gadam o jakiejś tam durnej świadomości, o miłości, o prawdzie, to w tym tygodniu może poprowadzę audycję, w której opowiem wam o tym, jak cudownie upłynął mi tydzień, co się w nim wydarzyło, kogo spotkałem, co zobaczyłem, co jadłem. Może podam wam kilka przepisów, na przykład na jakieś potrawy, które robię albo opowiem wam o tym, co najbardziej lubię na śniadanie. Miałem taki pomysł na taką audycję. Oczywiście domyślacie się, że jest w tym odrobina, może nawet nie tylko odrobina, ale nawet dość duża doza. Nie wiem nawet, jak to nazwać, bo nie wiem, co to jest, tak?
Natomiast bardziej chodziło mi o to, że to, co ja robię, to, o czym ja mówię, wydaje mi się ważne i też ważne dla mnie, ponieważ to, o czym dzielę się z wami, kochani, w dużej mierze było moją drogą. To wszystko, nad czym ja się zastanawiałem, nad czym wy się pewnie też zastanawiacie. Te wszystkie próby zrozumienia, o co chodzi w tym życiu, po co to życie jest, jaką rolę w tym życiu odgrywamy myJaki wpływ tak naprawdę na to życie mamy? Czy mamy wpływ na wszystko? Czy są rzeczy, które są nieuniknione w naszym życiu? Czy możemy temu zapobiec? Czy przykre rzeczy, które nas spotykają w życiu, są w naszym przekonaniu karą? Czy mają jakiś inny, głębszy sens? A jeżeli mają jakiś głębszy sens, to jaki ten sens jest i czemu ten sens ma służyć? Do czego ma doprowadzić nas bądź naszą duszę?
To wszystko, o czym ja mówię, oczywiście oprócz tych pytań, które wy mi zadajecie, to są pytania, na które ja szukałem też odpowiedzi. Ja sam przez wiele lat próbowałem to zrozumieć i dlatego, kochani, wam o tym mówię, ponieważ mnie to osobiście nurtowało. I z pewnością tak jak większość z was, którzy doświadczają rzeczy niefajnych, z pewnością też się zastanawiacie nad tym dlaczego, po co, z jakiego powodu to się dzieje, jaki to ma sens. Czy to się da jakoś modyfikować? Czy ja mam tak naprawdę wpływ na moje życie, czy to życie jest zaplanowane z góry, a ja odgrywam tutaj tylko jakąś rolę marionetki? Oczywiście moglibyśmy też rozmawiać o tym, jak życie może być cudowne. Opowiadać sobie historię o tym, jak z jakiejś czarnej dziury, w której siedzieliśmy, udało nam się odsłonić jeden czy dwa kamyczki ciężaru życia, które nas przytłaczały i ujrzeć jakieś drobne promienie słońca i się cieszyć tym, że mój dzisiejszy dzień jest lepszy od tego wczorajszego. Albo ten dzisiejszy dzień jest lepszy od całego mojego dotychczasowego życia. I tak, kochani, to są powody do radości. Mamy dużo, przynajmniej z osób, które się udzielają na czacie, sporo nowych postaci, które też piszą do mnie, że są na etapie trzeciej, dziesiątej, pięćdziesiątej albo są z nami od miesiąca albo od dwóch miesięcy.
Więc ja też nie oczekuję od nikogo, żeby w tydzień czasu po odkryciu audycji „Świat oczami duszy” w Radiu Paranormalium odsłuchał 128 poprzednich audycji. Oczywiście jest to niemożliwe. Wiem o tym. Jeszcze do tego wszystkiego 80 moich filmików osobistych na moim kanale. Jest to przeogromny czas, którego osobiście ja, kochani, wam nie życzę. Naprawdę. Nie życzę wam czasu, w którym będziecie mogli ciurkiem odsłuchać 128 audycji i 80 moich filmów na moim kanale. Ponieważ taki czas najczęściej mamy wtedy, kiedy jesteśmy przykuci z jakiegoś powodu. Nigdy, a raczej zasadniczo zazwyczaj nie z własnej tak zwanej potrzeby. Bo jest to często właśnie czas choroby, ciężkiej choroby bądź braku pracy, bądź braku sensu, bądź potrzeby robienia czegoś innego.
Więc ja wam nie życzę tych chwil. Oglądajcie w wolnych chwilach jak najbardziej wtedy, kiedy macie potrzebę i nie ma z mojej strony oczekiwania, żeby natychmiast już nadrobić wszystkie audycje, które się do tej pory pojawiły. I też nie oczekuję, że akurat będziecie — ci, którzy są nowi, świeży — że akurat traficie na tę audycję, w której ja od czasu do czasu coś tam o sobie mówię, coś bardziej osobistego niż tylko przykłady jakieś tam z mojego życia. Zresztą tak na dobrą sprawę wiecie o mnie bardzo mało, albo też bardzo mało wam powiedziałem. Natomiast miejcie też świadomość tego, że pewne tematy były już wcześniej poruszane. Były wałkowane przez kilka audycji z różnymi ludźmi, więc bądźcie uprzejmi też zajrzeć przynajmniej na listę. Pan Marek pięknie opisuje te audycje, bardzo trafnie. Czasami nawet się zastanawiam, czy nie potrafi czytać w moich myślach. Nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy, ale kiedyś odważę się zadać mu to pytanie. Więc nie oczekuję, kochani, ale wy też nie oczekujcie.
[11:07] - To ja pozwolę sobie odpowiedzieć na to niezadane pytanie. Ja po prostu robię sobie opisy audycji w trakcie audycji. Jeżeli nie mam oczywiście opisu wcześniej przygotowanego, to po prostu piszę, robię sobie notatki i w oparciu o to powstaje opis.
[11:24] - Panie Marku, ja bardzo dziękuję za odpowiedź na niezadane pytanie i też jestem przekonany, że nawet gdyby pan posiadał te talenty czytania w moich i cudzych myślach, to na pewno by pan o tym nie powiedział. I wcale się panu nie dziwię, bo ja wiem, ile czasu pan poświęca na reperowanie zdjęć innym ludziom. Więc gdyby jeszcze ludzie się dowiedzieli, że potrafi pan czytać w myślach, to ja myślę, że nie miałby pan już w ogóle chwili dla siebie. Także ja uszanuję to i nie będę tego tematu dalej drążył. Ale dalej mnie to zastanawia.Kochani, jak widzicie pan Marek powiedział, jaką techniką to robi i w moim przekonaniu robi to bardzo trafnie, bardzo fajnie. Nawet po samych tytułach możecie wybrać sobie tematy, które najbardziej was interesują w danym momencie. Bo to też nie jest tak, że wszystkie tematy każdego muszą w tym momencie interesować bądź dotyczyć. Natomiast kochani, à propos cieszenia się z życia, z takich prostych rzeczy, z takich rzeczy, na które bardzo często wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Jest fajne. Naprawdę jest fajne.
Naprawdę jest przydatne. Pozwala przewartościować pewne rzeczy. Pozwala troszeczkę zmienić spojrzenie na to, czy szklanka jest do połowy pusta, czy szklanka jest do połowy pełna. Bo bardzo często sytuacje w naszym życiu po zmianie świadomości nie zmieniają się aż tak drastycznie. Natomiast drastycznie zmienia się nasz sposób patrzenia na te sytuacje, sposób reagowania na te sytuacje. I to jest fajne w świadomości, że nawet jeżeli nasze życie nie ulega takiej gwałtownej, zasadniczej i spektakularnej odmianie, to poprzez rozwój świadomości potrafimy inaczej na to wszystko spojrzeć. Spokojniej. Przede wszystkim spokojniej. Ja powiem wam tak. Z pewnością wygrzebanie palcem dziurki w tych kamieniach życia, które nas przywalają, jest fajne.
Jest radosne. Ponieważ daje nam świadomość i nadzieję na to, i przekonanie, że to słońce gdzieś jest. Daje nam takie wewnętrzne poczucie spokoju i ja wiem, jak ten spokój w życiu człowieka jest ważny. Ja doskonale wiem. Nie doskonale wiem, bo przeczytałem. Tylko doskonale wiem, jak przez moje 27 lat, od urodzenia minie za chwilę 28 lat. Natomiast od choroby mojego syna minęło 27 lat. Jak przez te 27 lat celem, darem, potrzebą, pragnieniem był spokój. Ile w tym nieszczęściu swojego własnego dziecka ja szukałem swojego wewnętrznego spokoju. Więc wiem, jak spokój jest w życiu człowieka ważny.
Natomiast kochani, ja pragnę czegoś więcej, ponieważ tak jak mówiłem kilka audycji wcześniej, spokój jest dopiero bazą, na której można wyhodować miłość. Bez spokoju nie ma miłości. Bez spokoju wewnętrznego nie ma miłości. Jeżeli dominuje w nas strach, który jest dokładnym przeciwstawieństwem miłości, to jest trochę tak, jakbyśmy chcieli wyhodować piękną, kwitnącą, śliczną, wielką orchideę podczas wiecznie trwającego tajfunu, huraganu. Nie da się. Nie rozkwitnie piękny kwiat miłości, jeżeli wokół niego trwa huragan. Więc ten huragan najpierw trzeba wyciszyć. Ten huragan, który jest wywołany strachem, musi odejść. Musi się pojawić cisza. Musi się pojawić słońce, aby ten kwiat miłości mógł zacząć rosnąć i miał warunki do tego, żeby rozkwitnąć.
I to jest proces. Ja, kochani, pragnę więcej. Chcę więcej. Szukam więcej. Nie tylko tej dziurki ze słoneczkiem, w której udało mi się wypchnąć jakieś dwa kamyczki i dopuścić ten promyczek słońca i się nim fascynować i wmawiać sobie, że jest lepiej, bo widzę słońce. Pragnę się na tym słońcu wygrzewać. Nie obserwować go, nie wmawiać sobie, że jest lepiej, bo poczyniłem krok do przodu. Tylko chcę na tym słońcu się wygrzewać. Chcę poczuć to słońce całym swoim ciałem, poczuć, jak to ciało się rozgrzewa. Chcę poczuć, jak w żyłach tętni krew, jak każde uderzenie i skurcz serca pompuje w moje żyły radość.
Chcę to czuć przy każdym wdechu i przy każdym wydechu. Nie tylko w chwilach, kiedy poświęcam czas na siebie, tylko w każdej chwili swojego życia. Nie chcę żyć w lęku, obawie, że tą dziurkę, którą sobie zrobiłem w tych kamyczkach przywalających swoim ciężarem moje życie, że one się z powrotem zsuną i zasłonią mi to słoneczko. I do tego, kochani, zmierzam, dążę, szukam. W dalszym ciągu szukam tak, aby ten stan spokoju był po pierwsze stanem stałym, niczym niezagrożonym. Ponieważ jak wiecie dobrze, ci, którzy zajmowali się bądź zajmują hodowlą, pięknie rozkwitnięta różaMoże zostać zniszczona poprzez jeden przymrozek, a słabe rozkwitające drzewko może być złamane przez jeden silny podmuch wiatru. Owoce na drzewie mogą zostać zniszczone podczas jednego gradu bądź jednej nocy mrozu. Wystarczy jedno wydarzenie, żeby ten proces długotrwały zniwelować, zniszczyć i zmusić nas do tego, byśmy znowu czekali. Znowu to odbudowywali, znowu żyjąc w lęku i obawie, że znowu przyjdzie wicher, że znowu przyjdzie grad, że znowu przyjdzie przymrozek. Ja rozumiem, kochani, że nie każdemu musi być z tym po drodze.
Ja rozumiem, że komuś może wystarczyć w tej chwili tylko możliwość osiągnięcia chociaż chwilowego spokoju, złapania chociaż na chwilę oddechu. Ja opowiadałem wam swoje historie sprzed 30 lat, sprzed 20 paru lat, kiedy ktoś mi mówił i czy gdzieś przeczytałem, czy wpadło mi w ucho. Chociaż kiedyś nie było gdzie przeczytać, bo jak się nie miało książki, to w Internecie takich materiałów, jakie są w tej chwili, po prostu nie było. Więc gdzieś musiałem usłyszeć, że aby powstał spokój na zewnątrz, trzeba najpierw osiągnąć spokój w środku. I ja, tak samo jak z pewnością część z was, nawet jeżeli nieobecnych dzisiaj na audycji, to tych, którzy może będą gdzieś tam tego słuchali, myślał o sobie: „Ale jakim cudem ja mam zachować spokój? Jak mogę osiągnąć wewnętrzny spokój, skoro wokół mnie toczy się burza, trwa wojna?” Tak, wydawało mi się to w ogóle nielogiczne i w ogóle abstrakcyjne, że się nie da. Że najpierw się musi uciszyć na zewnątrz, to wtedy ja osiągnę spokój. Wtedy ja będę spokojny. Więc z pewnością są ludzie, którzy myślą w dniu dzisiejszym dokładnie to samo. I z pewnością część z was już zaakceptowała na przykład inkarnację, a część jeszcze myśli o tym w kategoriach abstrakcyjnych.
I ja mam świadomość tego, że jesteśmy każdy w innym miejscu tej naszej drogi. I kochani, dlatego ja nie mówię tak naprawdę do każdego z was oddzielnie. Ja mówię o pewnych zasadach, o pewnych mechanizmach. Nie jestem w stanie, mówiąc do 20, 50, 80 czy 200 osób w tym samym czasie, mówić o życiu każdego z was. Czy mówić o życiu tysiąca osób, które zakładam tą audycję odsłuchają. Mówię o zasadach, o mechanizmach. Każdy z was, jeżeli chce coś dla siebie wyciągnąć, musi znaleźć ten fragment, który dotyczy jego aktualnej sytuacji, jego aktualnego miejsca. I ja nie oczekuję naprawdę, że wszyscy naraz na hurra zapragniecie poczuć promienie słońca na całym ciele. Być może dla części z was jest to abstrakcja. I z pewnością dla części z was ważniejszy jest w tej chwili spokój.
Osiągnięcie stanu spokoju. A już mówienie o miłości, o prawdzie, o jakichś takich w ogóle dziwnych i pewnie dla niektórych abstrakcyjnych rzeczach jest właśnie abstrakcyjne. Jest biblijne, jest nawiedzone, jest nierealne. I tak, na tą chwilę dla mnie jest to też nierealne. Osiągnięcie tego stanu. Może nierealne, może nie nierealne. Na tą chwilę jest to dla mnie nieosiągalne. Osiągnięcie tego stanu, który sobie wymarzyłem. Tak jak z pewnością gros z was myśli o swoich pragnieniach i też czasami ma wątpliwości, czy to się da w ogóle zrealizować, czy to się da osiągnąć. I ja, kochani, mogę was przekonywać.
Mogę. Mogę, ale nie chcę przekonywać. Natomiast mogę wam powiedzieć, czy to, co udało mi się osiągnąć, jest osiągalne. Natomiast czy jest osiągalne to, czego ja pragnę? Nie wiem, ponieważ w dalszym ciągu do tego dążę i też nie wiem, czy to, o czym wy marzycie, czego pragniecie, jest osiągalne. Ale mogę wam powiedzieć jedno z wielkim przekonaniem, że jak kiedyś ktoś mądry powiedział najlepiej marzyć o rzeczach nierealnych, o rzeczach nieosiągalnych, ponieważ jeżeli się nie spełnią, to nie będziemy rozczarowani, ponieważ w założeniu wiedzieliśmy, że są nieosiągalne. Natomiast to, co możemy robić, to dążyć. To, co możemy robić, to pragnąć. To, co możemy robić, to o tym marzyć. Nie ponosimy z tego powodu żadnego ryzyka.
Pragnienie, cel, marzenie nadaje samo w sobie jakiś sens życia. I daje jeszcze jedną rzecz. Nadzieję. Daje nadzieję na to, że to życie, które prowadzimy w tej chwili, że ono się zmieni. Więc nic w ten sposób nie ryzykujemy, a wprost przeciwnie dajemy sobie nadzieję na to, że coś się zmieni, że będzie lepiej. Więc namawiam was, kochani, doDo tego. Tym razem mogę powiedzieć tak namawiam was, spróbujcie. Ja próbuję od trzydziestu lat i te trzydzieści lat było różnych. Różnie w moim życiu było. I gdyby spojrzeć na to moje życie z punktu widzenia takiego czysto ludzkiego, to mogę powiedzieć, że moje życie było do dupy.
To dotychczasowe życie było do dupy. I nie mówię o tym w kategoriach licytowania się z kimkolwiek czyje życie było gorsze, czyje życie było lepsze. Natomiast to, co zmieniło się we mnie przez te trzydzieści lat, to gdyby nie to, że niestety swoim życiem też w pewien sposób obciążamy, zwłaszcza nieudanym życiem, obciążamy swoich bliskich, którzy się o nas martwią, którzy chcieliby pomóc, a nie wiedzą jak, którzy też razem z nami w pewien sposób cierpią. To gdybym mógł ich z tego wyłączyć, to bym powiedział, że warto było. Warto było to wszystko przeżyć, żeby też być w tym miejscu, w którym jestem w tej chwili. Ale tak jak wam powiedziałem, ja mam niedosyt, ponieważ ja przeszedłem przeróżne stany emocjonalne i od sukcesów, poprzez totalne porażki, poprzez załamania, poprzez depresje, poprzez krachy, poprzez choroby, od stanów euforii do stanów załamania. Więc doceniam spokój. Bardzo doceniam spokój, ale mam jeszcze niedosyt. Ja chcę jeszcze więcej. Tak jak powiedziałem, ja chcę poczuć tętniącą w żyłach krew.
Ja chcę poczuć na swoim ciele promienie słońca. Powiem wam kochani tak szczerze, że mam przygotowanych kilka rzeczy do przeczytania, bo trochę też na skutek tej ostatniej audycji i jakiejś tam niezadowolenia garstki słuchaczy z mojego ograniczania możliwości wypowiadania się na czacie. Ale o tym jeszcze przed czatem powiem. Miałem w ogóle zdać się dzisiaj tylko i wyłącznie na czat i nie dawać dzisiaj nic z siebie. Więc jak na to niedawanie dzisiaj nic z siebie minęły właśnie czterdzieści minut audycji. A poza tym dobrze, że nie zdałem się dzisiaj na czat, ponieważ po dwudziestej pojawił się tylko jeden wpis od Beaty z przywitaniem „Dobry wieczór”. Więc dobrze się stało, że jednak dałem dzisiaj coś od siebie. Ale obiecałem sobie, że urozmaicę dzisiejszą audycję też o wpisy, o opinie, o zdanie innych osób. I pan Kazimierz napisał do mnie. To jest też fajna wskazówka.
Dam pana Kazimierza jako przykład. Jeżeli kochani chcecie, aby jakiś temat został poruszony, co często się pojawia w propozycjach czatowych, to też napiszcie do mnie. Znalezienie mnie na Facebooku z pewnością nie stanowi żadnego problemu. Jeżeli nie macie Facebooka, to oczywiście możecie napisać do Radio Paranormalium, do pana Marka z prośbą o przekazanie mi informacji ze swoim mailem bądź z numerem telefonu, albo poproście pana Marka o mój adres mailowy. Udostępnię oczywiście jak najbardziej. Można do mnie napisać również w takiej formie. Na stronie jest też mój numer telefonu. Można mi wysłać SMS-a, można się umówić ze mną na jakąś rozmowę, oczywiście w dogodnym dla mnie terminie. Więc tych sposobów komunikacji jest sporo. Więc komunikujcie się ze mną, mówcie o tematach.
Jak zapomnę nieraz o czymś, to mi się przypomnijcie, bardzo proszę. Staram się to kontrolować, ale wiecie jak jest. To jest tylko tam dwie, trzy godziny w tygodniu, natomiast całą resztę życia poświęcam na życie, na sprawy zawodowe. No ale to dla tych, którzy mają chęć, to z pewnością znajdą sposób. Ci, którzy tej chęci nie mają i tak znajdą powód do tego, żeby tego nie zrobić. Więc tak powiedziałem chyba bardziej dla formalności niż dla jakiejś tam użyteczności. Więc pan Kazimierz napisał do mnie, zresztą z bardzo fajnym, też takim przewrotnym trochę w moim stylu też tematem. I ja przeczytam wam tego maila, ponieważ chciałbym, żebyście też zapoznali się z opinią, ze zdaniem, z poglądem pana Kazimierza. A ja się tym razem do tego w żaden sposób nie odniosę. Może w następnej audycji, może na czacie, zobaczymy.
Pan Kazimierz pisze: „Chciałbym zaproponować temat uważność w świadomościVersus nieświadomość w nieuważności. Wydaje mi się to całkiem praktycznym zagadnieniem, które dość łatwo można odnieść do siebie i dzięki przemyśleniu sprawnie wprowadzić w życie. Dla mnie nieuważność wiąże się z nieobecnością. Nieuważność prowadzi do nieuświadomienia przechodzenia obok rozwiązań oraz dróg, które byłyby tymi naszymi i czekają na ich obranie. Jeśli jest to dla mnie brakiem obecności we własnym życiu i uciekaniem w świat myśli, które zdominowane są przez rzeczy niedokonane przez lęki lub utrzymywane w bierności pragnienia. Chciałbym jednak zaproponować ten temat od strony praktycznej. Od blisko roku już rozwijam własną uważność. Jest to trochę niczym nowonarodzenie, gdyż przypomina mi się dzieciństwo, kiedy czuje się zapachy, obok których później przechodzi się zupełnie obojętnie. Więcej się czuje woni, więcej się widzi, więcej się słyszy. Uważność dostrzegam, że pozwala mi wyciszyć umysł i w tym stanie coraz łatwiej mi się przebywa.
Zanika powoli potrzeba werbalizowania sobie odczuć, tłumaczenia na język rozumu oraz wzrasta umiejętność ich głębokiego doświadczania. W tym stanie mam odczucie, że na nowo składam siebie, wtrącając zagubione wspomnienia, także te z odległego dzieciństwa. Nie sytuacje, ale wraca do mnie cały stan dziecięcego umysłu. Czuję, że przestaję być wynikiem 36 lat przemiany, a całością. Nie tylko sobą teraz, a każdą przypomnianą chwilą samego siebie. Może to kwestia indywidualna, ale właśnie uważność wywołuje u mnie odczucie wspomnień, które powoli nabierają pozarozumowej wyraźności. Dzieje się tak, gdy zobaczę coś, co po prostu mi jakby o czymś przypomni. Coś podobnego, coś blisko związanego. Jakbym pozwolił, powoli poznawał siebie głębiej i coraz dalej wykraczając poza obecne życie. W takich stanach uważności skierowanych na drzewa, krzewy, zapachy, dźwięki nie tylko dostrzegam zwierzęta, których wcześniej w takiej ilości nie widziałem, ale doświadczam też stanu głębokiego zrozumienia tego, co dla mnie ważne.
Odstaje się to niezwerbalizowane, acz jasne oraz z czasem coraz łatwiejsze do obrania w słowa. Zupełnie inaczej postrzegam też ludzi. Dostrzegam wiele składowych uwagi i dziś coraz lepiej rozumiem, jak bardzo ich ludziom brakuje oraz jak wiele tracą. Ludzi, którzy byli kiedyś dla mnie godni pogardy z racji zachowania i nawyków, dziś postrzegam jako zagubionych w nieuwadze i nieświadomości. Kiedyś bym powiedział, że ktoś musi zmienić swoje zachowanie. Dziś widzę, że zachowanie to skutek. Nie staję się z tego powodu bardziej wyrozumiały, tolerancyjny czy głaskający po główce. Nawet odwrotnie, bo szczerzej i głębiej rozumiem odpowiedzialność. Wydaje mi się, że jest to mistyczna droga poznania siebie. Uważność.
Będąc uważnym na to, co wokół mnie, poznaję swoje reakcje, emocje, tęsknoty, wzruszenia, obawy, wspomnienia. Obserwując z uwagą świat, wnętrze zaczyna przemawiać, a przynajmniej właśnie wtedy to do mnie dociera. A lepiej znając samego siebie i swoją relację ze światem, łatwiej mi zamknąć oczy i pracować z tym, co już o sobie się dowiedziałem. Tyle kochani powiedział dzisiaj pan Kazimierz. Przeczytam wam jeszcze dwie rzeczy, które wygrzebałem na dzisiaj. Obydwie pochodzą z grup facebookowych, więc przeczytam wam wpis, post Karola Walczaka, który nie wiem skąd pochodzi, natomiast nie jest moim tworem. Natomiast dotyczy miłości oraz tego, co bardzo często powoduje w nas zranienie, ale wyciągnijcie wnioski sami. Nieporozumienie. Jak to możliwe, że ludzie nie wiedzą, czym jest miłość? Jak to możliwe, że nie rozumieją, że to nie miłość zdradza, upokarza, manipuluje, kłamie, nienawidzi, okrada, ocenia, rani, dokucza, zabija?
Jest to największe nieporozumienie tego świata, że nie wiemy, czym miłość jest. Jeśli uważasz, że miłość cię zraniła, to znaczy, że masz jeszcze co nieco do zrobienia w osobistym obszarze, aby zrozumieć, czym ona tak naprawdę jest i kim ty w rzeczy samej jesteś. Jeśli partner cię skrzywdził, choć jeszcze przed chwilą twierdził, że kocha, zrozum, że to nie miłość cię skrzywdziła. To była jego niemoc, bezradność, nieświadomość, jakiś brak. Całkowicie inne uczucie to zrobiło. Zranił cię brak miłości tego człowieka do samego siebie. To przede wszystkim. Kiedy jesteś pełnią, uleczonym człowiekiem z traum i schematów. Gdy masz poodpinane programy zniekształcające twój umysł, a więc postrzeganie. Gdy jesteś człowiekiem odpowiedzialnym za swoje życie, czyny i słowa.
Gdy rozumiesz i szanujesz każdą inną istotę żyjącą na tej ziemi. Gdy nie ranisz, wówczas jesteś w stanie zatrzymać, zanim będzie za daleko. Jesteś w stanie się zatrzymać, zanim będzie za daleko. Zanim padną słowa goryczy. Nie kaleczysz nikogo, nie podcinasz czyichś skrzydeł, nie stawiasz warunków i tak dalej.Miłość to najczystsza postać dobroci, piękna, akceptacji, przyjmowania, współodczuwania, zrozumienia, otwartości, łaski i szacunku. Jeszcze jeden post, tym razem umieszczony przez Lucynę Marczewską, dotyczący, jak sami za chwilę usłyszycie. Na początku jest ostrzeżenie. Post jest długi, ale ciekawy i warto przeczytać. Musiałam przyjść tu dzisiaj, aby przynieść moją energię i trochę informacji. Jak zwykle mówimy, nie przywiązujcie się, nie zwracajcie uwagi na daty.
Proces jest w toku. Nic dodać, nic ująć. Wszystko wydarzy się w potrzebnym czasie i wszystko wydarzy się tak, jak zostało zaplanowane. Nie spóźnimy się. Zrozumcie, że gdy podnosicie swoje wibracje, gdy stawiacie siebie jako filary światła, jako źródło niczego innego jak miłość, przyspieszacie proces. Wyobraźcie sobie, że musielibyśmy być całkowicie zależni od naszej energii. Proces ten nigdy by się nie odbył. Jak planujemy, istnieje termin. W tym terminie cokolwiek jest energią planety wydarzy się. Gdy mówimy wam, że opóźniacie proces, oznacza to, że cofacie się w czasie i wydłużacie czas pozostały do tego terminu.
Gdy emanujecie światłem, gdy wibrujecie wysoko, przyspieszacie tę samą linię czasu i przybliżacie się do terminu. Te daty graniczne, które podajemy, nie są tak bliskie chwili obecnej, ponieważ wiemy, jak oscylująca jest wasza energia. Cokolwiek wyprowadza was z równowagi, nie potrzeba wiele. Oczywiście ogromna większość tutaj po prostu powie, że środowisko wytrąca was z równowagi. Nie, nie zamierzam zaprzeczać, że medium nie wytrąca was z równowagi, ale to stwierdzenie jest wystarczająco nadużywane i wiecie, że nie jest prawdą. Więc powiem wam tak. Jeśli medium zakłóca waszą energię, uzbrójcie się, stwórzcie zbroję, stwórzcie ściany wokół siebie, a energia tego medium nie będzie już miała wpływu na waszą energię. Jeśli ludzie po prostu chodzą w inny sposób, niż byście chcieli, po prostu przestańcie patrzeć na ich chód. Zwróćcie uwagę na swój chód. To wasz chód jest zagrożony, a nie chód innej osoby.
Wiele razy tracisz równowagę, schodzisz z tej oświetlonej ścieżki, patrząc w bok. Droga jest zawsze do przodu, ale wy macie nawyk patrzenia w bok. A kiedy patrzycie w bok, wiele rzeczy przykuwa wasz wzrok. Zwłaszcza wszystko to, co w waszym osądzie uważacie za złe. Więc zatrzymujecie swój spacer i znajdujecie sposób, aby coś powiedzieć, poruszyć, wnieść jakąś informację, aby zmienić tą energię, którą postrzegaliście jako złą. W ten sposób zapominacie o swoim spacerze. To tak, jakbyście jechali samochodem drogą i zobaczyli coś, co wam się nie podoba. Więc zatrzymujecie pojazd, wyskakujecie, idziecie tam i przedstawiacie swoją opinię. Przedstawiacie to, co rozumiecie. Przedstawiacie to, co uważacie za słuszne.
Więc pytam was, kim jesteś, by myśleć, że zawsze masz rację? Kim jesteś, aby myśleć, że możesz kierować innymi? Kim jesteś, aby myśleć, że wszyscy muszą podążać dokładnie za tym, czego ty chcesz? To jest ego. To jest ego, które się popisuje i czyni cię tym, kim zawsze chce. Wszystkiego po swojemu, bez względu na to, co ty myślisz, jest słuszne czy nie. Dlatego chciałbym jeszcze raz prosić każdego z was. Wsiadajcie do swoich samochodów i kontynuujcie tą drogę, nie odwracając się. Podróż jest indywidualna. Nie ma nikogo obok was na siedzeniu.
Pasażera. Jesteście sami. Ten samochód reprezentuje waszą drogę, gdzie czasem jedziecie z małą prędkością, czasem z drugą, z dużą, a czasem jedziecie do tyłu. Ale droga jest wasza. Po co więc przejmować się spacerem innych? Jeśli ten drugi się myli, to zbierze owoce swoich błędów. Jeśli ten drugi źle zrozumiał, musi szukać prawdy. A jeśli będzie trwał w błędzie, nie przyznając się do tego, to również zbierze tego owoce. Tak więc spójrzcie, każdy z was ma swoje spacery. Zapomnijcie o tym, co jest wokół was.
Zapomnijcie o spacerze innych. W tej chwili jest bardziej niż ważne, żebyście zwracali uwagę na swoje wibracje, ponieważ wszystko jest bardzo przyspieszone. Nierównowaga pojawia się bardzo mocno, ponieważ ilość energii, która przybywa, jest ogromna i przyspiesza ona wszystko, co znajdzie, czy to pozytywną energię, czy negatywną. Dlatego proszę każdego z was ponownie, zwróćcie uwagę na swoje własne podróże. Nie patrzcie w drugą stronę, nie chciejcie zmieniać świata, nie chciejcie zmieniać ludzi. Są tym, czym są. A jeśli do tej pory się nie nauczyli, to również będą zbierać owoce swojej opieszałości, swojego zaniedbania, swojego odpuszczenia nauk. Nie martwcie się już o innych. W tej chwili ścieżka powinna być skierowana do przodu, a nie na boki. Pomyślcie o tym.
Na tej drodze. Drodze, która prowadzi do piątego wymiaru. Im bardziej zbliżasz się do punktu końcowego, tym bardziej ta droga się rozświetla. A im bardziej oświetlasz tę drogę, tym bardziej to światło rozchodzi się po całej całości. I w ten sposób pomagacie tym, którzy wciąż są z tyłu, opóźnionym albo tym, którzy nic nie rozumieją, albo tym, którzy nie chcą zrozumieć, albo tym, którzy nie mają ochoty nic robić.To nie wy obniżacie swoje wibracje. Wyprowadzanie z równowagi nikomu nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Kiedy wytrącacie się z równowagi, ten samochód jedzie do tyłu i to cofanie się zabiera światło z całości. Wszystko jest proporcjonalne. Jak generujesz światło, rozchodzi się ono po całości.
Jeśli nie generujesz światła, zabierasz światło z całości. Więc niech każdy martwi się o swoją drogę. Zapomnijmy o innych. To nie jest już czas, aby próbować ciągnąć kogokolwiek za rękę. Wszyscy zostali wystarczająco ostrzeżeni i zapewniam każdego z was, że ci, którzy są z tyłu i rzekomo potrzebują pomocy, troszczymy się o nich i otrzymają pomoc, jeśli was o nią nie poproszą. Ale nie chcemy, abyście zostali wytrąceni z równowagi z powodu kogokolwiek. Zrozumcie to. Jeśli każdy, kto był w stanie dostać się naprzód tej drogi, nadal nią podąża, powinien to jeszcze raz, powiem to jeszcze raz, to zwiększa światło na planecie coraz bardziej. I ci ludzie otrzymają to światło. Teraz, jeśli zatrzymacie się i zaangażujecie się z tymi ludźmi, zabieracie światło z planety, ponieważ wracacie do ich energii.
Połączyliście się z ich energią. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Że kiedy zatrzymujesz samochód, aby rzekomo pomóc komuś, kto jest zagubiony, łączysz się z tą energią wątpliwości, strachu, odpoczynku. To nie ma znaczenia. Łączysz się z nią i zapewniam was, że nie jest to energia o wysokiej wibracji i automatycznie wracacie na drogę. Chciałbym, żebyście o tym dużo myśleli. Teraz jest czas na odosobnienie. Wielu pomyśli, że jest to bycie samolubnym. Nie, nie jest. Ponieważ teraz jest inny czas.
Czy chcecie pomóc swoim braciom i siostrom, którzy pozostają w tyle? Emanujcie światłem. To jest to, co powinniście robić. Nie mówcie, nie bierzcie nikogo za rękę. Każdy musi znaleźć swoją własną drogę. Zrozumcie to. Nadszedł czas, aby ci, którzy lubią łatwość, zawrócili. Tak długo, jak zatrzymujesz samochód, wyskakujesz, idziesz tam, aby pomóc. On nigdy się nie zmieni, ponieważ oni nigdy się nie zmienią, ponieważ wiedzą, że zawsze będą mieli pomoc. Nie pomagasz im.
Zmuszasz ich, aby zawsze jechali tą samą drogą, nie szukając niczego, nie robiąc niczego, nie modyfikując. Ponieważ wiesz, że zawsze ktoś na końcu drogi zatrzyma się i przyjdzie ci z pomocą. Jeśli nadal uważacie, że jest to samolubne, każdy z was zrozumie to, jak chce. Lecz chodzi o to, aby patrzeć na drogę każdego z was. Dlatego jeszcze raz zacytuję. Nie przywiązujcie się do dat, ponieważ wszystko skutecznie zawsze zależy od wibracji planety. A zapewniam was, że nie zrobiliście zbyt wiele, aby podnieść wibracje tej planety. Niewielu się tym przejmuje, niewielu jest na tej drodze podążania naprzód i emanowania światłem. Niewielu. Ogromna większość jest bardziej zainteresowana wyskoczeniem z samochodu i pomaganiem rzekomo myśląc, że naprawdę pomagają, niż podążaniem naprzód i emanowaniem światła.
Chciałbym więc, abyście wszyscy zastanowili się, jaką energię emanujecie teraz na tę planetę. Jak dużo energii każdy z was emanuje na tę planetę? Jaki rodzaj energii emanujecie na tę planetę? Czy podążacie naukami, czy też ciągle zapominacie? Zróbcie to samo sprawdzenie. Nie możecie już nikogo wziąć za rękę. Rzeczy są powtarzane w kółko, w kółko i w kółko. Jeśli ludzie nie chcą zrozumieć, to nie do ciebie należy otwieranie ich głów i wkładanie informacji do środka. To od nich zależy, czy będą chcieli się uczyć, czy będą chcieli się rozwijać, czy będą chcieli wejść na tę drogę z dobrą prędkością i iść do przodu, czy pozostać tam, gdzie są. To jest ich wybór.
Więc proszę każdego z was, którzy jesteście na tej drodze i którzy są świadomi, że jesteście przed nami. Nie zatrzymujcie się, aby kogokolwiek ratować. Waszą rolą jest teraz iść naprzód, ponieważ każdy kawałek drogi, po której idziecie, wzmacniacie światło na planecie. I właśnie to światło sprawi, że ludzie zmienią się. Nie wy. Jeden człowiek nie zmieni drugiego człowieka. To, co się zmienia, to światło, to wybór, to wola tego człowieka, a nie ty. Dlatego dużo myślcie. Co dzisiaj odbierasz? Samochód na tej drodze, który jedzie prosto?
Czy może my-- co dzisiaj wybierasz? Samochód na tej drodze, który jedzie prosto? Czy może myślisz, że lepiej się zatrzymać i próbować zmieniać ludzi? Na zakończenie powiem tylko jedno. Kto potrzebuje pomocy, nie prosi innego brata, tylko nas. To zadanie zostało już tutaj. To zdanie zostało już tutaj wypowiedziane. Mogę wam powiedzieć, że zostało wypowiedziane tysiące razy. Kochani, sekundkę, już wracam. Ilu się tego nauczyło?
Ilu to robi? Bardzo niewielu. Mają problemy i o wszystko pytają drugiego. Więc uświadomcie sobie, że to nie wy zmieniacie tych ludzi. Oni są tacy, jacy są. Nie chcą się zmieniać. Więc podążaj swoją własną ścieżką. Czy chcesz im pomóc? Bardzo dobrze. Podążaj dalej ścieżką emanowania światła, ponieważ światło ich przemieni.
Róbcie to, a zobaczycie, jak bardzo pomagacie planecie i procesowi, a pośrednio pomagacie też wszystkim ludziom. Ten marsz jest samotny, jest indywidualny. Nie możecie trzymać nikogo za rękę. I to jest tyle. Tu jest napisane, że kanał Kano Vanja Rodriguez, Wiesława Mieczkowska źródło Medytacja światła.Kochani, zostawiam was z tymi przemyśleniami i tyle. Na dzisiaj z mojej strony tyle. Kto będzie miał ochotę niech zastanowi się może, co tymi opowieściami, postami chciałem ja od siebie wam przekazać. I tyle. Dziękuję wam za tę część oficjalną. Był ktoś, kto próbował się do nas dodzwonić, więc za chwilę, zaraz po króciutkiej przerwie zapraszamy słuchacza, słuchaczkę do zadzwonienia.
Pana Marka poproszę jak zwykle o krótki przerywnik muzyczny i za chwilę wracamy z powrotem do audycji.
[49:33] - Przerywnik muzyczny potrwa około pięciu minut. Tym razem zagra nam artysta podpisujący się jako Will O. Utwór zatytułowany „Between Places”. A my już po chwili, po krótkim przerywniku muzycznym wrócimy do drugiej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Chociaż tak dzisiaj troszkę sucho z tymi komentarzami. Troszkę ten strumyczek z komentarzami odnoszącymi się do audycji nam dzisiaj usechł. Ale ponieważ ktoś tu próbował się dodzwonić, to drugą część audycji dzisiaj jak najbardziej zrobimy. Już za chwilę powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Będziemy czytać wasze komentarze i będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Słyszymy się ponownie już za niecałe pięć minut. Po krótkim przerywniku muzycznym powracamy do audycji „Świat oczami duszy”, do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy z czatów. Chociaż dzisiaj w komentarzach same powitania. Wszyscy nas witają, wszyscy nas pozdrawiają. Tutaj jeden ze słuchaczy chyba nie spojrzał na opis transmisji na YouTube, mimo że wszystko jest podane w opisie transmisji, temat dzisiejszej audycji, to jednak tutaj się pojawiło pytanie: o czym dzisiaj? Tak że proponowałbym troszeczkę częściej do tego opisu transmisji zaglądać i częściej patrzeć na informacje, które podajemy, bo naprawdę to nie zajmuje dużo czasu, to raptem dwie sekundy. Wystarczy spojrzeć i człowiek już wszystko wie. A jeżeli chodzi o komentarze, to oczywiście już teraz otwieramy naszą linię telefoniczną. Teraz już można dzwonić. Podam jeszcze tylko numery telefonów.
Stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. I w miarę możliwości, jeżeli to możliwe, jeżeli to nie zrobi komuś problemu, to bardzo bym prosił jednak korzystać z numeru komórkowego, bo na komórkę mamy troszeczkę lepszą jakość dźwięku i lepiej się słyszymy z rozmówcami. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG na numer 36 08 80 02. Widzę, że tutaj jakieś komentarze się pojawiły odnośnie audycji, tak że ja szybko je tu wkleję panu Sławkowi. Można oczywiście cały czas do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Zapraszamy także do dołączenia do grupy Radio Paranormalium na Facebooku.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[57:52] - Dziękuję panie Marku. Kochani, zwłaszcza prośba do słuchacza, słuchaczki, który próbował się do nas dodzwonić w pierwszej części audycji. Tak, to jest właśnie ten moment najwłaściwszy. Ja tylko sobie, kochani, pozwolę przypomnieć. Przeczytam powitania, bo to zawsze jest takie miłe. Subchina się pojawił. I Speak English. Sir Nokt pisze, też pozdrawia. Konrad Czuchtyra, Marek Ziarko też się tutaj pojawił. Renata Sikorska, Beata Ludwiczak XY, Kulawe Rowerowo.
Dobry wieczór, czcigodny Rinpocze. Dobrze. Narkobusik, dobry wieczór. Narkobusik się pojawił też. W końcu udało się załapać na live'a Jan Krzysztof się pojawił. SB, czyli nasza Sylwia pisze: „Dobry wieczór, fajne przemyślenia. Co było u pana na obiadek?” Dobre rzeczy były dzisiaj na obiadek. Generalnie rzecz biorąc, tak à propos też, do czego was namawiam, w miarę oczywiście możliwości, ponieważ zbliża się jesień, promienie słoneczne coraz krócej, coraz mniej. Więc myślę, że to, co można też z miłości do samego siebie zrobić, to zadbać teraz właśnie też o swoje ciało. A ciało to jest pokarm, który przyjmujemy.
Ja ostatni rok mam taki bardzo mocno nastawiony na to, żeby starać się jak najwięcej jeść tego, co uda mi się wyhodować. Więc oczywiście jeżeli ktoś ma możliwości. Nam to sprawiło wielką frajdę, a też myślę, że i nasz organizm się nie obrazi, jak dostanie od czasu do czasu coś, co nie jest tak napakowane tym wszystkim, o czym wiemy, że jest napakowane. Kochani, przypomnę, miałem to robić co czat w momencie, kiedy około setnej audycji zmieniałem troszeczkę formułę i zwracałem się do was z prośbą, żeby mówić o sobie w liczbie pierwszej. Czyli jeżeli piszecie coś, to nie piszcie o innych, tylko piszcie o sobie, o swoich przeżyciach, o swoich doświadczeniach, o swoich emocjach, o swoich przemyśleniach. Zwłaszcza takich, które mogą w jakiś sposób coś innym słuchaczom ułatwić.I w czymś tam pomóc. Jeżeli macie prośbę, czy chcecie czegoś ode mnie się dowiedzieć, a ja będę znał odpowiedź na to pytanie, bądź miał jakieś przemyślenia, to zadawajcie mi czytelne, jasne pytanie. Tak jak mówiłem, tematów, które zbyt mocno wykraczają poza temat audycji nie będę czytał. To tak gwoli przypomnienia. Tutaj Bartosz pisze: „Witam, mam pytanie panie Sławku, skąd wiemy o tej energii, że przyspiesza wszystko dookoła?
Pozdrawiam”. Jeżeli ktoś zetknął się z pojęciem rezonansu Schumanna, bo to jest najbardziej naukowe wyjaśnienie tego całego procesu, to z pewnością wie jak to wygląda. Dla tych, którzy nie wiedzą tak pokrótce, żeby też nie zanudzać, a może przypomnieć trochę. Rezonans Schumanna, czyli częstotliwość drgań atmosfery. Zjawisko zbadane i nazwane przez niemieckiego naukowca. To jest częstotliwość drgań naszego otoczenia i od momentu kiedy było to zbadane, ta częstotliwość kształtowała się na poziomie 7,68 herca. Tak było przez wiele lat najprawdopodobniej. Nie wiemy jak było 100, 200, 300, 1000 lat temu, bo wtedy tego nie badano. Nawet nie miano pojęcia o istnieniu czegoś takiego. Natomiast te 7,68 herca to jest zakres fal mózgowych pracy naszego mózgu, czyli fal alfa, czyli takiego stanu spokoju, relaksu.
Jak to wpływa na nasze zachowanie? Podobno był problem na przykład z ludźmi latającymi w kosmos, z kosmonautami. Ponieważ oni po opuszczeniu atmosfery ziemskiej zaczynali zachowywać się dziwnie, to znaczy przeróżne dolegliwości i emocjonalne, i fizyczne, i zawroty głowy, i nudności. Podobno zostało właśnie to zdiagnozowane w ten sposób, że są pozbawieni wpływu tych drgań, które są naturalne w atmosferze. Mówię podobno, bo nie byłem na statku kosmicznym. Natomiast podobno na statkach kosmicznych zaczęto montować symulatory rezonansu Schumanna, które pozwalały kosmonautom funkcjonować w warunkach podobnych do tego, co mamy na Ziemi. Naukowcy twierdzą, że te drgania przede wszystkim biorą się z wyładowań atmosferycznych, których na Ziemi, w atmosferze ziemskiej jest podobno około 1000 w ciągu jednej sekundy, w całej atmosferze ziemskiej. Były też symulatory rezonansu Schumanna jako urządzenia, które można było sobie kupić do poprawy własnego samopoczucia, jako urządzenia lecznicze. Był taki trend. Być może nadal jest.
Nie wiem, nie śledzę tego. Natomiast od kilkunastu lat ta częstotliwość drgań atmosfery uległa gwałtownemu zwiększeniu. Były jeszcze dostępne w internecie tak zwane mierniki rezonansu Schumanna, takie online. Czyli w kilku miejscach świata były wykresy robione na bieżąco, uśrednione i tak dalej. Ja już dawno czegoś takiego nie widziałem. Ostatni na jaki wpadłem to na jakiejś rosyjskiej stronie. Natomiast ten amerykański jest chyba zablokowany, wycofany, zlikwidowany. Kilka lat temu, kiedy jeszcze tam wpadałem od czasu do czasu i to oglądałem, to uśrednione wyniki były na poziomie 18 herców, natomiast takie piki, czyli te strzały takie w swojej maksymalnej amplitudzie dochodziły nawet do 40, 50 herców. Więc jest taka teoria, że będziemy zmuszani też poprzez tą częstotliwość, nasze organizmy, nasze mózgi będą musiały się przystosować do wyższych wibracji i też nasze mózgi będą pracowały już nawet w zakresie fal gamma, które tam się zaczynają od 38, 40 herców. To tyle w temacie takiego już tym razem naukowego wyjaśnienia.
Natomiast na ile wpływ dźwięków czy w ogóle częstotliwości ma na nas znaczenie? Po pierwsze tak, że mózg pracuje z określoną częstotliwością, w zależności od nasilenia emocji, bodźców i tak dalej. Każdy narząd główny, taki narząd wewnętrzny ma swoją własną wewnętrzną częstotliwość.Z którą pracuję. Natomiast czytałem o przypadku, jak bardzo niskie częstotliwości z pogranicza infradźwięków, czyli te niskie częstotliwości od zera do bodajże czterech herców, jak wpływają na ludzkie zachowania. Kiedyś w jakimś kościele zbudowano największe organy, gdzie te największe piszczałki potrafiły właśnie wydawać dźwięki z pogranicza infradźwięków. Podczas pierwszego koncertu odpalenia tych organ i wtedy, kiedy te infradźwięki się pojawiły, to ludzie podobno w panice z krzykiem uciekali. Po prostu nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. Więc wpływ częstotliwości na nasze zachowania jest jak najbardziej udowodniony. Czy misy, czy gongi, czy ogólnie muzykoterapia, czy muzyka relaksacyjna, czy szum fal, który jest takimi właśnie niskimi dźwiękami. To wszystko, co wpływa na pracę naszego mózgu, wpływa również na nasze zachowanie.
Sylwia pisze: „Ostatnio myślałam o cytacie pokorne ciele dwie matki ssie. Dlaczego go ja nie lubię?” Jest to użytkowo z pewnością przydatne. Natomiast ja też za tym nie przepadam. Moja babcia mówiła, że ktoś chce dwa płaszcze na ramieniu nosić czy coś takiego. To się dotyczyło właśnie takich sytuacji, w których ktoś chciałby mieć żonę i kochankę na przykład. Narkobusik pisze à propos: „Rezonans Schumanna nieraz słucham, daje kopa. Są też rezonansy innych planet na YouTubie.” O, proszę bardzo. Tego nie wiedziałem. Konrad Cuchtyra się przywitał jeszcze raz. Sylwia pisze: „A już najlepiej w wersji binaural audio.” No właśnie, są właśnie te.
Muzyka binauralna, która stymuluje pracę naszego mózgu. Kiedyś też się tym zajmowałem, bawiłem. Nawet swoje własne dźwięki tworzyłem. Natomiast w moim przekonaniu słuchawki dają owszem, jakiś tam fajny efekt, natomiast nasze 7,68 herca. My tego dźwięku nie słyszymy. My ten dźwięk odbieramy poprzez ciało i moim zdaniem dużo lepszym efektem jest odczuwanie muzyki niż jej słyszenie. A odczuwamy muzykę. Ci, którzy chodzą na koncerty wiedzą, jaka jest różnica. Jak słuchamy na przykład na słuchawkach muzyki, to ją słyszymy. Na koncercie ze względu na to, że głośniki są dużo większe, to my tę muzykę czujemy.
Jak te basy tam dudnią, to po prostu czuć to na całym ciele. Natomiast moc głośnika jest brana ze średnicy głośnika basowego i też możliwość wydobywania niskich częstotliwości jest związana z długością fali. Im niższy dźwięk, im niższa częstotliwość, tym dłuższa fala. Więc wyprodukowanie takiego bardzo niskiego dźwięku jest bardzo trudne. Takiego, który byłby odczuwalny. Natomiast też nie polecam, ponieważ wejście w zakres infradźwięków jest bardzo niebezpieczne. Nie tylko dla naszego ciała, ale również dla naszego otoczenia. Na ile jest to zagrożenie może świadczyć fakt, że były prowadzone badania nad wykorzystaniem infradźwięków w technologii wojskowej jako broni. Ponieważ dla infradźwięków w przemieszczaniu się nie ma żadnej przeszkody, ponieważ jest to tak długa fala, że po prostu niszczy wszystko, co spotka na swojej drodze. Jeżeli kojarzycie taką przypowieść biblijną o trąbach jerychońskich, jak to za pomocą trąb zburzono mury niezdobytego miasta Jerycha, to w moim przekonaniu użyto do tego trąb wykorzystujących infradźwięki.
To tak pod rozwagę. Jakbyście chcieli się w to zagłębić, poczytać, to może dogrzebiecie się do jakichś tam jeszcze ciekawych informacji. Sylwia pisze: „Więc mam pytanie, jakie cytaty na stałe powinnam wyrzucić z głowy?” Droga Sylwio, ciężko mi zrobić w tej chwili tak na biegu korektę czy listę cytatów nieużywanych. Natomiast traktuję ten komentarz, to pytanie jako trochę zaczepne.Ponieważ przypominam sobie twój komentarz w ostatniej dyskusji, który mi się jako któryś z kolejnych bardzo podobał, gdzie pisałaś o higienie myśli. Myślę, że doskonale czujesz i wiesz, czego używać nie należy. A tak bardziej ogólnie, listy nie jestem w stanie teraz na szybko zrobić, natomiast z pewnością wszystkie stwierdzenia, które mają negatywną konotację emocjonalną pod tytułem: czarna godzina, na wszelki wypadek i tak dalej. Wszystko to, co niesie ze sobą energię jakiegoś strachu, obawy. To są cytaty, których właśnie w ramach higieny myśli i higieny emocji starajmy się unikać. Ponieważ z każdym słowem, z każdym zdaniem jest związana jakaś emocja. My sobie nawet nie zdajemy z tego sprawy, ponieważ jakby okrzepliśmy w tym, wychowaliśmy się, to już nie budzi w nas emocji.
Natomiast wypowiadając słowa, uruchamiamy też jakąś tam energię. I niektórzy twierdzą, że słowa mają moc sprawczą. Ja twierdzę, że energia związana z tymi emocjami i energia związana z tymi słowami mają moc sprawczą. Więc w ramach tego tak zwanego prawa przyciągania warto to kontrolować. Z pewnością nie usatysfakcjonowałem cię, ale może to będzie fajny temat do jakiejś następnej audycji. A może kochani podeślijcie mi gdzieś, nie wiem, w jakiejś formie mailowo czy innej, cytaty, których lubicie używać, a w jakiejś audycji, może następnej, nawet jeżeli będzie ku temu okoliczność, zrobimy remanent w tych cytatach. Fajny pomysł. Myślę, że taki bardzo przydatny, bardzo użytkowy. XY pisze, zadaje pytanie: czy znana jest częstotliwość miłości? To znaczy są te częstotliwości Solfeggio, niby one są odpowiedzialne za częstotliwości naszych czakr i jedna z tych częstotliwości, nie powiem w tej chwili jaka jest to częstotliwość, według niektórych opinii jest częstotliwością czakry serca.
Zresztą według wielu opinii. I że ona uruchamia. Ale to na pewno jak wejdziecie na YouTube'a, czy wejdziesz moja droga na YouTube'a, to jest tam mnóstwo muzyków, mnóstwo filmików, mnóstwo muzyki uruchamiających czy synchronizujących pracę czakry serca. Ja oczywiście nie mam nic przeciwko temu. Natomiast fajnie jest to odczuć, jeżeli komuś się to uda. Natomiast w moim przekonaniu nie jest to proces długotrwały, bo jest to taki trochę proces związany z czynnikami zewnętrznymi, czyli wprawienia się w jakiś tam stan, a nie wytworzony wewnętrznie od środka. Ale fajnie jest to poczuć, bo mówię, każda chwila, kiedy doświadczamy stanu emocjonalnego miłości, jest chwilą fajną. To jest trochę tak, jak uczymy się pewnych rzeczy. Poprzez powtarzalność nasza podświadomość wytwarza pewne połączenia neuronowe, które stają się naszym nawykiem, naszą reakcją. Więc każdy sposób, który tę miłość w jakikolwiek sposób stymuluje w naszym życiu, jest fajny.
Żeby nie było, że ja to w jakiś sposób neguję. Ja po prostu szukam cały czas sposobu na permanentną transformację. Na dokonanie takiej zmiany, która będzie zmianą stałą. A jedyną właśnie taką formą dla mnie trwałej zmiany jest transformacja bądź stworzenie nowych wzorców podświadomości. Tak jak mówiłem w którejś tam audycji o prawie przyciągania, żeby wzorce miłości, reagowanie miłością znalazło się w naszej nieświadomej kompetencji. Żebyśmy nie musieli o tym myśleć, żebyśmy nie musieli tego kontrolować, żebyśmy nie musieli się zastanawiać, jak zareagować. Tak jak w tej chwili nie zastanawiamy się, jeżeli ktoś nas wkurzy, zdenerwuje, to nie zastanawiamy się nad tym, jak mamy zareagować. Po prostu reagujemy. Reagujemy wkurzeniem, krzykiem, płaczem, pretensją, wrzaskiem, bójką. Nie wiem, rzucaniem się do gardła, różnymi rzeczami.
Reagujemy ucieczką, żalem, zamknięciem się. To są naszereakcję na wkurzenie i nie zastanawiamy się, jak mamy zareagować, tylko reagujemy, ponieważ mamy ten wzorzec zapisany w podświadomości. Więc chciałbym umieć stworzyć w podświadomości wzorzec reagowania miłością i wtedy z pewnością będzie to zmiana permanentna. Ale tak samo jak wy, do momentu osiągnięcia tego stanu permanentnego podejmuję próby wprawiania się w stany życia, bycia miłością, jak najczęściej tylko mogę. I mam w tym, wydaje mi się, nawet niezłe osiągnięcia. Blackberrys pisze: „Ja lubię stwierdzenie, że mamy dwoje oczu do patrzenia i jedno do widzenia”. Fajne i trafne również z duchowego punktu widzenia. Zuza Paw pisze: „Idąc dalej samotnie z ciężkością zostawia się w tyle ludzi, których się kocha. Choć na rozum rozumiem, że tak ma być, ale sercu trudno zrozumieć”. Droga Zuziu i drodzy kochani, w moim przekonaniu to też nie jest tak, że się zostawia.
Ponieważ owszem, jeżeli oni zadecydują, że chcą od nas odejść tylko dlatego, że przestaliśmy udzielać im pomocy, to jest pytanie, na czym oparta była ta relacja do tej pory i czy warto tę relację kontynuować, jeżeli była oparta na pomaganiu. Natomiast z ludźmi, których zostawiamy, zostawiamy ich, zostawiając im wolność i kierując się też własnym dobrem, własną miłością do samego siebie. My tych ludzi nie zostawiamy, bo to jest trochę tak jak z wychowaniem dziecka. Otacza go się miłością po to, żeby puścić samotnie w świat. Te drogi się rozchodzą. Wiem coś o tym. Te drogi się rozchodzą, bo muszą się rozejść. Natomiast my tych ludzi nie zostawiamy, oni nadal są obok nas. Ważne jest, w jaki sposób do tego rozstania dochodzi. Bo na przykładzie dzieci, jeżeli są już dorosłe, zaczynają prowadzić swoje własne życie, a my nadal próbujemy wywierać na nie wpływ, wywierać nacisk, to czy robimy dobrze?
Nie. I tak samo jest z ludźmi, z którymi byliśmy związani przez jakiś czas dłuższy, krótszy. I czy mamy prawo od nich wymagać, żeby dokonywali zmian w swoim życiu tylko dlatego, że my chcemy iść do przodu, a oni nie chcą? Też nie mamy do tego prawa. Chociaż rozumiem, że emocjonalnie jest to, zwłaszcza w naszym ludzkim pojęciu miłości, trudne do zaakceptowania. Kochani, dużo wiem o rozstaniach. Naprawdę, uwierzcie mi, dużo wiem o rozstaniach i potrafię już zrozumieć różnicę pomiędzy rozstaniem z kochaną i kochającą nas osobą i rozstaniem z osobą, która nas nigdy nie kochała, w której była pewna zależność, relacja, ale nie miłość. I dlatego uwierzcie mi, że tam, gdzie była prawdziwa przyjaźń, prawdziwa miłość, prawdziwa sympatia, to tych ludzi nigdy nie tracimy. Ja mam mnóstwo przyjaciół, z którymi nasze drogi rozeszły się dawno temu. Każdy poszedł w swoją stronę w różnych kierunkach.
Natomiast przyjaźń trwa nadal i oni są cały czas, tak jak ja jestem, w ich pobliżu. Jeżeli byłaby taka potrzeba, z pewnością nasze drogi znowu by się na jakiś czas mogły połączyć na tej samej płaszczyźnie, na jakiej funkcjonowaliśmy wcześniej. Mimo że jesteśmy innymi ludźmi, poszliśmy w zupełnie odmiennych kierunkach, innymi drogami, to jesteśmy cały czas obok siebie. Sylwia pisze: „Ja tę częstotliwość serca czuję. To takie drgania w piersi i łaskotanie”. Super. A czy jesteś w stanie określić sytuacje, momenty, w których to się dzieje? Czy to się dzieje na skutek czynników zewnętrznych, czy na skutek twojego wewnętrznego działania? Bo to jest też fajne. Ja się zastanawiam, jak to u mnie jest.
Właśnie, jak to jest u mnie, kochani? U mnie to jest tak, że stan spokoju i miłości jest stanem przeważającym. Teraz, jak napisałaś, zacząłem się zastanawiać. I dlatego bardzo nie lubię, nigdy nie lubiłem wchodzić w sytuacje, w których ktoś te moje częstotliwości próbował zakłócać. Natomiast ciekawy jestem, jak to jest, kochani, u was.Sylwia jeszcze pisze: „Dziękuję za odpowiedź”. I to jest na razie, kochani, ostatni komentarz, który się tutaj pojawił. I też nie wiem, czy w tej chwili słucham audycji, ogólnie jestem szczęśliwa. Nie ukrywam, że w większości audycji też mam fajne takie fazy dobrego samopoczucia. Natomiast kochani, moja prośba tutaj do słuchacza, słuchaczki, który próbował się dodzwonić. Być może dzwoniła ta osoba dlatego, że to była jedyna wolna chwila, którą dzisiaj posiada i już po prostu tej możliwości nie ma.
Natomiast jeżeli ma, to bardzo bym prosił o telefon, ponieważ będziemy w takim razie powolutku kończyć nasze dzisiejsze słuchowisko. Tu jeszcze XY pisze: „Ludzie ludźmi, ale miłość okazywana przez zwierzaki działa na mnie kojąco, jest autentyczna”. Moja droga, kiedyś Mobilek prosił mnie o poruszenie tego tematu w audycji. Ja tam parę razy zdawkowo coś mówiłem. Natomiast ja cię doskonale rozumiem, ponieważ moje zwierzaki są po prostu rozpieszczane, czasami aż się na siebie złoszczę. Natomiast tak, zwierzęta dla ludzi, którzy pragną okazywać miłość innym istotom, są cudownym, wspaniałym poligonem doświadczalnym. Zwierzęta pozwalają na okazywanie im bezgranicznej miłości bez lęku, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam. To znaczy, zostanie to wykorzystane przeciwko nam. Oczywiście, że tak, ale nie w takim stricte ziemskim stylu. Owszem, zwierzęta to cudownie wykorzystują.
Ja nie mogę przejść przez podwórko, żebym nie natknął się na piłkę. Nie to, że tych piłek jest tysiąc, tylko mój ukochany piesek, jeżeli gdzieś idę z czymkolwiek, tak umiejętnie kładzie mi piłkę, przynosi mi piłkę pod nogami, kładzie mi trzy metry przede mną, żebym na pewno musiał albo wykonać jakąś karkołomną czynność, żeby ją ominąć, albo muszę mu ją kopnąć. Oczywiście wykorzystuje to. Każdy mój bezruch jest od razu wykorzystywany do tego, żeby przynieść mi trzy zabawki. Ponieważ bezruch jest stanem bezużytecznym, więc trzeba panu w jakiś sposób zagospodarować czas, ponieważ on na pewno się teraz nudzi. Natomiast troska zwierząt o nas, okazywania zainteresowania, troski i zrozumienia jest tak pięknie odwzajemniana, że gdyby się dało stworzyć takie relacje między ludźmi, jak powstają pomiędzy kochającym zwierzęciem, kochanym zwierzęciem a kochanym człowiekiem i kochającym człowiekiem, na świecie byłoby cudownie. Ci, którzy są z nami dłużej, pamiętają moją historię z dziewięcioma szczeniaczkami w zeszłym roku i te osiem tygodni opiekowania się nimi. Bo tak naprawdę ja się nimi musiałem wtedy zająć. Musiałem, bo pewnie by sobie tak nie poradziły bardzo. To był tak cudowny okres w moim życiu i też tak przełomowy w moim życiu, że ja od tamtego momentu przestałem mieć jakiekolwiek obawy w okazywaniu miłości komukolwiek.
Przestałem mieć obawy, przestałem mieć jakiekolwiek ograniczenia. Wcześniej to było jeszcze takie trochę porcjowane, jeszcze w zależności od sytuacji. Natomiast w tej chwili, po tym, tak jak mnie te moje kochane psiaki wytresowały, ja już takich hamulców nie mam. Owszem, czasami nie ukrywam, że mój kot budzący mnie o 4:30 rano, ponieważ właśnie postanowił sprawdzić, co się dzieje w słonecznikach, nie jest w tym momencie moim najlepszym przyjacielem. Na ten moment z pewnością nie. Natomiast to jest tylko moment. To nie zmienia naszej twardej męskiej relacji, jak to mówi moja Monia, że my mamy taką twardą, męską relację. Oczywiście ona jest oparta na miłości, na trosce, natomiast ma takie swoje specyficzne zasady. Więc tak, moja droga, całkowicie się z tobą zgadzam. Tylko to jest też tak, że ludzie muszą chcieć okazać miłość zwierzęciu.
Muszą chcieć okazać miłość. To nie zadziała tylko w jedną stronę. Natomiast jakie efekty przynosi okazywanie miłości zwierzętom, to jest po prostu coś magicznego, coś kosmicznego. Ja oczywiście, tak jak każdy właściciel, posiadacz, szczęśliwy posiadaczWłasnego psiaka. Będę go oczywiście tutaj gloryfikował. Natomiast ja sobie tak myślę, że on rozumie, co ja mówię. Być może to jest też jakaś telepatia na płaszczyźnie duchowej, na płaszczyźnie energetycznej, bo w to, że zwierzęta mają duszę, ja nie wątpię. A może właśnie to jest dowód na to, że komunikacja na płaszczyźnie miłości znosi wszelkie blokady, wszelkie ograniczenia. I faktycznie, tak jak piszesz, moja droga, miłość okazywana przez zwierzaki jest autentyczna. Ona nie jest wynikiem jakichkolwiek logicznych bądź mniej logicznych uwarunkowań, przemyśleń, cwaniactwa, chęci uzyskania jakiejś korzyści.
Pies nie macha ogonkiem dlatego, że chce jeść. Pies macha ogonkiem, bo się cieszy, że nas widzi. Kiedyś moja znajoma wrzuciła taki post. Czy to jest coś dziwnego? W jakiejś takiej formie było. Czy to jest coś dziwnego, że jak wychodzę do sklepu, to mówię swojemu psu, że zaraz wrócę? Ja się na chwilę zastanowiłem i mówię: nie, przecież to oczywiste jest, że się mówi psu, że się niebawem wróci. Natomiast też był kiedyś taki dość drastyczny, przynajmniej dla niektórych, żart, dowcip, przykład, historia, przypowieść, jak poznać swojego najlepszego przyjaciela. To, żeby na pół godziny zamknąć w bagażniku najpierw swojego psa, a później swoją żonę. Po pół godzinie otworzyć i zobaczyć, kto się będzie cieszył, że nas widzi.
Nie polecam. Ogólnie nie polecam zamykania psa w bagażniku. Jest to sytuacja bardzo hipotetyczna. Natomiast z pewnością jednego możemy być pewni, że pies się będzie cieszył zawsze. Kochający zwierzak zawsze będzie się cieszył, kiedy nas widzi. Nieważne, czy nas nie widział 3 minuty, czy 3 godziny, czy nie daj Bóg 3 dni. Czego oczywiście ani sobie, ani naszym kochanym zwierzaczkom tak naprawdę nie życzę. Dobrze, kochani, wygląda na to, że telefonu niet, że komentarzy też niet. Więc będziemy kończyć, moi drodzy, to dzisiejsze spotkanie, to nasze dzisiejsze słuchowisko. Tym razem dla urozmaicenia nie będę tego w żaden sposób podsumowywał.
Myślę, że 129. audycja jest dobrym momentem, żeby każdy sam znalazł jakiś wniosek z tej audycji dla samego siebie. Chociażby dlatego, że na pewno nie ma w tej audycji jedynego słusznego wniosku, jedynego właściwego. Ponieważ tak jak powiedziałem wcześniej, jesteśmy w różnych miejscach swojej drogi. Jedni mają przerwę, drudzy może zatrzymali się zatankować. Może ktoś jeszcze postanowił wrócić na chwileczkę, bo coś mu się przypomniało, że czegoś nie zabrał albo nie załatwił. Jeszcze inni pędzą, może trochę na oślep. Natomiast z pewnością każdy z nas jest w innym miejscu i każdemu też z pewnością potrzebne są na tą chwilę inne wnioski, inne przemyślenia, może inne sposoby, może inne techniki. Także zostawiam was, kochani, z waszymi osobistymi przemyśleniami. Oby były jak najbardziej pozytywne dla was.
Oby były jak najfajniejsze i jak najbardziej przydatne. Oby jak najbardziej pozwoliły wprowadzić jeszcze więcej radości, jeszcze więcej spokoju, jeszcze więcej szczęścia, jeszcze więcej miłości do waszego życia. Czego oczywiście sobie i wam z całego serca życzę. No i cóż, trzymajcie się cieplutko. Tu jeszcze widzę, że Ismail Dudek wpadł na chwilkę i się przywitał. XY pisze: „Serdecznie dziękuję za wzbogacającą audycję. Każdy wyciągnie coś ważnego dla siebie”. Mam taką nadzieję i z tą nadzieją pozostając do następnej audycji, życzę wam jeszcze raz kochani wszystkiego dobrego. Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie, śmiejcie się, uśmiechajcie do siebie pamiętając, że wszyscy jesteśmy w trakcie tej samej drogi do tego samego celu. I już.
I kiedyś się tam wszyscy spotkamy. Dobrej nocy, trzymajcie się. Jeszcze raz dziękuję panie Marku. Do usłyszenia, do zobaczenia być może z niektórymi. Pa, pa.
[01:36:55] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich możliwych wersjach: drukowanej, elektronicznej oraz od niedawna jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień o 20.00 w poniedziałek na żywo na antenie Radia Paranormalium.
[01:37:49] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl