[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy się nam powolutku kolejny najpiękniejszy dzień tygodnia. Chyba pierwszy taki najpiękniejszy dzień we wrześniu, czyli poniedziałek. Chociaż dzisiaj gruchnęła smutna informacja. Odszedł głos dzieciństwa i młodości wielu z naszych słuchaczy oraz mój. Do lepszego świata przeniósł się dzisiaj Tomasz Knapik. Uczcijmy jego pamięć krótkim: „Czytał Tomasz Knapik” i przejdźmy do audycji „Świat oczami duszy”. Audycji o świadomości w całości na żywo.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:02] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie jak zawsze.
[01:06] - I jak zawsze, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie do nas już teraz. Nasze numery telefonów tak jak zawsze stacjonarny: 32 746 0008. Komórkowy: 53 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Zapraszamy także do dołączenia na grupę Radia Paranormalium, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Jeszcze tylko taki mały apel do słuchaczy udzielających się na naszym czacie.
Otóż ja bym bardzo prosił, żeby trzymać się w miarę możliwości tematu dzisiejszej audycji, bo z tego, co widzę, to tutaj przed audycją czata zdominowały wszystkie inne tematy. Ukraińcy, Białorusini, Afgańczycy, jakieś druty nie wiadomo gdzie. Ja bym jednak prosił, żeby zejść z tych tematów pobocznych, może w jakieś inne miejsce się z nimi przenieść, a na naszym czacie skupić się na temacie audycji, który jak zawsze już za chwilę prawdopodobnie pan Sławek poda. Prawda, panie Sławku?
[03:02] - Prawdopodobnie tak, panie Marku. Oczywiście, że podam, kochani, jak najbardziej. Jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. To znaczy w zasadzie witamy was. W poprzedniej audycji podałem takie życzenie, takie pragnienie, abyśmy się spotkali przynajmniej w takim samym składzie jak podczas ostatniej audycji. No i muszę wam powiedzieć, że nie wiem, o co chodzi, ale moje zwierzęta wzięły sobie bardzo mocno to do siebie i już od kilku audycji, zresztą na dzisiejszej również, stawiają się w komplecie, więc witamy was z naszej strony w komplecie. Mam nadzieję, że wy też jesteście w komplecie. Kochani, na początek zapraszam was jak zawsze do przejrzenia sobie czatu czy dyskusji pod ostatnią audycją na YouTubie, ponieważ w tym tygodniu pojawiło się tam dobrze ponad 80 komentarzy, z czego moich naprawdę niewiele. Natomiast dwa wątki tam się bardzo mocno rozbudowały z ciekawymi spostrzeżeniami, z ciekawymi informacjami. Jest też kilka linków, kilka propozycji książek, więc zainteresowanych zachęcam.
Natomiast o czym dzisiaj my będziemy rozmawiali? My będziemy dzisiaj, słuchajcie kochani, dla urozmaicenia rozmawiali o świadomości. Tak sobie pomyślałem, że dzisiaj porozmawiamy w końcu o świadomości. Ale zanim przejdę do tego tematu świadomości, chciałem wam przypomnieć to pytanie, z którym zwróciłem się do was na koniec poprzedniej audycji i nawet uzyskałem odpowiedź od pana Jacka jedną. Więcej odpowiedzi nie dostałem. Chodziło mi o to, gdybyście sobie wyobrazili taką instytucję, taką osobistość, osobowość, postać Boga, który może spełnić wasze pragnienia, wasze życzenia, to prosiłem, żebyście się zastanowili, o co byście dla siebie poprosili. I w kontekście świadomości dzisiaj powiem wam, jak to właśnie wygląda z punktu widzenia świadomości. Jak brzmi według mnie taka właściwa i prawdziwa prośba do Boga, bądź do złotej rybki, bądź do Alladyna, bądź do kogokolwiek sobie tam nie wymyślicie i nie wymarzycie, być może nawet do samego siebie, jak ktoś jest na tyle odważny. Kochani, przyznam wam szczerze, że ostatnioSporo zaglądam w różne miejsca, żeby zobaczyć z radością, nie ukrywam, zmieniające się trendy w tej tak zwanej naszej branży duchowej, czyli we wszystkim tym, co nazywamy rozwojem duchowym, rozwojem osobistym, rozwojem świadomości. To, co się w tych wszystkich około oświeceniowych tematach dzieje i jak przez wiele miesięcy takim głównym tematem, który się pojawiał na różnego rodzaju grupach, były tematy związane z tym, co zrobić, żeby — to się pojawia jeszcze teraz — inne osoby nie czerpały ze mnie energii.
Co zrobić, żeby inne osoby nie miały wpływu na przykład na moje samopoczucie? Całe mnóstwo komentarzy, które pojawiały się pod tego typu postami, dotyczyły rad, w których główną rolę odgrywały osoby trzecie. Tak naprawdę to były rady, co należy zrobić z osobami trzecimi, żeby nas nie denerwowały. Albo nie przeszkadzały nam być szczęśliwymi, albo żeby nie robiły tego, nie robiły tamtego, bądź obwinianie ich za różnego rodzaju nasze niepowodzenia. Mój ulubiony temat to są obce byty czerpiące z nas energię. To jest mój ulubiony temat. I też temat, jak to inni są odpowiedzialni za to, co się w naszym życiu dzieje. I stąd może też ten temat, bo ku mej radości niewątpliwej widzę coraz więcej pytań, w których osoby są już świadome tego, że tak naprawdę, jeżeli coś można zrobić, to zrobić coś ze sobą. Jest coraz więcej pytań: co mam zrobić, żeby coś w moim życiu się zmieniło? I to, kochani, raduje mnie na tyle, że widać, że ludzie zaczynają rozumieć, w czym tkwi tak zwany problem.
Jedna ze słuchaczek pod ostatnią audycją napisała z radością. Zresztą bardzo dziękuję za ten komentarz, bo każdy komentarz, który świadczy w jakiś sposób o tym, że to, co robię, ma jakiś sens, jest dla mnie oczywiście radosny. Natomiast padło takie stwierdzenie, że to, co robimy z panem Markiem, jest lekiem dla jej duszy. Ja już kiedyś o tym mówiłem. Natomiast kochani, ostatnią rzeczą, w którą powinniśmy, mamy, czy w ogóle możemy ingerować, to jest nasza dusza. Nasza dusza, uwierzcie mi, czuje się świetnie. Z punktu widzenia ziemskiego, jak można się czuć świetnie, patrząc na przykład, jak wyprawiamy te wszystkie głupstwa, robimy, powtarzamy te same błędy, pchamy się w kolejne kłopoty, prowadzimy smutne, nędzne i niefajne życie. Pewnie ciężko być radosnym z ziemskiego punktu widzenia. Natomiast też z jej poziomu świadomości jest to po prostu akceptowalne. Ma świadomość tego, że nic z tym ona bezpośrednio nie może zrobić.
Więc kochani, naprawdę naszą duszę możemy zostawić w świętym spokoju i tam niekoniecznie mamy coś do zrobienia. Niekoniecznie nasza dusza jest naszą płaszczyzną działania. Czy płaszczyzną dokonywania zmian, czy płaszczyzną robienia czegoś dla duszy. Naprawdę. Tam, gdzie możemy coś zdziałać i tam, gdzie powinniśmy coś zdziałać, to jest nasza ziemska osobowość, ten nasz ziemski czynnik. Ja to wielokroć powtarzam i pewnie będę powtarzał do momentu, dopóki będę prowadził audycję, że problem nie jest w naszej duchowej czy boskiej cząsteczce, tylko w naszej ziemskiej cząsteczce. Wszelkie nasze problemy, te tak zwane problemy, które istnieją, są związane nie z życiem duchowym, tylko z życiem ziemskim. Tutaj mamy braki, tu mamy niedociągnięcia, tu mamy problemy, tu mamy niedoskonałości, tu mamy mniej bądź bardziej trafione potrzeby. Tu mamy głupie decyzje. Tu się dzieje krzywda.
Tu sobie robimy na złość. Tu robimy na złość sobie. Nie w świecie duchowym, tylko w świecie ziemskim. To się wszystko dzieje tutaj, w materii, w emocjach, w mentalu. Nie w tej duchowej płaszczyźnie. Tam to wszystko jest rejestrowane i tak naprawdę zakładam, że niezrozumiałe. Pewnie gdyby po tamtej stronie siedział człowiek, toby się zastanawiał mocno, jak można być tak upartym, czasami tak głupim i tak niemyślącym o sobie, żeby po raz kolejny pchać się w ten sam kłopot, w ten sam błąd. Jak można być tak głupim, żeby nie wyciągać wniosków z pewnych sytuacji, które już żeśmy przeżyli? Oczywiście nie odpowiada za tą konsekwencję w brnięciu w to, co niekorzystne, nasza dusza. Za to odpowiada nasza podświadomość i nasze ego.
Nie nasza dusza.Bo kochani, czymże jest świadomość? To, do czego w zasadzie większość ludzi, którzy już mają jakiś cel tego rozwoju duchowego, dąży. Świadomość, przebudzenie, oświecenie to są te rzeczy, do których dążymy, które bardzo często są celem naszych dążeń. A czymże ta świadomość jest? Kochani, świadomość to nie jest nic innego. Inaczej, bo to też się często pojawia. Też się pojawiło właśnie w komentarzu jednego z naszych słuchaczy, takich świeższych, że pan nie jest przekonany do pewnych rzeczy, ponieważ nigdy nie doświadczył OBE, nie poznał swoich własnych wcieleń poprzednich, więc stąd też taki brak przekonania w ogóle do procesu inkarnacji. I często właśnie ta duchowość, to oświecenie, ta świadomość, to przebudzenie jest związane albo utożsamiane przez ludzi z jakimiś fajerwerkami, z jakimiś nieziemskimi sytuacjami. Że niby po tym przebudzeniu co? Co się ma wydarzyć w naszym życiu po tym przebudzeniu?
Że jak już będziemy przebudzeni, oświeceni, świadomi, to niby co się ma wydarzyć? Że co, że będziemy cały czas w stanie penetrować inne wymiary? Nie wiem. Że będziemy widzieć 24 godziny na dobę Boga, duchy aniołów, swoich przewodników duchowych. Nie wiem, co jeszcze. Że będziemy fruwać nad ziemią? Nie wiem. Będziemy czytać w myślach innych ludzi? Co się niby ma w związku z tą świadomością w naszym życiu zmienić i pojawić? Kochani, te wszystkie doświadczenia są doświadczeniami, które mają nam pokazać, tym, którzy jeszcze tego nie wiedzą, którzy jeszcze nie są o tym przekonani, że faktycznie ta sfera duchowa w ogóle istnieje.
Natomiast my nie mamy żyć w sferze duchowej, tylko mamy żyć jak najbardziej w sferze ziemskiej. Po to jesteśmy tu na ziemi, żeby w tej chwili żyć, funkcjonować i czerpać radość z pobytu na ziemi. Czerpać radość ze stanu duchowego będziemy wtedy, kiedy będziemy w stanie duchowym, czyli pomiędzy naszymi wcieleniami. Wtedy będzie czas na różnorakie doświadczenia ze sfery duchowej. Więc świadomość to nie jest seria fajerwerków i życie od jednej ekstazy do drugiej ekstazy, od kolejnych stanów uniesienia jakiegoś duchowego, od jednego stanu do drugiego. Bo to są sytuacje, które tym, którzy nie wierzą, mają pokazać, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Tym, którzy nie potrafią utrzymać się na tych takich wyższych wibracjach, pomóc wrócić na te wyższe wibracje. A te wyższe wibracje to nie jest nic innego jak umiejętność życia miłością. To nie chodzi o to, żeby utrzymać wysokie wibracje tylko dla utrzymania wysokich wibracji, tylko utrzymać wysokie wibracje, żeby na bazie tych wibracji mogła zaistnieć w nas miłość, która nie zaistnieje w niskich wibracjach. Więc zazwyczaj kochani, ja lubię spontaniczne imprezy, lubię spontaniczne spotkania, lubię niespodzianki.
Więc z pewnością nie jestem sam z takimi oczekiwaniami. Natomiast myślę, że warto, dążąc do czegoś, mieć przynajmniej jakąś wiedzę, z czym to jest związane. To jest trochę tak, jak dziecko sobie marzy, że będzie policjantem i będzie łapać złodziei, czynić czyny szlachetne niewątpliwie i za każdym razem będzie bohaterem. Albo będzie żołnierzem i będzie bronić kraju, albo będzie strażakiem i będzie ratować ludzi z pożaru, albo lekarzem i będzie ratować ludzkie życia. Będzie kwintesencją dobra, bohaterstwa i szlachetności. Tylko że to są wyobrażenia dziecka bardzo mocno wyidealizowane i niebiorące pod uwagę też innych aspektów wykonywania na przykład takiego zawodu. Bycie cukiernikiem wiąże się z tym, że przebywam w otoczeniu pyszności, które uwielbiam. Natomiast uwielbiam je, bo je jem, a nie je produkuję. Więc z trochę innej perspektywy trzeba spojrzeć na pewne rzeczy, żeby mieć świadomość tego, co ewentualnie nas ma spotkać. Więc jeżeli ktoś oczekuje od świadomości czy duchowości, czy przebudzenia jakichś fajerwerków, to z pewnością może zostać świadomym, przebudzonym i oświeconym i tego nie zauważyć, ponieważ najprawdopodobniej tych fajerwerków nie będzie.
Różnego rodzaju doświadczenia, czasami bardzo wstrząsające nami, mają nas ukierunkować i otworzyć na pójście w inną stronę, niż szliśmy do tej pory, a nie są celem samym w sobie. I OBE też nie jest celem samym w sobie. Poznanie swoich poprzednich wcieleń też nie jest celem samym w sobie.Telepatia też nie jest celem samym w sobie, bo namiastką telepatii jest empatia. Więc kochani, czymże jest ta świadomość, do której tyle ludzi teraz na świecie — z tego, co widzę, co słyszę, co czytam — zmierza i podąża? Czy to jest jakiś odmienny stan duchowo-emocjonalny? Z pewnością może być odmienny. Natomiast świadomość to jest umiejętność patrzenia na wszystko obiektywnie, przez pryzmat prawdy i miłości. To jest świadomość. I konsekwencją tej umiejętności patrzenia obiektywnie na wszystko jest zmiana naszego postępowania względem siebie oraz innych ludzi. Zmiana naszego postępowania, zachowania, reagowania w życiu.
I to jest cel i sens świadomości. Posiadanie wiedzy na jakiś temat i zaakceptowanie tej wiedzy zmienia naszą świadomość, również tę ziemską. I my — ja akurat może mniej — poprzez zdobywanie wiedzy na tematy duchowe bardzo często myślimy, że stajemy się osobami świadomymi. Tylko to, co w tym zdaniu powiedziałem na koniec: umiejętność postępowania. Wiedza na jakiś temat, zmieniająca naszą świadomość na dany temat, nie musi zmieniać naszego postępowania. Świadomość tego, że 800 milionów ludzi na świecie nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Czyli powiedzmy jedna dziesiąta ludności świata nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. To tak, jakby w Polsce cztery miliony ludzi zaczęły żyć bez wody. I owszem, przekazałem wam informację. Posięgliście właśnie wiedzy, która zmieniła waszą świadomość.
Natomiast czy ta informacja zmieni wasze życie? Zmieni wasze postępowanie? Tym się różni świadomość ta ziemska, mentalna od świadomości duchowej. Świadomość duchowa to jest zmiana na skutek wiedzy, na skutek doświadczeń, na skutek przeżyć. Zmiana postępowania. Kolejny drobny niuans, który tak naprawdę zmienia wszystko. Wiedza duchowa czy wiedza o duchowości nie musi mieć żadnego wpływu na zmianę zachowania człowieka i postępowania. Bo to, że wiemy, że coś jest niewłaściwe, niekoniecznie musi powodować to, że tego nie zrobimy. I tu jest jeszcze jedno słowo, które gdybym miał wam napisać na papierze, napisałbym dużymi literami. Świadomość to umiejętność patrzenia na wszystko.
I słowo „wszystko” bym napisał dużymi literami. Ponieważ wszystko to nie jest cały świat wokół nas. To nie jest wszystko. Wszystko to nie są wszyscy ludzie na Ziemi, wszystkie zwierzęta, wszystkie rośliny, wszystkie istoty mniej bądź bardziej rozumne, uduchowione, emocjonalne. To nie jest wszystko. Cały świat, cała Ziemia to nie jest wszystko. Cały wszechświat to nie jest wszystko. Bo wszechświat, bo wszystko to jesteśmy my i cała reszta. My wszystko traktujemy jako wszystko, co jest wokół nas. Większość ludzi wszystko traktuje jako wszystko.
Ale wszystko to jesteśmy również my. I w tym tkwi też największy problem, ponieważ nawet, a może zwłaszcza poznanie prawd duchowych najczęściej przez ludzi jest ukierunkowane na osoby inne niż my. I jeżeli ktoś ma przestrzegać tych prawd i zasad, to są wszyscy wokół nas. My w tym całym łańcuszku jesteśmy skrzętnie omijani przez nas samych. I ja to widzę, słyszę, czuję w zasadzie na każdym kroku. Wszystko to jest wszystko. Z nami na samym początku. Z tym że to jest najtrudniejsze. Świadomość to jest umiejętność patrzenia na wszystko poprzez pryzmat prawdy i miłości. I uczenie się postępowania, wprowadzanie tego w życie.
Wielokroć o tym mówię i nie wiem, jak długo będę jeszcze mówił, ale mam nadzieję, że już coraz rzadziej. Ale umiejętność wprowadzania wiedzy w życie trzeba zacząć od samego siebie. Zacząć od samego siebie, bo wszystko to jestem również ja, a może przede wszystkim ja. I jak zwykle jest jakiś haczyk, bo z pewnością są ludzie, którzy może nawet by i chcieli zacząć od samego siebie. Natomiast bardzo łatwo jest nam patrzeć na innych ludzi poprzez nawet obiektywny pryzmat prawdy i miłości. Czyli łatwo jest nam patrzeć na postępowanie drugiego człowieka i próbować jego postępowanie, jego zachowanie, jego działanie ocenić przez pryzmat jakichś uniwersalnych prawd. Czy to będą prawa prawdy i miłości, czy może jakieś szlachetności, dobra, miłości bezwarunkowej. Łatwo nam, biorąc taki wzornik w jedną rękę, patrzeć: „Aha.To on tak robi na 70%. I wierzę w to, jestem przekonany, że jesteśmy w stanie zachować wobec tej osoby obiektywizm. Nie mówię, że wszyscy, ale że ten stan emocjonalny, mentalno-emocjonalno-duchowy jest możliwy do osiągnięcia przez bardzo dużą grupę osób.
Tak, obiektywnie ocenić postępowanie drugiego człowieka, zachowanie, uczynki. Jestem przekonany, że jest dużo osób na świecie, które potrafi w tej ocenie zachować obiektywizm. Natomiast ile osób potrafi zachować obiektywizm wobec samego siebie? Ile osób jest w stanie ocenić siebie obiektywnie? Kochani, mam odpalonego czata, więc piszcie. „Ja jestem wobec siebie obiektywny”. Proszę, czekam na te radosne wieści. Naprawdę bardzo chciałbym, żebyście mogli z przekonaniem napisać coś takiego: „Tak, jestem wobec siebie obiektywny”. Nie ukrywam, że patrzę na tego czata. I szału nie ma.
Kochani i szału nie będzie. Ponieważ żeby móc spojrzeć na siebie samego obiektywnie, trzeba by było najpierw wyłączyć podświadomość. I to jest cel rozwoju duchowego, rozwoju świadomości. Nauczyć się najpierw patrzeć na siebie samego obiektywnie. Rozwój duchowy czy wiedza duchowa ma nam pomóc, aby móc spojrzeć obiektywnie na siebie poprzez pryzmat prawdy i miłości. Ale najpierw trzeba nauczyć się spojrzeć na siebie obiektywnie. Na siebie samego. Nie na innych ludzi, na siebie samego. Obiektywnie. To jest początek czegokolwiek.
Dopiero umiejętność spojrzenia na siebie obiektywnie może dać nam wiedzę na ten temat, co mamy dalej ze sobą zrobić. Tylko jeżeli będziemy potrafili spojrzeć na siebie obiektywnie, będziemy mieli świadomość, co chcemy w swoim postępowaniu zmienić, a co zostawić. Tylko wtedy będziemy wiedzieli, co jest do zmiany. I tu się czary-mary kończą, kochani. Tu się kończą wszelkie filozofie kwantowe, wszelkie teorie spiskowe, wszelka wiedza na temat wszechświata. Tu się kończy nauka. Tu się kończy wszystko. Tu się kończy Bóg. A tu się zaczynamy my. W tym właśnie miejscu.
Tu się zaczyna droga do wszechświatów, do Boga, do szczęścia. Tu, w tym miejscu, od posiądnięcia tej umiejętności spojrzenia obiektywnie, poprzez pryzmat prawdy i miłości, na samego siebie. Można rozbijać temat na miliardy tematów pobocznych. Można. Natomiast to i tak nic nie da. Żaden z tych tematów pobocznych nie odciągnie nas na zawsze od spojrzenia obiektywnie na samego siebie kiedyś. Jest jedno miejsce, jedno coś, które potrafi spojrzeć obiektywnie, poprzez pryzmat prawdy i miłości, na nas. To jest nasza dusza, która obiektywnie, przez pryzmat prawdy i miłości, obserwuje nasze zachowanie i wszystko rejestruje. To jest nasza dusza. Mało tego, ona nam próbuje podpowiadać, co robimy nie tak.
Czy jej słuchamy, czy jej nie słuchamy, to już jest inna inszość. Natomiast mogę wam to z pełnym przekonaniem powiedzieć, że kiedyś przyjdzie moment, kiedy każdy z nas spojrzy na siebie obiektywnie, na swoje zachowanie i postępowanie obiektywnie, poprzez pryzmat prawdy i miłości. Przyjdzie taki moment. On zawsze następuje, natomiast rzadko kiedy na ziemi. Ten moment następuje zaraz po naszej śmierci, kiedy mamy możliwość wglądu w nasze postępowanie i zachowanie obiektywnie, poprzez pryzmat prawdy i miłości. Więc czy się to komuś podoba, czy nie, kiedyś każdy z nas, jak już wielokroć miał okazję, tak i tym razem będzie miał okazję spojrzenia na swoje zachowanie i postępowanie obiektywnie, poprzez pryzmat prawdy i miłości. Więc jest to, kochani, nieuniknione. I też jest celem, który mamy za zadanie zrealizować tutaj na Ziemi. I jak myślicie, dlaczego w świecie duchowym takie spojrzenie obiektywne jest możliwe? Już wam mówię.
Ponieważ nie ma z nami naszej podświadomości, naszego ego. Więc jak widzicie, nawet nie wchodząc za głęboko w teorie duchowe, logika mówi, że naszym problemem przy obiektywnej ocenie naszego postępowania jest nasza podświadomość i nasze ego. Ponieważ jak po śmierci go nie mamy, to możemy ocenić to obiektywnie. Więc to ono, podświadomość i ego powodują brak obiektywizmu w ocenie naszego własnego postępowania.I kochani, w dążeniu do świadomości, czyli najpierw do umiejętności patrzenia na wszystko obiektywnie przez pryzmat prawdy i miłości oraz umiejętność postępowania według tego. Na tej drodze są dwie metody. Jedną, na którą mamy mniejszy wpływ, jest rozwijanie naszej świadomości poprzez zwiększanie kontaktu z naszą własną duszą i rozwijanie tej świadomości poprzez doświadczanie. Czyli skoro nie umiem obiektywnie podejść do oceny swojego postępowania. Jadę sobie samochodem i moja podświadomość mi mówi: „Masz prawo, bo ci się śpieszy, zajechać drogę temu człowiekowi, chociaż to on ma pierwszeństwo. Ale tobie przecież bardziej się śpieszy. Ty jesteś spóźniony.
Ty masz ważne spotkanie. Ty masz naradę. Ty już się trzy razy w tym tygodniu spóźniłeś i tak dalej. Masz milion powodów do tego, żeby tobie spieszyło się bardziej niż jemu. Więc ty masz prawo zajechać mu drogę, wymusić na nim pierwszeństwo, bo masz prawo. Przyznałeś sobie takie prawo”. Oczywiście nie jesteś w tym momencie obiektywny. Jesteś w tym momencie subiektywny, egoistyczny i patrzysz poprzez pryzmat twojej podświadomości i twojego ego, które przyznało ci prawo do spieszenia się bardziej od wszystkich na świecie. Więc skoro nie jesteś, przyjacielu, obiektywny, nie potrafisz być obiektywny, to poprzez doświadczanie my cię tego obiektywizmu nauczymy. Czyli skoro nie potrafisz sam z siebie być obiektywny, nie potrafisz sam z siebie być empatyczny i nie potrafisz sam z siebie powstrzymać się przed złym działaniem, to dostaniesz doświadczenie, jak to jest, kiedy ktoś inny zajeżdża tobie drogę.
I czysto teoretycznie poznając taką sytuację, powinniśmy wyciągnąć taki wniosek. Zajeżdżanie komuś drogi nie jest fajne. Powinniśmy, ponieważ wiemy, jak to jest zajechać komuś drogę i wiemy, jak to jest, kiedy ktoś zajeżdża nam drogę. Więc czysto teoretycznie na skutek tych dwóch doświadczeń powinniśmy wyciągnąć wniosek, gdybyśmy byli obiektywni, że zajeżdżanie drogi nie jest fajne. Natomiast jesteśmy mistrzami używania dwóch miarek. Czyli jedna miarka jest do postępowania innych, druga mierzy nasze postępowanie. Są dwie zupełnie inne skale, dwie zupełnie inne długości, inne parametry, inne wszystko. Ponieważ nie potrafimy być obiektywni. Kochani, świadomość to obiektywizm. To nic więcej.
Nic mniej, nic więcej. Dlatego jedną z metod, którą ktoś dla nas wybrał, jest po prostu aż do bólu doświadczanie, aż zrozumiemy w końcu, że to, co jest przykre dla nas, to samo jest przykre dla innych ludzi. I wszyscy ludzie rano spieszą się tak samo. Nie tylko my się spieszymy najbardziej na świecie i nie tylko my mamy prawo wymuszać, bo się spieszymy. Tylko wszyscy mają te same prawa. To jest obiektywizm, umiejętność spojrzenia obiektywnie na wszystko. I to jest ten naturalny proces, który trwa i trwał będzie. Natomiast kto nam, w nas samych, przyznaje prawa inne niż innym ludziom? Tak, jest to nasza podświadomość. Więc drugim sposobem jest nauczenie się wyłączania tej podświadomości, odbierania jej troszeczkę prawa.
Ponieważ do momentu, dopóki huczy donośnym głosem nasza podświadomość i nasze ego, nigdy nie jesteśmy wobec siebie obiektywni. Nigdy. Więc albo transformacja podświadomości. Na to mamy wpływ, to możemy zrobić. Albo dopuszczenie do głosu naszej duszy. A najlepiej, jak idzie to za sobą w parze. Ja już w różnych formach na ten temat mówiłem. Natomiast dlaczego ja się tak czepiam? Ponieważ nie chce mi się. Tak naprawdę nie chce mi się.
Może jestem trochę zmęczony, może mi się nie chce. Może mi szkoda też trochę czasu na czytanie tych wszystkich historii, w których ludzie mówią o świadomości, piszą o świadomości, nauczają o świadomości, a nie potrafią być nawet minimalnie obiektywni wobec samych siebie. Nie potrafią spojrzeć na swoje postępowanie obiektywnie poprzez pryzmat prawdy i miłości, chociażby prawdy. Obiektywnie, to znaczy wszyscy ludzie mają te same prawa co ja. Wszyscy. Często w tych duchowych rozkminkach pojawiają się bardzo przykre, bardzo smutne, przeróżne historie. Najczęściej, mówię, one są przepełnione jednak smutkiem. Historie opisujące, przez co ludzie często przechodzą, zanim dojdą do jakichś momentów zrozumienia samego siebie. I w większości tych historiiWłaśnie brak jest obiektywizmu. Brak jest obiektywnego spojrzenia na wszystko.
Na siebie i otaczający nas świat, ten chociażby nasz najbliższy. Ja już nie mówię o ośmiu miliardach ludzi, ale chociaż ten najbliższy świat naszych bliskich, naszych przyjaciół, naszych znajomych. Jak często w tych historiach jest jak w tej drodze do pracy. Mi spieszy się najbardziej ze wszystkich, którzy dzisiaj jadą samochodem. Mi. Ja mam najwięcej powodów. Ja mam największe prawo najbardziej się spieszyć i robić wszystko to, na co mam ochotę, zapominając o tym, że gdyby wszyscy ludzie, którzy jadą wokół mnie, przyznali sobie takie samo prawo, to byśmy się pozabijali na tej drodze. Nie, inni nie mają do tego prawa. Inni mają jechać zgodnie z przepisami. To ja mam prawo wszystkie przepisy złamać, bo ja się śpieszę.
I tak samo jest w tych przeróżnych historiach smutnych, przykrych, tragicznych czasami, kiedy to ja jestem najbardziej nieszczęśliwy na świecie, to ja mam najwięcej krzywdy, która stała się moim udziałem. To ja jestem najbardziej doświadczony przez życie. Świadomość, kochani. A jeszcze jak do tego wszystkiego się pojawiają informacje o rozwoju duchowym, o tej drodze do oświecenia, do bardzo górnolotnych określeń, to bije mnie to troszeczkę w oczy, że tak naprawdę odnoszę wrażenie, że większość ludzi nie wie, czym jest rozwój duchowy, czemu ma służyć, do czego zmierzać i czym jest świadomość. Dlatego, kochani, dobrze spojrzałem na zegarek. Dlatego kochani, to co prosiłem was na koniec poprzedniej audycji, abyście się zastanowili, jaką prośbę wyrazilibyście do Boga, o co byście go poprosili i jak taka prośba powinna w moim przekonaniu wyglądać, aby służyła rozwojowi świadomości. W moim przekonaniu to, o co powinniśmy prosić, modlić się, afirmować, dążyć, to jest, jeżeli czegoś pragniemy, jeżeli czegoś nam brakuje w życiu, to taka prośba powinna w moim przekonaniu brzmieć: co powinienem o sobie wiedzieć, aby móc być zdrowym? Aby móc być szczęśliwym? Aby móc być bogatym? Aby móc być odważnym?
Aby móc być spokojnym? Aby móc być bezpiecznym? Aby móc stworzyć radosny i szczęśliwy związek? Aby móc stworzyć relacje oparte na prawdzie i miłości ze swoimi dziećmi i ze swoim partnerem? Co powinienem o sobie wiedzieć? To jest pierwszy krok do tego, aby dać możliwość naszej duszy podpowiedzenia nam, jak obiektywnie, w świetle prawdy i miłości wygląda nasze obecne postępowanie, czy działanie, czy zachowanie na tych płaszczyznach, w których widzimy jakiś niedobór. To jest pierwszy krok. Umiejętność spojrzenia na siebie obiektywnie. I drugą umiejętność to jest umiejętność wprowadzenia tego w życie, umiejętność postępowania według tego. I tu się kłania druga prośba: co powinienem, co należy, co mam w sobie zmienić, aby stworzyć szczęśliwe relacje z moimi dziećmi?
Aby stworzyć szczęśliwe relacje z moim partnerem, partnerką? Aby być zdrowym? Aby być zadowolonym? Aby być uśmiechniętym? Aby być bezpiecznym? Aby być bogatym? Co mam w sobie zmienić? Kochani, cała fizyka, nauka, astrologia, astronomia, wszystko, wszystkie teorie spiskowe nie mają najmniejszego znaczenia w rozwoju świadomości, dopóki nie potrafimy na swoje postępowanie spojrzeć obiektywnie. To jest tylko rozwijanie wiedzy i ziemskiej świadomości, która niekoniecznie musi zmieniać cokolwiek w naszym życiu. Umiejętność obiektywnego spojrzenia na siebie samego.
Zrozumienie. Zrozumienie, kochani. Bo umiejętność obiektywnego spojrzenia na siebie samego to jest zrozumienie, że kogoś krzywdzę. Zrozumienie, że kogoś nie szanuję. To jest zrozumienie, że komuś nie okazuję wdzięczności. To jest zrozumienie, że nie kieruję się w życiu miłością do samego siebie i całe mnóstwo innych rzeczy, które w momencie, kiedy nauczymy się patrzeć na siebie obiektywnie, sobie uświadamiamy. I w momencie, kiedy je sobie uświadomimy, kiedy się z nimi skonfrontujemy, one już na zawsze zostają w nas. Przestają nam być obojętne. 800 milionów ludzi bez bezpiecznej wody pitnej na świecie jest dla nas informacją, która zmienia naszą świadomość, mentalną świadomość. Ale i ona z czasem w ogóle przestaje nas dotyczyć.
Była, pojawiła się, wywołała jakieś emocje, skończyła się. Natomiast świadomość tego, że jestemoszustem, że jestem złym człowiekiem, który niewłaściwie traktuje swoje dzieci, który nie traktuje swoich dzieci z miłością, z szacunkiem, który krzywdzi swojego partnera, partnerkę, oszukuje, który krzywdzi samego siebie poprzez brak miłości do samego siebie. Ta świadomość zostaje już na zawsze w nas i zmusza nas w pewnym sensie do podjęcia jakiegoś działania. Także kochani, jeżeli chcecie dążyć do świadomości, to przede wszystkim zacznijcie dążyć do obiektywnego patrzenia na wszystko. A przede wszystkim na swoje własne zachowanie, postępowanie, reakcje. Tego oczywiście sobie w dalszym ciągu również z całego serca życzę, ale życzę też kochani wam, bo mam nadzieję, że kiedyś będziecie mogli i chcieli mi opowiedzieć o tym, jak ta umiejętność spojrzenia na siebie obiektywnie wpłynęła na wasze życie. No dobrze kochani, pan Sławek jak zwykle się rozgadał. Nie wiem, jak wygląda sytuacja z komentarzami. Widzę, że troszkę się uzbierało. Nawet troszkę.
[44:22] - Starałem się odsiać komentarze nieodnoszące się do tematyki dzisiejszej audycji, ale jeżeli coś jednak się tam przedostało nietematycznego, to przepraszam bardzo, ale tego jest naprawdę dużo. Taka to jest tonacja, że po prostu ciężko to momentami ogarnąć. Ja proponuję, żebyśmy przeszli do przerywnika muzycznego. Panie Sławku, co pan na to?
[44:51] - Tak jest. Oczywiście jak najbardziej się podpisuję pod tym, panie Marku.
[44:56] - Dzisiaj przerywnik muzyczny będzie trwał około czterech minut, a licząc z dżinglem, który jest zaplanowany do wyemitowania zaraz potem, to tak z pięć minut. Dzisiaj zagra nam artysta podpisujący się jako Exist. Utwór zatytułowany „From One World to the Next”. Taki ambientowy kawałek z bardzo ciekawym tytułem. Z tego świata do następnego. Chwilowo przenosimy się do następnego świata, tego muzycznego. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Za jakieś pięć minut powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. I będziemy także czekać jak najbardziej na wasze telefony.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. No i wracamy powolutku do drugiej części audycji „Świat oczami duszy” do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił.
Będziemy także czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Nasze numery telefonów tak jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów również, bo te także czytamy to 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Grupę mamy tylko jedną Grupę Radia Paranormalium. Zachęcamy do dołączania tam i do dyskutowania oczywiście jak najbardziej. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[52:06] - Dziękuję panie Marku. Kochani, więc do komentarzy. Od razu mówię, że będę czytał komentarze. Ja nie wchodzę w – tak jak mówiłem, mówię i będę mówił – nie wchodzę w jakieś wasze wewnętrzne dyskusje, więc jeżeli nie jest pytanie gdzieś ukierunkowane do mnie bądź nie dotyczy tematu audycji, to co odsiał pan Marek, to odsiał. Ja będę najprawdopodobniej odsiewał dalej. Tu jeszcze przed audycją Ben napisał: „Ja tam czekam na audycję Świat oczami duszy. Ostatnio bardzo interesuję się duchowością i szukam sensu swojego istnienia.” Mam nadzieję, że ten odcinek coś, mój drogi, wniesie do twoich poszukiwań. Marek pisze: „Ziarko, witam. Panie Marku, cześć. Sławek.
Dziękuję za wspaniałą kolejną audycję. Znowu podniósł poprzeczkę.” Stawiarstwo pisze: „Sławki to fajne chłopaki.” Nie ukrywam, że przez grzeczność nie zaprzeczę. Thomas pisze: „Internauci pozdrawiają panów.” My również. I Thomas pisze jeszcze: „Świadomość naszego czym jest ego odprysk świadomości najwyższej istoty??”. Mam nadzieję, że poniekąd odpowiedziałem na to pytanie w dzisiejszej audycji. Gdyby tak nie było, to proszę o jakieś informacje jeszcze, to będę rozwijał temat. Stawiarstwo pisze tutaj taką chyba interpretację trochę encyklopedyczną, że świadomość psyche jestestwo dusza iskra Boża uczoność psychika, więc skoro jest to encyklopedyczne, to nie będę się na ten temat wypowiadał. Myślę, że każde z tych słów określeń określa poniekąd świadomość, natomiast myślę, że to jest troszeczkę oprócz duszy określenie tej świadomości takiej naszej ziemskiej. Szwędaszek Modraszek pisze: „Raczej program do karmienia Stwórcy. Stwórca nas obdarzył świadomością czy zaprogramował?” Nowy nick, więc być może nowa postać.
Ja ten temat dość długo wałkuję, że tak powiem. Natomiast tu się kłaniają audycje, w których ja wyjaśniałem, czym dla mnie jest dusza. Dusza świadomości też rozbijałem na dwie świadomości, czyli na świadomość tą ziemską, którą budujemy poprzez nasze aktualne wcielenie i świadomość tą duchową, która jest sumą wszelkich naszych doświadczeń zebranych ze wszystkich naszych wcieleń. Więc jeżeli miałbym mówić o zaprogramowaniu, to raczej bym mówił o podświadomości, bo ona jest pewnego rodzaju mechanizmem, który jest poza naszą kontrolą tak naprawdę. Natomiast świadomość jest raczej darem niż programem.Ben pisze: „Świadomość to żyć w zgodzie ze sobą i robić wszystko, by dawać szczęście innym”. Mam nadzieję, że w czasie audycji poznaliście moje zdanie, natomiast o życiu w zgodzie z samym sobą rozmawialiśmy w poprzedniej audycji, więc jeżeli w tym kontekście, to którym samym sobą? Należałoby zadać pytanie. Natomiast to dawanie szczęścia innym jest fajne, jak najbardziej słuszne, natomiast w dalszym ciągu wszystko, co robimy, proponowałbym zacząć od samego siebie i zacząć od dawania szczęścia sobie. Szwędaszek pisze: „To jedno i to samo. To tylko próba nazwania czegoś, o czym nie mamy pojęcia”.
To, do czego namawiam, raczej bym proponował pisać komentarze w pierwszej osobie. Czyli: „To jedno i to samo. To tylko próba nazwania czegoś, o czym nie mam pojęcia”, bo daleko nietaktownym jest mówienie za innych, na przykład chociażby za mnie i decydowanie, o czym mam pojęcie, o czym nie mam. Ja się oczywiście nie obrażam z tego powodu w żaden sposób, natomiast wolałbym sam osobiście odpowiadać na pytanie, o czym mam pojęcie, o czym nie mam. I tutaj Ben pisze: „Jednocześnie dbając o własne i nie dać się wykorzystać. Nie doczytałem tego, więc wycofuję się z poprzedniego komentarza”. I tutaj Szwędaszek pisze następny, dość odważny komentarz: „Na pewno nie zostaliśmy obdarowani niczym bezinteresownie”. Z chęcią bym podyskutował z tobą na ten temat, natomiast raczej nie w formie komentarzy. Stawiarstwo pisze: „Świadomie możemy czynić zło i wszystko niszczyć”. I tutaj jest Szwędaszek, pisze: „Także kochać i czynić dobro”.
Kochani, tutaj mam taki dylemat, bo tu się kłania poruszenie głębszego tematu, który już wielokroć był poruszany na temat tego, jak funkcjonuje nasza podświadomość. Oczywiście nasza podświadomość i nasze ego daje nam przekonanie tego, że robimy coś świadomie i w pełnym przekonaniu, że to jest jedyne słuszne rozwiązanie i wyjście, nawet jeżeli robimy dobro czy robimy zło. Natomiast dla mnie świadomie to znaczy mieć wybór. Czyli mogę zrobić tak albo mogę zrobić tak. Świadomie decyduję się na takie zachowanie czy na taką reakcję, na takie czynienie. Natomiast podświadomość nam takiego wyboru nie daje. Podświadomość daje nam jedno rozwiązanie i ono jest jedyne słuszne. To jest znowu szeroki temat, który był już poruszany. Szwędaszek pisze: „Ale to tylko iluzja wyboru”. Nie zgadzam się.
Jeżeli ktoś chce wierzyć w iluzję, to oczywiście ma takie prawo. Natomiast ja się z tym nie zgadzam. Ben pisze: „Zło i dobro jest jak yin i yang. Bez zła nie byłoby dobra”. To znaczy tak. Jest to oczywiście mądre, filozoficzne, głębokie i za specjalnie nie ma też o czym dyskutować, natomiast z pewnością warto by było zagłębić się trochę w ten temat, bo ja lubię jednak chociaż trochę przemyśleć, wgłębić się w to, co nawet jest filozoficzne i mądre. Szwędaszek pisze: „Oczywiście w tym wymiarze tak jest. Tak został ten świat skonstruowany i wszelkie istoty w nim żyjące”. Stawiarstwo pisze: „A może zaprogramowany?” No i tu się zaczyna. Mój drogi, powiem tak: większość tych tematów, o których ty piszesz, już się do nich odnosiłem w poprzednich audycjach, więc nie będę już w tej chwili do nich wracał, ponieważ audycja też była troszeczkę czymś innym, a też nie chcę słuchaczy zanudzać tym, co już było i zabierać ich czasu na tematy, które były już poruszane.
XY się pojawił. Dobry wieczór. To jest komentarz Bena. „Dobrze byłoby wiedzieć, że coś istnieje”. Odnośnie Kościoła katolickiego nie będę czytał. Natomiast drogi Benie i drodzy wszyscy kochani słuchacze, którzy słuchacie bądź będziecie słuchali. Powtarzam wielokroć: każdy z nas, zakładam w 99,9%, ten proces bycia w stanie duchowym i bycia w stanie fizycznym i bycia po śmierci już przeżył. Więc oczekiwanie „dobrze byłoby wiedzieć” jest taką dla mnie informacją roszczeniową trochę. To jest to, czym ja też w pewien sposób odróżniam ludzi.I dzielę ludzi na takich, którzy chcą i na takich, którzy nie chcą. To jest główny czynnik, który decyduje o tym, czy ja coś jestem w stanie dla tego człowieka zrobić, czy nie.
Polecam audycję bodajże 125., w której mówiłem o Aniele Stróżu i jego minie w momencie, kiedy nie wypowiadamy swoich życzeń i oczekujemy, że coś się spełni. „Dobrze byłoby wiedzieć” nie ma żadnej właściwości sprawczej. Jest stwierdzeniem rzuconym gdzieś. Jeżeli, drogi Benie, chcesz się dowiedzieć, bądź kochani, chcecie się czegoś dowiedzieć, to zadawajcie pytania, jak się tego dowiedzieć, jak to sprawdzić, jak się dowiedzieć, jak to zweryfikować. Wtedy jest szansa, że ktoś udzieli wam odpowiedzi, jak tego dokonać. Na tym etapie to jest takie po prostu: „Nie wiem, co mam z tym zrobić”. To znaczy nic z tym nie zrobię, nikt z tym nic nie zrobi, bo stwierdzenie „dobrze byłoby wiedzieć” czy stwierdzenie „nie wiem” w żaden sposób nie rozwiązuje żadnego problemu ani nie nadaje mocy sprawczej czemukolwiek. I Ben pisze jeszcze: „Ale trzeba cierpliwie czekać i cierpliwość może będzie nagrodzona”. Może tak, może nie. Jeżeli ktoś wychodzi z założenia, że samym oczekiwaniem coś się w jego życiu zmieni, to okej, nic mi do tego.
Natomiast nie taki jest temat i idea moich audycji, żeby siedzieć i czekać. Gdybym ja chciał siedzieć i czekać, to nie byłoby 120. audycji, 128. audycji w radio i paru innych rzeczy. Gdybyśmy siedzieli tylko i czekali. Dziecko, gdyby usiadło i czekało, aż zacznie chodzić, to by dalej siedziało i czekało. Kochani, zmiany jakiekolwiek w życiu pojawiają się wtedy, kiedy wykonujemy pierwszy ruch. Była audycja o prawie przyciągania. 99% myślenia, czego chcę, zastanawiania się, czego chcę i 1% myślenia jak. Ale trzeba wykonać pierwszy ruch.
Pierwszy ruch zawsze należy do nas. Pani Monika się tutaj pojawiła. Pani Moniko, przeczytam ten komentarz, ale to będzie ostatni, który w tym stylu przeczytałem. Pani Monika pisze: „Dzisiejszy poranek zaczęłam od pozytywnych, dobrze życzących, a jakże prostych słów dzień dobry. Płynęły one z zewnątrz, ze wszechświata. O godzinie 6.00 rano Tymbark przemówił”. I to jest takie moje pytanie, cóż ja mam z tą historią zrobić, oprócz tego, że ją przeczytałem? Gratuluję. Jakub Jakub: „Ja już mam taką spraną głowę, że wierzę we wszystko”. No to jesteś na dobrej drodze, jeżeli masz spraną głowę i wierzysz we wszystko, to następnym etapem jest odrzucenie wszystkiego.
Kochani, powtarzam to po raz 128. przynajmniej. Duchowość to nie jest zdobywanie wiedzy. Rozwój świadomości to nie jest zdobywanie wiedzy. Tak, widuję osoby, które udzielają się na wszystkich grupach facebookowych, do których ja się tam kiedyś zapisałem. I faktycznie nadmiar wiedzy nie powoduje tego, że jesteśmy bardziej uduchowieni. Kochani, to nie jest tędy droga. Świadomość to jest stan emocjonalny. To nie jest stan mentalny, że ja wiem. To, co dzisiaj mówiłem w audycji.
Można coś wiedzieć i nic z tym nie zrobić. Można mieć właśnie łeb napchany wiedzą i dalej prowadzić swoje życie w taki sam sposób, jak się prowadzi. Ben pisze: „Wszyscy chyba mają dość tego, co się dzieje na ziemi. Bogaty i biedny. Ludzie czekają na odpowiedź, po co to wszystko i kot tym kręci. Dlaczego tyle teorii spiskowych jest?” Ja rozumiem, kochani, zagubienie w tym wszystkim, co się dzieje. Ale też formą poradzenia sobie z tym wszystkim jest właśnie umiejętność odłączenia się i niewchodzenia w tematy, na które nie ma się żadnego wpływu. To jest też dar świadomości. Stawiarstwo pisze: „Miło było poczatować. Świadomie zmieniam pozycję, idę do TV, a tam nie ma czatu”.
Jest to jakieś rozwiązanie. Thomas pisze: „Jesteśmy zgodni, że nasze ego to nie jest natura fizyczna. Nasza świadomość jest nieśmiertelna”. No tak, o tym też była jedna albo nawet kilka audycji na temat tego, czy nasza dusza jest nieśmiertelna, czy jest wieczna. Ale tak, w tym kontekście tak. Nasza dusza, nasza świadomość duchowa jest nieśmiertelna. Tutaj Ben z panią Moniką prowadzą rozmowy o innych ludziach. Kochani, bardzo proszę, już powiem, że proszę o prowadzenie wewnętrznych rozmów w sposób wewnętrzny. Nie wiem, wymieńcie się numerami telefonów, porozmawiajcie sobie, ponarzekajcie na ten świat, bo utrudniacie mi zdecydowanie pracę, a też i wydłużacie tę audycję w sposób taki zupełnieEgoistyczne, nazywając rzecz po imieniu. Pan Marek z jednej strony te komentarze musi w jakiś sposób segregować.
Ja też biegam po ekranie. Nie ma tu żadnej informacji dla mnie, nie ma tu informacji dla słuchaczy, nie ma pytania do mnie. To nie jest platforma towarzyska, tylko audycja, na którą moim zdaniem w większości ludzie przychodzą, żeby się czegoś dowiedzieć. Więc bardzo proszę, skupcie się na zadawaniu mi pytań, jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć, bądź na podzieleniu się swoją wiedzą. Nie o świecie, jaki jest, bo jaki świat jest, wystarczy włączyć telewizor, radio i się dowiemy, jacy są ludzie, jacy są księża, jaka jest młodzież i tak dalej. Czy to jest tematem dyskusji audycji o świadomości? Narzekanie na świat i narzekanie na ludzi, obgadywanie ich? To nie jest to miejsce. Więc bardzo proszę, jeżeli chcecie czegoś ode mnie się dowiedzieć, to zadawajcie mi pytania i nie wciągajcie mnie w wasze wewnętrzne dyskusje. Jakub pisze: „Niewiedza to błogosławieństwo”.
Drogi Jakubie, na mojej stronie parę lat temu zmieniłem swoje zdjęcie w tle. Tam jest napisane: „Kiedyś myślałem, że myślenie ma przyszłość. Teraz myślę, że lepiej nie myśleć”. Więc może troszeczkę bardziej rozbudowałem to, co ty powiedziałeś, ale całkowicie się w niektórych kwestiach z tobą zgadzam. Thomas pisze, że obecnie wiedza jest dostępna na srebrnej tacy. Tak, kochani, też się z tym zgadzam i uważam, że te możliwości dotarcia do różnego rodzaju informacji są zupełnie niewykorzystywane. Mało tego, to, co się też pojawiło w jakichś audycjach. Ludzie są już tak przyzwyczajeni do tego, że nawet dostając informacje, które tak naprawdę mają służyć im, często oczekują, żeby ich przekonywać do tego, żeby chcieli z tej wiedzy skorzystać. Myślę, że to jest pewnego rodzaju absurd, ale faktycznie tak jest. Thomas pisze: „Czy nasze świadomości są rzeczywiście indywidualne, czy też stanowią część wspólnej zbiorowości?” I tak, i tak.
Oczywiście mamy swoją świadomość indywidualną, ale ona też po pierwsze składa się na świadomość zbiorową i też my mamy możliwość zaczerpnięcia jakiejś informacji, wiedzy ze wspólnej, zbiorowej świadomości. Bardzo proszę. XY pisze: „Ja nie jestem obiektywna wobec siebie”. Bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Cieszę się, że chociaż jeden się pojawił. Tak, kochani, przyznanie się przed samym sobą do tego jest poniekąd pierwszym krokiem. Poznanie prawdy jest pierwszym krokiem do dokonania zmian, więc bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Oczywiście, tak jak powiedziałem, nie jesteśmy w stanie bez wyłączenia swojej podświadomości być do końca obiektywni wobec siebie, więc jest to taka nasza w pewnym sensie pięta achillesowa jako ludzi. Ale warto jest mieć świadomość tego, że nie jesteśmy wobec siebie obiektywni, że nikt z nas do końca nie jest wobec siebie obiektywny. Ważne jest, żeby o tym pamiętać, żeby to w jakiś sposób przynajmniej na początku kontrolować.
Thomas pisze: „Młodzież bierze wzorce. Skąd?” Kochani, nie wchodźcie w ten temat, bo jeżeli chodzi o dzieci, jestem bezkompromisowy. Jeszcze Ben pisze: „Ja jako dziecko nieżyjącego alkoholika nie potrafię obiektywnie siebie ocenić. Młodzież bierze wzorce z TV i internetu”. Jeszcze pani Monika pisze. Thomas pisze: „A kto te wzorce zamieszcza? Ci, co zamieszczają, także się na kimś wzorowali”. Jest to dzieciak, więc zaraz się wkręcę. Natomiast mam taką małą refleksję, kochani. W zasadzie miejmy to za sobą.
Według zegarka, który się tutaj na tych komentarzach pojawia, jest godzina 20:47. Z tego, co ja pamiętam, o godzinie 20:47 coś do was mówiłem. Natomiast wy w tym czasie, zamiast słuchać tego, co ja do was mówiłem, przez 15 minut prowadzicie dyskusję na temat młodzieży, która w ogóle nie jest tematem tej audycji. To są te momenty, w których mi się nie chce robić tego, co robię. Ja rozumiem, że po to jest czat i tak dalej. Natomiast ja przychodzę tutaj do audycji i poświęcam też swój czas o godzinie 21:54, żeby w miarę możliwości komuś w czymś pomóc. Nie lubię tego słowa, ale może coś podpowiedzieć, może coś doradzić, może przekazać jakąś informację. Więc naprawdę uszanujcie mój czas iI tyle. SB: „Dobry wieczór. Ja jestem już obiektywną osobą.
Zajęło mi trochę czasu zrozumienie tego, o czym pan mówi. Świadomość to wolność. Tak jak pan mówi, to koniec Boga. Świadomość to wolność od uprzedzeń. Przyjemność pracy nad sobą, by po prostu być sobą”. Wow, super! Cóż za zbieg okoliczności. Mamy te same inicjały, więc może to też jest jakiś symbol, symptom albo coś takiego. Bardzo się cieszę. Potraktuję to jako super.
Natomiast z chęcią bym poznał więcej szczegółów tej umiejętności. Ala pisze: „Wystarczy popatrzeć na siebie z pryzmatu drugiej osoby”. Droga Alu, masz dużo racji. Domyślam się, co masz na myśli i tylko pozwolę sobie rozwinąć tą myśl dla uczciwości. Dosłowne patrzenie z pryzmatu drugiej osoby może być też niebezpieczne. Natomiast w zamyśle dokładnie, Alu, z tobą się zgadzam. Tutaj się w końcu pojawił się komentarz Thomasa: „Czy sensem życia jest zdobywanie wiedzy?”. W moim przekonaniu nie. Aczkolwiek, jak to mówią, są ludzie, którzy jedzą, żeby żyć, a inni żyją, żeby jeść. Więc każdy ma oczywiście swój cel, swój kawałek czegoś, co wnosi do rozwijania świadomości całego świata.
I ja mam jakąś taką swoją działkę, którą staram się jak najlepiej wykonywać. Natomiast są ludzie, którzy na przykład mają za zadanie w sposób fizyczny, bezpośredni walczyć o prawa innych ludzi. I to jest okej. Oni na tej płaszczyźnie coś sobą wnoszą. Są z pewnością ludzie, którzy będą chłonęli wiedzę po to, żeby z tej wiedzy, z tysięcy czy setek tysięcy stron przeczytanych przez nich wyłuskać to, co jest najistotniejsze, żeby wszyscy ludzie nie musieli czytać tych samych książek co oni. Więc w zdobywaniu wiedzy też jest sens. Tylko ja nie do końca zgadzam się z tym, żeby zdobywać wiedzę dla samego zdobywania wiedzy. Tylko jednak robienie z tego jakiegoś użytku. Użytku na przykład dla innych. I wtedy ten nasz wkład, każdej osoby w rozwój świadomości zbiorowej, nawet tej ziemskiej, jest zdecydowanie większy, skuteczniejszy.
Jedni przekazują pewne myśli poprzez walki ideologiczne, inni za pomocą na przykład książek, postów, artykułów, programów dziennikarskich, muzyki, teatru, filmu. Każdy robi to w jakiś inny sposób. Natomiast cel jest ten sam, więc każdy sposób jest dobry. Każdy sposób, który zwiększa świadomość, również tą ziemską ludzi, w moim przekonaniu jest fajny, jest dobry. Pan Kazimierz się pojawił. „Czasami chciałbym, aby ludzie korzystali ze swoich praw. Na przykład do zachowania milczenia”. Brawo, panie Kazimierzu. Ben pisze: „Prosiłbym Boga o zdrowie i mieć spokój ducha, by móc przetrwać na tym świecie w miarę normalnie i nie zwariować”. Drogi Benie oraz drodzy kochani słuchacze, przeczytałem ten komentarz, ponieważ on zupełnie nie wziął pod uwagę tego, co ja wam przekazywałem w tej audycji.
Mam nadzieję, że ten komentarz pojawił się zanim powiedziałem, jak w moim przekonaniu powinna wyglądać prawidłowa modlitwa, prawidłowa prośba, bo to jest właśnie najczęstszą przyczyną nieotrzymywania tego, czego się pragnie. Jeżeli sami nie szanujemy swojego zdrowia, to wtedy właśnie prosimy kogoś o to zdrowie. Tylko jak ktoś ma dać nam zdrowie, jeżeli my nie zmienimy pewnych nawyków, które nas tego zdrowia pozbawiło? To jest trochę tak, jak osoba bardzo mocno otyła, która na kolację zżera trzy golonki, nie poświęca swojego czasu na jakąkolwiek aktywność ruchową, ma otłuszczone serce i prosi Boga o zdrowie. Czyli że niby Pan Bóg ma przyjść i wyrwać temu człowiekowi fotel spod dupy czy spalić mu mieszkanie, żeby go zmusić do ruchu? Czy pozbawić go pracy, żeby musiał zająć się pracą fizyczną? Kochani, to są właśnie prośby osób nieświadomych. I nie ukrywam, że takie sformułowania w audycji, w której ja mówię wyraźnie, jak powinna wyglądać prośba. Prośba powinna wyglądać w ten sposób: co powinienem o sobie wiedzieć i co powinienem w sobie zmienić?Wszyscy chcieliby, żeby życie zmieniło się bez ich udziału. Są takie audycje, w których ludzie podają sposoby, jak zrobić, żeby być zdrowym, szczęśliwym i bogatym bez ich udziału.
Wypowiedzieć trzy życzenia, iść na kurs, zapłacić za szkolenie, kupić książkę, kupić płytę, kupić tabletkę i będziecie zdrowi, szczęśliwi i bogaci. Ja takich audycji nie prowadzę. Thomas pisze: „Miejmy nadzieję, że po drugiej stronie panuje harmonia”. To ci mogę akurat, drogi Thomasie, w dużej mierze zagwarantować, pod warunkiem, że zechcesz mi uwierzyć. I kolejne cudowne życzenie. Pani Monika pisze: „Odrobię zadanie na kolanie. Jakie życzenie do Stwórcy? Proszę o pokój na świecie, by ludzie kierowali się dobrem, by zagościła miłość w stosunku do siebie, do innych i otaczającego nas świata”. I to jest, kochani, kolejne życzenie z dupy. To jest tak jak wszystko, jak większość pragnień, większość życzeń, większość modlitw, które ludzie kierują.
Ja się pytam, dlaczego do tej pory to się nie wydarzyło? Dlaczego w moim życiu, w waszym życiu, w życiu każdego człowieka nie zagościło to, o co prosi? Jakim cudem i kto ma przyjść i odwalić za kogoś robotę, żeby to się mogło wydarzyć? Kochani, to nie jest modlitwa, to nie jest prośba. To jest błaganie o cud. Cud, że tabun aniołów, archaniołów przyjdzie i posprząta na świecie? Że zapanuje pokój? Że co się stanie z tymi wszystkimi fermenciarzami, którzy prowadzą do wojen? Że Pan Bóg przyjdzie z łukiem albo z trójzębem i ich pozabija? Kochani, świadomość to nie jest przeklepywanie pobożnych życzeń.
Świadomość to jest też zrozumienie pewnych mechanizmów. Świadomość to jest też zrozumienie, że ludzie się rozwijają poprzez doświadczenia, a nie poprzez gadanie. A poza tym skupcie się, kochani, na sobie. Światu dajcie spokój. Thomas pisze: „Miłość i pokój, wolność”. Ben pisze: „Wolność i nadzieja”. Bez dyskusji. Pozdrawiam z Sosnowca. Notińo pisze: „Miłość to jest kwintesencja życia”. Pani Monika pisze, że wszystko wydaje się niby takie proste.
Kierować się miłością i prawdą. Ale życie nie jest takie łatwe. Jeśli do głosu dochodzi podświadomość, trzeba z tym walczyć, trzeba działać. Nie skomentuję tego, pani Moniko, ale jak słyszę słowa „walczyć”, to mam od razu ciarki na plecach. Ale oczywiście każdy wybiera swoją formę. Kasioł pisze pytanie: „Jak skończyć z użalaniem się nad sobą i jak przestać żyć w przeszłości?” Droga Kasiu, w sumie dziękuję ci za to pytanie, bo nareszcie się pojawiło jakieś pytanie. Natomiast oczywiście to nie jest coś, co robi się za pstryknięciem ręki, że można pstryknąć palcami. Ja zawsze zadaję takie pytanie, czy jesteś gotowa na zmiany? Bo życie w czymś jest pewnego rodzaju procesem, do którego się przyzwyczajamy. I w związku z tym, jak żyjemy, jak się użalamy nad sobą, to mamy też wokół siebie ludzi, którzy nas pocieszają.
Albo też mamy ludzi, którzy też się nad sobą użalają. Tworzy się takie wzajemne kółko wzajemnej adoracji i żyjemy sobie w tym. I oczywiście też skupiamy wokół siebie ludzi, którzy też żyją przeszłością. My opowiadamy jakąś historię z przeszłości, ktoś opowiada swoją historię z przeszłości i to się tak kręci przez czas jakiś. Żeby zakończyć ten proces, trzeba być gotowym na dokonanie zmian. Miałem takiego przyjaciela, o którym opowiadałem, który już nie żyje. I jak spotykaliśmy się raz na jakiś czas, już później, to ja mu zawsze zadawałem takie pytanie. Mówiłem: „Tomeczku, czy tobie już znudziło się życie ofiary? Czy ty już jesteś pewien, że możesz się pożegnać ze stanem bycia ofiarą?” Rzadko kiedy miałem możliwość rozwinięcia tej myśli. Natomiast tutaj, Kasiu, dla ciebie rozwinę tą myśl.
Czy przestało ci się już opłacać bycie ofiarą? Czy więcej korzyści widzisz z bycia osobą silną, niezależną, samodzielną? Czy w dalszym ciągu więcej korzyści widzisz z bycia ofiarą? To jest właśnie ten moment, kiedy umiejętność obiektywnego spojrzenia na samą siebie, na samego siebie jest bardzo przydatna. Umiejętność zobaczenia, kim tak naprawdę jestem i czym się w życiu kieruję. Oczywiście są techniki. Techniki wybaczania. Wybaczania sobie, wybaczania innym. Techniki rozwijania, pielęgnowania miłości do samego siebie. Można szukać technik medytacyjnych, uzdrawiających.
Techniki wysyłania miłości w miejsca, które nas najbardziej bolą. Techniki przytulenia swojego czy pokochania swojego własnego wewnętrznego dziecka. Techniki regresingu dotyczącego obecnego wcielenia i tak zwanego przepracowywania wzorców.Z dzieciństwa, które doprowadziły nas do takiej sytuacji emocjonalnej w naszym życiu. Technik jest mnóstwo. Myślę, że każdy będzie w stanie coś dla siebie znaleźć. Coś, co mu pomoże. Natomiast jest ten punkt zerowy. Czy jesteś po tym już obiektywnym spojrzeniu na samą siebie? Czy jesteś już gotowa na dokonanie zmian? To jest ważne pytanie i myślę, że od tego powinnaś zacząć.
A czasami sama taka mocna deklaracja chęci, wewnętrzna potrzeba powoduje to, że to się dzieje już później samo. Natomiast zanim pójdziesz w techniki, zastanów się, czy tego tak naprawdę chcesz. Czy już jesteś gotowa na to, by być osobą inną, czyli zmienić samą siebie i być osobą szczęśliwą. Jeżeli jesteś gotowa i już wiesz, co przeszkadza ci w tym, żeby być osobą szczęśliwą i przestać żyć przeszłością, to wykonałaś już 51% tego, co może zmienić twoje życie. Pani Monika pisze: „Zadam pytanie do pana Sławka. Jeśli widzimy dookoła zło, to mamy milczeć? Niektórzy mogą być nieświadomi, jeśli czynią zło, szczególnie jeśli chodzi o młodzież, która nie ma dobrych wzorców”. Pani Moniko, każdy robi to, co uznaje oczywiście za słuszne i stosowne. Ja nie mówię, czy ktoś ma milczeć, czy ktoś ma na ten temat krzyczeć. Natomiast wiedza, którą przekazałem na temat powstawania podświadomości, powinna pani dać do myślenia.
I też historia pani życia powinna pani dać do myślenia. Czy jest pani w stanie zmienić wzorce podświadomości drugiej osoby? Czy jest pani w stanie zmienić wzorce podświadomości drugiej osoby? Myślę, że odpowiedź na to pytanie będzie dla pani najlepszą wskazówką, co pani ma z tym zrobić. Tak, oczywiście najłatwiej jest wytykać zło innym osobom. Natomiast ja przyjąłem inną metodę. Nie wytykania zła dzieciom czy młodzieży, tylko pokazywaniem im swoim postępowaniem, że są również inne wzorce. Tylko pokazanie innych wzorców wymaga od nas samych dawania przykładu, poświęcenia czasu dziecku, zainteresowania się nim, wejścia w wgłębienie się i próby zrozumienia jego życia. To wymaga czasu, to wymaga zaangażowania, to wymaga wysłuchania drugiej osoby. Ale komu się to chce?
Łatwiej jest powiedzieć: „Nie rób tego gnoju, bo jesteś głupim łobuzem”. Tak, to jest bardzo proste. Wytykanie komuś zła. Czy wytykanie komuś zła sprawi, że świat będzie lepszy? Czy tylko sprawi, że ten człowiek w jednej czy dwóch, czy trzech sytuacjach przy pani tego zła nie okaże? Czy pani wytykając komuś zło, pokaże, jak wygląda dobro? Nauczy go dobra? Tak się postępuje. Tak postępują systemy. Straszą ludzi karą za złe postępowanie.
Tak się wychowuje dzieci. Straszy się karą za złe postępowanie. Czy to uczy człowieka dobrego postępowania? Pan Jabko pyta: „A jak ten cel można znaleźć?” Drogi panie Jabko, bardzo bym prosił o przypomnienie mi, o co chodzi z tym celem i o jaki cel chodzi, bo ja nie chciałbym palnąć jakiegoś babola, a temat jest fajny, więc chciałbym udzielić też fajnej odpowiedzi. Konrad Czuchtyra pisze: „Niech się pan nie zniechęca. Jest tu pewnie sporo osób, które pana słuchają i wyciągają wnioski, ale się nie odzywają. Tak jak na przykład ja. Dziękujemy”. Dziękuję, drogi Konradzie. Dziękuję.
Ale faktycznie są takie momenty, że już mi się nie chce po raz kolejny przez to przechodzić. Ale dzięki za słowa wsparcia. Mam nadzieję, że to jest stan przejściowy, a nie permanentny. Mario73 pisze: „No właśnie, mam z tym problem. Skupiam się nad innymi, a mam w dupie siebie i swoje problemy. Czy jest to okej? A tak wpadłem na chwilkę”. Drogi Mario, to nie jest okej. Kiedyś się mówiło, że dobry bramkarz musi być pozbawiony instynktu samozachowawczego. Ponieważ 20 chłopa próbuje go skopać, a on się rzuca im między nogi bez chwili zastanowienia.
Nikt o zdrowych zmysłach i z normalnie funkcjonującym instynktem samozachowawczym czegoś takiego nie robi. Więc oczywiście, że nie jest to okej. Jeżeli wpadłeś na chwilę, to z pewnością nie miałeś okazji wysłuchania poprzednich audycji. Więc powiem ci, zanim uciekniesz to, co powtarzam, jak tylko mogę, jak tylko jest okazja ku temu. Przypominam bardzo fajne określenie, jak należy w życiu postępować. To jestJeżeli robisz coś dla innych, nie rób tego nigdy kosztem siebie. A jeżeli robisz coś dla siebie, nie rób tego nigdy kosztem innych osób. W dawaniu innym nie ma nic złego. Wprost przeciwnie. Jest to fajne.
Mi to też sprawia wielką przyjemność. Natomiast jeżeli zaczynasz dawać więcej, niż posiadasz, niż możesz, to zaczynasz krzywdzić samego siebie. A jeżeli tak robisz, to już nie są działania tak naprawdę płynące z miłości, tylko raczej z jakiejś podświadomej potrzeby, która nie uwzględnia twoich potrzeb. Więc nie jest to okej. Bez zachowania tej równowagi, bez zadbania o siebie samego, bez miłości do samego siebie, twoje działania nie płyną z miłości. SB: „Ja bym chciała się dowiedzieć czegoś o krzyku duszy. Taki głos w głowie, który mnie przeraził, ale u mnie to był moment zmian. W necie nic nie znalazłam w tym temacie. Sylwia”. Droga Sylwio, sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie.
Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Tak, nasza dusza, zwłaszcza jeżeli mamy jakiś bardzo konkretny plan do wykonania, jeżeli mamy jakiś konkretny cel do zrealizowania, to tak. W którymś momencie on się zaczyna nasilać. Nie wiem, jak było u ciebie, natomiast to się zaczyna nasilać po trzydziestce. Natomiast taka kulminacja jest właśnie zaraz po czterdziestym roku życia. Jeżeli się opieramy zmianom, jeżeli nie zaczynamy iść tą drogą, którą chcielibyśmy pójść z duchowego punktu widzenia, to tak, ten głos wewnętrzny może być bardzo, bardzo intensywny. Nie wiem, jak intensywny u ciebie był. Ja na szczęście sobie przyoszczędziłem aż takich spektakularnych doznań. Natomiast tak, dusza się dopomina realizacji i tak naprawdę to właśnie między tym czterdziestym a czterdziestym czwartym rokiem życia ten głos wewnętrzny u większości ludzi, tak naprawdę ta chęć dokonania zmian, dokonania korekty swojego postępowania jest. Tylko najczęściej przez ludzi mniej wrażliwych powoduje to zmiany w tym świecie takim bardzo fizycznym.
Rozstania na przykład, diametralna zmiana pracy, pójście w kierunku swoich pasji, zainteresowań, często wywrócenie swojego życia, takiego ziemskiego, do góry nogami. Natomiast tak, nasza dusza dopomina się nie zmiany w naszym życiu zewnętrznym, tylko dopomina się zmiany w naszym życiu wewnętrznym. Natomiast musiałaś tam nieźle się tym zmianom opierać w takim razie. Ale tym bardziej bądź dumna ze swojej duszy i z siebie samej, że się nie poddała, bo często jest tak, że nasza dusza jednak się poddaje. Ale to też świadczy w moim przekonaniu o tym, że masz konkretne zadanie do wykonania w tym życiu i najprawdopodobniej będzie to zadanie wobec innych, dla innych. Tak to odbieram, ale najlepszą odpowiedź na to pytanie i właściwą znasz ty. Ben pisze: „Ja muszę zmienić swoją osobę i swoje nawyki i sprawić, by moja podświadomość pomogła świadomości, a nie odwrotnie, by współpracowały”.
[01:37:07] - Tu chyba chodziło o to, żeby świadomość pomogła podświadomości z tego, co pamiętam. Słabo pamiętam ten komentarz, bo trochę już minęło od tego czasu, ale chyba jakoś coś takiego tam było w tym wpisie.
[01:37:21] - No właśnie tak, przeczytam go jeszcze raz. „Zmienić swoją osobę i swoje nawyki i sprawić, by moja podświadomość pomagała świadomości, a nie odwrotnie, by współpracowały”. To znaczy, ogólnie rzecz biorąc, pomysł współpracy jest tym pomysłem, z którym ja się całkowicie zgadzam i jak najbardziej go popieram. Natomiast zastanawiam się, czy podświadomość może pomóc świadomości. Myślę, że to tak nie zadziała. Myślę, że raczej powinien pan iść w tym kierunku, żeby tą podświadomość bardziej zmieniać i transformować w kierunku tego, żeby działała i pracowała tak jak świadomość. Myślę, że to jest w ogóle celem większości, wszystkich ludzi na świecie, żeby te wzorce, które mamy w podświadomości, te odruchowe, te instynktowne działania i reakcje były takie, jakby płynęły ze świadomości. Natomiast jak najbardziej popieram chęć dokonania zmian. Z tym że słowo „muszę” proponuję zamienić na słowo „chcę”, „pragnę”, „dążę”. „Moim marzeniem jest”, „pragnieniem”.Kasia pisze: „Panie Sławku, dziękuję”.
Serduszko się pojawiło. Bardzo dziękuję za to serduszko, za odpowiedź. „Bardzo mi pomogło choć trochę zrozumieć, że już nie chcę być ofiarą i popróbuję z technikami”. Super! Myślę, że Kasiu, jeżeli już wiesz, że bycie ofiarą to nie jest twoja bajka, to myślę, że znalezienie techniki to będzie tylko kwestia niedługiego czasu. Zrozumienie, czego się pragnie to jest 51% tego, co mamy do zrobienia ze sobą. Zrozumienie. Na początku zrozumienie. Mario pisze jeszcze, dzieli się z nami swoimi pomysłami: „Ja mam tak, że przed snem wyluzowany pytam się o pewne rozwiązania i czasem je dostaję”. Super.
Ja też wyznaję taką zasadę, że pytajmy, a odpowiedź zawsze przyjdzie. Ja jestem właśnie przekonany, że ta odpowiedź zawsze przychodzi. Czasami możemy ją przeoczyć, bo to też, zwłaszcza na początku, wymaga takiej czujności, bo myślę, że też w różny sposób te informacje do nas, te odpowiedzi płyną. Czasami płyną z ust innych ludzi, czasami płyną na przykład z telewizora, czasami płyną z książki, czasami płyną z podsłuchanej czy wysłuchanej rozmowy jakichś ludzi. To nie zawsze musi być myśl, którą dostajemy bezpośrednio my, z takim stwierdzeniem: „Mario, zrób to i to” albo „Sławek, zrób to i to”. Więc zachowanie tej czujności w momencie zadania pytania i otwartości myślę, że sprawi, że następnym razem nie powiesz, że czasem je dostaję, tylko może już na przykład napiszesz, że najczęściej je dostaję albo bardzo często je dostaję. Czego oczywiście z mojej strony i z mojego serducha ci bardzo życzę. SB: „Wiem, że jesteśmy do siebie podobni i bardzo mnie to cieszy. Pięknego wieczoru życzę i cierpliwości. Sylwia”.
Dziękuję za piękne życzenia. Dziękuję za serduszka. Tak, całkowicie się z tobą zgadzam. Mario jeszcze pisze: „Dawanie przykładów jest ciężko, rozumiem to, ale można podświadomie przesłać ludziom, myśląc o nich dobre myśli”. Tak, całkowicie się z tobą zgadzam. Ja mówię przy czytaniu komentarzy, zwłaszcza jeżeli jest w nich taki chaos jak dzisiaj, to tak, jest mi trudniej w taki bardziej płynny i precyzyjny sposób przekazać myśl, więc może się pojawić chaos. Natomiast myślę, że, tutaj znowu nazewnictwo, ale można podświadomie przesyłać ludziom, myśląc o nich dobre myśli. Ja myślę, że takie działania powinny być właśnie bardziej świadome. Natomiast technika, sposób jak najbardziej jest zgodna z moją filozofią i z moimi przekonaniami. Przesyłanie tak zwanej dobrej energii, energii miłości, dobrych myśli, dobrych życzeń innym osobom jest jak najbardziej fajne, również dla nas.
Ojciec44 się pojawi: „Witam słuchaczy i pozdrawiam”. Witamy również. Fajnie, że jesteś. Właśnie to jest słuchacz, który bardzo mocno też pociągnął jeden z wątków pod poprzednią audycją, do której zapoznania się was na początku audycji namawiałem. SB pisze: „Tylko poprzez miłość można wybaczyć i przestać oceniać”. Nic dodać, nic ująć. Miłość, świadomość to jest właśnie to, o czym mówiłem też w poprzednich audycjach. Dlatego z wielką przyjemnością się obiema łapkami pod tym podpisuję, że dla naszej duszy inność jest innością. Nie jest czymś dobrym albo złym, jest po prostu innością i świadomość nie namawia nas w żaden sposób do oceniania czy klasyfikowania czegoś, co jest dobre czy co jest złe. Do momentu, dopóki dzieje się to, nie dotyczy to nas, jest to po prostu inne.
Dobre bądź złe zaczyna się pojawiać wtedy, kiedy jest to dobre bądź złe dla nas, bo wpływa w jakiś sposób, czy ma zamiar wpłynąć na nasze życie. Ale to nie jest ocena, tylko po prostu mówienie: „Ja tego nie lubię”. To nie jest ocena, to jest tylko wyrażanie siebie samego. Więc tak, miłośćPozwala przestać zawracać sobie głowę i tracić czas na ocenianie innych. Kochani, to jest możliwość odzyskania całego mnóstwa czasu, który można poświęcić na inne rzeczy, przyjemniejsze, zamiast zajmować się ocenianiem innych ludzi. To jest niewątpliwa korzyść czasowa. O korzyści emocjonalnej już w ogóle nie wspomnę. Ileż ludzie czasu, energii i emocji poświęcają właśnie na analizowaniu życia i postępowania innych ludzi. Ileż dobrego można by było zrobić dla swojej żony czy dla swojego męża w tym czasie. O dzieciach już nie wspomnę.
Zamiast siedzieć i napieprzać, za przeproszeniem, te wszystkie komentarze na temat postępowania innych ludzi, można by było ten czas poświęcić swojemu dziecku i zapytać się, jak mu minął dzień. Zamiast siedzieć przed telewizorem czy radiem i komentować to, co dzieje się 7000 kilometrów stąd i jeszcze być złym, wkurzonym, zniecierpliwionym, sfrustrowanym. Oczywiście nic mi do tego, bo to jest wasz czas, wasze emocje, wasze rodziny, wasze życie. Jeżeli komuś nie szkoda na to czasu, to ja nic z tym nie zrobię. Mi jest na to szkoda czasu. Ja wolę odpowiedzieć na 10 pytań czy nawet posiedzieć sam ze sobą i skupić się na swoich sprawach, niż zajmować się ocenianiem zachowania innych ludzi. Mario pisze: „Parę razy mi się sprawdziło”. Okej, czekam na więcej. XY pisze: „Panie Sławku, co pan czerpie dla samego siebie z audycji poniedziałkowych?” Co ja czerpię? Z pewnością lubię dzielić się z ludźmi tym, co sam mam już gdzieś przemyślane, sprawdzone, przetestowane, poukładane.
To jest tak, jak mówiłem, że są ludzie, którzy przeczytają 10 000 książek po to, żeby wyłuskać z nich cytaty, czyli te najwartościowsze rzeczy i przekazać je innym ludziom. Ja też rozwijam swoją świadomość poprzez odpowiadanie na wasze pytania czy wgłębianie się w tematy, nad którymi do tej pory nie miałem potrzeby się zastanawiać. Natomiast największą korzyścią dla mnie jest możliwość poprzebywania w sferach, płaszczyznach, w miejscach, w których przebywanie w ciągu dnia, zwłaszcza w sytuacjach zawodowych, jest utrudnione. Już powiem wam, kochani, o co chodzi. To dotyczy ostatnich, powiedzmy, 100 audycji. Nigdy nie przygotowuję się do audycji. Nie przygotowuję tematu audycji w taki sposób, że siedzę, szukam jakichś informacji gdzieś w necie, w jakichś miejscach, na stronach. Ja zawsze przed audycją pozwalam sobie na poprzebywanie z samym sobą po to, żeby przyszło do mnie to, o czym chciałbym wam powiedzieć bądź co uważam, że powinienem wam powiedzieć. Ci, którzy mnie znają, z pewnością zauważą, że początek audycji jest jeszcze bardzo racjonalny, bardzo umysłowy. Z każdym następnym zdaniem wchodzę na trochę inny tryb funkcjonowania i inny tryb mówienia.
Podczas audycji jestem najczęściej w zupełnie innym miejscu niż przed laptopem. Mi się wtedy wszystko gdzieś tam otwiera. Ja pozwalam, żeby te informacje do mnie płynęły, żebym mógł je wam przekazywać. I to jest ten fajny stan, którego bez audycji doświadczam tylko wtedy, kiedy jestem sam ze sobą. To tak mniej więcej w skrócie. Mario jeszcze pisze krótko: „Wolę dawać niż otrzymywać i myślę, że to jest okej. Taki mam charakter”. Mój drogi, jeżeli tak czujesz, to ja to szanuję, rzekłbym nawet podziwiam. I jeszcze Mario pisze: „Po mojemu nie wolno bać się zmian, bo przez zmiany doświadczamy życia, a o to chodzi”. Powiem tak: doświadczamy i doświadczać będziemy, czy nam się to podoba, czy nie.
Natomiast otwartość na zmiany powoduje to, że nabieramy możliwości wpływania na to, czego będziemy doświadczali. SB: „Stały się zmiany wewnętrzne i jestem dumna, że zrozumiałam. Pod jakimś względem byłam świadoma, a teraz czuję się bardziej pełna. Dziękuję za odpowiedź”. Droga Sylwio i drodzy kochani słuchacze, ze świadomościąSię rodzimy, przychodzimy na świat z pewnym poziomem świadomości. Ja o tym mówiłem w jednej z pierwszych audycji, kiedy poszukiwałem zrozumienia odmienności ludzi. Co tak naprawdę wpływa na ich osobowość? Tak naprawdę na osobowość człowieka wpływa wszystko. Ale co wywiera taki bardzo mocny wpływ na postępowanie człowieka? Opisywałem to w audycji, jak do tego dochodziłem, poprzez jakie doświadczenia, jakie dowody na to miałem, że tak jest.
I zrozumiałem właśnie wtedy, że poziom naszej świadomości bardzo mocno, a w niektórych przypadkach zasadniczo wpływa na nasze postępowanie. I zdarza się, że przez czas jakiś przed uwolnieniem tej świadomości, postępowaniem według tej świadomości w sposób już świadomy się bronimy jako ludzie. Dopiero jak sobie dajemy przyzwolenie, żeby ta świadomość stała się częścią nas, to wtedy faktycznie osiągamy. Ja osiągnąłem stan spokoju. A, czuję się bardziej pełna, nie bardziej spełniona. Tak. Mniej więcej w podobny sposób żeśmy to odebrali, co mnie bardzo cieszy. Ben pisze: „Dziękuję za odpowiedź. Te audycje dużo wnoszą do mojego umysłu i poznania siebie. Szkoda, że za młodu tego nie uczą”.
Za młodu, drogi Benie, tego nie słuchamy. Ludzkie życie jest podzielone właśnie na takie cykle nauki, cykle testowania, cykle pierwszych efektów, cykl korekty. Majowie bardzo ładnie to opisali. I później cykl zbierania owoców. Więc za młodu po prostu nie słuchamy tego. Nadzieja jest w tym, że część z nas, moi drodzy, ma małe dzieci, które już na przykład zupełnie inaczej wprowadzi w życie i następne pokolenie będzie też dzięki temu miało już zupełnie inną podświadomość i nie będzie musiało czekać do trzydziestki, czterdziestki czy pięćdziesiątki, żeby jakichś zmian w swoim życiu dokonać. Mario pisze: „Miłość to dla mnie trudne słowo. Tego nie można zinterpretować w dwóch słowach, bo to trudne w interpretacji”. Oj, masło maślane, sorki. Nie, drogi Mario.
Po prostu tak jak Ben przed chwilą napisał, że pewnych rzeczy nie uczono nas za młodu, tak też pojęcia miłości nie uczono nas za młodu, dlatego ludzie interpretują to gdzieś tam po swojemu. Natomiast miłość jest bardzo prosta. To jest chęć czynienia dobra, dążenie do dobra dla siebie i dla innych. To jest bardzo prosta interpretacja. XY pisze: „Dziękuję za przepiękną wypowiedź”. Bardzo cię proszę kochana. Też lubię przepiękne wypowiedzi, ale one są zazwyczaj na skutek przepięknych pytań, za które tym razem ja tobie dziękuję. Kasia pisze jeszcze: „Panie Sławku, robił pan hipnozę regresyjną? Co pan o tym myśli?”. Droga Kasiu, robiłem hipnozę regresyjną, bo oczywiście, tak jak mówię w audycjach, najczęściej to, o czym mówię, jest albo moim doświadczeniem, albo jakimś głębokim przemyśleniem.
Co pan na ten temat myśli? Mówiłem o tym już kilkakroć. Jeżeli ktoś ma taką potrzebę zmierzenia się po raz kolejny z pewnymi doświadczeniami, które już są dla nas etapem zamkniętym i są historią, to ja oczywiście nie mam nic przeciwko temu. Natomiast ja zdecydowanie wolę patrzenie do przodu niż do tyłu, czyli skupianie się nie na tym, co było, bo to jest takie troszeczkę w twoim wykonaniu znowu grzebanie w przeszłości. Ja wolę myśleć o tym, czego pragnę, czego chcę, co mi się podoba, co lubię, co mogę dla siebie zrobić, żeby moje życie było przyjemniejsze, co mogę zrobić dla innych, żeby ich życie było przyjemniejsze. I raczej staram się skupiać na pozytywach i na miłości, na rozwijaniu miłości niż na grzebaniu w przeszłości. Czas jakby podobny, a skutki troszeczkę, w moim przekonaniu, przyjemniejsze. I też zawsze ostrzegam przed tym, że warto jest jednak być przygotowanym, przynajmniej w jakimś tam stopniu na to, że będziemy musieli znowu coś komuś bądź sobie wybaczyć. Konrad pisze: „Robi się późno, czas na mnie. Dziękuję za piękną audycję.
Dobranoc wszystkim”. Drogi Konradzie, dziękujemy, że z nami byłeś. Dobranoc również tobie. Zresztą Ben pisze: „Jutro idę na nocną zmianę, więc dobranoc”.Kochani! W ten sposób sami daliście znak, że to już czas kończyć. Mamy za sobą trzy godzinki rozmowy.
[01:56:40] - Są to też ostatnie komentarze, jakie widzę na czacie, także chyba już rzeczywiście pora powolutku zmykać pod kołdrę.
[01:56:49] - Tak jest. Zwłaszcza, że ja też jestem zdania, że te audycje jednak takie dwugodzinne z kawałkiem lepiej się słuchaczom słucha. Więc ten komunikat, który pojawił się dzisiaj w trakcie drugiej części audycji, pojawi się w następnej audycji na samym początku, żeby już nie wydłużać tych audycji. Kochani, podsumowując. Kasia jeszcze pisze: „Ale mnie pan rozszyfrował”. Coś może powiem na temat tych moich umiejętności rozszyfrowywania. Jak nie zapomnę, to może w następnej audycji. Ale cieszę się, że się skomunikowaliśmy. Przepraszam. Kochani, reasumując, dzisiaj było o świadomości i też chciałbym, żebyście zapamiętali dokładnie, zanim pójdziecie w te wszystkie teorie spiskowe, w poszukiwanie rozwiązań i odpowiedzi w fizyce kwantowej, w nauce, w astrologii, w astronomii czy w jakichkolwiek innych podróżach OBE.
Pamiętajcie, że świadomość to jest stan emocjonalny, ale też umiejętność obiektywnego spojrzenia na wszystko, co jest wokół nas, przede wszystkim na siebie. Tu się zaczyna droga do świadomego rozwoju swojej własnej osobowości, do świadomego kreowania swojego własnego życia, do świadomego dokonywania zmian w swoim życiu poprzez dokonywanie zmian w samych sobie. Tu się to wszystko zaczyna. Więc jak najwięcej obiektywizmu w ocenie, w analizowaniu, w poznawaniu samego siebie i świata wokół was na ten tydzień wam życzę, a też może nawet na całe wasze i moje życie, aby stało się to nawykiem, odruchem, przyzwyczajeniem, sposobem na stałe. Kochani, wszystkiego dobrego. Dziękuję za dzisiaj. Chociaż było troszeczkę chaosu, ale mam nadzieję, że ci co potrzebują, wyłapią to, co dla nich istotne. Czego wam i sobie z całego serca życzę i tego, żebyśmy się przynajmniej w takim komplecie spotkali za tydzień. Dziękuję panu Markowi. Uważajcie kochani na siebie.
Ściskam, pozdrawiam, trzymajcie się. Dobrej nocy. Pa, pa.
[01:59:34] - A mówił do słuchot państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka oczywiście jest dostępna we wszystkich możliwych wersjach: drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. A na dzisiaj już kończymy powolutku. Dziękujemy bardzo wszystkim za to, że byliście z nami. Dziękujemy za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl